netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 869 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 224 225 226 227 228 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 626 do 14 690 z 26 310 ]

14 626

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Silly Hopes napisał/a:

Od jakiegoś czasu właśnie się nad tym zastanawiam. Nad tą przemocą. Kilkanaście lat temu uciekłam...., ostatnio zaczęłam się zastanawiać, że skoro dwa "samce" mi tak mówią, to może faktycznie cos ze mną nie tak? Może coś w tym jest? Czy ja za dużo wymagam, czy mnie nikt nie może tak po prostu pokochać, co robię źle....? Co bym nie zrobiła jest źle - uśmiecham się - źle, płacze - źle, wychodzę z domu - źle, siedzę w domu - źle. Mają wszystko, nic ich nie obchodzi..... Wierzę Ci, że Twój karaluch wmawiał znajomym różne rzeczy. Mój były kilka lat zył z inną kobietą. Mieszkali razem, a jak przerwałam milczenie, powiedziałam, że on kogoś ma, że to koniec...., wszyscy byli zdziwieni, na koniec dowiedziałam się, że to ja kogoś miałam, że to ja zdradzałam...., ale oliwa - sprawiedliwa. Przed sądem przyznał się, że to nie było tak. I dobrze....., teraz nie chodzi o kobietę. Nie ma innej. Wiem to. Intuicja moja mnie nie zawodzi....., ale wiem, że on ma jakieś opory przed miłością, bliskością. Boi się...., ale to nie powód abym była jego "ofiarą" chyba.... Nie wiem co robić, co myśleć, co będzie dalej....?
Cieszę się, ze mam Was mądre i silne kobietki smile

Silly Hopes - nie umiem Ci tego wytłumaczyć, ale z jakiegoś powodu "wybierasz" takich samców, a nie jesteś "taka zła", jak Ci ktoś to próbuje wmówić.

Zabko mylisz się sad

Kkzb  najcudowniejszego faceta "przerobi" i nieszczęśliwa będzie sad

Właśnie na tym polega problem kkzb sad

Wstawianie adresów/linków do stron jest niezgodne z regulaminem.

Wiesz co, mnie chodzi o to, że coś jest powodem kkzb, że coś zazwyczaj z czegoś wynika. Że może takie mamy cele, które dadzą się przerobić i unieszczęśliwić? To miałam na myśli smile

14 627

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Dziewczyny, zgadzam się z Wami w 100%.
Ale ze mną to jest tak zawsze. Gdy żyłam z rodzicami, to ja czułam wtedy, że tak trzeba, tak być musi.
Później mąż. Jak było, wiecie. Było, tak być musiało, tak sobie myślałam.
I gdy mi pojaśniało w tej ciemnej główce i zauważyłam słowa, momenty, zachowania, które on stosuje, a którym ja się poddaję to zaczęłam o tym pisać. Ja, do tej pory, aż tak tego nie chciałam widzieć. Tak, nie chciałam. Poddawałam się temu co się na około mnie działo. Mamy kontakt sporadycznie, więc wydawało mi się, że jest ok. Ale czar prysnął, jak bańka mydlana. Kiedy? Dlaczego? Nie wiem. Chyba zmiana decyzji na temat terapii, zamiar jej kontynuowania, zrobienia coś "pod prąd", bo bycie w grupie osób, mówienie,  jest dla mnie okropnym uczuciem. A mimo to, postanowiłam to ciągnąć. Dodało mi kopa.
Jestem zdeterminowana teraz, by to raz na zawsze skończyć! Nie wiem jeszcze jak, ale  chcę przestać być ofiarą manipulacji.
Potrzebuję literatury na ten temat. Jak coś znacie, to poproszę.

Aniu przeczytaj te 2 blogi jak trzeba to 5 razy. Lepszej "literatury" nie znajdzisz. To samo zycie. Kobiety ktore pisza sa wspaniale. Czytaj tez komentarze pod postami sa bardzo cenne. Poza tym przeczytaj sobie wszystkie posty na tym forum, ktore pisaly: Zazdrosc, Niekochana72, Tarantella, Kris no i swoje na koncu:)

14 628

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:
Silly Hopes napisał/a:

Ale czy nie ma w tym prawdy....? smile

Że mężczyzna jest tematem zastępczym?
Oczywiście.
Doskonale odsuwa uwagę od swojej własnej osoby i pozwala na na dalsze trzymanie się ułudy. ::P


Anstawio,
na jaki temat podesłać Ci tytuły książek?

A ja właśnie chciałam sobie poczytać na temat mężczyzn, ludzi psychopatów... Z tego co napisałaś teraz Wielokropku, chyba potrzebuję literatury na temat KKZB.
Może ja sięgnę jeszcze raz do książki o współuzależnionych? Problem zniknął mi sprzed oczu, to myślałam, że mam go z głowy sad
Sama już nie wiem.

14 629

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Dziewczyny, zgadzam się z Wami w 100%.
Ale ze mną to jest tak zawsze. Gdy żyłam z rodzicami, to ja czułam wtedy, że tak trzeba, tak być musi.
Później mąż. Jak było, wiecie. Było, tak być musiało, tak sobie myślałam.
I gdy mi pojaśniało w tej ciemnej główce i zauważyłam słowa, momenty, zachowania, które on stosuje, a którym ja się poddaję to zaczęłam o tym pisać. Ja, do tej pory, aż tak tego nie chciałam widzieć. Tak, nie chciałam. Poddawałam się temu co się na około mnie działo. Mamy kontakt sporadycznie, więc wydawało mi się, że jest ok. Ale czar prysnął, jak bańka mydlana. Kiedy? Dlaczego? Nie wiem. Chyba zmiana decyzji na temat terapii, zamiar jej kontynuowania, zrobienia coś "pod prąd", bo bycie w grupie osób, mówienie,  jest dla mnie okropnym uczuciem. A mimo to, postanowiłam to ciągnąć. Dodało mi kopa.
Jestem zdeterminowana teraz, by to raz na zawsze skończyć! Nie wiem jeszcze jak, ale  chcę przestać być ofiarą manipulacji.
Potrzebuję literatury na ten temat. Jak coś znacie, to poproszę.

Aniu przeczytaj te 2 blogi jak trzeba to 5 razy. Lepszej "literatury" nie znajdzisz. To samo zycie. Kobiety ktore pisza sa wspaniale. Czytaj tez komentarze pod postami sa bardzo cenne. Poza tym przeczytaj sobie wszystkie posty na tym forum, ktore pisaly: Zazdrosc, Niekochana72, Tarantella, Kris no i swoje na koncu:)

Poczytam.
Nie chciałam już tego robić.
Chciałam już zamknąć ten etap. Za wcześnie sad

14 630

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Lektury KKZB
1.    Beattie Melody, Koniec współuzależnienia
2.    Janet Woititz, Lęk przed bliskością
3.    Patricia Evans, Toksyczne słowa
4.    Janet Wojtitz, Dorosłe dzieci alkoholików
5.    Anna Dodziuk, Pokochać siebie
6.    Wojciech Eichelberger, Zdradzony przez ojca
7.    Sondra Ray, Zasługuję na miłość
8.    Susan Forward,  Toksyczni rodzice
9.    Susan Forward,Craig Buch, Toksyczne namiętności
10.    Eugenia Herzyk, Uzależnienie od miłości
11.    Arnold Mindell, Praca nad samym sobą
12.    Michał Dziurdzik, Oblicza zdrady
13.    Alice Miller, Gdy runą mury milczenia
14.    Susan Forward, Donna Frazier, Gdy Twój partner łże jak pies
15.    Marcin Pietraszek, Dlaczego warto pokochać siebie
16.    Miguel don Ruiz, Ścieżka Miłości. Sztuka budowania związków
17.    Robin Prior, Joseph O?Connor, NLP i związki
18.    Colin Tipping, Radykalne wybaczanie
19.    Pia Melody, Toksyczna miłość
20.    John Bradshaw, Toksyczny wstyd
21.    Kelvin Leman, Wychować dziecko i nie oszaleć
22.    French Nicci, Złap mnie, nim upadnę
23.    Alice Miller, Bunt ciała
24.    Eric Berne, W co grają ludzie
25.    Wojciech Eichelberger, Ciało i dusza
26.    Argov Sherry, Dlaczego mężczyźni kochają zołzy
27.    J.C. Dobson, Miłość potrzebuje stanowczości
28.    Daniel Goleman, Inteligencja emocjonalna
29.    Cowan Connell, Kinder Melvyn, Mądre kobiety, głupie postępowanie
30.    Eugenia Herzyk, Nałóg kochania
31.    Robin Norwood, Kobiety, które kochają za bardzo
32.    Ann Caron, Matki i córki. Nie przestawaj mnie kochać
33.    Susan Forward, Szantaż emocjonalny
34.    Greg Behrendt, Liz Tuccillo, Nie zależy mu na Tobie
35.    Eugenia Herzyk, Nałogowa miłość
36.    Howard M. Halpern, Uzależnienie od partnera. Jak skutecznie wyzwolić się z sideł toksycznej miłości
37.    Alice Miller, Dramat udanego dziecka
38.    Ewa Woydyłło, Sekrety kobiet

14 631

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzięki Wielokropku.
Czuję się, jakbym znowu zaczynała od początku.
Ale z rodzicami też to przechodziłam, więc myslę, że tak jest ok.
Nowe, świeższe, inne spojrzenie.

14 632

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio,
nieprawda, nie zaczynasz od początku. smile
Przebyłaś już długą drogę, a że wpadka się zdarzyła... . Uzależnienie to uzależnienie, trzeba na to uważać do końca życia. I tyle. smile

14 633

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No dziewczyny to teraz do ksiegarni, biblioteki i czytac smile. A co jest najpopularniejszym prezentem pod choinke? Ksiazki smile

14 634

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

zofio282,
a tak ładnie rozwijała się dyskusja. tongue
Dyskusja o nich, o psychopatach, o karaluchach, o socjopatach, o... .
Już dziewczynom prawie się udało nie myśleć o własnym zachowaniu, o własnych decyzjach.
Już było tak dobrze, do czasu Twego poprzedniego postu przypominającego, że:

zofia282 napisał/a:

(...)Jak łatwo jest powiedzieć, winien on, bo on psychopata.

A co z nami ?

To przecież my godzimy się na takie czy inne zachowania !
My ich wybrałyśmy czy oni nas, to nieważne. Ważne, że MY PODATNE JESTEŚMY NA ICH WPŁYWY, MAMY PEWNE CECHY POZWALAJĄCE IM NA MANIPULOWANIE NAMI, JESTEŚMY DOBRYM MATERIAŁEM NA OFIARĘ.(...)

A nie mowilam, ze "mama" Zofia czuwa smile A Ty Wielokropku  tez smile
Na was zawsze mozna liczyc !!!!

14 635

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Ad zaskoczenie - a może po prostu nikt wcześniej nie sprawiał CI takich niespodzianek smile A przecież tak miło poczuć się miło zaskoczoną smile Ja też nie jestem przyzwyczajona do różnych miłych zachowań innych ludzi. Ale to dlatego, że czasem mam niskie poczucie wartości i mnie dziwi, że ktoś mógłby chcieć tak po prostu coś dla mnie zrobić? Tak bez mojej walki i proszenia? Tak sam z siebie.

Nikt nie sprawiał mi takich niespodzianek sad
To ja byłam od roboty w domu i wokół niego, mąż od zarabiania pieniędzy i odpoczynku po trudach pracy.

Miło jet czuć się księżniczką smile
Księżniczka patrzyła jak przyjaciel ciasto na pierogi wałkował smile i zadowolona była smile

Nie umiem prosić o pomoc.
Czuję się tak, jakbym kogoś wykorzystywała.   sad

Zmieniam się jednak smile i nad tym popracuję....a właściwie to już zaczęłam dzieci prosić o pomoc.
Nie ma już tej mamy twardej jak stal. Mówię jestem już wiekowa a ty młody, silny, pełen werwy.
Mówię zmęczona jestem, nie mam siły. Miło by było gdybyś pomógł.
Pomagają a ja dziękuję im za tą pomoc i mówię, że dumna jestem z takich synów i mówię jacy są fajni smile

14 636 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-12-20 16:15:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Aaa, bo ja już sobie myślałam, że jestem zdrowa i tak sobie żyłam w tym błogim przeświadczeniu...
A pani psycholog mówiła: Bo ty Aniu, to tak byś chciała wszystko od razu. Potrzeba lat terapii.
Buuuu...
Nie wiem za bardzo w jakim kierunku zmierzam i jaki jest cel. Ale na pewno dobry smile

14 637 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-12-20 16:18:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

zofio282,
a tak ładnie rozwijała się dyskusja. tongue
Dyskusja o nich, o psychopatach, o karaluchach, o socjopatach, o... .
Już dziewczynom prawie się udało nie myśleć o własnym zachowaniu, o własnych decyzjach.
Już było tak dobrze, do czasu Twego poprzedniego postu przypominającego, że:

zofia282 napisał/a:

(...)Jak łatwo jest powiedzieć, winien on, bo on psychopata.

A co z nami ?

To przecież my godzimy się na takie czy inne zachowania !
My ich wybrałyśmy czy oni nas, to nieważne. Ważne, że MY PODATNE JESTEŚMY NA ICH WPŁYWY, MAMY PEWNE CECHY POZWALAJĄCE IM NA MANIPULOWANIE NAMI, JESTEŚMY DOBRYM MATERIAŁEM NA OFIARĘ.(...)

A nie mowilam, ze "mama" Zofia czuwa smile A Ty Wielokropku  tez smile
Na was zawsze mozna liczyc !!!!

Na Ciebie Magnolio tez!!
Magnolio jak długo chodziłaś do terapeuty?

14 638 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-20 16:35:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Aaa, bo ja już sobie myślałam, że jestem zdrowa i tak sobie żyłam w tym błogim przeświadczeniu...
A pani psycholog mówiła: Bo ty Aniu, to tak byś chciała wszystko od razu. Potrzeba lat terapii.
Buuuu...
Nie wiem za bardzo w jakim kierunku zmierzam i jaki jest cel. Ale na pewno dobry smile

Wiara w cuda, zabobony, nadprzyrodzona moc czy "wlasna niezwyklosc" to tez cechy KKZB smile.
No bo jak inni to moze potrzebuja lat terapii a ja tylko kilku tygodni big_smile
Ja tez wszystko chcialam od razu co doprowadzilo do tego, ze nic nie robilam, bo duzo bylo tego i nie wiedzialam od czego zaczac sad.
No i nie roblam nic, bo nie moglam sie zdecydowac co jest najwazniejsze do zrobienia!!!
Aniu najwazniejsze zeby ruszyc z miejsca i nie zalamywac sie jak nie wszystko bedzie po naszej mysli!!! Bledy sa dozwolone i nikt za nie nie bedzie bil smile

14 639 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-20 16:37:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Magnolio jak długo chodziłaś do terapeuty?

Prawie 1,5 roku raz w tygodniu i pol roku zajecia grupowe. Chodzilabym dluzej ale kasa chorych juz wiecej nie placi sad. Wykorzystalam wszystkie benefity smile.Z zajec grupowych zrezygnowalam bo bylam jedyna, ktora otwierala buzie sad. Czulam sie tam jak 5 kolo u wozu i wydawalo mi sie, ze Mr. Julian mnie troche "wykorzystal" aby nie bylo tak sztywno na spotkaniach big_smile.
Teraz musze sobie juz sama radzic. Na natepna terapie nie dostane juz tak szybko skierowania no chyba, ze na oddzial zamkniety w psychiatryku big_smile

14 640

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
Silly Hopes napisał/a:

Ale czy nie ma w tym prawdy....? smile

Że mężczyzna jest tematem zastępczym?
Oczywiście.
Doskonale odsuwa uwagę od swojej własnej osoby i pozwala na na dalsze trzymanie się ułudy. ::P


Anstawio,
na jaki temat podesłać Ci tytuły książek?

A ja właśnie chciałam sobie poczytać na temat mężczyzn, ludzi psychopatów... Z tego co napisałaś teraz Wielokropku, chyba potrzebuję literatury na temat KKZB.
Może ja sięgnę jeszcze raz do książki o współuzależnionych? Problem zniknął mi sprzed oczu, to myślałam, że mam go z głowy sad
Sama już nie wiem.

Byłam 26 lat w związku. CAłe lata przerabiałam upadki firm (nie z jego winy big_smile) i biedę. Bywało naprawdę ciężko, a kiedy były pieniądze zamiast spłacać zobowiązania, trwonił je, wydawał na byle co. Zdarzały mu się romanse, zdarzały dziwne zachowania. Nie rozumiałam go. Doszedł alkohol i awantury. Dalej dziwiłam się i wierzyłam, że on dobry człowiek.
To siostra przysłała mi opis psychopaty. Niewiele potem na ten temat czytałam. Teraz wcale o nich nie czytam, bo po co. Znam ich cechy z autopsji a z przeczytanego dowiedziałam się, że jedynym rozwiązaniem jest wiać od takiego człowieka. Temat jego, zamknięty.
Teraz muszę poznać siebie i o siebie walczyć. Jego już NIE MA, jestem JA.
Po co Ci wiadomości o nim ? TY masz problem ze sobą, nie z nim !
To Ty musisz poukładać i dogadać się z życiem, nie on !
Jego życie - jego sprawa, Twoje życie - Twoja sprawa i fajnie byłoby przeżyć je w szczęściu i w zgodzie z sobą.

Wielokropek jak zwykle ma racje, "on" to temat zastępczy.
Jak łatwo doszukać się winy w kimś,  jak trudno wziąć odpowiedzialność na siebie.
I tak, moi chłopcy bili się. Pytałam, który zaczął. Każdy mówił, że to nie on. W mądrych książkach wyczytałam, że bez sensu jest takie pytanie, bo nikt nie chce wziąć odpowiedzialności na siebie i nie ważne kto zaczął, ważne, że doszło do bójki.
Wiemy, że w związku z mężem nam źle i to jest ważne i albo zmienimy swoje cechy, oczekiwania i zaakceptujemy partnera albo odejdziemy gdy zaakceptować go się nie da (akceptacje nie równa się zmiana, bo już wszystkie wiemy, że zmienić się kogoś nie da). Innego wyjścia nie ma. Nie mogłam pogodzić się z trwaniem przy tym dziwnym człowiekieku. Odeszłam. Wiem, że mam problem ze sobą, bo to JA GODZIŁAM SIĘ NA TAKIE ŻYCIE I TAKIE TRAKTOWANIE.  TO JEST MÓJ PROBLEM NIE JEGO. PROBLEM JEST WE MNIE sad Zmieniam sie powoli. Pożegnałam się z nadmiarem empatii, zmieniłam pogląd na wiele aspektów (np. bycie fer), uczę się być w związku (luźnym big_smile) partnerką, nie służącą tylko partnerką i nieważne czy taka byłam czy się taka po latach spędzonych z despotą stałam. Najważniejsze ZAUWAŻYĆ I ZMIENIAĆ SIĘ I ZNAJDOWAĆ CEL ZMIAN I TE ZMIANY DOCENIAĆ. Doceniam je i jest mi dobrze z tą nową ja.

14 641

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Poniewaz trace kontakt z netem.. ( tak sobie zaplanowalam ) życze wszystkim Wesołych Świąt.. trzymajcie się ciepło Kobiety!

14 642

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Ad zaskoczenie - a może po prostu nikt wcześniej nie sprawiał CI takich niespodzianek smile A przecież tak miło poczuć się miło zaskoczoną smile Ja też nie jestem przyzwyczajona do różnych miłych zachowań innych ludzi. Ale to dlatego, że czasem mam niskie poczucie wartości i mnie dziwi, że ktoś mógłby chcieć tak po prostu coś dla mnie zrobić? Tak bez mojej walki i proszenia? Tak sam z siebie.

Nikt nie sprawiał mi takich niespodzianek sad
To ja byłam od roboty w domu i wokół niego, mąż od zarabiania pieniędzy i odpoczynku po trudach pracy.

Miło jet czuć się księżniczką smile
Księżniczka patrzyła jak przyjaciel ciasto na pierogi wałkował smile i zadowolona była smile

Nie umiem prosić o pomoc.
Czuję się tak, jakbym kogoś wykorzystywała.   sad

Zmieniam się jednak smile i nad tym popracuję....a właściwie to już zaczęłam dzieci prosić o pomoc.
Nie ma już tej mamy twardej jak stal. Mówię jestem już wiekowa a ty młody, silny, pełen werwy.
Mówię zmęczona jestem, nie mam siły. Miło by było gdybyś pomógł.
Pomagają a ja dziękuję im za tą pomoc i mówię, że dumna jestem z takich synów i mówię jacy są fajni smile

Też tak mam. I wkurza mnie to, że w obecnej sytuacji nawet nie bardzo mam kogo poprosić sad Starsza się stara - jak na swój wiek, zrobi malauchom kolacyjkę, pobawi się... Ale ja je też zafundowałam traumę konieczności bycia idealną i zaczynam z nią chodzić na Jej terapię. Nakaszaniłam sobie i dzieciakom. Najważniejsze, ze sobie to uświadomiłam smile
Powoli przekonuję się do tego, że można prosić o pomoc - przyjaciół, znajomych. I okazuje się, ze jak poproszę, to ktoś mi z uśmiechem pomaga... Wiesz, przyjaciółka powiedziała mi ostatnio, że przez ostatnie 3 lata to byłam takim idealnym ptworem bez uczuć, jakbym w ogole niczego nie czuła.... Że ona miała to "gdzieś" bo zna mnie dłużej i potrafiła się do mnie jakoś dobrać, ale że tak w kontaktach "godzinnych" to byłam wyjątkowo "nieinteresującą" osobą wink

Dobrze, uciekam, właśnie jedziemy na wigiliję firmową smile
Mam nadzieję, że będę w stanie jutro coś napisać wink wink wink

14 643

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Mnie nigdy nke bili w szkole. Ani mnie, ani nas.
A jaki rocznik jesteś Magnolio?

Magnolia73- rocznik '73

Mnie też w szkole nikt nie bił. Ale pani od historii straszyła "dyscyplinką", właśnie takim wskaźnikiem do map.
Raz pan od angielskiego nakrzyczał na mnie przy całej klasie, kiedy ja się wreszcie nauczę używać czasu (Past Perfect chyba). Pamiętam to do dziś. Nauczyciele raczej się tak ogólnie wyrażali co im nie pasuje.

Czytam o psychicznej przemocy. Mam ochotę zrobić jedno,zakończyć to raz na zawsze i nie mieć z tym człowiekiem nic wspólnego! Nie chcę ani alementów, ani nazwiska, ani żadnej jego rzeczy! Nic! Nie chcę mieć z nim nic wspólnego!
Ostatnie korespondencje do niego, to listy od komornika.
Napisał mi,że czeka na pieniądze. On całe życie czeka... Jak nie dostanie kasy przed świętami to nie pojedzie do PL. Zawsze tak samo. Nagada się, narobi zamieszania, naopowiada, że jedzie, a potem i tak nigdzie nie jedzie.

Nowy rok, nowe szanse.

No to 10 lat różnicy między mną a Magnolią.

To mówisz Anstawio, że będzie ostre zamiatanie teraz?,

14 644

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Wiesz co, mnie chodzi o to, że coś jest powodem kkzb, że coś zazwyczaj z czegoś wynika. Że może takie mamy cele, które dadzą się przerobić i unieszczęśliwić? To miałam na myśli smile

Zapewne patologia w domu rodzinnym, ale nie tylko.
Nie wiem czy urodziłam się jako kkzb, czy dom rodzinny miał na to wpływ (miałam fajne dzieciństwo), czy wieloletni dołujący mnie związek, ALE  JEDNAK MAM PROBLEM i chcę się z nim uporać. Chcę, bo mam wiele przemyśleń, wiele wniosków.
Zaczęło się wszystko w dniu moich kolejnych narodzin (wrzesień 10 r.). DZiwne, że chęć pozbawienia siebie życia przyniosła mi wizję......że tkwiłam w patologi, budowałam ją, dbałam o nią, zabiegałam o nią. Obudziłam się nie rozumiejąc jak mogłam tak żyć, wiedziałam także, że tak żyć już nie chcę i że chcę żyć, żyć inaczej.....paradoks.... smile
Unieszczęśliwiałam się sama.....trwałam.....ślepa, głucha byłam i sama się oszukiwałam, mówiąc głośno,"mam udane małżeństwo". Mówiłam to nie będąc przez nikogo przymuszana. Mówiłam, bo tak myślałam, albo chciałam tak myśleć, ale to znowu JA, nie żaden "on''
Dużo mi dały posty hm... . Na jej przykładzie zobaczyłam jak łatwo mówić, bo to "on". Ja cacy i męczennica a "on" ten be. Też tak miałam i koleżance w rękaw wypłakiwałam się, jaki "on" jest zły, tylko żałuję, że ona szczerze nie powiedziała mi, dziewczyno jak tak Ci źle, to co jeszcze robisz przy jego boku. Musiałam sięgnąć swojego dna ( jak pisze Wielokropek) by zrozumieć, by zauważyć, że nieszczęśliwa jestem na własne życzenie i że na własne życzenie i staranie mogę być szczęśliwa. smile

14 645

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

.. Wiesz, przyjaciółka powiedziała mi ostatnio, że przez ostatnie 3 lata to byłam takim idealnym ptworem bez uczuć, jakbym w ogole niczego nie czuła.... Że ona miała to "gdzieś" bo zna mnie dłużej i potrafiła się do mnie jakoś dobrać, ale że tak w kontaktach "godzinnych" to byłam wyjątkowo "nieinteresującą" osobą wink

A mi znajomi, ktorzy mi dobrze zycza powiedzieli, ze ja nie zylam swoim zyciem tylko zyciem mojego "dyrektora narcyza" sad. Nic o sobie nie mowilam, bo wydawalo mi sie, ze nic interesujacego nie mam do powiedzenia (lata prania mozgu przez narcyza). Mowilam o tym gdzie byl o jego karierze i ciagle tylko on on on sad. Po rozstaniu "zmienilam" naszych wspolnych znajomych i wrocilam do swoich starych znajomych oraz poznalam nowych ludzi. Od nowych plastikowych po pewnym czasie nauczylam sie "uciekac". Na poczatku bylo mi trudno odmawiac spotkan z plastikowymi ale Mr. Julian powiedzial mi, ze mam prawo zerwac kontakty bez tlumaczenia sie dlaczego to zrobilam. I tak zrobilam. Oczywiscie bylam ostatnia egoistka itp. Uslyszalam, ze jak ja tak moge sie odsunac bez wyjasnien, ze jestem winna chociaz wytlumaczenie dlaczego.
Nic nie jestem winna !!!!

14 646

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Silly Hopes napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Silly - nie myślałaś wtedy o tym, to nie dziwne, że teraz wydaje Ci się, że "się nie da", że jest źle, że.... Nie ma chyba sprawy, której nie da się w ten czy inny sposób rozwiązać. Tylko trzeba pomyśleć, pozastanawiać się, poszukać różnych możliwości i z nich zrobić kompliację najlepszego dla Ciebie, dla Twojej sytuacji rozwiązania. Nie kopiować wiernie inne - tylko stworzyć swój model.
Tak szczerze, naprawdę, to ja nie wierzę, że nie ma rzeczy nie do przejścia. W niejednym "bagienku" w życiu byłam. Ale nauczyłam się, że właśnie w takich chwilach nie wolno:
- załamywać się dla idei, że "bo mnie jest strasznie ciężko" - bo co - jedyna jesteś? Inni mają gorzej.
- zamykać się w swoim świecie i dusić problem w sobie w czterech ścianach.
Napewno trzeba:
- ponarzekać tylko ciuteńkę i tylko chwilkę powyżalać się ludziom, ale mówić z czym ma się problem - a najważniejsze  - słuchać i czytać wszystkie odpowiedzi. Bo wtedy najlepszy sposób na wyjście z sytuacji wpadnie do głowy sam smile Może nie za chwilę, ale wpadnie.
Po prostu trzeba być otwartym. Nie ma możliwości, abyśmy życie przeżyli bez jakichkolwiek trudności. Ale one są tylko po to, by przez nie przejść.
Wiesz. Ja nie wierzę, że spotykają nas trudności ponad nasze siły.

Ja uważam, że w życiu zdarza nam się tylko to, co jesteśmy w stanie unieść i z czym zdecydowanie jesteśmy w stanie dać sobie radę. Tylko musimy chcieć smile A z chcenia brać siły do działania.

Hej zabka-k smile
Nie załamuję się..., ale wiesz, kiedy niechciane informacje spływają na nas zawsze przychodzi moment słabości. Dziś już lepiej jest smile. Czekam na info od mojej pani adwokat, bo tak naprawdę to nie wiem o co chodzi z tym wnioskiem do sądu. Ale od początku.... mój były mąż nie interesował się dziećmi prawie wcale, przyjeżdżał raz w roku na święta, bo musiał, bo wypadało. Czasem, jak sobie przypomniał zadzwonił do dzieci. W międzyczasie chciałam wyrobić dzieciom paszporty. A jak wiadomo do tego potzrebna jest zgoda obojga. Więc pytam, czy się zgodzi - on - TAK. Akurat przez tydzień był w PL i ciągle nie miał czasu żeby podjechać. No to chociaż dowody osobiste, zawsze się to przyda. No nic, nie załatwił. Ustalony mielismy termin na złożenie wniosków, ja zasuwam z dzieciakami pociagiem, szukam tego urzędu, bo to jeszcze na godzinę byliśmy umówieni..., wchodzimy, czekamy..... a jego nie ma..... Nie przyjechał.... Więc skoro tak, to ja się prosic nie będę. Złożyłam do sądu wniosek o wydanie paszportu bez zgody jednego z rodziców. A przy okazji o ustalenie kontaktów, bo on nagle przypomniał sobie, że ma dzieci... ale zaczął mnie szantażować, grozić, jakieś pisma od jego kolegi prawnika wysyłać, w których też mnie szantażował. On pije, pali, ćpa..., wiem, w Polsce nie dostał by dzieci, chociazby tylko za to, że miał kiedyś zabrane prawko za jazdę po pijaku, miał tez wypadki pod wpływem... Poprosiłam o przeprowadzenie w sadzie badania RODK. Dzieci nie chcą się z nim spotykać, zaczął ich "kupować". Od jakiegoś czasu widzą w nim sklep, jak coś chcą to mówią, że to im tata kupi, nic poza tym. A najlepsze, że one nie chcą aby im to kupował jak są z nim, tylko zeby im to wysyłał. A wczoraj on dostał pewnie odpis, i zaczął mi tu grozić, że teraz wykorzysta to przeciwko mnie, że zabierze mi dzieci.... że teraz to on złoży o ustalenie opieki nad dziećmi...., a tu wiem, ze nawet największym cpunom, lobuzom, sąd dzieci przyznaje, jeśli mają dochody, bo przecież dziecko musi mieć kontakt z ojcem, jaki by nie był..., i nieważne, ze dziecko nie chce....
Wiem, że wszystko jest do przejścia... Teraz się muszę skupić trochę na tym. Poszukać znów, popytać...., Jak to mówi moja malutka "Będzie dobrze..."

To jest bardzo ważne, że dziecko jie chce. Tylko aby to udowodnić przyda się opinia psychologa takiego z zewnątrz, albo RODK. Wszystko się da zrobić je§li o co chodzi.
Sąd mi powiedział ostatnio, że opinia RODK nie jest dla sądu wiążąca, ale służy zbadaniu sprawy.
Najciekawsze są jednak propozycje sądu, zupełnie nielogiczne dla mnie ,wystarczy spojrzeć  w akta. Myślę, że sąd chce jak najszybciej sprawę zakończyć i może dlatego wskazuje najprostszą, ale w tym przypadku niemożliwą drogę.

14 647 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-12-20 17:26:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ups dwa razy to samo smile

14 648 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-20 17:26:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Dużo mi dały posty hm... . Na jej przykładzie zobaczyłam jak łatwo mówić, bo to "on". Ja cacy i męczennica a "on" ten be. Też tak miałam i koleżance w rękaw wypłakiwałam się, jaki "on" jest zły, tylko żałuję, że ona szczerze nie powiedziała mi, dziewczyno jak tak Ci źle, to co jeszcze robisz przy jego boku. Musiałam sięgnąć swojego dna ( jak pisze Wielokropek) by zrozumieć, by zauważyć, że nieszczęśliwa jestem na własne życzenie i że na własne życzenie i staranie mogę być szczęśliwa. smile

Kochana Zofiu gdybym trafila na to Forum jakies 2 albo 3 lata wczesniej moj nick bylby Hm...
Dlatego ja taka "zlosliwa" jak mi to wyrzucila Hm... bo ja stara siebie w niej widze sad
Ale coz jak juz wszystkie "zmieniajace sie" wiedza, trzeba siegnac swego dna aby sie zaczyc zmieniac sad sad sad

14 649

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Malwina69 napisał/a:

Poniewaz trace kontakt z netem.. ( tak sobie zaplanowalam ) życze wszystkim Wesołych Świąt.. trzymajcie się ciepło Kobiety!

Malwinko co u Ciebie ?
Jak się Twoje sprawy toczą, jak sobie radzisz ?

Ja również życzę Ci wesołych i rodzinnych Świąt.
Ty też trzymaj się ciepło.
smile

14 650 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-20 17:31:10)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm...pisalas wczoraj, ze nic i nikogo sie juz nie boisz. Boisz sie prawdy Hm...boisz sie zmian, boisz sie byc szczesliwa, boisz sie samotnosci, boisz sie sukcesu, boisz sie psychologa, nawet boisz sie mnie sad

14 651

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Mnie nigdy nke bili w szkole. Ani mnie, ani nas.
A jaki rocznik jesteś Magnolio?

Magnolia73- rocznik '73
Mnie też w szkole nikt nie bił. Ale pani od historii straszyła "dyscyplinką", właśnie takim wskaźnikiem do map.
Raz pan od angielskiego nakrzyczał na mnie przy całej klasie, kiedy ja się wreszcie nauczę używać czasu (Past Perfect chyba). Pamiętam to do dziś. Nauczyciele raczej się tak ogólnie wyrażali co im nie pasuje.
Czytam o psychicznej przemocy. Mam ochotę zrobić jedno,zakończyć to raz na zawsze i nie mieć z tym człowiekiem nic wspólnego! Nie chcę ani alementów, ani nazwiska, ani żadnej jego rzeczy! Nic! Nie chcę mieć z nim nic wspólnego!
Ostatnie korespondencje do niego, to listy od komornika.
Napisał mi,że czeka na pieniądze. On całe życie czeka... Jak nie dostanie kasy przed świętami to nie pojedzie do PL. Zawsze tak samo. Nagada się, narobi zamieszania, naopowiada, że jedzie, a potem i tak nigdzie nie jedzie.
Nowy rok, nowe szanse.

Z tego wynika, ze mialam pecha bo urodzilam sie kilka lat za wczesnie i dlatego jeszcze bili w szkolach. A moze to tez jest zwiazane, ze Wy pchochodzicie z duzych miast a ja z malego. No coz takie byly czasy sad
Chcialam tym postem zwrocic uwage, ze nie tylko rodzina miala zly wplyw na nas. Szkola prala nam rownie dobrze nasze mozgi sad.

Aniu no widzisz, ze karaluch tylko duzo mowi!!!! Najwazniejsze, zeby sie go nie bac smile.
W ksiazkach o narcystach przeczytalam, ze zawsze jak taki osobnik pokazuje swoje humory to powinno sie na niego patzec jak na male przestraszone(wlasnie takie 6 -cio letnie) dziecko. Nie wolno nam tylko sie nad tym dzieckiem litowac. A co robi moja siostra ze swoja 6 cio letnia rozkapryszona corka? Nie zwraca uwagi na fochy tylko mowi, ze porozmawia z nia jak sie uspokoi.
Narcysci uwazani sa na pewnych siebie ale to tylko pozory. Narcysta to czlowiek w masce. Pod ta maska kryje sie strachliwy chlopiec!!!
Aniu koncentruj sie teraz na rozwiazaniu swoich spraw materialnych, rozwodzie a wszstko inne same przyjdzie smile
"Kazdy dzien jest dobry aby zaczac nowe zycie" smile smile smile

W szkole nie bili może, ale nie traktowali nas równo i sprawiedliwie i to może mieç swoje piętno. Ma wpływ na nasze życie. Ale damy radę bez tego, nie patrząc w przeszłość.

14 652

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Hm...pisalas wczoraj, ze nic i nikogo sie juz nie boisz. Boisz sie prawdy Hm...boisz sie zmian, boisz sie byc szczesliwa, boisz sie samotnosci, boisz sie sukcesu, boisz sie psychologa, nawet boisz sie mnie sad

Nie boj? się, no może troszkę, jeszcze nie do końca wierzę w niektóre rzeczy, ale pracuję nad tym. U psychologa już byłam smile

14 653

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Hm...pisalas wczoraj, ze nic i nikogo sie juz nie boisz. Boisz sie prawdy Hm...boisz sie zmian, boisz sie byc szczesliwa, boisz sie samotnosci, boisz sie sukcesu, boisz sie psychologa, nawet boisz sie mnie sad

Nie boj? się, no może troszkę, jeszcze nie do końca wierzę w niektóre rzeczy, ale pracuję nad tym. U psychologa już byłam smile

To gratuluje smile I co opowiadaj!!!!!!!

14 654

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Aniu przeczytaj te 2 blogi jak trzeba to 5 razy. Lepszej "literatury" nie znajdzisz. To samo zycie. Kobiety ktore pisza sa wspaniale. Czytaj tez komentarze pod postami sa bardzo cenne. Poza tym przeczytaj sobie wszystkie posty na tym forum, ktore pisaly: Zazdrosc, Niekochana72, Tarantella, Kris no i swoje na koncu:)

.........................blogi.............hmmmm..................są dobre i bardzo potrzebne kobietom, które żyją z zaburzonymi jednostkami i nie wiedzą, ze ich partner życiowy jest zaburzony. Pozwalają to kobietom zauważyć i dowiedzieć się, że z każdego toksycznego związku trzeba wiać. Tam też sporo piszą dziewczyny o przemocy psychicznej. To też wielu kobietom pomoże uzmysłowić, że to co fundują im partnerzy, jest przemocą psychiczną.
Moim guru jest ZAZDROŚĆ. Ona rozpatrywała SIEBIE, nie JEGO. Ona wiedziała, że w niej jest problem i siebie naprawiała. ON dla niej był tylko maleńkim marginesem. To ona spowodowała, że zaczęłam pisać bez zbędnych emocji. To ona uświadomiła mi, że on jest tylko powodem do JEJ zmian. Ona nie jątrzyła, nie oskarżała i nie rozkładała jego na cząstki. Robiła to ze sobą. Swoje widzenie ,świata reperowała. Całą swą uwagę i energię poświęcała sobie. Kocham myśli tej kobiety smile. Zgadzam się z jej przemyśleniami, wnioskami. Jest taka mądra, rozsądna. Brak mi jej przemyśleń i postów sad
Co do postów .... to właśnie posty ZAZDROŚCI powinny być lekturą obowiązkową smile.

14 655

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Szanowne forumowiczki...
Tak Was podczytuje od dłuższego czasu - mając z tego niezły czasem ubaw - jako ten model Waszego wątkowego "karalucha".
"Okładacie się" równo i dokładnie gdzie popadnie big_smile nic tylko obdukcję zrobić.
Nie mniej jednak tak się składa, że jestem tym - jakby to powiedzieć nielicznym wyjątkiem... antykaraluchem; osobą z kategori MKZB, który jest ofiarą takowego karalucha w spódnicy (a nawet dwóch - z dodatkiem teściowej) w doskonale Wam szanowne Dziewczyny znanej toksycznej "geometrycznej" relacji związkowej - toksycznego trójkąta.
Ciekaw jestem jednego... jakbyście takiego karalucha nazwały, który jest właśnie z pochodzenia Waszej - jakże pełniej podziwu dla Nas facetów - płci pięknej.

Do tej listy książek polecanych w Waszym wątku dorzuciłbym jeszcze dwie pozycje:
James Dobson "miłość potrzebuje stanowczości"
Jay Carter "Wredni ludzie"

Tymczasem...

Karpicka, barscycka, kapecke wódecki,
Co by smakowały wsysckie potrawecki.
Mrozicku, śniezycku, miłości po zmrocku,
Samego dobrego w Świeta i w Nowym Rocku big_smile

Pozdrawiam

14 656 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-20 18:24:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Aniu przeczytaj te 2 blogi jak trzeba to 5 razy. Lepszej "literatury" nie znajdzisz. To samo zycie. Kobiety ktore pisza sa wspaniale. Czytaj tez komentarze pod postami sa bardzo cenne. Poza tym przeczytaj sobie wszystkie posty na tym forum, ktore pisaly: Zazdrosc, Niekochana72, Tarantella, Kris no i swoje na koncu:)

.........................blogi.............hmmmm..................są dobre i bardzo potrzebne kobietom, które żyją z zaburzonymi jednostkami i nie wiedzą, ze ich partner życiowy jest zaburzony. Pozwalają to kobietom zauważyć i dowiedzieć się, że z każdego toksycznego związku trzeba wiać. Tam też sporo piszą dziewczyny o przemocy psychicznej. To też wielu kobietom pomoże uzmysłowić, że to co fundują im partnerzy, jest przemocą psychiczną.
Moim guru jest ZAZDROŚĆ. Ona rozpatrywała SIEBIE, nie JEGO. Ona wiedziała, że w niej jest problem i siebie naprawiała. ON dla niej był tylko maleńkim marginesem. To ona spowodowała, że zaczęłam pisać bez zbędnych emocji. To ona uświadomiła mi, że on jest tylko powodem do JEJ zmian. Ona nie jątrzyła, nie oskarżała i nie rozkładała jego na cząstki. Robiła to ze sobą. Swoje widzenie ,świata reperowała. Całą swą uwagę i energię poświęcała sobie. Kocham myśli tej kobiety smile. Zgadzam się z jej przemyśleniami, wnioskami. Jest taka mądra, rozsądna. Brak mi jej przemyśleń i postów sad
Co do postów .... to właśnie posty ZAZDROŚCI powinny być lekturą obowiązkową smile.

No wlasnie Zazdrosc smile Ale jej pierwszy post na forum tez byl taki sam jak kazdej z nas smile
Wkurza mnie jak niektore kobiety pisza, ze czytaly wszystkie nasze posty na forum a potem pisza nie wiem jak sie zmienic i jak go zmienic big_smile.
Ja czytalam ponad 2 tygodnie caly watek a potem jeszcze wszystkie posty Zazdrosc, Trantelli, KrissNiekochanej72, Moni, Malwiny, Hm.., Zofii, Anstawi, Zabki...troche Wielokropka(duzo tego nie przebrnelam jeszcze do konca) i trafilam tez na Maszkarade (niesamowite sa jej przemyslenia). Trafilam na blogi, bo czytalam forum ze zrozumieniem smile.
Duzo jest tutaj kobiet, ktore wpadaja tutaj po rade ale malo, ktore chca naprawde cos zmienic sad

14 657

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:

Szanowne forumowiczki...
Tak Was podczytuje od dłuższego czasu - mając z tego niezły czasem ubaw - jako ten model Waszego wątkowego "karalucha".
"Okładacie się" równo i dokładnie gdzie popadnie big_smile nic tylko obdukcję zrobić.
Nie mniej jednak tak się składa, że jestem tym - jakby to powiedzieć nielicznym wyjątkiem... antykaraluchem; osobą z kategori MKZB, który jest ofiarą takowego karalucha w spódnicy (a nawet dwóch - z dodatkiem teściowej) w doskonale Wam szanowne Dziewczyny znanej toksycznej "geometrycznej" relacji związkowej - toksycznego trójkąta.
Ciekaw jestem jednego... jakbyście takiego karalucha nazwały, który jest właśnie z pochodzenia Waszej - jakże pełniej podziwu dla Nas facetów - płci pięknej.

Do tej listy książek polecanych w Waszym wątku dorzuciłbym jeszcze dwie pozycje:
James Dobson "miłość potrzebuje stanowczości"
Jay Carter "Wredni ludzie"

Tymczasem...

Karpicka, barscycka, kapecke wódecki,
Co by smakowały wsysckie potrawecki.
Mrozicku, śniezycku, miłości po zmrocku,
Samego dobrego w Świeta i w Nowym Rocku big_smile

Pozdrawiam

Czesc Bags juz sie dziwilam, ze moj cytat o przemocy psychicznej skopiowales na innym watku i sie nie ujawniles, ze nas czytasz smile
Kochany Bags nazwij sobie sam tego "damskiego karalucha" smile Odreagujesz sobie smile Mr. Julian nazywal takie baby "Bladz" smile
"Okładacie się" równo i dokładnie gdzie popadnie big_smile nic tylko obdukcję zrobić. Najwazniejsze, zeby pomoglo:)
Ujawnij sie czasem. Potrzeba nam czasem analiz plci przeciwnej smile

14 658

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

A mi znajomi, ktorzy mi dobrze zycza powiedzieli, ze ja nie zylam swoim zyciem tylko zyciem mojego "dyrektora narcyza" sad. dyrektora narcyza" sad. Nic o sobie nie mowilam, bo wydawalo mi sie, ze nic interesujacego nie mam do powiedzenia (lata prania mozgu przez narcyza).

Kkzb nie mają swojego życia. Ich życiem jest mężczyzna. CZy da się to zmienić?  Nie wiem. Wiem, że ja już nie potrzebuję do szczęścia faceta. Umiem znaleźć radość w byciu samej, w wyjściach z koleżankami, wyjazdach. Umiem śmiać się , żartować, już umiem. Już pozbyłam się "nie wypada". Wypada mi wiele big_smile. Wypada mi zostawić wszystko na 2 tygodnie i wyjechać i dobrze się bawić. Wypada mi mówić, nie mam pieniędzy, nie stać mnie na to (tego zabraniał mi mąż). Wypada mi myśleć nie tylko o dzieciach, ale i o sobie. Wypada mi iść do łóżka z facetem, bo mam ochotę na seks, seks bez zobowiązań. Wypada mi nie ugotować kilka dni pod rząd obiadu ( i wszyscy żyją i z głodu nie umarli). Wypada mi mieć w domu bałagan i jest to MÓJ bałagan, którego się nie wstydzę. Wypada mi sprzatać kiedy chcę i angażuję w to dzieci (i wypada mi je angażować big_smile). Wypada mi powiedzieć do koleżanki, nie mam dziś ochoty iść na kawę, czy gdzieś tam.
Kiedyś to wszystko było nie do pomyślenia (mojego pomyślenia). To jest ta praca nad sobą i jej efekty smile
Wiesz Magnolio, może i oni nam prali mózgi, ale to MY im na to pranie pozwalałyśmy. Uczestniczyłyśmy w tym praniu, swoim przyzwoleniem. Koniec więc z przyzwoleniami !!!!!!!!!

14 659

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

No wlasnie Zazdrosc smile Ale jej pierwszy post na forum tez byl taki sam jak kazdej z nas smile
Wkurza mnie jak niektore kobiety pisza, ze czytaly wszystkie nasze posty na forum a potem pisza nie wiem jak sie zmienic i jak go zmienic big_smile.
Ja czytalam ponad 2 tygodnie caly watek a potem jeszcze wszystkie posty Zazdrosc, Trantelli, KrissNiekochanej72, Moni, Malwiny, Hm.., Zofii, Anstawi, Zabki...troche Wielokropka(duzo tego nie przebrnelam jeszcze do konca) i trafilam tez na Maszkarade (niesamowite sa jej przemyslenia). Trafilam na blogi, bo czytalam forum ze zrozumieniem smile.
Duzo jest tutaj kobiet, ktore wpadaja tutaj po rade ale malo, ktore chca naprawde cos zmienic sad

I to jest prawda, że przeważnie czekają kobietki na cud i wkurzają się, że jeszcze go nie ma. Powinien być, a nie ma big_smile
Nie ma i nie będzie tongue
Samo nic się nie dzieje a cuda się nie zdarzają tongue
Też znam historie wielu osób, ale zostanę przy swoim - ZAZDROŚĆ jest nr 1 !!!
Ona się nie poddała, nie uległa.
Walczyła sama ze sobą o siebie z dobrym skutkiem smile

14 660 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-20 19:01:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Wiesz Magnolio, może i oni nam prali mózgi, ale to MY im na to pranie pozwalałyśmy. Uczestniczyłyśmy w tym praniu, swoim przyzwoleniem. Koniec więc z przyzwoleniami !!!!!!!!!

Nam wyprano juz mozgi w domu rodzinnym, szkole a potem to bylysmy tez "latwym kaskiem". Takie grzeczne dziewczynki sad. Pozwalalysmy???? Tego czasami nie bylo widac, napewno czulysmy, ze cos jest nie tak sad.
Teraz  wiemy, ze bylo to pranie mozgu sad. Mr. Julian powiedzial mi, ze taki zwiazek mozna porownac do sekty sad.
Ja teraz po terapi wiem, ze zle postepowalam w zwiazku ale wtedy nie umialam innaczej. Ja siebie nie obwiniam za tamte bledy smile. Po rozstaniu sie obwinialam i gdyby mi przypadkowo podczas sprzatania nie wpadla ksiazka o pracoholizmie, gdzie byl opis narcysty to bym nadal zyla z "winna za swoje bledy" sad
A tak poczytalam wszystko w internecie o narcystach i rady byly, ze trzeba odciac sie od narcysty i koniecznie isc na terapie. Posluchalam bo nie mialam nic do stracenia. Spadl mi kamien z serca.
Dlatego szukajac czegos o depresji natknelam sie na youtube na  Ajahn Brahma i jego wyklad o depresji. Bylam pod wrazeniem. Sluchalam juz wszystkie jego wyklady. Uwielbiam go smile. Nie interesuje sie buddyzmem ale lubie jego. Lubie jego humor smile. Gdyby Mr. Julian nie mial poczucia humoru i prawil mi tylko wyklady psychologiczne nie byloby mnie dzisiaj tutaj na forum w takim stanie smile
Koniec z winna. Bylo minelo !!!!! Co sie dla mnie liczy jest terazniejszosc! A przyszlosc, co do przyszlosci, to jak mawia Ajahn Brahm: "Jest pewne, ze nie wiesz co bedzie jutro" smile
No chyba, ze wierzymy Mayom big_smile to koniec swiata big_smile

*****************************************************************************************
Dodam jeszcze, ze nie wazne czy chodzimy, na terapie, do kosciola, piszemy na forum, sluchamy wykladow buddystow czy cos tam. Najwazniejsze, ze pomaga nam to wyjsc z toksycznego zwiazku smile. Kazdemu co innego pomaga!!!! Najwazniejsze, zeby zaczac....

14 661

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:

Szanowne forumowiczki...
Tak Was podczytuje od dłuższego czasu - mając z tego niezły czasem ubaw - jako ten model Waszego wątkowego "karalucha".
"Okładacie się" równo i dokładnie gdzie popadnie big_smile nic tylko obdukcję zrobić.
Nie mniej jednak tak się składa, że jestem tym - jakby to powiedzieć nielicznym wyjątkiem... antykaraluchem; osobą z kategori MKZB, który jest ofiarą takowego karalucha w spódnicy (a nawet dwóch - z dodatkiem teściowej) w doskonale Wam szanowne Dziewczyny znanej toksycznej "geometrycznej" relacji związkowej - toksycznego trójkąta.
Ciekaw jestem jednego... jakbyście takiego karalucha nazwały, który jest właśnie z pochodzenia Waszej - jakże pełniej podziwu dla Nas facetów - płci pięknej.

Do tej listy książek polecanych w Waszym wątku dorzuciłbym jeszcze dwie pozycje:
James Dobson "miłość potrzebuje stanowczości"
Jay Carter "Wredni ludzie"

Tymczasem...



Karpicka, barscycka, kapecke wódecki,
Co by smakowały wsysckie potrawecki.
Mrozicku, śniezycku, miłości po zmrocku,
Samego dobrego w Świeta i w Nowym Rocku big_smile

Pozdrawiam

Miło gościć mężczyznę, tylko.....znowu jakiś kochający za bardzo ? sad
Mężczyźni uzależnieni od miłości też tak maja jak kobiety ?
Też na siłę zmieniają, na siłę uszczęśliwiają i na wiele się godzą ? i na cud czekają ?
Napisz jak to jest w wydaniu męskim, może jakieś dodatkowe wnioski nam podsuniesz smile

Okładamy się ! a jakże ! Inaczej się nie da sad

A pewien jesteś, że wszystkie posiniaczone ? big_smile i nadają się na obdukcję ? big_smile

DZieki za fajne życzenia smile

14 662

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bo widzisz Magnolia...
Od dobrych już 7 miesięcy zgłębiam, rozszyfrowuję, rozkminiam - jak to zwał, tak to zwał - tematykę toksyczności i temu pochodnych. Swoje rozważania w oparciu o związek opisałem na tym forum i cały czas szukam nowych wskazówek, informacji - stąd "podkradłem"  dla celów osobistych i podzielenia się tym z innymi, również pokiereszowanymi przez los - Twój post o przemocy psychicznej do innego wątku.
Zacząłem od toksyki rozkładając ją na czynniki pierwsze przy wsparciu nawet w "szerszych kręgach" - duchownych. Doszukiwałem się pokrewieństwa z tym związanego w DDD, DDA, DDR, egoizmie, osobowości narcystycznej i poruszonej tutaj osobowości schizoidalnej. COŚ W NICH JEST.
Przekopałem internet wzdłuż i wszerz by się czegoś dowiedzieć i ciągle się dowiaduję. Nawet u Was między wierszami.

Zofio...
Jest coś takiego jak piramida Maslowa - zapewne Tobie i Wam dobrze znana. W sakramencie małżeństwa występuje podobna piramida - wartości, gdzie na pierwszym miejscu jest wiadomo kto.
I teraz - nie wnikając w Wasz "rodzaj" związków małżeńskich, czy to wszystko - te Wasze problemy nie wzięły się z tego, że na szczycie tej piramidy - na jej piedestale - stoi ON... ale nie ten właściwy od strony duchowej lecz związkowej. I wsio co do tej pory robiłyście nie było "podporządkowane" stwierdzeniu "bo to On, bo to dla Niego, bo co On powie???" - parafrazując powiedzenie na wsi "bo co ludzie powiedzą"?
A prawda jest taka, że powinno się tam stać we dwoje, na równych prawach, bo:
małżeństwo dwojga ludzi  to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.
Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej. Nie ma co sie oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku. Szkoda niszczyć w taki sposób małżeństwo.

Dyktatura czyli postawa "hitlera", karalucha i etc...

Odwoływanie się tutaj do winy jaką jest KKZB w Waszym przypadku jest - chyba - nie na miejscu, bo kto najlepiej jak nie Wy potrafi uczyć i pielęgnować to COŚ zwane miłością?

A w tym co piszesz tutaj...
"Kkzb nie mają swojego życia. Ich życiem jest mężczyzna. CZy da się to zmienić?  Nie wiem. Wiem, że ja już nie potrzebuję do szczęścia faceta. Umiem znaleźć radość w byciu samej, w wyjściach z koleżankami, wyjazdach. Umiem śmiać się , żartować, już umiem. Już pozbyłam się "nie wypada". Wypada mi wiele big_smile. Wypada mi zostawić wszystko na 2 tygodnie i wyjechać i dobrze się bawić. Wypada mi mówić, nie mam pieniędzy, nie stać mnie na to (tego zabraniał mi mąż). Wypada mi myśleć nie tylko o dzieciach, ale i o sobie. Wypada mi iść do łóżka z facetem, bo mam ochotę na seks, seks bez zobowiązań. Wypada mi nie ugotować kilka dni pod rząd obiadu ( i wszyscy żyją i z głodu nie umarli). Wypada mi mieć w domu bałagan i jest to MÓJ bałagan, którego się nie wstydzę. Wypada mi sprzatać kiedy chcę i angażuję w to dzieci (i wypada mi je angażować big_smile). Wypada mi powiedzieć do koleżanki, nie mam dziś ochoty iść na kawę, czy gdzieś tam.
Kiedyś to wszystko było nie do pomyślenia (mojego pomyślenia). To jest ta praca nad sobą i jej efekty smile
Wiesz Magnolio, może i oni nam prali mózgi, ale to MY im na to pranie pozwalałyśmy. Uczestniczyłyśmy w tym praniu, swoim przyzwoleniem. Koniec więc z przyzwoleniami !!!!!!!!!"

do tego odnosi się Sekret... Do zmiany myślenia i pracy nad wszystkimi aspektami życia... nie zapominając o najważniejszym elemencie tej całej układanki - o sobie.
Wszystko co najlepsze możemy zrobić dla innych, to być sobą! (patrz "regułka" partnerstwa big_smile )

14 663

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Wiesz Magnolio, może i oni nam prali mózgi, ale to MY im na to pranie pozwalałyśmy. Uczestniczyłyśmy w tym praniu, swoim przyzwoleniem. Koniec więc z przyzwoleniami !!!!!!!!!

Nam wyprano juz mozgi w domu rodzinnym, szkole a potem to bylysmy tez "latwym kaskiem". Takie grzeczne dziewczynki sad. Pozwalalysmy???? Tego czasami nie bylo widac, napewno czulysmy, ze cos jest nie tak sad.
Teraz  wiemy, ze bylo to pranie mozgu sad. Mr. Julian powiedzial mi, ze taki zwiazek mozna porownac do sekty sad.
Ja teraz po terapi wiem, ze zle postepowalam w zwiazku ale wtedy nie umialam innaczej. Ja siebie nie obwiniam za tamte bledy smile. Po rozstaniu sie obwinialam i gdyby mi przypadkowo podczas sprzatania nie wpadla ksiazka o pracoholizmie, gdzie byl opis narcysty to bym nadal zyla z "winna za swoje bledy" sad
A tak poczytalam wszystko w internecie o narcystach i rady byly, ze trzeba odciac sie od narcysty i koniecznie isc na terapie. Posluchalam bo nie mialam nic do stracenia. Spadl mi kamien z serca.
Dlatego szukajac czegos o depresji natknelam sie na youtube na  Ajahn Brahma i jego wyklad o depresji. Bylam pod wrazeniem. Sluchalam juz wszystkie jego wyklady. Uwielbiam go smile. Nie interesuje sie buddyzmem ale lubie jego. Lubie jego humor smile. Gdyby Mr. Julian nie mial poczucia humoru i prawil mi tylko wyklady psychologiczne nie byloby mnie dzisiaj tutaj na forum w takim stanie smile
Koniec z winna. Bylo minelo !!!!! Co sie dla mnie liczy jest terazniejszosc! A przyszlosc, co do przyszlosci, to jak mawia Ajahn Brahm: "Jest pewne, ze nie wiesz co bedzie jutro" smile
No chyba, ze wierzymy Mayom big_smile to koniec swiata big_smile

*****************************************************************************************
Dodam jeszcze, ze nie wazne czy chodzimy, na terapie, do kosciola, piszemy na forum, sluchamy wykladow buddystow czy cos tam. Najwazniejsze, ze pomaga nam to wyjsc z toksycznego zwiazku smile. Kazdemu co innego pomaga!!!! Najwazniejsze, zeby zaczac....

smile

A ja sobie wszystkie błędy wybaczyłam ( poza próbą samobójczą).

Tak, porównanie z sektą jest bardzo trafne .
Ci, którzy wyszli z sekty, też potrzebują czasu i pracy nad sobą, by wrócić do "normalnego" życia.

14 664

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No dobra,całego wątku nie przeczytałam.Czytam każdy post od kwietnia i większoś postów Wielokropka.
Maszkarada fajnie pisze. Czytam ją (okrutne?) dla rozrywki.
Nie wiem kto to Zazdrość, ale czytając Was, mam ochotę się dowiedzieć.
I sobie dziś pomyślałam,że ja chyba w końcu zaczynam być zła na mojego miniHitlera. Tak było z moimi rodzicami. Wiem,że to pomaga. Złość jest super smile I ja nie zaczynam od nowa, ja kontynuuję co zaczęłam.
Będę sobie jeszcze psioczyć tutaj na miniHitlera. Wiem,że mam się zająć sobą.
Nienawidzę go za to,że nie idzie mi "na rękę". Wiem,że nie pójdzie. Wiem,że wszystko mam sama zrobić. Wiem,że mam liczyć tylko na siebie. Wiem,wiem,wiem.
Ja po prostu jestem na ZŁA. Ale to mi pomaga iść dalej.
Jestem zła,bo jak pójdziemy razem do adwokata dogadani,to rozwód będzie szybciej. A karaluch mówi: załatw wszystko,ja podpiszę. Jestem zła,bo mogę się starać o alimenty. Ale on i tak mi ich nie będzie płacił. Nie będę przynajmniej miała już nic z nim wspólnego!
I tyle chyba...
Już nie jestem zła big_smile

14 665 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-20 19:32:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

A ja sobie wszystkie błędy wybaczyłam ( poza próbą samobójczą).

A gdybys na to spojrzala z innej strony, ze Twoja proba samobojcza to nie byl "blad" tylko cos "normalnego" w Twoim tamtejszym stanie sad.
Znasz historie "gesich watrobek"? Wklada sie rurke do gesi i karmi az jej sie watroba zrobi bardzo duza sad.
Niektore gesi nie wytrzymuja tego bolu i wala glowa o klatke aby popelnic samobojstwo sad.
Bylas taka gesia i mialas szczescie, ze pan doktor wyjal rurke smile. I kto tu winny ?
Kochana siegnelas dna, odbilas sie i wyplywasz na powierzchnie. Umiesz juz plywac to juz na dno nie spadniesz smile. A jak sie troche podtopisz to sluze kolem ratunkowym, bo ja "corka ratownika" big_smile

14 666

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

A ja sobie wszystkie błędy wybaczyłam ( poza próbą samobójczą).

A gdybys na to spojrzala z innej strony, ze Twoja proba samobojcza to nie byl "blad" tylko cos "normalnego" w Twoim tamtejszym stanie :(ed.
Znasz historie "gesich watrobek"? Wklada sie rurke do gesi i karmi az jej sie watroba zrobi bardzo duza sad.
Niektore gesi nie wytrzymuja tego bolu i wala glowa o klatke aby popelnic samobojstwo sad.
Bylas taka gesia i mialas szczescie, ze pan doktor wyjal rurke smile. I kto tu winny ?
Kochana siegnelas dna, odbilas sie i wyplywasz na powierzchnie. Umiesz juz plywac to juz na dno nie spadniesz smile.

Aaaaa Magnolio, nie pisz o tym!!! Nie mogę czytać takich rzeczy o zwierzątkach!
sad

14 667

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Aaa, bo ja już sobie myślałam, że jestem zdrowa i tak sobie żyłam w tym błogim przeświadczeniu...
A pani psycholog mówiła: Bo ty Aniu, to tak byś chciała wszystko od razu. Potrzeba lat terapii.
Buuuu...
Nie wiem za bardzo w jakim kierunku zmierzam i jaki jest cel. Ale na pewno dobry smile

Wiara w cuda, zabobony, nadprzyrodzona moc czy "wlasna niezwyklosc" to tez cechy KKZB smile.
No bo jak inni to moze potrzebuja lat terapii a ja tylko kilku tygodni big_smile
Ja tez wszystko chcialam od razu co doprowadzilo do tego, ze nic nie robilam, bo duzo bylo tego i nie wiedzialam od czego zaczac sad.
No i nie roblam nic, bo nie moglam sie zdecydowac co jest najwazniejsze do zrobienia!!!
Aniu najwazniejsze zeby ruszyc z miejsca i nie zalamywac sie jak nie wszystko bedzie po naszej mysli!!! Bledy sa dozwolone i nikt za nie nie bedzie bil smile

Wiara w cuda, zabobony to też cecha DDA, współuzaleznionych itp

Ja nie wiem czasami co czuję. Czasami nie chcę czegoś przeżywać, na siłę chcę żeby "było dobrze" ze mną. Pomaga, do czasu...
Wiem,że jest jeszcze mnóstwo pracy przede mmną.

Nie cierpię stwierdzenia: Jak to nie jedziesz do Polski na święta?! Nie tłumaczę, bo po co. Jak mówię, że nie mogę się dogadać z rodzicami, to nie rozumieją.

Dzisiaj dostałam kartkę z życzeniami na święta od rodziny, u której pracuję. Nie wiedzą nic o moich kłopotach z miniHitlerem. Dziękowali mi za to, że jestem niesamowicie lojalnym pracownikiem.
Jestem mega lojalna. Wiem. To cecha DDA smile Lojalnym się jest nawet wobec tych, którzy nam czynią krzywdę. Akurat u tej rodziny pracuje mi się świetnie, ale ileż to razy byłam lojalna nawet tam gdzie było mi źle...

14 668

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Mnie nigdy nke bili w szkole. Ani mnie, ani nas.
A jaki rocznik jesteś Magnolio?

Magnolia73- rocznik '73

Mnie też w szkole nikt nie bił. Ale pani od historii straszyła "dyscyplinką", właśnie takim wskaźnikiem do map.
Raz pan od angielskiego nakrzyczał na mnie przy całej klasie, kiedy ja się wreszcie nauczę używać czasu (Past Perfect chyba). Pamiętam to do dziś. Nauczyciele raczej się tak ogólnie wyrażali co im nie pasuje.

Czytam o psychicznej przemocy. Mam ochotę zrobić jedno,zakończyć to raz na zawsze i nie mieć z tym człowiekiem nic wspólnego! Nie chcę ani alementów, ani nazwiska, ani żadnej jego rzeczy! Nic! Nie chcę mieć z nim nic wspólnego!
Ostatnie korespondencje do niego, to listy od komornika.
Napisał mi,że czeka na pieniądze. On całe życie czeka... Jak nie dostanie kasy przed świętami to nie pojedzie do PL. Zawsze tak samo. Nagada się, narobi zamieszania, naopowiada, że jedzie, a potem i tak nigdzie nie jedzie.

Nowy rok, nowe szanse.

No to 10 lat różnicy między mną a Magnolią.

To mówisz Anstawio, że będzie ostre zamiatanie teraz?,

Hm... Ty tu lepiej pisz co u Ciebie? wink

14 669

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
hm... napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Hm...pisalas wczoraj, ze nic i nikogo sie juz nie boisz. Boisz sie prawdy Hm...boisz sie zmian, boisz sie byc szczesliwa, boisz sie samotnosci, boisz sie sukcesu, boisz sie psychologa, nawet boisz sie mnie sad

Nie boj? się, no może troszkę, jeszcze nie do końca wierzę w niektóre rzeczy, ale pracuję nad tym. U psychologa już byłam smile

To gratuluje smile I co opowiadaj!!!!!!!

Ja chcę żeby było dobrze.
Tutaj często wylewałam swoje żale. Byłam taka sfrustrowana i zła,, że chciałam jakby wykrzyczeć to co miałam w środku. I to nie koniecznie z nadtawieniem na zmiany.
No to powoli, byle do przodu.

14 670

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Aniu przeczytaj te 2 blogi jak trzeba to 5 razy. Lepszej "literatury" nie znajdzisz. To samo zycie. Kobiety ktore pisza sa wspaniale. Czytaj tez komentarze pod postami sa bardzo cenne. Poza tym przeczytaj sobie wszystkie posty na tym forum, ktore pisaly: Zazdrosc, Niekochana72, Tarantella, Kris no i swoje na koncu:)

.........................blogi.............hmmmm..................są dobre i bardzo potrzebne kobietom, które żyją z zaburzonymi jednostkami i nie wiedzą, ze ich partner życiowy jest zaburzony. Pozwalają to kobietom zauważyć i dowiedzieć się, że z każdego toksycznego związku trzeba wiać. Tam też sporo piszą dziewczyny o przemocy psychicznej. To też wielu kobietom pomoże uzmysłowić, że to co fundują im partnerzy, jest przemocą psychiczną.
Moim guru jest ZAZDROŚĆ. Ona rozpatrywała SIEBIE, nie JEGO. Ona wiedziała, że w niej jest problem i siebie naprawiała. ON dla niej był tylko maleńkim marginesem. To ona spowodowała, że zaczęłam pisać bez zbędnych emocji. To ona uświadomiła mi, że on jest tylko powodem do JEJ zmian. Ona nie jątrzyła, nie oskarżała i nie rozkładała jego na cząstki. Robiła to ze sobą. Swoje widzenie ,świata reperowała. Całą swą uwagę i energię poświęcała sobie. Kocham myśli tej kobiety smile. Zgadzam się z jej przemyśleniami, wnioskami. Jest taka mądra, rozsądna. Brak mi jej przemyśleń i postów sad
Co do postów .... to właśnie posty ZAZDROŚCI powinny być lekturą obowiązkową smile.

No wlasnie Zazdrosc smile Ale jej pierwszy post na forum tez byl taki sam jak kazdej z nas smile
Wkurza mnie jak niektore kobiety pisza, ze czytaly wszystkie nasze posty na forum a potem pisza nie wiem jak sie zmienic i jak go zmienic big_smile.
Ja czytalam ponad 2 tygodnie caly watek a potem jeszcze wszystkie posty Zazdrosc, Trantelli, KrissNiekochanej72, Moni, Malwiny, Hm.., Zofii, Anstawi, Zabki...troche Wielokropka(duzo tego nie przebrnelam jeszcze do konca) i trafilam tez na Maszkarade (niesamowite sa jej przemyslenia). Trafilam na blogi, bo czytalam forum ze zrozumieniem smile.
Duzo jest tutaj kobiet, ktore wpadaja tutaj po rade ale malo, ktore chca naprawde cos zmienic sad

Te moje posty, nieraz żałosne, wstydzę się ich.

Moje postanowienie noworoczne to żyć z korzyścią dla siebie, nie narzekać, a jeśli coś nie teges robić wszystko, żeby to zmienić.

14 671 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-20 21:49:58)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No co Ty Hm... nie ma czego sie wstydzic !!!! Przeciez nikt tutaj nie jest lepszy ani gorszy smile.
Hm...co tam psycholog powiedzial? Chcesz ksiazki to Ci wysle smile Nazekac mozesz ale nie na karalucha smile
A co do postanowien to moze wygodniej robic plany na kazdy tydzien a nie na caly rok z gory!
Napisz sobie co bys chciala zmienic i jak dlugo moze zajac Ci zmienienie tego. Ale realistycznie smile
Aby byc expertem w jakiejs dziedzinie potrzeba ok. 5 lat smile

14 672

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Magnolia73- rocznik '73

Mnie też w szkole nikt nie bił. Ale pani od historii straszyła "dyscyplinką", właśnie takim wskaźnikiem do map.
Raz pan od angielskiego nakrzyczał na mnie przy całej klasie, kiedy ja się wreszcie nauczę używać czasu (Past Perfect chyba). Pamiętam to do dziś. Nauczyciele raczej się tak ogólnie wyrażali co im nie pasuje.

Czytam o psychicznej przemocy. Mam ochotę zrobić jedno,zakończyć to raz na zawsze i nie mieć z tym człowiekiem nic wspólnego! Nie chcę ani alementów, ani nazwiska, ani żadnej jego rzeczy! Nic! Nie chcę mieć z nim nic wspólnego!
Ostatnie korespondencje do niego, to listy od komornika.
Napisał mi,że czeka na pieniądze. On całe życie czeka... Jak nie dostanie kasy przed świętami to nie pojedzie do PL. Zawsze tak samo. Nagada się, narobi zamieszania, naopowiada, że jedzie, a potem i tak nigdzie nie jedzie.

Nowy rok, nowe szanse.

No to 10 lat różnicy między mną a Magnolią.

To mówisz Anstawio, że będzie ostre zamiatanie teraz?,

Hm... Ty tu lepiej pisz co u Ciebie? wink

U mnie dobrze.
Wrzuciłam na luz. Dbam o siebie smile

14 673

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

No co Ty Hm... nie ma czego sie wstydzic !!!! Przeciez nikt tutaj nie jest lepszy ani gorszy smile.
Hm...co tam psycholog powiedzial? Chcesz ksiazki to Ci wysle smile Nazekac mozesz ale nie na karalucha smile
A co do postanowien to moze wygodniej robic plany na kazdy tydzien a nie na caly rok z gory!
Napisz sobie co bys chciala zmienic i jak dlugo moze zajac Ci zmienienie tego. Ale realistycznie smile
Aby byc expertem w jakiejs dziedzinie potrzeba ok. 5 lat smile

Z tym narzekaniem to taki ogólny plan. Inne rozpiszę szczegółowo.
Co ze mną? Hm... zaburzenia wywołane przez okres dziecięcy. A wi?c matka. Zostawiam w tyle.
A co z partnerem to zobaczymy za jakiś czas czy toksyczny, bo jeszcze nie wiadomo. Ale to ja jestem najważniejsza.

Trochę mi głupio, że tak na niego narzekałam. Ależ byłam wtedy zła.

No i wiedzę jakąś mamjak się okazało, tylko w użyciu dla innych, bo o sobie zapomniałam niestety.

14 674 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-12-20 22:18:20)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Dużo mi dały posty hm... . Na jej przykładzie zobaczyłam jak łatwo mówić, bo to "on". Ja cacy i męczennica a "on" ten be. Też tak miałam i koleżance w rękaw wypłakiwałam się, jaki "on" jest zły, tylko żałuję, że ona szczerze nie powiedziała mi, dziewczyno jak tak Ci źle, to co jeszcze robisz przy jego boku. Musiałam sięgnąć swojego dna ( jak pisze Wielokropek) by zrozumieć, by zauważyć, że nieszczęśliwa jestem na własne życzenie i że na własne życzenie i staranie mogę być szczęśliwa. smile

Kochana Zofiu gdybym trafila na to Forum jakies 2 albo 3 lata wczesniej moj nick bylby Hm...
Dlatego ja taka "zlosliwa" jak mi to wyrzucila Hm... bo ja stara siebie w niej widze sad
Ale coz jak juz wszystkie "zmieniajace sie" wiedza, trzeba siegnac swego dna aby sie zaczyc zmieniac sad sad sad

Tak Ciebie odebrałam jednego razu, zgadza się. Ale już wiem więcej, spojrzałam inaczej.

14 675 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-20 22:55:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:

Przekopałem internet wzdłuż i wszerz by się czegoś dowiedzieć i ciągle się dowiaduję. Nawet u Was między wierszami.

A gdybys nie czytal miedzy wierszami tylko cale wiersze to dowiedzialbys sie wiecej tongue

bags napisał/a:

Jest coś takiego jak piramida Maslowa - zapewne Tobie i Wam dobrze znana. W sakramencie małżeństwa występuje podobna piramida - wartości, gdzie na pierwszym miejscu jest wiadomo kto.

Kto? napisz bo nie znam tej piramidy. Znam piramide maslowa ze studiow, na samej gorze jest Samorealizacja a na samym dole potrzeby fizjilogiczne. Tam nie ma pierwszego ani ostatniego miejsca.

bags napisał/a:

I teraz - nie wnikając w Wasz "rodzaj" związków małżeńskich, czy to wszystko - te Wasze problemy nie wzięły się z tego, że na szczycie tej piramidy - na jej piedestale - stoi ON... ale nie ten właściwy od strony duchowej lecz związkowej. I wsio co do tej pory robiłyście nie było "podporządkowane" stwierdzeniu "bo to On, bo to dla Niego, bo co On powie???" - parafrazując powiedzenie na wsi "bo co ludzie powiedzą"?

Nie bede sie juz wypowiadac w kwesi piramidy ale powiem Ci to co napisalam na poczatku. Gdybys czytal cale wiersze to bys wiedzial, ze my to juz dawno wiemy i uswiadomione w tym temacie smile. Przeciez my o tym w kolko macieju smile smile smile

bags napisał/a:

A prawda jest taka, że powinno się tam stać we dwoje, na równych prawach, bo:
małżeństwo dwojga ludzi  to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.

No masz w 100% racje!!! Do tego wlasnie dazymy:) Problem w tym, ze do tanga trzeba dwoja a jak sie juz partner znajdzie to czasami depcze po palcach albo nie ma taktu smile

bags napisał/a:

Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej.

Idealne malzenstwo smile. I dodam rozwijac sie samemu tez i swoj ukryty potencjal smile

bags napisał/a:

Nie ma co sie oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku. Szkoda niszczyć w taki sposób małżeństwo.
Dyktatura czyli postawa "hitlera", karalucha i etc...

No to trzeba bylo ten post skierowac do karalucha ciekawe czy by posluchal big_smile big_smile big_smile
Nam tego nie musisz tlumaczyc bo my  rebelie przeprowadzilysmy i obalily dyktatora (nawet mini Hitler sie po drodze przyplatal ) big_smile big_smile big_smile

bags napisał/a:

Odwoływanie się tutaj do winy jaką jest KKZB w Waszym przypadku jest - chyba - nie na miejscu, bo kto najlepiej jak nie Wy potrafi uczyć i pielęgnować to COŚ zwane miłością?

To nie byla milosc to byla obsesja!!!!!!!!!!!!! My nie pielgnowalysmy milosci my zadalysmy milosci od kogos kto milosci nam nie mogl dac!!!!!!!!!! Nasza wina, odpusc nam swiety Walenty big_smile

bags napisał/a:

...do tego odnosi się Sekret... Do zmiany myślenia i pracy nad wszystkimi aspektami życia... nie zapominając o najważniejszym elemencie tej całej układanki - o sobie.

No widzisz a ja jak ogladalam sekret to przeoczylam to o "pracy nad wszystkimi aspektami życia... nie zapominając o najważniejszym elemencie tej całej układanki - o sobie".:( sad : Moze nieuwaznie ogladalam ale ja zapamietalam tylko zmiane myslenia. Jak zmienimy myslenie na pozytywne to wszystko sie nam juz w zyciu (bez pracy) ulozy big_smile

bags napisał/a:

.Wszystko co najlepsze możemy zrobić dla innych, to być sobą! (patrz "regułka" partnerstwa big_smile )

Nawet jak bede zolza? Wtedy tez jestem soba big_smile Nasze karaluchy tez byly soba i najlepsze to dla nas nie bylo sad sad sad

14 676

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

A co z partnerem to zobaczymy za jakiś czas czy toksyczny, bo jeszcze nie wiadomo. Ale to ja jestem najważniejsza.

No wlasnie o to chodzilo smile Ty jestes najwazniejsza !!!!!

hm... napisał/a:

Trochę mi głupio, że tak na niego narzekałam. Ależ byłam wtedy zła.

To dobrze, ze bylas zla a narzekalas, bo on to tez zaden swiety sad

hm... napisał/a:

No i wiedzę jakąś mam jak się okazało, tylko w użyciu dla innych, bo o sobie zapomniałam niestety.

No to teraz czas na praktyke Hm...i poczytaj sobie tez swoje posty o tym co radzilas innym i zastosuj u siebie smile

14 677

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Nie cierpię stwierdzenia: Jak to nie jedziesz do Polski na święta?! Nie tłumaczę, bo po co. Jak mówię, że nie mogę się dogadać z rodzicami, to nie rozumieją.

Skorzstaj ze sojego prawa Aniu: Nikomu nie musimy sie z niczego tlumaczyc!!! Ale zaakceptuj tez prawo innych do pytania sie i odmiennego zdania niz Twoje!!!

14 678 Ostatnio edytowany przez bags (2012-12-20 23:32:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
bags napisał/a:

Przekopałem internet wzdłuż i wszerz by się czegoś dowiedzieć i ciągle się dowiaduję. Nawet u Was między wierszami.

A gdybys nie czytal miedzy wierszami tylko cale wiersze to dowiedzialbys sie wiecej tongue

A się czepiasz o słówka big_smile ... no dobrze to napiszę, że "między słowami", bo czytając 445 stron, to po 5 bym dostał oczopląsu z przerzutami "kto z kim komu i co" wyrzucił z siebie, przedyskutował, doradził. A gdzie jeszcze 440???

bags napisał/a:

Jest coś takiego jak piramida Maslowa - zapewne Tobie i Wam dobrze znana. W sakramencie małżeństwa występuje podobna piramida - wartości, gdzie na pierwszym miejscu jest wiadomo kto.

Kto? napisz bo nie znam tej piramidy. Znam piramide maslowa ze studiow, na samej gorze jest Samorealizacja a na samym dole potrzeby fizjilogiczne. Tam nie ma pierwszego ani ostatniego miejsca.

Bóg smile
Się na zajęcia religii nie chodziło, co? A zamiast do kościoła to pod kościół... na fajeczkę big_smile

bags napisał/a:

...do tego odnosi się Sekret... Do zmiany myślenia i pracy nad wszystkimi aspektami życia... nie zapominając o najważniejszym elemencie tej całej układanki - o sobie.

No widzisz a ja jak ogladalam sekret to przeoczylam to o "pracy nad wszystkimi aspektami życia... nie zapominając o najważniejszym elemencie tej całej układanki - o sobie".:( sad : Moze nieuwaznie ogladalam ale ja zapamietalam tylko zmiane myslenia. Jak zmienimy myslenie na pozytywne to wszystko sie nam juz w zyciu (bez pracy) ulozy big_smile

A za co żyć? z pracy ma się rozumieć.

bags napisał/a:

.Wszystko co najlepsze możemy zrobić dla innych, to być sobą! (patrz "regułka" partnerstwa big_smile )

Nawet jak bede zolza? Wtedy tez jestem soba big_smile Nasze karaluchy tez byly soba i najlepsze to dla nas nie bylo sad sad sad

A co zawsze musisz być umalowana, "ostawiona" jak ten przysłowiowy stróż i uchachana od ucha do ucha?
Masz prawo być wqrw... - no wiadomo - od tak, bo masz taki kaprys... "Być kobietą, być kobietą..."
A to że karaluchy były sobą - takie ich też prawo - a że najlepsze to dla Was nie było, to znak, że się ich na kurs tańca nie wysłało i deptały po palcach bez wyczucia taktu big_smile
A granice własnego szacunku i godności względem siebie przed karaluchami... to ja się pytam gdzie? Aaaa?
Zniesione tak, bo My są w unii??? Taak?
Uni - karaluchy - to se mogą... Naskoczyć i etc.
smile big_smile smile

14 679 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-21 00:32:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:

A co zawsze musisz być umalowana, "ostawiona" jak ten przysłowiowy stróż i uchachana od ucha do ucha?
Masz prawo być wqrw... - no wiadomo - od tak, bo masz taki kaprys... "Być kobietą, być kobietą..."
A to że karaluchy były sobą - takie ich też prawo - a że najlepsze to dla Was nie było, to znak, że się ich na kurs tańca nie wysłało i deptały po palcach bez wyczucia taktu big_smile
A granice własnego szacunku i godności względem siebie przed karaluchami... to ja się pytam gdzie? Aaaa?
Zniesione tak, bo My są w unii??? Taak?
Uni - karaluchy - to se mogą... Naskoczyć i etc.
smile big_smile smile

Bags co ty gadasz? Jak tak 7 miesiecy juz w temacie toksycznych zwiazkow jestes to wiesz, ze karalucha na kurs tanca kazda znas wyslac chciala a poza tym to jeszcze przerobic na motylka!!!!
Ja sobie pocztalam troche Twoje posty i widze, ze Ty swoja karalusza zone na motylka chcesz przerabiac sad
Jak takis oczytany w temacie to wiesz tez, ze nikogo nie mozna zmienic. Zmienic mozna tylko siebie!!!
My nie mialysmy szacunku do siebie w zwiazku z karaluchem i teraz stramy sie ten szacunek do siebie odzyskac.
A jak Ty taki zly na swoja karalusza zone do sie do niej przyczep a nie do nas!!!
Bo troche od tematu teraz odbiegasz i tolerancja nie grzeszysz. Nie lubisz jak ktos mysli inaczej jak Ty sad
A tak na marginesie to trudno zrozumiec Cie. Palniesz cos tam ale zadnych przykladow.
A moze to nie zona karalusza tylko Ty? A moze pod wplywem jakis substancji jestes ?

Mam prawo byc wkr..iona bo mam taki kaprys? Toz to zachowanie karalucha. Jestem zly bo mam kaprys!!!!
Czegos Ty sie chlopie w internecie naczytal? Gdzie tak pisza?
To skopiowalam z innego watku. Twoja wypowiedz z watku Jest źle - mam 36 lat i rozwód ? 2012-12-18 17:35:29

bags napisał/a:

mam ślub konkordatowy. I też gdy wszystko się rozpirzyło miałem wielkie ale do siebie i całego świata, za swój wybór i jego konsekwencje, że dlaczego to właśnie mnie spotkało.
Ale gdy emocje opadły zacząłem szukać rozwiązań... swojego miejsca i swojej winy w tym kryzysie; szukać pomocy u osób duchownych - przygotowujących i udzielających Nam ślubu,  psychologa, forów typu Sychar i wsparcia u ludzi z podobnym problemem. Takich też tutaj znalazłem bardzo wielu.
To co się stało w moim związku, sprawiło, że poznałem lepiej samego siebie - swoje "kompleksy", niedoskonałości i rozwiązałem zagadkę życia zarówno u siebie od strony zdrowotnej jak i dogłębnie rozszyfrowałem problem ze strony swojej żony.
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że wybrałem właściwą dla siebie kobietę na żonę ale z niewłaściwej - Jej - rodziny.

I mając obecne rozeznanie w sytuacji też bym chciał cofnąć czas i pokierować innymi torami swój związek, lecz niestety nie da się.
Ktoś może powiedzieć, że straciłem wiele, bo rozleciało mi się małżeństwo, które "jeszcze" trwa. Otóż nie, nie straciłem a zyskałem na tym jeszcze więcej i tak na prawdę straci na tym najwięcej - mając potem pretensje już tylko do samej siebie i własnej matki - moja żona, gdy sobie uświadomi, że jednak mąż ze swoimi "wskazówkami" dla Niej... miał rację.

Zostawiam bez komentarza.

14 680

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

A ja sobie wszystkie błędy wybaczyłam ( poza próbą samobójczą).

A gdybys na to spojrzala z innej strony, ze Twoja proba samobojcza to nie byl "blad" tylko cos "normalnego" w Twoim tamtejszym stanie sad.
Znasz historie "gesich watrobek"? Wklada sie rurke do gesi i karmi az jej sie watroba zrobi bardzo duza sad.
Niektore gesi nie wytrzymuja tego bolu i wala glowa o klatke aby popelnic samobojstwo sad.
Bylas taka gesia i mialas szczescie, ze pan doktor wyjal rurke smile. I kto tu winny ?
Kochana siegnelas dna, odbilas sie i wyplywasz na powierzchnie. Umiesz juz plywac to juz na dno nie spadniesz smile. A jak sie troche podtopisz to sluze kolem ratunkowym, bo ja "corka ratownika" big_smile

Ja nie mówię o błędzie, ja mówię o wybaczeniu, o rozgrzeszeniu siebie.
Tak, zdaję sobie sprawę, że na tamten moment nie widziałam innego wyjścia, ale....jest jeszcze ale ! i są nim moje dzieci, którym zafundowałam jakąś tam traumę, traumą to było też dla mamy, ojca i siostry. Poza tym człowiek ma odruch - broni swego życia...... .
Nie pozbierałam się jeszcze z tego sad

DZięki Magnolio. Wiem, że mogę liczyć na Ciebie i Twoją szczerość smile

14 681

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
hm... napisał/a:

A co z partnerem to zobaczymy za jakiś czas czy toksyczny, bo jeszcze nie wiadomo. Ale to ja jestem najważniejsza.

No wlasnie o to chodzilo smile Ty jestes najwazniejsza !!!!!

hm... napisał/a:

Trochę mi głupio, że tak na niego narzekałam. Ależ byłam wtedy zła.

To dobrze, ze bylas zla a narzekalas, bo on to tez zaden swiety sad

hm... napisał/a:

No i wiedzę jakąś mam jak się okazało, tylko w użyciu dla innych, bo o sobie zapomniałam niestety.

No to teraz czas na praktyke Hm...i poczytaj sobie tez swoje posty o tym co radzilas innym i zastosuj u siebie smile

smile

14 682 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-12-21 00:05:20)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

A ja sobie wszystkie błędy wybaczyłam ( poza próbą samobójczą).

A gdybys na to spojrzala z innej strony, ze Twoja proba samobojcza to nie byl "blad" tylko cos "normalnego" w Twoim tamtejszym stanie sad.
Znasz historie "gesich watrobek"? Wklada sie rurke do gesi i karmi az jej sie watroba zrobi bardzo duza sad.
Niektore gesi nie wytrzymuja tego bolu i wala glowa o klatke aby popelnic samobojstwo sad.
Bylas taka gesia i mialas szczescie, ze pan doktor wyjal rurke smile. I kto tu winny ?
Kochana siegnelas dna, odbilas sie i wyplywasz na powierzchnie. Umiesz juz plywac to juz na dno nie spadniesz smile. A jak sie troche podtopisz to sluze kolem ratunkowym, bo ja "corka ratownika" big_smile

Ja nie mówię o błędzie, ja mówię o wybaczeniu, o rozgrzeszeniu siebie.
Tak, zdaję sobie sprawę, że na tamten moment nie widziałam innego wyjścia, ale....jest jeszcze ale ! i są nim moje dzieci, którym zafundowałam jakąś tam traumę, traumą to było też dla mamy, ojca i siostry. Poza tym człowiek ma odruch - broni swego życia...... .
Nie pozbierałam się jeszcze z tego sad

DZięki Magnolio. Wiem, że mogę liczyć na Ciebie i Twoją szczerość smile

Czasu nie cofniemy, najważniejsze, że się dobrze skończyło Zofio.

14 683

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

.
Nie pozbierałam się jeszcze z tego sad

Daj sobie czas... Nic na sile!!! Samo przyjdzie smile Na razie daj sie rozpieszczac innym i sama sie rozpieszczaj smile

14 684

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

.
Nie pozbierałam się jeszcze z tego sad

Daj sobie czas... Nic na sile!!! Samo przyjdzie smile Na razie daj sie rozpieszczac innym i sama sie rozpieszczaj smile

I tak też robię smile smile smile

14 685

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Dużo mi dały posty hm... . Na jej przykładzie zobaczyłam jak łatwo mówić, bo to "on". Ja cacy i męczennica a "on" ten be. Też tak miałam i koleżance w rękaw wypłakiwałam się, jaki "on" jest zły, tylko żałuję, że ona szczerze nie powiedziała mi, dziewczyno jak tak Ci źle, to co jeszcze robisz przy jego boku. Musiałam sięgnąć swojego dna ( jak pisze Wielokropek) by zrozumieć, by zauważyć, że nieszczęśliwa jestem na własne życzenie i że na własne życzenie i staranie mogę być szczęśliwa. smile

Kochana Zofiu gdybym trafila na to Forum jakies 2 albo 3 lata wczesniej moj nick bylby Hm...
Dlatego ja taka "zlosliwa" jak mi to wyrzucila Hm... bo ja stara siebie w niej widze sad
Ale coz jak juz wszystkie "zmieniajace sie" wiedza, trzeba siegnac swego dna aby sie zaczyc zmieniac sad sad sad

Tak Ciebie odebrałam jednego razu, zgadza się. Ale już wiem więcej, spojrzałam inaczej.

I cieszy mnie to hm... .

Wstydzisz się ?
Rozejrzyj się po forum.
Całe tu rzesze ludzi, którzy się czegoś wstydzą,
którzy uczyć się muszą (lub nie muszą) na własnych błędach i tych błędów mają na sumieniu trochę.
Ważne, że zauważyłaś, że i Ty możesz być szczęśliwa.

14 686 Ostatnio edytowany przez bags (2012-12-21 01:15:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Bags co ty gadasz? Jak tak 7 miesiecy juz w temacie toksycznych zwiazkow jestes to wiesz, ze karalucha na kurs tanca kazda znas wyslac chciala a poza tym to jeszcze przerobic na motylka!!!! Ja sobie pocztalam troche Twoje posty i widze, ze Ty swoja karalusza zone na motylka chcesz przerabiac sad
Jak takis oczytany w temacie to wiesz tez, ze nikogo nie mozna zmienic. Zmienic mozna tylko siebie!!!

Z całym szacunkiem i bez urazy, ale nie czytałaś ze zrozumieniem mojego wątku a co dopiero tu mówić o pozostałych postach.
Rzecz jest w tym, że to dla żony - osoby zmanipulowanej przez toksyczną i apodyktyczną matkę - karaluchem jestem ja i to Ona, tudzież One chciały mnie obie przerobić na motyla - na swoją modłę i wpasować do swojego świata.
Przeczytaj uważnie pierwszy mój post w wątku odnośnie Ich dyktatury, pomówienia mnie o "chorobę" - ostatnie moje posty wyjaśniają dobitnie sprzeczność tego stwierdzenia mojej teściowej - i chyba najlepszy dowód na to, kto kogo w moim trójkącie małżeńskim chciał przerobić z karalucha na motyla oddaje przytoczona przeze mnie wypowiedź Naszej szanownej forumowiczki Macochy:

macocha napisał/a:

A ja myślę,że to nie jest walka między Bogiem a diabłem a między walniętą w łeb teściową która nie chce wypuścić z gniazdka swojego pisklaczka.
"Bogobojne" teściowe są zawsze najmundrzejsze..szkoda tylko, że nie szanuja i nie słuchaja tego co jest w Piśmie Św.napisane.Małżeństwo rzecz święta i żona ma męża a nie mame, ciocie, wojka, siostre - MA MĘŻA.Niestety toksyczne matki samtonie wychowujące swoje córki lub matki które wychowują synków na tych co to święci są to jatrudniejszy orzech do zgryzienia.Ty masz właśnie taką teściową , ja miałam własnie taką matkę.ja swoja matkę zostawiłam to jedna z tych spraw toksycznych które niestety w imię wielkiej miłości rozwalały moje życie na milion kawałków.
Moim zdaniem sprawa jest prosta albo ktoś przemówi Twojej żonie do rozsądku i odetnie pępowinę albo nie masz o co walczyć...pocieszajacy jest jeden fakt.Z czasem dojdze do tego, że Twoja zona zrozumie co zrobiła jej matka - nie Ty...i efekt będzie taki, że ją znienawidzi....jeśli Ci na niej nadal zalezy to obyś Ty w tym czasie nie byl już "byłym" mężem....

i wokół tego "zagadnienia" toksyczności toczy się cała batalia w moim małżeństwie. Co więcej pierwszy post Luizy w moim wątku w prosty sposób wyjaśnia wszystko, co się tyczy mnie i mojego problemu w związku.   
Ja wyznaję zasadę, którą w 1 połowie jasno określa przytoczona wcześniej przeze mnie "regułka" partnerstwa a nie fragment o dyktatorskiej relacji związkowej.

magnolia73 napisał/a:

My nie mialysmy szacunku do siebie w zwiazku z karaluchem i teraz stramy sie ten szacunek do siebie odzyskac. A jak Ty taki zly na swoja karalusza zone do sie do niej przyczep a nie do nas!!!
Bo troche od tematu teraz odbiegasz i tolerancja nie grzeszysz. Nie lubisz jak ktos mysli inaczej jak Ty sad
A tak na marginesie to trudno zrozumiec Cie. Palniesz cos tam ale zadnych przykladow.
A moze to nie zona karalusza tylko Ty? A moze pod wplywem jakis substancji jestes ?

A widzisz...
Mnie szacunku do siebie i świata nauczyło nie tyle rodzice co życie i zmaganie się ze swoją niepełnosprawnością (dla jasności to chodziłem kiedyś jak kobieta w 10 cm szpilkach ale po pierwsze założonych TYLKO na jedną nogę a po drugie mając stopę zawiniętą do środka). Stań sobie przed lustrem, wyobraź taki układ stóp bez szpilek i wyprostuj nogę w kolanie. Ciekawy wygląd przekoszonej postawy? Po tym fakcie zostało mi tylko wspomnienie w dok. medycznych i dopóki ktoś, kto o tym nie wie i się dobrze nie przyjrzy - praktycznie nic nie dostrzeże.
I teraz, ja żonie niczego nie wypominałem, niczego nie krytykowałem - styl ubioru, makijażu, fryzury i etc. u mojej wybranki to Jej biznes. A jak zapewne czytałaś - Ona też jest niepełnosprawną i mogłem to robić, co chciały ze mną zrobić. Tylko pytanie po co?
Więc kto kogo chciał przerobić z karalucha na motyla? Ustawiać na swoją modłę?
Każdy ma prawo wyrazić swój pogląd i być ku temu "za lub przeciw". Ja nikogo nie mam zamiaru ustawiać, bo uważa inaczej. Teściowej było to nie po nosie, że jak to jam śmiał się Jej chorym zasadom przeciwstawić, które żona potulnie "praktykowała" na mnie.
To w końcu mam być sobą w związku czy na kogoś "zasadach"??? Reguła partnerstwa się kłania.

magnolia73 napisał/a:

Mam prawo byc wkr..iona bo mam taki kaprys? Toz to zachowanie karalucha. Jestem zly bo mam kaprys!!!!
Czegos Ty sie chlopie w internecie naczytal? Gdzie tak pisza?

Wróć do Sekretu i obejrzyj uważnie... fragment o emocjach.
I na tym zakończę tą dyskusję.

14 687 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-21 01:52:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bags czytalam ze zrozumieniem Twoje posty. Winna jest tesciowa, bo gdyby nie tesciowa to wszystko byloby ok? Piszesz, ze akceptowales zone taka jak jest? A co mozna wyczytac z Twojego watku, ze nie, bo nie pracuje, bo z wiochy, bo nie chce robic prawa jazdy itd.
Ty Bags chcesz byc nadal z zona czy nie? Bo ona nie chce byc z Toba. To Cie boli?  Nie wazne czy ona albo tesciowa sa toksyczne, powinienes zrozumiec, ze one Cie nie chca. Chocbys sie dwoil albo troil nic nie wskurasz sad .
A Sekret to wielki gniot dla mnie i nie mam zamiaru juz o tym filmie dyskutowac.
Bags a Ty czytales te ksiazki z listy Wielokropka? Moze wyslac Ci cos o Nalogowej Milosci? Czytales juz o tym?
A co do Twoich regul partnerstwa to nie jest przypadkiem tak, ze "Twoje bycie soba" nie podobalo sie Twojej zonie? Sam pisales, ze karaluch ma tez prawo byc soba. No wlasnie a prawem Twojej zony jest prawo nie lubic Ciebie "jak jestes soba" sad.
Bags czego Ty od zycia chcesz? Chcesz byc szczesliwy czy cierpiec bo cierpienie uszlachetnia. Chcesz swoje zycie przecierpiec aby po smierci pojsc do nieba?
Wiesz co chcesz od zycia Bags?

14 688 Ostatnio edytowany przez bags (2012-12-21 02:59:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

"Winna jest tesciowa, bo gdyby nie tesciowa to wszystko byloby ok?"

Dokładnie tak.
Wątek powstał w emocjach krótko po rozstaniu. Dlatego jest w nim tyle złości i tym podobnych sformułowań.
A zachowanie osoby o postawach schizoidalnych co określa? brak przyjmowania krytyki i pochwał pod swoim adresem.
Z wątku wynika jasno, że Ona nie przyjmuje tych odniesień do siebie, chęci jakiejkolwiek pomocy, natomiast z "upodobaniem" czepia się mnie.
Chcę być z Nią a boli mnie jedynie to, o czym wyraźnie mówi Macocha w odniesieniu do mojej żony. I fakt faktem, dopóki żona tego nie pojmie, to ja nic nie wskóram. A cały wic jest w tym, że gdy do tego dojdzie i żona zatrybi co robi źle - zostanę Jej tylko ja.  O ile wcześniej nie dojdzie do rozwodu.
Czytałem wybraną z polecanej literatury z listy Wielokropka i te dorzucone pozycje przeze mnie. Nie mniej jednak więcej informacji uzyskałem od zaprzyjaźnionych ludzi i specjalistów w tej dziedzinie.

Pozwolę sobie na zobrazowanie dokładniej tego Twojego stwierdzenia, że "żona mnie nie lubi/nie chce być" w oparciu o przytoczoną w moich postach wypowiedz żony, teściowej i Macochy.
"Twoja  choroba niejest powodem naszego rozstania  ale twoja agresywność! A ta agresywnosc jest powodem Twojej choroby!
Jak to rozumieć? choroba nie jest powodem ale jednak jest? Istna parodia w oparciu o rzeczywistość z życia wziętą mojej osoby..
Po drugie kto jest "promotorem" tej potłuczonej teorii o rzekomej mojej chorobie? Jedna osoba - teściowa (jak to w moim przypadku wygląda w praktyce na prawdę - wiem dokładnie ja i moja rodzina).
Więc co w tym wypadku robi teściowa? Indoktrynuje córkę przeciwko mnie, robi Jej na tej podstawie pranie mózgu - nie problem zauważyć, że żona odwołuje się w swojej powyższej wypowiedzi tylko i wyłącznie do teorii matki.
Dlaczego dorosła dziewczyna nie ma swojego pomyślunku? wiedziała o tym co mam za problem zdrowotny decydując się na ślub? A teraz uparcie trzyma się tego "bo mama jest cacy i basta"
Co o takim traktowaniu/wychowaniu przez matki mówi Macocha? "rozwala życie na miliony kawałków..." przez pranie mózgu.
Nie trzeba być psychologiem, by zbierając te fakty w jedną całość zauważyć, że to, co się dzieje w życiu i rodzinie mojej żony jest patologią jakich mało. Przykro na to patrzeć mając świadomość, że w efekcie końcowym wszystko odbije się na mojej żonie. Ona teraz tego nie dostrzega ale to jest jak efekt domino z "falstartem".
Odsunąłem się w cień i czekam.

14 689 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-12-21 06:09:27)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:

Zofio...
Jest coś takiego jak piramida Maslowa - zapewne Tobie i Wam dobrze znana. W sakramencie małżeństwa występuje podobna piramida - wartości, gdzie na pierwszym miejscu jest wiadomo kto.
I teraz - nie wnikając w Wasz "rodzaj" związków małżeńskich, czy to wszystko - te Wasze problemy nie wzięły się z tego, że na szczycie tej piramidy - na jej piedestale - stoi ON... ale nie ten właściwy od strony duchowej lecz związkowej. I wsio co do tej pory robiłyście nie było "podporządkowane" stwierdzeniu "bo to On, bo to dla Niego, bo co On powie???" - parafrazując powiedzenie na wsi "bo co ludzie powiedzą"?

Nie znam piramidy Masłowa a po tym co przerzuciłam w internecie na jej temat, nie rozumiem co ona ma do rzeczy. Obce mi są też sakramenty. Oczywiście, że ten przeze mnie zaobrączkowany, nie jest tym właściwym. TERAZ to wiem i dlatego załatwiłam sobie wolność tongue ( obrączkę zdjęłam kupę lat temu po jego pierwszym romansie, on swoją zdjął przy romansie kolejnym) i zwolniłam go mentalnie z posiadania tej obrączki.
Nie interesowało mnie co powiedzą inni. Żyłam swoim życiem, dla siebie i wiodło mi się całkiem dobrze.
Dla mnie zawsze ważni byli ludzie, dom i pieniądze. Nie potrzebowałam "przywódcy", ale też nim nie byłam. Miałam plany, marzenia i je realizowałam. Miałam duże grono znajomych i kilka wspaniałych przyjaciółek. Byłam odważna,towarzyska, wesoła. Byłam też osobą mocno stąpającą po ziemi i samodzielną od 18 roku życia. Wiedziałam czego chcę. Byłam realistką, wyczuloną na oszustów. Byłam ! , bo to wszystko niezauważalnie straciłam (oprócz przyjaciółek).

bags napisał/a:

A prawda jest taka, że powinno się tam stać we dwoje, na równych prawach, bo:
małżeństwo dwojga ludzi  to partnerstwo, czyli równe prawa, jeden drugiemu jest partnerem, wsparciem i pomocą. Chodzi o odrobinę wyrozumiałości, a nie dyktowanie komuś co i jak ma mówić, jak się zachować, ubierać, wyglądać, co robić w każdej chwili, a czego nie.

Powinno ! Wszyscy o tym wiedzą i mnóstwo ludzi tego nie przestrzega. Poczytaj to forum i zobacz na własne oczy ile kobiet, ale i mężczyzn narzeka na jawną i mniej jawną przemoc i dyktaturę w związku. Ilu jest skopanych, zdradzonych, "okaleczonych" i nie wynika to z partnerskiego związku przecież.

bags napisał/a:

Piękno w tym, aby pozwolić drugiemu człowiekowi w związku być sobą, realizować się i rozwijać swoje dobre strony, dostrzegać w ukochanej osobie jej ogromny ukryty potencjał i to, co w tej osobie kochamy najbardziej.

Pozwoliłam mężowi być sobą, właśnie pozwoliłam mu! i nie było to takie piękne. Powiem więcej, było to dla mnie nawet bolesne, a i dzieci też odczuły na własnej skórze jego bycie sobą. Dobre strony powiadasz.....nie wiem czy prawdziwy on, miał jakieś dobre strony. Ukryty potencjał ???  Tego potencjału trzeba się bać !
Kochałam charyzmę męża. Uważałam, że jest dobrym człowiekiem i za to również go kochałam. Stworzyłam sobie w głowie obraz człowieka uczciwego, zaradnego, życzliwego, ciepłego,oddanego. On mi w tym bardzo pomógł, to fakt. Dłuuugo ukrywał swoją prawdziwą twarz.
Okazało sie , że ja realistka nie widziałam co się wokół mnie dzieje ! Jego własne dzieci trafnie go postrzegały, ja nie. Jeśli nawet zaliczał wpadki to go usprawiedliwiałam. Ja nie dająca się oszustom, wpuściłam pod swój dach i życie dzieliłam z oszustem, wyrafinowanym oszustem ! I gdzie to piękno bags ! Gdzie to piękno, kiedy prawdziwa twarz psychopaty rozjaśnia się na widok twojego bólu ! Gdzie to piękno, kiedy widzisz, że przyjemność mu sprawia twój upadek. Gdzie to piękno jak zastanawiasz się dlaczego jego wzrok jest zimny, pozbawiony jakichkolwiek emocji i takim spojrzeniem cię mierzy na słowa protestu jego bezczelnych słów i zachowań, i twoich emocji..... Gdzie to piękno kiedy patrzysz w oczy małżonkowi i słyszysz, że trzeba było się skutecznie o śmierć postarać....on gdyby już, to postarał by się właśnie skutecznie....gdzie to piękno bags.... gdzie to piękno, kiedy twój najbliższy ci człowiek domaga się twojej śmierci, żałuje, że przeżyłeś....gdzie to piękno ???....

Pozwalałam mu na wiele....tak jak mówisz, na realizację i rozwój. Konsekwencje tego dla mojej rodziny są druzgocące....

bags napisał/a:

Nie ma co sie oszukiwać... dyktatura to nie miłość w pełni dojrzała... a już na pewno nie miłość, którą darzy się ukochaną osobę, to skrzywiona 'miłość', ale we własnym kierunku. Szkoda niszczyć w taki sposób małżeństwo.

Potwierdzam, nie ma co sie oszukiwać - dyktatura nie ma nic z miłością wspólnego. Dyktatura kojarzy mi się bardziej z przemocą.
Ci co małżństwo niszczą nie żałują tego (bo by nie niszczyli) i robią to z premedytacją.

bags napisał/a:

Odwoływanie się tutaj do winy jaką jest KKZB w Waszym przypadku jest - chyba - nie na miejscu, bo kto najlepiej jak nie Wy potrafi uczyć i pielęgnować to COŚ zwane miłością?

Uczyłam i pielęgnowałam. Durna byłam jak but i nigdy więcej !
Mam dużo cech kkzb. Cechy te nie ułatwiają życia. Od kiedy zdrowieję, poprawiły się moje relacje z dziećmi (jesteśmy jedną drużyną, przyjaciółmi), odważniej spoglądam na ludzi i życie. Jestem spokojniejsza, weselsza. Przestałam tez wierzyć w cuda.

Gdyby nie cechy kkzb, nie pozwoliłabym sobie na takie życie i traktowanie.

bags napisał/a:

A w tym co piszesz tutaj...
"Kkzb nie mają swojego życia. Ich życiem jest mężczyzna. CZy da się to zmienić?  Nie wiem. Wiem, że ja już nie potrzebuję do szczęścia faceta. Umiem znaleźć radość w byciu samej, w wyjściach z koleżankami, wyjazdach. Umiem śmiać się , żartować, już umiem. Już pozbyłam się "nie wypada". Wypada mi wiele big_smile. Wypada mi zostawić wszystko na 2 tygodnie i wyjechać i dobrze się bawić. Wypada mi mówić, nie mam pieniędzy, nie stać mnie na to (tego zabraniał mi mąż). Wypada mi myśleć nie tylko o dzieciach, ale i o sobie. Wypada mi iść do łóżka z facetem, bo mam ochotę na seks, seks bez zobowiązań. Wypada mi nie ugotować kilka dni pod rząd obiadu ( i wszyscy żyją i z głodu nie umarli). Wypada mi mieć w domu bałagan i jest to MÓJ bałagan, którego się nie wstydzę. Wypada mi sprzatać kiedy chcę i angażuję w to dzieci (i wypada mi je angażować big_smile). Wypada mi powiedzieć do koleżanki, nie mam dziś ochoty iść na kawę, czy gdzieś tam.
Kiedyś to wszystko było nie do pomyślenia (mojego pomyślenia). To jest ta praca nad sobą i jej efekty smile
Wiesz Magnolio, może i oni nam prali mózgi, ale to MY im na to pranie pozwalałyśmy. Uczestniczyłyśmy w tym praniu, swoim przyzwoleniem. Koniec więc z przyzwoleniami !!!!!!!!!"

do tego odnosi się Sekret... Do zmiany myślenia i pracy nad wszystkimi aspektami życia... nie zapominając o najważniejszym elemencie tej całej układanki - o sobie.

Aby pamiętać o sobie nie potrzebny jest Sekret. Potrzebna jest wiedza, że można siebie zgubić i nie powinno się do tego dopuścić. Nie czytałam, nie oglądałam sekretu. Posiadłam wiedzę na tym Forum od mądrych kobiet, które zgubiły siebie i po traumie podnosiły się......uczyłam się i od tych, które podnieść się nie chciały lub takiej potrzeby nawet nie widziały. Nie wierzę w czary mary i wszystko będzie dobrze. Rozumiemy problem lub nie. Chcemy sie zx nim uporać lub nie, ot cała filozofia.

bags napisał/a:

Wszystko co najlepsze możemy zrobić dla innych, to być sobą! (patrz "regułka" partnerstwa big_smile )

Hmmm . Mam być sobą dla innych ? Dlaczego cokolwiek mamy robić dla innych ? Dlaczego każesz zapomnieć o sobie ?
Tak właśnie robiłam. Robiłam dla innych. Mąż, dzieci, znajomi , rodzina, a ja ? Mnie nie było.
Z drugiej strony to gdyby mój mąż był sobą, bez ukrywania prawdziwej twarzy to faktycznie zrobił by innym dobrze big_smile

14 690

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Nie cierpię stwierdzenia: Jak to nie jedziesz do Polski na święta?! Nie tłumaczę, bo po co. Jak mówię, że nie mogę się dogadać z rodzicami, to nie rozumieją.

Skorzstaj ze sojego prawa Aniu: Nikomu nie musimy sie z niczego tlumaczyc!!! Ale zaakceptuj tez prawo innych do pytania sie i odmiennego zdania niz Twoje!!!

Akceptuję i szanuję zdanie innych,nawet gdy ktoś nie szanuje i nie akceptuje mojego zdania. Nie tłumaczę się.

Posty [ 14 626 do 14 690 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 224 225 226 227 228 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026