hm... napisał/a:Nie, nie, to jest jasne.
On nie chce się zmienić i uważa, że wszystko jest w porządku, bo jemu tak jest dobrze, a ja się wciąż czepiam. To jego stanowisko.
To JEGO stanowisko ? ma prawo do swojego stanowiska. Jego stanowisko, nie chce się zmieniać, jemu tak dobrze, a ty się JEGO czepiasz.
Czepiasz się !!!!
Każesz mu wynieść śmieci. On tego nie chce zrobić(i nie musi jak nie chce). Nie wynosi ich a ty się czepiasz. CZepiasz się JEGO, bo to JEGO prosiłaś a on nie spełnił Twojej prośby. Pokaż mi hm... gdzie jest napisane, ze on musi wyrzucać śmieci. Pokaż mi gdzie jest napisane, ze on musi ciebie słuchać. Nie chce wynosić tych śmieci, nie chce ciebie słuchać ? NIE MUSI i żadne Twoje gadanie, nie zmusi go do wyniesienia tych cholernych śmieci, bo ON TEGO NIE CHCE ! On tych śmieci nie wyniósł i uważa, ze wszystko jest w porządku - bo jest ! Nie chciał, nie wyrzucił i jest szczęśliwy. KONIEC KROPKA.
A to, że Tobie z tym źle, to już zupełnie inna bajka. Wyjścia masz dwa:
I.- pokornie bierzesz śmieci pod pachę i naginasz do śmietnika z nimi i nie narzekasz na los bo to ty podjęłaś decyzję o naginaniu z nimi , to był Twój wybór.
II. Patrzysz jak śmieci spokojnie czkają na wyniesienie, Wiesz, że on ich wynieść nie chce. Wiesz, że ty też tego nie zrobisz. Wiesz też, że nie możesz żyć na śmieciach i pod śmieciami. Pakujesz "onego" i mówisz mu pa, pa - jeśli mieszkanie jest Twoje. Zamieszkujesz sama i swoje śmieci wyrzucasz sama, bo wśród śmieci żyć nie lubisz. Jeśli mieszkanie jest "onego", to cichaczem pakujesz się aby tego nie widział "ony" i broń Boże zatrzymać Cię nie usiłował w tym śmieciowym mieszkaniu i idziesz mieszkać do miejsca, gdzie może skromnie będzie, ale przytulnie.
hm... napisał/a:Chcesz to bądz nie to nie, wypada jeszcze dopisać, że wszystko jedno kto będzie obok.
Oszukujesz siebie i nas. Ty cała sobą krzyczysz "ON POWINIEN MNIE CHCIEĆ'' "ON MUSI MNIE CHCIEĆ''
Wszystko jedno kto będzie obok kogo ? Obok Ciebie czy obok niego.
Odnośnie zmiany przez niego partnerki. Zapewniam Cię, że pękałabyś z zazdrości. Dopiero byś pisała," ja tak się poświęcałam a on nie docenił a on na inny i to gorszy model mnie wymienił i jeszcze żałować tego będzie"
Odnośnie zmiany partnera przez Ciebie, to w tym "stanie" każdego "zawałkujesz", zniechęcisz, zniesmaczysz. Nabrałaś pewnych "nawyków"( nawyków kkzb) i każdy następny będzie bee .
hm... napisał/a:Bo to ja wciaż czegoś chcę, jak kiedyś zrobiłam awanturę i się wyniosłam to zapytał czego ja chcę i co wyprawiam, i nic, po prostu nic, a ja byłam taka zła, że on nic nie widzi i poszłam w cholerę.
Ja już wychodziłam dwa razy.
...i o jeden raz za dużo wróciłaś.
Tak, chcesz od niego za dużo...może nie za dużo, ale chcesz tego czego on nie chce. On Ci też od siebie daje wiele rzeczy. Tobie to nie musi pasować, Nie daje Ci tego czego pragniesz = rozstanie i nie ma w tym przypadku innego rozwiązania i na przykładzie śmieci pisałam Ci o tym.
Byłaś zła, że on nic nie widział. ON MAC SŁYSZEĆ. MÓW MU JAKIE SĄ TWOJE OCZEKIWANIA. Nie jest w stanie im sprostać ? mówi się trudno i życie zaczyna się od nowa, bez niego.
hm... napisał/a:Ja wiem, że
On się nie zmieni
że mam za ciasne buty i musze kupić nowe, ale moje szczeście nie jest uzależnione od butów, bo ja już nie chcę nikogo na siłę, nie chcę, mogę boso chodzić, byle mieć śięty spokój.
rozumiem, że jesteś w drodze, z walizką 
hm... napisał/a:Ja nie chcę, nie chciałam od niego zmiany
Kłamstwo ! Chciałaś i chcesz aby się zmienił, ALE ON ZMIENIĆ SIĘ NIE CHCE. ON LUBI SIEBIE TAKIEGO JAKI JEST. GDYBY SIĘ ZMIENIŁ PRZESTAŁBY SIEBIE LUBIĆ, SZANOWAĆ, MOŻE NAWET DOSTAWAŁBY TORSJI NA SWÓJ WIDOK.
hm... napisał/a:ja tylko chciałam żeby mnie zauważył a nie myślał tylko o swoich jajach. Bo nawet jeśli mnie o coś pyta to i tak przez pryzmat siebie. I mam wrażenie, że wszystko wokól jedzenia się kręci, najważniejsze żeby zjeść, położyć się i tyle. Taka filozofia
Wiesz hm...ja też bardzo chciałam żeby mnie mąż kochał. Myślałam jestem fajna, mądra, zgrabna, ładna, gospodarna, wyrozumiała, więc musi mnie kochać. Okazało się, że nie musi
.
Jeśli Twój "on" kocha bardziej swoje jaja jak Ciebie, jeśli ten Twój "on" kocha tylko swoje jaja, to TY(!) nie masz na to wpływu ! I jeśli mu nawet te ukochane przez niego jaja urwiesz, to i tak on ciebie nie pokocha.
"ON" jest jaki jest - jest egoistą, lubi dobrze zjeść, lubi poleżeć a prawda jest taka, że TY TAKIEGO ''JEGO'' NIE KOCHASZ. TY STWORZYŁAŚ SOBIE OBRAZ JAKI ON POWINIEN BYĆ I KOCHASZ TEGO Z OBRAZKA.
hm... napisał/a:wulgaryzm mnie to.
Tym właśnie mydlisz sobie oczy i rozum. Mówisz, że nasz to gdzieś?. Powiem Ci w zaufaniu, że gdybyś to gdzieś miała, to:
-siedziałabyś szczęśliwa koło swojego "onego", tuląc się do niego i głaskała po jajach z uśmiechem na twarzy
-gdybyś miała to gdzieś dzisiaj o 14,00 to już o 14,01 z walizką , uśmiechem i podskokach, pędziłabyś do rodziców.
hm... napisał/a:JA wróciłam do poprzednich rzeczy, do poprzednich zastanowień.
????????????
hm... napisał/a:Przeczytałam dziewczyny Anstawię, Zofię, Magnolię, po której zakotłowało mi się w głowie, poczułąm się słabo i wiem czemu, wiecie czemu, bo obwiniałąm siebie i to mnie zatruwało. Ja naprawdę rozumiem co chcecie mi powiedzieć, ja rozumiem.
nie rozumiesz! to nie o obwinianie siebie czy kogokolwiek chodzi ! To o Twoje rozumowanie, pojmowanie "świata" chodzi.
hm... napisał/a:Zrobiłam ostatnio sporo rzeczy dla siebie,
-pokazałam, że jeśli zwykle coś robię to nie musi oznaczać, że robię to zawsze
-pokazałam, że nie jestem nieśmiertelna
-pokazałam, że mogę nie mieć na coś ochoty
i dobrze się czułam.
A on miał dziwną mine i pretensję, a to, że go rzyzwyczaiłam a teraz zdziwiam, a to coś innego.
Źle pojmujesz robienie czegoś dla siebie. Dla siebie= przyjemność dla mojej duszy lub ciała. To jest kąpiel w bąbelkach lub pływanie w basenie. To jest pójście na koncert, przeczytanie książki, piwko, kawiarnia z koleżanką, kolegą. Dla siebie to jest zrobienie tego co się lubi, ale rozumiem, że nie wiesz co przyjemność sprawia Twojej duszy, Twojemu ciału. Na stronie sto dziewięćdziesiątej którejś pisałam "nie wiem co lubię" . DZisiaj śmiać mi się chce, że można nie wiedzieć...a można nie wiedzieć, można.
- za tymi słowami może się kryć coś fajnego, ale i coś strasznego
-??????????
Boże !
duch do nas pisze ?
-ok. nie miałaś na coś ochoty i nie musiałaś mieć.
Życzę Ci hm... abyś czuła się zawsze dobrze 