netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 792 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 245 246 247 248 249 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 991 do 16 055 z 26 310 ]

15 991

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Ok ja teraz wale prosto z mostu big_smile To bylo takie humorystyczne skojarzenie, bo pisalyscie, ze mam walic prosto z mostu bez aluzji !!!!!!!!!!!!!!!!!

No i dobrze, jak dla mnie bomba smile

Trzymajcie się ciepło smile, ja zmykam na razie.....
Miłego popołudnia i wieczorku.... smile

15 992

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Silly Hopes napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Prosto z mostu big_smile albo Mysle wiec Jestem smile

Bardzo trafne smile
Ale prosto z mostu???? Z mostu można skoczyć na przykład, mozna różnie o tym pomyśleć big_smile

Ok ja teraz wale prosto z mostu big_smile To bylo takie humorystyczne skojarzenie, bo pisalyscie, ze mam walic prosto z mostu bez aluzji !!!!!!!!!!!!!!!!!

Ja się spodziewałam raczej,że ty siebie nazwiesz jakoś tak "z jajem",bo masz według mnie dystans do siebie i do świata. I tak mnie zaskoczyło,że ty tak poważnie o sobie! No ale wyjaśniłaś,to teraz dawaj, jak ty siebie nazwiesz?

15 993

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Silly Hopes napisał/a:

Bardzo trafne smile
Ale prosto z mostu???? Z mostu można skoczyć na przykład, mozna różnie o tym pomyśleć big_smile

Ok ja teraz wale prosto z mostu big_smile To bylo takie humorystyczne skojarzenie, bo pisalyscie, ze mam walic prosto z mostu bez aluzji !!!!!!!!!!!!!!!!!

Ja się spodziewałam raczej,że ty siebie nazwiesz jakoś tak "z jajem",bo masz według mnie dystans do siebie i do świata. I tak mnie zaskoczyło,że ty tak poważnie o sobie! No ale wyjaśniłaś,to teraz dawaj, jak ty siebie nazwiesz?

No wlasnie bez jaj: Prosto z mostu tongue  Inne propozycje?

15 994

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Ok ja teraz wale prosto z mostu big_smile To bylo takie humorystyczne skojarzenie, bo pisalyscie, ze mam walic prosto z mostu bez aluzji !!!!!!!!!!!!!!!!!

Ja się spodziewałam raczej,że ty siebie nazwiesz jakoś tak "z jajem",bo masz według mnie dystans do siebie i do świata. I tak mnie zaskoczyło,że ty tak poważnie o sobie! No ale wyjaśniłaś,to teraz dawaj, jak ty siebie nazwiesz?

No wlasnie bez jaj: Prosto z mostu tongue  Inne propozycje?

Buuu nie zrozumiałaś aluzji? big_smile
Chyba muszę zacząć pisać prosto z mostu... tongue

15 995 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-23 18:00:34)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Ja się spodziewałam raczej,że ty siebie nazwiesz jakoś tak "z jajem",bo masz według mnie dystans do siebie i do świata. I tak mnie zaskoczyło,że ty tak poważnie o sobie! No ale wyjaśniłaś,to teraz dawaj, jak ty siebie nazwiesz?

No wlasnie bez jaj: Prosto z mostu tongue  Inne propozycje?

Buuu nie zrozumiałaś aluzji? big_smile
Chyba muszę zacząć pisać prosto z mostu... tongue

Zrozumialam aluzje tongue A ja na powaznie tongue
Jedyna nazwa z "jajem" co mi przychodzi do glowy to: Paleczka z kropeczka big_smile big_smile big_smile

15 996

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

No wlasnie bez jaj: Prosto z mostu tongue  Inne propozycje?

Buuu nie zrozumiałaś aluzji? big_smile
Chyba muszę zacząć pisać prosto z mostu... tongue

Zrozumialam aluzje tongue A ja na powaznie tongue
Jedyna nazwa z "jajem" co mi przychodzi do glowy to: Paleczka z kropeczka big_smile big_smile big_smile

big_smile to już było.
Coś,co sama wymyślisz big_smile

15 997

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Buuu nie zrozumiałaś aluzji? big_smile
Chyba muszę zacząć pisać prosto z mostu... tongue

Zrozumialam aluzje tongue A ja na powaznie tongue
Jedyna nazwa z "jajem" co mi przychodzi do glowy to: Paleczka z kropeczka big_smile big_smile big_smile

big_smile to już było.
Coś,co sama wymyślisz big_smile

Na razie: Jestem, bo zaczelam myslec i wale teraz paleczkami z kropeczkami prosto z mostu big_smile

15 998

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zrozumialam aluzje tongue A ja na powaznie tongue
Jedyna nazwa z "jajem" co mi przychodzi do glowy to: Paleczka z kropeczka big_smile big_smile big_smile

big_smile to już było.
Coś,co sama wymyślisz big_smile

Na razie: Jestem, bo zaczelam myslec i wale teraz paleczkami z kropeczkami prosto z mostu big_smile

Eee... Nuda big_smile Wszystko już było! To tak jak z tymi zdaniami w Twojej książce. Więcej będzie w niej zdań innych chyba,niż Twoich tongue
Myśl, myśl.

15 999 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-23 18:22:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

big_smile to już było.
Coś,co sama wymyślisz big_smile

Na razie: Jestem, bo zaczelam myslec i wale teraz paleczkami z kropeczkami prosto z mostu big_smile

Eee... Nuda big_smile Wszystko już było! To tak jak z tymi zdaniami w Twojej książce. Więcej będzie w niej zdań innych chyba,niż Twoich tongue
Myśl, myśl.

Moja ksiazka tongue  Krytykowac bedziesz dopiero jak skoncze tongue
Bo widzisz, ja juz mysle i zdaje sobie sprawe, ze ja zadna wielka pisarka sad. Inspiruje sie zdaniami innych i pytam o zgode na uzycie ich w mojej ksiazce smile smile smile
Nie jestem juz Zosia samosia, nie musze i nie chce juz wszystkiego sama tongue

16 000

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Na razie: Jestem, bo zaczelam myslec i wale teraz paleczkami z kropeczkami prosto z mostu big_smile

Eee... Nuda big_smile Wszystko już było! To tak jak z tymi zdaniami w Twojej książce. Więcej będzie w niej zdań innych chyba,niż Twoich tongue
Myśl, myśl.

Moja ksiazka tongue  Krytykowac bedziesz dopiero jak skoncze tongue
Bo widzisz, ja juz mysle i zdaje sobie sprawe, ze ja zadna wielka pisarka sad. Inspiruje sie zdaniami innych i pytam o zgode na uzycie ich w mojej ksiazce smile smile smile
Nie jestem juz Zosia samosia, nie musze i nie chce juz wszystkiego sama tongue

Oj, no przestań.
Przecież Ci już napisałam,że Ty jesteś najmądrzejsza i reszta to potwierdziła,choć nie musiała. big_smile

16 001

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Przecież Ci już napisałam,że Ty jesteś najmądrzejsza i reszta to potwierdziła,choć nie musiała. big_smile

Nie bajeruj mnie tongue

16 002

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czesc panienki:
Happyfull
Uwazam ze masz dryg do pisania .
Ja mam na odwrot ,mam boskie mysli ,ktorych nie potrafie doslownie przezucic na papaier.......

16 003

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Dzień wypadkowy, ja weszłam do pokoju ale mały paluszek chsilowo został z drugiej strony drzwi. I on już był złamany. Ale jeszcze mogę chodzić.

Zycze szybkiej porawy paluszka smile

Dziękuję kochana smile. Działa smile

16 004

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:

Dzień wypadkowy, ja weszłam do pokoju ale mały paluszek chsilowo został z drugiej strony drzwi. I on już był złamany. Ale jeszcze mogę chodzić.

Ja też! Na pięcie pomykam smile

i kciuki trzymam, by nie był znowu złamany.

W całości się wydaje smile

16 005

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Paluch zasiniał, bolał, ale na pięcie w kuchni dalej naginałam, by stół świąteczny pustkami nie świecił, by rodzina i goście mi z głodu nie poumierali.

Niech mnie jasny gwint... toz to Zosia Samosia tongue A czego "nauczasz" na forum? Pozwol sobie pomoc !!!!

zofia282 napisał/a:

Kontuzja powtórzona. Tym razem już wiedziałam, że nie uderzenie i maścią od razu trzeba zadziałać. Kolano ok., palcem jutro odważę się poruszać. smile

No przylaczam sie do "kazania" Zabki. Uwazaj na Siebie. Do lekarza!!! I prosze, zadnych takich akcji jak przed swietami !!!! Nie waz mi sie nawet palcem ruszyc tongue  A wiesz co snilas mi sie dzisiaj big_smile.
****************************************************************************************
To samo dotyczy Hm...!!!!!

Ja tez kilka miesiecy wczesniej wyrznelam sie na chodniku w ciemnej uliczce. A czemu, bo glowa pelna mysli!!!

Ja też Ci się śniłam? tongue

16 006

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Beosa
Jesteś zbyt silna smile Ja nie lubię akurat, kiedy mi mówią, że jestem silna, bo ja nie cchę być silna. Bo ja - właśnie jak napisałaś - chcę żeby mnie ktoś pokochał, taką jaka jestem (a jestem dużym dzieckiem) i żebym nie musiałą z kluczem francuskim zmieniać uszczelek przy kranach, Bo też umiem smile I inne rzeczy też umiem - a wcale nie chcę smile To, że gdzieś pojawia się wulgaryzm, to ja po sobie mam wrażenie, że po prostu tak strasznie się nie chcę poryczeć, że muszę emocjom upuścić w inny sposób.

Ale narobiłam zamieszania smile smile smile A to pisała Zabka-k smile Tez na Z wink

Happyfull napisał/a:

Po pierwsze: Trzeba byc silna aby zdecydowac sie na rozstanie po tylu latach toksycznego zwiazku  Posty Beosa sa dla mnie postami kobiety, ktora chce cos zmienic !!!!!!!!!!!!
To sie czuje . Stara sie czytac i rozumiec co bylo "toksyczne". Zaczyna dzialac !!!!!!!!!!!!!!

Bardzo Ci dziękuję za te słowa uznania. Zaraz pęknę z dumy:D
I własnie udało mi się zacytować kawałek Twojego posta!!!!! Znalazłam wskazówki!!!!Jestem mądra!!!!

Coś Wam opowiem o chwaleniu.
1,5 roku temu poszłam do psychologa (oczywiście chciałam ratować ślubnego sad )
Mój mąż dał się namówić i był ze mną za drugim razem i po wywiadzie pani psycholog zaprosiła go do gabinetu psychiatry (o to nam chodziło).Dostał jakieś proszki (silne,między innymi na schizofrenię???).Potem weszłam ja (żeby nie nabrał podejrzeń a zresztą to ja mam problem).Pan doktór przeczytał sobie wywiad i pyta ; a właściwie czego pani ode mnie oczekuje? Ja : jak mąż wypije choćby piwo to działa na mnie jak płachta na byka,że wysłuchuję bzdur o tym,że wciąż manipuluję,że go sprawdzam czy jest zazdrosny i czy leci na inne kobiety itd. jestem podenerwowana... Psychiatra: i co w związku z tym? Ja: no może jakieś proszki na uspokojenie? Psychiatra - nie tędy droga :mad .Umówiłam się na trzeci raz z psycholożką .
To był ostatni raz.Mówiłam tylko ja,pani Małgosia słuchała a potem zaczęła mi dziękować i gratulować :I  Dokładnie nie pamiętam,ale za to że tak dużo osiągnęłam,że idę w dobrym kierunku,że jestem silna....
Najpierw pomyślałam -odbiło kobiecie.A potem,że to jest całkiem przyjemne i dało mi siłę na tyle miesięcy.Obca osoba w dodatku "znawca" ludzkiej psychiki pochwaliła mnie....Czyli nie jestem taka popieprzona jak mi sugerował całe lata Z. i tesciowa???
Teraz tak sobie myślę czy pani psycholog mnie zbyła,czy stwierdziła,że jestem jeszcze nie gotowa na ostateczne decyzje,ale sobie sama poradzę wędrując w stronę tego światełka w tunelu? Bo idę w dobrym kierunku.....

Tak  przy okazji zapytam? Poszłam do tej przychodni jeszcze raz bo ten karaluch brał? prochy i trochę popijał ze swoim braciszkiem.Się bałam...
Wiecie,że nie chcieli mi powiedzieć co mu jest? Przecież żona ma prawo  wiedzieć jak z nim,jeśli jest rzeczywiście chory postępować...To naprawdę tajemnica?
Minęło sporo czasu i widzę,że to jednak alkoholizm a przy tym urojenia to normalka...
A Z. więcej tam nie poszedł....
Mam to chyba nagrane : Tak wygarnąłem temu Majewskiemu(psychiatra),ze aż wstał zza biurka.Ja na niego też mam haka.???????????A z panią Małgosią(psycholog) to się dobrze gada,bo nie przerywa.(ha,ha ona prawie nic nie mówiła,tylko pisała):D
Taaa ja powinnam jego słuchać i wcale się nie odzywać (bo prawda go bolała chyba) - to jest  ROZMOWA według psychofaga smile

Tajemnica lekarska to jest. Musiałby być ubezwłasnowolniony i pod Twoją pieczą żebyś mogła wiedzieć.

16 007

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja romantyzmu też nie, to już starożytność wolę. A najbardziej współczesność i co sama wybiorę.
A te bombki? O co kurczę chodzi?

Dzień wypadkowy, ja weszłam do pokoju ale mały paluszek chsilowo został z drugiej strony drzwi. I on już był złamany. Ale jeszcze mogę chodzić.

A te bombki w piekarniku Twoje nie były???? Albo może udostępnione, ale mi się kojatzą z Tobą smile

Jak palec?

Kurcze , nie wiem co to za bombki big_smile

16 008

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam wszystkich smile

pati31 napisał/a:

Czesc panienki:
Happyfull
Uwazam ze masz dryg do pisania .
Ja mam na odwrot ,mam boskie mysli ,ktorych nie potrafie doslownie przezucic na papaier.......

Taaa..., nasza Happyfull ma dryg....
A ja podobnie jak Ty, niektorych myśli, to nie tylko na papier nie potrafię przeżucić, ale nawet czasem wypowiedzieć smile. Za szybko i za dużo chyba myślę....

Pozdrawiam Was ciepło i zyczę wszystkim miłego i pogodnego dnia big_smile

16 009

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Jeszcze nie wiem a jak byscie chcialy sie nazywac?

Brak pomysłów smile Bo ja jeszcze poznaję siebie smile
Acz ciekawam, jakby mnie na chwilę obecną nazwali inni smile

Stabilizacja smile

Anstawia - że ja?
Aj chyba jeszcze nie do końca smile

16 010

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Chcę być mądra

Jestes Zabko smile I bedziesz jeszcze madrzejsza smile Jak to sie mowi: Madry Polak po szkodzie tongue
No widzisz "rewolucja slowno myslowa" przynosi juz efekty big_smile

Rewolucja "się dzieje" smile

16 011

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

ZABKA-K
Ty mnie znasz na wylot!? Przeżywam dokładnie to co napisalaś !
Kłębi mi się w łepetynie,za dużo tego naraz,no i na pewno jak każda chciałabym zakończyć,rozliczyć się jak najszybciej a z drugiej strony wiem,że trzeba powoli,spokojnie to rozwikłać (to powoli to jest w ogóle wbrew mojej naturze smile ).
A z tym zmienianiem chronologii też się zupełności zgadzam smile smile smile

Beosa, nie, nie znam Ciebie smile
Ale kojarzy mi się to z moim stanem z zeszłego roku smile I chciałam wesprzeć, że to minie smile Że pstryczka nie ma, ale powoli dzień za dniem się zacznie układac i wyciszać. Najważniejsze było zacząć, a teraz to już tylko chcieć, byle nie za mocno, bo się znowu zacznie w łepetynce wydzierać smile

Wiesz, naprawdę cieszy mnie to, że się tak drzeć przestało i tego Tobie także życzę, żeby się myśli i pomysły zaczęły chcieć układać smile

16 012

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Brak pomysłów smile Bo ja jeszcze poznaję siebie smile
Acz ciekawam, jakby mnie na chwilę obecną nazwali inni smile

Stabilizacja smile

Ja bym Zabke nazwala: Przebudzona do Szczęścia
Anstawia: Szukam i Znajduje
Zofia: Mam nowe Zycie
Silly Hopes: Ucze sie myslec
Beosa: Zbieram Sile

Ładnie smile Tak optymistycznie, czyli "w moim stylu" smile

16 013

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Na razie: Jestem, bo zaczelam myslec i wale teraz paleczkami z kropeczkami prosto z mostu big_smile

Eee... Nuda big_smile Wszystko już było! To tak jak z tymi zdaniami w Twojej książce. Więcej będzie w niej zdań innych chyba,niż Twoich tongue
Myśl, myśl.

Moja ksiazka tongue  Krytykowac bedziesz dopiero jak skoncze tongue
Bo widzisz, ja juz mysle i zdaje sobie sprawe, ze ja zadna wielka pisarka sad. Inspiruje sie zdaniami innych i pytam o zgode na uzycie ich w mojej ksiazce smile smile smile
Nie jestem juz Zosia samosia, nie musze i nie chce juz wszystkiego sama tongue

Pisanie, to też umiejętność zebrania, spisania rzeczywistych wydarzeń z życia innych smile Za ich zgodą oczywiście smile
Zwrócenia uwagi na to, co według piszącego najważniejsze, a "tym, którym się działo" mogło umknąć - choć nie powinni zapomnieć smile
To się chyba może reportażem i dziennikarstwem zwać smile

16 014

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja romantyzmu też nie, to już starożytność wolę. A najbardziej współczesność i co sama wybiorę.
A te bombki? O co kurczę chodzi?

Dzień wypadkowy, ja weszłam do pokoju ale mały paluszek chsilowo został z drugiej strony drzwi. I on już był złamany. Ale jeszcze mogę chodzić.

A te bombki w piekarniku Twoje nie były???? Albo może udostępnione, ale mi się kojatzą z Tobą smile

Jak palec?

Kurcze , nie wiem co to za bombki big_smile

A ja sobie przypomniałam, że to od Moni było smile

16 015 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-24 10:38:40)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Eee... Nuda big_smile Wszystko już było! To tak jak z tymi zdaniami w Twojej książce. Więcej będzie w niej zdań innych chyba,niż Twoich tongue
Myśl, myśl.

Moja ksiazka tongue  Krytykowac bedziesz dopiero jak skoncze tongue
Bo widzisz, ja juz mysle i zdaje sobie sprawe, ze ja zadna wielka pisarka sad. Inspiruje sie zdaniami innych i pytam o zgode na uzycie ich w mojej ksiazce smile smile smile
Nie jestem juz Zosia samosia, nie musze i nie chce juz wszystkiego sama tongue

Pisanie, to też umiejętność zebrania, spisania rzeczywistych wydarzeń z życia innych smile Za ich zgodą oczywiście smile
Zwrócenia uwagi na to, co według piszącego najważniejsze, a "tym, którym się działo" mogło umknąć - choć nie powinni zapomnieć smile
To się chyba może reportażem i dziennikarstwem zwać smile

Fajnie to ujęłaś.

Happyfull jest mądrą kobietą,ale intryguje mnie jej osoba,w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Pisze niewiele o sobie, a każdą z nas potrafi "rozgryźć" w minutę. Potrafi podać nasze pseudonimy,pod którym każda z nas pisze Tak!Zgadza się! ale nic o sobie samej. Ma dystans do siebie i całego świata, używa ironii w swoich wypowiedziach,ale nadal nic o sobie.
Happyfull, mam nadzieję,że jesteś happy?
Buziaki Wszystkim :*

16 016

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawia
Jest, bo ja mam wrażenie, że ona jest zdecydowanie "trochę" dalej np. ode mnie wink Więc jeśli ze sobą problemów ma zdecydowanie mniej, bo przepracowała już wiele, to i stąd mało o sobie pisze (bo jej się nie drze w łepetynce), bo już nie odczuwa takiej potrzeby. Natomiast ma potrzebę wspierania i pomagania nam, bo pewnie i ona na czyimś wsparciu kiedyś skorzystała i to jakaś forma odwdzięczenia się za to, że kiedyś ktoś pokazał paluszkiem, w którą stronę iść smile

A poza tym, to nie warto zapominać wink

16 017

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Anstawia
Jest, bo ja mam wrażenie, że ona jest zdecydowanie "trochę" dalej np. ode mnie wink Więc jeśli ze sobą problemów ma zdecydowanie mniej, bo przepracowała już wiele, to i stąd mało o sobie pisze (bo jej się nie drze w łepetynce), bo już nie odczuwa takiej potrzeby. Natomiast ma potrzebę wspierania i pomagania nam, bo pewnie i ona na czyimś wsparciu kiedyś skorzystała i to jakaś forma odwdzięczenia się za to, że kiedyś ktoś pokazał paluszkiem, w którą stronę iść smile

A poza tym, to nie warto zapominać wink

Nie zaprzeczam i nie potwierdzam,dlatego,że sama nie wiem w jakim miejscu jestem teraz i nie jestem pewna jutra.
A problemy trzeba przepracowywać i iść dalej i zdecydowanie należy pamiętać.
Czyli nasze życie to jeden wielki schemat? Ktoś jest z przodu,ktoś w tyle,ktoś pośrodku,a ktoś inny z boku? To dlaczego jest tak trudno pokonywać problemy i tyle to trwa?

16 018 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-01-24 11:48:09)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Anstawia
Jest, bo ja mam wrażenie, że ona jest zdecydowanie "trochę" dalej np. ode mnie wink Więc jeśli ze sobą problemów ma zdecydowanie mniej, bo przepracowała już wiele, to i stąd mało o sobie pisze (bo jej się nie drze w łepetynce), bo już nie odczuwa takiej potrzeby. Natomiast ma potrzebę wspierania i pomagania nam, bo pewnie i ona na czyimś wsparciu kiedyś skorzystała i to jakaś forma odwdzięczenia się za to, że kiedyś ktoś pokazał paluszkiem, w którą stronę iść smile

A poza tym, to nie warto zapominać wink

Nie zaprzeczam i nie potwierdzam,dlatego,że sama nie wiem w jakim miejscu jestem teraz i nie jestem pewna jutra.
A problemy trzeba przepracowywać i iść dalej i zdecydowanie należy pamiętać.
Czyli nasze życie to jeden wielki schemat? Ktoś jest z przodu,ktoś w tyle,ktoś pośrodku,a ktoś inny z boku? To dlaczego jest tak trudno pokonywać problemy i tyle to trwa?

Jesteś w drodze pewnie? smile
Pewnie warto być na drodze do siebie, to może jutro będziesz jeszcze bliżej siebie? smile
Idziemy - kroczek za kroczkiem, nawet kiedy śpimy wink
Schemat? Nieeeeee, chyba nie - o ile żyjąc potrafimy spostrzec, że daliśmy się wciągnąć sami sobie w ten schemat. Bo dla mnie schematem jest syndrom DDA i KKZB. Ale o tym nie wiedziałam wcześniej. Wiem teraz, więc wygrzebuję się ze schematu, w który wpakowałam się nie rozumiejąc.
Że ktoś z tyłu, a ktoś z przodu? Ale mnie nie obchodzą już "ktosie", mnie obchodzę Ja smile Ja nie będę patrzeć, czy jest ktoś i gdzie on jest, bo znowu wpadnę w schemat. To chyba dlatego trudno pokonać problemy, bo się zwraca uwagę na innych, nie na siebie.....? Na siebie patrzmy, sobą się zajmujmy, swoje problemy rozwiązujmy smile Czyjeś problemy ktoś albo sam rozwiąże, albo ich nie rozwiąże i to nie jest mój problem, co on z tym zrobi, o ile w ogóle widzi problem. Nie jestem egoistką, ale jestem w stanie zbudowac tylko swój świat, nie czyjś.
Tyle to trwa? Bo niczego, co przyszło łatwo i prosto, się nie ceni tak bardzo, jak tego co zdobyło się samemu i choć z jedną kroplą potu. Im dłuższy czas trwania w schemacie, tym więcej kropelek potu? Bo pewne zachowania stały się tak naturalne, że nawet za rok mogę ich sobie nie uświadomić i ich nie wyczuwać w sobie. Mogę - nie muszę wink Mogę starać się zrobić wszystko, by poznać wszystkie dotychczasowe swoje schematyczne zachowania, które skutecznie ściągały mnie w dół i pozwalały na życie tylko czyimś życiem i światem - a nie posiadanie własnego życia i świata.

Więc niech "to tyle" trwa smile Bo to przyjemne pozbywać się swoich złych nawyków i mądrzeć smile Dawać sobie szanse każdego dnia smile
Poznawać siebie, ludzi i świat smile

16 019 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-24 12:57:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mnie "ktosie" nie obchodzą,to raczej ja za bardzo "ktosiów" obchodzę big_smile ale PAMIĘTAM jak mnie obchodziły jeszcze nie tak dawno temu. PAMIĘTAM, że poddawałam się wpływom tych "ktosiów". I teraz idę sobie swoją drogą, ale boję się, że wpływ "kogoś" może być tak wielki,że upadnę, a tego nie chcę. Nie stąpam jeszcze twardo na nogach, ale czuję,że żyję swoim życiem. Tylko boję się,by to stare nie wróciło.
Napisałam,że ktoś jest z tyłu a ktoś z przodu,bo sama tak napisałaś. Dlatego mnie to zastanowiło. Bo ja nie potrafię powiedzieć,czy ktoś jest przede mną czy za mną. Bo to nie maraton przecież. Myślałam,że może się mylę i istnieją jakieś schematy,według których jestem w tyle,choć wcale tak nie uważam i nikomu bym tak nie powiedziała.
No nic,idę dalej tak jak szłam,bo jest mi z tym dobrze i chyba to mnie przeraża tongue

16 020

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Mnie "ktosie" nie obchodzą,ale PAMIĘTAM jak mnie obchodziły jeszcze nie tak dawno temu. PAMIĘTAM, że poddawałam się wpływom tych "ktosiów". I teraz idę sobie swoją drogą, ale boję się, że wpływ "kogoś" może być tak wielki,że upadnę, a tego nie chcę. Nie stąpam jeszcze twardo na nogach, ale czuję,że żyję swoim życiem. Tylko boję się,by to stare nie wróciło.
Napisałam,że ktoś jest z tyłu a ktoś z przodu,bo sama tak napisałaś. Dlatego mnie to zastanowiło. Bo ja nie potrafię powiedzieć,czy ktoś jest przede mną czy za mną. Bo to nie maraton przecież. Myślałam,że może się mylę i istnieją jakieś schematy,według których jestem w tyle,choć wcale tak nie uważam i nikomu bym tak nie powiedziała.
No nic,idę dalej tak jak szłam,bo jest mi z tym dobrze i chyba to mnie przeraża tongue

Ale ja nie pisałam, że Happy jest "dalej" w jakimś dziwnym domniemaniu smile Bo się uśmiechnęłaś, że nas potrafi rozgryźć. A to rozgryzanie pewnie wynika z tego, że siebie już lepiej poznała pod względem tych mechanizmów rządzących postrzeganiem świata przez osobę z takim syndromem smile Przecież kilka miesięcy temu ja w ogóle nie wiedziałam, że funkcjonuje taki skrót jak DDA smile Teraz też jestem dalej smile I to jest schemat, ale miły schemat, że ucząc się idziemy do przodu, jeśli z nauki coś wyciągamy smile Ten schemat to akurat mi bardzo odpowiada smile

Nie ma takiego wyznacznika czasu, który by Ci miał prawo dać do zrozumienia, że Ty ze swoim zrozumieniem jesteś dalej niż inni lub do nich nie dostajesz. Jesteśmy każdy indywidualnością i nikt do nikogo nie może się przyrównywać ani dostosowywać. Każdy z nas rozumuje w swój własny sposób, indywidualny i zarezerwowany dla siebie. Nie ma skali, nie ma miernika. Jestem ja i moje potrzeby, moje zamiary, moje tempo, moje przemyślenia, moja droga. Z nikim się nie będę przyrównywać w tym kotekście bo to prowadzi równią pochyłą do oceniania się i oczywiście najczęściej albo na minus albo na plus - czyli znowu trójkąt Karpmanna. A tu nie ma że ktoś jest lepszy czy gorszy (o to Ci chodziło????), tylko że ktoś ma coraz więcej siebie bo chce siebie mieć smile

A ja to znowu zrozumiałam ów "tył" i "przód" w kontekście czyjegoś wieszania się na mnie oraz mojej wiecznej chęci do bycia potrzebną i niezastąpioną smile A pewnie dlatego tak to zrozumiałam, bo ja też się boję, żeby nie zapomnieć, nie zagalopować się itd - żeby znowu nie zgotowac sobie zamieszania wink Choć nie podejrzewam, że nie potknę się smile Wiem, że "świata" mogę nie zdobyć za pierwszym podejściem, bo nie wszystko o sobie wiem i nie wszystko mogę zauważyć, kiedy się zaczynam pogrążać. Ale myślę, już kiedyś to pisałam, że się pewnie zorientuję, kiedy tak sobie zacznę "wtapiać" wink

He he - Twój uśmiech Cię przeraża? Czy samodzielność?

16 021

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zabka-k napisał/a:

Ale ja nie pisałam, że Happy jest "dalej" w jakimś dziwnym domniemaniu smile Bo się uśmiechnęłaś, że nas potrafi rozgryźć. A to rozgryzanie pewnie wynika z tego, że siebie już lepiej poznała pod względem tych mechanizmów rządzących postrzeganiem świata przez osobę z takim syndromem smile

Potrafi, potrafi. Tylko ciekawość mnie zżera, co tam u niej big_smile

Zabka-k napisał/a:

Przecież kilka miesięcy temu ja w ogóle nie wiedziałam, że funkcjonuje taki skrót jak DDA smile Teraz też jestem dalej smile I to jest schemat, ale miły schemat, że ucząc się idziemy do przodu, jeśli z nauki coś wyciągamy smile Ten schemat to akurat mi bardzo odpowiada smile

Ja o DDA przeczytałam jakieś...piętnaście lat temu. Za każdym razem, gdy czytam cechy DDA, odbieram je u siebie inaczej. Czyli coś tam się zmienia. O KKZB dowiedziałam się pół roku temu, ale moja psycholog powiedziała mi,że KKZB to ujemny skutek bycia DDA, więc skupiam się na DDA smile

Zabka-k napisał/a:

Nie ma takiego wyznacznika czasu, który by Ci miał prawo dać do zrozumienia, że Ty ze swoim zrozumieniem jesteś dalej niż inni lub do nich nie dostajesz. Jesteśmy każdy indywidualnością i nikt do nikogo nie może się przyrównywać ani dostosowywać. Każdy z nas rozumuje w swój własny sposób, indywidualny i zarezerwowany dla siebie. Nie ma skali, nie ma miernika. Jestem ja i moje potrzeby, moje zamiary, moje tempo, moje przemyślenia, moja droga. Z nikim się nie będę przyrównywać w tym kotekście bo to prowadzi równią pochyłą do oceniania się i oczywiście najczęściej albo na minus albo na plus - czyli znowu trójkąt Karpmanna. A tu nie ma że ktoś jest lepszy czy gorszy (o to Ci chodziło????), tylko że ktoś ma coraz więcej siebie bo chce siebie mieć smile

Niecierpliwa jestem smile Ale uważam,że porównywanie się do innych nie musi być złe. Może być motywujące. Wszystko zależy od tego, co o sobie myślimy. Ale to moje zdanie jest.

Zabka-k napisał/a:

A ja to znowu zrozumiałam ów "tył" i "przód" w kontekście czyjegoś wieszania się na mnie oraz mojej wiecznej chęci do bycia potrzebną i niezastąpioną smile A pewnie dlatego tak to zrozumiałam, bo ja też się boję, żeby nie zapomnieć, nie zagalopować się itd - żeby znowu nie zgotowac sobie zamieszania wink Choć nie podejrzewam, że nie potknę się smile Wiem, że "świata" mogę nie zdobyć za pierwszym podejściem, bo nie wszystko o sobie wiem i nie wszystko mogę zauważyć, kiedy się zaczynam pogrążać. Ale myślę, już kiedyś to pisałam, że się pewnie zorientuję, kiedy tak sobie zacznę "wtapiać" wink

Oj, ja tak nie mam. Nie mam chęci bycia potrzebną, ale kiedyś chyba tak było. Niezastapioną? To zdecydowanie nie ja. Ja to z tych co nic nie potrafią i każdy może mnie zastapić i być lepszy sad
Błędów się nie obawiam, raczej się ich spodziewam, ale z taka wiarą,że po coś one są. Świata zdobyć nie zamierzam, to nie mój plan. Mam swój indywidualny cel i powoli udaje mi się go osiągać.

Zabka-k napisał/a:

He he - Twój uśmiech Cię przeraża? Czy samodzielność?

Raczej odwaga big_smile i to, że idzie dobrze big_smile

16 022

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie moje drogie Panie!

  Mało się teraz odzywam, bo życie postawiło mnie przed faktami, z którymi jakoś muszę się uporać. A jest tego niemało! Będzie ciężko i czasem jestem dość zdołowana, ale staram się nie poddawać. Usiłuję też nadrobić czas i znów być na bieżącą na forum- aktualnie usiłuję nadrobić zaległości z czytaniem. Nie wiem, do której z Was powinnam się zwrócić z prośbą o przesłanie mi kilku pozycji z fachowej literatury na temat naszego problemu. Jestem mocno pogubione i chciałabym poczytać coś z tych książek, o których rozmawiałyście. Zaczynanie nowego życia nie jest łatwe, jak doskonale same wiecie. A z moim charakterkiem jeszcze trudniejsze! Jeżeli mogłabym otrzymać jakąś pomoc w tym względzie, byłabym bardzo wdzięczna!  Pozdrawiam wszystkie Forumowiczki!

16 023

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiesz Anstawia?
I mnie się tak cichutko wydaje, to że to niby przeraża Cię Twoja odwaga, to jest chyba właśnie ten mechanizm mający zabezpieczać przed "wtopieniem" ponownie smile Że sama sobie zwracasz uwagę, żeby Cię nie poniosło i żebyś "nie odleciała" smile Rozsądek? wink
Jeszcze mi się coś takiego nie przydarzyło, bo mimo wszystko staram się być ostrożna, ale miły taki mechanizm - wiedzieć, że jakiś ukłuje i że to ukłucie poczuję smile

A ja zmienię temat  - jutro mam wolne, więc mam "przedłużony" weekend smile
Hippi hippi hurra smile Polenię się w łóżeczku rano, szczególnie, że nadciągają mroziska i kołderka cieplutka z rana, to to co lubię bardzo smile
Ale pewnie postaram się zaglądać nawet i przez cały "przedłużony". Bo muszę troszku posiedzieć w papierach, na bieganie po kawkach nie bardzo mam czas.

Rany, dziś mi po głowie chodzą faworki.... smile Ale nie, sałatkę sobie zrobię smile

16 024

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

'Ile ?kosztuje? moja godność i kilka lat ukradzionego mi życia, wspomnień, marzeń i ufność?'

To zdanie mną wstrząsnęło. Bo ja wciąż się zastanawiam czy naprawdę nie zachowywałam się jak rozpieszczone dziecko, wymagając wielu rzeczy od mojego jeszcze-męża? Bo przecież nie pił, nie bił, nie zdradzał, nie rozliczał z każdego grosza. A to, że kontynuował swoje życie sprzed ślubu, nie biorąc pod uwagę moich planów i marzeń? Przecież on to robił dla nas: realizował swój życiowy cel (wpojony przez rodziców czyli powiększanie gospodarstwa) dla naszej wspólnej przyszłości. Na 'życie' przyszedłby czas w stosownym momencie. Kiedyś zaczęlibyśmy korzystać z życia, kiedyś zaczęlibyśmy realizować marzenia (nawet moje), kiedyś zaczęlibyśmy żyć zupełnie inaczej... Tylko kiedy? Czy to egoizm, że chciałam czegoś dla siebie? Czy on naprawdę nie potrafił mnie kochać tak jak chciałam, czy to ja wymagałam nieodpowiednich rzeczy? Sama już nie wiem i chyba nigdy się nie dowiem. Wiem tylko, że takie życie mi nie odpowiadało i chcę innego. A może jestem jak dziecko, które ciągle czegoś chce i nie rozumie, że tak nie można, bo dorosłe życie wygląda inaczej? Nie oczekuję od Was odpowiedzi, ale może ktoś pomoże mi postawić właściwe pytania... sad

16 025

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Wiesz Anstawia?
I mnie się tak cichutko wydaje, to że to niby przeraża Cię Twoja odwaga, to jest chyba właśnie ten mechanizm mający zabezpieczać przed "wtopieniem" ponownie smile Że sama sobie zwracasz uwagę, żeby Cię nie poniosło i żebyś "nie odleciała" smile Rozsądek? wink
Jeszcze mi się coś takiego nie przydarzyło, bo mimo wszystko staram się być ostrożna, ale miły taki mechanizm - wiedzieć, że jakiś ukłuje i że to ukłucie poczuję smile

Tylko,że ja do tej pory byłam tą siedzacą w kącie, nie wychylającą się, nie mającą własnego zdania, bez celu, bez przyszłości, bojącej się wszystkiego. I nagle poczułam, że mogę dużo,że moje decyzje są dobre, że fajnie jest działać. I ta odwaga mnie przeraziła, bo to coś innego. Czuję się z tym dobrze i nie chcę wrócić do tej z przeszłosci. "Ponosi mnie" w chwilach zwątpienia, w momentach, gdy moje "stare myślenie" na swój temat wraca, gdy wracają stare przekonania. I tutaj musi pojawić się rozsądek, czyli to, nad czym tyle pracowałam na mojej terapii.

Zabka-k napisał/a:

A ja zmienię temat  - jutro mam wolne, więc mam "przedłużony" weekend smile
Hippi hippi hurra smile Polenię się w łóżeczku rano, szczególnie, że nadciągają mroziska i kołderka cieplutka z rana, to to co lubię bardzo smile
Ale pewnie postaram się zaglądać nawet i przez cały "przedłużony". Bo muszę troszku posiedzieć w papierach, na bieganie po kawkach nie bardzo mam czas.

Udanego wypoczynku!!! I nie zasiedź się w papierach!

Zabka-k napisał/a:

Rany, dziś mi po głowie chodzą faworki.... smile Ale nie, sałatkę sobie zrobię smile

Smak!

16 026

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawia
Ale przecież popracowałaś sporo, żeby w tym kącie nie siedzieć już nigdy smile Znaczy się pracujemy - są efekty. Każdego dnia kolejne smile
Wiesz, poczułaś coś nowego, coś czego wcześniej nie czułaś, nie znałaś. Może to nie przerażenie, tylko.... ciekawość, co to jest? smile Może to właśnie to jest fajne uczucie, które fajnie by było poczuć częściej? smile Bo może "ja" lubię siebie odważną?
Lubisz smile Ale musisz nabrać zaufania do swojej odwagi. A jak się rodzi zaufanie? wink

Nowa Nadzieja
Na kosztach znam się mało wink Zależy w czym byśmy wyceniali smile
Mnie tak z pół mnie samej kosztowało, albo 3/4 albo i więcej? Ale coś "mnie" napewno zostało, no to podlewam, podkarmiam i rosnę smile

Cofnij się może do ostatnich postów Happyfull smile Karaluchy to nie tylko "oni", "karaluchy" to czasem i my wink Ja mam swoje karalusze zachowania.... Nie, nie jestem idealna i uważam że ideałów nie ma. Swoje karaluchy tropię, acz nie zamierzam być wzorem do naśladowania dla wszystkich wink
Czy ja jestem rozpieszczona, rozwydrzona i egoistka, ze nie chciałam żyć tak jak żyłam - bez uczuć, tylko z wiecznie i wiecznie sporządzaną listą zakupów? Przecież nikt też mnie nie bił, nie krzyczał na mnie, nie zdradzał. Ale jednocześnie nawet mnie nie zauważał, że istnieję. W ogóle nie zauważał, że każdy człowiek ma jakiekolwiek inne potrzeby, niż oddychanie, jedzenie, picie, spanie. I oglądanie TV wink wink wink
Czujesz się winna, że masz swoje potrzeby? Czy że nie zauważyłaś, że macie zdecydowanie różne? Czy że nie chciałaś zrozumieć, że nie sprawi Ci satysfakcji realizowanie tylko czyichś i wieczne czekanie na realizację swoich? Czy że nie chciałaś zrozumieć, że tylko jedno z Was poświęca swoje potrzeby w imię czyichś i że nie jest to "równy układ sił"?

Czemu czujesz się winna? Bo warto pogrzebać w sobie, żeby od tego zacząć i doprecyzować, za co czujesz się winna. W tej chwili za co czujesz się winna smile 
Jeśli będę pamiętać, zapytam o to jeszcze raz za rok....

16 027

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dolaczam do waszego klubu drogie dziewczyny....tez jestem TA kochajaca za bardzo przeczytalam duzo waszych wpisow i co niekture jakbym sama pisala.Moj maz zdradzil mnie po 25 latach malzenstwa,,,  ,,bol ,wielka  awantura ,,,,a przeczytalam przypadkiem w jego telefonie,DOBRZE KOCHANIE ,dostalam bialej goraczki lecialy nawet filizanki ,,,,co pod reka .No  i wlasnie w takim szale,trzebabylo go wypier...., ale ja idiotka go kocham........podobno jestem zgrabna dobrze sie ubieram,a tamta gruba i niesmaczna...ale ma chyba to cos...ale zaczelam jeszcze bardziej dbac o ...siebie....po mieszkaniu paradowacw sexsownej bieliznie......czasami mysle  dziewczyno zarzuc szlafrok.....oj rozpisalam sie

16 028

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pietka64 napisał/a:

Dolaczam do waszego klubu drogie dziewczyny....tez jestem TA kochajaca za bardzo przeczytalam duzo waszych wpisow i co niekture jakbym sama pisala.Moj maz zdradzil mnie po 25 latach malzenstwa,,,  ,,bol ,wielka  awantura ,,,,a przeczytalam przypadkiem w jego telefonie,DOBRZE KOCHANIE ,dostalam bialej goraczki lecialy nawet filizanki ,,,,co pod reka .No  i wlasnie w takim szale,trzebabylo go wypier...., ale ja idiotka go kocham........podobno jestem zgrabna dobrze sie ubieram,a tamta gruba i niesmaczna...ale ma chyba to cos...ale zaczelam jeszcze bardziej dbac o ...siebie....po mieszkaniu paradowacw sexsownej bieliznie......czasami mysle  dziewczyno zarzuc szlafrok.....oj rozpisalam sie

smile
Że można Ciebie niby pokochać jedynie za wygląd i seksowne koronki?
Że za nic innego nie można Cię kochać?
Że miłość to tylko podniecenie i namiętność?

Lubisz sałatki?

16 029

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabka-k napisał/a:

Czujesz się winna, że masz swoje potrzeby? Czy że nie zauważyłaś, że macie zdecydowanie różne? Czy że nie chciałaś zrozumieć, że nie sprawi Ci satysfakcji realizowanie tylko czyichś i wieczne czekanie na realizację swoich? Czy że nie chciałaś zrozumieć, że tylko jedno z Was poświęca swoje potrzeby w imię czyichś i że nie jest to "równy układ sił"
Czemu czujesz się winna? Bo warto pogrzebać w sobie, żeby od tego zacząć i doprecyzować, za co czujesz się winna. W tej chwili za co czujesz się winna?

Bardzo dziękuję za trafne spostrzeżenie: wciąż czuję się winna, że źle zrobiłam. Tylko co właściwie zrobiłam źle? Chciałoby się odpowiedzieć, że wszystko, bo nie powinnam się z nim wiązać, nie powinnam za niego wychodzić, nie powinnam zamieszkać z teściami nie powinnam rezygnować z siebie, nie powinnam pozwolić wejść sobie na głowę i pozwolić, żeby wszyscy wkoło decydowali o moim życiu, nie powinnam pozwolić, żeby to trwało tak długo; powinnam wcześniej zauważyć, że nic z tego nie będzie, powinnam wcześniej odejść... Można tak bez końca. Na pewno mam poczucie winy z powodu że ciągnęłam ten związek tak długo, że wcześniej nie odeszłam i zmarnowałam tyle lat, swoich i jego. Mam poczucie winy, że się oszukiwałam i wierzyłam, że może być dobrze. Mam poczucie winy, że nie potrafiłam naprawić naszej relacji (niby wiem, że to niemożliwe, ale w głębi duszy jest ukryte przekonanie, że gdybym się postarała, wszystko mogło się ułożyć). Co najlepsze, mam poczucie winy, że wyżalam się kobietom z większymi problemami niż moje i oczekuję od kogoś wsparcia, chociaż sama powinnam go udzielać tym, którzy naprawdę mają ciężko w życiu. Oczywiście wiem, że nie oczekujecie tego ode mnie, dopóki sama nie poradzę sobie ze sobą. WIEM, ale w głowie wciąż jest poczucie winy, że chcę zbyt wiele zamiast pomagać innym. Mam poczucie winy, że Was wykorzystuję, zarzucając moimi postami, a sama nie dając nic od siebie. Mam poczucie winy, że uciekając od j-m zostawiłam rodzinę, która też mnie potrzebuje. Mam poczucie winy, że zbytnio absorbuję moimi problemami bliskie mi osoby (przyjaciół, bo chyba już mogę tak o nich powiedzieć, kiedy tyle o sobie wiemy i tak im zawracam głowy swoją osobą), a kiedyś mogę ich porzucić, tak jak to robiłam będąc w związku. Wciąż i na każdy temat mam poczucie winy! To chore, ale na razie tak właśnie jest. Wmawiam sobie, że zasługuję na to, żeby być szczęśliwa i mogę to osiągnąć (czy nie to samo pisałam niektórym z Was?), ale w głębi duszy czai się pesymizm, który mogę opisać słowami babci z naszej ostatniej rozmowy: 'Nie wiem czy sobie ułożysz życie. Chciałabym w to wierzyć, ale my chyba jesteśmy jacyś przeklęci, cała rodzina.' To siedzi gdzieś we mnie i ciągnie mnie w dół, chociaż przecież wiem, że pierwszy krok, który jest najtrudniejszy, już zrobiłam: odeszłam od męża, wyjechałam z kraju, poszłam do pracy. Ale wciąż czuję, że jeszcze nic tak naprawdę nie osiągnęłam...

16 030

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nowa nadzieja

A Ty chcesz być przeklęta?

16 031

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie chcę być przeklęta, nie chcę w to wierzyć! Dlatego walczę, dlatego zostawiłam wszystko co znałam i rzuciłam się na głęboką wodę, żeby dać samej sobie szansę. Ale wciąż się boję, że mi się nie uda. Myślę o tym, że już zawsze będę sama, bo nie jestem wystarczająco mądra, dobra, atrakcyjna, młoda itd. żeby ktoś się mną zainteresował, a jeśli już to będzie to znowu nieodpowiedni facet. Będę się starać, ale strach mnie chyba nigdy nie opuści.

16 032

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Nasza madra Zazdrosc !!!! smile

Zazdrosc napisał/a:

Trafilam tu gdy rozpaczliwie chcialam sie wyplakac. Poskarzyc na los. Poprosic o porade. Anonimowosc byla super sprawa. Moglam opisac cale ochydztwo mojej sytuacji, zenujaca historie. To bylo super. A potem moglam wrocic do pracy i udawac w biurze jak to wszystko OK w moim zyciu. No bo jak podac swoje prawdziwe nazwisko, imie i opowiedziec jak pozwalam sie facetowi upokorzyc, zeszmacic, traktowac jak dziwke, jak glupka.
Anonimowo mozna.
... Teraz zagladam czasem na to forum i czytam. I zal mi tych wszystkich glupich ludzi.
bo to my jestesmy glupi, nie lubimy sie, nie szanujemy i nie kochamy... i boimy sie ze ten jeden jedyny "dupek" co nam sie trafil to skarb, ktorego trzeba trzymac za wszelka sile. Niech nas bije, poniza, zdradza... my wszystko wybaczymy bo go kochamy...
a to pomylka my go nie kochamy... my tylko nie potrafimy odroznic milosci do "dupka" od braku milosci do samych siebie.
a brak milosci do siebie oznacza, ze:
- boimy sie ze go stracimy i zyc bez niego nie bedziemy juz mogly
- wybaczamy ochydzienstwa, niesprawiedliwosc, brak szacunku
- mowimy ze mamy nadzieje ze kiedys ON to zrozumie..... ale nawet przed soba nie chcemy sie przyznac, ze wydaje nam sie ze jak jego nie bedzie to juz nikogo nie bedzie... i  splesniejemy w kacie. Udajemy wiec ze czekajemy az zrozumie. Przeciez zrozumiec moze bez nas w poblizu.
-zapominamy... mowimy "to ostatni raz" albo "tym razem wybaczam" ... a potem wypieramy z naszej swiadomosci ze cos takiego powiedzielismy
- BO TAK NAPRAWDE PANICZNIE BOIMY SIE ZE NIKT NAS JUZ NIE POKOCHA (takie do niczego jestesmy, brzydkie, grube, obwisle cycki, albo brak wyksztalcenia, biedne, albo moze stare)

Ja wlasnie odrabiam moja prace zyciowa.
Ucze sie jak kochac siebie. Wydawalo mi sie ze to mnie nie dotyczy. A jednak! Slepa bylam i biedna. Az mi zal siebie.

Napiszcie mi wszystkie zdradzone, pobite, porzucone, nieszanowane dziewczyny dlaczego tak walczycie o tego "PANA DUPKA"?

Ja powiem pierwsza.
Bo gruba jestem i wydaje mi sie ze nie jestem na tyle ladna by ktos na mnie zwrocil uwage... no i jeszcze pokochal
boje sie ze nie jestem rowniez zbyt madra... a interesuja mnie wylacznie inteligentni faceci
ON mowil, ze kocha.... no to myslama ze kocha tylko inaczej, i ze ja moze tego nie widze... a fakty co swiadcza przeciw niemu... no to nie wiem... moze przejaskrawiam? Wiec jak dluzej bedziemy razem to sie dopatrze wreszcie. I sie dopatrywalam czasami. Kwiaty przyniosl, usmiechnal sie do mnie... mama niby tez, ale na mame nie bylam taka napalona.
Mowil ze kocha... a jak mowi ze kocha to znaczy ze mowi, a nie ze kocha.
... i bardzo nie lubie byc niekochana. Normalnie panika. To nic ze zdradzil... ale powiedzial ze kocha i ze jestem najwazniejsza. To jak narkotyk. To nic ze sie zabijam, ale mam przez chwile przyjemnosc

a co z Wami nie tak?
potraficie zrobic sobie pranie mozgu?

Jakbym o sobie czytała! oprócz tej zdrady wszystko się zgadza! To znaczy że jest życie po porażce i mozna być szczęśliwym- wiem o tym, muszę tylko uwierzyć!

16 033

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nowa nadziejo ja ze swojej strony, mogę Ci napisać tylko,że doskonale Cię rozumiem, Twoje poczucie winy (aczkolwiek bezpodstawne), gratuluję Ci odwagi, podjęcie takiej decyzji nie jest łatwe oraz, żebyś się za bardzo nie martwiła o przyszłość. Tylko głupiec i psychopata się nie boi!! Zabierz swój strach pod pachę i idź przez życie pomimo strachu i obaw!! Powodzenia! Trzymam za Ciebie kciuki!!

16 034

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio, bardzo Ci dziękuję za ciepłe słowa. Wiem, że długa droga przede mną, ale nie zamierzam z niej zawrócić. Już zbyt wiele razy to robiłam i tylko marnowałam w ten sposób czas. Już zaczynam pozbywać się poczucia winy z powodu nieuszczęśliwienia mojego j-m. A skoro z tym mi się udaje, to pewnie z czasem pozbędę się poczucia winy związanego z innymi sprawami, za które nie jestem odpowiedzialna albo na które nie mam wpływu.
   Dziękuję raz jeszcze! Świadomość, że ktoś mnie rozumie, a nawet sam doświadczył podobnych uczuć sprawia, że czuję się mniej samotna. Muszę tu częściej zaglądać, bo czytanie Was jest jedną z dróg do poprawy swojego życia. Jeśli będę lekceważyć swój problem i traktować go w myśl zasady 'jak o czymś nie myślisz, to przestaje istnieć', zmarnuję swoją szansę. A wreszcie mogę zacząć żyć na nowo; tak jak zawsze chciałam i dam sobie radę, przecież całkiem dobrze zaczęłam!

16 035

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej! wiecie co zauwazylam przez ostatnie 2 tygodnie chyba, ze mi przeszlo to uczucie nie pewnosci, kochania za bardzo, strachu ....
czytalam ten wątek i doszlam do wniosku ze sa gorsze problemy niz moje, ze tu są zdradzone zony, ze są rozwodki, ktore szukają milosci, ze mąz je bil, ranil, pil...
A ja? Zyje jak w bajce. Jedyne co mialam nie tak to MOJE wlasne obawy, ktorych nie powodowalo zachowanie mojego chlopaka.
Jakos mnie to zyciowo ogarnęło.
Wy mnie do tego zainspirowalyscie, bo poczulam, ze niczego mi nie brakuje, ani mojemu związkowi, ze urojenia niszczą mnie i moj humor, więc po co mi one?
Z dnia na dzien zmeinilam podejscie...
Przestalam czuc potrzebe kontroli. Nie mam ochoty mu nigdzie wchodzic choc dal mi swoje hasla do poczty, fb... A ja nie wchodze!
Traktuje mnie wspaniale, jestem szczesliwa, wiec na co mi obawy?
Kubel zimnej wody pomogl.
Teraz jestem spokojna, zakochana, ciesze sie ze związku, a nie panikuje jak glupia.
Pozdrawiam smile

16 036

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam was dwa lata temu mój o 17 lat starszy partner i zarazem  ojciec mojego 6 letniego synka zmarł a ja od tamtej pory byłam sama . Do czasu aż poznałam wspaniałego męszczyznę którego spotykałam po drodze do pracy pół roku temu zaczeliśmy  pisać do siebie smsy , były one raczej typu co słychać  puzniej troche ciszy i za parę dni znowu kilka smsów na koniec roku dostał wymówienie i przestałam go widywać  w tedy dodjoł decyzję o wyjeżdża za granice obecnie czeka na kontrakt  . Pewnego dnia podczas takiego odpisywania umówiliśmy się na następny dzień myslałam ze on nie przyjedzie bo okazało się ze nie bardzo może . Jednak chyba mu zależało bo udało mu się tą sprawę przełożyć na następny dzień  rano ucieszyłam się to naprawdę fajny ułożony i tylko rok starszy facet w którym podkochiwałam się jak szalona . Przyjechał spędziliśmy cudowną noc , był bardzo czuły kochany o 7 rano pojechał nie zadzwonił nie napisał a gdy ja w smsie zapytałam czy jest tak bardzo zaję ty czy nie chce odpisać napisał tak ,, nie chce sory ale tak będzie lepiej,, tylko ciekawa jestem dla kogo oczy za nim wypłakałam zastanawiając się co takiego zrobiłam że uciekł bez słowa wyjaśnienia pużniej dostałam jeszcze jednego smsa   o treści ,, przepraszam cie nie chciałem by tak wyszło ja też tego żałuję  juz i tak ciebie zraniłem.

16 037

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

czy ktoś po morz mi to zrozumieć  naprawdę kocham go ...

16 038

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj Beosa!
   Jestem tu w miarę nowa, jak widzisz. Muszę Ci powiedzieć, że jestem pod wrażeniem Twoich postów. Jeteś niezwykle inteligentną, poukładaną i myślącą bardzo rozsądnie kobietą. I widzę, że jesteś o wiele dalej ode mnie na drodze do poznania siebie i zwalczenia w sobie typowych cech KKZB. Szacunek!
   Pisałaś o psychiatrze o nazwisku Majewski i chciałam natychmiast zapytać: ma na nazwisko Majewski czy von Majewski? Znajoma trochę się obawia tego 'vona', bo to nowy lekarz w jej przychodni.

16 039

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nowa nadzieja napisał/a:

'Ile ?kosztuje? moja godność i kilka lat ukradzionego mi życia, wspomnień, marzeń i ufność?'

To zdanie mną wstrząsnęło. Bo ja wciąż się zastanawiam czy naprawdę nie zachowywałam się jak rozpieszczone dziecko, wymagając wielu rzeczy od mojego jeszcze-męża? Bo przecież nie pił, nie bił, nie zdradzał, nie rozliczał z każdego grosza. A to, że kontynuował swoje życie sprzed ślubu, nie biorąc pod uwagę moich planów i marzeń? Przecież on to robił dla nas: realizował swój życiowy cel (wpojony przez rodziców czyli powiększanie gospodarstwa) dla naszej wspólnej przyszłości. Na 'życie' przyszedłby czas w stosownym momencie. Kiedyś zaczęlibyśmy korzystać z życia, kiedyś zaczęlibyśmy realizować marzenia (nawet moje), kiedyś zaczęlibyśmy żyć zupełnie inaczej... Tylko kiedy? Czy to egoizm, że chciałam czegoś dla siebie? Czy on naprawdę nie potrafił mnie kochać tak jak chciałam, czy to ja wymagałam nieodpowiednich rzeczy? Sama już nie wiem i chyba nigdy się nie dowiem. Wiem tylko, że takie życie mi nie odpowiadało i chcę innego. A może jestem jak dziecko, które ciągle czegoś chce i nie rozumie, że tak nie można, bo dorosłe życie wygląda inaczej? Nie oczekuję od Was odpowiedzi, ale może ktoś pomoże mi postawić właściwe pytania... sad

Hej smile
Widzisz, ja też się często zastanawiałam i zastanawiam nadal (czasem jeszcze:) ), czy ja aby nie jestem wymagająca dla swojego partnera..... Nie bije, nie pije, nie rozlicza...., czasem nawet pomaga. On realizuje swoje plany, marzenia.... Nie okazuje mi miłości w sposób taki jakbym chciała.... od kiedy czytam forum, książki, blogi - mam mieszane uczucia. Zmieniam swoje nastawienie - do siebie. Jak pisała Nowa Nadzieja - ja też nie jestem idealna, bo ideałów nie ma (tak myślę)....
Poza tym słowa Happyfull, mówiące o winie - nie jestem winna, że mam swoje potrzeby...., ja zaczynam je realizować, nie tylko jego są ważne, a jak mu się nie podoba, to trudno..., nie muszą. Zaczyna mnie zauważać...., (o... cukru nie ma? - trzeba kupić - to idź, na tekst - mam ochotę na ciastka - odpowiadam - w szafce są... już nie lecę...). Czy mi zależy na tym związku - TAK, dlatego wiem, że jeśli bym dbała tylko o niego - posypałby się szybciej niż myślę..., a ja tkwiła w głebokiej depresji....

Dobre pytanie - za co czuję się winna? Właśnie w chwili, kiedy zaczęłam sobie uświadamiać (dzięki Wam:) ), "winę" - coraz jej mniej we mnie.... i dobrze mi z tym.

16 040

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ZielonaMięta napisał/a:

Hej! wiecie co zauwazylam przez ostatnie 2 tygodnie chyba, ze mi przeszlo to uczucie nie pewnosci, kochania za bardzo, strachu ....
czytalam ten wątek i doszlam do wniosku ze sa gorsze problemy niz moje, ze tu są zdradzone zony, ze są rozwodki, ktore szukają milosci, ze mąz je bil, ranil, pil...
A ja? Zyje jak w bajce. Jedyne co mialam nie tak to MOJE wlasne obawy, ktorych nie powodowalo zachowanie mojego chlopaka.
Jakos mnie to zyciowo ogarnęło.
Wy mnie do tego zainspirowalyscie, bo poczulam, ze niczego mi nie brakuje, ani mojemu związkowi, ze urojenia niszczą mnie i moj humor, więc po co mi one?
Z dnia na dzien zmeinilam podejscie...
Przestalam czuc potrzebe kontroli. Nie mam ochoty mu nigdzie wchodzic choc dal mi swoje hasla do poczty, fb... A ja nie wchodze!
Traktuje mnie wspaniale, jestem szczesliwa, wiec na co mi obawy?
Kubel zimnej wody pomogl.
Teraz jestem spokojna, zakochana, ciesze sie ze związku, a nie panikuje jak glupia.
Pozdrawiam smile

SUPER smile, cieszę się, że jesteś spokojna, zakochana... szczęśliwa. Lubię czytać takie posty, takie które wywołują uśmiech. Cieszę się razem z Tobą...

16 041

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nowa nadzieja napisał/a:

Witaj Beosa!
   Jestem tu w miarę nowa, jak widzisz. Muszę Ci powiedzieć, że jestem pod wrażeniem Twoich postów. Jeteś niezwykle inteligentną, poukładaną i myślącą bardzo rozsądnie kobietą. I widzę, że jesteś o wiele dalej ode mnie na drodze do poznania siebie i zwalczenia w sobie typowych cech KKZB. Szacunek!
   Pisałaś o psychiatrze o nazwisku Majewski i chciałam natychmiast zapytać: ma na nazwisko Majewski czy von Majewski? Znajoma trochę się obawia tego 'vona', bo to nowy lekarz w jej przychodni.

Witaj Nadziejo!
Zacznę od końca smile
Przepraszam,ale nie pamiętam-to było jakieś dwa lata temu i miałam z tym lekarzem styczność tylko raz.Wydaje mi się,że von.To była przychodnia w Otwocku...
Mój małż powiedział,że to idiota,nie wiem dlaczego :)ja nie zdążyłam wyrobić sobie zdania o tym specjaliście.
Dziękuję Ci za bardzo miłe słowa smile) Aż wyszczerzyłam zęby do laptopa smile) Znaczy się uśmiechnęłam smile
Tobie też na pewno nic nie brakuje smile) Jesteś Wielka bo podjęłaś decyzję,która wymagała wielkiej odwagi!Ja nawet dzisiaj myślałam,żeby rzucić to wszystko w diabły-pracę,ten dom,o który się tak starałam...i wyjechać.Nie zagranicę,ale na drugi koniec Polski i zacząć od nowa.Ale...dzieci,rodzice...Nie mogę IM tego zrobić.TAM też bym myślała,tak jak Ty.Poczucie winy,też mnie prześladuje a doszedłby jeszcze stres jak radzą sobie dzieciaki,których nie przygotowalam odpowiednio do życia,bo skupiłam się na naprawianiu nienaprawialnego męża,że Mama,która notabene,też często byla niezadowolona ze mnie,nie będzie mi się mogła wyżalić jak jej ciężko z bardzo chorym Tatą.I nie wyjechałam.Jestem Zbierającą Siły smile . Tu i TERAZ.
Podobno potrzebujemy CZASU,żeby stanąć mocno na własnych nogach sad
Wiesz,czytałam rano trochę Twoich postów smile
Jeden mnie tak zaintrygował,że już miałam do Ciebie napisać...ale stchórzyłam sad
Nie wiem,czy nie zmienisz Swojego stosunku do mnie,po tym co napiszę.Nie wiem,czy ja znowu nie przesadzam z osądzaniem własnej osoby,ale chyba w pewnej mierze jestem jednak winna rozpadowi naszego malżeństwa...

Nowa Nadzieja napisał/a:

skąd ja znam faceta, który krytykuje na każdym kroku 'ukochaną' osobę, jej rodzinę i znajomych? No kurczę, skąd ja to znam??? Aaa, wiem! Taki jest mój jeszcze-mąż. A tłumaczenie: 'bo myslałem, że zmotywuję Cię do dziłania, żebyś coś ze sobą zrobiła'. A fakt, że dziesiątki razy powtarzałam, że negatywna motywacja (oczywiście wyjaśniłam mu to pojęcie, dopilnowałam, żeby je zrozumiał) na mnie nie działa, tylko pogarsza mój nastrój, niczego nie zmieniło. On wciąz powtarzał, że 'myślał, że tak będzie dla mnie najlepiej' albo że 'starał mi się tylko pomóc'. I tak na każdym kroku: zawsze najlepiej wiedział, co jest dla mnie dobre i jak powinnam postępować. Ale ja, do jsnej Anielki, nie jestem jakąś idiotką ani osobą z poważnym upośledzeniem umysłowym (z całym szacunkiem dla takich osób), która nie jest w stanie poradzić sobie w życiu! Całkiem niegłupia jestem, patrząc obiektywnie ;P i nie potrzebuję, żeby ktoś decydował za mnie!

Ja zachowywałam się jak Twój mąż! Krytykowałam swojego męża,jego rodzinę też!Tak samo myślalam,że negatywna motywacja...bo skoro tysiące moich rozmów,próśb pozostawało bez echa...Tylko ja nie torpedowałam jego pomysłów,bo on ich po prostu nie miał,a jeżeli już coś wymyślił ja radośnie to podchwycałam,ewentualnie wprowadzaliśmy jakieś poprawki i pomagałam mu pomysł zrealizować.Z tą moją pomocą było tak,że on tego oczekiwał ode mnie.Kupiła byś to,sprawdzilabyś tamto itd.Nic na siłę.On się temu poddawał,nie protestował...Wygodniej mu było i bezpieczniej jak go prowadziłam za rękę...

Podoba mi się,że próbowałaś wytłumaczyć mężowi,że Cię boli takie traktowanie.Ja nie dostałam takiej szansy,mój nie umiał a może nie chciał mi tego powiedzieć po to,żeby to później wykorzystać?.Niby wszystko było ok,wszyscy powinni być zadowoleni i szczęśliwi bo coś fajnie wyszło a tu po wielu latach słyszę : bo ZAWSZE MUSI BYĆ TAK JAK TY CHCESZ!!!!! sad MANIPULUJESZ MNĄ sad
I bądź mądrym sad
Tylko do cholery gdzie on był jak trzeba było podjąć jakieś decyzje czy coś zrobić?
Co do krytyki rodziny -nie mogłam tolerować np.nie pukania przed wejściem do naszego pokoju,biegających dzieci siostry męża podczas gdy moje odrabiały lekcje,teściowa stawiała w przedpokoju miskę z resztkami jedzenia,do której zlatywały się muchy robacznice,brr.Jego brat ?co drugie słowo to ch... i k....Druga siostra lustrowała prawie codziennie nasze gniazdko i godzinami potrafiła krytykować sąsiadów,znajomych (grubi,głupi) ŚWIĘTY BY NIE WYTRZYMAŁ!!!!!

He,he doszłam teraz do wniosku,że gdyby tak nas pozamieniać rolami.... smile
Twój z moim by się dogadali,ten pierwszy lubi rządzić i kierować a drugi chce prowadzenia za rączkę i ciągłego zapewniania,że się go kocha smile Nawet ich rodziny by się wspaniale dogadywały -jednakowo zakłamane i pokręcone smile
A my obie? Ja też marzyłam o weekendach poza domem i na pewno liczyłabym się z Twoimi marzeniami smile smile smile
No i uważam,że nie powinnam mieć dzieci -nie jestem dobrą matką.
I " bardzo kocham rodziców i rodzeństwo, ale nigdy im tego nie mówię wprost"  bo dopiero niedawno to usłyszałam od nich. sad
I  " Przez kilka lat musiałam walczyć (prośbą i groźbą) o..." łazienkę.
I   "Nie jestem ideałem, mam wiele wad, ale zawsze wierzyłam, że miłość czyni nas lepszymi i popycha do dawania z siebie tego co najlepsze. W moim przypadku tylko dawania, bo nic w zamian nie otrzymywałam"   -nawet nieraz pieniędzy na utrzymanie.
Widzisz ile podobieństw smile smile smile

Obiecywałam niedawno,że będzie krótko i na temat. smile
Nie jest krótko i chyba przesadziłam i chaotycznie jest ,ale trochę CZASU przynajmniej minęło smile

16 042 Ostatnio edytowany przez Nowa nadzieja (2013-01-25 03:35:58)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Droga Beoso, bardzo się cieszę, że pokonałaś swojego wewnętrznego 'tchórza' i napisałaś, co Ci chodzi po głowie. Bo może myślisz, że ja taka idealna byłam, pokrzywdzona sierotka? Boże broń! Jakbyś usłyszała, jak wyglądały nasze kłótnie... Uszy więdną! Ja walczyłam o zmianę nastawienia mojego męża w różny sposób: prośbą, tłumaczeniem, groźbą, płaczem, awanturą i jak się tylko da. Z całą szczerością przyznaję, że niejednokrotnie uciekałam się też do manipulacji, kiedy zawodziły inne środki. Na pewno robiłam to coraz rzadziej kiedy zrozumiałam, które z moich zachowań są manipulacją, ale jednak. Też krytykowałam jego rodzinę i to jakimi słowami! Wstyd się przyznać. Moja agresja osiągnęła niebywały poziom. I nie czuję się usprawiedliwiona faktem, że robiłam to z bezsilności i nie miałam już siły i pomysłu na bycie inną.
    Ja świadomie szukałam rozwiązania naszych problemów, a Twój mąż zapewne nie, więc nawet nie zdawał sobie sprawy, że jego zachowanie też może popychać Cię do konkretnych działań, jak sama piszesz, wolał być prowadzony za rączkę. Więc co do zarzutów, że mogłaś manipulować, poczytaj, co piszą inne nasze Kobietki na temat karaluszych zachowań u nas samych. Nie jesteśmy ideałami, mamy swoje wady. Ale kiedy zdamy sobie z nich sprawę, możemy zacząć je zwalczać. Ty i ja już wiemy, że uciekałyśmy się do manipulacji, więc będziemy się starać unikać tego w przyszłości. I o to tutaj chodzi! Uczymy się od siebie nawzajem i staramy się uczyć na czyichś błędach, a nasze porażki stają się nauczką dla innych. Ważne, że chcemy być coraz lepsze dla siebie i innych. Nie zamierzam zmieniać o Tobie zdania, bo widzę że dobrze Cię oceniłam: myślisz logicznie, wyciągasz wnioski i jesteś zdecydowana zmienić w sobie to, co utrudnia Ci życie albo czyni Cię taką, jaką nie chcesz być. Podziwiam to i szanuję odwagę i szczerość wobec siebie i innych.
   
   Ja też zaczęłam od końca, więc wrócę do początku Twojej wypowiedzi. Wiem, że było mi łatwiej niż wielu naszym Kobietkom z tego forum: ja nie mam dzieci, więc musiałam się zatroszczyć tylko o siebie. Tak szczerze to muszę przyznać, że gdybym była matką, to pewnie nie odeszłabym od męża, bo zbrakłoby mi odwagi i nie wierzyłabym, że potrafię zapewnić dziecku dostatnie życie. A może się mylę? Na pewno za to nie wyjechałabym za granicę, bo mój jeszcze-mąż nie pozwoliłby mi zabrać dziecka, co do tego nie mam wątpliwości. Dlatego jest mi łatwiej- mogłam zostawić go daleko, odciąć się od tego, co mnie niszczyło. Dzięki pomocy brata dostałam szansę, jakiej wiele kobiet nigdy nie miało. Czasem nawet współczuję mojemu jeszcze-mężowi, że został w domu, w którym mieszkaliśmy razem, otoczony duchami przeszłości; dla mnie tak sytuacja byłaby niewyobrażalnie ciężka i żal mi go, że musi się z tym mierzyć. Ale cóż, na własne życzenie.

   Nie przepraszaj, że się rozpisałaś, ja uwielbiam czytać długie posty big_smile  Jak widzisz ja też nie potrafię krótko i zwięźle. Pisz tyle, ile potrzebujesz, myślę że wszystkie Kobietki powtórzą Ci to samo. Dziel się przemyśleniami, bo to pomaga. Będzie Ci łatwiej rozeznać się w swoich uczuciach, a nam łatwiej podrzucić Ci coś do przemyślenia. Naprawdę, kiedy patrzy się na jakąś sytuację z boku, wszystko widać wyraźnie, a kiedy jest się uczestnikiem, często jest się ślepym na najbardziej oczywiste sprawy. Taka oczywista prawda, a wciąż odkrywam ją na nowo. Bardzo się cieszę, że moje wynurzenia mogą komuś pomóc. Pozdrawiam i trzymam kciuki!

16 043

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nowa nadzieja napisał/a:

Nie chcę być przeklęta, nie chcę w to wierzyć! Dlatego walczę, dlatego zostawiłam wszystko co znałam i rzuciłam się na głęboką wodę, żeby dać samej sobie szansę. Ale wciąż się boję, że mi się nie uda. Myślę o tym, że już zawsze będę sama, bo nie jestem wystarczająco mądra, dobra, atrakcyjna, młoda itd. żeby ktoś się mną zainteresował, a jeśli już to będzie to znowu nieodpowiedni facet. Będę się starać, ale strach mnie chyba nigdy nie opuści.

Wiesz z czym mi się kojarzy owo słowo "przeklęta" wypowiedziane przez babcię?
Z tym, że syndrom niezdrowego układania międzyludzkich relacji dziedziczymy - od rodziców i z domu rodzinnego, w którym spędziliśmy dzieciństwo. Nie w dosłownej postaci. To, że nasza babcia wychowała się w domu, w którym nie było zdrowych relacji spowodowało, że własną rodzinę "ułożyła" w podobny sposób, zgadzając się ją zbudować z kimś, kto także nie zapewni zdrowego układu. Tak wychowała się mama i co nie jest trudno przewidzieć - córka. Najczęściej z domu wynosimy niewłaściwy sposób postrzegania tego co wokół nas, co dobre i na co MAMY SIĘ ZGADZAĆ, bo przecież najważniejsze dla nas osoby, które wycisnęły naturalne piętno na naszej psychice - one się na to zgadzały.

Chcesz to skończyć? Cieszę się smile
Poznaj siebie.
Poznaj swoich bliskich.
Poczytaj o tym co to są chore a co zdrowe relacje (ja Ci np. nie wytłumaczyłabym, bo sama nie wiem co to zdrowa relacja międzyludzka).
Oceń swoje zachowanie.
Wyciągnij wnioski.
Zacznij działać smile smile smile

16 044

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moje Drogie Panie!
Melduję wykonanie zadania! smile
Wizyta u psychiatry się odbyła. smile Dostałam "chemię",ale pani doktor zaznaczyła,że to lekki lek,nie uzależniający i nie usypiający - muszę się wyciszyć... Jeszcze nie odebrałam z apteki a nie pamiętam nazwy.
I kto mówił,że nie pokieruje? Pokierowała - piętro niżej na terapię dla współuzależnionych smile
Zapisałam się na 4.II smile Najpierw spotkanie indywidualne a potem grupa.Bardzo młoda ta terapeutka smile
Zapomniałam zapytać jak to jest z tymi lekami i terapią (w ogóle o dużo rzeczy nie zapytałam smile
Przez ostatnie dni świrowałam ze zdwojoną siłą bo miałam PMS a teraz czuję się znacznie lepiej  -żebyście widziały ile roboty wczoraj w domu odwaliłam smile a dzisiaj ile miałam energii i mam nadal smile A jutro urywam się trochę z pracy i jadę do siostrzenicy na 2 urodzinki i chyba przenocuję potem u Mamy a w niedzielę polecę kupić doniczki,a na 18tą do pracy....I weekend bez psychofaga zaliczony smile smile smile

A do listy "rzeczy" do zrobienia dopisałam jeszcze - wycieczkę do Kazimierza Dolnego -jakoś zawsze chciałam zobaczyć to miejsce,ale dlaczego właśnie to???-i wypad nad morze od dawna mi się marzy (chociaż na jeden dzień,może być pociągiem smile.
Na razie się wstrzymam z tymi proszkami -do 4 tego niedaleko....

Acha -musiałam powiedzieć pani psychiatrze jaki był mój pierwotny powód wizyty u niej (no czy karaluch jest chory bo alkohol czy schizofrenia).Chory NA PEWNO  jest,ale na podstawie jednego wywiadu nie da się określić czy to jest to czy to.Powinien się leczyć!!! Ale skoro on nie widzi problemu - MY NIC NA TO NIE PORADZIMY ! On musi sam chcieć! Ja mam czyste sumienie -próbowałam mu pomóc......
Więc apeluję do wszystkich Kobiet mających dylemat-żyć czy zgnić? Zajmujemy się Sobą i pozwalamy karaluchowi być karaluchem smile Zobaczymy kto lepiej na tym wyjdzie smile
Zaczyna mi się to NOWE ŻYCIE podobać smile

16 045

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Moje Drogie Panie!
Melduję wykonanie zadania! smile
Wizyta u psychiatry się odbyła. smile Dostałam "chemię",ale pani doktor zaznaczyła,że to lekki lek,nie uzależniający i nie usypiający - muszę się wyciszyć... Jeszcze nie odebrałam z apteki a nie pamiętam nazwy.
I kto mówił,że nie pokieruje? Pokierowała - piętro niżej na terapię dla współuzależnionych smile
Zapisałam się na 4.II smile Najpierw spotkanie indywidualne a potem grupa.Bardzo młoda ta terapeutka smile
Zapomniałam zapytać jak to jest z tymi lekami i terapią (w ogóle o dużo rzeczy nie zapytałam smile
Przez ostatnie dni świrowałam ze zdwojoną siłą bo miałam PMS a teraz czuję się znacznie lepiej  -żebyście widziały ile roboty wczoraj w domu odwaliłam smile a dzisiaj ile miałam energii i mam nadal smile A jutro urywam się trochę z pracy i jadę do siostrzenicy na 2 urodzinki i chyba przenocuję potem u Mamy a w niedzielę polecę kupić doniczki,a na 18tą do pracy....I weekend bez psychofaga zaliczony smile smile smile

A do listy "rzeczy" do zrobienia dopisałam jeszcze - wycieczkę do Kazimierza Dolnego -jakoś zawsze chciałam zobaczyć to miejsce,ale dlaczego właśnie to???-i wypad nad morze od dawna mi się marzy (chociaż na jeden dzień,może być pociągiem smile.
Na razie się wstrzymam z tymi proszkami -do 4 tego niedaleko....

Acha -musiałam powiedzieć pani psychiatrze jaki był mój pierwotny powód wizyty u niej (no czy karaluch jest chory bo alkohol czy schizofrenia).Chory NA PEWNO  jest,ale na podstawie jednego wywiadu nie da się określić czy to jest to czy to.Powinien się leczyć!!! Ale skoro on nie widzi problemu - MY NIC NA TO NIE PORADZIMY ! On musi sam chcieć! Ja mam czyste sumienie -próbowałam mu pomóc......
Więc apeluję do wszystkich Kobiet mających dylemat-żyć czy zgnić? Zajmujemy się Sobą i pozwalamy karaluchowi być karaluchem smile Zobaczymy kto lepiej na tym wyjdzie smile
Zaczyna mi się to NOWE ŻYCIE podobać smile

Jedno sprostowanie
Nie pozwalamy karaluchowi być karaluchem. Tą rzeczą, czy też tym stworzeniem nie zajmujemy się wcale.

16 046

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Zabko-k
Ja mam nadzieję, że Ty chodzisz swobodnie po mieszkaniu, a nie na paluszkach!

Domyślam się,że mając dzieci, jest o wiele ciężej. Moja mama, gdy ją zapytałam dlaczego nie zostawiła ojca, powiedziała,że wylądowalibyśmy wtedy pod mostem.
Ty Zabko-k jesteś mądrą osobą, dlatego wierzę,że możesz stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie prosto w oczy,że zrobiłaś już wszystko, by Tobie i Twoim dzieciom było jak najlepiej, walczyłaś jak lwica. Teraz pozostaje Ci jedynie czekać na cud. A cudem jest to,co napisałaś w ostatnim poście :*

Witaj!
No co Ty - z moim temperamentem na paluszkach? smile Się nie da wink Raczej nazwałabym to energicznym krokiem zrównoważonej kobiety, która wie, co w danym momencie czyni smile Śpieszę się tylko kiedy to niezbędne, ale na szczęście nie burzę wtedy ścian smile Na paluszkach nie chadzam, bo nie ma takowej potrzeby - nawet jak maluchy śpią a ja mam ochotę jeszcze się "ponapawać" spokojem, to po prostu staram się spokojnie wink
Raczej to on unika smile Albo inaczej - "uskakuje" smile Jak się spotkamy na drodze smile Śmiesznie to wygląda smile
I nie na paluszkach też w kontekście, że jeśli mnie czymś z równowagi wyprowadzi, to udaję, że nic się nie stało smile Bo tak, to ja już robiłam, a to nie jest asertywność wink Pewnie, czasem mi jeszcze emocje zabuzują i powiem coś zbyt głośno, ale szybko się opanowywuję i ściszam głos. Spokojnie, z rozmysłem, zdecydowanie i stanowczo bez zbędnych wycieczek smile

Wiesz co, ciężko mi się odnieść do pojęcia "ciężko". Nawet jestem zdania, że mnie chyba łatwiej troszkę w tej chwili, niż osobom, których partner puścił się w długą i mają swój raj dla siebie. Ja nauczyłam się reagowania na jego obecność i na konieczność mieszkania z nim. Więc ewentualne jego wizyty u dzieci w okresie późniejszym już nie będą dla mnie takim problemem. Mam, miałam dużo czasu, żeby się napatrzeć i ocenić i dojść do wiekompomnego wniosku, że nie ma mowy o jakichkolwiek złudzeniach. Że nie ma podstaw do złudzeń, bo zrobiłabym sobie i dzieciom takie "kuku", że ojojoj.... Poza tym, jeśli chodzi o obowiązki domowe, ja zawsze dawałam sobie radę sama. A pewnie, że pomagał, ale ogólnie koncepcja i wdrożenie w czyn do mnie należała wink Więc jakoś się ogarniam, jak się nie ogarniam, to chwilowo. Ale już zasadniczo dość dawno temu doszłam do wniosku, że nie ja dla szmaty, ale szmata dla mnie została wymyślona. Zawsze mówię - bajzlu nie mam, ale do muzeum u mnie daleko. Po prostu nic na siłę i za wszelką cenę.
Myślę, że mnie jest teraz zdecydowanie łatwiej. Trudne były pierwsze 3 miesiące. Ale dzięki temu, jest mi teraz - o ironio - łatwiej przebywac pod tym samym dachem. Chyba było by mi trudniej w kontekście czasu pozbierać się, gdybym od początku została sama. Tak mi się myśli.... Ja się musiałam ostrzej spiąć, żeby wyleźć z doła mijając się co chwilę i chyba to właśnie przekułam na swoją mądrość smile

Czy zrobiłam wszystko? To chyba też bym nie chciała "na siłę" smile Spokojnie, spokojnie, bez wypruwania żył, bo mnie i mojej energii ma starczyć jeszcze na wiele, wiele lat. Nie chcę spłonąć w ogniu starań, bezsensownie schrzaniłabym życie swoje i dzieciaków. Najważniejsze w życiu to ciepło i rodzina i o nią mi chodzi smile Dom to ja, kiedyś napisałam smile O to mogę się starać smile O to, żebyśmy wszystkie czuły, ze jesteśmy ze sobą i że jest nam dobrze ze sobą. Kawioru na śniadanie bym nie zjadła, moje dzieciaki chyba też nie smile

Czy ja tak naprawdę chcę tego "cudu", o którym wspomniałam? Wiesz.... Chyba nie smile Pomyślnego zrządzenia losu - jak najbardziej smile Ale nie cudu, który napędzi mi motorek i znowu gdzieś polecę, nie patrząc co gubię po drodze smile Nie ufam sobie na tyle jeszcze smile Chcę stabilności, o nią się chcę starać. W tym zakresie być konsekwentna, pracować nad sobą. Czuć się dobrze w swoim towarzystwie i wiedzieć, że mam uśmiechnięte dzieci smile

Dzięki kochana za dobre życzonka smile Wy przecież codziennie dajecie mi siłę do optymizmu smile
I każdemu najszczerzej owego optymizmu z wnętrza samego siebie życzę smile


Kiedyś terapeutce na pytanie na ile punktów się czuję, nagminnie odpowiadałam 3 do 4 (w skali do 10). Jakoś tak mam od początku roku, że chyba 5 do 6 smile Czyli dobrze, stabilnie, bez zbędnych wzlotów i upadków samoczynnie sobie fundowanych smile Bo w końcu - mam nadzieję, że dobitnie - rozumiem, że mogę tylko to, co mogę i nic ponadto. Jeśli coś mogę a w danej chwili nie daję rady, to ustalam sobie plan działania, żeby "zamóc" wink Taki bardziej długofalowy, żeby sobie niepotrzebnie przykrości nie narobić, że czegoś nie zrealizowałam, czego nie obiecałam smile
No właśnie - w piątek idę w końcu po skierowanie do ortopedy i kardiologa smile

Zofia i HM
Co z kończynami????????? smile smile smile

Dziękuję, wszystko dobrze smile

16 047

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
beosa napisał/a:

Moje Drogie Panie!
Melduję wykonanie zadania! smile
Wizyta u psychiatry się odbyła. smile Dostałam "chemię",ale pani doktor zaznaczyła,że to lekki lek,nie uzależniający i nie usypiający - muszę się wyciszyć... Jeszcze nie odebrałam z apteki a nie pamiętam nazwy.
I kto mówił,że nie pokieruje? Pokierowała - piętro niżej na terapię dla współuzależnionych smile
Zapisałam się na 4.II smile Najpierw spotkanie indywidualne a potem grupa.Bardzo młoda ta terapeutka smile
Zapomniałam zapytać jak to jest z tymi lekami i terapią (w ogóle o dużo rzeczy nie zapytałam smile
Przez ostatnie dni świrowałam ze zdwojoną siłą bo miałam PMS a teraz czuję się znacznie lepiej  -żebyście widziały ile roboty wczoraj w domu odwaliłam smile a dzisiaj ile miałam energii i mam nadal smile A jutro urywam się trochę z pracy i jadę do siostrzenicy na 2 urodzinki i chyba przenocuję potem u Mamy a w niedzielę polecę kupić doniczki,a na 18tą do pracy....I weekend bez psychofaga zaliczony smile smile smile

A do listy "rzeczy" do zrobienia dopisałam jeszcze - wycieczkę do Kazimierza Dolnego -jakoś zawsze chciałam zobaczyć to miejsce,ale dlaczego właśnie to???-i wypad nad morze od dawna mi się marzy (chociaż na jeden dzień,może być pociągiem smile.
Na razie się wstrzymam z tymi proszkami -do 4 tego niedaleko....

Acha -musiałam powiedzieć pani psychiatrze jaki był mój pierwotny powód wizyty u niej (no czy karaluch jest chory bo alkohol czy schizofrenia).Chory NA PEWNO  jest,ale na podstawie jednego wywiadu nie da się określić czy to jest to czy to.Powinien się leczyć!!! Ale skoro on nie widzi problemu - MY NIC NA TO NIE PORADZIMY ! On musi sam chcieć! Ja mam czyste sumienie -próbowałam mu pomóc......
Więc apeluję do wszystkich Kobiet mających dylemat-żyć czy zgnić? Zajmujemy się Sobą i pozwalamy karaluchowi być karaluchem smile Zobaczymy kto lepiej na tym wyjdzie smile
Zaczyna mi się to NOWE ŻYCIE podobać smile

Witaj!
smile
Jeśli to tylko jakiś delikatny uspokajacz, to "spokojnie". Ja myślałam o jakichś mocnych lekach. Poza tym terapia trwa długo, dużo dłużej niż Ty będziesz brała wyciszacza smile
Symptayczne plany smile
Lista planów fantastyczna smile Kazimierz piękny i urokliwy smile Choć maleńki smile Polecam tuż przed Wielkanocą (palmy) lub bardzo ciepłą porą, żeby móc spacerować i spacerować. Stamtąd jest rzut beretem do Janowa po drugiej stronie Wisły - piękne ruiny zamku, drugi rzut beretem zaś do Nałęczowa na jakąś zdrojową wodę wink
A kwaterki w Kazimierzu fajnie się na necie reklamują, napewno uda CI się coś miłego wybrać smile
A nad morze - upatrzyłaś już sobie, jaki dokładniej kierunek, czy tak po prostu "wsiąść do pociągu" ?
Fajneeee plany smile

16 048

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Prosto z mostu big_smile albo Mysle wiec Jestem smile

Trafione w dyszkę , wszystkie smile

Podoba mi się to prosto z mostu smile
Każdy myśli, że myśli i myśli, że jest tongue

Nie każdy sad

Każdy smile Zawsze myślisz, że jesteś i że myślisz logicznie smile
26 byłam i byłam pewna, że myślę logicznie sad
Kiedy zwątpiłam w swoje rozumowanie.....to był dla mnie szok !
Rozumiesz ?! 26 lat żyłam w jakimś urojonym świecie i to nieważne co mi mówił, jakie i w jaki sposób "sprzedawał" mi kłamstwa. Ja je "kupowałam"!! W dobrej wierze kupowałam, w naiwności swojej kupowałam i swojej głupocie.
Od nowa rozumować zaczęłam. Tysiące pytań pojawiło się, na które MUSIAŁAM znaleźć odpowiedź. Musiałam sama przed sobą rozliczyć się ze swojego myślenia.
I dalej myślałam, ale jaśniej, inaczej pojmując każdy dzień mojego dawnego życia. 
Teraz moje myślenie jest inne, bardziej wyostrzone, wrażliwe na słowa, zachowania. Teraz nie ma, "bo", "ale". Teraz rzeczywistość odbieram bez skrupułów jaka jest. Teraz moje myślenie i wnioski są bez skrupułów. Teraz wszystko jest białe lub czarne. O szarości zapomniałam, wykreśliłam ją ze swojej głowy, myśli, słownika.

Zawsze jesteśmy, zawsze! Jak byśmy głupio nie myślały, to zawsze jesteśmy przekonane o racji swojego rozumowania sad Dochodzenie do innych wniosków to ciężka praca i często słowa innych.

16 049

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak, Beosa, świetny pomysł z tym Kazimierzem! Byłam w ubiegłym roku, latem, z moim jeszcze mężem (udało mi się do czegoś go nakłonić) i muszę Ci powiedzieć, że to naprawdę przepiękne miejsce. Warto obejrzeć wąwozy, zwłaszcza Korzeniowy. My naprawdę mamy coś wspólnego, bo też marzyłam o wycieczce nad morze, a byłam tylko raz i to zimą. Za to teraz mieszkam pręnaście kilometrów od oceanu i nawet w ubiegłym tygodniu byłam na dłuuugim spacerze po plaży z bratem i przyjaciółką. A jednak marzenia się spełniają! big_smile
   Jeśli chodzi o psychiatrę, to też zaliczyłam. Brałam leki, bo nie byłam w stanie normalnie funkcjonować. Mój szanowny najchętniej nadal by mnie czymś faszerował, żebym spokojnie wykonywała prace domowe i nie wdawała sięw dyskusje. Kiedy osiągnęłam równowagę, pod kontrolą lekarza odstawiłam leki ( też nie były zbyt silne) i więcej do nich nie wróciłam. Warto spróbować farmakologii, jeżeli lekarz widzi taką potrzebę.

   Żabko-k, myślę, że masz rację z interpretacją słowa 'przeklęta' wypowiedzianego przez babcię. Od lat pasjonuję się psychologią, sporo czytam i też tak to interpretuję. Ale jak taki tekst zarąbiście może podnieść na duchu, uuuuuuuuu!!! Na szczęście znam moją babcię i już nie przejmuję się zbytnio jej czarnowidztwem. Na szczęście!

16 050

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Anstawia
Jest, bo ja mam wrażenie, że ona jest zdecydowanie "trochę" dalej np. ode mnie wink Więc jeśli ze sobą problemów ma zdecydowanie mniej, bo przepracowała już wiele, to i stąd mało o sobie pisze (bo jej się nie drze w łepetynce), bo już nie odczuwa takiej potrzeby. Natomiast ma potrzebę wspierania i pomagania nam, bo pewnie i ona na czyimś wsparciu kiedyś skorzystała i to jakaś forma odwdzięczenia się za to, że kiedyś ktoś pokazał paluszkiem, w którą stronę iść smile

A poza tym, to nie warto zapominać wink

Nie zaprzeczam i nie potwierdzam,dlatego,że sama nie wiem w jakim miejscu jestem teraz i nie jestem pewna jutra.
A problemy trzeba przepracowywać i iść dalej i zdecydowanie należy pamiętać.
Czyli nasze życie to jeden wielki schemat? Ktoś jest z przodu,ktoś w tyle,ktoś pośrodku,a ktoś inny z boku? To dlaczego jest tak trudno pokonywać problemy i tyle to trwa?

Anstawio, nie wierzę, że nie wiesz gdzie jesteś.
Jesteś daleko od "startu" smile. Już wiesz, że ruszyłaś i powrotu nie ma smile i ''meta'' coraz bliżej smile Kiedy do niej dojdziesz ? ważne, że już jesteś w drodze smile. Ogromną pracę wykonałaś nad sobą X smile

Nikt nie jest pewny jutra, a jeśli tak mówi, to jest w błędzie.
Wiele zdarzeń zmienia nasze spokojne i zdawałoby się pewne jutro.

Wiesz Anstawio ja już wiem, że najgorzej tym "co z boku". Rozmawiam czasami z takimi i żal mi ich i śmieć mi się z nich chce. Takie dwa odczucia w jednym.....i życzyłabym aby i one ruszyły w drogę, w którą my ruszyłyśmy już jakiś czas temu i nieważne czy z przodu będą czy z tyłu. Ważne, żeby poczuły się wolne, z szansą na szczęście i bywały uśmiechnięte (jak my smile).

16 051

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Czyjeś problemy ktoś albo sam rozwiąże, albo ich nie rozwiąże i to nie jest mój problem, co on z tym zrobi, o ile w ogóle widzi problem. Nie jestem egoistką, ale jestem w stanie zbudowac tylko swój świat, nie czyjś.

Dokładnie tak !!!
Kiedyś zamartwiałam się problemami innych, po głowie gładziłam, przytulałam. DZisiaj WIDZĘ (widzę a nie słyszę) problem, próbuję dać do zrozumienia, naprowadzić na inny tor myślenia. Nie działa ? Odpuszczam i w duchu mówię, dobrze Ci tak, to i mnie dobrze. Twój problem nadal jest problemem, ale twoim nie moim. Nie współczuje już. Egoizm ? Myślę, że zdrowy rozsądek smile. Nie uwierzą mi, że mają problemy na własne życzenie i zmienić tej drugiej osoby nie są w stanie a ich życzenia tylko życzeniami zostaną.

zabka-k napisał/a:

Tyle to trwa? Bo niczego, co przyszło łatwo i prosto, się nie ceni tak bardzo, jak tego co zdobyło się samemu i choć z jedną kroplą potu. Im dłuższy czas trwania w schemacie, tym więcej kropelek potu? Bo pewne zachowania stały się tak naturalne, że nawet za rok mogę ich sobie nie uświadomić i ich nie wyczuwać w sobie. Mogę - nie muszę wink Mogę starać się zrobić wszystko, by poznać wszystkie dotychczasowe swoje schematyczne zachowania, które skutecznie ściągały mnie w dół i pozwalały na życie tylko czyimś życiem i światem - a nie posiadanie własnego życia i świata.

Więc niech "to tyle" trwa smile Bo to przyjemne pozbywać się swoich złych nawyków i mądrzeć smile Dawać sobie szanse każdego dnia smile
Poznawać siebie, ludzi i świat smile

Zabko jesteś bardzo mądrą kobietą. Chylę czoła smile

16 052

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nowa nadzieja napisał/a:

Witajcie moje drogie Panie!

  Mało się teraz odzywam, bo życie postawiło mnie przed faktami, z którymi jakoś muszę się uporać. A jest tego niemało! Będzie ciężko i czasem jestem dość zdołowana, ale staram się nie poddawać. Usiłuję też nadrobić czas i znów być na bieżącą na forum- aktualnie usiłuję nadrobić zaległości z czytaniem. Nie wiem, do której z Was powinnam się zwrócić z prośbą o przesłanie mi kilku pozycji z fachowej literatury na temat naszego problemu. Jestem mocno pogubione i chciałabym poczytać coś z tych książek, o których rozmawiałyście. Zaczynanie nowego życia nie jest łatwe, jak doskonale same wiecie. A z moim charakterkiem jeszcze trudniejsze! Jeżeli mogłabym otrzymać jakąś pomoc w tym względzie, byłabym bardzo wdzięczna!  Pozdrawiam wszystkie Forumowiczki!

Witaj smile
Od przesyłania lektur obowiązkowych jest Happyfull. To do niej musisz się zwrócić z tą prośbą smile

16 053

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Happyfull jest mądrą kobietą,ale intryguje mnie jej osoba,w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Pisze niewiele o sobie, a każdą z nas potrafi "rozgryźć" w minutę. Potrafi podać nasze pseudonimy,pod którym każda z nas pisze Tak!Zgadza się! ale nic o sobie samej. Ma dystans do siebie i całego świata, używa ironii w swoich wypowiedziach,ale nadal nic o sobie.
Happyfull, mam nadzieję,że jesteś happy?

Jezeli nic o sobie nie pisze to skad wiesz, ze jestem marda tongue A o kim ja wedlug Ciebie pisze w moich ponad 500 postach pod dwoma nickami ???
Jezeli uwazasz, ze potrafie Cie rozgrysc to moze znam Cie smile Moze nie jestes taka znow wyjatkowa, bo moze juz ktos "przerobil" ten material przed Toba?
Nie wiem czy mam dystans do siebie i swiata. Nie targaja mna juz takie emocje jak moze teraz Toba targaja? Nie wiem co czujesz teraz moge sie jedynie domyslac, bo przechodzilam to samo.
Z prawie kazdego mojego postu mozesz dowiedzic sie czegos o mnie smile
Jestem happy smile

Anstawia napisał/a:

Tylko ciekawość mnie zżera, co tam u niej

To sie jej zapytaj tongue

16 054

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Od przesyłania lektur obowiązkowych jest Happyfull. To do niej musisz się zwrócić z tą prośbą smile

Czyli od lektur jestem smile To pisac na mojego maila dziewczyny. Ksiazek mam co nie miara i nie tylko psychologicznych smile smile smile

16 055 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-26 03:46:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Każdy smile Zawsze myślisz, że jesteś i że myślisz logicznie smile

Veto !!! Nie Zofiu ja bynajmniej nie "kazdy" smile. Byl czas, ze mnie nie bylo sad I powiem szczerze, nie wiem co ja nawet wtedy myslalam. Nie wiem, nie pamietam, nie chce pamietac, bo alkohol zagluszyl mysli sad
Zadnej logiki tylko dotrwac do nastepnego dnia !!!!!!!!!!!!!

zofia282 napisał/a:

Teraz moje myślenie i wnioski są bez skrupułów. Teraz wszystko jest białe lub czarne. O szarości zapomniałam, wykreśliłam ją ze swojej głowy, myśli, słownika.

Ja ten etap czarno biale myslenie mam prawie za soba smile Widze tez szarosc ale pozytywnie smile Bo zawsze wyjatek potwierdza regule !!!!

zofia282 napisał/a:

Zawsze jesteśmy, zawsze!

Ja jestem teraz smile Teraz wiem, ze mysle a jak nie mysle to tez o tym wiem smile. Daje sobie czasami pozwolenie na nie myslenie smile Boli mnie to myslenie czesto. Moze to tak jak z nie uzywanymi miesniami? Zaczynasz cwiczyc i zakwasy Ci sie robia smile

zofia282 napisał/a:

Jak byśmy głupio nie myślały, to zawsze jesteśmy przekonane o racji swojego rozumowania sad

Zawsze to karaluchy smile

Posty [ 15 991 do 16 055 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 245 246 247 248 249 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026