netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 896 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 218 219 220 221 222 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 236 do 14 300 z 26 310 ]

14 236 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-12-06 20:55:07)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Zofia
Sama wiesz, że zachowanie "ich" nie wynika zbyt często z jakichkolwiek uczuć. Robią coś, bo akurat tak im się wydaje. Akurat jechał, był w drodze i dlatego nie spotkaliście się w połowie drogi.  W tym nie było nic z przemyśleń jakichkolwiek. Było mu smutno, bo głupio, że dzwoni a nie wchodzi. Bo to jakieś dziwne uczucie... Nie chciał sprawdzać, chciał tylko szybko i po drodze podrzucić pieniądze. Nie doszukuj się. Bo Ciebie to skrzywdzi. Bo realia nie będą takie, jak myśli, które gdzieś się błąkają.

Ja się właśnie takich sytuacji w przyszłości obawiam. Odczuć matki widzącej co dzieje się z dziećmi. Wszelkich moich odczuć.
Nie jedna, nie dwie łzy przede mną, uświadomiłyście to mi i Wy i uwiadomiono na innych wątkach. Nawet jeszcze się nie domyślam ćwierci tego, co w tym aspekcie przede mną.

Nie wiem, czy się domyślam, żco oznacza "niemożliwe", ale pamiętaj - Twoje dzieci powinny mieć kontakt i lgnąć do ludzi którzy czują emocje, chcą je czuć i umieją je okazywać smile Będą szczęśliwe smile

W zachowaniu mojego eksa jest pełno uczuć. Niestety to tylko teatr na potrzeby tylko jemu znane. Wszystko co robi jest po coś. Najczęściej po to, by widzieć zachwyt w oczach innych lub dla pozyskania pieniędzy. Tym się dowartościowuje, jest mu to potrzebne do życia. Przyjazd jego był celowy jestem tego pewna. W sumie nic się nie stało i nie zajmuję sobie już dzisiaj tym głowy. Jestem skupiona na sobie, dzieciach, naszym bezpieczeństwie i zabezpieczaniu przyszłości. Zabezpieczam się przed zrobieniem nam krzywdy. Mnie już nic zrobić nie może, ale chłopcom a i owszem.
Jemu nigdy nie jest głupio i smutno. Owszem to co okazuje tak wygląda, ale jak pisałam powyżej jest to tylko odgrywanie roli.
Są ludzie, którzy nie czują żadnych emocji poza uwielbieniem siebie. Smutek to uczucie, poczucie się głupio, również.
Pieniędzy nigdy nie chce dać. Kocha pieniądze i kocha je wydawać, ale zaspakaja swoje zachcianki - nie spłaca zobowiązań (no chyba, że mocno, bardzo mocno przyciśnięty jest do muru). Wydaje pieniądze bez sensu na totalne bzdury. 
Mnie już nie skrzywdzi smile Już jestem na niego odporna. Owszem zastanawiałam się, ale tylko aby ewentualny jego ruch wyprzedzić. Owszem boję się, że w jego firmie źle dziać się będzie, bo na ten moment nie jestem jeszcze gotowa. Za jakiś czas nie będą mi te pieniądze aż tak potrzebne. Nie, nie zwolnię go z płacenia. Prawnie będę się ich domagać, ale to jeszcze nie ten czas.
Wiesz zabko, do wszystkiego człowiek się przyzwyczaja. Do myśli, że dzieci zostały porzucone przez ojca również. NA początku bardzo mnie to bolało. Domagałam sie jego spotkań z dziećmi. Zrozumiałam jednak, że te spotkania nie są dobre dla dzieci. To prawda, że moi synowie to prawie dorośli ludzie i już tak ojca nie potrzebują.
Chłopcy mają swoje życie. Jeden gra w zespole na perkusji ( próby odbywają się w garażu yikes). Ma grono znajomych plus kumpli z zespołu. Drugi również ma duże grono znajomych. CZęsto jego znajomi bywają u nas. Mój dom jest domem otwartym. Lubię gości, lubię jak do chłopaków przychodzą znajomi. Dzieciom swoim często mówię "kocham cię synku", często się przytulamy. Wiedzą, że mogą na mnie liczyć w każdej sytuacji, na babcię również.

14 237

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny trzymajcie za mnie kciuki abym jutro pozalatwiala swoje zalegle sprawy. Nie bede pisa o detalach ale od tego zalezy moja przyszlosc. Tak sie boje, ze cos spiepsze.
Ja jestem mistrzynia wpedzania sie w problemy a potem nic nie robienia.
Kiedys musi byc koniec. Kopa w dupe na rozped potrzebuje!!!
Jutro napisze w czym sprawy.

14 238

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Dziewczyny trzymajcie za mnie kciuki abym jutro pozalatwiala swoje zalegle sprawy. Nie bede pisa o detalach ale od tego zalezy moja przyszlosc. Tak sie boje, ze cos spiepsze.
Ja jestem mistrzynia wpedzania sie w problemy a potem nic nie robienia.
Kiedys musi byc koniec. Kopa w dupe na rozped potrzebuje!!!
Jutro napisze w czym sprawy.

Trzymam kciuki z całych sił!!
Grunt to pewność siebie! I sama sobie napisz, że jutro wszystko pójdzie dobrze!
I uwierz w to, bo ja wierzę, że będzie dobrze!!

14 239

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Dziewczyny trzymajcie za mnie kciuki abym jutro pozalatwiala swoje zalegle sprawy. Nie bede pisa o detalach ale od tego zalezy moja przyszlosc. Tak sie boje, ze cos spiepsze.
Ja jestem mistrzynia wpedzania sie w problemy a potem nic nie robienia.
Kiedys musi byc koniec. Kopa w dupe na rozped potrzebuje!!!
Jutro napisze w czym sprawy.

Proszę bardzo big_smile !  - masz i ode mnie kopniaka w odwłok.

Moooocno trzymam kciuki i szczęścia Ci życzę i pamiętaj strach ma tylko wielkie oczy wink

    Powodzenia !!!

14 240 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-06 23:22:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzieki dziewczyny smile Potrzebuje kopa i trzymania kciukiow!!!
Cholera strach ma wielkie oczy, ogromne sad
Zofiu u mnie to doslownie kop w odwlok, bo ja skorpion smile

14 241

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzień dobry!

Magnolia To ja poprawiam tego kopniaczka, żeby prędkość nie zmalała wink

Zofia Wiesz.... Boję się tego przyzwyczajenia... do tej myśli, że on kiedyś porzuci dzieci... Bo wiem, że się będzie od nich oddalał - już pomijając naturalny bieg wydarzeń, to ona ma po prostu genetycznie taki paskudny charakter, że jak mu nie powiesz, to sam czterech liter do niczego nie ruszy... A ja nie chcę obcemu facetowi przez całe życie mówić, co ma robić.

A, no cóż.

14 242 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-12-07 12:02:11)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Dzień dobry!

Magnolia To ja poprawiam tego kopniaczka, żeby prędkość nie zmalała wink

Zofia Wiesz.... Boję się tego przyzwyczajenia... do tej myśli, że on kiedyś porzuci dzieci... Bo wiem, że się będzie od nich oddalał - już pomijając naturalny bieg wydarzeń, to ona ma po prostu genetycznie taki paskudny charakter, że jak mu nie powiesz, to sam czterech liter do niczego nie ruszy... A ja nie chcę obcemu facetowi przez całe życie mówić, co ma robić.

A, no cóż.

Witaj zabko smile

Niestety prawdą jest, że mężczyźni porzucają swoje dzieci sad
Prawdą jest, że odbywa się to za naszym przyzwoleniem sad
Byłam niedawno w Islandii i na własne oczy widziałam jak tam ojcowie, którzy odeszli od rodziny, "biją" się o czas spędzany z dziećmi. Oboje rodzice poświęcają tyle samo czasu dzieciom mimo rozwodu. Z przeprowadzonych badań wynikło, że dzieci z takich rodzin są najszczęśliwsze. Najszczęśliwsze, bo cały czas rodzice zajmują się nimi, poświęcają czas i uwagę. Mama wszystkie zaległości załatwia kiedy nie ma z nią dziecka, ma też czas na własne przyjemności. Kiedy dziecko z nią jest, poświęca mu wówczas cały swój czas. Podobnie jest z ojcami. Zabierają dzieci na basen, lodowisko, place zabaw i wiele innych przyjemności im fundują. Myślę, że powinniśmy brać z nich przykład smile. Rozwiedzeni małżonkowie właśnie dla dobra swojego jak i dzieci, powinni zajmować się nimi  "po połowie"(w sensie czasu). Wiem, zaraz kobitki krzyczeć będą, on sobie nie poradzi. Spokojnie ! jak nie umie to nauczy sie sobie radzić i na pewno dzieciom nie będzie działa się krzywda.
Zabko dlaczego z góry zakładasz,  że Ty przymuszać będziesz go musiała, a on będzie się bronił przed tym przymuszaniem ?
Ok. on dla Ciebie będzie czy już jest obcy (nie znam Twojej historii). Nie jest jednak obcy dla Twoich dzieci ! Jest ich ojcem i ma takie same prawa, ale i OBOWIĄZKI wobec nich. Jedyną podstawą do ograniczania kontaktów, może być jakakolwiek przemoc wobec dzieci albo alkoholizm.

14 243 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2012-12-07 12:30:34)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofia

Ten idealistyczny - jak dla mnie w tej chwili - obrazek późniejszej opieki nad dziećmi bardzo by mi pasował smile Powolutku układam sobie w głowie wszystkie spekty rodzinnego planu wychowawczego, bo musze go zrobić... A tak naprawdę, to nie chcę zostać sama z 3 dzieci, z których najstarsze będzie mnie wspierać ukrywając łzy i smutek a młodsze będą siedzieć w oknie i pytać, kiedy tatuś wróci.

Z góry zakładam, choć nadzieja jest, że choć nasz rozwód i krzywda dzieci choć trochę przemówią mu do rozsądku - właśnie dla ich dobra. Ale ciągnie mnie do myśli, ze tak nie będzie, bo niestety, genetycznie po mamie ma zapisane oddalanie się od ludzi. Szkoda gadać... Ale w końcu to jego dzieci, więc mam prawo mieć nadzieję, że nie zrobi tego w stosunku do nich smile

Moja historia? Wiem, powinnam nauczyć się mówić smile
40 lat. Pierwsze małżeństwo (wielka miłość wink ), kiedy miałam 20 lat (bez dzieci) - skończyło się po 2 latach jego zdradą, czego wybaczać nie umiem. Potem kilka lat dochodzenia do siebie, różne wybryki. Drugie małżeństwo - on bez ojca, przenosiny ponad 300 km do niego, pierwsze dziecko, ideały, praca, druga ciąża - bliźniacza - kiedy już ewidentnie czułam że jest wielkie nic, jeśli ja czegoś nie robię. Że o nigdy nie robi nic. Nie potrzebuje, nie umie, nie czuje potrzeby. Teściowa zmarła w zeszłym roku w Mikołajki. Maluchy mają prawie 3,5 roku już smile W maju depresja, w końcu wykrzyczałam, ze ja chyba wracam do domu tylko do dzieci, że tu nie jestem mu potrzebna, że gdyby mnie nie było, to by tego nie zauważył, że to wszystko idzie w kierunku rozwodu, bo już nie mam siły - chcę być kochana, chcę odrobiny czułości dla siebie, a nie tylko ją dawać. Płakał, zarzekał się, jedno wielkie g... z tego wyszło, we wrześniu powiedział, przyznał się, że definitywnie koniec. Świat mi uciekł spod nóg, rozjechałam się jak żaba wink. Najpierw jakieś czytanie w necie, potem to forum, inny wątek. Potem nagle.... Jestem DDA - pił ojciec i brat. Typowe, klasyczne DDA. Mamy nie pamiętam - jedynie jej zapach i wizyty u niej w szpitalach... Ojciec zmarł kiedy miałam 18 lat. Co w międzyczasie, lepiej nie mówić - macocha. Brat nieco wykorzystał finansowo. W końcu sięgnęłam po telefon i oszłam na terapię smile Wiem, że ja wiele rzeczy zrozumiałam, kiedy byłam nastolatką. Wiele zrozumiałam po pierwszym rozwodzie. Wiele teraz rozumiem.

Ale problem pozostaje problemem - tak bardzo potrzebuję czułości i świadomości, że jestem kochana, że zapominam, to co wiem i co rozumiem smile Z krzywdą dla siebie smile

Teraz się uczę pamiętać smile

14 244

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

tak bardzo potrzebuję czułości i świadomości, że jestem kochana

...i stąd ta zabka.......:(....... czy nadal tak się czujesz?

Złuda....kochana, nie karm się złudą. To sporadyczne wypadki, kiedy ludzie "po" są ponownie ze sobą i są szczęśliwi.
Nie znam się na DDA i trudno mi cokolwiek na ten temat powiedzieć. Mogę jedynie zwrócić Ci uwagę, na Twoje słowa zamieszczone powyżej. Nie brzmią one dobrze sad żyć można dla innych, można dla siebie. Też miałam kiedyś z tym problem. Moim całym życiem był mąż, dzieci. To ja tworzyłam dom. Ja go organizowałam, pilnowałam. Zostałam z niczym. Zostałam z dziećmi nauczonymi dostawać. Wyciągnęłam wnioski i nadrabiam straty. Żyć powinno się dla siebie i siebie kochać ponad wszystko. Dobrze jest jak dzieci też nie są całym naszym światem. Nie, nie mam na myśli stania się egoistką, ale priorytetem powinnyśmy być dla siebie my same. Wiem też z własnego doświadczenia, że szczęśliwa "ja", jestem lepszą matką. To, że zagoniłam chłopców do roboty postrzegam jako plus. Jestem najpierw ja a potem ja mama smile Chłopcy trochę buntowali się. Buntowali na obowiązki, buntowali mimo wszystko na rozstanie nasze, które ich ucieszyło, uwolniło. Teraz atmosfera w domu jest super. Oczywiście, od czasu do czasu, któryś stanie okoniem, ale na co dzień jest przyjacielska atmosfera. Zabko nigdy nie wiesz co tak naprawde myślą Twoje dzieci, co czują. Może po waszym rozstaniu stwierdzą, że atmosfera w domu jest korzystniejsza i mama szczęśliwsza. Jak będą widziały zadowoloną mamę, same zaczną się uśmiechać smile
Powiem Ci z własnego doświadczenia...moi rodzice rozwiedli się jak miałam 12 lat. Nie było w domu awantur. Dla mnie oni nie byli małżeństwem a mamą i tatą. Oni dla mnie nie musieli za rączkę się trzymać, przytulać, wpatrywać w siebie. Nie rozważałam czy sa szczęśliw,. Miałam spokojny dom z mamą, tata i siostrą. Kiedy dowiedziałam się, że rozwodzą się, czułam, że to nie jest MOŻLIWE. Nie może sie rozpaść coś, co jest CAŁOŚCIĄ. Nie wyobrażałam sobie, że będą mogli mieszkać oddzielnie. Zadawałam SOBIE pytanie, jak to możliwe aby mogli ŻYĆ bez siebie. Dla mnie oni zawsze byli nierozerwalną całością, urodzili się jako mama i tata, moja rodzina. W dniu rozwodu (pamiętam to doskonale) cały wieczór biegałyśmy z siostrą od mamy do taty z pytaniem czy mogliby jednak być razem.Żadne z nich nie przyjęło tego pytania na klatę.....
Rozstali się. Mama związała się z innym. Ojciec wyjechał do innego miasta i nie miałam pojęcia co się z nim dzieje. Widziałam mamę szczęśliwą jak nigdy wcześniej. Wiedziałam, że nie dzieje się jej krzywda(nie rozpacza), więc i mnie to bardzo cieszyło, Jej partnera zaakceptowałam od razu(siostra również). Do ojca miałam żal, że zapomniał i żadnym usprawiedliwieniem nie była odległość. Żadna przeszkoda w kontaktach nie interesowała mnie. Po roku przeprowadziliśmy sie do miasta, w którym mieszkał ojciec. Pamiętam jakieś kremy stawiał mi w kawiarniach. Stawał się obcym człowiekiem....a raczej był mi wówczas obcy. Zrozumiałam ich sytuację dopiero kiedy założyłam własną rodzinę. Odnowiłam kontakty z ojcem. Polubiłam go. Nigdy nie byłam ich sędzią, nie osądzałam dlaczego rozstali się. Nigdy nie pozwoliłam im mówić źle o byłym małżonku. Oni nadal byli mamą i tatą, czyli moją rodziną. Oboje mieli własne życie, do którego ja się nie wtrącałam, ale cieszyło mnie gdy byli z kimś.
Miesiąc przed śmiercią ojciec wyznał mi, że żałuje odejścia od mamy(i to ze względu na córki) i wyznał mi, jak bardzo mnie kocha. "Rozgrzeszyłam" go dawno, ale usłyszeć, że mnie kocha - bezcenne.

14 245

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
zabka-k napisał/a:

tak bardzo potrzebuję czułości i świadomości, że jestem kochana

...i stąd ta zabka.......:(....... czy nadal tak się czujesz?

Złuda....kochana, nie karm się złudą. To sporadyczne wypadki, kiedy ludzie "po" są ponownie ze sobą i są szczęśliwi.
Nie znam się na DDA i trudno mi cokolwiek na ten temat powiedzieć. Mogę jedynie zwrócić Ci uwagę, na Twoje słowa zamieszczone powyżej. Nie brzmią one dobrze sad żyć można dla innych, można dla siebie. Też miałam kiedyś z tym problem. Moim całym życiem był mąż, dzieci. To ja tworzyłam dom. Ja go organizowałam, pilnowałam. Zostałam z niczym. Zostałam z dziećmi nauczonymi dostawać. Wyciągnęłam wnioski i nadrabiam straty. Żyć powinno się dla siebie i siebie kochać ponad wszystko. Dobrze jest jak dzieci też nie są całym naszym światem. Nie, nie mam na myśli stania się egoistką, ale priorytetem powinnyśmy być dla siebie my same. Wiem też z własnego doświadczenia, że szczęśliwa "ja", jestem lepszą matką. To, że zagoniłam chłopców do roboty postrzegam jako plus. Jestem najpierw ja a potem ja mama smile Chłopcy trochę buntowali się. Buntowali na obowiązki, buntowali mimo wszystko na rozstanie nasze, które ich ucieszyło, uwolniło. Teraz atmosfera w domu jest super. Oczywiście, od czasu do czasu, któryś stanie okoniem, ale na co dzień jest przyjacielska atmosfera. Zabko nigdy nie wiesz co tak naprawde myślą Twoje dzieci, co czują. Może po waszym rozstaniu stwierdzą, że atmosfera w domu jest korzystniejsza i mama szczęśliwsza. Jak będą widziały zadowoloną mamę, same zaczną się uśmiechać smile
Powiem Ci z własnego doświadczenia...moi rodzice rozwiedli się jak miałam 12 lat. Nie było w domu awantur. Dla mnie oni nie byli małżeństwem a mamą i tatą. Oni dla mnie nie musieli za rączkę się trzymać, przytulać, wpatrywać w siebie. Nie rozważałam czy sa szczęśliw,. Miałam spokojny dom z mamą, tata i siostrą. Kiedy dowiedziałam się, że rozwodzą się, czułam, że to nie jest MOŻLIWE. Nie może sie rozpaść coś, co jest CAŁOŚCIĄ. Nie wyobrażałam sobie, że będą mogli mieszkać oddzielnie. Zadawałam SOBIE pytanie, jak to możliwe aby mogli ŻYĆ bez siebie. Dla mnie oni zawsze byli nierozerwalną całością, urodzili się jako mama i tata, moja rodzina. W dniu rozwodu (pamiętam to doskonale) cały wieczór biegałyśmy z siostrą od mamy do taty z pytaniem czy mogliby jednak być razem.Żadne z nich nie przyjęło tego pytania na klatę.....
Rozstali się. Mama związała się z innym. Ojciec wyjechał do innego miasta i nie miałam pojęcia co się z nim dzieje. Widziałam mamę szczęśliwą jak nigdy wcześniej. Wiedziałam, że nie dzieje się jej krzywda(nie rozpacza), więc i mnie to bardzo cieszyło, Jej partnera zaakceptowałam od razu(siostra również). Do ojca miałam żal, że zapomniał i żadnym usprawiedliwieniem nie była odległość. Żadna przeszkoda w kontaktach nie interesowała mnie. Po roku przeprowadziliśmy sie do miasta, w którym mieszkał ojciec. Pamiętam jakieś kremy stawiał mi w kawiarniach. Stawał się obcym człowiekiem....a raczej był mi wówczas obcy. Zrozumiałam ich sytuację dopiero kiedy założyłam własną rodzinę. Odnowiłam kontakty z ojcem. Polubiłam go. Nigdy nie byłam ich sędzią, nie osądzałam dlaczego rozstali się. Nigdy nie pozwoliłam im mówić źle o byłym małżonku. Oni nadal byli mamą i tatą, czyli moją rodziną. Oboje mieli własne życie, do którego ja się nie wtrącałam, ale cieszyło mnie gdy byli z kimś.
Miesiąc przed śmiercią ojciec wyznał mi, że żałuje odejścia od mamy(i to ze względu na córki) i wyznał mi, jak bardzo mnie kocha. "Rozgrzeszyłam" go dawno, ale usłyszeć, że mnie kocha - bezcenne.

Zosia, ja już wiem, to co o mnie. Naprawdę, wiem.... Przecież to nie przypadek, gdzie jestem. o są już zamierzone działania smile
Bardzo Ci dziękuję za opis Twoich i siostry odczuć po rozwodzie Twoich rodziców - to dla mnie ważne.
Wiesz dlaczego poszłam na terapię? smile Booooo - chcę nauczyć się bliskości, którą nie będę sprawiać sobie krzywdy. Chcę pamiętać, nigdy nie zapominać tego co wiem i czuję. Nie chcę mieć grubej skóry i nie czuć krzywdy.
I absolutnie nie chcę, aby moje dzieci powieliły mój schemat - wiecznie udającej że rozumie a potem zapominającej w imię czegoś, czego nie znają, ale szukają.
I chciałabym, aby moje dzieci nauczyły się tego w sposób naturalny - patrząc na mamę, która:
- się śmieje - często a już maksymalnie często, jak nie cały czas jest uśmiechnięta,
- może sie do kogoś przytulać i się do kogoś przytula, jest przytulana i to nie przez swoje dzieci tylko,
- dostaje kwiatka a czasem idzie do kina wink
Mamę, która czuje swoją wartość i dzięki temu potrafi swoje życie układać tak, by czuć się jak najszczęśliwsza smile

14 246

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofia
Czemy piszesz, ze stąd ta żabka - że niby tak skaczę? Nie, to czysty przypadek - że tak Ci się skojarzyło, nie stąd ten nick smile
No chyba, że chcesz powiedzieć, że człowiek swoje losy do nazwiska dostosowuje wink wink wink

14 247

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A - no i ja z tym obecnym mężem już nie będę smile Złudzeń nie mam, pozbawiłam się ich jakieś drobne 2-3 tygodnie temu ostatecznie smile

14 248 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-12-07 14:28:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

A - no i ja z tym obecnym mężem już nie będę :) Złudzeń nie mam, pozbawiłam się ich jakieś drobne 2-3 tygodnie temu ostatecznie :)

Ze swojego doświadczenia wiem, że najgorsza jest niepewność.
Ty już pewność masz, że rozwód będzie.
Przyzwyczaisz sie do tej myśli, pogodzisz z nią.
Nie, nie przyjdzie to na "pstryk", ale przyjdzie.
Wiesz na czym stoisz i powoli ogarniesz myśli.


Trzymaj się zabko :) ściskam Cię mocno :)

14 249

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
zabka-k napisał/a:

A - no i ja z tym obecnym mężem już nie będę smile Złudzeń nie mam, pozbawiłam się ich jakieś drobne 2-3 tygodnie temu ostatecznie smile

Ze swojego doświadczenia wiem, że najgorsza jest niepewność.
Ty już pewność masz, że rozwód będzie.
Przyzwyczaisz sie do tej myśli, pogodzisz z nią.
Nie, nie przyjdzie to na "pstryk", ale przyjdzie.
Wiesz na czym stoisz i powoli ogarniesz myśli.


Trzymaj się zabko smile ściskam Cię mocno smile

He - przypomniałaś mi, jak w "tydzień" po tamtej rozmowie, pisałam, że żałuję że nie ma takiego pstryczka, który by mnie przeniósł pół roku do przodu. Oj - głupie by to było, tak wiele bym straciła, nie byłabym świadoma wielu rzeczy, może nie pamiętałabym ludzi, których w międzyczasie poznałam...

smile I`m on the right direction smile Ogarniam, powoli zaczynam je ogarniać smile Strasznie mnie to cieszy smile Minął okres totalnej niemocy, bezsilnosci, bezradności itp.
I nawet wiem, co spowoduje małe dołki za jakiś tam czas smile Przeprowadzka - ten pierwszy wspólny wieczór z dziewczynkami gdzieś, gdzie jeszcze nie wiem, gdzie to będzie. I sama sprawa sądowa. Wiem, nawet na które pytanie aktualnie sądu było by mi ciężko odpowiedzieć smile Ale jakiś czas temu nie dałabym rady odpowiedzieć na żadne wink Zanim do niej dojdzie, będę umiała odpowiedzieć stanowczo i uczciwie smile A więc - krok za krokiem do przodu smile

smile smile smile

14 250

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja o amnezję modliłam się big_smile ha ha ha ....
i pamiętaj do sądu nie idzie się po sprawiedliwość sad w sądzie dowody się liczą i sędzia ma prawo interpretować je jak chce. Muszą więc one być mocne i jednoznaczne ! Przebiegłością sprawy się wygrywa .....i jeszcze jedną mam uwagę. Im większe wymagania mamy tym bardziej szanowane jesteśmy. Im jesteśmy przebieglejsze, tym oni słabsi. To taka rada starszej koleżanki po rozwodzie, udanym rozwodzie, jeśli można to tak nazwać big_smile.

14 251

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Ja o amnezję modliłam się big_smile ha ha ha ....
i pamiętaj do sądu nie idzie się po sprawiedliwość sad w sądzie dowody się liczą i sędzia ma prawo interpretować je jak chce. Muszą więc one być mocne i jednoznaczne ! Przebiegłością sprawy się wygrywa .....i jeszcze jedną mam uwagę. Im większe wymagania mamy tym bardziej szanowane jesteśmy. Im jesteśmy przebieglejsze, tym oni słabsi. To taka rada starszej koleżanki po rozwodzie, udanym rozwodzie, jeśli można to tak nazwać big_smile.

Ech, no zdrady nie było, jeśli nie chcę rozwlekania na lata, będzie bez orzekania o winie. A nie chcę, bezsensu żebym to wlokła, to nie było by w moim interesie smile A resztę powoli dogadujemy w kwestii tego, co będzie w pozwie, w planie wychowawczym. Udowodnić, że jest trwały rozpad. Staram się przygotować też na to, jak zareaguje sąd na pozew przy tak małych dzieciach. Staram się wytłumaczyć mu, że ma też na to zwracać uwagę, a nie głupieć, bo to się odbije rykoszetem na rozwlekaniu w czasie, wizytach po psychologach itp.

14 252 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-12-07 23:52:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej dziewczyny!
Zastanawiałyście się kiedykolwiek nad tym, co w Waszym życiu wywarło na Was największe wrażenie? Chodzi mi o jedno najważniejsze wydarzenie, które miało miejsce w przeszłości, może nadal trwa. Co jest ważne? Jakie są Wasze wartości?

Ja najmocniej wspominam moment kiedy podjęłam decyzję o wyjeździe do Holandii. 6 lat temu, nie wiedziałam czego się spodziewać, nie miałam pojęcia co mnie tu czeka, jedynie miałam wiarę, że dam sobie radę. Pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłam te małe, krzywe, kamienice Amsterdamu, mnóstwo rowerów, kanały, pełno ludzi... Pierwsze co zrobiłam, to poszłam do muzeum Van Gogha, sama, nie znając miasta, z mapą w ręku... Cudowne uczucie.
Później już czar prysnął. Toksyczne towarzystwo, z roku na rok coraz gorzej... Aż w końcu trafiłam na terapię. I znowu mam ochotę iść do muzeum Van Gogha i poczuć tą wolność, samodzielność, spokój umysłu...

14 253

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Hej dziewczyny!
Zastanawiałyście się kiedykolwiek nad tym, co w Waszym życiu wywarło na Was największe wrażenie? Chodzi mi o jedno najważniejsze wydarzenie, które miało miejsce w przeszłości, może nadal trwa. Co jest ważne? Jakie są Wasze wartości?

Ja najmocniej wspominam moment kiedy podjęłam decyzję o wyjeździe do Holandii. 6 lat temu, nie wiedziałam czego się spodziewać, nie miałam pojęcia co mnie tu czeka, jedynie miałam wiarę, że dam sobie radę. Pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłam te małe, krzywe, kamienice Amsterdamu, mnóstwo rowerów, kanały, pełno ludzi... Pierwsze co zrobiłam, to poszłam do muzeum Van Gogha, sama, nie znając miasta, z mapą w ręku... Cudowne uczucie.
Później już czar prysnął. Toksyczne towarzystwo, z roku na rok coraz gorzej... Aż w końcu trafiłam na terapię. I znowu mam ochotę iść do muzeum Van Gogha i poczuć tą wolność, samodzielność, spokój umysłu...

JA miałam moc wrażeń, niestety tych kiepskich, fundowanych mi przez męża sad sad
Z miłych, to oczywiście narodziny dzieci, szczególnie pamiętam narodziny pierwszego dziecka.
Jestem losowi wdzięczna, że mogłam być przy swoich małych dzieciach i tak namacalnie przeżywać macierzyństwo.
Dawało mi to moc radości.
O złych wspomnieniach dzisiaj nie chcę pisać. Nie chcę rozdrapywać ran. Zresztą miałabym problem z wybraniem tego najgorszego nieszczęścia big_smile. Tyle ich było i każde bolało i każde w jakiś tam sposób odczuwalne jest do dzisiaj.
Dzisiaj nie chcę o tym pisać.
Dzisiaj chcę myśleć o przyjemnościach ..... na mikołajki zjadłam kilogram marcepanków, mniam mniam - kocham je. Wczoraj skończyłam remont pokoju, spędziłam miły wieczór z mamą i upojną noc z przyjacielem, a dzisiaj kupiłam czerwone buciki na słupku - a co ! trzeba siebie rozpieszczać big_smile wink

14 254

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Hej dziewczyny!
Zastanawiałyście się kiedykolwiek nad tym, co w Waszym życiu wywarło na Was największe wrażenie? Chodzi mi o jedno najważniejsze wydarzenie, które miało miejsce w przeszłości, może nadal trwa. Co jest ważne? Jakie są Wasze wartości?

Ja najmocniej wspominam moment kiedy podjęłam decyzję o wyjeździe do Holandii. 6 lat temu, nie wiedziałam czego się spodziewać, nie miałam pojęcia co mnie tu czeka, jedynie miałam wiarę, że dam sobie radę. Pamiętam, jak pierwszy raz zobaczyłam te małe, krzywe, kamienice Amsterdamu, mnóstwo rowerów, kanały, pełno ludzi... Pierwsze co zrobiłam, to poszłam do muzeum Van Gogha, sama, nie znając miasta, z mapą w ręku... Cudowne uczucie.
Później już czar prysnął. Toksyczne towarzystwo, z roku na rok coraz gorzej... Aż w końcu trafiłam na terapię. I znowu mam ochotę iść do muzeum Van Gogha i poczuć tą wolność, samodzielność, spokój umysłu...

JA miałam moc wrażeń, niestety tych kiepskich, fundowanych mi przez męża sad sad
Z miłych, to oczywiście narodziny dzieci, szczególnie pamiętam narodziny pierwszego dziecka.
Jestem losowi wdzięczna, że mogłam być przy swoich małych dzieciach i tak namacalnie przeżywać macierzyństwo.
Dawało mi to moc radości.
O złych wspomnieniach dzisiaj nie chcę pisać. Nie chcę rozdrapywać ran. Zresztą miałabym problem z wybraniem tego najgorszego nieszczęścia big_smile. Tyle ich było i każde bolało i każde w jakiś tam sposób odczuwalne jest do dzisiaj.
Dzisiaj nie chcę o tym pisać.
Dzisiaj chcę myśleć o przyjemnościach ..... na mikołajki zjadłam kilogram marcepanków, mniam mniam - kocham je. Wczoraj skończyłam remont pokoju, spędziłam miły wieczór z mamą i upojną noc z przyjacielem, a dzisiaj kupiłam czerwone buciki na słupku - a co ! trzeba siebie rozpieszczać big_smile wink

Chodziło mi właśnie o najważniejszy i najmilszy moment wżyciu. Złe momenty odrzucamy na bok.
Gratuluję udanych zakupów i miłych przeżyć smile

14 255 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-09 21:15:28)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja mialam w swoim zyciu duzo "waznych momentow" smile
Zaczne od ostatniego. W czwartek wieczorem dostalam "finansowa szanse od losu" smile. Po rozmowie z moim tata, ktora byla bardzo emocjonalna (lzy itp.) dostalam wsparcie finansowe od niego. Moje problemy finansowe sa na razie rozwiazane. Musze zaplacic zalegle rachunki i troche mi jeszcze zostanie. Wplace sobie na ksiazeczke oszczednosciowa smile. W nastepnym tygodniu pojawi sie plus na koncie.
Mi bylo wstyd rozmawiac z moim tata o moich problemach finansowych, bo zawsze sobie jakos radzilam. Moj strach byl taki wielki!!!! Ale przed czym? Przed reakcja taty. A reakcja bylo: No dobrze mam tyle i tyle moge Ci dac. Nie bylo zadnych wyrzutow. Powiedzial mi tylko, ze byloby mi latwiej gdybym mu o tym wczesniej powiedziala smile. Na koniec jeszcze slowa: Od tego ma sie rodzicow, aby pomogli zawsze smile.
Najwieksze demony tworzymi sobie sami. Te demony siedza u nas w glowie i tylko my sami potrafimy sie z nimi uporac. Wcale nie sa takie straszne smile. Teraz wiem skad to powiedzenie: Strach ma wielkie oczy !!!
Nastepne sytuacje:
Jakies 8 lat temu palil sie moj dom. To bylo na poczatku lutego z niedzieli na poniedzialek troche po 3 w nocy. Mieszkalam sama na 5 pietrze w starej kamienicy. Wyrwana ze snu uslyszalam walenie piesciami do moich drzwi. Wstawaj pali sie, pali sie !!! Moj sasiad walil w dzwi. Jeszcze prawie we snie wyjrzalam za okno i zobaczylam ogien na dachu. Ubralam to co mialam pod reku czyli ubrania ktore zdjelam przed snem. Kapcie bez skarpet i widzac dym wybieglam z domu. Na schodach widzialam juz strazakow, ktorzy krzyczeli, ze mam uciekac. Na podworku przed domem stalo juz pogotowie, policja i wszyscy mieszkancy kamienicy.
Ta wszystko trwalo moze max. 2 minuty. Na pytanie wielu osob: Co bys zabral z plonacego domu odpowiadam nic!!!! Zabralam siebie. O niczym innym nie myslalam. Nie ma na to czasu!!!
Od razu zajeli sie nami pielegniarze. Siedzielismy w ogromnym samochodzie z pogotowia. Miezyli cisnienie, pytali sie czy wdychalismy dym itp.
Po kilku godzinach ugasili pozar i mozna bylo obejrzec mieszkanie.
Straty byly minimalne stroche sie ubran spalilo, bo strazacy przybyli szybko na miejsce pozaru. Cale mieszkanie bylo jednak tak zaczadzone i zalane, ze nienadawolo sie do zamieszkania. Mieszkanie mojego sasiada spalilo sie calkowicie. Dzieki niemu zyje. Tej nocy moj sasiad zerwal ze swoja dziewczyna i nie mogl spac. Uslyszal dziwny odglos pekajacego plonacego drzewa i wyjrzal przez okno. Zobaczyl ogien na dachu i zaczal budzic wszystkich. On jako jedyny zabral swoje dokumenty i troche osobistych rzeczy.
Ta noc spedzilam u moich sasiadek w ich mieszkaniu 2 pietra nizej.
Po pozarze nie mialam dachu nad glowa. Spalam u kolezanek jakies 2 tygodnie. Wszystkie same sie zaoferowaly nie musialam prosic smile. Najlepsze w tej sytuacji bylo, ze okazalo sie, ze moje mieszkanie bylo ubezpieczone smile. Moj byly (Holender) ubezpieczyl to mieszkanie na nas dwoje. Nie bylismy wtedy juz razem ale ubezpieczenie bylo tez na mnie smile. Firma ubezpieczeniowa zajela sie wszystkim smile Wszstko spakowali, zmagazynowali, wyczyscili odkazili itp. Kiedy znalazlam nowe mieszkanie; przywiezli, zmontowali a rozpakowac to juz sama musialam smile. Na koniec dostalam jeszcze pieniadze z ubezpieczenia smile.
Na te pieniadze pojechalam sobie latem do Rzymu na kurs wloskiego. Do tej pory najlepsze moje wakacje smile.
I powiem tak: Ja to mam szczescie smile

14 256 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-12-09 21:41:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Magnolia, czekałam na Twojego posta, ale takich emocji to się nie spodziewałam.
Ja też sobie czasami myślę, ja to mam farta smile
Przede wszystkim gratuluję, że porozmawiałaś z tatą i dostałaś pomoc. O to właśnie chodzi! I Twój tata ma rację, nie ma co zwlekać, czy to chodzi o prośbę o pomoc, czy o ucieczkę.

Ja też w końcu doczekałam się optymistycznych słów od mojego jmęża: "No to trzeba iść do spółdzielni mieszkaniowej i dowiedzieć się, czy mogę się wymeldować, tak żeby nie stracić tego mieszkania". Ufff..." Trzeba", czyli ja muszę iść to załatwić, jego wymeldowanie. Ale to jest akurat w porządku. Ja wiem, że mogę tu mieszkać sama. Będzie mi to na rękę. Ale dobrze jest usłyszeć, że on w końcu chce się wymeldować. Przynajmniej takie odniosłam wrażenie. Niestety, kontrakt jest wspólny. On może w każdej chwili wrócić i inne finansowe uciążliwości mam z tego powodu. Wymeldować go nie mogę.
Ale jest ok smile Może być tylko lepiej smile

14 257

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć dziewczyny to mój pierwszy wpis na jakimkolwiek forum i nie wiem od czego zacząć... Mój facet za miesiąc chce się rozstać bo twierdzi, ze coś się wypalilo miedzy nami oczywiście cała rozmowa odbywała się pod wpływem alkocholu... Zaproponowalam żebyśmy jeszcze spędzili razem święta, powiedział, ze tak chce spędzić ze mną moje urodziny i święta, mieszkamy obecnie w Norwegii. Ja sobie nie wyobrażam wracać do Polski do mamy bez pieniędzy pracy czegokolwiek, jestem zalamana, nie chce żyć bez niego nie mogę nie dam sobie rady bardzo go kocham, ciagle płacze boli mnie brzuch i mam chore serce nie powinnam się denerwować. Mam myśli samobojcze, boje się i nie wiem co mam robić mimo tego, ze mam 22lata jestem młoda i chyba moje życie powinno wyglądać trochę innaczej... Nie mam już siły siedzimy razem jakby nic się nie stało, mimo tego, ze on chce się rozstać ja tego nie chce... Co ja mam robić? Tylko nie piszcie mi, ze mam dać sobie z nim spokój bo to nie jest takie proste...

14 258

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sandra Sa napisz cos wiecej o sobie. Pisz i czytaj watek od poczatku. Masz jakies kolezanki w Norwegii?
Duzo sily i madrosci Ci zycze smile

14 259

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Magnolia, czekałam na Twojego posta, ale takich emocji to się nie spodziewałam.
Ja też sobie czasami myślę, ja to mam farta smile
Przede wszystkim gratuluję, że porozmawiałaś z tatą i dostałaś pomoc. O to właśnie chodzi! I Twój tata ma rację, nie ma co zwlekać, czy to chodzi o prośbę o pomoc, czy o ucieczkę.

Ja też w końcu doczekałam się optymistycznych słów od mojego jmęża: "No to trzeba iść do spółdzielni mieszkaniowej i dowiedzieć się, czy mogę się wymeldować, tak żeby nie stracić tego mieszkania". Ufff..." Trzeba", czyli ja muszę iść to załatwić, jego wymeldowanie. Ale to jest akurat w porządku. Ja wiem, że mogę tu mieszkać sama. Będzie mi to na rękę. Ale dobrze jest usłyszeć, że on w końcu chce się wymeldować. Przynajmniej takie odniosłam wrażenie. Niestety, kontrakt jest wspólny. On może w każdej chwili wrócić i inne finansowe uciążliwości mam z tego powodu. Wymeldować go nie mogę.
Ale jest ok smile Może być tylko lepiej smile

No widzisz Aniu zycie to tak jak w mojej sygnaturce: "Nadejdzie czas, gdy uznasz, że wszystko skończone. I to będzie początek."
Najwazniejsze, zeby wziasc odpowiedzialnosc za swoje zycie!!!!! Radzic innym jest latwiej niz zajac sie wlasnymi problemami. Jak juz rozwiazemy te najwazniejsze problemy to wtedy dziwimy sie dlaczego dopiero teraz? Przeciez nie bylo wcale az tak trudno smile. Oj chce zmienic to moje odkladanie wszystkiego na ostatnia chwile!!!!

Odnosnie Twojej sytuacji mieszkaniowej to nie wiem jak w Holandii ale w Niemczech to mozesz zmienic kontrakt na siebie. Twoj byly musi podpisac, ze "konczy umowe o mieszkanie " (czy jak to sie u Was nazywa)i spoldzielnia zmienia kontrakt. Spoldzielnia moze wymagac od Ciebie zaswiadczenia o zarobkach. Jezeli jestes w stanie sama zaplacic za czynsz to nie widze problemu smile.
Wiesz jak sie rozstalam z moim karaluchem to mialam ten sam problem. Moim problemem bylo, ze wtedy nie pracowalam i nie chcialam go wymeldowac smile, bo wtedy to ja mialabym problemy ze spoldzielnia sad.
Najwazniejsze to pozalawiac to wszystko, jak eksowie "chca wspolpracowac", bo nie wiadomo, kiedy im moze sie "odwidziec" smile

14 260

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Z tym moim karaluchem to jest tak, że on mówi ogólnie: "Trzeba zrobić to... tamto". Sam d*upy nie ruszy. Ja chcę zadbać o swój interes, ale wkurza mnie fakt, że pomagając sobie, pomagam też jemu.
Wczoraj się z nim widziałam. Widzę jak on strasznie mnie dołuje. Ignoruje mnie a jak tylko mu przedstawię jakiś pomysł dotyczący mojej osoby i moich planów, zamiast motywować to wysysa ze mnie całą energię. Już teraz wiem dlaczego ma ksywę Wampir.
Próbowałam się uspokoić, ale i tak w nocy widziałam demony w pokoju sad
Ale już bliżej końca niż dalej.

Mam też nowy problem, sama ze sobą. Czuję się silna wewnętrznie, dumna z siebie. Doceniam inne kobiety i chciałabym im pomóc jak tylko się da w wyjściu z toksycznych związków.
Niestety ta moja wewnętrzna duma i siła, przerażają mnie. Jest to coś innego niż do tej pory. Postawiłam sobie cel i do niego dążę. Działam, nie siedzę z założonymi rękami. A mimo to, boję się, że będę arogancka, egoistyczna, że całkowicie pozbędę się empatii, której kiedyś było we mnie za dużo sad

14 261

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Z tym moim karaluchem to jest tak, że on mówi ogólnie: "Trzeba zrobić to... tamto". Sam d*upy nie ruszy. Ja chcę zadbać o swój interes, ale wkurza mnie fakt, że pomagając sobie, pomagam też jemu.
Wczoraj się z nim widziałam. Widzę jak on strasznie mnie dołuje. Ignoruje mnie a jak tylko mu przedstawię jakiś pomysł dotyczący mojej osoby i moich planów, zamiast motywować to wysysa ze mnie całą energię. Już teraz wiem dlaczego ma ksywę Wampir.
Próbowałam się uspokoić, ale i tak w nocy widziałam demony w pokoju sad
Ale już bliżej końca niż dalej.

Mam też nowy problem, sama ze sobą. Czuję się silna wewnętrznie, dumna z siebie. Doceniam inne kobiety i chciałabym im pomóc jak tylko się da w wyjściu z toksycznych związków.
Niestety ta moja wewnętrzna duma i siła, przerażają mnie. Jest to coś innego niż do tej pory. Postawiłam sobie cel i do niego dążę. Działam, nie siedzę z założonymi rękami. A mimo to, boję się, że będę arogancka, egoistyczna, że całkowicie pozbędę się empatii, której kiedyś było we mnie za dużo sad

Aniu karaluch zawsze "truje". Juz pisalam wczesniej co wyczytalam w ksiazkach o karaluchach.
Zero kontaktu!!!!
Aniu po co z nim rozmawiasz o sobie? On nie jest partnerem do rozmowy. Do niego sie mowi co ma zrobic i do kiedy i to wszystko !!! Tak niestety tak ostro big_smile
A odnosnie Twojego egoizmu i arogancji: Tak trzymaj to sie nazywa dbanie o siebie smile.
Jak wydasz mi sie arogancka to Ci o tym napisze big_smile.
Kochana to oznaka zdrowienia smile Do widzenia "kochana Ania", Dzien Dobry "rezolutana Ania" smile.

14 262

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Świat mi uciekł spod nóg, rozjechałam się jak żaba wink.

Myślałam, że z uwagi na to Twoje "rozjechane" samopoczucie jest nick, zabka smile

14 263

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sandra Sa napisał/a:

Cześć dziewczyny to mój pierwszy wpis na jakimkolwiek forum i nie wiem od czego zacząć... Mój facet za miesiąc chce się rozstać bo twierdzi, ze coś się wypalilo miedzy nami oczywiście cała rozmowa odbywała się pod wpływem alkocholu... Zaproponowalam żebyśmy jeszcze spędzili razem święta, powiedział, ze tak chce spędzić ze mną moje urodziny i święta, mieszkamy obecnie w Norwegii. Ja sobie nie wyobrażam wracać do Polski do mamy bez pieniędzy pracy czegokolwiek, jestem zalamana, nie chce żyć bez niego nie mogę nie dam sobie rady bardzo go kocham, ciagle płacze boli mnie brzuch i mam chore serce nie powinnam się denerwować. Mam myśli samobojcze, boje się i nie wiem co mam robić mimo tego, ze mam 22lata jestem młoda i chyba moje życie powinno wyglądać trochę innaczej... Nie mam już siły siedzimy razem jakby nic się nie stało, mimo tego, ze on chce się rozstać ja tego nie chce... Co ja mam robić? Tylko nie piszcie mi, ze mam dać sobie z nim spokój bo to nie jest takie proste...

Witam kolejną kochającą za bardzo :)
Rozgość się.

Jesteś taka młoda, jeszcze tyle przed Tobą....  Wiem, że dzisiaj nie widzisz sensu życia i nie uwierzysz jak napiszę Ci, że możesz być szczęśliwa sama ze sobą. CZeka Cię jednak długa droga i ciężka praca nad sobą.
Na ten moment podpowiem Ci, wyrzucaj z siebie złe emocje.

14 264

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jestem znowu chora.
Nie mam siły pisać a winna jestem Ci Magnolio wyjaśnienia.
Może jutro będzie już lepiej.

Pozdrawiam Was.

14 265

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofiu zycze poprawy zdrowia.
Winna mi jestes wyjasnienia? Nic mi nie jestes winna smile.

14 266

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Z tym moim karaluchem to jest tak, że on mówi ogólnie: "Trzeba zrobić to... tamto". Sam d*upy nie ruszy. Ja chcę zadbać o swój interes, ale wkurza mnie fakt, że pomagając sobie, pomagam też jemu.
Wczoraj się z nim widziałam. Widzę jak on strasznie mnie dołuje. Ignoruje mnie a jak tylko mu przedstawię jakiś pomysł dotyczący mojej osoby i moich planów, zamiast motywować to wysysa ze mnie całą energię. Już teraz wiem dlaczego ma ksywę Wampir.
Próbowałam się uspokoić, ale i tak w nocy widziałam demony w pokoju sad
Ale już bliżej końca niż dalej.

Mam też nowy problem, sama ze sobą. Czuję się silna wewnętrznie, dumna z siebie. Doceniam inne kobiety i chciałabym im pomóc jak tylko się da w wyjściu z toksycznych związków.
Niestety ta moja wewnętrzna duma i siła, przerażają mnie. Jest to coś innego niż do tej pory. Postawiłam sobie cel i do niego dążę. Działam, nie siedzę z założonymi rękami. A mimo to, boję się, że będę arogancka, egoistyczna, że całkowicie pozbędę się empatii, której kiedyś było we mnie za dużo sad

Witaj!
Anstawia, a to nie tak troszkę, że jeśli jesteś tego świadoma, to możesz z tego wyciągnąć wnioski? smile Żeby nie zatracić tej granicy pomiędzy byciem sobą a byciem egoistką? Ja kiedyś bezwiednie doprowadziłam do takiego właśnie własnego zachowania. Na szczęście już wiem, do czego sama umiem doprowadzić. Na szczęście wiem, że charakterystyczne są takie wzloty i upadki i wcale ich nie chcę - chciałabym stabilnie i powoli, ale zawsze ku górze wink Nie wiem, czytałaś o trójkącie Karpmanna?

14 267

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No i przede wszystkim Dzień Dobry!
Spacerek sobotni przez 3/4 miasta spowodował lekkie problemy przeziębieniowe, więc wczoraj zrobiłam sobie po prostu wolne smile

Zofia - zdrówka życzę!!!!!!

Ręce pełne zajęcia i w pracy i w domu - hurtowa produkcja mydełek na prezenty, zamierzam jeszcze świeczki smile
W sobotę zakupiłam "dla się" cudną, śliczniutką małą czarną - piękności!!!! I spodnie z Hilfingera za mniej niż 5% ceny oryginalnej smile Uwielbiam szperanie po wieszakach w TK Maxx wink


Wiecie, że nie jestem w stanie wymienić "tego najważniejszego momentu"? Ale Wy też pisałyście o kilku... Bo jednego chyba nie mam.... Nie wiem, muszę się zastanowić. Bo z tych najważniejszych dla nas momentów wynika jakie naprawdę wewnątrz jesteśmy i czy jesteśmy aktywne czy bierne. Jaka jest prawda o nas i czy życie nas motywuje czy nas ogranicza. Muszę sobie przypomnieć smile Ale to chyba będzie też tak jak z tym spalonym mieszkaniem? Że z życiowych tragedii właśnie budujemy własną siłę? smile

Buziaki smile

14 268

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Z tym moim karaluchem to jest tak, że on mówi ogólnie: "Trzeba zrobić to... tamto". Sam d*upy nie ruszy. Ja chcę zadbać o swój interes, ale wkurza mnie fakt, że pomagając sobie, pomagam też jemu.
Wczoraj się z nim widziałam. Widzę jak on strasznie mnie dołuje. Ignoruje mnie a jak tylko mu przedstawię jakiś pomysł dotyczący mojej osoby i moich planów, zamiast motywować to wysysa ze mnie całą energię. Już teraz wiem dlaczego ma ksywę Wampir.
Próbowałam się uspokoić, ale i tak w nocy widziałam demony w pokoju sad
Ale już bliżej końca niż dalej.

Mam też nowy problem, sama ze sobą. Czuję się silna wewnętrznie, dumna z siebie. Doceniam inne kobiety i chciałabym im pomóc jak tylko się da w wyjściu z toksycznych związków.
Niestety ta moja wewnętrzna duma i siła, przerażają mnie. Jest to coś innego niż do tej pory. Postawiłam sobie cel i do niego dążę. Działam, nie siedzę z założonymi rękami. A mimo to, boję się, że będę arogancka, egoistyczna, że całkowicie pozbędę się empatii, której kiedyś było we mnie za dużo sad

Witaj!
Anstawia, a to nie tak troszkę, że jeśli jesteś tego świadoma, to możesz z tego wyciągnąć wnioski? smile Żeby nie zatracić tej granicy pomiędzy byciem sobą a byciem egoistką? Ja kiedyś bezwiednie doprowadziłam do takiego właśnie własnego zachowania. Na szczęście już wiem, do czego sama umiem doprowadzić. Na szczęście wiem, że charakterystyczne są takie wzloty i upadki i wcale ich nie chcę - chciałabym stabilnie i powoli, ale zawsze ku górze wink Nie wiem, czytałaś o trójkącie Karpmanna?

Jest we mnie tyle sprzeczności w tym momencie, że sama już nie wiem co jest nie tak.
Natomiast wiem, że coś jest nie tak. Pewnie chodzi o coroczną depresję przedświąteczną. O to, że mimo terapii, pytanie: "Jedziesz na Święta do Polski?" dobija mnie. O to, że nadal czuję się ofiara. Wczoraj, nawet terapeutce powiedziałam, że jest okrutna sad Jedna dziewczyna na terapii chciała mnie przytulić- niecierpię ją za to! Nie odrobiłam pracy domowej tak jak miałam to zrobić. Za to ,że inna dziewczyna z terapii patrzyła na mnie tym lekcewarzącym wzrokiem, mam ochotę ją udusić.  Jestem zła, bo inna dziewczyna z terapii powiedziała, że czekała az  ja się wypowiem, bo ja mam ćwiczyć pewność siebie. Co ją to obchodzi?! Jestem zła zła zła!
Jestem zła, bo choinka stoi w pokoju. Jestem zła, bo jestem sama. Jestem zła gdy mnie ktoś przytula na terapii. Jestem zła, bo chcę żeby mnie ktoś przytulił. Jestem zła, bo za tydzień jest ostatnie spotkanie grupy, a ja jestem nadal w tym samym miejscu...
I jest mi cholernie smutno sad

14 269

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio,
jesteś nadal w tym samym miejscu?
Chyba myślimy o dwóch różnych osobach. Bo ja pamiętam Twoje posty z kwietnia. Może najwyższa pora, byś przeczytała to, co wówczas napisałaś? Może pora, byś przypomniała sobie swój ówczesny stan? Wówczas spojrzysz na siebie bardziej przyjaźnie i będziesz dumna z siebie.

Przytulam Cię (jeśli chcesz) wirtualnie.

14 270

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzięki Wielokropku :*

Jestem dumna z siebie za to czego dokanałam od kwietnia. I ta duma mnie ostatnio przeraziła.
Wczoraj też zwolnili z pracy mojego managera, z którym zapoczątkowałam konflikt. Zwolnili go, bo nie dogaduje się ze współpracownikami.
Mam mieszane uczucia. Bo jak można cieszyć się z tego, że kogoś zwolnili i,że ja teraz będę mieć święty spokój. A może mnie zwolnią zaraz?

Natomiast na terapii czuję się jak ofiara i inni traktują mnie jak ofiary. I mam ochotę coś powiedzieć komuś, gdy jestem zła, ale tam wszyscy mają tyle empatii... I dostało się terapeutce sad Nie jestem z tego dumna ;(

14 271

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio,
taka (między innymi) rola terapeuty - dostaje za cudze. smile
Bo często jest jedyną osobą, w stosunku do której ma się odwagę. Później zaś ta odwaga zwiększa się i człek decyduje się zagadać z serca do pozostałych osób. Odwagi!

Rozumiem Twe rozterki związane ze zwolnieniem managera.
A gdybyś tak spojrzała na to z innej perspektywy? Że to nie Ty nie mogłaś się dogadać, tylko on. Że to Ciebie i Twoje zdanie bardziej cenią. Że racja w tym sporze była po Twojej stronie.

Czemu podjęłaś decyzję o byciu ofiarą? Jakie korzyści masz z tego? Czego, jako ofiara, oczekujesz od osób Cię otaczających? Pomiń etap zaprzeczania. tongue

14 272 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-11 12:55:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Aniu nie badz taka surowa dla Siebie !!! Ty dopiero zaczelas terapie. Nawet rok nie minal od zaczecia terapii. Terapia to praca na cale lata. Niestety tak sad.
Nie "naprawisz" 30 lat w kilka miesiecy sad.
Popatrz jak daleko zaszlas smile.
Ja Cie przytulam wirtualnie (moze to nie takie bolesne jak w realu  smile ).
Nie wiem co Ci radzic? Ja nie psycholog:D. Mi pomagalo wyjcie do kina czy na koncert. Moze daj juz sobie troche spokoju z czytaniem psychologicznych ksiazek itd. U mnie przyszedl moment, ze wszystkie psychologiczne ksiazki sprzedalam na ebay smile. Za sprzedane ksiazki poszlam do teatru na komedie smile
To taki fajny recycling smile.
Aniu wyjdz z domu i zrob cos fajnego!!!! Gdybym mieszkala blizej zrobilabym to z Toba smile .
I prosze nam tu na forum napisac co zrobilas !!!
PS.Ja nie lubie swiat, urodzin, sylwestra itp. Czemu nie lubie, bo moje oczekiwania zwiazane z tymi uroczystosciami sa za duze sad. Boli, ze nie bedzie tak jak w amerykanskich filmach wink.
Ale kiedys polece na swieta do Australii i spedze je na plazy popijajac winko i jedzac swieze ananasy smile

14 273

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Anstawio,
taka (między innymi) rola terapeuty - dostaje za cudze. smile
Bo często jest jedyną osobą, w stosunku do której ma się odwagę. Później zaś ta odwaga zwiększa się i człek decyduje się zagadać z serca do pozostałych osób. Odwagi!

Rozumiem Twe rozterki związane ze zwolnieniem managera.
A gdybyś tak spojrzała na to z innej perspektywy? Że to nie Ty nie mogłaś się dogadać, tylko on. Że to Ciebie i Twoje zdanie bardziej cenią. Że racja w tym sporze była po Twojej stronie.

Czemu podjęłaś decyzję o byciu ofiarą? Jakie korzyści masz z tego? Czego, jako ofiara, oczekujesz od osób Cię otaczających? Pomiń etap zaprzeczania. tongue

Jeśli chodzi o zwolnienie managera, to ja właśnie tak sobie myślę z tej perspektywy, którą opisałaś. Ale przekonanie typu: "Nie wolno się cieszyć z cudzego nieszczęścia, bo mnie to też może kiedyś spotkać" bierze górę. Ale pomyślę nad tym trochę i może znajdę rozwiązanie. Byłam już w takiej sytuacji i to moje poczucie winy nie pomogło mi wtedy.

Co do bycia ofiarą, to ja wysyłam sprzeczne sygnały. Chyba moje gesty i słowa wciąż przez innych odbierane są z "politowaniem" i ktoś mówi "Chodź, przytulę Cię", a ja wtedy zaprzeczam i mówię,że nic takiego się nie stało.
Nie lubię być w centrum zainteresowania ale chcę być zauważona. Chcę być zauważona jako kobieta pełna odwagi, wiedząca czego chcę, a nie jako "biedna sierotka", bo tą sierotką byłam dłuuugo.

14 274

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Aniu nie badz taka surowa dla Siebie !!! Ty dopiero zaczelas terapie. Nawet rok nie minal od zaczecia terapii. Terapia to praca na cale lata. Niestety tak sad.
Nie "naprawisz" 30 lat w kilka miesiecy sad.
Popatrz jak daleko zaszlas smile.
Ja Cie przytulam wirtualnie (moze to nie takie bolesne jak w realu  smile ).
Nie wiem co Ci radzic? Ja nie psycholog:D. Mi pomagalo wyjcie do kina czy na koncert. Moze daj juz sobie troche spokoju z czytaniem psychologicznych ksiazek itd. U mnie przyszedl moment, ze wszystkie psychologiczne ksiazki sprzedalam na ebay smile. Za sprzedane ksiazki poszlam do teatru na komedie smile
To taki fajny recycling smile.
Aniu wyjdz z domu i zrob cos fajnego!!!! Gdybym mieszkala blizej zrobilabym to z Toba smile .
I prosze nam tu na forum napisac co zrobilas !!!
PS.Ja nie lubie swiat, urodzin, sylwestra itp. Czemu nie lubie, bo moje oczekiwania zwiazane z tymi uroczystosciami sa za duze sad. Boli, ze nie bedzie tak jak w amerykanskich filmach wink.
Ale kiedys polece na swieta do Australii i spedze je na plazy popijajac winko i jedzac swieze ananasy smile

Dzięki Magnolio.
W sumie książek terapeutycznych nie czytam. Jak już, to czytam o motywacji, osiąganiu celów, biznesie, biografie itp. Czasopisma o relaksacji i szczęściu.
Terapia jest jedynym miejscem gdzie się "dołuję". W przyszłym tyg mam zadecydować czy ją skończyć, czy iść dalej. Dylemat. Ale ja tyle w życiu niedokończyłam rzeczy, że chyba zostanę na tej terapi...

Tak, wyjść do ludzi... Poszukam czegoś w necie i dam znać, bo ciągnie mnie gdzieś, by się "odmóżdżyć".

14 275

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam wszystkich smile
Jestem w tym wątku nowa, poczytałam dziś trochę o "kochających za bardzo", stwierdzam, że tez do nich należę smile. Szkoda tylko, że mój mężczyzna nie odwzajemnia mi tego sad.
Pozdrawiam wszystkie "kochające za bardzo" smile.

14 276

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

(...)Co do bycia ofiarą, to ja wysyłam sprzeczne sygnały. Chyba moje gesty i słowa wciąż przez innych odbierane są z "politowaniem" i ktoś mówi "Chodź, przytulę Cię", a ja wtedy zaprzeczam i mówię,że nic takiego się nie stało.
Nie lubię być w centrum zainteresowania ale chcę być zauważona. Chcę być zauważona jako kobieta pełna odwagi, wiedząca czego chcę, a nie jako "biedna sierotka", bo tą sierotką byłam dłuuugo.

Nie będę wypowiadała się za innych. smile

Nigdy nie przytulam osób, które udają ofiary; nie przytulam osób, na które patrzę z politowaniem. Przytulam te osoby, które według mej oceny, takiego przytulenia (bardzo bliskiego kontaktu) potrzebują. Czytając Twe posty od dawna chyba ani razu nie myślałam, że robisz z siebie ofiarę. Dla mnie te dwa określenia  różnią się: "być ofiarą" nie jest równoznaczne z "robić z siebie ofiarę".
Ale pamiętam czas, kiedy to ja bardzo broniłam się przed przytuleniem, mimo że bardzo o tym marzyłam.


Silly Hopes,
masz trochę stron do przeczytania, ale warto. Witaj big_smile

14 277

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny a z ktorej czesci Polski pochodzicie? Ja z pochodze z Krainy 1001 Jezior smile

14 278

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Miasto królów, smoka i Lajkonika smile Dla ludzi z centralnej i północnej Polski - prawie góralka. Hej!

14 279

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A mi jest smutno i źle. Niby zaczęłam się oduzależniać od M, ale wracają momenty że niestety nie potrafię. Raz wydaje mi się, że nie robi na mnie wrażenia, innym razem znów dołuje mnie, rozczarowuje. Chciałam mu zaufać, a on kręci. Niby się stara, ale chciałby wszystkie sroki za ogon...

14 280

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czytam sobie i czytam, i mam wrażenie, że czytam o sobie......, do tej pory myślałam, że jestem sama, jedna, która tak bardzo kocha..., tak bym chciała żeby mnie przytulił, a on nic.... Dziś jak wrócił do domu, to nawet mnie nie zauważył...., więc wieczorem znów tylko tulenie poduszki....

14 281

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Silly Hopes,
fajnie, ze nas znalazlas! Zostan i pisz jak chcesz ksiazki to daj znac smile

tezkobieta, czytaj nasz watek. Duzo zrozumiesz smile.

14 282

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzieki magnolia73 smile. Jesli mozesz polecic jakies ksiazki to bardzo chetnie.

14 283

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jezeli podasz swoj email (na moj email w moim profilu) to Ci wysle smile.
Innym dziewczyna tez cos moge wyslac smile

14 284 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-12-12 01:59:15)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Już jestem zdrowsza smile
Wczoraj gorączkowałam a jak mam gorączkę to śpię.
Przespałam więc prawie cały dzień, noc i chorobę.

Magnolio jesteś moją sąsiadką, bo ja z krainy sledźikowej jestem ( pochodzę z mazur, ale od lat ze śledzikami mam do czynienia).

DZwonił dzisiaj eks !!! I to 2x !!! Mówił, że chce mi dać na ogrzewanie pieniądze yikes.
Zbaraniałam big_smile 
Nie dzwonił do mnie całe miesiące - to ja dzwoniłam, a on często nie odbierał i nie oddzwaniał. Alimenty musiałam dosłownie z gardła wyrywać a teraz i dzwoni i płacić chce przed czasem za ogrzewanie (rachunek będzie za ponad miesiąc).
Jutro chce się ze mną widzieć yikes.....pieniądze przekaże, bo ma pieniądze.
Wspomniałam o świętach tzn. , że mógłby (jak już ma pieniądze), kupić chłopakom prezenty np. po dezodorancie za 7 zł lub przekazać im kartkę ze słowami, miłych świąt - pamiętający tata. ŁAGODNIE odpowiedział, że przypominać mu nie muszę o dzieciach i świętach, bo o synach to on zawsze pamięta. No k***a  m*ć, pamięta ! Zapomniał o urodzinach, imieninach, świętach wszystkich. Jeden raz, na moją prośbę, złożył młodszemu synowi urodzinowe życzenia na 18- tkę. Złożył sms -em yikes . O innych uroczystościach zapomniał..... i zapomniał, że ja amnezji nie mam. Powiedział też, że w ubiegłym roku po prostu nie miał pieniędzy....nie miał facet 14 zł na dezodoranty czy jeszcze mniej na jakąś pierdułkę czy na telefon żeby kochanym synom złożyć osobiście życzenia. Ż E N A D A !!!
Nie wyprowadziła mnie z równowagi rozmowa z nim. Byłam twarda i szczera, i zaskoczona, i szczerze mu powiedziałam, sam dzwonisz i jeszcze pieniądze przed czasem chcesz dać i na dokładkę o dzieciach pamiętasz ?!
WIeczorem starszy syn dzwonił do niego (nie pytałam w jakim celu a on nie mówił). Przypomniałam mu jedynie, że po pracy ojciec telefonów od niego nie odbiera. Nie odebrał i tym razem, ale po chwili oddzwonił !!! Szok !!! oboje byliśmy w szoku smile.
Aaaaaaaaaaa zapomniałam dodać, że w rozmowie ze mną, eks powiedział, że naszego starszego syna zgłosiła w Londynie, w 3 agencjach jego siostra, która mieszka w Anglii yikes . SYn na tą wiadomość też szeroko otworzył ze zdziwienia buzię i nadziwić się nie mógł, jak można kogoś zgłosić jako chętnego do pracy, jak się nic o tej osobie nie wie poza nazwiskiem i imieniem, i adresem zamieszkania. W przypadku rodziny eksa i eksa jest to jednak możliwe i nie zdziwię się wcale jak powie, że praca czeka od jutra a jak na jutro rano się nie stawi, to praca przepadnie.....a może już nigdy do tego tematu nie powróci. Jak zwykle obiecanki.....
Syn oprócz zdziwienia, uśmiał się z kolejnego obiecania. Dobrze, że tak podchodzi do sprawy i nie robi sobie nadziei. Dzieci też już są świadome.

   
DZiewczyny kochane, miałam czuja, on coś kombinuje !
Może jutro z czymś wygada się, a może i w ogóle się nie odezwie i do spotkania nie dojdzie .....
Teraz jestem już pewna, że ma jakiś plan....muszę przyśpieszyć kończenie wspólnych spraw.
WIem, że już odporna jestem na jego manipulację. Ja tak, ale inni nie a ci inni będą mi niezbędni do zamknięcia tematu pod tytułem "przygoda z psychofagiem".



Witam nowe koleżanki smile
Zostańcie z nami jeśli chcecie zmienić swoje życie.
Dacie radę dziewczyny, dacie radę smile

14 285

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Jeśli chodzi o zwolnienie managera, to ja właśnie tak sobie myślę z tej perspektywy, którą opisałaś. Ale przekonanie typu: "Nie wolno się cieszyć z cudzego nieszczęścia, bo mnie to też może kiedyś spotkać" bierze górę. Ale pomyślę nad tym trochę i może znajdę rozwiązanie. Byłam już w takiej sytuacji i to moje poczucie winy nie pomogło mi wtedy.

Anstawio kkzb mają dużo empatii w sobie, dużo za dużo smile
Pisałaś kilkanaście dni temu, że manager źle Cię potraktował. Jest wina jest kara. Może rozpatrz to jego zwolnienie w kategoriach KONSEKWENCJI smile Narozrabiał i poniósł konsekwencje swoich czynów.

Anstawia napisał/a:

Co do bycia ofiarą, to ja wysyłam sprzeczne sygnały. Chyba moje gesty i słowa wciąż przez innych odbierane są z "politowaniem" i ktoś mówi "Chodź, przytulę Cię", a ja wtedy zaprzeczam i mówię,że nic takiego się nie stało.
Nie lubię być w centrum zainteresowania ale chcę być zauważona. Chcę być zauważona jako kobieta pełna odwagi, wiedząca czego chcę, a nie jako "biedna sierotka", bo tą sierotką byłam dłuuugo.

Jak Cię widzą tak Cię piszą.
Bądź dumną kobietą smile
Masz do tego powody.
Odwaliłaś kawał dobrej roboty i masz prawo chodzić z podniesioną głową, więc głowa do góry Anstawio ! smile

Dlaczego kochana piszesz, "chcę być zauważona jako ......'' Pokaż innym, że JESTEŚ kobietą odważną i wiesz czego chcesz. Jesteś na obczyźnie i radzisz sobie dobrze, jest to odwaga i powód do dumy. Odeszłaś od męża....kochana udowodniłaś sobie i innym, że jesteś bardzo odważna. Odnalazłaś siebie - to również powód do dumy i radości. Ciesz się Anstawio i bądź dumna !

14 286

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

PS.Ja nie lubie swiat, urodzin, sylwestra itp. Czemu nie lubie, bo moje oczekiwania zwiazane z tymi uroczystosciami sa za duze sad. Boli, ze nie bedzie tak jak w amerykanskich filmach wink.
Ale kiedys polece na swieta do Australii i spedze je na plazy popijajac winko i jedzac swieze ananasy smile

Magnolio !!! Przywołuję cię do porządku ! Co ma znaczyć, że Twoje oczekiwania co do Świąt, są jak nieziszczone nadzieje ! Znowu jakieś marzenia, oszukiwanie się, że gdzieś tam daleko za siedmioma górami.....wszędzie kochana może być bajecznie. Kocham Święta. Dla mnie święta to nastrój, ozdoby i stół, potrawy, ale i ludzie przy tym stole. Kocham gości.
Kocham świece stroiki. Mam tego dużo i wszystko sama robiłam. Choinkę ubieram w błękitne i jasno zielone ptaki  całe z piór i cekinów. W tym samym kolorze są połyskliwe motyle i bombki. Bombki są jeszcze różowe i srebrne. Biały i różowy jest puch z pociętego boa. Kocham tak ustrojone drzewko. Na komodach stoją oryginalne ozdoby, takie moje, przeze mnie wymyślone i wykonane i świece w pięknych świecznikach ( a mam ich mnóstwo). Stół jest odświętnie udekorowany. Z różnych kątów uśmiechają się do wszystkich Mikołaje. Mikołaje świeczniki, zawieszki, figurki. No jak nie kochać świąt i tego zapachu potraw i fajnej atmosfery.
Na Wielkanoc razem z chłopakami robiłam z wydmuszek zwierzątka. Mam jajko zieloną żabkę, szarego słonia, różową świnkę, wielokolorową rybę. Na komodach w pokoju ustawiam wiele baranków - każdy inny, obok jajo większe od strusiego z bukietem bukszpanu. Na stole królują kolorowe jaja w podstawkach z kolorowych kurek, a tuż obok pachnie baba lukrowana (sama piekę i lukruję) również przyozdobiona jajami w kolorze tęczy. Na te święta też mam swój własny pomysł. Żadne amerykańskie święto nie umywa się do moich świąt big_smile Moje święta są jedyne i niepowtarzalne  - właśnie przez ozdoby smile i nastrój jakie one dają. KOCHAM ŚWIĘTA. Kocham też sylwestra. Baloniki, serpentyny, czasami jakieś czapeczki ze zwierzątkami się zakładało,  a czasem były przebierańce (byłam kotkiem smile ) W tym roku zaklepany kulig po puszczy i ognisko i jadło takie jak : kiszka ziemniaczana, kiełbasa, karkówka, ogórki, grzyby. Jadę w narciarskim różowaiastm kombinezonie i eleganckich, sylwestrowych kolczykach a i pod spód założę srebrem przeplatany golfik i do tego buty po-narty. Już sam strój wprawi mnie w szampański nastrój i wiem, że wieczór będzie fajny i mróz mi nawet straszny nie będzie smile
Co do urodzin to zgadzam się z Tobą w 100%. 
Kiedyś jak byłam młoda urodziny lubiłam. FAjne towarzystwo, dużo żartów, śmiechu.
DZisiaj nie lubię urodzinowej imprezy sad  Nie lubię przez tą ogromną ilość świec do zdmuchnięcia na torcie big_smile wink
   


JA to jestem jednak gaduła i lubię pisać takie długaśne posty big_smile  smile  wink

14 287

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Z tym moim karaluchem to jest tak, że on mówi ogólnie: "Trzeba zrobić to... tamto". Sam d*upy nie ruszy. Ja chcę zadbać o swój interes, ale wkurza mnie fakt, że pomagając sobie, pomagam też jemu.
Wczoraj się z nim widziałam. Widzę jak on strasznie mnie dołuje. Ignoruje mnie a jak tylko mu przedstawię jakiś pomysł dotyczący mojej osoby i moich planów, zamiast motywować to wysysa ze mnie całą energię. Już teraz wiem dlaczego ma ksywę Wampir.
Próbowałam się uspokoić, ale i tak w nocy widziałam demony w pokoju sad
Ale już bliżej końca niż dalej.

Mam też nowy problem, sama ze sobą. Czuję się silna wewnętrznie, dumna z siebie. Doceniam inne kobiety i chciałabym im pomóc jak tylko się da w wyjściu z toksycznych związków.
Niestety ta moja wewnętrzna duma i siła, przerażają mnie. Jest to coś innego niż do tej pory. Postawiłam sobie cel i do niego dążę. Działam, nie siedzę z założonymi rękami. A mimo to, boję się, że będę arogancka, egoistyczna, że całkowicie pozbędę się empatii, której kiedyś było we mnie za dużo sad

Witaj!
Anstawia, a to nie tak troszkę, że jeśli jesteś tego świadoma, to możesz z tego wyciągnąć wnioski? smile Żeby nie zatracić tej granicy pomiędzy byciem sobą a byciem egoistką? Ja kiedyś bezwiednie doprowadziłam do takiego właśnie własnego zachowania. Na szczęście już wiem, do czego sama umiem doprowadzić. Na szczęście wiem, że charakterystyczne są takie wzloty i upadki i wcale ich nie chcę - chciałabym stabilnie i powoli, ale zawsze ku górze wink Nie wiem, czytałaś o trójkącie Karpmanna?

Jest we mnie tyle sprzeczności w tym momencie, że sama już nie wiem co jest nie tak.
Natomiast wiem, że coś jest nie tak. Pewnie chodzi o coroczną depresję przedświąteczną. O to, że mimo terapii, pytanie: "Jedziesz na Święta do Polski?" dobija mnie. O to, że nadal czuję się ofiara. Wczoraj, nawet terapeutce powiedziałam, że jest okrutna sad Jedna dziewczyna na terapii chciała mnie przytulić- niecierpię ją za to! Nie odrobiłam pracy domowej tak jak miałam to zrobić. Za to ,że inna dziewczyna z terapii patrzyła na mnie tym lekcewarzącym wzrokiem, mam ochotę ją udusić.  Jestem zła, bo inna dziewczyna z terapii powiedziała, że czekała az  ja się wypowiem, bo ja mam ćwiczyć pewność siebie. Co ją to obchodzi?! Jestem zła zła zła!
Jestem zła, bo choinka stoi w pokoju. Jestem zła, bo jestem sama. Jestem zła gdy mnie ktoś przytula na terapii. Jestem zła, bo chcę żeby mnie ktoś przytulił. Jestem zła, bo za tydzień jest ostatnie spotkanie grupy, a ja jestem nadal w tym samym miejscu...
I jest mi cholernie smutno sad

Jeśli reagujesz na jego zachowania to znaczy, że jeszcze zupełnie nie uwolniłaś sie od niego sad Może jeszcze za krótko trwa rozłąka .....
Empatia ! TA cholerna empatia ! Wszystkie mamy jej nadmiar ( ja się już z nią żegnam powoli). Kiedy sama miałam kiepskie życie, gotowa byłam płakać nad losem innych i pomagać im. DZisiaj już inaczej postrzegam ludzi, którym w życiu jest źle i twierdzę, że mają wszystko na własne życzenie. Złe decyzje podjęli i muszą ponieść tego konsekwencje( tak jak to było ze mną). Jedynie nadal nie mogę patrzeć na wypadki i krew. Nie, nie mdleję, ale jestem jak zahipnotyzowana i szkoda mi, bardzo mi szkoda wszystkich poszkodowanych.
Mówisz Anstawio, że karaluch Cię nie wspiera ? Gdyby wspierał nie byłby karaluchem, tylko fajnym mężulkiem.
Jest jaki jest i Ty już wiesz jaki z niego człowiek. Nie wspiera ? i nie musi. NAjważniejsze, że nie przeszkadza Ci w załatwieniu spraw.

Anstawio nie jesteś sama ! Masz Forum, nas. I pogłaszczemy i kopa damy jak trzeba i do rozumu przemówimy i damy wsparcie gdy jest ono potrzebne. Nie jesteś sama, masz nas, podobne do Ciebie, walczące ze sobą i o siebie, jak Ty.
Jak w nas nie ma być sprzeczności ? Pełne empatii i wiedzące, świadome, że ta empatia do niczego dobrego nas nie prowadzi. Jeszcze z empatią i już z budzącym się egoizmem. Egoizmu nie znałyśmy a nawet brzydziłyśmy sie nim u innych. Jak więc z lekkością ten egoizm trawić ? To sztuka, być dumną, że zaczynam myśleć o sobie jako o numerze jeden ! JA zawsze na końcu, mam iść na czele ? Ja myśląca o innych, mam teraz myśleć o sobie ? Tak wiem, że tak być powinno, ale...no właśnie jest to "ale". Pokonasz je i już będzie z górki  smile I tak jest z wieloma odczuciami. Wiele nowych wzorców wprowadzamy w nasze głowy, ale inaczej jest z teorią, inaczej z życiem z ludźmi, którym musimy np. przeciwstawić się. Spokojnie Anstawio, praca czyni mistrza smile. Przyjdzie kiedyś ten dzień, kiedy powiemy, JESTEŚMY DLA SIEBIE NAJWAŻNIEJSZE, najlepsze, najwspanialsze smile
Ja podobnie jak Ty, mam problemy z bliskością. Marzy mi się by mnie "przyjaciel" objął a jednocześnie robię uniki. Oddalam się, mimo, że marzę o bliskości.  Usztywniam się i za groma jasnego nie zrobię pierwsza żadnego gestu. Całe moje ciało jest jakby sparaliżowane. Czuję się też jak głuchoniema. Słyszę, ale nic nie mogę powiedzieć, tzn mówię, ale słowa są bezdźwięczne. Sama jeszcze nie wiem co o tym myśleć. Może to uraz, a może strach.
Także nie wyobrażam sobie przytulenia osoby z miną " pójdź w me ramiona biedaczko". Nie czuję się ofiarą i nie chcę tych spojrzeń i takich gestów. W rozmowach jestem szczera ( nie ukrywam nieudanej próby samobójczej), ale jednocześnie tak pewnie mówię i dużo, i z uśmiechem na ustach, że nikt przytulać mnie nie chce. Wręcz odwrotnie, słyszę słowa, jesteś silna, dzielna. I mają racje smile dzisiaj jestem silna. Gdyby im jednak przyszło do głowy przytulenie, zapewne "usztywniłabym "się w sekundę a po oswobodzeniu z uścisku, odpowiedziałabym (z zaskoczoną ich reakcją miną), szczęśliwa jestem jak nigdy dotąd !

Jest godz. po trzeciej, a ja o spaniu nawet nie myślę.......nie myślę o eksie, nie rozważam jego słów, nie rozpamiętuję a spać nie mogę. Może Magnolia miała rację............ ?

14 288

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

No i przede wszystkim Dzień Dobry!
Spacerek sobotni przez 3/4 miasta spowodował lekkie problemy przeziębieniowe, więc wczoraj zrobiłam sobie po prostu wolne smile

Zofia - zdrówka życzę!!!!!!

DZięki, Twoje życzenie spełniło się smile czuję się nieźle. Do zdrowia wracam w przyśpieszonym tempie. Nie mam już gorączki i bólu gardła.

Ja Ci także zdrowia życzę i życzę aby i Tobie życzenia spełniały się. smile smile smile

14 289

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

tezkobieta, czytaj nasz watek. Duzo zrozumiesz smile.

Dużo już wiem i rozumiem. Nie od dziś układam swój związek... Zrobiłam sobie dłuższą przerwę w działaniu i pracy nad sobą, teraz czas do tego wrócić. Również do czytania książek - od dawna nie byłam w stanie żadnej przeczytać.

zofia282 napisał/a:

Empatia ! TA cholerna empatia ! Wszystkie mamy jej nadmiar ( ja się już z nią żegnam powoli). Kiedy sama miałam kiepskie życie, gotowa byłam płakać nad losem innych i pomagać im. DZisiaj już inaczej postrzegam ludzi, którym w życiu jest źle i twierdzę, że mają wszystko na własne życzenie. Złe decyzje podjęli i muszą ponieść tego konsekwencje( tak jak to było ze mną).

Dokładnie! Ja też się żegnałam, jednak podczas rozmowów z M na jakiś temat czułam trochę dyskomfort, gdy wyjeżdżałam ze swoim egoizmem, asertywnością w empatii - a on taki wspaniały, dobry, współczujący do bólu (także mojego)... Niby wiedziałam, że moja postawa jest dobra, ale tak właśnie czułam.... Teraz wyrzutów już mam coraz mniej, nawet nie pamiętam kiedy ostatnio smile Wiem, że idę dobrą drogą, wiem że jestem dla siebie ważna i nie chcę czuć się ofiarą (nie pozwolę) w inteligentnych rozgrywkach partnera. On jest mistrzem manipulacji i kamuflażu, a ja coraz częściej potrafię się temu oprzeć smile
Co do bliskości, miałam podobnie. Strasznie chciałam przytulania, czułości, jednak sygnały wysyłałam wręcz przeciwne. W efekcie frustracja, że nie spełniają się moje potrzeby, ukryte i kumulowane żale (a jakże) oraz pretensje napędzały błędne koło. Całkiem niedawno i całkiem łatwo (!) nastąpiła zmiana. Po pierwsze szczerze wywalam (nareszcie!) wszystko co mi leży na sercu, po drugie mówię o tym co czuję, czego oczekuję i potrzebuję, wreszcie po trzecie - pokazuję to - nie udaję już twardziela, który nie potrzebuje niczego i nikogo i jaka to ja jestem silna niesłychanie.
Czym wprawiam w osłupienie partnera, co kilka dni słyszę, że mnie nie poznaje (nie dowierza...), czasem kilka razy upewnia się, czy aby na pewno nie żartuję, gdy na zadane mi pytanie słyszy niecodzienną jak na mnie odpowiedź, ... smile

14 290

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzień dobry smile
Przeciekam... wink Nie wyspałam się, bo dzieciaki też chore i w związku z całokształtem nic mi się nie chce smile Będę dziś robić NIC. Jak zresztą często wink

Zofia - dziękuję smile

14 291

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Będę dziś robić NIC. Jak zresztą często wink

Witam w klubie często robiących nic big_smile

14 292 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-12 16:46:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

PS.Ja nie lubie swiat, urodzin, sylwestra itp. Czemu nie lubie, bo moje oczekiwania zwiazane z tymi uroczystosciami sa za duze sad. Boli, ze nie bedzie tak jak w amerykanskich filmach wink.
Ale kiedys polece na swieta do Australii i spedze je na plazy popijajac winko i jedzac swieze ananasy smile

Magnolio !!! Przywołuję cię do porządku ! Co ma znaczyć, że Twoje oczekiwania co do Świąt, są jak nieziszczone nadzieje ! Znowu jakieś marzenia, oszukiwanie się, że gdzieś tam daleko za siedmioma górami.....wszędzie kochana może być bajecznie. Kocham Święta. Dla mnie święta to nastrój, ozdoby i stół, potrawy, ale i ludzie przy tym stole. Kocham gości.
Kocham świece stroiki. Mam tego dużo i wszystko sama robiłam. Choinkę ubieram w błękitne i jasno zielone ptaki  całe z piór i cekinów. W tym samym kolorze są połyskliwe motyle i bombki. Bombki są jeszcze różowe i srebrne. Biały i różowy jest puch z pociętego boa. Kocham tak ustrojone drzewko. Na komodach stoją oryginalne ozdoby, takie moje, przeze mnie wymyślone i wykonane i świece w pięknych świecznikach ( a mam ich mnóstwo). Stół jest odświętnie udekorowany. Z różnych kątów uśmiechają się do wszystkich Mikołaje. Mikołaje świeczniki, zawieszki, figurki. No jak nie kochać świąt i tego zapachu potraw i fajnej atmosfery.
Na Wielkanoc razem z chłopakami robiłam z wydmuszek zwierzątka. Mam jajko zieloną żabkę, szarego słonia, różową świnkę, wielokolorową rybę. Na komodach w pokoju ustawiam wiele baranków - każdy inny, obok jajo większe od strusiego z bukietem bukszpanu. Na stole królują kolorowe jaja w podstawkach z kolorowych kurek, a tuż obok pachnie baba lukrowana (sama piekę i lukruję) również przyozdobiona jajami w kolorze tęczy. Na te święta też mam swój własny pomysł. Żadne amerykańskie święto nie umywa się do moich świąt big_smile Moje święta są jedyne i niepowtarzalne  - właśnie przez ozdoby smile i nastrój jakie one dają. KOCHAM ŚWIĘTA. Kocham też sylwestra. Baloniki, serpentyny, czasami jakieś czapeczki ze zwierzątkami się zakładało,  a czasem były przebierańce (byłam kotkiem smile ) W tym roku zaklepany kulig po puszczy i ognisko i jadło takie jak : kiszka ziemniaczana, kiełbasa, karkówka, ogórki, grzyby. Jadę w narciarskim różowaiastm kombinezonie i eleganckich, sylwestrowych kolczykach a i pod spód założę srebrem przeplatany golfik i do tego buty po-narty. Już sam strój wprawi mnie w szampański nastrój i wiem, że wieczór będzie fajny i mróz mi nawet straszny nie będzie smile
Co do urodzin to zgadzam się z Tobą w 100%. 
Kiedyś jak byłam młoda urodziny lubiłam. FAjne towarzystwo, dużo żartów, śmiechu.
DZisiaj nie lubię urodzinowej imprezy sad  Nie lubię przez tą ogromną ilość świec do zdmuchnięcia na torcie big_smile wink
  JA to jestem jednak gaduła i lubię pisać takie długaśne posty big_smile  smile  wink

No Zofiu to teraz wiem skad jestes big_smile. Tak mi apetytu na swieta narobilas, ze uwazaj abym nie wpadla po sasiedzku big_smile. 
Ja sobie tak zawsze marze i lubie marzyc. Teraz wiem, ze to marzenia co nie znaczy, ze sie nie spelnia smile.
Zycie jest pelne niespodzianek. Ja juz zwiedzilam kawal swiata. Tak jakos samo wyszlo big_smile.
Ja jestem na swieta w Polsce. Bede robic mydelka. Upieke kaczke (nigdy nie pieklam, moze ktoras z was ma jakis dobry przepis), bede robic babki z cekinow, pojde w drugi dzien swiat na caly dzien do spa (mamy w miescie nowy swiatowy hotel). Po swietach pojade do najwiekszego miasta w Krainie Jezior na zakupy i ptysie. Jak bedzie snieg to wyjde na sanki i spacer nad jeziorami (1001). Na sylwestra wybieram sie do miasta Neptuna. A co jak nie moge na plaze do Australi, to posiedze troche na plazy nad Baltykiem.
Winko bedzie (moze grzane) i ananasy tez sie "zorganizuje". Dla nastroju plazowego zaloze zamiast bielizny bikini big_smile
Widzisz ja pisalam, ze nie lubie swiat itd. co nie znaczy, ze nie polubie big_smile.
Tylko od nas zalezy co zrobimy ze swoim zyciem!!!
*****************************************************************************************
Zofiu w Twoich postow wynika, ze jestes bardzo kreatywna smile. Co robisz zawodowo? Na pewno cos kreatywnego smile

14 293

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zaciekawiłyście mnie pomysłem mydełek, podeślijcie mi linka, bo nie mogę znaleźć...

14 294

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Zaciekawiłyście mnie pomysłem mydełek, podeślijcie mi linka, bo nie mogę znaleźć...

Witaj! Wpisz sobie w wyszukiwarkę domowe mydełko czekoladowe i mnóstwo stron wyskoczy smile
Ja robię z bambino, bo biały jeleń za mocno mi pachnie mydlinami wink
Ogólnie na dwa starte drobno mydełka rozpuszczone w kąpieli wodne (mnie się nigdy idealnie nie rozpuściło, dodaję troszkę wody i ugniatam łyżką) można dodać: pół czekolady rozpuszczonej; napar z dwóch łyżek kawy fusiastej (zalanej wrzątkiem tylko do wysokości fusów); anyżek z torebki; miodu trochę.... Co Ci się tam wymyśli - różne rodzaje smile
A jak już sobie jedno zrobisz, to potem pomysły, co dodać, same wpadają do głowy smile

14 295 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-12 16:35:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny najwazniejsze to sie czyms pozytecznym zajac smile Np. robieniem mydelek. Ja "zrobie" jeszcze ramki na zdjecia, tzn. Kupie takie nijakie z drewna i sama pomaluje w rozne wzory (zrobilam wczoraj zdjecia w sklepie i bede takie same "produkowac") dokleje troche kamyczkow i tego co znajde w szufladach i gotowe smile.

Wszystkim "przeciekajacym" zycze poprawy big_smile

14 296

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:

Co do bliskości, miałam podobnie. Strasznie chciałam przytulania, czułości, jednak sygnały wysyłałam wręcz przeciwne. W efekcie frustracja, że nie spełniają się moje potrzeby, ukryte i kumulowane żale (a jakże) oraz pretensje napędzały błędne koło. Całkiem niedawno i całkiem łatwo (!) nastąpiła zmiana. Po pierwsze szczerze wywalam (nareszcie!) wszystko co mi leży na sercu, po drugie mówię o tym co czuję, czego oczekuję i potrzebuję, wreszcie po trzecie - pokazuję to - nie udaję już twardziela, który nie potrzebuje niczego i nikogo i jaka to ja jestem silna niesłychanie.
Czym wprawiam w osłupienie partnera, co kilka dni słyszę, że mnie nie poznaje (nie dowierza...), czasem kilka razy upewnia się, czy aby na pewno nie żartuję, gdy na zadane mi pytanie słyszy niecodzienną jak na mnie odpowiedź, ... smile

To ja Ci z calego serca gratuluje smile Nie zbacz tylko z tej drogi!!
"nie udaję już twardziela, który nie potrzebuje niczego i nikogo i jaka to ja jestem silna niesłychanie" zrozumienie tego bylo chyba dla mnie najwazniejsze!!!!
Przestac udawac "Twardziela"!!!

14 297

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziękuję Magnolio smile Ja sama sobie też gratuluję - nareszcie coś konstruktywnego potrafię (i chcę) po latach marazmu i zniechęcenia smile
A motywację i determinację mą utwierdza za każdym razem ta zdziwiona niedowierzająca mina M smile

14 298

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
tezkobieta napisał/a:

Zaciekawiłyście mnie pomysłem mydełek, podeślijcie mi linka, bo nie mogę znaleźć...

Witaj! Wpisz sobie w wyszukiwarkę domowe mydełko czekoladowe i mnóstwo stron wyskoczy smile
Ja robię z bambino, bo biały jeleń za mocno mi pachnie mydlinami wink
Ogólnie na dwa starte drobno mydełka rozpuszczone w kąpieli wodne (mnie się nigdy idealnie nie rozpuściło, dodaję troszkę wody i ugniatam łyżką) można dodać: pół czekolady rozpuszczonej; napar z dwóch łyżek kawy fusiastej (zalanej wrzątkiem tylko do wysokości fusów); anyżek z torebki; miodu trochę.... Co Ci się tam wymyśli - różne rodzaje smile
A jak już sobie jedno zrobisz, to potem pomysły, co dodać, same wpadają do głowy smile

Mam jakieś dziwne skojarzenia z tą czekoladą w mydełku big_smile .....chociaż opaloną być na czekoladkę po umyciu się mydełkiem też dobra rzecz wink Ok. to ja też poszukam mydełek i może coś skomponuję smile Dzięki za podpowiedź.....może być pachnące Boże Narodzenie mydłem, goździkami i cytrusami.....hmmm.... mam pomysła ! smile

14 299

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

No Zofiu to teraz wiem skad jestes big_smile. Tak mi apetytu na swieta narobilas, ze uwazaj abym nie wpadla po sasiedzku big_smile. 
Ja sobie tak zawsze marze i lubie marzyc. Teraz wiem, ze to marzenia co nie znaczy, ze sie nie spelnia smile.
Zycie jest pelne niespodzianek. Ja juz zwiedzilam kawal swiata. Tak jakos samo wyszlo big_smile.
Ja jestem na swieta w Polsce. Bede robic mydelka. Upieke kaczke (nigdy nie pieklam, moze ktoras z was ma jakis dobry przepis), bede robic babki z cekinow, pojde w drugi dzien swiat na caly dzien do spa (mamy w miescie nowy swiatowy hotel). Po swietach pojade do najwiekszego miasta w Krainie Jezior na zakupy i ptysie. Jak bedzie snieg to wyjde na sanki i spacer nad jeziorami (1001). Na sylwestra wybieram sie do miasta Neptuna. A co jak nie moge na plaze do Australi, to posiedze troche na plazy nad Baltykiem.
Winko bedzie (moze grzane) i ananasy tez sie "zorganizuje". Dla nastroju plazowego zaloze zamiast bielizny bikini big_smile
Widzisz ja pisalam, ze nie lubie swiat itd. co nie znaczy, ze nie polubie big_smile.
Tylko od nas zalezy co zrobimy ze swoim zyciem!!!
*****************************************************************************************
Zofiu w Twoich postow wynika, ze jestes bardzo kreatywna smile. Co robisz zawodowo? Na pewno cos kreatywnego smile

Zapraszam Cię Magnolio smile. Mój dom otwartym domem jest i na stole wigilijnym zawsze dodatkowe nakrycie stoi. Stoi i czeka na gościa. Lubię gości. Stosuję zasadę "gość w dom, Bóg w dom" smile Zapraszam więc serdecznie smile.
A propos dodatkowego wigilijnego talerzyka, zastanawiałam się kiedyś, ilu polaków wpuściłoby do domu nieproszonego gościa  i ugościło głodnego......zastanawiałam się jaka byłaby moja reakcja i wiem, że ugościłabym czym chata bogata (pomimo mniejszej empatii big_smile)
CZy jestem kreatywna ? Tak, jestem. Moja mama ma zdolności plastyczne i my z siostrą odziedziczyłyśmy po niej zamiłowanie do piękna i kreatywność. Właśnie wróciłam od mamy. U niej już choinka ubrana  - na biało. Jest śliczna !!! Obok na komodzie  stoi mojego pomysłu i wykonania stroik oświetlony blaskiem świeczki w mlecznym pucharku. Stroik to kilka gałązek podbielonych pastą do zębów (niby śnieg big_smile) i na nich pozaczepiane są srebrnomatowe bombki o różnej wielkości. Do gałązek umocowałam też  druty z nanizanymi kryształkami. To wszystko podświetlone pięknie się skrzy i błyszczy.

Do tej pory zawsze pracowałam w naszych firmach i robiłam wszystko, łącznie ze sprzątaniem klopków. Firmy upadały, powstawały nowe a wiadomo początki są ciężkie (końcówki też, ha ha ha )  Od kilku lat nie pracowałam zawodowo, ale intensywnie zajmowałam się domem (mąż zarządzał firmą znajomego a kiedy "położył" ją uruchomił ponownie swoją, w której znowu miałam pracować, dzieci też) W domu wiele robiłam sama. Nigdy nie było nadmiaru pieniędzy a chciało się mieć swój własny "raj". Tapetowałam, malowałam, byłam ogrodnikiem. Kochałam ten dom i "tajemniczy ogród", bo mój ogród mimo małej działki jest właśnie tajemniczym ogrodem smile. Każdą ozdobę "zdobywałam" za niewielkie pieniądze, czasami coś zmieniałam, czasami nie musiałam. Dom mam oryginalny, ozdoby w nim również. Nie jest "bogato", ale zapewne oryginalnie.
  Z zawodu jestem fryzjerką. Swój zawód kocham. Jest on również moją pasją. Jako uczennica zdobyłam nagrodę w konkursie uczennic ziem północnych. Marzy mi się maleńki własny salonik i będę dążyć do zrealizowania tego marzenia. Dzisiaj oczywiście żałuję, że nie poświęciłam się temu zawodowi. Stało się jak się stało i mam jeszcze szanse na robienie w życiu tego co kocham smile.

14 300

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

No Zofiu to teraz wiem skad jestes big_smile. Tak mi apetytu na swieta narobilas, ze uwazaj abym nie wpadla po sasiedzku big_smile. 
Ja sobie tak zawsze marze i lubie marzyc. Teraz wiem, ze to marzenia co nie znaczy, ze sie nie spelnia smile.
Zycie jest pelne niespodzianek. Ja juz zwiedzilam kawal swiata. Tak jakos samo wyszlo big_smile.
Ja jestem na swieta w Polsce. Bede robic mydelka. Upieke kaczke (nigdy nie pieklam, moze ktoras z was ma jakis dobry przepis), bede robic babki z cekinow, pojde w drugi dzien swiat na caly dzien do spa (mamy w miescie nowy swiatowy hotel). Po swietach pojade do najwiekszego miasta w Krainie Jezior na zakupy i ptysie. Jak bedzie snieg to wyjde na sanki i spacer nad jeziorami (1001). Na sylwestra wybieram sie do miasta Neptuna. A co jak nie moge na plaze do Australi, to posiedze troche na plazy nad Baltykiem.
Winko bedzie (moze grzane) i ananasy tez sie "zorganizuje". Dla nastroju plazowego zaloze zamiast bielizny bikini big_smile
Widzisz ja pisalam, ze nie lubie swiat itd. co nie znaczy, ze nie polubie big_smile.
Tylko od nas zalezy co zrobimy ze swoim zyciem!!!
*****************************************************************************************
Zofiu w Twoich postow wynika, ze jestes bardzo kreatywna smile. Co robisz zawodowo? Na pewno cos kreatywnego smile

Zapraszam Cię Magnolio smile. Mój dom otwartym domem jest i na stole wigilijnym zawsze dodatkowe nakrycie stoi. Stoi i czeka na gościa. Lubię gości. Stosuję zasadę "gość w dom, Bóg w dom" smile Zapraszam więc serdecznie smile.
A propos dodatkowego wigilijnego talerzyka, zastanawiałam się kiedyś, ilu polaków wpuściłoby do domu nieproszonego gościa  i ugościło głodnego......zastanawiałam się jaka byłaby moja reakcja i wiem, że ugościłabym czym chata bogata (pomimo mniejszej empatii big_smile)
CZy jestem kreatywna ? Tak, jestem. Moja mama ma zdolności plastyczne i my z siostrą odziedziczyłyśmy po niej zamiłowanie do piękna i kreatywność. Właśnie wróciłam od mamy. U niej już choinka ubrana  - na biało. Jest śliczna !!! Obok na komodzie  stoi mojego pomysłu i wykonania stroik oświetlony blaskiem świeczki w mlecznym pucharku. Stroik to kilka gałązek podbielonych pastą do zębów (niby śnieg big_smile) i na nich pozaczepiane są srebrnomatowe bombki o różnej wielkości. Do gałązek umocowałam też  druty z nanizanymi kryształkami. To wszystko podświetlone pięknie się skrzy i błyszczy.

Do tej pory zawsze pracowałam w naszych firmach i robiłam wszystko, łącznie ze sprzątaniem klopków. Firmy upadały, powstawały nowe a wiadomo początki są ciężkie (końcówki też, ha ha ha )  Od kilku lat nie pracowałam zawodowo, ale intensywnie zajmowałam się domem (mąż zarządzał firmą znajomego a kiedy "położył" ją uruchomił ponownie swoją, w której znowu miałam pracować, dzieci też) W domu wiele robiłam sama. Nigdy nie było nadmiaru pieniędzy a chciało się mieć swój własny "raj". Tapetowałam, malowałam, byłam ogrodnikiem. Kochałam ten dom i "tajemniczy ogród", bo mój ogród mimo małej działki jest właśnie tajemniczym ogrodem smile. Każdą ozdobę "zdobywałam" za niewielkie pieniądze, czasami coś zmieniałam, czasami nie musiałam. Dom mam oryginalny, ozdoby w nim również. Nie jest "bogato", ale zapewne oryginalnie.
  Z zawodu jestem fryzjerką. Swój zawód kocham. Jest on również moją pasją. Jako uczennica zdobyłam nagrodę w konkursie uczennic ziem północnych. Marzy mi się maleńki własny salonik i będę dążyć do zrealizowania tego marzenia. Dzisiaj oczywiście żałuję, że nie poświęciłam się temu zawodowi. Stało się jak się stało i mam jeszcze szanse na robienie w życiu tego co kocham smile.

Oj kobitki, jak ja się cieszę, że tutaj jesteście smile Jesteście moją inspiracją :* Jesteście fantastyczne!

Posty [ 14 236 do 14 300 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 218 219 220 221 222 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026