Mysle ze przekonal sie ze to nie zarty ,musi cos zrobic zeby nie stracic malzenstwa.
Anastawio czas pokarze.
Moj jm ,hhhmmmm szkoda mi go wiem ze zaluje i wiem ze zapozno by sie zmienial.
Mowi ze na rozprawie powie ze mnie kocha i dzieci .
Tesciowa jest zalamana ,a ja?
Ja bardziej nastawilam sie na wolnosc niz na cos innego ,byc moze przestalam kochac zeby byc wolna?
Moi rodzice milcza ,czekaja tylko na mnie az przylece na rozprawe.
Zpewnoscia gdybym kochala zrobilabym wszystko zeby to utrzymac?, szkoda mi go jedynie jako faceta ,malo takich chodzi po ulicach heheh no ale trafi sie lepszy hihihi(wiekszy).
11 831 2012-06-25 14:24:32
Podobne tematy
11 832 2012-06-25 14:35:24
Większy?
O taaaaaaaaak ![]()
Wszyscy szukają większego.
11 833 2012-06-25 16:40:30
Większy?
O taaaaaaaaak
Wszyscy szukają większego.
Łobuziary jesteście dziewczyny! Mój jmąż powiedział,że kupi mi na urodziny wibrator, bo nie chce żebym go zaczęła zdradzać. Lepiej żebym robiła to z zabawką niż z innym facetem. A jak mu powiedziałam,że chcę sama na weekend pojechać do Rzymu, to powiedział,że Włosi to brudasi i porywają kobiety do burdeli. Teraz zazdrosny! Bardzo dobrze!
Pożyjemy zobaczymy.
Pati, ja myślę,że po zdradzie już nigdy nie będzie tak samo, raczej gorzej...
11 834 2012-06-25 20:10:00
ihihihih wiekszy smaczniejszy
)
11 835 2012-06-25 20:14:21
moje marzenia .................. zwiedzic meksyk zobaczyc jak zyli imkowie, grecje zobaczyc mitologie, portugalie zobaczyc architekture,venecje byc na sztuce operowej badz teatralnej ,i pojechac z corke tym razem do paryza piekne mniasto wogule, cos mi mowi ze lubie podrozowac buhaaaaaaaaaaa, i zaczac i skonczyc szkole pielengiarska i pracowac jako pielegniarka szpitale lubie no coz nie lezyc tam to nie za bardzo a dalej zobaczymy nawet jak bym sie rozwiodla to i tak sie raczej z nikim nie ozenie eeeeeeeeeee nie ,podoba mi sie ten tu w holandi styl zycia nie raz tylko pana na kolacje na sniadanka raczej nie bez prania skarpetek .................... pozdrawiam kobietki
ha prawidlowo ja po rozwodzie nie planuje zadnych powaznych zwiazkow ani milosci,facet raz na wiadomo w miare mozlwisoci czasowych ,sexik sniadanko i papap.Zadnych zobowiazan o nie!!
11 836 2012-06-25 22:05:40
sexik sniadanko i papap.
Jestem za, pod warunkiem, że to on je robi i do łóżka podaje.
Zadnych zobowiazan o nie!!
Jestem za, bez żadnych warunków ! ![]()
11 837 2012-06-25 22:55:18
pati31 napisał/a:sexik sniadanko i papap.
Jestem za, pod warunkiem, że to on je robi i do łóżka podaje.
pati31 napisał/a:Zadnych zobowiazan o nie!!
Jestem za, bez żadnych warunków !
czyli sie zgadzamy
i ![]()
11 838 2012-06-26 08:10:40
parntner ma byc duzy,piekny,mlody.bogaty i zonaty z barbie tak tak jak z raklamy telewizyjnej
11 839 2012-06-26 10:11:22
Dziewczyny, a może ja jakoś źle pojmuję miłość. Może to nie chodzi o zainteresowanie, wsparcie, bliskość, dzielenie smutków i radości? To o co chodzi?
Mnie się wydawało, że to trzeba się zaangażować, okazywać uczucia, czasem być bliżej niż zwykle. A nie tylko mówić. Nie wiem. Czuję pustkę, jest mi smutno.
11 840 2012-06-26 14:37:24
Milosc jest w nas ,nie mozna szukac wciaz akaceptacji i poparcia innych ludzi oni popelniaja mnostwo bledow jak my dopuki nie zrozumeija ze milosci niemozna dostac ani stracic ona jest w czlowieku
11 841 2012-06-26 14:50:32
Milosc jest w nas ,nie mozna szukac wciaz akaceptacji i poparcia innych ludzi oni popelniaja mnostwo bledow jak my dopuki nie zrozumeija ze milosci niemozna dostac ani stracic ona jest w czlowieku
Zgadzam się z Tobą Pati. To w sobie trzeba szukać miłości, najpierw trzeba zrozumieć siebie, swoje potrzeby, trzeba zaakceptować siebie takim jakim się jest. Jeżeli człowiek pokocha sam siebie, wtedy też znajdzie zrozumienie i miłość w drugim człowieku. Z tym,że ta druga osoba też musi kochać samego siebie i żyć dla siebie.
11 842 2012-06-26 15:01:19
Wydaje mi się,że będąc w związku,należy słuchać partnera, szanować jego zdanie i mieć swoje zdanie. Związek to pójście na kompromis. Rozmowy. A miłość, cóż...
11 843 2012-06-26 15:52:56 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-06-26 16:02:45)
Wydaje mi się,że będąc w związku,należy słuchać partnera, szanować jego zdanie i mieć swoje zdanie. Związek to pójście na kompromis. Rozmowy. A miłość, cóż...
Cóż...???
Znaczy twierdzicie, że miłość do siebie wystarczy?
Mnie to męczy.
11 844 2012-06-26 16:07:09
Co cię męczy?
11 845 2012-06-26 16:10:17 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-06-26 16:13:44)
Samotność.
I miłość bez miłości. Tylko puste kocham.
I co mi z kochania siebie, z tego że samej niby lepiej, spokojniej jak smutno cholernie.
11 846 2012-06-26 16:14:04
Może oczekujesz czegoś, czego ten partner nie jest w stanie Ci dać?
11 847 2012-06-26 16:16:20 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-06-26 16:18:58)
Ja lubię czuć to co ktoś do mnie mówi. Nie czuje tego. Wiesz jaki jest.
Niby się pojawia, niby jest, a ta obojętność.
Nie wiem czy wracać czy zostać gdzie jestem. Dalej stoję w miejscu. Potrzeba jeszcze więcej czasu.
Ja tylko chciałabym, żeby mnie czasem zauważył.
Ja wiem, że się nie podobam, jestem jaka jestem, w łeb sobie nie strzelę. I bardzo często nie wierzę w to kiedy spotyka mnie coś dobrego.
11 848 2012-06-26 16:18:33
Ja lubię czuć to co ktoś do mnie mówi. Nie czuje tego. Wiesz jaki jest.
NIby się pojawia, niby jest, a ta obojętność.
Nie wiem czy wracać czy zostać gdzie jestem. Dalej stoję w miejscu. Potrzeba jeszcze więcej czasu.
Ale czy on się zmieni?
11 849 2012-06-26 16:20:03
Nie sądzę ![]()
11 850 2012-06-26 16:32:31
zmieni nie.............. moze pojmnie swoje zachowania i co niektore poprzestanie,nie wierze w cuda
11 851 2012-06-26 16:50:13 Ostatnio edytowany przez l_ukrecja (2012-06-26 16:51:15)
Wczoraj spotkałam się z moim jmężem. Porozmawialiśmy. Nic mi nie obiecuje i nie zapewnia. Powiedział,że nie chce się ze mną rozwieść. Będzie się starał rzucić nałóg. Zastanawia się nad psychologiem. Mieszka sam, na obrzeżach miasteczka, przez okno widzi pola i pasące się krówki:)
Jak z nim rozmawiam, to słyszę siebie sprzed kilku miesięcy. Mówi, że zawsze chciał dobrze dla mnie, dla swoich rodziców, bliskich. Chciał jak najlepiej dla wszystkich naokoło. I się zaplątał, bo nikt go za to nie doceniał. Przyznaje, że zapijał w weekendy, że przesadził. Przyprowadzał kolegów do domu, bo ze mną już nie mógł wytrzymać. Mówił,że ciągle go kontrolowałam, czepiałam się go, pouczałam, oskarzałam go o wszystkie niepowodzenia a sama byłam niezdecydowana, nie wiedziałam czego chcę, wiecznie zła, negatywnie nastawiona do życia, do wszystkich. Tęskni za mną, chce mieć ze mną kontakt, jest o mnie zazdrosny, chce mieszkać sam, ale chce się ze mną czasami spotykać. Małżeństwo w separacji.Piszę to bez wiekszych emocji, po prostu to co sobie powiedzieliśmy na spokojnie, bez wyrzutów, bez oskarżeń. Wie jedno, musi rzucić marichuanę i kolegów.
Nie musicie mi pisać,że to bzdury to co on mówi, żebym się nie nabierała. Wiem,że tak może być. Ale on nic mi nie obiecuje, bo sam mówi,że będzie ciężko i nie chce mnie znowu zawieść.
Nadzieję wciąż jednak mam, nie ukrywam. I może to głupie, ale chciałabym mu pomóc. Nietylko rzucić nałóg, ale zmienić myślenie. Wiem na jakim on jest etapie, mysli,że trzeba być dobrym dla innych, spełniać innych zachcianki i załamuje się, bo nic mu nie wychodzi, i sięga po używki. A może sięga po używki a potem nic mu nie wychodzi?? Wiem jednak, że człowiek uzależnia się od środków chemicznych gdy nie może sobie poradzić z emocjami. Jako DDA mam w sobie "szlachetną pomoc uzależnionym". Tak, chciałabym żeby się wyleczył, być może dlatego, że chciałam zawsze żeby mój ojciec wyszedł z nałogu. Pewnie to walka z wiatrakami. Nie rzucę wszystkiego dla niego, ale będę z nim rozmawiać. Może pomogę... Bardzo bym tego chciała.
Wyjście z nałogu to cholernie ciężka droga. To bezwzględna uczciwość do siebie i innych. Przestać palić,pić czy grać to połowa sukcesu. Trzeba zacząć trzeźwieć,a więc pracować nad sobą-i to jest praca na całe życie... Są nawroty choroby. Mózg na wszelkie możliwe sposoby kombinuje aby dostać to od czego jest uzależniony,wraca iluzoryczne marzenia...i wtopa. Co dalej? Pić,palić,grać albo na miting. Setki godzin mitingów,setki godzin terapii,setki godzin rozmów z przyjaciółmi z podobnym problemem.
Odizolowanie się od starych "przyjaciół",nie chodzenie w miejsce gdzie się zażywało,zmiana stylu życia o 180%. PRZEWARTOŚCIOWANIE SWOJEGO ŻYCIA.
Do tego wsparcie bliskich. Partner w terapii,an-anon,mitingi otwarte-koniecznie,bo może tylko zepsuć relację,bo w końcu pojęcia nie ma kim jest osoba którą kocha,bo osobowość zmienić się musi.
Czy się uda? 4% szans-ostatnie statystyki.
11 852 2012-06-26 16:57:19 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-26 17:42:24)
Dzięki l_ukrecjo. Czekałam na Ciebie szczerze powiedziawszy i na Twoje zdanie na ten temat.
A czy ja mogę być tą bliską osobą, która obdarzy go wsparciem czy raczej odizolować się?
4% szans. l_ukrecjo gratuluję ci! Wow!
A w ogóle są jakieś grupy wsparcia dla osób współuzależnionych? Bo bycie z taką osobą,która wychodzi z nałogu to jest koszmar!
11 853 2012-06-26 18:00:22
Dzięki l_ukrecjo. Czekałam na Ciebie szczerze powiedziawszy i na Twoje zdanie na ten temat.
A czy ja mogę być tą bliską osobą, która obdarzy go wsparciem czy raczej odizolować się?
4% szans. l_ukrecjo gratuluję ci! Wow!
A w ogóle są jakieś grupy wsparcia dla osób współuzależnionych? Bo bycie z taką osobą,która wychodzi z nałogu to jest koszmar!
Jest wiele grup an-anon i im podobne. Wystarczy,że pójdziesz,a dziewczyny,bardzo przyjaźnie nastawione na nowe osoby podpowiedzą Ci co i jak. Poznasz takie jak TY,te które są z uzależnionymi i te które musiały związek zakończyć.
Z tym pomaganiem...Sekret wyjścia z nałogu polega na tym,żeby osoba uzależniona ponosiła konsekwencje za swój nałóg,zachowanie,straty. To taka mądra miłość.
Ale jeśli zacznie się leczyć,to właśnie an-anon podpowie Ci co robić,jak reagować i jak pomagać.
Najważniejsze dla osoby współuzależnionej jest zająć się sobą,a uzależnionego zostawić,no chyba,że wyraźnie o to poprosi.
To ciężka sytuacja. Znam masę związków,które sobie z tym poradziło,wiele się też rozeszło...pokaleczeni nie potrafili sobie wybaczyć,czy też trzeźwiejący mężowie,którzy zaczynają się interesować np.budżetem-kobieta traktuje jak intruza,bo dotąd radziła sobie sama,a teraz to zupełnie nie wie co ze sobą począć...
Wiem...łatwo mi się mądrować,a sama mam życie w rozsypce...
Ale w trzeźwości trwam-mitingi,przyjaciele,dzieci-to daje mi siłę ![]()
Ale ja poniosłam konsekwencje swojego picia,bardzo dotkliwie,bo nikt za mnie nic nie zrobił-i dobrze!
Przytulam Cię ![]()
11 854 2012-06-26 18:11:33
Dzięki l_ukrecjo. Narazie tak pytam "na zapas". Mimo wszystko jestem pełna podziwu dla Ciebie i Twoich najbliższych. Domyślam się, że łatwo nie było.
Nie wiem czy jestem na tyle odporna psychicznie by to przechodzić. Wiem,że muszę zająć się sobą. Robię to. A on jest jak bomba zegarowa, gdy nie pali. Wtedy chyba trzeba go olać po prostu, bo ani miłe słowa,ani krzyki nie pomagają... Zobaczymy.
Dzięki raz jeszcze!
11 855 2012-06-26 20:29:22
Tylko dwoje ludzi gleboko swiadomych i kochajacych szanujacych siebie stworzy udany zwiazek.Samtonosc -to luka ktora dana osoba powierzyla partnerowi zeby on ja wypelnij.Nie o to chodzi by partner wypelnial luki w nas,wtedy kleska murowana .
Zwiazek moze byc fascynujacy ,pod warukiem ze bedzie wzrastal rozwijal sie ,zazwyczaj ludzie staja w miejscu odsuwaja sie i chowaja gdzies gleboko.Potrzeba wiele determinacji zeby stanac oko w oko ze swoimi cieniami ,to najtrudniejsze ,ale do pokonania
11 856 2012-06-26 21:19:05
Tylko dwoje ludzi gleboko swiadomych i kochajacych szanujacych siebie stworzy udany zwiazek.Samtonosc -to luka ktora dana osoba powierzyla partnerowi zeby on ja wypelnij.Nie o to chodzi by partner wypelnial luki w nas,wtedy kleska murowana .
Zwiazek moze byc fascynujacy ,pod warukiem ze bedzie wzrastal rozwijal sie ,zazwyczaj ludzie staja w miejscu odsuwaja sie i chowaja gdzies gleboko.Potrzeba wiele determinacji zeby stanac oko w oko ze swoimi cieniami nyc,to najtrudniejsze ,ale do pokonania
oj jest chodze do aal anonu od trzech lat od kad wiem ze mam problem z mezem z ojcem i jego brakiem......anastawio sa tez mitingi przes skypa www.sychar.pl organizacja dla trudnych malozenstw
11 857 2012-06-26 21:59:06
A JA ZROBIŁAM SOBIE DZISIAJ TATUAŻ!!!!
NIE ŻAŁUJE
JESTEM ZADOWOLONA I DUMNA Z SIEBIE ZE SIE W KONCU ODWAZYŁAM!!!!
11 858 2012-06-26 22:18:08
pati31 napisał/a:Tylko dwoje ludzi gleboko swiadomych i kochajacych szanujacych siebie stworzy udany zwiazek.Samtonosc -to luka ktora dana osoba powierzyla partnerowi zeby on ja wypelnij.Nie o to chodzi by partner wypelnial luki w nas,wtedy kleska murowana .
Zwiazek moze byc fascynujacy ,pod warukiem ze bedzie wzrastal rozwijal sie ,zazwyczaj ludzie staja w miejscu odsuwaja sie i chowaja gdzies gleboko.Potrzeba wiele determinacji zeby stanac oko w oko ze swoimi cieniami nyc,to najtrudniejsze ,ale do pokonaniaoj jest chodze do aal anonu od trzech lat od kad wiem ze mam problem z mezem z ojcem i jego brakiem......anastawio sa tez mitingi przes skypa www.sychar.pl organizacja dla trudnych malozenstw
i co myslisz o takich mitingach? chodzisz tam sama czy z mężem?
11 859 2012-06-27 00:42:38
dortja napisał/a:pati31 napisał/a:Tylko dwoje ludzi gleboko swiadomych i kochajacych szanujacych siebie stworzy udany zwiazek.Samtonosc -to luka ktora dana osoba powierzyla partnerowi zeby on ja wypelnij.Nie o to chodzi by partner wypelnial luki w nas,wtedy kleska murowana .
Zwiazek moze byc fascynujacy ,pod warukiem ze bedzie wzrastal rozwijal sie ,zazwyczaj ludzie staja w miejscu odsuwaja sie i chowaja gdzies gleboko.Potrzeba wiele determinacji zeby stanac oko w oko ze swoimi cieniami nyc,to najtrudniejsze ,ale do pokonaniaoj jest chodze do aal anonu od trzech lat od kad wiem ze mam problem z mezem z ojcem i jego brakiem......anastawio sa tez mitingi przes skypa www.sychar.pl organizacja dla trudnych malozenstw
i co myslisz o takich mitingach? chodzisz tam sama czy z mężem?
sama aal-anon jest dla dzieci doroslych alkocholikow ipartnerow nie dla samych uzaleznionych grupa aa jest w amsterdamie w polskim jezyku
11 860 2012-06-27 00:57:26
Anstawia napisał/a:dortja napisał/a:oj jest chodze do aal anonu od trzech lat od kad wiem ze mam problem z mezem z ojcem i jego brakiem......anastawio sa tez mitingi przes skypa www.sychar.pl organizacja dla trudnych malozenstw
i co myslisz o takich mitingach? chodzisz tam sama czy z mężem?
sama aal-anon jest dla dzieci doroslych alkocholikow ipartnerow nie dla samych uzaleznionych grupa aa jest w amsterdamie w polskim jezyku
Aha. Ja się nie mogę połapać w tych grupach aa itp itd. A w Amsterdamie do psychologa chodzę właśnie. No nic, poczytam trochę, nie będę się tym za bardzo zamęczać, bo to nie o mnie chodzi. Ale chciałabym wiedzieć teraz jak się zachowywać. Bo mimo wszystko, do tej pory zachowywałam się tak jak standardowa współuzależniona żona i skutek był odwrotny. Wiem,że to,że nie mieszkamy razem, dało mu do myślenia. Nie chcę go zbić z tropu swoim zachowaniem,ale nie mogę się z nim obchodzić chyba jak z jajkiem! Nie wiem. Cóż, zobaczymy. On póki co świetnie sobie daje radę, pracuje, zarabia, opłaca, kupuje mi róże:) ale chce być sam. Pisze mi tylko,żebym była, że chce się ze mną w weekendy spotykać. Cały weekend mi zaplanował,oczywiście za moją zgodą, ogród botaniczny, muzea, zainstaluje mi sprzęty w moim mieszkaniu, obiad, zakupy... Nie wiem do czego to zmierza?
11 861 2012-06-27 08:31:01
dortja napisał/a:Anstawia napisał/a:i co myslisz o takich mitingach? chodzisz tam sama czy z mężem?
sama aal-anon jest dla dzieci doroslych alkocholikow ipartnerow nie dla samych uzaleznionych grupa aa jest w amsterdamie w polskim jezyku
Aha. Ja się nie mogę połapać w tych grupach aa itp itd. A w Amsterdamie do psychologa chodzę właśnie. No nic, poczytam trochę, nie będę się tym za bardzo zamęczać, bo to nie o mnie chodzi. Ale chciałabym wiedzieć teraz jak się zachowywać. Bo mimo wszystko, do tej pory zachowywałam się tak jak standardowa współuzależniona żona i skutek był odwrotny. Wiem,że to,że nie mieszkamy razem, dało mu do myślenia. Nie chcę go zbić z tropu swoim zachowaniem,ale nie mogę się z nim obchodzić chyba jak z jajkiem! Nie wiem. Cóż, zobaczymy. On póki co świetnie sobie daje radę, pracuje, zarabia, opłaca, kupuje mi róże:) ale chce być sam. Pisze mi tylko,żebym była, że chce się ze mną w weekendy spotykać. Cały weekend mi zaplanował,oczywiście za moją zgodą, ogród botaniczny, muzea, zainstaluje mi sprzęty w moim mieszkaniu, obiad, zakupy... Nie wiem do czego to zmierza?
Al-latin-dzieci alkoholika
DDA-dorosłe dziecko alkoholika
DDD-dorosłe dziecko z rodziny dysfunkcyjnej
Al-anon-współuzależnieni
Zanim zaczniesz myśleć,czy z nim być polecam rozmowę z kimś kto to przeszedł-już się za bardzo nakręcasz...
Do czego zmierza?...trudno powiedzieć ale nie wierzę mu,to czysta manipulacja. Takie gadanie-sam sobie dam radę itp.-strata czasu.
Właśnie robisz wszystko aby mu utrudnić-ponosisz konsekwencje jego jarania i przyzwalasz na takie zachowanie-godzisz się.
Czy warunkiem spotkań nie powinno być podjęcie przez Was terapii i choć miesięczna jego abstynencja???
Za mądra jesteś na to-przemyśl.
11 862 2012-06-27 10:05:00 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-27 13:11:13)
l_ukrecjo, dlatego właśnie wszystko tutaj piszę. Gdybym miała kogokolwiek z kim mogłabym na ten temat porozmawiać byłoby mi prościej. Szukam forum dla współuzależnionych. Szukam wsparcia.
Dzięki za wyjaśnienie tych literek aa itp itd.
Już wiem,że sama sobie nie dam rady. Już nie daję...
Wiecie co,ja oszaleję. Czytam wiadomości od niego i teraz wszędzie widzę manipulację. I nie mogę już. Chce mi się wyć, czuję się beznadziejnie, nie widzę sensu w niczym. Znowu staczam się na dno. Jestem taka samotna. Nie mam z kim nawet o tym porozmawiać, to jest dla mnie najgorsze. Beznadzieja, totalna...
11 863 2012-06-27 13:36:07
l_ukrecjo, dlatego właśnie wszystko tutaj piszę. Gdybym miała kogokolwiek z kim mogłabym na ten temat porozmawiać byłoby mi prościej. Szukam forum dla współuzależnionych. Szukam wsparcia.
Dzięki za wyjaśnienie tych literek aa itp itd.Już wiem,że sama sobie nie dam rady. Już nie daję...
Wiecie co,ja oszaleję. Czytam wiadomości od niego i zteraz wszędzie widzę manipulację. I nie mogę już. Chce mi się wyć, czuję się beznadziejnie, nie widzę sensu w niczym. Znowu staczam się na dno. Jestem taka samotna. Nie mam z kim nawet o tym porozmawiać, to jest on dla mnie najgorsze. Beznadzieja, totalna...
acha czyli dezorientacja coz tez tak mniewam idz do aal-anonu anno szukasz partnerow tzw zajetych tak jak ja ,mojim przykladem byl ojciec chociaz szybko zmarl zreszto nigdy niczego mi nie tlumaczono ej jak dobrze znasz holenderski ,bo jest tez sychar.
11 864 2012-06-27 13:46:55
Anstawia napisał/a:l_ukrecjo, dlatego właśnie wszystko tutaj piszę. Gdybym miała kogokolwiek z kim mogłabym na ten temat porozmawiać byłoby mi prościej. Szukam forum dla współuzależnionych. Szukam wsparcia.
Dzięki za wyjaśnienie tych literek aa itp itd.Już wiem,że sama sobie nie dam rady. Już nie daję...
Wiecie co,ja oszaleję. Czytam wiadomości od niego i zteraz wszędzie widzę manipulację. I nie mogę już. Chce mi się wyć, czuję się beznadziejnie, nie widzę sensu w niczym. Znowu staczam się na dno. Jestem taka samotna. Nie mam z kim nawet o tym porozmawiać, to jest on dla mnie najgorsze. Beznadzieja, totalna...
acha czyli dezorientacja coz tez tak mniewam idz do aal-anonu anno szukasz partnerow tzw zajetych tak jak ja ,mojim przykladem byl ojciec chociaz szybko zmarl zreszto nigdy niczego mi nie tlumaczono ej jak dobrze znasz holenderski ,bo jest tez sychar.
Nie czuję się na tyle swobodnie w holenderskim by mówić co czuję. Za słabo. Ja nie tyle szukam takich partnerów, co nie umiem sobie z nimi poradzić. Gdy on mi pisze,że w przyszłym tyg pójdzie do lekarza, to ja się cieszę. A jak na drugi dzień dociera do mnie,że to bzdura,manipulacja,to czuję się tak podle,że nie chce mi się żyć.
I potrzebuję kogoś,kto co chwilę będzie mi mówił nie daj się!to manipulacja! Bo jak słyszę,że to miłość,to ślepnę i głupieję. I nie mam tyle siły,by znowu powiedzieć idź stąd,bo nie mam nikogo...
11 865 2012-06-27 15:47:25 Ostatnio edytowany przez l_ukrecja (2012-06-27 16:00:26)
dortja napisał/a:Anstawia napisał/a:l_ukrecjo, dlatego właśnie wszystko tutaj piszę. Gdybym miała kogokolwiek z kim mogłabym na ten temat porozmawiać byłoby mi prościej. Szukam forum dla współuzależnionych. Szukam wsparcia.
Dzięki za wyjaśnienie tych literek aa itp itd.Już wiem,że sama sobie nie dam rady. Już nie daję...
Wiecie co,ja oszaleję. Czytam wiadomości od niego i zteraz wszędzie widzę manipulację. I nie mogę już. Chce mi się wyć, czuję się beznadziejnie, nie widzę sensu w niczym. Znowu staczam się na dno. Jestem taka samotna. Nie mam z kim nawet o tym porozmawiać, to jest on dla mnie najgorsze. Beznadzieja, totalna...
acha czyli dezorientacja coz tez tak mniewam idz do aal-anonu anno szukasz partnerow tzw zajetych tak jak ja ,mojim przykladem byl ojciec chociaz szybko zmarl zreszto nigdy niczego mi nie tlumaczono ej jak dobrze znasz holenderski ,bo jest tez sychar.
Nie czuję się na tyle swobodnie w holenderskim by mówić co czuję. Za słabo. Ja nie tyle szukam takich partnerów, co nie umiem sobie z nimi poradzić. Gdy on mi pisze,że w przyszłym tyg pójdzie do lekarza, to ja się cieszę. A jak na drugi dzień dociera do mnie,że to bzdura,manipulacja,to czuję się tak podle,że nie chce mi się żyć.
I potrzebuję kogoś,kto co chwilę będzie mi mówił nie daj się!to manipulacja! Bo jak słyszę,że to miłość,to ślepnę i głupieję. I nie mam tyle siły,by znowu powiedzieć idź stąd,bo nie mam nikogo...
Doskonale Cię rozumiem. Ja żeby nie zwariować i trwać w swym postanowieniu zapewniłam sobie zero kontaktu z eksem. Dla mnie to,że chodzi na terapię nie przemawia,już nie będę w stanie uwierzyć temu człowiekowi. A jego próby odzyskania mnie przybierają ohydną formę-informuje moich przyjaciół,że przegrał mnie z innym facetem...A więc nasz związek nie rozpadł się,bo bzykać mu się chciało małolaty,ale dlatego że pojawił się lepszy....Żal mi go ale widać kim byłam dla niego,skoro można mnie wygrać lub przegrać,czyli bezwolne ciele. Jemu w głowie się nie mieści,że można mieć przyjaciela,spędzać z nim duuużżżoo czasu i nie iść z nim do łóżka. Bynajmniej nie robię tego dla eksa...nie to ja chcę już rozważnie podejść do nowego związku-kiedyś tam...
A do łóżka iść z kimś tylko dla seksu...kurcze no nie umiem tak...to by mnie rozwaliło,bo kiedyś tak się stało,a potem zbierałam się do kupy bardzo długo.
Olej go Anstawio,zajmij się sobą,zobacz jak się cofnęłaś...byłaś już taka silna...
Trzymam kciuki za Ciebie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
11 866 2012-06-27 15:57:59 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-06-27 16:01:37)
Anastawio,
z mojej perspektywy widzę, że Twoje rozstanie jest pozorne. Pozorne, bo jesteś z nim w ciągłym kontakcie. Pozorne, bo sama będąc uzależnioną od niego i jeszcze nietrzeźwą, chcesz jego właśnie wspierać w wyjściu z jego uzależnienia. Pozorne, bo po każdej jego uwadze dotyczącej terapii podskakujesz z radości do góry i marzysz. Pozorne, bo prócz jego słów nie ma żadnych zmian w zachowaniu, a Ty układasz sobie scenariusze życia we dwójkę po zakończeniu przez niego terapii.
Potrzebujesz ciągłego przypominania? Zrób więc taką przypominajkę na kartce, powieś w domu w najbardziej widocznym miejscu i czytaj kilka razy w ciągu dnia, a zawsze wtedy, gdy usłyszysz jakiekolwiek wiadomości od niego.
***
l_ukrecjo,
cieszę się, że jesteś i to w tak dobrej formie. ![]()
11 867 2012-06-27 16:15:38
Anastawio,
z mojej perspektywy widzę, że Twoje rozstanie jest pozorne. Pozorne, bo jesteś z nim w ciągłym kontakcie. Pozorne, bo sama będąc uzależnioną od niego i jeszcze nietrzeźwą, chcesz jego właśnie wspierać w wyjściu z jego uzależnienia. Pozorne, bo po każdej jego uwadze dotyczącej terapii podskakujesz z radości do góry i marzysz. Pozorne, bo prócz jego słów nie ma żadnych zmian w zachowaniu, a Ty układasz sobie scenariusze życia we dwójkę po zakończeniu przez niego terapii.Potrzebujesz ciągłego przypominania? Zrób więc taką przypominajkę na kartce, powieś w domu w najbardziej widocznym miejscu i czytaj kilka razy w ciągu dnia, a zawsze wtedy, gdy usłyszysz jakiekolwiek wiadomości od niego.
***
l_ukrecjo,
cieszę się, że jesteś i to w tak dobrej formie.
Wielkokropku,cieszę się,że TY się cieszysz ![]()
11 868 2012-06-27 16:30:32 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-27 16:34:30)
l_ukrecjo i Wielokropku, dzięki za Wasze słowa.
Wiem jedno, uwolnienie się z toksycznego związku, czy to od męża czy od rodziców (w moim przypadku od jednego i drugiego naraz) to nie jest odcięcie się, brak kontaktu, koniec. To długi proces pracy nad sobą i swoimi myślami. Jestem uzależniona i dopóki się z tego nie wyleczę, nie będę szczęśliwa. Jestem na takim etapie terapii, gdzie wydaje mi się,że ona nie ma już sensu. Ciągle słyszę,że jest źle, możliwe,że będzie gorzej, ale to prowadzi do tego,żeby było lepiej. Na dzień dzisiejszy nie poleciłabym nikomu terapii u psychologa, trwanie w tym bagnie jest łatwiejsze niż wychodzenie z niego.
Myślałam,że stoję na nogach. Niestety, wciąż się chwieję. I sama pownownie popchnęłam się w jego ramiona. To ja napisałam mu pierwsza, czy jeszcze kiedyś będziemy razem? Boję się dalej żyć bez niego, bez rodziców. Przeraża mnie to. Ale wiem, że życie z nimi to męczarnia. I mam wrażenie, że tak jak ja jestem od nich uzależniona, tak samo oni ode mnie są uzależnieni. I nawet gdy ja się od nich oderwę, to oni będą szukali sposobu by przyssać się do mnie. Jeszcze nie wiem jak żyć, nie uciekając. I wydaje mi się,że przede mną lata terapii. Nie jestem silna. Jestem słabiutka.
11 869 2012-06-27 16:45:00
Anstawio,
nie umówiłyśmy się z l_ukrecją na pisanie postów do Ciebie, zbieżność w czasie przypadkowa. Sama ze zdziwieniem zobaczyłam jej post nad moim.
Wiem, że uwolnienie się z... nie jest równoznaczne z całkowitym zerwaniem kontaktu. Ale żadnego słowa w swym poprzednim poście bym nie zmieniła.
Też wiem, że terapia jest rzeczą trudną, nieprzyjemną, bolesną, wywołującą i strach, i łzy. Często też mówię, że przyjemność jest po, nie w trakcie. Mówię też, że terapia to przyjemność inaczej.
To, że się chwiejesz jest dla mnie rzeczą zrozumiałą, ba, zrozumiałe są dla mnie Twe ciągoty do niego.
Trzymam za Ciebie kciuki, wierzę, że dasz radę wyjść z tego bagna. Wierzę, bo wiem, że jesteś osobą zdeterminowaną. A że napisałam to, co napisałam? Cóż, tak też rozumiem słowo "wsparcie". Czasem przytulenie, czasem zachwyt, czasem kopnięcie w cztery litery - w zależności od sytuacji. Wolisz, by się nad Tobą poużalać, powspółczuć? Takie moje zachowanie (i innych) uczyni Cię silniejszą?
11 870 2012-06-27 17:04:03
Wielokropku, nie lubię się użalać nad sobą. Nie lubię też gdy ktoś użala się nade mną. Twoje słowa i słowa l_ukrecji są jak najbardziej trafne i na miejscu. I zdecydowanie wolę czytać "olej go", niż "to miłość". To drugie wprowadza mnie w stan otępienia, przygnębienia, a tego mi teraz zdecydowanie nie potrzeba. I masz rację,że moje rozstanie jest pozorne, bo jest! Jest wszystko tak, jak wcześniej napisałaś. I takich słów mi potrzeba.
Jest mi ciężko, bo wciąż nie myślę o sobie a tylko o "nich". W pewien sposób odcięłam się od nich, a oni tkwią w mojej głowie z większym natężeniem niż wcześniej.
Przyszły dziś do mnie książki m.in "Toksyczni rodzice" i" Współuzależnienie". Czytałam je w formie pdf, ale teraz są ze mną namacalnie. Moje przyjaciółki książki:) Czasami się zastanawiam, czy nie za bardzo pochłania mnie ta terapia. Jestem tym wszystkim strasznie przemęczona, psychicznie i fizycznie. Ale nie potrafię się zrelaksować i choć na chwilę oderwać myślami. Wydaje mi się,że żyję od pon do pon, od terapii do terapii...
11 871 2012-06-27 18:58:45
rez tak mnialam ciagle sie klocilam z matka az jej wprost powiedzialam ty nie bedziesz mi zycia ukladala ona za bedzie (zaszokowala mnie szczesroscia) nigdy tak szczera nie byla i nie jest ,ja jej jestes nie moralna,nie taktowna i toksyczna obrazila sie no coz ,czy za nia tesknie ? chyba raczej nie.
11 872 2012-06-27 19:31:54
rez tak mnialam ciagle sie klocilam z matka az jej wprost powiedzialam ty nie bedziesz mi zycia ukladala ona za bedzie (zaszokowala mnie szczesroscia) nigdy tak szczera nie byla i nie jest ,ja jej jestes nie moralna,nie taktowna i toksyczna obrazila sie no coz ,czy za nia tesknie ? chyba raczej nie.
Moja mama spała ze mną w łóżku jak ja jeszcze w podstawówce byłam. Jak jej powiedziałam,żeby się przeniosła,to się popłakała i obraziła na mnie. Jak pokłóciła się z ojcem, to przylatywała do mnie do pokoju, płakała i pytała co ma robić. A ja nic nie rozumiałam,mówiłam żeby nie płakała i pogodziła się z tatą. Oni się godzili a potem podczas kłótni wytykała mi że to ja chciałam żeby się godzili. A mojemu ojcu nie potrafiła się przeciwstawić,a mnie pouczała jak rządzić mam mężem. Przykładów można mnożyć. A ile obiecywała, z głupim uśmiechem na ustach,bo wiedziała,że i tak obietnicy nie dotrzyma. A ile razy skłamała. I wszystko za mnie robiła, pranie,sprzątanie,gotowanie,wybierała mi ubranie, szkołę, fryzurę. Nigdy nie miałam klucza do domu,bo bała się,że zgubię i nas okradną. Dzwoniła jak szłam na przystanek,że autobus już jedzie i żebym się pospieszyła-miałam wtedy ponad 20lat. I do kościoła z nimi jeździć musiałam, i do rodziny, i nie mogłam zostawać nigdzie długo bo ona płakała i spać nie mogła... Nie wiem co gorsze,ojciec alkoholik psychofag czy matka-nie wiem jak ją nazwać?
11 873 2012-06-27 19:38:35
Wart Pac pałaca, a pałac Paca. Porównywanie ich nie ma żadnego sensu. Oboje to toksyczne osoby. Dobrze, że wiesz o tym i robisz porządek ze swoimi uczuciami, również do nich.
11 874 2012-06-27 20:09:17
dzisiaj miałam spotkanie z exem...wygladał oplakanie...jakby pił cała noc...i ten zapach z ust...pamietam jak mu trzustka siadała to tez tak miał...malo mówil a jak juz cos powiedział to z wysiłkiem...Jak obiecał kupił synkowi sandałki...odprowadził nas kawałek...nawet szkoda mi sie go zrobiło i cała soba powstrzymałam sie zeby nie zapytac co sie dzieje...przeciez wiadomo ze sie nie przyzna...dwie godziny pozniej napisał smsa ze niby ząb go boli i nie spał przez niego cała noc i ze przeprasza...
nie odpisałam...
hmm...co on z soba robi????
11 875 2012-06-27 20:21:17
Witam mój mąż przyprowadził kochanke do domu i na moich oczch uprawiali seks Nieprawdopodobne ,a jednak prawdziwe .powieział mi że zakochał się bez pamięci i jaq dla niego nic nie znacze,Nadmienie tylko że mój mąż ma 44 lata a jego panienka 26 jest alkocholiczką która mieszka z facetem ,gdzie na dzień dzisiejszy jej facet siedzi w więzieniu .
11 876 2012-06-27 20:26:21
Witam mój mąż przyprowadził kochanke do domu i na moich oczch uprawiali seks Nieprawdopodobne ,a jednak prawdziwe .powieział mi że zakochał się bez pamięci i jaq dla niego nic nie znacze,Nadmienie tylko że mój mąż ma 44 lata a jego panienka 26 jest alkocholiczką która mieszka z facetem ,gdzie na dzień dzisiejszy jej facet siedzi w więzieniu .
11 877 2012-06-27 21:51:34
dortja napisał/a:rez tak mnialam ciagle sie klocilam z matka az jej wprost powiedzialam ty nie bedziesz mi zycia ukladala ona za bedzie (zaszokowala mnie szczesroscia) nigdy tak szczera nie byla i nie jest ,ja jej jestes nie moralna,nie taktowna i toksyczna obrazila sie no coz ,czy za nia tesknie ? chyba raczej nie.
Moja mama spała ze mną w łóżku jak ja jeszcze w podstawówce byłam. Jak jej powiedziałam,żeby się przeniosła,to się popłakała i obraziła na mnie. Jak pokłóciła się z ojcem, to przylatywała do mnie do pokoju, płakała i pytała co ma robić. A ja nic nie rozumiałam,mówiłam żeby nie płakała i pogodziła się z tatą. Oni się godzili a potem podczas kłótni wytykała mi że to ja chciałam żeby się godzili. A mojemu ojcu nie potrafiła się przeciwstawić,a mnie pouczała jak rządzić mam mężem. Przykładów można mnożyć. A ile obiecywała, z głupim uśmiechem na ustach,bo wiedziała,że i tak obietnicy nie dotrzyma. A ile razy skłamała. I wszystko za mnie robiła, pranie,sprzątanie,gotowanie,wybierała mi ubranie, szkołę, fryzurę. Nigdy nie miałam klucza do domu,bo bała się,że zgubię i nas okradną. Dzwoniła jak szłam na przystanek,że autobus już jedzie i żebym się pospieszyła-miałam wtedy ponad 20lat. I do kościoła z nimi jeździć musiałam, i do rodziny, i nie mogłam zostawać nigdzie długo bo ona płakała i spać nie mogła... Nie wiem co gorsze,ojciec alkoholik psychofag czy matka-nie wiem jak ją nazwać?
matka duze dziecko ,nadopiekuncza i nie dorosla ,tacy sie razem zenia i zakladaja zwiazki anastawio ,i latwo bylo im odpowiedzialnosc zwalac na mala dziewczynke , przynajmniej nie musieli dzwigac ciezaru zycia sami hejo mamy dziecko niech ono sie tym zajmnie , tak mnie tym postem w..............k ci rodzice ,boze jak ja taka bede jak moja mama ........... dobrze ze nie ma broni w tym kraju . uffffffffff jestem zla wsciekla na takich nadal .
11 878 2012-06-27 21:57:58
Witam mój mąż przyprowadził kochanke do domu i na moich oczch uprawiali seks Nieprawdopodobne ,a jednak prawdziwe .powieział mi że zakochał się bez pamięci i jaq dla niego nic nie znacze,Nadmienie tylko że mój mąż ma 44 lata a jego panienka 26 jest alkocholiczką która mieszka z facetem ,gdzie na dzień dzisiejszy jej facet siedzi w więzieniu .
to takie samo ponizenie ja moj maz pod wplywem alkocholu udezyl mnie przy rodzinie .................. co za swiry,mojego juz na wakacje do polski nie zabralam ,powiedzialam ze jak nie umi sie zachopwac ma siedziec w domu,zrozumnial i nie nalega,dzis zmarl moj tesc mnial 84 lata i chorowal troche mi go szkoda jako czlowieka.
11 879 2012-06-27 22:07:00
Anstawia napisał/a:dortja napisał/a:rez tak mnialam ciagle sie klocilam z matka az jej wprost powiedzialam ty nie bedziesz mi zycia ukladala ona za bedzie (zaszokowala mnie szczesroscia) nigdy tak szczera nie byla i nie jest ,ja jej jestes nie moralna,nie taktowna i toksyczna obrazila sie no coz ,czy za nia tesknie ? chyba raczej nie.
Moja mama spała ze mną w łóżku jak ja jeszcze w podstawówce byłam. Jak jej powiedziałam,żeby się przeniosła,to się popłakała i obraziła na mnie. Jak pokłóciła się z ojcem, to przylatywała do mnie do pokoju, płakała i pytała co ma robić. A ja nic nie rozumiałam,mówiłam żeby nie płakała i pogodziła się z tatą. Oni się godzili a potem podczas kłótni wytykała mi że to ja chciałam żeby się godzili. A mojemu ojcu nie potrafiła się przeciwstawić,a mnie pouczała jak rządzić mam mężem. Przykładów można mnożyć. A ile obiecywała, z głupim uśmiechem na ustach,bo wiedziała,że i tak obietnicy nie dotrzyma. A ile razy skłamała. I wszystko za mnie robiła, pranie,sprzątanie,gotowanie,wybierała mi ubranie, szkołę, fryzurę. Nigdy nie miałam klucza do domu,bo bała się,że zgubię i nas okradną. Dzwoniła jak szłam na przystanek,że autobus już jedzie i żebym się pospieszyła-miałam wtedy ponad 20lat. I do kościoła z nimi jeździć musiałam, i do rodziny, i nie mogłam zostawać nigdzie długo bo ona płakała i spać nie mogła... Nie wiem co gorsze,ojciec alkoholik psychofag czy matka-nie wiem jak ją nazwać?
matka duze dziecko ,nadopiekuncza i nie dorosla ,tacy sie razem zenia i zakladaja zwiazki anastawio ,i latwo bylo im odpowiedzialnosc zwalac na mala dziewczynke , przynajmniej nie musieli dzwigac ciezaru zycia sami hejo mamy dziecko niech ono sie tym zajmnie , tak mnie tym postem w..............k ci rodzice ,boze jak ja taka bede jak moja mama ........... dobrze ze nie ma broni w tym kraju . uffffffffff jestem zla wsciekla na takich nadal .
Mama duże dziecko a ja musiałam szybko dorosnąć. Role się odwróciły. I sama nie wiem czy chcę mieć dzieci
W sumie to dobrze,że trafiłam na mojego męża, bo chcąc nie chcąc, dzięki niemu z domu uciekłam,nauczyłam się co nieco życia. Nim z kolei rodzice się nie interesowali, nie było alkoholu u niego w domu, ale matkę też miał toksyczną kkzb, więc życia nauczyła go ulica. I tak nas połączyło porąbane dzieciństwo.
Teraz uczę się życia,którego nie znam. Nie mam wzorców. Tylko książki, forum i psycholog. Musi wystarczyć.
11 880 2012-06-27 22:12:27
bogusia2y napisał/a:Witam mój mąż przyprowadził kochanke do domu i na moich oczch uprawiali seks Nieprawdopodobne ,a jednak prawdziwe .powieział mi że zakochał się bez pamięci i jaq dla niego nic nie znacze,Nadmienie tylko że mój mąż ma 44 lata a jego panienka 26 jest alkocholiczką która mieszka z facetem ,gdzie na dzień dzisiejszy jej facet siedzi w więzieniu .
to takie samo ponizenie ja moj maz pod wplywem alkocholu udezyl mnie przy rodzinie .................. co za swiry,mojego juz na wakacje do polski nie zabralam ,powiedzialam ze jak nie umi sie zachopwac ma siedziec w domu,zrozumnial i nie nalega,dzis zmarl moj tesc mnial 84 lata i chorowal troche mi go szkoda jako czlowieka.
Przykro mi z powodu śmierci Twojego teścia.
No, uderzyć przy rodzinie!? Sam siebie poniżył i okazał swoją słabość. Powinnaś brać go do Polski żeby mu głupio było. No chyba,że mu nie wstyd. Oj ci mężczyźni...
11 881 2012-06-27 23:05:52
dortja napisał/a:Anstawia napisał/a:Moja mama spała ze mną w łóżku jak ja jeszcze w podstawówce byłam. Jak jej powiedziałam,żeby się przeniosła,to się popłakała i obraziła na mnie. Jak pokłóciła się z ojcem, to przylatywała do mnie do pokoju, płakała i pytała co ma robić. A ja nic nie rozumiałam,mówiłam żeby nie płakała i pogodziła się z tatą. Oni się godzili a potem podczas kłótni wytykała mi że to ja chciałam żeby się godzili. A mojemu ojcu nie potrafiła się przeciwstawić,a mnie pouczała jak rządzić mam mężem. Przykładów można mnożyć. A ile obiecywała, z głupim uśmiechem na ustach,bo wiedziała,że i tak obietnicy nie dotrzyma. A ile razy skłamała. I wszystko za mnie robiła, pranie,sprzątanie,gotowanie,wybierała mi ubranie, szkołę, fryzurę. Nigdy nie miałam klucza do domu,bo bała się,że zgubię i nas okradną. Dzwoniła jak szłam na przystanek,że autobus już jedzie i żebym się pospieszyła-miałam wtedy ponad 20lat. I do kościoła z nimi jeździć musiałam, i do rodziny, i nie mogłam zostawać nigdzie długo bo ona płakała i spać nie mogła... Nie wiem co gorsze,ojciec alkoholik psychofag czy matka-nie wiem jak ją nazwać?
matka duze dziecko ,nadopiekuncza i nie dorosla ,tacy sie razem zenia i zakladaja zwiazki anastawio ,i latwo bylo im odpowiedzialnosc zwalac na mala dziewczynke , przynajmniej nie musieli dzwigac ciezaru zycia sami hejo mamy dziecko niech ono sie tym zajmnie , tak mnie tym postem w..............k ci rodzice ,boze jak ja taka bede jak moja mama ........... dobrze ze nie ma broni w tym kraju . uffffffffff jestem zla wsciekla na takich nadal .
Mama duże dziecko a ja musiałam szybko dorosnąć. Role się odwróciły. I sama nie wiem czy chcę mieć dzieci
W sumie to dobrze,że trafiłam na mojego męża, bo chcąc nie chcąc, dzięki niemu z domu uciekłam,nauczyłam się co nieco życia. Nim z kolei rodzice się nie interesowali, nie było alkoholu u niego w domu, ale matkę też miał toksyczną kkzb, więc życia nauczyła go ulica. I tak nas połączyło porąbane dzieciństwo.
Teraz uczę się życia,którego nie znam. Nie mam wzorców. Tylko książki, forum i psycholog. Musi wystarczyć.
mamy tak samo moj maz byl bity .moja matka zwala odpowiedzialnosc na wszystkich a zwlaszcza brata i mnie ,zbyt szybko zwialam z domu majac 20 lat juz mnie tam nie bylo tesciowa tez kkzb he he chyba jednak jakies tam czary nas tu sprowadzily pozdrawiam
11 882 2012-06-28 12:09:52
Anstawia napisał/a:dortja napisał/a:matka duze dziecko ,nadopiekuncza i nie dorosla ,tacy sie razem zenia i zakladaja zwiazki anastawio ,i latwo bylo im odpowiedzialnosc zwalac na mala dziewczynke , przynajmniej nie musieli dzwigac ciezaru zycia sami hejo mamy dziecko niech ono sie tym zajmnie , tak mnie tym postem w..............k ci rodzice ,boze jak ja taka bede jak moja mama ........... dobrze ze nie ma broni w tym kraju . uffffffffff jestem zla wsciekla na takich nadal .
Mama duże dziecko a ja musiałam szybko dorosnąć. Role się odwróciły. I sama nie wiem czy chcę mieć dzieci
W sumie to dobrze,że trafiłam na mojego męża, bo chcąc nie chcąc, dzięki niemu z domu uciekłam,nauczyłam się co nieco życia. Nim z kolei rodzice się nie interesowali, nie było alkoholu u niego w domu, ale matkę też miał toksyczną kkzb, więc życia nauczyła go ulica. I tak nas połączyło porąbane dzieciństwo.
Teraz uczę się życia,którego nie znam. Nie mam wzorców. Tylko książki, forum i psycholog. Musi wystarczyć.mamy tak samo moj maz byl bity .moja matka zwala odpowiedzialnosc na wszystkich a zwlaszcza brata i mnie ,zbyt szybko zwialam z domu majac 20 lat juz mnie tam nie bylo tesciowa tez kkzb he he chyba jednak jakies tam czary nas tu sprowadzily pozdrawiam
Los Cie doswiadczyl juz jako mala dziewczynke,smutne naprawde niewiem co powiedziec .
Ciebie i meza polaczyla chemia ,,a nie dziecinstwo.
W Polsce jest prawie kazda rodzina dysfunkcyjna ,jak nie ma alkocholu i przemocy to znowu rodzicow nie ma bo pracuja przeciez zyje sie strasznie przy polskich cenach.
Wlasciwie to kazdy jest jakos porabany z domu.
Mialam dobry dom ,ale rodzice duzo pracowali,niedziele i soboty byly cudowne ,ale nie zmienia to faktu ze od 6 roku zycia biegalam z kluczem na szyji,moj maz tez zreszta.Tam matka miala bzika na punkcie kasy i zyli dorabianiem sie a maz i jego brat sami ,na ulicy.
Kazda na swoj sposob rodzina ma jakies problemy.
Wazne by nie powielac wzorca w przyszlosci
11 883 2012-06-28 12:32:41 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-28 12:36:14)
dortja napisał/a:Anstawia napisał/a:Mama duże dziecko a ja musiałam szybko dorosnąć. Role się odwróciły. I sama nie wiem czy chcę mieć dzieci
W sumie to dobrze,że trafiłam na mojego męża, bo chcąc nie chcąc, dzięki niemu z domu uciekłam,nauczyłam się co nieco życia. Nim z kolei rodzice się nie interesowali, nie było alkoholu u niego w domu, ale matkę też miał toksyczną kkzb, więc życia nauczyła go ulica. I tak nas połączyło porąbane dzieciństwo.
Teraz uczę się życia,którego nie znam. Nie mam wzorców. Tylko książki, forum i psycholog. Musi wystarczyć.mamy tak samo moj maz byl bity .moja matka zwala odpowiedzialnosc na wszystkich a zwlaszcza brata i mnie ,zbyt szybko zwialam z domu majac 20 lat juz mnie tam nie bylo tesciowa tez kkzb he he chyba jednak jakies tam czary nas tu sprowadzily pozdrawiam
Los Cie doswiadczyl juz jako mala dziewczynke,smutne naprawde niewiem co powiedziec .
Ciebie i meza polaczyla chemia ,,a nie dziecinstwo.
W Polsce jest prawie kazda rodzina dysfunkcyjna ,jak nie ma alkocholu i przemocy to znowu rodzicow nie ma bo pracuja przeciez zyje sie strasznie przy polskich cenach.
Wlasciwie to kazdy jest jakos porabany z domu.
Mialam dobry dom ,ale rodzice duzo pracowali,niedziele i soboty byly cudowne ,ale nie zmienia to faktu ze od 6 roku zycia biegalam z kluczem na szyji,moj maz tez zreszta.Tam matka miala bzika na punkcie kasy i zyli dorabianiem sie a maz i jego brat sami ,na ulicy.
Kazda na swoj sposob rodzina ma jakies problemy.
Wazne by nie powielac wzorca w przyszlosci
Zgadzam się Pati z Tobą. Ale Ty chyba też poniekąd powielasz wzorzec rodziców. Mam na myśli pracoholizm? Może czasami powielanie nie jest złe, najważniejsze jest nie robić nic wbrew sobie.
Nigdy nie chciałam powielać wzorca, a praktycznie to zrobiłam. No bo jak żyć inaczej, skoro przez cały czas widziało się właśnie taki obraz rodziców? Dobrze,że się zorientowałam co się dzieje i teraz staram się odwrócić swoje życie o 180°.
A o moim dzieciństwie chyba już mogę mówić bez żalu, smutku. Zrozumiałam skąd moje wieczne poczucie winy, ciągła chęć opiekowania się innymi, życie wbrew sobie itp itd.
Mój mąż powiedział mi,że najbardziej drażniło go moje niezdecydowanie. Mnie też to w sobie denerwowało. No ale mamusia przez prawie 30lat decydowała za mnie o wszystkim, więc skąd miałam nauczyć się jak podejmować decyzje? Teraz już wiem dużo więcej i staję się spokojniejsza ![]()
11 884 2012-06-28 15:58:42
Czasem powielamy wzorzec nieświadomie.
Ale będąc ostrożnymi wyłapujemy moment w którym np. powielamy te zachowania, które nas irytują u rodziców. Możemy nad tym zapanować. Czasem trzeba zwolnić.
Róbmy po swojemu, podejmujmy soje decyzje, a będzie nam lepiej. To na początek.
W Polsce jest kiepsko. Nie ma kiedy posiedzieć z dzieckiem w domu, wraca się późno. Nieraz zasuwa się ponad siły. Aż tu przyjdzie weekendowy tatuś i zaraz wyjedzie co to złe nie jest.
11 885 2012-06-28 17:52:48
Witam mój mąż przyprowadził kochanke do domu i na moich oczch uprawiali seks Nieprawdopodobne ,a jednak prawdziwe .powieział mi że zakochał się bez pamięci i jaq dla niego nic nie znacze,Nadmienie tylko że mój mąż ma 44 lata a jego panienka 26 jest alkocholiczką która mieszka z facetem ,gdzie na dzień dzisiejszy jej facet siedzi w więzieniu .
Bogusia,a Ty z nim nadal jesteś?
Co do dzieciństwa...nas też połączyły chore wzorce. Pojęcia nie miałam,że dzieciństwo tak wielki ma wpływ...
Cały czas nie byłam sobą,musiałam grać,bo mnie nie akceptowali. Pedofil mi tak wielkiej krzywdy nie zrobił jaK RODZICE....
Ale teraz na terapii tej co byłam dowiedziałam się,a właściwie dotarło do mnie,bo już o tym słyszałam,że moi rodzice wychowali mnie jak umieli. Sami nie kochają ani siebie samych,ani nawzajem,bo ich nikt tego nie nauczył,nie dał. Jak można dać coś komuś czego się nie ma? Kiedyś nie było możliwości takich jak my mamy teraz,żeby zamknąć ten przeklęty krąg,który powielamy z pokolenia na pokolenie...
Moi rodzice to bardzo nieszczęśliwi ludzie,ograniczeni swoimi przekonaniami o ich doskonałości,samotni.
Nie,nie zmierzam im tego uświadamiać,naprawiać nasze relacje-oni są toksyczni i wiem,że kontakt z nimi znowu by mnie skrzywdził.
Ale jak będą potrzebować mojej pomocy,to jestem.
Tak zdecydowałam.
Moje błędy powielane to wieczny smutek. Jestem osobą smutną. Pewnie potrafię się śmiać,ale wiecej czasu jestem smutna. Taki mam wzorzec,to samo zauważyłam u mojego rodzeństwa,a ja jeszcze + pedofil...+toksyczne związki=depresja.
Dziś byłam u psychiatry. Powiedział mi,że mam prawo czuć senność (wielką!!!) bo to efekt terapii na której byłam...poza tym mówił,że cieszy się,że tyle robię dla trzeźwości,bo to fundament mojego nowego życia. Mam mieć więcej zaufania do siebie...ale czy ja mam w ogóle?
Zamówiłam sobie książkę "sekret" i mam zamiar ją studiować jak biblię ![]()
11 886 2012-06-28 18:39:57
Wiele się tu dzieję jak widzę......
Ja póki co zmierzam do końca roku szkolnego......
Wakacje pewnie wypoczynkiem wielkim dla mnie nie będą, bo jak znam życie zacznę się nakręcać z powodu namiaru wolnego czasu, ale co tam. Może jakoś dam radę przetrwać ![]()
Witaj L_krecjo ![]()
Anstawio jak dziś nastrój?
11 887 2012-06-28 19:52:38
Wiele się tu dzieję jak widzę......
Ja póki co zmierzam do końca roku szkolnego......
Wakacje pewnie wypoczynkiem wielkim dla mnie nie będą, bo jak znam życie zacznę się nakręcać z powodu namiaru wolnego czasu, ale co tam. Może jakoś dam radę przetrwaćWitaj L_krecjo
Anstawio jak dziś nastrój?
Witaj Liwio,
Dawno nie pisałaś. Chyba musisz być rzeczywiście zapracowana:) A wolne najlepiej zaplanuj sobie tak,żebyś nie miała czasu na niepotrzebne nakręcanie się.
Mój nastrój dzisiaj, cóż ostatnio jestem przemęczona psychicznie i fizycznie. Ale jeszcze jutro praca i wolny weekend.
Dziś złożyłam wypowiedzenie w pracy, bo dostałam inną ofertę. Lepsze godziny pracy, stawka. Będę też trochę zajmować się dzieciaczkami. Jestem tym lekko przerażona, ale vzytałam,że dorośli,którzy stracili dzieciństwo, DDA, powinni spędzać czas właśnie z dziećmi. W ten sposób mogą je w sobie odnaleźć. I to mnie motywuje. Lipiec będzie luźniejszy, od sierpnia zaczynam.
Poza tym, jeżeli chodzi o wzorce, to u mnie, tak jak u l_ukrecji, powielany jest smutek. Jestem straszną pesymistką, tacy są moi rodzice. Wiecznie zmartwieni, źli, przemęczeni, smutni, śmiać sie nie wolno, zresztą z czego się cieszyć itp itd Ja powieliłam nie tyle reakcje, zachowania, co myśli, sposób postrzegania życia, samej siebie, innych... Na pewno jesteśmy innym pokoleniem, mieszkam w innym kraju, gdzie panują inne zasady, styl życia, który mi pasuje i do którego przywykłam.
Ogólnie chciałabym zacząć żyć szczęśliwie, ale przez tą moją terapię cofam się. Chciałabym mieć już to za sobą i zacząć żyć!
11 888 2012-06-28 20:16:02
Czasem powielamy wzorzec nieświadomie.
Ale będąc ostrożnymi wyłapujemy moment w którym np. powielamy te zachowania, które nas irytują u rodziców. Możemy nad tym zapanować. Czasem trzeba zwolnić.
Róbmy po swojemu, podejmujmy soje decyzje, a będzie nam lepiej. To na początek.
y
W Polsce jest kiepsko. Nie ma kiedy posiedzieć z dzieckiem w domu, wraca się późno. Nieraz zasuwa się ponad siły. Aż tu przyjdzie weekendowy tatuś i zaraz wyjedzie co to złe nie jest.
wiem kochane dlatego wole siedziec juz 22 latka po za granicami polski,tu majac jako taki zawod da sie zyc,dzieci potrzebuja matki ,zreszta maz tez jest kiedy ma wolne,lata na spacerki,do sklepu na basen ,ja pracuje 16 godz tygodniowo,maz 40 godz.
11 889 2012-06-28 20:19:26
Tak, pracy było mnóstwo. Teraz praca się kończy, z jednej strony żałuję...
Wakacje raczej spędzę w domu, może uda się gdzieś wyjechać, ale pewnie nie na dłużej niż tydzień.
Mąż kontaktuje się ze mną od tygodnia, pisze różne miłe rzeczy, a ja tak samo jak Ty łudzę się, wymyślam jak mogłoby być dobrze....i tego nakręcania właśnie się boję....
Rozumiem Cię w tym wszystkim Anstawio, bo jakiś pesymizm wrodzony chyba tez mam wyniesiony z domu, ale panuje on we mnie właściwie tylko w domu. Wychodząc do ludzi inaczej funkcjonuję, zawsze z humorem, pozytywnym podejściem.....Nie wiem na jakiej zasadzie to dziala, ale tak mam....
11 890 2012-06-28 20:22:25
Liwia napisał/a:Wiele się tu dzieję jak widzę......
Ja póki co zmierzam do końca roku szkolnego......
Wakacje pewnie wypoczynkiem wielkim dla mnie nie będą, bo jak znam życie zacznę się nakręcać z powodu namiaru wolnego czasu, ale co tam. Może jakoś dam radę przetrwaćWitaj L_krecjo
Anstawio jak dziś nastrój?Witaj Liwio,
Dawno nie pisałaś. Chyba musisz być rzeczywiście zapracowana:) A wolne najlepiej zaplanuj sobie tak,żebyś nie miała czasu na niepotrzebne nakręcanie się.
Mój nastrój dzisiaj, cóż ostatnio jestem przemęczona psychicznie i fizycznie. Ale jeszcze jutro praca i wolny weekend.
Dziś złożyłam wypowiedzenie w pracy, bo dostałam inną ofertę. Lepsze godziny pracy, stawka. Będę też trochę zajmować się dzieciaczkami. Jestem tym lekko przerażona, ale vzytałam,że dorośli,którzy stracili dzieciństwo, DDA, powinni spędzać czas właśnie z dziećmi. W ten sposób mogą je w sobie odnaleźć. I to mnie motywuje. Lipiec będzie luźniejszy, od sierpnia zaczynam.
ic
Poza tym, jeżeli chodzi o wzorce, to u mnie, tak jak u l_ukrecji, powielaodzny jest smutek. Jestem straszną pesymistką, tacy są moi rodzice. Wiecznie zmartwieni, źli, przemęczeni, smutni, śmiać sie nie wolno, zresztą z czego się cieszyć itp itd Ja powieliłam nie tyle reakcje, zachowania, co myśli, sposób postrzegania życia, samej siebie, innych... Na pewno jesteśmy innym pokoleniem, mieszkam w innym kraju, fapanują inne zasady, styl życia, który mi pasuje i do którego przywykłoam.
Ogólnie chciałabym zacząć żyć szczęśliwie, ale przez tą moją terapię cofam się. Chciałabym mieć już to za sobą i zacząć żyć!
i bedziesz zyc..............nie raz sie cofam ale szybko normuje,malokontenctwo i szczesniwosc to typowi toksyczni rodzice (mama taka sama)
11 891 2012-06-28 20:23:07
Liwia napisał/a:Wiele się tu dzieję jak widzę......
Ja póki co zmierzam do końca roku szkolnego......
Wakacje pewnie wypoczynkiem wielkim dla mnie nie będą, bo jak znam życie zacznę się nakręcać z powodu namiaru wolnego czasu, ale co tam. Może jakoś dam radę przetrwaćWitaj L_krecjo
Anstawio jak dziś nastrój?Witaj Liwio,
Dawno nie pisałaś. Chyba musisz być rzeczywiście zapracowana:) A wolne najlepiej zaplanuj sobie tak,żebyś nie miała czasu na niepotrzebne nakręcanie się.
Mój nastrój dzisiaj, cóż ostatnio jestem przemęczona psychicznie i fizycznie. Ale jeszcze jutro praca i wolny weekend.
Dziś złożyłam wypowiedzenie w pracy, bo dostałam inną ofertę. Lepsze godziny pracy, stawka. Będę też trochę zajmować się dzieciaczkami. Jestem tym lekko przerażona, ale vzytałam,że dorośli,którzy stracili dzieciństwo, DDA, powinni spędzać czas właśnie z dziećmi. W ten sposób mogą je w sobie odnaleźć. I to mnie motywuje. Lipiec będzie luźniejszy, od sierpnia zaczynam.Poza tym, jeżeli chodzi o wzorce, to u mnie, tak jak u l_ukrecji, powielany jest smutek. Jestem straszną pesymistką, tacy są moi rodzice. Wiecznie zmartwieni, źli, przemęczeni, smutni, śmiać sie nie wolno, zresztą z czego się cieszyć itp itd Ja powieliłam nie tyle reakcje, zachowania, co myśli, sposób postrzegania życia, samej siebie, innych... Na pewno jesteśmy innym pokoleniem, mieszkam w innym kraju, gdzie panują inne zasady, styl życia, który mi pasuje i do którego przywykłam.
Ogólnie chciałabym zacząć żyć szczęśliwie, ale przez tą moją terapię cofam się. Chciałabym mieć już to za sobą i zacząć żyć!
O tak, odnaleźć dziecko w sobie i je pokochać,rozpieszczać,ale i wychowywać,to też się dowiedziałam będąc na turnusie. A ja zawsze tępiłam to moje dziecko,uważałam to za głupie... Tam dowiedziałam się,że ja jestem dzieckiem bez wzorców. Tam zobaczyłam dorosłych ludzi z pluszakami-oni je przywiezli ze sobą i spały na ich łóżkach! Postanowiłam sobie też sprawić misia...nigdy nie miałam...swojego...
Na tą chwilę mam ochotę na 2 metrowego, mięciutkiego,kudłatego misia z "bolcem" ![]()
11 892 2012-06-28 20:39:00
Anstawia napisał/a:Liwia napisał/a:Wiele się tu dzieję jak widzę......
Ja póki co zmierzam do końca roku szkolnego......
Wakacje pewnie wypoczynkiem wielkim dla mnie nie będą, bo jak znam życie zacznę się nakręcać z powodu namiaru wolnego czasu, ale co tam. Może jakoś dam radę przetrwaćWitaj L_krecjo
Anstawio jak dziś nastrój?Witaj Liwio,
Dawno nie pisałaś. Chyba musisz być rzeczywiście zapracowana:) A wolne najlepiej zaplanuj sobie tak,żebyś nie miała czasu na niepotrzebne nakręcanie się.
Mój nastrój dzisiaj, cóż ostatnio jestem przemęczona psychicznie i fizycznie. Ale jeszcze jutro praca i wolny weekend.
Dziś złożyłam wypowiedzenie w pracy, bo dostałam inną ofertę. Lepsze godziny pracy, stawka. Będę też trochę zajmować się dzieciaczkami. Jestem tym lekko przerażona, ale vzytałam,że dorośli,którzy stracili dzieciństwo, DDA, powinni spędzać czas właśnie z dziećmi. W ten sposób mogą je w sobie odnaleźć. I to mnie motywuje. Lipiec będzie luźniejszy, od sierpnia zaczynam.Poza tym, jeżeli chodzi o wzorce, to u mnie, tak jak u l_ukrecji, powielany jest smutek. Jestem straszną pesymistką, tacy są moi rodzice. Wiecznie zmartwieni, źli, przemęczeni, smutni, śmiać sie nie wolno, zresztą z czego się cieszyć itp itd Ja powieliłam nie tyle reakcje, zachowania, co myśli, sposób postrzegania życia, samej siebie, innych... Na pewno jesteśmy innym pokoleniem, mieszkam w innym kraju, gdzie panują inne zasady, styl życia, który mi pasuje i do którego przywykłam.
Ogólnie chciałabym zacząć żyć szczęśliwie, ale przez tą moją terapię cofam się. Chciałabym mieć już to za sobą i zacząć żyć!O tak, odnaleźć dziecko w sobie i je pokochać,rozpieszczać,ale i wychowywać,to też się dowiedziałam będąc na turnusie. A ja zawsze tępiłam to moje dziecko,uważałam to za głupie... Tam dowiedziałam się,że ja jestem dzieckiem bez wzorców. Tam zobaczyłam dorosłych ludzi z pluszakami-oni je przywiezli ze sobą i spały na ich łóżkach! Postanowiłam sobie też sprawić misia...nigdy nie miałam...swojego...
Na tą chwilę mam ochotę na 2 metrowego, mięciutkiego,kudłatego misia z "bolcem"
Wow, Twoje ostatnie zdanie powaliło mnie na kolana ![]()
Ja pluszaka kupiłam sobie dwa miesiące temu, coś w tym jest
Zawsze byłam "poważna", uważałam,że nie lubię dzieci. A dzieci lgnęły do mnie w każde wakacje, jak byłam nastolatką. Wszystkie dzieci sąsiadów zbiegały się do mnie w wakacje codziennie... a ja nie umiałam im odmówić i tak zawsze komuś poświęcałam swój wolny czas.
Liwio, nie zwróciłam wcześniej na to uwagi, ale rzeczywiście mój pesymizm też dotyczy domu i tego co się w nim dzieje. Poza jest ok.
A te miłe słowa od twojego męża, to nie tak jak wcześniej pisałaś. Po prostu normalne pytania "co u was" itp itd. Twój mąż mieszka sam,czy wprowadził się do innej?
dortja mam nadzieję,że będę szczęśliwa. Do tego dążę.
11 893 2012-06-28 20:41:15
hmmm....chyba sie nie "wkręciłam " do was...
no trudno...
pozdrawiam mimo wszystko
11 894 2012-06-28 20:53:21
hmmm....chyba sie nie "wkręciłam " do was...
no trudno...
pozdrawiam mimo wszystko
Edytko, nie zrażaj się, pisz.
Ja mam spadek formy ostatnio, ale dochodzę do siebie. Czas chyba rozruszać towarzystwo!
Napisz co u Ciebie. Pozdrawiam!
11 895 2012-06-28 21:24:57
pati31 napisał/a:dortja napisał/a:mamy tak samo moj maz byl bity .moja matka zwala odpowiedzialnosc na wszystkich a zwlaszcza brata i mnie ,zbyt szybko zwialam z domu majac 20 lat juz mnie tam nie bylo tesciowa tez kkzb he he chyba jednak jakies tam czary nas tu sprowadzily pozdrawiam
Los Cie doswiadczyl juz jako mala dziewczynke,smutne naprawde niewiem co powiedziec .
Ciebie i meza polaczyla chemia ,,a nie dziecinstwo.
W Polsce jest prawie kazda rodzina dysfunkcyjna ,jak nie ma alkocholu i przemocy to znowu rodzicow nie ma bo pracuja przeciez zyje sie strasznie przy polskich cenach.
Wlasciwie to kazdy jest jakos porabany z domu.
Mialam dobry dom ,ale rodzice duzo pracowali,niedziele i soboty byly cudowne ,ale nie zmienia to faktu ze od 6 roku zycia biegalam z kluczem na szyji,moj maz tez zreszta.Tam matka miala bzika na punkcie kasy i zyli dorabianiem sie a maz i jego brat sami ,na ulicy.
Kazda na swoj sposob rodzina ma jakies problemy.
Wazne by nie powielac wzorca w przyszlosciZgadzam się Pati z Tobą. Ale Ty chyba też poniekąd powielasz wzorzec rodziców. Mam na myśli pracoholizm? Może czasami powielanie nie jest złe, najważniejsze jest nie robić nic wbrew sobie.
Nigdy nie chciałam powielać wzorca, a praktycznie to zrobiłam. No bo jak żyć inaczej, skoro przez cały czas widziało się właśnie taki obraz rodziców? Dobrze,że się zorientowałam co się dzieje i teraz staram się odwrócić swoje życie o 180°.
A o moim dzieciństwie chyba już mogę mówić bez żalu, smutku. Zrozumiałam skąd moje wieczne poczucie winy, ciągła chęć opiekowania się innymi, życie wbrew sobie itp itd.
Mój mąż powiedział mi,że najbardziej drażniło go moje niezdecydowanie. Mnie też to w sobie denerwowało. No ale mamusia przez prawie 30lat decydowała za mnie o wszystkim, więc skąd miałam nauczyć się jak podejmować decyzje? Teraz już wiem dużo więcej i staję się spokojniejsza
Zgadzam sie z Tobom ,jestem pracocholiczka z domu to wynioslam ,kasa -zarobek .Moje chore ambicje nie pozwalaja mi na pobieranie zasilkow ,niewiem mam jakies bzika na tym punkcie.Niedawno wrocilam poszykowalam wszystko pouczylam sie z Czarkiem.
Doszlo do tego ze pije kawe ,a jest 20:21 u mnie ,bo mam jeszcze wiele do zrobienia.
W moim rodzinnym domu ,byl spokuj ,niedziele soboty zawsze rodzinnie,bylo dobrze ,ale mama nigdy nie zrezygnowala z pracy tato wiadomo ,rano mielismy z bratem naszykowane jedzenie i kanapki do szkoly i herbate w dzbanku ,razem nauczylismy sie obowiazkow ,odpowiedzialnosci ,ale brakowalo tego beztroskiego dziecinstwa wiecie o co chodzi.
Jestem dorosla i byc moze moje ambicje zniszczyly moje malzenstwo niewiem .
Mam jeszcze kupe nauki (bo ucze sie nowej formy).
ehhhhhhhhh