jaratam napisał/a:Witam, jestem tu, bo szukam pomocy...
Od kilku miesięcy "trzeźwieję", od kilku dni intensywnie pracuję nad sobą, efektem jest moja wizyta tutaj...Godziny spędzone przed komuterem i szukanie odpowiedzi na pytanie - czy ja jestem normalna?
Poniżej tekst o mnie, który najpierw napisałam na innym forum, az doprowadził mnie tutaj....
myślę, że bardziej poszukujesz zrozumienia siebie.
jaratam napisał/a:Żyję w nieformalnym związku , lekko ponad trzy lata, oboje jesteśmy po tzw przejściach, oboje z kimś się rozstaliśmy, by być ze sobą. Mieszkamy razem, razem pracujemy, jesteśmy ze sobą prawie non stop. Codzienne życie niesie wiele dowodów na to, że jestem kochana, uwielbiamy spędzać ze sobą czas, nie nudzimy się sobą i nie męczymy.
Tylko okazało się, że on tak naprawdę nie rozstał się ze swoja poprzednia partnerką , a ja dowiedziałam się o tym w - dla mnie dramatycznych okolicznościach, znajdując bilet na ich wspólne wakacje, w czerwcu - już ubiegłego roku. Dramat, sceny, obietnice , hasło - ratujmy ten związek....
hasło ratujmy ten związek? Napisz więc jak on go ratował/ratuje.
Napisz jak wygląda też Twoje ratowanie tego związku.
jaratam napisał/a:Przetrwałam, ale okazało się, że i tak pojechali razem. Tłumaczył mi, że to tylko sex, że on potrzebuje czasami odmiany, innej po prostu, dlatego ją zabrał ze sobą. Dodam, że to były wakacje, na które nie chciałam jechać, z różnych względów, nazwijmy - tematycznych, więc to nie tak, że tak nam razem cudnie, ale wakacje osobno.
tylko seks ? a zatajanie faktu wyjazdu, a wmawianie Ci ( bo przecież wmawiałby Ci wyjazd do rodziny, do kumpla czy gdziekolwiek, poza delegacją
) bzdur i kłamstw. Wchodzi więc w grę wiele oszustw i pewna możesz być skłonności do kłamstw swojego partnera....i robi Ci już takie numery po 3 latach....to co dalej będzie....i nie chcę snuć przed Tobą smutnych wizji.
Potrzebuje odmiany...szkoda, że nie potrzebuje jej w odniesieniu do Ciebie, bo Twój nowy partner byłby tym innym a to też odmiana. Sorki, ale Ty masz podanych na tacy wiele symptomów,a Ty ich nie widzisz lub udajesz, że nie widzisz (tzn. oszukujesz siebie) i jeszcze usprawiedliwiasz go. Usprawiedliwiasz, bo Ty nie chciałaś jechać (z różnych względów) więc uważasz, że miał prawo zastąpić Cię inną. Nie kochana, nie mógł jechać z inną i nic go nie usprawiedliwia. To nie jest normalne, że facet organizuje sobie inną. To jest działanie z premedytacją.
jaratam napisał/a:Przetrwałam ponownie, ale z maxymalnie wyostrzoną czujnością.
nie kochana, właśnie nie przetrwałaś! Właśnie zaczął się Twój największy koszmar a dowodem na to są Twoje słowa :
"Zdarza się często, że wyjeżdżam na dwa - trzy dni. Zadręczam się wtedy wątpliwościami " i tych "czy" jest wiele ( czy widział się, czy dzwonił, czy myśli, czy kocha, czy tęskni, czy... i wszystkie "czy" są w odniesieniu do niej). Przeżyłam to na własnej skórze i wiem, że to nie jest przetrwanie i czujność. To jest babranie się w bagnie.
jaratam napisał/a:Niestety, trzy tygodnie temu okazało się, ze gdy mnie nie było, spędził u niej noc...po prostu gdy wróciłam, zauważyłam kilka szczegółów świadczących o jego nieobecności w domu, w końcu potwierdził, znowu tłumacząc, że to tylko sex.
nie zauważyłaś tylko, że z niego jest kłamca i luzak i ten co chce tylko seksu od innej i lubi odmiany, ale chwileczkę ! on o zamiłowaniach do odmian mówił Ci ! nie słyszałaś tego, czy nie zapamiętałaś ? Mogłaś się więc liczyć z jego zdradą...tylko co dla twojego partnera znaczy zdrada. Co on Ci mówi o zdradzie. Jak on dzieli seks/zdrada, seks/seks. CZy Twój seks z innym postrzegałby jak zdradę czy jak seks. Co dla niego znaczy seks ? Czy on ten seks jakoś dzieli, np na uprawianie seksu i seks/głupie ruchy a może seks/ekstaza.
jaratam napisał/a:Podkreślam, miedzy nami jest naprawdę super i nie rozumiem tego, że on robi takie skoki do swojej byłej...

Między wami nie jest super ! Przecież nie jesteś szczęśliwa, prawda ? Przecież nie możesz powiedzieć, że Twój partner jest fer, że daje Ci poczucie bezpieczeństwa. Przecież nie możesz mu ufać i nie ufasz .
On robi skoki i mówi Ci, że potrzebuje odmiany. Myślę, że we wcześniejszym układzie to Ty byłaś tą odmianą i kochanką. Nie było tak ? Wtedy godziłaś się na jego skoki na boki ( z Tobą) a teraz nie chcesz się na to godzić. Wiedziałaś, że on nie jest uczciwym człowiekiem......
jaratam napisał/a:Czy to możliwe, że tamta kobieta wybrała świadomie rolę kochanki - ukrytej, utajnionej, tylko po to, by bzyknął ją w jemu dogodnym terminie?
dlaczego zakładasz, że termin ich bzykania jest tylko dla niego dogodnym terminem ? Nie znasz ich układu.
Dlaczego zakładasz, ze tamta kobieta świadomie gra rolę kochanki. Nie masz pojęcia co wie o nim i jego układzie z Tobą ta kobieta. Może zdarzyć się i tak, ze ona wie, że już za chwilę, za małą chwileczkę będą razem - nie znasz ich układu.
Zapomniałaś też o swoim partnerze w tym trójkącie. Wydaje mi się, że on jest bardziej nie fer jak ona, bo on jest w związku, z Tobą w związku i jak piszesz, związku szczęśliwym. Ta kobieta nie zdradza nikogo. Być może robi Ci rewanż, być może kocha go i jest gotowa na wiele, tak jak i Ty.
jaratam napisał/a:Poza tymi wakacjami nie było żadnych innych wyjazdów, od tamtej pory ze zwiększoną częstotliwością wyjeżdżamy gdziekolwiek razem, jakby chciał mi to wynagrodzić.Zapewnia mnie, że ja jestem najważniejsza, że tamto to tylko sex, że on ma z tym problem i chodzi tu tylko o odmianę - inną.
Zdradę i kłamstwa i mówienie o seksie z inną chce wynagrodzić wyjazdami ?
Zapewnia Cię, że jesteś najważniejsza a musi mieć inną, która jest dla odmiany i z tą inną to tylko seks ?????
Chyba jestem starej daty.....jak dla mnie to masakra !
Poza tym nie masz dowodów na brak innych ich spotkań. Nie, jego słowa nie są żadnym dowodem. Przecież nie raz Cię oszukał i wiesz, że wiary mu dać nie możesz.
jaratam napisał/a:Nie stroni od sexu ze mną, chociaż polega to na codziennym "przeleceniu" mnie, natomiast tzw "kochanie się" odbywa się - raz na tydzień, dziesięć dni?
Byłam w związku 26 lat, ale nie rozumiem powyższego stwierdzenia. Mnie się zawsze wydawało, że nasze zbliżenie było kochaniem się. Nie będę ukrywała, że moje życie intymne nie było udane, ale mimo wszystko nie rozumiem powyższego stwierdzenia.
jaratam napisał/a:Boli mnie zdrada, kłamstwo, oszustwo, ale mam wątpliwości - czy wyprał mi móżg, czy tez może faktycznie - nie chce mu się w pewnym momencie zapanowac nad tzw chucią, a ona jest i czeka?
Czy tez może jestem totalnie głupia, i skoro ja jestem tzw domowa, udomowiona całkowicie, on może trwać w jakims związku z nią?
jednak doszukałaś się kłamstw, oszustw i nie "tylko seksu" lecz zdrad. On może trwać w innym związku, bo on Ci nawet mówi, że potrzebuje zmian partnerki a Ty go na tym innym związku przyłapujesz. TAk, wydaje mi się, że on nie chce a może nie umie zapanować nad swoją chucią a ona jest i czycha.
Na swoje wątpliwości odpowiedzieć musisz sobie sama. Ja mogę zrobić dla Ciebie to co robię tzn. napisać to co myślę i czuję.
jaratam napisał/a:Ja wiem, że najlepiej, jak jest czarne i białe, ale czy możliwe są szarości i jak sobie z tym radzić?
Wiem, że naprawdę mu na mnie zależy, ale czy - interesownie, czy bezinteresownie?
Wiem, że gdy odejdę, skomplikuję mu lekko zycie, choćby ze względu na wspólna pracę, ale tylko lekko, bo na wszystko są rozwiązania.
Sama juz po napisaniu tego nie wiem, czego chcę - kubła zimnej wody czy pocieszenia?
Jesteś kobietą, która nie umie dzielić się swoim partnerem. Nie umie, nie chce i chyba to jest normalne.
CZy zależy mu na Tobie ? Myślę, że zależy mu na was obu (przecież ten układ długo już trwa za waszym przyzwoleniem) i nie wiem dlaczego on to ciągnie. Nie wiem dlaczego nie rezygnuje z Ciebie i zrezygnować nie chce z innej. Może obie was kocha, może jest mu tak wygodnie a może jest po prostu chory.
CZego chcesz ? Tego, czego chce wiele zdradzanych i lekceważonych kobiet - CUDU.