netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 834 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 233 234 235 236 237 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 211 do 15 275 z 26 310 ]

15 211

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie smile
To miał być spokojny weekend na domowe sprawy i sprawki. I jak to w życiu zwykle bywa wink Akurat dogotowywuję rosołek na jutro, może od razu trzasnę i makaronik, bo powinnam jeszcze starszej zrobić szyneczkę w sosie. Bo mam zasadę, ze w tyogodniu to tylko zupa, a jak posiedzę raz na 2 tygodnie trochę w kuchni, to mi się krzywda nie stanie wink W dodatku dzięki pozytywnemu zrządzeniu losu i tak to nie jest spokojny weekend. Wczoraj goście do 23.00, dziś od 13.00 do 20.00 smile No to sobie o tej porze dogotowywuję smile

Anstawia
Bo to tak miło pobyć ze sobą - z bardzo miłą jednak osóbką smile W kontekście KKZB najważniejszym chyba jest pokochać siebie. Jak można tego "cudu" dokonać, jeśli unika się chwil sam na sam ze sobą - najwspanialszą osobą, jaką się zna. Anstawia, tak, i pomyśl czasem, że Ty jesteś w tym miejscu. A gdzie jest tak wiele osób, które w ten problem brną jeszcze dalej, jeszcze mocniej każdego dnia, bo nawet go sobie nie uświadomiły? Doceń siebie smile

Dobra, to ja jednak się za tę szyneczkę wezmę smile

15 212 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-01-13 12:02:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam w niedzielny poranek dla mnie taneczny smile

http://www.youtube.com/watch?v=YdXr6epIwF0
 
...ja uwielbiam ją, ona tu jest i tańczy DLA SIEBIE wink  smile 

Anstawio zapraszam do tańca smile dla siebie smile

Oj ten cezik  smile specjalnie dla mnie przerobił tę piosenkę smile

Zabko a ja indyka w owocach gotowałam.
Udziec w suszonych śliwkach, morelach i ananasie z puszki.... mniam mniam smile
DZisiaj będę smażyła skrzydełka kurczaka i to w rytm muzyki smile

15 213

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej smile

Oj Zofia, narobiłam mi smaczka smile To musi być pyszne, do indyka bardzo pasuje smile
A ja właśnie naleśniki na krokiety i zaraz te obiecane sobie rogaliki.
Tez w rytmie muzyczki, bo muzyczka to to co tygrysek, a raczej żabka uwielbia smile
Bez muzyczki nie ma obrotów jakichkolwiek smile

Muszę zwiększać obroty, bo my dziś też będziemy uczestniczyć w wielkiej letniej zadymie w środku zimy, czyli wrzucać pieniążki do puszek smile smile smile

15 214 Ostatnio edytowany przez Silly Hopes (2013-01-13 12:40:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Czy jest któraś z Was chętna przytulić mnie wirtualnie bez wykrzykników?

I ja Cię przytulam bardzo mocno....

Sama też tego potrzebuję.... sad

Doczytuję dziś....
Powiem tylko krótko, że poniekąd mój cel osiągnięty.... (jeden cel)....Napiszę więcej w poniedziałek...
Pozdrawiam wszystkie serdecznie i przytulam smile

15 215

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No to miłej pozostałej części weekendu smile
Tańcz?co-sprzątająco-gotującej u mnie, ale to tylko przez jakiś czs. Potem odpoczywająco-relaksująco-czytającej czy jakiejś tam.

15 216

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czytam swój prezent urodzinowy : )
 
Dzieciństwo :  Okres życia, w którym stroimy dziwne miny do lustra.

Wiek średni : Okres życia, kiedy lustro się na nas odgrywa.

                                        *
Wiesz, że się starzejesz kiedy świeczki są droższe niż sam tort urodzinowy.

                                       *
Wiesz, że wkroczyłeś w wiek średni, kiedy podnoszenie ciężarów ograniczasz do wstawania z fotela.

                                      *
Pierwszą połowę życia rujnują nam rodzice, drugą dzieci.

                                     *
Wiek średni nadchodzi, kiedy przestajesz krytykować starsze pokolenie i zaczynasz krytykować młodzież.

                                      *
Wiek średni nadchodzi, kiedy siedzisz w domu w sobotni wieczór i dzwoni telefon, a ty masz nadzieję, że to pomyłka.

                                      *
Wiek średni nadchodzi, kiedy możemy zrobić tyle, co zawsze, ale nam się nie chce.

                                     *

Jeśli Bóg musiał dać kobietom zmarszczki, mógł je przynajmniej umieścić na podeszwach stóp.

                                     *

Czas leczy rany, ale nie jest chirurgiem plastycznym.

                                    *
To dobra wiadomość: po pamięci, słuchu i wzroku ostatnią zdolnością, jaka nas opuszcza, jest pożądanie i możliwość kochania się. To znaczy, że nawet nosząc dwuogniskowe szkła i aparaty słuchowe, będziemy się kochać. Tyle że nie będziemy wiedzieli z kim.
                                   *

Chcieliśmy policzyć świeczki na jego torcie urodzinowym....ale był taki żar, że musieliśmy się odsunąć.

                                   *
Nie pozwól sobie wmówić, że jesteś stara. W porównaniu z żółwiem z Galapagos jesteś dzieckiem.

                                  *
W środku każdej szczupłej, pięknej dziewczyny siedzi gruba,podstarzała baba, która tylko czeka, żeby się wydostać na zewnątrz.

                                *
Jeśli nie liczyć sporadycznych ataków serca, czuję się tak młodo jak zawsze.

                                 *

Mówią, że życie zaczyna się po czterdziestce - ale dotyczy to też lumbago, krótkowzroczności, artretyzmu i opowiadania tej samej historii trzy razy w kółko tej samej osobie.

                                   *

Starzejesz się,  kiedy zaczynasz przygaszać światła ze względów oszczędnościowych, a nie romantycznych.

15 217

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Silly Hopes napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Czy jest któraś z Was chętna przytulić mnie wirtualnie bez wykrzykników?

I ja Cię przytulam bardzo mocno....

Sama też tego potrzebuję.... sad

Doczytuję dziś....
Powiem tylko krótko, że poniekąd mój cel osiągnięty.... (jeden cel)....Napiszę więcej w poniedziałek...
Pozdrawiam wszystkie serdecznie i przytulam smile

Przytulam smile

15 218 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-13 15:16:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać. Dziś śniło mi się trzęsienie ziemi.
Dlaczego przed podjęciem ważnej decyzji, następuje u mnie taki wstrząs?

"Odczuwać ?   zmiany i niestałość?
Być w trakcie w domu ?   idą jakieś ważne zmiany w Twoim życiu?
Być poza domem w trakcie ?   radykalne zmiany w miejscu pracy?
W biznesie ?   zmiana branży lub straty finansowe?
W życiu rodzinnym ?   spory i niesnaski domowe?
W miłości ?   wielkie rozczarowanie partnerem?

Wskazówka Do Prawidłowego Odczytania Snu?.

Trzęsienie ziemi to sen o naturze pra-symbolu ludzkości, często ostrzeżenie, by nie zbaczać z drogi własnego rozwoju. To również zwiastun. Trzęsienie ziemi odczuwane w snach symbolizuje nasz wewnętrzny lęk, to symboliczny bunt naszej podświadomości przed nagłymi zmianami, za którymi nie nadąża, a które mogą zaburzyć dotychczasowy rytm życia. Być może, musisz trochę zwolnić, pokonać kilka trudności w innym tempie lub przyzwyczaić się do zupełnej zmiany okoliczności, co w końcu wyjdzie i tak wyjdzie Ci na dobre. Trzęsienia ziemi podobnie jak i inne klęski żywiołów pojawiają się w snach w okresie wewnętrznej transformacji i w pełni naturalnego wzburzenia kiedy wydaje się że w życiu brak trwałych realnych podstaw do dalszego funkcjonowania, a dotychczasowy sposób funkcjonowania nie daje stabilności i pewności co dalszej stabilnej egzystencji. Wtedy to właśnie nasz świat w snach nawiedzają wstrząsy i trzęsienia ziemi. Trzęsienie ziemi może również symbolizować materialną stronę życia mogącą odzwierciedlać niepokoje, zwłaszcza związane ze zmianą miejsca zamieszkania czy pracy lub sprawami wywołanymi przez rozwód, śmierć czy wypadek. To wtedy kiedy dotykają nas sytuacje nieuchronne mamy poczucie że nam sie ziemia usuwa spod stóp i tracimy kontakt z rzeczywistością a nasze życie wywraca się do góry nogami. Trzęsienia ziemi również występują w snach osób cierpiących na ciężkie i śmiertelne choroby, zwłaszcza raka, grożące zburzeniem fundamentów ich życia. Trzęsienie ziemi sprawia że trzeba budować wszystko od początku?"

15 219

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Czytam swój prezent urodzinowy : )
 
Dzieciństwo :  Okres życia, w którym stroimy dziwne miny do lustra.

Wiek średni : Okres życia, kiedy lustro się na nas odgrywa.

                                        *
Wiesz, że się starzejesz kiedy świeczki są droższe niż sam tort urodzinowy.

                                       *
Wiesz, że wkroczyłeś w wiek średni, kiedy podnoszenie ciężarów ograniczasz do wstawania z fotela.

                                      *
Pierwszą połowę życia rujnują nam rodzice, drugą dzieci.

                                     *
Wiek średni nadchodzi, kiedy przestajesz krytykować starsze pokolenie i zaczynasz krytykować młodzież.

                                      *
Wiek średni nadchodzi, kiedy siedzisz w domu w sobotni wieczór i dzwoni telefon, a ty masz nadzieję, że to pomyłka.

                                      *
Wiek średni nadchodzi, kiedy możemy zrobić tyle, co zawsze, ale nam się nie chce.

                                     *

Jeśli Bóg musiał dać kobietom zmarszczki, mógł je przynajmniej umieścić na podeszwach stóp.

                                     *

Czas leczy rany, ale nie jest chirurgiem plastycznym.

                                    *
To dobra wiadomość: po pamięci, słuchu i wzroku ostatnią zdolnością, jaka nas opuszcza, jest pożądanie i możliwość kochania się. To znaczy, że nawet nosząc dwuogniskowe szkła i aparaty słuchowe, będziemy się kochać. Tyle że nie będziemy wiedzieli z kim.
                                   *

Chcieliśmy policzyć świeczki na jego torcie urodzinowym....ale był taki żar, że musieliśmy się odsunąć.

                                   *
Nie pozwól sobie wmówić, że jesteś stara. W porównaniu z żółwiem z Galapagos jesteś dzieckiem.

                                  *
W środku każdej szczupłej, pięknej dziewczyny siedzi gruba,podstarzała baba, która tylko czeka, żeby się wydostać na zewnątrz.

                                *
Jeśli nie liczyć sporadycznych ataków serca, czuję się tak młodo jak zawsze.

                                 *

Mówią, że życie zaczyna się po czterdziestce - ale dotyczy to też lumbago, krótkowzroczności, artretyzmu i opowiadania tej samej historii trzy razy w kółko tej samej osobie.

                                   *

Starzejesz się,  kiedy zaczynasz przygaszać światła ze względów oszczędnościowych, a nie romantycznych.

Zawsze można umieścić na torcie jedn? świeczkę z odpowiednim numerem smile

15 220

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Silly Hopes napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Czy jest któraś z Was chętna przytulić mnie wirtualnie bez wykrzykników?

I ja Cię przytulam bardzo mocno....

Sama też tego potrzebuję.... sad

Doczytuję dziś....
Powiem tylko krótko, że poniekąd mój cel osiągnięty.... (jeden cel)....Napiszę więcej w poniedziałek...
Pozdrawiam wszystkie serdecznie i przytulam smile

Kochana, przytulam Cię mocno. Domyślam się, że może być Ci ciężko.
Podjąć decyzję jest trudno. Gdy się ją podejmie, czasami nadchodzą nas demony smutku. Ale pozostaje wierzyć,że z czasem okaże się, że była to najlepsza decyzja w naszym życiu.

Mam ogromną nadzieję,że moje rozstanie, będzie najlepszą życiową decyzją...

15 221

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Żabcia - ja troszkę, jeśli mogłabym - chciałabym przestrzec przed użyciem sformułowania "się nie zmienię". Bo to troszkę działa negatywnie. Troszkę to tak, że jednak się zmieniamy - wszyscy i zawsze, ale kazde tylk w takim stopniu i w takim aspekcie, w jakim jest to dla nas dobre. Może spróbować to jakoś ująć inaczej? Że dotąd nie byłaś pewna jaka jesteś i to powodowało dla Ciebie trudności. Ale myślałaś, zastanawiałaś się i zrozumiałaś, że pewne rzeczy są dla Ciebie tak charakterystyczne i trwałe, że nie możesz z nimi walczyć na siłę? Że one i tak takie były dawniej i taką Cię poznał. Coś, co w Tobie było zanim zachciał w Tobie zmian przecież go na początku ujęło, zauroczyło, spodobało się. Czy on zmienił upodobania? Czy wcześniej nie zastanawiał się, co mu się w Tobie podoba? Że ciężko jest na siłę zmieniać siebie, jeśli tylko jemu pewne Twoje cechy i zachowania, styl życia przeszkadzają teraz, skoro na samym początku nie przeszkadzały. Że Ty siebie kochasz i akceptujesz taką, jaka jesteś, w pełni siebie rozumiesz i nie możesz w imię uczucia i związku walczyć ze sobą. Bo to już nie będziesz Ty.

Nie wiem - może to bardziej go zainspiruje? Zmotywuje do dialogu? Bo na mnie takie stwierdzenie "taki jestem i się nie zmienię" podziałało kiedyś prawie jak na byka smile Ja odpowiedziałam, że ja także smile I co? I efekt jest taki, że to ja siebie zmieniam, a raczej szukam siebie, uczę się żyć zdrowo a mojego związku już nie ma. Ale to ja zaczynam się szeroko uśmiechać i cieszyć. Może zmądrzałam na przekór komuś, ale w rezultacie z korzyścią dla siebie. A przecież tak naprawdę - nie o to mi chodziło wink

Bardzo mi się spodobały Twoje słowa, Żabko-k. Uważam, że masz całkowitą rację. To, że zmieniłam się w trakcie trwania związku, musi być spowodowane tym, co się w tym związku dzieje. Oczywiście każdy człowiek zmienia się w trakcie swojego życia, ale jeżeli widzi, że są to zmiany na gorsze, powinien się zastanowić, dlaczego tak się dzieje. Ja powiedziałam wprost mojemu jeszcze-mężowi, że nie lubię siebie takiej, jaka stałam się w tym małżeństwie. wcześniej nie byłam ideałem, ale zmieniłam się na gorsze i nie podobało mi się to. Dodatkowo zaczęła we mnie narastać świadomość, że zmieniałam się dla niego i to nie był rozwój, ewolucja mojej osobowości, a zapadanie się w jakąś czeluść ( nie wiem czy to zrozumiałe stwierdzenie). W każdym razie zrozumiałam, że nie chcę być taka. Poszłam do psychologa, żeby ratować nasz związek, a po kilku spotkaniach z nim i kłótniach z małżonkiem zrozumiałam, że ja się zmieniam, a on nie. I to jest też problem: jeśli jedna osoba dojrzała do zmian, a druga nie jest na nie gotowa lub ich nie akceptuje i stwierdza, że nigdy się nie zmieni, to znaczy, że nie chce pracować nad związkiem. Może to doprowadzić do rozpadu związku. To tylko moja opinia. Mój jeszcze-mąż poszedł do psychologa razem ze mną, ale moim zdaniem nie był gotowy na żadne zmiany, bo uważał, że nie są one potrzebne. Jeśli już, to ja mam problem.Wcześniej też chodził ze mną do terapeuty i psychiatry, ale zawsze zaznaczał, że to ze mną jest coś nie tak. Zmiany muszę się dokonać w obu osobach, praca nad związkiem jest pracą dla dwojga. Jedna osoba niczego nie naprawi.

15 222

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Silly Hopes
Także przytulam smile I czekam na wiadomości smile

Zofia
Strasznie mi się spodobało smile smile smile

Anstawia
To znaczy że się wewnętrznie zmieniasz smile Wiem, że chcesz sobie wszystko sama teraz poukładać, żeby samą siebie upewnić, że Twoje docezje, to tylko Twoje decyzje, więc nie bardzo chcę coś tu pisać wink

Nowa nadzieja
Mogę się swobodnie podpisać pod Twoim stwierdzeniem, poczynając od "to że się zmieniłam" po "nie chcę być taka". Ja sama z siebie nigdzie "w trakcie" nie poszłam... No nic, w końcu dobrze, że W KOŃCU wiem, że jak się kurczowo czegoś czepiam, to to nie jest nadzieja, tylko obsesja... Taaak, to podobno tylko ja mam problem wink Ale się cieszę, że uświadomiony smile

Dobrze, uciekam, wyziębłam dziś na maksa - 2 razy po 2 godziny w mrozie, w dodatku z maluchami postanowiłam powygłupiać się na hałdach zebranego śniegu z całego naszego rynku, co w efekcie spowodowało przemoczenie prawie bielizny wink Rodzice innych maluchów chyba nie byli zadowoleni z mojego pomysłu smile smile smile

15 223

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Żabko-k jest dokładnie tak jak piszesz. Ale wiem już też, że każda decyzja będzie moją decyzją.
Coś tam sobie już poukładałam w głowie. Powiem jedno, czuję strach. Nie jest to strach o przyszłość. Nie boję się męża. Wiem, że będzie dobrze. Wiem, że dam sobie radę. Boję się raczej kwestii formalnych. Tego, że czegoś nie zrozumiem u adwokata, że nie będę miała pieniędzy itp itd
Nie mam myśli typu "co robić?" To już wiem. Wiem, że nie jest mi dobrze, gdy poddaję się manipulacji. Czuję moc, gdy myślę sobie "spadaj dupku" smile

15 224

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio , właśnie o to chodzi, żeby każda decyzja była Twoją decyzją. Będą dobre decyzje i złe decyzje, ale niech zawsze będą Twoje. Żadna z nas nie jest tak mądra, żeby uniknąć błędów. Ba! Nikt na świecie nie był i nie jest tak mądry, żeby uniknął błędów. Ważne jest, żeby wyciągnąć z nich wnioski, nauczyć się czegoś i drugi raz świadomie nie powtórzyć tych samych pomyłek. Postepuj zgodnie z ty, co myślisz i czujesz. My nie jesteśmy tu od tego, żeby się wzajemnie oceniać, tylko wspierać.

  Zazdroszczę Ci tego, że wiesz, co chcesz zrobić. Zazdroszczę w pozytywny sposób, tzn. cieszę się, że Ty masz tę wiedzę i żałuję, że ja nie. Ale to się zmieni i też znajdę swoją drogę. Wierzę w to!

   Czytając to forum zrozumiałam, że jestem dopiero na początku drogi, właściwie dopiero na nią wchodzę, podczas gdy wiele z Was jest już daleko. Zaczynam rozumieć, że dużo przede mną pracy, chwil zwątpienia i trudności do pokonania. Ja się łatwo zniechęcam, ale postawiłam się w sytuacji bez wyjścia: muszę sobie poradzić. To dodatkowa motywacja. I Wasze wsparcie. Wiele z Was zaczynało w dużo gorszym punkcie niż ja i wyszło na prostą. Mnie też musi się udać. Przytulam każdą z Was, która potrzebuje przytulenia!

15 225 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-01-14 07:56:21)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam w poniedziałkowy ciemny poranek smile

hm... unikam świec na torcie jak ognia big_smile
  Ansawio nie idź tą drogą. Niech Twoim drogowskazem będzie rozum, nie sny, karty, wróżby, przepowiednie.
Boisz się...ale wiesz, że strach ma wielkie oczy smile.....  Może daj sobie czas.....może dojdziesz do wniosku/uczucia, że rozwód to UWOLNIENIE(na które się czeka) a nie TRAUMA spowodowana rożnymi emocjami.
A co do manipulacji,... ja zauważam, że jesteś niespokojna gdy ulegasz własnej manipulacji (na sobie smile) by jeszcze raz "sztachnąć" się narkotykiem. Kocham posty ZaDROSCI i przytoczę jej słowa, które do mnie przemówiły smile
cyt. "Co robie jak mam kontakt z osobnikiem na ktorego nie mam odpornosci?... mysle co powinnam zrobic dla swojego dobra a nie dla swojego "narktycznego glodu" bycia kochana... oczywiscie ze narkoman po uzyciu narkotyku czuje przyjemnosc i ulge.. ale czy jest to dla niego dobre? Jesli nie, to co on taki glupi, ze bierze nadal...
Bierze bo jest w nalogu... jako i my kochajace za bardzo."
Wyleczysz się tj. pokochasz siebie, a decyzja podjęta będzie oczywista, jedyna i bez wahań jakichkolwiek. Daj czasowi czas czas maleńka (:))
Nowa Nadziejo....piękny nick...nowa nadzieja ....tak jakoś optymistycznie się go czyta smile.
Niestety człowiek niewiele musi. MUSI spać, jeść i wydalać i nic więcej nie musi sad Jesteś na początku drogi, ale dobrej drogi. Poradzisz sobie i dojdziesz do celu smile. Potrzebujesz wsparcia ? Dostaniesz go smile.
zabko jesteś fajną optymistyczną kobietką. Szalałaś ? Inni nie mieli tej odwagi ? ich strata smile [/b]
Miłego dnia życzę smile

http://www.youtube.com/watch?v=krokHmFa9NM

SZczęście jest tak bardzo blisko smile jeśli tego chcesz smile

15 226 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-14 08:08:18)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj Zofio
Z tym sennikiem, to nie było tak na serio. Wrzucacie bajeczki, wrzuciłam i ja smile
Pytanie teraz,na co potrzebuję czasu? Czy nie jest tak,że to są moje kolejne oczekiwania? Dam sobie czas, może zrozumiem? A później to zrozumienie nie nadchodzi... Może trzeba zacząć działać,żeby zrozumieć?

15 227 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-01-14 09:07:14)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Witaj Zofio
Z tym sennikiem, to nie było tak na serio. Wrzucacie bajeczki, wrzuciłam i ja smile
Pytanie teraz,na co potrzebuję czasu? Czy nie jest tak,że to są moje kolejne oczekiwania? Dam sobie czas, może zrozumiem? A później to zrozumienie nie nadchodzi... Może trzeba zacząć działać,żeby zrozumieć?

smile
DZiałać, żeby zrozumieć....... Masz rację smile  Ja działałam, a z tego przyszło zrozumienie  i decyzja. Zrozumiałam, że jestem uzależniona od swojego już eksa, od miłości. Domagałam się jej, potrzebowałam do życia. Zrozumiałam, że jestem jak narkomanka... i decyzję podjęłam świadomie. Rozwód był mi potrzebny, by rozpocząć życie zdrowe, ze mną w roli głównej. Rozwód ? nie miała to być sztuka dla sztuki. Dokument był mi potrzebny do potwierdzenia WOLNOŚCI. Dokument, w którym napisano "z winy pozwanego" pozwolił mi uwierzyć, że to co mi wmawiał mąż, było wmawianiem mi JEGO urojeń.

Anstawio, kiedyś pisałam o rzece. Wiele kobiet staje na brzegu rzeki i mówi, że przepłynie na drugą jej stronę, bo na drugim brzegu jest słonecznie, ciepło i bezpiecznie. Stały, krzyczały, odgrażały się. Nie wszystkim udało sie na ten drugi brzeg dopłynąć pomimo starań. Jednych porwał nurt - utonęły lub popłynęły w nieznane, inne umęczone walką z prądami cofały się. Dla innych woda była zbyt zimna i nurt zbyt wartki.... a inne nawet palca w wodzie nie zamoczyły...... smile.
Jednak te, którym udało się dopłynąć, czują się dumne z siebie, bezpieczne i wygrzewają się w słoneczku smile.:) smile

15 228

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofiu mnie męczy ta huśtawka nastrojów, to poddawanie się jego emocjom, ten brak siły by powiedzieć "stop". Tak, to jest uzależnienie. Czy rozwód pomoże mi wyjść z tej nałogowej miłości? Pozostaje mi tylko w to wierzyć, patrząc na Wasze doświadczenia. Nie jestem w stanie powiedzieć: Tak, rozwód zapewni mi psychiczną wolność. Ale nie zaprzeczam,że tak może się okazać później. Może wtedy do mnie dotrze (bo przecież nie do niego), że to koniec. (Wyuczona bezradność??)
Biorąc ślub i wyjeżdżając za granicę, też myślałam, że się uwolnię psychicznie od rodziców. Czy tak się stało? Nie. To długotrwały proces. Na początku osoba męża była mi w pewien sposób pomocna, wtedy nie wiedziałam,że pomoc mam znależć w sobie. Teraz potrzebuję Was, by uwolnić się psychicznie od męża. Trochę to frustrujące. Nie mówię, że zrobię wszystko co mi napiszecie. Chodzi o to, że ja wciąż nie mam na tyle poukładane w głowie, by samej sobie to wszystko racjonalnie wytłumaczyć. Jestem uzależniona od tych emocji, nadziei, rozczarowania, huśtawki nastrojów. Pytanie teraz, jak wyjść z tego uzależnienia??

15 229

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Żabko-k jest dokładnie tak jak piszesz. Ale wiem już też, że każda decyzja będzie moją decyzją.
Coś tam sobie już poukładałam w głowie. Powiem jedno, czuję strach. Nie jest to strach o przyszłość. Nie boję się męża. Wiem, że będzie dobrze. Wiem, że dam sobie radę. Boję się raczej kwestii formalnych. Tego, że czegoś nie zrozumiem u adwokata, że nie będę miała pieniędzy itp itd
Nie mam myśli typu "co robić?" To już wiem. Wiem, że nie jest mi dobrze, gdy poddaję się manipulacji. Czuję moc, gdy myślę sobie "spadaj dupku" smile

Anstawia, wiesz...
Pisałam jakoś koło Sylwestra, że wcześniej miałam już taki mętlik w głowie, że musiałam wziąść zeszyt i napisać, po prostu wylać to z siebie. I to co mi się w głównej mierze po głowie kołatało - jak myślałam, to były tzw. kwestie emocjonalne. A to co sę wylało? smile To właśnie były "strachy" związane z konkretnymi sytuacjami. No i już ewidetnie z racji tego, żem "dzieciata", to wszystkie moje strachy dotyczą dzieci właśnie, są z nimi związane. Czy ja dam sobie radę - z nimi, z ich wychowaniem tak, żeby ich życie było może nie bogatsze materialnie, ale emocjonalnie smile I żeby nie fundowały sobie takiej sinusoidy, jak ja. Żeby zawsze miały opiekę i świadomość, że ktoś bliski jest i jeśli będzie im to potrzebne, toje przytuli i wesprze. Jak przeczytałam, to mnie to "otrzepało" smile
W kwestiach uczuciowo - zrozumieniowych nie ma takiej "tragedii" - jestem otwarta na siebie smile Pstryczka nie ma, nie przeniosę się do czasu zdrowszej "ja", ale z przyjemnością nad tym popracuję smile
Wiesz, ja myślę, że ta Twoja tęsknota to też mogło być coś w rodzaju wewnętrznego głosu próbującego skłonić Cię do odwrotu przed tym trzęsieniem ziemi wink Że gdzieś ta "dawna" Ty próbowała histerycznie jeszcze się wygrzebać i Tobą zawładnąć, zanim nie zatrzęsie się ta ziemia. Bo chęć podejmowania własnych, nawet czasem błędnych decyzji, ale własnych, zaprzestanie na przyzwalanie komuś na decydowanie za Ciebie, rodość z tego, ze sama chcesz i możesz o sobie decydować - to owo trzęsienie smile Tak mi się gdybie... Oczywiście nie wiem czy dobrze, ale tak mi się skojarzyło smile

15 230

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nowa nadzieja napisał/a:

Anstawio , właśnie o to chodzi, żeby każda decyzja była Twoją decyzją. Będą dobre decyzje i złe decyzje, ale niech zawsze będą Twoje. Żadna z nas nie jest tak mądra, żeby uniknąć błędów. Ba! Nikt na świecie nie był i nie jest tak mądry, żeby uniknął błędów. Ważne jest, żeby wyciągnąć z nich wnioski, nauczyć się czegoś i drugi raz świadomie nie powtórzyć tych samych pomyłek. Postepuj zgodnie z ty, co myślisz i czujesz. My nie jesteśmy tu od tego, żeby się wzajemnie oceniać, tylko wspierać.

  Zazdroszczę Ci tego, że wiesz, co chcesz zrobić. Zazdroszczę w pozytywny sposób, tzn. cieszę się, że Ty masz tę wiedzę i żałuję, że ja nie. Ale to się zmieni i też znajdę swoją drogę. Wierzę w to!

   Czytając to forum zrozumiałam, że jestem dopiero na początku drogi, właściwie dopiero na nią wchodzę, podczas gdy wiele z Was jest już daleko. Zaczynam rozumieć, że dużo przede mną pracy, chwil zwątpienia i trudności do pokonania. Ja się łatwo zniechęcam, ale postawiłam się w sytuacji bez wyjścia: muszę sobie poradzić. To dodatkowa motywacja. I Wasze wsparcie. Wiele z Was zaczynało w dużo gorszym punkcie niż ja i wyszło na prostą. Mnie też musi się udać. Przytulam każdą z Was, która potrzebuje przytulenia!

Nowa nadziejo smile
Jak wiesz, że nie jest trudno CI popaść w zwątpienie, czy warto robić to, na co się zdecydowałaś - to też ogromnie dużo smile Bo najważniejsze, to sobie coś uświadomić. A potem stale tłumaczyć, że jeśli wiem, to ode mnie zależy co z tym zrobić. Czasem jest tak, ze zajmowanie się jakimś tam problemem nie stanowi już dla mnie trudności, może jeszcze nie jestem zbytnio konsekwentna, ale niektóre rzeczy wciąż spycham na dalszy plan. Ale wiem, staram się motywować, nawet jak coś przeciągam w czasie, to sobie daję w końcu jakiś termin graniczny wink Wiesz, nie wszystko jednocześnie smile

15 231

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zofiu mnie męczy ta huśtawka nastrojów, to poddawanie się jego emocjom, ten brak siły by powiedzieć "stop". Tak, to jest uzależnienie. Czy rozwód pomoże mi wyjść z tej nałogowej miłości? Pozostaje mi tylko w to wierzyć, patrząc na Wasze doświadczenia. Nie jestem w stanie powiedzieć: Tak, rozwód zapewni mi psychiczną wolność. Ale nie zaprzeczam,że tak może się okazać później. Może wtedy do mnie dotrze (bo przecież nie do niego), że to koniec. (Wyuczona bezradność??)
Biorąc ślub i wyjeżdżając za granicę, też myślałam, że się uwolnię psychicznie od rodziców. Czy tak się stało? Nie. To długotrwały proces. Na początku osoba męża była mi w pewien sposób pomocna, wtedy nie wiedziałam,że pomoc mam znależć w sobie. Teraz potrzebuję Was, by uwolnić się psychicznie od męża. Trochę to frustrujące. Nie mówię, że zrobię wszystko co mi napiszecie. Chodzi o to, że ja wciąż nie mam na tyle poukładane w głowie, by samej sobie to wszystko racjonalnie wytłumaczyć. Jestem uzależniona od tych emocji, nadziei, rozczarowania, huśtawki nastrojów. Pytanie teraz, jak wyjść z tego uzależnienia??

Anstawia - mnie się wydaje, że nie powinnyśmy się winić za to, ze wsparcia szukamy w sobie nawzajem. Gdzież ja bym była, gdybym tu nie była, gdyby w ogóle nie całe to forum, bo nie tylko na tym wątku przebywam. Nie mając dostępu do ludzi i ich opinii, ich zdania - nie była bym w stanie zebrać się, pozbierać myśli, kierunkować ich, znajdować swoich własnych rozwiązań. Nie winię się za to! Przez 40 lat byłam sama i sama o sobie i swoje myśli dbałam - co z tego wyszło? Mam się winic, że w końcu poprosiłam o pomoc? Nadal jestem silna smile A to że wspieram się w gronie osób, które miały, mają lub będą mieć podobne problemy? A to, że chodzę na terapię? Przecież nie poradziłam sobie sama przez lata całe, choć wiele na ten temat myślałam. Kiedy miałabym szukać tej pomocy? Mając 70 lat? Nie, dobrze że teraz smile

To jak z ułamkami smile Najpierw kilka razy tłumaczy nauczyciel, potem rodzic, a na końcu koleżanka czy kolega. I w końcu człowiek "zakuma" wink Ty tylko szukasz wsparcia, bo ono jest kazdemu potrzebne - przecież Ty chyba po prostu dyskutujesz tu z nami i wyrażasz swoje myśli i opinie? I my też, nie? Takie zdrowe kontakty. A że czasem mamy różne zdanie? Bo przecież takie jest życie smile Też jestem uzależniona od forum. Ale chyba bardziej mi chodzi o kontakty międzyludzkie... I o możliwość rozmowy smile Nawet i tej pisanej wink

15 232

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofia
Nie, nie czuje się winna, że się uwygłupiałam i mi cztery litery wymarzły wink Tylko wiesz, obserwowałam inne osoby przy okazji... Na ile są otwarci. I kurczę... No nie kazdy jest. Było też takie małżeństwo z dwuletnią córunią. On stał, tupał nogami i burczał pod nosem, a mama chcąc nie chcąc (bo tatuś obrażony na mróz i spacer) w kozakach na obcasach wlazła w te kopy zapadającego się śniegu, bo córcia prosiła. Może nie czuła się jak ryba w wodzie, ale próbowała. A on stał obrażony...
No i właśnie chyba powinnam się tak czasem poprzyglądać, nie wink
Się zastanawiałam właśnie, wiesz. Bo jm był z nami. Pierwsze co pomyślałam - o chłopak "luzuje", bo też się z dziećmi bawi (wrzucał je do śniegu, rucał śniezkami). Ale... Tak sobie przemyślałam. Dzieci zagnałam tam ja, ja je wsadziłam na tę górę pod choinkę, ja zaczęłam bitwę na śnieżki, ja wlazłam w te kopy i ganiałam się z nim, mając gdzieś moje osławione zdezelowane kolanko. On dołączył. No bo to zawsze ja byłam prowodyrem wszelkich aktywności, to ja wymyślałam, żeby coś było, jak nic nie było smile Nie, nie luzuje, robi, to co zazwyczaj - wozi się na mnie. No, ale zawsze do momentu kiedy jeszcze razem mieszkamy, jest to lepsza opcja, niż ten burczący tatuś dwulatki wink

15 233

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Żabko-k jest dokładnie tak jak piszesz. Ale wiem już też, że każda decyzja będzie moją decyzją.
Coś tam sobie już poukładałam w głowie. Powiem jedno, czuję strach. Nie jest to strach o przyszłość. Nie boję się męża. Wiem, że będzie dobrze. Wiem, że dam sobie radę. Boję się raczej kwestii formalnych. Tego, że czegoś nie zrozumiem u adwokata, że nie będę miała pieniędzy itp itd
Nie mam myśli typu "co robić?" To już wiem. Wiem, że nie jest mi dobrze, gdy poddaję się manipulacji. Czuję moc, gdy myślę sobie "spadaj dupku" smile

Anstawia, wiesz...
Pisałam jakoś koło Sylwestra, że wcześniej miałam już taki mętlik w głowie, że musiałam wziąść zeszyt i napisać, po prostu wylać to z siebie. I to co mi się w głównej mierze po głowie kołatało - jak myślałam, to były tzw. kwestie emocjonalne. A to co sę wylało? smile To właśnie były "strachy" związane z konkretnymi sytuacjami. No i już ewidetnie z racji tego, żem "dzieciata", to wszystkie moje strachy dotyczą dzieci właśnie, są z nimi związane. Czy ja dam sobie radę - z nimi, z ich wychowaniem tak, żeby ich życie było może nie bogatsze materialnie, ale emocjonalnie smile I żeby nie fundowały sobie takiej sinusoidy, jak ja. Żeby zawsze miały opiekę i świadomość, że ktoś bliski jest i jeśli będzie im to potrzebne, toje przytuli i wesprze. Jak przeczytałam, to mnie to "otrzepało" smile
W kwestiach uczuciowo - zrozumieniowych nie ma takiej "tragedii" - jestem otwarta na siebie smile Pstryczka nie ma, nie przeniosę się do czasu zdrowszej "ja", ale z przyjemnością nad tym popracuję smile
Wiesz, ja myślę, że ta Twoja tęsknota to też mogło być coś w rodzaju wewnętrznego głosu próbującego skłonić Cię do odwrotu przed tym trzęsieniem ziemi wink Że gdzieś ta "dawna" Ty próbowała histerycznie jeszcze się wygrzebać i Tobą zawładnąć, zanim nie zatrzęsie się ta ziemia. Bo chęć podejmowania własnych, nawet czasem błędnych decyzji, ale własnych, zaprzestanie na przyzwalanie komuś na decydowanie za Ciebie, rodość z tego, ze sama chcesz i możesz o sobie decydować - to owo trzęsienie smile Tak mi się gdybie... Oczywiście nie wiem czy dobrze, ale tak mi się skojarzyło smile

Żabko-k ja pisałam tutaj o tych moich strachach, ale później im więcej pisałam i czytałam jak inni pisali, że mam wziąć odpowiedzialność za swoje życie i zacząć podejmować decyzje i działać,to przestałam o tym pisać. I usłyszałam, że ja zdrowieję, że jestem na dobrej drodze i poczułam dumę. I z czasem wyszło to moje "dopasowywanie się" do innych. Czułam, myślałam inaczej, pisałam inaczej a postępowałam jeszcze inaczej. Niestety, pewnego etapu nie da się przeskoczyć. Jestem uzależniona i chciałam wyzdrowieć zanim sobie uświadomiłam swoją chorobę.
Co do trzęsienia ziemi, to u mnie następuje ono przed podjęciem swojej własnej decyzji. Bo mi nigdy nie wolno było ot tak coś zrobić dla siebie. Zawsze musiałam przeżyć awanturę, nasłuchać się od rodziców jaka to jestem beznadziejna a potem przychodzili do mnie, głaskali po główce, przepraszali i tłumaczyli dlaczego mam robić tak jak oni chcą...I ja z reguły robiłam tak jak oni chcieli. Wiem, że uważcie, że to nie ma wspólnego z tym, co się teraz wokół mnie dzieje. Na terapii tak właśnie pracujemy. Zrozumieć skąd nasze wyuczone zachowanie, by potem postąpić inaczej niż dotychczas. Bez tego ani rusz.

15 234

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

(...)Zawsze musiałam przeżyć awanturę, nasłuchać się od rodziców jaka to jestem beznadziejna a potem przychodzili do mnie, głaskali po główce, przepraszali i tłumaczyli dlaczego mam robić tak jak oni chcą...I ja z reguły robiłam tak jak oni chcieli. Wiem, że uważcie, że to nie ma wspólnego z tym, co się teraz wokół mnie dzieje. Na terapii tak właśnie pracujemy. Zrozumieć skąd nasze wyuczone zachowanie, by potem postąpić inaczej niż dotychczas. Bez tego ani rusz.

Ależ oczywiście, że Twoje zachowanie wobec męża jest efektem właśnie takiego sposobu wychowywania Cię w domu rodzinnym.

15 235 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-14 11:32:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:
Anstawia napisał/a:

(...)Zawsze musiałam przeżyć awanturę, nasłuchać się od rodziców jaka to jestem beznadziejna a potem przychodzili do mnie, głaskali po główce, przepraszali i tłumaczyli dlaczego mam robić tak jak oni chcą...I ja z reguły robiłam tak jak oni chcieli. Wiem, że uważcie, że to nie ma wspólnego z tym, co się teraz wokół mnie dzieje. Na terapii tak właśnie pracujemy. Zrozumieć skąd nasze wyuczone zachowanie, by potem postąpić inaczej niż dotychczas. Bez tego ani rusz.

Ależ oczywiście, że Twoje zachowanie wobec męża jest efektem właśnie takiego sposobu wychowywania Cię w domu rodzinnym.

Ja to wiem Wielokropku i cieszę się,że to potwierdzasz.
Po prostu,ja czasami piszę o tych moich rodzicach po to,bym sobie mogła coś uświadomić, zrozumieć. Nie po to,by ich za coś winić. Tylko,że później przekształca się to w próbę udowodnienia Wam,że moje zachowanie jest wyuczone i pracuję nad tym,by to zmienić. I teraz też piszę to, żeby sobie szczerze wyjaśnić po co ja to robię.Ja wciąż oczekuję aprobaty, uznania, głaskania po głowie. Wiem wszystko,że mam tego szukać w sobie i takie tam. Tylko,że wiedza sobie a ja sobie sad


Ale rozum mi podpowiada,że należy iść drogą, którą sobie do tej pory obrałam, czyli ku zdrowiu smile I patrząc na Wasze doświadczenia, rozwód jest kolejnym krokiem, który należy uczynić, by sobie pomóc.
I gdy napisałam tu o tych swoich strachach, to automatycznie pojawiła się wskazówka,że może znajdę polskiego adwokata i bariera związana z brakiem zrozumienia zniknie. Idę własnie do urzędu. Trzymajcie kciuki żeby okazalo się,że istnieją polsko-języczni adwokaci. Albo chociaz niech trafię na cierpliwego, który mi wszystko spokojnie wyjaśni. Choć im wolniej tym drożej tongue

15 236

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Żabko-k ja pisałam tutaj o tych moich strachach, ale później im więcej pisałam i czytałam jak inni pisali, że mam wziąć odpowiedzialność za swoje życie i zacząć podejmować decyzje i działać,to przestałam o tym pisać. I usłyszałam, że ja zdrowieję, że jestem na dobrej drodze i poczułam dumę. I z czasem wyszło to moje "dopasowywanie się" do innych. Czułam, myślałam inaczej, pisałam inaczej a postępowałam jeszcze inaczej. Niestety, pewnego etapu nie da się przeskoczyć. Jestem uzależniona i chciałam wyzdrowieć zanim sobie uświadomiłam swoją chorobę.
Co do trzęsienia ziemi, to u mnie następuje ono przed podjęciem swojej własnej decyzji. Bo mi nigdy nie wolno było ot tak coś zrobić dla siebie. Zawsze musiałam przeżyć awanturę, nasłuchać się od rodziców jaka to jestem beznadziejna a potem przychodzili do mnie, głaskali po główce, przepraszali i tłumaczyli dlaczego mam robić tak jak oni chcą...I ja z reguły robiłam tak jak oni chcieli. Wiem, że uważcie, że to nie ma wspólnego z tym, co się teraz wokół mnie dzieje. Na terapii tak właśnie pracujemy. Zrozumieć skąd nasze wyuczone zachowanie, by potem postąpić inaczej niż dotychczas. Bez tego ani rusz.

Wiesz, pewnie, chciało by się właśnie żeby tak było - "zrozumiałam i jak ręką odjął mój problem". Się nie da wink
Aj wiesz, ja myślę, że coś ma wspólnego. To znaczy, że związek przyczynowo - skutkowy, że się brnie w coraz inne negatywne schematy działania, mające na celu - "żeby był spokój i nikt nie krzyczał". Żeby mnie widać nie było, bo jak mnie nie jest widać, nie jest mnie słychać, to nic się nie stanie. Kompletnie nic, co by spowodowało czyjąkolwiek, jakąkolwiek reakcję, w której musiałabym albo wyrazić swoje zdanie, albo z niego zrezynować - albo (chyba to?) musieć bronić swojego zdania... Tak? Bo i tak "mi dotąd na to nie pozwalano, choćbym nie wiem, jak wiele racji miała" smile
To, że "ktoś tam kiedyś" nie pozwalał, nie oznacza, że dalej inni też nie będą pozwalać smile Tylko chyba trzeba się otaczać tymi "innymi" innymi wink Umieć ich rozpoznać? YYYYYch smile

15 237

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

I teraz też piszę to, żeby sobie szczerze wyjaśnić po co ja to robię.

(...), to automatycznie pojawiła się wskazówka,że może znajdę polskiego adwokata i bariera związana z brakiem zrozumienia zniknie.

No - trzymamy smile
Wiesz co - a może Ty piszesz, bo głośno myślisz i napisane słowo mocniej do Ciebie dociera? I jak już sama się usłyszysz, to właśnie jak wyżej - sama znajdujesz wyjście - swoje własne?

Ja tam lubię tu pisać, bo niby jestem wśród ludzi, ale czasem i dociera do mnie, co ja piszę wink

15 238

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Powodzenia Anstawio. Uda się.
Dzień dobry wszystkim smile

15 239 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-14 12:11:03)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Z tym sennikiem, to nie było tak na serio. Wrzucacie bajeczki, wrzuciłam i ja smile

To nie takie bajeczki Anstawio. Ja osobiscie czytalam ksiazki Heinz-Peter Röhr (niestety po polsku jest przetlumaczona tylko jedna ksiazka Narcyzm ? zaklęte ?ja?), ktore pokazuja charaktery ludzkie na podstawie analizy bajek braci Grimm. Po przeczytaniu jego ksiazek juz nigdy nie powiem, ze bracia Grimm pisali bajki. Zreszta o czym sie jeszcze dowiedzialam to, ze oni sami tych "bajek" nie wymyslili tylko zbierali opowiesci od ludzi i spisywali. Zreszta bajki braci Grimm sa nie dla dzieci.
W ksiazce o ktorej pisalam jest analiza narcysyty i takze analiza "nas". Jezeli ktos ma ochote poczytac sobie to polecam ta ksiazke.

15 240 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-14 12:35:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

mnie męczy ta huśtawka nastrojów, to poddawanie się jego emocjom, ten brak siły by powiedzieć "stop". Tak, to jest uzależnienie. Czy rozwód pomoże mi wyjść z tej nałogowej miłości? Pozostaje mi tylko w to wierzyć, patrząc na Wasze doświadczenia.

Anstawio rozczaruje Cie sad. Rozwod moze Ci pomoc wyjsc z uzaleznienia ale to nie jest rozwiazaniem problemu uzaleznienia. Ty sama tylko mozesz sobie pomoc wyjsc z uzaleznienia. Rozwod to pierwszy krok na Twojej drodze. Jezeli nie bedziesz pewna swojej decyzji to rozwod nic nie zmieni sad.
Jezeli piszesz o naszych doswiadczeniach to tez zauwazylas, ze my, ktore odeszlysmy albo sie rozwiodlysmy wcale takie zupelnie zdrowe nie jestesmy sad. Zmagamy sie z KKZB problemami kazdego dnia. My teraz moze wiemy z czym mamy problem i nie mamy juz "tego wstydu" aby o swoim problemie powiedziec smile.
Ja wiem, ze czeka mnie "robota" na cale zycie. Wiem i dlatego staram sie juz siebie nie oszukiwac, ze zdazy sie cud i "wszystko bedzie dobrze".

15 241

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Rozwód to tylko papierek jest. Można uwolnić się przed nim, po nim, albo wcale.

15 242 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-14 13:22:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Żabko-k jest dużo racji w tym co piszesz. Jedno zastępuje drugie. Ale może to o to chodzi, by wyciągać te wszystkie problemy, uświadamiać je sobie, zrozumieć po to by nad nimi pracować.
Co do ludzi, ja czuję się jakbym przez 30 lat żyła w szpitalu psychiatrycznym na oddziale toksykologii. Same toksyny dookoła. Teraz, unikam ludzi jak ognia. Jakoś tak się składa, że wierzę psychologom i Wielokropkowi... Być może taki etap.
Jest jeszcze coś "chorego", co muszę sobie tu napisać. Ja czuję, że będę nie fair w stosunku do męża, gdy znajdę sobie nowych przyjaciół. Wiem, że to nienormalne. Wiem. Ale tak jak Żabko-k napisałaś, ja inaczej mysleć nie umiem, tylko głośno. Potrzebuję sobie robić szczerą konfrontację sama ze sobą. Po to by zrozumieć swoje błędy.

Happyfull nie rozczarowałaś mnie. Napisałam,że mi pomoże a nie,że da gwarancję na wyjście z uzależnienia. Ja zawsze mówiłam "rozwód to tylko papierek". Tylko dlaczego go jeszcze nie wzięłam? I w sumie u mnie, to nie chodzi o rozwód w sensie papierka. Tylko o podjęcie decyzji. Być może to jest maleńki kroczek. Ale właśnie wróciłam z urzędu. Znalazłam polskiego adwokata z dofinansowaniem. Skromnie powiem, że się cieszę. Machina powoli rusza...
Przez ostatni czas tylko gadałam rozwód, rozwód, rozwód. I jak mąż się odezwał i stało się co się stało, to się wkurzyłam, bo nie wiedziałam co robić. I musiałam nakrzyczeć na Was, zamiast jemu powiedzieć "spadaj". No tak juz mam do jasnej Anielki. Nie jest to fajne, wcale nie jestem z tego dumna. Ale mimo wszystko, idę dalej droga, którą sobie do tej pory obrałam.
I praca nad sobą, to nie musi być "robota na całe życie" przecież...Tylko trzeba o swojej chorobie pamietać.

15 243 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-14 13:21:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

unikam świec na torcie jak ognia big_smile

A ja lubie szokowac swoim wiekiem big_smile. Moge sobie na to pozwolic bo mam dobre geny i wygladam jak do tej pory najstarzej na 32 lata. Corka mojej siostry myslala, ze jestem mlodzsza od mamy a moja siostra jest mlodsza o 4 lata. Poza tym wydaje mi sie, ze jestem tez duzo mlodsza w "srodku". Sama czuje sie mlodziej niz w metryce a dopoki tak jest to poprosze 28 pazdziernika na okragla rocznice dokladnie tyle swieczek ile bede miala lat. A co tam mam sie czym chwalic smile
Zofiu czyzbys miala urodziny? A wy kiedy macie urodziny?

15 244 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-14 13:03:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull jesteś skorpionem urodzonym dokładnie tego samego dnia co mój mąż big_smile No ale nie wierzmy horoskopom big_smile :*
Jestem z 08/07/81

15 245

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawia
Potrzeby nalezy realizować wink

Happyfull
29 września - "odważniczek" wink

15 246 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-14 14:59:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tylko Żabko-k nie wiem dlaczego mam ochotę tą swoją potrzebę wywalać na forum? Może to chodzi o ludzi i mimo wszystko bycie wśród nich?
Z jednej strony chcę sobie sama to wszystko poukładać. Z drugiej strony potrzebuję się tym podzielić z innymi. Sama nie wiem jak to jest. Ale jak się nigdy nikomu nic nie mówiło o swoich problemach, to teraz naszła fala i wylewam z siebie wszystko... Aż czasami sama mam już siebie dość smile

"Przeszkody to owe przerażające rzeczy, które się widzi jeśli spuścić z oczu swój cel. Henry Ford

To prawda, że nie rodzimy się z odwagą, ale też nikt z nas nie rodzi się z lękami. Niektóre z naszych obaw biorą się z naszych doświadczeń,  niektóre z tego, co ktoś inny nam powiedział lub z tego, co sami gdzieś przeczytaliśmy w gazetach. Niektóre z tych strachów są ważne, jak np. samotne wycieczki o drugiej nad ranem w dzielnicach miasta, które nie cieszą się dobrą sławą. Lecz kiedy tylko nauczysz się unikać takich sytuacji, nie będziesz musiał żyć w strachu przed nimi.

Lęki, nawet te najbardziej podstawowe, mogą totalnie zniszczyć nasze ambicje. Strach może zniszczyć fortuny. Strach może zniszczyć związki. Strach, jeśli mu pozwolimy, może zniszczyć nasze życie. Strach jest jednym z wielu wrogów , które czają się w każdym z nas.

Pozwól, że powiem Ci o pięciu innych wewnętrznych wrogach, z którymi zmagamy się wewnątrz.

Pierwszym wrogiem, którego musisz zniszczyć zanim on zniszczy Ciebie jest obojętność.

Obojętność jest straszną chorobą. ?Daj spokój, wyluzuj. Będę sobie po prostu sam  dryfował.? Otóż jest jeden problem z dryfowaniem: dryfując nie dostaniesz się na szczyt góry.

Drugim wrogiem, któremu stawiamy czoło jest niezdecydowanie.

Niezdecydowanie jest złodziejem okazji i przedsiębiorczości. Kradnie ono Twoje sznse na lepszą przyszłość. Wyciagnij miecz przeciwko temu wrogowi.

Trzecim przeciwnikiem, którego nosisz w sobie jest zwątpienie.

Nie chodzi tu o zdrowy sceptycyzm. Jasne, że nie możesz wierzyć we wszystko. Lecz nie możesz także pozwolić, by zwątpienie zapanowało nad Twoim myśleniem. Wielu ludzi wątpi w przeszłość, przyszłość, w innych, w możliwości i wątpi w okazje. Najgorsze jest to, że wątpią także w samych siebie. Mówię ci, że wątpienie może zniszczć Twoje życie i Twoje szanse na sukces. Może ono wydrenować  Twoje konto w  banku Twoje serce. Zwątpienie jest wrogiem. Idź za nim. I pozbądź się go.

Czwartym wrogiem, który czai się wewnątrz Ciebie jest zamartwianie się.

Czasem wszyscy musimy sie pomartwić. Po prostu nie pozwól, by zmarwienie pokonało Cię. Zamiast tego niech cię osrzega, alarmuje. Niepokój może być pożyteczny. Jeśli  zejdziesz z krawężnika na ruchliwą ulicę w mieście kiedy właśnie nadjeźdza auto, możesz zacząć się martwić. Ale nie możesz pzowolić, aby zmarwienie pałętało się jak wściekły pies, który prowadzi Cię w ślepy zaułek. Oto co musisz zrobić ze swoimi troskami: zaprowadź je w ślepy zaułek. Cokolwiek próbuje Cię dopaść, Ty musisz to dopaść najpierw. Cokolwiek próbuje Cię zdusić, Ty na musisz zdusić to wcześniej.

Piąty nasz wewnętrzny wróg to nieśmiałość.

To bojaźliwe podejście do życia. Nieśmiałość nie jest cnotą; jest chorobą. Jeśli jej pozwolisz, pokona Cię. Nieśmiali ludzie  nie awansują. Nie posuwają się naprzód, nie wzrastają i nie stają się wpływowi na rynku. Musisz unikać przesadnej ostrożności.

Wytocz bitwę tym wrogom. Wytocz bitwę swoimi lękom. Buduj swoją odwagę, aby walczyć z tym, co Cię zawraca z obranej drogi, co Cię powstrzymuje od osiągnięcia Twoich celów i marzeń. Bądź odważny w swoim życiu i w podążaniu za rzeczami, których pragniesz oraz za osobą, którą chcesz się stać.

Jim Rohn"

15 247 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-14 14:34:14)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio to co tutaj cytujesz to "przepis na sukces" ale nie w zyciu osobistym tylko zawodowym. Ale to tez temat rzeka.

15 248

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oj tam. Dla mnie to przepis na życiowy sukces big_smile

15 249

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Oj tam. Dla mnie to przepis na życiowy sukces big_smile

To poczytaj sobie co prawda z Wikipedii....
"Poglądy
Henry Ford założył Dearborn Publishing Company, które wydawało gazetę The Dearborn Independent. Gazetę wykorzystywał do krytyki nacjonalizmu żydowskiego drukując serie artykułów pt. "Międzynarodowy Żyd, najważniejszy problem świata" ("The International Jew, the World's Foremost Problem"). Artykuły były przedrukowywane jako pamflety i rozprowadzane po świecie. Zwróciły one uwagę Adolfa Hitlera, dla którego Ford stał się inspiracją. Po dojściu do władzy Hitlera, obaj zostali przyjaciółmi (Ford miał zwyczaj dawać urodzinowy prezent Hitlerowi ? czek na 100 tysięcy marek, a Hitler odznaczył go wysokim orderem III Rzeszy - Orderem Orła Niemieckiego).
Ford propagował pacyfizm. Był także przeciwnikiem związków zawodowych - uznał je w swoich zakładach dopiero w 1941 po strajku w fabryce River Rouge i po kilku procesach sądowych.
Henry Ford był fundatorem the Ford Foundation i wolnomularzem".

Ja cytuje Adorno "Nie ma prawdziwego zycia w falszywym"

15 250 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-14 15:03:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull, jaki ma to związek z pokonywaniem w życiu lęków i obaw?

15 251 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-14 16:51:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moze taki, zeby samemu znalezc odpowiedz na pytanie czego sie boimy? I moze to, zeby pomimo "dobrze brzmiacych" sloganow w ksiazkach nie od razu zmieniac swoje poglady?
Nie wiem czy uda sie pokonac w zyciu wszystkie leki i obawy. Wiem dla siebie, ze chce walczyc se swoimi demonami.
*****************************************************************************
Teraz widze, ze to nie sa slowa H. Forda tylko Jim Rohn. Niewazne. Poczytalam sobie o tym panu. Herbalife spotkania znam z duzego amerykanskiego hotelu (nalezacego do Mormona) w Zürichu, gdzie pracowalam 12 lat temu. Herbalife spotkania motywacyjne byly przez pracownikow hotelu okreslane "zjazd sekty".
Z tego co pamietam to wiekszosc tych ludzi byla zawsze ponadprzecietnie zadowolona.
Ja nie wierze w "amerykanska motywacje". Dla mnie to bardziej pranie mozgu. Ale to moje zdanie.

15 252 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-14 15:20:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ale mróz hmm

15 253

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam Was serdecznie smile

No cóż, moje maleństwo chore... sad, siedzimy w domku.
W piątek załatwiłam sobie, ze mój były nie będzie mógł już do mnie dzwonić, pisać i wogóle - zero kontaktu ze mną i dziećmi, a jak złamie - to areszt...., nie wiem sama, jak mi się to udało.... Czy chciałam aż tak? Nie wiem.... Czy mi z tym dobrze? - też nie wiem...., staram się tak mówić... Jedna sprawa z głowy....
No ale w domu.... sad, dzieci OK smile. No cóż, raz lepiej, raz gorzej.... właśnie w weekend było gorzej..... Ciągle sobie powtarzam - odpuść, wyluzuj.... A mój mężczyzna to jak kobieta ciężarna.... zmienne nastroje każdego dnia, baaa nawet w ciągu dnia. Niepotrzebnie mu zarzuciłam w sobotę brak rozmowy..., wiem. I niedziela - cichy dzień. Zobaczymy jak dzisiaj. Jestem dobrej myśli.

Ach...., ciężka ta praca nad sobą....

Pozdrawiam Was serdecznie smile

15 254 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-14 15:38:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

I praca nad sobą, to nie musi być "robota na całe życie" przecież...Tylko trzeba o swojej chorobie pamietać.

Moze z czasem ta "robota" wejdzie nam w krew i bedzie to bardziej rutyna niz robota? smile.  Nie wiem. Jestem na razie na takim etapie, kiedy mysle, ze to "robota na cale zycie". Czas pokaze smile.
O chorobie trzeba pamietac i bez szalika i czapki na mroz nie wychodzic big_smile

15 255 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-14 15:48:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Silly Hopes napisał/a:

W piątek załatwiłam sobie, ze mój były nie będzie mógł już do mnie dzwonić, pisać i wogóle - zero kontaktu ze mną i dziećmi, a jak złamie - to areszt...., nie wiem sama, jak mi się to udało.... Czy chciałam aż tak? Nie wiem.... Czy mi z tym dobrze? - też nie wiem...., staram się tak mówić... Jedna sprawa z głowy....

Silly to Ci sie dopiero udalo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
A jak Ci sie udalo? Po prostu poszlas i zrobilas big_smile Czyli skorzystalas ze swoich praw i nawet wysluchali big_smile
Co tam wysluchali nawet cos zrobili !!!!!!!!!!!!!!!!!!
Gratuluje z calego serca. Do srody jestem jeszcze na antybiotykach ale w czwartek to "wypije" za Twoj sukces smile

Oj czasami spotkalabym sie z Wami wszystkimi w realu przy dobrym winku smile

15 256

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

SillyHopes, na pewno możesz być dumna z tego,że jesteś odważna. Zaimponowałaś mi tym bardzo.

Ja mam w czwartek spotkanie z adwokatem. Nie wiem czy mówić mu o tym, czy nie hmm W końcu i tak się dowie.

15 257

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzięki smile

To poczekam na Ciebie się razem napijemy..... smile

15 258

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Ja mam w czwartek spotkanie z adwokatem. Nie wiem czy mówić mu o tym, czy nie hmm W końcu i tak się dowie.

To zalezy czy chcesz sie denerwowac przed czwartkiem czy pozniej?

15 259

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Jestem spokojna. Poukładałam sobie swoje emocje i uczucia. Nie złoszczę się, nie wkurzam, nie jestem sfrustrowana.  Nie zbiera mi się jak wcześniej. Być może nauczyłam się rozładowywać poszczególne napięcia.Spokojnie sobie daję radę. Z uśmiechem na twarzy. Wychodzę na miasto. Nie narzucam sobie zbyt wielu rzeczy na raz jeśli chodzi o wszystkie aspekty życia. Robię to co niezbędne a potem jeśli nie mam siły to odpoczywam. Nie szaleję ponad miarę i swoje możliwości w danej chwili. Uświadomiłam sobie jak wiele od siebie chciałam, jak wiele stwarzałam sobie musów.I to nie znaczy, że sobie odpuszczam. Nie. To znaczy, że działam po kolei.
Nie myślę o rzeczach nieprzyjemnych jeśli nie muszę. Staram się myśleć o tym co dobre, o pozytywach.
Lepiej mi. Dobrze mi jakoś. Lubię siebie.
No i nikt ani nic nie może popsuć mi nastroju.

Oj, jak ja też bym już tak chciała..... Chyba jeszcze dużo pracy przede mną, a ja taka niecierpliwa jestem sad

15 260

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Silly Hopes napisał/a:

Oj, jak ja też bym już tak chciała..... Chyba jeszcze dużo pracy przede mną, a ja taka niecierpliwa jestem sad

Ale juz zaczelas smile. Cierpliwosci tez mozna sie nauczyc smile

15 261

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Silly Hopes napisał/a:

Oj, jak ja też bym już tak chciała..... Chyba jeszcze dużo pracy przede mną, a ja taka niecierpliwa jestem sad

Ale juz zaczelas smile. Cierpliwosci tez mozna sie nauczyc smile

Wiem, wiem.... to chyba właśnie najtrudniejsze smile, ale z Wami dam radę smile

15 262

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Silly Hopes napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Silly Hopes napisał/a:

Oj, jak ja też bym już tak chciała..... Chyba jeszcze dużo pracy przede mną, a ja taka niecierpliwa jestem sad

Ale juz zaczelas smile. Cierpliwosci tez mozna sie nauczyc smile

Wiem, wiem.... to chyba właśnie najtrudniejsze smile, ale z Wami dam radę smile

Nie taki diabel straszny jak go maluja big_smile. A dokad sie spieszysz? Nikt Cie na razie nie goni big_smile !!!!!
Z nami na pewno razniej i weselej big_smile

15 263 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-14 16:52:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Ja mam w czwartek spotkanie z adwokatem. Nie wiem czy mówić mu o tym, czy nie hmm W końcu i tak się dowie.

To zalezy czy chcesz sie denerwowac przed czwartkiem czy pozniej?

Chyba się powstrzymam. Zobaczymy co adwokat powie o całej sprawie.

Happyfull napisał/a:

Ja cytuje Adorno "Nie ma prawdziwego zycia w falszywym"

dla mnie to prawda, którą noszę głęboko w sercu.

15 264

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Moze taki, zeby samemu znalezc odpowiedz na pytanie czego sie boimy? I moze to, zeby pomimo "dobrze brzmiacych" sloganow w ksiazkach nie od razu zmieniac swoje poglady?
Nie wiem czy uda sie pokonac w zyciu wszystkie leki i obawy. Wiem dla siebie, ze chce walczyc se swoimi demonami.
*****************************************************************************
Teraz widze, ze to nie sa slowa H. Forda tylko Jim Rohn. Niewazne. Poczytalam sobie o tym panu. Herbalife spotkania znam z duzego amerykanskiego hotelu (nalezacego do Mormona) w Zürichu, gdzie pracowalam 12 lat temu. Herbalife spotkania motywacyjne byly przez pracownikow hotelu okreslane "zjazd sekty".
Z tego co pamietam to wiekszosc tych ludzi byla zawsze ponadprzecietnie zadowolona.
Ja nie wierze w "amerykanska motywacje". Dla mnie to bardziej pranie mozgu. Ale to moje zdanie.

Kochana, tutaj nikt Ci w nic nie każe wierzyć i to stosować. Dla mnie też "amerykańskie motywacje" np. Sekret, są przereklamowane. Akurat ten cytat mi spasował, bo moim celem jest pokonywać strach i lęk i iść z nimi przez życie pod pachę. A że akurat te cechy, które zacytowałam są moją zmorą, to postanowiłam się nimi z Wami podzielić. smile

15 265

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Akurat ten cytat mi spasował, bo moim celem jest pokonywać strach i lęk i iść z nimi przez życie pod pachę. A że akurat te cechy, które zacytowałam są moją zmorą, to postanowiłam się nimi z Wami podzielić. smile

Nie tylko Twoja zmora sad.

15 266

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Akurat ten cytat mi spasował, bo moim celem jest pokonywać strach i lęk i iść z nimi przez życie pod pachę. A że akurat te cechy, które zacytowałam są moją zmorą, to postanowiłam się nimi z Wami podzielić. smile

Nie tylko Twoja zmora sad.

Co to za smutna minka?
Nie wiem czy miałaś na myśli siebie,ale w moich oczach jesteś mądrą,pewną siebie kobietą,która wie czego chce i jest bardzo dobrym obserwatorem. Czasami ci tego zazdroszczę.

15 267 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-14 18:05:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Akurat ten cytat mi spasował, bo moim celem jest pokonywać strach i lęk i iść z nimi przez życie pod pachę. A że akurat te cechy, które zacytowałam są moją zmorą, to postanowiłam się nimi z Wami podzielić. smile

Nie tylko Twoja zmora sad.

Co to za smutna minka?
Nie wiem czy miałaś na myśli siebie,ale w moich oczach jesteś mądrą,pewną siebie kobietą,która wie czego chce i jest bardzo dobrym obserwatorem. Czasami ci tego zazdroszczę.

Z checia wstawilabym zamiast minki wykrzyknik smile. Nie smutna tylko wiem o moich strachach. Czasami mnie strasza a czasami juz "znam te ich sztuczki" i nie moga mi podskoczyc smile
Poza tym dziekuje bardzo za "kwiaty" smile smile smile

15 268

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Nie tylko Twoja zmora sad.

Co to za smutna minka?
Nie wiem czy miałaś na myśli siebie,ale w moich oczach jesteś mądrą,pewną siebie kobietą,która wie czego chce i jest bardzo dobrym obserwatorem. Czasami ci tego zazdroszczę.

Z checia wstawilabym zamiast minki wykrzyknik smile. Nie smutna tylko wiem o moich strachach. Czasami mnie strasza a czasami juz "znam te ich sztuczki" i nie moga mi podskoczyc smile
Poza tym dziekuje bardzo za "kwiaty" smile smile smile

Nie ma za co dziękować.
Kolejna cecha,którą mi zaimponowałaś. Uszanowałaś to, że nie lubię wykrzykników. Dzięki.
A strachy są i będą. Tylko głupiec i psychopata (a to prawie to samo wink się nie boją.

15 269

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Kolejna cecha,którą mi zaimponowałaś. Uszanowałaś to, że nie lubię wykrzykników. Dzięki.

Bo tutaj na forum jak mowisz to Cie wsluchaja smile. Tutaj sie nie masz czego bac smile.

15 270 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-14 18:56:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiem,że nie czas jeszcze na szampana i to dopiero początek...ale skoro nie ma się czego bać...

ZROBIŁAM TO!!!!!  UMÓWIŁAM SIĘ Z ADWOKATEM!!!!  ROZWODZĘ SIĘ Z TYM DUPKIEM!!!!!

Przepraszam, musiałam big_smile

15 271

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Wiem,że nie czas jeszcze na szampana i to dopiero początek...ale skoro nie ma się czego bać...

ZROBIŁAM TO!!!!!  UMÓWIŁAM SIĘ Z ADWOKATEM!!!!  ROZWODZĘ SIĘ Z TYM DUPKIEM!!!!!

Przepraszam, musiałam big_smile

Czy ktoś pisał kiedyś o jakichś wykrzyknikach? tongue

Trzymam kciuki dalej. smile

15 272

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

KOMU W DROGE TEMU KOPA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

15 273

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No i udało się Anstawio smile

Silly pięknie go wymiotłaś. Ludziom przez długi czas się nieraz nie udaje.

15 274

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Komu do drogi temu trampki na nogi !!!

15 275

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Wiem,że nie czas jeszcze na szampana i to dopiero początek...ale skoro nie ma się czego bać...

ZROBIŁAM TO!!!!!  UMÓWIŁAM SIĘ Z ADWOKATEM!!!!  ROZWODZĘ SIĘ Z TYM DUPKIEM!!!!!

Przepraszam, musiałam big_smile

Czy ktoś pisał kiedyś o jakichś wykrzyknikach? tongue

Trzymam kciuki dalej. smile

Dziękuję

te wykrzykniki już mi zostaną w pamięci chyba do końca życia smile

Posty [ 15 211 do 15 275 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 233 234 235 236 237 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026