netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 836 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 231 232 233 234 235 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 081 do 15 145 z 26 310 ]

15 081

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Żabcia - ja troszkę, jeśli mogłabym - chciałabym przestrzec przed użyciem sformułowania "się nie zmienię". Bo to troszkę działa negatywnie. Troszkę to tak, że jednak się zmieniamy - wszyscy i zawsze, ale kazde tylk w takim stopniu i w takim aspekcie, w jakim jest to dla nas dobre. Może spróbować to jakoś ująć inaczej?

Najwidoczniej, źle się wyraziłam skoro tak to zrozumiałaś. Pisząc, że ja już się nie zmienię miałam na myśli to, że ja zrobiłam wszystko co było w mojej mocy, żeby stać się taką kobietą z jaką chciałby być mój mąż. Więcej już nie potrafię i dlatego piszę, że ja się już nie zmienię.

smile Bo zmian trzeba chcieć samemu z samego chcenia smile A nie dlatego, ze ktoś je narzuca, nie? smile

Rany, tego to ja do końca chyba nie zrozumiem - ja wizualizuje sobie partnera i widzę go takim, jakim chcę, żeby był. I go nie chcę zmieniać - bo przecież nie ma po co. Ktoś inny za wszelką cenę chce zmienić kogoś, choć poznał tego kogoś i go wcześniej akceptował... Jaki jest do cholewci odsetek ludzi na tym świecie, którzy zarówno widzą, to co jest w rzeczywistości oraz nie próbują reformować za wszelką cenę? Jak mi powiecie, że duży, to chyba nie uwierzę wink

Najpierw ludzie się zakochują i są ślepi na pewne nazwijmy to niedopasowania. Jesteśmy zauroczeni druga osoba pełni nadziei, że to właśnie ten i żaden inny. Z czasem zakochanie przechodzi w prawdziwą miłość. Kochamy tak bardzo, że nie dostrzegamy tego co nas gdzieś tam uwiera. Z czasem uwiera nas coraz bardziej, ale przecież kochamy, a kochające osoby się nie rozstają.

Ja z moim mężem byliśmy zauroczeni swoją fizycznością. Ponadto mąż imponował mi swoją mądrością i nie tylko. Nie bez znaczenia była również jego rodzina, która wydawała mi się taka jaka powinna być rodzina. Tylko gdyby mnie tak bardzo nie krytykował. Z czasem okazało się, że rodzina nie jest tak wspaniała, jak się wydawało, a mój mąż choć nadal modry i nie tylko to ma również wiele wad. Krytykę stosuje do całego otaczającego go świata, a do najbliższych najostrzej. Z wiekiem pewne zachowania się wyostrzają i źle jeśli są to te złe zachowania, które kiedyś nas trochę przeszkadzały teraz wręcz ranią. 

Takie jest życie. Czasami potrzeba kubła zimnej wody na głowę, żeby się obudzić, a później wielkiej odwagi, żeby to zmienić.

15 082

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Silly Hopes napisał/a:

Dzień dobry wszystkim
Czytam Was dzisiaj już kolejny raz, ale nie mogę skupić..... moja "nienawiść" zaczyna rosnąć.... dziś (kolejny już raz) mój były mąż wystawił mnie i dzieci.... Miał jechać do konsulatu, dzieci się cieszyły.... i co - oznajmił, że nie..... nie wyraża zgody na paszporty.... bo jest zły na mnie, to nie pojedzie. Przecież to chore...., To, że robi mi na złość - niech sobie robi, ale dlaczego kosztem dzieci???? Co one są winne???
Wydzwania do mnie po pijaku w środku nocy, albo pisze sms-y. Jestem dziś bardzo zła na niego i zrobię coś co powinnam zrobić już dawno.... idę zaraz na policję, niech da mi wreszcie spokój... mam nadzieję, ze sobie poradzę, bo gdy się denerwuję to zapominam nawet najprostsze słowa po angielsku..... zrobię sobie chyba ściągę... nie mogę tego tak zostawić

Tak bardzo chcę się przytulić.... sad
Wiem, że nie mogę się dziś złamać, choć jest mi ciężko....

Przytulam choć wirtualnie - żeby ciutkę więcej siły Ci dodać smile

15 083

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Czytalas juz moze o przemocy emocjonalnej?

Czytałam i to nie raz i wiem, że to tak wygląda, ale co mi da, że ja to wiem, skoro nie wiem jak mu pomóc.

Zabcia Ty nie mozesz mu pomoc :(Ty mozesz tylko pomoc sobie! Poczytaj jeszcze raz i jak czytasz to nie "zaznaczaj" informacji o nim tylko o Tobie!
A poza tym pisalas, ze to on chce sie starac !

Właśnie dlatego, że on powiedział, że chce się postarać, to ja mu chcę pomóc. Jeśli ja mu nie uświadomię pewnych rzeczy, to nikt tego nie zrobi. Podczas naszej ostatniej rozmowy, gdy mu powiedziałam o DDD, to najpierw się trochę uśmiechnął, ale później, gdy mówił o swoim ojcu to sam przyznał, że może i on jest trochę DDD.
Myślę, że mam na tyle świadomości i siły, żeby w głównej mierze mieć na uwadze siebie i nie pozwolić się dalej unieszczęśliwiać.

15 084

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy
Jeśli chodzi o plemiona afrykańskie... wiesz, im na mniej pokus świat wystawia, tym bardziej naturalnie z trudnościami sobie radzimy. Nasz świat jest "sztuczny", więc potrzebujemy czyjegoś wsparcia i terapii. Ja wątpię czy w puszczy ktoś kiedykolwiek wpadł nawet na pomysł napisania książki o kochaniu za bardzo... Ale tam "ludzie są bardziej z ludźmi"...

Żabcia
No to wróciłam do zauroczeniao konieczności zwracania jednak bacznej uwagi na to, co nas zauracza wink
Więc życzę aby Twój mąż miał mnóstwo, mnóstwo odwagi i nigdy jej nie zgubił smile

15 085

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

Czytałam i to nie raz i wiem, że to tak wygląda, ale co mi da, że ja to wiem, skoro nie wiem jak mu pomóc.

Zabcia Ty nie mozesz mu pomoc :(Ty mozesz tylko pomoc sobie! Poczytaj jeszcze raz i jak czytasz to nie "zaznaczaj" informacji o nim tylko o Tobie!
A poza tym pisalas, ze to on chce sie starac !

Właśnie dlatego, że on powiedział, że chce się postarać, to ja mu chcę pomóc. Jeśli ja mu nie uświadomię pewnych rzeczy, to nikt tego nie zrobi. Podczas naszej ostatniej rozmowy, gdy mu powiedziałam o DDD, to najpierw się trochę uśmiechnął, ale później, gdy mówił o swoim ojcu to sam przyznał, że może i on jest trochę DDD.
Myślę, że mam na tyle świadomości i siły, żeby w głównej mierze mieć na uwadze siebie i nie pozwolić się dalej unieszczęśliwiać.

Zabcia czy ja Ci moge "uswiadomic", ze sie mylisz? Jezeli ktos nie chce to nic z tego!!!!
Zajmij sie soba poczytaj o sobie nie o nim!!!! Juz Ci "uswaiadamialm", ze na skroty sie nie da!!!!
No widzisz na swoim przykladzie, ze nie mozna kogos "uswiadomic". Poczytaj sobie wszystkie posty na tym forum i wyciagnij wnioski dla Ciebie!!!!
Jest tutaj choc jedna kobieta, ktorej udalo sie "uswiadomic" partnera?

15 086

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

Czytałam i to nie raz i wiem, że to tak wygląda, ale co mi da, że ja to wiem, skoro nie wiem jak mu pomóc.

Zabcia Ty nie mozesz mu pomoc :(Ty mozesz tylko pomoc sobie! Poczytaj jeszcze raz i jak czytasz to nie "zaznaczaj" informacji o nim tylko o Tobie!
A poza tym pisalas, ze to on chce sie starac !

Właśnie dlatego, że on powiedział, że chce się postarać, to ja mu chcę pomóc. Jeśli ja mu nie uświadomię pewnych rzeczy, to nikt tego nie zrobi. Podczas naszej ostatniej rozmowy, gdy mu powiedziałam o DDD, to najpierw się trochę uśmiechnął, ale później, gdy mówił o swoim ojcu to sam przyznał, że może i on jest trochę DDD.
Myślę, że mam na tyle świadomości i siły, żeby w głównej mierze mieć na uwadze siebie i nie pozwolić się dalej unieszczęśliwiać.

Czasami potrzeba przeczytać jedną książkę wiele razy,by zrozumieć co oznacza DDA, DDD...
Nikt nie jest w stanie przeżyć za nas uczuć,emocji,doświadczeń.
Nie staraj się uleczyć męża,bo się rozchorujesz.

15 087

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Silly Hopes napisał/a:

Dzień dobry wszystkim
Czytam Was dzisiaj już kolejny raz, ale nie mogę skupić..... moja "nienawiść" zaczyna rosnąć.... dziś (kolejny już raz) mój były mąż wystawił mnie i dzieci.... Miał jechać do konsulatu, dzieci się cieszyły.... i co - oznajmił, że nie..... nie wyraża zgody na paszporty.... bo jest zły na mnie, to nie pojedzie. Przecież to chore...., To, że robi mi na złość - niech sobie robi, ale dlaczego kosztem dzieci???? Co one są winne???
Wydzwania do mnie po pijaku w środku nocy, albo pisze sms-y. Jestem dziś bardzo zła na niego i zrobię coś co powinnam zrobić już dawno.... idę zaraz na policję, niech da mi wreszcie spokój... mam nadzieję, ze sobie poradzę, bo gdy się denerwuję to zapominam nawet najprostsze słowa po angielsku..... zrobię sobie chyba ściągę... nie mogę tego tak zostawić

Tak bardzo chcę się przytulić.... sad
Wiem, że nie mogę się dziś złamać, choć jest mi ciężko....

Przytulam choć wirtualnie - żeby ciutkę więcej siły Ci dodać smile

Dzięki smile Dodajecie mi i siły i wiary.... Kiedy czytam Was i Wasze zmiany, wiem, że i ja mogę....

15 088 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-11 11:48:15)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Happy
Jeśli chodzi o plemiona afrykańskie... wiesz, im na mniej pokus świat wystawia, tym bardziej naturalnie z trudnościami sobie radzimy. Nasz świat jest "sztuczny", więc potrzebujemy czyjegoś wsparcia i terapii. Ja wątpię czy w puszczy ktoś kiedykolwiek wpadł nawet na pomysł napisania książki o kochaniu za bardzo... Ale tam "ludzie są bardziej z ludźmi"...

No wiesz polemizowalabym. Z tego co wiem to w Afryce i Azji dzieci sa "tresowane" aby na starosc utrzymywac rodzicow. Jest to ich obowiazkiem. Nie moga sie starszym sprzeciwiac, musza juz jako dzieci zarabiac na rodzine sad. Mam znajomych z Azji i oni prawie 50% zarobkow wysylaja rodzicom. Jak jada do rodziny to nawet biora kredyt aby kupic prezenty calej wsi (a wies ma czasami 200 osob). Rodzice, rodzenstwo i "przyjaciele" wymagaja od nich prezentow sad

15 089

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Happy
Jeśli chodzi o plemiona afrykańskie... wiesz, im na mniej pokus świat wystawia, tym bardziej naturalnie z trudnościami sobie radzimy. Nasz świat jest "sztuczny", więc potrzebujemy czyjegoś wsparcia i terapii. Ja wątpię czy w puszczy ktoś kiedykolwiek wpadł nawet na pomysł napisania książki o kochaniu za bardzo... Ale tam "ludzie są bardziej z ludźmi"...

No wiesz polemizowalabym. Z tego co wiem to w Afryce i Azji dzieci sa "tresowane" aby na starosc utrzymywac rodzicow. Jest to ich obowiazkiem. Nie moga sie starszym sprzeciwiac, musza juz jako dzieci zarabiac na rodzine sad. Mam znajomych z Azji i oni prawie 50% zarobkow wysylalja rodzicom. Jak jada do rodziny to nawet biora kredyt aby kupic prezenty calej wsi (a wie ma 200 osob). Rodzice, rodzenstwo i "przyjaciele" wymagaja od nich prezentow sad

Czyżby moi rodzice mieli korzenie w Azji? wink

15 090

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zabcia Ty nie mozesz mu pomoc :(Ty mozesz tylko pomoc sobie! Poczytaj jeszcze raz i jak czytasz to nie "zaznaczaj" informacji o nim tylko o Tobie!
A poza tym pisalas, ze to on chce sie starac !

Właśnie dlatego, że on powiedział, że chce się postarać, to ja mu chcę pomóc. Jeśli ja mu nie uświadomię pewnych rzeczy, to nikt tego nie zrobi. Podczas naszej ostatniej rozmowy, gdy mu powiedziałam o DDD, to najpierw się trochę uśmiechnął, ale później, gdy mówił o swoim ojcu to sam przyznał, że może i on jest trochę DDD.
Myślę, że mam na tyle świadomości i siły, żeby w głównej mierze mieć na uwadze siebie i nie pozwolić się dalej unieszczęśliwiać.

Zabcia czy ja Ci moge "uswiadomic", ze sie mylisz? Jezeli ktos nie chce to nic z tego!!!!
Zajmij sie soba poczytaj o sobie nie o nim!!!! Juz Ci "uswaiadamialm", ze na skroty sie nie da!!!!
No widzisz na swoim przykladzie, ze nie mozna kogos "uswiadomic". Poczytaj sobie wszystkie posty na tym forum i wyciagnij wnioski dla Ciebie!!!!
Jest tutaj choc jedna kobieta, ktorej udalo sie "uswiadomic" partnera?

Happyfull, ja mam świadomość, że najprawdopodobniej się nie uda. To nie jest mój życiowy plan na resztę życia. Myślę, że do mojego męża dotarło, że ja jestem gotowa na rozstanie i jeśli się nie zmieni to ja odejdę. Może to będzie dla niego wystarczający bodziec do tego, żeby się zmienić. Wiele czasu ode mnie nie dostanie.

15 091 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-11 12:02:18)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

Właśnie dlatego, że on powiedział, że chce się postarać, to ja mu chcę pomóc. Jeśli ja mu nie uświadomię pewnych rzeczy, to nikt tego nie zrobi. Podczas naszej ostatniej rozmowy, gdy mu powiedziałam o DDD, to najpierw się trochę uśmiechnął, ale później, gdy mówił o swoim ojcu to sam przyznał, że może i on jest trochę DDD.
Myślę, że mam na tyle świadomości i siły, żeby w głównej mierze mieć na uwadze siebie i nie pozwolić się dalej unieszczęśliwiać.

Zabcia czy ja Ci moge "uswiadomic", ze sie mylisz? Jezeli ktos nie chce to nic z tego!!!!
Zajmij sie soba poczytaj o sobie nie o nim!!!! Juz Ci "uswaiadamialm", ze na skroty sie nie da!!!!
No widzisz na swoim przykladzie, ze nie mozna kogos "uswiadomic". Poczytaj sobie wszystkie posty na tym forum i wyciagnij wnioski dla Ciebie!!!!
Jest tutaj choc jedna kobieta, ktorej udalo sie "uswiadomic" partnera?

Happyfull, ja mam świadomość, że najprawdopodobniej się nie uda. To nie jest mój życiowy plan na resztę życia. Myślę, że do mojego męża dotarło, że ja jestem gotowa na rozstanie i jeśli się nie zmieni to ja odejdę. Może to będzie dla niego wystarczający bodziec do tego, żeby się zmienić. Wiele czasu ode mnie nie dostanie.

Ok naraze sie na krytyke i bawie sie w Boga. On sie nie zmieni dla Ciebie!!!!!!!!!!! A jak sie nie zmieni to odejdziesz czyli wyprowadzisz sie i bedziesz czekac na niego i ludzic sie, ze moze w koncu cos do niego "dotrze"!!!

15 092

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

Właśnie dlatego, że on powiedział, że chce się postarać, to ja mu chcę pomóc. Jeśli ja mu nie uświadomię pewnych rzeczy, to nikt tego nie zrobi. Podczas naszej ostatniej rozmowy, gdy mu powiedziałam o DDD, to najpierw się trochę uśmiechnął, ale później, gdy mówił o swoim ojcu to sam przyznał, że może i on jest trochę DDD.
Myślę, że mam na tyle świadomości i siły, żeby w głównej mierze mieć na uwadze siebie i nie pozwolić się dalej unieszczęśliwiać.

Zabcia czy ja Ci moge "uswiadomic", ze sie mylisz? Jezeli ktos nie chce to nic z tego!!!!
Zajmij sie soba poczytaj o sobie nie o nim!!!! Juz Ci "uswaiadamialm", ze na skroty sie nie da!!!!
No widzisz na swoim przykladzie, ze nie mozna kogos "uswiadomic". Poczytaj sobie wszystkie posty na tym forum i wyciagnij wnioski dla Ciebie!!!!
Jest tutaj choc jedna kobieta, ktorej udalo sie "uswiadomic" partnera?

Happyfull, ja mam świadomość, że najprawdopodobniej się nie uda. To nie jest mój życiowy plan na resztę życia. Myślę, że do mojego męża dotarło, że ja jestem gotowa na rozstanie i jeśli się nie zmieni to ja odejdę. Może to będzie dla niego wystarczający bodziec do tego, żeby się zmienić. Wiele czasu ode mnie nie dostanie.

Skąd ta świadomość, że do niego dotarło? Skąd wiesz, co twój mąż myśli?

15 093

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

No wiesz polemizowalabym. Z tego co wiem to w Afryce i Azji dzieci sa "tresowane" aby na starosc utrzymywac rodzicow. Jest to ich obowiazkiem. Nie moga sie starszym sprzeciwiac, musza juz jako dzieci zarabiac na rodzine sad. Mam znajomych z Azji i oni prawie 50% zarobkow wysylaja rodzicom. Jak jada do rodziny to nawet biora kredyt aby kupic prezenty calej wsi (a wies ma czasami 200 osob). Rodzice, rodzenstwo i "przyjaciele" wymagaja od nich prezentow sad

No to jak ja ładnie sobie znowu coś wyidealizowałam...

15 094

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Czasami potrzeba przeczytać jedną książkę wiele razy,by zrozumieć co oznacza DDA, DDD...
Nikt nie jest w stanie przeżyć za nas uczuć,emocji,doświadczeń.
Nie staraj się uleczyć męża,bo się rozchorujesz.

Z tym DDD, to u mnie jest tak, że ja wymazałam z pamięci wiele z mojego dzieciństwa. Moja mama (kochała mnie jak umiała) już nie żyje, a mój ojciec żyje i na starość, gdy ma już poważną demencję przysparza mi wielu problemów. Nigdy między nami nie było żadnej więzi ani dobrych ani złych relacji. Na starość postanowiłam mu pomóc jako jedyne jego dziecko. Niestety teraz mam dopiero przemoc emocjonalną od ?tatusia?. Ale to chyba nie miejsce na ten wątek. Jednak gdyby ktoś mógłby mi poradzić, gdzie mogłabym uzyskać jakąś pomoc, żeby się odseparować od tego tyrana to byłabym wdzięczna.

15 095

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zabcia czy ja Ci moge "uswiadomic", ze sie mylisz? Jezeli ktos nie chce to nic z tego!!!!
Zajmij sie soba poczytaj o sobie nie o nim!!!! Juz Ci "uswaiadamialm", ze na skroty sie nie da!!!!
No widzisz na swoim przykladzie, ze nie mozna kogos "uswiadomic". Poczytaj sobie wszystkie posty na tym forum i wyciagnij wnioski dla Ciebie!!!!
Jest tutaj choc jedna kobieta, ktorej udalo sie "uswiadomic" partnera?

Happyfull, ja mam świadomość, że najprawdopodobniej się nie uda. To nie jest mój życiowy plan na resztę życia. Myślę, że do mojego męża dotarło, że ja jestem gotowa na rozstanie i jeśli się nie zmieni to ja odejdę. Może to będzie dla niego wystarczający bodziec do tego, żeby się zmienić. Wiele czasu ode mnie nie dostanie.

Skąd ta świadomość, że do niego dotarło? Skąd wiesz, co twój mąż myśli?

Może i dotarło.... ale na chwilę. Zmiana wymaga dużo pracy, wysiłku a przede wszystkim powtarzania i pilnowania. To jak z nauką... nauczymy się np wiersza, i jeśli nie bedziemy go powtarzać, to zapomnimy....

Ja osobiście wierzę w ludzi, wierzę, że jeśli bardzo chcą to potrafią coś w sobie zmienić, zawsze daje im szansę.... Pewnie Żabcia też wierzy.... Ale to oni muszą mieć świadomość i potrzebę zmian. Nic na siłę, jeśli sami to poczują to wtedy można za nich trzymać kciuki smile

15 096 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-11 12:18:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zabcia czy ja Ci moge "uswiadomic", ze sie mylisz? Jezeli ktos nie chce to nic z tego!!!!
Zajmij sie soba poczytaj o sobie nie o nim!!!! Juz Ci "uswaiadamialm", ze na skroty sie nie da!!!!
No widzisz na swoim przykladzie, ze nie mozna kogos "uswiadomic". Poczytaj sobie wszystkie posty na tym forum i wyciagnij wnioski dla Ciebie!!!!
Jest tutaj choc jedna kobieta, ktorej udalo sie "uswiadomic" partnera?

Happyfull, ja mam świadomość, że najprawdopodobniej się nie uda. To nie jest mój życiowy plan na resztę życia. Myślę, że do mojego męża dotarło, że ja jestem gotowa na rozstanie i jeśli się nie zmieni to ja odejdę. Może to będzie dla niego wystarczający bodziec do tego, żeby się zmienić. Wiele czasu ode mnie nie dostanie.

Ok naraze sie na krytyke i bawie sie w Boga. On sie nie zmieni dla Ciebie!!!!!!!!!!! A jak sie nie zmieni to odejdziesz czyli wyprowadzisz sie i bedziesz czekac na niego i ludzic sie, ze moze w koncu cos do niego "dotrze"!!!

Dokładnie tak jest jak Happyfull pisze. Nie wiem czy da się przeskoczyć ten etap,ale chętnie wysłucham rad doświadczonych dziewczyn co dalej?

15 097

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zabcia czy ja Ci moge "uswiadomic", ze sie mylisz? Jezeli ktos nie chce to nic z tego!!!!
Zajmij sie soba poczytaj o sobie nie o nim!!!! Juz Ci "uswaiadamialm", ze na skroty sie nie da!!!!
No widzisz na swoim przykladzie, ze nie mozna kogos "uswiadomic". Poczytaj sobie wszystkie posty na tym forum i wyciagnij wnioski dla Ciebie!!!!
Jest tutaj choc jedna kobieta, ktorej udalo sie "uswiadomic" partnera?

Happyfull, ja mam świadomość, że najprawdopodobniej się nie uda. To nie jest mój życiowy plan na resztę życia. Myślę, że do mojego męża dotarło, że ja jestem gotowa na rozstanie i jeśli się nie zmieni to ja odejdę. Może to będzie dla niego wystarczający bodziec do tego, żeby się zmienić. Wiele czasu ode mnie nie dostanie.

Ok naraze sie na krytyke i bawie sie w Boga. On sie nie zmieni dla Ciebie!!!!!!!!!!! A jak sie nie zmieni to odejdziesz czyli wyprowadzisz sie i bedziesz czekac na niego i ludzic sie, ze moze w koncu cos do niego "dotrze"!!!

Nie narazisz się na krytykę, bo masz dużo racji. Z jednym wyjątkiem. Jeśli ja odejdę, to nie będę się łudzić, że może coś do niego dotrze, bo mnie już to nie będzie interesowało. Ułożę sobie własne życie. Mam nadzieję, że mi się to uda.

15 098

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

Happyfull, ja mam świadomość, że najprawdopodobniej się nie uda. To nie jest mój życiowy plan na resztę życia. Myślę, że do mojego męża dotarło, że ja jestem gotowa na rozstanie i jeśli się nie zmieni to ja odejdę. Może to będzie dla niego wystarczający bodziec do tego, żeby się zmienić. Wiele czasu ode mnie nie dostanie.

Ok naraze sie na krytyke i bawie sie w Boga. On sie nie zmieni dla Ciebie!!!!!!!!!!! A jak sie nie zmieni to odejdziesz czyli wyprowadzisz sie i bedziesz czekac na niego i ludzic sie, ze moze w koncu cos do niego "dotrze"!!!

Nie narazisz się na krytykę, bo masz dużo racji. Z jednym wyjątkiem. Jeśli ja odejdę, to nie będę się łudzić, że może coś do niego dotrze, bo mnie już to nie będzie interesowało. Ułożę sobie własne życie. Mam nadzieję, że mi się to uda.

NIe ! smile TY masz nadzieję, ze tak będzie.
Nie wiesz co będzie jak odejdziesz.
Jak odejdziesz to dopiero się dowiesz smile

15 099

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Silly Hopes napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

Happyfull, ja mam świadomość, że najprawdopodobniej się nie uda. To nie jest mój życiowy plan na resztę życia. Myślę, że do mojego męża dotarło, że ja jestem gotowa na rozstanie i jeśli się nie zmieni to ja odejdę. Może to będzie dla niego wystarczający bodziec do tego, żeby się zmienić. Wiele czasu ode mnie nie dostanie.

Skąd ta świadomość, że do niego dotarło? Skąd wiesz, co twój mąż myśli?

Może i dotarło.... ale na chwilę. Zmiana wymaga dużo pracy, wysiłku a przede wszystkim powtarzania i pilnowania. To jak z nauką... nauczymy się np wiersza, i jeśli nie bedziemy go powtarzać, to zapomnimy....

Ja osobiście wierzę w ludzi, wierzę, że jeśli bardzo chcą to potrafią coś w sobie zmienić, zawsze daje im szansę.... Pewnie Żabcia też wierzy.... Ale to oni muszą mieć świadomość i potrzebę zmian. Nic na siłę, jeśli sami to poczują to wtedy można za nich trzymać kciuki smile

Anstawio, nie wiem czy do niego coś dotrze, a to że nie wiem co on czuje to mnie najbardziej utrudnia działanie.

Tak dokładnie jak piszesz Silly Hopes. Jestem w tej sprawie człowiekiem małej wiary, ale może chociaż uda mi się pobudzić mojego męża do myślenia. Jeśli dzięki mnie zacznie pracować nad sobą i może kiedyś zwiąże się z inną kobietą i dzięki mnie nie popełni tych samych błędów to też uznam to za duży mój i jego sukces. Myślę, że wart jest tego.

15 100 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-11 12:44:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

[ Jeśli dzięki mnie zacznie pracować nad sobą i może kiedyś zwiąże się z inną kobietą i dzięki mnie nie popełni tych samych błędów to też uznam to za duży mój i jego sukces. Myślę, że wart jest tego.

Zabcia wystawia Ci pomnik sad A napis na pomniku: Zmienila karalucha w motylka. Jak Ci sie uda to osobiscie sie postaram zglosic Ciebie do nagrody Nobla. To mi dopiero wyczyn w genetyce !!!!
Zabcia mysl o sobie !!!!

15 101

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

[ Jeśli dzięki mnie zacznie pracować nad sobą i może kiedyś zwiąże się z inną kobietą i dzięki mnie nie popełni tych samych błędów to też uznam to za duży mój i jego sukces. Myślę, że wart jest tego.

Zabcia wystawia Ci pomnik sad A napis na pomniku: Zmienila karalucha w motylka. Jak Ci sie uda to osobiscie sie postaram zglosic Ciebie do nagrody Nobla. To mi dopiero wyczyn w genetyce !!!!
Zabcia mysl o sobie !!!!

smile smile smile
Uwielbiam Twoje posty smile

Zgodzę się z Tobą - "Żabcia - myśl o sobie" przede wszystkim..... Ja ciągle mam przed oczyma posty zofii, Happyfull...., to daje mi siłę w myśleniu o sobie, to że częściej się usmiecham....

15 102

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Silly Hopes napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

[ Jeśli dzięki mnie zacznie pracować nad sobą i może kiedyś zwiąże się z inną kobietą i dzięki mnie nie popełni tych samych błędów to też uznam to za duży mój i jego sukces. Myślę, że wart jest tego.

Zabcia wystawia Ci pomnik sad A napis na pomniku: Zmienila karalucha w motylka. Jak Ci sie uda to osobiscie sie postaram zglosic Ciebie do nagrody Nobla. To mi dopiero wyczyn w genetyce !!!!
Zabcia mysl o sobie !!!!

smile smile smile
Uwielbiam Twoje posty smile

Zgodzę się z Tobą - "Żabcia - myśl o sobie" przede wszystkim..... Ja ciągle mam przed oczyma posty zofii, Happyfull...., to daje mi siłę w myśleniu o sobie, to że częściej się usmiecham....

Silly a wiesz dlaczego ja tak pisze? Bo sama nie bylam inna sad . KKZB to ja juz "wyniucham" !!!!

15 103 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-01-11 12:58:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Anstawio, nie wiem czy do niego coś dotrze, a to że nie wiem co on czuje to mnie najbardziej utrudnia działanie.

Tak dokładnie jak piszesz Silly Hopes. Jestem w tej sprawie człowiekiem małej wiary, ale może chociaż uda mi się pobudzić mojego męża do myślenia. Jeśli dzięki mnie zacznie pracować nad sobą i może kiedyś zwiąże się z inną kobietą i dzięki mnie nie popełni tych samych błędów to też uznam to za duży mój i jego sukces. Myślę, że wart jest tego.

Żabcia...
Korygujesz nas, negujesz, ale tak szczerze....

Dlaczego Ty chcesz działać na jego korzyść? Dlaczego "dzięki Tobie" on ma mieć lepsze życie z inną kobietą? Taką masz pokojową misję na tym świecie? Kto tu kogo tak serio chce zmieniać w tej relacji? Bo ja się pogubiłam....
Dlaczego jest tego wart? Z jakich względów? Z powodu jakich cech? Z powodu jakich przykładów traktowania Ciebie?

A jeśli naprawdę do niego nic nie dotrze?
Przecież Ty też napisałaś, że się nie zmienisz.
Przecież on ma pełne prawo się nie zmienić.

Czy w tym związku problemem jest tylko jego zachowanie? Szczerze? Powiedz mi naprawdę szczerze, czy on jest winny?

Napisz, jak sobie postanowiłaś ułożyć swoje życie, kiedy się rozstaniecie? Co zaplanowałaś?

15 104

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Silly Hopes napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Zabcia wystawia Ci pomnik sad A napis na pomniku: Zmienila karalucha w motylka. Jak Ci sie uda to osobiscie sie postaram zglosic Ciebie do nagrody Nobla. To mi dopiero wyczyn w genetyce !!!!
Zabcia mysl o sobie !!!!

smile smile smile
Uwielbiam Twoje posty smile

Zgodzę się z Tobą - "Żabcia - myśl o sobie" przede wszystkim..... Ja ciągle mam przed oczyma posty zofii, Happyfull...., to daje mi siłę w myśleniu o sobie, to że częściej się usmiecham....

Silly a wiesz dlaczego ja tak pisze? Bo sama nie bylam inna sad . KKZB to ja juz "wyniucham" !!!!

I dobrze, bardzo dobrze....

15 105

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Punkt pierwszej pomocy z Blogu moje dwie glowy!!!!

Pamiętaj, że piszemy tu o wychodzeniu z chorych, toksycznych, przemocowych związków.
Chory związek to chory jego koniec. Tu nic nie będzie ani łatwe, ani normalne. Nieważne, czy rozstajesz się na własny wniosek czy na wniosek partnera. Nieważne, czy był alkoholikiem, przemocowcem, starym capem gustującym w pannach w wieku jego własnej córki, socjopatą, narcyzem, hazardzistą czy jakąś inną postacią choroby, zwyrodnienia lub wynaturzenia. Nieważne, czy Ty jesteś nosicielką własnego problemu - DDA, DDD, KKZB.[1]

To wszystko jest bez znaczenia, bo ten związek zwyczajnie Cię wykańcza i czujesz, że dłużej tak nie możesz żyć. Ale to tylko na poziomie rozsądkowym. Na poziomie emocjonalnym cała ta sprawa żyje jakby własnym życiem i w tym musisz sobie pomóc.

Mam dla Ciebie kilka wskazówek, które pomogą Ci przetrwać najtrudniejszy, początkowy etap czyli fazę ostrą.

A więc zaczynamy:

1. Masz prawo płakać, złościć się, wymiotować, rozmazywać gile po twarzy.

2. Nie wolno Ci myśleć o ?waszych? pięknych chwilach, słuchać ?waszych? melodyjek i oglądać romansideł. ?Piła 3? jest odpowiednim filmem dla Ciebie. Przynajmniej zobaczysz, że inni mają gorzej J.

3. Pisać, pisać, pisać. Nie wysyłać, nie wysyłać, nie wysyłać. Wyrzygaj do komputera albo notesu-dramatesu (trzymaj przy łóżku) wszystkie negatywne emocje. Spisz swój dziennik emocjonalny, ale pod żadnym pozorem nie wysyłaj tego do niego. To byłaby forma tłumaczenia się albo próba manipulowania nim, a ani jedno ani drugie nikomu nie jest potrzebne.

4. Poszukaj dobrego forum takich samych nieszczęsnych jak Ty i wypluj się tam do oporu. Dasz upust emocjom i nie będziesz rozrabiać w realu. Potraktuj to jako terapię grupową.

5. Terapia indywidualna - czasem trzeba. Kiedy już same sobie nie dajemy rady, kiedy pojawiają się myśli obsesyjne (albo, co nie daj Boże, samobójcze), kiedy zaczynamy wisieć nad urwiskiem, to trzeba umieć poprosić o pomoc. I najlepiej fachowca. To nic wstydliwego. Czasem konieczne będzie wsparcie chemiczne. Też dla ludzi.

6. Pracować, żyć, sprzątać - funkcjonować, bo jak upadnę, mogę nie wstać.

7. Jeśli upadnę, to nadal mam szansę się podnieść.

8. Szukaj ludzi - współczujących, empatycznych, znających temat. Oni będą rusztowaniem.

9. Staraj się znać granice w zanudzaniu otoczenia swoim nieszczęściem, bo cię wyeliminują.

10. Sport, sport, sport = endorfiny = trochę otuchy.

11. Zmuś się do wyjścia między ludzi, szukaj nowych aktywności, żeby choćby na 10 minut oderwać myśli od niewygodnego tematu.

12. Skończ z szukaniem winy w sobie i samoobwiniającymi myślami (?Jak mogłam być taka ślepa, głupia?. Nie jesteś ani ślepa, ani głupia. Jesteś może zbyt ufna, może zbyt kochająca, ale to się da naprawić.)

13. Wykopałaś go? Brawo! Sam poszedł ? tys piknie. Nie czekaj na jego powrót. Chrzań to. I tak nie wróci, a jak wróci, to dokopie jeszcze mocniej.

14. ZERO KONTAKTU. Żadnych SMS-ów, śledzenia, pisania, proszenia, szkodzenia, zemsty. Nie zamieniaj się w obsesora ani żałosną żebraczkę.

15. Jak się złamię (napiszę, będę prosić), to sobie wybaczę i zacznę próbować od początku.

16. Przypomnę sobie poprzednie związki. O nich już nie myślę, więc i o tym przestanę.

17. Lista kontrolna. Sporządź listę jego negatywnych cech, tego, czym Cię krzywdził? Zdradzał, obrażał, bekał, puszczał wiatry i sikał na deskę, nigdy nie robił zakupów, przepijał domowy budżet, lekceważył, no ... może więc wcale nie był taki idealny. Czy aby na pewno chcę jego powrotu i żyć z nim aż do śmierci? Lista musi być szczegółowa i w pogotowiu, bo nigdy nie wiadomo, kiedy dopadną Cię dwaj wrogowie: ckliwość i sentyment.

18. Nie szukaj klina. Jeszcze nie jesteś gotowa. Teraz przyciągniesz tylko kolejną taką samą łajzę jak ta, od której uciekasz.

19. Nie pij. No, może odrobinkę. A najlepiej melisę. No dobra, nie bądźmy pruderyjne ? 50-ka wódki nie zrobi z Ciebie alkoholiczki.

20. Spróbuj czegoś, czego nie próbowałaś nigdy wcześniej - skok na linie, bębny afrykańskie, łyżwiarstwo figurowe, inne dziwolągi (tworzymy nowe połączenia nerwowe w mózgu ? nie związane z TAMTYM ŻYCIEM).

21. Fryzjerka, kosmetyczka, nowy krem, masaż, botox, pedicure, doklejane rzęsy i wszelka inna cholera, o ile tylko sprawi to, że poczujesz się ładniejsza, lepsza, atrakcyjniejsza i nie taka znów ostatnia.

22. On może mamić, wracać, obiecywać, zaklinać się, podcinać sobie żyły, ale to tylko spektakl wynikający z jego nudy i obliczony na twoje słabości. Możesz być jeszcze uczciwym wyborem jakiegoś fajnego faceta a nie skutkiem ubocznym histerycznej łapanki znudzonego toksyka.

23. Wszelkimi dostępnymi sposobami pracuj nad odbudową poczucia własnej wartości.

24. Czytaj dużo literatury fachowej (?Literatura?) - poszukuj problemu w sobie. Przyda się na przyszłość. Szukaj odpowiedzi na pytanie ?Jak w to bagno wlazłam?? a nie ?Dlaczego nie udało mi się w tym bagnie utrzymać??.

25. Rób sobie drobne przyjemności. To wbrew pozorom nie jest takie proste zadanie, ale można się tego nauczyć - delektuj się kąpielą z bąbelkami (to nic, że będziesz jednocześnie płakać i smarkać do wanny); idź do sauny; wpuść psa do łóżka; nie sprzątaj mieszkania, albo na odwrót - wypucuj je przeganiając starą energię.

26. Stawiaj sobie drobne codzienne cele. Spisuj zadania do zrobienia na następny dzień. I tak wykonasz z tego tylko 10%, ale będziesz miała świadomość, że JAKOŚ ogarniasz tę przytłaczającą codzienność.

27. Popatrz na świat z innej perspektywy - wyjedź gdzieś choćby na dwa dni, zmień horyzont i powietrze. I, na miły Bóg, nie w miejsca, w których byłaś z nim.

28. Wyrzuć wszystko, co ma z nim związek. Bez przytulania i wąchania jego ulubionego swetra, bez przyglądania się zdjęciom i analizowania ?Jak to byliście WTEDY szczęśliwi?, spal symbolicznie jego zdjęcie paszportowe. Taka wschodnioeuropejska odmiana voo-doo jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

29. Jak da radę - zmień mieszkanie. Nic bardziej nie przygnębia niż wracanie do ?waszych? pustych ścian.

30. Zmień sygnał telefonu i przychodzących SMS-ów. Stary dzwonek to dzwonek oczekiwania na SMS albo telefon OD NIEGO.

31. Nie trać z oczu kwestii formalno-prawnych. Od ich rozwiązania może zależeć Twój przyszły byt i komfort psychiczny. Zabierz się za to natychmiast. Prawo prawem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie. Poszukaj bezpłatnej (a jak Cię stać, to odpłatnej) konsultacji prawnej, podatkowej, wszelakiej. To też pozwoli Ci się oderwać i zapanować nad chaosem. Za jakiś czas sama sobie podziękujesz za tryumf rozsądku nad emocjami.
32. Zainwestuj w dobry stanik i czerwone szpilki. Plecy proste, brzuch wciągnięty - biodra same chodzą. I KONIECZNIE uśmiech. Wiem - nie do śmiechu Ci teraz i musisz trochę poudawać, ale to procentuje, bo mózg podobno samoczynnie reaguje na to charakterystyczne napięcie mięśni wokół ust :-).

33. Nie leż długo w łóżku. Jeśli w nocy nie możesz zasnąć - wstań i zrób coś pożytecznego, wypij kubek ciepłego mleka. Rano, zaraz po obudzeniu, jak najszybciej ewakuuj się z pościeli. W Twoim aktualnym stanie zaleganie w łóżku to wspaniały sposób na popadnięcie w depresję.

34. A nade wszystko zapamiętaj: Ten, kto wyrządził Ci krzywdę nie jest wart Twoich łez, a ten, kto jest ich wart, nigdy nie wyrządzi Ci krzywdy.

15 106 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2013-01-11 13:08:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy
Wydrukuję sobie, bo działa na mnie optymistycznie smile

Podświadoma chęć "przeżycia" spowodowała samodzielne postępowanie wg tych punktów w ich większości.
Wczoraj zachciało mi się jeszcze raz 27, tyle że na poczatku, to były "znane" okolice i nie byłam sama.
A teraz bym chciała na tydzień gdzieś SAMA.
Rozliczyć się z przeszłością (nie z tego związku, nie smile ). Z przeszłości wyciągnąć wszystko, co powoduje moje określone reakcje - jak dotąd. Jakiś tam sposób na cel w postaci "zrozum siebie" smile

15 107

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Z przeszłości wyciągnąć wszystko, co powoduje moje określone reakcje - jak dotąd.

Wlasnie dostalam cos z "przeszlosci". Moja reakcja bylo big_smile big_smile big_smile
https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=qXqMfKHqrqo#!

15 108

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Z przeszłości wyciągnąć wszystko, co powoduje moje określone reakcje - jak dotąd.

Wlasnie dostalam cos z "przeszlosci". Moja reakcja bylo big_smile big_smile big_smile
https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=qXqMfKHqrqo#!

Eeee, Happy, znaczy że jaką to powoduje reakcję? wink

15 109 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-11 13:36:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie Ty ale przeszlosc big_smile Ale jakos wszyscy dobrze sie bawili big_smile.

15 110

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Nie Ty ale przeszlosc big_smile Ale jakos wszyscy dobrze sie bawili big_smile.

Na tej imprezce tak... wink


Kurczę - zmroziło mnie, szczerze... Ja się na "tamtej imprezce" wcale dobrze nie bawiłam...

15 111 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-01-11 13:45:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mam doła ! Od kilu dni wstać z łóżka mi się nie chce sad

Oczywiście, w międzyczasie widziałam się z nim sad i z nią(jego partnerką) rozmawiałam.
On - ma złą wiadomość, nie ma pieniędzy.
Ona - to sprawa między WAMI a nie NAMI.

Od znajomej usłyszałam gorszą wiadomość - partnerka eksa już nie pracuje.

W rozmowie z nim nie odpuszczałam. Pożyczył i dał mi część pieniędzy.
Wieczorem zadzwonił do syna. Chciał by go zawiózł do miejscowości oddalonej o 60 km.
Syn odmówił w delikatny sposób. Ojciec nalegał. Nie wytrzymałam !
Powiedziałam, że do dyspozycji to ma jej syna.
Cholera jasna ! Jak syn był w szpitalu nawet do niego nie zadzwonił z pytaniem a może jest ci coś  potrzebne ....
a teraz śmie prosić syna o podwiezienie "nawalonego" tatusia. Może kumpla poprosić, może taksówką jechać, może z buta....

Mój syn wyjeżdża do pracy, do innego miasta. FAjne miasto, fajna praca, dobre zarobki. Cieszę się, ale i smutno mi sad sad sad bardzo smutno.Wiem......muszę odciąć pępowinę smile
Zapłakana Zofia 282.

15 112 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-11 14:06:03)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofiu przykro mi sad. A co z komornikiem? A jaka jest sytuacja w domem?
A syn przyjedzie w odwiedziny do mamy bo gdzie bedzie mial lepiej smile. Ciesz sie, ze ma prace bo w dzisiejszych czasach to nie takie oczywiste sad Sciskam smile

A jak Mahomet do gory nie moze przyjsc to przyszla gora do Mahometa czy jak tam to bylo big_smile
Mi sie ten "Mahomet" podoba smile
http://vimeo.com/27246366

15 113

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofia
Też mi przykro sad
Ale o tyle jest pozytyw, że jeśli syn ma pracę, to choć w niesprzyjającej sytuacji alimentów - ona ma pracę i zarobek.

A ta smutna tęsknota zacznie się szybko zmieniać w pozytywną tęsknotę, zobaczysz smile

Może by tak wyjść na świeże powietrze? Odetchnąć? Zofia?
Jakieś plany na weekend?

15 114 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-11 14:10:38)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Grzac lozko na weekend musze sad Zreszta pogada na zimowa ma sie zmienic tak wiec bede Wam "gitare zawracac" (tak sie mowilo u nas w latach 90-tych) na forum big_smile

15 115

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zofiu przykro mi sad. A co z komornikiem? A jak jest sytuacja w domem?
A syn przyjedzie w odwiedziny do mamy bo gdzie bedzie mial lepiej smile. Ciesz sie, ze ma prace bo w dzisiejszych czasach to nie takie oczywiste sad Sciskam smile

Mama chętniej pojedzie do niego big_smile i po molo pospaceruje smile
Cieszę się bardzo, że zaczyna budować swoje życie. ale jednocześnie ta myśl łzy wyciska. On nie wie, że serduszko mnie boli.
RAzem z nim cieszę się tym wyjazdem. RAzem szukaliśmy mieszkania. Mam jednak świadomość, że kończy się pewien etap mojego (!!!) życia. JAki etap ? chyba odpowiedzialności za dzieci.
Komornik w mojej sytuacji to nie taka prosta sprawa. Dokumenty już zdane. CZekamy na odpowiedz, nam znaną odpowiedź: NIEŚCIĄGALNY. Mój eks nie jest nigdzie zatrudniony a jego firma jest na nią zarejestrowana. Oboje popełniają przestępstwo zwane firmanctwo, które jest trudne do udowodnienia. Sytuacja jest taka, że on nic nie posiada, nawet pracy, więc i wynagrodzenia za nią. Co mogę ? niewiele. Mogę podać go do komornika i uzyskać zaświadczenie, że nie płaci i mogę od państwa domagać się zasiłku. Co może państwo ? Może posadzić go, ale nie musi a jako, że jest to niewielka szkodliwość społeczna ....i znowu przepisy różnie interpretowane. Dom to temat rzeka i to rwąca rzeka smile

15 116

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Mi sie ten "Mahomet" podoba smile
http://vimeo.com/27246366

Ja też tak chcę !!!!

Jesteś super ! smile

15 117

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przykro mi zofio...., ale z tą pępowiną, to przypomniałaś mi, jak ja "odcinałam".... pamietam, jak moja mama płakała... i aż się boję, że i mnie to czeka...
Ale ja właśnie wrociłam z policji.... mam nadzieję, że dobrze zrobiłam, bo przed wyjsciem.... ech, gdyby nie Wy i czytanie Waszych postów...
Rano byłam wściekła, zaprowadziłam dzieci do szkoły, wróciłam do domu (bo komisariat mam po drodze), zeby na wszelki wypadek spisać słówka, no i w międzyczasie napisał mi eks, że on kocha dzieci... i takie tam, no i znów zaczęłam się zastanawiać - przecież to tylko człowiek, po co mu robić syf w papierach, nasyłać policje...., i czuję, że miękne.... więc czym prędzej się ubrałam i pomyślałam - przecież jeśli nie ja jego - to on mnie.... DOŚĆ! i poszłam i w ciągu godziny mają mi dać znać.... Na początku ciężko mi było mówić.... ale potem, jak zaczął mi zadawać pytania, to coś pękło i mówiłam.... wszystko..... mam nadzieję, że zrobiłam dobrze

15 118

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Mi sie ten "Mahomet" podoba smile
http://vimeo.com/27246366

Ja też tak chcę !!!!

Jesteś super ! smile

To do wanny, make up i kopa na rozped smile Macie jakas fajna kawiarnie w okolicy?

15 119

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Silly gratuluje odwagi !!!! Bujac to my a nie nas!!!! Dzisiaj jakos mam wspomnienia z lat 90-tych smile

15 120

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Co mogę ? niewiele. Mogę podać go do komornika i uzyskać zaświadczenie, że nie płaci i mogę od państwa domagać się zasiłku. Co może państwo ? Może posadzić go, ale nie musi a jako, że jest to niewielka szkodliwość społeczna ....i znowu przepisy różnie interpretowane.

Ale jak nie sprobujesz to nie bedziesz wiedziala co mozesz? Masz cos innego do roboty? Plakanie w lozku tez nie rozwiaze problemu !!!!! No chyba, ze sie go boisz?

15 121

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Dzisiaj jakos mam wspomnienia z lat 90-tych smile

Climie Fisher?
Nick Kershaw?
Co byś tam jeszcze chciała? smile

15 122 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-11 14:31:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Punkt pierwszej pomocy z Blogu moje dwie glowy!!!!

Pamiętaj, że piszemy tu o wychodzeniu z chorych, toksycznych, przemocowych związków.
Chory związek to chory jego koniec. Tu nic nie będzie ani łatwe, ani normalne. Nieważne, czy rozstajesz się na własny wniosek czy na wniosek partnera. Nieważne, czy był alkoholikiem, przemocowcem, starym capem gustującym w pannach w wieku jego własnej córki, socjopatą, narcyzem, hazardzistą czy jakąś inną postacią choroby, zwyrodnienia lub wynaturzenia. Nieważne, czy Ty jesteś nosicielką własnego problemu - DDA, DDD, KKZB.[1]

To wszystko jest bez znaczenia, bo ten związek zwyczajnie Cię wykańcza i czujesz, że dłużej tak nie możesz żyć. Ale to tylko na poziomie rozsądkowym. Na poziomie emocjonalnym cała ta sprawa żyje jakby własnym życiem i w tym musisz sobie pomóc.

Mam dla Ciebie kilka wskazówek, które pomogą Ci przetrwać najtrudniejszy, początkowy etap czyli fazę ostrą.

A więc zaczynamy:

1. Masz prawo płakać, złościć się, wymiotować, rozmazywać gile po twarzy.

2. Nie wolno Ci myśleć o ?waszych? pięknych chwilach, słuchać ?waszych? melodyjek i oglądać romansideł. ?Piła 3? jest odpowiednim filmem dla Ciebie. Przynajmniej zobaczysz, że inni mają gorzej J.

3. Pisać, pisać, pisać. Nie wysyłać, nie wysyłać, nie wysyłać. Wyrzygaj do komputera albo notesu-dramatesu (trzymaj przy łóżku) wszystkie negatywne emocje. Spisz swój dziennik emocjonalny, ale pod żadnym pozorem nie wysyłaj tego do niego. To byłaby forma tłumaczenia się albo próba manipulowania nim, a ani jedno ani drugie nikomu nie jest potrzebne.

4. Poszukaj dobrego forum takich samych nieszczęsnych jak Ty i wypluj się tam do oporu. Dasz upust emocjom i nie będziesz rozrabiać w realu. Potraktuj to jako terapię grupową.

5. Terapia indywidualna - czasem trzeba. Kiedy już same sobie nie dajemy rady, kiedy pojawiają się myśli obsesyjne (albo, co nie daj Boże, samobójcze), kiedy zaczynamy wisieć nad urwiskiem, to trzeba umieć poprosić o pomoc. I najlepiej fachowca. To nic wstydliwego. Czasem konieczne będzie wsparcie chemiczne. Też dla ludzi.

6. Pracować, żyć, sprzątać - funkcjonować, bo jak upadnę, mogę nie wstać.

7. Jeśli upadnę, to nadal mam szansę się podnieść.

8. Szukaj ludzi - współczujących, empatycznych, znających temat. Oni będą rusztowaniem.

9. Staraj się znać granice w zanudzaniu otoczenia swoim nieszczęściem, bo cię wyeliminują.

10. Sport, sport, sport = endorfiny = trochę otuchy.

11. Zmuś się do wyjścia między ludzi, szukaj nowych aktywności, żeby choćby na 10 minut oderwać myśli od niewygodnego tematu.

12. Skończ z szukaniem winy w sobie i samoobwiniającymi myślami (?Jak mogłam być taka ślepa, głupia?. Nie jesteś ani ślepa, ani głupia. Jesteś może zbyt ufna, może zbyt kochająca, ale to się da naprawić.)

13. Wykopałaś go? Brawo! Sam poszedł ? tys piknie. Nie czekaj na jego powrót. Chrzań to. I tak nie wróci, a jak wróci, to dokopie jeszcze mocniej.

14. ZERO KONTAKTU. Żadnych SMS-ów, śledzenia, pisania, proszenia, szkodzenia, zemsty. Nie zamieniaj się w obsesora ani żałosną żebraczkę.

15. Jak się złamię (napiszę, będę prosić), to sobie wybaczę i zacznę próbować od początku.

16. Przypomnę sobie poprzednie związki. O nich już nie myślę, więc i o tym przestanę.

17. Lista kontrolna. Sporządź listę jego negatywnych cech, tego, czym Cię krzywdził? Zdradzał, obrażał, bekał, puszczał wiatry i sikał na deskę, nigdy nie robił zakupów, przepijał domowy budżet, lekceważył, no ... może więc wcale nie był taki idealny. Czy aby na pewno chcę jego powrotu i żyć z nim aż do śmierci? Lista musi być szczegółowa i w pogotowiu, bo nigdy nie wiadomo, kiedy dopadną Cię dwaj wrogowie: ckliwość i sentyment.

18. Nie szukaj klina. Jeszcze nie jesteś gotowa. Teraz przyciągniesz tylko kolejną taką samą łajzę jak ta, od której uciekasz.

19. Nie pij. No, może odrobinkę. A najlepiej melisę. No dobra, nie bądźmy pruderyjne ? 50-ka wódki nie zrobi z Ciebie alkoholiczki.

20. Spróbuj czegoś, czego nie próbowałaś nigdy wcześniej - skok na linie, bębny afrykańskie, łyżwiarstwo figurowe, inne dziwolągi (tworzymy nowe połączenia nerwowe w mózgu ? nie związane z TAMTYM ŻYCIEM).

21. Fryzjerka, kosmetyczka, nowy krem, masaż, botox, pedicure, doklejane rzęsy i wszelka inna cholera, o ile tylko sprawi to, że poczujesz się ładniejsza, lepsza, atrakcyjniejsza i nie taka znów ostatnia.

22. On może mamić, wracać, obiecywać, zaklinać się, podcinać sobie żyły, ale to tylko spektakl wynikający z jego nudy i obliczony na twoje słabości. Możesz być jeszcze uczciwym wyborem jakiegoś fajnego faceta a nie skutkiem ubocznym histerycznej łapanki znudzonego toksyka.

23. Wszelkimi dostępnymi sposobami pracuj nad odbudową poczucia własnej wartości.

24. Czytaj dużo literatury fachowej (?Literatura?) - poszukuj problemu w sobie. Przyda się na przyszłość. Szukaj odpowiedzi na pytanie ?Jak w to bagno wlazłam?? a nie ?Dlaczego nie udało mi się w tym bagnie utrzymać??.

25. Rób sobie drobne przyjemności. To wbrew pozorom nie jest takie proste zadanie, ale można się tego nauczyć - delektuj się kąpielą z bąbelkami (to nic, że będziesz jednocześnie płakać i smarkać do wanny); idź do sauny; wpuść psa do łóżka; nie sprzątaj mieszkania, albo na odwrót - wypucuj je przeganiając starą energię.

26. Stawiaj sobie drobne codzienne cele. Spisuj zadania do zrobienia na następny dzień. I tak wykonasz z tego tylko 10%, ale będziesz miała świadomość, że JAKOŚ ogarniasz tę przytłaczającą codzienność.

27. Popatrz na świat z innej perspektywy - wyjedź gdzieś choćby na dwa dni, zmień horyzont i powietrze. I, na miły Bóg, nie w miejsca, w których byłaś z nim.

28. Wyrzuć wszystko, co ma z nim związek. Bez przytulania i wąchania jego ulubionego swetra, bez przyglądania się zdjęciom i analizowania ?Jak to byliście WTEDY szczęśliwi?, spal symbolicznie jego zdjęcie paszportowe. Taka wschodnioeuropejska odmiana voo-doo jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

29. Jak da radę - zmień mieszkanie. Nic bardziej nie przygnębia niż wracanie do ?waszych? pustych ścian.

30. Zmień sygnał telefonu i przychodzących SMS-ów. Stary dzwonek to dzwonek oczekiwania na SMS albo telefon OD NIEGO.

31. Nie trać z oczu kwestii formalno-prawnych. Od ich rozwiązania może zależeć Twój przyszły byt i komfort psychiczny. Zabierz się za to natychmiast. Prawo prawem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie. Poszukaj bezpłatnej (a jak Cię stać, to odpłatnej) konsultacji prawnej, podatkowej, wszelakiej. To też pozwoli Ci się oderwać i zapanować nad chaosem. Za jakiś czas sama sobie podziękujesz za tryumf rozsądku nad emocjami.
32. Zainwestuj w dobry stanik i czerwone szpilki. Plecy proste, brzuch wciągnięty - biodra same chodzą. I KONIECZNIE uśmiech. Wiem - nie do śmiechu Ci teraz i musisz trochę poudawać, ale to procentuje, bo mózg podobno samoczynnie reaguje na to charakterystyczne napięcie mięśni wokół ust :-).

33. Nie leż długo w łóżku. Jeśli w nocy nie możesz zasnąć - wstań i zrób coś pożytecznego, wypij kubek ciepłego mleka. Rano, zaraz po obudzeniu, jak najszybciej ewakuuj się z pościeli. W Twoim aktualnym stanie zaleganie w łóżku to wspaniały sposób na popadnięcie w depresję.

34. A nade wszystko zapamiętaj: Ten, kto wyrządził Ci krzywdę nie jest wart Twoich łez, a ten, kto jest ich wart, nigdy nie wyrządzi Ci krzywdy.

Bóg Ci zapłać dobra kobieto za tą listę.

pkt 10 Sport, sport, sport= endorfiny.
Cały czas uważam, że w życiu nie dzieje się nic bez przyczyny. Skąd u mnie pomysł na bieganie?! Teraz widzę, że nie ma dla mnie nic bardziej motywującego, niż przegrywający sportowiec, który się nie poddaje, ćwiczy i w nastepnych zawodach znowu odnosi sukces.

Ostatnie kilka dni nauczyły mnie czegoś bardzo ważnego POKORY. Inaczej już patrzę na siebie i innych.
Nie jestem ideałem, zdażają mi się chwile załamania i pewnie nie raz jeszcze się zawaham. Czy to jest powód by czuć, że siebie zawiodłam? Nie, bo z każdym dniem mam coraz większą motywację do tego, by się nie poddać. (pkt 7)

15 123

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Silly Hopes napisał/a:

Rano byłam wściekła, zaprowadziłam dzieci do szkoły, wróciłam do domu (bo komisariat mam po drodze), zeby na wszelki wypadek spisać słówka, no i w międzyczasie napisał mi eks, że on kocha dzieci... i takie tam, no i znów zaczęłam się zastanawiać - przecież to tylko człowiek, po co mu robić syf w papierach, nasyłać policje...., i czuję, że miękne.... więc czym prędzej się ubrałam i pomyślałam - przecież jeśli nie ja jego - to on mnie.... DOŚĆ! i poszłam i w ciągu godziny mają mi dać znać.... Na początku ciężko mi było mówić.... ale potem, jak zaczął mi zadawać pytania, to coś pękło i mówiłam.... wszystko..... mam nadzieję, że zrobiłam dobrze

Nic tak w życiu nie pomaga, jak zrobienie pierwszego kroku.
Bo samej sobie się udowadnia, że się go daje zrobić smile I że warto robić następne smile
Miłych "kroczków" smile

15 124

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Zofia
Też mi przykro sad
Ale o tyle jest pozytyw, że jeśli syn ma pracę, to choć w niesprzyjającej sytuacji alimentów - ona ma pracę i zarobek.

A ta smutna tęsknota zacznie się szybko zmieniać w pozytywną tęsknotę, zobaczysz smile

Może by tak wyjść na świeże powietrze? Odetchnąć? Zofia?
Jakieś plany na weekend?

Żabko, mój syn ma 24 lata i przez prawie dwa lata nie pracował i był na moim utrzymaniu, przez co miałam ograniczone środki ja i mój młodszy syn. Oczywiście, że super, że znalazł pracę i jako nadopiekuńcza mama( taka byłam) cieszę się, że będzie musiał nadrobić wszystkie zaległości, które to ja mu zafundowałam big_smile. Taka szkoła życia jest mu potrzebna, bo jak do tej pory, to ja miałam wiedzieć gdzie są jego czyste koszule i majtki. Dobrze, że chociaż nauczyłam go smażyć jajecznicę i "grzybka" big_smile ...umie też ugotować parówki i jajka na miękko, spaghetti, usmażyć płaskie kotlety (to pierś kurczaka zrobiona na schaboszczaka) ....tak więc z głodu nie umrze big_smile. Gorzej będzie z praniem i prasowaniem, ale i tego się nauczy smile
Już mi trochę raźniej smile

Jestem w dołu - mam plan z niego wyjść big_smile
. Mam zaległości w praniu i sprzątaniu i odśnieżaniu, ale tak mi się nie chccccccceeeeee

15 125

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Bóg Ci zapłać dobra kobieto za tą listę.

No to ide grac w lotto smile A Ty nie zapominaj : "Możesz być jeszcze uczciwym wyborem jakiegoś fajnego faceta a nie skutkiem ubocznym histerycznej łapanki znudzonego toksyka." Pkt.22

15 126 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-11 14:40:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Mam zaległości w praniu i sprzątaniu i odśnieżaniu, ale tak mi się nie chccccccceeeeee

A gdzie pan od odsniezania? Od prania jest pralka a sprzatenie nie zajac nie ucieknie big_smile

15 127

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ach... odśnieżanie.... moje ulubione zajęcie na doła... tylko, że u mnie teraz śniegu nie ma sad.... wiosna prawie....

15 128 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-11 14:49:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Bóg Ci zapłać dobra kobieto za tą listę.

No to ide grac w lotto smile A Ty nie zapominaj : "Możesz być jeszcze uczciwym wyborem jakiegoś fajnego faceta a nie skutkiem ubocznym histerycznej łapanki znudzonego toksyka." Pkt.22

Drugą połowe tego punktu jestem w stanie zapamiętać, w pierwszą część nie wierzę. Tzn. chodzi mi o to,że nie chcę być skutkiem ubocznym histerycznej łapanki znudzonego toksyka. Ale nie wierzę,że są fajni faceci.

15 129

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Mi sie ten "Mahomet" podoba smile
http://vimeo.com/27246366

Ja też tak chcę !!!!

Jesteś super ! smile

To do wanny, make up i kopa na rozped smile Macie jakas fajna kawiarnie w okolicy?

Kawiarnia ?
Kochana ja mam do pozmywania filiżanki, kubki,talerzyki, popielniczki (prawie jak kawiarnia big_smile), sterty męskiej odzieży do odświeżenia big_smile (prawie jak sklep big_smile), odśnieżanie 2 chodników (prawie aleja gwiazd smile , szczególnie, że robię to w narciarskim kombinezonie w kolorze wściekłego różu i zieleni big_smile) achhhhhh życie smile smile big_smile
TAk, zdecydowanie potrzebny mi kop i jeszcze o wykrzykniki poproszę, one mnie też motywują smile

15 130

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Dzisiaj jakos mam wspomnienia z lat 90-tych smile

Climie Fisher?
Nick Kershaw?
Co byś tam jeszcze chciała? smile

Wstyd sie przyznac ale ja bylam w George Michael zakochana big_smile big_smile big_smile Ale wtedy jeszcze nie "byl" oficialnie gayem big_smile
I nawet bylam na jego koncercie big_smile
https://www.youtube.com/watch?v=bkDYBcT3I_A

15 131 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-01-11 14:53:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Silly gratuluje odwagi !!!! Bujac to my a nie nas!!!! Dzisiaj jakos mam wspomnienia z lat 90-tych smile

Bujać to my a nie nas !!!!!!!!!!!!!!!!
To myśl przewodnia dla wszystkich kkzb.
Nie dajmy nabrać się na czułe słówka i obiecanki.

Róbmy swoje !!!!

Silly ja również gratuluję Ci bycia konsekwentną

15 132

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofia, weź się do roboty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

15 133

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Żabko, mój syn ma 24 lata i przez prawie dwa lata nie pracował i był na moim utrzymaniu, przez co miałam ograniczone środki ja i mój młodszy syn. Oczywiście, że super, że znalazł pracę i jako nadopiekuńcza mama( taka byłam) cieszę się, że będzie musiał nadrobić wszystkie zaległości, które to ja mu zafundowałam big_smile. Taka szkoła życia jest mu potrzebna, bo jak do tej pory, to ja miałam wiedzieć gdzie są jego czyste koszule i majtki. Dobrze, że chociaż nauczyłam go smażyć jajecznicę i "grzybka" big_smile ...umie też ugotować parówki i jajka na miękko, spaghetti, usmażyć płaskie kotlety (to pierś kurczaka zrobiona na schaboszczaka) ....tak więc z głodu nie umrze big_smile. Gorzej będzie z praniem i prasowaniem, ale i tego się nauczy smile
Już mi trochę raźniej smile

Jestem w dołu - mam plan z niego wyjść big_smile
. Mam zaległości w praniu i sprzątaniu i odśnieżaniu, ale tak mi się nie chccccccceeeeee

Zofia - po najpierwszejsze!
Prysznic, lekki makijaż i kawka/herbatka! Może być z czymś słodkim wink Po pierwsze, to trzeba sobie humor poprawić w tym dołeczku, a dopiero potem za ciężkie roboty fizyczne się zabierać!!!
Po drugie - ulubiona muzyczka smile
Po trzecie - nie można od odśnieżania sąsiada zawołać? Że Ty deczko chorawa a się różnych rzeczy nazbierało i czy by nie wspomógł, bo weekendu nie starczy na wszystko? Ja wiem, ze Ty jesteś silna, ja wiem wink Pamiętam smile Albo może syn już się spakował, to by odśnieżył? smile


Po kolejne smile
Co do przygotowania syna - no to prawie wszystko umie smile ! A z praniem i prasowaniem - potrzeba matką aktywności bym powiedziała wink Da chłopak radę, choć jak to się mówi, nie raz i nie dwa się zgubi wink Ale przynajmniej nauczy się sam i dumny z siebie będzie smile

Po ostatnie smile
Rany - też mam prasowanie. Do tego zakupy, full gotowania i pieczenia. Bo to mój domowy weekend, jakoś nikt się jeszcze nie zapowiada z wizytą, więc trzeba też ponadrabiać smile Ale dokonałam zakupu i zaaplikuję dziś sobie kawkę z adwokatem, jako rozrwykę na dobry poczatek. Dobry adwokat zawsze coś doradzi wink

15 134

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofia, siedzisz na necie i narzekasz, zamiast wziąć się za obowiązki!!!!!!!!!!!!!!!
Nie dziwię się,że masz doła!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

15 135

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happy
Będziemy się licytować z tym wstydem wink ? A ja prowadziłam fan club PD smile smile smile smile smile

15 136

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Co mogę ? niewiele. Mogę podać go do komornika i uzyskać zaświadczenie, że nie płaci i mogę od państwa domagać się zasiłku. Co może państwo ? Może posadzić go, ale nie musi a jako, że jest to niewielka szkodliwość społeczna ....i znowu przepisy różnie interpretowane.

Ale jak nie sprobujesz to nie bedziesz wiedziala co mozesz? Masz cos innego do roboty? Plakanie w lozku tez nie rozwiaze problemu !!!!! No chyba, ze sie go boisz?

Właśnie próbuję ! CZekam na odpowiedz od komorniczki i działam dalej !
Kochana chciałabym wypłakać wszystko co mnie boli. Nie mogę płakać, mam jakąś blokadę. Może wyczerpałam swój limit yikes. Mój płacz to kilka spływających łez. Pamiętam jaką ulgę dawało wypłakanie się. Nie umiem płakać od października 2010 r. sad
CZy boję się eksa ? I tak i nie. Wiem, że jest bezwzględnym człowiekiem, bez sumienia i skrupułów, uczuć. Wiem też, że jest po prostu głupi. Nie jestem już pod jego wpływem i nie daję się nabierać na obiecanki, zapewnienia, Wiem swoje i krok po kroku zbliżam się do celu. CZy on może mi zaszkodzić ? Oczywiście ! Trzymam jednak rękę na pulsie. Nie przekraczam granic, by nie wk**wić lwa, staram się być chytra i o jeden krok przed nim. Przy tym wszystkim jestem stanowcza.
Nie boję się go w sensie, że mnie uderzy, wyzwie, zrobi awanturę. Jest to strach o jego uczciwość czy uda mi się dopilnować jego uczciwości big_smile ( w stosunku do nas=ja i dzieci)

15 137

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Silly Hopes napisał/a:

Przykro mi zofio...., ale z tą pępowiną, to przypomniałaś mi, jak ja "odcinałam".... pamietam, jak moja mama płakała... i aż się boję, że i mnie to czeka...
Ale ja właśnie wrociłam z policji.... mam nadzieję, że dobrze zrobiłam, bo przed wyjsciem.... ech, gdyby nie Wy i czytanie Waszych postów...
Rano byłam wściekła, zaprowadziłam dzieci do szkoły, wróciłam do domu (bo komisariat mam po drodze), zeby na wszelki wypadek spisać słówka, no i w międzyczasie napisał mi eks, że on kocha dzieci... i takie tam, no i znów zaczęłam się zastanawiać - przecież to tylko człowiek, po co mu robić syf w papierach, nasyłać policje...., i czuję, że miękne.... więc czym prędzej się ubrałam i pomyślałam - przecież jeśli nie ja jego - to on mnie.... DOŚĆ! i poszłam i w ciągu godziny mają mi dać znać.... Na początku ciężko mi było mówić.... ale potem, jak zaczął mi zadawać pytania, to coś pękło i mówiłam.... wszystko..... mam nadzieję, że zrobiłam dobrze

Gratuluję odwagi i podziwiam.

15 138 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-11 15:32:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

CZy on może mi zaszkodzić ? Oczywiście ! Trzymam jednak rękę na pulsie. Nie przekraczam granic, by nie wk**wić lwa, staram się być chytra i o jeden krok przed nim. Przy tym wszystkim jestem stanowcza.

Co to znaczy nie przekraczam granic by nie wk...lwa? Dzisiaj juz prawie to samo czytalam w poscie Zabcia5.
Zofiu moze ksiazke przeslac? !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

zofia282 napisał/a:

Nie boję się go w sensie, że mnie uderzy, wyzwie, zrobi awanturę. Jest to strach o jego uczciwość czy uda mi się dopilnować jego uczciwości big_smile ( w stosunku do nas=ja i dzieci)

Strach o jego uczciwosc? A kiedy on byl uczciwy? A dopilnowac (czytaj kontrolowac) to Ty mozesz, zeby Ci sie ciasto w piekarniku nie przypalilo!!!!!

15 139

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Zofia - po najpierwszejsze!
Prysznic, lekki makijaż i kawka/herbatka! Może być z czymś słodkim wink Po pierwsze, to trzeba sobie humor poprawić w tym dołeczku, a dopiero potem za ciężkie roboty fizyczne się zabierać!!!
Po drugie - ulubiona muzyczka smile
Po trzecie - nie można od odśnieżania sąsiada zawołać? Że Ty deczko chorawa a się różnych rzeczy nazbierało i czy by nie wspomógł, bo weekendu nie starczy na wszystko? Ja wiem, ze Ty jesteś silna, ja wiem wink Pamiętam smile Albo może syn już się spakował, to by odśnieżył? smile


Po kolejne smile
Co do przygotowania syna - no to prawie wszystko umie smile ! A z praniem i prasowaniem - potrzeba matką aktywności bym powiedziała wink Da chłopak radę, choć jak to się mówi, nie raz i nie dwa się zgubi wink Ale przynajmniej nauczy się sam i dumny z siebie będzie smile

Po ostatnie smile
Rany - też mam prasowanie. Do tego zakupy, full gotowania i pieczenia. Bo to mój domowy weekend, jakoś nikt się jeszcze nie zapowiada z wizytą, więc trzeba też ponadrabiać smile Ale dokonałam zakupu i zaaplikuję dziś sobie kawkę z adwokatem, jako rozrwykę na dobry poczatek. Dobry adwokat zawsze coś doradzi wink

Jak to dobrze, że Was mam kochane kobietki. Od rana uśmiecham się do Was/monitora smile
Zrobię jak mówisz. Zacznę podnoszenie się od.......zaniesienia siebie do wanny big_smile
Potem herbatka, pyszna, pachnąca łąką. Słodkości jem na okrągło !!! miałam do odrobienia 12 kilo a już nadrobiłam tę zaległość kilkoma kilogramami big_smile (może dlatego tak ciężko mi się podnieść  ?? big_smile)
Humor dzisiaj i to dzięki Wam zdecydowanie lepszy big_smile DZięki smile smile smile

MAsz rację, zaraz włączę jakieś skoczne rytmy smile, może i podskoczę kilka razy w ich rytm big_smile

Odśnieżać sama nie będę ! Co to, to nie! "Wyrosłam" już z takich pomysłów. Owszem, pomagam. Chłopcy tego nie zrobią, to ja tym bardziej. NAjwyżej uwięzieni będziemy do roztopów big_smile Sama, to tamta mama odśnieżała, ta nowa(wolna) ma dorosłych i zdrowych synów ! ta nowa, sił na takie prace nie ma. Sił mi zabrakło też na zdopingowanie ich do łopaty. Jest już lepiej. Właśnie młodszy wrócił do domu i ogarnia kuchnię smile a ja to traktuję jako rozgrzewkę (on jeszcze jeszcze o tym nie wie, ze to rozgrzewka przed resztą roboty)
Zabko, no właśnie!  mojego syna musi zaadoptować matka potrzeba. Jestem tego świadoma i wstyd mi ....i nie jestem zazdrosna .......zbyt opiekuńcza byłam, źle pojmowałam miłość do dzieci.      Wiem, że sobie poradzi. Tego jestem pewna  smile
Nie, syn jeszcze się nie spakował i miał zamiar pół domu ze sobą zabrać. Trochę ostudził jego zamiary właściciel mieszkania i okazało się, że są garnki, patelnie, deska do prasowania, telewizor, śruby, młotek....... Dobrze, że się jeszcze nie spakował, bo dłuuuugie byłoby rozpakowywanie, odrzucanie zbędnych rzeczy i ponowne pakowanie.
Zapewne dumny z siebie będzie a jeszcze dumniejsza jego przyszła żona. No chłop co wszystko umie, to skarb po prostu  big_smile .............no dobra ! wiem ! umie a chce, to dwie różne rzeczy           smile

Adwokat ! świetny pomysł ha ha ha ha , że ja wcześniej na to nie wpadłam smile doradzi i to wiele razy i tylko za dwie dychy  ha ha ha  ha ha ha

NIEPRAWDA, ŻE JESTEŚ ROZPŁASZCZONĄ ŻABĄ, ŹLE O SOBIE MYŚLAŁAŚ.
JESTEŚ PRZEMIŁĄ , FAJNĄ BABECZKĄ.  (krzyczałam aby wszyscy to usłyszeli smile )

15 140

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zofia, siedzisz na necie i narzekasz, zamiast wziąć się za obowiązki!!!!!!!!!!!!!!!
Nie dziwię się,że masz doła!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

i tak mi mów big_smile

15 141

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzięki Zofia

No - staram się wrócić wink
Żaba to od panieńskiego smile Ja tę żabkę bardzo lubię smile Jest taka zielona i wiecznie rechocze wink

Ja tylko próbuję proponować to co mnie podnosiło na duchu smile Jak mi grzmotnął wiekopomnie swą decyzją po głowie, to sobie od razu (oczywiście wyjąc jak wilkołak) wbiłam do łba, że choćby nie wiem co, to: rano prysznic i makijaż, wieczorem prysznic i balsamiki kremiki, po pracy gimnastyka. I choć czułam się jak ściera, to ostatkiem sił starałam się nie dać wciągnąć do samego dna smile
To polecam innym smile

Będę się odzywać, ale na razie zmykam powoli do chałupki smile

15 142

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

BRAWO zofia!!! Pełny optymizm! Super smile

U mnie z dziećmi coraz lepiej.... były samodzielne kolacje, teraz są i śniadania.... ale to fajne smile smile smile, nawet zaczynają myć po sobie i oni też frajdę mają.... na początku mój mężczyzna jęczał, że leniwa jestem, że wyręczam się dziećmi, ale i co z tego..., niech sobie pogada smile... Już nie marudzi smile I powiem Wam, że to jest fajne i dobrze mi z tym.... smile

A ja na 20.30 lecę znów na komisariat.... Ciągle sobie powtarzam, że dobrze robię....

15 143 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-01-11 17:02:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

CZy on może mi zaszkodzić ? Oczywiście ! Trzymam jednak rękę na pulsie. Nie przekraczam granic, by nie wk**wić lwa, staram się być chytra i o jeden krok przed nim. Przy tym wszystkim jestem stanowcza.

Co to znaczy nie przekraczam granic by nie wk...lwa? Dzisiaj juz prawie to samo czytalam w poscie Zabcia5.
Zofiu moze ksiazke przeslac? !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

zofia282 napisał/a:

Nie boję się go w sensie, że mnie uderzy, wyzwie, zrobi awanturę. Jest to strach o jego uczciwość czy uda mi się dopilnować jego uczciwości big_smile ( w stosunku do nas=ja i dzieci)

Strach o jego uczciwosc? A kiedy on byl uczciwy? A dopilnowac (czytaj kontrolowac) to Ty mozesz, zeby Ci sie ciasto w piekarniku nie przypalilo!!!!!

No rzesz kurcze smile znowu odejść od kompa nie mogę, bo zostałam przywołana do odpowiedzi big_smile
Po pierwsze - wiedzy nigdy nie za wiele.
Po drugie = mam dowody, którymi mogę mu zaszkodzić. Zaszkodzę w tym momencie jemu, więc i sobie. To jeszcze nie ten czas. Jeszcze nie jestem bezpieczna.
Nie przekraczać granic to nie przekraczać granic smile Muszę kolejno realizować swój plan. Rozmowy z nim nie maja z tym nic wspólnego. Pisałam, że rozmawiam z nim szczerze i ostro.....ostro ale w znaczeniu stanowczo a ostro/ostro jest tylko w rewanżu smile
Jak by tu inaczej Ci to wyjaśnić ??......na razie nie mogę iść z nim na całość, za dużo by mnie to kosztowało, za dużo mam do stracenia. Nie mogę w drodze do czegoś wielkiego potknąć się o drobiazg. Pewnych rzeczy muszę zaniechać dla dobra sprawy, dużej i ważnej sprawy i to jest to niewk*****nie  lwa. Walczę o swoje mądrze (taką mam nadzieję) wiedząc, że nic nie chcę po drodze do dużej sprawy stracić. Nie wiem czy zrozumiałaś a ja jaśniej napisać NIE MOGĘ.
Mam świadomość, że uczciwy nigdy nie był, bo nie był ! Strach , że innych przekona o swojej uczciwości, nie mnie ! Innych, a ja poniosę tego konsekwencje. Nie nie kontroluję go. Owszem chętnie słucham co się w jego firmie dzieje i do wniosków dochodzę nie tylko z ze słów innych ale i z półsłówek, zachowań. Ważne jest dla mnie żeby między nimi było dobrze. Są razem ja mam spokojną głowę. Ważne, żeby firma prosperowała. Na razie są mi potrzebne pieniądze od niego bardzo. Oczywiście poradziłabym sobie bez nich ale.....ale dlaczego facet ma nie ponosć jakichkolwiek konsekwencji, dlaczego my mamy z czegokolwiek co się nam należy pezydnować. Kiedy zamknę już, najważniejszą dla mnie sprawę BĘDĘ wk****ać lwa do bólu big_smile

15 144

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Silly Hopes napisał/a:

BRAWO zofia!!! Pełny optymizm! Super smile

U mnie z dziećmi coraz lepiej.... były samodzielne kolacje, teraz są i śniadania.... ale to fajne smile smile smile, nawet zaczynają myć po sobie i oni też frajdę mają.... na początku mój mężczyzna jęczał, że leniwa jestem, że wyręczam się dziećmi, ale i co z tego..., niech sobie pogada smile... Już nie marudzi smile I powiem Wam, że to jest fajne i dobrze mi z tym.... smile

A ja na 20.30 lecę znów na komisariat.... Ciągle sobie powtarzam, że dobrze robię....

Brawo Silly smile smile smile
Współpraca z dziećmi może być twórcza i przyjemna smile
Dzieci czuję się dobrze gdy je docenisz, pochwalisz, wynagrodzisz - tak jak i dorośli smile

Ja Ci też powtórzę , dobrze zrobiłaś kochana ! smile

15 145 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-11 17:16:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofia masz trutke na karalucha a uzycie tej trutki bez maski moze spowodowac podtrucie tego, kto rozpyla trutke czyli Ciebie!!!!!! Dobrze zrozumialam?

Posty [ 15 081 do 15 145 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 231 232 233 234 235 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026