netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 919 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 214 215 216 217 218 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 976 do 14 040 z 26 310 ]

13 976 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-11-22 19:17:21)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Z toksycznego związku UCIEKA SIĘ !!!!! a nie odchodzi.
Kiedy zdajemy sobie sprawę, że związek jest toksyczny, UCIEKAMY !
Tarantella na swym blogu napisała " Z toksycznego związku nie da się wyjść. Z toksycznego związku się ucieka. Cała filozofia polega na tym, żeby uciekać do przodu". Zgadzam się z tymi słowami.
Ja uciekłam do przodu.

Jestem wielka fanka tego oraz innego siostrzanego blogu big_smile

Anstawia pisala, ze nie lubi okreslenia KKZB. Moim zdaniem zwal jak zwal.
Angielska nazwa tej przypadlosci to "Love addiction"co w doslownym tlumaczeniu znaczy "Uzaleznienie od milosci".
Eugenia Herzyk nazywa to: "Nałóg kochania"
Mr. Julian okreslil to "Kobieta ktora szuka swego wlasciciela".
Tez zastanawialam sie nad nazwa dla tej "przypadlosci".
Ja bym nazwala ta przypadlosc: "Kobieta, ktora nie potrafi kochac Siebie" czyli KNPKS.
Na dzien dzisiejszy powiedzialabym, ze jestem "Kobieta, ktora chce kochac Siebie" czyli KCKS.
Chcialabym stac sie: "Kobieta ktora kocha Siebie" czyli KKS.

13 977

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czlowiek ,dopuki niezrozumie ze jest odrebna istota ( od meza ,zony ,kogos tam), doputy niezrozumie swojego celu istnienia .Kazdy czlowiek na swoj sposob by byc szczesliwym musi byc czlowiekiem wolnym - milosc wyzwala zdrowa milosc .Tak dlugo jak ludzie beda sie trzymac innych beda osamotnieni ,nie mylis z samotnoscia ,ktora jest zdrowa ,bo kazdy jest w jakis sposob samtony ........nawet w kochajacym sie zwiazku .Czlowiek ,ktory nie potrafi stac sie samotnym i wolnym ,nie bedzie potrafil kochac prawdziwie.madrze i dac drugiej stronie wolnosc ...............Podoba mi sie pewne twierdzenie Josepha Murphego ,ktory dzieli ;ludzi na tych ktorzy wzrastaja i tych ktorzy sie czepiaja",ten pisarz napisal potege podswiadomosci.
Dopkuki bedziemy sie czepiac nie bedzie zycia ,wolnosci ,milosci i szczescia....
Czesto kobieta jest wychowywana na taki wzor ,czlowieka czepliwego ,maz czesto tego nie wytrzymuje psychicznie i peka .Niezalezy mu dlatego prowadzi do destrukcyjnych zachowan.
Wiem ze moj jezyk jest dziwny i ja mam juz sporo za soba.
Kazdy moze dac tylko co sam posiada , slepy nie moze byc przewodnikiem slepego i tak jest z miloscia.

13 978

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja mam inny problem, który dosłownie rozrywa mnie od środka..Nie mam już siły płakać, chcę się po prostu komuś wygadać. Zostałam porzucona po 9 latach związku. NIE jestem w stanie sobie z tym poradzić. Jestem u Was po raz pierwszy, bo szukam pomocy...

13 979

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czy jest ktoś, kto chce mnie wysłuchać???

13 980

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niewolno na sile trwac w czyms co bylo minelo ,przeminelo skonczylo sie.
Odszedl odeszla - mogla bo nikogo niemamy na wlasnosc ,ani my nie jestesmy niczyja wlasnoscia.
Zaloba po zwiazku musi by ,ale niemoze trwac w nieskonczonosc ,bo to depresja.

Napisz cos wiecej...

13 981

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kim26 napisał/a:

Czy jest ktoś, kto chce mnie wysłuchać???

A moze najpierw przeczytaj sobie caly watek? Tam znajdziesz tez wiele odpowiedzi na dreczace cie pytania!
Duzo sily i madrosci Ci zycze smile

13 982 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-11-22 23:21:40)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Nie, nie, to jest jasne.
On nie chce się zmienić i uważa, że wszystko jest w porządku, bo jemu tak jest dobrze, a ja się wciąż czepiam. To jego stanowisko.

To JEGO stanowisko ? ma prawo do swojego stanowiska. Jego stanowisko, nie chce się zmieniać, jemu tak dobrze, a ty się JEGO czepiasz.
Czepiasz się !!!!
Każesz mu wynieść śmieci. On tego nie chce zrobić(i nie musi jak nie chce). Nie wynosi ich a ty się czepiasz. CZepiasz się JEGO, bo to JEGO prosiłaś a on nie spełnił Twojej prośby. Pokaż mi hm... gdzie jest napisane, ze on musi wyrzucać śmieci. Pokaż mi gdzie jest napisane, ze on musi ciebie słuchać. Nie chce wynosić tych śmieci, nie chce ciebie słuchać ? NIE MUSI i żadne Twoje gadanie, nie zmusi go do wyniesienia tych cholernych śmieci, bo ON TEGO NIE CHCE ! On tych śmieci nie wyniósł i uważa, ze wszystko jest w porządku - bo jest ! Nie chciał, nie wyrzucił i jest szczęśliwy. KONIEC KROPKA.
A to, że Tobie z tym źle, to już zupełnie inna bajka. Wyjścia masz dwa:
I.- pokornie bierzesz śmieci pod pachę i naginasz do śmietnika z nimi i nie narzekasz na los bo to ty podjęłaś decyzję o naginaniu z nimi , to był Twój wybór. 
II. Patrzysz jak śmieci spokojnie czkają na wyniesienie, Wiesz, że on ich wynieść nie chce. Wiesz, że ty też tego nie zrobisz. Wiesz też, że nie możesz żyć na śmieciach i pod śmieciami. Pakujesz "onego" i mówisz mu pa, pa - jeśli mieszkanie jest Twoje. Zamieszkujesz sama i swoje śmieci wyrzucasz sama, bo wśród śmieci żyć nie lubisz. Jeśli mieszkanie jest "onego", to cichaczem pakujesz się aby tego nie widział "ony" i broń Boże zatrzymać Cię nie usiłował w tym śmieciowym mieszkaniu i idziesz mieszkać do miejsca, gdzie może skromnie będzie, ale przytulnie.

hm... napisał/a:

Chcesz to bądz nie to nie, wypada jeszcze dopisać, że wszystko jedno kto będzie obok.

Oszukujesz siebie i nas. Ty cała sobą krzyczysz "ON POWINIEN MNIE CHCIEĆ'' "ON MUSI MNIE CHCIEĆ''
Wszystko jedno kto będzie obok kogo ? Obok Ciebie czy obok niego.
Odnośnie zmiany przez niego partnerki. Zapewniam Cię, że pękałabyś z zazdrości. Dopiero byś pisała," ja tak się poświęcałam a on nie docenił a on na inny i to gorszy model mnie wymienił i jeszcze żałować tego będzie"
Odnośnie zmiany partnera przez Ciebie, to w tym "stanie" każdego "zawałkujesz", zniechęcisz, zniesmaczysz. Nabrałaś pewnych "nawyków"( nawyków kkzb) i każdy następny będzie bee .

hm... napisał/a:

Bo to ja wciaż czegoś chcę, jak kiedyś zrobiłam awanturę i się wyniosłam to zapytał czego ja chcę i co wyprawiam, i nic, po prostu nic, a ja byłam taka zła, że on nic nie widzi i poszłam w cholerę.
Ja już wychodziłam dwa razy.

...i o jeden raz za dużo wróciłaś.
Tak, chcesz od niego za dużo...może nie za dużo, ale chcesz tego czego on nie chce. On Ci też od siebie daje wiele rzeczy. Tobie to nie musi pasować, Nie daje Ci tego czego pragniesz = rozstanie i nie ma w tym przypadku innego rozwiązania i na przykładzie śmieci pisałam Ci o tym.
Byłaś zła, że on nic nie widział. ON MAC SŁYSZEĆ. MÓW MU JAKIE SĄ TWOJE OCZEKIWANIA. Nie jest w stanie im sprostać ? mówi się trudno i życie zaczyna się od nowa, bez niego.

hm... napisał/a:

Ja wiem, że
On się nie zmieni
że mam za ciasne buty i musze kupić nowe, ale moje szczeście nie jest uzależnione od butów, bo ja już nie chcę nikogo na siłę, nie chcę, mogę boso chodzić, byle mieć śięty spokój.

rozumiem, że jesteś w drodze, z walizką smile

hm... napisał/a:

Ja nie chcę, nie chciałam od niego zmiany

Kłamstwo ! Chciałaś i chcesz aby się zmienił, ALE ON ZMIENIĆ SIĘ NIE CHCE. ON LUBI SIEBIE TAKIEGO JAKI JEST. GDYBY SIĘ ZMIENIŁ PRZESTAŁBY SIEBIE LUBIĆ, SZANOWAĆ, MOŻE NAWET DOSTAWAŁBY TORSJI NA SWÓJ WIDOK.

hm... napisał/a:

ja tylko chciałam żeby mnie zauważył a nie myślał tylko o swoich jajach. Bo nawet jeśli mnie o coś pyta to i tak przez pryzmat siebie. I mam wrażenie, że wszystko wokól jedzenia  się  kręci, najważniejsze żeby zjeść, położyć się i tyle. Taka filozofia

Wiesz hm...ja też bardzo chciałam  żeby mnie mąż kochał. Myślałam jestem fajna, mądra, zgrabna, ładna, gospodarna, wyrozumiała, więc musi mnie kochać. Okazało się, że nie musi big_smile.
Jeśli Twój "on" kocha bardziej swoje jaja jak Ciebie, jeśli ten Twój "on" kocha tylko swoje jaja, to TY(!) nie masz na to wpływu ! I jeśli mu nawet te ukochane przez niego jaja urwiesz, to i tak on ciebie nie pokocha.
"ON" jest jaki jest - jest egoistą, lubi dobrze zjeść, lubi poleżeć a prawda jest taka, że TY TAKIEGO ''JEGO'' NIE KOCHASZ. TY STWORZYŁAŚ SOBIE OBRAZ JAKI ON POWINIEN BYĆ I KOCHASZ TEGO Z OBRAZKA. 

hm... napisał/a:

wulgaryzm mnie to.

Tym właśnie mydlisz sobie oczy i rozum. Mówisz, że nasz to gdzieś?. Powiem Ci w zaufaniu, że gdybyś to gdzieś miała, to:
-siedziałabyś szczęśliwa koło swojego "onego", tuląc się do niego i głaskała po jajach z uśmiechem na twarzy
-gdybyś miała to gdzieś dzisiaj o 14,00 to już o 14,01 z walizką , uśmiechem i podskokach, pędziłabyś do rodziców.

hm... napisał/a:

JA wróciłam do poprzednich rzeczy, do poprzednich zastanowień.

????????????

hm... napisał/a:

Przeczytałam dziewczyny Anstawię, Zofię, Magnolię, po której zakotłowało mi się w głowie, poczułąm się słabo i wiem czemu, wiecie czemu, bo obwiniałąm siebie i to mnie zatruwało. Ja naprawdę rozumiem co chcecie mi powiedzieć, ja rozumiem.

nie rozumiesz! to nie o obwinianie siebie czy kogokolwiek chodzi ! To o Twoje rozumowanie, pojmowanie "świata" chodzi.

hm... napisał/a:

Zrobiłam ostatnio sporo rzeczy dla siebie,
-pokazałam, że jeśli zwykle coś robię to nie musi oznaczać, że robię to zawsze
-pokazałam, że nie jestem nieśmiertelna
-pokazałam, że mogę nie mieć na coś ochoty
i dobrze się czułam.
A on miał dziwną mine i pretensję, a to, że go rzyzwyczaiłam a teraz zdziwiam, a to coś innego.

Źle pojmujesz robienie czegoś dla siebie. Dla siebie= przyjemność dla mojej duszy lub ciała. To jest kąpiel w bąbelkach lub pływanie w basenie. To jest pójście na koncert, przeczytanie książki, piwko, kawiarnia z koleżanką, kolegą. Dla siebie to jest zrobienie tego co się lubi, ale rozumiem, że nie wiesz co przyjemność sprawia Twojej duszy, Twojemu ciału. Na stronie sto dziewięćdziesiątej którejś pisałam "nie wiem co lubię" . DZisiaj śmiać mi się chce, że można nie wiedzieć...a można nie wiedzieć, można.
- za tymi słowami może się kryć coś fajnego, ale i coś strasznego
-??????????  yikes Boże ! yikes duch do nas pisze ?
-ok. nie miałaś na coś ochoty i nie musiałaś mieć.
Życzę Ci hm... abyś czuła się zawsze dobrze smile

13 983

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kim26 napisał/a:

A ja mam inny problem, który dosłownie rozrywa mnie od środka..Nie mam już siły płakać, chcę się po prostu komuś wygadać. Zostałam porzucona po 9 latach związku. NIE jestem w stanie sobie z tym poradzić. Jestem u Was po raz pierwszy, bo szukam pomocy...

Ja jestem sama po 26 latach małżeństwa i zadowolona jestem smile
Mów, pisz kochana. Wylewaj z siebie smutki. Udźwigniemy je smile. DAmy radę, razem damy radę smile

13 984 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-11-22 22:28:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

A wiadomo, że głupi oznacza mało inteligentny. Tak na prawdę jest mało ludzi mało inteligentnych, czyli z niskim ilorazem inteligencji.

Nie wiem jaki jest procent ludzi z niskim ilorazem inteligencji ale moze ogladalas film "Piękny umysł" (ang. A Beautiful Mind)? Film jest oparty na biografii profesora, Johna Nasha  ? amerykańskiego matematyka i ekonomisty, noblisty i twórcy pojęcia równowaga Nasha a zarazem chorym na schizofrenie. Mozna powiedziec facet z wysokim ilorazem inteligencji ale w "normalnym zyciu" nie radzil sobie z powodu choroby. Nie obrazajac tu nikogo, zastanow sie co by o takim facecie powiedziala "prosta baba ze wsi" - jakis taki...glupi.
Wydaje mi sie, ze slowo glupi nie ma nic wspolnego z ilorazem inteligencji ale z cala cecha zachowan ludzkich w zyciu codziennym.
Sama ponizej napisalas...

Anstawia napisał/a:

Nawet osoby upośledzone umysłowo, potrafią być niebywale mądre.

Bo umieja odroznic dobre zachowania od zlych smile Czyli nie sa glupie w kwesti: co jest dla mnie dobre a co zle.

Anstawia napisał/a:

Ludzie kończą szkoły, pracują, porozumiewają się między sobą, poruszają się w świecie. Ludzie nie są głupi.

I tutaj bym znowu wrocila do Johna Nasha.
Dla mnie slowo "glupi" nie jest wyznacznikiem ludzkiej inteligencji. "Glupi" jest dla mnie ktos, kto pomimo swojej wiedzy popelnia po raz kolejny te same bledy zyciowe. Tak na chlopski rozum smile - mowila Ci mama, nie wsadzaj reki w ogien, bo sie sparzysz. Chcialas sprawdzic i wsadzilas. Sparzylas sie. Po jakims czasie chcesz sprawdzic znowu i efekt ten sam - parzy!! smile.
Jezeli nastepym razem znowu bedziesz wsadzac reke w ogien to jak to nazwac? Glupota, mozesz tez powiedziec nie madra, malo inteligentna itd...

Anstawia napisał/a:

Niestety, jako dzieci, często słyszymy, gdy coś zrobimy,że jesteśmy głupie. Albo na przykład nasze mamy mówią o kimś,że ktoś jest głupi, głupio postąpił. Tworzy nam się w głowie obraz, aha, czyli jak zrobię tak, jakiś błąd, to świadczyć to będzie, że jestem głupia, bo mama, tata, babcia, tak o nas powiedzieli.

To zalezy co zrobilismy. Jezeli wsadzilas po raz trzeci reke w ogien to moim zdaniem maja racje smile. Jezeli mama mowila Ci, ze sasiad to glupek, bo nie pracuje, pije i bije zone to ja sie z Twoja mama zgadzam smile.
Bledy mozemy popelniac ale powinnismy sie uczyc na bledach. Trzeci raz ten samo -to juz recydywa smile Nawet sad nie daje wyrokow w zawieszeniu big_smile
Ale wydaje mi sie, ze  wiem, co mials na mysli piszac "Niestety, jako dzieci, często słyszymy, gdy coś zrobimy,że jesteśmy głupie". Mialas na mysli rodzicow, ktorzy wszystkie czyny dziecka uwazaja za glupie? Bez roznicy czy byly one dobre czy zle.
Wiesz juz, ze tacy rodzice to "toksyczni rodzice.

Anstawia napisał/a:

I tak trwamy przez lata w tym przeswiadczeniu i nawet same zaczynamy mówić o kimś głupek, nie zwracając uwagi,że np nasze dzieci to słyszą. Z pozoru niewinne określenie, ale nieadekwatne do sytuacji, potrafiące wyrządzić krzywdę innym, sobie.

Niestety to sa wlasnie skutki "wychowania" przez toksycznych rodzicow sad . Wychowali swoje dzieci na podobnych do siebie, dlatego jak "napisalas nawet same zaczynamy mówić o kimś głupek".

Anstawia napisał/a:

Wiem jak to jest, bo sama często myslałam,jak czegoś nie zrobiłam, zrobiłam źle itp, że jestem głupia, albo to była głupota. Było to destrukcyjne określenie. Jak słyszę na terapii, że dziewczyny też mają takie myśli i mówią sobie jestem głupia, głupia, głupia, to mnie aż ciarki przechodzą.

Myslenie o sobie glupia nie popoparte przykladami jest dla  mnie wlasnie "glupie" big_smile. Wydaje mi sie, ze tutaj slowo "glupia" wypowiadane przez  Ciebie i inne dziewczyny na terapi nie mialo wcale tego znaczenia. Ja bym powiedzial, ze slowo "glupia" to bardziej: do niczego sie nie nadaje, wszystko co robie jest zawsze zle, jestem nikim, nikt mnie nie kocha, jestem beznadziejna, nie umiem gotowac, nie mam pieniedzy....i mozna ta liste jeszcze rozszerzyc.
Dlatego napisalas "Jak słyszę na terapii, że dziewczyny też mają takie myśli i mówią sobie jestem głupia, głupia, głupia, to mnie aż ciarki przechodzą". Moze slyszysz:"jestem zerem" choc wypowiedziane zostalo slowo "glupia"?  sad sad sad

Anstawia napisał/a:

Nie lubię tego określenia. Nie myślę o sobie, że jestem głupia i staram się nie mówić innym,że są głupi ani o innych, bo sama wiem, że tak nie jest.

Dobrze, ze "juz" zdajesz sobie z tego sprawe smile.  Juz Ci pisalam wczesniej, ze terapia czyni cuda smile smile smile
Tak dla przypomnienia to Wielokropek napisal wczoraj:

Wielokropek napisał/a:

Jeśli nie myślę o sobie, że jestem głupia, to spoko, również takie teksty mnie nie ruszają.
Schody zaczynały się wówczas, gdy sama siebie uważałam za głupią osobę.

Z Twoim ponizszym postem zdadzam sie w 100% smile

Anstawia napisał/a:

A mam prawo dobrze o sobie mówić i myśleć big_smile

Dlatego dziewczyny korzystajmy ze swoich praw !!!!!

Hej Magnolia73,że też Ci się chciało tak analizować moje słowa:)
Film "Piękny umysł" znam. Film o inteligentnym człowieku chorym na schizofrenie. Dlaczego mam się zastanawiać co by o takim człowieku powiedziała prosta baba ze wsi???? Nie rozumiem??
Dla mnie głupi=mało inteligentny=z niskim iorazem inteligencji. Bardzo rzadko spotykana istota na świecie. Chyba,że osoby upośledzone umysłowo, ale nawet one nie zasługują na miano głupków.
Jeżeli chcesz mówić swojemu dziecku,że jest głupie, bo po raz kolejny wsadziło rękę w ogień, Twoja sprawa. Jeżeli chcesz mówić o sąsiedzie alkoholiku, niepracującym głupek, Twoja sprawa. Mnie to tłumaczenie nie przekonuje.

Napisałaś :"Myslenie o sobie glupia nie popoparte przykladami jest dla  mnie wlasnie "glupie" big_smile. Wydaje mi sie, ze tutaj slowo "glupia" wypowiadane przez  Ciebie i inne dziewczyny na terapi nie mialo wcale tego znaczenia. Ja bym powiedzial, ze slowo "glupia" to bardziej: do niczego sie nie nadaje, wszystko co robie jest zawsze zle, jestem nikim, nikt mnie nie kocha, jestem beznadziejna, nie umiem gotowac, nie mam pieniedzy....i mozna ta liste jeszcze rozszerzyc.
Dlatego napisalas "Jak słyszę na terapii, że dziewczyny też mają takie myśli i mówią sobie jestem głupia, głupia, głupia, to mnie aż ciarki przechodzą". Moze slyszysz:"jestem zerem" choc wypowiedziane zostalo slowo "glupia"?  sad sad sad"

Dziewczyna ta myslała tak o sobie w jakiejś sytuacji. Nie chcę tego przykładu analizować, nie jest to potrzebne.
Słowo głupia wypowiadane przeze mnie na terapii miało właśnie takie znaczenie o jakim piszę, nie inne.Nie ma nic wspólnego z nie umiem gotować, nie mam pieniędzy. Co za bzdura!
Nie, nie słyszę "jestem  zerem". Wiem co słyszę, a raczej słyszałam. Pisałam o tym wyżej. Głupia=mało inteligentna.

Sama wiem,że terapia czyni cuda z własnego doświadczenia:D
Nie jestem głupia, jestem inteligentna.

Dzięki za Twoje spostrzeżenia magnolio73 smile

13 985

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawia przeczytaj prosze sobie jeszcze raz co napisalam!!! Wydaje mi sie, ze nieuwaznie przeczytalas?

13 986

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Anstawia przeczytaj prosze sobie jeszcze raz co napisalam!!! Wydaje mi sie, ze nieuwaznie przeczytalas?

Czytałam trzy razy. Napisz proszę, gdzie Cię błędnie zrozumiałam.

13 987 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-11-22 21:30:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie mam dzisiaj juz sily na zadne analizy. Nie umiem juz logicznie myslec. Dzien byl ciezki. Ide sie zrelaksowac smile
******************************************************************************************************
Ps.Odnosnie Hm..to ja sie nie bede juz wypowiadac. Nie jestem terapeuta ani psychologiem.

13 988

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Nie mam dzisiaj juz sily na zadne analizy. Nie umiem juz logicznie myslec. Dzien byl ciezki. Ide sie zrelaksowac smile
******************************************************************************************************
Ps.Odnosnie Hm..to ja sie nie bede juz wypowiadac. Nie jestem terapeuta ani psychologiem.

Relaks jak najbardziej wskazany big_smile

13 989

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Czlowiek ,dopuki niezrozumie ze jest odrebna istota ( od meza ,zony ,kogos tam), doputy niezrozumie swojego celu istnienia .Kazdy czlowiek na swoj sposob by byc szczesliwym musi byc czlowiekiem wolnym - milosc wyzwala zdrowa milosc .Tak dlugo jak ludzie beda sie trzymac innych beda osamotnieni ,nie mylis z samotnoscia ,ktora jest zdrowa ,bo kazdy jest w jakis sposob samtony ........nawet w kochajacym sie zwiazku .Czlowiek ,ktory nie potrafi stac sie samotnym i wolnym ,nie bedzie potrafil kochac prawdziwie.madrze i dac drugiej stronie wolnosc ...............Podoba mi sie pewne twierdzenie Josepha Murphego ,ktory dzieli ;ludzi na tych ktorzy wzrastaja i tych ktorzy sie czepiaja",ten pisarz napisal potege podswiadomosci.
Dopkuki bedziemy sie czepiac nie bedzie zycia ,wolnosci ,milosci i szczescia....
Czesto kobieta jest wychowywana na taki wzor ,czlowieka czepliwego ,maz czesto tego nie wytrzymuje psychicznie i peka .Niezalezy mu dlatego prowadzi do destrukcyjnych zachowan.
Wiem ze moj jezyk jest dziwny i ja mam juz sporo za soba.
Kazdy moze dac tylko co sam posiada , slepy nie moze byc przewodnikiem slepego i tak jest z miloscia.

Prawisz jak pastor Pati smile Ale ja wiem, że Ty świadoma i mądra kobieta jesteś smile
Potęga podświadomości- jedna z pierwszych moich lektur na drodze rozwoju smile
Pati skrobnij tu coś czasem. A może Ty nie mówisz jak pastor ale jak anioł wink

***
L_ukrecjo, odezwij się proszę. Jeśli nie tutaj, to chociaż odpisz mi na maila, jedno słowo: żyję.
Myślę o Tobie...

13 990

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ja bym prosila o ta ksiazke bw5a@wp.pl dzieki

13 991 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-23 00:52:53)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Odnosnie analizy slowa "glupi".
Po pierwsze co oznacza slowo "glupi" -wedlug opisu znalezionego w Wikisłowniku.
(1) niemądry, ograniczony intelektualnie
(2) naiwny, łatwowierny, dający się wykorzystywać
(3) kłopotliwy, niezręczny
(4) bez głębszego znaczenia, pozbawiony sensu
Co mi sie od razu rzucilo w oczy w Twoim poscie, ze wypowiadasz "prawde", ktora wszyscy powinni akceptowac.

Anstawia napisał/a:

A wiadomo, że głupi oznacza mało inteligentny.

Ja majac odmienne zdanie co do definicji slowa "glupi" napisalam na przykladzie Nasha, ze:

magnolia73 napisał/a:

Wydaje mi sie, ze slowo glupi nie ma nic wspolnego z ilorazem inteligencji ale z cala cecha zachowan ludzkich w zyciu codziennym.

Twoja definicja slowa "glupi" to:

Anstawia napisał/a:

Dla mnie głupi=mało inteligentny=z niskim ilorazem inteligencji. Bardzo rzadko spotykana istota na świecie.

I tu jest pies pogrzebany. Ja zrozumialam Twoja definicje slowa glupi=mało inteligentny ale nie zgodzilam sie z Twoja definicja.
Nastepnie moja "analize" oparlam na mojej definicji slowa "glupi" ze jak cytowalam juz wczesniej

magnolia73 napisał/a:

..slowo glupi nie ma nic wspolnego z ilorazem inteligencji ale z cala cecha zachowan ludzkich w zyciu codziennym.

Twoje przypuszczenie, ze,

Anstawia napisał/a:

Jeżeli chcesz mówić swojemu dziecku,że jest głupie, bo po raz kolejny wsadziło rękę w ogień, Twoja sprawa. Jeżeli chcesz mówić o sąsiedzie alkoholiku, niepracującym głupek, Twoja sprawa. Mnie to tłumaczenie nie przekonuje.

jest nieprawdziwe, bo nigdzie nie twierdzilam, ze chce mowic mojemu dziecku, ze jest glupie, bo.... itd. To juz tylko jest Twoja interpretacja. Napisalam tez, o toksycznych rodzicach i ich skutkach wychowania przez nich.
Dalej nie bede sie zaglebiac, bo slowo "glupia" w stosunku do dziewczyn z Twojej grupy terapeutycznej nie definiowalam tak jak Ty czyli "mało inteligentne" 
Nie podoba mi sie tylko jedno. Twoje stwierdzenie

Anstawia napisał/a:

Co za bzdura!

Zabrzmialo mi to jak: Koniec, kropka, wiem lepiej nie dyskutuje! A co z konstruktywna krytyka, ktora mialysmy na sobie cwiczyc? smile

Anstawia napisał/a:

Nie jestem głupia, jestem inteligentna.

Oczywiscie, ze jestes inteligentna nikt w to nie watpi smile
Musimy sie jeszcze dogadac, co do definicji slowa"glupi". Byloby "glupio" nie rozumiec sie przez wlasna "glupote" smile smile smile
Ps. Szukajac informacji na temat definicji glupoty natknelam sie na fajna dyskusje pt."DEFINICJA GŁUPOTY"
Nie wstawiaj linków

13 992

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przypominam, iż na forum nie można wstawiać linków do stron, adresów stron.

13 993

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Przypominam, iż na forum nie można wstawiać linków do stron, adresów stron.

Sorry, nie zdazy sie wiecej.

13 994

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

No mnóstwo

A ja mimo to czasem się zastanawiam
a może ja nie umiem z nim rozmawiac, może tak jak nie potrafię wyrazić nieraz myśli swoich na pismie tak samo jest ze słowami, ale fakt faktem co nie powiem to ze mnie głupa robi
ostatnio jak rozmawialiśmy to mówił jak to rozumie a ja mówiłam wprost o co mi chodzi, wprost a on mimo to doszukiwał się
i nie rozumie mnie dalej chyba
nie ten sam poziom rozumowania chyba
płeć płcią, chrzanić
i tak sobie myślę, a może za bardzo wymagałam, bo mówił, że wciąz coś chcę
a wogóle powiedział, żę chciałabym nim kierować, dupa
prosiłam, żeby coś zrobił, a on nie, bo będzie robił jak chce i kiedy chce
i odbierał moje słowa, żeby np wyniósl śmieci jako natychmiast teraz to zrób

moge się doszukiwać, ja się staram żeby było dla mnie dobrze, i to raze,m nie jest kompatybilne z tym co on, niestety i coraz mniej kompatybilne się stajeh

No i znowu to samo sad
ja już nie wiem o co tu chodzi ?;(

Nie, nie to samo.
JA wiem, że takie moje rozważania są niewłaściwe, tylko głośno o nich piszę no.

Obiecałam, że wrócę do tego postu i obietnicy dotrzymuję.
Zastanawiasz się czy umiesz z nim rozmawiać (też tak miałam). Umiesz rozmawiać tylko nie potrafisz zrozumieć i PRZYJĄĆ DO WIADOMOŚCI, że on ma inne pragnienia i oczekiwania niż Ty. On czegoś innego oczekuje od życia niż Ty. Jego styl życia jest inny jak Twój. Idziecie innymi drogami.    Mówiąc krótko, nie po drodze Wam razem.
Robi z Ciebie głupa....zapewne nie zgadza się z Twoimi wymaganiami, wizją życia i protestuje przeciwko temu w niewybredny sposób. On z Tobą jest czy też wraca do Ciebie, bo
  a) wygodnie mu; obiady+sprzątanie+pranie+seks i innej nie ma pod ręką
  b) również kocha swoje wyobrażenie o Tobie a nie Ciebie i sprawy sobie z tego nie zdaje.
Robi też z Ciebie głupa, bo na to mu pozwoliłaś już dawno temu.
Słowa mają moc. Pokazują co człowiek tak naprawdę myśli, czuje. Jeśli ktoś chce oszukać nas( w opowieściach), zataić coś przed nami, to im mniej będzie pisał, tym będzie bezpieczniejszy przed zdemaskowaniem, poznaniem i przyznaniem się do wielu rzeczy, które sami przed sobą skrzętnie ukrywamy i do których tak trudno nam się przyznać . Myślę, że Ty boisz się nas, ale przede wszystkim siebie i dlatego oszczędna w słowach jesteś. Można na pytanie odpowiedzieć jednym słowem, można wieloma. Gwarancją na niepowiedzenie dużo za dużo, jest "oszczędne" pisanie. Rozpiszesz się i jedna wypowiedź będzie przeczyć kolejnej. Rozpszesz się i zaliczysz wpadkę. Zauważy to ktoś i wytknie. A tak spokój. Tu jedno słowo, tam jedno słowo, albo coś niedopowiedziane, albo coś skrócone. Ja Twoje krótkie wypowiedzi na Forum właśnie tak odbieram. Uwagę na nie, zwróciła też Magnolia. Wydaje mi się, ze one GWARANTOWAŁY Ci, nie otwieranie się, zatajanie głębszych myśli, przemyśleń - prawdziwej TY. Mało słów - takie chowanie się przed samą sobą.
Ok. mówiłaś mu wprost. Podejrzewam, ze mówiłaś, "ja sprzątam a ty tego nie doceniasz". Znając życie słyszałaś w odpowiedzi, "to nie sprzątaj". hm... jeśli uważasz, że on tego nie docenia to nie sprzątaj. Dlaczego chcesz go na siłę uszczęśliwiać. Spróbuj, może i Ty zaakceptujesz bałagan. Nie zaakceptujesz..... pakuj walizki.   
On czuje, że ciągle od niego coś chcesz.....myślę, że on czuje po prostu, że go nie kochasz. Prawdą jest, że jesteś ciągle z niego niezadowolona. Pamiętam, że nie sprząta nawet po sobie, nie robi nic poza graniem na gitarze. Nie uprawiacie seksu od dawna. Ja bym też takiego faceta nie kochała i miała ciągle i o wszystko pretensje. Ja dawna, bo dzisiaj wiałabym aż by się kurzyło i nic, żadna siła, żadne dziecko mnie w takim związku, by nie zatrzymała.
Piszesz, nie ten sam poziom rozumowania. Dziewczyno, wy to dwa różne światy! Mówi Ci facet, "będę robił jak chcę i kiedy chcę", to czego ty tam dziewczyno jeszcze szukasz. MÓWI CI WPROST. że nie da sobie narzucić Twoich rządów(oczekiwań). UCZCIWIE STAWIA SPRAWĘ, NIE OSZUKUJE CIĘ MÓWIĄC, ZROBIMY JAK CHCESZ, A CICHACZEM ROBI PO SWOJEMU. Heloł ! hm... ! Pobudka ! Ocknij się !
Piszesz też, "ja się staram, żeby było dla mnie dobrze i to razem nie jest kompatybilne (...)" Masz rację to nie jest kompatybilne. Wy się nie uzupełniacie. Chcecie od partnera tego, czego on wam dać nie może.
Napisz hm... i to nie jednym słowem jak się starasz, co robisz, żeby było Ci dobrze. Napisz mi co robisz żeby było WAM dobrze razem. Napisz co on robi żeby było mu dobrze i wam dobrze.
No i ostatnie Twoje zdanie "JA WIEM, ŻE TAKIE MOJE ROZWAŻANIA SĄ NIEWŁAŚCIWE, TYLKO GŁOŚNO O NICH PISZĘ"........i daj Boże dziewczyno żebyś zaczęła rozważać, rozmawiać, pisać, mówić głośno, cicho. Daj Boże, żebyś z każdej rozmowy jakieś wnioski wyciągała. Rozważaj hm... i to głośno na tych stronach. Anstawia bardzo stara się, ja również. Obie jesteśmy cierpliwe. Sama kilka miesięcy byłam w tym miejscu co TY . Udało mi się wyjść z uzależnienia i odkryć inny świat  smile i Tobie to udać się może. Cieszę się, że nie uciekłaś. Cieszę się, że chcesz rozmawiać. Łap wyciągnięte w Twoją stronę ręce smile
Już wiem co znaczy hm...    tongue a ty hm... też już wiesz ?

13 995

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Z toksycznego związku UCIEKA SIĘ !!!!! a nie odchodzi.
Kiedy zdajemy sobie sprawę, że związek jest toksyczny, UCIEKAMY !
Tarantella na swym blogu napisała " Z toksycznego związku nie da się wyjść. Z toksycznego związku się ucieka. Cała filozofia polega na tym, żeby uciekać do przodu". Zgadzam się z tymi słowami.
Ja uciekłam do przodu.

Jestem wielka fanka tego oraz innego siostrzanego blogu big_smile

Anstawia pisala, ze nie lubi okreslenia KKZB. Moim zdaniem zwal jak zwal.
Angielska nazwa tej przypadlosci to "Love addiction"co w doslownym tlumaczeniu znaczy "Uzaleznienie od milosci".
Eugenia Herzyk nazywa to: "Nałóg kochania"
Mr. Julian okreslil to "Kobieta ktora szuka swego wlasciciela".
Tez zastanawialam sie nad nazwa dla tej "przypadlosci".
Ja bym nazwala ta przypadlosc: "Kobieta, ktora nie potrafi kochac Siebie" czyli KNPKS.
Na dzien dzisiejszy powiedzialabym, ze jestem "Kobieta, ktora chce kochac Siebie" czyli KCKS.
Chcialabym stac sie: "Kobieta ktora kocha Siebie" czyli KKS.

Ja bym raczej szła w stronę tej naszej chorej , skaleczonej, wybujałej wyobraźni. Nie zastanawiałam się nad tytułem, ale wiem, że wszystkie zachowujemy sie jakbyśmy widziały inaczej, słyszały inaczej, ale przede wszystkim rozumowały inaczej big_smile

13 996

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Nie mam dzisiaj juz sily na zadne analizy. Nie umiem juz logicznie myslec. Dzien byl ciezki. Ide sie zrelaksowac smile
******************************************************************************************************
Ps.Odnosnie Hm..to ja sie nie bede juz wypowiadac. Nie jestem terapeuta ani psychologiem.

Oki. , ale to jest GRUPA WSPARCIA, a wsparcie polega i na wyciąganiu za uszy z bagienka, w którym się tkwi. CZy wyobrażasz sobie takie słowa, "dobrze hm... , walcz dalej o ten cudowny związek", "tak hm..., masz rację, dobrze myślisz, dobrze robisz", bo ja nie !
Sama weszłam na to forum w kiepskim stanie. Pogoniłam męża, ale tęskniłam do bólu. Nie, nie za nim> Za wyobrażeniem swoim. Pomogło mi tu wiele osób. Mam dług do spłacenia smile

13 997 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-11-23 02:37:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Nie mam dzisiaj juz sily na zadne analizy. Nie umiem juz logicznie myslec. Dzien byl ciezki. Ide sie zrelaksowac smile
******************************************************************************************************
Ps.Odnosnie Hm..to ja sie nie bede juz wypowiadac. Nie jestem terapeuta ani psychologiem.

Oki. , ale to jest GRUPA WSPARCIA, a wsparcie polega i na wyciąganiu za uszy z bagienka, w którym się tkwi. CZy wyobrażasz sobie takie słowa, "dobrze hm... , walcz dalej o ten cudowny związek", "tak hm..., masz rację, dobrze myślisz, dobrze robisz", bo ja nie !
Sama weszłam na to forum w kiepskim stanie. Pogoniłam męża, ale tęskniłam do bólu. Nie, nie za nim> Za wyobrażeniem swoim. Pomogło mi tu wiele osób. Mam dług do spłacenia smile

Zofiu moje zdanie jest tu wszystkim znane smile Nauczylam sie na mojej terapi jednego: Kazdy jest kowalem swego losu.
Ja nie jestem odpowiedzialna za nikogo na tym Forum i nikt nie jest odpowiedzialny za mnie.
Piszesz:"GRUPA WSPARCIA, a wsparcie polega i na wyciąganiu za uszy z bagienka, w którym się tkwi". Oczywiscie, ze wyciagamy z bagienka pod warunkiem, ze ta osoba chce wyjsc z tego bagienka sad .
Ja na sile juz nikomu w zyciu nie bede pomagac ani nikogo przekonywac. Tak robilam jak bylam w "zaawansowanym" stadium KKBZ smile.
Nie jest moim obowiazkiem dbanie o wszystkie zablakane owieczki na Forum!!! Jestem tu bo chce smile

Na blogu Walkiry ostani wpis jest o Grupie Wsparcia. Pisze o tym "CO MOŻE DAĆ GRUPA WSPARCIA". Zwroc uwage na ostanie zdanie:
"Pamiętaj, że grupa wsparcia nie zastąpi lekarza, psychologa czy terapeuty."

13 998 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-11-23 07:51:14)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Odnosnie analizy slowa "glupi".
Po pierwsze co oznacza slowo "glupi" -wedlug opisu znalezionego w Wikisłowniku.
(1) niemądry, ograniczony intelektualnie
(2) naiwny, łatwowierny, dający się wykorzystywać
(3) kłopotliwy, niezręczny
(4) bez głębszego znaczenia, pozbawiony sensu
Co mi sie od razu rzucilo w oczy w Twoim poscie, ze wypowiadasz "prawde", ktora wszyscy powinni akceptowac.

Anstawia napisał/a:

A wiadomo, że głupi oznacza mało inteligentny.

Ja majac odmienne zdanie co do definicji slowa "glupi" napisalam na przykladzie Nasha, ze:

magnolia73 napisał/a:

Wydaje mi sie, ze slowo glupi nie ma nic wspolnego z ilorazem inteligencji ale z cala cecha zachowan ludzkich w zyciu codziennym.

Twoja definicja slowa "glupi" to:

Anstawia napisał/a:

Dla mnie głupi=mało inteligentny=z niskim ilorazem inteligencji. Bardzo rzadko spotykana istota na świecie.

I tu jest pies pogrzebany. Ja zrozumialam Twoja definicje slowa glupi=mało inteligentny ale nie zgodzilam sie z Twoja definicja.
Nastepnie moja "analize" oparlam na mojej definicji slowa "glupi" ze jak cytowalam juz wczesniej

magnolia73 napisał/a:

..slowo glupi nie ma nic wspolnego z ilorazem inteligencji ale z cala cecha zachowan ludzkich w zyciu codziennym.

Twoje przypuszczenie, ze,

Anstawia napisał/a:

Jeżeli chcesz mówić swojemu dziecku,że jest głupie, bo po raz kolejny wsadziło rękę w ogień, Twoja sprawa. Jeżeli chcesz mówić o sąsiedzie alkoholiku, niepracującym głupek, Twoja sprawa. Mnie to tłumaczenie nie przekonuje.

jest nieprawdziwe, bo nigdzie nie twierdzilam, ze chce mowic mojemu dziecku, ze jest glupie, bo.... itd. To juz tylko jest Twoja interpretacja. Napisalam tez, o toksycznych rodzicach i ich skutkach wychowania przez nich.
Dalej nie bede sie zaglebiac, bo slowo "glupia" w stosunku do dziewczyn z Twojej grupy terapeutycznej nie definiowalam tak jak Ty czyli "mało inteligentne" 
Nie podoba mi sie tylko jedno. Twoje stwierdzenie

Anstawia napisał/a:

Co za bzdura!

Zabrzmialo mi to jak: Koniec, kropka, wiem lepiej nie dyskutuje! A co z konstruktywna krytyka, ktora mialysmy na sobie cwiczyc? smile

Anstawia napisał/a:

Nie jestem głupia, jestem inteligentna.

Oczywiscie, ze jestes inteligentna nikt w to nie watpi smile
Musimy sie jeszcze dogadac, co do definicji slowa"glupi". Byloby "glupio" nie rozumiec sie przez wlasna "glupote" smile smile smile
Ps. Szukajac informacji na temat definicji glupoty natknelam sie na fajna dyskusje pt."DEFINICJA GŁUPOTY"
Nie wstawiaj linków

Hej magnolia. Dzięki,że odpowiedziałaś na moją prośbę.

Wypowiadając swoje zdanie na temat głupoty, nie oczekuję,że wszycy,ba,że ktokolwiek to zdanie zaakceptuje. Jest to moje zdanie, z którym każdy ma prawo się zgodzić lub nie, tak jak i ja mam prawo się zgodzić lub nie ze zdaniem innych. I tak na prawdę, odpowiadam za to co powiedziałam, a nie za to jak inni interpretują moją wypowiedź, dlatego warto przedyskutować. Pisząc "wiadomo,że głupi oznacza mało inteligentny" sugerowałam się choćby tym,że przeciwieństwem do słowa głupi jest inteligentny, mądry oraz tym, że ja tak myślę. Ale to moje ja, nie oznacza wcale, że ty musisz myśleć tak samo i nie wymuszam moim zdaniem tego na Tobie i innych.

Moją odpowiedzią na Twój przykład :
"Jezeli wsadzilas po raz trzeci reke w ogien to moim zdaniem maja racje . Jezeli mama mowila Ci, ze sasiad to glupek, bo nie pracuje, pije i bije zone to ja sie z Twoja mama zgadzam . "
jest to zdanie:
"Jeżeli chcesz mówić swojemu dziecku,że jest głupie, bo po raz kolejny wsadziło rękę w ogień, Twoja sprawa. Jeżeli chcesz mówić o sąsiedzie alkoholiku, niepracującym głupek, Twoja sprawa. Mnie to tłumaczenie nie przekonuje."

A możesz mi napisać dlaczego nie chcesz mówić swojemu dziecku,że jest głupie?

Co za bzdura!= Moim zadaniem nie jest to prawda. Nie zgadzam się z Tobą.

"Zabrzmialo mi to jak: Koniec, kropka, wiem lepiej nie dyskutuje! A co z konstruktywna krytyka, ktora mialysmy na sobie cwiczyc? smile"  Ja nie mam wpływu na to jak Ty zinterpretujesz moje słowa. Jestem nadal otwarta na krytykę. Nie kończę rozmów i mówię wiem lepiej! Jestem otwarta na dyskusję. Chcąc nie chcąc, jesteś moim "królikiem doświadczalnym", na którym się uczę siebie big_smile

"Oczywiscie, ze jestes inteligentna nikt w to nie watpi smile"- najważniejsze jest dla mnie,że ja w to nie wątpię.
"Musimy sie jeszcze dogadac, co do definicji slowa"glupi"."- Możemy,ale nie musimy, przynajmniej ja tak uważam.

Miłego dnia. Dzięki za cenne uwagi magnolio smile

13 999

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Nie mam dzisiaj juz sily na zadne analizy. Nie umiem juz logicznie myslec. Dzien byl ciezki. Ide sie zrelaksowac smile
******************************************************************************************************
Ps.Odnosnie Hm..to ja sie nie bede juz wypowiadac. Nie jestem terapeuta ani psychologiem.

Oki. , ale to jest GRUPA WSPARCIA, a wsparcie polega i na wyciąganiu za uszy z bagienka, w którym się tkwi. CZy wyobrażasz sobie takie słowa, "dobrze hm... , walcz dalej o ten cudowny związek", "tak hm..., masz rację, dobrze myślisz, dobrze robisz", bo ja nie !
Sama weszłam na to forum w kiepskim stanie. Pogoniłam męża, ale tęskniłam do bólu. Nie, nie za nim> Za wyobrażeniem swoim. Pomogło mi tu wiele osób. Mam dług do spłacenia smile

Zofiu moje zdanie jest tu wszystkim znane smile Nauczylam sie na mojej terapi jednego: Kazdy jest kowalem swego losu.
Ja nie jestem odpowiedzialna za nikogo na tym Forum i nikt nie jest odpowiedzialny za mnie.
Piszesz:"GRUPA WSPARCIA, a wsparcie polega i na wyciąganiu za uszy z bagienka, w którym się tkwi". Oczywiscie, ze wyciagamy z bagienka pod warunkiem, ze ta osoba chce wyjsc z tego bagienka sad .
Ja na sile juz nikomu w zyciu nie bede pomagac ani nikogo przekonywac. Tak robilam jak bylam w "zaawansowanym" stadium KKBZ smile.
Nie jest moim obowiazkiem dbanie o wszystkie zablakane owieczki na Forum!!! Jestem tu bo chce smile

Na blogu Walkiry ostani wpis jest o Grupie Wsparcia. Pisze o tym "CO MOŻE DAĆ GRUPA WSPARCIA". Zwroc uwage na ostanie zdanie:
"Pamiętaj, że grupa wsparcia nie zastąpi lekarza, psychologa czy terapeuty."

Czasami nie udzielenie pomocy, jest najlepszą pomocą big_smile

14 000 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-11-23 10:16:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
zofia282 napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Nie mam dzisiaj juz sily na zadne analizy. Nie umiem juz logicznie myslec. Dzien byl ciezki. Ide sie zrelaksowac smile
******************************************************************************************************
Ps.Odnosnie Hm..to ja sie nie bede juz wypowiadac. Nie jestem terapeuta ani psychologiem.

Oki. , ale to jest GRUPA WSPARCIA, a wsparcie polega i na wyciąganiu za uszy z bagienka, w którym się tkwi. CZy wyobrażasz sobie takie słowa, "dobrze hm... , walcz dalej o ten cudowny związek", "tak hm..., masz rację, dobrze myślisz, dobrze robisz", bo ja nie !
Sama weszłam na to forum w kiepskim stanie. Pogoniłam męża, ale tęskniłam do bólu. Nie, nie za nim> Za wyobrażeniem swoim. Pomogło mi tu wiele osób. Mam dług do spłacenia smile

Zofiu moje zdanie jest tu wszystkim znane smile Nauczylam sie na mojej terapi jednego: Kazdy jest kowalem swego losu.
Ja nie jestem odpowiedzialna za nikogo na tym Forum i nikt nie jest odpowiedzialny za mnie.
Piszesz:"GRUPA WSPARCIA, a wsparcie polega i na wyciąganiu za uszy z bagienka, w którym się tkwi". Oczywiscie, ze wyciagamy z bagienka pod warunkiem, ze ta osoba chce wyjsc z tego bagienka sad .
Ja na sile juz nikomu w zyciu nie bede pomagac ani nikogo przekonywac. Tak robilam jak bylam w "zaawansowanym" stadium KKBZ smile.
Nie jest moim obowiazkiem dbanie o wszystkie zablakane owieczki na Forum!!! Jestem tu bo chce smile

Na blogu Walkiry ostani wpis jest o Grupie Wsparcia. Pisze o tym "CO MOŻE DAĆ GRUPA WSPARCIA". Zwroc uwage na ostanie zdanie:
"Pamiętaj, że grupa wsparcia nie zastąpi lekarza, psychologa czy terapeuty."

Nauczyłam sie z Forum, że każdy jest kowalem swego losu. Tu pomoc dostałam. Dostałam i czerpałam całymi garściami wiedzę, ze spojrzenia innych na świat. Magnolio, ja przypadkiem trafiłam na Forum. Nie miałam pojęcia o kkzb, nie miałam pojęcia, że moje myślenie jest wykoślawione, zniekształcone. Czy coś tracę na pisaniu z hm... ? Przeciwnie, zyskuję. Ona poprzez swój punkt widzenia pokazuje, uświadamia mi jak można mylić się w postrzeganiu świata. Jest to też i dla mnie lekcja. BArdziej rozumiem pewne mechanizmy na jej przykładzie, niż na swoim. DAje mi to też sygnał, że w każdym momencie życia warto przystanąć, rozejrzeć się, zastanowić, pomyśleć i wyciągać wnioski.
Nikt nikogo do niczego nie przymusi i nie przymusza. Hm... wyciągnie wnioski, to dobrze, nie wyciągnie - nie będę sobie rwać z tego powodu włosów z głowy. Wiem jedno, słowa napisane zostają i jeśli nie hm..., to może inna kkzb z nich skorzysta. Pisząc nie rezygnuję z pracy, z innych obowiązków czy przyjemności, więc nic nie tracę.
Wiesz Magnolio, wiele kobiet nie zdaje sobie sprawy, że w bagienku tkwi, a jak nawet zdadzą sobie z tego sprawę, to nie zdają sobie sprawy, że warto z niego wyjść. Jeśli ktoś wie, że chce wyjść z bagienka to to robi, robi to samodzielnie. Ja na siłę  nigdy nikogo nie uszczęśliwiałam. Nigdy nie miałam takich pragnień, aspiracji (poza mężem oczywiście big_smile) Przekonywać? .... Warto rozmawiać, warto też przekonywać, dyskutować na argumenty. To nas rozwija, poszerza nasze horyzonty, uświadamia nas, zmusza do przemyśleń, a może i zmienia. Ponieważ jesteśmy kowalami swojego losu, to możemy, ale nie musimy, dać się przekonać do czegokolwiek.
Poza tym powtórzę za Wielokropkiem, "szczęście jest możliwe, ale nie obowiązkowe". smile I ja to już wiem i tego się trzymam smile

14 001

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kim26 napisał/a:

Czy jest ktoś, kto chce mnie wysłuchać???

Jest
Czasem nie od razu, ale jest

14 002

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hello, hello!
Wpadłam się przywitać, zaraz mam spotkanko ale postaram się zajrzeć, bo lubię smile


A na dzień dobry - przede wszystkim miłego początku weekendu wink

14 003

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:

Nie, nie, to jest jasne.
On nie chce się zmienić i uważa, że wszystko jest w porządku, bo jemu tak jest dobrze, a ja się wciąż czepiam. To jego stanowisko.

To JEGO stanowisko ? ma prawo do swojego stanowiska. Jego stanowisko, nie chce się zmieniać, jemu tak dobrze, a ty się JEGO czepiasz.
Czepiasz się !!!!
Każesz mu wynieść śmieci. On tego nie chce zrobić(i nie musi jak nie chce). Nie wynosi ich a ty się czepiasz. CZepiasz się JEGO, bo to JEGO prosiłaś a on nie spełnił Twojej prośby. Pokaż mi hm... gdzie jest napisane, ze on musi wyrzucać śmieci. Pokaż mi gdzie jest napisane, ze on musi ciebie słuchać. Nie chce wynosić tych śmieci, nie chce ciebie słuchać ? NIE MUSI i żadne Twoje gadanie, nie zmusi go do wyniesienia tych cholernych śmieci, bo ON TEGO NIE CHCE ! On tych śmieci nie wyniósł i uważa, ze wszystko jest w porządku - bo jest ! Nie chciał, nie wyrzucił i jest szczęśliwy. KONIEC KROPKA.
A to, że Tobie z tym źle, to już zupełnie inna bajka. Wyjścia masz dwa:
I.- pokornie bierzesz śmieci pod pachę i naginasz do śmietnika z nimi i nie narzekasz na los bo to ty podjęłaś decyzję o naginaniu z nimi , to był Twój wybór. 
II. Patrzysz jak śmieci spokojnie czkają na wyniesienie, Wiesz, że on ich wynieść nie chce. Wiesz, że ty też tego nie zrobisz. Wiesz też, że nie możesz żyć na śmieciach i pod śmieciami. Pakujesz "onego" i mówisz mu pa, pa - jeśli mieszkanie jest Twoje. Zamieszkujesz sama i swoje śmieci wyrzucasz sama, bo wśród śmieci żyć nie lubisz. Jeśli mieszkanie jest "onego", to cichaczem pakujesz się aby tego nie widział "ony" i broń Boże zatrzymać Cię nie usiłował w tym śmieciowym mieszkaniu i idziesz mieszkać do miejsca, gdzie może skromnie będzie, ale przytulnie.

hm... napisał/a:

Chcesz to bądz nie to nie, wypada jeszcze dopisać, że wszystko jedno kto będzie obok.

Oszukujesz siebie i nas. Ty cała sobą krzyczysz "ON POWINIEN MNIE CHCIEĆ'' "ON MUSI MNIE CHCIEĆ''
Wszystko jedno kto będzie obok kogo ? Obok Ciebie czy obok niego.
Odnośnie zmiany przez niego partnerki. Zapewniam Cię, że pękałabyś z zazdrości. Dopiero byś pisała," ja tak się poświęcałam a on nie docenił a on na inny i to gorszy model mnie wymienił i jeszcze żałować tego będzie"
Odnośnie zmiany partnera przez Ciebie, to w tym "stanie" każdego "zawałkujesz", zniechęcisz, zniesmaczysz. Nabrałaś pewnych "nawyków"( nawyków kkzb) i każdy następny będzie bee .

hm... napisał/a:

Bo to ja wciaż czegoś chcę, jak kiedyś zrobiłam awanturę i się wyniosłam to zapytał czego ja chcę i co wyprawiam, i nic, po prostu nic, a ja byłam taka zła, że on nic nie widzi i poszłam w cholerę.
Ja już wychodziłam dwa razy.

...i o jeden raz za dużo wróciłaś.
Tak, chcesz od niego za dużo...może nie za dużo, ale chcesz tego czego on nie chce. On Ci też od siebie daje wiele rzeczy. Tobie to nie musi pasować, Nie daje Ci tego czego pragniesz = rozstanie i nie ma w tym przypadku innego rozwiązania i na przykładzie śmieci pisałam Ci o tym.
Byłaś zła, że on nic nie widział. ON MAC SŁYSZEĆ. MÓW MU JAKIE SĄ TWOJE OCZEKIWANIA. Nie jest w stanie im sprostać ? mówi się trudno i życie zaczyna się od nowa, bez niego.

hm... napisał/a:

Ja wiem, że
On się nie zmieni
że mam za ciasne buty i musze kupić nowe, ale moje szczeście nie jest uzależnione od butów, bo ja już nie chcę nikogo na siłę, nie chcę, mogę boso chodzić, byle mieć śięty spokój.

rozumiem, że jesteś w drodze, z walizką smile

hm... napisał/a:

Ja nie chcę, nie chciałam od niego zmiany

Kłamstwo ! Chciałaś i chcesz aby się zmienił, ALE ON ZMIENIĆ SIĘ NIE CHCE. ON LUBI SIEBIE TAKIEGO JAKI JEST. GDYBY SIĘ ZMIENIŁ PRZESTAŁBY SIEBIE LUBIĆ, SZANOWAĆ, MOŻE NAWET DOSTAWAŁBY TORSJI NA SWÓJ WIDOK.

hm... napisał/a:

ja tylko chciałam żeby mnie zauważył a nie myślał tylko o swoich jajach. Bo nawet jeśli mnie o coś pyta to i tak przez pryzmat siebie. I mam wrażenie, że wszystko wokól jedzenia  się  kręci, najważniejsze żeby zjeść, położyć się i tyle. Taka filozofia

Wiesz hm...ja też bardzo chciałam  żeby mnie mąż kochał. Myślałam jestem fajna, mądra, zgrabna, ładna, gospodarna, wyrozumiała, więc musi mnie kochać. Okazało się, że nie musi big_smile.
Jeśli Twój "on" kocha bardziej swoje jaja jak Ciebie, jeśli ten Twój "on" kocha tylko swoje jaja, to TY(!) nie masz na to wpływu ! I jeśli mu nawet te ukochane przez niego jaja urwiesz, to i tak on ciebie nie pokocha.
"ON" jest jaki jest - jest egoistą, lubi dobrze zjeść, lubi poleżeć a prawda jest taka, że TY TAKIEGO ''JEGO'' NIE KOCHASZ. TY STWORZYŁAŚ SOBIE OBRAZ JAKI ON POWINIEN BYĆ I KOCHASZ TEGO Z OBRAZKA. 

hm... napisał/a:

wulgaryzm mnie to.

Tym właśnie mydlisz sobie oczy i rozum. Mówisz, że nasz to gdzieś?. Powiem Ci w zaufaniu, że gdybyś to gdzieś miała, to:
-siedziałabyś szczęśliwa koło swojego "onego", tuląc się do niego i głaskała po jajach z uśmiechem na twarzy
-gdybyś miała to gdzieś dzisiaj o 14,00 to już o 14,01 z walizką , uśmiechem i podskokach, pędziłabyś do rodziców.

hm... napisał/a:

JA wróciłam do poprzednich rzeczy, do poprzednich zastanowień.

????????????

hm... napisał/a:

Przeczytałam dziewczyny Anstawię, Zofię, Magnolię, po której zakotłowało mi się w głowie, poczułąm się słabo i wiem czemu, wiecie czemu, bo obwiniałąm siebie i to mnie zatruwało. Ja naprawdę rozumiem co chcecie mi powiedzieć, ja rozumiem.

nie rozumiesz! to nie o obwinianie siebie czy kogokolwiek chodzi ! To o Twoje rozumowanie, pojmowanie "świata" chodzi.

hm... napisał/a:

Zrobiłam ostatnio sporo rzeczy dla siebie,
-pokazałam, że jeśli zwykle coś robię to nie musi oznaczać, że robię to zawsze
-pokazałam, że nie jestem nieśmiertelna
-pokazałam, że mogę nie mieć na coś ochoty
i dobrze się czułam.
A on miał dziwną mine i pretensję, a to, że go rzyzwyczaiłam a teraz zdziwiam, a to coś innego.

Źle pojmujesz robienie czegoś dla siebie. Dla siebie= przyjemność dla mojej duszy lub ciała. To jest kąpiel w bąbelkach lub pływanie w basenie. To jest pójście na koncert, przeczytanie książki, piwko, kawiarnia z koleżanką, kolegą. Dla siebie to jest zrobienie tego co się lubi, ale rozumiem, że nie wiesz co przyjemność sprawia Twojej duszy, Twojemu ciału. Na stronie sto dziewięćdziesiątej którejś pisałam "nie wiem co lubię" . DZisiaj śmiać mi się chce, że można nie wiedzieć...a można nie wiedzieć, można.
- za tymi słowami może się kryć coś fajnego, ale i coś strasznego
-??????????  yikes Boże ! yikes duch do nas pisze ?
-ok. nie miałaś na coś ochoty i nie musiałaś mieć.
Życzę Ci hm... abyś czuła się zawsze dobrze smile

Ja wiem co lubię, pisałam wcześniej.
Pamiętam Ciebie kiedy pisałąś, że nie wiesz co lubisz.

Ja się chyba w tym wszystkim zatraciłam.

czekaj.
Czyli ja mam pytać może czy Ty masz ochot wynieść śmieci?
skoro ustalamy, że możesz bo óxniej wychodzisz a Ty dzień w dzień zapominasz.
Mnie o pomoc chodzi, żebym usługiwać nie chciała

No chyba, że chcesz przez to powiedzieć Zofio, że On tych śmieci nigdy wyrzucać nie chce.

To mnie jego zachowanie nie odpowiada, a jemu wszystko jedno.
Mam wrażenie, że obojętne kto koło niego jest, o to mi chodziło. Że wszystko mu jedno.
Myślałam o tym jakby się okazało, że kogoś ma. Przez tyle czasu zwodził, odpychał a jakby...

14 004

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

No i znowu to samo sad
ja już nie wiem o co tu chodzi ?;(

Nie, nie to samo.
JA wiem, że takie moje rozważania są niewłaściwe, tylko głośno o nich piszę no.

Obiecałam, że wrócę do tego postu i obietnicy dotrzymuję.
Zastanawiasz się czy umiesz z nim rozmawiać (też tak miałam). Umiesz rozmawiać tylko nie potrafisz zrozumieć i PRZYJĄĆ DO WIADOMOŚCI, że on ma inne pragnienia i oczekiwania niż Ty. On czegoś innego oczekuje od życia niż Ty. Jego styl życia jest inny jak Twój. Idziecie innymi drogami.    Mówiąc krótko, nie po drodze Wam razem.
Robi z Ciebie głupa....zapewne nie zgadza się z Twoimi wymaganiami, wizją życia i protestuje przeciwko temu w niewybredny sposób. On z Tobą jest czy też wraca do Ciebie, bo
  a) wygodnie mu; obiady+sprzątanie+pranie+seks i innej nie ma pod ręką
  b) również kocha swoje wyobrażenie o Tobie a nie Ciebie i sprawy sobie z tego nie zdaje.
Robi też z Ciebie głupa, bo na to mu pozwoliłaś już dawno temu.
Słowa mają moc. Pokazują co człowiek tak naprawdę myśli, czuje. Jeśli ktoś chce oszukać nas( w opowieściach), zataić coś przed nami, to im mniej będzie pisał, tym będzie bezpieczniejszy przed zdemaskowaniem, poznaniem i przyznaniem się do wielu rzeczy, które sami przed sobą skrzętnie ukrywamy i do których tak trudno nam się przyznać . Myślę, że Ty boisz się nas, ale przede wszystkim siebie i dlatego oszczędna w słowach jesteś. Można na pytanie odpowiedzieć jednym słowem, można wieloma. Gwarancją na niepowiedzenie dużo za dużo, jest "oszczędne" pisanie. Rozpiszesz się i jedna wypowiedź będzie przeczyć kolejnej. Rozpszesz się i zaliczysz wpadkę. Zauważy to ktoś i wytknie. A tak spokój. Tu jedno słowo, tam jedno słowo, albo coś niedopowiedziane, albo coś skrócone. Ja Twoje krótkie wypowiedzi na Forum właśnie tak odbieram. Uwagę na nie, zwróciła też Magnolia. Wydaje mi się, ze one GWARANTOWAŁY Ci, nie otwieranie się, zatajanie głębszych myśli, przemyśleń - prawdziwej TY. Mało słów - takie chowanie się przed samą sobą.
Ok. mówiłaś mu wprost. Podejrzewam, ze mówiłaś, "ja sprzątam a ty tego nie doceniasz". Znając życie słyszałaś w odpowiedzi, "to nie sprzątaj". hm... jeśli uważasz, że on tego nie docenia to nie sprzątaj. Dlaczego chcesz go na siłę uszczęśliwiać. Spróbuj, może i Ty zaakceptujesz bałagan. Nie zaakceptujesz..... pakuj walizki.   
On czuje, że ciągle od niego coś chcesz.....myślę, że on czuje po prostu, że go nie kochasz. Prawdą jest, że jesteś ciągle z niego niezadowolona. Pamiętam, że nie sprząta nawet po sobie, nie robi nic poza graniem na gitarze. Nie uprawiacie seksu od dawna. Ja bym też takiego faceta nie kochała i miała ciągle i o wszystko pretensje. Ja dawna, bo dzisiaj wiałabym aż by się kurzyło i nic, żadna siła, żadne dziecko mnie w takim związku, by nie zatrzymała.
Piszesz, nie ten sam poziom rozumowania. Dziewczyno, wy to dwa różne światy! Mówi Ci facet, "będę robił jak chcę i kiedy chcę", to czego ty tam dziewczyno jeszcze szukasz. MÓWI CI WPROST. że nie da sobie narzucić Twoich rządów(oczekiwań). UCZCIWIE STAWIA SPRAWĘ, NIE OSZUKUJE CIĘ MÓWIĄC, ZROBIMY JAK CHCESZ, A CICHACZEM ROBI PO SWOJEMU. Heloł ! hm... ! Pobudka ! Ocknij się !
Piszesz też, "ja się staram, żeby było dla mnie dobrze i to razem nie jest kompatybilne (...)" Masz rację to nie jest kompatybilne. Wy się nie uzupełniacie. Chcecie od partnera tego, czego on wam dać nie może.
Napisz hm... i to nie jednym słowem jak się starasz, co robisz, żeby było Ci dobrze. Napisz mi co robisz żeby było WAM dobrze razem. Napisz co on robi żeby było mu dobrze i wam dobrze.
No i ostatnie Twoje zdanie "JA WIEM, ŻE TAKIE MOJE ROZWAŻANIA SĄ NIEWŁAŚCIWE, TYLKO GŁOŚNO O NICH PISZĘ"........i daj Boże dziewczyno żebyś zaczęła rozważać, rozmawiać, pisać, mówić głośno, cicho. Daj Boże, żebyś z każdej rozmowy jakieś wnioski wyciągała. Rozważaj hm... i to głośno na tych stronach. Anstawia bardzo stara się, ja również. Obie jesteśmy cierpliwe. Sama kilka miesięcy byłam w tym miejscu co TY . Udało mi się wyjść z uzależnienia i odkryć inny świat  smile i Tobie to udać się może. Cieszę się, że nie uciekłaś. Cieszę się, że chcesz rozmawiać. Łap wyciągnięte w Twoją stronę ręce smile
Już wiem co znaczy hm...    tongue a ty hm... też już wiesz ?

Aż mnie przytkało.

Pomyślałam, Ty mnie znasz...

Wiesz, nie wiem co każde z nas robi dobrze dla nas, bo dla każdego z nas dobrze oznacza coś innego.
Każde z nas robi dobrze dla siebie.
Czasem nasze wspólne dobrze to picie kawy, czasem film.

Tak seksu nie ma od dawna.

Podejrzewam, że nie chcę się z tym pogodzić do końca dlatego, że w małżeństwie długo trwałam, długo analizowałam i długo dochodziłam do wniosku że ja nie dam rady dłużej. A potem w momencie podjęłam drastyczną decyzję. I co by nie robił wtedy mąż, choćby się waliło paliło ja wiedziałam, że już go nie chcę.
A teraz tak jakbym tej myśli nie dopuszczała.
Zastanawiam się a jakby mnie tak z tym seksem oszukiwał, jakby miał kogoś na boku, jakby gejem był i nie powiedział mi o tym.
Casem chciałabym usłyszeć spier..., tak wprost. Może to okropne, ale to by mi pewnie pomogło.
Bo mnie przeraża mieszkanie u mojej matki, przeraża mnie.
I może się czepiam, może faktycznie. Staram się dopasować do niego. Powie zapomniałem kiedy o coś proszę, ok, staram się to spokojnie przyjąć, chciałam się dogadać w czym może pomóc.
Ale on jest z innego świata, bardzo się różnimy, chyba za bardzo.

I możę przez to proszenie ja własnie się wieszam, bo chc e żeby według mnie mi pomógł, a on nie chce robić nic. I tak potem mówi, że ja wciąż czegoś chcę.

A ja nie chcę być kobietą, które się wiesza, nigdy tak siebie nie odbierałam.
Staram się nim nie przejmować kiedy jestem w domu, zajmuję się swoimi sprawami.

Pamiętam kiedy go wołałam bo grał i grał, zajęty był. Powiedział, że ja nie wiem co to zainteresowanie, nie kończę
zabolało mnie
jak cholera
zajmowałam soię domem, dzieckiem, bez czasu dla siebie
zaczęłam zajmowac się sobą on przychodził i mówił nic nie robisz tylko czytasz

często sprawia mi ból
kiedy mu o tym mówię słysze
-zdziwiasz, stwarzasz problemy, wymyślasz

14 005

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm
Zabolało, że powiedział jakby prawdę, że nie masz zainteresowań? Sorki, że tak od końca, ale wytknął Ci, że zamiast realizować coś dla siebie i siebie - zajmujesz się tylko dzieckiem, nim i domem. Że nie masz nic, co by Ci dało wiarę w siebie, zadowolenie z siebie. Bo to fakt, bo czasem robimy wszystko, żeby sie zagubić "między kuchnią a pokojem" a potem? A potem jest pustka i nie ma do czego wracać? Bo nic poza kuchnią i pokojem nie ma? A ja po swoich głupotkach sama wciąż szukam siebie i jej jeszcze do końca nie odnalazłam. Bo zrobiłam właśnie tak - żyłam dla innych, nie miałam nic dla siebie. To moja wina, bo sama siebie wrzuciłam w ten układ. I teraz muszę siebie odszukać. Pozwoliłam wszystkim dookoła zapomnieć o sobie, o tym że mam uczucia, że mam własne zdanie, własne marzenia i zamierzenia, własne zainteresowania, że mam poczucie "własnego ja". Nie da się normalnie i zadowoleniem i spełnieniem żyć - żyjąc tylko życiem innych. Może tai skomasowany Hm atak sprawi, że ty w końcu wściekniesz się na siebie na tyle, że przestaniesz się tak tej przeszłości czepiać. Że w końcu coś się w Tobie odblokuje. Bo to wciąż jest tak, że Ty i tak wracasz. Ale każdy musi dojść do czegoś sam. Na siłę się nie da. Tyle, że ktoś mądry powiedział, że dwa razy do tej samej wody się nie wchodzi. I sama między wierszami wprost oświadczasz, że zamieszkałaś z nim, bo miał być lepszą opcją od matki. Nie szukałaś najlepszej opcji dla siebie, tylko opcji lepszej od mieszkania z matką i wydawało się, że ta jest lepsza. A g.... jest. Tak jakbyś ciągle szukała ćwierćśrodków i sama przyznawała się przed sobą, że nic więcej Ci się od życia nie należy. Bo jeśli Ty tak będziesz uważała, to tak właśnie będzie, nie będzie się Ci nic więcej należało. Bo jeśli czegoś jesteśmy świadomi i tego chcemy, to najczęściej to dostajemy. I Ty i ja mamy to co chciałyśmy i do czego dążyłyśmy - nawet jeśli nie byłyśmy świadome, że to tak w efekcie będzie wyglądało. Ale teraz tak jest i warto zacząć widzieć, jak jest. A nie się oszukiwać, że to idealny układ, tylko Ty się czepiasz.

14 006

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Hm
Zabolało, że powiedział jakby prawdę, że nie masz zainteresowań? Sorki, że tak od końca, ale wytknął Ci, że zamiast realizować coś dla siebie i siebie - zajmujesz się tylko dzieckiem, nim i domem. Że nie masz nic, co by Ci dało wiarę w siebie, zadowolenie z siebie. Bo to fakt, bo czasem robimy wszystko, żeby sie zagubić "między kuchnią a pokojem" a potem? A potem jest pustka i nie ma do czego wracać? Bo nic poza kuchnią i pokojem nie ma? A ja po swoich głupotkach sama wciąż szukam siebie i jej jeszcze do końca nie odnalazłam. Bo zrobiłam właśnie tak - żyłam dla innych, nie miałam nic dla siebie. To moja wina, bo sama siebie wrzuciłam w ten układ. I teraz muszę siebie odszukać. Pozwoliłam wszystkim dookoła zapomnieć o sobie, o tym że mam uczucia, że mam własne zdanie, własne marzenia i zamierzenia, własne zainteresowania, że mam poczucie "własnego ja". Nie da się normalnie i zadowoleniem i spełnieniem żyć - żyjąc tylko życiem innych. Może tai skomasowany Hm atak sprawi, że ty w końcu wściekniesz się na siebie na tyle, że przestaniesz się tak tej przeszłości czepiać. Że w końcu coś się w Tobie odblokuje. Bo to wciąż jest tak, że Ty i tak wracasz. Ale każdy musi dojść do czegoś sam. Na siłę się nie da. Tyle, że ktoś mądry powiedział, że dwa razy do tej samej wody się nie wchodzi. I sama między wierszami wprost oświadczasz, że zamieszkałaś z nim, bo miał być lepszą opcją od matki. Nie szukałaś najlepszej opcji dla siebie, tylko opcji lepszej od mieszkania z matką i wydawało się, że ta jest lepsza. A g.... jest. Tak jakbyś ciągle szukała ćwierćśrodków i sama przyznawała się przed sobą, że nic więcej Ci się od życia nie należy. Bo jeśli Ty tak będziesz uważała, to tak właśnie będzie, nie będzie się Ci nic więcej należało. Bo jeśli czegoś jesteśmy świadomi i tego chcemy, to najczęściej to dostajemy. I Ty i ja mamy to co chciałyśmy i do czego dążyłyśmy - nawet jeśli nie byłyśmy świadome, że to tak w efekcie będzie wyglądało. Ale teraz tak jest i warto zacząć widzieć, jak jest. A nie się oszukiwać, że to idealny układ, tylko Ty się czepiasz.

Kochana ja mam zainteresowania
Musze dokończyć jednak
Ja wtedy wyjechałam, że jak to nie mam zainteresowań, prosze daj kasę pojade realizować swoje zainteresowania i nie wrócę póki mi się pieniądze nie skończą.
ŻĄbko ja wracam do domu na tyle późno że już na nic nie mam czasu. Jedyne co to w książkach siedzę, nieraz do późna, to jedyne co teraz mogę, bo po prostu nie mam kiedy.
Ale wychodzę do ludzi, a co, jutro na przykład.
I on zdziwiony bo zwykle w domu siedziałam.
I wiesz co powiedział? Że się szlajać będę,

To nie to, że ja nie chcę robić rzeczy na które mam ochotę ja nie mam kiedy ich robić. Jak się uda robię. Ale nie zawsze jest czas.

Ja nie poszłąm z nim mieszkać od razu bo matka była gorszą wersją według mnie. Miało być inaczej.

14 007 Ostatnio edytowany przez zabka-k (2012-11-23 12:43:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm
Ja mam czasem wrażenie, że to tylko nasze myślenie, że miało być inaczej, bo tak chcemy myśleć.
Nie wiem, czy tak robisz, ale analizując swoją przeszłość, ja muszę się przyznać do tego, że to ja tak niejednokrotnie zrobiłam.
Od pewnego momentu sama sobie zrobiłam wszystko, co przeżyłam. Mogłam nie, ale nie dopuściłam takiej myśli do siebie.


Nie interesuje mnie, co myśli on.
Interesuje mnie ja sama.
Nie ma żadnego jego.
Mam nadzieję, że już nigdy w takim kontekście / układzie nie będzie żadnego jego.



A! Ty swoje zainteresowania oczywiście realizujesz - jak wszyscy "są obrobieni" i pójdą spać?

14 008

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ja wiem co lubię, pisałam wcześniej.

Nie pamiętam co na ten temat pisałaś wcześniej, więc przypomnij mi.

hm... napisał/a:

Pamiętam Ciebie kiedy pisałąś, że nie wiesz co lubisz.

Też pamiętam

hm... napisał/a:

Ja się chyba w tym wszystkim zatraciłam.

nie chyba,  na pewno !

hm... napisał/a:

Czyli ja mam pytać może czy Ty masz ochot wynieść śmieci?
skoro ustalamy, że możesz bo óxniej wychodzisz a Ty dzień w dzień zapominasz.
Mnie o pomoc chodzi, żebym usługiwać nie chciała

po pierwsze- nie chcesz = nie usługujesz
                       chcesz=usługujesz, ale wtedy nie narzekasz, nie lamentujesz, bo CHCIAŁAŚ, a chciałaś = Twoja wola i koniec kropka.
po drugie -możesz zapytać czy on ma ochotę na wyniesienie śmieci = nie spadnie ci korona z głowy. Usłyszysz, NIE MAM NA TO OCHOTY, więc sprawa jest jasna i nic nie da przymuszanie go aby ochotę miał.
              możesz ustalić Z NIM, że za wynoszenie śmieci ON jest odpowiedzialny = korona wam z głowy nie spadnie. Jeśli jednak okaże się, że ON tych śmieci nie wynosi to jest to namacalny dowód, że jest człowiekiem nieodpowiedzialnym i na to TY NIE MASZ WPŁYWU i żadne Twoje gadanie nie sprawi cudu, to znaczy nie uczyni go odpowiedzialnym i koniec, i kropka.
po trzecie - chcesz pomocy i jej nie dostajesz = on pomagać Ci nie chce i żadne Twoje słowa, działania nie zmuszą go do tej pomocy. Może ON leń, może typ nieodpowiedzialny, może.....tak czy inaczej, TY GO NIE ZMIENISZ, NIE STANIE SIĘ CUD I Z LENIWEGO, NIEODPOWIEDZIALNEGO FACETA , NIE STANIE SIĘ ODPOWIEDZIALNYM PRACUSIEM. rozumiesz ?

hm... napisał/a:

No chyba, że chcesz przez to powiedzieć Zofio, że On tych śmieci nigdy wyrzucać nie chce.

tak właśnie mówię. Mało tego, ON też to mówi, mało tego ON tych śmieci NIE WYRZUCA, nie wyrzuca=nie wyrzuca, bo nie chce

hm... napisał/a:

To mnie jego zachowanie nie odpowiada, a jemu wszystko jedno.
Mam wrażenie, że obojętne kto koło niego jest, o to mi chodziło. Że wszystko mu jedno.
Myślałam o tym jakby się okazało, że kogoś ma. Przez tyle czasu zwodził, odpychał a jakby...

Nareszcie przyznałaś się !:) Tak, Tobie jego zachowanie nie odpowiada! Nie lubisz go ! Tak jak Ty pizesz o nim o swoim partnerze życiowym inni piszą o śmiertelnych wrogach. Prawie w każdym poście na niego narzekasz. ZA NIC GO NIE CHWALISZ, więc nic w nim ci nie pasuje. Kilka postów Twoich przeczytałam i np. on nie chce sie modlić a tobie to nie pasuje, on je rękoma tłuste potrawy a potem odkręca butelkę z wodą tymi rękoma. Potem Ty bierzesz tą butelkę i pijesz. Dodajesz do tego opisu literki, wrrr, co ma oznaczać obrzydzenie. Piszesz, znam tylko jedną osobę, która tak robi (odkręca tłustymi rękoma butelki). Twoje słowa wyrażają do niego niechęć i obrzydzenie. A co powiesz na to, ze ja znam tylko jedna osobę, która sięga po butelkę oblepioną tłuszczem z tłustych rąk i pije z niej wodę i piję ją z obrzydzeniem, ale pije. Wpadam od czasu ze swoim synem go KFS na żarełko. Kupujemy jedno picie na spółkę. Do głowy mi nie wpadło przyglądać się, czy syn ma tłuste ręce...ale gdyby miał, to:
- gdybym sie ich brzydziła nie napiłabym się ze wspólnej butelki, kubka
-kocham go i nie brzydzę i śmiało trzymam wytłuszczoną przez niego butelkę, kubek i bez cienia(!) obrzydzenia piję ze wspólnego naczynia.
TO TY DOKONAŁAŚ WYBORU PICIA Z WYTŁUSZCZONEJ BUTELKI. ( nie doczytałam się, że przymusza Cię do takich czynności).
A może rozważ wersję jego. On myśli : co za baba ! ja jem i popijam wodą a ona zabiera mi to picie, popija a ja potem muszę pić z tej samej butelki. Nie może sobie kupić drugiej wody ? musi pić moją, nie domyśla się, że ja się brzydzę, bo się brzydzę. Na samą myśl robi mi się niedobrze wrrr. Możliwe jest takie jego myślenie ? możliwe.
Mówiłaś mu, że brzydzisz się wspólnego picia ? Mówiłaś mu, że nie apetyczne są jego tłuste ręce i Ty sama butelkę odkręcisz ? Mówiłaś mu, że brzydzisz się wytłuszczonej przez niego butelki?
Znam odpowiedź - NIE MÓWIŁAŚ, a powinnaś, by potem nie mieć pretensji i to nieuzasadnionych.Uzasadnione byłyby, gdybyś zwróciła mu uwagę a on dalej odkręcał te butelki. Ludzie nie są jasnowidzami i nie wiedzą co inni myślą. I powiem Ci, że obrzydzenie jakie czujesz do swojego wybranka, jest bardzo złym sygnałem.
Sprawę butelki można było załatwić dawno. Wiele spraw można było załatwić dawno, tylko TY NIE UMIESZ ICH ZAŁATWIAĆ. Wygodnie jest siedzieć i narzekać. Po co siebie prostować, męczyć się, starać. Ponarzekasz, ludzie powiedzą Ci jaka to biedna jesteś i dzielna, że wytrzymujesz z takim "onym". NIE JESTEŚ DZIELNA, NIE JESTEŚ BIEDNA. Wszystko masz na własne życzenie sad Wszystko masz na wiele swoich życzeń sad

14 009

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Aż mnie przytkało.

Pomyślałam, Ty mnie znasz...

Wiesz, nie wiem co każde z nas robi dobrze dla nas, bo dla każdego z nas dobrze oznacza coś innego.
Każde z nas robi dobrze dla siebie.
Czasem nasze wspólne dobrze to picie kawy, czasem film.

Tak seksu nie ma od dawna.

Podejrzewam, że nie chcę się z tym pogodzić do końca dlatego, że w małżeństwie długo trwałam, długo analizowałam i długo dochodziłam do wniosku że ja nie dam rady dłużej. A potem w momencie podjęłam drastyczną decyzję. I co by nie robił wtedy mąż, choćby się waliło paliło ja wiedziałam, że już go nie chcę.
A teraz tak jakbym tej myśli nie dopuszczała.
Zastanawiam się a jakby mnie tak z tym seksem oszukiwał, jakby miał kogoś na boku, jakby gejem był i nie powiedział mi o tym.
Casem chciałabym usłyszeć spier..., tak wprost. Może to okropne, ale to by mi pewnie pomogło.
Bo mnie przeraża mieszkanie u mojej matki, przeraża mnie.
I może się czepiam, może faktycznie. Staram się dopasować do niego. Powie zapomniałem kiedy o coś proszę, ok, staram się to spokojnie przyjąć, chciałam się dogadać w czym może pomóc.
Ale on jest z innego świata, bardzo się różnimy, chyba za bardzo.

I możę przez to proszenie ja własnie się wieszam, bo chc e żeby według mnie mi pomógł, a on nie chce robić nic. I tak potem mówi, że ja wciąż czegoś chcę.

A ja nie chcę być kobietą, które się wiesza, nigdy tak siebie nie odbierałam.
Staram się nim nie przejmować kiedy jestem w domu, zajmuję się swoimi sprawami.

Pamiętam kiedy go wołałam bo grał i grał, zajęty był. Powiedział, że ja nie wiem co to zainteresowanie, nie kończę
zabolało mnie
jak cholera
zajmowałam soię domem, dzieckiem, bez czasu dla siebie
zaczęłam zajmowac się sobą on przychodził i mówił nic nie robisz tylko czytasz

często sprawia mi ból
kiedy mu o tym mówię słysze
-zdziwiasz, stwarzasz problemy, wymyślasz

Znam Cię hm... smile Czy to jest powód do omdleń ? big_smile
Twój rozwód(rozstanie) to jest czas na przemyślenia. Warto zastanowić się co było nie tak w tym związku z Tobą, z mężem.

Seks w związku jest ważny, ale nie najważniejszy. CZy wyobrażasz sobie życie : całe dnie ubliżanie, kłótnie a w nocy fajny seks. Już szybciej można zaakceptować układ mąż/przyjaciel i seks od czasu do czasu.
Sprawę seksu właściwie można rozwiązać. Oczywiście pomóc może Wam tylko lekarz.
Twoje nieudane małżeństwo powinno podsunąć Ci wnioski. Oczywiście one nie mogą zagwarantować sukcesu, ale....
Przeraża Cię mieszkanie u matki, więc postanowiłaś wybrać mniejsze zło. Ja rozumiem to tak. MAtki nie znoszę, jego jeszcze da sie znieść, więc zostaję z nim. Ja to tak odbieram. Rozumiem to tak, ze nie lubisz go, ale wolisz być z tym nielubianym facetem jak ze znienawidzoną matką. Smutne to.... sad sad
Potwierdzić muszę, że bardzo się różnicie.
Wiem, ze nie jesteś z nim szczęśliwa. Wiem, że uczepiłaś się jego dla jego mieszkania. Zrezygnujesz z niego tylko wtedy, kiedy będziesz miała pieniądze/mieszkanie lub kiedy Cię wyrzuci. Nie odejdziesz sama.
Wymień cechy, które w nim szanujesz. Napisz w jakich sytuacjach czułaś się kochana. Napisz w jakich sytuacjach Twoim zdaniem on czuje się kochany. Hm... pochwal go chociaż raz...masz za co go chwalić ?

14 010

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Kochana ja mam zainteresowania
Musze dokończyć jednak
Ja wtedy wyjechałam, że jak to nie mam zainteresowań, prosze daj kasę pojade realizować swoje zainteresowania i nie wrócę póki mi się pieniądze nie skończą.
ŻĄbko ja wracam do domu na tyle późno że już na nic nie mam czasu. Jedyne co to w książkach siedzę, nieraz do późna, to jedyne co teraz mogę, bo po prostu nie mam kiedy.
Ale wychodzę do ludzi, a co, jutro na przykład.
I on zdziwiony bo zwykle w domu siedziałam.
I wiesz co powiedział? Że się szlajać będę,

To nie to, że ja nie chcę robić rzeczy na które mam ochotę ja nie mam kiedy ich robić. Jak się uda robię. Ale nie zawsze jest czas.

Ja nie poszłąm z nim mieszkać od razu bo matka była gorszą wersją według mnie. Miało być inaczej.

Hm... w miastach wiele się dzieje za małe pieniądze lub wstęp jest wolny.
Są to koncert, wystawy itp. Jesteś z Krakowa. To duże i ożywione miasto i zawsze można znaleźć coś fajnego. Ja korzystam z tanich rozrywek(też nie mam pieniędzy) i jestem zadowolona. Nie musi być to od razu SPA, basen, Fitness,wizyta u kosmetyczki, wycieczka do Paryża aby miło spędzić czas.
Ochhhh hm... jak nie brak kasy, to brak czasu Ci przeszkadza. Nie przesadzaj kochana. Dwa dni w tygodniu masz ustawowo wolne i to może właśnie być czas na Twój czas smile smile smile

14 011 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-11-23 15:21:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
magnolia73 napisał/a:

Odnosnie analizy slowa "glupi".
Po pierwsze co oznacza slowo "glupi" -wedlug opisu znalezionego w Wikisłowniku.
(1) niemądry, ograniczony intelektualnie
(2) naiwny, łatwowierny, dający się wykorzystywać
(3) kłopotliwy, niezręczny
(4) bez głębszego znaczenia, pozbawiony sensu
Co mi sie od razu rzucilo w oczy w Twoim poscie, ze wypowiadasz "prawde", ktora wszyscy powinni akceptowac.

Anstawia napisał/a:

A wiadomo, że głupi oznacza mało inteligentny.

Ja majac odmienne zdanie co do definicji slowa "glupi" napisalam na przykladzie Nasha, ze:

magnolia73 napisał/a:

Wydaje mi sie, ze slowo glupi nie ma nic wspolnego z ilorazem inteligencji ale z cala cecha zachowan ludzkich w zyciu codziennym.

Twoja definicja slowa "glupi" to:

Anstawia napisał/a:

Dla mnie głupi=mało inteligentny=z niskim ilorazem inteligencji. Bardzo rzadko spotykana istota na świecie.

I tu jest pies pogrzebany. Ja zrozumialam Twoja definicje slowa glupi=mało inteligentny ale nie zgodzilam sie z Twoja definicja.
Nastepnie moja "analize" oparlam na mojej definicji slowa "glupi" ze jak cytowalam juz wczesniej

magnolia73 napisał/a:

..slowo glupi nie ma nic wspolnego z ilorazem inteligencji ale z cala cecha zachowan ludzkich w zyciu codziennym.

Twoje przypuszczenie, ze,

Anstawia napisał/a:

Jeżeli chcesz mówić swojemu dziecku,że jest głupie, bo po raz kolejny wsadziło rękę w ogień, Twoja sprawa. Jeżeli chcesz mówić o sąsiedzie alkoholiku, niepracującym głupek, Twoja sprawa. Mnie to tłumaczenie nie przekonuje.

jest nieprawdziwe, bo nigdzie nie twierdzilam, ze chce mowic mojemu dziecku, ze jest glupie, bo.... itd. To juz tylko jest Twoja interpretacja. Napisalam tez, o toksycznych rodzicach i ich skutkach wychowania przez nich.
Dalej nie bede sie zaglebiac, bo slowo "glupia" w stosunku do dziewczyn z Twojej grupy terapeutycznej nie definiowalam tak jak Ty czyli "mało inteligentne" 
Nie podoba mi sie tylko jedno. Twoje stwierdzenie

Anstawia napisał/a:

Co za bzdura!

Zabrzmialo mi to jak: Koniec, kropka, wiem lepiej nie dyskutuje! A co z konstruktywna krytyka, ktora mialysmy na sobie cwiczyc? smile

Anstawia napisał/a:

Nie jestem głupia, jestem inteligentna.

Oczywiscie, ze jestes inteligentna nikt w to nie watpi smile
Musimy sie jeszcze dogadac, co do definicji slowa"glupi". Byloby "glupio" nie rozumiec sie przez wlasna "glupote" smile smile smile
Ps. Szukajac informacji na temat definicji glupoty natknelam sie na fajna dyskusje pt."DEFINICJA GŁUPOTY"
Nie wstawiaj linków

Hej magnolia. Dzięki,że odpowiedziałaś na moją prośbę.

Wypowiadając swoje zdanie na temat głupoty, nie oczekuję,że wszycy,ba,że ktokolwiek to zdanie zaakceptuje. Jest to moje zdanie, z którym każdy ma prawo się zgodzić lub nie, tak jak i ja mam prawo się zgodzić lub nie ze zdaniem innych. I tak na prawdę, odpowiadam za to co powiedziałam, a nie za to jak inni interpretują moją wypowiedź, dlatego warto przedyskutować. Pisząc "wiadomo,że głupi oznacza mało inteligentny" sugerowałam się choćby tym,że przeciwieństwem do słowa głupi jest inteligentny, mądry oraz tym, że ja tak myślę. Ale to moje ja, nie oznacza wcale, że ty musisz myśleć tak samo i nie wymuszam moim zdaniem tego na Tobie i innych.

Moją odpowiedzią na Twój przykład :
"Jezeli wsadzilas po raz trzeci reke w ogien to moim zdaniem maja racje . Jezeli mama mowila Ci, ze sasiad to glupek, bo nie pracuje, pije i bije zone to ja sie z Twoja mama zgadzam . "
jest to zdanie:
"Jeżeli chcesz mówić swojemu dziecku,że jest głupie, bo po raz kolejny wsadziło rękę w ogień, Twoja sprawa. Jeżeli chcesz mówić o sąsiedzie alkoholiku, niepracującym głupek, Twoja sprawa. Mnie to tłumaczenie nie przekonuje."

A możesz mi napisać dlaczego nie chcesz mówić swojemu dziecku,że jest głupie?

Co za bzdura!= Moim zadaniem nie jest to prawda. Nie zgadzam się z Tobą.

"Zabrzmialo mi to jak: Koniec, kropka, wiem lepiej nie dyskutuje! A co z konstruktywna krytyka, ktora mialysmy na sobie cwiczyc? smile"  Ja nie mam wpływu na to jak Ty zinterpretujesz moje słowa. Jestem nadal otwarta na krytykę. Nie kończę rozmów i mówię wiem lepiej! Jestem otwarta na dyskusję. Chcąc nie chcąc, jesteś moim "królikiem doświadczalnym", na którym się uczę siebie big_smile

"Oczywiscie, ze jestes inteligentna nikt w to nie watpi smile"- najważniejsze jest dla mnie,że ja w to nie wątpię.
"Musimy sie jeszcze dogadac, co do definicji slowa"glupi"."- Możemy,ale nie musimy, przynajmniej ja tak uważam.

Miłego dnia. Dzięki za cenne uwagi magnolio smile

Anstawio, przeciez napisalam Ci moja definicje "glupoty" Ty masz inna i ja to rozumiem.
"A możesz mi napisać dlaczego nie chcesz mówić swojemu dziecku,że jest głupie?" Oczywiscie, ze Ci napisze, chociaz to juz pisalam w swoim pierwszym poscie. Jezeli moje dziecko bedzie po raz kolejny wsadzac reke w ogien i nic z tej sytuacji sie nie uczyc to powiem, ze jest to "nie madre", co wedlug definicji znaczy tez "glupie". Moje dziecko (mam nadzieje), wyciagnie wnioski z tej sytuacji, ze popelnianie po raz kolejny tego samego bledu i nie wyciaganie wnoiskow jest "nie madre"(czyli glupie).
Nigdy nie chcialabym nazwac swego dziecka "glupkiem" albo "idiota", tylko dlatego ze robi cos co mi sie nie podoba!!!
Rodzice, ktorzy tak robia sa "toksyczni" ale tez juz o tym pisalam.
Glupota okreslam czynnosc nie osobe!!!! Mozna popelnic blad i zrobic cos "nie madrego" (glupiego), co nie jest dla mnie rownoznaczne z tym ze osoba, ktora popelnila blad jest "nie madra" (glupia).
Jezeli moje dziecko po raz juz czwarty wsadzi reke w ogien, to bede sie zastanawiac, co jest z moim dzieckiem? Jak moge mu pomoc? Co sie z nim dzieje?

Anstawia napisał/a:

"Musimy sie jeszcze dogadac, co do definicji slowa"glupi"."- Możemy,ale nie musimy, przynajmniej ja tak uważam.

Sorry Anstawia, to po co ta cala dyskusja, jezeli uwazasz, ze Tylko Ty nasz racje? Ja staralam Ci sie przedstawic moj punkt widzenia i podalam swoje argumenty. Nie bylo moim celem przekonac Cie na wszelka cene!
Moim celem bylo, zebys tez zobaczyla, ze inne osoby maja inne zdanie niz Ty, co wcale nie jest

Anstawia napisał/a:

Co za bzdura

Ja zapronowalam Ci kompromis w sprawie definicji a Ty za wszelka cenne (takie wrazenie odnioslam) chcesz "postawic na swoim". Co jest takiego zlego w zawarciu kompromisu?

14 012 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-11-23 19:05:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Warto rozmawiać, warto też przekonywać, dyskutować na argumenty. To nas rozwija, poszerza nasze horyzonty, uświadamia nas, zmusza do przemyśleń, a może i zmienia. Ponieważ jesteśmy kowalami swojego losu, to możemy, ale nie musimy, dać się przekonać do czegokolwiek.
Poza tym powtórzę za Wielokropkiem, "szczęście jest możliwe, ale nie obowiązkowe". smile I ja to już wiem i tego się trzymam smile

"Ponieważ jesteśmy kowalami swojego losu, to możemy, ale nie musimy, dać się przekonać do czegokolwiek." Tak wlasnie Zofiu i o tym wlasnie mowie: Nie musze sie przekonac do czegokolwiek !!!! Ja Cie tez do niczego nie przekonuje. Czytalam Twoje posty i jestem pod ogromnym wrazeniem Twojej wiedzy i trafnej oceny sytuacji, na prawde big_smile.
Powiem Ci szczerze, ze te Forum troche mnie psychicznie wykancza. Zaangazowalam sie zbyt emocjonalnie w problemy innych i boje sie "nawrotu KKBZ" sad

14 013 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-11-23 16:07:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:

Czlowiek ,dopuki niezrozumie ze jest odrebna istota ( od meza ,zony ,kogos tam), doputy niezrozumie swojego celu istnienia .Kazdy czlowiek na swoj sposob by byc szczesliwym musi byc czlowiekiem wolnym - milosc wyzwala zdrowa milosc .Tak dlugo jak ludzie beda sie trzymac innych beda osamotnieni ,nie mylis z samotnoscia ,ktora jest zdrowa ,bo kazdy jest w jakis sposob samtony ........nawet w kochajacym sie zwiazku .Czlowiek ,ktory nie potrafi stac sie samotnym i wolnym ,nie bedzie potrafil kochac prawdziwie.madrze i dac drugiej stronie wolnosc ...............Podoba mi sie pewne twierdzenie Josepha Murphego ,ktory dzieli ;ludzi na tych ktorzy wzrastaja i tych ktorzy sie czepiaja",ten pisarz napisal potege podswiadomosci.
Dopkuki bedziemy sie czepiac nie bedzie zycia ,wolnosci ,milosci i szczescia....
Czesto kobieta jest wychowywana na taki wzor ,czlowieka czepliwego ,maz czesto tego nie wytrzymuje psychicznie i peka .Niezalezy mu dlatego prowadzi do destrukcyjnych zachowan.
Wiem ze moj jezyk jest dziwny i ja mam juz sporo za soba.
Kazdy moze dac tylko co sam posiada , slepy nie moze byc przewodnikiem slepego i tak jest z miloscia.

Prawisz jak pastor Pati smile Ale ja wiem, że Ty świadoma i mądra kobieta jesteś smile
Potęga podświadomości- jedna z pierwszych moich lektur na drodze rozwoju smile
Pati skrobnij tu coś czasem. A może Ty nie mówisz jak pastor ale jak anioł wink

***
L_ukrecjo, odezwij się proszę. Jeśli nie tutaj, to chociaż odpisz mi na maila, jedno słowo: żyję.
Myślę o Tobie...

Anastawio
OBralam taka droge nie inna , postawilam na dusze ,kreci mnie to fakt ,
Napisalam tutaj juz chyba wszystko ,o swojej drodze ,czasami komentowac niemam sil ( bezsilnosc) , bo szkoda mi ludzi ktorzy ,kraza wokol wlasnej osi wciaz szuakajc winnych.
Poejalm zycie tak doglebnie , weszlam na zakazana sciezke ,gdyz prowadzi do samotnosci ,ale jakiej ,dla mnie to najwyzsza rozkosz.
Pojelam wolnosc i prawdziwa odpowiedzialnosc .
Pokochalam zycie i swoje prawdziwe ja ,ktore bardzo bylo tlumione .
Niczego nie zaloje ,bo dzieki doswiadczeniom dotarlam do najsrytszych zakamarkow swojej duszy i umyslu.
Jestem dumna z synow i widze jak starszy syn mnie przypomina ( jest tak samo pozytywnie zakrecony i inny .........ale to piekna innosc).
Mam tyle planow do realizacji ,czasami zal mi tylko ze dzien jest tak krotki.


Pojelam milosc prawdziwa ,ona jest wtedy kiedy nie oczekujemy nic w zamian.

Dla mnie niema ludz\i glupich ,sa chorzy ( rozwojowo ).
Badz nieswiadomi ,ja dziele ludzi na swiadomych i nieswiadomych........pomijajac oczywiscie choroby ( cholernie wspolczuje ludziom chorym).

14 014 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-11-23 17:53:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

magnolia73, możemy,ale nie musimy NIE OZNACZA nie chcę, jest to dla Ciebie zrozumiałe?? Unikam słowa "muszę", "powinnam". Ja nie uważam,że JA mam rację, a Ty nie. Ja mam inne zdanie niż Ty, ja sie z Tobą nie zgadzam, ale SZANUJĘ Twoje zdanie. Nie czułam ani grama presji z Twojej strony,że próbujesz mnie przekonać do swojej racji, bo sama nie miałam takiego celu. Zaproponowałaś mi kompromis? Yyyy Czyli co? Jak ten kompromis brzmi? Ty możesz się ze mną nie zgodzić, a ja??
Ja wiem,że ludzie mają inne zdanie na dany temat, rozumiem, szanuję.Oczekuję tego samego.
Wyjaśniam ci po raz ostatni: "to bzdura" oznacza wg mnie: Nie zgadzam się z Tobą.MOIM ZDANIEM to nie prawda.
Cel swój osiągnęłaś,bo pokazałaś mi,że inni mają inne zdanie. Może ja nie spełniłam Twoich oczekiwań?
Niech mottem naszej dyskusji będzie powiedzenie : KAŻDY SĄDZI WEDŁUG SIEBIE.

14 015 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-11-23 19:28:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

magnolia73, możemy,ale nie musimy NIE OZNACZA nie chcę, jest to dla Ciebie zrozumiałe?? Unikam słowa "muszę", "powinnam". Ja nie uważam,że JA mam rację, a Ty nie. Ja mam inne zdanie niż Ty, ja sie z Tobą nie zgadzam, ale SZANUJĘ Twoje zdanie. Nie czułam ani grama presji z Twojej strony,że próbujesz mnie przekonać do swojej racji, bo sama nie miałam takiego celu. Zaproponowałaś mi kompromis? Yyyy Czyli co? Jak ten kompromis brzmi? Ty możesz się ze mną nie zgodzić, a ja??
Ja wiem,że ludzie mają inne zdanie na dany temat, rozumiem, szanuję.Oczekuję tego samego.
Wyjaśniam ci po raz ostatni: "to bzdura" oznacza wg mnie: Nie zgadzam się z Tobą.MOIM ZDANIEM to nie prawda.
Cel swój osiągnęłaś,bo pokazałaś mi,że inni mają inne zdanie. Może ja nie spełniłam Twoich oczekiwań?
Niech mottem naszej dyskusji będzie powiedzenie : KAŻDY SĄDZI WEDŁUG SIEBIE.

Ale ja na prawde nie rozumiem z czym sie ze mna nie zgadzasz?
Nie zgadzasz sie, ze ja mam inna definicje slowa "glupi"? Bo to jest chyba to o czym dyskutujemy? Ja tak to rozumiem.

Anstawia napisał/a:

"KAŻDY SĄDZI WEDŁUG SIEBIE"

O jakie moje sady Ci chodzi? Kogo ja wedlug Ciebie osadzam?
Co do slowa "musze" masz racje, postaram sie zwrocic na to uwage.

Prosze zwroc jeszcze raz uwage na

Anstawia napisał/a:

"to bzdura" oznacza wg mnie: Nie zgadzam się z Tobą.MOIM ZDANIEM to nie prawda.

Dobrze ze podalas mi swoja definicje. Moja definicja "to bzdura" = "Gadasz glupoty, skad Ci to do glowy przyszlo?".

Anstawia napisał/a:

Zaproponowałaś mi kompromis? Yyyy Czyli co? Jak ten kompromis brzmi? Ty możesz się ze mną nie zgodzić, a ja muszę Ci przyznać rację- to jest Twój kompromis.

Gdzie ja tak napisalam? Napisalam:

magnolia73 napisał/a:

Ja staralam Ci sie przedstawic moj punkt widzenia i podalam swoje argumenty. Nie bylo moim celem przekonac Cie na wszelka cene! Moim celem bylo, zebys tez zobaczyla, ze inne osoby maja inne zdanie niz Ty.

Ja zapronowalam Ci kompromis w sprawie definicji  slowa "glupi".

Anstawia napisał/a:

Nie czułam ani grama presji z Twojej strony, że próbujesz mnie przekonać do swojej racji, bo sama nie miałam takiego celu.

Niestety ja odebralam twoje posty jak atak. Slowo "bzdura" wywolalo, we mnie to uczucie.
Napisze tak jak ty na koncu:
Niech mottem naszej dyskusji będzie: "Roznice w definicji i interpretacji slowa "glupi" i "bzdura".
Ps. Moze sa jeszcze chetni do zabrania glosu  w naszej dyskusji?

14 016

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

magnolio73,
nie rozumiesz z czym się nie zgadzam? Napisałam Ci w poprzednim poście lub nawet w kilku. Poczytaj ze zrozumieniem.
O definicju "to bzdura" pisałam Ci już dwa razy, dwa razy podałam Ci TO SAMO wyjaśnienie. Ty również dwa razy napisałaś mi co dla Ciebie te słowa oznaczają. Dwa razy podałaś różne definicje. Nie wiem, która jest prawdziwa? Obie?

Napisałaś:
"Ja staralam Ci sie przedstawic moj punkt widzenia i podalam swoje argumenty. Nie bylo moim celem przekonac Cie na wszelka cene! Moim celem bylo, zebys tez zobaczyla, ze inne osoby maja inne zdanie niz Ty." Jeżeli to jest Twoja propozycja kompromisu, również napisałam Ci już, co o tym sądzę.

Przykro mi,że odebrałaś moje słowa jako atak. Nie było to moim celem.

Na koniec zacytuję Twoje zdanie, które skierowałaś do mnie na samym poczatku:

Magnolio73, przeczytaj proszę jeszcze raz moje wypowiedzi!!!!! Mam wrażenie,że ich nie zrozumiałaś.

14 017 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-11-23 21:17:08)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

magnolio73,
nie rozumiesz z czym się nie zgadzam? Napisałam Ci w poprzednim poście lub nawet w kilku. Poczytaj ze zrozumieniem.
O definicju "to bzdura" pisałam Ci już dwa razy, dwa razy podałam Ci TO SAMO wyjaśnienie. Ty również dwa razy napisałaś mi co dla Ciebie te słowa oznaczają. Dwa razy podałaś różne definicje. Nie wiem, która jest prawdziwa? Obie?

Napisałaś:
"Ja staralam Ci sie przedstawic moj punkt widzenia i podalam swoje argumenty. Nie bylo moim celem przekonac Cie na wszelka cene! Moim celem bylo, zebys tez zobaczyla, ze inne osoby maja inne zdanie niz Ty." Jeżeli to jest Twoja propozycja kompromisu, również napisałam Ci już, co o tym sądzę.

Przykro mi,że odebrałaś moje słowa jako atak. Nie było to moim celem.

Na koniec zacytuję Twoje zdanie, które skierowałaś do mnie na samym poczatku:

Magnolio73, przeczytaj proszę jeszcze raz moje wypowiedzi!!!!! Mam wrażenie,że ich nie zrozumiałaś.

Wydaje mi sie, ze powinnysmy zaczac od poczatku, bo teraz to ta dyskusji to tylko wyszukiwanie, kto ma lepsze argumenty, co kto napisal, czy ja albo Ty mnie rozumiesz.

Tak wiec  zaczne od poczatku. Moim zdaniem trudnosci w komunikacji miedzy ludzmi wynikaja z roznic w definicji i interpretacji niektorych  slow. Na naszym przykladzie widac, ze Ty i ja interpretujemy slowa "glupi" i "bzdura" inaczej.
Ty nie lubisz slowa "glupi" a ja nie lubie "bzdura". Na slowo "glupi" nie reaguje w ten sam sposob jak Ty. U mnie to slowo nie wywoluje takich emocji jak u Ciebie. Natomiast slowo "bzdura" juz tak.
Jezeli ja napisalabym Ci "to bzdura", odebralabys to tylko jak: "Nie zgadzam się z Tobą.MOIM ZDANIEM to nie prawda" ?
Definicja bzdury wedlug Wikislownika
(1) coś nieprawdziwego, niedorzecznego
(2) niepoważna rzecz lub sprawa
Ja odebralam to jak atak: "Koniec, kropka, wiem lepiej nie dyskutuje!  a zarazem "Gadasz glupoty, skad Ci to do glowy przyszlo"?
Jezeli pozwolilabym sobie skomentowac Twoj post: "To glupie" odebralabys to (wedle twojej definicji) jak "Uwaza mnie za osobe malo inteligentna?"
Na tych dwoch przykladach mozemy zauwazyc, jak trudna staje sie komunikacja, kiedy 2 osoby zupelnie inaczej definiuja i interpretuja niby takie oczywiste slowa jak "glupi" i "bzdura".
Napisalas odnosnie slowa "bzdura" ze:"Ja nie mam wpływu na to jak Ty zinterpretujesz moje słowa". Masz racje, ze nie masz wplywu, dlatego wyjasnilam Ci jak ja to zrozumialam. Teraz wiem ze jak napisals  mi :"Przykro mi,że odebrałaś moje słowa jako atak. Nie było to moim celem."

Podsumowalabym ta nasza dyskusje z mojej strony jako owocna i skonczona smile

14 018

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

magnolio73,
nie rozumiesz z czym się nie zgadzam? Napisałam Ci w poprzednim poście lub nawet w kilku. Poczytaj ze zrozumieniem.
O definicju "to bzdura" pisałam Ci już dwa razy, dwa razy podałam Ci TO SAMO wyjaśnienie. Ty również dwa razy napisałaś mi co dla Ciebie te słowa oznaczają. Dwa razy podałaś różne definicje. Nie wiem, która jest prawdziwa? Obie?

Napisałaś:
"Ja staralam Ci sie przedstawic moj punkt widzenia i podalam swoje argumenty. Nie bylo moim celem przekonac Cie na wszelka cene! Moim celem bylo, zebys tez zobaczyla, ze inne osoby maja inne zdanie niz Ty." Jeżeli to jest Twoja propozycja kompromisu, również napisałam Ci już, co o tym sądzę.

Przykro mi,że odebrałaś moje słowa jako atak. Nie było to moim celem.

Na koniec zacytuję Twoje zdanie, które skierowałaś do mnie na samym poczatku:

Magnolio73, przeczytaj proszę jeszcze raz moje wypowiedzi!!!!! Mam wrażenie,że ich nie zrozumiałaś.

Wydaje mi sie, ze powinnysmy zaczac od poczatku, bo teraz to ta dyskusji to tylko wyszukiwanie, kto ma lepsze argumenty, co kto napisal, czy ja albo Ty mnie rozumiesz.

Tak wiec  zaczne od poczatku. Moim zdaniem trudnosci w komunikacji miedzy ludzmi wynikaja z roznic w definicji i interpretacji niektorych  slow. Na naszym przykladzie widac, ze Ty i ja interpretujemy slowa "glupi" i "bzdura" inaczej.
Ty nie lubisz slowa "glupi" a ja nie lubie "bzdura". Na slowo "glupi" nie reaguje w ten sam sposob jak Ty. U mnie to slowo nie wywoluje takich emocji jak u Ciebie. Natomiast slowo "bzdura" juz tak.
Jezeli ja napisalabym Ci "to bzdura", odebralabys to tylko jak: "Nie zgadzam się z Tobą.MOIM ZDANIEM to nie prawda" ?
Definicja bzdury wedlug Wikislownika
(1) coś nieprawdziwego, niedorzecznego
(2) niepoważna rzecz lub sprawa
Ja odebralam to jak atak: "Koniec, kropka, wiem lepiej nie dyskutuje!  a zarazem "Gadasz glupoty, skad Ci to do glowy przyszlo"?
Jezeli pozwolilabym sobie skomentowac Twoj post: "To glupie" odebralabys to (wedle twojej definicji) jak "Uwaza mnie za osobe malo inteligentna?"
Na tych dwoch przykladach mozemy zauwazyc, jak trudna staje sie komunikacja, kiedy 2 osoby zupelnie inaczej definiuja i interpretuja niby takie oczywiste slowa jak "glupi" i "bzdura".
Napisalas odnosnie slowa "bzdura" ze:"Ja nie mam wpływu na to jak Ty zinterpretujesz moje słowa". Masz racje, ze nie masz wplywu, dlatego wyjasnilam Ci jak ja to zrozumialam. Teraz wiem ze jak napisals  mi :"Przykro mi,że odebrałaś moje słowa jako atak. Nie było to moim celem."

Podsumowalabym ta nasza dyskusje z mojej strony jako owocna i skonczona smile

Droga magnolio73 smile
Cieszę się,że możemy sobie to wszystko wyjaśnić od początku do końca, raz a porządnie. Jak już wiesz, moim celem nie był atak. Czego oczekiwałam od Ciebie? Właściwie to tego,że napiszesz "Ok. Ty uważasz tak, ja uważam inaczej. Nasze prawo smile". Mamy różne zdania, na różne tematy i myślę,że jest to jak najbardziej w porządku.  Szanuję Twoją opinię, może kiedyś się do niej przekonam. Widocznie wciąż tkwi we mnie uraz jeśli chodzi o słowo "głupi, głupota, głupstwo"...
Jeżle chodzi słowo "bzdura", zgadzam się z tym co napisałaś. W obydwu przypadkach inaczej interpretujemy słowa. I myslę,że tak jest w życiu. Cieszę się,że dzięki naszej dyskusji doszłyśmy razem do dość ciekawych wniosków smile

Życzę Ci przemiłego weekendu!

14 019 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-11-24 00:28:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zycze Tobie i nnym kobietkom  super przyjemnego weekendu big_smile

14 020

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Hm
Ja mam czasem wrażenie, że to tylko nasze myślenie, że miało być inaczej, bo tak chcemy myśleć.
Nie wiem, czy tak robisz, ale analizując swoją przeszłość, ja muszę się przyznać do tego, że to ja tak niejednokrotnie zrobiłam.
Od pewnego momentu sama sobie zrobiłam wszystko, co przeżyłam. Mogłam nie, ale nie dopuściłam takiej myśli do siebie.


Nie interesuje mnie, co myśli on.
Interesuje mnie ja sama.
Nie ma żadnego jego.
Mam nadzieję, że już nigdy w takim kontekście / układzie nie będzie żadnego jego.



A! Ty swoje zainteresowania oczywiście realizujesz - jak wszyscy "są obrobieni" i pójdą spać?

Wtedy tak jak nie padnę jak muszka smile

14 021

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja wiem co lubię, pisałam wcześniej.

Nie pamiętam co na ten temat pisałaś wcześniej, więc przypomnij mi.

hm... napisał/a:

Pamiętam Ciebie kiedy pisałąś, że nie wiesz co lubisz.

Też pamiętam

hm... napisał/a:

Ja się chyba w tym wszystkim zatraciłam.

nie chyba,  na pewno !

hm... napisał/a:

Czyli ja mam pytać może czy Ty masz ochot wynieść śmieci?
skoro ustalamy, że możesz bo óxniej wychodzisz a Ty dzień w dzień zapominasz.
Mnie o pomoc chodzi, żebym usługiwać nie chciała

po pierwsze- nie chcesz = nie usługujesz
                       chcesz=usługujesz, ale wtedy nie narzekasz, nie lamentujesz, bo CHCIAŁAŚ, a chciałaś = Twoja wola i koniec kropka.
po drugie -możesz zapytać czy on ma ochotę na wyniesienie śmieci = nie spadnie ci korona z głowy. Usłyszysz, NIE MAM NA TO OCHOTY, więc sprawa jest jasna i nic nie da przymuszanie go aby ochotę miał.
              możesz ustalić Z NIM, że za wynoszenie śmieci ON jest odpowiedzialny = korona wam z głowy nie spadnie. Jeśli jednak okaże się, że ON tych śmieci nie wynosi to jest to namacalny dowód, że jest człowiekiem nieodpowiedzialnym i na to TY NIE MASZ WPŁYWU i żadne Twoje gadanie nie sprawi cudu, to znaczy nie uczyni go odpowiedzialnym i koniec, i kropka.
po trzecie - chcesz pomocy i jej nie dostajesz = on pomagać Ci nie chce i żadne Twoje słowa, działania nie zmuszą go do tej pomocy. Może ON leń, może typ nieodpowiedzialny, może.....tak czy inaczej, TY GO NIE ZMIENISZ, NIE STANIE SIĘ CUD I Z LENIWEGO, NIEODPOWIEDZIALNEGO FACETA , NIE STANIE SIĘ ODPOWIEDZIALNYM PRACUSIEM. rozumiesz ?

hm... napisał/a:

No chyba, że chcesz przez to powiedzieć Zofio, że On tych śmieci nigdy wyrzucać nie chce.

tak właśnie mówię. Mało tego, ON też to mówi, mało tego ON tych śmieci NIE WYRZUCA, nie wyrzuca=nie wyrzuca, bo nie chce

hm... napisał/a:

To mnie jego zachowanie nie odpowiada, a jemu wszystko jedno.
Mam wrażenie, że obojętne kto koło niego jest, o to mi chodziło. Że wszystko mu jedno.
Myślałam o tym jakby się okazało, że kogoś ma. Przez tyle czasu zwodził, odpychał a jakby...

Nareszcie przyznałaś się !:) Tak, Tobie jego zachowanie nie odpowiada! Nie lubisz go ! Tak jak Ty pizesz o nim o swoim partnerze życiowym inni piszą o śmiertelnych wrogach. Prawie w każdym poście na niego narzekasz. ZA NIC GO NIE CHWALISZ, więc nic w nim ci nie pasuje. Kilka postów Twoich przeczytałam i np. on nie chce sie modlić a tobie to nie pasuje, on je rękoma tłuste potrawy a potem odkręca butelkę z wodą tymi rękoma. Potem Ty bierzesz tą butelkę i pijesz. Dodajesz do tego opisu literki, wrrr, co ma oznaczać obrzydzenie. Piszesz, znam tylko jedną osobę, która tak robi (odkręca tłustymi rękoma butelki). Twoje słowa wyrażają do niego niechęć i obrzydzenie. A co powiesz na to, ze ja znam tylko jedna osobę, która sięga po butelkę oblepioną tłuszczem z tłustych rąk i pije z niej wodę i piję ją z obrzydzeniem, ale pije. Wpadam od czasu ze swoim synem go KFS na żarełko. Kupujemy jedno picie na spółkę. Do głowy mi nie wpadło przyglądać się, czy syn ma tłuste ręce...ale gdyby miał, to:
- gdybym sie ich brzydziła nie napiłabym się ze wspólnej butelki, kubka
-kocham go i nie brzydzę i śmiało trzymam wytłuszczoną przez niego butelkę, kubek i bez cienia(!) obrzydzenia piję ze wspólnego naczynia.
TO TY DOKONAŁAŚ WYBORU PICIA Z WYTŁUSZCZONEJ BUTELKI. ( nie doczytałam się, że przymusza Cię do takich czynności).
A może rozważ wersję jego. On myśli : co za baba ! ja jem i popijam wodą a ona zabiera mi to picie, popija a ja potem muszę pić z tej samej butelki. Nie może sobie kupić drugiej wody ? musi pić moją, nie domyśla się, że ja się brzydzę, bo się brzydzę. Na samą myśl robi mi się niedobrze wrrr. Możliwe jest takie jego myślenie ? możliwe.
Mówiłaś mu, że brzydzisz się wspólnego picia ? Mówiłaś mu, że nie apetyczne są jego tłuste ręce i Ty sama butelkę odkręcisz ? Mówiłaś mu, że brzydzisz się wytłuszczonej przez niego butelki?
Znam odpowiedź - NIE MÓWIŁAŚ, a powinnaś, by potem nie mieć pretensji i to nieuzasadnionych.Uzasadnione byłyby, gdybyś zwróciła mu uwagę a on dalej odkręcał te butelki. Ludzie nie są jasnowidzami i nie wiedzą co inni myślą. I powiem Ci, że obrzydzenie jakie czujesz do swojego wybranka, jest bardzo złym sygnałem.
Sprawę butelki można było załatwić dawno. Wiele spraw można było załatwić dawno, tylko TY NIE UMIESZ ICH ZAŁATWIAĆ. Wygodnie jest siedzieć i narzekać. Po co siebie prostować, męczyć się, starać. Ponarzekasz, ludzie powiedzą Ci jaka to biedna jesteś i dzielna, że wytrzymujesz z takim "onym". NIE JESTEŚ DZIELNA, NIE JESTEŚ BIEDNA. Wszystko masz na własne życzenie sad Wszystko masz na wiele swoich życzeń sad

Tak nie jest, chyba niezrozumiałaś mnie.
Ja nie brzydze się pić z nim z jednej butelki, ja się nie brzydzę jego.
On butelkę brudzi rękami i nalewa do szklanki i mnia wkurza kiedy ja dotykam tej butelki i mam tłuste ręce, ale nie brzydzę się tego.
O modleniu to nie ja.
Ja nie mam pretensji o pierdoły.
Związek dla mnie polega na wzajemnej pomocy.
Jak mi ktoś mówi, że wyrzuci, kiedy ptytam czy wyrzuci i 4 dni nie wyrzuca bo zapomniał to jest ok?
I każdego dnia przez 5 dni z rzędu nie wyrzuca, ja cierpliwie czekam, nie złoszczę się tym nawet. Nieraz sama wyrzucam, bo bez jaj, żeby tyle leżały. Nieraz on w końcu wyrzuci.

Dla mnie związek polega na wzajemnej pomocy, w dużej mierze. Każdy powinien coś, a tutaj to On chce, żebym ja wszystko robiła, bo on nie lubi i nic mu nie przeszkadza i to jest problem.
Ja się nie zapieram, często ustępuję, niektóre rzeczy akceptuję.

14 022

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:

Aż mnie przytkało.

Pomyślałam, Ty mnie znasz...

Wiesz, nie wiem co każde z nas robi dobrze dla nas, bo dla każdego z nas dobrze oznacza coś innego.
Każde z nas robi dobrze dla siebie.
Czasem nasze wspólne dobrze to picie kawy, czasem film.

Tak seksu nie ma od dawna.

Podejrzewam, że nie chcę się z tym pogodzić do końca dlatego, że w małżeństwie długo trwałam, długo analizowałam i długo dochodziłam do wniosku że ja nie dam rady dłużej. A potem w momencie podjęłam drastyczną decyzję. I co by nie robił wtedy mąż, choćby się waliło paliło ja wiedziałam, że już go nie chcę.
A teraz tak jakbym tej myśli nie dopuszczała.
Zastanawiam się a jakby mnie tak z tym seksem oszukiwał, jakby miał kogoś na boku, jakby gejem był i nie powiedział mi o tym.
Casem chciałabym usłyszeć spier..., tak wprost. Może to okropne, ale to by mi pewnie pomogło.
Bo mnie przeraża mieszkanie u mojej matki, przeraża mnie.
I może się czepiam, może faktycznie. Staram się dopasować do niego. Powie zapomniałem kiedy o coś proszę, ok, staram się to spokojnie przyjąć, chciałam się dogadać w czym może pomóc.
Ale on jest z innego świata, bardzo się różnimy, chyba za bardzo.

I możę przez to proszenie ja własnie się wieszam, bo chc e żeby według mnie mi pomógł, a on nie chce robić nic. I tak potem mówi, że ja wciąż czegoś chcę.

A ja nie chcę być kobietą, które się wiesza, nigdy tak siebie nie odbierałam.
Staram się nim nie przejmować kiedy jestem w domu, zajmuję się swoimi sprawami.

Pamiętam kiedy go wołałam bo grał i grał, zajęty był. Powiedział, że ja nie wiem co to zainteresowanie, nie kończę
zabolało mnie
jak cholera
zajmowałam soię domem, dzieckiem, bez czasu dla siebie
zaczęłam zajmowac się sobą on przychodził i mówił nic nie robisz tylko czytasz

często sprawia mi ból
kiedy mu o tym mówię słysze
-zdziwiasz, stwarzasz problemy, wymyślasz

Znam Cię hm... smile Czy to jest powód do omdleń ? big_smile
Twój rozwód(rozstanie) to jest czas na przemyślenia. Warto zastanowić się co było nie tak w tym związku z Tobą, z mężem.

Seks w związku jest ważny, ale nie najważniejszy. CZy wyobrażasz sobie życie : całe dnie ubliżanie, kłótnie a w nocy fajny seks. Już szybciej można zaakceptować układ mąż/przyjaciel i seks od czasu do czasu.
Sprawę seksu właściwie można rozwiązać. Oczywiście pomóc może Wam tylko lekarz.
Twoje nieudane małżeństwo powinno podsunąć Ci wnioski. Oczywiście one nie mogą zagwarantować sukcesu, ale....
Przeraża Cię mieszkanie u matki, więc postanowiłaś wybrać mniejsze zło. Ja rozumiem to tak. MAtki nie znoszę, jego jeszcze da sie znieść, więc zostaję z nim. Ja to tak odbieram. Rozumiem to tak, ze nie lubisz go, ale wolisz być z tym nielubianym facetem jak ze znienawidzoną matką. Smutne to.... sad sad
Potwierdzić muszę, że bardzo się różnicie.
Wiem, ze nie jesteś z nim szczęśliwa. Wiem, że uczepiłaś się jego dla jego mieszkania. Zrezygnujesz z niego tylko wtedy, kiedy będziesz miała pieniądze/mieszkanie lub kiedy Cię wyrzuci. Nie odejdziesz sama.
Wymień cechy, które w nim szanujesz. Napisz w jakich sytuacjach czułaś się kochana. Napisz w jakich sytuacjach Twoim zdaniem on czuje się kochany. Hm... pochwal go chociaż raz...masz za co go chwalić ?

On czasami gotuje,
ostatnio pomógł w domu przy remoncie
czasem pomaga przy małym
to nie jest tak, że ja go nie lubię

ja wyciągnęłam najgorsze cechy tutaj,
czasem fajnie spędzamy czas, wychodzimy gdzieś do kina, do operetki, jeździmy na rolkach, gramy w badmintona
nigdy niczego mi nie wypomniał
chyba, że w żartach, ale czasem żartuje z poważnych rzeczy i nie wiadomo co jest żartem a co nie

seks nie jest dla mnie najważniejszy ale kiedy nie ma go wcale za dobrze się nie czuję, zwłaszcza, że mnie odrzucił. odpychał nie raz
i On nie chce nic z tym zrobić, prosiłam go żeby do lekarza poszedł, raz był, ale do kontroli nie poszedł

może Cię zaskoczę, ale nie jest tak, że ja go nie lubię i uczepiłam się bo mieszkanie mimo, że nie lubię.
Lubię właśnie, chyba więcej nawet

Tu wyciągnełam najgorsze, nie wiem dlaczego, pisałam w złości przeważnie, zła na niego z jakiegoś powodu

14 023

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:

Kochana ja mam zainteresowania
Musze dokończyć jednak
Ja wtedy wyjechałam, że jak to nie mam zainteresowań, prosze daj kasę pojade realizować swoje zainteresowania i nie wrócę póki mi się pieniądze nie skończą.
ŻĄbko ja wracam do domu na tyle późno że już na nic nie mam czasu. Jedyne co to w książkach siedzę, nieraz do późna, to jedyne co teraz mogę, bo po prostu nie mam kiedy.
Ale wychodzę do ludzi, a co, jutro na przykład.
I on zdziwiony bo zwykle w domu siedziałam.
I wiesz co powiedział? Że się szlajać będę,

To nie to, że ja nie chcę robić rzeczy na które mam ochotę ja nie mam kiedy ich robić. Jak się uda robię. Ale nie zawsze jest czas.

Ja nie poszłąm z nim mieszkać od razu bo matka była gorszą wersją według mnie. Miało być inaczej.

Hm... w miastach wiele się dzieje za małe pieniądze lub wstęp jest wolny.
Są to koncert, wystawy itp. Jesteś z Krakowa. To duże i ożywione miasto i zawsze można znaleźć coś fajnego. Ja korzystam z tanich rozrywek(też nie mam pieniędzy) i jestem zadowolona. Nie musi być to od razu SPA, basen, Fitness,wizyta u kosmetyczki, wycieczka do Paryża aby miło spędzić czas.
Ochhhh hm... jak nie brak kasy, to brak czasu Ci przeszkadza. Nie przesadzaj kochana. Dwa dni w tygodniu masz ustawowo wolne i to może właśnie być czas na Twój czas smile smile smile

Mam jeden wolny tylko

Akurat podałam przykład wtedy, przykład zainteresowania jakie wpadło mi do głowy jako pierwsze.
Wiele rzeczy robię i nie muszę za nie płacić, idę choćby na spacer

14 024

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Miłego weekendu, smile

14 025

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ja tez sietrz sie dopisuje. tez Kocham za bardzo. jestem DdA

14 026

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mama.Niki napisał/a:

Jestem może trochę innym przypadkiem bo mi się zawsze wydawało, że mam całkiem niezłe poczucie własnej wartości (zdaję sobie sprawę z moich plusów). Ale chyba mi się tylko wydawało.
Zawsze pragnęłam mieć dom, rodzinę taką z moich marzeń, z moich wyobrażeń i konsekwentnie do tego dążyłam. Niestety przez życie "w projekcjach" nie dostrzegałam rzeczywistości, a z domu rodzinnego nie wyniosłam odpowiednich "odruchów obronnych". Nie porafiłam dostrzec, że pewne zachowania pierwszego, a potem drugiego męża nie powinny mieć miejsca. Czułam się zraniona, ale priorytetem był fakt, że to jest mój mąż więc trzeba dążyć do zgody. I choć "stawiałam się" to potem właśnie ja dążyłam do zgody. Choć miałam swoje zdanie, choć stawiałam wymagania to nie potrafiłam być konsekwentna. Bo bo to mój mąż i go kocham, o !
No i jednen i drugi, jak sądzę, stracił do mnie szacunek (bo nie miałam szacunku dla moich słów czyli samej siebie). Jeden i drugi znalazł sobie inną.  Szkoda, że życie aż tak musiało mnie kopnąć w d..., żebym zaczeła się zastanawiać dlaczego poświęcając całą siebie - ciągle zostaję sama...

Ja tez tak mam, jestem po trzech zwiazkach i robilam to samo. Stawialam sie a brak konsekwencji sprawial ze robili co chcieli... bo to moj mezczyzna, bo najwazniejszy na swiecie. Jezu nie tylko ja tak mam. Moze porozmawiamy o tym? jestem na zakrecie i nie wiem czy jest co ratowac...

14 027

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bez serca napisał/a:

powiem wam że kiedy już drugi facet mnie zdradził dostałam mega kopa na przebudzenie. teraz już wiem co robiłam źle że oni defakto odchodzili do innych kobiet i to brzydszych !!! ( jak już wspominałam nie mam o sobie dużego mniemania wręcz przeciwnie nawet smile:))
1. czułam się nie atrakcyjna przez to miałam wizję że mu się nie podobam co budziło zazdrość a zazdrość afery o nic !!!!!
2. natłok afer doprowadził do tego że sama pokierowałam go ku zdradzie.
3. całe dzieciństwo chciałam by mnie lubiano co mi się nie udawało zawsze byłam szykanowana za to że byłam dziewczynką przy kości. co za tym idzie bardzo się podlizywałam moim partnerom zapominając o szacunku do samej siebie. przecież kobieta nie powinna kupować butów facetowi, stawiać kolacje w restauracji, dawać na solarium mu i na siłownie, nie powinna robi wszystko na jego zawołanie.  A JA TO ROBIŁAM BO TAK CHCIAŁAM BY MNIE AKCEPTOWAŁ.

wszystko to było moją wizją, i muszę pierw pokochać siebie samą, pokochać wygląd mówić sobie że jestem piękna mądra i fantastyczna a dopiero potem wiązać się z kimś nowym......

A ja znowu bylam zbyt chuda, ojciec pil i potem odszedl a na mojego ostatniego wydawalam pieniadze i nawet kredyt wzielam. Wszystko przez brak wiary w siebie. Jestem ladna i co z tego... ? :-(

14 028

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj Ilonapa smile
z tego co zauwazylam zaczelas czytac nasz watek od poczatku. Znajdziesz tu wiele odpowiedzi na dreczace Cie pytania. Troche tego duzo ale warto doczytac do konca.
Duzo sily i madrosci Ci zycze smile

14 029

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ilonapa napisał/a:

Jezu nie tylko ja tak mam. Moze porozmawiamy o tym? jestem na zakrecie i nie wiem czy jest co ratowac...

No widzisz nie tylko Ty tak masz big_smile Wiesz Ilonapa jest co ratowac! RATUJ SIEBIE !!!!!

14 030

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm... jesteś młodą, inteligentną dziewczyną. Masz szanse być szczęśliwa i głośno mówić, jestem szczęśliwa. Masz szanse czuć się tak, będąc sama lub w związku. Może nie zrozumiałam słów i emocji, które przelałaś na strony forum. CZytając wiele Twoich postów odniosłam jednak wrażenie, że nie akceptujesz swojego "on-ego". Nie zagłębiałam się w Twoją historię. Znam Cię z kilku postów, z kilku wątków......i odnoszę wrażenie, że jesteś bardzo otwartą i dowcipną osobą. Lubisz żartować, kokietować. Wesoła dziewczyna przestaje nią być, bo zaczął się temat "on" i zawsze mówisz o nim źle. Tak, z Twoich słów wynika, że nie akceptujesz go takim jakim jest. Twoja lista życzeń (wobec niego), niestety nigdy nie będzie spełniona, bo on nie jest i nie chce, nie umie być taki jak Ty chcesz. Ja także chciałam, by mąż mój był inny. Wiele kobiet w różnych wątkach chciało i ich, i moje chcenie, zostało tylko chceniem. Myślałam, że męża kocham. DZiś wiem, że w ostatnich latach związku nie kochałam go. Może to było współuzależnienie, ale na pewno nie miłość. Ja też nie walczyłam. Ja też milczałam, ale nie akceptowałam go takiego jakim był. Nie akceptowałam a mimo wszystko tolerowałam(tolerowałam też przemoc). Bałam się, łudziłam. CZy warto było ? Nie ! Pisałam kiedyś, jestem smutnym człowiekiem. Byłam. Byłam w związku, w który czułam sie samotna, poniżana, lekceważona - czułam się źle. Uciekłam. Zamykam ten rozdział życia. Było, bo było. Teraz jest inaczej. Znowu mam apetyt na życie. Odpowiadam sama za swoje czyny. Uczę się szczerości sama ze sobą. Uczę się "przytomnie" patrzeć na świat. Dostrzegam wiele. Nie godzę się już na wszystko. Zabiegam o lepszy los. Wiem już, że samo nic się nie dzieje. Wiem, że wiele zależy ode mnie i mam wpływ na wiele.
W moim życiu nie ma już "on-ego" i dobrze mi z tym. Już ''on'' mnie nie rozczarowuje. Ja już wiem, że ''on'' jest jaki jest i do końca życia taki będzie i cieszę się, że życie swoje, toczy z dala ode mnie i dzieci (one też "obrywały" od niego). Żeby czuć się szczęśliwa musiałam "wyprostować'' swoje myślenie. Widzę dziś baaardzo wyraźnie ile błędów popełniłam. Widzę ile można było uniknąć stresu, nerwów, rozczarowań. Wnioski wyciągnęłam. Poczułam się wolna, szczęśliwa.
Hm...jesteś kowalem własnego losu. Możesz zawalczyć o poczucie bezpieczeństwa i szczęścia, ale nie musisz. Ja Ci życzę abyś zawsze była uśmiechniętą kobietą. Życzę Ci też abyś głośno powiedzieć mogła, kocham swojego partnera, jestem z niego dumna, kocham życie, ale przede wszystkim abyś mówiła, JESTEM SZCZĘŚLIWA.     smile smile smile

14 031

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofiu napisze jeszcze raz: Ja to mialam szczescie, ze moj byly odszedl!!! To nie jest zadna ironia z mojej strony.
Teraz jak widze, jak niektore kobiety na tym forum walcza by odejsc i jak im trudno podjac decyzje, to nawet mi sie chce podziekowac memu bylemu za odejscie. Smutne ale prawdziwe. Jak to sie mowi: Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo !!!

14 032

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam,

ja mam problem, że zbyt szybko angażuje się. Poznałam cudownego faceta, szybko zakochałam się, widziałam że on też coś poczuł. Był najbardziej czułym, opiekuńczym facetem jakiego znałam....I to nie mój obraz jego. Weszliśmy w tę znajomość po niedawno skończonych związkach (oba trudne). Z czasem sugerował, że nie jest gotowy na poważny związek a ja zaczęłam naciskać i trochę ograniczać jego wolność. Chłopak mnie olał, zaczął szukać na różnych portalach innej dziewczyny. A ja czuję się totalnie winna, ze tak pospieszyłam się, bo wiem,że będzie dla kogoś idealnym mężem i żałuję, że nie dla mnie. Mam okropne poczucie winy!! Tak bardzo chciałam usłyszeć, ze mnie kocha. Im bardziej chciałam i zależało mi tym on robił się bardziej chłodny i niedostępny. Co o tym myślicie?

14 033 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-11-24 20:31:34)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mixine odpowiadam Ci Twoimi slowami

Maxine napisał/a:

ja mam problem, że zbyt szybko angażuje się.

Juz widzisz, ze masz problem.

Maxine napisał/a:

..I to nie mój obraz jego.

Czyli czyj obraz?

Maxine napisał/a:

Z czasem sugerował, że nie jest gotowy na poważny związek a ja zaczęłam naciskać i trochę ograniczać jego wolność.

Czyli od poczatku bylo jasne, ze nic powaznego.

Maxine napisał/a:

Chłopak mnie olał, zaczął szukać na różnych portalach innej dziewczyny.

Tyle bylas dla niego wazna sad. Przykre ale prawdziwe.
 

Maxine napisał/a:

A ja czuję się totalnie winna, ze tak pospieszyłam się, bo wiem,że będzie dla kogoś idealnym mężem i żałuję, że nie dla mnie.

Nie zaluj, bo nie ma kogo. Skad wiesz, ze bedzie idealnym mężem? Wyczytalas w gwiazdach?

Maxine napisał/a:

Mam okropne poczucie winy!!

A moze to nie poczucie winny tylko rozczarowanie?

Maxine napisał/a:

Tak bardzo chciałam usłyszeć, ze mnie kocha.

Uslyszysz jeszcze nie raz ale od kogos, kto Cie na prawde pokocha smile.

Maxine napisał/a:

Im bardziej chciałam i zależało mi tym on robił się bardziej chłodny i niedostępny.

"Bo w tym caly jest ambaras, aby dwoje chcialo na raz". Rozumiesz teraz? On nie chcial sad
Zostan z nami i poczytaj sobie watek od poczatku.
Duzo sily i madrosci Ci zycze smile

14 034

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Myślę, że to nie było tak, że od początku nie traktował tego poważnie. Nie poznałaby mnie z rodziną i znajomymi. Jak byłam chora dzwonił nieustannie (mieszka 60 km ode mnie) pilnował, żebym wzięła leki. Nie robi się takich rzeczy jak ci nie zależy. To ja gdzieś popełniłam bląd i go odstraszyłam.....

14 035

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Maxine napisał/a:

Myślę, że to nie było tak, że od początku nie traktował tego poważnie. Nie poznałaby mnie z rodziną i znajomymi. Jak byłam chora dzwonił nieustannie (mieszka 60 km ode mnie) pilnował, żebym wzięła leki. Nie robi się takich rzeczy jak ci nie zależy. To ja gdzieś popełniłam bląd i go odstraszyłam.....

No i co teraz chcesz? Zmusic do kochania kogos, kto Cie nie kocha? Poczytaj sobie posty innych kobiet. Na poczatku zawsze bylo dobrze.
Oczywiscie, ze popelnilas blad, zakochals sie w kims kto nie odwajemnilal Twojego uczucia sad
Nie mozesz nikogo zmusic do kochania i bycia z Toba!!!!

14 036

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

poczytam, ale tego jest mnóstwo.....:)
jak ja o kogoś tak się troszczę, poznaje go z rodziną tzn że go kocham. Wiem, wiem....on nie jest mną:P
i może w tym problem, bo skoro ja nie mogłabym komuś narobić nadziei żeby nie skrzywdzić tej osoby, to przecież wszyscy tak robią....;)
wiara w dobre intencje ludzi mnie zgubiła:);)

14 037 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-11-24 21:16:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No widzisz  ile kobiet juz tutaj lzy wylalo !Czytaj czytaj smile Lepiej czytac niz rozmyslac o czyms co przeminelo!!!

14 038 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-11-25 12:16:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:

Zofiu napisze jeszcze raz: Ja to mialam szczescie, ze moj byly odszedl!!! To nie jest zadna ironia z mojej strony.
Teraz jak widze, jak niektore kobiety na tym forum walcza by odejsc i jak im trudno podjac decyzje, to nawet mi sie chce podziekowac memu bylemu za odejscie. Smutne ale prawdziwe. Jak to sie mowi: Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo !!!

Jeszcze raz potwierdzę, miałaś szczęście smile i wiem, rozumiem, że bez ironii to mówisz.
Podziękuj mu, masz za co smile
Ja niestety walczyłam o związek.
Miał kochankę. Nie chciał sam odejść. Nie chciał odejść na moją prośbę sad   big_smile
I stał się cud - "dojrzałam" .
Dojrzałam do decyzji w sekundę (dosłownie), do decyzji, że nie chcę go widzieć w domu nigdy więcej.
Klucze oddał bez słowa. 
Gdyby nie kochanka, zapewne nadal tkwiłabym w chorym układzie - zaburzony on i ja wcale nie lepsza big_smile
Bukiet kwiatów ode mnie kobitka dostanie.
Kiedy będę bezpieczna (i dzieci) wraz z bukietem dostanie podziękowanie i "niespodziankę".

Tak, każda ma komu dziękować smile i dziękujmy smile

14 039 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-11-25 14:15:09)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio, jestem pod wrażeniem. Konkretna, stanowcza. To zupełnie inna kobieta smile. Dojrzała i wiedząca czego chce. Gratuluję smile

Magnolio, Ty również wiesz czego chcesz. Umiesz już rozróżnić dobre/złe, słodkie/gorzkie. Nie znam Cię zupełnie, nie wiem jaka byłaś, ale imponujesz mi otwartością, szczerością i chęcią pomocy innym mimo wszystko. 

Dziewczyny jesteście super smile

Mój punkt widzenia na słowo "głupia" ?
Nie wyobrażam sobie powiedzenia głupia/pi, do kogoś obcego (!). Wiem , że miałby prawo obrazić się. W gronie znajomych, przyjaciół używanie tego słowa jest dozwolone( w moim gronie). Czasami przyjaciółki mówią mi, głupia byłaś. Wiem, że nie chcą mnie obrazić i nie traktuję tego słowa jako narzędzie do obrażania. Wiem, że nie chcą mi powiedzieć , jesteś tępa.....ma raczej to znaczyć, naiwna, nie widząca złego, postępująca źle, robiąca źle. Mówimy sobie czasem, jesteś głupia big_smile i nie chcemy obrazić i nie czujemy się obrażone.
Nie wyobrażam też sobie mówienia do dziecka, jesteś głupi. Brzmiałoby to obraźliwie. Zdarza mi się jednak mówienie, postąpiłeś głupio i rozumiemy to oboje, jako - postąpiłeś źle. 
Moja sąsiadka ma schizofrenię paranoidalną. Jest baaardzo uciążliwa. Hałasuje w dzień i w nocy. Ma omamy wzrokowe i węchowe ( chyba tak to się określa). Kiedy jestem zmęczona nią, potrafię powiedzieć," głupia baba". Mówię to sobie pod nosem dla odreagowania. Bywa i tak, ze dzieciaki to słyszą i wiedzą, że jest to stwierdzenie faktu, ale nie dla obrażania jej. W innym przypadku przy dzieciach nie mogłabym powiedzieć o kimś, on/ona jest głupia. Dawałabym im tym przyzwolenie .....jednak na obrażanie ludzi.
Moim zdaniem, to jedno słowo ma wiele znaczeń i wiele zależy od kontekstu jak i od tonu jakim to słowo mówmy. 
Kilka razy w życiu sama o sobie mówiłam, jestem głupia, jestem głupia jak but i przyznaję się, że postępowałam jak tępa baba big_smile . Nie miało to jednak na celu samobiczowania się. Po prostu było to przyznanie się (sama przed sobą),że źle robiłam, że naiwna byłam i w stanie pomroczności jasnej. 
Gdym słyszała od osoby obcej, jesteś głupia, nie wzięłabym tego do siebie, ale oczywiście zaprotestowała słowami, proszę mnie nie obrażać (!). Nie myślę o sobie jak o tępym, ograniczonym człowieku i nie zabolałyby mnie te słowa.

Obie więc macie po trosze racji smile smile smile  oczywiście moim zdaniem. smile

14 040

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzień dobry smile

Posty [ 13 976 do 14 040 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 214 215 216 217 218 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026