netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 050 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 179 180 181 182 183 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 701 do 11 765 z 26 310 ]

11 701

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

To jest wszystko ciężkie do pojęcia dla zwykłego śmiertelnika wydaje mi się. Jestem z jmężem bardzo mocno emocjonalnie związana i on ze mną też. Przejścia w dzieciństwie wywarły ogromny wpływ na nas. Widzę ogniwo, które nas połączyło. I musimy być osobno, a być może kiedyś będziemy razem? Oboje tego chcemy, ale nie teraz. A co się wydarzy, czas pokaże.
I mając 31 lat, uzmysłowiłam sobie,że ojciec mnie bił jak byłam dzieckiem, za nic. A ja później musiałam go przepraszać,bo tak mi mama kazała. I całe życie żyłam z poczuciem winy. Coś okropnego. Coś okropnego! Boli...

Mnie matka obwiniała o to, że ich małżeństwo rozpadło się przeze mnie. Może nie będę o tym pisać, bo nóż się w kieszeni otwiera.
Komornik się obudził. Wystawił mi takie koszty, że słabo. Nawet w miesiącu tle nie zarabiam. A małżonek, no cóż, egzekucja jest skierowana do mnie, szkoda gadać.
Nie odbierał korespondencji, nigdy nic nie załatwił to teraz mam.

I ty to musisz spłacić? Sama?

11 702

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Liwio, czego ja pragnę? Chcę żeby mój jmąż się zmienił, przestał zapijać w weekendy i palić trawę. I tyle. Aż tyle. On pisze, że żałuje, że przesadził, że wie. Ale pisze też, że boi się, że mnie znowu zawiedzie.Więc silnej woli chyba u niego nie ma... Nie wiem... Dajemy sobie wciąż czas... Rozmawiamy szczerze, ale przez smsy, nie twarzą w twarz. Nie wiem co to wszystko oznacza? Nie wiem co mam mysleć? Wydaje mi się, że to typowe, rozstanie, wyjście z toksycznego związku i... powrót. Wy też Liwio do siebie wróciliście, i mimo wszystko...nie udało się. Chyba nie ma szans na udany związek po rozstaniu z powodu alkoholu i zdrady. Ja wiem, że jestem inna. Nie chcę MIEĆ męża, chcę BYĆ z mężem i chcę żeby mąż był ze mną.

Każda kkzb chce zmiany męża Anstawio, przynajmniej ma taki etap zauważyłam. Tylko nie wiem jak się do tego ustosunkować. Może i niektóry z nich (mam na myśli mężów) wykazuje chęć zmiany, ale niestety zdarza się to na krótko lub na chwilę, a potem wraca do starych nawyków i rytuałów. Wiesz Anstawio - jak piszesz- wróciliśmy jakiś czas temu z mężem do siebie i widzisz co stało sie "na nowo".
Chciałabym i życzyłabym Ci z całego serca, aby Twój mąż był pierwszym, który udowodni wolę walki i własną, silną wolę.

11 703

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
smutnamonia napisał/a:
Liwia napisał/a:

.
Pati, Anstawio....tak, jest spokój, mnóstwo pracy i byle nie zapeszać, ale zdroworozsądkowe myślenie smile

Liwio!
Szczerze podziwiam Twoją przemianę!
Ale to dobrze, to znaczy, że idzie ku dobremu!
Powiedz tylko, bo jestem ciekawa jak na to wszystko zareagowało Twoje dziecko/dzieci (bo nie pamiętam czy jedno, czy więcej)?
To jednak poważna rewolucja w ich życiu!

Chciałabym, żeby szło ku dobremu. Bardzo bym tego chciała. Póki co mam mnóstwo pracy, ale wakacji się boję.....Mąż się odzywa, pisze smsy, pisze, że kocha.....

Mam jedno dziecko. Też jest wrażliwa. Ale radzi sobie z sytuacją dobrze. Może dlatego, że drugi raz już taka "rewolucja" w jej życiu się zdarza. Jednak dużo z nią rozmawiałam, ona też jak mąż był wyczuwała co jest grane, widziała, że mama jest wciąż, taty było dużo mniej, więc chyba przyzwyczaiła się do tego. Teraz zachowuje się całkiem normalnie. Nic nie widzę w jej zachowaniu niepokojącego. Uważam, że rozmowa z dzieckiem jest bardzo ważna. Zapewnianie, że tata bardzo je kocha i że nic się nie zmieni w relacji tata-dziecko jest jakimś poczuciem bezpieczeństwa i stabilności - przynajmniej w przypadku mojego dziecka. Z resztą ona ma prawie 9 lat i wiele widzi i rozumie.

11 704

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja pamietam ze jak sie tym razem maz nie pojawil,jak zniknal po tych dwoch latach trzezwosci to synek przezywal...stal sie nerwowy,placzliwy i nawet zaczal posikiwac(ma 5 lat)Poszam z nim do psychologa,sama tez chciaam sie dowiedziec jak z nim teraz rozmawiac.Czy tlumaczyc ze tata pije,ze to choroba ,...Pani z nim popracowala,zrobia kilka testow i stwierdzia ze nie mam obaw do niepokoju.Ze dziecko nie ma w sobie poczucia winy ze to przez niego tata odszedl i wybral wodke.Trawi sytuacje,ma gorsze momenty ale ja jako matka wytlumaczylam mu to logicznie,stosownie do wieku i narazie sobie z tym radzi.I najwazniejesze: nie ma zaburzonego obrazu rodziny.Nie mysli ze  rodzina to mama i on ale rodzina to mama tata i dzieci!
Teraz widze ze synek tez nieco zmienil stosunek do ojca.Kiedys swiata poza nim nie widzial.Smiem twierdzic ze byl dla niego wazniejszy niz ja a teraz?tata go odwiedza,ida na spacer,wraca ,zegna sie z tata i zadnej histerii.Spokojnie i bez fochow ze za krotko,bez pytan kiedy znowu.Nie unikamy tematu o alkoholizmie,dyskutujemy.To nie temat tabu.
Pamietam jak moi rodzice sie rozwodzili to tez nikt z nami nie rozmawial.Oni robili swoje a my stalismy z boku,bez prawa do wyrazenia emocji,zostalismy z mama i tyle.I mam troche zalu o to do mamy....ale coz..bylo minelo...
Dlatego postanowilam ze synek bedzie znal PRAWDE,chocby miala byc najgorsza.

11 705

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
kjersti napisał/a:
smutnamonia napisał/a:

Wiele pytań, różne rozwiązania. jedno jest pewne, nic pochopnie i na wariata nie można robić...

Moniu, minął rok...

Tak, minął rok. Ja przez ten rok zmieniłam się ( na lepsze oczywiście big_smile). Jestem świadoma siebie i tego, że nie warto było żyć w "świecie traumy". Podnoszę się. Jestem rozwódką, uśmiechniętą, czerpiącą z życia co miłe i fajne. Inaczej postrzegam świat. Nie ma już w moim świecie miejsca na smutki. Nadrabiam stracony czas smile.  I nigdy więcej współuzależnienia ani uzależnienia od kogokolwiek i żadnych smętków, rozpamiętywania, podejrzewania, rozliczania, tłumaczenia się. Ma być fajnie, mam czuć się szczęśliwa. Znajduję szczęście z bycia bez męża. Dzisiaj to nawet dziwię się sama sobie, że tyle czasu potrafiłam być w związku, w którym nie byłam szczęśliwa - bo nie byłam. Wydawało mi się tylko, że kocham i kochana jestem. Nawet co do spraw łóżkowych błędnie uważałam, że z mężem jest najlepiej...nie było - sprawdziłam, przekonałam się big_smile.
Straciłam ze swego życia zbyt wiele....cieszę się tym co mam. Mam zdrowe dzieci, mam czas na przyjemności, mam przyjemności i spokojną głowę. W tej chwili liczy się dla mnie obecna chwila. Już nie martwię się na zapas. Wychodzę z założenia, iż z każdej sytuacji jest wyjście ...i jest. Czasem awaryjne, ale jest smile.
A Ty Moniu nadal jesteś w punkcie wyjścia  a może i krok do tyłu. Nie miałaś zaufania do męża i nie masz. Teraz to nawet masz męża bez zaufania i "smutasa", masz więc kolejny problem i kolejne pytania: dlaczego depresja ? co jest jej przyczyną ? ja ? a może ona ? przez którą załamał się? dla której zrezygnował ze szczęścia ? co mogę, by wyszedł z tego? a może nic nie mogę ?
i tak bez końca.....czy warto żyć w niepewności...czas pozwoli odpowiedzieć Ci na to pytanie. Czy coś tracisz, również czas pokaże. Ja żałuję, że tak późno trafiłam na to forum...ale lepiej późno niż wcale smile. Dzięki Wam kobietki, Waszym słowom z Waszych historii, przemyśleń, rad, nauczyłam się wiele i wiele dowiedziałam o życiu i sobie smile

Zosiu, Jesteś niesamowitą, mądrą kobietą. Czytanie Twoich postów to czysta przyjemność, taki bije z nich optymizm i radość życia. Jesteś najlepszym przykładem, że z toksycznego związku można uciec, zacząć nowe życie, pokochać samą siebie. Ale niestety to trzeba chcieć, niektórym łatwiej jest być ofiarą, niż rozpoczynać wszystko od nowa. Bardzo się cieszę, z Twojego sukcesu, bo każdy dzień takiego życia to wielki sukces.

11 706 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-21 21:00:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Adele, jest dużo prawdy w tym co piszesz. Ale czasami tak jest,ja tak mam,że wyjście z toksycznego związku to tak na prawdę dopiero początek zmian. I przede mną długa droga. I jakiś czas temu pisałam dużo o szczęściu i optymizmie. Teraz jest mi smutno, bo są realia, wspomnienia z dzieciństwa, wyrzuty, złość. I nawet na teściów jestem zła, bo przez nich mój mąż nie radzi sobie z emocjami. Nie jest łatwo wyjść z toksycznego związku,ale przyczyny naszych problemów tkwią wiele głębiej. I chyba najlepiej jest, gdy jest ten etap pogodzenia się. Ale to najpierw trzeba przepracować. Ja zrozumiałam, dlaczego byłam taka a nie inna. Zrozumiałam dlaczego mój mąż jest taki a nie inny. I to mi dało spokój. Wcześniej to było coś dziwnego, taka euforia,żeby sobie udowodnić,że jestem silna. A chcę być normalna,w sensie spokojna.
I zawsze zawsze robiłam tak jak chcieli tego rodzice. Wszystko! Mam już dość bycia ich dobrą ułożoną córeczką z czerwonym paskiem na świadectwie. Mam dość spełniać ich marzenia, gdy za swoje dostawałam lanie. Mam tego dość! Niech zobaczą,że mają córkę,bo jak była dzieckiem, to jej nie widzieli! Żal, ogromny, ból...

11 707

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Adele napisał/a:

Zosiu, Jesteś niesamowitą, mądrą kobietą. Czytanie Twoich postów to czysta przyjemność, taki bije z nich optymizm i radość życia. Jesteś najlepszym przykładem, że z toksycznego związku można uciec, zacząć nowe życie, pokochać samą siebie. Ale niestety to trzeba chcieć, niektórym łatwiej jest być ofiarą, niż rozpoczynać wszystko od nowa. Bardzo się cieszę, z Twojego sukcesu, bo każdy dzień takiego życia to wielki sukces.

Dzięki smile
To nie jest do końca tak jak myślisz. Ja się jeszcze cały czas podnoszę. Uczę się życia i siebie. Kiedyś byłam przebojowa, odważna i z poczuciem humoru. W małżeństwie z czasem to wszystko zgubiłam....powoli odnajduję radość z życia - w moim przypadku to szczególnie WAŻNE. Znowu cieszy mnie wstający dzień. Nie znaczy to jednak, że wszystko jest ok. , że pozbierałam się, ale bardzo bym chciała. Mam ogromny dług w stosunku do dzieci, mamy, siostry .......
Jeśli jestem dla kogoś przykładem, że można żyć BEZ NIEGO i mieć się lepiej - to dobrze smile
MOŻNA kochane kobietki jeszcze trochę użyć w radości smile
Te, które znają mnie od chwili pierwszych postów wiedzą, że dłuuugą drogę przeszłam. Sama dostrzegam zmiany smile i żałuję, że tak długo trwało moje "dziwne" małżeństwo, że zaszło to co zaszło.....chociaż może przez to łatwiej mi uciekać smile Uciekam do przodu i nie oglądam się za siebie smile

11 708

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

To jest wszystko ciężkie do pojęcia dla zwykłego śmiertelnika wydaje mi się. Jestem z jmężem bardzo mocno emocjonalnie związana i on ze mną też. Przejścia w dzieciństwie wywarły ogromny wpływ na nas. Widzę ogniwo, które nas połączyło. I musimy być osobno, a być może kiedyś będziemy razem? Oboje tego chcemy, ale nie teraz. A co się wydarzy, czas pokaże.
I mając 31 lat, uzmysłowiłam sobie,że ojciec mnie bił jak byłam dzieckiem, za nic. A ja później musiałam go przepraszać,bo tak mi mama kazała. I całe życie żyłam z poczuciem winy. Coś okropnego. Coś okropnego! Boli...

Mnie matka obwiniała o to, że ich małżeństwo rozpadło się przeze mnie. Może nie będę o tym pisać, bo nóż się w kieszeni otwiera.
Komornik się obudził. Wystawił mi takie koszty, że słabo. Nawet w miesiącu tle nie zarabiam. A małżonek, no cóż, egzekucja jest skierowana do mnie, szkoda gadać.
Nie odbierał korespondencji, nigdy nic nie załatwił to teraz mam.

No przyszło na moje nazwisko. Jak wszystko.

11 709

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anastawio czy dobrze rozumiem,odkrylas tesknote za jm w sobie ,mysle ze przechodzilam ten stan niedawno.
Pamietaj ze jesli raz zastanowisz sie czy kochasz to tak naprawde przestales kochac na zawsze"
Jest pozno pije wino,jestem sama dzieciaki spia.Mam mnostwo pracy i jestem padnieta,ale tego chcialam ,nie czuje tesknoty za jm ,nie czuje nic.Dzis zobaczylam jaki mam komfort ze jego niema,niewylogowalam sie z forum i nie bylo strachu ze zacznie przeszukiwac moj komputer.
Syn moj starszy syn ,daje mi mnostwo radosci jest moim szczesciem ,drugi jest malenki ,ale zaczyna mowic i jest przezabawnie.Wiem ze moj starszy skarb widzi i czuje co sie dzieje ,mowi i pyta o tate,widze w jego oczkach strach,modle sie by ich nie zawiodl i regularnie sie z nimi widywal .
Jest pusto,chyba nie jutro kolejny mocny dzien.
Dobrej nocki

11 710

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Anastawio czy dobrze rozumiem,odkrylas tesknote za jm w sobie ,mysle ze przechodzilam ten stan niedawno.
Pamietaj ze jesli raz zastanowisz sie czy kochasz to tak naprawde przestales kochac na zawsze"

Mądrze prawisz pati. Ja również, wiedząc już, że nie kocham męża przechodziłam przez stan tęsknoty.....tęskniłam za tym z mojej wyobraźni. Dziś ta wyobraźnia zmieniła kształty, cele. On pojawia się od czasu do czasu we wspomnieniach, takich bezwiednych i w nich jest miły, kochający. Kiedy przyłapuję się na tym od razu wyszukuję, a i za bardzo nie muszę szukać big_smile tego aroganckiego, poniżającego, pijanego i łgającego mego byłego już męża.

pati31 napisał/a:

Wiem ze moj starszy skarb widzi i czuje co sie dzieje ,mowi i pyta o tate,widze w jego oczkach strach,modle sie by ich nie zawiodl i regularnie sie z nimi widywal

Jesteś mądrą kobietą pati i dobrą matką. Zdobyłaś mój wielki szacunek tymi słowami smile

11 711

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kiedyś pisałam, że nie wiem co lubię. Dzisiaj już wiem troszkę - lubię: ludzi (rodzina na pierwszym miejscu), prawdę, szczerość, słońce, zieleń(w sensie przyrody), podróże, ciuchy big_smile, być szczupłą big_smile, uśmiechać się lubię, pić kawę , drinki od czasu do czasu i seks lubię smile i oczywiście FORUM smile.  Uczę się nadal poznawać i smakuję wszystkiego.

11 712 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-22 01:31:39)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Anastawio czy dobrze rozumiem,odkrylas tesknote za jm w sobie ,mysle ze przechodzilam ten stan niedawno.
Pamietaj ze jesli raz zastanowisz sie czy kochasz to tak naprawde przestales kochac na zawsze"
Jest pozno pije wino,jestem sama dzieciaki spia.Mam mnostwo pracy i jestem padnieta,ale tego chcialam ,nie czuje tesknoty za jm ,nie czuje nic.Dzis zobaczylam jaki mam komfort ze jego niema,niewylogowalam sie z forum i nie bylo strachu ze zacznie przeszukiwac moj komputer.
Syn moj starszy syn ,daje mi mnostwo radosci jest moim szczesciem ,drugi jest malenki ,ale zaczyna mowic i jest przezabawnie.Wiem ze moj starszy skarb widzi i czuje co sie dzieje ,mowi i pyta o tate,widze w jego oczkach strach,modle sie by ich nie zawiodl i regularnie sie z nimi widywal .
Jest pusto,chyba nie jutro kolejny mocny dzien.
Dobrej nocki

Zastanawiam się Pati, nad twoimi słowami, bo jest nad czym. Moja psycholog powiedziała mi kiedyś,że już nie trafię na mężczyznę uzależnionego,a być może na takiego co przeszedł w życiu to co ja, wyszedł z tego, i mnie będzie rozumiał. I ja tak kurczowo się tego trzymałam. Potem powiedziała, kto wie, może jak mąż zobaczy co stracił, pójdzie na terapię, pokaże,że mu zależy, to może będziecie jeszcze razem. I jeszcze się tego trzymam... I pisałam dziś z mężem do 1szej w nocy i on strasznie chce zmian, dlaczego więc nie poczekać? Przeżył piekło, nie mniejsze niż ja. Jak z niego wyjdzie, to będzie wartościowy, lojalny, pracowity, cudowny człowiek i wierny kochanek. A jak nie,to trudno...
I on nie stoi pod drzwiami, nie prosi, nie błaga. Uszanował moją decyzję. Teraz wynajmuje sam mieszkanie i chce pójść do psychologa. Może nadzieja matką głupich, ale póki co mam spokój, serca złamanego nie miałam już dawno, więc jak pęknie, to aż się ziemia zatrzęśnie!

11 713

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

no tak wiec mamy cos duzo wspolnego ,ja jak bylam mala matka darla sie tylko nie alkocholikale zeby o czym kolwiek ze mna rozmawiac brrrrrrrrrrrrrrr juz pisalam tu wczesniej ,on ofiara z rodu von czyli kroleskiego tak tak uwaza ,ja no swirem jestem bo maz nie takowy ,ja bez studiow ,osil i takie tam on ta doskonala ja winna nawet jak moje dziecko bylo chore to dostalam w sparcie typu to twoja winna bo pozwolilac chodzic bez skarpet tyrania zamaskowana pod pretekstem opiekunki ,w sumie nigdy nalezytego wsparcia nie dostalam to niech sie buja ,ja chce cos w zamien i kropka.........JAKI TO ZWIAZEK JEST OPARTY NA BEZ ZWROTU, chyba nie ma, cos co sie z siebie daje np. wsparcie chce sie tez spowroten ,no nie?

11 714

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

chcemy jak najlepiej dla tych facetów... zapominająć o sobie ;/

11 715

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

mój dzisiaj wziął syna do siebie.Ja pracuje do wieczora także nawet mi to na reke .Przyjechał wypachniony,czysty,ogarniety.Pytał o przepis na MOJE nalesniki bo chce na obiad synowi zrobic.Chcial mnie przytulic ale sie wybronilam.Staram sie byc twarda,nieugieta bo uwazam ze do niczego dobrego nie doprowadziłby nas powrót do siebie...na krótki czas -owszem-pewnie byłoby kolorowo i sielankowo a potem?ile wytrzymałby tym razem w trzezwosci? rok? trzy?...
Nie ,nie mówi NIGY bo sama nie wiem ile jestem w stanie wytrzymac bez niego ale nie teraz,nie w tym momencie.Poza tym chciałabym zeby troche sie wykazał,udowodnił ze mu zalezy,ze sie stara...
Brakuje mi JEGO przytulenia,JEGO pocałunków,JEGO dotyku i JEGO zapachu....
Ten nowy przyjaciel jest miły i sympatyczny,przytula mnie i całuje ale czuję ze to nie TO...
Echhh.czasami sama sie "nakręcam",moze dlatego nie mogę sie otworzyc na nowe? a moze po prostu to nie ten czas?

11 716

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja kocham mojego partnera...To mało powiedziane. Jest dla mnie całym światem !!! Wiem, że to jest nienormalne. Nie potrafię tego ogarnąć wszystkiego. Tej miłości, tego bólu...strachu. To wszystko jest jakieś porąbane.

11 717

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
pati31 napisał/a:

Anastawio czy dobrze rozumiem,odkrylas tesknote za jm w sobie ,mysle ze przechodzilam ten stan niedawno.
Pamietaj ze jesli raz zastanowisz sie czy kochasz to tak naprawde przestales kochac na zawsze"

Mądrze prawisz pati. Ja również, wiedząc już, że nie kocham męża przechodziłam przez stan tęsknoty.....tęskniłam za tym z mojej wyobraźni. Dziś ta wyobraźnia zmieniła kształty, cele. On pojawia się od czasu do czasu we wspomnieniach, takich bezwiednych i w nich jest miły, kochający. Kiedy przyłapuję się na tym od razu wyszukuję, a i za bardzo nie muszę szukać big_smile tego aroganckiego, poniżającego, pijanego i łgającego mego byłego już męża.

pati31 napisał/a:

Wiem ze moj starszy skarb widzi i czuje co sie dzieje ,mowi i pyta o tate,widze w jego oczkach strach,modle sie by ich nie zawiodl i regularnie sie z nimi widywal

Jesteś mądrą kobietą pati i dobrą matką. Zdobyłaś mój wielki szacunek tymi słowami smile

Dziekuje Zofio282, Ty rowniez jestes dla mnie wzorem ,ze mozna zyc i cieszyc sie nim mimo bolu i glebokich ran ,strat.
Moji synowie to moja sila ,sa wyjatkowi starszy odnosi sukcesy w gimnastyce artystycznej ,rano dostalam ocene ze szkoly i poplakalm sie ze szczescia ,ale i z dumy wielkiej poniewaz kreuje go i kieruje jest dzisiaj dla mnie najwazniejszy.
Nasze szczescie jest w moich rekach i nie poddam sie,chocbym miala walczyc do ostaniego tchu.
Jeszcze niedawno myslalam ze kocham popelniam blad ,dzis rowniez moge powiedziec ,czuje sie czysta a widze tylko pracocholika kochajacego rzeczy i pieniadze ,lgajacego jak pisalas ,aroganckiego prawie bylego meza.
Pozdrawiam Cie cieplo

11 718

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:

Anastawio czy dobrze rozumiem,odkrylas tesknote za jm w sobie ,mysle ze przechodzilam ten stan niedawno.
Pamietaj ze jesli raz zastanowisz sie czy kochasz to tak naprawde przestales kochac na zawsze"
Jest pozno pije wino,jestem sama dzieciaki spia.Mam mnostwo pracy i jestem padnieta,ale tego chcialam ,nie czuje tesknoty za jm ,nie czuje nic.Dzis zobaczylam jaki mam komfort ze jego niema,niewylogowalam sie z forum i nie bylo strachu ze zacznie przeszukiwac moj komputer.
Syn moj starszy syn ,daje mi mnostwo radosci jest moim szczesciem ,drugi jest malenki ,ale zaczyna mowic i jest przezabawnie.Wiem ze moj starszy skarb widzi i czuje co sie dzieje ,mowi i pyta o tate,widze w jego oczkach strach,modle sie by ich nie zawiodl i regularnie sie z nimi widywal .
Jest pusto,chyba nie jutro kolejny mocny dzien.
Dobrej nocki

Zastanawiam się Pati, nad twoimi słowami, bo jest nad czym. Moja psycholog powiedziała mi kiedyś,że już nie trafię na mężczyznę uzależnionego,a być może na takiego co przeszedł w życiu to co ja, wyszedł z tego, i mnie będzie rozumiał. I ja tak kurczowo się tego trzymałam. Potem powiedziała, kto wie, może jak mąż zobaczy co stracił, pójdzie na terapię, pokaże,że mu zależy, to może będziecie jeszcze razem. I jeszcze się tego trzymam... I pisałam dziś z mężem do 1szej w nocy i on strasznie chce zmian, dlaczego więc nie poczekać? Przeżył piekło, nie mniejsze niż ja. Jak z niego wyjdzie, to będzie wartościowy, lojalny, pracowity, cudowny człowiek i wierny kochanek. A jak nie,to trudno...
I on nie stoi pod drzwiami, nie prosi, nie błaga. Uszanował moją decyzję. Teraz wynajmuje sam mieszkanie i chce pójść do psychologa. Może nadzieja matką głupich, ale póki co mam spokój, serca złamanego nie miałam już dawno, więc jak pęknie, to aż się ziemia zatrzęśnie!

Niebede prawila moralow,ale uwazam ze jestes poprostu na koljenym etapie szukasz emocjonalnego kontaktu z nim .Zdaniem psychologow swiatowej slay 80 proc rodzin jest patologicznych i jakos nikt az pokrzywdzony nie jest .
Zyj poprostu dla siebie ,zabardzo grzebiesz ,pamietam jak tak grzebalam to myslalam ze zakochalam sie w jm ponownie ,a to guzik prawda.

11 719

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja jestem roztargniona jakaś, nie podobna do siebie. Nie pamiętam czy coś zrobiłam, czy nie.

11 720

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj ,ja mam dzisiaj wolny dzien i kupe sprzatania

11 721

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dla dziewczyn z dziecmi zapomnialam dodac!
Polecam ksiazke :"Balasam dla Duszy Do czytania z dzieckiem " autorzy to :Jack Canfield,Mark Victor Hansen,Irene Dunlap,
Jest to zbior opowiadan o przeroznych sytuacjach autentycznych zyciowych ,przyjazn empatia ,rozwod rodzicow .Pomagaja te poiwesci spojrzec na sparewe oczami dziecka.

11 722

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
MotylJa napisał/a:

A ja kocham mojego partnera...To mało powiedziane. Jest dla mnie całym światem !!! Wiem, że to jest nienormalne. Nie potrafię tego ogarnąć wszystkiego. Tej miłości, tego bólu...strachu. To wszystko jest jakieś porąbane.

mnialam tak pare lat temu..........od kad zerwalam kontakt z drugim calym swiatem czyli mama........,dostrzeglam reszte i mija ten caly swiat , kiedys w zyciu bym zle nie pomyslala o mezu teraz w myslach takowo.uf.......... tak przezucalo sie braki z dziecinstwa ,i jesli bedzie trzeba zostawie ten moj (maz) caly swiat w ponikad, dzieci teraz sie licza i niby ja.

11 723

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pati, ja się przyjrzę tej książce. To ciekawa propozycja.

Musiała się wrócić do domu, nie byłam w 1 procencie pewna, że wyłączyłam żelazko, Ten jeden procent to kurcze zbyt wiele jak na to, żeby po raz drugi,..

Komornik nie musi być taki straszny, tylko płacić mu trzeba. Sprawę załatwiłam, będę po troszku kapać. Ale nie spocznę dopóki się nie dowiem dlaczego skoro kredyt wspólny egzekucja komornicza przyszła na mnie, Muszę iść do sądu spojrzeć w papiery i coś z tym zrobić. Bo tak być nie może. Ja z dzieckiem ledwo żyje, a ten się furami buja a co się dzieje to do mnie przychodzi. To jest jakiś żart.
Za pierwszym razem komornik powiedział, że wezwali mnie bo jego trudniej znaleźć. W każdej takiej opinii jest jakaś odrobina prawdy. Więc muszę papiery przejrzeć, prawnik jakby niechętnie ma chęć pomóc. Mówi, że potem można po zapłaceniu tego wystąpić do sądu o zwrot kosztów od niego. I znów dodatkowe koszty będę ponosić, o już zbyt wiele mnie to kosztuje.
Ja muszę się dowiedzieć o co w tym chodzi.

Nie zaśmiecam już wątku nie tematowymi powiastkami.
Ale jakoś tu najpewniej jest. Choć nie wszystko. A jednak.

I taka jestem jakaś nieprzytomna trochę. Może za dużo tego wszystkiego na tej mojej łepetynie. Mam kalendarz, ale nie raz zapomnę co do niego miałam wpisać. To nie ja. Jakaś odległa i znów nieświadoma. Taka przyblokowana.
A ja chcę mieć jasność umysłu, nie chcę zawracać sobie głowy pierduletami. Chcę żeby mi gładko wszystko szło.
Zaczęłam oglądać SEKRET, powolutku...
Wiecie z tym prawem przyciągania to coś jest na rzeczy. Podoba mi się to, wydaje się to tak niemożliwe, że aż realne.

11 724

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:

Anastawio czy dobrze rozumiem,odkrylas tesknote za jm w sobie ,mysle ze przechodzilam ten stan niedawno.
Pamietaj ze jesli raz zastanowisz sie czy kochasz to tak naprawde przestales kochac na zawsze"
Jest pozno pije wino,jestem sama dzieciaki spia.Mam mnostwo pracy i jestem padnieta,ale tego chcialam ,nie czuje tesknoty za jm ,nie czuje nic.Dzis zobaczylam jaki mam komfort ze jego niema,niewylogowalam sie z forum i nie bylo strachu ze zacznie przeszukiwac moj komputer.
Syn moj starszy syn ,daje mi mnostwo radosci jest moim szczesciem ,drugi jest malenki ,ale zaczyna mowic i jest przezabawnie.Wiem ze moj starszy skarb widzi i czuje co sie dzieje ,mowi i pyta o tate,widze w jego oczkach strach,modle sie by ich nie zawiodl i regularnie sie z nimi widywal .
Jest pusto,chyba nie jutro kolejny mocny dzien.
Dobrej nocki

Zastanawiam się Pati, nad twoimi słowami, bo jest nad czym. Moja psycholog powiedziała mi kiedyś,że już nie trafię na mężczyznę uzależnionego,a być może na takiego co przeszedł w życiu to co ja, wyszedł z tego, i mnie będzie rozumiał. I ja tak kurczowo się tego trzymałam. Potem powiedziała, kto wie, może jak mąż zobaczy co stracił, pójdzie na terapię, pokaże,że mu zależy, to może będziecie jeszcze razem. I jeszcze się tego trzymam... I pisałam dziś z mężem do 1szej w nocy i on strasznie chce zmian, dlaczego więc nie poczekać? Przeżył piekło, nie mniejsze niż ja. Jak z niego wyjdzie, to będzie wartościowy, lojalny, pracowity, cudowny człowiek i wierny kochanek. A jak nie,to trudno...
I on nie stoi pod drzwiami, nie prosi, nie błaga. Uszanował moją decyzję. Teraz wynajmuje sam mieszkanie i chce pójść do psychologa. Może nadzieja matką głupich, ale póki co mam spokój, serca złamanego nie miałam już dawno, więc jak pęknie, to aż się ziemia zatrzęśnie!

Niebede prawila moralow,ale uwazam ze jestes poprostu na koljenym etapie szukasz emocjonalnego kontaktu z nim .Zdaniem psychologow swiatowej slay 80 proc rodzin jest patologicznych i jakos nikt az pokrzywdzony nie jest .
Zyj poprostu dla siebie ,zabardzo grzebiesz ,pamietam jak tak grzebalam to myslalam ze zakochalam sie w jm ponownie ,a to guzik prawda.

Za bardzo grzebię? Jestem w trakcie terapii, nigdy tyle nie grzebałam i nigdy tyle o sobie nie wiedziałam. Po coś to zaczęłam, po coś to robię. Jakoś do tej pory nie udawało mi się żyć po prostu dla siebie, żyłam dla kogoś. I uczę się życia dla siebie od dwóch miesięcy dopiero, stawiam pierwsze kroki.
Jakoś nikt pokrzywdzony nie jest? To skąd te KKZB? Skąd zdrady? Skąd emocjonalne huśtawki? Pracoholizm? Według mnie to jest krzywda,a nie szczęście.
Tak, szukam emocjonalnego kontaktu z jmężem, bo bylismy nierozłączni od pierwszych dni, uciekliśmy z naszych domów, chcąc stworzyć własny. Nie wyszło. Być może to nie jest miłość. Nie wiem, nie znam się. Ale jest coś co mnie zawsze z nim będzie łączyć, zrozumienie moich przeżyć. I póki co, nikt ich nie rozumie. Może jak już się z tym pogodzę, bo do tego dąży moja terapia, to już on nie będzie mi potrzebny. Ale póki jeszcze nad tym pracuję, potrzebuję jego kontaktu, nie cielesnego, po prostu smsa jak mi smutno.
Wiem,że piszę smuty. Ale na dzień dzisiejszy mój sztuczny optymizm i euforia odeszły w kąt.

11 725

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Zastanawiam się Pati, nad twoimi słowami, bo jest nad czym. Moja psycholog powiedziała mi kiedyś,że już nie trafię na mężczyznę uzależnionego,a być może na takiego co przeszedł w życiu to co ja, wyszedł z tego, i mnie będzie rozumiał. I ja tak kurczowo się tego trzymałam. Potem powiedziała, kto wie, może jak mąż zobaczy co stracił, pójdzie na terapię, pokaże,że mu zależy, to może będziecie jeszcze razem. I jeszcze się tego trzymam... I pisałam dziś z mężem do 1szej w nocy i on strasznie chce zmian, dlaczego więc nie poczekać? Przeżył piekło, nie mniejsze niż ja. Jak z niego wyjdzie, to będzie wartościowy, lojalny, pracowity, cudowny człowiek i wierny kochanek. A jak nie,to trudno...
I on nie stoi pod drzwiami, nie prosi, nie błaga. Uszanował moją decyzję. Teraz wynajmuje sam mieszkanie i chce pójść do psychologa. Może nadzieja matką głupich, ale póki co mam spokój, serca złamanego nie miałam już dawno, więc jak pęknie, to aż się ziemia zatrzęśnie!

Niebede prawila moralow,ale uwazam ze jestes poprostu na koljenym etapie szukasz emocjonalnego kontaktu z nim .Zdaniem psychologow swiatowej slay 80 proc rodzin jest patologicznych i jakos nikt az pokrzywdzony nie jest .
Zyj poprostu dla siebie ,zabardzo grzebiesz ,pamietam jak tak grzebalam to myslalam ze zakochalam sie w jm ponownie ,a to guzik prawda.

Za bardzo grzebię? Jestem w trakcie terapii, nigdy tyle nie grzebałam i nigdy tyle o sobie nie wiedziałam. Po coś to zaczęłam, po coś to robię. Jakoś do tej pory nie udawało mi się żyć po prostu dla siebie, żyłam dla kogoś. I uczę się życia dla siebie od dwóch miesięcy dopiero, stawiam pierwsze kroki.
Jakoś nikt pokrzywdzony nie jest? To skąd te KKZB? Skąd zdrady? Skąd emocjonalne huśtawki? Pracoholizm? Według mnie to jest krzywda,a nie szczęście.
Tak, szukam emocjonalnego kontaktu z jmężem, bo bylismy nierozłączni od pierwszych dni, uciekliśmy z naszych domów, chcąc stworzyć własny. Nie wyszło. Być może to nie jest miłość. Nie wiem, nie znam się. Ale jest coś co mnie zawsze z nim będzie łączyć, zrozumienie moich przeżyć. I póki co, nikt ich nie rozumie. Może jak już się z tym pogodzę, bo do tego dąży moja terapia, to już on nie będzie mi potrzebny. Ale póki jeszcze nad tym pracuję, potrzebuję jego kontaktu, nie cielesnego, po prostu smsa jak mi smutno.
Wiem,że piszę smuty. Ale na dzień dzisiejszy mój sztuczny optymizm i euforia odeszły w kąt.

Kochana ,ja cie nie oceniam ,ale czuje ze To Twoj etap kolejny ku nowej drodze obys nie dala sie zwiesc temu etapowi moze cos w tym stylu mi chodzilo)

11 726

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:

Niebede prawila moralow,ale uwazam ze jestes poprostu na koljenym etapie szukasz emocjonalnego kontaktu z nim .Zdaniem psychologow swiatowej slay 80 proc rodzin jest patologicznych i jakos nikt az pokrzywdzony nie jest .
Zyj poprostu dla siebie ,zabardzo grzebiesz ,pamietam jak tak grzebalam to myslalam ze zakochalam sie w jm ponownie ,a to guzik prawda.

Za bardzo grzebię? Jestem w trakcie terapii, nigdy tyle nie grzebałam i nigdy tyle o sobie nie wiedziałam. Po coś to zaczęłam, po coś to robię. Jakoś do tej pory nie udawało mi się żyć po prostu dla siebie, żyłam dla kogoś. I uczę się życia dla siebie od dwóch miesięcy dopiero, stawiam pierwsze kroki.
Jakoś nikt pokrzywdzony nie jest? To skąd te KKZB? Skąd zdrady? Skąd emocjonalne huśtawki? Pracoholizm? Według mnie to jest krzywda,a nie szczęście.
Tak, szukam emocjonalnego kontaktu z jmężem, bo bylismy nierozłączni od pierwszych dni, uciekliśmy z naszych domów, chcąc stworzyć własny. Nie wyszło. Być może to nie jest miłość. Nie wiem, nie znam się. Ale jest coś co mnie zawsze z nim będzie łączyć, zrozumienie moich przeżyć. I póki co, nikt ich nie rozumie. Może jak już się z tym pogodzę, bo do tego dąży moja terapia, to już on nie będzie mi potrzebny. Ale póki jeszcze nad tym pracuję, potrzebuję jego kontaktu, nie cielesnego, po prostu smsa jak mi smutno.
Wiem,że piszę smuty. Ale na dzień dzisiejszy mój sztuczny optymizm i euforia odeszły w kąt.

Kochana ,ja cie nie oceniam ,ale czuje ze To Twoj etap kolejny ku nowej drodze obys nie dala sie zwiesc temu etapowi moze cos w tym stylu mi chodzilo)

A ja nawet nie odebrałam tego jako ocenę:) po prostu odpisałam na to co napisałaś z mojego punktu widzenia. Każdy post daje mi do myślenia. Także Twoja "przestroga" żeby nie dać się zwieść. Buziaki

11 727

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Pati, ja się przyjrzę tej książce. To ciekawa propozycja.

Musiała się wrócić do domu, nie byłam w 1 procencie pewna, że wyłączyłam żelazko, Ten jeden procent to kurcze zbyt wiele jak na to, żeby po raz drugi,..

Komornik nie musi być taki straszny, tylko płacić mu trzeba. Sprawę załatwiłam, będę po troszku kapać. Ale nie spocznę dopóki się nie dowiem dlaczego skoro kredyt wspólny egzekucja komornicza przyszła na mnie, Muszę iść do sądu spojrzeć w papiery i coś z tym zrobić. Bo tak być nie może. Ja z dzieckiem ledwo żyje, a ten się furami buja a co się dzieje to do mnie przychodzi. To jest jakiś żart.
Za pierwszym razem komornik powiedział, że wezwali mnie bo jego trudniej znaleźć. W każdej takiej opinii jest jakaś odrobina prawdy. Więc muszę papiery przejrzeć, prawnik jakby niechętnie ma chęć pomóc. Mówi, że potem można po zapłaceniu tego wystąpić do sądu o zwrot kosztów od niego. I znów dodatkowe koszty będę ponosić, o już zbyt wiele mnie to kosztuje.
Ja muszę się dowiedzieć o co w tym chodzi.

Nie zaśmiecam już wątku nie tematowymi powiastkami.
Ale jakoś tu najpewniej jest. Choć nie wszystko. A jednak.

I taka jestem jakaś nieprzytomna trochę. Może za dużo tego wszystkiego na tej mojej łepetynie. Mam kalendarz, ale nie raz zapomnę co do niego miałam wpisać. To nie ja. Jakaś odległa i znów nieświadoma. Taka przyblokowana.
A ja chcę mieć jasność umysłu, nie chcę zawracać sobie głowy pierduletami. Chcę żeby mi gładko wszystko szło.
Zaczęłam oglądać SEKRET, powolutku...
Wiecie z tym prawem przyciągania to coś jest na rzeczy. Podoba mi się to, wydaje się to tak niemożliwe, że aż realne.

Bardzo fajna ksiazka ,fajne opwoiadania dla dzieci o zyciu ,czytam mojemu malemu i widze ze slucha pyta sie jak sie skonczy itp,bardzo wciaga.Uczy empatii przyjazni i zrozumienia problemow zycia.

Musisz zasiegnac porady prawnika ,co dalej z tym zrobic ,jego trudniej nalesc? hm fajne podejscie skoro za kredyt jestes odpowiedzialan aTYLKO TY.
Ciesze sie ze zaglebiasz sie w sekret ,nawet jesli to nic nieda to niesamowicie poprawia samopoczucie.Ja na dzien dzisiejszy ucze sie skretu zobaczymy co z tego wyniknie.

11 728

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
dortja napisał/a:
MotylJa napisał/a:

A ja kocham mojego partnera...To mało powiedziane. Jest dla mnie całym światem !!! Wiem, że to jest nienormalne. Nie potrafię tego ogarnąć wszystkiego. Tej miłości, tego bólu...strachu. To wszystko jest jakieś porąbane.

mnialam tak pare lat temu..........od kad zerwalam kontakt z drugim calym swiatem czyli mama........,dostrzeglam reszte i mija ten caly swiat , kiedys w zyciu bym zle nie pomyslala o mezu teraz w myslach takowo.uf.......... tak przezucalo sie braki z dziecinstwa ,i jesli bedzie trzeba zostawie ten moj (maz) caly swiat w ponikad, dzieci teraz sie licza i niby ja.

Dziękuję.
Tak strasznie się cieszę,że tu trafiłam. W przyszłym tygodniu pierwszy raz w życiu pójdę do psychologa. Sama sobie nie poradzę Przeraża mnie to ,ale jednocześnie się cieszę, że istnieje ktoś kto może mi pomóc. Póki co czytanie forum ratuje mnie przez całkowitą emocjonalną rozsypką.
dziękuję i pozdrawiam.

11 729

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

wszyscy tu walczymy o prawo bytu............hm zadziwiajace ile w nas sily uklon w nasza strone no nie , tez w moja bo mam prawo istniec........... i tak psycholog mi powiedzial ze konczy ze mna terapie bo jest mi nie potrzebny i nie jestem wariatka tylko czlowiekiem ktory ma prawo byc,czuc ,istniec ,zadac dawac i tak takze brac hm jakie to cudowne chyba w padam w euforie rozkoszy bytu ,(ciekawe na jak dlugo),jak tylko wyzbede sie poczucia winny,bycia potrzebna doroslym ludziom i listosci ,,,,,,,,,,,tylko i az ,bede soba i bede tez mogla wrescie powiedziec   osobom ktorych nie lubie zegnajjjjjjjjjjjjjj

11 730

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Zastanawiam się Pati, nad twoimi słowami, bo jest nad czym. Moja psycholog powiedziała mi kiedyś,że już nie trafię na mężczyznę uzależnionego,a być może na takiego co przeszedł w życiu to co ja, wyszedł z tego, i mnie będzie rozumiał. I ja tak kurczowo się tego trzymałam. Potem powiedziała, kto wie, może jak mąż zobaczy co stracił, pójdzie na terapię, pokaże,że mu zależy, to może będziecie jeszcze razem. I jeszcze się tego trzymam... I pisałam dziś z mężem do 1szej w nocy i on strasznie chce zmian, dlaczego więc nie poczekać? Przeżył piekło, nie mniejsze niż ja. Jak z niego wyjdzie, to będzie wartościowy, lojalny, pracowity, cudowny człowiek i wierny kochanek. A jak nie,to trudno...
I on nie stoi pod drzwiami, nie prosi, nie błaga. Uszanował moją decyzję. Teraz wynajmuje sam mieszkanie i chce pójść do psychologa. Może nadzieja matką głupich, ale póki co mam spokój, serca złamanego nie miałam już dawno, więc jak pęknie, to aż się ziemia zatrzęśnie!

Niebede prawila moralow,ale uwazam ze jestes poprostu na koljenym etapie szukasz emocjonalnego kontaktu z nim .Zdaniem psychologow swiatowej slay 80 proc rodzin jest patologicznych i jakos nikt az pokrzywdzony nie jest .
Zyj poprostu dla siebie ,zabardzo grzebiesz ,pamietam jak tak grzebalam to myslalam ze zakochalam sie w jm ponownie ,a to guzik prawda.

Za bardzo grzebię? Jestem w trakcie terapii, nigdy tyle nie grzebałam i nigdy tyle o sobie nie wiedziałam. Po coś to zaczęłam, po coś to robię. Jakoś do tej pory nie udawało mi się żyć po prostu dla siebie, żyłam dla kogoś. I uczę się życia dla siebie od dwóch miesięcy dopiero, stawiam pierwsze kroki.
Jakoś nikt pokrzywdzony nie jest? To skąd te KKZB? Skąd zdrady? Skąd emocjonalne huśtawki? Pracoholizm? Według mnie to jest krzywda,a nie szczęście.
Tak, szukam emocjonalnego kontaktu z jmężem, bo bylismy nierozłączni od pierwszych dni, uciekliśmy z naszych domów, chcąc stworzyć własny. Nie wyszło. Być może to nie jest miłość. Nie wiem, nie znam się. Ale jest coś co mnie zawsze z nim będzie łączyć, zrozumienie moich przeżyć. I póki co, nikt ich nie rozumie. Może jak już się z tym pogodzę, bo do tego dąży moja terapia, to już on nie będzie mi potrzebny. Ale póki jeszcze nad tym pracuję, potrzebuję jego kontaktu, nie cielesnego, po prostu smsa jak mi smutno.
Wiem,że piszę smuty. Ale na dzień dzisiejszy mój sztuczny optymizm i euforia odeszły w kąt.

A może to miłość jednak?

11 731 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-22 23:41:15)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

hm... bardzo bym chciała żeby to była miłość...

dortja/Sylwia, ja powiedziałam wszystkim i wszystkiemu co nie lubię "żegnaj": mężowi, rodzicom, zmieniam pracę... I  wcale mi nie jest wesoło, wcale nie jestem szczęśliwa. Bo jak można układać sobie szczęście wiedząc,że wyrządza się drugiemu ból i cierpienie?

11 732

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
hm... napisał/a:

Pati, ja się przyjrzę tej książce. To ciekawa propozycja.

Musiała się wrócić do domu, nie byłam w 1 procencie pewna, że wyłączyłam żelazko, Ten jeden procent to kurcze zbyt wiele jak na to, żeby po raz drugi,..

Komornik nie musi być taki straszny, tylko płacić mu trzeba. Sprawę załatwiłam, będę po troszku kapać. Ale nie spocznę dopóki się nie dowiem dlaczego skoro kredyt wspólny egzekucja komornicza przyszła na mnie, Muszę iść do sądu spojrzeć w papiery i coś z tym zrobić. Bo tak być nie może. Ja z dzieckiem ledwo żyje, a ten się furami buja a co się dzieje to do mnie przychodzi. To jest jakiś żart.
Za pierwszym razem komornik powiedział, że wezwali mnie bo jego trudniej znaleźć. W każdej takiej opinii jest jakaś odrobina prawdy. Więc muszę papiery przejrzeć, prawnik jakby niechętnie ma chęć pomóc. Mówi, że potem można po zapłaceniu tego wystąpić do sądu o zwrot kosztów od niego. I znów dodatkowe koszty będę ponosić, o już zbyt wiele mnie to kosztuje.
Ja muszę się dowiedzieć o co w tym chodzi.

Nie zaśmiecam już wątku nie tematowymi powiastkami.
Ale jakoś tu najpewniej jest. Choć nie wszystko. A jednak.

I taka jestem jakaś nieprzytomna trochę. Może za dużo tego wszystkiego na tej mojej łepetynie. Mam kalendarz, ale nie raz zapomnę co do niego miałam wpisać. To nie ja. Jakaś odległa i znów nieświadoma. Taka przyblokowana.
A ja chcę mieć jasność umysłu, nie chcę zawracać sobie głowy pierduletami. Chcę żeby mi gładko wszystko szło.
Zaczęłam oglądać SEKRET, powolutku...
Wiecie z tym prawem przyciągania to coś jest na rzeczy. Podoba mi się to, wydaje się to tak niemożliwe, że aż realne.

Bardzo fajna ksiazka ,fajne opwoiadania dla dzieci o zyciu ,czytam mojemu malemu i widze ze slucha pyta sie jak sie skonczy itp,bardzo wciaga.Uczy empatii przyjazni i zrozumienia problemow zycia.

Musisz zasiegnac porady prawnika ,co dalej z tym zrobic ,jego trudniej nalesc? hm fajne podejscie skoro za kredyt jestes odpowiedzialan aTYLKO TY.
Ciesze sie ze zaglebiasz sie w sekret ,nawet jesli to nic nieda to niesamowicie poprawia samopoczucie.Ja na dzien dzisiejszy ucze sie skretu zobaczymy co z tego wyniknie.

Kurcze, mnie się wydaje, że faktycznie coś w tym jest. Może niektóre rzeczy to nie przypadek.
Prawnik tak jakby powiedział, żeby załatwić, zapłacić, a potem się starać o zwrot. Pewnie w dodatkowo płatnym przewodzie sądowym.A według mnie ktoś postąpił niewłaściwie, coś przeoczył, albo zrobił to celowo. Nie wiem, ale sie dowiem. Tak być nie może.

11 733

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

hm... bardzo bym chciała żeby to była miłość...

dortja/Sylwia, ja powiedziałam wszystkim i wszystkiemu co nie lubię "żegnaj": mężowi, rodzicom, zmieniam pracę... I  wcale mi nie jest wesoło, wcale nie jestem szczęśliwa. Bo jak można układać sobie szczęście wiedząc,że wyrządza się drugiemu ból i cierpienie?

Komu sprawiłaś ból?

11 734

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

hm... bardzo bym chciała żeby to była miłość...

dortja/Sylwia, ja powiedziałam wszystkim i wszystkiemu co nie lubię "żegnaj": mężowi, rodzicom, zmieniam pracę... I  wcale mi nie jest wesoło, wcale nie jestem szczęśliwa. Bo jak można układać sobie szczęście wiedząc,że wyrządza się drugiemu ból i cierpienie?

Komu sprawiłaś ból?

Mężowi i rodzicom, jedynym najbliższym mi osobom...

11 735

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio, ale jaki ból im sprawiłaś, przzecież to oni Cię krzywdzili, a Ty milczałaś.

11 736

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Anstawio, ale jaki ból im sprawiłaś, przzecież to oni Cię krzywdzili, a Ty milczałaś.

No właśnie, milczłam. A potem powiedziałam co mnie boli i zatrzasnęłam za nimi drzwi, nie dając im żadnej szansy...

11 737

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To była Twoja umiejętność obrony, daj im szansę teraz, nigdy nie jest za późno.

11 738

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

hm... bardzo bym chciała żeby to była miłość...

dortja/Sylwia, ja powiedziałam wszystkim i wszystkiemu co nie lubię "żegnaj": mężowi, rodzicom, zmieniam pracę... I  wcale mi nie jest wesoło, wcale nie jestem szczęśliwa. Bo jak można układać sobie szczęście wiedząc,że wyrządza się drugiemu ból i cierpienie?

a ja wole raczej chadzac z ludzmi co mnie lubia a niz z tymi co tylko udaja,,,,,,,,,,,, ty nie? anno poparzt z innej strony, szczescia nie ulozysz na bolu i cierpienie ani swojim ani cudzym, a ciagle udawanie prowadzi do zaglady destrukcyjnych zwiazkow, i wiem ze rodzicow ma sie i tyle ,niestety ale chociaz same przed soba mozemy sie przyznac ze ich zachowan nie lubimy,i nie musi sie wcale tego akceptowac ,mozna tolerowac .,jesli sie chce.

11 739

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

To była Twoja umiejętność obrony, daj im szansę teraz, nigdy nie jest za późno.

Pierwszy raz się tak obroniłam i nie wiem co dalej. Wydaje mi się,że tracę wszystkich najbliższych. Nie mam bliskich, rodziny...

11 740

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A nie powinno się akceptować ludzi takimi jakimi są, a nie skreślać ich? A kim ja jestem,że tak odrzucam od siebie wszystkich? Może ja też wyrządzam komuś krzywdę, taką jaką mi wyrządzono?

11 741

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
pati31 napisał/a:
hm... napisał/a:

Pati, ja się przyjrzę tej książce. To ciekawa propozycja.

Musiała się wrócić do domu, nie byłam w 1 procencie pewna, że wyłączyłam żelazko, Ten jeden procent to kurcze zbyt wiele jak na to, żeby po raz drugi,..

Komornik nie musi być taki straszny, tylko płacić mu trzeba. Sprawę załatwiłam, będę po troszku kapać. Ale nie spocznę dopóki się nie dowiem dlaczego skoro kredyt wspólny egzekucja komornicza przyszła na mnie, Muszę iść do sądu spojrzeć w papiery i coś z tym zrobić. Bo tak być nie może. Ja z dzieckiem ledwo żyje, a ten się furami buja a co się dzieje to do mnie przychodzi. To jest jakiś żart.
Za pierwszym razem komornik powiedział, że wezwali mnie bo jego trudniej znaleźć. W każdej takiej opinii jest jakaś odrobina prawdy. Więc muszę papiery przejrzeć, prawnik jakby niechętnie ma chęć pomóc. Mówi, że potem można po zapłaceniu tego wystąpić do sądu o zwrot kosztów od niego. I znów dodatkowe koszty będę ponosić, o już zbyt wiele mnie to kosztuje.
Ja muszę się dowiedzieć o co w tym chodzi.

Nie zaśmiecam już wątku nie tematowymi powiastkami.
Ale jakoś tu najpewniej jest. Choć nie wszystko. A jednak.

I taka jestem jakaś nieprzytomna trochę. Może za dużo tego wszystkiego na tej mojej łepetynie. Mam kalendarz, ale nie raz zapomnę co do niego miałam wpisać. To nie ja. Jakaś odległa i znów nieświadoma. Taka przyblokowana.
A ja chcę mieć jasność umysłu, nie chcę zawracać sobie głowy pierduletami. Chcę żeby mi gładko wszystko szło.
Zaczęłam oglądać SEKRET, powolutku...
Wiecie z tym prawem przyciągania to coś jest na rzeczy. Podoba mi się to, wydaje się to tak niemożliwe, że aż realne.

Bardzo fajna ksiazka ,fajne opwoiadania dla dzieci o zyciu ,czytam mojemu malemu i widze ze slucha pyta sie jak sie skonczy itp,bardzo wciaga.Uczy empatii przyjazni i zrozumienia problemow zycia.

Musisz zasiegnac porady prawnika ,co dalej z tym zrobic ,jego trudniej nalesc? hm fajne podejscie skoro za kredyt jestes odpowiedzialan aTYLKO TY.
Ciesze sie ze zaglebiasz sie w sekret ,nawet jesli to nic nieda to niesamowicie poprawia samopoczucie.Ja na dzien dzisiejszy ucze sie skretu zobaczymy co z tego wyniknie.

Kurcze, mnie się wydaje, że faktycznie coś w tym jest. Może niektóre rzeczy to nie przypadek.
Prawnik tak jakby powiedział, żeby załatwić, zapłacić, a potem się starać o zwrot. Pewnie w dodatkowo płatnym przewodzie sądowym.A według mnie ktoś postąpił niewłaściwie, coś przeoczył, albo zrobił to celowo. Nie wiem, ale sie dowiem. Tak być nie może.

Poprostu uwierz i wez ,a dostaniesz}}, ja w to wierze ,warto sprobowac i tak sie niema nic  do stracenia

11 742

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie wytrzymałam.

Piękne słowa "akceptować ludzi takimi, jakimi są". Co jednak za nimi się kryje? Dlaczego ktokolwiek ma akceptować ludzi, którzy go krzywdzą? Dlaczego na takie zachowania ma wyrażać zgodę? Dlaczego nie ma powiedzieć "dość"? Dlaczego z takimi osobami ma utrzymywać kontakt?



Anstawio,
naprawdę odrzucasz wszystkich? Jeśli tak, to z jakiego powodu?

11 743

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

A nie powinno się akceptować ludzi takimi jakimi są, a nie skreślać ich? A kim ja jestem,że tak odrzucam od siebie wszystkich? Może ja też wyrządzam komuś krzywdę, taką jaką mi wyrządzono?

Nikomu nie wyrzadzasz krzywdy od rodzicow ,odcielas sie poniewaz nie czujesz sie przy nich bezpieczna.
Maz- bylo zakochanie trlele morele jak u wszystkich ,ale on Cie zawiodl znalazl sobie towarzystwo i zajecie (palenie),jemu bylo dobrze.
Czy mial przemyslenia na temat waszego zwiazku nie- Doroslas i stwierdzials ze czegos Ci brak on Ci tego nie dal.
Masz szanse sie oczyscic ,ale masz szanse na Nowe zycie.

11 744

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
dortja napisał/a:

wszyscy tu walczymy o prawo bytu............hm zadziwiajace ile w nas sily uklon w nasza strone no nie , tez w moja bo mam prawo istniec........... i tak psycholog mi powiedzial ze konczy ze mna terapie bo jest mi nie potrzebny i nie jestem wariatka tylko czlowiekiem ktory ma prawo byc,czuc ,istniec ,zadac dawac i tak takze brac hm jakie to cudowne chyba w padam w euforie rozkoszy bytu ,(ciekawe na jak dlugo),jak tylko wyzbede sie poczucia winny,bycia potrzebna doroslym ludziom i listosci ,,,,,,,,,,,tylko i az ,bede soba i bede tez mogla wrescie powiedziec   osobom ktorych nie lubie zegnajjjjjjjjjjjjjj

Swiete i prawdziwe slowa  - kazdy ma prawo -czuc
-istniec
-zadac milosci nie ochlapow
-szacunku.......
Zycie moze i powinno byc naprawde fascynujace ,a ludzi ktorzzy ograniczaja,zle traktuja i sa nie wporzadku mozna jedynie tolerowac .

11 745

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak, odrzucam wszystkich. Nie ma koło mnie już nikogo. Nikogo! Pustka. I nie jestem w stanie otworzyć się już dla nikogo. Jestem tylko JA, sama ze sobą. Sensu brak... na cokolwiek...

11 746

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ponawiam pytanie.
Dlaczego wszystkich odrzucasz? Dlaczego nie jesteś w stanie otworzyć się na nikogo? I co rozumiesz przez sformułowanie "otworzyć się dla kogoś"?

11 747

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Ponawiam pytanie.
Dlaczego wszystkich odrzucasz? Dlaczego nie jesteś w stanie otworzyć się na nikogo? I co rozumiesz przez sformułowanie "otworzyć się dla kogoś"?

Odrzucam,bo nie umiem się z nikim porozumieć, nikt mnie nie rozumiem, otworzyć= porozmawiać, zaprzyjaźnić, usiąść i napić się kawy...

11 748

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie umiesz się z nikim porozumieć?
Wiem, że internet nie może się równać z kontaktem "twarzą w twarz", ale są pewne podobieństwa. Skoro umiesz tutaj, na forum, porozumieć się, to umiesz i w realu. Rozumiem jednak, że nie masz zaufania do ludzi. Nic dziwnego, po takich przejściach. By zaprzyjaźnić się, trzeba ufać. Twoje zaś zaufanie wielokrotnie zostało nadużyte, stąd nieufność.

Dawno już w tym wątku nie cytowałam mojego ulubionego powiedzenia: "daj czasowi czas".

11 749

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dam.
I wszystko już robię mechanicznie, jak automat. A ludzie są jak manekiny. I nikogo już nie obchodzę, nikogo, nigdy nikogo nie obchodziłam. Nie wiem po co jestem na tym świecie... Już nic nie ma sensu...

11 750

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Rozumiem.
Masz dość. Po wielu dniach "hurra-optymizmu" masz spadek formy. Wspinanie się na czubki palców męczy, a Ty na tych czubkach biegłaś od dawna. Najwyższa pora odpocząć, posmucić się, popłakać, wyżalić.

Po co jesteś na świecie?
Musisz teraz, gdy padasz na twarz, zadawać sobie tak trudne filozoficzne pytania?
Nic nie ma sensu? Gdy mam gorsze dni, myślę podobnie. Ale zły nastrój mija i mija też takie myślenie. Tobie też minie.

Przytulam Cię bardzo mocno.

11 751

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

hm... bardzo bym chciała żeby to była miłość...

dortja/Sylwia, ja powiedziałam wszystkim i wszystkiemu co nie lubię "żegnaj": mężowi, rodzicom, zmieniam pracę... I  wcale mi nie jest wesoło, wcale nie jestem szczęśliwa. Bo jak można układać sobie szczęście wiedząc,że wyrządza się drugiemu ból i cierpienie?

Komu sprawiłaś ból?

Mężowi i rodzicom, jedynym najbliższym mi osobom...

Wytrzeszczu oczu dostałam czytając Twoją odpowiedź !!!
T Y   S K R Z Y W D Z I Ł A Ś   M Ę Ż A ???......no tak, ćpałaś, piłaś i wszystkie obowiązki wrzuciłaś mu na już przygięte pracą bary...zapomniałam...... a Ty pamiętasz ?     Anstawio HELOŁ!!!    P O B U D K A !!!
Rodzice. Niewiele wiem o Twoim domu rodzinnym, ale wiem, że są ludzie żyjący w zgodzie ze sobą, światem, mimo traumy dzieciństwa. Ja mając 18 lat poszłam na swoje. Nie starczało mi alimentów na przeżycie. Zarabiałam jeżdżąc za granicę (handelek). Nigdy nie poprosiłam rodziców o pomoc, a oni nie bardzo dociekali jak mi się wiedzie. Bywało i tak, że na jedzeniu musiałam zaoszczędzić....i nie mam do nich żadnych pretensji. Rozumiałam, że mają swoje życie, nowe życie z nowymi partnerami, a ja jestem dorosła i MUSZĘ sobie radzić. Cieszyłam się z mieszkania "na swoim". Dzisiaj też mogłabym obarczać ich, za swoje błędy, ale czuję się odpowiedzialna, odpowiedzialna ZA WŁASNE DECYZJE I BŁĘDNE WYBORY.
Anstawio poczytałam Twoje pierwsze i kolejne posty i.....okłamujesz siebie sad. Twoja walka ze sobą i o siebie ma tylko jeden cel - ON MUSI SIĘ ZMIENIĆ, ZATĘSKNIĆ, DOCENIĆ I WRÓCIĆ I ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE. Nie będzie tak Anstawio, bo Twój mąż jest UZALEŻNIONY, jest chory i Ty go nie uleczysz szantażami jakie uprawiasz. Wiesz, że on nigdy z palenia nie miał zamiaru zrezygnować (pisałaś o tym w pierwszym poście). Mało tego, to gdy go poznałaś, on już trwał w nałogu. To Ty dokonałaś błędnego wyboru, to była Twoja świadoma decyzja, decyzja młodej niedoświadczonej i zakochanej dziewczyny. Rozczarowana jesteś - nie Ty pierwsza i nie ostatnia. Tylko Ty masz 30 lat i życie przed sobą. Ja przebudziłam się w wieku 50 lat z długami, zdruzgotaną psychiką, zaniedbanymi przez ojca dziećmi, bez grosza przy duszy. Po przebudzeniu nadal byłam smutnym człowiekiem. Potrzebny mi był kop i zrozumienie...i kopa dostałam, i zrozumiałam.... . Żyję i cieszę się życiem, dniem dzisiejszym i tym co mam i walczę o siebie i dzieci jak LWICA. Narozrabiałam w swoim życiu (przyzwalając na wiele mężowi) i teraz muszę ponaprawiać co się da.
Anstawio uciekaj od niego, ciesz sie młodością , życiem, namiętnościami. Uciekaj od uzależnienia i z współuzależnienia - zrób to dla siebie !
      Anstawio http://www.youtube.com/watch?v=nGflKytxiWg&feature=autoplay&list=PL57D85B6321C4F8D9&index=30&playnext=22   te słowa wyczytałam w Twoich postach.....i to nieprawda, że nikogo nie obchodzisz. Mnie obchodzisz smile i pewnie inne dziewczyny z Forum dopiszą się do listy. Jak tą listę puścisz dalej w ludzi to aż zdziwisz się ile osób jest Ci życzliwych.
Przytulam cię mocno smile , bardzo mocno i walcz nie o męża, a o siebie -  jesteś tego warta !

11 752

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Anstawio, ale jaki ból im sprawiłaś, przzecież to oni Cię krzywdzili, a Ty milczałaś.

No właśnie, milczłam. A potem powiedziałam co mnie boli i zatrzasnęłam za nimi drzwi, nie dając im żadnej szansy...

No nie wytrzymam z Tobą kobieto big_smile . Na co dajesz im szanse lub nie? Wiem ! wysłałaś pozew rozwodowy zamiast do sądu to do mamy. Nie dałaś jej szansy zadecydować ( to Ty masz go od mamy odebrać i wysłać), dałaś szansę mężowi na padnięcie na kolana i kłamanie, że porzuci nałóg dla Ciebie i będzie Cię kochał i szanował. Właśnie mamie powinnaś dać szansę na wysłanie pozwu, a mężowi szans nie dawać na krzywoprzysięstwo. Oj! Anstawio, Anstawio !
    Nadal Cie przytulam.

11 753 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-06-23 04:34:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Nie wytrzymałam.

Piękne słowa "akceptować ludzi takimi, jakimi są". Co jednak za nimi się kryje? Dlaczego ktokolwiek ma akceptować ludzi, którzy go krzywdzą? Dlaczego na takie zachowania ma wyrażać zgodę? Dlaczego nie ma powiedzieć "dość"? Dlaczego z takimi osobami ma utrzymywać kontakt?

My z niską samooceną tak mamy sad. Nam wszystko można powiedzieć, zrobić. Brak nam wiary, brak nam siły, brak nam odwagi. Jesteśmy uległe do granic zdrowego rozsądku. Asertywności w nas nie ma, zatracamy instynkt samoobrony. Szukamy akceptacji, boimy się odrzucenia. Chyba wymieniłam wszystkie powody słów Pati. 
Aaaaa zapomniałam jeszcze wspomnieć o tolerancji. Mamy jej w nadmiarze big_smile

11 754

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie mogę spać
Miałam się znów nad sobą po użaląć ,ze mi źle ,ze to nie sprawiedliwe ,ze mu jest dobrze a mi nie
ale przecież to mi nic nie da to nie poprawi mi mojego samopoczucia ,nie uleczy mej duszy nie uleczy mnie
stoję i drepczę w kółeczku i się miotam
Jak cięszko jest przed sama sobą przyznać się do tego ,że nie umiem podejmować decyzji a muszę
że całe życie kręciło się wokół jm i jego rodziny a  teraz jestem sama tak jak by wokół mnie była jałowa ziemie
Kiedyś zadawałam sobie pytanie ""dlaczego mi to zrobił" a teraz "co ja im zrobiłam ,ze mnie tak traktują"
Ludzie tacy jak ja z bardzo niską samooceną(prawie zerowa) maja problem z tym ,żeby dalej żyć .
Nie potrafię przestać ogladać się za siebie i analizować tego co było .
Zamiast zamknąć te drzwi i nigdy już ich nie otwierać
to ja z uporę maniaka trzymam je otwarte na ościesz i sama się biczuje.
Wielokropek miała racje "Szczęście nie jest obowiązkowe" ale ja chce być szczęśliwa,chce zapomnieć iść do przodu ale jak.

11 755

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

A nie powinno się akceptować ludzi takimi jakimi są, a nie skreślać ich? A kim ja jestem,że tak odrzucam od siebie wszystkich? Może ja też wyrządzam komuś krzywdę, taką jaką mi wyrządzono?

oczywiscie jak naj bardziej Jezeli ta akceptacja jest obustronna, czyli ci ludzie akceptuja cie jak jestes my cie akceptujemy chociaz znamy z forum,a czy ci rodzice akceptowali ciebie jaka bylas,jestes ?akceptowali ze masz prawo do bledow? czy maz akceptowal i szanowal jak kobiete czlowieka? gdyby caly swiat sie lubial bylo by nudno.chociaz sama wiem jakie to przykre jest nie lubiec najbliskich.

11 756

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

(...)Ludzie tacy jak ja z bardzo niską samooceną(prawie zerowa) maja problem z tym ,żeby dalej żyć .
Nie potrafię przestać ogladać się za siebie i analizować tego co było .
Zamiast zamknąć te drzwi i nigdy już ich nie otwierać
to ja z uporę maniaka trzymam je otwarte na ościesz i sama się biczuje.
Wielokropek miała racje "Szczęście nie jest obowiązkowe" ale ja chce być szczęśliwa,chce zapomnieć iść do przodu ale jak.

A może tak, w ramach własnego rozwoju, zakończyłabyś użalanie się nad osobą, usprawiedliwianie we własnych oczach i wyszukiwanie powodów, dla których nie możesz być szczęśliwą? Jedyną osobą, która sprzeciwia się Twojemu szczęściu, jesteś Ty sama.

Jak się idzie do przodu?
Wysuwa się jedną nogę przed siebie, stawia na ziemi właśnie PRZED sobą, później odrywa się tą drugą nogę i stawia przed pierwszą. I tak "ad mortem defecatum". Każda osoba ma inny sposób na wychodzenie z uzależnienia, wiesz o tym doskonale, bo od dawna jesteś tutaj w tym wątku. I wiesz też, nie wystarczy chcieć, za tym chceniem mają iść decyzje i ich realizacja. Wiesz również, że niektóre osoby, chcąc wyjść z uzależnienia, uciekły do przodu. Uciekanie to to samo co chodzenie, tyle że szybciej.

11 757

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Nie wytrzymałam.

Piękne słowa "akceptować ludzi takimi, jakimi są". Co jednak za nimi się kryje? Dlaczego ktokolwiek ma akceptować ludzi, którzy go krzywdzą? Dlaczego na takie zachowania ma wyrażać zgodę? Dlaczego nie ma powiedzieć "dość"? Dlaczego z takimi osobami ma utrzymywać kontakt?

My z niską samooceną tak mamy sad. Nam wszystko można powiedzieć, zrobić. Brak nam wiary, brak nam siły, brak nam odwagi. Jesteśmy uległe do granic zdrowego rozsądku. Asertywności w nas nie ma, zatracamy instynkt samoobrony. Szukamy akceptacji, boimy się odrzucenia. Chyba wymieniłam wszystkie powody słów Pati. 
Aaaaa zapomniałam jeszcze wspomnieć o tolerancji. Mamy jej w nadmiarze big_smile

Znam przyczyny, naprawdę. smile
Napisałam tak jednak celowo, by Anstawia zastanowiła się nad odpowiedziami na te pytania, a później zdecydowała się na dalszy krok. I, jak zwykle, jest kilka możliwości: pozostania na etapie smutku, użalania się, odgrodzenia od wszystkich albo działanie MIMO takiego wpojonego schematu działania. Wiem z doświadczenia, że można tak właśnie żyć: MIMO. Wiem też, że po pewnym czasie życia MIMO, taki nowy sposób zachowania staje się normalnym, typowym i te wszystkie powody nie są już tak bardzo istotne.

11 758

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

To była Twoja umiejętność obrony, daj im szansę teraz, nigdy nie jest za późno.

Pierwszy raz się tak obroniłam i nie wiem co dalej. Wydaje mi się,że tracę wszystkich najbliższych. Nie mam bliskich, rodziny...

Jak nie masz, zniknęli?
Byli, są i będą. Będą sie musieli przyzwyczaić do Twojej zmiany. Anstawio, dlaczego ty żyjesz patrząc cały czas przez pryzmat rodziny?
Żyj i już, a oni ...

11 759

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

A nie powinno się akceptować ludzi takimi jakimi są, a nie skreślać ich? A kim ja jestem,że tak odrzucam od siebie wszystkich? Może ja też wyrządzam komuś krzywdę, taką jaką mi wyrządzono?

Jak Cię odrzucają?
Czy nie coś ominęło? O co chodzi?

11 760

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
dortja napisał/a:

wszyscy tu walczymy o prawo bytu............hm zadziwiajace ile w nas sily uklon w nasza strone no nie , tez w moja bo mam prawo istniec........... i tak psycholog mi powiedzial ze konczy ze mna terapie bo jest mi nie potrzebny i nie jestem wariatka tylko czlowiekiem ktory ma prawo byc,czuc ,istniec ,zadac dawac i tak takze brac hm jakie to cudowne chyba w padam w euforie rozkoszy bytu ,(ciekawe na jak dlugo),jak tylko wyzbede sie poczucia winny,bycia potrzebna doroslym ludziom i listosci ,,,,,,,,,,,tylko i az ,bede soba i bede tez mogla wrescie powiedziec   osobom ktorych nie lubie zegnajjjjjjjjjjjjjj

Swiete i prawdziwe slowa  - kazdy ma prawo -czuc
-istniec
-zadac milosci nie ochlapow
-szacunku.......
Zycie moze i powinno byc naprawde fascynujace ,a ludzi ktorzzy ograniczaja,zle traktuja i sa nie wporzadku mozna jedynie tolerowac .

Ale też nie trzeba.
Poza tym kiedy rodzicom będzie zależało na kontakcie, a być może dostrzegą wreszcie to, że ich wyimaginowane dobro dla Ciebie nie jest równoznaczne z Twoim własnym będą zachowywać się w stosunku do Ciebie inaczej.
Dlaczego im nie powiesz, że to co Ci robią męczy Cię?

11 761

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Ponawiam pytanie.
Dlaczego wszystkich odrzucasz? Dlaczego nie jesteś w stanie otworzyć się na nikogo? I co rozumiesz przez sformułowanie "otworzyć się dla kogoś"?

Odrzucam,bo nie umiem się z nikim porozumieć, nikt mnie nie rozumiem, otworzyć= porozmawiać, zaprzyjaźnić, usiąść i napić się kawy...

Ja bardzo przepraszam, a my tutaj nie istniejemy?

11 762

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jestem maluczkim człowieczkiem,namiastka człowieka
Ja nie mogę iść do przodu przez moja nienawiść ,zazdrość
o to że mimo tylu cierpień które on mi zadał
(wiem nie bił,ale znęcała się w ostatnich dwóch latach psychicznie,zastraszał)
On jest szczęśliwy ,uśmiechnięty bez kłopotów finansowych a ja jestem na drugim krańcu.
Nie masz pojęcia Wielokropku jak bardzo chce być szczęśliwa jak bardzo chce przestać
oglądać się za siebie ,usprawiedliwiać,użalać nieraz wydaje że już jestem blisko
I nagle coś się dzieje ,że wracam do punktu wyjścia .
Pani psycholog zadała mi zadanie domowe "jakie mam prawa"
męcze się z tym drugi tydzień i nie mogę sobie na to odpowiedzieć
Ktoś by mógł powiedzieć przecież to takie proste to i to
A ja nie umiem na to pytanie odpowiedzieć............

11 763

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

Nie mogę spać
Miałam się znów nad sobą po użaląć ,ze mi źle ,ze to nie sprawiedliwe ,ze mu jest dobrze a mi nie
ale przecież to mi nic nie da to nie poprawi mi mojego samopoczucia ,nie uleczy mej duszy nie uleczy mnie
stoję i drepczę w kółeczku i się miotam
Jak cięszko jest przed sama sobą przyznać się do tego ,że nie umiem podejmować decyzji a muszę
że całe życie kręciło się wokół jm i jego rodziny a  teraz jestem sama tak jak by wokół mnie była jałowa ziemie
Kiedyś zadawałam sobie pytanie ""dlaczego mi to zrobił" a teraz "co ja im zrobiłam ,ze mnie tak traktują"
Ludzie tacy jak ja z bardzo niską samooceną(prawie zerowa) maja problem z tym ,żeby dalej żyć .
Nie potrafię przestać ogladać się za siebie i analizować tego co było .
Zamiast zamknąć te drzwi i nigdy już ich nie otwierać
to ja z uporę maniaka trzymam je otwarte na ościesz i sama się biczuje.
Wielokropek miała racje "Szczęście nie jest obowiązkowe" ale ja chce być szczęśliwa,chce zapomnieć iść do przodu ale jak.

Więc zastanów się co zrobić, żeby tą samoocenę sobie podnieść. To na początek A potem podnoś.
Najtrudniejsze jest cieszenie się z małych rzeczy.

11 764

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

Jestem maluczkim człowieczkiem,namiastka człowieka
Ja nie mogę iść do przodu przez moja nienawiść ,zazdrość
o to że mimo tylu cierpień które on mi zadał
(wiem nie bił,ale znęcała się w ostatnich dwóch latach psychicznie,zastraszał)
On jest szczęśliwy ,uśmiechnięty bez kłopotów finansowych a ja jestem na drugim krańcu.
Nie masz pojęcia Wielokropku jak bardzo chce być szczęśliwa jak bardzo chce przestać
oglądać się za siebie ,usprawiedliwiać,użalać nieraz wydaje że już jestem blisko
I nagle coś się dzieje ,że wracam do punktu wyjścia .
Pani psycholog zadała mi zadanie domowe "jakie mam prawa"
męcze się z tym drugi tydzień i nie mogę sobie na to odpowiedzieć
Ktoś by mógł powiedzieć przecież to takie proste to i to
A ja nie umiem na to pytanie odpowiedzieć............

Długa droga przed Tobą, ale musisz próbować. Musisz zmienić myślenie. Czasem nawet pomyśleć przeciwnie do tego co Ci się wydaje.
Jakie masz prawa
-masz prawo do spokoju
-do bycia szczęśliwą
-do podejmowania samodzielnych decyzji
...

11 765

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

(...)Ja nie mogę iść do przodu przez moja nienawiść ,zazdrość(...)

Świetnie!
Znasz powody swego stania w miejscu. Nie hoduj więc dłużej tych uczuć, nie karm się nimi (tak, tak, nie karm się nimi), pozwól im na wydobycie się na powierzchnię i opuszczenie Cię.

Pamiętaj, że ja wiem, że pozbycie się negatywnych uczuć jest możliwe. tongue Jest możliwe i daje niesamowicie dużo energii, bo do hamowania złości, zazdrości, nienawiści, itp. (a to robisz od dawna) zużywa się ogromnej siły.

Posty [ 11 701 do 11 765 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 179 180 181 182 183 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026