HAppyfull !!!!! Już wiem dlaczego przeżywam (a jednak) spotkania z eksem !!!!!
![]()
Był. Wkurzył mnie. Wiele mam przemyśleń
To pisz, ba "smaka" tylko narobilas
![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Strony Poprzednia 1 … 236 237 238 239 240 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
HAppyfull !!!!! Już wiem dlaczego przeżywam (a jednak) spotkania z eksem !!!!!
![]()
Był. Wkurzył mnie. Wiele mam przemyśleń
To pisz, ba "smaka" tylko narobilas
![]()
Podobne tematy
Lepiej mi z tym bo sie zmuszalam do nie zaglądania, a wiem że mialam chore myśli po exie ktory odwalal rozne rzeczy i jak go sprawdzalam to zawsze cos wynajdywalam. Dlatego ten telefon i email byly takimi jakby rzeczami przez ktore mialam dreszcze... I ogolnie czulam sie przez to jakos dziwnie niekomfortowo, zloscilam jak pisal z kims, bo sie zastanawialam czy nie dziewczyny - ale zawsze byli to faceci,jego koledzy z pracy.
I jednak czulam ze jak nie sprawdze to bede o tym nadal myslec.
A teraz sprawdzilam i juz nie mysle. I sprawdzlam mu historie na dosc dlugi czas... i nie bylo nic niepokojącego. Więc mam jakąs gwarancje ze nie pisze z dizewczynami, ze nie musze sie bac bo taki jak moj ex nie jest.
A ja zawsze sie balam upokorzenia, ze moj luby pisalby z innymi kobietami, flirtowal, a one by potem np mnie spotykaly gdzies na wpsolnych imprezach i czuly ze "O jej facet ze mną kręcil, a ma ją" i to takie upokarzające. One czulyby sie lepsze ode mnie.... Lub ze moj partner to nieuczciwy czlowiek...I zawsze sie balam tego uczucia.
A tak jest ta pewnosc ze to nie wystąpi
Ale nie pochwalam ciąglego sprawdzania.
I tez bym nie chciala i nie czuje potrzeb sprawdzac codziennie, co tydzien czy cos.
Raz sprawdzilam i starczy.
Silly Hopes napisał/a:Happyfull napisał/a:No to nie zapomnij, ze Bujac to my a nie nas!!!!!
![]()
![]()
Niech Ci najpierw podpisze wszystkie dokumenty jakie potrzebujesz a potem niech spada na drzewo !!!! Widzisz jaki karaluch strachliwy !!!Nie zapominam
I widzę właśnie
i to mnie cieszy.... Zawsze miałam "miętkie" serce, i twardą d...., do kopania. Ale dzięki Wam, zmieniam to
![]()
![]()
Dzieki sobie Silly
![]()
![]()
Moze czas na zmiane nicka?
A widzisz, nie pomyslałam o tym
... ale jakoś się już przyzwyczaiłam.... i chyba zostawię ![]()
Happyfull napisał/a:Silly Hopes napisał/a:Nie zapominam
I widzę właśnie
i to mnie cieszy.... Zawsze miałam "miętkie" serce, i twardą d...., do kopania. Ale dzięki Wam, zmieniam to
![]()
![]()
Dzieki sobie Silly
![]()
![]()
Moze czas na zmiane nicka?
A widzisz, nie pomyslałam o tym
... ale jakoś się już przyzwyczaiłam.... i chyba zostawię
Nick jak nick tylko weszlas na to forum jako Silly Hopes a teraz to moze Great Expectations ? ![]()
Silly Hopes napisał/a:Happyfull napisał/a:Dzieki sobie Silly
![]()
![]()
Moze czas na zmiane nicka?
A widzisz, nie pomyslałam o tym
... ale jakoś się już przyzwyczaiłam.... i chyba zostawię
Nick jak nick tylko weszlas na to forum jako Silly Hopes a teraz to moze Great Expectations ?
Dobre....,
, zapamiętam na przyszłość. A jak sama mówisz - nick to nick...
Ty zmieniłaś nicka przypadkiem, prawda? Ale to może nie był przypadek...., wraz z Nowym Rokiem, nowy nick...... może nowa Ty? Ja jeszcze poczekam ![]()
Happyfull napisał/a:Silly Hopes napisał/a:A widzisz, nie pomyslałam o tym
... ale jakoś się już przyzwyczaiłam.... i chyba zostawię
Nick jak nick tylko weszlas na to forum jako Silly Hopes a teraz to moze Great Expectations ?
Dobre....,
, zapamiętam na przyszłość. A jak sama mówisz - nick to nick...
Ty zmieniłaś nicka przypadkiem, prawda? Ale to może nie był przypadek...., wraz z Nowym Rokiem, nowy nick...... może nowa Ty? Ja jeszcze poczekam
Ja przez problem na forum nie moglam sie zalogowac a, ze chcialo mi sie pogadac z Wami to "musialm" sie jakos zalogowac
. Pytalam o nowe haslo na moj stary nick ale odpowiedz dostalam dopiero niedawno i juz byla odpowiedz na haslo ale pod nickiem Happyfull. Czyli magnolia73 zamienila sie w Happyfull
![]()
Na pewno nowa ja - kazdego dnia "nowsza" ![]()
A ja zawsze sie balam upokorzenia, ze moj luby pisalby z innymi kobietami, flirtowal, a one by potem np mnie spotykaly gdzies na wpsolnych imprezach i czuly ze "O jej facet ze mną kręcil, a ma ją" i to takie upokarzające. One czulyby sie lepsze ode mnie.... Lub ze moj partner to nieuczciwy czlowiek...I zawsze sie balam tego uczucia.
A tak jest ta pewnosc ze to nie wystąpi
Pewnosci dziewczyno to Ty nigdy w zyciu nie bedziesz miala!!! Nie traktuj swego obecnego patnera jak exa!!!
Upokarzajace byloby, gdybys wybrala sobie drugi raz takiego samego faceta jak ex???
A to do wszystkich tutaj
. Wlasnie przeczytalam ten komentarz na blogu Terapia przez pisanie, temat:
"Ja i socjopata. Układ prawie idealny. Ja i moja walka. Ciąg dalszy"
Bo tu nie chodzi tylko o wymianę eksa na lepszy model.
Nie wystarczy spotkać nowego, lepszego i spodziewać się "i żyli długo i szczęśliwie".
Mojego eksa nie ma w moim życiu od półtora roku niemalże, a wiem, że ja nadal mam problem. Tak właśnie, jego nie ma, ale moje deficyty, moje zaniżone poczucie własnej wartości, wadliwe przekonania o związkach, moje problemy z wyznaczaniem i utrzymaniem granic pozostały.Wiem, że mimo ogromu trudu, jaki dotąd włożyłam w pracę nad sobą, nie umiałabym jeszcze stworzyć zdrowej relacji. Często wracam myślami do postu Steni "CZY NAPRAWDĘ JESTEŚ GOTOWA NA ZWIĄZEK Z NORMALNYM FACETEM?"
"Bo budowanie nowego związku, po starym ? fatalnym, to jest wyzwanie wyłącznie dla Twardzielek. Sukces jest możliwy, jeśli skupisz się na sprawach kluczowych; na swoich potrzebach, jego potrzebach i wspólnym styku tych dwóch krzywych. Jeśli będziesz rozproszona tropieniem jego podobieństw do byłego, jeśli będziesz porównywać go za każdym razem z eksem, jeśli będziesz niepewna swoich walorów jako kobieta ? polegniesz. Spieprzysz to koncertowo."Sama często siebie pytam
czy będę umiała jeszcze zaufać?
czy będę potrafiła jeszcze dawać w związku, czy już zawsze będę się obawiała, że znowu kogoś rozpieszczę?
czy będę potrafiła odejść, gdy zobaczę sygnały ostrzegawcze nie na początku a po kilku latach wspólnego życia?
a może ucieknę, zanim cokolwiek się zacznie, bo ja wszędzie widzę zagrożenie, porozwodziłabym połowę znajomych mi par:)Bez pracą nad sobą pewne wzorce budowania relacji i komunikowania się znowu będą się powtarzały, może tym razem, wzbogacone wiedzą i doświadczeniem, na partnera wybierzemy osobę obarczoną mniejszym ryzykiem, ale to nie gwarantuje "happy endu". To dopiero połowa sukcesu.
Z drugiej strony sama pamiętam okres, gdy czytałam wszystko o narcyzach perwersyjnych, o wampirach energetycznych, o najgorszych typach facetów i odczuwałam ulgę znajdując tam cechy mojego, wówczas jeszcze, męża.
Pomogło mi to odnaleźć jakiś punkt odniesienia wówczas, gdy byłam kompletnie skołowana jego manipulacjami, tłumaczeniami, przyciąganiem i odpychaniem. Mimo jego zdrad, kłamstw, braku szacunku, wciąż czułam się winna, że "zrobiłam coś nie tak", nie okazałam się "dość dobra", nie tłumaczyłam w zrozumiały sposób tego, co chciałam przekazać...
Tak, nie miałam w sobie wówczas dość pewności i zaufania do samej siebie, by nie potrzebować potwierdzenia jego zaburzeń, aby zrozumieć, że ten związek nie jest i NIGDY NIE BĘDZIE DLA MNIE DOBRY. Teraz już wiem, że nie potrzebuję żadnego "pozwolenia" od psychologów, księży, czy rodziny, aby zerwać związek, w którym nie czuję się ani szanowana, ani kochana. Wówczas małżeństwo było dla mnie świętością i na tym ołtarzu miłości gotowa byłam położyć siebie w ofierze.
Myślę, że to poszukiwanie w byłam cech psychofaga, podobnie do okresu wyjni, gdzie wyrzucamy z siebie zarówno złość, lęk, żal, jest również potrzebnym etapem.Pytanie tylko, czy zatrzymujemy się na w tym miejscu, czy też drążymy dalej. Szukam w sobie odpowiedzi na pytania, jak to się stało, że weszłam z kimś takim w związek, jakie moje cechy i przekonania sprawiły, że byłam w nim tak długo i nie odeszłam po wcześniejszych toksycznych zachowaniach mojego partnera?
Silly Hopes napisał/a:Happyfull napisał/a:Nick jak nick tylko weszlas na to forum jako Silly Hopes a teraz to moze Great Expectations ?
Dobre....,
, zapamiętam na przyszłość. A jak sama mówisz - nick to nick...
Ty zmieniłaś nicka przypadkiem, prawda? Ale to może nie był przypadek...., wraz z Nowym Rokiem, nowy nick...... może nowa Ty? Ja jeszcze poczekamJa przez problem na forum nie moglam sie zalogowac a, ze chcialo mi sie pogadac z Wami to "musialm" sie jakos zalogowac
. Pytalam o nowe haslo na moj stary nick ale odpowiedz dostalam dopiero niedawno i juz byla odpowiedz na haslo ale pod nickiem Happyfull. Czyli magnolia73 zamienila sie w Happyfull
![]()
![]()
Na pewno nowa ja - kazdego dnia "nowsza"
No właśnie o tym pisałam
.... chociaż magnolia tez ładnie
. Oj tam z nickami..., najwazniejsze są zmiany w nas ![]()
Był. Wpuścił go syn - za moim przyzwoleniem. Przywiózł resztę alimentów. Zadawał synom wiele pytań (!)
Młodszego zapytał o studniówkę. Zdziwił się, że jest we czwartek. Powiedział, coś Ci dam na studniówkę (?!?!?!). Pękłam i powiedziałam tonem wróżki/jasnowidzki
, WIEM ! OBIECANY GARNITUR !. Odpowiedział, z kasą kruuuuchoooo, noooo pójdzieeeeeemy do sklepu, obejrzyyyyymy garnitury (brzmiało obiecująco
; pooglądają ?:O) Przemilczałam !
Starszego PRZEEGZAMINOWAŁ (:O) z zatrudnienia, dokumentów, planów, potrzeb. Dowiedział się między innymi, że syn musi wynająć mieszkanie...doradzał (!). Znowu nie wytrzymałam i zapytałam, po co Ci te wiadomości ; do tej pory nie interesowałeś się a teraz chcesz wiedzieć szczegóły ? Pytałam, po co go egzaminujesz; chcesz go wesprzeć, pomóc czy tylko wszystko z detalami wiedzieć ? Zapytał syna, ile masz pieniędzy (
) ...... znowu pękłam! Przecież wiesz, że chłopak dwa lata nie pracował !- mówiłam zniesmaczona i usłyszałam, nie mam pieniędzy. Odpowiedziałam, to niech ona (partnerka) idzie do pracy, będziesz miał więcej, bo z utrzymania odpadną ci jej dzieci i ona. To ONA MI POMAGA,WSPIERA, powiedział. Nie odpowiedziałam nic ! ale przypomniałam, że ta jej pomoc zaczęła się kilka dni po naszym rozstaniu od okradzenia mnie z 17 500 zł i kupieniu za te pieniądze jej dzieciom skuterów.
Wnioski ? Urządził teatr. On wspaniały troskliwy ojciec, ona ,dobra/wspaniałomyślna wybawicielka, pomagająca biednemu misiowi egzystować. Pomógłby, gdyby mógł - nie może ! no kurna olek nie może! Chciałby! ale nie może !
Przemyślenia i wnioski : po każdym spotkaniu wraca świadomość, że głupia byłam godząc się na życie, że on, to wielkie NIC i że ja to wielkie nic kochałam/słuchałam/stawiałam na piedestał/wierzyłam. Jednak gdzieś to we mnie siedzi...... taka świadomość, że dawałam się temu zeru "nabijać w butelkę"......tak ........poczucie się idiotką mimo wszystko.
Dochodzi też o ciągłe pilnowanie stawianych mu granic, które przekracza..... w sumie w subtelny sposób.
Wiem, że nawet przelotne spotkanie, to jak odgrzewany kotlet
.
Mimo wszystko wracają różne wspomnienia a raczej przeżycia/emocje, chociażby na ułamek sekundy.
Rozumiem teraz słowa, "zero kontaktu" ![]()
Te słowa ONA MU POMAGA I GO WSPIERA Zofiu działają na mnie jak płachta na byka.
Aha, on malutkie dziecko jest. Teraz to ona jest głupia.
Ty Zofio jesteś baaardzo mądra.
on, to wielkie NIC i że ja to wielkie nic kochałam/słuchałam/stawiałam na piedestał/wierzyłam. Jednak gdzieś to we mnie siedzi...... taka świadomość, że dawałam się temu zeru "nabijać w butelkę"......tak ........poczucie się idiotką mimo wszystko.
Od razu po moim rozstaniu z karaluchem myslalm, ze ja sobie juz nigdy takiego "motylka" nie znajde ![]()
Potem byl okres "widze ze motylek nie byl motylkiem" i wszystkim sie zale jak to ja biedna i oczekuje potwierdzenia od otoczenia, ze tez on nie byl "motylkiem".
Po potwierdzeniu przez wszystkich, ze to nie "motylek" wielkie szczescie, ze jednak dobrze, ze go nie ma.
Diagnoza "karaluch"
Znowu opowiadanie innym o moim odkryciu ale inni juz maja dosc. No bo kto chce rozmawiac o karaluchach?
.
Potem przyszedl wstyd
. Wstyd, ze jak ja moglam tyle lat z karaluchem zyc. Koniec rozmow z innymi, bo to wstyd mowic o swoich zlych wyborach
.
Nastepny etap to "fajnie sie bawie" z innymi facetami. Niestety wiekszosc tamtych facetow byla podobna do karalucha. Mialam satysfakcje juz na poczatku powiedziec im: Spadaj do domu !!!
Potem przyszedl etap "to cos ze mna nie tak"? Poczytalam o "sobie" ale tak bez zrozumienia, bo przeciez wszystkiemu winny jest karaluch
.
Potem bylo bardzo zle, bo wiedzialam juz cos czego nie chcialam zaakceptowac
.
Oszukiwalam sama siebie i nienawidzilam sie za to. Czekalam na kare
.
Powoli zaczelam sobie przebaczac i wychodzic z "mojej glowy" ![]()
No i jestem ![]()
To gdzie ja jestem? Chyba w związku z "karaluchem" jeszcze? ![]()
Te słowa ONA MU POMAGA I GO WSPIERA Zofiu działają na mnie jak płachta na byka.
Aha, on malutkie dziecko jest. Teraz to ona jest głupia.
Ty Zofio jesteś baaardzo mądra.
Ona jest przede wszystkim podatna
Podatna na manipulację.
Znam zakończenie tej historii - długi
. Będzie je spłacała do końca swych dni.
Syn jutro wyjeżdża. potwierdzono kontrakt na rok.
Wiem, że będzie mi smutno
[
Znam zakończenie tej historii - długi. Będzie je spłacała do końca swych dni.
Syn jutro wyjeżdża. potwierdzono kontrakt na rok.
Wiem, że będzie mi smutno
No to moze sie na forum bedzie zalic?
. Wiedzialy galy co braly ![]()
Nie smuc sie z powodu syna
Sciskam ![]()
Zofio - Twoj byly malzonek przypomina mojego z tymi biznesami itd: ,teraz wyjezdza np : do pl ,otwierac biznes ,tutaj ma ktory zaczol kulec, nie zakonczyl spraw tutaj ,chce otwierac Nowy w pl.
Dowiedzial sie ze sie z kims spotykam i od razu ,"nic nie dostane" ,heheh robi na zlosc swoim synom ,on mysli ze mi.
Dokladnie faceta poznac po tym jak konczy ,nie jak zaczyna .
Wychodzi tylko zlosc z jego strony i presja ,ktora chce naciskac .DLA niego najlepsza obrona jest atak i zawsze tak bylo .
Dasz rade z rozlaka z synem ,dzieci wkoncu dorastaja eh.
Duzo zdrowia i szczescia Ci zycze.
Anastawio -odradzam badboya , zajmij sie teraz joga , wyciszysz sie i poprawisz samopoczucie .Jogini wcale nie sa nudni cool:
Facet z pasja jest zawsze lepszy od badboya-owwwwwwwwwwwwww. Buzka w sobote na Joge tak?
zofia282 napisał/a:[
Znam zakończenie tej historii - długi. Będzie je spłacała do końca swych dni.
Syn jutro wyjeżdża. potwierdzono kontrakt na rok.
Wiem, że będzie mi smutnoNo to moze sie na forum bedzie zalic?
. Wiedzialy galy co braly
Nie smuc sie z powodu synaSciskam
Kochana, to nie tak !!!
Nie wiedziały gały co brały !
Nie przedstawił się !
Zataił, zmanipulował, odegrał rolę dobrego syna, męża, ojca (mam na to dowody !) - uwierzyła !
Nie widziały gały co brały
![]()
Dziewczynki moje kochane, wieeeeem !!! , wiem, że taka kolej rzeczy a mimo wszystko smutno mi ....to przecież rozstanie
Wiem, ze syn musi zacząć swoje dorosłe życie i trzymam za niego kciuki ![]()
Nie wiedziały gały co brały !
Nie przedstawił się !
Zataił, zmanipulował, odegrał rolę dobrego syna, męża, ojca (mam na to dowody !) - uwierzyła !
Nie widziały gały co brały![]()
Oczywiscie, ze sie przedstawil !!!! Mam zone i dzieci!!!! Czy ona taka "niekumata"
Jezeli "niekumata" to juz sila wyzsza ![]()
Wiem, ze jej bronisz, bo nie chcesz zeby go wygonila
.
Anastawio -odradzam badboya , zajmij sie teraz joga , wyciszysz sie i poprawisz samopoczucie .Jogini wcale nie sa nudni cool:
Facet z pasja jest zawsze lepszy od badboya-owwwwwwwwwwwwww. Buzka w sobote na Joge tak?
Pati, teraz tylko joga!! Poza tym uważam,że drugi raz już takiej szansy mogę nie dostać. Uważam,że w tym momencie tylko to się dla mnie liczy!
Wiele razy w życiu rezygnowałam ze swoich pasji,marzeń,celów, bo zatracałam się dla facetów. Nie tym razem!! Będzie to ciężka praca, ale ja to kooochaaam! Chyba w tą sb zaczynam,jeszcze im nie odpisałam.
Co do joginów,na żywo widziałam tylko jednego,mojego trenera.Dużo razy z nim rozmawiałam,bo u niego pracowałam,no i u jego dziewczyny joginki;) Ciała mają boskie. Jogin jest ostoją spokoju,gra na gitarze,na pianinie,zdrowo się odżywia,ale widać,że żyje pasją. Ona bardziej szalona.No i różne sexzabaweczki mają:) Ale nigdy nie widziałam,żeby się przytulali, raczej tak na dystans.
A piszę "nudziarz",bo tak było napisane w opisie KKZB. Zdrowy facet to wg KKZB nudziarz. No i ten jogin zawsze był wg mnie nudny.
A badboy jest badboy,bo mnie 10 lat temu, po miesiącu (50 dniach jak on mówi) zostawił dla innej,z którą wziął ślub,rok temu rozwód. I teraz się czasami odzywa...
zofia282 napisał/a:on, to wielkie NIC i że ja to wielkie nic kochałam/słuchałam/stawiałam na piedestał/wierzyłam. Jednak gdzieś to we mnie siedzi...... taka świadomość, że dawałam się temu zeru "nabijać w butelkę"......tak ........poczucie się idiotką mimo wszystko.
Od razu po moim rozstaniu z karaluchem myslalm, ze ja sobie juz nigdy takiego "motylka" nie znajde
Potem byl okres "widze ze motylek nie byl motylkiem" i wszystkim sie zale jak to ja biedna i oczekuje potwierdzenia od otoczenia, ze tez on nie byl "motylkiem".
Po potwierdzeniu przez wszystkich, ze to nie "motylek" wielkie szczescie, ze jednak dobrze, ze go nie ma.
Diagnoza "karaluch"Znowu opowiadanie innym o moim odkryciu ale inni juz maja dosc. No bo kto chce rozmawiac o karaluchach?
.
Potem przyszedl wstyd. Wstyd, ze jak ja moglam tyle lat z karaluchem zyc. Koniec rozmow z innymi, bo to wstyd mowic o swoich zlych wyborach
.
Nastepny etap to "fajnie sie bawie" z innymi facetami. Niestety wiekszosc tamtych facetow byla podobna do karalucha. Mialam satysfakcje juz na poczatku powiedziec im: Spadaj do domu !!!
Potem przyszedl etap "to cos ze mna nie tak"? Poczytalam o "sobie" ale tak bez zrozumienia, bo przeciez wszystkiemu winny jest karaluch.
Potem bylo bardzo zle, bo wiedzialam juz cos czego nie chcialam zaakceptowac.
Oszukiwalam sama siebie i nienawidzilam sie za to. Czekalam na kare.
Powoli zaczelam sobie przebaczac i wychodzic z "mojej glowy"
No i jestem
Będąc z psychopatą myślałam, że lepszego, wrażliwszego człowieka NA ŚWIECIE NIE MA. DZiwiłam się pewnym jego zachowaniom, ale zawsze w mniej czy bardziej logiczny sposób wszystko tłumaczył. Wierzyłam. Nie miałam pojęcia, że istnieją na świecie ludzie bez sumienia i empatii. Z czasem stał się dla mnie zagrożeniem - dosłownie.
Odeszłam a właściwie pogoniłam drania. Siostra podesłała mi artykuł o psychopatach - przeraził mnie. Pojawiło się wiele pytań. SZukałam u innych potwierdzenia - musiałam ! Musiałam tak jak Ty, WIEDZIEĆ czy to są moje przypuszczenia czy taka jest rzeczywistość. Było to dla mnie bardzo ważne.
Nie żaliłam się. CZy było mi głupio.....nie, nie miałam takiego uczucia. Miałam świadomość ile ludzi dało się nabrać na jego udawanie bycia "normalnym'' człowiekiem. Nie śmiałam się z nich, nie dziwiłam - raczej rozumiałam. Byli i tacy, którym zwyczajnie współczułam.
Kolejnym etapem było zrozumienie, jak mogłam godzić się na życie z tym jednak dziwnym człowiekiem. Jak dałam sobie wmówić, że posiada on cechy, których de facto nie posiadał. Post ZAZDROSCI uzmysłowił mi, że wina nie jest tylko jego, ze ja również jestem odpowiedzialna za to co się działo. Wiele zawdzięczam i innym jak np. Tarantelli, Ankinom, hm..., l_krecji, Liwii, Wielokropkowi i wielu innym i nie tylko z tego wątku. To na tym forum "przebudzałam sie", rozumiałam, dochodziłam do stanu w jakim dzisiaj jestem.
Najważniejsze to, że zrozumiałam, że nie kochałam siebie i postanowiłam to zmienić. Korzystam z życia, jak korzystać powinnam ( brzydkie słowo ale zabrakło mi innego) już dawno temu i rozpieszczam swoją duszę i ciało, i dobrze mi z tym. Zamykam stare sprawy, rozpoczynam nowe, którymi tylko ja rozporządzam. Robię porządek po życiu z mężem. Zbieram ze zgliszczy co zebrać się da i mam nadzieję, że nigdy więcej nie spotkam takich ludzi na swojej drodze, a jeśli spotkam, to uda mi się im "nie dać", obronić.
To prawda, iż wybaczenie sobie jest baaaardzo ważne. Zrobiłam to ! i to już jakiś czas temu ![]()
Hej dziewczynki. Poinformowałam jm że w czwartek idę wnieść sprawę o rozwód. Pisał mi smsy, a w nich pytał czy jestem na niego zła i o co. Wyczuł pismo nosem, a ja chciałam mu już to powiedzieć. Napisałam mu to w smsie. Cóż, jego reakcja była... miła. "Zrobię co zechcesz. Przykre, ale prawdziwe" Nie będę się z nim widzieć przed wizytą u adwokata, całe szczęście. Później nie wiem, o ile będzie to konieczne.
Do maja mam ten nr tel. Potem kończy mi się umowa, zmieniam nr
Powiem Wam,że jest mi...smutno. Jego słowa tak działają. A może ja je źle interpretuję? W doopie to mam! Nie zamierzam zrezygnować! Chcę też być tu z Wami przez cały czas. Byłam jak go wykopałam z domu, teraz też potrzebuję się "wysmarkać" i ewentualnie dostać kopniaka. No i pośmiać ![]()
Wysłałam też maila do moich joginów
w sprawie jogi oczywiście, nie rozwodu hehe
Dzwoniła też dziś moja mama. Ona kochana nie wie co ma mi mówić, więc ucieka od tematu. Ale rozumiem i nie mam już jej tego za złe.
Dziewczynki, kocham Was i życzę Wam wszystkim samych dobrych decyzji :*
Anstawia napisał/a:Happyfull napisał/a:Zrownowazony nie znaczy nudny
Pomysl, ze taki facet bedzie mial stala prace, bedziesz wyjezdzac na urlopy bo beda juz na poczatku roku zaplanowane, rachunki beda zaplacone, odlozone pieniadze na czarna godzine na ksiazeczce, masaz stop po ciezkiej pracy, zakupy w weekend, razem pojdziecie do teatru, muzeum, koncert, grill ze znajomymi bez "maryski" i ulania sie w trupa, a poza tym to taki np. jogin taki "wygibasny" w lozku
![]()
Wiesz, tak sobie teraz pomyślałam o sobie,że ja nie mam oszczędności,nie płacę rachunków w terminie, nie stać mnie na wakacje, ćwiczyłam jogę i w łóżku nie byłam wygibaśna
nie wychodzę z domu...
Jestem niezrównoważonaA kto Ci powiedział, że nie zaczniesz?
Ale to wcale nie oznacza, że jesteś niezrównoważona
Troszkę jakby zagubiona to tak
Tak trochę więcej niż troszkę ![]()
zofia282 napisał/a:Nie wiedziały gały co brały !
Nie przedstawił się !
Zataił, zmanipulował, odegrał rolę dobrego syna, męża, ojca (mam na to dowody !) - uwierzyła !
Nie widziały gały co brały :P :)Oczywiscie, ze sie przedstawil !!!! Mam zone i dzieci!!!! Czy ona taka "niekumata" :D :D :D Jezeli "niekumata" to juz sila wyzsza :D
Wiem, ze jej bronisz, bo nie chcesz zeby go wygonila :D.
Nie musiał tak się przedstawiać. Nosił obrączkę i mnie, jak i dzieci, nie ukrywał przed światem. To że jest żonaty wiedziała od początku. Najpierw dowiadywała się jakim dobrym jest szefem, biznesmenem, człowiekiem. Wmówił jej brednie. Szef z niego żaden. W pracy wprowadza chaos, dezorganizuje robotę. Najlepszy pracownik to ten, który powie, szefie, ale z szefa to gość ! Biznesmen również z nigo żaden. To znaczy jest wiele spotkań, działań, interesów, pomysłów, ale nie ważna jest kalkulacja przedsięwzięcia. Ważne, że coś się dzieje, że inni traktują go godnie, patrzą z podziwem a złe wyniki nie są dla niego żadnym alarmem, powodem do zastanowienia. Każda jego działalność przynosiła w rezultacie straty. Owszem jest obrotny, ale głupi. Jawił się jej, jako uczciwy, dobry człowiek. Nie jest uczciwy. Dzisiaj to wiem. Wiem, że człowiek bez sumienia nie może być też dobrym człowiekiem, więc eks nie jest dobrym człowiekiem !
Mówił, że kochającym synem jest. Mówił o tym wiele i z troską o mamę w głosie (słyszałam). Kłamał jak z nut ! Matka go wcale nie interesowała. Kłamał kiedy mówił, że widział się z nią, rozmawiał. Kłamał kiedy mówił, że ma wyrodne dzieci(być może i zaburzone), które nie szanują i nie doceniają wspaniałego ojca. Bzdura ! Nigdy nie zajmował się dziećmi, lekceważył je, nie rozmawiał a nimi i używał w stosunku do nich powiedzenia, "ryby i dzieci głosu nie mają ". Nie wychowywał ich, tylko kupował. Płacił po 50 - 200 zł za to, by widzieć w ich oczach podziw. Co ta kobieta wie o mnie, tego nawet się nie domyślam :D i domyślać się nie chcę. Od jej męża wiem, że w domu mówiła , iż żona M (czyli ja) jest wariatką. Współczuła mu, ubolewała nad jego losem.
Nie bronię jej, nie mam powodów. Nie chcę jej oskarżać czy usprawiedliwiać. Stwierdzić mogę jedynie fakt -moralność jest tej kobiecie obca. Dała się też nabrać, da się wykorzystać, poniżać, okraść, upokorzyć, zwątpi w swoje zdrowe zmysły.
Tak, obawiam się, że może być wyrzucony, ale trzymam mocno kciuki, by tak się nie stało.
Nie jestem hipokrytką i powiem, iż uwierzyła, że jest najlepszym człowiekiem na świecie - tak jak ja :D
Czy kiedyś ona będzie żale i błędy wypłakiwała na tym forum ? Nie wiem, mnie się jednak udało wypłakiwać !
:)
No widzisz, ja jestem w UK. Moja znajoma miala problem z kolezanką. Niby nic takiego... wyzwała ją na środku ulicy, potem napisała jej sms-a, że .... włosy powyrywa, czy jakoś tak. Ta "krzykaczka" jest agresywna osobą. Więc moja znajoma, poszła na policję... od razu sprawą się zajęli, pojechali do "krzykaczki", dostała ostrzeżenie, następnym razem - areszt będzie.... i jak na razie cisza i spokój jest. Ale w PL niestety tak jest, najczęściej jak cos się zdarzy to wtedy wszyscy zastanawiają się dlaczego, że też wcześniej nikt nic nie zgłaszał, a jak się zgłasza to nic nie robią.... dziwne to....
Tak jest. Dokładnie. A potem są analizy, wtedy już na próżno.
Poinformowałam jm że w czwartek idę wnieść sprawę o rozwód. Pisał mi smsy, a w nich pytał czy jestem na niego zła i o co. Wyczuł pismo nosem, a ja chciałam mu już to powiedzieć.
Wysłałam też maila do moich joginów
w sprawie jogi oczywiście, nie rozwodu hehe
A szkoda
SZybciej joginów powinnaś powiadamiać jak męża. Takie uprzedzanie to jak pytanie i co ty na to ? boisz się ? jak boisz to może wróć i mnie jeszcze o to proś bym przyjęła. Och Anstawio X( X to taka pałeczka z kropeczką)
Anstawio ja też Ciebie kocham X (X to pałeczka z kropeczką) ![]()
Tyle pozytywnych informacji od Was, a u mnie duży niepokój. Dostałam wiadomość od jeszcze-męża, że zostałam powołana na świadka w jego sprawie. To on podał mnie jako swojego świadka, chociaż wiedział, że nie chcę już z nim współpracować i wszystko, co wiem w tej sprawie, zeznałam już na policji. Może chce mnie w ten sposób skłonić do spotkania? Sama nie wiem, o co chodzi, ale martwię się. Nie mam możliwości pojechać na tę rozprawę (mój kopnięty pracodawca nie zechce mi dać wolnego na kilka dni), naprawdę nie mam pieniędzy na takie wycieczki (pewnie na jednej rozprawie się nie skończy), a przede wszystkim NIE CHCĘ się spotykać z j-m! Czy któraś z Was umie może mi odpowiedzieć, jakie grożą mi konsekwencje, jeśli nie stawię się w sądzie? Dla przypomnienia: mieszkam teraz w Irlandii i podróż do Polski absolutnie nie mieści się w moim budżecie. Jestem tak wściekła, że obiecałam j-m, że jeśli będę musiała zeznawać, pogrążę go. Chcę się na nim odegrać, chociaż wiem, że to złe. Co mam zrobić? Znowu nie będę mogła spać po nocach!
Nowa nadziejo nie stresuj się. Z każdej syt jest wyjście. Może zadzwoń do sądu lub do PL ambasady i zapytaj. Wspólnie coś wymyślimy ![]()
Anstawia napisał/a:Poinformowałam jm że w czwartek idę wnieść sprawę o rozwód. Pisał mi smsy, a w nich pytał czy jestem na niego zła i o co. Wyczuł pismo nosem, a ja chciałam mu już to powiedzieć.
Wysłałam też maila do moich joginów
w sprawie jogi oczywiście, nie rozwodu hehe
A szkoda
SZybciej joginów powinnaś powiadamiać jak męża. Takie uprzedzanie to jak pytanie i co ty na to ? boisz się ? jak boisz to może wróć i mnie jeszcze o to proś bym przyjęła. Och Anstawio X( X to taka pałeczka z kropeczką)
Anstawio ja też Ciebie kocham X (X to pałeczka z kropeczką)
Zofio być może masz rację.
Ja się czuję jakbym wyrządzała mu krzywdę i martwię się o niego?? Odbieram jego pozytywne smsy i mam tysiące myśli, że to manipulacja, że jemu jest smutno itp
Muszę wziąć się w garść!
"On pisze pozytywne smsy,więc jest zadowolony z rozwodu. Napisał,że podpisze wszystko,więc nie utrudni mi sprawy. Jestem szczęśliwa,bo się rozwodzę bez konfliktu. Dbam o siebie i to jest najważniejsze." -to jest moje nowe przekonanie. Zmiana myślenia ![]()
P.S. Zastanawiałam się co to ta "pałeczka z kropeczką"? Aaaaa...
Zofio, jesteś super !!!
Nowa nadziejo nie stresuj się. Z każdej syt jest wyjście. Może zadzwoń do sądu lub do PL ambasady i zapytaj. Wspólnie coś wymyślimy
Anstawio ranny ptaszku, bardzo Cię kocham XXX
. Podobasz mi się taka, optymistycznie patrząca na sprawy
Nowa nadziejo Anstawia ma rację, z każdej sytuacji jest wyjście i ma świetny pomysł. Ja dodam od siebie, że moja siostra cioteczna mieszkająca w UK była świadkiem w mojej sprawie w Pl i na rozprawę nie musiała przyjeżdżać. Odpowiadała na pytania sądu w ambasadzie w Londynie. Widocznie Twój mąż nie podał w Sądzie informacji, że przebywasz na stałe poza granicami Pl.
Przemyślenia i wnioski : po każdym spotkaniu wraca świadomość, że głupia byłam godząc się na życie, że on, to wielkie NIC i że ja to wielkie nic kochałam/słuchałam/stawiałam na piedestał/wierzyłam. Jednak gdzieś to we mnie siedzi...... taka świadomość, że dawałam się temu zeru "nabijać w butelkę"......tak ........poczucie się idiotką mimo wszystko.
Zofia, nie idiotką... Wiesz co, mimo wszystko, choć bardzobym chciała, żeby moj emocje ze mnie zlazły po prostu, to wiem, że długo nie zejdą... Nie wiem, czy kiedykolwiek. Niby ważne jest, by wybaczyć - ale nie zapomnieć. Ja kiedyś wybaczę? A kiedy? Zaczynam się domyślać, że dopiero wtedy, kiedy moje dzieci się usamodzielnią i będę pewna, że potrafią żyć własnym wartościowym życiem. Że nie będą musiały szukać wsparcia w kimś, kto im go nie chciał dać. Przeszłości nie zmienimy. Możemy tylko chcieć ją zrozumieć. Tylko na przyszłość mamy wpływ i odrobinę na teraźniejszość ![]()
Sama napisałaś "byłam":) Więc jeśli byłaś a nie jesteś....?
![]()
Syn pojechał
i
Dwa skrajne uczucia jednocześnie - smutek i radość.
Nie chciałam okazywać mu swojego smutku.
Przegadaliśmy pół nocy. CZekał na słowa, że mi smutno, przykro. Usłyszał je.... nawet łzy zobaczył (blokada puściła !) Wie też, że cieszę się, iż zaczyna swoje dorosłe życie i to w tak fajny sposób ( praca w ukochanym zawodzie w Pl, piękny apartament, piękne miasto, świetne zarobki). Przy pożegnaniu i on miał wilgotne oczy.
Ojca prosił o pomoc w przeżyciu do pierwszej wypłaty. Usłyszał, nie mam pieniędzy, noooo może jakieś 200/300 zł podeślę, ale na razie ie mam.....smutne. Wspomogłam finansowo go ja i moja rodzina.
Syn zaskoczył mnie dzisiaj słowami, że wspomagać finansowo co miesiąc mnie będzie (z uwagi na koszta utrzymania domu). Wzruszył mnie tymi słowami. Dobrego mam syna ! Mam dwóch dobrych synów ! BArdzo ich kocham i oni o tym wiedzą.
Smuuuuuuuuuuuuutno mi !!!!!!!!
buuuuuuuuu
Syn pojechał
![]()
![]()
![]()
i
![]()
Dwa skrajne uczucia jednocześnie - smutek i radość.
Nie chciałam okazywać mu swojego smutku.
Przegadaliśmy pół nocy. CZekał na słowa, że mi smutno, przykro. Usłyszał je.... nawet łzy zobaczył (blokada puściła !) Wie też, że cieszę się, iż zaczyna swoje dorosłe życie i to w tak fajny sposób ( praca w ukochanym zawodzie w Pl, piękny apartament, piękne miasto, świetne zarobki). Przy pożegnaniu i on miał wilgotne oczy.
Ojca prosił o pomoc w przeżyciu do pierwszej wypłaty. Usłyszał, nie mam pieniędzy, noooo może jakieś 200/300 zł podeślę, ale na razie ie mam.....smutne. Wspomogłam finansowo go ja i moja rodzina.
Syn zaskoczył mnie dzisiaj słowami, że wspomagać finansowo co miesiąc mnie będzie (z uwagi na koszta utrzymania domu). Wzruszył mnie tymi słowami. Dobrego mam syna ! Mam dwóch dobrych synów ! BArdzo ich kocham i oni o tym wiedzą.
Smuuuuuuuuuuuuutno mi !!!!!!!!
buuuuuuuuu
Przytulam miluśko i cieplutko.... I uśmiecham się do Ciebie delikatnie ![]()
Tyle pozytywnych informacji od Was, a u mnie duży niepokój. Dostałam wiadomość od jeszcze-męża, że zostałam powołana na świadka w jego sprawie. To on podał mnie jako swojego świadka, chociaż wiedział, że nie chcę już z nim współpracować i wszystko, co wiem w tej sprawie, zeznałam już na policji. Może chce mnie w ten sposób skłonić do spotkania? Sama nie wiem, o co chodzi, ale martwię się. Nie mam możliwości pojechać na tę rozprawę (mój kopnięty pracodawca nie zechce mi dać wolnego na kilka dni), naprawdę nie mam pieniędzy na takie wycieczki (pewnie na jednej rozprawie się nie skończy), a przede wszystkim NIE CHCĘ się spotykać z j-m! Czy któraś z Was umie może mi odpowiedzieć, jakie grożą mi konsekwencje, jeśli nie stawię się w sądzie? Dla przypomnienia: mieszkam teraz w Irlandii i podróż do Polski absolutnie nie mieści się w moim budżecie. Jestem tak wściekła, że obiecałam j-m, że jeśli będę musiała zeznawać, pogrążę go. Chcę się na nim odegrać, chociaż wiem, że to złe. Co mam zrobić? Znowu nie będę mogła spać po nocach!
Wiesz, moja sprawa rozwodowa wygladała fajnie. Tzn., mój były w związku z tym, że przebywał kilka ładnych lat w Anglii, nie był na sprawie. Nie wiedziałam do końca, jak to bedzie..., ale kiedy składałam pozew, podałam adres jego zamieszkania w UK. Więc on dostał odpis, i pismo, że ma się stawić w konsulacie na zeznanie. On złozył zeznanie, ja zostałam wezwana do sądu w PL i po sprawie
. Teraz złożyłam pozew o dzieci...., ale w PL mam adwokata, bo od kilku miesięcy jestem z dziećmi poza PL. Pani adwokat powiedziała, że być może na sprawę będę musiała jednak przyjechać... Ale nie wiadomo co sąd zdecyduje. Poza tym, dostałam wezwanie, że muszę podać jego dokładny i aktualny adres. Nie wiem o jaką sprawę chodzi, ale jeśli są zeznania na policji, to być może będzie można to wykorzystać, nie wiem, co grozi za niestawienie się, jeśli masz być w charakterze świadka. Jeśli on nie podał adresu, ani informacji, że przebywasz za granicą, to może działać na jego niekorzyść, bo skoro wiedział, że nie ma Cię w PL, to znaczy, że może celowo tak zadziałał. Ciężko mi wypowiadać się na temat sądów, bo sama nie wiem, jak sąd na sprawę spojrzy. Mówią co kraj, to obyczaj, a w PL - co sąd, urząd to "inne" prawo, i pomimo, że mamy niby ustawy, przepisy, kodeksy, to każdy sędzia może je inaczej zinterpretować, bo nie są sprecyzowane. Czytam teraz o RODK i gęsiej skórki dostaję co tam się dzieje....
Był. Wpuścił go syn - za moim przyzwoleniem. Przywiózł resztę alimentów. Zadawał synom wiele pytań (!)
Młodszego zapytał o studniówkę. Zdziwił się, że jest we czwartek. Powiedział, coś Ci dam na studniówkę (?!?!?!). Pękłam i powiedziałam tonem wróżki/jasnowidzki![]()
![]()
, WIEM ! OBIECANY GARNITUR !. Odpowiedział, z kasą kruuuuchoooo, noooo pójdzieeeeeemy do sklepu, obejrzyyyyymy garnitury (brzmiało obiecująco
; pooglądają ?:O) Przemilczałam !
Starszego PRZEEGZAMINOWAŁ (:O) z zatrudnienia, dokumentów, planów, potrzeb. Dowiedział się między innymi, że syn musi wynająć mieszkanie...doradzał (!). Znowu nie wytrzymałam i zapytałam, po co Ci te wiadomości ; do tej pory nie interesowałeś się a teraz chcesz wiedzieć szczegóły ? Pytałam, po co go egzaminujesz; chcesz go wesprzeć, pomóc czy tylko wszystko z detalami wiedzieć ? Zapytał syna, ile masz pieniędzy () ...... znowu pękłam! Przecież wiesz, że chłopak dwa lata nie pracował !- mówiłam zniesmaczona i usłyszałam, nie mam pieniędzy. Odpowiedziałam, to niech ona (partnerka) idzie do pracy, będziesz miał więcej, bo z utrzymania odpadną ci jej dzieci i ona. To ONA MI POMAGA,WSPIERA, powiedział. Nie odpowiedziałam nic ! ale przypomniałam, że ta jej pomoc zaczęła się kilka dni po naszym rozstaniu od okradzenia mnie z 17 500 zł i kupieniu za te pieniądze jej dzieciom skuterów.
Wnioski ? Urządził teatr. On wspaniały troskliwy ojciec, ona ,dobra/wspaniałomyślna wybawicielka, pomagająca biednemu misiowi egzystować. Pomógłby, gdyby mógł - nie może ! no kurna olek nie może! Chciałby! ale nie może !Przemyślenia i wnioski : po każdym spotkaniu wraca świadomość, że głupia byłam godząc się na życie, że on, to wielkie NIC i że ja to wielkie nic kochałam/słuchałam/stawiałam na piedestał/wierzyłam. Jednak gdzieś to we mnie siedzi...... taka świadomość, że dawałam się temu zeru "nabijać w butelkę"......tak ........poczucie się idiotką mimo wszystko.
Droga zofio, jak ja słyszę, jaka to ONA jest super, to jakbym słyszała mojego eks. Zgadzam się z Happyfull, wiedziała, że ma żonę, dzieci.... Nic u w moich oczach jej nie tłumaczy..., dla mnie byłoby oczywiste, że skoro oszukuje żonę, to jaką mam gwarancję, że i mnie nie oszuka, kiedyś?
.....Nie wychowywał ich, tylko kupował. Płacił po 50 - 200 zł za to, by widzieć w ich oczach podziw. Co ta kobieta wie o mnie, tego nawet się nie domyślam
i domyślać się nie chcę. Od jej męża wiem, że w domu mówiła , iż żona M (czyli ja) jest wariatką. Współczuła mu, ubolewała nad jego losem.
Nie bronię jej, nie mam powodów. Nie chcę jej oskarżać czy usprawiedliwiać. Stwierdzić mogę jedynie fakt -moralność jest tej kobiecie obca. Dała się też nabrać, da się wykorzystać, poniżać, okraść, upokorzyć, zwątpi w swoje zdrowe zmysły....
Z ust mi to wyjęłaś, dokładnie tak samo, tyle, że Ty masz większe dzieci...., eks nie tylko pewnie swojej kobiecie mówił, że jestem wariatką, chorą psychicznie... ale nawet i dzieciom.... Wiesz co ja uważam, że pewnie tak bedzie, że kiedyś zrozumie, jak bardzo dała się nabrać
, ale to już nie nasz problem, chyba
Anstawio ranny ptaszku, bardzo Cię kocham XXX
. Podobasz mi się taka, optymistycznie patrząca na sprawy
![]()
![]()
Zofio, to "ranny ptaszku" można zinterpretować dwojako. Fakt, wstaję codziennie wcześnie,bo pracę zaczynam od szóstej.
Trochę ranna w skrzydełko jestem,ale do wesela się zagoi ![]()
Moje myślenie jest racjonalnie pozytywne
Póki co nie ma się czym smucić.
Owszem,jest problem z mieszkaniem. Ale "problem" wynika z tego, że ja OCZEKUJĘ,że jm zamiast mówić "Pomyślę.Popytam.Dam znać" zacznie działać i się wymelduje. Opcja najłatwiejsza. Wiem dlaczego się nie może wymeldować tylko,że mam to już gdzieś.
Oczywiście istnieją inne opcje,które wymagają mojego działania,czasu,cierpliwości,straty finansowej,ale finał wygląda korzystnie ![]()
I ostatnia opcja "Na szczęściarę"
Może jutro u adwokata dowiem się czegoś,czego jeszcze nie wiem i okaże się to strzałem w dziesiątkę ![]()
Jestem dobrej myśli.
A wczoraj usłyszałam,że jestem miłą pozytywnie zakręconą osobą.
To prawda,że wraz ze zmianą myślenia, toksyczni ludzie znikają! ![]()
Good luck ladies!
Syn pojechał
![]()
![]()
![]()
i
![]()
Dwa skrajne uczucia jednocześnie - smutek i radość.
Nie chciałam okazywać mu swojego smutku.
Przegadaliśmy pół nocy. CZekał na słowa, że mi smutno, przykro. Usłyszał je.... nawet łzy zobaczył (blokada puściła !) Wie też, że cieszę się, iż zaczyna swoje dorosłe życie i to w tak fajny sposób ( praca w ukochanym zawodzie w Pl, piękny apartament, piękne miasto, świetne zarobki). Przy pożegnaniu i on miał wilgotne oczy.
Ojca prosił o pomoc w przeżyciu do pierwszej wypłaty. Usłyszał, nie mam pieniędzy, noooo może jakieś 200/300 zł podeślę, ale na razie ie mam.....smutne. Wspomogłam finansowo go ja i moja rodzina.
Syn zaskoczył mnie dzisiaj słowami, że wspomagać finansowo co miesiąc mnie będzie (z uwagi na koszta utrzymania domu). Wzruszył mnie tymi słowami. Dobrego mam syna ! Mam dwóch dobrych synów ! BArdzo ich kocham i oni o tym wiedzą.
Smuuuuuuuuuuuuutno mi !!!!!!!!
buuuuuuuuu
Przytulam Cię mocno.... ![]()
Oni Ciebie też kochają....
Good luck ![]()
Anstawio ranny ptaszku, bardzo Cię kocham XXX
. Podobasz mi się taka, optymistycznie patrząca na sprawy
![]()
![]()
Zofio, to "ranny ptaszku" można zinterpretować dwojako. Fakt, wstaję codziennie wcześnie,bo pracę zaczynam od szóstej.
Trochę ranna w skrzydełko jestem,ale do wesela się zagoiMoje myślenie jest racjonalnie pozytywne
Póki co nie ma się czym smucić.
Owszem,jest problem z mieszkaniem. Ale "problem" wynika z tego, że ja OCZEKUJĘ,że jm zamiast mówić "Pomyślę.Popytam.Dam znać" zacznie działać i się wymelduje. Opcja najłatwiejsza. Wiem dlaczego się nie może wymeldować tylko,że mam to już gdzieś.
Oczywiście istnieją inne opcje,które wymagają mojego działania,czasu,cierpliwości,straty finansowej,ale finał wygląda korzystnie
I ostatnia opcja "Na szczęściarę"Może jutro u adwokata dowiem się czegoś,czego jeszcze nie wiem i okaże się to strzałem w dziesiątkę
Jestem dobrej myśli.
A wczoraj usłyszałam,że jestem miłą pozytywnie zakręconą osobą.
To prawda,że wraz ze zmianą myślenia, toksyczni ludzie znikają!Good luck ladies!
Brawo Anstawia:), pozytywne myślenie - pozytywnie Cię nakręca ![]()
Powodzenia...
Good luck
![]()
Anstawia napisał/a:Anstawio ranny ptaszku, bardzo Cię kocham XXX
. Podobasz mi się taka, optymistycznie patrząca na sprawy
![]()
![]()
Zofio, to "ranny ptaszku" można zinterpretować dwojako. Fakt, wstaję codziennie wcześnie,bo pracę zaczynam od szóstej.
Trochę ranna w skrzydełko jestem,ale do wesela się zagoiMoje myślenie jest racjonalnie pozytywne
Póki co nie ma się czym smucić.
Owszem,jest problem z mieszkaniem. Ale "problem" wynika z tego, że ja OCZEKUJĘ,że jm zamiast mówić "Pomyślę.Popytam.Dam znać" zacznie działać i się wymelduje. Opcja najłatwiejsza. Wiem dlaczego się nie może wymeldować tylko,że mam to już gdzieś.
Oczywiście istnieją inne opcje,które wymagają mojego działania,czasu,cierpliwości,straty finansowej,ale finał wygląda korzystnie
I ostatnia opcja "Na szczęściarę"Może jutro u adwokata dowiem się czegoś,czego jeszcze nie wiem i okaże się to strzałem w dziesiątkę
Jestem dobrej myśli.
A wczoraj usłyszałam,że jestem miłą pozytywnie zakręconą osobą.
To prawda,że wraz ze zmianą myślenia, toksyczni ludzie znikają!Good luck ladies!
Brawo Anstawia:), pozytywne myślenie - pozytywnie Cię nakręca
Powodzenia...
Dziękuję ![]()
Przede wszystkim pozytywne myślenie na swój temat. Na przykład,że mam prawo dbać o siebie i swoje interesy ![]()
A co do problemów.
Na świecie żyje i żyło mnóstwo osób. Nie ma takiego problemu, którego ktoś przed nami nie przeżył i nie opisał! Dlatego warto czytać! I rozmawiać z ludźmi ![]()
Z ust mi to wyjęłaś, dokładnie tak samo, tyle, że Ty masz większe dzieci...., eks nie tylko pewnie swojej kobiecie mówił, że jestem wariatką, chorą psychicznie... ale nawet i dzieciom.... Wiesz co ja uważam, że pewnie tak bedzie, że kiedyś zrozumie, jak bardzo dała się nabrać :), ale to już nie nasz problem, chyba
Tak, ja mam większe dzieci, ale małe dzieci nie dają spać, a duże żyć :D :).
To straszne, że dzieciom o Tobie mówił takie rzeczy. Takimi słowami kaleczył je, powodował w nich strach, zwątpienie, zabierał poczucie bezpieczeństwa. Ohyda !!!
Czy ona zrozumie ? Nie mój problem, na pewno nie mój, jeśli ja już będę bezpieczna :). Na ten moment, mocno kciuki trzymam aby nie rozumiała. Na ten moment zostałby bez dachu nad głową, bez firmy i środków, czyli bez grosza.
Mam nagranie z nocnej jego wizyty, kiedy chciał wrócić. Wiele mówił o niej złego np., że mało inteligentna, że życie mu cyt. "spier****ła". Mówił też o powrocie cyt. " w cuglach, na skrzydłach'', deklamował "miałeś chamie złoty róg" i ja i życie ze mną miałó być tym rogiem. Kiedyś, jak będę bezpieczna, dostanie ona ode mnie kwiaty z załącznikiem w postaci płyty. Zemsta ? Potraktuję to jako podziękowanie :).
Zgadzam się z Happufull i Tobą - ta kobieta należy do gatunku ludzi bez kręgosłupa moralnego, ale jestem jej za jej wadę wdzięczna :)
CZy ona wie, że ja byłam oszukiwana. Oczywiście nie ! Każda kochanka ma pewność, że kochaś jest UCZCIWY ZAWSZE I WSZĘDZIE. Jest uczciwy i bardzo nieszczęśliwy, BO JEST POKRZYWDZONY :D.
Kobietki, dziękuję Wam wszystkim za miłe i ciepłe słowa. Jesteście kochane !!!!!!!!!!!
Dziękuję
Przede wszystkim pozytywne myślenie na swój temat. Na przykład,że mam prawo dbać o siebie i swoje interesyA co do problemów.
Na świecie żyje i żyło mnóstwo osób. Nie ma takiego problemu, którego ktoś przed nami nie przeżył i nie opisał! Dlatego warto czytać! I rozmawiać z ludźmi
I o to chodzi.... czytać, rozmawiać, pisać... I ja tę prawdę niedawno odkryłam. Człowiekowi wtedy naprawdę lepiej, wie, że nie jest sam ze swoim problemem. Warto się otworzyć ![]()
Czytać, rozmawiać, pisać i DZIAŁAĆ!
Warto uprawiać sport,zwłaszcza biegać. Jak się biega to w pewnym momencie słyszymy głos w podświadomości: NIE DAM RADY. Jak uda się go pokonać, to okazuje się, że dajesz radę, nawet możesz biec szybciej.
I to tak jak w życiu, jeśli pokonasz przekonanie,że "nie dam rady",zaczynasz działać i okazuje się, że wszystko jest możliwe.
Dlatego warto biegać, uprawiać sport.
Silly Hopes napisał/a:Z ust mi to wyjęłaś, dokładnie tak samo, tyle, że Ty masz większe dzieci...., eks nie tylko pewnie swojej kobiecie mówił, że jestem wariatką, chorą psychicznie... ale nawet i dzieciom.... Wiesz co ja uważam, że pewnie tak bedzie, że kiedyś zrozumie, jak bardzo dała się nabrać
, ale to już nie nasz problem, chyba
Tak, ja mam większe dzieci, ale małe dzieci nie dają spać, a duże żyć
![]()
.
To straszne, że dzieciom o Tobie mówił takie rzeczy. Takimi słowami kaleczył je, powodował w nich strach, zwątpienie, zabierał poczucie bezpieczeństwa. Ohyda !!!
Wiesz, na szczęście on zjawiał sie raz w roku.... Tyle dobrego. Teraz nie bardzo chcą z nim gadać.... zawiódł ich nie raz....
...Czy ona zrozumie ? Nie mój problem, na pewno nie mój, jeśli ja już będę bezpieczna
. Na ten moment, mocno kciuki trzymam aby nie rozumiała. Na ten moment zostałby bez dachu nad głową, bez firmy i środków, czyli bez grosza.
Mam nagranie z nocnej jego wizyty, kiedy chciał wrócić. Wiele mówił o niej złego np., że mało inteligentna, że życie mu cyt. "spier****ła". Mówił też o powrocie cyt. " w cuglach, na skrzydłach'', deklamował "miałeś chamie złoty róg" i ja i życie ze mną miałó być tym rogiem. Kiedyś, jak będę bezpieczna, dostanie ona ode mnie kwiaty z załącznikiem w postaci płyty. Zemsta ? Potraktuję to jako podziękowanie.
Zgadzam się z Happufull i Tobą - ta kobieta należy do gatunku ludzi bez kręgosłupa moralnego, ale jestem jej za jej wadę wdzięczna
CZy ona wie, że ja byłam oszukiwana. Oczywiście nie ! Każda kochanka ma pewność, że kochaś jest UCZCIWY ZAWSZE I WSZĘDZIE. Jest uczciwy i bardzo nieszczęśliwy, BO JEST POKRZYWDZONY.
Wiesz, kiedyś tak bardzo byłam zła na tę kobietę, a teraz jestem jej wdzięczna, że zabrała karalucha z mojego życia. Ale chyba nie aż tak, aby wręczać jej kwiaty. I naprawdę w tej chwili, mało mnie obchodzi, co by było gdyby został sam - bez dachu nad głową, bez środków do życia...., sam sobie na to zasłużył. A ona? Tez mnie mało to obchodzi.... Wiem, że martwienie się o kogoś, kto się na nas wypina nie ma sensu. Próbowałam go zrozumieć kilka lat temu, jak pisał, że ma problemy finansowe i nie prześle mi alimentów czy mniej. Ok, rozumiem... mówiłam i czekałam na lepsze czasy, ona nie pracowała wtedy, układali sobie nowe gniazdko. Ale do licha, jego dzieci nie miały czasem co jeść.... i tym się nie martwił, bo ona miała potrzeby, bo ona była koło niego.... a jego dzieci nie. On miał dla nas zrozumienie - NIE, nie obchodziło go to. To dlaczego ja się mam martwić....
Wszystko wymaga czasu, aby pewne rzeczy zrozumieć, dostrzec....
Anstawio ranny ptaszku, bardzo Cię kocham XXX
. Podobasz mi się taka, optymistycznie patrząca na sprawy
![]()
![]()
Zofio, to "ranny ptaszku" można zinterpretować dwojako. Fakt, wstaję codziennie wcześnie,bo pracę zaczynam od szóstej.
Trochę ranna w skrzydełko jestem,ale do wesela się zagoiMoje myślenie jest racjonalnie pozytywne
Póki co nie ma się czym smucić.
Owszem,jest problem z mieszkaniem. Ale "problem" wynika z tego, że ja OCZEKUJĘ,że jm zamiast mówić "Pomyślę.Popytam.Dam znać" zacznie działać i się wymelduje. Opcja najłatwiejsza. Wiem dlaczego się nie może wymeldować tylko,że mam to już gdzieś.
Oczywiście istnieją inne opcje,które wymagają mojego działania,czasu,cierpliwości,straty finansowej,ale finał wygląda korzystnie
I ostatnia opcja "Na szczęściarę"Może jutro u adwokata dowiem się czegoś,czego jeszcze nie wiem i okaże się to strzałem w dziesiątkę
Jestem dobrej myśli.
A wczoraj usłyszałam,że jestem miłą pozytywnie zakręconą osobą.
To prawda,że wraz ze zmianą myślenia, toksyczni ludzie znikają!Good luck ladies!
Jesteś ranna jak każda z nas
I zawsze bądź dobrej myśli X X X
i zawsze bądź szczęściarą ![]()
Wszystko wymaga czasu, aby pewne rzeczy zrozumieć, dostrzec....
...i OLAC*
. Czego wszystkim tego stanu zycze
.
*dotyczy karalucha i karaluszych lasek
Czytać, rozmawiać, pisać i DZIAŁAĆ!
Brawo X X X.
Jestem pod wrażeniem.
Kobietki, dziękuję Wam wszystkim za miłe i ciepłe słowa. Jesteście kochane !!!!!!!!!!!
Tyle komplementow od poniedzialku
![]()
http://www.youtube.com/watch?v=D5Y11hwjMNs
A ja właśnie przeczytałam,że "pozytywnie zakręcona nie musi oznaczać idiotka! Jest to osoba optymistycznie patrząca na świat i ciesząca się z każdej chwili."
Ciekawe co autor miał na myśli mówiąc o mnie "pozytywnie zakręcona" hmmmm...
A ja właśnie przeczytałam,że "pozytywnie zakręcona nie musi oznaczać idiotka! Jest to osoba optymistycznie patrząca na świat i ciesząca się z każdej chwili."
Ciekawe co autor miał na myśli mówiąc o mnie "pozytywnie zakręcona" hmmmm...
Ej...., a co to do główki Ci przyszło, że "pozytywnie zakręcona" to idiotka? No wiesz ![]()
Przeszłości nie zmienimy. Możemy tylko chcieć ją zrozumieć. Tylko na przyszłość mamy wpływ i odrobinę na teraźniejszość
Ja bym to ujela tak:
Z przeszlosci powinnysmy wyciagnac wnioski na przyszlosc ale zyc teraz i byc swiadomym "teraz" ![]()
A ja właśnie przeczytałam,że "pozytywnie zakręcona nie musi oznaczać idiotka! Jest to osoba optymistycznie patrząca na świat i ciesząca się z każdej chwili."
Ciekawe co autor miał na myśli mówiąc o mnie "pozytywnie zakręcona" hmmmm...
Jezeli ktos Ci mowi "pozytywnie zakrecona" to zaczyna od "pozytywnie" a Ty slyszysz tylko "zakrecona" ![]()
Moze zwracaj wiecej uwagi na "pozytywne" opinie o Tobie
. Jak chcesz to poczytaj sobie forum i policz ile pozytywnych opini na Twoj temat pisalysmy XXX ![]()
Poczytaj sobie tez, kto pisal negatywnie o Tobie XXX
No kto? Ty sama ![]()
A jak chcesz wiedziec co ta osoba miala dokladnie na mysli to czemu nie spytasz tej osoby?
I naprawdę w tej chwili, mało mnie obchodzi, co by było gdyby został sam - bez dachu nad głową, bez środków do życia...., sam sobie na to zasłużył. A ona? Tez mnie mało to obchodzi.... Wiem, że martwienie się o kogoś, kto się na nas wypina nie ma sensu. Próbowałam go zrozumieć kilka lat temu, jak pisał, że ma problemy finansowe i nie prześle mi alimentów czy mniej. Ok, rozumiem... mówiłam i czekałam na lepsze czasy, ona nie pracowała wtedy, układali sobie nowe gniazdko. Ale do licha, jego dzieci nie miały czasem co jeść.... i tym się nie martwił, bo ona miała potrzeby, bo ona była koło niego.... a jego dzieci nie. On miał dla nas zrozumienie - NIE, nie obchodziło go to. To dlaczego ja się mam martwić....
Wszystko wymaga czasu, aby pewne rzeczy zrozumieć, dostrzec....
Źle mnie zrozumiałaś ! Nim się nie martwię, nią też. Bez dachu i pieniędzy = powrót do domu, bo gdzie się podzieje ? Czy musi mnie pytać o zgodę na powrót? Nie ! MA prawo wrócić, jeszcze ma gdzie, a ja pracuję nad tym intensywnie, żeby "gdzie" nie miał ! Pisałam, że traktuję go jedynie jak ścianę
, która pieniądze wypłaca (czytaj, bankomat
), jak płatnika alimentów. Nią też nie jestem zainteresowana, ale wdzięczna jej będę dozgonnie
.
Martwię się o siebie, dom, dzieci......niczym więcej się nie martwię, nawet złą pogodą
![]()
MA prawo wrócić, jeszcze ma gdzie, a ja pracuję nad tym intensywnie, żeby "gdzie" nie miał
Czy to znaczy, ze dom nalezy do was obojga?
A ja właśnie przeczytałam,że "pozytywnie zakręcona nie musi oznaczać idiotka! Jest to osoba optymistycznie patrząca na świat i ciesząca się z każdej chwili."
Ciekawe co autor miał na myśli mówiąc o mnie "pozytywnie zakręcona" hmmmm...
A to przypadkiem nie oznacza osoby, którą otoczenie lubi, bo wywołuje uśmiech na ich twarzach?
Nawet, jeśli czasem sprawia wrażenie nieco roztargnionej? Bo mnie to na myśl przyszło ![]()
Ja tam bym bardzo chciała być zawsze pozytywnie zakręcona
![]()
zofia282 napisał/a:MA prawo wrócić, jeszcze ma gdzie, a ja pracuję nad tym intensywnie, żeby "gdzie" nie miał
Czy to znaczy, ze dom nalezy do was obojga?
Nie lubię spraw skomplikowanych ani spraw komplikować, ale to ja
![]()
Złoto ? kocham je ! ......ponoć milczenie jest złotem...... ![]()
zabka-k napisał/a:Przeszłości nie zmienimy. Możemy tylko chcieć ją zrozumieć. Tylko na przyszłość mamy wpływ i odrobinę na teraźniejszość
Ja bym to ujela tak:
Z przeszlosci powinnysmy wyciagnac wnioski na przyszlosc ale zyc teraz i byc swiadomym "teraz"
No, wiesz, ja sobie teraz to jeszcze uświadamiam
Ale z teraz będzie jutro
A powoli każde teraz obraca się w jeszcze sympatyczniejsze jutrzejsze teraz ![]()
Happyfull napisał/a:zofia282 napisał/a:MA prawo wrócić, jeszcze ma gdzie, a ja pracuję nad tym intensywnie, żeby "gdzie" nie miał
Czy to znaczy, ze dom nalezy do was obojga?
Nie lubię spraw skomplikowanych ani spraw komplikować, ale to ja
![]()
![]()
Złoto ? kocham je ! ......ponoć milczenie jest złotem......
A ja kocham srebro
!!!!
zofia282 napisał/a:MA prawo wrócić, jeszcze ma gdzie, a ja pracuję nad tym intensywnie, żeby "gdzie" nie miał
Czy to znaczy, ze dom nalezy do was obojga?
............yyyy.......jest zameldowany......bardzo złoto kocham
![]()
Happyfull napisał/a:zabka-k napisał/a:Przeszłości nie zmienimy. Możemy tylko chcieć ją zrozumieć. Tylko na przyszłość mamy wpływ i odrobinę na teraźniejszość
Ja bym to ujela tak:
Z przeszlosci powinnysmy wyciagnac wnioski na przyszlosc ale zyc teraz i byc swiadomym "teraz"No, wiesz, ja sobie teraz to jeszcze uświadamiam
Ale z teraz będzie jutro
![]()
![]()
A powoli każde teraz obraca się w jeszcze sympatyczniejsze jutrzejsze teraz
Bardzo fajne to ostatnie zdanie
"Sympatyczniejsze jutrzejsze teraz" ![]()
Chyba ukradne do mojej ksiazki - moge?
Happyfull napisał/a:zofia282 napisał/a:MA prawo wrócić, jeszcze ma gdzie, a ja pracuję nad tym intensywnie, żeby "gdzie" nie miał
Czy to znaczy, ze dom nalezy do was obojga?
............yyyy.......jest zameldowany......bardzo złoto kocham
![]()
![]()
Ja po studiach ekonomicznych
Zloto to bardzo dobra inwestycja jezeli porownamy do bardzo niskiego oprocentowania na kontach oszczednosciowych ![]()
Anstawia napisał/a:A ja właśnie przeczytałam,że "pozytywnie zakręcona nie musi oznaczać idiotka! Jest to osoba optymistycznie patrząca na świat i ciesząca się z każdej chwili."
Ciekawe co autor miał na myśli mówiąc o mnie "pozytywnie zakręcona" hmmmm...Jezeli ktos Ci mowi "pozytywnie zakrecona" to zaczyna od "pozytywnie" a Ty slyszysz tylko "zakrecona"
Moze zwracaj wiecej uwagi na "pozytywne" opinie o Tobie. Jak chcesz to poczytaj sobie forum i policz ile pozytywnych opini na Twoj temat pisalysmy XXX
Poczytaj sobie tez, kto pisal negatywnie o Tobie XXX
No kto? Ty sama
A jak chcesz wiedziec co ta osoba miala dokladnie na mysli to czemu nie spytasz tej osoby?
Olać to!
Hej dziewczyny. Ja chyba też mam problem z ,, kochaniem za bardzo'' Jak byłam młoda tj. miałam 16 lat miałam fajnego faceta, był w stanie zrobić dla mnie wszystko, kochał mnie nad życie, planowaliśmy wspólną przyszłość byliśmy razem 5 lat. myślałam, że to ten jedyny no bo przecież był idealny, ale czasem za dobry; wiedziałam że co by nie było on nie odejdzie... aż pewnego dnia ja stwierdziłam, że to nie ma sensu, że jestem zbyt młoda, że nic w sumie w życiu nie przeżyłam, że chce czegoś więcej. Takim sposobem wpadłam w wir imprez i rozrywek, poznałam kolesia dużo od siebie starszego i spotykaliśmy się tak o bez zobowiązań i to po 5 latach spowiadania się z każdego kroku mi pasowało niestety z czasem przestało, ale to nie był gość z którym można by było się związać, zrezygnowałam z tego bo doszłam do wniosku, że potrzebuje czegoś więcej od życia... i tak w sumie zaczęła się moja samotność, były koleżanki, imprezy, ale z to z czasem to przestało dawać radość, potrzebowałam bliskości kogoś; aż w końcu ktoś się pojawił, zacoł zabiegać interesować się i ja straciłam głowę totalnie... chciałam dać mu to wszystko czego nie dałam byłemu byłam na rane przyłóż normalnie, zauroczyłam się jak mała dziewczynka, normalnie nie dotykałam ziemi, aż w końcu coś się popsuło nagle on przesytał się odzywać, mam do siebie żal, że chiałam tak za wszelką cene być jak najlepsza dla niego, że chciałam mu dać to czego nie dawałam tamtemu i osiągnąć SZCZĘŚCIE, żeby przy mnie był; potem okazało się, że wrócił do byłej... Aaaa zapomniałam dodać, że pochodzę z małego miasteczka i wszyscy tu się znają, więc nie czuję się komfortowo, mam wyrzuty, że byłam taka naiwna, że w ogole nie pomyślałam, że on przecież może coś czuć do tej byłej laski... No i teraz to co dzieje się w mojej głowie to jedna wielka masakra... czasem myślę, że już mnie nic dobrego nie spotka, że zasłużyłam na to, że nie doceniłam tego mjego byłego, a on na prawde był idealny pod każdym względem a ja głupia nie wiadomo czego od życia chciałam... Miała tak któraś z was?
bo ja jestem w kropce mam teraz 23 lata i na prawdę chciała bym mieć kogoś kto będzie dla mnie oparcie, kogoś z kim można myśleć poważnie o przyszłości a boję się, że nie spotkam nikogo takiego, a jak spotkm yo odstraszę go tym swoim zawzięciem!!
zabka-k napisał/a:Happyfull napisał/a:Ja bym to ujela tak:
Z przeszlosci powinnysmy wyciagnac wnioski na przyszlosc ale zyc teraz i byc swiadomym "teraz"No, wiesz, ja sobie teraz to jeszcze uświadamiam
Ale z teraz będzie jutro
![]()
![]()
A powoli każde teraz obraca się w jeszcze sympatyczniejsze jutrzejsze teraz
Bardzo fajne to ostatnie zdanie
![]()
![]()
"Sympatyczniejsze jutrzejsze teraz"
Chyba ukradne do mojej ksiazki - moge?
No ![]()
Strony Poprzednia 1 … 236 237 238 239 240 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026