netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 019 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 190 191 192 193 194 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 416 do 12 480 z 26 310 ]

12 416

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Cynamon99 napisał/a:

Dzień doberek,
Mój mąż zabrał mi auto, i dzisiaj rano miałam problem z zawiezieniem dziecka do tesciów i dojechaniem do pracy...
Ale poradziłam sobie, poprosiłam siostrzenicę i dałam radę z dojazdem...z uśmiechem na twarzy zostawiłam dziecko u teściów.
Teście maja do mnie żal o to że pokazałam wreszcie pazurki i nie chcę być już Pania Wybaczalską...Jak zabieram dziecko po pracy to teściowa zalewa się łzami, nie wiem chce żebym czuła się winna rozpadu tego niby małżeństwa?
Wiem że tak nie powinno być, ale czy to moja wina ze ma takiego syna który zdradza?

To może powinnaś jej wyłożyć kawę na ławę, bezpośrednio. Zagrywa, żebyś poczuła się winna. Nieładnie.
jak to zabrał Ci auto?

12 417

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Uważam,że trzeba sobie robić dobrze smile Nie po to by nas facet kochał, albo żeby nas inni akceptowali. Tylko dla własnej satysfakcji big_smile

dokladnie ,zycie sie ma jedno

12 418 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-07-18 11:43:39)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Po pierwsze, co tym facetom jest?!?! Po drugie, dlaczego kobiety lecą na żonatych?!?!

Leca na kase,jakos tyle zonatych biednych chodzi ,zadna na gornika z mala pensja nie poleci.Taka prawda

12 419 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-07-18 12:11:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cynamon ja Ciebie rozumiem ,ale tez wiem ze to dluga droga zeby sie z tego wyrwac .
Mnie maz zdradzil raz,odworzylam oczy i wszystko zaczelo sie sypac jak domek z kart,jedna po drugiej i nagle zostalam sama na podlodze lezalam dlugo ,jak moglam dopuscic jak moglam niezauwazyc ,jak moglam byc tak zajeta soba ,domem dziecmi ze niezauwazylam ze to kawal skurwiela ,a niby taki czarujacy,taki zaradny ,zbudoiwany sexowny,przyjacielski ,odwazny - niewiarygodna kupa wyszla z tego wszystkiego .
Za tydzien lece na pierwsza rozprawe ,juz mieszkam sama maz kilka dzielnic odemnie.
Zarabiam coraz lepiej ,choc ogromna cene za to place.
Jeszcze niedawno tez bylam w kropce ,balam sie obnizyc standard zycia dzieciom,balam sie samotnosci ,czy dam rade czy zarobie.Balam sie czy bedzie regularnie placil alimenty.Balam sie czy podolam .
Bylam w totalnej rozzsypce psychicznej ,krecilam sie wokol siebie jak dziecko nie potrafilam podjac radykalnych krokow,kilka osob pamieta z tego forum jak i co pisalam .Bylam kompletnie zagubiona ,balam sie ze popelniam blad,ze takiego faceta nie znajde.
-hhhhmmm czyli jakiego oszusta zdradzacza?
Nie napewno takiego nie znajde bo takiego niechce.
Nie boj sie zawalczyc o swoje szczescie ,nie boj sie zyc ,zrob to dla siebie ,czas tak szybko leci.Zaczynam od nowa,mam 32 lata ,dwoje dzieci ,nigdy nie byalm w innym zwiazku ,zawsze myslalam ze to na dobre i zle ze musze wytrwac ,ze sie zmieni ,dojrzeje,.
Dzis widze jak wygodne i super zycie zaserwowalam swojemu prawie bylemu mezowi .
Zajmowalam sie ksiegowoscia jego firmy -do ktorej niemam dzisiaj prawa ,na co sama kiedys sie zgodzilam .
Wychowywalam dzieci w tym jednen syn ma nadpobudliwosc wyprowadzilam go na prosta ,jednak caly dzien od rana musi miec zaplanowany
Kiedy zmarla pierwsza corka ,sama zajmowalam sie pogrzebem ,bylam sama
Rozwijalam sie zawodowo ,urodzilam drugiego syna ,znowu bylam sama
Chcial psa swoich marzen,kupilam ,ale to ja go wychowalam ulozylam dla niego mial byc ozdoba
Jak ja mialam byc ozdoba
Jak dzieci mialy byc ozdoba
Dom i samochody
Wszystko mialo byc ozdoba ,bo ma sie za kogos ponad ludzmi.
Niedawno czulam sie jak pies ,wykorzstana zdeptana ,jak smiec nie jak pies ,bylo mi wszystko jedno i chcialam pogodzic sie z tym ze moj maz "musi dupczyc ,ale mnie kocha"
I nagle dostalam takiego kopa ,ze poprostu sama sie nie poznaje dotarlo do mnie ze nie kocham ,kochalam mocno ,ale kogo ?
Bylo tyle klamstw ze sama sie pogubilam kim byl moze przez pierwsze dwa lata byl soba ,potem byla to taka sciema ze smiac mi sie dzisiaj chce.
Niedawno czytalam swoje pierwsze posty na forum ,masakra jaka zahukana bylam ,jak chcialam wyprzec jego winy
Dzisiaj dowiedzialam sie kim jestem i tak juz pozostanie ,niegdy niema sytuacji bez wyjscia ,a brak decyzji to tez decyzja

12 420

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

pati31 gratuluję!!

12 421

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Po pierwsze, co tym facetom jest?!?! Po drugie, dlaczego kobiety lecą na żonatych?!?!

Leca na kase,jakos tyle zonatych biednych chodzi ,zadna na gornika z mala pensja nie poleci.Taka prawda

To fakt. Ale biedni też zdradzają.
Według prof Lwa-Starowicza, to panie najczęściej prowokują żonatych mężczyzn. Kobieta, która uwiedzie żonatego, podnosi sobie w ten sposób poczucie własnej wartości.
Czyli najczęściej są to kobiety niedowartościowane.

12 422

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam, fajny profilek, dopisuję się do niego .
Jestem kobietą po rozwodzie, jednym nieudanym związku, a teraz tkwie z związku z zonatym facetem, który ma się rozwiesc, ale jakos tak nie woerze. A dlaczego ? Bo kocham za bardzo

12 423

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
radka napisał/a:

Witam, fajny profilek, dopisuję się do niego .
Jestem kobietą po rozwodzie, jednym nieudanym związku, a teraz tkwie z związku z zonatym facetem, który ma się rozwiesc, ale jakos tak nie woerze. A dlaczego ? Bo kocham za bardzo

Z Twoich postów w innych wątkach wyczytałam,że mąż odszedł od Ciebie do kochanki. Może Twój kochanek też zostawi żonę dla Ciebie?!
Długo trwa Wasz romans? Wiedziałaś od początku,że on ma żonę?

12 424

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pati dziękuję, ja tez chcę dostać takiego kopa, żeby mi te klapki z oczu spadły raz na zawsze...
Z moim M. jestem w sumie 17 lat, to jedyny facet którego miałam i jak mi się wydaje kochałam...dlatego tak trudno podjąć decyzję o rozwodzie...
mój dwuletni synek codziennie rano pyta czy jedziemy do taty...i to boli najbardziej

12 425 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-07-18 14:08:25)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Po pierwsze, co tym facetom jest?!?! Po drugie, dlaczego kobiety lecą na żonatych?!?!

Leca na kase,jakos tyle zonatych biednych chodzi ,zadna na gornika z mala pensja nie poleci.Taka prawda

To fakt. Ale biedni też zdradzają.
Według prof Lwa-Starowicza, to panie najczęściej prowokują żonatych mężczyzn. Kobieta, która uwiedzie żonatego, podnosi sobie w ten sposób poczucie własnej wartości.
Czyli najczęściej są to kobiety niedowartościowane.

tak zwlaszcza te ktore singlowi nigdy niezaimponuja ,to prawda zonaty byle co byle inne:))
Singiel ma wymagania
Kochanka mojego meza zalosna osoba ,dalej jest sama i pewnie bedzie nie zycze ,ale wiem ze prawdziwych facetow zgarniaja prawdziwe kobiety
W przypadku mojego meza leciala na kase,zauroczyl ja autem itp hahahahah czego brak w pl
Dzis zal mi takich ludzi ,nigdy niezamienie nawet slowa z kochanka ,zadna z nich nie dorasta mi do pul piety,
Warto byc kobieta po 30 tce wyksztalcona piekna spelniona,ale kochanka liczaca na ochlapy byc nie warto
Anastawio jak zwykle   smile i smile

12 426

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Do hm..
"To może powinnaś jej wyłożyć kawę na ławę, bezpośrednio. Zagrywa, żebyś poczuła się winna. Nieładnie.
jak to zabrał Ci auto?"

Wyłożyłam i co z tego , teście uważaja ze powinnam trwać przy rodzinie, dalej tak żyć jak do tej pory, robić swoje, zajmować się domem, dziecmi...ale ja juz nie chcę dalej tak żyć, udawać przed ludźmi ze wszystko ok, taka kochająca się rodzinka...blablabla na pokaz

Auto po prostu ,miał zapasowe kluczyki i zabrał .

12 427

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Cynamon99 napisał/a:

Pati dziękuję, ja tez chcę dostać takiego kopa, żeby mi te klapki z oczu spadły raz na zawsze...
Z moim M. jestem w sumie 17 lat, to jedyny facet którego miałam i jak mi się wydaje kochałam...dlatego tak trudno podjąć decyzję o rozwodzie...
mój dwuletni synek codziennie rano pyta czy jedziemy do taty...i to boli najbardziej

Rozumiem moj jm byl moim pierwszym meszczyzna ,a poznalismy sie jak mialam 16 lat ,ale jako para dopiero potem ,wiec wiem co czujesz .
Tez mam synow dwoch 7 i 2 latka ,starszy codzinnie sie mnie pyta ,ale sam widzi jak on niema czasu ,bo praca bo cos tam.
Pamietaj dzieci widza wiecej kiedys Ci podziekuja
Dzis mam metlik maz zabiera starszego ,mlodszego niechce uwaza ze nie daje rady ,heheh
Wiem ze sam sobie grabi u nich ,dziecko widzi wiecej niz nam sie wydaje

12 428

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pati31
Ja jestem rozdarta wewnętrznie myslę , ze byłoby mi łatwiej gdyby starszy syn 13latek był tez ze mna , ale on uparcie chce być z ojcem...martwię się o niego jest teraz we trudnym wieku...
Młodszy kocha swojego tatę ta swoja dziecięca , bezwzględna miłością...ale to dobrze, przecież ja go nie przekreślam jako ojca moich dzieci zawsze nim będzie, dlaczego on nie rozumie ze się miedzy nami nie układa , on zdradza ja wybaczam i tak wkółko...

12 429

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

13 lat to trudny ,wiek on nierozumie ,ale czuje co sie dzieje .Kocha ojca ,ale czuje ze Ty niejestes szczesliwa ,ale porozmaiwaj z nim za co kocha tego ojca czy za to ze tylko jest ,jesli tak to mu minie ,Uwierz po rozwodzie zawsze bedziecie rodzicami ,ale Ty juz bedziesz inna osoba co zauwazy Twoj syn,zauwazy jak bedzie go zawodzil kiedy zachlysnie sie wolnoscia .Mialam podobnie syn uwielbia ojca starszy bo mlodszy jak Twoj kocha miloscia dziecieca bezwzgledna ale to minie,
Ostatnio syn mial zawody znowu nie przyszedl ,byly to wazne zawody ,jak i wysteo w szkole ,widze po Czarku (moim synku),ze widzi .Codziennie wieczorami rozmawiamy wtula sie we mnie jak mlody kotek ,a jeszcze pul roku temu tato byla dla niego Bogiem

12 430

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wylatuje w wtorek wieczorem ,bo chce byc wypoczeta na rozprawe ktora bedzie w srode 11.45 ,a o 20 .00 mam samolot spowrotem ,boje sie to straszne bedzie czuje to,ale dam rade .Bede miala caly wieczor na rozmowe z mama i tata,z tesciowa zobacze sie po rozprawie tak zaplanowalam .Mysle ze po jednej niedostane rozwodu ,ale po drugiej pewnie tak pani psycholog zostala powolana na swiadka .
SErce mi skacze na sama mysl,w brzuchu mi sie przewraca .......boje sie

12 431

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Zdecydować za Ciebie?
Czy masz podjąć decyzję o ślubie i związku do końca życia?
Czy on wymaga od Ciebie tak daleko idących deklaracji?
Czy wystarczy, że masz koło siebie dobrego człowieka?

Masz koło siebie człowieka, przy którym jest Ci dobrze, bezpiecznie, przy którym nie musisz udawać, silić się na coś; człowieka, który rozumie Ciebie. Nie planuj swego życia na 40 lat naprzód, to nie ma sensu. Określ swoje bliskie cele, tak jest łatwiej.

Mam dla Ciebie złą wiadomość: jesteś normalną. tongue
Pamiętaj tylko, że efektem Twych doświadczeń jest lęk przed bliskością. To jest temat do pracy nad sobą.

I ponieważ boisz się bliskości, przytulam Cię. Mocno. tongue

To wszystko prawda.
Boję sie bliskości stąd ta panika.

Oczywiście,że on nie wymaga żadnych deklaracji,to ja wybiegam w przyszłość i chyba boję się utracić autonomię.
Dobrze mi było,kiedy spędzałam wieczory sama i kiedy nad sobą pracowałam,a widzę już,że praca nad sobą musi trwać,gdyż cofam się po dłuższej przerwie.

Na tą chwilę nie wyobrażam sobie abyśmy mogli razem zamieszkać...Na samą myśl robi mi się duszno...
Z drugiej strony można wszystko pogodzić ale on chciałby spotkań najlepiej 3x dziennie,a mnie to zaczyna przerażać.Bo kiedy on do nas przychodzi mała wisi mu na szyi cały czas i nie ma mowy o normalnej rozmowie.Jest chaos,starsza córka z chłopakiem też lubią z nami posiedzieć,a on z kolei w każdej wolnej chwili rzuca się na mnie z namiętnymi pocałunkami,przez co czuję się skrępowana i przez swą nachalność przypomina mi pedofila...ja go uspakajam i odsuwam się ale to nie chłodzi jego emocji. Żeby być z nim sam na sam,muszę zapewnić opiekę nad młodą co nie jest łatwe...
A weekendowe spotkania nie mają chyba sensu...

Wychodzi na to,że sama nie wiem o co mi chodzi i czego chcę.

12 432

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Zdecydować za Ciebie?
Czy masz podjąć decyzję o ślubie i związku do końca życia?
Czy on wymaga od Ciebie tak daleko idących deklaracji?
Czy wystarczy, że masz koło siebie dobrego człowieka?

Masz koło siebie człowieka, przy którym jest Ci dobrze, bezpiecznie, przy którym nie musisz udawać, silić się na coś; człowieka, który rozumie Ciebie. Nie planuj swego życia na 40 lat naprzód, to nie ma sensu. Określ swoje bliskie cele, tak jest łatwiej.

Mam dla Ciebie złą wiadomość: jesteś normalną. tongue
Pamiętaj tylko, że efektem Twych doświadczeń jest lęk przed bliskością. To jest temat do pracy nad sobą.

I ponieważ boisz się bliskości, przytulam Cię. Mocno. tongue

To wszystko prawda.
Boję sie bliskości stąd ta panika.

Oczywiście,że on nie wymaga żadnych deklaracji,to ja wybiegam w przyszłość i chyba boję się utracić autonomię.
Dobrze mi było,kiedy spędzałam wieczory sama i kiedy nad sobą pracowałam,a widzę już,że praca nad sobą musi trwać,gdyż cofam się po dłuższej przerwie.

Na tą chwilę nie wyobrażam sobie abyśmy mogli razem zamieszkać...Na samą myśl robi mi się duszno...
Z drugiej strony można wszystko pogodzić ale on chciałby spotkań najlepiej 3x dziennie,a mnie to zaczyna przerażać.Bo kiedy on do nas przychodzi mała wisi mu na szyi cały czas i nie ma mowy o normalnej rozmowie.Jest chaos,starsza córka z chłopakiem też lubią z nami posiedzieć,a on z kolei w każdej wolnej chwili rzuca się na mnie z namiętnymi pocałunkami,przez co czuję się skrępowana i przez swą nachalność przypomina mi pedofila...ja go uspakajam i odsuwam się ale to nie chłodzi jego emocji. Tłumaczyłam mu,że nie całujemy się w miejscu publicznym,że nie może mnie łapać za tyłek przy dzieciach...ale on nie może utrzymać rąk przy sobie! Żeby być z nim sam na sam,muszę zapewnić opiekę nad młodą co nie jest łatwe...
A weekendowe spotkania nie mają chyba sensu...

Wychodzi na to,że sama nie wiem o co mi chodzi i czego chcę.

12 433 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-18 17:48:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

l_ukrecjo,
boisz się bliskości.
Stąd zrodził się Twój pomysł o utracie autonomii. Ktoś na nią czyha? Oj, żebyś się nie zdziwiła.
Pracować nad sobą też można mając kogoś u swego boku.
Ten mężczyzna też nie wspomina o wspólnym zamieszkaniu.
I gdy on przychodzi do Twojego domu, dzieci mogą mu wisieć na szyi, a Ty możesz zająć się swoimi sprawami. Możesz wówczas, jeśli chcesz, robić nic. Możesz też zorganizować opiekę do małej, byście we dwójkę mieli czas wyłącznie dla siebie.

Po co to wszystko napisałam?
Nie zamierzam ani namawiać Cię do, ani odwodzić od związku z tym mężczyzną. Chcę pokazać Ci Twoje myślenie, a raczej Twoje wymyślanie różnych powodów, by sobie samej udowodnić, że ten związek jest przeszkadzającym Ci, zbędnym, niepotrzebnym, zagrażającym.

Wynika z tego wszystkiego jeden wniosek.
Podczas najbliższego spotkania z terapeutą zajmij się, proszę, swym lękiem przed bliskością. A dopiero później podejmij decyzję o kontynuowaniu lub zakończeniu tejże znajomości.

12 434

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

l_ukrecjo,
boisz się bliskości.
Stąd zrodził się Twój pomysł o utracie autonomii. Ktoś na nią czyha? Oj, żebyś się nie zdziwiła.
Pracować nad sobą też można mając kogoś u swego boku.
Ten mężczyzna też nie wspomina o wspólnym zamieszkaniu.
I gdy on przychodzi do Twojego domu, dzieci mogą mu wisieć na szyi, a Ty możesz zająć się swoimi sprawami. Możesz wówczas, jeśli chcesz, robić nic. Możesz też zorganizować opiekę do małej, byście we dwójkę mieli czas wyłącznie dla siebie.

Po co to wszystko napisałam?
Nie zamierzam ani namawiać Cię do, ani odwodzić od związku z tym mężczyzną. Chcę pokazać Ci Twoje myślenie, a raczej Twoje wymyślanie różnych powodów, by sobie samej udowodnić, że ten związek jest przeszkadzającym Ci, zbędnym, niepotrzebnym, zagrażającym.

Wynika z tego wszystkiego jeden wniosek.
Podczas najbliższego spotkania z terapeutą zajmij się, proszę, swym lękiem przed bliskością. A dopiero później podejmij decyzję o kontynuowaniu lub zakończeniu tejże znajomości.

Nie jestem w terapii....dopiero 24-go lekarze mają zdecydować czy będę ją miała czy nie. Ale porozmawiam o tym z lekarzem...

12 435

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

24 już blisko, tuż tuż. Do tego czasu pomyśl sobie sama o tym wszystkim.
Mądra jesteś, to korzystaj z własnego rozumu. smile

12 436

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Cynamon99 napisał/a:

Dzień doberek,
Mój mąż zabrał mi auto, i dzisiaj rano miałam problem z zawiezieniem dziecka do tesciów i dojechaniem do pracy...
Ale poradziłam sobie, poprosiłam siostrzenicę i dałam radę z dojazdem...z uśmiechem na twarzy zostawiłam dziecko u teściów.
Teście maja do mnie żal o to że pokazałam wreszcie pazurki i nie chcę być już Pania Wybaczalską...Jak zabieram dziecko po pracy to teściowa zalewa się łzami, nie wiem chce żebym czuła się winna rozpadu tego niby małżeństwa?
Wiem że tak nie powinno być, ale czy to moja wina ze ma takiego syna który zdradza?

Dokładnie, super że postawiłaś się teściom, niby nigdy nic do powiedzenia nie mają, a jednak się wtrącają !!
Przepraszam, że się wtryniłam, jestem tutaj nowa ....

12 437

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Warto być szczęśliwą !!!  Warto uśmiechać się do życia, do ludzi. Warto mówić kocham, warto mieć przyjaźnie, warto śmiać się i korzystać z życia. Warto być pogodnym człowiekiem. WARTO !!!

...tylko jak to zrobić? jak osiągnąć ten stan szczęścia?

Nie umiem dać na to recepty. Wiem jednak, że pod wpływem tego Forum zmieniłam swoje myślenie, nauczyłam się co ważne w życiu.
Kiedy tu weszłam a raczej wczołgałam się miałam mętlik w głowie, żal do całego świata, losu, Boga.
To historie opowiadane przez różne kobiety pokazały mi drogę a receptę dostawałam w słowach Wielokropka, ZAZDROŚCI i wielu innych mądrych kobiet.
Zrozumiałam, po prostu zrozumiałam co w życiu jest ważne i jak nim kierować, by poczuć się  szczęśliwą.
Nauczyłam się rozróżniać tolerancję od głupoty, nauczyłam się a raczej uczę się stawiać granice i być asertywna. Przestałam też wierzyć w cuda. Potrafię też już siebie nie oszukiwać. Umiem powiedzieć jak sprawa wygląda a nie jak bym chciała by wyglądała. Nie ma juz głupiego usprawiedliwiania, mówienia dla tego usprawiedliwiania "ale", "bo".
Kiedyś byłam odważną, przebojową i wesołą dziewczyną. W małżeństwie to wszystko zgubiłam.Ciągłe stresy powodowane kłopotami finansowymi, zdradami i rozczarowaniem powalały mnie nie raz na kolana. Dzisiaj już ze stresami radzę sobie lepiej. Bywają gorsze chwile...pogrzeb koleżanki to była właśnie taka chwila. Złapałam doła. Próbowałam zapić stres. Zapomniałam o nim na kilkanaście godzin. Wrócił. Dzisiaj miałam spotkanie z jej mężem i dziećmi, i wspólnymi koleżankami. Na spotkaniu było wesoło. Nie wspominaliśmy jej choroby i ciężkich chwil. Wspominaliśmy chwile miłe i wesołe zdarzenia z udziałem Eli.  Było dużo śmiechu....mam nadzieję, że stres pokonany. Gdyby jej rodzina mówiła o bólu, rozpaczy i stracie pewnie ciężko by było......im zapewne również jest lżej bez rozdrapywania rany.

Ankinom ja WYCIĄGAŁAM WNIOSKI z opowiadanych tu historii. Wielokrotnie wczytywałam się w słowa mądrych kobiet, próbowałam je zrozumieć, trawiłam, chłonęłam i również WYCIĄGAŁAM WNIOSKI. To od nich czerpałam wiedzę, co w życiu jest ważne i szczęście dać może.

Wiesz Zosiu, ja też tak jak Ty i wiele "tutejszych" dziewczyn "odzyskałam" rozum, przejrzałam na oczy? Nie, w sumie to zrozumiałam, że przez lata żyłam w iluzji, okłamując siebie. Ja wiem czego chcę, poznałam siebie jako osobę - przeraża mnie fakt, że mam granice z gumy, każdego dnia coraz więcej i więcej znosiłam dla tzw. dobra rodziny, przeraża mnie mój brak asertywności. Ale dzisiaj to już wiem, więc mogę zacząć to zmieniać i tu jest pytanie jak?

Chciałbym być już wolna zarówno w sensie psychicznym jak i formalnym. Nad uwolnieniem psychicznym mogę i pracuję, ale fizycznie wciąż jestem tu i na razie nie zanosi się na większe zmiany... on nie odejdzie, a mnie nie stać na "samodzielne życie" .

Aha pochwale się - pracuję w końcu jako księgowa! przynajmniej w tej kwestii osiągnęłam to o czym marzyłam! Może małymi kroczkami zmienię status - z mężatki na rozwódka...

wiele jeszcze pracy przede mną....

12 438

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
ankinom napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Warto być szczęśliwą !!!  Warto uśmiechać się do życia, do ludzi. Warto mówić kocham, warto mieć przyjaźnie, warto śmiać się i korzystać z życia. Warto być pogodnym człowiekiem. WARTO !!!

...tylko jak to zrobić? jak osiągnąć ten stan szczęścia?

ankinom, jak osiągnąć szczęście? To pytanie ludzie zadają sobie od setek lat smile
Nie ma jednej złotej recepty dla każdego. Można się zastanowić, co nas doprowadza do tego, że czujemy się smutni, źli, nieszczęśliwi. Później można próbować to zmienić, szukać sposobów. No i odwieczne pytanie: czego chcę? I żyć według swoich potrzeb. Szczęścia trzeba szukać, rozglądać się, nie bać się podejmować ryzyka. Każdy ma swój poziom ryzyka. Nie chodzi o to by nagle rzucać w cholerę wszystko i jechać w samotną podróż dookoła świata już jutro. Trzeba sobie pewne rzeczy zaplanować, przeanalizować, za i przeciw...
Zmiana myślenia. Stawianie sobie celów. Dążenie do osiągnięcia swoich celów i nie poddawać się. Nie nastąpi to jutro, ale nastąpi. Natomiast od jutra można zacząć zmieniać myślenie, a co z tym idzie, zachowanie.

Polecam książki:
-"Potęga podświadomości" Joseph Murphy (i inne jego książki)
-"Jak uzdrowić swoje życie" Louise L Hay
-"Moc pozytywnego myślenia" Peale Norman Vincent
-"Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne tam gdzie chcą"  Ehrhardt Ute
-"Z każdym dniem coraz bardziej niegrzeczna" Ehrhardt Ute
-"Sekret" Rhonda Byrne
- Biblia

-filozofia buddyjska
...

Czego chcę to już wiem, teraz szukam sposobu jak to osiągnąć!

Dzięki za pomocną lekturkę smile

12 439

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Cynamon ja Ciebie rozumiem ,ale tez wiem ze to dluga droga zeby sie z tego wyrwac .
Mnie maz zdradzil raz,odworzylam oczy i wszystko zaczelo sie sypac jak domek z kart,jedna po drugiej i nagle zostalam sama na podlodze lezalam dlugo ,jak moglam dopuscic jak moglam niezauwazyc ,jak moglam byc tak zajeta soba ,domem dziecmi ze niezauwazylam ze to kawal skurwiela ,a niby taki czarujacy,taki zaradny ,zbudoiwany sexowny,przyjacielski ,odwazny - niewiarygodna kupa wyszla z tego wszystkiego .
Za tydzien lece na pierwsza rozprawe ,juz mieszkam sama maz kilka dzielnic odemnie.
Zarabiam coraz lepiej ,choc ogromna cene za to place.
Jeszcze niedawno tez bylam w kropce ,balam sie obnizyc standard zycia dzieciom,balam sie samotnosci ,czy dam rade czy zarobie.Balam sie czy bedzie regularnie placil alimenty.Balam sie czy podolam .
Bylam w totalnej rozzsypce psychicznej ,krecilam sie wokol siebie jak dziecko nie potrafilam podjac radykalnych krokow,kilka osob pamieta z tego forum jak i co pisalam .Bylam kompletnie zagubiona ,balam sie ze popelniam blad,ze takiego faceta nie znajde.
-hhhhmmm czyli jakiego oszusta zdradzacza?
Nie napewno takiego nie znajde bo takiego niechce.
Nie boj sie zawalczyc o swoje szczescie ,nie boj sie zyc ,zrob to dla siebie ,czas tak szybko leci.Zaczynam od nowa,mam 32 lata ,dwoje dzieci ,nigdy nie byalm w innym zwiazku ,zawsze myslalam ze to na dobre i zle ze musze wytrwac ,ze sie zmieni ,dojrzeje,.
Dzis widze jak wygodne i super zycie zaserwowalam swojemu prawie bylemu mezowi .
Zajmowalam sie ksiegowoscia jego firmy -do ktorej niemam dzisiaj prawa ,na co sama kiedys sie zgodzilam .
Wychowywalam dzieci w tym jednen syn ma nadpobudliwosc wyprowadzilam go na prosta ,jednak caly dzien od rana musi miec zaplanowany
Kiedy zmarla pierwsza corka ,sama zajmowalam sie pogrzebem ,bylam sama
Rozwijalam sie zawodowo ,urodzilam drugiego syna ,znowu bylam sama
Chcial psa swoich marzen,kupilam ,ale to ja go wychowalam ulozylam dla niego mial byc ozdoba
Jak ja mialam byc ozdoba
Jak dzieci mialy byc ozdoba
Dom i samochody
Wszystko mialo byc ozdoba ,bo ma sie za kogos ponad ludzmi.
Niedawno czulam sie jak pies ,wykorzstana zdeptana ,jak smiec nie jak pies ,bylo mi wszystko jedno i chcialam pogodzic sie z tym ze moj maz "musi dupczyc ,ale mnie kocha"
I nagle dostalam takiego kopa ,ze poprostu sama sie nie poznaje dotarlo do mnie ze nie kocham ,kochalam mocno ,ale kogo ?
Bylo tyle klamstw ze sama sie pogubilam kim byl moze przez pierwsze dwa lata byl soba ,potem byla to taka sciema ze smiac mi sie dzisiaj chce.
Niedawno czytalam swoje pierwsze posty na forum ,masakra jaka zahukana bylam ,jak chcialam wyprzec jego winy
Dzisiaj dowiedzialam sie kim jestem i tak juz pozostanie ,niegdy niema sytuacji bez wyjscia ,a brak decyzji to tez decyzja

Wiesz co Pati, pamiętam kiedy tutaj weszłaś, ale nie pamiętam, która z "tutejszych" kobiet tak szybko podjęła decyzje i ją zrealizowała.
Chylę czoła smile

12 440

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Cynamon99 napisał/a:

Do hm..
"To może powinnaś jej wyłożyć kawę na ławę, bezpośrednio. Zagrywa, żebyś poczuła się winna. Nieładnie.
jak to zabrał Ci auto?"

Wyłożyłam i co z tego , teście uważaja ze powinnam trwać przy rodzinie, dalej tak żyć jak do tej pory, robić swoje, zajmować się domem, dziecmi...ale ja juz nie chcę dalej tak żyć, udawać przed ludźmi ze wszystko ok, taka kochająca się rodzinka...blablabla na pokaz

Auto po prostu ,miał zapasowe kluczyki i zabrał .

No to świnia.
Czyli masz żyć w ułudzie, hm... świetnie. Nic dodać nic ująć, to może mamunia postawi się na Twoim miejscu.

12 441

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

oj oj+ile TU sie dzieje! Ile postow do czytania,ile emocji....

pamietam jak ja sie "balam" D...nowej znajomosci po mezu...tez nie moglam sie "przyzwyczaic" do niego jak l_krecja....te pocalunki i dotyk jakos tak mnie demobilizowaly,ograniczaly,tlamsily...pozniej jak to "przeskoczylam" i juz zaczynalo byc lepiej to zaczelam sie bac zaangazowania.Niby wiedzialam ze slubu z tego odrazu nie bedzie ani wspolnego zamieszkania ale jak zapytal czy pojade z nim na rodzinne ognisko to ciarki mnie przeszly.Nie chcialam angazowac nikogo w nasze relacje dopoki nie bylabym pewna tego co czuje...No i na szczescie bo jak sie okazalo to oszukiwalam i jego i siebie bo na sile chcialam KOGOS miec,byc blisko z kims dla kogo jestem najwazniejsza,moze chcialam sie dowartosciowac?szkoda ze kosztem czyichs uczuc ale trudno,czasami tak bywa...
teraz jest mi naparwde dobrze.Bez deklaracji i zobowiazan.Jest sobie pania swojego losu,dnia ,codziennosci...
Krzata sie byly maz tu i owdzie ale tez jest chyba zaskoczony ze nie rzucilam sie na niego lapczywie i zachlannie.
Nie moge robic czegos wbrew sobie ani dla dobra dziecka.Dobro dziecka to usmiechnieta mamuska;)

pozdrowka dziewczyny;)

12 442 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-07-18 23:47:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja mam dziś gorszy wieczór......
Mąż wczoraj przejrzał, będąc u córki, co tu piszę (po cichu w jej komputerze) i doszedł do tego, że ja tu kłamię, że wszystkie się tu nakręcamy, że facetów nie ma , którzy są wrażliwi i oddaliby wszystko by być na nowo z własnymi żonami (inne wątki), że to tylko pozory i sposób na podryw, bo babki "lecą" na "wrażliwców".
Po za tym dziś czuję się jakoś samotnie, myślę nad tym, że mój mąż bardzo się zmienił przez ostatnie lata. Nie ma w sobie wrażliwości, współczucia (i wcale nie chodzi o mnie), empatii....żyje sam sobą. Oglądałam dziś w tv film dokumentalny i faceci potrafią być jednak czuli, wrażliwi, troskliwi... Czasem właśnie dopada mnie straszna tęsknota za tym, aby ktoś zatroszczył się o mnie, pocieszył, dotknął za rękę i szczerze powiedział "nie martw się, wszystko będzie dobrze". Żebym to ja mogła odetchnąć, a nie on. Mam czasem dość tego ciężaru, tego noszenia wszystkiego na własnych barkach, posiadania świadomości, że mam męża, na którego od kilku lat nie można liczyć, że w zasadzie wszystko spoczywa na mnie i zero pomocy, wsparcia, nawet nie zapyta czy mam pieniądze, czy dać mi cokolwiek na dziecko?! Bo kurcze wie, że zawsze coś mam, bo pracuję. Sama go tej nieodpowiedzialności poniekąd nauczyłam. Zawsze  mógł na mnie liczyć, a ja na niego mało co.
Wkurza mnie taka niedojrzałość, zachowanie dziecinne. Smutno mi, że jeden może dać dla drugiego część siebie, a drugi mało co i jeszcze mieć pretensje...............

12 443

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Po co się będzie starał, to wysiłek kosztuje.

12 444

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

A ja mam dziś gorszy wieczór......
Mąż wczoraj przejrzał, będąc u córki, co tu piszę (po cichu w jej komputerze) i doszedł do tego, że ja tu kłamię, że wszystkie się tu nakręcamy, że facetów nie ma , którzy są wrażliwi i oddaliby wszystko by być na nowo z własnymi żonami (inne wątki), że to tylko pozory i sposób na podryw, bo babki "lecą" na "wrażliwców".
Po za tym dziś czuję się jakoś samotnie, myślę nad tym, że mój mąż bardzo się zmienił przez ostatnie lata. Nie ma w sobie wrażliwości, współczucia (i wcale nie chodzi o mnie), empatii....żyje sam sobą. Oglądałam dziś w tv film dokumentalny i faceci potrafią być jednak czuli, wrażliwi, troskliwi... Czasem właśnie dopada mnie straszna tęsknota za tym, aby ktoś zatroszczył się o mnie, pocieszył, dotknął za rękę i szczerze powiedział "nie martw się, wszystko będzie dobrze". Żebym to ja mogła odetchnąć, a nie on. Mam czasem dość tego ciężaru, tego noszenia wszystkiego na własnych barkach, posiadania świadomości, że mam męża, na którego od kilku lat nie można liczyć, że w zasadzie wszystko spoczywa na mnie i zero pomocy, wsparcia, nawet nie zapyta czy mam pieniądze, czy dać mi cokolwiek na dziecko?! Bo kurcze wie, że zawsze coś mam, bo pracuję. Sama go tej nieodpowiedzialności poniekąd nauczyłam. Zawsze  mógł na mnie liczyć, a ja na niego mało co.
Wkurza mnie taka niedojrzałość, zachowanie dziecinne. Smutno mi, że jeden może dać dla drugiego część siebie, a drugi mało co i jeszcze mieć pretensje...............

NIe rozumiem jak mozna byc nie czulym i troskliwym dla osoby ktora sie kocha. My mezczyzni istniejemy. Okazalo sie ze nie zawsze mi wszystko wychodzi w 100% , ze tez popelnialem bledy, ze poprostu czegos nie wiedzialem czy nie umialem ale checi i uczcie zawsze jest dla ukochanej osoby.

12 445

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A jeśli mężczyzna mówi, że kocha, a jednocześnie odpycha i odrzuca, nie interesują go uczucia i potrzeby drugiej osoby. Jeśli nie jest otwarty  i szczery. Jeśli jest problem, ogromny problem, którego on nie widzi. Jak nie utracić sensu i nie przestać wierzyć w jego kocham, które wydaje nam się, że niesie taką sama wartość emocjonalną co słowo kupa lub jakiekolwiek inne.
Jest rzecz którą ignoruje mimo wszystko, tworzy swoją ideologię po to tylko żeby siebie przed sobą usprawiedliwić. O co tu chodzi?

12 446

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

O to ze nie wie co to prawdziwe kocham , wydaje mu sie ze kocha bo tak wygodniej. Mam kobiete , powiem jej ze ja kocham i cel osiagniety. A kochanie czy milosc to nie tylko chwila w ktorej mowimy czy myslimy ze kochamy , tylko uczucie ktore towarzyszy Nam kazdego dnia i determinuje nasze plany , decyzje , dzialania i slowa.

12 447

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Poprostu Daniel napisał/a:

O to ze nie wie co to prawdziwe kocham , wydaje mu sie ze kocha bo tak wygodniej. Mam kobiete , powiem jej ze ja kocham i cel osiagniety. A kochanie czy milosc to nie tylko chwila w ktorej mowimy czy myslimy ze kochamy , tylko uczucie ktore towarzyszy Nam kazdego dnia i determinuje nasze plany , decyzje , dzialania i slowa.

Pięknie to napisałeś Danielu. Mój mąż widocznie zatracił się w TYLKO mówieniu "kocham Cię". A ja faktycznie łykałam te słowa, a mąż cel osiągał bez najmniejszego wysiłku.

12 448

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

A jeśli mężczyzna mówi, że kocha, a jednocześnie odpycha i odrzuca, nie interesują go uczucia i potrzeby drugiej osoby. Jeśli nie jest otwarty  i szczery. Jeśli jest problem, ogromny problem, którego on nie widzi. Jak nie utracić sensu i nie przestać wierzyć w jego kocham, które wydaje nam się, że niesie taką sama wartość emocjonalną co słowo kupa lub jakiekolwiek inne.
Jest rzecz którą ignoruje mimo wszystko, tworzy swoją ideologię po to tylko żeby siebie przed sobą usprawiedliwić. O co tu chodzi?

Zaraz, moment, chwila... to co to tak na prawdę jest? Miłość czy kochanie ze strony faceta? Jeśli miłość to raczej mocno dyktaktorska, "wypaczona" lub "skrzywiona/przekoszona" miłość w jedną stronę... stronę faceta.
A kim w takim razie jest dla niego JEGO kobieta: dziewczyna, narzeczona czy też żona??? Bez urazy szanowne dziewczyny, ale nasuwa mi się na myśl tylko jedno stwierdzenie... dz***ą.

Pojęcie miłości rozumianej jako nienawiść do płci pięknej ze strony faceta, bo w tym wypadku - jego zdaniem ona jest chyba tylko do jednego .............. (bez komentarza).
Podobno jak mawia powiedzenie, że facet jest największym szczęściarzem, kiedy jego wybranka zgodzi się przyjąć jego nazwisko, stanie się jego częścią. To w nawiązaniu do wcześniejszej wypowiedzi - z drugiej strony medalu - z czego ona ma być dumna i szczęśliwa w związku z partnerem? Z tego że jest "zaobrączkowana", jest ......., nikim dla niego?

Wypowiedź Daniela - podpisuję się całym sobą pod tym. Nic dodać, nic ująć.
Kochać - jak to ławo powiedzieć... ale zrobić z tego właściwy użytek przez takiego faceta jak omawiacie dziewczyny - to dopiero jest sztuka.

12 449

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

do pti31
"Wylatuje w wtorek wieczorem ,bo chce byc wypoczeta na rozprawe ktora bedzie w srode 11.45 ,a o 20 .00 mam samolot spowrotem ,boje sie to straszne bedzie czuje to,ale dam rade .Bede miala caly wieczor na rozmowe z mama i tata,z tesciowa zobacze sie po rozprawie tak zaplanowalam .Mysle ze po jednej niedostane rozwodu ,ale po drugiej pewnie tak pani psycholog zostala powolana na swiadka .
SErce mi skacze na sama mysl,w brzuchu mi sie przewraca .......boje sie"

Pati31 jak długo trwało  twoje dojrzewanie do decyzji o rozwodzie, czy chcesz z orzeczeniem o winie czy nie?
Dasz radę jesteś silna. Jestem z Tobą.

12 450

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Poprostu Daniel napisał/a:

O to ze nie wie co to prawdziwe kocham , wydaje mu sie ze kocha bo tak wygodniej. Mam kobiete , powiem jej ze ja kocham i cel osiagniety. A kochanie czy milosc to nie tylko chwila w ktorej mowimy czy myslimy ze kochamy , tylko uczucie ktore towarzyszy Nam kazdego dnia i determinuje nasze plany , decyzje , dzialania i slowa.

Ja wiem, że to słowo jest puste. Tylko co z tym dalej?

12 451

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
bags napisał/a:
hm... napisał/a:

A jeśli mężczyzna mówi, że kocha, a jednocześnie odpycha i odrzuca, nie interesują go uczucia i potrzeby drugiej osoby. Jeśli nie jest otwarty  i szczery. Jeśli jest problem, ogromny problem, którego on nie widzi. Jak nie utracić sensu i nie przestać wierzyć w jego kocham, które wydaje nam się, że niesie taką sama wartość emocjonalną co słowo kupa lub jakiekolwiek inne.
Jest rzecz którą ignoruje mimo wszystko, tworzy swoją ideologię po to tylko żeby siebie przed sobą usprawiedliwić. O co tu chodzi?

Zaraz, moment, chwila... to co to tak na prawdę jest? Miłość czy kochanie ze strony faceta? Jeśli miłość to raczej mocno dyktaktorska, "wypaczona" lub "skrzywiona/przekoszona" miłość w jedną stronę... stronę faceta.
A kim w takim razie jest dla niego JEGO kobieta: dziewczyna, narzeczona czy też żona??? Bez urazy szanowne dziewczyny, ale nasuwa mi się na myśl tylko jedno stwierdzenie... dz***ą.

Pojęcie miłości rozumianej jako nienawiść do płci pięknej ze strony faceta, bo w tym wypadku - jego zdaniem ona jest chyba tylko do jednego .............. (bez komentarza).
Podobno jak mawia powiedzenie, że facet jest największym szczęściarzem, kiedy jego wybranka zgodzi się przyjąć jego nazwisko, stanie się jego częścią. To w nawiązaniu do wcześniejszej wypowiedzi - z drugiej strony medalu - z czego ona ma być dumna i szczęśliwa w związku z partnerem? Z tego że jest "zaobrączkowana", jest ......., nikim dla niego?

Wypowiedź Daniela - podpisuję się całym sobą pod tym. Nic dodać, nic ująć.
Kochać - jak to ławo powiedzieć... ale zrobić z tego właściwy użytek przez takiego faceta jak omawiacie dziewczyny - to dopiero jest sztuka.

Bagsie kochany, sex nie istnieje od 2 lat. zatem jedynie służącą i pomiatajłem.

12 452

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Cynamon99 napisał/a:

do pti31
"Wylatuje w wtorek wieczorem ,bo chce byc wypoczeta na rozprawe ktora bedzie w srode 11.45 ,a o 20 .00 mam samolot spowrotem ,boje sie to straszne bedzie czuje to,ale dam rade .Bede miala caly wieczor na rozmowe z mama i tata,z tesciowa zobacze sie po rozprawie tak zaplanowalam .Mysle ze po jednej niedostane rozwodu ,ale po drugiej pewnie tak pani psycholog zostala powolana na swiadka .
SErce mi skacze na sama mysl,w brzuchu mi sie przewraca .......boje sie"

Pati31 jak długo trwało  twoje dojrzewanie do decyzji o rozwodzie, czy chcesz z orzeczeniem o winie czy nie?
Dasz radę jesteś silna. Jestem z Tobą.

Pati idzie jak burza. Ja mam wrażenie, że miesiąc.

12 453

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Cynamon99 napisał/a:

do pti31
"Wylatuje w wtorek wieczorem ,bo chce byc wypoczeta na rozprawe ktora bedzie w srode 11.45 ,a o 20 .00 mam samolot spowrotem ,boje sie to straszne bedzie czuje to,ale dam rade .Bede miala caly wieczor na rozmowe z mama i tata,z tesciowa zobacze sie po rozprawie tak zaplanowalam .Mysle ze po jednej niedostane rozwodu ,ale po drugiej pewnie tak pani psycholog zostala powolana na swiadka .
SErce mi skacze na sama mysl,w brzuchu mi sie przewraca .......boje sie"

Pati31 jak długo trwało  twoje dojrzewanie do decyzji o rozwodzie, czy chcesz z orzeczeniem o winie czy nie?
Dasz radę jesteś silna. Jestem z Tobą.

Pati idzie jak burza. Ja mam wrażenie, że miesiąc.

A nie dwa lata? Chyba dwa lata temu przyłapała męża na zdradzie. Ale odkąd zdecydowała się na rozwód, to idzie jak burza rzeczywiście smile

12 454

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kurcze masz rację. A tak się wydaje jakby to była chwila.

12 455

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

hm... a Twój gitarzysta, miał przed Tobą inne dziewczyny?

12 456

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ankinom, gratuluję wymarzonej pracy!! Tak właśnie osiąga się cele. Trzeba je sobie stawiać i do nich dążyć, krok po kroku. Super!

12 457

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:
Poprostu Daniel napisał/a:

O to ze nie wie co to prawdziwe kocham , wydaje mu sie ze kocha bo tak wygodniej. Mam kobiete , powiem jej ze ja kocham i cel osiagniety. A kochanie czy milosc to nie tylko chwila w ktorej mowimy czy myslimy ze kochamy , tylko uczucie ktore towarzyszy Nam kazdego dnia i determinuje nasze plany , decyzje , dzialania i slowa.

Pięknie to napisałeś Danielu. Mój mąż widocznie zatracił się w TYLKO mówieniu "kocham Cię". A ja faktycznie łykałam te słowa, a mąż cel osiągał bez najmniejszego wysiłku.

tak ciezko nam jest pracowac nad soba wszystkim , zmieniac zachowania itd potrzeba zmudnej pracy i wysilku jednak warto jest,co dziennie sobie powtarzam jestem matka i kobieta i wiecie jestem z tego dumna przes duze D ,POZDTRAWIAM

12 458

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
pati31 napisał/a:

Cynamon ja Ciebie rozumiem ,ale tez wiem ze to dluga droga zeby sie z tego wyrwac .
Mnie maz zdradzil raz,odworzylam oczy i wszystko zaczelo sie sypac jak domek z kart,jedna po drugiej i nagle zostalam sama na podlodze lezalam dlugo ,jak moglam dopuscic jak moglam niezauwazyc ,jak moglam byc tak zajeta soba ,domem dziecmi ze niezauwazylam ze to kawal skurwiela ,a niby taki czarujacy,taki zaradny ,zbudoiwany sexowny,przyjacielski ,odwazny - niewiarygodna kupa wyszla z tego wszystkiego .
Za tydzien lece na pierwsza rozprawe ,juz mieszkam sama maz kilka dzielnic odemnie.
Zarabiam coraz lepiej ,choc ogromna cene za to place.
Jeszcze niedawno tez bylam w kropce ,balam sie obnizyc standard zycia dzieciom,balam sie samotnosci ,czy dam rade czy zarobie.Balam sie czy bedzie regularnie placil alimenty.Balam sie czy podolam .
Bylam w totalnej rozzsypce psychicznej ,krecilam sie wokol siebie jak dziecko nie potrafilam podjac radykalnych krokow,kilka osob pamieta z tego forum jak i co pisalam .Bylam kompletnie zagubiona ,balam sie ze popelniam blad,ze takiego faceta nie znajde.
-hhhhmmm czyli jakiego oszusta zdradzacza?
Nie napewno takiego nie znajde bo takiego niechce.
Nie boj sie zawalczyc o swoje szczescie ,nie boj sie zyc ,zrob to dla siebie ,czas tak szybko leci.Zaczynam od nowa,mam 32 lata ,dwoje dzieci ,nigdy nie byalm w innym zwiazku ,zawsze myslalam ze to na dobre i zle ze musze wytrwac ,ze sie zmieni ,dojrzeje,.
Dzis widze jak wygodne i super zycie zaserwowalam swojemu prawie bylemu mezowi .
Zajmowalam sie ksiegowoscia jego firmy -do ktorej niemam dzisiaj prawa ,na co sama kiedys sie zgodzilam .
Wychowywalam dzieci w tym jednen syn ma nadpobudliwosc wyprowadzilam go na prosta ,jednak caly dzien od rana musi miec zaplanowany
Kiedy zmarla pierwsza corka ,sama zajmowalam sie pogrzebem ,bylam sama
Rozwijalam sie zawodowo ,urodzilam drugiego syna ,znowu bylam sama
Chcial psa swoich marzen,kupilam ,ale to ja go wychowalam ulozylam dla niego mial byc ozdoba
Jak ja mialam byc ozdoba
Jak dzieci mialy byc ozdoba
Dom i samochody
Wszystko mialo byc ozdoba ,bo ma sie za kogos ponad ludzmi.
Niedawno czulam sie jak pies ,wykorzstana zdeptana ,jak smiec nie jak pies ,bylo mi wszystko jedno i chcialam pogodzic sie z tym ze moj maz "musi dupczyc ,ale mnie kocha"
I nagle dostalam takiego kopa ,ze poprostu sama sie nie poznaje dotarlo do mnie ze nie kocham ,kochalam mocno ,ale kogo ?
Bylo tyle klamstw ze sama sie pogubilam kim byl moze przez pierwsze dwa lata byl soba ,potem byla to taka sciema ze smiac mi sie dzisiaj chce.
Niedawno czytalam swoje pierwsze posty na forum ,masakra jaka zahukana bylam ,jak chcialam wyprzec jego winy
Dzisiaj dowiedzialam sie kim jestem i tak juz pozostanie ,niegdy niema sytuacji bez wyjscia ,a brak decyzji to tez decyzja

Wiesz co Pati, pamiętam kiedy tutaj weszłaś, ale nie pamiętam, która z "tutejszych" kobiet tak szybko podjęła decyzje i ją zrealizowała.
Chylę czoła smile

Weszlam tutaj rozdarta ,fakt gdybym weszla tutaj dwa lata temu ,nie poszloby to tak szybko ,meczylabym Was dwa lata ponad.Weszlam tu swiadoma ,ale jeszcze nie potrafilam sie okreslic.

12 459

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dwa tyg temu wysłałam mój list do ojca. Dziś dzwoniła mama.Rozmawiała ze mną smutnym tonem. Oczywiście nie pokazała ojcu listu. Powiedziała,że całe szczęście,że on go nie odebrał. Mówiła,że jest chory, nie jest sobą. Mówiła,że przekazała mu to co jest w liście. To wszystko prawda. Ojciec powiedział,że wie,że tak było, a MY nic z tym nie zrobiliśmy. Powiedziała,że ojciec cały czas myśli o mnie, robił wszustko z myślą o mnie i kocha mnie. Powiedziała,że to jej wina, bo mogła coś zmienić, była złą mamą. Dodała,że już nic się nie da zmienić, na terapię nie ma sensu iść. A szczęśliwa będzie wtedy, jak wrócę do Polski i z nią zamieszkam...

Mam wiele emocji w tym momencie, złość, smutek, żal, lecą mi łzy, gdy to piszę, ale wiem, że zaraz będę szczęśliwa, bo jestem szczęśliwa i nic już tego nie zmieni...

12 460

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Cynamon99 napisał/a:

do pti31
"Wylatuje w wtorek wieczorem ,bo chce byc wypoczeta na rozprawe ktora bedzie w srode 11.45 ,a o 20 .00 mam samolot spowrotem ,boje sie to straszne bedzie czuje to,ale dam rade .Bede miala caly wieczor na rozmowe z mama i tata,z tesciowa zobacze sie po rozprawie tak zaplanowalam .Mysle ze po jednej niedostane rozwodu ,ale po drugiej pewnie tak pani psycholog zostala powolana na swiadka .
SErce mi skacze na sama mysl,w brzuchu mi sie przewraca .......boje sie"

Pati31 jak długo trwało  twoje dojrzewanie do decyzji o rozwodzie, czy chcesz z orzeczeniem o winie czy nie?
Dasz radę jesteś silna. Jestem z Tobą.

W moim przypadku trwalo to ponad dwa lata,ale ja dostalam niezlego kopa od meza ,ktory kazda kobiete potrafi zauroczyc jest jak waz ,jak wampir poprostu ma to cos w sobie co obezwladnia i nie pozwala sie ruszyc.
Nagle olsnilo mnie ze nie kocham ,ze boje sie samotnosci ,ale to nie milosc napewno .
Wtedy machina ruszyla
Rok temu tez mialam juz prawnika ,ale odwolalam ,nie dalam rady
Do rozwodu trzeba dojrzec ,najpierw poukladac siebie w srodku potem ruszyc ,ale ruszyc a nie tkwic jak w matni.
Duzy wplyw mial moj charakter ,nie potrafilabym zyc i niewypominac ,niewspominac  ,kazda chwila razem byla dla mnie jak udawana,poprsotu nie wierze w milosc po zdradzie,jest to zazwyczaj strach.
Mimo ze wiele zbudowalismy razem ,to jednak dla mnie przestalo sie liczyc wszystko
Doszlo do podlej zdrady ,ale i brak wsparcia,sex mechaniczny jak w porniolach zero pocalunkow,zero porozumienia emocjnalnego,tylko kasa i wygoda.
Do tego wiele oszustw jak i z zakupem jednej z ziem ,ktora on posiada ,oszukal mnie w powaznej inwestycji rowniez ,ej duzo tego ,czego nie widzialam albo niechcialam widziec.
Przezylam naprawde duzo z nim ,ale nie potrafilam sie wyrwac z tej psychicznej klatki ,pomogla mi psycholog z kobiecych serc,ale nie dokonca ,poprostu ja odrobilam zalobe po milosci i zwiazku i teraz dzialam
Rozowd z orzeczeniem o winie oraz podzial majatku ,nienastawiam sie na latwa walke , wiem ze wyjdzie z niego wszystko co najgorsze,ale wierze ze madry sad zauwazy ,dobrego aktora.

12 461

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Cynamon99 napisał/a:

do pti31
"Wylatuje w wtorek wieczorem ,bo chce byc wypoczeta na rozprawe ktora bedzie w srode 11.45 ,a o 20 .00 mam samolot spowrotem ,boje sie to straszne bedzie czuje to,ale dam rade .Bede miala caly wieczor na rozmowe z mama i tata,z tesciowa zobacze sie po rozprawie tak zaplanowalam .Mysle ze po jednej niedostane rozwodu ,ale po drugiej pewnie tak pani psycholog zostala powolana na swiadka .
SErce mi skacze na sama mysl,w brzuchu mi sie przewraca .......boje sie"

Pati31 jak długo trwało  twoje dojrzewanie do decyzji o rozwodzie, czy chcesz z orzeczeniem o winie czy nie?
Dasz radę jesteś silna. Jestem z Tobą.

Pati idzie jak burza. Ja mam wrażenie, że miesiąc.

A nie dwa lata? Chyba dwa lata temu przyłapała męża na zdradzie. Ale odkąd zdecydowała się na rozwód, to idzie jak burza rzeczywiście smile

Poprostu potrzebuje ,wrecz panicznie chce zakonczyc ten zwiazek ,mam swoje plany i swoje cele ,ktore bedac mezatka niemoge realizowac.
Przestalam kochac ,a bardziej uswiadomilam sobie ze to nie milosc tylko strach mnie trzymal
Ponad dwa lata dojrzewalam do decyzji ,przeszperalam swoja dusze na wszystkie sposoby.
Moze to kwestia charakteru poprostu nie potrafie juz byc z takim towarem z secand handu ,niewiem albo dojrzalam i jestem prawdziwa kobieta ,niewiem ,wiem natomiast czego chce od zycia i od zwiazku.
Chce kochac szczerze i byc kochana ,nie za cos tylko za mnie
Ojcem moich synow pozostanie ,nie pzowole mu sie wywinac od odpowiedzialnosci ,ale nasze drogi na dobre sie rozeszly

12 462

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

A ja mam dziś gorszy wieczór......
Mąż wczoraj przejrzał, będąc u córki, co tu piszę (po cichu w jej komputerze) i doszedł do tego, że ja tu kłamię, że wszystkie się tu nakręcamy, że facetów nie ma , którzy są wrażliwi i oddaliby wszystko by być na nowo z własnymi żonami (inne wątki), że to tylko pozory i sposób na podryw, bo babki "lecą" na "wrażliwców".
Po za tym dziś czuję się jakoś samotnie, myślę nad tym, że mój mąż bardzo się zmienił przez ostatnie lata. Nie ma w sobie wrażliwości, współczucia (i wcale nie chodzi o mnie), empatii....żyje sam sobą. Oglądałam dziś w tv film dokumentalny i faceci potrafią być jednak czuli, wrażliwi, troskliwi... Czasem właśnie dopada mnie straszna tęsknota za tym, aby ktoś zatroszczył się o mnie, pocieszył, dotknął za rękę i szczerze powiedział "nie martw się, wszystko będzie dobrze". Żebym to ja mogła odetchnąć, a nie on. Mam czasem dość tego ciężaru, tego noszenia wszystkiego na własnych barkach, posiadania świadomości, że mam męża, na którego od kilku lat nie można liczyć, że w zasadzie wszystko spoczywa na mnie i zero pomocy, wsparcia, nawet nie zapyta czy mam pieniądze, czy dać mi cokolwiek na dziecko?! Bo kurcze wie, że zawsze coś mam, bo pracuję. Sama go tej nieodpowiedzialności poniekąd nauczyłam. Zawsze  mógł na mnie liczyć, a ja na niego mało co.
Wkurza mnie taka niedojrzałość, zachowanie dziecinne. Smutno mi, że jeden może dać dla drugiego część siebie, a drugi mało co i jeszcze mieć pretensje...............

hahhaha dobry ten Twoj maz,mnie tez drazil maz wlasnie z tym ,poniewac to strasznie inteligntny facet ,ale zero empatii.
Zreszta wczoraj rozmaiwalismy ,i z tego co mowi jasno wynika ze niewie co to milosc.............i tez zal mi ,bo wiele lat myslalam ze jestem dla niego tym kim on byl dla mnie................

12 463

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Dwa tyg temu wysłałam mój list do ojca. Dziś dzwoniła mama.Rozmawiała ze mną smutnym tonem. Oczywiście nie pokazała ojcu listu. Powiedziała,że całe szczęście,że on go nie odebrał. Mówiła,że jest chory, nie jest sobą. Mówiła,że przekazała mu to co jest w liście. To wszystko prawda. Ojciec powiedział,że wie,że tak było, a MY nic z tym nie zrobiliśmy. Powiedziała,że ojciec cały czas myśli o mnie, robił wszustko z myślą o mnie i kocha mnie. Powiedziała,że to jej wina, bo mogła coś zmienić, była złą mamą. Dodała,że już nic się nie da zmienić, na terapię nie ma sensu iść. A szczęśliwa będzie wtedy, jak wrócę do Polski i z nią zamieszkam...

Mam wiele emocji w tym momencie, złość, smutek, żal, lecą mi łzy, gdy to piszę, ale wiem, że zaraz będę szczęśliwa, bo jestem szczęśliwa i nic już tego nie zmieni...

Mama Twoja porpstu tez jest pewnie swiadoma ,ale jej ciezko sie przed soba sama przyznac ze popelnila blad ,stojac za ojcem murem .
Wyobrazam sobie co czujesz ,ale niewiem wiec moge Cie JEDynie przytulic bo niewiem co powiedziec..........

12 464

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Cynamon99 napisał/a:

do pti31
"Wylatuje w wtorek wieczorem ,bo chce byc wypoczeta na rozprawe ktora bedzie w srode 11.45 ,a o 20 .00 mam samolot spowrotem ,boje sie to straszne bedzie czuje to,ale dam rade .Bede miala caly wieczor na rozmowe z mama i tata,z tesciowa zobacze sie po rozprawie tak zaplanowalam .Mysle ze po jednej niedostane rozwodu ,ale po drugiej pewnie tak pani psycholog zostala powolana na swiadka .
SErce mi skacze na sama mysl,w brzuchu mi sie przewraca .......boje sie"

Pati31 jak długo trwało  twoje dojrzewanie do decyzji o rozwodzie, czy chcesz z orzeczeniem o winie czy nie?
Dasz radę jesteś silna. Jestem z Tobą.

W moim przypadku trwalo to ponad dwa lata,ale ja dostalam niezlego kopa od meza ,ktory kazda kobiete potrafi zauroczyc jest jak waz ,jak wampir poprostu ma to cos w sobie co obezwladnia i nie pozwala sie ruszyc.
Nagle olsnilo mnie ze nie kocham ,ze boje sie samotnosci ,ale to nie milosc napewno .
Wtedy machina ruszyla
Rok temu tez mialam juz prawnika ,ale odwolalam ,nie dalam rady
Do rozwodu trzeba dojrzec ,najpierw poukladac siebie w srodku potem ruszyc ,ale ruszyc a nie tkwic jak w matni.
Duzy wplyw mial moj charakter ,nie potrafilabym zyc i niewypominac ,niewspominac  ,kazda chwila razem byla dla mnie jak udawana,poprsotu nie wierze w milosc po zdradzie,jest to zazwyczaj strach.
Mimo ze wiele zbudowalismy razem ,to jednak dla mnie przestalo sie liczyc wszystko
Doszlo do podlej zdrady ,ale i brak wsparcia,sex mechaniczny jak w porniolach zero pocalunkow,zero porozumienia emocjnalnego,tylko kasa i wygoda.
Do tego wiele oszustw jak i z zakupem jednej z ziem ,ktora on posiada ,oszukal mnie w powaznej inwestycji rowniez ,ej duzo tego ,czego nie widzialam albo niechcialam widziec.
Przezylam naprawde duzo z nim ,ale nie potrafilam sie wyrwac z tej psychicznej klatki ,pomogla mi psycholog z kobiecych serc,ale nie dokonca ,poprostu ja odrobilam zalobe po milosci i zwiazku i teraz dzialam
Rozowd z orzeczeniem o winie oraz podzial majatku ,nienastawiam sie na latwa walke , wiem ze wyjdzie z niego wszystko co najgorsze,ale wierze ze madry sad zauwazy ,dobrego aktora.

Dodam jeszcze ze uwielbia towarzystwo kobiet ,mnie to meczylo troszke bo mam inne spojrzenie na zycie ,nie rywalizuje z innymi kobietami i gardze tym ,patrze na siebie i swoje rece.Z nim zawsze czulam sie jak na wystawie ,mial duzo zlych zachowaniem gdzie ja dusilam sie do tego doszedl ten romans.Niby poukladany fajny a facet a wsrodku totalna pustka ,niewiem mysle ze to narcyz,choc niesamowicie pracowity.

Choc brak szacunku do moich zajec ,dzuo by tu pisac .

12 465 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-07-19 15:10:41)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pati, tak naprawdę, to większość ludzi pracuje. I to, że Twój mąż jest pracowity, to w żaden sposób go ani nie usprawiedliwia, ani nie robi nie wiadomo kogo. Ma tyle wad, z tego co piszesz, że ja nie wiem jak ty zniosłaś to małżeństwo!

Dzięki kochana za przytulenie. Już mi dobrze. Musiałam spisać gdzieś moje pierwsze myśli.
Trzymam kciuki za Ciebie. I wiem,że jesteś ambitna i swój cel osiągniesz!

12 466 Ostatnio edytowany przez jagasen (2012-07-19 16:04:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie,
jestem zdradzona i nieszczęsliwa:(
MUSZE SIĘ WYGADAĆ!
nie wiem co mam robić..
pomóżcie proszę

12 467

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj a gadaj ,jestem akurat .Wolna

12 468

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A to ja Pati do Ciebie zagadam:)
Jakie masz plany na najbliższą przyszłość? Dasz sobie radę sama z dziećmi i pracą? Dasz radę to pogodzić?
Możesz mi napisać coś więcej o swojej pracy? Jakie rodzaj zajęć prowadzisz?

12 469 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-07-19 18:25:15)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

A to ja Pati do Ciebie zagadam:)
Jakie masz plany na najbliższą przyszłość? Dasz sobie radę sama z dziećmi i pracą? Dasz radę to pogodzić?
Możesz mi napisać coś więcej o swojej pracy? Jakie rodzaj zajęć prowadzisz?

Kochana ja mam mnostwo pracy ,stad moj wieczny pospiech co mozna czasem wyczytac.
Dzisiaj mam wolne ,bo syn mial ostatni dzien szkoly i wroicilismy z zawodow (uprawia gimnastyke artystyczna),wiec teraz bawia sie na ogrodku ,a ja odpoczywam
Na chwile obecna zarbiam dobrze lepiej niz nie jeden facet .
Prowadze mieszane zajecia tzn
Callanetics
Pilates
Cwiczenia silowe,rozciaganie ,trojwalowe

Od nastepnego poniedzialku zaczynam kolejny kurs ,aqua fitness
Finansowo dam rade ,plus alimenty od zarobku mojego meza czyli bedziemy dobrze zyc no chyba ze zabnkrutuje
Zainteresowalam sie rowniez tai chi wiec zobaczymy co z tego wyjdzie
Tutaj sa kluby dla dzieci w wakacje ktorych rodzice pracuja od pon starszy syn bedzie uczestniczyl w camp school ,trwa to od 8.30 do 18.00
Bedzie mnie to kosztowalo ,ale przynajmniej dobra opieka i rozwoj bedzie mial zapewniony
Mlodszy syn bedzie u mojej siostry jeszcze rok i tez bedzie mogl uczestniczyc w roznych zajeciach ,narazie jest malutki i szkoda mi go
Czasami brakuje mi czasu ,ale na przemieszczanie sie pomidzy szkola a moja siostra i praca .
Niestety podolac trzeba ,Bogu dziekuje ze nigdy niezrezygnowalam z nauki swojej profesji.

12 470

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

A to ja Pati do Ciebie zagadam:)
Jakie masz plany na najbliższą przyszłość? Dasz sobie radę sama z dziećmi i pracą? Dasz radę to pogodzić?
Możesz mi napisać coś więcej o swojej pracy? Jakie rodzaj zajęć prowadzisz?

Kochana ja mam mnostwo pracy ,stad moj wieczny pospiech co mozna czasem wyczytac.
Dzisiaj mam wolne ,bo syn mial ostatni dzien szkoly i wroicilismy z zawodow (uprawia gimnastyke artystyczna),wiec teraz bawia sie na ogrodku ,a ja odpoczywam
Na chwile obecna zarbiam dobrze lepiej niz nie jeden facet .
Prowadze mieszane zajecia tzn
Callanetics
Pilates
Cwiczenia silowe,rozciaganie ,trojwalowe

Od nastepnego poniedzialku zaczynam kolejny kurs ,aqua fitness
Finansowo dam rade ,plus alimenty od zarobku mojego meza czyli bedziemy dobrze zyc no chyba ze zabnkrutuje
Zainteresowalam sie rowniez tai chi wiec zobaczymy co z tego wyjdzie
Tutaj sa kluby dla dzieci w wakacje ktorych rodzice pracuja od pon starszy syn bedzie uczestniczyl w camp school ,trwa to od 8.30 do 18.00
Bedzie mnie to kosztowalo ,ale przynajmniej dobra opieka i rozwoj bedzie mial zapewniony
Mlodszy syn bedzie u mojej siostry jeszcze rok i tez bedzie mogl uczestniczyc w roznych zajeciach ,narazie jest malutki i szkoda mi go
Czasami brakuje mi czasu ,ale na przemieszczanie sie pomidzy szkola a moja siostra i praca .
Niestety podolac trzeba ,Bogu dziekuje ze nigdy niezrezygnowalam z nauki swojej profesji.

To super! Myślałam właśnie,że będziesz musiała z czegoś zrezygnować, ale Ty jeszcze masz czas żebv się rozwijać. Jesteś genialna! Podoba mi się w Tobie Twój upór, zaangażowanie, wiara w to co robisz. Podziwiam takie osoby jak Ty.
Skąd to Twoje zainteresowanie fitnessem? Studia ukończyłaś chyba w zupełnie innym kierunku o ile pamiętam? Długo ćwiczysz i prowadzisz swoje zajęcia?

12 471 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-07-19 18:49:29)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

A to ja Pati do Ciebie zagadam:)
Jakie masz plany na najbliższą przyszłość? Dasz sobie radę sama z dziećmi i pracą? Dasz radę to pogodzić?
Możesz mi napisać coś więcej o swojej pracy? Jakie rodzaj zajęć prowadzisz?

Kochana ja mam mnostwo pracy ,stad moj wieczny pospiech co mozna czasem wyczytac.
Dzisiaj mam wolne ,bo syn mial ostatni dzien szkoly i wroicilismy z zawodow (uprawia gimnastyke artystyczna),wiec teraz bawia sie na ogrodku ,a ja odpoczywam
Na chwile obecna zarbiam dobrze lepiej niz nie jeden facet .
Prowadze mieszane zajecia tzn
Callanetics
Pilates
Cwiczenia silowe,rozciaganie ,trojwalowe

Od nastepnego poniedzialku zaczynam kolejny kurs ,aqua fitness
Finansowo dam rade ,plus alimenty od zarobku mojego meza czyli bedziemy dobrze zyc no chyba ze zabnkrutuje
Zainteresowalam sie rowniez tai chi wiec zobaczymy co z tego wyjdzie
Tutaj sa kluby dla dzieci w wakacje ktorych rodzice pracuja od pon starszy syn bedzie uczestniczyl w camp school ,trwa to od 8.30 do 18.00
Bedzie mnie to kosztowalo ,ale przynajmniej dobra opieka i rozwoj bedzie mial zapewniony
Mlodszy syn bedzie u mojej siostry jeszcze rok i tez bedzie mogl uczestniczyc w roznych zajeciach ,narazie jest malutki i szkoda mi go
Czasami brakuje mi czasu ,ale na przemieszczanie sie pomidzy szkola a moja siostra i praca .
Niestety podolac trzeba ,Bogu dziekuje ze nigdy niezrezygnowalam z nauki swojej profesji.

To super! Myślałam właśnie,że będziesz musiała z czegoś zrezygnować, ale Ty jeszcze masz czas żebv się rozwijać. Jesteś genialna! Podoba mi się w Tobie Twój upór, zaangażowanie, wiara w to co robisz. Podziwiam takie osoby jak Ty.
Skąd to Twoje zainteresowanie fitnessem? Studia ukończyłaś chyba w zupełnie innym kierunku o ile pamiętam? Długo ćwiczysz i prowadzisz swoje zajęcia?

Jestem po fizjoterapi,ale jako 19 latka zaglebilam sie w pilates potem streching, cala forme trojwalowa czyli wszystkie formy aerobiku ,zrobilam kurs trenera w wieku 26 lat ,ale juz mialam opanowane prawie wszystko .
Jak mieszkalam w pl ,a moz byl tutaj mailam duza pomoc mamy ,zawsze zostawala z moim synem ,jak robilam kursy i ogolnie jak wychodzilam na zajecia.
Tutaj prowadzilam od poczatku pilates oraz taki trening multi ,aerobik plus silowe plus rozciaganie trwa to ok 2 godz i kobiety sa bardzo zadowolone.Nie ukrywam pomogla mi znajmosc jezyka angielskiego w mowie bo w pismie gorzej ,lepiej znam francuski ,poniewaz uczylam sie w szkolach.
Callaneticsem zainteresowalam sie ok 1,5 roku temu i zaloje bo to bardzo skuteczna forma cwiczen dla kobiet dojrzalych.
Moj plan wyglada tak
Przychodze do pracy ok  ,15 wtedy chlopcy sa u siostry
od 16 do 18 mam multi ,3 dniw tyg pilates i codziennie na 20 ta prowadze callanetics ,i dwa razy w tyg plus callanetics dla zaawansowanych.
Potem ok 22 drugiej jestem w domu ,szwagier jak moze przywozi mi chlopcow
Zarobek jest dobry ,ale niemam sily ,choc rano mam czas na posprztanie i zrobienie obiadu
Niedziele mam wolna
Przymierzam sie tez do pool dance ,ale to w przyszlosci .
Cale to zainteresowanie wyniklo z tego ze zawsze interesowalo mnie co mozna zrobic z wlasnym cialem .heheh

Ogolnie jestem oszczedna ,nigdy nie wydalwalam na nie potrzebne rzeczy ,zreszta jestem takiej ciemnej urody i niepotrzebuje wielu rzeczy ,mama zawsze mi mowila ze jak sie odstrzele to wygladam wulgarnie ,wiec zawsze koszulka dzinsy ,a to oszczednosc ,zreszta sama wiesz jaki sie ma luz zyjac zagranica.heheh
Nigdy niechodzilam do fryzjera zawsze konski ogon .
Potrafilam zbierac i oszczedzac ,w sumie od zawsze ,ale wiadomo tutaj sa inne realia i jest z czego .
Tesknie za pl ,ale wiem ze bedac w takiej sytuacji zyciowej nieporadzilabym sobie tak w polsce z dwojka dzieci.

12 472

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Fajnie,że robisz to, co lubisz i jeszcze masz z tego niezłą kasę. No i godzisz to z obowiązkami mamy smile
Teraz tylko poukładaj sobie w życiu prywatnym i będzie ok! Tobie potrzebny jest porządny facet, który będzie Cię doceniał i szanował, a nie jakiś laluś pomiatacz narcyz tongue

12 473

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Fajnie,że robisz to, co lubisz i jeszcze masz z tego niezłą kasę. No i godzisz to z obowiązkami mamy smile
Teraz tylko poukładaj sobie w życiu prywatnym i będzie ok! Tobie potrzebny jest porządny facet, który będzie Cię doceniał i szanował, a nie jakiś laluś pomiatacz narcyz tongue

Chlopcy sa mali ,a wiem ze najgorzej bedzie w wieku dorastania ,ale to przedmna .
Moim celem jest stworzenie jakiejsc dzialalnosci dochodowej zebym mogla wiecej czasu spedzac z dziecmi.
Nie jest latwo ,mam siostre narazie ,bardzo mnie wspieraja ,ale kiedy jej dziecko dorosnie tez bedzie chciala isc do pracy .
Pod tym cala przykrywka to ,niewiem czy zaufam juz facetowi .
I nie podoba mi sie podejscie polskich facetow hhhmmmm,ale tez dokonca zycia skazac sie na zycie w obcej kulturze tez trudno
eh to zycie

12 474

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Fajnie,że robisz to, co lubisz i jeszcze masz z tego niezłą kasę. No i godzisz to z obowiązkami mamy smile
Teraz tylko poukładaj sobie w życiu prywatnym i będzie ok! Tobie potrzebny jest porządny facet, który będzie Cię doceniał i szanował, a nie jakiś laluś pomiatacz narcyz tongue

Chlopcy sa mali ,a wiem ze najgorzej bedzie w wieku dorastania ,ale to przedmna .
Moim celem jest stworzenie jakiejsc dzialalnosci dochodowej zebym mogla wiecej czasu spedzac z dziecmi.
Nie jest latwo ,mam siostre narazie ,bardzo mnie wspieraja ,ale kiedy jej dziecko dorosnie tez bedzie chciala isc do pracy .
Pod tym cala przykrywka to ,niewiem czy zaufam juz facetowi .
I nie podoba mi sie podejscie polskich facetow hhhmmmm,ale tez dokonca zycia skazac sie na zycie w obcej kulturze tez trudno
eh to zycie

A na o której obcej kulturze myślisz?

Jesteś mądra,ambitna, masz pomoc i wsparcie, całe życie przed Tobą. Może wiek dorastania synków nie będzie najgorszy.

12 475 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-07-19 20:03:47)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kreca mnie anglicy.heheh wiadomo nie wszyscy .
Tylko ze akurat sa strasznie luzaccy w zwiazkach hhmm
Zaden inny nie wchodzi w gre heheh no jeszcze franuz moglby byc i szkot..
Ogolnie lubie jasnych facetow ,szczuplych i z jasnymi wlosami ,blond, rudy
Chodzilo mi bardziej o to ze co polak to swoj ,a tak hhhmm dziwnie troszke bym sie czula chyba.
Moja mama i tato nie mogliby na luzie prozmaiwac z zieciem wiesz ,to drobnostki ale trudno tak zyc.

12 476 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-07-19 20:12:48)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Myślę,że to kwestia przyzwyczajenia. W końcu to byłby Twój partner, nie rodziców. A kultura europejska uuufff... myślałam,że ciągnie Cię do innej.
Kto wie, może trafisz na bogatego Anglika, godnego zaufania, który bęzie Cię szanował.
Ja kompletnie nie myślę o facetach. Zaczynam ich dostrzegać, patrzę, oceniam wzrokiem, ale nie wyobrażam sobie być z kimś jeszcze. No, zobaczymy...

Oj, ja tylko brunet, jasna cera, niebieskie oczy. Blondyn odpada, ale to tylko wygląd. No i nie ma mowy o żadnym turku,marokańcu, afrykańcu itp. Polak. Holendrzy są rudzi lub blond najczęściej.

12 477

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Myślę,że to kwestia przyzwyczajenia. W końcu to byłby Twój partner, nie rodziców. A kultura europejska uuufff... myślałam,że ciągnie Cię do innej.
Kto wie, może trafisz na bogatego Anglika, godnego zaufania, który bęzie Cię szanował.
Ja kompletnie nie myślę o facetach. Zaczynam ich dostrzegać, patrzę, oceniam wzrokiem, ale nie wyobrażam sobie być z kimś jeszcze. No, zobaczymy...

Oj, ja tylko brunet, jasna cera, niebieskie oczy. Blondyn odpada, ale to tylko wygląd. No i nie ma mowy o żadnym turku,marokańcu, afrykańcu itp. Polak. Holendrzy są rudzi lub blond najczęściej.

heheeh ja tez nie mysle ,ale obserwuje sobie .
U mnie tez odpadaja murzyni i tego typu faceci ,choc sa sexowni hehhe.
Pewnie bedzie tak ze bede sie bala ,nawet spotkac z kims znajac siebie hehhe.
Narazie odpoczywam .....ide poczytac chlopca ....
Milego Wieczorka

12 478

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Paaaa. Miłego wieczorka!

12 479

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie Dziewczyny.

Jestem tutaj, bo chyba mam problem z takim "kochaniem za bardzo".
Teraz facet mnie zostawił i jest jeden wielki dramat. Wiadomo -łzy, tęsknota, żal.
W dodatku jeszcze dzisiaj zbłaźniłam się i prosiłam go o szanse, o jak pięknie prosiłam, ale był nieugiety. Jak on prosił kiedyś, to się godziłam.

Dobra, nie będę zanudzać bo słyszałyście i czytałyście takie rzeczy setki razy. Prawda jest taka, że choćbym nie wiem ile łez wylała i nie wiadomo ile rzeczy tutaj popisała to i tak nic mi to nie pomoże.
Czy mogłybyście podrzucić kilak ciekawych lektur do poczytania w tym temacie?

Wygląda na to, że nie dość iż "kocham za bardzo" to jeszcze wydaje mi się, że pochodzę z rodziny lekko dysfunkcyjnej (żaden alkohol, narkotyki ,przemoc ale wieczne krzyki, poniżanie, niedocenianie przez to moja niska samoocena). W dodatku chyba jeszcze mam lęk przed bliskością. Dużo tego.

Poproszę o kilka fajnych tytułów ("Lęk Przed Bliskością" - już mam).
z góry dzięki.

12 480

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

pati
a jakie polecisz cwiczenia dla leniwej 30ki ktora uwielbia zajadac chipsy?mam 163cm i 55 kg wagi wiec chyba nie jest tragicznie ale "wylewa" mi sie tu i ówdzie;) i taki trochę "roztrzesiony" brzusio wink
Fajnie masz-zazdroszcze ci zamilowania sportem.Ja od zawsze mialam na bakier z cwiczeniami.czasami jak sie mocno uprę to poćwicze ale wytrzymuje góra miesiac a potem odpadam bo dochodze do wnisoku ze tylko sie katuje i nie daje mi to zadnej satysfakcji...
No tak_jestem absolutnie LENIWA;P
buziaki dla was dziewczyny

Posty [ 12 416 do 12 480 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 190 191 192 193 194 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026