Tez myslalam o tym ,dlaczego facet nie potrafi powiedziec wprost zakonczmy to! czy tylko tchorze tak postepuja.
Moj maz uwaza ze mnie kocha ,ale jest samcem ,i zone widzi w domu a sibie w zyciu ,czy nie prosciej byloby sie spytac na samym poczatku co kto zaakceptuje?
Niestety dane nam bylo przezyc tyle ,aby w przyszlosci stac sie lepszym madrzejszym ,nie powielac swych bledow a szczescie budowac sobie dla siebie.
10 336 2012-05-11 15:19:20
Podobne tematy
10 337 2012-05-11 15:19:29 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-05-11 15:20:27)
Piszę, bo zastanawiam się czy to nie moja wina, czy to ze mną nie jest coś nie tak. Piszę, bo posuwam się do czynów, do których nigdy bym się nie posunęła. I nie wiem czy to wszystko jest je w stanie usprawiedliwić. Piszę bo stałam się agresywna, wpadam w histerię, furię, nie mogę się uspokoić, te wszystkie słowa chodzą mi po głowię, Piszę bo nie wiem czy to moje wyolbrzymianie, czy to moja nadmierne branie pewnych rzeczy do siebie. Piszę, bo chcę to z siebie wyrzucić, piszę bo mam nadzieję, że ktoś mi powie, że to również moja wina i jak wspólnie popracujemy nad sobą to będzie dobrze. Piszę bo te sytuacje mają miejsce co miesiąc, w inen dni jest miło, przyjemnie, on dba o mnie i o dom i mówi, że przecież wcale tak nei myśli jak w gniewie i że przecież wiem że te słowa wypowiedziane w gniewie czy złości tak naprawdę nic nie znaczą. I wtedy się zaczynam zastanawiam, bo przecież ja też wykrzykuję, że z nim nie da się być szczęśliwą, że żadna kobieta nie będzie, też wykrzykuje że rani prosto w serce, że nie zasługuje na mnie, też rzuciłam miską o podłogę, wysypując sałatkę. Piszę bo czuje się winna
Najstarsze pytanie świata: co było najpierw: jajko czy kura?
W Twoim przypadku jest podobnie: czy Twoja agresja jest rezultatem jego agresji, czy odwrotnie? Czasem agresja jednej osoby jest REAKCJĄ na agresję tej drugiej. Jak to jest, wiesz tylko Ty, nikt z nas na forum.
Z Twych początkowych opisów wynikało, że słowną agresję stosuje Twój mąż, a Twoja była odpowiedzią.
Niezależnie od tego, kto zaczyna, przemoc jest przemocą.
Decydujesz się żyć dalej w takiej atmosferze?
Wyjść jest kilka:
1. zabierasz swoje rzeczy i wyprowadzasz się na stałe (nie na 2 godziny)
2. zostajesz i dalej uprawiacie swoją grę, aż do czasu, gdy jedno z was powie "STOP"
3. oboje zaprzestajecie tej gry i RAZEM idziecie na TERAPIĘ MAŁŻEŃSKĄ.
By Cię wspierać (lub też nie) potrzebna jest Twoja decyzja o tym, w którą stronę będziesz zmierzała.
10 338 2012-05-11 15:52:00
Wiecie co dziewczyny.. normalnie jestem przerazona.. tymi wszystkimi historiami.. to straszne jak ludzie moga siebie krzywdzić.. pytam po co? dlaczego? czy nie szkoda im zycia? Czy nie jest łatwiej powiedzieć: nie chce Cię, musze odejść..???? nie kocham Cie, nie pasujesz mi.. itd? Dlaczego narażac na takie traumy, które ciagna sie później latami, dlaczego wyrządzaC taki niewyobrażalny ból az odchodzi sie od zdrowych zmysłów..?... Nigdy tego nie zrozumiem...
Wstyd się przyznać, ale tak już jest,że niektóre z nas są z tymi psychofagami dla seksu (o czym przekonałam się na sobie kilka dni temu), albo dlatego,że jest bogaty i przystojny, albo... no nie wiem. Wszystko wynika z naszej niskiej samooceny,że nie damy sobie same radę, nie znajdziemy lepszego itp... Ale jak to w końcu do nas dotrze, to wstyd nam,że tak to wyglądało do tej pory! Wtedy tylko ucieczka!
10 339 2012-05-11 16:12:33
Piszę, bo zastanawiam się czy to nie moja wina, czy to ze mną nie jest coś nie tak. Piszę, bo posuwam się do czynów, do których nigdy bym się nie posunęła. I nie wiem czy to wszystko jest je w stanie usprawiedliwić. Piszę bo stałam się agresywna, wpadam w histerię, furię, nie mogę się uspokoić, te wszystkie słowa chodzą mi po głowię, Piszę bo nie wiem czy to moje wyolbrzymianie, czy to moja nadmierne branie pewnych rzeczy do siebie. Piszę, bo chcę to z siebie wyrzucić, piszę bo mam nadzieję, że ktoś mi powie, że to również moja wina i jak wspólnie popracujemy nad sobą to będzie dobrze. Piszę bo te sytuacje mają miejsce co miesiąc, w inen dni jest miło, przyjemnie, on dba o mnie i o dom i mówi, że przecież wcale tak nei myśli jak w gniewie i że przecież wiem że te słowa wypowiedziane w gniewie czy złości tak naprawdę nic nie znaczą. I wtedy się zaczynam zastanawiam, bo przecież ja też wykrzykuję, że z nim nie da się być szczęśliwą, że żadna kobieta nie będzie, też wykrzykuje że rani prosto w serce, że nie zasługuje na mnie, też rzuciłam miską o podłogę, wysypując sałatkę. Piszę bo czuje się winna
To on doprowadza Ciebie do takiego stanu.
Jeśli wychodzisz i wracasz on m satysfakcję, on się karmi tym, że ty cierpisz, usprawiedliwia się kiedy tego nie robi. To jest zaburzony człowiek.
jedyne co możesz zrobić to zadbać o siebie i nie pozwolić sobie na to.
10 340 2012-05-11 16:15:03
hm... napisał/a:Mąż Anny znęca się nad nią po prostu.
Ja znam te słowa wypowiadane miłym, a jednocześnie skur...m tonem. To już za mną.Ja to znam hm........ milym a jednoczesnie skur...m tonem ,aby dotarlo nie?
i za mna.........bo teraz gra pokrzywdzonego ze mu sie baba zbiesila
I robi to z takimi psychopatycznymi minami i cedzi słowa przez zęby. Nie da się opisać.
10 341 2012-05-11 16:16:50
Doszlo do tego ze jak zlapalam go z kochanka w moim lozku to zastanawialam sie cvzy to czasem nie moja wina .
NO co ty mówisz? O matko. Przecie bym za włosy wytargała a jemu obcięła chyba. Tylko po co sobie ręce paprać takim g..m.
10 342 2012-05-11 16:19:15
Tez myslalam o tym ,dlaczego facet nie potrafi powiedziec wprost zakonczmy to! czy tylko tchorze tak postepuja.
Moj maz uwaza ze mnie kocha ,ale jest samcem ,i zone widzi w domu a sibie w zyciu ,czy nie prosciej byloby sie spytac na samym poczatku co kto zaakceptuje?
Niestety dane nam bylo przezyc tyle ,aby w przyszlosci stac sie lepszym madrzejszym ,nie powielac swych bledow a szczescie budowac sobie dla siebie.
Żona przy garach, a on będzie samicę kopulował i to jest w porządku?
Masakra jakaś. Przecie to ponad wszelkie morale jest. Wiecie, że ludzie żyją w takich związkach. Ona jest z nim, on ma kasę u rżnie wszystko wokół co się rusza i ona to wie i akceptuje nawet powiedzmy, no bo kasy by nie miała. Jego kasy. Czy to nie jest swojego rodzaju prostytucja? Bo patologia na pewno.
10 343 2012-05-11 16:37:05
Ja już o moim mężu nie potrafię napisać/powiedzieć nic miłego. Jest mi obojętny. Jest mi przykro,że tak wyszło,ale wiem,że jest w tym trochę mojej winy. Po prostu byłam ślepa, może głupia. Pragnienie ucieczki z patologicznego domu i chęć poczucia się zaakceptowaną była wtedy ogromna. I wcale tego nie dostałam. Zastanawiam się czy jeszcze kiedyś to dostanę. Chociaż wiem,że tak naprawdę to chodzi o to żeby zaakceptować samą siebie.
U nas jest tak nijako teraz. Trochę "sztywno", ale ja jestem często poddenerwowana, po prostu on tak na mnie działa. Jestem jak bomba zegarowa, w każdej chwili mogę wybuchnąć. Wydaje mi się,że na rozprawie się popłaczę. Jestem mega wrażliwa. Głos napewno mi się załamie. Nie zamierzam poruszyć kwestii jego nałogów, tylko różnicę zainteresowań, charakterów, poglądów m.in. religijnych, sprawę jego "kariery" i mojej "ochoty" na założenie rodziny, dzieci. Mam nadzieję,żeto wystarczy. Może sędzina jak go zobaczy, te jego tatuaże;) to może przekona się do mojej racji... Mam nadzieję,że on potwierdzi moje zeznania...Boję się.
10 344 2012-05-11 17:05:39
Moje przemyślenia:
Witajcie ponownie w ten miły majowy dzień.
Ponieważ każdy umieszcza na forum swoje przemyślenia, wiec takie zamieszczę i ja.
Nie bedę się odnosić do wszystkiego z osobna, a potraktuję sprawę "grupowo" ( wiem , że grupy są siłą )
Tak, wiem natychmiast wytknie się mi agresję, zaburzenie, nieświadomość, że niby mam problem itp.
Ale trudno, ponieważ wiem, że ze mną wszystko ok, wiec ni mnie to ziębi , ni grzeje.
KACHNA66, IRUDA, LUKRECJA, MARIPOSA, czy bóg jedyny wie kto jeszcze
Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to jedna i ta sama osoba, powiem wiecej , myśle, że się nie mylę, ale zaznaczam to tylko moje wrażenie.
Co rządzi tymi wszystkimi postaciami?
Obsesyjna chęć narzucenia swojego toku myślenia , jako jedynego słusznego, dlaczego? no bo w książkach tak napisali!!!
Grupy, grupy i jeszcze raz grupy, jedyne panaceum na problemy.
A może są osoby, które w grupach czują się fatalnie, może są indywidualistami, może nie mają potrzeby przeglądać się w oczach innych, oglądać swoich zachowań u innych.
Ponieważ uważam, że przychodzi moment, kiedy samemu dostrzega się swoje dziwne zachowania.
Jak można określić nie znając osoby, nie wiedząc o niej praktycznie nic oraz nie widząc jej nigdy na oczy, stwierdzać, że ma chore wzorce!!!!!
No i ta obsesja, niemalże grobowa
grupy
leczenie
zdrowienie
choroba
uzależnienie
współuzależnienie
nic tylko się powiesić, a świat jest taki piękny
Jak można stwierdzić, że osoby które obrały inne metody robią źle, bo co , bo się nie zgadzają z tą teorią?
No bo przecież jak nie ma grupy, terapii , leczenia itp to robią źle!!!!!
Ja uważam, że takiej osobie, obsesyjnie uwikłanej w zajmowanie się jakąś bliżej nieokreśloną chorobą ,z rozdwojeniem jaźni, obsesyjnie potrzebującej akceptacji otoczenia, narzucającej jedyny i jej zdaniem słuszny punkt widzenia, potrzebującej dowartościowywania się w oczach innych, no i zachowującej pozory potrzebny jest niezwłocznie ddooobbbry psychiatra, tak bo psycholog już nie wystarczy.
Najlepiej będzie zacząć myśleć samodzielnie, a nie traktować książek jako instrukcji obsługi człowieka, nie patrząc na to, że każdy z nas jest inny.
A coż to jest 12 kroków.
12 kroków zostało stworzone dla alkoholików i tylko zmieniono nazywnictwo i zaadoptowano do seksoholizmu.
Inny natomiast jest fakt, że teraz każde puszczalstwo, w celu usprawiedliwienia się, że dalej się tkwi w takim związku podpina się pod seksoholizm.
No tak, to usprawiedliwienie, bo to nie były zwykłe zdrady, on jest chory, no i przez niego i ja jestem chora (czytaj współuzależniona).
No tak, a skoro on jest chory i ja jestem chora, to trzeba się leczyć, bo przecież chorych się nie zostawia, no i jak się jest chorym nie ma się siły odejść, no tak i pozory dla opinii publicznej zachowane.
No przecież jestem takim ideałem, że tylko chłowiek chory może mnie zdradzić, a jak jest chory, to ponieważ jestem idealna nie zostawie go pokażę mój altruizm.
Żałosne.
No i oczywiście ta chęć bycia gruru, narzucająca innym jedyny słuszny cykl myślenia, dlaczego? no bo w książce napisali.
Tak właśnie myślę i nie jest to moja agresja, bo takowej nie posiadam.
10 345 2012-05-11 17:13:31
A ja co tydzień od psychologa dostaję lekturkę do przeczytania. Potem pani pyta i jak?
Sorry, ale przez chwilę myślałam,że trafiłam na nie to forum co zawsze.
O co chodzi?!
10 346 2012-05-11 17:37:04
Też chodzę jak bomba zegarowa, widzę różnice w swoim zachowaniu, jest coraz gorzej, ponieważ nie umiem gadać takich rzeczy, nie potrafię być podła i okrutna w takim stopniu, nie potrafię odpowiadać na te brednie które wygaduje czuje się bezsilna i reaguję agresją, teraz wrócił z pracy i od razu zaczął od ataku tym swoim przemądrzałym tonem: nie byłaś w pracy dzisiaj? czemu nie byłaś w pracy dzisiaj?dlaczego nie byłaś w pracy? nóż mi się w kieszeni otwiera
10 347 2012-05-11 17:38:53 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-05-11 17:39:12)
To może dojrzałaś już do decyzji?
10 348 2012-05-11 17:39:34
Dobrze byłoby, gdybyś nagrała jego "mowy" do Ciebie, jego sposób traktowania Ciebie. Takie nagrania są dowodem w sądzie.
Są dowodem, potwierdzam to. Cały rozwód oparłam o nagrania i nie prawdą jest, ze karalne jest nagrywanie męża. Dopuszczalne jest nawet zakładanie podsłuchu w telefonie naszej połówki. Przemoc psychiczna nie zostawia widocznych śladów, odbywa się w czterech ścianach i trudno ją udowodnić w inny sposób. Mój mąż był obecny na rozwodzie tylko słowem i mam rozwód z jego winy.
Jestem tą co czekała za długo na....na jego zmianę? na cud? ... ani on się nie zmienił ....a cud się wydarzył - żyję
.
Podniosłam się już i chyba mocno stoję. Już nie ruszają mnie jego słowa. Może mówić co chce a ja reaguję tylko w sytuacjach kiedy mam coś do ugrania. Reszta jego słów odbija się jak pisze Mussuka, jak piłka od ściany. Dzieciaki już się go nie boją ( a bały się o czym nawet nie wiedziałam) i rozmawiają z nim, jak baaardzo dojrzali i świadomi ludzie. Jestem z nich dumna
. Oczywiście nie jesteśmy w stanie uniknąć manipulacji, ale jesteśmy jej świadomi.
Uciekaj dziewczyno jak najdalej. Ratuj swoje zdrowie i życie. Wiem, łatwo powiedzieć trudniej realizować tą ucieczkę. Ważna jest świadomość sytuacji, zagrożenia i możliwości życia bez niego. Mnie się udało i cieszę się ciszą i bezpieczeństwem domu. Od ponad roku nie oglądam telewizji. Zakłóca ona mi mój spokój, ciszę. Przyzwyczaiłam się do śpiewu ptaków, odgłosu bażanta ( sąsiad go ma) i ciszy na życzenie, MOJE życzenie
. Kiedy cisza mi się nudzi włączam muzykę, moją ulubioną lub oglądam w necie xfactor.
10 349 2012-05-11 17:55:03
Nie dojrzałam, jestem świadoma, utwierdzam się czytając Was, ale nie potrafię jeszcze zebrać się w sobie, jest mi wstyd, bo tą decyzję już kiedyś podejmowałam i do niego wróciłam, uwierzyłam, ponownie zaufałam, kilka miesięcy było wspaniale a potem znowu się zaczęło.
10 350 2012-05-11 18:00:19
Każdy ma swoje tempo.
Obyś tylko, życzę Ci tego, krótko siedziała na tej huśtawce.
10 351 2012-05-11 18:22:43
Nie do uwierzenia jest fakt, że jestem psychologiem, przez moje 5 lat studiów dałabym sobie 2 ręce i nogi uciąć, że coś takiego mnie nie spotka. Nigdy nie mogłam zrozumieć jak moja babcia może żyć w tak toksycznym związku z mężczyzną, który leje córki i żonę. Teraz sama mam problemy z odróżnieniem tego co jest na miejscu a co przekracza granice w jego wykonaniu. Od razu szukam winy w sobie, jednak moja psychika gdzieś podświadomie walczy żeby nie spaść na do tego dna, o ile da się niżej. Pewnie dlatego chciałabym poznać ten mechanizm, wytłumaczyć fakt, że pół roczna sielanka i miłość zamieniła się w makabrę. Całe studia mi wmawiano, że w relacjach międzyludzkich dwie osoby są winne i to dwie osoby mają wpływ na sposób budowania relacji. Strasznie się to wtarło w skórę.
10 352 2012-05-11 18:28:02 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-05-11 18:31:48)
To może podrepczesz do koleżanki po fachu na swą własną terapię?
(...)Całe studia mi wmawiano, że w relacjach międzyludzkich dwie osoby są winne i to dwie osoby mają wpływ na sposób budowania relacji.(...)
A tak nie jest w Twoim przypadku?
Twoja reakcja na jego zachowanie jest przecież przyzwoleniem na powiększanie się jego agresji względem Ciebie.
10 353 2012-05-11 18:30:38
Nie dojrzałam, jestem świadoma, utwierdzam się czytając Was, ale nie potrafię jeszcze zebrać się w sobie, jest mi wstyd, bo tą decyzję już kiedyś podejmowałam i do niego wróciłam, uwierzyłam, ponownie zaufałam, kilka miesięcy było wspaniale a potem znowu się zaczęło.
To jest też tak,że nie musisz się spieszyć,ale im szybciej tym lepiej dla ciebie. Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czego Ty chcesz. Najważniejsza jesteś Ty i twoje uczucia, które są teraz potwornie ranione. Jesteś mega silną osobą skoro potrafisz znosić tą geehennę. Masz też na pewno jeszcze siłę by uciec, tylko brak Ci odwagi. Poszukaj może wsparcia wśród bliskich, koleżanek. Ja wiem,że w takich chwilach człowiek myśli,że jest samotny,ale tak nie jest. Ja,gdy powiedziałam innym,jaki jest mój mąż, otrzymałam tyle słów wsparcia,że do tej pory jestem w szoku. Dobrze,że piszesz na forum. Będę Cię wspierać bez względu na twoją decyzję. Pamiętaj, jesteś mądrą kobietą!
10 354 2012-05-11 18:33:56
Oczywiście,że winne są obie strony. On jest winny,bo jest psychofagiem, a Ty jesteś winna,bo sobie na to pozwalasz.
10 355 2012-05-11 18:42:00
Tutaj pojawia się wstyd i zaprzeczanie "ja tego nie potrzebuję, dam sobie radę". Moja historia jest o tyle przestrogą że po 2 latach męczarni wyszłam z koszmaru, przeprowadziłam się do rodziców, powróciłam do przyjaciół, zaczęłam się spełniać zawodowo, normalnie żyć, bez poważnych związków, przekonana że są nie dla mnie, że wystarczająco już kochałam. Zdarzyły się dwie zażyłości, a z nimi seks, spotkania co jakiś czas, ale wiedziałam, że to nie miłość. Rok czasu nie widziałam męża, rok czasu który miał mi pozwolić na spokojny rozwód z rozpadem wszelkiego rodzaju więzi - emocjonalnej, fizycznej, finansowej. I nadszedł moment spotkania, uzgodnienia kwestii finansowych, wiele rzeczy było finansowanych przeze mnie i moich rodziców, po długich kłótniach, wyzwiskach grożenia wyciąganiem kabli spod podłóg doszliśmy do porozumienia, że kwestie finansowe dzielimy sami, bez udziału sądu. I na tym spotkaniu coś we mnie pękło, człowiek, który chodził przez ten rok do psychologa był jakiś taki otwarty, ciepły, troskliwy. Po pół roku wahania, zapewnień z jego strony, psychicznego spokoju zaczęłam wierzyć, że się uda, że będzie dobrze. To była taka próba dla mnie, którą zdał bezbłędnie, w której moje zdanie się liczyło, uczucia nie były bagatelizowane a życie gładko toczyło się do przodu. Codzienne problemy rozwiązywały się same, wspieraliśmy się, nie było kwestii nie do przeskoczenia.
10 356 2012-05-11 18:47:27
Czuję taką ulgę gdy mogę się tutaj wypisać. Miałam zakaz rozmawiania o naszych problemach z kimkolwiek, ciągle słyszałam w gniewie "no idź idź, napisz do przyjaciółki jaka to jesteś biedna"
10 357 2012-05-11 18:52:15 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-05-11 18:52:46)
Tutaj pojawia się wstyd i zaprzeczanie "ja tego nie potrzebuję, dam sobie radę". (...)
Przepraszam, ale... wstyd?
Będąc psychologiem twierdzisz, że wstydem jest szukanie pomocy dla siebie?
Czym Ty różnisz się od swoich klientów, że nie potrzebujesz pomocy?
Studia dają wiedzę, nie umiejętności. To, że wiesz jak należy postępować, nie oznacza, że tę teorię umiesz zastosować w praktyce.
10 358 2012-05-11 18:55:16
Jasne, zgadzam się z Tobą, studia nie dają takiej wiedzy. Nie pracuję stricte w zawodzie psychologa klinicznego, ze względu na fakt zapewne iż nie do końca wierzę w skuteczność. Jeżeli właśnie te koleżanki ze studiów po fachu zajmują się pacjentami to wręcz mnie to przeraża.
10 359 2012-05-11 18:56:52
A wstyd..wstyd pojawia się czy tego chcę czy nie chcę i zdaję sobie sprawę z tego, że nie powinien decydować o tym czy z pomocy skorzystam czy nie. Tak czy siak, jest.
10 360 2012-05-11 19:05:42
Jeśli mogę doradzić.
Poszukaj dobrego psychoterapeuty, umów się na pierwsze spotkanie, weź swój wstyd pod rękę i podejmij terapię.
10 361 2012-05-11 19:16:07
Heh, skończyło się na tym, że po awanturze docinkach, wyzwiskach, złośliwościach i całym dniu nie odzywania się mój mąż oznajmił mi że jedzie do domu do mamusi. No tak, bo to jemu się tu największa krzywda dzieje, jak zwykle "to ja jestem ten biedny". Przynajmniej spokój będzie
10 362 2012-05-11 19:17:53
A mój jeszczemąż przygotował sobie do spakowania swoje zabaweczki:gry,kabelki, piloty...do play station. Ostatnio mówił,że jak się przeprowadzi to zabierze ze sobą tylko tv i play station. Myślę,że majtki i skarpetki też sobie weźmie;) Euforii jeszcze nie ma,ale jeżeli faktycznie się wyprowadzi to będzie WOW!
10 363 2012-05-11 19:19:08
Powiem Wam ze kochanka mojego meza byla psychologiem ,ja jestem po wychowaniu fizycznym ,wiem ze nie kazdy psycholog jest dobry ta kobieta ,byla samotna do tego wstydzilabym sie na jej miejscu bedac psychologiem przyznac sie do tego
W moim przypadku bylo cos innego ,ja zawsze do wszystkiego musialam sama dojsc ,i wtym przypadku tak bylo ,a i jeszcze to ze owa pani wmowila mi ze jestem za chuda masakra co ta kobieta zrobila z moja psychika.
Jedyne co mi z tego zostalo to to ze ja wiem po co zyje i dla kogo ,a ona jest dalej sama .
Kiedy ich nakrylam ona rzucila sie do mnie ,wiedzialam ze tam sa ,specjalnie pojechalam z moja siostra i jego bratem , ktory naplul jej w twarz i WTEDY MIALAM ODJESC , a jednak czekalam ,ale znowu nie tak dlugo by tego zalowac
10 364 2012-05-11 19:20:16
Heh, skończyło się na tym, że po awanturze docinkach, wyzwiskach, złośliwościach i całym dniu nie odzywania się mój mąż oznajmił mi że jedzie do domu do mamusi. No tak, bo to jemu się tu największa krzywda dzieje, jak zwykle "to ja jestem ten biedny". Przynajmniej spokój będzie
A niech idzie w cholerę! Nie przejmuj się nim, pomyśl o sobie!
10 365 2012-05-11 19:20:45
pati31 napisał/a:hm... napisał/a:Mąż Anny znęca się nad nią po prostu.
Ja znam te słowa wypowiadane miłym, a jednocześnie skur...m tonem. To już za mną.Ja to znam hm........ milym a jednoczesnie skur...m tonem ,aby dotarlo nie?
i za mna.........bo teraz gra pokrzywdzonego ze mu sie baba zbiesilaI robi to z takimi psychopatycznymi minami i cedzi słowa przez zęby. Nie da się opisać.
\
dokladnie,i jeszcze mnie ciagnie za kucyk tak chamsko bo mam dlugi masakra hm.............
10 366 2012-05-11 19:23:09
Wielokropek napisał/a:Dobrze byłoby, gdybyś nagrała jego "mowy" do Ciebie, jego sposób traktowania Ciebie. Takie nagrania są dowodem w sądzie.
Są dowodem, potwierdzam to. Cały rozwód oparłam o nagrania i nie prawdą jest, ze karalne jest nagrywanie męża. Dopuszczalne jest nawet zakładanie podsłuchu w telefonie naszej połówki. Przemoc psychiczna nie zostawia widocznych śladów, odbywa się w czterech ścianach i trudno ją udowodnić w inny sposób. Mój mąż był obecny na rozwodzie tylko słowem i mam rozwód z jego winy.
Jestem tą co czekała za długo na....na jego zmianę? na cud? ... ani on się nie zmienił ....a cud się wydarzył - żyję.
Podniosłam się już i chyba mocno stoję. Już nie ruszają mnie jego słowa. Może mówić co chce a ja reaguję tylko w sytuacjach kiedy mam coś do ugrania. Reszta jego słów odbija się jak pisze Mussuka, jak piłka od ściany. Dzieciaki już się go nie boją ( a bały się o czym nawet nie wiedziałam) i rozmawiają z nim, jak baaardzo dojrzali i świadomi ludzie. Jestem z nich dumna. Oczywiście nie jesteśmy w stanie uniknąć manipulacji, ale jesteśmy jej świadomi.
Uciekaj dziewczyno jak najdalej. Ratuj swoje zdrowie i życie. Wiem, łatwo powiedzieć trudniej realizować tą ucieczkę. Ważna jest świadomość sytuacji, zagrożenia i możliwości życia bez niego. Mnie się udało i cieszę się ciszą i bezpieczeństwem domu. Od ponad roku nie oglądam telewizji. Zakłóca ona mi mój spokój, ciszę. Przyzwyczaiłam się do śpiewu ptaków, odgłosu bażanta ( sąsiad go ma) i ciszy na życzenie, MOJE życzenie. Kiedy cisza mi się nudzi włączam muzykę, moją ulubioną lub oglądam w necie xfactor.
zosiu mam wrazenie ze nasi mezowie sa bardzo pododni..........
10 367 2012-05-11 19:26:24
TO ze moj maz ma osobowsc psychopatyczno -narcystyczna to wiem
Kiedys byl w komndosach i mial jechac do kosowa i uderzyl majora ,psychiatra stwerdzil ze osobowosc bezadaptacyjna ,nie potrafi sie podporzadkowac ,musi byc przywodcta grupy.....
10 368 2012-05-11 19:29:14
Ja się nim nie przejmuję, na pewno nie tym że zjeść nie będzie miał czego, czy że mnie nie kocha, czy że do mamusi na skargę poleciał, kompletnie mnie to nie interesuje. Interesuje mnie to co tym chce ugrać, bo w normalnych warunkach wołami bym go tam nie zaciągnęła, nauczona doświadczeniem wiem, że każdy jego czyn czemuś służy. Utwierdził mnie tym w którejś kłótni, gdy pytał jak się wyprowadzałam po co klucze do mieszkania biorę i mam mu natychmiast oddać, bo ja na pewno mam jakiś plan i to mnei przeraziło. Jaki plan, przecież ja wtedy myślałam tylko o tym żeby brać nogi za pas i mieć jak wrócić po resztę moich rzeczy. To było kombinowanie, zamykanie mi drzwi przed nosem, że do taty zadzwoni, tata mi potem odda rzeczy żebym mu tylko klucze oddała.
10 369 2012-05-11 19:33:46
W normalnych warunkach to on się wystroi, wypachni, ubrania wyprasuje, gierki pozabiera i idzie w te tany grać albo się uchlać, bez słowa wyjaśnień i wracając w nocy albo nad ranem. Tym razem przyszedł mnie poinformować tym pompatycznym tonem "jadę do mamy, pa" żebym wiedziała co robi. Kolejna próba zastraszenia, czemu będzie służyć to się okaże.
10 370 2012-05-11 20:10:04
Jak tak czytam o tych waszych mężach psychofagach to aż zaczynam sobie myśleć,że mój to wcale nie jest taki zły:/ Współczuję Wam tych dupków.
10 371 2012-05-11 20:14:47
TO ze moj maz ma osobowsc psychopatyczno -narcystyczna to wiem
Kiedys byl w komndosach i mial jechac do kosowa i uderzyl majora ,psychiatra stwerdzil ze osobowosc bezadaptacyjna ,nie potrafi sie podporzadkowac ,musi byc przywodcta grupy.....
Jak można o kimś powiedzieć,że musi być przywódcą grupy po takim zachowaniu? To chyba wręcz odwrotnie, powinien iść do najniższej grupy na "wychowanie". A później dziwią się że młodzi chłopcy popełniają samobójstwa w wojsku, jak mają psychopatów za przywódców. Skandal! Porażka!
10 372 2012-05-11 20:15:55
EEE no co Ty, mój też nie jest wcale taki zły, zawsze mi mówi, że przecież on nic nie robi, mi wszystko nie pasuje. Czysty jak biel, wspaniały człowiek heh
10 373 2012-05-11 20:16:58
pati31 napisał/a:TO ze moj maz ma osobowsc psychopatyczno -narcystyczna to wiem
Kiedys byl w komndosach i mial jechac do kosowa i uderzyl majora ,psychiatra stwerdzil ze osobowosc bezadaptacyjna ,nie potrafi sie podporzadkowac ,musi byc przywodcta grupy.....Jak można o kimś powiedzieć,że musi być przywódcą grupy po takim zachowaniu? To chyba wręcz odwrotnie, powinien iść do najniższej grupy na "wychowanie". A później dziwią się że młodzi chłopcy popełniają samobójstwa w wojsku, jak mają psychopatów za przywódców. Skandal! Porażka!
Niestety są tacy, że chociażbyś prętem lała, to niczego się nie nauczą...
10 374 2012-05-11 20:20:38
EEE no co Ty, mój też nie jest wcale taki zły, zawsze mi mówi, że przecież on nic nie robi, mi wszystko nie pasuje. Czysty jak biel, wspaniały człowiek heh
Mój też tak robił i mówił i już nie mam ochoty tego słuchać. Jest rozwód i wyprowadzka (mam nadzieję:)
10 375 2012-05-11 20:26:10
Anstawia napisał/a:pati31 napisał/a:TO ze moj maz ma osobowsc psychopatyczno -narcystyczna to wiem
Kiedys byl w komndosach i mial jechac do kosowa i uderzyl majora ,psychiatra stwerdzil ze osobowosc bezadaptacyjna ,nie potrafi sie podporzadkowac ,musi byc przywodcta grupy.....Jak można o kimś powiedzieć,że musi być przywódcą grupy po takim zachowaniu? To chyba wręcz odwrotnie, powinien iść do najniższej grupy na "wychowanie". A później dziwią się że młodzi chłopcy popełniają samobójstwa w wojsku, jak mają psychopatów za przywódców. Skandal! Porażka!
Niestety są tacy, że chociażbyś prętem lała, to niczego się nie nauczą...
Te kobiety co siedzą z tymi psychofagami trzeba lać, to one mają zrozumieć,że ten facet SIĘ NIE ZMIENI! To te kobiety mają się zmienić!
10 376 2012-05-11 20:28:15
tak moj maz nigdy nie pracowal dla kogos,w wojsku mogl zrobic kariere ale nie potrafil sie podporzadkowac .
Tak dla ludzi to wspanialy czlowiek sukcesu ,a dla kobiet pociagajacy ,szarmancki,czarus taki doslownie.
10 377 2012-05-11 20:29:22
Do rodziców nie mogę i nie chcę wrócić, muszę sama stanąć na nogi. Szukam mieszkania, ale trudno mi będzie się urządzić i utrzymać za taką pensję. Jezu jak sobie przypomnę momenty w których mój mąż chciał mi w tym pomagać (miał takie prześwity dobroci w stylu "zakończmy to jak ludzie"), ale oczywiście po jego myśli heh. NA ciągłym kontrolowanym, gdybym tylko próbowała być szczęśliwa stałabym się jak to zazwyczaj szmatą i suką.
10 378 2012-05-11 20:30:02
tak moj maz nigdy nie pracowal dla kogos,w wojsku mogl zrobic kariere ale nie potrafil sie podporzadkowac .
Tak dla ludzi to wspanialy czlowiek sukcesu ,a dla kobiet pociagajacy ,szarmancki,czarus taki doslownie.
Chyba Pati nadal jesteś nim oczarowana?
10 379 2012-05-11 20:32:37
tak moj maz nigdy nie pracowal dla kogos,w wojsku mogl zrobic kariere ale nie potrafil sie podporzadkowac .
Tak dla ludzi to wspanialy czlowiek sukcesu ,a dla kobiet pociagajacy ,szarmancki,czarus taki doslownie.
Jak bym o moim czytała, niektórych jednak nie zwiódł i nabrać się nie dali - jak np. moi rodzice, przyjaciółka. Dlatego tak bardzo go wkurza jak ma się z tymi osobami spotkać, od rana jest gadanie że mu się nie chce, że może nie pójdziemy. Aż żal słuchać. Ale jak ktoś czegoś potrzebuje, pierwszy leci żeby się pokazać, wszystkim by wczasy stawiał. Ale to wszystko paplanina jest, wożenie pustych taczek, bo jak do czynów przychodzi to gówno z tego zawsze. Oj tak, pięknie to on umie opowiadać
10 380 2012-05-11 20:34:03
l_ukrejo,
jesteś! Ufff!
To dobrze, że jesteś.
10 381 2012-05-11 20:36:41
Do rodziców nie mogę i nie chcę wrócić, muszę sama stanąć na nogi. Szukam mieszkania, ale trudno mi będzie się urządzić i utrzymać za taką pensję. Jezu jak sobie przypomnę momenty w których mój mąż chciał mi w tym pomagać (miał takie prześwity dobroci w stylu "zakończmy to jak ludzie"), ale oczywiście po jego myśli heh. NA ciągłym kontrolowanym, gdybym tylko próbowała być szczęśliwa stałabym się jak to zazwyczaj szmatą i suką.
Nikt nie mówi,że będzie łatwo. Ja też się obawiam jutra. Też boję się,że sobie sama nie dam rady. Nie mam w pobliżu nikogo, ale nie mam dwóch lewych rączek, jak będzie trzeba zakasam rękawy. Zapracuję, na siebie, na moją egoistyczną doopę, na moje marzenia! Wiem,że jak z nim zostanę to się psychicznie wykończę. Chcę mieć tylko spokój.
10 382 2012-05-11 20:44:32
aniapearl napisał/a:Do rodziców nie mogę i nie chcę wrócić, muszę sama stanąć na nogi. Szukam mieszkania, ale trudno mi będzie się urządzić i utrzymać za taką pensję. Jezu jak sobie przypomnę momenty w których mój mąż chciał mi w tym pomagać (miał takie prześwity dobroci w stylu "zakończmy to jak ludzie"), ale oczywiście po jego myśli heh. NA ciągłym kontrolowanym, gdybym tylko próbowała być szczęśliwa stałabym się jak to zazwyczaj szmatą i suką.
Nikt nie mówi,że będzie łatwo. Ja też się obawiam jutra. Też boję się,że sobie sama nie dam rady. Nie mam w pobliżu nikogo, ale nie mam dwóch lewych rączek, jak będzie trzeba zakasam rękawy. Zapracuję, na siebie, na moją egoistyczną doopę, na moje marzenia! Wiem,że jak z nim zostanę to się psychicznie wykończę. Chcę mieć tylko spokój.
Jasne, damy radę, zawsze zdolna bestia byłam, tylko trochę samoocena ostatnio ucierpiała, byle do przodu. Do wszystkiego w życiu sama doszłam, a nawet za drugą osobę. Jak to czasem mąż mówi "w sumie to wdzięczny Ci jestem, mieszkanie mi urządziłaś, studia wybrałaś, na pracę ukierunkowałaś", bo przecież sam to tylko kasa od rodziców na auto, do 27 roku w domku na obiadkach mamusi, bez studiów, 9 liceów zaliczył.
10 383 2012-05-11 20:45:32
pati31 napisał/a:tak moj maz nigdy nie pracowal dla kogos,w wojsku mogl zrobic kariere ale nie potrafil sie podporzadkowac .
Tak dla ludzi to wspanialy czlowiek sukcesu ,a dla kobiet pociagajacy ,szarmancki,czarus taki doslownie.Chyba Pati nadal jesteś nim oczarowana?
Oczarowana? nie ,nie kochana ,poprostu wiem ze juz takiego faceta nie spotkam ,a wiem ze na niego nie jedna z Was by dala sie omotac .W wielu aspektach zyciowych jest swietny ,indywidualista ,Czasami mysle ze nie zostal stworzony do zwiazku.Pisalam to w kontekscie ze wielu ,wielu ludzi ma go za GURU chociazby jego pracownicy ,jego rodzina ,znajomi(oprucz mojego szwagra i siostry).
10 384 2012-05-11 20:48:08
Moja historia jest dluga i szerokoa ,ksiazke bym mogla napisac ,Fajnie mi sie teraz na to patrzy z dystansu
10 385 2012-05-11 20:51:33
Anstawia napisał/a:aniapearl napisał/a:Do rodziców nie mogę i nie chcę wrócić, muszę sama stanąć na nogi. Szukam mieszkania, ale trudno mi będzie się urządzić i utrzymać za taką pensję. Jezu jak sobie przypomnę momenty w których mój mąż chciał mi w tym pomagać (miał takie prześwity dobroci w stylu "zakończmy to jak ludzie"), ale oczywiście po jego myśli heh. NA ciągłym kontrolowanym, gdybym tylko próbowała być szczęśliwa stałabym się jak to zazwyczaj szmatą i suką.
Nikt nie mówi,że będzie łatwo. Ja też się obawiam jutra. Też boję się,że sobie sama nie dam rady. Nie mam w pobliżu nikogo, ale nie mam dwóch lewych rączek, jak będzie trzeba zakasam rękawy. Zapracuję, na siebie, na moją egoistyczną doopę, na moje marzenia! Wiem,że jak z nim zostanę to się psychicznie wykończę. Chcę mieć tylko spokój.
Jasne, damy radę, zawsze zdolna bestia byłam, tylko trochę samoocena ostatnio ucierpiała, byle do przodu. Do wszystkiego w życiu sama doszłam, a nawet za drugą osobę. Jak to czasem mąż mówi "w sumie to wdzięczny Ci jestem, mieszkanie mi urządziłaś, studia wybrałaś, na pracę ukierunkowałaś", bo przecież sam to tylko kasa od rodziców na auto, do 27 roku w domku na obiadkach mamusi, bez studiów, 9 liceów zaliczył.
No i już się lepiej czyta jak piszesz pozytywnie o sobie:) Ja jestem w 100% pewna,że jesteś mądrutka i zdolna! Jeszcze tu na forum nie "spotkałam" głupich dziewcząt. Właśnie o tą samoocenę chodzi. Spadła przez niego. Starałaś się dla niego, o niego, skąd ja to znam. Zero docenienia, a tak tego oczekiwałaś. Moja droga,teraz czas robić wszystko, tylko i wyłącznie dla siebie. Już wiem,że dasz radę:)
10 386 2012-05-11 20:52:13
Nie dojrzałam, jestem świadoma, utwierdzam się czytając Was, ale nie potrafię jeszcze zebrać się w sobie, jest mi wstyd, bo tą decyzję już kiedyś podejmowałam i do niego wróciłam, uwierzyłam, ponownie zaufałam, kilka miesięcy było wspaniale a potem znowu się zaczęło.
Wlasciwie to ja rowniez bylam swiadoma ,ale brakowalo mi czegos ,wlasnie tej magicznej mocy ,ktora posiadam od jakiegos czasu,dlugo sie miotalam ,jednak to zwyciezylo.TEN ogien ,ktory teraz sie we mnie pali i nie widze nie czuje nic ,obojetnosc...na kazde slowo i ruch.Zobaczysz i Ty sie tego doczekasz.
10 387 2012-05-11 20:53:34
Moja historia jest dluga i szerokoa ,ksiazke bym mogla napisac ,Fajnie mi sie teraz na to patrzy z dystansu
To teraz Pati pisz następną książkę, o 180° odwrotną do poprzedniej:D
10 388 2012-05-11 20:54:47
Czekam na to, można to nazwać pokrętnie "miarka się przebrała", chociaż granice normalności już dawno zostały przekroczone.
10 389 2012-05-11 21:05:38
Czekam na to, można to nazwać pokrętnie "miarka się przebrała", chociaż granice normalności już dawno zostały przekroczone.
Zobaczysz, nadejdzie taki dzień, o którym pati31 pisze. Po prostu przejrzysz zupełnie na oczy, poczujesz się jakbyś narodziła się na nowo, dostaniesz energii do walki. Ja tak miałam. I są wzloty i upadki,ale zawsze się zbieram z podłogi i nie poddaję. Ogromną pomoc daje mi to forum, fantastyczne kobitki, oraz moja psycholożka. Chodzę do psychologa co tydzień i ona zawsze mi daje wskazówki i popycha do działania. I ja na następną wizytę idę zawsze z jakimś niewielkim sukcesem, a to się przeniosłam do drugiego pokoju, potem napisany pozew o rozwód i już prawie wysłany, teraz może mój mąż się wyprowadzi itp itd...
10 390 2012-05-11 21:25:14
Ale taki dzień nastąpi tylko wtedy jeśli weźmiesz się za siebie. Musisz wiedzieć czego chcesz i musisz o to walczyć!
10 391 2012-05-11 22:10:16
No Zofio mnie też przerażają uzależnieni od porno, pedofile i zboczeńcy. I fakt jest taki, że to panowie mają z tym problemy. Taka jest prawda. Ja mam świadomość, że kobiety może też lubią sobie obejrzeć taki film, ale żeby któraś musiała dzień w dzień nie słyszałam. Poza tym na tych, które uwielbiają panowie filmuje się wnętrzności chyba do za przeproszeniem migdałków, zero wyczucia. Jest co obrzydliwe niejednokrotnie, sama perwersja. Ale czego nie zrobią "aktorzy" na potrzeby filmu.
Może to zbyt odważne ale śmiem uznać, że niektórzy (nie generalizuję) panowie wydają się być słabi po prostu i za cokolwiek się nie wezmą to ich pochłania bez reszty.
Kobiety też się uzależniają od pornografi,seksu,zdrad,cyberseksu itp.
Eks na grupie dla seksoholików miał kilka koleżanek. Nie wolno generalizować.
10 392 2012-05-11 22:15:53
hm... napisał/a:No Zofio mnie też przerażają uzależnieni od porno, pedofile i zboczeńcy. I fakt jest taki, że to panowie mają z tym problemy. Taka jest prawda. Ja mam świadomość, że kobiety może też lubią sobie obejrzeć taki film, ale żeby któraś musiała dzień w dzień nie słyszałam. Poza tym na tych, które uwielbiają panowie filmuje się wnętrzności chyba do za przeproszeniem migdałków, zero wyczucia. Jest co obrzydliwe niejednokrotnie, sama perwersja. Ale czego nie zrobią "aktorzy" na potrzeby filmu.
Może to zbyt odważne ale śmiem uznać, że niektórzy (nie generalizuję) panowie wydają się być słabi po prostu i za cokolwiek się nie wezmą to ich pochłania bez reszty.Kobiety też się uzależniają od pornografi,seksu,zdrad,cyberseksu itp.
Eks na grupie dla seksoholików miał kilka koleżanek. Nie wolno generalizować.
ja martwię się,że mam z tym problem Głupio o tym pisać...
10 393 2012-05-11 22:28:26
l_ukrecja napisał/a:hm... napisał/a:No Zofio mnie też przerażają uzależnieni od porno, pedofile i zboczeńcy. I fakt jest taki, że to panowie mają z tym problemy. Taka jest prawda. Ja mam świadomość, że kobiety może też lubią sobie obejrzeć taki film, ale żeby któraś musiała dzień w dzień nie słyszałam. Poza tym na tych, które uwielbiają panowie filmuje się wnętrzności chyba do za przeproszeniem migdałków, zero wyczucia. Jest co obrzydliwe niejednokrotnie, sama perwersja. Ale czego nie zrobią "aktorzy" na potrzeby filmu.
Może to zbyt odważne ale śmiem uznać, że niektórzy (nie generalizuję) panowie wydają się być słabi po prostu i za cokolwiek się nie wezmą to ich pochłania bez reszty.Kobiety też się uzależniają od pornografi,seksu,zdrad,cyberseksu itp.
Eks na grupie dla seksoholików miał kilka koleżanek. Nie wolno generalizować.ja martwię się,że mam z tym problem Głupio o tym pisać...
Anstawia to jest również problem kobiet, które nie mają zapewnionych podstawowych potrzeb bezpieczeństwa oraz bliskości. Wydaje się wtedy że w ten sposób rozładowuje się emocje i zapewnia odrobinę bliskości. Bo seks od pokoleń dla kobiet związany jest z bliskością i miłością. Kobiety mają ten problem, ale jego podłoże jest trochę inne
10 394 2012-05-11 22:33:24
Anstawia napisał/a:l_ukrecja napisał/a:Kobiety też się uzależniają od pornografi,seksu,zdrad,cyberseksu itp.
Eks na grupie dla seksoholików miał kilka koleżanek. Nie wolno generalizować.ja martwię się,że mam z tym problem Głupio o tym pisać...
Anstawia to jest również problem kobiet, które nie mają zapewnionych podstawowych potrzeb bezpieczeństwa oraz bliskości. Wydaje się wtedy że w ten sposób rozładowuje się emocje i zapewnia odrobinę bliskości. Bo seks od pokoleń dla kobiet związany jest z bliskością i miłością. Kobiety mają ten problem, ale jego podłoże jest trochę inne
Dla mnie właśnie seks był pokazaniem tej drugiej osobie,że mi na niej zależy. A z drugiej strony wydawało mi się,że jak pójdę z facetem do łóżka to on mnie będzie bardziej szanował, pokocha mnie mocno. Głupota,wiem...
10 395 2012-05-11 22:42:03
Wcale nie głupota, od małej nam wciskają społeczną regułkę - jak seks to tylko z osobą która kocha, do grobowej deski. Kobiety się nauczyły że seksem pokazują swoją miłość dajemy "coś więcej". http://seks.wsukience.pl/seksualnosc/seksualnosc_kiedys_swieta_dzis_wykleta
10 396 2012-05-11 23:26:52
Wcale nie głupota, od małej nam wciskają społeczną regułkę - jak seks to tylko z osobą która kocha, do grobowej deski. Kobiety się nauczyły że seksem pokazują swoją miłość dajemy "coś więcej". http://seks.wsukience.pl/seksualnosc/seksualnosc_kiedys_swieta_dzis_wykleta
No właśnie mi tak wpoili,że seks to coś złego,że dopiero po ślubie,że nie wolno odrazu iść z facetem do łóżka i w ogóle. Może coś w tym jest, ale ja nie umiem być cnotką. Jest facet, jest seks. I teraz wiem,że z moim jeszcze mężem byłam, bo było mi dobrze w łóżku. Nie było przytulania, pieszczot, ale zawsze był orgazm. Poprzedni faceci nie dbali o to,żebym miała orgazm. Ale podobno to tylko sprawa techniczna, najważniejsze jest przytulanie itp. Tylko,że ja tego nigdy nie miałam i nie wiem jak to jest...
10 397 2012-05-11 23:59:23
l_ukrejo,
jesteś! Ufff!
To dobrze, że jesteś.
Dziękuję,dziękuję kochane Panie:)
Jestem. Było źle. Znowu obsesję wzięłam za swoje myśli,o mało,malutko nie wdrożyłam je w czyn...a wtedy...szkoda gadać.
Były to też obsesje seksualne,piszę i nie wstydzę się ,tak mi się zadziało i chyba miały na to wpływ dni płodne. Cokolwiek to było już jest zatrzymane,a jak wróci to będę mądrzejsza-przypnę się do kaloryfera lub kupię pas cnoty ![]()
Alkoholicy (niepijący oczywiście i pracujący nad sobą) nazywają takie stany nawrotem-wraca chore myślenie i tak cię zakręci,że już nic nie wiesz...zmiana myślenia o 180 st.
Na bank była to znana,wypracowana przeze mnie ucieczka w czyjeś ramiona. Nie ważne czyje-byleby mnie chciał...smutne,ale tak robiłam.
Anastawio droga,dla mnie seks był tym samym co dla Ciebie. A przez to próbą manipulacji-bo jeśli go zadowolę i spełnię jego zachcianki to on:
-będzie mi wierny
-będzie mnie kochał
-będzie szczęśliwy
-nie będzie chciał filmów porno,teledysków z seksownymi piosenkarkami,nie będzie czatował,nie będzie się oglądał za małolatami...
Pisząc małolatami żygać mi się chce,bo jestem ofiarą pedofila i jak facet 44 lat,ma ochotę na panienkę 21 lat......ffuuujjj. Nie zrozumiem i już!
To ja bym musiała napalać się na 17-latka!!! No taka wtedy różnica wieku,,,nieeeee,nie do pomyślenia...
straszne rzeczy tu piszecie dziewczyny...do czego my jeszcze jesteśmy zdolne? Jak jeszcze sobie dokopiemy? Dlaczego robimy tak,kierujemy swoim życiem,żeby nas bolało?
Ja wiem,że odgrywam rolę z dzieciństwa. Jestem uzależniona od odrzucenia i zadawanego mi bólu,od niejasnych sytuacji,od huśtawek . To mnie niszczy,ale ja i tak dążę do tego...
Teraz stop. Ale teraz nadszedł czas na prawdę. Prawdę o sobie. A prawda jest okrutna.
Jestem pusta. W środku,wydrążona. Nie mam nic,tylko hula wiatr...lęk,obawa...
Muszę się nauczyć żyć sama z sobą. Pogodzić się, zaprzyjaźnić,pokochać...i zabieram się do tego jak pies do jeża...
10 398 2012-05-12 00:26:30 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-05-12 00:51:18)
Dlaczego piszesz,że jesteś pusta. Jesteś pełna uczuć, emocji, doświadczeń, miłości, dobroci... i tak mogłabym wyliczać do woli, bo wiem,że tak jest.
Ja nie wiem jak można się nauczyć kochać siebie,ale wiem,że trzeba się tego nauczyć dla własnego dobra.
10 399 2012-05-12 01:04:08
http://psychologia.wsukience.pl/problemy/totalny_dol_i_jak_z_niego_wyjsc
10 400 2012-05-12 01:07:48
zosiu mam wrazenie ze nasi mezowie sa bardzo pododni..........
Możliwe. Mój ex ma wielu braci bliźniaków ![]()