netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 066 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 173 174 175 176 177 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 311 do 11 375 z 26 310 ]

11 311

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zanim byłam z nim to byłam przez 5 lat z kimś innym i rozwijałam się zawodowo. Wtedy moja emocjonalna strona upadła, zdradzałam... Później, będac z M nie zdradziłam nigdy, ale przestałam się rozwijać zawodowo. Myślę, że przeszłam wszystko to czego nie chciałam przejść. Zawsze chciałam być wierną żoną spełniającą się zawodowo. I do tej pory nigdy mi się to nie udawało. I chciałabym to zrozumieć, popracować nad sobą, żeby w następnym związku być sobą po prostu smile A może gdy będę sobą, to żaden psychofag ze mna nie wytrzyma smile
Myślę Pati, że Twój mąż też nie miał okazji się "wyszaleć". Długo byliście razem, żona, dzieci. A on nie dojrzały emocjonalnie, myślał,że mu się "upiecze", gdy sobie pójdzie z inną do łóżka.
Ja też uważam,że "dwa razy do jednej rzeki się nie wchodzi" i dlatego podjęłam decyzję o rozstaniu i już klamka zapadła. Zresztą widzę,że M tez jest zadowolony, nie tęskni, nie pisze. Jest nam bez siebie dobrze big_smile

11 312

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja chciałbym chyba dojść do takiego momentu, gdy rozwód to będzie formalność. Iść, powiedzieć wszystko, dziękuję, do widzenia, wyjść. I tyle. I wiem, że to możliwe. Przez te trzy tyg coś było jeszcze nie tak, wielu rzeczy nie rozumiałam. Na pewno łączy nas więź emocjonalna. Ale ja czułam się źle z tym, że nie płaczę, nie kocham, nie myślę, nie tęsknię... Jak czytałam, że Wy kochacie, czujecie się zranione, oszukane, opuszczone, to ja sobie myślałam, że ze mną jest coś nie tak. Wbiajałam sobie do głowy, że powinnam płakać, że powinnam tęsknić, że jeszcze kocham i dlatego nie chcę rozwodu... A może powinniśmy się kłócić, trzaskać drzwiami, wyzywać. A tu żadne z nas tak nie robi i nie chce tego i to jest ok. Po prostu nam się nie udało, inne światy. I chyba mam szczęście, bo wszystko idzie po mojej myśli:)

11 313

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zanim byłam z nim to byłam przez 5 lat z kimś innym i rozwijałam się zawodowo. Wtedy moja emocjonalna strona upadła, zdradzałam... Później, będac z M nie zdradziłam nigdy, ale przestałam się rozwijać zawodowo. Myślę, że przeszłam wszystko to czego nie chciałam przejść. Zawsze chciałam być wierną żoną spełniającą się zawodowo. I do tej pory nigdy mi się to nie udawało. I chciałabym to zrozumieć, popracować nad sobą, żeby w następnym związku być sobą po prostu smile A może gdy będę sobą, to żaden psychofag ze mna nie wytrzyma smile
Myślę Pati, że Twój mąż też nie miał okazji się "wyszaleć". Długo byliście razem, żona, dzieci. A on nie dojrzały emocjonalnie, myślał,że mu się "upiecze", gdy sobie pójdzie z inną do łóżka.
Ja też uważam,że "dwa razy do jednej rzeki się nie wchodzi" i dlatego podjęłam decyzję o rozstaniu i już klamka zapadła. Zresztą widzę,że M tez jest zadowolony, nie tęskni, nie pisze. Jest nam bez siebie dobrze big_smile

5 lat lat -to tez sporo.
Mysle ze pogubilas sie ,wyjazd i rezygnacja z wlasnych marzen .I milosc do Twojego m ,wszystko wzielo sie do kupy ,poprzedniego nie kochalas skoro zdradzalas ,choc nie ladnie .
Poprostu zyj i traktuj siebie jakbys chciala byc traktowana ,moze zaplacilas juz za kazdy swoj blad i pora na cos prawdziwego.
Tylko patrz uwaznie na male drobnostki

11 314

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

MOJ JM  teraz wzbudza we mnie poczucie winy,chce zebym ostatni raz przemyslala wszystko ,uwaza ze znalazlam powod bo niekochalam go ,a teraz mam okazje do wolnosci .Przykro mi ze tak uwaza ,jeszcze bardziej daje mi do zrozumienia ze to nie ma sensu.Dziwnie jest ,bo tak cicho,on wybuchowy ja rowniez teraz ,rozmaiwamy tak spokojnie ze trudnow  to uwierzyc .Niewiem czy to nie cisza przed burza.
Nie pali i nie pije ,nawwet niezauwazylam kiedy przestal.

11 315

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I bede pamietala wszystko moge sie z nim pozegnac mentalnie to robie wlasnie teraz jest na to czas.Wiem ze jest wyjatkowym facetem ,ale nasze drogi rozeszly sie
Pamietam jak dostal wezwanie do wojska byl komandosem ,jak jechal do kosowa .Jak wlasnymi silami budowal firme ,jakim jest meszczyzna - jaka posiada wielka namietnosc w sobie nie dziwie sie kobietom bo dla chwili tego zaru ,mozna stracic glowe.
Gdzies tam w srodku lezy na dnie gdzies tam ,jest i bedzie ,mam tylko nadzieje ze po rozwodzie bedziemy normalnie funkcjonowac w sprawie dzieci.

Lzy mi stanely w oczach ,wciaz trudno uwierzyc jak mozna bylo zniszczyc takie uczucie................

11 316 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-10 16:24:10)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Chyba bym nie kochała już męża, który mnie zdradził. I to chyba nic w tym złego, że chcesz być wolna.
Każdy ma jakieś swoje wyznaczniki wolności. Każdy sądzi według siebie. Może Twój mąż mysli, że dla Ciebie wolność oznacza, że będziesz teraz sobie mogła skakać z kwiatka na kwiatek, tak jak on to robił, pomimo, że miał żonę. Może dotarło do niego co się dzieje, może zrozumiał i zaczyna mu być żal...
"Poprostu zyj i traktuj siebie jakbys chciala byc traktowana ,moze zaplacilas juz za kazdy swoj blad i pora na cos prawdziwego.
Tylko patrz uwaznie na male drobnostki" - tak, to są święte słowa Pati. Warto się ich stosować w życiu.
Czuję się wolna i szczęśliwa.I teraz wiem, że gdybym miała mężczyznę przy sobie, który miałby swoje ambicje, plany, a przy tym wspierał "nie negując" moich planów i marzeń, to też czułabym się wolna.
Ale chcę się nauczyć wspierać samą siebie, kochać samą siebie i doceniać samą siebie.Gdy to osiągnę, to słowa krytyki bedę mogła przemysleć, ale niekoniecznie zmieniać się pod ich wpływem.

11 317 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-10 16:32:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

I bede pamietala wszystko moge sie z nim pozegnac mentalnie to robie wlasnie teraz jest na to czas.Wiem ze jest wyjatkowym facetem ,ale nasze drogi rozeszly sie
Pamietam jak dostal wezwanie do wojska byl komandosem ,jak jechal do kosowa .Jak wlasnymi silami budowal firme ,jakim jest meszczyzna - jaka posiada wielka namietnosc w sobie nie dziwie sie kobietom bo dla chwili tego zaru ,mozna stracic glowe.
Gdzies tam w srodku lezy na dnie gdzies tam ,jest i bedzie ,mam tylko nadzieje ze po rozwodzie bedziemy normalnie funkcjonowac w sprawie dzieci.

Lzy mi stanely w oczach ,wciaz trudno uwierzyc jak mozna bylo zniszczyc takie uczucie................

To przykre Pati. Miałaś wobec niego pewne oczekiwania. Chciałaś, żeby był po prostu "dobrym mężem", bo pozostałe cechy posiadał. I okazuje się, że na tym najważniejszym poziomie się nie sprawdził, nie spełnił oczekiwań, zdradził. To okrutne i musi boleć. I na dodatek, Ty zawsze byłaś fair, wobec siebie i niego, a On potraktował Cię w okrutny sposób. Smutne.
Ale myślę, że nadal będzie dobrym ojcem. Może obudzi się w nim poczucie winy i przeleje swoją miłość na dzieci i bedzie dobrym ojcem. Bo Twoim dobrym mężem to on już chyba nie będzie...

11 318

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:

I bede pamietala wszystko moge sie z nim pozegnac mentalnie to robie wlasnie teraz jest na to czas.Wiem ze jest wyjatkowym facetem ,ale nasze drogi rozeszly sie
Pamietam jak dostal wezwanie do wojska byl komandosem ,jak jechal do kosowa .Jak wlasnymi silami budowal firme ,jakim jest meszczyzna - jaka posiada wielka namietnosc w sobie nie dziwie sie kobietom bo dla chwili tego zaru ,mozna stracic glowe.
Gdzies tam w srodku lezy na dnie gdzies tam ,jest i bedzie ,mam tylko nadzieje ze po rozwodzie bedziemy normalnie funkcjonowac w sprawie dzieci.

Lzy mi stanely w oczach ,wciaz trudno uwierzyc jak mozna bylo zniszczyc takie uczucie................

To przykre Pati. Miałaś wobec niego pewne oczekiwania. Chciałaś, żeby był po prostu "dobrym mężem", bo pozostałe cechy posiadał. I okazuje się, że na tym najważniejszym poziomie się nie sprawdził, nie spełnił oczekiwań, zdradził. To okrutne i musi boleć. I na dodatek, Ty zawsze byłaś fair, wobec siebie i niego, a On potraktował Cię w okrutny sposób. Smutne.
Ale myślę, że nadal będzie dobrym ojcem. Może obudzi się w nim poczucie winy i przeleje swoją miłość na dzieci i bedzie dobrym ojcem. Bo Twoim dobrym mężem to on już chyba nie będzie...

Dobrze mnie zrozumialas -posiada wszystkie ,cechy jakie kobiety szuakaja w facecie doslownie wszystkie ,
Zdaje sobie sprawe z tego ,ze nie spotkam kogos takiego ,takich meskich facetow jest malo ,ale tez wiele kobiet na takich poluje i to prawdziwy problem tak naprawde ,bo jesli kobieta jest atrakcyjna a ma poukladane w glowie ,mysli inaczej ,faceci maja inaczej niestety ,za 20 lat bedzie liczyla sie tylko milosc i przyjazn i tego sie trzymam



Ojcem dobrym jest i pewnie bedzie kocha chlopcow ,dla starszego jest autorytetem maly szaleje za nim .

11 319

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pada deszcz ,dlatego takie wspominki ,i jestem gotowa ze ,te wspominki jeszcze nie raz mnie dopadna................

11 320 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-10 18:23:07)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pati, nie zakładaj,że już takiego mężczyzny nie spotkasz. Hej! Co z Twoim prawem przyciągania? big_smile Następny będzie idealny, taki o jakim marzysz!
A wspominki będą ale myślę,że to minie.

Pati, a Twój mąż mówił Ci, dlaczego Cię zdradził? To była tylko jednorazowa akcja, czy on był z tą kobietą przez jakiś czas?

11 321 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-06-10 18:41:24)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Pati, nie zakładaj,że już takiego mężczyzny nie spotkasz. Hej! Co z Twoim prawem przyciągania? big_smile Następny będzie idealny, taki o jakim marzysz!
A wspominki będą ale myślę,że to minie.

Pati, a Twój mąż mówił Ci, dlaczego Cię zdradził? To była tylko jednorazowa akcja, czy on był z tą kobietą przez jakiś czas?

Pogubil sie i wystraszyl sie zycia- tak stwierdzil:))
Niewierze w to mam swoj rozum ,to byl romans w sumie 3 miesiace z czego wdzieli sie dwa tyg,ona mieszka w pl.Gdybym opisala ta sytuacjie niewiem czy by mi ludzie uwierzyli ,niema nawet filmu podobnego to jak horror -komedia .Ona go kochala ,znaja sie 10 lat,za nastolatkow spotykali sie .Potem poznal mnie i tak zostalo........... Poznalismy sie jako dzieci 15 lat mialam na zjezdzie harcerskim.Pisalismy ale nie jako para.Koledzy raczej.Potem dwa lata pozniej spotkalismy sie i wybuchl wielki zar.
Niewiem prawdy sie nie dowiem ,ja niewierze ze ludzi wdaja sie w romans i niewiedza co robia,musza myslec o tym ,marzyc
Dla mnie to obluda i zaklamanie



potem byly akcje z internetem ,powiedzial ze ma bzika na punkcie kobiet .
Teraz wszystko ucichlo ,nie robi nic.

11 322

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Poprostu nie trzyma sie kupy ,bo jak ktos taki moze byc ulomny emocjonalnie -moralnie to ogromna zagadka dla mnie

11 323

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Może rzeczywiście się pogubił i wystraszył życia. Szkoda tylko, że zamiast pogadać o tym z Tobą, to Cię zdradził. Tego nie rozumiem. Pewnie też się bał. Och, Ci faceci. Nie rozumiem. Ma u boku mądrą, ambitną, piękną żonę i zdradza ją. Nie rozumiem...

11 324

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Pati, nie zakładaj,że już takiego mężczyzny nie spotkasz. Hej! Co z Twoim prawem przyciągania? big_smile Następny będzie idealny, taki o jakim marzysz!
A wspominki będą ale myślę,że to minie.

Pati, a Twój mąż mówił Ci, dlaczego Cię zdradził? To była tylko jednorazowa akcja, czy on był z tą kobietą przez jakiś czas?

Pogubil sie i wystraszyl sie zycia- tak stwierdzil:))
Niewierze w to mam swoj rozum ,to byl romans w sumie 3 miesiace z czego wdzieli sie dwa tyg,ona mieszka w pl.Gdybym opisala ta sytuacjie niewiem czy by mi ludzie uwierzyli ,niema nawet filmu podobnego to jak horror -komedia .Ona go kochala ,znaja sie 10 lat,za nastolatkow spotykali sie .Potem poznal mnie i tak zostalo........... Poznalismy sie jako dzieci 15 lat mialam na zjezdzie harcerskim.Pisalismy ale nie jako para.Koledzy raczej.Potem dwa lata pozniej spotkalismy sie i wybuchl wielki zar.
Niewiem prawdy sie nie dowiem ,ja niewierze ze ludzi wdaja sie w romans i niewiedza co robia,musza myslec o tym ,marzyc
Dla mnie to obluda i zaklamanie
Wiem ze bylismy mlodzi ze mogl miec braki ,choc szalelismy razem ,potem poszedl do wojska i tak sie zlozylo ze szedl na wiosne i pojechal do kosowa.Gdyby szedl na jesien nie pojechal by ,to nas zblizylo ,byl dojrzalym chlopakiem ze swietnym charakterem .Zycie ,kasa niewiem co go zmienilo.Moze go przeceniam ,mialam dobrego ojca ,moze widze rzeczy ktorych niema.
Wiem natomiast ze jak ja spotkal to zglupial oszalal,zakochany byl zauroczony,nawet opowiadal mi o niej jak kuplowi.He szkoda slow.
Jesli zrezygnowalam ze mnie ,niema miejsca w moim zyciu na facetow z secand handu



potem byly akcje z internetem ,powiedzial ze ma bzika na punkcie kobiet .
Teraz wszystko ucichlo ,nie robi nic.

11 325

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I wiele razy mowil raz to potem to...........ja mam ta wade ze mam dobra pamiec i gubilam sie juz w wersjach i wogole.Ona powiedziala ze niechcial mnie zostawic ,ze to mialo byc na chwile ,potem pisala do mnie ze zabralam jej milosc zycia eh -takie zgmatwane to wszystko zbyt duzo niedomowien
Moze ma za wyskoi poziom testosteronu ,moze z glowa cos
Tyle glupot mi naopowiadal ze ciezko by nam bylo to skleic

11 326

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zabrać, to raczej nie zabrałaś, bo on jest myślącym człowiekem i chyba świadomie zdecydował.
I jeszcze ten internet, masakra. Wiesz, mój mąż też ma duży poziom testosteronu i ADHD, ale nie zdradził mnie nigdy. Mimo,iż często się kochaliśmy to zdarzało mu się to robić samemu (głupio mi o tym pisać hehe), wiedziałam o tym i nic sobie z tego nie robiłam, nic złego. Ale on ma zasady i zdrada to dla niego frajerstwo. Jest lojalny, nawet wobec wrogów.
Ale każdy ma swoje zasady. Może rzeczywiście się pogubił, nie wiedział jak się odnaleźć i akurat pani psycholog się pojawiła.
Ale jego strata! Masz całe życie przed sobą. Na pewno trafisz na porządnego mężczyznę!

11 327

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przekroczyl 30 tke i w sumie wtedy sie zaczelo,niewiem moze faktycznie poczul ze cos traci w zyciu nie wyszumial sie niewiem.
Wiem jedno ze niewolno ranic innych,lub dobrze sie bawic kosztem innych uczuc.
Wiesz rozmawiam z kolezankami i innych narodowosci i wogole .Tak naprawde tacy faceci ktorzy kreca kobiety to troszke dranie ,ciapka nikt niechce .Jasne ze fajnie facet powinien miec zasoby empatii ,ale byc meskim to na pierwszym miejscu ,a dzisiaj faceci myla meskosc z cwaniactwem ,a pewnosc siebie z arogancja.

11 328

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

"dzisiaj faceci myla meskosc z cwaniactwem ,a pewnosc siebie z arogancja", jakie te słowa prawdziwe Pati. Zgadzam się w stu procentach. Mój mąż zasad nie ma żadnych, przynajmniej tak zaobserwowałam przez te lata, jest jak wiatr, raz wieje na północ a raz na południe.

11 329

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Znamy sie tak dlugo................prawie jak wiecznosc ,ale ja nasz zwiazek analizuje w sumie odkad sie pobralismy,czyli jak mialam 23 lata a on 24..

11 330

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moj maz od czasu romansu ,stal sie arogancki wlasnie ,byl pewny siebie i to bylo w nim pociagajace ,a teraz polecial dalej .Nawet obserwujac patrze i mysle ze poprostu zmienilismy sie ja dojrzalam juz nie jestem slodka i milutka,a on ........zmienil sie ,a moze zauwazyl ze taka arogancja to wabik na kobiety hehhe niewiem,co sobie w tej glowie roi

11 331

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak, arogancja to chyba jest na porządku dziennym. Moj mąż też się taki zrobił, do tego pewien siebie strasznie. Te wszystkie rozmowy z kobietami i nie tylko jak sądzę, budują mu własne ego do tego stopnia, że ja robię się nudna, zrzędząca , nieatrakcyjna i przebrzmiała dla niego.

11 332

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dla mnie to jest interesujące, co piszecie, bo wyciągam jakieś wnioski na przyszłość. Wiem, że cierpicie i przykro mi z tego powodu.
I wynika, że najlepszym facetem jest "ciapek" ;p  Co prawda dla każdej z nas pojęcie męski, przystojny może być inne, ale chybadomyślam się Pati o jaki typ Ci chodzi. I na mojego chłopaka, z którym byłam przed mężem, dziewczyny strasznie "leciały" i on uwielbiał koleżanki.I był inteligentny, zaradny itp. A ja sobie z tym rady dać nie mogłam i zaczęłam go zdradzać. Aż w końcu trafiłam na mojego męża bad-boy`a. Masakra. Ja już sama nie wiem jaki typ faceta jest ok!

11 333

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moj maz fizycznie jest moim idealem ,jedynie brakowalo mi ciepla .Niby taki blask sily od niego bije ,ale cieply nie jest raczej zimny.Ma fajna ceche po ojcu a mianowicie to ze ma naturalna budowe ciala jakby cwiczyl same miesnie super przemiana ,tesc ma 6o lat prawie i dalej ma szerokie ramiona i waskie biodra no i wzrost, z tym ze ja niemoglabym miec niskiego faceta bo sama jestem wysoka wiec to raczej naturalne .Najwiekszych kompleksow sie nabawilam widzac ta jego kochanke ,wyl;eczylam sie z tego oczywiscie bardzo szybko .Ona siegala mi do ramienia jemu jeszcze nizej heheheh ,ale.................eh juz gledze
Rozklejam sie bo jestem sama w domu ,ale chlopaki juz jada

11 334

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cholerny deszcz..............

11 335

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Dla mnie to jest interesujące, co piszecie, bo wyciągam jakieś wnioski na przyszłość. Wiem, że cierpicie i przykro mi z tego powodu.
I wynika, że najlepszym facetem jest "ciapek" ;p  Co prawda dla każdej z nas pojęcie męski, przystojny może być inne, ale chybadomyślam się Pati o jaki typ Ci chodzi. I na mojego chłopaka, z którym byłam przed mężem, dziewczyny strasznie "leciały" i on uwielbiał koleżanki.I był inteligentny, zaradny itp. A ja sobie z tym rady dać nie mogłam i zaczęłam go zdradzać. Aż w końcu trafiłam na mojego męża bad-boy`a. Masakra. Ja już sama nie wiem jaki typ faceta jest ok!

I tak wydaje mi sie ze akurat w przypadku mojego meza to kobiety leca na sposub bycia bardziej niz na wyglad ,jest typowym facetem ,nie lalka -solar itp nie wlasnie,ale po zamienieniu kilku slow mozna sie zakochac skubaniec no hehhehe,no i teraz kasa , i on doskonale o tym wie

11 336

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czyli po prostu twój mąż jest inteligentny? No bo na co innego można lecieć po zamienieniu kilku słów?
Przystojny, inteligentny, bogaty hmmmm.... marzenie smile

11 337

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiesz czasami mysle czy aby dobrze robie moze terapia by pomogla,..........
Problemem dzisiaj jestem ja i to ze zawiesilam sie na zranieniu rozczarowaniu,tez nie powiem ze niewidzialam w nim wczesniej tego co teraz widze .Zawsze zagoniona dzieci dom,praca................,ale ja tez nie zawsze czulam sie super adorowana kobieta,takie zycie ,proza zycia.
Normalnosc wychowywanie dzieci niemoze byc problemem,przeciez to niedojrzale,a po to sie ma struny glosowe aby rozmawiac

11 338

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

a masz kontakt z psychologiem?

11 339

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Z tego co czytam, to widzę, że kobietom zdradzonym ciężko jest odejść. Zastanawiam się dlaczego tak jest? W końcu to, że mąż nas zdradził nie jest naszą winą. To ON poczuł niedosyt i zamiast zdradzić powinien normalnie porozmawiać. A skoro zdradził, to znaczy, że mu nie zależy.
Pamiętam siebie jak zdradzałam. Zdradzałam, bo czułam się niekochana, odpychana. Teraz bym porozmawiała, może pokłóciła się, dałabym wyraźnie do zrozumienia, co jest nie tak. I wiem, że jak zdradziłam to miałam nadzieję, że związek się rozpadnie. A mój chłopak nadal chciał być ze mną, mówił, że mi wybacza, że kocha itp. I ja nie wiem dlaczego ludzie wybaczają zdrady? Nie rozumiem tego... Poza tym wiem,że jak się raz zdradzi to później jest łatwiej zrobić to ponownie. Przynajmniej ja tak miałam...

11 340

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bo taka jest prawda:))
Ja doskonale wiem ,dlatego rozowdze sie.
Niemozna zyc zludzeniami

11 341

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

tak -nie można żyć złudzeniami.
ja już przestałam je mieć. po tym jak dzisiaj zobaczyłam tą dziunię w NASZYM samochodzie odwożącą z nim NASZE dzieci.
jaki ta lafirynda ma tupet, żeby pod moją klatką się pokazywać.
Wiem, że muszę zacząć działać.
Najpierw spotkanie z ex i omówienie moich żądań. A jak nie uda się polubownie to pozew. Chodzi o finanse. i o auto. Już dojrzałam - przecież to nasze wspólne, więc dlaczego tylko on nim jeździ i jeszcze wozi tę flądrę?
Coś czuję, że skończy się to na sądownym ustaleniu wizyt z dziećmi. inaczej się nie da.
Nie pozwolę, żeby bawili się moim kosztem i moich dzieci.

11 342

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
zofia282 napisał/a:

a to ci eksperyment sad
Wnioski:
ON- zadowolony gdy żona nie ma pretensji i cichutko siedzi. Wszystkie obowiązki przekazał żonie. Nie wspiera jej. Oszukuje nawet w mało ważnych sprawach. Nie chce "tworzyć" rodziny a przynajmniej traktuje żonę poza jej nawiasem. Ma świadomość niepokoju żony o jego wierność i nic z tym nie robi. Ma seks i porządek w domu i posłuszną cichą żonę.

ONA- milcząca, zajęta wszystkimi obowiązkami domowymi, pilnująca porządku w domu i dmuchająca na gasnące ognisko domowe. Apatyczna. Nie dostaje od partnera wsparcia. Jest świadoma jego idiotycznych kłamstw. Opuszczona, zlekceważona, kontrolująca, bo mająca świadomość jego oszustw. Podejrzewam, że seksem chcąca rozpalić uczucia w oziębłym mężu i udowodnić mu, że jeśli odejdzie, straci wyjątkową kochankę (w jej osobie).

To ja bez eksperymentów miałam takie życie, a jakie Twoje było przed tym eksperymentem?

Zośka! Za te słowa zjadłabym Cię na deser łyżką wazową big_smile
Jesteś cudowna.
Pamiętam jeszcze, kiedy tu weszłaś w zeszłym roku - obraz nędzy i rozpaczy i totalnego zagubienia. Nie rozumiałam połowy z tego, co pisałaś. Dziś uwielbiam czytać Twoje "wejścia". Konkret, logika, znajomość tematu od podszewki i wszystkich "autooszukaństw", które same na sobie trenujemy.

Miłego dnia i weekendu wszystkim. big_smile

Dzięki Tarantello.
....a zjeść Ci się nie dam tą łyżką wazową nawet na danie główne smile

I ja siebie pamiętam ... masz rację obraz nędzy i rozpaczy. Zagubiona, ale i zadziwiona...
Ten stan mam już za sobą...no może tylko zadziwienie mi pozostało smile

Super to określiłaś - "autooszukaństwa".
Trenujemy na sobie wiele.
Możemy wszystko sobie wytłumaczyć, wmówić, usprawiedliwić.
Samoświadomość trudno przychodzi a jeśli nawet jest ona, to tak ciężko zmienić nawyki.
Uleczenie się z kochania za bardzo to ciężkie zadanie i nieobowiązkowe smile

Wiem Tarantello, że nie rozumiałaś o czym pisałam smile  wiem smile

11 343

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Truskaweczka30 napisał/a:

Ze z nia byl ale nie z miłosci,ze jego małzenstwo dzialało na zasadzie partnerstwa,tylko niewiem po co proba jego ratowania.

...a to dobre pytanie. No czegóż może chcieć mąż od żony ?
Moim zdaniem chce on z nią spędzać dni i noce. Może zrozumiał, że zależy mu na niej...zrozumiał też wyraźnie, że nie zależy mu na Tobie.

Truskaweczka30 napisał/a:

Dlatego tu jestem zeby sie ogarnac i wrocic do normalnosci.....

Wracaj więc i ogarniaj - zapraszam smile

11 344

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Znów mam kryzys odrzucenia. Znaczy miałam wczoraj. Trza chyba sobie znaleźć jakiegoś ...
No i patrzcie przez to zimno i odpychanie i niechęć nie pcha mnie do tego żebym kogoś sobie znalazła? Co on sobie myśli nie dając mi nic przez taki szmat czasu? Nie chce nic z tym zrobić, ma to w nosie. To mój problem. Zapytałam kiedyś co by zrobił na moim miejscu. "Nie wiem. No co Ci mam powiedzieć?". Mój problem to nie jego problem. Mój błąd to to, że tak długo głupia czekałam.

chciałabym wiedzieć za kim tęsknisz hm... , kto miałby odzywać się do Ciebie - pogubiłam się. Myślałam, że z mężem zamknięta sprawa. Ten od gitary okazał się wstrętnym typem - uciekłaś od niego. Więc za kim tęsknisz i na kogo czekasz ? Jeśli myślisz o mężu to wiesz, że inna kobieta daje mu szczęście. Jeśli o gitarzyście, to wiesz, że szczęśliwy jest z gitarą i bałaganem, i nieróbstwem a nie z Tobą.

11 345

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

rozpłakałam się, bo choć minął rok, choć próbuję sobie i wszystkim wmówić, patrzcie jaka jestem silna,to tak na prawdę to kłamstwo, rok depcze w miejscu! Boli mnie ta jego obojętność, boli, że nie jesteśmy rodziną, boli, że jestem dla niego tylko matką jego dzieci.

Wielki szacunek mam do Ciebie za te słowa. Nie łatwo jest być szczerą sama ze sobą. Nie łatwo przyznać się do oszukiwania siebie i kogoś. Prawdą jest, że minął rok a ty jesteś w tym samym miejscu.. W tym samym miejscu, ale już bardziej siebie świadoma. Ankinom przytulam Cię mocno. 
Zrobiłaś właśnie duży krok do samouświadomienia. Zacytuję słowa mojej kochanej ZAZDROŚCI

zofia282 napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

udaje kogos kim nie jestem. Udaje silna niezalezna kobiete, ktora wie czego chce i musi byc jak ja chce.... ale to tylko takie udawanie...bo ja go BARDZO CHCE...
chce go po moim trupie
moge sie poswiecic, zrezygnowac, oddac... nie zalezy mi na moich potrzebach
nie mam zadnych potrzeb

Zazdrosc czy to się tak zawsze odbywa ? w każdym przypadku?

Kiedyś zdziwiona byłam, że kobieta sama może siebie oszukiwać, dzisiaj czytam wiele wypowiedzi oszukujących się kobiet. Czy zdają one sobie z tego sprawę? czy są świadome siebie? Ja swego czasu udawałam szczęśliwą mężatkę. Udawałam, tłumaczyłam....zgubiłam w międzyczasie siebie, swoje potrzeby. Czy są kobiety, które dla faceta zrezygnują z siebie, zatracą....są, stawałam się jedną z nich...tylko mnie zatracanie....udało mi się uciec, przede wszystkim przed samą sobą, przed swoim uzależnieniem...

ankinom napisał/a:

Ale codziennie próbuję godnie to przejść i każdego dnia mniej moich próśb, mniej podeptanej godności, mniej łez, mniej pytań dlaczego.... nie użalam się, ale mieszkając z nimi pod jednym dachem wymaga od nas więcej pracy i determinacji. Jestem pewna, że gdybym mieszkała sama proces leczenie byłby krótszy....dlatego rozumiem dlaczego tak Tobie ciężko...Nie wiem co Tobie doradzić, bo każda z nas musi znaleźć sposób na życie...

a w ogóle mam dzisiaj spadek formy: obraziłam się na potencjalnych pracodawców, Boga i wszystkich ludzi, użalam się, że mam 37 lat i niczego nie osiągnęłam, ani wsparcia w partnerze, ani konkretnej pozycji zawodowej, przeraża mnie to życie....nie mam nic....

Godnie to nie znaczy mniej próśb, to znaczy 0 próśb! To znaczy zorganizowanie sobie życia bez niego. Masz siebie i dzieci.
Masz rację, to, że mieszkasz z mężem utrudnia Ci, ale nie uniemożliwia zajęcie się sobą. Jak łatwo zajmować się nim , jak trudno zająć się sobą. W niego wpatrujemy się, wsłuchujemy, nie w siebie sad  A narzekać jak łatwo sad
Rozumiesz Liwię? Ona jest u siebie a jej mąż u niej. Wystarczy jej jedno słowo i nie są już razem. Ona go nie wypowiada, a jeszcze trzyma go za NOGAWKĘ kiedy on chce opuścić jej mieszkanie. Mówisz, że rozumiesz ją....
Nie wiesz co jej doradzić? Znowu przytoczę wypowiedź ZAZDROŚCI

zofia282 napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Strasznie duzo piszecie ostatnio... nie ogarniam
Sprawozdanie
widzialam sie z B (wiem, wiem, oczywiscie wiadomo bylo)
wywleklam mu wszystko co tu o nim uslyszalam.. z ulubionymi rasistowskimi fragmentami od Lupusa.
zrobilo mu sie smutno a potem powiedzial, ze musze pamietac, ze jestescie moimi przyjaciolmi i nic co powiecie nie powinno mnie smucic... bo ja oczywiscie plakalam mowiac o tym wszystkim.

Poznalam jego przyjaciela od dziecinstwa (bo on ma zywych przyjaciol), o ktorym mowi, ze troszczy sie o niego jak brat.
Jesli moj B to Kubus Puchatek... to z cala pewnoscia jego przyjaciel to Maryja Dziewica...

Zaczelam sie zastanawiac czy on jest psychofag ukrywajacy sie, manipulujacy, robiacy mi wode z mozgu czy moze dopatrywanie sie w kazdym facecie, ktorego nawet nie znamy, zlych intencji jest dopiero chore...

Jak odroznic chora podejrzliwosc, chore osadzanie od trzezwego?
Jaka mamy gwarancje, ze nasza ocena jest trzezwa?

Powiedzialam mu o tym co sie ze mna dzieje. Jego odpowiedz " Nie zrobilem niczego by sprawic bys tak sie czula. Chce bys byla moja krolowa a nie niewolnikiem"
Fakty: Nie zrobil niczego takiego.
Problem jest we mnie.

Pytanie: Czy ja go kocham czy jestem uzalezniona?
Prosze mi tu wespol zespol przygotowac definicje z tabelka roznic miedzy miloscia uzalezniona i miloscia prawdziwa.
Taka tabelka to bedzie drogowskaz i mocny punkt naszej ksiazki.
Ja oczywiscie tez bede nad tym mocno pracowac. Szczegolnie ja.

Decyzje.
zadnych rozmow o slubie.
Postanowilam nie tesknic za nim i kurdesz nie wiem jeszcze jak to zrobie.
Odkrylam, ze jezdzenie mi po ambicji daje najlepsze efekty (dzieki Median) i stawia najszybciej do pionu, wiec jako bat na siebie przygotowalam taka oto sentencje, ktora blyszczy na moim lazienkowym lustrze " Nie ulegaj mu jak jakas debilka, bez rozumu, nudna i meczaca baba. Zrob cos by Twoj swiat go porwal"

No i az wstyd tesknic... jakbym nie miala nic innego do roboty... bezmozgowiec jakis, czy co?

Odpowiedź na Twoje zastanawianie: TAK MASZ RACJĘ. Odpowiedź na pierwsze  pytanie: NIE ZNAM ODPOWIEDZI, Odpowiedź na drugie pytanie:ŻADNEJ GWARANCJI Ok. ZGADZAM SIĘ PROBLEM JEST WE MNIE. No właśnie UZALEŻNIENIE (jak to się dzieje  jak to się zaczyna bo potem sama wiem jak to trwa czy aż tak to siedzi w nas ? gdzieś głęboko? ) << NIE ULEGAJ MU JAK JAKAŚ DEBILKA, BEZ ROZUMU, NUDNA I MĘCZĄCA BABA. ZRÓB COŚ BY TWÓJ ŚWIAT GO PORWAŁ>> ok. masz rację to warto napisać sobie na wszystkich lusrach !!!

Ankinom kochasz go czy jesteś uzależniona. Może warto abyś zrobiła tabelkę, o której mówi ZAZDROŚĆ.....

Polecam wielu napis na lustrze " Nie ulegaj mu jak jakas debilka, bez rozumu, nudna i meczaca baba. Zrob cos by Twoj swiat go porwal". Kolejny do napisania "No i az wstyd tesknic... jakbym nie miala nic innego do roboty... bezmozgowiec jakis, czy co? . Mam takie napisy na wszystkich lustrach smile, mam je już także w pamięci smile
Ankinom użalasz się! Masz tylko 37 lat, wykształcenie, dzieci, rodziców, znajomych. Masz więc wiele a możesz zyskać jeszcze siebie, szczęśliwą siebie, uśmiechniętą siebie smile. Jednak tak jak pisze Wielokropek "szczęście nie jest obowiązkowe"  ....może też komuś szczęście daje użalanie się nad sobą.... Polecam przeanalizowanie wszystkich słów ZAZDROŚCI.  smile

11 346

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

rozpłakałam się, bo choć minął rok, choć próbuję sobie i wszystkim wmówić, patrzcie jaka jestem silna,to tak na prawdę to kłamstwo, rok depcze w miejscu! Boli mnie ta jego obojętność, boli, że nie jesteśmy rodziną, boli, że jestem dla niego tylko matką jego dzieci.

Wielki szacunek mam do Ciebie za te słowa. Nie łatwo jest być szczerą sama ze sobą. Nie łatwo przyznać się do oszukiwania siebie i kogoś. Prawdą jest, że minął rok a ty jesteś w tym samym miejscu.. W tym samym miejscu, ale już bardziej siebie świadoma. Ankinom przytulam Cię mocno. 
Zrobiłaś właśnie duży krok do samouświadomienia. Zacytuję słowa mojej kochanej ZAZDROŚCI

zofia282 napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

udaje kogos kim nie jestem. Udaje silna niezalezna kobiete, ktora wie czego chce i musi byc jak ja chce.... ale to tylko takie udawanie...bo ja go BARDZO CHCE...
chce go po moim trupie
moge sie poswiecic, zrezygnowac, oddac... nie zalezy mi na moich potrzebach
nie mam zadnych potrzeb

Zazdrosc czy to się tak zawsze odbywa ? w każdym przypadku?

Kiedyś zdziwiona byłam, że kobieta sama może siebie oszukiwać, dzisiaj czytam wiele wypowiedzi oszukujących się kobiet. Czy zdają one sobie z tego sprawę? czy są świadome siebie? Ja swego czasu udawałam szczęśliwą mężatkę. Udawałam, tłumaczyłam....zgubiłam w międzyczasie siebie, swoje potrzeby. Czy są kobiety, które dla faceta zrezygnują z siebie, zatracą....są, stawałam się jedną z nich...tylko mnie zatracanie....udało mi się uciec, przede wszystkim przed samą sobą, przed swoim uzależnieniem...

ankinom napisał/a:

Ale codziennie próbuję godnie to przejść i każdego dnia mniej moich próśb, mniej podeptanej godności, mniej łez, mniej pytań dlaczego.... nie użalam się, ale mieszkając z nimi pod jednym dachem wymaga od nas więcej pracy i determinacji. Jestem pewna, że gdybym mieszkała sama proces leczenie byłby krótszy....dlatego rozumiem dlaczego tak Tobie ciężko...Nie wiem co Tobie doradzić, bo każda z nas musi znaleźć sposób na życie...

a w ogóle mam dzisiaj spadek formy: obraziłam się na potencjalnych pracodawców, Boga i wszystkich ludzi, użalam się, że mam 37 lat i niczego nie osiągnęłam, ani wsparcia w partnerze, ani konkretnej pozycji zawodowej, przeraża mnie to życie....nie mam nic....

Godnie to nie znaczy mniej próśb, to znaczy 0 próśb! To znaczy zorganizowanie sobie życia bez niego. Masz siebie i dzieci.
Masz rację, to, że mieszkasz z mężem utrudnia Ci, ale nie uniemożliwia zajęcie się sobą. Jak łatwo zajmować się nim , jak trudno zająć się sobą. W niego wpatrujemy się, wsłuchujemy, nie w siebie sad  A narzekać jak łatwo sad
Rozumiesz Liwię? Ona jest u siebie a jej mąż u niej. Wystarczy jej jedno słowo i nie są już razem. Ona go nie wypowiada, a jeszcze trzyma go za NOGAWKĘ kiedy on chce opuścić jej mieszkanie. Mówisz, że rozumiesz ją....
Nie wiesz co jej doradzić? Znowu przytoczę wypowiedź ZAZDROŚCI

zofia282 napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Strasznie duzo piszecie ostatnio... nie ogarniam
Sprawozdanie
widzialam sie z B (wiem, wiem, oczywiscie wiadomo bylo)
wywleklam mu wszystko co tu o nim uslyszalam.. z ulubionymi rasistowskimi fragmentami od Lupusa.
zrobilo mu sie smutno a potem powiedzial, ze musze pamietac, ze jestescie moimi przyjaciolmi i nic co powiecie nie powinno mnie smucic... bo ja oczywiscie plakalam mowiac o tym wszystkim.

Poznalam jego przyjaciela od dziecinstwa (bo on ma zywych przyjaciol), o ktorym mowi, ze troszczy sie o niego jak brat.
Jesli moj B to Kubus Puchatek... to z cala pewnoscia jego przyjaciel to Maryja Dziewica...

Zaczelam sie zastanawiac czy on jest psychofag ukrywajacy sie, manipulujacy, robiacy mi wode z mozgu czy moze dopatrywanie sie w kazdym facecie, ktorego nawet nie znamy, zlych intencji jest dopiero chore...

Jak odroznic chora podejrzliwosc, chore osadzanie od trzezwego?
Jaka mamy gwarancje, ze nasza ocena jest trzezwa?

Powiedzialam mu o tym co sie ze mna dzieje. Jego odpowiedz " Nie zrobilem niczego by sprawic bys tak sie czula. Chce bys byla moja krolowa a nie niewolnikiem"
Fakty: Nie zrobil niczego takiego.
Problem jest we mnie.

Pytanie: Czy ja go kocham czy jestem uzalezniona?
Prosze mi tu wespol zespol przygotowac definicje z tabelka roznic miedzy miloscia uzalezniona i miloscia prawdziwa.
Taka tabelka to bedzie drogowskaz i mocny punkt naszej ksiazki.
Ja oczywiscie tez bede nad tym mocno pracowac. Szczegolnie ja.

Decyzje.
zadnych rozmow o slubie.
Postanowilam nie tesknic za nim i kurdesz nie wiem jeszcze jak to zrobie.
Odkrylam, ze jezdzenie mi po ambicji daje najlepsze efekty (dzieki Median) i stawia najszybciej do pionu, wiec jako bat na siebie przygotowalam taka oto sentencje, ktora blyszczy na moim lazienkowym lustrze " Nie ulegaj mu jak jakas debilka, bez rozumu, nudna i meczaca baba. Zrob cos by Twoj swiat go porwal"

No i az wstyd tesknic... jakbym nie miala nic innego do roboty... bezmozgowiec jakis, czy co?

Odpowiedź na Twoje zastanawianie: TAK MASZ RACJĘ. Odpowiedź na pierwsze  pytanie: NIE ZNAM ODPOWIEDZI, Odpowiedź na drugie pytanie:ŻADNEJ GWARANCJI Ok. ZGADZAM SIĘ PROBLEM JEST WE MNIE. No właśnie UZALEŻNIENIE (jak to się dzieje  jak to się zaczyna bo potem sama wiem jak to trwa czy aż tak to siedzi w nas ? gdzieś głęboko? ) << NIE ULEGAJ MU JAK JAKAŚ DEBILKA, BEZ ROZUMU, NUDNA I MĘCZĄCA BABA. ZRÓB COŚ BY TWÓJ ŚWIAT GO PORWAŁ>> ok. masz rację to warto napisać sobie na wszystkich lusrach !!!

Ankinom kochasz go czy jesteś uzależniona. Może warto abyś zrobiła tabelkę, o której mówi ZAZDROŚĆ.....

Polecam wielu napis na lustrze " Nie ulegaj mu jak jakas debilka, bez rozumu, nudna i meczaca baba. Zrob cos by Twoj swiat go porwal". Kolejny do napisania "No i az wstyd tesknic... jakbym nie miala nic innego do roboty... bezmozgowiec jakis, czy co? . Mam takie napisy na wszystkich lustrach smile, mam je już także w pamięci smile
Ankinom użalasz się! Masz tylko 37 lat, wykształcenie, dzieci, rodziców, znajomych. Masz więc wiele a możesz zyskać jeszcze siebie, szczęśliwą siebie, uśmiechniętą siebie smile. Jednak tak jak pisze Wielokropek "szczęście nie jest obowiązkowe"  ....może też komuś szczęście daje użalanie się nad sobą.... Polecam przeanalizowanie wszystkich słów ZAZDROŚCI.  smile

Tak jak napisałam: użalam się... na moje szczęście, po tym użalaniu, wycieram rozmazane gile i szukam wyjścia. Nie ukrywam, że mam ostatnio spodek formy. Długie bezrobocie przyczynia się do depresji, a jak jeszcze codzienne słyszysz, że jesteś zerem, no to trochę podkopuje wiarę....

Ok, kończę bo zaraz mi się od Ciebie oberwie, że znowu się rozklejam big_smile

Zosiu, ja i bez tabelki wiem, że nie kocham, ja jestem uzależniona! I to bardzo!

Muszę się leczyć, bo to bardzo niebezpieczna choroba, która może nie tylko mnie pociągnąć na dno.... ja to już wiem, tylko nie bardzo wiem, jak z tego wyjść, czytam, analizuję, mam większą świadomość, ale jeszcze nie odzyskałam siebie.
To tak jak z więźniem, który po odbyciu wyroku, cieszy się wolnością, tak jej pragnął, ale nie bardzo wie co z nią zrobić? jak żyć? "Tam" wszystko było jasne, stałe i ustalone, inni decydowali, pilnowali, nakazywali, aż tu nagle sam musi podejmować decyzje, jak wybrać te prawidłowe?

Póki co mam zaplanowane najbliższe dwa miesiące, to będzie czas, kiedy będę z dala od niego, sama będę decydować o sobie i sama podejmować decyzje, pierwszy krok do samodzielności, nie wiem co przyniesie przyszłość, spróbuje wykorzystać szanse i odrzucać nietrafione decyzje.

smile

11 347

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To nasza wymiana zdań z 09 07 11r.

zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

tak trudno oddzielić emocje od rozumu..

tak wiem, czas...chyba muszę przestać próbować "zrozumieć", bo tego nie da się objąć rozumem...

mój błąd polegał na tym, że jego "złe mnie traktowanie" przypisywałam, że on taki biedny, ma problem, bo te złe nawyki, oraz jak traktować żonę wyniósł z domu itd. ale to nie prawda to ja mam problem, że na to pozwoliłam!

kurczę czeka mnie długa praca, ja już powoli odzyskuję świadomość, ale jeszcze jestem na takim etapie, że gotowa jestem błagać, żeby mnie nie zostawiał!i dobrze wiem, że jakby wrócił to i tak dalej bym zgadzała się na takie same traktowanie ( to jest dopiero masochizm na własne życzenie) no  niby bym się buntowała, a jednocześnie tkwiłabym w tym pseudo związku, chyba powinnam być wdzięczna mężowi, że nie chce do mnie wrócić, ale kiedy to przestanie tak boleć?

Podpisuję sie pod Twoimi przemyśleniami :
1  Bardzo trudno oddzielić emocje od rozumu
2 To się da objąć rozumem ale tak jak i Ty jeszcze tego nie potrafię
3 Tak to my mamy problem bo na to  p a r t n e r o m  pozwalamy
4 Odzyskiwanie świadomości to długa i ciężka praca


I nie błagaj go o powrót .... no chyba, że faktycznie jesteś masochistką i rajcuje Cię poniżanie, upadlanie i dobrze czujesz się w pseudo związku . Ja swojemu mężowi jestem dzisiaj bardzo wdzięczna, że wdał się w romans i nie tylko jemu ale i tej kobiecie.(...) No właśnie ból! Rozumiem, że boli Cię porzucenie. Ja tego bólu nie znam,bo to ja miałam go dosyć i pogoniłam. Owszem znam ból zdrady.....oj bardzo bolało ......i to kilka razy.....i zawsze było przebaczenie - takie słowo, bo tak naprawdę nie można przebaczyć jeśli jesteśmy nadal z tym co zdradził. Ja już nie kocham swojego męża i nie ma we mnie bólu jego zdrad.
Ból poniżania - też znam i mimo, że z nim nie jestem  6 miesięcy to nadal mnie to boli- jak mogłam na to pozwalać!! Jak mogłam pozwalać żeby dzieci na to patrzyły i przeżywały!!

Ten pochodzi z 09 06 12r.

ankinom napisał/a:

Wczoraj usłyszałam od męża:
- nie masz honoru
- nie masz ambicji
- niczego nie potrafisz załatwić, zrobić
- nie potrafisz nawet utrzymać pracy (redukcja etatów)
- nie potrafisz znaleźć nowej pracy
- siedzisz cały czas na moim garnuszku
- nic do Ciebie kompletnie nie czuję, NIC
- cały dzień siedzisz w domu i nic nie robisz
- a gdyby przyszło tobie do głowy (szósty zmysł?) nie wrócić z dziećmi to wiedz, że wiele jest sposobów prawnych, łączne z listem gończym, nie pozwolę zabrać dzieci, żeby się zmarnowały
- nie wyprowadzę się, ale dla ciebie droga wolna, bez dzieci
- chcę się zakochać i być szczęśliwy, wychowywać dzieci
- mam swoje życie, a ty w końcu zajmij się swoim

a najgorsze, że ja sama doprowadziłam do takiej sytuacji, trzeba było zacząć żyć dla siebie, a nie kłócić się, awanturować, prosić o uwagę człowieka, który wyraźnie powiedział: nie kocham.
Tak to się kończy, gdy człowiek nie ma za grosz poczucia godności.

A ten z 07 06 12r.

ankinom napisał/a:
hm... napisał/a:
ankinom napisał/a:

właściwe podejście, gratuluję odwagi smile

Ile można czekać i na co?

nie wiem hm, może na cud, naprawdę już nic nie wiem.....

Ankinom cuda się nie zdarzają !!!, ale Ty o tym wiesz!
Mąż mówi Ci prawdę. Nie masz honoru i ambicji - bo prosisz go o miłość...o litość można prosić, nie o miłość. Mówi Ci też szczerze, że Cię nie kocha i za to powinnaś mu podziękować(z uczciwe postawienie sprawy), bo oszczędził Ci domysłów, powątpiewania, potwierdzania. Nie każdy ma odwagę powiedzieć partnerowi, "wypaliło się ". Ty już masz świadomość braku jego uczucia i wiesz, że nie da się tego zmienić.
Przesadził z tym oskarżaniem Cię, że nic nie umiesz zrobić i to nawet baaardzo przesadził. Przecież zdobyłaś wykształcenie, dzieci wychowujesz i dom prowadzisz. Straszy Cię? Wyprowadź go z błędu smile i powiedź, że się go nie boisz, bo nie boisz się go, prawda ? A może uświadom mu, co to znaczy samotny ojciec z 2 dzieci, a może podziel się z nim obowiązkami. Uświadom mu przede wszystkim co znaczą alimenty i OBOWIĄZEK płacenia ich również na Ciebie. Jeśli miałabyś rozwód BEZ orzekania winy, to Tobie jako niepracującej przysługują alimenty przez okres 5 lat. Łachy więc Ci nie robi, że łoży na Ciebie i dzieci. Może uświadom go o jego obowiązkach smile. To chyba dobry sposób na zamknięcie tego tematu między Wami.
Ja także od męża słyszałam : zajmij się sobą. Wtedy nie rozumiałam o co mu chodzi.... . Ankinom masz rację, tak się kończy, gdy człowiek nie ma poczucia godności. Można więc zacząć nowe życie, nie popełniając tych samych błędów. smile
Od naszej pierwszej rozmowy minął prawie rok. Ja jestem uśmiechniętą kobietą a Ty ?
Bierz się do roboty kochana smile i już od dziś ćwicz uśmiechanie się smile Wiesz, że mocno Trzymam za Ciebie kciuki.
I jeszcze jedno, Twoje mądre przemyślenie, które powinnaś(inne kobiety też) w ramki oprawić lub dodać do poprzednich napisów na lustrze, "a najgorsze, że ja sama doprowadziłam do takiej sytuacji, trzeba było zacząć żyć dla siebie, a nie kłócić się, awanturować, prosić o uwagę człowieka, który wyraźnie powiedział: nie kocham." Ja kocham Cię -  za te słowa smile

11 348

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Ok, kończę bo zaraz mi się od Ciebie oberwie, że znowu się rozklejam big_smile (...)
Póki co mam zaplanowane najbliższe dwa miesiące, to będzie czas, kiedy będę z dala od niego, sama będę decydować o sobie i sama podejmować decyzje, pierwszy krok do samodzielności, nie wiem co przyniesie przyszłość, spróbuje wykorzystać szanse i odrzucać nietrafione decyzje.

smile

Sorki, nie chcę Cię urazić. Nikogo nie chcę urazić. Jeśli pisze Ci, że rozklejasz się, to wnioskuję to z Twoich słów, ale wnioskuję też, że traktujesz to jako, " jaka ja biedna". Biedna nie jesteś, bo w więzieniu nie jesteś i masz prawo wyboru. Jeśli wybierasz "jestem nieszczęśliwa na własne żądanie" i piszesz, kocham być taka to ja się nie odezwę, słowa nie napiszę big_smile.
Jesteśmy DOROSŁE, anonimowe i mamy prawo być szczere (do bólu). Chcę być szczera, ale nie mam intencji obrażania Cię, bo i za co. To JEST TWOJE ZYCIE TWOJE WYBORY.
Te dwa miesiące pozwolą nabrać Ci dystansu smile

11 349 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-06-11 15:55:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Odzyskiwanie samej siebie to najciezsza z prac,ale warto.Choc dluga to droga ,czasami przeplatana druzgocacymi emocjami ,czasami to czego sie dowiadujemy o samych sobie rani ,rozczarowuje ,ale ma sie ochote dalej poznawac.
Jestem tak pogubiona i zakrecona w jakiejs spirali ze niewiem ,czuje ze cofam sie ,emocjonalnie .Nie czuje szczescia mimo ze wezwanie na pierwsza sprawe tuz tuz.Czuje ze to porazka ,zyciowa .Przegralam widze swoje bledy ,niemam sil sie do nich przyznac
Im dalej jestem ku docierania do glebi,tym gorzej sie czuje..................

11 350

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

rozpłakałam się, bo choć minął rok, choć próbuję sobie i wszystkim wmówić, patrzcie jaka jestem silna,to tak na prawdę to kłamstwo, rok depcze w miejscu! Boli mnie ta jego obojętność, boli, że nie jesteśmy rodziną, boli, że jestem dla niego tylko matką jego dzieci.

Wielki szacunek mam do Ciebie za te słowa. Nie łatwo jest być szczerą sama ze sobą. Nie łatwo przyznać się do oszukiwania siebie i kogoś. Prawdą jest, że minął rok a ty jesteś w tym samym miejscu.. W tym samym miejscu, ale już bardziej siebie świadoma. Ankinom przytulam Cię mocno. 
Zrobiłaś właśnie duży krok do samouświadomienia. Zacytuję słowa mojej kochanej ZAZDROŚCI

zofia282 napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

udaje kogos kim nie jestem. Udaje silna niezalezna kobiete, ktora wie czego chce i musi byc jak ja chce.... ale to tylko takie udawanie...bo ja go BARDZO CHCE...
chce go po moim trupie
moge sie poswiecic, zrezygnowac, oddac... nie zalezy mi na moich potrzebach
nie mam zadnych potrzeb

Zazdrosc czy to się tak zawsze odbywa ? w każdym przypadku?

Kiedyś zdziwiona byłam, że kobieta sama może siebie oszukiwać, dzisiaj czytam wiele wypowiedzi oszukujących się kobiet. Czy zdają one sobie z tego sprawę? czy są świadome siebie? Ja swego czasu udawałam szczęśliwą mężatkę. Udawałam, tłumaczyłam....zgubiłam w międzyczasie siebie, swoje potrzeby. Czy są kobiety, które dla faceta zrezygnują z siebie, zatracą....są, stawałam się jedną z nich...tylko mnie zatracanie....udało mi się uciec, przede wszystkim przed samą sobą, przed swoim uzależnieniem...

ankinom napisał/a:

Ale codziennie próbuję godnie to przejść i każdego dnia mniej moich próśb, mniej podeptanej godności, mniej łez, mniej pytań dlaczego.... nie użalam się, ale mieszkając z nimi pod jednym dachem wymaga od nas więcej pracy i determinacji. Jestem pewna, że gdybym mieszkała sama proces leczenie byłby krótszy....dlatego rozumiem dlaczego tak Tobie ciężko...Nie wiem co Tobie doradzić, bo każda z nas musi znaleźć sposób na życie...

a w ogóle mam dzisiaj spadek formy: obraziłam się na potencjalnych pracodawców, Boga i wszystkich ludzi, użalam się, że mam 37 lat i niczego nie osiągnęłam, ani wsparcia w partnerze, ani konkretnej pozycji zawodowej, przeraża mnie to życie....nie mam nic....

Godnie to nie znaczy mniej próśb, to znaczy 0 próśb! To znaczy zorganizowanie sobie życia bez niego. Masz siebie i dzieci.
Masz rację, to, że mieszkasz z mężem utrudnia Ci, ale nie uniemożliwia zajęcie się sobą. Jak łatwo zajmować się nim , jak trudno zająć się sobą. W niego wpatrujemy się, wsłuchujemy, nie w siebie sad  A narzekać jak łatwo sad
Rozumiesz Liwię? Ona jest u siebie a jej mąż u niej. Wystarczy jej jedno słowo i nie są już razem. Ona go nie wypowiada, a jeszcze trzyma go za NOGAWKĘ kiedy on chce opuścić jej mieszkanie. Mówisz, że rozumiesz ją....
Nie wiesz co jej doradzić? Znowu przytoczę wypowiedź ZAZDROŚCI

zofia282 napisał/a:

Odpowiedź na Twoje zastanawianie: TAK MASZ RACJĘ. Odpowiedź na pierwsze  pytanie: NIE ZNAM ODPOWIEDZI, Odpowiedź na drugie pytanie:ŻADNEJ GWARANCJI Ok. ZGADZAM SIĘ PROBLEM JEST WE MNIE. No właśnie UZALEŻNIENIE (jak to się dzieje  jak to się zaczyna bo potem sama wiem jak to trwa czy aż tak to siedzi w nas ? gdzieś głęboko? ) << NIE ULEGAJ MU JAK JAKAŚ DEBILKA, BEZ ROZUMU, NUDNA I MĘCZĄCA BABA. ZRÓB COŚ BY TWÓJ ŚWIAT GO PORWAŁ>> ok. masz rację to warto napisać sobie na wszystkich lusrach !!!

Ankinom kochasz go czy jesteś uzależniona. Może warto abyś zrobiła tabelkę, o której mówi ZAZDROŚĆ.....

Polecam wielu napis na lustrze " Nie ulegaj mu jak jakas debilka, bez rozumu, nudna i meczaca baba. Zrob cos by Twoj swiat go porwal". Kolejny do napisania "No i az wstyd tesknic... jakbym nie miala nic innego do roboty... bezmozgowiec jakis, czy co? . Mam takie napisy na wszystkich lustrach smile, mam je już także w pamięci smile
Ankinom użalasz się! Masz tylko 37 lat, wykształcenie, dzieci, rodziców, znajomych. Masz więc wiele a możesz zyskać jeszcze siebie, szczęśliwą siebie, uśmiechniętą siebie smile. Jednak tak jak pisze Wielokropek "szczęście nie jest obowiązkowe"  ....może też komuś szczęście daje użalanie się nad sobą.... Polecam przeanalizowanie wszystkich słów ZAZDROŚCI.  smile

Tak jak napisałam: użalam się... na moje szczęście, po tym użalaniu, wycieram rozmazane gile i szukam wyjścia. Nie ukrywam, że mam ostatnio spodek formy. Długie bezrobocie przyczynia się do depresji, a jak jeszcze codzienne słyszysz, że jesteś zerem, no to trochę podkopuje wiarę....

Ok, kończę bo zaraz mi się od Ciebie oberwie, że znowu się rozklejam big_smile

Zosiu, ja i bez tabelki wiem, że nie kocham, ja jestem uzależniona! I to bardzo!

Muszę się leczyć, bo to bardzo niebezpieczna choroba, która może nie tylko mnie pociągnąć na dno.... ja to już wiem, tylko nie bardzo wiem, jak z tego wyjść, czytam, analizuję, mam większą świadomość, ale jeszcze nie odzyskałam siebie.
To tak jak z więźniem, który po odbyciu wyroku, cieszy się wolnością, tak jej pragnął, ale nie bardzo wie co z nią zrobić? jak żyć? "Tam" wszystko było jasne, stałe i ustalone, inni decydowali, pilnowali, nakazywali, aż tu nagle sam musi podejmować decyzje, jak wybrać te prawidłowe?

Póki co mam zaplanowane najbliższe dwa miesiące, to będzie czas, kiedy będę z dala od niego, sama będę decydować o sobie i sama podejmować decyzje, pierwszy krok do samodzielności, nie wiem co przyniesie przyszłość, spróbuje wykorzystać szanse i odrzucać nietrafione decyzje.

smile

Moge sie podpisac pod slowami ,slowami zazdrosci
Udaje kogos kim nie jestem ,jestem tak silna dla ludzi z zewnatrz ,szczesliwa ,.........................................
to wszystko maska ,oszukuje sama siebie
Bylam zadufana w sobie
Poprostu nie moge przezyc ze mnie zdradzil,ale nie z milosci!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!ooooooo Boze jak trudno jest stanac twarza w twarz z sama sobom.ta prawdziwa

11 351 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-06-11 17:56:21)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Każda z nas udaje, że jest silna, bo w gruncie rzeczy jest, ale na innych płaszczyznach życia. Zdobyłyśmy wykształcenie, coś jednak w życiu osiągnęłyśmy, a niestety KKZB w życiu prywatnym są słabe. Zawieszamy się na mężczyznach, uzależniamy od nich własne szczęście. A gdzie w tym wszystkim podziewamy się my-kobiety, jako odrębne jednostki?! Czy to, że jesteśmy kzb powoduje u mężczyzn, że zdradzają, kłamią, oszukują, manipulują?! Wydaje mi się, że nie. Trafiłyśmy na takich akurat, którzy skrzętnie wykorzystują nasze słabości, wyczuwają, że kochamy bardzo i że można robić sobie z nami jak się chce i co się chce. Gdyby sami w jakiś sposób nie byli dysfunkcyjni-być może wcale nie doszłoby do takich sytuacji jak opisujemy wszystkie tutaj. 
Ciężko zobaczyć prawdę, zobaczyć siebie w tym wszystkim. Ja widzę. Widzę, że kocham za bardzo, coraz wyraźniej do mnie to dochodzi i staje się inną osobą, widzę jak własne życie uzależniłam od niego, ale sam dał mi na początku naszej znajomości i to przez kilka ładnych lat wszelkie oznaki-uzależnienia ode mnie i wpadłam w tą sieć. Wpadłam też przez samą siebie, bo uznałam, że poświęcenie dla drugiej osoby to wielka miłość, a to jak widać mylne odczucie.

Zofio-piszesz, że on mieszka jakby u mnie. Mieszka, łapałam go za nogawkę i próbowałam zatrzymać, ale wiem, że to złe. Wiem też, że gdy tego nie będę robiła -uzna , że go nie kocham, że się nie staram, ale niestety-na siłę nic nie można, mimo, że zostanie użyte to przeciwko mnie. Nie jesteśmy nastolatkami. Jesteśmy dorosłymi ludźmi. Nie chcę zastanawiać się czy do kogoś pisze czy dzwoni czy nawet się spotyka, chcę normalności, normalnego życia z szacunkiem, bez walki, kłótni, manipulacji. Tego zawsze chciałam i poświęcając siebie dla tego związku-straciłam siebie, oczekując zauważenia, zrozumienia, czułości i prawdomówności. Chciałam mieć mężczyznę u boku, który na co dzień wesprze mnie, pomoże, będzie głową domu, będzie troszczył się o rodzinę, a nie o własne ego. Może ja jestem winna temu, że tak się nie stało, może za bardzo uwiesiłam się na nim, a on uciekał przede mną, choć z drugiej strony miał poczucie tego, że jednak jest ktoś kto bardzo kocha, na kim może polegać w doli i niedoli, kto pomoże, gdy tylko będzie można.
Nie wiem już jacy są faceci i mnie przestaje to interesować. Zaczynam każdego postrzegać jak kłamczucha i bawidamka, zajętego własnymi sprawami. Może gdy w końcu dojdę do siebie zacznę inaczej myśleć.


Jeszcze jedno -mąż też mówi mi często "zajmij się sobą, a ja zajmę się sobą". Pierwszy człon rozumiem, ale kolejny nie-bo to robi zawsze.

11 352

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Liwio, jak przeczytałam Twój post to jedno mi się rzuciło w oczy. Piszesz, że jesteś KKZB, ale to nie powoduje, że Twój mąż cię zdradza, oszukuje itp itd.
A dalej podajesz cechy swoje, typowe dla KKZB, które spowodowały, że Twój mąż Cię zdradza, oszukuje, nie szanuje.
Chodzisz na terapię?


Ja jestem prawie na końcu mojej terapii u psychologa. Z każdym tyg czuję się o wiele lepiej big_smile

11 353

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak. Chodzę. Podaję cechy, ale zdaję sobie z nich sprawę i może niejasno napisałam, że mam poczucie winy, ale nie czuję się winna jego kłamstwom co do kobiet itp. Dla mnie to jego problem. To on powinien czuć się z tym źle, a nie ja. Mam tego świadomość. Niezależne jest akurat to, że ma ciągoty to wydzwaniania, pisania i być może spotykania, a potem mydlenia mi oczu ode tego, że jestem kzb.

11 354

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

To nasza wymiana zdań z 09 07 11r.

zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

tak trudno oddzielić emocje od rozumu..

tak wiem, czas...chyba muszę przestać próbować "zrozumieć", bo tego nie da się objąć rozumem...

mój błąd polegał na tym, że jego "złe mnie traktowanie" przypisywałam, że on taki biedny, ma problem, bo te złe nawyki, oraz jak traktować żonę wyniósł z domu itd. ale to nie prawda to ja mam problem, że na to pozwoliłam!

kurczę czeka mnie długa praca, ja już powoli odzyskuję świadomość, ale jeszcze jestem na takim etapie, że gotowa jestem błagać, żeby mnie nie zostawiał!i dobrze wiem, że jakby wrócił to i tak dalej bym zgadzała się na takie same traktowanie ( to jest dopiero masochizm na własne życzenie) no  niby bym się buntowała, a jednocześnie tkwiłabym w tym pseudo związku, chyba powinnam być wdzięczna mężowi, że nie chce do mnie wrócić, ale kiedy to przestanie tak boleć?

Podpisuję sie pod Twoimi przemyśleniami :
1  Bardzo trudno oddzielić emocje od rozumu
2 To się da objąć rozumem ale tak jak i Ty jeszcze tego nie potrafię
3 Tak to my mamy problem bo na to  p a r t n e r o m  pozwalamy
4 Odzyskiwanie świadomości to długa i ciężka praca


I nie błagaj go o powrót .... no chyba, że faktycznie jesteś masochistką i rajcuje Cię poniżanie, upadlanie i dobrze czujesz się w pseudo związku . Ja swojemu mężowi jestem dzisiaj bardzo wdzięczna, że wdał się w romans i nie tylko jemu ale i tej kobiecie.(...) No właśnie ból! Rozumiem, że boli Cię porzucenie. Ja tego bólu nie znam,bo to ja miałam go dosyć i pogoniłam. Owszem znam ból zdrady.....oj bardzo bolało ......i to kilka razy.....i zawsze było przebaczenie - takie słowo, bo tak naprawdę nie można przebaczyć jeśli jesteśmy nadal z tym co zdradził. Ja już nie kocham swojego męża i nie ma we mnie bólu jego zdrad.
Ból poniżania - też znam i mimo, że z nim nie jestem  6 miesięcy to nadal mnie to boli- jak mogłam na to pozwalać!! Jak mogłam pozwalać żeby dzieci na to patrzyły i przeżywały!!

Ten pochodzi z 09 06 12r.

ankinom napisał/a:

Wczoraj usłyszałam od męża:
- nie masz honoru
- nie masz ambicji
- niczego nie potrafisz załatwić, zrobić
- nie potrafisz nawet utrzymać pracy (redukcja etatów)
- nie potrafisz znaleźć nowej pracy
- siedzisz cały czas na moim garnuszku
- nic do Ciebie kompletnie nie czuję, NIC
- cały dzień siedzisz w domu i nic nie robisz
- a gdyby przyszło tobie do głowy (szósty zmysł?) nie wrócić z dziećmi to wiedz, że wiele jest sposobów prawnych, łączne z listem gończym, nie pozwolę zabrać dzieci, żeby się zmarnowały
- nie wyprowadzę się, ale dla ciebie droga wolna, bez dzieci
- chcę się zakochać i być szczęśliwy, wychowywać dzieci
- mam swoje życie, a ty w końcu zajmij się swoim

a najgorsze, że ja sama doprowadziłam do takiej sytuacji, trzeba było zacząć żyć dla siebie, a nie kłócić się, awanturować, prosić o uwagę człowieka, który wyraźnie powiedział: nie kocham.
Tak to się kończy, gdy człowiek nie ma za grosz poczucia godności.

A ten z 07 06 12r.

ankinom napisał/a:
hm... napisał/a:

Ile można czekać i na co?

nie wiem hm, może na cud, naprawdę już nic nie wiem.....

Ankinom cuda się nie zdarzają !!!, ale Ty o tym wiesz!
Mąż mówi Ci prawdę. Nie masz honoru i ambicji - bo prosisz go o miłość...o litość można prosić, nie o miłość. Mówi Ci też szczerze, że Cię nie kocha i za to powinnaś mu podziękować(z uczciwe postawienie sprawy), bo oszczędził Ci domysłów, powątpiewania, potwierdzania. Nie każdy ma odwagę powiedzieć partnerowi, "wypaliło się ". Ty już masz świadomość braku jego uczucia i wiesz, że nie da się tego zmienić.
Przesadził z tym oskarżaniem Cię, że nic nie umiesz zrobić i to nawet baaardzo przesadził. Przecież zdobyłaś wykształcenie, dzieci wychowujesz i dom prowadzisz. Straszy Cię? Wyprowadź go z błędu smile i powiedź, że się go nie boisz, bo nie boisz się go, prawda ? A może uświadom mu, co to znaczy samotny ojciec z 2 dzieci, a może podziel się z nim obowiązkami. Uświadom mu przede wszystkim co znaczą alimenty i OBOWIĄZEK płacenia ich również na Ciebie. Jeśli miałabyś rozwód BEZ orzekania winy, to Tobie jako niepracującej przysługują alimenty przez okres 5 lat. Łachy więc Ci nie robi, że łoży na Ciebie i dzieci. Może uświadom go o jego obowiązkach smile. To chyba dobry sposób na zamknięcie tego tematu między Wami.
Ja także od męża słyszałam : zajmij się sobą. Wtedy nie rozumiałam o co mu chodzi.... . Ankinom masz rację, tak się kończy, gdy człowiek nie ma poczucia godności. Można więc zacząć nowe życie, nie popełniając tych samych błędów. smile
Od naszej pierwszej rozmowy minął prawie rok. Ja jestem uśmiechniętą kobietą a Ty ?
Bierz się do roboty kochana smile i już od dziś ćwicz uśmiechanie się smile Wiesz, że mocno Trzymam za Ciebie kciuki.
I jeszcze jedno, Twoje mądre przemyślenie, które powinnaś(inne kobiety też) w ramki oprawić lub dodać do poprzednich napisów na lustrze, "a najgorsze, że ja sama doprowadziłam do takiej sytuacji, trzeba było zacząć żyć dla siebie, a nie kłócić się, awanturować, prosić o uwagę człowieka, który wyraźnie powiedział: nie kocham." Ja kocham Cię -  za te słowa smile

"nie wiem hm, może na cud, naprawdę już nic nie wiem" - to zdanie dotyczyło sprawy Hm. Ja na cud nie liczę, bo cud zdarzył się tylko raz i bardzo dawno temu....

Zofio, od stycznia nie powiedziałam: daj mi szansę, dajmy sobie szansę, nie prosiłam i nie błagałam. Nawet ten ostatni "eksperyment" był w mojej głowie, mąż nie wiedział, że jest "testowany".

Kobietom żyjącym w toksycznych związkach trudno zachować godność. Te szpiegowania, kontrolowania, sprawdzanie telefonów, bilingów, nagrywanie, to nic innego jak uszczerbek na godności. Czasami trzeba coś stracić (godność) by zyskać coś nowego (szacunek). Te działania maja dać nam pewność, że jesteśmy oszukiwane i teraz to zależy od osoby, co z tym zrobi. Jedne będą płakać w poduszkę, inne wywalą niewiernego partnera za drzwi i ze swojego życia. To drugie wyjście pozwoli na nowo odbudować w sobie godność i wierzę, że taka kobieta już nigdy zdobytej godności nie utraci.

Do dzisiaj czuje niesmak pewnych swoich zachować, tak nie miałam wtedy za grosz honoru i godności, chciałam, żeby było jak dawniej. Ale zyskałam coś jeszcze: świadomość, że to było uwłaszczające i przyrzekłam sobie, że dwa razy pomyślę zanim zrobię coś co wzbudzi mój niesmak.

Tak, trudno w to uwierzyć, ale jestem wdzięczna, że mąż powiedział prawdę, dał mi szansę na nowe życie, czy lepsze? To zależy ode mnie.
Długo nie podchodziłam do tego w ten sposób. Bardziej się skupiłam, na pytaniu, dlaczego tak późno i dlaczego tyle lat mnie okłamywał.
To było wygodne, bo w ogóle nie brałam pod uwagę faktu, że ja też mogłam wcześniej to zakończyć, łatwiej grać rolę ofiary. Przecież już od co najmniej 3 lat wiedziałam, że "coś" jest nie tak, ba nawet się wyprowadziłam, ale nie byłam wtedy gotowa na samodzielne życie... wróciłam.
Powiem prawdę, że gdyby mąż tego nie zrobił, ja nadal bym z nim była, bym nadal płakała, błagała, ale dupska bym nie ruszyła by to zmienić.

Też nie rozumiałam: zajmij się sobą. To znaczy jak? No przecież dbam o siebie. Tak to wtedy rozumiałam. Nie mieściło mi się w głowie, że powinnam mieć swoje zainteresowania, że do kina można pójść z koleżanką, a na zakupy sama. Ja wszystko chciałam robić z nim i dla niego. To musiało się tak skończyć, zachowywałam się jak kobieta - bluszcz, chłopina zaczął się dusić.

Jest mi ciężko, wiem, że tak musi być, to minie. Tobie Zosiu zajęło to rok, ja potrzebuję trochę więcej czasu.
Pisz kochana, koryguj mnie, bo tego potrzebuję smile

11 355 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-06-11 19:33:44)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Każda z nas udaje, że jest silna, bo w gruncie rzeczy jest, ale na innych płaszczyznach życia. Zdobyłyśmy wykształcenie, coś jednak w życiu osiągnęłyśmy, a niestety KKZB w życiu prywatnym są słabe. Zawieszamy się na mężczyznach, uzależniamy od nich własne szczęście. A gdzie w tym wszystkim podziewamy się my-kobiety, jako odrębne jednostki?! Czy to, że jesteśmy kzb powoduje u mężczyzn, że zdradzają, kłamią, oszukują, manipulują?! Wydaje mi się, że nie. Trafiłyśmy na takich akurat, którzy skrzętnie wykorzystują nasze słabości, wyczuwają, że kochamy bardzo i że można robić sobie z nami jak się chce i co się chce. Gdyby sami w jakiś sposób nie byli dysfunkcyjni-być może wcale nie doszłoby do takich sytuacji jak opisujemy wszystkie tutaj. 
Ciężko zobaczyć prawdę, zobaczyć siebie w tym wszystkim. Ja widzę. Widzę, że kocham za bardzo, coraz wyraźniej do mnie to dochodzi i staje się inną osobą, widzę jak własne życie uzależniłam od niego, ale sam dał mi na początku naszej znajomości i to przez kilka ładnych lat wszelkie oznaki-uzależnienia ode mnie i wpadłam w tą sieć. Wpadłam też przez samą siebie, bo uznałam, że poświęcenie dla drugiej osoby to wielka miłość, a to jak widać mylne odczucie.

Zofio-piszesz, że on mieszka jakby u mnie. Mieszka, łapałam go za nogawkę i próbowałam zatrzymać, ale wiem, że to złe. Wiem też, że gdy tego nie będę robiła -uzna , że go nie kocham, że się nie staram, ale niestety-na siłę nic nie można, mimo, że zostanie użyte to przeciwko mnie. Nie jesteśmy nastolatkami. Jesteśmy dorosłymi ludźmi. Nie chcę zastanawiać się czy do kogoś pisze czy dzwoni czy nawet się spotyka, chcę normalności, normalnego życia z szacunkiem, bez walki, kłótni, manipulacji. Tego zawsze chciałam i poświęcając siebie dla tego związku-straciłam siebie, oczekując zauważenia, zrozumienia, czułości i prawdomówności. Chciałam mieć mężczyznę u boku, który na co dzień wesprze mnie, pomoże, będzie głową domu, będzie troszczył się o rodzinę, a nie o własne ego. Może ja jestem winna temu, że tak się nie stało, może za bardzo uwiesiłam się na nim, a on uciekał przede mną, choć z drugiej strony miał poczucie tego, że jednak jest ktoś kto bardzo kocha, na kim może polegać w doli i niedoli, kto pomoże, gdy tylko będzie można.
Nie wiem już jacy są faceci i mnie przestaje to interesować. Zaczynam każdego postrzegać jak kłamczucha i bawidamka, zajętego własnymi sprawami. Może gdy w końcu dojdę do siebie zacznę inaczej myśleć.


Jeszcze jedno -mąż też mówi mi często "zajmij się sobą, a ja zajmę się sobą". Pierwszy człon rozumiem, ale kolejny nie-bo to robi zawsze.

Moj maz troszke inaczej-on uwaza ze ,nie jestem kochajaca za bardzo .Jak juz pisalam wytknol mi ze zajmuje sie soba ,czul sie zaniedbany ,bo nie bylam jak mama jego.
Wiec uwazal ze zla .
Bylam zawsze ,kiedy byly pieniadze kiedy nie bylo,kiedy byly problemy kiedy, byla sielanka    , w zdrowiu ,chorobie  -dla mnie to bylo wsparcie ,a nie lepienie klusek- co mi zarzucal,dziecinne to oj ........

11 356 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-11 18:50:52)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Liwio, zdajesz sobię sprawę, że jesteś KKZB. Twój mąż jest mega zadowolony, bo ma żonę KKZB. Co dalej?

11 357

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bo może Pati nie jesteś KKZB. Ja nie jestem, jestem DDA.
A twój mąż, jak mu żona nieodpowiadała, to zamiast wystawiać wacka przaz internet albo wsadzać go innej, mógł po prostu z tobą porozmawiać.
No chyba,że rozmawiał...

11 358 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-06-11 19:29:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moj chyba by chcial miec taka kochajaca ponad wszystko .......i tu problem,bo tesciowa , byla  ,jest  KKZB.

11 359

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jest zamkniety w sobie na powazne sprawy, jesli cos go trapi nie powie .
Dla niego poprostu sie zyje tu i teraz ,nawet mowi ze kiedys cos zrobil ,a ja sie rozwodze.
Idzie tylko do przodu ,zapomina szybko

11 360

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mężczyźni chyba lubią KKZB. Mogą z takimi kobietami wszystko. A jak kobiety narzekają, to oni mają powody i wymówki jednocześnie do tego co zrobili...

11 361

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mój jm też nie rozmawiał ze mną na poważne tematy, też parł do przodu, żył dniem i problemów nie widział.
Może każdy facet tak ma??

11 362 Ostatnio edytowany przez aisa (2012-06-11 21:00:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja z innej beczki
Jak radzicie sobie jak wasz jm zabiera dziecko i ona tam jest?
Ja mam miec to poraz pierwszy w tym tygodniu ,chodze po scianach nie moge sobie tego wyobrażić.
ON przy moim dziecku ta d....a.
Umieram

11 363

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jeszcze tego niemam,jm mieszka ze mna.Zabiera syna na wakacje 3 tygodnie i niewiem jak to zniose .W niedziele byl z synami caly dzien ,i mialam ciezki dzien.Wiec napewno napoczatku po rozwodzie bedzie ciezko.

11 364

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Mój jm też nie rozmawiał ze mną na poważne tematy, też parł do przodu, żył dniem i problemów nie widział.
Może każdy facet tak ma??

On rozmawial ,ale o finansach planach tak ,nie rozmawial na zadne zwiazane z zwiazkiem .....

11 365

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Liwio, zdajesz sobię sprawę, że jesteś KKZB. Twój mąż jest mega zadowolony, bo ma żonę KKZB. Co dalej?

Mega zadowolony to on nie jest, bo twierdzi, że wszystko chciałam wiedzieć, że wypytywałam, że chciałam wiedzieć gdzie jedzie i o której wróci. To go wkurzało. Tylko, że ja nie robiłam tego nigdy złośliwie. Przyjęło się w moim rodzinnym domu tak, że jak się wychodziło to mówiło się dokąd i kiedy się wróci i tyle. Tą zasadę chciałam mieć też we własnym domu...z resztą mąż zawsze wiedział gdzie jestem i o której wrócę (jak gdzieś w ogóle wyszłam). Jeśli chodzi o alkohol-to też jest przepaść między nami, bo on uważa, że mu zabraniam i dlatego musi po za domem, jednak moje zdanie jest takie, że pije za dużo i tu jest problem. W domu za dużo widzę, a poza nim nie.

Zdaję sobie sprawę i zaczęłam pracę nad sobą.....

Dziś jednak kilka kwestii przyprawia mnie o ból głowy - że być może ja bagnię to wszystko, może za mało dawałam mu czułości, nie pokazywałam za bardzo tego co czuję do męża, że teraz śpi osobno, a ja nic z tym nie robię......będzie miał do mnie o to żal, bo kiedyś on był wylewny w stosunku do mnie, to on okazywał nad wyraz swoje uczucia, a ja byłam bardziej ostrożna i stonowana....na pewno boli go choć trochę to, że teraz jestem "nic nie robiąca", że czekam pewnie na jego gest, że powie, że mimo, że był uparty, odrzucał mnie to w głębi czekał na mój ruch....Tylko czy on myśli co ja czuję?!

Matkooo, jest tyle sprzeczności w mojej głowie. Z drugiej strony-jego zachowanie nie daje nadziei na nic, nawet sił dla mnie na to by "coś" zrobić, by było dobrze ( a chciałabym, żeby dawne "dobrze" wróciło, żeby było "zdrowe" jak kiedyś)

11 366

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Liwio, czytam co piszesz ale, przepraszam,  ja nie wiem jaką pracę wykonujesz nad sobą. Dla mnie to w kółko to samo. Po prostu bla bla bla... Ja zła, on niedobry, nie kocha, ja kocham,on winny, ja winna... I tak w kółko...
Mam wrażenie, że spadasz w głąb studni, studni bez dna... A warto by było się od czegoś odbić.
A może to przez to,że mąż to wszystko czyta?
Ja myślę jednak, że on jest mega zadowolony. Stwarzasz mu idealne warunki do tego żeby Tobą pomiatał. Może Ci to pasuje po prostu?
Nie wiem, nie mi to oceniać, Twoje życie, Twój wybór. I życzę Ci żebyś miała cudowne życie, bo życie jest piękne i proste big_smile

11 367

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

A ja z innej beczki
Jak radzicie sobie jak wasz jm zabiera dziecko i ona tam jest?
Ja mam miec to poraz pierwszy w tym tygodniu ,chodze po scianach nie moge sobie tego wyobrażić.
ON przy moim dziecku ta d....a.
Umieram

Umierasz ? Boisz się nowej partnerki jm ? a ONA to co miałaby zrobić dziecku?
Chodzisz po ścianach ? Jeśli tak, to z zazdrości. Jesteś też zaborcza. To Twoje dziecko czy Wasze? Jm jako ojciec ma takie same prawa do dziecka jak i Ty i ciesz się, a nie rozpaczaj, że dziecko będzie czuło się kochane.
Nie odbieraj swemu dziecku radości bycia z ojcem. Kiedyś też kogoś poznasz i ...i też powiesz "ja przy moim dziecku z tym dupkiem". Naucz swoje dziecko tolerancji, miłości i nie odbieraj mu szansy na szczęście.
Pochodzę z rozbitej rodziny .....pragnęłam miłości, zainteresowania a potem szczęścia obojga rodziców. Dobrze żyłam z ich różnymi partnerami. Ostatnia konkubina ojca jest mi szczególnie bliska....kiedy umierał mój ojciec widziałam jej rozpacz, dostawałam od niej wsparcie. Pokochałam ją, jest dla mnie bardzo ważna....

Wyobraź sobie swoje uśmiechnięte i szczęśliwe dziecko...

11 368

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Pisz kochana, koryguj mnie, bo tego potrzebuję smile

Miło mi słyszeć, że moje "pilnowanie Cię" jest Ci pomocne.
Ty i l_ukrecja jesteście mi szczególnie bliskie.
Swoje pierwsze kroki na tym forum stawiałam w Waszej obecności.

A co się dzieje z l_krecją ?  Wyjechała? zapomniała o nas? o sobie ?

11 369

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj
Chyba masz racje z tą zazdroscia i zaborczością
Chyba trudno mi sie z tym wszystkim pogodzić
Trudno mi zrozumiec jak może być szczęśliwy gdy mnie skrzywdził sad

11 370

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Napiszę trochę o sobie smile
Samopoczucie mam coraz lepsze. Coraz większą mam wiarę w siebie i swoje możliwości. Pisałam Wam o ważnym spotkaniu, którego się tak bardzo boję. Właśnie wczoraj odbyło się.....i widzę światełko w tunelu i jestem z siebie dumna. Byłam ja, DOROSŁA KOBIETA , wiedząca czego chce, pewna siebie, zdecydowana. Może ustalenia, które zapadły nie były szczytem marzeń, ale .... jest dobrze. Małżonek zobaczył mnie zdecydowaną, decyzyjną, konkretną. Ja podejmowałam decyzje (po raz pierwszy tak poważne), mój głos się liczył (był zaskoczony). Teraz wie, że moje słowa są ważne i nie są rzucane na wiatr. Tu nie chodzi, że ma się mnie bać big_smile. Ja nie jestem taka straszna big_smile. Chcę tylko co mi się należy i chcę żeby wiedział, że jestem twarda i egzekwować będę co moje i dzieci.
Miał zapłacić alimenty, miał przyjechać na spotkanie w związku z tym kilkanaście minut wcześniej. Kilka minut się spóźnił.  Ze spotkania musiał wyjść wcześniej, ALE za pól godziny wrócę - usłyszałam. Nie czekałam. Znam go i wiem, że słowa jego nie znaczą nic.
Po godzinie zadzwoniłam -"jestem pusty jak bęben" -usłyszałam (to ostatnio ulubione jego powiedzenie), pieniądze jeszcze nie weszły do banku. Miały być a nie ma. Skwitowałam to słowami, zmień odbiorcę lub bank. Mam mu nie mówić co ma robić. Mam też nie nastawiać dzieci przeciwko niemu (???). Nie może facet zrozumieć, że dzieci są dorosłe i samodzielnie już myślą. Czują się lekceważone i niekochane przez niego. Nie spotyka się z nimi, nie dzwoni, nie płaci alimentów. Starszego okradł na 3 600 zł.- do dzisiaj mu nie oddał a powinien ! Za co więc oczekuje miłych odruchów, słów? Jestem szczera z dziećmi co do naszej sytuacji. Informuję chłopców co się dzieje w naszym życiu. Oni oczekują od ojca nie tylko miłości ale i wsparcia w trudnych chwilach. Teraz wsparcie szczególnie jest im potrzebne. Kidy syn słyszy o tym pustym bębnie...mówi," ojciec, ale ja się tymi słowami nie najem". Chłopcy widzą, że dzielę się z nimi czym mam, widzą, że ojca nie interesuje ich byt, zdrowie, sukcesy. Ja ubolewam nad tą sytuacją. Boję się, że może ona mieć wpływ na ich życie....
Usłyszałam też coś o sądzie i padły słowa, oliwa sprawiedliwa i na wierzch zawsze wypływa. O co chodzi, ma mi wyjaśnić dzisiaj na spotkaniu, ale na wszelki wypadek sprawdzę w sądzie czy nie wytoczył mi jakiejś sprawy np. o zmniejszenie alimentów. Oliwa sprawiedliwa smile. Oliwa już była sprawiedliwa i wypłynęła, i facet ma wyrok "rozwiązuje się małżeństwo z winy pozwanego".
Na jego słowa jestem uwrażliwiona. Rejestruję je i zauważam każdą nieścisłość. Już wyłapuję nie tylko jego słowa, ale i zamiary. Bez problemu wyłapałam jego chęć oszukania naszego znajomego ze spotkania. Zaproponował mu rozliczenie, ale za pól roku - za pół roku, czyli nigdy. Wiem już, że w jego wykonaniu to jest - N I G D Y.
Umówiliśmy się na dzisiaj.....ma zapłacić....ciekawe czego chce....ciekawe czy wejdzie już kasa do banku....ciekawe. Na spotkanie idę jak zwykle z synem.       
Poza tym miałam gości przez kilka dni. Miłe spotkanie, fajny czas. Odwiedziła mnie kuzynka z córkami. Fajne są dziewczynki...chociaż chodzenia po sklepach mam dosyć. Chłopcy w przeciwieństwie do dziewczynek wcale nie chcą sklepów odwiedzać, zakupy to dla nich tragedia, ostateczność. Jak popatrzyłam jakie kwoty wydają...cieszę się , że jednak mam synów. 
Byłam też na imieninach koleżanki. Były : wdowa, rozwódka (czyli ja smile ) i dwie mężatki - dwie nieszczęśliwe mężatki. Są one żonami panów, uzależnionych od alkoholu. Jedna z nich zaliczyła kilka terapii. Nie ma ona oporów mówienia głośno o swoich problemach, ma jednak ogromne problemy ze swoją szczerością. Widzę wyraźnie jej współuzależnienie. Druga powiedziała o sobie może 2 zdania i zalała się łzami.  Obie czują się samotne w związku. Cholercia, co z tymi facetami ???  Czy wszyscy mają jakieś defekty big_smile ? A może odezwie się ktoś, kto z dumą coś o panach powie....poczekamy, zobaczymy smile. Ja jako "młoda" rozwódka mówiłam, szczęśliwa jestem, wdowa po traumie też się podniosła i mówi o sobie z uśmiechem jest ok.. Nie musiałam właściwie mówić, że jestem szczęśliwa. One mówiły mi, wyglądasz super, a ja dodałam, bo tak się też czuję. To nie pierwsze osoby, które mówią, że świetnie wyglądam. Przytyłam (a wyglądałam już jak anorektyczka), jestem w dobrym nastroju, śmieję się no i nie wszyscy widzieli mnie w nowej fryzurze smile (za kilka dni będę miała okazję podziękować fryzjerce za zmianę na lepsze mojego wizerunku) . Przy stole jak i na tarasie przy papierosku (jak ja kocham palić), poruszane były dobrze mi znane tematy z forum. Były poważne rozmowy o rodzinie, problemach małżeńskich, obawach o dzieci, które patrzą na upitego ojca i strwożoną tym matkę. Tematy poważne przeplatały się a frywolnymi. Dużo było żartów i śmiechu. Bawiłyśmy się dobrze. Dziewczyny wypytywały mnie o szczegóły rozwodu, "tak na wszelki wypadek". Widocznie myśl o rozstaniu kiełkuje już w nich. Ta po terapii miała odwagę przyznać się, że marzy o rozwodzie, ale jednocześnie boi się, że sobie nie poradzi....o dobru dzieci tez mówiła(a dzieci ma prawie dorosłe). Znany temat smile, znane wymówki i usprawiedliwianie się smile

Uczę się też asertywności w stosunku do tego od herbatki big_smile.
Dużo się uśmiecham (pogłębiły mi się zmarszczki wokół oczu od tych uśmiechów sad). Dobrze czuję się wśród ludzi jak i sama ze sobą.
Życie jest piękne, seks też  wink .

11 371

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio, mam nadzieję,że spotkanie przyniesie Ci oczekiwane skutki.
Co do szczęśliwych żon, znam jedną, moją szwagierkę. Brat mojego męża jest zupełnie inny. A moja szwagierka jest szczęśliwa, bo... jest twardą su*ą. Męża owinęła sobie wokół paluszka smile Ale ostatnio napisała mi coś z czym się nie zgadzam: gdy są dzieci to związek jest łatwiej utrzymać, bo jest wspólny cel. Wy też tak myślicie? Ja uważam, że czasami, dla dobra dzieci, lepiej jest się rozwodzić...

11 372

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Anstawio, jestem w szoku. Nawet z fb mnie ze znajomych usunął. Człowiek, któremu urodziłam dziecko, którego wspierałam, któremu życie poświęciłam teraz traktuje mnie jak zużyty szmat! Pytam się za co? Dlaczego? Po prostu jestem w szoku jak jeden człowiek może traktować drugiego!

Tego nigdy sę nie dowiemy. Ale to jego problem, nie Twój.

11 373

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Maja66 napisał/a:

Liwio, czytam i mnie nie dziwi reakcja twego "pana".
Też byłam żoną ponad 20 lat, a gdy doszło do rozstania nie poznawałam tego człowieka. Od lutego go nie ma a ja nadal nie wierzę w to co się stało. Pogawędki z przyjaciółmi pomagają na chwilę, a potem gdy wracasz do domu wszystko wraca. Smutno mi, że tak życie daje nam w kość.

Wszystko est fajne dopóki nie zostajemy same ze sobą, same z emocjami, które nas rozrywają od środka. Ja je teraz przeżywam. Niby związek, a jaka samotność. To okrutne.

Poszłam w piątek na mecz do strefy kibica. A tam tylu ludzi. I sobie przyszli razem. A mnie taki smutek ogarnął. Że muszę wszędzie chodzić sama. Jak piąte koło u wozu. Zawsze tak było, jest i najwyraźniej będzie. Nie lubię tego. Chcę dzielić chwile z kimś. Z kimś dla kogo nie jestem powietrzem, niewidzialnym czymś, kto zobaczy we mnie człowieka z uczuciami, kto będzie pytał nie dla samego pytania, a dlatego, że będzie chciał wiedzieć.

11 374

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Maju, przykro mi z Twojego powodu. Przykro mi, że tak kobiety muszą cierpieć. Wiesz, że mąż nawet jak kiedyś się rozstaliśmy nie dawał mi tak popalić jak teraz. Mam jednak cichą nadzieję, że się otrząsnę z tego i zacznę w końcu normalnie funkcjonować, bo to jest szok, jakie mam nerwy od kilku tygodni. Pracuję nad sobą, nad własnymi emocjami, ale chwilami się nie da. Człowiek chciałby się dogadać, ale nie może, bo drugi nie chce i stąd to wszystko.

I to jest podstawowy kłopot, problemy nad wszystkich zaczynają się od tego, że jedno chce, a drugie nie widzi, nie chce...

11 375

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:
hm... napisał/a:
ankinom napisał/a:

Wczoraj usłyszałam od męża:
- nie masz honoru
- nie masz ambicji
- niczego nie potrafisz załatwić, zrobić
- nie potrafisz nawet utrzymać pracy (redukcja etatów)
- nie potrafisz znaleźć nowej pracy
- siedzisz cały czas na moim garnuszku
- nic do Ciebie kompletnie nie czuję, NIC
- cały dzień siedzisz w domu i nic nie robisz
- a gdyby przyszło tobie do głowy (szósty zmysł?) nie wrócić z dziećmi to wiedz, że wiele jest sposobów prawnych, łączne z listem gończym, nie pozwolę zabrać dzieci, żeby się zmarnowały
- nie wyprowadzę się, ale dla ciebie droga wolna, bez dzieci
- chcę się zakochać i być szczęśliwy, wychowywać dzieci
- mam swoje życie, a ty w końcu zajmij się swoim

a najgorsze, że ja sama doprowadziłam do takiej sytuacji, trzeba było zacząć żyć dla siebie, a nie kłócić się, awanturować, prosić o uwagę człowieka, który wyraźnie powiedział: nie kocham.
Tak to się kończy, gdy człowiek nie ma za grosz poczucia godności.

A może by Ci tak zwrócił utracony dochód za okres w którym dziećmi się zajmowałaś, rodziłaś najpierw, a potem opiekowałaś.

I jeszcze jedno dodam, najpierw te dzieci musi ktoś urodzić żeby je wychowywać można było. No chyba, że to on rodził.

Hm, ale chyba nie na tym polega rodzina. Jest pewien podział ról, ja wychowywałam dzieci, on zarabiał, i nie wypominał mi tego, że pracuje. Teraz dzieci są duże i na tyle samodzielne, że właściwie nic mnie nie usprawiedliwia z braku pracy. Mój dzisiejszy brak pracy nie wynika z lenistwa, a z innych przyczyn. Szukam pracy zgodnej z moim wykształceniem, tym chciałabym się w przyszłości zajmować, Wymaga to czasu i cierpliwości, a przede wszystkim wparcia psychicznego i finansowego "partnera". Nie mam tego i dlatego przestałam skupić się na konkretnych ofertach tylko lecę po kolei, coś znajdę.

"I jeszcze jedno dodam, najpierw te dzieci musi ktoś urodzić żeby je wychowywać można było. No chyba, że to on rodził". - no kochana z tym zdaniem to poleciałaś po bandzie.... smile

Kurna no tak to jeszcze nie pojechałam nigdy zdaje się. Ale kurcze to prawda co? Wiesz jakie mam intencje big_smile

Posty [ 11 311 do 11 375 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 173 174 175 176 177 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026