netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 053 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 178 179 180 181 182 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 636 do 11 700 z 26 310 ]

11 636

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Dlaczego mu nie wierzysz?
Moja psycholog też mi tak mówiła. Skoro tak mówi, to tak jest. Dlaczego miałby kłamać?

A dlaczego miałby mówić prawdę?

Bo z zasady mówi się prawdę, a nie kłamie...

Ale też mówi się dla Świętego spokoju.

11 637

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Gorzej będzie jak pranie ręczne nie wystarczy.

Ja i tak planuje tylko realizacja nic wiecej ,jak juz to kochanek ,raz na tydz dwa na weekend ,niewpuszcze juz nikogo glebiej ,bynajmniej nie tak predko .Narazie chce zarobic forsy i stanac na nogi po rozwodzie.

11 638

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Szczerze mowiac to jak kiedykolwiek zakochalabym sie w facecie co to raz na miesiac czy rzadziej to niewiem ,zwariowalabym chyba.Niewyobrazam sobie tego ,wiem co czujesz skoro lubisz pobaraszkowac.Mimo ze moje malzesntwo nie bylo udane rowniez w tej sferze,oboje bylismy za zywiolowi chyba ,czasami mielismy super sex ale jak taki dziki .Czasami mialam ochote na spokojniejszego cos to juz tego nie dostalam eh

OJ...
Dziki, spokojny, jakikolwiek................................!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

11 639

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Widzisz, ja chciałam rozmawiać, pomóc, ale on chyba tego nie potrafi przyjąć do wiadomości.
Ja mu tłumaczyłam z każdej strony, ale sprawia wrażenie jakby go to nie obchodziło.
Ja nie wiem czy jestem w stanie dalej się siebie wyrzekać.
A powiem Wam, że znalazłabym może kogoś, ale wcale się z tym nie kryła. Tylko na pół oficjalnie. Jakby zapytał, proszę bardzo. Skoro go nie stać na wysiłek. Nie odpadł mu, żeby nie się nie dało z tym zrobić.

On nie będzie na ten temat z tobą rozmawiał, bo może to upokarzające jest dla niego. My kobitki mówimy o takich sprawach, faceci widocznie nie. Wydaje mi się, że to ogromny problem dla niego i on chyba tego nie zmieni. Może chce a nie może. I też wydaje mi się, ale pewna nie jestem, że nawet jak kogoś sobie znajdziesz, tylko na półoficjalnie, to nic się nie zmieni. Tak jak Pati napisała, ma problem z potencją.

Ja nie widzę, żeby on z tym coś robił. Lekarza olał, leki też. Ma to gdzieś.
Kiedyś zapytałam czego ode mnie oczekuje? Powiedziałam, że znajdę sobie kogoś na sex i już.
-Jak sobie znajdziesz to ci wtłukę- powiedział w żartach niby to.

Kurna jakie to upokarzające o tym rozmawiać.

kurna,jesli on niechce sie leczyc,a problem ma ,to widocznie niema potrzeby bliskposci sexualnej ,tak mu dobrze -czyli aseksualny jest

11 640

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

A dlaczego miałby mówić prawdę?

Bo z zasady mówi się prawdę, a nie kłamie...

Ale też mówi się dla Świętego spokoju.

racja- dla zamydlenia oczu ,zeby opieka dalej byla,

11 641

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

A dlaczego miałby mówić prawdę?

Bo z zasady mówi się prawdę, a nie kłamie...

Ale też mówi się dla Świętego spokoju.

No bo jak ktoś sto razy pyta ci się,czy lubisz lody truskawowe, a ty mówisz nie. To za setnym razem powiesz tak.
A poza tym kto ma święty spokój, bo ani ty, ani on?!

11 642

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
pati31 napisał/a:

Szczerze mowiac to jak kiedykolwiek zakochalabym sie w facecie co to raz na miesiac czy rzadziej to niewiem ,zwariowalabym chyba.Niewyobrazam sobie tego ,wiem co czujesz skoro lubisz pobaraszkowac.Mimo ze moje malzesntwo nie bylo udane rowniez w tej sferze,oboje bylismy za zywiolowi chyba ,czasami mielismy super sex ale jak taki dziki .Czasami mialam ochote na spokojniejszego cos to juz tego nie dostalam eh

OJ...
Dziki, spokojny, jakikolwiek................................!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

u nas doszlo do tego ze tylko akcje rodem z porniola,wkoncu mi tez zabraklo czegos cieplego wiesz o co mi chodzi,taki zimny sex tez nie na dluzsza mete wystarczy.

11 643

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

NO nie ma, nie ma ochoty.
A mnie tego brak, bo wtedy czuję, że ktoś jest blisko. Nie chcę mechanicznego seksu. Chociaż czasem ktoś obcy więcej radości i przyjemności w nasze życie wprowadzi niż ten swój.

Kiedyś już tak mnie olał nieznośnie, że zaczęłam mu dokuczać. Jakiś temat o kochankach podjęliśmy,zupełnie od innej strony, no i się uśmiechnęłam perfidnie, no bo o co tu się obawiać.

11 644

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Bo z zasady mówi się prawdę, a nie kłamie...

Ale też mówi się dla Świętego spokoju.

No bo jak ktoś sto razy pyta ci się,czy lubisz lody truskawowe, a ty mówisz nie. To za setnym razem powiesz tak.
A poza tym kto ma święty spokój, bo ani ty, ani on?!

teraz ma swiety spokuj hehe

11 645

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
hm... napisał/a:
pati31 napisał/a:

Szczerze mowiac to jak kiedykolwiek zakochalabym sie w facecie co to raz na miesiac czy rzadziej to niewiem ,zwariowalabym chyba.Niewyobrazam sobie tego ,wiem co czujesz skoro lubisz pobaraszkowac.Mimo ze moje malzesntwo nie bylo udane rowniez w tej sferze,oboje bylismy za zywiolowi chyba ,czasami mielismy super sex ale jak taki dziki .Czasami mialam ochote na spokojniejszego cos to juz tego nie dostalam eh

OJ...
Dziki, spokojny, jakikolwiek................................!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

u nas doszlo do tego ze tylko akcje rodem z porniola,wkoncu mi tez zabraklo czegos cieplego wiesz o co mi chodzi,taki zimny sex tez nie na dluzsza mete wystarczy.

No tak, nie o to chodzi. Czasem nie zaszkodzi i taka akcja, ale potem i tak możemy się poczuć potraktowani jak rzecz albo pojemnik na spermę.

11 646

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

NO nie ma, nie ma ochoty.
A mnie tego brak, bo wtedy czuję, że ktoś jest blisko. Nie chcę mechanicznego seksu. Chociaż czasem ktoś obcy więcej radości i przyjemności w nasze życie wprowadzi niż ten swój.

Kiedyś już tak mnie olał nieznośnie, że zaczęłam mu dokuczać. Jakiś temat o kochankach podjęliśmy,zupełnie od innej strony, no i się uśmiechnęłam perfidnie, no bo o co tu się obawiać.

Poprostu znajdz w sobie 3 powody za co go kochasz? i sama sobie odpowiedz.
Milo sie gawedzi jak zwykle ,ale ja juz uciekam

11 647

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To jakby hm... wpadła teraz w objęcia takiego faceta jak twój mąż Pati, ale by ją powykręcał smile tydzień by nie chodziła bidulka:)
hm... szukaj faceta i to już!!!! giatara na bok!

11 648

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Bo z zasady mówi się prawdę, a nie kłamie...

Ale też mówi się dla Świętego spokoju.

No bo jak ktoś sto razy pyta ci się,czy lubisz lody truskawowe, a ty mówisz nie. To za setnym razem powiesz tak.
A poza tym kto ma święty spokój, bo ani ty, ani on?!

No to prawda. Spokoju nie ma żadne z nas.

Ale ja nie pytam po sto razy.

11 649

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

HAahahahhahaha.
Ja nie potrzebuję armaty smile

Za co?
No kocham i już.
Bo często bywa ciepły, bo lubię na niego patrzeć, coś mnie do niego ciągnie. A im bardziej ciągnie tym bardziej mi smutno, bo wiem, że to takie tylko...:(

11 650

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

To jakby hm... wpadła teraz w objęcia takiego faceta jak twój mąż Pati, ale by ją powykręcał smile tydzień by nie chodziła bidulka:)
hm... szukaj faceta i to już!!!! giatara na bok!

Wyczytalam wlasnie ze to gimnastyka seksualna jest stosuja ludzie nie zdolni do milosci,ale na jednorazowy sexik jazda super!

11 651

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

HAahahahhahaha.
Ja nie potrzebuję armaty smile

Za co?
No kocham i już.
Bo często bywa ciepły, bo lubię na niego patrzeć, coś mnie do niego ciągnie. A im bardziej ciągnie tym bardziej mi smutno, bo wiem, że to takie tylko...:(

Cholera ,to zmus go do seksuologa,szkoda chlopa.
Im dluzej pisze to szkoda mi tego mojego ,no szkoda ,tego co ma w spodniach itp .Gdybym podobnego kochanka znalazla chociaz......,ale coz sex to nie wszystko i odwrotnie

11 652

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dobra laski ,tylko ochoty sie narobilo a trza leciec .......:P

11 653

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

To jakby hm... wpadła teraz w objęcia takiego faceta jak twój mąż Pati, ale by ją powykręcał smile tydzień by nie chodziła bidulka:)
hm... szukaj faceta i to już!!!! giatara na bok!

Wyczytalam wlasnie ze to gimnastyka seksualna jest stosuja ludzie nie zdolni do milosci,ale na jednorazowy sexik jazda super!

Dla każdego coś dobrego. Wszystko jest dobre w umiarze.

Chodzi Ci o taką jak w pornolach?

11 654

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
hm... napisał/a:

HAahahahhahaha.
Ja nie potrzebuję armaty smile

Za co?
No kocham i już.
Bo często bywa ciepły, bo lubię na niego patrzeć, coś mnie do niego ciągnie. A im bardziej ciągnie tym bardziej mi smutno, bo wiem, że to takie tylko...:(

Cholera ,to zmus go do seksuologa,szkoda chlopa.
Im dluzej pisze to szkoda mi tego mojego ,no szkoda ,tego co ma w spodniach itp .Gdybym podobnego kochanka znalazla chociaz......,ale coz sex to nie wszystko i odwrotnie

NO i odwrotnie.
To też jest skarb na swój sposób.
No szkoda, szkoda, bo fajny jest, aż mi przykro.
I ja mu to pokazuję wszystko, że mi się wszystko podoba, żeby się poczuć odpowiednio. I to szczerze zupełnie to robię, no to doooooopa.

11 655

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

TO miłego popołudnia w miłej wytworzonej przed chwilą atmosferze.
Jakby tu jakiś wpadł to leży i kwiczy big_smile

11 656

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

TO miłego popołudnia w miłej wytworzonej przed chwilą atmosferze.
Jakby tu jakiś wpadł to leży i kwiczy big_smile

He he smile narazie to my leżymy i kwiczymy i nic z tym zrobić nie możemy smile

11 657

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No cóż poradzić. Jak się wszyscy boją takich silnych kobitek jak my to cóż big_smile

11 658

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
pati31 napisał/a:
hm... napisał/a:

HAahahahhahaha.
Ja nie potrzebuję armaty smile

Za co?
No kocham i już.
Bo często bywa ciepły, bo lubię na niego patrzeć, coś mnie do niego ciągnie. A im bardziej ciągnie tym bardziej mi smutno, bo wiem, że to takie tylko...:(

Cholera ,to zmus go do seksuologa,szkoda chlopa.
Im dluzej pisze to szkoda mi tego mojego ,no szkoda ,tego co ma w spodniach itp .Gdybym podobnego kochanka znalazla chociaz......,ale coz sex to nie wszystko i odwrotnie

NO i odwrotnie.
To też jest skarb na swój sposób.
No szkoda, szkoda, bo fajny jest, aż mi przykro.
I ja mu to pokazuję wszystko, że mi się wszystko podoba, żeby się poczuć odpowiednio. I to szczerze zupełnie to robię, no to doooooopa.

To tym naszym facetom powinno być nas szkoda, bo takie babki z nas super, a oni tak nas nie szanują. Eeehh...

11 659

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Poza tym, jak już tu dziś o seksie, to z moim jmężem było idealnie. Nic dodać,nic ująć. Może nie przytulał bardzo, ale zawsze mogłam się do niego przytulić. I zawsze zawsze rano dostawałam od niego buziaka jak wychodził do pracy, a jak ja wychodziłam a on spał, to rzadko mu dawałam buziaka, taka egoistka ze mnie sad

11 660

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I nie ma odwrotu.

11 661

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Poza tym, jak już tu dziś o seksie, to z moim jmężem było idealnie. Nic dodać,nic ująć. Może nie przytulał bardzo, ale zawsze mogłam się do niego przytulić. I zawsze zawsze rano dostawałam od niego buziaka jak wychodził do pracy, a jak ja wychodziłam a on spał, to rzadko mu dawałam buziaka, taka egoistka ze mnie sad

No widzisz. Ja buziaka też dostanę. I co z tego?

11 662

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Poza tym, jak już tu dziś o seksie, to z moim jmężem było idealnie. Nic dodać,nic ująć. Może nie przytulał bardzo, ale zawsze mogłam się do niego przytulić. I zawsze zawsze rano dostawałam od niego buziaka jak wychodził do pracy, a jak ja wychodziłam a on spał, to rzadko mu dawałam buziaka, taka egoistka ze mnie sad

No widzisz. Ja buziaka też dostanę. I co z tego?

No właśnie, co z tego? ... sad

11 663

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Poza tym, jak już tu dziś o seksie, to z moim jmężem było idealnie. Nic dodać,nic ująć. Może nie przytulał bardzo, ale zawsze mogłam się do niego przytulić. I zawsze zawsze rano dostawałam od niego buziaka jak wychodził do pracy, a jak ja wychodziłam a on spał, to rzadko mu dawałam buziaka, taka egoistka ze mnie sad

No widzisz. Ja buziaka też dostanę. I co z tego?

No właśnie, co z tego? ... sad

No własnie nic ;(

11 664 Ostatnio edytowany przez Aiga (2012-06-19 20:29:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam.
To jest mój pierwszy post tutaj. I od wczoraj kiedy niespodziewanie odkryłam, że jestem " kochającą za bardzo" zastanawiałam się co mam napisać. Czytając posty w tym temacie mogłabym robić tylko "KOPIUJ- WKLEJ".... i opisałabym swoja historię.  Ale chyba nic lepiej nie odda tego co sie dzieje ze mną i w moim związku jak słowa Eugenii Herzyk:

"Mężczyzna uzależniony od uwodzenia potrafi też wchodzić w stałe związki ? idealną dla niego partnerką jest kobieta, która "kocha za bardzo". Dostaje on niej opiekę, wsparcie, ciepło, bezwarunkową miłość ? wszystko to, czego nie dała mu jego matka. Kobieta, która wyszła z domu rodzinnego z olbrzymim głodem miłości łatwo pada ofiarą uwodziciela. Ponieważ z domu rodzinnego wyniosła schemat, że na miłość trzeba zasłużyć, widząc oddalanie emocjonalne swojego partnera, nie rozstanie się z nim, a coraz bardziej będzie się starać. Da z siebie wszystko, żeby tylko ją kochał. A mężczyzna bierze, bo mu tak wygodnie. Dla takiej kobiety szokiem staje się, gdy przypadkowo odkryje jego sms-y do kochanek. I na początku woli uwierzyć w każde jego wytłumaczenia, byle tylko nie uznać jego zdrady za prawdę."

No więc trafiłam na takiego prawie 5 lat temu. Wybaczam, wierzę w zmiany, oddaję się cała, pomagam w każdej sferze, a w zamian żebrzę o odrobinę czułości i słowa "KOCHAM CIĘ", zapewnienia,że mnie nie zostawi.
Wczorajszy wieczór był przełomowy... po prostu jak by się mi mózg otworzył ! Powiedziałam sobie " no co ty kobieto robisz, to nie jest normalne, nie jesteś szczęśliwa, stworzyłaś sobie tylko wyimaginowany świat, który nie istnieje...tak nie zachowuje się człowiek który kocha! Człowiek który kocha chce szczęścia dla drugiej osoby, a nie wykorzystuje jej słabość do siebie"

I co....?
Postanawiam się zmierzyć z moimi  słabościami.... a co z tego będzie? Nie wiem. Mam nadzieję, że dam radę, bo mam dla kogo żyć i dla kogo być szczęśliwą...córkę.
Pozdrawiam

11 665

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

To jakby hm... wpadła teraz w objęcia takiego faceta jak twój mąż Pati, ale by ją powykręcał smile tydzień by nie chodziła bidulka:)
hm... szukaj faceta i to już!!!! giatara na bok!

Wyczytalam wlasnie ze to gimnastyka seksualna jest stosuja ludzie nie zdolni do milosci,ale na jednorazowy sexik jazda super!

Dla każdego coś dobrego. Wszystko jest dobre w umiarze.

Chodzi Ci o taką jak w pornolach?

tak dokladnie,to rowniez meczy ,bo wiesz ze jestes tylko do zaspokajania jego potrzeb i to tez moze doprowadzic do szalu po jakims czasie.

11 666

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Aiga napisał/a:

Witam.
To jest mój pierwszy post tutaj. I od wczoraj kiedy niespodziewanie odkryłam, że jestem " kochającą za bardzo" zastanawiałam się co mam napisać. Czytając posty w tym temacie mogłabym robić tylko "KOPIUJ- WKLEJ".... i opisałabym swoja historię.  Ale chyba nic lepiej nie odda tego co sie dzieje ze mną i w moim związku jak słowa Eugenii Herzyk:

"Mężczyzna uzależniony od uwodzenia potrafi też wchodzić w stałe związki ? idealną dla niego partnerką jest kobieta, która "kocha za bardzo". Dostaje on niej opiekę, wsparcie, ciepło, bezwarunkową miłość ? wszystko to, czego nie dała mu jego matka. Kobieta, która wyszła z domu rodzinnego z olbrzymim głodem miłości łatwo pada ofiarą uwodziciela. Ponieważ z domu rodzinnego wyniosła schemat, że na miłość trzeba zasłużyć, widząc oddalanie emocjonalne swojego partnera, nie rozstanie się z nim, a coraz bardziej będzie się starać. Da z siebie wszystko, żeby tylko ją kochał. A mężczyzna bierze, bo mu tak wygodnie. Dla takiej kobiety szokiem staje się, gdy przypadkowo odkryje jego sms-y do kochanek. I na początku woli uwierzyć w każde jego wytłumaczenia, byle tylko nie uznać jego zdrady za prawdę."

No więc trafiłam na takiego prawie 5 lat temu. Wybaczam, wierzę w zmiany, oddaję się cała, pomagam w każdej sferze, a w zamian żebrzę o odrobinę czułości i słowa "KOCHAM CIĘ", zapewnienia,że mnie nie zostawi.
Wczorajszy wieczór był przełomowy... po prostu jak by się mi mózg otworzył ! Powiedziałam sobie " no co ty kobieto robisz, to nie jest normalne, nie jesteś szczęśliwa, stworzyłaś sobie tylko wyimaginowany świat, który nie istnieje...tak nie zachowuje się człowiek który kocha! Człowiek który kocha chce szczęścia dla drugiej osoby, a nie wykorzystuje jej słabość do siebie"

I co....?
Postanawiam się zmierzyć z moimi  słabościami.... a co z tego będzie? Nie wiem. Mam nadzieję, że dam radę, bo mam dla kogo żyć i dla kogo być szczęśliwą...córkę.
Pozdrawiam

Witaj
Rozumiem doskonale co piszesz ,ja po zdradzie zaczelam analizowac swoj zwiazek i zrobil sie metlik w mojej glowie ,ale podjelam kroki juz ku nowemu zyciu i Tobie sie uda ,wazne co chcesz osiagnac i o co walczyc.

11 667

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie nowe kobietki.....
Zastanawia mnie czy my jakiegoś "dziwnego" wieku nie przechodzimy, prawie wszystkie mamy podobny wiek.....po 30stce......

Seks - ja miałam bardzo udany, nie narzekałam, mąż też nie, choć było mu mało.....
Na dzień dzisiejszy nawet o tym nie myślę, pewnie jeszcze za wcześnie, ale jego przytulenia mi brakuje, brakuje mi mojego męża sprzed lat...wczoraj była jego namiastka, ale dziś już spokój.....
Wpadam teraz w wir pracy przed zakończeniem szkoły, myślę nad sobą, nad wszystkim, nad mężem, nad tym co stało się z nami i dlaczego.....? I wciąż jedna odpowiedź-kkzb...poza tym może oboje się sobą rozczarowaliśmy, za mało jedności było w tym wszystkim, za mało wspólnego wkładu.......nie wiem.....

Anstawio-czy ja dobrze rozumiem, że mąż chce wrócić? Czy coś przeoczyłam?

11 668 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-19 23:22:06)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Liwio, takie ciepło i spokój bije od Ciebie. Dobrze,że rzuciłaś się w wir pracy.

Co do mojego męża, zaczął smsować. Pisze,że mu na mnie zależy i zawsze zależało. Dziś napisał, że wie,że to on zepsuł wszystko i, że wiele od niego zależy. Napisałam,żebyśmy sobie dali jescze czas. I że alkoholu i narkotyków nie zaakceptuję już nigdy więcej. Odpisał,że ma nadzieję,że mu czasu na zmiany wystarczy.

Typowe? Nie wiem jak to odbierać? I tak się nigdzie nie ruszam, to poczekać jeszcze mogę. Do tego czasu pozałatwiam sprawy z dzieciństw i zobaczymy. Ale ogólnie zmiany z tego co czytam się nie zdażają. I czekam aż mnie ktoś w dupsko kopnie smile

11 669

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Liwio -spokoj da sie wyczuc w Twoim poscie,tez mam takie same mysli ,co sie z nami stalo ,ze mna ,z nim.Pamietam nas sprzed kilku lat ...........................................niewyobrazalne ,ze dwoje ludzi sie kocha do nieprzytomnosci, a za chwile ...........nie ma nic ,tylko smutne  analizy ........Podobno tak tez sie dzieje jesli ludzi laczy glebokie zauroczenie i fascynacja ,ale to nie przeradza sie w dojrzlala milosc i jedna ze stron zaczyna szukac odpowiednika tego uczucia. ..............

11 670

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Liwio, takie ciepło i spokój bije od Ciebie. Dobrze,że rzuciłaś się w wir pracy.

Co do mojego męża, zaczął smsować. Pisze,że mu na mnie zależy i zawsze zależało. Dziś napisał, że wie,że to on zepsuł wszystko i, że wiele od niego zależy. Napisałam,żebyśmy sobie dali jescze czas. I że alkoholu i narkotyków nie zaakceptuję już nigdy więcej. Odpisał,że ma nadzieję,że mu czasu na zmiany wystarczy.

Typowe? Nie wiem jak to odbierać? I tak się nigdzie nie ruszam, to poczekać jeszcze mogę. Do tego czasu pozałatwiam sprawy z dzieciństw i zobaczymy. Ale ogólnie zmiany z tego co czytam się nie zdażają. I czekam aż mnie ktoś w dupsko kopnie smile

Niewiem czy typowe..............nie macie dzieci nic go nie trzyma na sile,oprucz uczuc do Ciebie.
Niemasz gwarancji ,ale ,zawsze jes to cholerne ale ,ktorego ja tez niewykorzstalam.

11 671

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

poczekac anastawio czas robi swoje...........skoro zeczywisciew mu zalezy jak twierdzi to niech sie stara ,zucza nalogi i walczy dalej ,musi sobie uswiadomic co stracil ,czas zawsze byl lekarzem tylko go wykorzystajmy na zrealizowanie swojej wartosci

11 672

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
dortja napisał/a:

poczekac anastawio czas robi swoje...........skoro zeczywisciew mu zalezy jak twierdzi to niech sie stara ,zucza nalogi i walczy dalej ,musi sobie uswiadomic co stracil ,czas zawsze byl lekarzem tylko go wykorzystajmy na zrealizowanie swojej wartosci

Tak też i zrobię, poczekam. Jak już pisałam, nigdzie się nie wybieram, więc poczekam smile Myślę,że za dużo się u mnie teraz dzieje. Piszę list do ojca i taka jestem rozklejona emocjonalnie. Ale co ma być to będzie. Dużo wiem, sporo zrozumiałam by tak to teraz zaprzepaścić. Zamówiłam sobie książki z Polski, bo chcę mieć je wszystkie w formie "papierowej" żeby były zawsze pod ręką. Od sierpnia mam nowe godz pracy, tylko rano i po południu, w końcu wieczory wolne. Wszystko fajnie się układa. Wszystko fajnie, poza miłością smile

11 673

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
dortja napisał/a:

poczekac anastawio czas robi swoje...........skoro zeczywisciew mu zalezy jak twierdzi to niech sie stara ,zucza nalogi i walczy dalej ,musi sobie uswiadomic co stracil ,czas zawsze byl lekarzem tylko go wykorzystajmy na zrealizowanie swojej wartosci

Tak też i zrobię, poczekam. Jak już pisałam, nigdzie się nie wybieram, więc poczekam smile Myślę,że za dużo się u mnie teraz dzieje. Piszę list do ojca i taka jestem rozklejona emocjonalnie. Ale co ma być to będzie. Dużo wiem, sporo zrozumiałam by tak to teraz zaprzepaścić. Zamówiłam sobie książki z Polski, bo chcę mieć je wszystkie w formie "papierowej" żeby były zawsze pod ręką. Od sierpnia mam nowe godz pracy, tylko rano i po południu, w końcu wieczory wolne. Wszystko fajnie się układa. Wszystko fajnie, poza miłością smile

ksiazki ja mam pia mellody toksyczna milosc i w lipcu mam niec toksyczni rodzice te sa moje i duzi innych j. bradshauw powrot do moje wewnetrznego domu ,osierocenie zaloba strata , zawsze lubilam nowej znajomosci i podroze  ,ludzie z problemami chyba sie przyciagaja jak magnety ,chetnie cie odwiedze mam pare znajomych polakow tu lecz nie uznaje picia gorzaly,,,,,,,,,, jakos nie lubie podtrzymywac tradycji rodzinnych, ja uwazam to za fajne mniec znajomosci dalej bliezej, gonie zapalem wiem.......... co z tego wyniknie czas pokaze,jak zwykle dla wszystkich papki mam tez facebooka i laptopa swojego hejka

11 674 Ostatnio edytowany przez Adele (2012-06-20 19:35:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Aiga napisał/a:

Witam.
To jest mój pierwszy post tutaj. I od wczoraj kiedy niespodziewanie odkryłam, że jestem " kochającą za bardzo" zastanawiałam się co mam napisać. Czytając posty w tym temacie mogłabym robić tylko "KOPIUJ- WKLEJ".... i opisałabym swoja historię.  Ale chyba nic lepiej nie odda tego co sie dzieje ze mną i w moim związku jak słowa Eugenii Herzyk:

"Mężczyzna uzależniony od uwodzenia potrafi też wchodzić w stałe związki ? idealną dla niego partnerką jest kobieta, która "kocha za bardzo". Dostaje on niej opiekę, wsparcie, ciepło, bezwarunkową miłość ? wszystko to, czego nie dała mu jego matka. Kobieta, która wyszła z domu rodzinnego z olbrzymim głodem miłości łatwo pada ofiarą uwodziciela. Ponieważ z domu rodzinnego wyniosła schemat, że na miłość trzeba zasłużyć, widząc oddalanie emocjonalne swojego partnera, nie rozstanie się z nim, a coraz bardziej będzie się starać. Da z siebie wszystko, żeby tylko ją kochał. A mężczyzna bierze, bo mu tak wygodnie. Dla takiej kobiety szokiem staje się, gdy przypadkowo odkryje jego sms-y do kochanek. I na początku woli uwierzyć w każde jego wytłumaczenia, byle tylko nie uznać jego zdrady za prawdę."

No więc trafiłam na takiego prawie 5 lat temu. Wybaczam, wierzę w zmiany, oddaję się cała, pomagam w każdej sferze, a w zamian żebrzę o odrobinę czułości i słowa "KOCHAM CIĘ", zapewnienia,że mnie nie zostawi.
Wczorajszy wieczór był przełomowy... po prostu jak by się mi mózg otworzył ! Powiedziałam sobie " no co ty kobieto robisz, to nie jest normalne, nie jesteś szczęśliwa, stworzyłaś sobie tylko wyimaginowany świat, który nie istnieje...tak nie zachowuje się człowiek który kocha! Człowiek który kocha chce szczęścia dla drugiej osoby, a nie wykorzystuje jej słabość do siebie"

I co....?
Postanawiam się zmierzyć z moimi  słabościami.... a co z tego będzie? Nie wiem. Mam nadzieję, że dam radę, bo mam dla kogo żyć i dla kogo być szczęśliwą...córkę.
Pozdrawiam

Aiga, zdiagnozowałaś swój problem, to pierwszy krok ku lepszemu. Poczytaj ten wątek, ale od samego poczatku. W całym wątku znajdziesz posty kobiet, które uwolniły się z toksycznych związków. Znajdź w necie taki blog "uciekam do przodu" , jest znakomity, założyły go kobiety, które się udzielały tu na forum, niesamowicie mądre, doświadczone kobiety. Im się udało, teraz pomagają innym.  Trzymaj  się i pisz, to działa jak terapia.
które założyły blog  "uciekam do przodu"

11 675

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Adele napisał/a:
Aiga napisał/a:

Witam.
To jest mój pierwszy post tutaj. I od wczoraj kiedy niespodziewanie odkryłam, że jestem " kochającą za bardzo" zastanawiałam się co mam napisać. Czytając posty w tym temacie mogłabym robić tylko "KOPIUJ- WKLEJ".... i opisałabym swoja historię.  Ale chyba nic lepiej nie odda tego co sie dzieje ze mną i w moim związku jak słowa Eugenii Herzyk:

"Mężczyzna uzależniony od uwodzenia potrafi też wchodzić w stałe związki ? idealną dla niego partnerką jest kobieta, która "kocha za bardzo". Dostaje on niej opiekę, wsparcie, ciepło, bezwarunkową miłość ? wszystko to, czego nie dała mu jego matka. Kobieta, która wyszła z domu rodzinnego z olbrzymim głodem miłości łatwo pada ofiarą uwodziciela. Ponieważ z domu rodzinnego wyniosła schemat, że na miłość trzeba zasłużyć, widząc oddalanie emocjonalne swojego partnera, nie rozstanie się z nim, a coraz bardziej będzie się starać. Da z siebie wszystko, żeby tylko ją kochał. A mężczyzna bierze, bo mu tak wygodnie. Dla takiej kobiety szokiem staje się, gdy przypadkowo odkryje jego sms-y do kochanek. I na początku woli uwierzyć w każde jego wytłumaczenia, byle tylko nie uznać jego zdrady za prawdę."

No więc trafiłam na takiego prawie 5 lat temu. Wybaczam, wierzę w zmiany, oddaję się cała, pomagam w każdej sferze, a w zamian żebrzę o odrobinę czułości i słowa "KOCHAM CIĘ", zapewnienia,że mnie nie zostawi.
Wczorajszy wieczór był przełomowy... po prostu jak by się mi mózg otworzył ! Powiedziałam sobie " no co ty kobieto robisz, to nie jest normalne, nie jesteś szczęśliwa, stworzyłaś sobie tylko wyimaginowany świat, który nie istnieje...tak nie zachowuje się człowiek który kocha! Człowiek który kocha chce szczęścia dla drugiej osoby, a nie wykorzystuje jej słabość do siebie"

I co....?
Postanawiam się zmierzyć z moimi  słabościami.... a co z tego będzie? Nie wiem. Mam nadzieję, że dam radę, bo mam dla kogo żyć i dla kogo być szczęśliwą...córkę.
Pozdrawiam

Aiga, zdiagnozowałaś swój problem, to pierwszy krok ku lepszemu. Poczytaj ten wątek, ale od samego poczatku. W całym wątku znajdziesz posty kobiet, które uwolniły się z toksycznych związków. Znajdź w necie taki blog "uciekam do przodu" , jest znakomity, założyły go kobiety, które się udzielały tu na forum, niesamowicie mądre, doświadczone kobiety. Im się udało, teraz pomagają innym.  Trzymaj  się i pisz, to działa jak terapia.

11 676

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie kobietki.
Jestem chora - ból gardła, kaszel, chrypa i gorączka. Zapewne przeziębiłam się na spływie tratwami.... . W sobotę byłam na imprezie urodzinowej kuzynki. Było całe moje towarzystwo, którego nie widziałam prawie dwa lata. Oczywiście wszyscy wiedzą o rozwodzie. Wszyscy byli też zaskoczeni moim wyglądem - waga w normie, nowa fryzura i uśmiech - widocznie wyobrażali sobie iż rozwódka musi być sucha jak patyk, blada z podkrążonymi oczami i złością na cały świat na twarzy. Impreza trwała do 3 w nocy a o 8 rano byłam już w autokarze, mało przytomna i lekko skacowana, ale byłam. Wycieczka była dla osób niepełnosprawnych. Oprócz opiekunów, był wolontariusz i przewodniczka, której ja towarzyszyłam. Po godzinie jazdy całe towarzystwo musiało przejść na tratwy . Nie było im łatwo. Dorośli byli niewidomi lub niedowidzący a dzieciaki (młodzież ) z lekkimi opóźnieniami w rozwoju. Wszyscy musieli pokonać wejście z wysokiego brzegu na tratwę (okoloną sznurkami do wysokości ud). Potem było wiosłowanie i odpychanie drągami. Między tymi chorymi dzieciakami (młodzieżą) nie było kłótni, zrzucania na innych ciężaru pracy. Współpracowali, troszczyli się o siebie, pomagali. Po 4 godzinach spływu znowu problem zejścia z tratwy i przejścia na suchy ląd po desce. Odbywało się to w ciszy, bez przepychanek, z pomocą i radością, kiedy pokonywali swoje słabości i stawali na suchym piachu. Było wspólne jedzenie, konkursy. Cieszono się z wygranej i z mizernej nagrody ( lniana torba na zakupy). Porównywałam ich do dzieciaków zdrowych i wiele refleksji.....można cieszyć się z tego co mamy i cieszyć się z każdego przełamania barier np. strachu. My zdrowi już nie zauważamy tego co ważne, my już chcemy więcej i więcej, i po trupach. Nas nie cieszy współpraca, opieka, marna nagroda, drobna pochwała....
Byłam też świadkiem rozmowy niewidomej kobiety z niewidomym mężczyzną. Ona już z siwizną na głowie mówiła
kobieta - mieszkam już dwa lata sama ( z dumą w głosie)
mężczyzna- i jak sobie radzisz ? ( z troską i zaciekawieniem w głosie)
Kobieta - bywa różnie, nie jest łatwo, ale inni mówią, że świetnie sobie radzę ( mówione pogodnym tonem i z dumą)
Ona niewidząca i nie płacze, i nie narzeka na swój los, nie pomstuje ? Zdrowy wymieniłby wiele powodów do swego niezadowolenia z życia, jak łupanie w plecach, mała płaca i kiepski Rząd niedbający o obywateli... a ona to wszystko pominęła i mówi z zadowoleniem , że inni chwalą ją za radzenie sobie...
Jestem pełna uznania dla tych ludzi i podziwu. Uświadomili mi oni, że są inne wartości w życiu...że można czerpać radość z najdrobniejszych rzeczy, można bezinteresownie pomagać i to z troski, z głębi serca. Oni nikogo nie udają. Są jacy są...ich wnętrze jest piękne..... warto było zapłacić przeziębieniem za te doświadczenia smile

11 677

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Obecnie mój były mąż nie pije...Szuka pracy i chyba stara sie jakoś nieudolnie zwrócić  na siebie moja uwagę .On miewał ciagi takie np miesięczne co pół roku.Pił aż sie zgnoił i wracał.Dlatego sie rozwiodłam.Potem,po rozwodzie wytrzymał dwa lata.Chodził regularnie na terapie i naprawde sie starał.Dodam tylko ze nie doznalam od niego krzywdy jako takiej,spowodowanej jego piciem-nie ublizał mi,nie ponizał,nie bił ba!on nawet nie przychodził do domu pijany bo wstydził sie dziecka!Moze go bronie ale naprawde jedynym naszym małżenskim problemem było to zapijanie co pół roku.W domu mi pomagał,swietnie mi sie z nim rozmawiało,rozbawaił mnie i pocieszał kiedy potrzebowalam,seks był wzorowy...przy nim czułam sie sobą,nie udawalam kogos kim nie jestem,nie zastanawialam co mi wypada a co nie,byłam swobodna i wyluzowana....i dzisiaj na 100% wiem ze z nikim juz nie bede miała takiej więzi jak z nim!
Tęsknie okropnie i chyba faktycznie histerycznie chcialam oddać sie emocjom innego związku ,zeby zapomnieć,zeby nie mysleć o tym co czuję naprawde.I wiem ze wejscie do tej samej rzeki byloby dla mnie destruktywne,niszczące i pognębiające mnie jeszcze bardziej,ale...sama nie wiem czy bym nie zaryzykowała?
Wiem o alkoholizmie PRAWIE wszystko,duzo czytałam,pojawial sie nawet jakas terapia i mitingi.Wiem jak pomóc alkoholikowi(nie pomagając wcale!) ale wiem tez żle mi bez niego....
Skomplikowane to strasznie.Staram sie zachowac resztki rozumu bo przeciez mam dziecko-trzeba sie nim zająć,jest praca,znajomi,rodzina...Nie leżę 24h/dobę skulona na łózku i zalana łzami...ale TĘSKNIE! Bronie sie przed nim jak mogę....ale to jest silniejsze ode mnie....

11 678 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-20 22:03:30)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
edytka30 napisał/a:

Obecnie mój były mąż nie pije...Szuka pracy i chyba stara sie jakoś nieudolnie zwrócić  na siebie moja uwagę .On miewał ciagi takie np miesięczne co pół roku.Pił aż sie zgnoił i wracał.Dlatego sie rozwiodłam.Potem,po rozwodzie wytrzymał dwa lata.Chodził regularnie na terapie i naprawde sie starał.Dodam tylko ze nie doznalam od niego krzywdy jako takiej,spowodowanej jego piciem-nie ublizał mi,nie ponizał,nie bił ba!on nawet nie przychodził do domu pijany bo wstydził sie dziecka!Moze go bronie ale naprawde jedynym naszym małżenskim problemem było to zapijanie co pół roku.W domu mi pomagał,swietnie mi sie z nim rozmawiało,rozbawaił mnie i pocieszał kiedy potrzebowalam,seks był wzorowy...przy nim czułam sie sobą,nie udawalam kogos kim nie jestem,nie zastanawialam co mi wypada a co nie,byłam swobodna i wyluzowana....i dzisiaj na 100% wiem ze z nikim juz nie bede miała takiej więzi jak z nim!
Tęsknie okropnie i chyba faktycznie histerycznie chcialam oddać sie emocjom innego związku ,zeby zapomnieć,zeby nie mysleć o tym co czuję naprawde.I wiem ze wejscie do tej samej rzeki byloby dla mnie destruktywne,niszczące i pognębiające mnie jeszcze bardziej,ale...sama nie wiem czy bym nie zaryzykowała?
Wiem o alkoholizmie PRAWIE wszystko,duzo czytałam,pojawial sie nawet jakas terapia i mitingi.Wiem jak pomóc alkoholikowi(nie pomagając wcale!) ale wiem tez żle mi bez niego....
Skomplikowane to strasznie.Staram sie zachowac resztki rozumu bo przeciez mam dziecko-trzeba sie nim zająć,jest praca,znajomi,rodzina...Nie leżę 24h/dobę skulona na łózku i zalana łzami...ale TĘSKNIE! Bronie sie przed nim jak mogę....ale to jest silniejsze ode mnie....

Edytko30 jeszcze do niedawna nie wiedziałabym co masz na mysli pisząc tęsknota za byłym mężem, alkoholikiem bądź co bądź. Przeżywam to samo. Mój jeszcze-mąż zapija w weekendy i pali trawę codziennie, a co się z tym wiąże mózg ma zagmatwany strasznie. I nie jesteśmy razem ponad miesiąc. I zaczynam tęsknić. I zaczynam przypominać sobie miłe chwile, których nie było dużo, ale czasami było fajnie. I zaczynam widzieć swoje błędy. I to co piszesz, mi juz się skomplikowane nie wydaje. Kiedyś dziewczyny duzo pisały o tym,że potrzeba czasu. I ja myślałam, ale na co? po co? Teraz wiem,że tego czasu nam potrzeba, na ułożenie wszystkiego w głowach, być może pogodzenie się z sytuacją. Nie żałuj tego co się stało i nie martw się tym co było. Spróbuj spojrzeć w przyszłość optymistycznie. Warto mieć nadzieję, na lepsze jutro. Czasmi potrzeba wielu łez, rozstań, decyzji, by potem docenić to dobro, które nas spotka. Daj sobie czas. Wszystko jest swieże. Wszystko się ułoży. Poobserwuj męża. Może niech się bardziej o ciebie postara. Niech całkowicie stanie na nogi. Możesz chyba być jego znajomą, nie wiem czy to dobry pomysł? Nie pokazuj mu bardzo,że ci na nim zależy. Niech on powalczy o ciebie i o siebie też. Wiem,że jest ciężko. Ale damy radę:)

11 679

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

edytko ja mnialam takiego tate,on nie byl agersywnym pijakiem lecz milym,co prawda znikal na tydzien jak skonczyly sie pieniadze to sie zjawil ehhhhhhhhh nie wiem czy warto ,na to ciezko mi ci odpowiedzic zawsze my mamy te ale.......... moj maz zachowywal sie po alkocholu jak despota agersja bicie itd jak zagrozilam rozwodem i chyba sam sie siebie wystraszyl polecial do psychologa .lazil ok roku od dwoch lat jest spokuj i on unika duzego picia, co bedzie dalej.........nikt tego nie wie, nawet on sam mi powiedzial ze w cuda nie wierzy ale sie stara, wie co mu grozi jak podniesie lapy, ja mu raczej nie ufam.......zadziwiajace to wszystko nigdy nie latal po barach,kase rozlicza sie jak male dziecko ze mna i pomaga w domu z dziecmi itd ,pracuje ile sie da i raczej mozna go okreslic jak czlowieka (przyzwoitewgo) po za agresja...........dziwne no nie

11 680

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio-a Ty tak na prawdę czego pragniesz? Mam na myśli chęć powrotu/naprawy męża.

Pati, Anstawio....tak, jest spokój, mnóstwo pracy i byle nie zapeszać, ale zdroworozsądkowe myślenie smile

11 681

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Liwio, czego ja pragnę? Chcę żeby mój jmąż się zmienił, przestał zapijać w weekendy i palić trawę. I tyle. Aż tyle. On pisze, że żałuje, że przesadził, że wie. Ale pisze też, że boi się, że mnie znowu zawiedzie.Więc silnej woli chyba u niego nie ma... Nie wiem... Dajemy sobie wciąż czas... Rozmawiamy szczerze, ale przez smsy, nie twarzą w twarz. Nie wiem co to wszystko oznacza? Nie wiem co mam mysleć? Wydaje mi się, że to typowe, rozstanie, wyjście z toksycznego związku i... powrót. Wy też Liwio do siebie wróciliście, i mimo wszystko...nie udało się. Chyba nie ma szans na udany związek po rozstaniu z powodu alkoholu i zdrady. Ja wiem, że jestem inna. Nie chcę MIEĆ męża, chcę BYĆ z mężem i chcę żeby mąż był ze mną.

11 682

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

.
Pati, Anstawio....tak, jest spokój, mnóstwo pracy i byle nie zapeszać, ale zdroworozsądkowe myślenie smile

Liwio!
Szczerze podziwiam Twoją przemianę!
Ale to dobrze, to znaczy, że idzie ku dobremu!
Powiedz tylko, bo jestem ciekawa jak na to wszystko zareagowało Twoje dziecko/dzieci (bo nie pamiętam czy jedno, czy więcej)?
To jednak poważna rewolucja w ich życiu!

11 683

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Liwio, czego ja pragnę? Chcę żeby mój jmąż się zmienił, przestał zapijać w weekendy i palić trawę. I tyle. Aż tyle. On pisze, że żałuje, że przesadził, że wie. Ale pisze też, że boi się, że mnie znowu zawiedzie.Więc silnej woli chyba u niego nie ma... Nie wiem... Dajemy sobie wciąż czas... Rozmawiamy szczerze, ale przez smsy, nie twarzą w twarz. Nie wiem co to wszystko oznacza? Nie wiem co mam mysleć? Wydaje mi się, że to typowe, rozstanie, wyjście z toksycznego związku i... powrót. Wy też Liwio do siebie wróciliście, i mimo wszystko...nie udało się. Chyba nie ma szans na udany związek po rozstaniu z powodu alkoholu i zdrady. Ja wiem, że jestem inna. Nie chcę MIEĆ męża, chcę BYĆ z mężem i chcę żeby mąż był ze mną.

anastawio nie masz pojecia ile tu  rodakow pali te trawe .............nie raz mam wrazenie ze po to tu przyjechali bo dostepne,o piciu nie mowiac dlatego dla niektorych uwazana jestem za pospolitke nudziare,pasle lecz tyton, pije lecz 1lub 2 drinki , a ja wiem swoje wole np do ciebie zajechac za te pieniadze niz wypuscic w dym ,twoj maz musialby zmienic pewnie towarzystwo,lecz w zamnian mozna poznac inne nowe trzeba tylko chciec pozdrawiam

11 684

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
smutnamonia napisał/a:
Liwia napisał/a:

.
Pati, Anstawio....tak, jest spokój, mnóstwo pracy i byle nie zapeszać, ale zdroworozsądkowe myślenie smile

Liwio!
Szczerze podziwiam Twoją przemianę!
Ale to dobrze, to znaczy, że idzie ku dobremu!
Powiedz tylko, bo jestem ciekawa jak na to wszystko zareagowało Twoje dziecko/dzieci (bo nie pamiętam czy jedno, czy więcej)?
To jednak poważna rewolucja w ich życiu!

Moniu dzieci są jak plastelina. Wszystko w waszych rakach. Twoje dziecko jest w takim wieku, że wszystko można mu wmówić, ustawić. Jeśli oboje z mężem zasięgniecie porady u psychologa dziecięcego i zastosujecie się do jego wskazówek będzie wszystko ok. 
Z własnego doświadczenia powiem Ci, dla mnie rozwód rodziców był ogromnym przeżyciem. Rozpadała się całość - działo się więc coś niemożliwego. W świadomości dzieci rodzice są właśnie całością. Oni urodzili się jako całość, jako rodzice - tak myślą dzieci. Mnie rodzice nie przygotowywali na tą wiadomość a dzień ich rozwodu i płacz pamiętam do dziś.
Z własnego doświadczenia powiem Ci też, że musiałam swemu prawie dorosłemu i dorosłemu synowi powiedzieć o swojej próbie samobójczej - źle napisałam, nie musiałam, chciałam. Chciałam aby ode mnie dowiedzieli się, ale jednocześnie nie chciałam skrzywdzić ich tą wieścią. Zasięgnęłam takiej porady...psycholog była tak miła, że przez telefon i to gratis udzieliła mi porady( byłam wówczas w szpitalu). Kazała zapewnić przede wszystkim bezpieczeństwo dzieciakom słowami, że jestem pod opieką lekarzy, którzy leczą moją depresję. Kazała też mówić o depresji, która była powodem tej próby. Udało się. Dzieci przyjęły spokojnie moje słowa a na pewno spokojne żegnały się ze mną ( byłam w szpitalu).
Martwiłam się, że może będą bały się mnie zostawić samą w domu lub będą panikować kiedy będę wychodziła z domu. Nic takiego się nie działo, ale to tej pani psycholog mogę dziękować.
Twój problem jest inny, ale mimo wszystko powinnaś zasięgnąć porady fachowca i nie czynić z Waszego rozstania traumy dla córeczki. Są psycholodzy dziecięcy i polecam skorzystanie z porady u takiego. Są sposoby by dziecko zrozumiało Waszą decyzję i nie przeżywało jej a zaakceptowało.

11 685

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Aiga napisał/a:

Witam.
To jest mój pierwszy post tutaj. I od wczoraj kiedy niespodziewanie odkryłam, że jestem " kochającą za bardzo" zastanawiałam się co mam napisać. Czytając posty w tym temacie mogłabym robić tylko "KOPIUJ- WKLEJ".... i opisałabym swoja historię.  Ale chyba nic lepiej nie odda tego co sie dzieje ze mną i w moim związku jak słowa Eugenii Herzyk:

"Mężczyzna uzależniony od uwodzenia potrafi też wchodzić w stałe związki ? idealną dla niego partnerką jest kobieta, która "kocha za bardzo". Dostaje on niej opiekę, wsparcie, ciepło, bezwarunkową miłość ? wszystko to, czego nie dała mu jego matka. Kobieta, która wyszła z domu rodzinnego z olbrzymim głodem miłości łatwo pada ofiarą uwodziciela. Ponieważ z domu rodzinnego wyniosła schemat, że na miłość trzeba zasłużyć, widząc oddalanie emocjonalne swojego partnera, nie rozstanie się z nim, a coraz bardziej będzie się starać. Da z siebie wszystko, żeby tylko ją kochał. A mężczyzna bierze, bo mu tak wygodnie. Dla takiej kobiety szokiem staje się, gdy przypadkowo odkryje jego sms-y do kochanek. I na początku woli uwierzyć w każde jego wytłumaczenia, byle tylko nie uznać jego zdrady za prawdę."

No więc trafiłam na takiego prawie 5 lat temu. Wybaczam, wierzę w zmiany, oddaję się cała, pomagam w każdej sferze, a w zamian żebrzę o odrobinę czułości i słowa "KOCHAM CIĘ", zapewnienia,że mnie nie zostawi.
Wczorajszy wieczór był przełomowy... po prostu jak by się mi mózg otworzył ! Powiedziałam sobie " no co ty kobieto robisz, to nie jest normalne, nie jesteś szczęśliwa, stworzyłaś sobie tylko wyimaginowany świat, który nie istnieje...tak nie zachowuje się człowiek który kocha! Człowiek który kocha chce szczęścia dla drugiej osoby, a nie wykorzystuje jej słabość do siebie"

I co....?
Postanawiam się zmierzyć z moimi  słabościami.... a co z tego będzie? Nie wiem. Mam nadzieję, że dam radę, bo mam dla kogo żyć i dla kogo być szczęśliwą...córkę.
Pozdrawiam

Witaj smile

11 686

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Liwio, takie ciepło i spokój bije od Ciebie. Dobrze,że rzuciłaś się w wir pracy.

Co do mojego męża, zaczął smsować. Pisze,że mu na mnie zależy i zawsze zależało. Dziś napisał, że wie,że to on zepsuł wszystko i, że wiele od niego zależy. Napisałam,żebyśmy sobie dali jescze czas. I że alkoholu i narkotyków nie zaakceptuję już nigdy więcej. Odpisał,że ma nadzieję,że mu czasu na zmiany wystarczy.

Typowe? Nie wiem jak to odbierać? I tak się nigdzie nie ruszam, to poczekać jeszcze mogę. Do tego czasu pozałatwiam sprawy z dzieciństw i zobaczymy. Ale ogólnie zmiany z tego co czytam się nie zdażają. I czekam aż mnie ktoś w dupsko kopnie smile

A może zdarzają się czasem.

11 687

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Napisałam, że dzieci są jak plastelina. Mojej mamy znajoma adoptowała dziewczynkę. Kilkuletnie dziecko reagowało na psa histerią. Ta kobieta tłumaczyła jej, że jak pies pokazuje ząbki to znaczy, że się uśmiecha i pieski ogólnie są miłe, dobre, przyjacielskie. Histeria przeszła a słowa "mamy" tak dziewczynka wzięła do serca, że nie czuła respektu i strachu przed warczącymi psami. Na widok psich zębów krzyczała, on się uśmiecha! i sama uśmiechała się do psa. Czasami skóra mi cierpła kiedy chciała takiego uśmiechniętego psa przytulić. Można więc wiele z dziećmi wypracować smile

11 688 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-06-21 10:44:07)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
smutnamonia napisał/a:
Liwia napisał/a:

.
Pati, Anstawio....tak, jest spokój, mnóstwo pracy i byle nie zapeszać, ale zdroworozsądkowe myślenie smile

Liwio!
Szczerze podziwiam Twoją przemianę!
Ale to dobrze, to znaczy, że idzie ku dobremu!
Powiedz tylko, bo jestem ciekawa jak na to wszystko zareagowało Twoje dziecko/dzieci (bo nie pamiętam czy jedno, czy więcej)?
To jednak poważna rewolucja w ich życiu!

Moniu dzieci są jak plastelina. Wszystko w waszych rakach. Twoje dziecko jest w takim wieku, że wszystko można mu wmówić, ustawić. Jeśli oboje z mężem zasięgniecie porady u psychologa dziecięcego i zastosujecie się do jego wskazówek będzie wszystko ok. 
Z własnego doświadczenia powiem Ci, dla mnie rozwód rodziców był ogromnym przeżyciem. Rozpadała się całość - działo się więc coś niemożliwego. W świadomości dzieci rodzice są właśnie całością. Oni urodzili się jako całość, jako rodzice - tak myślą dzieci. Mnie rodzice nie przygotowywali na tą wiadomość a dzień ich rozwodu i płacz pamiętam do dziś.
Z własnego doświadczenia powiem Ci też, że musiałam swemu prawie dorosłemu i dorosłemu synowi powiedzieć o swojej próbie samobójczej - źle napisałam, nie musiałam, chciałam. Chciałam aby ode mnie dowiedzieli się, ale jednocześnie nie chciałam skrzywdzić ich tą wieścią. Zasięgnęłam takiej porady...psycholog była tak miła, że przez telefon i to gratis udzieliła mi porady( byłam wówczas w szpitalu). Kazała zapewnić przede wszystkim bezpieczeństwo dzieciakom słowami, że jestem pod opieką lekarzy, którzy leczą moją depresję. Kazała też mówić o depresji, która była powodem tej próby. Udało się. Dzieci przyjęły spokojnie moje słowa a na pewno spokojne żegnały się ze mną ( byłam w szpitalu).
Martwiłam się, że może będą bały się mnie zostawić samą w domu lub będą panikować kiedy będę wychodziła z domu. Nic takiego się nie działo, ale to tej pani psycholog mogę dziękować.
Twój problem jest inny, ale mimo wszystko powinnaś zasięgnąć porady fachowca i nie czynić z Waszego rozstania traumy dla córeczki. Są psycholodzy dziecięcy i polecam skorzystanie z porady u takiego. Są sposoby by dziecko zrozumiało Waszą decyzję i nie przeżywało jej a zaakceptowało.

Ja to wszystko wiem i wcale nie chce żadnej traumy dla niej. Właśnie dlatego, że dla dziecka rodzina jest jak jeden organizm - nierozerwalny. I nagle ma się dowiedzieć, że jednak nie jest tak różowo.....
Szukam różnych podpowiedzi, źrodeł informacji. Niestety moje dziecko jest cholernie wrażliwe i niestety to będzie raczej droga przez mękę, bo to dla niej byłby ogromny szok. Co innego, gdy dziecko widzi i słyszy awantury, wyzwiska, czuje nienawiść między rodzicami. Wtedy czuje nawet ulgę, że to wreszcie sie skończy...
Znam wiele osób, które nawet w dorosłym zyciu maja problemy z racji traumy rozwodowej rodziców. Wiem, że dla dziecka nie można trwać w małżeństwie.
Wiele pytań, różne rozwiązania. jedno jest pewne, nic pochopnie i na wariata nie można robić...

11 689

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Liwio, czego ja pragnę? Chcę żeby mój jmąż się zmienił, przestał zapijać w weekendy i palić trawę. I tyle. Aż tyle. On pisze, że żałuje, że przesadził, że wie. Ale pisze też, że boi się, że mnie znowu zawiedzie.Więc silnej woli chyba u niego nie ma... Nie wiem... Dajemy sobie wciąż czas... Rozmawiamy szczerze, ale przez smsy, nie twarzą w twarz. Nie wiem co to wszystko oznacza? Nie wiem co mam mysleć? Wydaje mi się, że to typowe, rozstanie, wyjście z toksycznego związku i... powrót. Wy też Liwio do siebie wróciliście, i mimo wszystko...nie udało się. Chyba nie ma szans na udany związek po rozstaniu z powodu alkoholu i zdrady. Ja wiem, że jestem inna. Nie chcę MIEĆ męża, chcę BYĆ z mężem i chcę żeby mąż był ze mną.

Jaka inna? Gdzie?

11 690

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
smutnamonia napisał/a:
zofia282 napisał/a:
smutnamonia napisał/a:

Liwio!
Szczerze podziwiam Twoją przemianę!
Ale to dobrze, to znaczy, że idzie ku dobremu!
Powiedz tylko, bo jestem ciekawa jak na to wszystko zareagowało Twoje dziecko/dzieci (bo nie pamiętam czy jedno, czy więcej)?
To jednak poważna rewolucja w ich życiu!

Moniu dzieci są jak plastelina. Wszystko w waszych rakach. Twoje dziecko jest w takim wieku, że wszystko można mu wmówić, ustawić. Jeśli oboje z mężem zasięgniecie porady u psychologa dziecięcego i zastosujecie się do jego wskazówek będzie wszystko ok. 
Z własnego doświadczenia powiem Ci, dla mnie rozwód rodziców był ogromnym przeżyciem. Rozpadała się całość - działo się więc coś niemożliwego. W świadomości dzieci rodzice są właśnie całością. Oni urodzili się jako całość, jako rodzice - tak myślą dzieci. Mnie rodzice nie przygotowywali na tą wiadomość a dzień ich rozwodu i płacz pamiętam do dziś.
Z własnego doświadczenia powiem Ci też, że musiałam swemu prawie dorosłemu i dorosłemu synowi powiedzieć o swojej próbie samobójczej - źle napisałam, nie musiałam, chciałam. Chciałam aby ode mnie dowiedzieli się, ale jednocześnie nie chciałam skrzywdzić ich tą wieścią. Zasięgnęłam takiej porady...psycholog była tak miła, że przez telefon i to gratis udzieliła mi porady( byłam wówczas w szpitalu). Kazała zapewnić przede wszystkim bezpieczeństwo dzieciakom słowami, że jestem pod opieką lekarzy, którzy leczą moją depresję. Kazała też mówić o depresji, która była powodem tej próby. Udało się. Dzieci przyjęły spokojnie moje słowa a na pewno spokojne żegnały się ze mną ( byłam w szpitalu).
Martwiłam się, że może będą bały się mnie zostawić samą w domu lub będą panikować kiedy będę wychodziła z domu. Nic takiego się nie działo, ale to tej pani psycholog mogę dziękować.
Twój problem jest inny, ale mimo wszystko powinnaś zasięgnąć porady fachowca i nie czynić z Waszego rozstania traumy dla córeczki. Są psycholodzy dziecięcy i polecam skorzystanie z porady u takiego. Są sposoby by dziecko zrozumiało Waszą decyzję i nie przeżywało jej a zaakceptowało.

Ja to wszystko wiem i wcale nie chce żadnej traumy dla niej. Właśnie dlatego, że dla dziecka rodzina jest jak jeden organizm - nierozerwalny. I nagle ma się dowiedzieć, że jednak nie jest tak różowo.....
Szukam różnych podpowiedzi, źrodeł informacji. Niestety moje dziecko jest cholernie wrażliwe i niestety to będzie raczej droga przez mękę, bo to dla niej byłby ogromny szok. Co innego, gdy dziecko widzi i słyszy awantury, wyzwiska, czuje nienawiść między rodzicami. Wtedy czuje nawet ulgę, że to wreszcie sie skończy...
Znam wiele osób, które nawet w dorosłym zyciu maja problemy z racji traumy rozwodowej rodziców. Wiem, że dla dziecka nie można trwać w małżeństwie.
Wiele pytań, różne rozwiązania. jedno jest pewne, nic pochopnie i na wariata nie można robić...

Te znam takie osoby.

11 691

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Liwio, czego ja pragnę? Chcę żeby mój jmąż się zmienił, przestał zapijać w weekendy i palić trawę. I tyle. Aż tyle. On pisze, że żałuje, że przesadził, że wie. Ale pisze też, że boi się, że mnie znowu zawiedzie.Więc silnej woli chyba u niego nie ma... Nie wiem... Dajemy sobie wciąż czas... Rozmawiamy szczerze, ale przez smsy, nie twarzą w twarz. Nie wiem co to wszystko oznacza? Nie wiem co mam mysleć? Wydaje mi się, że to typowe, rozstanie, wyjście z toksycznego związku i... powrót. Wy też Liwio do siebie wróciliście, i mimo wszystko...nie udało się. Chyba nie ma szans na udany związek po rozstaniu z powodu alkoholu i zdrady. Ja wiem, że jestem inna. Nie chcę MIEĆ męża, chcę BYĆ z mężem i chcę żeby mąż był ze mną.

Jaka inna? Gdzie?

Inna w głowie, ale jeszcze nie do końca lepsza.

11 692

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ale od kogo inna?

11 693

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
smutnamonia napisał/a:

Wiele pytań, różne rozwiązania. jedno jest pewne, nic pochopnie i na wariata nie można robić...

Moniu, minął rok...

11 694

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moniu, podjęliście decyzje o rozstaniu?

11 695

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ale od kogo inna?

Inna niż byłam wcześniej. Przede wszystkim zmieniło się moje myślenie na temat rodziców. Dzisiaj,jak napisałam do jmęża co mam zamiar powiedzieć mamie i jak teraz myślę, to on mi odpisał,że też chce się uwolnić od swojej toksycznej matki. I moje myśli to nie są przekleństwa, wyrzuty itp To są fakty, które dotarły do mnie po napisaniu listu do ojca. Mój jmąż w sobotę wprowadza się do wynajętego przez niego mieszkanie, kawałek ode mnie. Mam mu wysłać namiary do psychologa. Kocham go coraz bardziej i nadzieję mam coraz większą...

11 696

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
smutnamonia napisał/a:

Ja to wszystko wiem i wcale nie chce żadnej traumy dla niej. Właśnie dlatego, że dla dziecka rodzina jest jak jeden organizm - nierozerwalny. I nagle ma się dowiedzieć, że jednak nie jest tak różowo.....
Szukam różnych podpowiedzi, źrodeł informacji. Niestety moje dziecko jest cholernie wrażliwe i niestety to będzie raczej droga przez mękę, bo to dla niej byłby ogromny szok. Co innego, gdy dziecko widzi i słyszy awantury, wyzwiska, czuje nienawiść między rodzicami. Wtedy czuje nawet ulgę, że to wreszcie sie skończy...
Znam wiele osób, które nawet w dorosłym zyciu maja problemy z racji traumy rozwodowej rodziców. Wiem, że dla dziecka nie można trwać w małżeństwie.
Wiele pytań, różne rozwiązania. jedno jest pewne, nic pochopnie i na wariata nie można robić...

Wiesz, można zdziwić się co myślą o swojej rodzinie dzieci. One obserwują nas w każdym momencie i mają swoje spostrzeżenia. Nie wiesz co tak naprawdę czuje Twoja córka. Myślisz, że ona nie widzi rozterki mamy i taty, ze nie dziwi ją, że inaczej rozmawiacie lub nie rozmawiacie wcale. Pisałaś, ze mąż ma depresje. Myślisz, że córka nie zastanawia się czemu tata jest inny. Nie możesz być pewna jej emocji, bo być może są bardzo mocno schowane.
Prawdziwy stan dziecka często jest zaskoczeniem dla rodziców. Małe dzieci pokazują swoje emocje w rysunkach. Jedni rysują "swój dom" jako pokój pełen zabawek, inni jako budynek z duuużym oknem a w oknie autor tego rysunku, wypatrujący bliskich. W jednym i w drugim przypadku dzieci czują się samotne. Ich dom to one samotne, bez mamy i taty.
  Mój syn zaskoczył mnie swoim spojrzeniem i oceną tego co działo się między mną a mężem. Myślałam, że jest szczęśliwy.....nie był i cieszy się, że rozstałam się z jego ojcem a dowodem na prawdomówność jego, jest jego przybranie na wadze. Wcześniej, kiedy małżeństwo trwało, myślałam, że jest szczęśliwy z pełnej rodziny, że ojca kocha ponad życie. Co mnie jedynie niepokoiło ? jego utrata wagi. Był chudy jak patyk. Urósł- wmawiałam sobie, wyciągnęło go. Jednocześnie z niepokojem zerkałam na coraz mocniej zaciskany przez niego pasek przy spodniach. Gdyby nie on, spodnie spadłyby z niego. Teraz ma zaokrąglony brzuszek smile. Nie chciałabyś też usłyszeć co mówi o ojcu i do ojca. Zaskakuje mnie swoją mądrością ale i emocjami jakie mu towarzyszyły przez ostatnie lata naszego związku....byłam w błędzie myśląc, że dzieci po rozstaniu naszym ucierpią.
Wiem, że nie chcesz traumy dla dziecka. Wiem, że chcesz zaoszczędzić bólu córce i właśnie dlatego powinnaś zasięgnąć porady u specjalisty. Zapytaj jak sprawdzić co Twoja córka tak naprawdę myśli o całej sytuacji w domu i jak ją wspierać możesz przy ewentualnym rozstaniu z mężem.

11 697

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Ale od kogo inna?

Inna niż byłam wcześniej. Przede wszystkim zmieniło się moje myślenie na temat rodziców. Dzisiaj,jak napisałam do jmęża co mam zamiar powiedzieć mamie i jak teraz myślę, to on mi odpisał,że też chce się uwolnić od swojej toksycznej matki. I moje myśli to nie są przekleństwa, wyrzuty itp To są fakty, które dotarły do mnie po napisaniu listu do ojca. Mój jmąż w sobotę wprowadza się do wynajętego przez niego mieszkanie, kawałek ode mnie. Mam mu wysłać namiary do psychologa. Kocham go coraz bardziej i nadzieję mam coraz większą...

O jej. Obudził się. Świetnie.

11 698 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-21 16:36:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To jest wszystko ciężkie do pojęcia dla zwykłego śmiertelnika wydaje mi się. Jestem z jmężem bardzo mocno emocjonalnie związana i on ze mną też. Przejścia w dzieciństwie wywarły ogromny wpływ na nas. Widzę ogniwo, które nas połączyło. I musimy być osobno, a być może kiedyś będziemy razem? Oboje tego chcemy, ale nie teraz. A co się wydarzy, czas pokaże.
I mając 31 lat, uzmysłowiłam sobie,że ojciec mnie bił jak byłam dzieckiem, za nic. A ja później musiałam go przepraszać,bo tak mi mama kazała. I całe życie żyłam z poczuciem winy. Coś okropnego. Coś okropnego! Boli...
I mam etap "wdzięczności". Jestem szczęśliwa,że spotkałam mojego męża na swojej drodze. Gdyby nie on, nie zrozumiałabym tego wszystkiego co było kiedyś,a wywarło na mnie taki wpływ. Chciałabym żeby on dostrzegł to u siebie, żeby chciał wyleczyć się z toksycznej matki. Ale żeby wyleczyć toksyczną matkę, trzeba wyjść z uzależnienia, a żeby wyjść z uzależnienia, trzeba wyleczyć się z toksycznej matki. Trzeba chcieć i przed nim ciężka droga. Czy ją zacznie? Czy pokona? ??

11 699

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kjersti napisał/a:
smutnamonia napisał/a:

Wiele pytań, różne rozwiązania. jedno jest pewne, nic pochopnie i na wariata nie można robić...

Moniu, minął rok...

Tak, minął rok. Ja przez ten rok zmieniłam się ( na lepsze oczywiście big_smile). Jestem świadoma siebie i tego, że nie warto było żyć w "świecie traumy". Podnoszę się. Jestem rozwódką, uśmiechniętą, czerpiącą z życia co miłe i fajne. Inaczej postrzegam świat. Nie ma już w moim świecie miejsca na smutki. Nadrabiam stracony czas smile.  I nigdy więcej współuzależnienia ani uzależnienia od kogokolwiek i żadnych smętków, rozpamiętywania, podejrzewania, rozliczania, tłumaczenia się. Ma być fajnie, mam czuć się szczęśliwa. Znajduję szczęście z bycia bez męża. Dzisiaj to nawet dziwię się sama sobie, że tyle czasu potrafiłam być w związku, w którym nie byłam szczęśliwa - bo nie byłam. Wydawało mi się tylko, że kocham i kochana jestem. Nawet co do spraw łóżkowych błędnie uważałam, że z mężem jest najlepiej...nie było - sprawdziłam, przekonałam się big_smile.
Straciłam ze swego życia zbyt wiele....cieszę się tym co mam. Mam zdrowe dzieci, mam czas na przyjemności, mam przyjemności i spokojną głowę. W tej chwili liczy się dla mnie obecna chwila. Już nie martwię się na zapas. Wychodzę z założenia, iż z każdej sytuacji jest wyjście ...i jest. Czasem awaryjne, ale jest smile.
A Ty Moniu nadal jesteś w punkcie wyjścia  a może i krok do tyłu. Nie miałaś zaufania do męża i nie masz. Teraz to nawet masz męża bez zaufania i "smutasa", masz więc kolejny problem i kolejne pytania: dlaczego depresja ? co jest jej przyczyną ? ja ? a może ona ? przez którą załamał się? dla której zrezygnował ze szczęścia ? co mogę, by wyszedł z tego? a może nic nie mogę ?
i tak bez końca.....czy warto żyć w niepewności...czas pozwoli odpowiedzieć Ci na to pytanie. Czy coś tracisz, również czas pokaże. Ja żałuję, że tak późno trafiłam na to forum...ale lepiej późno niż wcale smile. Dzięki Wam kobietki, Waszym słowom z Waszych historii, przemyśleń, rad, nauczyłam się wiele i wiele dowiedziałam o życiu i sobie smile

11 700

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

To jest wszystko ciężkie do pojęcia dla zwykłego śmiertelnika wydaje mi się. Jestem z jmężem bardzo mocno emocjonalnie związana i on ze mną też. Przejścia w dzieciństwie wywarły ogromny wpływ na nas. Widzę ogniwo, które nas połączyło. I musimy być osobno, a być może kiedyś będziemy razem? Oboje tego chcemy, ale nie teraz. A co się wydarzy, czas pokaże.
I mając 31 lat, uzmysłowiłam sobie,że ojciec mnie bił jak byłam dzieckiem, za nic. A ja później musiałam go przepraszać,bo tak mi mama kazała. I całe życie żyłam z poczuciem winy. Coś okropnego. Coś okropnego! Boli...

Mnie matka obwiniała o to, że ich małżeństwo rozpadło się przeze mnie. Może nie będę o tym pisać, bo nóż się w kieszeni otwiera.
Komornik się obudził. Wystawił mi takie koszty, że słabo. Nawet w miesiącu tle nie zarabiam. A małżonek, no cóż, egzekucja jest skierowana do mnie, szkoda gadać.
Nie odbierał korespondencji, nigdy nic nie załatwił to teraz mam.

Posty [ 11 636 do 11 700 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 178 179 180 181 182 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026