Witam Zazdrość, myślałam, że o nas zapomniałaś, a Twoje wypowiedzi dają mi do myślenia
fajnie, że wróciłaś
mam nadzieję, że tylko jako doradca
Nie czuje i nigdy nie czulam w sobie mocy by doradzac... ale lubie pogadac..
Przeczytalam swoje stare posty lol
Normalnie porazka... bo ja w zasadzie to zapytalam czy biale to biale i kto jeszcze widzi, ze to biale,
no i wykombinowalam, ze jak tyle ludzi mowi, ze biale to chyba musi byc w tym ZIARNKO prawdy
... z tego ziarnka zaczelam budowac siebie.
Ciekawa jestem jakie "glupie" rzeczy robilyscie przed terapia?
Ja na przyklad:
- musialam miec ostatnie slowo w sporze.... nie potrafilam "wyluzowac"
- jesli ktos uzywal wobec mnie przemocy (zwlaszcza tej psychicznej) to zamykalam sie w sobie i plakalam, rozmazywalam sluz po twarzy z pytaniem WHYYY? whyyy meee?..
- wydawalo mi sie, ze kazdy musi mnie zrozumiec
no i to wspoluzaleznienie od partnera...
W pewnym sensie balam sie zycia... moze nie wszystkiego ale byly sprawy, ktorych nie mialam odwagi zaczac, sprobowac, zaryzykowac.
Doswiadczylam dziwnego przezycia. Spotkalam MNIE.... tak dokladnie to faceta, ktory byl taki jak ja kiedys...
no i zalamka... NIE DA SIE ZYC Z KOCHAJACYM ZA BARDZO..
jest jak bluszcz, ktory dusi...
Dzis probuje rzeczy, ktoryh balam sie wczesniej
i kocham moje zycie nad zycie.