Znalazlam to na http://www.terapiaprzezpisanie.blogspot.com/. Od jakiegos czasu czytam regularnie polecam 
JAK PRAWIDŁOWO PRZYJĄĆ KRYTYKĘ?
Autor: Stenia Dorobek
"Moim zdaniem, żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie należy przyjrzeć się samej krytyce i krytykującemu, bowiem krytyka krytyce nierówna. Mało tego, krytyka nie zawsze nią jest ? nader często zdarza się, że jest zwykłym wyżywaniem się lub budowaniem swojego wizerunku na zdeprecjonowaniu stropionego interlokutora.
W dzisiejszym wpisie postaram się wprowadzić nieco systematyki, wyłuszczyć kilka metod obrony przed agresywną protekcjonalnością i na własnym przykładzie opowiem jak ja nauczyłam się przyjmować konstruktywną krytykę.
Żeby w ogóle nadawać sobie prawo do konstruktywnej krytyki kogokolwiek należy szanować osobę krytykowaną. W przeciwnym wypadku jest to zwykła ocena mająca na celu upust własnym frustracjom. Wtedy - gdy mamy do czynienia z szacunkiem ? traktujemy rozmówcę dokładnie tak jak traktujemy siebie, dajemy mu prawo do własnych poglądów i stawiamy je na równi ze swoimi ? choć mogą różnić się diametralnie. Nie musimy się z nimi zgadzać, natomiast dopuszczamy do siebie układ, w którym dane poglądy dla osoby krytykowanej mają identyczną ?wagę emocjonalną? jak nasze poglądy dla nas. Dzięki okazanemu szacunkowi dajemy jasny sygnał, że nasza krytyka ma na celu pomoc poprzez zwrócenie uwagi na dane postępowanie/wypowiedź/poglądy etc.
Jeśli będziemy na wstępie deprecjonować interlokutora również poprzez deprecjonowanie pośrednie; na przykład poprzez podawanie w specyficzny, umniejszający lub obraźliwy sposób przykładów ?niemal identycznych z naturalnym? ? o szacunku nie ma mowy. Jest zwykłe, bezpodstawne wywyższanie się nie mające nic wspólnego z szacunkiem a tym samym z konstruktywną krytyką.
Krytyka deprecjonująca.
Wyjątkowo często spotykam się z uzurpowaniem sobie prawa do deprecjonującej krytyki przez osoby starsze, lepiej sytuowane, religijne, z większych miast, można wymieniać do usrania. Taką krytykę bardzo łatwo rozpoznać; charakteryzuje się wyjątkowo zjadliwym opisem krytykowanego obiektu. Najczęściej coś lub ktoś jest ?za?. Za młody ? a tym samym za głupi (niech ktoś to powie Zuckerbergowi), za ładny ? a tym samym za głupi (niech ktoś to powie pani Stone), za mało jeździł po świecie ? a tym samym za głupi (moja babcia nigdzie nie jeździła, a była najmądrzejszą kobietą na świecie), etc. Takich ludzi nie interesuje Twój dorobek na polu doświadczeń życiowych, bo tak jest im wygodniej udowodnić swoje jedynie słuszne racje. Dzięki temu w bardzo prosty sposób próbują zapełnić sobie własne deficyty. Stary już się nie odmłodzi, brzydki nie stanie się kopią pięknego, niski-wysokiego i na odwrót. Ale poprzez zdeprecjonowanie młodości/urody/pochodzenia/wstaw dowolne, te ?atrybuty?, w sumie dla merytoryki nieistotne, będą decydować o braku prawa do jedynie słusznej racji. I na zasadzie prostych skojarzeń ? w tym przypadku przeciwieństw, już wiadomo kto jest mądry a kto głupi: ten, który stoi po przeciwnej stronie. Krytyka wykorzystująca argumentację punktującą rzeczy aktualnie stałe, ?niezmienialne? jak: wiek, urodę, ilość dzieci, miejsce zamieszkania, pochodzenie społeczne, stan cywilny, etc ? nie wnosi NIC jeżeli chodzi o pomoc ? bo na celu nie ma pomocy a deprecjonowanie. W ten sposób krytykują osoby o wyjątkowo niskim poczuciu własnej wartości, bo robią sobie ?tło? dla własnej osoby. ?Dopieszczają się? poprzez umniejszanie interlokutora. Na przykład wytykając komuś wiejskie pochodzenie ? same pochodząc ?z miasta?, w ogólnym, społecznym "utartym" odbiorze będą uchodzić za te ?bardziej obyte, lepiej wykształcone, z wyższej półki?.
I tak dalej i w tym duchu.
Jak się bronić przed krytyką deprecjonującą?
Zwrócić uwagę na osobiste wycieczki w kierunku rzeczy ?niezmienialnych?. Użyć słów ?nie życzę sobie żebyś w ten sposób się do mnie odnosił. Jeśli nie przestaniesz mnie deprecjonować ? skończę z Tobą rozmowę.? Oczywiście zaraz potem może nastąpić tyrada w stylu:
Jesteś nadwrażliwa.
Nadinterpretujesz.
Jeśli tak kategorycznie reagujesz na moje słowa ? najwyraźniej masz z TYM problem. Zastanów się nad TYM.
Chciałam/łem tylko pomóc. Moje chęci są szczere.
Nie da się z Tobą rozmawiać, nic dziwnego, że masz tyle problemów.
Tak pięknie się różnimy, świat na tym polega. Czerpmy więc.
Dowolna, kolejna igiełka mająca na celu dalsze deprecjonowanie Twojej osoby, a nie pomoc w zwróceniu Ci uwagi na problem (który zazwyczaj i tak okazuje się problemem przeszkadzającym wyłącznie osobie krytykującej).
Co Ci pozostaje? Odwrócić się na pięcie i tym samym zakończyć rozmowę. Jest szansa, że Deprecjonujący Krytykant zrozumie i zaprzestanie swoich praktyk. Jeśli nie ? od Ciebie zależy czy naprawdę musisz z nim/nią utrzymywać kontakty na tyle zażyłe, aby mógł pozwolić sobie na dalsze deprecjonowanie.
Można też odpłacić pięknym za nadobne (moje ulubione) najlepiej publicznie, bo gwarantuje brak powtórzenia incydentu w przyszłości.
Przykład: miałam bardzo nieśmiałego kolegę na studiach. Jąkał się, zacinał, albo dla odmiany mówił bardzo szybko i niewyraźnie, szczególnie w momentach rozmowy z dziewczynami. Był też drugi kolega ? grupowy prześmiewca charakteryzujący się ciętym, nierzadko chamskim dowcipem. Uwziął się na biednego Nieśmiałka. Pewnego razu biedak coś szybko tłumaczył, zacinał się, zaczynał jeszcze raz. Dowcipniś starym zwyczajem skwitował: ?Tego się nie da słuchać, znowu za szybko mówisz!? Nieśmiałek odparł:?Nie. To ty za wolno myślisz!?
Dostał brawa. I tak skończyło się kilkuletnie prześladowanie kolegi.
Krytyka porównawczo-zamienna
Forma najczęściej stosowana przez rodziców, dziadków, współmałżonków.
?Zobacz jaka z Zosi jest mądra dziewczynka, chciałabym mieć taką mądrą córeczkę?, ?ale Kowalscy mają mądre wnuczki, nie to co my?, ?żebyś ty miała taki tyłeczek jak ona! Byłbym szczęśliwszym mężem.? Słyszysz coś takiego i masz ochotę albo zapaść się pod ziemię albo kupić kałacha z demobilu i wystrzelać ludzi w supermarkecie. Krytyka porównawczo-zamienna ma na celu jedynie wgniecenie rozmówcy w glebę. Przecież Lusia nie zmieni się w Zosię, Kowalscy nie wymienią się wnuczkami, a Ty nie przyprawisz sobie czyjegoś tyłka. Krytyka porównawczo-zamienna ma jedną podstawową cechę: krytykowane obiekty nie mają szansy na zmianę. Powoduje to totalny spadek poczucia własnej wartości - bo poprzez bezkompromisowe porównanie najczęściej najbardziej wrażliwych/słabych punktów przy jednoczesnej niemożliwości zmiany - po prostu przegrałaś z kretesem. Jesteś kompletnym zerem i do nikogo nie masz startu. Ten rodzaj krytyki jest często tłumaczony ?szczerym charakterem? i ?bezkompromisowym stylem bycia?, a tak naprawdę jest jedną z okrutniejszych form komunikacji. Daje krytykującemu poczucie władzy, bo może obserwować jak zmienia się Twój wyraz twarzy, jak kulisz się i malejesz. Widok łez w Twoich oczach jest nagrodą. On ma moc.
Jak się bronić?
Można po prostu zaprotestować (tak jak w przypadku krytyki deprecjonującej), a jeśli nie pomoże - wyjść.
Odpłacić pięknym za nadobne (moje ulubione) najlepiej publicznie, bo gwarantuje brak powtórzenia incydentu w przyszłości (patrz przykład wyżej).
Krytyka toksyczna
Krytyka toksyczna jest jednym z najtrudniejszych do rozpoznania rodzajów krytyki. Polega na ?mówieniu nie wprost?. Krytykujący odnosi się do Ciebie pośrednio, na przykład opisując jakieś zdarzenia prowadzi rozmowę tak, abyś automatycznie zidentyfikowała się z tą postacią opowieści z którą on chce. Jeśli jesteś sekretarką i zupełnie niedawno zwierzyłaś się jak bezpardonowo dostawiał się do Ciebie żonaty szef, taka osoba opowie Ci o innej sekretarce, ale w jej opowieści sekretarka będzie zdzirą uwodzącą wszystkich żonatych mężczyzn jacy wejdą jej w zasięg wzroku.
Jeśli jesteś samotną matką ? usłyszysz o innej samotnej matce (ale nie bierz tego do siebie! Tak tylko mi się przypomniało?), która najpierw puściła męża w skarpetkach zagarniając cały wspólny majątek, następnie oddała dziecko na wychowanie dziadkom a sama rozbija się z kochankiem po Malediwach.
Niby nic. Jednak zarówno wiedza jaką dysponuje krytykant jak i stopień zażyłości z Tobą, pozwalają na to by absolutnie nie identyfikować się z opisanymi przez niego przypadkami. Przecież niejednokrotnie i ze szczegółami opisywałaś swój. A jednak pozostaje niesmak. Bo wyczułaś fałsz i oskarżenie między wierszami. Ja to nazywam koronkowa robota. Jest ona tym bardziej wysublimowana i w białych rękawiczkach, kiedy podczas toksycznego krytykowania wplatane są przez krytykującego truizmy; ?trawa jest zielona, niebo jest niebieskie, pies szczeka, kot miauczy?. Zgadzasz się prawda? Więc ?powinnaś? się zgodzić z informacją następującą po ?miauczącym kocie?. A że z nią się nie zgadzasz? Ale z ?kotem i całą resztą? się zgodziłaś. To kto ma rację?
Jak się bronić?
Uciekać gdzie pieprz rośnie i unikać kontaktów z takim człowiekiem.
Konstruktywna krytyka
Jak wspomniałam na wstępie, charakteryzuje się szacunkiem. Jeśli masz uczucie, że jesteś przez krytykującego szanowana, łatwiej Ci uwierzyć że Ci dobrze życzy.
I wtedy prosta droga do wniosku; skoro Ci dobrze życzy, to znaczy że jego słowa nie są po to abyś poczuła się źle. Są po to, żebyś zwróciła na coś uwagę. Na to, że dzieje się coś niedobrego i Ty jesteś tego zarzewiem. Ta osoba chce Twojego dobra.
Wiadomo, że konstruktywna krytyka też jest ciężka do przełknięcia. Trzeba mieć poczucie własnej wartości na odpowiednim poziomie, bo inaczej nawet przyzwoicie podane uwagi ? wzbudzą protest, bunt i uczucie zranienia do żywego. Potrzebny jest więc dystans do siebie.
Jak przyjąć konstruktywną krytykę? (Wypróbowane przez Autorkę):
Wziąć kilka głębokich oddechów.
Nie odpowiadać od razu, a już na pewno nie przerywać. Pozwolić krytykującemu na wyłuszczenie całości problemu wraz z przyległościami. Pamiętaj ? ta osoba dobrze Ci życzy, też może być zdenerwowana niezręcznością sytuacji i pierwsze słowa nie zawsze oddają clou.
Zastanów się przez moment, czy ta osoba nie ma choć jednego procenta racji. Jeśli ma ? warto to przemyśleć.
Co odpowiedzieć? ?Trochę mnie zaskoczyłeś, muszę to przemyśleć. Dzięki.?
Pamiętaj, że zakładasz dobre intencje krytykującego. Postaraj się, żeby nie dać mu odczuć swojej niechęci. Dlaczego? Bo na drugi raz jak walniesz defa, to gówno Ci powie.
Zaniechaj odegrania się; ?Po kim jak po kim, po nim się tego nie spodziewałam. Zaraz też mu z czymś dopierdolę. Nikt nie jest idealny?. Pamiętaj o szacunku. Ty też masz go mieć w stosunku do Konstruktywnego Krytykującego, nie tylko on w stosunku do Ciebie.
I jeszcze jedno. Umiejętność przyjmowania krytyki to też jedna z umiejętności wchodzących w skład ASERTYWNOŚCI.
Będzie mądra definicja:
Asercja negatywna
Technika wychodzi z asertywnego prawa do popełniania błędów. Dzięki niej jesteśmy w stanie przyjąć krytykę bez obwiniania się, albo agresywnej reakcji względem krytykującego. Chcąc być swobodnymi i niezależnymi rezerwujemy sobie prawo bycia dla siebie najważniejszym sędzią.
Negatywna asercja uczy jak przyjmować swoje błędy i spokojnie o nich dyskutować.
Praktyka
Odrzucić pogląd, że z powodu błędu muszę się czuć jak winowajca.
Nauczyć się właściwego podejścia do błędów - traktować je jako błąd i nic więcej.
Mieć odwagę przyznać się do błędu - przed sobą i innymi.
Przyjąć swój błąd bez obwiniania się.
Pytać krytykującego o szczegóły - w ten sposób unika się manipulacji."