U mnie też trochę się dzieje.
JAkiś czas temu zadzwoniono do mnie z domu opieki, w którym przebywała moja teściowa z informacją o odwiezieniu jej do szpitala. Stan ciężki, podejrzenie udaru mózgu. Dlaczego do mnie? Bo tylko ja interesowałam się nią i tylko do mnie mieli namiary. Od razu zadzwoniłam do eksa, Nioe odebrał. Zadzwoniłam więc do jego partnerki, ale też nie odebrała. Powiadomiłam ich sms-em o zajściu.
Lekarz w rozmowie telefonicznej poinformował mnie, że to zapalenie płuc, niedokrwistość, coś z sercem i odwodnienie. Mówił, już świadoma jest, ale stan ciężki i wiadomo, że w tym wieku (92 l) może nie wyjść z tego.
Po godzinie zadzwonił eks. Zdałam mu dokładną relację z rozmowy z lekarzem. Poinformował mnie, że jest w trasie i jechać do matki nie może. Wieczorem od syna dowiedziałam się, ze rano ojciec proponował mu wyjazd do W-wy na mecz....eks więc był na stadionie....
Dnia następnego pojechałam odwiedzić teściową wraz z synem, mamą i ciotką. Teściowa była przytomna, ale bardzo słaba. Pytała o swego syna. Skłamałam, że bardzo chciał przyjechać ale niestety jest w delegacji. Kłamałam dalej mówiąc, że bardzo się o nią martwi i pozdrawia i przyjedzie tak szybko jak tylko się da.
W czasie tej wizyty zadzwonił eks. Oznajmił mi, że jest chory i jutro odwiedzi matkę jak pojadą z nim dzieci.
Nie wytrzymałam i powiedziałam, że zamiast siedzieć na stadionie i marznąć, powinien był pędzić do starej i chorej a może i umierającej matki. Usłyszałam, nie mogłem wyjść w czasie meczu, nie mogłem też zostawić współtowarzyszy. 
O stan teściowej dowiadywałam się co wieczór. Poprawa była i myślano już o wypisie. Jeszcze we czwartek słyszałam, stan stabilny. W piątek rano eks powiadomił mnie o śmierci matki. mówił też, że wyjeżdża do miasta oddalonego od naszego o 400 km. Wyjeżdżał w takiej chwili ? Przecież nie musiał. JAko właściciel firmy mógł wysłać w trasę pracownika.
Pojechałam do szpitala po akt zgonu, do domu opieki rozliczyć się, odebrać jej dokumenty i zadysponować co z rzeczami po niej. Kiedy eks dowiedział się, że tam jadę zrobił mi awanturę, a na pytanie gdzie będzie matkę chował, odpowiedział, że w naszym mieście i miejsce już wykupił. Oznajmił mi też, że nie powiadomił jeszcze rodziny.... ja więc to zrobiłam. Od jego siostry, która mieszka w Londynie, dowiedziałam się, że miejsce dla ich mamy wykupione jest obok jej męża, który zmarł 12 lat temu. Zadzwoniłam do eksa z tą informacją i pytaniem jaka jest jego decyzja czy chowana będzie w naszym mieście, gdzie już wykupił miejsce, czy przy jego ojcu w mieście oddalonym od naszego o 300km. Usłyszałam, że obok ojca, bo tam już miejsce jest, a on tu, tylko miejsce na cmentarzu zarezerwował. No pierwszy raz słyszałam o rezerwacji miejsca na cmentarzu. Kłamał, kombinował w takim momencie.
Kiedyś teściowa zobowiązała mnie do pochówku. Dałam jej słowo. W zaistniałej sytuacji sprawy wzięłam w swoje ręce. Wszytko ustaliłam przez telefon. Do realizacji przewiezienia ciała i pochówku zabrakło jednak pieniędzy, bo ZUS wypłaca na pogrzeb 4 tyś a koszta wynosiły 4700. Wieczorem kiedy znowu zadzwonił eks, zdałam mu relację z tego co załatwiłam (raczej ustaliłam). Kiedy doszłam do kosztów zaczął wrzeszczeć. Rozłączyłam się. Trzy razy próbowałam dać mu szansę na spokojną rozmowę. Nie miałam ochoty na ten ton i obraźliwe słowa.
Zadzwoniłam do Londynu informując o zajściu i problemie z kasą. Syn przywiezie na pogrzeb pieniądze na księdza, powiedziała mi jego siostra (ona przylecieć nie może - tak rozpacza). To, że trzeba było dać zaliczkę 500zł firmie pogrzebowej już ją nie interesowało. Inni członkowie tej rodziny mówili, że pieniędzy nie mają. Wieczorem zadzwoniła jego inna siostra ( z W-wy) i zgodziła się wysłać pieniądze .... nikt z rodziny nie zaproponował przejęcia załatwiania pochówku.
Późnym wieczorem ponownie odezwała się ta siostra z Londynu. Właśnie była po rozmowie z bratem a moim eksem ( to był jego pierwszy kontakt z rodziną i rodziny z nim) ze słowami, aby dać mu szansę na zorganizowanie pogrzebu. Zobowiązał się jej, że dnia następnego, z samego rana pojedzie (300km w jedną stronę) do domu pogrzebowego. Powiadomiłam ją, że bez aktu zgonu, który jest u mnie nic nie załatwi, więc odebrać go musi.
Poczułam się zwolniona z załatwiania czegokolwiek. Odwołałam wysyłkę kasy.
Eks rano nie pojawił się. Zadzwoniłam zaniepokojona, obudziłam go.....zaspał. Z wyjazdu zrezygnował.
Po kilku godzinach zjawił sie, odebrał dokumenty i ubranie dla matki. DZiękował, był miły, serdeczny, wdzięczny. Wytłumaczyłam co załatwiłam a co jeszcze załatwić trzeba.
Na pogrzeb pojechał oplem insygnią. Pieniędzmi szastał. Płacił za wszystko on. Stypę tez on opłacał. Niby nic w tym zdrożnego, tylko mnie zalega z alimentami. Kilka miesięcy nic mi nie płacił a teraz płaci 1/3 tego co powinien (zawsze słyszałam, że pieniędzy nie ma). Błyszczał przed rodziną. Synom mówił, opla kupiliśmy w salonie......okazało się, iż samochód był pożyczony.
Nadal chodzę na różne imprezy w mieście. Uwielbiam bywać na koncertach. Kocham muzykę.
Nadal jestem w luźnym związku i nie chcę bliższego. Boję się zaufać, boję się być zraniona. Pasuje mi taki układ jaki jest. A on...chyba chciałby więcej. FAjnie, że możemy szczerze pogadać (unikam tematu mojego małżeństwa i męża jak ognia) , fajnie, że możemy przytulić się. On również jest po przejściach. Nie mówi o tym za wiele, a ja nie pytam. BAcznie go jednak obserwuję. CZy doszukuję się w nim znanych mi już cech. Nie. Lampka jeszcze nie zaświeciła się. Osób z cechami charakteropaty, nawet znać nie chcę.
Sprawy swoje porządkuję, zamykam.
Od dawna nie wpadłam w dołek, chociaż nie wszystko układa sie po mojej myśli.
Czy zapomiałam o koszmarze jaki mi sprawił, a na który dałam przyzwolenie - niestety nie. Jednak emocje przygasły, o wielu zapomniałam. Zapomniałam jak to jest kontrolować, doszukiwać się kłamstwa lub prawdy, wymuszać prawdę.
Kontakt z nim agresywnym, kłamiącym nie służy mi, ale potrafię już ignorować go.
CZy zadaję jeszcze sobie pytanie jak mogłam tego wcześniej nie widzieć. Bywa, że tak 
DZisiaj potrafię przewidzieć jego zachowania, reakcje. Niestety nie mogę zupełnie zerwać kontaktów z nim.
Wiem, że wyleczylam się ze współuzależnienia.