Zofia
Sama wiesz, że zachowanie "ich" nie wynika zbyt często z jakichkolwiek uczuć. Robią coś, bo akurat tak im się wydaje. Akurat jechał, był w drodze i dlatego nie spotkaliście się w połowie drogi. W tym nie było nic z przemyśleń jakichkolwiek. Było mu smutno, bo głupio, że dzwoni a nie wchodzi. Bo to jakieś dziwne uczucie... Nie chciał sprawdzać, chciał tylko szybko i po drodze podrzucić pieniądze. Nie doszukuj się. Bo Ciebie to skrzywdzi. Bo realia nie będą takie, jak myśli, które gdzieś się błąkają.Ja się właśnie takich sytuacji w przyszłości obawiam. Odczuć matki widzącej co dzieje się z dziećmi. Wszelkich moich odczuć.
Nie jedna, nie dwie łzy przede mną, uświadomiłyście to mi i Wy i uwiadomiono na innych wątkach. Nawet jeszcze się nie domyślam ćwierci tego, co w tym aspekcie przede mną.Nie wiem, czy się domyślam, żco oznacza "niemożliwe", ale pamiętaj - Twoje dzieci powinny mieć kontakt i lgnąć do ludzi którzy czują emocje, chcą je czuć i umieją je okazywać
Będą szczęśliwe
W zachowaniu mojego eksa jest pełno uczuć. Niestety to tylko teatr na potrzeby tylko jemu znane. Wszystko co robi jest po coś. Najczęściej po to, by widzieć zachwyt w oczach innych lub dla pozyskania pieniędzy. Tym się dowartościowuje, jest mu to potrzebne do życia. Przyjazd jego był celowy jestem tego pewna. W sumie nic się nie stało i nie zajmuję sobie już dzisiaj tym głowy. Jestem skupiona na sobie, dzieciach, naszym bezpieczeństwie i zabezpieczaniu przyszłości. Zabezpieczam się przed zrobieniem nam krzywdy. Mnie już nic zrobić nie może, ale chłopcom a i owszem.
Jemu nigdy nie jest głupio i smutno. Owszem to co okazuje tak wygląda, ale jak pisałam powyżej jest to tylko odgrywanie roli.
Są ludzie, którzy nie czują żadnych emocji poza uwielbieniem siebie. Smutek to uczucie, poczucie się głupio, również.
Pieniędzy nigdy nie chce dać. Kocha pieniądze i kocha je wydawać, ale zaspakaja swoje zachcianki - nie spłaca zobowiązań (no chyba, że mocno, bardzo mocno przyciśnięty jest do muru). Wydaje pieniądze bez sensu na totalne bzdury.
Mnie już nie skrzywdzi
Już jestem na niego odporna. Owszem zastanawiałam się, ale tylko aby ewentualny jego ruch wyprzedzić. Owszem boję się, że w jego firmie źle dziać się będzie, bo na ten moment nie jestem jeszcze gotowa. Za jakiś czas nie będą mi te pieniądze aż tak potrzebne. Nie, nie zwolnię go z płacenia. Prawnie będę się ich domagać, ale to jeszcze nie ten czas.
Wiesz zabko, do wszystkiego człowiek się przyzwyczaja. Do myśli, że dzieci zostały porzucone przez ojca również. NA początku bardzo mnie to bolało. Domagałam sie jego spotkań z dziećmi. Zrozumiałam jednak, że te spotkania nie są dobre dla dzieci. To prawda, że moi synowie to prawie dorośli ludzie i już tak ojca nie potrzebują.
Chłopcy mają swoje życie. Jeden gra w zespole na perkusji ( próby odbywają się w garażu
). Ma grono znajomych plus kumpli z zespołu. Drugi również ma duże grono znajomych. CZęsto jego znajomi bywają u nas. Mój dom jest domem otwartym. Lubię gości, lubię jak do chłopaków przychodzą znajomi. Dzieciom swoim często mówię "kocham cię synku", często się przytulamy. Wiedzą, że mogą na mnie liczyć w każdej sytuacji, na babcię również.