zofia282]Witaj skorpionica
Super, że szukasz pomocy. Super, że korzystasz z poradni.
Ja tak jak i Ty jestem po nieudanej próbie samobójczej.
Ja też miałam dość męża i nie widziałam innej drogi ucieczki.
Hotel, leki, szpital....powrót do niego już nie był możliwy.
Już wiedziałam, że nie kocham go, już wiedziałam, że jego zachowanie to przemoc psychiczna.
JA tak jak Ty, byłam kurą domową i tak jak Ty słyszałam od męża, że nic mi się nie należy - bzdura !
Należy Ci się połowa majątku - jeśli nie macie rozdzielności majątkowej.
Jego wkład w małżeństwo to pieniądze, Twój to praca na rzecz jego i domu.
Jeśli miał uprasowaną koszulę, podany obiad to właśnie jest to Twój wkład, Twoja praca.
Uciekłam z małżeństwa.
Udowodniłam draniowi przemoc psychiczną w Sądzie.
Dostałam rozwód z jego winy i wysokie alimenty (na siebie i syna)
Sąd bez targowania, dał mi wszystko o co prosiłam w pozwie.
Wygrałam z draniem. "Wyleczyłam się" z niego.
Już mi nie straszny.
Już się go nie boję.
Już nie ma nade mną władzy.
Podnosiłam się długo, ale udało się
Jestem wolnym człowiekiem 
Okaleczonym, ale wolnym.
Można uciec od przemocowca. Można budować własne, pozbawione huśtawek emocjonalnych życie.
Można odpowiedzieć sobie na pytania, można też sobie wybaczyć. 
Dzięki za wsparcie!
Rozdzielności majątkowej nie mamy. To,że połowa majątku jest moja to ja już wiem ,ale on nie.
Latem mieliśmy wyjechać na urlop, niestety ,,mężuś" znowu pogruchotał nogę, znowu operacja i całe wakacje siedział w domu-wrrr. Urlop przełożyliśmy na wrzesień- ja z niego zrezygnowałam by móc opiekować się mamą. Po jej śmierci chciałam gdzieś wyjechać -odpocząć psychicznie, ale nie T. tylko mnie poinformował mnie ,że w styczniu jedzie z kumplem na 3-tygodniową wycieczkę gdzieś do Azji,Singapur, Marsylia-gdzie jeszcze nie wiem, ale na pewno nie ma tam cywilizacji- busz. Byłam zawiedziona miałam nadzieję ,że to ja odpocznę. Teraz nawet się cieszę- będę miała luz, nikt mi nie będzie gderał i rozliczał z czasu- nie będę miała z nim kontaktu przez 3 tyg!! Na pewno ten czas wykorzystam na spotkanie z prawnikiem-chcę się więcej dowiedzieć co zrobić ,żeby sąd orzekł rozpad małżeństwa z jego winy.
Pójdę do Urzędu Pracy-może skierują mnie na jakieś kursy,a jak nie to poszukam czegoś na własną rękę, rozglądnę się za pracą. 3 tygodnie -ja z dziećmi- fajna dla mnie próba!!
Zofiu ,a czy Ty pracujesz?
Bo tak szczerze to boję się pracy,że czasowo nie wyrobie. Z najstarszym synem mam problemy(11lat), 2 razy w tygodniu ma zajęcia dodatkowe w mieście- jednorazowo schodzi ok 2 godz teraz dojdzie jeszcze jego psycholog( ma problemy emocjonalne) i praca z nim w domu, a jeszcze jest młodsza dwójka i moja terapia, a jeszcze pranie sprzątanie ,gotowanie-hmm doba powinna mieć 48 godz.
Hmmm jak to robicie,że cytowany tekst macie w ramce?- nie bardzo znam się na kompie!!!