netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 802 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 247 248 249 250 251 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 121 do 16 185 z 26 310 ]

16 121

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Idę do przodu już od miesiąca.
A ja uciekam już od trzech miesięcy smile i to podobno w imponującym tempie smile Jestem Beosa Speed smile
I walą prosto z mostu smile

No to walne prosto z mostu. W imponujacym tempie ruszylas do przodu ale uwazaj zeby Ci sil nie zabraklo !!!
Jestes dopiero na stracie a meta jeszcze bardzo, bardzo daleko. Zbieraj sily aby w polowie drogi nie stwierdzic, ze nie da rady !!!!!!!!!!!!!

beosa napisał/a:

Ale ten film już się skończył smile

Tak u nas ale nie u Ciebie sad

beosa napisał/a:

Problem tkwi w tym,że grałyśmy główne role,byłyśmy tak bardzo skupione,żeby wypaść jak najlepiej,że nie zagłębiałyśmy się zbytnio w scenariusz.I tak mijał odcinek za odcinkiem...

To pamietaj, ze juz nie grasz glownej roli i sama piszesz sobie swoj scenariusz w swoim wlasnym filmie !!!!!!!!!!!

beosa napisał/a:

A gdybyśmy tak mogły i miały czas na spokojne obejrzenie tych pierwszych kilku odcinków jako zwykły postronny widz -nie wiem czy nie zakazałybyśmy dalszej produkcji serialu. sad Zobaczyłybyśmy więcej bo z innej perspektywy...

Nic bys nie zobaczyla !!!!!!!! Bo wtedy bylas glucha, glupia i slepa a co sie liczylo to "glowna rola" sad

beosa napisał/a:

Wtedy byłyśmy w samym centrum .
Zapomnijmy już o tym tak jak zapomina się złe filmy czy SNY.
CZAS działa na naszą korzyść smile I skleroza w tym akurat przypadku się przyda smile Nie myśleć o koszmarach,nie wspominać,karaluch? a co to takiego?.... smile

Teraz tez jestes w samym centrum i sterujesz produkcja filmowa. Roznica, ze juz nie zalezy Ci na glownej roli smile Nie zapomnisz nigdy ale wspomnienia z czasem i ciezka praca nad soba nie beda bolec.
Nie zapomisz jak bedziesz obcowac z karaluchem !!!!!!!!!!
Kochana tak szybko to nie idzie sad

16 122

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Cześć kobitki.
Niby jestem a mnie nie ma. Czasu brak.

A na co poswiecasz Twoj czas? Tajemnicza HM.. smile

Praca, praca, w domu jestem wieczorem.bczasem nie mam siły ruszyć palcem.

16 123

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Bo sie przebudzilas smile Przebudzona do Szczescia smile smile smile

A Ty nie ? a Ty się nie przebudziłaś? nie wyglądało to jak przebudzenie ? nie zadawałaś sobie pytania, dlaczego wcześniej nie zauważyłam jego "zwichrowania" i swego nieszczęścia ? Jak mogłam nie widzieć, nie słyszeć, nie rozumieć. Przecież wszystko było jasne klarowne, czytelne a ja tego nie widziałam big_smile.
Chyba wszystkie tak mamy - przebudzenie, jak przebudzenie się ze złego snu. Ja przynajmniej tak miałam ! sad  smile smile smile
CZy przebudzenie do szczęścia ? Różnie szczęście ludzie interpretują. Ważne, że przebudzenie z koszmaru big_smile smile.
Ja swój związek, życie z nim postrzegam jako koszmar (po przebudzeniu), Wy nie ? Dla Ciebie Happyfull nie było traumą Twoje małżeństwo ? złym snem ?

Na szczescie nie bylismy malzenstwem smile Gdybysmy byli moze "zamknalby " mnie w psychiatryku aby nie placic alimentow, kto wie? Drogo bym go kosztowala do konca zycia smile A tak to on mnie drogo kosztowal: psychicznie i materialnie !!!!
No coz karalucha nie ma, dlugi splacone, zostalo jeszcze troche sprzatania pod dywanem. Nie wiem ile tego pod dywanem ale ogolnie jest porzadek smile smile smile
Ja mialam koszmar pierwszy rok po rozstaniu sad. Zaczelam sie poznawac i to byl dla mnie koszmar !!!!!!!!!!!
Jaki on byl wiedzialam ale jaka ja jestem nie sad sad sad

Ostro było !!!
Mówisz, że pod dywanem jest co sprzątać......to tak jak u mnie sad
Ja też nie wiem ile pod dywanem....ale dam radę, dać muszę wink
Koszmarem były 4 a właściwie 3 lata ostatnie. Po rozstaniu przeczytałam o charakteropatach. Nie umiem nawet opisać co wtedy się ze mną działo. CZułam się brudna. Miałam torsje na samo wspomnienie o nim. Nie mogłam jeść i spać. Jednocześnie tęskniłam za "utraconym rajem" czyli swoimi marzeniami.
Byłam też surowa dla siebie.
Już jestem spokojna i śmiać się mogę z siebie.
                          smile

16 124

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

To jaki ON jest/był, my wiemy doskonale! Trzeba się przebudzić i zobaczyć jaka JA jestem/byłam.

Swieta prawda smile smile smile
Tylko, ze to boli XXXXXXXXXX
Nie kazdy jest silny =mardy aby ta prawde zaakceptowac sad

Oczywiście, że boli.
Kilka dni temu widziałam się z 90 letnią kobietą. Wspominała męża, który odszedł od niej wieki temu (jej najmłodszy syn miał wtedy15 lat), jego kochankę. Powiedziała też, to boli, mimo upływu lat to nadal boli.
Tak chyba właśnie jest, że jak zaznamy mocnego bólu (krzywdy), nie możemy wybaczyć a w rezultacie zapomnieć.
Nie pierwszy raz spotykam się z opowieściami wiekowej pani o zdradzie męża  i jej bólu. Pamiętają więc nie wybaczyły.
Wybaczyłam sobie, nie jemu. Czy kiedyś mu wybaczę? ....... ???

16 125

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie ma co sobie "nimi" zajmować głowy. JA, na pierwszym miejscu.

16 126 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-01-28 23:48:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Nikt nie mówił,że będzie łatwo. Trzeba chcieć, żeby coś zmienić. Pomimo strachu, pomimo bólu.

Wiesz Anstawio zmiany nie mają nic do bólu. Zmieniam swoje życie, odnajduję radość. Cieszy mnie słońce, przebywanie z ludźmi, wyjazdy, rozmowy z dziećmi. Właściwie to sam fakt, że mam je mnie cieszy smile, ale nie będę ukrywać, że nadal boli. Jednak jest we mnie ból i pamięć różnego rodzaju zdrad, słów, min, czynów. Cieszę się , że nie jestem z nim, nie tęsknię, ale nie mogę uchronić się przed wspomnieniami. One mimo wszystko wracają i to przy różnych okazjach. NAwet dzisiaj rozmawiając z kuzynką usłyszałam od niej, że mąż jej mówi, "nie strzelamy do tej samej bramki"  i wróciło w oka mgnieniu, " ty nie jesteś moim przyjacielem!!! CZuję, że jesteś moim wrogiem!!!". Tysiące razy to słyszałam i zawsze było to krzywdzące mnie i zawsze bolało. Mimo powrotów do przeszłości nie są one traumą, bolą, ale dają żyć wink
Zmieniać więc się da z bólem, powracającymi niemiłymi wspomnieniami smile I nikt nie obiecywał, że będzie łatwo smile smile smile

16 127

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Nie ma co sobie "nimi" zajmować głowy. JA, na pierwszym miejscu.

JA na pierwszy miejscu, drugim i trzecim wink potem dzieci, mama, siostra i inna rodzina, i przyjaciółki, znajomi, a on ? Jego nie ma ! Są jedynie wspomnienia bólu.

16 128 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-28 23:40:09)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Napisałam, że warto zmieniać, pomimo strachu i bólu.
Warto pamiętać, ale po co rozpamiętywać... 100 lat?
Chociaż, może inaczej się myśli, jak się ma dzieci?
Mój teść powiedział kiedyś, że iść z inną kobietą do łóżka, to nie zdrada. Zdrada, to zostawić żonę z dziećmi i odejść do innej... Oburzyło mnie to,bo dla mnie i jedno i drugie to zdrada.

16 129

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No ja dopiero na starcie. Miesiąc, a wyrzuciłam go z domu. ;-) Czego on teraz nie robi... wiecie zapewne że w tak krótkim czasie od rozstania jeszcze łapie się na tym, że niektóre rzeczy do mnie trafiają...ale nie zboczyłam z kursu. Idę...

Właśnie słucham ulubionych kawałków ;-) Ja swój związek przypłaciłam nerwicą lekową i przyjmuje Parogen...ale idę do przodu.

16 130

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
sluuu napisał/a:

....ja wiecznie byłam tą złą....nagle urwałam mu się ze smyczy. JEMU temu najlepszemu. Nawet nie wiecie jak dziwnie się zachowuje.

Idę do przodu już od miesiąca.

Witaj Sluuu!
A ja uciekam już od trzech miesięcy smile i to podobno w imponującym tempie smile Jestem Beosa Speed smile
Nie jest łatwo,ale Dziewczyny z forum pomagają,doradzają wspierają.A jak jest potrzeba to tak potrafią Tobą "wstrząsnąć i zamieszać",że Ci myślenie na właściwe tory wróci smile
I walą prosto z mostu smile .

Prosto z mostu trafia tylko do tych, które już widzą, "że coś nie halo" z ich związkiem i nimi. NA innych to nie działa. Sprawdziłam big_smile

beosa napisał/a:
zofia282 napisał/a:

nie zadawałaś sobie pytania, dlaczego wcześniej nie zauważyłam jego "zwichrowania" i swego nieszczęścia ? Jak mogłam nie widzieć, nie słyszeć, nie rozumieć. Przecież wszystko było jasne klarowne, czytelne a ja tego nie widziałam.

koszmar??? Tak,albo jeszcze gorzej.Ale ten film już się skończył smile
Problem tkwi w tym,że grałyśmy główne role,byłyśmy tak bardzo skupione,żeby wypaść jak najlepiej,że nie zagłębiałyśmy się zbytnio w scenariusz.I tak mijał odcinek za odcinkiem...A gdybyśmy tak mogły i miały czas na spokojne obejrzenie tych pierwszych kilku odcinków jako zwykły postronny widz -nie wiem czy nie zakazałybyśmy dalszej produkcji serialu. sad Zobaczyłybyśmy więcej bo z innej perspektywy...Wtedy byłyśmy w samym centrum .
Zapomnijmy już o tym tak jak zapomina się złe filmy czy SNY.
CZAS działa na naszą korzyść smile I skleroza w tym akurat przypadku się przyda smile Nie myśleć o koszmarach,nie wspominać,karaluch? a co to takiego?.... smile

Zakończyłam z nim życie 11 marca 11 r. a filmy kręciłam jeszcze czas jakiś. Mówię poważnie ! Jeszcze jakiś czas bywało, że wyć mi się chciało za złudą jaką sobie stworzyłam. Chciał wrócić, nie przyjęłam go, ale wyć mi się chciało!  i nawet koleżankę prosiłam, by napisała mi, że głupia jestem, głupia jak but. Napisała. Ulżyło mi. Potrzebowałam takiego "kopa" smile 
TAk dzisiaj obserwując swoje dawne życie z boku, nie miałabym żadnych złudzeń, że wiać trzeba, bo facet nie jest do życia, ale.......ale jak skarżą mi się koleżanki na mężów i swój los a ja DELIKATNIE sugeruję lub prosto z mostu im mówię (jedna zrobiła mi awanturę więc teraz już tylko sugeruję big_smile), że ich narzekanie ich życia nie zmieni, nie słyszą co mówię, nie rozumieją, a może nie chcą. Nie widzą, że ich małżeństwa to porażka..... one domagają się cudów.....wiem, że trzeba sięgnąć swojego dna, żeby "obudzić' się i spojrzeć REALNIE. JA już to wiem.

16 131

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Napisałam, że warto zmieniać, pomimo strachu i bólu.
Warto pamiętać, ale po co rozpamiętywać... 100 lat?
Chociaż, może inaczej się myśli, jak się ma dzieci?
Mój teść powiedział kiedyś, że iść z inną kobietą do łóżka, to nie zdrada. Zdrada, to zostawić żonę z dziećmi i odejść do innej... Oburzyło mnie to,bo dla mnie i jedno i drugie to zdrada.

Rozpamiętywać 100 lat ? to nie tak XXX to nie chodzi o "babranie się" w rozpaczy, bólu, zdradach, oszustwach, kłamstwach. Napisałam tylko, że jednak się pamięta.TA kobieta mówiła łagodnym głosem, że pamięta. Nie mówiła o traumie z trzęsącym się od złych emocji ciałem i dławiącym głosem.
Napisałaś, że warto zmieniać, pomimo bólu, to znaczy, że nie zrozumiałam sad sorki  smile i to znaczy, że dobrze napisałaś smile smile

16 132

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To, że ze związkiem i z partnerem jest coś "nie halo", ja wiedziałam od dawna. To, że ze mną jest coś nie tak, zrozumiałam dopiero niedawno.
Mało jest kobiet, które decydują się odejść od partnera. W realu nie znam takiej kobiety. Szkoda sad Dlatego tu wciąż jestem smile
Ostatnio, koleżanka narzekała, że jej facet pije. Ale ona go nie zostawi, ze względu na jego duże zarobki. Ponarzekała na niego, rodziców, siebie. Za tydz mi napisała, że mają skierowanie do szpitala na in vitro, bo nie mogą mieć dzieci. Szok! I zaczęła mi pisać, żebym nie skreślała M ze swojego życia. To dobry chłopak tylko ma trudny charakter big_smile
Taaa, koleżanki. Co druga to mądrzejsza big_smile

16 133

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Napisałam, że warto zmieniać, pomimo strachu i bólu.
Warto pamiętać, ale po co rozpamiętywać... 100 lat?
Chociaż, może inaczej się myśli, jak się ma dzieci?
Mój teść powiedział kiedyś, że iść z inną kobietą do łóżka, to nie zdrada. Zdrada, to zostawić żonę z dziećmi i odejść do innej... Oburzyło mnie to,bo dla mnie i jedno i drugie to zdrada.

Rozpamiętywać 100 lat ? to nie tak XXX to nie chodzi o "babranie się" w rozpaczy, bólu, zdradach, oszustwach, kłamstwach. Napisałam tylko, że jednak się pamięta.TA kobieta mówiła łagodnym głosem, że pamięta. Nie mówiła o traumie z trzęsącym się od złych emocji ciałem i dławiącym głosem.
Napisałaś, że warto zmieniać, pomimo bólu, to znaczy, że nie zrozumiałam sad sorki  smile i to znaczy, że dobrze napisałaś smile smile

Wybrał inną, jego strata! Baran! big_smile

16 134

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

To, że ze związkiem i z partnerem jest coś "nie halo", ja wiedziałam od dawna. To, że ze mną jest coś nie tak, zrozumiałam dopiero niedawno.
Mało jest kobiet, które decydują się odejść od partnera. W realu nie znam takiej kobiety. Szkoda sad Dlatego tu wciąż jestem smile
Ostatnio, koleżanka narzekała, że jej facet pije. Ale ona go nie zostawi, ze względu na jego duże zarobki. Ponarzekała na niego, rodziców, siebie. Za tydz mi napisała, że mają skierowanie do szpitala na in vitro, bo nie mogą mieć dzieci. Szok! I zaczęła mi pisać, żebym nie skreślała M ze swojego życia. To dobry chłopak tylko ma trudny charakter big_smile
Taaa, koleżanki. Co druga to mądrzejsza big_smile

A jak on straci prace to o aborcji Ci zapewne napisze yikes
Ochhhhh te baby big_smile

16 135

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Więc tak,

Zakończyłam toksyczny związek. Jest mi o niebo lepiej, ale ta TRUDNA droga dopiero rozpoczęta.
W myślach ciągle mnie prześladuje poczucie winy. On staje teraz na głowie by znów mieć swoją ofiarę przy sobie. I robi to w sposób jak zawsze perfekcyjny (pójdzie do psychologa, kupi dom, jestem Kobietą jego życia, tą naj, naj naj-) Trzymajcie za mnie kciuki, bo naiwność moja nie zna granic.

Witaj na naszym forum, Sluuu i witaj w klubie kobiet, które mogą dokładnie to samo napisać o swoim związku. A za jakieś dwa tygodnie czeka mnie spotkanie z moim jeszcze-mężem i już się boję na samą myśl! Czego on mi nie będzie obiecywał! Wciąż nie może zrozumieć, że nie można mnie kupić, a teraz też nie dam się przekonać żadnymi obietnicami.

16 136 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-29 00:44:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

To jaki ON jest/był, my wiemy doskonale! Trzeba się przebudzić i zobaczyć jaka JA jestem/byłam.

Swieta prawda smile smile smile
Tylko, ze to boli XXXXXXXXXX
Nie kazdy jest silny =mardy aby ta prawde zaakceptowac sad

Oczywiście, że boli.
Kilka dni temu widziałam się z 90 letnią kobietą. Wspominała męża, który odszedł od niej wieki temu (jej najmłodszy syn miał wtedy15 lat), jego kochankę. Powiedziała też, to boli, mimo upływu lat to nadal boli.
Tak chyba właśnie jest, że jak zaznamy mocnego bólu (krzywdy), nie możemy wybaczyć a w rezultacie zapomnieć.
Nie pierwszy raz spotykam się z opowieściami wiekowej pani o zdradzie męża  i jej bólu. Pamiętają więc nie wybaczyły.
Wybaczyłam sobie, nie jemu. Czy kiedyś mu wybaczę? ....... ???

Ale ja pisalam o bolu jaki wystepuje po poznaniu prawdy o sobie !!!! Jaka ja jestem !!!! To nie on tylko zly !!!
Ja karaluch, ktory tez sie nie chcial zmieniac !!! Bo on mial sie zmienic !!!
JA !!!!!!!!! Prawda o mnie BOLALA MNIE !!!!
A ja nie wiem czy ja mu wybaczylam czy nie. Nie wazne to dla mnie w tym momencie. Ja juz pisalam, ze ja mam uczucie wstydu, ze z nim bylam !!! Wstydze sie, ze bylam glupia, slepa taka robaczywa w glowie !!!!
I taka klamczucha wobec siebie!!! Oszukalam sama siebie !!! To moj wstyd !!! Juz prawda  nie boli ale wstyd zostal !!!

16 137 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-29 00:51:20)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Mało jest kobiet, które decydują się odejść od partnera. W realu nie znam takiej kobiety. Szkoda sad Dlatego tu wciąż jestem smile
(...)
Taaa, koleżanki. Co druga to mądrzejsza big_smile

Duzo jest kobiet, ktore zdecydowaly sie odejsc, tylko nie spotkalas ich jeszcze no bo gdzie? Takie czasy, ze "zycie" toczy sie w necie smile
O co do starych kolezanek to juz Ci pisalam kiedys, ze pozegnasz sie z wieloma kolezankami. Zauwazysz, ze Twoj swiat sie oczyszcza z toksyn smile.

16 138

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Cześć kobitki.
Niby jestem a mnie nie ma. Czasu brak.

Gratuluję :Żabko.
Witaj Slou smile

Misiu drogi smile Czasem trzeba się ocknąć smile Nawet by wypadało zleźć z tego wyrka wink

16 139

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Zaraz potem mi się zaczyna kojarzyć moja wiecznie zasmucona i niechętna do niczego buzia.... I chęć tylko spania, spania, spania.... smile
Już mi się tak wcale spać nie chce smile

Bo sie przebudzilas smile Przebudzona do Szczescia smile smile smile

o żesz Ty!!!! wink
smile smile smile

16 140

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Bo sie przebudzilas smile Przebudzona do Szczescia smile smile smile

A Ty nie ? a Ty się nie przebudziłaś? nie wyglądało to jak przebudzenie ? nie zadawałaś sobie pytania, dlaczego wcześniej nie zauważyłam jego "zwichrowania" i swego nieszczęścia ? Jak mogłam nie widzieć, nie słyszeć, nie rozumieć. Przecież wszystko było jasne klarowne, czytelne a ja tego nie widziałam big_smile.
Chyba wszystkie tak mamy - przebudzenie, jak przebudzenie się ze złego snu. Ja przynajmniej tak miałam ! sad  smile smile smile
CZy przebudzenie do szczęścia ? Różnie szczęście ludzie interpretują. Ważne, że przebudzenie z koszmaru big_smile smile.
Ja swój związek, życie z nim postrzegam jako koszmar (po przebudzeniu), Wy nie ? Dla Ciebie Happyfull nie było traumą Twoje małżeństwo ? złym snem ?

Na szczescie nie bylismy malzenstwem smile Gdybysmy byli moze "zamknalby " mnie w psychiatryku aby nie placic alimentow, kto wie? Drogo bym go kosztowala do konca zycia smile A tak to on mnie drogo kosztowal: psychicznie i materialnie !!!!
No coz karalucha nie ma, dlugi splacone, zostalo jeszcze troche sprzatania pod dywanem. Nie wiem ile tego pod dywanem ale ogolnie jest porzadek smile smile smile
Ja mialam koszmar pierwszy rok po rozstaniu sad. Zaczelam sie poznawac i to byl dla mnie koszmar !!!!!!!!!!!
Jaki on byl wiedzialam ale jaka ja jestem nie sad sad sad

Do siebie smile
Przeciez jestem w stanie pracować tylko w kręgu własnego wpływu. A wpływ to ja mam jedynie na siebie smile
Ja się obudziłam do siebie - a bycie sobą, to naprawdę szczęście smile A poznawanie siebie????
Jaka satysfakcja? smile Łoj smile

Ja tam sobie zdaję sprawę, że jeszcze troszkę popaprana jestem - karaluchowata poniekąd smile Ale przynajmniej staram się na to zwracać uwagę i trzymać młoteczek do walenia po głowie cały czas w dłoni wink

Ale ja już jestem dawno za zakrętem smile

16 141

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

To jaki ON jest/był, my wiemy doskonale! Trzeba się przebudzić i zobaczyć jaka JA jestem/byłam.

Swieta prawda smile smile smile
Tylko, ze to boli XXXXXXXXXX
Nie kazdy jest silny =mardy aby ta prawde zaakceptowac sad

Nie Happy smile
Każdy jest - mało kto chce smile
Najtrudniej przyznać się do własnych błędów i z nich wybrnąćm wyciągnąć wnioski.
Najłatwiej stanąc w kolejcie jak za starych socjalistycznych i ponarzekać smile
Na wszystko - nie na siebie smile

16 142

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
sluuu napisał/a:

....ja wiecznie byłam tą złą....nagle urwałam mu się ze smyczy. JEMU temu najlepszemu. Nawet nie wiecie jak dziwnie się zachowuje.

Idę do przodu już od miesiąca.

Witaj Sluuu!
A ja uciekam już od trzech miesięcy smile i to podobno w imponującym tempie smile Jestem Beosa Speed smile
Nie jest łatwo,ale Dziewczyny z forum pomagają,doradzają wspierają.A jak jest potrzeba to tak potrafią Tobą "wstrząsnąć i zamieszać",że Ci myślenie na właściwe tory wróci smile
I walą prosto z mostu smile .


zofia282 napisał/a:

nie zadawałaś sobie pytania, dlaczego wcześniej nie zauważyłam jego "zwichrowania" i swego nieszczęścia ? Jak mogłam nie widzieć, nie słyszeć, nie rozumieć. Przecież wszystko było jasne klarowne, czytelne a ja tego nie widziałam.

koszmar??? Tak,albo jeszcze gorzej.Ale ten film już się skończył smile
Problem tkwi w tym,że grałyśmy główne role,byłyśmy tak bardzo skupione,żeby wypaść jak najlepiej,że nie zagłębiałyśmy się zbytnio w scenariusz.I tak mijał odcinek za odcinkiem...A gdybyśmy tak mogły i miały czas na spokojne obejrzenie tych pierwszych kilku odcinków jako zwykły postronny widz -nie wiem czy nie zakazałybyśmy dalszej produkcji serialu. sad Zobaczyłybyśmy więcej bo z innej perspektywy...Wtedy byłyśmy w samym centrum .
Zapomnijmy już o tym tak jak zapomina się złe filmy czy SNY.
CZAS działa na naszą korzyść smile I skleroza w tym akurat przypadku się przyda smile Nie myśleć o koszmarach,nie wspominać,karaluch? a co to takiego?.... smile

NIGDY  NIE WOLNO ZAPOMNIEĆ.
Bo wtedy powtarza się te same błedy w innej otoczce smile

Twoja pamięć niech będzie Twoją siłą smile

16 143

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

A Ty nie ? a Ty się nie przebudziłaś? nie wyglądało to jak przebudzenie ? nie zadawałaś sobie pytania, dlaczego wcześniej nie zauważyłam jego "zwichrowania" i swego nieszczęścia ? Jak mogłam nie widzieć, nie słyszeć, nie rozumieć. Przecież wszystko było jasne klarowne, czytelne a ja tego nie widziałam big_smile.
Chyba wszystkie tak mamy - przebudzenie, jak przebudzenie się ze złego snu. Ja przynajmniej tak miałam ! sad  smile smile smile
CZy przebudzenie do szczęścia ? Różnie szczęście ludzie interpretują. Ważne, że przebudzenie z koszmaru big_smile smile.
Ja swój związek, życie z nim postrzegam jako koszmar (po przebudzeniu), Wy nie ? Dla Ciebie Happyfull nie było traumą Twoje małżeństwo ? złym snem ?

Na szczescie nie bylismy malzenstwem smile Gdybysmy byli moze "zamknalby " mnie w psychiatryku aby nie placic alimentow, kto wie? Drogo bym go kosztowala do konca zycia smile A tak to on mnie drogo kosztowal: psychicznie i materialnie !!!!
No coz karalucha nie ma, dlugi splacone, zostalo jeszcze troche sprzatania pod dywanem. Nie wiem ile tego pod dywanem ale ogolnie jest porzadek smile smile smile
Ja mialam koszmar pierwszy rok po rozstaniu sad. Zaczelam sie poznawac i to byl dla mnie koszmar !!!!!!!!!!!
Jaki on byl wiedzialam ale jaka ja jestem nie sad sad sad

Do siebie smile
Przeciez jestem w stanie pracować tylko w kręgu własnego wpływu. A wpływ to ja mam jedynie na siebie smile
Ja się obudziłam do siebie - a bycie sobą, to naprawdę szczęście smile A poznawanie siebie????
Jaka satysfakcja? smile Łoj smile

Ja tam sobie zdaję sprawę, że jeszcze troszkę popaprana jestem - karaluchowata poniekąd smile Ale przynajmniej staram się na to zwracać uwagę i trzymać młoteczek do walenia po głowie cały czas w dłoni wink

Ale ja już jestem dawno za zakrętem smile

To pozytywnie big_smile Trzymam kciuki big_smile

Mnie hurra-optymizm opuścił, ale dobrze mi z tym. Trochę pokory mi nie zaszkodzi big_smile

16 144

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Prosto z mostu trafia tylko do tych, które już widzą, "że coś nie halo" z ich związkiem i nimi. NA innych to nie działa. Sprawdziłam big_smile

Prosto z mostu szokuje i prowokuje nas takich "wkr..." do myslenia !!!!
Na innych "nieuswiadomionych" to nic nie dziala !!! Ani prosto z mostu ani z pod mostu big_smile
Tylko skok z mostu moze im pomoc big_smile

16 145

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

To jaki ON jest/był, my wiemy doskonale! Trzeba się przebudzić i zobaczyć jaka JA jestem/byłam.

Swieta prawda smile smile smile
Tylko, ze to boli XXXXXXXXXX
Nie kazdy jest silny =mardy aby ta prawde zaakceptowac sad

Nie Happy smile
Każdy jest - mało kto chce smile
Najtrudniej przyznać się do własnych błędów i z nich wybrnąćm wyciągnąć wnioski.
Najłatwiej stanąc w kolejcie jak za starych socjalistycznych i ponarzekać smile
Na wszystko - nie na siebie smile

Na siebie też można narzekać i nic z tym nie robić. To dopiero sztuka big_smile

16 146

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Wybaczyłam sobie, nie jemu. Czy kiedyś mu wybaczę? ....... ???

Taaak...
Mnie samej jest sobie trudniej wybaczyć - niestety.
Jemu wybaczę smile Bo po prostu jest inny. Jak rozumiem słowo inny - to moja sprawa smile
Ale ja tak inna jak on nie jestem smile Dlatego mnie będzie ciężej wybaczyć sobie po moich przeżyciach a przede wszystkim po tym, co myślę, myślałam i wiedziałam smile
Taka naga prawda smile
A on? Ano cóż smile
Nie jest mną a to nie jest moja sprawa. Ważne, że ja staję się na powrót sobą smile
Nie biorę odpowiedzialności za kogokolwiek poza moimi dziećmi - aż nie pójdą "na swoje".
Za resztę nie jestem w stanie wziąć odpowiedzialności smile

Jestem w stanie pracować tylko w kręgu własnego wpływu wink

16 147 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-29 01:18:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Ja tam sobie zdaję sprawę, że jeszcze troszkę popaprana jestem - karaluchowata poniekąd smile Ale przynajmniej staram się na to zwracać uwagę i trzymać młoteczek do walenia po głowie cały czas w dłoni wink
Ale ja już jestem dawno za zakrętem smile

Oj czasami to mam guzy wielkosci gruszki od walenia tym mloteczkiem po glowie big_smile  Czasami tez przewracam sie na dywanie, bo tam pod dywanem nie do konca wymiecione big_smile

16 148

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wybaczanie sobie- hmmm...nieodkryty przeze mnie temat. Ja wciąż nie mam do siebie żalu o nic.
???

16 149

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

No ja dopiero na starcie. Miesiąc, a wyrzuciłam go z domu. ;-) Czego on teraz nie robi... wiecie zapewne że w tak krótkim czasie od rozstania jeszcze łapie się na tym, że niektóre rzeczy do mnie trafiają...ale nie zboczyłam z kursu. Idę...

Właśnie słucham ulubionych kawałków ;-) Ja swój związek przypłaciłam nerwicą lekową i przyjmuje Parogen...ale idę do przodu.

Sluuu - starty są piękne. Bo zauważa się kroczki do przodu za każdym mijającym momentem smile
Do mnie niektóre jeszcze i teraz niby trafiają wink Ale nauczyłam się, ze to co trafia, to nalezy przemyśleć, bo trafia "na podatny grunt" dotychczasowego sposobu pojmowania naszego życia przeze mnie. Czyli trzeba sobie powiedzieć stop - pomyśl smile

Wiesz, co mi sprawia przyjemność? smile
Ze te nowe kawałki, które odkryłam w momencie rozstania wtedy prowokowały łzy a teraz prowokują uśmiech szeroki smile
"When we stand together"
I inne takie Nickelback i Ira i Cher i w ogóle smile
Jeszcze mi kochany Bryan Adams nie po drodze, ale dojdziemy i do tego wink

I właśnie VIDEO - To twoja wina, bez happyendu czas na finał wink

16 150

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Wybaczanie sobie- hmmm...nieodkryty przeze mnie temat. Ja wciąż nie mam do siebie żalu o nic.
???

Czyli masz zal do innych XXX

16 151

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

To pozytywnie big_smile Trzymam kciuki big_smile

Mnie hurra-optymizm opuścił, ale dobrze mi z tym. Trochę pokory mi nie zaszkodzi big_smile

Anstawia i prawidłowo! Hurra optymizm jest nienaturalny, jest wyższym ciśnieniem w trójkącie Karpmanna. Jest zapowiedzią doła.
Ma być stabilnie i absolutnie nie chuj.... smile
Ma byc stabilnie za każdym kroczkiem do przodu.
Dziś dostałam umowe na czas nieokreślony. Jutro jej już nie dostanę - bo już ją mam smile
Jutro naprawię sobie torebkę i jeszcze pogrzebię w necie smile
I wykonam parę telefonów, bo z chęcią poszłabym na dyskotekę smile
I poprasuję smile
I to też będzie bardzo miły dzień smile

16 152

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Prosto z mostu trafia tylko do tych, które już widzą, "że coś nie halo" z ich związkiem i nimi. NA innych to nie działa. Sprawdziłam big_smile

Prosto z mostu szokuje i prowokuje nas takich "wkr..." do myslenia !!!!
Na innych "nieuswiadomionych" to nic nie dziala !!! Ani prosto z mostu ani z pod mostu big_smile
Tylko skok z mostu moze im pomoc big_smile

Ja tam nie zamierzam ich do mostu prowadzić, na poręczy sadzać ani z niej znosić smile
Mam to czasami, ale staram się nie reagować smile
Każdy ma swój sposób na życie, świata nie naprawię, siebie jestem w stanie smile
Można coś wtrącić, ale zaraz za tym wtrąceniem lepiej się usunąć i dać czas na wystąpienie czystej żywej reakcji.
Jak wystąpi - rewelacja. Jak nie - nie moja sprawa, nie mój ból, nie moje życie. Czasem umiem nawet nie słuchać wink

16 153

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Swieta prawda smile smile smile
Tylko, ze to boli XXXXXXXXXX
Nie kazdy jest silny =mardy aby ta prawde zaakceptowac sad

Nie Happy smile
Każdy jest - mało kto chce smile
Najtrudniej przyznać się do własnych błędów i z nich wybrnąćm wyciągnąć wnioski.
Najłatwiej stanąc w kolejcie jak za starych socjalistycznych i ponarzekać smile
Na wszystko - nie na siebie smile

Na siebie też można narzekać i nic z tym nie robić. To dopiero sztuka big_smile

No ale to juz choroba sad Jest tu taki watek na forum Jestem brzydka, gdzie na ponad 40 stronych pisza, ze sie nie lubia a i tak sie nie zmienia. Najsmutniejsze w tym, ze ludzie chca pomagac a te, ktore nie chca sie zmieniac "czerpia" naprawde ekstaze ze one mimo wszystko nie beda sie zmieniac sad
Dziewczyna pisze, ze chce umrzec, chce miec raka itd. Nic tej dziewczyny oprocz niej samej nie obchodzi. Nic tylko jej nieszczescie bycia ze soba!!!

16 154

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Wybaczanie sobie- hmmm...nieodkryty przeze mnie temat. Ja wciąż nie mam do siebie żalu o nic.
???

Anstawia, ja sobie zafundowałam powtórkę z rozrywki w zdecydowanie bardziej dosadnym wydaniu. Po pierwszym małżeństwie - zostałam na służbowym mieszkaniu po tacie i bez dzieci. Tylko dwa lata, łatwo poszło się rozwieść. Jak teraz - to juz się orientujesz, co sobie narobiłam - pomimo długiego okresu dochodzenia do siebie. Dlatego tak się trzymam powiedzenia - pamiętam i nie zapomnę.
W moim wydaniu za kolejnym razem - no nie wiem do czego by doszło....
Siebie mam utrzymać w ryzach! smile Jak sobie poradzę ze sobą, dam radę z naszym życiem we cztery - ja i dzieciaki smile
Ale najważniejsze - to ja i moja nieumiejętność ogarnięcia się.

Lepiej już Ty kochana nie odkrywaj tego zagadnienia, co? wink

16 155

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Dziewczyna pisze, ze chce umrzec, chce miec raka itd. Nic tej dziewczyny oprocz niej samej nie obchodzi. Nic tylko jej nieszczescie bycia ze soba!!!

Na moje... Jest inny - ważniejszy problem, ale lepiej go nie dostrzec. Lepiej skupić się na innych i czekać na pomoc innych, windowanie, noszenie na ramionach. A prawdziwy problem niech zalegnie głęboko i niech go nikt nie odkryje....


Dobrze - ja spaciuchnać biegnę, bo raniuchno do pracy smile
Wykonać parę mobilizujących telefonów i wrócić na swoje tory wink

16 156

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Dobrze - ja spaciuchnać biegnę, bo raniuchno do pracy smile
Wykonać parę mobilizujących telefonów i wrócić na swoje tory wink

Kolorowych snow dziewczyny smile Niech wam sie motylki przysnia smile

16 157 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-29 07:26:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Wybaczanie sobie- hmmm...nieodkryty przeze mnie temat. Ja wciąż nie mam do siebie żalu o nic.
???

Czyli masz zal do innych XXX

Inni? A co oni mi winni? big_smile
Powieliłam wzorzec wyniesiony z domu. Teraz już mam inne wzorce i swój rozum. Tamto życie odcinam grubą krechą. Nie zapomnę. Ale nie mam zamiaru winić już nikogo za to co było. Po co? To męczarnia dla mnie. Po co się męczyć?

16 158

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Swieta prawda :) :) :)
Tylko, ze to boli XXXXXXXXXX
Nie kazdy jest silny =mardy aby ta prawde zaakceptowac :(

Oczywiście, że boli.
Kilka dni temu widziałam się z 90 letnią kobietą. Wspominała męża, który odszedł od niej wieki temu (jej najmłodszy syn miał wtedy15 lat), jego kochankę. Powiedziała też, to boli, mimo upływu lat to nadal boli.
Tak chyba właśnie jest, że jak zaznamy mocnego bólu (krzywdy), nie możemy wybaczyć a w rezultacie zapomnieć.
Nie pierwszy raz spotykam się z opowieściami wiekowej pani o zdradzie męża  i jej bólu. Pamiętają więc nie wybaczyły.
Wybaczyłam sobie, nie jemu. Czy kiedyś mu wybaczę? ....... ???

Ale ja pisalam o bolu jaki wystepuje po poznaniu prawdy o sobie !!!! Jaka ja jestem !!!! To nie on tylko zly !!!
Ja karaluch, ktory tez sie nie chcial zmieniac !!! Bo on mial sie zmienic !!!
JA !!!!!!!!! Prawda o mnie BOLALA MNIE !!!!
A ja nie wiem czy ja mu wybaczylam czy nie. Nie wazne to dla mnie w tym momencie. Ja juz pisalam, ze ja mam uczucie wstydu, ze z nim bylam !!! Wstydze sie, ze bylam glupia, slepa taka robaczywa w glowie !!!!
I taka klamczucha wobec siebie!!! Oszukalam sama siebie !!! To moj wstyd !!! Juz prawda  nie boli ale wstyd zostal !!!

Kochana Happy, sobie to ja wybaczyłam.
Zmieniał się w związku on, zmieniałam ja. Kiedyś byłam przebojową, odważną, wesołą dziewczyną. Nie muszę Ci chyba pisać, jaka stawałam się, kiedy moje życie z roku na rok waliło się, sypało w gruzy. Kłamstwa wychodzące na jaw, zdrady, agresja a ja coraz słabsza, smutniejsza, przerażona, bezradna, aż zmieniłam się we wrak człowieka nie widzącego sensu życia.
Zmienił się i on, z uroczego charyzmatycznego dżentelmena, w chama bez skrupułów.
Owszem bolała mnie prawda o sobie, ale prawda o nim mnie powaliła !!!!!! Wszystkie niejasności z naszego życia w jedną sekundę stały się jasne i miałam pewność, że życie dzieliłam z zaburzoną osobą, chorą, która chciała mojej śmierci a los dzieci miała gdzieś. Nie zrozumiesz tego, to trzeba przeżyć, by zrozumieć. Dzisiaj wiem, że jest jaki jest i wiem do czego dąży i wiem, że żadne słowo mówione przez niego nie jest prawdą i wiem, że bez skrupułów jest facet. Wiem, że dzieci nigdy nie będą mogły na niego liczyć, ba ! on jest zagrożeniem dla nich. One mają tego świadomość i to są i ich wnioski. Jaka bym nie była, głupia. ślepa, głucha to i tak nie ważne, bo ja mam z tym człowiekiem dzieci i zafundowałam im ojca jakiego zafundowałam. Winna jestem im obronę przed nim.....i robię co w mojej mocy. Dzieciaki mi wybaczyły (czuję to :) ), wybaczyłam i ja sobie.
  Piszesz o wstydzie. Ja mam dzieci, którym zafundowałam "zwichrowanego" ojca i musiałam  wyjawiać im wiele prawd i przeprosić..... i masz rację, wstydzę się, ale tylko przed swoimi dziećmi , bo one dawno widziały, że jest coś z nim nie tak. One, ja nie. Znajomi również nie widzieli jego "zwichrowania". Wierzyli mu, dawali naciągać na wspólne "biznesy". Kiedy już znałam prawdę nie czułam wstydu, raczej przerażenie i chciałam jednych z tych znajomych właśnie "rozpracowywanych" przez niego, ostrzec. Uwierzyli i dziękowali i nie było im wstyd, że dali mu wiarę i dali się wciągnąć w "biznes życia". Byli uświadomieni i ostrożni i mimo wszystko za ten biznes płacić będą chyba do końca życia. Mają się wstydzić ? Nie kochana !!! Padli ofiarą potwora w masce zdrowego człowieka. Nie kochana, nie wstydzę się i ja !!! Nie przedstawił mi się, nie powiedział kto zacz, udawał,rozumiesz grał normalnego człowieka. Ja mam się wstydzić ? On powinien ! Krzywdził bez skrupułów....to on powinien się wstydzić.
Kłamczuchą byłam wobec siebie, ale najgorsze, że byłam nią wobec dzieci. Kłamałam im świadomie. Chciałam uchronić. Po rozstaniu wiele musiałam ujawnić i wiele rozmów z nimi przeprowadzić.....

Po Twoim poście wiem, ze nie wybaczyłaś sobie........ HAppy dlaczego okradziony np. mój syn ma się wstydzić. CZy wstydzić się ma kobieta z premedytacją i w wymyślny sposób zwabiona i zgwałcona ? Czy osoba, która zaufała, bo miała podstawy żeby ufać, została nabita w butelkę ma się wstydzić ? Wstydzić się ma ofiara czy sprawca ?
Nie wstydzę się, miałam podstawy, by ufać. Zadziałał poprzez manipulację, w tym jest artystą. Jestem ofiarą i nie wstydzę się tego.
Sekty - czy wiesz, że ich przywódcy to psychopaci, którzy wykorzystują manipulację. Nigdy nie przyszło mi do głowy by myśleć o członkach sekt jako o ludziach naiwnych, śmiesznych. Raczej dostrzegam "geniusz" w ich guru.
Wiem, że zmanipulować dają się miliony ludzi....... a może to pieprzeni psychopaci są normalni. Może to my z uczuciami jesteśmy wadliwi. Może trzeba być szują, draniem, zbokiem, zwyrodnialcem. Oni nie mają uczuć i nie wstydzą się.......

Nie biczuj się Happy! Wybacz sobie! Jesteś ofiarą a nie głupią prostą babą naiwniaczką ;) :)
Ofiara nie jest śmieszna. Jest psychicznie poharatana, rozbita i latami podnosi się, leczy.
Jesteś ofiarą Happy, wybacz sobie !

16 159

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

To jaki ON jest/był, my wiemy doskonale! Trzeba się przebudzić i zobaczyć jaka JA jestem/byłam.

Swieta prawda smile smile smile
Tylko, ze to boli XXXXXXXXXX
Nie kazdy jest silny =mardy aby ta prawde zaakceptowac sad

Nie Happy smile
Każdy jest - mało kto chce smile
Najtrudniej przyznać się do własnych błędów i z nich wybrnąćm wyciągnąć wnioski.
Najłatwiej stanąc w kolejcie jak za starych socjalistycznych i ponarzekać smile
Na wszystko - nie na siebie smile

smile prawda smile

16 160

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio zgadzam się w 100% z Twoimi zdaniami na temat wstydu.
Miałyśmy w głowie cechy "ofiary" i padło na nas. Ale teraz się z tego wygrzebałyście, ja powoli się wygrzebuję i to jest najważniejsze.
Też kłamałam, oszukiwałam innych, że M nie pali trawy. Wtedy wydawało mi się, że tak jest ok. Teraz bez problemu mogę mówić, że on pali, ale co z tego? Jakie to już ma znaczenie? Innym nic nie muszę tłumaczyć ani wmawiać. big_smile
Miłego dnia!

16 161

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Nie Happy smile
Każdy jest - mało kto chce smile
Najtrudniej przyznać się do własnych błędów i z nich wybrnąćm wyciągnąć wnioski.
Najłatwiej stanąc w kolejcie jak za starych socjalistycznych i ponarzekać smile
Na wszystko - nie na siebie smile

Na siebie też można narzekać i nic z tym nie robić. To dopiero sztuka big_smile

No ale to juz choroba sad Jest tu taki watek na forum Jestem brzydka, gdzie na ponad 40 stronych pisza, ze sie nie lubia a i tak sie nie zmienia. Najsmutniejsze w tym, ze ludzie chca pomagac a te, ktore nie chca sie zmieniac "czerpia" naprawde ekstaze ze one mimo wszystko nie beda sie zmieniac sad
Dziewczyna pisze, ze chce umrzec, chce miec raka itd. Nic tej dziewczyny oprocz niej samej nie obchodzi. Nic tylko jej nieszczescie bycia ze soba!!!

Czytałam ten wątek. Nawet w nim pisałam. Szybko odpuściłam,bo tam była jakby licytacja, która gorsza. Może to jakaś forma terapii jest? big_smile Tu wypisać te myśli złe na swój temat, a w realu brylować na salonach? big_smile

16 162

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Mało jest kobiet, które decydują się odejść od partnera. W realu nie znam takiej kobiety. Szkoda sad Dlatego tu wciąż jestem smile
(...)
Taaa, koleżanki. Co druga to mądrzejsza big_smile

Duzo jest kobiet, ktore zdecydowaly sie odejsc, tylko nie spotkalas ich jeszcze no bo gdzie? Takie czasy, ze "zycie" toczy sie w necie smile
O co do starych kolezanek to juz Ci pisalam kiedys, ze pozegnasz sie z wieloma kolezankami. Zauwazysz, ze Twoj swiat sie oczyszcza z toksyn smile.

Trochę tych kobitek spotykam na codzień. Problem w tym, że według mnie, większość żyje w toksycznych związkach. Narazie trudno mi dostrzec zdrową relację.

16 163

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

To pozytywnie big_smile Trzymam kciuki big_smile

Mnie hurra-optymizm opuścił, ale dobrze mi z tym. Trochę pokory mi nie zaszkodzi big_smile

Anstawia i prawidłowo! Hurra optymizm jest nienaturalny, jest wyższym ciśnieniem w trójkącie Karpmanna. Jest zapowiedzią doła.
Ma być stabilnie i absolutnie nie chuj.... smile
Ma byc stabilnie za każdym kroczkiem do przodu.
Dziś dostałam umowe na czas nieokreślony. Jutro jej już nie dostanę - bo już ją mam smile
Jutro naprawię sobie torebkę i jeszcze pogrzebię w necie smile
I wykonam parę telefonów, bo z chęcią poszłabym na dyskotekę smile
I poprasuję smile
I to też będzie bardzo miły dzień smile

U mnie ekscytacja jest przykrywką dla prawdziwych emocji. Ja się zwyczajnie cieszę, ale też boję. A to powoduje wprowadzenie się w ekscytację. Potem pokora, czyli bycie silną, ale znowu w takim sensie,by nie pokazać strachu. Boję się,że zostanę wykorzystana, że sobie nie poradzę (chodzi o jogę). Ekscytacja i pokora, dwie wyuczone emocje, moje maski. Zrozumiałam to w sb na jodze. Jogin z uśmiechem potwierdził,że cieszy się,że robię kurs. A ja, przybrałam pozę twardzielki,z pokorą odpowiedziałam,że to dobra inwestycja dla mnie. A prawda jest taka,że się panicznie boję. Wczoraj odpuściłam. Napisałam, im maila, że się boję. Zrobię kurs, ale boję się. Ulżyło, gdy to napisałam i gdy mi odpisali.
Może rzeczywiście mają dobre intencje? Może warto im zaufać?

16 164 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-01-29 09:31:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Cześć kobitki.
Niby jestem a mnie nie ma. Czasu brak.

Gratuluję :Żabko.
Witaj Slou smile

Misiu drogi smile Czasem trzeba się ocknąć smile Nawet by wypadało zleźć z tego wyrka wink

Ja czasu nie mam i siły, kołowrotek.
Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi.

16 165

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej,

Rano przyszło zwątpienie. Czy nie zniszczę sobie życia? Może jednak ja jestem winna? Nie rozumiem, że są ludzie którzy żyją razem po grobową deskę. Jak moi rodzice. Dlaczego ja tak nie żyje?
No i znalazłam za szybko drugą osobę i boję się że to był błąd. Jednak znam siebie na tyle, że nie udałoby mi się tak szybko skończyć poprzedniego związku, gdyby nie ten DRUGI. Wiem, źle, podstawowy błąd. Co ja poradzę? Powiedźcie głupia TY! Idiotka

16 166

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Hej,

Rano przyszło zwątpienie. Czy nie zniszczę sobie życia? Może jednak ja jestem winna? Nie rozumiem, że są ludzie którzy żyją razem po grobową deskę. Jak moi rodzice. Dlaczego ja tak nie żyje?
No i znalazłam za szybko drugą osobę i boję się że to był błąd. Jednak znam siebie na tyle, że nie udałoby mi się tak szybko skończyć poprzedniego związku, gdyby nie ten DRUGI. Wiem, źle, podstawowy błąd. Co ja poradzę? Powiedźcie głupia TY! Idiotka

Czasem poznanie kogoś daje nam siłę i odwagę.
Z zewnątrz może być to różnie odbierane, jako zdrada itp. Ja to przeżyłam i wiem.

16 167 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-29 09:36:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Hej,

Rano przyszło zwątpienie. Czy nie zniszczę sobie życia? Może jednak ja jestem winna? Nie rozumiem, że są ludzie którzy żyją razem po grobową deskę. Jak moi rodzice. Dlaczego ja tak nie żyje?
No i znalazłam za szybko drugą osobę i boję się że to był błąd. Jednak znam siebie na tyle, że nie udałoby mi się tak szybko skończyć poprzedniego związku, gdyby nie ten DRUGI. Wiem, źle, podstawowy błąd. Co ja poradzę? Powiedźcie głupia TY! Idiotka

Hej.
Przestań tak źle o sobie myśleć. Skąd wiesz, że zrobiłaś podstawowy błąd. Bądź świadoma konsekwencji, złych i dobrych. Spokojnie się zastanów, co możesz dla siebie zrobić, by w nowym związku się nie zatracić.
Bądź z nami. A strach to normalka smile Tylko głupiec i psychopata się nie boi smile

16 168

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Cześć kobitki.
Niby jestem a mnie nie ma. Czasu brak.

Gratuluję :Żabko.
Witaj Slou smile

Misiu drogi smile Czasem trzeba się ocknąć smile Nawet by wypadało zleźć z tego wyrka wink

Ja czasu nie mam i siły, kołowrotek.
Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi.

Dziewczyny chcą pisać prosto z mostu hehehe smile

Hm... ciężka praca wzbogaca. Praca jest dobra, nie ma czasu na myślenie smile
Trzymaj się :*

16 169 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-01-29 09:49:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Misiu drogi smile Czasem trzeba się ocknąć smile Nawet by wypadało zleźć z tego wyrka wink

Ja czasu nie mam i siły, kołowrotek.
Nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi.

Dziewczyny chcą pisać prosto z mostu hehehe smile

Hm... ciężka praca wzbogaca. Praca jest dobra, nie ma czasu na myślenie smile
Trzymaj się :*

Dobrze jest smile

Ty też Anstawio smile
Podczytuję i jestem żółtą gwiazdką żeby nie stracić wątku.

Będę kciuki trzymać Joginko smile

16 170

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Brak pomysłów smile Bo ja jeszcze poznaję siebie smile
Acz ciekawam, jakby mnie na chwilę obecną nazwali inni smile

Stabilizacja smile

Ja bym Zabke nazwala: Przebudzona do Szczęścia
Anstawia: Szukam i Znajduje
Zofia: Mam nowe Zycie
Silly Hopes: Ucze sie myslec
Beosa: Zbieram Sile

A mnie nie ma no - źródło nieodkryte?

16 171

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzięki Baby, Naprawdę słowa potrafią pomóc.
Co mogę zrobić? Chyba trzeba myśleć w końcu- co mogę zrobić dla siebie? Znów łapie się na tym że chce nowemu pomóc odkrywać życie. Jest wspaniałym człowiekiem, ale ma też problemy. Śmierć ojca wywołała u niego nerwicę lękową, więc często błahe rzeczy nie pozwalają mu normalnie funkcjonować. Nie jest to dla mnie obce, bo sama nabyłam ową dolegliwość i wiem co to znaczy mieć problem ze spotkaniem ze znajomymi. Druga rzecz to że kiedy będę miała nawrót (jeśli będę miała) to nie będę musiała bać się że tego nie zrozumie.

Siedzę w pracy i cieszę się że znalazłam te forum.

16 172

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Dzięki Baby, Naprawdę słowa potrafią pomóc.
Co mogę zrobić? Chyba trzeba myśleć w końcu- co mogę zrobić dla siebie? Znów łapie się na tym że chce nowemu pomóc odkrywać życie. Jest wspaniałym człowiekiem, ale ma też problemy. Śmierć ojca wywołała u niego nerwicę lękową, więc często błahe rzeczy nie pozwalają mu normalnie funkcjonować. Nie jest to dla mnie obce, bo sama nabyłam ową dolegliwość i wiem co to znaczy mieć problem ze spotkaniem ze znajomymi. Druga rzecz to że kiedy będę miała nawrót (jeśli będę miała) to nie będę musiała bać się że tego nie zrozumie.

Siedzę w pracy i cieszę się że znalazłam te forum.

Fajnie tak pobyć razem smile

16 173

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

O tak...
Tylko zastanawiam się czy nie zrobimy sobie krzywdy w drugą stronę. Może w każdym kolejnym mężczyźnie będziemy widziały potencjalnego psychofaga lub przeoczymy fakt że pewne cechy naszych charakterów robią z nas ofiary w każdej nowej relacji.

16 174

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

O tak...
Tylko zastanawiam się czy nie zrobimy sobie krzywdy w drugą stronę. Może w każdym kolejnym mężczyźnie będziemy widziały potencjalnego psychofaga lub przeoczymy fakt że pewne cechy naszych charakterów robią z nas ofiary w każdej nowej relacji.

Nie doszukuję się tych cech u ludzi, ale jestem ostrożniejsza i wiem czego trzeba się wystrzegać.

16 175

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

O tak...
Tylko zastanawiam się czy nie zrobimy sobie krzywdy w drugą stronę. Może w każdym kolejnym mężczyźnie będziemy widziały potencjalnego psychofaga lub przeoczymy fakt że pewne cechy naszych charakterów robią z nas ofiary w każdej nowej relacji.

Myślę, że to standardowe myśli, które się pojawiają.
Dlatego trzeba pamiętać, jakie nasze cechy (KKZB, DDA itp) powodują, że mamy obok siebie psychofaga i stajemy się ofiarą. I tutaj pomaga czytanie, pisanie, działanie smile

16 176

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

U mnie ekscytacja jest przykrywką dla prawdziwych emocji. Ja się zwyczajnie cieszę, ale też boję. A to powoduje wprowadzenie się w ekscytację. Potem pokora, czyli bycie silną, ale znowu w takim sensie,by nie pokazać strachu. Boję się,że zostanę wykorzystana, że sobie nie poradzę (chodzi o jogę). Ekscytacja i pokora, dwie wyuczone emocje, moje maski. Zrozumiałam to w sb na jodze. Jogin z uśmiechem potwierdził,że cieszy się,że robię kurs. A ja, przybrałam pozę twardzielki,z pokorą odpowiedziałam,że to dobra inwestycja dla mnie. A prawda jest taka,że się panicznie boję. Wczoraj odpuściłam. Napisałam, im maila, że się boję. Zrobię kurs, ale boję się. Ulżyło, gdy to napisałam i gdy mi odpisali.
Może rzeczywiście mają dobre intencje? Może warto im zaufać?

Masz prawo się obawiać - to już wiesz. Co do zaufania.... Wiesz - nie wiem. Jakoś tak staram sie sobie wytłumaczyć, że na zaufanie pracuje się latami i że takowych wniosków, czy komuś ufam wolałabym nie wyciągać jeszcze. Bo jeszcze nie wiem, co jest prawdą a co może być fałszem, przykrywką, kłamstwem.
Nie wiem czy oni mają intencje smile
Ja myślę, że ludzie mają jakieś swoje pomysły, zamierzenia, plany i po prostu składają nam propozycje.
My je rozważamy i staramy się dokonać rozsądnego dla siebie wyboru.
Oni nie robią nic dla nas.... Jeśli ktoś coś robi dla nas, to my same smile
Więc chyba nie chodzi o intencje - oni dla swojego dobra złożyli Ci propozycję. Ale nie doszukuj się w nich chęci pomagania Tobie za wszelką cenę. Oni chcą być może wykorzystać szansę zatrudnienia kogoś wartościowego - z korzyścią dla swojej działalności.
Jeśli będziesz uznawać czyjeś propozycje tylko za chęć pomocy Tobie, to to chyba dalej będzie szukanie pomocy w kimś. Już co prawda nie w mężczyźnie, który okazuje się toksykiem, tylko po prostu w kimś. Ja miałam tak, że z ramion w ramiona uciekałam. Teraz "ramiona" jm chce mi na siłę zastąpić "przyszywana" babcia maluchów. Ja nie chcę, nie absolutnie.
Ja muszę nauczyć się żyć sama, odpowiedzialnie i konsekwentnie. Dawać radę z codziennością. Nie wieszać się na kimś.
Nie oczekiwać że ktoś przeżyje życie za mnie. Że ktokolwiek na tym świecie jest zobowiązany do pomocy mi albo wymyślił sobie drogę życiową w pomaganiu mi, bo każdy ma swoje życie i swoje cele smile
Słyszeć propozycje, umieć je rozważać i wybierać rozsądnie.

Musisz się zastanowić, czy złożona propozycja jest dla Ciebie rozsądna i czy chcesz zaufać swojemu wyborowi smile

16 177 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-01-29 10:39:10)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Hej,

Rano przyszło zwątpienie. Czy nie zniszczę sobie życia? Może jednak ja jestem winna? Nie rozumiem, że są ludzie którzy żyją razem po grobową deskę. Jak moi rodzice. Dlaczego ja tak nie żyje?
No i znalazłam za szybko drugą osobę i boję się że to był błąd. Jednak znam siebie na tyle, że nie udałoby mi się tak szybko skończyć poprzedniego związku, gdyby nie ten DRUGI. Wiem, źle, podstawowy błąd. Co ja poradzę? Powiedźcie głupia TY! Idiotka

Sluuu - to fakt, za szybkie przechodzenie z jednej relacji w drugą jest złe. Bo jeszcze nie wiesz, jakie błędy popełniasz dokonując takich wyborów. Zamierzasz wybrnąć z tego błędu? Jak?

Ha - dopisuję, bo już napisałaś, że będziesz uważać smile
Ja przyznaję, że ja się boję i nie czuje się na siłach wchodzić w jakieś relacje jeszcze smile

16 178 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-29 11:46:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

U mnie ekscytacja jest przykrywką dla prawdziwych emocji. Ja się zwyczajnie cieszę, ale też boję. A to powoduje wprowadzenie się w ekscytację. Potem pokora, czyli bycie silną, ale znowu w takim sensie,by nie pokazać strachu. Boję się,że zostanę wykorzystana, że sobie nie poradzę (chodzi o jogę). Ekscytacja i pokora, dwie wyuczone emocje, moje maski. Zrozumiałam to w sb na jodze. Jogin z uśmiechem potwierdził,że cieszy się,że robię kurs. A ja, przybrałam pozę twardzielki,z pokorą odpowiedziałam,że to dobra inwestycja dla mnie. A prawda jest taka,że się panicznie boję. Wczoraj odpuściłam. Napisałam, im maila, że się boję. Zrobię kurs, ale boję się. Ulżyło, gdy to napisałam i gdy mi odpisali.
Może rzeczywiście mają dobre intencje? Może warto im zaufać?

Masz prawo się obawiać - to już wiesz. Co do zaufania.... Wiesz - nie wiem. Jakoś tak staram sie sobie wytłumaczyć, że na zaufanie pracuje się latami i że takowych wniosków, czy komuś ufam wolałabym nie wyciągać jeszcze. Bo jeszcze nie wiem, co jest prawdą a co może być fałszem, przykrywką, kłamstwem.
Nie wiem czy oni mają intencje smile
Ja myślę, że ludzie mają jakieś swoje pomysły, zamierzenia, plany i po prostu składają nam propozycje.
My je rozważamy i staramy się dokonać rozsądnego dla siebie wyboru.
Oni nie robią nic dla nas.... Jeśli ktoś coś robi dla nas, to my same smile
Więc chyba nie chodzi o intencje - oni dla swojego dobra złożyli Ci propozycję. Ale nie doszukuj się w nich chęci pomagania Tobie za wszelką cenę. Oni chcą być może wykorzystać szansę zatrudnienia kogoś wartościowego - z korzyścią dla swojej działalności.
Jeśli będziesz uznawać czyjeś propozycje tylko za chęć pomocy Tobie, to to chyba dalej będzie szukanie pomocy w kimś. Już co prawda nie w mężczyźnie, który okazuje się toksykiem, tylko po prostu w kimś. Ja miałam tak, że z ramion w ramiona uciekałam. Teraz "ramiona" jm chce mi na siłę zastąpić "przyszywana" babcia maluchów. Ja nie chcę, nie absolutnie.
Ja muszę nauczyć się żyć sama, odpowiedzialnie i konsekwentnie. Dawać radę z codziennością. Nie wieszać się na kimś.
Nie oczekiwać że ktoś przeżyje życie za mnie. Że ktokolwiek na tym świecie jest zobowiązany do pomocy mi albo wymyślił sobie drogę życiową w pomaganiu mi, bo każdy ma swoje życie i swoje cele smile
Słyszeć propozycje, umieć je rozważać i wybierać rozsądnie.

Musisz się zastanowić, czy złożona propozycja jest dla Ciebie rozsądna i czy chcesz zaufać swojemu wyborowi smile

Masz rację żabko-k.
Nie chcę się wieszać, nie oczekuję niczego, bo nawet nie wiem czego mam się spodziewać. Tylko jak słyszę słowa: "We can help you!" to dla mnie Zosi-samosi to trochę brzmi przerażająco smile Oni mi nie proponują pracy, zarobków ani nie składają obietnic. Oni chcą pomóc mi zacząć. Tak myślę. A to tylko ode mnie zależy jak ja tym pokieruję.
Tylko ja cały czas myślę co robić by nie czuć się wykorzystaną. To trochę bardziej skomplikowane chyba. Bo ja czuję, że jest ok, ale później zastanawiam się, czy było mi ok, czy dałam się wciągnąć w czyjeś gierki. Czy znowu się dałam nabrać? Bo przecież nie może być mi tak zwyczajnie "dobrze", zawsze musi być to doszukiwanie się dziury w całym.
Ja wiem dziewczyny,że moje rozważania są płytkie i być może zbyt analizuję, ale ja na prawdę nie mam doświadczenia z ludźmi. Albo raczej złe doświadczenia. Pięć lat temu, przed przyjazdem do NL, usłyszałam od ciotki M,że ona nam pomoże jak tu przyjedziemy. Znajdą nam pracę, zaoferowali mieszkanie. A po dwóch miesiącach kazali nam się wynosić. Nie dosłownie, ale ciotka powiedziała,żebyśmy się już wyprowadzili,bo ona chce sobie odpocząć. Po latach dowiedziałam się, od jej męża, że ona oczekuje od innych wiecznej wdzięczności. A ja zapomniałam na początku zapytać, czego ona oczekuje... Może teraz powinnam zapytać joginów, prosto z mostu smile czego oczekują??
I bądź tu mądra! big_smile

16 179

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No tak to jest złe. Mi to jednak pomogło i czy mam prawo skazywać nowego partnera na plakietkę psychowaga i odbierać tym samym sobie prawo do szczęścia, bo kto wie czy to nie ten jedyny. Jest bardzo wiele pytań bez odpowiedzi. Oczywiście mogłabym to zakończyć, ale pragnę kochać i być kochaną. Chol...ra!!!!!!

16 180

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

No tak to jest złe. Mi to jednak pomogło i czy mam prawo skazywać nowego partnera na plakietkę psychowaga i odbierać tym samym sobie prawo do szczęścia, bo kto wie czy to nie ten jedyny. Jest bardzo wiele pytań bez odpowiedzi. Oczywiście mogłabym to zakończyć, ale pragnę kochać i być kochaną. Chol...ra!!!!!!

Uzupełniłam wcześniejsze smile

Nie wiem, nie odpowiem Ci Sluuu, jak będzie u Ciebie.
Bo to tylko od Ciebie zależy.
Jego problem zdefiniowałaś już trochę. Tylko czy on powinien pomóc sobie sam, czy Ty powinnaś mu pomagać?
Ja myślę, że jedno co teraz można zrobić - to uważać smile. Bardzo.
I starać się nie podejrzewać nowych znajomości o miłość życia wink Bo potem się realia do tej wytypowanej nowej miłości dostosowuje na siłę. To po prostu nowa znajomość, relacja, co do której kompletnie nie wiesz, jak się rozwinie smile Ale niech rozwija się sama i niech wszystko będzie widoczne. Nie dopowiadaj sobie intencji, tylko odbieraj czyny, jakimi są, powinno być OK smile

16 181 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-29 11:17:58)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Nie biczuj się Happy! Wybacz sobie! Jesteś ofiarą a nie głupią prostą babą naiwniaczką wink smile
Ofiara nie jest śmieszna. Jest psychicznie poharatana, rozbita i latami podnosi się, leczy.
Jesteś ofiarą Happy, wybacz sobie !

Nie Zofiu nie chodzi o biczowanie i wybaczanie sobie. Nie chodzi o bycie ofiara.
Ja po prostu widze co zrobilam dla siebie zle i nie zwalam juz winy na to na innych !!!
Moj wstyd nie ma nic wspolnego z wybaczaniem sobie moj wstyd jest bardziej zwiazany z Tym, ze otworzylam oczy i widze jaka jestem!!! Widze prawdziwa mnie i nie podoba mi sie ta karalusza ja.
To wstyd, ze mam tego karalucha w sobie sad. Mam ale walcze z nim !!!!
Ja nie walcze z moim ex, nie zastanawiam sie nad wybaczeniem mu. Nie jest dobrym czlowiekiem ale ja o tym wiedzialam i wiem. On nie jest wiecej dla mnie wazny. I piszac te slowa tak naprawde to czuje.
Ja pragne byc dla siebie wazna i nie wstydzic sie za siebie przed sama soba !!!

16 182

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
sluuu napisał/a:

O tak...
Tylko zastanawiam się czy nie zrobimy sobie krzywdy w drugą stronę. Może w każdym kolejnym mężczyźnie będziemy widziały potencjalnego psychofaga lub przeoczymy fakt że pewne cechy naszych charakterów robią z nas ofiary w każdej nowej relacji.

Nie doszukuję się tych cech u ludzi, ale jestem ostrożniejsza i wiem czego trzeba się wystrzegać.

Czyzby? Zamilklas ostatnio co mnie bardzo zastanawia smile Czyzby stal sie cud i Twoj gitarzysta zmienil sie?

16 183

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zabka-k- ;-) to się nazywa konstruktywna porada. Jak dobrze,że mądre kobiety tu są.

16 184

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

zabka-k- ;-) to się nazywa konstruktywna porada. Jak dobrze,że mądre kobiety tu są.

Czy ja wiem....
Przecież Ty to wiesz smile Tylko nie zapominaj o tym co wiesz smile
Już sam fakt, że się sama obawiasz chyba znaczy, że bierzesz wiele pod uwagę smile

16 185

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sluuu napisał/a:

Jest wspaniałym człowiekiem, ale ma też problemy.

Napisz moze troche wiecej o tym wspanialym czlowieku smile

Posty [ 16 121 do 16 185 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 247 248 249 250 251 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026