netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 063 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 175 176 177 178 179 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 441 do 11 505 z 26 310 ]

11 441

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pati - smsy pisze, bo ja kiedyś do niego często pisałam, a wiesz czemu? Bo w cztery oczy nigdy normalnie nie dało się pogadać. Albo gdzieś wychodził , albo mówił "nie obchodzi mnie to" i wychodził, albo narzucał mi własny tok myślenia i tak kołował, że na końcu ja nie wiedział po co zaczęłam tą rozmowę.

Co do zainteresowań- też ich nie mam jak uważa, z resztą ma rację! Nie mam już czasu ani sił. Gdybym z pracy wracała i moim jedynym obowiązkiem byłoby wyjście lub pojechanie tu i tam też bym miała pasje i zainteresowania.

11 442

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Każda z nas jest inna, ma inne spostrzeżenia. I o to chodzi smile
Ja uważam,że mój problem był banalnie prosty, mimo, iż rozwiązywanie go zajęło mi dwa lata i wciąż go analizuję. Mój ex jest narkomanem. Wyraźnie określił,że tu i teraz, dzisiaj tego nie zmieni. Więc na co czekać? Po co odbierać sobie szansę na szczęśliwy związek? A jeżeli na przykład za dwa lata podejmie się leczenia, będzie chciał wrócić... Kto wie? O ile w tym czasie nie będę w innym szczęśliwym związku.
Wzorce... Moim wzorcem jest ojciec alkoholik, matka współuzależniona na maxa. Też powieliłam ten schemat. Powiedziałam sobie stop! I nie będę nigdy tego żałować, bo właśnie mam wzór moich rodziców.
Na mojego ex też rodzice i wychowanie mieli wpływ, jak na każdego z nas. I mój ex się nie zmieni. Zresztą sam mi mówił: wiedziałaś jaki jestem! A ja nie jestem niczemu winna, ani też nie żałuję, bo decyzję podjęłam świadomie. A jak za dwa lata będę miała wątpliwości, to poczytam to forum, mój pamiętnik albo napiszę do Wielokropka-ona wie smile

Myślę,że u Ciebie jest inny problem. Jakieś to pogmatwane. Może brak komunikacji... Ale co z tym seksem? No może rzeczywiście potrzeba czasu...

No ja nie wiem. Komunikacja jest, ale nie na te tematy.
No właśnie, co z seksem?

11 443

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Otóż to Liwio.
I czy to nie perfidne, e taki on potrafi nam powiedzieć, że nie mamy zainteresowań?
Czy on taki zaślepiony i niedowidzący, że to nasz wymysł, żebyśmy poświęcały czas na te pierdoły, czyli prace w domu. Przecież nie musimy sprzątać, czy nam ktoś każe. Trza iść do pracy, przyjść do domu, zrobić sobie kawy, położyć setną szklankę na stole, reszta niech se pleśnieje...A potem se gitarę wziąć i se dryndolić. Potem się rozebrać, pier..ć ciuchy pod siebie, tak koło 1 w nocy, iść się umyć. Wszędzie nalać, wytrzeć się w ręcznik, pier..ć go gdzieś tam, najlepiej na suche ubrania i zostawić. Się samo zrobi. I te oto pier..e czynności powodują, że w mieszkaniu robi się burdel.
Ale komu to przeszkadza

11 444

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Co do zainteresowań- też ich nie mam jak uważa, z resztą ma rację! Nie mam już czasu ani sił. Gdybym z pracy wracała i moim jedynym obowiązkiem byłoby wyjście lub pojechanie tu i tam też bym miała pasje i zainteresowania.

Liwia,

jak ulał pasuje do Ciebie sygnaturka Wielokropka, zawsze znajdziesz powód aby czegoś nie zrobić. Odnosi sie to zarówno do Twojej sytuacji z mężem, jak i braku zainteresowań. Można spokojnie pogodzić obowiązki domowe z rozwijaniem swoich pasji. Ale tylko gdy sie tego chce.

11 445

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Adele napisał/a:
Liwia napisał/a:

Co do zainteresowań- też ich nie mam jak uważa, z resztą ma rację! Nie mam już czasu ani sił. Gdybym z pracy wracała i moim jedynym obowiązkiem byłoby wyjście lub pojechanie tu i tam też bym miała pasje i zainteresowania.

Liwia,

jak ulał pasuje do Ciebie sygnaturka Wielokropka, zawsze znajdziesz powód aby czegoś nie zrobić. Odnosi sie to zarówno do Twojej sytuacji z mężem, jak i braku zainteresowań. Można spokojnie pogodzić obowiązki domowe z rozwijaniem swoich pasji. Ale tylko gdy sie tego chce.

Adele, zgadzam się.
A jak już się znajdzie czas na własne zainteresowania, oj, to potem mogą się wydarzyć fajne zmiany w życiu...

11 446

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Adele napisał/a:
Liwia napisał/a:

Co do zainteresowań- też ich nie mam jak uważa, z resztą ma rację! Nie mam już czasu ani sił. Gdybym z pracy wracała i moim jedynym obowiązkiem byłoby wyjście lub pojechanie tu i tam też bym miała pasje i zainteresowania.

Liwia,

jak ulał pasuje do Ciebie sygnaturka Wielokropka, zawsze znajdziesz powód aby czegoś nie zrobić. Odnosi sie to zarówno do Twojej sytuacji z mężem, jak i braku zainteresowań. Można spokojnie pogodzić obowiązki domowe z rozwijaniem swoich pasji. Ale tylko gdy sie tego chce.

Adele, zgadzam się.
A jak już się znajdzie czas na własne zainteresowania, oj, to potem mogą się wydarzyć fajne zmiany w życiu...

Anstwawio, do Ciebie akurat też pasuje ta sygnaturka Wielokropka tyle, że jej pierwszy człon -  "jeśli ktoś chce znajdzie sposób". Jesteś wspaniałym przykładem na to, że z toksycznego związku można się uwolnić.

11 447

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny czytam czasem wasz wątek, bo nabieram sił przynajmniej na chwilę i sory że wtrącę coś nie w temacie , ale co robić, gdy życie z mężem jest ..... ?, ale bez niego wszystko traci sens. kocham go i nienawidzę . Manipuluje mną jak chce mam tego świadomość , ale nie jestem silną kobietą chyba...kiedyś wiedziałam czego chcę .

11 448

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Adele napisał/a:
Liwia napisał/a:

Co do zainteresowań- też ich nie mam jak uważa, z resztą ma rację! Nie mam już czasu ani sił. Gdybym z pracy wracała i moim jedynym obowiązkiem byłoby wyjście lub pojechanie tu i tam też bym miała pasje i zainteresowania.

Liwia,

jak ulał pasuje do Ciebie sygnaturka Wielokropka, zawsze znajdziesz powód aby czegoś nie zrobić. Odnosi sie to zarówno do Twojej sytuacji z mężem, jak i braku zainteresowań. Można spokojnie pogodzić obowiązki domowe z rozwijaniem swoich pasji. Ale tylko gdy sie tego chce.

Sygnatura Wielokropka pasuje, jednak nie w sprawie moich zainteresowań. Spokojnie nigdy nie mogłam pogodzić obowiązków domowych, pracy zawodowej, pracy w domu, wykonywanej do pracy zawodowej, wychowywania dziecka, pracy kury domowej i zmęczenia po tym wszystkim. Droga Adele - jeśli nikt w niczym nie pomaga a ma wciąż własne zajęcia i liczyć na pomoc lub nawet na pozostanie z dzieckiem w domu nie można-to o jakich zainteresowaniach możemy mówić?! Na aerobik miałam chodzić z dzieckiem? Na step z dzieckiem? Do kina i teatru na filmy i sztuki dla dorosłych tez miałam ją zabierać? Wybacz - ale nie da się, chociażby nie wiem co. Pozostały mi jedynie zainteresowania, które mogę/muszę rozwijać w domu, a mianowicie - książki i dobre filmy, bo wtedy dziecko zawsze ma opiekę i nie tylko.
No i podziwiam w takim razie te panie, które w podobnej-mojej sytuacji rozwijają te swoje zainteresowania, jednak nie wierzę, że inne dziedziny życia tak dobrze realizują.

11 449

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Otóż to Liwio.
I czy to nie perfidne, e taki on potrafi nam powiedzieć, że nie mamy zainteresowań?
Czy on taki zaślepiony i niedowidzący, że to nasz wymysł, żebyśmy poświęcały czas na te pierdoły, czyli prace w domu. Przecież nie musimy sprzątać, czy nam ktoś każe. Trza iść do pracy, przyjść do domu, zrobić sobie kawy, położyć setną szklankę na stole, reszta niech se pleśnieje...A potem se gitarę wziąć i se dryndolić. Potem się rozebrać, pier..ć ciuchy pod siebie, tak koło 1 w nocy, iść się umyć. Wszędzie nalać, wytrzeć się w ręcznik, pier..ć go gdzieś tam, najlepiej na suche ubrania i zostawić. Się samo zrobi. I te oto pier..e czynności powodują, że w mieszkaniu robi się burdel.
Ale komu to przeszkadza

Oj popieram Cię hm. Nie potrafi jeden z drugim pomóc, to wybacz, czasem nawet sił już nie ma nawet na zainteresowania, bo o tej 24 czy 1 to już się śpi, by rano trzeźwo w robocie myśleć. Po za tym posiadanie zainteresowań to także posiadanie z tego przyjemności, a nie robienie czegoś ostatnimi siłami.

11 450

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:
hm... napisał/a:

Otóż to Liwio.
I czy to nie perfidne, e taki on potrafi nam powiedzieć, że nie mamy zainteresowań?
Czy on taki zaślepiony i niedowidzący, że to nasz wymysł, żebyśmy poświęcały czas na te pierdoły, czyli prace w domu. Przecież nie musimy sprzątać, czy nam ktoś każe. Trza iść do pracy, przyjść do domu, zrobić sobie kawy, położyć setną szklankę na stole, reszta niech se pleśnieje...A potem se gitarę wziąć i se dryndolić. Potem się rozebrać, pier..ć ciuchy pod siebie, tak koło 1 w nocy, iść się umyć. Wszędzie nalać, wytrzeć się w ręcznik, pier..ć go gdzieś tam, najlepiej na suche ubrania i zostawić. Się samo zrobi. I te oto pier..e czynności powodują, że w mieszkaniu robi się burdel.
Ale komu to przeszkadza

Oj popieram Cię hm. Nie potrafi jeden z drugim pomóc, to wybacz, czasem nawet sił już nie ma nawet na zainteresowania, bo o tej 24 czy 1 to już się śpi, by rano trzeźwo w robocie myśleć. Po za tym posiadanie zainteresowań to także posiadanie z tego przyjemności, a nie robienie czegoś ostatnimi siłami.

To skoro się tak dobrze rozumiecie, to teraz raz w tygodniu Liwia przez dwie godz zajmie się dzieckiem hm... A hm... w tym czasie pójdzie do kina. W przyszłym tyg zrobicie na odwrót, hm... zostanie z dziećmi a Liwia sruuu na aerobik. smile
I obiadki na wynos, nie stać przy garach i nie prać mu majtek i skarpetek.

11 451

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oj, gdybyśmy były z bliskich okolic to na pewno byśmy sobie pomogły. Ale niestety, dzieli nas ok. 400km smile

11 452

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Oj, gdybyśmy były z bliskich okolic to na pewno byśmy sobie pomogły. Ale niestety, dzieli nas ok. 400km smile

Wiem i wiedziałam,że tak odpowiesz smile
To był przykład. Wiem, że nie chcesz i nie masz ochoty, wiem. Ale może ktoś w Twojej okolicy jest w podobnej sytuacji do Ciebie/was. Takie osoby się rozumieją, może nie od razu, ale... Może warto coś pokombinować, lekko się potrudzić, by znaleźć odrobinę spokoju.

Wiem, nudna jestem... Już miałam nie pisać, ale powstrzymać się nie mogę. Najchętniej wykupiłabym nam wszystkim wycieczkę dookoła świata big_smile

11 453

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Adele napisał/a:
Liwia napisał/a:

Co do zainteresowań- też ich nie mam jak uważa, z resztą ma rację! Nie mam już czasu ani sił. Gdybym z pracy wracała i moim jedynym obowiązkiem byłoby wyjście lub pojechanie tu i tam też bym miała pasje i zainteresowania.

Liwia,

jak ulał pasuje do Ciebie sygnaturka Wielokropka, zawsze znajdziesz powód aby czegoś nie zrobić. Odnosi sie to zarówno do Twojej sytuacji z mężem, jak i braku zainteresowań. Można spokojnie pogodzić obowiązki domowe z rozwijaniem swoich pasji. Ale tylko gdy sie tego chce.

Adele, zgadzam się.
A jak już się znajdzie czas na własne zainteresowania, oj, to potem mogą się wydarzyć fajne zmiany w życiu...

Nie zgadzam się. Z takim facetem nie da się W takich okolicznościach nie da się. Trza by go olać, a potem na wszystko jest czas. Ja już to wiem.

11 454

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:
Adele napisał/a:
Liwia napisał/a:

Co do zainteresowań- też ich nie mam jak uważa, z resztą ma rację! Nie mam już czasu ani sił. Gdybym z pracy wracała i moim jedynym obowiązkiem byłoby wyjście lub pojechanie tu i tam też bym miała pasje i zainteresowania.

Liwia,

jak ulał pasuje do Ciebie sygnaturka Wielokropka, zawsze znajdziesz powód aby czegoś nie zrobić. Odnosi sie to zarówno do Twojej sytuacji z mężem, jak i braku zainteresowań. Można spokojnie pogodzić obowiązki domowe z rozwijaniem swoich pasji. Ale tylko gdy sie tego chce.

Sygnatura Wielokropka pasuje, jednak nie w sprawie moich zainteresowań. Spokojnie nigdy nie mogłam pogodzić obowiązków domowych, pracy zawodowej, pracy w domu, wykonywanej do pracy zawodowej, wychowywania dziecka, pracy kury domowej i zmęczenia po tym wszystkim. Droga Adele - jeśli nikt w niczym nie pomaga a ma wciąż własne zajęcia i liczyć na pomoc lub nawet na pozostanie z dzieckiem w domu nie można-to o jakich zainteresowaniach możemy mówić?! Na aerobik miałam chodzić z dzieckiem? Na step z dzieckiem? Do kina i teatru na filmy i sztuki dla dorosłych tez miałam ją zabierać? Wybacz - ale nie da się, chociażby nie wiem co. Pozostały mi jedynie zainteresowania, które mogę/muszę rozwijać w domu, a mianowicie - książki i dobre filmy, bo wtedy dziecko zawsze ma opiekę i nie tylko.
No i podziwiam w takim razie te panie, które w podobnej-mojej sytuacji rozwijają te swoje zainteresowania, jednak nie wierzę, że inne dziedziny życia tak dobrze realizują.

Nie, nie, nie. Te Panie nie maja takiej sytuacji i mogą tylko mówić jak to pogodzić nie mając (z całym szacunkiem) najwyraźniej pojęcia do jakiego stopnia ta sytuacja jest patowa. Można wszystko zrobić teoretycznie, zaniedbując wszystko inne co trzeba wykonać. Więc jest to nierealne w takim układzie, podkreślam, w takim układzie.

11 455

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:
hm... napisał/a:

Otóż to Liwio.
I czy to nie perfidne, e taki on potrafi nam powiedzieć, że nie mamy zainteresowań?
Czy on taki zaślepiony i niedowidzący, że to nasz wymysł, żebyśmy poświęcały czas na te pierdoły, czyli prace w domu. Przecież nie musimy sprzątać, czy nam ktoś każe. Trza iść do pracy, przyjść do domu, zrobić sobie kawy, położyć setną szklankę na stole, reszta niech se pleśnieje...A potem se gitarę wziąć i se dryndolić. Potem się rozebrać, pier..ć ciuchy pod siebie, tak koło 1 w nocy, iść się umyć. Wszędzie nalać, wytrzeć się w ręcznik, pier..ć go gdzieś tam, najlepiej na suche ubrania i zostawić. Się samo zrobi. I te oto pier..e czynności powodują, że w mieszkaniu robi się burdel.
Ale komu to przeszkadza

Oj popieram Cię hm. Nie potrafi jeden z drugim pomóc, to wybacz, czasem nawet sił już nie ma nawet na zainteresowania, bo o tej 24 czy 1 to już się śpi, by rano trzeźwo w robocie myśleć. Po za tym posiadanie zainteresowań to także posiadanie z tego przyjemności, a nie robienie czegoś ostatnimi siłami.

Owszem, a potem waćpan powie, że taki zmęczony bo późno spać chodzi. Hahahahaha. A gitara to obowiązek. Jasssssssssssssssne.

11 456

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Liwia napisał/a:
hm... napisał/a:

Otóż to Liwio.
I czy to nie perfidne, e taki on potrafi nam powiedzieć, że nie mamy zainteresowań?
Czy on taki zaślepiony i niedowidzący, że to nasz wymysł, żebyśmy poświęcały czas na te pierdoły, czyli prace w domu. Przecież nie musimy sprzątać, czy nam ktoś każe. Trza iść do pracy, przyjść do domu, zrobić sobie kawy, położyć setną szklankę na stole, reszta niech se pleśnieje...A potem se gitarę wziąć i se dryndolić. Potem się rozebrać, pier..ć ciuchy pod siebie, tak koło 1 w nocy, iść się umyć. Wszędzie nalać, wytrzeć się w ręcznik, pier..ć go gdzieś tam, najlepiej na suche ubrania i zostawić. Się samo zrobi. I te oto pier..e czynności powodują, że w mieszkaniu robi się burdel.
Ale komu to przeszkadza

Oj popieram Cię hm. Nie potrafi jeden z drugim pomóc, to wybacz, czasem nawet sił już nie ma nawet na zainteresowania, bo o tej 24 czy 1 to już się śpi, by rano trzeźwo w robocie myśleć. Po za tym posiadanie zainteresowań to także posiadanie z tego przyjemności, a nie robienie czegoś ostatnimi siłami.

To skoro się tak dobrze rozumiecie, to teraz raz w tygodniu Liwia przez dwie godz zajmie się dzieckiem hm... A hm... w tym czasie pójdzie do kina. W przyszłym tyg zrobicie na odwrót, hm... zostanie z dziećmi a Liwia sruuu na aerobik. smile
I obiadki na wynos, nie stać przy garach i nie prać mu majtek i skarpetek.

Jakbyśmy bliżej siebie mieszkały to Liwia miałaby pomoc w opiece nad dzieckiem, spokojnie. A pewnie,  że się rozumiemy. Ten sam typ lesera nam się trafił smile

11 457

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Liwia napisał/a:

Oj, gdybyśmy były z bliskich okolic to na pewno byśmy sobie pomogły. Ale niestety, dzieli nas ok. 400km smile

Wiem i wiedziałam,że tak odpowiesz smile
To był przykład. Wiem, że nie chcesz i nie masz ochoty, wiem. Ale może ktoś w Twojej okolicy jest w podobnej sytuacji do Ciebie/was. Takie osoby się rozumieją, może nie od razu, ale... Może warto coś pokombinować, lekko się potrudzić, by znaleźć odrobinę spokoju.

Wiem, nudna jestem... Już miałam nie pisać, ale powstrzymać się nie mogę. Najchętniej wykupiłabym nam wszystkim wycieczkę dookoła świata big_smile

Rozwiązanie jest proste.
Trzeba wyrwać chwasta. Potem samo się ułoży.

11 458

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:
Adele napisał/a:
Liwia napisał/a:

Co do zainteresowań- też ich nie mam jak uważa, z resztą ma rację! Nie mam już czasu ani sił. Gdybym z pracy wracała i moim jedynym obowiązkiem byłoby wyjście lub pojechanie tu i tam też bym miała pasje i zainteresowania.

Liwia,

jak ulał pasuje do Ciebie sygnaturka Wielokropka, zawsze znajdziesz powód aby czegoś nie zrobić. Odnosi sie to zarówno do Twojej sytuacji z mężem, jak i braku zainteresowań. Można spokojnie pogodzić obowiązki domowe z rozwijaniem swoich pasji. Ale tylko gdy sie tego chce.

Sygnatura Wielokropka pasuje, jednak nie w sprawie moich zainteresowań. Spokojnie nigdy nie mogłam pogodzić obowiązków domowych, pracy zawodowej, pracy w domu, wykonywanej do pracy zawodowej, wychowywania dziecka, pracy kury domowej i zmęczenia po tym wszystkim. Droga Adele - jeśli nikt w niczym nie pomaga a ma wciąż własne zajęcia i liczyć na pomoc lub nawet na pozostanie z dzieckiem w domu nie można-to o jakich zainteresowaniach możemy mówić?! Na aerobik miałam chodzić z dzieckiem? Na step z dzieckiem? Do kina i teatru na filmy i sztuki dla dorosłych tez miałam ją zabierać? Wybacz - ale nie da się, chociażby nie wiem co. Pozostały mi jedynie zainteresowania, które mogę/muszę rozwijać w domu, a mianowicie - książki i dobre filmy, bo wtedy dziecko zawsze ma opiekę i nie tylko.
No i podziwiam w takim razie te panie, które w podobnej-mojej sytuacji rozwijają te swoje zainteresowania, jednak nie wierzę, że inne dziedziny życia tak dobrze realizują.

Liwio, sama napisałaś, że nie masz zainteresowań, zaledwie parę postów wyżej, stąd mój post. I zgadzam się, że w domu też można je realizować. I bardzo dobrze, że się rozwijasz. Dziecko podrośnie, będzie mogło zostać samo w domu to będziesz miala większe możliwości. Swoją drogą co to za mąż i przede wszystkim ojciec, który nie może zostać w domu z dzieckiem.

11 459

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Adele napisał/a:
Liwia napisał/a:
Adele napisał/a:

Liwia,

jak ulał pasuje do Ciebie sygnaturka Wielokropka, zawsze znajdziesz powód aby czegoś nie zrobić. Odnosi sie to zarówno do Twojej sytuacji z mężem, jak i braku zainteresowań. Można spokojnie pogodzić obowiązki domowe z rozwijaniem swoich pasji. Ale tylko gdy sie tego chce.

Sygnatura Wielokropka pasuje, jednak nie w sprawie moich zainteresowań. Spokojnie nigdy nie mogłam pogodzić obowiązków domowych, pracy zawodowej, pracy w domu, wykonywanej do pracy zawodowej, wychowywania dziecka, pracy kury domowej i zmęczenia po tym wszystkim. Droga Adele - jeśli nikt w niczym nie pomaga a ma wciąż własne zajęcia i liczyć na pomoc lub nawet na pozostanie z dzieckiem w domu nie można-to o jakich zainteresowaniach możemy mówić?! Na aerobik miałam chodzić z dzieckiem? Na step z dzieckiem? Do kina i teatru na filmy i sztuki dla dorosłych tez miałam ją zabierać? Wybacz - ale nie da się, chociażby nie wiem co. Pozostały mi jedynie zainteresowania, które mogę/muszę rozwijać w domu, a mianowicie - książki i dobre filmy, bo wtedy dziecko zawsze ma opiekę i nie tylko.
No i podziwiam w takim razie te panie, które w podobnej-mojej sytuacji rozwijają te swoje zainteresowania, jednak nie wierzę, że inne dziedziny życia tak dobrze realizują.

Liwio, sama napisałaś, że nie masz zainteresowań, zaledwie parę postów wyżej, stąd mój post. I zgadzam się, że w domu też można je realizować. I bardzo dobrze, że się rozwijasz. Dziecko podrośnie, będzie mogło zostać samo w domu to będziesz miala większe możliwości. Swoją drogą co to za mąż i przede wszystkim ojciec, który nie może zostać w domu z dzieckiem.

I to o męża chodzi własnie. Cały czas. Liwia ma zainteresowania jak każdy, toż to nie o to chodzi.

11 460 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-06-13 22:50:35)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czy możliwe jest bycie matką, żoną, kucharką, praczką, kochanką i jednocześnie rozwijanie siebie i swoich zainteresowań?
Niemożliwe, gdy dana kobieta ma duże ambicje. Ambicje, które "każą" jej bycie najlepszą matką, najlepszą żoną, najlepszą kochanką, najlepiej rozwijającą siebie i swe zainteresowania.
Niemożliwe, gdy dana kobieta nawet nie chce być w tych wszystkich rolach "naj", ale pretenduje do kolejnej roli: uciemiężonej, niedocenianej, zapracowanej na wielu polach, MATKI-POLKI. MATKA-POLKA to osoba poświęcająca się dla dobra swych dzieci, swego męża, dla wszystkich wokół. Taka tylko (w jej mniemaniu) osoba może być szanowana, podziwiana; tylko taka osoba darzona jest uznaniem. Taka kobieta uważa się za niezastąpioną. Jasno stąd wynika, że kobieta pretendująca do tego miana (kobiety "naj" lub Matki-Polki) nie może być zadowoloną z siebie i ze swego życia.

Jaka kobieta może pełnić wiele ról i rozwijać siebie, swe zainteresowania?
Taka, której wystarczy bycie "dobrą" w tych dziedzinach. Taka, która lubi siebie; która uznaje się za równorzędną mężowi osobę; która uważa swego męża za partnera; która nie lubi poświęcania w jakiejkolwiek wersji. To kobieta, która wychodzi z domu, by realizować swoje "chętki", nawet wtedy, gdy jest małe dziecko. Taka kobieta wie, że dzieckiem przez kilka godzin może opiekować się ktoś inny: mąż, babcia, dziadek, koleżanka, sąsiadka, opiekunka. Taka kobieta wie też, że dziecko, po przekroczeniu pewnego wieku, może zostać w domu bez opieki osoby dorosłej.

11 461

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja myślę, że kiedy w związku jest w porządku to zawsze mamy czas na wszystko.

11 462 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-06-13 23:03:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Znam samotne matki, które znajdują czas na realizację swoich pasji. I nie są to kobiety zaniedbujące swe obowiązki związane z utrzymaniem domu i wychowaniem dziecka/dzieci.
Znam też kobiety, które realizują siebie mimo niezbyt dobrych układów domowych, w związkach, w których nie wszystko jest "w porządku".
Jedno jeszcze te kobiety łączy: uważają, że mają prawo do własnych zainteresowań i z tego prawa korzystają.

11 463

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

W sumie ja też chodziłam wszędzie jeśli chciałam. Moje małżeństwo padło między innymi dlatego, że on mi zabraniał. Później się zatraciłam i nie miałam ochoty. Chwila zawsze się znajdzie. Może niezbyt często, nie zawsze tyle ile byśmy chciały, ale jest. W chwili obecnej mam więcej czasu niż mieszkając z nim. Nie mam bajzlu. I chcąc mieć tak jak lubię nie muszę robić praktycznie nic. Czynności organizacyjne, oczywiste wykonuje na bieżąco. Jest normalnie. Mam czasu, spokoju, nie jestem zmęczona. Mnie to wystarczy. Nic więcej dodawać nie trzeba.
Mnie przed pasjami blokuje bardziej brak funduszy na ich realizację.

11 464

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

"Zołza, będac w zwiazku z meżczyzną, nigdy nie przestaje być sobą.
Nie traci swoich przyjaciół. Nie rezygnuje z kariery zawodowej ani własnych zainteresowań. Nie poswięca partnerowi całego swojego czasu i nie wychodzi ze skóry, żeby go zadowolić. I w przeciwieństwie do miłej dziewczyny nie jest zbyt tolerancyjna wobec braku szacunku. Nie traci pazurków i ma ogromny szacunek dla samej siebie; trwa w przeświadczeniu, że poczucie własnej wartości powinno rządzic jej decyzjami. Ponieważ ona sie nie boi, w niego, jak na ironie, wstepuje lęk, że ją straci. Ponieważ ona nie okazuje, że nie może bez niego życ, on zaczyna jej coraz bardziej potrzebować. Ponieważ ona nie jest od niego zależna, on staje sie zależny od niej. To jak dwa bieguny magnesu. Osoba słabiej zaangażowana na początku zwiazku automatycznie
przyciąga partnera."

"Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" Sherry Argov

11 465

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

"Zołza, będac w zwiazku z meżczyzną, nigdy nie przestaje być sobą.
Nie traci swoich przyjaciół. Nie rezygnuje z kariery zawodowej ani własnych zainteresowań. Nie poswięca partnerowi całego swojego czasu i nie wychodzi ze skóry, żeby go zadowolić. I w przeciwieństwie do miłej dziewczyny nie jest zbyt tolerancyjna wobec braku szacunku. Nie traci pazurków i ma ogromny szacunek dla samej siebie; trwa w przeświadczeniu, że poczucie własnej wartości powinno rządzic jej decyzjami. Ponieważ ona sie nie boi, w niego, jak na ironie, wstepuje lęk, że ją straci. Ponieważ ona nie okazuje, że nie może bez niego życ, on zaczyna jej coraz bardziej potrzebować. Ponieważ ona nie jest od niego zależna, on staje sie zależny od niej. To jak dwa bieguny magnesu. Osoba słabiej zaangażowana na początku zwiazku automatycznie
przyciąga partnera."

"Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" Sherry Argov

Anstawio, ogłaszam wszem i wobec, że stałam się zołzą. Moja poczucie własnej wartości nie wydaje się być kolosalne, ale chyba nie jest tak źle skoro sobie robię to co sobie robię. Najpierw pokazałam co myślę o braku szacunku, potem sobie poszłam, nie bardzo mnie to interesuje. Hm... Zołzowato nie?

11 466 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-14 11:04:38)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

"Dlaczego więc meżczyzni kochaja zołzy? Należy dokonać wyrźnego rozróżnienia pomiędzy pejoratywnym znaczeniem tego słowa,
w jakim jest najczesciej używane, a tym, w jakim używam go tutaj. W żadnym wypadku nie chodzi o kobiety o zgryźliwym usposobieniu. Zołza, o jakiej mówię, nie jest jedzą ani wrednym babsztylem, jakiego gra Joan Collins w Dynastii. Nie jest też klasyczna zołzowata biurwa znienawidzona przez wszystkich w pracy. Kobieta, jaką opisuję, ma życzliwe usposobienie, a jednocześnie jest silna. Ma siłę, która przejawia sie bardzo subtelnie. Taka kobieta nie rezygnuje z własnego życia i nie ugania się za mężczyznami. Nie pozwala, żeby mężczyzna myslał, że ma ją w garści. I umie postawić na swoim, gdy on się zagalopuje.
Wie, czego chce, ale nie sprzeniewierzy się samej sobie, żeby to dostać. Przy tym wszystkim jest kobieca, jak stalowa magnolia - na
zewnątrz delikatna jak kwiat, wewnątrz twarda jak stal. Używa tej kobiecości dla własnej korzyści. Co nie znaczy, że wykorzystuje z
premedytacja mężczyzn, bo ona gra fair. Ma jedną rzecz, której pozbawiona jest gąska: przytomność umysłu, dzięki której nie daje się ponieść romantycznym mrzonkom. Ta przytomność umysłu pozwala jej używać swojej siły wtedy, gdy jest to konieczne.
Na dodatek nie traci głowy, gdy znajdzie się po czyjąś presja. Podczas gdy kobieta, która jest ?zbyt miła", daje i daje, a zostanie z
niczym, kobieta trzeźwo mysląca wie, kiedy sie wycofac."

"Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" S.Argov

P.S. Faworytko, co u Ciebie? Czytasz nas jeszcze czasami?
L_ukrecjo, wszystko w porządku?

11 467

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czyli to po prostu silna kobieta.

11 468 Ostatnio edytowany przez ankinom (2012-06-14 13:17:31)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Maja66 napisał/a:

Brak nam odwagi, aby coś postanowić i tego się trzymać choćby się paliło i waliło. Nachodzą wątpliwości i wszystko bierze w łeb. Och.. Myślałam,że to tylko ja tak mam sad

Jest bardzo dużo kobiet, które się wahają, nie decydują na rozstanie.
Gdy psycholog na pierwszym spotkaniu tak mi właśnie powiedziała, że żadko kiedy kobieta odchodzi od męża, to pocisnęła mi po ambicji smile A ponieważ lubię być inna, bo całe dzieciństwo byłam porównywana do kogoś, więc nie mogłam postąpić jak większość kobiet.
I co, prawie miesiąc minął, a ja żyję. Co straciłam, przez to, że się rozstaliśmy ... ??
Co zyskałam: pewność siebie, odwagę, radość z życia, sen, spokój, pozytywne myślenie, uśmiech, mam więcej pieniążków, oglądam w tv to co lubię, jem co lubię, sprzątam kiedy chcę, w domu ładnie pachnie, mój ex jest nawet fajnym kumplem, ale nie kontaktuję się z nim za często, rodzinę ex'a mam z głowy, mogę spokojnie poświęcać się sobie i swoim pasjom, planom, marzeniom...

Jestem pełna podziwu dla Ciebie. Po pierwszych Twoich postach wątpiłam, czy dasz radę, a Ty z każdym dniem jesteś coraz silniejsza, pewniejsza i trzeźwo oceniasz otaczającą Ciebie rzeczywistość.  Gratuluję smile

11 469

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstwio,może powinnaś zostać psychologiem?
Tu się tyle dzieje, tyle zmian.
Aniknom jak tam?

11 470

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Czy możliwe jest bycie matką, żoną, kucharką, praczką, kochanką i jednocześnie rozwijanie siebie i swoich zainteresowań?
Niemożliwe, gdy dana kobieta ma duże ambicje. Ambicje, które "każą" jej bycie najlepszą matką, najlepszą żoną, najlepszą kochanką, najlepiej rozwijającą siebie i swe zainteresowania.
Niemożliwe, gdy dana kobieta nawet nie chce być w tych wszystkich rolach "naj", ale pretenduje do kolejnej roli: uciemiężonej, niedocenianej, zapracowanej na wielu polach, MATKI-POLKI. MATKA-POLKA to osoba poświęcająca się dla dobra swych dzieci, swego męża, dla wszystkich wokół. Taka tylko (w jej mniemaniu) osoba może być szanowana, podziwiana; tylko taka osoba darzona jest uznaniem. Taka kobieta uważa się za niezastąpioną. Jasno stąd wynika, że kobieta pretendująca do tego miana (kobiety "naj" lub Matki-Polki) nie może być zadowoloną z siebie i ze swego życia.

Jaka kobieta może pełnić wiele ról i rozwijać siebie, swe zainteresowania?
Taka, której wystarczy bycie "dobrą" w tych dziedzinach. Taka, która lubi siebie; która uznaje się za równorzędną mężowi osobę; która uważa swego męża za partnera; która nie lubi poświęcania w jakiejkolwiek wersji. To kobieta, która wychodzi z domu, by realizować swoje "chętki", nawet wtedy, gdy jest małe dziecko. Taka kobieta wie, że dzieckiem przez kilka godzin może opiekować się ktoś inny: mąż, babcia, dziadek, koleżanka, sąsiadka, opiekunka. Taka kobieta wie też, że dziecko, po przekroczeniu pewnego wieku, może zostać w domu bez opieki osoby dorosłej.

Owszem, poniekąd to prawda. Nigdy jednak perfekcyjna we własnych- domowych chociażby obowiązkach się nie czułam i nie zmierzałam do tego, perfekcyjną chciałam być mamą-oj tak. Jednak nie zgadzam się, że wszystko można pogodzić. Tak jak pisze Hm....nie z takim facetem. Po za tym w moim przypadku nie miałam z kim dziecka zostawić-chociaż po to by wyjść sama -na kawę do koleżanki. Jedyną osobą była moja mama, bo druga babcia nigdy z dzieckiem nie została. A że mamę mam w takim a nie innym wieku-to niestety prosić jej o pomoc ciągle nie mogłam, skoro była też opiekunką dla mojego dziecka, gdy wróciłam do pracy. Był też tata dziecka-ale nigdy liczyć nie mogłam, jeśli chodzi o pozostanie na dłużej lub chociażby o punktualność. I zdania w tej sprawie nie zmienię.

11 471

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie masz wsparcie Liwio, ja to rozumiem.
Może jednak uda znaleźć się jakiś sposób, żeby było choć troszkę lepiej.

11 472

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
Anstawia napisał/a:
Maja66 napisał/a:

Brak nam odwagi, aby coś postanowić i tego się trzymać choćby się paliło i waliło. Nachodzą wątpliwości i wszystko bierze w łeb. Och.. Myślałam,że to tylko ja tak mam sad

Jest bardzo dużo kobiet, które się wahają, nie decydują na rozstanie.
Gdy psycholog na pierwszym spotkaniu tak mi właśnie powiedziała, że żadko kiedy kobieta odchodzi od męża, to pocisnęła mi po ambicji smile A ponieważ lubię być inna, bo całe dzieciństwo byłam porównywana do kogoś, więc nie mogłam postąpić jak większość kobiet.
I co, prawie miesiąc minął, a ja żyję. Co straciłam, przez to, że się rozstaliśmy ... ??
Co zyskałam: pewność siebie, odwagę, radość z życia, sen, spokój, pozytywne myślenie, uśmiech, mam więcej pieniążków, oglądam w tv to co lubię, jem co lubię, sprzątam kiedy chcę, w domu ładnie pachnie, mój ex jest nawet fajnym kumplem, ale nie kontaktuję się z nim za często, rodzinę ex'a mam z głowy, mogę spokojnie poświęcać się sobie i swoim pasjom, planom, marzeniom...

Jestem pełna podziwu dla Ciebie. Po pierwszych Twoich postach wątpiłam, czy dasz radę, a Ty z każdym dniem jesteś coraz silniejsza, pewniejsza i trzeźwo oceniasz otaczającą Ciebie rzeczywistość.  Gratuluję smile

Dziękuję. I powiem szczerze,że przez ostatni czas chciałam sobie poniekąd udowodnić, że jestem silna. I chyba już wystarczy. Jestem silna, wiem big_smile Ale myślę, że to się dopiero okaże gdy będę w stanie ułożyć sobie życie z mężczyzną u boku. Można przeczytać wiele książek na temat związków, można obejrzeć wiele historii kobiet, trzeba jeszcze tą wiedzę umieć zastosować w życiu smile
Mimo wszystko, rozstanie było dla mnie przeżyciem, może traumą? Minął miesiąc, a ja widzę, że przez ten miesiąc troszeczkę byłam inna... To była moja osobista "żałoba" i przeżyłam ją na swój sposób. I już koniec. Już wystarczy!
Nie mam nikogo, komu mogłabym tak szczerze mówić o swoich przeżyciach, myślach, doświadczeniach, tylko wy i psycholog. I moja terapia u psychologa dobiega końca i czas też zacząć szukać przyjaciół w rzeczywistości. Czas wyjść do ludzi.
I będę tu zaglądać, bo jestem emocjonalnie związana z każdą z was i przeżywam wasze życie jak swoje smile Tak, uzależniłam się hehe. Ale można tu przeczytać tyle słów, które dają do myślenia, że aż boję się czasami, że coś przegapię smile

11 473 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-14 16:37:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Anstwio,może powinnaś zostać psychologiem?
Tu się tyle dzieje, tyle zmian.
Aniknom jak tam?

Taaa i gdyby przyszła do mnie taka hm... albo Liwia na terapię, to bym zwariowała big_smile (oczywiście to jest żart, nie bierzcie tego na serio)

Gdy byłam w liceum myslałam o psychologii. Ale usłyszałam wtedy opinię, że psychologiem zostaje ktoś kto chce sobie pomóc i zrezygnowałam. Będąc w patologicznej rodzinie wiedziałam,że potrzebuję pomocy.
Ale teraz sobie myslę,że psycholog z doświadczeniem, to całkiem niezła sprawa. Brak mi jednak dystansu do ludzi i ich emocji.
Z kolei, ponieważ moja "droga do szczęścia" wink zaczęła się niejako od jogi, myślałam o jodze jako forma terapii...
Ale teraz myslę,że jak ktoś chce, to znajdzie swój sposób. Mój był taki, dla kogoś będzie inny.
I każda z nas ma inne przeżycia, tworzy inną historię, a tak na prawdę w życiu chodzi o to samo,o to, żeby być szczęśliwym. Po prostu big_smile

11 474

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czego Tobie i wszystkim życzę. (sobie też, a co smile)

11 475

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Czego Tobie i wszystkim życzę. (sobie też, a co smile)

Sobie przede wszystkim big_smile

11 476

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

witam oto jak istota kobieca ktora karmila sie  miloscia innych a od dziecinstwa matki ,babci , ex to bylo rewelacyjne obsesyjna milosc wynikajaca z braku akceptacji matki  (ddd) to ja ,z tego sie uleczylam z exa poznalam nastepnego glupca maz nadal nie wiem na jak na dlugo stosowal przemoc fizyczna czyli krotko mowiac pobil mnie pare razy z 4 w ciagu 16 lat zwiazku nie mowiac o popychaniu pare razy ,teraz zaczynam dopiero dostrzegac rzeczywistosc po latach zycia w trojkatnym zwiazku z mamusia ktora nie powiem ze nie mniala troche racji co do meza ze lubil alkochol  i ze stosowal przemoc lecz drogie panie byl i ja tez nania dla mamusi bo ona takaaaaaaa biedna w obcym kraju ofiara losu ,od kad znia zerwalam kontakt , dostrzeglam wiele spraw ex wrescie sie uwolnilam od jego wplywu  ............ zupelnie, maz polazl na terapie 1 rok czy pomoglo ...........nie ufam mu ,mamy dwojke dzieci  ,pije duzo mniej i jego dziecninstwo hm on ofiara swiadek przemocy domowej  standardowe takie , jestem taka zla............ na niego,potem matkie toksyczna jest zreszta, poniza, i wypomina doznane krzywdy i jaki ja glab bo nie studjowalam ona mniala swoja wizje ktorej sama nie spelnila bo majac 20 lat wyszla za maz jak ja tylko on tato pan inzynier byl alkocholikem i zmarl mlodo, ach prosze o ksiazke r noorwood kogo kolwiek .i musze zaczac walczyc o siebie chociaz brak mi sil i ODWAGI POZDRAWIAM SYLWIA Z HOLANDI

11 477 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-14 19:45:28)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
dortja napisał/a:

witam oto jak istota kobieca ktora karmila sie  miloscia innych a od dziecinstwa matki ,babci , ex to bylo rewelacyjne obsesyjna milosc wynikajaca z braku akceptacji matki  (ddd) to ja ,z tego sie uleczylam z exa poznalam nastepnego glupca maz nadal nie wiem na jak na dlugo stosowal przemoc fizyczna czyli krotko mowiac pobil mnie pare razy z 4 w ciagu 16 lat zwiazku nie mowiac o popychaniu pare razy ,teraz zaczynam dopiero dostrzegac rzeczywistosc po latach zycia w trojkatnym zwiazku z mamusia ktora nie powiem ze nie mniala troche racji co do meza ze lubil alkochol  i ze stosowal przemoc lecz drogie panie byl i ja tez nania dla mamusi bo ona takaaaaaaa biedna w obcym kraju ofiara losu ,od kad znia zerwalam kontakt , dostrzeglam wiele spraw ex wrescie sie uwolnilam od jego wplywu  ............ zupelnie, maz polazl na terapie 1 rok czy pomoglo ...........nie ufam mu ,mamy dwojke dzieci  ,pije duzo mniej i jego dziecninstwo hm on ofiara swiadek przemocy domowej  standardowe takie , jestem taka zla............ na niego,potem matkie toksyczna jest zreszta, poniza, i wypomina doznane krzywdy i jaki ja glab bo nie studjowalam ona mniala swoja wizje ktorej sama nie spelnila bo majac 20 lat wyszla za maz jak ja tylko on tato pan inzynier byl alkocholikem i zmarl mlodo, ach prosze o ksiazke r noorwood kogo kolwiek .i musze zaczac walczyc o siebie chociaz brak mi sil i ODWAGI POZDRAWIAM SYLWIA Z HOLANDI

Napisz mi Sylwia maila lub podaj e-mail to wyślę ci książkę.
P.S. Mieszkam w Holandii.

11 478

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Pati, ja myślę, że te dwa lata dały mi do zrozumienia,że ani ja go nie kocham, ani on mnie. Ja przez ostatni miesiąc wmawiałam sobie że go kocham, a tak nie jest. Być może potrzebujesz więcej CZASU smile Może separacja, nie rozwód?

Separacja odpada ,bedzie to przedluzenie i tak znanych dzialan.

11 479

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak więc-zostałam sama. Mąż się wyprowadził!

11 480

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Tak więc-zostałam sama. Mąż się wyprowadził!

Sama nie zostałaś, dziecka chyba nie zabral?

11 481

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Tak więc-zostałam sama. Mąż się wyprowadził!

Liwio, jestem z Tobą, nie jesteś sama. I nic się nie martw, będzie dobrze! Zasługujesz na kogoś lepszego, zdecydowanie!

11 482

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

LIWIO
Zaslugujesz na kogos lepszego ,teraz nie bedzie toksycznej chmury nad Tobom,wiec bedziesz mogla rozpoczac odzyskiwanie siebie.
Teraz wszystko  w  rekach czasu.....

11 483

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pewnie, że córka ze mną smile Za żadne skarby bym jej nie oddała.
Dziękuję Wam. Na razie się trzymam. Ciekawe jednak jak długo?!

11 484 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-06-15 02:17:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie kochane.
Nie miałam dzisiaj czasu aby Was poczytać. U mnie trochę się dzieje.
Któregoś dnia mąż wspomniał coś o sądzie i oliwie, która na wierzch wypływa...sprawdziłam w sądzie pod numerem sprawy rozwodowej i....i mąż wniósł sprzeciw od wyroku prawomocnego yikes. Prosi o utrzymanie w mocy wyroku dotyczącego rozwodu i winy (JEGO WINY), a sprzeciwia się alimentom przyznanych na mnie (przy winie traktuje się je jako odszkodowanie) i kwocie przyznanej na syna. Na syna CHCE płacić nie 3000 tyś. a 2000 tyś. .....???....chce, tylko nie płaci mi od listopada big_smile nic. W sprzeciwie podał same nieprawdziwe przyczyny dla których składa ten sprzeciw :
- zażądałam  jego wyprowadzki, a on aby dzieci nie były świadkami awantur (moich!) zastosował się do żądania.    lol
-płacił alimenty w czasie toczącego się postępowania.    lol
-jego możliwości zarobkowe są obecnie BARDZO, BARDZO MAŁE i nie stać go na płacenie 3000tyś. yikes a jako dowód przedstawił moje pokwitowania na 4000 zł., które płacił mi .    lol
-kupił mi rzecz X. (właścicielem tej rzeczy jest syn)   yikes
- nie posiada stałej pracy, pracuje na umowę zlecenie.     lol
-będzie musiał podjąć dodatkową pracę aby wywiązać się z zadeklarowanej kwoty. yikes 
-mam dochody z nieruchomości.    yikes
STEK KŁAMSTW I BZDUR! Prawdą jest, że zażądałam jego wyprowadzki. Prawdą też jest, że miałam dochód z nieruchomości, ale było to 120 zł miesięcznie i było a nie jest.
 
Sprzeciw złożył podając do korespondencji adres jej firmy, którą on prowadzi big_smile. Sąd przywołał go do usunięcia braków, czyli zapłaty 300 zł. Nie odebrał awizo. Nie odebrał go dwukrotnie i 6 czerwca sąd podjął decyzję, że tą datę przyjmuje się za dzień przyjęcia przez niego korespondencji. Miał 7 dni na wpłatę tych 300zł , ale dzisiaj tej wpłaty jeszcze nie było i najprawdopodobniej nie będzie. Ma facet szczęście, że nie opłacił sprzeciwu i sprawa żadna nie odbędzie się. Gdyby sprawa się odbyła, udowodniłabym mu wszystkie kłamstwa. Udowodniłabym, że to on firmę prowadzi a ona jest tak zwanym figurantem, że alimentów nie płaci, ze zarabia a mimo to alimentów nie płaci. Miałby szansę zaliczyć za to 2 lata odsiadki.
Na prawdę mam dowody i to są jego słowa smile jak i słowa jego pracowników, właściciela nieruchomości, którą wynajmują no i jej. Wierzę, że nie każdy miałby odwagę kłamać w sądzie i ktoś potwierdziłby kłamstwa męża.
Ma tupet facet...a swoją drogą to sztuką jest wnieść sprawę i nie odbierać korespondencji z sądu....a może obawia się w związku z innymi jakimiś sprawami sądowymi, odbierać korespondencję z sądu...kto wie?...on jest specjalistą od kłopotów i sądów.

11 485

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Tak więc-zostałam sama. Mąż się wyprowadził!

Zostałaś sama?
Teraz?
Byłaś sama od bardzo dawna, Twój mąż tylko zajmował kawałek miejsca w mieszkaniu.

Rozumiem, że TERAZ jest Ci trudno, bo wszelkie Twe nadzieje uleciały.
Teraz już WIESZ, już masz PEWNOŚĆ, już nie masz żadnego pretekstu do uciekania od rzeczywistości. Możesz zdrowieć i budować swe życie na zdrowych podstawach. Oby szybko, tego Ci życzę.

11 486

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj Liwio
Zostałaś sama?
Ja jestem sama od dwóch tygodni ,najpierw strach a teraz spokój
Pewnie ,ze się boje jak to będzie
Najbardziej boje się wizyt naszego syna u taty ale dam radę on ma być szczęśliwy
A jak On będzie to i ja w końcu kiedyś też
Nie wiem czy będzie lepiej czy gorzej będzię inaczej
Ale powoli zaczynam się wyciszać  smile

11 487

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Aniknom jak tam?

A do przodu. Koniec roku więc jest co robić, np. uzupełnić braki w zeszycie bo synek ciągle o czymś zapominał big_smile

Mój wyjazd stoi pod znakiem zapytania, bo raz praca jest za dwa dni nie ma....

Szukam też pracy tutaj, a jutro wybieram się na zawody judo - mój syn będzie brał udział smile

A Ty nadal u mamy?

11 488

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Tak więc-zostałam sama. Mąż się wyprowadził!

To naprawdę dobra wiadomość dla Ciebie, chociaż pewnie się oburzysz smile

Zobaczysz odżyjesz, pod warunkiem, że panu mężowi nie zrobi się Ciebie żal i postanowi wrócić.....

11 489

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wszystko może się zdarzyć Liwio, macie czas na przemyślenia mieszkajac osobno.

11 490

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:
Liwia napisał/a:

Tak więc-zostałam sama. Mąż się wyprowadził!

Zostałaś sama?
Teraz?
Byłaś sama od bardzo dawna, Twój mąż tylko zajmował kawałek miejsca w mieszkaniu.

Rozumiem, że TERAZ jest Ci trudno, bo wszelkie Twe nadzieje uleciały.
Teraz już WIESZ, już masz PEWNOŚĆ, już nie masz żadnego pretekstu do uciekania od rzeczywistości. Możesz zdrowieć i budować swe życie na zdrowych podstawach. Oby szybko, tego Ci życzę.

Pięknie napisałaś Wielokropku. Podpisuję się pod każdym Twym słowem i chcę podkreślić słowa : "byłaś sama od dawna" i  "nie masz już żadnego pretekstu do uciekania od rzeczywistości".....pięknie napisałaś smile

11 491

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Czego Tobie i wszystkim życzę. (sobie też, a co smile)

Sobie przede wszystkim big_smile

Dzięki wink

11 492

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Witajcie kochane.
Nie miałam dzisiaj czasu aby Was poczytać. U mnie trochę się dzieje.
Któregoś dnia mąż wspomniał coś o sądzie i oliwie, która na wierzch wypływa...sprawdziłam w sądzie pod numerem sprawy rozwodowej i....i mąż wniósł sprzeciw od wyroku prawomocnego yikes. Prosi o utrzymanie w mocy wyroku dotyczącego rozwodu i winy (JEGO WINY), a sprzeciwia się alimentom przyznanych na mnie (przy winie traktuje się je jako odszkodowanie) i kwocie przyznanej na syna. Na syna CHCE płacić nie 3000 tyś. a 2000 tyś. .....???....chce, tylko nie płaci mi od listopada big_smile nic. W sprzeciwie podał same nieprawdziwe przyczyny dla których składa ten sprzeciw :
- zażądałam  jego wyprowadzki, a on aby dzieci nie były świadkami awantur (moich!) zastosował się do żądania.    lol
-płacił alimenty w czasie toczącego się postępowania.    lol
-jego możliwości zarobkowe są obecnie BARDZO, BARDZO MAŁE i nie stać go na płacenie 3000tyś. yikes a jako dowód przedstawił moje pokwitowania na 4000 zł., które płacił mi .    lol
-kupił mi rzecz X. (właścicielem tej rzeczy jest syn)   yikes
- nie posiada stałej pracy, pracuje na umowę zlecenie.     lol
-będzie musiał podjąć dodatkową pracę aby wywiązać się z zadeklarowanej kwoty. yikes 
-mam dochody z nieruchomości.    yikes
STEK KŁAMSTW I BZDUR! Prawdą jest, że zażądałam jego wyprowadzki. Prawdą też jest, że miałam dochód z nieruchomości, ale było to 120 zł miesięcznie i było a nie jest.
 
Sprzeciw złożył podając do korespondencji adres jej firmy, którą on prowadzi big_smile. Sąd przywołał go do usunięcia braków, czyli zapłaty 300 zł. Nie odebrał awizo. Nie odebrał go dwukrotnie i 6 czerwca sąd podjął decyzję, że tą datę przyjmuje się za dzień przyjęcia przez niego korespondencji. Miał 7 dni na wpłatę tych 300zł , ale dzisiaj tej wpłaty jeszcze nie było i najprawdopodobniej nie będzie. Ma facet szczęście, że nie opłacił sprzeciwu i sprawa żadna nie odbędzie się. Gdyby sprawa się odbyła, udowodniłabym mu wszystkie kłamstwa. Udowodniłabym, że to on firmę prowadzi a ona jest tak zwanym figurantem, że alimentów nie płaci, ze zarabia a mimo to alimentów nie płaci. Miałby szansę zaliczyć za to 2 lata odsiadki.
Na prawdę mam dowody i to są jego słowa smile jak i słowa jego pracowników, właściciela nieruchomości, którą wynajmują no i jej. Wierzę, że nie każdy miałby odwagę kłamać w sądzie i ktoś potwierdziłby kłamstwa męża.
Ma tupet facet...a swoją drogą to sztuką jest wnieść sprawę i nie odbierać korespondencji z sądu....a może obawia się w związku z innymi jakimiś sprawami sądowymi, odbierać korespondencję z sądu...kto wie?...on jest specjalistą od kłopotów i sądów.

Przepraszam, ale czy on jest....głupi? Sam by się podłożył.

11 493

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
hm... napisał/a:

Aniknom jak tam?

A do przodu. Koniec roku więc jest co robić, np. uzupełnić braki w zeszycie bo synek ciągle o czymś zapominał big_smile

Mój wyjazd stoi pod znakiem zapytania, bo raz praca jest za dwa dni nie ma....

Szukam też pracy tutaj, a jutro wybieram się na zawody judo - mój syn będzie brał udział smile

A Ty nadal u mamy?

O judo.
Tak, u mnie w tej kwestii bez zmian.

11 494

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Czy możliwe jest bycie matką, żoną, kucharką, praczką, kochanką i jednocześnie rozwijanie siebie i swoich zainteresowań?
Niemożliwe, gdy dana kobieta ma duże ambicje. Ambicje, które "każą" jej bycie najlepszą matką, najlepszą żoną, najlepszą kochanką, najlepiej rozwijającą siebie i swe zainteresowania.
Niemożliwe, gdy dana kobieta nawet nie chce być w tych wszystkich rolach "naj", ale pretenduje do kolejnej roli: uciemiężonej, niedocenianej, zapracowanej na wielu polach, MATKI-POLKI. MATKA-POLKA to osoba poświęcająca się dla dobra swych dzieci, swego męża, dla wszystkich wokół. Taka tylko (w jej mniemaniu) osoba może być szanowana, podziwiana; tylko taka osoba darzona jest uznaniem. Taka kobieta uważa się za niezastąpioną. Jasno stąd wynika, że kobieta pretendująca do tego miana (kobiety "naj" lub Matki-Polki) nie może być zadowoloną z siebie i ze swego życia.

Jaka kobieta może pełnić wiele ról i rozwijać siebie, swe zainteresowania?
Taka, której wystarczy bycie "dobrą" w tych dziedzinach. Taka, która lubi siebie; która uznaje się za równorzędną mężowi osobę; która uważa swego męża za partnera; która nie lubi poświęcania w jakiejkolwiek wersji. To kobieta, która wychodzi z domu, by realizować swoje "chętki", nawet wtedy, gdy jest małe dziecko. Taka kobieta wie, że dzieckiem przez kilka godzin może opiekować się ktoś inny: mąż, babcia, dziadek, koleżanka, sąsiadka, opiekunka. Taka kobieta wie też, że dziecko, po przekroczeniu pewnego wieku, może zostać w domu bez opieki osoby dorosłej.

Owszem, poniekąd to prawda. Nigdy jednak perfekcyjna we własnych- domowych chociażby obowiązkach się nie czułam i nie zmierzałam do tego, perfekcyjną chciałam być mamą-oj tak. Jednak nie zgadzam się, że wszystko można pogodzić. Tak jak pisze Hm....nie z takim facetem. Po za tym w moim przypadku nie miałam z kim dziecka zostawić-chociaż po to by wyjść sama -na kawę do koleżanki. Jedyną osobą była moja mama, bo druga babcia nigdy z dzieckiem nie została. A że mamę mam w takim a nie innym wieku-to niestety prosić jej o pomoc ciągle nie mogłam, skoro była też opiekunką dla mojego dziecka, gdy wróciłam do pracy. Był też tata dziecka-ale nigdy liczyć nie mogłam, jeśli chodzi o pozostanie na dłużej lub chociażby o punktualność. I zdania w tej sprawie nie zmienię.

Zgadzam sie z tym ,ze nie zawsze jest mozliwosc zostawienia dziecka,czesto facet nawet talerza po sobie nie zmyje , kobieta urabia sie po pachy.Gdybym niemiala rodziny ,nigdy studiow bym nie skonczyla ,a tutaj w uk gdyby nie bylo siostry nierozwodzilabym sie bo niedalabym rady ,bynajmniej napoczatku .Rozumiem doskonale jak ciezko jest pogodzic wszystko gdy dom est tylko na jednej glowie i dzieci.Akurat ja mialam to szczescie w nieszczesciu ze zawsze byl ktos do syna,a teraz to juz szkola i przedszkole i kluby po szkolne .

11 495

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ja myślę, że kiedy w związku jest w porządku to zawsze mamy czas na wszystko.

ot wszystko w temacie:))

11 496

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja myślę, że kiedy w związku jest w porządku to zawsze mamy czas na wszystko.

ot wszystko w temacie:))

Pati, a co mają powiedzieć kobiety, ktore nie są w związkach? Ja długo po rozwodzie nie bylam, a zostałam sama z trzyletnimi bliźniakami. Nie zrezygnowałam ze swoich zainteresowań i pasji, skończyłam drugie studia i zaliczyłam przy okazji parę kursów.
A to, że nie zawsze dom lśnił czystością, nie zawsze ciasto pachniało w niedzielne popołudnia, nie zawsze udało się spędzić caly weekend z dziećmi, to była cena. Jednak uważam, że warto. Po rozwodzie nie załamalam się, mąż nie był moim całym światem, Jego już nie było przy mnie, ale miałam nadal cudowne dzieciaki, wspaniałą rodzinę, oddanych przyjaciół i swoje pasje. Chłopcy za miesiąc skończą osiemnaście lat, wyrośli w rozbitym domu, gdzie matka nie poświęciła życia tylko dla Nich. I co? To zdrowi emocjonalnie, pogodni i nie sprawiający żadnych kłopotów wychowaczych młodzi mężczyżni. Dlatego gdy czytam na tym forum, że kobieta nie odchodzi od męża tyrana, pijaka, czy notorycznego zdrajcy dla dobra dzieci, to tak naprawdę żal mi dzieci, bo One nie  mają wyboru. Ich  matka owszem.

11 497

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Liwia napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Czy możliwe jest bycie matką, żoną, kucharką, praczką, kochanką i jednocześnie rozwijanie siebie i swoich zainteresowań?
Niemożliwe, gdy dana kobieta ma duże ambicje. Ambicje, które "każą" jej bycie najlepszą matką, najlepszą żoną, najlepszą kochanką, najlepiej rozwijającą siebie i swe zainteresowania.
Niemożliwe, gdy dana kobieta nawet nie chce być w tych wszystkich rolach "naj", ale pretenduje do kolejnej roli: uciemiężonej, niedocenianej, zapracowanej na wielu polach, MATKI-POLKI. MATKA-POLKA to osoba poświęcająca się dla dobra swych dzieci, swego męża, dla wszystkich wokół. Taka tylko (w jej mniemaniu) osoba może być szanowana, podziwiana; tylko taka osoba darzona jest uznaniem. Taka kobieta uważa się za niezastąpioną. Jasno stąd wynika, że kobieta pretendująca do tego miana (kobiety "naj" lub Matki-Polki) nie może być zadowoloną z siebie i ze swego życia.

Jaka kobieta może pełnić wiele ról i rozwijać siebie, swe zainteresowania?
Taka, której wystarczy bycie "dobrą" w tych dziedzinach. Taka, która lubi siebie; która uznaje się za równorzędną mężowi osobę; która uważa swego męża za partnera; która nie lubi poświęcania w jakiejkolwiek wersji. To kobieta, która wychodzi z domu, by realizować swoje "chętki", nawet wtedy, gdy jest małe dziecko. Taka kobieta wie, że dzieckiem przez kilka godzin może opiekować się ktoś inny: mąż, babcia, dziadek, koleżanka, sąsiadka, opiekunka. Taka kobieta wie też, że dziecko, po przekroczeniu pewnego wieku, może zostać w domu bez opieki osoby dorosłej.

Owszem, poniekąd to prawda. Nigdy jednak perfekcyjna we własnych- domowych chociażby obowiązkach się nie czułam i nie zmierzałam do tego, perfekcyjną chciałam być mamą-oj tak. Jednak nie zgadzam się, że wszystko można pogodzić. Tak jak pisze Hm....nie z takim facetem. Po za tym w moim przypadku nie miałam z kim dziecka zostawić-chociaż po to by wyjść sama -na kawę do koleżanki. Jedyną osobą była moja mama, bo druga babcia nigdy z dzieckiem nie została. A że mamę mam w takim a nie innym wieku-to niestety prosić jej o pomoc ciągle nie mogłam, skoro była też opiekunką dla mojego dziecka, gdy wróciłam do pracy. Był też tata dziecka-ale nigdy liczyć nie mogłam, jeśli chodzi o pozostanie na dłużej lub chociażby o punktualność. I zdania w tej sprawie nie zmienię.

Zgadzam sie z tym ,ze nie zawsze jest mozliwosc zostawienia dziecka,czesto facet nawet talerza po sobie nie zmyje , kobieta urabia sie po pachy.Gdybym niemiala rodziny ,nigdy studiow bym nie skonczyla ,a tutaj w uk gdyby nie bylo siostry nierozwodzilabym sie bo niedalabym rady ,bynajmniej napoczatku .Rozumiem doskonale jak ciezko jest pogodzic wszystko gdy dom est tylko na jednej glowie i dzieci.Akurat ja mialam to szczescie w nieszczesciu ze zawsze byl ktos do syna,a teraz to juz szkola i przedszkole i kluby po szkolne .

Też się z tym zgadzam. big_smile
Z jednym zastrzeżeniem. tongue
Takie wytłumaczenie jest prawdziwe tylko wówczas, gdy kobieta żyje na pustyni (stworzyła wokół siebie pustkę) i nie ma ani koleżanek, ani przyjaciółek, ani zakolegowanej sąsiadki, a stan jej finansów nie pozwala na zapłacenie opiekunce (licealistce, studentce, emerytce, itp.) za kilka godzin opieki nad dzieckiem (w moim dużym, wojewódzkim, mieście stawka wynosi 6-10 zł za godzinę).

11 498

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Adele napisał/a:
pati31 napisał/a:
hm... napisał/a:

Ja myślę, że kiedy w związku jest w porządku to zawsze mamy czas na wszystko.

ot wszystko w temacie:))

Pati, a co mają powiedzieć kobiety, ktore nie są w związkach? Ja długo po rozwodzie nie bylam, a zostałam sama z trzyletnimi bliźniakami. Nie zrezygnowałam ze swoich zainteresowań i pasji, skończyłam drugie studia i zaliczyłam przy okazji parę kursów.
A to, że nie zawsze dom lśnił czystością, nie zawsze ciasto pachniało w niedzielne popołudnia, nie zawsze udało się spędzić caly weekend z dziećmi, to była cena. Jednak uważam, że warto. Po rozwodzie nie załamalam się, mąż nie był moim całym światem, Jego już nie było przy mnie, ale miałam nadal cudowne dzieciaki, wspaniałą rodzinę, oddanych przyjaciół i swoje pasje. Chłopcy za miesiąc skończą osiemnaście lat, wyrośli w rozbitym domu, gdzie matka nie poświęciła życia tylko dla Nich. I co? To zdrowi emocjonalnie, pogodni i nie sprawiający żadnych kłopotów wychowaczych młodzi mężczyżni. Dlatego gdy czytam na tym forum, że kobieta nie odchodzi od męża tyrana, pijaka, czy notorycznego zdrajcy dla dobra dzieci, to tak naprawdę żal mi dzieci, bo One nie  mają wyboru. Ich  matka owszem.

U mnie dom nie lsni czystoscia ,jestem normalna pania domu ,za to super ceniona w pracy fitneska.
Mam malutkie dziecko i sie rozwodze.
6 latka i jestem tysiace km od rodziny wiec?
DLa chcacego nic trudnego

11 499

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Według mnie, status MATKI POLKI jest mocno zakorzeniony nie tylko w głowach kobiet, ale przede wszystkim mężczyzn. Kobieca służebność, poświęcanie się dla męża i dzieci aż razi. Pamiętam jak przyjechałam do Holandii (nie mówię,że jest tu kolorowo) to rzuciło mi się odrazu w oczy,że kraj jest zfeminizowany smile Kobiety zostawiają dzieci w żłobku jak ono ma 3 m-ce. Dla Polki to skandal! Nawet mój były mąż mi prawie wykrzyczał, że to masakra, dziecko będzie się samo wychowywać. A teściowa, była oburzona! A kobieta może pracować trzy dni w tyg a pozostałe dni spędza z dziećmi. A czasami jak ma wolne, albo jest chora, to dziecko do żłobka/przedszkola a ona w domu przed komputerem. I jeszcze sprzątaczka jej raz w tyg dom posprząta. I są to kobiety, z zawodu np pielęgniarka, nauczycielka, recepcjonistka. I wieczorami chodzą na kursy tańca, fitness itp.  I wakacje parę razy w roku... Pomoc socjalna jest na wysokim poziomie i to jest plus, ale z każdym rokiem coraz gorzej niestety. Dlatego drogie Panie, w nas siła! Kobiety górą!

11 500

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jak urodzilam starszego i sie uczylam ,tez tesciowa byla oburzona ze niewidze sie z dzieckiem .Wiec to pewnie nasze narodowe heheheh.

11 501

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

aaaaaaaaaaa i w gruncie rzeczy zawsze bylam samotna matka,moj jm od zawsze pracuje po 15 godz dziennie.

11 502

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Według mnie, status MATKI POLKI jest mocno zakorzeniony nie tylko w głowach kobiet, ale przede wszystkim mężczyzn. Kobieca służebność, poświęcanie się dla męża i dzieci aż razi. Pamiętam jak przyjechałam do Holandii (nie mówię,że jest tu kolorowo) to rzuciło mi się odrazu w oczy,że kraj jest zfeminizowany smile Kobiety zostawiają dzieci w żłobku jak ono ma 3 m-ce. Dla Polki to skandal! Nawet mój były mąż mi prawie wykrzyczał, że to masakra, dziecko będzie się samo wychowywać. A teściowa, była oburzona! A kobieta może pracować trzy dni w tyg a pozostałe dni spędza z dziećmi. A czasami jak ma wolne, albo jest chora, to dziecko do żłobka/przedszkola a ona w domu przed komputerem. I jeszcze sprzątaczka jej raz w tyg dom posprząta. I są to kobiety, z zawodu np pielęgniarka, nauczycielka, recepcjonistka. I wieczorami chodzą na kursy tańca, fitness itp.  I wakacje parę razy w roku... Pomoc socjalna jest na wysokim poziomie i to jest plus, ale z każdym rokiem coraz gorzej niestety. Dlatego drogie Panie, w nas siła! Kobiety górą!

W uk tak kolorowo nie jest heheh ,samotna matka musi pracowac chociaz kilka godz tygodniowo ,ja szczerze mam teraz kilka wiecej zajec ,zamierzam brac ile sie da .Starszy bedzie chodzil do klubu po szkolnego mlodszy narazie z siostra.Owszem mozna zyc z benefitow haha ,ale to zycie nie jest wcale na odpowiednim poziomie w zyciu trzeba ciezko pracowac .Mam druga prace w weekendy noce w dyscotece ,ale chce z niej zrezygnowac dla chlopcow .Poniewaz moj jm powiedzia ze on z pracy nie zrezygnuje ,hahahah parocholik ma sporo pracownikow i nie musi wcale pracowac !Teraz sa przpychanki na dobroc sie nie dalo to sznataz teraz jest ,meksyk mowie Ci .I pomyslec ze pare dni temu mialam jakies sentymenty i szukalam dobrych cech na sile!.Bedzie poprostu super z nim po rozwodzie tak czuje,a sadzilam ze rozwiedziemy sie jak ludzie cywilizowani i ustalimy dobre warunki .Poraz setny sie przeliczylam i nitka pekla .Mam teraz sporo problemow ,ale dam rade je rozwiazac ,najgorzej bedzie  w wakacje .Wtedy bede musiala sie poglowkowac co zrobic z malymi kluby wakacyjne tutaj sa drogie ,ale samotna matka dostanie z znizke.Dlatego mi jest potrzebny formalny rozwod zeby ruszyc z czymkolwiek .

11 503 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-15 15:08:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sprostuję,że chodziło mi o kobiety w związkach partnerskich lub małżeńskich (małżeństwo nie jest koniecznością w Holandii). Nie wiem jak jest w przypadku samotnych matek. Jeżeli chodzi o pomoc socjalną, tak korzystają z niej najuboźsi, obcokrajowcy. Ja uważam to za przywilej a nie coś co sprawia,że czuję się gorsza. I nigdy o nikim nie myślałam źle jeżeli korzystał z pomocy socjalnej. Zresztą w Holandii pomoc socjalna jest Ci jakby narzucana nawet, więc dlaczego nie korzystać? Tym bardziej, że dzięki temu tak naprawdę mogę mniej pracować, a wolny czas poświęcać przyjemnością, hobby... I cenię sobie ten kraj i tych ludzi za to,że nie żyją na pokaz. Nawet ci co mają bogactwo, firmy, porche itp nie chwalą się tym na prawo i lewo, wręcz nie mówią o tym wcale.
Oh, dość już tych moich wywodów. Trzeba zakasać rękawy i brać się do pracy...

11 504

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Sprostuję,że chodziło mi o kobiety w związkach partnerskich lub małżeńskich (małżeństwo nie jest koniecznością w Holandii). Nie wiem jak jest w przypadku samotnych matek. Jeżeli chodzi o pomoc socjalną, tak korzystają z niej najuboźsi, obcokrajowcy. Ja uważam to za przywilej a nie coś co sprawia,że czuję się gorsza. I nigdy o nikim nie myślałam źle jeżeli korzystał z pomocy socjalnej. Zresztą w Holandii pomoc socjalna jest Ci jakby narzucana nawet, więc dlaczego nie korzystać? Tym bardziej, że dzięki temu tak naprawdę mogę mniej pracować, a wolny czas poświęcać przyjemnością, hobby... I cenię sobie ten kraj i tych ludzi za to,że nie żyją na pokaz. Nawet ci co mają bogactwo, firmy, porche itp nie chwalą się tym na prawo i lewo, wręcz nie mówią o tym wcale.
Oh, dość już tych moich wywodów. Trzeba zakasać rękawy i brać się do pracy...

Tutaj tez angielki zyja dziecmi domem ,maja fajna pomoc wiec rodza te dzieci.Zyja rodzinnie ,pikniki w parkach itp

Boje sie tylko przyszlosci wiem ze dostane fajna pomoc ,a bedzie mi potrzebna bo  niezarobie na wszystko  londyn to drogie miasto jesli chodzi o zycie,tez mysle nad przeprowadzka ,ale po kolei musze wszystko poukladac.

11 505 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-15 16:39:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pati, nie bój się przyszłości. Ja na Twoim miejscu brałabym z męża garściami. Wycisnęłabym go jak cytrynę, w końcu chodzi o dzieci. Jesteś mega ambitna, ale po co masz brać dodatkową pracę skoro mąż taki zapracowany. Zawinił, niech płaci, nawet podwójnie! Walcz, bo jest o co i dla kogo!!

Posty [ 11 441 do 11 505 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 175 176 177 178 179 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026