Mussuko, info niepełne. Czech by na panelu to może tak mi jakoś zakodowało się 
Działasz międzynarodowo. I Czech w Finlandii 
Liwio ponoć dla chcącego nic trudnego, ale mamy takie okresy w życiu, że nie potrafimy podjąć tej najważniejszej decyzji, a zastanawianie się pogarsza tylko sytuację. Im bardziej myślimy, tym bardziej nie wiemy. Myślę, że w takim wypadku to kwestia czasu. Jeśli już raz to przerabiałaś uczucia po nie są Ci obce. Uporasz się z tym. Jestem tego pewna.
U mnie nowości.
Kredyt jm dostał chyba pismo o zabezpieczeniu, bo dzwonił wkur...wyzwiskami sypał, akurat w szkole na świetlicy byłam. Straszył, coś tam ble, ble, ble.
Wczoraj, wzorowy tatuś przyszedł do szkoły przed zebraniem, nie chciałam się z nim spotkać, a poszłam od salę, ile się nawykładał informacji. Więc oficjalnie zaznaczył, że on tej swojej połówki kredytu spłacał już nie będzie, bo półtora roku spłacał i teraz żebym sobie sama płaciła. Bo on ma zobowiązania i chce się nimi zająć. Że uczciwy, że takie tam, że ja nie płaciłam. A z tym kredytem to jest tak, że on go dostał, on dochody przedstawiał, a ja tylko podpisałam, ale musiałam, w przeciwnym wypadku dużo więcej na głowie bym miała. Płacę co miesiąc ratę tysiąc złotych. Na życie zostaje mi jakieś 800 zł. Ledwo żyję, brakuje zawsze. A ten teraz płacił nie będzie.
Kiedyś przestał płacić jak sobie dziecko zabierał. Miał pretensje straszne, że on dziecko wychowywał, wychowywał przez duże W. I nie interesowało nikogo, że nie ma. Ja wtedy nie miałam pracy. Ja płaciłam wszystkie raty i rachunki ze swojej pensji. Grosza nie miałam z tego, a on mi wypomniał "że żarłam za jego". No i ubrania moje tez jego były. Skur...
I wyobraźcie sobie, że jak on teraz przestanie płacić to sytuacja wygląda tak, że restrukturyzacja jest na 1000, podpisaliśmy w banku ile każdy z nas płaci, każdy ma osobny dokument, ale jak jedno przestanie płacić to banku nie interesuje, bo ma być minimum tyle a tyle wpływu. No i klops. Ten się nie boi no bo twierdzi, że nic nie ma. Autko na kochankę oczywiście. Biedactwo. No i umowa na pól etatu, a 17 tys prawie to mu się "uzbierało". Aż się prosi wziąć bejzbola i pojechać równo.
Ja mogę mieć kłopot no bo mogę, może nie będę o tym. Prawnik mnie uspokaja, ale ja nie mam przekonania. Mam jakby co stracić. A kuźwa nie stać mnie tyle płacić. Muszę z bankiem gadać. Teoretycznie mówią, że to jest minimalnie rozłożone, w sensie najbardziej jak się da.
Mściwy frajer. Straszył już dawno, że jak dziecko zabiorę płacił nie będzie. Nienawidzę śmiecia. I tej jego...