netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 907 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 217 218 219 220 221 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 171 do 14 235 z 26 310 ]

14 171

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Istnieją konsultacje przez skype.

Płatne.

14 172

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Istnieją konsultacje przez skype.

Płatne.

Jak nie urok to sraczka big_smile

14 173

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Istnieją konsultacje przez skype.

Płatne.

Jak nie urok to sraczka big_smile

Bardzo śmieszne.
Nie mam z kim zostawić dziecka. Nie mam. Nic nie poradzę.

14 174

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
magnolia73 napisał/a:
hm... napisał/a:

Płatne.

Jak nie urok to sraczka big_smile

Bardzo śmieszne.
Nie mam z kim zostawić dziecka. Nie mam. Nic nie poradzę.

Ciekawa jestem jak Ty sobie organizujesz pracę i odbiór dziecka ze szkoły, zawożenie go do szkoły?

14 175

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Jak nie urok to sraczka big_smile

Bardzo śmieszne.
Nie mam z kim zostawić dziecka. Nie mam. Nic nie poradzę.

Ciekawa jestem jak Ty sobie organizujesz pracę i odbiór dziecka ze szkoły, zawożenie go do szkoły?

Wszystko robię sama. Co tu organizować.

14 176

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
magnolia73 napisał/a:
hm... napisał/a:

Płatne.

Jak nie urok to sraczka big_smile

Bardzo śmieszne.
Nie mam z kim zostawić dziecka. Nie mam. Nic nie poradzę.

Hm...to nie jest bardzo smieszne to juz zakrawa na komedie tragiczna big_smile. Robisz sama juz z siebie posmiewisko sad sad sad. Nam jest Ciebie zal( pozwalam sobie to napisac tez w imieniu innych) nawet bardziej niz Tobie Samej sad sad sad.

14 177

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
hm... napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Jak nie urok to sraczka big_smile

Bardzo śmieszne.
Nie mam z kim zostawić dziecka. Nie mam. Nic nie poradzę.

Hm...to nie jest bardzo smieszne to juz zakrawa na komedie tragiczna big_smile. Robisz sama juz z siebie posmiewisko sad sad sad. Nam jest Ciebie zal( pozwalam sobie to napisac tez w imieniu innych) nawet bardziej niz Tobie Samej sad sad sad.

Jeśli nie jesteście w stanie zrozumieć że nie mam nikogo kto może pomóc to szkoda.
Nie ma o czym gadać.

14 178

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
magnolia73 napisał/a:
hm... napisał/a:

Bardzo śmieszne.
Nie mam z kim zostawić dziecka. Nie mam. Nic nie poradzę.

Hm...to nie jest bardzo smieszne to juz zakrawa na komedie tragiczna big_smile. Robisz sama juz z siebie posmiewisko sad sad sad. Nam jest Ciebie zal( pozwalam sobie to napisac tez w imieniu innych) nawet bardziej niz Tobie Samej sad sad sad.

Jeśli nie jesteście w stanie zrozumieć że nie mam nikogo kto może pomóc to szkoda.
Nie ma o czym gadać.

Racja. Nie ma o czym gadać.

14 179 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-05 00:39:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
magnolia73 napisał/a:
hm... napisał/a:

Bardzo śmieszne.
Nie mam z kim zostawić dziecka. Nie mam. Nic nie poradzę.

Hm...to nie jest bardzo smieszne to juz zakrawa na komedie tragiczna big_smile. Robisz sama juz z siebie posmiewisko sad sad sad. Nam jest Ciebie zal( pozwalam sobie to napisac tez w imieniu innych) nawet bardziej niz Tobie Samej sad sad sad.

Jeśli nie jesteście w stanie zrozumieć że nie mam nikogo kto może pomóc to szkoda.
Nie ma o czym gadać.

No wlasnie nie ma o czym gadac!!!!! Robic trzeba a nie gadac!!!!! Gadac to Ty potrafisz a z robota kiepsko!!!!
Wyzal sie na innych watkach, bo tu jest Grupa Wsparcia a nie Gorzkich Zali!!!
Juz dostalas tyle rad i zrozumienia tutaj a Ty ciagle swoje!!!!!!!!!!!!!!
Hm...obawiam sie, ze za rok dalej bedziesz jeszcze o tym samym biadolic sad sad sad

14 180

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Prowokacja, jak zawsze.

14 181 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-05 01:56:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja sobie moge wyobrazic, ze Hm...psychologa potrafila z rownowagi wyprowadzic. Moze lepiej, ze ona nie ma czasu aby pojsc do psychologa, bo szkoda by mi bylo tego psychologa sad.

14 182

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Ja sobie moge wyobrazic, ze Hm...psychologa potrafila z rownowagi wyprowadzic. Moze lepiej, ze ona nie ma czasu aby pojsc do psychologa, bo szkoda by mi bylo tego psychologa sad.

Magnolio, wydaje mi sie, ze troche przesadzasz. Psycholog jest od tego jak d..a od srania wink Taka jest jego praca, aby dotrzec do kazdego, choby nie wiem ile mialo to czasu zajac.

14 183

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I tu Ktosik nie masz racji!!! Praca psychologa nie jest dotarcie "do kazdego" . Moze pomoc ale nie musi. To zalezy od "pacjenta". Dobry psycholog czy trapeuta nie bedzie nikogo na sile "uszczesliwial".
Nie kazda osoba "nadaje" sie na terapie sad.
Uwazasz Ktosik, ze psycholog dotarlby do Ciebie?
A Ty Ktosik zrozumialas dlaczego ja tak napisalam? Znasz historie Hm...?

14 184

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

I tu Ktosik nie masz racji!!! Praca psychologa nie jest dotarcie "do kazdego" . Moze pomoc ale nie musi. To zalezy od "pacjenta". Dobry psycholog czy trapeuta nie bedzie nikogo na sile "uszczesliwial".
Nie kazda osoba "nadaje" sie na terapie sad.
Uwazasz Ktosik, ze psycholog dotarlby do Ciebie?
A Ty Ktosik zrozumialas dlaczego ja tak napisalam? Znasz historie Hm...?

Tak Magnolio z historia hm... zapoznalam sie rok temu. Moze i masz racje, ze nie mam racji. Moge miec o tej procesji bledne pojecie (i pewnie mam), gdyz nigdy nie bylam na tego typu terapii (z dzieckiem tak, ale to calkiem inna bajka). Mam swiadomosc, ze na tym polu na pewno masz duzo wieksze doswiadczenie. Nie wiem czy psycholog dotarlby do mnie. Na tyle na ile znam siebie, to wydaje mi sie, ze nie. Bardzo ciezko przemowic do mnie (na zasadzie zmienic moje zdanie), bo jestem z natury mocno nieulegla i raczej lubie robic na opak.

14 185

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A tak wogole Magnolio, to co Ty tu robisz o tej porze??? big_smile

14 186

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pracuje wink

14 187

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ktosik2025 napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Ja sobie moge wyobrazic, ze Hm...psychologa potrafila z rownowagi wyprowadzic. Moze lepiej, ze ona nie ma czasu aby pojsc do psychologa, bo szkoda by mi bylo tego psychologa sad.

Magnolio, wydaje mi sie, ze troche przesadzasz. Psycholog jest od tego jak d..a od srania wink Taka jest jego praca, aby dotrzec do kazdego, choby nie wiem ile mialo to czasu zajac.

Jakże się cieszę ze słów, które padły. smile
Cieszę się, bo są one najlepszym dowodem na podejście wielu osób (nie tylko Ktosika2025) do problemu terapii. Wiele osób twierdzi, że łaskawie skieruje swe kroki do gabinetu psychologa, łaskawie zasiądzie w fotelu i czekać będzie, też łaskawie. Czekać będzie na to, aż psycholog dotrze do tejże osoby, aż napracuje się nad jej problemem, aż problem (w wyniku pracy psychologa) zniknie. Taki sposób pojmowania terapii jest prostym efektem udawania, że nie jest się odpowiedzialnym za swoje życie. Taka osoba siedzi i czeka. Siedzi, czeka i dziwi się, że nic w jej życiu nie zmienia się. A przecież to wszyscy dokoła niej powinni się starać, to wszyscy dokoła powinni pracować, to wszystkim innym powinno zależeć, by zmienić życie tej czekającej osoby.
Taka osoba (takie osoby) idzie do gabinetu psychologa i przeżywa zdziwienie, oburzenie, wściekłość, zarzuca psychologowi brak profesjonalizmu. Bo motywacja psychologa wcale nie jest wielka, bo nie prosi, bo nie zabiega, bo stawia warunki, bo określa zasady kontraktu.

Mała podpowiedź.
By terapia przyniosła efekt, to nam - klientom ma zależeć. Ma nam zależeć na nazwaniu problemu, dotarciu do jego przyczyn, pracy nad sobą. Motywacja psychologa do rozwiązania problemu nie może być większa od motywacji jego klienta. Psycholog ma inne zadanie, bardzo odpowiedzialne, ale inne. Psycholog (pomijam błędy w sztuce) nie będzie działał wbrew klientowi. 

Proponuję, by każdy rozważający ewentualność swej terapii zaczął ją od wzięcia odpowiedzialności za własne życie. To pierwszy krok ku odzyskaniu rozumu i serca.

14 188 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-12-05 11:27:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja się czułam nieswojo,gdy miałam iść na kolejne spotkanie z psychologiem, a u mnie nadal to samo... A jak na drugim spotkaniu terapeutka próbowała mnie zniechęcić do terapii, to już w ogóle złapała mnie na haczyk smile Po każdym spotkaniu wychodziłam z głową pełną pytań, na które sama sobie odpowiadałam, następnie następowało działanie.
Do psychologa można iść tylko wtedy, gdy samemu chce się coś w  swoim życiu zmienić, w przeciwnym razie to nie zadziała.
U mnie trochę to trwało ale wiedza, którą wyniosłam zostanie w mojej głowie do końca życia i korzystam z niej na każdym kroku.
Nie można nikogo zmusić do terapii, bo my tej drugiej osoby nie zmienimy nigdy. Trzeba samemu chcieć zmian, podjąć decyzję, wziąć za siebie i swoje życie odpowiedzialność.
Oczywiście, psycholog nie jest przymusem. Można samemu swoje życie zmienić, bez niczyjej pomocy.
Tylko po co mówić, że chce się iść do psychooga, skoro się nie chce?? Oszukiwanie siebie  nie pomaga.
Jest tyle pomocnych książek, internet, są ludzie, którzy motywują do działania, choćby tutaj na forum! Tylko korzystać i działać!

14 189

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć Kobietki!

Uśmiecham się mocno smile

Mam czasem wrażenie, że powinnam iść jako support do psychologa przed pierwszą (w tym okresie) wizytą Hm wink
Jak już mnie ręce opadają i po prostu mam ochotę się okopać, to się okazuje, że Hm właśnie po 1000 pstryczkach od nas w końcu wzięła się do roboty i zrobiła coś dla siebie smile I wtedy już mi się odechciewa okopywać i wlewa mi sie nadzieja, że Hm się uda wyjsć z tego dołowatego zakrętu życiowego smile

Hm
Magnolia ma wiele racji, ale ciężej Ci to znosić niż mnie, bo my dwie się znamy bezpośrednio. Tylko i wyłącznie dlatego się tak okopujesz przy Magnolii. A ona tylko szuka sposobu by do Ciebie dotrzeć w końcu smile Ja też się jeszcze nie nauczyłam, co na Ciebie najlepiej działa smile Pewnie wszystko, byle by z pewną dozą zaufania Twojego do kogoś.... Nie wiem - jesteś dość wybuchową mieszanką wink Według mnie, na pierwszej wizycie ja bym wprost opowiedziała psychologowi od końca - jak Ty reagujesz na to, co Ci mówimy. O wątku, o tym jakie wsparcie tu dostajesz, jak Ty sie zachowujesz i reagujesz i do czego musi dojść zanim Ty rzeczywiście zaczynasz coś robić. Od tego chyba powinnaś zacząć a potem przelecieć całe życie, żeby psycholog wiedział, co jest problemem i co na to miało wpływ.
To skoro masz wolny weekend następny - to czy już się umówiłaś? Jak nie, to zamiast do nas pisać dziś lub jutro - umów się po prostu i wtedy nam napisz smile


Kobietki Wszystkie
Uuuuuuuuuh! Łatwo to z Niuńką nie będzie, jeśli chodzi o moją starszą córę..... W skrócie: nie ma marzeń; nic nie chce; nie potrafi wymienić nic co by chciała, jakby dostała 10.000 zł do wydania (poza pościelą z Kirsten Stewart z ostatniej części Zmierzchu, która w ogóle nie jest produkowana!!!!!); myślała, że razem ze zmianą mieszkania straci wszystko, co dotąd miała (meble, wyposażenie); jest nastawiona na sprawianie satysfakcji innym (terapeutce postanowiła po wyjściu na następne spotkanie przynieść w gwiazdkowym prezencie żelki, bo ta powiedziała, że bardzo lubi). Nie znosi i nie akceptuje bliźniaczek, bo kiedy zaszłam w ciążę, od tego momentu jej życie uległo diametralnej zmianie: zmiana szkoły, mieszkania, znajomych, brak samochodu a więc i naszych co dwutygodniowych wyjazdów i zwiedzania (uwielbiam i tak kiedyś zawsze było), ograniczenia finansowe, rezygnacja (jej - nie moja) z zajęć tanecznych, w zeszłym roku zmarła babcia, rodzina nas rzadko odwiedza (ja nie mam samochodu - im się nie bardzo chce chyba....), zdechły jej też jej koszatniczki. Teraz nasz rozwód, ja szukam mieszkania.
Chce (to ja wiem, ona nie mówi) dalej chodzić do ZHP (jest chwalona jako najzaradniejsza osoba w ogóle z wszystkich drużyn, pomijając że ona ma 12 lat, a tam jest 20 osób w wieku do 10 do 16 lat....); chce mieszkać blisko Oliwki - swojej o rok starszej przyjaciółki...
Na bank musi chodzić do tej samej szkoły i mieszkanie muszę mieć gdzieś tu blisko. Nic więcej to dziecko nie ma prawa stracić!
Po namyśle stwierdziła, ze chciałaby ze mną pojechać do Wrocławia. I na wakacje do Chorwacji. W domu dodała - tylko ze mną i nie samochodem tylko autokarem, żebyśmy mogły siedzieć i gadać...

Ale dobrze, że poszłyśmy teraz - jak to moje dziecię kochane życie by sobie układało w przyszłości, gdybyśmy nie próbowały tego poskładać? Wiem, ze od niej zależy co będzie, ale to rozsądna panna i mam nadzieję, że uda nam się przemyśleć to nasze życie smile

14 190 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2012-12-05 11:44:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:
Ktosik2025 napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Ja sobie moge wyobrazic, ze Hm...psychologa potrafila z rownowagi wyprowadzic. Moze lepiej, ze ona nie ma czasu aby pojsc do psychologa, bo szkoda by mi bylo tego psychologa sad.

Magnolio, wydaje mi sie, ze troche przesadzasz. Psycholog jest od tego jak d..a od srania wink Taka jest jego praca, aby dotrzec do kazdego, choby nie wiem ile mialo to czasu zajac.

Jakże się cieszę ze słów, które padły. smile
Cieszę się, bo są one najlepszym dowodem na podejście wielu osób (nie tylko Ktosika2025) do problemu terapii. Wiele osób twierdzi, że łaskawie skieruje swe kroki do gabinetu psychologa, łaskawie zasiądzie w fotelu i czekać będzie, też łaskawie. Czekać będzie na to, aż psycholog dotrze do tejże osoby, aż napracuje się nad jej problemem, aż problem (w wyniku pracy psychologa) zniknie. Taki sposób pojmowania terapii jest prostym efektem udawania, że nie jest się odpowiedzialnym za swoje życie. Taka osoba siedzi i czeka. Siedzi, czeka i dziwi się, że nic w jej życiu nie zmienia się. A przecież to wszyscy dokoła niej powinni się starać, to wszyscy dokoła powinni pracować, to wszystkim innym powinno zależeć, by zmienić życie tej czekającej osoby.
Taka osoba (takie osoby) idzie do gabinetu psychologa i przeżywa zdziwienie, oburzenie, wściekłość, zarzuca psychologowi brak profesjonalizmu. Bo motywacja psychologa wcale nie jest wielka, bo nie prosi, bo nie zabiega, bo stawia warunki, bo określa zasady kontraktu.

Mała podpowiedź.
By terapia przyniosła efekt, to nam - klientom ma zależeć. Ma nam zależeć na nazwaniu problemu, dotarciu do jego przyczyn, pracy nad sobą. Motywacja psychologa do rozwiązania problemu nie może być większa od motywacji jego klienta. Psycholog ma inne zadanie, bardzo odpowiedzialne, ale inne. Psycholog (pomijam błędy w sztuce) nie będzie działał wbrew klientowi. 

Proponuję, by każdy rozważający ewentualność swej terapii zaczął ją od wzięcia odpowiedzialności za własne życie. To pierwszy krok ku odzyskaniu rozumu i serca.

Wielokropku
Ewidentnie i zdecydowane TAK smile

Psycholog za nas życia własnego nie ułoży, kompletnie nic za nas nie zrobi!

A sami nie zrobimy nic, jeśli nie będziemy chcieć.

A sami nie będziemy chcieć, jeśli nie będzie nam zależeć.

A nam samym nie będzie zależeć, jeśli wiecznie udajemy, że nie dzieje nam się krzywda i jeśli wciskamy sobie, że nie zasługujemy na realizację naszych podstawowych, najważniejszych potrzeb. Kiedy udajemy albo mamy zbyt grubą skórę, by do nas dotarło, na co pozwalamy innym i sobie - wbrew sobie smile

14 191

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A mi to się czasami wydaje, że hm... jest szczęśliwa. Ona nie chce terapii, bo jej jest dobrze tak jak jest. Nie chce zmian, bo jest o.k. Lubi narzekać, bo wtedy wszyscy piszemy do niej, radzimy jej, i Ona wtedy czuje się taka dowartościowana. To jest Jej świat, jest jej tam dobrze.  Wybrała takie a nie inne życie, Jej życie jest inne niż nasze. Przypomina mi moje sprzed kilku lat (brrryyy...). Po co coś zmieniać, skoro jest dobrze?

14 192

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

A mi to się czasami wydaje, że hm... jest szczęśliwa. Ona nie chce terapii, bo jej jest dobrze tak jak jest. Nie chce zmian, bo jest o.k. Lubi narzekać, bo wtedy wszyscy piszemy do niej, radzimy jej, i Ona wtedy czuje się taka dowartościowana. To jest Jej świat, jest jej tam dobrze.  Wybrała takie a nie inne życie, Jej życie jest inne niż nasze. Przypomina mi moje sprzed kilku lat (brrryyy...). Po co coś zmieniać, skoro jest dobrze?

Rzeknę tak - YHYYYYY wink
Ale jednocześnie gdzieś głęboko czuje jakieś zamieszanie, tylko nie wie czemu.
Dlatego jest tutaj i jeszcze w paru miejscach i szuka tego, czego nie rozumie i jeszcze ciężko jej zrozumieć.
Bo gdyby czuła się spełniona i szczęśliwa, to by jej tutaj nie było.
A że jeszcze nie chce sama sobie niektórych rzeczy uświadomić? Bo to jeszcze widocznie nie jest ten czas smile
I to nie piszę w złym tego słowa znaczeniu, wręcz odwrotnie.
Bo i do zmian trzeba dojrzeć, uświadomić sobie wszystko, by chcieć smile
I wtedy się uda smile smile smile

14 193

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ktosik2025 napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Ja sobie moge wyobrazic, ze Hm...psychologa potrafila z rownowagi wyprowadzic. Moze lepiej, ze ona nie ma czasu aby pojsc do psychologa, bo szkoda by mi bylo tego psychologa sad.

Magnolio, wydaje mi sie, ze troche przesadzasz. Psycholog jest od tego jak d..a od srania wink Taka jest jego praca, aby dotrzec do kazdego, choby nie wiem ile mialo to czasu zajac.

Nie do każdego można dotrzeć sad
Np. do psychopaty nie można dotrzeć. Są to ludzie "nieuleczalni", niereformowalni i żeby ten psycholog czy psychiatra z.....ł się i tak nie trafi do takiej jednostki. Zapewne są i inne osobowości, które zmienić się nie mogą, nie potrafią lub zwyczajnie nie chcą. Są ludzie, którzy dobrze czują się ze sobą, sobą zaburzonym sad

Żyłam z taką osobą.
On nigdy problemu nie widział w sobie.
Winni byli inni, nie on.
On czuł się dobrze ze sobą, nie widział potrzeby zmiany siebie.
Jego życie, działanie to destrukcja.
Budował/buduje żeby zniszczyć. Zniszczy i zauważa zniszczenie, ale obwinia innych....winny jest człowiek, przepis.
Obwinia, absolutnie nie widząc swojego udziału w JAWNEJ destrukcji.
W dodatku jego dar przekonywania zbiera żniwa. Wierzy się mu.
Wierzy i współczuje, wierzy i ufa ....powierzają mu pieniądze, swój los....


***********************************


Wczoraj widziałam sie z eksem. Płacił mi alimenty. Od dłuższego czasu widywaliśmy się na CPN-nie w połowie drogi.... wczoraj podjechał pod dom. Chciałam do niego wyjść. Nie zdążyłam, zadzwonił do furtki. Wszedł do jadalni. Nie zaproponowałam by usiadł. Przeliczyłam pieniądze, wręczyłam pokwitowanie. Nie wyszedł. Zapytał o zdrowie starszego syna. Zawołałam go (zwiał z parteru kiedy wiedział, że ojciec wejdzie do domu) i zamienili ze sobą kilka słów.
Zapytał o drugiego i stała się rzecz dziwna. Młodszy odmówił zejścia na dół.....w sumie nie dziwię się, że nie chce z ojcem rozmawiać.
Były małżonek zachowywał się ......nie umiem tego określić, ale wiedziałam, że nie chce wyjść. Nadal stał. Był spokojny, smutny. Zapytałam o firmę. Odpowiedział, że dobrze się ma i jedzie w delegację na drugi koniec Polski i na rano ma tam być i wyjeżdża za chwilę. Nie zaproponowałam kawy big_smile.
Zastanawia mnie ta wizyta. Wiem, że nie kocha swoich dzieci ( nie potrafi kochać sad ), więc nie z tęsknoty za nimi przyszedł. Udawał tylko zainteresowanego ojca. Już wiem, że to gra. Tylko co ma na celu ta gra? Może drażni go taki stosunek do niego dzieci, może traci grunt pod nogami.....ale ........ po raz pierwszy syn odmówił mu spotkania; zapłacił mi całą kwotę (1/3 zasądzonej kwoty) ....a może źle dzieje się firmie a on tylko teatr urządza. Może chciał sprawdzić, czy ma szansę na powrót - nie, nie do mnie, do domu. Tak czy inaczej już wie, że jest personą non grata.
Dzieci nie chcą z nim rozmawiać - zapracował sobie na takie zachowanie chłopców. Takie zachowanie sam sprowokował. Zawiódł ich nie raz, nie raz okłamał. Oni wiedzą już, że żadne jego słowo nie jest warte wiary. Nie ufają mu i czują się niekochani przez niego.
Mimo wszystko przykro mi. Oczywiście chciałabym aby synowie mieli ojca, ojca w sensie "normalnego ojca", na którego mogą liczyć, którego mogą szanować, któremu na nich zależy. Widzę jak starszy syn "lgnie" do mojego przyjaciela. Chętnie z nim rozmawia, angażuje się w rozmowę. Odbieram to jakby szukał w nim aprobaty, zainteresowania. Odbieram to jakby chciał mieć poczucie, że jest dostrzegany. I jest dostrzegany. Ten obcy człowiek więcej okazuje mu zainteresowania jak własny ojciec....może nie zainteresowania, ale akceptacji.
K**** mać ! Zła jestem na to wszystko. Poradziłam już sobie z uczuciami jako kobiety ale jeszcze nie jako matki. Boli mnie, że dzieciaki mają takiego ojca i taki do niego stosunek. Rozumiem sytuację a mimo wszystko to boli.....   sad sad sad
Nie, nie mam doła, chociaż popłynęły mi łezki....i wiem, zdaję sobie sprawę, że chcę niemożliwego.....

14 194

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio, uwaga, może to być manipulacja, gra Twoimi uczuciami. Zofio, nie daj się.

14 195

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zofio, uwaga, może to być manipulacja, gra Twoimi uczuciami. Zofio, nie daj się.

Jest to manipulacja !
Tylko o co mu chodzi ..... nie boję się go, już nie.
Boję się konsekwencji jego działań!
Jako była żona już nie odpowiadam za jego poczynania. Synowie tak.
Oni za wszystko płacić będą dosłownie i w przenośni.
Mnie już nie łatwo zmanipulować (mam taką nadzieję smile )
Już wiem, że biednym misiem nie jest.
Już wiem, że wszystko ma na własne życzenie.
Dzieciaki też doszły do tych wniosków.

14 196

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Ktosik2025 napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Ja sobie moge wyobrazic, ze Hm...psychologa potrafila z rownowagi wyprowadzic. Moze lepiej, ze ona nie ma czasu aby pojsc do psychologa, bo szkoda by mi bylo tego psychologa sad.

Magnolio, wydaje mi sie, ze troche przesadzasz. Psycholog jest od tego jak d..a od srania wink Taka jest jego praca, aby dotrzec do kazdego, choby nie wiem ile mialo to czasu zajac.

Nie do każdego można dotrzeć sad
Np. do psychopaty nie można dotrzeć. Są to ludzie "nieuleczalni", niereformowalni i żeby ten psycholog czy psychiatra z.....ł się i tak nie trafi do takiej jednostki. Zapewne są i inne osobowości, które zmienić się nie mogą, nie potrafią lub zwyczajnie nie chcą. Są ludzie, którzy dobrze czują się ze sobą, sobą zaburzonym sad

Żyłam z taką osobą.
On nigdy problemu nie widział w sobie.
Winni byli inni, nie on.
On czuł się dobrze ze sobą, nie widział potrzeby zmiany siebie.
Jego życie, działanie to destrukcja.
Budował/buduje żeby zniszczyć. Zniszczy i zauważa zniszczenie, ale obwinia innych....winny jest człowiek, przepis.
Obwinia, absolutnie nie widząc swojego udziału w JAWNEJ destrukcji.
W dodatku jego dar przekonywania zbiera żniwa. Wierzy się mu.
Wierzy i współczuje, wierzy i ufa ....powierzają mu pieniądze, swój los....


***********************************


Wczoraj widziałam sie z eksem. Płacił mi alimenty. Od dłuższego czasu widywaliśmy się na CPN-nie w połowie drogi.... wczoraj podjechał pod dom. Chciałam do niego wyjść. Nie zdążyłam, zadzwonił do furtki. Wszedł do jadalni. Nie zaproponowałam by usiadł. Przeliczyłam pieniądze, wręczyłam pokwitowanie. Nie wyszedł. Zapytał o zdrowie starszego syna. Zawołałam go (zwiał z parteru kiedy wiedział, że ojciec wejdzie do domu) i zamienili ze sobą kilka słów.
Zapytał o drugiego i stała się rzecz dziwna. Młodszy odmówił zejścia na dół.....w sumie nie dziwię się, że nie chce z ojcem rozmawiać.
Były małżonek zachowywał się ......nie umiem tego określić, ale wiedziałam, że nie chce wyjść. Nadal stał. Był spokojny, smutny. Zapytałam o firmę. Odpowiedział, że dobrze się ma i jedzie w delegację na drugi koniec Polski i na rano ma tam być i wyjeżdża za chwilę. Nie zaproponowałam kawy big_smile.
Zastanawia mnie ta wizyta. Wiem, że nie kocha swoich dzieci ( nie potrafi kochać sad ), więc nie z tęsknoty za nimi przyszedł. Udawał tylko zainteresowanego ojca. Już wiem, że to gra. Tylko co ma na celu ta gra? Może drażni go taki stosunek do niego dzieci, może traci grunt pod nogami.....ale ........ po raz pierwszy syn odmówił mu spotkania; zapłacił mi całą kwotę (1/3 zasądzonej kwoty) ....a może źle dzieje się firmie a on tylko teatr urządza. Może chciał sprawdzić, czy ma szansę na powrót - nie, nie do mnie, do domu. Tak czy inaczej już wie, że jest personą non grata.
Dzieci nie chcą z nim rozmawiać - zapracował sobie na takie zachowanie chłopców. Takie zachowanie sam sprowokował. Zawiódł ich nie raz, nie raz okłamał. Oni wiedzą już, że żadne jego słowo nie jest warte wiary. Nie ufają mu i czują się niekochani przez niego.
Mimo wszystko przykro mi. Oczywiście chciałabym aby synowie mieli ojca, ojca w sensie "normalnego ojca", na którego mogą liczyć, którego mogą szanować, któremu na nich zależy. Widzę jak starszy syn "lgnie" do mojego przyjaciela. Chętnie z nim rozmawia, angażuje się w rozmowę. Odbieram to jakby szukał w nim aprobaty, zainteresowania. Odbieram to jakby chciał mieć poczucie, że jest dostrzegany. I jest dostrzegany. Ten obcy człowiek więcej okazuje mu zainteresowania jak własny ojciec....może nie zainteresowania, ale akceptacji.
K**** mać ! Zła jestem na to wszystko. Poradziłam już sobie z uczuciami jako kobiety ale jeszcze nie jako matki. Boli mnie, że dzieciaki mają takiego ojca i taki do niego stosunek. Rozumiem sytuację a mimo wszystko to boli.....   sad sad sad
Nie, nie mam doła, chociaż popłynęły mi łezki....i wiem, zdaję sobie sprawę, że chcę niemożliwego.....

Zofia
Sama wiesz, że zachowanie "ich" nie wynika zbyt często z jakichkolwiek uczuć. Robią coś, bo akurat tak im się wydaje. Akurat jechał, był w drodze i dlatego nie spotkaliście się w połowie drogi.  W tym nie było nic z przemyśleń jakichkolwiek. Było mu smutno, bo głupio, że dzwoni a nie wchodzi. Bo to jakieś dziwne uczucie... Nie chciał sprawdzać, chciał tylko szybko i po drodze podrzucić pieniądze. Nie doszukuj się. Bo Ciebie to skrzywdzi. Bo realia nie będą takie, jak myśli, które gdzieś się błąkają.

Ja się właśnie takich sytuacji w przyszłości obawiam. Odczuć matki widzącej co dzieje się z dziećmi. Wszelkich moich odczuć.
Nie jedna, nie dwie łzy przede mną, uświadomiłyście to mi i Wy i uwiadomiono na innych wątkach. Nawet jeszcze się nie domyślam ćwierci tego, co w tym aspekcie przede mną.

Nie wiem, czy się domyślam, żco oznacza "niemożliwe", ale pamiętaj - Twoje dzieci powinny mieć kontakt i lgnąć do ludzi którzy czują emocje, chcą je czuć i umieją je okazywać smile Będą szczęśliwe smile

14 197

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio, o co mu chodzi?? O to, o co chodzi każdemu szantażyście emocjonalnemu. O to, by wzbudzić w Was poczucie winy, byście "podali mu się na tacy".
Wydaje mi się,że syn, który nie wyszedł do ojca, postąpił rewelacyjnie. Z takimi ludźmi trzeba krótko. Byle tylko syn nie miał z tego powodu poczucia winy.
Czy były mąż nie mógłby przelewać Ci kasę na konto?

14 198

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zofio, o co mu chodzi?? O to, o co chodzi każdemu szantażyście emocjonalnemu. O to, by wzbudzić w Was poczucie winy, byście "podali mu się na tacy".
Wydaje mi się,że syn, który nie wyszedł do ojca, postąpił rewelacyjnie. Z takimi ludźmi trzeba krótko. Byle tylko syn nie miał z tego powodu poczucia winy.
Czy były mąż nie mógłby przelewać Ci kasę na konto?

Syn jest bardzo dojrzałym młodym człowiekiem (18 l.). Dużo przeszedł.
Z ojcem w rozmowach jest stanowczy, konkretny, szczery.
On potrafi mnie upominać i mówić mi, mamo on tobą manipuluje, nie pozwól mu przerywać sobie myśli, bo potem już nie wracasz do tej myśli.
Potrafi ojcu powiedzieć, ojciec kłamiesz, ojciec mówiłeś inaczej. Od jakiegoś czasu syn nie mówi do niego tato tylko ojciec. Myślę, że to wynika z braku szacunku do niego. To taki jawny sprzeciw i jawne lekceważenie.
Starszy syn zachowuje się w stosunku do ojca zupełnie inaczej. Podlizuje się, mówi jaki jesteś wspaniały, ale myśli swoje. On mówi mi, mamo nie ma sensu nic mu mówić, bo to jak grochem o ścianę.

Gdybym mężowi podała konto, to nie wpłacałby na nie sumiennie kasy. Okłamywałby, że wysłał, że może pomylił numer, że może jutro wejdą, że jednak odesłali mu(bo wpisał zły nr. konta) i zaraz, już zaraz pieniądze prześle. Nie wierzę w jego dobre intencje big_smile.  On nie przejmuje się dziećmi i nie interesuje go, czy jego dzieci głodne nie są.
Mówiąc krótko czekanie na wpływ pieniędzy na konto kosztowałoby mnie mnóstwo nerwów.
To byłaby jego zabawa w kotka i myszkę sad a zaległości piętrzyłyby się sad.

W poczucie winy nie jest w stanie nas wpędzić. Zbyt świadomi jesteśmy. Owszem kiedyś byłam wrażliwa  i podatna na jego manipulację, ale nie dzisiaj. Dzisiaj nie podałabym mu w żadnej sytuacji ręki, w żadnej !

14 199

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A więc świetnie dajecie sobie radę!! Masz mądrych synów. Możesz sobie pięć razy dziennie mówić, że jesteś wystarczająco dobrą mamą smile
Nie bój się przyszłości, nie bój się, że Twój były wykorzyta Twoje dzieci. Twoi synowie sobie na to nie pozwolą!
Ciesz się, że dał Ci kasę i żyj!!
Buziaki

14 200

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

A więc świetnie dajecie sobie radę!! Masz mądrych synów. Możesz sobie pięć razy dziennie mówić, że jesteś wystarczająco dobrą mamą smile
Nie bój się przyszłości, nie bój się, że Twój były wykorzyta Twoje dzieci. Twoi synowie sobie na to nie pozwolą!
Ciesz się, że dał Ci kasę i żyj!!
Buziaki

Wiesz Anstawio nie miałam jeszcze niedawno pojęcia, że taki duży wpływ na ludzi ma ich dzieciństwo.
Jeszcze niedawno pisałam, że źle, iż mąż (były smile ) nie interesuje się dziećmi. Myślałam, ze chłopcy mogą przeżywać porzucenie i będą mieli przykład, zły przykład na postępowanie z dziećmi po rozwodzie. Myliłam się. On bardziej ich kaleczy kontaktując się z nimi jak brakiem zainteresowania.
Dajemy sobie radę. Ta cała sytuacja zbliżyła nas. Stanowimy jedną drużynę smile
O wykorzystaniu dzieci mowy być nie może. Jestem matką i będę walczyła o dzieciaki jak samica o swe potomstwo smile


Baaardzo cieszę się, że dał mi kasę. Jest to 30 dni spokoju big_smile.
Jest to też świadomość pełnych brzuszków i opłacenia rachunków smile


Korzystam z życia - jest piękne smile

14 201 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-05 15:55:49)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

A więc świetnie dajecie sobie radę!! Masz mądrych synów. Możesz sobie pięć razy dziennie mówić, że jesteś wystarczająco dobrą mamą smile
Nie bój się przyszłości, nie bój się, że Twój były wykorzyta Twoje dzieci. Twoi synowie sobie na to nie pozwolą!
Ciesz się, że dał Ci kasę i żyj!!
Buziaki

Wiesz Anstawio nie miałam jeszcze niedawno pojęcia, że taki duży wpływ na ludzi ma ich dzieciństwo.
Jeszcze niedawno pisałam, że źle, iż mąż (były smile ) nie interesuje się dziećmi. Myślałam, ze chłopcy mogą przeżywać porzucenie i będą mieli przykład, zły przykład na postępowanie z dziećmi po rozwodzie. Myliłam się. On bardziej ich kaleczy kontaktując się z nimi jak brakiem zainteresowania.
Dajemy sobie radę. Ta cała sytuacja zbliżyła nas. Stanowimy jedną drużynę smile
O wykorzystaniu dzieci mowy być nie może. Jestem matką i będę walczyła o dzieciaki jak samica o swe potomstwo smile


Baaardzo cieszę się, że dał mi kasę. Jest to 30 dni spokoju big_smile.
Jest to też świadomość pełnych brzuszków i opłacenia rachunków smile


Korzystam z życia - jest piękne smile

Oj Zofiu, Zofiu po co Ty grasz z nim w jego gierki?
Zaraz zaprotestujesz smile
Tak kochana grasz z nim w jego gre. Ma Cie w reku sad.
Powiedz mi jakim sposobem twoj byly wszedl do domu? Ma jeszcze klucze czy otworzylas mu i zaprosilas do srodka? Jezeli ma klucze to ma Cie w reku i zawsze moze do Was przyjsc 1:0 dla karalucha.
Jezeli zaprosilas go do domu to widzi, ze nie jestes konsekwentna 1:0 dla karalucha.
Pytalas sie o firme, czyli okazalas zainteresownie nim 1:0 dla karalucha.
Byl smutny i nie chcial wyjsc, czyli juz wzbudzil twoja uwage lub litosc. Moze pomyslalas, ze on taki biedny? To znowu 1:0 dla karalucha.
Dal Ci pieniadze, ktore Ci sie naleza a Ty potraktowals to jako "wielki gest", no bo moglby nie dac smile, czyli znowu 1:0 dla karalucha
Moze by sie jeszcze wiecej puntow dla karalucha nazbieralo ale to nie wazne. Wazne jest abys przestala grac w jego gre!!!!!
Zofiu on wygra zawsze!!!! Tak wygra!!!! Ale juz tak to jest sad. Nie mamy szans na wygrana z karaluchem!!!!!
Dlatego w kazdej ksiazce o karaluchach jest napisane: Zerwij kontakt, wyrzuc go ze swojego zycia!!!!!
W KAZDEJ KSIAZCE ZOFIU !!!!!!
Juz widze Twoj protest smile. Ale ja musze, bo dzieci, bo pieniadze, bo....
Anstawia pisala aby przelewal Ci pieniadze na konto a Ty, ze zapomi, ze cos tam....
A jak go spotkasz osobiscie to da Ci te pieniadze? Czasami da czasami nie sad. Nie masz tez na to wplywu. Tak samo bedziesz sie martwila czy da lub nie da pieniedzy do reki sad. No i mamy teraz odpowiedz dlaczego spac nie mozesz? Martwisz sie za kazdym razem jak masz sie z karaluchem spotkac sad. Moze nie zdajesz sobie z Tego sprawy ale Twoje cialo jest bardzo madre smile.
Piszesz tez o Twoich synach, ze sa madrzy. Sa Zofiu i to bardzo smile. Moze wez przyklad z nich smile. Oni juz nie sa dziecmi oni juz sa mezczyznami smile. Wiem, ze moze jest trudno uczyc sie od mlodszych ale konsekwencji  w dzialaniu to mozesz z powodzeniem sie uczyc od nich. Tak na marginesie: Dobrze czasami pogadac o problemach z mezczyznami, bo oni Ci powiedza bez owijania w bawelne, gdzie jest problem smile Baby to analizuja i analizuja a faceci nie analizuja tylko robia smile
Zofiu kochana sciskam mocno smile

14 202

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

?Jeśli ktoś był już kiedyś przedmiotem ataków osobnika perwersyjnego, rozpoznaje od razu ów zimny ton, który wprawia w stan napięcia i wywołuje lęk. Słowa się tutaj nie liczą, ważna jest zawarta w nich groźba. Dzieci ? ofiary rodziców moralnie perwersyjnych ? bardzo trafnie opisują zmianę tonu, która poprzedza agrasję: ?Czasami przy kolacji, gdy zwracał się do moich sióstr, głos jego stawał się bezbarwny i suchy. Wiedziałem od razu, że usłyszę jakieś raniące słowo??.

Autorka jest psychiatrą, psychoanalitykiem, terapeutą oraz specjalistą w dziedzinie wiktymologii. Aktywnie angażuje się w walkę o poszanowanie praw jednostki. Jej książka, nagłośniona przez media i wydana w ponad dwudziestu krajach, wywołała szeroką debatę społeczną. Marie-France Hirigoyen charakteryzuje najczęściej spotykane formy agresji w związku małżeńskim, rodzinie oraz miejscu pracy.  Analizuje specyficzny charakter i kolejne fazy relacji perwersyjnej oraz osobowość prześladowcy i ofiary. Refleksja na temat konsekwencji molestowania moralnego kończy się praktycznymi wskazówkami, pozwalającymi ofiarom dostrzegać, analizować i przeciwstawiać się różnym formom przemocy. Książka jest jednocześnie oskarżeniem współczesnego społeczeństwa o tolerancję czy wręcz obojętność wobec tego destruktywnego zjawiska. Ostrzega przed banalizacją tej formy agresji, wymierzonej w godność oraz integralność psychiczną jednostki.
Marie-France Hirigoyen
"Molestowanie moralne"

14 203 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-05 18:48:34)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

A mi to się czasami wydaje, że hm... jest szczęśliwa. Ona nie chce terapii, bo jej jest dobrze tak jak jest. Nie chce zmian, bo jest o.k. Lubi narzekać, bo wtedy wszyscy piszemy do niej, radzimy jej, i Ona wtedy czuje się taka dowartościowana. To jest Jej świat, jest jej tam dobrze.  Wybrała takie a nie inne życie, Jej życie jest inne niż nasze. Przypomina mi moje sprzed kilku lat (brrryyy...). Po co coś zmieniać, skoro jest dobrze?

Anstawio ja to jak zawsze praktykuje lopatologie smile I powiem tak:
JAK SIE NIE MA CO SIE LUBI TO SIE LUBI CO SIE MA.
Mi sie kilka lat temu tez wydawalo, ze moje zycie jest calkiem ok sad. Mialam tak wyprany mozg, ze czarne bylo zielone w rozowe kwadratowe kropki smile

14 204 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-12-05 19:07:58)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mój ojciec zawsze tak mówi: "Nikt mi nie pomaga, wszystko muszę sam robić!" Z pretensjami i wyrzutem w głosie.
Nie widziałam jeszcze nikogo, komu by coś z nieba spadło. Owszem, zdarza się, ludzie wygrywają w totka, dziedziczą majątki itp. Ale większość sukcesów bierze się z ciężkiej harówy.
Ja teraz czytam biografie ludzi bogatych. Jeszcze nie natknęłam się na osobę, która by miała jakąś wymówkę, żeby czegoś nie zrobić.
Nawet Cesar Millan, Zaklinacz Psów, nie umiał mówić po angielsku, uciekł z Meksyku i robi to co kocha, zarabia kasę na tym kasę smile na szkoleniu psów!
Nie mówiąc o Donaldzie Trump. Stracił swój milionowy majątek, w ciągu kilku lat go odrobiłi podwoił. Czy narzekał? Nigdy!
Moi rodzice wybudowali dom i marzą,że ja im go wykończę. I tak czekają, czekają, czekają. Ile nerwów stracili przez to, że ja im tego domu nie wykańczam. Mają po 60 lat a nigdy nie byli na wakacjach, nic nie widzieli, nie mają znajomych. Siedzą przed telewizorem i czekają, aż ktoś (dzieci) im pomogą... Oczekują, czekają... I mówią, że bozia im to wszystko wynagrodzi.
Aaaaaa... Masakra!!
Gorączka przedświąteczna u mnie się zaczyna. Koniec myślenia o tym! Ba!

14 205 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-05 19:43:03)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja marze o swietach i sylwestrze w Australi smile
A najbardzej to bym chciala poleciec na Samoa smile. I marze o wlasnym B&B w Toskanie smile
Tak sobie marze big_smile
Moja ex przyjaciolka od przedszkola powiedziala mi latem tamtego roku, ze ona marzy o tym aby zamieszkac w P&C (duzy drogi sklep z markowymi ciuchami) i ubierac kazdego dnia nowe ciuchy. Tak sobie o marzeniach rozmawialysmy. Ja mowilam z wypiekami na twarzy o "moim" B&B a ona o ciuchach. I wiecie co nie wiedzialam co o niej myslec? Dopiero jak przyszlam do domu to w spokoju do mnie dotarlo.
Chodzilysmy razem do przedszkola, podstawowki, ogolniaka, szkoly hotelarskiej a potem wyjechalysmy do Niemiec. Do niedawna mieszkalysmy nawet w tym samym domu, na tym samym pietrze. Przypomiala mi sie ona jeszcze w Polsce - niezalezna, sama chodzila do kina, chciala studiowac psychologie, chodzila na koncerty. Po przyjezdzie do Niemiec stwierdzila, ze ona nigdy nie wroci do Polski i wyjdzie za maz dla papierow. Mi szczeka opadla sad Znalazla sobie 4 lata mlodszego chlopaczka z Tajlandi z niemieckim paszportem. Po 4 miesiacach chlopak ja zaczal zdradzac, bic i straszyc, ze sie rozwiedzie. Przezyla z nim kilka lat aby otrzymac pozwolenie na pobyt (wtedy jeszcze Polska nie byla w EU). To co przeszla to jej.
Potem miala afery z zonatymi facetami aby sie dowartosciowac. Na urlopie poznala swojego obecnego meza Niemca. Jak wyglada ich malzenstwo? On manipuluje, ona manipuluje, wyzywanie, godzenie itd. Na moja wiedze to ten facet to tez karaluch sad.
Ona uwaza, ze jest wszystko ok. Nie potrafie i nie chce sie z nia spotykac. Ona ze mna tez nie. I troche mi smutno ale tylko troche.  Ja nie chce sie przyjaznic z kims, kto marzy o zamieszkaniu w domu z ciuchami
sad
I tak mi sie jeszcze przypomnialo, ze karaluchy na pytanie: Co jest Twoim marzeniem nie potrafaia udzielic odpowiedzi. Jezeli cos tam powiezdza to dopiero po dlugim zatanowieniu sie.
A co mowia: Byc szczesliwym.
To moj taki maly test na karaluchy. Tylko moj smile.

14 206

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:
Ktosik2025 napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Ja sobie moge wyobrazic, ze Hm...psychologa potrafila z rownowagi wyprowadzic. Moze lepiej, ze ona nie ma czasu aby pojsc do psychologa, bo szkoda by mi bylo tego psychologa sad.

Magnolio, wydaje mi sie, ze troche przesadzasz. Psycholog jest od tego jak d..a od srania wink Taka jest jego praca, aby dotrzec do kazdego, choby nie wiem ile mialo to czasu zajac.

Jakże się cieszę ze słów, które padły. smile
Cieszę się, bo są one najlepszym dowodem na podejście wielu osób (nie tylko Ktosika2025) do problemu terapii. Wiele osób twierdzi, że łaskawie skieruje swe kroki do gabinetu psychologa, łaskawie zasiądzie w fotelu i czekać będzie, też łaskawie. Czekać będzie na to, aż psycholog dotrze do tejże osoby, aż napracuje się nad jej problemem, aż problem (w wyniku pracy psychologa) zniknie. Taki sposób pojmowania terapii jest prostym efektem udawania, że nie jest się odpowiedzialnym za swoje życie. Taka osoba siedzi i czeka. Siedzi, czeka i dziwi się, że nic w jej życiu nie zmienia się. A przecież to wszyscy dokoła niej powinni się starać, to wszyscy dokoła powinni pracować, to wszystkim innym powinno zależeć, by zmienić życie tej czekającej osoby.
Taka osoba (takie osoby) idzie do gabinetu psychologa i przeżywa zdziwienie, oburzenie, wściekłość, zarzuca psychologowi brak profesjonalizmu. Bo motywacja psychologa wcale nie jest wielka, bo nie prosi, bo nie zabiega, bo stawia warunki, bo określa zasady kontraktu.

Mała podpowiedź.
By terapia przyniosła efekt, to nam - klientom ma zależeć. Ma nam zależeć na nazwaniu problemu, dotarciu do jego przyczyn, pracy nad sobą. Motywacja psychologa do rozwiązania problemu nie może być większa od motywacji jego klienta. Psycholog ma inne zadanie, bardzo odpowiedzialne, ale inne. Psycholog (pomijam błędy w sztuce) nie będzie działał wbrew klientowi. 

Proponuję, by każdy rozważający ewentualność swej terapii zaczął ją od wzięcia odpowiedzialności za własne życie. To pierwszy krok ku odzyskaniu rozumu i serca.

Alez Wielokropku, jak najbardziej zle mnie zrozumialas. Jezeli my nie bedziemy chcieli aby nam pomoc, to nikt nam nie pomoze i to jest oczywiste dla mnie. Chcialam tylko powiedziec, ze nie wszyscy sa latwi i przystepni dla psychologa i ze nie ze wszystkimi praca (mimo checi pacjenta) nasd soba jest latwa.

14 207

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ktosiku2025,
dzięki za wyjaśnienia. Pozostanę jednak przy swoim zdaniu.

14 208

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Alez prosze bardzo Wielokropku wink

14 209

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ktosik2025 napisał/a:

Chcialam tylko powiedziec, ze nie wszyscy sa latwi i przystepni dla psychologa i ze nie ze wszystkimi praca (mimo checi pacjenta) nasd soba jest latwa.

Dlatego właśnie, idąc do psychologa, chcesz się zmienić i być inna niż dotychczas, czyli na przykład łatwa i przystępna. Poza tym, praca nad sobą, jest cholernie ciężką praca, zawsze.

14 210

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ktosik2025 napisał/a:

Alez prosze bardzo Wielokropku wink

A że się wtrące Ktosiu, to racja po stronie Wielokropka. Psychologii nie studiowałam, jedynie liznęłam. Nie pamiętam, jak się formalnie ten mechanizm zwie, ale po ludzku, to się mówi, że to jest udawanie. Ma się na końcie standardowych kilka wizyt i można się tym afiszować. "Ino co z tego" tak naprawdę?

Ano WIELKIE NIC.
Bo się nie chciało.
Bo się nie rozumiało.
Bo nie zależało.

Czasem terapia nie polega na głaskaniu po głowie, są ludzie, których trzeba totalnie wyprowadzić z równowagi, żeby coś "drgnęło"....

14 211

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Czasem terapia nie polega na głaskaniu po głowie, są ludzie, których trzeba totalnie wyprowadzić z równowagi, żeby coś "drgnęło"....

I czasami trwa lata...
I czasami uczęszczjąc przez dłuższy czas, masz wrażenie jakbyś płynął przez zamglone jezioro
I czasami stajesz w takim punkcie, gdy nie widzisz już brzegu z którego ruszałaś/łeś, a nadal nie widzisz tego do którego zmierzasz.
I czasami trzeba zdrowego "łupnięcia" by coś poszło do przodu.
Ale za każdy razem warto, bo wreszcie odnajdujesz siebie...

14 212

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Cash napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Czasem terapia nie polega na głaskaniu po głowie, są ludzie, których trzeba totalnie wyprowadzić z równowagi, żeby coś "drgnęło"....

I czasami trwa lata...
I czasami uczęszczjąc przez dłuższy czas, masz wrażenie jakbyś płynął przez zamglone jezioro
I czasami stajesz w takim punkcie, gdy nie widzisz już brzegu z którego ruszałaś/łeś, a nadal nie widzisz tego do którego zmierzasz.
I czasami trzeba zdrowego "łupnięcia" by coś poszło do przodu.
Ale za każdy razem warto, bo wreszcie odnajdujesz siebie...

smile
Zastaniawiam się tylko, czy ja nie za bardzo jestem zwolennikiem owego łupnięcia za cenę wszelaką wink Ale to sobie w przyszłym tygodniu wyjaśnię, mam nadzieję wink

14 213

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
Cash napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Czasem terapia nie polega na głaskaniu po głowie, są ludzie, których trzeba totalnie wyprowadzić z równowagi, żeby coś "drgnęło"....

I czasami trwa lata...
I czasami uczęszczjąc przez dłuższy czas, masz wrażenie jakbyś płynął przez zamglone jezioro
I czasami stajesz w takim punkcie, gdy nie widzisz już brzegu z którego ruszałaś/łeś, a nadal nie widzisz tego do którego zmierzasz.
I czasami trzeba zdrowego "łupnięcia" by coś poszło do przodu.
Ale za każdy razem warto, bo wreszcie odnajdujesz siebie...

smile
Zastaniawiam się tylko, czy ja nie za bardzo jestem zwolennikiem owego łupnięcia za cenę wszelaką wink Ale to sobie w przyszłym tygodniu wyjaśnię, mam nadzieję wink

JA zdecydowanie musiałam obuchem w łeb dostać, by w ogóle zauważyć, że z moim życiem jest coś nie tak.
To moje życie to ja i małżonek. Prawda powaliła mnie.
Podnoszę się.
Z miesiąca na miesiąc jest lepiej. Długo to trwa, ale widzę efekty smile
Kiedy oglądam się za siebie ...masakra.....jak mogłam tego wszystkiego nie widzieć. Wybaczyłam sobie a mimo wszystko jeszcze potrafię zadawać to pytanie.....niewiarygodne.....

14 214

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Mi sie kilka lat temu tez wydawalo, ze moje zycie jest calkiem ok sad. Mialam tak wyprany mozg, ze czarne bylo zielone w rozowe kwadratowe kropki smile

Tak właśnie, dokładnie tak było ze mną.

14 215

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

... A psycholog to też człowiek i zawód jak każdy inny.
Ludzie boją się terapii, boją się pokonać własne lęki, demony...

14 216

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
zabka-k napisał/a:
Cash napisał/a:

I czasami trwa lata...
I czasami uczęszczjąc przez dłuższy czas, masz wrażenie jakbyś płynął przez zamglone jezioro
I czasami stajesz w takim punkcie, gdy nie widzisz już brzegu z którego ruszałaś/łeś, a nadal nie widzisz tego do którego zmierzasz.
I czasami trzeba zdrowego "łupnięcia" by coś poszło do przodu.
Ale za każdy razem warto, bo wreszcie odnajdujesz siebie...

smile
Zastaniawiam się tylko, czy ja nie za bardzo jestem zwolennikiem owego łupnięcia za cenę wszelaką wink Ale to sobie w przyszłym tygodniu wyjaśnię, mam nadzieję wink

JA zdecydowanie musiałam obuchem w łeb dostać, by w ogóle zauważyć, że z moim życiem jest coś nie tak.
To moje życie to ja i małżonek. Prawda powaliła mnie.
Podnoszę się.
Z miesiąca na miesiąc jest lepiej. Długo to trwa, ale widzę efekty smile
Kiedy oglądam się za siebie ...masakra.....jak mogłam tego wszystkiego nie widzieć. Wybaczyłam sobie a mimo wszystko jeszcze potrafię zadawać to pytanie.....niewiarygodne.....

Wiesz Zofia, ja wiem, dlaczego tego nie widziałam smile Nie chciałam widzieć. Ja muszę pracować, żeby już więcej nie oślepnąć, bo powtarzam swoje błędy, niestety smile Dla "na siłę" stworzonego poczucia bezpieczeństwa, przynależności jestem w stanie zapomnieć kompletnie o sobie, o uczuciach. Błeeeee.
Często sobie powtarzam:
- nie urodziłam się, by cierpieć za miliony,
- nie jestem całym złem tego świata,
- chcę być kochana i kochać smile (... zawsze mówiłam w odwrotnej kolejności, że kochać i być kochana.... wink )

14 217

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wszystkim aktywnym i czytającym - z okazji Mikołajek życzę, abyście sięgneli gwiazd smile
I choć jedną złapali w dłonie i nigdy nie upuścili wink

14 218

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I niech każda z Was zrobi/kupi SOBIE prezent!!
Ja zamówiłam sobie książkę z PL, biografię Henry Forda. Niestety, mój Mikołaj chyba pijany, paczka gdzieś jest, ale nie wiadomo gdzie... big_smile

14 219

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

I niech każda z Was zrobi/kupi SOBIE prezent!!
Ja zamówiłam sobie książkę z PL, biografię Henry Forda. Niestety, mój Mikołaj chyba pijany, paczka gdzieś jest, ale nie wiadomo gdzie... big_smile

Mnie korci czerwona bluzeczka z czarną koronką.... wink

14 220

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

I niech każda z Was zrobi/kupi SOBIE prezent!!

Właśnie myślałam dziś o prezentach... dla innych.
A właśnie, że SOBIE też zrobię, jeszcze nie wiem co, ale chcę smile
Dziękuję Ci smile

14 221

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
tezkobieta napisał/a:
Anstawia napisał/a:

I niech każda z Was zrobi/kupi SOBIE prezent!!

Właśnie myślałam dziś o prezentach... dla innych.
A właśnie, że SOBIE też zrobię, jeszcze nie wiem co, ale chcę smile
Dziękuję Ci smile

Miło mi,że udało mi się Ciebie "zainspirować" wink
To może pochwalmy się, co zrobiłyśmy/kupiłyśmy dziś sobie, dla siebie? A może co dostałyśmy?
Ja napisałam wyżej, mój prezent dopiero jest w drodze...

14 222

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie wiem czy akurat dziś kupię (nie ma to znaczenia), ale od kilku tygodni mam chrapkę na pewne buty. Cena - za którą nigdy butów nie kupuję, styl - zupełnie nie mój, ale podobają mi się i bardzo chcę je mieć big_smile

14 223

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Oj Zofiu, Zofiu po co Ty grasz z nim w jego gierki?
Zaraz zaprotestujesz smile
Tak kochana grasz z nim w jego gre. Ma Cie w reku sad.
Powiedz mi jakim sposobem twoj byly wszedl do domu? Ma jeszcze klucze czy otworzylas mu i zaprosilas do srodka? Jezeli ma klucze to ma Cie w reku i zawsze moze do Was przyjsc 1:0 dla karalucha.
Jezeli zaprosilas go do domu to widzi, ze nie jestes konsekwentna 1:0 dla karalucha.
Pytalas sie o firme, czyli okazalas zainteresownie nim 1:0 dla karalucha.
Byl smutny i nie chcial wyjsc, czyli juz wzbudzil twoja uwage lub litosc. Moze pomyslalas, ze on taki biedny? To znowu 1:0 dla karalucha.
Dal Ci pieniadze, ktore Ci sie naleza a Ty potraktowals to jako "wielki gest", no bo moglby nie dac smile, czyli znowu 1:0 dla karalucha
Moze by sie jeszcze wiecej puntow dla karalucha nazbieralo ale to nie wazne. Wazne jest abys przestala grac w jego gre!!!!!
Zofiu on wygra zawsze!!!! Tak wygra!!!! Ale juz tak to jest sad. Nie mamy szans na wygrana z karaluchem!!!!!
Dlatego w kazdej ksiazce o karaluchach jest napisane: Zerwij kontakt, wyrzuc go ze swojego zycia!!!!!
W KAZDEJ KSIAZCE ZOFIU !!!!!!
Juz widze Twoj protest smile. Ale ja musze, bo dzieci, bo pieniadze, bo....
Anstawia pisala aby przelewal Ci pieniadze na konto a Ty, ze zapomi, ze cos tam....
A jak go spotkasz osobiscie to da Ci te pieniadze? Czasami da czasami nie sad. Nie masz tez na to wplywu. Tak samo bedziesz sie martwila czy da lub nie da pieniedzy do reki sad. No i mamy teraz odpowiedz dlaczego spac nie mozesz? Martwisz sie za kazdym razem jak masz sie z karaluchem spotkac sad. Moze nie zdajesz sobie z Tego sprawy ale Twoje cialo jest bardzo madre smile.
Piszesz tez o Twoich synach, ze sa madrzy. Sa Zofiu i to bardzo smile. Moze wez przyklad z nich smile. Oni juz nie sa dziecmi oni juz sa mezczyznami smile. Wiem, ze moze jest trudno uczyc sie od mlodszych ale konsekwencji  w dzialaniu to mozesz z powodzeniem sie uczyc od nich. Tak na marginesie: Dobrze czasami pogadac o problemach z mezczyznami, bo oni Ci powiedza bez owijania w bawelne, gdzie jest problem smile Baby to analizuja i analizuja a faceci nie analizuja tylko robia smile
Zofiu kochana sciskam mocno smile

Protestować nie będę. Nauczyłam się, ze warto wysłuchać opinii ludzi stojących z boku.
Wszystkie uwagi są dla mnie cenne, zmuszają mnie do przemyśleń, wniosków. Jestem otwarta smile
To, że gram w jego grze to pewniak. Inaczej powiedziałby mi sp*****j i nigdy nie płacił, a więc i nie spotykał się ze mną. 
Ma mnie w ręku a ja jego tongue. Staram się o to jak mogę big_smile (żeby jego w garści mieć ). On w moją grę też gra, zapewniam Cię o tym i o tym nie wie i nie jest tego świadomy.
Klucze oddał 11 marca 11r. - 1:0 dla mnie !
Otworzyłam furtkę i wpuściłam - ok. 1:0 dla niego (to był odruch)
Pytałam o firmę, ale z innych pobudek niż zainteresowanie nim. Firma jest = mam alimenty. Ok. zgadzam się na remis big_smile .....chociaż o firmę zawsze pytam i on do tego pytania jest przyzwyczajony i wie, że chodzi mi o kasę z tej firmy czyli inaczej mówiąc, alimenty.
Był smutny, ale dostrzegłam to w "przelocie" i słyszałam to w jego tonie. Nie zwracałam uwagi na niego. Zajęta byłam zmianą obrusu na stole i układaniem serwetek, wazoniku z kwiatami. Moje zachowanie nie było wymuszone. Obrus zaczęłam zmieniać tuż przed jego telefonem, że już jest. Kończyłam więc to co zaczęłam - 1:0 dla mnie !
Nie przeszło mi nawet przez myśl słowo BIEDNY. Żadne myśli mi w tym momencie nie przechodziły. Potraktowałam go jak bankomat. Przeliczyłam pieniądze - wręczyłam pokwitowanie. To chyba dla mnie 1:0 !
Nie chciał wyjść, to nie w tym sensie, że wypraszałam a on uparcie tkwił w domu. To w tym sensie, że kiedy już dostał pokwitowanie to zamiast wyjść, zapytał o zdrowie starszego syna. Czekał na niego, rozmawiał. Zamiast wyjść, zapytał o młodszego. Wyszedł dopiero kiedy dowiedział się, że syn nie chce z nim rozmawiać. Kiedyś jak przychodził (zaraz po rozstaniu) śpieszył się i wychodził tuż po otrzymaniu pokwitowania i nie pytał o dzieci i nie czekał na nie.
Nie dał mi pieniędzy, które mi się należą ! Należy mi się kwota zasądzona a tą, którą mi płaci sam sobie ustalił big_smile big_smile  Dostaję 1/3 tego co mi się prawnie należy. Pieniądze te odbieram z pięciu powodów :
1 - są mi potrzebne
2- należą mi się
3 - lepsze to niż 0, czyli nic
4- i tak sobie różnicę w odpowiednim momencie odbiorę
5- nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło wink
Tą sytuację postrzegam jako 1:0 dla mnie !
Co by było gdyby nie dał pieniędzy ? Na to odpowiedzieli mi synowie. Spakowani w plecaki, zawitaliby u niego w firmie (lub w domu) ze słowami, no to jesteśmy tato. To jest pomysł synów, ale mają moje przyzwolenie .

Mamy kochana szansę na wygranie gry z karaluchem. Tylko pewne warunki są do spełnienia. Musimy wiedzieć, że mamy przeciwnika. Jak to już wiemy, to musimy też wiedzieć, że tym przeciwnikiem jest karaluch. Jak i to już wiemy, to musimy "prześwietlić" tego karalucha. Musimy znać jego tor myślenia i wiedzieć jak zagrywa i po co i być o jeden krok przed nim. Wiem, że mam w nim wroga. Wiem kim jest. Przeanalizowałam wiele opisów charakteropaty. Przeanalizowałam nasze życie, jego postępowanie i zachowania. Jestem przygotowana do wojny. Na razie wygrałam jedną bitwę (rozwód). Znokautowałam go.
Wyrzuciłam go z domu i życia. Niestety łączyć mnie z nim będą do końca życia finanse. Ma zasądzone alimenty na mnie i będzie je płacił (nie zgadzam na odpuszczenie mu alimentów)

Co do pieniędzy. Jak ma ich dużo to płaci. Jak z kasą cieniej, to muszę wymuszać na nim płacenie. Wymuszam, a nie proszę. Wymuszam poprzez rozmowę przy ludziach. Przy ludziach mówię, że nie płaci - i płaci. Płaci w ratach, ale płaci. Pamiętaj, że inni muszą go postrzegać jako dobrego człowieka - ojca, męża, biznesmena. Pamiętaj, że ten typ przy ludziach nie powie mi, nie mam pieniędzy, tak jak to czyni w rozmowie we dwoje.
  Gdyby miał robić przelewy, "zapominałby" o nich. Ten typ tak ma ! - nie płaci swoich zobowiązań, nie poczuwa się do nich.
Z pieniędzy zrezygnować ani nie chcę, ani nie mogę. W imię czego, dla jakiej idei miałabym z nich rezygnować ? Nie jestem materialistką, ale i altruistką. Zgoda na rzekome wpłaty na konto, byłaby moim  przyzwoleniem na zwykłe okradanie rodziny. Takiego przyzwolenia dać mu nie mogę.
Koszty utrzymania domu są wysokie a jeść też musimy. Starszy syn od wypadku nie pracował. Musiałam go utrzymywać -  ja, nie ojciec. Ojciec nie był nim zupełnie zainteresowany.
Bez tych pieniędzy na razie byłoby baaaardzo ciężko. Oczywiście przeżylibyśmy i bez nich (z pomocą mojej mamy). Z takiego obrotu sprawy jednak nikt, poza eksem, nie byłby zadowolony. 
Sytuacja finansowa zmieni sie z chwilą zmiany zamieszkania. W bloku zdecydowanie będą niższe opłaty (będzie mi lżej). Nie zwolni to jednak eksa z zaniechania płacenia alimentów.

Co do bezsenności - nie wydaje mi się, że karaluch ma na to bezpośredni wpływ. Już o nim nie myślę. Tak, był czas, że obsesyjnie analizowałam jego postępowanie, zachowania. Całe nasze małżeństwo przerobiłam w szczegółach smile Przywoływałam w pamięci jego słowa, miny, spojrzenia. Tak, przeżywałam spotkania z nim. Ten czas mam już za sobą. Traktuję go jak bankomat.
Obecnie jestem w trakcie załatwienia ważnej życiowej sprawy. Nie wszystko idzie po mojej myśli. Może ta sprawa jest powodem bezsenności... a może wpływ księżyca smile to jest, jego pełni.

Magnolio masz rację, nie powinnam była wpuszczać go do domu.
Masz rację, faceci nie analizują.
Spytałam syna co myśli o wizycie ojca,
a dokładniej, w jakim celu przyszedł.
Odpowiedział, dla domu, bo przecież nie dla nas.

To się rozpisałam big_smile

14 224

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Wiesz Zofia, ja wiem, dlaczego tego nie widziałam smile Nie chciałam widzieć. Ja muszę pracować, żeby już więcej nie oślepnąć, bo powtarzam swoje błędy, niestety smile Dla "na siłę" stworzonego poczucia bezpieczeństwa, przynależności jestem w stanie zapomnieć kompletnie o sobie, o uczuciach. Błeeeee.
Często sobie powtarzam:
- nie urodziłam się, by cierpieć za miliony,
- nie jestem całym złem tego świata,
- chcę być kochana i kochać smile (... zawsze mówiłam w odwrotnej kolejności, że kochać i być kochana.... wink )

Tak..,. nie chciałyśmy widzieć...zapewne.
Jakże ciężko przyznać się do winy, do porażki.
Jakże trudno uzmysłowić sobie, że nasze postępowanie powodowało czyjeś złe zachowanie.
Wiele już wiem o swoich błędach.
Pracuję nad sobą.
Skończyłam z usprawiedliwianiem wszystkich ze wszystkiego.
Umiem bronić się, uczę się asertywności.
Kiedyś karciłam sie za myślenie o sobie.
Postrzegałam to jako egoizm.
Wmawiałam sobie, że jestem przede wszystkim matką, żoną.
I źle mi z tym zgubieniem siebie było.
Tak żabko, my wszystkie kochając za bardzo, mamy za dużo w sobie empatii.
Mamy też ogromne poczucie odpowiedzialności za innych.
Kochamy dawać a z braniem mamy problemy.
Można jednak pozbyć sie tych cech.
Można zacząć myśleć o sobie i siebie rozpieszczać smile

Pomysł z obdarowaniem siebie prezentem w dniu dzisiejszym jest świetny.
Tak, to mogą być buciki, bluzeczki, perfumy czy dobre winko.
DZiewczyny przecież jesteśmy warte tych pieniędzy smile albo i jeszcze większych smile smile smile
Tak, dzisiaj każda z nas powinna zaszaleć !!! (kurcze nie umiem zastępować, zrezygnować ze słowa - powinna )
Nie może to być jednak sięganie do gwiazd.
Już chodziłyśmy z głową w chmurach big_smile
CZas zejść na ziemię.

14 225

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Wiesz Zofia, ja wiem, dlaczego tego nie widziałam smile Nie chciałam widzieć. Ja muszę pracować, żeby już więcej nie oślepnąć, bo powtarzam swoje błędy, niestety smile Dla "na siłę" stworzonego poczucia bezpieczeństwa, przynależności jestem w stanie zapomnieć kompletnie o sobie, o uczuciach. Błeeeee.
Często sobie powtarzam:
- nie urodziłam się, by cierpieć za miliony,
- nie jestem całym złem tego świata,
- chcę być kochana i kochać smile (... zawsze mówiłam w odwrotnej kolejności, że kochać i być kochana.... wink )

Tak..,. nie chciałyśmy widzieć...zapewne.
Jakże ciężko przyznać się do winy, do porażki.
Jakże trudno uzmysłowić sobie, że nasze postępowanie powodowało czyjeś złe zachowanie.
Wiele już wiem o swoich błędach.
Pracuję nad sobą.
Skończyłam z usprawiedliwianiem wszystkich ze wszystkiego.
Umiem bronić się, uczę się asertywności.
Kiedyś karciłam sie za myślenie o sobie.
Postrzegałam to jako egoizm.
Wmawiałam sobie, że jestem przede wszystkim matką, żoną.
I źle mi z tym zgubieniem siebie było.
Tak żabko, my wszystkie kochając za bardzo, mamy za dużo w sobie empatii.
Mamy też ogromne poczucie odpowiedzialności za innych.
Kochamy dawać a z braniem mamy problemy.
Można jednak pozbyć sie tych cech.
Można zacząć myśleć o sobie i siebie rozpieszczać smile

Pomysł z obdarowaniem siebie prezentem w dniu dzisiejszym jest świetny.
Tak, to mogą być buciki, bluzeczki, perfumy czy dobre winko.
DZiewczyny przecież jesteśmy warte tych pieniędzy smile albo i jeszcze większych smile smile smile
Tak, dzisiaj każda z nas powinna zaszaleć !!! (kurcze nie umiem zastępować, zrezygnować ze słowa - powinna )
Nie może to być jednak sięganie do gwiazd.
Już chodziłyśmy z głową w chmurach big_smile
CZas zejść na ziemię.

Eeee, ja myślę o jednej gwiazdce z nieba wink
Albo inaczej, bardziej prozaicznie smile
Trzeba mieć cel. Ale dobrze, żeby ten cel nie był jedynym, ostatecznym, żeby zawsze było coś jeszcze poza tym celem, coś więcej, wyżej smile Dlaczego? Bo ja wcale nie chcę wszystkiego i to nie jest mój cel, by mieć wszystko. Ja chcę coś i do tego zmierzam, wspinam się ku górze. A jak już dotrę do celu, wejdę na ten swój wymarzony szczyt, to super, bo będzie mnóstwo innych szczytów dookoła smile A ja będę mogła i będę chciała może jeszcze na jakiś wejść? Ale nie, nie ten najwyższy smile Bo jakbym tam, na ten najwyższy weszła, to już by nic nie było dookoła... Pustka. Więc ja chcę unieść się wysoko i chwycić jedną gwiazdkę dla siebie. Jedną smile Nigdy wszystkich nie chciałabym mieć smile Ta jedna to by mi chyba zdecydowanie wystarczyła wink
I ja tam wcale na tym szczycie nie zamierzam skamienieć, nadmieniam smile

14 226 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-12-06 12:32:34)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ok. zabko , jaki masz cel, do którego zmierzasz ? ten najbliższy cel.






http://www.youtube.com/watch?v=xgSFwy4H1_0  sad

14 227 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2012-12-06 12:43:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Ok. zabko , jaki masz cel, do którego zmierzasz ? ten najbliższy cel.






http://www.youtube.com/watch?v=xgSFwy4H1_0  sad

Oj, kilka smile Przyziemne i mniej przyziemne smile Chyba najmilszy sercu, to żeby się uśmiechać każdego dnia, czasem szerzej, czasem śmiać do rozpuku smile Nad tym pracuję smile To chyba jest ta moja gwiazdka z nieba właśnie smile

A przyziemny, to np. rozwiązać problem lokalowy z którym to jestem uzależniona od znalezienia się chętnego na obecne m smile
A taki odleglejszy mały cel, to pojechać na długi weekend do Wrocławia ze starszą smile
No bo plany świąteczne to praktycznie są w trakcie realizacji, więc jestem w drodze na ten mały szczyt wink

Ech, dopisuję - no widzisz. Nie umiem dookreślić jednego celu smile Ale chyba właśnie ten uśmiech jest dla mnie najważniejszy smile

14 228 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-12-06 12:51:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Ok. zabko , jaki masz cel, do którego zmierzasz ? ten najbliższy cel.






http://www.youtube.com/watch?v=xgSFwy4H1_0  sad

Oj, kilka smile Przyziemne i mniej przyziemne smile Chyba najmilszy sercu, to żeby się uśmiechać każdego dnia, czasem szerzej, czasem śmiać do rozpuku smile Nad tym pracuję smile To chyba jest ta moja gwiazdka z nieba właśnie smile

A przyziemny, to np. rozwiązać problem lokalowy z którym to jestem uzależniona od znalezienia się chętnego na obecne m smile
A taki odleglejszy mały cel, to pojechać na długi weekend do Wrocławia ze starszą smile
No bo plany świąteczne to praktycznie są w trakcie realizacji, więc jestem w drodze na ten mały szczyt wink

Ech, dopisuję - no widzisz. Nie umiem dookreślić jednego celu smile Ale chyba właśnie ten uśmiech jest dla mnie najważniejszy smile

Uśmiechnięte minki przy Twoich słowach mówią same za siebie.
Umiesz się wiec uśmiechać i tak trzymaj.

Z m to i ja mam problem.
Nie chcę jednak, by była to gwiazdka z nieba.
Wiem, że samo nic sie nie zrobi.
Ciężko pracuję aby ziściło się moje marzenie, spełnił plan.

14 229

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochana jesteś Zofia smile smile smile

14 230 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-12-06 19:11:34)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Ma mnie w ręku a ja jego tongue. Staram się o to jak mogę big_smile (żeby jego w garści mieć ). On w moją grę też gra, zapewniam Cię o tym i o tym nie wie i nie jest tego świadomy.

Zofiu wiesz jak o sie fachowo nazywa : znam z niemieckiego, bo cala literature o narcystach przeczytalam po niemiecku: "narzisstische Tanz" czyli tak po polsku: narcystyczny taniec.

zofia282 napisał/a:

Mamy kochana szansę na wygranie gry z karaluchem. Tylko pewne warunki są do spełnienia. Musimy wiedzieć, że mamy przeciwnika. Jak to już wiemy, to musimy też wiedzieć, że tym przeciwnikiem jest karaluch. Jak i to już wiemy, to musimy "prześwietlić" tego karalucha. Musimy znać jego tor myślenia i wiedzieć jak zagrywa i po co i być o jeden krok przed nim. Wiem, że mam w nim wroga. Wiem kim jest. Przeanalizowałam wiele opisów charakteropaty. Przeanalizowałam nasze życie, jego postępowanie i zachowania. Jestem przygotowana do wojny. Na razie wygrałam jedną bitwę (rozwód). Znokautowałam go.

Zofiu nie mamy szansy na wygranie gry z karaluchem, nawet psychologowie nie chca zajmowac sie karaluchami. Dopoki bedzie zjawial sie w naszym zyciu to bedzie zawsze "podtruwal". To, ze przeczytalas tyle ksiazek i "przeswietlilas" karalucha nic nie zmieni.
Oto co sama wczoraj napisalas

zofia282 napisał/a:

Nie do każdego można dotrzeć
Np. do psychopaty nie można dotrzeć. Są to ludzie "nieuleczalni", niereformowalni i żeby ten psycholog czy psychiatra z.....ł się i tak nie trafi do takiej jednostki. Zapewne są i inne osobowości, które zmienić się nie mogą, nie potrafią lub zwyczajnie nie chcą. Są ludzie, którzy dobrze czują się ze sobą, sobą zaburzonym
Żyłam z taką osobą.
On nigdy problemu nie widział w sobie.
Winni byli inni, nie on.
On czuł się dobrze ze sobą, nie widział potrzeby zmiany siebie.
Jego życie, działanie to destrukcja.
Budował/buduje żeby zniszczyć. Zniszczy i zauważa zniszczenie, ale obwinia innych....winny jest człowiek, przepis.
Wyrzuciłam go z domu i życia.

Zwroc uwage na ostatnie zdanie. Wyrzucilas go z domu ale nie z zycia. Nadal jest czescia Twojego zycia i bedzie, bo macie dzieci sad.
Wygrac z karaluchem, to wyrzucic go zupelnie z zycia. Ale nazwalabym to nie wygrana z karaluchem tylko rozpoczeciem nowego zycia dla siebie bez "toksyn".

zofia282 napisał/a:

Niestety łączyć mnie z nim będą do końca życia finanse. Ma zasądzone alimenty na mnie i będzie je płacił (nie zgadzam na odpuszczenie mu alimentów).

To tylko zalezy od Ciebie czy bedzie cie laczyc cos z nim do konca zycia. Na razie moze masz taka a nie inna sytuacje finansowa ale to tez moze sie z czasem zmienic smile

zofia282 napisał/a:

Co do pieniędzy. Jak ma ich dużo to płaci. Jak z kasą cieniej, to muszę wymuszać na nim płacenie. Wymuszam, a nie proszę. Wymuszam poprzez rozmowę przy ludziach. Przy ludziach mówię, że nie płaci - i płaci. Płaci w ratach, ale płaci. Pamiętaj, że inni muszą go postrzegać jako dobrego człowieka - ojca, męża, biznesmena. Pamiętaj, że ten typ przy ludziach nie powie mi, nie mam pieniędzy, tak jak to czyni w rozmowie we dwoje.

No dobrze moze i nie powie, przy ludziach, ze nie ma pieniedzy ale i tak placi Ci 1/3 alimentow.
Tobie sie wydaje, ze masz go w garsci a moze to jego plan nie Twoj? Bo moze on ma pieniadze aby zaplacic cala sume? To niezly manipulant. Nie zapominaj, ze on juz sie prawie "taki urodzil" a Ty wiesz o tym jak "funkcjonuje karaluch" od niedawna.

zofia282 napisał/a:

Gdyby miał robić przelewy, "zapominałby" o nich. Ten typ tak ma ! - nie płaci swoich zobowiązań, nie poczuwa się do nich.
Z pieniędzy zrezygnować ani nie chcę, ani nie mogę. W imię czego, dla jakiej idei miałabym z nich rezygnować ? Nie jestem materialistką, ale i altruistką. Zgoda na rzekome wpłaty na konto, byłaby moim  przyzwoleniem na zwykłe okradanie rodziny. Takiego przyzwolenia dać mu nie mogę.

On moze ten zapomiec przyniesc Ci pieniadze w terminie sad. Na raze Zofiu nie masz na karalucha wplywu.
Zofiu ten Twoj karaluch moze lubi sie z Toba widziec face to face? Moze sprawia mu przyjemnosc widziec Cie jak prosisz o pieniadze? Pan i wladca a Ty prosisz sad Nie zapominaj o Tym: karaluchy zawsze maja jakis cel!!! Mr. Julian powiedzial mi, ze karaluch najbardziej w zyciu lubi zabierac.

zofia282 napisał/a:

Co do bezsenności - nie wydaje mi się, że karaluch ma na to bezpośredni wpływ. Już o nim nie myślę. Tak, był czas, że obsesyjnie analizowałam jego postępowanie, zachowania. Całe nasze małżeństwo przerobiłam w szczegółach smile Przywoływałam w pamięci jego słowa, miny, spojrzenia. Tak, przeżywałam spotkania z nim. Ten czas mam już za sobą. Traktuję go jak bankomat.
Obecnie jestem w trakcie załatwienia ważnej życiowej sprawy. Nie wszystko idzie po mojej myśli. Może ta sprawa jest powodem bezsenności... a może wpływ księżyca smile to jest, jego pełni.

Zofiu zycze Ci aby wszystko sie udalo. Moze byloby dobrze wybrac sie na terapie? Forum to nie specjalista. My nie jestesmy psychologami i nie zawsze dobrze radzimy sad
Duza Buzka smile

14 231

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabka milo Cie "slyszec" w takim dobrym humorze smile Tak trzymaj smile Odwiedzaj nas regularnie smile

14 232

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Zabka milo Cie "slyszec" w takim dobrym humorze smile Tak trzymaj smile Odwiedzaj nas regularnie smile

Dziękuję i będę się starać smile
Ja regularnie zaglądam, ale nie zawsze mam co napisać/odpisać smile
Aktualnie umysł mi zaprzątnął pomysł z innego wątku na produkcję mydełek na prezenty smile

Poza tym "robotaaaaaa" wink

14 233

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio moge pisac do Ciebie Aniu?
Wlasnie ide sobie cos kupic. Chcialabym czerwony plaszcz ale finanse nie pozwalaja. Na pewno to bedzie cos czerwonego smile
Powiem pozniej co kupilam smile

14 234

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Zabka milo Cie "slyszec" w takim dobrym humorze smile Tak trzymaj smile Odwiedzaj nas regularnie smile

Dziękuję i będę się starać smile
Ja regularnie zaglądam, ale nie zawsze mam co napisać/odpisać smile
Aktualnie umysł mi zaprzątnął pomysł z innego wątku na produkcję mydełek na prezenty smile

Poza tym "robotaaaaaa" wink

Nie musisz zawsze cos odpisywac smile Ja na innych watkach to siedze incognito:). O mydelkach tez juz czytalam. Fajny pomysl:) . Super, ze "przepis" ten podany smile Bede robic z dziecmi mojej siostry, z pomaranczem i roza a dla mnie z kawa smile Trzymaj sie Zabka i lec po ta bluzke bo wykupia big_smile

14 235

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Anstawio moge pisac do Ciebie Aniu?
Wlasnie ide sobie cos kupic. Chcialabym czerwony plaszcz ale finanse nie pozwalaja. Na pewno to bedzie cos czerwonego smile
Powiem pozniej co kupilam smile

Pewnie, że możesz pisać do mnie Aniu. Wszystkie możecie! Kurczę-blaszka, ale mi miło smile
I moja książka do mnie dotarła. Idealnie smile Do tego kupiłam sobie dwa holenderskie czasopisma: "Flow" i "Happinez"- moje ulubione, o "stanie umysłu". I już mi dzisiaj nic więcej nie potrzeba smile
Udanych zakupów dziewczyny! Cokolwiek by to nie było, niech Was dziś uczyni szczęśliwe      big_smile

Posty [ 14 171 do 14 235 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 217 218 219 220 221 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026