netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 849 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 228 229 230 231 232 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 886 do 14 950 z 26 310 ]

14 886

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

MOJE odczucia są inne niż Twoje.
MOJE uczucie w stosunku do rodziców zmieniło się. WYBACZYŁAM ojcu,gdy go zrozumiałam,że miał bardzo ciężkie dzieciństwo. Tak samo jest z moją mamą. To nie znaczy,że czasami nie mogę być na nich o coś zła.
Happyfull,moje uczucia są moimi uczuciami i chcę je po prostu przeżywać. Poddałam się i dobrze mi z tym. Nie chcę udawać. Piszesz,że sobie nie wybaczyłam. A co mam sobie wybaczać????

14 887

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

MOJE odczucia są inne niż Twoje.
MOJE uczucie w stosunku do rodziców zmieniło się. WYBACZYŁAM ojcu,gdy go zrozumiałam,że miał bardzo ciężkie dzieciństwo. Tak samo jest z moją mamą. To nie znaczy,że czasami nie mogę być na nich o coś zła.
Happyfull,moje uczucia są moimi uczuciami i chcę je po prostu przeżywać. Poddałam się i dobrze mi z tym. Nie chcę udawać. Piszesz,że sobie nie wybaczyłam. A co mam sobie wybaczać????

Np. oklamywanie siebie!!! Nie bycie fair z sama soba!!!Przekroczenie swoich granic!! Nie szanowanie siebie!!!

Lista jest dluga. Jezeli nie dotyczy to Ciebie to bardzo Cie przepraszam !!!
Ja pisze co czuje i moze to tylko moje spostrzezenia.

14 888

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull, ja nie czuję się winna z tego powodu. Nie przesadzaj!
Nie mam zamiaru katować siebie z tych powodów,które wypisałaś z wykrzyknikami. Żyję świadoma błędów,ale mam prawo je popełniać i wyciągać wnioski.
Happyfull, Twój sposób myślenia mnie ... przeraża,zasmuca, sama nie wiem...

14 889

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja nie pisalam o katowaniu siebie! Jezeli czujesz. ze to co pisze to katowanie siebie to Twoje odczucia.
Mysle jak mysle i Twoje prawo byc "przerazona", ze ktos mysli inaczej!
Moje prawo wyrazac zdanie na publicznym forum!!!

14 890

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tylko proszę nie pisz,że mam sobie coś wybaczać. Nie sugeruj mi jak mam się czuć.

14 891

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Tylko proszę nie pisz,że mam sobie coś wybaczać. Nie sugeruj mi jak mam się czuć.

Nie przejmuj się Malutka, przytulam Cię mocno

14 892

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tylko od Ciebie zalezy jak sie bedziesz czula!

14 893

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Tylko od Ciebie zalezy jak sie bedziesz czula!

Powodzenia Ci życzę!

14 894

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziekuje Ci bardzo smile Tobie tez zycze powodzenia smile

14 895

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
cachmir napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Tylko proszę nie pisz,że mam sobie coś wybaczać. Nie sugeruj mi jak mam się czuć.

Nie przejmuj się Malutka, przytulam Cię mocno

Dzięki kochana!

14 896

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

MOJE odczucia są inne niż Twoje.
MOJE uczucie w stosunku do rodziców zmieniło się. WYBACZYŁAM ojcu,gdy go zrozumiałam,że miał bardzo ciężkie dzieciństwo. Tak samo jest z moją mamą. To nie znaczy,że czasami nie mogę być na nich o coś zła.
Happyfull,moje uczucia są moimi uczuciami i chcę je po prostu przeżywać. Poddałam się i dobrze mi z tym. Nie chcę udawać. Piszesz,że sobie nie wybaczyłam. A co mam sobie wybaczać????

Witaj i ciesze sie ze jestes na fajnym poziomie ,wybaczac oznacza wybaczyc i odejsc tak latwiej .
Pamietasz jak ci pisalam o poprostu przezywaniu zycia ,jako doswiadczenia ............,teraz to fajnie ujelas.

Pozdraiwam Cie .

Niestety nie da sie calkowicie dziewczyny odciac od przykrych przezyc ,takie jest zycie ,nie chodzi by bez konca drapac rany na bylych mezach czy rodzicach - a tak naprawde jest to brak checi wziecia odpowiedzialnosci za swoje zycie i bledy .

Bledy porazki , sa nieodzownym budulcem charakteru i zycia sa nieodzowna czescia zycia i przezywania go .
Jesli ktos uwaza ze nikt go nie zrani ,nie oszuka ,i zawsze bedzie cacy ten sam siebie oszukuje ,i skazuje na cieprienie.
Dltaego jedyne na co mamy wplyw to na siebie ,a inni niech sobie zyja ida wlasna droga skoro jest dla nich ,dobra.Poprostu nie musimy im towarzyszyc.
Nie wolno bac sie zycia!!!



Niemam czasu ,ostatnio ,ale tez jestem juz po innej stronie wiec niemam zabardzo co pisac .........
Pozdraiwam dziewczyny ,ktore byly przy mnie od poczatku mojej drogi.......

14 897

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
cachmir napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Tylko proszę nie pisz,że mam sobie coś wybaczać. Nie sugeruj mi jak mam się czuć.

Nie przejmuj się Malutka, przytulam Cię mocno

Dzięki kochana!

Tak jest Anastawio śledzimy nasze poczynania wzajemnie i twierdzę,że i tak już się mocno dźwignęłaś
Błędy są dla ludzi i jak je przeżywamy to tylko nasza sprawa.
Zawsze znajdzie się jednak ktoś kto chce być bardziej papieski jak sam papież
A nie o to przecież chodzi.
Pozdrawiam Cię serdecznie i tak trzymaj

14 898

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Niemam czasu ,ostatnio ,ale tez jestem juz po innej stronie wiec niemam zabardzo co pisac .........
Pozdraiwam dziewczyny ,ktore byly przy mnie od poczatku mojej drogi.......

Pati Witaj !
              Jak to nie masz co pisać? Mark też już dawno po innej stronie i jego rady są bezcenne
              Twoje też będą mocnym przykładem dla wszystkich

              Ps. a jak tam anglik i zimowe motylki Pati? smile

14 899

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Ja popalić ? big_smile
Nie jestem po prostu hipokrytką smile
Masz nowego partnera i dobrze.
Jesteś zakochana i dobrze.
Jesteś szczęśliwa i baaaardzo dobrze smile.

Zofiu kochana a to przypadkiem nie do Ciebie pasuje?????
Bo ja tak z wlasnego doswiadczenia "czuje" big_smile
Mi sie do tej pory wydaje, ze jak jest dobrze to cos tu nie gra sad
Juz czesto slyszalam, ze dziele wlos na czworo big_smile. Chyba my sie juz przyzwyczailysmy do zlego, ze mowienie o dobrych rzeczach jakos nie wypada, bo OBY NIE ZAPESZYC. A potem jak sie nie uda to wstyd sad

????????????
    smile

14 900

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
cachmir napisał/a:

Błędy są dla ludzi i jak je przeżywamy to tylko nasza sprawa.
Zawsze znajdzie się jednak ktoś kto chce być bardziej papieski jak sam papież
A nie o to przecież chodzi.

Cachmir bledy sa "dla ludzi. Nikt tutaj nie probuje byc bardziej papieski jak sam papiez. Ja jestem szczera. Nie kazdemu musi sie to podobac. Nikt tez nie musi mi przyznac racji. Pisze z wlasnego doswiadczenia. Znam te fazy: wybaczanie, rozczarowanie, oszukiwanie samej siebie, znowu wybaczanie, znowu rozczarowanie itd.
To sa moje doswiadczenia ale z tego co wiem to syndrom KKZB jest u kazdego podobny.
Anstawia zrobila ogromne postepy i pisalam tutaj o tym nie raz. 2 tygodnie temu pisala o swoim mezu, ze jest psychopata, mini hitlerem, ze sie go boi. A dzisiaj, ze "maz" i on jej pomogl i o wybaczaniu.
To jak dla mnie zwrot w innym kierunku. A skad ta zlosc u niej? Czyzbym trafila w sedno?
Ja nikomu nie sugeruje co ma czuc!!!

14 901 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-08 17:15:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiesz Happyfull,ja Cię rozumiem,bo też jestem KKZB. Rozumiem,że wiesz i czujesz co ja myślę i czuję, lepiej niż ja sama. Rozumiem, że starasz się kontrolować moje życie, obserwujesz mój FB i mojego męża. Rozumiem, że chcesz mnie w ten sposób ochronić przed porażką, rozczarowaniem.
Wybrałaś jedno zdanie z mojej wypowiedzi na temat DDA. Bo napisałam "mąż"... Później napisałaś resztę... Nawet WIESZ,że jestem zła i WIESZ dlaczego.
Pozwól mi być sobą i popełniać błędy.
I sprawdź przy okazji czy Mr Julian nie ma wolnych terminów.

14 902

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Cachmir bledy sa "dla ludzi. Nikt tutaj nie probuje byc bardziej papieski jak sam papiez.

Nigdzie nie napisałam,że chodzi mi Ciebie, czyżbym trafiła w sedno?


Happyfull napisał/a:

A skad ta zlosc u niej? Czyzbym trafila w sedno?

O to powinnaś zapytać bezpośrednio Anastavię ja nie siedzę w jej głowie i nie wiem

14 903 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-08 17:38:15)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Wiesz Happyfull,ja Cię rozumiem,bo też jestem KKZB. Rozumiem,że wiesz i czujesz co ja myślę i czuję, lepiej niż ja sama. Rozumiem, że starasz się kontrolować moje życie, obserwujesz mój FB i mojego męża. Rozumiem, że chcesz mnie w ten sposób ochronić przed porażką, rozczarowaniem.
Wybrałaś jedno zdanie z mojej wypowiedzi na temat DDA. Bo napisałam "mąż"... Później napisałaś resztę... Nawet WIESZ,że jestem zła i WIESZ dlaczego.
Pozwól mi być sobą i popełniać błędy.
I sprawdź przy okazji czy Mr Julian nie ma wolnych terminów.

Ja cie nie kontroluje bo czy mam na to wplyw co zrobisz ze swoim zyciem?
Ja Ci nie zabraniam byc soba i popelniac bledow. Forum jest dla wszystkich i mam prawo wyrazic swoje zdanie nie wazne czy sie z tym zgadzasz czy nie. Jezeli Twoj profil na FB i Twoj blog jest ogolnie dostepny bo sama tak to ustawilas to chyby kazdy moze zajrzec?
Z twoich wypowiedzi wnioskuje, ze jestes zla, mam prawo a dlaczego to nie wiem?
Dzieki za rade z Mr. Julian moze sprawdze na razie nie mialam tego w planie. A wiesz, ze jak sie samemu nie chce to nikt Cie tez do niczego nie moze zmusic.

"Pozwól mi być sobą i popełniać błędy." Jezeli mam wedlug Ciebie az taka moc i taki wplyw na Ciebie to "Pozwalam Ci byc soba i popelniac bledy".

14 904 Ostatnio edytowany przez cachmir (2013-01-08 22:08:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Będziesz zaliczać idioten test (:))...w USA (w stanie Nowy York) kierowcy, którzy zostali przyłapani na jeździe po alkoholu, muszą zaliczyć spotkania z psychologiem, wiele spotkań. Tam osobę, która po alkoholu wsiadła za kółko, traktuje się jako uzależnioną od alkoholu. smile

Zofio  Niestety w Niemczech też i bardzo ciężko go zdać.
                Nazywany jest podwórkowo idioten test ze względu właśnie na psychologów i psychiatrów.
                Za nim pewnie je odzyskam minie 25 miesięcy.
                Prawo jazdy wyślą mi do Polski bo tylko w Niemczech obowiązuje mnie kara.
                Liczę trochę na mój rozwód i zmianę nazwisk
                W Niemczech nie ma systemu psl i może mi to przejdzie

14 905

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cachmir wracasz do nazwiska panieńskiego ? dlaczego ?

14 906

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Wiesz Happyfull,ja Cię rozumiem,bo też jestem KKZB. Rozumiem,że wiesz i czujesz co ja myślę i czuję, lepiej niż ja sama. Rozumiem, że starasz się kontrolować moje życie, obserwujesz mój FB i mojego męża. Rozumiem, że chcesz mnie w ten sposób ochronić przed porażką, rozczarowaniem.
Wybrałaś jedno zdanie z mojej wypowiedzi na temat DDA. Bo napisałam "mąż"... Później napisałaś resztę... Nawet WIESZ,że jestem zła i WIESZ dlaczego.
Pozwól mi być sobą i popełniać błędy.
I sprawdź przy okazji czy Mr Julian nie ma wolnych terminów.

Ja cie nie kontroluje bo czy mam na to wplyw co zrobisz ze swoim zyciem?
Ja Ci nie zabraniam byc soba i popelniac bledow. Forum jest dla wszystkich i mam prawo wyrazic swoje zdanie nie wazne czy sie z tym zgadzasz czy nie. Jezeli Twoj profil na FB i Twoj blog jest ogolnie dostepny bo sama tak to ustawilas to chyby kazdy moze zajrzec?
Z twoich wypowiedzi wnioskuje, ze jestes zla, mam prawo a dlaczego to nie wiem?
Dzieki za rade z Mr. Julian moze sprawdze na razie nie mialam tego w planie. A wiesz, ze jak sie samemu nie chce to nikt Cie tez do niczego nie moze zmusic.

"Pozwól mi być sobą i popełniać błędy." Jezeli mam wedlug Ciebie az taka moc i taki wplyw na Ciebie to "Pozwalam Ci byc soba i popelniac bledy".

Może kiedyś napiszesz coś o sobie,to zrozumiesz.

14 907

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
cachmir napisał/a:
pati31 napisał/a:

Niemam czasu ,ostatnio ,ale tez jestem juz po innej stronie wiec niemam zabardzo co pisac .........
Pozdraiwam dziewczyny ,ktore byly przy mnie od poczatku mojej drogi.......

Pati Witaj !
              Jak to nie masz co pisać? Mark też już dawno po innej stronie i jego rady są bezcenne
              Twoje też będą mocnym przykładem dla wszystkich

              Ps. a jak tam anglik i zimowe motylki Pati? smile

Witaj!
Tu na tym watku sa moje pierwsze posty ...........ihihhi smichu warte smile)).
Kiedy pisze ,ze w zyciu liczy sie tylko na siebie to jest rozny odbior .............
U mnie ok
Odkad mam ta swoja swiadomosc ,ide dalej ..............
Odnalzalm ukojenie w Buddyzmie ..................hhmmm pomocny w zyciu.
Anglik tak jest ,zywy ,fajny , szaleje za mna hehhe ,a ja za nim .
Poczatki................dziwnie sie to zlozylo bo to trener mojego syna (nowy).Wiec trzymam dystans ,choc chlopcy go uwielbiaja .
Pasuje mi jego zycie i sposob spojrzenia na nie .Latem jedziemy do pl .Martwia mnie tylko rodzice moi bede musiala byc tlumaczem i wiem ze beda sie krepowac .Wiem jednak ze drugiego takiego szybko nie spotkam wiec? ,niemoge nie sprobowac.
Mam powazny problem z bylym mezem w sprawach majatkowych ,kiedys popelnilam blad zaufania bezgranicznego dzis pewnie za to zaplace .
Jednak i tak jestem szczesliwa ,spelniona ,troche zmeczona ............

14 908

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Rozumiem dlatego tu jestem. KKZB to nic fajnego. Nie wiem czy kiedykolwiek bede "normalna".
Staram sie i staram sie siebie nie oszukiwac (nie zawsze mi sie tu udaje).
Ja nie chce tutaj nikogo zranic ani mowic co jest dobre a co zle. Duzo pisze z mojego doswiadczenia moze inni maja inne i tez chetnie wyslucham. Jestem otwarta na krytyke co nie znaczy, ze splywa to po mnie jak po kaczce. Zastanawiam sie i staram sie wyciagnac wnioski.
Mowie prawde (bynajmniej mi sie tak wydaj) a nie zawsze potrafie "ladnie" bez emocji. Taki juz moj urok.
Jestem tu bo tak jak kazda z Was potrzebuje pomocy w ocenie sytuacji. Najwieksze problemy stwarzamy przeciez sobie sami w swojej glowie (moje zdanie i doswiadczenie). Bardzo dlugo zylam "w swojej glowie". no bo przeciez nikt mnie nie rozumie.

14 909 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-08 19:31:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Drugi raz ten sam post

14 910 Ostatnio edytowany przez cachmir (2013-01-08 19:57:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Cachmir wracasz do nazwiska panieńskiego ? dlaczego ?

Zofio bo zakaz mam tylko w Niemczech a w Polsce mogę jeżdzić i wszędzie indziej też.
                 Zmienię nazwisko, przemelduje się do drugiego mieszkania i zmienie z tego tytułu prawo jazdy
                 Niemcy nie mają systemu psl i chyba będę mogła jeździć dalej
                 jeżeli mi się uda to mam nauczkę i nigdy więcej

14 911

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Biorę odpowiedzialność tylko za to co napisałam, nie za to jak to inni zinterpretowali.

14 912 Ostatnio edytowany przez cachmir (2013-01-08 20:48:34)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Martwia mnie tylko rodzice moi bede musiala byc tlumaczem i wiem ze beda sie krepowac .Wiem jednak ze drugiego takiego szybko nie spotkam wiec? ,niemoge nie sprobowac.
Mam powazny problem z bylym mezem w sprawach majatkowych ,kiedys popelnilam blad zaufania bezgranicznego dzis pewnie za to zaplace .
Jednak i tak jestem szczesliwa ,spelniona ,troche zmeczona ............

Mam podobny problem do Twojego

1. Moi rodzice nie umieją niemieckiego, no może tata trochę,ale problem mam z mamą. Boi się,że na moich
            wyjazdach skończy sie tak,że w ogóle nie wrócę do kraju.
2. mam też cyrk z Piotrem o podział majątku,ale co tam co ma być to będzie
3.jestem szczęśliwa i tak jak piszesz zmęczona,ale wierzę,że będzie dobrze

Trzymam za nas kciuki buziole Pati

14 913

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Rozumiem dlatego tu jestem. KKZB to nic fajnego. Nie wiem czy kiedykolwiek bede "normalna".
Staram sie i staram sie siebie nie oszukiwac (nie zawsze mi sie tu udaje).
Ja nie chce tutaj nikogo zranic ani mowic co jest dobre a co zle. Duzo pisze z mojego doswiadczenia moze inni maja inne i tez chetnie wyslucham. Jestem otwarta na krytyke co nie znaczy, ze splywa to po mnie jak po kaczce. Zastanawiam sie i staram sie wyciagnac wnioski.
Mowie prawde (bynajmniej mi sie tak wydaj) a nie zawsze potrafie "ladnie" bez emocji. 
Taki juz moj urok.
Jestem tu bo tak jak kazda z Was potrzebuje pomocy w ocenie sytuacji. Najwieksze problemy stwarzamy przeciez sobie sami w swojej glowie (moje zdanie i doswiadczenie). Bardzo dlugo zylam "w swojej glowie". no bo przeciez nikt mnie nie rozumie.

przeanalizuj dobrze to co Ci wytłuściłam a odpowiedź znajdziesz.

Jest takie stare powiedzenie
" nie zawsze mów co wiesz,ale zawsze wiedz co mówisz"

14 914

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
cachmir napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Rozumiem dlatego tu jestem. KKZB to nic fajnego. Nie wiem czy kiedykolwiek bede "normalna".
Staram sie i staram sie siebie nie oszukiwac (nie zawsze mi sie tu udaje).
Ja nie chce tutaj nikogo zranic ani mowic co jest dobre a co zle. Duzo pisze z mojego doswiadczenia moze inni maja inne i tez chetnie wyslucham. Jestem otwarta na krytyke co nie znaczy, ze splywa to po mnie jak po kaczce. Zastanawiam sie i staram sie wyciagnac wnioski.
Mowie prawde (bynajmniej mi sie tak wydaj) a nie zawsze potrafie "ladnie" bez emocji. 
Taki juz moj urok.
Jestem tu bo tak jak kazda z Was potrzebuje pomocy w ocenie sytuacji. Najwieksze problemy stwarzamy przeciez sobie sami w swojej glowie (moje zdanie i doswiadczenie). Bardzo dlugo zylam "w swojej glowie". no bo przeciez nikt mnie nie rozumie.

przeanalizuj dobrze to co Ci wytłuściłam a odpowiedź znajdziesz.

Jest takie stare powiedzenie
" nie zawsze mów co wiesz,ale zawsze wiedz co mówisz"

Mowie to co czuje. A to co wytluscilas to przeciez sama strwierdzilam.
Zbyt dlugo mowilam to co inni chcieli slyszec.

14 915

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Mowie to co czuje. A to co wytluscilas to przeciez sama strwierdzilam.
Zbyt dlugo mowilam to co inni chcieli slyszec.

Wiec nie odgryzaj się na innych za to,że kiedyś coś musiałaś
Ubierz też słowa w inną barwę by niepotrzebnie nikogo nie ranić bo przecież nie musisz
jesteś jaka jesteś jak to napisałaś to dobrze bardzo się cieszę,ale to nie daje Ci powodu do ranienia innych, przemyśl jak piszesz
Jesteś z nami bo widocznie sama potrzebujesz pomocy, więc pomóż innym też swoim doświadczeniem bez wywyższania się
wpisy "jestem jaka jestem" są nie potrzebne, mogą przecież ranić a sama masz zranioną duszę i myślę,że nie oczekujesz
dumy i wywyższania
Wszystko można ubrać w inne słowa,które też przyniosą pożądany efekt
a to jaka jesteś pozwól nam ocenić, właśnie po Twoich wypowiedziach

14 916

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
cachmir napisał/a:

Wiec nie odgryzaj się na innych za to,że kiedyś coś musiałaś

Ja sie na nikim nie odgryzam pisze z wlasnego doswiadczenia.

cachmir napisał/a:

Ubierz też słowa w inną barwę by niepotrzebnie nikogo nie ranić bo przecież nie musisz
jesteś jaka jesteś jak to napisałaś to dobrze bardzo się cieszę,ale to nie daje Ci powodu do ranienia innych, przemyśl jak piszesz

Jezeli kogos zranilam to bardzo mi przykro z tego powodu. Nie bylo to moim zamiarem.

cachmir napisał/a:

Jesteś z nami bo widocznie sama potrzebujesz pomocy, więc pomóż innym też swoim doświadczeniem bez wywyższania się

Nie wydawalo mi sie, ze sie wywyzszam, bo nie mam czym. Oczywiscie, ze potrzebuje pomocy i nigdy tego nie ukrywalam.

cachmir napisał/a:

wpisy "jestem jaka jestem" są nie potrzebne, mogą przecież ranić a sama masz zranioną duszę i myślę,że nie oczekujesz dumy i wywyższania
Wszystko można ubrać w inne słowa,które też przyniosą pożądany efekt
a to jaka jesteś pozwól nam ocenić, właśnie po Twoich wypowiedziach

Masz racje, ze wszystko mozna ubrac w inne slowa.

14 917 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-08 22:24:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:

Aniu co Ty piszesz? Twoj mini hitler Ci pomogl oderwac sie psychicznie od rodzicow. Co sie dzieje? Moze jeszcze kwiaty mu wyslesz poczta!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie podoba mi sie "malowanie karalucha na motylka" sad sad sad
Ty sie jeszcze do tej pory nie oderwalas psychicznie od rodzicow i jeszcze daleka droga przed Toba!!!!!
To, ze ktos nam mowi co jest dobre a co zle nie zmienia nic jezeli sami tego nie czujemy i naprawde nie chcemy zmiany w mysleniu i dzialaniu. Dobrze przeciez wiesz jak ciezka jest terapia. Na poczatku jestes w skowronkach a potem "czujesz" skrywany bol.
Aniu ja Ci w dupe wleje jak jeszcze raz napiszesz cos pozytywnego o tym Twoim mini hitlerze!
Chyba czas poczytac znowu o motylkach! Karnawal sie zaczal i z tego co pamietam to w Holandii jest super wesolo smile smile smile

Moja kochana,ależ ja jestem super szczęśliwa i tylko o motylkach czytam smile
Teraz już sama sobie wszystko tłumaczyć jeżeli chodzi o moich rodziców. Odpuściłam sobie. Nawiązałam do mojego męża, bo takajakinni zapytała o radę. I ja wiem, że DDA oczekują wsparcia i zrozumienia od drugiej połówki (przynajmniej ja tak miałam),bo same nie wiedzą jak się zachowywać.
Ciężko jest przypomnieć sobie co się czuło w danym momencie,zwłaszcza gdy jest się DDA, ale ja pamiętam,że mój mąż był pierwszą osobą, która mi powiedziała: TY NIC NIE MUSISZ. I tyle... Nie wiem dlaczego chcesz mi wlać.Uważam, że nie zasłużyłam.
Skoro mogę wybaczyć ojcu,który znęcał się nade mną psychicznie,bił mnie, wyzywał i nie interesował się mną. Dlaczego nie mogę wybaczyć mężowi????

Dlaczego nie mozesz wybaczyc mezowi? Bo jeszcze sobie nie wybaczylas!!!!
Aniu Ty jeszcze nie skonczylas z mini hitlerem i dopiro jak "skonczysz=rozwod" okaze sie czy bedziesz chciala mu wybaczyc? A co chcesz mu wybaczyc?????
A rodzicom to nie wiem czy wybaczylas? To, ze powiesz, ze wybaczam nie znaczy zawsze, ze wybaczylas!!!!
Ja Ci nie chce wlac to tylko taka przenosnia smile. Ale pisze co czuje, jak czytam Twoje posty.

Pogrubionym drukiemzaznaczyłam gdzie nastapiło pierwsze nieporozumienie.
Moje pytanie było retoryczne. Ja chcę mężowi wybaczyć i nie chcę pisać o nim z nienawiścią, bo jestem później chora. Nie chcę pielęgnować w sobie urazy, bo tak mi jest lepiej.
Źle się wyraziłam. Mam na mysli, że wybaczyłam ojcu to i wybaczę mężowi. Tego chcę w tym momencie. Chodzi o wewnętrzne uczucie.

14 918 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-08 22:34:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
cachmir napisał/a:

Błędy są dla ludzi i jak je przeżywamy to tylko nasza sprawa.
Zawsze znajdzie się jednak ktoś kto chce być bardziej papieski jak sam papież
A nie o to przecież chodzi.

Cachmir bledy sa "dla ludzi. Nikt tutaj nie probuje byc bardziej papieski jak sam papiez. Ja jestem szczera. Nie kazdemu musi sie to podobac. Nikt tez nie musi mi przyznac racji. Pisze z wlasnego doswiadczenia. Znam te fazy: wybaczanie, rozczarowanie, oszukiwanie samej siebie, znowu wybaczanie, znowu rozczarowanie itd.
To sa moje doswiadczenia ale z tego co wiem to syndrom KKZB jest u kazdego podobny.
Anstawia zrobila ogromne postepy i pisalam tutaj o tym nie raz. 2 tygodnie temu pisala o swoim mezu, ze jest psychopata, mini hitlerem, ze sie go boi. A dzisiaj, ze "maz" i on jej pomogl i o wybaczaniu.
To jak dla mnie zwrot w innym kierunku. A skad ta zlosc u niej? Czyzbym trafila w sedno?

Ja nikomu nie sugeruje co ma czuc!!!

Czasami nienawiść nie jest najlepszym doradcą. Zreszta, sama mi radziłaś, żebym nie pisała na forum o moich planach co do rozwodu... Być może stąd ta złośc? Bo Cię posłuchałam, zmieniłam front w pisaniu, a ty na mnie naskoczyłaś i,że Ci się to nie podoba.
Ufam już tylko sobie...

14 919

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Bo Cię posłuchałam, zmieniłam front, a ty na mnie naskoczyłaś i,że Ci się to nie podoba.
Ufam już tylko sobie...

Anastawio spokojnie Malutka, wszystko będzie dobrze. Nie mów tak,że ufasz już tylko sobie
                     jest tak wiele kobiet,które z sercem Ci poradzą
                     Zofia, Zazdrość, Hm, Wielokropek, Olinka,Mussaka, Żabka, Pati i wiele innych, których nie wymieniłam
                     Też wielu naszych forumowych kolegów, z dużym doświadczeniem.
                     Będzie dobrze zobaczysz

14 920

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
cachmir napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Bo Cię posłuchałam, zmieniłam front, a ty na mnie naskoczyłaś i,że Ci się to nie podoba.
Ufam już tylko sobie...

Anastawio spokojnie Malutka, wszystko będzie dobrze. Nie mów tak,że ufasz już tylko sobie
                     jest tak wiele kobiet,które z sercem Ci poradzą
                     Zofia, Zazdrość, Hm, Wielokropek, Olinka,Mussaka, Żabka, Pati i wiele innych, których nie wymieniłam
                     Też wielu naszych forumowych kolegów, z dużym doświadczeniem.
                     Będzie dobrze zobaczysz

Dzięki. Z Wami nie zginę tongue
Ale swój rozumek mam i chyba najwyższy czas zacząć na nim polegać big_smile

14 921 Ostatnio edytowany przez Nowa nadzieja (2013-01-08 23:47:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Drogie Panie,

nie wiem czy powinnam włączać się w dyskusję na temat nieporozumienia, jakie powstało między Anstawią a Happyfull, ale mam pewną teorię. Happyfull czy nie miałaś przypadkiem tak, że po kłótniach i awanturach z mężem najpierw wyzywałaś go od najgorszych (w myślach, w rozmowach z rodziną lub przyjaciółmi), a kiedy Cię przeprosił, kiedy się pogodziliście, stawał się znowu dla Ciebie 'kochanym mężusiem', o którym mówiłaś jak najlepiej i tak w koło? Pytam, bo u mnie tak było. Najpierw, po awanturach opowiadałam, jaki jest okropny, a kiedy się pogodziliśmy, gruchaliśmy jak gołąbki.
    Może inny wyraz emocjonalny (tzn. tak to odebrała Happyfull) w wypowiedziach Anstawii spowodował u Happyfull skojarzenie z jej zachowaniem? Tak jak mówię, to tylko moje skojarzenie i moja teoria na temat tego nieporozumienia, którą wysnułam na podstawie własnych doświadczeń. Drogie Panie, nie denerwujmy się na siebie nawzajem! Mamy wystarczająco dużo innych problemów! Potraktujmy każdą wypowiedź jako okazję do dowiedzenia się czegoś o sobie, o innych i o świecie. I pamiętajmy, że każda z nas ma prawo się pomylić czy źle zinterpretować czyjąś wypowiedź. Gdybyśmy nie miały takich kłopotów, nie byłoby nas tutaj, prawda?

14 922

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Szczerze? Zdecydowanie więcej mi daje Wasza wymiana opinii podczas wzburzenia, niż zwykłe "gadanie"
Nie, że odnajduję się w skrajnych emocjach, ale wtedy wiele więcej piszecie - z czego ja mogę coś wynieść, coś przemyśleć... "Nowa" - masz dużo racji smile

Happy - zaczęłam... Ojojoj.... I znowu uderzenie młotem, że jestem w tym samym momencie, w którym byłam 3 m-ce temu... No nic... Pamiętam wink Myślenie nie boli, to nic, że chciało by się odreagować i zapomnieć smile Akurat nie zapomnę smile Uderza mnie to, że niby oficjalnie wiem, czego czynić nie powinnam, acz daję sobie usprawiedliwienie w tej czy innej postaci smile Odwrażliwiłam się jedynie na "jm", tu jasno określam... Nie, nie mszczę się, wolałabym wybaczyć. Na razie nie przetrawiłam, choć bacznie obserwuję, jak fakty różnią się od wykreowanej rzeczywistości... Czasem marzy mi się urlop na 3 m-ce, by to wszytsko przetrawić właśnie. Przemyśleć, przeczytać, przeżyć ponownie i zrozumieć. Czasu mi brakuje... - tak to czuję... Ale bez gonienia, spokój, spokój, spokój i zrozumienie.... Ciekawe, w którym momencie "popłynę"? Bo, że popełnię błąd, to wysoce prawdopodobne.... Co do Twojej reakcji - troszkę dziewczyny mają racji smile Jeśli popełniamy błędy w tej chwili, to już nie z nieświadomości - po sobie widzę smile Chcemy się utwierdzić w przekonaniu, że jednak warto "wrócić". I chcemy spróbować, bo może już nie będzie do czego "wracać"? Ja też chcę wierzyć, że jestem silna smile Ludzkie smile I jeśli czegoś będziemy chcieć - nikt nas nie zatrzyma smile "nas nie dogoniat" wink. Ale jeśli nawet  do cholewci miałby to być błąd w rezultacie - to przyznaj sama, on będzie najbardziej świadomie popełnionym błędem, niż kiedykolwiek wcześniej to mogło się wydawać smile Szybciej się podniesiemy i szybciej wyciągniemy z niego wnioski smile Jak napisałam czas wcześniej - doradzić nie umiem, umiem pytać smile

Cachmir
Pytanie mam wybitnie praktyczne wink Powiedz mi, po kolejnym rozwodzie wraca się do poprzedniego nazwiska, czy do nazwiska panieńskiego?????? Ja myślałam zawsze, że do poprzedniego.... smile Sprawdzałaś? Polskie przepisy????


Anstawia
Hurtem się nie da wybaczyć - każde wybaczenie wymaga przeanalizowania innej relacji, innej krzywdy, innej jej podstawy. Mamy czas smile Jeśli już o to chodzi, czy ja sobie wybaczyłam... To przyjdzie na końcu, kiedy zrozumiem do końca i do cna wink Nie wiem, jak Ty?


Pierwsze "wybaczenie" mam za sobą, wiem skąd mi się to wszystko wzięło. Na zrozumienie i tego i wybaczenie też przyjdzie czas. Stąd ja chcę ten czas tylko po to by zrozumieć smile  A tu do końca lata najbardziej "wymagający" okres w pracy i świadomość, że sporo spraw będzie w zyciu prywatnym. A miałam "uspokoić" myślenie wink Się nie da wink

14 923

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moje drogie,
wiem, że nie powinnam pozwolić na takie traktowanie mnie przez mojego męża jak napisałam wcześniej, ale nie daje mi spokoju fakt, że znam człowieka ponad dwadzieścia lat i nie mogę zrozumieć jego sposobu postępowania.

Zagadek mam wiele, może któraś z Was miała podobny przypadek i coś z tego zrozumie. Każda najmniejsza Wasza wskazówka jest dla mnie bardzo cenna.

Pierwsza zagadka.
Mój mąż mówi mi co Mu we mnie nie pasuje (najdelikatniej to ujmując). Nie mogę zrozumieć, dlaczego jednago dnia mój mąż czepia się mnie o wszystko, a gdy ja bronię swoich racji wpada w furię i zaczyna wyzywać. Nigdy nie przeprasza, nigdy nie przyzna się do winy, do pomyłki (ale to już inny problem). Przez kilka dni chodzi nadąsany. Rozmowy i kontakty ograniczone do minimum. Jest względny spokój, bo schodzimy sobie z drogi. Później zaczyna być miły, kochający wręcz mąż idealny. Ten sam człowiek, a jakby dwie osobowości. Ja przecież jestem cały czas taka sama. I tak do następnej kłótni. Wygląda to tak jakby w pełnym momencie coś się w Nim przepełniało i musiał swoim wybuchem złości uwolnić wolną przestrzeń. Ale skąd taka huśtawka. Przez kilka dni miłość, aż tu raptem wręcz nienawiść.

Co o tym myślicie?

14 924

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Cachmir
Pytanie mam wybitnie praktyczne wink Powiedz mi, po kolejnym rozwodzie wraca się do poprzedniego nazwiska, czy do nazwiska panieńskiego?????? Ja myślałam zawsze, że do poprzedniego.... smile Sprawdzałaś? Polskie przepisy????

Po rozwodzie masz trzy miesiące czasu do powrotu nazwiska,
możesz do ostatniego albo do panieńskiego.
Zgłaszasz to w urzędzie miasta i zmieniasz dokumenty.
Po upływie tego czasu pozostajesz przy nabytym nazwisku męża.

14 925

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
cachmir napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Cachmir
Pytanie mam wybitnie praktyczne wink Powiedz mi, po kolejnym rozwodzie wraca się do poprzedniego nazwiska, czy do nazwiska panieńskiego?????? Ja myślałam zawsze, że do poprzedniego.... smile Sprawdzałaś? Polskie przepisy????

Po rozwodzie masz trzy miesiące czasu do powrotu nazwiska,
możesz do ostatniego albo do panieńskiego.
Zgłaszasz to w urzędzie miasta i zmieniasz dokumenty.
Po upływie tego czasu pozostajesz przy nabytym nazwisku męża.

smile smile smile
Miała być imprezka, potem miał byc tatuaż...
A może powrót do źródeł wink ?
Bo wcale nie wiem więcej niż miałam 19 lat wink Jakoś mnie naszło tak.... Żabka, rodowe - fajnie, nie?
Przecież uczę się od nowa smile
Wiem, dzieciaki.... Ale ja tak strasznie bym chciała.... To źle?

To niezbyt wiele zmienia, ale ja mam 3 małych dzieci.... Dla mnie wiele, dla nich wiele....!!!!
Ja? One?
Niby nic...

14 926

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Moje drogie,
wiem, że nie powinnam pozwolić na takie traktowanie mnie przez mojego męża jak napisałam wcześniej, ale nie daje mi spokoju fakt, że znam człowieka ponad dwadzieścia lat i nie mogę zrozumieć jego sposobu postępowania.

Zagadek mam wiele, może któraś z Was miała podobny przypadek i coś z tego zrozumie. Każda najmniejsza Wasza wskazówka jest dla mnie bardzo cenna.

Pierwsza zagadka.
Mój mąż mówi mi co Mu we mnie nie pasuje (najdelikatniej to ujmując). Nie mogę zrozumieć, dlaczego jednago dnia mój mąż czepia się mnie o wszystko, a gdy ja bronię swoich racji wpada w furię i zaczyna wyzywać. Nigdy nie przeprasza, nigdy nie przyzna się do winy, do pomyłki (ale to już inny problem). Przez kilka dni chodzi nadąsany. Rozmowy i kontakty ograniczone do minimum. Jest względny spokój, bo schodzimy sobie z drogi. Później zaczyna być miły, kochający wręcz mąż idealny. Ten sam człowiek, a jakby dwie osobowości. Ja przecież jestem cały czas taka sama. I tak do następnej kłótni. Wygląda to tak jakby w pełnym momencie coś się w Nim przepełniało i musiał swoim wybuchem złości uwolnić wolną przestrzeń. Ale skąd taka huśtawka. Przez kilka dni miłość, aż tu raptem wręcz nienawiść.

Co o tym myślicie?

Żabciu - ja się dopiero uczę, ja naprawdę nie wiem z autopsji, co to jest "zdrowa miłość". Ale tak na wyczucie - to szacunek dla inności, bo nie ma dwóch takich samych osób w całym wszechświecie.... Nie wiem, może napisz do "Fullhappy", żeby wyslała Ci ksiązki - tak na początek. Przeczytać dwa razy, przemyśleć, pomyśleć, jak to jest u Was...

Ja chcę kochać, za to że ktoś jest jaki jest.
Chcę być kochana za to jaka jestem (tylko problem w tym, ze nie jestem świadoma jaka jestem. Ja się niestety dopasowywuję).

Jak są motylki w brzuchu, "wytrzymam" wszystko i nikogo nie chcę zmieniać, pasuje mi to co jest. Jak motylki "uciekają", bo idzie "zima", wymyślać zaczynam, żeby "coś było". Bo nie chcę zrozumieć, że poza motylkami nic nie było. Że czas podjąć decyzję.

Tak na szybko - on chciałby być kochany za to jaki jest zawsze. Ale po swoim przypadku, czy zawsze był taki jak teraz? Bo u mnie nie.... Nie usprawiedliwiam siebie, sami OBOJE się w to wciągnęliśmy. Zauroczeni swoimi wyobrażeniami. Ktoś zmądrzał. Ktoś inny chce coś z tego "wynieść" smile

Nikt nigdy nie zastrzegł, że tylko kobiety kochają za bardzo..... smile

14 927

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zabka-k, słuszne masz rozterki. Mój mąż zapowiada, że się ze mną rozwiedzie już od wielu lat, więc dużo myślałam o nazwisku po rozwodzie. Najpierw chciałam zostawić sobie nazwisko męża, bo córka, bo mi się podoba, ale gdy zrozumiałam, że tak naprawdę to mu pozwoliłam zrobić mi wiele złego i że to zamknięty już będzie rozdział, to mam już wątpliwości. Myślałam, że wrócę do nazwiska panieńskiego, ale to nazwisko ojca po którym mam KKZB. No i dylemat. Może jest możliwe, przyjąć rodowe nazwisko mojej mamy. Pochodzi ono od mojego wspaniałego, ukochanego dziadka.

14 928

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moja droga zabko, Ty się dopasowujesz? A jak się to ma do tego co pisałaś o kompromisie?

Pytasz, czy on zawsze był taki. Odpowiadam Ci, że tak, a z czasem jest coraz gorzej.
Przyznam szczerze, chcę iść na łatwiznę. Pogadać z Wami na temat tego szczególnego przypadku. Książki to strata czasu. Mój mąż jest człowiekiem strasznie upartym. Mało kogo jest w stanie posłuchać, a już bynajmniej nie mnie. To ja sama dla siebie chciałabym zrozumieć dlaczego człowiek tak postępuje jak On.

14 929

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
cachmir napisał/a:
pati31 napisał/a:

Martwia mnie tylko rodzice moi bede musiala byc tlumaczem i wiem ze beda sie krepowac .Wiem jednak ze drugiego takiego szybko nie spotkam wiec? ,niemoge nie sprobowac.
Mam powazny problem z bylym mezem w sprawach majatkowych ,kiedys popelnilam blad zaufania bezgranicznego dzis pewnie za to zaplace .
Jednak i tak jestem szczesliwa ,spelniona ,troche zmeczona ............

Mam podobny problem do Twojego

1. Moi rodzice nie umieją niemieckiego, no może tata trochę,ale problem mam z mamą. Boi się,że na moich
            wyjazdach skończy sie tak,że w ogóle nie wrócę do kraju.
2. mam też cyrk z Piotrem o podział majątku,ale co tam co ma być to będzie
3.jestem szczęśliwa i tak jak piszesz zmęczona,ale wierzę,że będzie dobrze

Trzymam za nas kciuki buziole Pati

Tak nawiasem ciekawa jestem jak radza sobie wlasnie ludzie bedacy w zwiazkach z obcokrajowcami .W sytuacjach wizyt rodzinnych itp: ,tymbardziej ze moi rodzice to gadluly , tak samo jak u Ciebie  tata to pewnie na kurs pojdzie ,mama sie bedzie zle czula..

U mnie sprawa jest naprawde powazna jesli chodzi o majatek .
Rowniez trzymam kciuki.

14 930 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-09 08:38:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Nowa nadzieja napisał/a:

Drogie Panie,

nie wiem czy powinnam włączać się w dyskusję na temat nieporozumienia, jakie powstało między Anstawią a Happyfull, ale mam pewną teorię. Happyfull czy nie miałaś przypadkiem tak, że po kłótniach i awanturach z mężem najpierw wyzywałaś go od najgorszych (w myślach, w rozmowach z rodziną lub przyjaciółmi), a kiedy Cię przeprosił, kiedy się pogodziliście, stawał się znowu dla Ciebie 'kochanym mężusiem', o którym mówiłaś jak najlepiej i tak w koło? Pytam, bo u mnie tak było. Najpierw, po awanturach opowiadałam, jaki jest okropny, a kiedy się pogodziliśmy, gruchaliśmy jak gołąbki.
    Może inny wyraz emocjonalny (tzn. tak to odebrała Happyfull) w wypowiedziach Anstawii spowodował u Happyfull skojarzenie z jej zachowaniem? Tak jak mówię, to tylko moje skojarzenie i moja teoria na temat tego nieporozumienia, którą wysnułam na podstawie własnych doświadczeń. Drogie Panie, nie denerwujmy się na siebie nawzajem! Mamy wystarczająco dużo innych problemów! Potraktujmy każdą wypowiedź jako okazję do dowiedzenia się czegoś o sobie, o innych i o świecie. I pamiętajmy, że każda z nas ma prawo się pomylić IUczy źle zinterpretować czyjąś wypowiedź. Gdybyśmy nie miały takich kłopotów, nie byłoby nas tutaj, prawda?

Nie pogodziłam się z mężem. Pogodziłam się ze sobą.
Dwa tygodnie w samotności, w byciu sam na sam ze sobą i swoimi myślami sprawiły,że poczułam się znowu dobrze w swojej skórze. Odpuściłam nienawiść na koszt wybaczenia,pogodzenia się. Przez dwa tyg bez analizowania i pisania na forum,bez terapii,poczułam się wolna,nie kontrolowana. Zrozumiałam,że oszukuję siebie na terapii. Staram się być wesoła i pełna energii,podczas gdy jestem smutna i zmęczona. Nie jestem sobą. Po każdej terapii wracam do domu z bólem głowy. Przez dwa tyg, jak byłam zmęczona, to byłam zmęczona, jak wesoła,to wesoła itp. Nie płakałam. Więcej się śmiałam. Przeczytałam książkę Współuzależnienie,która jest dla wszystkich. Książka mnie wzruszyła, może nawet dała wiarę w istnienie Boga.
Nie chcę być rozliczana na forum z tego czy wezmę rozwód 5go lutego,czy 5go wrześniak czy powiem "mąż",czy powiem "psychopata".

Rok 2012 był jednym wielkim bólem głowy. Chcę, żeby rok 2013 był moim rokiem przeżywania emocji. Chcę czuć radość,rozczarowanie,strach,ból,nadzieję,miłość,gniew,smutek,żal.Chcę przeżywać swoje emocje takie jakie są i iść dalej.

14 931

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

U mnie sprawa jest naprawde powazna jesli chodzi o majatek .

Masz dowód, namacalny dowód, że Twój małżonek nie jest uczciwym człowiekiem.
Może szybciej ulegnie dzieciom, może na nie zapisze jakąś część.
Może da mu to poczucie, że Tobie i tak nic sie nie dostanie....smutne gdy nasz były partner tak nas traktuje, tak traktuje sprawę podziału tego co się przecież nam należy. Może warto wytłumaczyć mu, że przepisując na dzieci, pomoże im w starcie w dorosłe życie. Może taki pomysł pomoże w "odebraniu" tego co Ci się należy.
Ja także będę miała niefajne rozliczenie z eksem sad.

14 932

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Moja droga zabko, Ty się dopasowujesz? A jak się to ma do tego co pisałaś o kompromisie?

Pytasz, czy on zawsze był taki. Odpowiadam Ci, że tak, a z czasem jest coraz gorzej.
Przyznam szczerze, chcę iść na łatwiznę. Pogadać z Wami na temat tego szczególnego przypadku. Książki to strata czasu. Mój mąż jest człowiekiem strasznie upartym. Mało kogo jest w stanie posłuchać, a już bynajmniej nie mnie. To ja sama dla siebie chciałabym zrozumieć dlaczego człowiek tak postępuje jak On.

Cześć Żabciu smile
Tak, wiem, że się dopasowywuję - między innymi. Bo wyczyniam i wiele innych rzeczy wink
Kompromis jak dla mnie -to działanie świadome. Dopasowywanie jest w jakiś sposób automatyczne - zaczynam zachowywać się tak, jak to komuś odpowiada, podciągam siebie pod czyjeś wyobrażenia. Oczywiście ja kogoś pod swoje także smile A to ma związek z tym, że ja nie wiem, jaka jestem. Potrzeba miłości i poczucia bezpieczeństwa jest najsilniejsza z wszystkiego, co mogłabym czuć. I kończy się tym, że potrafię przeglądać się jedynie w czyichś oczach, nie w lustrze. To taka trochę przenośnia.

Jak zaczyna dochodzić do tego rozum, to mi się marzy współpraca smile
Wiesz, dopasowywanie mam wrażenie że u mnie dotyczy bardziej wizerunku i sposobu zachowywania się, "bycia". A kompromis - podejmowania decyzji co do różnych konkretnych już spraw.

Wiesz co jest charakterystyczne dla KKZB? smile Z czytanych książek, artykułów zakreślają wszelkie akapity które idealnie pasują do partnera i tego, co w sobie powinien naprawić smile Jeśli tak się robi, to się akurat jeszcze danej książki nie zrozumie, lepiej może wrócić do niej za jakiś czas smile Przecież Ty wcale nie musisz, a chyba nawet nie powinnaś skupiać się na nim? smile Raczej na sobie smile Ale może jeszcze nie teraz, za chwilkę smile

14 933

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć drogie Kobietki!

Przepięknie zaśnieżyło smile Jakoś tak czyściej i klarowniej dookoła, choćby na chwilkę (plusowa temperatura) smile

14 934 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-09 10:19:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

Moja droga zabko, Ty się dopasowujesz? A jak się to ma do tego co pisałaś o kompromisie?

Pytasz, czy on zawsze był taki. Odpowiadam Ci, że tak, a z czasem jest coraz gorzej.
Przyznam szczerze, chcę iść na łatwiznę. Pogadać z Wami na temat tego szczególnego przypadku. Książki to strata czasu. Mój mąż jest człowiekiem strasznie upartym. Mało kogo jest w stanie posłuchać, a już bynajmniej nie mnie. To ja sama dla siebie chciałabym zrozumieć dlaczego człowiek tak postępuje jak On.

Cześć Żabciu smile
Tak, wiem, że się dopasowywuję - między innymi. Bo wyczyniam i wiele innych rzeczy wink
Kompromis jak dla mnie -to działanie świadome. Dopasowywanie jest w jakiś sposób automatyczne - zaczynam zachowywać się tak, jak to komuś odpowiada, podciągam siebie pod czyjeś wyobrażenia. Oczywiście ja kogoś pod swoje także smile A to ma związek z tym, że ja nie wiem, jaka jestem. Potrzeba miłości i poczucia bezpieczeństwa jest najsilniejsza z wszystkiego, co mogłabym czuć. I kończy się tym, że potrafię przeglądać się jedynie w czyichś oczach, nie w lustrze. To taka trochę przenośnia.

Jak zaczyna dochodzić do tego rozum, to mi się marzy współpraca smile
Wiesz, dopasowywanie mam wrażenie że u mnie dotyczy bardziej wizerunku i sposobu zachowywania się, "bycia". A kompromis - podejmowania decyzji co do różnych konkretnych już spraw.

Wiesz co jest charakterystyczne dla KKZB? smile Z czytanych książek, artykułów zakreślają wszelkie akapity które idealnie pasują do partnera i tego, co w sobie powinien naprawić smile Jeśli tak się robi, to się akurat jeszcze danej książki nie zrozumie, lepiej może wrócić do niej za jakiś czas smile Przecież Ty wcale nie musisz, a chyba nawet nie powinnaś skupiać się na nim? smile Raczej na sobie smile Ale może jeszcze nie teraz, za chwilkę smile

Hej żabka-k
Z tym dopasowywaniem to ja mam baaardzo podobnie. U mnie to raczej strach przed byciem sobą. Bo gdy już chcę być sobą, zawsze pojawi się ktoś,komu to nie będzie odpowiadało. I ja się tego boję. Konfrontacji. Wyniesione z domu. Moje zdanie, opinia nigdy się nie liczyły. Dlatego teraz, gdy chcę coś zrobić "po swojemu" czuję strach,lęk i kosztuje mnie to wiele nerwów. Ale na przykład zostałam na święta w domu. Przed świętami nerwówka,bo co powiedzą inni. I te dwa tyg wolnego,to był najlepszy urlop chyba w całym moim życiu!
Dwa razy usłyszałam,że jestem fałszywa. Te osoby miały poniekąd rację. Najpierw się dopasowywałam,a potem chciałam robić po swojemu i miałam pretensje do wszystkich, tylko nie do siebie.

Nigdy nie zakreślałam w książce cech partnera. Ale kupiłam książkę o ADHD, by go zrozumieć. Kupiłam mężowi ławeczkę do ćwiczeń,by rzucił jaranie i zajął się sportem. Więc coś w tym jest smile

Teraz wolę czytać o sobie.

14 935 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-09 10:26:38)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Moje pytanie było retoryczne. Ja chcę mężowi wybaczyć i nie chcę pisać o nim z nienawiścią, bo jestem później chora. Nie chcę pielęgnować w sobie urazy, bo tak mi jest lepiej.
Źle się wyraziłam. Mam na mysli, że wybaczyłam ojcu to i wybaczę mężowi. Tego chcę w tym momencie. Chodzi o wewnętrzne uczucie.

Ale ja nigdzie nie pisalam, ze masz meza nie nawidziec. A czy mu wybaczysz czy nie to od Ciebie i jego przyszlego zachowania zalezy. Zwrocilam uwage, ze moze lepiej zajac sie wybaczaniem sobie ale Ty stwierdzilas, ze nie masz czego sobie wybaczac. Odnioslam moje doswiadczenia na Ciebie. Sorry kazdy jest inny i czuje co innego. Nigdy tez nie sugerowalam Ci co masz czuc.

Anstawia napisał/a:

Czasami nienawiść nie jest najlepszym doradcą. Zreszta, sama mi radziłaś, żebym nie pisała na forum o moich planach co do rozwodu... Być może stąd ta złośc? Bo Cię posłuchałam, zmieniłam front w pisaniu, a ty na mnie naskoczyłaś i,że Ci się to nie podoba.
Ufam już tylko sobie...

Oczywiscie, ze nienawisc nigdy nie jest najlepszym doradca. Ale zaprzeczanie faktom tez nie jest najlepszym rozwiazaniem. Ja Ci pisalam, ze masz na FB profil otwarty dla wszystkich i pisalam Ci tez, ze moze nie powinnam sie wtracac ale sie wtracilam. Poza tym pytalam Cie czy Twoj maz wie jaki masz nick i ze piszesz na tym forum. Powiedzialas, ze wie ale on sie Toba juz nie interesuje. Z mojego doswiadczenia wiem, ze czym mniej o nas wie nasz ex tym lepiej dla nas. Ja bym osobiscie nie chciala aby moj ex czytal to forum. Pisze tutaj dla siebie i staram sie byc anonimowa.
Ok teraz zrozumialam zmiane Twojego frontu w pisaniu. Gdybys mi to wczoraj powiedziala nie bylo by tego pisania. I masz w zupelnosci racje, ze ufasz tylko sobie. Nigdy nie mowilam, ze masz mi albo innym ufac.

Anstawia napisał/a:

Ale swój rozumek mam i chyba najwyższy czas zacząć na nim polegać .

O tym wlasnie ciagle pisza dziewczyny na forum, zeby samemu podejmowac decyzje. Wysluchac kogos albo i nie a decyzje naleza do nas. Ze swoich decyzji nie musimy sie tez nikomu tlumaczyc.

Anstawia napisał/a:

Nie pogodziłam się z mężem. Pogodziłam się ze sobą.
Dwa tygodnie w samotności, w byciu sam na sam ze sobą i swoimi myślami sprawiły,że poczułam się znowu dobrze w swojej skórze. Odpuściłam nienawiść na koszt wybaczenia,pogodzenia się. Przez dwa tyg bez analizowania i pisania na forum,bez terapii,poczułam się wolna,nie kontrolowana. Zrozumiałam,że oszukuję siebie na terapii. Staram się być wesoła i pełna energii,podczas gdy jestem smutna i zmęczona. Nie jestem sobą. Po każdej terapii wracam do domu z bólem głowy. Przez dwa tyg, jak byłam zmęczona, to byłam zmęczona, jak wesoła,to wesoła itp. Nie płakałam. Więcej się śmiałam. Przeczytałam książkę Współuzależnienie,która jest dla wszystkich. Książka mnie wzruszyła, może nawet dała wiarę w istnienie Boga.
Nie chcę być rozliczana na forum z tego czy wezmę rozwód 5go lutego,czy 5go wrześniak czy powiem "mąż",czy powiem "psychopata".

Rok 2012 był jednym wielkim bólem głowy. Chcę, żeby rok 2013 był moim rokiem przeżywania emocji. Chcę czuć radość,rozczarowanie,strach,ból,nadzieję,miłość,gniew,smutek,żal.Chcę przeżywać swoje emocje takie jakie są i iść dalej.

Napisze o sobie. Mi zawsze bylo dobrze jak bylam sama. Nie musialam wtedy stanac twarza w twarz z moimi problemami. Ukladalam sobie w marzeniach moj piekny swiat. Nie bylo tam miejsca na ktotnie, problemy itd. I tak sobie zylam zamknieta w sobie. Oj jak mi bylo dobrze. Moj spokojny swiat zostal  zburzony, gdy weszli do niego inni ludzie. Oni nie maja zawsze takie same zdanie co ja, nie podoba im sie to co mi, nie chca tego samego co ja, kloca sie, sa niemili, klamia sad.
Oj zaloba na calego. Staram sie nie zamykac wiecej w swoim swiecie (oczywiscie nie zawsze mi sie to udaje).

14 936

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Moja droga zabko, Ty się dopasowujesz? A jak się to ma do tego co pisałaś o kompromisie?

Pytasz, czy on zawsze był taki. Odpowiadam Ci, że tak, a z czasem jest coraz gorzej.
Przyznam szczerze, chcę iść na łatwiznę. Pogadać z Wami na temat tego szczególnego przypadku. Książki to strata czasu. Mój mąż jest człowiekiem strasznie upartym. Mało kogo jest w stanie posłuchać, a już bynajmniej nie mnie. To ja sama dla siebie chciałabym zrozumieć dlaczego człowiek tak postępuje jak On.

Każdy jest indywidualnym i szczególnym przypadkiem, nie wyłączając z tego nas samych big_smile
Chcesz zrozumieć dlaczego ON tak a nie inaczej postępuje. Rozumiem to, ale ważniejsze jest, dlaczego TY postępujesz tak jak postępujesz smile. Byłaś z nim mimo, że od początku wiedziałaś, że nie pasujecie do siebie. Godziłaś się na mówienie, że jesteś zerem i zerem jest Twoja rodzina. To stwierdzenie nawet dopingowało Cię do działania.
Z Twojego opisu waszego małżeństwa wynika, że Twój mąż nie jest szczęśliwy w tym związku. Wynikać to może z niedopasowania lub zwyczajnie z rysów jego charakteru (narzekanie, niezadowolenie). Już wiesz, że razem nie jest wam fajnie. Wiesz, że oboje nie zmienicie się. CZego więc oczekujesz ?
Cy myślisz, że jak weszłabyś w rolę idealnej żony, jego ideału, szczęśliwa byś była ?
We wcześniejszej wypowiedzi powoływałaś się na wypowiedź znajomego. Znajomy narzekał na żonę, ale bał się, że po rozwodzie z inną mu lepiej nie będzie......wiesz...wydaje mi się, ze on wiedział, że źle mu będzie także samemu ze sobą.....a my już wiemy, że jeśli człowiek znajdzie w sobie miłość do siebie, dopiero wtedy może budować szczęśliwe związki smile. Tak, Twój znajomy nie był w stanie budować jakiegokolwiek szczęśliwego związku i nie partnerka była tego przyczyną, tylko on sad.
Ja też musiałam najpierw "rozpracować" męża i po nitce doszłam do kłębka. Tym kłębkiem okazałam się ja. On jest jaki jest, ale co ze mną ? Dlaczego zgadzałam się na życie jakiego nie akceptowałam (bo nie akceptowałam). Życie w nieudanym związku dla dzieci to tylko wymówka. Tkwimy w tych związkach dla siebie. Pozwoliłam "odciąć sobie nogi"(pozwoliłam się uzależnić finansowo), więc jak miałam stanąć na nogi. Przecież ich nie miałam. Teraz wiem, że wystarczą mi protezy. Na nich też da się chodzić. smile

14 937

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Happyfull,jak nie będziesz używać wykrzykników, inaczej odbiorę Twoje wypowiedzi.
Następnym razem,wiem to na pewno,oleję Twoje krzykliwe wypowiedzi. Bo później i tak zaprzeczysz wszystkiemu.
Mój pierwszy post w tym roku dotyczył mojego strachu przed ludźmi. Nie zamierzam pokonywać tego strachu rzucając się w tłum. Zdaję sobie sprawę co sprawia mi ból i chcę czuć ten lęk i strach. To jest właśnie moje "odpuszczenie sobie". Boję się ludzi i przez to żyje mi się łatwiej. Wierzę,że przyjdzie czas,że ten lęk minie. Wierzę,że terapia mi w tym pomoże.

14 938

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Cześć drogie Kobietki!

Przepięknie zaśnieżyło smile Jakoś tak czyściej i klarowniej dookoła, choćby na chwilkę (plusowa temperatura) smile

Witam smile
U mnie za oknem wiosna smile
Od razu inny nastrój jak słonko na niebie...tak jakoś optymistycznie się zrobiło smile

14 939

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawia
Jak ja Ci zazdroszczę, że Ty wiesz, jaka jesteś smile
Bo ja to nie wiem nawet, kiedy by można było mnie o fałszywość posądzać. O mnie mówią "roztrzepana", "zwariowana", czasem nawet że szalona jestem - bo nigdy nie wiadomo, z czym wystrzelę i jak zareaguję, co powiem, co wybiorę... No się nie dziwię smile
I kurczę - nie mam żadnych pasji.... takich wiesz, niezależnych od sytuacji... I to też problem, bo ja tę pustkę w sobie (bo nie mam nic dla siebie) ogarniam tym co teraz i na chwilkę. A to mi nie daje satysfakcji. W życiu potrzebna jest pasja, która daje przyjemność, umożliwia skupienie się i zajęcie się po prostu sobą smile Znaczy mam zainteresowania, ale takie, co to niestety nie w kazdym momencie można realizować, zawsze to można  ich realizację planować wink Nie - szydełkować nie będę! wink Tego typu zajęć nie lubię smile

Zastanawiam się, jak zacząć to całe życie od początku i jak poszukać siebie... Skoro u mnie lubienie czegoś i nie lubienie zależy od stanu emocjonalnego... A z uspokojeniem się to nie tak, żeby klasnąć w dłonie i już.

14 940 Ostatnio edytowany przez cachmir (2013-01-09 10:56:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzień Dobry Babeczki

Wszystkim Wam udanego i spokojnego dnia życzę !

14 941

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Tak nawiasem ciekawa jestem jak radza sobie wlasnie ludzie bedacy w zwiazkach z obcokrajowcami .W sytuacjach wizyt rodzinnych itp: ,tymbardziej ze moi rodzice to gadluly , tak samo jak u Ciebie  tata to pewnie na kurs pojdzie ,mama sie bedzie zle czula.

Pati ja jestem i bylam w zwiazkach z obcokrajowcami. Moje doswiadczenia:
1. Jezeli partner chce komunikacji to nawet nogami i rekami sie dogada. Poza tym sa slowniki i google, co prawda troche smiesznie tlumaczy ale mozna usiasc przed komputerem albo jak masz  smartphon wpisac co chcesz powiedziec.
2. Tylko pierwsze dni sa "trudne" dla rodzicow. Boja sie a moze jak moi stroche wstydza, ze nie potrafia sie porozumiec w obcym jezyku. Jezeli polubia Twojego partnera i on ich polubi to pojdzie jak po masle.
3. Dobrze jest zrobic taka podreczna liste ze slowkami po polsku by mial w razie jak Ciebie nie bedzie i pana googla smile

Duzo zalezy od osobowosci partnera i "otwartosci" naszych rodzicow. Jezeli "wpadna " sobie w oko to po kilku dniach dogadaja sie bez jezyka.

14 942

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Zastanawiam się, jak zacząć to całe życie od początku i jak poszukać siebie... Skoro u mnie lubienie czegoś i nie lubienie zależy od stanu emocjonalnego... A z uspokojeniem się to nie tak, żeby klasnąć w dłonie i już.

Zabka moze sie myle ale wydaje mi sie, ze zaczelas juz od poczatku i szukasz siebie. Nie od razu Rzym zbudowano. Nic na sile. Tak samo z pasja. Znajdziesz jak nie bedziesz na sile szukac. Na razie moze sprobuj tego co do tej pory nie znasz, moze sie spodoba. Ja zaczelam probowac i pasji na razie jeszcze nie znalzlam ale np. umiem jedzic na snowbordzie (zlamanie tez zaliczone), bylam na kursie wloskiego w Rzymie (co prawda duzo sie nie nauczylam ale bawilam sie wysmienicie), chodze na yoge (co prawda nieregularnie), uwielbiam podrozowac (obecne 2 lata raczej tylko okolice i wyjazdy rowerem, z braku kasy), uwielbiam teatr, muzea, wystawy, kino, koncerty (szczegolnie na swiezym powietrzu), biblioteki (w Nowym Yorku bylam w tej "slynnej" z sex and the city), marze o wlasnym B&B (brak kasy chociaz 100 milionow pomyslow jak powinien wygladac), nawet zaczelam troche gotowac i robic ciasta (nie lubilam sie babrac wgarach wiecej niz 20 min),
sadze kwiatki na balkonie i maze o ogrodku (wczesniej smialam sie z moich rodzicow, ze sie babrza w ziemi),
spaceruje sama i uwielbiam siedziec sama w kawiarnii i czytac gazety i jeszcze troche ale na razie nie pamietam.
Ale to wszytko to jest tez zwiazane z moim nastrojem. Moze to nie takie zle nie miec pasji a wiedziec co sie lubi aby poprawic sobie nastroj?

14 943 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-01-09 11:38:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Magnolio "śledzisz" Anstawię na FB ? yikes

14 944

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Zastanawiam się, jak zacząć to całe życie od początku i jak poszukać siebie... Skoro u mnie lubienie czegoś i nie lubienie zależy od stanu emocjonalnego... A z uspokojeniem się to nie tak, żeby klasnąć w dłonie i już.

Zabka moze sie myle ale wydaje mi sie, ze zaczelas juz od poczatku i szukasz siebie. Nie od razu Rzym zbudowano. Nic na sile. Tak samo z pasja. Znajdziesz jak nie bedziesz na sile szukac. Na razie moze sprobuj tego co do tej pory nie znasz, moze sie spodoba. Ja zaczelam probowac i pasji na razie jeszcze nie znalzlam ale np. umiem jedzic na snowbordzie (zlamanie tez zaliczone), bylam na kursie wloskiego w Rzymie (co prawda duzo sie nie nauczylam ale bawilam sie wysmienicie), chodze na yoge (co prawda nieregularnie), uwielbiam podrozowac (obecne 2 lata raczej tylko okolice i wyjazdy rowerem, z braku kasy), uwielbiam teatr, muzea, wystawy, kino, koncerty (szczegolnie na swiezym powietrzu), biblioteki (w Nowym Yorku bylam w tej "slynnej" z sex and the city), marze o wlasnym B&B (brak kasy chociaz 100 milionow pomyslow jak powinien wygladac), nawet zaczelam troche gotowac i robic ciasta (nie lubilam sie babrac wgarach wiecej niz 20 min),
sadze kwiatki na balkonie i maze o ogrodku (wczesniej smialam sie z moich rodzicow, ze sie babrza w ziemi),
spaceruje sama i uwielbiam siedziec sama w kawiarnii i czytac gazety i jeszcze troche ale na razie nie pamietam.
Ale to wszytko to jest tez zwiazane z moim nastrojem. Moze to nie takie zle nie miec pasji a wiedziec co sie lubi aby poprawic sobie nastroj?

Wiesz, tak, zgadza się, od początku zaczęłam szukać, nawet wiem, co nie powinno stać się moją pasją w celu zabicia pustki wink smile Będę próbować - bo z wszystkiego, to ja naprawdę lubię wiedzieć, dlaczego czegoś nie lubię i czemu coś mi się nie podoba smile

14 945

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Magnolio "śledzisz" Anstawię na FS ? yikes

Nie sledze. Kiedys napisala, ze pod jej Nickiem mozna ja znalesc w internecie. Wpisalam jej nick i znalazlam jej blog. Ten blog jest widoczny w jej profilu dla wszystkich na FB. Co mi spontanicznie przyszlo do glowy to jej o tym powiedziec. Bo jezeli jej ex zna jej nick to latwo moze ja tez znalesc. Napisalam jej, ze moze nie powinnam sie wtracac ale sie wtracilam. Moj blad.
Czemu mialabym ja sledzic? Wszystkim dziewczynom bym radzila o ile moge, aby nie dawaly swoich nikow ani innych detali swoim ex. Ale to tylko moje zdanie. Kazdy zrobi jak uwaza.

14 946 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-09 11:54:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Zastanawiam się, jak zacząć to całe życie od początku i jak poszukać siebie... Skoro u mnie lubienie czegoś i nie lubienie zależy od stanu emocjonalnego... A z uspokojeniem się to nie tak, żeby klasnąć w dłonie i już.

Zabka moze sie myle ale wydaje mi sie, ze zaczelas juz od poczatku i szukasz siebie. Nie od razu Rzym zbudowano. Nic na sile. Tak samo z pasja. Znajdziesz jak nie bedziesz na sile szukac. Na razie moze sprobuj tego co do tej pory nie znasz, moze sie spodoba. Ja zaczelam probowac i pasji na razie jeszcze nie znalzlam ale np. umiem jedzic na snowbordzie (zlamanie tez zaliczone), bylam na kursie wloskiego w Rzymie (co prawda duzo sie nie nauczylam ale bawilam sie wysmienicie), chodze na yoge (co prawda nieregularnie), uwielbiam podrozowac (obecne 2 lata raczej tylko okolice i wyjazdy rowerem, z braku kasy), uwielbiam teatr, muzea, wystawy, kino, koncerty (szczegolnie na swiezym powietrzu), biblioteki (w Nowym Yorku bylam w tej "slynnej" z sex and the city), marze o wlasnym B&B (brak kasy chociaz 100 milionow pomyslow jak powinien wygladac), nawet zaczelam troche gotowac i robic ciasta (nie lubilam sie babrac wgarach wiecej niz 20 min),
sadze kwiatki na balkonie i maze o ogrodku (wczesniej smialam sie z moich rodzicow, ze sie babrza w ziemi),
spaceruje sama i uwielbiam siedziec sama w kawiarnii i czytac gazety i jeszcze troche ale na razie nie pamietam.
Ale to wszytko to jest tez zwiazane z moim nastrojem. Moze to nie takie zle nie miec pasji a wiedziec co sie lubi aby poprawic sobie nastroj?

Wiesz, tak, zgadza się, od początku zaczęłam szukać, nawet wiem, co nie powinno stać się moją pasją w celu zabicia pustki wink smile Będę próbować - bo z wszystkiego, to ja naprawdę lubię wiedzieć, dlaczego czegoś nie lubię i czemu coś mi się nie podoba smile

A mi jest latwiej do tej pory powiedziec co nie lubie. Lista jest dluzsza od tej co lubie.

14 947

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kolejny miesiąc i kolejne rozmowy z eksem. Nie ma pieniędzy, no po prostu nie ma i nie muszę mu przypominać, że ma dzieci big_smile
Wczoraj rozmawiałam też z jego partnerką. Alimenty to nie jej sprawa. O nie ! alimenty to też jej sprawa, moralna sprawa przede wszystkim. Pozwala przecież aby wydawał pieniądze na jej rodzinę....
Pożyczyć ma, by mi zapłacić....tak właśnie wyglądało moje całe życie. Wydawał bez opamiętania, bez sensu jak miał. Nigdy nie odłożył nawet złotówki i nie pomyślał co będzie jutro czy za tydzień. Pieniądze to nie problem - to jego ulubione powiedzenie. Właśnie problem eksa to między innymi pieniądze. Ten jego problem jest i zawsze był moim problemem sad
Jestem zła, ale ta złość jest dobra. Ona nie pozwala mi wpaść w dołek i zagrzebać się w nim smile

14 948

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Magnolio "śledzisz" Anstawię na FS ? yikes

Nie sledze. Kiedys napisala, ze pod jej Nickiem mozna ja znalesc w internecie. Wpisalam jej nick i znalazlam jej blog. Ten blog jest widoczny w jej profilu dla wszystkich na FB. Co mi spontanicznie przyszlo do glowy to jej o tym powiedziec. Bo jezeli jej ex zna jej nick to latwo moze ja tez znalesc. Napisalam jej, ze moze nie powinnam sie wtracac ale sie wtracilam. Moj blad.
Czemu mialabym ja sledzic? Wszystkim dziewczynom bym radzila o ile moge, aby nie dawaly swoich nikow ani innych detali swoim ex. Ale to tylko moje zdanie. Kazdy zrobi jak uwaza.

Odebrałam Twojego maila jako zagrożenie, nie jako "pomoc".
Standardowa reakcja. Byle tylko odrzucić od siebie ludzi, byle nie pozwolić im się zbliżyć.
Osobiste maile mnie przerazają, bo może ktoś zechce się do mnie zblizyć?
Mogła to poczuć niejedna osoba, która do mnie napisała maila. Jednej dziewczynie odpisałam,że nie chcę się z nią spotkać.
Napisaam wcześniej, że rozumiem, że chcesz mi w ten sposób pomóc. Strach, paniczny strach, mnie poniósł...
Czy ktoś to rozumie?

14 949

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Magnolio "śledzisz" Anstawię na FS ? yikes

Nie sledze. Kiedys napisala, ze pod jej Nickiem mozna ja znalesc w internecie. Wpisalam jej nick i znalazlam jej blog. Ten blog jest widoczny w jej profilu dla wszystkich na FB. Co mi spontanicznie przyszlo do glowy to jej o tym powiedziec. Bo jezeli jej ex zna jej nick to latwo moze ja tez znalesc. Napisalam jej, ze moze nie powinnam sie wtracac ale sie wtracilam. Moj blad.
Czemu mialabym ja sledzic? Wszystkim dziewczynom bym radzila o ile moge, aby nie dawaly swoich nikow ani innych detali swoim ex. Ale to tylko moje zdanie. Kazdy zrobi jak uwaza.

Odebrałam Twojego maila jako zagrożenie, nie jako "pomoc".
Standardowa reakcja. Byle tylko odrzucić od siebie ludzi, byle nie pozwolić im się zbliżyć.
Osobiste maile mnie przerazają, bo może ktoś zechce się do mnie zblizyć?
Mogła to poczuć niejedna osoba, która do mnie napisała maila. Jednej dziewczynie odpisałam,że nie chcę się z nią spotkać.
Napisaam wcześniej, że rozumiem, że chcesz mi w ten sposób pomóc. Strach, paniczny strach, mnie poniósł...
Czy ktoś to rozumie?

Anstawio Ty pierwsza do mnie napisalas i dlatego "pozwolilam" sobie sie wtracic. Dobrze, ze napisalas o swoim strachu. Wydawalo mi sie, ze tym co pisze moge pomoc co nie znaczy, ze to prawda.
Nie wiem czy ja Ciebie rozumie ale ja mialam tak, ze balam sie bliskosci innych, bo po blizszym poznaniu mogliby "odkryc" moje niedoskonalosci. Otwieralam sie ludziom, ktorzy to wykorzystywali. Na terapii uslyszalam, ze otaczam sie zawsze nieodpowiednimi ludzmi i mowie im za duzo a potem zostaje skrzywdzona. Przestalam mowic, odcielam sie od nieodpowiednich ludzi. Problem w tym, ze trudno mi bylo zyc. Ale to chyba taki etap. Mr. Julian mowil mi, ze pogryzl mnie pies a po pogryzieniu to nawet szczeniaczka sie boimy.

14 950

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Magnolio "śledzisz" Anstawię na FS ? yikes

Nie sledze. Kiedys napisala, ze pod jej Nickiem mozna ja znalesc w internecie. Wpisalam jej nick i znalazlam jej blog. Ten blog jest widoczny w jej profilu dla wszystkich na FB. Co mi spontanicznie przyszlo do glowy to jej o tym powiedziec. Bo jezeli jej ex zna jej nick to latwo moze ja tez znalesc. Napisalam jej, ze moze nie powinnam sie wtracac ale sie wtracilam. Moj blad.
Czemu mialabym ja sledzic? Wszystkim dziewczynom bym radzila o ile moge, aby nie dawaly swoich nikow ani innych detali swoim ex. Ale to tylko moje zdanie. Kazdy zrobi jak uwaza.

Odebrałam Twojego maila jako zagrożenie, nie jako "pomoc".
Standardowa reakcja. Byle tylko odrzucić od siebie ludzi, byle nie pozwolić im się zbliżyć.
Osobiste maile mnie przerazają, bo może ktoś zechce się do mnie zblizyć?
Mogła to poczuć niejedna osoba, która do mnie napisała maila. Jednej dziewczynie odpisałam,że nie chcę się z nią spotkać.
Napisaam wcześniej, że rozumiem, że chcesz mi w ten sposób pomóc. Strach, paniczny strach, mnie poniósł...
Czy ktoś to rozumie?

Nie rozumiem Anstawio Twojego strachu przed światem a to ludzie tworzą przecież ten świat.
Ja ludzi kocham smile
Nie oczekuje od nich niczego.
Świadoma jestem, że moje sprawy innych nie interesują i nie zadręczam ich swoimi opowieściami/spowiedziami czy "mądrościami" życiowymi big_smile. "Bawię" się ich towarzystwem i w ich towarzystwie. Oczywiście milej spędza mi sie czas z ludźmi uśmiechniętymi, ale umiem też sprawić aby inni uśmiechali się.
A może boisz się pokazać innym prawdziwą siebie ?
Może nie lubisz siebie takiej jaka jesteś i boisz sie odrzucenia innych ?

Posty [ 14 886 do 14 950 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 228 229 230 231 232 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026