netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 100 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 164 165 166 167 168 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 726 do 10 790 z 26 310 ]

10 726

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

U mnie jest to samo, zero kłótni, spoko się dogadujemy. Jmąż cały czas mieszka u znajomych, zabrał wszystkie swoje rzeczy.
Moje papiery rozwodowe są w Polsce, w domu rodziców. Zdecydowałam, że wyślę je do sądu po wakacjach. Chciałabym ulop spędzić inaczej niż w Polsce z rodzicami i w sądzie. A rozwód to tylko formalność.
Ja się bardzo cieszę, że jmąż nie kłóci się ze mną, a przede wszystkim nie błaga o przebaczenie big_smile
Teraz mam wolny umysł i mogę pracować nad sobą:D
Także Pati, jak mąż się wyprowadzi, to poczujesz ulgę!!

Niewiem czy poczuje ulge,ulge juz czuje ,on nie jest jakis patologiczny ,zachowuje sie bardzo z klasa w tej sytuacji,,gdybym tylko mogla zaakceptowac ze nie jest monogamista bylibysmy dobrymi przyjaciolmi i tak bedziemy po rozwodzie ,ktos tu pisal ze moja sytuacja jest inna bo jest zycie bym oddala aby pozmienialo mu sie w glowie ,ale jednoczesnie wiem ze to nierealne i wybieram swoja droge ,dam rade mam prace dobry zawod ,wyksztalcenie mowie biegle w dwuch jezykach,wiem ze dam rade sama zyc.Kocham go mimo wszystko kocham nasze rozmowy wiem ze drugiego takiego nie spotkam..........ale ja nigdy niepogodze sie z faktem ze musi "dupczyc",to jego slowa,ma za wysoki poziom testosteronu ,tacy faceci istnieja .

10 727

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Z pewnością drugiego takiego nie spotkasz, spotkasz lepszego jak już big_smile który doceni, że jesteś młodą, atrakcyjną, inteligentną, wartościową kobietą.
A to, że lubi sobie dupczyć, to nie jest patologia przypadkiem?
Poza tym, takie rzeczy też można leczyć. Rozumiem, że on nie chce terapii małżeńskiej itp?
Piszę tak tylko dlatego, że napisałaś, że oddałabyś życie żeby się zmienił. Swoją drogę już wybrałaś...

10 728 Ostatnio edytowany przez Liwia (2012-05-26 22:10:01)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

L_krecjo....dziewczyny, -te złe dni na szczęście mijają, na szczęście te doliny są do pokonania. Też miewam gorsze dni, wręcz tragiczne, z resztą noce również, serce wali, rozrywa klatkę, ale "wychodzi się " z tego - raz na dłużej, raz na krócej, ale się wychodzi.
Szkoda, że ta nasza droga do "normalności" jest taka długa. Ile trzeba znieść, wytrzymać, uświadomić sobie, pokonać własny nałóg, żeby te wszystkie emocje ucichły....Ale mam nadzieję, że ta droga, mimo, że taka kręta i długa-okaże się sukcesem dla nas wszystkich

10 729

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przed chwilą miałam taki moment, że zrobiło mi się smutno, poczułam się samotna, popłynęła mi łezka. I uświadomiłam sobie, że ja mam tendencję do zamartwiania się. Nawet jak jest dobrze, to stwarzam sobie problemy sama w głowie, martwię się na zapas itp.
Ostatnio martwiłam się co to będzie jak będę musiała zadzwonić do mamy w Dniu Matki. Dziś zadzwoniłam i rozmawiało nam się wspaniale. Ale, żeby dzień nie był taki przyjemny, to przed chwilą zaczęłam się smucić... Dobrze,że uświadomiłam sobie co robię. Wzięłam stosik małych różowych karteczek, powypisywałam sobie na nich swoje mantry: kocham siebie! jestem piękna! żyj chwilą! życie jest cudowne! itp. Poprzyklejałam te karteczki w szafie na drzwiach i w łazience na lustrze. I naprawdę poczułam się lepiej.
Nie wierzyłam w tą metodę. Mówiła mi o niej psycholog, czytałam w książkach, ale nie wierzyłam. Naprawdę pomaga! Teraz codziennie będę pisać sobie moje mantry. Polecam!

10 730

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

dzisiejszy dzień uświadomił mi, że życie jest piękne a dzieci warto mieć. Myślę, że stałam się w pełni kobietą, mamą jak urodziłam drugie dziecko. Być może będzie nam niedługo ciężko, finansowo najbardziej, ale wierzę, że dam radę.
Dzisiaj poprawiłam sobie nastrój konwersowaniem z kochanką mojego jeszcze męża. Ależ to żałosna kobieta...
Zadałam pytanie czy nie pożyczyłaby pieniędzy swojemu nowemu partnerowi, które musi zapłacić za obóz  córki, bo u niego krucho z kasą, a ona tak chętnie moimi dziećmi się zajmuje... A przecież nie chcemy, żeby dzieci ucierpiały na odejściu ojca. To odpisała, min. że to nie nowy (pewnie partner), że za obóz będzie płacić swoim dzieciom i  mi życzy miłego dnia. Odpisałam - ja niestety miłego dnia nie życzę, ale radzę wybrać ojca innego bardziej odpowiedzialnego bo tego faceta nie wiem czy stać na kolejne dziecko, no i przypomniałam, że to nadal jeszcze mój mąż, a jej przydupas - nie nowy - to fakt- tu przyznałam rację...
Panienka nazwała to żebraniem:), dodając, że nie ma czasu na polemizowanie bo ma plany na wieczór z moim mężem na papierku...
Niech nazywa to jak chce. W odpowiedzi zaznaczyłam niech korzysta z mojego jeszcze niestety męża, ale ja nie zamierzam odpuścić i będę walczyć o to co mi i dzieciom się należy...
A jej dziwię się, że pakuje się w taki układ. Ale skoro żaden wolny nie chciał to trzeba było tak to zrobić, żeby męskie gacie w domu mieć... Tylko pytanie czy męskie? bo jemu do mężczyzny daleko...
A niech sobie go trzyma ( i utrzymuje). Mnie interesuje kasa na dzieci i to, żeby paniusia nie wtranżalała się w wychowanie moich dzieci, bo mi nie odpowiada jej system wartości, który swoją postawą reprezentuje.
I tyle:)

Wszystkim mamom, które są w takiej sytuacji jak ja życzę wytrwałości i uśmiechu. Bo my mamy to co najcenniejsze.

Pati - ja duuużo widzę podobieństw między twoim związkiem a moim. mój jeszcze mąż też dupczyć musi wszystko co się rusza...
ale u mnie to już historia.
Powoli rodzę się na nowo...

10 731 Ostatnio edytowany przez aisa (2012-05-27 19:51:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Serce mi krwawi
Właśnie po dwóch latach męki się wyprowadza........powinnam się cieszyć ,a nie potrawie
I oczywiście wyszło ,że to ja się nie starałam.............że tak naprawdę to moja wina.
Wiem ,ze to on mi przyrzekał wierność i to powinnam mieć do niego żal.........mam,ale mu wybaczyłam
Za to nie mogę zrozumieć jak kobieta ,matka,zona mogła zrobić coś takiego innej kobiecie, matce,żonie
Nienawidzę jej z całego serca
Wiem ,że jak komuś się źle zyczy to to wraca do nas ale nie potrawie inaczej nienawidzę tej kobiety i mam nadzieje ,że nigdy nie będzie szczęśliwa .
Ja już szczęśliwa nie będę.
Umieram i umierać już będę do końca mych dni

10 732 Ostatnio edytowany przez kociamama (2012-05-27 20:58:49)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Klopsik nie mogłam przejść obok Twojego postu obojętnie i muszę to napisać- swoim zachowaniem tracisz resztki godności, po co w ogóle rozmawiasz z kochanką swojego męża.Ja bym nigdy z taką kobietą nie chciała nawet słowa zamienić-po prostu bym ją olała.Takim zachowaniem możesz ją utwierdzać w przekonaniu, że jest w porządku i że Twój mąż miał prawo odejść od takiej mściwej i kłótliwej kobiety.

10 733

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

tak - kociamamo - to może i tak wygląda- ale i tak wiem, że z moimi wywodami czy bez i tak czuje się w porządku - ona taka super...
Ta polemika tylko potwierdziła jaką ona jest kobietą...
Mi nie zależy na ich opinii. Ja już od jmęża nasłuchałam się, że tępa jestem, zryta i takie tam... Niech sobie myśli on i ona co chce. Ja wiem jakim człowiekiem jest mój jeszcze mąż - to tylko mogę jej współczuć, że takiego tylko jej udało się "wyhaczyć". Godność to jedno, a to, że ja mam w całości finansować utrzymanie naszych dzieci to drugie.
Ubawiła mnie ta cała sytuacja - bo chyba troszkę ją to zirytowało:) że ja śmiem do niej takie teksty pisać.
Ona chyba do końca nie jest świadoma, że ten gość ma dwójkę dzieci - nie tylko do wizyt i spędzania czasu ale przede wszystkim na utrzymaniu. Ale to nie jest mój problem. Mam za to piękne dowody na sprawę:)

10 734

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

też kocham swojego faceta i moge za niego zycie oddać   z jego strony oczekuję dużo czułosci bo moze tez jestem DDA


też kocham za bardzo?? smile

10 735

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Boisz się poznać siebie?
Boisz się, że zobaczysz taką kobietę, którą tutaj my widzimy?
Kobietę mądrą, podejmującą trudne decyzje, przeżywającą wszystkie dostępne uczucia i świadoma tych swoich uczuć. Kobietę, która zerwała z nałogiem. Kobietę, która mimo obaw rozpoczęła i kontynuuje walkę o siebie. Siebie szczęśliwą. Siebie dojrzałą.
Co strasznego jest w takiej kobiecie, że dopada Cię strach?

Nie wierzysz sobie?
Rozumiem.
Po latach trudnych doświadczeń, po latach brnięcia w nałóg, Twoja wiara w samą siebie jest niepewna. Daj czasowi czas.

***
Jak pomóc przejść pożegnanie się i odchodzenie?
Być obok, na zapleczu, pod ręką.
Reagować na każdy ruch odchodzącej. Reagować bardzo spokojnie i powoli, bo pośpiech drażni, męczy, zaraża niepokojem. Nie zmuszać do niczego, nie nakazywać. Powiedzieć, o swej miłości (jeśli jest to prawda). Nie lamentować, szlochać nad łóżkiem. Popłakać po wyjściu z pokoju tak, by odchodząca nie była tych łez świadoma.

Drogi Wielokropku,chyba wydrukuję Twojego posta i powieszę nad łóżkiem smile
Wiecie co? Ja jestem beznadziejnym przypadkiem napięcia przedmiesiączkowego. Zauważyłam,że wielki wpływ ma na mnie cykl miesiączkowy-dni płodne-ochota na sex,przed miesiączką dół...Jutro jadę do mojej doktor to pogadam o tym.
Dziś zdałam egzamin z informatyki. Zostały mi jeszcze trzy w nadchodzący weekend i zaraz po egzaminach jadę na terapię kroków AA,bardzo daleko i dlatego wyjeżdżamy wcześniej,a noc będziemy w hotelu. Jestem cały czas pod czujnym okiem przyjaciół. Zabierają mnie z córeczką w różne fajne miejsca. Są niesamowici,wczoraj napisałam,że przepraszam,że nie miałam nastroju podczas naszego spotkania -zle się czułam i nie chciało mi się udawać,że jest ok jak nie jest-i już dziś byli...bo się bali o mnie! Jestem w szoku. I oczywiście pytam ich-czym sobie zasłużyłam? Bo ja dla siebie nic nie warta jestem,to dziwi mnie,że jeszcze komuś na mnie zależy... Oczywiście adorator też działa...ale nie ma chemii...i tak się zastanawiam,że ja chemii nie poczuję do normalnego faceta...więc w porządnym gości nie zakocham się,mnie kręcą nadal łobuzy... I to jest problem do rozwiązania. Po drugie nie jestem  gotowa na związek,chcę przeżyć żałobę,nie uciekać,nie spieszyć.
Z babcią gorzej...
Ech życie...

10 736

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

U mnie jest to samo, zero kłótni, spoko się dogadujemy. Jmąż cały czas mieszka u znajomych, zabrał wszystkie swoje rzeczy.
Moje papiery rozwodowe są w Polsce, w domu rodziców. Zdecydowałam, że wyślę je do sądu po wakacjach. Chciałabym ulop spędzić inaczej niż w Polsce z rodzicami i w sądzie. A rozwód to tylko formalność.
Ja się bardzo cieszę, że jmąż nie kłóci się ze mną, a przede wszystkim nie błaga o przebaczenie big_smile
Teraz mam wolny umysł i mogę pracować nad sobą:D
Także Pati, jak mąż się wyprowadzi, to poczujesz ulgę!!

Niewiem czy poczuje ulge,ulge juz czuje ,on nie jest jakis patologiczny ,zachowuje sie bardzo z klasa w tej sytuacji,,gdybym tylko mogla zaakceptowac ze nie jest monogamista bylibysmy dobrymi przyjaciolmi i tak bedziemy po rozwodzie ,ktos tu pisal ze moja sytuacja jest inna bo jest zycie bym oddala aby pozmienialo mu sie w glowie ,ale jednoczesnie wiem ze to nierealne i wybieram swoja droge ,dam rade mam prace dobry zawod ,wyksztalcenie mowie biegle w dwuch jezykach,wiem ze dam rade sama zyc.Kocham go mimo wszystko kocham nasze rozmowy wiem ze drugiego takiego nie spotkam..........ale ja nigdy niepogodze sie z faktem ze musi "dupczyc",to jego slowa,ma za wysoki poziom testosteronu ,tacy faceci istnieja .

Oj Pati...czuję identycznie...i to jest strasznie smutne,bo jak się z tym pogodzić?

10 737

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
klopsik napisał/a:

tak - kociamamo - to może i tak wygląda- ale i tak wiem, że z moimi wywodami czy bez i tak czuje się w porządku - ona taka super...
Ta polemika tylko potwierdziła jaką ona jest kobietą...
Mi nie zależy na ich opinii. Ja już od jmęża nasłuchałam się, że tępa jestem, zryta i takie tam... Niech sobie myśli on i ona co chce. Ja wiem jakim człowiekiem jest mój jeszcze mąż - to tylko mogę jej współczuć, że takiego tylko jej udało się "wyhaczyć". Godność to jedno, a to, że ja mam w całości finansować utrzymanie naszych dzieci to drugie.
Ubawiła mnie ta cała sytuacja - bo chyba troszkę ją to zirytowało:) że ja śmiem do niej takie teksty pisać.
Ona chyba do końca nie jest świadoma, że ten gość ma dwójkę dzieci - nie tylko do wizyt i spędzania czasu ale przede wszystkim na utrzymaniu. Ale to nie jest mój problem. Mam za to piękne dowody na sprawę:)

Klopsiku drogi proszę nie pisz do niej,to jest na prawdę poniżające...

10 738

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

l_ukrecjo i Pati,
chciałabym mieć taki program jak w komputerze, dzięki któremu usunęłabym z Waszych główek tego wstrętnego wirusa. Z chcęcią zrobiłabym Wam porządny restart, żebyście już nie skupiały się na miłości do kogoś kto Wam robił krzywdę,tylko na miłości do siebie.

10 739

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

l_ukrecjo - więcej nie zamierzam wdawać się w dyskusję... obiecuję.
ten jeden, jedyny raz - wybaczcie - tak jakoś wyszło spontanicznie - ta pani to z tych co lubią luksusy, zabawę i kiedyś myślały o szczęśliwym związku...
trochę może poszłam za radą mojej psycholog - jeśli czujesz, że coś przyniesie ci ulgę, zastanów się co tym zyskasz, czy coś stracisz i jeśli korzyści przeważą- zrób to...
czekam na papiery rozwodowe (chociaż ostatnio usłyszałam, że nie stać go na rozwód:). swoje warunki powiedziałam - rozwód z orzekaniem o winie, porządne alimenty i nara...

10 740

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jestem znowu sama
Co ja takiego zrobiłam że nie zasługiwałam na jego miłość
Jestem bardzo uzależniona od jego miłości
Ja tylko chciałam by ktoś mnie kochał taką jaką jestem
Ale jak ktoś może mnie kochać skoro ja sama sie nie kocham
I co z tego że to wiem skoro nić nie potrawie z tym zrobić
Ja jestem sama a on spi u jej boku
Chce zasnąć, kiedy osiągne  moje dno by się odpić
Ciągle sie tylko tarzam w nim sad

10 741 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-05-28 08:46:08)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie kochane kobietki.

Wczoraj wróciłam z wojaży. Było super.
Islandia mnie zauroczyła. Dziwny kraj, ale cudowny. Widoki "księżycowe".
Zwiedziłam wiele miejsc między innymi Błękitną Lagunę, lodowiec, gejzery, wodospady.
Ludzie tam są mili i o innej mentalności jak u nas. Tam nic nie ma na pokaz.
Domy na zewnątrz są skromne,  w środku gustownie urządzone.
Nie ma żadnej mody - liczy się wygoda.
Najbardziej jednak zauroczyła mnie ich mentalność i podejście do rodziny.
Tam nie ma mody na małżeństwo. Ludzie żyją w luźnych związkach.
Kiedy już nie chcą być ze sobą rozstają się uczciwie dzieląc wspólny majątek i opiekę nad dziećmi.
TAM PANOWIE CHCĄ BYĆ ZE SWOIMI DZIEĆMI. Para ustala w jakie dni kto się dzieckiem opiekuje i dotrzymuje tych ustaleń. Na wakacje dzieci jadą i z mamą i z tatą. Płacenie alimentów to chęć a nie obowiązek. Dzieciaki naturalnie przyjmują rozejście się rodziców i spędzanie z każdym z osobna czasu, ze aż miło na to patrzeć. Miło też patrzeć jak tatusiowie zajmują się swoimi dziećmi, zajmują się też dziećmi nowej partnerki i nie jest to na pokaz. Powstają nowe związki z dziećmi obu partnerów i dzieciaki są traktowane nie jak zło konieczne tylko jak wspólne dobro i nie ma faworyzowania własnych dzieci. Tam funkcjonuje na co dzień powiedzenie " wszystkie dzieci są nasze". Mówię Wam aż miło patrzeć.
Co do rozwodów, to przy rozwodach MUSI być dokonany podział majątku i jeśli para nie dogada się sama to sąd pobiera takie opłaty za podział majątku, że nie ma już co dzielić. Świadomi tego, muszą dogadać się między sobą i dogadują.
Kiedy córki mojej koleżanki ( urodzone tam) spytały w jakie dni mój były spotyka się z synami, nie rozumiałam pytania. Kiedy powiedziałam, że nie spotyka się, że w ogóle nie ma z nimi kontaktu one nie zrozumiały tej sytuacji. Były baaardzo zniesmaczone a nawet oburzone.
Czas na wyjeździe miałam tak zorganizowany, że nie miałam nawet chwili na poczytanie Was. Od dzisiaj nadrabiam więc zaległości smile.

10 742

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Witajcie kochane kobietki.

Wczoraj wróciłam z wojaży. Było super.
Islandia mnie zauroczyła. Dziwny kraj, ale cudowny. Widoki "księżycowe".
Zwiedziłam wiele miejsc między innymi Błękitną Lagunę, lodowiec, gejzery, wodospady.
Ludzie tam są mili i o innej mentalności jak u nas. Tam nic nie ma na pokaz.
Domy na zewnątrz są skromne,  w środku gustownie urządzone.
Nie ma żadnej mody - liczy się wygoda.
Najbardziej jednak zauroczyła mnie ich mentalność i podejście do rodziny.
Tam nie ma mody na małżeństwo. Ludzie żyją w luźnych związkach.
Kiedy już nie chcą być ze sobą rozstają się uczciwie dzieląc wspólny majątek i opiekę nad dziećmi.
TAM PANOWIE CHCĄ BYĆ ZE SWOIMI DZIEĆMI. Para ustala w jakie dni kto się dzieckiem opiekuje i dotrzymuje tych ustaleń. Na wakacje dzieci jadą i z mamą i z tatą. Płacenie alimentów to chęć a nie obowiązek. Dzieciaki naturalnie przyjmują rozejście się rodziców i spędzanie z każdym z osobna czasu, ze aż miło na to patrzeć. Miło też patrzeć jak tatusiowie zajmują się swoimi dziećmi, zajmują się też dziećmi nowej partnerki i nie jest to na pokaz. Powstają nowe związki z dziećmi obu partnerów i dzieciaki są traktowane nie jak zło konieczne tylko jak wspólne dobro i nie ma faworyzowania własnych dzieci. Tam funkcjonuje na co dzień powiedzenie " wszystkie dzieci są nasze". Mówię Wam aż miło patrzeć.
Co do rozwodów, to przy rozwodach MUSI być dokonany podział majątku i jeśli para nie dogada się sama to sąd pobiera takie opłaty za podział majątku, że nie ma już co dzielić. Świadomi tego, muszą dogadać się między sobą i dogadują.
Kiedy córki mojej koleżanki ( urodzone tam) spytały w jakie dni mój były spotyka się z synami, nie rozumiałam pytania. Kiedy powiedziałam, że nie spotyka się, że w ogóle nie ma z nimi kontaktu one nie zrozumiały tej sytuacji. Były baaardzo zniesmaczone a nawet oburzone.
Czas na wyjeździe miałam tak zorganizowany, że nie miałam nawet chwili na poczytanie Was. Od dzisiaj nadrabiam więc zaległości smile.

Oj Zofio, jak kazdy swiezo upieczony turysta odwiedzajacy Skandynawie, jestes na etapie "miesiaca miodowego":) Wszystko jest NAJ i lepsze.
Ja mieszkam ponad 12 lat wtez w Skandynawii i moglabym troszke tej rozowej mgielki rozwiac. Zwlaszcza odnosnie realcji damsko-meskich i w rodzinie. To co mi sie tu w rozwodach podoba, to jedynie to, ze nie trzeba (w razie porozumienia stron) stawiac sie w sadzie ani razu. Placi sie przy wniosku jak za pare srednich butow (ok. 70?) i jestes wolna. Easy come  easy go.
Alimenty ustawowe na dziecko to w chwili obecnej 118? i na wieksze musi zgodzic sie placacy rodzic badz sad mu wyznaczy po rozpatrzeniu wniosku drugiego rodzica. Pomysl ile kupisz dziecku za 118? przy skandynawskich cenach.... Moj zgodzil sie laskawie na 250? i to tez ciezko mu poszlo. Przy zarobkach ponad 4000?.

Pisac dalej? Otych rzekomych chetnych do spaotkan tatusiach, nowych partnerkach, bylych babciach itp?

Zofio, nie wszystko to zloto co sie tak na poczatku swieci:)

Pozdrawiam z polnocy.

10 743

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

U mnie jest to samo, zero kłótni, spoko się dogadujemy. Jmąż cały czas mieszka u znajomych, zabrał wszystkie swoje rzeczy.
Moje papiery rozwodowe są w Polsce, w domu rodziców. Zdecydowałam, że wyślę je do sądu po wakacjach. Chciałabym ulop spędzić inaczej niż w Polsce z rodzicami i w sądzie. A rozwód to tylko formalność.
Ja się bardzo cieszę, że jmąż nie kłóci się ze mną, a przede wszystkim nie błaga o przebaczenie big_smile
Teraz mam wolny umysł i mogę pracować nad sobą:D
Także Pati, jak mąż się wyprowadzi, to poczujesz ulgę!!

Niewiem czy poczuje ulge,ulge juz czuje ,on nie jest jakis patologiczny ,zachowuje sie bardzo z klasa w tej sytuacji,,gdybym tylko mogla zaakceptowac ze nie jest monogamista bylibysmy dobrymi przyjaciolmi i tak bedziemy po rozwodzie ,ktos tu pisal ze moja sytuacja jest inna bo jest zycie bym oddala aby pozmienialo mu sie w glowie ,ale jednoczesnie wiem ze to nierealne i wybieram swoja droge ,dam rade mam prace dobry zawod ,wyksztalcenie mowie biegle w dwuch jezykach,wiem ze dam rade sama zyc.Kocham go mimo wszystko kocham nasze rozmowy wiem ze drugiego takiego nie spotkam..........ale ja nigdy niepogodze sie z faktem ze musi "dupczyc",to jego slowa,ma za wysoki poziom testosteronu ,tacy faceci istnieja .

Czekaj, ale to że musi nie oznacz, że musi to robić na boku.

10 744

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Liwia napisał/a:

L_krecjo....dziewczyny, -te złe dni na szczęście mijają, na szczęście te doliny są do pokonania. Też miewam gorsze dni, wręcz tragiczne, z resztą noce również, serce wali, rozrywa klatkę, ale "wychodzi się " z tego - raz na dłużej, raz na krócej, ale się wychodzi.
Szkoda, że ta nasza droga do "normalności" jest taka długa. Ile trzeba znieść, wytrzymać, uświadomić sobie, pokonać własny nałóg, żeby te wszystkie emocje ucichły....Ale mam nadzieję, że ta droga, mimo, że taka kręta i długa-okaże się sukcesem dla nas wszystkich

Jakby tak zasięgnąć geografii to doliny też mogą być piękne. Taki dramatyczny optymizm mnie dzisiaj trzyma, czarny humor trochę taki.
Spacer w górach jest właśnie taki. Po dolinie góra, po górze dolina. Ile trzeba mieć siły żeby się wspiąć? Ile zapału? A może to byłaby dobra terapia taki spacer po Tatrach, co myślicie?

10 745

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Trzeba bardzo się zawziąć w sobie i konsekwentnie się bronić.

Właśnie też tak myślę o swoim związku. Nie broniłam sie a powinnam.
Tylko co to za związek w którym człowiek ma bronić siebie czy też bronić się przed partnerem ???


l_ukrecja napisał/a:

Im dłużej go nie widzę,tym szersze mam pole widzenia na związek w którym trwałam i nie rozumiem po co,jaki był powód tego że trwało to kilka lat.

Z perspektywy czasu i wyciszenia się wiem, ze dla zdrowotności własnej trzeba było wiać wcześniej.
Dzisiaj cieszę się z życia bez niego. Dzisiaj nie wyobrażam już bycia z nim a wspomnienia o nim przyprawiają mnie o mdłości.
Już nieważne jest dla mnie jak mogłam tak długo trwać w chorym związku. Ten rozdział już zamknęłam. Nie czuję nawet żalu za zmarnowany czas i życie - stało się i tyle. Trzeba iść do przodu...... . Jestem coraz pewniejsza siebie i świadoma siebie. Umiem rozpoznawać manipulacje innych ludzi. Baaardzo jestem na nią wyczulona. Inni jej nie widzą, ja ją widzę i to tak wyraźnie. Potrafię zwrócić uwagę "ofierze", że ulega manipulacji, która jest na niej stosowana.
Nie tłumaczę się ludziom ze swoich poczynań czy decyzji. Nauczyłam się bronić przed rozliczaniem mnie. Czuję się niezależna. Jedyny problem mam z układami damsko męskimi. Mam tak silny uraz....nie mogę, chciałabym , ale nie mogę iść z facetem do łóżka. Lubię kiedy mężczyzna jest mną zainteresowany, lubię odczuwać jego zainteresowanie. Kiedy odczuwam jego pożądanie....robi mi się niedobrze. Nawet o przytuleniu się nie ma mowy. Jestem jak sparaliżowana. Myśl o zbliżeniu przeraża mnie, zniesmacza, powoduje mdłości, obrzydzenie.
Nigdy męża nie zdradziłam. Odgrażałam sie po jego zdradach, że zdradzę go z pierwszym lepszym i kiedy była okazja wycofywałam się. Wiedziałam, że nie da mi to ulgi czy satysfakcji. W tej chwili jestem wolna i mogłabym a nawet chciałabym przespać się z innym, tak dla potwierdzenia swojej kobiecości ( jeśli to ją  potwierdzi ?) zaspokojenia i nie mogę przełamać się. Może tylko z facetem , w którym jestem zakochana mogę pójść do łóżka ?

10 746

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Przed chwilą miałam taki moment, że zrobiło mi się smutno, poczułam się samotna, popłynęła mi łezka. I uświadomiłam sobie, że ja mam tendencję do zamartwiania się. Nawet jak jest dobrze, to stwarzam sobie problemy sama w głowie, martwię się na zapas itp.
Ostatnio martwiłam się co to będzie jak będę musiała zadzwonić do mamy w Dniu Matki. Dziś zadzwoniłam i rozmawiało nam się wspaniale. Ale, żeby dzień nie był taki przyjemny, to przed chwilą zaczęłam się smucić... Dobrze,że uświadomiłam sobie co robię. Wzięłam stosik małych różowych karteczek, powypisywałam sobie na nich swoje mantry: kocham siebie! jestem piękna! żyj chwilą! życie jest cudowne! itp. Poprzyklejałam te karteczki w szafie na drzwiach i w łazience na lustrze. I naprawdę poczułam się lepiej.
Nie wierzyłam w tą metodę. Mówiła mi o niej psycholog, czytałam w książkach, ale nie wierzyłam. Naprawdę pomaga! Teraz codziennie będę pisać sobie moje mantry. Polecam!

Anstawio, nie lubię się chwalić, ale jestem mistrzynią w dołowaniu siebie. Dołowanie to odkąd pamiętam, a były to czasy moich lat nastu, polegało na wmawianiu sobie, albo powtarzaniu tych negatywnych rzeczy które usłyszałam. Potem tworzyłam także swoje. A te pozytywne afirmacje to nic innego jak rzecz odwrotna. Nie wiem czemu z większą łatwością przychodzi dołowanie niż wychwalanie. Trzeba się przeprogramować.

10 747

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

Oj Zofio, jak kazdy swiezo upieczony turysta odwiedzajacy Skandynawie, jestes na etapie "miesiaca miodowego":) Wszystko jest NAJ i lepsze.
Ja mieszkam ponad 12 lat wtez w Skandynawii i moglabym troszke tej rozowej mgielki rozwiac. Zwlaszcza odnosnie realcji damsko-meskich i w rodzinie. To co mi sie tu w rozwodach podoba, to jedynie to, ze nie trzeba (w razie porozumienia stron) stawiac sie w sadzie ani razu. Placi sie przy wniosku jak za pare srednich butow (ok. 70?) i jestes wolna. Easy come  easy go.
Alimenty ustawowe na dziecko to w chwili obecnej 118? i na wieksze musi zgodzic sie placacy rodzic badz sad mu wyznaczy po rozpatrzeniu wniosku drugiego rodzica. Pomysl ile kupisz dziecku za 118? przy skandynawskich cenach.... Moj zgodzil sie laskawie na 250? i to tez ciezko mu poszlo. Przy zarobkach ponad 4000?.

Pisac dalej? Otych rzekomych chetnych do spaotkan tatusiach, nowych partnerkach, bylych babciach itp?

Zofio, nie wszystko to zloto co sie tak na poczatku swieci:)

Pozdrawiam z polnocy.

Mówisz, ze zauroczyłam się ? Zapewne.
Islandię znam nie tylko z pobytu, ale i z opowiadań przyjaciółki, która mieszka tam prawie od 30 lat. Wyjechała ona z Polski z 4 letnią córeczką i mąż Islandczyk jak i jego rodzina, zawsze traktowali jej dziecko jak własną córkę i wnuczkę.
Jej córki są w związkach z Islandczykami. Jedna jest bezdzietna i szczęśliwa z długoletnim związku, druga ma dziecko z partnerem, z którym już nie jest. Ojciec dziecka zajmuje się bardzo córką i nie jest wyjątkiem w Islandii. Nowy jej partner jest rozwodnikiem z dwójką dzieci i dzieciaki swoje zabiera w co drugi weekend i w jakiś dzień tygodnia i nie jest to przymus tylko jego chęci. Nie wiem jak jest z alimentami, nie pytałam o to, ale koleżanka nie narzekała na "zięcia" a jej córka na ojca dziecka.

10 748

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
klopsik napisał/a:

dzisiejszy dzień uświadomił mi, że życie jest piękne a dzieci warto mieć. Myślę, że stałam się w pełni kobietą, mamą jak urodziłam drugie dziecko. Być może będzie nam niedługo ciężko, finansowo najbardziej, ale wierzę, że dam radę.
Dzisiaj poprawiłam sobie nastrój konwersowaniem z kochanką mojego jeszcze męża. Ależ to żałosna kobieta...
Zadałam pytanie czy nie pożyczyłaby pieniędzy swojemu nowemu partnerowi, które musi zapłacić za obóz  córki, bo u niego krucho z kasą, a ona tak chętnie moimi dziećmi się zajmuje... A przecież nie chcemy, żeby dzieci ucierpiały na odejściu ojca. To odpisała, min. że to nie nowy (pewnie partner), że za obóz będzie płacić swoim dzieciom i  mi życzy miłego dnia. Odpisałam - ja niestety miłego dnia nie życzę, ale radzę wybrać ojca innego bardziej odpowiedzialnego bo tego faceta nie wiem czy stać na kolejne dziecko, no i przypomniałam, że to nadal jeszcze mój mąż, a jej przydupas - nie nowy - to fakt- tu przyznałam rację...
Panienka nazwała to żebraniem:), dodając, że nie ma czasu na polemizowanie bo ma plany na wieczór z moim mężem na papierku...
Niech nazywa to jak chce. W odpowiedzi zaznaczyłam niech korzysta z mojego jeszcze niestety męża, ale ja nie zamierzam odpuścić i będę walczyć o to co mi i dzieciom się należy...
A jej dziwię się, że pakuje się w taki układ. Ale skoro żaden wolny nie chciał to trzeba było tak to zrobić, żeby męskie gacie w domu mieć... Tylko pytanie czy męskie? bo jemu do mężczyzny daleko...
A niech sobie go trzyma ( i utrzymuje). Mnie interesuje kasa na dzieci i to, żeby paniusia nie wtranżalała się w wychowanie moich dzieci, bo mi nie odpowiada jej system wartości, który swoją postawą reprezentuje.
I tyle:)

Wszystkim mamom, które są w takiej sytuacji jak ja życzę wytrwałości i uśmiechu. Bo my mamy to co najcenniejsze.

Pati - ja duuużo widzę podobieństw między twoim związkiem a moim. mój jeszcze mąż też dupczyć musi wszystko co się rusza...
ale u mnie to już historia.
Powoli rodzę się na nowo...

Pięknie opisałaś sytuację. Najbardziej żal dzieci. My z nimi zostajemy same. Ja moje dziecko wyszarpałam ojcu niemalże, i nie wiem co z tego będzie. Denerwowało mnie jak jego baba się miesza w wychowanie mojego dziecka, ograniczał mi kontakt, chciał żebym przychodziła do nich odrabiać lekcje z własnym dzieckiem. Kiedy chciałam go wziąć na weekend najpierw były ich plany, a potem w ostateczności byłam ja. On rościł sobie prawo, które sam tworzył, bo wychowuje, bo płaci, bo ja gorsza nie daję jak mówił. Ale nie godziłam się więc po co miałam dawać, A i tak dałam czasem co mi podpisał. Wina była moja wedle niego, bo ja kogoś poznałam no i zdradzałam go przecież. Owszem poznałam i ten ktoś dał mi siłę, żeby wreszcie zrobić coś do czego przymierzałam się dwa lata, Czyli odejść. Potem potoczyło się wszystko niespodziewanym torem i zostaliśmy razem.
Nie ważne jak ktoś nas traktuje przez lata, jak o nas nie myśli, jak odbiera nam prawo do samodzielności do bycia szczęśliwymi, potem kiedy chcemy się ratować, idziemy tam gdzie sami nas pchają, jest nasza wina. I to, że starałyśmy się dogadać i zawalczyć o swoje dobro nie jest ważne. Oni potem chcą rozmawiać. Ale my już nie mamy nic do powiedzenia. Wałkowaliśmy te same tematy i oskarżenia przed dwa lata, ale już koniec.

10 749

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
klopsik napisał/a:

tak - kociamamo - to może i tak wygląda- ale i tak wiem, że z moimi wywodami czy bez i tak czuje się w porządku - ona taka super...
Ta polemika tylko potwierdziła jaką ona jest kobietą...
Mi nie zależy na ich opinii. Ja już od jmęża nasłuchałam się, że tępa jestem, zryta i takie tam... Niech sobie myśli on i ona co chce. Ja wiem jakim człowiekiem jest mój jeszcze mąż - to tylko mogę jej współczuć, że takiego tylko jej udało się "wyhaczyć". Godność to jedno, a to, że ja mam w całości finansować utrzymanie naszych dzieci to drugie.
Ubawiła mnie ta cała sytuacja - bo chyba troszkę ją to zirytowało:) że ja śmiem do niej takie teksty pisać.
Ona chyba do końca nie jest świadoma, że ten gość ma dwójkę dzieci - nie tylko do wizyt i spędzania czasu ale przede wszystkim na utrzymaniu. Ale to nie jest mój problem. Mam za to piękne dowody na sprawę:)

Kiedy moja mama przychodziła po pieniądze do mojego ojca w jego miejscu pracy powodowała, że kochanka spieprzała aż się kurzyło. Nie uważam Klopsiku abyś się poniżała, to walka o swoje. A ona niech się czuje kim jest.

10 750

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Przed chwilą miałam taki moment, że zrobiło mi się smutno, poczułam się samotna, popłynęła mi łezka. I uświadomiłam sobie, że ja mam tendencję do zamartwiania się. Nawet jak jest dobrze, to stwarzam sobie problemy sama w głowie, martwię się na zapas itp.
Ostatnio martwiłam się co to będzie jak będę musiała zadzwonić do mamy w Dniu Matki. Dziś zadzwoniłam i rozmawiało nam się wspaniale. Ale, żeby dzień nie był taki przyjemny, to przed chwilą zaczęłam się smucić... Dobrze,że uświadomiłam sobie co robię. Wzięłam stosik małych różowych karteczek, powypisywałam sobie na nich swoje mantry: kocham siebie! jestem piękna! żyj chwilą! życie jest cudowne! itp. Poprzyklejałam te karteczki w szafie na drzwiach i w łazience na lustrze. I naprawdę poczułam się lepiej.
Nie wierzyłam w tą metodę. Mówiła mi o niej psycholog, czytałam w książkach, ale nie wierzyłam. Naprawdę pomaga! Teraz codziennie będę pisać sobie moje mantry. Polecam!

Anstawio, nie lubię się chwalić, ale jestem mistrzynią w dołowaniu siebie. Dołowanie to odkąd pamiętam, a były to czasy moich lat nastu, polegało na wmawianiu sobie, albo powtarzaniu tych negatywnych rzeczy które usłyszałam. Potem tworzyłam także swoje. A te pozytywne afirmacje to nic innego jak rzecz odwrotna. Nie wiem czemu z większą łatwością przychodzi dołowanie niż wychwalanie. Trzeba się przeprogramować.

Ja mam to po ojcu.Nawet gdy jest dobrze, to trzeba się wprowadzić w dołujący nastrój, nie może być przecież dobrze.
Ale łapię się na tym. Prawie codziennie piszę notatki, taki powiedzmy pamiętnik. Przelewanie słów na papier zajmuje trochę więcej czasu niż myślenie. Więc gdy piszę, to mocniej skupiam się na moich odczuciach. I wtedy łatwiej jest mi się przeprogramować na coś pozytywnego. Praca nad moim umysłem, to potężna kontrola myśli. Ale kontrolę mam w genach, tylko do tej pory kontrolowałam innych, a teraz muszę siebie, swoje myśli, uczucia.

10 751

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
klopsik napisał/a:

l_ukrecjo - więcej nie zamierzam wdawać się w dyskusję... obiecuję.
ten jeden, jedyny raz - wybaczcie - tak jakoś wyszło spontanicznie - ta pani to z tych co lubią luksusy, zabawę i kiedyś myślały o szczęśliwym związku...
trochę może poszłam za radą mojej psycholog - jeśli czujesz, że coś przyniesie ci ulgę, zastanów się co tym zyskasz, czy coś stracisz i jeśli korzyści przeważą- zrób to...
czekam na papiery rozwodowe (chociaż ostatnio usłyszałam, że nie stać go na rozwód:). swoje warunki powiedziałam - rozwód z orzekaniem o winie, porządne alimenty i nara...

Pani psycholog ma rację.
Ja nie odzywam się do kochanki męża, jakoś jej nie cierpię. Kiedy przywożą mi dziecko ona znika. A gadać z nią nie mam o czym. Myślę, że ona i tak efekt rozmów z nim odczuje i tak.

10 752

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Witajcie kochane kobietki.

Wczoraj wróciłam z wojaży. Było super.
Islandia mnie zauroczyła. Dziwny kraj, ale cudowny. Widoki "księżycowe".
Zwiedziłam wiele miejsc między innymi Błękitną Lagunę, lodowiec, gejzery, wodospady.
Ludzie tam są mili i o innej mentalności jak u nas. Tam nic nie ma na pokaz.
Domy na zewnątrz są skromne,  w środku gustownie urządzone.
Nie ma żadnej mody - liczy się wygoda.
Najbardziej jednak zauroczyła mnie ich mentalność i podejście do rodziny.
Tam nie ma mody na małżeństwo. Ludzie żyją w luźnych związkach.
Kiedy już nie chcą być ze sobą rozstają się uczciwie dzieląc wspólny majątek i opiekę nad dziećmi.
TAM PANOWIE CHCĄ BYĆ ZE SWOIMI DZIEĆMI. Para ustala w jakie dni kto się dzieckiem opiekuje i dotrzymuje tych ustaleń. Na wakacje dzieci jadą i z mamą i z tatą. Płacenie alimentów to chęć a nie obowiązek. Dzieciaki naturalnie przyjmują rozejście się rodziców i spędzanie z każdym z osobna czasu, ze aż miło na to patrzeć. Miło też patrzeć jak tatusiowie zajmują się swoimi dziećmi, zajmują się też dziećmi nowej partnerki i nie jest to na pokaz. Powstają nowe związki z dziećmi obu partnerów i dzieciaki są traktowane nie jak zło konieczne tylko jak wspólne dobro i nie ma faworyzowania własnych dzieci. Tam funkcjonuje na co dzień powiedzenie " wszystkie dzieci są nasze". Mówię Wam aż miło patrzeć.
Co do rozwodów, to przy rozwodach MUSI być dokonany podział majątku i jeśli para nie dogada się sama to sąd pobiera takie opłaty za podział majątku, że nie ma już co dzielić. Świadomi tego, muszą dogadać się między sobą i dogadują.
Kiedy córki mojej koleżanki ( urodzone tam) spytały w jakie dni mój były spotyka się z synami, nie rozumiałam pytania. Kiedy powiedziałam, że nie spotyka się, że w ogóle nie ma z nimi kontaktu one nie zrozumiały tej sytuacji. Były baaardzo zniesmaczone a nawet oburzone.
Czas na wyjeździe miałam tak zorganizowany, że nie miałam nawet chwili na poczytanie Was. Od dzisiaj nadrabiam więc zaległości smile.

Czyli prawo robi swoje. Jak się nie podzielicie sami to Was tak wyczyścimy, że raz na zawsze zapamiętacie. Podoba mi się. Na wszystko jest sposób. NO i pewnie tacy rodzice nawet nie pomyślą tak jak nas panowie.

10 753

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Oj Zofio, jak kazdy swiezo upieczony turysta odwiedzajacy Skandynawie, jestes na etapie "miesiaca miodowego":) Wszystko jest NAJ i lepsze.
Ja mieszkam ponad 12 lat wtez w Skandynawii i moglabym troszke tej rozowej mgielki rozwiac. Zwlaszcza odnosnie realcji damsko-meskich i w rodzinie. To co mi sie tu w rozwodach podoba, to jedynie to, ze nie trzeba (w razie porozumienia stron) stawiac sie w sadzie ani razu. Placi sie przy wniosku jak za pare srednich butow (ok. 70?) i jestes wolna. Easy come  easy go.
Alimenty ustawowe na dziecko to w chwili obecnej 118? i na wieksze musi zgodzic sie placacy rodzic badz sad mu wyznaczy po rozpatrzeniu wniosku drugiego rodzica. Pomysl ile kupisz dziecku za 118? przy skandynawskich cenach.... Moj zgodzil sie laskawie na 250? i to tez ciezko mu poszlo. Przy zarobkach ponad 4000?.

Pisac dalej? Otych rzekomych chetnych do spaotkan tatusiach, nowych partnerkach, bylych babciach itp?

Zofio, nie wszystko to zloto co sie tak na poczatku swieci:)

Pozdrawiam z polnocy.

Mówisz, ze zauroczyłam się ? Zapewne.
Islandię znam nie tylko z pobytu, ale i z opowiadań przyjaciółki, która mieszka tam prawie od 30 lat. Wyjechała ona z Polski z 4 letnią córeczką i mąż Islandczyk jak i jego rodzina, zawsze traktowali jej dziecko jak własną córkę i wnuczkę.
Jej córki są w związkach z Islandczykami. Jedna jest bezdzietna i szczęśliwa z długoletnim związku, druga ma dziecko z partnerem, z którym już nie jest. Ojciec dziecka zajmuje się bardzo córką i nie jest wyjątkiem w Islandii. Nowy jej partner jest rozwodnikiem z dwójką dzieci i dzieciaki swoje zabiera w co drugi weekend i w jakiś dzień tygodnia i nie jest to przymus tylko jego chęci. Nie wiem jak jest z alimentami, nie pytałam o to, ale koleżanka nie narzekała na "zięcia" a jej córka na ojca dziecka.

Zofio, takich par laczonych, mieszanych z dziecmi z prawa i lewa jest i tutaj mnostwo. Czy to dobrze czy zle to trzeba by na to spojrzec z wielu stron.
Dobre to Ty sama wiesz i opisalas. Ale teraz jest ta druga strona medalu - tzw. rozpad rodziny. Islandczylkow nie znam, znam Finow wiec pisze z tego podworka. Tutaj rodzina to: tata sobie, mama sobie i dzieci z kluczem na szyi sobie. Do pewnego wieku sa jeszcze przy mamie i tacie ale zapytaj o gimnazjalistow, licealistow i wyzej? Kazde sobierzepke skrobie. Nie ma tu takich wiezi rodzinnych jak u nas.
Teraz ci eksowie i nowi z wlasnym przybytkiem - to co opisuja Twoje kolezanki to moze i normalka, raz dzieci tu raz tam. Ale nie zapominaj o tych drugich eksach, tych, u ktorych te dzieciaki na codzien mieszkaja. Ci badz te, to dopiero potrafia krwi napsuc. Ilez to ja sie nasluchalam od nowych zon swoich mezow z odzysku, jak to dzieciaki sa im wciskane na sile przez byla zone, jak ona im z butami w zyciorys wlazi, jak dzieciaki sa niewychowane, wrogo nastawione i demoluja dom "nowej" pary, jak byla zona zmienia plany wizyt, zada wyzszych alimentow, odmawia wspolnych z dziecmi wakacji itp.
Wierz mi zofio, ze nie pisze tego na bazie wlasnych doswiadczen, bo mnie moj rozwod i obecny uklad z eksem pasuje ja ulal ale mam tu tylu znajomych plci obojga i wielu narodowosci, ze to co Ci kolezanka opisywala to jest wlasnie ta ladna pachnaca skorka na jabluszku od wewnatrz nieco toczonym.

Jakie sa statystyki samobojstw, alkoholizmu, rozwodow, chorob psychicznych (niestety dziedziczonych tez poprzez zwiazki bliskich krewnych), depresji u mlodych ludzi a nawet dzieci w Islandii? Bo tu sa dosc wysokie, czasem zatrwazajace. Pomimo calego glansu na zewnatrz:)

10 754

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Z pewnością drugiego takiego nie spotkasz, spotkasz lepszego jak już big_smile który doceni, że jesteś młodą, atrakcyjną, inteligentną, wartościową kobietą.
A to, że lubi sobie dupczyć, to nie jest patologia przypadkiem?
Poza tym, takie rzeczy też można leczyć. Rozumiem, że on nie chce terapii małżeńskiej itp?
Piszę tak tylko dlatego, że napisałaś, że oddałabyś życie żeby się zmienił. Swoją drogę już wybrałaś...

To wszystko wiem i nie poddam sie!,czasami mi zal ,za z wartosciowego chlopaka ktorego poznalam wyrosl taki chwast.
Niechce terapi malzenskiej ani spotkan SLA,mowi ze jest zdrowy ,a ja uwazam ze jest sexocholikiem .Za tydzien wyjezdza na wakcje ,wiec bede miala spokuj .Nawet gdyby teraz chcial isc do sexuologa itp,to ja juz jestem za daleko od niego i ciesze sie z tego.Jedyne z czego sie ciesze to ,to ze nigdy niezrezygnowalam nauki i pracy ,dzis widze duzy plus ,jedynie w sensie milosnym i uczuciowym jestem wykonczona ,jako kobieta ,nie jako czlowiek dlatego mam tyle sily i poniekad nie boje sie przyszlosci wlasnie dlatego.
I rozumiem kbiety ktore wpadly jak sliwki w kompot ja wpadlam ,ale w sensie psychicznym .Wychodze z tego ,tylko chwilami dopada mnie taka chec zeby sie ocknol ,ale tez dlatego ze ja niebylam nigdy z innym facetem byl moim pierwszym dlatego tez odczuwam lek przed nieznanym .

10 755

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Przed chwilą miałam taki moment, że zrobiło mi się smutno, poczułam się samotna, popłynęła mi łezka. I uświadomiłam sobie, że ja mam tendencję do zamartwiania się. Nawet jak jest dobrze, to stwarzam sobie problemy sama w głowie, martwię się na zapas itp.
Ostatnio martwiłam się co to będzie jak będę musiała zadzwonić do mamy w Dniu Matki. Dziś zadzwoniłam i rozmawiało nam się wspaniale. Ale, żeby dzień nie był taki przyjemny, to przed chwilą zaczęłam się smucić... Dobrze,że uświadomiłam sobie co robię. Wzięłam stosik małych różowych karteczek, powypisywałam sobie na nich swoje mantry: kocham siebie! jestem piękna! żyj chwilą! życie jest cudowne! itp. Poprzyklejałam te karteczki w szafie na drzwiach i w łazience na lustrze. I naprawdę poczułam się lepiej.
Nie wierzyłam w tą metodę. Mówiła mi o niej psycholog, czytałam w książkach, ale nie wierzyłam. Naprawdę pomaga! Teraz codziennie będę pisać sobie moje mantry. Polecam!

Anstawio, nie lubię się chwalić, ale jestem mistrzynią w dołowaniu siebie. Dołowanie to odkąd pamiętam, a były to czasy moich lat nastu, polegało na wmawianiu sobie, albo powtarzaniu tych negatywnych rzeczy które usłyszałam. Potem tworzyłam także swoje. A te pozytywne afirmacje to nic innego jak rzecz odwrotna. Nie wiem czemu z większą łatwością przychodzi dołowanie niż wychwalanie. Trzeba się przeprogramować.

Ja mam to po ojcu.Nawet gdy jest dobrze, to trzeba się wprowadzić w dołujący nastrój, nie może być przecież dobrze.
Ale łapię się na tym. Prawie codziennie piszę notatki, taki powiedzmy pamiętnik. Przelewanie słów na papier zajmuje trochę więcej czasu niż myślenie. Więc gdy piszę, to mocniej skupiam się na moich odczuciach. I wtedy łatwiej jest mi się przeprogramować na coś pozytywnego. Praca nad moim umysłem, to potężna kontrola myśli. Ale kontrolę mam w genach, tylko do tej pory kontrolowałam innych, a teraz muszę siebie, swoje myśli, uczucia.

Zastanawia mnie czy lepiej jest znów dobrze myśleć nawet jeśli nie jest za dobrze. Cy to w czymś pomaga?
Wiesz moja matka jest choleryczką, potrafiła zrobić aferę z byle pierdoły. I to nie byle awanturkę, darcie mordy i szał. Emocje nigdy nie były u niej na wodzy.

10 756

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Oj Zofio, jak kazdy swiezo upieczony turysta odwiedzajacy Skandynawie, jestes na etapie "miesiaca miodowego":) Wszystko jest NAJ i lepsze.
Ja mieszkam ponad 12 lat wtez w Skandynawii i moglabym troszke tej rozowej mgielki rozwiac. Zwlaszcza odnosnie realcji damsko-meskich i w rodzinie. To co mi sie tu w rozwodach podoba, to jedynie to, ze nie trzeba (w razie porozumienia stron) stawiac sie w sadzie ani razu. Placi sie przy wniosku jak za pare srednich butow (ok. 70?) i jestes wolna. Easy come  easy go.
Alimenty ustawowe na dziecko to w chwili obecnej 118? i na wieksze musi zgodzic sie placacy rodzic badz sad mu wyznaczy po rozpatrzeniu wniosku drugiego rodzica. Pomysl ile kupisz dziecku za 118? przy skandynawskich cenach.... Moj zgodzil sie laskawie na 250? i to tez ciezko mu poszlo. Przy zarobkach ponad 4000?.

Pisac dalej? Otych rzekomych chetnych do spaotkan tatusiach, nowych partnerkach, bylych babciach itp?

Zofio, nie wszystko to zloto co sie tak na poczatku swieci:)

Pozdrawiam z polnocy.

Mówisz, ze zauroczyłam się ? Zapewne.
Islandię znam nie tylko z pobytu, ale i z opowiadań przyjaciółki, która mieszka tam prawie od 30 lat. Wyjechała ona z Polski z 4 letnią córeczką i mąż Islandczyk jak i jego rodzina, zawsze traktowali jej dziecko jak własną córkę i wnuczkę.
Jej córki są w związkach z Islandczykami. Jedna jest bezdzietna i szczęśliwa z długoletnim związku, druga ma dziecko z partnerem, z którym już nie jest. Ojciec dziecka zajmuje się bardzo córką i nie jest wyjątkiem w Islandii. Nowy jej partner jest rozwodnikiem z dwójką dzieci i dzieciaki swoje zabiera w co drugi weekend i w jakiś dzień tygodnia i nie jest to przymus tylko jego chęci. Nie wiem jak jest z alimentami, nie pytałam o to, ale koleżanka nie narzekała na "zięcia" a jej córka na ojca dziecka.

Zofio, takich par laczonych, mieszanych z dziecmi z prawa i lewa jest i tutaj mnostwo. Czy to dobrze czy zle to trzeba by na to spojrzec z wielu stron.
Dobre to Ty sama wiesz i opisalas. Ale teraz jest ta druga strona medalu - tzw. rozpad rodziny. Islandczylkow nie znam, znam Finow wiec pisze z tego podworka. Tutaj rodzina to: tata sobie, mama sobie i dzieci z kluczem na szyi sobie. Do pewnego wieku sa jeszcze przy mamie i tacie ale zapytaj o gimnazjalistow, licealistow i wyzej? Kazde sobierzepke skrobie. Nie ma tu takich wiezi rodzinnych jak u nas.
Teraz ci eksowie i nowi z wlasnym przybytkiem - to co opisuja Twoje kolezanki to moze i normalka, raz dzieci tu raz tam. Ale nie zapominaj o tych drugich eksach, tych, u ktorych te dzieciaki na codzien mieszkaja. Ci badz te, to dopiero potrafia krwi napsuc. Ilez to ja sie nasluchalam od nowych zon swoich mezow z odzysku, jak to dzieciaki sa im wciskane na sile przez byla zone, jak ona im z butami w zyciorys wlazi, jak dzieciaki sa niewychowane, wrogo nastawione i demoluja dom "nowej" pary, jak byla zona zmienia plany wizyt, zada wyzszych alimentow, odmawia wspolnych z dziecmi wakacji itp.
Wierz mi zofio, ze nie pisze tego na bazie wlasnych doswiadczen, bo mnie moj rozwod i obecny uklad z eksem pasuje ja ulal ale mam tu tylu znajomych plci obojga i wielu narodowosci, ze to co Ci kolezanka opisywala to jest wlasnie ta ladna pachnaca skorka na jabluszku od wewnatrz nieco toczonym.

Jakie sa statystyki samobojstw, alkoholizmu, rozwodow, chorob psychicznych (niestety dziedziczonych tez poprzez zwiazki bliskich krewnych), depresji u mlodych ludzi a nawet dzieci w Islandii? Bo tu sa dosc wysokie, czasem zatrwazajace. Pomimo calego glansu na zewnatrz:)

Jednym słowem burdel jak wszędzie, albo jeszcze większy.
Nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że nawet nasze polskie "gwiazdy" niektóre, ale dużo żyją w patologii. Bo jak nazwać układy co chwila z kimś innym. Czy to jest normalne?
Śmiałyśmy się kiedyś z koleżanką, że w takich gwiazdorskich kręgach na jakimś bankiecie to sobie mogą wszyscy pogadać o każdym i to z tej konkretnej strony. A dzieci cierpią i nikt mi nie powie, że zdrowe jest jeżdżenie do tatusia który ma nową partnerką, pół biedy jeśli stałą. Każda nowa osoba w bliskim otoczeniu to ogromna zmiana dla malucha. A jak wytłumaczyć jak tatuś ma w ten weekend inną a następny inną?

10 757

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Ale mam kilka wariantów, żeby nie było;) I zdaję sobie sprawę,że może być afera. Ale moja psycholog się mnie pyta, skąd to poczucie, że musi być walka, skąd to przekonanie,że musi być złość? No w sumie nie musi, ale może.

Ja mam podobnie - wiele pytań i odpowiedzi. Nie lubię być zaskakiwana czymkolwiek więc przygotowuję się zawsze na różne ewentualności. Nie lubię też być bezsilna i bezradna. Taki stan działa na mnie depresyjnie więc by go uniknąć staram się wiedzieć wszystko na dany temat i widzieć wyjście z sytuacji.
Czy z rozwodu może byc afera ? oczywiście i dlatego przygotowałam się na taką ewentualność. Nawet pytania do świadków miałam napisane wcześniej. Wszystko zrobiłam, by na sprawie rozwodowej nic mnie nie zaskoczyło. Udało się i afery nie było smile
Super, że masz kilka wariantów - jestem za smile

Anstawia napisał/a:

I rozwód to tylko formalość, życie będzie toczyć się dalej.

Rozwód to nie tylko formalność, to też zakończenie pewnego etapu życia, życia niefajnego i powiedzenie STOP, KONIEC.
Owszem życie toczy się dalej, ale ze świadomością, że nie jestem już niczyją połówką a ten Pan, który był moim mężem nie ma już żadnych praw do mnie i nie ponoszę odpowiedzialności za jego działania. Kiedy usłyszałam z ust sędziego " orzeka się rozwód z winy pozwanego" popłynęły mi łzy i nie były to łzy żalu. Czułam, że i inni dopatrzyli się jego winy, że dla innych jego zachowanie, słowa były naganne i miałam rację myśląc, że jest draniem.

10 758

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Z pewnością drugiego takiego nie spotkasz, spotkasz lepszego jak już big_smile który doceni, że jesteś młodą, atrakcyjną, inteligentną, wartościową kobietą.
A to, że lubi sobie dupczyć, to nie jest patologia przypadkiem?
Poza tym, takie rzeczy też można leczyć. Rozumiem, że on nie chce terapii małżeńskiej itp?
Piszę tak tylko dlatego, że napisałaś, że oddałabyś życie żeby się zmienił. Swoją drogę już wybrałaś...

To wszystko wiem i nie poddam sie!,czasami mi zal ,za z wartosciowego chlopaka ktorego poznalam wyrosl taki chwast.
Niechce terapi malzenskiej ani spotkan SLA,mowi ze jest zdrowy ,a ja uwazam ze jest sexocholikiem .Za tydzien wyjezdza na wakcje ,wiec bede miala spokuj .Nawet gdyby teraz chcial isc do sexuologa itp,to ja juz jestem za daleko od niego i ciesze sie z tego.Jedyne z czego sie ciesze to ,to ze nigdy niezrezygnowalam nauki i pracy ,dzis widze duzy plus ,jedynie w sensie milosnym i uczuciowym jestem wykonczona ,jako kobieta ,nie jako czlowiek dlatego mam tyle sily i poniekad nie boje sie przyszlosci wlasnie dlatego.
I rozumiem kbiety ktore wpadly jak sliwki w kompot ja wpadlam ,ale w sensie psychicznym .Wychodze z tego ,tylko chwilami dopada mnie taka chec zeby sie ocknol ,ale tez dlatego ze ja niebylam nigdy z innym facetem byl moim pierwszym dlatego tez odczuwam lek przed nieznanym .

A Ty byłaś jego pierwszą?

10 759

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Oj Zofio, jak kazdy swiezo upieczony turysta odwiedzajacy Skandynawie, jestes na etapie "miesiaca miodowego":) Wszystko jest NAJ i lepsze.
Ja mieszkam ponad 12 lat wtez w Skandynawii i moglabym troszke tej rozowej mgielki rozwiac. Zwlaszcza odnosnie realcji damsko-meskich i w rodzinie. To co mi sie tu w rozwodach podoba, to jedynie to, ze nie trzeba (w razie porozumienia stron) stawiac sie w sadzie ani razu. Placi sie przy wniosku jak za pare srednich butow (ok. 70?) i jestes wolna. Easy come  easy go.
Alimenty ustawowe na dziecko to w chwili obecnej 118? i na wieksze musi zgodzic sie placacy rodzic badz sad mu wyznaczy po rozpatrzeniu wniosku drugiego rodzica. Pomysl ile kupisz dziecku za 118? przy skandynawskich cenach.... Moj zgodzil sie laskawie na 250? i to tez ciezko mu poszlo. Przy zarobkach ponad 4000?.

Pisac dalej? Otych rzekomych chetnych do spaotkan tatusiach, nowych partnerkach, bylych babciach itp?

Zofio, nie wszystko to zloto co sie tak na poczatku swieci:)

Pozdrawiam z polnocy.

Mówisz, ze zauroczyłam się ? Zapewne.
Islandię znam nie tylko z pobytu, ale i z opowiadań przyjaciółki, która mieszka tam prawie od 30 lat. Wyjechała ona z Polski z 4 letnią córeczką i mąż Islandczyk jak i jego rodzina, zawsze traktowali jej dziecko jak własną córkę i wnuczkę.
Jej córki są w związkach z Islandczykami. Jedna jest bezdzietna i szczęśliwa z długoletnim związku, druga ma dziecko z partnerem, z którym już nie jest. Ojciec dziecka zajmuje się bardzo córką i nie jest wyjątkiem w Islandii. Nowy jej partner jest rozwodnikiem z dwójką dzieci i dzieciaki swoje zabiera w co drugi weekend i w jakiś dzień tygodnia i nie jest to przymus tylko jego chęci. Nie wiem jak jest z alimentami, nie pytałam o to, ale koleżanka nie narzekała na "zięcia" a jej córka na ojca dziecka.

Zofio, takich par laczonych, mieszanych z dziecmi z prawa i lewa jest i tutaj mnostwo. Czy to dobrze czy zle to trzeba by na to spojrzec z wielu stron.
Dobre to Ty sama wiesz i opisalas. Ale teraz jest ta druga strona medalu - tzw. rozpad rodziny. Islandczylkow nie znam, znam Finow wiec pisze z tego podworka. Tutaj rodzina to: tata sobie, mama sobie i dzieci z kluczem na szyi sobie. Do pewnego wieku sa jeszcze przy mamie i tacie ale zapytaj o gimnazjalistow, licealistow i wyzej? Kazde sobierzepke skrobie. Nie ma tu takich wiezi rodzinnych jak u nas.
Teraz ci eksowie i nowi z wlasnym przybytkiem - to co opisuja Twoje kolezanki to moze i normalka, raz dzieci tu raz tam. Ale nie zapominaj o tych drugich eksach, tych, u ktorych te dzieciaki na codzien mieszkaja. Ci badz te, to dopiero potrafia krwi napsuc. Ilez to ja sie nasluchalam od nowych zon swoich mezow z odzysku, jak to dzieciaki sa im wciskane na sile przez byla zone, jak ona im z butami w zyciorys wlazi, jak dzieciaki sa niewychowane, wrogo nastawione i demoluja dom "nowej" pary, jak byla zona zmienia plany wizyt, zada wyzszych alimentow, odmawia wspolnych z dziecmi wakacji itp.
Wierz mi zofio, ze nie pisze tego na bazie wlasnych doswiadczen, bo mnie moj rozwod i obecny uklad z eksem pasuje ja ulal ale mam tu tylu znajomych plci obojga i wielu narodowosci, ze to co Ci kolezanka opisywala to jest wlasnie ta ladna pachnaca skorka na jabluszku od wewnatrz nieco toczonym.

Jakie sa statystyki samobojstw, alkoholizmu, rozwodow, chorob psychicznych (niestety dziedziczonych tez poprzez zwiazki bliskich krewnych), depresji u mlodych ludzi a nawet dzieci w Islandii? Bo tu sa dosc wysokie, czasem zatrwazajace. Pomimo calego glansu na zewnatrz:)

Nie znam Skandynawow ,moj znajomy pracuje w Islandi i mowi ze jedynie w Rejkiawiku jest jako tako zycie ,a po za to prerie duze odleglosci a i sami Islandczycy sa dziwni to jego slowa ja ich nie znam .Podoba mi sie za to podejscie do malzenstwa anglikow i francuzow bo ich znam poniewaz mowie w jezykach .Podbnie anglicy jak i francuzi decyduja sie na ozenek dosyc pozno ,ale jest to zazwyczaj zwiazek staly pewny opieraja sie na przyjzani .Bawia i szukaja dosc dlugo do 33-37 lat nawet ,za to rodziny tworza dobre(oczywiscie mowie o anglikach nie afro-angielskiej patologi kotrej za duzo w Angli).Zreszta ulubione powiedzenie angielskie to "zdradzi raz bedzie zdradzal caly czas),panowie anglicy chetnie ida na taciezynski i bardzo fajnie angazuja sie w zycie rodzinne co bardzo mi sie podoba.
Pracuje z polakiem zonatym z Brazylijka i narzeka ......mowi inny swiat

10 760

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

U mnie jest to samo, zero kłótni, spoko się dogadujemy. Jmąż cały czas mieszka u znajomych, zabrał wszystkie swoje rzeczy.
Moje papiery rozwodowe są w Polsce, w domu rodziców. Zdecydowałam, że wyślę je do sądu po wakacjach. Chciałabym ulop spędzić inaczej niż w Polsce z rodzicami i w sądzie. A rozwód to tylko formalność.
Ja się bardzo cieszę, że jmąż nie kłóci się ze mną, a przede wszystkim nie błaga o przebaczenie big_smile
Teraz mam wolny umysł i mogę pracować nad sobą:D
Także Pati, jak mąż się wyprowadzi, to poczujesz ulgę!!

Niewiem czy poczuje ulge,ulge juz czuje ,on nie jest jakis patologiczny ,zachowuje sie bardzo z klasa w tej sytuacji,,gdybym tylko mogla zaakceptowac ze nie jest monogamista bylibysmy dobrymi przyjaciolmi i tak bedziemy po rozwodzie ,ktos tu pisal ze moja sytuacja jest inna bo jest zycie bym oddala aby pozmienialo mu sie w glowie ,ale jednoczesnie wiem ze to nierealne i wybieram swoja droge ,dam rade mam prace dobry zawod ,wyksztalcenie mowie biegle w dwuch jezykach,wiem ze dam rade sama zyc.Kocham go mimo wszystko kocham nasze rozmowy wiem ze drugiego takiego nie spotkam..........ale ja nigdy niepogodze sie z faktem ze musi "dupczyc",to jego slowa,ma za wysoki poziom testosteronu ,tacy faceci istnieja .

Oj Pati...czuję identycznie...i to jest strasznie smutne,bo jak się z tym pogodzić?

L_UKRECJO
Moj maz ,czasami mysle ze zabardzo go pochlonelo zycie "biznesmena",ktory to ma cudowna rodzine i laski na boku ,oczywiscie rodzina jest jak najbardziej na pierwszym mijescu.
Boje sie bo im wiecej ksiazek czytam ,tymbardziej dochodzi do mnie ze kazdy facet zdradza ,tylko nie kazdy sie tak zachowuje jak moj maz w stosuku no rodziny.Jak maz KLOPSIKA, KTORY ZDECYDOWAL SIE NA KOCHANKE A O DOBRA PRACE ZEBY GO BYLO STAC I NA KOCHANKE I DZIECI TO NIE.Pod tym wzgledem moj maz jest inny majatek ,ktorego sie dorobilismy zgodnie przepisujemy na synow on mowi ze niechce nic z ttego ,czasami mi poprostu zal ,ze marze o takiej idealnej milosci a zycie jest inne ,i czy nie popelnie bledu

10 761

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Przed chwilą miałam taki moment, że zrobiło mi się smutno, poczułam się samotna, popłynęła mi łezka. I uświadomiłam sobie, że ja mam tendencję do zamartwiania się. Nawet jak jest dobrze, to stwarzam sobie problemy sama w głowie, martwię się na zapas itp.
Ostatnio martwiłam się co to będzie jak będę musiała zadzwonić do mamy w Dniu Matki. Dziś zadzwoniłam i rozmawiało nam się wspaniale. Ale, żeby dzień nie był taki przyjemny, to przed chwilą zaczęłam się smucić... Dobrze,że uświadomiłam sobie co robię. Wzięłam stosik małych różowych karteczek, powypisywałam sobie na nich swoje mantry: kocham siebie! jestem piękna! żyj chwilą! życie jest cudowne! itp. Poprzyklejałam te karteczki w szafie na drzwiach i w łazience na lustrze. I naprawdę poczułam się lepiej.
Nie wierzyłam w tą metodę. Mówiła mi o niej psycholog, czytałam w książkach, ale nie wierzyłam. Naprawdę pomaga! Teraz codziennie będę pisać sobie moje mantry. Polecam!

Rozumiem Cie doskonale ,ja w psychologow nie wierze moze dlatego ze kochanka mego M byla pscyhologiem do tego specjalizowala sie w zwiazkach.
Bardziej ufam sobie ,czytam duzo ksiazek .Chociaz nie podoba mi sie podejscie Katarzyny Miller znanej psycholozki od zwiazkow ,ktora w swojej ksiazce zacheca kobiety do romansowania - a przeciez to sprzeczne z idea malzenstwa

10 762

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Psycholog też człowiek. A jak dyplom zrobił za poloneza to się zna na rzeczy? Żartuję.
Ja mam podejście sceptyczne. Można pójść i pogadać, wysłuchać jakie ktoś ma spojrzenie na daną sprawę. Natomiast jeśli udamy się na terapię i później wychodzimy po rozmowie z psychologiem zbici jak pies to nie wiem czy to ma sens. Tak jak nie każdy lek działa tak i nie każda terapia. Wiem na pewno, że jeżeli nie chcemy sobie pomóc to nawet najlepszy specjalista nam nie pomoże. Książki też są różne, w niektórych możemy znaleźć cenne dla siebie informacje np. sposoby radzenia sobie w sytuacjach stresowych. Ale książki tez są różne.

10 763

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Zastanawia mnie czy lepiej jest znów dobrze myśleć nawet jeśli nie jest za dobrze. Cy to w czymś pomaga?

A w czym pomaga Ci martwienie na zapas, patrzenie na wszystko ze złością, smutkiem...? Nam się WYDAJE, że jak będziemy się zamartwiać, to będzie lepiej, bo może ktoś zauważy nasz smutek, może nam w cudowny sposób pomoże itp. Zazdrościmy innym tego, że mimo problemów potrafią się bawić, uśmiechać, mówić o szczęściu i radości, sami tacy właśnie chcielibyśmy być. I to jest właśnie to, to jest właśnie ten stan, do którego powinniśmy dążyć. To nie jest tak,że problemy nie istnieją, owszem istnieją. Ale to, że się smucimy i dołujemy, nie usunie problemów z naszego życia! Wręcz przeciwnie. Do problemu można i trzeba podejść" na luzie". Jest do duża i długa praca nad naszymi myslami...
Jeżeli tak będziesz postrzegać życie,ze smutkiem, to nigdy nie zobaczysz jego piękna.
I to nie jest tak, że wstaniesz rano i powiesz sobie jestem piękna, świat jest piękny i później wszystko będzie piękne. Musisz to poczuć, musisz uwierzyć w to co mówisz, musisz cały czas mocno kontrolować swoje myśli, musisz cały czas, jak mantrę, kilka razy dziennie powtarzać sobie w głowie, że jest dobrze, że czujesz się dobrze. Musisz czuć się dobrze.
Jeszcze tylko dodam, że gdybym wciąż mieszkała z moim jmężem, nie wiem czy potrafiłabym przeprogramować swój mózg. Jestem teraz zupełnie sama i to mi bardzo pomaga. Skupiam się na sobie, na swoich emocjach, odczuciach. Nie wydaje mi się, że byłoby to możliwe, gdyby on był obok i robił to co robił...

10 764

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Z pewnością drugiego takiego nie spotkasz, spotkasz lepszego jak już big_smile który doceni, że jesteś młodą, atrakcyjną, inteligentną, wartościową kobietą.
A to, że lubi sobie dupczyć, to nie jest patologia przypadkiem?
Poza tym, takie rzeczy też można leczyć. Rozumiem, że on nie chce terapii małżeńskiej itp?
Piszę tak tylko dlatego, że napisałaś, że oddałabyś życie żeby się zmienił. Swoją drogę już wybrałaś...

To wszystko wiem i nie poddam sie!,czasami mi zal ,za z wartosciowego chlopaka ktorego poznalam wyrosl taki chwast.
Niechce terapi malzenskiej ani spotkan SLA,mowi ze jest zdrowy ,a ja uwazam ze jest sexocholikiem .Za tydzien wyjezdza na wakcje ,wiec bede miala spokuj .Nawet gdyby teraz chcial isc do sexuologa itp,to ja juz jestem za daleko od niego i ciesze sie z tego.Jedyne z czego sie ciesze to ,to ze nigdy niezrezygnowalam nauki i pracy ,dzis widze duzy plus ,jedynie w sensie milosnym i uczuciowym jestem wykonczona ,jako kobieta ,nie jako czlowiek dlatego mam tyle sily i poniekad nie boje sie przyszlosci wlasnie dlatego.
I rozumiem kbiety ktore wpadly jak sliwki w kompot ja wpadlam ,ale w sensie psychicznym .Wychodze z tego ,tylko chwilami dopada mnie taka chec zeby sie ocknol ,ale tez dlatego ze ja niebylam nigdy z innym facetem byl moim pierwszym dlatego tez odczuwam lek przed nieznanym .

A Ty byłaś jego pierwszą?

nie ,on uzywal duzo wczesniej odemnie.................

10 765

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pati, ja też miałam i może i jeszcze mam takie emocje, że może to błąd. Mój jmąż mi powiedział,że zrobi wszystko tak jak ja chcę. Zostawił mi mieszkanie i większość rzeczy, poszedł mieszkać do kolegów... Smutno mi, bo myslę sobie teraz, jaki on jest dobry... Ale jestem twarda i on, mimo wszystko też. Jak przychodzi po coś do piwnicy i się spotykamy, to jest miły, ale taki twardy jak skała. I ucieka szybko. Tak jakby bał się,że powiem mu: zostań. Albo ukrywa swoje prawdziwe emocje. Zgrywa twardziela. Nie wiem.
Co do psychologów, ja jestem pierwszy raz na terapii. I teraz wiem, że bez psychologa nie dałabym sobie rady. Nie doszłabym do tego etapu. Ja po wizycie wychodzę z masą różnych emocji. Nigdy nie byłam zdołowana. Owszem psycholog zadawałami pytania, i moja odpowiedź mnie zaskakiwała. I pamiętam, jak na drugim spotkaniu powiedziałam do niej: daje mi Pani dużo do myslenia ( a w głowie sobie dodałam:teraz trzeba działać, nie myśleć). Nigdy nie miałam nikogo, z kim mogłabym porozmawiać. To ja zawsze opiekowałam się zrozpaczoną matką, byłam ofiarą pijanego ojca. I nagle psycholog zupełnie zmieniła mój światopogląd. A raczej to,że zaczęłam mysleć o sobie. A książki? Fantastycznie mi pomagają. Dają wiele fajnych wskazówek, i wybieram z nich tylko te, które mi odpowiadają. Więc, jak w książce jest napisane, że mam romansować, to nie pójdę i tego nie zrobię. I o to chodzi. To,że jakać pani psycholog napisała,że my kobiety powinnismy romansować,nie znaczy, że mamy to robić. Ale jeżeli to lubimy, przynosi nam to satysfakcję, no... to dlaczego nie. Choć nie kończy się to dobrze...

10 766 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-05-28 13:19:13)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Widzisz ja potrafię to kontrolować. Nie dołuję się, bo to odbiera mi siły. Czasem przyjdzie dołek. Ale jest dziecko.. no i rozumiesz. Nie można !!!
Poza tym zły stan spędza czasem sen z powiek. Nic nie daje. Ja nawet łapie się na tym, że jak coś opowiem o sobie, że mi się nie układa to chyba nie pomaga, czasem nawet obawiam się, że może niepotrzebnie. Jakby tak trafić na osobę nie zaufaną, która może coś z tym zrobić. Nie ma teraz wokół mnie takich osób w najbliższym otoczeniu. Poza tym trochę ostrożnie podchodzę do relacji, bo przejechałam się już raz a porządnie na ludzkiej wrednocie, zupełnie bezinteresownej dodatkowo.
Kiedyś kiedy nie radziłam sobie z tym dołem, a wiem, że mama sporo do tego przyłożyła, chodziłam do fajnego psychologa. W dużej mierze czułam się dobrze, ale przychodziły dni, że byłam tak zdołowana, że raz wyprowadziłam go z równowagi, bo podważyłam jego metody. Te odnośnie stania przed lustrem i mówienia sobie różnych rzeczy.

10 767

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Psycholog też człowiek. A jak dyplom zrobił za poloneza to się zna na rzeczy? Żartuję.
Ja mam podejście sceptyczne. Można pójść i pogadać, wysłuchać jakie ktoś ma spojrzenie na daną sprawę. Natomiast jeśli udamy się na terapię i później wychodzimy po rozmowie z psychologiem zbici jak pies to nie wiem czy to ma sens. Tak jak nie każdy lek działa tak i nie każda terapia. Wiem na pewno, że jeżeli nie chcemy sobie pomóc to nawet najlepszy specjalista nam nie pomoże. Książki też są różne, w niektórych możemy znaleźć cenne dla siebie informacje np. sposoby radzenia sobie w sytuacjach stresowych. Ale książki tez są różne.

Tez czlowiek - od ktorego idac wymaga sie posiadania jakichkolwiek wartosci............a to roznica.......do zony swego kochanka ni uzywa sie wulgaryzmow i do dzieci zwlaszcza od ludzi w takich zawodach sie tego wymaga

10 768

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pomogly mi rozmowy z psycholohiem z kobiecych serc ,choc powiedziala ze mam inny problem ze niejstem kobieta kochajaca za bardzo ,tylko cale zycie z nim spedzilam dlatego odczuwam leki , nawet nie przed samotnoscia ,co przed nieznanym mi zyciem,ale z tym sie uporam hehhe poprostu czuje sie jakbym raczkowala w dojrzalosci i tego sie ucze

10 769

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Poprostu nachodza mnie ,takie mysli smutne to ,ale i normalne ,musze kazda po kolei z emocji przejsc ,zeby wyjsc na prosta na swiatlo ,wiem ze tak to dziala .Wczoraj spedzilismy dzien razem ,tez naszly mnie takie mysli ze moze mogloby sie nam udac.................ale nie ,nie cofne sie znowu by potem zalowac ,

10 770

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Poprostu nachodza mnie ,takie mysli smutne to ,ale i normalne ,musze kazda po kolei z emocji przejsc ,zeby wyjsc na prosta na swiatlo ,wiem ze tak to dziala .Wczoraj spedzilismy dzien razem ,tez naszly mnie takie mysli ze moze mogloby sie nam udac.................ale nie ,nie cofne sie znowu by potem zalowac ,

Dlatego kidyś napisałam Ci,że poczujesz ulgę gdy Twój mąż się wyprowadzi. Chodziło mi właśnie o te emocje. Teraz masz "mieszane uczucia", ale gdy juz będziesz sama, będziesz sobie na spokojnie mogła pomysleć, poczujesz wtedy co tak naprawdę dzieje się w Twojej głowie. Poznasz swoje prawdziwe myśli i emocje. Teraz Twoje emocje sa troszeczkę manipulowane obecnością Twojego męża. Jest Wam dobrze, więc masz różne myśli. Zapominasz jak było, myslisz, że może się uda... To normalne.
W takich momentach trzeba sobie pomysleć nad negatywnymi skutkami pozostania w tym złym związku.
Najlepiej by było, gdybyscie już nie mieszkali razem. Przecież, to jest dla Ciebie meczarnia?! Kiedy Twój mąż ma się zamiar wyprowadzić?

10 771

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

Dobre to Ty sama wiesz i opisalas. Ale teraz jest ta druga strona medalu - tzw. rozpad rodziny. Islandczylkow nie znam, znam Finow wiec pisze z tego podworka. Tutaj rodzina to: tata sobie, mama sobie i dzieci z kluczem na szyi sobie. Do pewnego wieku sa jeszcze przy mamie i tacie ale zapytaj o gimnazjalistow, licealistow i wyzej? Kazde sobierzepke skrobie. Nie ma tu takich wiezi rodzinnych jak u nas.
Teraz ci eksowie i nowi z wlasnym przybytkiem - to co opisuja Twoje kolezanki to moze i normalka, raz dzieci tu raz tam. Ale nie zapominaj o tych drugich eksach, tych, u ktorych te dzieciaki na codzien mieszkaja. Ci badz te, to dopiero potrafia krwi napsuc. Ilez to ja sie nasluchalam od nowych zon swoich mezow z odzysku, jak to dzieciaki sa im wciskane na sile przez byla zone, jak ona im z butami w zyciorys wlazi, jak dzieciaki sa niewychowane, wrogo nastawione i demoluja dom "nowej" pary, jak byla zona zmienia plany wizyt, zada wyzszych alimentow, odmawia wspolnych z dziecmi wakacji itp.
Wierz mi zofio, ze nie pisze tego na bazie wlasnych doswiadczen, bo mnie moj rozwod i obecny uklad z eksem pasuje ja ulal ale mam tu tylu znajomych plci obojga i wielu narodowosci, ze to co Ci kolezanka opisywala to jest wlasnie ta ladna pachnaca skorka na jabluszku od wewnatrz nieco toczonym.

Jakie sa statystyki samobojstw, alkoholizmu, rozwodow, chorob psychicznych (niestety dziedziczonych tez poprzez zwiazki bliskich krewnych), depresji u mlodych ludzi a nawet dzieci w Islandii? Bo tu sa dosc wysokie, czasem zatrwazajace. Pomimo calego glansu na zewnatrz:)

Druga strona medalu w Islandii to:
nie ma dzieci z kluczem na szyi. Dzieci są pod opieką mamy lub taty. Nie ma dzieci na podwórkach jak w Polsce, przynajmniej ja ich nie widziałam. Tam dziecko od 18 miesiąca życia MUSI chodzić do przedszkola. Nie istnieje więc pojęcie opiekunki, babci do pilnowania dzieci. Od 16 roku życia lub od 18, dzieci pracują w czasie wakacji przez miesiąc ale nie narzekają na to a nawet cieszą się z własnych pieniędzy. Od 18 roku życia wyprowadzają się z domu rodzinnego i nie dlatego, że muszą, tylko dlatego, że chcą. U nas też chętnie młodzież mieszkałaby bez mamy i taty, ale naszej młodzieży na to nie stać. Owszem młodzież sobie rzepkę skrobie ale cieszy to ich, są dumni, że radzą sobie dobrze. Nie wstydzą sie oni żadnej pracy i mają szacunek do wszystkich. Owszem więzi rodzinne sa luźniejsze ale za to nie ma porzuconych i zapomnianych rodziców. Starsi ludzie są w domach opieki, które w niczym nie przypominają naszych.
Nie znam Islandczyków, Finów, ale znam dobrze Polaków i zapomniane dzieci przez ojców, moc alimenciarzy, którym prawo nic nie może zrobić. Znam też rodziców, którzy wiele dali dzieciom i nie mają w zamian szacunku. Rodzice często zapożyczali się na studia dzieci ich mieszkania, rezygnowali z dorabiania na rzecz pomocy przy wnukach. Na stare lata nie opiekuje się nimi ani dziecko ani wnuk. Oczywiście nie jest to zasadą i dziękować Bogu. Znam też domy starców, które mają kiepskie warunki i od wejścia czuje się fetor.
Jaki model jest lepszy ? trudno mi powiedzieć. Wiem jednak, ze w Polsce nadal mówi się, że dzieci i ryby głosu nie mają i ogólnie nie ma poszanowania dla człowieka.
Statystyki w Islandii dotyczące alkoholików są miażdżące, ale według ich norm to ja nieomalże abstynentka również jestem alkoholiczką. Zazdrościć im możemy pomocy państwa w trudnych życiowych sytuacjach. Tam pomoc jest namacalna.
Wiem od koleżanki, że przeprowadzono badania na dzieciach z rozbitych domów i te dzici są szczęśliwe. One mają mamę i tatę, którzy zajmują się nimi, opiekują.
Nasze dzieci często ojca nie widzą latami i nie maja pieniędzy( z braku alimentów) na podstawowe potrzeby nie mówiąc o rozrywkach. Moc jest tak zwanych alimenciarzy, którzy skutecznie unikają odpowiedzialności za własne dzieci i nie są zainteresowani czy ich dzieci mają co jeść i powiem Ci, że znam to z własnego podwórka.  Państwo mi będzie płacić na syna 120 zł. i starczy to zaledwie na bilet miesięczny i obiady w szkole. I państwo nie ścignie mojego byłego ponieważ on "ukrywa" się a nikomu nie chce się go przyłapywać na pracy, sprawdzać, kontrolować. Jest więc bezkarny. Może tam i skórka tylko lśni ale u nas nawet tego nie ma.

10 772

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Widzisz ja potrafię to kontrolować. Nie dołuję się, bo to odbiera mi siły. Czasem przyjdzie dołek. Ale jest dziecko.. no i rozumiesz. Nie można !!!
Poza tym zły stan spędza czasem sen z powiek. Nic nie daje. Ja nawet łapie się na tym, że jak coś opowiem o sobie, że mi się nie układa to chyba nie pomaga, czasem nawet obawiam się, że może niepotrzebnie. Jakby tak trafić na osobę nie zaufaną, która może coś z tym zrobić. Nie ma teraz wokół mnie takich osób w najbliższym otoczeniu. Poza tym trochę ostrożnie podchodzę do relacji, bo przejechałam się już raz a porządnie na ludzkiej wrednocie, zupełnie bezinteresownej dodatkowo.
Kiedyś kiedy nie radziłam sobie z tym dołem, a wiem, że mama sporo do tego przyłożyła, chodziłam do fajnego psychologa. W dużej mierze czułam się dobrze, ale przychodziły dni, że byam tak zdołowana, że raz wyprowadziłam go z równowagi, bo podważyłam j

Jedyną osobą, która może "coś z tym zrobić" jesteś Ty sama. I nie musisz wchodzić w relacje z kimś innym , tylko ze sobą.

10 773 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-05-28 13:17:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Dobre to Ty sama wiesz i opisalas. Ale teraz jest ta druga strona medalu - tzw. rozpad rodziny. Islandczylkow nie znam, znam Finow wiec pisze z tego podworka. Tutaj rodzina to: tata sobie, mama sobie i dzieci z kluczem na szyi sobie. Do pewnego wieku sa jeszcze przy mamie i tacie ale zapytaj o gimnazjalistow, licealistow i wyzej? Kazde sobierzepke skrobie. Nie ma tu takich wiezi rodzinnych jak u nas.
Teraz ci eksowie i nowi z wlasnym przybytkiem - to co opisuja Twoje kolezanki to moze i normalka, raz dzieci tu raz tam. Ale nie zapominaj o tych drugich eksach, tych, u ktorych te dzieciaki na codzien mieszkaja. Ci badz te, to dopiero potrafia krwi napsuc. Ilez to ja sie nasluchalam od nowych zon swoich mezow z odzysku, jak to dzieciaki sa im wciskane na sile przez byla zone, jak ona im z butami w zyciorys wlazi, jak dzieciaki sa niewychowane, wrogo nastawione i demoluja dom "nowej" pary, jak byla zona zmienia plany wizyt, zada wyzszych alimentow, odmawia wspolnych z dziecmi wakacji itp.
Wierz mi zofio, ze nie pisze tego na bazie wlasnych doswiadczen, bo mnie moj rozwod i obecny uklad z eksem pasuje ja ulal ale mam tu tylu znajomych plci obojga i wielu narodowosci, ze to co Ci kolezanka opisywala to jest wlasnie ta ladna pachnaca skorka na jabluszku od wewnatrz nieco toczonym.

Jakie sa statystyki samobojstw, alkoholizmu, rozwodow, chorob psychicznych (niestety dziedziczonych tez poprzez zwiazki bliskich krewnych), depresji u mlodych ludzi a nawet dzieci w Islandii? Bo tu sa dosc wysokie, czasem zatrwazajace. Pomimo calego glansu na zewnatrz:)

Druga strona medalu w Islandii to:
nie ma dzieci z kluczem na szyi. Dzieci są pod opieką mamy lub taty. Nie ma dzieci na podwórkach jak w Polsce, przynajmniej ja ich nie widziałam. Tam dziecko od 18 miesiąca życia MUSI chodzić do przedszkola. Nie istnieje więc pojęcie opiekunki, babci do pilnowania dzieci. Od 16 roku życia lub od 18, dzieci pracują w czasie wakacji przez miesiąc ale nie narzekają na to a nawet cieszą się z własnych pieniędzy. Od 18 roku życia wyprowadzają się z domu rodzinnego i nie dlatego, że muszą, tylko dlatego, że chcą. U nas też chętnie młodzież mieszkałaby bez mamy i taty, ale naszej młodzieży na to nie stać. Owszem młodzież sobie rzepkę skrobie ale cieszy to ich, są dumni, że radzą sobie dobrze. Nie wstydzą sie oni żadnej pracy i mają szacunek do wszystkich. Owszem więzi rodzinne sa luźniejsze ale za to nie ma porzuconych i zapomnianych rodziców. Starsi ludzie są w domach opieki, które w niczym nie przypominają naszych.
Nie znam Islandczyków, Finów, ale znam dobrze Polaków i zapomniane dzieci przez ojców, moc alimenciarzy, którym prawo nic nie może zrobić. Znam też rodziców, którzy wiele dali dzieciom i nie mają w zamian szacunku. Rodzice często zapożyczali się na studia dzieci ich mieszkania, rezygnowali z dorabiania na rzecz pomocy przy wnukach. Na stare lata nie opiekuje się nimi ani dziecko ani wnuk. Oczywiście nie jest to zasadą i dziękować Bogu. Znam też domy starców, które mają kiepskie warunki i od wejścia czuje się fetor.
Jaki model jest lepszy ? trudno mi powiedzieć. Wiem jednak, ze w Polsce nadal mówi się, że dzieci i ryby głosu nie mają i ogólnie nie ma poszanowania dla człowieka.
Statystyki w Islandii dotyczące alkoholików są miażdżące, ale według ich norm to ja nieomalże abstynentka również jestem alkoholiczką. Zazdrościć im możemy pomocy państwa w trudnych życiowych sytuacjach. Tam pomoc jest namacalna.
Wiem od koleżanki, że przeprowadzono badania na dzieciach z rozbitych domów i te dzici są szczęśliwe. One mają mamę i tatę, którzy zajmują się nimi, opiekują.
Nasze dzieci często ojca nie widzą latami i nie maja pieniędzy( z braku alimentów) na podstawowe potrzeby nie mówiąc o rozrywkach. Moc jest tak zwanych alimenciarzy, którzy skutecznie unikają odpowiedzialności za własne dzieci i nie są zainteresowani czy ich dzieci mają co jeść i powiem Ci, że znam to z własnego podwórka.  Państwo mi będzie płacić na syna 120 zł. i starczy to zaledwie na bilet miesięczny i obiady w szkole. I państwo nie ścignie mojego byłego ponieważ on "ukrywa" się a nikomu nie chce się go przyłapywać na pracy, sprawdzać, kontrolować. Jest więc bezkarny. Może tam i skórka tylko lśni ale u nas nawet tego nie ma.

Zofio, za to winić mozna nasz ustrój polityczny i ludzi, którzy tym krajem rządzą. Niestety, sa to nasi rodacy. My umiemy narzekać, ale nie robimy tak naprawdę nic. Kombinujemy, byle szybko itp.
Tez mieszkam za granicą. Nie wiem jak jest w rozwiedzionych rodzinach, nie wiem jak jest z alimentami itp.
Ale wiem, że kobiety pracują w ciąży prawie do 8go miesiąca, pracodawca moze im zmniejszyć obowiązki itp. Nie ma urlopów macieżyńskich. Kobiety są w domu chyba przez 3 m-ce. Później dziecko do żłobka, a one do pracy. jak mają dzieci to moga pracować np. tylko trzy dni w tygodniu, stać je na to, bo rząd dofinansowuje dzieci, żłobki, ubezpieczenie itp. Urlopy biorą co chwilę, co chwilę jeżdżą na wakacje. Przerwa na kawę w pracy co godzinę niemalże. Holandia, luźny kraj...
A część Polaków w Holandii pracuje ponad etat, daje się wykorzystywać, przez Polaków. Narzekają, jaka to Holandia jest zła. Takie typowe polskie zachowanie.
Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma!
Poza tym Polską rządzi kościół. Jak matka zostawi w żłobku trzymiesięczne dziecko i pójdzie do pracy, to jest wyrodną matką. Rozwód- kościół zabrania. Trzeba być z mężem alkoholikiem póki śmierć nas nie rozłączy. I to umartwianie się nad sobą. Na prawdę uważam,że religia w naszym kraju jest źle przekazywana. Wpaja nam się do główek w kościołach takie dziwne rzeczy...

10 774

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
hm... napisał/a:

Psycholog też człowiek. A jak dyplom zrobił za poloneza to się zna na rzeczy? Żartuję.
Ja mam podejście sceptyczne. Można pójść i pogadać, wysłuchać jakie ktoś ma spojrzenie na daną sprawę. Natomiast jeśli udamy się na terapię i później wychodzimy po rozmowie z psychologiem zbici jak pies to nie wiem czy to ma sens. Tak jak nie każdy lek działa tak i nie każda terapia. Wiem na pewno, że jeżeli nie chcemy sobie pomóc to nawet najlepszy specjalista nam nie pomoże. Książki też są różne, w niektórych możemy znaleźć cenne dla siebie informacje np. sposoby radzenia sobie w sytuacjach stresowych. Ale książki tez są różne.

Tez czlowiek - od ktorego idac wymaga sie posiadania jakichkolwiek wartosci............a to roznica.......do zony swego kochanka ni uzywa sie wulgaryzmow i do dzieci zwlaszcza od ludzi w takich zawodach sie tego wymaga

Zgadzam się.

10 775

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Dobre to Ty sama wiesz i opisalas. Ale teraz jest ta druga strona medalu - tzw. rozpad rodziny. Islandczylkow nie znam, znam Finow wiec pisze z tego podworka. Tutaj rodzina to: tata sobie, mama sobie i dzieci z kluczem na szyi sobie. Do pewnego wieku sa jeszcze przy mamie i tacie ale zapytaj o gimnazjalistow, licealistow i wyzej? Kazde sobierzepke skrobie. Nie ma tu takich wiezi rodzinnych jak u nas.
Teraz ci eksowie i nowi z wlasnym przybytkiem - to co opisuja Twoje kolezanki to moze i normalka, raz dzieci tu raz tam. Ale nie zapominaj o tych drugich eksach, tych, u ktorych te dzieciaki na codzien mieszkaja. Ci badz te, to dopiero potrafia krwi napsuc. Ilez to ja sie nasluchalam od nowych zon swoich mezow z odzysku, jak to dzieciaki sa im wciskane na sile przez byla zone, jak ona im z butami w zyciorys wlazi, jak dzieciaki sa niewychowane, wrogo nastawione i demoluja dom "nowej" pary, jak byla zona zmienia plany wizyt, zada wyzszych alimentow, odmawia wspolnych z dziecmi wakacji itp.
Wierz mi zofio, ze nie pisze tego na bazie wlasnych doswiadczen, bo mnie moj rozwod i obecny uklad z eksem pasuje ja ulal ale mam tu tylu znajomych plci obojga i wielu narodowosci, ze to co Ci kolezanka opisywala to jest wlasnie ta ladna pachnaca skorka na jabluszku od wewnatrz nieco toczonym.

Jakie sa statystyki samobojstw, alkoholizmu, rozwodow, chorob psychicznych (niestety dziedziczonych tez poprzez zwiazki bliskich krewnych), depresji u mlodych ludzi a nawet dzieci w Islandii? Bo tu sa dosc wysokie, czasem zatrwazajace. Pomimo calego glansu na zewnatrz:)

Druga strona medalu w Islandii to:
nie ma dzieci z kluczem na szyi. Dzieci są pod opieką mamy lub taty. Nie ma dzieci na podwórkach jak w Polsce, przynajmniej ja ich nie widziałam. Tam dziecko od 18 miesiąca życia MUSI chodzić do przedszkola. Nie istnieje więc pojęcie opiekunki, babci do pilnowania dzieci. Od 16 roku życia lub od 18, dzieci pracują w czasie wakacji przez miesiąc ale nie narzekają na to a nawet cieszą się z własnych pieniędzy. Od 18 roku życia wyprowadzają się z domu rodzinnego i nie dlatego, że muszą, tylko dlatego, że chcą. U nas też chętnie młodzież mieszkałaby bez mamy i taty, ale naszej młodzieży na to nie stać. Owszem młodzież sobie rzepkę skrobie ale cieszy to ich, są dumni, że radzą sobie dobrze. Nie wstydzą sie oni żadnej pracy i mają szacunek do wszystkich. Owszem więzi rodzinne sa luźniejsze ale za to nie ma porzuconych i zapomnianych rodziców. Starsi ludzie są w domach opieki, które w niczym nie przypominają naszych.
Nie znam Islandczyków, Finów, ale znam dobrze Polaków i zapomniane dzieci przez ojców, moc alimenciarzy, którym prawo nic nie może zrobić. Znam też rodziców, którzy wiele dali dzieciom i nie mają w zamian szacunku. Rodzice często zapożyczali się na studia dzieci ich mieszkania, rezygnowali z dorabiania na rzecz pomocy przy wnukach. Na stare lata nie opiekuje się nimi ani dziecko ani wnuk. Oczywiście nie jest to zasadą i dziękować Bogu. Znam też domy starców, które mają kiepskie warunki i od wejścia czuje się fetor.
Jaki model jest lepszy ? trudno mi powiedzieć. Wiem jednak, ze w Polsce nadal mówi się, że dzieci i ryby głosu nie mają i ogólnie nie ma poszanowania dla człowieka.
Statystyki w Islandii dotyczące alkoholików są miażdżące, ale według ich norm to ja nieomalże abstynentka również jestem alkoholiczką. Zazdrościć im możemy pomocy państwa w trudnych życiowych sytuacjach. Tam pomoc jest namacalna.
Wiem od koleżanki, że przeprowadzono badania na dzieciach z rozbitych domów i te dzici są szczęśliwe. One mają mamę i tatę, którzy zajmują się nimi, opiekują.
Nasze dzieci często ojca nie widzą latami i nie maja pieniędzy( z braku alimentów) na podstawowe potrzeby nie mówiąc o rozrywkach. Moc jest tak zwanych alimenciarzy, którzy skutecznie unikają odpowiedzialności za własne dzieci i nie są zainteresowani czy ich dzieci mają co jeść i powiem Ci, że znam to z własnego podwórka.  Państwo mi będzie płacić na syna 120 zł. i starczy to zaledwie na bilet miesięczny i obiady w szkole. I państwo nie ścignie mojego byłego ponieważ on "ukrywa" się a nikomu nie chce się go przyłapywać na pracy, sprawdzać, kontrolować. Jest więc bezkarny. Może tam i skórka tylko lśni ale u nas nawet tego nie ma.

Tak "ukrywa się". Wszyscy wiedzą gdzie jest tylko nie państwo.

10 776

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
hm... napisał/a:

Widzisz ja potrafię to kontrolować. Nie dołuję się, bo to odbiera mi siły. Czasem przyjdzie dołek. Ale jest dziecko.. no i rozumiesz. Nie można !!!
Poza tym zły stan spędza czasem sen z powiek. Nic nie daje. Ja nawet łapie się na tym, że jak coś opowiem o sobie, że mi się nie układa to chyba nie pomaga, czasem nawet obawiam się, że może niepotrzebnie. Jakby tak trafić na osobę nie zaufaną, która może coś z tym zrobić. Nie ma teraz wokół mnie takich osób w najbliższym otoczeniu. Poza tym trochę ostrożnie podchodzę do relacji, bo przejechałam się już raz a porządnie na ludzkiej wrednocie, zupełnie bezinteresownej dodatkowo.
Kiedyś kiedy nie radziłam sobie z tym dołem, a wiem, że mama sporo do tego przyłożyła, chodziłam do fajnego psychologa. W dużej mierze czułam się dobrze, ale przychodziły dni, że byam tak zdołowana, że raz wyprowadziłam go z równowagi, bo podważyłam j

Jedyną osobą, która może "coś z tym zrobić" jesteś Ty sama. I nie musisz wchodzić w relacje z kimś innym , tylko ze sobą.

No jasne. I nikt nie pomoże jeśli sama nie pomogę sobie. Mogę się wygadać, ale to nic nie daje. Może pomaga, trzeba rozmawiać, ale...

10 777

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Dobre to Ty sama wiesz i opisalas. Ale teraz jest ta druga strona medalu - tzw. rozpad rodziny. Islandczylkow nie znam, znam Finow wiec pisze z tego podworka. Tutaj rodzina to: tata sobie, mama sobie i dzieci z kluczem na szyi sobie. Do pewnego wieku sa jeszcze przy mamie i tacie ale zapytaj o gimnazjalistow, licealistow i wyzej? Kazde sobierzepke skrobie. Nie ma tu takich wiezi rodzinnych jak u nas.
Teraz ci eksowie i nowi z wlasnym przybytkiem - to co opisuja Twoje kolezanki to moze i normalka, raz dzieci tu raz tam. Ale nie zapominaj o tych drugich eksach, tych, u ktorych te dzieciaki na codzien mieszkaja. Ci badz te, to dopiero potrafia krwi napsuc. Ilez to ja sie nasluchalam od nowych zon swoich mezow z odzysku, jak to dzieciaki sa im wciskane na sile przez byla zone, jak ona im z butami w zyciorys wlazi, jak dzieciaki sa niewychowane, wrogo nastawione i demoluja dom "nowej" pary, jak byla zona zmienia plany wizyt, zada wyzszych alimentow, odmawia wspolnych z dziecmi wakacji itp.
Wierz mi zofio, ze nie pisze tego na bazie wlasnych doswiadczen, bo mnie moj rozwod i obecny uklad z eksem pasuje ja ulal ale mam tu tylu znajomych plci obojga i wielu narodowosci, ze to co Ci kolezanka opisywala to jest wlasnie ta ladna pachnaca skorka na jabluszku od wewnatrz nieco toczonym.

Jakie sa statystyki samobojstw, alkoholizmu, rozwodow, chorob psychicznych (niestety dziedziczonych tez poprzez zwiazki bliskich krewnych), depresji u mlodych ludzi a nawet dzieci w Islandii? Bo tu sa dosc wysokie, czasem zatrwazajace. Pomimo calego glansu na zewnatrz:)

Druga strona medalu w Islandii to:
nie ma dzieci z kluczem na szyi. Dzieci są pod opieką mamy lub taty. Nie ma dzieci na podwórkach jak w Polsce, przynajmniej ja ich nie widziałam. Tam dziecko od 18 miesiąca życia MUSI chodzić do przedszkola. Nie istnieje więc pojęcie opiekunki, babci do pilnowania dzieci. Od 16 roku życia lub od 18, dzieci pracują w czasie wakacji przez miesiąc ale nie narzekają na to a nawet cieszą się z własnych pieniędzy. Od 18 roku życia wyprowadzają się z domu rodzinnego i nie dlatego, że muszą, tylko dlatego, że chcą. U nas też chętnie młodzież mieszkałaby bez mamy i taty, ale naszej młodzieży na to nie stać. Owszem młodzież sobie rzepkę skrobie ale cieszy to ich, są dumni, że radzą sobie dobrze. Nie wstydzą sie oni żadnej pracy i mają szacunek do wszystkich. Owszem więzi rodzinne sa luźniejsze ale za to nie ma porzuconych i zapomnianych rodziców. Starsi ludzie są w domach opieki, które w niczym nie przypominają naszych.
Nie znam Islandczyków, Finów, ale znam dobrze Polaków i zapomniane dzieci przez ojców, moc alimenciarzy, którym prawo nic nie może zrobić. Znam też rodziców, którzy wiele dali dzieciom i nie mają w zamian szacunku. Rodzice często zapożyczali się na studia dzieci ich mieszkania, rezygnowali z dorabiania na rzecz pomocy przy wnukach. Na stare lata nie opiekuje się nimi ani dziecko ani wnuk. Oczywiście nie jest to zasadą i dziękować Bogu. Znam też domy starców, które mają kiepskie warunki i od wejścia czuje się fetor.
Jaki model jest lepszy ? trudno mi powiedzieć. Wiem jednak, ze w Polsce nadal mówi się, że dzieci i ryby głosu nie mają i ogólnie nie ma poszanowania dla człowieka.
Statystyki w Islandii dotyczące alkoholików są miażdżące, ale według ich norm to ja nieomalże abstynentka również jestem alkoholiczką. Zazdrościć im możemy pomocy państwa w trudnych życiowych sytuacjach. Tam pomoc jest namacalna.
Wiem od koleżanki, że przeprowadzono badania na dzieciach z rozbitych domów i te dzici są szczęśliwe. One mają mamę i tatę, którzy zajmują się nimi, opiekują.
Nasze dzieci często ojca nie widzą latami i nie maja pieniędzy( z braku alimentów) na podstawowe potrzeby nie mówiąc o rozrywkach. Moc jest tak zwanych alimenciarzy, którzy skutecznie unikają odpowiedzialności za własne dzieci i nie są zainteresowani czy ich dzieci mają co jeść i powiem Ci, że znam to z własnego podwórka.  Państwo mi będzie płacić na syna 120 zł. i starczy to zaledwie na bilet miesięczny i obiady w szkole. I państwo nie ścignie mojego byłego ponieważ on "ukrywa" się a nikomu nie chce się go przyłapywać na pracy, sprawdzać, kontrolować. Jest więc bezkarny. Może tam i skórka tylko lśni ale u nas nawet tego nie ma.

Zofio, za to winić mozna nasz ustrój polityczny i ludzi, którzy tym krajem rządzą. Niestety, sa to nasi rodacy. My umiemy narzekać, ale nie robimy tak naprawdę nic. Kombinujemy, byle szybko itp.
Tez mieszkam za granicą. Nie wiem jak jest w rozwiedzionych rodzinach, nie wiem jak jest z alimentami itp.
Ale wiem, że kobiety pracują w ciąży prawie do 8go miesiąca, pracodawca moze im zmniejszyć obowiązki itp. Nie ma urlopów macieżyńskich. Kobiety są w domu chyba przez 3 m-ce. Później dziecko do żłobka, a one do pracy. jak mają dzieci to moga pracować np. tylko trzy dni w tygodniu, stać je na to, bo rząd dofinansowuje dzieci, żłobki, ubezpieczenie itp. Urlopy biorą co chwilę, co chwilę jeżdżą na wakacje. Przerwa na kawę w pracy co godzinę niemalże. Holandia, luźny kraj...
A część Polaków w Holandii pracuje ponad etat, daje się wykorzystywać, przez Polaków. Narzekają, jaka to Holandia jest zła. Takie typowe polskie zachowanie.
Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma!
Poza tym Polską rządzi kościół. Jak matka zostawi w żłobku trzymiesięczne dziecko i pójdzie do pracy, to jest wyrodną matką. Rozwód- kościół zabrania. Trzeba być z mężem alkoholikiem póki śmierć nas nie rozłączy. I to umartwianie się nad sobą. Na prawdę uważam,że religia w naszym kraju jest źle przekazywana. Wpaja nam się do główek w kościołach takie dziwne rzeczy...

Kościół w naszym kraju jest chory. Także. Może nie będę się wypowiadać.

10 778

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:

Poprostu nachodza mnie ,takie mysli smutne to ,ale i normalne ,musze kazda po kolei z emocji przejsc ,zeby wyjsc na prosta na swiatlo ,wiem ze tak to dziala .Wczoraj spedzilismy dzien razem ,tez naszly mnie takie mysli ze moze mogloby sie nam udac.................ale nie ,nie cofne sie znowu by potem zalowac ,

Dlatego kidyś napisałam Ci,że poczujesz ulgę gdy Twój mąż się wyprowadzi. Chodziło mi właśnie o te emocje. Teraz masz "mieszane uczucia", ale gdy juz będziesz sama, będziesz sobie na spokojnie mogła pomysleć, poczujesz wtedy co tak naprawdę dzieje się w Twojej głowie. Poznasz swoje prawdziwe myśli i emocje. Teraz Twoje emocje sa troszeczkę manipulowane obecnością Twojego męża. Jest Wam dobrze, więc masz różne myśli. Zapominasz jak było, myslisz, że może się uda... To normalne.
W takich momentach trzeba sobie pomysleć nad negatywnymi skutkami pozostania w tym złym związku.
Najlepiej by było, gdybyscie już nie mieszkali razem. Przecież, to jest dla Ciebie meczarnia?! Kiedy Twój mąż ma się zamiar wyprowadzić?

Wiem teraz to widze,po wakacjach swoich sie wyprowadza czyli za jakies 3 tyg.

10 779

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
zofia282 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Dobre to Ty sama wiesz i opisalas. Ale teraz jest ta druga strona medalu - tzw. rozpad rodziny. Islandczylkow nie znam, znam Finow wiec pisze z tego podworka. Tutaj rodzina to: tata sobie, mama sobie i dzieci z kluczem na szyi sobie. Do pewnego wieku sa jeszcze przy mamie i tacie ale zapytaj o gimnazjalistow, licealistow i wyzej? Kazde sobierzepke skrobie. Nie ma tu takich wiezi rodzinnych jak u nas.
Teraz ci eksowie i nowi z wlasnym przybytkiem - to co opisuja Twoje kolezanki to moze i normalka, raz dzieci tu raz tam. Ale nie zapominaj o tych drugich eksach, tych, u ktorych te dzieciaki na codzien mieszkaja. Ci badz te, to dopiero potrafia krwi napsuc. Ilez to ja sie nasluchalam od nowych zon swoich mezow z odzysku, jak to dzieciaki sa im wciskane na sile przez byla zone, jak ona im z butami w zyciorys wlazi, jak dzieciaki sa niewychowane, wrogo nastawione i demoluja dom "nowej" pary, jak byla zona zmienia plany wizyt, zada wyzszych alimentow, odmawia wspolnych z dziecmi wakacji itp.
Wierz mi zofio, ze nie pisze tego na bazie wlasnych doswiadczen, bo mnie moj rozwod i obecny uklad z eksem pasuje ja ulal ale mam tu tylu znajomych plci obojga i wielu narodowosci, ze to co Ci kolezanka opisywala to jest wlasnie ta ladna pachnaca skorka na jabluszku od wewnatrz nieco toczonym.

Jakie sa statystyki samobojstw, alkoholizmu, rozwodow, chorob psychicznych (niestety dziedziczonych tez poprzez zwiazki bliskich krewnych), depresji u mlodych ludzi a nawet dzieci w Islandii? Bo tu sa dosc wysokie, czasem zatrwazajace. Pomimo calego glansu na zewnatrz:)

Druga strona medalu w Islandii to:
nie ma dzieci z kluczem na szyi. Dzieci są pod opieką mamy lub taty. Nie ma dzieci na podwórkach jak w Polsce, przynajmniej ja ich nie widziałam. Tam dziecko od 18 miesiąca życia MUSI chodzić do przedszkola. Nie istnieje więc pojęcie opiekunki, babci do pilnowania dzieci. Od 16 roku życia lub od 18, dzieci pracują w czasie wakacji przez miesiąc ale nie narzekają na to a nawet cieszą się z własnych pieniędzy. Od 18 roku życia wyprowadzają się z domu rodzinnego i nie dlatego, że muszą, tylko dlatego, że chcą. U nas też chętnie młodzież mieszkałaby bez mamy i taty, ale naszej młodzieży na to nie stać. Owszem młodzież sobie rzepkę skrobie ale cieszy to ich, są dumni, że radzą sobie dobrze. Nie wstydzą sie oni żadnej pracy i mają szacunek do wszystkich. Owszem więzi rodzinne sa luźniejsze ale za to nie ma porzuconych i zapomnianych rodziców. Starsi ludzie są w domach opieki, które w niczym nie przypominają naszych.
Nie znam Islandczyków, Finów, ale znam dobrze Polaków i zapomniane dzieci przez ojców, moc alimenciarzy, którym prawo nic nie może zrobić. Znam też rodziców, którzy wiele dali dzieciom i nie mają w zamian szacunku. Rodzice często zapożyczali się na studia dzieci ich mieszkania, rezygnowali z dorabiania na rzecz pomocy przy wnukach. Na stare lata nie opiekuje się nimi ani dziecko ani wnuk. Oczywiście nie jest to zasadą i dziękować Bogu. Znam też domy starców, które mają kiepskie warunki i od wejścia czuje się fetor.
Jaki model jest lepszy ? trudno mi powiedzieć. Wiem jednak, ze w Polsce nadal mówi się, że dzieci i ryby głosu nie mają i ogólnie nie ma poszanowania dla człowieka.
Statystyki w Islandii dotyczące alkoholików są miażdżące, ale według ich norm to ja nieomalże abstynentka również jestem alkoholiczką. Zazdrościć im możemy pomocy państwa w trudnych życiowych sytuacjach. Tam pomoc jest namacalna.
Wiem od koleżanki, że przeprowadzono badania na dzieciach z rozbitych domów i te dzici są szczęśliwe. One mają mamę i tatę, którzy zajmują się nimi, opiekują.
Nasze dzieci często ojca nie widzą latami i nie maja pieniędzy( z braku alimentów) na podstawowe potrzeby nie mówiąc o rozrywkach. Moc jest tak zwanych alimenciarzy, którzy skutecznie unikają odpowiedzialności za własne dzieci i nie są zainteresowani czy ich dzieci mają co jeść i powiem Ci, że znam to z własnego podwórka.  Państwo mi będzie płacić na syna 120 zł. i starczy to zaledwie na bilet miesięczny i obiady w szkole. I państwo nie ścignie mojego byłego ponieważ on "ukrywa" się a nikomu nie chce się go przyłapywać na pracy, sprawdzać, kontrolować. Jest więc bezkarny. Może tam i skórka tylko lśni ale u nas nawet tego nie ma.

Tak "ukrywa się". Wszyscy wiedzą gdzie jest tylko nie państwo.

Bardzo mi sie podoba tutaj to ,ze tutaj sciagaja ,scigaja za wszsytko niezaplacone ,w najgorszym przypadku nie bedzie rano auta przed domem albo zaklmrowane jesli ma sie jakies dlugi.To dobry sposub na sciaganie dlugow podobnie jest z alimentami w uk ,z czego sie bardzo ciesze ,poprostu niewiadomo skad wszystko wiedza heheh.

10 780 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-05-28 14:16:57)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:

Poprostu nachodza mnie ,takie mysli smutne to ,ale i normalne ,musze kazda po kolei z emocji przejsc ,zeby wyjsc na prosta na swiatlo ,wiem ze tak to dziala .Wczoraj spedzilismy dzien razem ,tez naszly mnie takie mysli ze moze mogloby sie nam udac.................ale nie ,nie cofne sie znowu by potem zalowac ,

Dlatego kidyś napisałam Ci,że poczujesz ulgę gdy Twój mąż się wyprowadzi. Chodziło mi właśnie o te emocje. Teraz masz "mieszane uczucia", ale gdy juz będziesz sama, będziesz sobie na spokojnie mogła pomysleć, poczujesz wtedy co tak naprawdę dzieje się w Twojej głowie. Poznasz swoje prawdziwe myśli i emocje. Teraz Twoje emocje sa troszeczkę manipulowane obecnością Twojego męża. Jest Wam dobrze, więc masz różne myśli. Zapominasz jak było, myslisz, że może się uda... To normalne.
W takich momentach trzeba sobie pomysleć nad negatywnymi skutkami pozostania w tym złym związku.
Najlepiej by było, gdybyscie już nie mieszkali razem. Przecież, to jest dla Ciebie meczarnia?! Kiedy Twój mąż ma się zamiar wyprowadzić?

Wiem teraz to widze,po wakacjach swoich sie wyprowadza czyli za jakies 3 tyg.

To dobrze big_smile I nic się nie martw przypadkiem wink Zobaczysz, będzie dobrze. A dobry kontakt możesz mieć z nim zawsze, przynajmniej ja tak uważam. Ja mam dobry kontakt z moim jmężem, jest to dla mnie ważne i cieszę się,że tak mam. Uważam, że mój jmąż jest cudowny jako przyjaciel,lojalny, pomocny, być może też byłby bardzo dobrym ojcem, ale jako mąż jest fatalny.
A, jeszcze jedno, kiedy Ty jedziesz na wakacje?

10 781

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Druga strona medalu w Islandii to:
nie ma dzieci z kluczem na szyi. Dzieci są pod opieką mamy lub taty. Nie ma dzieci na podwórkach jak w Polsce, przynajmniej ja ich nie widziałam. Tam dziecko od 18 miesiąca życia MUSI chodzić do przedszkola. Nie istnieje więc pojęcie opiekunki, babci do pilnowania dzieci. Od 16 roku życia lub od 18, dzieci pracują w czasie wakacji przez miesiąc ale nie narzekają na to a nawet cieszą się z własnych pieniędzy. Od 18 roku życia wyprowadzają się z domu rodzinnego i nie dlatego, że muszą, tylko dlatego, że chcą. U nas też chętnie młodzież mieszkałaby bez mamy i taty, ale naszej młodzieży na to nie stać. Owszem młodzież sobie rzepkę skrobie ale cieszy to ich, są dumni, że radzą sobie dobrze. Nie wstydzą sie oni żadnej pracy i mają szacunek do wszystkich. Owszem więzi rodzinne sa luźniejsze ale za to nie ma porzuconych i zapomnianych rodziców. Starsi ludzie są w domach opieki, które w niczym nie przypominają naszych.


Statystyki w Islandii dotyczące alkoholików są miażdżące, ale według ich norm to ja nieomalże abstynentka również jestem alkoholiczką. Zazdrościć im możemy pomocy państwa w trudnych życiowych sytuacjach. Tam pomoc jest namacalna.
Wiem od koleżanki, że przeprowadzono badania na dzieciach z rozbitych domów i te dzici są szczęśliwe. One mają mamę i tatę, którzy zajmują się nimi, opiekują.

Opisalas wspaniala instytucje, krora wyznacza dzieciom, mlodziezzy, rodzinom oraz starszym osobom gdzie ich miejsce i jak maja zyc. Nie zauwazylas, ze to ich zycie to szablon? Dziecko MUSI isc do przedszkola (bo mama juz nie chce?), mlody uczen MUSI pracowac (na chwale ojczyzny?) , dorosly mlody Musi sie wyprowadzic (musi czy powinien, bo wszyscy tak robia a rodzice juz nie maja dla niego czasu, a i kasa na tzw. "rodzinne" sie skonczyla?), starszy musi trafic do domu starcow??? bo go nikt w domu nie chce irodzna raz na miesiac (jak dobrze pojdzie) wpadnie odwiedzic - masakra. A wszyscy MUSZA placic na to wszstko horrendalne podatki i buzie w kubel trzymac, bo policja, urzad podatkowy i nadgorliwy sasiad to bardzo pracowite instytucje. Nawet nie wiesz kto na Ciebie i skad patrzy.

Tu zofio jest wlasnie tak i nie moge powiedziec, by ten model spoleczenstwa byl dla mnie wzorcowy. Kiedys delegacja z Chin, bawiaca w Finlandii powiedziala, ze Finowie stworzyli idealny model komunizmu, ktory u nich nie funkcjonuje taz dobrze. Komplement? Widzisz, ja sobie cenie wolnosc, zwlaszcza wybory a tam gdzie urzad, policja i monopol rzadza nie ma na to miejsca.

U nas owszem widzisz jak matka klepnie dzieciaka w tylek za wyrywanie sie jej w sklepie, tu dzieciak wlezie na glowe kazdemu i nie wolno zwrocic mu uwagi. Ale przytulic tez nie wypada. Moja corka (10 lat) zaczela sie wstydzic, kiedy szlam z nia do szkoly i czasem wzielam za reke.
Dzieci latajacych z tymi kluczami jest wystarczajaco by nie zauwazyc - 14-latkow popitych i nacpanych sama podnosilam pare razy z trawnika, nie ma rodziny, ktora nie znalaby jednego samobojcy, nie ma rodzin, gdzie ktos sie nie rozwiodl, alkoholizm (duzy jak na kazdy standard) jest tu druga, po chorobach serca, przyczyna zgonow - oficjalne dane, kobiety pija na rowni z mezczyznami (poplyn kiedys promem do Szwecji badz z Helsinek do Tallina)..moge to pisac do konca dnia i dluzej.

Nie ma takiego kraju, gdzie wszystko jest cacy, to bajki nam wciskane, tyle, ze tu gdzie jestem ludziom wyprano na tyle mozgi, ze oni widza to co powinni i wedle tego nam ten kit wciskaja. Dopiero jak sie tu pozyje samemu to klapki powoli z oczu spadaja.

Skoro kraje Skandynawii takie pro-rodzinne, to czemu tak ich niewielu? OK, Islandia to malenstwo ale spojrz na Finlandie, Szwecje, Norwegie. Ziemi mnogo a ludzi jak na lekarstwo. Ciekawy fenomen. Tylko prosze, nie uzywaj argumentu zimnego klimatu, bo to kontrargument.

Taki dobrobyt i szczescie przez panstwo zapewnione - a strzelaja jak do kaczek do siebie i to dosc regularnie.

Zofio, niech Ci kolezanka troche wiecej prawdy o normalnym zyciu opowie, a nie z gazet czyta:)

10 782

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Dlatego kidyś napisałam Ci,że poczujesz ulgę gdy Twój mąż się wyprowadzi. Chodziło mi właśnie o te emocje. Teraz masz "mieszane uczucia", ale gdy juz będziesz sama, będziesz sobie na spokojnie mogła pomysleć, poczujesz wtedy co tak naprawdę dzieje się w Twojej głowie. Poznasz swoje prawdziwe myśli i emocje. Teraz Twoje emocje sa troszeczkę manipulowane obecnością Twojego męża. Jest Wam dobrze, więc masz różne myśli. Zapominasz jak było, myslisz, że może się uda... To normalne.
W takich momentach trzeba sobie pomysleć nad negatywnymi skutkami pozostania w tym złym związku.
Najlepiej by było, gdybyscie już nie mieszkali razem. Przecież, to jest dla Ciebie meczarnia?! Kiedy Twój mąż ma się zamiar wyprowadzić?

Wiem teraz to widze,po wakacjach swoich sie wyprowadza czyli za jakies 3 tyg.

To dobrze big_smile I nic się nie martw przypadkiem wink Zobaczysz, będzie dobrze. A dobry kontakt możesz mieć z nim zawsze, przynajmniej ja tak uważam. Ja mam dobry kontakt z moim jmężem, jest to dla mnie ważne i cieszę się,że tak mam. Uważam, że mój jmąż jest cudowny jako przyjaciel,lojalny, pomocny, być może też byłby bardzo dobrym ojcem, ale jako mąż jest fatalny.
A, jeszcze jedno, kiedy Ty jedziesz na wakacje?

Jade w sierpniu,teraz mam jeszcze pracy a i szkole syn jeszcze ma do polowy lipca.
Wiem i marze o tym jak juz bede sama .............

10 783

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

czy Wy też tak miałyście ,że kiedy miałyście naście lat i się zakochałyście myslałyście ,że to juz bedzie Wasza ostatnia miłość?że nie chce Wam już sie poznawać kogoś nowego, na nowo sie otwierac?

10 784

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Druga strona medalu w Islandii to:
nie ma dzieci z kluczem na szyi. Dzieci są pod opieką mamy lub taty. Nie ma dzieci na podwórkach jak w Polsce, przynajmniej ja ich nie widziałam. Tam dziecko od 18 miesiąca życia MUSI chodzić do przedszkola. Nie istnieje więc pojęcie opiekunki, babci do pilnowania dzieci. Od 16 roku życia lub od 18, dzieci pracują w czasie wakacji przez miesiąc ale nie narzekają na to a nawet cieszą się z własnych pieniędzy. Od 18 roku życia wyprowadzają się z domu rodzinnego i nie dlatego, że muszą, tylko dlatego, że chcą. U nas też chętnie młodzież mieszkałaby bez mamy i taty, ale naszej młodzieży na to nie stać. Owszem młodzież sobie rzepkę skrobie ale cieszy to ich, są dumni, że radzą sobie dobrze. Nie wstydzą sie oni żadnej pracy i mają szacunek do wszystkich. Owszem więzi rodzinne sa luźniejsze ale za to nie ma porzuconych i zapomnianych rodziców. Starsi ludzie są w domach opieki, które w niczym nie przypominają naszych.


Statystyki w Islandii dotyczące alkoholików są miażdżące, ale według ich norm to ja nieomalże abstynentka również jestem alkoholiczką. Zazdrościć im możemy pomocy państwa w trudnych życiowych sytuacjach. Tam pomoc jest namacalna.
Wiem od koleżanki, że przeprowadzono badania na dzieciach z rozbitych domów i te dzici są szczęśliwe. One mają mamę i tatę, którzy zajmują się nimi, opiekują.

Opisalas wspaniala instytucje, krora wyznacza dzieciom, mlodziezzy, rodzinom oraz starszym osobom gdzie ich miejsce i jak maja zyc. Nie zauwazylas, ze to ich zycie to szablon? Dziecko MUSI isc do przedszkola (bo mama juz nie chce?), mlody uczen MUSI pracowac (na chwale ojczyzny?) , dorosly mlody Musi sie wyprowadzic (musi czy powinien, bo wszyscy tak robia a rodzice juz nie maja dla niego czasu, a i kasa na tzw. "rodzinne" sie skonczyla?), starszy musi trafic do domu starcow??? bo go nikt w domu nie chce irodzna raz na miesiac (jak dobrze pojdzie) wpadnie odwiedzic - masakra. A wszyscy MUSZA placic na to wszstko horrendalne podatki i buzie w kubel trzymac, bo policja, urzad podatkowy i nadgorliwy sasiad to bardzo pracowite instytucje. Nawet nie wiesz kto na Ciebie i skad patrzy.

Tu zofio jest wlasnie tak i nie moge powiedziec, by ten model spoleczenstwa byl dla mnie wzorcowy. Kiedys delegacja z Chin, bawiaca w Finlandii powiedziala, ze Finowie stworzyli idealny model komunizmu, ktory u nich nie funkcjonuje taz dobrze. Komplement? Widzisz, ja sobie cenie wolnosc, zwlaszcza wybory a tam gdzie urzad, policja i monopol rzadza nie ma na to miejsca.

U nas owszem widzisz jak matka klepnie dzieciaka w tylek za wyrywanie sie jej w sklepie, tu dzieciak wlezie na glowe kazdemu i nie wolno zwrocic mu uwagi. Ale przytulic tez nie wypada. Moja corka (10 lat) zaczela sie wstydzic, kiedy szlam z nia do szkoly i czasem wzielam za reke.
Dzieci latajacych z tymi kluczami jest wystarczajaco by nie zauwazyc - 14-latkow popitych i nacpanych sama podnosilam pare razy z trawnika, nie ma rodziny, ktora nie znalaby jednego samobojcy, nie ma rodzin, gdzie ktos sie nie rozwiodl, alkoholizm (duzy jak na kazdy standard) jest tu druga, po chorobach serca, przyczyna zgonow - oficjalne dane, kobiety pija na rowni z mezczyznami (poplyn kiedys promem do Szwecji badz z Helsinek do Tallina)..moge to pisac do konca dnia i dluzej.

Nie ma takiego kraju, gdzie wszystko jest cacy, to bajki nam wciskane, tyle, ze tu gdzie jestem ludziom wyprano na tyle mozgi, ze oni widza to co powinni i wedle tego nam ten kit wciskaja. Dopiero jak sie tu pozyje samemu to klapki powoli z oczu spadaja.

Skoro kraje Skandynawii takie pro-rodzinne, to czemu tak ich niewielu? OK, Islandia to malenstwo ale spojrz na Finlandie, Szwecje, Norwegie. Ziemi mnogo a ludzi jak na lekarstwo. Ciekawy fenomen. Tylko prosze, nie uzywaj argumentu zimnego klimatu, bo to kontrargument.

Taki dobrobyt i szczescie przez panstwo zapewnione - a strzelaja jak do kaczek do siebie i to dosc regularnie.

Zofio, niech Ci kolezanka troche wiecej prawdy o normalnym zyciu opowie, a nie z gazet czyta:)

Ale skoro cenisz sobie WOLNOŚĆ, to ten kraj musi Ci to dawać, skoro nadal tam mieszkasz i żyjesz?

10 785

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
DariaB. napisał/a:

czy Wy też tak miałyście ,że kiedy miałyście naście lat i się zakochałyście myslałyście ,że to juz bedzie Wasza ostatnia miłość?że nie chce Wam już sie poznawać kogoś nowego, na nowo sie otwierac?

No ba! Pierwsza miłość miała być dla mnie tą jedyną, na całe życie. Chłopak mnie rzucił, całe szczęście. Niestety,ja szybciutko wpadłam w ramiona następnego chłopaka, później kolejnego, z którym się teraz rozwodzę smile
Dlatego też uważam, że to dobrze, gdy nie chce nam się otwierać na nowo. Trzeba dać sobie czas. Trzeba pobyć i pożyć samej ze sobą. Trzeba nauczyć się być sobą, żeby później być szczęśliwym z partnerem...

10 786

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mussuka nie jest w Cechach? zy ja mam nie takie dane? smile Mieszkała zdaje się, ale już nie mieszka.

10 787

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
DariaB. napisał/a:

czy Wy też tak miałyście ,że kiedy miałyście naście lat i się zakochałyście myslałyście ,że to juz bedzie Wasza ostatnia miłość?że nie chce Wam już sie poznawać kogoś nowego, na nowo sie otwierac?

No ba! Pierwsza miłość miała być dla mnie tą jedyną, na całe życie. Chłopak mnie rzucił, całe szczęście. Niestety,ja szybciutko wpadłam w ramiona następnego chłopaka, później kolejnego, z którym się teraz rozwodzę smile
Dlatego też uważam, że to dobrze, gdy nie chce nam się otwierać na nowo. Trzeba dać sobie czas. Trzeba pobyć i pożyć samej ze sobą. Trzeba nauczyć się być sobą, żeby później być szczęśliwym z partnerem...

Wlasciwie to ja w takim zwiazku bylam przez 13 lat,ktory teraz sie rozpada ,trzeba pobrubowac roznych charaktero ludzi,nauczyc sie siebie co sie lubi czego nie,wtedy sie wie czego mozna sie spodziewac a czego nie.

10 788

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

ej no kurde,czemu tak jest ?;/ jakby nie mógłbyć ten jeden i na zawsze.. ale nadal pamiętasz o tej pierwszej miłości ? Widocznie na Ciebie czeka ktoś bardziej wyjątkowy:)

10 789

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dużo się tu wiadomości nazbierało od wczoraj...:)
Emocje różniste. Hm, Anastawia, Zofia, L-krecja - silne kobietki, z których co niektóre-i ja włącznie (Pati także) powinniśmy brać przykład.
L-krecjo-cóż-co do nastrojów przed kobiecymi dnami-ja mogę podać Ci rękę. Na dłuższą metę sama ze sobą nie daję rady wink raz tak, raz siak, emocji tyle, a nerwowości i pesymistycznego nastroju maksimum. Oczywiście, gdy tylko burza hormonów nadejdzie-zaczną się moje schizy-że to moja wina, że należy walczyć, że jak zrobię "to" lepiej, a "tamto" jeszcze lepiej to wtedy będzie dobrze i zacznie się walka samej ze sobą. A atmosfera w domu nijaka - nie sypiamy ze sobą, dialog jest bardziej służbowy, ja jak zwykle do pracy, kura domowa, matka, wychowawca itd i wszystko należy do mnie. Mąż-mam wrażenie-podchodzi do wszystkiego, że to moja wina (no bo czyja by inna), nie ma chęci chyba na nic. Nie mam jego szacunku, ma w nosie jak się czuję, co myślę, traktuje mnie jak wroga. A ja chwilami zastanawiam się-co mu takiego zrobiłam? dlaczego nie ceni tego co ma? skąd to wszystko bierze się u niego? I wciąż nadzieję mam, że "wróci" do mnie facet, w którym się zakochałam, jednak ta nadzieja jest coraz słabsza. Dochodzi do mnie to, gdy widzę jak mnie traktuje, a jak inni mężczyźni traktują swoje kobiety. Myślę, że niczym sobie na to nie zasłużyłam-ideałem nie jestem, ale nie zasłużyłam! Czasem czuję jakbym żebrała o jego szacunek, drobny gest, który miałby być dla mnie wybawieniem w danym momencie...po prostu "dawka leku" na lepsze funkcjonowanie organizmu (i tu widać to uzależnienie, o zgrozo)....
Emocji jest we mnie mnóstwo, których wyrazić nie potrafię, które okazuje się- tłumię w sobie, na wszystko się godzę, byle mieć poczucie jakiejś stabilizacji. I mimo, że nie są normą niektóre zachowania/postępowania męża-to ja się na to zgadzam, bo czuję się nijaka, nie kocham samej siebie, a poczucie mojej własnej wartości jest niziutkie, przynajmniej w domu. I tu praca mad sobą i wiele sił się kłania. Najgorsze, że nie wiem czy wytrwam w tym, czy dam radę, czy w końcu zacznę cenić siebie i swoje życie?! a chciałabym bardzo....

10 790

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jestem kobieta kochająca za bardzo.nie moge sie pozbierac po odejsciu jego.Moj Swiat należał do niego,moje zycie było układane z mysla o nim.a teraz umieram z bólu i rozpaczy....pomocy....mimo iz wiedzialam ze tak sie to skonczy.Cale Moje zycie to absurd..stoje w miejscu,rok temu bylam w tym punkcie zycia i dzis jestem w tym samym,,wróciłam.Dramat.

Posty [ 10 726 do 10 790 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 164 165 166 167 168 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026