netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 691 994 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 195 196 197 198 199 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 741 do 12 805 z 26 310 ]

12 741

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
End_aluzja napisał/a:

Ja jak to czytam to się zastanawiam co tak bardzo mogło " wyprać" wam mózgi.
Nie. To nie jest negatywizm. Ja was nie krytykuje. Ja się martwię.

Czy potraficie sobie wyobrazić ze przychodzi do was koleżanka i opowiada o swoim- waszym - życiu. I co robicie? Co jej radzicie? Czego chcecie dla nich??

A czy możecie to odnieść do was i waszego życia??
Czy możecie to odnieść do waszych córek? Chcialybyscie takich związków dla nich??

Więc dlaczego się na to godzicie?? W imię miłości? A czym jest zatem miłośc??
Co to znaczy kochać?

A jeśli kochać to znaczy poświęcać się oddać drugiemu być dla niego.... To czy wasi faceci was kochają??

Wiecie do jakiego wniosku doszłam. Że kochanie za bardzo i to całe bluszczowanie nie jest niczym innym jak brak wiary w prawdziwą miłość, brak wiary ...... i strach przed samotnością. Ja Wam to mówię.

A może to ta żywność tak mózg pierze?

12 742

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
l_ukrecja napisał/a:

No to mam...po zdrowym związku...
On ze mną zerwał...
Zabawił się mną,moimi uczuciami,tym że się zaangażowałam...i znudziła się zabawa...bo on nie chce się angażować,bo ma dystans do moich dzieci...bo nie ma czasu na związek...
Poczułam się jak śmieć...zapiłam (jeden wieczór i nie zamierzam pić...)

Normalny facet...hehehe...
Mój eks...bo dzwoniłam do niego,kiedy byłam pod wpływem...chce spotkać się na kawie...mówi,że jest sam,mieszka w pracy,bo nie ma przez nasz kredyt,żeby wynająć,a ode mnie kasy nie chce...mówi,że mamy szansę,bo wiele zrozumieliśmy...
Jedno wiem,nie jestem gotowa na żaden związek,a jeśli chcodzi o eksa...to wiele było mojej winy...teraz dopiero to widzę i samam doszłam,on mi nie wypominał...

A kim on k...a jest?! Panem Bogiem?! Księciem?!

Anstawio, czy ja już mówiłam, że Ciem kocham?

12 743

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Liwio czy Ty sie tlumaczysz dlatego, ze chcesz by on zrozumial, ze masz prawo do czegos?
Czu jest to Twoj sposob walki o swoje prawa?
Pytam bo ze mna tak bylo.
Gdy zaczelam etap "krotkie wypowiedzi" najbardziej ciazyl mi fakt, ze nie moge sie do konca  wypowiedziec
Zadalam sobie wtedy pytanie "Co sie stanie gdy nie wytlumacze komus mojego wyboru, decyzji, czynu,, etc?"
i odpowiedzialam sobie "on NIE ZROZUMIE dlaczego tak zrobilam" albo "On nie zrozumie, ze mam do tego prawo"etc

ha ha dzis sie z tego smieje... Czy jak komus powiem, ze np. nie moze mnie krzywdzic, to czy really! musze to tlumaczyc????!!
Wyznaczanie wlasnych granic (moim zdaniem i na podstawie moich doswiadczen) powinno sie odbywac na zasadzie "krotkich komunikatow. Jedno zdanie. Nauczmy sie zawrzec nasza mysl, cala istote naszego przekazu w jednym krotkim zdaniu.
Jest to dobra lekcja dla nas... a nasz partner jesli nie zrozumial jednego zdania nie zrozumie rowniez godzinnej wypowiedzi...
Czy Ty rowniez tlumaczylas sie, ze wyszlas z kolezanka w sobote bo masz do tego prawo i chcesz by wszyscy zrozumieli, ze ty MASZ DO TEGO PRAWO?
Czy aby Ty sama nie jestes jedyna osoba, ktora podwaza to prawo?


... i jeszcze jedno... drugi czlowiek, nasz partner, kolezanka z pracy, kolezanka z forum, rodzic, szef w pracy, czy ktokolwiek jest jak zjawisko przyrodnicze.
Czy musimy zatrzymac deszcz, powiedziec mu gdzie ma padac, wytlumaczyc wiatrowi co mu wolno a co nie?
.. no ale tez nikt nas nie zmusza by stac i moknac na deszczu.

Mam wrażenie, że mężowi tłumaczę, by zrozumiał, ale by nie myślał, że zrobiłam tam coś wbrew jego woli - matko to jest CHORE! Dobrze, że to pytanie zadałaś Zazdrość. Ja naprawdę się kurcze jemu tłumaczę, a nawet ze sobą nie jesteśmy. On tak jak napisałaś, daje mi krótkie komunikaty, a ja mogłabym opowiadanie napisać. I nie zrozumie-czy ja będę mówiła krótko czy nie, nawet dziś się o tym przekonałam. Nie ma normalnej rozmowy. Ja dziś nawet przestałam już w którymś momencie tłumaczyć mu. Stwierdziłam na głos, że on nigdy już nic nie zrozumie i nie będę więcej nic mówić, bo do niczego to nie prowadzi.
On nie podważył mojego prawa wyjścia, ale nie podobało mu sie , gdy byłąm w trakcie imprezy, że tam jestem, że wrócę po północy-bombardował mnie smsami, dogadywał, że może kogoś sobie poderwę, a ja elaboraty do niego, by sie nie martwił CHORE!!!!

Nie jesteś sama ja też tak mam. Mój (jeszcze mąż) robi sobie co chce, nie tłumaczy się....a mnie podpytuje gdzie byłam i z kim a ja jak głupia mu się tłumaczę. Tak to jest CHORE!!!

12 744

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Na dzień dzisiejszy nie mam sił. Nie dowierzam w to co widzę: totalny za przeproszeniem olew z jego strony....Łzy same nachodzę do oczu....
Spotkałam się ostatnio z koleżankami-każda ma faceta, jedna z nich naprawdę fajnego, normalnego, zabrał nawet ich dziecko na spacer byśmy mogły pogadać, wrócił szybko po jej telefonie, by zająć się córką, dał dziecku jedzenie, nie przerywał nam rozmów, nie chciał grac pierwszych skrzypiec...byli nad morzem  tydzień, ona ma w nim oparcie, stabilizację, normalność. Druga koleżanka z drugim dzieckiem w ciąży, mąż pracuje, pomaga, jest stanowczym ojcem dla swojego dziecka.......
A ja? Ja sama jak palec. Najważniejsze, że mam dziecko. Moje życie legło w gruzach, a przysięgając przed ołtarzem myślałam, że już na zawsze........ Mam dziś doła okropnego, żyć mi się nie chce, nie zrozumiem zachowania męża nigdy. Nawet już chyba rozumieć nie chcę-oddałabym wszystko dla niego mając już naście lat, młode lata umknęły mi przez palce, a teraz wszystko znowu muszę zaczynać od nowa........

L_krecjo-pewnie bym się "złamała" na Twoim miejscu, ale to jest ciężka droga, bardzo ciężka, tak samo jak bycie samej.......

12 745

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anaa21 napisał/a:

Znalazłam ten temat przypadkiem. Coraz częściej wydaje mi się, że jestem kobietą, która kocha za bardzo. Zaczyna mi to poważnie przeszkadzać.Ciągle tylko On. Wszystko ukłądam pod niego. Kiedy sie nie widzimy, czy nie piszemy nic mam myśli, że jemu poprostu przestaje zależeć. Wpadam w panikę. W tym problem, że mój chłopak ma wiele zajęc i mało czasu. A ja nan wręcz przeciwnie. Poszukuję w sobie siły do tego by mieć dystans do swojego związku. Ale tak trudno mi to przychodzi, że wręcz sobie nie radzę. Proszę o jakiś odzew.

Trza znaleźć sobie zajęcie, żeby głupoty po głowie nie chodziły. Jesteś na drodze do samozagłady. Chcesz sobie strzelić samobója?

Zgadzam się z Tobą. Na szczęśćie w tym wszystkim mam wsparcie w swoim facecie. Sama wiem, ze muszę się czymś zająć, on powiedział mi to samo. I naprawdę jest już lepiej. Choć wiem, ze pewnie parę dni jeszcze się takich zdarzy. Ale dam radę! Jestem świadoma, że jest to niezdrowe myślenie. Ale dobrze, ze w moim związku rozmowa to podstawa.To daję mi siłę.:)

12 746

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie dziewczynki
Witaj hm ,jak na urlopie?
U mnie to samo ,do przodu za dwa tyg rozpoczynam kurs .
Za miesiac koljena rozprawa rozwodowa.
Juz mysle ze to moj byly maz i mi latwiej wewnetrznie.

Mysle ze niema kochania za bardzo ,poprostu sie kocha mocno z calych sil jak to milosci przeznaczone.
To ze osoby kochajace nie trafiaja na swoje polowki jest kluczowym problemem, to nasi partnerzy nie kochali prawdziwie i szczerze na dobre i zle. Ale to moje zdanie

12 747

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anaa21 napisał/a:
hm... napisał/a:
Anaa21 napisał/a:

Znalazłam ten temat przypadkiem. Coraz częściej wydaje mi się, że jestem kobietą, która kocha za bardzo. Zaczyna mi to poważnie przeszkadzać.Ciągle tylko On. Wszystko ukłądam pod niego. Kiedy sie nie widzimy, czy nie piszemy nic mam myśli, że jemu poprostu przestaje zależeć. Wpadam w panikę. W tym problem, że mój chłopak ma wiele zajęc i mało czasu. A ja nan wręcz przeciwnie. Poszukuję w sobie siły do tego by mieć dystans do swojego związku. Ale tak trudno mi to przychodzi, że wręcz sobie nie radzę. Proszę o jakiś odzew.

Trza znaleźć sobie zajęcie, żeby głupoty po głowie nie chodziły. Jesteś na drodze do samozagłady. Chcesz sobie strzelić samobója?

Zgadzam się z Tobą. Na szczęśćie w tym wszystkim mam wsparcie w swoim facecie. Sama wiem, ze muszę się czymś zająć, on powiedział mi to samo. I naprawdę jest już lepiej. Choć wiem, ze pewnie parę dni jeszcze się takich zdarzy. Ale dam radę! Jestem świadoma, że jest to niezdrowe myślenie. Ale dobrze, ze w moim związku rozmowa to podstawa.To daję mi siłę.:)

Trzeba mieć swoja przestrzeń. To niezbędne.

12 748

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Witajcie dziewczynki
Witaj hm ,jak na urlopie?
U mnie to samo ,do przodu za dwa tyg rozpoczynam kurs .
Za miesiac koljena rozprawa rozwodowa.
Juz mysle ze to moj byly maz i mi latwiej wewnetrznie.

Mysle ze niema kochania za bardzo ,poprostu sie kocha mocno z calych sil jak to milosci przeznaczone.
To ze osoby kochajace nie trafiaja na swoje polowki jest kluczowym problemem, to nasi partnerzy nie kochali prawdziwie i szczerze na dobre i zle. Ale to moje zdanie

Dziękuję, bardzo dobrze. Elegancko smile

12 749

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Mysle ze niema kochania za bardzo ,poprostu sie kocha mocno z calych sil jak to milosci przeznaczone.
To ze osoby kochajace nie trafiaja na swoje polowki jest kluczowym problemem, to nasi partnerzy nie kochali prawdziwie i szczerze na dobre i zle. Ale to moje zdanie

Mnie się natomiast wydaje, iż kluczowym problemem jest fakt, że większość osób myli miłość ze burzą hormonów, przywiązaniem, naiwnością, emocjonalnym uzależnieniem i różnego rodzaju emocjonalnymi lękami... Nie zapominajmy, że prawdziwej miłości towarzyszy radość... smile

12 750

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Volver napisał/a:
pati31 napisał/a:

Mysle ze niema kochania za bardzo ,poprostu sie kocha mocno z calych sil jak to milosci przeznaczone.
To ze osoby kochajace nie trafiaja na swoje polowki jest kluczowym problemem, to nasi partnerzy nie kochali prawdziwie i szczerze na dobre i zle. Ale to moje zdanie

Mnie się natomiast wydaje, iż kluczowym problemem jest fakt, że większość osób myli miłość ze burzą hormonów, przywiązaniem, naiwnością, emocjonalnym uzależnieniem i różnego rodzaju emocjonalnymi lękami... Nie zapominajmy, że prawdziwej miłości towarzyszy radość... smile

Ot cala filozofia
Mysle jeszcze ze faceci czesto zakochuja sie wygladzie kobiety sexie z nia ,a wiadomoze to dosc sliskie argumenty do zwiazku.

12 751

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
pati31 napisał/a:

Witajcie dziewczynki
Witaj hm ,jak na urlopie?
U mnie to samo ,do przodu za dwa tyg rozpoczynam kurs .
Za miesiac koljena rozprawa rozwodowa.
Juz mysle ze to moj byly maz i mi latwiej wewnetrznie.

Mysle ze niema kochania za bardzo ,poprostu sie kocha mocno z calych sil jak to milosci przeznaczone.
To ze osoby kochajace nie trafiaja na swoje polowki jest kluczowym problemem, to nasi partnerzy nie kochali prawdziwie i szczerze na dobre i zle. Ale to moje zdanie

Dziękuję, bardzo dobrze. Elegancko smile

Bardzo dobrze odpoczelas troszke.
Mi sie marzy weekend samotny ,lezec w trawie i nic nie robic.

12 752

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
l_ukrecja napisał/a:

No to mam...po zdrowym związku...
On ze mną zerwał...
Zabawił się mną,moimi uczuciami,tym że się zaangażowałam...i znudziła się zabawa...bo on nie chce się angażować,bo ma dystans do moich dzieci...bo nie ma czasu na związek...
Poczułam się jak śmieć...zapiłam (jeden wieczór i nie zamierzam pić...)

Normalny facet...hehehe...
Mój eks...bo dzwoniłam do niego,kiedy byłam pod wpływem...chce spotkać się na kawie...mówi,że jest sam,mieszka w pracy,bo nie ma przez nasz kredyt,żeby wynająć,a ode mnie kasy nie chce...mówi,że mamy szansę,bo wiele zrozumieliśmy...
Jedno wiem,nie jestem gotowa na żaden związek,a jeśli chcodzi o eksa...to wiele było mojej winy...teraz dopiero to widzę i samam doszłam,on mi nie wypominał...

A kim on k...a jest?! Panem Bogiem?! Księciem?!

Anstawio, czy ja już mówiłam, że Ciem kocham?

Dolanczam sie do wyznania big_smile i big_smile

12 753

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
ewita72 napisał/a:

Witajcie. Jestem tu nowa.
Właśnie rozstałam się z partnerem. Nie wiem od czego zacząć.
Byliśmy już ze sobą parę razy. On ciągle przychodził, potem mnie zostawiał dla innej i zawsze wracał. Ostatni raz wrócił po dwóch latach po rozstaniu. Wrócił z masą długów i problemem z alkoholem. A ja oczywiście jak pierwsza naiwna postanowiłam mu pomóc. No przecież cały czas go kochałam. Wyciągnęłam go z długów, z alkoholu (przestał pić od 3 lat nie pije), pomogłam znaleźć pracę, cały czas byłam, znosiłam jego zdrady (notoryczne). Tłumaczyłam sobie, że przecież go kocham a moja miłość do niego zdziała cuda. Zmieni się. Ale w zamian za to dostałam strzał w plecy. Odszedł po 4 latach mówiąc zwyczajnie że się męczy. Że jest ze mną na siłę. Odszedł, ale ja ciągle czekam, czekam że zadzwoni że się odezwie tak jak zawsze i znowu będzie. Ta tęsknota, ten ból jest nie do zniesienia. Strach również. Nie wiem co ze sobą zrobić. Nie wiem gdzie szukać wsparcia.
Cztery lata skupiałam się wyłacznie na nim, na jego potrzebach.

Co zdarza się dwa razy zdarzy się i trzeci.
Dlaczego dajesz się wykorzystywać?

No właśnie dlaczego? Sama tego nie potrafię zrozumieć. Za każdym razem wydaje mi się, że przecież nie może być inaczej gorzej. Skoro kocham muszę pomoc. Ciągle jednak wpadam w te same schematy. Ciągle to samo. Najgorsze że mimo bólu jaki dostałam od niego, tego że mnie wykorzystał, ciągle chcę żeby wrócił, ciągle wierzę ze się odezwie, Ból i strach jest nie do zniesienia. Wpadam w dół coraz bardziej, nie mam ochoty na nic, uciekam przed ludźmi, zamykam się w domu, zostaję sama z moim bólem. Mam bardzo niską samoocenę, czuję się do niczego, skoro on mnie zostawił to pewnie nie zasługuję juz na nic lepszego. Nie radzę sobie sama.

12 754

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ewita72 napisał/a:
hm... napisał/a:
ewita72 napisał/a:

Witajcie. Jestem tu nowa.
Właśnie rozstałam się z partnerem. Nie wiem od czego zacząć.
Byliśmy już ze sobą parę razy. On ciągle przychodził, potem mnie zostawiał dla innej i zawsze wracał. Ostatni raz wrócił po dwóch latach po rozstaniu. Wrócił z masą długów i problemem z alkoholem. A ja oczywiście jak pierwsza naiwna postanowiłam mu pomóc. No przecież cały czas go kochałam. Wyciągnęłam go z długów, z alkoholu (przestał pić od 3 lat nie pije), pomogłam znaleźć pracę, cały czas byłam, znosiłam jego zdrady (notoryczne). Tłumaczyłam sobie, że przecież go kocham a moja miłość do niego zdziała cuda. Zmieni się. Ale w zamian za to dostałam strzał w plecy. Odszedł po 4 latach mówiąc zwyczajnie że się męczy. Że jest ze mną na siłę. Odszedł, ale ja ciągle czekam, czekam że zadzwoni że się odezwie tak jak zawsze i znowu będzie. Ta tęsknota, ten ból jest nie do zniesienia. Strach również. Nie wiem co ze sobą zrobić. Nie wiem gdzie szukać wsparcia.
Cztery lata skupiałam się wyłacznie na nim, na jego potrzebach.

Co zdarza się dwa razy zdarzy się i trzeci.
Dlaczego dajesz się wykorzystywać?

No właśnie dlaczego? Sama tego nie potrafię zrozumieć. Za każdym razem wydaje mi się, że przecież nie może być inaczej gorzej. Skoro kocham muszę pomoc. Ciągle jednak wpadam w te same schematy. Ciągle to samo. Najgorsze że mimo bólu jaki dostałam od niego, tego że mnie wykorzystał, ciągle chcę żeby wrócił, ciągle wierzę ze się odezwie, Ból i strach jest nie do zniesienia. Wpadam w dół coraz bardziej, nie mam ochoty na nic, uciekam przed ludźmi, zamykam się w domu, zostaję sama z moim bólem. Mam bardzo niską samoocenę, czuję się do niczego, skoro on mnie zostawił to pewnie nie zasługuję juz na nic lepszego. Nie radzę sobie sama.

Hej. Mam nadzieję,że za niedługo przeczytasz sobie swoje dwa pierwsze posty i  pomyślisz sobie, ale byłam głupia, jak mogłam tak o sobie myśleć.
Po pierwsze dziewczyno nie masz kompletnie szacunku do samej siebie. Przykro mi,że zostawił Cię facet. Boli. Ale JAKI TO BYŁ FACET?!?! Kim Ty przy nim byłaś? Takie miałaś z nim cudowne życie, że teraz się pozbierać nie możesz? Taka byłaś przez te wszystkie lata obok niego szczęśliwa? Tak Cię kochał, szanował, doceniał, cieszył Tobą?! Tak?
Piszesz,że pewnie nie zasługujesz na nic lepszego. Ty jeszcze nawet sobie nie wyobrażasz tego,że mogłabyś być z kimś "lepszym".
Nie radzisz sobie sama? A jak sobie radziłaś jak on był obok? Skakanie koło niego jest Ci potrzebne,żeby normalnie funkcjonować? Brak szacunku, pomiatanie, lekceważenie (ZDRADY) dają Ci kopa do życia?!?! HEJ! Dziewczyno! Co jest z Tobą?! Takie życie Cię uszczęśliwia? No, nie wierzę.
Rozumiem,że nie chcesz wyjść do ludzi. Rozumiem, bo ja też miałam opory. Możesz pisać tutaj z nami na forum, możesz skorzystać z pomocy psychologa. Mogę podesłać Ci jakieś książki do poczytania.
Trzymaj się!

12 755

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Na dzień dzisiejszy nie mam sił. Nie dowierzam w to co widzę: totalny za przeproszeniem olew z jego strony....Łzy same nachodzę do oczu....
Spotkałam się ostatnio z koleżankami-każda ma faceta, jedna z nich naprawdę fajnego, normalnego, zabrał nawet ich dziecko na spacer byśmy mogły pogadać, wrócił szybko po jej telefonie, by zająć się córką, dał dziecku jedzenie, nie przerywał nam rozmów, nie chciał grac pierwszych skrzypiec...byli nad morzem  tydzień, ona ma w nim oparcie, stabilizację, normalność. Druga koleżanka z drugim dzieckiem w ciąży, mąż pracuje, pomaga, jest stanowczym ojcem dla swojego dziecka.......
A ja? Ja sama jak palec. Najważniejsze, że mam dziecko. Moje życie legło w gruzach, a przysięgając przed ołtarzem myślałam, że już na zawsze........ Mam dziś doła okropnego, żyć mi się nie chce, nie zrozumiem zachowania męża nigdy. Nawet już chyba rozumieć nie chcę-oddałabym wszystko dla niego mając już naście lat, młode lata umknęły mi przez palce, a teraz wszystko znowu muszę zaczynać od nowa........

L_krecjo-pewnie bym się "złamała" na Twoim miejscu, ale to jest ciężka droga, bardzo ciężka, tak samo jak bycie samej.......

Liwio, a czego Ty się jeszcze spodziewasz od tego swojego męża? Nie rozumiem. Ja myślałam,że już go olałaś, a ty płaczesz, bo on Cię olewa. Kurczę, co jest?!
Koleżanki mają fajnych facetów. Toż to dla mnie cudowna informacja! Są na tym świecie normalni, fajni, porządni mężczyźni!!
Wczoraj kolega tutaj na forum już mi prawie wyparł tą myśl z głowy. Napisał: tak, jednorożce istnieją. A Ty Liwio przytaczasz przykłady z "własnego podwórka", jacy fajni mężczyźni są na tym świecie smile
Liwio, miałyśmy pecha. Trafił nam się palant (przynajmniej mi, ale powiedziałabym,że Tobie też, o ile się nie obrazisz). I pytanie, PO CO DALEJ KURCZOWO TRZYMAĆ SIĘ TEGO PALANTA? Hę?! PO CO? Przecież chcemy mieć takich mężczyzn jak Twoje koleżanki chyba, a nie paltantów.
Jeżeli chodzi o zajmowanie się Twoją córką, pamiętaj,że masz prawa. Masz też prawo do spotkań z koleżankami a mąż w między czasie może zająć się Twoją córką. Liwio, nie daj się. Twój mąż łamie wszelkie Twoje prawa, czyta Twoje posty na forum, można powiedzieć,że szantazuje Cię nimi, sprawdza gdzie i z kim wychodzisz itp itd A Ty Liwio nie korzystach ze swoich praw i możliwości wcale.
Zaczynanie czegoś od nowa wcale nie musi być takie złe. Wręcz może nam wyjść na dobre. Liwio, przestań oglądać się za siebie. Wyprostuj plecy, weź głęboki oddech, pierś do przodu i przed siebie!!

12 756

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

A kim on k...a jest?! Panem Bogiem?! Księciem?!

Anstawio, czy ja już mówiłam, że Ciem kocham?

Dolanczam sie do wyznania big_smile i big_smile

Też Was kocham dziewczyny!
Dawno nikomu tego nie wyznawałam i... dawno nikt mi tego nie mówił...

12 757

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Volver napisał/a:
pati31 napisał/a:

Mysle ze niema kochania za bardzo ,poprostu sie kocha mocno z calych sil jak to milosci przeznaczone.
To ze osoby kochajace nie trafiaja na swoje polowki jest kluczowym problemem, to nasi partnerzy nie kochali prawdziwie i szczerze na dobre i zle. Ale to moje zdanie

Mnie się natomiast wydaje, iż kluczowym problemem jest fakt, że większość osób myli miłość ze burzą hormonów, przywiązaniem, naiwnością, emocjonalnym uzależnieniem i różnego rodzaju emocjonalnymi lękami... Nie zapominajmy, że prawdziwej miłości towarzyszy radość... smile

Ot cala filozofia
Mysle jeszcze ze faceci czesto zakochuja sie wygladzie kobiety sexie z nia ,a wiadomoze to dosc sliskie argumenty do zwiazku.

No bo jak dziewczyna, na samym początku związku oferuje facetowi swoje wdzięki i seks, to on już nie zdąży się zakochać w inteligencji smile
A później taka laska zdziwiona,że facet jej nie szanuje, zdradza, zostawia itp. A przepraszam, co mu pokazała od początku? Sama siebie nie szanuje, to jak koleś ma ją szanować?!

12 758

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:
Volver napisał/a:

Mnie się natomiast wydaje, iż kluczowym problemem jest fakt, że większość osób myli miłość ze burzą hormonów, przywiązaniem, naiwnością, emocjonalnym uzależnieniem i różnego rodzaju emocjonalnymi lękami... Nie zapominajmy, że prawdziwej miłości towarzyszy radość... smile

Ot cala filozofia
Mysle jeszcze ze faceci czesto zakochuja sie wygladzie kobiety sexie z nia ,a wiadomoze to dosc sliskie argumenty do zwiazku.

No bo jak dziewczyna, na samym początku związku oferuje facetowi swoje wdzięki i seks, to on już nie zdąży się zakochać w inteligencji smile
A później taka laska zdziwiona,że facet jej nie szanuje, zdradza, zostawia itp. A przepraszam, co mu pokazała od początku? Sama siebie nie szanuje, to jak koleś ma ją szanować?!

Nie zawsze tak jest ,czasami facet poderwie sliczna dziewczyne dopuki jest sliczna dla niego ,kocha ja dopuki sie nie znudzi .Lub nie zestarzeje lub  nie przejzy na oczy.Lub nie zacznie miec wymagan wzgledem innych aspektow zycia.
Takich facet bardzo duzo jest niestety.
Jak kumpolm stoi to moze nie lubic dziewczyny z charakteru ale dlatego ze podoba sie kumplom i tak z nia bedzie.
To klasyczny piotrus pan ,

12 759

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:

Ot cala filozofia
Mysle jeszcze ze faceci czesto zakochuja sie wygladzie kobiety sexie z nia ,a wiadomoze to dosc sliskie argumenty do zwiazku.

No bo jak dziewczyna, na samym początku związku oferuje facetowi swoje wdzięki i seks, to on już nie zdąży się zakochać w inteligencji smile
A później taka laska zdziwiona,że facet jej nie szanuje, zdradza, zostawia itp. A przepraszam, co mu pokazała od początku? Sama siebie nie szanuje, to jak koleś ma ją szanować?!

Nie zawsze tak jest ,czasami facet poderwie sliczna dziewczyne dopuki jest sliczna dla niego ,kocha ja dopuki sie nie znudzi .Lub nie zestarzeje lub  nie przejzy na oczy.Lub nie zacznie miec wymagan wzgledem innych aspektow zycia.
Takich facet bardzo duzo jest niestety.
Jak kumpolm stoi to moze nie lubic dziewczyny z charakteru ale dlatego ze podoba sie kumplom i tak z nia bedzie.
To klasyczny piotrus pan ,

No, to kochać, to on jej nie kocha na pewno. Jest z nią dla zabawy. Tylko dlaczego laska tego nie widzi?! W końcu, skoro taki facet nie lubi jej charakteru, to z pewnością jej nie szanuje.

12 760

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:

BO ja przybralam inna wdzianko .
Niemam jeszcze rozwodu ,a kreci sie kolo mnie facet kiedys moglabym powiedziec moich marzen.
Dzis oprocz kasy nic mnie nie obchodzi.
Chyba ze sex ,mnie obchodzi .aaaaaaaaaa trafil sie on byl w sumie zawsze bo pracujemy razem i w przerwie wynikla rozmowa o dzieciach i on zanczaco podkresil ze syna mojego moze nurkowania nauczyc.
I wyczuwam od niego zainteresowanie.
Strach i tak nie pozwoli mi nic zrobic,bo nie kocham meza juz dawno,ale nowy zwiazek to kolejne wyzwanie ,a mam wlasnie dwuch synow.

Nie wiem Pati czy Cię dobrze zrozumiałam. Piszesz,że liczy się teraz dla Ciebie kasa, seks i to, żeby facet, który się Tobą interesuje, szanował Twoje dzieci.
Tak, tylko dopóki nie będzie szanował Ciebie, Twoich dzieci też nie będzie szanował. Masz na myśli, Ty z nim seks, a on z dzieckiem na pływalnie? Chyba nie. Chyba liczy się dla Ciebie coś więcej, prawda?...

nie heheheh kochana
Pisalam ze interesuje sie mna pewien facet ,ale pracujemy razem i dla mnie stanowczo nie!
W rozmowie poprostu chcial okazac mi to ze wie ze mam synow ,proponujac ze nauczy ich nurkowania bo tym sie zajmuje.
Poprostu przypralam teraz taka poze ,ze jesli mialabym kochanka to tylko raz na miesiac hotel i moi synowie nigdy by nic niewiedzieli bo nigdy nikogo glebiej nie wpuszcze.Nigdy niezaangazuje sie ,wole tak niz znowu cierpiec.
Narazie skupiam sie na kasie .

12 761

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pragnę się ogłosić MISTRZYNIĄ ŚWIATA W KOMPLIKOWANIU SOBIE ŻYCIA!
Poproszę o medal naiwności i głupoty!

Z ostatniej chwili: M zerwał ze mną,bo jego rodzice (od których jest uzależniony finansowo) mnie nie zaakceptowali-nigdy ich nie widziałam. Dziś napił się i prawdopodobniej zażył jakieś leki-nic nie wiem co z nim. Po sms od niego,gdzie napisał jakie ma wziąć leki na wódkę spanikowałam,a że nie chciał odebrać ode mnie tel zadzwoniłam do jego rodziców...hehe masakra co za ludzie! Bardziej zainteresowała się jego siostra tym,że to ja dzwonię i wymyślaniem mi,niż tym co może się za chwilę stać... Tu chodzi o mezalians najwyraźniej! Ludzie szok!

Z byłym w kontakcie tel,po zapiciu...
Fajnie sobie gadaliśmy dopóki nie weszłam na jego FB...
Koleżanki,agencja hostess...niby nic wielkiego trafiła mnie jak obuchem w łeb! Filmy-powtórka z rozrywki w najdrobniejszych szczegółach!
Wszystkie zmory przeszłości,lęk,strach...doskonale znane mi uczucia wróciły jak fatum...znowu sito i przesiewanie:mówi prawdę czy kłamie? Piekło. Zero dystansu. Znalazłam się z powrotem w punkcie wyjścia. Oszalała,złośliwa i jątrząca zołza wylazła ze mnie i dawaj! A jak?!? Oskarżenia,wywlekanie,tłumaczenie...
A on uroczy,spokojny,cierpliwy pisze to co chciałabym żeby mi napisał...
O NIE! K-RWA MAĆ!

Wychodzi na to,że ja przy nim staję się kimś innym,jędzą,wredną babą i mnie już nie ma...Nie ma łagodnej Asi,uśmiechniętej,spontanicznej... I on mnie takiej nie pozna. Nie da się choćbym nie wiem jak bardzo chciała.

Wynocha faceci z mojego życia bo za chwilę znienawidzę cały wasz gatunek! Wara!

12 762

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Pragnę się ogłosić MISTRZYNIĄ ŚWIATA W KOMPLIKOWANIU SOBIE ŻYCIA!
Poproszę o medal naiwności i głupoty!

Z ostatniej chwili: M zerwał ze mną,bo jego rodzice (od których jest uzależniony finansowo) mnie nie zaakceptowali-nigdy ich nie widziałam. Dziś napił się i prawdopodobniej zażył jakieś leki-nic nie wiem co z nim. Po sms od niego,gdzie napisał jakie ma wziąć leki na wódkę spanikowałam,a że nie chciał odebrać ode mnie tel zadzwoniłam do jego rodziców...hehe masakra co za ludzie! Bardziej zainteresowała się jego siostra tym,że to ja dzwonię i wymyślaniem mi,niż tym co może się za chwilę stać... Tu chodzi o mezalians najwyraźniej! Ludzie szok!

Z byłym w kontakcie tel,po zapiciu...
Fajnie sobie gadaliśmy dopóki nie weszłam na jego FB...
Koleżanki,agencja hostess...niby nic wielkiego trafiła mnie jak obuchem w łeb! Filmy-powtórka z rozrywki w najdrobniejszych szczegółach!
Wszystkie zmory przeszłości,lęk,strach...doskonale znane mi uczucia wróciły jak fatum...znowu sito i przesiewanie:mówi prawdę czy kłamie? Piekło. Zero dystansu. Znalazłam się z powrotem w punkcie wyjścia. Oszalała,złośliwa i jątrząca zołza wylazła ze mnie i dawaj! A jak?!? Oskarżenia,wywlekanie,tłumaczenie...
A on uroczy,spokojny,cierpliwy pisze to co chciałabym żeby mi napisał...
O NIE! K-RWA MAĆ!

Wychodzi na to,że ja przy nim staję się kimś innym,jędzą,wredną babą i mnie już nie ma...Nie ma łagodnej Asi,uśmiechniętej,spontanicznej... I on mnie takiej nie pozna. Nie da się choćbym nie wiem jak bardzo chciała.

Wynocha faceci z mojego życia bo za chwilę znienawidzę cały wasz gatunek! Wara!

l_ukrecjo, ja to bym Ci dała medal, ale za obwinianie siebie,karanie, niską samoocenę itp idp Bo na medal za głupotę i naiwność, zupełnie nie zasługujesz, przykro mi. A co takiego zrobiłaś, jak sobie zycie skomplikowałaś?! Nie widzę. Czy Ty nie widzisz, że to Ci mężczyźni mają problemy ze sobą, oni sobie komplikują życie. A Ty, jesteś i chcesz być normalna. A że trafiają Ci się "takie przypadki", no cóż, bywa. Wymazać, zapomnieć, restart. Być może jeszcze tylko jakieś wnioski trzeba z tego wyciągnąć? Sama widzisz, że przy eksie się zmieniasz, w kobietę, którą nie chcesz być. Do tego oglądasz jego FB, znajdujesz koleżanki i już snujesz wizje... l_ukrecjo, moim zdaniem ZAWSZE tak już będzie przy tym facecie. Zanim sobie znajdziesz następnego faceta, proszę Cię, zacznij stąpać po ziemi jak królowa, naprawdę. Mocno, twardo i z pewnością i wiarą w samą siebie. Nie z noskiem zadartym do góry, ale z szacunkiem to własnej siebie. l_ukrecjo, bądź TY a potem reszta świata. I zacznij wreszcie doceniać siebie. Nie myśl o sobie w kategoriach ja głupia naiwna. Pomyłki się zdarzaja.  Cóż, życie.
A swoją droga, to ten Twój były, powinien smsa rodzicom wysłać,że się truje, a nie Tobie.
I chyba dobrze by było, gdybyś na chwilkę znienawidziła ten męski gatunek. Na chwilkę. Poczuła się kobietą niezależną, dającą sobie radę bez faceta. A dopiero potem angażowała się w związek jako świadoma swoich praw i obowiązków (he he) kobieta.

12 763

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziękuję anstawio droga,za zrozumienie i siłę w Twoim poście-dałaś i ją:****

12 764

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

l_ukrecjo,
chyba zmuszony jestem odwołać swoje wcześniejsze słowa dotyczące Twojego M... czyli słowa uspokajające Ciebie... Niestety, ten facet jest bardzo NIE OK i zgadzam się z Anstawią...

12 765

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
l_ukrecja napisał/a:

Pragnę się ogłosić MISTRZYNIĄ ŚWIATA W KOMPLIKOWANIU SOBIE ŻYCIA!
Poproszę o medal naiwności i głupoty!

Z ostatniej chwili: M zerwał ze mną,bo jego rodzice (od których jest uzależniony finansowo) mnie nie zaakceptowali-nigdy ich nie widziałam. Dziś napił się i prawdopodobniej zażył jakieś leki-nic nie wiem co z nim. Po sms od niego,gdzie napisał jakie ma wziąć leki na wódkę spanikowałam,a że nie chciał odebrać ode mnie tel zadzwoniłam do jego rodziców...hehe masakra co za ludzie! Bardziej zainteresowała się jego siostra tym,że to ja dzwonię i wymyślaniem mi,niż tym co może się za chwilę stać... Tu chodzi o mezalians najwyraźniej! Ludzie szok!

Z byłym w kontakcie tel,po zapiciu...
Fajnie sobie gadaliśmy dopóki nie weszłam na jego FB...
Koleżanki,agencja hostess...niby nic wielkiego trafiła mnie jak obuchem w łeb! Filmy-powtórka z rozrywki w najdrobniejszych szczegółach!
Wszystkie zmory przeszłości,lęk,strach...doskonale znane mi uczucia wróciły jak fatum...znowu sito i przesiewanie:mówi prawdę czy kłamie? Piekło. Zero dystansu. Znalazłam się z powrotem w punkcie wyjścia. Oszalała,złośliwa i jątrząca zołza wylazła ze mnie i dawaj! A jak?!? Oskarżenia,wywlekanie,tłumaczenie...
A on uroczy,spokojny,cierpliwy pisze to co chciałabym żeby mi napisał...
O NIE! K-RWA MAĆ!

Wychodzi na to,że ja przy nim staję się kimś innym,jędzą,wredną babą i mnie już nie ma...Nie ma łagodnej Asi,uśmiechniętej,spontanicznej... I on mnie takiej nie pozna. Nie da się choćbym nie wiem jak bardzo chciała.

Wynocha faceci z mojego życia bo za chwilę znienawidzę cały wasz gatunek! Wara!

l_ukrecjo, ja to bym Ci dała medal, ale za obwinianie siebie,karanie, niską samoocenę itp idp Bo na medal za głupotę i naiwność, zupełnie nie zasługujesz, przykro mi. A co takiego zrobiłaś, jak sobie zycie skomplikowałaś?! Nie widzę. Czy Ty nie widzisz, że to Ci mężczyźni mają problemy ze sobą, oni sobie komplikują życie. A Ty, jesteś i chcesz być normalna. A że trafiają Ci się "takie przypadki", no cóż, bywa. Wymazać, zapomnieć, restart. Być może jeszcze tylko jakieś wnioski trzeba z tego wyciągnąć? Sama widzisz, że przy eksie się zmieniasz, w kobietę, którą nie chcesz być. Do tego oglądasz jego FB, znajdujesz koleżanki i już snujesz wizje... l_ukrecjo, moim zdaniem ZAWSZE tak już będzie przy tym facecie. Zanim sobie znajdziesz następnego faceta, proszę Cię, zacznij stąpać po ziemi jak królowa, naprawdę. Mocno, twardo i z pewnością i wiarą w samą siebie. Nie z noskiem zadartym do góry, ale z szacunkiem to własnej siebie. l_ukrecjo, bądź TY a potem reszta świata. I zacznij wreszcie doceniać siebie. Nie myśl o sobie w kategoriach ja głupia naiwna. Pomyłki się zdarzaja.  Cóż, życie.
A swoją droga, to ten Twój były, powinien smsa rodzicom wysłać,że się truje, a nie Tobie.
I chyba dobrze by było, gdybyś na chwilkę znienawidziła ten męski gatunek. Na chwilkę. Poczuła się kobietą niezależną, dającą sobie radę bez faceta. A dopiero potem angażowała się w związek jako świadoma swoich praw i obowiązków (he he) kobieta.

OJ  ZGADZAM sie z Anastawia

12 766

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
hm... napisał/a:
pati31 napisał/a:

Witajcie dziewczynki
Witaj hm ,jak na urlopie?
U mnie to samo ,do przodu za dwa tyg rozpoczynam kurs .
Za miesiac koljena rozprawa rozwodowa.
Juz mysle ze to moj byly maz i mi latwiej wewnetrznie.

Mysle ze niema kochania za bardzo ,poprostu sie kocha mocno z calych sil jak to milosci przeznaczone.
To ze osoby kochajace nie trafiaja na swoje polowki jest kluczowym problemem, to nasi partnerzy nie kochali prawdziwie i szczerze na dobre i zle. Ale to moje zdanie

Dziękuję, bardzo dobrze. Elegancko smile

Bardzo dobrze odpoczelas troszke.
Mi sie marzy weekend samotny ,lezec w trawie i nic nie robic.

Troszkę odpoczęłam smile

12 767

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ewita72 napisał/a:
hm... napisał/a:
ewita72 napisał/a:

Witajcie. Jestem tu nowa.
Właśnie rozstałam się z partnerem. Nie wiem od czego zacząć.
Byliśmy już ze sobą parę razy. On ciągle przychodził, potem mnie zostawiał dla innej i zawsze wracał. Ostatni raz wrócił po dwóch latach po rozstaniu. Wrócił z masą długów i problemem z alkoholem. A ja oczywiście jak pierwsza naiwna postanowiłam mu pomóc. No przecież cały czas go kochałam. Wyciągnęłam go z długów, z alkoholu (przestał pić od 3 lat nie pije), pomogłam znaleźć pracę, cały czas byłam, znosiłam jego zdrady (notoryczne). Tłumaczyłam sobie, że przecież go kocham a moja miłość do niego zdziała cuda. Zmieni się. Ale w zamian za to dostałam strzał w plecy. Odszedł po 4 latach mówiąc zwyczajnie że się męczy. Że jest ze mną na siłę. Odszedł, ale ja ciągle czekam, czekam że zadzwoni że się odezwie tak jak zawsze i znowu będzie. Ta tęsknota, ten ból jest nie do zniesienia. Strach również. Nie wiem co ze sobą zrobić. Nie wiem gdzie szukać wsparcia.
Cztery lata skupiałam się wyłacznie na nim, na jego potrzebach.

Co zdarza się dwa razy zdarzy się i trzeci.
Dlaczego dajesz się wykorzystywać?

No właśnie dlaczego? Sama tego nie potrafię zrozumieć. Za każdym razem wydaje mi się, że przecież nie może być inaczej gorzej. Skoro kocham muszę pomoc. Ciągle jednak wpadam w te same schematy. Ciągle to samo. Najgorsze że mimo bólu jaki dostałam od niego, tego że mnie wykorzystał, ciągle chcę żeby wrócił, ciągle wierzę ze się odezwie, Ból i strach jest nie do zniesienia. Wpadam w dół coraz bardziej, nie mam ochoty na nic, uciekam przed ludźmi, zamykam się w domu, zostaję sama z moim bólem. Mam bardzo niską samoocenę, czuję się do niczego, skoro on mnie zostawił to pewnie nie zasługuję juz na nic lepszego. Nie radzę sobie sama.

Cholera jasna dlaczego łatwiej nam się zadręczać niż w drugą stronę, dlaczego to u nas takie naturalne. Znacie kogoś kto w chwili załamania myśli dobrze?

Powinnaś właśnie wyjść do ludzi, żeby nie być ze wszystkim sama. Porozmawiać. Chociaż izolacja także potrafi przynieść ukojenie.

12 768

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
ewita72 napisał/a:
hm... napisał/a:

Co zdarza się dwa razy zdarzy się i trzeci.
Dlaczego dajesz się wykorzystywać?

No właśnie dlaczego? Sama tego nie potrafię zrozumieć. Za każdym razem wydaje mi się, że przecież nie może być inaczej gorzej. Skoro kocham muszę pomoc. Ciągle jednak wpadam w te same schematy. Ciągle to samo. Najgorsze że mimo bólu jaki dostałam od niego, tego że mnie wykorzystał, ciągle chcę żeby wrócił, ciągle wierzę ze się odezwie, Ból i strach jest nie do zniesienia. Wpadam w dół coraz bardziej, nie mam ochoty na nic, uciekam przed ludźmi, zamykam się w domu, zostaję sama z moim bólem. Mam bardzo niską samoocenę, czuję się do niczego, skoro on mnie zostawił to pewnie nie zasługuję juz na nic lepszego. Nie radzę sobie sama.

Hej. Mam nadzieję,że za niedługo przeczytasz sobie swoje dwa pierwsze posty i  pomyślisz sobie, ale byłam głupia, jak mogłam tak o sobie myśleć.
Po pierwsze dziewczyno nie masz kompletnie szacunku do samej siebie. Przykro mi,że zostawił Cię facet. Boli. Ale JAKI TO BYŁ FACET?!?! Kim Ty przy nim byłaś? Takie miałaś z nim cudowne życie, że teraz się pozbierać nie możesz? Taka byłaś przez te wszystkie lata obok niego szczęśliwa? Tak Cię kochał, szanował, doceniał, cieszył Tobą?! Tak?
Piszesz,że pewnie nie zasługujesz na nic lepszego. Ty jeszcze nawet sobie nie wyobrażasz tego,że mogłabyś być z kimś "lepszym".
Nie radzisz sobie sama? A jak sobie radziłaś jak on był obok? Skakanie koło niego jest Ci potrzebne,żeby normalnie funkcjonować? Brak szacunku, pomiatanie, lekceważenie (ZDRADY) dają Ci kopa do życia?!?! HEJ! Dziewczyno! Co jest z Tobą?! Takie życie Cię uszczęśliwia? No, nie wierzę.
Rozumiem,że nie chcesz wyjść do ludzi. Rozumiem, bo ja też miałam opory. Możesz pisać tutaj z nami na forum, możesz skorzystać z pomocy psychologa. Mogę podesłać Ci jakieś książki do poczytania.
Trzymaj się!

Ewita się zatraciła i zagubiła w tym, że cały świat kręcił się wokół niego.
Ewita co ostatnio zrobiłaś dla siebie?

12 769

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:
hm... napisał/a:

Anstawio, czy ja już mówiłam, że Ciem kocham?

Dolanczam sie do wyznania big_smile i big_smile

Też Was kocham dziewczyny!
Dawno nikomu tego nie wyznawałam i... dawno nikt mi tego nie mówił...

Ja Cie kocham szalenie big_smile

12 770

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:

BO ja przybralam inna wdzianko .
Niemam jeszcze rozwodu ,a kreci sie kolo mnie facet kiedys moglabym powiedziec moich marzen.
Dzis oprocz kasy nic mnie nie obchodzi.
Chyba ze sex ,mnie obchodzi .aaaaaaaaaa trafil sie on byl w sumie zawsze bo pracujemy razem i w przerwie wynikla rozmowa o dzieciach i on zanczaco podkresil ze syna mojego moze nurkowania nauczyc.
I wyczuwam od niego zainteresowanie.
Strach i tak nie pozwoli mi nic zrobic,bo nie kocham meza juz dawno,ale nowy zwiazek to kolejne wyzwanie ,a mam wlasnie dwuch synow.

Nie wiem Pati czy Cię dobrze zrozumiałam. Piszesz,że liczy się teraz dla Ciebie kasa, seks i to, żeby facet, który się Tobą interesuje, szanował Twoje dzieci.
Tak, tylko dopóki nie będzie szanował Ciebie, Twoich dzieci też nie będzie szanował. Masz na myśli, Ty z nim seks, a on z dzieckiem na pływalnie? Chyba nie. Chyba liczy się dla Ciebie coś więcej, prawda?...

nie heheheh kochana
Pisalam ze interesuje sie mna pewien facet ,ale pracujemy razem i dla mnie stanowczo nie!
W rozmowie poprostu chcial okazac mi to ze wie ze mam synow ,proponujac ze nauczy ich nurkowania bo tym sie zajmuje.
Poprostu przypralam teraz taka poze ,ze jesli mialabym kochanka to tylko raz na miesiac hotel i moi synowie nigdy by nic niewiedzieli bo nigdy nikogo glebiej nie wpuszcze.Nigdy niezaangazuje sie ,wole tak niz znowu cierpiec.
Narazie skupiam sie na kasie .

Raz na miesiąc? Może chociaż dwa, Pati no tongue???

12 771

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Dziękuję anstawio droga,za zrozumienie i siłę w Twoim poście-dałaś i ją:****

Anstawia wymiotła.
Ja się dołączam.
Nawet widzę, że Lukrecjo nadmiernie nieraz analizujesz, żeby układnie było i dobrze i świadoma jesteś jak mało kto. Dziwne, że on zerwał skoro ja już wcześniej wyczytałam, że Ty to zrobiłaś między wierszami, tak mi się wydawało.
Ogłoś może na chwilę kwarantannę.

12 772 Ostatnio edytowany przez mmagduszka (2012-08-16 20:52:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ZAPISUJĘ SIĘ............i powiem tak.............DZIEWCZYNY !!!!! TO BOLI !!!! JESTEM NA TAKIM ETAPIE WŁAśNIE.pomogła mi książka Toskyczne związki i jak sie z nich wyzwolić.oraz Toksyczne Zwiazki pia Mellody.
Zobaczyłam w końcu po latach że jestem z dobrego domku........a nie dda.... a jednak cos jest nie tak......oraz ze jestem nagle inna niż myśłałam..........chce zyc inaczej.....miec inne rzeczy......on odszedł 2 lata temu...potem wrócił...odszedł znowu w maju tego roku............tym razem jestem silniejsza chociaż tez płaczę............kurcze ale odnalazłam w koncu siebie.
On nie odszedł do innej..........jest emocjonalnie zagubiony....on jest z dda..............warto przeczytać tą ksiazke o której napisałam.
jest na Chomikuj.pl
moze jest jakas Krakowianka i chce pogadać na skypie ?????????

12 773

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam, ja tez odkrywam sobie przy każdej relacji na ktorej mi zależy kkzb,:/. U mnie zawsze męzczyzni znikają więc tyle jest to prostsze. Ja mam wtedy totalny spadek energii, czekam, marzę i tak to się objawia, latami jestem sama, izoluję się i tęsknię. Aż do momentu kiedy ktoś nowy się pojawi.  Nie wiem co jest nie tak, bo w  ostatnim związku starałam się nie okazywać za bardzo, że aż tak chcę miłości, mieć swoje zajęcia.  Ale to nic nie zmieniło. Nie wiem, może  kkzb wybierają podswiadomie takich partnerow, ktorzy się nie angazują?
Druga sprawa to, że ze moim marzeniem jest miec w koncu rodzinę, męża , dzieci- więc nie wiem jak to wszystko pogodzić.  Z jednej strony należy się zająć sobą, ale ja to robię latami...

12 774

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
ewita72 napisał/a:

No właśnie dlaczego? Sama tego nie potrafię zrozumieć. Za każdym razem wydaje mi się, że przecież nie może być inaczej gorzej. Skoro kocham muszę pomoc. Ciągle jednak wpadam w te same schematy. Ciągle to samo. Najgorsze że mimo bólu jaki dostałam od niego, tego że mnie wykorzystał, ciągle chcę żeby wrócił, ciągle wierzę ze się odezwie, Ból i strach jest nie do zniesienia. Wpadam w dół coraz bardziej, nie mam ochoty na nic, uciekam przed ludźmi, zamykam się w domu, zostaję sama z moim bólem. Mam bardzo niską samoocenę, czuję się do niczego, skoro on mnie zostawił to pewnie nie zasługuję juz na nic lepszego. Nie radzę sobie sama.

Hej. Mam nadzieję,że za niedługo przeczytasz sobie swoje dwa pierwsze posty i  pomyślisz sobie, ale byłam głupia, jak mogłam tak o sobie myśleć.
Po pierwsze dziewczyno nie masz kompletnie szacunku do samej siebie. Przykro mi,że zostawił Cię facet. Boli. Ale JAKI TO BYŁ FACET?!?! Kim Ty przy nim byłaś? Takie miałaś z nim cudowne życie, że teraz się pozbierać nie możesz? Taka byłaś przez te wszystkie lata obok niego szczęśliwa? Tak Cię kochał, szanował, doceniał, cieszył Tobą?! Tak?
Piszesz,że pewnie nie zasługujesz na nic lepszego. Ty jeszcze nawet sobie nie wyobrażasz tego,że mogłabyś być z kimś "lepszym".
Nie radzisz sobie sama? A jak sobie radziłaś jak on był obok? Skakanie koło niego jest Ci potrzebne,żeby normalnie funkcjonować? Brak szacunku, pomiatanie, lekceważenie (ZDRADY) dają Ci kopa do życia?!?! HEJ! Dziewczyno! Co jest z Tobą?! Takie życie Cię uszczęśliwia? No, nie wierzę.
Rozumiem,że nie chcesz wyjść do ludzi. Rozumiem, bo ja też miałam opory. Możesz pisać tutaj z nami na forum, możesz skorzystać z pomocy psychologa. Mogę podesłać Ci jakieś książki do poczytania.
Trzymaj się!

Ewita się zatraciła i zagubiła w tym, że cały świat kręcił się wokół niego.
Ewita co ostatnio zrobiłaś dla siebie?

Dziękuję dziewczyny, chyba potrzebuję niezłego kopa na opamiętanie. Nic ostatnio dla siebie nie zrobiłam, oj i to już od paru ładnych lat. Żyłam wyłacznie jego problemami i rozwiązywaniem ich. Odmawiałam sobie wszystkiego byle on miał to co chce. Zaczynam powoli dostrzegać, że tak naprawdę byłam nikim dla niego, był ze mną bo byłam mu potrzebna, kiedy stanął na nogi zwyczajnie zwiał.
Anstawio proszę podaj mi jakieś tytuły książek do poczytania. Może wreszcie sie obudzę!!!

12 775

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Liwia napisał/a:

Na dzień dzisiejszy nie mam sił. Nie dowierzam w to co widzę: totalny za przeproszeniem olew z jego strony....Łzy same nachodzę do oczu....
Spotkałam się ostatnio z koleżankami-każda ma faceta, jedna z nich naprawdę fajnego, normalnego, zabrał nawet ich dziecko na spacer byśmy mogły pogadać, wrócił szybko po jej telefonie, by zająć się córką, dał dziecku jedzenie, nie przerywał nam rozmów, nie chciał grac pierwszych skrzypiec...byli nad morzem  tydzień, ona ma w nim oparcie, stabilizację, normalność. Druga koleżanka z drugim dzieckiem w ciąży, mąż pracuje, pomaga, jest stanowczym ojcem dla swojego dziecka.......
A ja? Ja sama jak palec. Najważniejsze, że mam dziecko. Moje życie legło w gruzach, a przysięgając przed ołtarzem myślałam, że już na zawsze........ Mam dziś doła okropnego, żyć mi się nie chce, nie zrozumiem zachowania męża nigdy. Nawet już chyba rozumieć nie chcę-oddałabym wszystko dla niego mając już naście lat, młode lata umknęły mi przez palce, a teraz wszystko znowu muszę zaczynać od nowa........

L_krecjo-pewnie bym się "złamała" na Twoim miejscu, ale to jest ciężka droga, bardzo ciężka, tak samo jak bycie samej.......

Liwio, a czego Ty się jeszcze spodziewasz od tego swojego męża? Nie rozumiem. Ja myślałam,że już go olałaś, a ty płaczesz, bo on Cię olewa. Kurczę, co jest?!
Koleżanki mają fajnych facetów. Toż to dla mnie cudowna informacja! Są na tym świecie normalni, fajni, porządni mężczyźni!!
Wczoraj kolega tutaj na forum już mi prawie wyparł tą myśl z głowy. Napisał: tak, jednorożce istnieją. A Ty Liwio przytaczasz przykłady z "własnego podwórka", jacy fajni mężczyźni są na tym świecie smile
Liwio, miałyśmy pecha. Trafił nam się palant (przynajmniej mi, ale powiedziałabym,że Tobie też, o ile się nie obrazisz). I pytanie, PO CO DALEJ KURCZOWO TRZYMAĆ SIĘ TEGO PALANTA? Hę?! PO CO? Przecież chcemy mieć takich mężczyzn jak Twoje koleżanki chyba, a nie paltantów.
Jeżeli chodzi o zajmowanie się Twoją córką, pamiętaj,że masz prawa. Masz też prawo do spotkań z koleżankami a mąż w między czasie może zająć się Twoją córką. Liwio, nie daj się. Twój mąż łamie wszelkie Twoje prawa, czyta Twoje posty na forum, można powiedzieć,że szantazuje Cię nimi, sprawdza gdzie i z kim wychodzisz itp itd A Ty Liwio nie korzystach ze swoich praw i możliwości wcale.
Zaczynanie czegoś od nowa wcale nie musi być takie złe. Wręcz może nam wyjść na dobre. Liwio, przestań oglądać się za siebie. Wyprostuj plecy, weź głęboki oddech, pierś do przodu i przed siebie!!

Dziękuję Anstawio! Dałaś mi kopa niesamowitego. Dziękuję. Jesteś mądrą kobietką!

12 776

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej dziewczyny. Jeśli któraś z Was jest z Krakowa lub okolic, może się zapisać na bezpłatne zajęcia w otwartej GRUPIE ROZWOJU OSOBISTEGO DLA KOBIET prowadzonej przez Eugienie Herzyk. Poniedziałki co tydzień 2godz spotkania (pierwsze 3go września).
Więcej na stronie kobieceserca.pl

Korzystała któraś z Was z takich warsztatów?

12 777

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Chcialabym pojechac tam ,juz dawno myslalam o takich warsztatach.
Bardziej chodzi mi zeby jeszcze wiecej wycisnac z siebie smile i smile

12 778

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam Was Dziewczyny ! pytałam w innym wątku,ale zapytam jeszcze was poradźcie!!!!

    End_aluzja napisał:

    jesteś na etapie zaprzeczania, walki, wiary w to, że stare wróci
    bo potem  budzi sie nasza świadomość i my same musimy sobie wybaczyć -to, że dałyśmy sie tak upodlić i połamać przez ludzi, którym ufałysmy
    to trudny proces

Sporo racji w tych słowach
Moje 10 lenie małżeństwo składa się z samych odejść i powrotów. Nie jestem już nawet w stanie zliczyć ile razy.
Upodlona proszeniem i błaganiem o powrót, o szansę spowodowało,że dziś nie mogę patrzeć na swoje odbicie w lustrze.
W dodatku każdy powrót był później gorszy od poprzedniego,dzisiaj nie mamy do siebie szacunku, są też rękoczyny i wyrzucanie najbardziej intymnych rzeczy po ludziach. Ponad miesiąc temu po kolejnej awanturze spakowałam się i wyjechałam. Telefony milczą,żadnych przeprosin i pierwszy raz jestem pewna,że to koniec. Już więcej nie dam rady. Mój mąż wypływa w morze 25.08 i tylko na to czekam by wrócić do domu.
Nie umiem sobie wyobrazić co robić dalej,jak żyć ? Nawet nie wiem czy można złożyć pozew o rozwód gdy mąż jest w morzu i nie jest w stanie go odebrać. Z tego co wiem taki pozew wraca do sądu ze stemplem "oddalono"
Co robić

12 779

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Chcialabym pojechac tam ,juz dawno myslalam o takich warsztatach.
Bardziej chodzi mi zeby jeszcze wiecej wycisnac z siebie smile i smile

A szukałaś takich grup w UK? Po angielsku jest ich pewnie mnóstwo, być może po polsku też. Teraz jest moda na "coaching".
Ja od września idę na zajęcia w grupie autonomii (pewność siebie itp itd). Gdybym miała możliwość to z chęcią skorzystałabym z tych warsztatów rozwoju osobistego, nie dość że za free to jeszcze z p.Eugienią :-)

12 780

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam Was serdecznie.
Nie było mnie tu tak długo, że aż zapomniałam jakie hasło ustaliłam do swojego nicka i ledwo się tu dostałam big_smile.
Nie mam szans przeczytać wszystkich nieczytanych stron. Mam jednak wnioski po kilku ostatnich Waszych postach.
Brawo Anstawio! chylę czoła! Nie jesteś już tą samą łudzącą się i siebie oszukującą kobietą smile. Twoje spojrzenie na związki i życie podoba mi się. Odwaliłaś kawał dobrej roboty smile - zdrowiejesz kochana. Miło czyta się Twoje posty. Mam jednak do nich jedną uwagę

Anstawia napisał/a:

Jeżeli chodzi o zajmowanie się Twoją córką, pamiętaj,że masz prawa. Masz też prawo do spotkań z koleżankami a mąż w między czasie może zająć się Twoją córką.

Błąd ! to nie jest tylko córka Liwii. To jest córka Liwii i jej męża i oboje mają PRAWA I OBOWIĄZKI. Jej mąż jako ojciec dziecka ma OBOWIĄZEK i PRAWO zajmować się córką i powinien zajmować się  także swoim dzieckiem. ICH córka nie powinna czuć się odrzucona przez żadnego rodzica.
Anstawio cieszę się Twoimi zmianami i gratuluję Ci.

Liwio Ty także ruszyłaś z miejsca. Już potrafisz zauważyć siebie. Zbyt często jednak spoglądasz w stronę "byłego", ale może kiedyś spojrzeć w jego stronę nie będziesz chciała. Może pochłonie Cię Twoje życie na tyle, ze nie będziesz miała czasu na spoglądanie na niego. Może kiedyś Twoje życie będzie tak udane, że nie będziesz chciała psuć sobie nastroju myślami o nim. Życzę CI tego z całego serca.

L_krecjo....przykro mi, że znowu rozczarowałaś się. Chyba za wcześnie robiłaś sobie nadzieję na nowy związek. L_krecjo bez faceta też da się żyć ! i to całkiem miło smile.
Chęć powrotu do byłego przeraziła mnie....uwierzyłaś oszustowi? Po raz kolejny uwierzyłaś oszustowi? On jest uzależniony, nałogowcem a Ty dobrze wiesz jak trudno i wolno wychodzi się z nałogu. Wiesz też, że trzeba chcieć wyjść z uzależnienia....widocznie on nie chce....
Jesteś mądrą kobieta i wiem, że będziesz jeszcze szczęśliwa, może sama, ale szczęśliwa.

Teraz kilka słów o mnie.
Korzystam z życia! Zajęłam się sobą. Robię to co lubię i czas spędzam jak lubię I WIEM JUŻ CO LUBIĘ smile. Jestem uśmiechnięta, otwarta na ludzi. W każdym dniu znajduję przyjemność i doceniam też każdy dzień. Wiem też, że nie do końca jestem "uleczona" i muszę wiele jeszcze nauczyć się. Obserwuję siebie w kontaktach z mężczyznami a właściwie z jednym big_smile. Czasami podejrzewam, ze on jest mkzb uczący się na nowo żyć (3 lata temu zostawiła go żona). Traktuję ta znajomość ....jako przyjaźń. Pilnuję się, by nie rozdmuchiwać swej wyobraźni.....tak więc staram się by była to tylko przyjaźń. Jest dla mnie dobry, uczynny. Nie umiem jeszcze korzystać z tej uczynności. Kiedy wypadł mi dysk i przez tydzień byłam przykuta do łóżka chciał odkurzyć, zmyć naczynia, wykupić leki. Zaprotestowałam, nie pozwoliłam. Kiedy zapytał dlaczego, odpowiedziałam, bo jestem Zosia samosia i zrobię to sama ( jak wydobrzeję). Dopiero następnego dnia dotarło do mnie, że zachowałam się jak typowa kkzb sad. Zdrowa kobita powiedziałaby, ależ jesteś miły, że chcesz mi pomóc i chcesz by było czysto wokół mnie; ależ jesteś miły, że chcesz pozmywać naczynia, a za wykup leków powinnam przesłać mu buziaki smile a ja mówię, ja sama, bo ja samosia - masakra!
Z dziećmi moimi rozmawia jak z kumplami. Wczoraj syn składał laptopa po malowaniu. Nie bardzo pamiętał co gdzie ma włożyć i było dużo śmiechu i żartów z tego powodu (coraz częściej słychać w moim domu wspólny z dziećmi śmiech). W końcu razem składali tego laptopa. Moją uwagę przykuły słowa syna, mogę panu pomóc - chodziło o naprawę jego samochodu. Podoba mi się jak rozmawia z moimi dziećmi. Oni nigdy nie mieli ojca/kumpla. Nigdy razem niczego nie robili, nie żartowali razem, nie śmieli. W takich momentach gula stoi mi w gardle i łzy kręcą się w oku. Dostrzegam jakim kiepskim był ojcem i czego nie dostali od ojca synowie.
Dzieciaki chciałyby abyśmy byli parą. Ja nie jestem gotowa. Boje się siebie i jego, i problemów, i rozczarowań. Jest dobrze jak jest. Mam swoje życie a on jest tylko dodatkiem.
Od tygodnia mam z rewizytą koleżankę u której byłam w maju. Biegam całymi dniami z nią po sklepach i mieście. Jest zachwycona "nową Polską". Podobają się jej zmiany w sklepach, na ulicach. Widzę zachwyt w jej oczach ale i smutek i tęsknotę. Powiedziała wczoraj, że kocha nasze miasto.....po 30 latach na obczyźnie jednak tęskni za Polską. Wspólnie spędzany czas to dla mnie frajda. Wspominamy, żartujemy. Dobrze się bawimy.
Nie lubię wracać myślami, opowieściami do mojego dawnego życia. Nie mam już jednak takich silnych emocji przy mówieniu o byłym mężu. Mam dystans do niego i naszego zakończonego małżeństwa. Nadal jestem dozgonnie wdzięczna jego partnerce, że pojawiła się w jego życiu. Sprawy na które mam wpływ zamykam. Inne muszą toczyć się własnym rytmem.
Były małżonek płaci mi alimenty. Nie jest to kwota zasądzona przez sąd.....ważne, że płaci. Z dziećmi nie utrzymuje kontaktów nadal. Raz dzwonił do syna z propozycją założenia firmy na niego. Płacić mu będzie na początek 5 tyś. ....dziękować Bogu syn nie dał sie złapać na pieniądze ale i odpowiedzialność za poczynania ojca. Jakiś już czas temu zadzwonił do mnie po kilku głębszych i oczywiście naubliżał mi. Następnego dnia pojechałam do jego firmy (jej, bo ona firmuje jego działalność) i przy wszystkich pracownikach powiedziałam, że nie życzę sobie pijackich awantur. Dlaczego przy ludziach ? ponieważ wiem już, że tylko obecność ludzi powoduje jego przestrach. On, ten "dobry człowiek" nie może być skompromitowany w oczach ludzi. Nie mogą oni wiedzieć, że jest on awanturnikiem i wydzwania do byłej i ubliża, obraża. Wiem, że tylko świadomość, że kolejny raz w odwecie przyjdę z uwagami ( nie awanturą tylko uwagami) do firmy, powstrzymać go może przed podobnymi telefonami i zachowaniami.
Pozdrawiam Was i mocno ściskam smile smile smile

12 781

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:

Chcialabym pojechac tam ,juz dawno myslalam o takich warsztatach.
Bardziej chodzi mi zeby jeszcze wiecej wycisnac z siebie smile i smile

A szukałaś takich grup w UK? Po angielsku jest ich pewnie mnóstwo, być może po polsku też. Teraz jest moda na "coaching".
Ja od września idę na zajęcia w grupie autonomii (pewność siebie itp itd). Gdybym miała możliwość to z chęcią skorzystałabym z tych warsztatów rozwoju osobistego, nie dość że za free to jeszcze z p.Eugienią :-)

Sa w uk.
Jednak ,chcialabym wlasnie konkretnie z ta specjalistka ,bo innym nie ufam .:::))

12 782

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Witam Was serdecznie.
Nie było mnie tu tak długo, że aż zapomniałam jakie hasło ustaliłam do swojego nicka i ledwo się tu dostałam big_smile.
Nie mam szans przeczytać wszystkich nieczytanych stron. Mam jednak wnioski po kilku ostatnich Waszych postach.
Brawo Anstawio! chylę czoła! Nie jesteś już tą samą łudzącą się i siebie oszukującą kobietą smile. Twoje spojrzenie na związki i życie podoba mi się. Odwaliłaś kawał dobrej roboty smile - zdrowiejesz kochana. Miło czyta się Twoje posty. Mam jednak do nich jedną uwagę

Anstawia napisał/a:

Jeżeli chodzi o zajmowanie się Twoją córką, pamiętaj,że masz prawa. Masz też prawo do spotkań z koleżankami a mąż w między czasie może zająć się Twoją córką.

Błąd ! to nie jest tylko córka Liwii. To jest córka Liwii i jej męża i oboje mają PRAWA I OBOWIĄZKI. Jej mąż jako ojciec dziecka ma OBOWIĄZEK i PRAWO zajmować się córką i powinien zajmować się  także swoim dzieckiem. ICH córka nie powinna czuć się odrzucona przez żadnego rodzica.
Anstawio cieszę się Twoimi zmianami i gratuluję Ci.

Liwio Ty także ruszyłaś z miejsca. Już potrafisz zauważyć siebie. Zbyt często jednak spoglądasz w stronę "byłego", ale może kiedyś spojrzeć w jego stronę nie będziesz chciała. Może pochłonie Cię Twoje życie na tyle, ze nie będziesz miała czasu na spoglądanie na niego. Może kiedyś Twoje życie będzie tak udane, że nie będziesz chciała psuć sobie nastroju myślami o nim. Życzę CI tego z całego serca.

L_krecjo....przykro mi, że znowu rozczarowałaś się. Chyba za wcześnie robiłaś sobie nadzieję na nowy związek. L_krecjo bez faceta też da się żyć ! i to całkiem miło smile.
Chęć powrotu do byłego przeraziła mnie....uwierzyłaś oszustowi? Po raz kolejny uwierzyłaś oszustowi? On jest uzależniony, nałogowcem a Ty dobrze wiesz jak trudno i wolno wychodzi się z nałogu. Wiesz też, że trzeba chcieć wyjść z uzależnienia....widocznie on nie chce....
Jesteś mądrą kobieta i wiem, że będziesz jeszcze szczęśliwa, może sama, ale szczęśliwa.

Teraz kilka słów o mnie.
Korzystam z życia! Zajęłam się sobą. Robię to co lubię i czas spędzam jak lubię I WIEM JUŻ CO LUBIĘ smile. Jestem uśmiechnięta, otwarta na ludzi. W każdym dniu znajduję przyjemność i doceniam też każdy dzień. Wiem też, że nie do końca jestem "uleczona" i muszę wiele jeszcze nauczyć się. Obserwuję siebie w kontaktach z mężczyznami a właściwie z jednym big_smile. Czasami podejrzewam, ze on jest mkzb uczący się na nowo żyć (3 lata temu zostawiła go żona). Traktuję ta znajomość ....jako przyjaźń. Pilnuję się, by nie rozdmuchiwać swej wyobraźni.....tak więc staram się by była to tylko przyjaźń. Jest dla mnie dobry, uczynny. Nie umiem jeszcze korzystać z tej uczynności. Kiedy wypadł mi dysk i przez tydzień byłam przykuta do łóżka chciał odkurzyć, zmyć naczynia, wykupić leki. Zaprotestowałam, nie pozwoliłam. Kiedy zapytał dlaczego, odpowiedziałam, bo jestem Zosia samosia i zrobię to sama ( jak wydobrzeję). Dopiero następnego dnia dotarło do mnie, że zachowałam się jak typowa kkzb sad. Zdrowa kobita powiedziałaby, ależ jesteś miły, że chcesz mi pomóc i chcesz by było czysto wokół mnie; ależ jesteś miły, że chcesz pozmywać naczynia, a za wykup leków powinnam przesłać mu buziaki smile a ja mówię, ja sama, bo ja samosia - masakra!
Z dziećmi moimi rozmawia jak z kumplami. Wczoraj syn składał laptopa po malowaniu. Nie bardzo pamiętał co gdzie ma włożyć i było dużo śmiechu i żartów z tego powodu (coraz częściej słychać w moim domu wspólny z dziećmi śmiech). W końcu razem składali tego laptopa. Moją uwagę przykuły słowa syna, mogę panu pomóc - chodziło o naprawę jego samochodu. Podoba mi się jak rozmawia z moimi dziećmi. Oni nigdy nie mieli ojca/kumpla. Nigdy razem niczego nie robili, nie żartowali razem, nie śmieli. W takich momentach gula stoi mi w gardle i łzy kręcą się w oku. Dostrzegam jakim kiepskim był ojcem i czego nie dostali od ojca synowie.
Dzieciaki chciałyby abyśmy byli parą. Ja nie jestem gotowa. Boje się siebie i jego, i problemów, i rozczarowań. Jest dobrze jak jest. Mam swoje życie a on jest tylko dodatkiem.
Od tygodnia mam z rewizytą koleżankę u której byłam w maju. Biegam całymi dniami z nią po sklepach i mieście. Jest zachwycona "nową Polską". Podobają się jej zmiany w sklepach, na ulicach. Widzę zachwyt w jej oczach ale i smutek i tęsknotę. Powiedziała wczoraj, że kocha nasze miasto.....po 30 latach na obczyźnie jednak tęskni za Polską. Wspólnie spędzany czas to dla mnie frajda. Wspominamy, żartujemy. Dobrze się bawimy.
Nie lubię wracać myślami, opowieściami do mojego dawnego życia. Nie mam już jednak takich silnych emocji przy mówieniu o byłym mężu. Mam dystans do niego i naszego zakończonego małżeństwa. Nadal jestem dozgonnie wdzięczna jego partnerce, że pojawiła się w jego życiu. Sprawy na które mam wpływ zamykam. Inne muszą toczyć się własnym rytmem.
Były małżonek płaci mi alimenty. Nie jest to kwota zasądzona przez sąd.....ważne, że płaci. Z dziećmi nie utrzymuje kontaktów nadal. Raz dzwonił do syna z propozycją założenia firmy na niego. Płacić mu będzie na początek 5 tyś. ....dziękować Bogu syn nie dał sie złapać na pieniądze ale i odpowiedzialność za poczynania ojca. Jakiś już czas temu zadzwonił do mnie po kilku głębszych i oczywiście naubliżał mi. Następnego dnia pojechałam do jego firmy (jej, bo ona firmuje jego działalność) i przy wszystkich pracownikach powiedziałam, że nie życzę sobie pijackich awantur. Dlaczego przy ludziach ? ponieważ wiem już, że tylko obecność ludzi powoduje jego przestrach. On, ten "dobry człowiek" nie może być skompromitowany w oczach ludzi. Nie mogą oni wiedzieć, że jest on awanturnikiem i wydzwania do byłej i ubliża, obraża. Wiem, że tylko świadomość, że kolejny raz w odwecie przyjdę z uwagami ( nie awanturą tylko uwagami) do firmy, powstrzymać go może przed podobnymi telefonami i zachowaniami.
Pozdrawiam Was i mocno ściskam smile smile smile

Zosiu gratuluje ,niech zycie sie toczy ,korzystajn z zycia i jak njabrdziej na nowe musisz byc gotowa Ty .
Choc trafil sie moze fajny facet,podobno faceci zranieni tez sie zmieniaja hhhhhmmmmm.

12 783

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:

Chcialabym pojechac tam ,juz dawno myslalam o takich warsztatach.
Bardziej chodzi mi zeby jeszcze wiecej wycisnac z siebie smile i smile

A szukałaś takich grup w UK? Po angielsku jest ich pewnie mnóstwo, być może po polsku też. Teraz jest moda na "coaching".
Ja od września idę na zajęcia w grupie autonomii (pewność siebie itp itd). Gdybym miała możliwość to z chęcią skorzystałabym z tych warsztatów rozwoju osobistego, nie dość że za free to jeszcze z p.Eugienią :-)

Sa w uk.
Jednak ,chcialabym wlasnie konkretnie z ta specjalistka ,bo innym nie ufam .:::))

Tak, nazwisko prowadzącej kusi.

12 784

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Witam Was serdecznie.
Nie było mnie tu tak długo, że aż zapomniałam jakie hasło ustaliłam do swojego nicka i ledwo się tu dostałam big_smile.
Nie mam szans przeczytać wszystkich nieczytanych stron. Mam jednak wnioski po kilku ostatnich Waszych postach.
Brawo Anstawio! chylę czoła! Nie jesteś już tą samą łudzącą się i siebie oszukującą kobietą smile. Twoje spojrzenie na związki i życie podoba mi się. Odwaliłaś kawał dobrej roboty smile - zdrowiejesz kochana. Miło czyta się Twoje posty. Mam jednak do nich jedną uwagę

Anstawia napisał/a:

Jeżeli chodzi o zajmowanie się Twoją córką, pamiętaj,że masz prawa. Masz też prawo do spotkań z koleżankami a mąż w między czasie może zająć się Twoją córką.

Błąd ! to nie jest tylko córka Liwii. To jest córka Liwii i jej męża i oboje mają PRAWA I OBOWIĄZKI. Jej mąż jako ojciec dziecka ma OBOWIĄZEK i PRAWO zajmować się córką i powinien zajmować się  także swoim dzieckiem. ICH córka nie powinna czuć się odrzucona przez żadnego rodzica.
Anstawio cieszę się Twoimi zmianami i gratuluję Ci.

Liwio Ty także ruszyłaś z miejsca. Już potrafisz zauważyć siebie. Zbyt często jednak spoglądasz w stronę "byłego", ale może kiedyś spojrzeć w jego stronę nie będziesz chciała. Może pochłonie Cię Twoje życie na tyle, ze nie będziesz miała czasu na spoglądanie na niego. Może kiedyś Twoje życie będzie tak udane, że nie będziesz chciała psuć sobie nastroju myślami o nim. Życzę CI tego z całego serca.

L_krecjo....przykro mi, że znowu rozczarowałaś się. Chyba za wcześnie robiłaś sobie nadzieję na nowy związek. L_krecjo bez faceta też da się żyć ! i to całkiem miło smile.
Chęć powrotu do byłego przeraziła mnie....uwierzyłaś oszustowi? Po raz kolejny uwierzyłaś oszustowi? On jest uzależniony, nałogowcem a Ty dobrze wiesz jak trudno i wolno wychodzi się z nałogu. Wiesz też, że trzeba chcieć wyjść z uzależnienia....widocznie on nie chce....
Jesteś mądrą kobieta i wiem, że będziesz jeszcze szczęśliwa, może sama, ale szczęśliwa.

Teraz kilka słów o mnie.
Korzystam z życia! Zajęłam się sobą. Robię to co lubię i czas spędzam jak lubię I WIEM JUŻ CO LUBIĘ smile. Jestem uśmiechnięta, otwarta na ludzi. W każdym dniu znajduję przyjemność i doceniam też każdy dzień. Wiem też, że nie do końca jestem "uleczona" i muszę wiele jeszcze nauczyć się. Obserwuję siebie w kontaktach z mężczyznami a właściwie z jednym big_smile. Czasami podejrzewam, ze on jest mkzb uczący się na nowo żyć (3 lata temu zostawiła go żona). Traktuję ta znajomość ....jako przyjaźń. Pilnuję się, by nie rozdmuchiwać swej wyobraźni.....tak więc staram się by była to tylko przyjaźń. Jest dla mnie dobry, uczynny. Nie umiem jeszcze korzystać z tej uczynności. Kiedy wypadł mi dysk i przez tydzień byłam przykuta do łóżka chciał odkurzyć, zmyć naczynia, wykupić leki. Zaprotestowałam, nie pozwoliłam. Kiedy zapytał dlaczego, odpowiedziałam, bo jestem Zosia samosia i zrobię to sama ( jak wydobrzeję). Dopiero następnego dnia dotarło do mnie, że zachowałam się jak typowa kkzb sad. Zdrowa kobita powiedziałaby, ależ jesteś miły, że chcesz mi pomóc i chcesz by było czysto wokół mnie; ależ jesteś miły, że chcesz pozmywać naczynia, a za wykup leków powinnam przesłać mu buziaki smile a ja mówię, ja sama, bo ja samosia - masakra!
Z dziećmi moimi rozmawia jak z kumplami. Wczoraj syn składał laptopa po malowaniu. Nie bardzo pamiętał co gdzie ma włożyć i było dużo śmiechu i żartów z tego powodu (coraz częściej słychać w moim domu wspólny z dziećmi śmiech). W końcu razem składali tego laptopa. Moją uwagę przykuły słowa syna, mogę panu pomóc - chodziło o naprawę jego samochodu. Podoba mi się jak rozmawia z moimi dziećmi. Oni nigdy nie mieli ojca/kumpla. Nigdy razem niczego nie robili, nie żartowali razem, nie śmieli. W takich momentach gula stoi mi w gardle i łzy kręcą się w oku. Dostrzegam jakim kiepskim był ojcem i czego nie dostali od ojca synowie.
Dzieciaki chciałyby abyśmy byli parą. Ja nie jestem gotowa. Boje się siebie i jego, i problemów, i rozczarowań. Jest dobrze jak jest. Mam swoje życie a on jest tylko dodatkiem.
Od tygodnia mam z rewizytą koleżankę u której byłam w maju. Biegam całymi dniami z nią po sklepach i mieście. Jest zachwycona "nową Polską". Podobają się jej zmiany w sklepach, na ulicach. Widzę zachwyt w jej oczach ale i smutek i tęsknotę. Powiedziała wczoraj, że kocha nasze miasto.....po 30 latach na obczyźnie jednak tęskni za Polską. Wspólnie spędzany czas to dla mnie frajda. Wspominamy, żartujemy. Dobrze się bawimy.
Nie lubię wracać myślami, opowieściami do mojego dawnego życia. Nie mam już jednak takich silnych emocji przy mówieniu o byłym mężu. Mam dystans do niego i naszego zakończonego małżeństwa. Nadal jestem dozgonnie wdzięczna jego partnerce, że pojawiła się w jego życiu. Sprawy na które mam wpływ zamykam. Inne muszą toczyć się własnym rytmem.
Były małżonek płaci mi alimenty. Nie jest to kwota zasądzona przez sąd.....ważne, że płaci. Z dziećmi nie utrzymuje kontaktów nadal. Raz dzwonił do syna z propozycją założenia firmy na niego. Płacić mu będzie na początek 5 tyś. ....dziękować Bogu syn nie dał sie złapać na pieniądze ale i odpowiedzialność za poczynania ojca. Jakiś już czas temu zadzwonił do mnie po kilku głębszych i oczywiście naubliżał mi. Następnego dnia pojechałam do jego firmy (jej, bo ona firmuje jego działalność) i przy wszystkich pracownikach powiedziałam, że nie życzę sobie pijackich awantur. Dlaczego przy ludziach ? ponieważ wiem już, że tylko obecność ludzi powoduje jego przestrach. On, ten "dobry człowiek" nie może być skompromitowany w oczach ludzi. Nie mogą oni wiedzieć, że jest on awanturnikiem i wydzwania do byłej i ubliża, obraża. Wiem, że tylko świadomość, że kolejny raz w odwecie przyjdę z uwagami ( nie awanturą tylko uwagami) do firmy, powstrzymać go może przed podobnymi telefonami i zachowaniami.
Pozdrawiam Was i mocno ściskam smile smile smile

Zofio, miło,że zaglądnęłaś do nas i przekazujesz nam same dobre wieści o sobie. Dziękuję też za miłe słowa pod moim adresem :*
Co do tego, co napisałam do Liwii. Miałam na myśli,że Liwia ma też prawa...do zabawy. A prawa i obowiązki wobec córki, mają rodzice takie same. Myślałam,że to oczywiste... Ale dziękuję za sprostowanie mojej wypowiedzi.
Dobrze,że dzieci akceptują ii dogadują się z Twoim przyjacielem. Nawet mi się wydaje,że tworzycie fajny układ partnerski smile
A awantura zrobiona byłemu-mistrzowska, ale jakże w Twoim stylu tongue
Trzymaj się! Miłych chwil z przyjaciółką!

12 785

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

A szukałaś takich grup w UK? Po angielsku jest ich pewnie mnóstwo, być może po polsku też. Teraz jest moda na "coaching".
Ja od września idę na zajęcia w grupie autonomii (pewność siebie itp itd). Gdybym miała możliwość to z chęcią skorzystałabym z tych warsztatów rozwoju osobistego, nie dość że za free to jeszcze z p.Eugienią :-)

Sa w uk.
Jednak ,chcialabym wlasnie konkretnie z ta specjalistka ,bo innym nie ufam .:::))

Tak, nazwisko prowadzącej kusi.

Tak specjalista z pasji,mozna sadzic.Czytajac jej ksiazke.

12 786

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj Zosiu! Cieszę się , że u Ciebie wszystko dobrze się układa.
Tak, mąż jest tak samo odpowiedzialny za wychowanie i opiekę nad dzieckiem jak i ja. Jak dalej się moje życie potoczy jeszcze nie wiem, ale wiem już czego chcę.

12 787

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
cachmir napisał/a:

End_aluzja napisał:

    jesteś na etapie zaprzeczania, walki, wiary w to, że stare wróci
    bo potem  budzi sie nasza świadomość i my same musimy sobie wybaczyć -to, że dałyśmy sie tak upodlić i połamać przez ludzi, którym ufałysmy
    to trudny proces

Sporo racji w tych słowach
Moje 10 lenie małżeństwo składa się z samych odejść i powrotów. Nie jestem już nawet w stanie zliczyć ile razy.
Upodlona proszeniem i błaganiem o powrót, o szansę spowodowało,że dziś nie mogę patrzeć na swoje odbicie w lustrze.
W dodatku każdy powrót był później gorszy od poprzedniego,dzisiaj nie mamy do siebie szacunku, są też rękoczyny i wyrzucanie najbardziej intymnych rzeczy po ludziach. Ponad miesiąc temu po kolejnej awanturze spakowałam się i wyjechałam. Telefony milczą,żadnych przeprosin i pierwszy raz jestem pewna,że to koniec. Już więcej nie dam rady. Mój mąż wypływa w morze 25.08 i tylko na to czekam by wrócić do domu.
Nie umiem sobie wyobrazić co robić dalej,jak żyć ? Nawet nie wiem czy można złożyć pozew o rozwód gdy mąż jest w morzu i nie jest w stanie go odebrać. Z tego co wiem taki pozew wraca do sądu ze stemplem "oddalono"
Co robić

End_aluzja mądrze mówi! Stare nie wróci ! Wybaczanie sobie to długi i bolesny proces sad.

O rozwód zawsze można wystąpić. Zdarzają się też rozwody zaoczne. Przeżyłam swój wymarzony rozwód bez obecności męża w Sądzie. Przedstawiłam mocne dowody na jego winę i otrzymałam to o co prosiłam w pozwie. Polecam jednak konsultacje z prawnikiem przed założeniem sprawy rozwodowej.
Pytasz co robić....uciekać! oczywiście uciekać z toksycznego związku !

12 788

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pati! Ja także Ci gratuluję i przepraszam za pominięcie. Ty kochana jesteś bardzo świadoma. Wiesz czego chcesz i jesteś konsekwentna. Trzymam kciuki za kolejne sprawy rozwodowe.

12 789

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Pati! Ja także Ci gratuluję i przepraszam za pominięcie. Ty kochana jesteś bardzo świadoma. Wiesz czego chcesz i jesteś konsekwentna. Trzymam kciuki za kolejne sprawy rozwodowe.

Pati też już jest daleko z przodu. Świadoma kobieta, konsekwentna, wie co chce w życiu osiągnąć i po prostu do tego dąży. Nic dodać, nic ująć smile

12 790

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Pati! Ja także Ci gratuluję i przepraszam za pominięcie. Ty kochana jesteś bardzo świadoma. Wiesz czego chcesz i jesteś konsekwentna. Trzymam kciuki za kolejne sprawy rozwodowe.

Pati też już jest daleko z przodu. Świadoma kobieta, konsekwentna, wie co chce w życiu osiągnąć i po prostu do tego dąży. Nic dodać, nic ująć smile

Dziekuje kochane
Witam
W piekny sobotni poranek juz prawie poludnie.
Mam wolny weekend od synow.
Maz byl po nich pojechali nad loch ness ,ja zaplanowalam nauke .
Zaglebiam sie w nowa forme ,startuje od 12 mojej 12 heheh,narazie pije kawke .

12 791

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Witaj Zosiu! Cieszę się , że u Ciebie wszystko dobrze się układa.
Tak, mąż jest tak samo odpowiedzialny za wychowanie i opiekę nad dzieckiem jak i ja. Jak dalej się moje życie potoczy jeszcze nie wiem, ale wiem już czego chcę.

Liwio Droga .
Niemozemy kontrolowac dzialan i decyzji naszych bliskich ,jak i innych ludzi!
Jedyne co mozemy to decydowac i miec wplyw na zycie wlasne ,i milosc wlasna.
Jedyne co mozemy robic to zaglebiac sie w sobie by siebie same tak dobrze znac by nikt nigdy ,nie zdolal tego unicestwic!
ODDANIE kumus odpowiedzialnosci za nasze szczescie jest nasza porazka......
Jestem z toba ,dzialaj ,walcz o siebie bo zycie jest przecudnym darem.

12 792

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Widzisz l_ukrecjo, co człowiek, to inna opinia. Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. A decyzja i tak należy do Ciebie :-)

Dziękuję za opinie.
Czy będziemy czy nie...to temat odległy,a i on wazy słowa i mówi tylko POMAŁU!
Na razie każdy robi z sobą porządek smile

chce sie podzielic moimi rozwazaniami na temat potrzeby zwiazku.... wlasnie w tym momencie.. teraz.. gdy ktos zaczyna robic porzadki ze soba.
Nie dawalo mi spokoju to dlaczego duzo ludzi nie bierze innej alternatywy pod uwage jak tylko zwiazek
czesto w wypowiedziach mozna zauwazyc podobne zdania do tych:
"nie ten to inny"
"nie martw sie znajdziesz kogos lepszego"
"uciec w ramiona innego"
"nie moge bez niego zyc"
"boje sie ze nikt mnie juz nie zechce"
"Nie wierzysz w siebie, masz niskie poczucie wartosci, uwierz w siebie a znajdziesz swoja milosc"

i widze ciagle powtarzajace sie zalozenie, ze naszym jawnym badz ukrytym celem jest ten inny, te inne ramiona lub te obecne ramiona... generalnie jakies ramiona
robienie porzadku ze soba to wspaniala idea jesli nie jest robione pod te "czyjes ramiona" (dla wyjasnienia, nie zakladam, ze robi tak Lukrecja)

Zasadnicze pytanie, ktore zadalam sobie jakis czas temu to:
- dlaczego ja musze byc w zwiazku? Co sie stanie ze mna gdy bede zyc bez partnera?
- Co mogloby wypelnic moje zycie a co chce by je wypelnialo bo czuje jakis wewnetrzny przymus?

Na poczatku sciemnialam sama do siebie mowiac utarte frazesy, ze czlowiek jest stworzony by zyc w parze a kazdy potrzebuje milosci... blah blah blah
realia: Nie wyobrazalam sobie zycia bez bycia w zwiazku.
dzialanie: Postanowilam pozszerzyc sobie wyobraznie.

zatem...
1. porzadek robiony ze soba
2. odkrywanie siebie
3. odpowiedz na pytanie KIM JESTEM
4. .. i co za tym idzie... co lubie?, co cenie?, co chce?, co sprawia mi frajde?, co sie liczy?
5. odkrywanie technik radzenia sobie ze soba, problemami zycia codziennego,nerwami, stresem..
6. no i odpowiedz na dwa wczesniej zadane pytania

Zastanawialam sie czy napisac, jaki jest moj status... hmmm
-jesli nic nie napisze, moja wypowiedz moze byc potraktowana jako desperacki wybor zycia w samotnosci
-jesli napisze ze jestem w zwiazku, moja wypowiedz moze byc zrozumiana jako porada co zrobic by osiagnac "upragniony zwiazek"

hmmm... no a ja chcialabym przekazac calkiem inna tresc... zyc w zwiazku lub bez to nie jest wybor... to koleje losu...
Zycie stawia nam wazniejsze wybory np
-pozwolic na jawny brak szacunku wobec mnie, czy nie?
-pozwolic wyrzadzac sobie krzywde lub nie
-pozwolic sie wykorzystywac lub nie
-pozwolic by ktos mnie oszukiwal lub nie.... etc etc

a potem znalezc rozwiazanie problemu nawet jesli jest to rezygnacja z bycia w scislym zwiazku" z mezem, mama, tata... az zal scisiska serce gdy pisze, ze tez z wlasnym dzieckiem. ale wiem, ze tak czasem moze sie zdarzyc (poznalam historie matki mlodocianego akoholika-smutne)

12 793

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam Was dziewczyny bardzo serdecznie !

Zofio dziękuje za odpowiedź
Pati gratuluje pogody ducha

Nie mogę sobie z tym poradzić,jestem tak zła i zdenerwowana,że wyskakuje niemal z siebie.
Mimo,że to on po raz kolejny mnie uderzył i to ja odeszłam,paradoksalnie on twierdzi to samo,że to koniec nie mając najmniejszego poczucia winy.
Napisałam mu grzecznie jak widzę nasz rozwód, napisałam,że sprawiedliwie go spłacę, że wolała bym aby było to bez orzekania o winie gdyż nie chcę wywlekać brudów, aby człowiek w todze na sali rozpraw miał ubaw. Poprosiłam aby nie włączał mojego syna w ten cyrk, ani innych osób trzecich bo tak czy siak musimy to rozwiązać sami i jest to tylko nasza sprawa.
Nie odpowiedział mi w ogóle, to że to definitywny koniec z jego strony to wiem od syna.
Czy to,że on się też w ogóle nie odzywa a niedługo wypływa to jakaś forma manipulacji, psychicznej presji ?
Dodam wam,że on nie wie gdzie się znajduje i nie może się ze mną zobaczyć,naszą jedyną formą kontaktu może być telefon.
Jestem załamana!!!!

12 794

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
cachmir napisał/a:

Witam Was dziewczyny bardzo serdecznie !

Zofio dziękuje za odpowiedź
Pati gratuluje pogody ducha

Nie mogę sobie z tym poradzić,jestem tak zła i zdenerwowana,że wyskakuje niemal z siebie.
Mimo,że to on po raz kolejny mnie uderzył i to ja odeszłam,paradoksalnie on twierdzi to samo,że to koniec nie mając najmniejszego poczucia winy.
Napisałam mu grzecznie jak widzę nasz rozwód, napisałam,że sprawiedliwie go spłacę, że wolała bym aby było to bez orzekania o winie gdyż nie chcę wywlekać brudów, aby człowiek w todze na sali rozpraw miał ubaw. Poprosiłam aby nie włączał mojego syna w ten cyrk, ani innych osób trzecich bo tak czy siak musimy to rozwiązać sami i jest to tylko nasza sprawa.
Nie odpowiedział mi w ogóle, to że to definitywny koniec z jego strony to wiem od syna.
Czy to,że on się też w ogóle nie odzywa a niedługo wypływa to jakaś forma manipulacji, psychicznej presji ?
Dodam wam,że on nie wie gdzie się znajduje i nie może się ze mną zobaczyć,naszą jedyną formą kontaktu może być telefon.
Jestem załamana!!!!

Nie zajmuj sie nim w zadnej formie, nie mysl, nie planuj, nie staraj sie zrozumiec, nie mysl o tym co on twierdzi, nie czuj sie zraniona jego brakiem poczucia winy, nie informuj go o tym jak Ty cos widzisz i jak planujesz,, bo goowno go to obchodzi..
Niech robi co chce... a Ty w tym czasie pomysl jak zainwestowac w siebie... najlepsze pomysly przychodza w wannie pelnej piany o zapachu grapefruitowym

12 795

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Nie zajmuj sie nim w zadnej formie, nie mysl, nie planuj, nie staraj sie zrozumiec, nie mysl o tym co on twierdzi, nie czuj sie zraniona jego brakiem poczucia winy, nie informuj go o tym jak Ty cos widzisz i jak planujesz,, bo goowno go to obchodzi..
Niech robi co chce... a Ty w tym czasie pomysl jak zainwestowac w siebie... najlepsze pomysly przychodza w wannie pelnej piany o zapachu grapefruitowym

Zazdrość, widzę że jesteś świadomą kobietą, używając terminologii p. Kasi Miller, powiedz mi proszę co byś zrobiła gdyby facet wyznał swoje grzechy, gdyby naprawdę przekopał siebie na wskroś, gdyby zrozumiał popełnione błędy, gdyby przyznał że ten cholerny romans go niszczył I wie że przez to niszczył małżeństwo, gdyby chciał I deklarował budować od początku, na kompletnie nowych zasadach, gdyby kochał, a jednocześnie Ty wiedziałabyś że nie byłaś w swoim życiu aniołem I też tego typu błędy popełniałaś.
Co wówczas?

12 796

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Liwia napisał/a:

Witaj Zosiu! Cieszę się , że u Ciebie wszystko dobrze się układa.
Tak, mąż jest tak samo odpowiedzialny za wychowanie i opiekę nad dzieckiem jak i ja. Jak dalej się moje życie potoczy jeszcze nie wiem, ale wiem już czego chcę.

Liwio Droga .
Niemozemy kontrolowac dzialan i decyzji naszych bliskich ,jak i innych ludzi!
Jedyne co mozemy to decydowac i miec wplyw na zycie wlasne ,i milosc wlasna.
Jedyne co mozemy robic to zaglebiac sie w sobie by siebie same tak dobrze znac by nikt nigdy ,nie zdolal tego unicestwic!
ODDANIE kumus odpowiedzialnosci za nasze szczescie jest nasza porazka......
Jestem z toba ,dzialaj ,walcz o siebie bo zycie jest przecudnym darem.

Zawsze czułam się odpowiedzialna sama za siebie, ale też za innych. Za ich wybory, wzloty i upadki-co wiem, że jest błędem.
Cieszę się Pati, że odbierasz życie jako przecudny dar, z pewnością ono jest takie, jednak mnie zawsze wydawało się, że mogę je w ten sposób postrzegać u boku męża. Niestety, życie potoczyło się inaczej...

12 797

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:

Nie zajmuj sie nim w zadnej formie, nie mysl, nie planuj, nie staraj sie zrozumiec, nie mysl o tym co on twierdzi, nie czuj sie zraniona jego brakiem poczucia winy, nie informuj go o tym jak Ty cos widzisz i jak planujesz,, bo goowno go to obchodzi..
Niech robi co chce... a Ty w tym czasie pomysl jak zainwestowac w siebie... najlepsze pomysly przychodza w wannie pelnej piany o zapachu grapefruitowym

Zazdrość
Tylko jak mam dalej to rozwiązać, bo nie mamy wspólnych dzieci, on został z moim synem,któremu naopowiadał rzeczy o mnie,które mimo że są prawdziwe to uważam,że nie powinien mieszać w nie młodego mężczyzny (22lata). On dopiero wchodzi w dorosłe życie i jaki wizerunek będzie miał o własnej matce ?
Przekręca fakty i robi ze mnie najgorszą. W dodatku to ja muszę go spłacić i tak długo będzie mieszkał z nami, tak zaznaczył. Sumę,którą muszę mu oddać dam radę dopiero w czerwcu przyszłego roku i on o tym wie. Muszę to zrobić bo on jest na tyle mściwy,że doszłoby do komorniczej sprzedaży i ja straciła bym więcej. To też powiedział mojemu dziecku.
Dodatkowo przyprowadza,niby na chwilę jakieś kobiety twierdząc,że to koleżanki. Nie wiem czy robi to specjalnie abym się dowiedziała.
Czego mam się jeszcze spodziewać skoro sam zaznacza,że to koniec więc po co ten cyrk ?
Mam taką huśtawkę nastrojów,że nie mogę sobie poradzić.

12 798

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej dziewczyny. Potrzebuję Waszego wirtualnego przytulenia. Mam doła finansowego. Pewne sprawy się nagromadziły i narosły do dużych rozmiarów. Do tego ktoś kto obiecywał mi dobre warunki pracy, dla kogo rzuciłam pracę, teraz zmienia zdanie, kręci i w ogóle jest beznadziejnie. Złapałam potwornego doła. Wiem,że muszę sobie sama z tym wszystkim poradzić. I wiem,że sprawy jakoś się ułożą. Ale mam wrażenie,że nigdy nie było aż tak źle. A miało być jak nigdy, a wyszło jak zawsze...

12 799

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio,
przytulam Cię. smile

A kto obiecał Ci wieczną szczęśliwość?

12 800

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Hej dziewczyny. Potrzebuję Waszego wirtualnego przytulenia. Mam doła finansowego. Pewne sprawy się nagromadziły i narosły do dużych rozmiarów. Do tego ktoś kto obiecywał mi dobre warunki pracy, dla kogo rzuciłam pracę, teraz zmienia zdanie, kręci i w ogóle jest beznadziejnie. Złapałam potwornego doła. Wiem,że muszę sobie sama z tym wszystkim poradzić. I wiem,że sprawy jakoś się ułożą. Ale mam wrażenie,że nigdy nie było aż tak źle. A miało być jak nigdy, a wyszło jak zawsze...

Anstawio przytulam Cię z całego serca i tak mi przykro !

12 801

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio- trzymaj się Kochana. Nie daj się, bo dzielna z Ciebie kobietka. Buziaki

12 802

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziękuję Wam!!! Chociaż jednego jestem pewna, zawsze mogę usłyszeć tu miłe słowo.

Jak zwykle chodzi o dbanie o własny interes, tym razem dosłownie i w przenośni. Starałam się nie narzekać, myśleć pozytywnie, ale już sam organizm dawał o sobie znać,że coś jest nie tak. Kołatania serca, ból w dole pleców, głowy, bezsenność, wory pod oczami, nic jak objawy stresów, nerwów.
Cóż, jutro nowy dzień. Życzę Wam miłej niedzieli!

12 803

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Zazdrosc napisał/a:
cachmir napisał/a:

Witam Was dziewczyny bardzo serdecznie !

Zofio dziękuje za odpowiedź
Pati gratuluje pogody ducha

Nie mogę sobie z tym poradzić,jestem tak zła i zdenerwowana,że wyskakuje niemal z siebie.
Mimo,że to on po raz kolejny mnie uderzył i to ja odeszłam,paradoksalnie on twierdzi to samo,że to koniec nie mając najmniejszego poczucia winy.
Napisałam mu grzecznie jak widzę nasz rozwód, napisałam,że sprawiedliwie go spłacę, że wolała bym aby było to bez orzekania o winie gdyż nie chcę wywlekać brudów, aby człowiek w todze na sali rozpraw miał ubaw. Poprosiłam aby nie włączał mojego syna w ten cyrk, ani innych osób trzecich bo tak czy siak musimy to rozwiązać sami i jest to tylko nasza sprawa.
Nie odpowiedział mi w ogóle, to że to definitywny koniec z jego strony to wiem od syna.
Czy to,że on się też w ogóle nie odzywa a niedługo wypływa to jakaś forma manipulacji, psychicznej presji ?
Dodam wam,że on nie wie gdzie się znajduje i nie może się ze mną zobaczyć,naszą jedyną formą kontaktu może być telefon.
Jestem załamana!!!!

Nie zajmuj sie nim w zadnej formie, nie mysl, nie planuj, nie staraj sie zrozumiec, nie mysl o tym co on twierdzi, nie czuj sie zraniona jego brakiem poczucia winy, nie informuj go o tym jak Ty cos widzisz i jak planujesz,, bo goowno go to obchodzi..
Niech robi co chce... a Ty w tym czasie pomysl jak zainwestowac w siebie... najlepsze pomysly przychodza w wannie pelnej piany o zapachu grapefruitowym

Witaj Zazdrość smile smile smile. 
Miło Cię znowu móc czytać smile i powiem szczerze, że tęskniłam za Twoimi słowami.
 
Jak zwykle podpisuję się pod Twoim postem. Dodałabym jedynie, że ustalanie z mężem warunków rozwodu to taka drobna manipulacja cachmir. Kiedy partnera mamy dosyć nie interesuje nas co on myśli o danej sprawie i jakie ma pragnienia, plany, zamiary. Stawiamy warunki i domagamy się ich spełnienia.

12 804

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Hej dziewczyny. Potrzebuję Waszego wirtualnego przytulenia. Mam doła finansowego. Pewne sprawy się nagromadziły i narosły do dużych rozmiarów. Do tego ktoś kto obiecywał mi dobre warunki pracy, dla kogo rzuciłam pracę, teraz zmienia zdanie, kręci i w ogóle jest beznadziejnie. Złapałam potwornego doła. Wiem,że muszę sobie sama z tym wszystkim poradzić. I wiem,że sprawy jakoś się ułożą. Ale mam wrażenie,że nigdy nie było aż tak źle. A miało być jak nigdy, a wyszło jak zawsze...

Anstawio spokojnie, z każdej sytuacji jest wyjście.

Przytulam Cię bardzo, bardzo mocno.

12 805

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio

Tak na pewno jest formą manipulacji właśnie w tym cały problem. Jestem pewna,że chcę odejść,ale jednocześnie go kocham i dlatego robię błędy. Odeszłam a jednocześnie pytam syna co w domu. Nie mogę się całkowicie od tego uwolnić a złość,że on w najmniejszym stopniu nie poczuwa się do winny jest tak wielka,że nie mogę nawet krzyczeć.

Posty [ 12 741 do 12 805 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 195 196 197 198 199 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026