netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 858 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 227 228 229 230 231 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 821 do 14 885 z 26 310 ]

14 821

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Witajcie kochane kobietki !!
Wszystkiego Dobrego w nowym roku .
Mam sporo zaleglosci ,ale tez sporo sie wydarzylo w moim zyciu .
Jestem zakochana i szczesliwa ,spotkalam nieziemskiego faceta ,czyli iskierka wiary w mezszczyzn zostala zasiana
Pozdrawiam

Gratuluję Ci Pati i bardzo się cieszę, że możesz (bo umiesz) stworzyć zdrowy i fajny związek. Baw się dobrze smile

14 822

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

A ja sie tak ostatnio zastanawialam czy ja to przypadkiem karaluchem nie jestem?
Czasami zachowuje sie jak moj byly karaluch. To moze bunt, ze kiedys bylam taka glupia a teraz to nawet dla sportu "przeciwstawiam sie".
Czasami sama ze soba juz nie moge wytrzymac. Czym wiecej wiem tym glupsza jestem. Juz nawet nie potrafie z nikim bez analizowania pogadac. Cos tam zawsze analizuje i etykietki przyczepiam. Nie wiem jak psycholog moze normalnie zyc?

Happy, taki etap - wydaje mi się. Pewnie, że moje nasiadówy z psiapsiółą zazwyczaj kończą się jakąś tam analizą, ale mniemam, iż po 5-6 godzinach kłapania o wszystkim i do tego dojść musi smile Gadamy o wszystkim i niczym, więc i taki temat włazi. Zanim człowiek nie nauczy się pewnych mechanizmów reagowania, to musi pamiętać, że należy poanalizować wink Wiesz, ja też "przytruwam" często. Ale czuję to, więc staram się czasem nawet na przekór swoim chęciom posłuchać i pogadać o duperelach, których przeanalizować się nie da wink Postanowiłam, że nie będę analizować przyjaciół, chyba, że poproszą smile Ale o życiu chętnie sobie pogadam. O o moim zdaniu na ten temat. Moje zdanie to nie analiza smile Mam prawo, a wręcz obowiązek je mieć. Żeby wiedzieć i pamiętać, jaka jestem smile Może więcz troszkę wobec siebie przesadzasz?

14 823

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pati
Powodzenia i "złotego środka" wink

14 824

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Happyfull napisał/a:

A ja sie zdecydowalam byc z kims a zachowuje sie dokladnie jak "Zazdrosc" dlatego taka bylam ciekawska smile

buuuuu
jednak nie czytałaś ze zrozumieniem sad
....nieważne, ważne, że wiesz na jej przykładzie jak zachowuje się kkzb tongue

Ja tak nie mam. Zdecydowanie tak nie mam. Nie manipuluję, nie muszę być nr. 1, ale ja nie kocham.....z może jak kochać będę to też stanę się ślepa i zaborcza sad
Dzisiaj kiepsko się czuję. Bierze mnie choróbsko w swoje szpony. Przespałam pół dnia. W snach pojawiał się eks, był jednak tym dobrym i kochającym mężem. Pojawiła się też tęsknota za nim. Na szczęście majaki zniknęły smile .
Pogoda pod psem, nastrój również (chyba te sny źle na mnie podziałały) sad.
Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej smile

Zofiu a co tutaj nie rozumiec?
Toz to walka ze soba na cale zycie:( Latwo nie jest sad.
A  ja sie bronilam przed uczuciem!!!! Nie wiem co to luzny zwiazek, bo nigdy takiego nie mialam. Ale na koncu takiego zwiazku jedna osoba jest nieszczesliwa sad.
A ja Ci powiem od siebie: Nikt juz nie bedzie ci w zyciu takich "jazd hormonalnych" fundowal jak karaluch. Kazdy "normalny facet" bedzie niestety juz za "nudny".
Mowmy sobie co chcemy ale te "jazdy" to bylo "to"!!!
Zreszta kazdy fecet, ktory zjawi sie po karaluchu "dostanie" za karalucha tongue.
Mi sie tez karaluch sni i lapie sie nawet na tym, ze nawet czasami "dobrze o nim mowie".

Eeeee, nie rozumiem, mówię szczerze....
Jakie "to było to!!!!"??????

Eeeeee? Następny "nudny"?  A może po prostu emocje, jakie się pojawią - będą ze wszech miar pozytywne? I nie będzie wiecznej sinusoidy - dół, góra, dół, góra?
Było takie powiedzonko na pytanie "co u Ciebie". Brzmiało: "chu......., ale stabilnie".
Ja chcę "stabilnie, ale nie chu...." wink

14 825 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-01-04 10:24:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:

Zofiu a co tutaj nie rozumiec?
Toz to walka ze soba na cale zycie:( Latwo nie jest sad.
A  ja sie bronilam przed uczuciem!!!! Nie wiem co to luzny zwiazek, bo nigdy takiego nie mialam. Ale na koncu takiego zwiazku jedna osoba jest nieszczesliwa sad.
A ja Ci powiem od siebie: Nikt juz nie bedzie ci w zyciu takich "jazd hormonalnych" fundowal jak karaluch. Kazdy "normalny facet" bedzie niestety juz za "nudny".
Mowmy sobie co chcemy ale te "jazdy" to bylo "to"!!!
Zreszta kazdy fecet, ktory zjawi sie po karaluchu "dostanie" za karalucha tongue.
Mi sie tez karaluch sni i lapie sie nawet na tym, ze nawet czasami "dobrze o nim mowie".

Luźny związek to taki układ bez oczekiwań. Nikt nikogo nie chce zmieniać, nic się nie wymaga, nie oczekuje. Jest to bardziej przyjaźń. Ot, dwoje poharatanych ludzi próbuje zrozumieć płeć przeciwną . Nikt nie stara się być lepszy niż jest. Możemy śmiało mówić sobie co nas w płci przeciwnej rani, nie podoba się i tłumaczymy dlaczego inni tak się zachowują. Tak jak pisałam, jest to taka dwuosobowa grupa wsparcia. Nie ma w tym układzie uwodzenia, czarowania. Seks w takim układzie jest też układem.

Zdecydowanie nie lubię nudnych facetów sad
Zdecydowanie kręcą mnie Ci charyzmatyczni.
Wiem jednak, że najpierw ich charyzma kręci, a potem powala sad
Czy brakuje mi tej charyzmy ? i tak i nie !
Oczywiście nikt nie jest tak czarujący jak oni, nikt tak nie rani jak oni.
Świadoma jestem konsekwencji bycia z taką osobą, więc wiać zawczasu od niej będę. I uwaga ! wśród kobit również są karaluchy !

Tak kochana, te jazdy to było to. Ja nigdy z mężem się nie nudziłam. Zawsze dostarczał i rozrywki, i wrażeń. Z biegiem lat rozrywka była dla niego zarezerwowana a dla mnie wrażenia i to te mocne big_smile. Spać i żyć mi nie dawały big_smile
Czy inny może "oberwać" za karalucha ? Początkowo miałam awersję do mężczyzn....to nawet nie była awersja, raczej świadomość, że jest wśród nich wielu charakteropatów. Początkowo próbowałam doszukiwać się w mężczyznach tych cech.....szybko i bezpowrotnie mi to przeszło smile  Tak było, ale to przeszłość smile
  Nie, zdecydowanie nie mam zamiaru nikogo karać. Nie potrzebna mi zemsta. Potrzebna mi i to bardzo, sprawiedliwość. Eks za wszystko co nabroił powinien sam płacić. Powinien też zgodnie z literą prawa wywiązywać się z zobowiązania wobec mnie i dzieci. Niczego więcej od niego nie chcę.
Wiem też, że kolejnych napotkanych na swej drodze charakteropatów nie rozpoznam. Nie mają oni niestety wyrytych na czole napisów. Wiem, że to ludzie kameleony i są tacy, jak my chcemy żeby byli. Wiem też, że nazywać będę wszystko po imieniu, nie będzie żadnych usprawiedliwiań czy taryfy ulgowej. Wiem też, że lepiej uciec za wcześnie, jak za późno  big_smile. Będę czujna i rozsądna a przynajmniej taka chciałabym być smile Wiem też, że muszę świat traktować mniej poważnie smile, tak lekko z przymrużeniem oka smile

14 826

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
skorpionica napisał/a:

Mam jeszcze problem z dyktafonem - przy włączaniu nagrywania robi piii- nie wiem jeszcze jak mam to wyłączyć- żeby,, siedział" cicho. Instrukcja tylko do odczytania na kompie- więc znowu ograniczenie czasowe, ale dam radę, nauczę się.

Napisz jaki to dyktafon. Może wspólnie uda się zaradzić temu problemowi.

Mój model dyktafonu to;
SONY ICD-UX522   może coś poradzicie bo ja dzisiaj znowu zalatana, a popołudniu nie będę mogła, ale może włączę go w łazience i podejdę do niego i zacznę rozmowę..

Dziewczyny tyle dla mnie robicie- wspieracie ,doradzacie, a ja tylko piszę o sobie. Myślę, że jak nabiorę sił to to się zmieni, bo jak i kogo mogę wesprzeć, dodać sił..? skoro sama jestem słaba i chodzę z podkulonym ogonem.

Są już we mnie małe zmiany, zaczęłam walkę o siebie. Po poprzednim pobiciu ( po 2 dniach spałam już z mężem w jednym łóżku bo przyniósł kwiaty,przeprosił, przytulił). Wtedy nie odbierałam tego jak coś nienormalnego- znałam to z dzieciństwa, miałam żal do niego ,ale nic z tym nie zrobiłam.
  Tym razem wyprowadziłam się z sypialni na stałe-trochę chyba go to dziwi bo to coś nowego, widzi też moją zmianę zachowania względem niego i dzieci( z dziećmi na lepsze).
Wczoraj zapytałam go dlaczego mi to zrobił...? i wiecie co odp. ,ze on akurat tego nie pamięta ,żeby mnie szarpał, popychał itp, że pamięta tylko ,że mnie wyzywał, że ma dziurę w pamięci ( nie był pijany tylko wstawiony - pokazałam mu sińce, a on zapytał TO NAPRAWDĘ JA CI TO ZROBIŁEM..?- nie kurka sama się pobiłam ,sama rzucałam się na ściany po to ,żeby mnie bolało, żeby nabić sobie kilka siniaków i też sama waliłam głową o blat żeby miec guzy i krwiaki- a co ...?taka ze mnie masochistka !!! Żenada.
  Dzisiaj obdukcja, sińce są znacznie większe niż we wtorek, no i fajnie będzie więcej opisu...

14 827

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
skorpionica napisał/a:
zofia282 napisał/a:
skorpionica napisał/a:

Mam jeszcze problem z dyktafonem - przy włączaniu nagrywania robi piii- nie wiem jeszcze jak mam to wyłączyć- żeby,, siedział" cicho. Instrukcja tylko do odczytania na kompie- więc znowu ograniczenie czasowe, ale dam radę, nauczę się.

Napisz jaki to dyktafon. Może wspólnie uda się zaradzić temu problemowi.

Mój model dyktafonu to;
SONY ICD-UX522   może coś poradzicie bo ja dzisiaj znowu zalatana, a popołudniu nie będę mogła, ale może włączę go w łazience i podejdę do niego i zacznę rozmowę..

Dziewczyny tyle dla mnie robicie- wspieracie ,doradzacie, a ja tylko piszę o sobie. Myślę, że jak nabiorę sił to to się zmieni, bo jak i kogo mogę wesprzeć, dodać sił..? skoro sama jestem słaba i chodzę z podkulonym ogonem.

Są już we mnie małe zmiany, zaczęłam walkę o siebie. Po poprzednim pobiciu ( po 2 dniach spałam już z mężem w jednym łóżku bo przyniósł kwiaty,przeprosił, przytulił). Wtedy nie odbierałam tego jak coś nienormalnego- znałam to z dzieciństwa, miałam żal do niego ,ale nic z tym nie zrobiłam.
  Tym razem wyprowadziłam się z sypialni na stałe-trochę chyba go to dziwi bo to coś nowego, widzi też moją zmianę zachowania względem niego i dzieci( z dziećmi na lepsze).
Wczoraj zapytałam go dlaczego mi to zrobił...? i wiecie co odp. ,ze on akurat tego nie pamięta ,żeby mnie szarpał, popychał itp, że pamięta tylko ,że mnie wyzywał, że ma dziurę w pamięci ( nie był pijany tylko wstawiony - pokazałam mu sińce, a on zapytał TO NAPRAWDĘ JA CI TO ZROBIŁEM..?- nie kurka sama się pobiłam ,sama rzucałam się na ściany po to ,żeby mnie bolało, żeby nabić sobie kilka siniaków i też sama waliłam głową o blat żeby miec guzy i krwiaki- a co ...?taka ze mnie masochistka !!! Żenada.
  Dzisiaj obdukcja, sińce są znacznie większe niż we wtorek, no i fajnie będzie więcej opisu...

Kochana nikt nie żąda i nie domaga się od Ciebie wsparcia - spokojnie smile. To Ty go potrzebujesz i wiem jak to jest na początku, bo sama wczołgiwałam się na to forum i zwyczajnie nie UMIAŁAM wspierać innych. Sama potrzebowałam pomocy i dziękuję Bogu, że ją dostałam.
Chcesz wiedzieć dlaczego Ci to zrobił ....bo zupa była za słona sad Jak myślisz dlaczego dorośli ludzie podnoszą rękę na dzieci, współmałżonków, matki, ojców, kolegów ?
Mój eks tak jak i Twój, przechodził po różnych ekscesach do porządku dziennego lub nie pamiętał....a my na to pozwalamy. Oni wiedzą, że mają nasze przyzwolenie, wiedzą, że boimy się.....
Wieczorkiem poproszę dzieci o "przerobienie" instrukcji dyktafonu.
Trzymaj się kochana smile

14 828

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Wiem jednak, że najpierw ich charyzma kręci, a potem powala sad

A żesz właśnie.
Coś jakby - jeśli czymś się zauroczyłaś, to baczniej się przyjrzyj, czym to zaowocuje....?

14 829

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
skorpionica napisał/a:

(...), a ja tylko piszę o sobie. Myślę, że jak nabiorę sił to to się zmieni, bo jak i kogo mogę wesprzeć, dodać sił..? skoro sama jestem słaba i chodzę z podkulonym ogonem.

(...) Wczoraj zapytałam go dlaczego mi to zrobił...? i wiecie co odp. ,ze on akurat tego nie pamięta ,żeby mnie szarpał, popychał itp, że pamięta tylko ,że mnie wyzywał, że ma dziurę w pamięci ( nie był pijany tylko wstawiony - pokazałam mu sińce, a on zapytał TO NAPRAWDĘ JA CI TO ZROBIŁEM..?

Po pierwsze - Skorpionico, na wszystko przyjdzie czas. Nauczmy się nie mieć żalu, że potrzebujemy wsparcia i rady, nauczmy się nie czuć winne, że oddychamy wink Spokojnie smile

Po drugie - akurat się ne dziwię, bo jak tu się potem w sądzie przyznać, iż zdaje sobie sprawę z własnych czynów. Przecież "zbrodnie w afekcie" dostają niższą miarkę kary.... Przecież to znou jeżdżenie Ci po głowie - to nie on, to akurat alkohol zrobił. Wiesz, za jakis czas słona zupa by to zrobiła. Ale Ty to już wiesz smile

Głupie, głupie tłumaczenia. Zawsze jest "coś", a nie my "sami zrobiliśmy, bo chcieliśmy"... Nawet nie można tego nazwać dziecinadą i niedojrzałością...

14 830

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Wiem jednak, że najpierw ich charyzma kręci, a potem powala sad

A żesz właśnie.
Coś jakby - jeśli czymś się zauroczyłaś, to baczniej się przyjrzyj, czym to zaowocuje....?

hm  smile  hm smile  hm smile wiesz zabko, ciężko jest komuś wytłumaczyć na czym polega "urok" psychopaty i co za sobą to niesie.
Tak czy inaczej, on wie czego oczekujesz od mężczyzny i dokładnie taki się staje. Każda z nas ma pewien wzorzec i on właśnie takim wzorem jest. Daje Ci to, czego inni dać nie potrafią. Patrzysz na niego z zachwytem w oczach. On z czasem zaczyna być "sobą", ale nadal dba o zachwyt w twoich oczach. Kiedy ma już pewność ciebie, przestaje się liczyć z tobą. Rozkoszuje się wtedy strachem w twoich oczach, który pojawia się coraz częściej. Strach i nierozumienie sytuacji. Z biegiem czasu dużą cenę płacisz za bycie z tą osobą. 
Jeśli czymś się zauroczyłaś to zwracaj uwagę na czyny, nie słowa. Zwykły drań próbuje wmówić ci, że jest dobrym człowiekiem i w wielu przypadkach udaje mu się t9o znakomicie.

14 831 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2013-01-04 13:02:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Głupie, głupie tłumaczenia. Zawsze jest "coś", a nie my "sami zrobiliśmy, bo chcieliśmy"... Nawet nie można tego nazwać dziecinadą i niedojrzałością...

Tak.....my.....my nie mamy problemu  z wzięciem winy za swoje postępowanie. My potrafimy wziąć nawet winę za postępowanie partnera :(.
Pełno jest jednak ludzi, którzy zawczasu krzyczą, "to nie moja wina".
Nawet dzieci, które pobiły się nie warto pytać, który zaczął (którego wina), bo każdy będzie mówił, "to nie ja, to on".
Znacie to przecież z własnego podwórka.
Nieważne kto zaczął, ważne, że ktoś jest pokrzywdzony !!!
Nieważne, za co podniósł rękę mąż skorpionicy, ważne, że ona jest UPOKORZONA I OBOLAŁA.
Każde tłumaczenie będzie głupie, bo nie można UPOKARZAĆ.
Są dwie możliwości :
-jej mąż ma problemy ze sobą - rajcuje go poniżanie żony
-jej mąż ma problemy ze sobą i nie umie zachować się odpowiedzialnie i w cywilizowany sposób. Nie umie też rozmawiać.
Tak czy inaczej w każdym przypadku ona pozwoliła mu na takie zachowania i to jest właśnie ten jej grzech :(

14 832

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wczoraj trafiłam na twórczość Cejzika. Wpadł mi w oko i w ucho jeden z jego utworów smile

http://www.youtube.com/watch?v=J3yYoqRwZd8

14 833

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dołanczam sie,
Po ponad 10 latach zwiazku,usiluje stanac na nogi...
Ciezko...
Jesli ktos mialby ochoe porozmawiac to moj numer gg 45049875

14 834

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
dziewczynapoprzejsciach napisał/a:

Dołanczam sie,
Po ponad 10 latach zwiazku,usiluje stanac na nogi...
Ciezko...
Jesli ktos mialby ochoe porozmawiac to moj numer gg 45049875

Pisz, będzie Ci łatwiej smile

14 835

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Nieważne kto zaczął, ważne, że ktoś jest pokrzywdzony !!!

Tak czy inaczej w każdym przypadku "ona" pozwoliła mu na takie zachowania i to jest właśnie ten jej grzech sad

No właśnie - tego się muszę trzymać, że to ja mam nie dopuścić do czyjegoś usprawiedliwiania się - tak się stało, jakoś tak wyszło, to nie moja wina.
Czuć, rozumieć, widzieć, słyszeć, rozumieć co faktycznie dzieje się wokół. Reagować niezwłocznie, nie brać na wstrzymanie.
Nie pozwalać i nie zgadzać się.

Każdego dnia człowiek doświadcza tak wielu sytuacji, po których widzi, że tego czy tamtego jeszcze nie umie. Ale choć sobie uświadamiai zaczyna z tym się mierzyć i uczyć normalnego, uczciwgo postępowania wobec siebie smile

Rany, znowu mi dzisiaj ktoś powiedział, że jak fajnie, że "wróciłam do siebie", że znowu zaczynam być taka wesoła i uśmiechnięta, że żartuję, miewam plany (choć niezbyt odległe w czasie wink ), nie wzruszam ramionami i znowu zaczyna się innym chcieć przebywać w moim towarzystwie smile Już nie ciągnę wszystkich w dół (dorównując "eksiowi" w ponurym spojrzeniu na życie i niechciejstwie) smile

Jakoś się lżej zaczyna oddychać smile
Własnym oddechem, nie czyimś przetrawionym, bezużytecznym już po wydechu powietrzem smile

Ale spoko - bez euforii, bez wpadania w samozachwyt, sinusoida mi jest niepotrzebna. Stabilnie krok za kroczkiem do przodu smile

14 836 Ostatnio edytowany przez pati31 (2013-01-04 17:52:27)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziekuje kochane dziewczynki ,moje towarzyszki ,kiedy szukalam swojej drogi ..............wyjscia.
Dziekuje ze dostalam niezlego koopaaaaaaaaa ze znalazlam sie w zupelnie innym miejscu..........
Moj nowy pan ,jest podobny do mnie , mamy duzo wspolnego .
Poznal juz moich synow i o dziwo lubi ich ,.widac ze niezlaezy mu na mojej doooopie tylko na fajnym zwiazku.
Wiadomo to poczatki ,ale nieprzezylam tylu fajnych chwil nigdy wczesniej ,jak w ciagu niecalych dwoch miesiecy.(dodam ze upojny weekend byl jeden),czyli wiara w facetow wzmocniona zostala,za to pomaga mi w ciagu dnia i wieczorami bezinteresownie ,rozmwia z moimi synami i wymysla rozne gierki .
Jedyne ,ale to to ze nie jest polakiem tylko anglikiem .(a chcialam rodaka eh).Nigdy niezaznalam tyle ciepla od mezszczyny i myslalm ze tak jest .Latem wybieramy sie do polski ................niewiem co bedzie narazie jest naprawde dobrze.

14 837

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam...
Hm, wydaje mi się że pasuje do Was jak ulał. Czytam, i widzę siebie, choć ostatnio bardzo się pogubilam. Dlatego jak nigdy w życiu potrzebuje w miarę obiektywnej analizy.
Zaczęłam czytać od pierwszej strony forum, tam natknelam się na tekst o wymyślonym świecie - to cała ja!!! Do tego dodam, że wciąż tkwie w przyszłości, że jak coś tam się jeszcze wydarzy to będzie już cudownie... Tyle że to już setne wydarzenie a cudów wciąż brak:( Czasami wydaje mi się że ze mną jest coś nie tak, że mam tak dużo a marudze. Strasznie się pogubilam. Jeśli ktoś z Was może mi pomóc będę wdzięczna.
Teraz w miarę obiektywnie i rzeczowo postaram się opisać moje małżeństwo...
W tym roku będziemy obchodzić 14 rocznicę ślubu, razem jesteśmy prawie 18lat (choć słowo razem ostatnio mi nie pasuje). Przed ślubem było cudownie - długie rozmowy, wspólne pasje, pamięć o wszystkich świętach, szacunek, miłość. Po ślubie... Pobralismy się bo spodziewaliśmy się dziecka. To nie była typowa wpadka, bo się nie zabezpieczalismy. Dużo rozmawialiśmy o ślubie, dzieciach, itp. Ja chciałam być żoną idealną, chyba jak każdy. Więc kiedy mąż chciał iść do kolegi mówiłam nie ma sprawy. Do czasu kiedy urodziła się nasza córeczka było bardzo dobrze, czasami ja wychodzilam sama, czasami mąż, ale zawsze wiedzieliśmy gdzie, i o której będziemy w domu, no i zdarzało się to sporadycznie. Na chrzest przyjechała rodzina mojego męża, której dawni nie widział, i to był pierwszy raz, kiedy poczolam się samotna... Po odwiedzanych rodziny, ponieważ było mu mało postanowił ich odprowadzić i został z nimi do pozna w miejscu gdzie nocowali. Strasznie było mi przykro, nie powiedziałam nic - mój błąd. Poza tym mąż na codzień opiekował się wspólnie ze mną córką, nawet w nocy wstawał jak nie pracował. Drugi rozłam poczolam parę lat później, wzięliśmy psa (zawsze uwielbialam psy) tak mi się wtedy wydawało że wzięliśmy. Przy którymś spacerze w parku pies nie słuchał przywolan, poszedł za jakimś dziewczynami, a mój mąż rozkazujacym tonem nakazał mi go natychmiast złapać bo to mój pies. W pierwszej chwili myślałam że sobie żartuje, bo ma takie specyficzne poczucie humoru, nawet zaczęłam się śmiać,  wtedy on powtórzył rozkaz... Poczolam się jakby ktoś mnie w twarz uderzył. Zabrałam psa i poszłam oobrażona do domu, finału nie pamiętam. Później zaczęła się moja chorobliwa zazdrość. Mąż lubi sobie oglądać filmy i zdjęcia porno, a ja głupia przegladalam historię w komputerze i się zadreczalam. Oczywiście była rozmowa po jakimś czasie, mąż się tłumaczył że jest uzależniony, i w sumie to przecież tylko zdjęcia i filmy. A mnie bolało jak realna zdrada!!! Chcąc coś z tym zrobić, bo przecież tak się nie da żyć postanowiłam przestać go kochać. Codziennie rano jak mantre powtarzalam sobie : nie kocham go, nie kocham... I tak w kółko. Po jakimś czasie sukces!!! Nie obchodziło mnie co robił, nie szukałam w historii, zajelam się sobą. Niestety on to wyczol i zaczęło mu bardziej zależeć, a ja znowu wpadłam w sidła hmm było tak dobrze, że pomyślałam o drugim dziecku. Plan był taki że nic na siłę, będzie to będzie. I w końcu się udało. Ciąża była bardzo skomplikowana, musiałam długo leżeć, miałam ciążę blizniacza, niestety jeden mój synek zmarł zanim się urodził, drugiego udało się uratowć. Mąż bardzo mi pomagał, zaczął gotować, sprzątać, a nawet prać. Nie planowaliśmy już dzieci, ale po niecałych dwóch latach okazało się że znowu jestem w ciąży. Wydawało się że będzie nadal pięknie, mąż się ucieszył na nowinę. Po urodzeniu trzeciego dziecka postanowiliśmy sprzedać mieszkanie i kupić dom. Udało nam się zamienić, nasze piękne mieszkanie na dom do remontu. Oczywiście większy kredyt i więcej pracy. Myślałam że będziemy się dobrze bawić remontując i urządzając dom. Tymczasem mąż chyba miał jakąś depresję... Przeprowadziliśmy się jak mały miał miesiąc. Ja z chłopcami spałam w sypialni, mąż na dole w salonie. Bo światło i płacz dzieci mu przeszkadza a musi rano wstać do pracy. Na początku spał z nami w weekend, później coraz rzadziej, aż w końcu wcale. Teraz sporadycznie. W tym czasie żyje na huśtawce nastrojów mojego męża, które nie są zależne ode mnie. Raz jest czuły, siedzimy jak dawniej, oglądamy coś, przytula mnie, a za chwilę przychodzi zły i wg mnie szuka zaczepki. Irytuje go krzyk dzieci, a ponieważ  starszy synek jest dzieckiem z problemami, często krzyczy więc mój mąż najczęściej wychodzi w takich sytuacjach, a ja muszę sobie z dwójką małych dzieci radzić sama. Brakuje mi jego wsparcia. Ostatnio zmienił pracę, teraz przyjeżdża do domu tylko w weekend. Powiedział mi żebym się nie martwiła, bo przecież już od dawna jestem sama. Dodam, że matka mojegomęża jest.alkocholiczka, u nich w domu zawsze musiał panować porządek, i mój mąż strasznie marudzi jak coś jest nie posprzatane, a przy dzieciach o taki stan rzeczy nie trudno. Ostatnio znowu było lepiej, a dziś wieczorem znowu usiadł ze zwieszona głową. Kiedyś siedział tak po ciemku. Usiadłam koło niego i go przytulilam, na pytanie co się dzieje powiedział że nic, nie drazylam,.siedzialam i przytulalam, aż w końcu włączył telewizor i zaczął oglądać... Nie wiem jak z nim rozmawiać, co powiedzieć żeby słuchał. Ostatnio powiedział że jestem cyniczna i złośliwa - to prawda, ale tylko wtedy kiedy muszę.się bronić. Czasami są takie dni, że gdyby powiedział mi że odchodzi to mogłabym mu się pakować, ale częściej jest tak, że na samą myśl wyć mi się chce.

Jeśli ktoś przebrnal przez moje wywody i coś z tego wnioskuje mądrego to ja tu będę czekać.

Ps. Uwielbiam doradzać innym... Sama sobie nie potrafię pomóc. Czyli statystyczny polak jestem...

14 838

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Takajakinni
Wiesz co, ciężko mi powiedzieć, czy to co wnioskuję, to coś mądrego. Każdy z nas, kto przeczyta, wnioski, jakie będzie miał, dopasuje do swojej sytuacji i swoich przeżyć - że być moze sytuacja jest podobna. Wiesz, uderza mnie to, że Twój mąż tak bardzo zamyknął się w sobie, że nawet nie chciał nsłowa powiedzieć, co się z nim dzieje. Wolał wcześniej przebywać sam ze swoimi myślami. Tak mu było lepiej. A nie powinno, bo nie po to jesteście we dwoje, by swoje wątpliwości zamykał w sobie i psuł relację między Wami. Ja się obawiam konsekwencji takiego zamknięcia - czy to depresja jakaś? Nie radzi sobie z życiem, na które wydał przyzwolenie? Wymknęło mu się spod kontroli i nie wie, co ma z tym począć? Nie usprawiedliwam go Broń Boże, wręcz przeciwnie. Bo takie postępowanie, milczenie do niczego pozytywnego nie doprowadzi. Jeśli jesteś w stanie - próbuj doprowadzić do szczerej rozmowy, to jedyne co mi przychodzi na myśl. A co usłyszysz, tego ja nie wiem... Oby zechciał spróbować poprawić Wasze relacje, oby to było jego pragnienie, a nie tylko przyzwolenie i w efekcie nie staranie się naprawdę. Próbuj - jeśli się człowiek nie stara, to niczego nie ma smile Zdobędziesz choćby świadomość, co naprawdę się dzieje.

14 839

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam, jestem tu, bo szukam pomocy...
Od kilku miesięcy "trzeźwieję", od kilku dni intensywnie pracuję nad sobą, efektem jest moja wizyta tutaj...Godziny spędzone przed komuterem i szukanie odpowiedzi na pytanie - czy ja jestem normalna?
Poniżej tekst o mnie, który najpierw napisałam na innym forum, az doprowadził mnie tutaj....

Żyję w nieformalnym związku , lekko ponad trzy lata, oboje jesteśmy po tzw przejściach, oboje z kimś się rozstaliśmy, by być ze sobą. Mieszkamy razem, razem pracujemy, jesteśmy ze sobą prawie non stop. Codzienne życie niesie wiele dowodów na to, że jestem kochana, uwielbiamy spędzać ze sobą czas, nie nudzimy się sobą i nie męczymy.
Tylko okazało się, że on tak naprawdę nie rozstał się ze swoja poprzednia partnerką , a ja dowiedziałam się o tym w - dla mnie dramatycznych okolicznościach, znajdując bilet na ich wspólne wakacje, w czerwcu - już ubiegłego roku. Dramat, sceny, obietnice , hasło - ratujmy ten związek....
Przetrwałam, ale okazało się, że i tak pojechali razem. Tłumaczył mi, że to tylko sex, że on potrzebuje czasami odmiany, innej po prostu, dlatego ją zabrał ze sobą. Dodam, że to były wakacje, na które nie chciałam jechać, z różnych względów, nazwijmy - tematycznych, więc to nie tak, że tak nam razem cudnie, ale wakacje osobno.
Przetrwałam ponownie, ale z maxymalnie wyostrzoną czujnością.
Zdarza się często, że wyjeżdżam na dwa - trzy dni.Zadręczam się wtedy wątpliwościami - czy spotyka się z nią, czy nie...
Niestety, trzy tygodnie temu okazało się, ze gdy mnie nie było, spędził u niej noc...po prostu gdy wróciłam, zauważyłam kilka szczegółów świadczących o jego nieobecności w domu, w końcu potwierdził, znowu tłumacząc, że to tylko sex.
Podkreślam, miedzy nami jest naprawdę super i nie rozumiem tego, że on robi takie skoki do swojej byłej...
Czy to możliwe, że tamta kobieta wybrała świadomie rolę kochanki - ukrytej, utajnionej, tylko po to, by bzyknął ją w jemu dogodnym terminie?
Poza tymi wakacjami nie było żadnych innych wyjazdów, od tamtej pory ze zwiększoną częstotliwością wyjeżdżamy gdziekolwiek razem, jakby chciał mi to wynagrodzić.Zapewnia mnie, że ja jestem najważniejsza, że tamto to tylko sex, że on ma z tym problem i chodzi tu tylko o odmianę - inną. Nie stroni od sexu ze mną, chociaż polega to na codziennym "przeleceniu" mnie, natomiast tzw "kochanie się" odbywa się - raz na tydzień, dziesięć dni?
Boli mnie zdrada, kłamstwo, oszustwo, ale mam wątpliwości - czy wyprał mi móżg, czy tez może faktycznie - nie chce mu się w pewnym momencie zapanowac nad tzw chucią, a ona jest i czeka?
Czy tez może jestem totalnie głupia, i skoro ja jestem tzw domowa, udomowiona całkowicie, on może trwać w jakims związku z nią?
Ja wiem, że najlepiej, jak jest czarne i białe, ale czy możliwe są szarości i jak sobie z tym radzić?
Wiem, że naprawdę mu na mnie zależy, ale czy - interesownie, czy bezinteresownie?
Wiem, że gdy odejdę, skomplikuję mu lekko zycie, choćby ze względu na wspólna pracę, ale tylko lekko, bo na wszystko są rozwiązania.
Sama juz po napisaniu tego nie wiem, czego chcę - kubła zimnej wody czy pocieszenia?

14 840

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jaratam
Wiesz.... Naprawdę odpowiada Ci fakt, iż Twój partner ma/miałby mieć kogoś tylko dla seksu?
Dla mnie to nie jest szarość, ale może dlatego, że ja nie akceptuję żadnych zdrad - fizycznych czy emocjonalnych. Czy naprawdę ten układ Ci odpowiada? Czy tylko wmawiasz sobie, że jest dobrze? Nie wiem, ja nie rozumiem, jak między dwójką osób może być dobrze, skoro jedna osoba jest zdradzana....

Myślę, że szukałaś pocieszenia... Ja Ci go nie dam. To na co się zgadzasz - jest ZŁE. Rani Cię, wykorzystuje.
Czy Ty masz jeszcze szacunek do siebie? Czy Ty myślisz o sobie dobrze? Co Ty o sobie myślisz w ogóle?

Zastanów się... tak sama się zastanów... Czy Ty takiego życia chcesz? Czu je akceptujesz, bo daje Ci radość i spełnienie, poczucie bezpieczeństwa i zadowolenie, sprawia, że jesteś pogodna i optymistyczna?

14 841

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Droga Jaratam,

zgadzam się z Żabką-k, że ta sytuacja jest zła. Powiem więcej: dla mnie jest po prostu chora, bo ja nigdy i za nic nie zgodziłabym się na podobny układ. Nie wyglądasz na zadowoloną z tej relacji i to jest odpowiedź na Twoje wątpliwości. Jeśli nie jesteś szczęśliwa, czujesz się skrzywdzona zachowaniem swojego mężczyzny, powiedz mu to i zobacz jak na to zareaguje. I zadaj mu pytanie: czy Ty też możesz znaleźć sobie partnera 'tylko do seksu', bo jego kochasz, ale też chciałabyś spróbować takiej odmiany. Sprawdź co o tym myśli i wyciągnij wnioski dla siebie.

  To tylko moje rady i sugestie, co z nimi zrobisz, to już Twoja decyzja. Nikt Ci nie da prostych odpowiedzi, bo sami musimy poznać i zrozumieć siebie i znaleźć nasz własny sposób na życie. Życzę Ci powodzenia w Twoich poszukiwaniach i chętnie poczytam, co odkryłaś. Pozdrawiam serdecznie!

14 842

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam,
od kilku dni czytam Wasze wypowiedzi i jestem zaskoczona. Myślałam, że trudno będzie znaleźć osobę, która zrozumie to co ja przeżywam, a tu raptem okazuje się,  że jest nas tak wiele - zaczynając od Zazdrość i Niekochan72 i wiele innych cudownych Mądrych Kobiet, które tu zechciały podzielić się swoimi problemami i skomentować inne posty. Dziękuje Wam wszystkim serdecznie.

Może kilka słów o sobie.

Nigdy wcześniej nie spotkałam się z KKZB, ale od zawsze wiedziałam, że przyczyną moich kłopotów jest właśnie, to co charakteryzuje KKZB, czyli brak miłości do samej siebie. Tak naprawdę mnie nigdy nie było.

Mojego męża nie uważałam nigdy za złego człowieka Od początku wiedziałam, że do siebie nie pasujemy i tego nie ukrywałam mówiąc mu o tym szczerze. Dlaczego z Nim byłam? Bo mi imponował, ale co najważniejsze i niestety najgorsze, bo  zastępował mi ojca i brata (jestem jedynaczką). Gdyby nie On nie osiągnęłabym tego, co osiągnęłam. On pierwszy we mnie uwierzył. Choć jego sposoby motywowania były nietypowe. Pierwszy sukces w życiu osiągnęłam, gdy mi powiedział, że jestem zerem. Udowodniłam, że się myli. Zawsze mogłam z Nim o wszystkim porozmawiać i poradzić się. Z czasem stawałam się osobą jaką On chciałby mnie widzieć. Choć ciągle słyszałam: że jestem nikim, że moja rodzina jest bezczelna, chamska i mnie nie szanuje, że moi znajomi też są beznadziejni i szkoda na nich czasu. Sam nie utrzymywał kontaktu ze swoją rodziną, poza rodzicami i trochę z siostrą. Jego znajomi się skończyli a nowi się nie pojawili.
Nigdy nie udało mi się stać osobą jaką On chciałby mnie widzieć. Kłóciliśmy od zawsze.  Każda nasza awantur kończyła się jego słowami ?jak mi się nie podoba to się rozwiedźmy?. Za każdym razem wierzyłam, że to już koniec i dalej będę musiała radzić sobie sama. Tak bardzo się bałam rozstania, że po przepłakanej nocy, gdy przychodził dzień i już nie mówił o rozstaniu, to ja już do tematu nie wracałam. I tak do następnej awantury, kiedy to znów zdenerwowała, go moja osoba.

Mamy nastoletnią córkę, która wiecznie jest świadkiem naszych awantur, a co gorsze wysłuchuje jaka to matka jest beznadziejna itp.  Z jednej strony wiele się od Niego uczy, bo ma On dużą wiedzę, ale z drugiej strony jest On strasznym pesymistą i krytykuje wszystko i wszystkich wokół, a ona uczy się tego od niego. Już rozumie, że takie podejście do świata nie jest dobre, ale trudno jej zachować dystans. Nie wspomnę już o tym, że również do niej mówi, że jest nikim i nic nie osiągnie jak nie weźmie się do ciężkiej pracy nad sobą. Każdego dnia wiele z Nią rozmawiam, aby odbudować jej podcięte skrzydła. I tak można by wiele opisywać. Ostatnio mój Mąż swoją opinią na temat skutków ubocznych leków tak bardzo Ją wystraszył, że nie przyznała się, że ma objawy choroby. I wtedy włączył się u mnie czerwony alarm. 

Jesteśmy ze sobą 23 lata i w końcu jestem gotowa do rozstania. Nie!, gdybym była na to gotowa, to by mnie tu nie było. Jednego jestem pewna już nie chcę żyć tylko dla Niego, bo On i tak nigdy nie będzie przy mnie szczęśliwy. Ostatnio kilka faktów uświadomiło mi, że On nie jest taki mądry i nieomylny, za jakiego go uważałam. Od czasu, gdy ja staram się odgrzebywać swoje ja, ciągle się strasznie kłócimy, a wtedy On zaczyna wyzywać mnie i moich rodziców oraz wymawiać, że mu życie zmarnowałam.

Mam nadzieję, że moja historia pasuje do wcześniej zaprezentowanych a tym forum. Właściwie o nic Was nie pytam, bo o cóż tu pytać, karaluch jakich wiele, choć to raczej ja jestem wszystkiemu winna, bo mu na to pozwalam. Jedyne co jest piękne z tego zizku, to nasza wspaniała córka, która jest moją najlepszą przyjaciółką i zasługuje na szczęśliwą mamę. Córka ma marzenie, żebym jak najszybciej założyła nową szczęśliwą rodzinę, bo na to zasługuję i potrafię to osiągnąć.

14 843

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
jaratam napisał/a:

Witam, jestem tu, bo szukam pomocy...
Od kilku miesięcy "trzeźwieję", od kilku dni intensywnie pracuję nad sobą, efektem jest moja wizyta tutaj...Godziny spędzone przed komuterem i szukanie odpowiedzi na pytanie - czy ja jestem normalna?
Poniżej tekst o mnie, który najpierw napisałam na innym forum, az doprowadził mnie tutaj....

myślę, że bardziej poszukujesz zrozumienia siebie.

jaratam napisał/a:

Żyję w nieformalnym związku , lekko ponad trzy lata, oboje jesteśmy po tzw przejściach, oboje z kimś się rozstaliśmy, by być ze sobą. Mieszkamy razem, razem pracujemy, jesteśmy ze sobą prawie non stop. Codzienne życie niesie wiele dowodów na to, że jestem kochana, uwielbiamy spędzać ze sobą czas, nie nudzimy się sobą i nie męczymy.
Tylko okazało się, że on tak naprawdę nie rozstał się ze swoja poprzednia partnerką , a ja dowiedziałam się o tym w - dla mnie dramatycznych okolicznościach, znajdując bilet na ich wspólne wakacje, w czerwcu - już ubiegłego roku. Dramat, sceny, obietnice , hasło - ratujmy ten związek....

hasło ratujmy ten związek? Napisz więc jak on go ratował/ratuje.
Napisz jak wygląda też Twoje ratowanie tego związku.

jaratam napisał/a:

Przetrwałam, ale okazało się, że i tak pojechali razem. Tłumaczył mi, że to tylko sex, że on potrzebuje czasami odmiany, innej po prostu, dlatego ją zabrał ze sobą. Dodam, że to były wakacje, na które nie chciałam jechać, z różnych względów, nazwijmy - tematycznych, więc to nie tak, że tak nam razem cudnie, ale wakacje osobno.

tylko seks ? a zatajanie faktu wyjazdu, a wmawianie Ci ( bo przecież wmawiałby Ci wyjazd do rodziny, do kumpla czy gdziekolwiek, poza delegacją big_smile) bzdur i kłamstw. Wchodzi więc w grę wiele oszustw i pewna możesz być skłonności do kłamstw swojego partnera....i robi Ci już takie numery po 3 latach....to co dalej będzie....i nie chcę snuć przed Tobą smutnych wizji.
Potrzebuje odmiany...szkoda, że nie potrzebuje jej w odniesieniu do Ciebie, bo Twój nowy partner byłby tym innym a to też odmiana. Sorki, ale Ty masz podanych na tacy wiele symptomów,a Ty ich nie widzisz lub udajesz, że nie widzisz (tzn. oszukujesz siebie) i jeszcze usprawiedliwiasz go. Usprawiedliwiasz, bo Ty nie chciałaś jechać (z różnych względów) więc uważasz, że miał prawo zastąpić Cię inną. Nie kochana, nie mógł jechać z inną i nic go nie usprawiedliwia. To nie jest normalne, że facet organizuje sobie inną. To jest działanie z premedytacją.

jaratam napisał/a:

Przetrwałam ponownie, ale z maxymalnie wyostrzoną czujnością.

nie kochana, właśnie nie przetrwałaś! Właśnie zaczął się Twój największy koszmar a dowodem na to są Twoje słowa :
"Zdarza się często, że wyjeżdżam na dwa - trzy dni. Zadręczam się wtedy wątpliwościami " i tych "czy" jest wiele ( czy widział się, czy dzwonił, czy myśli, czy kocha, czy tęskni, czy... i wszystkie "czy" są w odniesieniu do niej). Przeżyłam to na własnej skórze i wiem, że to nie jest przetrwanie i czujność. To jest babranie się w bagnie.

jaratam napisał/a:

Niestety, trzy tygodnie temu okazało się, ze gdy mnie nie było, spędził u niej noc...po prostu gdy wróciłam, zauważyłam kilka szczegółów świadczących o jego nieobecności w domu, w końcu potwierdził, znowu tłumacząc, że to tylko sex.

nie zauważyłaś tylko, że z niego jest kłamca i luzak i ten co chce tylko seksu od innej i lubi odmiany, ale chwileczkę ! on o zamiłowaniach do odmian mówił Ci ! nie słyszałaś tego, czy nie zapamiętałaś ? Mogłaś się więc liczyć z jego zdradą...tylko co dla twojego partnera znaczy zdrada. Co on Ci mówi o zdradzie. Jak on dzieli seks/zdrada, seks/seks. CZy Twój seks z innym postrzegałby jak zdradę czy jak seks. Co dla niego znaczy seks ? Czy on ten seks jakoś dzieli, np na uprawianie seksu i seks/głupie ruchy a może seks/ekstaza.

jaratam napisał/a:

Podkreślam, miedzy nami jest naprawdę super i nie rozumiem tego, że on robi takie skoki do swojej byłej...

sad  sad  sad
Między wami nie jest super ! Przecież nie jesteś szczęśliwa, prawda ? Przecież nie możesz powiedzieć, że Twój partner jest fer, że daje Ci poczucie bezpieczeństwa. Przecież nie możesz mu ufać i nie ufasz .
On robi skoki i mówi Ci, że potrzebuje odmiany. Myślę, że we wcześniejszym układzie to Ty byłaś tą odmianą i kochanką. Nie było tak ? Wtedy godziłaś się na jego skoki na boki ( z Tobą) a teraz nie chcesz się na to godzić. Wiedziałaś, że on nie jest uczciwym człowiekiem......

jaratam napisał/a:

Czy to możliwe, że tamta kobieta wybrała świadomie rolę kochanki - ukrytej, utajnionej, tylko po to, by bzyknął ją w jemu dogodnym terminie?

dlaczego zakładasz, że termin ich bzykania jest tylko dla niego dogodnym terminem ? Nie znasz ich układu.
Dlaczego zakładasz, ze tamta kobieta świadomie gra rolę kochanki. Nie masz pojęcia co wie o nim i jego układzie z Tobą ta kobieta. Może zdarzyć się i tak, ze ona wie, że już za chwilę, za małą chwileczkę będą razem - nie znasz ich układu.
Zapomniałaś też o swoim partnerze w tym trójkącie. Wydaje mi się, że on jest bardziej nie fer jak ona, bo on jest w związku, z Tobą w związku i jak piszesz, związku szczęśliwym.  Ta kobieta nie zdradza nikogo. Być może robi Ci rewanż, być może kocha go i jest gotowa na wiele, tak jak i Ty.

jaratam napisał/a:

Poza tymi wakacjami nie było żadnych innych wyjazdów, od tamtej pory ze zwiększoną częstotliwością wyjeżdżamy gdziekolwiek razem, jakby chciał mi to wynagrodzić.Zapewnia mnie, że ja jestem najważniejsza, że tamto to tylko sex, że on ma z tym problem i chodzi tu tylko o odmianę - inną.

Zdradę i kłamstwa i mówienie o seksie z inną chce wynagrodzić wyjazdami ?
Zapewnia Cię, że jesteś najważniejsza a musi mieć inną, która jest dla odmiany i z tą inną to tylko seks ?????
Chyba jestem starej daty.....jak dla mnie to masakra !
Poza tym nie masz dowodów na brak innych ich spotkań. Nie, jego słowa nie są żadnym dowodem. Przecież nie raz Cię oszukał i wiesz, że wiary mu dać nie możesz. 

jaratam napisał/a:

Nie stroni od sexu ze mną, chociaż polega to na codziennym "przeleceniu" mnie, natomiast tzw "kochanie się" odbywa się - raz na tydzień, dziesięć dni?

Byłam w związku 26 lat, ale nie rozumiem powyższego stwierdzenia. Mnie się zawsze wydawało, że nasze zbliżenie było kochaniem się. Nie będę ukrywała, że moje życie intymne nie było udane, ale mimo wszystko nie rozumiem powyższego stwierdzenia.

jaratam napisał/a:

Boli mnie zdrada, kłamstwo, oszustwo, ale mam wątpliwości - czy wyprał mi móżg, czy tez może faktycznie - nie chce mu się w pewnym momencie zapanowac nad tzw chucią, a ona jest i czeka?
Czy tez może jestem totalnie głupia, i skoro ja jestem tzw domowa, udomowiona całkowicie, on może trwać w jakims związku z nią?

jednak doszukałaś się kłamstw, oszustw i nie "tylko seksu" lecz zdrad. On może trwać w innym związku, bo on Ci nawet mówi, że potrzebuje zmian partnerki a Ty go na tym innym związku przyłapujesz. TAk, wydaje mi się, że on nie chce a może nie umie zapanować nad swoją chucią a ona jest i czycha.
Na swoje wątpliwości odpowiedzieć musisz sobie sama. Ja mogę zrobić dla Ciebie to co robię tzn. napisać to co myślę i czuję.

jaratam napisał/a:

Ja wiem, że najlepiej, jak jest czarne i białe, ale czy możliwe są szarości i jak sobie z tym radzić?
Wiem, że naprawdę mu na mnie zależy, ale czy - interesownie, czy bezinteresownie?
Wiem, że gdy odejdę, skomplikuję mu lekko zycie, choćby ze względu na wspólna pracę, ale tylko lekko, bo na wszystko są rozwiązania.
Sama juz po napisaniu tego nie wiem, czego chcę - kubła zimnej wody czy pocieszenia?

Jesteś kobietą, która nie umie dzielić się swoim partnerem. Nie umie, nie chce i chyba to jest normalne.
CZy zależy mu na Tobie ? Myślę, że zależy mu na was obu (przecież ten układ długo już trwa za waszym przyzwoleniem) i nie wiem dlaczego on to ciągnie. Nie wiem dlaczego nie rezygnuje z Ciebie i zrezygnować nie chce z innej. Może obie was kocha, może jest mu tak wygodnie a może jest po prostu chory.
CZego chcesz ? Tego, czego chce wiele zdradzanych i lekceważonych kobiet - CUDU.

14 844

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Jesteśmy ze sobą 23 lata i w końcu jestem gotowa do rozstania. Nie!, gdybym była na to gotowa, to by mnie tu nie było. Jednego jestem pewna już nie chcę żyć tylko dla Niego, bo On i tak nigdy nie będzie przy mnie szczęśliwy.

sad  sad a myślałam, że przeczytam : jednego jestem pewna już nigdy nie chcę żyć tylko dla niego, bo JA I TAK NIGDY NIE BĘDĘ PRZY NIM SZCZĘŚLIWA.
Och te kkzb ! smile
     
Dobrze, że tu jesteś smile
Witamy smile

14 845 Ostatnio edytowany przez kitonka80 (2013-01-07 04:22:40)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
takajakinni napisał/a:

Witam...
Do tego dodam, że wciąż tkwie w przyszłości, że jak coś tam się jeszcze wydarzy to będzie już cudownie... Tyle że to już setne wydarzenie a cudów wciąż brak:( Czasami wydaje mi się że ze mną jest coś nie tak, że mam tak dużo a marudze. Strasznie się pogubilam. .

Mam DOKŁADNIE tak samo! Myslałam, że jestem jedyna! Ciągle myślę, że jeszcze to kupię, jeszcze to zrobię i już będzie tak jak chcę. A nawet nie zauważam jak te rzeczy robię, bo wciąż mi coś nowego dochodzi.

Do tego jestem ostro stuknięta- w moich związkach (każdy trwa tak ze trzy lata) funduję sobie nawzajem ze swoimi partnerami olbrzymie jazdy emocjonalne. Robię awantury, potem przepraszam, potem myslę że po tej awanturze oni mnie już nie kochają tak jak przedtem i pewnie mnie zostawią, więc robię następną jazdę żeby sprawdzić czy ze mną będą czy też nie i tak w kółko.

Wybieram zawsze partnerów z "problemem"- z depresją, bezrobotnych, nieszczęśliwych i chcę im pomóc, uzdrowić ich i mam nadzieję że potem to już będzie fajnie. A nigdy nie jest jest coraz gorzej.

Jak spotykam faceta, który jest tzw. normalny, dobry, nie wymagający pracy z mojej strony, to nudzę się jak flaki z olejem, nie umiem wymyslić co by tu razem robić żeby poczuć tą adrenalinę, to coś dla tego warto żyć. Jest po prostu normalnie, normalnie czyli bezbarwnie i bez emocji- ani dobrych ani złych.

Nadal kocham mojego męża, który jest niezaradny życiowo i od trzech lat bezrobotny. Nie jesteśmy razem od początku września i pewnie już razem nie będziemy. Najpierw go wyrzuciłam, a potem on nie chciał już wrócić. Ja się czułam wykorzystywana w tym związku, on się czuł przeze mnie zgnojony. Teraz mam ogromne wyrzuty sumienia, że tak go traktowałam.

Jak czytam co tu piszę, to mi ogromnie wstyd za samą siebie.

14 846

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie po weekendzie.

  Przełamałam się użyłam dyktafonu!!!

  Udało mi się nagrać 2 rozmowy z mężusiem!!!:lol: w których przyznał się do tego ,że mnie zdradzał. Wspólnie wymienialiśmy po kolei kobiety uczestniczące w zdradach, mam też nagrane,że nie jest emocjonalnie ze mną związany, że mnie bił i nie szanował.

   Obdukcja zrobiona, dzisiaj odbiór!

Z dzieciakami zrobiliśmy kodeks rodzinny- co można robić, a czego nie. również dopracowaliśmy system nagradzania(mąż też w tym ,,uczestniczył"  od dzieci usłyszał wiele smutnych słów, zarzucały mu ,że się nimi nie zajmuje, nie bawi ,że ciągle tata jest zły)

Mężuś dorwał moją książkę ,,Nałogowa miłość" przeczytał ją i uświadomił sobie ,że jestem z nim nieszczęśliwa, że jest draniem.Niby postanowił się zmienić, naprawić wszystko,a ja pierwszy raz w życiu nie uległam jego słowom. Chciał- prosił,żebym wróciła do sypialni, nie zrobiłam tego!!!

  Jak na razie jestem dumna z siebie wink !!!

14 847

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam!
Witam serdecznie o nowe osóbki i osóbki robiące kroczki wink

Miłego i poniedziałku i każdego kolejnego dnia smile

14 848 Ostatnio edytowany przez Żabcia5 (2013-01-07 11:06:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofia282 napisałaś o zadbaniu o moje szczęście. To jest już wyższy stopień uleczenia z KKZB. Ja jestem dopiero na początku tej terapii, ale masz racje, powinnan mieć na uwadze własne szczęście.
     
Mój znajomy kiedyś narzekała na swoja żonę. Ja się go zapytałam dlaczego jej nie zostawi,a on mi odpowiedział, że nie wie czy z inną byłoby mu lepiej. Na pewno będzie inaczej, ale w obecnym moim związku już nigdy nie będzie lepiej. Między nami były szczęśliwe chwile. Nie wiem czy kiedykolwiek ktoś będzie się tak jak On zachwycał moim wyglądem. Mogłam liczyć zawsze na jego wsparcie, dobrą radę w życiowych problemach. Od 13 lat jesteśmy ze sobą tylko dla córki, ale ostatnio zrozumiałam, że lepiej będzie jeśli się rozstaniemy, bo może uda mi uzupełnić w moim życiu braki, których i mnie i jej brakuje. Obydwie chcemy mieć kontakt z rodziną i wielu znajomych. Tak aby nasz dom stał się otwarty i pełen ludzi. Moja rodzina jest długowieczna, a ja mam dopiero 44 lata, więc jeszcze wiele przede mną.

14 849

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

ja mam dopiero 44 lata, więc jeszcze wiele przede mną.

Żabciu, jeśli już to wiesz, co powyżej, to naprawdę wiele smile

A kwestia zachwyceń, docenień? Jeśli wiesz, żewiele przed Tobą, to skąd wiesz, że nie ma ludzi, którzy zachwycali by się Tobą bardziej? wink Żal za związkiem jest czymś naturalnym, tylko że ten związek nie dał Ci możliwości bycia sobą, z tego co piszesz. A tylko wtedy tak naprawdę czujemy się docenieni, kiedy jesteśmy sobą zawsze, w kazdym aspekcie - a nie tylko dlatego, że dziś akurat ładnie wyglądamy smile Wiesz, czego Ci brakuje. Jeśli tego nie miałaś, to naprawdę czułaś się doceniona? smile

14 850

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam wszystkich smile
W końcu sama....., po urlopach, feriach..... dziś mogę spokojnie poczytać, popisać..., ODPOCZĄĆ smile
skorpionico - gratuluję smile, super....
U mnie jak na razie bez zmian, częściej bym się uśmiechała, gdyby nie mój były....., w piątek miałam jechać złożyć dzieciom wnioski o paszporty..., ale mojemu byłemu odbiło coś i powiedział, że nie wyrazi zgody...., cóż czekam dalej na termin sprawy w sądzie...., nie to nie, mam tylko nadzieję, że sąd nie "uwięzi" moich dzieci i wyda zgodę na wyrobienie paszportów....

14 851

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Masz rację zabka-k zupełnie nie czułam się doceniona, bo poza moim wyglądem, to chyba nic co było moje Mu nie odpowiadało. On chciał mojego dobra, żebym była w życiu szczęśliwa, ale nigdy nie pochwalił za coś co mi się udało, tylko, że stać mnie na więcej. A ja może nie chcę więcej. Strasznie mi brakuje słów przepraszam, dziękuję i proszę. 
Każdy związek musi się dotrzeć. Obydwie strony muszą iść na kompromis, aby jedna i druga strona była szczęśliwa. Jeżeli nie będzie równowagi zawsze jedna ze stron będzie cierpiała. Mój mąż mówił, że nie może zrezygnować z tego czy tamtego, bo nie może zejść do tak niskiego poziomu.

14 852

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

Mój mąż mówił, że nie może zrezygnować z tego czy tamtego, bo nie może zejść do tak niskiego poziomu.

.... życie to nie jest sztuka kompromisu....
smile

14 853

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
skorpionica napisał/a:

Witajcie po weekendzie.

  Przełamałam się użyłam dyktafonu!!!

  Udało mi się nagrać 2 rozmowy z mężusiem!!!:lol: w których przyznał się do tego ,że mnie zdradzał. Wspólnie wymienialiśmy po kolei kobiety uczestniczące w zdradach, mam też nagrane,że nie jest emocjonalnie ze mną związany, że mnie bił i nie szanował.

   Obdukcja zrobiona, dzisiaj odbiór!

Z dzieciakami zrobiliśmy kodeks rodzinny- co można robić, a czego nie. również dopracowaliśmy system nagradzania(mąż też w tym ,,uczestniczył"  od dzieci usłyszał wiele smutnych słów, zarzucały mu ,że się nimi nie zajmuje, nie bawi ,że ciągle tata jest zły)

Mężuś dorwał moją książkę ,,Nałogowa miłość" przeczytał ją i uświadomił sobie ,że jestem z nim nieszczęśliwa, że jest draniem.Niby postanowił się zmienić, naprawić wszystko,a ja pierwszy raz w życiu nie uległam jego słowom. Chciał- prosił,żebym wróciła do sypialni, nie zrobiłam tego!!!

  Jak na razie jestem dumna z siebie wink !!!

GRATULUJĘ !!!
I JA JESTEM Z CIEBIE DUMNA !!!

SORKI ! zapomniałam o Twoim dyktafonie sad
Świetnie, że pokonałaś go (dyktafon) i użyłaś.
Super, że masz tak cenny dowód.
Mądra i rozsądna z Ciebie kobietka smile.
Gratuluję Ci również wspólnych rozmów z dziećmi.
Świetnie, że pozwoliliście zabrać głos dzieciom. Super, że one otworzyły się.
W tym momencie tez jestem Ci winna napisanie, JESTEŚ MĄDRĄ KOBIETĄ !
Kodeks rodzinny ? Świetny pomysł ! On musi też dotyczyć Twojego męża, więc i jego czegoś nauczysz wink
Zastanawia mnie tylko jego wyznanie o braku z Tobą więzi emocjonalnej i późniejsze obiecanki poprawy. Nie kocha, a będzie dla Ciebie zmieniał się ?

14 854

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Zastanawia mnie tylko jego wyznanie o braku z Tobą więzi emocjonalnej i późniejsze obiecanki poprawy. Nie kocha, a będzie dla Ciebie zmieniał się ?

Dlatego właśnie nie ,,złamałam się" po jego słowach. Już to kiedyś z nim przerabiałam. Była obiecana poprawa , zabiegał o mnie dbał itp i co...? Po jakimś czasie wróciło wszystko do punktu wyjścia, tylko wtedy jeszcze tego nie rozumiałam. Dzisiaj jestem o niebo mądrzejsza, już wiem kim jestem  i jaka chcę być.

Na dyktafonie mam jeszcze jego przyznanie się do tego ,że jest uzależniony od trawki i to ,że nie chcę aby dzieci widziały ,,najaranego " tatusia -chodzi o ich bezpieczeństwo. Rozmowa była spokojna, ale zastanawiam się czy nie jest za długa 1 trwa 17 min a druga aż 37 min .

Czy pamiętasz Zofiu ile trwały Twoje nagrania...?

14 855 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-07 13:18:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie wszystkie nowe kobietki smile
Sluchajcie co wam powiem smile. Jezeli nie chcecie uczestniczyc w dyskusji na forum to chociaz czytajcie nas! Zacznijcie od poczatku (moj stary nick magnolia73 i do tej pory nie moge sie na niego zalogowac sad ).
Jezeli wierzycie w cuda to powiem wam, ze stal sie dla was w koncu CUD. Jestescie tutaj!!!!!!
Teraz tylko od was zalezy co z tym Cudem zrobicie. Pamietajcie tutaj nie jestescie same. Podamy reke nie wazne jak "glupio" sie zachowacie.
Czytajcie i piszcie!!! Wyjdzie w koncu do "ludzi".
Duzo sily i a przede wszystkim madrosci Wam zycze big_smile
************************************************************
Sluze ksiazkami jak potrzebne to piszcie na maila smile

14 856

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

Mój mąż mówił, że nie może zrezygnować z tego czy tamtego, bo nie może zejść do tak niskiego poziomu.

.... życie to nie jest sztuka kompromisu....
smile

A my zawsze moglysmy zregnowac prawie ze wszystkiego sad Zla jestem na siebie jak to czytam ale coz wtedy myslalam, ze robie "dobrze". Czy odpowiadamy za wlasna niewiedze?

14 857

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Brawo Skorpionico! Wreszcie przełamałaś swoje opory i nagrałaś wypowiedzi męża. Świetnie! Kodeks rodzinny 'uchwalony' wspólnie z dziećmi też jest bardzo dobrym pomysłem. Ale jak skłoniłaś męża, żeby wziął w tym udział?! Jestem pod ogromnym wrażeniem zmian, jakie w Tobie zachodzą na naszych oczach! Stajesz się silną, pewną swoich racji kobietą. Tak trzymaj!

  Słuszna jest uwaga Zofii: po co Twój mąż chce się zmienić, jeśli nie czuje z Tobą więzi emocjonalnej? Chyba tylko obiecuje, żeby nie stracić kontroli nad Tobą i nie zostać pozbawiony służki i osoby, na którym będzie mógł wyładowywać swój zły humor. Ale Ty nie dałaś się już na to nabrać. Wspaniale! Spójrz na swoje kolejne wpisy na forum i zobacz, jak ogromne postępy zrobiłaś w niesamowicie krótkim czasie. Kobieto, jesteś wielka i daj sobie wmówić, że ktos może Tobą pomiatać. Naprawdę jestem pełna podziwu dla Ciebie, Skorpionico! Trzymam kciuki za Twoje dalsze sukcesy!

14 858

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

Mój mąż mówił, że nie może zrezygnować z tego czy tamtego, bo nie może zejść do tak niskiego poziomu.

.... życie to nie jest sztuka kompromisu....
smile

A my zawsze moglysmy zregnowac prawie ze wszystkiego sad Zla jestem na siebie jak to czytam ale coz wtedy myslalam, ze robie "dobrze". Czy odpowiadamy za wlasna niewiedze?

smile Tak, rezygnowałyśmy w imię "szczytnych celów", które tylko same miałyśmy smile Nas nie było, jeśli byłyśmy, to tylko na chwilkę, na moment i "było nam wybaczane, że się pomyliłyśmy, potknęłyśmy".... Ojojoj wink
Jesteśmy po części odpowiedzialne. Ja się czuję za to, że wcześniej nie uświadomiłam sobie, iż potrzeba bezpieczeństwa, czułości i miłości powoduje, że jestem zdolna do każdych poświęceń. Nie takie wartości przekazuje się dzieciom smile W życiu trzebaza wszelką cenę szukać różnych dróg i rozwiązań by ZROZUMIEĆ smile Chyba o to chodzi?

Może w niezbyt racjonalny sposób, ale w weekend musiałam znowu dać do zrozumienia, że nikt nie będzie się na mnie wspierał, szczególnie teraz. Że nikt nie ma prawa wozić się na moich ramionach.... Poszło o kolędę. Potem zapytałam, jak Ty chciałeś księdza przyjąć? Ot tak, bo wypada i chcesz przyjąć księdza kłamiąc, że w tym domu jest OK? A pomyślałeś, że ja odpowiem prawdę? Brałeś to pod uwagę, że ja może nie jestem wybitnie praktykująca, ale podstawowe zasady z racji człowieczeństwa zachowuję po prostu w swoim życiu? Po co Ci to zakłamanie? Dlaczego nigdy nie chcesz zdać sobie sprawy z konsekwencji własnych decyzji i wleczesz mnie na siłę za sobą, choć nas już nie ma? Dlaczego nie chcesz księdxa przyjąć sam - skorę chcesz aby przyszedł z kolędą? Bo co? Nas nie ma.

Aaaaa - bo mnie "wkurzył" stwierdzeniem, że "co Ty robisz"? Bo jak ja niby śmiem nie udawać i żyć swoim własnym życiem wink Nie, awanturki nie było, bo mi nie zależy na ekscesach z człowiekiem, który z tego by tylko radochę miał, że mnie wyprowadził z równowagi. A tak, to jego ponosiło, że spokojnie spytałam o co ta cała dulszczyzna.
Dulszczyzna i totalne zakłamanie! A fłe!!!!

Jeszcze coś o sobie wiem smile Jestem prostolinijna - że niezakłamana, szczera i prawdomówna smile
Ale wiem, że nie jestem spontaniczna wink
Byłam na dyskotece z dawną niewidzianą koleżanką. Zawsze lubiłyśmy na chwilkę usiąść i pogadać. Akurat poszłyśmy poględzić sobie i potańczyć, bo w końcu różne formy aktywności wpływają na kondycję smile Była przesympatyczna para - tak między 40 a 50. W ogóle nie umiem domyślić się wieku, bo ich zachowanie miało wpływ na moją "percepcję". Bawili się przecudnie, przefantastycznie, wspólnie i widać było, że po prostu SĄ  ZGRANI. No rewelacja po prostu, aż to emanowało z nich, ta radość i chęć. I ja tylko potrafiłam się zachwycać tym, a koleżanka po prostu podeszła do nich i.... i im to powiedziała smile Co śmieszniejsze, mężczyzna jest Włochem  - no to już wiem, gdzie ewenualnie kierować swoje zainteresowania wink Na południe wink wink wink

14 859

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
skorpionica napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Zastanawia mnie tylko jego wyznanie o braku z Tobą więzi emocjonalnej i późniejsze obiecanki poprawy. Nie kocha, a będzie dla Ciebie zmieniał się ?

Dlatego właśnie nie ,,złamałam się" po jego słowach. Już to kiedyś z nim przerabiałam. Była obiecana poprawa , zabiegał o mnie dbał itp i co...? Po jakimś czasie wróciło wszystko do punktu wyjścia, tylko wtedy jeszcze tego nie rozumiałam. Dzisiaj jestem o niebo mądrzejsza, już wiem kim jestem  i jaka chcę być.

Na dyktafonie mam jeszcze jego przyznanie się do tego ,że jest uzależniony od trawki i to ,że nie chcę aby dzieci widziały ,,najaranego " tatusia -chodzi o ich bezpieczeństwo. Rozmowa była spokojna, ale zastanawiam się czy nie jest za długa 1 trwa 17 min a druga aż 37 min .

Czy pamiętasz Zofiu ile trwały Twoje nagrania...?

Nieważne jak długie są rozmowy. Chyba im dłuższe tym lepiej smile.
Przecież wiadomo, że małżonek tej jednej rozmowy przy dyktafonie nie będzie traktował jak spowiedzi i w 5 minut nie przyzna sie do wszystkich swoich grzechów big_smile
Moje rozmowy bywały baaaardzo długie inne króciuteńkie. Zawsze to zależało od niego smile. Zawsze zachowywałam się naturalnie. Nie przymuszałam do wyznań, agresji, poniżeń big_smile. Aby taka rozmowa była dowodem w sądzie, musi być przelana na papier. Musi być spisana słowo po słowie a jeśli jest coś nieczytelne to trzeba to zaznaczyć słowem nieczytelne. Sąd nie musi czytać całej waszej rozmowy a nawet mu się nie chce tego robić. Trzeba więc podkreślić najważniejsze zdania.  Na kartkach podkreślasz((podkreślaczem lub mazakiem) tylko zdania (lub słowa) świadczące o przemocy psychicznej, zdradzie, czy niefajnym  jego zachowaniu ( mój eks mówił np. diabeł jestem, szatanem jestem i te słowa podkreśliła moja adwokatka ). Z jednej jego długiej wypowiedzi podkreślasz np. jedno zdanie czy dwa. Ważne tez są Twoje wypowiedzi, w których mówisz jak Cie traktował, jak sie wtedy czułaś. Do sądu są Ci potrzebne 3 egzemplarze każdego dowodu. Jeden jest dla sądu, drugi dla pozwanego, trzeci dla Ciebie. Z dyktafonu musisz przegrać wszystko na płytki i również 2 egzemplarze każdego nagrania dostarczyć do sądu. Dyktafon musisz mieć przy sobie na rozprawie, by ewentualnie udostępnić go sądowi do ekspertyzy ( na wniosek męża mogą sprawdzać czy nie doszło do przeróbek nagrań). Dobrze by było, gdybyś miała nagrania o jego zarobkach. W dzisiejszych czasach dużo ludzi pracuje na czarno i ciężko w sądzie kobietom udowodnić prawdziwe zarobki męża i otrzymać alimenty adekwatne do zarobków.

14 860

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oj rosnę, rosnę, a nawet zaczyna mi już odrastać ,,druga noga"(- z bajki o jednonożnych istotach z książki,,Nałogowa miłość")

Świetna lektura- bardzo polecam!!

14 861

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Droga Żabciu5,

skąd ja znam faceta, który krytykuje na każdym kroku 'ukochaną' osobę, jej rodzinę i znajomych? No kurczę, skąd ja to znam??? Aaa, wiem! Taki jest mój jeszcze-mąż. A tłumaczenie: 'bo myslałem, że zmotywuję Cię do dziłania, żebyś coś ze sobą zrobiła'. A fakt, że dziesiątki razy powtarzałam, że negatywna motywacja (oczywiście wyjaśniłam mu to pojęcie, dopilnowałam, żeby je zrozumiał) na mnie nie działa, tylko pogarsza mój nastrój, niczego nie zmieniło. On wciąz powtarzał, że 'myślał, że tak będzie dla mnie najlepiej' albo że 'starał mi się tylko pomóc'. I tak na każdym kroku: zawsze najlepiej wiedział, co jest dla mnie dobre i jak powinnam postępować. Ale ja, do jsnej Anielki, nie jestem jakąś idiotką ani osobą z poważnym upośledzeniem umysłowym (z całym szacunkiem dla takich osób), która nie jest w stanie poradzić sobie w życiu! Całkiem niegłupia jestem, patrząc obiektywnie ;P i nie potrzebuję, żeby ktoś decydował za mnie!

   Moim zdaniem Twój mąż postawił sobie za zadanie prowadzić Ciebie i córkę przez życie nie licząc się kompletnie z Waszym zdaniem i nie bierze pod uwagę Waszego zdania. On wie najlepiej i już! W takim związku nie ma wolności a jak widać Tobie przeszkadza ciągłe traktowanie z góry i wręcz poniżanie. Powinnaś się chyba zastanowić co z tym fantem zrobić. Po tylu latach związku nie liczyłabym na to, że mąż nagle się zmieni. Jeśli nawet córka jest zdania, że powinnaś odejść, to może warto rozważyć też taką opcję? Daj Wam obu prawo do szczęścia, wolności i radości; prawo podejmowania własnych decyzji (nawet tych niekoniecznie mądrych) i prawo do popełniania własnych błędów. Tylko tak można się czegoś nauczyć. Myśl, rozważaj i dziel się z nami swoimi odczuciami, a my spróbujemy Cię wspierać najlepiej, jak tylko będziemy umiały. Życzę powodzenia i pozdrawiam serdecznie!

14 862

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Droga Nowa nadzieja,

widzę, że doskonale znasz problem. Dopóki miałam w sobie dość siły i pewności w swoje możliwości to Jego krytyka dawała mi kopa. Pięłam się w górę po drabinie kariery, ale w pewnym momencie stanęłam w miejscu. Myślę, że nie stać mnie na więcej. Teraz nie narzekam i tak nie jest źle. Ale był czas kiedy miałam totalnego doła i nie byłam w stanie udźwignąć jego specyficznej motywacji. Prosiłam, żeby przestał, ale on nie umie. Wtedy zaczęłam już poważnie myśleć o konieczności zmian. Mam wrażenie, że krytykowanie wszystkich i wszystkiego na około jest mu potrzebne jak tlen do życia. Już myślałam, że jestem przewrażliwiona, więc spytałam córkę. Pytanie nie było tendencyjne. Ona sądzi tak samo. Ostatnio córka poszła cała szczęśliwa pochwalić się mu swoimi rysunkami (były całkiem nie złe). Powiedział, że dzieci w jej wieku, to już obrazy malują. Chciała zapisać się na gimnastykę artystyczną powiedział, że jest za stara. Przyszła do mnie z płaczem. Sprawdziłyśmy w necie. Mądry mąż się mylił. Wszystko widzi w czarnych kolorach. Gdy córka się rozchorowała, to też opowiadał o tym jak najgorzej może się to skończyć. Tak może i trzeba to wiedzieć, ale myśleć pozytywnie, bo tych najgorszych przypadków jest bardzo, bardzo mało.

14 863

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Żabcia5 napisał/a:

Mój mąż mówił, że nie może zrezygnować z tego czy tamtego, bo nie może zejść do tak niskiego poziomu.

.... życie to nie jest sztuka kompromisu....
smile

Uważam, że w małżeństwie trzeba iść na kompromis i to niekiedy duży. Mężczyźni są od nas zupełnie inni. Mają swoje przyzwyczajenia i zainteresowania. Trzeba umieć ich zrozumieć, ale oni również muszą nas zrozumieć. Każdy ma prawo do realizowania swoich życiowych planów, każdy ma prawo, a nawet powinien mieć swoje pasje. Życie we dwoje ma być łatwiejsze niż w pojedynkę, bo inaczej, to nikt by się w pary nie łączył. Musimy się wspierać i pomagać sobie nawzajem, tak żeby zbudować wspólne szczęście, ale i nie zapomnieć o szczęściu drugiej połowy.

14 864

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

happyfull
tak, właśnie z braku czasu staram się chociaż czytać.
Jak możesz to podrzuć jakieś tytuły warte przeczytania, poszukam w bibliotece :-) Z góry dziękuję :-)
Zofia
jeśli chodzi o alimenty to w przypadku pracującego "na czarno" mężczyzny wyrok zapada na podstawie jego możliwości zarobkowych (szkoły, kursy, wcześniejsze doświadczenie zawodowe). Sędziowie nie są głupi i raczej nie uwierzą, że mężczyzna w kwiecie wieku jest pozbawiony jakiegokolwiek dochodu. Ale zgodzę się z Tobą, że gdy się udowodni, że zarobki są dość znaczące to i jest szansa na większe alimenty, gdyż istnieje cos takiego jak równa stopa życiowa rodziców i dzieci. Z czego wniosek, że dziecko nie może żyć w biedzie gdy rodzic pływa w luksusach. Tyle teorii. W życiu różnie bywa...

14 865

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Żabciu5

z tego co napisałaś wynika dla mnie, że Ty wcale nie potrzebujesz motywujacych 'kopniaków' od swojego małżonka! Bo skoro pomimo jego ciagłej krytyki osiągałaś coraz większe sukcesy, to znaczy że jesteś dobra w tym co robisz. I należy Ci się uznanie, a nie ciągłe ;kopanie', żebyś zdobyła jeszcze więcej. U mnie chyba też to, że nigdy nie byłam dość dobra dla mojej mamy, że zawsze powinnam osiągać lepsze wyniki, spowodawało po części problem bycia 'kochającą za bardzo'. Ty nie musisz być w czymś coraz lepsza, żeby zadowolic męża, udoskonalasz się i osiągasz sukcesy dla siebie, a on powinien być z Ciebie dumny! Czy umiesz sama odpowiedzieć sobie na proste pytanie: dlaczego nie zależy mi na dalszym pieciu się po drabinie kariery? Może dlatego, że zbyt wiele Cię to kosztuje? Może dlatego, że odbywa się to kosztem czasu poświęconego córce? Może dlatego, że chcesz cieszyć się życiem i tym co osiągnęłaś, a nie wciąż walczyć o więcej? A może dlatego, że gdzieś w Twojej podswiadomości pojawiła się myśl, że tak naprawdę nie robisz tego przede wszystkim dla siebie, ale chcesz zasłużyć na pochwałę i uznanie męża, a tego nigdy się nie doczekasz? A może z zupełnie innego powodu? I co? I Gucio!!! Masz do tego prawo! To Twoja praca, Twoja kariera i Twoje życie! Nie wpadłaś nagle na pomysł, żeby rzucić męża, pracę, zostawić córkę i zostać mniszką w Tybecie! Nikt nie ma prawa krytykować Cię za wprowadzenie zmian w Twoim życiu, jeśli nawet nie zapytał, z czego one wynikają. Bo mąż nie zapytał, dlaczego nie zależy Ci na kolejnych sukcesach w pracy, prawda? Taki sam jest mój jeszcze-teść. Dla niego też zawsze było za mało pieniędzy, za mało majątku, za mało podporządkowania ze strony żony, dzieci i ich rodzin, za mało, za mało, za mało!!! On ma ponad osiemdziesiąt lat i nie zmieni już poglądów. Tego nie da się przeskoczyć żadnym staraniem. Tu trzeba się zstyanowić, czy chce się dalej tak żyć, czy można coś zmienić i czy drugiej stronie też na takich zmianach zależy. Więc się zastanawiaj i dziel się z nami swoimi spostrzezeniami.

    Wiem że nie jestem starą, doświadczoną, mądrą kobietą, ale tez przeszłam trochę trudności w swoim życiu i zrozumiałam, że tylko kiedy zaczniesz się zastanawiać nas sobą, możesz ulepszyć swoje życie.Dlatego nie udzielam rad, tylko podsuwam przykłady własnych obserwacji i przemyśleń z nadzieją, że w jakiś sposób mogą one komuś pomóc.

14 866

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Żabcia
Kompromis i to duży?
A nie można po prostu związać się z kimś kto szanuje Twoją inność i realizować siebie bez ranienia innych i przysparzania im trudności? Jest różnica pomiędzy szacunkiem dla siebie samego, zadowolenie z siebie - a egoizmem. Nie o egoizm mi chodzi.

Wiesz, kompromis to ja mogę zastosować przy wyborze chleba - dziś pszenny, jutro razowy. Choć też nie. Dziś i jutro możemy kupić po połówce i tego i tego.

14 867

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Żabcia
Kompromis i to duży?
A nie można po prostu związać się z kimś kto szanuje Twoją inność i realizować siebie bez ranienia innych i przysparzania im trudności? Jest różnica pomiędzy szacunkiem dla siebie samego, zadowolenie z siebie - a egoizmem. Nie o egoizm mi chodzi.

Wiesz, kompromis to ja mogę zastosować przy wyborze chleba - dziś pszenny, jutro razowy. Choć też nie. Dziś i jutro możemy kupić po połówce i tego i tego.

Żabciu, sprawdziłam sobie definicję kompromisu, bo jak dotąd "działałam bezwiednie" smile

Kompromis ? metoda rozwiązania konfliktu, oznaczająca wspólne stanowisko, możliwe do przyjęcia dla stron negocjujących.

Wbrew obiegowej opinii kompromis nie jest optymalnym rozwiązaniem konfliktu, ponieważ oznacza konieczność rezygnacji z części interesów każdej ze stron . Taki  idealny sposób radzenia sobie z konfliktem stanowi współpraca.

Kompromis może być także synonimem oportunizmu, jeżeli jest osiągany kosztem wartości lub celów nadrzędnych dla procesu osiągania porozumienia.

14 868

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To mi się podoba zabka-k. Tak samo często postępuję, czyli sięgam do definicji, żeby wszystko uporządkować.

Znalazła definicje, która bardziej mi pasuje:
kompromis to proces osiągania porozumień pomiędzy stronami dążącymi do rozbieżnych celów. Kompromis osiągany jest dzięki obopólnym ustępstwom lub poprzez tylko częściową realizację stojących w konflikcie interesów i wartości.

Tak pojęty kompromis jest konieczny w związku kobiety z mężczyzną.

14 869

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Żabcia5 napisał/a:

To mi się podoba zabka-k. Tak samo często postępuję, czyli sięgam do definicji, żeby wszystko uporządkować.

Znalazła definicje, która bardziej mi pasuje:
kompromis to proces osiągania porozumień pomiędzy stronami dążącymi do rozbieżnych celów. Kompromis osiągany jest dzięki obopólnym ustępstwom lub poprzez tylko częściową realizację stojących w konflikcie interesów i wartości.

Tak pojęty kompromis jest konieczny w związku kobiety z mężczyzną.

A ja zdecydowanie wolę tę z Wikipedii oraz współpracę smile

14 870

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam nocną porą smile
Naczytalam się i oczywiście jak to zwykle na początku bywa miesza mi się wszystko więc z góry przepraszam że nie odpowiem każdej z osobna.
Bardzo się cieszę że do Was trafiłam, to był mój gorszy dzień, nie często to się zdarza, ale jednak...
Kiedyś jak się lepiej poznamy napiszę Wam jak Was znalazłam, znaczy jaką fraze w google wpisalam smile
Dziękuję za przeczytanie moich wypocin, już od dawna wiem że potrzebuje wizyty u psychologa, bo coś za mało obiektywna jestem.
Dziś tak bardziej na zimno powiem, że mój mąż różni się od opisywanych Waszych mężów, za to ja od Was w ogóle. Właściwie to zawsze myślałam że kocham siebie... Tu zdalam sobie sprawę z tego że chyba się mylilam. Powiem Wam że im mam więcej lat, tym bardziej jestem świadoma mojej niewiedzy na własny temat... Jako dziecko byłam najmadrzejsza na świecie, tego ode mnie oczekiwano, jako nastolatka- bez doświadczenia wiedziałam wszystko. Jako matka jednego dziecka, byłam najmadrzejsza matką... Dopiero moi chłopcy nauczyli mnie pokory. Dziś wiem, że placzace w sklepie dziecko, to nie koniecznie rozwydrzone, rozpueszczone dziecko,ale może dziecko z problemami, a nawet jeśli jest rozpieszczone i rozwydrzone to nie mi to oceniać.
Jest w śród Was kilka osób DDA. Potrzebuje informacji, jeśli możecie mi ich udzielić. Uważam że mój mąż jest właśnie DDA, że nasze problemy mają w tym źródło. Problem jest w tym że on nie widzi alkoholizmu swojej matki. Nauczyła swoich synów, że mają jej wiecznie pomagać, że to ich obowiązek... Pomagać w sumie to mało powiedziane - utrzymywać jest tu bardziej na miejscu słowem. Zastanawiam się jak ona to zrobiła, że oni nie widzą jej manipulacji. Dodam że nie jest to niedolezna staruszka! Ma 60 lat, moi rodzice są w tym wieku, i pracują na siebie i patrzą jak nam pomóc. Nie rozumiem zależności od matki która ich krzywdzila, która urzadzala popijawy jak byli mali. Jak uświadomić to mojemu mężowi? Co powiedzieć. Temat jego matki najczęściej kończy się u nas cichymi dniami wrrr, kłótni w naszym stażu przerobilismy może ze 3. Oboje nie lubimy krzyków.
Wiem że z boku wszystko wygląda inaczej, dlatego znowu proszę o rady.

Ps. Mój mąż nigdy mnie nie wyzywal, ręki nie podniósł na mnie. Myślę że wie że takie zachowanie skończyło by się naszym rozstaniem. Ostatnio po rozmowach z koleżankami doszlam do wniosku, że każdy ma to na co się godzi. Dajemy na coś przyzwolenie, a później jest jak jest... Nie możemy lekceważyć pierwszych symptomów! Musimy być czujne! Ja niestety zlekcewazylam sporo, gnajac wciąż za nowym cudem. Musimy żyć tu i teraz!

Tyle że ja jestem tchurzem, do podjęcia działania potrzebuje porządnego nakręcenia.
Przecież tak łatwo jest sobie powiedzieć że przecież inni mają gorzej...
Jeszcze ostatnie spostrzeżenie: mam wrażenie że mój mąż wyczuwa kiedy jestem na granicy wytrzymałości, bo jak już mi jest tak źle że robi się wszystko jedno, idę żeby z nim porozmawiać, to nagle on jest taki idealny, a ja żeby tego nie zepsuć już nic nie mówię, i tak w kółko...

14 871

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nowa nadziejo,

kopniaki były mi potrzebne, bo moja mama nigdy nie wierzyła we mnie. Nie sądziła, że coś w życiu osiągnę. Dlatego motywacja mojego męża choć tak specyficzna odnosiła skutek. Na wiele Twoich pytań, dlaczego nie chcę piąć się po drabinie kariery brzmi ?tak?. Kiedyś praca była dla mnie bardzo ważna, z prostego powodu. Tam mnie doceniano, słuchano, proszono i tam mogłam spotkać się z ludźmi. W domu tego nie miałam. Wiesz, że dopiero przed chwilą to zrozumiała i to dzięki Tobie. Dzięki.
Teraz zaczynam przewartościowywać swoje życie.
Dobre z tą Mniszką w Tybecie :-)

14 872

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

SORKI ! zapomniałam o Twoim dyktafonie sad
Świetnie, że pokonałaś go (dyktafon) i użyłaś.
Super, że masz tak cenny dowód.

Zofio witaj serdecznie, Szczęśliwego Nowego Roku Ci życzę i wszystkim Wam Babeczki

                 Mój rozwód w toku i chciałam Wam powiedzieć,że mój adwokat twierdzi,że dowód głosowy
                 nie jest dowodem w sprawie.
                 Dowodem jest wizja i fonia lub sama wizja.
                 Proponował mi użycie kamerki a nie dyktafonu.
                 Może nie ma racji, nie wiem nie jestem prawnikiem
                 jednak on tak twierdzi

Wszystkim Wam życzę wytrwałości w postanowieniu i pozdrawiam

14 873

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
cachmir napisał/a:
zofia282 napisał/a:

SORKI ! zapomniałam o Twoim dyktafonie sad
Świetnie, że pokonałaś go (dyktafon) i użyłaś.
Super, że masz tak cenny dowód.

Zofio witaj serdecznie, Szczęśliwego Nowego Roku Ci życzę i wszystkim Wam Babeczki

                 Mój rozwód w toku i chciałam Wam powiedzieć,że mój adwokat twierdzi,że dowód głosowy
                 nie jest dowodem w sprawie.
                 Dowodem jest wizja i fonia lub sama wizja.
                 Proponował mi użycie kamerki a nie dyktafonu.
                 Może nie ma racji, nie wiem nie jestem prawnikiem
                 jednak on tak twierdzi

Wszystkim Wam życzę wytrwałości w postanowieniu i pozdrawiam

Witaj Cachmir smile Co u Ciebie ?
DZięki za życzenia. Ja Ci również życzę wszelkiej pomyślności.

Przeżyłam rozwód bez obecności męża. Moim świadkiem była mama i brat cioteczny (sąd rodzinie mógłby nie dać wiary). Sąd trzy razy wzywał  na rozprawę mojego męża lecz on nie stawił się. Nagrania miałam i to dzięki nim dostałam rozwód z jego winy. Dowód głosowy jest dowodem. W sprawach rozwodowych dowodem jest też nagranie z podsłuchu telefonu komórkowego męża. Ogólnie nie wolno zakładać podsłuchów, ale przy sprawach rozwodowych nie jest to karalne i jest brane pod uwagę jako dowód.
Sąd otrzymał ode mnie 5 lub 6 płytek z nagraniami i spis rozmów na kartkach. Napracowałam sie przy tym sporo, ale warto było smile. Podkreśliłam zdania, z których jasno wynikała przemoc psychiczna i zdrada (przyznał sie i opowiadał ile razy i gdzie). Na sądzie nagrania te chyba zrobiły wrażenie, bo nie targowano sie ze mną co do wysokości alimentów(nagrałam ile mi płaci i ile zamierza mi płacić). Zasądzeniem kwoty, o którą prosiłam w pozwie, nawet moja koleżanka adwokatka była zaskoczona i mówiła, że nie spotkała się z tym aby Sąd zasądził tak wysokie alimenty bez targowania się (5 tyś). W moim przypadku Sąd nie wnosił nawet o kuratora w związku z nieobecnością męża i myślę, że nagrania miały na to wpływ i dodam, że mężczyzna był sędzią w mojej sprawie.
Cachmir w jaki sposób można udowodnić przemoc psychiczną ? Na nagraniu samej wizji jej nie widać. Przemocowiec nie zawsze zachowuje się agresywnie. Ja miałam tylko jedno nagranie z awantury, którą mi robił i tylko na tym jednym nagraniu było walenie pięścią w stół......ale i były jego łzy....płakał...sk****yn płakał ....i gdyby była sama wizja, wnioskować by można  było, że to ja stosuję przemoc big_smile. No nie chce mi się wierzyć, że sama wizja może być dowodem. Na nagraniach z fonią oprócz słów wyraźnie można "dostrzec" emocje. Przecież bardzo ważny jest ton wypowiadanych słów. Jak przy samej wizji udowodnić zdradę big_smile ? tzn. jak ją udowodnić z przyznania się męża, z jego słów. Przy samej fonii udowodnisz prawdę ! NAwet przemoc fizyczną będzie na takich nagraniach "widać" (czytaj słychać)
A wiesz, że dopiero gdy przepisywałam (wsłuchiwanie w każde słowo) dostrzegłam, że mój mąż chrząka kiedy mowa jest o niewygodnych dla niego sprawach. Zdarza mu sie też kaszelek przy niektórych tematach. Przez 26 lat o tym nie wiedziałam! Teraz już wiem i wiem kiedy nie jest szczery, kiedy poprzez słowa chce coś ugrać, kiedy coś kombinuje (chrząka).
Widzę, że i Ty zamierzasz użyć mocnych dowodów smile. Popytaj w sądzie o dopuszczenie nagrań z dyktafonu jako dowodów. Wydaje mi się, że jest możliwe spotkanie z sędzią (oczywiście nie tym co prowadzi Twoją sprawę) i zapytanie jak sprawa wygląda z nagraniami z dyktafonu. Nie sądzę, że jestem jedyną osobą w kraju, której dowody w postaci nagrań zostały przyjęte przez sąd....a gdyby tak było to byłby precedens. big_smile. Zgadzam się na powołanie na moją sprawę jako precedens smile

Sama wizja jest dowodem ? Nie chce mi się w to wierzyć.
Byłam ze swoją sprawą u adwokatki i ta od razu graulowała mi dowodów big_smile.
Kolejną adwokatką, która udzielała mi porad, była moja koleżanka. Nie mogła prowadzić mojej sprawy, bo zna pozwanego i świadka. Nie widziała też potrzeby obecności w sądzie adwokata przy takich dowodach smile. W moim mieście sądy dopuszczają dowody z dyktafonów smile więc i w innych miastach muszą smile

14 874 Ostatnio edytowany przez cachmir (2013-01-08 05:22:42)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio mówię tylko to co mówi mój prawnik
            a mówi tak:
            wszelkie nagrania wizji w miastach bez użycia fonii są dowodem
            (wypadki samochodowe, kradzieże do sklepów, na dworcach itd)
            natomiast sama fonia zależy od sędziego
            może powiedzieć,że głos nie należy do pozwanego
            wtedy odracza sprawę a Ty oddajesz dyktafon do foniatry (nawet nie wiedziałam,że istnieje taki lekarz)
            Pozwany musi się zgłosić i jest to analizowane na koszt powództwa
            Jednak nie każdy sędzia dopuści to jako dowód.
            Tyle wiem od mojego prawnika
            Może Ty spytaj koleżankę jak to rzeczywiście jest.
            Ona na pewno się orientuje.

            Co u mnie?
            przed chwilą opisałam w swoim wątku,ale jak przeczytasz to dasz mi pewnie nie źle popalić.
            pozdrawiam

14 875

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio Gratuluje przede wszystkim alimentów!!!!
                   Genialny sędzia
                   No i Twojej wolności
                   Teraz możesz zaczerpnąć powietrza i krzyknąć
                   " ach życie jest piękne, jestem wolna"
                   jeszcze raz gratuluje Malutka

14 876

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie smile

Nowa Nadziejo
Sama jestem DDA, ale kompletnie nie wiem co Ci doradzić - ja dowiedziałam się przypadkiem, domyśliłam że coś jest "nie tak" z rozmowy dwóch znajomych o jakiejś trzeciej osobie, której nawet nie znam. Przyglądałam się jej, przyglądałam i.... dostałam młotem po głowie, musiałam zacząć grzebać i szukać, zeby się dowiedzieć o co do cholery chodzi!!! wink

To że on nie chce sobie uświadomić uzależnienia od matki, konsekwencji swojego życia w świecie tłumionych emocji - to właśnie też jest normalne dla DDA. My nie rozumiemy, że ktoś wyrządził nam krzywdę i że nasze zachowania, reakcje, nie są reakcjami "normalnymi". Żeby chcieć coś zrozumieć, trzeba samemu tego chcieć wink
Powiem Ci, ze i mój mąż jest DDA (aleśmy się dobrali), ale on też odrzucał jakiekolwiek sugestie, że zachowanie z czegoś wynika i że da się z tym uporać smile Więc jeśli tak woli... Nie wiem, relacja jest na tyle odległa aktualnie, że nawet jeśli coś w tym zakresie robi, to nawet mi nie powie. Jeśli już, to uważa, że sam da sobie radę, bo on wie. Itd... Na siłę nikogo nie da się namówić, to będzie mieć odwrotny skutek smile

Może spróbować rozmawiać, że "nie jest dobrze" a to z czegoś wynika, spróbować namówić do poczytania choćby najprostszych materiałów w internecie. Ja znalazłam kiedyś taki teścik - kilkanaście/dziesiąt pytań, które to właśnie kierunkują czy ma się jakiś problem i czy nie powinno się spróbować skorzystać z fachowej porady. I tak po nitce do kłębka.

14 877 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2013-01-08 12:30:34)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj takajakinni.
Też, jak Twój mąż, jestem DDA. Też mam wpojoną do głowy "pomoc" rodzicom. Wiele przez to przecierpiałam. Mój mąż pomógł mi oderwać się psychicznie od rodziców. Mogłam z nim porozmawiać, a on zawsze mówił mi, że ja nic nie muszę, że ja nie muszę pomagać rodzicom,bo im krzywda się nie dzieje. Tylko, że ja nie chciałam im "pomagać". Jeżeli Twój mąż chce, to nic z tym nie zrobisz. Terapia u psychologa też pokazała mi, że ta "pomoc", której rodzice ode mnie wymagają,jest kompletnie niezasadniona, bezpodstawna. Moi rodzice uważają,że mają mnie po to,bym im służyła,spełniała ich zachcianki itp.
Ciężko jest wytłumaczyć osobie,zwłaszcza DDA,że nie musi "pomagać" rodzicom. Ciężko jest się oderwać od toksycznych osób, zwłaszcza od osób, które powinny dawać nam bezpieczeństwo,a tak na prawdę to my im zapewnialiśmy to zawsze. Żeby przeprogramować mózg potrzeba lat pracy. Czy jest to możliwe? Nie wiem.
Co możesz zrobić? Wspierać,ale nie kłócić się z tego powodu,bo to powoduje,że taka osoba czuje się jeszcze gorzej. Jeżeli mąż nie zdecyduje się na terapię,to ty go nie namawiaj,bo to bez sensu. Może kup książkę o oksycznych rodzicach, współuzależnieniu i połóż gdzieś na widoku. Może porozmawiaj z mężem, jak on się czuje, gdy pomaga matce. Może jest mu z tym dobrze, a tylko Tobie to nieodpowiada? A może Twój mąż uważa,że musi pomagać i tu jest problem, ale tylko on go może rozwiązać.
I jeszcze proponuję,żebyś sama zaczęła czytać (o ile jeszcze tego nie robisz) o współuzależnieniu. I życzę wytrwałości i cierpliwości. Życie z osobą DDA do łatwych nie należy.

14 878

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzień dobry smile

Takajakinni, być może i Twój mąż jest DDA. Nie wiem czy Ty jesteś czy nie, ale jest coś takiego jak współuzaleznienie. Dopóki sami sobie nie uswiadomimy, że mamy jakiś problem, ciężko z pomocą. Na nic Twoje płacze, prośby.... skoro on nie widzi problemu to uważa, ze właśnie Ty go masz. Tak jak radzi Anstawia, może podsuń mu jakąś książkę, może "przypadkiem" włącz jakiś film...., może się uda, ale równie dobrze może on stwierdzić, że to inni mają takie problemy, ale nie ON.

14 879

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
cachmir napisał/a:

Zofio mówię tylko to co mówi mój prawnik
            a mówi tak:
            wszelkie nagrania wizji w miastach bez użycia fonii są dowodem
            (wypadki samochodowe, kradzieże do sklepów, na dworcach itd)
            natomiast sama fonia zależy od sędziego
            może powiedzieć,że głos nie należy do pozwanego
            wtedy odracza sprawę a Ty oddajesz dyktafon do foniatry (nawet nie wiedziałam,że istnieje taki lekarz)
            Pozwany musi się zgłosić i jest to analizowane na koszt powództwa
            Jednak nie każdy sędzia dopuści to jako dowód.
            Tyle wiem od mojego prawnika
            Może Ty spytaj koleżankę jak to rzeczywiście jest.
            Ona na pewno się orientuje.

FAkt ! nie pomyślałam o kradzieżach, wypadkach, włamaniach. Zgadzam się, w tych przypadkach wizja oddaje wszystko, ale przy przemocy psychicznej takie nagrania nie będą żadnym dowodem a nawet oglądający może wysnuć mylne wnioski. Zapewne prościej dla sądu jest mieć wizję i fonię, ale dla nas zdecydowanie łatwiej jest zdobyć nagranie fonii. Zapewne Twój prawnik ma  rację, ale mnie Sąd nie pytał czyj głos jest na tych nagraniach. Dostarczyłam opis NASZYCH rozmów i sąd zapewne założył, że nie posunęłam się do oszustwa. Za składanie fałszywych dowodów zapewne prawo przewiduje kary.
Wiem, że dyktafon może być sprawdzany pod kątem ciągłości nagrania a mówiąc inaczej czy nie było jakiegoś montażu. Koleżanka od razu mówiła mi, że nagranie jest dobrym dowodem, podała mi namiary na firmę, która przegrała to na płyty. Kazała mi przepisać wszystko i sama podkreślała zdania, które coś wnosiły do sprawy. Przez moment nie miała wątpliwości, że nagrania Sąd przyjmie. JAk już pisałam, mówiła mi, że dowodem w sprawach rozwodowych, jest nagranie z podsłuchu w telefonie komórkowym męża. Zakładanie podsłuchu jest karane, ale nie w przypadku rozwodzącej się pary (udowadnianie zdrad). Cachmirko ja przeżyłam rozwód oparty przede wszystkim na nagraniach (nie miałam innych dowodów poza kartą ze szpitala) a mojego męża NIE BYŁO NA SALI ROZPRAW. Dostałam rozwód z WINY MĘŻA, a jego winy sąd doszukał się w nagraniach.

Cachmir napisał/a:

Co u mnie?
            przed chwilą opisałam w swoim wątku,ale jak przeczytasz to dasz mi pewnie nie źle popalić.
            pozdrawiam

Ja popalić ? big_smile
Nie jestem po prostu hipokrytką smile

Masz nowego partnera i dobrze.
Jesteś zakochana i dobrze.
Jesteś szczęśliwa i baaaardzo dobrze smile.
Jechałaś po piwku....mam takie samo zdanie jak TY.
Boję się pijanych kierowców, ale i mnie zdarzyło się raz w życiu prowadzić po kielichu (po kilku kieliszkach).
Raz i mam nadzieję, że nigdy więcej. smile
Będziesz zaliczać idioten test (:))...w USA (w stanie Nowy York) kierowcy, którzy zostali przyłapani na jeździe po alkoholu, muszą zaliczyć spotkania z psychologiem, wiele spotkań. Tam osobę, która po alkoholu wsiadła za kółko, traktuje się jako uzależnioną od alkoholu. smile

14 880

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
cachmir napisał/a:

Zofio Gratuluje przede wszystkim alimentów!!!!
                   Genialny sędzia
                   No i Twojej wolności
                   Teraz możesz zaczerpnąć powietrza i krzyknąć
                   " ach życie jest piękne, jestem wolna"
                   jeszcze raz gratuluje Malutka

DZięki za gratulacje.
Tak, w dniu uprawomocnienia się wyroku byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Cieszyłam się i byłam gotowa każdej napotkanej osobie wykrzyczeć, że jestem szczęśliwą rozwódką smile. Panie z sądu miały ze mnie niezły ubaw kiedy musiały kilka razy powtarzać mi, że uprawomocnił się wyrok smile. Dla mnie rozwód miał duże znaczenie a jeszcze większe, dopatrzenie się postronnych osób jego winy.
Nadal cieszę się, że jestem WOLNA. smile
Sędzia był.....nie był mi przychylny. Nie dał mi rozwodu na pierwszej rozprawie (a bywają i takie przypadki).
Był rzeczowy i oczekiwał konkretów i ja konkretów dostarczyłam.
Alimenty. Mam je przede wszystkim na papierze. Mąż kilka miesięcy nic mi nie płacił a teraz płaci 1/3 zasądzonej kwoty. Sprawa egzekwowania alimentów nie jest prosta a nawet powiedziałabym, jest bardzo upośledzona. Wystarczy, że alimenciarz zapłaci kilka groszy i już go nikt ścigać nie będzie, bo on WYKAZUJE DOBRĄ WOLĘ I NIE UCHYLA SIĘ PRZED ZOBOWIĄZANIEM. Wiesz, powinno być tak, że obarczony alimentami MUSI je płacić. Niestety tak nie jest. Uważam, że ojcowie powinni dobrowolnie płacić na swoje dzieci. Uważam, że winny powinien ponieść karę a karą jest płacenie żonie odszkodowania (alimentów). SZkoda, że mamy przepisy, które można różnie interpretować a poszkodowane są zawsze dzieci, bo to one mają wiele ograniczeń kiedy tatuś nie łoży na ich utrzymanie. Tysiące kobiet nie otrzymuje alimentów i nie może ich prawnie wyegzekwować. Daleka jest droga od wyroku do wyegzekwowania pieniędzy.

CAchmirko, krzyczę "ach życie jest piękne, jestem wolna" smile

14 881

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Mój mąż pomógł mi oderwać się psychicznie od rodziców. Mogłam z nim porozmawiać, a on zawsze mówił mi, że ja nic nie muszę, że ja nie muszę pomagać rodzicom,bo im krzywda się nie dzieje. Tylko, że ja nie chciałam im "pomagać".

Aniu co Ty piszesz? Twoj mini hitler Ci pomogl oderwac sie psychicznie od rodzicow. Co sie dzieje? Moze jeszcze kwiaty mu wyslesz poczta!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie podoba mi sie "malowanie karalucha na motylka" sad sad sad
Ty sie jeszcze do tej pory nie oderwalas psychicznie od rodzicow i jeszcze daleka droga przed Toba!!!!!
To, ze ktos nam mowi co jest dobre a co zle nie zmienia nic jezeli sami tego nie czujemy i naprawde nie chcemy zmiany w mysleniu i dzialaniu. Dobrze przeciez wiesz jak ciezka jest terapia. Na poczatku jestes w skowronkach a potem "czujesz" skrywany bol.
Aniu ja Ci w dupe wleje jak jeszcze raz napiszesz cos pozytywnego o tym Twoim mini hitlerze!
Chyba czas poczytac znowu o motylkach! Karnawal sie zaczal i z tego co pamietam to w Holandii jest super wesolo smile smile smile

14 882

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
daaaisy napisał/a:

happyfull
tak, właśnie z braku czasu staram się chociaż czytać.
Jak możesz to podrzuć jakieś tytuły warte przeczytania, poszukam w bibliotece :-) Z góry dziękuję :-)
Zofia
jeśli chodzi o alimenty to w przypadku pracującego "na czarno" mężczyzny wyrok zapada na podstawie jego możliwości zarobkowych (szkoły, kursy, wcześniejsze doświadczenie zawodowe). Sędziowie nie są głupi i raczej nie uwierzą, że mężczyzna w kwiecie wieku jest pozbawiony jakiegokolwiek dochodu. Ale zgodzę się z Tobą, że gdy się udowodni, że zarobki są dość znaczące to i jest szansa na większe alimenty, gdyż istnieje cos takiego jak równa stopa życiowa rodziców i dzieci. Z czego wniosek, że dziecko nie może żyć w biedzie gdy rodzic pływa w luksusach. Tyle teorii. W życiu różnie bywa...

Ksiazki znajdziesz na 444 stronie, post Nr. #14630
Czytasz tez blogi?

14 883 Ostatnio edytowany przez Happyfull (2013-01-08 14:34:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Ja popalić ? big_smile
Nie jestem po prostu hipokrytką smile
Masz nowego partnera i dobrze.
Jesteś zakochana i dobrze.
Jesteś szczęśliwa i baaaardzo dobrze smile.

Zofiu kochana a to przypadkiem nie do Ciebie pasuje?????
Bo ja tak z wlasnego doswiadczenia "czuje" big_smile
Mi sie do tej pory wydaje, ze jak jest dobrze to cos tu nie gra sad
Juz czesto slyszalam, ze dziele wlos na czworo big_smile. Chyba my sie juz przyzwyczailysmy do zlego, ze mowienie o dobrych rzeczach jakos nie wypada, bo OBY NIE ZAPESZYC. A potem jak sie nie uda to wstyd sad

14 884

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Mój mąż pomógł mi oderwać się psychicznie od rodziców. Mogłam z nim porozmawiać, a on zawsze mówił mi, że ja nic nie muszę, że ja nie muszę pomagać rodzicom,bo im krzywda się nie dzieje. Tylko, że ja nie chciałam im "pomagać".

Aniu co Ty piszesz? Twoj mini hitler Ci pomogl oderwac sie psychicznie od rodzicow. Co sie dzieje? Moze jeszcze kwiaty mu wyslesz poczta!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie podoba mi sie "malowanie karalucha na motylka" sad sad sad
Ty sie jeszcze do tej pory nie oderwalas psychicznie od rodzicow i jeszcze daleka droga przed Toba!!!!!
To, ze ktos nam mowi co jest dobre a co zle nie zmienia nic jezeli sami tego nie czujemy i naprawde nie chcemy zmiany w mysleniu i dzialaniu. Dobrze przeciez wiesz jak ciezka jest terapia. Na poczatku jestes w skowronkach a potem "czujesz" skrywany bol.
Aniu ja Ci w dupe wleje jak jeszcze raz napiszesz cos pozytywnego o tym Twoim mini hitlerze!
Chyba czas poczytac znowu o motylkach! Karnawal sie zaczal i z tego co pamietam to w Holandii jest super wesolo smile smile smile

Moja kochana,ależ ja jestem super szczęśliwa i tylko o motylkach czytam smile
Teraz już sama sobie wszystko tłumaczyć jeżeli chodzi o moich rodziców. Odpuściłam sobie. Nawiązałam do mojego męża, bo takajakinni zapytała o radę. I ja wiem, że DDA oczekują wsparcia i zrozumienia od drugiej połówki (przynajmniej ja tak miałam),bo same nie wiedzą jak się zachowywać.
Ciężko jest przypomnieć sobie co się czuło w danym momencie,zwłaszcza gdy jest się DDA, ale ja pamiętam,że mój mąż był pierwszą osobą, która mi powiedziała: TY NIC NIE MUSISZ. I tyle... Nie wiem dlaczego chcesz mi wlać.Uważam, że nie zasłużyłam.
Skoro mogę wybaczyć ojcu,który znęcał się nade mną psychicznie,bił mnie, wyzywał i nie interesował się mną. Dlaczego nie mogę wybaczyć mężowi????

14 885

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Happyfull napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Mój mąż pomógł mi oderwać się psychicznie od rodziców. Mogłam z nim porozmawiać, a on zawsze mówił mi, że ja nic nie muszę, że ja nie muszę pomagać rodzicom,bo im krzywda się nie dzieje. Tylko, że ja nie chciałam im "pomagać".

Aniu co Ty piszesz? Twoj mini hitler Ci pomogl oderwac sie psychicznie od rodzicow. Co sie dzieje? Moze jeszcze kwiaty mu wyslesz poczta!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie podoba mi sie "malowanie karalucha na motylka" sad sad sad
Ty sie jeszcze do tej pory nie oderwalas psychicznie od rodzicow i jeszcze daleka droga przed Toba!!!!!
To, ze ktos nam mowi co jest dobre a co zle nie zmienia nic jezeli sami tego nie czujemy i naprawde nie chcemy zmiany w mysleniu i dzialaniu. Dobrze przeciez wiesz jak ciezka jest terapia. Na poczatku jestes w skowronkach a potem "czujesz" skrywany bol.
Aniu ja Ci w dupe wleje jak jeszcze raz napiszesz cos pozytywnego o tym Twoim mini hitlerze!
Chyba czas poczytac znowu o motylkach! Karnawal sie zaczal i z tego co pamietam to w Holandii jest super wesolo smile smile smile

Moja kochana,ależ ja jestem super szczęśliwa i tylko o motylkach czytam smile
Teraz już sama sobie wszystko tłumaczyć jeżeli chodzi o moich rodziców. Odpuściłam sobie. Nawiązałam do mojego męża, bo takajakinni zapytała o radę. I ja wiem, że DDA oczekują wsparcia i zrozumienia od drugiej połówki (przynajmniej ja tak miałam),bo same nie wiedzą jak się zachowywać.
Ciężko jest przypomnieć sobie co się czuło w danym momencie,zwłaszcza gdy jest się DDA, ale ja pamiętam,że mój mąż był pierwszą osobą, która mi powiedziała: TY NIC NIE MUSISZ. I tyle... Nie wiem dlaczego chcesz mi wlać.Uważam, że nie zasłużyłam.
Skoro mogę wybaczyć ojcu,który znęcał się nade mną psychicznie,bił mnie, wyzywał i nie interesował się mną. Dlaczego nie mogę wybaczyć mężowi????

Dlaczego nie mozesz wybaczyc mezowi? Bo jeszcze sobie nie wybaczylas!!!!
Aniu Ty jeszcze nie skonczylas z mini hitlerem i dopiro jak "skonczysz=rozwod" okaze sie czy bedziesz chciala mu wybaczyc? A co chcesz mu wybaczyc?????
A rodzicom to nie wiem czy wybaczylas? To, ze powiesz, ze wybaczam nie znaczy zawsze, ze wybaczylas!!!!
Ja Ci nie chce wlac to tylko taka przenosnia smile. Ale pisze co czuje, jak czytam Twoje posty.

Posty [ 14 821 do 14 885 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 227 228 229 230 231 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026