Zofio
Tak na pewno jest formą manipulacji właśnie w tym cały problem. Jestem pewna,że chcę odejść,ale jednocześnie go kocham i dlatego robię błędy. Odeszłam a jednocześnie pytam syna co w domu. Nie mogę się całkowicie od tego uwolnić a złość,że on w najmniejszym stopniu nie poczuwa się do winny jest tak wielka,że nie mogę nawet krzyczeć.
Kochana kochasz wyobrażenie o nim.
Kochasz jedynie iluzję.
Nie można kochać kogoś kto rani.
Miłość to radość a nie cierpienie.
Zapewniam Cię, że można się od tego uwolnić.
To kwestia świadomości i czasu.
Każda z tego wątku mówiła, "tęsknię", "kocham" i z tą miłością swoją była nieszczęśliwa.
Z czasem uciekała, uciekała z toksycznego związku. Uczyła się siebie i bycia szczęśliwą ze sobą.
Wina?! Jakie ma znaczenie czyja wina?!
Co się stanie jak mąż powie, moja wina. Co się zmieni ?
Myślę, że marzysz by małżonek padł na kolana i wykrzyczał "moja wina" i kajał się i przepraszał i żyli długo i szczęśliwie. Nie kochana, tak się nie stanie....
Znam uczucie kiedy nie można z bólu krzyczeć i płakać.
Znam uczucie poniżenia, bezradności.
Wiem jak boli zdrada, agresja.
Wiem co to rozczarowania.
Też przeżyłam tęsknotę za złudą, za iluzją......
Wiem też co znaczy bezpieczny dom, radość i śmiech - przeżywam to po rozwodzie ![]()
Nie pytam siebie, dlaczego tyle czasu zwlekałam z odejściem od męża, bo odpowiedz jest prosta.....kkzb.....
Uczę się na nowo życia, smakuję go.
Kocham wolność, spokój.
Kocham życie
.
Dziś wiem, że kocham życie ![]()