netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 827 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 232 233 234 235 236 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 146 do 15 210 z 26 310 ]

15 146

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Bóg Ci zapłać dobra kobieto za tą listę.

No to ide grac w lotto smile A Ty nie zapominaj : "Możesz być jeszcze uczciwym wyborem jakiegoś fajnego faceta a nie skutkiem ubocznym histerycznej łapanki znudzonego toksyka." Pkt.22

Drugą połowe tego punktu jestem w stanie zapamiętać, w pierwszą część nie wierzę. Tzn. chodzi mi o to,że nie chcę być skutkiem ubocznym histerycznej łapanki znudzonego toksyka. Ale nie wierzę,że są fajni faceci.

Sa fajni faceci smile "Blogoslawieni ktorzy nie widzieli a uwierzyli" smile

15 147

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zofia masz trutke na karalucha a uzycie tej trutki bez maski moze spowodowac podtrucie tego, kto rozpyla trutke czyli Ciebie!!!!!! Dobrze zrozumialam?

Tak, mam trutkę ale na razie nie mogę jej użyć i użyję tylko do obrony własnej i to jak będę bezpieczna. Wiem, trochę to skomplikowane. Niszczyć go żeby niszczyć, to nie mój charakter. Mnie nie będzie ranił, to niech robi co chce. Będzie niszczył innych ? No ja nie ręka sprawiedliwości ! Ma do czynienia z dorosłymi ludźmi, którzy ponoszą konsekwencje za swoje działanie. Nawet kiedy MUSIAŁAM ostrzec znajomych, musiałam doczekać chwili, w której to oni wzrokiem mnie pytali, co się dzieje ? o co chodzi ?. Wcześniej za Boga by w moje słowa i dowody na nie, nie uwierzyli. Dlaczego musiałam zapytasz. W ten sposób ratowałam syna i o więcej nie pytaj. Miałaś do czynienia z psychofagiem to wiesz, że działa on destrukcyjnie i wszystko, wszystkich niszczy. Mógł synowi narobić biedy na całe lata ( i nie tylko jemu). Udało się ! syn jest "cały i zdrowy". Inni niestety zbyt pewni siebie byli. Liżą głębokie rany do dzisiaj.
Jestem po kąpieli. Miło było i chyba ciśnienie mi podskoczyło, bo rześka po niej jestem. Pranie wstawione smile, nA twarzy maseczka o temperaturze chyba minus kilka stopni big_smile (tak czuję ). Jest przyjemnie, rześko.

15 148

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Niszczyć go żeby niszczyć, to nie mój charakter. Mnie nie będzie ranił, to niech robi co chce. Będzie niszczył innych ? No ja nie ręka sprawiedliwości ! Ma do czynienia z dorosłymi ludźmi, którzy ponoszą konsekwencje za swoje działanie.

No to trutka w niego ale o masce ochronnej dla Siebie nie zapomnij !!!!
Nie bedzie karaluch plul nam w twarz i dzieci nam karaluszyl big_smile

15 149

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czy jest któraś z Was chętna przytulić mnie wirtualnie bez wykrzykników?

15 150

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Czy jest któraś z Was chętna przytulić mnie wirtualnie bez wykrzykników?

Przytulam Cię mocno smile
Co Cię dopadło? Jakie strachy i smutki?

15 151

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Czy jest któraś z Was chętna przytulić mnie wirtualnie bez wykrzykników?

Przytulam Cię mocno smile
Co Cię dopadło? Jakie strachy i smutki?

Dziękuję.
Złe myślenie na swój temat. I jest mi przykro,bo... widzę same wykrzykniki...

15 152

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kto nie Ciebie krzyczy w Twej głowie? Kto i z jakiego powodu? I skąd to kiepskie myślenie o sobie?

15 153 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-11 21:36:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Kto nie Ciebie krzyczy w Twej głowie? Kto i z jakiego powodu? I skąd to kiepskie myślenie o sobie?

Nikt na mnie nie krzyczy, ale jak czytam wypowiedzi dziewczyn, w których są słowa: "piszcie do mnie z wykrzyknikami" "specjalnie  krzyczę" itp to czuję się, dręczona aluzjami, bo napisałam,że nie lubię gdy ktoś krzyczy. I żałuję,że napisałam o swoim zwątpieniu. Czuję się podle.

15 154

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio, w mym poście "nie" znalazło się przypadkiem, zamiast niego miało być "na". smile

Z tego co czytam wynika, że sporo słów, które pojawiają się tutaj w wątku, bierzesz do siebie. Uważasz, że sporo postów skierowanych jest pod Twoim adresem, że dziewczyny nie piszą wprost o Tobie i do Ciebie, ale posługują się aluzjami. Myśląc w ten sposób nie pójdziesz do przodu. Proponuję, byś mając takie podejrzenia, zapytała się konkretnych osób (podając nick), czy faktycznie jesteś adresatką ich uwag.

Pamiętasz wczorajsze me posty skierowane do Ciebie? Po przeczytaniu ich, miałam wrażenie, że napisałaś również o mnie. I zamiast snuć niezbyt mądre wyobrażenia, zamiast nakręcać się, zamiast zacząć kiepsko o sobie myśleć, napisałam post, by wyjaśnić niedomówienia. Zapytałam, odpowiedziałaś, moje wątpliwości znikły.
Proponuję, zrób tak samo. Sprawdź, czy Twoja interpretacja postów jest identyczna z intencjami ich autorek.

Żałujesz, że napisałaś o swym zwątpieniu. Przyznam, iż nie zauważyłam ani jednego postu, w którym któraś z dziewczyn zareagowała na te wieści negatywnie.

15 155

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć co u Was?

15 156

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie wiem czy się odważę zapytać. Ale domyślam się, że jest to skuteczniejsza metoda niż "nakręcanie się".
Chiałam zacząć świadomie przeżywać swoje uczucia,bo do tej pory człam się jak w klatce i ta "nowa ja" jak każda nowość, przeraziła mnie.

15 157

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Cześć co u Was?

Witaj hm... Miło, że wpadłaś. Brakuje mi Twojego " daj czasowi czas" czy jakoś tak...
Co u Ciebie?

15 158

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Rozumiem Cię bardzo dobrze. smile

Pamiętam swój strach przed wolnością. Panika. Mogę wszystko. Wszystko? To znaczy co mogę, co mam robić? Pamiętam to.

Mogę powiedzieć jedno: to minie. smile

15 159

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Rozumiem Cię bardzo dobrze. smile

Pamiętam swój strach przed wolnością. Panika. Mogę wszystko. Wszystko? To znaczy co mogę, co mam robić? Pamiętam to.

Mogę powiedzieć jedno: to minie. smile

Jak to miło, że mnie rozumiesz.

Pojawiają się uczucia, które tkwiły we mnie głęboko i teraz wychodzą na światło dzienne, jak zwątpienie na przykład. A z drugiej strony kontrola, żeby kierować się rozumem. I jak to teraz ze sobą połączyć by było idealnie? Może lepiej nie wyciągać tych uczuć?

15 160

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Chcesz żyć idealnie?
Czeka Cię jedna wielka frustracja. Chęć bycia idealnym to cecha osób uzależnionych/zależnych od innych. Osoby te myślą, że będą lubiane, podziwiane, szanowane, kochane, gdy staną się ideałami. Tymczasem prawda jest inna. Nikt nie lubi ideałów. Nikt nie chce się z takimi osobami przyjaźnić. Jeśli ktoś decyduje się na "bycie idealnym", wybiera samotność. Wspina się na szczyt, tyle tylko, że nie zauważa, że to lodowa góra, a na szczycie nikogo, poza nim, nie ma.

Moim zdaniem, można żyć kierując się wyłącznie rozumem, "zamrażając" swoje uczucia. Można też dbać o swe uczucia. I jeden sposób, i drugi, ma wady i zalety. Każdy z nas, w którymś momencie, podejmuje decyzję o sposobie swego bycia i życia. Ja nie odcinam się od swych uczuć, moim zdaniem życie bez uczuć jest smutne. Często przypominam sobie zdanie z jednej z książek Pemy Cziedryn:

Pema Cziedryn napisał/a:

Dziewczynko, nie pozwól, by życie sprawiło, że Twoje serce stwardnieje.

Nie pozwalam. smile

15 161 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-01-11 23:32:39)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Cześć co u Was?

Witaj hm... Miło, że wpadłaś. Brakuje mi Twojego " daj czasowi czas" czy jakoś tak...
Co u Ciebie?

Leci pomalutku smile
Miło, że pamiętałaś...bo miło jest gdy ktoś pamięta.
Wskoczyłaś w zbyt głęboką wodę i fala Tobą rządzi. Uspokój ruchy i poddaj się na chwilę by nauczyć się z nią współpracować.

15 162

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio jak na zawolanie z blogu Terapia przez pisanie smile
Bajka dla przetrąconych

Była sobie raz dziewczynka. Pechowo urodziła się ludziom, którzy nie bardzo wiedzieli co z nią zrobić. Ba, ludziom, którzy w ogóle niewiele wiedzieli. Nie umieli kochać, nie mieli żyć.
Ponieważ jednak dziewczynka urodziła bardzo malutka, to oni byli całym jej światem. Dawali jej jedzenie i informacje o świecie. I o niej.
Dziewczyna prędko dowiedziała się, jakiego pecha mieli ci, którym się urodziła. Bo ona się do niczego nie nadawała, od urodzenia się nie nadawała. Źle chodziła, źle jadła, źle spała. Była głupia, brzydka, zła.
Ludzie, którym się urodziła mówili, że z tych powodów nic się jej nie należy, wolno traktować ją źle, a ona powinna być im wdzięczna za opiekę. Im gorzej ją traktowali, tym bardziej powinna być wdzięczna. Robili to z miłości, miłości mimo jej paskudztwa.
Czas mijał, dziewczynka rosła i coraz mocniej przeszkadzało jej to, że czuła zupełnie coś innego niż widziała.
Ludzie, którym się urodziła wiedzieli jednak, że każdy człowiek, choćby nie wiadomo jak bardzo tłamszony i sterowany, zawsze będzie sobą. Takim, jaki się urodził. I żadna siła na świecie nie jest w stanie tego zmienić.  Nawet jeśli zwali się na to stertę kamieni, nawet jeśli będą susze i mrozy ? zawsze pod kamieniami urośnie nowe życie. Poskręcane, to prawda, i bez koloru, ale żywe. I wystarczy jeden słoneczny dzień, żeby to biedne stłamszone życie wystrzeliło w górę.
Dlatego ci ludzie nauczyli dziewczynkę nie tylko tego, że jest wyjątkowo paskudna, ale także tego, że jeśli zacznie domagać się dla siebie rzeczy, które jej się od urodzenia należały ? czyli miłości, opieki i szacunku, to będzie to tylko dowód na to, jak bardzo jest paskudna i egoistyczna. Dzięki temu sprytnemu posunięciu zapewnili sobie status quo; jeżeli dziewczynka zacznie się buntować, zaraz sama siebie ukarze i będzie spokój.
No i lata płynęły, a dziewczynka była pewna, że robi się coraz paskudniejsza bo ciągle nie mogła się oduczyć żyć pod stertą kamieni. Z tego powodu czuła się coraz bardziej winna, coraz bardziej egoistyczna. Perpetuum mobile działało.
W końcu dziewczynka poznała innych ludzi, ale najchętniej przebywała z takimi, którzy najlepiej ją rozumieli. Takimi, którzy mówili jej ? Ach, ty jesteś taka paskudna i egoistyczna, ale ja pomogę ci zasłużyć na miłość, opiekę i szacunek. Dziewczyna wykopywała sobie nową stertę kamieni i pozwala się pod nimi zakopać. Sama je na sobie układała.
Lata upływały, a kiedy dziewczynka czuła, że dzieje się cos dziwnego, wymieniała kopę kamieni na inną. Trzy razy obiecywano jej, że jeśli się bardziej postara to na pewno zasłuży na coś. Na co? Dowie się, jak zasłuży.
Jednak nad dziewczynką ciągle wisiała klątwa. Klątwa Życia. I w końcu życie zwyciężyło. Rozsadziło kamienie tak, że wystrzeliły w górę i nikt już nigdy ich nie widział.
Ludzie, którym się dziewczynka urodziła i ci z którymi dziewczynka żyła zbiegli się, żeby jej przypomnieć, że jest zbyt paskudna i niewdzięczna żeby żyć.
Ale było już za późno. Tego dnia słońce świeciło do rana i dziewczynka zaczęła rosnąć i rosnąc i nikt nie mógł tego zatrzymać. Biedna dziewczyna wyrosła w końcu tak, że przerosła mury i zobaczyła prawdziwy świat.
Świat był straszny. Ludzie chodzili po nim swobodnie, bez ciężkich kamieni na plecach. Bez kajdanków i strażników. Straszne było to, że każdy, nawet dziewczynka, mógł pójść dokąd chciał.
Dla dziewczynki straszne było nie to, że nie wiedziała dokąd chce iść, ale to, że było to takie egoistyczne. Jednak ludzie w nowym świecie nie wyglądali na nieszczęśliwych i paskudnych. Nie robili zresztą nic szczególnego. Ktoś jechał rowerem i gwizdał, ktoś jadł lody i gapił się na wystawę księgarni. Ktoś się głośno śmiał.
Dziewczynka uświadomiła sobie ze zdumieniem, że minęły właśnie 33 lata jej życia a ona się ani razu nie śmiała tak beztrosko i radośnie. Bez powodu, tylko dlatego, że słońce świeci.
Ludzie, którym się urodziła krzyczeli do niej, że jest paskudna, że ma wracać i przeprosić za to, że urosła. Krzyczeli tak bardzo, że zaczęła maleć i maleć ? no i wróciła. Przepraszała i błagała o nową stertę kamieni. Tylko wtedy czuła, że nie jest tak bardzo paskudna. Było jej łatwiej, zasługiwała na te kamienie. Minęły kolejne lata.
Ale niestety ta straszna Klątwa Życia snuła się wokół dziewczynki, docierała pod kamienie i kazała marzyć o jeździe na rowerze, beztroskim śmiechu i lodach ściekających na rękę przewracającą kartki książki czytanej w parku.
Znowu życie zwyciężyło, znowu dziewczyna urosła i trafiła do innego świata i znowu głosy z dołu krzyczały do niej o jej egoizmie.
Ale tym razem Klątwa Życia zaprowadziła ją do sklepu z lustrami.
Milion odbić, milion paskudztw. Jednak nikt nie uciekł, nikt nie zemdlał z obrzydzenia. Sprzedawczyni w sklepie wyjaśniła, że lustra nie odbijają rzeczywistości tylko nasze przekonanie o niej. I żeby ją przekonać zrobiła kilka naprawdę okropnych min ? a w lustrze cały czas się uśmiechała. Lubiła siebie.
Namówiła dziewczynkę, żeby wyobraziła sobie jaka jest miła, ciepła, kochana i kochająca ? tak na próbę. I dziewczynka pierwszy raz w życiu zobaczyła siebie prawdziwą - taką jaka się tym ludziom urodziła.
Sprzedawczyni podarowała jej malutkie lusterko, żeby dziewczynka nauczyła się widzieć siebie prawdziwą, taką jaka jest naprawdę. Ilekroć słyszała krzyki ludzi, którzy kiedyś przywalali ją kamieniami, wyjmowała lusterko i patrzyła na siebie z miłością tak długo aż paskudztwo z jej twarzy znikało i pojawiał się ciepły uśmiech.
Już nie wróciła do kamieni. Czasami jeszcze słyszy krzyki, ale ludzie od kamieni chyba się znudzili, a może lusterko działa nie tylko na bazyliszki? A może ludzie od kamieni to bazyliszki? Kogo to teraz obchodzi?
Dziewczynka dorosła. Czy spotkała księcia z bajki? A Klątwa jego wie. Najważniejsze, że ma pracę, dom, spokój i rower, którym jeździ do lodziarni na rogu. Uśmiecha się bez przerwy.

15 163

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Do tej pory żyłam odcinając się od uczuć. I postanowiłam spróbować to zmienić. Zawsze chciałam wszystko już, teraz i najlepiej idealnie. Przyznałam się do zwątpienia, co wychodziło poza mój perfekcyjny schemat. I mnie to przeraziło. Nie chcę być już perfekcyjną, a nadal do tego dążę. Ale dobrze, że mi Wielokropku otworzyłaś oczy.
Spróbuję nadal dbać o swe uczucia. W końcu dopiero zaczynam je rozpoznawać.

15 164

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Do tej pory żyłam odcinając się od uczuć. I postanowiłam spróbować to zmienić. Zawsze chciałam wszystko już, teraz i najlepiej idealnie. Przyznałam się do zwątpienia, co wychodziło poza mój perfekcyjny schemat. I mnie to przeraziło. Nie chcę być już perfekcyjną, a nadal do tego dążę. Ale dobrze, że mi Wielokropku otworzyłaś oczy.
Spróbuję nadal dbać o swe uczucia. W końcu dopiero zaczynam je rozpoznawać.

Ale skąd wiesz co jest perfekcyjne a co nie?
A nie można tak dla sidbie, tak po swojemu?

15 165

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Cześć co u Was?

Witaj hm... Miło, że wpadłaś. Brakuje mi Twojego " daj czasowi czas" czy jakoś tak...
Co u Ciebie?

Leci pomalutku smile
Miło, że pamiętałaś...bo miło jest gdy ktoś pamięta.
Wskoczyłaś w zbyt głęboką wodę i fala Tobą rządzi. Uspokój ruchy i poddaj się na chwilę by nauczyć się z nią współpracować.

Proste,że pamiętam. I chyba świadczy to o czymś, że napisałam do Ciebie w jednym z trudnych dla mnie momentów.
A ja myślałam, że zaczynam powoli. Ale masz rację. Zawsze stawiam sobie wysoko poprzeczkę.

15 166

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Do tej pory żyłam odcinając się od uczuć. I postanowiłam spróbować to zmienić. Zawsze chciałam wszystko już, teraz i najlepiej idealnie. Przyznałam się do zwątpienia, co wychodziło poza mój perfekcyjny schemat. I mnie to przeraziło. Nie chcę być już perfekcyjną, a nadal do tego dążę. Ale dobrze, że mi Wielokropku otworzyłaś oczy.
Spróbuję nadal dbać o swe uczucia. W końcu dopiero zaczynam je rozpoznawać.

Ale skąd wiesz co jest perfekcyjne a co nie?
A nie można tak dla sidbie, tak po swojemu?

Trzeba dla siebie i po swojemu, ale jakoś mi to nie wychodzi:(
A perfekcyjne jest wszystko i wszyscy, tylko ja taki nieudacznik jestem:(

15 167

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Witaj hm... Miło, że wpadłaś. Brakuje mi Twojego " daj czasowi czas" czy jakoś tak...
Co u Ciebie?

Leci pomalutku smile
Miło, że pamiętałaś...bo miło jest gdy ktoś pamięta.
Wskoczyłaś w zbyt głęboką wodę i fala Tobą rządzi. Uspokój ruchy i poddaj się na chwilę by nauczyć się z nią współpracować.

Proste,że pamiętam. I chyba świadczy to o czymś, że napisałam do Ciebie w jednym z trudnych dla mnie momentów.
A ja myślałam, że zaczynam powoli. Ale masz rację. Zawsze stawiam sobie wysoko poprzeczkę.

To chyba dobrze wymagać od siebie,? Chociaż kiedy to wymaganie jest za wysokie może demotywować.
Co si? dzieje?

15 168 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-12 00:05:10)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To urywek mojego postu z wczoraj

"Na podstawie:
-smsa o treści "smutno mi" itp.
-słów: "wiem dlaczego mi smutno,przemyślałem to sobie,ale nic nie obiecuję"
-obrączki na palcu
-książki o walce z nałogiem
-słów: "Nie wiem co robić,bo mnie wyrzuciłaś z domu..."
    Stworzyłam sobie nadzieję i zawahałam nad rozwodem.
    Słowa i przedmioty.
    Zero decyzji, zero działań z jego strony."

Do tego doszło poczucie winy,że się zawahałam. Strach,że odkryłam swoje zawahanie przed innymi.

15 169

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

To urywek mojego postu z wczoraj

"Na podstawie:
-smsa o treści "smutno mi" itp.
-słów: "wiem dlaczego mi smutno,przemyślałem to sobie,ale nic nie obiecuję"
-obrączki na palcu
-książki o walce z nałogiem
-słów: "Nie wiem co robić,bo mnie wyrzuciłaś z domu..."
    Stworzyłam sobie nadzieję i zawachałam nad rozwodem.
    Słowa i przedmioty.
    Zero decyzji, zero działań z jego strony."

Do tego doszło poczucie winy,że się zawachałam. Strach,że odkryłam swoje zawahanie przed innymi.

I ci teraz?
Czego chcesz dla siebie?

15 170

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Anstawio jak na zawolanie z blogu Terapia przez pisanie smile
Bajka dla przetrąconych

Idealnie się wpasowałaś z tą bajką :*

15 171

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Anstawio jak na zawolanie z blogu Terapia przez pisanie smile
Bajka dla przetrąconych

Idealnie się wpasowałaś z tą bajką :*

Wlasnie dzisiaj wstawiona smile I tak sobie o Tobie pomyslalam a jak na zawolanie i Hm... sie zjawila smile

15 172

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Anstawio jak na zawolanie z blogu Terapia przez pisanie smile
Bajka dla przetrąconych

Idealnie się wpasowałaś z tą bajką :*

Wlasnie dzisiaj wstawiona smile I tak sobie o Tobie pomyslalam a jak na zawolanie i Hm... sie zjawila smile

Ta bajka mnie też bliska kurcze.

15 173 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-12 00:22:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

To urywek mojego postu z wczoraj

"Na podstawie:
-smsa o treści "smutno mi" itp.
-słów: "wiem dlaczego mi smutno,przemyślałem to sobie,ale nic nie obiecuję"
-obrączki na palcu
-książki o walce z nałogiem
-słów: "Nie wiem co robić,bo mnie wyrzuciłaś z domu..."
    Stworzyłam sobie nadzieję i zawahałam nad rozwodem.
    Słowa i przedmioty.
    Zero decyzji, zero działań z jego strony."

Do tego doszło poczucie winy,że się zawahałam. Strach,że odkryłam swoje zawahanie przed innymi.

I ci teraz?
Czego chcesz dla siebie?

Codziennie jest inaczej.
Jak czytam o KKZB, to wiem, że to nie jest układ dla mnie. To, że czuję się podle, to chyba też dlatego, że zaczęłam o nim myśleć. Ogólnie dzisiaj sobie myślałam,żeby już iść w pon złożyć w końcu ten pozew o rozwód i mieć to za sobą. Przypomniało mi się,że tuż przed wyrzuceniem go z domu, też musiałam się tak strasznie nakręcić, zezłościć by móc w koncu go wywalić. I czuję,że się nakręcam chyba po to, by wybiec do adwokata.

15 174

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Idealnie się wpasowałaś z tą bajką :*

Wlasnie dzisiaj wstawiona smile I tak sobie o Tobie pomyslalam a jak na zawolanie i Hm... sie zjawila smile

Ta bajka mnie też bliska kurcze.

No chyba wszystkim tutaj ta bajka bliska sad. Hm...napisz wiecej, gdzie sie podziewalas? smile

15 175 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-01-12 00:39:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

To urywek mojego postu z wczoraj

"Na podstawie:
-smsa o treści "smutno mi" itp.
-słów: "wiem dlaczego mi smutno,przemyślałem to sobie,ale nic nie obiecuję"
-obrączki na palcu
-książki o walce z nałogiem
-słów: "Nie wiem co robić,bo mnie wyrzuciłaś z domu..."
    Stworzyłam sobie nadzieję i zawachałam nad rozwodem.
    Słowa i przedmioty.
    Zero decyzji, zero działań z jego strony."

Do tego doszło poczucie winy,że się zawachałam. Strach,że odkryłam swoje zawahanie przed innymi.

I ci teraz?
Czego chcesz dla siebie?

Codziennie jest inaczej.
Jak czytam o KKZB, to wiem, że to nie jest układ dla mnie. To, że czuję się podle, to chyba też dlatego, że zaczęłam o nim myśleć. Ogólnie dzisiaj sobie myślałam,żeby już iść w pon złożyć w końcu ten pozew o rozwód i mieć to za sobą. Przypomniało mi się,że tuż przed wyrzuceniem go z domu, też musiałam się tak strasznie nakręcić, zezłościć by móc w koncu go wywalić. I czuję,że się nakręcam chyba po to, by wybiec do adwokata.

Zbierasz siły do działania, ale skoro je zbierasz to wskutek czegoś.
Kochasz prawda?

15 176

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Wlasnie dzisiaj wstawiona smile I tak sobie o Tobie pomyslalam a jak na zawolanie i Hm... sie zjawila smile

Ta bajka mnie też bliska kurcze.

No chyba wszystkim tutaj ta bajka bliska sad. Hm...napisz wiecej, gdzie sie podziewalas? smile

Robiłam to i Owo optymistyczna duszyczko smile witam Ciebie smile
Troszkę zawsze jest do zrobienia.wiesz jak jest.

15 177 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-12 00:29:53)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:

Ta bajka mnie też bliska kurcze.

No chyba wszystkim tutaj ta bajka bliska sad. Hm...napisz wiecej, gdzie sie podziewalas? smile

Robiłam to i Owo optymistyczna duszyczko smile witam Ciebie smile
Troszkę zawsze jest do zrobienia.wiesz jak jest.

Jak zawsze krotko i bez szczegolow: To i owo smile

15 178

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
hm... napisał/a:
Happyfull napisał/a:

No chyba wszystkim tutaj ta bajka bliska sad. Hm...napisz wiecej, gdzie sie podziewalas? smile

Robiłam to i Owo optymistyczna duszyczko smile witam Ciebie smile
Troszkę zawsze jest do zrobienia.wiesz jak jest.

Jak zawsze krotko i bez szczegolow: To i owo smile

No tak. Ja zawsze nic, chyba, że si? uzbiera to wtedy rzucam piorunami i pluję żółcią. Żeby to było w czadie przeszłym.
Dziecko, szkoła, chora matka. No i życie poza.

15 179

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm...a jak tam inne sprawy?

15 180

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Maja66 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Chciałam się przed Wami otworzyć. Teraz ryczę jak bóbr, bo dostałam ogromny cios na początek.

Pojawiło się coś, czego się nie spodziewałam. Zwątpiłam w słuszność podjęcia decyzji o rozwodzie. Gdy pomyślałam sobie, że nie chcę wziąć rozwodu, poczułam ulgę. Gdy pomyślałam sobie, że potrzebuję jeszcze czasu, poczułam ulgę...

Nie wiem sama co mam myśleć. Nie wiem dlaczego mi dobrze, ale gdy do Was piszę to łzy leją mi się po policzkach... Oszukuję siebie i Was,że chcę to zakończyć, a tak na prawdę nie jestem w stanie...

Witam, czytam systematycznie Was, mało się udzielając.
Anstawio,to znaczy, że to jeszcze nie czas na podjęcie tak trudnej decyzji. Mam tak samo, dlatego doskonale Cię rozumiem. Kiedy nadejdzie ten moment będziemy wiedziały, że to już, tak myślę. Przytulam niestety tylko wirtualnie.

Dzięki.

Mam poczucie,że Was wszystkie tutaj na forum zawiodłam.

A co to za głupota jest?
Ja nadrabiam teraz smile
A... jeśli uważasz, że warto dać szansę sobie i jemu, jeśli tego chcesz to daj. Mimo wszystko. Tak uważam. To nie znaczy, że stracisz wszystko co do tej pory osiągnęłaś. To jest Twoje prawo.

15 181

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Hm...a jak tam inne sprawy?

Nie chcę używać wielkich słów, nie chcę mówić hop. Stan jest stabilny. Nie tylko mój. Obopólnie stabilny. Nie chcę krakać,

15 182

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

\Jak to dobrze, że Was mam kochane kobietki. Od rana uśmiecham się do Was/monitora smile
Zrobię jak mówisz. Zacznę podnoszenie się od.......zaniesienia siebie do wanny big_smile
Potem herbatka, pyszna, pachnąca łąką. Słodkości jem na okrągło !!! miałam do odrobienia 12 kilo a już nadrobiłam tę zaległość kilkoma kilogramami big_smile (może dlatego tak ciężko mi się podnieść  ?? big_smile)
Humor dzisiaj i to dzięki Wam zdecydowanie lepszy big_smile DZięki smile smile smile

MAsz rację, zaraz włączę jakieś skoczne rytmy smile, może i podskoczę kilka razy w ich rytm big_smile

Odśnieżać sama nie będę ! Co to, to nie! "Wyrosłam" już z takich pomysłów. Owszem, pomagam. Chłopcy tego nie zrobią, to ja tym bardziej. NAjwyżej uwięzieni będziemy do roztopów big_smile Sama, to tamta mama odśnieżała, ta nowa(wolna) ma dorosłych i zdrowych synów ! ta nowa, sił na takie prace nie ma. Sił mi zabrakło też na zdopingowanie ich do łopaty. Jest już lepiej. Właśnie młodszy wrócił do domu i ogarnia kuchnię smile a ja to traktuję jako rozgrzewkę (on jeszcze jeszcze o tym nie wie, ze to rozgrzewka przed resztą roboty)
Zabko, no właśnie!  mojego syna musi zaadoptować matka potrzeba. Jestem tego świadoma i wstyd mi ....i nie jestem zazdrosna .......zbyt opiekuńcza byłam, źle pojmowałam miłość do dzieci.      Wiem, że sobie poradzi. Tego jestem pewna  smile
Nie, syn jeszcze się nie spakował i miał zamiar pół domu ze sobą zabrać. Trochę ostudził jego zamiary właściciel mieszkania i okazało się, że są garnki, patelnie, deska do prasowania, telewizor, śruby, młotek....... Dobrze, że się jeszcze nie spakował, bo dłuuuugie byłoby rozpakowywanie, odrzucanie zbędnych rzeczy i ponowne pakowanie.
Zapewne dumny z siebie będzie a jeszcze dumniejsza jego przyszła żona. No chłop co wszystko umie, to skarb po prostu  big_smile .............no dobra ! wiem ! umie a chce, to dwie różne rzeczy           smile

Adwokat ! świetny pomysł ha ha ha ha , że ja wcześniej na to nie wpadłam smile doradzi i to wiele razy i tylko za dwie dychy  ha ha ha  ha ha ha

NIEPRAWDA, ŻE JESTEŚ ROZPŁASZCZONĄ ŻABĄ, ŹLE O SOBIE MYŚLAŁAŚ.
JESTEŚ PRZEMIŁĄ , FAJNĄ BABECZKĄ.  (krzyczałam aby wszyscy to usłyszeli smile )

Nie jestem to powiedziałam, ale teraz mam chwilkę smile Ty zawsze nas motywujesz, niechże ktoś raczy się odwdzięczyć wink
Jeszcze nie lubię czekoladek, ale polubię smile
Też mi sił brakuje, ale jak wiem, że brakuje, to mnie to motywuje smile Młodsze do mamci lgną, a starsza jątrzy, bo tylko mnie się może wywściekać i podświadomie rozumie, że się ze mną dogada? Bo tatunio się uczy po mamci wink Bo dzieci też się uczą! Bo nie na darmo kiedyś napisałam, że dom to JA? Ja w siebie coraz bardziej wierzę smile Bo wiem, że wystarczy zdrowo chcieć smile A ja chcę, jak mało kto - pomimo iż zdaję sobie sprawę, jak będzie ciężko. Ale wiem, że będzie - to sobie już samą siebie pod to przygotowuję smile

Nie było czasu na adwokata, może dziś smile Co się odwlecze, nie jest stracone wink

Nie jestem, tylko przez "chwilę" byłam smile Nie będę, bo pamiętam smile

15 183

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Silly Hopes napisał/a:

BRAWO zofia!!! Pełny optymizm! Super smile

U mnie z dziećmi coraz lepiej.... były samodzielne kolacje, teraz są i śniadania.... ale to fajne smile smile smile, nawet zaczynają myć po sobie i oni też frajdę mają.... na początku mój mężczyzna jęczał, że leniwa jestem, że wyręczam się dziećmi, ale i co z tego..., niech sobie pogada smile... Już nie marudzi smile I powiem Wam, że to jest fajne i dobrze mi z tym.... smile

A ja na 20.30 lecę znów na komisariat.... Ciągle sobie powtarzam, że dobrze robię....

Nie doczytałam, bo nadrabiam smile Dobrze robisz, bo jesteś konsekwentna smile
A moje niespelna 4 latki nawet kuchenkę myją, awanturują się, jak robię to sama smile
Razem wszystko jest fajniejsze smile Bo dzieci zawsze będą w naturalny sposób razem smile
Facet to nie natura, tylko pożądanie wink Śmieję się wink

15 184

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Czy jest któraś z Was chętna przytulić mnie wirtualnie bez wykrzykników?

A pewnie smile

!!!! Mocno wink

Anstawia, jeśłi coś Cię drażni - to w kimś, nie we wszystkich wink I tylko w danym "środowisku", nie zawsze wink Ty się domyślisz smile

15 185

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Cześć co u Was?

Witaj hm... smile
U nas  górki i dołki ; wzloty i upadki - życie.

Mnie na kilka dni przykuło łóżko big_smile.
Powoluuuuutku uwalniam się z pomocą Net Kobiet wink

Plany w zawieszeniu, ale ruszę, obiecuje to sobie smile
Widocznie osłabłam, i sił nabrać musiałam aby dalej z życiem się droczyć big_smile

A co u Ciebie ? i proszę odpowiedz wieloma zdaniami......ok może być ich kilka, ale z wieloma przecinkami smile
Pisz smile

15 186

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Czy jest któraś z Was chętna przytulić mnie wirtualnie bez wykrzykników?

I ja chętna jestem do spokojnego pogłaskania Cię i przytulenia smile
Przytulam wirtualnie, ale mocno. Odpocznij maleńka. Może kolejny dzień przyniesie nam lepszy nastrój.
Może od rana słonko świecić będzie....może i bez słonka uśmiechać się do świata będziemy.
Miłych snów Anstawio życzę, śpij spokojnie.

15 187

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Bo dzieci zawsze będą w naturalny sposób razem smile
Facet to nie natura, tylko pożądanie wink Śmieję się wink

Będą się też czuły potrzebne a nagrodzone dowartościowane smile
....hmmm............:) w sprawie faceta chyba nic nie mam do powiedzenia smile

15 188

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:

Cześć co u Was?

Witaj hm... smile
U nas  górki i dołki ; wzloty i upadki - życie.

Mnie na kilka dni przykuło łóżko big_smile.
Powoluuuuutku uwalniam się z pomocą Net Kobiet wink

Plany w zawieszeniu, ale ruszę, obiecuje to sobie smile
Widocznie osłabłam, i sił nabrać musiałam aby dalej z życiem się droczyć big_smile

A co u Ciebie ? i proszę odpowiedz wieloma zdaniami......ok może być ich kilka, ale z wieloma przecinkami smile
Pisz smile

I sen nie przyszedł?

15 189

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

I ci teraz?
Czego chcesz dla siebie?

Codziennie jest inaczej.
Jak czytam o KKZB, to wiem, że to nie jest układ dla mnie. To, że czuję się podle, to chyba też dlatego, że zaczęłam o nim myśleć. Ogólnie dzisiaj sobie myślałam,żeby już iść w pon złożyć w końcu ten pozew o rozwód i mieć to za sobą. Przypomniało mi się,że tuż przed wyrzuceniem go z domu, też musiałam się tak strasznie nakręcić, zezłościć by móc w koncu go wywalić. I czuję,że się nakręcam chyba po to, by wybiec do adwokata.

Zbierasz siły do działania, ale skoro je zbierasz to wskutek czegoś.
Kochasz prawda?

Nie kocham.
Dałam się zmanipulować.
Chyba to chciałam usłyszeć od Was hmm

15 190 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-01-12 10:09:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Co ja tam mogę napisać.
Prę jak pocisk w sprawie rozwodowej, ex straszy, bo co mu pozostało prócz gadania. Na dziecku tylko odbijają się konsekwencje jego zachowania.
Matkę mam chorą. Dwubiegunowa zmiana nastrojów. Nieporadna jest. Była w szpitalu, już wyszła. Uspokoiła się. Nie ma jednak po co wracać do pracy jak jej powiedziano. Nie jestem pewna czy jest w ogóle w stanie pracować i ogarnąć rzeczy, które robiła. A zmiana branży w takim stanie nierealna.

Co u mnie?
Jestem spokojna. Poukładałam sobie swoje emocje i uczucia. Nie złoszczę się, nie wkurzam, nie jestem sfrustrowana.  Nie zbiera mi się jak wcześniej. Być może nauczyłam się rozładowywać poszczególne napięcia.Spokojnie sobie daję radę. Z uśmiechem na twarzy. Wychodzę na miasto. Nie narzucam sobie zbyt wielu rzeczy na raz jeśli chodzi o wszystkie aspekty życia. Robię to co niezbędne a potem jeśli nie mam siły to odpoczywam. Nie szaleję ponad miarę i swoje możliwości w danej chwili. Uświadomiłam sobie jak wiele od siebie chciałam, jak wiele stwarzałam sobie musów.I to nie znaczy, że sobie odpuszczam. Nie. To znaczy, że działam po kolei.
Nie myślę o rzeczach nieprzyjemnych jeśli nie muszę. Staram się myśleć o tym co dobre, o pozytywach.
Lepiej mi. Dobrze mi jakoś. Lubię siebie.
No i nikt ani nic nie może popsuć mi nastroju.

15 191 Ostatnio edytowany przez hm... (2013-01-12 10:10:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Codziennie jest inaczej.
Jak czytam o KKZB, to wiem, że to nie jest układ dla mnie. To, że czuję się podle, to chyba też dlatego, że zaczęłam o nim myśleć. Ogólnie dzisiaj sobie myślałam,żeby już iść w pon złożyć w końcu ten pozew o rozwód i mieć to za sobą. Przypomniało mi się,że tuż przed wyrzuceniem go z domu, też musiałam się tak strasznie nakręcić, zezłościć by móc w koncu go wywalić. I czuję,że się nakręcam chyba po to, by wybiec do adwokata.

Zbierasz siły do działania, ale skoro je zbierasz to wskutek czegoś.
Kochasz prawda?

Nie kocham.
Dałam się zmanipulować.
Chyba to chciałam usłyszeć od Was hmm

No to już wiesz.
To naturalna kolej rzeczy, że przychodzi zwątpienie.
Odczekałaś i masz odpowiedz.

15 192

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam wszystkie kobiety bardzo bym chciała do was dołączyć tez jestem kobieta kochająca za bardzo , po terapii psychologicznej przeszłam ból zdrady w swoim związku , pisałam o tym dokładnie rok temu , dostałam tu wiele zrozumienia (na tym forum) wszystkim serdecznie dziękuje bardzo mi pomogłyście , przetrwałam i wybaczyłam ale nie zapominam ,na razie jest wszystko na dobrej drodze w naszym związku , uczymy sie siebie od nowa , a ja stałam sie mocniejsza i wartość swoja odzyskuje powoli ale zawsze i to wszystko dzięki wam moje drogie i mojej pani psycholog pozdrawiam basiula42 , będę szczęśliwa jak odezwie sie do mnie,, dalekiktos"i pozostałe uczestniczki które mnie wspierały chętnie tez poznam nowe osoby zawsze w grupie raźniej smile

15 193

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
basiula42 napisał/a:

Witam wszystkie kobiety bardzo bym chciała do was dołączyć tez jestem kobieta kochająca za bardzo

Już do nas dołączyłaś smile Witamy smile

15 194

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

I sen nie przyszedł?

Przyszedł. Tylko  przerwy robi big_smile smile

15 195

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:

I sen nie przyszedł?

Przyszedł. Tylko  przerwy robi big_smile smile

Psotnik jeden no smile

15 196

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Zbierasz siły do działania, ale skoro je zbierasz to wskutek czegoś.
Kochasz prawda?

Nie kocham.
Dałam się zmanipulować.
Chyba to chciałam usłyszeć od Was hmm

No to już wiesz.
To naturalna kolej rzeczy, że przychodzi zwątpienie.
Odczekałaś i masz odpowiedz.

Największe pretensje mam do siebie,że tylko szukałam pretekstu żeby się ukarać.
Teraz karzę się pretensjami.
Chyba muszę opuścić na chwilę ten wątek,żeby przestać analizować...

15 197

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Nie kocham.
Dałam się zmanipulować.
Chyba to chciałam usłyszeć od Was hmm

No to już wiesz.
To naturalna kolej rzeczy, że przychodzi zwątpienie.
Odczekałaś i masz odpowiedz.

Największe pretensje mam do siebie,że tylko szukałam pretekstu żeby się ukarać.
Teraz karzę się pretensjami.
Chyba muszę opuścić na chwilę ten wątek,żeby przestać analizować...

Dlaczego sama się tak traktujesz?

15 198

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Codziennie jest inaczej.
Jak czytam o KKZB, to wiem, że to nie jest układ dla mnie. To, że czuję się podle, to chyba też dlatego, że zaczęłam o nim myśleć. Ogólnie dzisiaj sobie myślałam,żeby już iść w pon złożyć w końcu ten pozew o rozwód i mieć to za sobą. Przypomniało mi się,że tuż przed wyrzuceniem go z domu, też musiałam się tak strasznie nakręcić, zezłościć by móc w koncu go wywalić. I czuję,że się nakręcam chyba po to, by wybiec do adwokata.

Zbierasz siły do działania, ale skoro je zbierasz to wskutek czegoś.
Kochasz prawda?

Nie kocham.
Dałam się zmanipulować.
Chyba to chciałam usłyszeć od Was hmm

Od nas słyszałaś inne rzeczy smile
A ja myślę Anstawio, że łudzisz się, że małżonek kocha Cię. Myślę, że kochasz go lub jesteś uzależniona od miłości do niego.
CZy można dać się zmanipulować do poczucia, że kocham ? wydaje mi się , że nie.
Można kochać lub tylko oszukiwać siebie i uzależnienie od miłości traktować jak miłość.
Wydaje mi się , że dałaś się zmanipulować , że on kocha . Obrączka na jego palcu to nie dowód Twojej miłości, a jego do Ciebie. Książka o walce z nałogiem to dowód, że chce zmian swoich byś go przyjęła, bo zawalczyć chce z nałogiem nie dla siebie, tylko dla Ciebie. Sms-a o treści "smutno mi" nie potraktowałaś dosłownie. Dodałaś, dopowiedziałaś sobie, że smutno, bo stęskniony, bo samotny bez ciebie. Dosłowna treść tego sms-a  wyraża tylko smutek i smutno mu może być z baaaaardzo wielu powodów. Może brak mu kasy na trawkę, a może na chleb. Może w firmie ma kłopoty. Może kumpel go zawiódł, panienka zostawiła albo zbyt nachalna jest, a może zdrowie mu szwankuje. "Smutno mi" nie znaczy wcale, "Anstawio kocham Cię i bez Ciebie mi źle i smutno". CZytaj ze zrozumieniem Anstawio i uspokój swoją wyobraźnię.
Przemyślał, wyciągnął wnioski, ALE NIC NIE MOŻE CI OBIECAĆ, NIE WIE CO ROBIĆ, BO WYRZUCIŁAŚ GO Z DOMU ....to chyba manipulacja z jego strony. Słowa, które można w różny sposób interpretować, ale i słowa dające nadzieję, bo pełno w nich niedomówień.  Dał Ci nadzieję, że ukarałaś go i on to odczuł i zmienia się i jest na rozdrożu ("nie wiem co robić").

Anstawia napisał/a:

To urywek mojego postu z wczoraj

"Na podstawie:
-smsa o treści "smutno mi" itp.
-słów: "wiem dlaczego mi smutno,przemyślałem to sobie,ale nic nie obiecuję"
-obrączki na palcu
-książki o walce z nałogiem
-słów: "Nie wiem co robić,bo mnie wyrzuciłaś z domu..."
    Stworzyłam sobie nadzieję i zawahałam nad rozwodem.
    Słowa i przedmioty.
    Zero decyzji, zero działań z jego strony."

Do tego doszło poczucie winy,że się zawahałam. Strach,że odkryłam swoje zawahanie przed innymi.

Ten tok rozumowania jest dobry smile. Stworzyłaś sobie NADZIEJĘ. CZy ważne jest że on Cię kocha ? NIE.
WAżne jest co Ty czujesz. Jeśli nie kochałaś jakiegoś tam zakochanego w tobie po uszy chłopaczka w przeszłości, to czy obchodziło Cię co on czuje, mówi, robi. Czy ruszało Cię noszenie Twojego zdjęcia na sercu ?
Kochasz czy jesteś uzależniona od miłości do niego, tego ja nie wiem. Wiem, ze nikogo nie będę przymuszać do rozwodu. Wiem, ze nie jestem zwolenniczką rozwodów. Wiem, że każde rozstanie kogoś kaleczy (chyba, że oboje małżonkowie już się nie kochają i dzieci nie mają ).
Czy musisz nieść te papiery do sądu? Nie, jeśli tego nie chcesz. Czy możesz wyznać mu swoją miłość, tęsknotę ? Możesz. Możesz kazać mu wrócić, możesz o to błagać. Anstawio to są Twoje uczucia i Twoje decyzje i Twoje życie.
Tylko proszę Cię nie mów, że ktoś zmanipulował Ciebie do kochania go wbrew Tobie.

15 199

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Nie kocham.
Dałam się zmanipulować.
Chyba to chciałam usłyszeć od Was hmm

No to już wiesz.
To naturalna kolej rzeczy, że przychodzi zwątpienie.
Odczekałaś i masz odpowiedz.

Największe pretensje mam do siebie,że tylko szukałam pretekstu żeby się ukarać.
Teraz karzę się pretensjami.
Chyba muszę opuścić na chwilę ten wątek,żeby przestać analizować...

Ukarać się ???? O czym mówisz Anstawio ?
Właśnie teraz powinnaś tu być smile Dochodzisz do sedna swojego problemu tongue
Zostań Anstawio, zostań smile

15 200

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Staram się myśleć o tym co dobre, o pozytywach.
Lepiej mi. Dobrze mi jakoś. Lubię siebie.
No i nikt ani nic nie może popsuć mi nastroju.

Brzmi obiecująco smile smile smile

15 201 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-12 13:48:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

No to już wiesz.
To naturalna kolej rzeczy, że przychodzi zwątpienie.
Odczekałaś i masz odpowiedz.

Największe pretensje mam do siebie,że tylko szukałam pretekstu żeby się ukarać.
Teraz karzę się pretensjami.
Chyba muszę opuścić na chwilę ten wątek,żeby przestać analizować...

Ukarać się ???? O czym mówisz Anstawio ?
Właśnie teraz powinnaś tu być smile Dochodzisz do sedna swojego problemu tongue
Zostań Anstawio, zostań smile

Ukarac to jak w tej bajce: przywalic sie kamieniami sad Zofia czytalas? Ona che sie ukarac bo byla karana i moze podswiadomie jej tego "brakuje" sad.
Anastawio a jak konczy sie bajka? smile Wylazla z pod kamieni i uciekla od tych ktorzy ja kamienowali smile
Ale na to potrzeba czasu no i "slonca". Dobrze, ze juz niedlugo wiosna smile smile smile

15 202

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochane pomogłybyście mi? Mam problem, jestem kochająca za bardzo, od zawsze. Miałam byłego, 5 lat, zdradzał, w końcu po mękach sie rozstaliśmy, ja błagalam prosiłam, ale i tak sie skończyło. Poznałam obecnego i teraz robię kalke z dawnego związku - nie ufam mu troche, bo nie ufałam byłemu, choć obecny jst inny. Do tego stopnia czasami świruję, że jak on jest bardzo miłły (a zawsze jest uroczy i kochany) przed imprezą na którą idzie sam to ja wpadam w myśli że pewnie idzie do jakiejś dziewczyny i mnie zdradza, a mily jest bo chce zabic wyrzuty sumienia. To samo miewam czasami jak cos mi kupuje.
No i juz nie wiem czemu tak jest. Analizowalam swoje zycie i doszlam do wniosku ze od zawsze czulam sie jakas brzydka, nieatrakcyjna, bo jako dziecko taka bylam, nie podobalam sie. Zastanawiając sie głębiej przyominam sobie że jednak 2 - 3 chlopcom sie podobalam w tej np podstawowce, gimnazjum ale co z tego, zaraz o tym zapomniam i skupiam sie że się nie podobalam. Teraz sie zmienilam, jestem atrakcyjniejsza, czuje ze sie podobam, ale ta brzydka dziewczynka tkwi we mnie. Czuje się czasami niegodna milosci, czuje, ze musze zasluzyc na milosc, ze ona nie moze mi byc dana za nic. Ze jak moj chlopak mi okazuje milosc, jest za mily, to pewnie cos kombinuje. Nie umiem sie wyluzowac, drazni mnie jak pisze na tel (wiem ze z chlopakami ale i tak jakby wyczekuje na szpilack ze dostanie smsa od jakiejs kolezanki-prawnie nigdy a jak juz to w sprawie uczelni). Mam zakodowane ze on pewnie pisze na facebooku z dziewczynami, wszystko przeczy temu, bo nawet jak przy mnie jest to zagląda na czata i nigdy nie ma nic od kolezanek. Ale moj ex tak robil, wiec ja w glowie mam ze robi tak kazdy. Powoli mnie to meczy, bo w dodatku trzymam to w sobie i nie wypuszczam na zewnątrz, nawet ze strachu ze on uznalby mnie za idiotke. Bo on przeciez nic nie robi,a  to moj strach... Nie wiem jak sobie z tym radzic, jak wyluzowac. Pozwalam mu chodzic samemu, ale robi to nie az tak często, raczej jak juz to do kolegi, a nie do klubu. Ale potem jakby zatracam sie w przeczuciach... jak nie odpisuje np 5 minut. Ale staram sie nie pisac mu smsow jak jest u kolegi, ogolnie staram sie go nie zasypywac smsami.
Poradzcie cos, proszę.

15 203

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ZielonaMięta,
sądząc z tego, co napisałaś w swym poście masz świadomość swych błędów. Teraz pozostaje Ci trzymanie się zdrowej części swego rozumu i trzymanie chorej na krótkiej smyczy.
Ułatwieniem w pracy nad sobą jest własna terapia; pomocnym jest przeczytanie całego tego wątku, bo rozwiązań problemów podobnych do Twoich jest tutaj mnóstwo.

15 204

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Poczytam smile Staram się jak moge trzymac chora częsc na smyczy ale czasami się z niej zrywa.

15 205

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:

Staram się myśleć o tym co dobre, o pozytywach.
Lepiej mi. Dobrze mi jakoś. Lubię siebie.
No i nikt ani nic nie może popsuć mi nastroju.

Brzmi obiecująco smile smile smile

smile

15 206 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-01-12 17:00:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wstałam !!! big_smile
Parter ogarnięty.
Obiadek gotuje się smile, kompocik też i wszystko w rytm piosenek lat 50/60
Zostało mi ogarnięcie synów czyli pogonienie ich do roboty smile
DZisiaj ciężko idzie mi motywacja ich do pracy.
Poczuli luz przez kilka dni i mają nadzieję, że mama i dziś odpuści. Nie odpuści big_smile

Rozmawiałam z siostrą. Mówię, że kilka dni miałam "ciężkich".
Usłyszałam, tylko idiota jest zawsze zadowolony....... zgodziłam się z nią big_smile

Miłego weekendu życzę smile

http://www.youtube.com/watch?v=kE0pwJ5PMDg

15 207

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Wstałam !!! big_smile
Parter ogarnięty.
Obiadek gotuje się smile, kompocik też i wszystko w rytm piosenek lat 50/60
Zostało mi ogarnięcie synów czyli pogonienie ich do roboty smile
DZisiaj ciężko idzie mi motywacja ich do pracy.
Poczuli luz przez kilka dni i mają nadzieję, że mama i dziś odpuści. Nie odpuści big_smile

Rozmawiałam z siostrą. Mówię, że kilka dni miałam "ciężkich".
Usłyszałam, tylko idiota jest zawsze zadowolony....... zgodziłam się z nią big_smile

Miłego weekendu życzę smile

http://www.youtube.com/watch?v=kE0pwJ5PMDg

Fajne to z tym idiotą.

Zielonamięta jest parę podobieństw u mnie i u Ciebie.

Przyszło mi do głowy zagadnienie samospełniającej przepowiedni.

Znalazłam coś ciekawego.

"Jak kochać siebie ? utrwalanie zaleceńGdyby istniało jedno podstawowe prawo, odnoszące się do energii miłości, to brzmiałoby ono następująco: inni widzą i traktują cię dokładnie tak, jak widzisz i traktujesz siebie ty sam.Nie mówiąc ani słowa, sam nieświadomie pokazujesz innym, jak traktujesz siebie. Ponieważ ty jesteś swoim pierwszym opiekunem, inni spoglądają na ciebie, poszukując wskazówek, dotyczących tego, ile miłości wymagasz. Dajesz im te wskazówki. To, jak ludzie mówią do ciebie, jak cię traktują, co myślą i czego oczekują od ciebie, odbywa się pod twoje dyktando. Czy zdajesz sobie z tego sprawę czy nie, sam tworzysz wzorzec, według którego inni nawiązują z tobą kontakt.Utrwalanie negatywnych oczekiwańAriella, kobieta po trzydziestce, przystojna i doskonale ubrana, zgłosiła się do mnie z powodu, jak to sama określiła, ?pecha? w związkach uczuciowych. Zasugerowałam jej, że może nieświadomie wywołuje problemy, ale oburzyła się i odrzuciła moje przypuszczenia. Upierała się, że wszystkiemu winien jest pech, który ją prześladuje. Poprosiłam, by opowiedziała mi swoją historię.Moja rozmówczyni rzadko umawiała się na randki, a kiedy już się zdecydowała ? to z nieodpowiednimi partnerami. Spotykała się z mężczyznami żonatymi, którzy niewiele mieli dla niej czasu; z mężczyznami znacznie młodszymi i niedojrzałymi albo takimi, którzy wymagali opieki, bo byli uzależnieni od rozmaitych używek, oczekiwali matkowania albo zatrzymali się w rozwoju na etapie emocjonalnego dorastania. Ariella wyrzekała na wyjątkową złośliwość losu, który nie chciał sprawić, by była szczęśliwa i znalazła kogoś. Zakończyła zdaniem: ?Boję się, że po prostu zawsze będę sama?.Zadałam jej kilka podstawowych pytań dotyczących jej samej i prawie natychmiast zaczął się wyłaniać zarys rzeczywistej sytuacji. Kobieta pracowała jako sprzedawczyni w eleganckim butiku. Praca ją nudziła, jednak nie odchodziła stamtąd, bo nie wierzyła, że znajdzie lepszą. Kiedyś myślała o studiowaniu wzornictwa, ale nigdy nie zrobiła nic w tym kierunku. Dla siebie miała niewiele czasu. Żywiła się wodą sodową, gotowymi daniami i pitą w nadmiarze kawą, rzadko kiedy podejmowała jakąś aktywność fizyczną. Krótko mówiąc, mało o siebie dbała, a właściwie nie dbała wcale.Była zaskoczona, gdy uzmysłowiłam jej, że sposób, w jaki traktuje siebie ? zaniedbywanie, brak szacunku i życzliwości ? odzwierciedla sposób, w jaki jest traktowana przez mężczyzn. Nawet nie musiała mówić, że mało myśli o sobie. Było to aż nadto widoczne w jej zachowaniu. Partnerzy tej kobiety po prostu odpowiadali na wysyłane przez nią komunikaty o tym, jak powinna być traktowana.Błędne kołoCzułam, że Ariella przyjmuje ten punkt widzenia, więc kontynuowałam. Wyjaśniłam, że nasze wewnętrzne przekonania mają dwojaki skutek: po pierwsze, określają nasze zachowanie, a po drugie, tworzą w naszym umyśle oczekiwania dotyczące tego, na jakie traktowanie zasługujemy. Nasze zachowanie jest widoczne dla innych, staje się modelem tego, jak należy nas traktować. Nieświadome oczekiwania są przekazywane na subtelniejszym poziomie, ale nie mniej skutecznie. Inni reagują na wzorzec, który tworzymy, i oczekiwania, które przekazujemy. Skutek uzasadnia i wzmacnia nasze początkowe przekonanie.W przypadku Arielli to błędne koło wyglądało następująco: miała ona nieuświadomione przekonanie na swój temat (?Nie jestem ważna?). Owo przekonanie kształtowało jej zachowanie (?Nie powinnam traktować siebie jak kogoś szczególnego?) i oczekiwania dotyczące tego, na jakie traktowanie zasługuje (?Nie będę przez nikogo traktowana jak ktoś szczególny?). Swoim zachowaniem sugerowała partnerom, jak mają ją traktować (?Ja traktuję siebie jako osobę nieważną, więc i ty tak powinieneś?), i przekazywała swe oczekiwania (?Nie oczekuję ani nie zasługuję na to, żeby mnie traktowano jak kogoś szczególnego?). W rezultacie nie była traktowana z szacunkiem. Jej wyjściowe przekonanie zostawało tym samym potwierdzone i wzmocnione.Ariella w końcu zrozumiała, że nie da się obejść czy ominąć praw energii i przyciągania. To, w co wierzysz na swój temat, promieniuje na zewnątrz i znajduje odbicie w twoich związkach. Wiadomo, że pracodawcy rozmawiający z kandydatami do pracy nieświadomie ?wyławiają? tych, którzy są najbardziej do nich podobni. Tak samo dzieje się, gdy poszukujesz partnera: pociągają ? i przyciągają ? cię ci, którzy traktują cię tak, jak ty sama siebie czy sam siebie traktujesz.Ta informacja stała się dla mojej rozmówczyni kluczem do odkrycia istniejącego w niej wzorca samopogardy i zaniedbywania się. Pomogła jej zrozumieć, że musi zacząć od siebie ? rozwinąć uczucie miłości i szacunku dla własnej osoby, zanim będzie mogła oczekiwać miłości i szacunku od innych.Nie jest to koncepcja łatwa do przyjęcia, ponieważ oznacza zaakceptowanie odpowiedzialności za to, co nas spotyka i kogo przyciągamy do siebie. Na szczęście błędne koło: przekonanie ? oczekiwanie ? skutek może zostać przerwane w momencie, gdy uświadomimy sobie jego istnienie i zmienimy sposób myślenia o sobie.Jeśli wierzysz, że nie jesteś warta miłości, to przyciągasz partnera, który traktuje cię tak, jakbyś rzeczywiście nie była warta miłości. Jeśli traktujesz siebie jak osobę nieważną, zapewne partner też za taką cię uzna. Jeśli szkoda ci dla siebie czasu, pieniędzy, uwagi, to najprawdopodobniej przyciągniesz partnera, który nie będzie hojny wobec ciebie. Jeśli nie dbasz o swój organizm, jest mało prawdopodobne, by twój partner traktował twoje ciało jak świątynię. Jeśli sądzisz siebie surowo, partner będzie to naśladował.Z drugiej strony, jeśli okazujesz sobie szacunek, zainteresowanie, troskę i podchodzisz do siebie poważnie, masz duże szansę, że otrzymasz to samo w związkach z ludźmi. Jeśli potrafisz wybaczać sobie, inni będą wiedzieli, że nie należy ci wymyślać, gdy popełnisz błąd. Jeśli szanujesz swoje potrzeby, twój partner też będzie to robił. Jeśli wsłuchujesz się w swój we-wnętrzny głos, partner także będzie doceniał twój prywatny ?radar?. Twoje wewnętrzne przekonania i oczekiwania emanują na zewnątrz i powodują określone reakcje ze strony innych"

15 208 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-12 20:49:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

hm... ten artykuł jest bardzo ciekawy. Jest to nic innego jak  "zmiana myślenia". Coś nad czym pracuję u psychologa.
Napisałam, że muszę opuścić to forum. Nie zamierzam stąd odejść na zawsze. Czasami po prostu chcę pobyć sama ze swoimi myślami.
W południe poszłam na dłuuugi szybki spacer. U mnie mróz ale też słońce pięknie świeciło. Wiele myśli kłębiło się w mojej głowie. A to,że faceci są do bani. Dzwonią i odzywają się do mnie sami idioci, mam też na myśli męża. I już w myślach zaczęłam zwalać winę na nich. Tylko, że to jest właśnie tak, jak napisane jest w tym artykule co zacytowała hm... To ja przyciągam tych idiotów, swoim myśleniem i zachowaniem. Wydawało mi się, że coś tam sobie już miałam poukładane w głowie, ale tak naprawdę to jeszcze przede mną daleka droga.
Napiszę sobie tutaj kilka pozytywnych przekonań na swój temat i parę motywujących mnie zdań

-Mam prawo dbać o siebie!
-Chcę o sobie dobrze myśleć!
-Podejmuję słuszne decyzje!
-Umiem myśleć samodzielnie!
-Nie jestem bezradna!
-Zasługuję na zdrowo myślącego faceta!!!!!!!!!

I kilka ważnych kwestii:
-Chcę wziąć rozwód!
-Chcę  się psychicznie odciąć od mojego męża i każdego psychofaga,którego znam!
-Chcę spotkać "nudziarza", z którym spędzę miło resztę mojego życia!

15 209

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

-Mam prawo dbać o siebie!
-Chcę o sobie dobrze myśleć!
-Podejmuję słuszne decyzje!
-Umiem myśleć samodzielnie!
-Nie jestem bezradna!
-Zasługuję na zdrowo myślącego faceta!!!!!!!!!

I kilka ważnych kwestii:
-Chcę wziąć rozwód!
-Chcę  się psychicznie odciąć od mojego męża i każdego psychofaga,którego znam!
-Chcę spotkać "nudziarza", z którym spędzę miło resztę mojego życia!

Tak Anstawio, chcieć to móc smile
Możesz to zrobić bo tego właśnie chcesz.
Jeśli wiesz czego pragniesz to to motywuje do działania i to robisz.

15 210

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Rozmawiałam z siostrą. Mówię, że kilka dni miałam "ciężkich".
Usłyszałam, tylko idiota jest zawsze zadowolony....... zgodziłam się z nią big_smile

Miłego weekendu życzę smile

http://www.youtube.com/watch?v=kE0pwJ5PMDg

Zofio, rozanieliłaś mnie tą piosenką. smile
Lalalalala....
Oczywiście nic w kierunku psychofaga. O, już nie piszę "mąż". Idę w dobrym kierunku.

Posty [ 15 146 do 15 210 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 232 233 234 235 236 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026