Z takimi fajerwerkami może być ciężko.
Może sobie pomyślmy co przydarzyło się Pati nad morzem i lepiej będzie się spało ![]()
Dobranoc
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Strony Poprzednia 1 … 235 236 237 238 239 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Z takimi fajerwerkami może być ciężko.
Może sobie pomyślmy co przydarzyło się Pati nad morzem i lepiej będzie się spało ![]()
Dobranoc
Podobne tematy
Wiem,że nie czas jeszcze na szampana i to dopiero początek...ale skoro nie ma się czego bać...
ZROBIŁAM TO!!!!! UMÓWIŁAM SIĘ Z ADWOKATEM!!!! ROZWODZĘ SIĘ Z TYM DUPKIEM!!!!!
Przepraszam, musiałam
No BRAWO
. Widzę właśnie ogromne poruszenie..... Super, odważna z Ciebie kobita, widzisz.
A na szampana to byłysmy umówione na czwartek chyba właśnie
![]()
Dżizasss, co za niesamowitą wiadomość właśnie dostałam. Co za dzień!
Właśnie dostałam maila od pary moich instruktorów jogi. Przestałam do nich chodzić w lecie. Napisali żebym wróciła, że nie będę im musiała dużo płacić i... że szukają instruktora i chcieliby mnie na niego szkolić.
O rrrannny...
No proszę. Ja juz dziś w domu to mówiłam i powtórze to i Tobie.... "po burzy zawsze przychodzi słońce".....
Sama radość, tak trzymaj
![]()
Spokojnej nocki Wam wszystkim
Anstawio, Twoje ostatnie wpisy czyta się jak bajkę: wszystko nagle zaczęło się układać jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Wspaniale, moje gratulacje. Aż człowiek zaczyna wierzyć, że musi się udać i nie ma rzeczy niemożliwych. Myślę że oprócz pomocy 'czarodziejek' zadziałała Twoja nowa, magiczna umiejętność: podejmowanie decyzji w zgodzie z sobą i bez poczucia winy w stosunku do innych. Uwierzyłaś w siebie i w to, że masz prawo do własnych decyzji i oto skutek. Życzę Ci wytrwania na drodze do poznania siebie i ułożenia sobie jak najlepszych stosunków z własnym wnętrzem, swoimi zaletami i wadami. Jeszcze raz bardzo Ci gratuluję i życzę dalszych sukcesów.
Pati31, Twoja historia napawa optymizmem, bo jak widać może istnieć życie po chorym związku. I to szczęśliwe, wspaniałe życie. Niezależnie od tego, jak się będzie układał Twój związek (choć mam nadzieję, że jak najlepiej), Ty dasz sobie radę, bo wiele się już nauczyłaś i tak naprawdę stałaś się kimś innym niż osoba, która pojawiła się na tym forum i przybrała nick 'Pati31'. To też daje nam poczucie, że jeszcze wiele przed nami i jeśli tylko zechcemy, mamy szansę na sukces w życiu i miłości. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę szczęścia z Trenerem.
Wlasnie sprawdzilam swoj kupon lotto. Wygralam 10 ?
Na butelke wina w czwartek starczy ![]()
oj bylam sie kompac
)
Tak Nowa Nadziejo - dluga droge przeszlam , Pozwiliam sobie zaryzykowac ,dalam sobie prawo do zycia i przezywania go ,, ale bardzo duzo dala mi filozofia i Buddyzm.
Dzisiaj dziekuje swojemu perwszemu facetowi czyli mojem bylemu mezowi, to dzieki jego bledom wzroslam.
Zycie pisze rozne scenariusze , wazne by sie go nie bac.
Pozdraiwam i Milej Nocki dziewczynki
Z takimi fajerwerkami może być ciężko.
Może sobie pomyślmy co przydarzyło się Pati nad morzem i lepiej będzie się spało
Dobranoc
hhehe codziennie o tym ,mysle licze dni do nastepnego wyjazdu na bzykanie hehhehe
,,ale to sie dzieje.........
Dobranoc kochane kobitki
Czytam Was i uśmiech nie schodzi mi z twarzy
.
Usmiechniętej nocki....
Chyba powoli odzyskam wiarę w ludzi.
To niesamowite,że spotkałam na swojej drodze ludzi,którzy wierzą we mnie i mój talent bardziej niż ja sama.
Wczoraj w nocy kolejny sms,tym razem od badboy'a z UK: Sprawdziłem samoloty.Przylecę szybciej niż się tego spodziewasz.
O maj gad ![]()
Happyfull- gratuluję wygranej!
SillyHopes & Nowa nadziejo- dziękuję :*
Witam Was,jestem tu nowa.Wczoraj trafiłam na tą stronę ,a wszak również mam już 50-siątkę.Poczytałam trochę i nabrałam siły ,aby obejrzeć swoje życie pod mikroskopem i zasięgnąć rady bardziej doświadczonych z Was.Mam 30-sto letni staż małżeński,dwoje dorosłych dzieci ,które już z nami nie mieszkają,wyniosły się za granicę ,z dala od naszego życia.Siedzę 30 lat w tak zwanym chorym związku i jak dotąd miałam nadzieję na
poprawę i lepsze jutro.W obecnej chwili nie pracuję ,ale jest to tylko krótki przystanek ,przed następną pracą.Mam w końcu czas ,aby się zastanowić nad następnym etapem w swoim życiu.Rozumiem kobiety zastraszane ,poniżane ,słuchające ,że nie są nic warte,bo sama tak mam.
Co zrobić ,aby stać się silną i raz na zawsze zmienić swoje życie.Ja robię to ze setny raz i wciąż w tym tkwię.Głupota jakaś.Córka mówi o
uzależnieniu od kata,jak się wyraża ,ma rację bo czytam o tym i rozpaczam nad losem innych ,tłumacząc ,że mam lepiej .Przecież bije coraz rzadziej, mniej przeklina .Tragedia.Często myślę o zabraniu jednej torby i odejściu od niego i wciąż to odwlekam ,chociaż wiem ,że moje życie nigdy się nie zmieni.Mój mąż jest niereformowalny ,zresztą teść do śmierci wyżywał się na teściowej.To czego oczekiwać od męża.Dziewczyny co robić?
Jak się do tego zabrać i raz w końcu doprowadzić sprawę do końca.gdzie się przed nim ukryć ,aby mnie nie znalazł i nie przekonał ,abym do niego wróciła i dała następną szansę.Jestem tak zestresowana ,że na każdy podniesiony głos boli mnie brzuch i robi mi się słabo,a nie jestem tępą
babą.Całe życie prowadziłam swoją działalność ,znam się na handlu od sprzątaczki do dyrektora.Jak wielce jestem uzależniona ,to wiem tylko ja.
pomóżcie ,poradżcie coś.Też chciałabym napisać ,że można żyć nowym życiem ,gdzie nie ma strachu ,a tylko spokój i szczęście,gdzie ludzie się wspierają i uśmiechają.Bardzo Wam dziękuję za wysłuchanie mnie .Nie chcę martwić swoich dzieci ,bo im też jest ciężko.
Droga jana123
jesteś ofiarą przemocy fizycznej i psychicznej, uzależnioną od oprawcy.
W przypadku przemocy fizycznej, istnieje pomoc: Niebieska Linia i policja.
Potrzebna Ci jest pomoc psychologiczna czyli pisanie do nas:) oraz udanie się do psychologa. Nie wiem czy z któjejś z tych pomocy kiedykolwiek korzystałaś.
Zrobiłaś pierwszy odważny i mądry krok- dołączyłaś do nas! Czytaj i wyciągaj wnioski. A także pisz. Dziewczyny posiadają wiele bardzo pomocnych książek,które mogą wysłać Ci w formie pdf. Poproś,to Ci wyślą. Ja w tym momencie nie mam laptopa przy sobie.
Nie trać wiary w siebie i w to,że może być lepiej.
Uwalnianie się z toksycznych związków,gdzie istnieje przemoc jest długotrwałym procesem,ale możliwym. Poczytaj posty Zofii, bardzo mądrej i doświadczonej kobiety.
Masz już dorosłe dzieci,to plus. Teraz możesz zadbać w końcu o siebie.
Czy masz jakąś rodzinę lub znajomych,do których mogłabyś się wyprowadzić?
Dziękuję Anstawio za taką szybką odpowiedż.Nie ,nie mam dokąd się udać i w tym jest problem. Mój mąż postarał się abym nie miała zbyt wielu znajomych,a po drugie nie chciałabym nikomu siedzieć na głowie.Jak pisałam wcześniej narazie nie pracuję ,więc tym bardziej jestem od niego
zależna.Pracując we własnej firmie całe życie ,musiałam się temu całkowicie poświęcić ,a teraz nie pracując nie mam pieniędzy.I znowu koło się zamyka.Jestem na etapie początku .Najgorsze jest to ,że nie wiem sama co ze sobą zrobić.Wszystkim jest ciężko i nie chcę być dla nikogo ciężarem.Na pewno zaczynam realnie myśleć o rozstaniu,szukam pracy .Małymi kroczkami do przodu.
Ha! Dzień dobry! I miłego dnia wszystkim ![]()
Sporo muszę ponadrabiać
To zabieram się do czytania ![]()
Witajcie ![]()
jana123, fajnie, że napisałaś. Przede wszystkim, zmień myślenie - inni mają gorzej... no i co z tego? Co znaczy gorzej? -to, że mniej bije, mniej wyzywa? Mnie nikt nie bije, nie wyzywa (już...), i co mam mysleć, że inni mają gorzej? Załamywać się? Myśleć o "innych"? NIE, trzeba myśleć o sobie.... Jeśli mam źle, to co mogę zrobić, aby MI było lepiej. Czas coś zmienić.... Poczytaj trochę forum.... oprócz książek, o których pisała anstawia, są jeszcze blogi.
I tak jak piszesz - małymi kroczkami do przodu...
anstawia - spałaś Ty wogóle tej nocy.... ![]()
Żabko-k jest dużo racji w tym co piszesz. Jedno zastępuje drugie. Ale może to o to chodzi, by wyciągać te wszystkie problemy, uświadamiać je sobie, zrozumieć po to by nad nimi pracować.
Co do ludzi, ja czuję się jakbym przez 30 lat żyła w szpitalu psychiatrycznym na oddziale toksykologii. Same toksyny dookoła. Teraz, unikam ludzi jak ognia. Jakoś tak się składa, że wierzę psychologom i Wielokropkowi... Być może taki etap.
Jest jeszcze coś "chorego", co muszę sobie tu napisać. Ja czuję, że będę nie fair w stosunku do męża, gdy znajdę sobie nowych przyjaciół. Wiem, że to nienormalne. Wiem. Ale tak jak Żabko-k napisałaś, ja inaczej mysleć nie umiem, tylko głośno. Potrzebuję sobie robić szczerą konfrontację sama ze sobą. Po to by zrozumieć swoje błędy.Happyfull nie rozczarowałaś mnie. Napisałam,że mi pomoże a nie,że da gwarancję na wyjście z uzależnienia. Ja zawsze mówiłam "rozwód to tylko papierek". Tylko dlaczego go jeszcze nie wzięłam? I w sumie u mnie, to nie chodzi o rozwód w sensie papierka. Tylko o podjęcie decyzji. Być może to jest maleńki kroczek. Ale właśnie wróciłam z urzędu. Znalazłam polskiego adwokata z dofinansowaniem. Skromnie powiem, że się cieszę. Machina powoli rusza...
Przez ostatni czas tylko gadałam rozwód, rozwód, rozwód. I jak mąż się odezwał i stało się co się stało, to się wkurzyłam, bo nie wiedziałam co robić. I musiałam nakrzyczeć na Was, zamiast jemu powiedzieć "spadaj". No tak juz mam do jasnej Anielki. Nie jest to fajne, wcale nie jestem z tego dumna. Ale mimo wszystko, idę dalej droga, którą sobie do tej pory obrałam.
I praca nad sobą, to nie musi być "robota na całe życie" przecież...Tylko trzeba o swojej chorobie pamietać.
Więc myśl głośno
Przecież każdy z nas ma swój własny sposób na siebie
Ja też muszę szczerze się wygadać sama sobie, Pomijanie czegokolwiek przed sobą samym nic nie daje. Jest mnóstwo rzeczy, które nadal wypieram i nie chcę ich pamiętać, bo "one tylko miały miejsce", przecież wiem, to będę zwracać uwagę. A wiem, że nie zwracam
I ja sie z Tobą zgadzam, co napisałaś do Wielokropka - bo sama tak to czuję, że to praca na całe życie. Nie twierdzę na 100% że kiedyś nie uda mi się zapanować nad sobą całkowicie. Ale wydaje mi się, że nawet przy najpomyślniejszym obrocie spraw wszelakich - zawsze będę musiała pamiętać
![]()
Nakrzyczałaś, bo nauczono Cię, że masz myśleć o potrzebach osób, z którymi jesteś związana, nie o sobie. Z nim jesteś związana, choćby nawet na papierze, ale wyuczony mechanizm wymaga od Ciebie uległości i brania pod uwagę tylko tego, co on mówi. Ale włączyło się "myślenie"
Przecież gdybyś nie chciała, wcale byś nie czytała tego, co tu ktokolwiek pisze
I dlatego tak mi się podobała Twoja prosta odpowiedź na pytanie/stwierdzenie, że kochasz naprawdę. Otwarcie napisałaś, że nie, że to inny rodzaj emocji.
Jakbyś nie myślała, to też byś w ten sposób nie odpowiedziała, tylko zaczęła powątpiewać w siebie, że byc może ktoś w Tobie widzi więcej, a Ty uciekasz.
Tylko Żabko-k nie wiem dlaczego mam ochotę tą swoją potrzebę wywalać na forum? Może to chodzi o ludzi i mimo wszystko bycie wśród nich?
Z jednej strony chcę sobie sama to wszystko poukładać. Z drugiej strony potrzebuję się tym podzielić z innymi. Sama nie wiem jak to jest. Ale jak się nigdy nikomu nic nie mówiło o swoich problemach, to teraz naszła fala i wylewam z siebie wszystko... Aż czasami sama mam już siebie dość
(...)
Też wywalam, jak mnie za bardzo nosi wewnątrz. CHyba lepiej jednak nie trzymać totalnie wsystkiego w sobie, bo to powoduje depresje. Emocje muszą znajdować gdzieś ujście, robienie z siebie "głazu" jest chyba niezdrowe i dla psychiki i dla ciała...
Wiesz co.... Nie wiem, zastanawiam sie, jak to z tym jest. Jest potrzebny "trener", który kierunkuje rozliczanie się z samym sobą. Jest potrzebne "grono", które wyraża swoje zdanie, co myśli o tym, co my myślimy. Żebyśmy poza samym faktem, że mówimy o przeszłości jeszcze ruszyli własnym myśleniem i zaczęli wyciągać z tego wnioski. I przede wszystkim jesteśmy sami sobie potrzebni do rozliczenia się, wyciągnięcia wniosków i pójścia dalej. Sami ni zawsze jesteśmy w stanie wymyśleć coś rozsądnego, mamy "wachnięcia" i "tąpnięcia" (każdy je miewa). Potrzebny jest ktoś mimo wszystko, kto zwróci uwagę, że nie mamy się cofać. Chyba to niezbędne dla osób, które są na etapie dochodzenia do siebie.
Nie wiem - tak mi się myśli
Bo ja na takim etapie jestem
Bo sama nie dałabym rady, to wiem ![]()
Też mam czasem siebie dość i uciekłabym
Myślę, że i nie tylko ja. Ale nie mogę uciec w zapomnienie, niepamiętanie, wciskanie sobie, że jest beauty i rewelka - bo nie jest. ALe sama mówiłaś, że czasem warto odpocząć
I warto
Odpoczynek to nie ucieczka. To czas na zebranie sił do dalszego życia
Im mocniej się pracuje, tym bardziej potrzeba oddechu i relaksu
Ale chyba i praca i odpoczynek powinny być równie "intensywne"
A nie koniecznie długie ![]()
Witam Was serdecznie
No cóż, moje maleństwo chore...
, siedzimy w domku.
W piątek załatwiłam sobie, ze mój były nie będzie mógł już do mnie dzwonić, pisać i wogóle - zero kontaktu ze mną i dziećmi, a jak złamie - to areszt...., nie wiem sama, jak mi się to udało.... Czy chciałam aż tak? Nie wiem.... Czy mi z tym dobrze? - też nie wiem...., staram się tak mówić... Jedna sprawa z głowy....
No ale w domu...., dzieci OK
. No cóż, raz lepiej, raz gorzej.... właśnie w weekend było gorzej..... Ciągle sobie powtarzam - odpuść, wyluzuj.... A mój mężczyzna to jak kobieta ciężarna.... zmienne nastroje każdego dnia, baaa nawet w ciągu dnia. Niepotrzebnie mu zarzuciłam w sobotę brak rozmowy..., wiem. I niedziela - cichy dzień. Zobaczymy jak dzisiaj. Jestem dobrej myśli.
Ach...., ciężka ta praca nad sobą....
Pozdrawiam Was serdecznie
Kochana - zdrówka życzę!!! Jak najszybszego wychorowania się!!!
I obojgu chęci
Nieustających : I ogromnie dużo uśmiechu
![]()
hm... napisał/a:Z takimi fajerwerkami może być ciężko.
Może sobie pomyślmy co przydarzyło się Pati nad morzem i lepiej będzie się spało
Dobranoc
hhehe codziennie o tym ,mysle licze dni do nastepnego wyjazdu na bzykanie hehhehe
,,ale to sie dzieje.........
Dobranoc kochane kobitki
![]()
http://files.myopera.com/czwartarp/blog/szampan.jpg
Dołączam się ![]()
Chyba powoli odzyskam wiarę w ludzi.
To niesamowite,że spotkałam na swojej drodze ludzi,którzy wierzą we mnie i mój talent bardziej niż ja sama.Wczoraj w nocy kolejny sms,tym razem od badboy'a z UK: Sprawdziłem samoloty.Przylecę szybciej niż się tego spodziewasz.
O maj gad
Happyfull- gratuluję wygranej!
SillyHopes & Nowa nadziejo- dziękuję :*
Badboy upsssss....
Gratulacje Wszystkim Kochanym Dziewczynom za tak wiele miłych spraw które się zadziały i zadzieją jeszcze
To był naprawdę miły dzień, mnóstwo tych pozytywów było
Tyle pozytywnej energii
To ja życzę, aby tak jak najczęściej
![]()
Wiem, że jestem zabobonna....
, ale jak się tak miło tydzień zaczął, od poniedziałku, to podobno cały taki będzie......
![]()
czego sobie i Wam życzę ![]()
Jana123 fajnnie, ze nas znalazlas
. Zostan tutaj, poczytaj watek od poczatku, poczytaj sobie blogi: Terapia przez pisanie i Moje dwie glowy. Te blogi pisza kobiety, ktore tez tutaj trafily. Kopalnia wiedzy, sily i wiary w siebie ![]()
Ksiazki moge Ci wyslac tylko podaj email. Poza tym mamy tutaj Zofie, ktora uciekla od faceta po 26 malzenstwa. A teraz...sama poczytaj
![]()
Duzo sily i madrosci Ci zycze.
Witam Was,jestem tu nowa.Wczoraj trafiłam na tą stronę ,a wszak również mam już 50-siątkę.Poczytałam trochę i nabrałam siły ,aby obejrzeć swoje życie pod mikroskopem i zasięgnąć rady bardziej doświadczonych z Was.Mam 30-sto letni staż małżeński,dwoje dorosłych dzieci ,które już z nami nie mieszkają,wyniosły się za granicę ,z dala od naszego życia.Siedzę 30 lat w tak zwanym chorym związku i jak dotąd miałam nadzieję na
poprawę i lepsze jutro.W obecnej chwili nie pracuję ,ale jest to tylko krótki przystanek ,przed następną pracą.Mam w końcu czas ,aby się zastanowić nad następnym etapem w swoim życiu.Rozumiem kobiety zastraszane ,poniżane ,słuchające ,że nie są nic warte,bo sama tak mam.
Co zrobić ,aby stać się silną i raz na zawsze zmienić swoje życie.Ja robię to ze setny raz i wciąż w tym tkwię.Głupota jakaś.Córka mówi o
uzależnieniu od kata,jak się wyraża ,ma rację bo czytam o tym i rozpaczam nad losem innych ,tłumacząc ,że mam lepiej .Przecież bije coraz rzadziej, mniej przeklina .Tragedia.Często myślę o zabraniu jednej torby i odejściu od niego i wciąż to odwlekam ,chociaż wiem ,że moje życie nigdy się nie zmieni.Mój mąż jest niereformowalny ,zresztą teść do śmierci wyżywał się na teściowej.To czego oczekiwać od męża.Dziewczyny co robić?
Jak się do tego zabrać i raz w końcu doprowadzić sprawę do końca.gdzie się przed nim ukryć ,aby mnie nie znalazł i nie przekonał ,abym do niego wróciła i dała następną szansę.Jestem tak zestresowana ,że na każdy podniesiony głos boli mnie brzuch i robi mi się słabo,a nie jestem tępą
babą.Całe życie prowadziłam swoją działalność ,znam się na handlu od sprzątaczki do dyrektora.Jak wielce jestem uzależniona ,to wiem tylko ja.
pomóżcie ,poradżcie coś.Też chciałabym napisać ,że można żyć nowym życiem ,gdzie nie ma strachu ,a tylko spokój i szczęście,gdzie ludzie się wspierają i uśmiechają.Bardzo Wam dziękuję za wysłuchanie mnie .Nie chcę martwić swoich dzieci ,bo im też jest ciężko.
Ciężko wyjść z patologicznej sytuacji samemu. W każdym większym mieście w Polsce są ośrodki pomocy kryzysowej. Są tam specjaliści, którzy współpracują z policją.
Myślę i wiem z własnego doświadczenia, że aby wyjść z takiej sytuacji trzeba pokonać strach przed oprawcą. Ludzie, którzy w taki sposób krzywdzą wcale nie są tak silni jak to na wszelkie sposoby chcą udowodnić. Są bardzo słabi. Stać ich tylko na to aby podnieść rękę, bo nie potrafią rozmawiać , przekazać w inny sposób swoich komunikatów. Podnoszą rękę kiedy jak mówią nie chcemy ich słuchać. Albo zwyczajnie sprawia im satysfakcję poniżanie kogoś. Zdaję sobie sprawę, że trudno w to uwierzyć.
Wiem, że czasem nie chcemy wciągać w swoje sprawy bliskich, ale czasem to dodaje nam odwagi. Czasem te bliskie osoby mogą nam pomóc.
Najtrudniej być konsekwentnym w swoim działaniu podczas odcięcia się od takiej osoby. Trzeba chcieć, a strach przekuć w złość. Za nic nie pokazywać swego strachu, nawet kiedy w początkowej fazie jeszcze się boimy. Wtedy kiedy wymkniesz się spod kontroli swojemu oprawcy zobaczysz jak zmieni si? jego zachowanie. Pamiętaj, że to Ty decydujesz jak będziesz traktowana i czy pozwolisz żeby znów uderzył. Możesz to zmienić. Tylko się nie bój.
Ja na podniesienie ręki pozwoliłam tylko raz i od razu to zgłosiłam. Wiadomo, że się nie przyznał i robił ze mnie kretynkę przed wszystkimi. Ale to normalna kolej rzeczy. To mnie nie zniech?ciło.
Jana123 fajnnie, ze nas znalazlas
. Zostan tutaj, poczytaj watek od poczatku, poczytaj sobie blogi: Terapia przez pisanie i Moje dwie glowy. Te blogi pisza kobiety, ktore tez tutaj trafily. Kopalnia wiedzy, sily i wiary w siebie
Ksiazki moge Ci wyslac tylko podaj email. Poza tym mamy tutaj Zofie, ktora uciekla od faceta po 26 malzenstwa. A teraz...sama poczytaj![]()
![]()
Duzo sily i madrosci Ci zycze.
Dzięki ,tak zrobię.będę czytała i rosła w siłę i odwagę,
Witajcie ![]()
Happyfull jestem późnym strzelcem z roku 60. Mam 52 lata i dobrze mi z tym
.
Gratuluję Ci wiedzy i drogi jaką przeszłaś (chociaż niewiele o niej piszesz).
Jesteś mądrą kobietą ! ![]()
Anstawio dzięki i gratuluję Ci decyzji, którą podjęłaś w zgodzie ze sobą
i samodzielnie
. Możesz być z siebie dumna
Masz też namacalny dowód ile frajdy i innych dobrych emocji niesie decydowanie samej o sobie i tak trzymaj ![]()
Pati miłość uskrzydla - to widać ! Super, że jesteś szczęśliwa i pielęgnuj to szczęście i pamiętaj, TY JESTEŚ NAJWAŻNIEJSZA
....a mąż .....obudził się ?!.......wiesz, jednak drań draniem pozostanie, a znane powiedzenie mówi, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna.
Silly.....myślę, że odzyskasz szacunek w oczach eksa. Wie, że nie gadasz po próżnicy, wie że nad nim jest prawo i on również musi go przestrzegać. Pokazałaś mu gdzie jego miejsce i super !
Twój przykład to dowód na to, że cudów nie ma i samo się nic nie dzieje
...... i tak to właśnie w życiu jest : potrzeba/świadomość, decyzja, działanie, efekty.
Co do obecnego partnera, to znowu chcesz go zmienić
, milczka przerobić chcesz na gadułę.
Powiadasz, w ciąży jest
....to może doczekasz się w końcu szczęśliwego rozwiązania
.
hm... Po raz kolejny powtórzę, jesteś fajną, miłą i wesołą kobietką. Bardzo ucieszyły mnie Twoje słowa, cyt." Zawsze chciałam, żeby nadeszła chwila, żebym mogła sobie tutaj z Wami posiedzieć " i dały nadzieję, że ta chwila właśnie nadeszła
.
Anstawia napisał/a:Chyba powoli odzyskam wiarę w ludzi.
To niesamowite,że spotkałam na swojej drodze ludzi,którzy wierzą we mnie i mój talent bardziej niż ja sama.Wczoraj w nocy kolejny sms,tym razem od badboy'a z UK: Sprawdziłem samoloty.Przylecę szybciej niż się tego spodziewasz.
O maj gad
Happyfull- gratuluję wygranej!
SillyHopes & Nowa nadziejo- dziękuję :*Badboy upsssss....
Tak hm... Muszę to sobie jasno i wyraźnie napisać
Ania, badboy z UK jest psychofagiem!! Stać Cię na zrównoważonego faceta (np nudnego jogina
)
Happyfull napisał/a:Jana123 fajnnie, ze nas znalazlas
. Zostan tutaj, poczytaj watek od poczatku, poczytaj sobie blogi: Terapia przez pisanie i Moje dwie glowy. Te blogi pisza kobiety, ktore tez tutaj trafily. Kopalnia wiedzy, sily i wiary w siebie
Ksiazki moge Ci wyslac tylko podaj email. Poza tym mamy tutaj Zofie, ktora uciekla od faceta po 26 malzenstwa. A teraz...sama poczytaj![]()
![]()
Duzo sily i madrosci Ci zycze.Dzięki ,tak zrobię.będę czytała i rosła w siłę i odwagę,
Jana a gdybys tak spakowala torbe i pojechala do dzieci? Nie na zawsze ale odetchnac? Pogadalabys szczerze z nimi. Teraz Ty potrzebujesz wsparcia i z tego co pisalas corka bedzie zadowolona, ze mama w koncu podjela dezyzje byc szczesliwa. Swiat twozymy sobie sami
Sama zobacz
http://vimeo.com/27246366
Ania, badboy z UK jest psychofagiem!! Stać Cię na zrównoważonego faceta (np nudnego jogina
)
Zrownowazony nie znaczy nudny
Pomysl, ze taki facet bedzie mial stala prace, bedziesz wyjezdzac na urlopy bo beda juz na poczatku roku zaplanowane, rachunki beda zaplacone, odlozone pieniadze na czarna godzine na ksiazeczce, masaz stop po ciezkiej pracy, zakupy w weekend, razem pojdziecie do teatru, muzeum, koncert, grill ze znajomymi bez "maryski" i ulania sie w trupa, a poza tym to taki np. jogin taki "wygibasny" w lozku
![]()
Też wywalam, jak mnie za bardzo nosi wewnątrz. CHyba lepiej jednak nie trzymać totalnie wsystkiego w sobie, bo to powoduje depresje. Emocje muszą znajdować gdzieś ujście, robienie z siebie "głazu" jest chyba niezdrowe i dla psychiki i dla ciała...
Wiesz co.... Nie wiem, zastanawiam sie, jak to z tym jest. Jest potrzebny "trener", który kierunkuje rozliczanie się z samym sobą. Jest potrzebne "grono", które wyraża swoje zdanie, co myśli o tym, co my myślimy. Żebyśmy poza samym faktem, że mówimy o przeszłości jeszcze ruszyli własnym myśleniem i zaczęli wyciągać z tego wnioski. I przede wszystkim jesteśmy sami sobie potrzebni do rozliczenia się, wyciągnięcia wniosków i pójścia dalej. Sami ni zawsze jesteśmy w stanie wymyśleć coś rozsądnego, mamy "wachnięcia" i "tąpnięcia" (każdy je miewa). Potrzebny jest ktoś mimo wszystko, kto zwróci uwagę, że nie mamy się cofać. Chyba to niezbędne dla osób, które są na etapie dochodzenia do siebie.
Nie wiem - tak mi się myśliBo ja na takim etapie jestem
Bo sama nie dałabym rady, to wiem
Też mam czasem siebie dość i uciekłabymMyślę, że i nie tylko ja. Ale nie mogę uciec w zapomnienie, niepamiętanie, wciskanie sobie, że jest beauty i rewelka - bo nie jest. ALe sama mówiłaś, że czasem warto odpocząć
I warto
Odpoczynek to nie ucieczka. To czas na zebranie sił do dalszego życia
Im mocniej się pracuje, tym bardziej potrzeba oddechu i relaksu
Ale chyba i praca i odpoczynek powinny być równie "intensywne"
A nie koniecznie długie
PIĘKNIE NAPISANE !!!
Podpisuję się pod tym postem !!!
![]()
Gratuluję Ci wiedzy i drogi jaką przeszłaś (chociaż niewiele o niej piszesz).
A co chcesz wiedziec? Wydawalo mi sie, ze duzo
. W kazdym poscie po trochu ![]()
Anstawia napisał/a:Ania, badboy z UK jest psychofagiem!! Stać Cię na zrównoważonego faceta (np nudnego jogina
)
Zrownowazony nie znaczy nudny
Pomysl, ze taki facet bedzie mial stala prace, bedziesz wyjezdzac na urlopy bo beda juz na poczatku roku zaplanowane, rachunki beda zaplacone, odlozone pieniadze na czarna godzine na ksiazeczce, masaz stop po ciezkiej pracy, zakupy w weekend, razem pojdziecie do teatru, muzeum, koncert, grill ze znajomymi bez "maryski" i ulania sie w trupa, a poza tym to taki np. jogin taki "wygibasny" w lozku
![]()
Wiesz, tak sobie teraz pomyślałam o sobie,że ja nie mam oszczędności,nie płacę rachunków w terminie, nie stać mnie na wakacje, ćwiczyłam jogę i w łóżku nie byłam wygibaśna
nie wychodzę z domu...
Jestem niezrównoważona ![]()
Witajcie
Happyfull jestem późnym strzelcem z roku 60. Mam 52 lata i dobrze mi z tym.
Gratuluję Ci wiedzy i drogi jaką przeszłaś (chociaż niewiele o niej piszesz).
Jesteś mądrą kobietą !Anstawio dzięki i gratuluję Ci decyzji, którą podjęłaś w zgodzie ze sobą
i samodzielnie
. Możesz być z siebie dumna
Masz też namacalny dowód ile frajdy i innych dobrych emocji niesie decydowanie samej o sobie i tak trzymaj
Pati miłość uskrzydla - to widać ! Super, że jesteś szczęśliwa i pielęgnuj to szczęście i pamiętaj, TY JESTEŚ NAJWAŻNIEJSZA
....a mąż .....obudził się ?!.......wiesz, jednak drań draniem pozostanie, a znane powiedzenie mówi, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna.
Silly.....myślę, że odzyskasz szacunek w oczach eksa. Wie, że nie gadasz po próżnicy, wie że nad nim jest prawo i on również musi go przestrzegać. Pokazałaś mu gdzie jego miejsce i super !
Twój przykład to dowód na to, że cudów nie ma i samo się nic nie dzieje...... i tak to właśnie w życiu jest : potrzeba/świadomość, decyzja, działanie, efekty.
Co do obecnego partnera, to znowu chcesz go zmienić, milczka przerobić chcesz na gadułę.
Powiadasz, w ciąży jest....to może doczekasz się w końcu szczęśliwego rozwiązania
.
hm... Po raz kolejny powtórzę, jesteś fajną, miłą i wesołą kobietką. Bardzo ucieszyły mnie Twoje słowa, cyt." Zawsze chciałam, żeby nadeszła chwila, żebym mogła sobie tutaj z Wami posiedzieć " i dały nadzieję, że ta chwila właśnie nadeszła.
Tak Zofio. Stało się i bardzo się z tego cieszę ![]()
hm... napisał/a:Anstawia napisał/a:Chyba powoli odzyskam wiarę w ludzi.
To niesamowite,że spotkałam na swojej drodze ludzi,którzy wierzą we mnie i mój talent bardziej niż ja sama.Wczoraj w nocy kolejny sms,tym razem od badboy'a z UK: Sprawdziłem samoloty.Przylecę szybciej niż się tego spodziewasz.
O maj gad
Happyfull- gratuluję wygranej!
SillyHopes & Nowa nadziejo- dziękuję :*Badboy upsssss....
Tak hm... Muszę to sobie jasno i wyraźnie napisać
Ania, badboy z UK jest psychofagiem!! Stać Cię na zrównoważonego faceta (np nudnego jogina
)
To może mu trza napisać żeby się nie przeleciał na darmo czasem ![]()
Happyfull napisał/a:Anstawia napisał/a:Ania, badboy z UK jest psychofagiem!! Stać Cię na zrównoważonego faceta (np nudnego jogina
)
Zrownowazony nie znaczy nudny
Pomysl, ze taki facet bedzie mial stala prace, bedziesz wyjezdzac na urlopy bo beda juz na poczatku roku zaplanowane, rachunki beda zaplacone, odlozone pieniadze na czarna godzine na ksiazeczce, masaz stop po ciezkiej pracy, zakupy w weekend, razem pojdziecie do teatru, muzeum, koncert, grill ze znajomymi bez "maryski" i ulania sie w trupa, a poza tym to taki np. jogin taki "wygibasny" w lozku
![]()
Wiesz, tak sobie teraz pomyślałam o sobie,że ja nie mam oszczędności,nie płacę rachunków w terminie, nie stać mnie na wakacje, ćwiczyłam jogę i w łóżku nie byłam wygibaśna
nie wychodzę z domu...
Jestem niezrównoważona
Hahaha ![]()
To się bierz za tę jogę to się zrównoważysz trochę ![]()
Happyfull napisał/a:Anstawia napisał/a:Ania, badboy z UK jest psychofagiem!! Stać Cię na zrównoważonego faceta (np nudnego jogina
)
Zrownowazony nie znaczy nudny
Pomysl, ze taki facet bedzie mial stala prace, bedziesz wyjezdzac na urlopy bo beda juz na poczatku roku zaplanowane, rachunki beda zaplacone, odlozone pieniadze na czarna godzine na ksiazeczce, masaz stop po ciezkiej pracy, zakupy w weekend, razem pojdziecie do teatru, muzeum, koncert, grill ze znajomymi bez "maryski" i ulania sie w trupa, a poza tym to taki np. jogin taki "wygibasny" w lozku
![]()
Wiesz, tak sobie teraz pomyślałam o sobie,że ja nie mam oszczędności,nie płacę rachunków w terminie, nie stać mnie na wakacje, ćwiczyłam jogę i w łóżku nie byłam wygibaśna
nie wychodzę z domu...
Jestem niezrównoważona
A ja juz kilka razy pisalam: Jak sie nie uwolnisz od toksyny bedziesz zawsze podtruta
. Wszystko przyjdzie w swoim czasie
Moze zagraj w lotto za 1 ?? Ja wygralam 10 ? czyli 9 ? do przodu ![]()
Zarty na bok, co do oszczednosci to nic nie moge poradzic, bo z pustego to i Salomon nie naleje. Jak pusto w kieszeni to i rachunki na czas nie zaplacone, znam
.
Wakacje nie musza byc drogie i latem
Co do jogi to nie jest tak jak z twoja terapia? Po kilku miesiacach oczekujesz "zupelnego uzdrowienia"?
Pamietasz jeszcze, zeby byc expertem w jakiejs sprawie potrzeba 5.000 godzin? Nic na skroty.
Jezeli nie wychodzisz z domu to wyjdz, np. do kina, do biblioteki - to sa miejsca, gdzie uczylam sie chodzic sama
A potem zaczelam chodzic sama do teatru i na kawe ![]()
A to na zachete
http://vimeo.com/27244727
Happyfull, z tym wychodzeniem do ludzi,to ja za chwilę zostanę wrzucona do najgłębszej wody świata. BOJĘ SIĘ TEGO i BARDZO CHCĘ TO ZROBIĆ.
Nie wiem czy jesteś w stanie zrozumieć, ile lęków chcę pokonać,by iść w sb na zajęcia jogi. Ale to pestka. Jak sobie pomyślę, że kiedyś będę takie zajęcia prowadzić. Dżizus!!!
Happyfull, z tym wychodzeniem do ludzi,to ja za chwilę zostanę wrzucona do najgłębszej wody świata. BOJĘ SIĘ TEGO i BARDZO CHCĘ TO ZROBIĆ.
Nie wiem czy jesteś w stanie zrozumieć, ile lęków chcę pokonać,by iść w sb na zajęcia jogi. Ale to pestka. Jak sobie pomyślę, że kiedyś będę takie zajęcia prowadzić. Dżizus!!!
Nie zostaniesz wrzucona do najglebszej wody swiata
. Sama do niej wskoczysz jak stwierdzisz, ze umiesz juz utrzymac sie na wodzie
. A poza tym zawsze mozesz wskoczyc w kamizelce ratunkowej ![]()
Happyfull, z tym wychodzeniem do ludzi,to ja za chwilę zostanę wrzucona do najgłębszej wody świata. BOJĘ SIĘ TEGO i BARDZO CHCĘ TO ZROBIĆ.
Nie wiem czy jesteś w stanie zrozumieć, ile lęków chcę pokonać,by iść w sb na zajęcia jogi. Ale to pestka. Jak sobie pomyślę, że kiedyś będę takie zajęcia prowadzić. Dżizus!!!
Kurna no idziesz i już. Czego si? boisz?
Pomyśl jak się będziesz czuła kiedy to pokonasz.
Narazie skupię się na tym co jest dziś,tu i teraz. Nie ma co martwić się o przyszłość ![]()
Teraz jest dobrze ![]()
Narazie skupię się na tym co jest dziś,tu i teraz. Nie ma co martwić się o przyszłość
Teraz jest dobrze
Masz racje
Jedno jest pewne: Nie wiemy co bedzie jutro ![]()
Jutro jest nieodgadnione.
Rzekłabym nawet, że nie wiemy co będzie dziś.
Happyfull napisał/a:Anstawia napisał/a:Ania, badboy z UK jest psychofagiem!! Stać Cię na zrównoważonego faceta (np nudnego jogina
)
Zrownowazony nie znaczy nudny
Pomysl, ze taki facet bedzie mial stala prace, bedziesz wyjezdzac na urlopy bo beda juz na poczatku roku zaplanowane, rachunki beda zaplacone, odlozone pieniadze na czarna godzine na ksiazeczce, masaz stop po ciezkiej pracy, zakupy w weekend, razem pojdziecie do teatru, muzeum, koncert, grill ze znajomymi bez "maryski" i ulania sie w trupa, a poza tym to taki np. jogin taki "wygibasny" w lozku
![]()
Wiesz, tak sobie teraz pomyślałam o sobie,że ja nie mam oszczędności,nie płacę rachunków w terminie, nie stać mnie na wakacje, ćwiczyłam jogę i w łóżku nie byłam wygibaśna
nie wychodzę z domu...
Jestem niezrównoważona
A kto Ci powiedział, że nie zaczniesz?
Ale to wcale nie oznacza, że jesteś niezrównoważona ![]()
Troszkę jakby zagubiona to tak ![]()
Wczoraj była ostra akcja. Sąsiadka (ta chora) zaatakowała mojego syna. Policja kazała wzywać pogotowie, a pogotowie policję.
Po kolejnym telefonie na policję, przyjęto moje zgłoszenie. Przyjechała policja i pogotowie. Chciałam rozmawiać z "władzą". Stałam na ulicy, zmarzłam. Ogrzewałam się w domu, w tym czasie wozy odjechały. Zadzwoniłam ponownie na policję i dowiedziałam się, że lekarz nie widział podstaw do zajęcia się tą kobietą, policja też. Pojechałam do dyrektora pogotowia i tam dowiedziałam się, że powinnam być przy interwencji. Skargę na policję składałam na komendzie miejskiej. Tam dowiedziałam się, że nie powinnam być przy interwencji, bo nie mnie sprawa dotyczy
. Kazano mi jechać na komisariat, a tam brak policjantów
. Są na urlopach i na akcjach. Upomnieliśmy się więc o rozmowę z komendantem. Był rzeczowy. Umówił dzielnicowego. Właśnie jestem po rozmowie z nim. Namawiał mnie na zgłoszenie się do prokuratury. Znając życie prokuratura umorzy śledztwo. Koło zamknie się jak już 2 razy się zamykało. Smutne, że mamy przepisy i brak chętnych do ich egzekwowania. Moja sąsiadka to chora osoba. Ma urojenia. Zakłóca spokój w dzień i w nocy stukaniem ( w metal), wrzaskami. Pomawia (ostatnio o produkcje narkotyków i dilerkę), straszy, grozi (łby roztrzaskam, pourywam). Prokuratura czeka na dowody - na głowę na tacy
. Dziękować Bogu takich nie mogę im dostarczyć.
Mam nagrywać jej zachowanie
- to polecenie dzielnicowego. Jeśli ma to coś dać, nagrywać będę ! (mam już w tym doświadczenie
no nie ?!
)
Zazdroszczę tym mieszkającym w innych krajach (zachodnich), że prawo tam jest egzekwowane, a ludzie pokrzywdzeni dostają pomoc od takich instytucji jak policja, prokuratura.
Mam nadzieję Zofiu, że twojemu synowi nic się nie stało?
Podobają mi się czasami posty zaczynające się od słów: wczoraj była ostra akcja.![]()
Moje doświadczenia także wskazują, że do działania i egzekwowania przepisów ludzi brak. A sprawę to najprościej jest umorzyć.
A tu jeszcze nagrywaj sąsiadkę.
Zazdroszczę tym mieszkającym w innych krajach (zachodnich), że prawo tam jest egzekwowane, a ludzie pokrzywdzeni dostają pomoc od takich instytucji jak policja, prokuratura.
Kochana to samo powiedzieliby na "zachodzie". Bez namacalnych dowodow ani rusz !!!! W DE to sie dopiero dzieje. Sasiad sasiadowi wilkiem !!!! To taki ich sport, klocic sie z sasiadami i "uswiadamiac" o swoich racjach!!! Co kraj to obyczaj
. Nie wszystko zloto co sie swieci!!!!!
Witam Was,jestem tu nowa.Wczoraj trafiłam na tą stronę ,a wszak również mam już 50-siątkę.Poczytałam trochę i nabrałam siły ,aby obejrzeć swoje życie pod mikroskopem i zasięgnąć rady bardziej doświadczonych z Was.Mam 30-sto letni staż małżeński,dwoje dorosłych dzieci ,które już z nami nie mieszkają,wyniosły się za granicę ,z dala od naszego życia.Siedzę 30 lat w tak zwanym chorym związku i jak dotąd miałam nadzieję na
poprawę i lepsze jutro.W obecnej chwili nie pracuję ,ale jest to tylko krótki przystanek ,przed następną pracą.Mam w końcu czas ,aby się zastanowić nad następnym etapem w swoim życiu.Rozumiem kobiety zastraszane ,poniżane ,słuchające ,że nie są nic warte,bo sama tak mam.
Co zrobić ,aby stać się silną i raz na zawsze zmienić swoje życie.Ja robię to ze setny raz i wciąż w tym tkwię.Głupota jakaś.Córka mówi o
uzależnieniu od kata,jak się wyraża ,ma rację bo czytam o tym i rozpaczam nad losem innych ,tłumacząc ,że mam lepiej .Przecież bije coraz rzadziej, mniej przeklina .Tragedia.Często myślę o zabraniu jednej torby i odejściu od niego i wciąż to odwlekam ,chociaż wiem ,że moje życie nigdy się nie zmieni.Mój mąż jest niereformowalny ,zresztą teść do śmierci wyżywał się na teściowej.To czego oczekiwać od męża.Dziewczyny co robić?
Jak się do tego zabrać i raz w końcu doprowadzić sprawę do końca.gdzie się przed nim ukryć ,aby mnie nie znalazł i nie przekonał ,abym do niego wróciła i dała następną szansę.Jestem tak zestresowana ,że na każdy podniesiony głos boli mnie brzuch i robi mi się słabo,a nie jestem tępą
babą.Całe życie prowadziłam swoją działalność ,znam się na handlu od sprzątaczki do dyrektora.Jak wielce jestem uzależniona ,to wiem tylko ja.
pomóżcie ,poradżcie coś.Też chciałabym napisać ,że można żyć nowym życiem ,gdzie nie ma strachu ,a tylko spokój i szczęście,gdzie ludzie się wspierają i uśmiechają.Bardzo Wam dziękuję za wysłuchanie mnie .Nie chcę martwić swoich dzieci ,bo im też jest ciężko.
Witaj
. Swoje życie najlepiej oglądać z boku
. Wtedy widać wszystko a nie wybrane próbki.
Oczywiście, że bez analizy się nie obejdzie, wniosków również.
Jak na początku swej drogi, to wiesz już bardzo dużo, bo wiesz, że Twój związek JEST CHORY ( ja żyłam wiele lat bez tej świadomości). To dobrze, że masz czas. Będzie Ci on teraz bardzo potrzebny na przemyślenia i do podejmowania decyzji.
Mówisz, że rozpaczasz nad losem innych ? Masz więc w sobie duuużo empatii
. Ja zauważam taką zależność - im więcej mamy powodów do cierpienia, tym bardziej innym współczujemy.....i sprawy z tego sobie nie zdajemy
.
Twoja córka jest świetnym obserwatorem. Jesteś osobą uzależnioną/współuzależnioną. Dlaczego tak się dzieje, że ofiarę z katem łączy więź ? Jeszcze tego nie wiem
.
Piszesz, moje życie nigdy się nie zmieni. Ono zmienia się z każdą awanturą, uderzeniem, złym słowem, wydarzeniem i wiekiem ! Przecież jesteś coraz bardziej wyciszona, uległa, rozczarowana, zniesmaczona. Przecież jesteś inna niż 30 la temu, 20, czy 10. Nie kochasz siebie ? Wiemy ! Wszystkie u uczymy sie miłości do siebie. Uczymy się też siebie szanować i nie pozwalać na brak szacunku innych wobec nas. Mam nadzieję, że kontynuować będziesz marsz na nowej drodze życia. Życzę Ci powodzenia ![]()
Ja w drzwiach mieszkania mam okrągłe okienko jak w kajucie statku. A na nim naklejka,że jak zobaczę, że coś się podejrzanego dzieje na piętrze, u sąsiada, to mam dzwonić. Dostałam list z policji,że mogę się zapisać do grupy z sąsiadami i mogę informować policję,gdy coś sie wydarzy ![]()
Póki co nie wnikam...
Podobają mi się czasami posty zaczynające się od słów: wczoraj była ostra akcja.
Mnie też
w postach innych osób ![]()
Nie, synowi nic się nie stało, poza poczuciem zlekceważenia przez organy ścigania. Poza tym ma namacalny dowód, że można bezkarnie wiele. DZiwi się. Pyta np., po co prokurator skoro 90% spraw umarza ( o tym mówił komendant komisariatu) a sprawy wybiera z wyliczanki
( nie zagłębia się w problem). Pyta, po co policja, jeśli nie reaguje na agresję i sprawca nie ponosi żadnych konsekwencji. Pyta, gdzie jest prawo i sprawiedliwość. Na te pytania nie umiem mu odpowiedzieć ![]()
Może i tak. Może z tym przestrzeganiem i egzekwowaniem prawa na zachodzie nie mam racji. Może mi się tylko wydaje, że u sąsiada trawa bardziej zielona ![]()
Anstawia napisał/a:Podobają mi się czasami posty zaczynające się od słów: wczoraj była ostra akcja.
Mnie też
w postach innych osób
Nie, synowi nic się nie stało, poza poczuciem zlekceważenia przez organy ścigania. Poza tym ma namacalny dowód, że można bezkarnie wiele. DZiwi się. Pyta np., po co prokurator skoro 90% spraw umarza ( o tym mówił komendant komisariatu) a sprawy wybiera z wyliczanki( nie zagłębia się w problem). Pyta, po co policja, jeśli nie reaguje na agresję i sprawca nie ponosi żadnych konsekwencji. Pyta, gdzie jest prawo i sprawiedliwość. Na te pytania nie umiem mu odpowiedzieć
U nas chyba we wszelakich tego typu sprawach jedyne co można zrobić, to wnieść sprawę z powództwa cywilnego. Organa się nie angażują, aż nie dojdzie do tragedii.
Anstawia napisał/a:hm... napisał/a:Badboy upsssss....
Tak hm... Muszę to sobie jasno i wyraźnie napisać
Ania, badboy z UK jest psychofagiem!! Stać Cię na zrównoważonego faceta (np nudnego jogina
)
To może mu trza napisać żeby się nie przeleciał na darmo czasem
Jedyne co byłam mu w stanie powiedzieć to to,że może stracić zęby ![]()
Jak przyleci, to chyba znaczy, że nienormalny jest
Nie przyleci hehe ![]()
Ja z doswiadczenia powiem Wam, ze w DE jest bardzo duzo przekretow, np. skandal z Deutsche Bank, skandal z Christian Wulff (byly Bundespresident) czy teraz skandal z lotniskiem w Berlinie.
Niemcy po prostu jak cos kreca to w tajemnicy i jak juz robia przekrety to na wielka skale.
Poza tym skaldale z zaglodzonymi dziecmi gdzie pracownicy socjalnii podczas wizyt "nic alarmujacego" nie widzieli.
No widzisz, ja jestem w UK. Moja znajoma miala problem z kolezanką. Niby nic takiego... wyzwała ją na środku ulicy, potem napisała jej sms-a, że .... włosy powyrywa, czy jakoś tak. Ta "krzykaczka" jest agresywna osobą. Więc moja znajoma, poszła na policję... od razu sprawą się zajęli, pojechali do "krzykaczki", dostała ostrzeżenie, następnym razem - areszt będzie.... i jak na razie cisza i spokój jest. Ale w PL niestety tak jest, najczęściej jak cos się zdarzy to wtedy wszyscy zastanawiają się dlaczego, że też wcześniej nikt nic nie zgłaszał, a jak się zgłasza to nic nie robią.... dziwne to....
No widzisz, ja jestem w UK. Moja znajoma miala problem z kolezanką. Niby nic takiego... wyzwała ją na środku ulicy, potem napisała jej sms-a, że .... włosy powyrywa, czy jakoś tak. Ta "krzykaczka" jest agresywna osobą. Więc moja znajoma, poszła na policję... od razu sprawą się zajęli, pojechali do "krzykaczki", dostała ostrzeżenie, następnym razem - areszt będzie.... i jak na razie cisza i spokój jest. Ale w PL niestety tak jest, najczęściej jak cos się zdarzy to wtedy wszyscy zastanawiają się dlaczego, że też wcześniej nikt nic nie zgłaszał, a jak się zgłasza to nic nie robią.... dziwne to....
Ale twoja kolezanka miala dowody - sms. Zobaczymy jak sprawy sie uloza jak Zofia przyniesie "nagranie"?
Nie mialam na szczescie do czynienia z policja ani w PL i DE
.
apropos smsow...to wiem ze nie pochwalicie tego ale tak kusilo...sprawdzilam mojemu telefon. I e-maile na portalu spolecznosciowym. I wiecie co? NIC. nie gada wogole z kolezankami, dziewczynami... tylko z facetami. Wiem ze nie kasuje nic, bo nie wie ze mu cokolwiek sprawdzalam.... mial kilka wiadomosci od dziewczyn ale w sprawie pracy, uczelni. Nic więcej. Rozmow towazyskich praktycznie nie bylo. Kilka doslownie ale dawniej, jakies pol roku temu - i to one pierwsze - pytaly co u niego tylko. Więc normalne. A on nie zagaduje. No anioł. A ja mu tak nie ufałam...
Jakoś mi lepiej od tego momentu. Bo wczesniej jakos czulam chęc sprawdzenia mu tych rzeczy, telefonu itd, czulam niepewnosc. A teraz czuje pewnosc.
Silly Hopes napisał/a:No widzisz, ja jestem w UK. Moja znajoma miala problem z kolezanką. Niby nic takiego... wyzwała ją na środku ulicy, potem napisała jej sms-a, że .... włosy powyrywa, czy jakoś tak. Ta "krzykaczka" jest agresywna osobą. Więc moja znajoma, poszła na policję... od razu sprawą się zajęli, pojechali do "krzykaczki", dostała ostrzeżenie, następnym razem - areszt będzie.... i jak na razie cisza i spokój jest. Ale w PL niestety tak jest, najczęściej jak cos się zdarzy to wtedy wszyscy zastanawiają się dlaczego, że też wcześniej nikt nic nie zgłaszał, a jak się zgłasza to nic nie robią.... dziwne to....
Ale twoja kolezanka miala dowody - sms. Zobaczymy jak sprawy sie uloza jak Zofia przyniesie "nagranie"?
Nie mialam na szczescie do czynienia z policja ani w PL i DE.
To prawda, ale i tak byłam zdziwiona, ze to wystarczyło....
I obyś nie miała nadal... ![]()
Witajcie
Silly.....myślę, że odzyskasz szacunek w oczach eksa. Wie, że nie gadasz po próżnicy, wie że nad nim jest prawo i on również musi go przestrzegać. Pokazałaś mu gdzie jego miejsce i super !
Twój przykład to dowód na to, że cudów nie ma i samo się nic nie dzieje...... i tak to właśnie w życiu jest : potrzeba/świadomość, decyzja, działanie, efekty.
Co do obecnego partnera, to znowu chcesz go zmienić, milczka przerobić chcesz na gadułę.
Powiadasz, w ciąży jest....to może doczekasz się w końcu szczęśliwego rozwiązania
.
rozbawiłaś mnie z tą ciążą
nie, nie chcę go zmienić. Mieliśmy "cichą niedzielę" po prostu. A on humorzasty jest, i gaduła trochę też, szczególnie jak ma dobry humor....
.
A wiesz, że do mnie zaczyna docierać, to co napisałaś "cudów nie ma", nie zastanawiałam się nigdy nad tym. Nic samo się nie dzieje..... właśnie, ja czasem, baaa..., nawet często czekałam, aż coś się wydarzy, chciałam zawsze płynąć z prądem...., miałam potrzebę, ale brak było czasem działania i efektów oczywiście, albo efekty były odwrotne.... Właśnie, działanie, to jest chyba klucz.... I tak jak piszesz, już chyba szacunku mój eks nabiera, bo napisał dwa smsy w ciągu dwóch dni...., ale takie, że z podziwu wyjść nie mogę.... Po tylu latach mnie przeprasza nawet. Szok.
. Ale jakoś mnie to nie rusza... juz nie.
apropos smsow...to wiem ze nie pochwalicie tego ale tak kusilo...sprawdzilam mojemu telefon. I e-maile na portalu spolecznosciowym. I wiecie co? NIC. nie gada wogole z kolezankami, dziewczynami... tylko z facetami. Wiem ze nie kasuje nic, bo nie wie ze mu cokolwiek sprawdzalam.... mial kilka wiadomosci od dziewczyn ale w sprawie pracy, uczelni. Nic więcej. Rozmow towazyskich praktycznie nie bylo. Kilka doslownie ale dawniej, jakies pol roku temu - i to one pierwsze - pytaly co u niego tylko. Więc normalne. A on nie zagaduje. No anioł. A ja mu tak nie ufałam...
Jakoś mi lepiej od tego momentu. Bo wczesniej jakos czulam chęc sprawdzenia mu tych rzeczy, telefonu itd, czulam niepewnosc. A teraz czuje pewnosc.
Nie wiem czy można to podciągnąć pod ZWĄTPIENIE (w tym wypadku w wierność partnera),ale zdaża się ono każdemu. Wyciągnij wnioski i idź do przodu
a będzie dobrze.
Nie wiem czy porozmawianie z partnerem zanim go "sprawdziłaś" to dobra opcja. Powiedzenie mu,że nie czujesz się pewnie? Może ktoś inny się wypowie.
Buziaki
apropos smsow...to wiem ze nie pochwalicie tego ale tak kusilo...sprawdzilam mojemu telefon. I e-maile na portalu spolecznosciowym. I wiecie co? NIC. nie gada wogole z kolezankami, dziewczynami... tylko z facetami. Wiem ze nie kasuje nic, bo nie wie ze mu cokolwiek sprawdzalam.... mial kilka wiadomosci od dziewczyn ale w sprawie pracy, uczelni. Nic więcej. Rozmow towazyskich praktycznie nie bylo. Kilka doslownie ale dawniej, jakies pol roku temu - i to one pierwsze - pytaly co u niego tylko. Więc normalne. A on nie zagaduje. No anioł. A ja mu tak nie ufałam...
Jakoś mi lepiej od tego momentu. Bo wczesniej jakos czulam chęc sprawdzenia mu tych rzeczy, telefonu itd, czulam niepewnosc. A teraz czuje pewnosc.
Czy pochwalimy czy nie....,. Wiesz, ja uważam, że jeśli lepiej Ci z tym, jeśli uważasz, że dzięki temu jesteś spokojniejsza, to może i dobrze.... Wiesz, ja nauczyłam się jednego... czekam, choć czasem coś mnie bierze, jak widzę, że pisze..., ale on sam mi mówi..., czasem od razu, czasem później. Ale nie sprawdzam. Więc myślę, że skoro Tobie z tym lepiej to dobrze ![]()
... już chyba szacunku mój eks nabiera, bo napisał dwa smsy w ciągu dwóch dni...., ale takie, że z podziwu wyjść nie mogę.... Po tylu latach mnie przeprasza nawet. Szok.
. Ale jakoś mnie to nie rusza... juz nie.
No to nie zapomnij, ze Bujac to my a nie nas!!!!!
![]()
Niech Ci najpierw podpisze wszystkie dokumenty jakie potrzebujesz a potem niech spada na drzewo !!!! Widzisz jaki karaluch strachliwy !!! ![]()
Silly Hopes napisał/a:... już chyba szacunku mój eks nabiera, bo napisał dwa smsy w ciągu dwóch dni...., ale takie, że z podziwu wyjść nie mogę.... Po tylu latach mnie przeprasza nawet. Szok.
. Ale jakoś mnie to nie rusza... juz nie.
No to nie zapomnij, ze Bujac to my a nie nas!!!!!
![]()
![]()
Niech Ci najpierw podpisze wszystkie dokumenty jakie potrzebujesz a potem niech spada na drzewo !!!! Widzisz jaki karaluch strachliwy !!!
Nie zapominam
I widzę właśnie
i to mnie cieszy.... Zawsze miałam "miętkie" serce, i twardą d...., do kopania. Ale dzięki Wam, zmieniam to
![]()
ZielonaMięta napisał/a:apropos smsow...to wiem ze nie pochwalicie tego ale tak kusilo...sprawdzilam mojemu telefon. I e-maile na portalu spolecznosciowym. I wiecie co? NIC. nie gada wogole z kolezankami, dziewczynami... tylko z facetami. Wiem ze nie kasuje nic, bo nie wie ze mu cokolwiek sprawdzalam.... mial kilka wiadomosci od dziewczyn ale w sprawie pracy, uczelni. Nic więcej. Rozmow towazyskich praktycznie nie bylo. Kilka doslownie ale dawniej, jakies pol roku temu - i to one pierwsze - pytaly co u niego tylko. Więc normalne. A on nie zagaduje. No anioł. A ja mu tak nie ufałam...
Jakoś mi lepiej od tego momentu. Bo wczesniej jakos czulam chęc sprawdzenia mu tych rzeczy, telefonu itd, czulam niepewnosc. A teraz czuje pewnosc.Czy pochwalimy czy nie....,. Wiesz, ja uważam, że jeśli lepiej Ci z tym, jeśli uważasz, że dzięki temu jesteś spokojniejsza, to może i dobrze....
Dobrze, kiedy utwierdzamy się w uczciwości partnera, kiedy odbudowujemy lub utwierdzamy zaufanie.
Głowa wtedy nie boli
i śpi się spokojniej.
Dobrze, kiedy nie staje się to naszą obsesją.
Przyznaję się. Obsesyjnie kontrolowałam partnera od czasu wpadki sms-owej "kocham Cię'' i obsesyjnie próbowałam uwierzyć, że to co przeczytałam, nie znaczy to, co znaczą te słowa. Obsesyjnie próbowałam mu uwierzyć, że to tylko żarty
. Obsesyjnie też siebie pytałam czy możliwe jest, by to żartem było
Jak wspominam....mam ubaw....z siebie
![]()
Gdybym wtedy nie skontrolowała telefonu ??????????????? Nigdy o tym nie myślałam
, ale dziękuję dziś swojej intuicji ![]()
HAppyfull !!!!! Już wiem dlaczego przeżywam (a jednak) spotkania z eksem !!!!!
Był. Wkurzył mnie. Wiele mam przemyśleń ![]()
Happyfull napisał/a:Silly Hopes napisał/a:... już chyba szacunku mój eks nabiera, bo napisał dwa smsy w ciągu dwóch dni...., ale takie, że z podziwu wyjść nie mogę.... Po tylu latach mnie przeprasza nawet. Szok.
. Ale jakoś mnie to nie rusza... juz nie.
No to nie zapomnij, ze Bujac to my a nie nas!!!!!
![]()
![]()
Niech Ci najpierw podpisze wszystkie dokumenty jakie potrzebujesz a potem niech spada na drzewo !!!! Widzisz jaki karaluch strachliwy !!!Nie zapominam
I widzę właśnie
i to mnie cieszy.... Zawsze miałam "miętkie" serce, i twardą d...., do kopania. Ale dzięki Wam, zmieniam to
![]()
![]()
Dzieki sobie Silly
Moze czas na zmiane nicka?
Strony Poprzednia 1 … 235 236 237 238 239 … 405 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026