netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 928 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 213 214 215 216 217 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 911 do 13 975 z 26 310 ]

13 911

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Staram się tego nie robić, ale czasem mi się zdarzy.
Chciałam rozważyć obiektywnie z każdej strony.

A wiesz,że rozważasz od dupy strony?  Dosadnie napisane, bez zamiaru obrażenia Cię!

Chyba tak.
A TY na tą chwilę rozważałabyś?
Już nie ma czego rozważać po prostu.

To po co rozważasz?

13 912

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hmm
Cały czas rozważasz to co było....

No więc o to mi tylko i jedynie chodzi, co byś zrozumiała, czym Ty sobie krzywdę robisz - czy tu, czy na kilku innych wątkach, tudzież w innych sytuacjach - ciągłym wracaniem i rozdrapywaniem. Bo ciągle tkwisz w przeszłości i dlatego potem nie umiesz dać kroku do przodu...

I dlatego terapeutę z równowagi wyprowadziłaś smile

I dlatego kiedyś być może wkurzysz się i na mnie smile

13 913

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

oj, napisałam Wam
nie mam zwyczaju się tłumaczyć raczej, choć nie mówię, że mi się nie zdarzy jak teraz.

nawet się tłumaczysz,że nie masz w zwyczaju się tłumaczyć, ale czasami się tłumaczysz... big_smile

Hahahaha. No ładnie.

13 914

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

A wiesz,że rozważasz od dupy strony?  Dosadnie napisane, bez zamiaru obrażenia Cię!

Chyba tak.
A TY na tą chwilę rozważałabyś?
Już nie ma czego rozważać po prostu.

To po co rozważasz?

Nie wiem, bez sensu.

13 915

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Chyba tak.
A TY na tą chwilę rozważałabyś?
Już nie ma czego rozważać po prostu.

To po co rozważasz?

Nie wiem, bez sensu.

Może nie bez sensu? Może warto się zastanowići szczerze sobie odpowiedzieć, dlaczego ja tak uporczywie trzymam się tej przeszłości i rozważam?

13 916 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-11-22 14:20:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

To po co rozważasz?

Nie wiem, bez sensu.

Może nie bez sensu? Może warto się zastanowići szczerze sobie odpowiedzieć, dlaczego ja tak uporczywie trzymam się tej przeszłości i rozważam?

Bo liczę, że bęzie jeszcze dobrze, znaczy licze nie liczę.
Nie chciałabym się wynosić, dziecko nie bardzo chce pójść gdzie indziej, bo ma swoje miejsce, a z drugiej strony widze co się dzieje.

.

13 917 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-11-22 14:22:09)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Nie wiem, bez sensu.

Może nie bez sensu? Może warto się zastanowići szczerze sobie odpowiedzieć, dlaczego ja tak uporczywie trzymam się tej przeszłości i rozważam?

Bo liczę, że bęzie jeszcze dobrze.

Dziękuję za szczerość.
Może Cię zaskoczę, ale dobrze już nigdy nie będzie, nie z tym mężczyzną.

13 918

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Nie wiem, bez sensu.

Może nie bez sensu? Może warto się zastanowići szczerze sobie odpowiedzieć, dlaczego ja tak uporczywie trzymam się tej przeszłości i rozważam?

Bo liczę, że bęzie jeszcze dobrze, znaczy licze nie liczę.
Nie chciałabym się wynosić, dziecko nie bardzo chce pójść gdzie indziej, bo ma swoje miejsce, a z drugiej strony widze co się dzieje.

.

Że w Twoim życiu?
Czy
Że Tobie z nim?

13 919

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Może nie bez sensu? Może warto się zastanowići szczerze sobie odpowiedzieć, dlaczego ja tak uporczywie trzymam się tej przeszłości i rozważam?

Bo liczę, że bęzie jeszcze dobrze.

Dziękuję za szczerość.
Może Cię zaskoczę, ale dobrze już nigdy nie będzie, nie z tym mężczyzną.

Nie, nie zaskakujesz mnie.

I nie zdziwiłabym się nawet gdyby był gejem.

13 920

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Nie wiem, bez sensu.

Może nie bez sensu? Może warto się zastanowići szczerze sobie odpowiedzieć, dlaczego ja tak uporczywie trzymam się tej przeszłości i rozważam?

Bo liczę, że bęzie jeszcze dobrze, znaczy licze nie liczę.
Nie chciałabym się wynosić, dziecko nie bardzo chce pójść gdzie indziej, bo ma swoje miejsce, a z drugiej strony widze co się dzieje.

.

Mimo wszystko ja wiem,że Ty liczysz na to i oczekujesz,że on się zmieni.

13 921

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Może nie bez sensu? Może warto się zastanowići szczerze sobie odpowiedzieć, dlaczego ja tak uporczywie trzymam się tej przeszłości i rozważam?

Bo liczę, że bęzie jeszcze dobrze, znaczy licze nie liczę.
Nie chciałabym się wynosić, dziecko nie bardzo chce pójść gdzie indziej, bo ma swoje miejsce, a z drugiej strony widze co się dzieje.

.

Że w Twoim życiu?
Czy
Że Tobie z nim?

No chyba w moim życiu i bez niego.

13 922

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Bo liczę, że bęzie jeszcze dobrze.

Dziękuję za szczerość.
Może Cię zaskoczę, ale dobrze już nigdy nie będzie, nie z tym mężczyzną.

Nie, nie zaskakujesz mnie.

I nie zdziwiłabym się nawet gdyby był gejem.

Eh, gdyby był gejem, miałabyś błysk w mieszkaniu smile

13 923

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Może nie bez sensu? Może warto się zastanowići szczerze sobie odpowiedzieć, dlaczego ja tak uporczywie trzymam się tej przeszłości i rozważam?

Bo liczę, że bęzie jeszcze dobrze, znaczy licze nie liczę.
Nie chciałabym się wynosić, dziecko nie bardzo chce pójść gdzie indziej, bo ma swoje miejsce, a z drugiej strony widze co się dzieje.

.

Mimo wszystko ja wiem,że Ty liczysz na to i oczekujesz,że on się zmieni.

Trochę tak.
Bo kiedyś było fajnie, ale od dawna nie jest i jest tylko gorzej.
Może potrzebuję jeszcze chwili czasu.
Ale nie będę biadolić już.
Powiedziałam jemu że ma czas do końca roku, w kwestii zdrowia swojego
A sobie powiedziałam, że jeśli nadaży się jakiś powód kolejny raz coś co spowoduje moją frustrację jego zachowaniem to pójdę sobie

13 924

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Dziękuję za szczerość.
Może Cię zaskoczę, ale dobrze już nigdy nie będzie, nie z tym mężczyzną.

Nie, nie zaskakujesz mnie.

I nie zdziwiłabym się nawet gdyby był gejem.

Eh, gdyby był gejem, miałabyś błysk w mieszkaniu smile

Myślisz?
NAd tym się nie zastanawiałam
To może jakaś gorsza rzecz jeszcze?

13 925 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-11-22 14:31:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Bo liczę, że bęzie jeszcze dobrze, znaczy licze nie liczę.
Nie chciałabym się wynosić, dziecko nie bardzo chce pójść gdzie indziej, bo ma swoje miejsce, a z drugiej strony widze co się dzieje.

.

Mimo wszystko ja wiem,że Ty liczysz na to i oczekujesz,że on się zmieni.

Trochę tak.
Bo kiedyś było fajnie, ale od dawna nie jest i jest tylko gorzej.
Może potrzebuję jeszcze chwili czasu.
Ale nie będę biadolić już.
Powiedziałam jemu że ma czas do końca roku, w kwestii zdrowia swojego
A sobie powiedziałam, że jeśli nadaży się jakiś powód kolejny raz coś co spowoduje moją frustrację jego zachowaniem to pójdę sobie

Po co czekać,aż cię dopadnie frustracja? Zrób to teraz. Mało miałaś już frustrujących momentów w życiu przez niego? Mało Ci? Chcesz jeszcze więcej?

13 926

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Mimo wszystko ja wiem,że Ty liczysz na to i oczekujesz,że on się zmieni.

Trochę tak.
Bo kiedyś było fajnie, ale od dawna nie jest i jest tylko gorzej.
Może potrzebuję jeszcze chwili czasu.
Ale nie będę biadolić już.
Powiedziałam jemu że ma czas do końca roku, w kwestii zdrowia swojego
A sobie powiedziałam, że jeśli nadaży się jakiś powód kolejny raz coś co spowoduje moją frustrację jego zachowaniem to pójdę sobie

Po co czekać,aż cię dopadnie frustracja? Zrób to teraz. Mało miałaś już frustrujących momentów w życiu przez niego? Mało Ci? Chcesz jeszcze więcej?

Nie chcę

13 927

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Trochę tak.
Bo kiedyś było fajnie, ale od dawna nie jest i jest tylko gorzej.
Może potrzebuję jeszcze chwili czasu.
Ale nie będę biadolić już.
Powiedziałam jemu że ma czas do końca roku, w kwestii zdrowia swojego
A sobie powiedziałam, że jeśli nadaży się jakiś powód kolejny raz coś co spowoduje moją frustrację jego zachowaniem to pójdę sobie

Po co czekać,aż cię dopadnie frustracja? Zrób to teraz. Mało miałaś już frustrujących momentów w życiu przez niego? Mało Ci? Chcesz jeszcze więcej?

Nie chcę

I tyle w tym temacie. Dziękuję. Do widzenia big_smile

13 928

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Po co czekać,aż cię dopadnie frustracja? Zrób to teraz. Mało miałaś już frustrujących momentów w życiu przez niego? Mało Ci? Chcesz jeszcze więcej?

Nie chcę

I tyle w tym temacie. Dziękuję. Do widzenia big_smile

big_smile

13 929

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Nie chcę

I tyle w tym temacie. Dziękuję. Do widzenia big_smile

big_smile

Jest bardzo mało procent kobiet, które decydują się odejść z toksycznego związku. Przykre, ale prawdziwe sad

13 930

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

I tyle w tym temacie. Dziękuję. Do widzenia big_smile

big_smile

Jest bardzo mało procent kobiet, które decydują się odejść z toksycznego związku. Przykre, ale prawdziwe sad

Wiem o tym.
Wiesz co mnie się wydaje, że ja trafiłam z jednego do drugiego. W życiu bym się nie spodziewała, że ten człowiek okaże się być kimś takim. On miał tyle emaptii w sobie na początku, chyba udawał. Cholera go wie.

Mnie tyle energii kosztowało zakończenie małżeństwa i teraz jeszcze to. I ja po prostu wysiadłam trochę, zaczęłam mieć problemy z pamięcią, byłam rozkojarzona. Nic nie dzieje się z niczego.
A pożar. Sama wiesz.

13 931

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

big_smile

Jest bardzo mało procent kobiet, które decydują się odejść z toksycznego związku. Przykre, ale prawdziwe sad

Wiem o tym.
Wiesz co mnie się wydaje, że ja trafiłam z jednego do drugiego. W życiu bym się nie spodziewała, że ten człowiek okaże się być kimś takim. On miał tyle emaptii w sobie na początku, chyba udawał. Cholera go wie.

Mnie tyle energii kosztowało zakończenie małżeństwa i teraz jeszcze to. I ja po prostu wysiadłam trochę, zaczęłam mieć problemy z pamięcią, byłam rozkojarzona. Nic nie dzieje się z niczego.
A pożar. Sama wiesz.

To pogadajmy o tej pamięci smile W czym tkwi problem?

13 932 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-11-22 14:46:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jak ktoś do mnie mówi coś w pracy, załatwi sprawę i idzie to po jakimś czasie wymazuję to zupełnie z pamięci, kompletnie. Nie pamiętam co dokładnie mówił, co ja mówiłam.

A po tamtym to jak coś zamykałam, kończyłam, wychodziłam, nie potrafiłam odtworzyć w pamięci czy wyłączyłam, czy zamknęłam, wracałam się kilkakrotnie i sprawdzałam. Coś okropnego.

Spostrzegawczośc też mi siadła trochę. JAkby zmysł się uśpił.

A to wymazywanie to się zaczęło niedawno, i tez wytworzyła się mniejsza wrażliwośc na słowa ludzi, ale to już chwilę trwa.

13 933

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Jak ktoś do mnie mówi coś w pracy, załatwi sprawę i idzie to po jakimś czasie wymazuję to zupełnie z pamięci, kompletnie. Nie pamiętam co dokładnie mówił, co ja mówiłam.

A po tamtym to jak coś zamykałam, kończyłam, wychodziłam, nie potrafiłam odtworzyć w pamięci czy wyłączyłam, czy zamknęłam, wracałam się kilkakrotnie i sprawdzałam. Coś okropnego.

A o czym wtedy myslisz, co robisz, gdy ktoś coś do Ciebie mówi?

13 934

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Jak ktoś do mnie mówi coś w pracy, załatwi sprawę i idzie to po jakimś czasie wymazuję to zupełnie z pamięci, kompletnie. Nie pamiętam co dokładnie mówił, co ja mówiłam.

A po tamtym to jak coś zamykałam, kończyłam, wychodziłam, nie potrafiłam odtworzyć w pamięci czy wyłączyłam, czy zamknęłam, wracałam się kilkakrotnie i sprawdzałam. Coś okropnego.

A o czym wtedy myslisz, co robisz, gdy ktoś coś do Ciebie mówi?

Nie wiem, normalnie rozmawiam, a potem jak mam odtworzyć pamietam niektóre rzeczy
może jakaś blokada stresowa?

13 935

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Jak ktoś do mnie mówi coś w pracy, załatwi sprawę i idzie to po jakimś czasie wymazuję to zupełnie z pamięci, kompletnie. Nie pamiętam co dokładnie mówił, co ja mówiłam.

A po tamtym to jak coś zamykałam, kończyłam, wychodziłam, nie potrafiłam odtworzyć w pamięci czy wyłączyłam, czy zamknęłam, wracałam się kilkakrotnie i sprawdzałam. Coś okropnego.

A o czym wtedy myslisz, co robisz, gdy ktoś coś do Ciebie mówi?

Nie wiem, normalnie rozmawiam, a potem jak mam odtworzyć pamietam niektóre rzeczy
może jakaś blokada stresowa?

A ten ktoś mówi ci wtedy co masz zrobić, czy poprostu jest to jakaś luźna rozmowa o pogodzie?

13 936

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

A o czym wtedy myslisz, co robisz, gdy ktoś coś do Ciebie mówi?

Nie wiem, normalnie rozmawiam, a potem jak mam odtworzyć pamietam niektóre rzeczy
może jakaś blokada stresowa?

A ten ktoś mówi ci wtedy co masz zrobić, czy poprostu jest to jakaś luźna rozmowa o pogodzie?

JAkby się tak zastanowić, to luźnych rozmów nie pamiętam. Dokładnie pamiętam wiesz, które rozmowy.
Raczej ataki i pretensje to są.

13 937

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Nie wiem, bez sensu.

Może nie bez sensu? Może warto się zastanowići szczerze sobie odpowiedzieć, dlaczego ja tak uporczywie trzymam się tej przeszłości i rozważam?

Bo liczę, że bęzie jeszcze dobrze, znaczy licze nie liczę.
Nie chciałabym się wynosić, dziecko nie bardzo chce pójść gdzie indziej, bo ma swoje miejsce, a z drugiej strony widze co się dzieje.

.

O zesz Ty w morde jeza! To mnie teraz juz wkur...na maksa. Dziewczyny z marchewka, prosze jedz kochanie dobre, zdrowe...Nie lubisz marchewki?
To ja przychodze z kijem!!!!!!!!!!!!
Poczytaj wszystkie moje posty do Ciebie!
Wiesz bylas pierwsza osoba, ktora zareagowala na moja "opowiesc z butami". Napisalas, ze nigdy tego nie zapomnisz! I co? Jeszcze wygdne te Twoje buty? I popierdzielaj dalej w tych "wygodnych buciorach" Droga wolna!!!!!
Nic nie da czytanie madrych ksiazek jak nie rozumiemy o co w nich chodzi! Tobie to tak trzeba prosto z mostu.
Zauwazylam nawet, ze nie rozumiesz "mile podanej krytyki" jak to robi Anstawia. Fajnie dla Ciebie, ze Anstawia ma taki mily charakter, ja niestety a na Twoje szczescie nie.
Przeciez nikt Ci tu zle nie zyczy. Czytalas przeciez, co ja i dziewczyny o Tobie sadza!
Hm...prosze poczytaj sobie caly "Nasz watek". Odetnij sie na troche od Forum. Przemysl sobie niektore sprawy. Przeczytaj w koncu "Ta ksiazke!.
Ty masz metlik w glowie. Pozamiataj z pod dywanu u siebie smile Wytep w koncu te karaluchy smile Pomarz sobie o motylkach i zastanow sie jakim kwiatkiem chcialabys byc w Twojej Szczesliwej Przyszlosci!!!!
"Wypisuje sie" z komentowania o Tobie. Nic tu po mnie. Zrobilam swoje i wiecej nie moge i nie chce !!!

13 938

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Nie wiem, normalnie rozmawiam, a potem jak mam odtworzyć pamietam niektóre rzeczy
może jakaś blokada stresowa?

A ten ktoś mówi ci wtedy co masz zrobić, czy poprostu jest to jakaś luźna rozmowa o pogodzie?

JAkby się tak zastanowić, to luźnych rozmów nie pamiętam. Dokładnie pamiętam wiesz, które rozmowy.
Raczej ataki i pretensje to są.

Czyli w pracy ktoś do Ciebie przychodzi, atakuje Cię, ma pretensje, potem odchodzi, a Ty później już nie pamiętasz całej tej rozmowy?
Jeżeli dobrze Cię zrozumiałam, to tutaj o pamięć w ogóle nie chodzi. Moim zdaniem Ty masz potworny stres w pracy i w domu. Uważasz,że te ataki i pretensje są zasłużone, należą Ci się?

13 939

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm
A ja zapytam dziś - na kiedy umówiłaś się do terapeuty?

Co oznaczają problemy z pamięcią? Bo lepiej wszystko wyprzeć, zapomnieć, bo to wtedy nie boli i nie rani? I nic nie trzeba z tym robić, bo skoro nie bolało, to przecież nie ma czego zmieniać? Dałam radę ytrzymać tyle lat z matką, to jakoś i teraz w tym układzie się "przesmyknę" przez życie.  A co tam, jakiego życia nauczę syna...?

I nie odpisuj "chyba", bo ja odpowiedzi nie oczekuję.
Co najwyżej zamiast buziaka w policzek, dostanę pięścią w nos wink

13 940

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

A ten ktoś mówi ci wtedy co masz zrobić, czy poprostu jest to jakaś luźna rozmowa o pogodzie?

JAkby się tak zastanowić, to luźnych rozmów nie pamiętam. Dokładnie pamiętam wiesz, które rozmowy.
Raczej ataki i pretensje to są.

Czyli w pracy ktoś do Ciebie przychodzi, atakuje Cię, ma pretensje, potem odchodzi, a Ty później już nie pamiętasz całej tej rozmowy?
Jeżeli dobrze Cię zrozumiałam, to tutaj o pamięć w ogóle nie chodzi. Moim zdaniem Ty masz potworny stres w pracy i w domu. Uważasz,że te ataki i pretensje są zasłużone, należą Ci się?

Te ataki nie są kierowane do mnie a dotyczą reklamacji np. Także to nie ma bezpośredniego związku ze mną.

Magnolio rozumiem i nie wracam do tego.
Może Ci się wydawać, że nie rozumiem. Twoje prawo.

13 941

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Hm
A ja zapytam dziś - na kiedy umówiłaś się do terapeuty?

Co oznaczają problemy z pamięcią? Bo lepiej wszystko wyprzeć, zapomnieć, bo to wtedy nie boli i nie rani? I nic nie trzeba z tym robić, bo skoro nie bolało, to przecież nie ma czego zmieniać? Dałam radę ytrzymać tyle lat z matką, to jakoś i teraz w tym układzie się "przesmyknę" przez życie.  A co tam, jakiego życia nauczę syna...?

I nie odpisuj "chyba", bo ja odpowiedzi nie oczekuję.
Co najwyżej zamiast buziaka w policzek, dostanę pięścią w nos wink

Ja myślałam, że to efekt przemocy, ale teraz to ja myślę, że to jest efekt tego co jest teraz.

Nie dam policzka nie nie nie.

13 942

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

JAkby się tak zastanowić, to luźnych rozmów nie pamiętam. Dokładnie pamiętam wiesz, które rozmowy.
Raczej ataki i pretensje to są.

Czyli w pracy ktoś do Ciebie przychodzi, atakuje Cię, ma pretensje, potem odchodzi, a Ty później już nie pamiętasz całej tej rozmowy?
Jeżeli dobrze Cię zrozumiałam, to tutaj o pamięć w ogóle nie chodzi. Moim zdaniem Ty masz potworny stres w pracy i w domu. Uważasz,że te ataki i pretensje są zasłużone, należą Ci się?

Te ataki nie są kierowane do mnie a dotyczą reklamacji np. Także to nie ma bezpośredniego związku ze mną.

Magnolio rozumiem i nie wracam do tego.
Może Ci się wydawać, że nie rozumiem. Twoje prawo.

Aha. Wiesz, to dobrze,że widzisz,że coś się dzieje. A próbowałaś już jakiegoś sposobu,żeby to zmienić, żeby pamiętać?
Może na przykład wystarczy gdy sobie będziesz w trakcie rozmowy lub tuż po, zapisywała skróty myslowe dotyczące rozmowy? Wiesz, nie każdy pamięta wszystko, nie wymagaj od siebie cudów.

13 943

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Hm
A ja zapytam dziś - na kiedy umówiłaś się do terapeuty?

Co oznaczają problemy z pamięcią? Bo lepiej wszystko wyprzeć, zapomnieć, bo to wtedy nie boli i nie rani? I nic nie trzeba z tym robić, bo skoro nie bolało, to przecież nie ma czego zmieniać? Dałam radę ytrzymać tyle lat z matką, to jakoś i teraz w tym układzie się "przesmyknę" przez życie.  A co tam, jakiego życia nauczę syna...?

I nie odpisuj "chyba", bo ja odpowiedzi nie oczekuję.
Co najwyżej zamiast buziaka w policzek, dostanę pięścią w nos wink

Ja myślałam, że to efekt przemocy, ale teraz to ja myślę, że to jest efekt tego co jest teraz.

Nie dam policzka nie nie nie.

Kiedy masz wizytę? Odpowiedzi na konkretne pytania NIE  UNIKAMY!
Efekt całokształtu, jak się to ładnie nazywa.

A skąd wiesz, że ja nie jestem gorsza od terapeuty? wink
Ale zawsze ważne jest, aby wystąpiła jakaś reakcja smile

13 944

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Reklamacja częściowo jest skierowana do Ciebie, bo składana na Twoje ręce / przez Twoje ręce.
Ewentualne konsekwencje w postaci niezadowolenia Klienta z tytułu negatywnie rozpatrzonej - ewidentnie.

Przez lata nauczyłaś się "dobrze czuć" w sytuacjach trudnych w związkach, natomiast już nie starcza Ci sił na podołanie jakimkolwiek sytuacjom trudnym z pracy - bo gdzieś jest granica.
Nie chodzi mi, że się dobrze z tym czujesz, że w najbliższym środowisku jest Ci dobrze, kiedy jest Ci źle, tyle że się do tego przyzwyczaiłaś i jesteś w stanie to znosić, zachować bystrość, orientację. W pracy już zaczynasz się gubić, bo przestajesz się tak cholernie kontrolować jak na bardziej znajomym sobie terenie. I wtedy coś ucieka.

Albo

Sytuacje trudne w pracy są tak łatwe, że nie przywiązujesz do nich żadnej uwagi, bo nie wymagają od Ciebie aż takiej mobilizacji jak trudności w życiu prywatnym. Więc te "drobne" sprawy w pracy mają zbyt słaby oddźwięk, już tak się przyzwyczaiłaś do kamieni i głazów, że kamyczka nie jesteś w stanie zarejestrować?

Pamiętasz? "jaka ja muszę być gruboskórna, że nie jestem w stanie poczuć, że to co mówię, ma prawo sprawiać mi ból? Dlaczego to inna osoba mi pokazuje, że na dziś to już dość, bo to za dużo na jeden raz na jedną osobę?"  Moje - tydzień temu...

13 945

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Czyli w pracy ktoś do Ciebie przychodzi, atakuje Cię, ma pretensje, potem odchodzi, a Ty później już nie pamiętasz całej tej rozmowy?
Jeżeli dobrze Cię zrozumiałam, to tutaj o pamięć w ogóle nie chodzi. Moim zdaniem Ty masz potworny stres w pracy i w domu. Uważasz,że te ataki i pretensje są zasłużone, należą Ci się?

Te ataki nie są kierowane do mnie a dotyczą reklamacji np. Także to nie ma bezpośredniego związku ze mną.

Magnolio rozumiem i nie wracam do tego.
Może Ci się wydawać, że nie rozumiem. Twoje prawo.

Aha. Wiesz, to dobrze,że widzisz,że coś się dzieje. A próbowałaś już jakiegoś sposobu,żeby to zmienić, żeby pamiętać?
Może na przykład wystarczy gdy sobie będziesz w trakcie rozmowy lub tuż po, zapisywała skróty myslowe dotyczące rozmowy? Wiesz, nie każdy pamięta wszystko, nie wymagaj od siebie cudów.

Tak, zapisuję, albo szczególnie się skupiam.
JA bardzo wiele kiedyś zauważałam, pamiętałam nawet szczegóły.
Może umysł to kazsuje uważając za mniej istotne, nie wiem jak to działa.

13 946

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Hm
A ja zapytam dziś - na kiedy umówiłaś się do terapeuty?

Co oznaczają problemy z pamięcią? Bo lepiej wszystko wyprzeć, zapomnieć, bo to wtedy nie boli i nie rani? I nic nie trzeba z tym robić, bo skoro nie bolało, to przecież nie ma czego zmieniać? Dałam radę ytrzymać tyle lat z matką, to jakoś i teraz w tym układzie się "przesmyknę" przez życie.  A co tam, jakiego życia nauczę syna...?

I nie odpisuj "chyba", bo ja odpowiedzi nie oczekuję.
Co najwyżej zamiast buziaka w policzek, dostanę pięścią w nos wink

Ja myślałam, że to efekt przemocy, ale teraz to ja myślę, że to jest efekt tego co jest teraz.

Nie dam policzka nie nie nie.

Kiedy masz wizytę? Odpowiedzi na konkretne pytania NIE  UNIKAMY!
Efekt całokształtu, jak się to ładnie nazywa.

A skąd wiesz, że ja nie jestem gorsza od terapeuty? wink
Ale zawsze ważne jest, aby wystąpiła jakaś reakcja smile

Nie umówiłam się jeszcze.
Nie bardzo wiem do kogo pójść.

13 947

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm
A możesz po prostu pójść? Po prostu wybrać numer i umówić się? Zamiast znowu odkładać?
Ja nie wiedziałam do kogo idę, po co mi było wiedzieć?

13 948

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Reklamacja częściowo jest skierowana do Ciebie, bo składana na Twoje ręce / przez Twoje ręce.
Ewentualne konsekwencje w postaci niezadowolenia Klienta z tytułu negatywnie rozpatrzonej - ewidentnie.

Przez lata nauczyłaś się "dobrze czuć" w sytuacjach trudnych w związkach, natomiast już nie starcza Ci sił na podołanie jakimkolwiek sytuacjom trudnym z pracy - bo gdzieś jest granica.
Nie chodzi mi, że się dobrze z tym czujesz, że w najbliższym środowisku jest Ci dobrze, kiedy jest Ci źle, tyle że się do tego przyzwyczaiłaś i jesteś w stanie to znosić, zachować bystrość, orientację. W pracy już zaczynasz się gubić, bo przestajesz się tak cholernie kontrolować jak na bardziej znajomym sobie terenie. I wtedy coś ucieka.

Albo

Sytuacje trudne w pracy są tak łatwe, że nie przywiązujesz do nich żadnej uwagi, bo nie wymagają od Ciebie aż takiej mobilizacji jak trudności w życiu prywatnym. Więc te "drobne" sprawy w pracy mają zbyt słaby oddźwięk, już tak się przyzwyczaiłaś do kamieni i głazów, że kamyczka nie jesteś w stanie zarejestrować?

Pamiętasz? "jaka ja muszę być gruboskórna, że nie jestem w stanie poczuć, że to co mówię, ma prawo sprawiać mi ból? Dlaczego to inna osoba mi pokazuje, że na dziś to już dość, bo to za dużo na jeden raz na jedną osobę?"  Moje - tydzień temu...

Pamiętam.

A w pracy mimo wszystko jestem spokojna i nie bardzo coś mnie rusza, nawet krzyki i wrzaski. Umiem już się postawić, obronić.

13 949

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

magnolio73, dzięki za ten mój miły charkter.
Od trzech dni bodajże, próbuję porozmawiać z hm... szczerze. Jak sama widzisz, hm... napisała, że nie chce odejść od swojego partnera. Nie chce, bo liczy na zmiany.
Myślę,że hm... jest jeszcze przed tym etapem, kiedy to zaczyna się szukać pomocy. Czy kiedyś dojdzie do etapu Potrzebuję Pomocy? Oby! W tym momencie, rzeczywiście, my nic nie możemy zrobić. Nie zmusimy Jej do wizyty u terapeuty. A nawet gdy zmusimy, to ta wizyta będzie bezowocna.

13 950

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Hm
A możesz po prostu pójść? Po prostu wybrać numer i umówić się? Zamiast znowu odkładać?
Ja nie wiedziałam do kogo idę, po co mi było wiedzieć?

No mogę. Poszłabyś do tego do którego chodziłaś czy do nowego?

13 951

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Te ataki nie są kierowane do mnie a dotyczą reklamacji np. Także to nie ma bezpośredniego związku ze mną.

Magnolio rozumiem i nie wracam do tego.
Może Ci się wydawać, że nie rozumiem. Twoje prawo.

Aha. Wiesz, to dobrze,że widzisz,że coś się dzieje. A próbowałaś już jakiegoś sposobu,żeby to zmienić, żeby pamiętać?
Może na przykład wystarczy gdy sobie będziesz w trakcie rozmowy lub tuż po, zapisywała skróty myslowe dotyczące rozmowy? Wiesz, nie każdy pamięta wszystko, nie wymagaj od siebie cudów.

Tak, zapisuję, albo szczególnie się skupiam.
JA bardzo wiele kiedyś zauważałam, pamiętałam nawet szczegóły.
Może umysł to kazsuje uważając za mniej istotne, nie wiem jak to działa.

Umysł można trenować, mysli mozna trenować. Ja jestem o tym w 100% przekonana, bo sama zmieniłam swoje myslenie, poprzez systematyczne treningi.
Czyli zapisujesz i skupiasz się, to co potem z tymi zapiskami sie dzieje?
Skoro kiedyś bardzo wiele zauważałaś i pamiętałaś szczegóły, to co teraz Ci w tym przeszkadza? Nie zwalaj winy na umysł, on pracuje tak jak Ty go trenujesz.

13 952

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Hm
A możesz po prostu pójść? Po prostu wybrać numer i umówić się? Zamiast znowu odkładać?
Ja nie wiedziałam do kogo idę, po co mi było wiedzieć?

No mogę. Poszłabyś do tego do którego chodziłaś czy do nowego?

Na początek do starego. Bo troszkę łatwiej, bo jest punkt odniesienia. A gdybym uznała, że nie wyłażę do przodu po paru wizytach, to bym poprosiła o wskazanie innej osoby, bo chyba się "znieczuliłam" i nauczyłam tak współpracować, że z tego nic nie wynika i może zmiana ruszy "moje myślenie".

Ale to ja.

A Ty co chcesz zrobić?

13 953

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Aha. Wiesz, to dobrze,że widzisz,że coś się dzieje. A próbowałaś już jakiegoś sposobu,żeby to zmienić, żeby pamiętać?
Może na przykład wystarczy gdy sobie będziesz w trakcie rozmowy lub tuż po, zapisywała skróty myslowe dotyczące rozmowy? Wiesz, nie każdy pamięta wszystko, nie wymagaj od siebie cudów.

Tak, zapisuję, albo szczególnie się skupiam.
JA bardzo wiele kiedyś zauważałam, pamiętałam nawet szczegóły.
Może umysł to kazsuje uważając za mniej istotne, nie wiem jak to działa.

Umysł można trenować, mysli mozna trenować. Ja jestem o tym w 100% przekonana, bo sama zmieniłam swoje myslenie, poprzez systematyczne treningi.
Czyli zapisujesz i skupiasz się, to co potem z tymi zapiskami sie dzieje?
Skoro kiedyś bardzo wiele zauważałaś i pamiętałaś szczegóły, to co teraz Ci w tym przeszkadza? Nie zwalaj winy na umysł, on pracuje tak jak Ty go trenujesz.

Ja nie wiem co się dzieje, zstanawiam się.
Może myślę o czymś innym. Tylko kiedyś to było u mnie naturalne, nie musiałam się nawet zastanawiać.


W kwestii wynoszenia się.
Wiecie dobrze dlaczego nie chcę do matki pójśc, a gdzie indziej nie mogę bo mnie nie stać poprostu. I ja to rozpatruję, daję na szalę co lepsze, a co gorsze.
I wacham się.

13 954

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Hm
A możesz po prostu pójść? Po prostu wybrać numer i umówić się? Zamiast znowu odkładać?
Ja nie wiedziałam do kogo idę, po co mi było wiedzieć?

No mogę. Poszłabyś do tego do którego chodziłaś czy do nowego?

Na początek do starego. Bo troszkę łatwiej, bo jest punkt odniesienia. A gdybym uznała, że nie wyłażę do przodu po paru wizytach, to bym poprosiła o wskazanie innej osoby, bo chyba się "znieczuliłam" i nauczyłam tak współpracować, że z tego nic nie wynika i może zmiana ruszy "moje myślenie".

Ale to ja.

A Ty co chcesz zrobić?

Ja przerabiałam dwóch psychologów. I tak sobie rozmawialiśmy jak tutaj, tyle tylko, że tutaj mam rekacje. Po rozmowach  obydwoma czułam się lepiej,zaszła we mnie zmiana w pierwszym przypadku, ale nie wiem  czy to była zasługa psychologa czy sama do czegoś doszłam, a może doszłam właśnie dzięki niemu. I tutaj nie wiem.

PAmiętam jedną sytuację, tą własnie co się zdenerwował. To mnie bolało, że ja tak mam, a on mi jakies praktyki takie durne proponuje.

A potem chodziłam do innej kobietym ale czułam, że Ona nic nie wnosi. Niby miała pomóc w rozwodzie, ale to było o d..rozbiuć, inaczej załatwiłam sprawy niż mi doradzała, i stało się jak chciałam.

13 955 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-11-22 16:03:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Tak, zapisuję, albo szczególnie się skupiam.
JA bardzo wiele kiedyś zauważałam, pamiętałam nawet szczegóły.
Może umysł to kazsuje uważając za mniej istotne, nie wiem jak to działa.

Umysł można trenować, mysli mozna trenować. Ja jestem o tym w 100% przekonana, bo sama zmieniłam swoje myslenie, poprzez systematyczne treningi.
Czyli zapisujesz i skupiasz się, to co potem z tymi zapiskami sie dzieje?
Skoro kiedyś bardzo wiele zauważałaś i pamiętałaś szczegóły, to co teraz Ci w tym przeszkadza? Nie zwalaj winy na umysł, on pracuje tak jak Ty go trenujesz.

Ja nie wiem co się dzieje, zstanawiam się.
Może myślę o czymś innym. Tylko kiedyś to było u mnie naturalne, nie musiałam się nawet zastanawiać.


W kwestii wynoszenia się.
Wiecie dobrze dlaczego nie chcę do matki pójśc, a gdzie indziej nie mogę bo mnie nie stać poprostu. I ja to rozpatruję, daję na szalę co lepsze, a co gorsze.
I wacham się.

hm... na pewno myślisz o czymś innym. Ty nie masz żadnych problemów z pamięcią.
A co do wynoszenia się. Ja Cię do niczego nie namawiam, tylko z Tobą rozmawiam.

13 956

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

No mogę. Poszłabyś do tego do którego chodziłaś czy do nowego?

Na początek do starego. Bo troszkę łatwiej, bo jest punkt odniesienia. A gdybym uznała, że nie wyłażę do przodu po paru wizytach, to bym poprosiła o wskazanie innej osoby, bo chyba się "znieczuliłam" i nauczyłam tak współpracować, że z tego nic nie wynika i może zmiana ruszy "moje myślenie".

Ale to ja.

A Ty co chcesz zrobić?

Ja przerabiałam dwóch psychologów. I tak sobie rozmawialiśmy jak tutaj, tyle tylko, że tutaj mam rekacje. Po rozmowach  obydwoma czułam się lepiej,zaszła we mnie zmiana w pierwszym przypadku, ale nie wiem  czy to była zasługa psychologa czy sama do czegoś doszłam, a może doszłam właśnie dzięki niemu. I tutaj nie wiem.

PAmiętam jedną sytuację, tą własnie co się zdenerwował. To mnie bolało, że ja tak mam, a on mi jakies praktyki takie durne proponuje.

A potem chodziłam do innej kobietym ale czułam, że Ona nic nie wnosi. Niby miała pomóc w rozwodzie, ale to było o d..rozbiuć, inaczej załatwiłam sprawy niż mi doradzała, i stało się jak chciałam.

Ale ja już to słyszałam.

Ja się pytam co Ty zrobisz?

13 957

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Umysł można trenować, mysli mozna trenować. Ja jestem o tym w 100% przekonana, bo sama zmieniłam swoje myslenie, poprzez systematyczne treningi.
Czyli zapisujesz i skupiasz się, to co potem z tymi zapiskami sie dzieje?
Skoro kiedyś bardzo wiele zauważałaś i pamiętałaś szczegóły, to co teraz Ci w tym przeszkadza? Nie zwalaj winy na umysł, on pracuje tak jak Ty go trenujesz.

Ja nie wiem co się dzieje, zstanawiam się.
Może myślę o czymś innym. Tylko kiedyś to było u mnie naturalne, nie musiałam się nawet zastanawiać.


W kwestii wynoszenia się.
Wiecie dobrze dlaczego nie chcę do matki pójśc, a gdzie indziej nie mogę bo mnie nie stać poprostu. I ja to rozpatruję, daję na szalę co lepsze, a co gorsze.
I wacham się.

hm... na pewno myślisz o czymś innym. Ty nie masz żadnych problemów z pamięcią.
A co do wynoszenia się. Ja Cię do niczego nie namawiam, tylko z Tobą rozmawiam.

Szanuję to.
Nie chcę już analizować, chcę jakoś poukładać.
Powoli.
Mam śiadomośc o czym rozmawiamy, niepotrzebnie  wyciągam stare fakty.

13 958

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Tak Zosiu, nauczyłam się stawiać granice na mojej mamie.
I teraz traktuje mnie jak człowieka a nie jak dotąd jak wytwór niższej inteligencji czy też klasy.
Ona zawsze pomiatała mną, uważała, że jest najmądrzejsza, że wszystko robi lepiej, najlepiej, itd.
Od momentu jak jej raz powiedziałam, że jak ma do mnie tak mówić to ja jej nic nie będę robić. I od tej pory zmiana.
Ja to potrafię, ale może nie zawsze. Ale staram się.

Aniknom, nie myśl, że się cofam czy coś. Nie będę szukać przyczyn w sobie, bo co bym nie robiła i tak się nic nie zmieni z jego strony. Musiałby chcieć.,

Zanim odniosę się do Twojego poprzedniego postu, skomentuję ten.
Nie stawiaj granic na kimś. Postaw granice SOBIE. Powiedz SOBIE czego innym nie wolno (robić, mówić) i ich pilnuj !

Za ostatnie zdanie ściskam Cię mocno i biję brawo i krzyczę brawoooooo !TAk ! ON musiałby chcieć! A on nie chce ! Widzę, że już to zrozumiałaś.
Z jego strony wiele się może zmienić, ąle to zależy od niego a nie od tego, co ty robisz, chcesz. Już uzgodniłyśmy, on chce to się zmienia, nie chce, nie zmienia się i TY nie masz z jego zmienianiem czy niezmienianiem, nic wspólnego. TY to ty, ON to on. Tobie może pasować ON, jemu możesz pasować Ty i żyli i też nie wiadomo jak długo i też bez burz zapewne by się nie obędzie. Inny wariant : Ty to ty, On to on, tobie NIE pasuje On, jemu pasujesz Ty. Chcesz jego zmiany, ale ON nie chce i rozstać się trzeba a nie walczyć, by on siebie zmienił na Twoje życzenie. Z takim nim nie jesteś szczęśliwa, więc odchodzisz .
Trochą to skomplikowane wszystko big_smile big_smile big_smile

13 959

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Na początek do starego. Bo troszkę łatwiej, bo jest punkt odniesienia. A gdybym uznała, że nie wyłażę do przodu po paru wizytach, to bym poprosiła o wskazanie innej osoby, bo chyba się "znieczuliłam" i nauczyłam tak współpracować, że z tego nic nie wynika i może zmiana ruszy "moje myślenie".

Ale to ja.

A Ty co chcesz zrobić?

Ja przerabiałam dwóch psychologów. I tak sobie rozmawialiśmy jak tutaj, tyle tylko, że tutaj mam rekacje. Po rozmowach  obydwoma czułam się lepiej,zaszła we mnie zmiana w pierwszym przypadku, ale nie wiem  czy to była zasługa psychologa czy sama do czegoś doszłam, a może doszłam właśnie dzięki niemu. I tutaj nie wiem.

PAmiętam jedną sytuację, tą własnie co się zdenerwował. To mnie bolało, że ja tak mam, a on mi jakies praktyki takie durne proponuje.

A potem chodziłam do innej kobietym ale czułam, że Ona nic nie wnosi. Niby miała pomóc w rozwodzie, ale to było o d..rozbiuć, inaczej załatwiłam sprawy niż mi doradzała, i stało się jak chciałam.

Ale ja już to słyszałam.

Ja się pytam co Ty zrobisz?

NA kobiecych sercach szperam.
Ja chyba poszukam kogo innego całkowicie, i z wolnej stopy na nowo zacznę.
Zeby tylko miał kto z dzieckiem zostać to by dobrze było.
Matka jakiegoś guza ma i biadoli, ale wsparłam ją, powiedziałam, że może na mnie liczyć. Tragedii nie przewiduję, mają usuwać.
Jak ja szłam na operację w wieku osiemnastu lat i się sama na nią umówiłam bo groziło niebezpieczeństwo to się mnie zapytałą kto będzie z psem wychodził. Tak mi się przypomniało. Teraz ona biedna. Nie no, nie będę okrutna, wspieram, powiedziałam, że może na mnie liczyć. brrr

13 960 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-11-22 16:25:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja nie wiem co się dzieje, zstanawiam się.
Może myślę o czymś innym. Tylko kiedyś to było u mnie naturalne, nie musiałam się nawet zastanawiać.


W kwestii wynoszenia się.
Wiecie dobrze dlaczego nie chcę do matki pójśc, a gdzie indziej nie mogę bo mnie nie stać poprostu. I ja to rozpatruję, daję na szalę co lepsze, a co gorsze.
I wacham się.

hm... na pewno myślisz o czymś innym. Ty nie masz żadnych problemów z pamięcią.
A co do wynoszenia się. Ja Cię do niczego nie namawiam, tylko z Tobą rozmawiam.

Szanuję to.
Nie chcę już analizować, chcę jakoś poukładać.
Powoli.
Mam śiadomośc o czym rozmawiamy, niepotrzebnie  wyciągam stare fakty.

Próbowałam rozmawiać z Tobą tak, jak moja terapeutka ze mną rozmawiała na terapii wink Ona ze mną analizowała każdy problem, który nagle przestawał być problemem, albo okazywało się,że problem nie tkwi tam gdzie ja myślę. Z terapii jestem zadowolona, bo miałam okazję nauczyć się myśleć smile
W ogóle hm... to bardzo Cię szanuję i fajnie mi się dzisiaj z Tobą rozmawiało :*

13 961 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-22 20:40:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:

Tak Zosiu, nauczyłam się stawiać granice na mojej mamie.
I teraz traktuje mnie jak człowieka a nie jak dotąd jak wytwór niższej inteligencji czy też klasy.
Ona zawsze pomiatała mną, uważała, że jest najmądrzejsza, że wszystko robi lepiej, najlepiej, itd.
Od momentu jak jej raz powiedziałam, że jak ma do mnie tak mówić to ja jej nic nie będę robić. I od tej pory zmiana.
Ja to potrafię, ale może nie zawsze. Ale staram się.

Aniknom, nie myśl, że się cofam czy coś. Nie będę szukać przyczyn w sobie, bo co bym nie robiła i tak się nic nie zmieni z jego strony. Musiałby chcieć.,

Zanim odniosę się do Twojego poprzedniego postu, skomentuję ten.
Nie stawiaj granic na kimś. Postaw granice SOBIE. Powiedz SOBIE czego innym nie wolno (robić, mówić) i ich pilnuj !

Za ostatnie zdanie ściskam Cię mocno i biję brawo i krzyczę brawoooooo !TAk ! ON musiałby chcieć! A on nie chce ! Widzę, że już to zrozumiałaś.
Z jego strony wiele się może zmienić, ąle to zależy od niego a nie od tego, co ty robisz, chcesz. Już uzgodniłyśmy, on chce to się zmienia, nie chce, nie zmienia się i TY nie masz z jego zmienianiem czy niezmienianiem, nic wspólnego. TY to ty, ON to on. Tobie może pasować ON, jemu możesz pasować Ty i żyli i też nie wiadomo jak długo i też bez burz zapewne by się nie obędzie. Inny wariant : Ty to ty, On to on, tobie NIE pasuje On, jemu pasujesz Ty. Chcesz jego zmiany, ale ON nie chce i rozstać się trzeba a nie walczyć, by on siebie zmienił na Twoje życzenie. Z takim nim nie jesteś szczęśliwa, więc odchodzisz .
Trochą to skomplikowane wszystko big_smile big_smile big_smile

Nie, nie, to jest jasne.
On nie chce się zmienić i uważa, że wszystko jest w porządku, bo jemu tak jest dobrze, a ja się wciąż czepiam. To jego stanowisko. Chcesz to bądz nie to nie, wypada jeszcze dopisać, że wszystko jedno kto będzie obok. Bo to ja wciaż czegoś chcę, jak kiedyś zrobiłam awanturę i się wyniosłam to zapytał czego ja chcę i co wyprawiam, i nic, po prostu nic, a ja byłam taka zła, że on nic nie widzi i poszłam w cholerę.
Ja już wychodziłam dwa razy.

Ja wiem, że
On się nie zmieni
że mam za ciasne buty i musze kupić nowe, ale moje szczeście nie jest uzależnione od butów, bo ja już nie chcę nikogo na siłę, nie chcę, mogę boso chodzić, byle mieć śięty spokój.
Ja nie chcę, nie chciałam od niego zmiany, ja tylko chciałam żeby mnie zauważył a nie myślał tylko o swoich jajach. Bo nawet jeśli mnie o coś pyta to i tak przez pryzmat siebie. I mam wrażenie, że wszystko wokól jedzenia  się  kręci, najważniejsze żeby zjeść, położyć się i tyle. Taka filozofia


wulgaryzm mnie to.

JA wróciłam do poprzednich rzeczy, do poprzednich zastanowień.
Przeczytałam dziewczyny Anstawię, Zofię, Magnolię, po której zakotłowało mi się w głowie, poczułąm się słabo i wiem czemu, wiecie czemu, bo obwiniałąm siebie i to mnie zatruwało. Ja naprawdę rozumiem co chcecie mi powiedzieć, ja rozumiem.
Zrobiłam ostatnio sporo rzeczy dla siebie,
-pokazałam, że jeśli zwykle coś robię to nie musi oznaczać, że robię to zawsze
-pokazałam, że nie jestem nieśmiertelna
-pokazałam, że mogę nie mieć na coś ochoty
i dobrze się czułam.
A on miał dziwną mine i pretensję, a to, że go rzyzwyczaiłam a teraz zdziwiam, a to coś innego.

13 962 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-11-22 16:36:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja przerabiałam dwóch psychologów. I tak sobie rozmawialiśmy jak tutaj, tyle tylko, że tutaj mam rekacje. Po rozmowach  obydwoma czułam się lepiej,zaszła we mnie zmiana w pierwszym przypadku, ale nie wiem  czy to była zasługa psychologa czy sama do czegoś doszłam, a może doszłam właśnie dzięki niemu. I tutaj nie wiem.

PAmiętam jedną sytuację, tą własnie co się zdenerwował. To mnie bolało, że ja tak mam, a on mi jakies praktyki takie durne proponuje.

A potem chodziłam do innej kobietym ale czułam, że Ona nic nie wnosi. Niby miała pomóc w rozwodzie, ale to było o d..rozbiuć, inaczej załatwiłam sprawy niż mi doradzała, i stało się jak chciałam.

Ale ja już to słyszałam.

Ja się pytam co Ty zrobisz?

NA kobiecych sercach szperam.
Ja chyba poszukam kogo innego całkowicie, i z wolnej stopy na nowo zacznę.
Zeby tylko miał kto z dzieckiem zostać to by dobrze było.
Matka jakiegoś guza ma i biadoli, ale wsparłam ją, powiedziałam, że może na mnie liczyć. Tragedii nie przewiduję, mają usuwać.
Jak ja szłam na operację w wieku osiemnastu lat i się sama na nią umówiłam bo groziło niebezpieczeństwo to się mnie zapytałą kto będzie z psem wychodził. Tak mi się przypomniało. Teraz ona biedna. Nie no, nie będę okrutna, wspieram, powiedziałam, że może na mnie liczyć. brrr

To,że Ci się przypomniało o Twojej operacji, nie jest bez znaczenia. Wiesz hm... takie rzeczy na terapii się analizuje. Człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy jaki wpływ ma to wszystko na nasze myślenie, na nasze życie. My tu tylko KKZB (nienawidzę tego skrótu i tej nazwy smile, a to tylko igła w stogu siana... Mam nadzieję, że jak zdecydujesz się pójść na terapię, to trafisz na taką terapeutkę lub lepszą niż ja trafiłam. Życie Ci się odmieni, jeżeli tylko będziesz chciała. Gwarantuję!

13 963 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-11-22 16:42:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

hm... na pewno myślisz o czymś innym. Ty nie masz żadnych problemów z pamięcią.
A co do wynoszenia się. Ja Cię do niczego nie namawiam, tylko z Tobą rozmawiam.

Szanuję to.
Nie chcę już analizować, chcę jakoś poukładać.
Powoli.
Mam śiadomośc o czym rozmawiamy, niepotrzebnie  wyciągam stare fakty.

Próbowałam rozmawiać z Tobą tak, jak moja terapeutka ze mną rozmawiała na terapii wink Ona ze mną analizowała każdy problem, który nagle przestawał być problemem, albo okazywało się,że problem nie tkwi tam gdzie ja myślę. Z terapii jestem zadowolona, bo miałam okazję nauczyć się myśleć smile
W ogóle hm... to bardzo Cię szanuję i fajnie mi się dzisiaj z Tobą rozmawiało :*

Mnie z Tobą też smile
JA wiem Anstawio, że już nic nie zdziałam.
Mogę zmienić siebie i chcę to zrobi i myślę nawet, że powoli robię.
Ja to widzę po sobie, że jestem pewniejsza siebie, że nie dam sobie niektórych rzeczy wmówić.

13 964

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Szanuję to.
Nie chcę już analizować, chcę jakoś poukładać.
Powoli.
Mam śiadomośc o czym rozmawiamy, niepotrzebnie  wyciągam stare fakty.

Próbowałam rozmawiać z Tobą tak, jak moja terapeutka ze mną rozmawiała na terapii wink Ona ze mną analizowała każdy problem, który nagle przestawał być problemem, albo okazywało się,że problem nie tkwi tam gdzie ja myślę. Z terapii jestem zadowolona, bo miałam okazję nauczyć się myśleć smile
W ogóle hm... to bardzo Cię szanuję i fajnie mi się dzisiaj z Tobą rozmawiało :*

Mnie z Tobą też smile
JA wiem Aniknom, że już nic nie zdziałam.
Mogę zmienić siebie i chcę to zrobi i myślę nawet, że powoli robię.
Ja to widzę po sobie, że jestem pewniejsza siebie, że nie dam sobie niektórych rzeczy wmówić.

please, Anstawia. Aniknom to Ktoś zupełnie inny... :*

13 965

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zgadza się smile

Ale nie ma co się bać stogów, bo się je daje uprzątnąć smile Tylko trzeba zacząć od tej pierwszej igły. To i po prostu to zrób Hm, w końcu zrób. Jak ja kiedyś wink Ależ człowiek wtedy czuje się dumny z siebie, że przełamał jedną ze swoich barier, że dał kroczka! smile smile smile
A jak dał jeden, to wierzy, że da redę zebrać siłę i za jakiś czas, za chwilę, za 10 minut, za 2 dni - da następnego smile Bo już powoluniu miał okazję się przekonać, że jednak go na coś stać i że może od siebie czegoś wymagać i może pracować nad zaufaniem do siebie samego smile

Daj kroczka, daj kroczka!
Proszę wybrać numer telefonu..... wink

Kochane Kobietki
Bardzo pozdrawiam, życzę miluśnego popołudnia i wieczorka smile

13 966

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
zabka-k napisał/a:

Ale ja już to słyszałam.

Ja się pytam co Ty zrobisz?

NA kobiecych sercach szperam.
Ja chyba poszukam kogo innego całkowicie, i z wolnej stopy na nowo zacznę.
Zeby tylko miał kto z dzieckiem zostać to by dobrze było.
Matka jakiegoś guza ma i biadoli, ale wsparłam ją, powiedziałam, że może na mnie liczyć. Tragedii nie przewiduję, mają usuwać.
Jak ja szłam na operację w wieku osiemnastu lat i się sama na nią umówiłam bo groziło niebezpieczeństwo to się mnie zapytałą kto będzie z psem wychodził. Tak mi się przypomniało. Teraz ona biedna. Nie no, nie będę okrutna, wspieram, powiedziałam, że może na mnie liczyć. brrr

To,że Ci się przypomniało o Twojej operacji, nie jest bez znaczenia. Wiesz hm... takie rzeczy na terapii się analizuje. Człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy jaki wpływ ma to wszystko na nasze myślenie, na nasze życie. My tu tylko KKZB (nienawidzę tego skrótu i tej nazwy smile, a to tylko igła w stogu siana... Mam nadzieję, że jak zdecydujesz się pójść na terapię, to trafisz na taką terapeutkę lub lepszą niż ja trafiłam. Życie Ci się odmieni, jeżeli tylko będziesz chciała. Gwarantuję!

Poszukam sobie kogoś fajnego może.
Zaraz sobie sprawdzę co i jak i gdzie.
Ja chc żeby było lepiej.

13 967 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-11-22 16:43:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Próbowałam rozmawiać z Tobą tak, jak moja terapeutka ze mną rozmawiała na terapii wink Ona ze mną analizowała każdy problem, który nagle przestawał być problemem, albo okazywało się,że problem nie tkwi tam gdzie ja myślę. Z terapii jestem zadowolona, bo miałam okazję nauczyć się myśleć smile
W ogóle hm... to bardzo Cię szanuję i fajnie mi się dzisiaj z Tobą rozmawiało :*

Mnie z Tobą też smile
JA wiem Aniknom, że już nic nie zdziałam.
Mogę zmienić siebie i chcę to zrobi i myślę nawet, że powoli robię.
Ja to widzę po sobie, że jestem pewniejsza siebie, że nie dam sobie niektórych rzeczy wmówić.

please, Anstawia. Aniknom to Ktoś zupełnie inny... :*

Ups
zwracam honor się mi popiętroliło.
edytowałam

13 968

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zabka-k napisał/a:

Zgadza się smile

Ale nie ma co się bać stogów, bo się je daje uprzątnąć smile Tylko trzeba zacząć od tej pierwszej igły. To i po prostu to zrób Hm, w końcu zrób. Jak ja kiedyś wink Ależ człowiek wtedy czuje się dumny z siebie, że przełamał jedną ze swoich barier, że dał kroczka! smile smile smile
A jak dał jeden, to wierzy, że da redę zebrać siłę i za jakiś czas, za chwilę, za 10 minut, za 2 dni - da następnego smile Bo już powoluniu miał okazję się przekonać, że jednak go na coś stać i że może od siebie czegoś wymagać i może pracować nad zaufaniem do siebie samego smile

Daj kroczka, daj kroczka!
Proszę wybrać numer telefonu..... wink

Kochane Kobietki
Bardzo pozdrawiam, życzę miluśnego popołudnia i wieczorka smile

Do nastepnego smile

13 969

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Mnie z Tobą też smile
JA wiem Aniknom, że już nic nie zdziałam.
Mogę zmienić siebie i chcę to zrobi i myślę nawet, że powoli robię.
Ja to widzę po sobie, że jestem pewniejsza siebie, że nie dam sobie niektórych rzeczy wmówić.

please, Anstawia. Aniknom to Ktoś zupełnie inny... :*

Ups
zwracam honor się mi popiętroliło.
edytowałam

spoko. honoru nie straciłam. Tyle nicków ile ludzi, popiętrolić się mogło.

13 970

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

:d

13 971

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

I tyle w tym temacie. Dziękuję. Do widzenia big_smile

big_smile

Jest bardzo mało procent kobiet, które decydują się odejść z toksycznego związku. Przykre, ale prawdziwe sad

Prawdziwe ! I przykre !
Z toksycznego związku UCIEKA SIĘ !!!!! a nie odchodzi.
Kiedy zdajemy sobie sprawę, że związek jest toksyczny, UCIEKAMY !
Tarantella na swym blogu napisała " Z toksycznego związku nie da się wyjść. Z toksycznego związku się ucieka. Cała filozofia polega na tym, żeby uciekać do przodu". Zgadzam się z tymi słowami.

Ja uciekłam do przodu.

13 972 Ostatnio edytowany przez magnolia73 (2012-11-22 17:29:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

A wiadomo, że głupi oznacza mało inteligentny. Tak na prawdę jest mało ludzi mało inteligentnych, czyli z niskim ilorazem inteligencji.

Nie wiem jaki jest procent ludzi z niskim ilorazem inteligencji ale moze ogladalas film "Piękny umysł" (ang. A Beautiful Mind)? Film jest oparty na biografii profesora, Johna Nasha  ? amerykańskiego matematyka i ekonomisty, noblisty i twórcy pojęcia równowaga Nasha a zarazem chorym na schizofrenie. Mozna powiedziec facet z wysokim ilorazem inteligencji ale w "normalnym zyciu" nie radzil sobie z powodu choroby. Nie obrazajac tu nikogo, zastanow sie co by o takim facecie powiedziala "prosta baba ze wsi" - jakis taki...glupi.
Wydaje mi sie, ze slowo glupi nie ma nic wspolnego z ilorazem inteligencji ale z cala cecha zachowan ludzkich w zyciu codziennym.
Sama ponizej napisalas...

Anstawia napisał/a:

Nawet osoby upośledzone umysłowo, potrafią być niebywale mądre.

Bo umieja odroznic dobre zachowania od zlych smile Czyli nie sa glupie w kwesti: co jest dla mnie dobre a co zle.

Anstawia napisał/a:

Ludzie kończą szkoły, pracują, porozumiewają się między sobą, poruszają się w świecie. Ludzie nie są głupi.

I tutaj bym znowu wrocila do Johna Nasha.
Dla mnie slowo "glupi" nie jest wyznacznikiem ludzkiej inteligencji. "Glupi" jest dla mnie ktos, kto pomimo swojej wiedzy popelnia po raz kolejny te same bledy zyciowe. Tak na chlopski rozum smile - mowila Ci mama, nie wsadzaj reki w ogien, bo sie sparzysz. Chcialas sprawdzic i wsadzilas. Sparzylas sie. Po jakims czasie chcesz sprawdzic znowu i efekt ten sam - parzy!! smile.
Jezeli nastepym razem znowu bedziesz wsadzac reke w ogien to jak to nazwac? Glupota, mozesz tez powiedziec nie madra, malo inteligentna itd...

Anstawia napisał/a:

Niestety, jako dzieci, często słyszymy, gdy coś zrobimy,że jesteśmy głupie. Albo na przykład nasze mamy mówią o kimś,że ktoś jest głupi, głupio postąpił. Tworzy nam się w głowie obraz, aha, czyli jak zrobię tak, jakiś błąd, to świadczyć to będzie, że jestem głupia, bo mama, tata, babcia, tak o nas powiedzieli.

To zalezy co zrobilismy. Jezeli wsadzilas po raz trzeci reke w ogien to moim zdaniem maja racje smile. Jezeli mama mowila Ci, ze sasiad to glupek, bo nie pracuje, pije i bije zone to ja sie z Twoja mama zgadzam smile.
Bledy mozemy popelniac ale powinnismy sie uczyc na bledach. Trzeci raz ten samo -to juz recydywa smile Nawet sad nie daje wyrokow w zawieszeniu big_smile
Ale wydaje mi sie, ze  wiem, co mials na mysli piszac "Niestety, jako dzieci, często słyszymy, gdy coś zrobimy,że jesteśmy głupie". Mialas na mysli rodzicow, ktorzy wszystkie czyny dziecka uwazaja za glupie? Bez roznicy czy byly one dobre czy zle.
Wiesz juz, ze tacy rodzice to "toksyczni rodzice.

Anstawia napisał/a:

I tak trwamy przez lata w tym przeswiadczeniu i nawet same zaczynamy mówić o kimś głupek, nie zwracając uwagi,że np nasze dzieci to słyszą. Z pozoru niewinne określenie, ale nieadekwatne do sytuacji, potrafiące wyrządzić krzywdę innym, sobie.

Niestety to sa wlasnie skutki "wychowania" przez toksycznych rodzicow sad . Wychowali swoje dzieci na podobnych do siebie, dlatego jak "napisalas nawet same zaczynamy mówić o kimś głupek".

Anstawia napisał/a:

Wiem jak to jest, bo sama często myslałam,jak czegoś nie zrobiłam, zrobiłam źle itp, że jestem głupia, albo to była głupota. Było to destrukcyjne określenie. Jak słyszę na terapii, że dziewczyny też mają takie myśli i mówią sobie jestem głupia, głupia, głupia, to mnie aż ciarki przechodzą.

Myslenie o sobie glupia nie popoparte przykladami jest dla  mnie wlasnie "glupie" big_smile. Wydaje mi sie, ze tutaj slowo "glupia" wypowiadane przez  Ciebie i inne dziewczyny na terapi nie mialo wcale tego znaczenia. Ja bym powiedzial, ze slowo "glupia" to bardziej: do niczego sie nie nadaje, wszystko co robie jest zawsze zle, jestem nikim, nikt mnie nie kocha, jestem beznadziejna, nie umiem gotowac, nie mam pieniedzy....i mozna ta liste jeszcze rozszerzyc.
Dlatego napisalas "Jak słyszę na terapii, że dziewczyny też mają takie myśli i mówią sobie jestem głupia, głupia, głupia, to mnie aż ciarki przechodzą". Moze slyszysz:"jestem zerem" choc wypowiedziane zostalo slowo "glupia"?  sad sad sad

Anstawia napisał/a:

Nie lubię tego określenia. Nie myślę o sobie, że jestem głupia i staram się nie mówić innym,że są głupi ani o innych, bo sama wiem, że tak nie jest.

Dobrze, ze "juz" zdajesz sobie z tego sprawe smile.  Juz Ci pisalam wczesniej, ze terapia czyni cuda smile smile smile
Tak dla przypomnienia to Wielokropek napisal wczoraj:

Wielokropek napisał/a:

Jeśli nie myślę o sobie, że jestem głupia, to spoko, również takie teksty mnie nie ruszają.
Schody zaczynały się wówczas, gdy sama siebie uważałam za głupią osobę.

Z Twoim ponizszym postem zdadzam sie w 100% smile

Anstawia napisał/a:

A mam prawo dobrze o sobie mówić i myśleć big_smile

Dlatego dziewczyny korzystajmy ze swoich praw !!!!!

13 973

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

A ten ktoś mówi ci wtedy co masz zrobić, czy poprostu jest to jakaś luźna rozmowa o pogodzie?

JAkby się tak zastanowić, to luźnych rozmów nie pamiętam. Dokładnie pamiętam wiesz, które rozmowy.
Raczej ataki i pretensje to są.

Czyli w pracy ktoś do Ciebie przychodzi, atakuje Cię, ma pretensje, potem odchodzi, a Ty później już nie pamiętasz całej tej rozmowy?
Jeżeli dobrze Cię zrozumiałam, to tutaj o pamięć w ogóle nie chodzi. Moim zdaniem Ty masz potworny stres w pracy i w domu. Uważasz,że te ataki i pretensje są zasłużone, należą Ci się?

I ja dodam swoje 3 grosze.
Hm... pisze, że pamięta gdy ktoś jej urąga, długo to pamięta. W domu ma napiętą sytuację. Jej myśli są nią zajęte. Przetrawia jego słowa, swoje i znowu jego. Myśli co on zrobił, po co, dlaczego. Analizuje słowo, po słowie, minę po minie, gest po geście. Tak ją to pochłania, że na niczym innym skupić się nie może. W pracy mówią.....ale ona głowę ma zajętą analizowaniem co on i jak ją bardzo krzywdzi. Trudno być w takim stanie nie rozkojarzoną.  W pracy dostaje ochrzan i znowu ma nad czym myśleć. I myśli jaka ona jest słaba (przez ciężkie życie z nim) a oni ( w pracy) potwierdzają jego słowa i zachowania i też pretensje mają.  Jestem pewna, że tak się to właśnie dzieje. Wszystkie posty hm...o niej, są właściwie postami o nim, Pytana o siebie i tak zahaczy o niego sad sad sad
sorki hm..., ze do Ciebie bezpośrednio tego postu nie pisałam. Oczywiście dotyczy on Ciebie i do Ciebie go kieruję przede wszystkim

13 974

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Juz nie będę pisac o nim.
Moje posty to wyjnia o nim, nic innego.
Aż wyrzuty mam, że tak jade po chłopie.

13 975

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
magnolia73 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

A wiadomo, że głupi oznacza mało inteligentny. Tak na prawdę jest mało ludzi mało inteligentnych, czyli z niskim ilorazem inteligencji.

Nie wiem jaki jest procent ludzi z niskim ilorazem inteligencji ale moze ogladalas film "Piękny umysł" (ang. A Beautiful Mind)? Film jest oparty na biografii profesora, Johna Nasha  ? amerykańskiego matematyka i ekonomisty, noblisty i twórcy pojęcia równowaga Nasha a zarazem chorym na schizofrenie. Mozna powiedziec facet z wysokim ilorazem inteligencji ale w "normalnym zyciu" nie radzil sobie z powodu choroby. Nie obrazajac tu nikogo, zastanow sie co by o takim facecie powiedziala "prosta baba ze wsi" - jakis taki...glupi.
Wydaje mi sie, ze slowo glupi nie ma nic wspolnego z ilorazem inteligencji ale z cala cecha zachowan ludzkich w zyciu codziennym.
Sama ponizej napisalas...

Anstawia napisał/a:

Nawet osoby upośledzone umysłowo, potrafią być niebywale mądre.

Bo umieja odroznic dobre zachowania od zlych smile Czyli nie sa glupie w kwesti: co jest dla mnie dobre a co zle.

Anstawia napisał/a:

Ludzie kończą szkoły, pracują, porozumiewają się między sobą, poruszają się w świecie. Ludzie nie są głupi.

I tutaj bym znowu wrocila do Johna Nasha.
Dla mnie slowo "glupi" nie jest wyznacznikiem ludzkiej inteligencji. "Glupi" jest dla mnie ktos, kto pomimo swojej wiedzy popelnia po raz kolejny te same bledy zyciowe. Tak na chlopski rozum smile - mowila Ci mama, nie wsadzaj reki w ogien, bo sie sparzysz. Chcialas sprawdzic i wsadzilas. Sparzylas sie. Po jakims czasie chcesz sprawdzic znowu i efekt ten sam - parzy!! smile.
Jezeli nastepym razem znowu bedziesz wsadzac reke w ogien to jak to nazwac? Glupota, mozesz tez powiedziec nie madra, malo inteligentna itd...

Anstawia napisał/a:

Niestety, jako dzieci, często słyszymy, gdy coś zrobimy,że jesteśmy głupie. Albo na przykład nasze mamy mówią o kimś,że ktoś jest głupi, głupio postąpił. Tworzy nam się w głowie obraz, aha, czyli jak zrobię tak, jakiś błąd, to świadczyć to będzie, że jestem głupia, bo mama, tata, babcia, tak o nas powiedzieli.

To zalezy co zrobilismy. Jezeli wsadzilas po raz trzeci reke w ogien to moim zdaniem maja racje smile. Jezeli mama mowila Ci, ze sasiad to glupek, bo nie pracuje, pije i bije zone to ja sie z Twoja mama zgadzam smile.
Bledy mozemy popelniac ale powinnismy sie uczyc na bledach. Trzeci raz ten samo -to juz recydywa smile Nawet sad nie daje wyrokow w zawieszeniu big_smile
Ale wydaje mi sie, ze  wiem, co mials na mysli piszac "Niestety, jako dzieci, często słyszymy, gdy coś zrobimy,że jesteśmy głupie". Mialas na mysli rodzicow, ktorzy wszystkie czyny dziecka uwazaja za glupie? Bez roznicy czy byly one dobre czy zle.
Wiesz juz, ze tacy rodzice to "toksyczni rodzice.

Anstawia napisał/a:

I tak trwamy przez lata w tym przeswiadczeniu i nawet same zaczynamy mówić o kimś głupek, nie zwracając uwagi,że np nasze dzieci to słyszą. Z pozoru niewinne określenie, ale nieadekwatne do sytuacji, potrafiące wyrządzić krzywdę innym, sobie.

Niestety to sa wlasnie skutki "wychowania" przez toksycznych rodzicow sad . Wychowali swoje dzieci na podobnych do siebie, dlatego jak "napisalas nawet same zaczynamy mówić o kimś głupek".

Anstawia napisał/a:

Wiem jak to jest, bo sama często myslałam,jak czegoś nie zrobiłam, zrobiłam źle itp, że jestem głupia, albo to była głupota. Było to destrukcyjne określenie. Jak słyszę na terapii, że dziewczyny też mają takie myśli i mówią sobie jestem głupia, głupia, głupia, to mnie aż ciarki przechodzą.

Myslenie o sobie glupia nie popoparte przykladami jest dla  mnie wlasnie "glupie" big_smile. Wydaje mi sie, ze tutaj slowo "glupia" wypowiadane przez  Ciebie i inne dziewczyny na terapi nie mialo wcale tego znaczenia. Ja bym powiedzial, ze slowo "glupia" to bardziej: do niczego sie nie nadaje, wszystko co robie jest zawsze zle, jestem nikim, nikt mnie nie kocha, jestem beznadziejna, nie umiem gotowac, nie mam pieniedzy....i mozna ta liste jeszcze rozszerzyc.
Dlatego napisalas "Jak słyszę na terapii, że dziewczyny też mają takie myśli i mówią sobie jestem głupia, głupia, głupia, to mnie aż ciarki przechodzą". Moze slyszysz:"jestem zerem" choc wypowiedziane zostalo slowo "glupia"?  sad sad sad

Anstawia napisał/a:

Nie lubię tego określenia. Nie myślę o sobie, że jestem głupia i staram się nie mówić innym,że są głupi ani o innych, bo sama wiem, że tak nie jest.

Dobrze, ze "juz" zdajesz sobie z tego sprawe smile.  Juz Ci pisalam wczesniej, ze terapia czyni cuda smile smile smile
Tak dla przypomnienia to Wielokropek napisal wczoraj:

Wielokropek napisał/a:

Jeśli nie myślę o sobie, że jestem głupia, to spoko, również takie teksty mnie nie ruszają.
Schody zaczynały się wówczas, gdy sama siebie uważałam za głupią osobę.

Z Twoim ponizszym postem zdadzam sie w 100% smile

Anstawia napisał/a:

A mam prawo dobrze o sobie mówić i myśleć big_smile

Dlatego dziewczyny korzystajmy ze swoich praw !!!!!

Wyjęłaś mi te słowa z ust Magnolio , wszystkie smile

Posty [ 13 911 do 13 975 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 213 214 215 216 217 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026