Ale na rozwód masz powód jak na tacy. Zechcą Ci świadkować jakby co?
10 466 2012-05-12 13:35:34
Podobne tematy
10 467 2012-05-12 13:35:43
Oj rozpisalam sie ,a chlopcow musze jeszcze podrzucic do siostry ,trzymajcie sie ,Milego Dzionka
10 468 2012-05-12 13:37:16
Ale na rozwód masz powód jak na tacy. Zechcą Ci świadkować jakby co?
tak ,beda swiadkowie ,jesli bedzie to konieczne , najwiekszy problem bedzie jednak z ,Dwoma ziemiami ,ktore kpilismy wiem ze o to bedzie cyrk ,no co nas nie zabije to nas wzmocni
10 469 2012-05-12 13:38:10
Tobie również Pati. Jestem taka roztrzęsiona, doskonale wie jak zagrać mi na emocjach
10 470 2012-05-12 13:45:47
Pati, dobrze, że na miejscu jest siostra. Miłego dnia.
10 471 2012-05-12 13:47:51
I to wytłumaczenie "byłem taki, bo już od dawna wiem o wszystkich Twoich kłamstwach, wiem o wszystkim". To chyba od ponad 3 lat "wie o wszystkim", bo od tylu lat jest "taki". Nie życzę nikomu żeby musiał słuchać takich bredni, przy każdej kłótni obwinianiu i wyzwiskach słuchać o tzw. "haku", który ma na Ciebie druga osoba. Na pełnym kontrolowanym non stop, bo inaczej pewnie czuje że mu się grunt pod nogami osuwa.
10 472 2012-05-12 13:50:03
Ale Ty możesz takie same brednie wymyślić.
Musisz tam dziś siedzieć?
Z jakiego miasta jesteś?
10 473 2012-05-12 13:59:13
Problem w tym, że ja bym nie potrafiła wciskać komuś takich bredni, jak w piaskownicy "wiem, ale nie powiem",wymyślać i wykrzywiać rzeczywistość żeby wykorzystać to przeciwko drugiej osobie.Jestem z Katowic, jedyną opcją na ten moment jest hotel. Znajomych mam porozrzucanych po różnych miastach Wrocław, Kraków, lub mieszkających z rodzicami, więc odpad.
10 474 2012-05-13 14:56:29
Hej dziewczyny. Potrzebuję lekkiego waszego wsparcia. Wydaje mi się,że nachodzą mnie wątpliwości. Pozwu jeszcze nie wysłałam, bo czekam na podpis elektroniczny i...kasę. I jest mi teraz dobrze,bo on cały weekend był poza domem i miałam spokój. I nie wiem dlaczego mam obawy... Może dlatego,że nie przyprowadza do domu kolegów, poopłacał rachunki...Wiem,że to głupie. I w głebi serca nie chcę być z nim, po prostu nie odpowiada mi jego charakter, brak uczuć w stosunku do mnie, brak wspólnych zainteresowań, brak wspólnie spędzanego czasu itp itd. Boję się chyba samego rozwodu, że będę musiała to wszystko mówić. Nie czuję do niego nienawiści, wtedy byłoby łatwiej chyba. I wiem,że on jest miły gdy czegoś potrzebuje. W innym przypadku jest obojętny. Więc skąd te obawy? Stach przed popełnieniem błedu? Strach przed tym,że będę żałować? Strach przed samotnością? Sama nie wiem... Pomóżcie!
10 475 2012-05-13 16:23:53
Anstawio,
często, wielu osobom, nowa sytuacja wiąże się z obawami, z niepewnością. Bo tego, co przed nami, możemy się domyślać. To, w czym tkwimy, jest znane, powszednie.
Dlatego też, u niektórych osób, pojawia się paniczny lęk przed zmianą. Wolą żyć, a raczej wegetować, w trudnych warunkach, u boku niekochanej osoby, u boku osoby stosującej przemoc, wolą żyć według starych, utartych, schematów, niż odważyć się na zmianę swej sytuacji.
Wyobraź sobie, że nie złożysz pozwu.
Jak będzie wyglądało Twoje życie u boku Twego męża za lat 5?
Za 10 lat?
Kim wówczas będziesz?
Będziesz szczęśliwą żyjąc z nim pod jednym dachem i w jednym łóżku?
10 476 2012-05-13 16:36:42
Anstawio,
często, wielu osobom, nowa sytuacja wiąże się z obawami, z niepewnością. Bo tego, co przed nami, możemy się domyślać. To, w czym tkwimy, jest znane, powszednie.
Dlatego też, u niektórych osób, pojawia się paniczny lęk przed zmianą. Wolą żyć, a raczej wegetować, w trudnych warunkach, u boku niekochanej osoby, u boku osoby stosującej przemoc, wolą żyć według starych, utartych, schematów, niż odważyć się na zmianę swej sytuacji.Wyobraź sobie, że nie złożysz pozwu.
Jak będzie wyglądało Twoje życie u boku Twego męża za lat 5?
Za 10 lat?
Kim wówczas będziesz?
Będziesz szczęśliwą żyjąc z nim pod jednym dachem i w jednym łóżku?
Dziękuję Wielokropku,
Jestem świadoma tego, że jak nie złożę pozwu, to będzie to poddaniem się. Stracę jeszcze bardziej wiarę w siebie, a on przestanie mnie już zupełnie szanować. Nie chcę mu dać tej satysfakcji inie chcę być poniżaną, nieszanowaną.
Do tej pory zawsze było coś, co troszkę oddalało ten czas złożenia pozwu. Ale teraz już nie mam wymówek. Serce bije mi mocno na samą myśl. Chyba sama rozprawa wywołuje u mnie te emocje. Czuję się jak... przed maturą, czy jakimś innym egzaminem. Boję się łez, drżenia głosu, boję się sedziów i tego,że nam nie uwierzą. Boję się niepowodzenia.
I mimo, iż maturę zdałam, pracę licencjacką obroniłam, egzamin na prawko zdałam za pierwszym razem, mimo stresu, to teraz boję się panicznie.
10 477 2012-05-13 16:51:10 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-05-13 16:54:09)
Odwiedź tutaj, na naszym forum, kolejny wątek p.t. "Mój wymarzony rozwód".
Tutaj masz link: http://www.netkobiety.pl/t19766.html
Poczytasz tam wypowiedzi dziewczyn poświęcone właśnie różnym aspektom rozwodów. Mogę podtrzymywać na duchu, wspierać, ale nigdy się nie rozwodziłam, więc nie odpowiem na Twe wątpliwości.
Moim zdaniem, część Twych obaw jest zupełnie niepotrzebna.
Napisałaś, że boisz się łez. Cóż złego jest w łzach? W jaki sposób łzy mogą Ci zaszkodzić? Przecież łzy to nic innego, jak radzenie sobie (tak, tak) w trudnej sytuacji, w sytuacji bardzo trudnej emocjonalnie. Co się stanie (co sobie wyobrażasz), gdy się rozpłaczesz?
Podobnie z drżeniem głosu? Co w nim strasznego?
Boisz się sędziów? To zgromadź dowody, którymi poprzesz swe słowa. Zadaniem sędziów jest ocena dowodów, nie wyznań; wszak każdy może opowiadać wszystko.
Boisz się niepowodzenia, czyli...? Zabezpiecz się, zgromadź dowody na poparcie prawdziwości Twych słów.
Nie pozwalaj swej wyobraźni, na temat rozwodu, hulać swobodnie.
To, że serce Ci bije, znaczy tylko/aż, że ŻYJESZ. ![]()
10 478 2012-05-13 17:03:51
Zawsze martwię się na zapas.
Zawsze też płaczę gdy mówię o rzeczach dla mnie przykrych i bolesnych. Boję się,że moje łzy zostaną źle odebrane. Branie na litość itp. Jest tak,bo mój mąż często w pewnym stopniu szydził z mojej wrazliwości, moich łez. Mówił właśnie,że biore go na litość, że płaczę zawsze z byle powodu. Jego rodzina też kilkakrotnie wyszydziła wprost moje łzy. Teraz też płaczę,jak to piszę. Często płaczę jak czytam, co dziewczyny przeżywają ze swoimi mężami. Wiem,że na rozprawie będę płakać.
Chcę się rozwieść za porozumieniem stron. Mam nadzieję,że mąż potwierdzi moje zeznania. W przeciwnym wypadku boję się porażki. Ale staram się zdobyć jak najwięcej dowodów na to,że nie możemy być razem. Mam nadzieję,że się uda.
10 479 2012-05-13 17:24:19
Anastawio
Kochana masz mieszane uczucia i to zrozumiale.........
Dzis wrocilam z mojej drugiej pracy gdzie tylo w soboty stoje za barem,maz oznajmil ze dzieci sa zaniedbane przez moje prace i jego na opiekunki bedzie zawsze stac ........kolejne zgranie ,tez czasem mysle czy by nie zacisnac zebow i trwac................rano powiedzial ze jesli z nim zostane to koniec z praca ta i tamta .................jeszcze troche i zwiariuje ,jestem i tak wykonczona psychicznie.........
10 480 2012-05-13 17:26:15 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-05-13 17:27:08)
Ansatwio,
martwisz się na zapas?
Możesz to zmienić, jeśli chcesz.
Powtarzam po raz kolejny.
Patrząc na tę samą szklankę można widzieć, że jest do połowy pełna, można też uznać, że jest do połowy pusta. To tylko kwestia nastawienia, które jest w zasięgu również Twej decyzji.
Możesz się martwić, ale nie musisz.
Sporo zaś osób twierdzi, iż istnieje coś takiego, co nazywa się samosprawdzającą się przepowiednią. I, podobno, osoby pozytywnie nastawione do świata, spotykają na swej drodze więcej pozytywnych zdarzeń. To wszystko, moim zdaniem, zależne jest od tego, na co skierowane się "czułki" każdego: czy na niepowodzenia, czy na zdarzenia przyjemne. Na co wystawiłaś swoje?
Jeśli ktoś płacze, to zwykle, jest to oznaka smutku, trudnej sytuacji emocjonalnej, rozpaczy, itd. Czasem niektóre osoby manipulują swymi łzami, chcąc wywołać u innej osoby albo litość, albo współczucie. Do której grupy należysz?
Podziwiam Twoją umiejętność przewidywania.
TERAZ już WIESZ, że na rozprawie będziesz płakać?
Wygląda to (te Twoje łzy) na zaplanowane działanie, nie zaś na objaw pewnej sytuacji emocjonalnej.
10 481 2012-05-13 17:33:10
Anastawio
Kochana masz mieszane uczucia i to zrozumiale.........
Dzis wrocilam z mojej drugiej pracy gdzie tylo w soboty stoje za barem,maz oznajmil ze dzieci sa zaniedbane przez moje prace i jego na opiekunki bedzie zawsze stac ........kolejne zgranie ,tez czasem mysle czy by nie zacisnac zebow i trwac................rano powiedzial ze jesli z nim zostane to koniec z praca ta i tamta .................jeszcze troche i zwiariuje ,jestem i tak wykonczona psychicznie.........
Czyli gdybyś z nim została, to musiałabyś zrezygnować ze swoich pasji... A może on w ten sposób chce Ci zawrócić w głowie,żebyś myślała,że jak z nim zostaniesz, to nie będziesz musiała pracować? Jaki jest sens poświęcać siebie, swoją pracę, która daje Ci satysfakcje, dla zdrajcy i psychofaga?
Ja też rzuciłam swoje ambicje w kąt, byle tylko on miał dobrze... I co mam teraz? Nic. I mam wątpliwości, bo boję się,że już nie umiem walczyć o swoje. I tylko wystarczy jeden telefon, jeden email i pozew złożony. Boję się tego rozwodu jak cholera!
10 482 2012-05-13 17:40:11
Wielokropku,
istnieje na 100% coś takiego jak samosprawdzająca się przepowiednia. Wszystko zależy od podejścia. Tylko,że ja jestem typem pesymistyczno-realistyczno-zawsze martwiącym się:)
Wiem,że będę płakać nie dlatego,że jest to moja forma manipulacji. O,nie! Będę płakać, bo łzy cisną mi się do oczu same bardzo często. Wstydzę się tych łez, uważam ich za swoją słabość, bo nie umiem ich powstrzymać i nad nimi zapanować. Płaczę jak oglądam bajki, filmy, reportaże w tv... Nie umiem płakać na pokaz i na zawołanie...
10 483 2012-05-13 17:41:38
pati31 napisał/a:Anastawio
Kochana masz mieszane uczucia i to zrozumiale.........
Dzis wrocilam z mojej drugiej pracy gdzie tylo w soboty stoje za barem,maz oznajmil ze dzieci sa zaniedbane przez moje prace i jego na opiekunki bedzie zawsze stac ........kolejne zgranie ,tez czasem mysle czy by nie zacisnac zebow i trwac................rano powiedzial ze jesli z nim zostane to koniec z praca ta i tamta .................jeszcze troche i zwiariuje ,jestem i tak wykonczona psychicznie.........Czyli gdybyś z nim została, to musiałabyś zrezygnować ze swoich pasji... A może on w ten sposób chce Ci zawrócić w głowie,żebyś myślała,że jak z nim zostaniesz, to nie będziesz musiała pracować? Jaki jest sens poświęcać siebie, swoją pracę, która daje Ci satysfakcje, dla zdrajcy i psychofaga?
Ja też rzuciłam swoje ambicje w kąt, byle tylko on miał dobrze... I co mam teraz? Nic. I mam wątpliwości, bo boję się,że już nie umiem walczyć o swoje. I tylko wystarczy jeden telefon, jeden email i pozew złożony. Boję się tego rozwodu jak cholera!
Mi on wjezdza dziecmi,chce mi teraz wmowic ze za malo czasu ,im posiwecam ,ze gdybym byla bardziej oddana rodzinie on by mnie bardziej kochal .Niewiem k......a o co teraz chodzi .boje sie rozwodu ,wiem co bedzie ..........
10 484 2012-05-13 17:48:45
A ja nie umiem płakać...a chciałabym,bo wtedy wylałby się mój żal,a tak trzymam to w sobie...
Dziś zdałam 2 egzaminy,ale wcale mnie to nie cieszy...nic mnie nie cieszy...
10 485 2012-05-13 17:52:47
l_ukrecjo,
gratuluję zdania egzaminów.
"Cieszenie się" nie jest obowiązkowe. ![]()
Może za to jesteś po prostu zadowolona lub poczułaś ulgę, na myśl, że masz je już za sobą? Nie ma jednego, właściwego, uczucia pasującego w takiej sytuacji.
10 486 2012-05-13 17:58:47
A ja nie umiem płakać...a chciałabym,bo wtedy wylałby się mój żal,a tak trzymam to w sobie...
Dziś zdałam 2 egzaminy,ale wcale mnie to nie cieszy...nic mnie nie cieszy...
Gratuluję zdania egzaminów!
A mi mój płacz przeszkadza. Czasami tylko jest formą rozładowania emocji.
I chciałabym nie być beksą,ale nią po prostu jestem. Łzy cisną mi się do oczu same. Nienawidzę tego!
10 487 2012-05-13 18:03:32
Anstawia napisał/a:pati31 napisał/a:Anastawio
Kochana masz mieszane uczucia i to zrozumiale.........
Dzis wrocilam z mojej drugiej pracy gdzie tylo w soboty stoje za barem,maz oznajmil ze dzieci sa zaniedbane przez moje prace i jego na opiekunki bedzie zawsze stac ........kolejne zgranie ,tez czasem mysle czy by nie zacisnac zebow i trwac................rano powiedzial ze jesli z nim zostane to koniec z praca ta i tamta .................jeszcze troche i zwiariuje ,jestem i tak wykonczona psychicznie.........Czyli gdybyś z nim została, to musiałabyś zrezygnować ze swoich pasji... A może on w ten sposób chce Ci zawrócić w głowie,żebyś myślała,że jak z nim zostaniesz, to nie będziesz musiała pracować? Jaki jest sens poświęcać siebie, swoją pracę, która daje Ci satysfakcje, dla zdrajcy i psychofaga?
Ja też rzuciłam swoje ambicje w kąt, byle tylko on miał dobrze... I co mam teraz? Nic. I mam wątpliwości, bo boję się,że już nie umiem walczyć o swoje. I tylko wystarczy jeden telefon, jeden email i pozew złożony. Boję się tego rozwodu jak cholera!Mi on wjezdza dziecmi,chce mi teraz wmowic ze za malo czasu ,im posiwecam ,ze gdybym byla bardziej oddana rodzinie on by mnie bardziej kochal .Niewiem k......a o co teraz chodzi .boje sie rozwodu ,wiem co bedzie ..........
A zaniedbujesz dzieci? Chodzą obsmarkane i głodne? Nie przytulasz ich, nie mówisz im,że je kochasz? To co on robi to czysta manipulacja. Nie daj się!
10 488 2012-05-13 18:10:56
pati31 napisał/a:Anstawia napisał/a:Czyli gdybyś z nim została, to musiałabyś zrezygnować ze swoich pasji... A może on w ten sposób chce Ci zawrócić w głowie,żebyś myślała,że jak z nim zostaniesz, to nie będziesz musiała pracować? Jaki jest sens poświęcać siebie, swoją pracę, która daje Ci satysfakcje, dla zdrajcy i psychofaga?
Ja też rzuciłam swoje ambicje w kąt, byle tylko on miał dobrze... I co mam teraz? Nic. I mam wątpliwości, bo boję się,że już nie umiem walczyć o swoje. I tylko wystarczy jeden telefon, jeden email i pozew złożony. Boję się tego rozwodu jak cholera!Mi on wjezdza dziecmi,chce mi teraz wmowic ze za malo czasu ,im posiwecam ,ze gdybym byla bardziej oddana rodzinie on by mnie bardziej kochal .Niewiem k......a o co teraz chodzi .boje sie rozwodu ,wiem co bedzie ..........
A zaniedbujesz dzieci? Chodzą obsmarkane i głodne? Nie przytulasz ich, nie mówisz im,że je kochasz? To co on robi to czysta manipulacja. Nie daj się!
WIem znam juz to ,tylko tak trudno mi z tym zyc teraz ,moj syn bji sie byc sam na sam z nim,ma treme jak o cos sie go pyta ,wiec o to chodzi.To taki ideal p...........y ,nie rozumie ze z dziecmi sie pracuje a nie tylko wymaga .eh dam rade wiem ze musze
10 489 2012-05-13 18:20:56
No to sama widzisz, jak on wpływa na Twoje dzieciaczki i Ciebie. A jak mówisz mu żeby tak się nie zachowywał, to co on na to??
Ja mam wątpliwości, ale bardziej boję się,że się...ośmieszę na sali sądowej. Nie wiem, no tak już mam. Nie mam wątpliwości czy brać rozwód , nie, tego jestem pewna. Boję się też trochę przyszłości. Może jest obawa, że kiedyś będę tego żałować. Że nie uda mi się być samej. Bo mimo tych trudności, sporo osiągnęliśmy wspólnie,ale mimo wszystko osobno... Tylko co z tego,że jest mieszkanie, fajne sprzęty,zresztą wybrane przez męża,bo mnie nie słuchał i nie pytał o zdanie, co z tego skoro nie ma MIŁOŚCI i RADOŚCI??
10 490 2012-05-13 18:56:44
Anstawia, tylko proszę nie zawahaj się. Ja wiem że to jest trudne że są te myśli, nie tyle, że nie poradzisz sobie, ale że nie potrafisz jasno nakreślić przyszłości, nic tam przed sobą nie widzisz, bo do tej pory żyłaś inaczej, a zmiana nastawienia i codziennego funkcjonowania to bardzo trudna rzecz. Jeśli doda CI to otuchy, ja się wyprowadziłam, upiłam wczoraj żeby dodać sobie odwagi i zabrałam rzeczy, mieszkam u koleżanki z pracy. I do tej pory dostaję smsy, że on się mnie boi, że ja mu krzywdę zrobię. To jest tak straszne uczucie kiedy ta wina cała spada na Ciebie, kiedy zostajesz doprowadzona do granic i zachowań, które nie powinny mieć miejsca. Ale uwierz czujesz tak niesamowitą ulgę że to się skończyło, zapomnieć nie zapomnisz, ale możesz zmienić przyszłość
10 491 2012-05-13 19:11:49
(...)ja się wyprowadziłam, upiłam wczoraj żeby dodać sobie odwagi i zabrałam rzeczy, mieszkam u koleżanki z pracy. (...)
Gratuluję decyzji i wprowadzenia jej w życie ![]()
10 492 2012-05-13 19:14:25
anastawio )
Kazdy miewa takie chwile ,poprostu czlowiek boji sie co bedzie ,czy nie lepiej moczysz sie dalej niz sprobowac zobaczyc,kazdy kto cos przezyl bedzie mial chwile zwatpienia i mysli a gdyby.......................gdybanie nic nie da to by sie nie skonczylo ,a rozpoczete problemy by tylko rosly.Z takiego zakretu to jak juz wyjsc na silnych fundamentach ,ktorych nie masz..Powodzenia
10 493 2012-05-13 19:30:18
anastawio )
Kazdy miewa takie chwile ,poprostu czlowiek boji sie co bedzie ,czy nie lepiej moczysz sie dalej niz sprobowac zobaczyc,kazdy kto cos przezyl bedzie mial chwile zwatpienia i mysli a gdyby.......................gdybanie nic nie da to by sie nie skonczylo ,a rozpoczete problemy by tylko rosly.Z takiego zakretu to jak juz wyjsc na silnych fundamentach ,ktorych nie masz..Powodzenia
Hej Pati, dzięki. Oby wytrwać w tej decyzji... Myślę,żejak pismo pójdzie to może będzie lepiej.
10 494 2012-05-13 19:36:32
Anstawia, tylko proszę nie zawahaj się. Ja wiem że to jest trudne że są te myśli, nie tyle, że nie poradzisz sobie, ale że nie potrafisz jasno nakreślić przyszłości, nic tam przed sobą nie widzisz, bo do tej pory żyłaś inaczej, a zmiana nastawienia i codziennego funkcjonowania to bardzo trudna rzecz. Jeśli doda CI to otuchy, ja się wyprowadziłam, upiłam wczoraj żeby dodać sobie odwagi i zabrałam rzeczy, mieszkam u koleżanki z pracy. I do tej pory dostaję smsy, że on się mnie boi, że ja mu krzywdę zrobię. To jest tak straszne uczucie kiedy ta wina cała spada na Ciebie, kiedy zostajesz doprowadzona do granic i zachowań, które nie powinny mieć miejsca. Ale uwierz czujesz tak niesamowitą ulgę że to się skończyło, zapomnieć nie zapomnisz, ale możesz zmienić przyszłość
Oh, aniapearl! Świetnie, że się wyprowadziłaś... i upiłaś;) No, to teraz mi głupio. Teraz to nie mogę sobie odpuścić. Dałaś mi teraz kopniaka do działania. I nie ma żadnej Twojej winy, nie jesteś niczemu winna.Trzymaj się mądra kobieto i nie martw się tymi smsami, ani niczym innym!!
10 495 2012-05-13 19:48:08
aniapearl napisał/a:Anstawia, tylko proszę nie zawahaj się. Ja wiem że to jest trudne że są te myśli, nie tyle, że nie poradzisz sobie, ale że nie potrafisz jasno nakreślić przyszłości, nic tam przed sobą nie widzisz, bo do tej pory żyłaś inaczej, a zmiana nastawienia i codziennego funkcjonowania to bardzo trudna rzecz. Jeśli doda CI to otuchy, ja się wyprowadziłam, upiłam wczoraj żeby dodać sobie odwagi i zabrałam rzeczy, mieszkam u koleżanki z pracy. I do tej pory dostaję smsy, że on się mnie boi, że ja mu krzywdę zrobię. To jest tak straszne uczucie kiedy ta wina cała spada na Ciebie, kiedy zostajesz doprowadzona do granic i zachowań, które nie powinny mieć miejsca. Ale uwierz czujesz tak niesamowitą ulgę że to się skończyło, zapomnieć nie zapomnisz, ale możesz zmienić przyszłość
Oh, aniapearl! Świetnie, że się wyprowadziłaś... i upiłaś;) No, to teraz mi głupio. Teraz to nie mogę sobie odpuścić. Dałaś mi teraz kopniaka do działania. I nie ma żadnej Twojej winy, nie jesteś niczemu winna.Trzymaj się mądra kobieto i nie martw się tymi smsami, ani niczym innym!!
Dziękuję, będę bardzo mocno trzymać za Ciebie kciuki, najbardziej jak się da.
10 496 2012-05-13 19:59:40
Anstawia napisał/a:aniapearl napisał/a:Anstawia, tylko proszę nie zawahaj się. Ja wiem że to jest trudne że są te myśli, nie tyle, że nie poradzisz sobie, ale że nie potrafisz jasno nakreślić przyszłości, nic tam przed sobą nie widzisz, bo do tej pory żyłaś inaczej, a zmiana nastawienia i codziennego funkcjonowania to bardzo trudna rzecz. Jeśli doda CI to otuchy, ja się wyprowadziłam, upiłam wczoraj żeby dodać sobie odwagi i zabrałam rzeczy, mieszkam u koleżanki z pracy. I do tej pory dostaję smsy, że on się mnie boi, że ja mu krzywdę zrobię. To jest tak straszne uczucie kiedy ta wina cała spada na Ciebie, kiedy zostajesz doprowadzona do granic i zachowań, które nie powinny mieć miejsca. Ale uwierz czujesz tak niesamowitą ulgę że to się skończyło, zapomnieć nie zapomnisz, ale możesz zmienić przyszłość
Oh, aniapearl! Świetnie, że się wyprowadziłaś... i upiłaś;) No, to teraz mi głupio. Teraz to nie mogę sobie odpuścić. Dałaś mi teraz kopniaka do działania. I nie ma żadnej Twojej winy, nie jesteś niczemu winna.Trzymaj się mądra kobieto i nie martw się tymi smsami, ani niczym innym!!
Dziękuję, będę bardzo mocno trzymać za Ciebie kciuki, najbardziej jak się da.
To ja dziękuję!
10 497 2012-05-13 21:52:49
Bravo Ania!
Aż miło się tu zrobiło,tak nadzieją powiało ![]()
jestem z Was dumna dziewczyny!!!!
Dziękuję za gratulacje.
10 498 2012-05-13 21:53:26
Ansatwio,
Podziwiam Twoją umiejętność przewidywania.
TERAZ już WIESZ, że na rozprawie będziesz płakać?
Wygląda to (te Twoje łzy) na zaplanowane działanie, nie zaś na objaw pewnej sytuacji emocjonalnej.
Być może tak to wygląda, ale tak nie jest!
10 499 2012-05-14 03:19:59
Jest trzecia w nocy, a ja muszę to z siebie wyrzucić.........
Poszłam na terapię......utwierdziłam się, że w każdym związku winę mają dwie strony, ale........
Jakąś godzina temu dowiedziałam się, się, że mąż mnie zdradził!!!!!!!!!!!!
Był u spowiedzi wczoraj, a okazuje się, że seks uprawia nie tylko ze mną!!!!! Jestem w szoku jak obłudnym można być człowiekiem w dniu tak ważnym dla jego dziecka!!!!!!!! Nie wierzę własnym oczom jaki sms do mnie dotarł (wysłany z jego telef do mnie, a odebrany przez niego od tej szmaty).
Siedzę, trzęsie mną, a on śpi.....nawet nie wie, że już wiem!!! Co za człowiek?!!!!!! Za kogo ja wyszłam?! Dałabym sobie rękę uciąć, że flirty owszem, ale seks????????!!!!!!!!!! I jeszcze obłudnik robi to ze mną, śpi obok i jeździ na seks do niej!!!!!! Mam nadzieję, że pożałuje tego na zawsze!!
Ja siedzę i nie wiem co robić, nic mi nie pozostaje tylko zakończyć to KŁAMSTWO!!!!
Czym sobie na to zasłużyłam? Czym?!!!!!!!
10 500 2012-05-14 09:33:39
Zawsze martwię się na zapas.
Zawsze też płaczę gdy mówię o rzeczach dla mnie przykrych i bolesnych. Boję się,że moje łzy zostaną źle odebrane. Branie na litość itp. Jest tak,bo mój mąż często w pewnym stopniu szydził z mojej wrazliwości, moich łez. Mówił właśnie,że biore go na litość, że płaczę zawsze z byle powodu. Jego rodzina też kilkakrotnie wyszydziła wprost moje łzy. Teraz też płaczę,jak to piszę. Często płaczę jak czytam, co dziewczyny przeżywają ze swoimi mężami. Wiem,że na rozprawie będę płakać.
Chcę się rozwieść za porozumieniem stron. Mam nadzieję,że mąż potwierdzi moje zeznania. W przeciwnym wypadku boję się porażki. Ale staram się zdobyć jak najwięcej dowodów na to,że nie możemy być razem. Mam nadzieję,że się uda.
Ale jakiej porażki się boisz, że mąż obarczy winą Ciebie?
10 501 2012-05-14 09:34:41
Anastawio
Kochana masz mieszane uczucia i to zrozumiale.........
Dzis wrocilam z mojej drugiej pracy gdzie tylo w soboty stoje za barem,maz oznajmil ze dzieci sa zaniedbane przez moje prace i jego na opiekunki bedzie zawsze stac ........kolejne zgranie ,tez czasem mysle czy by nie zacisnac zebow i trwac................rano powiedzial ze jesli z nim zostane to koniec z praca ta i tamta .................jeszcze troche i zwiariuje ,jestem i tak wykonczona psychicznie.........
No chyba żartujesz?
A on jako ojciec co robi żeby o dzieci zadbać prócz zarabiania pieniędzy?
10 502 2012-05-14 09:37:33
Ansatwio,
martwisz się na zapas?
Możesz to zmienić, jeśli chcesz.Powtarzam po raz kolejny.
Patrząc na tę samą szklankę można widzieć, że jest do połowy pełna, można też uznać, że jest do połowy pusta. To tylko kwestia nastawienia, które jest w zasięgu również Twej decyzji.Możesz się martwić, ale nie musisz.
Sporo zaś osób twierdzi, iż istnieje coś takiego, co nazywa się samosprawdzającą się przepowiednią. I, podobno, osoby pozytywnie nastawione do świata, spotykają na swej drodze więcej pozytywnych zdarzeń. To wszystko, moim zdaniem, zależne jest od tego, na co skierowane się "czułki" każdego: czy na niepowodzenia, czy na zdarzenia przyjemne. Na co wystawiłaś swoje?Jeśli ktoś płacze, to zwykle, jest to oznaka smutku, trudnej sytuacji emocjonalnej, rozpaczy, itd. Czasem niektóre osoby manipulują swymi łzami, chcąc wywołać u innej osoby albo litość, albo współczucie. Do której grupy należysz?
Podziwiam Twoją umiejętność przewidywania.
TERAZ już WIESZ, że na rozprawie będziesz płakać?
Wygląda to (te Twoje łzy) na zaplanowane działanie, nie zaś na objaw pewnej sytuacji emocjonalnej.
W psychologii to się nazywa Efekt Pigmaliona, zwał jak zwał
Robili badania na uczniach, których nauczyciele pozytywnie nastawiali i doceniali, a innych negowali...
10 503 2012-05-14 09:38:46
Wielokropku,
istnieje na 100% coś takiego jak samosprawdzająca się przepowiednia. Wszystko zależy od podejścia. Tylko,że ja jestem typem pesymistyczno-realistyczno-zawsze martwiącym się:)
Wiem,że będę płakać nie dlatego,że jest to moja forma manipulacji. O,nie! Będę płakać, bo łzy cisną mi się do oczu same bardzo często. Wstydzę się tych łez, uważam ich za swoją słabość, bo nie umiem ich powstrzymać i nad nimi zapanować. Płaczę jak oglądam bajki, filmy, reportaże w tv... Nie umiem płakać na pokaz i na zawołanie...
Mnie łzy leciały na sprawie rozwodowej i co?
10 504 2012-05-14 09:45:21
Annpearl, gratuluję konsekwencji w działaniu. On stracił grunt pod nogami. Twoja w tym głowa co będzie dalej. Możesz liczyć na moje wsparcie.
Liwio toż to koszmar. Ja nie wiem jakbym się poczuła.
10 505 2012-05-14 09:55:45
Jest trzecia w nocy, a ja muszę to z siebie wyrzucić.........
Poszłam na terapię......utwierdziłam się, że w każdym związku winę mają dwie strony, ale........
Jakąś godzina temu dowiedziałam się, się, że mąż mnie zdradził!!!!!!!!!!!!
Był u spowiedzi wczoraj, a okazuje się, że seks uprawia nie tylko ze mną!!!!! Jestem w szoku jak obłudnym można być człowiekiem w dniu tak ważnym dla jego dziecka!!!!!!!! Nie wierzę własnym oczom jaki sms do mnie dotarł (wysłany z jego telef do mnie, a odebrany przez niego od tej szmaty).
Siedzę, trzęsie mną, a on śpi.....nawet nie wie, że już wiem!!! Co za człowiek?!!!!!! Za kogo ja wyszłam?! Dałabym sobie rękę uciąć, że flirty owszem, ale seks????????!!!!!!!!!! I jeszcze obłudnik robi to ze mną, śpi obok i jeździ na seks do niej!!!!!! Mam nadzieję, że pożałuje tego na zawsze!!Ja siedzę i nie wiem co robić, nic mi nie pozostaje tylko zakończyć to KŁAMSTWO!!!!
Czym sobie na to zasłużyłam? Czym?!!!!!!!
Liwio... wpółczuję.................. co teraz??..
10 506 2012-05-14 10:03:41
hm... Porażka jakiej się obawiam to,że np sąd stwierdzi,że możemy się jeszcze dogadać, separacja. Że mąż nie potwierdzi moich zeznań lub obarczy mnie winą, ale w to wątpię. No zobaczymy. Najpierw muszę w końcu wysłać ten wniosek. A łzy polecą i głos zadrży, mam nadzieję,że dam radę.
10 507 2012-05-14 10:11:02
hm... Porażka jakiej się obawiam to,że np sąd stwierdzi,że możemy się jeszcze dogadać, separacja. Że mąż nie potwierdzi moich zeznań lub obarczy mnie winą, ale w to wątpię. No zobaczymy. Najpierw muszę w końcu wysłać ten wniosek. A łzy polecą i głos zadrży, mam nadzieję,że dam radę.
Ale przecież wiesz doskonale jak jest. Ja myślę, że znajdziesz dowody, które ewentualnie będziesz mogła zastosować. Nie ma się czego bać.
Jam jest pesymistka
Nawet realizm czasem nawala. Ale pesymistką jestem tylko w stosunku do siebie i to coraz mniejszą. Zależy też jaki aspekt rozpatruję.
Anstawio do odważnych Świat należy. Zawsze możesz powiedzieć w sądzie coś czego powiedzieć nie chcesz, a dowodem jest głównym, wiem, że to ostateczność.
10 508 2012-05-14 13:00:13
Dziś rano usłyszałam bajkę o tym jak to była stara znajoma (jej dziecko też miało swoje święto, mieszka daleko) do której wczoraj się odezwał i miała kłopoty z facetami i zapytał ją jak jest teraz - odpisała, że co do seksu to przyzna się, że trochę się obawiała!!!! Bzdura, kolejna bzdura, a ja mam wmawiane, że mam urojenia, że wymyślam sobie, że nie wiem jakie były wcześniejsze smsy......
Koszmar, poprostu koszmar, ja "takiej" zdrady mu nie wybaczę, chociaż miałabym nie wiem jak cierpieć.........To jest chore-maialam z nim siedzieć wczoraj do tej 2 godziny w nocy, a nie sobie poszłam spać i tu kolejna moja wina, bo pewnie by nie dzwonił i psiał do niej....
Co teraz- teraz nerwowo siadam, ekg rano było i zwolnienie......
On nie ma wstydu za grosz-czy jakikolwiek facet, chcący mieć dom, dziecko, żonę, tak postępuje.? Siedzi nocami, pisze do kogoś smsy i rozmawia na intymne tematy..........?! Sms świadczy o jego zdradzie, wygląda, że doszło do czegoś i ona bała się tego! Sypia za mną, sypia z kimś........Boszeeee, mam dziś w sobie tyle emocji, tyle myśli, że nie wiem jak to poukładać......
Ona-dz... telefonu nie odbiera, poczta tylko.
On-nic w tym wszystkim złego nie widzi, uważa, że ja się wkręcam......nie wiem o co tu chodzi, nie wiem czy on jest doskonałym aktorem czy kimś, kogo tak naprawdę nie znam wcale mimo 16 lat.......
10 509 2012-05-14 13:07:05
Ciężka sprawa, nie wiadomo co jest prawdą. Koszmar.
10 510 2012-05-14 19:17:58
Dziś rano usłyszałam bajkę o tym jak to była stara znajoma (jej dziecko też miało swoje święto, mieszka daleko) do której wczoraj się odezwał i miała kłopoty z facetami i zapytał ją jak jest teraz - odpisała, że co do seksu to przyzna się, że trochę się obawiała!!!! Bzdura, kolejna bzdura, a ja mam wmawiane, że mam urojenia, że wymyślam sobie, że nie wiem jakie były wcześniejsze smsy......
Koszmar, poprostu koszmar, ja "takiej" zdrady mu nie wybaczę, chociaż miałabym nie wiem jak cierpieć.........To jest chore-maialam z nim siedzieć wczoraj do tej 2 godziny w nocy, a nie sobie poszłam spać i tu kolejna moja wina, bo pewnie by nie dzwonił i psiał do niej....
Co teraz- teraz nerwowo siadam, ekg rano było i zwolnienie......
On nie ma wstydu za grosz-czy jakikolwiek facet, chcący mieć dom, dziecko, żonę, tak postępuje.? Siedzi nocami, pisze do kogoś smsy i rozmawia na intymne tematy..........?! Sms świadczy o jego zdradzie, wygląda, że doszło do czegoś i ona bała się tego! Sypia za mną, sypia z kimś........Boszeeee, mam dziś w sobie tyle emocji, tyle myśli, że nie wiem jak to poukładać......
Ona-dz... telefonu nie odbiera, poczta tylko.
On-nic w tym wszystkim złego nie widzi, uważa, że ja się wkręcam......nie wiem o co tu chodzi, nie wiem czy on jest doskonałym aktorem czy kimś, kogo tak naprawdę nie znam wcale mimo 16 lat.......
Znajdź ją i jedź do niej, powiedz, że macie problemy, że to pozwoli Ci się oczyścić wewnętrznie. Bez gniewu do niej bez emocji, nie obwiniając jej, na spokojnie, żeby CI po prostu powiedziała jak to było.
10 511 2012-05-14 19:29:41
Przypominam,że mamy lektury dla kobiet kochających za bardzo-duży wybór rózne tematy-mogę przesłać na pocztę,wystarczy do mnie napisać.
Liwio doskonale wiem co czujesz...
Ja bym do niej nie jechała,toć prawdy w życiu nie powie,a zaboleć może jeszcze bardziej...
Mój eks też kłamał,że w końcu nie wiedziałam co jest prawdą...przestałam wierzyć swojej intuicjii błąd,bo jednak ona mnie nie zawiodła,ale on umiał skutecznie ją niszczyć...
Psychofag-to mistrz-kamuflarzu,manipulacji i kłamstwa...
10 512 2012-05-14 19:33:18
Nie oceniaj jej w świetle działań swojego męża. Znam z własnego doświadczenia sytuację, dokładnie taką jak opisałam, czasem osoba z zewnątrz postawiona pod ścianą i w momencie zaskoczenia powie prawdę, inaczej się jej nie dowiesz i będziesz żyć na huśtawce .
10 513 2012-05-14 19:55:56
Nie oceniaj jej w świetle działań swojego męża. Znam z własnego doświadczenia sytuację, dokładnie taką jak opisałam, czasem osoba z zewnątrz postawiona pod ścianą i w momencie zaskoczenia powie prawdę, inaczej się jej nie dowiesz i będziesz żyć na huśtawce .
Nikogo nie oceniłam jak piszesz i proszę mi tu nie zarzucać,ok?
Napisałam co myślę to raz i podzieliłam się swoim doświadczenie,to dwa.
10 514 2012-05-14 20:17:01
aniapearl napisał/a:Nie oceniaj jej w świetle działań swojego męża. Znam z własnego doświadczenia sytuację, dokładnie taką jak opisałam, czasem osoba z zewnątrz postawiona pod ścianą i w momencie zaskoczenia powie prawdę, inaczej się jej nie dowiesz i będziesz żyć na huśtawce .
Nikogo nie oceniłam jak piszesz i proszę mi tu nie zarzucać,ok?
Napisałam co myślę to raz i podzieliłam się swoim doświadczenie,to dwa.
Źle mnie zrozumiałaś, chodziło mi o to żeby nie zakładać że będzie kłamać, bo właśnie jest duża szansa że powie prawdę. Także niczego nie zarzucam ![]()
10 515 2012-05-14 20:22:48
Jest trzecia w nocy, a ja muszę to z siebie wyrzucić.........
Poszłam na terapię......utwierdziłam się, że w każdym związku winę mają dwie strony, ale........
Jakąś godzina temu dowiedziałam się, się, że mąż mnie zdradził!!!!!!!!!!!!
Był u spowiedzi wczoraj, a okazuje się, że seks uprawia nie tylko ze mną!!!!! Jestem w szoku jak obłudnym można być człowiekiem w dniu tak ważnym dla jego dziecka!!!!!!!! Nie wierzę własnym oczom jaki sms do mnie dotarł (wysłany z jego telef do mnie, a odebrany przez niego od tej szmaty).
Siedzę, trzęsie mną, a on śpi.....nawet nie wie, że już wiem!!! Co za człowiek?!!!!!! Za kogo ja wyszłam?! Dałabym sobie rękę uciąć, że flirty owszem, ale seks????????!!!!!!!!!! I jeszcze obłudnik robi to ze mną, śpi obok i jeździ na seks do niej!!!!!! Mam nadzieję, że pożałuje tego na zawsze!!Ja siedzę i nie wiem co robić, nic mi nie pozostaje tylko zakończyć to KŁAMSTWO!!!!
Czym sobie na to zasłużyłam? Czym?!!!!!!!
Pytasz czym sobie zasluzylas - niczym. Tak samo jak nie zasluzyly tysiace kobiet ktore przeszly przez takie pieklo. Panu mezowi zachcialo sie przygody, a dodatkowo uznal, ze jego malzonka nie uwierzy w oczywiste fakty. A tu pech - zaufala swojej intuicji i wydalo sie.
Wiem Liwia jak boli, kiedy po wielu latach malzenstwa , maz daje ci do zrozumienia ze nie jestes mu potrzebna i szuka 'mlodszego modelu". Przechodzilam przez to w 2010 roku, bylo bardzo ciezko, ale powoli wyszlam na prosta. radze sobie i wiesz - chyba tak jest lepiej. Jezeli on nie potrafil byc mi wierny - to po co byc z takim czlowiekiem.
Ale dam Ci rade - postepuj tak aby tobie bylo dobrze - tobie nie jemu. Rob tak zebys Ty byla zadowolona ze swych decyzji - nie on. On nie jest tego wart aby dla niego jeszcze cos poswiecic.
Sciskam mocno.
10 516 2012-05-14 21:16:21 Ostatnio edytowany przez l_ukrecja (2012-05-14 21:19:36)
l_ukrecja napisał/a:aniapearl napisał/a:Nie oceniaj jej w świetle działań swojego męża. Znam z własnego doświadczenia sytuację, dokładnie taką jak opisałam, czasem osoba z zewnątrz postawiona pod ścianą i w momencie zaskoczenia powie prawdę, inaczej się jej nie dowiesz i będziesz żyć na huśtawce .
Nikogo nie oceniłam jak piszesz i proszę mi tu nie zarzucać,ok?
Napisałam co myślę to raz i podzieliłam się swoim doświadczenie,to dwa.Źle mnie zrozumiałaś, chodziło mi o to żeby nie zakładać że będzie kłamać, bo właśnie jest duża szansa że powie prawdę. Także niczego nie zarzucam
Mam złe doświadczenie,ja ją pytałam po co i o czym on pisała z eksem...a ona jak kataryna-do niczego nie doszło...ech
I nie doszło,bo im przeszkodziła,moja córka i się mleko wylało. A ona kłamała jak z nut i mnie i swojego męża...
10 517 2012-05-14 21:56:54
Dziewczyny-ja nawet nie wiem kto to jest, a gdzie mieszka też nie wiem.....Myślę jednak, że już bym się prawdy nie dowiedziała, bo z pewnością konfrontacja już była między nimi. Dostała szma...kilka smsów ode mnie, nie odpisała na żaden, ma wyłączony telefon, bądź już zmienia kartę bylebym nie dopadła gada! Ostatnia z "kochaneczek" miała jeszcze klasę, bo wyjaśniła jak było, że mój mąż się pogubił, niepotrzebnie pisał, bo ona ma swoje życie, a on jak był podpity napisał do niej, potem podobno przeprosił i powiedział, że kocha mnie!!!
Za ten seks wydarłabym im obu serca, bo to jest niepojęte dla mnie-jak można?! No jak?! Nigdy za żonatego/zajętego faceta bym się nie zabrała, z resztą on jest tak samo winien i nie ma co sie oszukiwać. Najwidoczniej nie jest monogamistą, musi mieć wiele, musi mieć dowartościowanie ze strony kobiet.....bo ja tego nie potrafię!
Nidy bym sie po nim tego nie spodziewała, ale najwidoczniej nie znam go lub słabo....
Najgorsze jest to, że miły był, było ok, seks był także, ale najwidoczniej mu to nie wystarcza!!!!!!!
10 518 2012-05-14 22:12:53
Liwio,
jakie są Twoje plany?
10 519 2012-05-14 22:21:33
Witaj Liwio,
Przecież Ty wiesz, co się stało. Chciałabyś uwierzyć w tłumaczenia męża, ale to by było poniżej Twojego poziomu inteligencji i poniżej Twojej godności.
Ja Ci opowiem, jak to wyglądało u mnie. 9,5 roku razem. ZAWSZE słyszałam, że nigdy mnie nie zdradzi, nie skrzywdzi, że wolałby sobie krzywdę zrobić. Płakał nawet przy tym.
Zaczęło się psuć w ubiegłe wakacje. Ni stąd ni zowąd. Raptem "nie pasujemy do siebie".
Próbowałam psychologów, zaprowadzeni zmian w sobie, rozmów...
Wszyscy wkoło mówili- musi być inna kobieta.
Zapytałam, powiedział, że absolutnie, on by się innej brzydził itp.
W miedzy czasie w tle pojawiała się pewna kobieta, jedna z klientek.
Dzwoniła czasem, niby służbowo, a ja wyłapywałam, jego mowę ciała- uśmiech, podekscytowanie, radość.
Coś, co już kiedyś widziałam...
Czułam niepokój, gdy ona dzwoniła, choć rozmowy dotyczyły towaru.
Czułam smutek, złość, żal i ZAGROŻENIE!
Wielokrotnie próbowałam stłumić te sygnały.
Wielokrotnie jego pytałam o uczucia do niej.
Wypierał się, powiedział, że jest brzydka, do pięt mi nie dorasta i że on mnie kocha.
A ja czułam coś. Nigdy nie byłam zazdrosna, a tu BOLAŁO mnie, gdy widziałam ich razem.
Miesiącami miałam nadzieję, że coś uda mi się posklejać, obwiniałam się, szukałąm tego niedopasowania, próbowałam się dopasować.
Wierzyłam mu, nie sobie, nie bliskim, a nawet nie internetowi (wpisałam w neta hasło objawy zdrady- było większość- siłownia, inny nastrój, więcej energii, nieobecne myśli, ochota na seks...).
Mąż, były już mąż, przekroczył jednak moje granice, gdy przekreślił naszą przeszłość, a potem zaczął znikać z domu, łazić po klubach z kolegami szukającymi wrażeń. Wynajęłam mieszkanie. Tydzień przed wyprowadzką, będąc już na kartonach znalazłam maile do i od kochanki. Od niej właśnie. Zaczęło się w wakacje- wtedy, gdy miedzy nami przestało być dobrze.
Wszystko raptem zaczęło pasować.
Miesiącami mnie niszczył, patrzył jak cierpię, nie miał odwagi, by się przyznać. Obwiniał mnie za za rozpad naszego małżeństwa bo byłam za mało szalona (ja się nie zmieniłam przez te lata), uważał, ze romans nie miał tu nic do rzeczy.
Nie poszłam do niej- po co? Czy z nią brałam ślub? Ona mi przysięgała? Czy to nie jest poniżej pewnego poziomu? Poniżej mojego by było. Czułabym się jak suka walcząca o psa, a czy jest o co walczyć?
Powiadomiłam jedynie jej męża, miał prawo wiedzieć. Podziękował, kulturalna rozmowa, on tez się domyślał, jego żona też zaprzeczała.
Przez te wszystkie miesiące, baa, lata nie zaglądałam mu na pocztę, nie szpiegowałam, nie szperałam w komórce.
Uważałam, że w związku musi być zaufanie. On to zaufanie wykorzystał. Na koniec z ironicznym uśmieszkiem powiedział mi, że on miał przede mną wiele kochanek i że jak wyjeżdżałam do pracy na wakacje, to on się dobrze bawił i chodził do dyskotek.
A ja ufałam. Ślepo, w ciemno.
Co chcę Ci przez to powiedzieć? Że Ty sama najlepiej wiesz, jaka jest prawda i sama najlepiej wiesz, co masz z tym fantem zrobić.
Wsłuchaj si w swoje ciało, ono już wie, czy jest w stanie otworzyć się na takiego człowieka, czy tez może kurczy się w sobie, zamyka, przyjmuje pozycję ofiary?
Ja cierpiałam bardzo zanim się dowiedziałam. Jak wyszło szydło z worka wyzwoliło we mnie ogromne pokłady złości=energii i pozwoliło mi odejść bez zrzucania na mnie winy. Choć on i z tym sobie poradził oczerniając mnie przed rodziną. On potrafi przerzucić piłeczkę, skierować zainteresowanie na coś innego i wychodzi z całej sprawy obronną ręką. Przed rodziną się wyparł zdrady, a ze mnie zrobił złodziejkę (gdzie on mnie z domu wyrzucił i dotąd nie oddał mi 3000 zł).
Ale to już nie jest ważne. Jestem wolna, układam życie bez niego. Jest spokój. Pewnie, że nie jest łatwo, tego się od tak nie zapomina. Ale poczucie ulgi, że ON JUŻ MNIE NIE SKRZYWDZI, że nie czekam już na jego kolejny późny powrót, na smsa, którego nie wysyłał itp.
Jasne sytuacje, choć bolesne, są łatwiejsze do zniesienia.
Sama o sobie decyduję, nikt mi nie zagraża.
Ściskam Cię Liwio.
Nie przerywaj terapii, mi ona najwięcej dała i tez muszę na nią wrócić.
10 520 2012-05-14 22:22:47
Dziewczyny-ja nawet nie wiem kto to jest, a gdzie mieszka też nie wiem.....Myślę jednak, że już bym się prawdy nie dowiedziała, bo z pewnością konfrontacja już była między nimi. Dostała szma...kilka smsów ode mnie, nie odpisała na żaden, ma wyłączony telefon, bądź już zmienia kartę bylebym nie dopadła gada! Ostatnia z "kochaneczek" miała jeszcze klasę, bo wyjaśniła jak było, że mój mąż się pogubił, niepotrzebnie pisał, bo ona ma swoje życie, a on jak był podpity napisał do niej, potem podobno przeprosił i powiedział, że kocha mnie!!!
Za ten seks wydarłabym im obu serca, bo to jest niepojęte dla mnie-jak można?! No jak?! Nigdy za żonatego/zajętego faceta bym się nie zabrała, z resztą on jest tak samo winien i nie ma co sie oszukiwać. Najwidoczniej nie jest monogamistą, musi mieć wiele, musi mieć dowartościowanie ze strony kobiet.....bo ja tego nie potrafię!
Nidy bym sie po nim tego nie spodziewała, ale najwidoczniej nie znam go lub słabo....
Najgorsze jest to, że miły był, było ok, seks był także, ale najwidoczniej mu to nie wystarcza!!!!!!!
Mój też był miły,był seks,rozpoczęta terapia związku. Głośno mówił o tym,że teraz już damy radę,teraz to on kieruje się wyłącznie na mnie... Ale chybił...
Kurde,że też oni zawsze tacy biedni i się gubią,tylko znaleźć się umieją skutecznie pomiędzy nogami u innej...
10 521 2012-05-14 22:31:04
:):)
Mój też sam zaproponował terapię.
I dostał jakiegoś seksualne olśnienia.
Temperament miał średni,a tu raptem zaczął mi głosić, że "seks zbliża ludzi":)
Próbował na seks w kinie nawet namówić, ale ja takiej fantazji nie chciałam spełnić, oj zła żona ze mnie:)
Myślał, że tą metodą będę próbowałam go odzyskać.
A jakże próbowałam, ale jak usłyszałam, że to czysto fizyczne", to skończyłam jednym szybkim cięciem.
Może jestem naiwna, ale swój honor mam.
I tamtej nocy śniło mi się jak ginekolog zaszył mnie dratwą:)
odtąd posucha w temacie do końca związku i trwa nadal, ale już się przyzwyczaiłam:)
10 522 2012-05-14 22:56:21 Ostatnio edytowany przez Faworytka (2012-05-14 22:59:16)
A i jeszcze jedno. Znam mężczyzn, którzy nawet złapani na gorącym uczynku będą wmawiać, że "to nie tak, jak myślisz kotku". Wśród nich jest mój tata i mój były mąż.
Jak znalazłam maile to jnm był na imprezie.
Zadzwoniłam do niego:
J- już wszystko wiem
D- Co wiesz?
J- że masz romans z H
D- o co ci chodzi?
J- mam maile
D- jakie maile?
J- nie udawaj już, mam je przed oczami, "że wciąż o Tobie myślę Piękna", "uczę się wyrażać swoje uczucia".z twojego maila.
D- ja nic takiego nie pisałem, a Ty nie masz dostępu do skrzynki!
J- przestań już
D- to nie ja, to nie ode mnie!
J- mam podpis, datę, godzinę,
D- ale ja nigdy nic takiego nie pisałem
J- nie wiedziałeś, że ci się maile z telefonu w koszu zapisują
D- zostaw mój komputer!!!
Po 10 minutach wrócił, nic nie tłumaczył, ja głupia przesłałam sobie maile,ale nie skasowałam. Więc on sprawdził, co dokładnie znalazłam- sprawdził ile wiem.
Wiedział że u mnie już po wszystkim, ale przecież jej mogłam zaszkodzić, przekazać mężowi.
Więc zaczął:
"Nie spałem z nią, to był tylko taki romans, krótkie zauroczenie" (dodam gwoli wyjaśnienia, że miesiąc wcześniej byli razem na delegacji i spali w 1 pokoju niby z oszczędności:):), raptem oszczędny, jak nigdy; a po secundo chodzili razem na siłownię, zajęcia kończyły się o 21 a on do domu przed 24 docierał, bo rozumiecie- korki w Wawe o północy są, nie wierzycie? On Wam może pokazać, udowodnić! Tak, dobrze ściemniał).
Odpowiedziałam jedynie- "dla mnie wszystko jest jasne, to co powiesz już nie ma znaczenia".
10 523 2012-05-14 23:08:47
Słowa, które im służą całe życie, czy są winni czy nie; nie wiem, nie pamiętam, nie wiem o co Ci chodzi...
10 524 2012-05-14 23:25:49
witam, każda z nas coś przeżyła w życiu........ ja jestem po rozwodzie 13 lat toksycznego związku - myślałam ze czas okarze się łaskawy i będę mogła się cieszyć nowym związkiem , lecz myliłąm się . Od 3 lat mam kogoś i nie wiem co robić by było jak na początku, wtargneła w nasze życiue rutyna - czysta rzeczywistość, jestem sprawdzana na każdym kroku sms-y, wyjścia ( o ile już wychodze - a zdarza się to rzadako by uniknąć niepotrzebnych kłutni) z karzdego słowa jestem rozliczana , nie wspomne o innych rzeczach. Wszystko jest na mojej głowie dla niego moje mieszkanie jest tylko hotelem. - praca ,kolacja ,spać itp-itd. Czesto rozmowy kończą sie klutniami, poszłam do psychologa - teraz do psychiatry - biore leki ale i one juz nie pomagają ................. jestem załamana swoim życiem . To co przeczytacie to tylko krótki opis - nie mam siły pisać tego wszystkiego - nocy by zabrakło................
10 525 2012-05-15 08:33:08
Słowa, które im służą całe życie, czy są winni czy nie; nie wiem, nie pamiętam, nie wiem o co Ci chodzi...
Dajcie mi spokój!
Czepiasz się!
Jesteś przewrażliwiona!
W końcu mi zaufaj!
Ja nic złego nie zrobiłem!
Nie mam jak się bronić!
Dlaczego im wierzysz nie minie!
To tylko rozmowy!
Wiem,że mi nie wierzysz i masz prawo,ale życiem swoim ci udowodnię,że jestem ciebie wart...
Poświęcę życie żebyś była szczęśliwa!
Po wyprowadzce:
Do końca życia będę żałował tego co zrobiłem!
To dla mnie kara!
Mam obsesję na twoim punkcie wszędzie cię widzę,ciągle o tobie myślę!
Nigdy nie pokocham innej!
Nie znajdę tak wartościowej i pięknej kobiety!
Pamiętaj jedno-to ja spieprzyłem nasz związek,ty nie zrobiłaś nic złego.
Po przeczytaniu tego wątku:
Świnia!
Fałszywa!
Nie znam cię!
Nigdy nie kochałaś!
Materialistka!
Zaklinujesz z facetem ciebie godnym (czyt.byle jakim).
..............................................
10 526 2012-05-15 08:36:02
witam, każda z nas coś przeżyła w życiu........ ja jestem po rozwodzie 13 lat toksycznego związku - myślałam ze czas okarze się łaskawy i będę mogła się cieszyć nowym związkiem , lecz myliłąm się . Od 3 lat mam kogoś i nie wiem co robić by było jak na początku, wtargneła w nasze życiue rutyna - czysta rzeczywistość, jestem sprawdzana na każdym kroku sms-y, wyjścia ( o ile już wychodze - a zdarza się to rzadako by uniknąć niepotrzebnych kłutni) z karzdego słowa jestem rozliczana , nie wspomne o innych rzeczach. Wszystko jest na mojej głowie dla niego moje mieszkanie jest tylko hotelem. - praca ,kolacja ,spać itp-itd. Czesto rozmowy kończą sie klutniami, poszłam do psychologa - teraz do psychiatry - biore leki ale i one juz nie pomagają ................. jestem załamana swoim życiem . To co przeczytacie to tylko krótki opis - nie mam siły pisać tego wszystkiego - nocy by zabrakło................
Witaj!
Jak myślisz,z jakiego powodu Twój parter Ci przestał ufać? Coś to musiała spowodować...
10 527 2012-05-15 10:13:27
Witaj Liwio,
Przecież Ty wiesz, co się stało. Chciałabyś uwierzyć w tłumaczenia męża, ale to by było poniżej Twojego poziomu inteligencji i poniżej Twojej godności.
Ja Ci opowiem, jak to wyglądało u mnie. 9,5 roku razem. ZAWSZE słyszałam, że nigdy mnie nie zdradzi, nie skrzywdzi, że wolałby sobie krzywdę zrobić. Płakał nawet przy tym.
Zaczęło się psuć w ubiegłe wakacje. Ni stąd ni zowąd. Raptem "nie pasujemy do siebie".
Próbowałam psychologów, zaprowadzeni zmian w sobie, rozmów...
Wszyscy wkoło mówili- musi być inna kobieta.
Zapytałam, powiedział, że absolutnie, on by się innej brzydził itp.
W miedzy czasie w tle pojawiała się pewna kobieta, jedna z klientek.
Dzwoniła czasem, niby służbowo, a ja wyłapywałam, jego mowę ciała- uśmiech, podekscytowanie, radość.
Coś, co już kiedyś widziałam...
Czułam niepokój, gdy ona dzwoniła, choć rozmowy dotyczyły towaru.
Czułam smutek, złość, żal i ZAGROŻENIE!
Wielokrotnie próbowałam stłumić te sygnały.
Wielokrotnie jego pytałam o uczucia do niej.
Wypierał się, powiedział, że jest brzydka, do pięt mi nie dorasta i że on mnie kocha.A ja czułam coś. Nigdy nie byłam zazdrosna, a tu BOLAŁO mnie, gdy widziałam ich razem.
Miesiącami miałam nadzieję, że coś uda mi się posklejać, obwiniałam się, szukałąm tego niedopasowania, próbowałam się dopasować.
Wierzyłam mu, nie sobie, nie bliskim, a nawet nie internetowi (wpisałam w neta hasło objawy zdrady- było większość- siłownia, inny nastrój, więcej energii, nieobecne myśli, ochota na seks...).Mąż, były już mąż, przekroczył jednak moje granice, gdy przekreślił naszą przeszłość, a potem zaczął znikać z domu, łazić po klubach z kolegami szukającymi wrażeń. Wynajęłam mieszkanie. Tydzień przed wyprowadzką, będąc już na kartonach znalazłam maile do i od kochanki. Od niej właśnie. Zaczęło się w wakacje- wtedy, gdy miedzy nami przestało być dobrze.
Wszystko raptem zaczęło pasować.
Miesiącami mnie niszczył, patrzył jak cierpię, nie miał odwagi, by się przyznać. Obwiniał mnie za za rozpad naszego małżeństwa bo byłam za mało szalona (ja się nie zmieniłam przez te lata), uważał, ze romans nie miał tu nic do rzeczy.Nie poszłam do niej- po co? Czy z nią brałam ślub? Ona mi przysięgała? Czy to nie jest poniżej pewnego poziomu? Poniżej mojego by było. Czułabym się jak suka walcząca o psa, a czy jest o co walczyć?
Powiadomiłam jedynie jej męża, miał prawo wiedzieć. Podziękował, kulturalna rozmowa, on tez się domyślał, jego żona też zaprzeczała.Przez te wszystkie miesiące, baa, lata nie zaglądałam mu na pocztę, nie szpiegowałam, nie szperałam w komórce.
Uważałam, że w związku musi być zaufanie. On to zaufanie wykorzystał. Na koniec z ironicznym uśmieszkiem powiedział mi, że on miał przede mną wiele kochanek i że jak wyjeżdżałam do pracy na wakacje, to on się dobrze bawił i chodził do dyskotek.
A ja ufałam. Ślepo, w ciemno.Co chcę Ci przez to powiedzieć? Że Ty sama najlepiej wiesz, jaka jest prawda i sama najlepiej wiesz, co masz z tym fantem zrobić.
Wsłuchaj si w swoje ciało, ono już wie, czy jest w stanie otworzyć się na takiego człowieka, czy tez może kurczy się w sobie, zamyka, przyjmuje pozycję ofiary?Ja cierpiałam bardzo zanim się dowiedziałam. Jak wyszło szydło z worka wyzwoliło we mnie ogromne pokłady złości=energii i pozwoliło mi odejść bez zrzucania na mnie winy. Choć on i z tym sobie poradził oczerniając mnie przed rodziną. On potrafi przerzucić piłeczkę, skierować zainteresowanie na coś innego i wychodzi z całej sprawy obronną ręką. Przed rodziną się wyparł zdrady, a ze mnie zrobił złodziejkę (gdzie on mnie z domu wyrzucił i dotąd nie oddał mi 3000 zł).
Ale to już nie jest ważne. Jestem wolna, układam życie bez niego. Jest spokój. Pewnie, że nie jest łatwo, tego się od tak nie zapomina. Ale poczucie ulgi, że ON JUŻ MNIE NIE SKRZYWDZI, że nie czekam już na jego kolejny późny powrót, na smsa, którego nie wysyłał itp.
Jasne sytuacje, choć bolesne, są łatwiejsze do zniesienia.
Sama o sobie decyduję, nikt mi nie zagraża.Ściskam Cię Liwio.
Nie przerywaj terapii, mi ona najwięcej dała i tez muszę na nią wrócić.
Faworytko, teraz kiedy napisałaś całą historię widać jak na dłoni jakie z niego prosię ![]()
To paskudne jak ludzie potrafią krzywdzić, oszukiwać bez wyrzutów, dopóki nie wyjdzie, obrzydliwi są.
10 528 2012-05-15 10:27:44
Głupie to życie.
Chciałoby się zbliżyć to znów "Ty tylko o jednym", a ja zapytałam tylko raz. Tabletki w szufladzie nie ruszone i tekst "a to miałem brać dalej?". No nie przestać i celibat do końca życia. I to jest ta cała jego zasrana miłość, występująca tylko w wyobraźni, też jego tylko. Nieraz stosuje to jako kartę przetargową, ale ja wiem, że to tylko głupie gadanie i kwituję "po co tak mówisz, skoro i tak z tego nic nie będzie?". Nie liczę już czasu, czy to dwa lata czy dwa i pól strasznie długo. Ale ja wciąż o jednym przecież.
Nie wiem co zrobić, może kochanka sobie znajdę, to żaden problem. W zasadzie jaki to byłby kochanek, to byłby może jakiś związek, bo tutaj to ja związku nie widzę, tutaj jest bardziej układ współlokatorski niż cokolwiek, taki współmieszkaniec jest zdolny do zrobienia o wielu więcej rzeczy niż on w tym swoim "związku".
Czasem przychodzi taka chęć, żeby sobie znaleźć kogoś i chodzić z nim oficjalnie. Idę na sex z tym i z tym. Będę rano. Co by powiedział? Już sobie wyobrażam ten dialog.
-Idę z X.
-Gdzie?
-Bzykać się?
-Jak możesz Ty...?
-Co?
-No...??????
-No co to tylko sex, jego nie muszę prosić.
-Ty tylko o jednym, to idź, nie przeszkadzaj mi, bo na gitarze gram.
I co mnie powstrzymuje przed tym, żebym poszła? Przysięgam, że nie wiem. Jakieś zasady mam, a z drugiej strony wiem, że na nic liczyć nie mogę.
10 529 2012-05-15 10:33:47
,..... a zycie mija, czas biegnie, marzenia umierają, złudzenia też...... opadamy z sił, mało co może juz ucieszyć... wszystko dobić..Pytam dlaczego? po co? ... szkoda życia,.... szkoda jakiegokolwiek wysiłku... To dobrze,że sa jeszcze nerwy, złość... inaczej mozna przecież chyba pęknąć....rozsypać się... i wszyscy zdziwieni.. tyle ludzi jest chorych na depresje... zdziwko.............
10 530 2012-05-15 11:01:44
Czas ucieka, z każdym dniem zostaje mi mniej do przeżycia, a tu taki klops.
Dlaczego on nie rozumie? Mamy inne wartości? Inne potrzeby?
Ale każdy zdrowy człowiek chce i potrzebuje. Przecież sam kiedyś chciał. Nie widzę, żeby gdzieś chodził, cholera wie.