Uwielbiam siebie, no to jest coś. Jak Ty to robisz Pati?
12 286 2012-07-10 20:08:18
Podobne tematy
12 287 2012-07-10 20:15:11
No dobra, napiszę o co chodzi.
Mam STRASZNIE krzywe zęby. Zwłaszcza prawa jedynka, do tego była leczona kanałowo i zżółka. Zęby mam zdrowe, ale masakrycznie krzywe. Już robiłam kilka podejść do ortodonty. Za pierwszym razem usunęli mi prawą czwórkę, więc mam tam dziurę. Wygląda to fatalnie. Mieli mi usunąć ósemkę. To było jakieś 10 lat temu. Ten ząb nie wyrósł, blokuje wszystko i do tego jest tam torbiel. Dentystka wtedy powiedziała,że po usunięciu mogę mieć gorączkę i być osłabiona. Moja matka wpadła w panikę i powiedziała,że żadnego zabiegu nie robimy. No i mam teraz krzywe ząbki i brak zębaTutaj w Holandii dentysta to dramat, koszty ogromne!! Ale zbieram, jak zmienię pracę, to sobie zrobię nowe ząbki.
Dlatego też unikam ludzi...
zmien ubezpieczenie
12 288 2012-07-10 20:48:59
Uwielbiam siebie, no to jest coś. Jak Ty to robisz Pati?
Nic wiem ,dowiedzialam sie kim jestem i tak juz pozostanie....
12 289 2012-07-10 20:52:52 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-07-10 20:54:54)
Liwia napisał/a:E, kobitki, każda z nas ma jakieś kompleksy. Jedna większe, druga mniejsze. Ale najważniejsze by siebie akceptować mimo wszystko, Niestety, nie można mieć wszystkiego jak by się chciało. Te kompleksy też wynikają poniekąd z kzb, ten nasz brak wiary w siebie itp. Głowy do góry kochane.
Hm, ten Twój gitarzysta to niezłe ziółko, artysta normalnie, dobrze gra mu się w smrodzie i bałaganieTak, a może ja tego nie rozumiem, że gnój wirtuozerii sprzyja.
........a ja mysle ze kochasz go i jestes zaslepiona ,rozumiem Cie ,i wierze ze to do Ciebie dojdzie,bo on albo ma swira i kompletnie swoj swiat ,albo jest poprostu wygodny .Wierze ze olsni Cie jak mnie
12 290 2012-07-10 21:56:48
Anstawia napisał/a:No dobra, napiszę o co chodzi.
Mam STRASZNIE krzywe zęby. Zwłaszcza prawa jedynka, do tego była leczona kanałowo i zżółka. Zęby mam zdrowe, ale masakrycznie krzywe. Już robiłam kilka podejść do ortodonty. Za pierwszym razem usunęli mi prawą czwórkę, więc mam tam dziurę. Wygląda to fatalnie. Mieli mi usunąć ósemkę. To było jakieś 10 lat temu. Ten ząb nie wyrósł, blokuje wszystko i do tego jest tam torbiel. Dentystka wtedy powiedziała,że po usunięciu mogę mieć gorączkę i być osłabiona. Moja matka wpadła w panikę i powiedziała,że żadnego zabiegu nie robimy. No i mam teraz krzywe ząbki i brak zębaTutaj w Holandii dentysta to dramat, koszty ogromne!! Ale zbieram, jak zmienię pracę, to sobie zrobię nowe ząbki.
Dlatego też unikam ludzi...zmien ubezpieczenie
Już sobie w tym roku wzięłam większe, ale i tak zwrot to pikuś w porównaniu z kosztami
Muszę poszukać czegoś odpowiedniego.
12 291 2012-07-10 22:10:10
hm... napisał/a:Uwielbiam siebie, no to jest coś. Jak Ty to robisz Pati?
Nic wiem ,dowiedzialam sie kim jestem i tak juz pozostanie....
Ale jak jestem zaślepiona skoro to widzę, tylko nie wiem czy prawidłowo, bo zgłupiałam już.
Nawet jeśli kocham to nie na tyle, żeby tego nie olać.
12 292 2012-07-11 00:34:03
Liwio, co u Ciebie? Jak wakacje?
I jak z Twoimi uczuciami? Planujesz rozwód?
Miło, że pytasz Anstawio ![]()
Otóż u mnie bez zmian. Mieszkam z dzieckiem. Uspokoiłam się, bo gdy tu mąż był to byłam strzępkiem nerwów. Terapię kontynuuję. Wakacje mijają, wymyślam sobie codziennie coś do roboty, bo bym zwariowała ![]()
Mąż z kolei wciąż dzwoni, pisze, przyjeżdża, mówi o swoich uczuciach, nawet jest pomocny, a gdy ktoś do niego przy mnie napisze to pod nosem mówi kto to - pod nosem, ale tak, żebym słyszała. Tyle, że ja w tym wszystkim już trzeźwo myślę i taka jest róznica w porównaniu do tego jak zostałam sama trzy lata temu. Wtedy szalałam z rozpaczy.
Jak stwierdził mój psycholog mam już wyważony rozsądek z uczuciami. Przyglądam się tej sytuacji bez euforii. Normalnie to pewnie z każdym jego miłym gestem skakałbym z radości, a teraz tak nie jest. Podchodzę do tego wszystkiego z jasnym umysłem i obserwuję sytuację. Nie zamykam drzwi za sobą, a przed mężem, ale nie dam się już teraz tak skołować jak kiedyś. Teraz wiem co jest dla mnie ważne, jak chcę żyć i co jest dla mnie dobre.
Boję się jednak, że nadejdą któregoś dnia doły, ale póki co jestem zadowolona z siebie i z tego, że nie daję się wymanewrować.
12 293 2012-07-11 10:46:15
Pati czy ten film http://mrfire.pl/sekret-polskie-napisy-pelna-wersja/ to jest ten Sekret o którym ty mówiłaś, czy coś innego?
12 294 2012-07-11 11:24:59
Pati czy ten film http://mrfire.pl/sekret-polskie-napisy-pelna-wersja/ to jest ten Sekret o którym ty mówiłaś, czy coś innego?
Tak to ten film.
12 295 2012-07-11 11:26:37
Anstawia napisał/a:Liwio, co u Ciebie? Jak wakacje?
I jak z Twoimi uczuciami? Planujesz rozwód?Miło, że pytasz Anstawio
Otóż u mnie bez zmian. Mieszkam z dzieckiem. Uspokoiłam się, bo gdy tu mąż był to byłam strzępkiem nerwów. Terapię kontynuuję. Wakacje mijają, wymyślam sobie codziennie coś do roboty, bo bym zwariowała
Mąż z kolei wciąż dzwoni, pisze, przyjeżdża, mówi o swoich uczuciach, nawet jest pomocny, a gdy ktoś do niego przy mnie napisze to pod nosem mówi kto to - pod nosem, ale tak, żebym słyszała. Tyle, że ja w tym wszystkim już trzeźwo myślę i taka jest róznica w porównaniu do tego jak zostałam sama trzy lata temu. Wtedy szalałam z rozpaczy.
Jak stwierdził mój psycholog mam już wyważony rozsądek z uczuciami. Przyglądam się tej sytuacji bez euforii. Normalnie to pewnie z każdym jego miłym gestem skakałbym z radości, a teraz tak nie jest. Podchodzę do tego wszystkiego z jasnym umysłem i obserwuję sytuację. Nie zamykam drzwi za sobą, a przed mężem, ale nie dam się już teraz tak skołować jak kiedyś. Teraz wiem co jest dla mnie ważne, jak chcę żyć i co jest dla mnie dobre.
Boję się jednak, że nadejdą któregoś dnia doły, ale póki co jestem zadowolona z siebie i z tego, że nie daję się wymanewrować.
WSPANIALE LIWIO,zycie moze byc naprawde fascynujace ,i nikt nie ma prawa nam odbierac radosci zycia:))
12 296 2012-07-11 11:27:08
Bo tam się te wątki fabularne tak tylko wplatają.
Wierzysz, że to działa?
12 297 2012-07-11 11:29:21
pati31 napisał/a:hm... napisał/a:Uwielbiam siebie, no to jest coś. Jak Ty to robisz Pati?
Nic wiem ,dowiedzialam sie kim jestem i tak juz pozostanie....
Ale jak jestem zaślepiona skoro to widzę, tylko nie wiem czy prawidłowo, bo zgłupiałam już.
Nawet jeśli kocham to nie na tyle, żeby tego nie olać.
Tak rozumiem ,ale ostatecznie odciac kontakt to jeszcze dluga droga.
Widzisz ,jestes swiadoma ,ale na ostateczna rozgrywke jeszcze w Twojej glowie jest czas.,ale to sie zmieni .
Tez chwilami juz bylam tak skolowana ,ze niewiedzialam o co chodzi,chwilami myslalam ze mam skarb ktory mnie bardzo kocha,chwilami myslalam ze moze ze mna cos nie tak ,swir czy cus heheh.
Na to przychodzi odpowiedni moment,oby za dlugo to nie trwalo .
12 298 2012-07-11 11:31:07
Ja wiem, że coś z tą jego miłością jest nie tego.
12 299 2012-07-11 11:34:13
Bo tam się te wątki fabularne tak tylko wplatają.
Wierzysz, że to działa?
Tak ,wierze ,niewiem czy dobrze czy zle ,ale wierze ,wierze bo w cos trzeba wierzyc ,jesli nie wierze w Boga jako kosciol ,to wierze w sile wszechswiata bo to jest dla mnie Bog.
Wierze w moc pozytywnego myslenia.
Wierze bo przezylam koszmar,z ktorego wyszlam ,dzieki pozytywnemu mysleniu ,czasami mysle ze jestem bardzo silna osoba ,przezylam dwie smierci pierwsza coreczki,druga smierc mojej milosci tak czystej i prawdziwej ,potem wypadl mi dysk ,i cale zycie mi sie zlamalo ,ale wyszlam ze wszystkiego lepsza.
Niewiem czy dzieki sekretowi,napewno zostalam nakierowana przez ten film,ze moje zycie jest w moich rekach ,nie w meza ,czy kogos tam.
Tak ,wierze,ze to co jest dzis to sa szczatki naszych przeszlych mysli,nawet jesli o tym niewiemy
12 300 2012-07-11 11:37:02
To wszystko jest tak nieprawdopodobnie proste, znaczy takie się wydaje.
Jest coś w tym że myśląc dobrze, jest nam lepiej. I to chyba wystarczający argument, myśl dobrze, a będziesz się czuć dobrze. Jak dotąd innego argumentu nie znalazłam.
12 301 2012-07-11 11:43:30
Zaczelam robic proste cwiczenia kazdego dnia.
Jak wstaje z lozka ,przeciagne sie spojrze na zegar i nawet jak jest juz 8.20 to nie panikuje pomalu zbieramy sie wszyscy w locie heheh,ale nie jestem nerwowa tylkomowie sobie miss Noriss tez sie spoznia hhehe,i w pracy czy jak cos mi wypadnie z rak i rozbije sie ,luz kompletny ,luz
Jednak ja juz cwicze dlugo odkad mam sekret ksiazke ,nosze ja w torebce wszedzie jak mam gorsze dni to od razu zagfladam do niej
-Jestes tym o czym myslisz-
12 302 2012-07-11 11:45:56
To fajne.
Ale powiem Ci, że ja też spokojna jestem, nie spieszę się, nie denerwuję, nie jestem jak bomba zegarowa. To chyba niektóre doświadczenia nam włączają taki tryb.
12 303 2012-07-11 12:05:01
Coz moje zycie wyglada jak bomba zegarowa ,na wszystko musze miec okreslony czas,bo nie dflaabym rady czasmi szlag mnie trafia.
Stram sie jednak nie zwariowac
Staram sie okreslac czas i wydadtki mam wszystko rozpisane na kartce
Najgorsze beda dla mnie wakacje,opiekunka do mlodszego ,,bedzie mnie kosztowala i camp club dla starszego ,ale niemialabym co z nimi zrobic.
Jednak znalazlam rozwiazanie ,ale bez pieniedzy bym nie znalalza rozwiazania.
Staram sie w tym wszystkim odnalesc sile i chceci ,a energii mi nie brakuje ,niewiem skad z kosmosu ja dostaje heheh,ale musze bo nic innego mi nie zaostalo.
12 304 2012-07-11 12:08:30
A on nie może się dziećmi własnymi zająć?
Wszędzie tylko pieniądze. Ich brak ogranicza wszystko. Ja już powoli nie daję rady.
12 305 2012-07-11 12:12:08
On ma teraz wazne zlecenie ,wlasnie okres wakacyjno letni ,zawsze mial bardzo zajety,taka branza.
Popoludniami zajmuje sie nimi czasami zabiera ich ,ale on tego czasu tez ma niewiele .
Denerwuje mnie fakt ze niechce zabierac malego i straszego bo mowi ze nie daje rady z nimi naraz .
Od niego mam pomoc ,finansowa wielka ,ale to za malo bo mi brakuje przedwszystkim czasu
Nawet teraz mam lapa w kuchni robie zupe bo za 40 min wychodze i wroce ok 22 dzisiaj.
12 306 2012-07-11 12:13:55
Napięty harmonogram.
Mnie nie ma od 7 w domu, wrócę o 19, ale jakiś korzyści niezwykłych to ja z tego powodu nie mam.
12 307 2012-07-11 12:19:26
Liwia napisał/a:Anstawia napisał/a:Liwio, co u Ciebie? Jak wakacje?
I jak z Twoimi uczuciami? Planujesz rozwód?Miło, że pytasz Anstawio
Otóż u mnie bez zmian. Mieszkam z dzieckiem. Uspokoiłam się, bo gdy tu mąż był to byłam strzępkiem nerwów. Terapię kontynuuję. Wakacje mijają, wymyślam sobie codziennie coś do roboty, bo bym zwariowała
Mąż z kolei wciąż dzwoni, pisze, przyjeżdża, mówi o swoich uczuciach, nawet jest pomocny, a gdy ktoś do niego przy mnie napisze to pod nosem mówi kto to - pod nosem, ale tak, żebym słyszała. Tyle, że ja w tym wszystkim już trzeźwo myślę i taka jest róznica w porównaniu do tego jak zostałam sama trzy lata temu. Wtedy szalałam z rozpaczy.
Jak stwierdził mój psycholog mam już wyważony rozsądek z uczuciami. Przyglądam się tej sytuacji bez euforii. Normalnie to pewnie z każdym jego miłym gestem skakałbym z radości, a teraz tak nie jest. Podchodzę do tego wszystkiego z jasnym umysłem i obserwuję sytuację. Nie zamykam drzwi za sobą, a przed mężem, ale nie dam się już teraz tak skołować jak kiedyś. Teraz wiem co jest dla mnie ważne, jak chcę żyć i co jest dla mnie dobre.
Boję się jednak, że nadejdą któregoś dnia doły, ale póki co jestem zadowolona z siebie i z tego, że nie daję się wymanewrować.WSPANIALE LIWIO,zycie moze byc naprawde fascynujace ,i nikt nie ma prawa nam odbierac radosci zycia:))
Tak Pati i mam nadzieję, że takie będzie mimo wszystko. ![]()
12 308 2012-07-11 12:19:29
Tak ,wiem realia polskie nie sa fajne,jesli chodzi o zarobki.
Dlatego dziekuje Bogu ze w takiej sytuacji znalazalm sie tutaj ,bo wiem ze tutaj pracujac zarobie ,a w pl nie zawsze pracujac zarobi sie na godne zycie .
Po rozwodzie dostane dotacje do mieszkania to wiem ,teraz najwiecej mnie kosztuje mieszkanie i oplaty ,a on ma tez swoje .Mieszkania w Londynie sa drogie to minus zycia tutaj.
Wierze ze zarobie na kredyt i bede placila rate a nie czynsz.
Zostawil nam wszystko ,oprucz samochodu bo niebylabym wstanie tak wielkiego auta urzymac ,ale tez nie potrzebne mi .
Narazie mam wszedzie blisko wiec nie potrzebuje auta ,jak juz to jakiegos pizdzika na miasto.
12 309 2012-07-11 12:21:35
Tak ,wiem realia polskie nie sa fajne,jesli chodzi o zarobki.
Dlatego dziekuje Bogu ze w takiej sytuacji znalazalm sie tutaj ,bo wiem ze tutaj pracujac zarobie ,a w pl nie zawsze pracujac zarobi sie na godne zycie .
Po rozwodzie dostane dotacje do mieszkania to wiem ,teraz najwiecej mnie kosztuje mieszkanie i oplaty ,a on ma tez swoje .Mieszkania w Londynie sa drogie to minus zycia tutaj.
Wierze ze zarobie na kredyt i bede placila rate a nie czynsz.
Zostawil nam wszystko ,oprucz samochodu bo niebylabym wstanie tak wielkiego auta urzymac ,ale tez nie potrzebne mi .
Narazie mam wszedzie blisko wiec nie potrzebuje auta ,jak juz to jakiegos pizdzika na miasto.
Najbardziej jednak ,chcialabym wiecej czasu ,te 3 godziny wiecej dalyby mi duzo.Czasami wieczorem zasypiam i nie pamietam jak i co taka zmeczona jestem .
12 310 2012-07-11 12:24:04
No to się zachował należycie.
Ech pogmatwane to wszystko.
12 311 2012-07-11 12:46:40
Anstawia napisał/a:Liwio, co u Ciebie? Jak wakacje?
I jak z Twoimi uczuciami? Planujesz rozwód?Miło, że pytasz Anstawio
Otóż u mnie bez zmian. Mieszkam z dzieckiem. Uspokoiłam się, bo gdy tu mąż był to byłam strzępkiem nerwów. Terapię kontynuuję. Wakacje mijają, wymyślam sobie codziennie coś do roboty, bo bym zwariowała
Mąż z kolei wciąż dzwoni, pisze, przyjeżdża, mówi o swoich uczuciach, nawet jest pomocny, a gdy ktoś do niego przy mnie napisze to pod nosem mówi kto to - pod nosem, ale tak, żebym słyszała. Tyle, że ja w tym wszystkim już trzeźwo myślę i taka jest róznica w porównaniu do tego jak zostałam sama trzy lata temu. Wtedy szalałam z rozpaczy.
Jak stwierdził mój psycholog mam już wyważony rozsądek z uczuciami. Przyglądam się tej sytuacji bez euforii. Normalnie to pewnie z każdym jego miłym gestem skakałbym z radości, a teraz tak nie jest. Podchodzę do tego wszystkiego z jasnym umysłem i obserwuję sytuację. Nie zamykam drzwi za sobą, a przed mężem, ale nie dam się już teraz tak skołować jak kiedyś. Teraz wiem co jest dla mnie ważne, jak chcę żyć i co jest dla mnie dobre.
Boję się jednak, że nadejdą któregoś dnia doły, ale póki co jestem zadowolona z siebie i z tego, że nie daję się wymanewrować.
Liwio, masz podobnie do mnie.
Tylko,że mnie ta sytuacja męczy poniekąd. Nie potrafię podjąć decyzji o rozwodzie przez to,że mąż się mną wciąż interesuje. A z drugiej strony, gdyby przestał się mną interesować, zacząłby się spotykać z innymi kobietami, to ogarnęła by mnie panika. Nie wiem, może to jest właśnie uzależnienie?
12 312 2012-07-11 12:50:22
Nie wiem czy to jest uzależnienie, ale wiem, że to nie jest jeszcze stuprocentowe odizolowanie i odcięcie. Myślisz, że zacznie się spotykać z innymi kobietami?
To jest coś co trzyma w takim zawieszeniu.
Wiecie co, mnie się wydaje, że ja jakaś otępiała jestem. Cholera robię różne rzeczy jak automat i potem za cholerę nie wiem czy coś zrobiłam czy nie. Co to jest i z czego się bierze? Albo mam opóźniony zapłon w rozumowaniu, zgłupiałam na stare lata czy jak?
12 313 2012-07-11 12:58:34
Tez mam takie mysli ,niewiem co bedzie jak moj prawie byly maz kogos sobie znajdzie,bedzie mi pewnie przykro ze bedzie miala cudownie bynajmniej na poczatku heheh
Tylko ze ja wiem co nastepuje po zauroczeniu wiec inaczej na to patrze.
Narazie to on twierdzi ze mnie kocha i ze robie wilki blad ,bo on juz nigdy by mnie nie skrzywdzil ,a ja uciekam .
Uwaza ze jestem tchurzem ,moze ma racje
Zamiast zaakceptowac go takiego nie idealnego poprostu zwijam sie ,coz czas pokarze
Narazie nastawiam sie na siebie
Milego dnia Dziewczynki
12 314 2012-07-11 13:02:48
Nie wiadomo co będzie Pati. Może los Was zaskoczy. Chociaż albo los albo prawo przyciągania.
A co TY byś chciała?
12 315 2012-07-11 14:07:28
"Umysł ponad nastrojem"
"Czy rozwiązaniem problemu może być pozytywne myślenie?
Mimo,że myśli wpływają na nasz nastrój, postępowania i doznania fizjologiczne, pozytywne myślenie nie jest rozwiązaniem problemów życiowych. Większość osób pogrążonych w depresji, odczuwających lęk lub złość powie, że "myślenie o samych pozytywnych rzeczach" nie jest takie proste. Jeśli próbujemy myśleć wyłącznie o rzeczach pozytywnych, gdy nachodzi nas jakaś silna emocja, możemy przeoczyć ważne sygnały, że coś jest nie tak.
Terapia poznawcza sugeruje spojrzenie na dany problem z możliwie wielu stron. Rozważenie sytuacji z jak największej ilości punktów widzenia- uwzględnienie wszystkich jej aspektów pozytywnych, negatywnych, neutralnych- może prowadzić do nowych wniosków i rozwiązań."
Jeżeli ktoś traci pracę, dojdzie do wniosku, że stało się to, ponieważ jest głupi i popełnił zbyt wiele błędów i skoncentruje się tylko na tej myśli, prawdopodobnie wpadnie w jeszcze głębszą depresję i nabierze przekonania, że nie uda mu się w żadnej pracy.
Natomiast, jeśli po rozważeniu błędów ta osoba pomyśli o swoich mocnych stronach, może się na nich skoncentrować i wykorzystać okres, w którym będzie szukać pracy, na uzupełnienie brakujących umiejętności.Można rozważyć inne powody zwolnienia. Być może wina leży po innej stronie.Może ktoś został zwolniony ze względu na problemy ekonomiczne firmy.
Można zapytać: "Co to za różnica?Ktoś stracił pracę!" Tak naprawdę różnica jest ogromna. Gdyby osoba, która straciła pracę, uwierzyła,że utrata pracy była wyłącznie jego winą, wówczas jedynym rozwiązaniem byłoby zmienić siebie. Gdyby utrata pracy była przynajmniej po części spowodowana innymi czynnikami, wówczas reakcje osoby, która straciła pracę i rozważane przez tą osobę rozwiązania mogłyby być inne- możliwe,że ta osoba poczułaby gniew i odwołałaby się od tej decyzji, albo poszukała podobnej pracy w lepszej firmie.
12 316 2012-07-11 14:49:54
Bo to nie jest wszystko takie proste z jedną uniwersalną receptą.
12 317 2012-07-11 14:51:01
Wiecie co, mnie się wydaje, że ja jakaś otępiała jestem. Cholera robię różne rzeczy jak automat i potem za cholerę nie wiem czy coś zrobiłam czy nie. Co to jest i z czego się bierze? Albo mam opóźniony zapłon w rozumowaniu, zgłupiałam na stare lata czy jak?
Taki stan może wywołać wiele czynników: przemęczenie, zakochanie, monotonia, chaos, przepracowanie, nuda, depresja, euforia... Może przeanalizuj ostatnie doświadczenia. Pomyśl co tak na Ciebie mogło wpłynąć. Ciężko tak "z zewnątrz" określi co to. Napewno nie zgłupiałaś ![]()
12 318 2012-07-11 14:53:42
Bo to nie jest wszystko takie proste z jedną uniwersalną receptą.
Trzeba analizować, wyciągać wnioski i działać. Nic nie stanie się odrazu. Grunt to nie poddawać się, nie odpuszczać. Przeć do przodu!
12 319 2012-07-11 15:00:35 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-07-11 15:16:38)
Afery rozwodowe spowodowały, że niemiłe doświadczenia puszczam w niepamięć w momencie, znaczy konkretnie nie pamiętam jak ktoś coś mówił np. w pracy takiego szczególnie uporczywego.
A teraz to mam wrażenie, że nie co, a kto spowodował że czuję się tak właśnie. Te wszystkie rzeczy co się ostatnio potoczyły, to takie jakieś roztargnienie czy coś, nie wiem, może ja myślę wtedy o czymś jak coś robię i się na tym nie skupiam.
12 320 2012-07-11 17:14:04
Afery rozwodowe spowodowały, że niemiłe doświadczenia puszczam w niepamięć w momencie, znaczy konkretnie nie pamiętam jak ktoś coś mówił np. w pracy takiego szczególnie uporczywego.
A teraz to mam wrażenie, że nie co, a kto spowodował że czuję się tak właśnie. Te wszystkie rzeczy co się ostatnio potoczyły, to takie jakieś roztargnienie czy coś, nie wiem, może ja myślę wtedy o czymś jak coś robię i się na tym nie skupiam.
No może tak jest. Weekend z gitarzystą, może znów Cię zauroczył...
12 321 2012-07-11 18:12:57
Nie mam pojęcia Anstawio czy to jest uzależnienie.
Ja rozwodu nie chcę, bo mi niepotrzebny i nie czuję też takiej potrzeby. Ostatnim razem też rozwodu nie chciałam, nie maiło to dla mnie znaczenia. Najważniejsze było moje odizolowanie się od męża.
Dziś terapeuta powiedział mi jak wygląda małżeństwo, zdrowe małżeństwo. Uważa, że ja byłam zawsze balastem o który opierał się mój mąż, że on od lat ma wielkie poczucie bezpieczeństwa z mojej strony: bo zawsze miałam pracę, bo to ja martwię się o rachunki, bo zawsze mógł na mnie liczyć, bo mu zawsze pomagałam-słowem-więcej dawałam niż brałam, a to powinno być na wyrównanym poziomie. Wiadomo, że związek jest po to, żeby się wspierać, pomagać sobie, ale to wszystko musi mieć swoją równowagę z obu stron. Po za tm każdy decydujący się na małżeństwo powinien sam stać na własnych nogach. Mam też do rozważenia kwestię mojego "wytrzymywania" w związku, bo "wytrzymywanie" to nie to samo co bycie szczęśliwym, choć niektórzy za szczęście właśnie wytrzymywanie postrzegają. A ja wiem, że wytrzymywać nie chcę, bo wtedy szczęśliwa nie byłam praktycznie wcale. Chcę być szczęśliwa, a nie trwać przy kimś, bo trwać.....
Hm, może aura pogodowa Ci nie sprzyja.....też czasem mam jak Ty. Może czas na urlopik ![]()
12 322 2012-07-11 18:24:40
Mnie moja psycholog namawia do rozwodu. Przynajmniej ja to tak odbieram. Na ostatniej wizycie, przez pół godz odpowiadałam "nie wiem". Nie wiem dlaczego nie chcę rozwodu itp.
Może poznam w końcu porządnego faceta i wtedy wszystko się zmieni. Podobno porządni faceci istnieją. Mam się zapisać do serwisu randkowego i zacząć spotykać z facetami- ah ta pani psycholog :-)
Muszę najpierw zrobić porządek ze sobą :-)
A ty Liwio, chcesz nowego mężczyznę?
12 323 2012-07-11 18:39:48
To jestem zdziwiona , że psycholog namawia Cię do rozwodu. Mój psycholog tylko podsumowuje co mówię, nasuwa mi wszystko, co powinnam uporządkować i przemyśleć.
Co do innego mężczyzny to fajnie byłoby może z kimś się widywać, pogadać, wypić kawę, ale chyba na razie gotowa na to nie jestem.
A Ty chciałabyś poznać kogoś Anstawio?
12 324 2012-07-11 19:23:20
Moja psycholog mówi,że nie chce nikogo namawiać do rozwodu. Ale sugeruje mi,że są mężczyźni na świecie lepsi od mojego męża.
Poza tym, jeżeli się czegoś chce, to mówi się np.: CHCĘ poznać nowego mężczyznę.
Tryb warunkowy CHCIAŁABYM, oznacza niezdecydowanie, może,ale...
Ja,chciałabym poznać nowego faceta, ale nie chcę ![]()
12 325 2012-07-11 19:46:20 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-07-11 19:50:59)
Alez jak najbardziej pozytywne myslenie ,a oszukiwanie sie to zupelnie inne rzeczy.Najpierw trzeba oczyscic sie odnalesc wewnetrzny spokoj i przec do przodu .Wlasnie prawo przyciagania mowi bardziej o parciu do przodu ,rozwoju i determinacji w dzialaniu oni tam jasno opisujac ,ze nic z nieba nie spadnie ,ale trzeba wierzyc i widziec znaki ,i przedewszystkim czuc siebie zeby nic nie przeoczyc.
Wiec gdybym lezala zalamana ,a intensywnie myslala to tak naprawde by nic nie dalo ,trzeba dzialac .Byc i robic cos ,zeby zauwazyc znaki i ja w to wierze.
W moim fitness clubie buduja wiekszy basen itp,i ja juz chce isc na kurs auqa fitnessu ,wiem ze przyda mi sie ,bedzie parcie na specjaliste wiec ,nie dam sie nikomu wyprzedic cos w tym sensie to dziala w zyciu.
EH poknocilam ,ale przerwe mam i szybko musze cos popstrykac hahah to uzaleznienie
12 326 2012-07-11 19:52:56
Nie wiadomo co będzie Pati. Może los Was zaskoczy. Chociaż albo los albo prawo przyciągania.
A co TY byś chciała?
Moze sie zejdziemy ,on mowi ze bedzie walczyl ,nawet po rozwodzie.
Moze kiedsy jak sie wyszumi dojrzeje to kto wie.
12 327 2012-07-11 20:09:28 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-07-11 20:48:01)
Alez jak najbardziej pozytywne myslenie ,a oszukiwanie sie to zupelnie inne rzeczy.Najpierw trzeba oczyscic sie odnalesc wewnetrzny spokoj i przec do przodu .Wlasnie prawo przyciagania mowi bardziej o parciu do przodu ,rozwoju i determinacji w dzialaniu oni tam jasno opisujac ,ze nic z nieba nie spadnie ,ale trzeba wierzyc i widziec znaki ,i przedewszystkim czuc siebie zeby nic nie przeoczyc.
Wiec gdybym lezala zalamana ,a intensywnie myslala to tak naprawde by nic nie dalo ,trzeba dzialac .Byc i robic cos ,zeby zauwazyc znaki i ja w to wierze.
W moim fitness clubie buduja wiekszy basen itp,i ja juz chce isc na kurs auqa fitnessu ,wiem ze przyda mi sie ,bedzie parcie na specjaliste wiec ,nie dam sie nikomu wyprzedic cos w tym sensie to dziala w zyciu.
EH poknocilam ,ale przerwe mam i szybko musze cos popstrykac hahah to uzaleznienie
Ja od 5 lat mam "tablicę marzeń". Modyfikuję ją po spełnieniu się marzenia. Czasami spełnienie marzenia trwa... 5 lat:) Są to proste rzeczy, czasami materialne, czasami "duchowe". Zaczęło się od wakacji w Barcelonie, potem był skuter, aparat cyfrowy, notebook... Teraz na mojej tablicy są zdjęcia miejsc, które chciałabym zwiedzić, piękna modelka-czyli to jak chciałabym wyglądać, zdjęcie pięknych prostych ząbków:), identyfikator nauczyciela jogi z moim zdjęciem, zdjęcia kosmetyków drogich firm, przystojny facet:), ładne mieszkanie, grupka przyjaciół, relaks z książką... Przecież to osiągalne!
Kiedyś miałam zdjęcie banknotów euro na mojej tablicy. Miały mi sugerować duże zarobki. Mój mąż po jakimś czasie tak popatrzył na te banknoty, policzył ile tam w sumie jest i okazało się,że jest tam kwota, którą zarabiałam! Jak miałam dużo zarabiać, skoro tam było niewiele ![]()
12 328 2012-07-11 22:00:36
I o to wlasnie chodzi!
Cele ,plany ,duze czy male ,musi bc jakis punkt zaczepienia bez tego sie nie da.
12 329 2012-07-12 10:50:17
Nie mam pojęcia Anstawio czy to jest uzależnienie.
Ja rozwodu nie chcę, bo mi niepotrzebny i nie czuję też takiej potrzeby. Ostatnim razem też rozwodu nie chciałam, nie maiło to dla mnie znaczenia. Najważniejsze było moje odizolowanie się od męża.Dziś terapeuta powiedział mi jak wygląda małżeństwo, zdrowe małżeństwo. Uważa, że ja byłam zawsze balastem o który opierał się mój mąż, że on od lat ma wielkie poczucie bezpieczeństwa z mojej strony: bo zawsze miałam pracę, bo to ja martwię się o rachunki, bo zawsze mógł na mnie liczyć, bo mu zawsze pomagałam-słowem-więcej dawałam niż brałam, a to powinno być na wyrównanym poziomie. Wiadomo, że związek jest po to, żeby się wspierać, pomagać sobie, ale to wszystko musi mieć swoją równowagę z obu stron. Po za tm każdy decydujący się na małżeństwo powinien sam stać na własnych nogach. Mam też do rozważenia kwestię mojego "wytrzymywania" w związku, bo "wytrzymywanie" to nie to samo co bycie szczęśliwym, choć niektórzy za szczęście właśnie wytrzymywanie postrzegają. A ja wiem, że wytrzymywać nie chcę, bo wtedy szczęśliwa nie byłam praktycznie wcale. Chcę być szczęśliwa, a nie trwać przy kimś, bo trwać.....
Hm, może aura pogodowa Ci nie sprzyja.....też czasem mam jak Ty. Może czas na urlopik
Oj chyba tak.
Już uciekam na urlop niebawem.
Trzeba odpocząć.
Liwio jak ja znam wiele osób, które tylko wytrzymają i to jest ich szczyt marzeń. Ale zadziwia mnie jak oni się w tym odnajdują, jak oni w tym żyją. Nie oczekują nic więcej. Moje małżeństwo było takie na początku, było takie...nudne. Nic się nie działo, takie życie z dnia na dzień. Ja chcę czegoś więcej od życia. Nie codziennej pracy, powrotów do domu i robienia tego samego w kółko. Ja bym chciała, żeby ten ktoś mnie czasem zauważył, powiedział coś miłego, może docenił, żeby normalnie pogadał.
12 330 2012-07-12 10:54:30
To jestem zdziwiona , że psycholog namawia Cię do rozwodu. Mój psycholog tylko podsumowuje co mówię, nasuwa mi wszystko, co powinnam uporządkować i przemyśleć.
Co do innego mężczyzny to fajnie byłoby może z kimś się widywać, pogadać, wypić kawę, ale chyba na razie gotowa na to nie jestem.
A Ty chciałabyś poznać kogoś Anstawio?
Psycholog chyba powinien nas pokierować na odpowiednie tory. Tak żebyśmy sami/same wiedziały co robić, jak postąpić.
Anstawio czy Twoja psycholog to może jakaś feministka?
12 331 2012-07-12 10:56:38
Moja psycholog mówi,że nie chce nikogo namawiać do rozwodu. Ale sugeruje mi,że są mężczyźni na świecie lepsi od mojego męża.
Poza tym, jeżeli się czegoś chce, to mówi się np.: CHCĘ poznać nowego mężczyznę.
Tryb warunkowy CHCIAŁABYM, oznacza niezdecydowanie, może,ale...
Ja,chciałabym poznać nowego faceta, ale nie chcę
A to jest różnica. Czyli nie chcesz. Tylko tak sobie gdybasz ![]()
Kurcze, ale to zawsze można tak powiedzieć, że od kogoś ktoś inny jest lepszy. Co dla jednego jest wadą dla innego może być zaletą. Jakbyśmy tak zmieniały faceta na innego lepszego to znów w czymś innym mógłby okazać się gorszy. A to nie o to zdaje się chodzi.
12 332 2012-07-12 10:58:37
hm... napisał/a:Nie wiadomo co będzie Pati. Może los Was zaskoczy. Chociaż albo los albo prawo przyciągania.
A co TY byś chciała?Moze sie zejdziemy ,on mowi ze bedzie walczyl ,nawet po rozwodzie.
Moze kiedsy jak sie wyszumi dojrzeje to kto wie.
Chyba już nie będzie szumiał. Coś czuję. Bo te szumy to jego najśmielsze oczekiwania przeszły.
Wiesz jak to jest, dopiero kiedy się coś traci to dociera.
12 333 2012-07-12 19:10:58
Liwia napisał/a:To jestem zdziwiona , że psycholog namawia Cię do rozwodu. Mój psycholog tylko podsumowuje co mówię, nasuwa mi wszystko, co powinnam uporządkować i przemyśleć.
Co do innego mężczyzny to fajnie byłoby może z kimś się widywać, pogadać, wypić kawę, ale chyba na razie gotowa na to nie jestem.
A Ty chciałabyś poznać kogoś Anstawio?
Psycholog chyba powinien nas pokierować na odpowiednie tory. Tak żebyśmy sami/same wiedziały co robić, jak postąpić.
Anstawio czy Twoja psycholog to może jakaś feministka?
Moja psycholog cały czas mnie kieruje na odpowiednie tory, które prowadzą do rozwodu i do innego mężczyzny ![]()
Pewnie feministką jest, ja poniekąd też się nią staję. Co nie oznacza,że nie lubię facetów. Uważam,że dziewczyny mają power i taki sam (lub większy) potencjał niż mężczyźni. Potrafią duuuużo więcej niż tylko prać, sprzątać, gotować, wychowywać dzieci itp.
Cóż, nic nie poradzę,że nie chcę zerwać kontaktów z moim mężem. Mam dużo w mieszkaniu do zrobienia. I nigfzie nie znajdę takiego dobrego fachowca, który zrobi mi to za darmo ![]()
12 334 2012-07-12 19:57:20
pati31 napisał/a:hm... napisał/a:Nie wiadomo co będzie Pati. Może los Was zaskoczy. Chociaż albo los albo prawo przyciągania.
A co TY byś chciała?Moze sie zejdziemy ,on mowi ze bedzie walczyl ,nawet po rozwodzie.
Moze kiedsy jak sie wyszumi dojrzeje to kto wie.Chyba już nie będzie szumiał. Coś czuję. Bo te szumy to jego najśmielsze oczekiwania przeszły.
Wiesz jak to jest, dopiero kiedy się coś traci to dociera.
Witaj ,wlasnie dostalam esemesa od niego
ale ja Cie kocham
Mysle ze on dokonca byl mnie pewien ,tego ze nie odejde ,nie ufam mu .Moze i poczul ze stracil ,jak sam musi sobie gacie prac )
Dla mnie zapozno ,bo musialby na nowo wzbudzic we mnie uczucie ,ktore bylo wielkie i zniszczyl je na wlasne zyczenie.
Bo mial fajne zycie ,skoro sie nie podobalo ,jegpo strata kto inny bedzie sie z tego cieszyl
12 335 2012-07-12 20:05:24
NOWy facet nic nie wniosł w moje zycie.Troche połaskotał moje ego i tyle.Było fajnie ,romantycznie i miło.I tylko tyle.Naprawde starałam sie otworzyc na nowe,inne,lepsze,ciekawsze...chciałam sie nauczyc kogoś innego i nie myslec juz o exie.Czerpałam ze spotkan wszystko:chciałam sie smiać i dobrze bawić ale...zawsze po spotkaniu czulam w sobie,wewnatrz PUSTKE.Nie tesknote ale PUSTKE.czegos mi brakowalo.Nie-nie jego obecnosci.Nie czekalam z utesknieniem na kolejne spotkanie,nie teskniłam i nie wzdychałam.Był to był ale jak go nie było to mi nie było żle.Jak nie bylo D. to teskniłam za K.-moim exem...Wiec NOWE nie zawsze znaczy WŁAŚCIWE...i to chyba anstawia napisała (moze sie myle) ze najpierw musi zając sie soba,odnalezc siebie apotem faceta.Jestem za.Dlatego zakonczyłam znajomosc z D. ku jego wielkiej rozpaczy i rozczarowaniu ale przynajmniej wiem ze nie robie nic wbrew sobie.
Teraz zajmuje sie sobą.Przerywnikami sa krótkie spotkania z exem które wzbudzają we mnie o wiele wiecej pozytywnych emocji niz romantyczne randki na plaży z D....no niestety...
Widocznie to nie mój czas na NOWE.Ale wierze ze takowe nadejdzie...
Buziaki dla Was
12 336 2012-07-12 20:07:36
NOWy facet nic nie wniosł w moje zycie.Troche połaskotał moje ego i tyle.Było fajnie ,romantycznie i miło.I tylko tyle.Naprawde starałam sie otworzyc na nowe,inne,lepsze,ciekawsze...chciałam sie nauczyc kogoś innego i nie myslec juz o exie.Czerpałam ze spotkan wszystko:chciałam sie smiać i dobrze bawić ale...zawsze po spotkaniu czulam w sobie,wewnatrz PUSTKE.Nie tesknote ale PUSTKE.czegos mi brakowalo.Nie-nie jego obecnosci.Nie czekalam z utesknieniem na kolejne spotkanie,nie teskniłam i nie wzdychałam.Był to był ale jak go nie było to mi nie było żle.Jak nie bylo D. to teskniłam za K.-moim exem...Wiec NOWE nie zawsze znaczy WŁAŚCIWE...i to chyba anstawia napisała (moze sie myle) ze najpierw musi zając sie soba,odnalezc siebie apotem faceta.Jestem za.Dlatego zakonczyłam znajomosc z D. ku jego wielkiej rozpaczy i rozczarowaniu ale przynajmniej wiem ze nie robie nic wbrew sobie.
Teraz zajmuje sie sobą.Przerywnikami sa krótkie spotkania z exem które wzbudzają we mnie o wiele wiecej pozytywnych emocji niz romantyczne randki na plaży z D....no niestety...
Widocznie to nie mój czas na NOWE.Ale wierze ze takowe nadejdzie...
Buziaki dla Was
Poprostu to nie bylo to!
Ty naprawde kochasz swojego eksa
Oj potrzebujesz czasu ,duzo czasu
12 337 2012-07-12 22:33:35 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-07-12 22:35:23)
NOWy facet nic nie wniosł w moje zycie.Troche połaskotał moje ego i tyle.Było fajnie ,romantycznie i miło.I tylko tyle.Naprawde starałam sie otworzyc na nowe,inne,lepsze,ciekawsze...chciałam sie nauczyc kogoś innego i nie myslec juz o exie.Czerpałam ze spotkan wszystko:chciałam sie smiać i dobrze bawić ale...zawsze po spotkaniu czulam w sobie,wewnatrz PUSTKE.Nie tesknote ale PUSTKE.czegos mi brakowalo.Nie-nie jego obecnosci.Nie czekalam z utesknieniem na kolejne spotkanie,nie teskniłam i nie wzdychałam.Był to był ale jak go nie było to mi nie było żle.Jak nie bylo D. to teskniłam za K.-moim exem...Wiec NOWE nie zawsze znaczy WŁAŚCIWE...i to chyba anstawia napisała (moze sie myle) ze najpierw musi zając sie soba,odnalezc siebie apotem faceta.Jestem za.Dlatego zakonczyłam znajomosc z D. ku jego wielkiej rozpaczy i rozczarowaniu ale przynajmniej wiem ze nie robie nic wbrew sobie.
Teraz zajmuje sie sobą.Przerywnikami sa krótkie spotkania z exem które wzbudzają we mnie o wiele wiecej pozytywnych emocji niz romantyczne randki na plaży z D....no niestety...
Widocznie to nie mój czas na NOWE.Ale wierze ze takowe nadejdzie...
Buziaki dla Was
Witaj, być może rzeczywiście to nie był ten facet. Najważniejsze,że potrafisz rozpoznać swoje oczekiwania, potrzeby i robisz tak żeby Tobie było dobrze. Bo i tak już dużo w swoim życiu zmieniłaś, przede wszystkim zakończyłaś toksyczny związek, wzięłaś rozwód.
Jak się spotykam z mężem, to czuję się dobrze. Jak go nie widzę, też czuję się dobrze. Ale jak sobie pomyślę, że zacznie się spotykać z inną kobietą, to robi mi się bardzo przykro. Nie rozumiem tego. Pewnie z czasem bym do tego przywykła. Może dlatego trzeba szukać faceta?
I piszesz Edytko,że z "nowym" było Ci fajnie, romantycznie, miło- czy to nie o to w związku chodzi? Piszesz,że jak go nie było, to nie było Ci źle- dlaczego miałabyś czuć się źle, skoro masz czuć się dobrze, nawet bez faceta? Potrzebne jest wzdychanie, czekanie z utęsknieniem?
To są tylko moje przemyślenia, na temat związku. Nie chcę żebyś myślała, że piszę tak, bo uważam, że źle zrobiłaś. Zrobiłaś to, co uważałaś za słuszne i ok! I napewno NOWE nadejdzie! Życzę Ci tego! Zawsze rób tak żebyś była szczęśliwa ![]()
12 338 2012-07-12 22:39:32
hm... napisał/a:pati31 napisał/a:Moze sie zejdziemy ,on mowi ze bedzie walczyl ,nawet po rozwodzie.
Moze kiedsy jak sie wyszumi dojrzeje to kto wie.Chyba już nie będzie szumiał. Coś czuję. Bo te szumy to jego najśmielsze oczekiwania przeszły.
Wiesz jak to jest, dopiero kiedy się coś traci to dociera.Witaj ,wlasnie dostalam esemesa od niego
ale ja Cie kocham
Mysle ze on dokonca byl mnie pewien ,tego ze nie odejde ,nie ufam mu .Moze i poczul ze stracil ,jak sam musi sobie gacie prac )
Dla mnie zapozno ,bo musialby na nowo wzbudzic we mnie uczucie ,ktore bylo wielkie i zniszczyl je na wlasne zyczenie.
Bo mial fajne zycie ,skoro sie nie podobalo ,jegpo strata kto inny bedzie sie z tego cieszyl
Chciałabym mieć takie podejście jak Ty Pati. Kobieta z jajami!!
No ale jestem inna i się zmienić nie chcę, bo jest mi z tym dobrze ![]()
12 339 2012-07-13 13:24:56
Anstawio, Pati ma jaja i Hm również. Przynajmniej zdrowo myślą.
I my do tego dojdziemy, właściwie wydaje mi się, że nieźle nam to wychodzi.
Mądrze piszesz o tym "chciałabym", "chcę"-coś w tym faktycznie jest. Mi na razie jakoś facet do szczęścia potrzebny nie jest, może przez to, że mąż się tu pojawia, jest jakby obok. Ale na całe szczęście oprócz niego jest też moj przyjaciel "rozsądek" ![]()
12 340 2012-07-13 14:32:17
Liwio, gdzie ja mam jaja? ![]()
Pati ma większe ![]()
Żarty noo
12 341 2012-07-13 15:55:42
"Twoje jaja" to trzeźwe myślenie i realne patrzenie na wszystko dookoła. ![]()
12 342 2012-07-13 16:02:21
Myślisz, że ja tak patrzę?
Naprawdę?
12 343 2012-07-13 18:03:46
Liwio, gdzie ja mam jaja?
Pati ma większeŻarty noo
hahahah wielkie jaja i 23cm.hehhehe
12 344 2012-07-13 18:24:26
Myślisz, że ja tak patrzę?
Naprawdę?
Tak myślę Kochana. Patrzysz bardzo zdrowo i realnie ![]()
Mogą mieć nawet 23 cm Pati
![]()
12 345 2012-07-13 18:57:10
Dziewczyny to prawda !!!!! Macie jaja i to ogromne, pewnie większe od niejednego facet!!!
Wiem to ja i chyba także wszystkie inne kobiety tutaj,które są na początku leczenia/zdrowienia. ![]()
12 346 2012-07-13 21:09:03
Nie mam faceta.jestem szczesliwa.Dobrze mi narazie.A czas pokaze co jest dalej....
Narazie delektuje sie SOBĄ,swoim dzieckiem i codziennością.
12 347 2012-07-13 21:27:48
Nie mam faceta.jestem szczesliwa.Dobrze mi narazie.A czas pokaze co jest dalej....
Narazie delektuje sie SOBĄ,swoim dzieckiem i codziennością.
Jeszcze trochę, a u mnie też tak będzie. Pracuję nad tym mocno i intensywnie ![]()
12 348 2012-07-13 21:33:30
Kurde a jeszcze dwa lata temu nie wyobrazałam sobie zasypiać sama!Nie wyobrazałam sobie nocy bez wtulenia w niego,poranka bez wspołnej kawy,niedzieli bez spaceru za ręke...
Dzisiaj "rozwalam" sie wygodnie na łózku i śpię jak królewna ![]()
Owszem,czasami mi tego wszystkiego brakuje ale jak dostane chociazby namiastke to uswiadamiam sobie ze TO mi wadzi i uwiera...wiec to kolejny dowód na to ze musze poczekac na SWOJ czas do kolejnego zwiazku ![]()
Teraz jest OK.I narazie nie potzrebuje tego zmieniać;D
12 349 2012-07-13 21:37:27
Nie wiem ile u mnie potrwa aby się poczuć szczęsliwa sama ze sobą, ale wiem jedno nie chcę się czuć jak teraz...samotna i niepewna w związku. cieszę się, że wiem już czego chcę, ale nie jestem jeszcze na tyle silna aby zrobić to co zrobić powinnam, mimo wszystko się cieszę, że zaczęłam chodzić na terapię, mam dużo lepszą jasność myślenia niż jeszcze m-c temu.
12 350 2012-07-14 09:33:56
hm... napisał/a:Liwio, gdzie ja mam jaja?
Pati ma większeŻarty noo
hahahah wielkie jaja i 23cm.hehhehe
NO ładnie ![]()