Dziękuję Wam za wsparcie, które bardzo mi pomaga i czuję je na każdym kroku.
U psychologa dowiaduję się,że mam inaczej myśleć, mówić, postępować. Chcę żyć inaczej, być inna niż moi rodzice. To wymaga zmiany o 180 stopni. I, mimo terapii, ta zmiana nie nadchodzi. Czasami mam nawet wrażenie, że jest gorzej.
Mam problem z rozpoznawaniem uczuć. Gdy psycholog pyta się mnie, jakie uczucie mi w danej sytuacji towarzyszyło, zabijcie mnie, ale ja nie wiem.
Poza tym, bardzo, ale to bardzo jestem dla siebie surowa. Obwiniam się o wszystko. Nie zrzucam winy na rodziców, nie. To ja jestem winna, wszystkiemu. A odpowiedzialność? Biorę na siebie odpowiedzialność za wszystko i wszystkich, nie tylko za siebie i swoje życie.Marzę o tym, by przestać w każdej sytuacji winić siebie za wszystko i czuć się dpowiedzialna za wszystkich i wszystko, do tego być pewna siebie.
"Są ludzie, którzy nie mogą rozstać się z dzieciństwem. Na twarzach mają wypisaną decyzję, by nigdy nie dorosnąc. Wprawdzie nigdy też nie byli dziećmi. Mężczyźni, którzy uśmiechają się tylko wtedy, kiedy postanowią. Kobiety, które nigdy nie płaczą. Ci ludzie niechętnie dotykają ręki innych, w pomieszczeniacg starają się stać tyłem do otwartych drzwi, nie mogą zasnąc w nieznanym sobie pokoju. Rzadko się skarżą, ale kiedy już naprawdę nie mogą wytrzymać z rozpaczy, zjawiają się w gabinetach psychiatrów i proszą o lek, który szybko pomógłby na ból głowy. Nie mają zaufania. Wszędzie czują się obcy. I stale wątpią, czy mają prawo do życia na tym najlepszym ze światów"
Cytat z książki "Odebrane dzieciństwo. Psychologiczne problemy Dorosłych Dzieci Alkoholików" Zofii Sobolewskiej
a ja niby nie zdomu alkocholickiego bo tato zmarl jak mnialam 2 latka zapil sie ale czuje sie rownie odpowiedzialna za swiat ,oduczam sie tego jest ddd czy cos tam , zawsze od kad mnialam 12 lat obarczano mnie dbaniem o siebie ,mama w tym okresie zajeta byla panami nie dziecmi i tak mniala prawo i nie mniala bo lezec mozna w nocy z panami nie trzeba w ciagu dnia a teraz winna ja bo nie czuje juz takiej odpowiedzialnosci za nia i jej zycie oto ja od cielam sie i jedno jest pewne nigdy juz nie bede odpowiedzialna za matke ,ktpra sama ze soba nie daje rady zgorzkniala niestety ,pomimo to kocham ja i moglabym pomoc w mniare mozliwosci i tylko tyle nadal mi z tym dobrze ze nie mamy kontaktow bo to dalo mi przemyslenia i partrzenie w stecz ale tez patrzenie w przyszlosc ,tak jestem wspoluzalezniona i lecze to milego wieczorku