netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 915 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 215 216 217 218 219 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 041 do 14 105 z 26 310 ]

14 041

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I ja witam wszystkich serdecznie smile

Tydzień zaczęłam bezsennością sad
Myślałam, że ten problem już za mną.
Dwie noce pod rząd zasypiam o 4 nad ranem.
Nie lubię tego przewracania sie z boku na bok do świtu.
Po przedwczorajszej takiej nocy, wczoraj zabrałam się za nocne porządki świąteczne.
Okna umyte (od wewnątrz), kuchnia błyszczy.
Spracowana o 4 zasnęłam w sekundę.
Uwielbiam zasypiać "w sekundę" smile


Ponownie muszę sięgnąć po leki nasenne.
Nie lubię ich brać. Mój organizm szybko przestaje reagować na nie i ciągle muszę zwiększać dawkę.
Boję się też uzależnienia od nich. 

Święta.
Uwielbiam je. Uwielbiam ten świąteczny nastrój.
Stroiki, świece....kolędy. Lubię gdy jest dużo ludzi przy stole. Gwar, śmiech też tworzy ten świąteczny nastrój.


Sylwester.
Spędzałam go w domu z dziećmi lub z dziećmi u znajomych.
Miło wspominam te sylwestra. Dom cały w balonikach, serpentynach.
Kiedy dzieci były małe dodatkiem do stroju sylwestrowego były przepaski na głowę ze zwierzątkami.
Miłe mam wspomnienia kiedy patrzę na zdjęcia dzieci i swoje, z misiem czy małpką na głowie. 
Tylko raz byłam na balu sylwestrowym. Było "sztywno", nudno.
W tym roku marzy mi się sylwester przy ognisku.
Może uda mi się znaleźć sylwestra w leśniczówce.
Parę już mam smile
Jedna z koleżanek zapisała się w ciemno na sylwestra ze mną smile

14 042 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-26 19:09:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tego typu reklamowanie komercyjnych przedsięwzięć jest na naszym forum niezgodne z regulaminem.

14 043

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Uwielbiam zasypiać "w sekundę" smile

Ja zazwyczaj zasypiam w sekunde ;D

Siedze po nocach- ucze sie, szukam pracy, itd. W dzien latam za dziecmi. Tak wiec mimo mojego ADHD to jestem zmeczona wink

14 044

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

a ja jestem niestety na etapie siedzenia po nocach, snucia się, słuchania muzyki do 2 -3 w nocy a później tragiczny problem żeby wstać do pracy .....mam nadzieję, że nabiorę sił, żeby wprowadzić zmiany w moim życiu. Na razie jestem w czarnej du....:):)

14 045

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No to teraz ja.

Minal miesiac od rozstania. I jakies 3 tygodnie jak ze soba nie mamy kontaktu. Wczoraj zadzwonil do mojego taty (mieszkam u rodzicow teraz) w sprawie swiatelek na swieta (kupuje tacie na jego prosbe jakies chinskie swiatelka) i poniewaz przyszly jakies przesylki do meza na adres rodzicow, wiec telefon zostal mi przekazany. Po zakonczeniu rozmowy odnosnie strike tematu wysylek maz zapytal sie czy moze rozmawiac ze starsza corka. Nie bylo jej w domu, wiec nie mogl z nia rozmawiac. Spytal sie czy bedzie w sobote. No to powiedzialam, ze raczej tak. Spytalam sie wiec czy ma plan przyjechac w sobote, to powiedzial, ze jak bedzie miec czym, to przyjedzie (ma do niego przyjechac brat, ale zwleka z tym przyjazdem juz od sierpnia). Nie zapytal sie co u dzieci, ani czy czegos dla nich nie potrzebuje. Nic! Szybko zakonczylam rozmowe pytajac sie czy cos potrzebuje- nic nie chcial, to sie grzecznie porzegnalam.

Juz opadly ze mnie emocje. Chodze usmiechnieta i zadowolona, bawie sie ze znajomymi jak jezdze do szkoly. Malo o nim mysle i to nie jest efektem tego, ze sie pilnuje, ale tego, ze nie mam czasu po prostu.
Mimo wszystko musze sie przyznac sama przed soba, ze chcialabym aby wrocil. Nic jednak nie zrobie w tym temacie- tego juz jestem pewna na 100%. On odszedl, to on musi zrobic pierwszy krok. Co wiecej, na pewno nie bedzie juz tak latwo jak ostatnio i jezeli zobacze, ze nie zachowuje sie w porzadku, ze to jak postepuje dazy do tego aby nasz zwiazek rok pozniej wygladal tak jak teraz wyglada, to na pewno juz nie zaryzykuje.
Teraz jestem zadowolona i szczesliwa, co nie znaczy, ze przy nim tak nie bylo. Po prostu mam juz dosc rozstan i liczenia sama na siebie. Teraz licze sama na siebie, ale wiem, ze jestem sama. Jak czlowiek jest w zwiazku to powinien moc liczyc na ta druga osobe- u mnie tak nie bylo.
Jestem teraz tez mocno zajeta. Po nocach procz uczenia sie na studia, przygotowuje sie do rozmowy o prace w firmie moich marzen. Jakbym sie tam dostala to polowa moich problemow zniknie big_smile Oczywiscie, dostane sie tam, no bo kto jak nie ja big_smile

Chcialam tu jeszcze poruszyc jeden tamat. Odnosnie postrzegania mnie przez innych facetow. Z tego co mi sie juz wczesniej wydawalo, a co powiedziano mi w miniona sobote prosto w twarz (nie obrazilam sie, mnie naprawde ciezko jest obrazic) to faceci jak mnie widza to wydaje mi sie ze jestem bardzo "latwa" (takie okreslenie zostalo uzyte) i ogolnie to skaczaca z kwiatka na kwiatek, co przyciaga do mnie samych facetow zainteresowanych tego typu kobietami. Prawda jest taka, ze jestem totalnie inna kobieta...
Do lozka chodzilam tylko z facetami, w ktorych bylam zakochana i nie od razu, bo strasznie wstydze sie rozebrac... hmm Od 7-dmiu lat nie dotknal mnie nikt poza mezem... Nigdy nawet przez mysl mi nie przeszlo aby z kims poflirtowac, co wiecej, jak jestem z kims, to nawet nie spojrze na innego faceta- sa dla mnie totalnie aseksualni i niewidoczni, a tu takie postrzeganie mnie sad Czy to, ze jestem radosna, zgrabna, ladna (to uslyszalam, sama nie potrafie siebie obiektywnie ocenic), otwarta, smieszna i bardzo latwo nawiazuje kontakty musi byc tak postrzegane? Jezeli tak, to chyba jestem skazana na najgorszych facetow na swiecie sad

14 046

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ktosik2025 ja mam podobne z facetami, kiedyś usłyszałam, że wyglądam jakbym była dobra w łóżku bo m.in. mam duże usta. Że niby co? Tylko facet może takie brednie wymyślać. Na moje szczęście ponoć wyglądam też na zadzierającą nosa więc część facetów boi się mnie.
Tak myślę, że nie ma innego wyjścia tylko za każdym razem jak kogoś poznajesz musi przejść przez sito, kilka razy i cierpliwie oddzielać tych z którymi nie warto tracić czasu od wartościowych facetów. Trochę to trudne, bo faceci żeby zdobyć kobietę wymyślają niestworzone rzeczy i nagle na chwilę stają się innymi ludźmi:)

14 047

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Maxine napisał/a:

Trochę to trudne, bo faceci żeby zdobyć kobietę wymyślają niestworzone rzeczy i nagle na chwilę stają się innymi ludźmi:)

Akurat ja nie mam z tym wiekszego problemu, poniewaz nie wyprowadzam ich z bledu w kwestii ich postrzegania mnie. Tak wiec bez najmniejszego skrepowania "obnazaja" przede mna swoje wnetrze, a ja ich wtedy po prostu splawiam wink

No i generalnie faceci tez czesto sie mnie boja, wiec podchodza Ci, co totalnie sa wyzuci z wszelkich zachamowan...
Pozostali, Ci normalni, trzymaja sie na pol kilometra ode mnie, bo przeciez "nie maja szans" hmm

14 048

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

skąd ja to znam:):)
ehhh, głupio zrobiłam, że z ostatnim facetem pospieszyłam się, świata poza nim nie widziałam, a mogłam zaczekać i go przez sito przerobić;p;D

14 049

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ktosik2025 napisał/a:

No to teraz ja.

Minal miesiac od rozstania. I jakies 3 tygodnie jak ze soba nie mamy kontaktu. Wczoraj zadzwonil do mojego taty (mieszkam u rodzicow teraz) w sprawie swiatelek na swieta (kupuje tacie na jego prosbe jakies chinskie swiatelka) i poniewaz przyszly jakies przesylki do meza na adres rodzicow, wiec telefon zostal mi przekazany. Po zakonczeniu rozmowy odnosnie strike tematu wysylek maz zapytal sie czy moze rozmawiac ze starsza corka. Nie bylo jej w domu, wiec nie mogl z nia rozmawiac. Spytal sie czy bedzie w sobote. No to powiedzialam, ze raczej tak. Spytalam sie wiec czy ma plan przyjechac w sobote, to powiedzial, ze jak bedzie miec czym, to przyjedzie (ma do niego przyjechac brat, ale zwleka z tym przyjazdem juz od sierpnia). Nie zapytal sie co u dzieci, ani czy czegos dla nich nie potrzebuje. Nic! Szybko zakonczylam rozmowe pytajac sie czy cos potrzebuje- nic nie chcial, to sie grzecznie porzegnalam.

Juz opadly ze mnie emocje. Chodze usmiechnieta i zadowolona, bawie sie ze znajomymi jak jezdze do szkoly. Malo o nim mysle i to nie jest efektem tego, ze sie pilnuje, ale tego, ze nie mam czasu po prostu.
Mimo wszystko musze sie przyznac sama przed soba, ze chcialabym aby wrocil. Nic jednak nie zrobie w tym temacie- tego juz jestem pewna na 100%. On odszedl, to on musi zrobic pierwszy krok. Co wiecej, na pewno nie bedzie juz tak latwo jak ostatnio i jezeli zobacze, ze nie zachowuje sie w porzadku, ze to jak postepuje dazy do tego aby nasz zwiazek rok pozniej wygladal tak jak teraz wyglada, to na pewno juz nie zaryzykuje.
Teraz jestem zadowolona i szczesliwa, co nie znaczy, ze przy nim tak nie bylo. Po prostu mam juz dosc rozstan i liczenia sama na siebie. Teraz licze sama na siebie, ale wiem, ze jestem sama. Jak czlowiek jest w zwiazku to powinien moc liczyc na ta druga osobe- u mnie tak nie bylo.
Jestem teraz tez mocno zajeta. Po nocach procz uczenia sie na studia, przygotowuje sie do rozmowy o prace w firmie moich marzen. Jakbym sie tam dostala to polowa moich problemow zniknie big_smile Oczywiscie, dostane sie tam, no bo kto jak nie ja big_smile

Chcialam tu jeszcze poruszyc jeden tamat. Odnosnie postrzegania mnie przez innych facetow. Z tego co mi sie juz wczesniej wydawalo, a co powiedziano mi w miniona sobote prosto w twarz (nie obrazilam sie, mnie naprawde ciezko jest obrazic) to faceci jak mnie widza to wydaje mi sie ze jestem bardzo "latwa" (takie okreslenie zostalo uzyte) i ogolnie to skaczaca z kwiatka na kwiatek, co przyciaga do mnie samych facetow zainteresowanych tego typu kobietami. Prawda jest taka, ze jestem totalnie inna kobieta...
Do lozka chodzilam tylko z facetami, w ktorych bylam zakochana i nie od razu, bo strasznie wstydze sie rozebrac... hmm Od 7-dmiu lat nie dotknal mnie nikt poza mezem... Nigdy nawet przez mysl mi nie przeszlo aby z kims poflirtowac, co wiecej, jak jestem z kims, to nawet nie spojrze na innego faceta- sa dla mnie totalnie aseksualni i niewidoczni, a tu takie postrzeganie mnie sad Czy to, ze jestem radosna, zgrabna, ladna (to uslyszalam, sama nie potrafie siebie obiektywnie ocenic), otwarta, smieszna i bardzo latwo nawiazuje kontakty musi byc tak postrzegane? Jezeli tak, to chyba jestem skazana na najgorszych facetow na swiecie sad

Dobrze sobie radzisz. Optymizm słychać w poście smile. Tak trzymaj kochana.
Muszę Ci jeszcze powiedzieć, że jesteś bardzo dzielna. Małe dzieci + szkoła i radzisz sobie sama, no, no - super ! smile
Mądrze napisałaś, "jak człowiek jest w związku to powinien moc liczyć na tą drugą osobę". Zgadzam się z Twoim zdaniem.
Za dostanie wymarzonej pracy będę trzymać kciuki.

Faceci ?  temat rzeka big_smile

14 050

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

W sekundę nie zasnęłam sad, więc porządków część dalsza.

To juz trzecia nocka  sad. Od jutra zasypiam po tabletce smile

14 051

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

W sekundę nie zasnęłam sad, więc porządków część dalsza.

To juz trzecia nocka  sad. Od jutra zasypiam po tabletce smile

Zofio, zastanawiałaś się co jest przyczyną Twojej bezsenności? Zadawałaś sobie pytanie: Co się dzieje i dlaczego?
Tabletka nie usunie problemu.

14 052

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

to i ja z pewnoscia moge dołączyć do tej GRUPY KOBIET KOCHAJĄCYCH ZA BARDZO,widze cos dla mnie. Ide zaglebiac sie w wątek od początku, choć dużo lektury do czytania:)

14 053

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zofia282 napisał/a:

W sekundę nie zasnęłam sad, więc porządków część dalsza.

To juz trzecia nocka  sad. Od jutra zasypiam po tabletce smile

Zofio, zastanawiałaś się co jest przyczyną Twojej bezsenności? Zadawałaś sobie pytanie: Co się dzieje i dlaczego?
Tabletka nie usunie problemu.

Wiem, że to nie rozwiązanie.
Miewam od czasu do czasu taką bezsenność już od dawna.
Podejrzewam, że przyczyną jest stres.
Mam problem z eksem a właściwie dwa problemy.
Pierwszy to wymuszanie alimentów. Był czas, że nie płacił mi wcale (wydałam oszczędności) a teraz płaci 1/3 zasądzonych alimentów i to jeszcze dosłownie pod przymusem. Mam wysokie koszty utrzymania (dom). Co jakiś czas wisi nade mną i dziećmi groźba wyprowadzki. Zima to czas wysokich kosztów, więc nie ma mowy bym dała radę sama opłacić wszystko. On obiecuje, przekłada zapłatę z dnia na dzień. Umawia się  i nie pojawia, nie odbiera telefonów. W konsekwencji muszę jechać do jego firmy i dosłownie wymuszać pieniądze. Jeśli nie zapłaci, będę musiała wyprowadzić się na okres zimowy. Nie ma paniki, bo mamy gdzie się podziać smile
Drugi problem, to jego dziwne zagrywki w stosunku do dzieci i emocje dzieci. O odczuciach młodszego syna niedawno pisałam. Teraz problem z ojcem ma starszy syn. Od jakiegoś czasu, ojciec obiecuje mu pracę u siebie. Najpierw namawiał go serdecznie na nią a kiedy syn innej pracy nie dostał i chętnie skorzystałby z jego oferty, oddala terminy zatrudnienia. Zniechęca go, a nawet posuwa się do stwierdzeń, że żadny z niego pracownik. Syn źle się czuje z tą świadomością, przeżywa. Chciałby pracować. Pieniądze są mu potrzebne, są nam potrzebne ( a trudno znaleźć pracę). NA utrzymaniu mam więc obu synów (młodszy pisze maturę w tym roku) i nie ukrywam, jest ciężkawo.
Mam też inną sprawę na głowie. Zostałam sama z problemem. Nie jest łatwo, ale wiem, że sobie poradzę. Poradzić muszę.
Są chwile, że spiętrzają się problemy.
Marzę o zamknięciu wszystkich spraw związanych z nim. Zdaję tsobie sprawę, że alimenty będą ciągnącą się sprawą, ale też wiem, że ponosi się karę za niepłacenie alimenów. Może więc mogę spać spokojnie smile
Nie rozpaczam, ale zapewne podświadomość odbiera te stresy i być może mój organizm tak je odreagowuje.
Nie wiem nic na temat bezsenności. Nie znam się na tym problemie. Pewnie dobrym pomysłem będzie poczytanie na ten temat. smile Lekarka wypisuje receptę i nie tłumaczy skąd bierze się bezsenność sad


Masz rację Anstawio, tabletka nie usunie problemu.

14 054

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio, może zamiast o bezsenności, o której wiesz tyle ile powinnaś moim zdaniem, poczytaj sobie o czymś przyjemnym. W trudnych momentach czasami ciężko jest skupić się na czymś przyjemnym, ale z doświadczenia wiem,że to pomaga. Pomaga gdy zrobi się czasami coś odwrotnego niż zazwyczaj.
Nie wiem czy mogę Ci jakoś pomóc, ale może z problemami nie jesteś taka sama jak Ci się wydaje?  Przytulam Cię mocno. Buziaki

14 055

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochane moje,żyję smile
Zmagam się.
Nowa praca-bardzo ciężka...
Lęk przed bliskością teraz  trzyma S ale rozmawiamy o tym...
Pozdrawiam smile

14 056

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Kochane moje,żyję smile
Zmagam się.
Nowa praca-bardzo ciężka...
Lęk przed bliskością teraz  trzyma S ale rozmawiamy o tym...
Pozdrawiam smile

Oh, cieszę się, że napisałaś! Tak się martwiłam po Twoim ostatnim poście. Super,że masz nową pracę! A z S pracuj ile wlezie hehe. Powodzenia! Buziaki

14 057

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Wiem, że to nie rozwiązanie.
Miewam od czasu do czasu taką bezsenność już od dawna.
Podejrzewam, że przyczyną jest stres.
Mam problem z eksem a właściwie dwa problemy.
Pierwszy to wymuszanie alimentów. Był czas, że nie płacił mi wcale (wydałam oszczędności) a teraz płaci 1/3 zasądzonych alimentów i to jeszcze dosłownie pod przymusem. Mam wysokie koszty utrzymania (dom). Co jakiś czas wisi nade mną i dziećmi groźba wyprowadzki. Zima to czas wysokich kosztów, więc nie ma mowy bym dała radę sama opłacić wszystko. On obiecuje, przekłada zapłatę z dnia na dzień. Umawia się  i nie pojawia, nie odbiera telefonów. W konsekwencji muszę jechać do jego firmy i dosłownie wymuszać pieniądze. Jeśli nie zapłaci, będę musiała wyprowadzić się na okres zimowy. Nie ma paniki, bo mamy gdzie się podziać smile
Drugi problem, to jego dziwne zagrywki w stosunku do dzieci i emocje dzieci. O odczuciach młodszego syna niedawno pisałam. Teraz problem z ojcem ma starszy syn. Od jakiegoś czasu, ojciec obiecuje mu pracę u siebie. Najpierw namawiał go serdecznie na nią a kiedy syn innej pracy nie dostał i chętnie skorzystałby z jego oferty, oddala terminy zatrudnienia. Zniechęca go, a nawet posuwa się do stwierdzeń, że żadny z niego pracownik. Syn źle się czuje z tą świadomością, przeżywa. Chciałby pracować. Pieniądze są mu potrzebne, są nam potrzebne ( a trudno znaleźć pracę). NA utrzymaniu mam więc obu synów (młodszy pisze maturę w tym roku) i nie ukrywam, jest ciężkawo.
Mam też inną sprawę na głowie. Zostałam sama z problemem. Nie jest łatwo, ale wiem, że sobie poradzę. Poradzić muszę.
Są chwile, że spiętrzają się problemy.
Marzę o zamknięciu wszystkich spraw związanych z nim. Zdaję tsobie sprawę, że alimenty będą ciągnącą się sprawą, ale też wiem, że ponosi się karę za niepłacenie alimenów. Może więc mogę spać spokojnie smile
Nie rozpaczam, ale zapewne podświadomość odbiera te stresy i być może mój organizm tak je odreagowuje.
Nie wiem nic na temat bezsenności. Nie znam się na tym problemie. Pewnie dobrym pomysłem będzie poczytanie na ten temat. smile Lekarka wypisuje receptę i nie tłumaczy skąd bierze się bezsenność sad

Zofio a moze powinnas jednak posunac sie w swoich konsekwencjach do wymuszenia alimentow? Przeciez nie mozesz ciagle litowac sie na exem, ktory ma cala rodzine w glebokim powazaniu! Masz sadowy nakaz placenia alimentow, to idz do odpowiednich wladz, ktore wyegzekwuja dla Ciebie pieniadze. Pomysl, Twoj eks zamiast placic alimenty na utrzymanie dzieci pewnie znowu wydaje na kolejne "kochanki". Tak nie moze byc!.
Co do znecania sie psychicznego nad synem (bo inaczej nie potrafie tego nazwac) to juz tez przegiecie. Skoro syn do niczego sie nie nadaje, to Twoj eks rowniez, no bo to jego syn, czyz nie? Biedny chlopak juz na starcie bedzie mial zanizone poczucie wlasnej wartosci sad Nie wiem gdzie mieszkasz Zofio, ale dobrym rozwiazaniem dla syna jest poszukanie pracy w wiekszym miescie. Tam zawsze jest praca. Moze nie jakas rewelacyjna, ale mozna za nia wyzyc (pewnie w gre wchodzic bedzie jakas stancja czy cos) i nawet cos odlozyc jak sie nie trwoni pieniedzy.

14 058

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Dobrze sobie radzisz. Optymizm słychać w poście smile. Tak trzymaj kochana.
Muszę Ci jeszcze powiedzieć, że jesteś bardzo dzielna. Małe dzieci + szkoła i radzisz sobie sama, no, no - super ! smile
Mądrze napisałaś, "jak człowiek jest w związku to powinien moc liczyć na tą drugą osobę". Zgadzam się z Twoim zdaniem.
Za dostanie wymarzonej pracy będę trzymać kciuki.

W sumie to mam tak juz od dawna. Niemalze nieprzerwalnie ucze sie (i jeszcze mam w planach pare lat studiow). Przywyklam juz do tego. Generalnie to teraz mieszkam u rodzicow, wiec dziele sie obowiazkami z Mama- sprzatanie, gotowanie itd. Jest o niebo latwiej niz calkiem samemu. Musze jednak isc do pracy ze wzgledow finansowych, przyszlosciowych (trzeba sobie zapracowac na emeryture) i dla zdrowia psychicznego. Mniejsza corka pojdzie wtedy do nianki, a starsza chodzi do szkoly to nie jest to juz jakis duzy problem. Uczyc sie w dzien i tak nie mam czasu (mlodsza corka nie pozwala mi na to), wiec nauka i tak zostanie na noc, wiec w dzien moge pracowac.

Jestem na dobrej drodze. Wlasciwie to nie mam leku juz nawet jak pomysle sobie, ze przeciez w koncu jeszczemaz przyjedzie zobaczyc sie z dziecmi (i pewnie nie tylko). Ponoc ma byc w ta sobote (jak bedzie miec czym przyjechac). Jak nie przyjedzie teraz to pewnie bedzie mogl przyjechac dopiero pod koniec grudnia (jedzie na szkolenie do anglii na jakis czas). Tak wiec za czesto i tak nie bedziemy sie widywac. Tym lepiej dla mnie.

Moi rodzice sa wobec niego na razie jak najbardziej w porzadku. Nie wykazuja zadnej reakcji mimo swiadomosci calej sytuacji. Niemniej jednak jezeli sytuacjia sie zmieni (czyt. rozwod) to juz nie beda go tolerowac w swoim domu, ani nie beda zachowywac sie wobec niego poprawnie (bardzo go nie lubia- mocno zalazl im za skore i to nie raz) jak to do tej pory bylo. Nie wiem co wtedy bedzie hmm Mama to wogole zachowuje sie tak jakby to by okres przejsciowy. Czyli mojemu jeszczemezowi foch przejdzie. Wroci, przeprosi i bedzie ok- to przeciez takie oczywiscie, ze wroci... Ja staram sie nie podejmowac tematu.

14 059

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zofio, może zamiast o bezsenności, o której wiesz tyle ile powinnaś moim zdaniem, poczytaj sobie o czymś przyjemnym. W trudnych momentach czasami ciężko jest skupić się na czymś przyjemnym, ale z doświadczenia wiem,że to pomaga. Pomaga gdy zrobi się czasami coś odwrotnego niż zazwyczaj.
Nie wiem czy mogę Ci jakoś pomóc, ale może z problemami nie jesteś taka sama jak Ci się wydaje?  Przytulam Cię mocno. Buziaki

smile
Z problemami nie jestem sama. Są ze mną dzieci (murem), rodzina, przyjaciele. Mam duże wsparcie, pomoc. Sama świadomość, że mam grono życzliwych mi osób, powoduje dobry nastrój. Tak jak wcześniej pisałam nie czuję się nieszczęśliwa, załamana. Przeciwnie, jestem dobrej myśli.
Zazwyczaj kochana spokojnie czekałam na sen a ostatnio czekam sprzątając big_smile

Wczoraj zasnęłam w sekundę o 22 - po tabletce oczywiście.

14 060

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Zofio, może zamiast o bezsenności, o której wiesz tyle ile powinnaś moim zdaniem, poczytaj sobie o czymś przyjemnym. W trudnych momentach czasami ciężko jest skupić się na czymś przyjemnym, ale z doświadczenia wiem,że to pomaga. Pomaga gdy zrobi się czasami coś odwrotnego niż zazwyczaj.
Nie wiem czy mogę Ci jakoś pomóc, ale może z problemami nie jesteś taka sama jak Ci się wydaje?  Przytulam Cię mocno. Buziaki

smile
Z problemami nie jestem sama. Są ze mną dzieci (murem), rodzina, przyjaciele. Mam duże wsparcie, pomoc. Sama świadomość, że mam grono życzliwych mi osób, powoduje dobry nastrój. Tak jak wcześniej pisałam nie czuję się nieszczęśliwa, załamana. Przeciwnie, jestem dobrej myśli.
Zazwyczaj kochana spokojnie czekałam na sen a ostatnio czekam sprzątając big_smile

Wczoraj zasnęłam w sekundę o 22 - po tabletce oczywiście.

Cieszy mnie to Zofio smile W poprzednim poście nie wyczułam optymizmu,ale to chyba przez moje zmęczenie wink
Ogólnie jestem szczęśliwa smile I tak wiele osób mówi mi,że widać po mnie ogromną zmianę,że aż sama podwójnie w to uwierzyłam smile Miłego dnia smile

14 061 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-11-28 10:01:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

L_krecjo witaj smile

Ktosik wiem, ze istnieją komornicy. Mój eks to "chytrusek". Jest właścicielem firmy ale nie jest ona zarejestrowana na niego. Oficjalnie więc nie jest jego. Oficjalnie to on nawet tam nie jest zatrudniony. Od komornika mogę jedynie dostać pismo o nieściągalności. Co mogę? Są dwa wyjścia i korzystam z obu. Nazbierałam sporo dowodów, że on jest właścicielem a ona (jego partnerka) tylko na papierze figuruje jako właścicielka. Taki układ jest karalny. Oczywiście dopóki płaci nawet część alimentów, nie będę tego wykorzystywała, a zabezpieczyłam się, tak na wszelki wypadek. smile
Tak Ktosik, ja też uważam, że stosuje on przemoc wobec dzieci, wobec mnie. Jednak on nie widzi w swym postępowaniu nic złego. Mnie już nie rozczarowuje. Dzieciaki jeszcze dają mu wiarę, wierzą, że ojciec zrobi dla nich wiele. Z dziećmi staram się śmiechem, żartami rozładować napięcie. One już są świadome jego cech charakteru. Nie jest im z tym łatwiej, ale śmiać sie z jego słów też już potrafią. Muszą mieć świadomość, że na niego liczyć nie mogą - tak będzie dla nich lepiej. 
  Starszy syn wczoraj dostał ofertę pracy z innej firmy. Jutro jedzie na szkolenie. Umowy jeszcze nie podpisał, ale mam nadzieję, że jeszcze przed wyjazdem podpisze. Dwa tyś. na początek - syn jest szczęśliwy, ja też.

Rodzice przeżywają niepowodzenia dzieci. Twoi rodzice mają wyrobione zdanie o nim. Mają prawo nie lubić go, ale on nie jest ich mężem a ich córki i jeśli ty go akceptujesz oni również. Rozumiem Twoją mamę. Ona łudzi się, że będzie dobrze miedzy wami.

14 062

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio,a te dowody,które nazbierałaś przeciwko mężowi,nie mogą Ci aktualnie pomóc. Może warto by je było już wykorzystać? Przemyślałaś wszystkie za i przeciw? Piszesz: "OCZYWIŚCIE dopóki płaci NAWET CZĘŚĆ alimentów, narazie nie będę ich wykorzystywała". Na pewno, to jest takie oczywiste?

14 063

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofiu ten Twoj byly to kawal ....
Rozumiem, ze chcesz chronic dzieci przed nim. Najgorsze jest to, ze musisz miec jeszcze z nim kontakt. Ja zerwalam z moim kontakt od razu jak poczytalam sobie o jego "poteflonizmie". W kazdej ksiazce o "poteflonach i karaluchach" byly rady: nie kontaktuj sie z nim a jezeli musisz to tylko na temat bez dyskusji i emocji, najlepiej przez prawnika.
Teraz wiem skad takie rady w tych ksiazkach. Moj byly karaluch 3 razy zabieral swoje rzeczy, bo wiedzial, ze jak zabierze od razu to nie bedzie mial wiecej pretekstu aby do mnie dzwonic i pisac emaile. Potem byly jeszcze akcje, ze jak sie w ogole nie odzywalam to potrafil dzwonic do sasiadow i wypytac sie o mnie.
Ja Ci powiem, ze ja to mam szczescie, bo ten karaluch mieszka teraz w innym panstwie i go przypadkowo na ulicy raczej nie spotkam:)
Co zauwazylam u Tych karaluchow, to to, ze oni sa bardzo strachliwi smile Ja bym na Twoim miejscu postraszyla karalucha adwokatem albo panem "dobrze zbudowanym". Wiem, ze to brzmi nie fair ale oni nigdy nie graja fair. Problem z nimi jest, ze za kazdym razem zmieniaja reguly gry. W sumie zawsze wiemy co mozemy sie po nich spodziewadz - nic dobrego sad.
A co jakby postraszyc ta jego pania, co go nielegalnie zatrudnila?
Wiesz, ja bym moich regul gry z poteflonem nie zdradzala nikomu. Bo nigdy nigdy nie wiadomo. To, ze przyjaciele i rodzina jak pisalas "stoi za Toba murem" nie znaczy, ze zawsze tak bedzie. Wiesz jakimi super aktorami sa poteflnowe karaluchy!
Ja juz sie przejechalam na moich stojacych za mna murem przyjacielach.
Sciskam mocno smile

14 064

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zofio,a te dowody,które nazbierałaś przeciwko mężowi,nie mogą Ci aktualnie pomóc. Może warto by je było już wykorzystać? Przemyślałaś wszystkie za i przeciw? Piszesz: "OCZYWIŚCIE dopóki płaci NAWET CZĘŚĆ alimentów, narazie nie będę ich wykorzystywała". Na pewno, to jest takie oczywiste?

Anstawio, zbieram dowody, bo facet nie jest fer, ale przede wszystkim zostawił po sobie niezły rozgardiasz. Muszę prostować co się da. W tym prostowaniu jego przeszkadzanie nie jest mi potrzebne. Ustaliłam kolejność działań. Coś ważniejsze jest od ważnego. Małymi kroczkami posuwam się do przodu. smile
Jest oczywiste, że najpierw moje i dzieci bezpieczeństwo. POtem będzie miał do wyboru, albo płaci adekwatnie do zarobków, albo idzie siedzieć na 2 lata za niepłacenie alimentów. Mówi, że zarabia dużo, ale ma duże wydatki i płaci ile płaci a jemu zostaje tylko na papierosy big_smile.  Wiem, że najchętniej nie płacił by nic. Pieniądze i mnie, i synowi należą się, więc na pewno w odpowiednim czasie będę dochodziła ich drogą prawną, ale to jeszcze nie czas.....

14 065

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Zofiu ten Twoj byly to kawal ....
Rozumiem, ze chcesz chronic dzieci przed nim. Najgorsze jest to, ze musisz miec jeszcze z nim kontakt. Ja zerwalam z moim kontakt od razu jak poczytalam sobie o jego "poteflonizmie". W kazdej ksiazce o "poteflonach i karaluchach" byly rady: nie kontaktuj sie z nim a jezeli musisz to tylko na temat bez dyskusji i emocji, najlepiej przez prawnika.
Teraz wiem skad takie rady w tych ksiazkach. Moj byly karaluch 3 razy zabieral swoje rzeczy, bo wiedzial, ze jak zabierze od razu to nie bedzie mial wiecej pretekstu aby do mnie dzwonic i pisac emaile. Potem byly jeszcze akcje, ze jak sie w ogole nie odzywalam to potrafil dzwonic do sasiadow i wypytac sie o mnie.
Ja Ci powiem, ze ja to mam szczescie, bo ten karaluch mieszka teraz w innym panstwie i go przypadkowo na ulicy raczej nie spotkam:)
Co zauwazylam u Tych karaluchow, to to, ze oni sa bardzo strachliwi smile Ja bym na Twoim miejscu postraszyla karalucha adwokatem albo panem "dobrze zbudowanym". Wiem, ze to brzmi nie fair ale oni nigdy nie graja fair. Problem z nimi jest, ze za kazdym razem zmieniaja reguly gry. W sumie zawsze wiemy co mozemy sie po nich spodziewadz - nic dobrego sad.
A co jakby postraszyc ta jego pania, co go nielegalnie zatrudnila?
Wiesz, ja bym moich regul gry z poteflonem nie zdradzala nikomu. Bo nigdy nigdy nie wiadomo. To, ze przyjaciele i rodzina jak pisalas "stoi za Toba murem" nie znaczy, ze zawsze tak bedzie. Wiesz jakimi super aktorami sa poteflnowe karaluchy!
Ja juz sie przejechalam na moich stojacych za mna murem przyjacielach.
Sciskam mocno smile

Magnolio nie da się dzieci chronić, nie da. One są dorosłe i widzą co się dzieje. Rozumieją jego obiecanki, dziwne opowieści, bycie nie fer. Nie mam prawa wciskać dorosłym dzieciom bajek, że nie zadzwonił, bo pilnie wyjechał, nie przyjechał na spotkanie, bo musiał wyjechać i mnie prosił o przekazanie przeprosin. Nie mam prawa oszukiwać dzieci. Muszą pogodzić się z tym jaki on jest i muszą wiedzieć, że nie mogą na niego liczyć. Prawda jest gorzka, ale taka jest. Przykro mi słuchać ich słów o ojcu. Mają jednak rację. Oni nie czują się kochani i traktują go trochę jak "niedorozwiniętego". Mówię chłopcom, jest taki jaki jest i my tego nie zmienimy. Wiecie już, że liczyć na niego nie możecie.
Masz rację Magnolio oni nigdy nie grają fer, bo oni nie wiedzą co to znaczy być fer. Oni inaczej postrzegają świat, co innego dla nich jest dobre, uczciwe. Oni niszczą innych, bo to ich nie rusza, nie boli. Nie rozumieją uczuć. Jeśli nie rozumie uczucia miłości, to dla niego fakt, że dziecko kocha go, nie jest  z r o z u m i a ł y . On czuje do własnego syna to, co do zupełnie obcych ludzi. Lubi jedynie przeglądać się w ich oczach pełnych zachwytu. Patrzą dzieci z podziwem, bo tatuś obiecał złote góry i jego to rajcuje. To, że widzi rozczarowanie w ich oczach, to już nie jest istotne.
Chłopcy już nie patrzą z zachwytem i mówią głośno, bajki nam opowiadasz.
Kuźwa mać ! że tacy ludzie żyją na tym świecie sad sad sad
Ja swoimi regułami muszę się dzielić, ponieważ potrzebuję pomocy. Pomagają mi znajomi i ich znajomi. Pomagają mi nieodpłatnie nawet obcy ludzie. Mam szczęście do fajnych ludzi smile Tylko raz odmówiła mi moja przyjaciółka i przyjaciółką już nie jest. Ja stanęłam na wysokości zadania kiedy ona przeżywała tragedię. Robiłam to spontanicznie z uwagi na nią, na przyjaźń. Odmówiła mi pomocy - miała prawo, ale pokazała mi tym, że liczyć na nią nie mogę. Została tylko w gronie moich znajomych. Mam też do niej ograniczone zaufanie sad.
KAraluchowy teatr....już wszyscy wiedzą, że to teatr. Zawiódł nie tylko mnie. Innych też zawiódł  i to przede wszystkim z tego powodu,  inni nie chcą go znać.
ONA, jego partnerka.....biedna kobieta. Jej nie chcę "zaczepiać". Nie mogę jej nic powiedzieć i to ze względu na siebie. Boję się, że gdy ona stwierdzi, że jest z karaluchem, pogoni go. Gdzie się karaluszek podzieje? Ano wróci do domu. Trzymamy (ja i dzieci) mocno kciuki aby ona na razie się nie zorientowała i o niczym nie dowiedziała. Wiem, że na razie wierzy mu ( w bajki smile ) , na razie, to on jest tym rycerzem na białym koniu.....i niech myśli tak jeszcze długo. Ona tak myśli - on nie wraca do nas. Za jakiś czas ona myślenie zmieni - on już do nas nie będzie mógł wrócić tongue
DZisiaj byłam na spotkaniu z nim. Nie, nie robią już na mnie wrażenia te spotkania. Mówił dużo ( i dobrze:) ), bardzo dużo ( i bardzo dobrze smile ). Kiedy wysiadł z samochodu płakaliśmy z synem ze śmiechu.
Jego dzieci mają 18 i 24 lata i są dojrzałe. On ma 55 lat, ale jest jak małe dziecko a dokładnie jak 11 latek.

Tak Magnolio ona kiedyś dostanie bukiet róż z podziękowaniami i "niespodzianką". TYlko ja i dzieci musimy już być bezpieczni.

Karalucha nie mam zamiaru straszyć. Jeśli mi nie płaci, mówię ok. teraz ty przejmujesz opiekę nad chłopcami a ja będę płaciła alimenty i nie jest to straszenie. Chłopcy sami stwierdzili : "jeśli nie zapłaci to z plecakami pójdziemy do niego do pracy i powiemy, że od dziś on przejmuje opiekę nad nami". Oczywiście tego nie chcą ale wiedzą, że ojciec pieniądze na alimenty  "wyczaruje" w sekundę. Mówię mu też, że ma wybór, płaci albo idzie siedzieć i to też nie jest straszenie. Jest to prawda big_smile Za nie płacenie alimentów prawo przewiduje karę pozbawienia wolności na 2 lata. On wie, że jestem konkretną osobą i nie straszę tylko działam i to zgodnie z literą prawa. A działam kochana, działam smile tongue smile
Magnolio podziękuj swemu karaluchowi za odejście. Bądź wdzięczna , masz za co smile

Jeszce jedna uwaga. Psychofagi odchodzą jak stoją..... no może kilka rzeczy zabierają z domu. Za eksem trzy miesiące chodziłam i prosiłam aby rzeczy swoje pozabierał.... nie zabrał do dzisiaj, ale innym mówił, że oddać nic nie chcę i wierzyli i chyba myśleli, że ja o rozmiarze wówczas 34, nosić będę męskie XXL...psychofagowy teatr, skuteczny teatr sad.

14 066

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofiu to ja widze, zy Tobie zadne karaluchy juz podskoczyc nie moga smile smile smile
Gratuluje jestes madra babka smile
Co do rozwoju emocjonalnego, to juz sama zauwazylas smile Mr. Julian mial racje z tymi 6 cio latkami smile. W koncu on wie co mowi big_smile
Milego wieczoru smile

14 067

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Zofio,a te dowody,które nazbierałaś przeciwko mężowi,nie mogą Ci aktualnie pomóc. Może warto by je było już wykorzystać? Przemyślałaś wszystkie za i przeciw? Piszesz: "OCZYWIŚCIE dopóki płaci NAWET CZĘŚĆ alimentów, narazie nie będę ich wykorzystywała". Na pewno, to jest takie oczywiste?

Anstawio, zbieram dowody, bo facet nie jest fer, ale przede wszystkim zostawił po sobie niezły rozgardiasz. Muszę prostować co się da. W tym prostowaniu jego przeszkadzanie nie jest mi potrzebne. Ustaliłam kolejność działań. Coś ważniejsze jest od ważnego. Małymi kroczkami posuwam się do przodu. smile
Jest oczywiste, że najpierw moje i dzieci bezpieczeństwo. POtem będzie miał do wyboru, albo płaci adekwatnie do zarobków, albo idzie siedzieć na 2 lata za niepłacenie alimentów. Mówi, że zarabia dużo, ale ma duże wydatki i płaci ile płaci a jemu zostaje tylko na papierosy big_smile.  Wiem, że najchętniej nie płacił by nic. Pieniądze i mnie, i synowi należą się, więc na pewno w odpowiednim czasie będę dochodziła ich drogą prawną, ale to jeszcze nie czas.....

Zofio, nie musisz mi nic tłumaczyć smile a tym bardziej kim on jest, jaki jest i co robi smile
A jeszcze a propos tych jego rzeczy, które są u Ciebie. Zamiast prosić się, żeby zabrał, spakuj i wyślij. Ja tak mojemu zrobiłam. Spakowałam mu wszystko, w tym samym dniu się wyniósł. Zero wypominania. Teraz mi dziękuje smile

14 068

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Zofiu to ja widze, zy Tobie zadne karaluchy juz podskoczyc nie moga smile smile smile
Gratuluje jestes madra babka smile
Co do rozwoju emocjonalnego, to juz sama zauwazylas smile Mr. Julian mial racje z tymi 6 cio latkami smile. W koncu on wie co mowi big_smile
Milego wieczoru smile

Mogą, mogą podskoczyć sad Wszystkie ich partnerki mają pewne cechy, które gwarantują im długie, spokojne życie u ich boku. To, że one po czasie są załamane, znerwicowane, to dla nich jest śmietanką z ich pracy sad. Ja też muszę mieć te cechy. JA mam te cechy. MUszę siebie zmienić, aby tych osobników do siebie nie przyciągać. CZy umiałabym ich rozpoznać....myślę, że nie. Jestem czujna, obserwuję, wyciągam wnioski i głośno mówię swoje spostrzeżenia, wnioski. To właśnie ta nowa ja. Nowa ja nie ma już tyle empatii w sobie. Kiedyś gotowa byłam nad każdym "pochylić się". DZiś mówię, masz źle ? Masz to na własne życzenie. DZiś widzę wyraźnie złe postępowanie i myślenie swoje i innych i nie ma zmiłuj się, nie ma dziwnych usprawiedliwień, wykrętów. Mówię głośno, czas się wziąć za siebie, zmienić siebie by odnaleźć siłę, wiarę, szacunek do siebie. Już nie ma, że "on". Wiem, że liczę się ja i moje postępowanie. Nie pozwolę sobie na poniżanie = nie będę poniżana - to proste.

NAukowo stwierdzono, że karaluch to 11 latek, więc Mr. Julian w błędzie jest tongue smile
Tak kochana, oni postępują jak dzieci. Nie myślą o konsekwencjach, odpowiedzialności. Liczy się tylko chwila obecna i dobra zabawa sad .Temat karalucha znam z własnego podwórka big_smile. Jednak ja jestem ważniejsza od niego. On jest jaki jest. Teraz to ja ważna jestem, najważniejsza smile. To, że zgadzałam się, tolerowałam jego styl życia, znaczy, że to i ze mną było coś nie tak i to ja muszę zainteresować się sobą i nad sobą pracować
- wyciągać wnioski
- zauważać złe zachowania innych i na nie reagować
- nigdy więcej nie dawać przyzwolenia na złe traktowanie, na usprawiedliwianie, na wybaczanie, zniekształcanie rzeczywistości.
- zmienić swoje myślenie z "on", na "ja"
- szczerość nade wszystko

Trzymaj się szczęściaro smile smile smile

14 069

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Zofio,a te dowody,które nazbierałaś przeciwko mężowi,nie mogą Ci aktualnie pomóc. Może warto by je było już wykorzystać? Przemyślałaś wszystkie za i przeciw? Piszesz: "OCZYWIŚCIE dopóki płaci NAWET CZĘŚĆ alimentów, narazie nie będę ich wykorzystywała". Na pewno, to jest takie oczywiste?

Anstawio, zbieram dowody, bo facet nie jest fer, ale przede wszystkim zostawił po sobie niezły rozgardiasz. Muszę prostować co się da. W tym prostowaniu jego przeszkadzanie nie jest mi potrzebne. Ustaliłam kolejność działań. Coś ważniejsze jest od ważnego. Małymi kroczkami posuwam się do przodu. smile
Jest oczywiste, że najpierw moje i dzieci bezpieczeństwo. POtem będzie miał do wyboru, albo płaci adekwatnie do zarobków, albo idzie siedzieć na 2 lata za niepłacenie alimentów. Mówi, że zarabia dużo, ale ma duże wydatki i płaci ile płaci a jemu zostaje tylko na papierosy big_smile.  Wiem, że najchętniej nie płacił by nic. Pieniądze i mnie, i synowi należą się, więc na pewno w odpowiednim czasie będę dochodziła ich drogą prawną, ale to jeszcze nie czas.....

Zofio, nie musisz mi nic tłumaczyć smile a tym bardziej kim on jest, jaki jest i co robi smile
A jeszcze a propos tych jego rzeczy, które są u Ciebie. Zamiast prosić się, żeby zabrał, spakuj i wyślij. Ja tak mojemu zrobiłam. Spakowałam mu wszystko, w tym samym dniu się wyniósł. Zero wypominania. Teraz mi dziękuje smile

Anstawio ja mam dźwigać jego rzeczy ? Płacić za przesyłki? O nie !
Jego rzeczy, jego problem big_smile big_smile big_smile

14 070

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Anstawio, zbieram dowody, bo facet nie jest fer, ale przede wszystkim zostawił po sobie niezły rozgardiasz. Muszę prostować co się da. W tym prostowaniu jego przeszkadzanie nie jest mi potrzebne. Ustaliłam kolejność działań. Coś ważniejsze jest od ważnego. Małymi kroczkami posuwam się do przodu. smile
Jest oczywiste, że najpierw moje i dzieci bezpieczeństwo. POtem będzie miał do wyboru, albo płaci adekwatnie do zarobków, albo idzie siedzieć na 2 lata za niepłacenie alimentów. Mówi, że zarabia dużo, ale ma duże wydatki i płaci ile płaci a jemu zostaje tylko na papierosy big_smile.  Wiem, że najchętniej nie płacił by nic. Pieniądze i mnie, i synowi należą się, więc na pewno w odpowiednim czasie będę dochodziła ich drogą prawną, ale to jeszcze nie czas.....

Zofio, nie musisz mi nic tłumaczyć smile a tym bardziej kim on jest, jaki jest i co robi smile
A jeszcze a propos tych jego rzeczy, które są u Ciebie. Zamiast prosić się, żeby zabrał, spakuj i wyślij. Ja tak mojemu zrobiłam. Spakowałam mu wszystko, w tym samym dniu się wyniósł. Zero wypominania. Teraz mi dziękuje smile

Anstawio ja mam dźwigać jego rzeczy ? Płacić za przesyłki? O nie !
Jego rzeczy, jego problem big_smile big_smile big_smile

Aha, chyba, że tak. smile
Ja nie myślałam wtedy o stratach, raczej zyskach, a zyskałam wolność, zero wypominania i ... szacunek. Powiedział mi później, że zaskoczyło go, że w końcu to ja podjęłam decyzję. big_smile

14 071

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

NAukowo stwierdzono, że karaluch to 11 latek, więc Mr. Julian w błędzie jest tongue smile
Tak kochana, oni postępują jak dzieci. Nie myślą o konsekwencjach, odpowiedzialności. Liczy się tylko chwila obecna i dobra zabawa sad .Temat karalucha znam z własnego podwórka big_smile. Jednak ja jestem ważniejsza od niego. On jest jaki jest. Teraz to ja ważna jestem, najważniejsza smile. To, że zgadzałam się, tolerowałam jego styl życia, znaczy, że to i ze mną było coś nie tak i to ja muszę zainteresować się sobą i nad sobą pracować
- wyciągać wnioski
- zauważać złe zachowania innych i na nie reagować
- nigdy więcej nie dawać przyzwolenia na złe traktowanie, na usprawiedliwianie, na wybaczanie, zniekształcanie rzeczywistości.
- zmienić swoje myślenie z "on", na "ja"
- szczerość nade wszystko

Trzymaj się szczęściaro smile smile smile

No to Twoj poteflon ma 11 lat, moj mial tylko 6 smile. To kto tu jest szczesciara  big_smile big_smile big_smile
A mi sie wydaje, ze dopoki sie od niego kompletnie nie odetniesz on zawsze bedzie Cie troche "podtruwal" sad.
Zofiu pochwal sie troche przed soba, bo ciagle jak dostajesz komplementy to znajdziesz cos aby sie sama skrytykowac sad.

14 072 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-11-28 16:54:07)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Zofio, nie musisz mi nic tłumaczyć smile a tym bardziej kim on jest, jaki jest i co robi smile
A jeszcze a propos tych jego rzeczy, które są u Ciebie. Zamiast prosić się, żeby zabrał, spakuj i wyślij. Ja tak mojemu zrobiłam. Spakowałam mu wszystko, w tym samym dniu się wyniósł. Zero wypominania. Teraz mi dziękuje smile

Anstawio ja mam dźwigać jego rzeczy ? Płacić za przesyłki? O nie !
Jego rzeczy, jego problem big_smile big_smile big_smile

Aha, chyba, że tak. smile
Ja nie myślałam wtedy o stratach, raczej zyskach, a zyskałam wolność, zero wypominania i ... szacunek. Powiedział mi później, że zaskoczyło go, że w końcu to ja podjęłam decyzję. big_smile

Mojego karalucha to ja tez spakowalam big_smile. W pare godzin, no i po bolu. Gacie z ksiazkami, cos tam na podloge spadlo i sie "niechcacy pobilo". Wiedzialam, ze on tego sam nie zrobi sad. Ja tym pakowaniem wyrzucilam z siebie moj gniew. Pomoglo. Za kazdym razem jak zabieral rzeczy nie bylo mnie  w domu. Po co? On informowal mnie przez email, czy moze przyjsc i czy ja mam czas a ja odpowiadalam, ze tak i wychodzilam z domu. Ale kluczy nie chcial oddac do konca. To taka ostatnia "kontrola sytuacji" z jego strony wink Ale i tak wiedzialam, ze on nigdy "bez zaproszenia" sie nie zjawi, za dobrze byl "wytresowany przez rodzicow" big_smile.
Na koniec jeszcze nawet porobil porzadki w piwnicy, bo jaki to on "fair" big_smile.
O Boze ja to z perspektywy czasu to nawet mialam z nim wesolo smile. Kolezanki zawsze sie nabijaly z niego: "No co tam pan dyrektor znowu odwinal?".

14 073

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

NAukowo stwierdzono, że karaluch to 11 latek, więc Mr. Julian w błędzie jest tongue smile
Tak kochana, oni postępują jak dzieci. Nie myślą o konsekwencjach, odpowiedzialności. Liczy się tylko chwila obecna i dobra zabawa sad .Temat karalucha znam z własnego podwórka big_smile. Jednak ja jestem ważniejsza od niego. On jest jaki jest. Teraz to ja ważna jestem, najważniejsza smile. To, że zgadzałam się, tolerowałam jego styl życia, znaczy, że to i ze mną było coś nie tak i to ja muszę zainteresować się sobą i nad sobą pracować
- wyciągać wnioski
- zauważać złe zachowania innych i na nie reagować
- nigdy więcej nie dawać przyzwolenia na złe traktowanie, na usprawiedliwianie, na wybaczanie, zniekształcanie rzeczywistości.
- zmienić swoje myślenie z "on", na "ja"
- szczerość nade wszystko

Trzymaj się szczęściaro smile smile smile

No to Twoj poteflon ma 11 lat, moj mial tylko 6 smile. To kto tu jest szczesciara  big_smile big_smile big_smile
A mi sie wydaje, ze dopoki sie od niego kompletnie nie odetniesz on zawsze bedzie Cie troche "podtruwal" sad.
Zofiu pochwal sie troche przed soba, bo ciagle jak dostajesz komplementy to znajdziesz cos aby sie sama skrytykowac sad.

Mówisz i masz  smile
Zdolna jestem niesłychanie,
Najpiękniejsze mam ubranie,
Moja buzia tryska zdrowiem,
Jak coś powiem, to już powiem,
Jak odpowiem, to roztropnie,
W szkole mam najlepsze stopnie,
Śpiewam lepiej niż w operze,
Świetnie jeżdżę na rowerze,
Znakomicie muchy łapię,
Wiem, gdzie Wisła jest na mapie,
Jestem mądra, jestem zgrabna,
Wiotka, słodka i powabna.
    smile

Nie, nie krytykuję się zawsze.  Bywa, że i dumna z siebie jestem big_smile a jestem.
Udało mi się uciec z toksycznego związku.
Udało mi się fanie dogadywać z dzieciakami, udało mi się nie być już smutnym człowiekiem.
Uśmiecham się, żartuję w gronie znajomych. Mam też "przyjaciela".
Jestem lubiana i ja lubię ludzi i lubię siebie.
Jestem spokojna, zapomniałam co to trzęsące się ręce i zaciskające gardło z nerwów.
Piszę od czasu do czasu , jestem szczęśliwa, bo jestem.
Owszem mam jeszcze trochę trudnych spraw do załatwienia, ale wiem, że sobie poradzę, czyli wierzę w siebie.
Kocham życie, znajduję w nim sens.
Widzisz ile dobrego mogę o sobie powiedzieć bez krytyki? big_smile smile smile

14 074

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

NAukowo stwierdzono, że karaluch to 11 latek, więc Mr. Julian w błędzie jest tongue smile
Tak kochana, oni postępują jak dzieci. Nie myślą o konsekwencjach, odpowiedzialności. Liczy się tylko chwila obecna i dobra zabawa sad .Temat karalucha znam z własnego podwórka big_smile. Jednak ja jestem ważniejsza od niego. On jest jaki jest. Teraz to ja ważna jestem, najważniejsza smile. To, że zgadzałam się, tolerowałam jego styl życia, znaczy, że to i ze mną było coś nie tak i to ja muszę zainteresować się sobą i nad sobą pracować
- wyciągać wnioski
- zauważać złe zachowania innych i na nie reagować
- nigdy więcej nie dawać przyzwolenia na złe traktowanie, na usprawiedliwianie, na wybaczanie, zniekształcanie rzeczywistości.
- zmienić swoje myślenie z "on", na "ja"
- szczerość nade wszystko

Trzymaj się szczęściaro smile smile smile

No to Twoj poteflon ma 11 lat, moj mial tylko 6 smile. To kto tu jest szczesciara  big_smile big_smile big_smile
A mi sie wydaje, ze dopoki sie od niego kompletnie nie odetniesz on zawsze bedzie Cie troche "podtruwal" sad.
Zofiu pochwal sie troche przed soba, bo ciagle jak dostajesz komplementy to znajdziesz cos aby sie sama skrytykowac sad.

Mówisz i masz  smile
Zdolna jestem niesłychanie,
Najpiękniejsze mam ubranie,
Moja buzia tryska zdrowiem,
Jak coś powiem, to już powiem,
Jak odpowiem, to roztropnie,
W szkole mam najlepsze stopnie,
Śpiewam lepiej niż w operze,
Świetnie jeżdżę na rowerze,
Znakomicie muchy łapię,
Wiem, gdzie Wisła jest na mapie,
Jestem mądra, jestem zgrabna,
Wiotka, słodka i powabna.
    smile

Nie, nie krytykuję się zawsze.  Bywa, że i dumna z siebie jestem big_smile a jestem.
Udało mi się uciec z toksycznego związku.
Udało mi się fanie dogadywać z dzieciakami, udało mi się nie być już smutnym człowiekiem.
Uśmiecham się, żartuję w gronie znajomych. Mam też "przyjaciela".
Jestem lubiana i ja lubię ludzi i lubię siebie.
Jestem spokojna, zapomniałam co to trzęsące się ręce i zaciskające gardło z nerwów.
Piszę od czasu do czasu , jestem szczęśliwa, bo jestem.
Owszem mam jeszcze trochę trudnych spraw do załatwienia, ale wiem, że sobie poradzę, czyli wierzę w siebie.
Kocham życie, znajduję w nim sens.
Widzisz ile dobrego mogę o sobie powiedzieć bez krytyki? big_smile smile smile

No i tak trzymaj smile Dzisiaj sie chwalimy smile smile smile

14 075

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

oki. to dopowiem :
pieniądze na opał dał - huraa !
święta spędzam więc w domu - huraa!
Lubię dzień dzisiejszy, lubię siebie i jego. A co ! niech mu będzie big_smile

14 076

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

lubię siebie i jego. A co ! niech mu będzie big_smile

No dobra ale tylko dzisiaj "jego" smile 
W przeciwnym razie...trzeba "do spowiedzi", a wtedy to nawet "swiety Walety" nie pomoze big_smile

14 077

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

lubię siebie i jego. A co ! niech mu będzie big_smile

No dobra ale tylko dzisiaj "jego" smile 
W przeciwnym razie...trzeba "do spowiedzi", a wtedy to nawet "swiety Walety" nie pomoze big_smile

big_smile
       
                  wink

14 078

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio w takim razie Twoj ex jest niezlym cwaniakiem. Ale tak jak mowisz, na razie puki masz od niego jakies pieniadze to nie trzeba rozpetywac piekla. Widac tez, ze jestes madra kobieta i wiesz jak w razie akcji "W" sobie poradzic.
Widze u Ciebie mnostwo pozytywow:
- dostalas kase na opal- super!
- dzieci sa za Toba murem- to podstawa
- syn dostal prace- to juz wogole rewelacja i na poczatek te 2+ to naprawde przyzwoite pieniadze
- jestes ciagle pozytywnie nakrecona i ze swietym przekonaniem, ze dasz rade, to sie chwali!

Ja walnelam gafe dzisiaj, bo maz zadzwonil na stacjonarny telefon z zapytaniem czy odbiore go jutro z PKP, bo chce u mnie przenocowac i w piatek jechac po brata nad morze (chce zabrac mlodsza corke ze soba ). To mu powiedzialam, ze tym pociagiem, ktorym on bedzie jechac, bedzie jechac jutro do mnie tez moja kolezanka i ze skoro bede ja odbierac to jego tez moge. No i maz stwierdzil, ze w takim razie zgadaja sie z ta moja kolezanka i pojada razem i poprosil o jej nr telefonu, no to ja glupia przeslalam mu go jako wizytowka w smsie. No i teraz on ma moj numer komorki  (i juz do mnie dzwonil na nia, oczywiscie w sprawie jutrzejszego wyjazdu, zeby nie bylo):/ Ech a tak sie cieszylam, ze nie ma mojego nowego numeru i sama to zepsulam przez nieumyslnosc... No trudno...

Szkoda, ze nie moge sie od niego odciac na jakis czas (chociaz pol roku) tak totalnie, bez jakiegokolwiek kontaktu. O ile latwiej by mi bylo, a tak po takim dniu, kiedy mialam z nim kilkukrotnie kontakt jest mi troche zle hmm Tragedii nie ma, ale nie lubie nie miec pelnej wladzy nad swoimi emocjami i nastrojem.

14 079

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ktosik2025, a gdybyś mężowi powiedziała, że nie chcesz mieć z nim kontaktu przez najbliższe pół roku, bo wpływa to źle na Twoje samopoczucie?
Chyba nikt nie ma pełnej władzy nad swoimi uczuciami i emocjami. Wystarczy gdy rozpoznajesz uczucia i emocje, co też jest trudną sztuką do opanowania i działasz zgodnie z tym co czujesz.

14 080

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Hm... jesteś młodą, inteligentną dziewczyną. Masz szanse być szczęśliwa i głośno mówić, jestem szczęśliwa. Masz szanse czuć się tak, będąc sama lub w związku. Może nie zrozumiałam słów i emocji, które przelałaś na strony forum. CZytając wiele Twoich postów odniosłam jednak wrażenie, że nie akceptujesz swojego "on-ego". Nie zagłębiałam się w Twoją historię. Znam Cię z kilku postów, z kilku wątków......i odnoszę wrażenie, że jesteś bardzo otwartą i dowcipną osobą. Lubisz żartować, kokietować. Wesoła dziewczyna przestaje nią być, bo zaczął się temat "on" i zawsze mówisz o nim źle. Tak, z Twoich słów wynika, że nie akceptujesz go takim jakim jest. Twoja lista życzeń (wobec niego), niestety nigdy nie będzie spełniona, bo on nie jest i nie chce, nie umie być taki jak Ty chcesz. Ja także chciałam, by mąż mój był inny. Wiele kobiet w różnych wątkach chciało i ich, i moje chcenie, zostało tylko chceniem. Myślałam, że męża kocham. DZiś wiem, że w ostatnich latach związku nie kochałam go. Może to było współuzależnienie, ale na pewno nie miłość. Ja też nie walczyłam. Ja też milczałam, ale nie akceptowałam go takiego jakim był. Nie akceptowałam a mimo wszystko tolerowałam(tolerowałam też przemoc). Bałam się, łudziłam. CZy warto było ? Nie ! Pisałam kiedyś, jestem smutnym człowiekiem. Byłam. Byłam w związku, w który czułam sie samotna, poniżana, lekceważona - czułam się źle. Uciekłam. Zamykam ten rozdział życia. Było, bo było. Teraz jest inaczej. Znowu mam apetyt na życie. Odpowiadam sama za swoje czyny. Uczę się szczerości sama ze sobą. Uczę się "przytomnie" patrzeć na świat. Dostrzegam wiele. Nie godzę się już na wszystko. Zabiegam o lepszy los. Wiem już, że samo nic się nie dzieje. Wiem, że wiele zależy ode mnie i mam wpływ na wiele.
W moim życiu nie ma już "on-ego" i dobrze mi z tym. Już ''on'' mnie nie rozczarowuje. Ja już wiem, że ''on'' jest jaki jest i do końca życia taki będzie i cieszę się, że życie swoje, toczy z dala ode mnie i dzieci (one też "obrywały" od niego). Żeby czuć się szczęśliwa musiałam "wyprostować'' swoje myślenie. Widzę dziś baaardzo wyraźnie ile błędów popełniłam. Widzę ile można było uniknąć stresu, nerwów, rozczarowań. Wnioski wyciągnęłam. Poczułam się wolna, szczęśliwa.
Hm...jesteś kowalem własnego losu. Możesz zawalczyć o poczucie bezpieczeństwa i szczęścia, ale nie musisz. Ja Ci życzę abyś zawsze była uśmiechniętą kobietą. Życzę Ci też abyś głośno powiedzieć mogła, kocham swojego partnera, jestem z niego dumna, kocham życie, ale przede wszystkim abyś mówiła, JESTEM SZCZĘŚLIWA.     smile smile smile

Dziekuje:)

14 081 Ostatnio edytowany przez Ktosik2025 (2012-11-29 00:19:14)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Ktosik2025, a gdybyś mężowi powiedziała, że nie chcesz mieć z nim kontaktu przez najbliższe pół roku, bo wpływa to źle na Twoje samopoczucie?
Chyba nikt nie ma pełnej władzy nad swoimi uczuciami i emocjami. Wystarczy gdy rozpoznajesz uczucia i emocje, co też jest trudną sztuką do opanowania i działasz zgodnie z tym co czujesz.

Anstawia, to jest niemozliwe, bo mamy wspolne dzieci, wiec chocby ze wzgledu na nie musimy miec kontakt ze soba hmm

Nie powiem mu nic o swoich uczuciach. 7 lat z nim nauczylo mnie, aby nie mowic mu co czuje, bo "wszystko co mowisz moze zostac uzyte przeciwko tobie". Poza tym nie dam mu tej satysfakcji! Jezeli zazadam zerwania kontaktu, bedzie to jednoznaczne z tym, ze slabo radze sobie z rozstaniem, a on ma widziec, ze czuje sie i wygladam swietnie!!! Nie szukam z nim kontaktu, co wiecej- unikam go. I jestem z siebie dumna, bo widze, ze jeszcze troche pozwleka to nie bedzie mial gdzie i do czego wracac, a co!!!
Generalnie to dosc dobrze radze sobie z panowaniem nad swoimi emocjami, tak wiec tutaj tez dam sobie rade. On na pewno nie zobaczy po mnie co sie we mnie dzieje.

14 082

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ktosik2025, rozumiem,że nie chcesz pokazać mu jak się czujesz. Pytanie tylko po co On ma widzieć, że Ty czujesz się i wyglądasz świetnie, skoro jest inaczej?
Każdy przeżywa rozstanie na swój sposób. Panowanie nad emocjami, to wspaniała umiejętność. Gorzej, gdy uczucia i emocje dusimy w sobie.
Jeżeli mówisz, co czujesz, ciężko to uzyć przeciwko Tobie. Jeżeli mówisz: "Jestem zła, bo czuję się oszukana", mówisz o sobie i o tym co Ty czujesz. Nie zarzucasz nic nikomu i nikt nie może tego obrócić przeciwko Tobie.
Wywalaj złość, pisz, gdy jestes smutna, pisz gdy jestes wesoła, pisz gdy jesteś zrozpaczona, wywalaj swoje emocje, tak jak czujesz.
Buziaki :*

14 083

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
l_ukrecja napisał/a:

Kochane moje,żyję smile
Zmagam się.
Nowa praca-bardzo ciężka...
Lęk przed bliskością teraz  trzyma S ale rozmawiamy o tym...
Pozdrawiam smile

Oh, cieszę się, że napisałaś! Tak się martwiłam po Twoim ostatnim poście. Super,że masz nową pracę! A z S pracuj ile wlezie hehe. Powodzenia! Buziaki

Droga Anstawio smile
Pracować to my musimy oboje...
Wyobraźcie sobie,że mój S chodząc na terapię DDA zżył się z grupą,ośmielił się i w kółko gada jaki on jest przez to dowartościowany. Wcześniej siedział ze spuszczoną głową. Powiedziałam,że jestem z niego dumna-skłamałam sad
Jestem zazdrosna! Jak to,to ja go nie dowartościowuję? Dlaczego w kółko o tej terapii mówi? Już nie patrzy mi w oczka,już nie poświęca mi całej uwagi. I pomimo,że wiem że to normalne,że nadchodzi kolejny etap związku,ja czuję się odrzucona...
Moje życie nadal kręci się wokół niego sad Mnie nie ma...
Jest to też ewidentny sabotaż związku-rozmawiamy o tym.
Tyle,że jestem teraz tego ŚWIADOMA i robię coś z tym,żeby to zatrzymać.
Jak dobrze mieć Was i móc to z siebie wywalić.

Pozdrawiam smile

14 084

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

l_ukrecjo,
podejrzewam, że S. jest z Tobą, bo chce z Tobą być, nie dlatego, że czegoś od Ciebie potrzebuje. smile

Trzymaj się rozumu.

14 085

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:
Anstawia napisał/a:
l_ukrecja napisał/a:

Kochane moje,żyję smile
Zmagam się.
Nowa praca-bardzo ciężka...
Lęk przed bliskością teraz  trzyma S ale rozmawiamy o tym...
Pozdrawiam smile

Oh, cieszę się, że napisałaś! Tak się martwiłam po Twoim ostatnim poście. Super,że masz nową pracę! A z S pracuj ile wlezie hehe. Powodzenia! Buziaki

Droga Anstawio smile
Pracować to my musimy oboje...
Wyobraźcie sobie,że mój S chodząc na terapię DDA zżył się z grupą,ośmielił się i w kółko gada jaki on jest przez to dowartościowany. Wcześniej siedział ze spuszczoną głową. Powiedziałam,że jestem z niego dumna-skłamałam sad
Jestem zazdrosna! Jak to,to ja go nie dowartościowuję? Dlaczego w kółko o tej terapii mówi? Już nie patrzy mi w oczka,już nie poświęca mi całej uwagi. I pomimo,że wiem że to normalne,że nadchodzi kolejny etap związku,ja czuję się odrzucona...
Moje życie nadal kręci się wokół niego sad Mnie nie ma...
Jest to też ewidentny sabotaż związku-rozmawiamy o tym.
Tyle,że jestem teraz tego ŚWIADOMA i robię coś z tym,żeby to zatrzymać.
Jak dobrze mieć Was i móc to z siebie wywalić.


Pozdrawiam smile

Hej L_ukrecjo. Fajnie,że o tym napisałaś. Ja chyba rozumiem co czuje S., chyba jesteśmy na podobnym etapie. Mnie też rozpiera duma i jestem bardzo dowartościowana terapią DDA. Myślę, że śmiało możesz mu powiedzieć co czujesz,dokładnie to co napisałaś tutaj. Kiedyś atak, ranienie innych, było dla mnie sposobem na dowartościowanie się. Teraz, ponieważ rozumiem siebie, mam w sobie więcej zrozumienia dla innych. Gdyby mi ktoś powiedział, twoje słowa i zachowanie ranią mnie, zastanowiłabym się nad sobą, swoim postępowaniem, przedyskutowałabym to z drugą osobą i być może zmieniłabym swój stosunek do tej osoby. Kiedyś... ryczałabym, obwiniałabym się i dalej byłoby to samo.
L_ukrecjo, rozmawiaj, pytaj, mów szczerze. Buziaki

14 086

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Rozmowa to podstawa. Nawet o tymnco niektorym czasem wydaje sie blahe innym moze wydawac sie powazna sprawa. Trzeba sluchac i sie odniesc, kiedybsie kocha. Ignorujac czyjes uczucia, tlamszac je ranimybdruga osobe.
Lukrecjo, wiesz conrobic, prawda?
Ja wiem, ze Ty wiesz.

14 087

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Moje życie nadal kręci się wokół niego sad Mnie nie ma...

L_ukrecjo czy rozmawialas o tych uczuciach na swojej terapi? Moze spedzacie za duzo czasu ze soba?
Pisz tutaj, pogadamy, powspieramy, przytulimy smile

14 088

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Ktosik2025 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Ktosik2025, a gdybyś mężowi powiedziała, że nie chcesz mieć z nim kontaktu przez najbliższe pół roku, bo wpływa to źle na Twoje samopoczucie?
Chyba nikt nie ma pełnej władzy nad swoimi uczuciami i emocjami. Wystarczy gdy rozpoznajesz uczucia i emocje, co też jest trudną sztuką do opanowania i działasz zgodnie z tym co czujesz.

Anstawia, to jest niemozliwe, bo mamy wspolne dzieci, wiec chocby ze wzgledu na nie musimy miec kontakt ze soba hmm

Nie powiem mu nic o swoich uczuciach. 7 lat z nim nauczylo mnie, aby nie mowic mu co czuje, bo "wszystko co mowisz moze zostac uzyte przeciwko tobie". Poza tym nie dam mu tej satysfakcji! Jezeli zazadam zerwania kontaktu, bedzie to jednoznaczne z tym, ze slabo radze sobie z rozstaniem, a on ma widziec, ze czuje sie i wygladam swietnie!!! Nie szukam z nim kontaktu, co wiecej- unikam go. I jestem z siebie dumna, bo widze, ze jeszcze troche pozwleka to nie bedzie mial gdzie i do czego wracac, a co!!!
Generalnie to dosc dobrze radze sobie z panowaniem nad swoimi emocjami, tak wiec tutaj tez dam sobie rade. On na pewno nie zobaczy po mnie co sie we mnie dzieje.

Bo po rozstaniu trzeba , przezyc zalobe , i sie wziasc w garsc.
Tez mam ciagly kontakt z ex ,bo mam dzieci ,jestesmy w stanie wypic kawe .
On ma tupet mowic mi ze na sex by mogl wpasc hehhe,
jA JUZ calkiem inna ,nie kocham ,to wiem .
Zakonczyc jeden etap trzeba ,by isc smialo w przyszlosc ,bez tego nie ruszy sie z miejsca.

14 089

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja mam PMS i mi sie dzisiaj na zale zebralo sad
Czym bardziej rozumiem niektore sprawy w zyciu to jakby mi bylo ciezej. Kiedys myslalam, ze niektore rzeczy takie sa i kropka.
Pamietam jak w trakcie mojego zwiazku z karaluchem czulam sie wypalona, poczatki depresji i wtedy kupilam sobie ksiazke o przyczynach depresji. W ksiazce autor opisal toksycznych rodzicow. Ja wprawdzie ta ksiazke przeczytalam ale nic nie zrozumialam sad Przeciez moi rodzice to nie patologia itp. Dopiero po kilku latach zauwazylam ten problem sad
Czytalam kika miesiecy temu wywiad z kobieta ktora wydala ksiazke "Madame Mephisto" w Uk. Co prawda ksiazki jeszcze nie przeczytalam ale na co zwrocilam uwage czytajac jej wypowiedzi. Ona taka podobna do mnie.
Dziewczyna mieszka i pracuje w UK, jest tak prawie w moim wieku ale podczas rozmow z matka czuje sie jak nic nie warta mala dziewczynka sad . Mowila, ze zadzwonila do matki do Polski, zeby sie pochwalic, ze wydaja jej ksiazke, a matka jej o buraczkach w ogrodku zaczela opowiadac:(. Ja mialam tak samo sad. Jak powiedzialam mojej mamie, ze bede robic jeszcze dodatkowe studia, to stwierdzila: Musisz sie jeszcze uczyc? Moja prace dyplomowa rodzice obejrzeli tylko po okladce, bo my i tak nic nie rozumiemy:( . Nawet sie o nie spytali o czym pisalam?
Ale wiedza o czym prace pisaly corki kolezanek czy innych znajomych sad.
Tak mi sie dzisiaj na zale wzielo sad .
Zyczenia urodzinowe od moich rodzicow w tym roku: zebys sobie w koncu meza znalzla sad
A na moje stwierdzenie, czy bez meza tez cos dla nich znacze odpowiedz: Oj ty to zawsze za slowka nas lapiesz. My bysmy chcieli, zebys u Ciebie bylo tak jak u nas.
Na to juz nic nie odpowiedzialam sad.
Najgorsze jest to, ze teraz po napisaniu tego mam wyrzuty sumienia sad
Czy ja kiedykolwiek dorosne?

14 090

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Magnolio, skarbie smile jedna myśl mi się nasunęła: skąd ja to znam.
Po miesiącach terapii, po latach życia w poczuciu winy, po etapie żalu i złości, zrozumiałam jedno: oni się nigdy nie zmienią. Niby proste,ale żeby to zrozumieć świadomie, potrzeba czasu i pracy.Temat rodziców na mojej terapii jest nr 1. Co nam radzi terapeutka? Mówić o uczuciach. Mamo, tato jest mi przykro, że... Mamo,tato, jest mi smutno, bo...
Oni z jakiegoś powodu są tacy, jacy są. Oczekują od Ciebie tego, czego nigdy sami nie dostali. Ty im tego dać nie możesz. Zachowują się tak, jak zostali wychowani, zmienić tego nie chcą. Ale Ty możesz się zmienić, możesz przestać oczekiwać od nich zmian, możesz zacząć być dorosłą smile
Mi na PMS pomogły tabletki antykoncepcyjne smile

14 091

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzieki Anstawia smile
Wiesz ja to wszystko wiem,, ze oni sie nie zmienia itd. Ale czasami tak smutno...

14 092

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiem Magnolio, że Ty to wszystko wiesz. Wiem, jakie to smutnoe. A czy Twoja mama wie, że jest Ci smutno? Może ona nie ma pojęcia,że sprawia Ci przykrość? Może nigdy jej nie powiedziałaś: mamo, smtno mi, przykro mi, gdy tak mówisz/robisz...
Mama Cię kocha, to jest pewniak smile ale ona nie umie tego okazać. Ona zachowuje się tak,bo nie zdaje sobie sprawy jakie to budzi w Tobie uczucia.
:*

14 093 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-11-29 19:13:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

O moich uczuciach juz duzo jej mowilam. Jednym uchem wpadnie drugim wypadnie i ciagle to samo.
Kilka razy przepraszala mnie. Kilka lat temu mialam powazna klotnie z moim ojcem po swietach. Powiedzialam, ze nie odwiedze ich dopoki oni mnie nie odwiedza. W tamtym roku po 16 latach moja mama mnie odwiedzila. Stwierdzila, ze sobie dobrze radze itp. Niestety ja sobie wtedy zupelnie nie radzilam sad. Wiesz moi rodzice czasami nie "chca slyszec" co sie do nich mowi sad.
Niby wszystko wyjasnione ale sa potem obrazeni jak male dzieci sad

Ps. Wlasnie zjadlam sobie tiramisu i mi lepiej smile Obejrze cos wesolego i zjem jeszcze ostatni kawalek tiramisu smile

14 094

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To dobrze Magnolio, że już Ci lepiej. Takie smutki czasami nachodzą każdego, przynajmniej mnie też. A tiramisu pycha ( w Niemczech też mówicie " lekker"?)
A co do rodziców, to oni właśnie są jak dzieci i w tym cały problem. Dlatego My, Ty, ja i cała masa innych dziewczyn, musimy dorosnąć, by nie być takimi jak Oni.
Może to okrutne, ale ja czasami myślę sobie o moich rodzicach jak o parze dobrych sąsiadów. Fajnie,że są, ale nie oczekuję od nich niczego. Po prostu para dorosłych osób. Gdyby sąsiadka powiedziała mi, że ona chciałaby, żebym ja już miała męża i dzieci, to w ogóle bym się tym nie przejęła. Może to głupie porównanie. Ale chodzi mi o to,że ja moim rodzicom nie jestem w stanie dać tego czego oni ode mnie chcą, a oni nie są w stanie dać mi tego czego ja oczekuję. Więc nie oczekuję niczego smile

Właśnie przytaszczyłam do domu ogromną latarnię do salonu. Zapaliłam w niej świeczki, zapaliłam też świeczkę w kominku z waniliowym olejkiem zapachowym. Oh, jak miło i przyjemnie...

14 095 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-11-29 23:53:20)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Juz lepiej smile Najadlam sie tiramisu -sehr lecker smile. Holenderski to ja nawet dobrze rozumiem, bo troche podobny do niemieckiego. Bylam prawie 5 lat z Holendrem z Poludniowej Afryki i chcac czy nie chcac "cos mi tam w ucho wpadlo".

A Ty sobie dzisiaj tez umililas wieczor przy swieczkach smile

14 096

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Dzieki Anstawia smile
Wiesz ja to wszystko wiem,, ze oni sie nie zmienia itd. Ale czasami tak smutno...

No trudno to zaakceptować.

14 097

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Dzieki Anstawia smile
Wiesz ja to wszystko wiem,, ze oni sie nie zmienia itd. Ale czasami tak smutno...

No trudno to zaakceptować.

Hm - wracamy do początków dyskusji?
A mnie właśnie ktoś coś kolejnego uzmysłowił smile
Wiesz dlaczego nie można sprawić by ktoś chciał chcieć?
BO CHCE SIĘ TYLKO  WTEDY, GDY  COŚ MA DLA CIEBIE ZNACZENIE. GDY COŚ BYŁO WAŻNE.

Dalej się będziesz trzymać opcji, że to najlepsza opcja? Na to, co dla kogo jest ważne i się liczy nigdy nie miałaś, nie masz i nie będziesz miała wpływu. Na swoje decyzje masz.

14 098

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie, nie wracamy, absolutnie.
Potwierdziłam trudność tylko.

Tak, ja sobie uświadomiłam, źe jeśli nie chce to znaczy, że to nie ma znaczenia. I to stało się po  analizie jestem jaki jestem. Bo to także znaczy, że to co ważne dla mnie nie koniecznie jest ważne dls Ciebie. I albo to uszanujesz i zauważysz tego ważność, albo sie nie dogadamy. Bo pewne rzeczy są do zaakceptowania potrzebne a jnne nie.
Na przykład to, że ja lubię pierniki nie przeszkodzi nam raczej w relacji, ale to, ze ja lubię mieć cxysto w domu i o to dbam, a Ty nie i tego nie szanujesz, to już nam relacji nie ułatwia, a nie raz komplikuje wręcz.

Zrozumiałam te lekcje.

14 099 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-11-30 13:09:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie drogie kobietki smile
magnolio i anstawio słodkości poprawiają nastrój, zwłaszcza czekolada smile, więc przy dołku można poprawić nastrój w jakże smakowity sposób smile Łączymy przyjemne z pożytecznym. Tiramisu ....uwielbiam....mniam smile

hm... fajnie, że jesteś pilną uczennicą. Trzymam mocno kciuki za odrabianie lekcji smile

zabko jestem pod wrażeniem Twoich słów. Jesteś bardzo rozsądną i mądrą kobietą smile

JUż zasypiam bez tabletek.
Sylwester zaklepany. Będzie ognisko, kulig. Znalazłam 8/9 chętnych osób a może i jeszcze kilka się dopisze.  Koleżanki koleżanka wybiera się z partnerem - będzie rodzynkiem big_smile smile Fajnie, cieszę się z tego sylwestra. Marzyło mi się ognisko i jest, a jeszcze i kulig w ofercie ! Super.
Mam też kolejne dobre wiadomości.
Starszy syn zadowolony jest bardzo ze szkolenia. Potwierdził, że ma prace smile.
Drugi kupił wymarzoną perkusję. Już wczoraj w garażu odbyła się próba. Nie było mnie w domu....ale powiem, że sąsiadom współczułam big_smile. Zobaczymy jak będzie z tą głośnością. Na wszelki wypadek rodzinę poprosiłam już o zbieranie wytłoczek po jajkach. Zespół syna nie jest początkujący, więc nie będzie totalnego rzępolenia a może sąsiadom spodoba się ta muzyka ?

Miłego dnia życzę smile smile smile

14 100

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jednym słowem, drogie panie, słodycze, kasa i zakupy, koleżanki, to najwięksi przyjaciele kobiety. Nawet bezsenność mija smile Po co nam faceci?!

14 101

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Faceci potrzebni sa do narzekania smile, bo jak wszystko juz mamy to na co narzekac? big_smile big_smile big_smile

14 102

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Witajcie drogie kobietki smile
magnolio i anstawio słodkości poprawiają nastrój, zwłaszcza czekolada smile, więc przy dołku można poprawić nastrój w jakże smakowity sposób smile Łączymy przyjemne z pożytecznym. Tiramisu ....uwielbiam....mniam smile

hm... fajnie, że jesteś pilną uczennicą. Trzymam mocno kciuki za odrabianie lekcji smile

zabko jestem pod wrażeniem Twoich słów. Jesteś bardzo rozsądną i mądrą kobietą smile

JUż zasypiam bez tabletek.
Sylwester zaklepany. Będzie ognisko, kulig. Znalazłam 8/9 chętnych osób a może i jeszcze kilka się dopisze.  Koleżanki koleżanka wybiera się z partnerem - będzie rodzynkiem big_smile smile Fajnie, cieszę się z tego sylwestra. Marzyło mi się ognisko i jest, a jeszcze i kulig w ofercie ! Super.
Mam też kolejne dobre wiadomości.
Starszy syn zadowolony jest bardzo ze szkolenia. Potwierdził, że ma prace smile.
Drugi kupił wymarzoną perkusję. Już wczoraj w garażu odbyła się próba. Nie było mnie w domu....ale powiem, że sąsiadom współczułam big_smile. Zobaczymy jak będzie z tą głośnością. Na wszelki wypadek rodzinę poprosiłam już o zbieranie wytłoczek po jajkach. Zespół syna nie jest początkujący, więc nie będzie totalnego rzępolenia a może sąsiadom spodoba się ta muzyka ?

Miłego dnia życzę smile smile smile

Zofia

Powiem Ci kochana tak - po k.... tylu lekcjach od życia???? No ciekawe czemu dopiero teraz???? I ciekawe, najciekawsze z tego wszystkiego - na jak długo???? Bo autopsja wskazuje na powtórki z rozrywki... Poza tym, co już wiem, wiem też, że nigdy nie wolno mi nawet przysnąć - bo zawalam świat nie tylko sobie... Gdybym była rozsądna Zosiu - to pewnie dziś by mnie tu nie było. Jeśli z moich słów wnosisz, że jest w nich coś rozsądnego, to znaczy że Twoje słowa, słowa wszystkich osób na tym i innych wątkach docierają do mnie smile smile smile Z niczego innego to nie wynika, jak z faktu, że jestem znowu wśród ludzi i że jest to jedyne właściwe miejsce wink
Też miłego smile
I Andrzejek smile
I całego weekendu wink
I w ogóle smile smile smile

14 103

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Witajcie drogie kobietki smile
magnolio i anstawio słodkości poprawiają nastrój, zwłaszcza czekolada smile, więc przy dołku można poprawić nastrój w jakże smakowity sposób smile Łączymy przyjemne z pożytecznym. Tiramisu ....uwielbiam....mniam smile

hm... fajnie, że jesteś pilną uczennicą. Trzymam mocno kciuki za odrabianie lekcji smile

zabko jestem pod wrażeniem Twoich słów. Jesteś bardzo rozsądną i mądrą kobietą smile

JUż zasypiam bez tabletek.
Sylwester zaklepany. Będzie ognisko, kulig. Znalazłam 8/9 chętnych osób a może i jeszcze kilka się dopisze.  Koleżanki koleżanka wybiera się z partnerem - będzie rodzynkiem big_smile smile Fajnie, cieszę się z tego sylwestra. Marzyło mi się ognisko i jest, a jeszcze i kulig w ofercie ! Super.
Mam też kolejne dobre wiadomości.
Starszy syn zadowolony jest bardzo ze szkolenia. Potwierdził, że ma prace smile.
Drugi kupił wymarzoną perkusję. Już wczoraj w garażu odbyła się próba. Nie było mnie w domu....ale powiem, że sąsiadom współczułam big_smile. Zobaczymy jak będzie z tą głośnością. Na wszelki wypadek rodzinę poprosiłam już o zbieranie wytłoczek po jajkach. Zespół syna nie jest początkujący, więc nie będzie totalnego rzępolenia a może sąsiadom spodoba się ta muzyka ?

Miłego dnia życzę smile smile smile

Zofia

Powiem Ci kochana tak - po k.... tylu lekcjach od życia???? No ciekawe czemu dopiero teraz???? I ciekawe, najciekawsze z tego wszystkiego - na jak długo???? Bo autopsja wskazuje na powtórki z rozrywki... Poza tym, co już wiem, wiem też, że nigdy nie wolno mi nawet przysnąć - bo zawalam świat nie tylko sobie... Gdybym była rozsądna Zosiu - to pewnie dziś by mnie tu nie było. Jeśli z moich słów wnosisz, że jest w nich coś rozsądnego, to znaczy że Twoje słowa, słowa wszystkich osób na tym i innych wątkach docierają do mnie smile smile smile Z niczego innego to nie wynika, jak z faktu, że jestem znowu wśród ludzi i że jest to jedyne właściwe miejsce wink
Też miłego smile
I Andrzejek smile
I całego weekendu wink
I w ogóle smile smile smile

Na pewne pytania po prostu nie ma odpowiedzi a na pewne odpowiadamy sobie po czasie.....ale najważniejsze, że rozumiemy sytuację i te pytania zadajemy. Nie uważasz, że to ważne ? CZemu teraz?  Zapewniam Cię, że lepiej późno niż wcale.  Na jak długo?... to od Ciebie zależy i Ty już masz tego świadomość. Wiesz zabko, że kiedyś tak samo reagowałam na słowo rozsądna. Ja rozsądna ? Ja? stara baba żyjąca tyle lat w toksycznym związku i dziwnym facetem , ja godząca się na wszystko, przyjmująca z pokorą ciosy od życia, od niego!? Ja tęskniąca za złudą ?! No, nie mogę być rozsądna !
Dzisiaj widzę to inaczej. Pogubiłam się, oślepłam, ogłuchłam, uzależniłam od niego. Zwał jak zwał, ale zrozumiałam. Zrozumiałam że byłam nieszczęśliwa i dzisiaj wiem jakie ja zrobiłam błędy. Wnioski wyciągnęłam/wyciągam. Pomaga mi to w życiu, w kontaktach z ludźmi. Nauczyłam się, że NIC NIE MUSZĘ, że mogę bronić się, że mam prawo wymagać, egzekwować, nie mieć na coś ochoty lub na coś ją mieć.
Nie było by Cię tu, gdyby nie było w Tobie choć odrobiny rozsądku. Nie mówiłabyś słów, które mówisz, nie wyciągałabyś wniosków jakie wyciągasz, gdyby nie było w Tobie pokładów rozsądku. Zapewniam Cię, jesteś na właściwej drodze.Tak zabko, najwyraźniej słowa innych docierają do Ciebie. Zmieniasz tok swojego myślenia i to jest najlepszy dowód, pytasz siebie i szukasz odpowiedzi - to jest najlepszy dowód na rozsądek smile
Wiesz, ja już ponad rok pracuję nad sobą. Pewne cechy kkzb nadal we mnie tkwią i nie raz spontanicznie z nich korzystam....np. dzisiaj o godz. 13 chciałam zadzwonić do syna z pytaniem, na którą godzinę upiec pizze. Już szukałam telefonu, gdy nagle sama siebie zapytałam, PO CO TO ROBISZ ?, przecież syn z głodu nie umrze, poczeka a nawet pomoże ją zrobić !
Nauczona byłam (sama się tak nauczyłam big_smile) zawczasu o wszystkich zadbać. Pierwsza więc myśl, że syn (18 l.) może rybę miał w szkole na obiad i wróci głodny(ryby nie jada), więc zadbać muszę o ten pusty brzuszek. Jednak nie muszę ! Zadbamy o to wspólnie. Zawsze wspólnie pizzę przyrządzamy, a w trakcie tego przyrządzania, dużo się naopowiada smile. Przyjemne z pożytecznym. Jest pizza i dużo więcej wiem co u niego i w szkole smile

Nie od razu wszystko da się zmienić, uporządkować. Pracować nad sobą trzeba cały czas smile

Czy chcesz dowodów na swój rozsądek ? mam je big_smile smile smile smile

14 104

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofia
Nie, nie podawaj mi ich na tacy smile
To moja "zadana praca" smile
Wiem, to też dowód smile smile smile

Ranyyyy, wiesz sama, jak to jest, jak się czyta czyjś opis, pod którym mogłabyś się podpisać krwią wink
A potem takie ukłucie, a myślałam, że jestem jedyna taka wink I pozytyw i negatyw - w zależności od tego, z jakiego się punktu spojrzy wink

14 105

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

W tamtym roku, mniej więcej o tej porze, poszłam do łazienki, stanęłam przed lustrem i ścięłam sobie włosy na jeżyka. Chciałam przez to zostać zauważona. Miesiąc wcześniej była u nas teściowa. Wyczekiwałam jej przyjazdu z wielką nadzieją, oczekiwałam wsparcia, pomocy. Doznałam potwornego upokorzenia od niej sad Wtedy już zaczęły pojawiać się w mojej głowie myśli: rozstanie, rozwód. Zaczęłam o tym głośno mówić. Wcześniej myslałam o rozwodzie jak o życiowej porażce.
Dzisiaj jestem wdzięczna, że doznałam tego wszystkiego co było. Z radością oczekuję jutra, bo teraz może być już tylko lepiej. Ostatnie miesiące były bardzo ciężkie. Psychicznie, emocjonalnie. Największe wsparcie i zrozumienie otrzymałam od obcych mi osób: od Was, od terapeutki, od ludzi z pracy.  Od ludzi, od których nie oczekiwałam nawet grama wsparcia. Mimo wszystko, w tym momencie i już na zawsze, najważniejszą osobą w moim życiu, będę JA i już nigdy się to nie zmieni. Mogę o sobie z dumą powiedzieć, że odwaliłam kawał dobrej roboty. Czuję siłę, która mogłaby przenieść góry. Czuję, że mogę dużo. Wiem,że moje życie jest w moich rękach. Wiem też,że początek jest zawsze trudny i,że warto pokonywać strach, nie zniechęcać się, próbować, robić inaczej niż dotychczas.
ŻYCIE- I Love You smile

Posty [ 14 041 do 14 105 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 215 216 217 218 219 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026