Biadolenie wpływa na kondycje psychiczną, ale najpierw trzeba wyrzucić z siebie, żeby móc coś z tym zrobić. A my nie tylko tutaj wyjemy, ale czasem zawyć nie zaszkodzi.
12 156 2012-07-06 18:31:05
Podobne tematy
12 157 2012-07-06 20:15:10
Czy można być szczęśliwą, będąc samotną rozwódką, bez dzieci, z kilkoma znajomymi, z dala od rodziny?
12 158 2012-07-06 20:18:28
Myślę, że można ![]()
12 159 2012-07-06 20:24:59
Czy można być szczęśliwą, będąc samotną rozwódką, bez dzieci, z kilkoma znajomymi, z dala od rodziny?
a czemusz by nie,dziec mozesz jeszcze mniec,partnera tez ,ja mam 37 lat i synka ma 16 mniesiecy,masz prawo patrzyc w przyszlosc.
12 160 2012-07-06 20:25:22
Ciężko, ale zależy od sytuacji,zależy od tego kogo poznasz,jakimi ludźmi wypełnisz swoje życie/bycie w danym miejscu o ile jest możliwość.
No i co ważne zależy od niezależności finansowej, psychicznej od nikogo!
Wówczas chyba czujemy się dobrze ,gdy dobrze nam się powodzi...a gdy dobrze się powodzi to i humor oraz zaopatrywanie na świat/życie na przyszłość jest o wiele lepsza.
Jak tego nie ma....to ciężko i smutno.
12 161 2012-07-06 20:26:39
Maluszek słodki.
12 162 2012-07-06 20:30:02
Biadolenie wpływa na kondycje psychiczną, ale najpierw trzeba wyrzucić z siebie, żeby móc coś z tym zrobić. A my nie tylko tutaj wyjemy, ale czasem zawyć nie zaszkodzi.
czsami nie ,zawsze to juz rola ofiary, wyzalic sie trzeba i starac isc dalej.
12 163 2012-07-06 20:30:57
Ciężko, ale zależy od sytuacji,zależy od tego kogo poznasz,jakimi ludźmi wypełnisz swoje życie/bycie w danym miejscu o ile jest możliwość.
No i co ważne zależy od niezależności finansowej, psychicznej od nikogo!
Wówczas chyba czujemy się dobrze ,gdy dobrze nam się powodzi...a gdy dobrze się powodzi to i humor oraz zaopatrywanie na świat/życie na przyszłość jest o wiele lepsza.
Jak tego nie ma....to ciężko i smutno.
Zgadzam się. Wtedy wszędzie źle.
12 164 2012-07-06 20:36:51
wszystko ma swój czas.
12 165 2012-07-06 20:57:07 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-07-06 21:19:44)
A można być szczęśliwą mężatką i mamą?
12 166 2012-07-06 21:10:54 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-07-06 21:18:46)
...
12 167 2012-07-06 21:22:40 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-06 21:29:12)
Marzyć jest trudno.
Bo często jego efektem jest uświadomienie sobie swego aktualnego życia i rozbieżności między życiem a marzeniami.
Tylko... jest jeden mały, lecz istotny szczegół. Marzenia dają szansę na określenie celu w życiu. Dają szansę na ustawienie sobie swych priorytetów.
Jestem osobą spełnioną, zadowoloną, bywam szczęśliwą.
Żyję spokojnie, odpoczywam.
***
Anstawio,
jak widzisz, przeczytałam Twój usunięty post. ![]()
A na Twój poprzedni post, odpowiadam.
Można być szczęśliwą matką i szczęśliwą żoną. Można być szczęśliwą osobą.
Moim zdaniem dużo zależy od nas samych. Również od tego, czy swoje szczęście uzależniać (przepraszam za to słowo) będziemy od obecności innych osób. Nauczyłam się, że najlepiej jest odszukać szczęście w sobie.
12 168 2012-07-06 21:25:32
Tak, lepiej.
Ja marze o tym, żeby mieć pieniądze. jak tego nie będzie reszty marzeń też nie.
12 169 2012-07-06 21:34:36 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-07-06 21:36:20)
Dzięki Wielokropku i gratuluję bycia spełnioną.
hm... ty też przeczytałaś usunięty post
grasz w totolotka?
12 170 2012-07-06 21:35:49 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-07-06 21:36:30)
Tak przeczytałam.
Czasem gram.
12 171 2012-07-06 21:42:08
wszystko ma swój czas.
ma ,ale nie żal ci go? bo mi żal,lata tak szybko lecą a ja plany miałam a tu gófffno nic ,choć się człek stara i chce i robi wszystko co może.
strasznie mi żal lat które uważam za stracone....można się tego pozbyć? inaczej myśleć ,doszukać się czegoś w tym straconym czasie co jest i było dobre?
mi nie wychodzi...a wiem że życie jest jedno i teraz i tutaj się liczy...a nie potem..
12 172 2012-07-06 21:44:49
Czasu nie wrócisz, nie ma czego żałować. Trzeba żyć tak, żeby niczego nie żałować, teraz to już wiemy. Jakbyśmy miały tę wiedzę wcześniej nasze życie pewnie wyglądałoby inaczej.
12 173 2012-07-06 21:45:21
ma ,ale nie żal ci go? bo mi żal,lata tak szybko lecą a ja plany miałam a tu gófffno nic ,choć się człek stara i chce i robi wszystko co może.
strasznie mi żal lat które uważam za stracone....można się tego pozbyć? inaczej myśleć ,doszukać się czegoś w tym straconym czasie co jest i było dobre?
mi nie wychodzi...a wiem że życie jest jedno i teraz i tutaj się liczy...a nie potem..
Zastanów się, czego nauczyłaś się, również o sobie, przez te lata uznane za stracone.
12 174 2012-07-06 21:47:40
Wiecie, ja w tym wszystkim chyba nie potrafię swojego szczęścia znaleźć. Jak można się cieszyć skoro tylu rzeczy brak. z czego mogę ciesze się, ale czuje pustkę. Uczucia Twoje Wielokropku jak spełnienie są mi obce.
12 175 2012-07-06 21:48:28
Bo ja mam taką głupią myśl. Wiem,że to głupie. Zawsze dobrze czułam się sama. Nigdy nie byłam "duszą towarzystwa", imprezową dziewczyną, w sumie też przez nieśmiałość, ale też przez to,że ludzie, dużo ludzi, towarzystwo zawsze mnie męczyło. Niektórzy ładują energię od innych osób, a ja mam odwrotnie, cisza, spokój, herbata, książka, internet
I sobie myślę,że to źle,że tak mam. POWINNO SIĘ być wśród ludzi. Ciężko jest znaleźć drugą taką osobę jak ja, bo pewnie teraz siedzi w domu i czyta książkę
Mój brat ma podobnie, choć ma więcej znajomych niż ja. Też jest sam, ma 37 lat...
12 176 2012-07-06 21:53:52
Trzeba znaleźć odpowiednich ludzi. Możesz się wybrać do jakiegoś klubu książki albo zapisać na kółko szachowe. Ja czasem potrzebuje gdzieś wyjść. Ostatnio na dyskotekę sobie poszłam, było fajnie.
Ja np. wiem, że nie podobam się facetom, nigdy się nie podobałam. Zawsze byłam koleżanką. Pamiętam jak za czasów liceum moja koleżanka cieszyła się dużym powodzeniem, a ja zawsze na doczepkę, ta od wyżalania, od rozmów, zarówno dla niej jak i dla jej chłopaków.I może to przez ten kompleks niższości, albo może kompleks niższości przez to, cholera wie.
A jak się zdarzy, że jak ktoś powie coś miłego, np. że się mu podobam to ja... nie mogę w to uwierzyć. Nie neguję, ale ciężko mi dać wiarę.
Staram się patrzeć obiektywnie.
12 177 2012-07-06 21:58:10 Ostatnio edytowany przez MotylJa (2012-07-06 21:58:52)
Z przeszłości zwłaszcza tej złej trzeba wyciągnąć wnioski, aby nie czuć się tak źle jak wtedy, nie mieć takich problemów jak wtedy. Pamiętać trzeba te dobre rzeczy nawet te najmniejsze i najmniej istotne aby uświadomić sobie, że nie całe nasze życie czy nie cały nasz związek był do bani.
12 178 2012-07-06 21:59:48
Z przeszłości zwłaszcza tej złej trzeba wyciągnąć wnioski, aby nie czuć się tak źle jak wtedy, nie mieć takich problemów jak wtedy. Pamiętać trzeba te dobre rzeczy nawet te najmniejsze i najmniej istotne aby uświadomić sobie, że nie całe nasze życie czy nie cały nasz związek był do bani.
Ja niczego nie żałuję, było minęło. A teraz wiem czego muszę unikać i co robić, żeby było mi lepiej. Albo do czego muszę dążyć.
12 179 2012-07-06 22:01:04
Trzeba znaleźć odpowiednich ludzi. Możesz się wybrać do jakiegoś klubu książki albo zapisać na kółko szachowe. Ja czasem potrzebuje gdzieś wyjść. Ostatnio na dyskotekę sobie poszłam, było fajnie.
Ja np. wiem, że nie podobam się facetom, nigdy się nie podobałam. Zawsze byłam koleżanką. Pamiętam jak za czasów liceum moja koleżanka cieszyła się dużym powodzeniem, a ja zawsze na doczepkę, ta od wyżalania, od rozmów, zarówno dla niej jak i dla jej chłopaków.I może to przez ten kompleks niższości, albo może kompleks niższości przez to, cholera wie.
A jak się zdarzy, że jak ktoś powie coś miłego, np. że się mu podobam to ja... nie mogę w to uwierzyć. Nie neguję, ale ciężko mi dać wiarę.
Staram się patrzeć obiektywnie.
Tylko właśnie, że mnie do ludzi nie ciągnie... Nie chcę iść gdzieś specjalnie po to by poznać ludzi. Ale do biblioteki może się wybiorę:)
To co Ty masz hm... to jest niskie poczucie własnej wartości. Zupełnie niepotrzebne. Wiem, bo sama tak miałam. U mnie wzięło się to z dzieciństwa. Tatuś wmawiał mi bzdury do głowy. Trzeba zmienić myśli i uwierzyć w to,że jest inaczej. Trudne, ale możliwe...
12 180 2012-07-06 22:02:05
Wiecie, ja w tym wszystkim chyba nie potrafię swojego szczęścia znaleźć. Jak można się cieszyć skoro tylu rzeczy brak. z czego mogę ciesze się, ale czuje pustkę. Uczucia Twoje Wielokropku jak spełnienie są mi obce.
Gdybym zajęła się tym, czego mi brak, czego nie mam, to... wolę nie myśleć.
Nauczyłam się doceniać to, co mam. A do życia naprawdę nie potrzeba wiele.
12 181 2012-07-06 22:05:27
hm... napisał/a:Trzeba znaleźć odpowiednich ludzi. Możesz się wybrać do jakiegoś klubu książki albo zapisać na kółko szachowe. Ja czasem potrzebuje gdzieś wyjść. Ostatnio na dyskotekę sobie poszłam, było fajnie.
Ja np. wiem, że nie podobam się facetom, nigdy się nie podobałam. Zawsze byłam koleżanką. Pamiętam jak za czasów liceum moja koleżanka cieszyła się dużym powodzeniem, a ja zawsze na doczepkę, ta od wyżalania, od rozmów, zarówno dla niej jak i dla jej chłopaków.I może to przez ten kompleks niższości, albo może kompleks niższości przez to, cholera wie.
A jak się zdarzy, że jak ktoś powie coś miłego, np. że się mu podobam to ja... nie mogę w to uwierzyć. Nie neguję, ale ciężko mi dać wiarę.
Staram się patrzeć obiektywnie.Tylko właśnie, że mnie do ludzi nie ciągnie... Nie chcę iść gdzieś specjalnie po to by poznać ludzi. Ale do biblioteki może się wybiorę:)
To co Ty masz hm... to jest niskie poczucie własnej wartości. Zupełnie niepotrzebne. Wiem, bo sama tak miałam. U mnie wzięło się to z dzieciństwa. Tatuś wmawiał mi bzdury do głowy. Trzeba zmienić myśli i uwierzyć w to,że jest inaczej. Trudne, ale możliwe...
Mnie dołowała mamusia. Zawsze wydawało mi się, że jestem gorsza niż inni. Nie miałam ubrania jak inne dziewczynki. A potem zajadałam stres. Moja sytuacja nie pozwala mi na to, żeby myśleć inaczej. Ale i tak nikt o tym nie wie oprócz Was, że gdzieś tam głęboko ja tak mam. Nie pokazuję tego, jestem radosna, żartuję.
12 182 2012-07-06 22:07:28
hm... napisał/a:Wiecie, ja w tym wszystkim chyba nie potrafię swojego szczęścia znaleźć. Jak można się cieszyć skoro tylu rzeczy brak. z czego mogę ciesze się, ale czuje pustkę. Uczucia Twoje Wielokropku jak spełnienie są mi obce.
Gdybym zajęła się tym, czego mi brak, czego nie mam, to... wolę nie myśleć.
Nauczyłam się doceniać to, co mam. A do życia naprawdę nie potrzeba wiele.
Wielokropku, ja nie mam nic. Naprawdę nic.
12 183 2012-07-06 22:11:13
Anstawia napisał/a:hm... napisał/a:Trzeba znaleźć odpowiednich ludzi. Możesz się wybrać do jakiegoś klubu książki albo zapisać na kółko szachowe. Ja czasem potrzebuje gdzieś wyjść. Ostatnio na dyskotekę sobie poszłam, było fajnie.
Ja np. wiem, że nie podobam się facetom, nigdy się nie podobałam. Zawsze byłam koleżanką. Pamiętam jak za czasów liceum moja koleżanka cieszyła się dużym powodzeniem, a ja zawsze na doczepkę, ta od wyżalania, od rozmów, zarówno dla niej jak i dla jej chłopaków.I może to przez ten kompleks niższości, albo może kompleks niższości przez to, cholera wie.
A jak się zdarzy, że jak ktoś powie coś miłego, np. że się mu podobam to ja... nie mogę w to uwierzyć. Nie neguję, ale ciężko mi dać wiarę.
Staram się patrzeć obiektywnie.Tylko właśnie, że mnie do ludzi nie ciągnie... Nie chcę iść gdzieś specjalnie po to by poznać ludzi. Ale do biblioteki może się wybiorę:)
To co Ty masz hm... to jest niskie poczucie własnej wartości. Zupełnie niepotrzebne. Wiem, bo sama tak miałam. U mnie wzięło się to z dzieciństwa. Tatuś wmawiał mi bzdury do głowy. Trzeba zmienić myśli i uwierzyć w to,że jest inaczej. Trudne, ale możliwe...
Mnie dołowała mamusia. Zawsze wydawało mi się, że jestem gorsza niż inni. Nie miałam ubrania jak inne dziewczynki. A potem zajadałam stres. Moja sytuacja nie pozwala mi na to, żeby myśleć inaczej. Ale i tak nikt o tym nie wie oprócz Was, że gdzieś tam głęboko ja tak mam. Nie pokazuję tego, jestem radosna, żartuję.
Powiem Ci,że z takich właśnie rzeczy, doświadczeń, myśli, biorą się wszystkie problemy. To wszystko wpływa na nasze myśli i życie. Ciężko samemu to zrozumieć. To,że nie okazujesz swoich prawdziwych emocji, to też nie jest dobre. Tłumisz w sobie złość, żal i inne emocje. Trzeba okazywać to co w danej chwili czujemy.
12 184 2012-07-06 22:13:10
A ja potrzebuje ludzi.Sprawdzonych dobrych znajomych przy których dobrze i swobodnie sie czuje.Nie,nie poznaje codziennie kogos innego>Generalnie ciezko sie do mnie "dostać", w sensie ze troche czasu upływa zanim zaufam i oddam sie znajomosci całym sercem.Ale jak juz ktos dotrze to na dłuuuugo.
I własnie potrzebuje wyjśc,posmiać sie,nawet przeklnąc sobie czasami dla ulgi ;P
Dzisiaj własnie miałam taki wesoły dzien z kolezanką i dzieciakami.Czasami dzieci nerwy szarpały ale bylo naturalnie i bez udawania wiec ...wspaniale!
Owszem-sa i takie dni gdy nikogo nie potrzebuje(oprócz synka oczywiscie!),bire ksiażke,leże i nic nie robie.I wtedy tez mi dobrze.
I chyba tak powinno być.Trzeba umiec BYĆ samemu ze sobą,prawda?
12 185 2012-07-06 22:13:24 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-07-06 22:14:03)
Nie tłumie emocji. Ale nie muszę każdemu uprzykrzać życia swoimi problemami. Ludzie tego nie lubią i gorzej nas przez to traktują.
wiem, że nic nie bierze się z niczego.
12 186 2012-07-06 22:13:49
hm... nie patrz na innych, nie porównuj się do innych.
12 187 2012-07-06 22:17:01
I tak jestem do niczego.
12 188 2012-07-06 22:17:33
A ja potrzebuje ludzi.Sprawdzonych dobrych znajomych przy których dobrze i swobodnie sie czuje.Nie,nie poznaje codziennie kogos innego>Generalnie ciezko sie do mnie "dostać", w sensie ze troche czasu upływa zanim zaufam i oddam sie znajomosci całym sercem.Ale jak juz ktos dotrze to na dłuuuugo.
I własnie potrzebuje wyjśc,posmiać sie,nawet przeklnąc sobie czasami dla ulgi ;P
Dzisiaj własnie miałam taki wesoły dzien z kolezanką i dzieciakami.Czasami dzieci nerwy szarpały ale bylo naturalnie i bez udawania wiec ...wspaniale!Owszem-sa i takie dni gdy nikogo nie potrzebuje(oprócz synka oczywiscie!),bire ksiażke,leże i nic nie robie.I wtedy tez mi dobrze.
I chyba tak powinno być.Trzeba umiec BYĆ samemu ze sobą,prawda?
Do mnie też jest trudno się "dostać". Ale ja ludzi też traktuję z dystansem. Może to brak zaufania? Czasami brakuje mi ludzi, ale rzadko. Najlepiej się czuję sama ze sobą. Mogłabym pójść, pojechać wszędzie sama, gdybym się nie bała ![]()
12 189 2012-07-06 22:20:00
I tak jestem do niczego.
Ej, no teraz to napisałaś bzdurę!! Tobie by się przydał terapeuta, naprawdę. Ja miałam takie myślenie pół roku temu. Teraz mam doły, wzloty i upadki, ale już nigdy źle o sobie nie pomyślę!
12 190 2012-07-06 22:22:29 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-07-06 22:25:16)
Ja kiedyś chodziłam. Najpierw w liceum, potem później. Mówił mi, żebym sobie przed lustrem rożne rzeczy mówiła do siebie. Już mnie tak zdenerwował kiedyś, że go wyprowadziłam z równowagi. Ot terapia.
Nie mogę zarobić choćbym chciała, przez to nic się nie układa. I mam wierzyć, że nieźle zarabiam. Niedobrze mi od tego.
12 191 2012-07-06 22:27:29
Ja kiedyś chodziłam. Najpierw w liceum, potem później. Mówił mi, żebym sobie przed lustrem rożne rzeczy mówiła do siebie. Już mnie tak zdenerwował kiedyś, że go wyprowadziła z równowagi. Ot terapia
Samo mówienie nie wystarczy, trzeba wierzyć w to co się mówi. Mogę Ci wysłać książkę, jest to książka o mojej terapii behawioralno-poznawczej. Krok po kroku jest tam napisane to co ja "przerabiam" na terapii. Są też różne ćwiczenia. Ale samej może być ci ciężko, nie znaczy,że nie dasz rady. Po prostu terapeauta więcej wytłumaczy, "pod Ciebie".
12 192 2012-07-06 22:30:11
Wole żeby mnie tramwaj przejechał. Nie mam już siły.
Każdy dzień jest taki sam.
12 193 2012-07-06 22:30:24
Ja kiedyś chodziłam. Najpierw w liceum, potem później. Mówił mi, żebym sobie przed lustrem rożne rzeczy mówiła do siebie. Już mnie tak zdenerwował kiedyś, że go wyprowadziłam z równowagi. Ot terapia.
Nie mogę zarobić choćbym chciała, przez to nic się nie układa. I mam wierzyć, że nieźle zarabiam. Niedobrze mi od tego.
To nie tak. Nie wiem czy Ci to pisać,żebyś się nie zdenerwowała...
Trzeba dążyć do zmian. Jeżeli źle zarabiasz, to trzeba albo to zaakceptować, albo starać się to zmienić. Ale ani jedno, ani drugie, nie nastąpi odrazu.
12 194 2012-07-06 22:34:50
Wole żeby mnie tramwaj przejechał. Nie mam już siły.
Każdy dzień jest taki sam.
Wiesz jak to musi boleć jak Cię tramwaj przejeżdża?! A później możesz jeździć na wózku, albo nie mieć rączek, nóżek...
12 195 2012-07-06 22:35:38
hm... napisał/a:Ja kiedyś chodziłam. Najpierw w liceum, potem później. Mówił mi, żebym sobie przed lustrem rożne rzeczy mówiła do siebie. Już mnie tak zdenerwował kiedyś, że go wyprowadziłam z równowagi. Ot terapia.
Nie mogę zarobić choćbym chciała, przez to nic się nie układa. I mam wierzyć, że nieźle zarabiam. Niedobrze mi od tego.
To nie tak. Nie wiem czy Ci to pisać,żebyś się nie zdenerwowała...
Trzeba dążyć do zmian. Jeżeli źle zarabiasz, to trzeba albo to zaakceptować, albo starać się to zmienić. Ale ani jedno, ani drugie, nie nastąpi odrazu.
Staram się to zmienić, szukam lepszych zarobków, albo idę dorobić, ale to nie daje za wiele.
Teraz strasznie jest z pracą. marne grosze płacą, nawet umów nie chcą dawać. I wymagania jeszcze, żeby sił do pracy ładnie ubrać. Ciekawe. A jak się nie ma? Bo ciuchy potargane idiota na śmietnik wyrzucił. A gitarzysta powiedział, że to nic takiego, żebym se do ciuchlandu szla. a ja nie miałam szmat, miałam porządne ubrania, które zbierałam przez lata. ale jak można liczyć na wsparcie kogoś kto wcale nie przywiązuje wagi do tego jak wygląda.
Ostatnio usłyszałam, że upal a ja w długich spodniach, że kiecki teraz takie tanie. Ja nie mam, nawet na tanią kieckę.
12 196 2012-07-06 22:37:00
hm... napisał/a:Wole żeby mnie tramwaj przejechał. Nie mam już siły.
Każdy dzień jest taki sam.Wiesz jak to musi boleć jak Cię tramwaj przejeżdża?! A później możesz jeździć na wózku, albo nie mieć rączek, nóżek...
Wszystko mi jedno.
12 197 2012-07-06 22:37:36
Nie lubię takich porównań, bo uważam,że niepełnosprawni są fantastyczni. Ale piszesz,że nic nie masz. Popatrz na nich! Zacznij cieszyć się z tego co masz.
12 198 2012-07-06 22:39:10 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-06 22:42:20)
Wielokropku, ja nie mam nic. Naprawdę nic.
Myślisz o tzw. dobrach materialnych? To mamy podobnie. ![]()
Dawno temu odkryłam że do życia potrzebne jest mi: powietrze, jedzenie, woda, dach nad głową. Reszta to dodatki.
Mam za to coś, co bardzo cenię: umiejętność cieszenia się drobiazgami.
I jeszcze jedno.
Taką postawę wobec życia każdy może sobie wypracować.
***
Od lat ubieram się w tzw. lumpeksach.
Można tam kupić rzeczy tanie, a bardzo dobre gatunkowo. To frajda takie polowanie.
12 199 2012-07-06 22:40:18
Nie lubię takich porównań, bo uważam,że niepełnosprawni są fantastyczni. Ale piszesz,że nic nie masz. Popatrz na nich! Zacznij cieszyć się z tego co masz.
A co mam?
Zdrowie? Nie mam zdrowia.
12 200 2012-07-06 22:42:52
hm... napisał/a:Wielokropku, ja nie mam nic. Naprawdę nic.
Myślisz o tzw. dobrach materialnych? To mamy podobnie.
Dawno temu odkryłam że do życia potrzebne jest mi: powietrze, jedzenie, woda, dach nad głową. Reszta to dodatki.
Mam za to coś, co bardzo cenię: umiejętność cieszenia się drobiazgami.I jeszcze jedno.
Taką postawę wobec życia każdy może sobie wypracować.
Ja też się ciesze z drobiazgów.
A nie mam nawet tego minimum. Pieniędzy brak. Na łasce matki jestem, własnego kata brak. Jeszcze chwila minie, a będę się czuła tutaj jak intruz jak zawsze.
Na golasa nie da się chodzić. To sa rzeczy przyziemne.
12 201 2012-07-06 22:43:36
Anstawia napisał/a:Nie lubię takich porównań, bo uważam,że niepełnosprawni są fantastyczni. Ale piszesz,że nic nie masz. Popatrz na nich! Zacznij cieszyć się z tego co masz.
A co mam?
Zdrowie? Nie mam zdrowia.
A co Ci hm... słońce kochane dolega? Na co chorujesz ? ![]()
12 202 2012-07-06 22:45:50
hm... napisał/a:Anstawia napisał/a:Nie lubię takich porównań, bo uważam,że niepełnosprawni są fantastyczni. Ale piszesz,że nic nie masz. Popatrz na nich! Zacznij cieszyć się z tego co masz.
A co mam?
Zdrowie? Nie mam zdrowia.A co Ci hm... słońce kochane dolega? Na co chorujesz ?
Brakuje mi kawałka kręgu u podstawy czaszki. Pisać dalej?
12 203 2012-07-06 22:48:36
Wielokropek napisał/a:hm... napisał/a:Wielokropku, ja nie mam nic. Naprawdę nic.
Myślisz o tzw. dobrach materialnych? To mamy podobnie.
Dawno temu odkryłam że do życia potrzebne jest mi: powietrze, jedzenie, woda, dach nad głową. Reszta to dodatki.
Mam za to coś, co bardzo cenię: umiejętność cieszenia się drobiazgami.I jeszcze jedno.
Taką postawę wobec życia każdy może sobie wypracować.Ja też się ciesze z drobiazgów.
A nie mam nawet tego minimum. Pieniędzy brak. Na łasce matki jestem, własnego kata brak. Jeszcze chwila minie, a będę się czuła tutaj jak intruz jak zawsze.
Na golasa nie da się chodzić. To sa rzeczy przyziemne.
Pracujesz, zarabiasz, więc matka wielkiej łaski ci nie robi. Niech ci wynagrodzi swoje zachowanie, kiedyś się jej odwdzięczysz, jak będziesz chciała.
A ty sobie znajdziesz bogatego chłopczyka, zobaczysz!
12 204 2012-07-06 22:49:53
Ja też się ciesze z drobiazgów.
A nie mam nawet tego minimum. Pieniędzy brak. Na łasce matki jestem, własnego kata brak. Jeszcze chwila minie, a będę się czuła tutaj jak intruz jak zawsze.
Na golasa nie da się chodzić. To sa rzeczy przyziemne.
Te nasze posty przypominają mi zabawę w "tak, ale...". Ona nie ma sensu. Nie bawię się w nią. Zawsze można znaleźć coś, czego brakuje. Zawsze, zwłaszcza wówczas, gdy oczy skierowane są na braki. Moim zdaniem, nie tędy droga w stawaniu na własnych nogach.
12 205 2012-07-06 22:50:05
Anstawia napisał/a:hm... napisał/a:A co mam?
Zdrowie? Nie mam zdrowia.A co Ci hm... słońce kochane dolega? Na co chorujesz ?
Brakuje mi kawałka kręgu u podstawy czaszki. Pisać dalej?
Możesz pisać jak chcesz, bo nie chce mi się pytać wójka google co to oznacza.
12 206 2012-07-06 22:52:52
hm... napisał/a:Wielokropek napisał/a:Myślisz o tzw. dobrach materialnych? To mamy podobnie.
Dawno temu odkryłam że do życia potrzebne jest mi: powietrze, jedzenie, woda, dach nad głową. Reszta to dodatki.
Mam za to coś, co bardzo cenię: umiejętność cieszenia się drobiazgami.I jeszcze jedno.
Taką postawę wobec życia każdy może sobie wypracować.Ja też się ciesze z drobiazgów.
A nie mam nawet tego minimum. Pieniędzy brak. Na łasce matki jestem, własnego kata brak. Jeszcze chwila minie, a będę się czuła tutaj jak intruz jak zawsze.
Na golasa nie da się chodzić. To sa rzeczy przyziemne.Pracujesz, zarabiasz, więc matka wielkiej łaski ci nie robi. Niech ci wynagrodzi swoje zachowanie, kiedyś się jej odwdzięczysz, jak będziesz chciała.
A ty sobie znajdziesz bogatego chłopczyka, zobaczysz!
Przecież ona nic mi nie zrobiła jak twierdzi. Chociaż jak jej to dziś powiedziałam to odrzekła, że do grobu tego ze sobą nie weźmie.
Chciałabym mieszkać gdzieś daleko. Podjąć decyzje co z tym.
On jest zimny, widzimy się raz na weekend albo i nawet nie. Dzwoni czasem, pyta gdzie jestem. Czego on ode mnie chce?
A tu ma spokój, jak sobie zrobię tak mam, mam tyle czasu.
12 207 2012-07-06 22:58:51
Anstawia napisał/a:hm... napisał/a:Ja też się ciesze z drobiazgów.
A nie mam nawet tego minimum. Pieniędzy brak. Na łasce matki jestem, własnego kata brak. Jeszcze chwila minie, a będę się czuła tutaj jak intruz jak zawsze.
Na golasa nie da się chodzić. To sa rzeczy przyziemne.Pracujesz, zarabiasz, więc matka wielkiej łaski ci nie robi. Niech ci wynagrodzi swoje zachowanie, kiedyś się jej odwdzięczysz, jak będziesz chciała.
A ty sobie znajdziesz bogatego chłopczyka, zobaczysz!Przecież ona nic mi nie zrobiła jak twierdzi. Chociaż jak jej to dziś powiedziałam to odrzekła, że do grobu tego ze sobą nie weźmie.
Chciałabym mieszkać gdzieś daleko. Podjąć decyzje co z tym.
On jest zimny, widzimy się raz na weekend albo i nawet nie. Dzwoni czasem, pyta gdzie jestem. Czego on ode mnie chce?
A tu ma spokój, jak sobie zrobię tak mam, mam tyle czasu.
No właśnie, tyle czasu masz na myślenie o głupotach.
12 208 2012-07-06 23:00:39
Chociaż wcześniej pisałaś, że wracasz o 19tnej i co to za życie. Teraz,że masz tyle czasu... ehhh... Ty wracaj do tego gitarzysty,albo nie wiem? Czego ty chcesz, nie on?!
12 209 2012-07-06 23:01:10
Żebyś wiedziała.
Nie wiem co się stało. Trzymam się przecież zawsze.
12 210 2012-07-06 23:02:28
Żebyś wiedziała.
Nie wiem co się stało. Trzymam się przecież zawsze.
Tęsknisz za nim.
12 211 2012-07-06 23:04:53
Albo chciałaś żeby on za Tobą wydzwaniał, błagał żebyś wróciła, a on tego nie robi?
12 212 2012-07-06 23:10:30
Trudno powiedzieć.
Ja go lubię, ale nie chcę być w tym syfie. Starałam się porozmawiać to jak zawsze zbywa mnie byle czym. Coraz mniej chce mi się tam wracać.
Nie tęsknie.
12 213 2012-07-06 23:11:23
Trudno powiedzieć.
Ja go lubię, ale nie chcę być w tym syfie. Starałam się porozmawiać to jak zawsze zbywa mnie byle czym. Coraz mniej chce mi się tam wracać.
Nie tęsknie.
To może masz PMS?
12 214 2012-07-06 23:12:14
Nie.
12 215 2012-07-06 23:14:02
Albo chciałaś żeby on za Tobą wydzwaniał, błagał żebyś wróciła, a on tego nie robi?
Nie. Chciałabym żeby mnie zauważył i nie był obojętny. Wtedy jakikolwiek układ miałby sens.
12 216 2012-07-06 23:16:08
Chociaż wcześniej pisałaś, że wracasz o 19tnej i co to za życie. Teraz,że masz tyle czasu... ehhh... Ty wracaj do tego gitarzysty,albo nie wiem? Czego ty chcesz, nie on?!
Tyle to znaczy godzinę dłużej i nie muszę dzień w dzień sprzątać syfu. Rok szkolny się skończył. A dziecko na kilka dni z ojcem i znów będe mieć całe dnie zajete.
12 217 2012-07-06 23:16:22
Anstawia napisał/a:Albo chciałaś żeby on za Tobą wydzwaniał, błagał żebyś wróciła, a on tego nie robi?
Nie. Chciałabym żeby mnie zauważył i nie był obojętny. Wtedy jakikolwiek układ miałby sens.
Nie chcę Cię martwić hm... być może skoro do tej pory nie zauważył... to już tego nie zrobi...
12 218 2012-07-06 23:18:13
To po cholerę olewa, a potem dzwoni co? I tak na przemian.
12 219 2012-07-06 23:20:24
To po cholerę olewa, a potem dzwoni co? I tak na przemian.
A ja nie wiem. Jego zapytaj. Powiedz mu,żeby nie dzwonił jak tego nie chcesz.
12 220 2012-07-06 23:22:12
Pytam i jest to co zawsze odpowiedz wymijająca.
Szkoda gadać. Idę, nic tu po mnie.
Nie potrafię głupio się cieszyć kiedy wszystko w koło się wali.