netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 036 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 185 186 187 188 189 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 091 do 12 155 z 26 310 ]

12 091

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Dla niektórych osób słowa nie mają żadnego znaczenia Zofio.

Zgadzam się !!! Dla osób zaburzonych, bez uczuć, empatii, słowa nie mają żadnego znaczenia, nie ma w nich żadnego ładunku emocjonalnego. Jeden mówi KOCHAM, bo tak czuje, inny bo wie, że jest to klucz, który otwiera wiele serc, a zamyka rozum big_smile.

Żyłam z takim człowiekiem... kamień, czy kocham...dla niego tak samo brzmiały. Jedno i drugie słowo NIC nie znaczyły...inaczej, nie niosły za sobą EMOCJI, UCZUĆ. Mój mąż wiedział kiedy należy użyć słowa kocham. Używał go by osiągnąć cel a zawsze był to niecny cel.
NIGDY SWOIM DZIECIOM NIE POWIEDZIAŁ TEGO SŁOWA!!! NIGDY NIE OKAZAŁ IM MIŁOŚCI, NIE TROSZCZYŁ SIĘ O NIE. NIE PRZYTULAŁ, NIE INTERESOWAŁ. Jedynym miłym gestem było dawanie pieniędzy, prezentów. Dzisiaj wiem, że upajał się ich zachwytem w oczach....zachwycały się, bo za nic dostawały od taty np. 50 czy 100 zł. . Wiedział, że nic nie będzie się działo kiedy powie im KOCHAM, wiedział za to , że pieniądze spowodują, nie miłość ich do niego, tylko zachwyt w ich oczach.

Pożyczył pieniądze od kogoś i mówił, że za kilka dni odda....słowa, słowa...CZYNY SIĘ LICZĄ, NIE SŁOWA. One mogą być wypowiadane dla osiągnięcia korzyści.

12 092 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-05 11:06:29)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio,
ależ oczywiście, że terapia "załatwia" problem. Terapia daje możliwość wprowadzenia zmian, o których napisałaś. Dlatego też tak do niej namawiam. smile


Uzależnienie jest uzależnieniem, niezależnie od obiektu, od którego jest się uzależnionym. Są tylko uzależnienia akceptowane społecznie i te nieakceptowane, ale mechanizm jest zawsze taki sam.



Też jestem zadowolona z życia. Od wielu lat.

12 093

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Myślenie jest koniecznie. Jednak nie można myśleć bez przerwy o tym w czym się taplamy, o tym co nas pogrąża.  Ja wiem, łatwo powiedzieć osobie uzależnionej aby przestała. Ja zrobiłam podsumowanie, wyciągnęłam wnioski.

12 094

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

"?Kochanie za bardzo? tak naprawdę jest uzależnieniem. Tak groźnym, jak alkoholizm, czy narkomania, wpływającym destrukcyjnie na życie. Dla kobiety, która ?kocha za bardzo? mężczyzna, z którym się wiąże, jest nałogiem, ze wszelkimi tego konsekwencjami. Uzależnienie od mężczyzny, jak każdy nałóg, wymaga leczenia. Jeśli kobieta go nie podejmie, sama skazuje się na nieszczęśliwe życie. Podstawą terapii wychodzenia z każdego nałogu jest uświadomienie sobie, że jest się uzależnionym. Potem trzeba poszukać pomocy - u psychologów, w grupach wsparcia."
to cytat ze strony www.związki.kobiety.net.pl

Liwio, Ty jesteś na terapii dla kobiet kochających za bardzo? Ktoś w ogóle był na takiej terapii? Zofio, a Ty?
Moja tego nie dotyczy.

12 095

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Teraz to mam kocioł. Przez wiele lat byłam uzależniona od męża, tak wtedy myślałam. Teraz myślę,że już nie jestem. A może zaczęłam zaprzeczać sama sobie? Może muszę sobie powtarzać do końca życia, tak jak dziewczyny piszą,że jestem uzależniona?? Kurczę, muszę poszukać więcej informacji o uzależnieniu. Może źle myślę, może nie należy sięgodzić z tym co było, tylko trzeba to rozpamiętywać całe życie??

12 096 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-07-05 11:56:10)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Najtrudniej jest zauważyć, że w związku jest coś nie tak. Ile kobiet myśli, że to jak traktują ich mężowie to naturalna kolej rzeczy. Co musi się stać żeby chciały to zmienić? Możemy im tłumaczyć, pokazywać, udowadniać, nie zrobię nic jeśli same nie będą tego chciały. Nieraz nie wiedzą jak to jest dobrze. Wiele kobiet nie robi nic, daje się niszczyć, pomiatać i w dużej mierze jest to oznaka strachu przed samotnością.
Paradoksalnie kobieta bita tym bardziej boi się odejść, tym bardziej brnie w chory układ im bardziej jest krzywdzona.

Wielokropku jestem wrogiem myślenia nie prowadzącego donikąd, jak napisałaś myślenia dla myślenia,myślenia które nie prowadzi to żadnej czynności, do żądnej zmiany.

12 097

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Teraz to mam kocioł. Przez wiele lat byłam uzależniona od męża, tak wtedy myślałam. Teraz myślę,że już nie jestem. A może zaczęłam zaprzeczać sama sobie? Może muszę sobie powtarzać do końca życia, tak jak dziewczyny piszą,że jestem uzależniona?? Kurczę, muszę poszukać więcej informacji o uzależnieniu. Może źle myślę, może nie należy sięgodzić z tym co było, tylko trzeba to rozpamiętywać całe życie??

Po co rozpamiętywać?  O to mi waśnie chodziło. Po co rozpamiętywać, to może i żałować wszystkiego, żałować każdej decyzji jaką kiedyś podjęłyśmy i miała niewłaściwą dla nas konsekwencję.
Tylko nie rozpamiętując i nie żałując zachowamy równowagę.
Przemyśleć, przeanalizować trzeba, trzeba poznać swoje emocje, swoje uczucia, żeby zrozumieć na co w jaki sposób reagujemy. Ale mając doświadczenia nie cofajmy się wstecz i nie popełniajmy kolejny raz tego samego błędu, no może do trzech razy sztuka.

12 098

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Muszę zapytać mojej psycholożki jak mysli człowiek, który wyszedł z uzależnienia. Albo pogadać z kimś kto wyszedł z uzależnienia. Myślę,że myślenie o uzależnieniu całe życie jest męczące i dołujące.

12 099

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

PO co takie zastanawianie się czy lepiej rozpamiętywać czy nie, co jest korzystniejsze. Co to daje?
Anstawio, każdy myśli inaczej. Każdy uzależniony tak samo.

12 100

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Muszę zapytać mojej psycholożki jak mysli człowiek, który wyszedł z uzależnienia. Albo pogadać z kimś kto wyszedł z uzależnienia. Myślę,że myślenie o uzależnieniu całe życie jest męczące i dołujące.

Twierdze ze czlowiek wychodzacy z uzaleznienia nie boji sie byc sam z soba ,i ze wiem ze potrafi zyc bez partnera mimo tesknoty,mam takie dni juz ze potrafie i chce (jezeli bedzie trzeba)

12 101 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-07-05 12:51:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
dortja napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Muszę zapytać mojej psycholożki jak mysli człowiek, który wyszedł z uzależnienia. Albo pogadać z kimś kto wyszedł z uzależnienia. Myślę,że myślenie o uzależnieniu całe życie jest męczące i dołujące.

Twierdze ze czlowiek wychodzacy z uzaleznienia nie boji sie byc sam z soba ,i ze wiem ze potrafi zyc bez partnera mimo tesknoty,mam takie dni juz ze potrafie i chce (jezeli bedzie trzeba)

Właśnie, też tak twierdzę.

hm... jakaś schiza mnie dopadła. Czytam o uzależnieniu i zaczęłam sobie wbijać znowu coś do głowy, zupełnie niepotrzebnie. Bzdura totalna.
Żeby wyjść z uzależnienia, trzeba poradzić sobie z emocjami, które pchnęły nas w to uzależnienie i tyle. Przecież psycholożka o tym mówiła. No, jestem u siebie smile Znowu jest dobrze. Ach, te myśli...

12 102

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

"?Kochanie za bardzo? tak naprawdę jest uzależnieniem. Tak groźnym, jak alkoholizm, czy narkomania, wpływającym destrukcyjnie na życie. Dla kobiety, która ?kocha za bardzo? mężczyzna, z którym się wiąże, jest nałogiem, ze wszelkimi tego konsekwencjami. Uzależnienie od mężczyzny, jak każdy nałóg, wymaga leczenia. Jeśli kobieta go nie podejmie, sama skazuje się na nieszczęśliwe życie. Podstawą terapii wychodzenia z każdego nałogu jest uświadomienie sobie, że jest się uzależnionym. Potem trzeba poszukać pomocy - u psychologów, w grupach wsparcia."
to cytat ze strony www.związki.kobiety.net.pl

Liwio, Ty jesteś na terapii dla kobiet kochających za bardzo? Ktoś w ogóle był na takiej terapii? Zofio, a Ty?
Moja tego nie dotyczy.

Jestem po próbie samobójczej. W szpitalu podawano mi leki na poprawienie nastroju i chodziłam na terapię grupową. Ile osób tyle problemów, ale zadziałało. Nie wiedziałam na czym polega mój problem, ale świetnie widziałam na czym polegają problemy innych. Na terapię chodził również mężczyzna z myślami samobójczymi - tylko myślami. Nie wiedział dlaczego się one pojawiały. On nie, a grupa z jego wypowiedzi i to na różne inne przypadki, wiedziała. On swój problem bardzo głęboko ukrył przed sobą, nie zgadzał się z tym co grupa mówi o jego problemie. Bronił się rękoma i nogami przed prawdą i pragnieniami ukrytymi. Psycholog nie raz nam powtarzała, że nie da się wszystkiego rozwiązać lekami. Tak też mówili psychiatrzy. Mówili też, że trzeba rozwiązać przyczynę swojej traumy. Wtedy tylko domyślałam się o czym mówili. Wiedziałam jednak, że w przypadku tego mężczyzny leki nic nie dadzą. Wiedziałam, że żona musi go zatrzymać w domu (pół roku pracował on w Belgii i tak przez 15 czy 18 lat). Cała grupa wiedziała, że uzdrowią go słowa żony, kochanie nie potrzeba mi więcej pieniędzy, ty jesteś mi potrzebny, kocham Cię i nie chcę już żyć bez ciebie.
Po wyjściu ze szpitala poszłam do psychiatry, prywatnie. Zapłaciłam za wizytę chyba 100 zł i okazało się, że owa pani nie będzie mnie przyjmować więcej, bo jest w ciąży i nowych osób nie przyjmuje a i ze stałych klientów rezygnuje niebawem. Kolejne wizyty płatne były u pani psycholog. Były, dopóki miałam na nie pieniądze. Na tych spotkaniach mówiłam, płakałam i mówiłam. Pani coś notowała i pewnie przy kolejnych wizytach zrobiłybyśmy pierwsze kroki. Koniec kasy, koniec wizyt. Kolejną próbą ratunku, była wizyta u księdza psychologa - porażka totalna. Nie chcę wspominać tej wizyty i opisywać. Potem było inne miasto i Centrum Praw Kobiet. Ich psycholog był ok., ale wiadomo, że jedna wizyta nic dać nie mogła. Natomiast ich prawniczka nastraszyła mnie bardzo. Nagadała bzdur. Wszystko sprostowała inna, płatna smile.  Szukałam też pomocy w "błękitnej linii",  jeszcze jakiejś poradni. W końcu, po podpowiedzi koleżanki prawniczki, trafiłam do przychodni osób uzależnionych i współuzależnionych. Odbyły się dwa spotkania. Takie beznamiętne, bez zaangażowania. Pan terapeuta zerkał na mnie a potem na zegarek. Czułam się jak intruz. Czułam się też jak mała skarżąca się dziewczynka. Obolała i bezradna. W tym czasie byłam już na tym Forum( znalazłam się przez przypadek) i to tu znalazłam wsparcie i zrozumienie swojego problemu.
W poradni dla uzależnionych i współuzależnionych nie było tematu uzależnienia i współuzależnienia. Tak jak już pisałam nie było żadnego zaangażowania terapeuty. Nie zapisano mnie też na grupę. Po drugiej wizycie zrezygnowano ze mnie big_smile. Po prostu nie wyznaczono mi kolejnej wizyty. Już nie pamiętam czy to tam usłyszałam, są ludzie, którzy lubią być ofiarami ( gdzieś usłyszałam). Wiem, że chciałam wykrzyczeć: są! ale ja do nich nie należę. Dziś na pewno wykrzyczałabym( w sensie powiedziałabym) co myślę o tym ośrodku i terapeucie( oprócz braku zaangażowania, były jeszcze dwa długie paznokcie w ostatnich palcach dłoni - brrrr, ten widok zmroził mnie przy pierwszej wizycie). 
KOCHAJĄCE ZA BARDZO - ja zawsze myślałam, że jest to takie powiedzenie. Nie miałam pojęcia, iż istnieje taki problem z tym kochaniem - a sama "kochałam" do granic zdrowego rozsądku.
W moim mieście raczej nie ma żadnej poradni dla kkzb. Może gdzieś, ktoś prywatnie wyciąga z takiego uzależnienia kobiety ( może i mężczyzn), ale ja nic na ten temat niestety nie słyszałam i nie czytałam / w necie. W moim mieście może nie znają tego problemu big_smile? a może jest to problem tabu big_smile ?

12 103

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
dortja napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Muszę zapytać mojej psycholożki jak mysli człowiek, który wyszedł z uzależnienia. Albo pogadać z kimś kto wyszedł z uzależnienia. Myślę,że myślenie o uzależnieniu całe życie jest męczące i dołujące.

Twierdze ze czlowiek wychodzacy z uzaleznienia nie boji sie byc sam z soba ,i ze wiem ze potrafi zyc bez partnera mimo tesknoty,mam takie dni juz ze potrafie i chce (jezeli bedzie trzeba)

Ja bym powiedziała, że nie potrafi właśnie i to uzależnienie polega na tym że nie może się uwolnić od drugiej osoby.

12 104

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kręcenie filmów Anstawio?
Po cholerę?

12 105

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

"?Kochanie za bardzo? tak naprawdę jest uzależnieniem. Tak groźnym, jak alkoholizm, czy narkomania, wpływającym destrukcyjnie na życie. Dla kobiety, która ?kocha za bardzo? mężczyzna, z którym się wiąże, jest nałogiem, ze wszelkimi tego konsekwencjami. Uzależnienie od mężczyzny, jak każdy nałóg, wymaga leczenia. Jeśli kobieta go nie podejmie, sama skazuje się na nieszczęśliwe życie. Podstawą terapii wychodzenia z każdego nałogu jest uświadomienie sobie, że jest się uzależnionym. Potem trzeba poszukać pomocy - u psychologów, w grupach wsparcia."
to cytat ze strony www.związki.kobiety.net.pl

Liwio, Ty jesteś na terapii dla kobiet kochających za bardzo? Ktoś w ogóle był na takiej terapii? Zofio, a Ty?
Moja tego nie dotyczy.

Jestem po próbie samobójczej. W szpitalu podawano mi leki na poprawienie nastroju i chodziłam na terapię grupową. Ile osób tyle problemów, ale zadziałało. Nie wiedziałam na czym polega mój problem, ale świetnie widziałam na czym polegają problemy innych. Na terapię chodził również mężczyzna z myślami samobójczymi - tylko myślami. Nie wiedział dlaczego się one pojawiały. On nie, a grupa z jego wypowiedzi i to na różne inne przypadki, wiedziała. On swój problem bardzo głęboko ukrył przed sobą, nie zgadzał się z tym co grupa mówi o jego problemie. Bronił się rękoma i nogami przed prawdą i pragnieniami ukrytymi. Psycholog nie raz nam powtarzała, że nie da się wszystkiego rozwiązać lekami. Tak też mówili psychiatrzy. Mówili też, że trzeba rozwiązać przyczynę swojej traumy. Wtedy tylko domyślałam się o czym mówili. Wiedziałam jednak, że w przypadku tego mężczyzny leki nic nie dadzą. Wiedziałam, że żona musi go zatrzymać w domu (pół roku pracował on w Belgii i tak przez 15 czy 18 lat). Cała grupa wiedziała, że uzdrowią go słowa żony, kochanie nie potrzeba mi więcej pieniędzy, ty jesteś mi potrzebny, kocham Cię i nie chcę już żyć bez ciebie.
Po wyjściu ze szpitala poszłam do psychiatry, prywatnie. Zapłaciłam za wizytę chyba 100 zł i okazało się, że owa pani nie będzie mnie przyjmować więcej, bo jest w ciąży i nowych osób nie przyjmuje a i ze stałych klientów rezygnuje niebawem. Kolejne wizyty płatne były u pani psycholog. Były, dopóki miałam na nie pieniądze. Na tych spotkaniach mówiłam, płakałam i mówiłam. Pani coś notowała i pewnie przy kolejnych wizytach zrobiłybyśmy pierwsze kroki. Koniec kasy, koniec wizyt. Kolejną próbą ratunku, była wizyta u księdza psychologa - porażka totalna. Nie chcę wspominać tej wizyty i opisywać. Potem było inne miasto i Centrum Praw Kobiet. Ich psycholog był ok., ale wiadomo, że jedna wizyta nic dać nie mogła. Natomiast ich prawniczka nastraszyła mnie bardzo. Nagadała bzdur. Wszystko sprostowała inna, płatna smile.  Szukałam też pomocy w "błękitnej linii",  jeszcze jakiejś poradni. W końcu, po podpowiedzi koleżanki prawniczki, trafiłam do przychodni osób uzależnionych i współuzależnionych. Odbyły się dwa spotkania. Takie beznamiętne, bez zaangażowania. Pan terapeuta zerkał na mnie a potem na zegarek. Czułam się jak intruz. Czułam się też jak mała skarżąca się dziewczynka. Obolała i bezradna. W tym czasie byłam już na tym Forum( znalazłam się przez przypadek) i to tu znalazłam wsparcie i zrozumienie swojego problemu.
W poradni dla uzależnionych i współuzależnionych nie było tematu uzależnienia i współuzależnienia. Tak jak już pisałam nie było żadnego zaangażowania terapeuty. Nie zapisano mnie też na grupę. Po drugiej wizycie zrezygnowano ze mnie big_smile. Po prostu nie wyznaczono mi kolejnej wizyty. Już nie pamiętam czy to tam usłyszałam, są ludzie, którzy lubią być ofiarami ( gdzieś usłyszałam). Wiem, że chciałam wykrzyczeć: są! ale ja do nich nie należę. Dziś na pewno wykrzyczałabym( w sensie powiedziałabym) co myślę o tym ośrodku i terapeucie( oprócz braku zaangażowania, były jeszcze dwa długie paznokcie w ostatnich palcach dłoni - brrrr, ten widok zmroził mnie przy pierwszej wizycie). 
KOCHAJĄCE ZA BARDZO - ja zawsze myślałam, że jest to takie powiedzenie. Nie miałam pojęcia, iż istnieje taki problem z tym kochaniem - a sama "kochałam" do granic zdrowego rozsądku.
W moim mieście raczej nie ma żadnej poradni dla kkzb. Może gdzieś, ktoś prywatnie wyciąga z takiego uzależnienia kobiety ( może i mężczyzn), ale ja nic na ten temat niestety nie słyszałam i nie czytałam / w necie. W moim mieście może nie znają tego problemu big_smile? a może jest to problem tabu big_smile ?

A TO CI LIPA ZOFIO a niebieska linia tak krzyczy ze sa osrodki pomocy ofiara ehhhh moze jezeli masz nadal taka potrzebe jedz dalej do innego mniasta, ja chodzilam 3 lata do pedagog po stracie dzieci, potem tu do mediantu psycholog , potem przes skypa  psycholog fajna babka k.dood przes nia nauczylam sie kochac siebie,prywatnie oczywiscie koszta 700 e drogi biznes byl, maz chodzil na terapie conigniatywna ,twierdzi ze najlepsze co mogl zrobic koszta 1000 e rok mnial 13 wizyt jak sie nie myle,dalej chodze do psychologa tu placi mi fundusz zdrowia raz na 3 mniesiace.

12 106

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jak tylko pomaga.

12 107

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Kręcenie filmów Anstawio?
Po cholerę?

Chwilowy, niepotrzebny zawrót głowy wink już minęło, nie ma do czego wracać hm..., nie ma co na tym się niepotrzebnie skupiać.

12 108

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

dortja fundusz Ci płaci? Mi zorgenzekerheid raczej nic nie zwróci. Eigen risico ?220 i za terapię ?200 w skali roku. Rachunku jeszcze nie dostałam.

12 109

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No właśnie, to jest ta rzecz którą nie trzeba już sobie zawracać głowy i o niej myśleć. Było minęło. Dołek, łapiemy się drążka, z dołka wychodzimy, dołek zasypujemy. Wszak każdemu zdarzy się wpaść do dziury.

12 110

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moja psycholożka też zerka na zegarek, czasami się powtarza, czasami pyta co ostatnio robiliśmy. Irytujące, ale ja skupiam się na innych rzeczach. Moim celem było wyzdrowienie. Ufam jej, wykonuję ćwiczenia, czytam książki,które mi poleca i widzę efekty.

Zofio, jak przeczytałam o tych dwóch długich paznokciach u twojego terapeuty to aż mnie zemdliło. Bleee... Chyba terapia w Polsce kuleje. Obym się myliła.

12 111

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

O jakich paznokciach dziewczyny?
Wszystko zależy od psychologa, jedn traktują pacjentów dobrze, interesują się ich problemem i naprawdę chcą pomóc. A inni odwalają byle godzinę. Jak to na fundusz w Polsce to jeden przyadek na kilkadziesiąt jest konkretny.

12 112 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-07-05 14:27:25)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

O jakich paznokciach dziewczyny?
Wszystko zależy od psychologa, jedn traktują pacjentów dobrze, interesują się ich problemem i naprawdę chcą pomóc. A inni odwalają byle godzinę. Jak to na fundusz w Polsce to jeden przyadek na kilkadziesiąt jest konkretny.

Zofia napisała,że jej terapeuta miał długie paznokcie u dwóch ostatnich palców u ręki.
Podobno ci co grają na gitarze tak mają? Albo ci co wciągają kokainę...
Twój gitarzysta ma długiego pazura?


Moim zdaniem, dobry terapeuta to taki, który ma wiedzę i doświadczenie, jest dobrym słuchaczem i obserwatorem. I tak całą robotę odwala pacjent. Psycholog tak naprawdę stosuje pewne schematy, które nas naprowadzają.

12 113

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

O jakich paznokciach dziewczyny?
Wszystko zależy od psychologa, jedn traktują pacjentów dobrze, interesują się ich problemem i naprawdę chcą pomóc. A inni odwalają byle godzinę. Jak to na fundusz w Polsce to jeden przyadek na kilkadziesiąt jest konkretny.

Zofia napisała,że jej terapeuta miał długie paznokcie u dwóch ostatnich palców u ręki.
Podobno ci co grają na gitarze tak mają? Albo ci co wciągają kokainę...
Twój gitarzysta ma długiego pazura?

Nie ma, on ma specjalne listki do grania.

12 114

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

dortja fundusz Ci płaci? Mi zorgenzekerheid raczej nic nie zwróci. Eigen risico ?220 i za terapię ?200 w skali roku. Rachunku jeszcze nie dostałam.

A jakie masz tam zasady? przeciez chodzisz tu do psychologa czy to jest tzw pierwszej lini (eerste lijn) bo tej drugiej to lipa nie chca placic.mi czesc zwracaja iles tam wizyt mam, po zatym moj pan psycholog stwierdzil ze mi juz jest nie potrzebny ,ze dopoki mam badz nie mam kontaktow z matka to mysle calkiem po ludzku powiedzmy,a reszte placilam sama te 700 euro , oj te terapie nasze trapie, dobre wakacje bysmy mnieli aniu ,ale coz,to tez bylo potrzeba , czytam ksiazkie powolutku, mam pia mellody toksyczna milosc prawie to samo tylko ze w papierowym wydruku,wlasne ryzyko tez placimy tu, jest ustalone przes ministerstwo zdrowia.

12 115 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-07-05 15:04:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
dortja napisał/a:
Anstawia napisał/a:

dortja fundusz Ci płaci? Mi zorgenzekerheid raczej nic nie zwróci. Eigen risico ?220 i za terapię ?200 w skali roku. Rachunku jeszcze nie dostałam.

A jakie masz tam zasady? przeciez chodzisz tu do psychologa czy to jest tzw pierwszej lini (eerste lijn) bo tej drugiej to lipa nie chca placic.mi czesc zwracaja iles tam wizyt mam, po zatym moj pan psycholog stwierdzil ze mi juz jest nie potrzebny ,ze dopoki mam badz nie mam kontaktow z matka to mysle calkiem po ludzku powiedzmy,a reszte placilam sama te 700 euro , oj te terapie nasze trapie, dobre wakacje bysmy mnieli aniu ,ale coz,to tez bylo potrzeba , czytam ksiazkie powolutku, mam pia mellody toksyczna milosc prawie to samo tylko ze w papierowym wydruku,wlasne ryzyko tez placimy tu, jest ustalone przes ministerstwo zdrowia.

No tak, mój psycholog jest z tej drugiej linii.Chodzę w Amsterdamie,do Polki.Mam nadzieję,że moja terapia przed końcem roku się skończy, bo nie chcę już płacić i chcę być zdrowa smile Ja idąc na terapię stwierdziłam,że poniosę wszelkie koszty, byle wyzdrowieć. I to jest mój cel!
Sylwia, ja Ci chyba wysłałam nie tą książkę co trzeba. Ty chciałaś Pia Mellody, ja wysłałam Beattie Mellody, czy jakoś tak? Sorry, mam obydwie. Ale już masz, więc ok smile

12 116

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mam finansowego doła sad

12 117 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-07-05 15:14:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pytasz Anstawio, czy moja terapia to typowa terapia kkzb. Otóż myślę , że nie. Mój terapeuta zajmuje się uzależnieniem od alkoholu, hazardu, narkotyków, terapią współuzależnionych i terapią małżeńską. Jest bardzo opanowanym mężczyzną, wsłuchuje się we wszystko co mówię, pamięta z detalami moje wypowiedzi np. sprzed miesiąca i zbiera te moje żale w jedną całość. Podsumowuje, pyta o moje odczucia, emocje, każe je nazywać. Na początku myślałam, że to chyba w sumie nic nie da, bo liczyłam, że on jako psycholog "pogłaszcze" mnie po głowie i powie "jaka pani biedna w tym wszystkim". A tu zdziwienie, bo analizował wszystko-nawet zachowanie mojego męża, moje, w zasadzie wszystko. Wczoraj np. dowiedział się ode mnie, że sama kupiłam auto, zaczął drążyć ten temat i powiedział na końcu "Widzę, że zaczęła pani stanowić o sobie, podobno jak ktoś kupuje sobie auto to jest w pełni wolny i niezależny smile Pokazuje pani sama sobie, że jest pani niezależna, sama o siebie potrafi zadbać, wie pani, że stać panią na samodzielne decyzje i myślę, że mąż to widzi, ale pani zaczęła w końcu na równoważni stawiać serce i rozum, zaczęła prowadzić w tym tańcu". smile

Co do tej analizy uzależnienia, analizy własnego życia i zachowań- moje zdanie jest takie, że jeśli ktoś np. jak Zofia przeżywał na prawdę ogromny koszmar związany z byłym mężem, do tego próba samobójcza - to musi pewnie to wszystko głęboko poddać analizie, przemyśleniom, to widocznie jest bardzo potrzebne. Ja takiego koszmaru nie przeżyłam i myśli o tym, żeby sama siebie skrzywdzić nigdy nie miałam. Może uzależnienie od faceta jest jedno większe, a inne mniejsze. Owszem, mam takie dni, że muszę myśleć, analizować, pytać "dlaczego ja?", ale nie mam takiej potrzeby robienia tego, jak np. 3 lata temu. Czasami rezygnuję zwyczajnie z tego sama, na własne życzenie, by zająć się czymś innym, bo męczy mnie to.

12 118

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja nieraz miałam taką myśl jak Zofia, odwagi nie miałam żeby zrobić kategoryczny krok. Wiem, że zbyt duże nakręcanie się niektórymi myślami, pogrążenie samej siebie mogłoby doprowadzić, że w końcu by się to stało. Stąd moje wnioski. Trzeba znaleźć swoją równowagę. I balastować.
Liwio, widzisz, mówiłam Ci, że jesteś niezależną, silną kobietą. Pan psycholog nazwał rzeczy po imieniu, ja nie potrafię.

12 119

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm Kochana moja. Wszystko potrafisz. On jedynie potwierdził Twoje słowa. Dziękuję smile

12 120 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-07-05 15:17:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie da się przeżyć za 600 złotych miesięcznie, nie ma szans. A jeszcze książki, a jeszcze co s zawsze jest. Jestem beznadziejna. Nie jestem w stanie sprostać, zarobić nie jestem w stanie, niech wszystko szlak trafi.
Wszystkim się wydaje, że dobrze płacą, a to na g..., aż się pracować odechciewa. Ciekawe czy by sami za tyle przeżyli.

12 121

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Hm Kochana moja. Wszystko potrafisz. On jedynie potwierdził Twoje słowa. Dziękuję smile

Czy Ty mnie aby nie przeceniasz? No coś tam się pokryło, ale w końcu to fachura.

12 122

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Już ja wiem co piszę Hm smile

A Ty mi się tak nie dołuj. Nadejdą jeszcze lepsze czasy dla Ciebie, bo jesteś silną kobietką, która twardo stąpa po tym świecie, masz głowę na karku, więc będzie dobrze!!!

12 123

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Już ja wiem co piszę Hm smile

A Ty mi się tak nie dołuj. Nadejdą jeszcze lepsze czasy dla Ciebie, bo jesteś silną kobietką, która twardo stąpa po tym świecie, masz głowę na karku, więc będzie dobrze!!!

Może i nadejdą, tylko, że wtedy to wszystko czego potrzebuję teraz nie będzie mi już potrzebne.
Po co ciuch starej babie?
Wiesz, że ja śmiech przez łzy.
Ja się sama sobie dziwie, prawie się czołgam po ziemi, bo mnie tak przygniata, a dalej idę. Czy ja jakąś głupia jestem?

12 124

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

No właśnie, to jest ta rzecz którą nie trzeba już sobie zawracać głowy i o niej myśleć. Było minęło. Dołek, łapiemy się drążka, z dołka wychodzimy, dołek zasypujemy. Wszak każdemu zdarzy się wpaść do dziury.

Słowa hm..., ....piękne słowa, nie znaczą nic ! .
Wszystkie wiedzą : wpadamy, podnosimy się i zakopujemy ten dołek aby po raz kolejny do niego nie wpaść big_smile. Słowa - łatwo je wypowiadać. W praktyce nie jest to na pstryk. To długa droga "dojrzewania", z różnymi, myślami, skojarzeniami, odczuciami. Tysiące myśli, rozważań i WNIOSKÓW. I to jest długa i trudna droga, ale warto smile, warto ją pokonać.

12 125

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mam dziś dzień upraszczania wszystkiego. Czarny humor trochę taki.
Jak to nic nie znaczą?

12 126

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Liwia napisał/a:

Już ja wiem co piszę Hm smile

A Ty mi się tak nie dołuj. Nadejdą jeszcze lepsze czasy dla Ciebie, bo jesteś silną kobietką, która twardo stąpa po tym świecie, masz głowę na karku, więc będzie dobrze!!!

Może i nadejdą, tylko, że wtedy to wszystko czego potrzebuję teraz nie będzie mi już potrzebne.
Po co ciuch starej babie?
Wiesz, że ja śmiech przez łzy.
Ja się sama sobie dziwie, prawie się czołgam po ziemi, bo mnie tak przygniata, a dalej idę. Czy ja jakąś głupia jestem?

Nie jesteś głupia.
Być może tak jest, bo niczego w swoim życiu nie zmieniasz?
Twoja sygnaturka, reprezentuje twoje podejście do życia.

12 127

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
hm... napisał/a:

No właśnie, to jest ta rzecz którą nie trzeba już sobie zawracać głowy i o niej myśleć. Było minęło. Dołek, łapiemy się drążka, z dołka wychodzimy, dołek zasypujemy. Wszak każdemu zdarzy się wpaść do dziury.

Słowa hm..., ....piękne słowa, nie znaczą nic ! .
Wszystkie wiedzą : wpadamy, podnosimy się i zakopujemy ten dołek aby po raz kolejny do niego nie wpaść big_smile. Słowa - łatwo je wypowiadać. W praktyce nie jest to na pstryk. To długa droga "dojrzewania", z różnymi, myślami, skojarzeniami, odczuciami. Tysiące myśli, rozważań i WNIOSKÓW. I to jest długa i trudna droga, ale warto smile, warto ją pokonać.

A dlaczego nie zacząć myśleć: piękne słowa, trzeba je wprowadzić w życie! Moja droga do wyzdrowienia będzie szybka, łatwa i przyjemna!

12 128

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

O jakich paznokciach dziewczyny?
Wszystko zależy od psychologa, jedn traktują pacjentów dobrze, interesują się ich problemem i naprawdę chcą pomóc. A inni odwalają byle godzinę. Jak to na fundusz w Polsce to jeden przyadek na kilkadziesiąt jest konkretny.

Zofia napisała,że jej terapeuta miał długie paznokcie u dwóch ostatnich palców u ręki.
Podobno ci co grają na gitarze tak mają? Albo ci co wciągają kokainę...
Twój gitarzysta ma długiego pazura?


Moim zdaniem, dobry terapeuta to taki, który ma wiedzę i doświadczenie, jest dobrym słuchaczem i obserwatorem. I tak całą robotę odwala pacjent. Psycholog tak naprawdę stosuje pewne schematy, które nas naprowadzają.

Gitarzysta ma wszystkie paznokcie długie u jednej ręki i często są to przyklejone tipsy. Potrzebne mu one są do szarpania strun.
Te w najmniejszym palcu służą do dłubaniu w zębach ? uszach? ...no sama nie wiem....kojarzy mi się to jednak źle big_smile. Przecież nie jako śrubokręta będzie ich używał big_smile.
Nie umiałam otworzyć się przed tym facetem. Nie dość, że facet, znudzony facet to jeszcze te paznokcie.
Temat zamknięty - on nie widział potrzeby dalszych spotkań, a ja utknęłam na Forum gdzie dostałam pomoc - więc gra gitara big_smile.

12 129 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-07-05 16:33:03)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Liwia napisał/a:

Już ja wiem co piszę Hm smile

A Ty mi się tak nie dołuj. Nadejdą jeszcze lepsze czasy dla Ciebie, bo jesteś silną kobietką, która twardo stąpa po tym świecie, masz głowę na karku, więc będzie dobrze!!!

Może i nadejdą, tylko, że wtedy to wszystko czego potrzebuję teraz nie będzie mi już potrzebne.
Po co ciuch starej babie?
Wiesz, że ja śmiech przez łzy.
Ja się sama sobie dziwie, prawie się czołgam po ziemi, bo mnie tak przygniata, a dalej idę. Czy ja jakąś głupia jestem?

Nie jesteś głupia.
Być może tak jest, bo niczego w swoim życiu nie zmieniasz?
Twoja sygnaturka, reprezentuje twoje podejście do życia.

A to ciekawe. Jakie zmiany u mnie proponujesz?
U mnie wszystko opiera się na tym, że nie mam pieniędzy. A co naprawdę bardzo trudne żeby je zarobić.

12 130

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Paznokcie jak u upiora z opery.

12 131

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Co do tej analizy uzależnienia, analizy własnego życia i zachowań- moje zdanie jest takie, że jeśli ktoś np. jak Zofia przeżywał na prawdę ogromny koszmar związany z byłym mężem, do tego próba samobójcza - to musi pewnie to wszystko głęboko poddać analizie, przemyśleniom, to widocznie jest bardzo potrzebne. Ja takiego koszmaru nie przeżyłam i myśli o tym, żeby sama siebie skrzywdzić nigdy nie miałam. Może uzależnienie od faceta jest jedno większe, a inne mniejsze. Owszem, mam takie dni, że muszę myśleć, analizować, pytać "dlaczego ja?", ale nie mam takiej potrzeby robienia tego, jak np. 3 lata temu. Czasami rezygnuję zwyczajnie z tego sama, na własne życzenie, by zająć się czymś innym, bo męczy mnie to.

Protestuję !!! Ja nigdy nie chciałam sobie zrobić krzywdy. Sobie ani nikomu innemu. RAczej traktowałam to jako "uwolnienie się ", zrobienie sobie dobrze big_smile. W takiej sytuacji myśli się wyłącznie o sobie. Nikt nie jest ważny....liczyłam się tylko ja i moja chęć odpoczynku, ucieczki.
Zapewne przeżywałam koszmar, ale go nie zauważałam. Wiele energii swojej poświeciłam mężowi, na tłumaczenie mu, że nie ma prawa tak się zachowywać. Wiele jego zachowań umiałam usprawiedliwić, uważając go za bardzo dobrego człowieka. Nie wiem czemu takie miałam o nim zdanie. Być może uwierzyłam jego słowom lub dopadła mnie pomroczność jasna big_smile.
Być może, są mniejsze i większe uzależnienia smile. Ja natomiast nie umiałabym ani tego zmierzyć ani zważyć. Wiem jedynie, że buntowałam się przeciwko sytuacji w jakiej tkwiłam. Doszłam do ściany...do dna... . Zmęczyłam się walką z nim, ze sobą. Marzyłam o odpoczynku, o świętym spokoju..... nie chciałam już tłumaczyć, protestować, upominać się, udowadniać....zmęczyłam się.

12 132 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-07-05 16:48:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Liwia napisał/a:

Już ja wiem co piszę Hm smile

A Ty mi się tak nie dołuj. Nadejdą jeszcze lepsze czasy dla Ciebie, bo jesteś silną kobietką, która twardo stąpa po tym świecie, masz głowę na karku, więc będzie dobrze!!!

Może i nadejdą, tylko, że wtedy to wszystko czego potrzebuję teraz nie będzie mi już potrzebne.
Po co ciuch starej babie?
Wiesz, że ja śmiech przez łzy.
Ja się sama sobie dziwie, prawie się czołgam po ziemi, bo mnie tak przygniata, a dalej idę. Czy ja jakąś głupia jestem?

Nie jesteś głupia.
Być może tak jest, bo niczego w swoim życiu nie zmieniasz?
Twoja sygnaturka, reprezentuje twoje podejście do życia.

Moja sygnaturka to ironia jest przecie.
Ale mnie oceniłaś no no.
Nie mam wpływu na to, że komornik jest leniwy i ściga mnie a nie jego, nie mogę z tym nic zrobić, jego do płacenia nie zmuszę. Wszędzie są koszty. Koszty za głupie, beznadziejne małżeństwo z idiotą. I ja nie mogę tego zmienić. Szukam lepszej pracy, której nie ma póki co. Jak na razie nic zmienić się nie da. Nie lubię kiedy ktoś mnie ocenia.
Zważając na to, że co mogę to robię dla własnego dobra, co mogę to zmieniam.

12 133

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie wiedziałam,że Twoja sygnaturka to ironia. Skąd miałam to wiedzieć?
Czytam sygnaturki. Raczej porównuję je ze sobą, nie oceniam innych przez pryzmat tego co sami piszą jako swoje "motto". Każdy ma prawo pisać co chce.
Byłam ciekawa czy tak postrzegasz świat. Bo mnie takie podejście dołuje.
Co do oceny. Też nie lubiłam,gdy ktoś to robił. Teraz, mogę się zgodzić lub nie z czyjąś oceną. Mogę się nad nią zastanowić i wyciągać wnioski.
Napisałam, że BYĆ MOŻE jest tak bo nic nie zmieniasz? Ja nie wiem. Wiem,że robisz wszystko,by było lepiej!

12 134 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-07-05 17:52:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Liwia napisał/a:

Co do tej analizy uzależnienia, analizy własnego życia i zachowań- moje zdanie jest takie, że jeśli ktoś np. jak Zofia przeżywał na prawdę ogromny koszmar związany z byłym mężem, do tego próba samobójcza - to musi pewnie to wszystko głęboko poddać analizie, przemyśleniom, to widocznie jest bardzo potrzebne. Ja takiego koszmaru nie przeżyłam i myśli o tym, żeby sama siebie skrzywdzić nigdy nie miałam. Może uzależnienie od faceta jest jedno większe, a inne mniejsze. Owszem, mam takie dni, że muszę myśleć, analizować, pytać "dlaczego ja?", ale nie mam takiej potrzeby robienia tego, jak np. 3 lata temu. Czasami rezygnuję zwyczajnie z tego sama, na własne życzenie, by zająć się czymś innym, bo męczy mnie to.

Protestuję !!! Ja nigdy nie chciałam sobie zrobić krzywdy. Sobie ani nikomu innemu. RAczej traktowałam to jako "uwolnienie się ", zrobienie sobie dobrze big_smile. W takiej sytuacji myśli się wyłącznie o sobie. Nikt nie jest ważny....liczyłam się tylko ja i moja chęć odpoczynku, ucieczki.
Zapewne przeżywałam koszmar, ale go nie zauważałam. Wiele energii swojej poświeciłam mężowi, na tłumaczenie mu, że nie ma prawa tak się zachowywać. Wiele jego zachowań umiałam usprawiedliwić, uważając go za bardzo dobrego człowieka. Nie wiem czemu takie miałam o nim zdanie. Być może uwierzyłam jego słowom lub dopadła mnie pomroczność jasna big_smile.
Być może, są mniejsze i większe uzależnienia smile. Ja natomiast nie umiałabym ani tego zmierzyć ani zważyć. Wiem jedynie, że buntowałam się przeciwko sytuacji w jakiej tkwiłam. Doszłam do ściany...do dna... . Zmęczyłam się walką z nim, ze sobą. Marzyłam o odpoczynku, o świętym spokoju..... nie chciałam już tłumaczyć, protestować, upominać się, udowadniać....zmęczyłam się.

Ja mam za sobą okaleczenie. Pocięłam przedramie, żeby mój jmąż mnie zauważył. Teraz jak patrzę na bliznę, którą widzą wszyscy i ja, to myślę sobie jaka durna byłam! Blizna zostanie mi do końca życia. Jest to mój "przypominacz",żeby nie robić głupot i zmienić myślenie smile Najlepsze jest to,że przez to,że się okaleczyłam, NIKT nie zwrócił na mnie większej uwagi. Teraz zwracam większą uwagę sama na siebie smile

12 135

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No widzisz Zosiu, ja odebrałam to tak, że chciałaś zrobić sobie krzywdę, bo miałaś dość życia u boku męża, całej sytuacji itd.  I to potwierdza, że każda z nas ma własne emocje, przemyślenia i sposoby radzenia sobie w różnych sytuacjach. Mimo, że mamy taki sam problem, każda musi znaleźć swój "złoty środek" smile

12 136

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Nie wiedziałam,że Twoja sygnaturka to ironia. Skąd miałam to wiedzieć?
Czytam sygnaturki. Raczej porównuję je ze sobą, nie oceniam innych przez pryzmat tego co sami piszą jako swoje "motto". Każdy ma prawo pisać co chce.
Byłam ciekawa czy tak postrzegasz świat. Bo mnie takie podejście dołuje.
Co do oceny. Też nie lubiłam,gdy ktoś to robił. Teraz, mogę się zgodzić lub nie z czyjąś oceną. Mogę się nad nią zastanowić i wyciągać wnioski.
Napisałam, że BYĆ MOŻE jest tak bo nic nie zmieniasz? Ja nie wiem. Wiem,że robisz wszystko,by było lepiej!

To ironia kochana.
Zabolało mnie trochę. Bo robię co mogę.

12 137

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A czego objawem jest chęć skończenia ze sobą? Mamy dość życia.

12 138

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Nie wiedziałam,że Twoja sygnaturka to ironia. Skąd miałam to wiedzieć?
Czytam sygnaturki. Raczej porównuję je ze sobą, nie oceniam innych przez pryzmat tego co sami piszą jako swoje "motto". Każdy ma prawo pisać co chce.
Byłam ciekawa czy tak postrzegasz świat. Bo mnie takie podejście dołuje.
Co do oceny. Też nie lubiłam,gdy ktoś to robił. Teraz, mogę się zgodzić lub nie z czyjąś oceną. Mogę się nad nią zastanowić i wyciągać wnioski.
Napisałam, że BYĆ MOŻE jest tak bo nic nie zmieniasz? Ja nie wiem. Wiem,że robisz wszystko,by było lepiej!

To ironia kochana.
Zabolało mnie trochę. Bo robię co mogę.

Przepraszam!! Uwierz, nie chciałam cię zranić!! Przepraszam!!

12 139

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

A czego objawem jest chęć skończenia ze sobą? Mamy dość życia.

Kłopotów, na które nie mamy wpływu, a nas pogrążają.
Przede wszystkim masz dla kogo żyć. Czy nikt nie może Ci pomóc finansowo? A mama?

12 140

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Nie wiedziałam,że Twoja sygnaturka to ironia. Skąd miałam to wiedzieć?
Czytam sygnaturki. Raczej porównuję je ze sobą, nie oceniam innych przez pryzmat tego co sami piszą jako swoje "motto". Każdy ma prawo pisać co chce.
Byłam ciekawa czy tak postrzegasz świat. Bo mnie takie podejście dołuje.
Co do oceny. Też nie lubiłam,gdy ktoś to robił. Teraz, mogę się zgodzić lub nie z czyjąś oceną. Mogę się nad nią zastanowić i wyciągać wnioski.
Napisałam, że BYĆ MOŻE jest tak bo nic nie zmieniasz? Ja nie wiem. Wiem,że robisz wszystko,by było lepiej!

To ironia kochana.
Zabolało mnie trochę. Bo robię co mogę.

Przepraszam!! Uwierz, nie chciałam cię zranić!! Przepraszam!!

Nie no, ja wiem.
W sumie nie pisze ostatnio co u mnie.

12 141

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Już mi pomogli ile mogli.
Jest beznadziejnie. Jeszcze ten komornik doszedł. Niby rozłożył na raty, ale zawsze to ileś mniej.
No i oczywiście w nosie mają ile kto ma, mnie wzięli w ryzy, na mnie pismo przyszło mim, że wspólne, zasrane prawo.
Niedługo z goła d... będę chodzić. a nie mam już gdzie zarobić. Pracuje do 17 prawie, zanim pojadę po dziecko to jesteśmy w domu przed 19, co to za życie?

12 142

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

o jeny dziewczyny aleście sie rozpisały...szok-myslalam ze nie skoncze czytac!


A ja dzisiaj nie myslalam i nie analizowałam.Spedziłam caaały dzien z kolezanka ,synkiem i jej dziecmi nad morzem.Nie było czasu na bzdetne rozdrapywanie ran.Było super-wesoło i beztrosko!naprawde cudaśny dzien mialam!Potem zajrzałam do telefonu i juz było mniej wesoło bo ex zbombardował mnie smsami.Najpierw łagodnie :gdzie jestem ,co porabiam,jak mija dzien.Potem czemu nie odpisuje.Potem dlaczego nie odbieram,czy jestem na niego zła.Nastepnie co sie dzieje i czy coś zrobił? hehe,smieszne.
Nie analizowalam ani nie zastanawialm sie nad tymi smsami.Nawet teraz tego nie robie bo mi sie nie chce.Zwyczajnie,po prostu.O 19ej zadzwonił,zapytał czy moze syna wziac na noc bo jego matka przyjechala ,zgodziłam sie,odebrał syna i tyle.

cudnie tak nie analizowac,lekko.

Zycze Wam udanego wieczoru;) buziaki

12 143

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nieprawdaż? Nie analizować a działać, rozsądnie.

12 144

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Już mi pomogli ile mogli.
Jest beznadziejnie. Jeszcze ten komornik doszedł. Niby rozłożył na raty, ale zawsze to ileś mniej.
No i oczywiście w nosie mają ile kto ma, mnie wzięli w ryzy, na mnie pismo przyszło mim, że wspólne, zasrane prawo.
Niedługo z goła d... będę chodzić. a nie mam już gdzie zarobić. Pracuje do 17 prawie, zanim pojadę po dziecko to jesteśmy w domu przed 19, co to za życie?

A co na to prawnik? Nie da się inaczej pewnie...
Ja pracuję od 9 do 16tej, godzina przerwy i od 17tej do 21szej. Nie codziennie tak mam, czasami raz na dwa tyg, ale od 17 do 21szej codziennie i rano 4, 5 h. Kiedyś pracowałam od 6 rano do 15tej a potem 17-21. Lipiec mam mało godzin, będzie krucho z kasą sad Ale ponieważ godziny pracy mnie dołowały to je zmieniam. Od sierpnia 7.30 do max 17tej big_smile

12 145

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

cudnie cudnie i tego sie trzymaj edytko

12 146

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
dortja napisał/a:

cudnie cudnie i tego sie trzymaj edytko

mam zamiar;)

zresztą:co ma byc to będzie.Będzie trzeba przyjąć z pokorą i wdzięcznością.Oby zdrowie było.Dzisiaj taka refleksja nam sie nasunęła (mi i kolezance,matce 2 urwisów) ze mamy cudowne dzieciaki,zdrowe i wesole a że nieznosne chwilami i kaprysne? DAMY RADE!

reszta tak naprawde sie nie liczy wink

12 147

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Już mi pomogli ile mogli.
Jest beznadziejnie. Jeszcze ten komornik doszedł. Niby rozłożył na raty, ale zawsze to ileś mniej.
No i oczywiście w nosie mają ile kto ma, mnie wzięli w ryzy, na mnie pismo przyszło mim, że wspólne, zasrane prawo.
Niedługo z goła d... będę chodzić. a nie mam już gdzie zarobić. Pracuje do 17 prawie, zanim pojadę po dziecko to jesteśmy w domu przed 19, co to za życie?

A co na to prawnik? Nie da się inaczej pewnie...
Ja pracuję od 9 do 16tej, godzina przerwy i od 17tej do 21szej. Nie codziennie tak mam, czasami raz na dwa tyg, ale od 17 do 21szej codziennie i rano 4, 5 h. Kiedyś pracowałam od 6 rano do 15tej a potem 17-21. Lipiec mam mało godzin, będzie krucho z kasą sad Ale ponieważ godziny pracy mnie dołowały to je zmieniam. Od sierpnia 7.30 do max 17tej big_smile

Jak się tylko dało zmienić to elegancko.
Prawnik nie wiedział nawet czy jak mi to na raty rozłożą czy nie będzie odsetek.
Można się starać potem o zwrot kosztów od niego, ale to w osobnym postępowaniu. I znów pieniądze.
Ale on jest nieściągalny bo ma umowę na pól etatu,. tak jak ja. Tylko on nie ma nic do stracenia. zresztą może jakby się do niego ktoś przyczepił to by zapłacił, ale nie sądzę, pewnie by miał to gdzieś.

12 148

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Już mi pomogli ile mogli.
Jest beznadziejnie. Jeszcze ten komornik doszedł. Niby rozłożył na raty, ale zawsze to ileś mniej.
No i oczywiście w nosie mają ile kto ma, mnie wzięli w ryzy, na mnie pismo przyszło mim, że wspólne, zasrane prawo.
Niedługo z goła d... będę chodzić. a nie mam już gdzie zarobić. Pracuje do 17 prawie, zanim pojadę po dziecko to jesteśmy w domu przed 19, co to za życie?

A co na to prawnik? Nie da się inaczej pewnie...
Ja pracuję od 9 do 16tej, godzina przerwy i od 17tej do 21szej. Nie codziennie tak mam, czasami raz na dwa tyg, ale od 17 do 21szej codziennie i rano 4, 5 h. Kiedyś pracowałam od 6 rano do 15tej a potem 17-21. Lipiec mam mało godzin, będzie krucho z kasą sad Ale ponieważ godziny pracy mnie dołowały to je zmieniam. Od sierpnia 7.30 do max 17tej big_smile

Jak się tylko dało zmienić to elegancko.
Prawnik nie wiedział nawet czy jak mi to na raty rozłożą czy nie będzie odsetek.
Można się starać potem o zwrot kosztów od niego, ale to w osobnym postępowaniu. I znów pieniądze.
Ale on jest nieściągalny bo ma umowę na pól etatu,. tak jak ja. Tylko on nie ma nic do stracenia. zresztą może jakby się do niego ktoś przyczepił to by zapłacił, ale nie sądzę, pewnie by miał to gdzieś.

Witamy W EUROPIE widze ze naprawde z tymi umowami prac to jak tu lipa ,mopj maz np ma zero godzin na kontrakcie,dwa lata temu stracil stala prace bo byla sobie redukcja ludzi, co prawda pracuje ostatnio 5 dni w tygodniu to damy rade bo nam sie dlugi tez porobily,ale je jakos tam placimy i tu w holandi mamy tam dodatki na dzieci ja mam mniesiecznie 84 euro zeczy jakies za to kupie i dokladaja mi na ubezpiczenie zdrowotne 90 e to place z rodzina 160 e sama takze larytasy nie sa ,ale jakos sie ciagnie w polsce jak jest? kochana bo ja wyjechalam z mama majac 16 lat to pamietam prawie tylko PRL, pozdrowka

12 149

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

W Polsce beznadziejnie jest. Generalnie ludzie zarabiają po 1200 złotych najczęściej, bardzo rzadko się zdarzy, że więcej. Więcej może tylko kiedy ma się firmę.
Ja mam wykształcenie średnie kierunkowe, które jest traktowane gorzej niż średnie ogólne. Bardzo trudno znaleźć mi lepiej płatną pracę.
Zarobki nie są proporcjonalne do odpowiedzialności np., często do obowiązków też nie. Ja pracuję 6 dni w tygodniu. Cały dzień mnie  domu nie ma.

12 150 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-06 15:35:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przepraszam, że pytam.
Nie zabłądziłam?
Chciałam znaleźć grupę wsparcia.
Grupę wsparcia w wychodzeniu z uzależnienia od miłości.
Tymczasem czytam, czytam i stwierdzam, że grupa wsparcia jest, tyle tylko, że w narzekaniu, w utyskiwaniu, w ciągnięciu w dół, w udowadnianiu, że lepiej nie będzie.


Takie zachowania  są komuś przydatne? Dodają skrzydeł? Pomagają rozwiązać problemy?
Dzięki takim zachowaniom przybywa energii, siły, zwiększa się pewność siebie, umiejętność podejmowania decyzji?


Na pewno?

12 151 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-07-06 15:46:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak Wielokropku.

Przecie u psychologa się biadoli, narzeka i utyskuje właśnie.

12 152 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-07-06 16:28:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Tak Wielokropku.

Przecie u psychologa się biadoli, narzeka i utyskuje właśnie.

Ja biadoliłam tylko na kilku (2,3) spotkaniach. Później już mówi się o postępach, ewentualnych potknięciach i o tym jak się już więcej nie potykać.
Biadolenie nic dobrego nie wnosi. U psychologa mówi się o przyczynach problemów i stara się je rozwiązać. U psychologa się cholernie ciężko pracuje, przynajmniej ja tak mam.

12 153

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Przepraszam, że pytam.
Nie zabłądziłam?
Chciałam znaleźć grupę wsparcia.
Grupę wsparcia w wychodzeniu z uzależnienia od miłości.
Tymczasem czytam, czytam i stwierdzam, że grupa wsparcia jest, tyle tylko, że w narzekaniu, w utyskiwaniu, w ciągnięciu w dół, w udowadnianiu, że lepiej nie będzie.


Takie zachowania  są komuś przydatne? Dodają skrzydeł? Pomagają rozwiązać problemy?
Dzięki takim zachowaniom przybywa energii, siły, zwiększa się pewność siebie, umiejętność podejmowania decyzji?


Na pewno?

Rozumniem,jakby zycie polegalo tylko na uzaleznieniach to by nawet nie bylo warto z nich wychodzic,nie sadzisz ?,sa tez inne sprawy ktore nas dotycza poza uzaleznieniami od kogo kolwiek,jezeli czlowiek chce stanac na nogach musi sie stac niezalezny,finasowo, umyslowo i mniec pozytywna nadzieje na przyszlosc(perpektywa) pozdrawiam

12 154

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wielokropek ma też rację.
Wyskoczyłyśmy tu na forum o naszych holenderskich problemach, zarobkach, euro itp ...
O tym możemy pobiadolić na niedziela.nl wink
Pozdrawiam

12 155

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiem, że życie nie polega na samych uzależnieniach.

Wiem, że warto wyjść z uzależnienia (jakiegokolwiek).

Wiem, że ważnym jest bycie niezależnym (finansowo i psychicznie) - sama od długiego czasu, również w tym wątku, do tej niezależności namawiam.

Wiem, że narzekanie wpływa negatywnie na kondycję psychiczną.

Ja - wiem.

Posty [ 12 091 do 12 155 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 185 186 187 188 189 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026