Anstawia napisał/a:hm... napisał/a:Anstawia napisał/a:hm... bardzo bym chciała żeby to była miłość...
dortja/Sylwia, ja powiedziałam wszystkim i wszystkiemu co nie lubię "żegnaj": mężowi, rodzicom, zmieniam pracę... I wcale mi nie jest wesoło, wcale nie jestem szczęśliwa. Bo jak można układać sobie szczęście wiedząc,że wyrządza się drugiemu ból i cierpienie?
Komu sprawiłaś ból?
Mężowi i rodzicom, jedynym najbliższym mi osobom...
Wytrzeszczu oczu dostałam czytając Twoją odpowiedź !!!
T Y S K R Z Y W D Z I Ł A Ś M Ę Ż A ???......no tak, ćpałaś, piłaś i wszystkie obowiązki wrzuciłaś mu na już przygięte pracą bary...zapomniałam...... a Ty pamiętasz ? Anstawio HELOŁ!!! P O B U D K A !!!
Rodzice. Niewiele wiem o Twoim domu rodzinnym, ale wiem, że są ludzie żyjący w zgodzie ze sobą, światem, mimo traumy dzieciństwa. Ja mając 18 lat poszłam na swoje. Nie starczało mi alimentów na przeżycie. Zarabiałam jeżdżąc za granicę (handelek). Nigdy nie poprosiłam rodziców o pomoc, a oni nie bardzo dociekali jak mi się wiedzie. Bywało i tak, że na jedzeniu musiałam zaoszczędzić....i nie mam do nich żadnych pretensji. Rozumiałam, że mają swoje życie, nowe życie z nowymi partnerami, a ja jestem dorosła i MUSZĘ sobie radzić. Cieszyłam się z mieszkania "na swoim". Dzisiaj też mogłabym obarczać ich, za swoje błędy, ale czuję się odpowiedzialna, odpowiedzialna ZA WŁASNE DECYZJE I BŁĘDNE WYBORY.
Anstawio poczytałam Twoje pierwsze i kolejne posty i.....okłamujesz siebie
. Twoja walka ze sobą i o siebie ma tylko jeden cel - ON MUSI SIĘ ZMIENIĆ, ZATĘSKNIĆ, DOCENIĆ I WRÓCIĆ I ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE. Nie będzie tak Anstawio, bo Twój mąż jest UZALEŻNIONY, jest chory i Ty go nie uleczysz szantażami jakie uprawiasz. Wiesz, że on nigdy z palenia nie miał zamiaru zrezygnować (pisałaś o tym w pierwszym poście). Mało tego, to gdy go poznałaś, on już trwał w nałogu. To Ty dokonałaś błędnego wyboru, to była Twoja świadoma decyzja, decyzja młodej niedoświadczonej i zakochanej dziewczyny. Rozczarowana jesteś - nie Ty pierwsza i nie ostatnia. Tylko Ty masz 30 lat i życie przed sobą. Ja przebudziłam się w wieku 50 lat z długami, zdruzgotaną psychiką, zaniedbanymi przez ojca dziećmi, bez grosza przy duszy. Po przebudzeniu nadal byłam smutnym człowiekiem. Potrzebny mi był kop i zrozumienie...i kopa dostałam, i zrozumiałam.... . Żyję i cieszę się życiem, dniem dzisiejszym i tym co mam i walczę o siebie i dzieci jak LWICA. Narozrabiałam w swoim życiu (przyzwalając na wiele mężowi) i teraz muszę ponaprawiać co się da.
Anstawio uciekaj od niego, ciesz sie młodością , życiem, namiętnościami. Uciekaj od uzależnienia i z współuzależnienia - zrób to dla siebie !
Anstawio http://www.youtube.com/watch?v=nGflKytxiWg&feature=autoplay&list=PL57D85B6321C4F8D9&index=30&playnext=22 te słowa wyczytałam w Twoich postach.....i to nieprawda, że nikogo nie obchodzisz. Mnie obchodzisz
i pewnie inne dziewczyny z Forum dopiszą się do listy. Jak tą listę puścisz dalej w ludzi to aż zdziwisz się ile osób jest Ci życzliwych.
Przytulam cię mocno
, bardzo mocno i walcz nie o męża, a o siebie - jesteś tego warta !