Ja myślę, że ta anhedonia to jest jego choroba. Nie moja.
No ja muszę wziąć rozwód, żeby się od gada uwolnić. Do gitarzysty nie chcę wracać, u matki nie ma warunków, ale jesteśmy na razie.
Poza tym pokój czarny u niego nietknięty.
Wczoraj widziałam, że cokowliek nie powiem i tak ma do tego stosunek pier...cy. Odchodzę, wrócę, nie wrócę, nie ważne.
12 546 2012-07-20 16:30:47
Podobne tematy
12 547 2012-07-20 16:39:54
Ja myślę, że ta anhedonia to jest jego choroba. Nie moja.
No ja muszę wziąć rozwód, żeby się od gada uwolnić. Do gitarzysty nie chcę wracać, u matki nie ma warunków, ale jesteśmy na razie.
Poza tym pokój czarny u niego nietknięty.
Wczoraj widziałam, że cokowliek nie powiem i tak ma do tego stosunek pier...cy. Odchodzę, wrócę, nie wrócę, nie ważne.
Wiem,że tą anhedonią opisałaś jego zachowanie, nie Twoje. Może zacznij szukać czegoś na swój temat, na temat kkzb?
On ma do Ciebie stosunek pier...cy, no bo skoro do tego co mówisz taki ma, to do Ciebie przede wszystkim. A Ty, jak typowa kkzb liczysz, łudzisz się, żyjesz w iluzji, że on nagle się zmieni. I wszystko wskazuje na to, że nie, bo nawet nie wykazał odrobiny chęci bycia z Tobą (z tego co piszesz) a Ty wieszasz się na nim i skupiasz jakby to było jedyna rzecz na świecie, która pomaga Ci utrzymać się przy życiu.
12 548 2012-07-20 16:42:58
Nie, nie wieszam. Liczyłam, że może coś wskóram, próbowałam. Ale dla własnego dobra będę musiała już to zakończyć.
Tylko ilekroć ja milczę on szuka kontaktu. daje nadzieję, a potem olewa.
12 549 2012-07-20 16:57:15
Anstawia napisał/a:pati31 napisał/a:STARA?
Zawsze jest dobry czas by zaczac zyc,nigdy nie jest za pozno.Pati weź się za tą dziewczynę. hm... jest taką fajną i silną kobietą, a ten gitarzysta tak niszczy jej samoocenę!! Dziewczyna ma potencjał na bycie szczęśliwą, a nie potrafi go wykorzystać. I wszystko przez facetów!!! Typowa kkzb.
Dopuki nie bedzie chciala sama malo wskuramy tutaj, ale jak dla mnie to ten gitarzysta dziwny koles ,albo gejus ,niewiem sama.
Moze ma jakas chorobe psychiczna .
nie ma frank mnial tak samo ten bog wszechmogacy ,przyciagal i odpychal ja go on mnie ehhhhhhhhh co za zabawa szkoda ze tylko tak dlugo trwalo za nim sie zoierntowalam ,minelo kupeeeeeeeee lat szkoda czasu moglam sie sama rozwijac szkola ,studia ,hobby, znajomi itd a tu stracilam na toksycznej milosci tyleeeeeeeeee zeczy,kobiety uswiadomcie sobie to prosze was i na dodatek zeby mu frankowi pokazac jaka to ja chciana wlazlam w zwiazek z gerbenm z ktorym nadal jestem ale teraz z innego powodu.
12 550 2012-07-20 17:06:45
Gitarzysta ma jakąś chorobę, której się boi, bo to nienormalne jest jego zachowanie.
Hm nie jest typową kzb, jest dużo realniejsza ode mnie, finansowo jej ciężko...za dużo się skumulowało, a takie są czasy, że ciężko samemu odbić się od tego finansowego dna i to ją najwięcej trapi. A gitarzysta to dodatek do jej życia, z którym chciała być szczęśliwa i jego zachowanie powoduje , że wiele rzeczy jej sie nawarstwia.
Teraz wyjedzie, odpocznie i na pewno zacznie inaczej patrzeć...... ![]()
12 551 2012-07-20 17:09:46
Nie, nie wieszam. Liczyłam, że może coś wskóram, próbowałam. Ale dla własnego dobra będę musiała już to zakończyć.
Tylko ilekroć ja milczę on szuka kontaktu. daje nadzieję, a potem olewa.
hm... chodzi właśnie o to Twoje dobro.
Gdybyś była gotowa zakończyć tą dziwną wg mnie relację, to jak on by się odezwał, olałabyś go a nie robiła sobie tym nadziei.
Trzymam kciuki za Twoje dobro, mądrą główkę i przytulam Cię mocno!!
12 552 2012-07-20 18:37:30
Rozumiem hm ,z jednej strony realia polskie sa chore ,rozumiem ze gdyby miala mieszkanie nie byloby tego problemu.
Dlatego modle sie o wygrana w totka dla Ciebie hm ,tylko graj.Czasem pusc
12 553 2012-07-20 19:02:20
Jak ja byłam nieszczęśliwa w związku, to też miałam długi i problemy. Teraz nie jestem w toksycznym związku, mam długi ale nie stanowią dla mnie problemu, bo inaczej patrzę na wszystko. I nie jestem bogata. Ale robię wszystko by być szczęśliwą.
Myślę,że gdyby hm... miała udany związek, to wszystko byłoby dla niej proste, łatwe i przyjemne. Myślę,że ten nieudany związek powoduje u niej to, że ma śmieciowy nastrój,jak sama określiła wczoraj.
Wydaje mi się,być może się mylę, ale ja chyba tak właśnie się vzułam jak pierwszy raz napisałam na forum. To było moje dno. W związku masakra, finansowy dół, do tego zdrowie fatalne, migreny, bóle kręgosłupa, bezsenność,nerwica. Nie da się tak żyć, przynajmniej ja nie mogłam.
Dlatego życzę hm... z całego serca, żeby udało jej się wszystko ułożyć. I tak jak ona mnie trzy miesiące temu wspierała, tak ja ją teraz wspieram i będę wspierać bez względu na wszystko co zrobi.
12 554 2012-07-20 20:12:54
Jak ja byłam nieszczęśliwa w związku, to też miałam długi i problemy. Teraz nie jestem w toksycznym związku, mam długi ale nie stanowią dla mnie problemu, bo inaczej patrzę na wszystko. I nie jestem bogata. Ale robię wszystko by być szczęśliwą.
Myślę,że gdyby hm... miała udany związek, to wszystko byłoby dla niej proste, łatwe i przyjemne. Myślę,że ten nieudany związek powoduje u niej to, że ma śmieciowy nastrój,jak sama określiła wczoraj.
Wydaje mi się,być może się mylę, ale ja chyba tak właśnie się vzułam jak pierwszy raz napisałam na forum. To było moje dno. W związku masakra, finansowy dół, do tego zdrowie fatalne, migreny, bóle kręgosłupa, bezsenność,nerwica. Nie da się tak żyć, przynajmniej ja nie mogłam.
Dlatego życzę hm... z całego serca, żeby udało jej się wszystko ułożyć. I tak jak ona mnie trzy miesiące temu wspierała, tak ja ją teraz wspieram i będę wspierać bez względu na wszystko co zrobi.
Tez wiem ze ten gitarzysta ja blokuje ,sa [problemy plus jest jeden problem,on, niby jest ,ale go niema .Czlowiek jesli jest sam inaczej stawia czolo problemom i idzie do przodu.
Czuje ze hm stoi w miejscu ,niby mowi ze nie jest kkzb ,ale jest nie jest jeszcze swiadoma tego.
12 555 2012-07-20 20:21:56
pati31 napisał/a:Anstawia napisał/a:Pati weź się za tą dziewczynę. hm... jest taką fajną i silną kobietą, a ten gitarzysta tak niszczy jej samoocenę!! Dziewczyna ma potencjał na bycie szczęśliwą, a nie potrafi go wykorzystać. I wszystko przez facetów!!! Typowa kkzb.
Dopuki nie bedzie chciala sama malo wskuramy tutaj, ale jak dla mnie to ten gitarzysta dziwny koles ,albo gejus ,niewiem sama.
Moze ma jakas chorobe psychiczna .nie ma frank mnial tak samo ten bog wszechmogacy ,przyciagal i odpychal ja go on mnie ehhhhhhhhh co za zabawa szkoda ze tylko tak dlugo trwalo za nim sie zoierntowalam ,minelo kupeeeeeeeee lat szkoda czasu moglam sie sama rozwijac szkola ,studia ,hobby, znajomi itd a tu stracilam na toksycznej milosci tyleeeeeeeeee zeczy,kobiety uswiadomcie sobie to prosze was i na dodatek zeby mu frankowi pokazac jaka to ja chciana wlazlam w zwiazek z gerbenm z ktorym nadal jestem ale teraz z innego powodu.
Ech...ja sobie zdałam dziś sprawę,tak dogłębnie,że ja czynnie uczestniczyłam w toksycznych związkach,że ja inaczej nie potrafiłam budować relacji w związku jak poprzez uciekanie i gonienie...
Dziś miałam długą rozmowę z psychiatrą. Pytał mnie o moje życie,a ja opowiadałam...Boże jaka beznadzieja od maleńkiej dziewczynki...
Refleksja-nigdy nie byłam w związku z normalnym facetem ![]()
Moje pytanie-doktorze czy można mi pomóc wyjść z toksycznych związków? Pani Joanno to pani ma władzę nad swoimi emocjami. Jak pani chce pracować nad bliskością skoro znowu uciekła pani w związek,nie przeżywszy żałoby po poprzednim? I lipa...
We wtorek będę miała rozmowę z zespołem lekarskim i będę ich błagać,żeby mi pomogli-chcę terapii,bo nie umiem żyć i gówno prawda,że mam władzę,gdybym ją miała,to nie byłabym uzależniona od chorych wykolejeńców...:(
12 556 2012-07-20 22:14:14
l_ukrecjo, ale już nie jesteś od nikogo ani od niczego uzależniona. Byłaś, podjęłaś leczenie, więc masz władzę. Myślę,że brak Ci wiary w siebie. Zupełnie niepotrzebnie!
Co do żałoby po poprzednim związku. Ja wiem,że każda z nas jest inna. I to jest ciekawe. Ja nigdy nie usłyszałam od mojej psycholog ani słowa na temat żałoby po związku. Wręcz przeciwnie, mam iść na dyskotekę, bawić się, poznać kogoś. Jestem tym lekko zszokowana
Chcę tak żyć jak ona mówi, tak pozytywnie, wesoło, ale nie bardzo potrafię się otworzyć przed ludźmi. Kurczę, tyle jeszcze blokad we mnie jest.
12 557 2012-07-21 20:58:26
pati
chcesz mnie zabić?
) ja mam biegac 30 minut? ale...JAK? dla mnie 3 minuty biegu sa męczące a co dopiero 30?!cwiczenia MOZE dałabym rade ale z mobilizacja krucho ;P wiem wiem-szukam wymówek;) ale dziecki za darmowe porady!
Ja chyba tez musze przezyc zalobe po zwiazku z K. zeby w pełni zaanagazować sie w cos nowego.Ale czy jestem w stanie przezyc załobę kiedy K. jest ojcem dziecka które chce widywać?No nie wiem....
12 558 2012-07-21 23:26:27
Ciężko przeżyć jest żałobę, gdy widzi się męża prawie codziennie, gdy jest ojcem...masz rację Edytko
12 559 2012-07-22 11:13:11
No własnie.
ja poznałam D. kiedy K. wymiksował sie na 3mce z naszego zycia,pisał tylko smsy,nie widywałam go.Ale NIGDY nie miałam postanowienia ze bede mu utrudniała kontakty z synkiem bo wiem ze zarówno K. jest za małym ,jak i mały kocha szalenczo tate.Jedyny warunek jaki stawiałam to BADZ TRZEZWY.No wiec kiedy jest trzezwy,ogarniety i taki ,w jakim sie zakochałam to czemu mam mu robic na złosć?
Wczoraj odwiedziła mnie mamusia,przyszła na kawke.W tym samym czasie zaszedł K. po synka wiec zeszło sie tak ze razem wypilismy ta kawe.Moja mama na poczatku baaardzo gniewała sie na K.-jeszcze kilka lat temu kiedy zaczał popijać.Ale za kazdym razem ,po takim jego wyskoku potrafi z nim normalnie rozmawaic,bez pretensji i zalu i wczoraj mówi do niego:"Co ty K. w sobie masz ze nawet wkur...ić sie na Ciebie nie mozna konkretnie?"
Jakis czar?jak pije to psioczymy,jak przestaje to kochamy.Ma w sobie jakis urok czy jak?
D. dzwoni i pisze.Ale za kazdym smsem i telefonem tłumacze mu ze to nie mój czas...
K. przychodzi i jest ale nie mam potrzeby miec go na caaały dzien,na noc,na codziennosc.Jest mi po prostu bliższy niż D.
Miłego dnia wam zycze dziewczyny
Dzisiaj mam rodzinnego torta z okazji 29 urodzin brata.Troche sie waham czy iść bo z jego partnerką nam sie nie układa,ostatnio nawet sie pożarłysmy ale w sumie to MÓJ BRAT,co nie?Dlaczego mam nie złozyc mu zyczen?
12 560 2012-07-22 11:33:24
Cholera wie,ile ta żałoba ma trwać. I pewnie,że trudniej kiedy się go widzi,a jeszcze trudniej kiedy jest ojcem...
Czy ja zaklinowałam? Czy uciekłam od przykrych uczuć w nowy związek?
Nie wiem...
Muszę się oduczyć analizować,wybiegać w przyszłość i widzieć wszystko w czarnych kolorach...
Kiedy skupiam się na tym co teraz będąc z M czuję to,przede wszystkim-BEZPIECZEŃSTWO,jego równowagę,ciepło,czułość,motyle
(a jednak),namiętność,opiekę,troskliwość,czuję,że jestem dla niego-jedyną,najważniejszą. Czuję się nieprzeciętnie piękną,mądrą i dobrą kobietą.Nie gram,staram się w seksie być sobą i skupiać się na swoich doznaniach. Jest zupełnie inaczej,więcej czułości,dotyku,pocałunków...
Łączy nas jeszcze jedno-oboje jesteśmy niepijącymi alkoholikami,a więc wspólne mitingi i praca nad sobą. Owszem terapeuci odradzają takie związki ale my znamy kilka małżeństw alkoholików,którzy są szczęśliwi. Czas pokaże ![]()
12 561 2012-07-22 14:12:48 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-07-22 14:17:02)
pati
chcesz mnie zabić?) ja mam biegac 30 minut? ale...JAK? dla mnie 3 minuty biegu sa męczące a co dopiero 30?!cwiczenia MOZE dałabym rade ale z mobilizacja krucho ;P wiem wiem-szukam wymówek;) ale dziecki za darmowe porady!
Ja chyba tez musze przezyc zalobe po zwiazku z K. zeby w pełni zaanagazować sie w cos nowego.Ale czy jestem w stanie przezyc załobę kiedy K. jest ojcem dziecka które chce widywać?No nie wiem....
Sluze zawsze porada ,niemam na tym punkcie bzika hehe a pomagac lubie.
Wiesz moj jm tez juz bedzie uczestniczyl w mom zyciu ,poniewaz synowie go kochaja ,a ja niewyobrazam sobie by ich zawiodl jak mnie.
Musisz sobie to rozgraniczyc ,on jest i zawsze bedzie i nic tego nie zmieni ,ale jasno postawic granice by w przyszlosci Twoj partner nie czul sie zazenowany .
Napewno to zaloba i zbyt malo czasu minelo ,ale tez przyzwyczajenie zrobilo swoje ,daj sobie czas a zobaczysz .
Czasami warto patrzec tylko do przodu ,nie warto wracac do przeszlosci nie zawsze wychodzi nam to na dobre,
12 562 2012-07-22 14:16:13
Cholera wie,ile ta żałoba ma trwać. I pewnie,że trudniej kiedy się go widzi,a jeszcze trudniej kiedy jest ojcem...
Czy ja zaklinowałam? Czy uciekłam od przykrych uczuć w nowy związek?
Nie wiem...
Muszę się oduczyć analizować,wybiegać w przyszłość i widzieć wszystko w czarnych kolorach...Kiedy skupiam się na tym co teraz będąc z M czuję to,przede wszystkim-BEZPIECZEŃSTWO,jego równowagę,ciepło,czułość,motyle
(a jednak),namiętność,opiekę,troskliwość,czuję,że jestem dla niego-jedyną,najważniejszą. Czuję się nieprzeciętnie piękną,mądrą i dobrą kobietą.Nie gram,staram się w seksie być sobą i skupiać się na swoich doznaniach. Jest zupełnie inaczej,więcej czułości,dotyku,pocałunków...
Łączy nas jeszcze jedno-oboje jesteśmy niepijącymi alkoholikami,a więc wspólne mitingi i praca nad sobą. Owszem terapeuci odradzają takie związki ale my znamy kilka małżeństw alkoholików,którzy są szczęśliwi. Czas pokaże
Moze daj sobie czas,wiele juz sie o sobie dowiedzialas i wiele juz zrobilas .Poczekaj daj sobie odetchnac pocieszyc sie nowym lepszym towarzystwem skoro czujesz sie bezpiecznie jestes na dobrej drodze.
12 563 2012-07-22 16:00:09 Ostatnio edytowany przez l_ukrecja (2012-07-22 16:00:50)
A ja mam dziś gorszy wieczór......
Mąż wczoraj przejrzał, będąc u córki, co tu piszę (po cichu w jej komputerze) i doszedł do tego, że ja tu kłamię, że wszystkie się tu nakręcamy, że facetów nie ma , którzy są wrażliwi i oddaliby wszystko by być na nowo z własnymi żonami (inne wątki), że to tylko pozory i sposób na podryw, bo babki "lecą" na "wrażliwców".
Po za tym dziś czuję się jakoś samotnie, myślę nad tym, że mój mąż bardzo się zmienił przez ostatnie lata. Nie ma w sobie wrażliwości, współczucia (i wcale nie chodzi o mnie), empatii....żyje sam sobą. Oglądałam dziś w tv film dokumentalny i faceci potrafią być jednak czuli, wrażliwi, troskliwi... Czasem właśnie dopada mnie straszna tęsknota za tym, aby ktoś zatroszczył się o mnie, pocieszył, dotknął za rękę i szczerze powiedział "nie martw się, wszystko będzie dobrze". Żebym to ja mogła odetchnąć, a nie on. Mam czasem dość tego ciężaru, tego noszenia wszystkiego na własnych barkach, posiadania świadomości, że mam męża, na którego od kilku lat nie można liczyć, że w zasadzie wszystko spoczywa na mnie i zero pomocy, wsparcia, nawet nie zapyta czy mam pieniądze, czy dać mi cokolwiek na dziecko?! Bo kurcze wie, że zawsze coś mam, bo pracuję. Sama go tej nieodpowiedzialności poniekąd nauczyłam. Zawsze mógł na mnie liczyć, a ja na niego mało co.
Wkurza mnie taka niedojrzałość, zachowanie dziecinne. Smutno mi, że jeden może dać dla drugiego część siebie, a drugi mało co i jeszcze mieć pretensje...............
Eks czyta moje posty tu i atakuje sms moją córkę,bo do mnie nie ma numeru.
Czy tak ciężko zrozumieć,że nasz związek był pomyłką?
Przecież mówił,że pogodził się i też sobie ułoży życie...
Jest dla mnie teraz już wyłącznie częścią mojego chorego życia i gangreną.
Muszę jednak zwrócić się z pomocą do kolegi policjanta,bo naprawdę mam tego dość,a z forum nie zrezygnuję.
Prawdziwe powiedzenie-nieważne jak mężczyzna zaczyna,ale jak kończy...
Zżera go moje szczęście. Ale to jego cyrk i jego małpy.
A ja tak,Pati31 cieszę się swoim spokojem i towarzystwem mojego M ![]()
Wierzę w NAS ![]()
12 564 2012-07-22 21:40:00
Zazdroszczę Ci l_ukrecjo.
Chcę poznać mężczyznę, który nie będzie znał wszystkich niemiłych szczegółów z mojego dzieciństwa, który będzie mnie doceniał i szanował taką jaka jestem teraz. Chcę zacząć nowy etap i nowe życie.
Boję się nowego związku, boję się, że będę kkzb, że nie będę ufać, będę kontrolować, będę tęsknić, wyczekiwać, z czasem poświęcać się i rzucać wszystko dla niego. Boję się tego. Boję się zaangazować w nowy związek. Boję się, bo nie chcę zrobić kolejnego błędu i nie chcę przechodzić tego wszystkiego co było jeszcze raz.
Codziennie sobie powtarzam,że jeszcze chwila, jeszcze trochę chcę być sama. Ale zaczyna mi być smutno. Na pewno jest to spowodowane tym, że mam dużo wolnego czasu. Chciałabym go spędzać z bliską mi osobą. Ale takiej osoby nie ma :-(
Chwilowo mi źle, ale wiem, że to minie.
12 565 2012-07-22 22:06:27
Anstawio,
Piszesz tak jak ja czuję..Boję się powtórki, strachu przed odrzuceniem, boję się zaufać..
Nie wiem po co znów, oglądałam nasze zdjęcia, to chyba rodzaj swoistego masochizmu:(
Tęsknię za tym co czułam , nie za Nim , bo Jego juz nie ma i nie Będzie.
Załozyłam sobie dziś konto na portalu randkowym, a teraz zastanawiam się czy dobrze zrobiłam???
Jestem sama , jakoś panuję nad wszystkim.
Tylko smutek i samotność zostały.
Myślisz , ze jeszcze Nam się uda???
12 566 2012-07-22 22:13:31
nadrobiłam zaległości w czytaniu...
Trochę tu nie zaglądałam... wakacyjne wyjazdy, pracowite wieczory...
W przyszłym tygodniu znów jadę. Tym razem na miesiąc.
Potem to dopiero będę mieć co czytać:)
Dziewczyny - czy da się spotykać z kimś bez myślenia o przyszłości- co dalej?
Poznałam - wydaje mi się, że w miarę normalnego gościa i...
No i wiele tu by pisać.
Wiele wątpliwości, pytań...
Na razie stwierdziliśmy oboje, że jest fajnie...
I tyle. Miło się rozmawia, im dłużej z nim przebywam tym lepiej.
Były epizody łóżkowe - całkiem udane:) - tak -zdradziłam męża...
Ale...
Nie wywiązuje się ze swoich obietnic - typu - przyniosę Ci, zrobię Ci itp...
Jakoś tak wypada, że częściej ja inicjuję spotkania. (ale teraz powiedziałam - nie odzywam się choćby nie wiem co:)
Ja mam 2 dzieci, on u siebie swoją nastolatkę. Jest prawie po rozwodzie, ja jeszcze nie...
Nie potrafię mu wierzyć w żadne słowa, które mówi...
A jednocześnie chciałabym spędzać z nim więcej czasu...
A to za bardzo jest nierealne, bo nie chcę wprowadzać nikogo w życie dzieci( przynajmniej na razie) więcej niż to potrzebne..
TO dopiero ciężkie...
12 567 2012-07-22 23:17:05
Zazdroszczę Ci l_ukrecjo.
Chcę poznać mężczyznę, który nie będzie znał wszystkich niemiłych szczegółów z mojego dzieciństwa, który będzie mnie doceniał i szanował taką jaka jestem teraz. Chcę zacząć nowy etap i nowe życie.
Boję się nowego związku, boję się, że będę kkzb, że nie będę ufać, będę kontrolować, będę tęsknić, wyczekiwać, z czasem poświęcać się i rzucać wszystko dla niego. Boję się tego. Boję się zaangazować w nowy związek. Boję się, bo nie chcę zrobić kolejnego błędu i nie chcę przechodzić tego wszystkiego co było jeszcze raz.
Codziennie sobie powtarzam,że jeszcze chwila, jeszcze trochę chcę być sama. Ale zaczyna mi być smutno. Na pewno jest to spowodowane tym, że mam dużo wolnego czasu. Chciałabym go spędzać z bliską mi osobą. Ale takiej osoby nie ma :-(
Chwilowo mi źle, ale wiem, że to minie.
Nic z tych rzeczy Anstawio!
Ja nie szukałam,nie chcieliśmy tego oboje...ale to stało się samo.
Znam go z widzenia-mała mieścina,wiem,że ma dobrą opinię tzw.dusza człowiek. Ale najpierw była przyjaźń i szanował to,nie zrobiłby nic,żeby mnie nie wystraszyć,był cierpliwy...nie raz wypłakiwałam przed nim swoje żale.
Ja nie wiem czy to dobre nie mówić nic o sobie nowemu facetowi...mój wie o mnie wszystko,bo był w mojej grupie terapeutycznej...
Zawsze mogę na niego liczyć,nie myślę co robi (a ma masę klientek),nie kontroluję i nie poświęcam się i ufam mu.
Większość spotkań to Jego inicjatywa,choćby na kawę wpada,a więc codziennie...
12 568 2012-07-22 23:40:38
Dlatego Ci l_ukrecjo zazdroszczę i z całego serca życzę,żeby Wam się ułożyło,o ile sami tego chcecie!!
Może też źle się wyraziłam, nie chcę ukrywać przeszłości,ale nie chcę też na niej opierać mojego związku. Do tej pory tak było. Mąż był moją "ucieczką", teraz chcę partnera!
jagasen, pomimo lęków i obaw, mam ogromną nadzieję,że nam się jeszcze z kimś uda stworzyć partnerski związek.
Ja dzisiaj w końcu spakowałam wszystkie nasze wspólne zdjęcia do pudełka. Smutno mi było,ale byłam też taka zła! Nie tęsknię,bo nie ma już za kim. Chyba,że za przyszłym ![]()
12 569 2012-07-22 23:55:27
Podziwiam Was kobietki, podziwiam ![]()
12 570 2012-07-23 22:37:59 Ostatnio edytowany przez l_ukrecja (2012-07-23 22:40:06)
Dlatego Ci l_ukrecjo zazdroszczę i z całego serca życzę,żeby Wam się ułożyło,o ile sami tego chcecie!!
Może też źle się wyraziłam, nie chcę ukrywać przeszłości,ale nie chcę też na niej opierać mojego związku. Do tej pory tak było. Mąż był moją "ucieczką", teraz chcę partnera!jagasen, pomimo lęków i obaw, mam ogromną nadzieję,że nam się jeszcze z kimś uda stworzyć partnerski związek.
Ja dzisiaj w końcu spakowałam wszystkie nasze wspólne zdjęcia do pudełka. Smutno mi było,ale byłam też taka zła! Nie tęsknię,bo nie ma już za kim. Chyba,że za przyszłym
Dziękujemy!!!
Anstawio ja wiem,że nowa miłość choćby najzdrowsza mnie nie uratuje.
Staram się jak najmniej wracać do przeszłości i mówić,czy myśleć o niej-udaje się ale muszę się mocno kontrolować-i dziękuję Ci za tą uwagę,to cenne spostrzeżenie ![]()
Wiem,że ja sama jestem dla siebie największym wrogiem.
Wiem,że to ja mogę teraz spieprzyć to co może być czymś więcej...
Jutro mam rozmowę z lekarzami...może zgodzą się na terapię indywidualną,oby...
Chcę przepracować lęk przed bliskością,żebym umiała przyjąć i dać bliskość...
Sama też będę pracować. Już ustaliliśmy,że nie będziemy widzieć się codziennie wieczorem,żebym miała czas na pracę.
Mam materiały kroków śladami aowskich do pracy nad sobą-jeśli chcecie mogę przesłać,mam ich 7 a ogólnie jest 12. To praca,która pozwala zrozumieć siebie,rozliczyć się i wyjść z toksycznych związków.
Liwio,za co nas podziwiasz?
Przytulam Cię mocno!
12 571 2012-07-25 22:51:55
Dziewczyny co się z Wami dzieje?
U mnie...szkoda gadać ![]()
Gościu świata poza mną nie widzi,a ja chcę go zmieniać,bo to ma złe i to źle robi,a i to do poprawki.
Czyli ja go takiego jakim jest nie akceptuję. A więc chcę go zmieniać...i trafiłam na podatny grunt,bo on zrobi co chcę...
Za szybko związek. Praca nad sobą i to koniecznie!
Cholera wie,czy to ucieczka przed bliskością? Kilka dni jest dobrze,b. dobrze,a potem jest beeee................................
Moja gra wydaje się przerastać przeciwnika,on poddaje się bez walki...a więc nie jest mnie godny...a ja muszę walczyć,a teraz nie mam z czym,kim...
Tęsknię za byłym...wiem,wiem,wiem...
Dlaczego tak się stało???
Jego fizyczność akceptowałam,a tu yyyyy........
12 572 2012-07-25 23:01:02 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-25 23:01:59)
Masz świadomość własnej despotyczności - to dobrze. Trzymaj ją na bardzo krótkiej smyczy (nie świadomość, ale chęć rządzenia).
Nie musisz walczyć, możesz być w związku partnerskim - to kolejne wyzwanie dla Ciebie - nauczysz się znowu czegoś nowego. ![]()
12 573 2012-07-25 23:44:38
Ja jestem L_krecjo, jestem. Czytam , co piszesz i wcale mnie to nie dziwi, wcale.
12 574 2012-07-26 05:32:58
Czy podjęcie decyzji musi być zawsze takie trudne ?i
Chcę rozwodu ale będzie to rozwód bez orzekania o winie,czuje złość i bezsilność dlaczego tacy ludzie spadają na cztery łapy.A ja ofiara dostaje znowu po dupie jak uwierzyć w siebie ,jak uwierzyć w to co dobre skoro zostaje się z niczym nawet prawo jest po jego stronie.Dobrze mi kiedyś powiedział nie ważne jaką jest prawda ważne jakie masz dowodu.
Najbardziej wkurza mnie to że nie jestem w stani e mu nic udowodnić nawet to,że się wypdził do kochanki nic mi nie daje.
Ja naprawdę nie chciałam dużo tylko by ktoś mnie kochał taką jaką jestem.
Czy to tak wiele?
A może ja nigdy nie zasługiwał na miłość?
Może nigdy nie zasługiwał na Niego?
Może jestem tylko pomyłka losu,może tak jestem tylko pomyłka losu.
To już nawet nie jest uzalanie się nad sobą to jest stwierdzenie -tak jestem pomyłką Boga.
Jak to Wielokropek napisał"szczęście nie jest obowiązkowe" i ja chyba nie potrafię być szczęśliwa ,czuje się za to oszukana ,zastraszania i zapedzona w kozik róg i nie mogę się z tamtą ruszyć.......
A naj bardziej przerażające jest to,że ja już bym nie chciała by On wrócił ja bym chciała tylko sprawiedliwości ale niestety tego niedostane -i może dlatego to tak boli.
Jestem bardzo pokreconym człowiekiem a może tylko tak mi się wydaje.
Bardzo bym chciała znów móc spać,a nie budzić się o 3-4 rano i myśleć i tracić na to energię .
Jestem smutną kobietą którą nie potrafi żyć dla siebie i chyba się podałam -życie mnie przerosła,życie mnie zwyciężyło :-|
12 575 2012-07-26 15:28:50
Ja jestem L_krecjo, jestem. Czytam , co piszesz i wcale mnie to nie dziwi, wcale.
Nie wiedziałam,że aż tak jestem porypana...
Przecież ja nie mogłam być z normalnym facetem,bo ten by nie dał się wciągnąć w moje gierki.
Wychodzi na to,że potrzebuję adrenaliny...
Mój facet jest taki,że nie daje się wciągnąć w moje zagrywki. Mówi mi wtedy,że będzie jak ja chcę i że on to uszanuje...i koniec. Zamyka mi w ten sposób usta i wprawia w osłupienie,gdzie walę w głową w mur i pytam się-dziewczyno czego ty chcesz???!!!
12 576 2012-07-26 23:10:44
Moje panie śpią?
Monolog wobec tego będę kontynuować ![]()
Ech...jestem po rozmowie z nim.
Spanikowałam,bo podjęliśmy dość poważną decyzję co do nas...i ja się wystraszyłam.
Ale spokojna rozmowa i zapewnienia,że nic nie chce w zamian i jeśli uznam,że nie chcę z nim być on to uszanuje,uspokoiła mnie.
Nie jestem gotowa na plany ale sama wybiegam w czarne scenariusze i wpędzam się w kozi róg...A on spokojnie potem pyta,a czy ja naciskam? ![]()
Uczę się...dziś już jest ok :*
12 577 2012-07-26 23:30:56
Liwia napisał/a:Ja jestem L_krecjo, jestem. Czytam , co piszesz i wcale mnie to nie dziwi, wcale.
Nie wiedziałam,że aż tak jestem porypana...
Przecież ja nie mogłam być z normalnym facetem,bo ten by nie dał się wciągnąć w moje gierki.
Wychodzi na to,że potrzebuję adrenaliny...
Mój facet jest taki,że nie daje się wciągnąć w moje zagrywki. Mówi mi wtedy,że będzie jak ja chcę i że on to uszanuje...i koniec. Zamyka mi w ten sposób usta i wprawia w osłupienie,gdzie walę w głową w mur i pytam się-dziewczyno czego ty chcesz???!!!
L_krecjo-kochana, nie dziwi mnie, bo my kkzb tak mamy. Ja też tak miałam swego czasu i dlatego doskonale cię rozumiem. Doskonale. Ale wychodzisz z sytuacji obronną ręką. I nie jesteś porypana, mądra kobietka z Ciebie ![]()
12 578 2012-07-26 23:38:08
(...)Mój facet jest taki,że nie daje się wciągnąć w moje zagrywki. Mówi mi wtedy,że będzie jak ja chcę i że on to uszanuje...i koniec. Zamyka mi w ten sposób usta i wprawia w osłupienie,gdzie walę w głową w mur i pytam się-dziewczyno czego ty chcesz???!!!
A jak brzmi odpowiedź na to pytanie?
12 579 2012-07-26 23:44:46
Wyczuwam ekscytację partnerem. Być może jestem w błędzie...
12 580 2012-07-26 23:59:35
l_ukrecja napisał/a:(...)Mój facet jest taki,że nie daje się wciągnąć w moje zagrywki. Mówi mi wtedy,że będzie jak ja chcę i że on to uszanuje...i koniec. Zamyka mi w ten sposób usta i wprawia w osłupienie,gdzie walę w głową w mur i pytam się-dziewczyno czego ty chcesz???!!!
A jak brzmi odpowiedź na to pytanie?
Chcę być kochana,szanowana,doceniona.
I to mam.
Ale coś w moim chorym mózgu każe mi to psuć,żeby...nie było nudno?
Jestem pierwszy raz z normalnym facetem (a może on nienormalny jest,bo chce mnie?) i nie wiem jak się zachować...
Wszystko jest na tacy,jest oczywiste,sytuacje jasne,a wręcz przezroczyste...
On nie jest emocjonalny,jest wesoły i optymistyczny.
Zrobi dla mnie wszystko.
Czynnie uczestniczy w życiu moich dzieci. Pomaga,radzi,rozmawia z nimi. Martwią go moje problemy i wspólnie ze mną je rozwiązuje.
Jest hojny wobec mnie.
Uczę go instrukcji obsługi mnie. Dziś go pochwaliłam za to,że nie dał się wciągnąć w moje gierki. Wtajemniczam go w KKZB. Mówię szczerze,że nie zawsze wiem jak mam postąpić,bo dopiero się uczę zdrowej miłości. A on rozumie i jest cierpliwy. Jestem wolna i-jak mówi-dużo mógłby mi wybaczyć-ale zdrada kończy nasz związek,to jego jedyne ultimatum i cieszę się z tego,że on powiedział to pierwszy.
A ja ze swej strony daję mu ciepło,tłumaczę mu chorobę alkoholową (przestał pić bez żadnej terapii),jeżdżę z nim na terapię grupową i mitingi. Pokazuję trzeźwe życie,a on bierze je z moich rąk tak wdzięczny...ech no ja tak nie trzeźwiałam,ja miałam depresję...ale ja byłam bardziej doświadczona przez los,a jemu alkohol nie zdążył zabrać tyle co mnie. Oczywiście tłumaczę mu,że nie może trzeźwieć dla mnie,a jedynie dla siebie. Wiem też,że może przyjść kryzys,nawrót...zapicie. Ale jestem spokojna. Na razie jego jedyną wadą tj. pracoholizm.
I tłumaczę,że pieniądze to nie wszystko,że po co dom budować? że lepiej zwiedzić świat...ale to już moje zmienianie drugiego człowieka,bo skoro on ma takie marzenie,to jego wybór. Oj i z tym mam problem...
Ale się rozpisałam ![]()
12 581 2012-07-27 00:08:04
l_ukrecjo,
dobrze wiesz, na czym Ci zależy i co masz. Pracujesz nad sobą. Ogarniasz swoje lęki. Rozumiem, że spokojne życie jest dla Ciebie nowością, ale z czasem przestaniesz się przed nim tak bronić.
W chwilach zwątpienia czytaj sobie ten swój późnowieczorny/wczesnonocny post. ![]()
12 582 2012-07-27 02:25:16
Witajcie Szanowne Dziewczyny...
Jako odłam płci przeciwnej z kategorii MKZB... miło się czyta Wasze interesujące konwersacje na temat facetów
.
Nasz wątek o MKZB coś obumarł śmiercią naturalną ![]()
Jesteście zdrowo i pozytywnie zakręcone a przy tym nieodzownie szalone jak na kobiety przystało. Bo w Waszym przypadku nie być szalonymi, oznaczałoby nic innego, jak bycie szalonymi innym rodzajem szaleństwa.
Pozdrawiam.
12 583 2012-07-27 09:15:50
Wyczuwam ekscytację partnerem. Być może jestem w błędzie...
To chyba dobrze?
Wiem o co Ci chodzi ale on naprawdę taki jest...
Nie jest wielkim przystojniakiem,ma brzuszek którego nie mogła zaakceptować,ale to są cechy zewnętrzne i nie powinnam się na nich skupiać? Etam jestem jak bąbel na wodzie...nie ufam sobie,nie wiem co myślę ja,a co uważam że powinnam myśleć...
12 584 2012-07-27 13:42:18
Anstawia napisał/a:Wyczuwam ekscytację partnerem. Być może jestem w błędzie...
To chyba dobrze?
Wiem o co Ci chodzi ale on naprawdę taki jest...
Nie jest wielkim przystojniakiem,ma brzuszek którego nie mogła zaakceptować,ale to są cechy zewnętrzne i nie powinnam się na nich skupiać? Etam jestem jak bąbel na wodzie...nie ufam sobie,nie wiem co myślę ja,a co uważam że powinnam myśleć...
l_ukrecjo, ja nie znam się na związkach, tych "dobrych".
Jeżeli chodzi o ekscytację partnerem, to pojawia się ona na początku związku. Jest ok, dopóki nie zmienia się w obsesję, agresję itp...
Ja myślę,że jedyną rzeczą, nad którą możesz pracować, jest pewność siebie. Jesteś mądrą i silną kobietą! Ufaj sobie, swojej intuicji. Nie myśl o przeszłości i przyszłości, liczy się dzisiaj. A dzisiaj jest u Ciebie dobrze. Masz partnera, który Cię rozumie, to duży plus. Żyj! Spotykaj się z przyjaciółkami, zajmij się swoim hobby i partnerem. Poszukaj równowagi w swoim życiu. Być może to wszystko masz. Rób tak, jak Tobie jest najlepiej. I uwierz w siebie, bo masz ogromny potencjał i silną osobowość!
12 585 2012-07-27 13:47:47
Anstawio- ujęłaś to pięknie.
12 586 2012-07-29 22:15:16
Czy podjęcie decyzji musi być zawsze takie trudne ?i
Chcę rozwodu ale będzie to rozwód bez orzekania o winie,czuje złość i bezsilność dlaczego tacy ludzie spadają na cztery łapy.A ja ofiara dostaje znowu po dupie jak uwierzyć w siebie ,jak uwierzyć w to co dobre skoro zostaje się z niczym nawet prawo jest po jego stronie.Dobrze mi kiedyś powiedział nie ważne jaką jest prawda ważne jakie masz dowodu.
Najbardziej wkurza mnie to że nie jestem w stani e mu nic udowodnić nawet to,że się wypdził do kochanki nic mi nie daje.
Ja naprawdę nie chciałam dużo tylko by ktoś mnie kochał taką jaką jestem.
Czy to tak wiele?
A może ja nigdy nie zasługiwał na miłość?
Może nigdy nie zasługiwał na Niego?
Może jestem tylko pomyłka losu,może tak jestem tylko pomyłka losu.
To już nawet nie jest uzalanie się nad sobą to jest stwierdzenie -tak jestem pomyłką Boga.
Jak to Wielokropek napisał"szczęście nie jest obowiązkowe" i ja chyba nie potrafię być szczęśliwa ,czuje się za to oszukana ,zastraszania i zapedzona w kozik róg i nie mogę się z tamtą ruszyć.......
A naj bardziej przerażające jest to,że ja już bym nie chciała by On wrócił ja bym chciała tylko sprawiedliwości ale niestety tego niedostane -i może dlatego to tak boli.
Jestem bardzo pokreconym człowiekiem a może tylko tak mi się wydaje.
Bardzo bym chciała znów móc spać,a nie budzić się o 3-4 rano i myśleć i tracić na to energię .
Jestem smutną kobietą którą nie potrafi żyć dla siebie i chyba się podałam -życie mnie przerosła,życie mnie zwyciężyło :-|
Nie znam szczegółów Twojej historii ale widzę spore podobieństwo do mnie.
Wierzę Ci,że czujesz się pokrzywdzona,zdeptana,zdradzona. I masz do tego prawo.
Wiesz ja też tak się czułam Dziś wiem,że to było dlatego,iż żyłam i oddychałam dla eksa. Cholernie się uzależniłam od sporych dawek adrenaliny w naszym związku,a w końcu prawie umarłam....
Też chciałam żeby mnie kochał taką jaką jestem...
Teraz wiem,że nasz związek nie mógł być inny,że on DDA ja DDD z dodatkowym bagażem z dorosłego życia nie miało prawa się udać.
Teraz też widzę,że ja nie byłam wcale idealna... Niedługo będzie rok od jego ostatniej wpadki. Nabrałam dystansu. Widzę moje błędy,braki... Ja nie kierowałam własnym życiem...mnie nie było,był tylko on i my. Już ie krzyczę,że zostałam ofiarą,że to niesprawiedliwe. Teraz wiem,że sama sobie stworzyłam taki los.
Aisa powiem Ci tak-z każdego gówna można wyjść jeśli postawi się na siebie...ale to proces,praca nad sobą,lektury,terapia.
Zawalcz o SIEBIE!
12 587 2012-07-29 22:25:34
l_ukrecja napisał/a:Anstawia napisał/a:Wyczuwam ekscytację partnerem. Być może jestem w błędzie...
To chyba dobrze?
Wiem o co Ci chodzi ale on naprawdę taki jest...
Nie jest wielkim przystojniakiem,ma brzuszek którego nie mogła zaakceptować,ale to są cechy zewnętrzne i nie powinnam się na nich skupiać? Etam jestem jak bąbel na wodzie...nie ufam sobie,nie wiem co myślę ja,a co uważam że powinnam myśleć...l_ukrecjo, ja nie znam się na związkach, tych "dobrych".
Jeżeli chodzi o ekscytację partnerem, to pojawia się ona na początku związku. Jest ok, dopóki nie zmienia się w obsesję, agresję itp...
Ja myślę,że jedyną rzeczą, nad którą możesz pracować, jest pewność siebie. Jesteś mądrą i silną kobietą! Ufaj sobie, swojej intuicji. Nie myśl o przeszłości i przyszłości, liczy się dzisiaj. A dzisiaj jest u Ciebie dobrze. Masz partnera, który Cię rozumie, to duży plus. Żyj! Spotykaj się z przyjaciółkami, zajmij się swoim hobby i partnerem. Poszukaj równowagi w swoim życiu. Być może to wszystko masz. Rób tak, jak Tobie jest najlepiej. I uwierz w siebie, bo masz ogromny potencjał i silną osobowość!
Uczę się pilnie ![]()
Jest dobrze,a nawet bardzo dobrze.
Byliśmy na zjeździe rodzin z problemem alkoholowym w Licheniu,jeżdżę tam co rok odkąd nie piję.
Cudowne chwile ![]()
Ale pojawiały się myśli,że dotąd jeździłam tam z eksem...coś w stylu jakbym go zdradzała...
Mój M pojechał dziś nad morze z synem. Ja nie mogłam z wielu powodów. No i mam problem...tęsknię...jest mi smutno,brakuje mi go,a perspektywa,że tydzień go nie zobaczę przyprawia mnie o ból. Coś za silne te uczucia chyba...odbierają mi pogodę ducha i już się boję,że...obsesja?![]()
12 588 2012-07-29 22:27:58
Tęsknota za bliską osobą jest n o r m a l n y m uczuciem. ![]()
12 589 2012-07-29 22:48:47
Anstawio!!!
nie zdradziłaś!!!!
nie było kogo zdradzić!!!!
trzymaj sie i nie pij , ja piję , choć mi nie wolno.....
i wiem , ze to nie ma sensu:(
ale nie moge przestać , cały czas dostaję prawym - lewym sierpowym miedzy oczy......, bo myślę o nim, a on mnie dawno olał...
12 590 2012-07-30 12:23:40
L_krecjo- tak jak napisała Wielokropek "to normalne uczucia". Pewnie, że musisz się sobie przyglądać, by nie wpaść znów w błędne koło. Myślę sobie, że z pewnością to miłe uczucie tak "normalnie" odczuwać bliskość drugiej osoby.
Myślałam także o tym, że takim jak my ciężko pogodzić się z normalnością drugiego. Ciężko po iluś latach przebywania z kimś, kontrolowania, życia w jakiejś euforii, robienia by jemu było dobrze-przestawić się na tą normalność. Jednak wierzę, że Ci się to uda, że uda nam się tu wszystkim.
12 591 2012-07-30 18:34:07 Ostatnio edytowany przez l_ukrecja (2012-07-30 18:35:31)
Anstawio!!!
nie zdradziłaś!!!!
nie było kogo zdradzić!!!!
trzymaj sie i nie pij , ja piję , choć mi nie wolno.....
i wiem , ze to nie ma sensu:(
ale nie moge przestać , cały czas dostaję prawym - lewym sierpowym miedzy oczy......, bo myślę o nim, a on mnie dawno olał...
Chyba to było do mnie.
Jagasen napisz dokładniej co się dzieje.
Będąc teraz w Licheniu na tym zjeździe rodzin z problemem alkoholowym i nie tylko,weszliśmy na chwilę na miting s-anon pomoc dla osób dotkniętych przez zachowania seksualnych innych. Jakoś tak z marszu,bo nie planowałam. Na ten czas odbywało się wiele mitingów,bo: aż-anonimowi żarłocy,al-anon,ah-anonimowi hazardziści,an-anonimowi narkomani i anonimowi nikotyniści oraz mitingi DDA,DDD...a ja wlazłam na s-anon.
Dostałam wchodząc ulotkę o mnie...kontrolowałaś zdrady partnera? manipulowałaś seksem? odkrywałaś czaty,sms,rozmowy i miałaś przez to obsesję? czy uważasz ze seks jest najważniejszą oznaką miłości? czy ze strachu lub dla tzw. świętego spokoju zgadzałaś się na nieakceptowane przez ciebie zachowania w tym również seksualne? czy czujesz się odpowiedzialna za zdrady partnera i jego problemy związane z uzależnieniem od seksu?czy czujesz,że musisz być doskonała/perfekcyjna w każdym calu,żeby zasłużyć na miłość?czy z powodu zaabsorbowaniem partnerem stopniowo utraciłaś zainteresowanie swoimi zamiłowaniami,rezygnujesz z kontaktów towarzyskich i przyjaźni? itp.
Siedziałam czytając w ławce w kościele,obok siedział nic nie rozumiejący M, a z ołtarza dawał swe świadectwo seksoholik...popłynęły mi łzy...tak ta ulotka to ja...tyle myśli,uczuć,refleksji napłynęło do mnie. A potem kolejny seksoholik zaczął opowiadać swoją historię...17 miesięcy w abstynencji-zero romansów,flirtów,fantazji,czatów,pornografii. Przedstawił smutną historię swojej drogi...zdrady,czaty,pornografia,jego próbę zapanowania nad tym,cierpienie jego i jego żony. Jest czysty,jest uczciwy i zdrowieje. Ile w tym determinacji,siły walki i pracy nad sobą nie da się przekazać. Żona jest z nim i ich dzieci,oboje na programie 12 kroków. Cały czas czujni.
Nie,nie to nie dla mnie. Ja już bym nie zaufała...zresztą mój eks nie jest w programie,nie chodzi na terapię,bo w ogóle nie jest chory i chodził na SLAA i ogłosił się jako seksoholik żeby mnie odzyskać...bk.
Kurde mam się w środę dowiedzieć czy będę miała terapię z terapeutą z którym chcę ją mieć. Wiem,że muszę przepracować ten temat,bo moja reakcja na to spotkanie o którym piszę była dla mnie bardzo niemiła...
Dodam,że reasumując swoje wszystkie związki dostrzegam,że każdy mój facet miał zaburzoną sferę seksualną...
12 592 2012-07-30 19:06:12
uffff przeczytalam wątek....także zapisuję się do Waszej grupy...
mój problem opisany jest w wątku "Facet jest dla mnie wszystkim - co robić"
nie wiem jak sobie z tym poradzić, czytałam juz wszystkie książki na ten temat, problem moze trochę zelżal ale dalej jest
12 593 2012-07-30 19:26:36 Ostatnio edytowany przez agata234 (2012-07-30 19:29:32)
smutna88 napisał/a:Witajcie! Ja również się dopisuję... A książkę posiadam w formie elektronicznej. Jeśli ktoś chce, to chętnie wyślę. Pozdrawiam
tez bym chciala
wiec jesli to nie klopot to poprosze
netka88@gmail.com
również poprosze jeśli to nie problem i jeśli jeszcze ją masz ![]()
agas234@vp.pl
12 594 2012-07-30 19:28:14
mam propozycję - jeśli jest tu jakaś dziewczyna która chciałaby przy kawce/piwku/soczku obgadać dręczący nas problem i jest z Wrocławia, to jestem chętna na spotkanie
może zrobiłybyśmy sobie taką małą towarzyską "grupę wsparcia"?
12 595 2012-07-30 19:48:21
Witajcie. Jestem tu nowa.
Właśnie rozstałam się z partnerem. Nie wiem od czego zacząć.
Byliśmy już ze sobą parę razy. On ciągle przychodził, potem mnie zostawiał dla innej i zawsze wracał. Ostatni raz wrócił po dwóch latach po rozstaniu. Wrócił z masą długów i problemem z alkoholem. A ja oczywiście jak pierwsza naiwna postanowiłam mu pomóc. No przecież cały czas go kochałam. Wyciągnęłam go z długów, z alkoholu (przestał pić od 3 lat nie pije), pomogłam znaleźć pracę, cały czas byłam, znosiłam jego zdrady (notoryczne). Tłumaczyłam sobie, że przecież go kocham a moja miłość do niego zdziała cuda. Zmieni się. Ale w zamian za to dostałam strzał w plecy. Odszedł po 4 latach mówiąc zwyczajnie że się męczy. Że jest ze mną na siłę. Odszedł, ale ja ciągle czekam, czekam że zadzwoni że się odezwie tak jak zawsze i znowu będzie. Ta tęsknota, ten ból jest nie do zniesienia. Strach również. Nie wiem co ze sobą zrobić. Nie wiem gdzie szukać wsparcia.
Cztery lata skupiałam się wyłacznie na nim, na jego potrzebach.
12 596 2012-07-30 20:13:32
Witaj I_ukrecjo!
Co sie dzieje??Mniej więcej to samo co wszystkim Nam tutaj:(
Szczegółowo:
- jestem cięzko chora _ toczeń rumieniowaty układowy , cukrzyca , dystonia segmentarna i zółtaczka typu C..., troche sie nazbierało..kiedy go poznałam czułam sie jakbym złapała Pana Boga za nogi!!! był cudowny , choroby mu nie przeszkadzały, nawet na wózku mnie woził i jak trzeba było to zanosił do łazienki, pózniej zaczeły sie kolezanki, nocne rozmowy , dziwne , nagłe wyjazdy nie wiadomo z kim , ani gdzie.., wyłaczony telefon itd..
siedziałam , rozpaczałam , płakałam , dzwoniłam i pisałam smsy, jak juz odebrał to jeszcze były pretensje , o co mi chodzi???
nigdy nie sprawdzałam poczty , ani telefonu , za to sprawdzałam randki o2 , na których go poznałam, ciągle miał tam swój profil, kiedys nie wytrzymałam i powiedziałm , ze mi sie to nie podoba i niby zlikwidował,,,niby , bo po paru dniach miał juz nowy profil,, ze złości tez sie tam zalogowałam fikcyjnie i zaczełąm z nim pisac, doszło tak daleko , ze umówilismy sie na spotkanie.. tego juz nie mogłam zdzierzyc i jak sie spotkalismy to zapytałam go o randkowanie??
zaprzeczył, przeciez juz nie ma profilu i jak ja moge go oskarzac!!!
pokazałm mu korespondencje i zapytałam o spotkanie?? dostał szału!!!!
a ja głupia wybaczyłam i kochałam dalej..
w pazdzierniku w bardzo cięzkim stanie trafiłam do szpitala, odwiedził mnie raz i juz sie nie pojawił , nie odbierał telefonu , jak wróciłam do domu szczoteczki do zebów i paru innych rzeczy juz nie było, normalnie załamka:(
w grudniu znów sie pojawił , metne tłumaczenia itd , a ja znów wybaczyłam , w marcu mialam operacje mózgu , niby było ok, ale...........
po operacji zabrał zabawki swoje i nie tylko swoje i juz go nie ma..
nie potrafie przestac myslec o nim , teraz i tak juz jest lepiej , bo zdarzyła mi sie wczesniej próba s. Czuje sie brzydka , chora , niegodna miłosci , porzucona itd itp
i mysle o tym jak bywało cudownie......
piję , pale i płaczę
jutro znów do szpitala , mam dostac nowe chemioterapeutyki i nowe sterydy
staram sie nie czekac , nie myslec , ale zal mi "du.." ściska , ze juz dla niego nie istnieje:)
co z tym zrobić?? jak przestac sie łudzić???
12 597 2012-07-30 20:24:59
c.d.
tak czytam i widze , ze nawet połowy nie napisałam , wiec moze tylko tyle , ze utrzymywałm jego i jego dzieci przez weekendy i część wakacji, gotowałam , prałam , dogadzałam a i tak mnie zostawił
12 598 2012-07-30 21:11:44
Cześć dziewczyny!
Chyba większość z nas przeżywa coś podobnego, żałobę po związku.
Ja też to mam. Najgorsze są weekendy, samotne weekendy. Tęsknię, płaczę, smutno mi. To powoduje, że wszystko widzę w czarnych kolorach.
Dzisiaj na terapii dowiedziałam się,że strasznie źle siebie postrzegam,swoją osobę, charakter itp itd. Niby wiedziałam to już dawno, ale było to tak mocno zakorzenione w mojej głowie, że nigdy nawet nie myślałam o tym, żeby o sobie dobrze myśleć. A gdy "miałam doła", to myslałam, że jak zajmę się czymś innym, to mi to przejdzie. Przechodziło, na moment.
Jak zwykle, przekonania o sobie wyniosłam z dzieciństwa. Cholerna przeszłość! Ale mam szereg zadań do wykonania od pani psycholog. Do tego kolejna lektura, tym razem po holendersku,trochę się będę musiała natrudzić,żeby ją przeczytać, więc będę miała się czym zająć.
Dzisiaj, po wyjściu od psycholożki, byłam tak rozkojażona,że poszłam do bankomatu, włożyłam kartę, wystukałam co potrzeba, wyciągnęłam kartę i poszłam... pieniążków już nie zabrałam. Dobrze, że nie była to duża kwota. A jak się zorientowałam, to stwierdziłam,że nie ma po co zawracać, bo i tak już pewnie tej kasy tam nie ma... Ciężkie chwile. Sama byłam w szoku tym co się stało...
Dodam jeszcze,że myślałam sobie żeby kupić psa. Napisałam o tym na facebook`u. Mąż mi napisał: Przecież masz psa. Tylko zostawiłaś go (w Polsce). Tak jak wszystko...
I znowu ogarnął mnie smutek, że zostawiam wszystko.
Mam nadzieję,że to kiedyś minie. Moja psycholożka dąży do tego, żebym zmieniła się o 180 stopni. Z nieśmiałej, zakompleksionej, smutnej, zmartwionej kobiety, mam zmienić się w przebojową, odważną, pełną życia i energii kobietą, która 24h/dobę myśli i postrzega siebie pozytywnie. Ojej, czy można takim być?!?!
Właściwie to zawsze podziwiałam "pozytywnie zakręcone" dziewczyny. Nigdy przez myśl mi nie przeszło, że ja też taka mogę być. Ach, to moje myślenie...
Pozdrawiam Was dziewczyny i "uszy do góry"! Musimy "przepracować" naszą żałobę, by później żyło nam się lepiej!
12 599 2012-07-30 22:15:11
Witam wszystkie kobietki właśnie podałam wszystkie dane potrzebne do napisania pozwu sama nie byłam w stanie tego zrobić.
Machina ruszyła ............niema już odwrotu , nie ja nie chce już się cofać chce iść do przodu,chce być wolna i nareszcie poczuć siebie.
Chce spróbować chociaż trochę się polubić a może i kiedyś pokochać,
Czas pokaże.
Trzymajcie za mnie kciuki ![]()
12 600 2012-07-30 23:05:36
Jagasen - bądź silna, dla siebie, nie dla niego, tylko dla siebie. Dużo zniosłaś i dużo znosisz, czas pomyśleć o sobie...
Anstawio- nikogo nie zostawiłaś, chciałaś normalnie żyć, więc nie daj się tym docinkom męża. Już on doskonale wie, co miał zrobić, byś nie musiała odchodzić. Weekendy są trudne dla wszystkich, dla mnie też. Staram się nie myśleć, rozmawiam z ludźmi, czytam książki, chodzę na spacery, jeżdżę rowerem, spotykam się z rodziną, śmieję się jak mam ochotę, żartuję, wygłupiam z dzieckiem, ...nie chcę się pogrążać we własnym cierpieniu. Myślę czasem o tym co stało się z moim życiem, trawię to, ale łapię się na tym, że trawię męża-jego postępowanie, jego brak zrozumienia mnie-jako żony, jej potrzeb i zaczynam myśleć, że on już taki jest, a ja czasem byłam jak jego nauczycielka, czegoś chciałam go nauczyć, wyegzekwować, wyprosić, czasem wymusić, ale nie udało mi się. Czasem może tylko na chwilkę się udawało, jednak coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że każdy jest indywidualnością i sam za siebie odpowiada, ja chciałam odpowiadać za nas dwóch........Mąż nigdy się nie zmieni, nigdy nie stanie się tak jakbym chciała, nie ta historia poprostu.......
Aisa - trzymaj się, wszystko dokładnie przemyślałaś? Jeśli tak, to działaj, trzymam kciuki.
12 601 2012-07-31 22:45:53
Jestem po pierwszej rozprawie.
Moze jeszcze w szoku.....
Czeka mnie kolejna i pewnie kolejne.....
Czuje jakby moja walka dopiero sie rozpoczynala
Bo moj jm niestety caly czas byl pewien ze to zart
EH
Dobrej Nocy
12 602 2012-07-31 23:04:08 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-07-31 23:06:59)
Liwio, według mnie, robisz postępy
Pamiętam jak napisałam Ci kiedyś, idź na kawę z koleżanką. Miałaś wtedy tysiące powodów, żeby nigdzie nie iść, a to, że nie masz z kim iść, a to, że nie masz z kim dziecka zostawić itp itd. Patrzyłaś tylko co mąż robi, jak się czuje, zachowuje i zastanawiałaś się: dlaczego? po co? ...
Ostatni Twój post jest o wiele wiele bardziej optymistyczny. I piszesz już o sobie, o tym co TY myślisz, co TY robisz. Piszesz czego nie chcesz, wiele rzeczy zrozumiałaś. Tak trzymaj! A ja trzymam kciuki za Ciebie!
Aisa- dobrze,że podjęłaś decyzję o rozwodzie. Ważne, żeby to była Twoja przemyślana decyzja.
Kiedyś też usłyszałam podobne słowa. Bardzo się wtedy wzburzyłam, ale i tak sprawy nie poprowadziłam do końca, a nawet nie zaczęłam.
Pati, jesteś! Jak to Twój mąż myślał, że to żart? Nie wziął rozprawy na poważnie? Ehm..
Jagasen, trzymaj się! Jesteś dzielna, dasz sobie radę! Teraz już nie musisz nikogo utrzymywać. Żyj póki co, dla siebie,myśl o sobie.
Do mnie mąż odezwał się wczoraj. Co słychać, ma nadzieję,że u mnie w porządku. Wpadnie po rachunki itp. Dziś napisał smsa z innego nr tel, bo nie zapłacił rachunek i mu tel wyłączyli. Chyba to była próba manipulacji z jego strony, coś czuję, że chciał, żebym mu zapłaciła ten rachunku. Odpisałam tylko "OK.Miłego dnia"
Pracuję nad sobą i swoim myśleniem i mam już trochę lepszy nastrój. Staram się zmienić myślenie na pozytywne, zwłaszcza jeżeli chodzi o moją samoocenę. Dużo wysiłku to kosztuje, mega dużo. Dużo myślenia, czytania, pisania. Ale narazie sprawia mi to przyjemność. Chyba jest to najlepszy moment do podjęcia tego wysiłku, do skupienia się już tylko na sobie...
12 603 2012-08-01 09:52:46
Czesc dziewczyny!
Troche mnie nie było.Ostatnie dni wakacji mojego synka spedzalismy razem i nawet wieczorem nie chcialo mi sie komputera właczać.A dzisiaj mały poszedł do przedszkola.Zadowolony ,usmiechniety i steskniony za kolegami.Serce rosnie widzac taka radosc na jego buziaku!Oby do szkoly chodził z takim zaangazowaniem i zapałem;) Nowe przedszkole,dyzurujące w sierpniu,nowe panie,mieszane dzieci a on taki odwazny!MÓj MENŻCZYZNA!
D. odzywa sie regularnie.Nie zawsze odbieram ,nie zawsze odpisuje bo czasami najnormalniej w swiecie nie chce mi sie ;P poza tym kontakt z nim nie daje mi zadnych emocji,nie czekam i nie tesknie wiec po co mam udawac ze jest inaczej?
K. czyli moj ex wyjechał do niemiec.Zarobic troszke.Tu mam emocje mieszane bo niby nie tesknie ale ...mysle o nim.Wczoraj napisał smsa ze z praca ciezko ,ze to nie to co kiedys,ze przeliczyl sie .Nic mu nie odpisalam bo nie lubie jak facet narzeka i marudzi zamiast zakasać rękawy i działać.Facet to musi mieć jaja.Zamykaja drzwi to sie wchodzi oknem.Łudze sie ze własnie tak zrobi ;P
Jest mi dobrze.Sama sie dziwie ze tak fajnie czuje sie sama ze sobą i nie mazgaje sie i nie robie z siebie cierpiętnicy.Jakas wyprana jestem z uczuc do płci przeciwnej;p
Buziaki wam przesylam i słonecznego dnia zycze!
12 604 2012-08-01 11:05:19
Liwio, według mnie, robisz postępy
Pamiętam jak napisałam Ci kiedyś, idź na kawę z koleżanką. Miałaś wtedy tysiące powodów, żeby nigdzie nie iść, a to, że nie masz z kim iść, a to, że nie masz z kim dziecka zostawić itp itd. Patrzyłaś tylko co mąż robi, jak się czuje, zachowuje i zastanawiałaś się: dlaczego? po co? ...
Ostatni Twój post jest o wiele wiele bardziej optymistyczny. I piszesz już o sobie, o tym co TY myślisz, co TY robisz. Piszesz czego nie chcesz, wiele rzeczy zrozumiałaś. Tak trzymaj! A ja trzymam kciuki za Ciebie!Aisa- dobrze,że podjęłaś decyzję o rozwodzie. Ważne, żeby to była Twoja przemyślana decyzja.
Kiedyś też usłyszałam podobne słowa. Bardzo się wtedy wzburzyłam, ale i tak sprawy nie poprowadziłam do końca, a nawet nie zaczęłam.Pati, jesteś! Jak to Twój mąż myślał, że to żart? Nie wziął rozprawy na poważnie? Ehm..
Jagasen, trzymaj się! Jesteś dzielna, dasz sobie radę! Teraz już nie musisz nikogo utrzymywać. Żyj póki co, dla siebie,myśl o sobie.
Do mnie mąż odezwał się wczoraj. Co słychać, ma nadzieję,że u mnie w porządku. Wpadnie po rachunki itp. Dziś napisał smsa z innego nr tel, bo nie zapłacił rachunek i mu tel wyłączyli. Chyba to była próba manipulacji z jego strony, coś czuję, że chciał, żebym mu zapłaciła ten rachunku. Odpisałam tylko "OK.Miłego dnia"
Pracuję nad sobą i swoim myśleniem i mam już trochę lepszy nastrój. Staram się zmienić myślenie na pozytywne, zwłaszcza jeżeli chodzi o moją samoocenę. Dużo wysiłku to kosztuje, mega dużo. Dużo myślenia, czytania, pisania. Ale narazie sprawia mi to przyjemność. Chyba jest to najlepszy moment do podjęcia tego wysiłku, do skupienia się już tylko na sobie...
Oby do przodu Anastawio
Tak umowilismy sie na brak scen ,gadania o milosci itp
Zrobil mi na zlosc.
Przed rozprawa bylismy na kawie ,smialismy sie z jakichs dawnych dowcipnych sytuacji,sadzilam ze rozwodzimy sie my ale dogadamy sie ze wzgeldu na chlopcow.
Dobrze ze mialam prawnika ,na koljena sie juz nie stawie bo wkurza mnie.
Nie mozna nikogo zmuszac do wybaczania ,milosci i do zycia.
Dochodzi jeszcze sprawa kilku ziem ,i domu.
Bylam glupia sadzac ze tak latwo pojdzie
CZeka mnie koljena i pewnie nie ostatnia.
Jedynym moim plusem w sadzie jest to ze zarabiam,masakra ,gdybym wiedziala zrobilabym sprawe w angielskim sadzie,bo w Angli zdrady to definitywne rozstanie i brak uczuc ,a tu ktos bedzie mi wmawial glupoty.
No ,ale mleko rozlane ,jak zwykle dam rade
12 605 2012-08-01 16:22:39
Witam!
Jestem tu nowa i myślę, że jak najbardziej pasuje do tej grupy! Otóż tkwię/ tkwiłam toksycznym związku. Byłam z facetem, który lubi kobiety. Jeżeli chodzi o mój wygląd nie mam z tym problemów. Akceptuje siebie, nie wiem gdzie leży mój problem, że nie mogę się uwolnić od tego faceta choć mam dowody, że mnie oszukuje i kręcą go inne kobiety. Znowu jestem w podobnej sytuacji otóż on namiętnie utrzymywał kontakt z inną kobietą. Potajemnne smsy, tel i spotkania. Dowiedziałam sie o tym, w niezbyt przyjemny sposób, bo nie powinnam tego robić. Kiedy on dowiedział sie o tym- nie tłumaczył sie długo ale za to przepraszał, mówił że nie ma z nią kontaktu i to zakończył i ze mnie nigdy nie zdradził. Uwierzyłam, wybaczyłam..dlaczego bo kochałam. Po jakimś czasie okazuje się, że nadal mają kontakt...ech znowu te tłumaczenia, wybaczenie...w końcu coś pękło i się z nim rozstałam..nie minęło kilka miesięcy, ba nawet nie wiem czy nie był to miesiąc. Pisał i dzwonił, że nie umie beze mnie żyć, że tylko chce być ze mną. Wybaczyłam i wróciłam, teraz znowu to samo. Nie dość, że nadal jest tamta kobieta to jest i inna. To wszytsko jest chore..wiem ze nie chce z nim być ale nie potrafię się od niego uwolnić..potrzebuję z kimś porozmawiać...
12 606 2012-08-01 21:05:52
Witam!
Jestem tu nowa i myślę, że jak najbardziej pasuje do tej grupy! Otóż tkwię/ tkwiłam toksycznym związku. Byłam z facetem, który lubi kobiety. Jeżeli chodzi o mój wygląd nie mam z tym problemów. Akceptuje siebie, nie wiem gdzie leży mój problem, że nie mogę się uwolnić od tego faceta choć mam dowody, że mnie oszukuje i kręcą go inne kobiety. Znowu jestem w podobnej sytuacji otóż on namiętnie utrzymywał kontakt z inną kobietą. Potajemnne smsy, tel i spotkania. Dowiedziałam sie o tym, w niezbyt przyjemny sposób, bo nie powinnam tego robić. Kiedy on dowiedział sie o tym- nie tłumaczył sie długo ale za to przepraszał, mówił że nie ma z nią kontaktu i to zakończył i ze mnie nigdy nie zdradził. Uwierzyłam, wybaczyłam..dlaczego bo kochałam. Po jakimś czasie okazuje się, że nadal mają kontakt...ech znowu te tłumaczenia, wybaczenie...w końcu coś pękło i się z nim rozstałam..nie minęło kilka miesięcy, ba nawet nie wiem czy nie był to miesiąc. Pisał i dzwonił, że nie umie beze mnie żyć, że tylko chce być ze mną. Wybaczyłam i wróciłam, teraz znowu to samo. Nie dość, że nadal jest tamta kobieta to jest i inna. To wszytsko jest chore..wiem ze nie chce z nim być ale nie potrafię się od niego uwolnić..potrzebuję z kimś porozmawiać...
Sluchaj bylam w podobnej sytuacji ,niby ze mna bylo ok spelniona zawodowo wysoka ,bardzo zgrabna .
Nie potrafilam sie uwolnic od faceta ,mamil mnie tak ze ho ho niewiadomo czy i wogole .
To siedzi gdzies w srodku w glowie ,
Typ narcyza poprostu Ci sie trafil skoro Ciebie chce to w jakis sposob Cie kocha ,ale jest uzaleniony od uwodzenia .
12 607 2012-08-01 21:53:31
Witam!
Jestem tu nowa i myślę, że jak najbardziej pasuje do tej grupy! Otóż tkwię/ tkwiłam toksycznym związku. Byłam z facetem, który lubi kobiety. Jeżeli chodzi o mój wygląd nie mam z tym problemów. Akceptuje siebie, nie wiem gdzie leży mój problem, że nie mogę się uwolnić od tego faceta choć mam dowody, że mnie oszukuje i kręcą go inne kobiety. Znowu jestem w podobnej sytuacji otóż on namiętnie utrzymywał kontakt z inną kobietą. Potajemnne smsy, tel i spotkania. Dowiedziałam sie o tym, w niezbyt przyjemny sposób, bo nie powinnam tego robić. Kiedy on dowiedział sie o tym- nie tłumaczył sie długo ale za to przepraszał, mówił że nie ma z nią kontaktu i to zakończył i ze mnie nigdy nie zdradził. Uwierzyłam, wybaczyłam..dlaczego bo kochałam. Po jakimś czasie okazuje się, że nadal mają kontakt...ech znowu te tłumaczenia, wybaczenie...w końcu coś pękło i się z nim rozstałam..nie minęło kilka miesięcy, ba nawet nie wiem czy nie był to miesiąc. Pisał i dzwonił, że nie umie beze mnie żyć, że tylko chce być ze mną. Wybaczyłam i wróciłam, teraz znowu to samo. Nie dość, że nadal jest tamta kobieta to jest i inna. To wszytsko jest chore..wiem ze nie chce z nim być ale nie potrafię się od niego uwolnić..potrzebuję z kimś porozmawiać...
Witaj. Sama piszesz,że to wszystko jest chore, bo...jest! Co z tego,że jest z Tobą jak ma też inne?! Dlaczego nie potrafisz się od niego uwolnić? Co Cię do niego tak przysysa? Lubisz być zdradzana, oszukiwana, poniżana, lubisz jak mężczyzna nie szanuje Ciebie, gardzi Tobą, pomiata?
Być może nie wiesz dlaczego nie potrafisz się od niego uwolnić, ale zastanów się czy tak chcesz żyć?!
Uwolnić się od mężczyzny jest z jednej strony bardzo łatwo, z drugiej okrutnie trudno. To nie tylko kwestia : "Cześć! Odchodzę!" To bardzo skomplikowany, czasami długi proces. Ale trzeba podjąć to ryzyko, by móc iść dalej a nie tkwić ciągle w tym samym miejscu.
12 608 2012-08-01 22:28:39
ania_loki napisał/a:Witam!
Jestem tu nowa i myślę, że jak najbardziej pasuje do tej grupy! Otóż tkwię/ tkwiłam toksycznym związku. Byłam z facetem, który lubi kobiety. Jeżeli chodzi o mój wygląd nie mam z tym problemów. Akceptuje siebie, nie wiem gdzie leży mój problem, że nie mogę się uwolnić od tego faceta choć mam dowody, że mnie oszukuje i kręcą go inne kobiety. Znowu jestem w podobnej sytuacji otóż on namiętnie utrzymywał kontakt z inną kobietą. Potajemnne smsy, tel i spotkania. Dowiedziałam sie o tym, w niezbyt przyjemny sposób, bo nie powinnam tego robić. Kiedy on dowiedział sie o tym- nie tłumaczył sie długo ale za to przepraszał, mówił że nie ma z nią kontaktu i to zakończył i ze mnie nigdy nie zdradził. Uwierzyłam, wybaczyłam..dlaczego bo kochałam. Po jakimś czasie okazuje się, że nadal mają kontakt...ech znowu te tłumaczenia, wybaczenie...w końcu coś pękło i się z nim rozstałam..nie minęło kilka miesięcy, ba nawet nie wiem czy nie był to miesiąc. Pisał i dzwonił, że nie umie beze mnie żyć, że tylko chce być ze mną. Wybaczyłam i wróciłam, teraz znowu to samo. Nie dość, że nadal jest tamta kobieta to jest i inna. To wszytsko jest chore..wiem ze nie chce z nim być ale nie potrafię się od niego uwolnić..potrzebuję z kimś porozmawiać...Witaj. Sama piszesz,że to wszystko jest chore, bo...jest! Co z tego,że jest z Tobą jak ma też inne?! Dlaczego nie potrafisz się od niego uwolnić? Co Cię do niego tak przysysa? Lubisz być zdradzana, oszukiwana, poniżana, lubisz jak mężczyzna nie szanuje Ciebie, gardzi Tobą, pomiata?
Być może nie wiesz dlaczego nie potrafisz się od niego uwolnić, ale zastanów się czy tak chcesz żyć?!
Uwolnić się od mężczyzny jest z jednej strony bardzo łatwo, z drugiej okrutnie trudno. To nie tylko kwestia : "Cześć! Odchodzę!" To bardzo skomplikowany, czasami długi proces. Ale trzeba podjąć to ryzyko, by móc iść dalej a nie tkwić ciągle w tym samym miejscu.
Anstawio pytasz dlaczego...
A nie wystarczy odpowiedz,bo jestem KKZB?
12 609 2012-08-01 22:33:44
l_ukrecjo, wystarczy taka odpowiedź, jak najbardziej. Tylko zależy do czego to prowadzi? Nie potrafię odejść, bo jestem KKZB? A może trzeba sobie powiedzieć, chcę odejść, bo nie chcę być już KKZB?
12 610 2012-08-01 22:46:28
Dzisiaj mi powiedział, że ta druga to koleżanko-przyjacióla, która niby doradzała mu w sprawie naszego zwiąku..mówił jej o wszystkim..nawet o tym co się wydarzyło jak nie byliśmy razem..długa historia...nie wiem czy nawet w to wierzyć.. Był okres, że korzystałam z porad psychologa ale musiałam przerwac sesje przez wyjazd. W sumie bede musiała znowu chodzić na nie, bo dzięki temu czułam, że mogłam coś zmienić i on to widział, czuł się wtedy zagrożony... powinnam go zostawić prawda...?? byłabym wtedy szczęśliwsza...