Daja do myslenia bo kazda ma inne doswiadczenia i refleksje.
jak patrze na siebie sprzed 3 lat to widze mała zatroskana dziewczynke ktora placze po nocach za mężem,dzwoni do niego ,pisze,straszy rozwodem i odejsciem,a mimo to gotuje ,pierze i przytula bo mąz tego potzrebował...
dzisiaj widze babeczke która juz potrafi przespać cała noc bez myslenia czy byłemu męzowi nie jest przypadkiem żle albo zimno,nie dzwoni i nie pisze,która śpi po prostu.Bo idzie rano do pracy i nie chce wygladac jak zoombie,bo ma synka który chce widziec mamę usmiechnieta a nie zapłakaną...
czas na tęsknoty to góra 10 minut dziennie:odtęsknie swoje i wracam do zycia ;P
a kiedys cały mój dzien był tęsknotą i troską o męża!Nie o siebie ale o męza!
teraz -mimo sentymentu do jego osoby-potrafiłam podac go o alimenty,zgłosic na leczenie,podac do komornika i zadbać o swoje .A znam kolezanki które nie robią nic-mimo ze mają dzieci a tym dzieciom należa sie alimenty...kiedys leciałam do szpitala bo mąż ma chora trzustke,pilnowałam jego diety,dawałm mu sie wyspac
dzisiaj juz o to nie dbam: w zasadzie dobrze ze mu ta trzustka szwankuje ;P niech sie męczy hehhe(wiem wiem-poniosło mnie!) za głupote trzeba płacić...a ja sobie pojde pedicure zrobic;P a co? ;D
buziaki
Ja taka czuła rzadko bywałam. Martwiłam się, denerwowałam, prałam, sprzątałam ale wszystko z nerwami. Pamiętam jak byliśmy w Polsce, on z kolegami, ja z koleżankami, osobno. Moja teściowa poszła po niego pod knajpę, zrobiła mu aferę a potem na mnie była obrażona,że męża nie pilnuję. Ale były i takie momenty,że zawoziłam go i odbierałam od kolegów żeby przypadkiem pijany nie jechał autem. Jak chciał pieniądze na jaranie, dawałam mu. Sama sobie jestem winna.
Rozwodem zaczęłam go straszyć dopiero pół roku temu, bo popadł w totalne dno.
A teraz, mieszka sam, uśmiechnięty, opłaca rachunki, sprząta sobie, gotuje, pracuje...
A ja mam na dzień dzisiejszy poczucie ulgi i spokoju. Nie tęsknię, nie płaczę, nie łudzę się, nie mam w sobie złości. Chciałabym żeby to było pogodzenie się.