Widzę to coraz bardziej. Jest to przykre dla mnie, ale chyba już nic zrobić nie mogę.
10 921 2012-06-01 14:30:51
Podobne tematy
10 922 2012-06-01 14:43:28
Na dłuższą metę taka sytuacja, gdy razem mieszkamy a są między nami takie stosunki jak są - to to wszystko nie ma najmniejszego sensu, bo ja męczę się psychicznie, wyciągam rękę jakby od niechcenia, a on robi co chce i jak chce, rozmawiając tyle co trzeba, nie wkładając wysiłku praktycznie żadnego w naprawę tego, mimo, że sam zaczął znów "szaleć" z tymi pieprzonymi sms-ami do kobiet itd.
Wkurza mnie, że widzi, że jestem zmęczona po pracy, że czasem muszę nawet się zdrzemnąć, a że potem biorę się roboty służbowej i domowej tego już nie widzi. Nie chcę żadnej wdzięczności za to, ale zauważenia, że wraca się do czystego domu, otwiera się szafę z czystymi ciuchami, dziecko nauczone, przygotowane i nawet żona zadbana.....Z resztą może to widzi, ale ma to w nosie i tyle. Nie wiem.
wszystko to co opisalas i co przezywasz to jest TWOJ swiadomy wybor. Ja juz wczoraj bym go spakowala i zabrala klucz a nie czekala na jego ruch. I od wczoraj mialabym prawdziwy spokojny dom i szacunek do swojej twarzy w lustrze.
10 923 2012-06-01 14:43:35
Liwio, Twój mąż już nie jest Tobą zainteresowany. Znalazł sobie inną rozrywkę. I nie ma w tym Twojej winy. On Cię już nie kocha.
I jak on ma odejść, skoro ma porządek w domu, kobiety na boku, a Ty nic z tym nie robisz?!
Mężczyzna,który decyduje się odejść w takiej sytuacji- to jest prawdziwy mężczyzna.
Kobieta, która wyrzuca męża z domu, bo ją nie szanuje, zdradza itp- to jest prawdziwa kobieta.
Ja się wkurzałam,że to ja muszę podjąć decyzję o rozstaniu. Ale wyszło mi to na dobre.
10 924 2012-06-01 16:10:18
Tak Mussako, Anstawio.... to mój wybór. Nie powiedziałabym, że taki jednak świadomy. Lelam się chyba sama ze sobą, ciećkam jak dziecko, a konsekwencji we własnym pogmatwanym życiu wobec męża nie mam za grosz. Wobec siebie jak widać też nie. Z resztą "z jakim przestajesz takim się stajesz". Dupa jestem wołowa i tyle. I zawsze miałam takie samo zdanie jak Ty Anstawio - że prawdziwy mężczyzna w takiej sytuacji odchodzi lub robi coś, aby jego życie i jego partnerki nabrało kolorów. Co do kobiety również się zgadzam, ale ja się wciąż nie szanuję a wartości w sobie widze tyle co kot napłakał. Ale zrobię coś z tym, zrobię......Niestety - ja tego wózka sama nie udźwignę i nawet nie będę się starać, bo "do tanga trzeba dwojga"
10 925 2012-06-01 16:16:20
hm... napisał/a:Podałam sposób przejściowy póki co. Ale męczyć się nie da.
Mussuko jestem u mamy i o dziwo odpoczywam.
hm, nie ma sposobow przejsciowych - jest oszukiwanie samej siebie. Sposob i rozwiazanie jest jedno, w te albo wewte a tu jest raz tak, raz smak, w gore, w dol i w kolko.
Fajnie, ze odpoczywasz, mowilam Ci, ze ta izolacja dobrze Ci zrobi:) Twojemu dziecku tez.
Dobrze jest.
A odnośnie tego kółka wzajemnej... to ja tak nie lubię, ja lubię albo w te albo we wte.
10 926 2012-06-01 16:18:04
Ze mną jest tak, nie wiem czy to wynika z braku inteligencji, czy z braku czegoś innego, że gdy ktoś mi mówi, bądź silna, nie daj się itp. to mi to jednm uchem wpada a drugim wylatuje.
Ale gdy usłyszę: zastanów się, co daje Ci siłę? itp to to na mnie działa! Dlatego taki fundament jest mi potrzebny. Chcę odkryć w sobie swoją drogę. A do tego potrzebne mi są książki i wypowiedzi innych osób. Konfrontacja z różnymi opiniami daje mi podstawy do działania.
I gdy Faworytka napisała, "gdy u mnie coś zaczyna się dziać..." to ja odkryłam,że nawet nie wiedziałam kiedy u mnie "coś zaczyna się dziać". Dzisiaj mija dokładnie 2 m-ce od mojej pierwszej wizyty u psychologa. Oj, wiele się dzieje. Sporo jeszcze przede mną. Ale jaka jestem szczęśliwa:)Liwio i hm..., a gdybym Wam napisała, że Waszym partnerom PO PROSTU NA WAS ZUPEŁNIE KOMPLETNIE NIE ZALEŻY! to co Wy na to?
Czytałyście książkę: Jemu na was nie zależy?
Ja o tym wiem.
Powiem więcej, mam to gdzieś. Tego kwiatu jest pół światu, a ja niezwykła to może nie, ale fajna babka jestem. Takiej drugiej nie znajdzie. ![]()
10 927 2012-06-01 16:19:05
Mussuka napisał/a:Anstawia napisał/a:Liwio i hm..., a gdybym Wam napisała, że Waszym partnerom PO PROSTU NA WAS ZUPEŁNIE KOMPLETNIE NIE ZALEŻY! to co Wy na to?
Myslisz, ze one tego nie wiedza? Przeciez to golym okiem widac i czuc.
Jestem przekonana,że one tego nie wiedzą! Nie wiedzą tego z pełną świadomością!
Łudzą się...
A to rzuca się w oczy, aż boli.
Ja się nie łudzę.
10 928 2012-06-01 16:22:45
Niech se ma gdzie chce Liwio.
Ja się np nie odzywam do Pana teraz. I on tez nie bardzo. I dobrze. Spokój święty.
10 929 2012-06-01 17:57:41
Niech se ma gdzie chce Liwio.
Ja się np nie odzywam do Pana teraz. I on tez nie bardzo. I dobrze. Spokój święty.
Myślę, że on też ma to gdzieś czy ty się do niego odzywasz czy nie. W końcu mu na Tobie kompletnie nie zależy.
A do mamy to na stałe, czy tak raz w tą raz w tamtą? ...
10 930 2012-06-01 18:51:05
"jestem facetem, który ma za sobą odpowiedni bagaż związków i jest gotów szczerze wyznać, jak się w nich zachowywał. Jako mężczyzna wiem, jak mężczyźni myślą, czuja i działają, i mam obowiązek powiedzieć ci, jacy naprawdę jesteśmy. Mam dość patrzenia na wspaniałe kobiety w pochrzanionych związkach.
Kiedy facetowi zależy na kobiecie, daje jej to do zrozumienia. Dzwoni, pojawia się, chce poznać jej przyjaciół, nie może przestać na nią patrzeć ani jej dotykać, a kiedy przychodzi pora na seks, więcej niż chętnie na to przystaje. I choćby miał następnego dnia o godzinie 04:00 (czyli o czwartej rano, drogie panie!) po raz pierwszy zasiąść w fotelu prezydenta Stanów Zjednoczonych i tak wejdzie do niej na górę! My, mężczyźni, nie jesteśmy skomplikowani, choć chcemy, by nas za takich uważano (..). I, niestety (przyznaje to z wielkim wstydem), wolelibyśmy dąć sobie uciąć rękę, niż przyznać po prostu: ?Nie jesteś tą jedyną". Boimy się, że zabijesz nas, siebie lub nas i siebie - albo, co gorsza, zaczniesz płakać i krzyczeć. Jesteśmy żałośni. Tylko że to nie zmienia faktu i choć nie mówimy nic wprost, z p e w n o s c i ą to demonstrujemy.
Jeśli facet, pomimo obietnic, nie dzwoni do kobiety ani nie upewnia się, czy ona wie, że wspólne spotkania to randki, masz już to, co chcesz wiedzieć. Przestań go usprawiedliwiać. Jego postępowanie głośno mówi, jaka jest prawda: Nie zależy mu na tobie.
Zapomnij o nim! Ogranicz straty do minimum i nie marnuj czasu. Po co tkwić w dziwnej randkowej niepewności, skoro można znaleźć coś znacznie lepszego? Nie chcesz nawet o tym słyszeć? Rozumiem. W takim razie, oto odpowiedz, na która czekasz: ?Wytrwaj, kochana. On nie jest takim beznadziejnym draniem, za jakiego wszyscy go uważają. Jeśli poczekasz, nie będziesz się odzywała, będziesz dzwoniła dokładnie wtedy, kiedy należy, będziesz przewidywała jego nastroje i nie będziesz oczekiwała wzajemnego zrozumienia ani zaspokojenia twoich potrzeb seksualnych, zdobędziesz go!" Tylko proszę, nie dziw się, jeśli cie zostawi lub jeśli twój związek z nim okaże się zupełnie nietrafiony.
Nie pierwszy raz o tym słyszymy i najwyraźniej masz już dość. Pewnie dlatego czytasz te książkę. Wiesz, że zasługujesz na wspaniały związek."
"Jeśli zależy mu na tobie, to cię znajdzie. Jeżeli uważasz, że dałaś mu za mało czasu i nie zdążył cię
zauważyć, pomyśl, jak szybko ty go dostrzegłaś, i podziel to na pół." Greg Behrendt Liz Tuccillo "Nie zależy mu na Tobie"
10 931 2012-06-01 19:45:01 Ostatnio edytowany przez Adele (2012-06-01 19:47:26)
Tak Mussako, Anstawio.... to mój wybór. Nie powiedziałabym, że taki jednak świadomy.
Niestety Liwio, to jest jak najbardziej Twój świadomy wybór. Ty się zgadzasz na takie traktowanie, godzisz się na życie bez miłości i szacunku. Za cholerę usiłuję tylko zrozumieć w imię czego?
10 932 2012-06-01 23:26:20 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-06-01 23:28:56)
No więc jesteśmy po "rozmowie"....
Wyszedł znów z kolegami na piwo.......
Problemem jest, że mieszkamy z moimi rodzicami, problemem jestem ja, w ogóle sama ze sobą mam problemy, jemu nie potrzeba pięknego domu, luksusów, może nawet w przyczepie mieszkać by mieć własne powietrze i własną przestrzeń.....nie pasujemy do siebie, żałuje, że się starał kiedyś o mnie, że jak kiedyś z kimś będzie to nie moja sprawa, że wcale nie wiem jakie są kobiety, a na wiele pozwalają i się zgadzają..........itp.
Był płacz, nerwy, ale wyszedł, uspokoiłam się i myślę sobie : na co Ci to? jak długo jeszcze będziesz gów....?Jestem między młotem a kowadłem, bo mama, bo ojciec, bo mąż, każdy coś ode mnie chce, każdy ma jakieś wymagania wobec drugiego i nikt w tym bajzlu nie chce ustąpić. Ale kiedyś mam nadzieję-zaznam mojego upragnionego spokoju i nikt, już nikt, żaden z nich nie będzie mi truł. Nie będzie próbował sterować moim życiem, myślami i wolą.
Pierwszy raz od dłuższego czasu mam zwis, niech się wszyscy zabiją, ale beze mnie. I kiedyś zwinę stąd swoje życie i nikt już mnie tu nie zobaczy - tak sobie myślę. Zamieszkam sama, z dzieckiem....bez tych manipulacji, zrzędzeń itp. A mój mąż- trudno, być może jutro stąd pójdzie, bo sam mówi, że nie zależy mu na mnie, bo nie interesuję go już! Więc skoro tak jest to nic mi już do tego! Czas zacząć szanować własne zdrowie, które kuleje przez to wszystko, własną osobę i własne życie i już dla nikogo poświęcać się nie będę jak dla niego, bo nie warto, bo ma to gdzieś, więc już nie będę. Zrobię wszystko co w mojej mocy , aby tak było. Terapia jest, kolejne książki zamówione też są i tylko woli będzie potrzeba i samozaparcia i Waszego wsparcia, a reszta niech idzie się pieprz.......
10 933 2012-06-01 23:30:44
Mój jmąż był dzisiaj. Przyniósł mi czekoladki z okazji Dnia Dziecka(!), rzucił mi je na łóżko. Spytał czy żyję? Czy jest jakaś poczta do niego? Potem powiedział,że przyjdzie w ndz o 15-tej zaszpachlować mi dziury w ścianie po telewizorze i przyniesie ze sobą obiad z chińskiej restauracji.
Czegoś chce ewidentnie... Ciekawe co jest w niedzielę o 15-tej...?
A ja jestem twarda babka i się nie dam!!
10 934 2012-06-01 23:53:20
Liwio!! Co by się nie wydarzyło masz moje wsparcie.
Była rozmowa, to dobrze.
Mama, tata, mąż- oni są nie ważni. Ty, Ty, Ty i Twoje dziecko-tylko to jest najwżniejsze! I ten zwis, idealny! Zwijaj się, nie kiedyś a jak najszybciej! A jak mąż sobie pójdzie to nic a nic się nie przejmuj. Ja bym mu nawet pakować się pomogła...
Liwio, proszę, daj radę, myśl o sobie, tak strasznie mocno trzymam kciuki za Ciebie i wierzę, że w końcu odzyskasz szczęście i radość ![]()
10 935 2012-06-01 23:55:34
"jestem facetem, który ma za sobą odpowiedni bagaż związków i jest gotów szczerze wyznać, jak się w nich zachowywał. Jako mężczyzna wiem, jak mężczyźni myślą, czuja i działają, i mam obowiązek powiedzieć ci, jacy naprawdę jesteśmy. Mam dość patrzenia na wspaniałe kobiety w pochrzanionych związkach.
Kiedy facetowi zależy na kobiecie, daje jej to do zrozumienia. Dzwoni, pojawia się, chce poznać jej przyjaciół, nie może przestać na nią patrzeć ani jej dotykać, a kiedy przychodzi pora na seks, więcej niż chętnie na to przystaje. I choćby miał następnego dnia o godzinie 04:00 (czyli o czwartej rano, drogie panie!) po raz pierwszy zasiąść w fotelu prezydenta Stanów Zjednoczonych i tak wejdzie do niej na górę! My, mężczyźni, nie jesteśmy skomplikowani, choć chcemy, by nas za takich uważano (..). I, niestety (przyznaje to z wielkim wstydem), wolelibyśmy dąć sobie uciąć rękę, niż przyznać po prostu: ?Nie jesteś tą jedyną". Boimy się, że zabijesz nas, siebie lub nas i siebie - albo, co gorsza, zaczniesz płakać i krzyczeć. Jesteśmy żałośni. Tylko że to nie zmienia faktu i choć nie mówimy nic wprost, z p e w n o s c i ą to demonstrujemy.
Jeśli facet, pomimo obietnic, nie dzwoni do kobiety ani nie upewnia się, czy ona wie, że wspólne spotkania to randki, masz już to, co chcesz wiedzieć. Przestań go usprawiedliwiać. Jego postępowanie głośno mówi, jaka jest prawda: Nie zależy mu na tobie.
Zapomnij o nim! Ogranicz straty do minimum i nie marnuj czasu. Po co tkwić w dziwnej randkowej niepewności, skoro można znaleźć coś znacznie lepszego? Nie chcesz nawet o tym słyszeć? Rozumiem. W takim razie, oto odpowiedz, na która czekasz: ?Wytrwaj, kochana. On nie jest takim beznadziejnym draniem, za jakiego wszyscy go uważają. Jeśli poczekasz, nie będziesz się odzywała, będziesz dzwoniła dokładnie wtedy, kiedy należy, będziesz przewidywała jego nastroje i nie będziesz oczekiwała wzajemnego zrozumienia ani zaspokojenia twoich potrzeb seksualnych, zdobędziesz go!" Tylko proszę, nie dziw się, jeśli cie zostawi lub jeśli twój związek z nim okaże się zupełnie nietrafiony.
Nie pierwszy raz o tym słyszymy i najwyraźniej masz już dość. Pewnie dlatego czytasz te książkę. Wiesz, że zasługujesz na wspaniały związek."
"Jeśli zależy mu na tobie, to cię znajdzie. Jeżeli uważasz, że dałaś mu za mało czasu i nie zdążył cię
zauważyć, pomyśl, jak szybko ty go dostrzegłaś, i podziel to na pół." Greg Behrendt Liz Tuccillo "Nie zależy mu na Tobie"
Anstawio,Ty mądra kobietko,stawiasz mnie do tablicy swoimi postami,zmuszasz do myślenia,sprawiasz,że mój stan wydaje się
taki "normalny". Twoje myśli wypisane tu,są mi bardzo bliskie.
Mój eks był typem którego ja (głupia) musiałam zdobyć...
Toczyłam więc walkę z rywalkami z netu-czat,GG,czateria,komórka...
Włożyłam w to całą inwencję twórczą...wszystkie chwyty dozwolone...
Sex zdjęcia,szpilki,bielizna...odgadywanie i zaspakajanie jego potrzeb...
Śmieszna byłam...chora. Teraz to widzę ale wtedy nikt,ani nic nie było w stanie mnie powstrzymać. Cel-pal!
Gdzie była ta mądra kobieta zwana Joanną?
Zaprzedałam duszę diabłu.
Kiedy piłam,życie kręciło się wokół alko,a teraz wokół niego.
Dzieci w kąt...on był ważniejszy od dzieci...od wszystkiego,ode mnie...
Mnie nie było,był on,my.
Cholerna obsesja i ciągła gotowość udowodnienia mu,że jestem najlepsza-we wszystkim...
24h myśli o nim...
Co powiedział? Co miał na myśli? O czym myśli? Dlaczego słucha tych piosenek?
Apogeum po wpadce w sierpniowej i setnej próbie odbudowania...
Zachowanie moje identyczne do zachowania żony alkoholika-współuzależnienie.
Myślałam,a właściwie chyba tak było,że wariuję...
Byłam pewna i on też,że sama sobie nie poradzę...ja,chora na CHAD i ZZA z zaburzeniami osobowości,częstymi pobytami w szpitalu...NIE DAM RADY.
Moja choroba to wynik traumy,której nie przeżyłby nie jeden dorosły.
Ja przeżyłam jako mała dziewczynka.
A potem jedna tragedia za drugą,już w dorosłym życiu.
Wiele złych decyzji,złych wyborów,złych zachowań...
Jasne huśta mną,ale to właśnie istota CHAD-u.
Nie,nie jestem wariatką na co dzień ![]()
Jestem inteligentna,może nieraz za bardzo.
I nie chcę się wstydzić Wam tu o tym pisać,bo ja nie chciałam mieć ani choroby psychicznej,ani uzależnienia...nie chcę czuć się gorsza. Ufam Wam i jestem anonimowa,więc mam nadzieje,że moje wyznanie nie zrobi mi krzywdy.
Stan na dziś-ŻYJĘ! Nie umarłam,nie jestem na oddziale,nie piję.
Jestem otoczona miłością moich dzieci,rodziny i kochanych przyjaciół których wreszcie mam! Mam też WAS!
Pracuję,walczę z instytucjami,kupuje mieszkanie (fakt zmusili mnie do tego administratorzy i troche mi brakuje,ale coś wymyślę),rozwijam grupę AA w mojej mieścince,opiekuję się chorą teściową,chodzę do szkoły,wyjeżdżam na 2 tygodniowe warsztaty AA-czyli-ROZWIJAM SIĘ. Nie jest rewelacyjnie ale lepiej niż z nim.
I nie ma w moim życiu- kłamstw,niedomówień,lęku,oszukiwania, kamuflarzu i manipulacji,bo ja już na to nie pozwalam,bo ja już jestem tego świadoma. Odkąd zdałam sobie sprawę o co chodzi w tym moim porypanym życiu i postawiłam sobie diagnozę (jeszcze jedną)-zależność...wzięłam za to odpowiedzialność i znalazłam w bezsilności siłę. Zbyt się szanuję.
Pewnie,mam mnóstwo chorych mechanizmów i targają mną. Dlatego po warsztatach zamierzam iść na terapię.
Mam 41 lat i zaczynam życie od nowa,uczę się tego.
I bardzo chcę wierzyć,że mi się uda.
Ostatecznie wyznaję zasadę-lepiej być samej,niż z byle kim.
Mam nadzieję,że Was nie przeraziłam ![]()
10 936 2012-06-01 23:59:06 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-06-01 23:59:51)
Oj na pewno coś chce. Myślisz, że nie ulegniesz jak będzie chciał powrotu?
Zwinę się stąd za jakiś czas. Mam ich wszystkich dosyć. Aaa, mąz mi do tego jeszcze nie ufa, jakbym go zdradzała, pisała smsy...maskara. Mam dość ewidentnie Anstawio. Trudno, ja już nic nie mogę jak zechce stąd pojść. A na siłę nie będę go zatrzymywać i tak unieszczęśliwiać, bo w sumie wcale się nie zmieniłam jak uznał.
i dziękuję za wsparcie i proszę o jeszcze i jeszcze......
10 937 2012-06-02 00:05:50
L_krecjo nic podobnego. jesteś mądra, silna i baaaardzo odważna, a do tego świadoma siebie.
10 938 2012-06-02 00:08:56
Nie wiem za bardzo czego będzie chciał. Wiadomo, martwię się na zapas.
Ale mam jutro cały dzień na to by przygotować się na najgorsze i nie ulec. Z terapii wiem, że w takich momentach trzeba pomyśleć nad negatywnymi skutkami pozostania w tym związku. Trochę się denerwuję. Ale gdzieś tam wydaje mi się, że to jest bardziej związane z rzeczą niż z powrotem do mnie. Nie wiem, zbliża się Euro. On jest fanatykiem futbolu, takim mega fanatykiem. Wydaje mi się,że coś kombinuje. Mówił coś o dekoderze tv. No nie wiem...
10 939 2012-06-02 00:14:51
O kurcze. Jesteś silna Ansawio, dasz radę jakby co. Wiesz juz co dla Ciebie dobre i to najważniejsze w podejmowaniu dalszych kroków.
10 940 2012-06-02 00:15:24
Mój jmąż był dzisiaj. Przyniósł mi czekoladki z okazji Dnia Dziecka(!), rzucił mi je na łóżko. Spytał czy żyję? Czy jest jakaś poczta do niego? Potem powiedział,że przyjdzie w ndz o 15-tej zaszpachlować mi dziury w ścianie po telewizorze i przyniesie ze sobą obiad z chińskiej restauracji.
Czegoś chce ewidentnie... Ciekawe co jest w niedzielę o 15-tej...?
A ja jestem twarda babka i się nie dam!!
Czuję podstęp.
I nie mów,że jesteś silna,bo jesteś od niego uzależniona i słaba w tej kwestii.
Obawiam się,że to manipulacja,a Ty ewidentnie dałaś się złapać ![]()
Obym się myliła...
Ja nie zgadzam się na żadne spotkania. Nie ufam sobie w tej kwestii. Wiem,że jestem podatna na jego słowa,gesty,ton dgłosu i że nie jest mi obojętny...
10 941 2012-06-02 00:20:48
l_ukrecjo, podziwiam Cię!! Moje przejścia w porównaniu z Twoimi to pestka. A Ty świetnie sobie radzisz i masz tego świadomość!! Same pozytywy i tak trzymaj!
Już pisałam to kilka razy, ale tutaj na forum, są same mądre kobiety! I ta Wasza wiedza, ta wasza siła, walka, przemiana tak mi dodaje energii...
Przeżywam każdą z Was, wasze emocje, relacje. I jak czytam Wasze wypowiedzi, to bije z nich tyle mądrości.
Trzymam kciuki za Was wszystkie!!
10 942 2012-06-02 00:24:35
Tak, ja też czuję podstęp. Nastawiam się na najgorsze, ale do tej pory zawsze było lepiej i łatwiej niż się spodziewałam.
Moja naiwność wzięła górę.
Cóż, jutro ostra lekcja asertywności ![]()
10 943 2012-06-02 00:37:31
Kibicuję Ci Anstawio i pamiętaj, że jesteś przykładem dla niektórych ![]()
10 944 2012-06-02 00:40:36 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-02 23:06:44)
Oj na pewno coś chce. Myślisz, że nie ulegniesz jak będzie chciał powrotu?
Zwinę się stąd za jakiś czas. Mam ich wszystkich dosyć. Aaa, mąz mi do tego jeszcze nie ufa, jakbym go zdradzała, pisała smsy...maskara. Mam dość ewidentnie Anstawio. Trudno, ja już nic nie mogę jak zechce stąd pojść. A na siłę nie będę go zatrzymywać i tak unieszczęśliwiać, bo w sumie wcale się nie zmieniłam jak uznał.
i dziękuję za wsparcie i proszę o jeszcze i jeszcze......
Jest takie powiedzenie: Każdy sądzi według siebie. To,że mąż Ci nie ufa,świadczy o tym,że sam ma coś na sumieniu.
Jest też tak,że w takich sytuacjach winny zrzuca winę na drugą osobę, która może w tą swoją winę uwierzyć, zrobić z siebie niesłusznie ofiarę. To się fachowo nazywa trójkątem Karpmana.
I niech idzie sobie gdzie pieprz rośnie! Masz siebie, to Ci wystarczy.
10 945 2012-06-02 00:42:20
Kibicuję Ci Anstawio i pamiętaj, że jesteś przykładem dla niektórych
To jest mocne! Uśmiechnęłam się, ale to duża odpowiedzialność. Lubię wyzwania!
10 946 2012-06-02 01:16:46
Liwia napisał/a:Kibicuję Ci Anstawio i pamiętaj, że jesteś przykładem dla niektórych
To jest mocne! Uśmiechnęłam się, ale to duża odpowiedzialność. Lubię wyzwania!
Zadbaj o siebie-proszę.
10 947 2012-06-02 09:48:00
hm... napisał/a:Niech se ma gdzie chce Liwio.
Ja się np nie odzywam do Pana teraz. I on tez nie bardzo. I dobrze. Spokój święty.Myślę, że on też ma to gdzieś czy ty się do niego odzywasz czy nie. W końcu mu na Tobie kompletnie nie zależy.
A do mamy to na stałe, czy tak raz w tą raz w tamtą? ...
Jeszcze nie wiem co dalej.
10 948 2012-06-02 09:55:21
"jestem facetem, który ma za sobą odpowiedni bagaż związków i jest gotów szczerze wyznać, jak się w nich zachowywał. Jako mężczyzna wiem, jak mężczyźni myślą, czuja i działają, i mam obowiązek powiedzieć ci, jacy naprawdę jesteśmy. Mam dość patrzenia na wspaniałe kobiety w pochrzanionych związkach.
Kiedy facetowi zależy na kobiecie, daje jej to do zrozumienia. Dzwoni, pojawia się, chce poznać jej przyjaciół, nie może przestać na nią patrzeć ani jej dotykać, a kiedy przychodzi pora na seks, więcej niż chętnie na to przystaje. I choćby miał następnego dnia o godzinie 04:00 (czyli o czwartej rano, drogie panie!) po raz pierwszy zasiąść w fotelu prezydenta Stanów Zjednoczonych i tak wejdzie do niej na górę! My, mężczyźni, nie jesteśmy skomplikowani, choć chcemy, by nas za takich uważano (..). I, niestety (przyznaje to z wielkim wstydem), wolelibyśmy dąć sobie uciąć rękę, niż przyznać po prostu: ?Nie jesteś tą jedyną". Boimy się, że zabijesz nas, siebie lub nas i siebie - albo, co gorsza, zaczniesz płakać i krzyczeć. Jesteśmy żałośni. Tylko że to nie zmienia faktu i choć nie mówimy nic wprost, z p e w n o s c i ą to demonstrujemy.
Jeśli facet, pomimo obietnic, nie dzwoni do kobiety ani nie upewnia się, czy ona wie, że wspólne spotkania to randki, masz już to, co chcesz wiedzieć. Przestań go usprawiedliwiać. Jego postępowanie głośno mówi, jaka jest prawda: Nie zależy mu na tobie.
Zapomnij o nim! Ogranicz straty do minimum i nie marnuj czasu. Po co tkwić w dziwnej randkowej niepewności, skoro można znaleźć coś znacznie lepszego? Nie chcesz nawet o tym słyszeć? Rozumiem. W takim razie, oto odpowiedz, na która czekasz: ?Wytrwaj, kochana. On nie jest takim beznadziejnym draniem, za jakiego wszyscy go uważają. Jeśli poczekasz, nie będziesz się odzywała, będziesz dzwoniła dokładnie wtedy, kiedy należy, będziesz przewidywała jego nastroje i nie będziesz oczekiwała wzajemnego zrozumienia ani zaspokojenia twoich potrzeb seksualnych, zdobędziesz go!" Tylko proszę, nie dziw się, jeśli cie zostawi lub jeśli twój związek z nim okaże się zupełnie nietrafiony.
Nie pierwszy raz o tym słyszymy i najwyraźniej masz już dość. Pewnie dlatego czytasz te książkę. Wiesz, że zasługujesz na wspaniały związek."
"Jeśli zależy mu na tobie, to cię znajdzie. Jeżeli uważasz, że dałaś mu za mało czasu i nie zdążył cię
zauważyć, pomyśl, jak szybko ty go dostrzegłaś, i podziel to na pół." Greg Behrendt Liz Tuccillo "Nie zależy mu na Tobie"
No. NO tak. "...zaspokojenia potrzeb seksualnych..." przepraszam, ale u mnie to rzuca się w oczy najbardziej.
Tak poczułam jakby to do mnie było. Tak jakby trafiło we mnie spośró setki innych osób będących koło mnie.
10 949 2012-06-02 10:01:12
No więc jesteśmy po "rozmowie"....
Wyszedł znów z kolegami na piwo.......
Problemem jest, że mieszkamy z moimi rodzicami, problemem jestem ja, w ogóle sama ze sobą mam problemy, jemu nie potrzeba pięknego domu, luksusów, może nawet w przyczepie mieszkać by mieć własne powietrze i własną przestrzeń.....nie pasujemy do siebie, żałuje, że się starał kiedyś o mnie, że jak kiedyś z kimś będzie to nie moja sprawa, że wcale nie wiem jakie są kobiety, a na wiele pozwalają i się zgadzają..........itp.Był płacz, nerwy, ale wyszedł, uspokoiłam się i myślę sobie : na co Ci to? jak długo jeszcze będziesz gów....?Jestem między młotem a kowadłem, bo mama, bo ojciec, bo mąż, każdy coś ode mnie chce, każdy ma jakieś wymagania wobec drugiego i nikt w tym bajzlu nie chce ustąpić. Ale kiedyś mam nadzieję-zaznam mojego upragnionego spokoju i nikt, już nikt, żaden z nich nie będzie mi truł. Nie będzie próbował sterować moim życiem, myślami i wolą.
Pierwszy raz od dłuższego czasu mam zwis, niech się wszyscy zabiją, ale beze mnie. I kiedyś zwinę stąd swoje życie i nikt już mnie tu nie zobaczy - tak sobie myślę. Zamieszkam sama, z dzieckiem....bez tych manipulacji, zrzędzeń itp. A mój mąż- trudno, być może jutro stąd pójdzie, bo sam mówi, że nie zależy mu na mnie, bo nie interesuję go już! Więc skoro tak jest to nic mi już do tego! Czas zacząć szanować własne zdrowie, które kuleje przez to wszystko, własną osobę i własne życie i już dla nikogo poświęcać się nie będę jak dla niego, bo nie warto, bo ma to gdzieś, więc już nie będę. Zrobię wszystko co w mojej mocy , aby tak było. Terapia jest, kolejne książki zamówione też są i tylko woli będzie potrzeba i samozaparcia i Waszego wsparcia, a reszta niech idzie się pieprz.......
Liwio otrzeźwiałaś ![]()
Przyszedł czas na rozstania.
10 950 2012-06-02 10:06:39 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-06-02 10:07:51)
Anstawia napisał/a:"jestem facetem, który ma za sobą odpowiedni bagaż związków i jest gotów szczerze wyznać, jak się w nich zachowywał. Jako mężczyzna wiem, jak mężczyźni myślą, czuja i działają, i mam obowiązek powiedzieć ci, jacy naprawdę jesteśmy. Mam dość patrzenia na wspaniałe kobiety w pochrzanionych związkach.
Kiedy facetowi zależy na kobiecie, daje jej to do zrozumienia. Dzwoni, pojawia się, chce poznać jej przyjaciół, nie może przestać na nią patrzeć ani jej dotykać, a kiedy przychodzi pora na seks, więcej niż chętnie na to przystaje. I choćby miał następnego dnia o godzinie 04:00 (czyli o czwartej rano, drogie panie!) po raz pierwszy zasiąść w fotelu prezydenta Stanów Zjednoczonych i tak wejdzie do niej na górę! My, mężczyźni, nie jesteśmy skomplikowani, choć chcemy, by nas za takich uważano (..). I, niestety (przyznaje to z wielkim wstydem), wolelibyśmy dąć sobie uciąć rękę, niż przyznać po prostu: ?Nie jesteś tą jedyną". Boimy się, że zabijesz nas, siebie lub nas i siebie - albo, co gorsza, zaczniesz płakać i krzyczeć. Jesteśmy żałośni. Tylko że to nie zmienia faktu i choć nie mówimy nic wprost, z p e w n o s c i ą to demonstrujemy.
Jeśli facet, pomimo obietnic, nie dzwoni do kobiety ani nie upewnia się, czy ona wie, że wspólne spotkania to randki, masz już to, co chcesz wiedzieć. Przestań go usprawiedliwiać. Jego postępowanie głośno mówi, jaka jest prawda: Nie zależy mu na tobie.
Zapomnij o nim! Ogranicz straty do minimum i nie marnuj czasu. Po co tkwić w dziwnej randkowej niepewności, skoro można znaleźć coś znacznie lepszego? Nie chcesz nawet o tym słyszeć? Rozumiem. W takim razie, oto odpowiedz, na która czekasz: ?Wytrwaj, kochana. On nie jest takim beznadziejnym draniem, za jakiego wszyscy go uważają. Jeśli poczekasz, nie będziesz się odzywała, będziesz dzwoniła dokładnie wtedy, kiedy należy, będziesz przewidywała jego nastroje i nie będziesz oczekiwała wzajemnego zrozumienia ani zaspokojenia twoich potrzeb seksualnych, zdobędziesz go!" Tylko proszę, nie dziw się, jeśli cie zostawi lub jeśli twój związek z nim okaże się zupełnie nietrafiony.
Nie pierwszy raz o tym słyszymy i najwyraźniej masz już dość. Pewnie dlatego czytasz te książkę. Wiesz, że zasługujesz na wspaniały związek."
"Jeśli zależy mu na tobie, to cię znajdzie. Jeżeli uważasz, że dałaś mu za mało czasu i nie zdążył cię
zauważyć, pomyśl, jak szybko ty go dostrzegłaś, i podziel to na pół." Greg Behrendt Liz Tuccillo "Nie zależy mu na Tobie"Anstawio,Ty mądra kobietko,stawiasz mnie do tablicy swoimi postami,zmuszasz do myślenia,sprawiasz,że mój stan wydaje się
taki "normalny". Twoje myśli wypisane tu,są mi bardzo bliskie.
Mój eks był typem którego ja (głupia) musiałam zdobyć...
Toczyłam więc walkę z rywalkami z netu-czat,GG,czateria,komórka...
Włożyłam w to całą inwencję twórczą...wszystkie chwyty dozwolone...
Sex zdjęcia,szpilki,bielizna...odgadywanie i zaspakajanie jego potrzeb...Śmieszna byłam...chora. Teraz to widzę ale wtedy nikt,ani nic nie było w stanie mnie powstrzymać. Cel-pal!
Gdzie była ta mądra kobieta zwana Joanną?
Zaprzedałam duszę diabłu.
Kiedy piłam,życie kręciło się wokół alko,a teraz wokół niego.
Dzieci w kąt...on był ważniejszy od dzieci...od wszystkiego,ode mnie...
Mnie nie było,był on,my.
Cholerna obsesja i ciągła gotowość udowodnienia mu,że jestem najlepsza-we wszystkim...
24h myśli o nim...
Co powiedział? Co miał na myśli? O czym myśli? Dlaczego słucha tych piosenek?Apogeum po wpadce w sierpniowej i setnej próbie odbudowania...
Zachowanie moje identyczne do zachowania żony alkoholika-współuzależnienie.
Myślałam,a właściwie chyba tak było,że wariuję...Byłam pewna i on też,że sama sobie nie poradzę...ja,chora na CHAD i ZZA z zaburzeniami osobowości,częstymi pobytami w szpitalu...NIE DAM RADY.
Moja choroba to wynik traumy,której nie przeżyłby nie jeden dorosły.
Ja przeżyłam jako mała dziewczynka.
A potem jedna tragedia za drugą,już w dorosłym życiu.
Wiele złych decyzji,złych wyborów,złych zachowań...
Jasne huśta mną,ale to właśnie istota CHAD-u.
Nie,nie jestem wariatką na co dzień
Jestem inteligentna,może nieraz za bardzo.
I nie chcę się wstydzić Wam tu o tym pisać,bo ja nie chciałam mieć ani choroby psychicznej,ani uzależnienia...nie chcę czuć się gorsza. Ufam Wam i jestem anonimowa,więc mam nadzieje,że moje wyznanie nie zrobi mi krzywdy.Stan na dziś-ŻYJĘ! Nie umarłam,nie jestem na oddziale,nie piję.
Jestem otoczona miłością moich dzieci,rodziny i kochanych przyjaciół których wreszcie mam! Mam też WAS!
Pracuję,walczę z instytucjami,kupuje mieszkanie (fakt zmusili mnie do tego administratorzy i troche mi brakuje,ale coś wymyślę),rozwijam grupę AA w mojej mieścince,opiekuję się chorą teściową,chodzę do szkoły,wyjeżdżam na 2 tygodniowe warsztaty AA-czyli-ROZWIJAM SIĘ. Nie jest rewelacyjnie ale lepiej niż z nim.I nie ma w moim życiu- kłamstw,niedomówień,lęku,oszukiwania, kamuflarzu i manipulacji,bo ja już na to nie pozwalam,bo ja już jestem tego świadoma. Odkąd zdałam sobie sprawę o co chodzi w tym moim porypanym życiu i postawiłam sobie diagnozę (jeszcze jedną)-zależność...wzięłam za to odpowiedzialność i znalazłam w bezsilności siłę. Zbyt się szanuję.
Pewnie,mam mnóstwo chorych mechanizmów i targają mną. Dlatego po warsztatach zamierzam iść na terapię.
Mam 41 lat i zaczynam życie od nowa,uczę się tego.
I bardzo chcę wierzyć,że mi się uda.
Ostatecznie wyznaję zasadę-lepiej być samej,niż z byle kim.Mam nadzieję,że Was nie przeraziłam
Nie, nie. Uderzyłaś samoświadomością. NO i teraz ktoś powie, że mamy wpływ na własne życie. No niby mamy wpływ, nawet na to jak nas inni krzywdzą. Tylko szkoda, że nie widzimy tej krzywdy kiedy trzeba. Nie widzimy jej jako dorosłe osoby i jako bezbronne dzieci. A potem żyj dalej, z lękami, złymi doświadczeniami, nieufnie, bez poczucia własnej wartości i przydatności do czegokolwiek.
Wielki szacunek Lukrecjo mam dla Ciebie. Tak samo dla Anstawii, Liwii, Mussuki, Zofii, do wszystkich Was
Jesteście częścią mojego życia, jakby nie było.
10 951 2012-06-02 11:32:41 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-06-02 11:41:52)
Czas tęsknoty za złudą mija-tych Twoich słów się trzymam pazurami.
Mija kochana a potem dziwisz się jak mogłaś kochać, tęsknić za tak wstrętnym typem.
Wczoraj odbyła sie kolejna rozmowa z byłym. Spotkaliśmy się w jego NOWEJ firmie. Oczywiście byłam z młodszym synem na spotkaniu.
M był pod wpływem mimo iż umówił sie na konkretny dzień i godzinę ze mną. Początkowo rozmowa przebiegała w normalnym tonie. Potem zaczęły się pretensje i upokarzanie. Znowu usłyszałam "jesteś nienormalna" i zaczęło się. Ostrzegłam go, że następnym razem dostanie po pysku, ze nie ma prawa używać do mnie tego typu słów. Padło też słowo "kochanie", również zareagowałam słowami, nie życzę sobie. Dostaliśmy z synem niewyobrażalną porcję manipulacji, oskarżeń. Syn także dzielnie stawiał czoła ojcu.
Reasumując to spotkanie, on biedny, pokrzywdzony miś. Miś, który musi zaczynać wszystko od zera i jest w ciężkiej sytuacji finansowej. Kilkanaście razy usłyszeliśmy "jestem pusty jak bęben" a ja mu przytakiwałam, mówiłam wierzę i jestem pewna, że pustka jest w tobie. Mówił dużo o kasie a my po kasę wcale nie przyszliśmy. Mamy z nim ważniejszą sprawę do omówienia niż alimenty.
Kolejny już raz miałam do czynienia z maluczkim człowieczkiem. Egoista, manipulant, narcyz, człowiek bez honoru, sumienia.
Mój syn przeżył tą rozmowę bardzo. Po raz kolejny pytał czy może on sobie po tym wszystkim patrzeć w oczy w lustrze. Kolejny raz okazał mu niechęć i nie dał nabrać się na tanie gesty i słowa. Parokrotnie pytał ojca o sumienie
Po tej rozmowie byliśmy oboje zniesmaczeni.... DZisiaj nie mam żadnych dobrych uczuć dla tego człowieka...tylko czy mogę nazywać go człowiekiem ? Dzisiaj brzydzę się samego wspomnienia o nim. Mierzi mnie myśl, zee zakpił ze mnie udając kogoś kim nie był,a za kogo podawał się.
10 952 2012-06-02 11:43:58
l_ukrecja napisał/a:Czas tęsknoty za złudą mija-tych Twoich słów się trzymam pazurami.
Mija kochana a potem dziwisz się jak mogłaś kochać, tęsknić za tak wstrętnym typem.
Wczoraj odbyła sie kolejna rozmowa z byłym. Spotkaliśmy się w jego NOWEJ firmie. Oczywiście byłam z młodszym synem na spotkaniu.
M był pod wpływem mimo iż umówił sie na konkretny dzień i godzinę ze mną. Początkowo rozmowa przebiegała w normalnym tonie. Potem zaczęły się pretensje i upokarzanie. Znowu usłyszałam "jesteś nienormalna" i zaczęło się. Ostrzegłam go, że następnym razem dostanie po pysku, ze nie ma prawa używać do mnie tego typu słów. Padło też słowo "kochanie", również zareagowałam słowami, nie życzę sobie. Dostaliśmy z synem niewyobrażalną porcję manipulacji, oskarżeń. Syn także dzielnie stawiał czoła ojcu.
Reasumując to spotkanie, on biedny, pokrzywdzony miś. Miś, który musi zaczynać wszystko od zera i jest w ciężkiej sytuacji finansowej. Kilkanaście razy usłyszeliśmy "jestem pusty jak bęben" a ja mu przytakiwałam, mówiłam wierzę i jestem pewna, że pustka w jest w tobie. Mówił dużo o kasie a my po kasę wcale nie przyszliśmy. Mamy z nim ważniejszą sprawę do omówienia niż alimenty.
Kolejny juz raz miałam do czynienia z maluczkim człowieczkiem. Egoista, manipulant, narcyz, człowiek bez honoru, sumienia.
Mój syn przeżył tą rozmowę bardzo. Po raz kolejny pytał czy może on sobie po tym wszystkim patrzeć w oczy w lustrze. Kolejny raz okazał mu niechęć i nie dał nabrać się na tanie gesty i słowa. Parokrotnie pytał ojca o sumienie
Po tej rozmowie byliśmy oboje zniesmaczeni.... DZisiaj nie mam żadnych dobrych uczuć dla tego człowieka...tylko czy mogę nazywać go człowiekiem ? Dzisiaj brzydzę się samego wspomnienia o nim. mierzi mnie myśl. ze zakpił ze mnie udając kogoś kim nie był,a za kogo podawał się.
Pięknie dajesz radę Zofio, powiem i, że jak przeczytałam to... "mówiłam wierzę i jestem pewna, że pustka w jest w tobie" to kurcze aż się zaśmiałam. Ale z niego głupa zrobiłaś. Hahahahaah. Przepraszam. Ale dałaś mu popalić.
Zosiu, muszę o coś zapytać. Przeszłaś już tyle z zadłużeniami i problemami. Miałaś może taka sytuację, że on się wykręcał przed spłatą jakiegoś kredytu, który spadł na Ciebie i byłaś w kropce bo miałaś coś do stracenia? I nie daj bóg zrobił to celowo np.
10 953 2012-06-02 12:44:53
Dostaliśmy z synem niewyobrażalną porcję manipulacji, oskarżeń.
Mój syn przeżył tą rozmowę bardzo. Po raz kolejny pytał czy może on sobie po tym wszystkim patrzeć w oczy w lustrze. Kolejny raz okazał mu niechęć i nie dał nabrać się na tanie gesty i słowa. Parokrotnie pytał ojca o sumienie
Po tej rozmowie byliśmy oboje zniesmaczeni...
Zofio/Olu
jesteś silną kobietą, która wie czego chce i potrafi to osiągnąć. Za to masz u mnie plusa ![]()
Mnie tylko zastanawia jedno, czy w tej całej walce o Twoją wolność potrzebne jest uczestnictwo syna?
Nie gniewaj się za te słowa, ale wydaje mi się, że to dla niego za dużo... Wiesz, takie sprawy strasznie wpływają na samoświadomość. Pomyśl jakim On będzie mężczyzną widzać takiego ojca...
Nie wiem do końca jak wygląda cała sytuacja, nie siedzę w Waszych głowach, ale martwię się o Twojego syna, bo wiem,że rodzice wywołują ogromny wpływ na swoje dzieci a co się z tym wiąże- ich przyszłość.
Trzymaj się!
10 954 2012-06-02 13:42:32 Ostatnio edytowany przez alonka (2012-06-02 13:44:02)
Zofia napisała:
"M był pod wpływem mimo iż umówił sie na konkretny dzień i godzinę ze mną."
zasada nr.1:
z pijanym się nie rozmawia,
to tak jakbyś z flaszką gadała.
10 955 2012-06-02 13:50:22
Mój jmąż był dzisiaj. Przyniósł mi czekoladki z okazji Dnia Dziecka(!), rzucił mi je na łóżko. Spytał czy żyję? Czy jest jakaś poczta do niego? Potem powiedział,że przyjdzie w ndz o 15-tej zaszpachlować mi dziury w ścianie po telewizorze i przyniesie ze sobą obiad z chińskiej restauracji.
Czegoś chce ewidentnie... Ciekawe co jest w niedzielę o 15-tej...?
A ja jestem twarda babka i się nie dam!!
Moze ochlonal,i moze chce zawalczyc..........
10 956 2012-06-02 13:57:34
Nie wiem Pati, ale wydaje mi się,że nie będzie o mnie walczył. Nam na sobie już nie zależy, kto wie czy kiedykolwiek nam na sobie zależało?
Myślę,że chodzi o coś materialnego, może pieniądze? Nie wiem.
A jeżeli myśli, że przekupi mnie słodyczami i jedzeniem z restauracji to pffff... myli się
Oj, musiałby się długo i bardzo starać. Ja już nie jestem tą samą uległą dziewczynką lecącą na pierwszego lepszego byle tylko mieć faceta przy sobie, oj nie. Poczułam wolność i dobrze mi z tym. A kiedyś przyjdzie i czas na PRAWDZIWEGO FACETA:)
10 957 2012-06-02 14:11:00
zofia282 napisał/a:Dostaliśmy z synem niewyobrażalną porcję manipulacji, oskarżeń.
Mój syn przeżył tą rozmowę bardzo. Po raz kolejny pytał czy może on sobie po tym wszystkim patrzeć w oczy w lustrze. Kolejny raz okazał mu niechęć i nie dał nabrać się na tanie gesty i słowa. Parokrotnie pytał ojca o sumienie
Po tej rozmowie byliśmy oboje zniesmaczeni...Zofio/Olu
jesteś silną kobietą, która wie czego chce i potrafi to osiągnąć. Za to masz u mnie plusa
Mnie tylko zastanawia jedno, czy w tej całej walce o Twoją wolność potrzebne jest uczestnictwo syna?
Nie gniewaj się za te słowa, ale wydaje mi się, że to dla niego za dużo... Wiesz, takie sprawy strasznie wpływają na samoświadomość. Pomyśl jakim On będzie mężczyzną widzać takiego ojca...
Nie wiem do końca jak wygląda cała sytuacja, nie siedzę w Waszych głowach, ale martwię się o Twojego syna, bo wiem,że rodzice wywołują ogromny wpływ na swoje dzieci a co się z tym wiąże- ich przyszłość.
Trzymaj się!
Też na początku miałam wiele obiekcji. Moje dzieci nic nie wiedziały o naszej złej sytuacji finansowej. Nie chciałam by chłopcy przejmowali się tym a mężowi wierzyłam, że zarobi i pospłaca długi. Tak się niestety nie stało. Zostaliśmy z zadłużeniami. Zostaliśmy, bo zadłużenia dziedziczą dzieci. Sprawa więc też ich dotyczy. Kiedy zaczęłam wyjawiać mroczne strony naszej sytuacji, dzieci zapytały dlaczego wcześniej im o tym nie mówiliśmy. Uświadomiłam sobie w tym momencie, że nie mieliśmy prawa oszukiwać ich. Teraz tak to czuję, oszukiwałam własne dzieci a te dzieci przecież kiedyś będą odpowiadać za długi zobowiązania. Obiecałam i sobie, i im, że będę z nimi szczera. Poza tym tu nie chodzi o walkę o moją wolność. Kiedy walczyłam o siebie nie miałam siły i zrezygnowałam. Teraz walczę o dzieci i poddać się nie mam zamiaru. W walce o siebie sił mi zabrakło w walce o dzieci jestem jak lwica.
Ja już wolność mam. Pierwszego marca dostałam rozwód z winy męża
Uwolniłam się też od niego mentalnie. Już do niego nie wzdycham a wręcz napawa mnie odrazą wspominanie go. Nie poddaje się manipulacji, stawiam granice, których nie wolno mu przekroczyć.
Nie chodzi w tych spotkaniach o niczyją wolność. Chodzi o zabezpieczenie moich dzieci. Powinny więc one w tym uczestniczyć, mają do tego prawo. Widzę, że mój syn ma problem z wybaczeniem ojcu i wiem po sobie, ze musi to z siebie wyrzucić. W rozmowach ze mną jest "pogodzony" z sytuacją ale kiedy od ojca słyszy stek bzdur narasta w nim bunt i sprzeciw. Mówi co myśli i mówi rozsądnie a ja wiem, że po każdym wypowiedzianym słowie będzie silniejszy. Ja także potrzebowałam mówić , wykrzyczeć z siebie ból.
Nie gniewam się za żadne słowa. Jestem człowiekiem, który wszystkie słowa przyjmuje, rozważa, waży i wyciąga wnioski. Faktycznie z boku może wygląda , że powinnam dzieci chronić. Nie, one nie chcą być ani chronieni ani oszukiwani i MAJĄ PRAWO DO PRAWDY. Ich własny ojciec chce ich oszukać, okraść. Czy mam im wciskać kit, że nie, Twój tata kocha cię i pragnie twojego szczęścia ? Oni widzieli co się w domu dzieje lepiej jak ja . To oni mi mówią, ojciec chciał twojej śmierci. To syn mówi to ojcu i ma do tego prawo i ma prawo powiedzieć, że nie wierzy mu w obiecanki. Ma prawo mówić, Twoje słowa to jedno a czyny to drugie i tu nie o mnie chodzi tylko o nich. Nigdy by mi nie wybaczyli, że nie byłam szczera z nimi, gdybym walkę z mężem teraz przegrała. To oni chcą z nim rozmawiać bo walczą o swoje.
Takiego ojca mój syn widzi od kilku lat. Kiedy godziłam się na różne zachowania męża to i również dla tego aby dzieci miały ojca, pełną rodzinę. Dzieciaki dzisiaj zarzucają mi, "mamo dlaczego wcześniej nie pogoniłaś drania, nie widziałaś co on ci robi, jaki jest ?". Widziałam i nie widziałam jednocześnie i jak wiele kobiet dawałam szanse a oni nie chcieli abym te szanse mu dawała. Mam nadzieję, ze mój syn będzie uczciwym i dobrym człowiekiem. Już go tak postrzegam. Postrzegam go też jako wrażliwego człowieka, rozsądnego.
Samoświadomość...on miał ją od kilu lat. Po raz kolejny pytał ojca jak mógł na ich życie przysięgać, że jest uczciwy a uczciwy nie był. Po raz kolejny pytał, jak mogłeś to mamie robić. I niech krzyczy, niech to z siebie wyrzuca - będzie mu lżej.
Dzieci widzą, że już się podniosłam. Nigdy ode mnie nie usłyszeli, dlaczego on mi to robił, czy czegoś w tym stylu. Od samego początku bycia samej jestem z nimi szczera ale dotyczy to faktów anie moich emocji, przemyśleń.
Nam rodzicom wydaje się, że dzieci są głuche i ślepe. Nic bardziej mylnego...one często widzą to, czego my dorośli nie dostrzegamy lub wydaje się nam , że skrzętnie to przed dziećmi ukryliśmy. One maja własne przemyślenia i wnioski i cierpią nie mówiąc nam o tym. Mój syn tolerował ojca, bo byliśmy razem. Teraz mówi mi co myślał i czuł już dawno. Nie raz zaskoczył mnie. Był zdecydowanie mądrzejszy i rozsądniejszy jak ja.
Owszem zafundowałam moim dzieciom traumę ale od nich wiem, że traumę mieli, że muszą mieszkać razem z ojcem. Pisałam na Forum nie raz, że dzieci po naszym rozstaniu pytały mnie z niepewnością w oczach, " mamo na pewno nie wpuścisz do domu ojca" Wiele razy musiałam ich o tym zapewniać.
10 958 2012-06-02 14:37:48
Pięknie dajesz radę Zofio, powiem i, że jak przeczytałam to... "mówiłam wierzę i jestem pewna, że pustka w jest w tobie" to kurcze aż się zaśmiałam. Ale z niego głupa zrobiłaś. Hahahahaah. Przepraszam. Ale dałaś mu popalić.
Zosiu, muszę o coś zapytać. Przeszłaś już tyle z zadłużeniami i problemami. Miałaś może taka sytuację, że on się wykręcał przed spłatą jakiegoś kredytu, który spadł na Ciebie i byłaś w kropce bo miałaś coś do stracenia? I nie daj bóg zrobił to celowo np.
Dzięki za miłe słowa ![]()
Daję mu równo i to nie są złośliwości tylko prawda. Nie raz mówiłam o pustce, braku sumienia i nie raz odsyłałam do informacji na ten temat w internecie. Mówię głośno o jego cechach. Daję do zrozumienia, że wiem, że to co słyszy ode mnie spływa po nim. Nie ukrywam wiadomości o nim jedynie nie nazywam ich PSYCHOPATIĄ. Nie mam żadnych skrupułów dla niego ale nie obrażam go i nigdy nie obrażałam. Nie jestem typem awanturnicy i nie rajcują mnie wyzwiska i poniżanie. Co innego stwierdzanie prawdy - Nie krępuje mnie to. Powtarzam mu, ze jesteś najlepszym ojcem i synem ale tylko w swojej głowie i wyobraźni bo w realu jesteś potworem bez uczuć. Mówię mu o masce zdrowego człowieka, którą czasami przysłania prawdziwe oblicze, które ja już znam i nie musi udawać. W odpowiedzi widzę ZIMNY WZROK. Mówię mu . że ma takie same cechy jak matka i siostra, na które to on narzekał. Mówię, że człowiek nie potrafiłby porzucić matki i dzieci więc on człowiekiem nie jest. Lżej mi kiedy jestem z nim szczera. Nie chcę udawać, że go nie znam i nabieram się na gierki. Mówię "skończ to przedstawienie" znam już cię lepiej niż ci się wydaje. Teatr opuściłam 11 marca i nigdy już twoją widownią nie będę. Szukaj innych chętnych, ja wypisałam się i to skutecznie. Często przy nim używam słowa "skutecznie". dzieje się to bez mojej woli. To słowo dla mnie wiele znaczy i chyba jeszcze boli skoro wraca do mnie.
KOCHANA GŁUPA ON SAM Z SIEBIE ROBI I NIKT MU W TYM NIE POMAGA !!!
Mój M nie ma kredytu w banku, bo żaden bank od lat kredytu mu nie chciał udzielić. Wiem jedynie, że jeśli żona NIE WIEDZIAŁA o długach męża to za nie nie odpowiada. Wiem, ze są możliwości udowodnienia mężowi celowego działania i są to nagrania, które są dowodem w sprawie między małżonkami. Mam artykuł , w którym pisze, że nawet założenie podsłuchu mężowi nie jest karalne i nagrania z podsłuchu są dowodem. Wiem też, ze są świetni prawnicy ( niestety nieliczni) , którzy tak potrafią pokierować sprawą, ze facet przyznaje się do tego, do czego przyznać się nie chciał. warto więc się za takim prawnikiem rozejrzeć.
Przykro mi, że nie mogę więcej ci pomóc.
10 959 2012-06-02 14:42:27
Zofia napisała:
"M był pod wpływem mimo iż umówił sie na konkretny dzień i godzinę ze mną."zasada nr.1:
z pijanym się nie rozmawia,
to tak jakbyś z flaszką gadała.
To prawda. Ale są wyjątki i mój były do takich wyjątków należy. On pod wpływem jest sobą.
Po pierwsze to mnie czas nagli, po drugie mogłam dowiedzieć się co myśli szczerze.
Potwierdziłam- chce nas OKRAŚĆ i poza tym udowodnił po raz kolejny swoją bezmyślność, naiwność.
10 960 2012-06-02 15:29:21
Tez zdalam sobie sprawe z takiego prawdziwego dojrzalego zycia ,nie z telenoweli ,rowniez podchodze do facetow jak do innego gatunku ,i wszystko sie rozbija o przyjzan w zwiazku nawet nie milosc ,tylko dogadanie sie ,ale takie szczere do bolu ,wzajemna akceptacja.Porypane to wszystko niemozna naprawde byc emocjonalnym w tym chorym swiecie.hhhmm
10 961 2012-06-02 16:04:00
jak ja bym chciala byc zimna i obojetna....wczoraj sie widzielismy..masakra,....a dzis mi tak cięzko......
10 962 2012-06-02 16:11:21
jak ja bym chciala byc zimna i obojetna....wczoraj sie widzielismy..masakra,....a dzis mi tak cięzko......
Podejrzewałam, że to spotkanie tylko pogorszy Twoją sytuację. Cóż, przytulam Cię wirtualnie ![]()
Nie wiem co się wczoraj u Ciebie wydarzyło, ale wyciągaj wnioski...
10 963 2012-06-02 16:13:01
"(...)Manipulacja ?na kontrolerkę?
Kontrolerka wie najlepiej, co dla jej partnera jest dobre, a co nie. Jeśli on nie spełnia jej
oczekiwań, nie jest taki, jakim ona by chciała, żeby był, prośbą i groźbą próbuje go
zmienić. Często wchodzi w rolę ratownika - pomagając słabemu partnerowi, zyskuje nad
nim kontrolę. Za wszelką cenę stara się go od siebie uzależnić, między innymi poprzez
przejmowanie odpowiedzialności za wszystkie sprawy związku. Ponieważ swojego
partnera traktuje jak nieudacznika, który nic nie potrafi, zaczyna robić wiele rzeczy za
niego - zarabia pieniądze za dwoje, sama opiekuje się dziećmi, podejmuje decyzje
dotyczące ich wspólnych planów, wybawia go z wszelkich kłopotów. Gdy partner jest od
czegoś uzależniony (alkoholu, narkotyków, pornografii, seksu), zbiera i podsuwa muliteraturę na ten temat, wyszukuje terapeutów i ośrodki, do których może się zgłosić,
gasi Pożary, które wywołał poprzez swój nałóg. Poświęcając się dla partnera, jest
przekonana, że robi to dla jego dobra, i jest dumna ze swojej szlachetności, tymczasem
tak naprawdę robi to, by go zdominować i przy sobie zatrzymać.Chcąc mieć partnera pod kontrolą, obserwuje każdy jego ruch. Sprawdza, śledzi,
szpieguje. Patnerka alkoholika liczy, ile kieliszków wypił na imprezie, tropi butelki ukryte
przez niego w domu. Partnerka kobieciarza i seksoholika przeszukuje jego telefon
komórkowy, śledzi profile na portalach społecznościowo-randkowych, jest wyczulona na
każdy włos na jego marynarce. Może to przybrać formę obsesji - gdy tylko partner nie
jest z nią, ona zadręcza się myślami, gdzie jest i co robi.
Kontrolerka chce wiedzieć o partnerze wszystko. Nie po to, aby go poznać i zbudować
relację opartą na wzajemnej szczerości, ale żeby móc wykorzystać swoją wiedzę do
dominacji nad nim. Jest nieufna, podejrzliwa, wszędzie węszy podstęp. Jej marzeniem
jest spędzanie z partnerem każdej chwili, bo mogąc go obserwować, ma go pod kontrolą.
Niechętnie godzi się na jakiekolwiek przejawy jego samodzielności i próby robienia
czegoś bez niej.
Partnerowi taka kobieta może dać naprawdę wiele; potrafi skupić się tylko na jegopotrzebach, zapominając o własnych. Walczy o związek jak lwica, znosząc wszelkie
trudności, biorąc na siebie ciężar rozwiązywania problemów, które się w nim pojawiły.
Jednego tylko wymaga od partnera - aby całkowicie się jej podporządkował, zapomniał o
swoim życiu, celach i marzeniach, żeby w jej ręce oddał całą swoją wolność. Jest
mistrzynią w dawaniu dobrych rad w stylu ?powinieneś?, ?musisz?. Udzielając ich, nie
sugeruje, ale narzuca -jest przekonana, że ona ma rację (...)" E.Herzyk
To poniekąd ja. Wstyd mi i wszystko razem. Wygląda na to , że to ja pieprzę sprawę....on tak to odbiera i źle mu z tym i nie dziwię mu się.......
Trzeźwieję Hm......
10 964 2012-06-02 16:19:34
(...)Trzeźwieję Hm......
Gratuluję!
10 965 2012-06-02 16:26:40
"Nie ma usprawiedliwienia dla zdrady. Powtórze raz jeszcze:
Nie ma usprawiedliwienia dla zdrady. Teraz ty to powtórz.
Nie ma usprawiedliwienia dla zdrady.
Kiedy druga osoba na jakis czas traci zdolnosc rozsadnego
myslenia, ty nie jestes za to odpowiedzialna.
Zdrada jest zdrada. Nieważne, kto to był ani ile razy do tego
doszło.
Zdrada za kadym kolejnym razem przychodzi coraz łatwiej.
Tylko na poczatku jest trudno, kiedy zdradzajacy czuje piekace
poczucie winy, poniewa zawiódł czyjes zaufanie.
Zdrada nie popłaca. (Zdradzajacy musi za nia zapłacic.)
Ten, kto zdradza, działa na własna szkode, bo nie bedzie
mógł zostac z toba.
Ludzie ciagle ci mówia, jacy sa. Skoro meczyzna twierdzi,
że nie potrafi byc monogamista, powinnas mu wierzyc.
Bliskosc z kims jest wspaniała, ale bliskosc połaczona z seksem
jest jeszcze lepsza. Nazywaj rzeczy po imieniu, a raczej
nazywaj ludzi po imieniu, czyli przyjaciela nazwij przyjacielem,
po czym idz poszukaj sobie takiego faceta, który
bedac z toba, nie zdoła utrzymac rak przy sobie.
Dłuej potrwa odzyskanie zgubionej pewnosci siebie niż znalezienie
nowego faceta, dlatego odpowiednio okresl swoje
priorytety.
Chcesz spedzac noce tylko na przytulaniu - kup sobie pieska.
Gdzies tam jest ktos, kto chce sie z toba kochac, tygrysico.
Jego słowa nie licza sie, jesli nie jest trzezwy. Wszelkie ?kocham
cie" (i inne w tym guscie) wypowiedziane pod wpływem
czegokolwiek mocniejszego niż sok winogronowy nie
sa traktowane jako wiarygodne w sadzie oraz w życiu.
Alkohol i narkotyki nie pozwalaja dotrzec do naszych najgłebszych
uczuc. W przeciwnym razie pijani ludzie nie rozgniataliby
pustych puszek po piwie o własne czaszki ani nie
wsadzaliby palców w ogien, żeby sie przekonac, czy cos
poczuja.
Jesli on chce z toba byc, rozmawiac i kochac sie tylko wtedy,
gdy jest wstawiony, to nie miłosc - to sport.
Niegrzeczni chłopcy sa rzeczywiscie niegrzeczni.
Zasługujesz na to, by byc z kims, kto nie czuje potrzeby odurzania
sie w twoim towarzystwie.
?Nie chce małżenstwa" i ?Nie chce sie ożenic ze mna" to
zupełnie co innego. Sprawdz, do której kategorii zalicza sie
twój facet.
Skoro macie inne poglady na temat małżenstwa, w czym
jeszcze sie nie zgadzacie? Czas przeprowadzic inwentaryzacje.
Skoro nie czujesz, że sie spieszysz, dlaczego zwlekasz?
Gdzies na swiecie jest facet, który chce sie z toba ożenic."
Kolejny cytat z książki "Nie zależy mu na Tobie" Greg Behrendt Liz Tuccillo
10 966 2012-06-02 16:37:56
Liwio, cała prawda!
Tez to odkryłam po jakimś czasie. Mimo,iż mąż ciągle mi mówił: Ty wszystko chcesz kontrolować! I wtedy zaczęłam obwiniać siebie, że jestem okrutna, wiecznie go kontroluję, jestem zła...
A fe!! Przecież to ON doprowadził mnie do takich myśli i uczuć! To nie było normalne.
Zdrowiejesz, zdrowiejesz ![]()
Wiedziałam... ![]()
10 967 2012-06-02 17:01:13
Tez zdalam sobie sprawe z takiego prawdziwego dojrzalego zycia ,nie z telenoweli ,rowniez podchodze do facetow jak do innego gatunku ,i wszystko sie rozbija o przyjzan w zwiazku nawet nie milosc ,tylko dogadanie sie ,ale takie szczere do bolu ,wzajemna akceptacja.Porypane to wszystko niemozna naprawde byc emocjonalnym w tym chorym swiecie.hhhmm
Pati, w DOBRYM związku, jest wszystko to co napisałaś i jest też przede wszystkim MIŁOŚĆ, są EMOCJE, przyjemny SEKS.
Brakuje tutaj pań, które opowiedziałyby o swoich dobrych związkach. No ale to w końcu forum dla kkzb ![]()
10 968 2012-06-02 19:41:52
Napisałam na facebook`u taki sam post jak wyżej, pierwszy cytat zaczynający się od słów "Jestem mężczyzną". Jmąż mi napisał smsa, że bardzo szczery i prawdziwy cytat, bardzo mu się podoba i on chce tą książkę przeczytać.
I tak sobie myslę, że niektórzy faceci to frajerzy są. Oni wolą tkwić w związku, który nie daje im satysfakcji, niż odejść. Na pewno z wygody ale i też z tchórzostwa. Będą zdradzać, wyjeżdżać, oddawać się swoim pasjom, kumplom, używkom, a nie odejdą, bo boja się naszych łez i krzyków. Nie zależy im na nas, a sami boja się odejść...
No i w takim momencie to my musimy podjąć "męską decyzję".
Drugą sprawą są Ci mężczyźni, którzy sami od nas odchodzą. Chyba im się należy podziw i szacunek za odwagę.
Ale czy z nami kobietami nie jest podobnie? My też tkwimy w ziązkach mimo, iż nie jesteśmy z niego zadowolone? Czy to nie jest tchórzostwem? A odejście- odwagą?
Mój jmąż jutro przyjdzie, ale nie chce nic ode mnie
coś tam pisał o zapłacie w naturze pfff... ale jak mu napisałam,że nie ma mowy, że teraz mężczyzna jak chce się ze mną kochać to musi się bardzo bardzo starać. Napisałam mu też,że jak się czegoś bardzo pragnie to zrobi się wszystko, żeby to osiągnąć. A on mi odpisał ,że wie, niczego nie oczekuje, żartował, żebym się nie stresowała
Cóż, czyli mam kolejne zapewnienie, że nie chce do mnie wrócić, bo za dużo by to kosztowało wyrzeczeń.
Nie zależy mu już na mnie.
Ufff...
10 969 2012-06-02 21:04:24 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-06-02 21:14:34)
hm... napisał/a:Pięknie dajesz radę Zofio, powiem i, że jak przeczytałam to... "mówiłam wierzę i jestem pewna, że pustka w jest w tobie" to kurcze aż się zaśmiałam. Ale z niego głupa zrobiłaś. Hahahahaah. Przepraszam. Ale dałaś mu popalić.
Zosiu, muszę o coś zapytać. Przeszłaś już tyle z zadłużeniami i problemami. Miałaś może taka sytuację, że on się wykręcał przed spłatą jakiegoś kredytu, który spadł na Ciebie i byłaś w kropce bo miałaś coś do stracenia? I nie daj bóg zrobił to celowo np.
Dzięki za miłe słowa
Daję mu równo i to nie są złośliwości tylko prawda. Nie raz mówiłam o pustce, braku sumienia i nie raz odsyłałam do informacji na ten temat w internecie. Mówię głośno o jego cechach. Daję do zrozumienia, że wiem, że to co słyszy ode mnie spływa po nim. Nie ukrywam wiadomości o nim jedynie nie nazywam ich PSYCHOPATIĄ. Nie mam żadnych skrupułów dla niego ale nie obrażam go i nigdy nie obrażałam. Nie jestem typem awanturnicy i nie rajcują mnie wyzwiska i poniżanie. Co innego stwierdzanie prawdy - Nie krępuje mnie to. Powtarzam mu, ze jesteś najlepszym ojcem i synem ale tylko w swojej głowie i wyobraźni bo w realu jesteś potworem bez uczuć. Mówię mu o masce zdrowego człowieka, którą czasami przysłania prawdziwe oblicze, które ja już znam i nie musi udawać. W odpowiedzi widzę ZIMNY WZROK. Mówię mu . że ma takie same cechy jak matka i siostra, na które to on narzekał. Mówię, że człowiek nie potrafiłby porzucić matki i dzieci więc on człowiekiem nie jest. Lżej mi kiedy jestem z nim szczera. Nie chcę udawać, że go nie znam i nabieram się na gierki. Mówię "skończ to przedstawienie" znam już cię lepiej niż ci się wydaje. Teatr opuściłam 11 marca i nigdy już twoją widownią nie będę. Szukaj innych chętnych, ja wypisałam się i to skutecznie. Często przy nim używam słowa "skutecznie". dzieje się to bez mojej woli. To słowo dla mnie wiele znaczy i chyba jeszcze boli skoro wraca do mnie.
KOCHANA GŁUPA ON SAM Z SIEBIE ROBI I NIKT MU W TYM NIE POMAGA !!!
Mój M nie ma kredytu w banku, bo żaden bank od lat kredytu mu nie chciał udzielić. Wiem jedynie, że jeśli żona NIE WIEDZIAŁA o długach męża to za nie nie odpowiada. Wiem, ze są możliwości udowodnienia mężowi celowego działania i są to nagrania, które są dowodem w sprawie między małżonkami. Mam artykuł , w którym pisze, że nawet założenie podsłuchu mężowi nie jest karalne i nagrania z podsłuchu są dowodem. Wiem też, ze są świetni prawnicy ( niestety nieliczni) , którzy tak potrafią pokierować sprawą, ze facet przyznaje się do tego, do czego przyznać się nie chciał. warto więc się za takim prawnikiem rozejrzeć.
Przykro mi, że nie mogę więcej ci pomóc.
Dzięki Zofio, kto pyta ...:)
Dajesz świetnie radę z bm, z exem, powiem Ci, że mówienie takich rzeczy ze spokojem, tej prawdy bije przekleństwa i obrażanie na głowę.To jest sztuka. Trzeba dojść do tego, że awantura i wyzwiska nie dają upustu emocjom.
Jak stał i mówił, że płacił nie będzie trzeba było nagrywać, a nie było jak. Szlak trafił.
10 970 2012-06-02 21:09:36
"(...)Manipulacja ?na kontrolerkę?
Kontrolerka wie najlepiej, co dla jej partnera jest dobre, a co nie. Jeśli on nie spełnia jej
oczekiwań, nie jest taki, jakim ona by chciała, żeby był, prośbą i groźbą próbuje go
zmienić. Często wchodzi w rolę ratownika - pomagając słabemu partnerowi, zyskuje nad
nim kontrolę. Za wszelką cenę stara się go od siebie uzależnić, między innymi poprzez
przejmowanie odpowiedzialności za wszystkie sprawy związku. Ponieważ swojego
partnera traktuje jak nieudacznika, który nic nie potrafi, zaczyna robić wiele rzeczy za
niego - zarabia pieniądze za dwoje, sama opiekuje się dziećmi, podejmuje decyzje
dotyczące ich wspólnych planów, wybawia go z wszelkich kłopotów. Gdy partner jest od
czegoś uzależniony (alkoholu, narkotyków, pornografii, seksu), zbiera i podsuwa muliteraturę na ten temat, wyszukuje terapeutów i ośrodki, do których może się zgłosić,
gasi Pożary, które wywołał poprzez swój nałóg. Poświęcając się dla partnera, jest
przekonana, że robi to dla jego dobra, i jest dumna ze swojej szlachetności, tymczasem
tak naprawdę robi to, by go zdominować i przy sobie zatrzymać.Chcąc mieć partnera pod kontrolą, obserwuje każdy jego ruch. Sprawdza, śledzi,
szpieguje. Patnerka alkoholika liczy, ile kieliszków wypił na imprezie, tropi butelki ukryte
przez niego w domu. Partnerka kobieciarza i seksoholika przeszukuje jego telefon
komórkowy, śledzi profile na portalach społecznościowo-randkowych, jest wyczulona na
każdy włos na jego marynarce. Może to przybrać formę obsesji - gdy tylko partner nie
jest z nią, ona zadręcza się myślami, gdzie jest i co robi.
Kontrolerka chce wiedzieć o partnerze wszystko. Nie po to, aby go poznać i zbudować
relację opartą na wzajemnej szczerości, ale żeby móc wykorzystać swoją wiedzę do
dominacji nad nim. Jest nieufna, podejrzliwa, wszędzie węszy podstęp. Jej marzeniem
jest spędzanie z partnerem każdej chwili, bo mogąc go obserwować, ma go pod kontrolą.
Niechętnie godzi się na jakiekolwiek przejawy jego samodzielności i próby robienia
czegoś bez niej.
Partnerowi taka kobieta może dać naprawdę wiele; potrafi skupić się tylko na jegopotrzebach, zapominając o własnych. Walczy o związek jak lwica, znosząc wszelkie
trudności, biorąc na siebie ciężar rozwiązywania problemów, które się w nim pojawiły.
Jednego tylko wymaga od partnera - aby całkowicie się jej podporządkował, zapomniał o
swoim życiu, celach i marzeniach, żeby w jej ręce oddał całą swoją wolność. Jest
mistrzynią w dawaniu dobrych rad w stylu ?powinieneś?, ?musisz?. Udzielając ich, nie
sugeruje, ale narzuca -jest przekonana, że ona ma rację (...)" E.Herzyk
To poniekąd ja. Wstyd mi i wszystko razem. Wygląda na to , że to ja pieprzę sprawę....on tak to odbiera i źle mu z tym i nie dziwię mu się.......
Trzeźwieję Hm......
Nie dziwisz mu się?![]()
10 971 2012-06-02 21:16:46 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-06-02 21:28:43)
Nie wiem czy zdrowieję Anstawio. Nie mam pojęcia, w każdym razie widzę-jestem kontrolerką i nie wiem czemu nią się stałam?!
Hm...Nie dziwię mu się, ciężko jest żyć z taką osobą, na pewno ciężko ![]()
Chciał dziś odejść, powiedział, że mnie kocha, ale dłużej już tego nie wytrzyma. Znów gdy rozmawiał przez telefon zbudowałam sobie historię , która była moim wymysłem i awantura murowana z mojej strony. Dlatego chciał odejść, zatrzymałam go.....
10 972 2012-06-02 21:35:07
Czyżby mój hura optymizm był przedwczesny?
Czy wyczuwam poczucie winy u Ciebie?
Rozumiem, że Twój mąż kiedyś był inny? Stał się "gorszy" przez Ciebie?
10 973 2012-06-02 21:36:11
Nie wiem czy zdrowieję Anstawio. Nie mam pojęcia, w każdym razie widzę-jestem kontrolerką i nie wiem czemu nią się stałam?!
Hm...Nie dziwię mu się, ciężko jest żyć z taką osobą, na pewno ciężko
Chciał dziś odejść, powiedział, że mnie kocha, ale dłużej już tego nie wytrzyma. Znów gdy rozmawiał przez telefon zbudowałam sobie historię , która była moim wymysłem i awantura murowana z mojej strony. Dlatego chciał odejść, zatrzymałam go.....
Terapia dla dwojga?
Jeśli myślisz, że zawiniłaś.
10 974 2012-06-02 21:38:00 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-02 21:39:37)
A tak się cieszyłam,że dotarło... ![]()
No cóż Liwio, życzę Ci z całego serca samych radosnych chwil u boku męża.
10 975 2012-06-02 21:42:54
Kiedyś był inny. Nie wiem jeszcze czy to moja wina czy nie, wiem, że kontrolowałam/luję chyba nawet nieświadomie. Być może ja spowodowałam, że zaczął zachowywać się i postępować inaczej. Dociera Anstawio, dociera...
Poczucie winy też już jest...
10 976 2012-06-02 21:44:49
Kiedyś był inny. Nie wiem jeszcze czy to moja wina czy nie, wiem, że kontrolowałam/luję chyba nawet nieświadomie. Być może ja spowodowałam, że zaczął zachowywać się i postępować inaczej. Dociera Anstawio, dociera...
Poczucie winy też już jest...
Ale od kiedy kontrolujesz? Czy nie od czasu zdrady? Kiedyś tego nie robiłaś przecież.
10 977 2012-06-02 21:46:36
Liwio,
czemu stałaś się kontrolerką? Tylko Ty to wiesz, my możemy się jedynie domyślać.
Wiedzieć o sobie, o swym sposobie zachowania, to jedno. I tu w dalszym ciągu moje gratulacje.
Ale drugą sprawą jest zdanie sobie sprawy z profitów i kosztów, które ta rola przynosi.
Jakie masz zyski?
Jakie ponosisz straty?
Swoje zachowanie zwykle zmieniamy, gdy koszty wynikające z tegoż zachowania przewyższają zyski. A, moim zdaniem, zyski z bycia kontrolerką masz bardzo, bardzo duże.
10 978 2012-06-02 21:49:08
Ale się zrobiło zagadkowo.
10 979 2012-06-02 21:57:06
Mój jmąż powiedział mi, że pali marichuanę przeze mnie, bo go kontrolowałam na każdym kroku. Już go nie kontroluję, a on pali dalej...
10 980 2012-06-02 22:03:04
Tak. Kontroluję od kiedy pamiętam pierwsze tajemnicze smsy i chodzenie z telefonem wszędzie. Kontroluję już może nawet dłużej, gdy pierwszy raz przed ślubem mnie zostawił......
Koszty ponoszę bardzo wysokie......
10 981 2012-06-02 22:05:17
A zyski?
10 982 2012-06-02 22:15:02
Zyski? W sumie nie wiem jakie mam zyski. Chyba to, że wiem co robi, gdzie jest. Właściwie czasem nawet tego do końca nie wiem.
Znów wyszedł o 20. Mówił, że wróci koło 21.40, ale go nie ma...nawet telefonu nie odbiera.
10 983 2012-06-02 22:18:13
Twoja odpowiedź mnie nie przekonała. Ale nie musi.
Rozumiem natomiast, że dalej wieszasz się na swym mężu.
10 984 2012-06-02 22:26:45
Mnie samej nie przekonuje.
Nie wieszam się, nie chcę tego i będę robić wszystko by to zmienić.
10 985 2012-06-02 22:29:01 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-02 22:31:17)
Taaa...
A co chcesz zmienić?