netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 953 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 206 207 208 209 210 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 456 do 13 520 z 26 310 ]

13 456

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

(...)Dziś dochodzę do siebie. Zaczynam trzeźwo myśleć i choć nadal mam ochotę bronić tę młodą kobietę,widzę wyraźnie jej manipulację. Potrzebuję teraz spokoju i przestrzeni żeby dojść do ładu,do równowagi. Nie chcę być kontrolerką. Chcę być partnerką. Nie chcę być ofiarą. Chcę być sobą.
Chcę się czuć kobietą.

To (przy okazji) zastanów się, przed czym chcesz tej kobiety bronić.
I po co?
I co z tego bronienia dla Ciebie dobrego wynika?



Nie chcesz być kontrolerką? To nie zmuszaj się do tego.

Chcesz być partnerką? To bądź nią.

Nie chcesz być ofiarą? Nie jesteś, od czasu do czasu zakładasz tylko jej kostium, ale nikt się na to nie nabiera.

Chcesz być sobą? Cały czas jesteś sobą; wówczas, gdy robisz bezsensowną awanturę - również.

13 457

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej kochane. Mam ochotę napisać Wam zdania, które co wieczór powtarzam sobie "do poduszki". Zdania pochodzą z książeczki "Stanowczo,łagodnie,bez lęku". Książeczka bardzo ciekawa. Poleciła mi ją moja terapeutka. Wiem,że na terapiach jest ona polecana.
Jest to "asertywność w pigułce".
A oto moje zdania:

-Mam prawo dobrze myśleć o sobie
-Mam prawo dbać o siebie
-Mam prawo być sobą
-Chcę dbać o siebie
-Wolno mi wyrażać swoje myśli, uczucia i pragnienia
-Wolno mi wyrażać swoje myśli, uczucia i pragnienia, o ile nie krzywdzę tym innych osób
-Wiele razy udawało mi się zrobić to, co zamierzałam
-Moje zdanie jest tak ważne jak zdanie innych
-Jestem wystarczająco silna
-Nie muszę być doskonała
-Mam prawo do własnego zdania
-Mam prawo popełniać błędy
-Na asertywność nigdy nie jest za późno
-Chcę, żeby inni wiedzieli czego pragnę
-Mam prawo odmawiać
-Chcę,żeby inni traktowali mnie tak,by sprawiało mi to satysfakcję
-Mam prawo być nieasertywny
-Mam prawo być niezadowolony
-Wolno mi prosić innych o przysługi
-Mam prawo do ochrony własnych interesów
-Mam prawo do otwartości
-Nie wstydzę się siebie
-Są osoby, które dobrze się czują w moim towarzystwie
-Nie muszę być najlepszy
-Jestem dla siebie autorytetem
-Jestem dla siebie autorytetem i nie chcę oddać tego w ręce nikomu innemu
-Nie muszę robić tak,jak inni chcą
-Mam własne zdanie na swój temat
-Potrafię powiedzieć to, co chcę
-Mam prawo przeciwstawić się nieuprawnionej krytyce
-Mam prawo do obrony przed krzywdzącymi sądami
-Wolno mi nie zgadzać się z oceną innych
-Nie pozwolę dręczyć się aluzjami
-Mam prawo zastanowić się, jeśli czegoś nie wiem
-Dobrze jest mówić ludziom o tym, co w nich lubię
Mam prawo wyrażać uczucia pozytywne
-Mam prawo nie wiedzieć jak się zachować
-Mam prawo być zakłopotany
-Wolno mi wyrażać gniew
-Nie chcę ukrywać swoich emocji
-Umiem wyrazić złość bez agresji
-Mam prawo i umiem stawiać ludziom swoje warunki
-Nie jestem bezradna
-Jestem w porządku nawet wtedy, gdy nie podobam się innym
-Mam prawo do wyrażania oryginalnych opinii
-Są osoby, którym moje opinie wydają się interesujące
-Mam prawo do swojej opinii na każdy temat
-Nie chcę ukrywać moich przekonań
-Moje własne opinie są wartościowe
-Umiem bronić własnych przekonań
-Gdy nie wszystko mi się udaje jestem odpowiedzialny za to, co zrobię
-Mogę naprawić swoje błedy
-Zasługuję na to, by dbać o siebie
-Umiem siebie ochronić
-Za każdym razem idzie mi lepiej
-Mam prawo do wielu prób, gdy się czegoś uczę
-Mogę zmienić to, z czego jestem niezadowolony
Chcę zamienić marzenia na programy działania
-Mam prawo nagradzać siebie samego
-Dokonam wiele małymi kroczkami
-Nie muszę zdobywać wszystkiego od razu
-Na asertywność nigdy nie jest za późno

13 458 Ostatnio edytowany przez l_ukrecja (2012-10-03 21:28:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziękuję Wielokropku!

Tak...teraz widać jak na dłoni jak wyglądał nasz związek...współuzależnienie odbierało mi rozum,a dawało nie możliwe do zniesienia cierpienie.
Gdybym siebie kochała,doceniała,była dla siebie ważna...a tak? Cały czas czekałam na cios...w końcu chyba go popychałam przez tą swoją bluszczowatość w chore zachowania. To tak jak z samo-przepowiadającą się przepowiednią. Wiecznie niezadowolona,wiecznie utyskująca i przeżuwająca swoją przeszłość,bez uśmiechu,żartu,dobrego słowa. Chodzące nieszczęście żądał, żeby to On mnie uszczęśliwił. A,że się nie dało? To jego wina! Co z niego za facet,skoro nie potrafi uszczęśliwić swojej kobiety? Nie,nie odbiło mi,nie usprawiedliwiam Go,ale myślę,ze słono się do jego świństw przykładałam.

Mam wiedzę. Nie jestem głupia. Jestem naprawdę atrakcyjną kobietą,dobrą mamą,pracownikiem. Potrafię załatwić rzeczy nie do załatwienia. Potrafię kochać do bólu i być oddaną.

Z drugiej strony: jestem głupia,brzydka,stara,toksyczna matka,pracuję u babci podcierając jej tyłek. Nic nie umiem załatwić. Nikt mnie nie kocha tylko krzywdzi. Życie to piekło.

Dwubiegunowość i zaburzenia emocjonalne nie pozwalają mi zjednoczyć obrazu samej siebie. Raz jestem bogiem,raz szlamem...Nie umiem złapać równowagi odebranej mi w dzieciństwie. Nie pomagają ani leki,ani terapie. Choć uczciwie przyznając,coś jednak drgnęło w mojej sprawie,jest coś co mi pomaga-to ja i czas. Kiedy ostro mnie weźmie,jak ostatnio,szukam pomocy-napisałam tu,próbowałam sobie wytłumaczyć,ale lęk spowodował tunelowe myślenie. Chciałam jednego-napić się i uciec żeby już nie bolało. Ale WY tu dotarłyście do mnie,a i moja zasługa,ze uczciwie sytuację przedstawiłam i czas,który dałam sobie na poczytanie o związkach z kontrolą...refleksje.

Dziewczyny uczę się. Potrzebuję waszej zdrowej oceny sytuacji,bo kiedy paraliżuje mnie lęk,potrafię zniszczyć wszystko co przede mną. Dziękuję za lekcję,zadanie domowe odrobiłam!

Kocham WAS,a mój S prawie się popłakał kiedy przeczytałam mu wypowiedz Wielokropka,bo był pewien oceny,bo to babskie forum i zle się o nim tu pisało...teraz wiem,ze przerzuciłam na niego 100% winy za rozpad związku,a powinnam nie więcej niż 70%. Powiedział mi,że nie powinnam rezygnować z Waszej pomocy i nigdy nie będzie miał mi za złe,że poświęcam czas,gdyż widzi,że to dla nas bardzo bezpieczne forum,a zwłaszcza ten wątek :* A i jeszcze,że nie będzie tu wchodził,żebym mogła się czuć swobodnie,żeby to było takie tylko moje smile

13 459 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-10-03 21:38:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

l_ukrecjo, poruszyła mnie Twoja ostatnia wypowiedź. Szczerze, do Twoich przedostatnich dwóch postów nie potrafiłam się ustosunkować. Zastanawiałam się co Ci napisać aż w końcu zdecydowałam,że zostawię to innym. Podchodzę zbyt emocjonalnie do tego co przeżywasz. Odnajduję Twoje myśli, emocje i zachowania w samej sobie...w trakcie bycia w związku. I jedyna mysl jaka mi przychodziła to: Dziewczyno, uciekaj!! Ale nie bierz tego do siebie. To moje myśli i postanowiłam je wyrazić. Z Twojego ostatniego postu bije taka moc i siła,że aż poczułam...ulgę. Pomyślałam sobie,że jesteś na prawdę silną i odważną kobieta. Kobietą, która doskonale wie czego chce, spełnia swoje cele i pragnienia, potrafi wyrażać swoje uczucia i emocje. L_ukrecjo, jesteś bardzo bardzo mądrą kobietą!!! Chylę czoła!

13 460

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

l_ukrecjo,
rany!
S. przeze mnie prawie się popłakał. Przepraszam, więcej nie będę tak pisać. tongue



Zaraz mnie znielubisz. Moją uwagę przykuły te zdania:

l_ukrecja napisał/a:

(...)Mam wiedzę. Nie jestem głupia. Jestem naprawdę atrakcyjną kobietą,dobrą mamą,pracownikiem. Potrafię załatwić rzeczy nie do załatwienia. Potrafię kochać do bólu i być oddaną.

Z drugiej strony: jestem głupia,brzydka,stara,toksyczna matka,pracuję u babci podcierając jej tyłek. Nic nie umiem załatwić. Nikt mnie nie kocha tylko krzywdzi. Życie to piekło.

Dwubiegunowość i zaburzenia emocjonalne nie pozwalają mi zjednoczyć obrazu samej siebie. Raz jestem bogiem,raz szlamem...(...)

Pomyślałam sobie, że zaczynasz (?) żyć zgodnie z drugim zdaniem z mej sygnatury. Bo co jest trudnego/niemożliwego, by stwierdzić i zaakceptować rzeczywistość? Dlaczego nie możesz bez żadnych ekwilibrystycznych analiz przyznać, że nie jesteś świętą, że aureola Cię nie uciska? Co w swym obrazie chcesz jednoczyć? I po co to zjednoczenie (cokolwiek nim nazywasz) jest Ci potrzebne?
Może, wreszcie!!!!, zrób coś zgodnie z zaleceniami Twego psychoterapeuty. Może przestań wreszcie analizować. Bo to analizowanie, wybacz, doprowadzasz do absurdu.


Wiesz, że Cię lubię. I dlatego proszę, zejdź na Ziemię. Przestań oglądać każdy włos z tysięcznej strony.

I zacznij żyć zgodnie z pierwszym zdaniem z mej sygnatury. big_smile

13 461

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

l_ukrecjo,
rany!
S. przeze mnie prawie się popłakał. Przepraszam, więcej nie będę tak pisać. tongue



Zaraz mnie znielubisz. Moją uwagę przykuły te zdania:

l_ukrecja napisał/a:

(...)Mam wiedzę. Nie jestem głupia. Jestem naprawdę atrakcyjną kobietą,dobrą mamą,pracownikiem. Potrafię załatwić rzeczy nie do załatwienia. Potrafię kochać do bólu i być oddaną.

Z drugiej strony: jestem głupia,brzydka,stara,toksyczna matka,pracuję u babci podcierając jej tyłek. Nic nie umiem załatwić. Nikt mnie nie kocha tylko krzywdzi. Życie to piekło.

Dwubiegunowość i zaburzenia emocjonalne nie pozwalają mi zjednoczyć obrazu samej siebie. Raz jestem bogiem,raz szlamem...(...)

Pomyślałam sobie, że zaczynasz (?) żyć zgodnie z drugim zdaniem z mej sygnatury. Bo co jest trudnego/niemożliwego, by stwierdzić i zaakceptować rzeczywistość? Dlaczego nie możesz bez żadnych ekwilibrystycznych analiz przyznać, że nie jesteś świętą, że aureola Cię nie uciska? Co w swym obrazie chcesz jednoczyć? I po co to zjednoczenie (cokolwiek nim nazywasz) jest Ci potrzebne?
Może, wreszcie!!!!, zrób coś zgodnie z zaleceniami Twego psychoterapeuty. Może przestań wreszcie analizować. Bo to analizowanie, wybacz, doprowadzasz do absurdu.


Wiesz, że Cię lubię. I dlatego proszę, zejdź na Ziemię. Przestań oglądać każdy włos z tysięcznej strony.

I zacznij żyć zgodnie z pierwszym zdaniem z mej sygnatury. big_smile

Traktuję to forum jako analizę i głośno myślę tongue

13 462

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja l_krecjo zadam Ci pytanie.....czego szukasz w życiu i co szczęście Ci daje.
Jesteś bardzo świadoma siebie i zapewne wiesz czego chcesz.
Ja się jednak pogubiłam w Twych pragnieniach, celach.
Prawie Ci uwierzyłam, że potrafisz łapać szczęście i potrafisz cieszyć się nim.
Myślałam, że znasz znaczenie słów, SZACUNEK, MIŁOŚĆ.

13 463

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:
hm... napisał/a:
l_ukrecja napisał/a:

Dzięki Dziewczyny...
Dzięki oto cała ja,mi wolno jemu nie...
Boże dziękuję Ci za to forum i tak mądre Furomowiczki!

NO widzisz...
Na pierwszy plan wyszło "co wolno wojewodzie..." Ale to niesprawiedliwe. A ja myślę, że to nie o to chodzi, że on romans miał po Waszym rozstaniu. Myślę, że chodzi o to, że obawiasz się żeby nie było jak kiedyś. Kiedy to kontaktował się z małolatami będąc z Tobą.

Zgadza się. I z tym co wolno wojewodzie,jak i z tym,a może bardziej,ze będąc ze mną kontaktował się z małolatami.
I tak jak odcięłam grubą krechą przeszłość, to co zdarzyło się teraz odbiło się czkawką.Myślę,że on ma problem z wiekiem,może tylko takim dziewczyną potrafi zaimponować,a może tylko tak młode dziewczyny grały w jego filmach porno...Tak wiek jest dla mnie ogromnym problemem,bo czuję się stara,gruba,brzydka,bo mam 41 lat i moje ciało rozpoczęło okres starzenia,bo się porównuję. Wiek ma też dużo wspólnego z pedofilią,więc może z tym mi się kojarzy i nie wiem kto tu ma problem większy on czy ja.
Wróciły chore mechanizmy,znowu zaczęłam traktować go jak swoją własność,oceniać,oskarżać i karać. Nienawidzę siebie takiej. Ryczałam,krzyczałam i błagałam żeby mi tego już nie robił,bo się zabiję-czyli szantażowałam. Cały wachlarz złych emocji z hukiem uderzył w niego. Czułam się jak zero. Straciłam na chwilę to wszystko co budowałam przez rok. Nic do mnie nie docierało. Jego argumenty brzmiały jak dawny fałsz. Był cierpliwy,spokojny,chciał załagodzić. Mówił,że dostał nauczkę,że już nigdy nie spowoduje takiej sytuacji,że  widzi konsekwencje. Widziałam,że jest wstrząśnięty. Mówł Asia nie teraz,nie kiedy mamy prawdziwą szansę,zrozum ona wiedziała jak w ciebie uderzyć,wiedziała,że temat seksu jest dla ciebie delikatny i wykorzystała to...spotkałem się z nią dwa razy,ona kłamie żeby nas zniszczyć,to nie był związek itp. Oczywiście wyznania miłości,deklaracje,przysięgi. A potem chore,tak silne pożądanie...wiem,że spowodowane tymi zajściami i seks.

Dziś dochodzę do siebie. Zaczynam trzeźwo myśleć i choć nadal mam ochotę bronić tę młodą kobietę,widzę wyraźnie jej manipulację. Potrzebuję teraz spokoju i przestrzeni żeby dojść do ładu,do równowagi. Nie chcę być kontrolerką. Chcę być partnerką. Nie chcę być ofiarą. Chcę być sobą.
Chcę się czuć kobietą.

Lukrecjo, zostaw tą osobę, niech sobie szaleje. Niech będzie Ci obojętna, choć wiem, że to trudne. Ułożysz to sobie i kolejna decyzja stanie przed Tobą, czy dasz radę.
Ja rozumiem Twoje podejście do siebie. Mam trochę mnie lat od Ciebie, ale mój wygląd nie jest piękny. Mam za dużo tu i tam, rozstępów jak mrówków, ale co mam zrobić? W łeb sobie nie strzelę. Co się da to zrobię. Chociaz ja jeść lubię i nie raz jem za dużo, stresy zajadam. Tak reaguję.
Będę wspierać, cokolwiek nie postanowisz. Choć to strasznie trudne. Może mu zależy, może rzeczywiście ...ale czy jest pewność?

13 464

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Lukrecja, mój też z młodszą i piękną. Ona zarabia pokazywaniem ciała. Modelka erotyczna.
A ja czterdziestoletnia kobieta po czwórce dzieci.
A podobno jestem laska. Tylko dla takiego faceta to ja już chyba mogę być tylko starym pudłem.
Po prawie 6 latach karmienia piersią, zciągania pokarmu - to moje kiedyś piękne piersi są moim największym zmartwieniem.
A dziewczęca pełna buzia ...
Zdrada z młodszą dodaje nam lat.
Ale Lukrecja, on wybrał jednak Ciebie. Ciało jest opakowaniem, pod spodem jesteśmy my.
Jest osobowość, jest dusza...
Z tamtą był wzrokiem.

13 465

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio,jesteś mi bardzo bliska i tak się stało od początku. Dziękuję Ci za słowa uznania i wiem,że zrozumiesz,ze nie umiem ich przyjąć smile
Hm...czuję od Ciebie ciepło i wyrozumiałość,jesteś zajebista,dziękuję Ci.
Zosiu droga moja,wiem,że martwisz się o mnie. Uwierz mi,że ja się nie dam już oszukać,jestem ostrożna,ale i pewna swojej decyzji. Czas pokaże.

Dzięki!

13 466

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bet napisał/a:

Lukrecja, mój też z młodszą i piękną. Ona zarabia pokazywaniem ciała. Modelka erotyczna.
A ja czterdziestoletnia kobieta po czwórce dzieci.
A podobno jestem laska. Tylko dla takiego faceta to ja już chyba mogę być tylko starym pudłem.
Po prawie 6 latach karmienia piersią, zciągania pokarmu - to moje kiedyś piękne piersi są moim największym zmartwieniem.
A dziewczęca pełna buzia ...
Zdrada z młodszą dodaje nam lat.
Ale Lukrecja, on wybrał jednak Ciebie. Ciało jest opakowaniem, pod spodem jesteśmy my.
Jest osobowość, jest dusza...
Z tamtą był wzrokiem.

Bet...nie wiem co napisać... bądź tu z nami,czytaj i pisz.

13 467 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-10-04 18:27:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Anstawio,jesteś mi bardzo bliska i tak się stało od początku. Dziękuję Ci za słowa uznania i wiem,że zrozumiesz,ze nie umiem ich przyjąć smile
Hm...czuję od Ciebie ciepło i wyrozumiałość,jesteś zajebista,dziękuję Ci.
Zosiu droga moja,wiem,że martwisz się o mnie. Uwierz mi,że ja się nie dam już oszukać,jestem ostrożna,ale i pewna swojej decyzji. Czas pokaże.

Dzięki!

L_ukrecjo, to jeszcze życzę Ci takiej pewności siebie,że gdy ktoś Ci wyrazi słowa uznania, będziesz czuła,że one Ci się po prostu należą i,że na nie zasługujesz i przyjmiesz je jako coś naturalnego!
I pamiętaj, żyj teraźniejszością!!

13 468

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
l_ukrecja napisał/a:
hm... napisał/a:

NO widzisz...
Na pierwszy plan wyszło "co wolno wojewodzie..." Ale to niesprawiedliwe. A ja myślę, że to nie o to chodzi, że on romans miał po Waszym rozstaniu. Myślę, że chodzi o to, że obawiasz się żeby nie było jak kiedyś. Kiedy to kontaktował się z małolatami będąc z Tobą.

Zgadza się. I z tym co wolno wojewodzie,jak i z tym,a może bardziej,ze będąc ze mną kontaktował się z małolatami.
I tak jak odcięłam grubą krechą przeszłość, to co zdarzyło się teraz odbiło się czkawką.Myślę,że on ma problem z wiekiem,może tylko takim dziewczyną potrafi zaimponować,a może tylko tak młode dziewczyny grały w jego filmach porno...Tak wiek jest dla mnie ogromnym problemem,bo czuję się stara,gruba,brzydka,bo mam 41 lat i moje ciało rozpoczęło okres starzenia,bo się porównuję. Wiek ma też dużo wspólnego z pedofilią,więc może z tym mi się kojarzy i nie wiem kto tu ma problem większy on czy ja.
Wróciły chore mechanizmy,znowu zaczęłam traktować go jak swoją własność,oceniać,oskarżać i karać. Nienawidzę siebie takiej. Ryczałam,krzyczałam i błagałam żeby mi tego już nie robił,bo się zabiję-czyli szantażowałam. Cały wachlarz złych emocji z hukiem uderzył w niego. Czułam się jak zero. Straciłam na chwilę to wszystko co budowałam przez rok. Nic do mnie nie docierało. Jego argumenty brzmiały jak dawny fałsz. Był cierpliwy,spokojny,chciał załagodzić. Mówił,że dostał nauczkę,że już nigdy nie spowoduje takiej sytuacji,że  widzi konsekwencje. Widziałam,że jest wstrząśnięty. Mówł Asia nie teraz,nie kiedy mamy prawdziwą szansę,zrozum ona wiedziała jak w ciebie uderzyć,wiedziała,że temat seksu jest dla ciebie delikatny i wykorzystała to...spotkałem się z nią dwa razy,ona kłamie żeby nas zniszczyć,to nie był związek itp. Oczywiście wyznania miłości,deklaracje,przysięgi. A potem chore,tak silne pożądanie...wiem,że spowodowane tymi zajściami i seks.

Dziś dochodzę do siebie. Zaczynam trzeźwo myśleć i choć nadal mam ochotę bronić tę młodą kobietę,widzę wyraźnie jej manipulację. Potrzebuję teraz spokoju i przestrzeni żeby dojść do ładu,do równowagi. Nie chcę być kontrolerką. Chcę być partnerką. Nie chcę być ofiarą. Chcę być sobą.
Chcę się czuć kobietą.

Lukrecjo, zostaw tą osobę, niech sobie szaleje. Niech będzie Ci obojętna, choć wiem, że to trudne. Ułożysz to sobie i kolejna decyzja stanie przed Tobą, czy dasz radę.
Ja rozumiem Twoje podejście do siebie. Mam trochę mnie lat od Ciebie, ale mój wygląd nie jest piękny. Mam za dużo tu i tam, rozstępów jak mrówków, ale co mam zrobić? W łeb sobie nie strzelę. Co się da to zrobię. Chociaz ja jeść lubię i nie raz jem za dużo, stresy zajadam. Tak reaguję.
Będę wspierać, cokolwiek nie postanowisz. Choć to strasznie trudne. Może mu zależy, może rzeczywiście ...ale czy jest pewność?

to ja poprosze te 10 kilogramow bo  u mnie  rozmniar 34 a 36 ja osd stresow gubie wage , eh czy musicie zyc na lini ja tez tak lubie coz za urok , witamy w klubie zycia mna lini czarno bialej  typ bordelaniowcy mowia tu psycholodzy inni znowusz kkzb inni wspoluzaleznienie  kazdy kontaekst jest dobry uwazam odnosnie mnie ,jezeli powolutku coz z tym zrobie bo nie dam rady na szybko

13 469 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-10-05 10:07:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Anstawio,jesteś mi bardzo bliska i tak się stało od początku. Dziękuję Ci za słowa uznania i wiem,że zrozumiesz,ze nie umiem ich przyjąć smile
Hm...czuję od Ciebie ciepło i wyrozumiałość,jesteś zajebista,dziękuję Ci.
Zosiu droga moja,wiem,że martwisz się o mnie. Uwierz mi,że ja się nie dam już oszukać,jestem ostrożna,ale i pewna swojej decyzji. Czas pokaże.

Dzięki!

Aż łez kilka w oku mym zakręciło się kiedy przeczytałam Twoje słowa dla mnie.
Jestem z Tobą całym sercem. Mimo, że czasem nie potrafię wyrazić słowami jasno tego co chcę powiedzieć. (Może kiedyś dojdę do wprawy.)
Kiedy Ciebie czytam czuję taką niesamowitą siłę, która aż od Ciebie bije, masz niesamowitą moc.

13 470 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-10-05 15:33:20)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Dziękuję Wielokropku!

Tak...teraz widać jak na dłoni jak wyglądał nasz związek...współuzależnienie odbierało mi rozum,a dawało nie możliwe do zniesienia cierpienie.
Gdybym siebie kochała,doceniała,była dla siebie ważna...a tak? Cały czas czekałam na cios...w końcu chyba go popychałam przez tą swoją bluszczowatość w chore zachowania. To tak jak z samo-przepowiadającą się przepowiednią. Wiecznie niezadowolona,wiecznie utyskująca i przeżuwająca swoją przeszłość,bez uśmiechu,żartu,dobrego słowa. Chodzące nieszczęście żądał, żeby to On mnie uszczęśliwił. A,że się nie dało? To jego wina! Co z niego za facet,skoro nie potrafi uszczęśliwić swojej kobiety? Nie,nie odbiło mi,nie usprawiedliwiam Go,ale myślę,ze słono się do jego świństw przykładałam.

Mam wiedzę. Nie jestem głupia. Jestem naprawdę atrakcyjną kobietą,dobrą mamą,pracownikiem. Potrafię załatwić rzeczy nie do załatwienia. Potrafię kochać do bólu i być oddaną.

Z drugiej strony: jestem głupia,brzydka,stara,toksyczna matka,pracuję u babci podcierając jej tyłek. Nic nie umiem załatwić. Nikt mnie nie kocha tylko krzywdzi. Życie to piekło.

Dwubiegunowość i zaburzenia emocjonalne nie pozwalają mi zjednoczyć obrazu samej siebie. Raz jestem bogiem,raz szlamem...Nie umiem złapać równowagi odebranej mi w dzieciństwie. Nie pomagają ani leki,ani terapie. Choć uczciwie przyznając,coś jednak drgnęło w mojej sprawie,jest coś co mi pomaga-to ja i czas. Kiedy ostro mnie weźmie,jak ostatnio,szukam pomocy-napisałam tu,próbowałam sobie wytłumaczyć,ale lęk spowodował tunelowe myślenie. Chciałam jednego-napić się i uciec żeby już nie bolało. Ale WY tu dotarłyście do mnie,a i moja zasługa,ze uczciwie sytuację przedstawiłam i czas,który dałam sobie na poczytanie o związkach z kontrolą...refleksje.

Dziewczyny uczę się. Potrzebuję waszej zdrowej oceny sytuacji,bo kiedy paraliżuje mnie lęk,potrafię zniszczyć wszystko co przede mną. Dziękuję za lekcję,zadanie domowe odrobiłam!

Kocham WAS,a mój S prawie się popłakał kiedy przeczytałam mu wypowiedz Wielokropka,bo był pewien oceny,bo to babskie forum i zle się o nim tu pisało...teraz wiem,ze przerzuciłam na niego 100% winy za rozpad związku,a powinnam nie więcej niż 70%. Powiedział mi,że nie powinnam rezygnować z Waszej pomocy i nigdy nie będzie miał mi za złe,że poświęcam czas,gdyż widzi,że to dla nas bardzo bezpieczne forum,a zwłaszcza ten wątek :* A i jeszcze,że nie będzie tu wchodził,żebym mogła się czuć swobodnie,żeby to było takie tylko moje smile

Dlatego jesli psychologia nie dokonca moze pomoc trzeba szukac dalej ,w sobie.
Zastanawia mnie fakt dlaczego tez masz brac na siebie jego problemy ,masz prawo do kazdej swojej emocji i masz prawo chciec byc kochana jesli kochasz w zwiazku.
Zwiazek to ciezka praca , ale wtedy kiedy jest przyjemna ,czasami trzeba uwazac byc nie popasc w paranoje .

To on powienien potrafic zachowac dystans wobec innych kobiet,nie ty!

Jesli on tego nie potrafi badz niechce ,niemozesz z nim zyc.
Odnajdz w sobie kiedy to sie zaczelo ,czy czasem nie kochalas go tak mocno ze to cie wszystko mocno zniszczylo  zawiodl cie do tego stopnia?
pAMIETAJ masz prawo byc kochana jak chcesz inaczej zwiazek niema racji bytu!

13 471

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zaczynam wątpić w możliwość zmiany swojego myślenia :-(
Jeśli znacie jakieś fajne artykuły, książki, filmy o osobach, które wyszły z depresji, podsuńcie mi coś. Niekoniecznie typu "american dream", bo w USA różne cuda się dzieją ;-) Może coś z polskiego podwórka, lub chociaż europejskiego.
Potrzebuję motywacji.
Dzisiaj zapytałam znajomej terapeutki, czy któryś z jej pacjentów zmienił myślenie. Odpowiedziała mi, że mam ćwiczyć...
Chciałabym spotkać osobę, która powie: wiem co czujesz. Też taka byłam x lat temu. Spójrz gdzie jestem teraz i jak zmieniło się moje myślenie!

13 472

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio,
jestem przykładem osoby, która pracując nad sobą zmieniła swe myślenie. Zmieniłam swe myślenie, a tym samym swe relacje z różnymi ludźmi. Było to możliwe, gdy przestałam stawiać opór, gdy przestałam zaprzeczać faktom, gdy przestałam bronić się przed uświadomieniem sobie skutków swego sposobu myślenia, gdy naprawdę podjęłam decyzję o innym funkcjonowaniu a nie tylko o gadaniu o tym, że "dobrze byłoby gdybym...".

13 473

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jedna sytuacja o godz 8 rano doprowadziła do tego, że płaczę przez cały dzień, bo czuję się okropna i beznadziejna.
Mała 1,5 roczna istotka myślała, że dzisiaj znowu mama ją ze mną zostawi, tak strasznie płakała na mój widok, że poczułam się okropnie. Nawet takie maleństwa nie czują się dobrze w moim towarzystwie. A co sobie mogła pomyśleć jej mama?
Cały dzień spieprzony. I tak praktycznie codziennie. Codziennie ktoś coś zrobi, powie. A ja sobie myślę, jaka jestem beznadziejna.
Nie potrafię nad tym zapanować. To jest silniejsze ode mnie.

13 474

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Jedna sytuacja o godz 8 rano doprowadziła do tego, że płaczę przez cały dzień, bo czuję się okropna i beznadziejna.
Mała 1,5 roczna istotka myślała, że dzisiaj znowu mama ją ze mną zostawi, tak strasznie płakała na mój widok, że poczułam się okropnie. Nawet takie maleństwa nie czują się dobrze w moim towarzystwie. A co sobie mogła pomyśleć jej mama?
Cały dzień spieprzony. I tak praktycznie codziennie. Codziennie ktoś coś zrobi, powie. A ja sobie myślę, jaka jestem beznadziejna.
Nie potrafię nad tym zapanować. To jest silniejsze ode mnie.

nie raz jestesmy bezsilni .a dziecko teskni za mama niektore dzieci po prostu chca do mamy ,czy ty myslisz ze na wszystko masz wplyw,dzis byl moj 13 piatek laptop zepsul sie calkiem,pojechalam do psychologa po raz ktorys w mojim zyciu godz za pozno,dostalam, zle wiadomosci o szwagrowej ciazy i dziecku mojej przyjaciloki,drugiej polki meza zwolniono no coz jest mi przykro ale minie,i pies mi uciekal na dworzu  e tam ide spac ,jutro bedzie nowy dzien ,minie i tyle tak  myslec chce.dobrej nocki

13 475 Ostatnio edytowany przez l_ukrecja (2012-10-06 10:38:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zaczynam wątpić w możliwość zmiany swojego myślenia :-(
Jeśli znacie jakieś fajne artykuły, książki, filmy o osobach, które wyszły z depresji, podsuńcie mi coś. Niekoniecznie typu "american dream", bo w USA różne cuda się dzieją ;-) Może coś z polskiego podwórka, lub chociaż europejskiego.
Potrzebuję motywacji.
Dzisiaj zapytałam znajomej terapeutki, czy któryś z jej pacjentów zmienił myślenie. Odpowiedziała mi, że mam ćwiczyć...
Chciałabym spotkać osobę, która powie: wiem co czujesz. Też taka byłam x lat temu. Spójrz gdzie jestem teraz i jak zmieniło się moje myślenie!

Nie bardzo na temat pewnie ale...
"Grzesznik czuje się winny, więc traci radość. Jak masz cieszyć się życiem, gdy stale czujesz się winny, stale chodzisz do kościoła, by spowiadać się ze swych złych uczynków? Źle zrobiłem, źle, źle? całe życie wydaje ci się składać z grzechów. Jak masz żyć w radości? Cieszenie się życiem staje się niemożliwe. Stajesz się ciężki, przytłoczony. Na twej piersi zasiada wina, miażdży cię jak skała, nie pozwala ci tańczyć. Jak masz tańczyć? Jak może tańczyć Poczucie winy? Jak może śpiewać? Kochać? Żyć? Kto więc myśli, że grzeszy, że jest winny, umarły za życia, ten już jest w grobie".

Cytaty z: ?ZenTarot?, Osho

Osho to lek przeciwdepresyjny dla mnie.

Może film? "Przerwana lekcja muzyki"? Polecam.

13 476 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-10-06 11:13:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oj oglądałam. Tragiczny, bardzo tragiczny.
I znów kłania nam się Lukrecjo samospełniająca się przepowiednia. Bo czegoż innego się spodziewać jeśli się obwiniamy jak nie tego, że będziemy winni.

13 477

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zaczynam wątpić w możliwość zmiany swojego myślenia :-(
Jeśli znacie jakieś fajne artykuły, książki, filmy o osobach, które wyszły z depresji, podsuńcie mi coś. Niekoniecznie typu "american dream", bo w USA różne cuda się dzieją ;-) Może coś z polskiego podwórka, lub chociaż europejskiego.
Potrzebuję motywacji.
Dzisiaj zapytałam znajomej terapeutki, czy któryś z jej pacjentów zmienił myślenie. Odpowiedziała mi, że mam ćwiczyć...
Chciałabym spotkać osobę, która powie: wiem co czujesz. Też taka byłam x lat temu. Spójrz gdzie jestem teraz i jak zmieniło się moje myślenie!

Anastawio ,ja jestem takim przykladem .
Zakup sobie "ksiege zrozumienia '-autorstwa OSHA.

13 478

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wielokropku i Pati, wiem, że zmieniłyście myślenie, wzięłyście odpowiedzialność za swoje życie, podejmujecie własne decyzje...
Chodzi mi o osoby,które codziennie czują się winne za to,że doznają krzywdy, mimo,iż nie są winne. Osoby, które myślą,że nigdy nie powinny były się urodzić. Osoby, które pozbywają się z domu wszystkich rzeczy, które mogłyby je skłonić do samobójstwa. Osoby, które myślą o sobie w kategorii nieudacznik, beznadzieja, głupek, wariatka... Osoby, które myślą o sobie negatywnie przez cały dzień, które czują się ZAWSZE winne.
Czy jesteście przykładami takich osób? Nie sądzę. Nawet nie rozumiecie o czym piszę...

13 479

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Wielokropku i Pati, wiem, że zmieniłyście myślenie, wzięłyście odpowiedzialność za swoje życie, podejmujecie własne decyzje...
Chodzi mi o osoby,które codziennie czują się winne za to,że doznają krzywdy, mimo,iż nie są winne. Osoby, które myślą,że nigdy nie powinny były się urodzić. Osoby, które pozbywają się z domu wszystkich rzeczy, które mogłyby je skłonić do samobójstwa. Osoby, które myślą o sobie w kategorii nieudacznik, beznadzieja, głupek, wariatka... Osoby, które myślą o sobie negatywnie przez cały dzień, które czują się ZAWSZE winne.
Czy jesteście przykładami takich osób? Nie sądzę. Nawet nie rozumiecie o czym piszę...

no to sie w koncu zamelduje `,bo ja cale zycie jestem winna to  mama zwalala winne na mnie i dalej tak robi,to moj ex,to moj maz i wiesz co walcze  po przes eft zrozumnialam ,choc mniewam nawroty ze odpowiedzialni sa owszem oni badz razem jestesmy odpowiedzialni ,nie tylko ja  ,anastawio takie ludzkie powiedzenie gdzie dwoch walczy ,tam dwoch jest  wez dystans do tego a potem moze kiedys przemyslisz badz tak z nienacka wpadniesz na ta emocje czy ta i ja odziwo zrozumniesz ,nie daj sie litosci i poczuciu winny ,nie tedy droga,oj nie

13 480

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
dortja napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Wielokropku i Pati, wiem, że zmieniłyście myślenie, wzięłyście odpowiedzialność za swoje życie, podejmujecie własne decyzje...
Chodzi mi o osoby,które codziennie czują się winne za to,że doznają krzywdy, mimo,iż nie są winne. Osoby, które myślą,że nigdy nie powinny były się urodzić. Osoby, które pozbywają się z domu wszystkich rzeczy, które mogłyby je skłonić do samobójstwa. Osoby, które myślą o sobie w kategorii nieudacznik, beznadzieja, głupek, wariatka... Osoby, które myślą o sobie negatywnie przez cały dzień, które czują się ZAWSZE winne.
Czy jesteście przykładami takich osób? Nie sądzę. Nawet nie rozumiecie o czym piszę...

no to sie w koncu zamelduje `,bo ja cale zycie jestem winna to  mama zwalala winne na mnie i dalej tak robi,to moj ex,to moj maz i wiesz co walcze  po przes eft zrozumnialam ,choc mniewam nawroty ze odpowiedzialni sa owszem oni badz razem jestesmy odpowiedzialni ,nie tylko ja  ,anastawio takie ludzkie powiedzenie gdzie dwoch walczy ,tam dwoch jest  wez dystans do tego a potem moze kiedys przemyslisz badz tak z nienacka wpadniesz na ta emocje czy ta i ja odziwo zrozumniesz ,nie daj sie litosci i poczuciu winny ,nie tedy droga,oj nie

Dzięki Dortja. Też walczę, a raczej ćwiczę z moim poczuciem winy. Rozpoznaję swoje negatywne automatyczne myśli i zamiast powiedzieć sobie stop, brnę dalej w to gów*o. Nie potrafię nad tym zapanować. Nie żyję przeszłością. Jestem świadoma tego jak bardzo zostałam skrzywdzona w życiu, ale było minęło. To nie stanowi dla mnie problemu. Problemem są moje fikcyjne, kaleczące mnie myśli. A co za tym idzie, uczucia, emocje, zachowania. Nie potrafię nad tym zapanować.

13 481

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
dortja napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Wielokropku i Pati, wiem, że zmieniłyście myślenie, wzięłyście odpowiedzialność za swoje życie, podejmujecie własne decyzje...
Chodzi mi o osoby,które codziennie czują się winne za to,że doznają krzywdy, mimo,iż nie są winne. Osoby, które myślą,że nigdy nie powinny były się urodzić. Osoby, które pozbywają się z domu wszystkich rzeczy, które mogłyby je skłonić do samobójstwa. Osoby, które myślą o sobie w kategorii nieudacznik, beznadzieja, głupek, wariatka... Osoby, które myślą o sobie negatywnie przez cały dzień, które czują się ZAWSZE winne.
Czy jesteście przykładami takich osób? Nie sądzę. Nawet nie rozumiecie o czym piszę...

no to sie w koncu zamelduje `,bo ja cale zycie jestem winna to  mama zwalala winne na mnie i dalej tak robi,to moj ex,to moj maz i wiesz co walcze  po przes eft zrozumnialam ,choc mniewam nawroty ze odpowiedzialni sa owszem oni badz razem jestesmy odpowiedzialni ,nie tylko ja  ,anastawio takie ludzkie powiedzenie gdzie dwoch walczy ,tam dwoch jest  wez dystans do tego a potem moze kiedys przemyslisz badz tak z nienacka wpadniesz na ta emocje czy ta i ja odziwo zrozumniesz ,nie daj sie litosci i poczuciu winny ,nie tedy droga,oj nie

Dzięki Dortja. Też walczę, a raczej ćwiczę z moim poczuciem winy. Rozpoznaję swoje negatywne automatyczne myśli i zamiast powiedzieć sobie stop, brnę dalej w to gów*o. Nie potrafię nad tym zapanować. Nie żyję przeszłością. Jestem świadoma tego jak bardzo zostałam skrzywdzona w życiu, ale było minęło. To nie stanowi dla mnie problemu. Problemem są moje fikcyjne, kaleczące mnie myśli. A co za tym idzie, uczucia, emocje, zachowania. Nie potrafię nad tym zapanować.

bo my chyba tak mamy ze chcemy byc doskonali.........nie masz nawet pojecia ja dre gebe gdy w domu jest brudno wszyscy wtedy  oberwia nawet pies a balagan mam codziennie pies kot wlosy , maz pomaga ale mi malo ,malo skad do cholery mam te wieczne nie zadowolenie hmmmmmmm juz wiem tylko jak to zmienic  ,minie a z czasem bedzie co raz mniej akcji typu ja wszystko musze sama eh mniej i zadziej oto chodzi anastawio

13 482 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-10-08 10:18:28)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Wielokropku i Pati, wiem, że zmieniłyście myślenie, wzięłyście odpowiedzialność za swoje życie, podejmujecie własne decyzje...
Chodzi mi o osoby,które codziennie czują się winne za to,że doznają krzywdy, mimo,iż nie są winne. Osoby, które myślą,że nigdy nie powinny były się urodzić. Osoby, które pozbywają się z domu wszystkich rzeczy, które mogłyby je skłonić do samobójstwa. Osoby, które myślą o sobie w kategorii nieudacznik, beznadzieja, głupek, wariatka... Osoby, które myślą o sobie negatywnie przez cały dzień, które czują się ZAWSZE winne.
Czy jesteście przykładami takich osób? Nie sądzę. Nawet nie rozumiecie o czym piszę...

Ja rozumiem, nie do końca wszystko to co napisałaś, ale wiem o co chodzi. OJ wiem, Anstawio.
Każdego dnia staram się myśleć dobrze, choć tak łatwo znów wtrącić mnie w dołek. Chciałabym być ponad to i staram się.

13 483

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dokladnie rozumiem o co chodzi ,jakbys nie miala sily podniesc sie.
Piszesz ze brniesz dalej w gowienko?
To trz\eba zmienic ,i na to przyjdzie czas.


Wczoraj bylam na zarabistej imprezie KSW - dostalam przypadkowo zaproszenie maz kolezanki walczy i tak wyszlo ze poszlysmy.
Sporo ludzi poznalam ,facetow.
Jestem w szoku jak niektorzy faceci sie zachowuja .
Rozmawialam z jednym dosc ciekawym rozmowca i nagle zadzwonil mu tel,okazalo sie zona hhehehe ,dla mnie nic bo niemialam zadnych zamiarow.Jednak owy pan ,zaczol eh to zona ,ale i tak nam sie nie uklada hahahah,klasyczny tekst wiec zwinnie urwalam sie z rozmowy .Eh Ci faceci - jak dla mnie przereklamowani .

13 484

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam drogie Panie smile


U mnie ciężko ale rozwojowo. Mam odnowioną terapię,bo niestety zaczęłam...jątrzyć,sączyć,dręczyć...czyli KONTROLA.
I pojechałam do psychologa rozżalona,pewna tego,że powie mi iż związek jednak należy zakończyć,a okazało się,że to ja daję dupy i wracam do swej poprzedniej wersji. Dowiedziałam się,że chcę niemożliwego i że powinnam zostać singielką,bo żaden facet ze mną nie wytrzyma i że znowu podświadomie robię S grunt do szukania,fantazjowania,a potem wiadomo-kontaktu z inną kobietą...Oj ile pracy przede mną? Masakra,jak się teraz nie nauczę nie stworzę nigdy zdrowego związku...

13 485

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

(...)Masakra,jak się teraz nie nauczę nie stworzę nigdy zdrowego związku...

Nic nie stoi na przeszkodzie, byś stworzyła zdrowy związek. Nic. Nic. ... Nic. tongue

13 486

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

big_smile

Najwyżej Ty sama Lukrecjo, ale nad tym jesteś w stanie zapanować, czyli jak wyżej Wielokropek napisał zgadzam się, bo jak tu się nie zgodzić.

13 487

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak dziewczyny idę dalej,znowu jakby od początku...ale nie poddam się.
A nawiasem mówiąc to teraz zaczynam widzieć,że byłam wrednym babsztylem wink

13 488

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wazne by widziec i zrozumiec swoje bledy,potem bedzie latwiej.
Zaczynac pracowac nad soba mozna wiele razy ,wazne by do skutku.
Powodzenia

13 489

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej. Dzisiaj usłyszałam, że bardziej niż ciężkiej pracy, wymaga się ode mnie otwartości, komunikacji, uśmiechu i optymizmu. Jeżeli się nie zmienię, wylatuję. Mam ostatnią szansę.

13 490

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Hej. Dzisiaj usłyszałam, że bardziej niż ciężkiej pracy, wymaga się ode mnie otwartości, komunikacji, uśmiechu i optymizmu. Jeżeli się nie zmienię, wylatuję. Mam ostatnią szansę.

Wiem jak to brzmi ale właśnie w ten sposób terapeuta i grupa próbują pomóc Ci się otworzyć. Mój S dziś na takiej grupie mówił,że nie było w nim emocji,kiedy pisał pracę ale po przeczytaniu...prawie zawał go rypnął...On ma problem w zrozumieniu,że jego mama bardzo współuzależniona kobieta,jest na równi odpowiedzialna za zmarnowane dzieciństwo,poprzez alkoholizm,przemoc i gwałty jego ojca. Kazde z jego rodzeństwa jest nieszczęśliwe,u mnie jest tak samo...a rodzic pytają,a o co ci chodzi!

13 491 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-10-10 22:38:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie na grupie tak usłyszałam, ale w pracy.
Mam wrażenie, że nie jestem normalna i nie pasuję nigdzie. I teraz ta presja zmiany...

13 492

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Hej. Dzisiaj usłyszałam, że bardziej niż ciężkiej pracy, wymaga się ode mnie otwartości, komunikacji, uśmiechu i optymizmu. Jeżeli się nie zmienię, wylatuję. Mam ostatnią szansę.

No i co będzie?

13 493

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio, to już czas by tyle nie myśleć, a zachowywać się wiesz jak.

13 494 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-10-11 10:15:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Hej. Dzisiaj usłyszałam, że bardziej niż ciężkiej pracy, wymaga się ode mnie otwartości, komunikacji, uśmiechu i optymizmu. Jeżeli się nie zmienię, wylatuję. Mam ostatnią szansę.

No i co będzie?

Będę zwolniona,bo nie ma we mnie miłości. To dzisiejsze słowa.
Co dalej? Cała się trzęsę,ale dam radę. Chyba.
Nie mam zamiaru zmieniać się dla innych. Ponadto tu chyba chodzi o coś innego, ale wali mnie to.

13 495

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A jaka Ty jesteś na zawnątrz? Jak się zachowujesz? Może ktoś widzi Twój ból i chce Ci pomóc?

13 496

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jaka jestem na zewnątrz...
Z terapii wiem,że gdy człowiek źle o sobie myśli, można popytać innych, by potwierdzić swoją mysl, lub jej zaprzeczyć.  Więc...
Zasięgnęłam opinii na ten temat u kilku osób: u znajomej, napisałam maila do mojej psycholog, napisałam maila do drugiej psycholog, u której pracuję, dzisiaj pracowałam u kolejnej psycholog hehe smile i też z nią rozmawiałam, ona nie wie nic o mojej przeszłości, o moim rozstaniu z mężem. Napisałam smsy do ludzi, u których kiedyś pracowałam. Ogólnie popytałam wszędzie na około. Wszyscy twierdzą, że zachowuję się zupełnie normalnie, pracuję bez zastrzeżeń i,że to chyba ta dziewczyna u której pracuję ma ze sobą problem. Moja psycholog napisała mi, żebym poszukała sobie innej pracy, szkoda się stresować. Zresztą ona od początku mówiła mi,żebym nie szła do tej pracy, a ja się uparłam,że taki dominujący charakter jaki ta dziewczyna ma, pomoże mi się zmienić. Naiwna!
Właściwie tak mi radzi większość, zostaw ją! Jedna rada była, abym idąc do pracy do tej nieszczęsnej Andrei, po prostu nie była sobą, czyli uśmiech i pozytywne myślenie. Dzisiaj z nią rozmawiałam, pierwszy raz jej powiedziałam, że mam prywatne problemy. Oczywiście, według niej, mam zacisnąć zęby i być twarda w środku i uśmiechnięta na zewnątrz. Mam kochać to, że pracuję dla niej. Mam kochać jej dom, mam składać jej ubrania z miłością, mam prasować z miłością, mam myć podłogę z miłością...Bo jej rodzina jest bardzo wrażliwa...
Myślę,że tu nie chodzi o mnie... i tak mi mówią też inni... Ale jedyne nad czym teraz muszę myśleć, to nowa praca.

13 497

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To zmienia postać rzeczy.
Takich rzeczy się nie kocha to jak je robić z miłością?

13 498

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Nie na grupie tak usłyszałam, ale w pracy.
Mam wrażenie, że nie jestem normalna i nie pasuję nigdzie. I teraz ta presja zmiany...

Ktos w pracy ,ma ze soba ewidentny problem ,a ty bierzesz go na siebie?
Jesli chca pracownicy pelnej milosci ,niech do zakonu ida .
Kazdy moze miec problemy ,a pracodawcy guzik do tego jesli dobrze wywiazujesz sie z obowiazkow.
Wiec zmiana pracy ,napewno konieczna

13 499

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Nie na grupie tak usłyszałam, ale w pracy.
Mam wrażenie, że nie jestem normalna i nie pasuję nigdzie. I teraz ta presja zmiany...

Ktos w pracy ,ma ze soba ewidentny problem ,a ty bierzesz go na siebie?
Jesli chca pracownicy pelnej milosci ,niech do zakonu ida .
Kazdy moze miec problemy ,a pracodawcy guzik do tego jesli dobrze wywiazujesz sie z obowiazkow.
Wiec zmiana pracy ,napewno konieczna

haha, dobre z tym zakonem. Dzięki Pati.
Moja psycholog napisała mi wczoraj, że ta kobieta nie wynajęła mnie jako "damę do towarzystwa", żebym była uśmiechnięta, otwarta i z nią rozmawiała, tylo płaci mi za inne obowiązki.
I jeszcze ten jej tekst: daję ci jeszcze jedną szansę, ostatnią.
Wiecie co, czuję się dziwnie. Jestem pewna, że dobrze pracuję. Zresztą ona sama to potwierdziła. Mam wrażenie, że ona oczekuje ode mnie zachwytów, och, ach, wdzięczności za to, że daje mi pracę, uwielbienia jej, jej domu, dzieci. A ja tam przychodzę, robię co do mnie należy, aż pot mi po dup*ie spływa, nie mam czasu napić się wody, a tu kurdę miłości a nie ciężkiej pracy wymagają.
Sorry, że tak wałkuję ten temat, ale dawno takiej akcji nie miałam...

13 500

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Astawia powiem Ci,że takie nasze zawody są niewdzięczne. Ostatnio syn mojej podopiecznej,który odwiedza mamę co tydzień,powiedział i to przy niej,że on wolałby głodować,a nie chciałby takiej pracy jak ja. Fajnie,że docenia. Myślę,że jest pozbawiony dystansu-to jego mama. A ja dystans mam i w ogóle nie myślę w domu co u niej. Dobrze mi z nią i tyle. Ale też jest tak,ze zżyłam się z nią i jest dla mnie to coś więcej niż praca. Uwielbiam nasze rozmowy,a że pani ma 98 lat,to i opowieści dużo. Czasem nawraca po 5x to samo,potrafi być złośliwa i ocenia wszystkich i wszystko ale co tam,każdy ma swoje za uszami smile
Nie wiem ale wydaje mi się,ze emocjonalna zaangażowanie jest w tym zawodzie skutkiem ubocznym wink
Myję ją,ubieram,masuję,czasem przytulę i pocieszę,a i tak bywało,że to ona mnie pocieszała. Czasem śmiejemy się do łez. Oj już wiem,ze będzie mi ciężko jak Jej zabraknie....

13 501

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ciężko czasem jest w pracy. Ja już parę razy zmieniałam.
W jednej ludzie pracujący knuli takie intrugi, że we wszystko wcągali, w innej kierownictwo wykańczało psychicznie, mówiąc po wykonanje pracy, że i tak musi sprawdzić, bo nie wierzy, że jest dobrze zrobione, także Anstawio niech się pani pracodawczyni cmoknie w d.. A Ty poszukaj sobie lepszej pracy.

13 502

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Jaka jestem na zewnątrz...
Z terapii wiem,że gdy człowiek źle o sobie myśli, można popytać innych, by potwierdzić swoją mysl, lub jej zaprzeczyć.  Więc...
Zasięgnęłam opinii na ten temat u kilku osób: u znajomej, napisałam maila do mojej psycholog, napisałam maila do drugiej psycholog, u której pracuję, dzisiaj pracowałam u kolejnej psycholog hehe smile i też z nią rozmawiałam, ona nie wie nic o mojej przeszłości, o moim rozstaniu z mężem. Napisałam smsy do ludzi, u których kiedyś pracowałam. Ogólnie popytałam wszędzie na około. Wszyscy twierdzą, że zachowuję się zupełnie normalnie, pracuję bez zastrzeżeń i,że to chyba ta dziewczyna u której pracuję ma ze sobą problem. Moja psycholog napisała mi, żebym poszukała sobie innej pracy, szkoda się stresować. Zresztą ona od początku mówiła mi,żebym nie szła do tej pracy, a ja się uparłam,że taki dominujący charakter jaki ta dziewczyna ma, pomoże mi się zmienić. Naiwna!
Właściwie tak mi radzi większość, zostaw ją! Jedna rada była, abym idąc do pracy do tej nieszczęsnej Andrei, po prostu nie była sobą, czyli uśmiech i pozytywne myślenie. Dzisiaj z nią rozmawiałam, pierwszy raz jej powiedziałam, że mam prywatne problemy. Oczywiście, według niej, mam zacisnąć zęby i być twarda w środku i uśmiechnięta na zewnątrz. Mam kochać to, że pracuję dla niej. Mam kochać jej dom, mam składać jej ubrania z miłością, mam prasować z miłością, mam myć podłogę z miłością...Bo jej rodzina jest bardzo wrażliwa...
Myślę,że tu nie chodzi o mnie... i tak mi mówią też inni... Ale jedyne nad czym teraz muszę myśleć, to nowa praca.

niech se sma myje z miloscia ,ja pracuje w sluzbie zdrowia to juz przes te lata na zmienialam ludzi z roznych powodow przewaznie nie pasujace do siebie charaktery , ty robisz swoje ona ci placi jak szuka wyrozumnialosci to  jest cos czego nie mozna otrzymac bez niczego w zamian

13 503

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
dortja napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Jaka jestem na zewnątrz...
Z terapii wiem,że gdy człowiek źle o sobie myśli, można popytać innych, by potwierdzić swoją mysl, lub jej zaprzeczyć.  Więc...
Zasięgnęłam opinii na ten temat u kilku osób: u znajomej, napisałam maila do mojej psycholog, napisałam maila do drugiej psycholog, u której pracuję, dzisiaj pracowałam u kolejnej psycholog hehe smile i też z nią rozmawiałam, ona nie wie nic o mojej przeszłości, o moim rozstaniu z mężem. Napisałam smsy do ludzi, u których kiedyś pracowałam. Ogólnie popytałam wszędzie na około. Wszyscy twierdzą, że zachowuję się zupełnie normalnie, pracuję bez zastrzeżeń i,że to chyba ta dziewczyna u której pracuję ma ze sobą problem. Moja psycholog napisała mi, żebym poszukała sobie innej pracy, szkoda się stresować. Zresztą ona od początku mówiła mi,żebym nie szła do tej pracy, a ja się uparłam,że taki dominujący charakter jaki ta dziewczyna ma, pomoże mi się zmienić. Naiwna!
Właściwie tak mi radzi większość, zostaw ją! Jedna rada była, abym idąc do pracy do tej nieszczęsnej Andrei, po prostu nie była sobą, czyli uśmiech i pozytywne myślenie. Dzisiaj z nią rozmawiałam, pierwszy raz jej powiedziałam, że mam prywatne problemy. Oczywiście, według niej, mam zacisnąć zęby i być twarda w środku i uśmiechnięta na zewnątrz. Mam kochać to, że pracuję dla niej. Mam kochać jej dom, mam składać jej ubrania z miłością, mam prasować z miłością, mam myć podłogę z miłością...Bo jej rodzina jest bardzo wrażliwa...
Myślę,że tu nie chodzi o mnie... i tak mi mówią też inni... Ale jedyne nad czym teraz muszę myśleć, to nowa praca.

niech se sma myje z miloscia ,ja pracuje w sluzbie zdrowia to juz przes te lata na zmienialam ludzi z roznych powodow przewaznie nie pasujace do siebie charaktery , ty robisz swoje ona ci placi jak szuka wyrozumnialosci to  jest cos czego nie mozna otrzymac bez niczego w zamian

Też w swojej "karierze" miałam już wielu klientów. Oprócz niej, mam też innych klientów i widzę różnicę jak się czuję u niej, a jak u innych. Ona zoferowała mi 20 godz tyg pracy. Gdy jej powieziałam,że pierwszy raz ktoś w pracy oczekuje ode mnie tego, co ona (niemożliwego), powiedziała,że u niej jest inaczej, ona zaoferowała mi pół etatu, a nie kilka godz tygodniowo. Dla mnie to ma małe znaczenie. W końcu to była jej propozycja. Nie wiem, może ona oczekuje wdzięczności. Może chce, żebym klękała przed nią na kolanach i dziękowała jej za to,że mi dała pracę. Ja staram się swoją wdzięczność wyrazić swoją pracą, najlepiej jak potrafię. Nie ukrywam, jak każdy mam dni lepsze i gorsze. Gdy rozmawiam na ten temat z innym ludźmi, to każdy mi mówi, że ma gorszy dzień i to normalne. Myślę, że obie potrzebujemy miłości i obie jej sobie nie potrafimy dać smile

13 504

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
dortja napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Jaka jestem na zewnątrz...
Z terapii wiem,że gdy człowiek źle o sobie myśli, można popytać innych, by potwierdzić swoją mysl, lub jej zaprzeczyć.  Więc...
Zasięgnęłam opinii na ten temat u kilku osób: u znajomej, napisałam maila do mojej psycholog, napisałam maila do drugiej psycholog, u której pracuję, dzisiaj pracowałam u kolejnej psycholog hehe smile i też z nią rozmawiałam, ona nie wie nic o mojej przeszłości, o moim rozstaniu z mężem. Napisałam smsy do ludzi, u których kiedyś pracowałam. Ogólnie popytałam wszędzie na około. Wszyscy twierdzą, że zachowuję się zupełnie normalnie, pracuję bez zastrzeżeń i,że to chyba ta dziewczyna u której pracuję ma ze sobą problem. Moja psycholog napisała mi, żebym poszukała sobie innej pracy, szkoda się stresować. Zresztą ona od początku mówiła mi,żebym nie szła do tej pracy, a ja się uparłam,że taki dominujący charakter jaki ta dziewczyna ma, pomoże mi się zmienić. Naiwna!
Właściwie tak mi radzi większość, zostaw ją! Jedna rada była, abym idąc do pracy do tej nieszczęsnej Andrei, po prostu nie była sobą, czyli uśmiech i pozytywne myślenie. Dzisiaj z nią rozmawiałam, pierwszy raz jej powiedziałam, że mam prywatne problemy. Oczywiście, według niej, mam zacisnąć zęby i być twarda w środku i uśmiechnięta na zewnątrz. Mam kochać to, że pracuję dla niej. Mam kochać jej dom, mam składać jej ubrania z miłością, mam prasować z miłością, mam myć podłogę z miłością...Bo jej rodzina jest bardzo wrażliwa...
Myślę,że tu nie chodzi o mnie... i tak mi mówią też inni... Ale jedyne nad czym teraz muszę myśleć, to nowa praca.

niech se sma myje z miloscia ,ja pracuje w sluzbie zdrowia to juz przes te lata na zmienialam ludzi z roznych powodow przewaznie nie pasujace do siebie charaktery , ty robisz swoje ona ci placi jak szuka wyrozumnialosci to  jest cos czego nie mozna otrzymac bez niczego w zamian

Też w swojej "karierze" miałam już wielu klientów. Oprócz niej, mam też innych klientów i widzę różnicę jak się czuję u niej, a jak u innych. Ona zoferowała mi 20 godz tyg pracy. Gdy jej powieziałam,że pierwszy raz ktoś w pracy oczekuje ode mnie tego, co ona (niemożliwego), powiedziała,że u niej jest inaczej, ona zaoferowała mi pół etatu, a nie kilka godz tygodniowo. Dla mnie to ma małe znaczenie. W końcu to była jej propozycja. Nie wiem, może ona oczekuje wdzięczności. Może chce, żebym klękała przed nią na kolanach i dziękowała jej za to,że mi dała pracę. Ja staram się swoją wdzięczność wyrazić swoją pracą, najlepiej jak potrafię. Nie ukrywam, jak każdy mam dni lepsze i gorsze. Gdy rozmawiam na ten temat z innym ludźmi, to każdy mi mówi, że ma gorszy dzień i to normalne. Myślę, że obie potrzebujemy miłości i obie jej sobie nie potrafimy dać smile

ANASTAWIO MNIEWAM LUDZI CHORYCH NA RAKA I INNE NIEULECZALNE CHOROBY NAUCZYLO MNIE TO POKORY ,ale czy mam sie przejmowac ty,mi ludzmi ja zamykam za soba drzwi odpowiedz brzmi nie ,milosc jest tez wyrozumnialoscia ,po prostu moze nie pasujecie do siebie to tylko praca ,ja to tak widze i nie raz tez trudno mi odroznic prywatnosc od pracy bo mam w tej chwili milych ludzi i sie przyzwojicie rozgadam  ja mam prace lajtowa wiecej kontakow typu rozmowa a jezeli praca,mam takiego pana  z ktorym wychodzimy co tydzien gdzies tam na kawe,on juz ma obgarniete jak przychodze,ale nie raz tak wlasnie mysle ze za duzo mowie tym ludziom o swojich sprawach.

13 505

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Różnica charakterów, jak najbardziej. Na ogół, nie mam kontaktów ani z klientami, ani z ich dziećmi. Dają mi klucz do domu i robię to co do mnie należy, ewentualnie to o co mnie poproszą. Zawsze też proszą mnie, bym sobie wzięła coś do picia (kawa, herbata) a nawet do jedzenia. Dbają też o mój komfort. I to jest norma, która w mojej pracy obowiązuje od lat.
U tej kobitki jest inaczej, mój komfort się nie liczy, liczy się jej komfort. Ona chce czegoś więcej niż posprzątanego domu. Czego? Nie wiem i nie potrafię jej tego dać.
Chciałabym mieć taki komfort, by w poniedziałek już się tam nie pojawić. Teraz będzie jeszcze gorzej, bo już w ogóle nie mam ochoty jak kiedyś, tam pracować. Mam już nowych klientów, ale jeszcze nie tylu, by jej podziękować...

13 506

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Różnica charakterów, jak najbardziej. Na ogół, nie mam kontaktów ani z klientami, ani z ich dziećmi. Dają mi klucz do domu i robię to co do mnie należy, ewentualnie to o co mnie poproszą. Zawsze też proszą mnie, bym sobie wzięła coś do picia (kawa, herbata) a nawet do jedzenia. Dbają też o mój komfort. I to jest norma, która w mojej pracy obowiązuje od lat.
U tej kobitki jest inaczej, mój komfort się nie liczy, liczy się jej komfort. Ona chce czegoś więcej niż posprzątanego domu. Czego? Nie wiem i nie potrafię jej tego dać.
Chciałabym mieć taki komfort, by w poniedziałek już się tam nie pojawić. Teraz będzie jeszcze gorzej, bo już w ogóle nie mam ochoty jak kiedyś, tam pracować. Mam już nowych klientów, ale jeszcze nie tylu, by jej podziękować...

Znajdź i uciekaj. Nie wytrzymałabym na takich zasadach,jak ktoś mówi mi,że jestem beee no to jestem,zamykam się i czuję odrzucenie,a więc po co mi to?

13 507

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Różnica charakterów, jak najbardziej. Na ogół, nie mam kontaktów ani z klientami, ani z ich dziećmi. Dają mi klucz do domu i robię to co do mnie należy, ewentualnie to o co mnie poproszą. Zawsze też proszą mnie, bym sobie wzięła coś do picia (kawa, herbata) a nawet do jedzenia. Dbają też o mój komfort. I to jest norma, która w mojej pracy obowiązuje od lat.
U tej kobitki jest inaczej, mój komfort się nie liczy, liczy się jej komfort. Ona chce czegoś więcej niż posprzątanego domu. Czego? Nie wiem i nie potrafię jej tego dać.
Chciałabym mieć taki komfort, by w poniedziałek już się tam nie pojawić. Teraz będzie jeszcze gorzej, bo już w ogóle nie mam ochoty jak kiedyś, tam pracować. Mam już nowych klientów, ale jeszcze nie tylu, by jej podziękować...

Znajdź i uciekaj. Nie wytrzymałabym na takich zasadach,jak ktoś mówi mi,że jestem beee no to jestem,zamykam się i czuję odrzucenie,a więc po co mi to?

Ucieknę, na pewno!
I tak uciekam cały czas, z domu, od męża, z pracy... Uciekam i uciekam...
Ale mam kolejną lekcję życia. Wiem już jaka jestem i kim jestem, co lubię, a czego nie. Nie każdemu musi to odpowiadać. Ale wiem, że są ludzie, którzy akceptują mnie taką jaka jestem i dobrze czują się w moim towarzystwie a ja w ich. I to się liczy!

13 508

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

dzisiaj  do mojego dziecka przyjechala straz pozarna (przystojni mezczyzni moze bo mnieli  mundurki) zdjac (malpe) z drzewa bo sie galaz zlamala ale jaja  a bylo ok 5 meterow zeby ja zdjac takich drabin nikt nie mnial w sasiedzctwie  ,wczoraj moj synow oblal sie goracym kakao co za wekend te dzieci jakies dzike mateusz jest oparzony a sevenna przerazona ,ufffffffff poniedzialku witaj

13 509

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Różnica charakterów, jak najbardziej. Na ogół, nie mam kontaktów ani z klientami, ani z ich dziećmi. Dają mi klucz do domu i robię to co do mnie należy, ewentualnie to o co mnie poproszą. Zawsze też proszą mnie, bym sobie wzięła coś do picia (kawa, herbata) a nawet do jedzenia. Dbają też o mój komfort. I to jest norma, która w mojej pracy obowiązuje od lat.
U tej kobitki jest inaczej, mój komfort się nie liczy, liczy się jej komfort. Ona chce czegoś więcej niż posprzątanego domu. Czego? Nie wiem i nie potrafię jej tego dać.
Chciałabym mieć taki komfort, by w poniedziałek już się tam nie pojawić. Teraz będzie jeszcze gorzej, bo już w ogóle nie mam ochoty jak kiedyś, tam pracować. Mam już nowych klientów, ale jeszcze nie tylu, by jej podziękować...

Może zatem warto z nią porozmawiać, zagrać w otwarte karty? Czego Waszmość ode mnie oczekuje?

13 510

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Różnica charakterów, jak najbardziej. Na ogół, nie mam kontaktów ani z klientami, ani z ich dziećmi. Dają mi klucz do domu i robię to co do mnie należy, ewentualnie to o co mnie poproszą. Zawsze też proszą mnie, bym sobie wzięła coś do picia (kawa, herbata) a nawet do jedzenia. Dbają też o mój komfort. I to jest norma, która w mojej pracy obowiązuje od lat.
U tej kobitki jest inaczej, mój komfort się nie liczy, liczy się jej komfort. Ona chce czegoś więcej niż posprzątanego domu. Czego? Nie wiem i nie potrafię jej tego dać.
Chciałabym mieć taki komfort, by w poniedziałek już się tam nie pojawić. Teraz będzie jeszcze gorzej, bo już w ogóle nie mam ochoty jak kiedyś, tam pracować. Mam już nowych klientów, ale jeszcze nie tylu, by jej podziękować...

Może zatem warto z nią porozmawiać, zagrać w otwarte karty? Czego Waszmość ode mnie oczekuje?

Rozmawiałam z nią w tamtym tygodniu.
Jej oczekiwania, to: Ponieważ dom (zamek), w którym ona mieszka, jest najpiękniejszym domem w całej okolicy, mam go traktować z miłością. Poza tym, mam lubieć swoją pracę  i nie traktować jej jak "praca".
Dzisiaj jej mąż wrócił z USA. Starałam się być miła, zagadywałam miłe rzeczy, a on i tak stwierdził,że moje słowa "nie brzmią optymistycznie".
Cóż,nawet gdy jestem wesoła, bo byłam i chciałam być, to i tak oni mi wmawiają,że ja nie czuję się dobrze...

13 511

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Różnica charakterów, jak najbardziej. Na ogół, nie mam kontaktów ani z klientami, ani z ich dziećmi. Dają mi klucz do domu i robię to co do mnie należy, ewentualnie to o co mnie poproszą. Zawsze też proszą mnie, bym sobie wzięła coś do picia (kawa, herbata) a nawet do jedzenia. Dbają też o mój komfort. I to jest norma, która w mojej pracy obowiązuje od lat.
U tej kobitki jest inaczej, mój komfort się nie liczy, liczy się jej komfort. Ona chce czegoś więcej niż posprzątanego domu. Czego? Nie wiem i nie potrafię jej tego dać.
Chciałabym mieć taki komfort, by w poniedziałek już się tam nie pojawić. Teraz będzie jeszcze gorzej, bo już w ogóle nie mam ochoty jak kiedyś, tam pracować. Mam już nowych klientów, ale jeszcze nie tylu, by jej podziękować...

Może zatem warto z nią porozmawiać, zagrać w otwarte karty? Czego Waszmość ode mnie oczekuje?

Rozmawiałam z nią w tamtym tygodniu.
Jej oczekiwania, to: Ponieważ dom (zamek), w którym ona mieszka, jest najpiękniejszym domem w całej okolicy, mam go traktować z miłością. Poza tym, mam lubieć swoją pracę  i nie traktować jej jak "praca".
Dzisiaj jej mąż wrócił z USA. Starałam się być miła, zagadywałam miłe rzeczy, a on i tak stwierdził,że moje słowa "nie brzmią optymistycznie".
Cóż,nawet gdy jestem wesoła, bo byłam i chciałam być, to i tak oni mi wmawiają,że ja nie czuję się dobrze...

No to w takim razie niech ulepią sobie Panią z modeliny tak jak im się marzy, bo to do niczego dobrego nie prowadzi i napewno w takim miejscu nie będziesz dię dobrze czuła. Nie ma nic gorszego niż dyskomfort psychiczny  w pracy.
Chyba przydaliby się jeszcze inni klienci coś mi się wydaje. Tacy, którzy Cię docenią.

13 512

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Może zatem warto z nią porozmawiać, zagrać w otwarte karty? Czego Waszmość ode mnie oczekuje?

Rozmawiałam z nią w tamtym tygodniu.
Jej oczekiwania, to: Ponieważ dom (zamek), w którym ona mieszka, jest najpiękniejszym domem w całej okolicy, mam go traktować z miłością. Poza tym, mam lubieć swoją pracę  i nie traktować jej jak "praca".
Dzisiaj jej mąż wrócił z USA. Starałam się być miła, zagadywałam miłe rzeczy, a on i tak stwierdził,że moje słowa "nie brzmią optymistycznie".
Cóż,nawet gdy jestem wesoła, bo byłam i chciałam być, to i tak oni mi wmawiają,że ja nie czuję się dobrze...

No to w takim razie niech ulepią sobie Panią z modeliny tak jak im się marzy, bo to do niczego dobrego nie prowadzi i napewno w takim miejscu nie będziesz dię dobrze czuła. Nie ma nic gorszego niż dyskomfort psychiczny  w pracy.
Chyba przydaliby się jeszcze inni klienci coś mi się wydaje. Tacy, którzy Cię docenią.

Mam też innych klientów od 5ciu lat, oprócz tego nieszczęsnego małżeństwa. Nawet pracuję u jej brata i tam jest normalnie, wszędzie jest normalnie. Najgorsze,że dla tej rodziny zrezygnowałam z innych klientów i innej pracy:( Paru byłych klientów chce mnie spowrotem, ale nie wszyscy, bo niektórzy przez ten czas już znaleźli kogoś nowego.
Czuję się zawiedziona, ale takie życie.  Sami mnie odnaleźli, wydzwaniali do mnie przez 3 miesiące. Przez 3 miesiące się zastanawiałam co robić. W końcu podjęłam decyzję, bo pasowało mi wszystko, a tu taki klops.
Och, jak się sypie, to wszystko ;(

13 513

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Poukładasz to sobie, spokojnie. Skąd mogłaś wiedzieć, że tak będzie?

13 514

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Poukładasz to sobie, spokojnie. Skąd mogłaś wiedzieć, że tak będzie?

W tym momencie to już mi tylko chodzi o kasę... Jak stracę ją, to będę 20h tyg w plecy, a to kosztuje... No nic, już nie narzekam,bo to nic nie da. Miłego dnia!

13 515

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio, uda Ci się znleźć wyjście z impasu, poszukaj innej pracy.

13 516

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Rozmawiałam z nią w tamtym tygodniu.
Jej oczekiwania, to: Ponieważ dom (zamek), w którym ona mieszka, jest najpiękniejszym domem w całej okolicy, mam go traktować z miłością. Poza tym, mam lubieć swoją pracę  i nie traktować jej jak "praca".
Dzisiaj jej mąż wrócił z USA. Starałam się być miła, zagadywałam miłe rzeczy, a on i tak stwierdził,że moje słowa "nie brzmią optymistycznie".
Cóż,nawet gdy jestem wesoła, bo byłam i chciałam być, to i tak oni mi wmawiają,że ja nie czuję się dobrze...

No to w takim razie niech ulepią sobie Panią z modeliny tak jak im się marzy, bo to do niczego dobrego nie prowadzi i napewno w takim miejscu nie będziesz dię dobrze czuła. Nie ma nic gorszego niż dyskomfort psychiczny  w pracy.
Chyba przydaliby się jeszcze inni klienci coś mi się wydaje. Tacy, którzy Cię docenią.

Mam też innych klientów od 5ciu lat, oprócz tego nieszczęsnego małżeństwa. Nawet pracuję u jej brata i tam jest normalnie, wszędzie jest normalnie. Najgorsze,że dla tej rodziny zrezygnowałam z innych klientów i innej pracy:( Paru byłych klientów chce mnie spowrotem, ale nie wszyscy, bo niektórzy przez ten czas już znaleźli kogoś nowego.
Czuję się zawiedziona, ale takie życie.  Sami mnie odnaleźli, wydzwaniali do mnie przez 3 miesiące. Przez 3 miesiące się zastanawiałam co robić. W końcu podjęłam decyzję, bo pasowało mi wszystko, a tu taki klops.
Och, jak się sypie, to wszystko ;(

Anstawio a może powiedz to co tu piszesz tej pani? Nie masz nic do stracenia.

13 517

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

L_ukrecjo, już powinno być narazie dobrze. Dzisiaj byłam ostatni raz u tej Pani, bo wyjeżdżała z dziećmi na dwa tyg na wakacje. Ma mi przysłać smsa jak wróci. Tylko, że ja już mam nowych klientów i inną pracę, więc jeżeli  mi napisze, to ja jej ładnie i z miłością podziękuję. Narazie (odpukać) jest dobrze. Buziaki

13 518

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Roznie z tymi ludzmi bywa ,naprawde do mnie do klubu tez przychodza ,swinki pigi ze tak powiem ,ktore mysla ze po godzinie cwiczen beda modelkami i glupkowate gadki .
Jak mowie ze w niektorych przypadkach same cwiczenia nie pomoga ,albo ze callanetics lepiej sprawdza sie na figurze gruszki niz jablka ,to obrazone ,takie sa angielki. Coz poradzic ,praca ,praca ,nie raz jeszcze na Twojej drodze stana swirusy i popaprance ,takie zycie niestety.
Pozdrawiam kobitki

13 519

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

L_ukrecjo, już powinno być narazie dobrze. Dzisiaj byłam ostatni raz u tej Pani, bo wyjeżdżała z dziećmi na dwa tyg na wakacje. Ma mi przysłać smsa jak wróci. Tylko, że ja już mam nowych klientów i inną pracę, więc jeżeli  mi napisze, to ja jej ładnie i z miłością podziękuję. Narazie (odpukać) jest dobrze. Buziaki

No widzisz, a tak się bałaś. Cieszę się smile

13 520

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Roznie z tymi ludzmi bywa ,naprawde do mnie do klubu tez przychodza ,swinki pigi ze tak powiem ,ktore mysla ze po godzinie cwiczen beda modelkami i glupkowate gadki .
Jak mowie ze w niektorych przypadkach same cwiczenia nie pomoga ,albo ze callanetics lepiej sprawdza sie na figurze gruszki niz jablka ,to obrazone ,takie sa angielki. Coz poradzic ,praca ,praca ,nie raz jeszcze na Twojej drodze stana swirusy i popaprance ,takie zycie niestety.
Pozdrawiam kobitki

No jak już instruktora nie słuchają to nic im nie pomoże big_smile

Posty [ 13 456 do 13 520 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 206 207 208 209 210 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026