netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 057 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 177 178 179 180 181 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 571 do 11 635 z 26 310 ]

11 571

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Koteczkaaa napisał/a:

Witam wszystkich.
Jeeej, nie wiem jak tu sie znalazlam i po co. Ale czuje, ze mam problem i ze kocham za bardzo. Najtrudniej przyznac sie przez sama soba i w sumie do konca nie jestem pewna czy tak jest, czy sobie to wmawiam, zeby sie usprawiedliwic sad

Taka mlodzituka jestes ,moze masz problem z samoocena ?,w tym wieku to czeste))

11 572

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Pati, kwitniesz smile
Witaj Koteczkoo

Dzieki kochana ,ale ja sie poprostu pogodzilam z zyciem (((,a to ze dostalam obsesji na punkcie zarobku to juz inna strona hhahaah.))

11 573

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Anastawio z dziecinstwem ciezko sie uporac.Jak z kazdym ciezkim problemem .Te telefony z internetem to przeklenstwo jakies hahah))))

Oj ciężko... Nigdy nie przypuszczałam,jak to wszystko wpłynęło na mnie. Jak byłam dzieckiem, to często z powodu stresu potwornie bolała mnie głowai wymiotowałam. Wczoraj, po wizycie u psycho miałam to samo. Ból i wymioty. Coś okropnego. Im bardziej myślę i wracam wstecz, tym jest gorzej...

11 574

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

wszystko da sie przejsc ,i czasami trzeba pamietac ze to..........bylo wtedy a teraz jestem dorosla i te zachowanie moje ..........jestem w stanie zaakceptowac a to......... nie i je zmieniam ,czytalam j.pawla i napisal bardzo cos madrego ze czlowiek jest sam wolny i odpowiedzialny za swoje czynny i zycie,  co wieczor mam taka modlitwe Boze daj mi pokuj ducha abym mogla zaakceptowac to czego zmienic nie moge ,i odwage zmienic to co zmienic moge i madrasc rozroznienia jednego od drugiego amen

11 575

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

czesc dziewczyny
jestem nowa,nie wiem czy mnie przyjmiecie...
ale musze sie wyżalić...
Otóż:chyba tez kocham za bardzo...
Wzięłam slub 6 lat temu...po roku dziecko...po dwóch okazalo sie ze mąż jest alkoholikiem...pracował zagranica wiec nie widziałam go nigdy pijanego,do nas przyjezdzał na tydzien,udawał kochajacego męza i tatę a tam jechał ,popracował i szalał zapijając wielki swiat.Chcialam zeby wrócił do polski,zacząl pracować tu i był z nami. I tak sie stalo.I twdy sie okazało ze tego picia jest za duzo..stracił prace,stracił prawo jazdy...Wybaczyłam.Bo przeciez kocham...zapisał sie na terapie...znalazł nową prace....i znowu zapił...Wyprowadziłam sie z dzieckiem.Złozyłam papiery rozwodowe.Wynajęłam mieszkanie.Pomagala mi mama.Przez 5 mcy spotykalam sie nawet z innym,zeby tylko zapomniec,zeby nie myslec...Po 8mcach,po sprawie rozwodowej były już mąż zaprosil mnie na kawe.Pomyslałam ze skoro mamy juz to za sobą to moge iśc...a on mi wtedy powiedział ze mnie kocha,ze nie umie zyc beze mnie,ze jesli ma wyjsc z tego bagna to musze go wesprzeć...Znowu znalazł prace,znowu terapia,do tego kurator rodzinny...Dwa lata było przykladnie.Płacił alimenty,pomagał mi przy dziecku,jezdzilismy na wycieczki,swieta razem...było naprawde cudownie...sielanka jak z filmów....I nagle wyszedł z domu i ...znowu nie wrócił.Pił dwa miesiace.A ja podałam sprawe do komornika,zalatwilam fundusz....Mija 4 miesiac bez niego.Nie rozpaczalam.Nie histeryzowalam.Zaprowadziłam synka do psychologa zeby miec pewnosc ze w jego glowie nie dzieje sie nic zlego.I zyjemy sobie dalej.Od dwóch mcy spotykam sie z pewnym chłopakiem.Jest fajnie,miło i romantycznie ale...NIC DO NIEGO NIE CZUJĘ!Mysle o byłym męzu,tesknie za nim...i mam wrazenie ze nie bede juz z nikim tak szczesliwa jak z nim...ze nikt mi nie da tego co on...Tak -owszem,pił i znikał ale nigdu nie uderzył,nie wyzwał,nie upokorzył,syn nie widzial go pijanego,ja nie musialam odbierac go z izby wytrzezwien...a jak był z nami pomagal we wszystkim,wspierał,rozmawiał,rozsmieszał,czułam ze jestem dla niego najwazniejsza ....
Nie wiem co mam robic...
Postanowiłam ze zerwe z tym chłopakiem bo nie mam prawa bawić sie nim.Dawać mu nadziei,zwodzić.Moze to nie mój czas na nowy zwiazek,moze nigdy nie bede na nowy gotowa....bo wciąz kocham byłego męża....

11 576 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-06-19 11:03:58)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Liwio, moja psycholog nie chce poruszać tematu mojego związku. Poruszamy temat mojego dzieciństwa. Ufam jej w 100% i wierzę,że tak jest ok.
Temat mojego jmęża będę poruszać na forum jeśli zajdzie potrzeba.

dortja/Sylwia, dzięki za linki, które podałaś. Fajnie,że jesteś z Holandii. I myślę,że hm... uważa Twoje wpisy za nieczytelne właśnie z powodu braków pl znaków. No i 22lata poza granicami kraju robi swoje z "polszczyzną".

hm... to przykre,że Twoja mama bije Twoje dziecko i krzyczy na nie. Musisz z nią i z dzieckiem porozmawiać na ten temat. A tak w ogóle, to twarda jesteś, z tyloma rzeczami potrafisz się uporać...

Pati, podziwiam Twoją pewność siebie. Ty i hm... jesteście dla mnie wzorem silnie emocjonalnych kobitek.
Moja równowaga emocjonalna się waha. Mam nadzieję,że wkrótcę wrócę do formy.
Przede mną napisanie listu do ojca...

Anstawio jaka ja silna?
Chłop nawala nie docenia, matka świruje, tatuś dziecka dorzuci trzy grosze. Mnie się czasem już żyć nie chce, po co mi to wszystko? Nawet swojego kawałka świata nie mam. Wszędzie kątem. Kurna i dziwię się sama sobie, że mi się wstawać rano chce jeszcze. Dla dziecka. Tylko co ono ma za życie. Co ja mu dam? No i nie chce już mieszkać u babci i dlatego powiedział o tym wszystkim ojcu.
Ja matce powiedziałam, że to jest karalne, byle dotknięcie może być uznane za przemoc. Ja nie twierdzę, że ona bez powodu. Ale fakt jest faktem, że ją byle pierdoła potrafi wyprowadzić w równowagi i nigdy przenigdy niczego nie odpuści, bo musi być na jej. A to jest dziecko, któremu trzeba wskazać drogę, a nie wyzywać i nie wiadomo co. Nie wiem dlaczego ani ona, ani dziecka ojciec nie potrafią nic wytłumaczyć, tylko ma być tak bo tak i koniec.. I jak chcą mieć autorytet siłą? darciem mordy?

11 577

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Liwio, moja psycholog nie chce poruszać tematu mojego związku. Poruszamy temat mojego dzieciństwa. Ufam jej w 100% i wierzę,że tak jest ok.
Temat mojego jmęża będę poruszać na forum jeśli zajdzie potrzeba.

dortja/Sylwia, dzięki za linki, które podałaś. Fajnie,że jesteś z Holandii. I myślę,że hm... uważa Twoje wpisy za nieczytelne właśnie z powodu braków pl znaków. No i 22lata poza granicami kraju robi swoje z "polszczyzną".

hm... to przykre,że Twoja mama bije Twoje dziecko i krzyczy na nie. Musisz z nią i z dzieckiem porozmawiać na ten temat. A tak w ogóle, to twarda jesteś, z tyloma rzeczami potrafisz się uporać...

Pati, podziwiam Twoją pewność siebie. Ty i hm... jesteście dla mnie wzorem silnie emocjonalnych kobitek.
Moja równowaga emocjonalna się waha. Mam nadzieję,że wkrótcę wrócę do formy.
Przede mną napisanie listu do ojca...

Nie dziw sie ze masz takie stany,ja tez mam jeszcze tydzien temu na wspominki mnie wzielo pamietasz.Kim trzeba by bylo byc ,zeby takie wydarzenie jak rozwod nie ruszal ,no bez przesady silny czloweik to nie sopel lodu.

hm To swietna kobitka ,bardzo fajnie sie ja czyta ,czasami sobie Was wyobrazam mam swoje okreslone typy hehheeh

Dziewczęta, co mi tak słodzicie?

11 578

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
hm... napisał/a:

Pati, kwitniesz smile
Witaj Koteczkoo

Dzieki kochana ,ale ja sie poprostu pogodzilam z zyciem (((,a to ze dostalam obsesji na punkcie zarobku to juz inna strona hhahaah.))

Ja też mam tą obsesję, ale niedoczekanie moje.

11 579

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
dortja napisał/a:

wszystko da sie przejsc ,i czasami trzeba pamietac ze to..........bylo wtedy a teraz jestem dorosla i te zachowanie moje ..........jestem w stanie zaakceptowac a to......... nie i je zmieniam ,czytalam j.pawla i napisal bardzo cos madrego ze czlowiek jest sam wolny i odpowiedzialny za swoje czynny i zycie,  co wieczor mam taka modlitwe Boze daj mi pokuj ducha abym mogla zaakceptowac to czego zmienic nie moge ,i odwage zmienic to co zmienic moge i madrasc rozroznienia jednego od drugiego amen

Z tym na co nie mamy wpływu to trza uważać, bo ten od gitary to mam wrażenie, że na nic wpływu nie ma, znaczy tak uważa.

11 580

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
edytka30 napisał/a:

czesc dziewczyny
jestem nowa,nie wiem czy mnie przyjmiecie...
ale musze sie wyżalić...
Otóż:chyba tez kocham za bardzo...
Wzięłam slub 6 lat temu...po roku dziecko...po dwóch okazalo sie ze mąż jest alkoholikiem...pracował zagranica wiec nie widziałam go nigdy pijanego,do nas przyjezdzał na tydzien,udawał kochajacego męza i tatę a tam jechał ,popracował i szalał zapijając wielki swiat.Chcialam zeby wrócił do polski,zacząl pracować tu i był z nami. I tak sie stalo.I twdy sie okazało ze tego picia jest za duzo..stracił prace,stracił prawo jazdy...Wybaczyłam.Bo przeciez kocham...zapisał sie na terapie...znalazł nową prace....i znowu zapił...Wyprowadziłam sie z dzieckiem.Złozyłam papiery rozwodowe.Wynajęłam mieszkanie.Pomagala mi mama.Przez 5 mcy spotykalam sie nawet z innym,zeby tylko zapomniec,zeby nie myslec...Po 8mcach,po sprawie rozwodowej były już mąż zaprosil mnie na kawe.Pomyslałam ze skoro mamy juz to za sobą to moge iśc...a on mi wtedy powiedział ze mnie kocha,ze nie umie zyc beze mnie,ze jesli ma wyjsc z tego bagna to musze go wesprzeć...Znowu znalazł prace,znowu terapia,do tego kurator rodzinny...Dwa lata było przykladnie.Płacił alimenty,pomagał mi przy dziecku,jezdzilismy na wycieczki,swieta razem...było naprawde cudownie...sielanka jak z filmów....I nagle wyszedł z domu i ...znowu nie wrócił.Pił dwa miesiace.A ja podałam sprawe do komornika,zalatwilam fundusz....Mija 4 miesiac bez niego.Nie rozpaczalam.Nie histeryzowalam.Zaprowadziłam synka do psychologa zeby miec pewnosc ze w jego glowie nie dzieje sie nic zlego.I zyjemy sobie dalej.Od dwóch mcy spotykam sie z pewnym chłopakiem.Jest fajnie,miło i romantycznie ale...NIC DO NIEGO NIE CZUJĘ!Mysle o byłym męzu,tesknie za nim...i mam wrazenie ze nie bede juz z nikim tak szczesliwa jak z nim...ze nikt mi nie da tego co on...Tak -owszem,pił i znikał ale nigdu nie uderzył,nie wyzwał,nie upokorzył,syn nie widzial go pijanego,ja nie musialam odbierac go z izby wytrzezwien...a jak był z nami pomagal we wszystkim,wspierał,rozmawiał,rozsmieszał,czułam ze jestem dla niego najwazniejsza ....
Nie wiem co mam robic...
Postanowiłam ze zerwe z tym chłopakiem bo nie mam prawa bawić sie nim.Dawać mu nadziei,zwodzić.Moze to nie mój czas na nowy zwiazek,moze nigdy nie bede na nowy gotowa....bo wciąz kocham byłego męża....

Witaj. Chwilę czasu sobie daj.
A co mąż były teraz porabia?

11 581

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
edytka30 napisał/a:

czesc dziewczyny
jestem nowa,nie wiem czy mnie przyjmiecie...
ale musze sie wyżalić...
Otóż:chyba tez kocham za bardzo...
Wzięłam slub 6 lat temu...po roku dziecko...po dwóch okazalo sie ze mąż jest alkoholikiem...pracował zagranica wiec nie widziałam go nigdy pijanego,do nas przyjezdzał na tydzien,udawał kochajacego męza i tatę a tam jechał ,popracował i szalał zapijając wielki swiat.Chcialam zeby wrócił do polski,zacząl pracować tu i był z nami. I tak sie stalo.I twdy sie okazało ze tego picia jest za duzo..stracił prace,stracił prawo jazdy...Wybaczyłam.Bo przeciez kocham...zapisał sie na terapie...znalazł nową prace....i znowu zapił...Wyprowadziłam sie z dzieckiem.Złozyłam papiery rozwodowe.Wynajęłam mieszkanie.Pomagala mi mama.Przez 5 mcy spotykalam sie nawet z innym,zeby tylko zapomniec,zeby nie myslec...Po 8mcach,po sprawie rozwodowej były już mąż zaprosil mnie na kawe.Pomyslałam ze skoro mamy juz to za sobą to moge iśc...a on mi wtedy powiedział ze mnie kocha,ze nie umie zyc beze mnie,ze jesli ma wyjsc z tego bagna to musze go wesprzeć...Znowu znalazł prace,znowu terapia,do tego kurator rodzinny...Dwa lata było przykladnie.Płacił alimenty,pomagał mi przy dziecku,jezdzilismy na wycieczki,swieta razem...było naprawde cudownie...sielanka jak z filmów....I nagle wyszedł z domu i ...znowu nie wrócił.Pił dwa miesiace.A ja podałam sprawe do komornika,zalatwilam fundusz....Mija 4 miesiac bez niego.Nie rozpaczalam.Nie histeryzowalam.Zaprowadziłam synka do psychologa zeby miec pewnosc ze w jego glowie nie dzieje sie nic zlego.I zyjemy sobie dalej.Od dwóch mcy spotykam sie z pewnym chłopakiem.Jest fajnie,miło i romantycznie ale...NIC DO NIEGO NIE CZUJĘ!Mysle o byłym męzu,tesknie za nim...i mam wrazenie ze nie bede juz z nikim tak szczesliwa jak z nim...ze nikt mi nie da tego co on...Tak -owszem,pił i znikał ale nigdu nie uderzył,nie wyzwał,nie upokorzył,syn nie widzial go pijanego,ja nie musialam odbierac go z izby wytrzezwien...a jak był z nami pomagal we wszystkim,wspierał,rozmawiał,rozsmieszał,czułam ze jestem dla niego najwazniejsza ....
Nie wiem co mam robic...
Postanowiłam ze zerwe z tym chłopakiem bo nie mam prawa bawić sie nim.Dawać mu nadziei,zwodzić.Moze to nie mój czas na nowy zwiazek,moze nigdy nie bede na nowy gotowa....bo wciąz kocham byłego męża....

Witaj edytko30. Proste, że Cię przyjmiemy. My tu wszystkie przyjmujemy, no może oprócz kochanek naszych mężów.
Jesteś emocjonalnie związana z byłym mężem. Nawet gdybyś go już nie kochała, to byliście ze sobą długi czas razem, macie dziecko, wiele was łączyło i nadal łączy. Rozwód i rozstanie trzeba "przepracować". Żeby móc iść dalej, potrzebne jest pogodzenie się z tym co minęło, że odeszło. Może myślałaś, że jak zwiążesz się z kimś innym to przestaniesz myśleć o byłym mężu. A tak się nie stało. Porozmawiaj szczerze z chłopakiem. Powiedz mu co przeszłaś i co przezyważ. Trudno jest pokochać kogoś innego, gdy w głowie wciąż masz obraz byłego męża. I tutaj potrzeba czasu, ale też pracy nad naszymi myślami. Zastanów się ile było dobrego a ile złego w Twoim małeństwie. Spisz sobie za i przeciw. Zastanów się ile lat on spędzał na piciu, a ile lat z Tobą i dzieckiem. Poza tym, on pije non stop. Ani terapia nie pomaga, ani to,że znowu wróciliście do siebie. Widocznie twój były mąż musi jeszcze sięgnąć głębiej do dna, by się wybić. Jeżeli będziesz z nim, to on nigdy nie będzie miał możliwości wybicia się.
I trudno mi jest powiedzieć co jest dla Ciebie lepsze, zostać z obecnym partnerem, z którym jesteś dopiero dwa miesiące, czy być sama. Może znajdziesz oparcie w nowym chłopaku. Może da Ci to, czego nie miałaś w poprzednim związku?

11 582

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja myślę, że alkoholikowi można pomóc tylko w jeden sposób. W jaki? Nie pomagać. Stoczy się i albo wstanie, albo nie. Nie ma niestety innego wyjścia. To już pisały dziewczyny kiedyś.

11 583

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Liwio, moja psycholog nie chce poruszać tematu mojego związku. Poruszamy temat mojego dzieciństwa. Ufam jej w 100% i wierzę,że tak jest ok.
Temat mojego jmęża będę poruszać na forum jeśli zajdzie potrzeba.

dortja/Sylwia, dzięki za linki, które podałaś. Fajnie,że jesteś z Holandii. I myślę,że hm... uważa Twoje wpisy za nieczytelne właśnie z powodu braków pl znaków. No i 22lata poza granicami kraju robi swoje z "polszczyzną".

hm... to przykre,że Twoja mama bije Twoje dziecko i krzyczy na nie. Musisz z nią i z dzieckiem porozmawiać na ten temat. A tak w ogóle, to twarda jesteś, z tyloma rzeczami potrafisz się uporać...

Pati, podziwiam Twoją pewność siebie. Ty i hm... jesteście dla mnie wzorem silnie emocjonalnych kobitek.
Moja równowaga emocjonalna się waha. Mam nadzieję,że wkrótcę wrócę do formy.
Przede mną napisanie listu do ojca...

Anstawio jaka ja silna?
Chłop nawala nie docenia, matka świruje, tatuś dziecka dorzuci trzy grosze. Mnie się czasem już żyć nie chce, po co mi to wszystko? Nawet swojego kawałka świata nie mam. Wszędzie kątem. Kurna i dziwię się sama sobie, że mi się wstawać rano chce jeszcze. Dla dziecka. Tylko co ono ma za życie. Co ja mu dam? No i nie chce już mieszkać u babci i dlatego powiedział o tym wszystkim ojcu.
Ja matce powiedziałam, że to jest karalne, byle dotknięcie może być uznane za przemoc. Ja nie twierdzę, że ona bez powodu. Ale fakt jest faktem, że ją byle pierdoła potrafi wyprowadzić w równowagi i nigdy przenigdy niczego nie odpuści, bo musi być na jej. A to jest dziecko, któremu trzeba wskazać drogę, a nie wyzywać i nie wiadomo co. Nie wiem dlaczego ani ona, ani dziecka ojciec nie potrafią nic wytłumaczyć, tylko ma być tak bo tak i koniec.. I jak chcą mieć autorytet siłą? darciem mordy?

No i to jest siła o jakiej ja mówię:) A ja tu chlipię pod nosem, bo jmąż mi smsa przysłał, że zawsze mu zależało i ma nadzieję,że kiedyś przyjdzie taki dzień, że wszystko się odwróci. A jak mu napisałam,że z alkoholikiem i narkomanem nie chcę być, za duzo teraz przechodzę, żeby to wszystko odkręcić, by znowu wpaść w bagno. To napisał mi,że życzy mi powodzenia. I,że kto wie, może nim ja się uporam z moimi problemami, to on się upora ze swoimi...
Cóż, podobno nadzieję warto mieć. Ja póki co walczę o siebie i mam na to czas i okoliczności, a później się zobaczy. Skopcie mi dupę jeśli widzicie coś czego ja nie widzę.

hm...  strasznie dużo się dzieje dookoła Ciebie. Może za dużo. Może ty wróć do tego gitarzysty, zamknij go w pokoju z gitarą i olej cały świat. Zajmij się sobą i dzieciakiem, może jakaś super oferta pracy ci się trafi, może prespektywa na lepsze jutro...

11 584

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kurna, może się odwróci. Szanowny małżonek powinien wiedzieć, że samo się nic nie zrobi. Kucze to jak mu zależy to niech odwraca, co myślisz? Co czujesz? Do dzieła chłopie no. Kurna szkoda miłości, jeśli była. Czasem z chłopa to z całym szacunkiem taka d.. wołowa. Ustalić zasady można i spróbować. Raz kozie śmierć. Próba nie strzelba. Rozwód jeszcze nie nadchodzi?


Jak zrobimy remont to może. Na razie nie da się tam spać. Chociaż dziecko powiedziało, że woli tam w spalonym...
A matkę to ja na wylot znam.

11 585

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Kurna, może się odwróci. Szanowny małżonek powinien wiedzieć, że samo się nic nie zrobi. Kucze to jak mu zależy to niech odwraca, co myślisz? Co czujesz? Do dzieła chłopie no. Kurna szkoda miłości, jeśli była. Czasem z chłopa to z całym szacunkiem taka d.. wołowa. Ustalić zasady można i spróbować. Raz kozie śmierć. Próba nie strzelba. Rozwód jeszcze nie nadchodzi?


Jak zrobimy remont to może. Na razie nie da się tam spać. Chociaż dziecko powiedziało, że woli tam w spalonym...
A matkę to ja na wylot znam.

Zobaczymy. On narazie nie naciska do powrotu, a ja nie mogę mu pokazać swojej słabośći. I on chyba też swojej słabości nie chce mi okazać. Narazie skupiam się na sobie, bo wiem, że jak teraz odpuszczę, to na przyszłość znowu zawalę. Takiego jaki był, go nie przyjmę. A czy się zmieni? Się okaże. Co czuję? Czuję, że to rozstanie dobrze mi zrobi. Jest mi potrzebne. Na dzień dzisiejszy chciałabym być z nim, ale bez używek. Bo wiem, że aktualnie pali i pije bez zmian. Poza tym, ja muszę się zmienić o 180 stopni, a gdy już się zmienię, to nie wiadomo co się wydarzy. Rozwód jeszcze nie nadchodzi...

No to wytrzymajcie do remontu, a potem zaczniecie od nowa...

11 586 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-06-19 12:18:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Kurna, może się odwróci. Szanowny małżonek powinien wiedzieć, że samo się nic nie zrobi. Kucze to jak mu zależy to niech odwraca, co myślisz? Co czujesz? Do dzieła chłopie no. Kurna szkoda miłości, jeśli była. Czasem z chłopa to z całym szacunkiem taka d.. wołowa. Ustalić zasady można i spróbować. Raz kozie śmierć. Próba nie strzelba. Rozwód jeszcze nie nadchodzi?


Jak zrobimy remont to może. Na razie nie da się tam spać. Chociaż dziecko powiedziało, że woli tam w spalonym...
A matkę to ja na wylot znam.

Zobaczymy. On narazie nie naciska do powrotu, a ja nie mogę mu pokazać swojej słabośći. I on chyba też swojej słabości nie chce mi okazać. Narazie skupiam się na sobie, bo wiem, że jak teraz odpuszczę, to na przyszłość znowu zawalę. Takiego jaki był, go nie przyjmę. A czy się zmieni? Się okaże. Co czuję? Czuję, że to rozstanie dobrze mi zrobi. Jest mi potrzebne. Na dzień dzisiejszy chciałabym być z nim, ale bez używek. Bo wiem, że aktualnie pali i pije bez zmian. Poza tym, ja muszę się zmienić o 180 stopni, a gdy już się zmienię, to nie wiadomo co się wydarzy. Rozwód jeszcze nie nadchodzi...

No to wytrzymajcie do remontu, a potem zaczniecie od nowa...

Boże broń nie odpuszczać, nie zawalać, zmienić si dla siebie, jeśli potrzeba. Co ma być to będzie. Ale jakby się zmienił to byłby fajny?

Zobaczymy czy zaczniemy, jak ma być jak było to ja to mam w głębokim poważaniu. Ale chodzę, rozmawiam. Próbuję spowodować żeby zmienił podejście do pewnych rzeczy. Zobaczymy.

11 587

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Kurna, może się odwróci. Szanowny małżonek powinien wiedzieć, że samo się nic nie zrobi. Kucze to jak mu zależy to niech odwraca, co myślisz? Co czujesz? Do dzieła chłopie no. Kurna szkoda miłości, jeśli była. Czasem z chłopa to z całym szacunkiem taka d.. wołowa. Ustalić zasady można i spróbować. Raz kozie śmierć. Próba nie strzelba. Rozwód jeszcze nie nadchodzi?


Jak zrobimy remont to może. Na razie nie da się tam spać. Chociaż dziecko powiedziało, że woli tam w spalonym...
A matkę to ja na wylot znam.

Zobaczymy. On narazie nie naciska do powrotu, a ja nie mogę mu pokazać swojej słabośći. I on chyba też swojej słabości nie chce mi okazać. Narazie skupiam się na sobie, bo wiem, że jak teraz odpuszczę, to na przyszłość znowu zawalę. Takiego jaki był, go nie przyjmę. A czy się zmieni? Się okaże. Co czuję? Czuję, że to rozstanie dobrze mi zrobi. Jest mi potrzebne. Na dzień dzisiejszy chciałabym być z nim, ale bez używek. Bo wiem, że aktualnie pali i pije bez zmian. Poza tym, ja muszę się zmienić o 180 stopni, a gdy już się zmienię, to nie wiadomo co się wydarzy. Rozwód jeszcze nie nadchodzi...

No to wytrzymajcie do remontu, a potem zaczniecie od nowa...

Boże broń nie odpuszczać, nie zawalać, zmienić si dla siebie, jeśli potrzeba. Co ma być to będzie. Ale jakby się zmienił to byłby fajny?

Zobaczymy czy zaczniemy, jak ma być jak było to ja to mam w głębokim poważaniu. Ale chodzę, rozmawiam. Próbuję spowodować żeby zmienił podejście do pewnych rzeczy. Zobaczymy.

Jak by się zmienił to byłby fajny smile ale ma też wady, ideałem nie jest. Ja zrezstą też.

No właśnie, a ciągle się słyszy,że oni się nie zmienią. hm... jesteś silna, wiesz czego chcesz. Walcz o swoje. Poza tym, ja teraz próbuję strategi: olej go, nie pokazuj, że ci zależy. Skoro krzyki i prośby nie pomogły, spróbujemy inaczej. A jak się nie zmieni, to trudno... Powodzonka hm...

11 588 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-06-19 13:12:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Liwio, moja psycholog nie chce poruszać tematu mojego związku. Poruszamy temat mojego dzieciństwa. Ufam jej w 100% i wierzę,że tak jest ok.
Temat mojego jmęża będę poruszać na forum jeśli zajdzie potrzeba.

dortja/Sylwia, dzięki za linki, które podałaś. Fajnie,że jesteś z Holandii. I myślę,że hm... uważa Twoje wpisy za nieczytelne właśnie z powodu braków pl znaków. No i 22lata poza granicami kraju robi swoje z "polszczyzną".

hm... to przykre,że Twoja mama bije Twoje dziecko i krzyczy na nie. Musisz z nią i z dzieckiem porozmawiać na ten temat. A tak w ogóle, to twarda jesteś, z tyloma rzeczami potrafisz się uporać...

Pati, podziwiam Twoją pewność siebie. Ty i hm... jesteście dla mnie wzorem silnie emocjonalnych kobitek.
Moja równowaga emocjonalna się waha. Mam nadzieję,że wkrótcę wrócę do formy.
Przede mną napisanie listu do ojca...

Anstawio jaka ja silna?
Chłop nawala nie docenia, matka świruje, tatuś dziecka dorzuci trzy grosze. Mnie się czasem już żyć nie chce, po co mi to wszystko? Nawet swojego kawałka świata nie mam. Wszędzie kątem. Kurna i dziwię się sama sobie, że mi się wstawać rano chce jeszcze. Dla dziecka. Tylko co ono ma za życie. Co ja mu dam? No i nie chce już mieszkać u babci i dlatego powiedział o tym wszystkim ojcu.
Ja matce powiedziałam, że to jest karalne, byle dotknięcie może być uznane za przemoc. Ja nie twierdzę, że ona bez powodu. Ale fakt jest faktem, że ją byle pierdoła potrafi wyprowadzić w równowagi i nigdy przenigdy niczego nie odpuści, bo musi być na jej. A to jest dziecko, któremu trzeba wskazać drogę, a nie wyzywać i nie wiadomo co. Nie wiem dlaczego ani ona, ani dziecka ojciec nie potrafią nic wytłumaczyć, tylko ma być tak bo tak i koniec.. I jak chcą mieć autorytet siłą? darciem mordy?

No i to jest siła o jakiej ja mówię:) A ja tu chlipię pod nosem, bo jmąż mi smsa przysłał, że zawsze mu zależało i ma nadzieję,że kiedyś przyjdzie taki dzień, że wszystko się odwróci. A jak mu napisałam,że z alkoholikiem i narkomanem nie chcę być, za duzo teraz przechodzę, żeby to wszystko odkręcić, by znowu wpaść w bagno. To napisał mi,że życzy mi powodzenia. I,że kto wie, może nim ja się uporam z moimi problemami, to on się upora ze swoimi...
Cóż, podobno nadzieję warto mieć. Ja póki co walczę o siebie i mam na to czas i okoliczności, a później się zobaczy. Skopcie mi dupę jeśli widzicie coś czego ja nie widzę.

hm...  strasznie dużo się dzieje dookoła Ciebie. Może za dużo. Może ty wróć do tego gitarzysty, zamknij go w pokoju z gitarą i olej cały świat. Zajmij się sobą i dzieciakiem, może jakaś super oferta pracy ci się trafi, może prespektywa na lepsze jutro...

hm - nie powinna wracac do gitarzysty ,aseksualnego ,ona znajdzie faceta to kobitka z tmepermantem ,pomalutku kochaNA wszystko sie ulozy ja w to wierze i modle  sie o wygrana w totka dla Ciebie ? wiec pusc czasem tego totka. smile i smile

11 589

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Edytko30 .
Widocznie kochasz tego meza ,wiem ze polacy zwlaszcza ci ktorych rodziny pozstaja w domach w pl ,zapijaja.Moze tak tlumia tesknote ,albo poprostu slabi ludzie .Niewiem co pwiedziec bo dla mnie kazdy problem w zwiazku jest do rozwiazania o ile nie jest to zdradzanie ,bicie i takie mocno destrukcyjne zachowania.Twoj maz wpadl w nalog bo jest slaby ,nie poradzil sobie z rozlaka.Nie jest powiedziane ze ludzie moga sie nie zejsc po rozwodzie jesli to bylo to ! to sie zejdaaaaa.
Pytanie tylko czy on zrez\ygnuje z picia?
Mozesz wiecej stracic niz zyskac,ale nigdy nie wiadomo co sie wydarzy.Mozesz teraz jedynie go obserwowac i czy stara sie z calych sil walczyc z nalogiem.

11 590

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Zobaczymy. On narazie nie naciska do powrotu, a ja nie mogę mu pokazać swojej słabośći. I on chyba też swojej słabości nie chce mi okazać. Narazie skupiam się na sobie, bo wiem, że jak teraz odpuszczę, to na przyszłość znowu zawalę. Takiego jaki był, go nie przyjmę. A czy się zmieni? Się okaże. Co czuję? Czuję, że to rozstanie dobrze mi zrobi. Jest mi potrzebne. Na dzień dzisiejszy chciałabym być z nim, ale bez używek. Bo wiem, że aktualnie pali i pije bez zmian. Poza tym, ja muszę się zmienić o 180 stopni, a gdy już się zmienię, to nie wiadomo co się wydarzy. Rozwód jeszcze nie nadchodzi...

No to wytrzymajcie do remontu, a potem zaczniecie od nowa...

Boże broń nie odpuszczać, nie zawalać, zmienić si dla siebie, jeśli potrzeba. Co ma być to będzie. Ale jakby się zmienił to byłby fajny?

Zobaczymy czy zaczniemy, jak ma być jak było to ja to mam w głębokim poważaniu. Ale chodzę, rozmawiam. Próbuję spowodować żeby zmienił podejście do pewnych rzeczy. Zobaczymy.

Jak by się zmienił to byłby fajny smile ale ma też wady, ideałem nie jest. Ja zrezstą też.

No właśnie, a ciągle się słyszy,że oni się nie zmienią. hm... jesteś silna, wiesz czego chcesz. Walcz o swoje. Poza tym, ja teraz próbuję strategi: olej go, nie pokazuj, że ci zależy. Skoro krzyki i prośby nie pomogły, spróbujemy inaczej. A jak się nie zmieni, to trudno... Powodzonka hm...

Anastawio - nikt idealny nie jest ,moj maz szybko opuscil marichuane ,ale po wizycie prawnika dopiero,dla mnie zapozno,zapozno poprostu nawet jesli by sie ocknol bo w naszym przypadku to tez duzo zrobilo ze bylismy dla siebie pierwszymi parnerami powaznymi,wiec nie dziwie sie ze zrobil skok ,ale dziwie sie ze wdla sie w taki romans itp.Poprostu wytlumacvzylam sobie to po swojemu ,a i nie pokocham go juz tak ani nie zaufam .Moze u Was mozna cos zrobic ,niewiem dajcie sobie duzo czasu

11 591

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Zobaczymy. On narazie nie naciska do powrotu, a ja nie mogę mu pokazać swojej słabośći. I on chyba też swojej słabości nie chce mi okazać. Narazie skupiam się na sobie, bo wiem, że jak teraz odpuszczę, to na przyszłość znowu zawalę. Takiego jaki był, go nie przyjmę. A czy się zmieni? Się okaże. Co czuję? Czuję, że to rozstanie dobrze mi zrobi. Jest mi potrzebne. Na dzień dzisiejszy chciałabym być z nim, ale bez używek. Bo wiem, że aktualnie pali i pije bez zmian. Poza tym, ja muszę się zmienić o 180 stopni, a gdy już się zmienię, to nie wiadomo co się wydarzy. Rozwód jeszcze nie nadchodzi...

No to wytrzymajcie do remontu, a potem zaczniecie od nowa...

Boże broń nie odpuszczać, nie zawalać, zmienić si dla siebie, jeśli potrzeba. Co ma być to będzie. Ale jakby się zmienił to byłby fajny?

Zobaczymy czy zaczniemy, jak ma być jak było to ja to mam w głębokim poważaniu. Ale chodzę, rozmawiam. Próbuję spowodować żeby zmienił podejście do pewnych rzeczy. Zobaczymy.

Jak by się zmienił to byłby fajny smile ale ma też wady, ideałem nie jest. Ja zrezstą też.

No właśnie, a ciągle się słyszy,że oni się nie zmienią. hm... jesteś silna, wiesz czego chcesz. Walcz o swoje. Poza tym, ja teraz próbuję strategi: olej go, nie pokazuj, że ci zależy. Skoro krzyki i prośby nie pomogły, spróbujemy inaczej. A jak się nie zmieni, to trudno... Powodzonka hm...

A ile można być silnym,kiedy za tym stoi ta zasrana samotność, sama się nie przytulę. sad

11 592

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Anstawio jaka ja silna?
Chłop nawala nie docenia, matka świruje, tatuś dziecka dorzuci trzy grosze. Mnie się czasem już żyć nie chce, po co mi to wszystko? Nawet swojego kawałka świata nie mam. Wszędzie kątem. Kurna i dziwię się sama sobie, że mi się wstawać rano chce jeszcze. Dla dziecka. Tylko co ono ma za życie. Co ja mu dam? No i nie chce już mieszkać u babci i dlatego powiedział o tym wszystkim ojcu.
Ja matce powiedziałam, że to jest karalne, byle dotknięcie może być uznane za przemoc. Ja nie twierdzę, że ona bez powodu. Ale fakt jest faktem, że ją byle pierdoła potrafi wyprowadzić w równowagi i nigdy przenigdy niczego nie odpuści, bo musi być na jej. A to jest dziecko, któremu trzeba wskazać drogę, a nie wyzywać i nie wiadomo co. Nie wiem dlaczego ani ona, ani dziecka ojciec nie potrafią nic wytłumaczyć, tylko ma być tak bo tak i koniec.. I jak chcą mieć autorytet siłą? darciem mordy?

No i to jest siła o jakiej ja mówię:) A ja tu chlipię pod nosem, bo jmąż mi smsa przysłał, że zawsze mu zależało i ma nadzieję,że kiedyś przyjdzie taki dzień, że wszystko się odwróci. A jak mu napisałam,że z alkoholikiem i narkomanem nie chcę być, za duzo teraz przechodzę, żeby to wszystko odkręcić, by znowu wpaść w bagno. To napisał mi,że życzy mi powodzenia. I,że kto wie, może nim ja się uporam z moimi problemami, to on się upora ze swoimi...
Cóż, podobno nadzieję warto mieć. Ja póki co walczę o siebie i mam na to czas i okoliczności, a później się zobaczy. Skopcie mi dupę jeśli widzicie coś czego ja nie widzę.

hm...  strasznie dużo się dzieje dookoła Ciebie. Może za dużo. Może ty wróć do tego gitarzysty, zamknij go w pokoju z gitarą i olej cały świat. Zajmij się sobą i dzieciakiem, może jakaś super oferta pracy ci się trafi, może prespektywa na lepsze jutro...

hm - nie powinna wracac do gitarzysty ,aseksualnego ,ona znajdzie faceta to kobitka z tmepermantem ,pomalutku kochaNA wszystko sie ulozy ja w to wierze i modle  sie o wygrana w totka dla Ciebie ? wiec pusc czasem tego totka. smile i smile

Kochana moja. To ja idę do kolektury. smile
A czy znajdę? Chyba nie sad Taki to wszystko podobne.
A może on mi tą miłość daje,m tylko dlaczego ja jej nie czuję i nie widzę?
Może to ja coś nie tego. Może ja za dużo chcę, może sex raz w roku i głaskanie to szczyt marzeń?

11 593 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-19 14:31:56)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

hm... a gitarzysta Cię przytulał chociaż?Pati ma rację, Tobie ogier jest potrzebny.Nam też!  A moży Ty za bardzo w gitarzystę jesteś zapatrzona. Może rozglądaj się powolutku dookoła.

11 594

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Edytko30 .
Widocznie kochasz tego meza ,wiem ze polacy zwlaszcza ci ktorych rodziny pozstaja w domach w pl ,zapijaja.Moze tak tlumia tesknote ,albo poprostu slabi ludzie .Niewiem co pwiedziec bo dla mnie kazdy problem w zwiazku jest do rozwiazania o ile nie jest to zdradzanie ,bicie i takie mocno destrukcyjne zachowania.Twoj maz wpadl w nalog bo jest slaby ,nie poradzil sobie z rozlaka.Nie jest powiedziane ze ludzie moga sie nie zejsc po rozwodzie jesli to bylo to ! to sie zejdaaaaa.
Pytanie tylko czy on zrez\ygnuje z picia?
Mozesz wiecej stracic niz zyskac,ale nigdy nie wiadomo co sie wydarzy.Mozesz teraz jedynie go obserwowac i czy stara sie z calych sil walczyc z nalogiem.

Pati a skąd wiesz ile może stracić a ile zyskać?

11 595

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

hm... a gitarzysta Cię przytulał chociaż?Pati ma rację, Tobie ogier jest potrzebny. A moży Ty za bardzo w gitarzystę jesteś zapatrzona. Może rozglądaj się powolutku do okoła.

Tylko przytulał sad
Ogiera? A nie po prostu sprawnego i chętnego, albo chętnego chociaż?

11 596

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

hm... a gitarzysta Cię przytulał chociaż?Pati ma rację, Tobie ogier jest potrzebny. A moży Ty za bardzo w gitarzystę jesteś zapatrzona. Może rozglądaj się powolutku do okoła.

Tylko przytulał sad
Ogiera? A nie po prostu sprawnego i chętnego, albo chętnego chociaż?

Ja do tej pory myslałam, że chętny jest każdy facet, zawsze... Mówię Ci, rozglądaj się na boki, a może jakiś chętny wpadnie na ciebie w supermarkecie na przykład smile

11 597 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-06-19 14:45:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Chętnych na chwilę to jest pełno, żaden problem. Tylko to nie o to chodzi.
Powiedz, po co on dzwoni, po co chce żebym przyszła, po co?

Tak wygląda jakbym niewyżyta była?

11 598

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Chętnych na chwilę to jest pełno. o żaden problem. Tylko to nie o to chodzi.
Powiedz, po co on dzwoni, po co chce żebym przyszła, po co?

Zapytaj się go po co? Pytałaś?

11 599

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bo kocha, bo chce, bo lubi.
????????????????????

11 600

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Bo kocha, bo chce, bo lubi.
????????????????????

Tak odpowiada? Więc tak jest. Pytanie czy ty go kochasz, chcesz i lubisz?

11 601

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak jest?
I mam to wnioskować po słowach?
Ja kocham, bardzo. Jak nigdy.

11 602

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Tak jest?
I mam to wnioskować po słowach?
Ja kocham, bardzo. Jak nigdy.

Tak czuje. A czy zmieni się z bałaganiarza na czyściocha? Może jakieś sposoby są potrzebne, plany, nuty?
A seks? Może jakieś gadżety?

11 603 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-06-19 15:00:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Chyba nie.
O nawet nie chce o tym gadać.
Pytałam wprost.
Nic.

Nie szanuje, nie widzi, jak kocha, co?
Widzi jak mnie nie ma, ale mu dobrze samemu. Znaczy nie wiem czy mu dobrze., Je ze słoika i szkoda gadać co więcej, byłam widziałam.

11 604

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

No i to jest siła o jakiej ja mówię:) A ja tu chlipię pod nosem, bo jmąż mi smsa przysłał, że zawsze mu zależało i ma nadzieję,że kiedyś przyjdzie taki dzień, że wszystko się odwróci. A jak mu napisałam,że z alkoholikiem i narkomanem nie chcę być, za duzo teraz przechodzę, żeby to wszystko odkręcić, by znowu wpaść w bagno. To napisał mi,że życzy mi powodzenia. I,że kto wie, może nim ja się uporam z moimi problemami, to on się upora ze swoimi...
Cóż, podobno nadzieję warto mieć. Ja póki co walczę o siebie i mam na to czas i okoliczności, a później się zobaczy. Skopcie mi dupę jeśli widzicie coś czego ja nie widzę.

hm...  strasznie dużo się dzieje dookoła Ciebie. Może za dużo. Może ty wróć do tego gitarzysty, zamknij go w pokoju z gitarą i olej cały świat. Zajmij się sobą i dzieciakiem, może jakaś super oferta pracy ci się trafi, może prespektywa na lepsze jutro...

hm - nie powinna wracac do gitarzysty ,aseksualnego ,ona znajdzie faceta to kobitka z tmepermantem ,pomalutku kochaNA wszystko sie ulozy ja w to wierze i modle  sie o wygrana w totka dla Ciebie ? wiec pusc czasem tego totka. smile i smile

Kochana moja. To ja idę do kolektury. smile
A czy znajdę? Chyba nie sad Taki to wszystko podobne.
A może on mi tą miłość daje,m tylko dlaczego ja jej nie czuję i nie widzę?
Może to ja coś nie tego. Może ja za dużo chcę, może sex raz w roku i głaskanie to szczyt marzeń?

Jezeli pozadny meszczyzna wyczuje ze kobieta kocha autentycznie sex! to na rekach ja bedzie nosil!!

11 605

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
hm... napisał/a:
pati31 napisał/a:

hm - nie powinna wracac do gitarzysty ,aseksualnego ,ona znajdzie faceta to kobitka z tmepermantem ,pomalutku kochaNA wszystko sie ulozy ja w to wierze i modle  sie o wygrana w totka dla Ciebie ? wiec pusc czasem tego totka. smile i smile

Kochana moja. To ja idę do kolektury. smile
A czy znajdę? Chyba nie sad Taki to wszystko podobne.
A może on mi tą miłość daje,m tylko dlaczego ja jej nie czuję i nie widzę?
Może to ja coś nie tego. Może ja za dużo chcę, może sex raz w roku i głaskanie to szczyt marzeń?

Jezeli pozadny meszczyzna wyczuje ze kobieta kocha autentycznie sex! to na rekach ja bedzie nosil!!

Hm...
No i co z tym mam począć?

11 606

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
pati31 napisał/a:

Edytko30 .
Widocznie kochasz tego meza ,wiem ze polacy zwlaszcza ci ktorych rodziny pozstaja w domach w pl ,zapijaja.Moze tak tlumia tesknote ,albo poprostu slabi ludzie .Niewiem co pwiedziec bo dla mnie kazdy problem w zwiazku jest do rozwiazania o ile nie jest to zdradzanie ,bicie i takie mocno destrukcyjne zachowania.Twoj maz wpadl w nalog bo jest slaby ,nie poradzil sobie z rozlaka.Nie jest powiedziane ze ludzie moga sie nie zejsc po rozwodzie jesli to bylo to ! to sie zejdaaaaa.
Pytanie tylko czy on zrez\ygnuje z picia?
Mozesz wiecej stracic niz zyskac,ale nigdy nie wiadomo co sie wydarzy.Mozesz teraz jedynie go obserwowac i czy stara sie z calych sil walczyc z nalogiem.

Pati a skąd wiesz ile może stracić a ile zyskać?

Tak napisalam ze moze stracic w tym sensie ze przesdtanie pic na chwile ,i znowu zapic ,znowu....i ze nigdy niewiadomo co sie wydarzy.

11 607

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Chyba nie.
O nawet nie chce o tym gadać.
Pytałam wprost.
Nic.

Nie szanuje, nie widzi, jak kocha, co?

Nie rozumiem tego. Nie wiem o co chodzi?
A za co ty go tak kochasz?

11 608

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
pati31 napisał/a:
hm... napisał/a:

Kochana moja. To ja idę do kolektury. smile
A czy znajdę? Chyba nie sad Taki to wszystko podobne.
A może on mi tą miłość daje,m tylko dlaczego ja jej nie czuję i nie widzę?
Może to ja coś nie tego. Może ja za dużo chcę, może sex raz w roku i głaskanie to szczyt marzeń?

Jezeli pozadny meszczyzna wyczuje ze kobieta kocha autentycznie sex! to na rekach ja bedzie nosil!!

Hm...
No i co z tym mam począć?

Wyjdz medzy ludzi,mysle ze kazdy facet jak poznaje kobite to ma ochote tylko na sex reszta w rekach kobiety,sa kobiety co udaja na chwile ze lubia ten sport potem boli glowa.Jak facet pozna ze kobieta naprawde kocha sie kochac nie wypusci jej z zlozka i zycia .Mimo wszystko wierze ze tacy faceci wlasnie istnieja ,wiem ze tak jest haa.Grunt to wierzyc

11 609

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Chyba nie.
O nawet nie chce o tym gadać.
Pytałam wprost.
Nic.

Nie szanuje, nie widzi, jak kocha, co?

Nie rozumiem tego. Nie wiem o co chodzi?
A za co ty go tak kochasz?

Nie chce nic zmieniać, tak jest dobrze. Jest jakiś problem, ale nic z nim nie zrobi.
Nie chce rozmawiać o tych sprawach.

11 610

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czy ja jestem demonem seksu?

Chyba bez przerwy o jednym gadam, a nie tylko o to mi chodzi,o to od czasu do czasu.

11 611

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

HM
POSWIEC banknot 10 zlotowy i domaluj tam zera ile chcesz ,i mocno sie skupiaj nad tym ,i sprobuj marzyc jak sie bedziesz czula ,rob to z zcalych sil,uwierz! a los zrobi wszystko zeby sprzyjac przplywie gotowki ale mocno w to uwierz! i patrz na znaki po drodze...

11 612

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wierzysz w to?
Nie ma nic z niczego.

Kurna, ja tak nie chcę.
Mam prosić o zainteresowanie, o seks, o szacunek do mojej pracy choćby, mam prosić o wszystko?

11 613

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Narastajace frustracje z pwodu nie sposzczenia z krzyza odbieraja chec do zycia!! i to prawda ,a skoro mu wystarczy raz na rok to on aseksualny jest i tyle.

11 614

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Wierzysz w to?
Nie ma nic z niczego.

Kurna, ja tak nie chcę.
Mam prosić o zainteresowanie, o seks, o szacunek do mojej pracy choćby, mam prosić o wszystko?

Wierze dlatego trzeba patrzec na znaki,w prawie przyciagania nie chodzi o to ze cos spadnie z nieba ,ale zaistnieja sprzyjajace warunki do realizacji zamierzonego celu.

11 615

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No kurcze jest, ja wiem. I ja przy nim jak zwierzę wyglądam. Wiesz o co mi chodzi?
Problem jest gdzieś w głowie chyba.
Ale kto się przyzna do swojej słabości?
Myślisz, że to taki typ?

11 616

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wlasnie to nie milosc,on Cie nie kocha ,dlaczego masz prosic skoro mozesz to otrzymac ,od kogos innego.

11 617

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Chyba nie.
O nawet nie chce o tym gadać.
Pytałam wprost.
Nic.

Nie szanuje, nie widzi, jak kocha, co?

Nie rozumiem tego. Nie wiem o co chodzi?
A za co ty go tak kochasz?

Nie chce nic zmieniać, tak jest dobrze. Jest jakiś problem, ale nic z nim nie zrobi.
Nie chce rozmawiać o tych sprawach.

No bo to jest chyba najgorszy problem jaki facetowi może się przytrafić! Widoczniej w tej kwestii nic się nigdy nie zmieni. I on biduś, chyba nie ma nawet o tym z kim porozmawiać, bo dziewczyna wiadomo, chce się kochać a on nie może. Więc po co i jak o tym rozmawiać. Z mamą? Nie wiem co mu lekarz powiedział. Załamać się można.
Ale czy Ty masz być też cierpiętnicą z tego powodu?  Może pozostaje ci, jeśli chcesz z nim być, brać gadżet w rękę i samej, cóż. Może to go rozpali? Sorry, ale ja się już nie kochałam parę miesięcy i jest u mnie masakra...
A jak masz zamiar rzucić się w ramiona innemu, to też nie tak hop siup. No chyba,że tylko na raz, ale to same kłopoty z tym potem. A inny facet, niech poczeka trochę...

11 618

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

No kurcze jest, ja wiem. I ja przy nim jak zwierzę wyglądam. Wiesz o co mi chodzi?
Problem jest gdzieś w głowie chyba.
Ale kto się przyzna do swojej słabości?
Myślisz, że to taki typ?

typ aseksualny

11 619

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Nie rozumiem tego. Nie wiem o co chodzi?
A za co ty go tak kochasz?

Nie chce nic zmieniać, tak jest dobrze. Jest jakiś problem, ale nic z nim nie zrobi.
Nie chce rozmawiać o tych sprawach.

No bo to jest chyba najgorszy problem jaki facetowi może się przytrafić! Widoczniej w tej kwestii nic się nigdy nie zmieni. I on biduś, chyba nie ma nawet o tym z kim porozmawiać, bo dziewczyna wiadomo, chce się kochać a on nie może. Więc po co i jak o tym rozmawiać. Z mamą? Nie wiem co mu lekarz powiedział. Załamać się można.
Ale czy Ty masz być też cierpiętnicą z tego powodu?  Może pozostaje ci, jeśli chcesz z nim być, brać gadżet w rękę i samej, cóż. Może to go rozpali? Sorry, ale ja się już nie kochałam parę miesięcy i jest u mnie masakra...
A jak masz zamiar rzucić się w ramiona innemu, to też nie tak hop siup. No chyba,że tylko na raz, ale to same kłopoty z tym potem. A inny facet, niech poczeka trochę...

Ja tez juz niewytrzymuje ,i na recznym lece....:D i big_smile

11 620

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No do tego zmierzam. Nie kocha, a tylko tak mówi. Tylko po co? Takie puste słowa.

Ja myślę, że jaka jest prawda nigdy się nie dowiem.

11 621

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pati ty zboczurze! hehe żartuję smile znam to smile

11 622

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

No do tego zmierzam. Nie kocha, a tylko tak mówi. Tylko po co? Takie puste słowa.

Ja myślę, że jaka jest prawda nigdy się nie dowiem.

Dlaczego mu nie wierzysz?
Moja psycholog też mi tak mówiła. Skoro tak mówi, to tak jest. Dlaczego miałby kłamać?

11 623

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
hm... napisał/a:

Wierzysz w to?
Nie ma nic z niczego.

Kurna, ja tak nie chcę.
Mam prosić o zainteresowanie, o seks, o szacunek do mojej pracy choćby, mam prosić o wszystko?

Wierze dlatego trzeba patrzec na znaki,w prawie przyciagania nie chodzi o to ze cos spadnie z nieba ,ale zaistnieja sprzyjajace warunki do realizacji zamierzonego celu.

Aaaaa, widzisz. To mi się podoba. smile

11 624

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Może kocha cię, bo jak rozrzuci majty to po nim sprzatasz, troszczysz się o niego, mimo, iż ma problem tam na dole, to jesteś z nim. Dlaczego miałby cię nie kochać?

11 625

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

hahahahah
Mysle ze on ma problem ,ktorego sie wstydzi ,moze problem z potencja ,badz calkowicie go ta sfera zycia nie interesuje . Jesli kocha to jak ta milosc okazuje?

11 626

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
pati31 napisał/a:
hm... napisał/a:

Wierzysz w to?
Nie ma nic z niczego.

Kurna, ja tak nie chcę.
Mam prosić o zainteresowanie, o seks, o szacunek do mojej pracy choćby, mam prosić o wszystko?

Wierze dlatego trzeba patrzec na znaki,w prawie przyciagania nie chodzi o to ze cos spadnie z nieba ,ale zaistnieja sprzyjajace warunki do realizacji zamierzonego celu.

Aaaaa, widzisz. To mi się podoba. smile

Naprawde ja w to wierze ze jak z calych sil czegos pragniemy to to sie stanie,moze nie od razu ,ale z biegiem czasu

11 627

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Nie rozumiem tego. Nie wiem o co chodzi?
A za co ty go tak kochasz?

Nie chce nic zmieniać, tak jest dobrze. Jest jakiś problem, ale nic z nim nie zrobi.
Nie chce rozmawiać o tych sprawach.

No bo to jest chyba najgorszy problem jaki facetowi może się przytrafić! Widoczniej w tej kwestii nic się nigdy nie zmieni. I on biduś, chyba nie ma nawet o tym z kim porozmawiać, bo dziewczyna wiadomo, chce się kochać a on nie może. Więc po co i jak o tym rozmawiać. Z mamą? Nie wiem co mu lekarz powiedział. Załamać się można.
Ale czy Ty masz być też cierpiętnicą z tego powodu?  Może pozostaje ci, jeśli chcesz z nim być, brać gadżet w rękę i samej, cóż. Może to go rozpali? Sorry, ale ja się już nie kochałam parę miesięcy i jest u mnie masakra...
A jak masz zamiar rzucić się w ramiona innemu, to też nie tak hop siup. No chyba,że tylko na raz, ale to same kłopoty z tym potem. A inny facet, niech poczeka trochę...

Widzisz, ja chciałam rozmawiać, pomóc, ale on chyba tego nie potrafi przyjąć do wiadomości.
Ja mu tłumaczyłam z każdej strony, ale sprawia wrażenie jakby go to nie obchodziło.
Ja nie wiem czy jestem w stanie dalej się siebie wyrzekać.
A powiem Wam, że znalazłabym może kogoś, ale wcale się z tym nie kryła. Tylko na pół oficjalnie. Jakby zapytał, proszę bardzo. Skoro go nie stać na wysiłek. Nie odpadł mu, żeby nie się nie dało z tym zrobić.

11 628

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

No do tego zmierzam. Nie kocha, a tylko tak mówi. Tylko po co? Takie puste słowa.

Ja myślę, że jaka jest prawda nigdy się nie dowiem.

Dlaczego mu nie wierzysz?
Moja psycholog też mi tak mówiła. Skoro tak mówi, to tak jest. Dlaczego miałby kłamać?

A dlaczego miałby mówić prawdę?

11 629

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

hahahahah
Mysle ze on ma problem ,ktorego sie wstydzi ,moze problem z potencja ,badz calkowicie go ta sfera zycia nie interesuje . Jesli kocha to jak ta milosc okazuje?

No właśnie...
Głaskaniem i przytulaniem, jeśli już. To tak, bardzo lubi żeby głaskać.

11 630

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Może kocha cię, bo jak rozrzuci majty to po nim sprzatasz, troszczysz się o niego, mimo, iż ma problem tam na dole, to jesteś z nim. Dlaczego miałby cię nie kochać?

No może i akceptuje w sumie jaką jestem.
Kiedyś mi powiedział -jak Co coś w sobie przeszkadza to albo coś z tym zrób, albo nie biadol.

No bo ja w sobie szukałam przyczyny.

11 631

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Nie chce nic zmieniać, tak jest dobrze. Jest jakiś problem, ale nic z nim nie zrobi.
Nie chce rozmawiać o tych sprawach.

No bo to jest chyba najgorszy problem jaki facetowi może się przytrafić! Widoczniej w tej kwestii nic się nigdy nie zmieni. I on biduś, chyba nie ma nawet o tym z kim porozmawiać, bo dziewczyna wiadomo, chce się kochać a on nie może. Więc po co i jak o tym rozmawiać. Z mamą? Nie wiem co mu lekarz powiedział. Załamać się można.
Ale czy Ty masz być też cierpiętnicą z tego powodu?  Może pozostaje ci, jeśli chcesz z nim być, brać gadżet w rękę i samej, cóż. Może to go rozpali? Sorry, ale ja się już nie kochałam parę miesięcy i jest u mnie masakra...
A jak masz zamiar rzucić się w ramiona innemu, to też nie tak hop siup. No chyba,że tylko na raz, ale to same kłopoty z tym potem. A inny facet, niech poczeka trochę...

Widzisz, ja chciałam rozmawiać, pomóc, ale on chyba tego nie potrafi przyjąć do wiadomości.
Ja mu tłumaczyłam z każdej strony, ale sprawia wrażenie jakby go to nie obchodziło.
Ja nie wiem czy jestem w stanie dalej się siebie wyrzekać.
A powiem Wam, że znalazłabym może kogoś, ale wcale się z tym nie kryła. Tylko na pół oficjalnie. Jakby zapytał, proszę bardzo. Skoro go nie stać na wysiłek. Nie odpadł mu, żeby nie się nie dało z tym zrobić.

On nie będzie na ten temat z tobą rozmawiał, bo może to upokarzające jest dla niego. My kobitki mówimy o takich sprawach, faceci widocznie nie. Wydaje mi się, że to ogromny problem dla niego i on chyba tego nie zmieni. Może chce a nie może. I też wydaje mi się, ale pewna nie jestem, że nawet jak kogoś sobie znajdziesz, tylko na półoficjalnie, to nic się nie zmieni. Tak jak Pati napisała, ma problem z potencją.

11 632

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Gorzej będzie jak pranie ręczne nie wystarczy.

11 633

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

No do tego zmierzam. Nie kocha, a tylko tak mówi. Tylko po co? Takie puste słowa.

Ja myślę, że jaka jest prawda nigdy się nie dowiem.

Dlaczego mu nie wierzysz?
Moja psycholog też mi tak mówiła. Skoro tak mówi, to tak jest. Dlaczego miałby kłamać?

A dlaczego miałby mówić prawdę?

Bo z zasady mówi się prawdę, a nie kłamie...

11 634

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Szczerze mowiac to jak kiedykolwiek zakochalabym sie w facecie co to raz na miesiac czy rzadziej to niewiem ,zwariowalabym chyba.Niewyobrazam sobie tego ,wiem co czujesz skoro lubisz pobaraszkowac.Mimo ze moje malzesntwo nie bylo udane rowniez w tej sferze,oboje bylismy za zywiolowi chyba ,czasami mielismy super sex ale jak taki dziki .Czasami mialam ochote na spokojniejszego cos to juz tego nie dostalam eh

11 635

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

No bo to jest chyba najgorszy problem jaki facetowi może się przytrafić! Widoczniej w tej kwestii nic się nigdy nie zmieni. I on biduś, chyba nie ma nawet o tym z kim porozmawiać, bo dziewczyna wiadomo, chce się kochać a on nie może. Więc po co i jak o tym rozmawiać. Z mamą? Nie wiem co mu lekarz powiedział. Załamać się można.
Ale czy Ty masz być też cierpiętnicą z tego powodu?  Może pozostaje ci, jeśli chcesz z nim być, brać gadżet w rękę i samej, cóż. Może to go rozpali? Sorry, ale ja się już nie kochałam parę miesięcy i jest u mnie masakra...
A jak masz zamiar rzucić się w ramiona innemu, to też nie tak hop siup. No chyba,że tylko na raz, ale to same kłopoty z tym potem. A inny facet, niech poczeka trochę...

Widzisz, ja chciałam rozmawiać, pomóc, ale on chyba tego nie potrafi przyjąć do wiadomości.
Ja mu tłumaczyłam z każdej strony, ale sprawia wrażenie jakby go to nie obchodziło.
Ja nie wiem czy jestem w stanie dalej się siebie wyrzekać.
A powiem Wam, że znalazłabym może kogoś, ale wcale się z tym nie kryła. Tylko na pół oficjalnie. Jakby zapytał, proszę bardzo. Skoro go nie stać na wysiłek. Nie odpadł mu, żeby nie się nie dało z tym zrobić.

On nie będzie na ten temat z tobą rozmawiał, bo może to upokarzające jest dla niego. My kobitki mówimy o takich sprawach, faceci widocznie nie. Wydaje mi się, że to ogromny problem dla niego i on chyba tego nie zmieni. Może chce a nie może. I też wydaje mi się, ale pewna nie jestem, że nawet jak kogoś sobie znajdziesz, tylko na półoficjalnie, to nic się nie zmieni. Tak jak Pati napisała, ma problem z potencją.

Ja nie widzę, żeby on z tym coś robił. Lekarza olał, leki też. Ma to gdzieś.
Kiedyś zapytałam czego ode mnie oczekuje? Powiedziałam, że znajdę sobie kogoś na sex i już.
-Jak sobie znajdziesz to ci wtłukę- powiedział w żartach niby to.

Kurna jakie to upokarzające o tym rozmawiać.

Posty [ 11 571 do 11 635 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 177 178 179 180 181 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026