skorpionica napisał/a:Ja naprawdę bardzo chciałabym udowodnić draniowi winę w sądzie, ale muszę dobrze się do tego przygotować ,bo wiem ,że nie będzie łatwo!!!
Jeszcze chwilę muszę się przemęczyć, stanąć równo na nogi i do sadu iść już z podniesioną głową, a nie z podkulonym ogonem. Muszę zebrać dowody, po świętach dostanę namiary na dobrego adwokata, umówię się na spotkanie i zacznę działać...
Zofiu jak długo zbierałaś materiały dowodowe? jak długo trwał rozwód?, ile było rozpraw..?
Nagrałam z nim kilka rozmów a propos kochanki. Nagrałam jego zaprzeczanie, obrażanie mnie, oskarżanie. Kiedy podjęłam decyzję o odebraniu sobie życia, skasowałam wszystko (jedno nagranie jakimś cudem ocalało). Po powrocie ze szpitala powiedziałam, że nie chcę już z nim być. Zero reakcji.....nic nie powiedział, jedynie mina mu zrzedła. Po kilku minutach zachowywał się jakby nic się nie stało. Przeraziła mnie jego reakcja. Spodziewałam się, że powie ok. masz rację, nie ma sensu dłużej tego ciągnąć. Brałam też pod uwagę jego słowa, ależ kochany misiaczku, nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.....a on udał, że nic nie słyszał. Poczułam, że ma jakiś plan i realizuje go, a ja jestem główną bohaterką tego planu. Tak więc postanowiłam sprawdzić co mój mąż planuje mi zrobić ( tak to odczuwałam). Nie pił, był też spokojny. Czułam, że romans trwa a on tylko zabiega o moje wyciszenie. Zachowywał się dziwnie, ale nie umiem powiedzieć na czym polegało to "dziwnie". pił się po miesiącu od mojego wyjścia ze szpitala. Zrobił mi niezłą jazdę. Był zły, agresywny. Nagrywałam. Nagrałam jak mi wypomina utrzymanie, jak rozlicza ze wszystkiego, jak przymusza mnie do tłumaczenia, co dziś w domu zrobiłam, jak oskarża, że "nic nie zrobiłaś bo w kuchni i łazience je**e bakteriami". Byłam naturalna, tłumaczyłam się, uspokajałam go. On walił pięścią w stół, płakał, ubliżał, mówił "trzeba było zrobić to skutecznie" i mówił to w kontekście mojej próby samobójczej.
Nagrywałam wiele rozmów, ale do sądu dałam tylko(albo aż) 6 nagrań. Jedno nagranie było z nocy wrześniowej czyli sześć miesięcy po rozstaniu. Chciał wrócić. Rozczarował się nią ( a raczej chciał powrotu, by mnie dobić
). Wypytywałam o wszystko i nagrywałam. Był pijany, miły, troskliwy, szczery (?) ( mam wątpliwości czy umie być szczery) Opowiedział ile czasu romans trwał, gdzie i ile razy uprawiali seks i teraz wie co stracił, że błam dobrą żoną a on jest świnia i przeprasza mnie za wszystko i prosi o wybaczenie. Wykorzystałam to i pytałam o awantury, które mi robił, o kłamstwa. Pytałam o wiele, o inne kobiety, o moją wierność i oddanie. Potwierdził słowami "miałeś chamie złoty róg", byłaś cudowna żoną, na która nie zasłużyłem.
Do sądu każde nagranie trzeba przelać na kartkę, słowo w słowo. Najważniejsze i istotne zdania, słowa podkreśla się ( sąd wtedy nie marnuje swojego czasu i czyta tylko to co podkreślone). Dostarcza się stenopis + płytkę z nagraniem ( z dyktafonu przegrywał mi chłopak, który nagrywa śluby, wesela) + dyktafon trzeba mieć przy sobie, by w razie czego dać do ekspertyzy (czy nie było fałszowania). Za dużo nagrań nie można pokazać, by sąd nie uznał tego za inwigilację.
Tak jak pisałam, ja dałam sześć płytek i stenopisów. Udowodniłam kochankę, awantury, ubliżanie i w jakiej wysokości płaci mi alimenty i w jakiej wysokości będzie już za chwilę płacił.
Małżonek nie odbierał z domu żadnej korespondencji a więc i powiadomień z sądu.
Pierwsza rozprawa trwała kilka minut. Sąd chciał aby jednak małżonek stawił się w sądzie. Zapytana zostałam czy mąż wie o rozwodzie. Wiedział, od kilku miesięcy mówiłam mu przecież, że chcę się rozwieść
. Na kolejnej przesłuchano mnie i świadków. Wyznaczono kolejny termin. Kiedy sędzia zobaczył, że jestem załamana, obiecał, że to będzie już ostatnia sprawa i była, i dostałam to, o co prosiłam w pozwie, a co do alimentów to sam mąż na nagraniach mówił, ile mi płaci teraz a o ile więcej płacić za chwilę już będzie. Załatwiłam karalucha
! Właściwie sam się załatwił
, ja tylko dostarczyłam jego słowa do sądu. Bałam się, że jak będzie, to będzie chciał wykorzystać moją próbę samobójczą przeciwko mnie.....chociaż nie stwierdzono u mnie żadnej choroby psychicznej i w karcie pisze, "Początkowo o obniżonym nastroju i napędzie, płaczliwa, ujawniająca treści rezygnacyjne, podjętą próbę suicydalną tłumaczyła problemami osobistymi. W oddziale nie ujawniała żadnych objawów psychotycznych ani afektywnych. Pod wpływem leczenia uzyskano poprawę samopoczucia, lepsze rozumienie własnych stanów emocjonalnych i potrzeb "
Pogoniłam drania w marcu, do sądu złożyłam pozew w sierpniu. Resztę dokumentów dostarczyłam wrzesień/październik. Odbyły się trzy sprawy. Rozwód dostałam w lutym, a uprawomocnił się w marcu
.
Nagrywałam go od października 10 r. do dnia dzisiejszego
