Nowa nadzieja napisał/a:Droga Beoso, bardzo się cieszę, że pokonałaś swojego wewnętrznego 'tchórza' i napisałaś, co Ci chodzi po głowie. Bo może myślisz, że ja taka idealna byłam, pokrzywdzona sierotka? Boże broń! Jakbyś usłyszała, jak wyglądały nasze kłótnie... Uszy więdną! Ja walczyłam o zmianę nastawienia mojego męża w różny sposób: prośbą, tłumaczeniem, groźbą, płaczem, awanturą i jak się tylko da. Z całą szczerością przyznaję, że niejednokrotnie uciekałam się też do manipulacji, kiedy zawodziły inne środki. Na pewno robiłam to coraz rzadziej kiedy zrozumiałam, które z moich zachowań są manipulacją, ale jednak. Też krytykowałam jego rodzinę i to jakimi słowami! Wstyd się przyznać. Moja agresja osiągnęła niebywały poziom. I nie czuję się usprawiedliwiona faktem, że robiłam to z bezsilności i nie miałam już siły i pomysłu na bycie inną.
Dziel się przemyśleniami, bo to pomaga. Będzie Ci łatwiej rozeznać się w swoich uczuciach, a nam łatwiej podrzucić Ci coś do przemyślenia.
Naprawdę jest mi łatwiej i lżej
Świadomość,że jest NAS "więcej" - takich "niedobrych,czepiających się wrzeszczących,płaczących,narzekających,manipulujących itd,itp" krzepi.
Bo daje do myślenia,że kobiety tak różniące się charakterem,wykształceniem,pochodzeniem,wychowaniem,światopoglądem i w różnym wieku mogą mieć podobne schematy reakcji na sytuacje stresowe w związkach...
I Kobieta się zaczyna zastanawiać...Acha...Ja tak reaguję,bo wszelkie pokojowe metody zawiodły.To krzyczy bezsilność,desperacja,zraniona miłość. Reakcje są zbyt gwałtowne,chamskie,wulgarne ale przecież nie jestem taka od zawsze !Inne też tak mają!Ja nie jestem ZŁA do szpiku kości!!!
Mąż i jego rodzina (ooo,właściwie tylko oni?) tak często mi to powtarzali,że...uwierzyłam 
Przecież nie mieli prawa tak mnie osądzać,to nieprawda! Nie jestem taka! I dlatego uważam,że możemy się usprawiedliwiać,musimy się bronić...Inaczej wtedy nie umiałyśmy..
A teraz?Teraz wyciągniemy wnioski i będziemy taaakie Mądre zanim zakwitną pierwiosnki

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia? TAK! Od tego siedzenia i czytania zmienia się Mój punkt postrzegania
Nadziejo,damy radę 
Są na świecie normalni mężczyźni.Skupmy się teraz na Sobie -Szczęście może jeszcze zapuka do naszych drzwi.A My będziemy dobrze przygotowane na powitanie 