Dlatego najpierw muszę znaleźć pomoc. Bo po pierwsze strach, a po drugie ja NIE WIEM co robić. Bo on jest MIŁY!! Ludzie go uwielbiają! Nawet polska pani sędzina nie wsadziła go do więzienia. ON JEST MIŁY!! Ja nie wiem jak to opisać. Wszyscy go kochają!
14 561 2012-12-19 13:43:28
Podobne tematy
14 562 2012-12-19 14:00:38 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-19 14:03:02)
Dlatego najpierw muszę znaleźć pomoc. Bo po pierwsze strach, a po drugie ja NIE WIEM co robić. Bo on jest MIŁY!! Ludzie go uwielbiają! Nawet polska pani sędzina nie wsadziła go do więzienia. ON JEST MIŁY!! Ja nie wiem jak to opisać. Wszyscy go kochają!
Kochana wiem, ze strach!!!! Ale wiesz, ze strach ma wielkie oczy
.
Jest mily? No i co? Ty jestes milsza ![]()
Nikt Twojego karalucha nie kocha
Karaluchow sie nie kocha
![]()
Moja rada: Jak bedziesz chciala cos zalawiac w urzedach to zrob sobie liste z pytaniami. Ja bez listy zawsze polowy zapominam
. A tak lista na stol i urzednik widzi ze Ty kompetentna ![]()
Najgorszym wrogiem w urzedach sa emocje.
A co do spoldzielni to sa napewno odstepstwa od normy. Jak w kazdej instytucji
.
14 563 2012-12-19 14:07:21
Ja się wczoraj dopiero załamałam po wizycie w spółdzielni.
Źle zrobiłam,że go wyrzuciłam. On ma przewagę. Ja teraz po prostu muszę uciec i wziąć rozwód.Albo na odwrót. Sama nie wiem...
14 564 2012-12-19 14:11:35 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-19 14:21:56)
A on chce wrocic? No bo jak sie od razu nie zalawi rozwodu i innym formalnych spraw to sie to ciagnie jak smrod po gaciach
. Wiem, ze latwo radzic ale ja to z wlasnego doswiadczenia. U mnie byly dlugi przez niezalawtione sprawy. Tez chcialam byc fair. Glupia bylam!!!!!
Dlatego dobrze Cie rozumiem i walcz o swoje. Bylas za dlugo ofiara (jak kazda tutaj na forum). Dopoki nie przestaniesz byc ofiara to sama tez siebie nie bedziesz szanowac
![]()
Cala swoja empatie skieruj teraz na siebie!!!! Powiedz co bys poradzila dziewczynie, ktora pisze dokladnie co Ty? Ja Ci powiem, ze doznalam dzisiaj po przeczytaniu Twoich postow Déj?-vu. Przypominasz sobie historie z psychologiem i nie mam z kim dziecka zostawic? Co wtedy radzilas? Mialas zrozumienie?
14 565 2012-12-19 14:31:35
A on chce wrocic?
Nie chce i nigdy nie chciał. Ale widuję go gdy przychodzi po pocztę raz na m-c. Zależy jaki ma humor, spotkanie jest ok lub fatalne. Czasami pisze sms, ale nigdy nic nie obiecuje, żałuje, prosi itp. To jest dziwny typ. Tak jakby miał cały czas przemyślane co robić, żemy sobie nie zaszkodzić.
Wśród znajomych opowiadał,że jestem wspaniała,zanim go wyrzuciłam. Na FB ma moje zdjęcie z napisem "moja żonka". On jest idealny w oczach wszystkich. Nikt mi nie wierzy,że może być inaczej.
Długo to ukrywałam,kłamałam.Bo mną manipulował. Mówił,że jak powiem komuś,że on pali, to on powie o... i tu podawał jakieś moje sekrety,o których nie mówiłam rodzicom,koleżankom,tylko jemu, a wtedy to było dla mnie ważne.Zastraszał mnie bzdurami. Obrażał moich znajomych w domu a jak ich spotykał to uśmiech od ucha do ucha. Ja nie mogłam się z nimi spotykać.
To są rzeczy, których się boję. Bzdurne,ale nigdzie o tym nie mówię. Na terapii się o tym nie mówi...
14 566 2012-12-19 14:31:36
Mam mętlik w głowie, kocham i nienawidzę....., chcę się wynieść, ale jednocześnie chcę z nim być...., zawsze są plusy i minusy....., boję się.....
Kochana to siadaj i bierz kartke i dlugopis i pisz: Plusy i Minusy. Potem policz ile plusow ile minusow i wszystko jasne. To co zawsze dziala: wyobraz siebie swoje zycie za 5, 10, 15, 20 lat z karaluchem, ktory sie nigdy nie zmieni! Podoba Ci sie?
14 567 2012-12-19 14:45:04
Nie chce i nigdy nie chciał.
To czego sie boisz jak nie chce wrocic? Nie chce tez wprowadzic sie do mieszkania. To mieszkaj sobie na razie. A zamki to powinnas zmienic (wymysl cos jakby sie przyczepil, ze zmienione).
Ale widuję go gdy przychodzi po pocztę raz na m-c. Zależy jaki ma humor, spotkanie jest ok lub fatalne. Czasami pisze sms, ale nigdy nic nie obiecuje, żałuje, prosi itp. To jest dziwny typ. Tak jakby miał cały czas przemyślane co robić, żemy sobie nie zaszkodzić.
To po co jestes wtedy w domu? Ja wychodzilam z domu bo wiedzialam, ze karaluch mnie tak podtruje, ze bede w dolku na kilka tygodni
Po co robisz to sobie????? Adrenalinki za malo???
Wśród znajomych opowiadał,że jestem wspaniała,zanim go wyrzuciłam. Na FB ma moje zdjęcie z napisem "moja żonka". On jest idealny w oczach wszystkich. Nikt mi nie wierzy,że może być inaczej.
A co Cie obchodza inne karaluchy? Znasz tylko karaluszy swiat. Istnieje tez inny i w tym innym swiecie sa ludzie, ktorzy wiedza, ze karaluchy to nie motylki!!!!
Długo to ukrywałam,kłamałam.Bo mną manipulował. Mówił,że jak powiem komuś,że on pali, to on powie o... i tu podawał jakieś moje sekrety,o których nie mówiłam rodzicom,koleżankom,tylko jemu, a wtedy to było dla mnie ważne.Zastraszał mnie bzdurami. Obrażał moich znajomych w domu a jak ich spotykał to uśmiech od ucha do ucha.
To niech sobie opowiada. Ciekawe czy ktokolwiek chcialby go sluchac? Aniu masz wyprany mozg przez niego ale my tu czuwamy
Mowie Ci czarne jest czarne a nie zielone w kolorowe kwadratowe kropki!!! Mama Zofia tez czuwa ![]()
Ja nie mogłam się z nimi spotykać.
No nareszcie cos konkretnego ![]()
To są rzeczy, których się boję. Bzdurne,ale nigdzie o tym nie mówię. Na terapii się o tym nie mówi...
To wal smialo tutaj. Sami swoi ![]()
I zacytuje cos: "Sad sadem a sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie" ![]()
14 568 2012-12-19 14:46:04
Kochana to siadaj i bierz kartke i dlugopis i pisz: Plusy i Minusy. Potem policz ile plusow ile minusow i wszystko jasne.
Wiecie, że nigdy nie potrafiłam zrobić takiego bilansu?
Bałam się. Tego, że nie będę szczera wobec siebie samej...
14 569 2012-12-19 14:48:12
magnolia73 napisał/a:Kochana to siadaj i bierz kartke i dlugopis i pisz: Plusy i Minusy. Potem policz ile plusow ile minusow i wszystko jasne.
Wiecie, że nigdy nie potrafiłam zrobić takiego bilansu?
Bałam się. Tego, że nie będę szczera wobec siebie samej...
Nie kochana
Balas sie, ze bedzie wiecej minusow ![]()
14 570 2012-12-19 14:49:16
Silly Hopes napisał/a:Mam mętlik w głowie, kocham i nienawidzę....., chcę się wynieść, ale jednocześnie chcę z nim być...., zawsze są plusy i minusy....., boję się.....
Kochana to siadaj i bierz kartke i dlugopis i pisz: Plusy i Minusy. Potem policz ile plusow ile minusow i wszystko jasne. To co zawsze dziala: wyobraz siebie swoje zycie za 5, 10, 15, 20 lat z karaluchem, ktory sie nigdy nie zmieni! Podoba Ci sie?
Wiesz co, to dziwne, ja chyba jeszcze nie jestem gotowa...., bo plusy i minusy prawie się redukują, do każdego minusa pasuje plus..., Za 5 czy 10 lat? Hmmm, nie wiem, trudno mi to sobie wyobrazić, moja wizja - jest dobrze. Na razie chcę zmienic siebie, przestać się użalać, roztkliwiać nad nim.... teraz jestem ja i dzieci, co ma być to będzie. Wiem, że jeśli odejdzie, to szybko się nie pozbieram, ale już się o nic prosić nie będę..., jak chce to niech idzie...., będzie mi ciężko, więc już od dziś się do tego nastawiam.
14 571 2012-12-19 14:50:15
tezkobieta napisał/a:magnolia73 napisał/a:Kochana to siadaj i bierz kartke i dlugopis i pisz: Plusy i Minusy. Potem policz ile plusow ile minusow i wszystko jasne.
Wiecie, że nigdy nie potrafiłam zrobić takiego bilansu?
Bałam się. Tego, że nie będę szczera wobec siebie samej...Nie kochana
Balas sie, ze bedzie wiecej minusow
A tak, tego najpierw - a później właśnie tego, że będę zafałszowywać wyniki...
14 572 2012-12-19 14:55:40 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-19 14:59:27)
Wiesz co, to dziwne, ja chyba jeszcze nie jestem gotowa...., bo plusy i minusy prawie się redukują, do każdego minusa pasuje plus..., Za 5 czy 10 lat? Hmmm, nie wiem, trudno mi to sobie wyobrazić, moja wizja - jest dobrze. Na razie chcę zmienic siebie, przestać się użalać, roztkliwiać nad nim.... teraz jestem ja i dzieci, ,co ma być to będzie. Wiem, że jeśli odejdzie, to szybko się nie pozbieram, ale już się o nic prosić nie będę..., jak chce to niech idzie...., będzie mi ciężko, więc już od dziś się do tego nastawiam.
Nie jestes gotowa na prawde? Moj jest motylkiem nie karaluchem!!! Jeszcze sie oszukujesz?
Twoja wizja swego zycia z karaluchem za 5, 10, 15, 20 lat "jest dobrze" chyba zartujesz?
Czujesz, ze chce odejsc??? Czemu bedzie Ci ciezko? Co on Ci daje? Zadnych milych zeczy o nim w Twoich postach nie przeczytalam!!!!
Co ma byc to bedzie? Czyli nie chcesz wzisc Swego zycia w swoje rece? Niech sie toczy jak do tej pory?
To nie narzekaj, ze Ci zle !!!!
14 573 2012-12-19 14:56:29
I wiecie co? Czytałam, że nasze pozytywne myśli przyciągają pozytywne..., negatywne - negatywne. U mnie chyba to nie działa...., czytałam też, że im więcej dajemy od siebie - tym więcej zyskujemy. Ale czy te zasady u każdego działają? U mnie jak do tej pory nie.
Może czytałyście, ale polecam książkę "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" - fajna, ale ja jeszcze zołzą nie umiem być
.
14 574 2012-12-19 15:00:13
M to mini Hitler. Hitlera też nikt nie kochał. A nawet nie wiadomo jak to się stało,że doszedł do władzy...
On do domu nie wejdzie,bez mojej zgody. Ale gdy mu zabronię,zmienię zamki??
14 575 2012-12-19 15:02:11
I wiecie co? Czytałam, że nasze pozytywne myśli przyciągają pozytywne..., negatywne - negatywne. U mnie chyba to nie działa...., czytałam też, że im więcej dajemy od siebie - tym więcej zyskujemy. Ale czy te zasady u każdego działają? U mnie jak do tej pory nie.
(.
Jak dajesz komus kto chce to dziala. Problem w tym, ze dajesz komus kto nie chce.
Czytaj najpierw ksiazki, ktore dostalas a nie jakies amerykanskie wynalzki jak manipulowac facetem!!!
14 576 2012-12-19 15:08:04 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-19 15:14:00)
M to mini Hitler. Hitlera też nikt nie kochał. A nawet nie wiadomo jak to się stało,że doszedł do władzy...
On do domu nie wejdzie,bez mojej zgody. Ale gdy mu zabronię,zmienię zamki??
A on doszedl gdzie do wladzy? W kraju w ktorym byl burdel, bezrobocie itp. A jak wygladala nasza psychika jak spotkalysmy karalucha? Burdel, syf czyli dobra pozywka dla karaluchow!!!!
A co mowil Hitler do Niemcow: Jestescie ponadludzie "Übermenschen" a co mowil mini Hitler? Jestes wyjatkowa, tylko Ty mnie rozumiesz....widzisz tak to dziala ![]()
14 577 2012-12-19 15:13:03 Ostatnio edytowany przez Silly Hopes (2012-12-19 15:14:36)
Silly Hopes napisał/a:Wiesz co, to dziwne, ja chyba jeszcze nie jestem gotowa...., bo plusy i minusy prawie się redukują, do każdego minusa pasuje plus..., Za 5 czy 10 lat? Hmmm, nie wiem, trudno mi to sobie wyobrazić, moja wizja - jest dobrze. Na razie chcę zmienic siebie, przestać się użalać, roztkliwiać nad nim.... teraz jestem ja i dzieci, ,co ma być to będzie. Wiem, że jeśli odejdzie, to szybko się nie pozbieram, ale już się o nic prosić nie będę..., jak chce to niech idzie...., będzie mi ciężko, więc już od dziś się do tego nastawiam.
Nie jestes gotowa na prawde? Moj jest motylkiem nie karaluchem!!! Jeszcze sie oszukujesz?
Twoja wizja swego zycia z karaluchem za 5, 10, 15, 20 lat "jest dobrze" chyba zartujesz?
Czujesz, ze chce odejsc??? Czemu bedzie Ci ciezko? Co on Ci daje? Zadnych milych zeczy o nim w Twoich postach nie przeczytalam!!!!
Co ma byc to bedzie? Czyli nie chcesz wzisc Swego zycia w swoje rece? Niech sie toczy jak do tej pory?
To nie narzekaj, ze Ci zle !!!!
Tak, chyba tak, nie jestem gotowa na prawdę. Nie to, że czuję, że chce on odejść, ale jak ja zacznę się stawiać to on odejdzie. Rozumiesz? Stawiać - znaczy przestać usługiwać, prosić się o miłość, żyć w jego cieniu. Nie zawsze tak jest, liczy się czasem z moim zdaniem. Prosi o nie. Najgorsze, że od siebie nie daje nic. ;
Oj magnolio., dajesz do myślenia
, ale to dobrze....
DZIĘKI magnolio!!! ![]()
14 578 2012-12-19 15:23:37 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-19 15:25:21)
Tak, chyba tak, nie jestem gotowa na prawdę.
No to chociaz dobrze, ze zdajesz sobie z Tego sprawe
Nie to, że czuję, że chce on odejść, ale jak ja zacznę się stawiać to on odejdzie. Rozumiesz? Stawiać - znaczy przestać usługiwać, prosić się o miłość, żyć w jego cieniu.
Czyli nauczylas sie albo nauczyli Cie (moze w domu rodzinnym) ze facet to pan i wladca, trzeba uslugiwac, trzeba zasluzyc na ochlap szacunku. O milosci to nawet nie masz co myslec bo Ty niedobra i nigdy na nia nie zasluzysz
Nie zawsze tak jest, liczy się czasem z moim zdaniem. Prosi o nie.
Czasami to on powinien sie nie liczyc z Twoim zdaniem
Czasami sie liczy z Twoim zdaniem w kwesti czego? Sprzatania, gotowania?
Najgorsze, że od siebie nie daje nic. ;
Bo Ty dajesz za dwoje!!!! A dawal kiedys?
Oj magnolio., dajesz do myślenia
, ale to dobrze....
DZIĘKI magnolio!!!
Po to tutaj jestem. Sama przez to przechodzilam
Teraz moge sie juz madrzyc
![]()
14 579 2012-12-19 15:26:48
Anstawia napisał/a:M to mini Hitler. Hitlera też nikt nie kochał. A nawet nie wiadomo jak to się stało,że doszedł do władzy...
On do domu nie wejdzie,bez mojej zgody. Ale gdy mu zabronię,zmienię zamki??A on doszedl gdzie do wladzy? W kraju w ktorym byl burdel, bezrobocie itp. A jak wygladala nasza psychika jak spotkalysmy karalucha? Burdel, syf czyli dobra pozywka dla karaluchow!!!!
A co mowil Hitler do Niemcow: Jestescie ponadludzie "Übermenschen" a co mowil mini Hitler? Jestes wyjatkowa, tylko Ty mnie rozumiesz....widzisz tak to dziala :(
No ja to właśnie wiem. I to boli.
I muszę uciekać, bo on się nigdy nie wymelduje. Długi rosną, nie mogę płacić za dwie osoby. Muszę mieć na adwokata.
14 580 2012-12-19 15:37:44
magnolia73 napisał/a:Anstawia napisał/a:M to mini Hitler. Hitlera też nikt nie kochał. A nawet nie wiadomo jak to się stało,że doszedł do władzy...
On do domu nie wejdzie,bez mojej zgody. Ale gdy mu zabronię,zmienię zamki??A on doszedl gdzie do wladzy? W kraju w ktorym byl burdel, bezrobocie itp. A jak wygladala nasza psychika jak spotkalysmy karalucha? Burdel, syf czyli dobra pozywka dla karaluchow!!!!
A co mowil Hitler do Niemcow: Jestescie ponadludzie "Übermenschen" a co mowil mini Hitler? Jestes wyjatkowa, tylko Ty mnie rozumiesz....widzisz tak to dzialaNo ja to właśnie wiem. I to boli.
I muszę uciekać, bo on się nigdy nie wymelduje. Długi rosną, nie mogę płacić za dwie osoby. Muszę mieć na adwokata.
Kochana to uciekaj jak czujesz, ze musisz!!!!! Pisalam Ci o moim mieszkaniu. Moze znajdziesz sobie fajne mieszkano tylko dla Ciebie bez wspomnien.
To ze boli to normalne ale poboli i przestanie. Tak juz jest. Prawda zawsze boli!!!
Ciesz sie, ze nie spedzilas z nim 20 lat i ze nie macie dzieci i ze jestes zdrowa i masz dwie rece i nogi ![]()
A kto powiedzial, ze musisz mieszkac ciagle w Holandii i w tym samym miescie? Moze to znaki na niebie mowia: Szykuje sie cos nowego dla mnie
Bo po burzy zawsze podkreslam zawsze swieci slonce ![]()
14 581 2012-12-19 15:39:54
magnolia73 napisał/a:Anstawia napisał/a:M to mini Hitler. Hitlera też nikt nie kochał. A nawet nie wiadomo jak to się stało,że doszedł do władzy...
On do domu nie wejdzie,bez mojej zgody. Ale gdy mu zabronię,zmienię zamki??A on doszedl gdzie do wladzy? W kraju w ktorym byl burdel, bezrobocie itp. A jak wygladala nasza psychika jak spotkalysmy karalucha? Burdel, syf czyli dobra pozywka dla karaluchow!!!!
A co mowil Hitler do Niemcow: Jestescie ponadludzie "Übermenschen" a co mowil mini Hitler? Jestes wyjatkowa, tylko Ty mnie rozumiesz....widzisz tak to dzialaNo ja to właśnie wiem. I to boli.
I muszę uciekać, bo on się nigdy nie wymelduje. Długi rosną, nie mogę płacić za dwie osoby. Muszę mieć na adwokata.
W holandii jest sporo polskich adwokatów- wystarczy w google poszperać i podzwonic.Ale jeśli masz meldunek popytaj o adwokata z urzędu.
Spędziłam tam 7 lat,mój mąż tam siedział z zk więc trochę przerabiałam temat więzienia. W Holandii nie zamykają jeśli małżeństwo nie potrafi się dogadać,nie można też nikogo bezpodstawnie wyrzucić z mieszkania bo można sobie napytać biedy.
14 582 2012-12-19 15:41:35
I wiecie co? Czytałam, że nasze pozytywne myśli przyciągają pozytywne..., negatywne - negatywne. U mnie chyba to nie działa...., czytałam też, że im więcej dajemy od siebie - tym więcej zyskujemy. Ale czy te zasady u każdego działają? U mnie jak do tej pory nie.
Może czytałyście, ale polecam książkę "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" - fajna, ale ja jeszcze zołzą nie umiem być.
polecam film SEKRET!!!!!
14 583 2012-12-19 15:54:12 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-19 15:54:56)
Spędziłam tam 7 lat,mój mąż tam siedział z zk więc trochę przerabiałam temat więzienia. W Holandii nie zamykają jeśli małżeństwo nie potrafi się dogadać,nie można też nikogo bezpodstawnie wyrzucić z mieszkania bo można sobie napytać biedy.
Kochana Nitko maz Anstawi to cpun co to ma do tego, ze "malzenstwo nie moze sie dogadac". Z tego co wiem to on sam poszedl sobie. I nikt tutaj nie mowil, ze mieliby go zamknac za to "ze sie nie dogaduja w malzenstwie". Anstawia pisala, ze jej grozil i stosuje tez przemoc psychiczna wobec niej.
Biedy to sobie moze jedynie napytac tylko i wylacznie jej malzonek!!!
Nie strasz dziewczyny bo prawo w feministycznym kraju stoi po stronie kobiet a nie cpunow!!!!!!
14 584 2012-12-19 15:54:17
tak, SEKRET i film i książka - i tym właśnie sekretem wywołałaś wspomnienia...., razem czytaliśmy, oglądaliśmy, słuchaliśmy..., wspólne dyskusje na ten temat...., ostatnio nawet kilka razy go prosiłam, żebysmy obejrzeli....
Pytasz magnolio jak liczy się z moim zdaniem - ano w różnych kwestiach, akurat gotowanie i sprzątanie nie. Ale zakupy, takie np. większe typu... łóżko dla dziecka, książki. To takie ostatnie..., a wcześniej, fakt częściej pytał - co myślisz o tym, czy o tamtym. Tak, wiem, że daję za dwoje...., a nawet za czworo. Kiedyś dawał, ale wiem, że popełniłam błąd godząc się na to, żeby nie dawał..., bo zmęczony, chory....
Naprawdę, muszę jeszcze dużo poczytać, ale powiem Wam szczerze, że im więcej czytam, tym bardziej się boję...., prawdy właśnie chyba.... Tłumaczę go sama przed sobą, tylko po co?
14 585 2012-12-19 15:59:07
polecam film SEKRET!!!!!
A tarota sobie juz stawialyscie? Taki sam efekt
. Bez pracy nie ma kolaczy!!!!
Czytalas juz ksiazke, ktora Ci wyslalam? Pisals, ze czytals watek a ja wczoraj pytalam jak dlugo zajelo Ci czytanie watku? Zadnej odpowiedzi! Poczytalas moze 5 stron bo gdybys przeczytala caly watek to bys nie pisala o Sekrecie!
14 586 2012-12-19 16:07:34
tak, SEKRET i film i książka - i tym właśnie sekretem wywołałaś wspomnienia...., razem czytaliśmy, oglądaliśmy, słuchaliśmy..., wspólne dyskusje na ten temat...., ostatnio nawet kilka razy go prosiłam, żebysmy obejrzeli....
I co czary mary jestem bogata i szczesliwa
Amerykanie Ci bzdury do glowy wciskaja a Ty w to wierzysz?
Obejrzalas film i co wygralas w lotto?
Pytasz magnolio jak liczy się z moim zdaniem - ano w różnych kwestiach, akurat gotowanie i sprzątanie nie. Ale zakupy, takie np. większe typu... łóżko dla dziecka, książki. To takie ostatnie..., a wcześniej, fakt częściej pytał - co myślisz o tym, czy o tamtym.
Ja sie nie pytam czy on sie liczy z Twoim zdaniem, sama stwierdzilas, ze nie liczy
To, ze pyta co myslisz to nie znaczy, ze liczy sie z Twoim zdaniem!!!
Tak, wiem, że daję za dwoje...., a nawet za czworo. Kiedyś dawał, ale wiem, że popełniłam błąd godząc się na to, żeby nie dawał..., bo zmęczony, chory....
To nie dawaj bo Ty zachorujesz a wtedy co? ![]()
Naprawdę, muszę jeszcze dużo poczytać, ale powiem Wam szczerze, że im więcej czytam, tym bardziej się boję...., prawdy właśnie chyba.... Tłumaczę go sama przed sobą, tylko po co?
Bo prawda boli
Ale wyzwala
Boisz sie zmian kochana, boisz sie wziasc swoje zycie w swoje rece ![]()
Boisz sie ze sobie nie poradzisz ![]()
14 587 2012-12-19 16:17:12
nitka-w napisał/a:Spędziłam tam 7 lat,mój mąż tam siedział z zk więc trochę przerabiałam temat więzienia. W Holandii nie zamykają jeśli małżeństwo nie potrafi się dogadać,nie można też nikogo bezpodstawnie wyrzucić z mieszkania bo można sobie napytać biedy.
Kochana Nitko maz Anstawi to cpun co to ma do tego, ze "malzenstwo nie moze sie dogadac". Z tego co wiem to on sam poszedl sobie. I nikt tutaj nie mowil, ze mieliby go zamknac za to "ze sie nie dogaduja w malzenstwie". Anstawia pisala, ze jej grozil i stosuje tez przemoc psychiczna wobec niej.
Biedy to sobie moze jedynie napytac tylko i wylacznie jej malzonek!!!
Nie strasz dziewczyny bo prawo w feministycznym kraju stoi po stronie kobiet a nie cpunow!!!!!!
Mój mąż jest ćpunem,ale mu wolno.W Holandii wolno. 5 drzewek maryśki ma w pokoju,bo mu wolno. Mój sąsiad w lecie na balkonie trzyma.
Teraz,jeden z jego kumpli został zatrzymany i siedzi w więzieniu. Tylko mój mąż go odwiedza.Bo jak on będzie w więzieniu,to ktoś go musi odwiedzać.Po to ma kolegów.
Nie wiem czy w NL prawa kobiet są wyżej niż prawa człowieka. Na pewno NIE WOLNO mi go z mieszkania wyrzucić.
No nic. Zrobię bilans zysków i strat. Może znajdę Polskiego adwokata żebym chociaż wiedziała na czym stoję. Co do adwokata z urzędu,potrzebne są zarobki z 2010 roku. Gdybym była sama zameldowana,to tylko moje. Niestety wspólny dochód przekracza próg i nie mogę wziąć z urzędu. A taki też kosztuje.
Ale w przyszłym roku zarobki z 2011, więc widzę szansę. Wtedy pracowałam inaczej.
Mój mąż sobie poszedł,bo mu pewnego dnia spakowałam wszystko. Ale wczoraj mi napisał w smsie,że to była jego decyzja ![]()
Wiecie,zestresowałam się wczoraj w tym biurze, tym co mi powiedzieli.
Mam kolegę, Turka, on też mówi, że mi się mieszkanie "należy",bo jestem kobietą. Ale jak dodał: "zamieszkaj ze mną" to go już nie słucham.
14 588 2012-12-19 16:30:25 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-19 16:31:30)
Nie wiem czy w NL prawa kobiet są wyżej niż prawa człowieka.
A kobieta to nie czlowiek?????? A cpun to cpun wszedzie. Palic i hodowac maryske moze ale on jest uzalezniony. To tak samo jak z alkoholem pic mozesz ale jak jestes uzalezniona to juz problem.
Na pewno NIE WOLNO mi go z mieszkania wyrzucić.
Nie wyrzcilas powiedzials, zeby sie wyprowadzil i sie wyprowadzil. Przeciez za fraki go nie bralas!!!
No nic. Zrobię bilans zysków i strat. Może znajdę Polskiego adwokata żebym chociaż wiedziała na czym stoję.
No to szukaj!!!
Co do adwokata z urzędu,potrzebne są zarobki z 2010 roku. Gdybym była sama zameldowana,to tylko moje. Niestety wspólny dochód przekracza próg i nie mogę wziąć z urzędu. A taki też kosztuje.
Ale w przyszłym roku zarobki z 2011, więc widzę szansę. Wtedy pracowałam inaczej.
No widzisz cos tam sie kreci ![]()
Mój mąż sobie poszedł,bo mu pewnego dnia spakowałam wszystko. Ale wczoraj mi napisał w smsie,że to była jego decyzja
Gdyby nie chcial to by nie poszedl
To teraz masz wszystko czarne na bialym ![]()
Wiecie,zestresowałam się wczoraj w tym biurze, tym co mi powiedzieli.
A to tylko jedna pani w tym biurze pracuje? Porozmawiasz z adwokatem i moze on cos poradzi ![]()
Mam kolegę, Turka, on też mówi, że mi się mieszkanie "należy",bo jestem kobietą. Ale jak dodał: "zamieszkaj ze mną" to go już nie słucham.
Ja moze i jestem rasistka ale od Turkow i Arabow to trzymam sie z daleka. Nic dobrego mnie jeszcze od nich nie spotkalo ![]()
14 589 2012-12-19 16:41:28
Ja też się od Turków i Arabów trzymam z daleka.Ale ten jak zaczął mi opowiadać,że mi się wszystko należy,bo jestem kbietą,to mu uwierzyłam.Poleciałam do urzędu,a tam pani rączki rozłożyła.I mówię to Turkowi a on "to zamieszkaj ze mną".No i wszystko jasne.Oni tak pierniczą głupoty zawsze.A chodzi im tylko o paszport,może być polski,żeby całą rodzinę sobie zwiózł do Europy.Czy to rasizm? Nie, to prawda!
14 590 2012-12-19 16:43:52
Silly Hopes napisał/a:tak, SEKRET i film i książka - i tym właśnie sekretem wywołałaś wspomnienia...., razem czytaliśmy, oglądaliśmy, słuchaliśmy..., wspólne dyskusje na ten temat...., ostatnio nawet kilka razy go prosiłam, żebysmy obejrzeli....
I co czary mary jestem bogata i szczesliwa
Amerykanie Ci bzdury do glowy wciskaja a Ty w to wierzysz?
Obejrzalas film i co wygralas w lotto?(...)
Bo prawda boliAle wyzwala
![]()
![]()
Boisz sie zmian kochana, boisz sie wziasc swoje zycie w swoje rece
Boisz sie ze sobie nie poradzisz
Nie, zadne czary mary..., ale to wywołało wspomnienia...
Tak magnolio tego się właśnie boję.....
14 591 2012-12-19 16:48:08
magnolia73 napisał/a:Silly Hopes napisał/a:tak, SEKRET i film i książka - i tym właśnie sekretem wywołałaś wspomnienia...., razem czytaliśmy, oglądaliśmy, słuchaliśmy..., wspólne dyskusje na ten temat...., ostatnio nawet kilka razy go prosiłam, żebysmy obejrzeli....
I co czary mary jestem bogata i szczesliwa
Amerykanie Ci bzdury do glowy wciskaja a Ty w to wierzysz?
Obejrzalas film i co wygralas w lotto?(...)
Bo prawda boliAle wyzwala
![]()
![]()
Boisz sie zmian kochana, boisz sie wziasc swoje zycie w swoje rece
Boisz sie ze sobie nie poradziszNie, zadne czary mary..., ale to wywołało wspomnienia...
Tak magnolio tego się właśnie boję.....
To jest też strach przed konsekwencjami. Trzeba je najpierw rozpatrzyć, zyski i straty. A potem, pomimo strachu działać.
Co do Sekretu- to tylko namiastka. Myślenie i zmiana myślenia, to ciężka praca. Przede wszystkim działać. Samo oglądanie filmu sto razy, nic nie zmieni.
14 592 2012-12-19 16:49:30
magnolia73 napisał/a:Silly Hopes napisał/a:tak, SEKRET i film i książka - i tym właśnie sekretem wywołałaś wspomnienia...., razem czytaliśmy, oglądaliśmy, słuchaliśmy..., wspólne dyskusje na ten temat...., ostatnio nawet kilka razy go prosiłam, żebysmy obejrzeli....
I co czary mary jestem bogata i szczesliwa
Amerykanie Ci bzdury do glowy wciskaja a Ty w to wierzysz?
Obejrzalas film i co wygralas w lotto?(...)
Bo prawda boliAle wyzwala
![]()
![]()
Boisz sie zmian kochana, boisz sie wziasc swoje zycie w swoje rece
Boisz sie ze sobie nie poradziszNie, zadne czary mary..., ale to wywołało wspomnienia...
Tak magnolio tego się właśnie boję.....
Mieszkasz w UK i mowisz po angielsku to sobie posluchaj
Znajdz czas i sluchaj, zadne czary mary ![]()
http://www.youtube.com/watch?v=Nj2H1sDwG-o
14 593 2012-12-19 16:55:28 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-19 16:56:41)
Co do Sekretu- to tylko namiastka. Myślenie i zmiana myślenia, to ciężka praca. Przede wszystkim działać. Samo oglądanie filmu sto razy, nic nie zmieni.
No wlasnie a w tym filmie nie mowi sie nic o ciezkiej pracy. Tylko slogany mysl pozytywnie i twoje zycie bedzie cacy.
Bez ciezkiej pracy nad soba nic sie nie zmieni. Wiele osob nie chce nad soba pracowac i mysli, ze im sie "jakos uda" bez pracy. No "uda sie jakos" raz, dwa moze trzy ale nie piaty, dziesiaty, setny raz. To tak jak z gra w ruletke, no teraz sie uda, no moze teraz.....
14 594 2012-12-19 17:31:59
Macie rację dziewczyny, praca..., ciężka praca nad sobą. Tam też wiele innych rzeczy jest. Ale to wymaga przede wszystkim zmiany nastawienia. Czasem się zastanawiam, czy to aby nie SEKRET spowodował te zmiany u nas....
Poza tym jak się coś wali, to się wali....., dziś jeszcze okazuję się, że sądy w Pl są okrutne.... Mam już dość wszystkiego....
14 595 2012-12-19 17:52:13 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-19 18:57:03)
Macie rację dziewczyny, praca..., ciężka praca nad sobą. Tam też wiele innych rzeczy jest. Ale to wymaga przede wszystkim zmiany nastawienia.
Przede wszystkim zmiany myslenia i wyciagania wnioskow ![]()
Czasem się zastanawiam, czy to aby nie SEKRET spowodował te zmiany u nas....
Jakie zmiany? Co sie u Ciebie zmienilo po tym, jak obejrzalas sekret?
Poza tym jak się coś wali, to się wali....., dziś jeszcze okazuję się, że sądy w Pl są okrutne.... Mam już dość wszystkiego....
Jak sie wali czyli nie bylo stabilne
. Jak sie np. sciana zawali to trzeba zbudowac nowa a jak nie da sie zbudowac nowej na tych samych fundamnetach, bo i fundamenty niestabilne to trzeba poszukac nowego miejsca na zbudowanie nowych stabilnych scian na stabilnych fundamentach ![]()
"Mam już dość wszystkiego...." to skoncz to wszystko i zacznij od nowa ![]()
14 596 2012-12-19 19:19:03 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-19 20:05:15)
Silly - ale co dla Ciebie oznacza "naprawdę"? Bo trudno nazwać miłością uzależnienie od krzywdzącego... Nie można kochać chyba za sam fakt, że ktoś istnieje. Można kochać chyba za to "JAK ISTNIEJE"...
Mozna kochac kogos za sam fakt, ze ktos istnieje. Tak kocha sie np. dzieci, kwiaty, zwierzeta ![]()
Wiesz, ja nie czuję jeszcze, żebym była w stanie w większości przypadków komukolwiek pomóc. Wiem, że umiem czasem zadać pytanie. Pewnie dlatego, że mnie są zadawane i mam na nie znajdować odpowiedzi
Kochana o to wlasnie chodzi w pomaganiu ![]()
Nie jestem w ogóle chyba gotowa na doradzanie komuś. Bo wiem, że przede mną długa droga jeszcze, zanim poskładam się do kupy A jak mam pomóc komuś, skoro sobie jeszcze nie pomogłam?
No moze tym stwierdzeniem mozesz pomoc innym KKZB, ktore straja sie pomoc karaluchom "A jak mam pomóc komuś, skoro sobie jeszcze nie pomogłam?" Zabko pomagasz
Ja bardzo lubie Twoj optymizm! Na tym forum potrzeba osob tak optymistycznych jak Ty!!!!
14 597 2012-12-19 19:22:47 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-19 19:23:27)
A może to moje zaskoczenie, to moje kkzb ......kkzb przecież silną kobietą jest i sama da sobie radę ze wszystkim......a może to tylko przyzwyczajenie, że ja jestem do każdej roboty. Muszę to przemyśleć.
Jestes silna kobieta co nie znaczy, ze nie mozesz byc tez slaba
Zofiu teraz "czasy sie zmienily" i czas sie odzwyczaic, ze Ty jestes do kazdej roboty !!!! Masz pana do pomocy, korzystaj jak sam sie garnie do pomocy ![]()
Ja również siebie nie znam
![]()
Nie wiem naprawdę jaka jestem.....do wielu zachowań przez lata przymuszałam się, do wielu byłam przymuszana.
"To probuj zycia" a wtedy stwierdzisz co lubisz
Niektorych zeczy juz nie musisz probowac, bo wiesz, ze niedobre
. Ucz sie od dzieci oni wiedza co lubia a co nie!!!
Wiem jedno, miło mnie wczoraj zaskoczył
Poczułam się jak księżniczka
No widzisz
Zapomnials, ze jestes ksiezniczka ![]()
Co do ciasta - uwielbiam 3 bit. Jestem strasznym łasuchem.
Im słodsza słodycz tym lepsza i na szczęście mogę sobie na to pozwolić (rozmiar 38).
Kiedy straciłam 12 kg to właśnie słodkościami nabijałam wagę.
Moje ówczesne zakupy, to same słodkości
Uwielbiam czekoladki, marcepany, krówki, kremy i ciacha
Bo ci kochana "slodyczy zycia" brakowalo. Mi tez
. Lapie sie na tym, ze jak mi zle to sobie "dosladzam" slodkosciami a potem spodnie sie nie dopinaja
A przepis na 3 bit poprosze bo nie znam
U mnie na swieta bedzie tiramisu
Jak to moja 3,5 letnia siostrzenica mowi: "Z alkolohem i bez alkolohu" ![]()
14 598 2012-12-19 19:27:02
Widzisz magnolio, właśnie próbowałam stanąć na nogi, pozbyć się wrzoda na d...., rozwód, walka o dzieci... Jak mam to skończyć, skoro to nie ode mnie tylko zależy. Z nim nie można się dogadać, sąd odrzucił wniosek, mój były mi grozi, chce odebrać dzieci... Tak, z jednej strony mój karaluch, z drugiej to..., a za to dziś karaluch stał się miły..., jednak ma uczucia. Chce mi pomóc...., i co ja mam o nim myśleć???? Kurde, jak można po 10 latach zacząć nagle się starać być ojcem. Tak, wiem, powinnam złożyć papiery o ustalenie wcześniej, ale jak on się nie odzywał, nie był zainteresowany dziećmi....., nie myslałam wtedy o tym....
14 599 2012-12-19 19:37:52
Widzisz magnolio, właśnie próbowałam stanąć na nogi, pozbyć się wrzoda na d...., rozwód, walka o dzieci... Jak mam to skończyć, skoro to nie ode mnie tylko zależy. Z nim nie można się dogadać, sąd odrzucił wniosek, mój były mi grozi, chce odebrać dzieci... Tak, z jednej strony mój karaluch, z drugiej to..., a za to dziś karaluch stał się miły..., jednak ma uczucia. Chce mi pomóc...., i co ja mam o nim myśleć???? Kurde, jak można po 10 latach zacząć nagle się starać być ojcem. Tak, wiem, powinnam złożyć papiery o ustalenie wcześniej, ale jak on się nie odzywał, nie był zainteresowany dziećmi....., nie myslałam wtedy o tym....
Napisz o co chodzi to pomyslimy razem
Wszystko po kolei napisz, w czym problem?
14 600 2012-12-19 20:43:26
![]()
14 601 2012-12-19 21:27:32 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-19 21:35:22)
W książkach jest dużo mądrych rzeczy, ale sztuką jest umieć odnieść to do siebie, działać. Mi tego brakuje. Co z tego, że wiem, jak sie powinno robić...., słucham mądrych ludzi, tekstów..., ale wciąż brak mi sił na działanie.... Też czuję się bezsilna, choc przeciez wiem, że jestem silna...., dam radę. Nałóg.... tak, ciężko się przyznać do tego, wiemy przecież ilu ludzi ma nałogi - alkohol, hazard...., ale przecież ich to nie dotyczy..., samemu przed sobą się najtrudniej przyznać. Jak sobie poradzić z psychopatą....?, nie wiem. Sama szukam rozwiązania...
Wrzuce cos co znalazlam na forum fragment artykułu p. Zyty Rudzkiej (psycholog):
"....Ale on się zmieni, nikt nie rodzi się partnerem. Bo partnerem mężczyzna się staje, przemianę może wyzwolić oczytana w poradnikach psychologicznych partnerka. I dlatego bez końca niańczy macho, socjalizuje szuję na przyjaciela, casanovę nawraca na monogamię, a sama oczywiście też się zmienia. Pracuje nad sobą, ćwiczy się w racjonalizowaniu jego agresji, rozwija cnotę posłuszeństwa, nadaje sens męskiej obojętności. A im bardziej on się odgradza, tym bardziej zawzięcia ona wspina się po tym murze. Nawet wali głową w ścianę, aż poleje się krew. Jednak i to nie pomoże, bo przecież nikt, tylko on (...) wiele kobiet ma tendencję do traktowania ukochanego jako emocjonalną stację benzynową. Tylko on jest źródłem życiowej energii i dobrego samopoczucia. Bez niego ani rusz. A że jadą na wstecznym biegu...tego nie widzą (...) Kochające ponad miarę to profesjonalistki w zaprzeczaniu i samooszukiwaniu się. (...) Jeżeli znasz to wszystko, powiedz: stop. Zrób to dla siebie. Przestań czekać aż on się zmieni. Porzuć uporczywą pracę nad związkiem. Nie dawaj kolejnej szansy. Jego symboliczne pochodzenie z Marsa to alibi na lenistwo, wiarołomność i egoizm (...) Dobrze jest kochać, ale warto poznać cenę tego uczucia. Kiedy miłość boli, przestaje być pokarmem dla duszy. Zostają tylko puste kalorie. Trzeba odejść. Ale dokąd, skoro ukochany jest całym naszym światem? I to dręczące pytanie: Dlaczego on mnie tak nie kocha, jak ja jego? Mądrzej byłoby postawić inne: Dlaczego nie kocham samej siebie tak bardzo jak jego?
Gdy kochamy ponad miarę, nie starcza nam miłości dla nas samych.
Ale jest też plus tej całej sytuacji: to się leczy. Warunek jest jeden: naprawdę chcemy się go pozbyć. I nałogu, i mężczyzny. Inaczej się nie da. Nie można zdrowo kochać swojego dilera destrukcji. (...) Barbara James (...) uczy innego spojrzenia na bolesne wspomnienia. Zamiast widzieć w nich porażki i obciążenia, dobrze czerpać z nich wiedzę jak z osobistego poradnika. Jakich schematów reagowania unikać (...) Wymień złe cechy partnera. Zmuszaj się, wymieniaj je i zapisuj. Psychologowie nazywają to metodą negatywnych konotacji. Ja nazywam ja bardziej praktycznie: zobacz drania w całej okazałości. Pomaga na zaślepienie, usprawiedliwianie. Widzisz to, czego nie ma. Walczysz o to, czego nigdy od niego nie dostaniesz. (...) Samoświadomość nie rodzi przerażenia, ale daje siłę. Pozwala dokonywać jasnych wyborów, podejmować decyzje pozbawione cierpienia i uwikłania, negocjować w imię własnych potrzeb. Kobieta musi sobie uświadomić, że winę ponosi nie mężczyzna, choćby był bardzo okrutny, ale ona sama. To ona zaakceptowała siebie w roli ofiary. Sama ja sobie przydzieliła. Osoba dojrzała emocjonalnie odchodzi, kiedy partner zadaje chroniczne cierpienie. Nawet kiedy małżeństwo ma dla niej ogromna wartość. Szczególnie wtedy. Jeżeli chociaż jedna osoba cierpi, to taka rodzina nie jest żadną wartością. Ślubując, przysięgamy być razem na dobre i na złe, dopóki śmierć nas nie rozłączy. Kiedy miłość boli, lepiej rozważyć mniej radykalne rozwiązanie: opuścić bezdroża serca i prostą drogą pójść po rozum do głowy"
14 602 2012-12-19 22:29:57
Hej. Te łzy to raczej z mojej bezsilności,a nie z tego co on o mnie pisze. Teraz widzę czarno na białym jak te jego słowa brzmią. Na czacie w tel widziałam jak długo pisał mi te smsy. On się zastanawiał nad każdym zdaniem. Zwłaszcza gdy napisał,że co to on jest, pies,Mila? To było celowe wypomnienie mi,porównanie. Mnie już te słowa nie bolą. Boli mnie to,że nic nie mogę zrobić w sprawie mieszkania.
Poczytałam wczoraj trochę. Trochę wiem więcej. Ale i tak nic z tego,skoro on nie chce się wymeldować. Tu nawet rozwód nie pomoże.
Magnolio jeśli myślisz,że z psychopatą da się konkretnie,bez owijania w bawełnę rozmawiać,to jesteś w błędzie. Myślisz,że jak ja mu dam pismo to on je ot tak podpisze?! Nic z tych rzeczy. To psychopata. Powie mi,że traktuję go jak psa. Zacznie wytykać błędy. A jak będę naciskać,to tym bardziej nie podpisze. Czekać w ciszy, też nic nie da. Masakra!I ja się go po prostu boję. On ma wyrok w zawieszeniu, kiedyś wbił nóż w plecy innemu chłopakowi, podobno przeżył. Mówi mi, że jak znajdę sobie innego, to on go pobije. Tak czasami mnie straszy. Fizycznie mi nigdy nic nie zrobił. Psychicznie.
Na pierwszym spotkaniu u psychologa powiedziałam,że gdyby mnie uderzył, byłoby mi łatwiej... Policja, niebieska karta, rozwód.
Nie jest łatwiej. Ja to przeżyłam. Wszysykie sprawy umorzono z powodu niskiej szkodliwo§ci czynu społecznego. Także to nie ułatwia. Jest jedna rzecz, któr? trzeba zrobić - przestać się bać.
A i to, że ma niebiesk? kartę nke powoduje, że sąd jakoś szczególnie bierze to pod uwagę. Nie daje gwarancji,
Musisz mu pokazać, że się nie boisz to jedyna broń.
14 603 2012-12-19 23:10:22 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-19 23:28:11)
Anstawia napisał/a:Na pierwszym spotkaniu u psychologa powiedziałam,że gdyby mnie uderzył, byłoby mi łatwiej... Policja, niebieska karta, rozwód.
Nie jest łatwiej. Ja to przeżyłam. Wszysykie sprawy umorzono z powodu niskiej szkodliwo§ci czynu społecznego. Także to nie ułatwia. Jest jedna rzecz, któr? trzeba zrobić - przestać się bać.
A i to, że ma niebiesk? kartę nke powoduje, że sąd jakoś szczególnie bierze to pod uwagę. Nie daje gwarancji,
Musisz mu pokazać, że się nie boisz to jedyna broń.
A ja powiem wam z mojego doswiadczenia. Moj jeden karaluch mnie uderzyl a nastepny byl narcysta - bil mnie slowami, ktore na poczatku nie bolaly
.
Z perspektywy czasu moge powiedziec, ze bylo mi latwiej przyjac do wiadomosci, ze moj "bijacy" to skr...syn.
Mojego narcyza "bronilam" jeszcze dlugo, za dlugo!!! Wiedzialam, ze bedac z nim moje zycie sie posypalo a ja bylam wrakiem. Widzialam ale nie chcialam widziec. Zamknelam sie w sobie, wpadlam w depresje i mialam mysli samobojcze
.
Moim zdaniem przemoc psychiczna jest bardziej niebezpieczna niz fizyczna !!!!!
Hm... ma racje trzeba pokazac karaluchom, ze sie ich nie boimy!!!!
A tutaj dla tych ktore jeszcze nie wiedza:
Pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz podpisała w imieniu Polski Konwencję RE o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej.
Jak poinformowało biuro pełnomocniczki, Kozłowska-Rajewicz podpisała konwencję we wtorek rano w Strasburgu.
Na początku grudnia rząd jednomyślnie wyraził zgodę na podpisanie konwencji; zdecydował też o złożeniu oświadczenia, że będzie stosować konwencję zgodnie z zasadami polskiej konstytucji.
Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej została przedstawiona do podpisu w maju 2011 r. w Turcji. Polska jest 26. państwem, które ją podpisało.
Ochrona kobiet przed wszelkim formami przemocy
Dokument ma chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji. Nakłada na państwa strony takie obowiązki, jak: zapewnienie oficjalnej infolinii działającej 24 godziny na dobę dla ofiar przemocy oraz portalu z informacjami, a także odpowiedniej liczby schronisk oraz ośrodków wsparcia; przygotowanie procedur przesłuchań policyjnych chroniących przed wtórną wiktymizacją; monitorowanie, zbieranie danych na temat przestępstw z uwzględnieniem płci; prowadzenie akcji informacyjnych w zakresie przeciwdziałania przemocy wobec kobiet, w tym szkoleń i informacji dla chłopców i mężczyzn.
Podpisanie konwencji jest pierwszym etapem zawierania umów międzynarodowych w trybie złożonym. Ostateczne wyrażenie przez państwo woli związania się umową następuje w drodze ratyfikacji. W tym przypadku powinno to nastąpić w trybie podjętej przez parlament ustawy, która upoważni prezydenta do ratyfikacji. W okresie pomiędzy podpisaniem a ratyfikacją państwo nie powinno jednak podejmować działań sprzecznych z podpisaną umową, ani takich, które uniemożliwią jej ratyfikację w przyszłości.
14 604 2012-12-19 23:30:07
Napisz o co chodzi to pomyslimy razem
Wszystko po kolei napisz, w czym problem?
Dobrze, jutro napiszę, bo dziś nie mogę się skupić ![]()
dzięuję
i dobranoc
14 605 2012-12-19 23:34:22 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-12-19 23:40:14)
hm... napisał/a:Anstawia napisał/a:Na pierwszym spotkaniu u psychologa powiedziałam,że gdyby mnie uderzył, byłoby mi łatwiej... Policja, niebieska karta, rozwód.
Nie jest łatwiej. Ja to przeżyłam. Wszysykie sprawy umorzono z powodu niskiej szkodliwo§ci czynu społecznego. Także to nie ułatwia. Jest jedna rzecz, któr? trzeba zrobić - przestać się bać.
A i to, że ma niebiesk? kartę nke powoduje, że sąd jakoś szczególnie bierze to pod uwagę. Nie daje gwarancji,
Musisz mu pokazać, że się nie boisz to jedyna broń.A ja powiem wam z mojego doswiadczenia. Moj jeden karaluch mnie uderzyl a nastepny byl narcysta - bil mnie slowami, ktore na poczatku nie bolaly
.
Z perspektywy czasu moge powiedziec, ze bylo mi latwiej przyjac do wiadomosci, ze moj "bijacy" to skr...syn.
Mojego narcyza "bronilam" jeszcze dlugo, za dlugo!!! Wiedzialam, ze bedac z nim moje zycie sie posypalo a ja bylam wrakiem. Widzialam ale nie chcialam widziec. Zamknelam sie w sobie, wpadlam w depresje i mialam mysli samobojcze.
Moim zdaniem przemoc psychiczna jest bardziej niebezpieczna niz fizyczna !!!!!
Hm... ma racje trzeba pokazac karaluchom, ze sie ich nie boimy!!!!
Zgadza się.
Ofiary usprawiedliwiają tych psychicznych przemocowców, nie radzą sobie z sytuacją, nie potrafi? się odnaleźć sprawa nie jest tak jasna jak przy uderzeniu. Myślę, że i cierpienie jest większe.
Ja miałam w pierwszej fazie psychiczne, a potem cały czas psychicznem co on chce stosować do dziś. Jeszcze się z nim użerać muszę, bo choćbym dziecko ozłociła to źle będzie. Jedna akcja była z uderzeniem w tym czasie.
Mnie to się wyjątkowy dureń trafił. Znaczenia słów nie rozumie. Przypisuje mi jakieś abstrakcyjne rzeczy, całkiem nielogiczne. Śmieszny jest. Może se gadać, ja go tam nie słucham.
W każdym razie w pewnym momdncie nadszedł czas, że przestałam się go bać. Były chwile, że go potrafiłam jakby zmieść z powierzchni ziemi niczym tornado. I było widać zmianę w jego zachowaniu.
Strach to najgorszy doradca w tych sprawach.
Ja nie mówię, że przestałam się bać od razu, ale tak chciałam się nie bać, że starałam się tego strachu nie pokazywć. Kosztowało mnie to mnóstwo wysiłku, ale udało się. Jak zobaczyłam, że chodzi o to, żebym się nie bała, wtedy to wewnętrzne poczucie strachu zaczęło znikać.
A teraz daje w d...ę nieraz i męczy. Nie przeżywam już, bo się nie boję. Nikogo się nie boję i niczego. Potrafię się postawić. Taki skutek uboczny chyba.
14 606 2012-12-19 23:53:06
A mi cos teraz przypomialo!!!! Dziewczyny czy w szkole podstawowej bili was nauczyciele? Bo u mnie w szkole bili linijka (czasami taka gruba drewnia do rysowania na tablicy) albo takim wzkaznikiem( do pokazywania na mapie). Co za metody
.
Ja sie buntowalam zawsze. Pamietam jak moj wychowawca i nauczyciel historii (alkoholik) za kazde gadanie na lekcji wymierzal nam tzw. "lapki" takim wzkaznikiem. Ktoregos dnia mi sie mialo dostac za gadanie ( mialam jakies 13 -14 lat) i nie wiem co sie wtedy stalo ale on powiedzial mi, ze albo da mi "2 lapki" albo bede pisac 1000 razy, ze "nie mozna rozmawiac na lekcji". Oczywiscie powiedzialam mu, ze napisze to zdanie 1000 razy. On sie glupio tylko usmiechnal i spytal sie czy naprawde chce marnowac czas na pisanie? Co sie stalo potem? Na koniec lekcji powiedzial mi przy calej klasie, zebym podeszla do niego on mi da te "lapki" i sprawa zalatwiona. Nie chcialam ale cala klasa wolala idz bedziesz miala z glowy piasanie. Poszlam po te lapki a wiecie jak on mi wtedy przywalil!!! Chyba nigdy nikomu tak nie przywalil po lapach. Chcialam plakac ale moja duma mi nie pozwolila. Glupie co?
14 607 2012-12-20 00:23:51
Mnie nigdy nke bili w szkole. Ani mnie, ani nas.
A jaki rocznik jesteś Magnolio?
14 608 2012-12-20 08:13:25
Mnie nigdy nke bili w szkole. Ani mnie, ani nas.
A jaki rocznik jesteś Magnolio?
Magnolia73- rocznik '73
Mnie też w szkole nikt nie bił. Ale pani od historii straszyła "dyscyplinką", właśnie takim wskaźnikiem do map.
Raz pan od angielskiego nakrzyczał na mnie przy całej klasie, kiedy ja się wreszcie nauczę używać czasu (Past Perfect chyba). Pamiętam to do dziś. Nauczyciele raczej się tak ogólnie wyrażali co im nie pasuje.
Czytam o psychicznej przemocy. Mam ochotę zrobić jedno,zakończyć to raz na zawsze i nie mieć z tym człowiekiem nic wspólnego! Nie chcę ani alementów, ani nazwiska, ani żadnej jego rzeczy! Nic! Nie chcę mieć z nim nic wspólnego!
Ostatnie korespondencje do niego, to listy od komornika.
Napisał mi,że czeka na pieniądze. On całe życie czeka... Jak nie dostanie kasy przed świętami to nie pojedzie do PL. Zawsze tak samo. Nagada się, narobi zamieszania, naopowiada, że jedzie, a potem i tak nigdzie nie jedzie.
Nowy rok, nowe szanse.
14 609 2012-12-20 09:55:50
zabka-k napisał/a:Silly - ale co dla Ciebie oznacza "naprawdę"? Bo trudno nazwać miłością uzależnienie od krzywdzącego... Nie można kochać chyba za sam fakt, że ktoś istnieje. Można kochać chyba za to "JAK ISTNIEJE"...
Mozna kochac kogos za sam fakt, ze ktos istnieje. Tak kocha sie np. dzieci, kwiaty, zwierzeta
zabka-k napisał/a:Wiesz, ja nie czuję jeszcze, żebym była w stanie w większości przypadków komukolwiek pomóc. Wiem, że umiem czasem zadać pytanie. Pewnie dlatego, że mnie są zadawane i mam na nie znajdować odpowiedzi
Kochana o to wlasnie chodzi w pomaganiu
zabka-k napisał/a:Nie jestem w ogóle chyba gotowa na doradzanie komuś. Bo wiem, że przede mną długa droga jeszcze, zanim poskładam się do kupy A jak mam pomóc komuś, skoro sobie jeszcze nie pomogłam?
No moze tym stwierdzeniem mozesz pomoc innym KKZB, ktore straja sie pomoc karaluchom "A jak mam pomóc komuś, skoro sobie jeszcze nie pomogłam?" Zabko pomagasz
Ja bardzo lubie Twoj optymizm! Na tym forum potrzeba osob tak optymistycznych jak Ty!!!!
Dzięki Magnolio ![]()
Wiesz, kurczę - wcale o tym pomaganiu tego nie pomyślałam.... Samo sie napisało a nie zauważyłam sensu, dopiero Ty mi zwróciłaś uwagę
Wiesz, o tym kochaniu, to właśnie jak napisałaś ![]()
14 610 2012-12-20 10:05:00
Widzisz magnolio, właśnie próbowałam stanąć na nogi, pozbyć się wrzoda na d...., rozwód, walka o dzieci... Jak mam to skończyć, skoro to nie ode mnie tylko zależy. Z nim nie można się dogadać, sąd odrzucił wniosek, mój były mi grozi, chce odebrać dzieci... Tak, z jednej strony mój karaluch, z drugiej to..., a za to dziś karaluch stał się miły..., jednak ma uczucia. Chce mi pomóc...., i co ja mam o nim myśleć???? Kurde, jak można po 10 latach zacząć nagle się starać być ojcem. Tak, wiem, powinnam złożyć papiery o ustalenie wcześniej, ale jak on się nie odzywał, nie był zainteresowany dziećmi....., nie myslałam wtedy o tym....
Silly - nie myślałaś wtedy o tym, to nie dziwne, że teraz wydaje Ci się, że "się nie da", że jest źle, że.... Nie ma chyba sprawy, której nie da się w ten czy inny sposób rozwiązać. Tylko trzeba pomyśleć, pozastanawiać się, poszukać różnych możliwości i z nich zrobić kompliację najlepszego dla Ciebie, dla Twojej sytuacji rozwiązania. Nie kopiować wiernie inne - tylko stworzyć swój model.
Tak szczerze, naprawdę, to ja nie wierzę, że nie ma rzeczy nie do przejścia. W niejednym "bagienku" w życiu byłam. Ale nauczyłam się, że właśnie w takich chwilach nie wolno:
- załamywać się dla idei, że "bo mnie jest strasznie ciężko" - bo co - jedyna jesteś? Inni mają gorzej.
- zamykać się w swoim świecie i dusić problem w sobie w czterech ścianach.
Napewno trzeba:
- ponarzekać tylko ciuteńkę i tylko chwilkę powyżalać się ludziom, ale mówić z czym ma się problem - a najważniejsze - słuchać i czytać wszystkie odpowiedzi. Bo wtedy najlepszy sposób na wyjście z sytuacji wpadnie do głowy sam
Może nie za chwilę, ale wpadnie.
Po prostu trzeba być otwartym. Nie ma możliwości, abyśmy życie przeżyli bez jakichkolwiek trudności. Ale one są tylko po to, by przez nie przejść.
Wiesz. Ja nie wierzę, że spotykają nas trudności ponad nasze siły.
Ja uważam, że w życiu zdarza nam się tylko to, co jesteśmy w stanie unieść i z czym zdecydowanie jesteśmy w stanie dać sobie radę. Tylko musimy chcieć
A z chcenia brać siły do działania.
14 611 2012-12-20 10:11:46
A mi cos teraz przypomialo!!!! Dziewczyny czy w szkole podstawowej bili was nauczyciele? Bo u mnie w szkole bili linijka (czasami taka gruba drewnia do rysowania na tablicy) albo takim wzkaznikiem( do pokazywania na mapie). Co za metody
![]()
![]()
.
Ja sie buntowalam zawsze. Pamietam jak moj wychowawca i nauczyciel historii (alkoholik) za kazde gadanie na lekcji wymierzal nam tzw. "lapki" takim wzkaznikiem. Ktoregos dnia mi sie mialo dostac za gadanie ( mialam jakies 13 -14 lat) i nie wiem co sie wtedy stalo ale on powiedzial mi, ze albo da mi "2 lapki" albo bede pisac 1000 razy, ze "nie mozna rozmawiac na lekcji". Oczywiscie powiedzialam mu, ze napisze to zdanie 1000 razy. On sie glupio tylko usmiechnal i spytal sie czy naprawde chce marnowac czas na pisanie? Co sie stalo potem? Na koniec lekcji powiedzial mi przy calej klasie, zebym podeszla do niego on mi da te "lapki" i sprawa zalatwiona. Nie chcialam ale cala klasa wolala idz bedziesz miala z glowy piasanie. Poszlam po te lapki a wiecie jak on mi wtedy przywalil!!! Chyba nigdy nikomu tak nie przywalil po lapach. Chcialam plakac ale moja duma mi nie pozwolila. Glupie co?
Nie, wiesz - kompletnie sobie takiej sytuacji nie przypominam... Nerwówki i pyskówki, jakieś poniżanie słowne uczniów to tak, ale takich akcji jakoś przyznam - nie pamiętam...
A wiesz, że on nie tylko użył przemocy fizycznej wobec Ciebie? I że resztką siebie ratowałaś się przed poniżeniem, nie chcąc pokazać mu łez, na które ten psychopata liczył?
14 612 2012-12-20 11:24:35
Silly - nie myślałaś wtedy o tym, to nie dziwne, że teraz wydaje Ci się, że "się nie da", że jest źle, że.... Nie ma chyba sprawy, której nie da się w ten czy inny sposób rozwiązać. Tylko trzeba pomyśleć, pozastanawiać się, poszukać różnych możliwości i z nich zrobić kompliację najlepszego dla Ciebie, dla Twojej sytuacji rozwiązania. Nie kopiować wiernie inne - tylko stworzyć swój model.
Tak szczerze, naprawdę, to ja nie wierzę, że nie ma rzeczy nie do przejścia. W niejednym "bagienku" w życiu byłam. Ale nauczyłam się, że właśnie w takich chwilach nie wolno:
- załamywać się dla idei, że "bo mnie jest strasznie ciężko" - bo co - jedyna jesteś? Inni mają gorzej.
- zamykać się w swoim świecie i dusić problem w sobie w czterech ścianach.
Napewno trzeba:
- ponarzekać tylko ciuteńkę i tylko chwilkę powyżalać się ludziom, ale mówić z czym ma się problem - a najważniejsze - słuchać i czytać wszystkie odpowiedzi. Bo wtedy najlepszy sposób na wyjście z sytuacji wpadnie do głowy samMoże nie za chwilę, ale wpadnie.
Po prostu trzeba być otwartym. Nie ma możliwości, abyśmy życie przeżyli bez jakichkolwiek trudności. Ale one są tylko po to, by przez nie przejść.
Wiesz. Ja nie wierzę, że spotykają nas trudności ponad nasze siły.Ja uważam, że w życiu zdarza nam się tylko to, co jesteśmy w stanie unieść i z czym zdecydowanie jesteśmy w stanie dać sobie radę. Tylko musimy chcieć
A z chcenia brać siły do działania.
Hej zabka-k ![]()
Nie załamuję się..., ale wiesz, kiedy niechciane informacje spływają na nas zawsze przychodzi moment słabości. Dziś już lepiej jest
. Czekam na info od mojej pani adwokat, bo tak naprawdę to nie wiem o co chodzi z tym wnioskiem do sądu. Ale od początku.... mój były mąż nie interesował się dziećmi prawie wcale, przyjeżdżał raz w roku na święta, bo musiał, bo wypadało. Czasem, jak sobie przypomniał zadzwonił do dzieci. W międzyczasie chciałam wyrobić dzieciom paszporty. A jak wiadomo do tego potzrebna jest zgoda obojga. Więc pytam, czy się zgodzi - on - TAK. Akurat przez tydzień był w PL i ciągle nie miał czasu żeby podjechać. No to chociaż dowody osobiste, zawsze się to przyda. No nic, nie załatwił. Ustalony mielismy termin na złożenie wniosków, ja zasuwam z dzieciakami pociagiem, szukam tego urzędu, bo to jeszcze na godzinę byliśmy umówieni..., wchodzimy, czekamy..... a jego nie ma..... Nie przyjechał.... Więc skoro tak, to ja się prosic nie będę. Złożyłam do sądu wniosek o wydanie paszportu bez zgody jednego z rodziców. A przy okazji o ustalenie kontaktów, bo on nagle przypomniał sobie, że ma dzieci... ale zaczął mnie szantażować, grozić, jakieś pisma od jego kolegi prawnika wysyłać, w których też mnie szantażował. On pije, pali, ćpa..., wiem, w Polsce nie dostał by dzieci, chociazby tylko za to, że miał kiedyś zabrane prawko za jazdę po pijaku, miał tez wypadki pod wpływem... Poprosiłam o przeprowadzenie w sadzie badania RODK. Dzieci nie chcą się z nim spotykać, zaczął ich "kupować". Od jakiegoś czasu widzą w nim sklep, jak coś chcą to mówią, że to im tata kupi, nic poza tym. A najlepsze, że one nie chcą aby im to kupował jak są z nim, tylko zeby im to wysyłał. A wczoraj on dostał pewnie odpis, i zaczął mi tu grozić, że teraz wykorzysta to przeciwko mnie, że zabierze mi dzieci.... że teraz to on złoży o ustalenie opieki nad dziećmi...., a tu wiem, ze nawet największym cpunom, lobuzom, sąd dzieci przyznaje, jeśli mają dochody, bo przecież dziecko musi mieć kontakt z ojcem, jaki by nie był..., i nieważne, ze dziecko nie chce....
Wiem, że wszystko jest do przejścia... Teraz się muszę skupić trochę na tym. Poszukać znów, popytać...., Jak to mówi moja malutka "Będzie dobrze..."
14 613 2012-12-20 11:56:41
Silly Hopes
No tak - moment, kiedy ktoś coś nieoczekiwanego i nieprzyjemnego zrzuca Ci na głowę - jest paskudny, bo ma prawo podłamać. Ale tylko podłamać
Bo z takiego zachwiania powinno się wyłazić wszelkimi sposobami szukając rozwiązania i cieszę się, że to robisz. Mnie też wyprowadza z równowagi wycieranie sobie "gęby" dziećmi w jakikolwiek sposób, bo to i ich krzywda i moje nerwy, że jak tak można. Wiesz, tak na szybko, to z tego można wnioskować, że:
- słusznie domagasz się badania w RODK (ja np. wiem, że to podstawa żeby w ogóle sąd chciał rozważać jego pozew rozwodowy przy 3 dzieci, w tym dwójce takich malutkich). Naciskaj
;
- jeśli nie spróbujesz mu ograniczyć dostępu do dzieci
to wg mnie nie będzie możłiwości przekazania mu opieki. Denerwować się masz prawo, bo nigdy nie ma 100% pewności, ale rola psychologa i jego opinii na temat zamieszkania dzieci z ojcem, który schrzani im życie i doprowadzi do nałogów będzie ogromna. I liczy się wszystko - co zrobił dotąd także. A robił "niezbyt" wiele...
Skupiaj się
Najważniejsze to uporządkować myśli ![]()
Ja się troszkę bałam, że Twoje posty o konieczności skupienia to przejaw załamywania się - tak na maksa. Ale teraz widzę, że nie
Żeś silna kobietka, tylko potrzebujesz ciszy i swojego mądrego towarzystwa do poukładania myśli ![]()
Chyba właśnie w tym kierunku ![]()
14 614 2012-12-20 12:13:17
Widzisz, ja jestem po rozwodzie..., długo szukałam, pytałam, nie miałam adwokata wtedy, ale to nic. On się na wszystko zgodził, na wysokość alimentów, potwierdził, że mieszka od kilku lat z kochanką, ze dzieci maja byc ze mną...., szybko, sprawnie, bezbolesnie ("bóle przeszlam wcześniej
). Nie wiem o co mu nagle chodzi..., czego chce..., wiesz tu w UK są te benefity, i one należą się jednemu z rodziców, on miał wcześniej je przyznane, bo dzieci były ze mną w PL, jak przyjechaliśmy tu, to złożyłam dokumenty o przepisanie na mnie, bo są ze mną. I wtedy się zaczęło. Okazuje się, że tu wiele zasiłków zależy od tego czy pobiera się ten benefit, więc myślę, że tu nie chodzi o dzieci tylko o inne korzyści materialne, a on po prostu wykorzystuje do tego dzieci. Ale to nic..., i tak znajdę najlepsze rozwiązanie dla siebie i dzieci..., jest mi ciężko, bo nie jestem mściwa, złośliwa..., zawsze dążyłam do ugody, ale cóż zrobić kiedy ktos nie chce? Nie to nie. Jak to mówią "jak masz miękkie serce, musisz mieć twardy tyłek (do kopania)". Już dość dostałam kopów od życia, czas zamienić serce w głaz...
Dzięki zabka-k ![]()
14 615 2012-12-20 12:21:29
Widzisz, ja jestem po rozwodzie..., długo szukałam, pytałam, nie miałam adwokata wtedy, ale to nic. On się na wszystko zgodził, na wysokość alimentów, potwierdził, że mieszka od kilku lat z kochanką, ze dzieci maja byc ze mną...., szybko, sprawnie, bezbolesnie ("bóle przeszlam wcześniej
). Nie wiem o co mu nagle chodzi..., czego chce..., wiesz tu w UK są te benefity, i one należą się jednemu z rodziców, on miał wcześniej je przyznane, bo dzieci były ze mną w PL, jak przyjechaliśmy tu, to złożyłam dokumenty o przepisanie na mnie, bo są ze mną. I wtedy się zaczęło. Okazuje się, że tu wiele zasiłków zależy od tego czy pobiera się ten benefit, więc myślę, że tu nie chodzi o dzieci tylko o inne korzyści materialne, a on po prostu wykorzystuje do tego dzieci. Ale to nic..., i tak znajdę najlepsze rozwiązanie dla siebie i dzieci..., jest mi ciężko, bo nie jestem mściwa, złośliwa..., zawsze dążyłam do ugody, ale cóż zrobić kiedy ktos nie chce? Nie to nie. Jak to mówią "jak masz miękkie serce, musisz mieć twardy tyłek (do kopania)". Już dość dostałam kopów od życia, czas zamienić serce w głaz...
Dzięki zabka-k
Wiesz co, możesz mieć rację z tą przyczyną. Tak zwaną wielką rację.
A masz jakąś odpowiedź na ten wniosek o przepisanie? Jak "oni" to chcą załatwić? Bo przyznaję, ze ja się w tych zagranicznych sprawach nie orientuję, pisałaś coś chyba.
14 616 2012-12-20 12:35:33
Wiesz, tu się trochę czeka na te rzeczy. ale dwie strony muszą współdziałać, on powinien zrezygnować, a on nie bardzo chce..., to nic, poczekam... tu mam taką panią, która mi w tym pomagała, jak wypełnić dokumenty. Z tym jestem spokojna ![]()
14 617 2012-12-20 12:59:04
Magnolio nie czuwałam
zakupy robiłam , lepiłam pierogi.
Zaległości w czytaniu nadrobiłam.
Zacznę od przepisu na ciasto 3 bit :
potrzebne będą na dużą blachę
-9 paczek herbatników
-puszka gotowanego mleka skondensowanego (można samemu gotować, można kupić już ugotowane
-2 budynie waniliowe
-2 śnieżki lub inne śmietanki w proszkiu
- 2 śmietan fix
- 1 duża śmietana 30%
- czekolada gorzka
-1/3 kostki masła
Gotujemy 2 budynie z 1/2 litra mleka, gdy budyń wystygnie miksujemy go z 1/3 miękkiego (!) masła. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i rozkładamy warstwę herbatników. Na herbatniki rozsmarowujemy mleko skondensowane (gotowane/ jeśli same gotujemy musi być przestudzone). Na to układamy warstwę herbatników a na nią nakładamy budyń z masłem i znowu kładziemy warstwę herbatników. Ubijamy śmietanę 30 % dodając 2 śnieżki i 2 fixy. Kiedy jest już sztywna, nakładamy ją na herbatniki. Posypujemy to potarkowaną czekoladą.
CIASTO MUSI STAĆ W LODÓWCE 10 GODZIN ZA NIM BĘDZIEMY JE JEŚĆ !!!!! (herbatniki muszą zmięknąć)
Ciasto jest proste w robieni, zawsze sie udaje i jest PYSZNE ![]()
14 618 2012-12-20 13:41:38 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-20 13:43:13)
hm... napisał/a:Mnie nigdy nke bili w szkole. Ani mnie, ani nas.
A jaki rocznik jesteś Magnolio?Magnolia73- rocznik '73
Mnie też w szkole nikt nie bił. Ale pani od historii straszyła "dyscyplinką", właśnie takim wskaźnikiem do map.
Raz pan od angielskiego nakrzyczał na mnie przy całej klasie, kiedy ja się wreszcie nauczę używać czasu (Past Perfect chyba). Pamiętam to do dziś. Nauczyciele raczej się tak ogólnie wyrażali co im nie pasuje.
Czytam o psychicznej przemocy. Mam ochotę zrobić jedno,zakończyć to raz na zawsze i nie mieć z tym człowiekiem nic wspólnego! Nie chcę ani alementów, ani nazwiska, ani żadnej jego rzeczy! Nic! Nie chcę mieć z nim nic wspólnego!
Ostatnie korespondencje do niego, to listy od komornika.
Napisał mi,że czeka na pieniądze. On całe życie czeka... Jak nie dostanie kasy przed świętami to nie pojedzie do PL. Zawsze tak samo. Nagada się, narobi zamieszania, naopowiada, że jedzie, a potem i tak nigdzie nie jedzie.
Nowy rok, nowe szanse.
Z tego wynika, ze mialam pecha bo urodzilam sie kilka lat za wczesnie i dlatego jeszcze bili w szkolach. A moze to tez jest zwiazane, ze Wy pchochodzicie z duzych miast a ja z malego. No coz takie byly czasy ![]()
Chcialam tym postem zwrocic uwage, ze nie tylko rodzina miala zly wplyw na nas. Szkola prala nam rownie dobrze nasze mozgi
.
Aniu no widzisz, ze karaluch tylko duzo mowi!!!! Najwazniejsze, zeby sie go nie bac
.
W ksiazkach o narcystach przeczytalam, ze zawsze jak taki osobnik pokazuje swoje humory to powinno sie na niego patzec jak na male przestraszone(wlasnie takie 6 -cio letnie) dziecko. Nie wolno nam tylko sie nad tym dzieckiem litowac. A co robi moja siostra ze swoja 6 cio letnia rozkapryszona corka? Nie zwraca uwagi na fochy tylko mowi, ze porozmawia z nia jak sie uspokoi.
Narcysci uwazani sa na pewnych siebie ale to tylko pozory. Narcysta to czlowiek w masce. Pod ta maska kryje sie strachliwy chlopiec!!!
Aniu koncentruj sie teraz na rozwiazaniu swoich spraw materialnych, rozwodzie a wszstko inne same przyjdzie ![]()
"Kazdy dzien jest dobry aby zaczac nowe zycie"
![]()
14 619 2012-12-20 13:50:44 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-20 14:29:55)

Czasami niektore zeczy sa proste ale przyzwyczailismy sie do szukania dziury w calym ![]()
14 620 2012-12-20 14:32:02
I co w tych mądrych tekstach o przemocy jest napisane? Bo ja czuję się bezsilna. Jak poradzić sobie z psychopatą samej??!!
Mój M to mini wersja Hitlera. Jak by mógł,to zagazowałby wszystkich homoseksualistów i kibiców przeciwnej drużyny. I on o tym głośno mówi. Wiecie ilu ma zwolenników? Wszyscy widzą w nim w Boga, oprócz mnie. Jest tak perfidnym oszustem! Nikt mi nie wierzy, nikt mi nie potrafi pomóc. A nałóg? Jaki nałóg? On jest dorosły!
Dziewczyny, mam prośbę. Mogłybyście założyć osobny wątek o świątecznych przygotowaniach?
TAk sobie czytam Wasze posty i stwierdzam, ze najłatwiej to nazwać swojego X psychopatą i to już wszystko usprawiedliwia.
Psychopaci są i są groźni. Nie wszyscy mężczyźni to psychopaci (kobiety też są psychopatkami) . NA osobowość psychopatyczną składa się wiele cech i osoba ze wszystkimi tymi cechami jest psychopatą. Każdy ma jedną lub więcej cech psychopaty, ale tylko osobę ze wszystkimi cechami nazwać możemy psychopatą !
Psychopatą był Hitler, Kalibabka. Wielu polityków to psychopaci, wśród maklerów, dyrektorów też ich nie brakuje.
Jak łatwo jest powiedzieć, winien on, bo on psychopata.
A co z nami ?
To przecież my godzimy się na takie czy inne zachowania !
My ich wybrałyśmy czy oni nas, to nieważne. Ważne, że MY PODATNE JESTEŚMY NA ICH WPŁYWY, MAMY PEWNE CECHY POZWALAJĄCE IM NA MANIPULOWANIE NAMI, JESTEŚMY DOBRYM MATERIAŁEM NA OFIARĘ.
I pamiętaj, psychopata dąży do destrukcji i upaja się Twoim upadkiem .Dążył od początku do tego byś cierpiała - jego rajcuje czyjś ból, cierpienie (jedni fizycznym cierpieniem się upajają, inni psychicznym). Osiągnął swój cel - jesteś ofiarą.
Anstawio jeśli Twój mąż jest psychopatą, to nie masz szans na poradzenie sobie z nim.
Psychopaci to ludzie bezwzględni, bez sumienia i empatii.
Oni idą po trupach do celu i wszystko co robią jest po to, by coś zyskać.
Psychopata może być jak Hitler, może być "rozkoszny" i cudowny jak Kalibabka, ale jeden jak i drugi ma jeden cel :
władza , pieniądze za wszelką cenę i po trupach.
Zgadzam się z Magnolią - jeśli jesteś z psychopatą nie masz szans na wygraną. Jeśli psychopata wyczuł w kimś podatność na manipulację, jest po nim. Widziałam jak eks godzinami siedział i zastanawiał się jak z kimś postępować, rozmawiać. On sobie układał plan, wyszukiwał w kimś słabych punktów, rozkładał na czynniki pierwsze tylko po to, by mieć nad tą osobą władzę, kontrolę. Jeśli ktoś miał pewne cechy np. empatię, tolerancję, wyrozumiałość, było już po nim. Jeśli dopuścił go blisko do siebie, było po nim. Są jednak ludzie na których słowa i działania psychopaty nie działają.
W żadnej książce nie ma instrukcji jak nie dać się omotać, oszukać, skrzywdzić. Obroną jest nasze myślenie, pozbycie się pewnych zachowań, nabycie innego traktowanie i siebie i ludzi.
Nikt Ci nie wierzy....tak, to niefajne uczucie.....ale po co Ci wiara innych. Niech mówią i myślą co chcą. Czy wiesz, że to jedna z cech kkzb. Kkzb zwraca ogromna uwagę na to co inni myślą, mówią o niej. Bozia dała ludziom języki więc mówią. Ty możesz jedynie na podstawie ich słów ocenić kto jest jakim człowiekiem. CZy wiesz, że mój bliski mi brat cioteczny wierzył mojemu mężowi nie mnie ? W dowody nie wierzył ! Pokazałam mu biling z telefonu komórkowego męża, gdzie sms- ów do księgowej, z którą mój mąż pracował i spędzał 8 godz. w pracy, było 256 w ciągu 5 miesięcy i brat powiedział, to normalne, tak w pracy ludzie żartują ...........!?!?.........człowiek wykształcony dał sobie wmówić i uwierzył w to, że mąż żartował tak sobie z koleżanką z pracy. Mało tego, to usłyszałam, że takie sms- owanie z koleżanką z pracy to normalka, to żarty, a ty masz obsesje na punkcie tej kobiety. Wiem, że mój brat jest świetnym materiałem do manipulacji, że nie ma "twardego" charakteru. Mówił, bo tak myślał i w sumie nie mam mu tego za złe. Nauczyłam się jednak nie brać pod uwagę zdania, opinii innych, bo nie zawsze one muszą wynikać z poprawnej oceny, z prawdy, a przede wszystkim ze zdrowego rozsądku.
Nie możesz oczekiwać od innych pomocy. Każdy ma swoje życie i własne problemy. Można też z zasady nie chcieć pomagać. Moc empatii to cecha kkzb, nie każdy jednak ma empatii dużo i zwyczajnie myśli, twoje życie - twoje sprawy, twój problem - nie mój i nie można mieć komuś za złe, że nie chce mieszać sie w twoje życie, problemy. Umiesz liczyć - licz na siebie. W sobie musisz znaleźć siłę do walki , do życia.
Piszesz, "a nałóg ? jaki nałóg ? on jest dorosły ". Tak, on jest dorosłym, ale uzależnionym mężczyzną. Uzależnionym więc chorym. Masz więc do czynienia z dorosłym chorym człowiekiem, który nie chce wyzdrowieć, któremu dobrze w życiu z nałogiem.
14 621 2012-12-20 14:40:54 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-12-20 14:45:41)
Silly Hopes napisał/a:zofia282 napisał/a:Ooooooo Silly to my siostry bliźniaczki czy nasi mężowie to bracia syjamscy ?
![]()
Ja tez byłam wyzywana od wariatek, pasożytów. Tylko ja zaczynałam wierzyć i zastanawiałam czy faktycznie jakaś psychiczna nie jestem. Coraz więcej brałam na siebie obowiązków, żeby leniem nie nazywał...... Teraz sama sobie się dziwię, że tak długo z nim wytrzymałam. Dziś już wiem, że jest to przemoc psychiczna w niewyszukanej postaci, ale skuteczna......tak zastanawiałam się czy ze mną wszystko ok.. Drań nawet znajomym wmówił, ze kochankę sobie ubzdurałam, że mi odwaliło, że mam obsesje. Uwierzyć potem nie mogli gdy dowodów na jego kłamstwa słuchali. Dali się nabrać oszustowi i do dzisiaj znać go nie chcą.Nie pozwól kochana tak do siebie mówić, nie pozwól. Nie pozwól się nie szanować, uprawiać przemoc.
Od jakiegoś czasu właśnie się nad tym zastanawiam. Nad tą przemocą. Kilkanaście lat temu uciekłam...., ostatnio zaczęłam się zastanawiać, że skoro dwa "samce" mi tak mówią, to może faktycznie cos ze mną nie tak? Może coś w tym jest? Czy ja za dużo wymagam, czy mnie nikt nie może tak po prostu pokochać, co robię źle....? Co bym nie zrobiła jest źle - uśmiecham się - źle, płacze - źle, wychodzę z domu - źle, siedzę w domu - źle. Mają wszystko, nic ich nie obchodzi..... Wierzę Ci, że Twój karaluch wmawiał znajomym różne rzeczy. Mój były kilka lat zył z inną kobietą. Mieszkali razem, a jak przerwałam milczenie, powiedziałam, że on kogoś ma, że to koniec...., wszyscy byli zdziwieni, na koniec dowiedziałam się, że to ja kogoś miałam, że to ja zdradzałam...., ale oliwa - sprawiedliwa. Przed sądem przyznał się, że to nie było tak. I dobrze....., teraz nie chodzi o kobietę. Nie ma innej. Wiem to. Intuicja moja mnie nie zawodzi....., ale wiem, że on ma jakieś opory przed miłością, bliskością. Boi się...., ale to nie powód abym była jego "ofiarą" chyba.... Nie wiem co robić, co myśleć, co będzie dalej....?
Cieszę się, ze mam Was mądre i silne kobietkiSilly Hopes - nie umiem Ci tego wytłumaczyć, ale z jakiegoś powodu "wybierasz" takich samców, a nie jesteś "taka zła", jak Ci ktoś to próbuje wmówić.
Zabko mylisz się
Kkzb najcudowniejszego faceta "przerobi" i nieszczęśliwa będzie ![]()
Właśnie na tym polega problem kkzb ![]()
Wstawianie adresów/linków do stron jest niezgodne z regulaminem.
14 622 2012-12-20 14:49:46
zofio282,
a tak ładnie rozwijała się dyskusja. ![]()
Dyskusja o nich, o psychopatach, o karaluchach, o socjopatach, o... .
Już dziewczynom prawie się udało nie myśleć o własnym zachowaniu, o własnych decyzjach.
Już było tak dobrze, do czasu Twego poprzedniego postu przypominającego, że:
(...)Jak łatwo jest powiedzieć, winien on, bo on psychopata.
A co z nami ?
To przecież my godzimy się na takie czy inne zachowania !
My ich wybrałyśmy czy oni nas, to nieważne. Ważne, że MY PODATNE JESTEŚMY NA ICH WPŁYWY, MAMY PEWNE CECHY POZWALAJĄCE IM NA MANIPULOWANIE NAMI, JESTEŚMY DOBRYM MATERIAŁEM NA OFIARĘ.(...)
14 623 2012-12-20 14:55:39
Ale czy nie ma w tym prawdy....? ![]()
14 624 2012-12-20 15:01:47 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-12-20 15:05:16)
Dziewczyny, zgadzam się z Wami w 100%.
Ale ze mną to jest tak zawsze. Gdy żyłam z rodzicami, to ja czułam wtedy, że tak trzeba, tak być musi.
Później mąż. Jak było, wiecie. Było, tak być musiało, tak sobie myślałam.
I gdy mi pojaśniało w tej ciemnej główce i zauważyłam słowa, momenty, zachowania, które on stosuje, a którym ja się poddaję to zaczęłam o tym pisać. Ja, do tej pory, aż tak tego nie chciałam widzieć. Tak, nie chciałam. Poddawałam się temu co się na około mnie działo. Mamy kontakt sporadycznie, więc wydawało mi się, że jest ok. Ale czar prysnął, jak bańka mydlana. Kiedy? Dlaczego? Nie wiem. Chyba zmiana decyzji na temat terapii, zamiar jej kontynuowania, zrobienia coś "pod prąd", bo bycie w grupie osób, mówienie, jest dla mnie okropnym uczuciem. A mimo to, postanowiłam to ciągnąć. Dodało mi kopa.
Jestem zdeterminowana teraz, by to raz na zawsze skończyć! Nie wiem jeszcze jak, ale chcę przestać być ofiarą manipulacji.
Potrzebuję literatury na ten temat. Jak coś znacie, to poproszę.
14 625 2012-12-20 15:06:05
Ale czy nie ma w tym prawdy....?
Że mężczyzna jest tematem zastępczym?
Oczywiście.
Doskonale odsuwa uwagę od swojej własnej osoby i pozwala na na dalsze trzymanie się ułudy. ::P
Anstawio,
na jaki temat podesłać Ci tytuły książek?