czesc dziewczyny
jestem nowa,nie wiem czy mnie przyjmiecie...
ale musze sie wyżalić...
Otóż:chyba tez kocham za bardzo...
Wzięłam slub 6 lat temu...po roku dziecko...po dwóch okazalo sie ze mąż jest alkoholikiem...pracował zagranica wiec nie widziałam go nigdy pijanego,do nas przyjezdzał na tydzien,udawał kochajacego męza i tatę a tam jechał ,popracował i szalał zapijając wielki swiat.Chcialam zeby wrócił do polski,zacząl pracować tu i był z nami. I tak sie stalo.I twdy sie okazało ze tego picia jest za duzo..stracił prace,stracił prawo jazdy...Wybaczyłam.Bo przeciez kocham...zapisał sie na terapie...znalazł nową prace....i znowu zapił...Wyprowadziłam sie z dzieckiem.Złozyłam papiery rozwodowe.Wynajęłam mieszkanie.Pomagala mi mama.Przez 5 mcy spotykalam sie nawet z innym,zeby tylko zapomniec,zeby nie myslec...Po 8mcach,po sprawie rozwodowej były już mąż zaprosil mnie na kawe.Pomyslałam ze skoro mamy juz to za sobą to moge iśc...a on mi wtedy powiedział ze mnie kocha,ze nie umie zyc beze mnie,ze jesli ma wyjsc z tego bagna to musze go wesprzeć...Znowu znalazł prace,znowu terapia,do tego kurator rodzinny...Dwa lata było przykladnie.Płacił alimenty,pomagał mi przy dziecku,jezdzilismy na wycieczki,swieta razem...było naprawde cudownie...sielanka jak z filmów....I nagle wyszedł z domu i ...znowu nie wrócił.Pił dwa miesiace.A ja podałam sprawe do komornika,zalatwilam fundusz....Mija 4 miesiac bez niego.Nie rozpaczalam.Nie histeryzowalam.Zaprowadziłam synka do psychologa zeby miec pewnosc ze w jego glowie nie dzieje sie nic zlego.I zyjemy sobie dalej.Od dwóch mcy spotykam sie z pewnym chłopakiem.Jest fajnie,miło i romantycznie ale...NIC DO NIEGO NIE CZUJĘ!Mysle o byłym męzu,tesknie za nim...i mam wrazenie ze nie bede juz z nikim tak szczesliwa jak z nim...ze nikt mi nie da tego co on...Tak -owszem,pił i znikał ale nigdu nie uderzył,nie wyzwał,nie upokorzył,syn nie widzial go pijanego,ja nie musialam odbierac go z izby wytrzezwien...a jak był z nami pomagal we wszystkim,wspierał,rozmawiał,rozsmieszał,czułam ze jestem dla niego najwazniejsza ....
Nie wiem co mam robic...
Postanowiłam ze zerwe z tym chłopakiem bo nie mam prawa bawić sie nim.Dawać mu nadziei,zwodzić.Moze to nie mój czas na nowy zwiazek,moze nigdy nie bede na nowy gotowa....bo wciąz kocham byłego męża....