Happyfull napisał/a:zofia282 napisał/a:Happyfull napisał/a:Swieta prawda :) :) :)
Tylko, ze to boli XXXXXXXXXX
Nie kazdy jest silny =mardy aby ta prawde zaakceptowac :(
Oczywiście, że boli.
Kilka dni temu widziałam się z 90 letnią kobietą. Wspominała męża, który odszedł od niej wieki temu (jej najmłodszy syn miał wtedy15 lat), jego kochankę. Powiedziała też, to boli, mimo upływu lat to nadal boli.
Tak chyba właśnie jest, że jak zaznamy mocnego bólu (krzywdy), nie możemy wybaczyć a w rezultacie zapomnieć.
Nie pierwszy raz spotykam się z opowieściami wiekowej pani o zdradzie męża i jej bólu. Pamiętają więc nie wybaczyły.
Wybaczyłam sobie, nie jemu. Czy kiedyś mu wybaczę? ....... ???
Ale ja pisalam o bolu jaki wystepuje po poznaniu prawdy o sobie !!!! Jaka ja jestem !!!! To nie on tylko zly !!!
Ja karaluch, ktory tez sie nie chcial zmieniac !!! Bo on mial sie zmienic !!!
JA !!!!!!!!! Prawda o mnie BOLALA MNIE !!!!
A ja nie wiem czy ja mu wybaczylam czy nie. Nie wazne to dla mnie w tym momencie. Ja juz pisalam, ze ja mam uczucie wstydu, ze z nim bylam !!! Wstydze sie, ze bylam glupia, slepa taka robaczywa w glowie !!!!
I taka klamczucha wobec siebie!!! Oszukalam sama siebie !!! To moj wstyd !!! Juz prawda nie boli ale wstyd zostal !!!
Kochana Happy, sobie to ja wybaczyłam.
Zmieniał się w związku on, zmieniałam ja. Kiedyś byłam przebojową, odważną, wesołą dziewczyną. Nie muszę Ci chyba pisać, jaka stawałam się, kiedy moje życie z roku na rok waliło się, sypało w gruzy. Kłamstwa wychodzące na jaw, zdrady, agresja a ja coraz słabsza, smutniejsza, przerażona, bezradna, aż zmieniłam się we wrak człowieka nie widzącego sensu życia.
Zmienił się i on, z uroczego charyzmatycznego dżentelmena, w chama bez skrupułów.
Owszem bolała mnie prawda o sobie, ale prawda o nim mnie powaliła !!!!!! Wszystkie niejasności z naszego życia w jedną sekundę stały się jasne i miałam pewność, że życie dzieliłam z zaburzoną osobą, chorą, która chciała mojej śmierci a los dzieci miała gdzieś. Nie zrozumiesz tego, to trzeba przeżyć, by zrozumieć. Dzisiaj wiem, że jest jaki jest i wiem do czego dąży i wiem, że żadne słowo mówione przez niego nie jest prawdą i wiem, że bez skrupułów jest facet. Wiem, że dzieci nigdy nie będą mogły na niego liczyć, ba ! on jest zagrożeniem dla nich. One mają tego świadomość i to są i ich wnioski. Jaka bym nie była, głupia. ślepa, głucha to i tak nie ważne, bo ja mam z tym człowiekiem dzieci i zafundowałam im ojca jakiego zafundowałam. Winna jestem im obronę przed nim.....i robię co w mojej mocy. Dzieciaki mi wybaczyły (czuję to :) ), wybaczyłam i ja sobie.
Piszesz o wstydzie. Ja mam dzieci, którym zafundowałam "zwichrowanego" ojca i musiałam wyjawiać im wiele prawd i przeprosić..... i masz rację, wstydzę się, ale tylko przed swoimi dziećmi , bo one dawno widziały, że jest coś z nim nie tak. One, ja nie. Znajomi również nie widzieli jego "zwichrowania". Wierzyli mu, dawali naciągać na wspólne "biznesy". Kiedy już znałam prawdę nie czułam wstydu, raczej przerażenie i chciałam jednych z tych znajomych właśnie "rozpracowywanych" przez niego, ostrzec. Uwierzyli i dziękowali i nie było im wstyd, że dali mu wiarę i dali się wciągnąć w "biznes życia". Byli uświadomieni i ostrożni i mimo wszystko za ten biznes płacić będą chyba do końca życia. Mają się wstydzić ? Nie kochana !!! Padli ofiarą potwora w masce zdrowego człowieka. Nie kochana, nie wstydzę się i ja !!! Nie przedstawił mi się, nie powiedział kto zacz, udawał,rozumiesz grał normalnego człowieka. Ja mam się wstydzić ? On powinien ! Krzywdził bez skrupułów....to on powinien się wstydzić.
Kłamczuchą byłam wobec siebie, ale najgorsze, że byłam nią wobec dzieci. Kłamałam im świadomie. Chciałam uchronić. Po rozstaniu wiele musiałam ujawnić i wiele rozmów z nimi przeprowadzić.....
Po Twoim poście wiem, ze nie wybaczyłaś sobie........ HAppy dlaczego okradziony np. mój syn ma się wstydzić. CZy wstydzić się ma kobieta z premedytacją i w wymyślny sposób zwabiona i zgwałcona ? Czy osoba, która zaufała, bo miała podstawy żeby ufać, została nabita w butelkę ma się wstydzić ? Wstydzić się ma ofiara czy sprawca ?
Nie wstydzę się, miałam podstawy, by ufać. Zadziałał poprzez manipulację, w tym jest artystą. Jestem ofiarą i nie wstydzę się tego.
Sekty - czy wiesz, że ich przywódcy to psychopaci, którzy wykorzystują manipulację. Nigdy nie przyszło mi do głowy by myśleć o członkach sekt jako o ludziach naiwnych, śmiesznych. Raczej dostrzegam "geniusz" w ich guru.
Wiem, że zmanipulować dają się miliony ludzi....... a może to pieprzeni psychopaci są normalni. Może to my z uczuciami jesteśmy wadliwi. Może trzeba być szują, draniem, zbokiem, zwyrodnialcem. Oni nie mają uczuć i nie wstydzą się.......
Nie biczuj się Happy! Wybacz sobie! Jesteś ofiarą a nie głupią prostą babą naiwniaczką ;) :)
Ofiara nie jest śmieszna. Jest psychicznie poharatana, rozbita i latami podnosi się, leczy.
Jesteś ofiarą Happy, wybacz sobie !