netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 805 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 248 249 250 251 252 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 186 do 16 250 z 26 310 ]

16 186 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-29 11:19:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Stabilizacja smile

Ja bym Zabke nazwala: Przebudzona do Szczęścia
Anstawia: Szukam i Znajduje
Zofia: Mam nowe Zycie
Silly Hopes: Ucze sie myslec
Beosa: Zbieram Sile

A mnie nie ma no - źródło nieodkryte?

Nie Hm...Ty jestes zrodlo odkryte tylko u Ciebei troche trudniej z nazywaniem smile
Hm..ja Cie moge nazwac: Boje sie prawdy .

16 187

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ten Nowy Potencjalny Kandydat (NPK) jest bardzo troskliwym facetem. Nasza znajomość zaczęła się przez internet na forum nie związanym z randkami, a dokładnie poznaliśmy się przez lek który wspólnie bierzemy. Nie widziałam go on mnie i nie chcieliśmy żeby to się zmieniło, bo nie zależało nam na związku. Pisaliśmy o sobie surową prawdę, bo przecież kto będzie chciał się wiązać z kimś kto się leczy. Tak właśnie opisywałam prawdę na swój temat, bez koloryzowania ect. On też mi napisał całą prawdę łącznie z rzeczami o których wielu facetów raczej by nie wspomniało.
bardzo mądry facet- dobre studia, wysokie maniery, oczytanie
POZYTYWY- wsparcie psychiczne, zaoferował mi mieszkanie u niego, dba bym czuła się przy nim dobrze, ale nie koloryzuje na swój temat tylko mówi z czym ma teraz problemy, poznałam jego mamę,
MINUSY- choroba która go ogranicza (sama ją mam tylko że radzę sobie całkiem dobrze), a ja jestem kobietą bardzo aktywną mazury, rower, bieganie, wyjazdy zagraniczne, wyprawy z psem ect. Fakt ze w momencie najgorszej fazy choroby byłam dętką, ale jak tylko coś zaczęło się dziać na plus to chwytałam się tego. No i leki mi pomogły.
MINUSY Z LAMPKĄ OSTRZEGAWCZĄ:
*miał sporo kobiet (ok 10 w tym dwie na dłużej czyli ok 2-3 lata) -jedne kochały jego inne kochał on. Jedne zostawiał inne zostawiały jego. Ja miałam (2 związki 5-6 letnie, i 2 półroczne).
*zauważyłam dziwne zachowania: cytuje "wstaw na fb że jesteśmy razem, wstydzisz się mnie?", "przytulaj mnie częściej", 'mów mi miłe rzeczy tak bardzo tego potrzebuje",
*mama/ teściowa- Kocha swojego synka i dzwoni do niego codziennie. Dla mnie też kobieta bardzo miła.



-

16 188 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-29 11:43:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Ten Nowy Potencjalny Kandydat (NPK) jest bardzo troskliwym facetem. Nasza znajomość zaczęła się przez internet na forum nie związanym z randkami, a dokładnie poznaliśmy się przez lek który wspólnie bierzemy. Nie widziałam go on mnie i nie chcieliśmy żeby to się zmieniło, bo nie zależało nam na związku. Pisaliśmy o sobie surową prawdę, bo przecież kto będzie chciał się wiązać z kimś kto się leczy. Tak właśnie opisywałam prawdę na swój temat, bez koloryzowania ect. On też mi napisał całą prawdę łącznie z rzeczami o których wielu facetów raczej by nie wspomniało.
bardzo mądry facet- dobre studia, wysokie maniery, oczytanie
POZYTYWY- wsparcie psychiczne, zaoferował mi mieszkanie u niego, dba bym czuła się przy nim dobrze, ale nie koloryzuje na swój temat tylko mówi z czym ma teraz problemy, poznałam jego mamę,
MINUSY- choroba która go ogranicza (sama ją mam tylko że radzę sobie całkiem dobrze), a ja jestem kobietą bardzo aktywną mazury, rower, bieganie, wyjazdy zagraniczne, wyprawy z psem ect. Fakt ze w momencie najgorszej fazy choroby byłam dętką, ale jak tylko coś zaczęło się dziać na plus to chwytałam się tego. No i leki mi pomogły.
MINUSY Z LAMPKĄ OSTRZEGAWCZĄ:
*miał sporo kobiet (ok 10 w tym dwie na dłużej czyli ok 2-3 lata) -jedne kochały jego inne kochał on. Jedne zostawiał inne zostawiały jego. Ja miałam (2 związki 5-6 letnie, i 2 półroczne).
*zauważyłam dziwne zachowania: cytuje "wstaw na fb że jesteśmy razem, wstydzisz się mnie?", "przytulaj mnie częściej", 'mów mi miłe rzeczy tak bardzo tego potrzebuje",
*mama/ teściowa- Kocha swojego synka i dzwoni do niego codziennie. Dla mnie też kobieta bardzo miła.
-

Piszesz, ze wyszlas dopiero miesiac temu z jednego zwiazku i juz mieszkasz u innego faceta ?
Na innych watkach piszesz juz, ze on bedzie Twoim mezem sad
Nie za szybko?
Jak dla mnie to poszukalas sobie opiekuna bo bycie sama Cie przeraza sad
A jak nie wyjdzie z tym panem to poszukasz sobie znow innego?
Skad sie wziela Twoja nerwica?

16 189 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-29 12:07:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Może rzeczywiście mają dobre intencje? Może warto im zaufać?

A masz powody zeby im nie ufac? Zawiedli Cie kiedys albo oszukali?
Przeciez nic zlego nie moga Ci zrobic smile Skonczysz kurs i zobaczysz co dalej smile
Nie marnuj energii na gdybanie XXX
Wykorzystaj swoja energie na yoge smile

Anstawia napisał/a:

Może teraz powinnam zapytać joginów, prosto z mostu  czego oczekują??

No przeciez wiesz czego? Chca abys skonczyla kurs i zostala instrukorka XXX
A Ty o czym myslalas jak Ci zlozyli taka propozycje ? smile
Moze spytaj sie siebe, czego Ty od nich oczekujesz?

16 190

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak już u niego mieszkam. Wyprowadziłam się z własnego domu, bo mój Ex nie rozumiał że on ma się wyprowadzić i brał moją własną rodzinę na litość. Oni chłonęli to jak powietrze, a NPK zaoferował, że ze względu na moją nerwicę i same uczucie do mnie mogę u niego zamieszkać. To zaowocowało wyprowadzeniem się z domu Ex (wciąż wydzwania, więc jak tylko się pojawiam w domu to staram się jak mogę by się nie dowiedział).
Mężem, szczerze chcę by tak było, ale nie jestem szurnięta i za mąż jutro nie wyjdę. Tutaj nakreślę mój problem, ja zawsze zwlekałam z takimi chęciami do ożenku i dzieci, a społeczeństwo wiecznie sie temu dziwiło. Chciałabym tym razem tego po prostu chcieć.
Bycie samą mnie przeraża, nienawidzę samotności.

Nerwica jak to nerwica nie wiadomo skąd się wzięła. Był luty przeczytałam bardzo dwuznaczne sms w koleżanki telefonie od mojego Ex. Zawroty głowy, irracjonalny lęk, ból głowy, natrętne myśli i poszło. DOstałam leki może z 4 zestaw okazał się dla mnie odpowiedni. Wspomnę że siostra i mama też sie leczyły, więc predyspozycje mam. W domu nie było przemocy, alkoholu ect. Mama jest DDA, więc może to ma przełożenie i w dodatku mocno polega na tacie (uwiesza się?). Tym nie mniej tworzą fajną parę, mimo tego.

Ehh...rozpisałam się...ale trzeba

16 191

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

bardzo mądry facet- dobre studia, wysokie maniery, oczytanie
POZYTYWY- wsparcie psychiczne, zaoferował mi mieszkanie u niego, dba bym czuła się przy nim dobrze, ale nie koloryzuje na swój temat tylko mówi z czym ma teraz problemy, poznałam jego mamę,
MINUSY- choroba która go ogranicza (sama ją mam tylko że radzę sobie całkiem dobrze), a ja jestem kobietą bardzo aktywną mazury, rower, bieganie, wyjazdy zagraniczne, wyprawy z psem ect. Fakt ze w momencie najgorszej fazy choroby byłam dętką, ale jak tylko coś zaczęło się dziać na plus to chwytałam się tego. No i leki mi pomogły.
MINUSY Z LAMPKĄ OSTRZEGAWCZĄ:
*miał sporo kobiet (ok 10 w tym dwie na dłużej czyli ok 2-3 lata) -jedne kochały jego inne kochał on. Jedne zostawiał inne zostawiały jego. Ja miałam (2 związki 5-6 letnie, i 2 półroczne).
*zauważyłam dziwne zachowania: cytuje "wstaw na fb że jesteśmy razem, wstydzisz się mnie?", "przytulaj mnie częściej", 'mów mi miłe rzeczy tak bardzo tego potrzebuje",
*mama/ teściowa- Kocha swojego synka i dzwoni do niego codziennie. Dla mnie też kobieta bardzo miła.



-

Po pierwsze - nie da rady ocenić człowieka po tak krótkim czasie.
Po drugie - studia nie są miarą człowieczeństwa.
Po trzecie - oczytanie nie jest miarą zdrowia i rozsądku.
Po czwarte - gdyby mi ktoś od razu zaproponował mieszkanie, by mnie "wesprzeć", to od razu przeraziło by mnie uzależnienie od tego człowieka. Że znając swój problem postępowania - będę się czuła "niewłaściwie wdzięczna". Bo przecież faceta nie znam....
Po piąte -szczerość i słowa nic nie znaczą. Czyny coś znaczą, jeśli widzi się je we właściwym świetle.
Po szóste - co ma do tego mama, jej poznanie i to czy jest miła?
Po siódme - po co z kimś być, skoro nie można z nim być bo go wszystko ogranicza.... To za co go lubisz i co lubisz z nim robić?
Po ósme - ilość związków ma znaczenie. A jeszcze większe odstępy pomiędzy nimi i szybkość dochodzenia do fazy "związku" od momentu poznania... Oraz czas ich trwania.
Po dziewiąte - moje FB jest moim FB, jak i moje życie jest moim życiem. Robię tylko to co ja sama uważam za stosowne - niczego nie zamierzam robić dlatego, że ktoś tego chce.
Po dziesiąte - a Ty sama nie czujesz potrzeby częściej go przytulać i całować w tym pierwszym etapie związku? Uzależniony od czułości kobiecej jest tak bardzo? Mama zmniejsza częstotliwość dzwonienia, odkąd jesteście razem?

16 192

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Tak już u niego mieszkam.

Bycie samą mnie przeraża, nienawidzę samotności.

Mama jest DDA, więc może to ma przełożenie i w dodatku mocno polega na tacie (uwiesza się?) . Tym nie mniej tworzą fajną parę, mimo tego.

Może ma....

16 193 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-29 12:24:27)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Tak już u niego mieszkam. Wyprowadziłam się z własnego domu, bo mój Ex nie rozumiał że on ma się wyprowadzić i brał moją własną rodzinę na litość. Oni chłonęli to jak powietrze, a NPK zaoferował, że ze względu na moją nerwicę i same uczucie do mnie mogę u niego zamieszkać. To zaowocowało wyprowadzeniem się z domu Ex (wciąż wydzwania, więc jak tylko się pojawiam w domu to staram się jak mogę by się nie dowiedział).

Czyli z deszczu pod rynne sad Nie masz nic swojego nawet mieszkania sad Nie masz bo nie chcesz sad

sluuu napisał/a:

Mężem, szczerze chcę by tak było, ale nie jestem szurnięta i za mąż jutro nie wyjdę. Tutaj nakreślę mój problem, ja zawsze zwlekałam z takimi chęciami do ożenku i dzieci, a społeczeństwo wiecznie sie temu dziwiło. Chciałabym tym razem tego po prostu chcieć.
Bycie samą mnie przeraża, nienawidzę samotności.

A gdyby Twoj pan spytal sie dzisiaj, czy nie wyjdziesz za niego za maz i nie urodzisz mu dzieci to nie zgodzilabys sie? Zrobisz to dla spoleczenstwa? A nie bylas sama w starym zwiazku? Czy Twoj ex pan byl 24 godziny z Toba?

sluuu napisał/a:

Nerwica jak to nerwica nie wiadomo skąd się wzięła. Był luty przeczytałam bardzo dwuznaczne sms w koleżanki telefonie od mojego Ex. Zawroty głowy, irracjonalny lęk, ból głowy, natrętne myśli i poszło. DOstałam leki może z 4 zestaw okazał się dla mnie odpowiedni. Wspomnę że siostra i mama też sie leczyły, więc predyspozycje mam. W domu nie było przemocy, alkoholu ect. Mama jest DDA, więc może to ma przełożenie i w dodatku mocno polega na tacie (uwiesza się?). Tym nie mniej tworzą fajną parę, mimo tego.

A moze to byl strach, ze zostane sama? Nie mozna na nikim polegac?
Moge wyslac Ci lektury jak chcesz smile

16 194

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Może rzeczywiście mają dobre intencje? Może warto im zaufać?

A masz powody zeby im nie ufac? Zawiedli Cie kiedys albo oszukali?
Przeciez nic zlego nie moga Ci zrobic smile Skonczysz kurs i zobaczysz co dalej smile
Nie marnuj energii na gdybanie XXX
Wykorzystaj swoja energie na yoge smile

Anstawia napisał/a:

Może teraz powinnam zapytać joginów, prosto z mostu  czego oczekują??

No przeciez wiesz czego? Chca abys skonczyla kurs i zostala instrukorka XXX
A Ty o czym myslalas jak Ci zlozyli taka propozycje ? smile
Moze spytaj sie siebe, czego Ty od nich oczekujesz?

Muszę sobie rozpisać fakty, pozytywy i negatywy. Na tym etapie nie wiem czego oczekiwać. To wszystko tak strasznie pędzi... Muszę się też zastanowić, czego oczekuję od siebie, tak realnie. I na ile mnie stać.
Ogólnie, to mam stresa i nie śpię po nocach. Albo zrywam się, bo śni mi się coś strasznego.
Nikt nie mówił, że będzie łatwo...

16 195

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Muszę się też zastanowić, czego oczekuję od siebie, tak realnie. I na ile mnie stać.
Ogólnie, to mam stresa i nie śpię po nocach. Albo zrywam się, bo śni mi się coś strasznego.
Nikt nie mówił, że będzie łatwo...

A czy to w tym momencie jest wazne? Przeciez masz rozwod i to jest na razie najwazniejsze XXX
Robisz kurs i dobrze smile Powoli malymi krokami XXX Przeciez wszystko idzie w dobrym kierunku smile
Moze za dobrze? Strach, ze za latwo? Nie za latwo tylko tak jest jak sie podejmuje dobre decyzje smile
Wszystko jest ok smile Daj sobie pozwolenie na nie spieszenie sie XXX

16 196

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Nie biczuj się Happy! Wybacz sobie! Jesteś ofiarą a nie głupią prostą babą naiwniaczką wink smile
Ofiara nie jest śmieszna. Jest psychicznie poharatana, rozbita i latami podnosi się, leczy.
Jesteś ofiarą Happy, wybacz sobie !

Nie Zofiu nie chodzi o biczowanie i wybaczanie sobie. Nie chodzi o bycie ofiara.
Ja po prostu widze co zrobilam dla siebie zle i nie zwalam juz winy na to na innych !!!
Moj wstyd nie ma nic wspolnego z wybaczaniem sobie moj wstyd jest bardziej zwiazany z Tym, ze otworzylam oczy i widze jaka jestem!!! Widze prawdziwa mnie i nie podoba mi sie ta karalusza ja.
To wstyd, ze mam tego karalucha w sobie sad. Mam ale walcze z nim !!!!
Ja nie walcze z moim ex, nie zastanawiam sie nad wybaczeniem mu. Nie jest dobrym czlowiekiem ale ja o tym wiedzialam i wiem. On nie jest wiecej dla mnie wazny. I piszac te slowa tak naprawde to czuje.
Ja pragne byc dla siebie wazna i nie wstydzic sie za siebie przed sama soba !!!

Mój kochany karaluszku smile
Twój wstyd właśnie nie wiem z czego wynika, nie rozumiem.......więc od początku wiedziałaś jakim człowiekiem złym jest Twój partner i za wszelką cenę uczepiona trwałaś i manipulowałaś i żądałaś by zły był ?

To prawda, kkzb nie radzi sobie z dobrym traktowaniem. Ja tej cechy w sobie nie mam i nie rozumiem jak można kochać złe traktowanie. Rozumiem, że tę cechę posiadasz i byłaś w tym związku happy. Rozumiem, że żadne przebudzenie nie było Ci potrzebne a przebudzona cierpisz.
Wyjaśnij i napisz za co tak bardzo siebie nie lubisz i jakie cechy ma ten Twój wewnętrzny karaluch, z którym walczyć musisz.
Zastosuj przy tym metodę "prosto z mostu" smile
 
Nie zwalam winy na innych.
Nie zwalam winy na niego.
Umiem brać odpowiedzialność za słowa i czyny.
Źle postępowałam trwając, oszukując siebie, godząc się na wiele.
Mój błąd i płacę za niego wysoką cenę.
Przyznałam się, przeprosiłam tych, których skrzywdziłam (dzieci).
Wybaczyłam sobie, rozgrzeszyłam siebie z głupoty, naiwności, którą miałam w relacjach z nim.
Ludzka rzecz jest błądzić. Zbłądziłam, ale nawracam się.
Błędy zauważyłam i pilnuję się się żeby ich nie powtarzać.
Nauczyłam się szczerości ze sobą, innymi.
Każdemu powiem, że moja wina, bo POZWALAŁAM na wiele...... i zapłaciłam po wielokroć za tę winę.
Koniec z kamieniowaniem się dalszym.
Terapia polega na rozumieniu błędów i unikaniu ich popełniania a nie na ukrzyżowaniu się.

Mówimy na tych stronach o pokochaniu siebie.....siebie odmienionej.
Nie doczytałam w Twoich postach żadnego słowa świadczącego, że tą rozumną Happy chociaż lubisz..... dopatruję się maski "wyzwolona i szczęśliwa" na twarzy nieszczęśliwej i bardzo dla siebie surowej kobiety.

16 197

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Muszę się też zastanowić, czego oczekuję od siebie, tak realnie. I na ile mnie stać.
Ogólnie, to mam stresa i nie śpię po nocach. Albo zrywam się, bo śni mi się coś strasznego.
Nikt nie mówił, że będzie łatwo...

A czy to w tym momencie jest wazne? Przeciez masz rozwod i to jest na razie najwazniejsze XXX
Robisz kurs i dobrze smile Powoli malymi krokami XXX Przeciez wszystko idzie w dobrym kierunku smile
Moze za dobrze? Strach, ze za latwo? Nie za latwo tylko tak jest jak sie podejmuje dobre decyzje smile
Wszystko jest ok smile Daj sobie pozwolenie na nie spieszenie sie XXX

To jest ważne, bo to dotyczy tylko mnie big_smile To moje życie, mój cel, moje marzenie. W końcu mam coś swojego o co mogę dbać, nad czym mogę pracować, czemu mogę się poświęcić. To moja pasja smile
A rozwód? Zrobiłam już wszystko co mogłam. Teraz to już tylko kwestia czasu.

Tak, strach, że za łatwo i, że wszystko za niedługo szlag trafi i miało być dobrze, a skończy się jak zawsze. I jak tu temu zapobiec?
Oh, dylematy big_smile

16 198

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Po pierwsze - RACJA
Po drugie - nie są ale uważam to za zaletę bo wiem jak ciężko obronić magistra na państwowej uczelni.
Po trzecie -Wiem, sama nie mam wielkiego pociągu do informacji. Taki umiarkowany jest, u niego znacznie większy.
Po czwarte -Na szczęście nie czuję się niewłaściwie wdzięczna. Postawiłam też swoje warunki, no i dbam o to by się nie ograniczać.
Po piąte -Czyny-wracam do domu obiad gotowy, pranie zrobione, jak o coś proszę to jest.
Po szóste - mama- wspomniałam że coś mnie tu niepokoi. Martwi się o niego, ale chyba nie pomaga mu wyjściu z nerwicy, bo to tego trzeba się często starać się być odważnym. A jak Ci ktoś codziennie pyta o Twoje samopoczucie to zaczynasz myśleć że naprawdę jesteś bardzo chory.
Po siódme - Dobre pytanie? Ale to samo mogłaby zadać osoba, która będzie przy mnie w czasie mojego pogorszenia. Teraz go nie mam ale dobrze pamiętam jak to było upierdliwe dla otoczenia. Ehhh... łeeeee Co lubię z nim robić, rozmawiać, chodzić na spacery po lesie, No ale chciałabym też zabrać go do siebie, lub w jakieś odleglejsze miejsce--- czuje się przy nim swobodna.
Po ósme - NO TO ŹLĘ
Po dziewiąte - NAD TYM MUSZĘ POPRACOWAĆ
Po dziesiąte - czuję potrzebę, ale z natury jestem trochę zimniejsza? Mama nie zmniejszyła częstotliwości.

W pracy dziś dziki sajgon

16 199

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Po pierwsze - RACJA
Po drugie - nie są ale uważam to za zaletę bo wiem jak ciężko obronić magistra na państwowej uczelni.
Po trzecie -Wiem, sama nie mam wielkiego pociągu do informacji. Taki umiarkowany jest, u niego znacznie większy.
Po czwarte -Na szczęście nie czuję się niewłaściwie wdzięczna. Postawiłam też swoje warunki, no i dbam o to by się nie ograniczać.
Po piąte -Czyny-wracam do domu obiad gotowy, pranie zrobione, jak o coś proszę to jest.
Po szóste - mama- wspomniałam że coś mnie tu niepokoi. Martwi się o niego, ale chyba nie pomaga mu wyjściu z nerwicy, bo to tego trzeba się często starać się być odważnym. A jak Ci ktoś codziennie pyta o Twoje samopoczucie to zaczynasz myśleć że naprawdę jesteś bardzo chory.
Po siódme - Dobre pytanie? Ale to samo mogłaby zadać osoba, która będzie przy mnie w czasie mojego pogorszenia. Teraz go nie mam ale dobrze pamiętam jak to było upierdliwe dla otoczenia. Ehhh... łeeeee Co lubię z nim robić, rozmawiać, chodzić na spacery po lesie, No ale chciałabym też zabrać go do siebie, lub w jakieś odleglejsze miejsce--- czuje się przy nim swobodna.
Po ósme - NO TO ŹLĘ
Po dziewiąte - NAD TYM MUSZĘ POPRACOWAĆ
Po dziesiąte - czuję potrzebę, ale z natury jestem trochę zimniejsza? Mama nie zmniejszyła częstotliwości.

W pracy dziś dziki sajgon

Ad studia - a co to ma do człowieczeństwa? smile Oj, nie wydaje mi się, żeby było tak ciężko, statystyka tego nie wykazuje... Ciężej czasem jest zdać egzamin na prawo jazdy i tylko z tego powodu, że ktoś je ma - należałoby to gloryfikować?
Ad czytanie - a czy ma to przełożenie na świadomość i postępowanie? smile Szczerze mówiąc - nie zawsze smile
Szczerze mówiąc "człowieki" oczytane i ze zbyt wielką wiarą w poziom swojego wykształcenia są najlepszymi chyba manipulantami czasem wink Szczególnie jak spotkają kogoś, kto ma niższe poczucie własnej wartości
Ad obiad - mój dotąd coś tam gotuje. Jakoś nie widzę przełożenia "kotleta" na relacje między nami.
Ad Twoje pogorszenie - ale to może być a nie musi. I jak ktoś będzie postępował, okaże się jak ewentualnie taki moment wystąpi, a niekoniecznie musi.
Ad związki - złe rzeczy można poprawiać, tylko trzeba być świadomym smile
Ad okazywanie uczuć - a no żesz właśnie, kwestia bliskości. Ale czemu mówisz, że zimniejsza? Nigdy nikomu nie potrafiłaś okazywać, czy się zraziłaś? Albo okazywałaś kiedyś, ale w innych sytuacjach?
Bo tak się odniosę do siebie - mówiłam sobie, ze to ja mam problem z bliskością, a suma sumarum wyszło, że odwrotnie wink Po prostu przestałam się narzucać, bo czułam się poniżona dopraszaniem się i brakiem podobnych chęci z drugiej strony.

Czyli w podsumowaniu - poznać człowieka przez obserwację wink Podjąć zdrową decyzję smile

16 200

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Podobno wiedza nie czyni nas mądrymi, tylko doświadczenie.

16 201

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Będę obserwować i jak najrealniej oceniać. Jeśli moje oceny zaczną być mi niekorzystne proszę o przecieranie oczu mych zaślepionych.

16 202

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Będę obserwować i jak najrealniej oceniać. Jeśli moje oceny zaczną być mi niekorzystne proszę o przecieranie oczu mych zaślepionych.

Ale nikt nie jest w stanie zrobić tego za Ciebie... Jeśli będziesz chciała - tak ubarwisz rzeczywistość i sprzedasz nam ją w taki sposób, w jaki będziesz chciała - by nas przekonywać, że jest kolorowo smile
Albo nie będziesz chciała czytać smile

Bo to wszystko tak naprawdę zależy jedynie od tego, czego Ty chcesz przede wszystkim. Jeśli Ty chcesz w tej chwili z kimś być, to choć by Ci ktokolwiek papierem ściernym po oczach tarł - to Ty i tak z nim będziesz.
Nie mamy na Ciebie żadnego wpływu smile

16 203 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-29 14:02:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Mój kochany karaluszku smile
Twój wstyd właśnie nie wiem z czego wynika, nie rozumiem.......więc od początku wiedziałaś jakim człowiekiem złym jest Twój partner i za wszelką cenę uczepiona trwałaś i manipulowałaś i żądałaś by zły był ?

Nie od poczatku ale wiedzialam, ze cos nie gra !!! Myslalm sie sie jakos ulozy i ze dam sile to zaakceptowac.

zofia282 napisał/a:

To prawda, kkzb nie radzi sobie z dobrym traktowaniem. Ja tej cechy w sobie nie mam i nie rozumiem jak można kochać złe traktowanie. Rozumiem, że tę cechę posiadasz i byłaś w tym związku happy. Rozumiem, że żadne przebudzenie nie było Ci potrzebne a przebudzona cierpisz.

Zofiu a Ty ciagle zwiazek analizujesz!!! Ja nie pisalam, ze kochalam zle traktowanie. Ja po "przebudzeniu" zauwazylam tez, co ja wyprawialam w zwiazku !!!!
Nie pisze, ze przebudzona cierpie, pisze, ze budzac sie cierpialam !!!!

zofia282 napisał/a:

Wyjaśnij i napisz za co tak bardzo siebie nie lubisz i jakie cechy ma ten Twój wewnętrzny karaluch, z którym walczyć musisz.
Zastosuj przy tym metodę "prosto z mostu" smile

Moj wewnetrzny karaluch to szukanie czasami winy w innych za moje niepowodzenia - nie pisze tu o ex zwiazku.
Nie zajmowanie sie swoimi sprawami tylko cudzymi.
Szukanie dziury w calym.
Analizowanie calego swiata.

zofia282 napisał/a:

Terapia polega na rozumieniu błędów i unikaniu ich popełniania a nie na ukrzyżowaniu się.

No wlasnie na unikaniu bledow smile Bledy bede zawsze popelniac a o ukrzyzowaniu nigdy nie myslalam smile

zofia282 napisał/a:

Mówimy na tych stronach o pokochaniu siebie.....siebie odmienionej.
Nie doczytałam w Twoich postach żadnego słowa świadczącego, że tą rozumną Happy chociaż lubisz..... dopatruję się maski "wyzwolona i szczęśliwa" na twarzy nieszczęśliwej i bardzo dla siebie surowej kobiety.

Ja staram sie siebie pokochac co nie znaczy, ze jestem nieszczesliwa bo jeszcze sie nie pokochalam !!!
Jestem surowa. Surowa zeby sie nie zapomniec smile
Zofiu nie nosze juz maski smile Jezeli odbierasz mnie jako nieszczesliwa bo jestem surowa i wstydze sie moich karaluszch zachowan to wedlug Ciebie bede szczesliwa, gdy pozbede sie wstydu za moje karalusze zachowania i dam sobie na luz ?

16 204

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ale nikt nie jest w stanie zrobić tego za Ciebie... Jeśli będziesz chciała - tak ubarwisz rzeczywistość i sprzedasz nam ją w taki sposób, w jaki będziesz chciała - by nas przekonywać, że jest kolorowo smile
Albo nie będziesz chciała czytać.

To ja tak wtrącę, z własnego doświadczenia, że to czasami nie chodzi o to, by przekonać Was, ale by oszukać siebie! Przynajmniej ja tak miałam smile

16 205

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Moj wewnetrzny karaluch to szukanie czasami winy w innych za moje niepowodzenia - nie pisze tu o ex zwiazku.
Nie zajmowanie sie swoimi sprawami tylko cudzymi.
Szukanie dziury w calym.
Analizowanie calego swiata.

Ej, Ty piszesz o sobie czy o mnie? tongue
Nosz...mam podobnie.
Karaluszyca wstrętna jestem big_smile

16 206

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Ale nikt nie jest w stanie zrobić tego za Ciebie... Jeśli będziesz chciała - tak ubarwisz rzeczywistość i sprzedasz nam ją w taki sposób, w jaki będziesz chciała - by nas przekonywać, że jest kolorowo smile
Albo nie będziesz chciała czytać.

To ja tak wtrącę, z własnego doświadczenia, że to czasami nie chodzi o to, by przekonać Was, ale by oszukać siebie! Przynajmniej ja tak miałam smile

Ale wiesz - do właściwych wniosków to najlepiej dojść samemu wink
Masz większą satysfakcję, jeśli coś odkrywasz sama, nawet jeśli na skutek jakichś wskazówek czy pytań.
I bardziej chce się to coś zmienić, jeśli Ci nie odpowiada. Ale musi przestać Tobie samej odpowiadać najpierw smile Bo jak Tobie odpowiada, no to jak by Cię miało otoczenie na siłę przekonywać?

Bo jaka jest zwyczajowa reakcja na "orzeczenie" innych w kwestii naszego zachowania? Ano: "Jaaaa????? Nie, nigdy, wydaje Ci się, źle mnie odbierasz, to nieprawda, chcesz mi coś wmówić, jak masz problem ze sobą to nie przekładaj go na mnie, nie wszyscy są tacy jak Ty, o co Ty mnie podejrzewasz, za kogo Ty mnie masz, coś sobie wymyśliłaś i tak sobie wmawiasz..." Repertuar argumentów do oszukiwania siebie samego jest pokaźny, całego sobie nie przypomnę w tej chwili wink

16 207

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie potrafię podejmować decyzji, bez konsultacji z innymi sad Ja mam w głowie plan, ale muszę przeanalizować wszystkie za i przeciw, tysiąc razy się upewnić, pogadać o tym z innymi i dopiero po tym wszystkim jestem przekonana, że zamierzam to zrobić.
Czasami jedno pytanie kogoś, daje mi do myślenia.
Muszę chyba sobie stawiać pytania smile

16 208

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Nie potrafię podejmować decyzji, bez konsultacji z innymi sad Ja mam w głowie plan, ale muszę przeanalizować wszystkie za i przeciw, tysiąc razy się upewnić, pogadać o tym z innymi i dopiero po tym wszystkim jestem przekonana, że zamierzam to zrobić.
Czasami jedno pytanie kogoś, daje mi do myślenia.
Muszę chyba sobie stawiać pytania smile

Hła - Anstawia, ale przecież konsultacja umożliwia uzyskanie różnych spojrzeń i wypracowanie własnego! smile
Samemu może się nie przewidzieć różnych opcji, bo każdy człowiek zna życie z innej strony i może mieć inne przemyślenia.
Siedzenie tylko we własnej głowie to też niezbyt dobrze smile
Mnie chodziło, że jak sami nie chcemy czegoś "usłyszeć", to oczywiście będziemy przerzucać winę na innych smile Albo mówić, że złe pomysły mają, albo że źle doradzają, albo cokolwiek smile
A tak smile Decyzja jest własna. A "światopogląd" masz szeroki smile

Ale ale co do stawiania samemu sobie pytań, to tak, to polecam smile Bo musisz sobie odpowiedzieć - siebie już teraz (jak wiemy) to raczej nie można oszukiwać smile
Mnie to najbardziej teraz ciekawi, jak na to samo pytanie odpowiadam sobie np. dziś i jak odpowiedziałam miesiąc temu i 3 miesiące temu smile Co się zmieniło w odpowiedziach i w jaką stronę. I jakie wnioski dalej warto wyciągać - a może na czymś mam sie skupić i coś w sobie spróbować poprawić?

16 209

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Smutno mi kobiety, smutno. Nie znacie mnie, a może ja zrobiłam źle. Może jestem głupia i przyczepiłam byłemu plakietkę psychofaga, a sama nim jestem ;-(. Dzwonił i mówił że nie spodziewał się że tak go potraktuje po tylu latach. Nakręcił film z tych 6 lat, wyjazdów zagranicznych corocznych, wyjazdów w góry na narty, wyjazdów na mazury. :-(. PUSTKA W GŁOWIE

Ex, Nowy, Ex, Nowy -. Wstrętne myśli- że nowy nie będzie ze mną jeździł po świecie, że ... no właśnie że wszystko będzie źle. A byłam wszystkiego taka pewna, a teraz czuje się winna. JESTEM POTWOREM

Niech ktoś mnie strzeli po twarzy...

16 210

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Ale ale co do stawiania samemu sobie pytań, to tak, to polecam smile Bo musisz sobie odpowiedzieć - siebie już teraz (jak wiemy) to raczej nie można oszukiwać smile
Mnie to najbardziej teraz ciekawi, jak na to samo pytanie odpowiadam sobie np. dziś i jak odpowiedziałam miesiąc temu i 3 miesiące temu smile Co się zmieniło w odpowiedziach i w jaką stronę. I jakie wnioski dalej warto wyciągać - a może na czymś mam sie skupić i coś w sobie spróbować poprawić?

Stawianie sobie pytan tez polecam smile Interesujace jest, ze tak jak juz napisalas to co 3 miesiace wczesniej bylo wazne, dzisiaj nie ma znaczenia albo odwrotnie !!!
Zmieniamy sie i nasze poglady tez smile.

16 211

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Smutno mi kobiety, smutno. Nie znacie mnie, a może ja zrobiłam źle. Może jestem głupia i przyczepiłam byłemu plakietkę psychofaga, a sama nim jestem ;-(. Dzwonił i mówił że nie spodziewał się że tak go potraktuje po tylu latach. Nakręcił film z tych 6 lat, wyjazdów zagranicznych corocznych, wyjazdów w góry na narty, wyjazdów na mazury. :-(. PUSTKA W GŁOWIE

Ex, Nowy, Ex, Nowy -. Wstrętne myśli- że nowy nie będzie ze mną jeździł po świecie, że ... no właśnie że wszystko będzie źle. A byłam wszystkiego taka pewna, a teraz czuje się winna. JESTEM POTWOREM

Niech ktoś mnie strzeli po twarzy...

No Sluuu - bo sama powinnaś się nad sobą zastanowić. I określić jaka jesteś. Nawet jeśli inaczej będziesz o sobie myśleć teraz, za tydzień, za kwartał i za rok. Przecież żadna z nas nie wie, czy piszesz wszystko, czy część. Czy dokładnie, czy też omijasz albo podkolorowywujesz.
Pewnie że Cię nie znamy - bo i skąd? Za krótko, by się poznać smile
Poczytaj Happyfull smile Przecież nikt nie powiedział, że tylko on ma w sobie cechy karalucha... Nie tylko on wink

Ja tam swoje karaluszki ścigam smile
No ale jakie ja mam mieć zajęcie ponad 4 m-ce po rozstaniu, gdzie na razie unikam facetów jak diabeł święconej wink

16 212

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jestem nikim, a nikt na nieszczęście zasługuje. No i w tym cała prawda. Nie ofiara tylko Idiotka, która stara się tak rozumieć rzeczywistość by zawsze winny był ktoś inny niż ona. A JA chodzący ideał, którego niszczą inni. Rzygam samą sobą.

16 213

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

<KRZYK>, <ZŁOŚĆ> , <NIENAWIŚĆ SAMEJ SIEBIE>

16 214

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Halllooooo!!!!!!
Stój - gdzie lecisz???
Sluuuuu!

Już dałaś się wbić w poczucie winy? Ale dokładnie sprecyzuj mi - jaka jest Twoja wina?
Napisz nie ogólnie tylko dokładnie i szczegółowo, co? Co zrobiłaś źle według Ciebie?

16 215 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-29 16:26:39)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Jestem nikim, a nikt na nieszczęście zasługuje. No i w tym cała prawda. Nie ofiara tylko Idiotka, która stara się tak rozumieć rzeczywistość by zawsze winny był ktoś inny niż ona. A JA chodzący ideał, którego niszczą inni. Rzygam samą sobą.

To dobrze, ze tak myslisz smile Dokladnie jest tak jak piszesz !!!! Ja tez przez to przechodzilam !!! Ale na razie to Ty to tylko piszesz aby uslyszec od nas, ze to nieprawda ? Ale to jest prawda sad sad sad
Tak zawsze winny byl kos inny !!!!
Tak nie jestes chodzacym idealem !!!
Tak ten ideal sam sie niszczy !!!
Tak wyrzygaj sie soba !!!!
Tak bedziesz teraz wkr..iona !!!
Tak zycie to nie bajka !!!!
Tak prawda o sobie boli !!!

Ale mozesz to zmienic !!!! Ale nie w ciagu 2 dni !!!! Potrzeba czasu!!! Masz czas i chec?? Latwo nie bedzie ale nie bedzie gorzej niz do tej pory smile smile smile
Nie prawda jest, ze jestes nikim i tylko na nieszczescie zaslugujesz !!!!

16 216

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ale żeby taka reakcja po jego telefonie...?

16 217

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jak było? Zdawało mi się że panuje nad moim życiem i mimo naszych odmienności, będzie dobrze. Niestety zobaczyłam sms, dwuznaczne i pomyślałam że mnie zdradza... Nie miałam żadnych innych dowodów bo obydwoje zaprzeczyli. Tym nie mniej nerwicy te ich tłumaczenie nie zatrzymało i stałam się małym zlęknionym niemowlakiem, który myślał że już nigdy sam nie pójdzie do sklepu, że będzie na utrzymaniu rodziców, że straci pracę, że zostanie zostawiony przez Ex, tak bałam się Go. Jak można się bać drugiej osoby w takich momentach? Bezsenność w panice spędzałam z mamą, a mój spał wtedy i tylko od czasu do czasu burknął żebym się położyła. Jeździł z kolegą na ryby i dziwił się o co mi chodzi. Nie zostawił mnie (w sensie nie zerwał) ale czy to ma być wsparcie? Nie wiem, sama nie wiedziałam co znaczy że człowiek nie panuje nad strachem. On nie mając z tym nic do czynienia też nie wiedział. Czy jednak wychudzona kobieta, płacząca i zwijająca się z lęku nie powinna wzbudzić empatii! Ten jeden raz nie mogłam się bronić i chciałam być słaba...ale nie mogłam. Nie chcę się bać że druga osoba nie pozwoli mi nigdy na słabość. A wiecie co? Myślałam że wszyscy zazdroszczą mi mojego związku. Szkoda gadać na mój temat. Rozhisteryzowana pannica.

16 218

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

...

Ale że jesteś winna czemu???? Możesz mi to jakoś dookreślić?

16 219

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull-  29 lat takiego myślenia można zmienić? to może przy 60 mi się uda.
zabka-k- zgubiłam już sie "nie wiem co jest dobre a co złe"

16 220

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Nie chcę się bać że druga osoba nie pozwoli mi nigdy na słabość.

Co to znaczy nie pozwoli na slabosc? Jezeli jestes slaba i nie masz sil to nie musisz nikogo prosic o pozwolenie na bycie slaba. To jest stan ducha albo ciala!!!
Moze potrzebujesz odpoczynku bo jestes slaba? A nie masz mozliwosci pomieszkac troche w domu?
Myslalas juz o terapii?

16 221 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-29 16:50:11)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Happyfull-  29 lat takiego myślenia można zmienić? to może przy 60 mi się uda.

Mozna ale musisz chciec i w to uwierzyc smile Ja wierze i zmieniam smile Poczytaj sobie posty Zazdrosc !!!
Nie wiem ile czasu Ci to zajmie !!! Tyle ile bedzie trzeba smile Jeden dzien mniej jak zaczniesz dzisiaj smile

16 222

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jestem winna bo ciągle jestem nieszczęśliwa... Nie wiem co się ze mną dzisiaj stało. Nie wiem czy jestem ofiarą czy katem!

16 223

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sluuu, masz wybór, możesz myśleć o sobie dobrze lub tak jak do tej pory.
Dobrze, to nie znaczy pozytywnie a realistycznie.
Mogę napisać Ci jedną realną myśl na Twój temat: jesteś odważna. Podzieliłaś się z nami swoimi uczuciami, to nie taka prosta sprawa.
Jeżeli chcesz, poszukaj pomocy u psychologa. Wielu z nas pomógł. Mi pomógł właśnie w zmianie myślenia na swój temat. Możesz wierzyć lub nie, rok temu byłam głupim, beznadziejnym, chcącym skończyć ze sobą nieudacznikiem. Teraz nie pozwalam sobie na takie myślenie o sobie, bo mnie wykańcza. Mam prawo popełniać błędy, mam prawo dbać o siebie, mam prawo zastanowić się gdy czegoś nie wiem i wiele innych praw, które pomagają mi racjonalnie myśleć.
Mam też wzloty i upadki smile

16 224

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

SORY za zaśmiecanie forum. Nie chcę żebyście mi pisały że się mylę. Chcę znać prawdę. Ale przecież nie przeleje 29 lat na forum.

16 225

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie zaśmiecasz.
Chcesz streścić nam 29 lat swojego życia? Śmiało.
Chcesz pisać o tym co jest teraz? Pisz.
Poczytamy, doradzimy, popatrzymy z boku, damy do myślenia... Ale roboty za Ciebie nie odwalimy!
smile

16 226

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Chcę znać prawdę.

To jej poszukaj smile Sama dla siebie smile

16 227 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-29 17:49:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Moj wewnetrzny karaluch to szukanie czasami winy w innych za moje niepowodzenia - nie pisze tu o ex zwiazku.
Nie zajmowanie sie swoimi sprawami tylko cudzymi.
Szukanie dziury w calym.
Analizowanie calego swiata.

Ej, Ty piszesz o sobie czy o mnie? tongue
Nosz...mam podobnie.
Karaluszyca wstrętna jestem big_smile

To nie tak, ze karaluszyca big_smile
To sa karalusze nawyki big_smile
Karaluchy sie nie chca zmieniac my chcemy czyli my to "tylko": kobiety z karaluszymi nawykami big_smile
Nawyki mozna zmienic ale czasu trzeba XXX Ile nie wiadomo ?XXX

Anstawia napisał/a:

Mam też wzloty i upadki

I to jest prawda o zyciu XXX Mamy wzloty i upadki XXX Prawdziwe zycie to tez bol i upadki XXX Zaakceptowanie tego zajelo mi duzo czasu smile
Madrzy ludzie wiedza, ze przyjda doly ale wiedza jak sobie z tym radzic smile Wiedza, ze to cos normalnego w zyciu a nie "kara boska bo jestem zla" i na sczescie nie zasluguje smile

16 228 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-29 18:57:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Moj wewnetrzny karaluch to szukanie czasami winy w innych za moje niepowodzenia - nie pisze tu o ex zwiazku.
Nie zajmowanie sie swoimi sprawami tylko cudzymi.
Szukanie dziury w calym.
Analizowanie calego swiata.

Ej, Ty piszesz o sobie czy o mnie? tongue
Nosz...mam podobnie.
Karaluszyca wstrętna jestem big_smile

To nie tak, ze karaluszyca big_smile
To sa karalusze nawyki big_smile
Karaluchy sie nie chca zmieniac my chcemy czyli my to "tylko": kobiety z karaluszymi nawykami big_smile
Nawyki mozna zmienic ale czasu trzeba XXX Ile nie wiadomo ?XXX

Ach, to tylko nawyki. To spoko, można zmienić smile
Podoba mi się to stwierdzenie: ile czasu? Nie wiadomo! big_smile


Wiecie co, ja to chyba od M nie chcę się emocjonalnie uwolnić. Gdybym chciała,to chyba bym już to dawno zrobiła? Nie chcę zrywać z nim kontaktu. On się w ogóle nie stara i to mi na rękę jest. Robi jakieś nieudolne podchody. Był u lekarza, dostał skierowanie na terapię, no ale to nie tak hop siup przecież. I mam takie dziwne uczucie. Łatwiej mi jest, gdy on tkwi w tym swoim uzależnieniu. Ale co ja zrobię, gdy on zacznie się leczyć?!?! Nie siedzi mi w głowie, ale czasami lubię sobie z nim pogadać. Nie widzę przyszłości u jego boku, bo mnie demotywuje do działania, ale sama nie wiem czy kontakt z nim nie ogranicza mnie?!?!
Może jak "wyjdę do ludzi", poznam nowe twarze, to mi pomoże w uwolnieniu się od niego? Bo ja nie mam znajomych. No,może jedną koleżankę,ale ona jest na gorszym zakręcie niż ja. Jest tylko on. Może czas zacząć spotykać się z ludźmi?? Może to jest recepta na wolność?
Chyba oczekuję od Was kopniaka...

16 229

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
sluuu napisał/a:

O tak...
Tylko zastanawiam się czy nie zrobimy sobie krzywdy w drugą stronę. Może w każdym kolejnym mężczyźnie będziemy widziały potencjalnego psychofaga lub przeoczymy fakt że pewne cechy naszych charakterów robią z nas ofiary w każdej nowej relacji.

Nie doszukuję się tych cech u ludzi, ale jestem ostrożniejsza i wiem czego trzeba się wystrzegać.

Czyzby? Zamilklas ostatnio co mnie bardzo zastanawia smile Czyzby stal sie cud i Twoj gitarzysta zmienil sie?

Na razie nic nie mówię.

16 230

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ja bym Zabke nazwala: Przebudzona do Szczęścia
Anstawia: Szukam i Znajduje
Zofia: Mam nowe Zycie
Silly Hopes: Ucze sie myslec
Beosa: Zbieram Sile

A mnie nie ma no - źródło nieodkryte?

Nie Hm...Ty jestes zrodlo odkryte tylko u Ciebei troche trudniej z nazywaniem smile
Hm..ja Cie moge nazwac: Boje sie prawdy .

Ale ja się jej nie boję. To się nie zgadza.

16 231

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

No to walne prosto z mostu. W imponujacym tempie ruszylas do przodu ale uwazaj zeby Ci sil nie zabraklo !!!
Jestes dopiero na stracie a meta jeszcze bardzo, bardzo daleko. Zbieraj sily aby w polowie drogi nie stwierdzic, ze nie da rady !!!!!!!!!!!!!

Scenariusz prawdopodobny,ale będę się ze wszystkich sił starała żeby się nie zrealizował.Właśnie zbieram te SIŁY smile A Was proszę o wsparcie smile

Nie zapomisz jak bedziesz obcowac z karaluchem !!!!!!!!!!
Kochana tak szybko to nie idzie sad

A ja właśnie chciałabym zapomnieć,bo teraz nawet jak coś robię,czy jestem w pracy to mam taki natłok myśli,wspomnień złych i dobrych ,rozpamiętuję,rozgrzebuję... sad
Nie potrafię się od tego uwolnić.To jest masakra.Ja wiem,że się nakręcam,wiem,że to zależy tylko ode mnie-staram się maksymalnie skupić na czymś innym ale to po chwili wraca jak bumerang sad
Zapomnieć,zasnąć,skoczyć z prosto mostu - to było by najprostsze wyjście...albo tchórzostwo jak niektórzy mówią...
Pocieszam się,że pamiętanie pomoże mi odróżniać dobre od złego smile
Napiszcie jak sobie z tym radziłyście,radzicie?
Wyjścia z domu,zajęcia,zakupy,dodatkowa praca-skutkują, ale po powrocie do "domu"... sad Czy tylko czas leczy rany??????

16 232

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Nie potrafię się od tego uwolnić.To jest masakra.Ja wiem,że się nakręcam,wiem,że to zależy tylko ode mnie-staram się maksymalnie skupić na czymś innym ale to po chwili wraca jak bumerang sad
Zapomnieć,zasnąć,skoczyć z prosto mostu - to było by najprostsze wyjście...albo tchórzostwo jak niektórzy mówią...
Pocieszam się,że pamiętanie pomoże mi odróżniać dobre od złego smile
Napiszcie jak sobie z tym radziłyście,radzicie?
Wyjścia z domu,zajęcia,zakupy,dodatkowa praca-skutkują, ale po powrocie do "domu"... sad Czy tylko czas leczy rany??????

Beosa ja Ci powiem z perspektywy czasu, ze tylko kompletny brak kontaktu z karaluchem pomaga !!!
Nie jest to mozliwe w Twoim przypadku bo mieszkacie razem sad.
Ja bym Ci radzila jak najmniej czasu spedzac w domu. Wychodz do biblioteki, czytaj, wychodz do kina, sprawdz co u was w domu kultury sie dzieje. W moim malym miescie w PL dom kultury organizuje koncerty, warsztaty artystyczne, kursy jezykow, taniec itp. w wiekszosci za darmo smile.
Po powrocie do domu pisz na forum smile.
Idziesz przeciez na terapie w lutym a tam poznasz troche ludzi smile.

16 233 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-29 19:36:29)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ale ja się jej nie boję. To się nie zgadza.

To dobrze, ze juz sie prawdy nie boisz smile

hm... napisał/a:

Na razie nic nie mówię.

Czyli cos tam planujesz smile Nie musisz mowic, ja tak z ciekawosci pytam smile

16 234 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-29 19:52:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Wiecie co, ja to chyba od M nie chcę się emocjonalnie uwolnić. Gdybym chciała,to chyba bym już to dawno zrobiła? Nie chcę zrywać z nim kontaktu. On się w ogóle nie stara i to mi na rękę jest. Robi jakieś nieudolne podchody. Był u lekarza, dostał skierowanie na terapię, no ale to nie tak hop siup przecież. I mam takie dziwne uczucie. Łatwiej mi jest, gdy on tkwi w tym swoim uzależnieniu. Ale co ja zrobię, gdy on zacznie się leczyć?!?! Nie siedzi mi w głowie, ale czasami lubię sobie z nim pogadać. Nie widzę przyszłości u jego boku, bo mnie demotywuje do działania, ale sama nie wiem czy kontakt z nim nie ogranicza mnie?!?!
Może jak "wyjdę do ludzi", poznam nowe twarze, to mi pomoże w uwolnieniu się od niego? Bo ja nie mam znajomych. No,może jedną koleżankę,ale ona jest na gorszym zakręcie niż ja. Jest tylko on. Może czas zacząć spotykać się z ludźmi?? Może to jest recepta na wolność?
Chyba oczekuję od Was kopniaka...

Tu kopniak nic nie pomoze XXX
Jedyna "recepta na wolnosc" to odciac sie od niego XXX
Chcesz sie od niego odciac?
Chcesz sie rozwiesc? Rozwod nic nie zmieni jak nie bedziesz pewna swojej decyzji sad
Czyli to nie przez joginow te nieprzespane noce smile

16 235

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy, ja CHCĘ rozwodu. To nie tutaj problem. Noce nieprzespane z powodu joginów, a raczej "wyjścia do ludzi", strachu, na 100%.
Tylko,że rozwód to papierek, a emocje i kontakt jest sad

16 236 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-29 19:51:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Happy, ja CHCĘ rozwodu. To nie tutaj problem. Noce nieprzespane z powodu joginów, a raczej "wyjścia do ludzi", strachu, na 100%.
Tylko,że rozwód to papierek, a emocje i kontakt jest sad

To przerwac kontakt to emocje sie ostudza troszke XXX
A czego sie boisz jak wychodzisz do ludzi?

16 237

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Happy, ja CHCĘ rozwodu. To nie tutaj problem. Noce nieprzespane z powodu joginów, a raczej "wyjścia do ludzi", strachu, na 100%.
Tylko,że rozwód to papierek, a emocje i kontakt jest sad

To przerwac kontakt to emocje sie ostudza troszke XXX
A czego sie boisz jak wychodzisz do ludzi?

Emocji wielkich nie ma, tylko że ja mam wciąż ochotę utrzymywać z nim kontakt. Nie bardzo chcę go zerwać. Może potrzebuję więcej czasu i zmiany otoczenia, ludzi. W sumie to trochę mam nadzieję,że jak zacznę kurs i zajęcia, to poznam nowych ludzi i "stare" znajomości już mi nie będą tak potrzebne...
A czego się boję? Chyba tego co sobie o mnie pomyślą sad

16 238 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-29 20:22:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Emocji wielkich nie ma, tylko że ja mam wciąż ochotę utrzymywać z nim kontakt. Nie bardzo chcę go zerwać. Może potrzebuję więcej czasu i zmiany otoczenia, ludzi. W sumie to trochę mam nadzieję,że jak zacznę kurs i zajęcia, to poznam nowych ludzi i "stare" znajomości już mi nie będą tak potrzebne...
A czego się boję? Chyba tego co sobie o mnie pomyślą sad

Co Ci daje kontakt z nim?
Co inni mogliby sobie o Tobie pomyslec?

16 239

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Beosa ja Ci powiem z perspektywy czasu, ze tylko kompletny brak kontaktu z karaluchem pomaga !!!
Nie jest to mozliwe w Twoim przypadku bo mieszkacie razem sad.
Ja bym Ci radzila jak najmniej czasu spedzac w domu. Wychodz do biblioteki, czytaj, wychodz do kina, sprawdz co u was w domu kultury sie dzieje. W moim malym miescie w PL dom kultury organizuje koncerty, warsztaty artystyczne, kursy jezykow, taniec itp. w wiekszosci za darmo smile.
Po powrocie do domu pisz na forum smile.
Idziesz przeciez na terapie w lutym a tam poznasz troche ludzi smile.

Dziś wzięłam ulotkę z naszego sklepu smile Artystyczno-sportowy powiatowy informator kulturalny.Nigdy wcześniej takiego nie widywałam,może to jakiś znak? smile
Jest parę ciekawych imprez,zajęć o różnych porach dnia a ja też różnie pracuję smile .Ale qurcze musiałabym uregulować kwestię korzystania z samochodu.Auto jest na mnie,ale karaluch niby pracuje na czarno i prawie codziennie go bierze...Mieszkam pod miastem,z autobusami kiepsko.Jak cieplej to na upartego można na rowerze...
Muszę coś wymyślić sad
No i mam prawdopodobnie to samo co Anstawia sad

Anstawia napisał/a:

Może jak "wyjdę do ludzi", poznam nowe twarze, to mi pomoże w uwolnieniu się od niego? Bo ja nie mam znajomych.
Happy, ja CHCĘ rozwodu. To nie tutaj problem. Noce nieprzespane z powodu joginów, a raczej "wyjścia do ludzi", strachu, na 100%.
Tylko,że rozwód to papierek, a emocje i kontakt jest

Co do rozwodu podpisuję się pod tym postem.
Co do wyjścia do ludzi...
W szkole byłam zawsze w ostatniej parze,nie wychylałam się nigdy,zakompleksione dziecko....Po ślubie mi przeszło.Podniosłam głowę do góry i góry mogłam przenosić. smile
A potem wróciła dawna Beosa....
Bo zostałam nieraz oszukana,nie tylko przez jeszczemęża.Nie ufam już bezgranicznie ludziom.Boję się fałszywych ludzi.Nie lubię się narzucać.
Boję się zacząć cokolwiek,bo gdyby przypadkiem było fajnie to i tak czekałabym na "złe" zakończenie..Tak się chyba przyzwyczaiłam.Czarnowidztwo.Bo po burzy było słońce a potem znowu burza sad
Boję się też,że będę śmieszna,bo nie ubiorę się odpowiednio, nie umiem i nie lubię się malować,a robią to wszystkie kobiety.Będę taka inna...

  Dobrze się czuję w swojej skórze,dziwne trochę ale jak ktoś mi się "napatoczy" smile nie mam w ogóle problemu w nawiązaniu rozmowy,załatwię wszelkie sprawy urzędowe,pojdę do psychologa i na terapię,ale takie spontaniczne wyjście do ludzi,aerobik,basen-sama????...będę oczywiście próbowała smile

  Niedawno bylam u koleżanki z pracy pogadać o separacji.Co z tego,że serdecznie zapraszała?A może będę przeszkadzała,a może głupio jej było odmówić,że tylko z uprzejmości się zgodziła...Naprawdę takie miałam dylematy.
Ale tak mi zależało,że pojechałam.I co lekki nieład w domu,Ona w byle jakich ciuchach,luzik.Fajnie,było,miło się gawędziło. smile
Ja przed wizytą koleżanek wysprzątałam mieszkanie,pól godziny zastanawiałam się w co się ubrać,nakupiłam przekąsek i czekałam,a serce waliło jak młot.Taka jestem dziwna.A One wpadły przejazdem na 15 minut. smile

16 240

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Co Ci daje kontakt z nim?

Nic takiego, co nie mogłby mi dać ktokolwiek inny. Uśmiech, mam do kogo się czasami odezwać, tyle...

Happyfull napisał/a:

Co inni mogliby sobie o Tobie pomyslec?

Coś niemłego sad

16 241

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Smutno mi kobiety, smutno. Nie znacie mnie, a może ja zrobiłam źle. Może jestem głupia i przyczepiłam byłemu plakietkę psychofaga, a sama nim jestem ;-(. Dzwonił i mówił że nie spodziewał się że tak go potraktuje po tylu latach. Nakręcił film z tych 6 lat, wyjazdów zagranicznych corocznych, wyjazdów w góry na narty, wyjazdów na mazury. :-(. PUSTKA W GŁOWIE

Ex, Nowy, Ex, Nowy -. Wstrętne myśli- że nowy nie będzie ze mną jeździł po świecie, że ... no właśnie że wszystko będzie źle. A byłam wszystkiego taka pewna, a teraz czuje się winna. JESTEM POTWOREM

Niech ktoś mnie strzeli po twarzy...

No to chyba potrzebne Ci obiektywne zestawienie wad i zalet i tego co powodowało, że było Ci z nim źle. No to jak?

16 242

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Ej, Ty piszesz o sobie czy o mnie? tongue
Nosz...mam podobnie.
Karaluszyca wstrętna jestem big_smile

To nie tak, ze karaluszyca big_smile
To sa karalusze nawyki big_smile
Karaluchy sie nie chca zmieniac my chcemy czyli my to "tylko": kobiety z karaluszymi nawykami big_smile
Nawyki mozna zmienic ale czasu trzeba XXX Ile nie wiadomo ?XXX

Ach, to tylko nawyki. To spoko, można zmienić smile
Podoba mi się to stwierdzenie: ile czasu? Nie wiadomo! big_smile


Wiecie co, ja to chyba od M nie chcę się emocjonalnie uwolnić. Gdybym chciała,to chyba bym już to dawno zrobiła? Nie chcę zrywać z nim kontaktu. On się w ogóle nie stara i to mi na rękę jest. Robi jakieś nieudolne podchody. Był u lekarza, dostał skierowanie na terapię, no ale to nie tak hop siup przecież. I mam takie dziwne uczucie. Łatwiej mi jest, gdy on tkwi w tym swoim uzależnieniu. Ale co ja zrobię, gdy on zacznie się leczyć?!?! Nie siedzi mi w głowie, ale czasami lubię sobie z nim pogadać. Nie widzę przyszłości u jego boku, bo mnie demotywuje do działania, ale sama nie wiem czy kontakt z nim nie ogranicza mnie?!?!
Może jak "wyjdę do ludzi", poznam nowe twarze, to mi pomoże w uwolnieniu się od niego? Bo ja nie mam znajomych. No,może jedną koleżankę,ale ona jest na gorszym zakręcie niż ja. Jest tylko on. Może czas zacząć spotykać się z ludźmi?? Może to jest recepta na wolność?
Chyba oczekuję od Was kopniaka...

No to masz smile

16 243

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
Happyfull napisał/a:

No to walne prosto z mostu. W imponujacym tempie ruszylas do przodu ale uwazaj zeby Ci sil nie zabraklo !!!
Jestes dopiero na stracie a meta jeszcze bardzo, bardzo daleko. Zbieraj sily aby w polowie drogi nie stwierdzic, ze nie da rady !!!!!!!!!!!!!

Scenariusz prawdopodobny,ale będę się ze wszystkich sił starała żeby się nie zrealizował.Właśnie zbieram te SIŁY smile A Was proszę o wsparcie smile

Nie zapomisz jak bedziesz obcowac z karaluchem !!!!!!!!!!
Kochana tak szybko to nie idzie sad

A ja właśnie chciałabym zapomnieć,bo teraz nawet jak coś robię,czy jestem w pracy to mam taki natłok myśli,wspomnień złych i dobrych ,rozpamiętuję,rozgrzebuję... sad
Nie potrafię się od tego uwolnić.To jest masakra.Ja wiem,że się nakręcam,wiem,że to zależy tylko ode mnie-staram się maksymalnie skupić na czymś innym ale to po chwili wraca jak bumerang sad
Zapomnieć,zasnąć,skoczyć z prosto mostu - to było by najprostsze wyjście...albo tchórzostwo jak niektórzy mówią...
Pocieszam się,że pamiętanie pomoże mi odróżniać dobre od złego smile
Napiszcie jak sobie z tym radziłyście,radzicie?
Wyjścia z domu,zajęcia,zakupy,dodatkowa praca-skutkują, ale po powrocie do "domu"... sad Czy tylko czas leczy rany??????

Ja kiedy się bałam...
Najpierw ściskało mnie od środka, wciąż odczuwałam niepokój
Potem byłam zła, że ktoś mnie straszy, że chce żebym się bała
Wtedy
Powoli, ale skutecznie orzekułam złość w odwagę. Najpierw pokazywałam, że się nie boję, a potem zupełnie syę nie bałam.
Czas leczy rany, zmienia spojrzenie, nabieramy dystansu.

16 244

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Ale ja się jej nie boję. To się nie zgadza.

To dobrze, ze juz sie prawdy nie boisz smile

hm... napisał/a:

Na razie nic nie mówię.

Czyli cos tam planujesz smile Nie musisz mowic, ja tak z ciekawosci pytam smile

Coś robię, ale nie będę mówić za wcześnie:)

16 245

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Happy, ja CHCĘ rozwodu. To nie tutaj problem. Noce nieprzespane z powodu joginów, a raczej "wyjścia do ludzi", strachu, na 100%.
Tylko,że rozwód to papierek, a emocje i kontakt jest sad

Kurna, że mnie bliżej nie ma to bym Cię do ludzi wyciągnęła

16 246

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm... poczaruj troszkę smile Spraw żebym wystarczająco dużo pieniążków dostała za dwie obrączki i pierścionek zaręczynowy big_smile

16 247

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Happy, ja CHCĘ rozwodu. To nie tutaj problem. Noce nieprzespane z powodu joginów, a raczej "wyjścia do ludzi", strachu, na 100%.
Tylko,że rozwód to papierek, a emocje i kontakt jest sad

Kurna, że mnie bliżej nie ma to bym Cię do ludzi wyciągnęła

Nie jest tak łatwo mnie wyciągnąć do ludzi. A samo wyjście nie gwarantuje sukcesu.

16 248

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Happy, ja CHCĘ rozwodu. To nie tutaj problem. Noce nieprzespane z powodu joginów, a raczej "wyjścia do ludzi", strachu, na 100%.
Tylko,że rozwód to papierek, a emocje i kontakt jest sad

To przerwac kontakt to emocje sie ostudza troszke XXX
A czego sie boisz jak wychodzisz do ludzi?

Emocji wielkich nie ma, tylko że ja mam wciąż ochotę utrzymywać z nim kontakt. Nie bardzo chcę go zerwać. Może potrzebuję więcej czasu i zmiany otoczenia, ludzi. W sumie to trochę mam nadzieję,że jak zacznę kurs i zajęcia, to poznam nowych ludzi i "stare" znajomości już mi nie będą tak potrzebne...
A czego się boję? Chyba tego co sobie o mnie pomyślą sad

Ale o co konkretnie?
Co sobie mają pomyśleć?
My tutaj też czasem myślimy smile

16 249

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

To przerwac kontakt to emocje sie ostudza troszke XXX
A czego sie boisz jak wychodzisz do ludzi?

Emocji wielkich nie ma, tylko że ja mam wciąż ochotę utrzymywać z nim kontakt. Nie bardzo chcę go zerwać. Może potrzebuję więcej czasu i zmiany otoczenia, ludzi. W sumie to trochę mam nadzieję,że jak zacznę kurs i zajęcia, to poznam nowych ludzi i "stare" znajomości już mi nie będą tak potrzebne...
A czego się boję? Chyba tego co sobie o mnie pomyślą sad

Ale o co konkretnie?
Co sobie mają pomyśleć?
My tutaj też czasem myślimy smile

Dużo tego.

16 250

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Beosa ja Ci powiem z perspektywy czasu, ze tylko kompletny brak kontaktu z karaluchem pomaga !!!
Nie jest to mozliwe w Twoim przypadku bo mieszkacie razem sad.
Ja bym Ci radzila jak najmniej czasu spedzac w domu. Wychodz do biblioteki, czytaj, wychodz do kina, sprawdz co u was w domu kultury sie dzieje. W moim malym miescie w PL dom kultury organizuje koncerty, warsztaty artystyczne, kursy jezykow, taniec itp. w wiekszosci za darmo smile.
Po powrocie do domu pisz na forum smile.
Idziesz przeciez na terapie w lutym a tam poznasz troche ludzi smile.

Dziś wzięłam ulotkę z naszego sklepu smile Artystyczno-sportowy powiatowy informator kulturalny.Nigdy wcześniej takiego nie widywałam,może to jakiś znak? smile
Jest parę ciekawych imprez,zajęć o różnych porach dnia a ja też różnie pracuję smile .Ale qurcze musiałabym uregulować kwestię korzystania z samochodu.Auto jest na mnie,ale karaluch niby pracuje na czarno i prawie codziennie go bierze...Mieszkam pod miastem,z autobusami kiepsko.Jak cieplej to na upartego można na rowerze...
Muszę coś wymyślić sad
No i mam prawdopodobnie to samo co Anstawia sad

Anstawia napisał/a:

Może jak "wyjdę do ludzi", poznam nowe twarze, to mi pomoże w uwolnieniu się od niego? Bo ja nie mam znajomych.
Happy, ja CHCĘ rozwodu. To nie tutaj problem. Noce nieprzespane z powodu joginów, a raczej "wyjścia do ludzi", strachu, na 100%.
Tylko,że rozwód to papierek, a emocje i kontakt jest

Co do rozwodu podpisuję się pod tym postem.
Co do wyjścia do ludzi...
W szkole byłam zawsze w ostatniej parze,nie wychylałam się nigdy,zakompleksione dziecko....Po ślubie mi przeszło.Podniosłam głowę do góry i góry mogłam przenosić. smile
A potem wróciła dawna Beosa....
Bo zostałam nieraz oszukana,nie tylko przez jeszczemęża.Nie ufam już bezgranicznie ludziom.Boję się fałszywych ludzi.Nie lubię się narzucać.
Boję się zacząć cokolwiek,bo gdyby przypadkiem było fajnie to i tak czekałabym na "złe" zakończenie..Tak się chyba przyzwyczaiłam.Czarnowidztwo.Bo po burzy było słońce a potem znowu burza sad
Boję się też,że będę śmieszna,bo nie ubiorę się odpowiednio, nie umiem i nie lubię się malować,a robią to wszystkie kobiety.Będę taka inna...

  Dobrze się czuję w swojej skórze,dziwne trochę ale jak ktoś mi się "napatoczy" smile nie mam w ogóle problemu w nawiązaniu rozmowy,załatwię wszelkie sprawy urzędowe,pojdę do psychologa i na terapię,ale takie spontaniczne wyjście do ludzi,aerobik,basen-sama????...będę oczywiście próbowała smile

  Niedawno bylam u koleżanki z pracy pogadać o separacji.Co z tego,że serdecznie zapraszała?A może będę przeszkadzała,a może głupio jej było odmówić,że tylko z uprzejmości się zgodziła...Naprawdę takie miałam dylematy.
Ale tak mi zależało,że pojechałam.I co lekki nieład w domu,Ona w byle jakich ciuchach,luzik.Fajnie,było,miło się gawędziło. smile
Ja przed wizytą koleżanek wysprzątałam mieszkanie,pól godziny zastanawiałam się w co się ubrać,nakupiłam przekąsek i czekałam,a serce waliło jak młot.Taka jestem dziwna.A One wpadły przejazdem na 15 minut. smile

Z jakiego jesteś rejonu jeśli można?

Posty [ 16 186 do 16 250 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 248 249 250 251 252 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026