netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 078 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 169 170 171 172 173 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 051 do 11 115 z 26 310 ]

11 051

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Liwio,
czemu stałaś się kontrolerką? Tylko Ty to wiesz, my możemy się jedynie domyślać.

Wiedzieć o sobie, o swym sposobie zachowania, to jedno. I tu w dalszym ciągu moje gratulacje.
Ale drugą sprawą jest zdanie sobie sprawy z profitów i kosztów, które ta rola przynosi.
Jakie masz zyski?
Jakie ponosisz straty?
Swoje zachowanie zwykle zmieniamy, gdy koszty wynikające z tegoż zachowania przewyższają zyski. A, moim zdaniem, zyski z bycia kontrolerką masz bardzo, bardzo duże.

Wielokropku zyski ??? Jedynym zyskiem jest świadomość kłamstw, zdrady, uciekania z domu. Miałam tą świadomość i co z tego ?! Na tej świadomości kończyło się .... właściwie to mnie ta świadomość zabijała. Czułam się okropnie wiedząc o jego rozmowach prowadzonych po kryjomu, kasowanych sms-ach. Mniej bolała świadomość zdrady fizycznej. I te kłamstwa, naiwne, niewymyślne tak jakby chciał mnie nimi specjalnie upokorzyć.
Strat jest cały wachlarz- od poczucia się niekochaną, idiotką, nikim, do nie wiem jeszcze jakich okropnych odczuć.

Co mogę doradzić tym co przeżywają podobne stany i historie ? WIAĆ jak najdalej. Nie jest to łatwe ale możliwe smile I można znów czuć się szczęśliwą kobietą smile

11 052 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-06-04 11:59:49)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Mój jmąż powiedział mi, że pali marichuanę przeze mnie, bo go kontrolowałam na każdym kroku. Już go nie kontroluję, a on pali dalej...

Srutututu, pęczek drutu !
Mój dzieciom odpowiada na różne zarzuty, to mama mnie wyrzuciła z domu. Daje do zrozumienia w ten sposób, że gdybym go nie wyrzuciła byłby wiernym mężem i łożył na dom. Mama wyrzuciła go i biedak musi mieć pieniądze na start, wynajem mieszkania i brakuje mu na alimenty.
On musi mieć, my nie. Jego dzieci mogą przejść na "księzycową" dietę a on musi mieć na jedzenie. Jego dzieci mogą mieszkać bez prądu i ogrzewania...on żadnej wycieczki do Francji nikomu nie fundował, to jemu zafundowano - żenada. Dzieciaki też są zniesmaczone jego słowami i zachowaniem.

11 053

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Zyski? W sumie nie wiem jakie mam zyski. Chyba to, że wiem co robi, gdzie jest. Właściwie czasem nawet tego do końca nie wiem.
Znów wyszedł o 20. Mówił, że wróci koło 21.40, ale go nie ma...nawet telefonu nie odbiera.

Po co dzwonisz ? Przecież on ma świadomość upływu czasu i zna adres swego domu.          Po co dzwonisz ?!
Znasz go i wiesz, że ma taki nawyk - wyłącza telefon gdy nie chce być uchwytny i dzieję się to bez konsekwencji. On nawet może robić to demonstracyjnie, mówiąc, żonka może mnie cmoknąć. A może myśli, że na podstawie telefonu namierzysz gdzie jest i z awanturą wpadniesz. Co by jednak nie myślał, lekceważy Cię i nie jedna (zdrowa) nie pozwoli sobie na to. Nie dla wszystkich słowo "kocham" znaczy to samo. Są ludzie, którzy nie czując NIC, mówią je. Mówią je ludzie dla osiągnięcia korzyści. Jakie ma korzyści Twój mąż ? Zapewne ma full service sad i dach nad głową.

11 054

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Twoja odpowiedź mnie nie przekonała. Ale nie musi.
Rozumiem natomiast, że dalej wieszasz się na swym mężu.

Ona się nie wiesza. Ona jest strażnikiem, żandarmem, przymuszaczem wyznawania miłości. Najpierw rozlicza a potem pokory oczekuje. Ma przepraszanie ( najlepiej na kolanach), zapewnienia i słowo KOCHAM. Cholerne słowo kocham, które niektórzy traktują z namaszczeniem (tak jak ja). Dla jej męża ( i mojego) to słowo nie niesie żadnego ładunku emocjonalnego. Słowo jak inne a ile korzyści. Pstryk i żonka szczęśliwa. Tylko jedno słowo i znowu uśmiech gości na jej twarzy.
Ćwiczę mówienie tego słowa do ludzi. Mówię je koleżankom ( one mnie tego nauczyły), mówię, kocham jeśli ktoś się w jakiś fajny sposób zachował. Nie traktuję go już jako "zarezerwowane dla męża i dzieci i wzniosłych uczuć". Staram się traktować to słowo jak inne i używać je jak inne. Kocham przyrodę, znajomych za to, że zrobili, powiedzieli.  Pracuję nad tym by nie było ono dla mnie wyznacznikiem miłości. O tym mają przekonywać działania, czyny, nie słowo smile

11 055 Ostatnio edytowany przez brazen (2012-06-04 14:47:00)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czytając Wasze wypowiedzi potwierdza się moja teoria życiowa. Nie przeginać z kontrolowaniem , bo się można udusić smyczą, na której teoretycznie jest partner. Zająć się sobą i robić tak, żeby siebie nie zranić. Nie żyć życiem partnera, tylko swoim. Toksycznych partnerów unikać jak ognia. I wierzyć, że życie jest piękne. Bo jest!!!!! smile

I jeszcze jedno, dziewczyny. Nie myśleć za dużo i nie dzielić włosa na czworo!!! Naprawdę, to działa.

11 056

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Myślenie może czasem bardziej zaszkodzić niż pomóc.

11 057

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To co myślimy wpływa na to jak żyjemy. Tylko dyfunkcyjne myśli nam szkodzą.

11 058

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Truskaweczka30 napisał/a:

Ja jakos nie wierze ze po rozwodzie mozna spotkac kogos kto da nam miłosc i to wszystko na co zasłuzyłysmy,bo zasłuzyłysmy prawda?..

Prawda smile Tylko zasłużyć nie wystarczy. Potrzebna jest praca nad sobą i samouświadomienie smile Szczęście można znaleźć ! i to niekoniecznie musi być związane z miłością smile

Truskaweczka30 napisał/a:

ja w tym roku byłabym 8 lat po slubie,rok temu dowiedzialam sie ze moj maz mnie kłamał od lat,brał kredyty,nie spłacał ich,narobił długów,jak ja zobaczyłam u komornika cała teczke jego spraw to o mało nie zemdlałam,...masakra

A ja z takim typem byłam 26 lat. Pomyliłam w międzyczasie tolerancje z głupotą sad i wybaczałam wszystko. Małżeństwo zakończone. Teraz walczę o uratowanie siebie i dzieci przed konsekwencjami jego zadłużeń. Wcześniejszy czas przespałam...nadrabiam go smile.

Truskaweczka30 napisał/a:

.Z mezem bylismy wczesniej wspaniałaym małzenstwem kochalismy sie jak nikt,wyszłam za niego z wielkiej miłosci,bylismy nie rozłaczni,była dla mnie wspaniały,dobry,kochany,zawsze zwracała sie do mnie bardzo dobrze i niewiem co sie stało ze zaczal mnie kłamac,niewiem ,nie mam pojecia...miał dobra prace,miał kirownicze stanowisko pracy,ale nigdy nie umielismy zbyt rozmawiac ze soba,jak widzialam ze cos jest nie tak i pytalam to on zawsze odpowiadał zebym siue niczym nie martwiła ze jest wszytko ok.i to go chyba przerosło bo wydaje mi sie ze chcial mi dac wszytsko co najlepsze a nie dał rady.......maz jest dzieckiem DDA.rok temu tarfil do psychiatryka,byla tam ponad 2 miesiace,odwiedzalam go prawie codziennie,jak tylko moglam,bo wtedy nagle zostalam z niczym,bez pracy z dlugami jego,bez grosza w wynajetym mieszkaniu masakra jak wspomne ale dalam rade,ccialam byc z nim mimo wszystko,chcialam cos ratowac,bo go kochalam tak jak w dniu slubu,..w psychiatryku stwierdzono osobowosc dysocjalna,jakies zaburzenia adaptacyjne

Wszystko odbywało się według schematu życia z takim osobnikiem. Poczytaj o takiej osobowości w internecie a dostaniesz odpowiedzi na swoje pytania.....i uciekaj dziewczyno od niego ! Nic dobrego nie czeka Cię przy nim. Ci ludzie nie umieją żyć normalnie. Z marszu jesteś skazana na przegraną - zdrady emocjonalne, małżeńskie i finansowe i brak w nich sumienia....z nimi nie da się żyć. Oni niszczą wszystkich po drodze, kochają tylko siebie. Mówi się o tych ludziach, że przywdziewają maskę zdrowego człowieka. I tak jest!

Truskaweczka30 napisał/a:

a on co innego pisze,mówi co innego robi i nigdy przez ten caly rok nie moglam na niego liczyc,do konca kłamie ze przyjedzie,do konca mowi ze da pieniadze,a jak przyjdzie co do czego milczy.nie odbiera telefonow.brak słow...nie interesuje sie mna ani synem.a mowi ze koca nas najbardziej na swiecie,czegos tu nie rozumiem...

Kiedy poczytasz o osobowości dysfunkcyjnej lub psychopatii, zrozumiesz wszystko, WSZYSTKO stanie się jasne. Jeśli liczysz na jego odpowiedzialność za dziecko i płacenie alimentów ....nie będzie Ci płacił. Nie kocha syna i jego los jest mu obojętny. Smutne to ale prawdziwe. Ja mam rozwód z winy męża (z osobowością dysfunkcyjną) i alimenty zasądzone i na siebie, i na dziecko. Nie płaci mi żadnych pieniędzy, nie przestrzega prawa i nie boi się odpowiedzialności za to.

11 059

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Bo jest odwagą według mnie zerwać z dotychczasowym nieszczęśliwym życiem i spróbować zacząć żyć inaczej.
A okazuje się, że to "inne" życie, tak różne od tego dotychczasowego, daje nam o wiele więcej szczęścia niż sobie nawet mogłyśmy wyobrazić.

POTWIERDZAM! Można być szczęśliwym w "nowym" życiu. Można mieć fajny czas ze znajomymi, koleżankami i kolegą big_smile .
Żyję inaczej i jest SUPER.  Znajduję szczęście w innych rzeczach jak do tej pory. Właściwie to tylko wydawało mi się kiedyś, że jestem szczęśliwa. Czułam, że przy boku męża POWINNAM być szczęśliwa. Często rezygnowałam z siebie, ustępowałam, poddawałam się i wmawiałam sobie, że szczęśliwa jestem.
Dzisiaj siebie rozpieszczam. Gotuję obiady kiedy mam na to ochotę, sprzątam kiedy mi bałagan przeszkadza. Kiedyś zerkałam na zegarek i cyrklowałam by ziemniaki ugotowane były o 16. 45 i by nic na wierzchu nie leżało bo męża bałagan w zły nastrój wprowadzał. Chodzę do koleżanek, na koncerty, do kawiarenek. Nabieram pewności i wiary w siebie.
Z pewnymi oporami, wstydem spełniłam pewną zachciankę. Dotyczy to....mężczyzny. Poszłam kilka dni temu z mężczyzną do łóżka. Chciałam tego. Wstydziłam się, byłam zażenowana, ale tego chciałam. Już po, czułam się jakbym zdradziła męża. Mam świadomośc, że męża nie mam, ale tak się czułam! Kaca moralnego leczyłam cały dzień. Wyleczyłam go już skutecznie big_smile .
Nie żałuję swojej decyzji smile Było REWELACYJNIE.  Dzisiaj czuję się wolną KOBIETĄ, 100% kobietą.
Że ja durna baba wcześniej nie pogoniłam drania i nie korzystałam z życia big_smile smile big_smile.
Nie jestem tym mężczyzną nawet zauroczona....tu nie chodziło o niego...to ja potrzebowałam seksu z innym mężczyzną niż mój mąż. Chyba też potrzebowałam udowodnić sobie, że mnie może ktoś pożądać.
Życie naprawdę jest piękne smile.   

Anstawia napisał/a:

Ja już nie chcę wracać do tego co było. Widzę ogromną zmianę w moim postrzeganiu życia. Wolę mieć pozytywne spojrzenie na rzeczywistość, a "w tamym świecie" słowa POZYTYWNY i OPTYMISTYCZNY nie istniały w moim słowniku.
Jeszcze tylko muszę! wróć: CHCĘ nauczyć się swobodnego bycia asertywną, bez poczucia winy, złości, strachu.

Gratuluję smile robisz Anstawio wielkie postępy smile.

11 060

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zofio282,
z wielką przyjemnością czytam Twe posty.

I z podziwem dla Ciebie.

11 061

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

zofio282,
z wielką przyjemnością czytam Twe posty.

I z podziwem dla Ciebie.

Podpsiuję się wszystkimi palcyma.
Zofio, niesamowita z Ciebie choć i przeciągnięta za włosy po kamieniach kobieta. Niejedna do cna by po tym wszystkim ześwirowała. Są jednak takie, które potrafią ulepić z goovna pączki i dokonać zdrowej transformacji. Wiek, kiedy osiągamy dojrzałość nie ma znaczenia.

11 062

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Bo jest odwagą według mnie zerwać z dotychczasowym nieszczęśliwym życiem i spróbować zacząć żyć inaczej.
A okazuje się, że to "inne" życie, tak różne od tego dotychczasowego, daje nam o wiele więcej szczęścia niż sobie nawet mogłyśmy wyobrazić.

POTWIERDZAM! Można być szczęśliwym w "nowym" życiu. Można mieć fajny czas ze znajomymi, koleżankami i kolegą big_smile .
Żyję inaczej i jest SUPER.  Znajduję szczęście w innych rzeczach jak do tej pory. Właściwie to tylko wydawało mi się kiedyś, że jestem szczęśliwa. Czułam, że przy boku męża POWINNAM być szczęśliwa. Często rezygnowałam z siebie, ustępowałam, poddawałam się i wmawiałam sobie, że szczęśliwa jestem.
Dzisiaj siebie rozpieszczam. Gotuję obiady kiedy mam na to ochotę, sprzątam kiedy mi bałagan przeszkadza. Kiedyś zerkałam na zegarek i cyrklowałam by ziemniaki ugotowane były o 16. 45 i by nic na wierzchu nie leżało bo męża bałagan w zły nastrój wprowadzał. Chodzę do koleżanek, na koncerty, do kawiarenek. Nabieram pewności i wiary w siebie.
Z pewnymi oporami, wstydem spełniłam pewną zachciankę. Dotyczy to....mężczyzny. Poszłam kilka dni temu z mężczyzną do łóżka. Chciałam tego. Wstydziłam się, byłam zażenowana, ale tego chciałam. Już po, czułam się jakbym zdradziła męża. Mam świadomośc, że męża nie mam, ale tak się czułam! Kaca moralnego leczyłam cały dzień. Wyleczyłam go już skutecznie big_smile .
Nie żałuję swojej decyzji smile Było REWELACYJNIE.  Dzisiaj czuję się wolną KOBIETĄ, 100% kobietą.
Że ja durna baba wcześniej nie pogoniłam drania i nie korzystałam z życia big_smile smile big_smile.
Nie jestem tym mężczyzną nawet zauroczona....tu nie chodziło o niego...to ja potrzebowałam seksu z innym mężczyzną niż mój mąż. Chyba też potrzebowałam udowodnić sobie, że mnie może ktoś pożądać.
Życie naprawdę jest piękne smile.   

Anstawia napisał/a:

Ja już nie chcę wracać do tego co było. Widzę ogromną zmianę w moim postrzeganiu życia. Wolę mieć pozytywne spojrzenie na rzeczywistość, a "w tamym świecie" słowa POZYTYWNY i OPTYMISTYCZNY nie istniały w moim słowniku.
Jeszcze tylko muszę! wróć: CHCĘ nauczyć się swobodnego bycia asertywną, bez poczucia winy, złości, strachu.

Gratuluję smile robisz Anstawio wielkie postępy smile.

Dziękuję. Idę do przodu, ale czasami się potykam. Ale wnioski wyciągam, czasami sama, czasami z Waszą pomocą, z pomocą książek i psychologa. Zupełnie sama, nie zrozumiałabym tego co się dzieje, jak i dlaczego.
Dzisiaj moja psycholog stwierdziła, że swoim pytaniem podważyłam to co ona mówi. A mi wcale o to nie chodziło. Ufam jej, bo widzę, że robię postępy. Mówiła, że negatywne myśli o sobie i życiu są w nas zakorzenione, wynosimy je z dzieciństwa. I to fakt.  I żyć należy w zgodzie ze sobą, jeżeli z czymś czujemy się żle, to można to zmienić. I ja się jej zapytałam, skąd wiadomo, że to co sobie myslę jest nieodpowiednie. Chodziło mi o to, że jak sobie pomyślę, że jestem nudną osobą, i to sprawia,że jestem przygnębiona, to może zamiast pomysleć,że jestem ciekawą osobą, należałoby coś zrobić,żeby stać się interesującą. Może rzeczywiście jestem nudna...
No i temat złości i gniewu był dzisiaj. I kolejne odkrycie. Przypomniało mi się jak mama zawsze prosiła takim proszącym tonem nie złość się, bo mi jest smutno... Tak, złości się wyparłam. Ach, jakie to wszystko interesujące smile Mam frajdę, gdy to wszystko odkrywam.
I dziś mi ukradli (albo zgubiłam) tablice rejestracyjne w skuterze. I tak się zezłościłam, popłakałam... Ale moje mysli wtedy wcale nie dotyczyły tablicy...a sfery zawodowej. I to było ciekawe.
I jeszcze jedna sprawa, muszę chyba wypłakać rozstanie z mężem. Wczoraj przeczytałam urywek książki "Marsjanie i Wenusjanki rozpoczynają życie od nowa" i myślę, że chyba zamknęłam się na mężczyzn... Zobaczymy... Czas pokaże.

Zosiu/Olu gratuluję seksu Ty erotomanko tongue

11 063

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

zofio282,
z wielką przyjemnością czytam Twe posty.

I z podziwem dla Ciebie.

Dzięki Wielokropku, miło mi smile i nie będę się już bronić przed słowem "podziw" smile. Chyba sama siebie podziwiam za zmiany, które we mnie zaszły a zaszły, ale to Wam dziękuję za nie. Bez Was dłuugo podnosiłabym się a może i podnieść się nie miałabym siły.
Pamiętam jeszcze siebie wczołgującą się na to Forum, bezsilną, bezradną, nierozumiejącą tego co się w moim życiu dzieje. Zadającą tysiące pytań "dlaczego"...
To między innymi Twoje mądre słowa sprawiły moje przeistoczenie. Dziś jestem uśmiechniętym człowiekiem. Owszem mam chwile słabości, ale one nie są już tak drastycznie przeżywane jak kiedyś. Mam inne cele i priorytety i nastawienie do życia, ludzi.
....no i muszę to napisać - ja Twoje posty czytam po kilka razy, trawiąc słowa i treść. One mnie mobilizują do przemyśleń.
Jesteś wyjątkową kobietą smile i dzięki, że jesteś smile

11 064

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Podziękowania przyjmuję i... dobrze, że jesteśmy. Obie. I nie tylko. big_smile

11 065

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wielokropek i Tarantella dają czadu na forum!
Jak ktoś chce, to wyniesie z ich postów dużo, oj dużo.
No a cała reszta daje też do myślenia i działania!

11 066

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dają czadu?

To znaczy... trujemy? tongue

11 067

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
maxi napisał/a:

Chcę się jeszcze podzielić z Wami ważną rzeczą o której przeczytałam otóż: odnosi się to do wszystkich kobiet zdradzonych, porzuconych, które w tej chwili leczą się z "obsesyjnej" lub "chorej" uzależniającej miłości i boją się za jakiś czas krótszy lub dłuższy wejść w nowy związek, bo boją się ponownego odrzucenia. W przyszłości moze być i tak że następny partner odejdzie lub przestanie dzwonić nie podając żadnych wyjaśnień. Niektórzy ludzie nawet nie wiedzą, dlaczego są niezadowoleni; wiedzą jedynie że chcą odejść, a my opuszczone które np nie znają powodów ich odejścia, zakładamy że gdybyśmy zrobiły coś inaczej, związek mógłby być uratowany. Nie ma powodów tak sądzić, nie ma powodu by podejrzewać że zrobiłysmy coś nie tak, oczywiście gdybysmy się bardzo postarały pewnie każda z nas znalazłaby coś sobie do zarzucenia, jednak byłaby to tylko HIPOTEZA, a niekoniecznie rzeczywistość. Pomiędzy krańcowymi podejściami do sprawy - braniem na siebie zbyt dużej bądź zbyt małej odpowiedzialności za problemy powstające w związkach miłosnych - istnieje obszar pośredni: POCZUCIE RZECZYWISTOSCI. Gdy w końcu ten obszar odkryjemy, zrozumiemy że związek tworzy dwoje ludzi i każde z nich ma własne konflikty wewnętrzne i kłopoty. Jesli przyjmiemy do wiadomości fakt, że odrzucenie niekoniecznie musi odzwierciedlać czyjś stosunek do nas, wówczas nasz świat nie bedzie walił się za każdym razem, kiedy zostaniemy odrzucone. Nowe spojrzenie pomoże nam w znacznym stopniu zmniejszyć lawinę wyrzutów i samooskarżeń, które poprzednio uruchamiało w nas odrzucenie. Wyzbywając się tych uczuć, pozbedziemy się wielu niszczących nas obaw, co sprawi że łatwiej będzie nam stanąc w obliczu ryzyka emocjonalnego, jakie pociaga za sobą nowy związek i łatwiej nam będzie to ryzyko podjąć.

Poniżej napiszę jak większość z nas reaguje na odrzucenie, są to tzw "niszczyciele godności"

1. Błaganie o jeszcze jedną szansę;
2. Odmowa przyjęcia do wiadomości że to koniec związku;
3. Grożenie skrzywdzeniem drugiej osoby lub samego siebie;
4. Zapowiadanie, że nie przezyjesz rozstania;
5. Deklarowanie, że zrobisz wszystko, byle tylko partner pozostał.

to jak o mnie.. te niszczyciele godności..

11 068

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Dają czadu?

To znaczy... trujemy? tongue

Podtruwacie nasze skołowane myśli i zachowania. I albo trutka zadziała, albo nie smile

11 069

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

zofio282,
z wielką przyjemnością czytam Twe posty.

I z podziwem dla Ciebie.

Podpsiuję się wszystkimi palcyma.

Dzięki Tarantello:) Wiesz, że Cię kocham smile i kocham Twój blog smile

Tarantella napisał/a:

Zofio, niesamowita z Ciebie choć i przeciągnięta za włosy po kamieniach kobieta. Niejedna do cna by po tym wszystkim ześwirowała.

Oj, przeciągnięta! i dlatego włosy ścięłam by nikt już mnie nie miał za co po kamieniach przeciągać big_smile
Oj, świrowałam Tarantello, świrowałam jak z draniem byłam sad.  Nie jestem z nim to i świrować nie mam zamiaru big_smile A tak na poważnie to nisko upadłam. Nie raz wątpiłam w zdrowe zmysły i szukałam potwierdzenia, że ze mną ok. Spotkania z nim nie należą do przyjemnych ale nie ma już nade mną władzy i nie daję się wkręcać w jego gierki. Wiesz, że można przy tych ludziach zwariować. Wiesz, bo sama przechodziłaś przez to.

Tarantella napisał/a:

Są jednak takie, które potrafią ulepić z goovna pączki i dokonać zdrowej transformacji.

Jeszcze raz dzięki smile

Tarantella napisał/a:

Wiek, kiedy osiągamy dojrzałość nie ma znaczenia.

No jasne smile lepiej późno niż wcale smile smile smile

11 070

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiedziałam, że jestem wiedźmą, czyli tą, która wie.
Teraz stałam się trucicielką.
Ciekawa jestem dokąd mnie zaprowadzi moja droga rozwoju?

11 071

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luna1911 napisał/a:

to jak o mnie.. te niszczyciele godności..

Dobrze,że zdałaś sobię z tego sprawę, że niszczysz sobie godność. Co dalej?

11 072

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

myślę, że chyba zamknęłam się na mężczyzn... Zobaczymy... Czas pokaże.

Zosiu/Olu gratuluję seksu Ty erotomanko tongue

Też nie dawno tak myślałam i pisałam :ani czystego ani brudnego nie chcę, ani mokrego ani suchego big_smile ( a pisałam o sąsiedzie, który leżąc w wannie ze mną rozmawiał big_smile)
Zmieniłam zdanie. Nie jestem w zakonie big_smile i poszaleć mogę big_smile a nawet muszę big_smile - jestem młodą rozwódka przecież smile.
Seks był cudowny! Zapomniałam już, że może być tak fajnie smile Okazało się, że mąż ...nie będę Was gorszyć, ale dodam, że w słowach mego byłego męża, że małżeństwo po 26 latach to kazirodztwo, była jakaś mądrość smile

11 073

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio.....jestem pełna podziwu za posty...o mnie! Masz we wszystkim rację. Co do odpowiedzi na pytanie czy jestem chorobliwą zazdrośnicą? Otóż NIE. Kontrolerką owszem. Skąd się to wzięło pięknie tu dziewczyny mi odpowiedziały i Ty również. Po prostu jak psycholog, chyba nawet lepiej nazywasz to kim jestem, jak się czuję, zachowuję itd.
Jestem bardzo pocieszona tym co piszecie dziewczyny - ze moja wina to nie jest, bo skąś musiało się to przecież wziąć. Przyczyna-skutek. A że byłam "podatna" to dałam się zapędzić w kozi róg.

11 074

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Dają czadu?

To znaczy... trujemy? tongue

Podtruwacie nasze skołowane myśli i zachowania. I albo trutka zadziała, albo nie smile

Też tak to czuję smile

11 075 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-06-04 22:18:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Winy ???
Nic z tego nie rozumiem. Czujesz się winna bo dawał Ci powody do zazdrości i sprawdzania go ?
Nic nie dzieje się bez przyczyny..... gdyby był w domu, nie chował telefonu też byś go kontrolowała ?
Owszem zdarza się chorobliwa zazdrość - cierpisz na nią ?

Mnie kontrolowanie upadlało. Brzydziłam się samej siebie. Mówiłam o rozstaniu. Zapewniał o miłości...i znowu dawał powody.
Męczyło mnie to. Nigdy jednak nie uznawałam siebie za winną. Raczej postrzegałam siebie jako bystrą! Owszem oszukiwał mnie ale ja byłam za chwilę świadoma jego oszustwa. Owszem dawałam mu szanse ...po co ? dziś nie wiem. Nie chciałam udawać sama przed sobą, że nie wiem o jego zdradach, nie chciałam też udawać przed nim. Nie chciałam być ofiarą niewiedzy. Mówiłam co czuję, co wiem i myślę. Łgał, zaprzeczał, robił z siebie pajaca. Zapewniał, przysięgał i tak w kółko - dowody i zaprzeczanie aż do granic wytrzymałości, zdrowego rozsądku, mojego zdrowego rozsądku.
Jeśli ktoś nie ma nic do ukrycia w związku, nie prowadzi rozmów w ukryciu, nie chowa telefonu, nie wychodzi w siną dal.
Ciasno mu w związku ? mało powietrza ? mało wrażeń ?
Najłatwiej obarczyć winą kogoś za własne niepowodzenia, rozczarowania. Ty jako nauczycielka dobrze powinnaś wiedzieć, że nawet dzieci mają problem z wzięciem na siebie winy i odpowiedzialności za własne złe czyny. Czy nie słyszysz od dzieci "proszę pani to nie ja, to on pierwszy zaczął", "ja tego nie zrobiłem". Jak często spotykasz się z przyznaniem się do winy i przeprosinami. Czy w pracy również czujesz się winna za złe zachowanie uczniów ?

Tak-nauczycielka. Oczywiście, że dzieci używają takich zdań i to notorycznie. Co niektórzy wiedzą, że źle zrobili i po rozmowie potrafią przeprosić i przyznać się i ja to doceniam za każdym razem. Ja jednak nigdy nie czuję się winna za złe zachowanie uczniów. To byłoby nienormalne.

11 076

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czesc dziewczyny przezyłam dzien bez niego..........oj cięzko,jak bardzo cięzko.....ale nie złamałam sie ,nie mysle,dopiero wrocilam z pracy i dobrze tylko dziecka szkoda ze tyle czekało na mnie.........cały czas sie zastanawiam czy on mysli o mnie jak wie ze juz mnie nie ma........ale boli....
Zofio jak dobrze ze mnie rozumiesz,widzisz ja juz tez tak mysle ze nic mnie z nim nie czeka z tym moim jeszcze mężem...ale znasz co to znaczy..on mysli tylko o sobie .mam uciekac?napisal smsa ze jutro przyjedzie do syna ale tyle razy to pisal ze nawet nie odpisywałam........

11 077

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja też kontrolowałam. Mimo,iż jmąż nigdy mnie nie zdradził. Kontrolowałam, na zapas, a może coś znajdę.
To wynika chyba z naszej kobiecej natury i przede wszystkim niskiej samooceny.

11 078

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nasze nakręcanie Anstawio - na zapas. Ehhh

11 079

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kontrolowanie partnera nie ma nic wspólnego z kobiecą naturą.
Z męską też nie.

11 080

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zgadzam się. Natura jest czym innym, a nasze kontrolowanie ma swoje podłoże.....

11 081

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I ja ostatnio też sobie tak pomyślałam jak Ty Liwio: nie dziwię się, że mój jmąż nie mógł ze mną wytrzymać, dokuczał mi coraz bardziej swoim zachowaniem, arogancją, brakiem szacunku itp. Więc ja z nim też już nie mogłam już wytrzymać... I żadne z nas nie ustąpi. Jak w niedziele powiedziałam mu,że gdyby rzucił dla mnie wszystko, to może dałabym mu szansę to odparł:" taaa,jasne, chyba śnisz. Dlaczego ja mam się zmieniać?" No i jasne big_smile

11 082

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

I ja ostatnio też sobie tak pomyślałam jak Ty Liwio: nie dziwię się, że mój jmąż nie mógł ze mną wytrzymać, dokuczał mi coraz bardziej swoim zachowaniem, arogancją, brakiem szacunku itp. Więc ja z nim też już nie mogłam już wytrzymać... I żadne z nas nie ustąpi. Jak w niedziele powiedziałam mu,że gdyby rzucił dla mnie wszystko, to może dałabym mu szansę to odparł:" taaa,jasne, chyba śnisz. Dlaczego ja mam się zmieniać?" No i jasne big_smile

No właśnie. Nikt ustąpić nie chce. Mój mąż uważa, że to on zawsze przepraszał, wyciągał rękę, "chodził" za mną, więc teraz nie ma już takiej opcji....

11 083

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Zofio.....jestem pełna podziwu za posty...o mnie! Masz we wszystkim rację. Co do odpowiedzi na pytanie czy jestem chorobliwą zazdrośnicą? Otóż NIE. Kontrolerką owszem. Skąd się to wzięło pięknie tu dziewczyny mi odpowiedziały i Ty również. Po prostu jak psycholog, chyba nawet lepiej nazywasz to kim jestem, jak się czuję, zachowuję itd.
Jestem bardzo pocieszona tym co piszecie dziewczyny - ze moja wina to nie jest, bo skąś musiało się to przecież wziąć. Przyczyna-skutek. A że byłam "podatna" to dałam się zapędzić w kozi róg.

Jeśli jesteś "podatna" to może i na zmianę na szczęśliwe życie też jesteś. Do roboty kochana. Bierz się w garść i nie marnuj swego życia. Z kontroli nie masz żadnych profitów i jak sama piszesz przyjemności. Z organizowania nowego życia są same plusy:
1. nikogo nie kontrolujesz więc i w lustrze możesz spokojnie patrzeć tej fajnej dziewczynie w oczy
2. robisz co lubisz
3. spędzasz czas jak lubisz
4. nie złościsz się, bo nie masz za co i na kogo. Bardzo w tym czasie poprawiają się relacje z dzieckiem - wiem to ze swojego doświadczenia smile
5.szczęśliwsza coraz częściej uśmiechasz się
6. nabierasz pewności siebie
7. świat nabiera barw
8. znajdujesz sens życia, radosnego życia
9. zawsze masz szanse poznać kogoś, przy kim poczujesz się szczęśliwa - i nie musi to być od razu miłość do grobowej deski
i tych punktów jest dużo, duuuużo więcej i pisać bym mogła je do rana.

Wszyscy znajomi mówią mi, że świetnie wyglądam i tak się czuję i nie czułam się tak od lat hmm....10 ?, 15 ? a może i 25 smile Spróbuj Liwio i Ty masz szanse tak się czuć! Warto włożyć sporo wysiłku w zmianę swego myślenia  a raczej zrozumienia co nam szczęście dać może. Fajnie jest być uśmiechniętym, radosnym człowiekiem smile.

11 084

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

Tak-nauczycielka. Oczywiście, że dzieci używają takich zdań i to notorycznie. Co niektórzy wiedzą, że źle zrobili i po rozmowie potrafią przeprosić i przyznać się i ja to doceniam za każdym razem. Ja jednak nigdy nie czuję się winna za złe zachowanie uczniów. To byłoby nienormalne.

To dlaczego bierzesz winę na siebie za zachowania i kłamstwa męża?
Takie zachowanie jest właśnie nienormalne!

11 085

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Może to dobrze Liwio. Może to czas, żeby już nie wyciągać ku sobie ręki, a pójść każdy w swoją stronę.
U mnie to przeważyło, nie mogliśmy ze sobą wytrzymać, a żadne nie widziało sensu żeby ustąpić, zmienić się dla tej drugiej strony. Nie zależało nam na sobie widocznie aż tak bardzo, więc po co się męczyć?

11 086

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zosiu/Olu masz rację big_smile
A Twój optymizm razi po oczach:P pozytywnie:)

11 087

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
niekochana72 napisał/a:

Znalazłam właśnie opis mnie jako DDA. Tak prawdziwy, jakby został napisany centralnie o mnie. A trzy ostatnie zdania wielokrotnie wychodziły z moich ust.
"Co się dzieje z dzieckiem wychowywanym w rodzinie alkoholowej, które często nie doświadcza aprobaty i wsparcia ze strony rodziców? Jego potrzeby są zazwyczaj niezauważane lub ograniczane do podstawowych, ponieważ innych nikt nie ma czasu zauważyć. Dziecko słyszy, że musi być samodzielne, musi pomagać mamusi i tatusiowi, którym jest ciężko. Dobrze byłoby również, gdyby zbyt wiele nie potrzebowało, gdyż inne sprawy i potrzeby rodziny są ważniejsze. I najlepiej niech nie mówi o swoich potrzebach, bo przecież mama zadba o nie na tyle, na ile zdoła. A jeśli usłyszy, że syn albo córka potrzebuje więcej, niż ona może dać, będzie jej przykro. Dziecko wychowujące się w rodzinie alkoholowej uczy się zatem ignorowania własnych potrzeb, nie nabywa umiejętności ich rozpoznawania i zaspokajania zwykle przechodzi subtelny trening w rozpoznawaniu i zaspokajaniu potrzeb swoich rodziców. Wysłuchuje ich zwierzeń i problemów, pomaga w obowiązkach domowych, rozwiązuje sytuacje kryzysowe: Tylko ja potrafiłam go uspokoić. Mówiłam mamie, by zabrała dzieciaki i zamknęła drzwi. Bałam się strasznie, bo bywał bardzo agresywny, ale potrafiłam z nim rozmawiać jakoś tak, że pomarudził i kładł się spać"

i to znów o mnie.. to dopiero kilka stron a wszystko o mnie...

11 088

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luna1911 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Znalazłam właśnie opis mnie jako DDA. Tak prawdziwy, jakby został napisany centralnie o mnie. A trzy ostatnie zdania wielokrotnie wychodziły z moich ust.
"Co się dzieje z dzieckiem wychowywanym w rodzinie alkoholowej, które często nie doświadcza aprobaty i wsparcia ze strony rodziców? Jego potrzeby są zazwyczaj niezauważane lub ograniczane do podstawowych, ponieważ innych nikt nie ma czasu zauważyć. Dziecko słyszy, że musi być samodzielne, musi pomagać mamusi i tatusiowi, którym jest ciężko. Dobrze byłoby również, gdyby zbyt wiele nie potrzebowało, gdyż inne sprawy i potrzeby rodziny są ważniejsze. I najlepiej niech nie mówi o swoich potrzebach, bo przecież mama zadba o nie na tyle, na ile zdoła. A jeśli usłyszy, że syn albo córka potrzebuje więcej, niż ona może dać, będzie jej przykro. Dziecko wychowujące się w rodzinie alkoholowej uczy się zatem ignorowania własnych potrzeb, nie nabywa umiejętności ich rozpoznawania i zaspokajania zwykle przechodzi subtelny trening w rozpoznawaniu i zaspokajaniu potrzeb swoich rodziców. Wysłuchuje ich zwierzeń i problemów, pomaga w obowiązkach domowych, rozwiązuje sytuacje kryzysowe: Tylko ja potrafiłam go uspokoić. Mówiłam mamie, by zabrała dzieciaki i zamknęła drzwi. Bałam się strasznie, bo bywał bardzo agresywny, ale potrafiłam z nim rozmawiać jakoś tak, że pomarudził i kładł się spać"

i to znów o mnie.. to dopiero kilka stron a wszystko o mnie...

i prawie wszystko o mnie

11 089

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luna1911 napisał/a:

i to znów o mnie.. to dopiero kilka stron a wszystko o mnie...

Czytaj, czytaj.
Wiedziałam co robię, proponując Ci ten wątek.
Życzę Ci, byś szybko znalazła swoją drogę do wyjścia z uzależnienia.

11 090

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Truskaweczka30 napisał/a:

Czesc dziewczyny przezyłam dzien bez niego..........oj cięzko,jak bardzo cięzko.....ale nie złamałam sie ,nie mysle,dopiero wrocilam z pracy i dobrze tylko dziecka szkoda ze tyle czekało na mnie.........cały czas sie zastanawiam czy on mysli o mnie jak wie ze juz mnie nie ma........ale boli....
Zofio jak dobrze ze mnie rozumiesz,widzisz ja juz tez tak mysle ze nic mnie z nim nie czeka z tym moim jeszcze mężem...ale znasz co to znaczy..on mysli tylko o sobie .mam uciekac?napisal smsa ze jutro przyjedzie do syna ale tyle razy to pisal ze nawet nie odpisywałam........

Czyli przestałaś wierzyć oszustowi ? Czyli wiesz już, że jest oszustem. Czyli wiesz, że dla niego słowo nic nie znaczy i powie Ci to co chcesz usłyszeć. Czyli zdajesz sobie sprawę, że własne dziecko zawodzi.... ja po rozstaniu kochałam jeszcze wyobrażenie o nim, jego już nie. Opis psychopaty....powalił mnie, powaliła mnie świadomość, że nie zauważałam wcześniej....właściwie to zauważałam, ale....zauroczona byłam, naiwna albo głupia i na pewno nieświadoma takiego schorzenia.

MASZ UCIEKAĆ I MASZ PRZECZYTAĆ W INTERNECIE O PSYCHOPATII !

11 091 Ostatnio edytowany przez Truskaweczka30 (2012-06-04 23:04:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio niewiedzilam ze to jest az takie straszne czytalam wczesniej o tym ale jakos nie az tak.......az sie przestraszylam mimo ze juz dawno go wyrzucialm z zycia.......zero odpowiedzialnosci za swoje czyny ,TWoj byl taki sam?masakra.....
Moze sprostuje ze wczoraj rozstalam sie z kims innym a  zmezem nie jestem od prawie roku nie mieszkam,ale zwykły kłamca i oszust chyba.....gdzie nie pracowal to wszedzie narobil bajzlu wszedzie....duzo by pisac......

11 092

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio, Anstawio- już raz po wielkiej rozpaczy zaczynałam doświadczać, tego o czym piszesz Zofio. Ludzie także prawili mi komplementy, koleżanki twierdziły, że emanuje radością. Ale tęskniłam za mężem i to bardzo. Własne zmiany chciałam wcielić w nasze wspólne życie, gdy się zeszliśmy, ale jednak coś stoi na przeszkodzie...

11 093

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
luna1911 napisał/a:

to jak o mnie.. te niszczyciele godności..

Dobrze,że zdałaś sobię z tego sprawę, że niszczysz sobie godność. Co dalej?

właśnie co dalej.. boej sie myśleć o przyszłości.. musze zacząć od siebie..

11 094

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Brakuje mi Cię Ankinom.
Wiem , że czytasz ten wątek.
Nie chowaj się , odezwij!
Wiem , że poddałaś się, nie walczysz o siebie, ale jak pisze Wielokropek szczęście nie jest obowiązkowe.
Myślę o Tobie i martwię się!
Napisz co u Ciebie, proszę.

11 095

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Truskaweczka30 napisał/a:

Zofio niewiedzilam ze to jest az takie straszne czytalam wczesniej o tym ale jakos nie az tak.......az sie przestraszylam mimo ze juz dawno go wyrzucialm z zycia.......zero odpowiedzialnosci za swoje czyny ,TWoj byl taki sam?masakra.....
Moze sprostuje ze wczoraj rozstalam sie z kims innym a  zmezem nie jestem od prawie roku nie mieszkam,ale zwykły kłamca i oszust chyba.....gdzie nie pracowal to wszedzie narobil bajzlu wszedzie....duzo by pisac......

To masz Truskaweczko aż dwa problemy do pozbycia się!

11 096

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:
luna1911 napisał/a:

i to znów o mnie.. to dopiero kilka stron a wszystko o mnie...

Czytaj, czytaj.
Wiedziałam co robię, proponując Ci ten wątek.
Życzę Ci, byś szybko znalazła swoją drogę do wyjścia z uzależnienia.

dziękuje :* mam nadzieje,że jak poczytam te wszystkie dobre rady to coś się we mnie zmieni.. właściwie już sie zmienia..

11 097

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Liwio, nie bój się przyszłości. Liczy się: teraz, dzisiaj!
Do tej pory przetrwałaś wiele, dasz sobie radę! A świat zadba o siebie sam...

11 098

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jestescie kochane,potrzebuje takiego wsparcia od was i to bardzo bardzo.......boje sie nocy bo nie moge sypiac od tygodnia.....i mysle i sie męcze....

11 099

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Brakuje mi Cię Ankinom.
Wiem , że czytasz ten wątek.
Nie chowaj się , odezwij!
Wiem , że poddałaś się, nie walczysz o siebie, ale jak pisze Wielokropek szczęście nie jest obowiązkowe.
Myślę o Tobie i martwię się!
Napisz co u Ciebie, proszę.

To chyba przeze mnie zniknęła.
Wpadłam tu na forum, zaczęłam się panoszyć, pozłościłam się na niewinną dziewczynę, której słowa wzbudziły we mnie ukrytą moc...
Eehhh...

11 100

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Truskaweczka30 napisał/a:

Jestescie kochane,potrzebuje takiego wsparcia od was i to bardzo bardzo.......boje sie nocy bo nie moge sypiac od tygodnia.....i mysle i sie męcze....

Wsparcie masz jak w banku. I po tyłku też dostaniesz jak będzie trzeba. A jak problemy znikną, to będziesz spała jak niemowle smile no chyba,że ktoś ci spać nie da, ten ktoś, na kogo zasługujesz...

11 101 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-06-04 23:43:46)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Truskaweczka30 napisał/a:

Zofio niewiedzilam ze to jest az takie straszne czytalam wczesniej o tym ale jakos nie az tak.......az sie przestraszylam mimo ze juz dawno go wyrzucialm z zycia.......zero odpowiedzialnosci za swoje czyny ,TWoj byl taki sam?masakra.....
Moze sprostuje ze wczoraj rozstalam sie z kims innym a  zmezem nie jestem od prawie roku nie mieszkam,ale zwykły kłamca i oszust chyba.....gdzie nie pracowal to wszedzie narobil bajzlu wszedzie....duzo by pisac......

Nasi mężowie to bracia bliźniacy. Tak, mój mąż to książkowy przykład psychofaga. Mocno, bardzo mocno mnie skaleczył. Życie z nim to gehenna oprawiona w czułe słówka, przeplatane poniżaniem. Masakra - to najlepsze określenie i ulubione słowo mojego już eks małżonka. Nawet łódkę nazwał "masakra" big_smile

11 102

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
luna1911 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
luna1911 napisał/a:

i to znów o mnie.. to dopiero kilka stron a wszystko o mnie...

Czytaj, czytaj.
Wiedziałam co robię, proponując Ci ten wątek.
Życzę Ci, byś szybko znalazła swoją drogę do wyjścia z uzależnienia.

dziękuje :* mam nadzieje,że jak poczytam te wszystkie dobre rady to coś się we mnie zmieni.. właściwie już sie zmienia..

Witamy Cię serdecznie luno smile
Ja Ci również życzę miłej lektury i wejście w szczęśliwe życie:)

11 103

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Brakuje mi Cię Ankinom.
Wiem , że czytasz ten wątek.
Nie chowaj się , odezwij!
Wiem , że poddałaś się, nie walczysz o siebie, ale jak pisze Wielokropek szczęście nie jest obowiązkowe.
Myślę o Tobie i martwię się!
Napisz co u Ciebie, proszę.

To chyba przeze mnie zniknęła.
Wpadłam tu na forum, zaczęłam się panoszyć, pozłościłam się na niewinną dziewczynę, której słowa wzbudziły we mnie ukrytą moc...
Eehhh...

Dlaczego bierzesz winę na siebie Anstawio?. Dlaczego sie tłumaczysz ?
Czy wiesz, że są to objawy współuzależnienia. Też tak miałam i długo nad wyjściem z tego pracowałam i nie do końca udało mi się z tego wyjść. Pewna jestem, że to był wybór i strach Ankinom i nie przed Tobą a zmianami swego życia.

11 104

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak Zofio, wiem. Pracuję nad sobą i moim wiecznym poczuciem winy. I mam poczucie winy,że mam poczucie winy. To dopiero masakra big_smile
Ale wiem,wiem,wiem. Pracuję smile

11 105

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

To co myślimy wpływa na to jak żyjemy. Tylko dyfunkcyjne myśli nam szkodzą.

Zatem musimy wyleczyć myślenie.

11 106

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Tak Zofio, wiem. Pracuję nad sobą i moim wiecznym poczuciem winy. I mam poczucie winy,że mam poczucie winy. To dopiero masakra big_smile
Ale wiem,wiem,wiem. Pracuję smile

Hahahahahaha to dobre. smile Przepraszam, taka reakcja.

11 107

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Brakuje mi Cię Ankinom.
Wiem , że czytasz ten wątek.
Nie chowaj się , odezwij!
Wiem , że poddałaś się, nie walczysz o siebie, ale jak pisze Wielokropek szczęście nie jest obowiązkowe.
Myślę o Tobie i martwię się!
Napisz co u Ciebie, proszę.

Zofiu/OlU (jak moja córcia) Kochana, ja się nie poddałam. Nie piszę bo jestem taka... spokojniejsza. Nie wiem, czy nie za wcześnie, ale chyba "zdrowieje", coraz bardziej otwieram oczy.

Zrobiłam mały eksperyment. Dałam nam "szansę", choć wiedziałam, że pewnych rzeczy nie zmienię, nie usłyszę kocham i nie otrzymam ich dowodów. Kilka tygodni względny spokój, prawie zero awantur, zajmowałam się osobą, dziećmi i mężem. Codziennie wmawiałam sobie, że jest ok, potrzebujemy czasu, no przecież rok walki, szarpaniny, awantur nie da się zapomnieć w tydzień, niby logiczne?

Efekt eksperymentu? No znacie smile Mój mąż bardzo zadowolony, ten upragniony święty spokój, ugotowane i wszystko cacy, tylko jakoś tak mój entuzjazm przygasał : kiedy potrzebowałam jego wsparcia to słyszałam: nawarzyłaś sobie piwa to sama sobie radź, pojawiły się kłamstwa w tak błahych sprawach, że zdumiewało mnie to bardzo, kiedy proponowałam wyjście, zawsze miał coś pilonego do zrobienia, np. oglądał telewizję, kiedy chciałam gdzieś pojechać z dziećmi, no wiecie tak rodzinnie, żeby dzieci poczuły, że mają dwoje rodziców, to odmawiał, a kiedy zwróciłam uwagę, to zabierał dzieci... i jechał tylko z nimi, rozmawiając z nim czułam się, że on czuje, że jego kontroluje, że szpieguję, oj dużo wymieniać, nie w tym rzecz, zrozumiałam, to co czego Liwia, nie potrafi zrozumieć : ON NIE CHCE Z NAMI BYĆ, tym bardziej gdy sam z siebie musiałby coś w zamian dać, ON CHCE ŚWIĘTEGO SPOKOJU, SEKSU I PORZĄDKU.

Ale najlepsze jest to, że wcale mnie to nie zasmuciło, byłam na to przygotowana....

Wczoraj, kiedy czytałam jedną z tych mądrych książek, uzmysłowiłam sobie, że ogromnie się cieszę, że dzisiaj nie przeżywam tych okropnych uczuć co rok temu, już tak nie boli...

Wielokropku: dałam czas czasowi - zadziałało!

Jasne nadal czuję:
- gniew, że chciał mnie zostawić dla kobiety, której nie znał, że innej mówił to co miało być zarezerwowane dla mnie
- złość, że muszę zaczynać od nowa, że musiałam tak cierpieć,
- smutek, że pewne marzenia się nie spełnią, no i co tu oszukiwać, że dzieci będą wychowywać się w rozbitej rodzinie
- żal, że nie spełniłam jego oczekiwań, że nie zaakceptował mnie takiej jaka jestem
Ale te uczucia są słabsze, panuje już nad nimi, nie powodują wybuchów niekontrolowanej wściekłości, która tylko mnie wypalała, zaakceptowała je....myślę, że już zawsze będą ze mną, ale ważne by wykorzystywać je dla budowania zdrowszych i mocniejszych relacji. Już nie chcę by ON mnie kochał, ja chce być kochana, a to pierwszy stopień wyzbycia się uzależnienia.

Wczoraj w kościele, ksiądz powiedział, że powinniśmy wybaczyć naszym winowajcom i wiecie co wybaczam jemu i sobie. Źle postąpił, że ożenił się ze mną choć nie o takiej kobiecie marzył, ale miał nadzieje, że się zmienię, a ja też nie jestem bez winy, widziałam, jak mnie traktuje, nigdy nie postawiłam granic, godziłam się na brak szacunku, może za mało się starałam? a może po prostu nie dobraliśmy się, inne temperamenty, inne wartości, inne spojrzenie na świat. Szkoda tylko, że tak długo z tym zwlekaliśmy i co gorsze wcale nie zanosi się, że on się wyprowadzi....

Jestem pewna, że już nie kocham i że nie chcę z nim być i nie boje się być sama, wiem, że dam sobie radę, nie czuję już tego ubezwłasnowolniającego strachu - choć nadal jestem bez pracy. Pełną swobodę poczuję tylko wtedy gdy zamknie za sobą drzwi....

ps. znikam pod kołdrę bo chora jestem i okropny katar mnie męczy, a nie ma komu herbatki zrobić, ot życie sama poczłapię się do kuchni smile

11 108 Ostatnio edytowany przez ankinom (2012-06-05 13:22:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Brakuje mi Cię Ankinom.
Wiem , że czytasz ten wątek.
Nie chowaj się , odezwij!
Wiem , że poddałaś się, nie walczysz o siebie, ale jak pisze Wielokropek szczęście nie jest obowiązkowe.
Myślę o Tobie i martwię się!
Napisz co u Ciebie, proszę.

To chyba przeze mnie zniknęła.
Wpadłam tu na forum, zaczęłam się panoszyć, pozłościłam się na niewinną dziewczynę, której słowa wzbudziły we mnie ukrytą moc...
Eehhh...

No nie, taka obrażalska to nie jestem big_smile poza tym dzięki mnie zaczęłaś działać big_smile


jest dobrze, czasami wystarczy poczytać, wyciągnąć wnioski, w chwilach złych dodajecie mi otuchy, że postępuje słusznie wink

11 109

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Anstawia napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Brakuje mi Cię Ankinom.
Wiem , że czytasz ten wątek.
Nie chowaj się , odezwij!
Wiem , że poddałaś się, nie walczysz o siebie, ale jak pisze Wielokropek szczęście nie jest obowiązkowe.
Myślę o Tobie i martwię się!
Napisz co u Ciebie, proszę.

To chyba przeze mnie zniknęła.
Wpadłam tu na forum, zaczęłam się panoszyć, pozłościłam się na niewinną dziewczynę, której słowa wzbudziły we mnie ukrytą moc...
Eehhh...

Dlaczego bierzesz winę na siebie Anstawio?. Dlaczego sie tłumaczysz ?
Czy wiesz, że są to objawy współuzależnienia. Też tak miałam i długo nad wyjściem z tego pracowałam i nie do końca udało mi się z tego wyjść. Pewna jestem, że to był wybór i strach Ankinom i nie przed Tobą a zmianami swego życia.

Hej Zośka, to, że nie pisałam, nie oznacza, że schowałam się w swoim strachu. A życie przewróciło mi się do góry nogami, strach pomyśleć co by było gdybym tutaj nie trafiła.

Wiecie jak się ciesze, że jestem już inną Moniką? Jest jeszcze wiele pracy przede mną, ale idę w dobrym kierunku, a może uciekam, tego jestem pewna smile

11 110 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-05 15:05:38)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja przez wiele lat nie wiedziałam co się dzieje wokół mnie. Doświadczałam psychicznej przemocy ze strony ojca, później męża. I wiele lat minęło zanim zrozumiałam,że coś jest nie tak. A teraz wiem, że gdy pierwszy raz usłyszałam słowa: zamknij się,zamiast płakać w poduszkę, powinnam spieprzać gdzie pieprz rośnie.
Ale widocznie musiałam usłyszeć jeszcze wiele poniżających słów, żebym mogła sobie powiedzieć STOP. Powiem wam, że nie wiem jak boli zdrada, domyślam się,że bardzo. Ale wiem,że poniżanie, wyzywanie, dyskryminacja, upokarzanie, znęcanie się psychiczne nad drugim człowiekiem boli. Boli ale dało mi siłę. Chcę sobie udowodnić,że nie jestem słabą nic nie wartą kobietą. I widzę ich dwóch:ojca i męża, mogliby sobie rękę podać. I tak samo ich nienawidzę za to,że powodowali, że czułam się nic nie warta, beznadziejna. A inteligencją przewyższam ich wielokrotnie...

11 111

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

W moim przypadku nie było zdrady fizycznej, ale ta psychiczna też bali baardzo, a przemoc psychiczną miałam na co dzień, problem w tym, że przez wiele lat myślałam, że tak się dzieje w związkach i o co znamienne u nas KKZB, że to moja wina.

Ps. właśnie dostałam odpowiedź w sprawie pracy: wybrałem panią o mniejszych kwalifikacjach, bo pani (czyli ja) by się nudziła w tej pracy i szybciej sobie znajdzie inną pracę. Boże jak tak pracodawcy podchodzą do ludzi z wyższym wykształceniem to dlatego już 4 miesiące szukam pracy sad
jadę do Irlandii, brat załatwia mi pracę pomocy kuchennej, przynajmniej coś zarobię.

11 112

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak, psychiczna przemoc boli, i poczucie winy jest przeogromne.

Ten pracodawca wyraźnie dał Ci do zrozumienia,że masz wysokie kwalifikacje i stać Cię na ambitniejszą pracę. Pewnie ma racje. Może szukasz nie tam gdzie trzeba?
Wiesz, ja też mam wyzsze wykształcenie i w Holandii...sprzątam. Żadna praca nie hańbi, ale ja czuję,że jestem nie tam gdzie powinnam i nienawidzę mojej pracy. Jest to kolejna rzecz, którą chcę zmienić.
Dlatego jeżeli praca pomocy kuchennej nie jest Twoją wymarzoną, to proszę, nie trzymaj się jej długo. Ja tak pracuję już 5 lat, jest ze mną coraz gorzej...

11 113

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Tak, psychiczna przemoc boli, i poczucie winy jest przeogromne.

Ten pracodawca wyraźnie dał Ci do zrozumienia,że masz wysokie kwalifikacje i stać Cię na ambitniejszą pracę. Pewnie ma racje. Może szukasz nie tam gdzie trzeba?
Wiesz, ja też mam wyzsze wykształcenie i w Holandii...sprzątam. Żadna praca nie hańbi, ale ja czuję,że jestem nie tam gdzie powinnam i nienawidzę mojej pracy. Jest to kolejna rzecz, którą chcę zmienić.
Dlatego jeżeli praca pomocy kuchennej nie jest Twoją wymarzoną, to proszę, nie trzymaj się jej długo. Ja tak pracuję już 5 lat, jest ze mną coraz gorzej...

Tylko gdzie ją znaleźć? Można zgłupieć w jednej mówią za małe, w drugiej za duże kwalifikacje. Ta praca o która się starałam była idealna, niedaleko, odpowiednie godziny i pensja i związana z księgowością czyli zgodnie z moim wykształceniem.

Pewnie, że nie hańbi, ja chce tylko pojechać na wakacje, by później mieć za co wysłać dzieci do szkoły, a przy okazji odpocznę od tego "czegoś" w moim domu smile dwa w jednym.

11 114

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

W takim razie jedź jak najbardziej. Myśęl, że taki wyjazd dobrze Ci zrobi, a może nawet otworzy przed Tobą nowe perspektywy.
A gdzie znależć idealną pracę? Cóż, ja Ci na to nie odpowiem, bo sama jestem tym zkołowana...

11 115

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

(...)zrozumiałam, to co czego Liwia, nie potrafi zrozumieć : ON NIE CHCE Z NAMI BYĆ, tym bardziej gdy sam z siebie musiałby coś w zamian dać, ON CHCE ŚWIĘTEGO SPOKOJU, SEKSU I PORZĄDKU(...)

Potrafię zrozumieć, tylko pogodzić się nie mogę.

Posty [ 11 051 do 11 115 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 169 170 171 172 173 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026