netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 889 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 221 222 223 224 225 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 431 do 14 495 z 26 310 ]

14 431

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Jak się starasz o jego uczucia ?
Kobieto na lampie wisisz ? za kotka robisz.
Kobiety co znaczy, STARAM SIĘ O JEGO UCZUCIA.

Mogę nie mieć siły czy zwykłej ochoty, prawda ? i świat sie nie zawalił....no chyba, że 21 to przeze mnie będzie big_smile smile smile

Oj Zofia Zofia to wylorzylas kawe na lawe !!!!!
A to teraz wiem przez kogo bedzie koniec swiata big_smile. Ty niedobra tongue

14 432 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-12-17 23:07:15)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Magnolio masz rację, że karalucha trzeba wytępić. Pewnie zaprzeczysz, ale nie da się tego zrobić raz, na zawsze i porządnie. No chyba,że się go zabije. Dezynsekcję karaluchów robi się kilka razy. Ale tak na prawdę karaluch zniknie, gdy zlikwidujemy zalegający syf (20 lat temu miałam karaluchy w takim bloku jak w Alternatywach 4. Zniknęły gdy zlikwidowali zsyp na śmieci).
Dlatego, dopóki nie posprzątamy sobie w głowach, karaluchy z nami będą. Chyba, że go zamordujemy.

Zdecydowałam się kontynuować moją terapię DDA. Dziś było ostatnie spotkanie. Powiedziałam,że ja się tak czuję źle i niekomfortowo na tych spotkaniach, że dopóki to się nie zmieni, nie zrezygnuję big_smile

14 433

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Magnolio masz rację, że karalucha trzeba wytępić. Pewnie zaprzeczysz, ale nie da się tego zrobić raz, na zawsze i porządnie. No chyba,że się go zabije. Dezynsekcję karaluchów robi się kilka razy. Ale tak na prawdę karaluch zniknie, gdy zlikwidujemy zalegający syf (20 lat temu miałam karaluchy w takim bloku jak w Alternatywach 4. Zniknęły gdy zlikwidowali zsyp na śmieci).
Dlatego, dopóki nie posprzątamy sobie w głowach, karaluchy z nami będą. Chyba, że go zamordujemy.

Zdecydowałam się kontynuować moją terapię DDA. Dziś było ostatnie spotkanie. Powiedziałam,że ja się tak czuję źle i niekomfortowo na tych spotkaniach, że dopóki to się nie zmieni, nie zrezygnuję big_smile

No widzisz co sama napisalas?  "karaluch zniknie, gdy zlikwidujemy zalegający syf" czyli da sie wytepic tongue
Jak syf zniknie to karaluch nie bedzie mial pozywienia i zginie smiercia glodowa big_smile.
Dobrze, ze kontynujesz terapie smile. Gratuluje podjecia decyzji smile

14 434 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-12-18 00:24:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Magnolio masz rację, że karalucha trzeba wytępić. Pewnie zaprzeczysz, ale nie da się tego zrobić raz, na zawsze i porządnie. No chyba,że się go zabije. Dezynsekcję karaluchów robi się kilka razy. Ale tak na prawdę karaluch zniknie, gdy zlikwidujemy zalegający syf (20 lat temu miałam karaluchy w takim bloku jak w Alternatywach 4. Zniknęły gdy zlikwidowali zsyp na śmieci).
Dlatego, dopóki nie posprzątamy sobie w głowach, karaluchy z nami będą. Chyba, że go zamordujemy.

Zdecydowałam się kontynuować moją terapię DDA. Dziś było ostatnie spotkanie. Powiedziałam,że ja się tak czuję źle i niekomfortowo na tych spotkaniach, że dopóki to się nie zmieni, nie zrezygnuję big_smile

No widzisz co sama napisalas?  "karaluch zniknie, gdy zlikwidujemy zalegający syf" czyli da sie wytepic tongue
Jak syf zniknie to karaluch nie bedzie mial pozywienia i zginie smiercia glodowa big_smile.
Dobrze, ze kontynujesz terapie smile. Gratuluje podjecia decyzji smile

Wytępić się da,jak najbardziej!! Uporządkowanie syfu trochę trwa.

A, i jeszcze Wam napiszę,że po ostatniej terapii czułam się jak ofiara. Dzisiaj każdy mówił jak mnie odebrał na ostatnim spotkaniu i w skrócie napiszę: perfekcyjny uparciuch potrafiący postawić na swoim big_smile

14 435 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-18 00:27:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Aniu Ty uparciuchu big_smile.
A co Cie jakies dziewczyny obchodza? Ich sprawa co zrobia ze swoim zyciem.
My tutaj Tobie kibicujemy smile
Uporzadkowanie syfu troche trwa ale jest mozliwe. Czytalam kiedys w ksiazce "Sekrety ludzi sukcesu" (Malcolm Gladwell), ze aby stac sie ekspertem w jakiejs dziedzinie, trzeba poswiecic temu 5.000 godzin.
To jest tak pi razy drzwi 3-4 lata jak bedziemy pracowac po 8 godzin 5 razy w tygodniu, minus urlopy i choroby. A jak powoli to ok. 5 lat.
Nic na skroty. Tak juz jest tongue

14 436 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-12-18 00:36:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Aniu Ty uparciuchu big_smile.
A co Cie jakies dziewczyny obchodza? Ich sprawa co zrobia ze swoim zyciem.
My tutaj Tobie kibicujemy smile
Uporzadkowanie syfu troche trwa ale jest mozliwe. Czytalam kiedys w ksiazce "Sekrety ludzi sukcesu" (Malcolm Gladwell), ze aby stac sie ekspertem w jakiejs dziedzinie, trzeba poswiecic temu 5.000 godzin.
To jest tak pi razy drzwi 3-4 lata jak bedziemy pracowac po 8 godzin 5 razy w tygodniu, minus urlopy i choroby. A jak powoli to ok. 5 lat.
Nic na skroty. Tak juz jest tongue

Zgadzam się z Tobą.
Dzisiaj właśnie też usłyszałam,że ja wszystko chcę już, od razu, szybko. A terapia to długoletni proces.
Ale z kolei, za długo mieszkałam z rodzicami, za długo byłam w związku, za długo trzymam się pracy, w której mi źle.
Muszę znaleźć "złoty środek".

A Magnolio,ja czasami wychodzę z domu smile Często piszę na forum,ale mam w tel internet non stop i subskrypcję tego wątku,więc piszę czasami w pracy, w sklepie, w pociągu itp.
A holenderskie morze znam na wylot. Ale Holandii całej jeszcze nie wink

14 437

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

A Magnolio,ja czasami wychodzę z domu smile
A holenderskie morze znam na wylot. Ale Holandii całej jeszcze nie wink

No to komu w droge temu kopa big_smile . Jak to sie mowi: Cudze chwalicie, swojego nie znacie tongue

14 438 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-18 01:28:25)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dla wszystkich kobiet dazacych do celu opowiesc o żabach smile

"Pewnego dnia żaby postanowiły zorganizować wyścig. Aby było to szczególnie trudne, postanowiły aby celem wyscigu byl szczyt dużej wieży.
W dniu wyścigu zgromadziło sie wiele innych żab zeby oglądać wyścig.
Wreszcie - wyścig sie rozpoczął.
żadna  z żab oglądajacych wyścig tak naprawdę nie wierzyła, że nawet jedna z żab uczestniczących w tym wyścigu może rzeczywiście osiągnąć cel.
Doping kibicujacych żab polegał na krzyczeniu, "Och, Ty biedaku! Nigdy nie dobiegniesz do celu!" lub "To niemożliwe!" lub "To sie nigdy nie uda!"
I biegnacym żabom wydawało się, że publiczność ma racje, ponieważ stopniowo z wyścigu zaczeło rezygnować coraz więcej żab.
Tłum nadal krzyczał "Oh, biedaku nigdy Ci sie nie uda!"
I naprawdę szybko poddawały sie prawie wszystkie żaby - prawie wszystkie, z wyjątkiem jednej, która nieposkromiona wspieła się na stromą wieżę i jako jedyna osiągnąła swoj cel.
Publiczność prawie całkowicie oniemiała z wrażenia.  Każdy chciał się dowiedzieć od zwycieskiej żaby jakim sposobem udało jej sie wspiać na wieże?
Jeden z pozostałych uczestników żab podszedł do niej, by zapytać, jak ona to zrobiła, ze wygrała wyścig?
Okazało sie, że ta żaba była głucha!
"

14 439 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-18 01:26:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ten sam post 2 razy sorry !!!

14 440 Ostatnio edytowany przez Silly Hopes (2012-12-18 09:04:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Chciałabyś się przestać starać yikes
Jak się starasz o jego uczucia ?
Kobieto na lampie wisisz ? za kotka robisz.
Kobiety co znaczy, STARAM SIĘ O JEGO UCZUCIA.

Mówisz, ze chcesz by każdy był zadowolony ?
a kto pomyśli o Tobie.
Mąż ? Które z dzieci przyjdzie i zapyta, mamo może zmęczona jesteś, może ja to zrobię a ty odpocznij.

Moje dzieci teraz potrafią się mną zainteresować, wyszkoliłam je big_smile.
Do niedawna to ja musiałam dbać o każdego a mnie nie było, musiałam być ze stali i zawsze mieć czas, siłę.
Zmieniam to smile.
Mogę nie mieć siły czy zwykłej ochoty, prawda ? i świat sie nie zawalił....no chyba, że 21 to przeze mnie będzie big_smile smile smile

Widzisz zofia282 ja nie mogę nie mieć ochoty czy siły, ja MUSZĘ ją mieć zawsze, bo zaraz awantura. Prawda jest taka, że nawet jak się buntuje, to jeśli ja tego nie zrobię, to naprawdę nikt tego nie zrobi...., wiem, że tak ich przyzwyczaiłam, tak nauczyłam, że jest im tak dobrze i wygodnie. A ja ile się muszę nieraz nawalczyć sama ze sobą, żeby ich zmobilizować do pracy, żeby powiedzieć sobie, nie, nie zrobię tego czy tamtego...., niech sami robią.... ale ile się wtedy nawkurzam, nasłucham, ach, szkoda słów....
Czy się staram o jego uczucia? - już się chyba nie staram, walczę z tym, są chwile słabości....., kiedyś, wszystko co robiłam - gotowanie, zakupy... - robiłam z przyjemnością, robiłam, bo wiedziałam, że komuś sprawię tym przyjemność, że ktoś będzie zadowolony, a teraz.... robię bo muszę.

Zaczynam małymi kroczkami zmiany..., wiem, że powinnam - dla siebie i dzieci, bo nie chcę zrobić z nich kalek życiowych.

Bardzo Wam dziekuję za wszystkie te słowa smile smile smile

I dziękuję za polecenie książki smile, fajna jest smile

14 441

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Silly Hopes napisał/a:

Widzisz zofia282 ja nie mogę nie mieć ochoty czy siły, ja MUSZĘ ją mieć zawsze, bo zaraz awantura. Prawda jest taka, że nawet jak się buntuje, to jeśli ja tego nie zrobię, to naprawdę nikt tego nie zrobi...., wiem, że tak ich przyzwyczaiłam, tak nauczyłam, że jest im tak dobrze i wygodnie. A ja ile się muszę nieraz nawalczyć sama ze sobą, żeby ich zmobilizować do pracy, żeby powiedzieć sobie, nie, nie zrobię tego czy tamtego...., niech sami robią.... ale ile się wtedy nawkurzam, nasłucham, ach, szkoda słów....
Czy się staram o jego uczucia? - już się chyba nie staram, walczę z tym, są chwile słabości....., kiedyś, wszystko co robiłam - gotowanie, zakupy... - robiłam z przyjemnością, robiłam, bo wiedziałam, że komuś sprawię tym przyjemność, że ktoś będzie zadowolony, a teraz.... robię bo muszę.

Zaczynam małymi kroczkami zmiany..., wiem, że powinnam - dla siebie i dzieci, bo nie chcę zrobić z nich kalek życiowych.

Wszystko co na pisałaś to są moje myśl- jakbym czytała siebie!!!

Nie dość mi problemów z ,,mężusiem" to jeszcze dzieciaki wchodzą mi na głowę. Chyba z tym moim 7-latkiem też wybiorę się do psychologa- ostatni zrobił się niemożliwy- wszystko jest na nie!!! Nie daję sobie z nim rady- choć czytam książki jak postępować z dzieckiem ,jak mówić ,żeby słuchało-to i tak nie działa!!!

14 442

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Dlaczego tak wiele kobiet godzi się na rozwód bez orzekania winy. Takie rozwiązanie małżeństwa, niesie za sobą pewne zobowiązania.
Ja uznałam, że jest wina to dlaczego ma nie być rozwodu z winy. Miałabym zgodzić się na rozwód bez orzekania ? o nie ! Sobie i jemu chciałam udowodnić, że winny jest, że źle postępował. BArdzo tego potrzebowałam. Nie chodziło mi o satysfakcję. Potrzebowałam słowa "winny". Od dnia rozwodu (pamiętna data smile ) odzyskałam humor, wiarę, chyba w sprawiedliwość i siebie. Słowo "winny" udowodniło mi, że miałam rację - był winny i to co robił nie było fer. Poza tym nigdy ja nie będę musiała mieć go na utrzymaniu. To on płacić mi musi do końca swych dni (pod warunkiem, że jego dochody będą większe). Pieniądze jednak nie były motorem mojego działania.
Mąż nie odpuści. Dlaczego miałby odpuścić ? Czy wyobrażasz sobie, że staje przed obcymi ludźmi, którzy go oceniają i mówi, tak zdradziłem z 5....nie, 6 kobietami. Było cudownie, świetnie się bawiłem, a żona durna baba siedziała w domu i dzieci niańczyła. No cóż taki los żon - ma dom prowadzić i mnie rozpieszczać. Płacę jej zresztą za to ! Płacę i wymagam, więc winny się nie czuję. Owszem popijałem, ale należało mi się spędzać wolny czas jak lubię, a lubię z kieliszeczkiem w dłoni. To, że czasem głos podniosłem to przecież nie tragedia, przecież nie biłem a jeśli nawet raz przyłożyłem to jej się to należało.
Myślisz, że tak powie w Sądzie ? Zdziwisz się ilu świadków może powołać i to lewych. Zdarza się, że mężowie proszą kumpli, by Ci poszli do sądu i powiedzieli, że byli kochankami ich żony......w sądzie liczą się dowody i słowa świadków. Masz dowód na to, że świadek kłamie to dobrze, nie masz to leżysz.
Nagrywałam rozmowy z mężem. Nie wiem czemu to robiłam. Kiedy podjęłam decyzję o rozwodzie adwokatka dowodami była zaskoczona. Ukłoniła mi się nisko i powiedziała, że kobiety chcą rozwodu z winy męża, tylko żadnego dowodu nie mają na jego winę. Była pozytywnie zaskoczona moimi dowodami i powiedział mi, że mąż nie ma szans na obronę. Sąd nie miał żadnych wątpliwości co do winy męża. W chwili odczytywania wyroku łzy płynęły mi ciurkiem (zadziwiłam tym sędziego, nawet zapytał czy rozumiem treść wyroku big_smile). Cieszyłam się ogromnie, ale w tym momencie zeszło ze mnie całe powietrze. W duchu krzyczałam, pieprzony mężu inni też dopatrzyli się twojej winy i jesteś winny i nie ja mam problemy tylko ty !. Z chwilą uprawomocnienia się wyroku cieszyłam się tak bardzo, że aż pracowniczki sądu przyprawiłam o uśmiech . Kilka razy musiały mi powtarzać, że jestem rozwódką z prawomocnym wyrokiem smile Byłam szczęśliwa, aż podskakiwałam ze szczęścia smile 
Mąż złożył odwołanie (po czasie i na dodatek nie opłacił go) Pisał, że ZGADZA SIĘ Z WINĄ, nie zgadza się tylko z alimentami na mnie - nie wiem jaki prawnik podpowiedział mu tak brzmiące odwołanie big_smile

Ja naprawdę  bardzo chciałabym udowodnić draniowi winę w sądzie, ale muszę dobrze się do tego przygotować ,bo wiem ,że nie będzie łatwo!!!
Jeszcze chwilę muszę się przemęczyć, stanąć równo na nogi i do sadu iść już z podniesioną głową, a nie z podkulonym ogonem. Muszę zebrać dowody, po świętach dostanę namiary na dobrego adwokata, umówię się na spotkanie i zacznę działać...

Zofiu jak długo zbierałaś materiały dowodowe?  jak długo trwał rozwód?, ile było rozpraw..?

14 443

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Niechże on doceni, ze w tym roku zaprosiłam go na Wigilię. W przyszłym mam nadzieję mieszkać już tylko z dziećmi i będzie miał możliwość podzielenia się z nimi opłatkiem. Zapraszać nie chcę. Nie chodzi o zemstę za decyzję, chodzi o fakt, że on chyba jest przeświadczony, ze ja go zawsze będę zapraszać... Taki jakiś ... przykro mówić - tłumokowaty jest! Tak jak i oczy wielkie zrobił, że ja się być może gdzieś w święta z dzieciakami wybiorę bez niego (no, jeszcze nie mam oficjalnego zaproszenia, ale podejrzewam na 98% wink ). No i tak zawsze wygląda na zaskoczonego - jakby rozwód nie oznaczał rozwodu wink A już w ogóle mnie wyprowadził czas temu z równowagi, jak się zapytał czy po sprzedaży mieszkania, to może sobie razem coś wynajmiemy, bo on by chciał być blisko dzieci.... Prawie siadłam z wrażenia smile Jak ja mam się nie skupiać na sobie, jak on nawet nie próbuje jakoś mnie podejść czy coś, tylko wprost takie głupoty "sadzi" smile

1. naprawdę myślisz, że on doceni Twoje zaproszenie
2. musisz pomóc mu zrozumieć pojęcie rozwód
3. co znaczą słowa "jak on nawet nie próbuje jakoś mnie podejść czy coś"

Dzień doberek smile

Czujna - jak zawsze wink

Ad. 1 - wiem, ze nie doceni smile Nie ten typ smile Wręcz przeciwnie, jeszcze to obróci przeciwko mnie w swojej mentalności i myśleniu...
Ad. 2 - eeee - "muszę"? wink Wiesz co, no właśnie usiłuję czasem delikatnie wypowiedzieć dwa zdania, że mu się chyba solidnie "po..." w głowie, tylko mam wątpliwości czy on w ogóle chce "słyszeć" smile  To już nawet nie wypieranie przez niego, tylko po prostu totalnie zabetonowany umysł. Na zasadzie - przecież kiedyś ja się Tobą opiekowałem, jak możesz mi nie pomóc teraz. A mnie się oczy wielkie robią na jego głupotę. Aż mnie wstrząsa smile Bo gdzie tu logika jakakolwiek, konsekwencja, świadomość własnych czynów? Chciałabym jak najszybciej się wyprowadzić, jak najszybciej być osobno, żeby nie musieć tego znosić, bo mimo wszystko mieszkając  razem jestem na to wpędzanie mnie w poczucie winy narażona. Bo się boję, że mogę przestać być silna i dać się wciągnąć wink
Ad. 3 - wiesz, że gdyby sobie rozpracował swoje zamierzenia i chciał coś ugrać, to mógłby to chyba jeszcze zrobić. Choć nie wiem.... chyba już za późno? Nie mam 100% przeświadczenia, że bym wyczuła fałsz, ale... Może mnie denerwuje że nie jest aż tak wyrafinowany wink Albo denerwuje, że o czymś wspomina, tylko brak mu jakichkolwiek argumentów, by na to pozytywnie spojrzeć i się zgodzić smile
A on po prostu mówi wprost takie głupoty nieadekwatne do sytuacji i patrzy z głupim uśmiechem, jak ja na to zareaguję. A jak mam reagować? smile No przecież się flaki przewracają, ja mam troje dzieci i to wszystkie dziewczyny - nie czworo i "synunia" w promocji wink I chyba to mnie wścieka najbardziej Zofia - że od wielu lat nie byłam żoną i partnerką, tylko mamusią. Z problemem do mnie - wszyscy z nim na czele. Chyba mnie właśnie to drażni, że tak mu pozwoliłam smile A przez to straciłam poczucie własnej wartości, jako normalna kobieta z krwi i kości smile Ja na siebie patrzę, właśnie jak na mamuśkę i naprawdę muszę ostro nad sobą pracować pod tym względem. A inni widzą, że jestem kobietą, tylko że ja jeszcze nie widzę tego w lustrze. Jeszcze! Jeszcze nie jestem dla siebie kobietą w każdym momencie i w sposób naturalny, tylko mozlonie realizuję każdego dnia swój plan - co włożyć, jak się umalować, jak ułożyć włosy, sprawiac sobie drobne przyjemności i mówić sobie miłe słowa, by się jak najczęściej uśmiechać, starać się czymś zajmować, żeby nie wpaść w jakiś niepotrzebny dół myślowy.  Żeby patrząc w lustro widzieć fajną kobietkę, bo wewnętrznie będę przeświadczona że fajną kobietką jestem. A nie - że mi ktoś to będzie mówił wink

14 444

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

1. naprawdę myślisz, że on doceni Twoje zaproszenie
2. musisz pomóc mu zrozumieć pojęcie rozwód
3. co znaczą słowa "jak on nawet nie próbuje jakoś mnie podejść czy coś"

A ja napisze cos co tutaj na tym forum juz ktos napisal. Nie wiem kto ale prawde napisala tongue

"Jestesmy głupie.. bo wierzymy.. wierzymy, ze nam.. superbohaterkom uda sie przerobić kupe na pachnącego tulipana"

Ode mnie dodam. Dopoki nie wyrzucisz z zycia karalucha nie bedziesz zdrowiec sad.
Ile kobiet tutaj pisze, ze fajnie jest a kilka dni pozniej, ze "mam dola", bo karaluch dzwonil, bo widzialam karalucha, bo cos tam....karaluch. Brr....naprawde lubicie miec w domu karaluchy?
To z mojej ulubionej serii - Sposob na karalucha smile smile smile
http://www.youtube.com/watch?v=lILGlJ89VEs&feature=related

" Tam gdzie mieszkaja ludzie, tam sa i karaluchy"

Magnolia - wiesz, że biorąc pod uwagę trójkę dzieci, formalnie nie do końca karalucha da się wyrzucić. Nawet ze względu na nie, wyrzucić tak by móz spokojnie drania zapomnieć - no raczej nie chcę smile Zresztą napisałam wyżej do Zofii - nie chcę już razem mieszkać, mam nadzieję, ze po Świętach zjawią się chętni na mieszkanie - bo fajne jest i w niezłej cenie porównując z innymi ofertami. Chcę mieć go z głowy - te 24g/dobę.
Nie lubię mieć karalucha. Staram sie go nie mieć, ale jednak natykamy się na siebie wink Chcę natykac się rzadziej, dużoooo rzadziej! wink

14 445

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Magnolio masz rację, że karalucha trzeba wytępić. Pewnie zaprzeczysz, ale nie da się tego zrobić raz, na zawsze i porządnie. No chyba,że się go zabije. Dezynsekcję karaluchów robi się kilka razy. Ale tak na prawdę karaluch zniknie, gdy zlikwidujemy zalegający syf (20 lat temu miałam karaluchy w takim bloku jak w Alternatywach 4. Zniknęły gdy zlikwidowali zsyp na śmieci).
Dlatego, dopóki nie posprzątamy sobie w głowach, karaluchy z nami będą. Chyba, że go zamordujemy.

Zdecydowałam się kontynuować moją terapię DDA. Dziś było ostatnie spotkanie. Powiedziałam,że ja się tak czuję źle i niekomfortowo na tych spotkaniach, że dopóki to się nie zmieni, nie zrezygnuję big_smile

smile

14 446

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Aniu Ty uparciuchu big_smile.
A co Cie jakies dziewczyny obchodza? Ich sprawa co zrobia ze swoim zyciem.
My tutaj Tobie kibicujemy smile
Uporzadkowanie syfu troche trwa ale jest mozliwe. Czytalam kiedys w ksiazce "Sekrety ludzi sukcesu" (Malcolm Gladwell), ze aby stac sie ekspertem w jakiejs dziedzinie, trzeba poswiecic temu 5.000 godzin.
To jest tak pi razy drzwi 3-4 lata jak bedziemy pracowac po 8 godzin 5 razy w tygodniu, minus urlopy i choroby. A jak powoli to ok. 5 lat.
Nic na skroty. Tak juz jest tongue

Zgadzam się z Tobą.
Dzisiaj właśnie też usłyszałam,że ja wszystko chcę już, od razu, szybko. A terapia to długoletni proces.
Ale z kolei, za długo mieszkałam z rodzicami, za długo byłam w związku, za długo trzymam się pracy, w której mi źle.
Muszę znaleźć "złoty środek".

A Magnolio,ja czasami wychodzę z domu smile Często piszę na forum,ale mam w tel internet non stop i subskrypcję tego wątku,więc piszę czasami w pracy, w sklepie, w pociągu itp.
A holenderskie morze znam na wylot. Ale Holandii całej jeszcze nie wink

Anstawia.... Jak byłam nastolatką, to mi się "ubździło", żeby jechać do delfinarium - jest gdzieś niedaleko Amsterdamu, koło Zandvoortu chyba? Jeszcze pamiętam nazwę tego miasteczka smile

14 447

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No właśnie czytając przypowiść o żabkach tak mi się pomyślało - pewnie szczęściara niedosłysząca była smile

14 448

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Silly Hopes napisał/a:

Widzisz zofia282 ja nie mogę nie mieć ochoty czy siły, ja MUSZĘ ją mieć zawsze, bo zaraz awantura. Prawda jest taka, że nawet jak się buntuje, to jeśli ja tego nie zrobię, to naprawdę nikt tego nie zrobi...., wiem, że tak ich przyzwyczaiłam, tak nauczyłam, że jest im tak dobrze i wygodnie. A ja ile się muszę nieraz nawalczyć sama ze sobą, żeby ich zmobilizować do pracy, żeby powiedzieć sobie, nie, nie zrobię tego czy tamtego...., niech sami robią.... ale ile się wtedy nawkurzam, nasłucham, ach, szkoda słów....
Czy się staram o jego uczucia? - już się chyba nie staram, walczę z tym, są chwile słabości....., kiedyś, wszystko co robiłam - gotowanie, zakupy... - robiłam z przyjemnością, robiłam, bo wiedziałam, że komuś sprawię tym przyjemność, że ktoś będzie zadowolony, a teraz.... robię bo muszę.

Zaczynam małymi kroczkami zmiany..., wiem, że powinnam - dla siebie i dzieci, bo nie chcę zrobić z nich kalek życiowych.

Bardzo Wam dziekuję za wszystkie te słowa smile smile smile

I dziękuję za polecenie książki smile, fajna jest smile

Kochana możesz nie mieć ochoty i siły. Świat nie zawali się jak obiadu nie będzie czy sprzątnięte.
Moje początki wolności.....chciałam zorganizować święta. Nie byłam w stanie. CZułam się cała obolała. Trudno mi było zorganizować się. W tym czasie chodziłam na terapię i skarżyłam się, że nie dam rady a dzieci mi nie pomogą. Zaskoczony terapeuta zapytał czy moje dzieci (już dorosłe) są niepełnosprawne. Tym razem ja zaskoczona odpowiedziałam, że nie. Usłyszałam, że skoro dzieci nie chcą pomóc a ja nie mam siły to może zrezygnować należy ze Świąt. Zareagowałam, jak zrezygnować ze świąt ?! przecież to tradycja ?!. Terapeuta powiedział, a jeśli zapomni pani na kilka dni o tradycji to co się stanie. Przez chwilę byłam oburzona, po czym zrozumiałam, że NIC SIĘ NIE STANIE. Świat się nie zawali, nadal wszyscy będą cali i zdrowi. To my wmawiamy sobie TRADYCJA, MUSZĘ, POWINNAM.
A może za symuluj chorobę, takie osłabienie i mów głośno, nie mam siły. Nikt Tobie chorej, awantury nie zrobi tongue
Nie ugotujesz obiadu Ty, nie zrobi tego nikt inny, to i tak rodzina przeżyje i zamiast obiadkiem naje się kanapkami (pewnie to wszyscy potrafią robić). Zrobią i źle czującej się mamie, a mama zachwycać się będzie jakie ma fantastyczne, zdolne dzieci, bo tak dobre kanapki, tylko one robią - to działa smile
Nie upierzesz skarpetek dzieciakom to w podskokach będą prać same jak ostatnia para im zostanie. Pamiętaj dzieciaki celowo byle jak robią, żebyś zwolniła ich z tej roboty na zasadzie, jak tak masz robić, to nie rób wcale. Im właśnie o to chodzi, a jak mimo wszystko pochwalisz, zaskoczysz ich tym bardzo i pokażesz, że nie odpuścisz.
Silli, człowiek w życiu musi tylko jeść, wydalać i oddychać i więcej NIC NIE MUSI. CZy uważasz, że bez ciebie twoja rodzina zginie. CZy uważasz, że twoje synowe będą miały fajnych mężów, współtworzących dom. Tak postępując wychowujesz egoistów, którzy tylko biorą, nie umiejąc dawać. Dom to rodzina i cała rodzina pracuje na ten dom. Jeśli Ty musisz, to inni też, bo mieszkają pod tym samym dachem. Nie rób krzywdy swoim dzieciom, pomyśl o ich przyszłych relacjach z małżonkami, pomyśl o reklamacjach jakie będą Ci składać niezadowolone synowe, pomyśl jak córka nauczona roli "przynieś , wynieś" będzie płakać nad swym losem. Nie rób tego swoim dzieciom !
NAucz się być konsekwentna i twarda, zrób to i dla siebie i dzieci i nie mów mi, że się nie da, bo się da. Przerabiam to na własnej skórze. Kiedyś ja odśnieżałam (!!!) teraz 18 latek z dumą mi melduje - odśnieżone !. Zawsze dzieciakom dziękuję za wykonaną pracę i nachwalić się nie mogę jak pięknie sprzątnęli, okna umyli (chociaż okna całe w smugach) czy za ziemniaki obrane ( na kwadratowo obrane). DZieci, kiedy zauważa się ich wkład pracy, czują się docenione i są szczęśliwe. smile

14 449

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam!
Do tej pory myślałam że tylko ja kocham za bardzo,co strasznie mi ciąży. Mój mąż mnie kocha wiem o tym,a ja ciągle czyję się przez niego kochana za mało,niedoceniana i spychana na dalszy plan. Ja zrobiłabym dla niego wszystko a ona dla mnie-niewiele(ja tak myślę).Zamęczam go bezsensownymi kłótniami i pretensjami że za mało kocha,za mało się stara. Najgorsze jest to że wiem że to moja wina a próbuję w nim wzbudzić poczucie winy.Wywlekam jego błedy zamiast doceniać starania. jeśli czegoś w sobie nie zmienię moje małżeństwo się rozleci.

14 450

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio muszę przyznać, imponujesz mi. Chciałabym, żeby moja mama taka była. Gdyby moja mama,po długich latach w chorym związku, zdecydowała się odejść i myślałaby tak jak Ty,to bardzo bym ją za to podziwiała i szanowała.

Wszystkie mamy,bierzcie z Zofii przykład!!

14 451

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Magnolia - wiesz, że biorąc pod uwagę trójkę dzieci, formalnie nie do końca karalucha da się wyrzucić. Nawet ze względu na nie, wyrzucić tak by móz spokojnie drania zapomnieć - no raczej nie chcę smile

Jak pisalam wczesniej da sie wyrzucic z zycia. Trzeba usunac "syf" w sobie i karaluch umrze smiercia naturalna big_smile. To proces dlugi. Ale jakie piekne jest zycie bez "robactwa" zarowno w glowie i w domu smile.
Wiele z nas tutaj chce wszystkiego za szybko. Tak to nie dziala sad.

Dziewczyny kupcie sobie pod choinke ksiazke Marie-France Hirigoyen"Molestowanie moralne". Znajdziecie w niej duzo rad.

14 452 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-18 12:26:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nitka-w napisz wiecej o sobie. Czytaj nas od poczatku smile
Jak chcesz ksiazki do napisz mi maila smile

Ps. Czytalam Twoj pierwszy post na forum. Kochana Twoj facet to karaluch sad sad :

nitka-w napisał/a:

Jestem jeszcze w związku ale coraz częsciej myślę o rozwodzie,kocham mojego męża ale jak na jednym z pierwszych postów ktoś napisał że my kobiety nie potrafimy kochać facetów takimi jacy są,staramy się zmienić ich w ideałów jakie mamy w głowach i z moim mężem robię to samo.Jest dobrym człowiekiem,choć egoistą a ja się ciągle czepiam.Co by nie zrobił zawsze jest żle.Jak go nie ma dłuższy czas strasznie za nim tęsknie a jak jest kilka dni w domu męczy mnie jego obecność.Ostatnie 3 lata więcej żyjemy osobno jak razem,ze wszystkim zmagam się sama,wychowuję 3 naszych dzieci i męczy mnie samotność.Żyje w małej miejscowości,mam tu znajomych ale nie przyjaciół i o problemach życia codziennego nie ma z kim pogadać. Wiele razy rozmawiałam z mężem o tym że nie jest miedzy nami dobrze,ale bez odzewu.Dla niego najważniejsze są pieniądze,żeby pokazać innym że jest kimś. Wiem,wiem niejeden/niejedna z was powie że powinnam się cieszyć że nie brakuje mi na chleb,a ja nie potrafię. 3 lata temu mój mąż siedział w kryminale,za błędy popełnione w młodości,zostałam sama z 2 małych dzieci z trzecim w drodze i firmą na głowie,nie było mi łatwo.Z całych sił starałam się utrzymać biznes aby miał do czego wrócić,obiecywał że jak wyjdzie będzie moim ideałem,nigdy mnie nie zawiedzie i co.... wszystkie obietnice się posypały,nigdy nie mogę na niego liczyć,nadal ze wszystkim muszę radzić sobie sama a do tego wyidealizowałam sobie jego osobę i zrobiłam się paskudną zołzą.Chciałabym żeby docenił to wszystko co dla niego robiłam,a naprawdę zrobiłam bardzo dużo(każde widzenie,każda przepustka mógł na mnie liczyć,jeżdziłam 1200 km żeby mógł wyjść na 30 godz.-wtedy mieszkaliśmy za granicą) Dla niego wróciłam z dziećmi do PL bo taki był warunek wcześniejszego zwolnienia,choć wcale tego nie chciałam. Teraz oczekuję aby dawał z siebie tyle samo,bo dla mnie kochać znaczy dawać z siebie jak najwięcej! On nie potrafi! Kiedy poruszam temat wyjeżdza,tłumaczy się pracą. Nie pyta czy mi ta sytuacja odpowiada,nie interesują go moje uczucia a mnie już znudziło się ciągle powtarzać to samo.Przestałam walczyć o to uczucie które się wypala.Skoro jemu nie zależy dlaczego ja mam się ciągle starć???

14 453

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zofio muszę przyznać, imponujesz mi. Chciałabym, żeby moja mama taka była. Gdyby moja mama,po długich latach w chorym związku, zdecydowała się odejść i myślałaby tak jak Ty,to bardzo bym ją za to podziwiała i szanowała.

Wszystkie mamy,bierzcie z Zofii przykład!!

Nasza Zofia super kobieta smile. Dziewczyny widzicie na jej przykladzie, ze nawet po wiecej niz 20 latach malzenstwa da sie zaczac nowe, fajne zycie smile smile smile

14 454

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
skorpionica napisał/a:

Ja naprawdę  bardzo chciałabym udowodnić draniowi winę w sądzie, ale muszę dobrze się do tego przygotować ,bo wiem ,że nie będzie łatwo!!!
Jeszcze chwilę muszę się przemęczyć, stanąć równo na nogi i do sadu iść już z podniesioną głową, a nie z podkulonym ogonem. Muszę zebrać dowody, po świętach dostanę namiary na dobrego adwokata, umówię się na spotkanie i zacznę działać...

Zofiu jak długo zbierałaś materiały dowodowe?  jak długo trwał rozwód?, ile było rozpraw..?

Nagrałam z nim kilka rozmów a propos kochanki. Nagrałam jego zaprzeczanie, obrażanie mnie, oskarżanie. Kiedy podjęłam decyzję o odebraniu sobie życia, skasowałam wszystko (jedno nagranie jakimś cudem ocalało). Po powrocie ze szpitala powiedziałam, że nie chcę już z nim być. Zero reakcji.....nic nie powiedział, jedynie mina mu zrzedła. Po kilku minutach zachowywał się jakby nic się nie stało. Przeraziła mnie jego reakcja. Spodziewałam się, że powie ok. masz rację, nie ma sensu dłużej tego ciągnąć. Brałam też pod uwagę jego słowa, ależ kochany misiaczku, nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.....a on udał, że nic nie słyszał. Poczułam, że ma jakiś plan i realizuje go, a ja jestem główną bohaterką tego planu. Tak więc postanowiłam sprawdzić co mój mąż planuje mi zrobić ( tak to odczuwałam). Nie pił, był też spokojny. Czułam, że romans trwa a on tylko zabiega o moje wyciszenie. Zachowywał się dziwnie, ale nie umiem powiedzieć na czym polegało to "dziwnie". pił się po miesiącu od mojego wyjścia ze szpitala. Zrobił mi niezłą jazdę. Był zły, agresywny. Nagrywałam. Nagrałam jak mi wypomina utrzymanie, jak rozlicza ze wszystkiego, jak przymusza mnie do tłumaczenia, co dziś w domu zrobiłam, jak oskarża, że "nic nie zrobiłaś bo w kuchni i łazience je**e bakteriami". Byłam naturalna, tłumaczyłam się, uspokajałam go. On walił pięścią w stół, płakał, ubliżał, mówił "trzeba było zrobić to skutecznie" i mówił to w kontekście mojej próby samobójczej.
Nagrywałam wiele rozmów, ale do sądu dałam tylko(albo aż) 6 nagrań. Jedno nagranie było z nocy wrześniowej czyli sześć miesięcy po rozstaniu. Chciał wrócić. Rozczarował się nią ( a raczej chciał powrotu, by mnie dobić sad ). Wypytywałam o wszystko i nagrywałam. Był pijany, miły, troskliwy, szczery (?) ( mam wątpliwości czy umie być szczery) Opowiedział ile czasu romans trwał, gdzie i ile razy uprawiali seks i teraz wie co stracił, że błam dobrą żoną a on jest świnia i przeprasza mnie za wszystko i prosi o wybaczenie. Wykorzystałam to i pytałam o awantury, które mi robił, o kłamstwa. Pytałam o wiele, o inne kobiety, o moją wierność i oddanie. Potwierdził słowami "miałeś chamie złoty róg", byłaś cudowna żoną, na która nie zasłużyłem.
Do sądu każde nagranie trzeba przelać na kartkę, słowo w słowo. Najważniejsze i istotne zdania, słowa podkreśla się ( sąd wtedy nie marnuje swojego czasu i czyta tylko to co podkreślone). Dostarcza się stenopis + płytkę z nagraniem ( z dyktafonu przegrywał mi chłopak, który nagrywa śluby, wesela) + dyktafon trzeba mieć przy sobie, by w razie czego dać do ekspertyzy (czy nie było fałszowania). Za dużo nagrań nie można pokazać, by sąd nie uznał tego za inwigilację.
Tak jak pisałam, ja dałam sześć płytek i stenopisów. Udowodniłam kochankę, awantury, ubliżanie i w jakiej wysokości płaci mi alimenty i w jakiej wysokości będzie już za chwilę płacił.
Małżonek nie odbierał z domu żadnej korespondencji a więc i powiadomień z sądu.
Pierwsza rozprawa trwała kilka minut. Sąd chciał aby jednak małżonek stawił się w sądzie. Zapytana zostałam czy mąż wie o rozwodzie. Wiedział, od kilku miesięcy mówiłam mu przecież, że chcę się rozwieść tongue. Na kolejnej przesłuchano mnie i świadków. Wyznaczono kolejny termin. Kiedy sędzia zobaczył, że jestem załamana, obiecał, że to będzie już ostatnia sprawa i była, i dostałam to, o co prosiłam w pozwie, a co do alimentów to sam mąż na nagraniach mówił, ile mi płaci teraz a o ile więcej płacić za chwilę już będzie. Załatwiłam karalucha smile ! Właściwie sam się załatwił big_smile ,  ja tylko dostarczyłam jego słowa do sądu. Bałam się, że jak będzie, to będzie chciał wykorzystać moją próbę samobójczą przeciwko mnie.....chociaż nie stwierdzono u mnie żadnej choroby psychicznej i w karcie pisze, "Początkowo o obniżonym nastroju i napędzie, płaczliwa, ujawniająca treści rezygnacyjne, podjętą próbę suicydalną tłumaczyła problemami osobistymi. W oddziale nie ujawniała żadnych objawów psychotycznych ani afektywnych. Pod wpływem leczenia uzyskano poprawę samopoczucia, lepsze rozumienie własnych stanów emocjonalnych i potrzeb " 
Pogoniłam drania w marcu, do sądu złożyłam pozew w sierpniu. Resztę dokumentów dostarczyłam wrzesień/październik. Odbyły się trzy sprawy. Rozwód dostałam w lutym, a uprawomocnił się w marcu smile smile smile .
Nagrywałam go od października 10 r. do dnia dzisiejszego big_smile big_smile big_smile

14 455

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
nitka-w napisał/a:

Witam!
Do tej pory myślałam że tylko ja kocham za bardzo,co strasznie mi ciąży. Mój mąż mnie kocha wiem o tym,a ja ciągle czyję się przez niego kochana za mało,niedoceniana i spychana na dalszy plan. Ja zrobiłabym dla niego wszystko a ona dla mnie-niewiele(ja tak myślę).Zamęczam go bezsensownymi kłótniami i pretensjami że za mało kocha,za mało się stara. Najgorsze jest to że wiem że to moja wina a próbuję w nim wzbudzić poczucie winy.Wywlekam jego błedy zamiast doceniać starania. jeśli czegoś w sobie nie zmienię moje małżeństwo się rozleci.

Jeśli czegoś w sobie nie zmienisz zawsze będziesz zgorzkniałą, niezadowoloną kobietą, która siebie nie lubi i nie kocha sad

14 456 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-12-18 13:27:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Magnolio, Anstawio
Dziewczyny kochane, dzięki za miłe, bardzo miłe słowa. Połechtałyście moje ego smile
Powiem nieskromnie, zmieniłam się i jestem szczęśliwa.
Nadrabiam błędy w wychowaniu.
Kocham dzieci bardzo, ale kocham je jeszcze mocniej, kiedy angażują się w życie domowe, rozmowy.
Mówię im często, "kocham Cię" i przytulam.
Ufają mi. Wiedzą, ze mogą zawsze na mnie liczyć.
Wiedzą, że jeśli odmawiam, to z ważnych powodów i po czasie przyznają mi rację.
Oni także cieszą się spokojem w domu i doceniają moje starania o przyszłość.
Tak, jestem fajną mamą smile Jestem też fajną koleżanką i kobietą smile....ale jeszcze siebie nie kocham sad

14 457 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-18 13:47:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Tak, jestem fajną mamą smile Jestem też fajną koleżanką i kobietą smile....ale jeszcze siebie nie kocham sad

No ale chyba troche lubisz?

*************************************************************************************
Pisalam juz o moim guru. Dziele sie z Wami tym razem z napisami po polsku. Z tego co wiem kazda tutaj przechodzila i moze jeszcze przechodzi depresje sad
https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=hlQAgV4wqHg

14 458

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Tak, jestem fajną mamą smile Jestem też fajną koleżanką i kobietą smile....ale jeszcze siebie nie kocham sad

No ale chyba troche lubisz?

*************************************************************************************
Pisalam juz o moim guru. Dziele sie z Wami tym razem z napisami po polsku.
https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=hlQAgV4wqHg

Jasne, że lubię. Libię i szanuję smile i cenię się za to, że siebie szanuję big_smile smile

14 459

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Magnolo ! nie ma napisów tam gdzie miały być, albo ja niedowidzę big_smile

14 460

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Kochana możesz nie mieć ochoty i siły. Świat nie zawali się jak obiadu nie będzie czy sprzątnięte.

Tak, swiat się nie zawali..., ale......., nie tak dawno nie musialam udawać, byłam chora, i co? I zbuntowana powiedziałam, że dziś sami robią kolację. I super, poszli spać bez kolacji..., jak są głodni, owszem - zjedzą sobie po cukierku czy ciastku, nie ma herbaty???. Woda w kranie jest...., idą na łatwiznę...., ja patrzeć na to nie mogę, ale nie było tak zawsze. Nie wiem co się z nimi stało. Ta malutka może dlatego, że dziewczynka, może dlatego, że mała (8) najwięcej pomaga, sprząta, pierze sobie jak jej powiem...., a chłopaki? Najstarszy - o nie ma skarpet? - to ubiorę wczorajsze!!!!!!!!!!!!!! No szok jakiś, jak ostatnio mi tak powiedział. I to nic, że się mu mówi, jak Ty w szkole będziesz musiał buty zdjąć i co wtedy???? Zero myślenia jakiegoś...... czy to przez ten wiek dorastania?????????

zofia282 napisał/a:

Nie upierzesz skarpetek dzieciakom to w podskokach będą prać same jak ostatnia para im zostanie. Pamiętaj dzieciaki celowo byle jak robią, żebyś zwolniła ich z tej roboty na zasadzie, jak tak masz robić, to nie rób wcale. Im właśnie o to chodzi, a jak mimo wszystko pochwalisz, zaskoczysz ich tym bardzo i pokażesz, że nie odpuścisz.
Silli, człowiek w życiu musi tylko jeść, wydalać i oddychać i więcej NIC NIE MUSI. CZy uważasz, że bez ciebie twoja rodzina zginie. CZy uważasz, że twoje synowe będą miały fajnych mężów, współtworzących dom. Tak postępując wychowujesz egoistów, którzy tylko biorą, nie umiejąc dawać. Dom to rodzina i cała rodzina pracuje na ten dom. Jeśli Ty musisz, to inni też, bo mieszkają pod tym samym dachem. Nie rób krzywdy swoim dzieciom

Jest dużo racji w tym co piszesz, u mnie chyba brakuje konsekwencji..., bo ja odpuszczam, a oni to wykorzystują. Wiem, że wychowanie to trudna sztuka, że dzieci często sami uczymy wygody, bo wydaje się nam, że zrobimy to szybciej, lepiej, bez bałaganu. A one robią się leniwe, i tylko zabawa oim w łowie, i żeby tylko jak najszybciej ogarnąć co mama mówi i do zabawy...

Dziękuję zofio, jesteś super kobietą, dziekuję za przypomnienie mądrości..... i powiem jeszcze, że dziś im oznajmię, że jak chcą swięta, to sami muszą mieć w nie baaaardzo duży wkład smile

14 461

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

witam! szukam odpowiedzi na dreczace mnie pytania-chociaz chyba ja znam.Opowiem Wam co mnie dreczy.Jestem w zwiazku 11 lat mamy dwoje dzieci jedno 9lat drugie 11 msc.Od poczatku to byl chory zwiazek,byl to chlopak zagmatwany w zyciu.Naduzywa narkotykow alkoholu i byl klamliwy,ale ja "matka Teresa"chcialam mu pomoc.I taki cel sobie postawilam zaczelam wyciagac go z gowna w ktorym tkwil po uszy ,zadluzylam sie biorac pozyczki na adwokatow ale to nic nie pomoglo bo nie stawial sie na sprawy-hihi.potem urodzilo sie dziecko poszedl do wiezienia -w tym czasie dowiedzialm sie ze mnie zdradzil-ale obiecywal poprawe-podobno to przezemnie.blagal zebym mu wybaczyla-wybaczylam .wyszedl z wiezienia i mialo byc pieknie-jak to mowil nie chce was stracic wynagrodze wam to wszystko-no wlasnie wynagradza!za czal pic -najpierw malo z czasem coraz wiecej itd.nigdy mnie nie uderzyl ale raz grozil mi nozem,wybaczyam.Ale pil dalej pol roku temu sie zaszyl,przez dwa msc bylo fajnie,ale...teraz zaczal znow sie narkotyzowac,nie chce sie przyznac ale ja wiem schudla strasznie nie spi po nocach-juz przez to przechodzilam.Tak strasznie go kocham boje sie co stanie sie ze mna i dziecmi jak go zostawie,nie mam gdzie isc nie mam zadnych dochodow-ale mam juz tego dosc i chce to skonczyc!

14 462

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sylwetka805, współczuję.
Z czego utrzymujesz teraz swoją rodzinę?

14 463

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

narazie to on nas utrzymuje!To jest najwiekszy problem,bo gdyby nie to juz dawno bym to skonczyla

14 464

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj sylwetka805
Piszesz, że nie masz gdzie pójść - przecież są domy pomocy, domy samotnej matki, rozejrzyj się po okolicy, popytaj w opiece społecznej.

14 465

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jestem tchorzem!!!!

14 466

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wyciaganie go z klopotow to byl moj cel zyciowy ale mam dzieci i musze sie nimi zajac bo wiem ze one na tym traca.Chyba musze zglosic sie do jakiejs poradni,obawiam sie ze sama sobie nie pomoge zbyt dlugo i intensywnie w tym tkwie!

14 467

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sylwetka805 napisał/a:

Jestem tchorzem!!!!

Nie,nie jesteś!!!
Wzięłaś kredyt żeby pomóc narkomanowi, sama wychowujesz dwójkę dzieci i do tego wspierasz narkomana, przeżyłaś wiele, nadal żyjesz, funkcjonujesz. Nie, nie jesteś tchurzem. Jesteś SILNĄ KOBIETĄ. Jeszcze o tym nie wiesz, ja już to wiem.

14 468

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziwne jest moje zachowanie bo pamietam jak 10 lat temu glosilam wszem i wobec ze nigdy nie pozwole sobie na taki chory zwiazek

14 469

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sylwetka805 napisał/a:

Wyciaganie go z klopotow to byl moj cel zyciowy ale mam dzieci i musze sie nimi zajac bo wiem ze one na tym traca.Chyba musze zglosic sie do jakiejs poradni,obawiam sie ze sama sobie nie pomoge zbyt dlugo i intensywnie w tym tkwie!

Dobry pomysł z tą poradnią. To Ty potrzebujesz pomocy, Ty i Twoje dzieci. Narkomanowi nie pomożesz. Postaw sobie inny cel życiowy!!! (Jakbym siebie słyszała)

14 470

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sylwetka805 napisał/a:

Dziwne jest moje zachowanie bo pamietam jak 10 lat temu glosilam wszem i wobec ze nigdy nie pozwole sobie na taki chory zwiazek

Znam to z doświadczenia.
A Twoi rodzice,  rodzina,nie mogą Ci pomóc?

14 471

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sylwetka805 napisał/a:

Jestem tchorzem!!!!

NIE JESTEŚ. Nie myśl o sobie w ten sposób. Jesteś silną kobietą. Czekałaś na niego, byłaś sama z dziećmi. Kiedyś miałaś cel - pomóc jemu. Teraz możesz mieć inny - dzieci. Na tym się skup. One Ciebie potrzebuja bardziej niż on!

14 472

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
sylwetka805 napisał/a:

Dziwne jest moje zachowanie bo pamietam jak 10 lat temu glosilam wszem i wobec ze nigdy nie pozwole sobie na taki chory zwiazek

Znam to z doświadczenia.

Nie tylko Ty smile

14 473

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Silly Hopes napisał/a:

Tak, swiat się nie zawali..., ale......., nie tak dawno nie musialam udawać, byłam chora, i co? I zbuntowana powiedziałam, że dziś sami robią kolację. I super, poszli spać bez kolacji..., jak są głodni, owszem - zjedzą sobie po cukierku czy ciastku, nie ma herbaty???. Woda w kranie jest...., idą na łatwiznę...., ja patrzeć na to nie mogę, ale nie było tak zawsze. Nie wiem co się z nimi stało. Ta malutka może dlatego, że dziewczynka, może dlatego, że mała (8) najwięcej pomaga, sprząta, pierze sobie jak jej powiem...., a chłopaki? Najstarszy - o nie ma skarpet? - to ubiorę wczorajsze!!!!!!!!!!!!!! No szok jakiś, jak ostatnio mi tak powiedział. I to nic, że się mu mówi, jak Ty w szkole będziesz musiał buty zdjąć i co wtedy???? Zero myślenia jakiegoś...... czy to przez ten wiek dorastania?????????

Nie zwalajmy na zły dzień, na wiek dorastania, wiek buntu. To są nasze błędy, nie ich. Tak wychowałyśmy i tak mamy i teraz MY musimy naprawić to co zachrzaniłyśmy.
Ok. byłaś chora, ale dlaczego zbuntowana ? Ty masz być łagodna! bo agresja wywołuje agresje. Ty masz być łagodna i zbiedzona i mówić "nie mam siły, ale gdym miała, to zrobiłabym każdemu to co lubi. Niestety nie dam rady i dzisiaj wy mnie zastępujecie w kuchni i przygotowujecie sobie i mnie pyszne kanapki" - jestem pewna, że to zadziałałoby smile.
Patrz na to spokojnie kochana. Może im po miesiącu herbata zapachnie. Teraz nie pachnie i pić jej NIE MUSZĄ. Daj im trochę wolności i zatęsknienia za dobrym. Twój syn chce założyć wczorajsze skarpety...i niech zakłada. Jak koledzy(koleżanki) zwrócą mu uwagę to do końca życia pamiętać będzie o zakładaniu tych czystych.
Mój 24 latek zapytał mnie któregoś dnia o majtki, czy nie wiem gdzie są jego majtki. Ze zdziwieniem spojrzałam i spokojnie zapytałam a ty wiesz gdzie są moje. Na tym skończył się temat naszych majtek big_smile. Już nigdy więcej nie zapytał i pewnie teraz już sam o nie dba (zapewne nie miał czystych).
My kkzb wszystkich musimy uszczęśliwiać zapominając o swoich pragnieniach. Angażujemy się nadmiernie a potem narzekamy, że za dużo mamy na głowie, że nikt nie docenia.


Silli Hopes napisał/a:

Jest dużo racji w tym co piszesz, u mnie chyba brakuje konsekwencji..., bo ja odpuszczam, a oni to wykorzystują. Wiem, że wychowanie to trudna sztuka, że dzieci często sami uczymy wygody, bo wydaje się nam, że zrobimy to szybciej, lepiej, bez bałaganu. A one robią się leniwe, i tylko zabawa oim w łowie, i żeby tylko jak najszybciej ogarnąć co mama mówi i do zabawy...

Dziękuję zofio, jesteś super kobietą, dziekuję za przypomnienie mądrości..... i powiem jeszcze, że dziś im oznajmię, że jak chcą swięta, to sami muszą mieć w nie baaaardzo duży wkład smile

Nie strasz ich ! owszem w domu są obowiązki ale mają one być miłe i na pewno nie za karę. Niestety musisz nauczyć się manipulować nimi. Możesz np. powiedzieć Staś odkurza dywany, Krzyś zbiera kurze z mebli a Gosia zmywa naczynia (i nie możesz jej dać do zmywania caaaałej sterty naczyń, bo przestraszysz ją). Robota będzie skończona to idziemy do sklepu po słodkości. Po zakończonej pracy SPRAWDZASZ CO DZIECI ZROBIŁY I CHWALISZ I DZIĘKUJESZ(np. mówisz, że dumna z nich jesteś) i zadowolona rodzina idzie po łakocie do sklepu. Jedno z dzieci nawali, nie karcisz go, ale mówisz spokojnie, że zawiódł cię, że słowa nie dotrzymał i jest ci przykro. To dziecko po łakocie nie idzie i ich nie dostaje.
Mówić o uczuciach trzeba często, o tych dobrych i złych. Trzeba też zauważać starania dziecka i chwalić je.
Jeszcze raz polecę książkę "jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci nam mówiły" i kolejna tych samych autorek "Rodzeństwo bez rywalizacji"
Słowo konsekwencja kojarzy się nam z zawziętością. Tak, trzeba być konsekwentnym czyli jak mówimy, nie pójdziesz z kolegami do kina to odpuścić nie możemy. Musimy jednak pokazać, że nam jest przykro z tego powodu i mówić o tym.
Poczytaj te książki. Wiele z nich wniosków wyciągniesz. Przeczytaj obydwie smile

14 474

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Masz rację Zofia, SPOKÓJ, potrzebny mi spokój, mój wewnetrzny...., najpierw muszę popracować nad sobą smile

14 475

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Magnolo ! nie ma napisów tam gdzie miały być, albo ja niedowidzę big_smile

Sa Zofiu smile Jezeli nie to zaktualizuj sobie flesza i wlacz CC, ew.? kliknij w "interaktywna lista dialogowa" ponizej filmu smile

14 476

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Tutaj wszystkie okna są ogromne i mało kto ma firanki. Można oglądać fajne wnętrza domów. Uwielbiam big_smile

No widzisz wystarczy wyjsc z domu smile. Dlatego tak wazny jest kontakt z innym swiatem, nie tylko naszym w naszej glowie!!!!!
Ktos mial racje, ze stwierdzil, ze podroze ksztalca. Chcby nawet podroz do 30 min. oddalonego miasta big_smile

MAGNOLIO KOCHAM CIĘ ZA TEN POST smile
Żyjemy światem, który ułożyłyśmy sobie w głowie !! Męczymy się, narzekamy, płaczemy, ale nie otwieramy się na inny świat. Nie dostrzegamy go a jeśli nawet to wydaje się on nam taki inny i niefajny. Same sobie wmówiłyśmy, że damy radę wszystko zmienić. Nie udaje się i zastanawiamy, jak jeszcze się wygiąć aby zmienić dzieci, męża. Gnaty przy tym łamiemy,ale nie otworzymy się na nowe. Dla nas nowe to beee. W tym nowym jesteśmy spokojne, zrelaksowane, obojętne na wiele. W tym nowym nikogo zmieniać nie musimy poza sobą, a my ? a my przecież ok. jesteśmy, uczynne, współczujące, troskliwe, zapobiegliwe, wybaczalskie........czy nie jest tak kobietki ?

Yes, podróże kształcą smile

Anstawio kocham zaglądać do domów przez okna big_smile Wystrój, nastrój ....ja też uwielbiam big_smile
W Islandii również w ogromnych oknach nie było firanek i zasłon. Zauroczona byłam ich przyozdabianiem wnętrz  i okien.
W pamięci utkwiło mi jedno okno z  białymi podwieszonymi zasłonami, smukłą białą lampką i białą figurką - cudo !

14 477 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-12-18 16:36:38)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Magnolo ! nie ma napisów tam gdzie miały być, albo ja niedowidzę big_smile

Sa Zofiu smile Jezeli nie to zaktualizuj sobie flesza i wlacz CC, ew.? kliknij w "interaktywna lista dialogowa" ponizej filmu smile

flesz yikes , CC yikes, interaktywna lista dialogowa yikes
Magnolio w jakim języku do mnie mówisz  ? big_smile

14 478 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-18 16:51:27)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sylwetka805 napisał/a:

Wyciaganie go z klopotow to byl moj cel zyciowy ale mam dzieci i musze sie nimi zajac bo wiem ze one na tym traca.Chyba musze zglosic sie do jakiejs poradni,obawiam sie ze sama sobie nie pomoge zbyt dlugo i intensywnie w tym tkwie!

Kochana "Wyciaganie go z klopotow to byl moj cel zyciowy". Jak juz masz takie bogate doswiadczenie w wyciaganiu kogos z klopotow to co stoi na przeszkodzie wyciagnac sie "sama dla siebie" z klopotow smile
Przecieciez jest tyle ludzi, ktorzy chca pomoc smile. Uwiez mi nie jestes sama. Nie wstydz sie mowic i prosic o pomoc !!!! Pomysl sobie tylko, co bys poradzila kobiecie, ktora bylyby w takiej samej sytuacji jak Ty?
Nie wiem skad jestes ale poszukaj moze najpierw w internecie grupy wsparcia dla rodzin alkoholikow  Al-anon, narkomanow. Tam beda takie same osoby jak Ty. Bedzie Ci razniej. Nie boj i nie wtydz sie!!!
Kochana osob z problemami jest wiecej niz myslisz sad sad sad

14 479

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Magnolo ! nie ma napisów tam gdzie miały być, albo ja niedowidzę big_smile

Sa Zofiu smile Jezeli nie to zaktualizuj sobie flesza i wlacz CC, ew.? kliknij w "interaktywna lista dialogowa" ponizej filmu smile

flesz yikes , CC yikes, interaktywna lista dialogowa yikes
Magnolio w jakim języku do mnie mówisz  ? big_smile

Ok. Powoli. Z prawej strony pod filmem jest taki bialy znaczek (pierwszy od lewej- wyglada jak "ksiazka" zaraz za gwiazdka smile ) to jest chyba po polsku lista dialogowa. Jak klikniesz na ten znaczek to wyswietli Ci sie lista i tam znajdziesz polskie napisy smile
A u innych dziewczyn dziala?
https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=hlQAgV4wqHg

14 480 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-12-18 17:48:21)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny,ja mam lipę. On nawet po rozwodzie się nie wymelduje. Jest wulgaryzm!!!
Nie wiem czy sobie poradzę. Dopóki się nie przeprowadzę,po rozwodzie,nie uwolnię się od niego.
Trójkąt Karpmana,tyle mogę teraz powiedzieć.
Jestem załamana.

14 481 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-12-18 17:48:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Dziewczyny,ja mam lipę. On nawet po rozwodzie się nie wymelduje. Jest wulgaryzm!!!
Nie wiem czy sobie poradzę. Dopóki się nie przeprowadzę,po rozwodzie,nie uwolnię się od niego.
Trójkąt Karpmana,tyle mogę teraz powiedzieć.
Jestem załamana.

Ok Aniu napisz wszystko po kolei. Bo ja nie rozumiem sad

14 482

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Sa Zofiu smile Jezeli nie to zaktualizuj sobie flesza i wlacz CC, ew.? kliknij w "interaktywna lista dialogowa" ponizej filmu smile

flesz yikes , CC yikes, interaktywna lista dialogowa yikes
Magnolio w jakim języku do mnie mówisz  ? big_smile

Ok. Powoli. Z prawej strony pod filmem jest taki bialy znaczek (pierwszy od lewej- wyglada jak "ksiazka" zaraz za gwiazdka smile ) to jest chyba po polsku lista dialogowa. Jak klikniesz na ten znaczek to wyswietli Ci sie lista i tam znajdziesz polskie napisy smile
A u innych dziewczyn dziala?
https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=hlQAgV4wqHg

Dzięki, dzięki , dzięki.
Umiem !!!  lol  Już umiem ! lol

14 483 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-12-18 17:49:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Dziewczyny,ja mam lipę. On nawet po rozwodzie się nie wymelduje. Jest wulgaryzm!!!
Nie wiem czy sobie poradzę. Dopóki się nie przeprowadzę,po rozwodzie,nie uwolnię się od niego.
Trójkąt Karpmana,tyle mogę teraz powiedzieć.
Jestem załamana.

Spokojnie ! Z każdej sytuacji jest wyście.

Wspólnie pomyślimy co możesz. Damy radę!  Dasz radę Aniu !

Napisz spokojnie o co chodzi.

14 484

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
sylwetka805 napisał/a:

Jestem tchorzem!!!!

A to cytat z ksiazki "Kobiety, które kochają za bardzo" - Norwood, Robin  - mam jak ktos chce to prosze sie zglaszac smile
Nasz strach sad sad sad
"Właśnie strach przed zmianą, a nie strach przed cierpieniem. Cierpienie bowiem jest nam w rozmaitych formach i odcieniach bardzo dobrze znane i nie odstąpi nas, jeżeli nie zdecydujemy się na przemianę. Powstrzymuje więc nas strach przed nieznanym.
Najlepszym sposobem, jaki znam na zwalczenie strachu, jest połączenie się z tymi, które
chcą iść tą samą drogą, i ?zwarcie szeregów""

14 485 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-12-18 17:49:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Dziewczyny,ja mam lipę. On nawet po rozwodzie się nie wymelduje. Jest wulgaryzm!!!
Nie wiem czy sobie poradzę. Dopóki się nie przeprowadzę,po rozwodzie,nie uwolnię się od niego.
Trójkąt Karpmana,tyle mogę teraz powiedzieć.
Jestem załamana.

Ok Aniu napisz wszystko po kolei. Bo ja nie rozumiem sad

Opiszę wszystko wieczorem.Sporo tego a na tel nie da się tyle pisać.
Nie mogę znaleźć nikogo,kto rozwodził się w Holandii.
Nie ważne czy mamy rozwód,czy nie.On tu jest zameldowany, mieszka gdzie indziej a ja muszę płacić. Chyba zacznę szerzej uśmiechać się do sąsiadów.

14 486 Ostatnio edytowany przez nitka-w (2012-12-18 22:51:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

magnolia73 bardzo proszę o książkę,czytałam posty od początku i wiem że nie tylko ja mam taki problem.Fajne jesteście!

14 487 Ostatnio edytowany przez nitka-w (2012-12-18 18:04:00)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawia może na niedziela.pl coś znajdziesz na ten temat.

Zofio doskonale wiem o tym,tylko nie wiem co i jak mam w sobie zmienić.

14 488

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
nitka-w napisał/a:

Anstawia może na niedziela.pl coś znajdziesz na ten temat.

Zofio doskonale wiem o tym,tylko nie wiem co i jak mam w sobie zmienić.

Czytaj i wyciągaj wnioski.
Powoli, to samo przyjdzie smile.
Jeśli naprawdę chcesz zmian, one nadejdą.
Ucz się, czytaj i pisz  smile

14 489 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-18 20:10:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
nitka-w napisał/a:

magnolia73 bardzo proszę o książkę,czytałam posty od początku i wiem że nie tylko ja mam taki problem.Fajne jesteście!

Nitka wyslane smile Edytuj swoj post i wykasuj email. Po co ma sie dostac w nieodpowiednie rece sad

14 490 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-12-18 21:01:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cóż mogę wam napisać? Gdy napiszę, że rozmawiałam z karaluchem usłyszę: Z karaluchami się nie rozmawia.
Wylałam tonę łez dzisiaj.
Byłam w biurze,z którego wynajmujemy mieszkanie (socjalne). Żeby mieszkanie było tylko na moje nazwisko, po pierwsze musi być rozwód, po drugie mój mąż musi być zameldowany pod innym adresem. Rozumiem. Dzięki temu, nikt nikogo na bruk nie wyrzuci. Prawo.
Ale karaluch mi napisał, że on nie ma się gdzie zameldować. I śmieje się ze mnie,że mogłam pomyśleć zanim go wyrzuciłam. Że traktuję go jak psa, Milę (Mila to nasz pies, który został w PL z moimi rodzicami. Zawsze mi ją wypomina) Napisała,że myślę tylko o sobie, że on nikomu warunków nie stawia, bo nie uważa się za ideała (to a propo mojej "perfekcji" - wypomina mi zawsze) Sprowokował mnie.
Pisałam,że jak w trójkącie Karpmana. Bo chciałam ugody. Ale jego sms są najpierw miłe, a potem obraca wszystko przeciwko mnie. Na końcu napisał,że nie daję mu szansy się zmienić! A on by się zmienił. A w końcu, że podpisze wszystkie papiery rozwodowe.

Problem jest taki,że adwokat kosztuje w zależności od naszych wspólnych dochodów. Czyli drogo. Ale tyle co dwa razy przelot samolotem tam i spowrotem do PL plus koszty rozwodu w PL (o ile byłaby tylko 1 rozprawa).
Druga sprawa, że ja po rozwodzie muszę czekać znowu kilka lat, żeby dostać takie mieszkanie socjalne (tanie i normalne). Teraz o nie się nie mogę starać, bo mam męża. Mąż mi nie daje na opłaty, bo go wyrzuciłam.
Cóz. Życie.

Przyszła mi jeszcze na myśl opcja,że może za te kilka lat, to ja sobie kupię już mieszkanie? ...

14 491

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Nagrałam z nim kilka rozmów a propos kochanki. Nagrałam jego zaprzeczanie, obrażanie mnie, oskarżanie. Kiedy podjęłam decyzję o odebraniu sobie życia, skasowałam wszystko (jedno nagranie jakimś cudem ocalało). Po powrocie ze szpitala powiedziałam, że nie chcę już z nim być. Zero reakcji.....nic nie powiedział, jedynie mina mu zrzedła. Po kilku minutach zachowywał się jakby nic się nie stało. Przeraziła mnie jego reakcja. Spodziewałam się, że powie ok. masz rację, nie ma sensu dłużej tego ciągnąć. Brałam też pod uwagę jego słowa, ależ kochany misiaczku, nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.....a on udał, że nic nie słyszał. Poczułam, że ma jakiś plan i realizuje go, a ja jestem główną bohaterką tego planu. Tak więc postanowiłam sprawdzić co mój mąż planuje mi zrobić ( tak to odczuwałam). Nie pił, był też spokojny. Czułam, że romans trwa a on tylko zabiega o moje wyciszenie. Zachowywał się dziwnie, ale nie umiem powiedzieć na czym polegało to "dziwnie". pił się po miesiącu od mojego wyjścia ze szpitala. Zrobił mi niezłą jazdę. Był zły, agresywny. Nagrywałam. Nagrałam jak mi wypomina utrzymanie, jak rozlicza ze wszystkiego, jak przymusza mnie do tłumaczenia, co dziś w domu zrobiłam, jak oskarża, że "nic nie zrobiłaś bo w kuchni i łazience je**e bakteriami". Byłam naturalna, tłumaczyłam się, uspokajałam go. On walił pięścią w stół, płakał, ubliżał, mówił "trzeba było zrobić to skutecznie" i mówił to w kontekście mojej próby samobójczej.
Nagrywałam wiele rozmów, ale do sądu dałam tylko(albo aż) 6 nagrań. Jedno nagranie było z nocy wrześniowej czyli sześć miesięcy po rozstaniu. Chciał wrócić. Rozczarował się nią ( a raczej chciał powrotu, by mnie dobić sad ). Wypytywałam o wszystko i nagrywałam. Był pijany, miły, troskliwy, szczery (?) ( mam wątpliwości czy umie być szczery) Opowiedział ile czasu romans trwał, gdzie i ile razy uprawiali seks i teraz wie co stracił, że błam dobrą żoną a on jest świnia i przeprasza mnie za wszystko i prosi o wybaczenie. Wykorzystałam to i pytałam o awantury, które mi robił, o kłamstwa. Pytałam o wiele, o inne kobiety, o moją wierność i oddanie. Potwierdził słowami "miałeś chamie złoty róg", byłaś cudowna żoną, na która nie zasłużyłem.
Do sądu każde nagranie trzeba przelać na kartkę, słowo w słowo. Najważniejsze i istotne zdania, słowa podkreśla się ( sąd wtedy nie marnuje swojego czasu i czyta tylko to co podkreślone). Dostarcza się stenopis + płytkę z nagraniem ( z dyktafonu przegrywał mi chłopak, który nagrywa śluby, wesela) + dyktafon trzeba mieć przy sobie, by w razie czego dać do ekspertyzy (czy nie było fałszowania). Za dużo nagrań nie można pokazać, by sąd nie uznał tego za inwigilację.
Tak jak pisałam, ja dałam sześć płytek i stenopisów. Udowodniłam kochankę, awantury, ubliżanie i w jakiej wysokości płaci mi alimenty i w jakiej wysokości będzie już za chwilę płacił.
Małżonek nie odbierał z domu żadnej korespondencji a więc i powiadomień z sądu.
Pierwsza rozprawa trwała kilka minut. Sąd chciał aby jednak małżonek stawił się w sądzie. Zapytana zostałam czy mąż wie o rozwodzie. Wiedział, od kilku miesięcy mówiłam mu przecież, że chcę się rozwieść tongue. Na kolejnej przesłuchano mnie i świadków. Wyznaczono kolejny termin. Kiedy sędzia zobaczył, że jestem załamana, obiecał, że to będzie już ostatnia sprawa i była, i dostałam to, o co prosiłam w pozwie, a co do alimentów to sam mąż na nagraniach mówił, ile mi płaci teraz a o ile więcej płacić za chwilę już będzie. Załatwiłam karalucha smile ! Właściwie sam się załatwił big_smile ,  ja tylko dostarczyłam jego słowa do sądu. Bałam się, że jak będzie, to będzie chciał wykorzystać moją próbę samobójczą przeciwko mnie.....chociaż nie stwierdzono u mnie żadnej choroby psychicznej i w karcie pisze, "Początkowo o obniżonym nastroju i napędzie, płaczliwa, ujawniająca treści rezygnacyjne, podjętą próbę suicydalną tłumaczyła problemami osobistymi. W oddziale nie ujawniała żadnych objawów psychotycznych ani afektywnych. Pod wpływem leczenia uzyskano poprawę samopoczucia, lepsze rozumienie własnych stanów emocjonalnych i potrzeb " 
Pogoniłam drania w marcu, do sądu złożyłam pozew w sierpniu. Resztę dokumentów dostarczyłam wrzesień/październik. Odbyły się trzy sprawy. Rozwód dostałam w lutym, a uprawomocnił się w marcu smile smile smile .
Nagrywałam go od października 10 r. do dnia dzisiejszego big_smile big_smile big_smile

Zofiu !!!

Co byśmy bez Ciebie kobieto zrobiły...?
Jesteś super babką. Bardzo Cię podziwiam- i jak widać nie tylko ja!!!
Bardzo Ci dziękuję za przybliżenie  i wyjaśnienie tematu nagrań!!!
Jesteś cudowna!!!

14 492

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie tylko Anstawia ma dzień łez:(. Ja się dziś dowiedziałam, że jestem "chora psychicznie" i do tego "pasożyt". Cholera....!!!!!. Dlaczego ja taka głupia jestem, po co się tym ciągle przejmuję...., mam ochotę uciec jak najdalej.....,

14 493 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-18 23:35:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Cóż mogę wam napisać? Gdy napiszę, że rozmawiałam z karaluchem usłyszę: Z karaluchami się nie rozmawia.

No bo nie rozmawia!!!!!!!!!!!! Czyzby Ciebie obowiazywaly inne reguly? Sluchaj sie bardziej doswiadczonych smile  Efekt bedzie zawsze taki, ze

Anstawia napisał/a:

Wylałam tonę łez dzisiaj.

Ok teraz wiesz jak sprawy stoja. Czyli normalna procedura.

Anstawia napisał/a:

Byłam w biurze,z którego wynajmujemy mieszkanie (socjalne). Żeby mieszkanie było tylko na moje nazwisko, po pierwsze musi być rozwód, po drugie mój mąż musi być zameldowany pod innym adresem. Rozumiem. Dzięki temu, nikt nikogo na bruk nie wyrzuci. Prawo.

Czyli kochana trzeba sie rozwiesc !!! Wiem, ze nie chcialas ale czym szybciej sie uporasz z rozwodem tym lepiej dla Ciebie smile

Anstawia napisał/a:

Ale karaluch mi napisał, że on nie ma się gdzie zameldować. I śmieje się ze mnie,że mogłam pomyśleć zanim go wyrzuciłam. Że traktuję go jak psa, Milę (Mila to nasz pies, który został w PL z moimi rodzicami. Zawsze mi ją wypomina) Napisała,że myślę tylko o sobie, że on nikomu warunków nie stawia, bo nie uważa się za ideała (to a propo mojej "perfekcji" - wypomina mi zawsze) Sprowokował mnie.

A to Ci dopiero cos nowego powiedzial big_smile. I co wierzysz w to? Tak sie koncza rozmowy z karaluchem- czujesz sie pomimo swojej wiedzy winna. On to taki biedny mis. Cpun skonczony z przejaranym mozgiem!!!
Czy to naprawde jest patrner do rozmowy??????

Anstawia napisał/a:

Pisałam,że jak w trójkącie Karpmana. Bo chciałam ugody. Ale jego sms są najpierw miłe, a potem obraca wszystko przeciwko mnie. Na końcu napisał,że nie daję mu szansy się zmienić! A on by się zmienił. A w końcu, że podpisze wszystkie papiery rozwodowe.

A ja mowie za Mr.Julianem, ze karaluch zatrzymal sie na rozmoju 6-cio latka. No bo on to  jak dziecko, na poczatku mile a potem to jezyk wystawia i mowi, ze "Glupia Ania" tongue tongue tongue
Niech Ci podpisuje jak najszybciej wszystkie papiery rozwodowe, a musi? Zofia wie lepiej czy musi podpisywac.

Anstawia napisał/a:

Problem jest taki,że adwokat kosztuje w zależności od naszych wspólnych dochodów. Czyli drogo. Ale tyle co dwa razy przelot samolotem tam i spowrotem do PL plus koszty rozwodu w PL (o ile byłaby tylko 1 rozprawa).

To jest inwestycja w Twoja przyszlosc!!!! Pozbedziesz sie robactwa a w Polsce sie "odkazisz" w jakims spa smile smile smile

Anstawia napisał/a:

Druga sprawa, że ja po rozwodzie muszę czekać znowu kilka lat, żeby dostać takie mieszkanie socjalne (tanie i normalne). Teraz o nie się nie mogę starać, bo mam męża. Mąż mi nie daje na opłaty, bo go wyrzuciłam.

A moze to wcale nie jest takie zle? Ja tez nie chcialam zrezygnowac z mojego starego mieszkania. Bylo za duze (85 mq), za drogie (1000 ?) i wszystko w tym mieszkaniu przypominalo mi karalucha sad sad sad.
Wpadlam przez to mieszkanie w dlugi!!!
A pamietam jak dzis, jak w nocy w listopadzie w spodniach od pizamy nioslam wypowiedzenie, bo chcialam miec ten problem z glowy. Boze jaka ja  wtedy czulam ulge big_smile. I nie mialam innego mieszkania na oku. Nie mieszkam teraz pod mostem. Mam male mieszkanko bez karaluchow i wspomnien o nich tongue.
Wiesz Aniu czasami nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo !!!!

Anstawia napisał/a:

Cóz. Życie.

No wlasnie zycie smile Nie wiadomo jakie niespodzianki nam moze przyniesc.
A moze i takie..

Anstawia napisał/a:

może za te kilka lat, to ja sobie kupię już mieszkanie? ...

Szklanka z woda jest albo do polowy pusta albo do polowy pelna tongue

Kochana Aniu specjalnie dla Ciebie smile
https://www.youtube.com/watch?v=37yAJUDaNDk

14 494 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-18 23:11:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Silly Hopes napisał/a:

Ja się dziś dowiedziałam, że jestem "chora psychicznie" i do tego "pasożyt".

A ja Ci powiem tak: Kto sie tak przezywa ten sie sam tak nazywa tongue tongue tongue
No chyba nie uwierzylas? Czytasz ksiazki to wiesz w co masz wierzyc!!!

Silly Hopes napisał/a:

Cholera....!!!!!. Dlaczego ja taka głupia jestem, po co się tym ciągle przejmuję...., mam ochotę uciec jak najdalej.....,

No bo masz uczucia a mieszkasz z karaluchem i Cie truje sad Glupia nie jestes, bo szukasz pomocy. Przejmowac sie nie bedziesz jak wywalisz go ze swojego zycia, przeczytasz mnostwo ksiazek, pochodzisz do psychologa i przeplaczesz swoje!!!!
Masz ochote uciec? To uciekaj..."Z toksycznego związku nie da się WYJŚĆ. Z toksycznego związku się UCIEKA. Cała filozofia polega na tym, żeby uciekać DO PRZODU."

14 495 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-12-18 23:25:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Magnolio, jak patrzę na te cyferki, które widnieją przy kosztach adwokata, to  moje długi przy tej kwocie to pikuś. Skąd ja mam tyle pieniędzy wziąć? Tragedia.

Posty [ 14 431 do 14 495 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 221 222 223 224 225 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026