netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 073 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 155 156 157 158 159 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 141 do 10 205 z 26 310 ]

10 141

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej. Mam pytanie. Czy złożenie wniosku o rozwód to jakaś skomplikowana procedura? Chodzi mi o to, jak dużo czasu potrzebuję. Ile dni urlopu. Jest możliwe załatwić to w jeden dzień czy raczej ryzykowne? Dzięki za odpowiedzi

10 142

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Witaj Wielokropku ,jestes doswiadczona madra kobieta ,niewiem wlasciwie ten strach mnie paralizuje ,niewiem dlaczego wkoncu dostalam wszystko zeby to zakonczyc ,a jednak mam nadzieje......a moze boje sie ze popelnie blad ze on sie jednak zmieni.....,niewiem jak to nazwac wiem ze to chore .Bo nie jestem bita -maltretowana jakos okrutnie ..
Pewnie przejde jeszcze dluga droge zanim dotre do siebie

A szkoda...bo życie mija...a na dzieciach się odbija,oj odbija...

10 143

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie dziewczyny!
Przeczytałam weekendowe zaległości,
Jak zawsze mam "siostrzane" emocje z l_ukrecją.
Twój post o czarnej dziurze, którą chcesz czymś zapchać mógłby być częściowo moim postem.
To, że kusisz- to też o mnie.
Napiszę o nim jutro, bo dziś już późno.

Dobrze, że jesteście.
Nie doceniłam wartości grupy, to że się przyznajecie do dołków, słabości, łez... daje mi poczucie, że nie jestem sama, że te emocje, które wciąż przeżywam, przeżywacie i Wy wszystkie.

I szanuję Cię l_ukrecjo właśnie za to, że nie grasz silnej, że nic tu na forum nie udowadniasz. Są tu i siłaczki, które piszą jak wspaniale jest im teraz "po", szkoda tylko, że nie wchodzą i nie piszą, gdy jest im ciężko, a wiem że i im jest, że i one mają gorsze dni, poczucie pustki...  Czasem się tu kreujemy, wymądrzamy. Ty jesteś prawdziwa, niezależnie od oceny innych. I za to Ci dziękuję.

Anstawia napisał/a:

Hej. Mam pytanie. Czy złożenie wniosku o rozwód to jakaś skomplikowana procedura? Chodzi mi o to, jak dużo czasu potrzebuję. Ile dni urlopu. Jest możliwe załatwić to w jeden dzień czy raczej ryzykowne? Dzięki za odpowiedzi

Anastawia, złożenie wniosku to kilka chwil, żaden urlop nie jest Ci potrzebny. Rozwiodłam się niecałe 2 tygodnie temu, także jestem na bieżąco. Najłatwiej złożyć wniosek pocztą- poleconym za potwierdzeniem odbioru. Nigdzie nie trzeba chodzić. Pamiętaj tylko o opłaącie-600 zł. I tyle, proste.

10 144

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ok,dzięki. Mi urlop byłby potrzebny,bo jestem w Holandii. Ale skoro można pocztą... A jak długo się czeka na rozprawę (mniej więcej,wiem,że to różnie bywa). Zawiadomienie przychodzi na adres do,tak? Ile przed rozprawą? Sorry za te pytania,ale muszę to jakoś ogarnąć.

10 145

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

W pozwie podajesz swój adres zamieszkania i jego adres zamieszkania. Ważne, że jak w domu Cię nie będzie i nikt z dorosłych domowników nie odbierze poleconego z sądu, to z poczty możesz już tylko i wyłącznie Ty. Ja podałam adres rodziców i potem miałam problem. Ale kontaktowałam się z biurem sądu i mi mówili przez telefon lub mailowo, jak się sprawa ma:)
Pozew wysłałam 9 stycznia, zostałam wezwana przez sąd do uzupełnienia braków formalnych (tzn. zapomniałam dołączyć 1 ksero dowodu) i sąd pytał, czy mamy rozdzielność majątkową. Dosłałam ksero, odpowiedziałam na pytanie, a 27 lutego on dostał powiadomienie o rozprawie i obowiązku stawiennictwa. 19 kwietnia rozprawa trwała 12 pięknych minut:)
W Warszawie czeka się ok 3 miesięcy. Ale zapewniam Cię, że zleci jak z bicza trzasnął. Najpierw myślisz- "aż tyle mam czekać", a tuż przed ogarniają Cię lęki, że to już.

10 146

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Kasia27 napisał/a:

Dlaczego my kobiety na siłę chcemy być szczęśliwe z facetami, z którymi nie jesteśmy szczęśliwe ? Przecież nie kupujemy za dużych sukienek bądź za małych, tylko takie które na nas pasują ;-)
Potem to wygląda tak : spotyka się połówka pomarańczy (kobieta) i połówka kiwi (facet), nie pasują do siebie. Więc co robi pomarańcza ? stara się dopasować i kombinuje i kurczy się i cierpi bo to boli i nie jest już tą samą połówką pomarańczy ale i tak nigdy nie będzie jak kiwi sad
Może głupie zobrazowanie ale nic na siłę się nie da, a dokładnie życie w nieszczęściu to też decyzja. Nic nie robić to decyzja, odejść to decyzja, płakać to też decyzja. Oby jak najwięcej mądrych decyzji !!!!

To jest świetne porównanie, dobitne, doskonałe wręcz. Jesteś mistrzynią obrazowania problemu.

10 147

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Witajcie. Moje wypowiedzi są dosyć rozbiegane emocjonalnie. W tym momencie,moim jedynym problemem są finanse. Ale wczoraj pojawiło się światełko w tunelu, dodatkowa praca spadła mi z nieba. Być może stworzy mi to szansę na wyprowadzkę. Narazie spędzam czas w drugiej sypialni. Na początku było ciężko,ale teraz luz:) Odezwał się też do mnie znajomy z UK, którego nie widziałam chyba z 10 lat. Ale to też typ ?bad boy? niestety... Już ich rozpoznaję:) Zresztą patrząc wstecz to ja miałam tylko takich znajomych... Zaprasza mnie na weekend do UK. I nie wiem co robić? Nie myślę o związaniu się z tym chłopakiem, narazie nie myślę o byciu z żadnym facetem... Poza tym nie mam już zamiaru zabiegać o faceta,o nie! Nie wiem też co ten znajomy sobie myśli. Proponuje mi ten weekend jako formę relaksu, oderwania się na chwilę z toksycznego związku, wygadania się... takie tam bajery. Chodzi tylko o to,czy pojechać... Może poczekać do rozwodu i nie robić sobie narazie bałaganu... Ostatnio doszłam do wniosku,że kiedyś podejmowanie głupich decyzji było takie proste. A teraz podjęcie dobrej decyzji stanowi problem...

Małżonek chodzi gdzie go poniesie, nad czym się zastanawiać? Nie wolno Ci czy jak? Żyj.

10 148 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-05-04 10:15:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

moje drogie Panie, jak was czytam to dochodze do wniosku, ze mezczyzni jednak szybciej dojrzewaja i maja wiecej oleju w glowie niz kobiety.

Nie wyobrazam sobie, zeby jakikolwiek normalny mezczyzna opieral, obslugiwal, utrzymywal i jeszcze na dokladke kochal kobiete nie warta tego. Kobiete bezrobotna, obiboka, lenia i brudasa w domu, wloczaca sie z kumpelkami po barach i innych miejscach rozrywki, sprowadzajacej kolesiowny na wieczory i noce na popijawy w domu, itp. I jeszcze mialby ten mezczyzna dylematy, zostawic ja czy nie, bo przeciez bez niej to on zginie, noge mu urwie albo co.

Taka paniusia kopa na rozped by dostala po mniej wiecej roku ww. pozycia od wkurzonego malzonka. I mialby swieta racje jakby to zrobil. A tu placze i lamenty nad nic niewartymi chuncwotami, leniami, oszustami, psychopatami.

No fakt, jest nad czym ryczec. Chyba nad wlasna glupota. I zmarnowanymi latami.

Daje punkt facetom za ich zdrowy egoizm. Za niezdrowy oczywiscie co innego w prezencie moga otrzymac..ale to sie na forum nie nadaje.

Apropos wyjazdu do bad boya z UK - pomysl jak kula w plot. Zamiast najpierw wyjsc z jednego bagna, chcesz Anstawio juz w drugie wpasc? A moze pozyj troche bez mezczyzny???

Z tym brudasem to do mnie ? smile
Kurna ja mojego olałam. Całe trzy dni sobie chodziliśmy gdzieś z dzieckiem. Powrót ok 21.
Punkt kulminacyjny nadszedł, gdy poproszony o pościelenie łóżka, którego rano pościelić zapomniał strzepnął tylko prześcieradło, z którego spadły resztki paska pogryzionego przez psa. Spadły za łóżko. Poprosiłam, żeby pozamiatał. Odpowiedział, że poprosiłam o pościelenie,a nie sprzątanie po psie. Tak, myślę sobie, ty kretynie. Potem powiedziałam mu co myślę o jego szacunku (poświęciłam czas na sprzątanie w niedzielę), o poczuciu obowiązku. Łaził za mną i się śmiał, zajrzał mi do łazienki, więc go nazwałam po imieniu. Poszedł do kuchni zapalić, śmiejąc się, w międzyczasie powtarzał coś takiego "a ne ne ne ne nene". Wpienił mnie. Wszystkie uśpione żale wyszły z zakamarków. Wyszłam z łazienki, śmiał mi się w oczy. Podeszłam do niego i odwinęłam mu w mordę, aż mu się głowa przesunęła. Nie będziesz sobie mną swojej gęby wycierał powiedziałm mu. Poszłam spać. Wyraz jego twarzy bezcenny. Wreszcie nie wiedział co ma powiedzieć. Ale słowa nie miały nic do rzeczy. Skończyło się gnojenie mnie. Skoro rozmawiać się nie da trza dać w mordę. Mocno trochę. Sam sobie winien jest. Mnie zawsze powtarza, że to ja sama się denerwuję, więc to on sam sobie w mordę dał. Głupie uczucie trochę, czułam się nieswojo kładąc się do łóżka, ale nie żałuję, nie przeproszę, nie mam za co. Nie liczę na to, że spojrzy na siebie inaczej, to już nie moja sprawa. Skończyło się. Zastanawiam się tylko czy już się wynieść czy chwilę poczekać, sprawy techniczne.

10 149 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-05-04 10:19:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Oczywiscie ze sobie poradze ,chodzi mi o pelny dom ,a raczej to co u nas sie dzieje nie dotyczy dzieci naszych ,bo oboje je kochamy .Maz ojcem jest dobrym .
Niemoge zycia opierac na socjalu po to sie zmienia ,a niewiadomo co bedzie za kilka lat ,i to taka moja fobia
Zarabiam pieniadze i to dobre pieniadze ,nie jestem od nikogo zalezna finansowo jedynie psychicznie ,co bys mi poradzila skoro bylas juz w takiej sytuacji?

Pati dlaczego ja czytam między wierszami - cierpię, boli, zostanę jeszcze, pomordujuę się, Ne chcę ODEJŚĆ.

Szukasz zalet na siłę, usprawiedliwiasz, nie chcesz zmian, będziesz się użalać, a nie zrobisz nic.
To jest według Ciebie pełny dom?
Jacy ludzie wyjdą z tego pełnego domu? Dobrzy, wartościowi, szanujący?

10 150

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

hm, to co Ty tu opisujesz to nie zwiazek tylko jakis cyrk na kolkach. Przedrzeznianie, robienie sobie na zlosc, okladanie po twarzy, wczesniej go czyms polewalas..na to wszystko patrzy Twoje dziecko?

Jesli nie chcesz byc z tym czlowiekiem i wszystko doslownie Cie w nim wpienia to na co Ty czekasz? Na tajfun,ktory przyjdzie i Ci go wymiecie?

Ja dalabym Ci tydzien na spakowanie i wyniesienie sie jak najdalej. Ale zaloze sie, ze za miesiac bedziesz tam nadal tkwila:) i za pol roku tez.

10 151

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Hej. Mam pytanie. Czy złożenie wniosku o rozwód to jakaś skomplikowana procedura? Chodzi mi o to, jak dużo czasu potrzebuję. Ile dni urlopu. Jest możliwe załatwić to w jeden dzień czy raczej ryzykowne? Dzięki za odpowiedzi

A musisz jechać, nie możesz wysłać pocztą?

10 152 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-05-04 10:36:04)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:

hm, to co Ty tu opisujesz to nie zwiazek tylko jakis cyrk na kolkach. Przedrzeznianie, robienie sobie na zlosc, okladanie po twarzy, wczesniej go czyms polewalas..na to wszystko patrzy Twoje dziecko?

Jesli nie chcesz byc z tym czlowiekiem i wszystko doslownie Cie w nim wpienia to na co Ty czekasz? Na tajfun,ktory przyjdzie i Ci go wymiecie?

Ja dalabym Ci tydzien na spakowanie i wyniesienie sie jak najdalej. Ale zaloze sie, ze za miesiac bedziesz tam nadal tkwila:) i za pol roku tez.

Czemu tak sądzisz?
On jest bardzo złośliwy, robi wszystko na prekór, nie wiem czy celowo czy nie. Nie da się wytrzymać.
Nic do niego nie dociera, kiedy się mówi. Nie ma rozmów dwojga dorosłych ludzi. Dziecko nie patrzy, przy nim nic takiego się nie dzieje.
Czasem tylko mówi, że skoro tamten nic nie robi to on też nie będzie. To akurat widzi i to bardzo dobrze. Tamten się nie przejmuje, że jest dziecko, że może trzeba byłoby o nim pomyśleć, utrzymać porządek, bo jest sprawa.
"Jak przyjdzie kurator to się go nie wpuści"- powiedział. Normalne to jest?
Nazbierało się. Nie da się żyć bez szacunku, z tym człowiekiem to nie jest życie. Przymierzam się żeby wynieść się do mamy. Wiem, że tam różowo nie będzie.
Czemu myślisz Mussuko, że nie pójdę? To będzie drugi raz w ciągu 3 lat. Drugi związek, drugi chory związek. Ale on przecież kocha, zapomniałabym. Czujesz tę miłość?

10 153

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Hej. Mam pytanie. Czy złożenie wniosku o rozwód to jakaś skomplikowana procedura? Chodzi mi o to, jak dużo czasu potrzebuję. Ile dni urlopu. Jest możliwe załatwić to w jeden dzień czy raczej ryzykowne? Dzięki za odpowiedzi

A musisz jechać, nie możesz wysłać pocztą?

hm... Już wiem,że mogę wysłać pocztą. Muszę tylko dobrze wszystko przygotować,żebym nie musiała tam jechać. Myślę,że rozwód jest takim pierwszym poważnym krokiem. Jako DDA musiałam sobie stworzyć plan,bo inaczej nie dam rady funkcjonować. Najgorzej jak plan szlag trafi. Z tym wyjazdem do UK, to pewnie nastąpi,ale chciałabym najpierw się rozwieść,a potem w "nagrodę" zasłużony urlop;) Trochę mi już lepiej, ale nerwy są...
hm... Nieźle partnerowi dałaś w twarz. Teraz to Ci będzie wypominał całe życie...
pati31- może daj sobie trochę czasu. Może pobądź gdzieś sama, przemyśl głęboko wszystkie za i przeciw, rozpisz to sobie...

10 154

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Czemu myślisz Mussuko, że nie pójdę? To będzie drugi raz w ciągu 3 lat. Drugi związek, drugi chory związek. Ale on przecież kocha, zapomniałabym. Czujesz tę miłość?

Czemu tak sadze? Bo juz dawno nie powinno Cie tam byc a jestes.
Wybacz, ja rozumiem, ze len, ze obibok, ze zlosliwy ale skoro taki jest to CO TAM ROBISZ?

Jaka milosc? Przeciez wy sie klocicie, docinacie sobie, nawet nie macie stosunkow..to jest paranoja nie milosc.

Hm...Tobie potrzebny jest jakis zwiazek? Bo poki co to tak jakbys z deszczu pod rynne wpadala..

10 155

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oj dałam, wcale z tego dumna nie jestem. Ale może musiało tak być. Wiem na pewno, że jeśli dochodzi do takich rzeczy to jest już bardzo niedobrze.
On mnie denerwuje, jemu nie zależy. Siedzi tylko cały dzień przy kompie z gitarą, mnie nie ma.
Teraz o dziwo nie ma bałaganu.

10 156 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-05-04 11:14:08)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Mussuka napisał/a:
hm... napisał/a:

Czemu myślisz Mussuko, że nie pójdę? To będzie drugi raz w ciągu 3 lat. Drugi związek, drugi chory związek. Ale on przecież kocha, zapomniałabym. Czujesz tę miłość?

Czemu tak sadze? Bo juz dawno nie powinno Cie tam byc a jestes.
Wybacz, ja rozumiem, ze len, ze obibok, ze zlosliwy ale skoro taki jest to CO TAM ROBISZ?

Jaka milosc? Przeciez wy sie klocicie, docinacie sobie, nawet nie macie stosunkow..to jest paranoja nie milosc.

Hm...Tobie potrzebny jest jakis zwiazek? Bo poki co to tak jakbys z deszczu pod rynne wpadala..

No nie ma między nami nic, to jest pewne.
Wiesz dlaczego tam jeszcze jestem? Myślałam, że może go ruszy, ale wiem, że nie, bo nie chce. Nie chciałam chaosu w sądzie wprowadzać, bo to może dobrze nie wyglądać, że się wyprowadzamy z dzieckiem. To wszystko.

Swoją drogą zastanawia mnie jak można być ślepym na drugiego człowieka do tego stopnia. Jak można pozbawiać go godności, poniżać, obrażać? Jak można tak olewać? Nie będę go usprawiedliwiać, że nie wpojono mu szacunku do drugiego człowieka, bo tego szacunku nie ma nawet do własnej matki. Która się stara, dzwoni. On nie odbiera. Przywozi jedzenie. Pokazałabym ci maila od niej. Jak to stwierdza, że od faceta nie można wymagać żeby po sobie sprzątał. To są jaja. I żebym przyjechała na wieś pobiegać boso po trawniku, to świat od razu nabierze rumieńców, i że ona przyjedzie i pomoże mi mieszkanie wysprzątać, bo to pikuś. Tyle tylko,ż e tutaj nie o to chodzi. Zupełnie nie o to. Coś tam pisała, że gotuje, że przyjedzie, napisałam jej że nie trzeba jedzenia przywozić, ani wietrzyć niczego u niej na wsi. Że nie o to mi chodzi. Chciała, żebym przyjechała pogadać. Nie chcę tam jechać. Po co? Nie ze mną trzeba rozmawiać.

Ona wie, że ja wracam z dzieckiem do domu koło 8, 19 i dopiero coś zrobię i muszę małego z zadaniami przypilnować. To nie ważne, bo X ma stresującą pracę, odpowiedzialną, musi się odstresować i żebym mu nie dokładała, żebym to sama zrobiła. No paranoja jakaś. A on powie, że z dzieckiem zadań nie powinno się odrabiać, bo te zadania są tak skonstruowane, żeby dzieci je same robiły.
Wraca wcześniej ode mnie nieraz, siada z gitarą i tyle. Jedzenie zrób, najlepiej frytki obierz, pokrój, usmaż. A jak przyjdzie podobnie jak ja, to jeszcze żebym wyszła z psem.

Związek niepotrzebny. Ale coś jest jednak potrzebne, jednak do tego związku nie potrzeba.:)

10 157

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

hm, matka Twojego X to prosta kobieta, wychowana inaczej, zyjaca inaczej i pewnie chce dobrze ale tez inaczej niz Ty. Nie oczekuj, ze stanie po Twojej stronie oskarzajac syna. Jej syn, jej prawo. Ty sie swoimi prawami zajmij.

A masz np. prawo do rownego podzialu obowiazkow w domu i prawo do odpoczynku.

Wiec nie rozumiem, co Cie obchodza zadania X o jakies frytki. Wyslij do Mc Donalda. No psa szkoda, ktos tu musi ustapic ale reszta?

Ech, szkoda by mi bylo mlodych lat na takie uzeranie sie.

10 158 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-05-04 12:28:27)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nie spodziewałam się wsparcia. Chciałam tylko, żeby wiedziała, że chyba dłużej już nie wytrzymam.  To napisałam.
Ja tylko robię o co prosi kiedy mam czas i ochotę. On moje prośby ma gdzieś.
Ja się sobą zajmę, swoim dobrem. Szkoda życia, święta prawda.

10 159

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej smile
Napiszę co u mnie,bo coś cicho tu się zrobiło wink
A u mnie życie towarzyskie ostatnio to jakaś odjechana jazda-3 grila w tym tygodniu zaliczyłam w różnych miejscach,juto zabawa w niedzielę urodziny przyjaciela. Wszystkie imprezy bez alkoholu,bo z trzeźwiejącymi alkoholikami wink Wiecie tacy ludzie to skarby...to ludzie głębocy,którzy dotknęli swojego dna,oni mnie rozumieją i jestem przy nich sobą-nie udaję.
Zauważyłam,że odkąd jestem sama przestałam rżnąć gwiazdę...już nie muszę być najlepsza. Umiem bez strachu rozmawiać i cieszyć się rozmową z inną atrakcyjną kobietą,czuję się swobodnie. Nie wyszukuję w tłumie zagrożenia-teraz dopiero zdałam sobie sprawę... Bo choć eks zwykł mawiać na imprezach-jesteś najpiękniejsza-ja wypatrywałam ewentualnego zagrożenia,a kiedy rozmawiał z jakąś kobietą....zamierałam...ech...jak dobrze być sobą!
Ale zauważyłam też,ze nadal kręcą mnie dranie...a porządny facet to...straszny nudziarz... Czyli jestem jeszcze w lesie wink
Ale spokojnie,jestem dopiero na początku drogi. Na razie uczę się siebie,smakuję,wącham,dotykam...poznaję co lubię,a czego nie.
Nie spieszę się,jestem dobra dla siebie,a wręcz rozpieszczam smile
Na zabawę kupiłam sobie sukienkę,zamówiłam fryzjera i nie martwię się,że mam kilka kilo za dużo,pięknie się opaliłam i staram się akceptować swoje ciało,nie dążyć do ideału,bo to iluzja...
Po moje córki jadę w niedzielę,a potem na urodziny i zabieram małą i mam nadzieję,że mi schizy przy gościach nie zrobi sad

Ogólnie jest dobrze. Jest inaczej,ale lepiej. Jeszcze niepewnie,ale spoko mam czas-czas dla siebie smile Dużo się dzieje.

Faworytko-dziękuję to ważne dla mnie co o mnie myślisz :***

10 160

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

L_ukrecjo cieszę się smile Ja zaliczyłam też grilla i się trochę odstresowałam. Wczoraj był dół, dziś chyba lepiej.

10 161

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Faworytka napisał/a:

Witajcie dziewczyny!
Przeczytałam weekendowe zaległości,
Jak zawsze mam "siostrzane" emocje z l_ukrecją.
Twój post o czarnej dziurze, którą chcesz czymś zapchać mógłby być częściowo moim postem.
To, że kusisz- to też o mnie.
Napiszę o nim jutro, bo dziś już późno.

Dobrze, że jesteście.
Nie doceniłam wartości grupy, to że się przyznajecie do dołków, słabości, łez... daje mi poczucie, że nie jestem sama, że te emocje, które wciąż przeżywam, przeżywacie i Wy wszystkie.

I szanuję Cię l_ukrecjo właśnie za to, że nie grasz silnej, że nic tu na forum nie udowadniasz. Są tu i siłaczki, które piszą jak wspaniale jest im teraz "po", szkoda tylko, że nie wchodzą i nie piszą, gdy jest im ciężko, a wiem że i im jest, że i one mają gorsze dni, poczucie pustki...  Czasem się tu kreujemy, wymądrzamy. Ty jesteś prawdziwa, niezależnie od oceny innych. I za to Ci dziękuję.

Ja, ja, ja się przyznaję. Miewam gorsze dni. Czasem zupełnie ch..owe. Czasem zalewa mnie koktajl złożony ze złości i poczucia bezsensu, jakiejś totalnej bezsilności. Taki dłuższy bądź krótszy nihilizm. Takie dni są coraz rzadsze, ale jednak nie należą do przyjemności. Ciągle jeszcze zdarzają się fantomowe bóle po iluzjach, ciągle jeszcze szczątki niewybaczonych samej sobie zdrad wobec siebie samej i niekonsekwencji. Uciekłam, ale ciągle jeszcze miewam koszmarne sny i moralną czkawkę z tytułu nadużyć, które popełniłam względem swojej dumy i kobiecości.  Kiedy jednak porównam sobie swój stan z początku tej drogi z dniem dzsiejszym, to naprawdę nie ma na co narzekać. A raczej wdzięcznym trzeba być.

10 162

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiecie w tym miesiącu minie dwa lata jak dowiedziałam się ,ze mój pan mąż mnie zdradza
Od tej pory duże sie zmieniło dookoła mnie
tylko ja jakoś ciągle jestem w tym samym miejscu
miałam wrażenie ,że sobie już z tym poradziłam
ale nie nadal rozpamiętuje to co mnie spotkało
i nie potrawie ruszyć się z miejsca.
Jestem chyba jedną z tych kobiet które tylko potrafią się nad sobą uzaleć
i nic więcej nie robią.
Nadal pod jednym dachem,w niedziele ma być niby ostateczna rozmowa
jak to będzie wyglądać po komunii dziecka,że się wyprowadzi, moze sprzeda dom.
Może jak nie będziemy już razem mieszkać to może będzie mi lżej - nie wiem.
Nie mam znajomych i nie umiem ich zdobywać jestem nijaka osobą
byłam szczęśliwa, że on mnie chciał ,że dał mi gwiazdkę z nieba.
Moze to zemną jest coś nie tak, może naprawdę on chciał żebym była szczęśliwa
tylko ja nie potrafiłam tego dostrzec,docenić.
Tak bardzo chciałam ,żeby ktoś mnie pokochał taką jak jestem ,że zatraciłam siebie
I zostałam sama,jestem sama. sad

10 163

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

(...)nadal rozpamiętuje to co mnie spotkało
i nie potrawie ruszyć się z miejsca.
Jestem chyba jedną z tych kobiet które tylko potrafią się nad sobą uzaleć
i nic więcej nie robią.(...)

Szczere wyznanie.
Nikt nie rodzi się z umiejętnością poradzenia sobie po zdradzie. To nie jest kwestia umiejętności tylko decyzji o zmianie swego zachowania.
Przeczytałaś cały wątek (jesteś na nim od tak dawna). Znasz perypetie różnych osób. Wiesz, że miały swe lepsze i gorsze dni. Wyszły na prostą te, które podjęły decyzje o zmianie, nie o trwaniu. Ty, póki co, realizujesz decyzję o trwaniu. Takie trwanie, wbrew pozorom, ma swoje dobre strony.
Odpowiedz SOBIE na pytanie: czemu nie decydujesz się zmienić swego zachowania, myślenia? Zastanów się nad odpowiedzią, poszukaj jej, nie zasłaniaj się stwierdzeniem "nie umiem". Odpowiadając sobie na to pytanie zrobisz krok naprzód.


aisa napisał/a:

(...)Nie mam znajomych i nie umiem ich zdobywać jestem nijaka osobą
byłam szczęśliwa, że on mnie chciał ,że dał mi gwiazdkę z nieba.
Moze to zemną jest coś nie tak, może naprawdę on chciał żebym była szczęśliwa
tylko ja nie potrafiłam tego dostrzec,docenić.
Tak bardzo chciałam ,żeby ktoś mnie pokochał taką jak jestem ,że zatraciłam siebie
I zostałam sama,jestem sama. sad

A gdybyś tak poszukała specjalisty?
Gdybyś rozpoczęła swoją terapię?

10 164

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wielokropku tak ja jestem tą która tkwi w miejscu nie ruszam się a nawet zaczynam się uwsteczniać
są tu kobiety o wiele bardziej doświadczone przez życie i dają sobie rade, wychodzą na swoją prostą
a ja ja teoretycznie wiem co powinnam zrobić tylko gorzej z praktyką.
Specialista -tak byłam ale to mała mieścinka teściowa jak się o tym dowiedział bo ktoś jej powiedział
to stwierdziła, że jestem chora i to moja wina jak to ona powiedziała ,,znalazł to czego nie miał w domu"
wiem zawsze go będzie bronić to jej syn a ja byłam jej kochaną synową do czasu .
Moi rodzice nie żyją czuje się jak sierota sad

10 165

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I podejmujesz decyzję, by dalej się cofać?

Mieszkasz w małym miasteczku.
Nie jest to żadne usprawiedliwienie dla Twego trwania. To tylko wymówka.
Możesz podjąć terapię (nie jednorazową wizytę) mimo, ze mieszkasz w małym miasteczku. Możesz z tego małego miasteczka dojeżdżać do specjalisty będącego w większym mieście.


Nie dalej jak wczoraj do osoby, podobnie jak Ty, trwającej w marazmie napisałam te słowa:
"naprawdę znajdź czas i podejmij decyzję o własnej terapii. (...)
Masz mnóstwo uczuć do przeżycia, do wyrzucenia z siebie, do pozbycia się balastu przeszłości. Tutaj, na forum, nie jest to możliwe. Daj sobie szansę. Wiem, że dzięki pomocy terapeuty możesz nauczyć się żyć dobrze, godnie, szczęśliwie.(...)"
Zacytowałam samą siebie, bo te słowa pasują i do Ciebie.

10 166 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-05-05 09:46:29)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

Wiecie w tym miesiącu minie dwa lata jak dowiedziałam się ,ze mój pan mąż mnie zdradza
Od tej pory duże sie zmieniło dookoła mnie
tylko ja jakoś ciągle jestem w tym samym miejscu
miałam wrażenie ,że sobie już z tym poradziłam
ale nie nadal rozpamiętuje to co mnie spotkało
i nie potrawie ruszyć się z miejsca.
Jestem chyba jedną z tych kobiet które tylko potrafią się nad sobą uzaleć
i nic więcej nie robią.
Nadal pod jednym dachem,w niedziele ma być niby ostateczna rozmowa
jak to będzie wyglądać po komunii dziecka,że się wyprowadzi, moze sprzeda dom.
Może jak nie będziemy już razem mieszkać to może będzie mi lżej - nie wiem.
Nie mam znajomych i nie umiem ich zdobywać jestem nijaka osobą
byłam szczęśliwa, że on mnie chciał ,że dał mi gwiazdkę z nieba.
Moze to zemną jest coś nie tak, może naprawdę on chciał żebym była szczęśliwa
tylko ja nie potrafiłam tego dostrzec,docenić.
Tak bardzo chciałam ,żeby ktoś mnie pokochał taką jak jestem ,że zatraciłam siebie
I zostałam sama,jestem sama. sad

Też tak miałam, ale nie kochał mnie jednak, albo nie umiał tego okazać.

Lukrecjo, tak trzymać!

10 167

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
aisa napisał/a:

...........
Specialista -tak byłam ale to mała mieścinka teściowa jak się o tym dowiedział bo ktoś jej powiedział
to stwierdziła, że jestem chora i to moja wina jak to ona powiedziała ,,znalazł to czego nie miał w domu"
wiem zawsze go będzie bronić to jej syn a ja byłam jej kochaną synową do czasu .
Moi rodzice nie żyją czuje się jak sierota sad

Bosze jak tak się czyta te Wasze wypowiedzi...to aż się oczka zaszklą sad
Jak może kobieta kobiecie tak powiedzieć ?!! ,,znalazł to czego nie miał w domu"...nawet jeśli to jej syn !! Zamiast drania opie...lić porządnie!!
Aisa ,przykro mi że brak już koło Ciebie bliskich ci osób tym bardziej dziwi mnie zachowanie Twojej teściowej sad Jak można być tak podłym.

10 168

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Weekend majowy spędziłam cudnie, w górach, z przyjaciółmi, 30 stopni, całkowite lenistwo, bycie sobą. Absolutne bycie sobą- mogłam mówić to, co myślę, wstawać, kiedy miałam ochotę, wypoczęłam, opaliłam się, dokolekcjonowałam nowe wrażenia z życia "po". Kocham takie wyjazdy! Gdy na coś czekam mam zajętą głowę, jestem podekscytowana, a po powrocie mam cudne wspomnienia. Im więcej takich planów, celów do zrealizowania, tym łatwiej.
Niestety, dwa ostatnie dni były spokojniejsze, plan atrakcji się wyczerpał, a mi zaczęły coraz głośniej pukać wspomnienia- ostatni mój wyjazd w góry był z byłym już mężem z okazji rocznicy ślubu, także powrót w tamte rejony obudził we mnie mnóstwo wspomnień z czasów, gdy wydawało mi się, że Pana Boga za nogi złapałam. I te myśli mnie atakowały mocniej i mocniej i bardziej chciałam udać, że ich nie słyszę i nie jest mi smutno. Aż wybuchłam płaczem i poczułam ulgę. Pozwoliłam sobie na żal i tęsknotę.
Moja mądra głowa daje sobie doskonale radę, wszystko zorganizowałam, szybko się rozwiodłam, jestem niezależna, jednak często odbieram sobie prawo do smutku.
Po pierwsze sama sobie narzucam taką powinność, bo gdy mnie nachodzi nostalgia, wymieniam w  myślach wszystkie jego czyny i słowa i pytam siebie czy nadal mam zamiar rozpaczać za takim draniem i włącza mi się złość, zacięcie. Jakoś mi "nie wypada", nie "honorowo", zresztą tak bym robiła, gdybym nie przerobiła tej całej literatury o miłości romantycznej. Pewnie oglądałabym zdjęcia, ryczała, nie wychodziła z łóżka i rozczulałabym się nad tą swoją wielką miłością i wspomnieniami- umiejętnie omijając te złe, a wyolbrzymiając te dobre. Jednak czasem muszę popłakać, robotem nie jestem, runęło kawał mojego życia, jest dobrze, ale mam poczucie straty, zdrady i czasem i ja się muszę rozkleić.
Po drugie wydaje mi się, że jestem z tym smutkiem sama. Mam wrażenie, że znajomi nie chcą już wracać ze mną do tego tematu. Dla nich jest jasne- zdradził, więc nie ma o czym dyskutować, zresztą minęły miesiące. I nie mogę się wygadać, otworzyć. W rodzinie od zawsze musiałam być silna- silniejsza od rodzeństwa, od mamy. I jasno mi powiedzieli, czego ode mnie wymagają. Jakiś czas temu zadzwonił do mnie tata z "prośba", żebym nie opowiadała mamie o tym, jak się czuję, bo ona to przeżywa i spać nie może. Ok, rozumiem, że matka. Ale jak zawsze nastąpiło odwrócenie ról- ja mam się o nią troszczyć i ja mam sama troszczyć się o siebie. Nawet w tej sytuacji, gdy w ciągu paru miesięcy runął mój, nie tylko świat, ale i światopogląd, nie mogę się na nich oprzeć, ale muszę ich pocieszać.
Wszyscy chcą bym była silna, a ja czasem chciałabym móc sobie nie radzić, rozczulić się, rozmemłać.

10 169

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Faworytka napisał/a:

(...)Wszyscy chcą bym była silna, a ja czasem chciałabym móc sobie nie radzić, rozczulić się, rozmemłać.

Współczuję, że nie masz w realu na tyle bliskiej osoby, by na jej ramieniu wypłakać się, wysmarkać.
Możesz za to zrobić tutaj, na forum.

Niedawno o silnej osobie napisałam do zofii282:

Wielokropek napisał/a:

(...)Silna osoba to taka, która podnosi się, gdy upadła i idzie, biegnie, dalej.
Silna osoba to taka, która nie oszukuje siebie.
Silna osoba to taka, która dąży, mimo przeciwności, do określonego przez siebie celu.
Silna osoba to taka, która ma czasem słabsze dni, czasem nie wierzy w siebie. Ważne jest słowo "czasem".

Silna osoba czasem nie ma siły.
Silna osoba ma uczucia, zna każde z nich dobrze; nie jest osobą gruboskórną i nieczułą.
Silan osoba czasem płacze, złości się, jest jej przykro.
Silna osoba czasem potrzebuje pomocy, wsparcia, przyjaznej osoby koło siebie.

10 170

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I jeszcze z innej beczki:

l_ukrecja napisał/a:

Po prostu-boję się...
Czego? (..) chyba siebie.
Szukam po omacku czegoś co zapcha moją czarną dziurę...
Boję się,że zacznę uciekać...robiłam to całe życie i chyba inaczej już się nie nauczę.

Boję się,że napiszę do kogoś z przeszłości,aby ukoił mój ból. Wiem,że tego nie zrobi,ale ja będę go błagać,manipulować,kusić...

Wiem,że to narazi mnie na ból,bo on jest nieosiągalny,ale przez to bardzo podniecający. Jestem uzależniona od odrzucenia.

Ta droga, którą przeszłam, i Ty l_ukrecjo masz już za sobą, pozwala nam zaważyć to, co wcześniej robiłybyśmy bezwiednie, obsesyjnie, rzucając się na łeb na szyję.

Obserwuję siebie teraz.
Kręci się wokół mnie wielu facetów, jednak żadnego wartościowego. Tak, sami niegrzeczni, niby jestem taka cudowna, tylko zachodu dla nich za dużo.
Wcześniej bym im pomogła, podała się na złotej tacy, gratis, zaczęłabym udowadniać, że warto dla mnie... cośtam. Teraz sama siebie powstrzymuję. Widzę, że nie tego chcę.

Zauważyłam też, że chyba szukam klina, nie wiem, czy to tęsknota za tym, by móc się przytulić, czy też miałam podświadomą nadzieję, że czyjeś ramiona dadzą mi to, co jego. A jednak tego, co było żaden kolejny nie naprawi, nie przywróci. Żaden mnie z tego nie uratuje, nie ukoi bólu.

Muszę tą pustkę wypełniać inaczej, bo kolejne odrzucenia i dziwne związki wcale mi nie są potrzebne. Ale i tak kuszę i to tych, którzy są najbardziej niedostępni, tych, co niby chcą, a za chwilę są daleko... znowu daję się wkręcać w zabawy ciepło-zimno.

Masz rację, że to uzależnia, że takie zachowania są nam znane, Ci mężczyźni są czarujący, pewni siebie i męscy, jednak już wiemy i Ty i ja, że nie tedy droga, choć kusi...

I ja też się boję, co życie przyniesie- to normalne, zamknęłyśmy pewien etap- nie tylko w życiu,a le i we własnej osobowości, a kolejne drzwi się jeszcze nie otworzyły. Nowe przeraża, stare daje poczucia "bycia u siebie". Ale mamy już tą przewagę świadomości i doświadczenia.


Pięknej soboty dziewczyny!

10 171

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej a co się dzieje z Zosią?

ZZoooossssiiiiiiuuuuu!

10 172

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie
Dziewczyny ,ucze sie rozmawiac ze sobom.Udaje sie ,doszlam do wniosku ze tesknie za tym co bylo i chce na sile to zmieniac,a tak sie nie da .Jesli moj M jest uzalezniony od sexu to chce mu pomoc ,dac droge pokazac.Tak naprawde to po jego zdradzie (perfidnej zreszta),zatrzymalam sie w miejscu i spanikowalam ,kochalam tak mocno dawalam duzo.Wiem ze jak raz sie przestaie kochac to juz to nie wroci ,wiec naiwnie czekam ,zachowuje sie jak dziecko ,ktoremu zabrano ulubiona zabawke.
Milosc to czyny nie slowa ,ktore czesto sa puste .Chcialabym zebysmy razem naprawiali ,ale DZIS wiem ze tak sie nie da juz,bo to ja mam naprawiac ,zeby on sie czul dobrze bo jest spelniony zawodowo wiec i rodzine idealna chce miec.
Pomalu odnajduje sie w sytuacji ,ale jest to wolny proces
W moim przypadku wyglada to wlasnie tak ,ze z aniola zrobil sie diabel,a ja nie potrafie uniesc tego ogromnego rozczarowania

10 173

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pomalu dociera  do mnie rzeczywistosc ,.........

10 174

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam. Pozew o rozwód mam już napisany. Jeszcze tylko kwestie techniczne, dokumenty, co i jak... Mój jeszczemąż ułatwia mi sytuację, codziennie jara, kolega mimo,iż ostatnio dostał opier... nadal pojawia się w naszym mieszkaniu, weekend a jeszczemąż z kolegami baluje. Trochę czuję się samotna, przykro mi, popłakuję sobie. Ale to dlatego,że patrzę wstecz i nie widzę nic przyjemnego:( Boję się co dalej. Boję się pustki i tych samotnych weekendów,nocy... Boję się zaangażować w kolejny związek i boję się też,że znowu się zaangażuję w coś głupiego:/ Mam nadzieję,że rozwód nastąpi szybko a może szybciej któreś z nas się wyprowadzi, bo głównie o to chodzi. Jeszczemąż od lutego nie stałych dochodów,ale na jaranie ma. Sprzedał gry i kupił sobie klawiaturę do playstation. Po wypłacie zapłaciłam bierzące rachunki, plus swoje np za telefon, jego nie! Jeszcze kwestia jedzenia, kupuję dla mnie i dla niego. Chyba ciężko by mi było zostawić go bez jedzenia. To już trochę niehumanitarne. Muszę się jeszcze dogadać z nim co do rozwodu. Chcę bez orzekania o winie, chociaż no wiadomo... Mam nadzieję,że się nie zamotamy za bardzo,bo wiadomo,jak się coś chce za bardzo,to potem może być różnie. Cóż, powoli coś działam. Ale i tak myślę,że najlepiej będzie jak się wyprowadzi któreś z nas. U nas jest to kwestia finansowa narazie. Zobaczymy. Trzymajcie kciuki. Życzcie mi powodzenia i gdybym zaczęła się użalać nad sobą to liczę na kopniaka!

10 175

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Hej a co się dzieje z Zosią?

ZZoooossssiiiiiiuuuuu!

Jestem kochana smile i to pod wpływem big_smile, wróciłam właśnie z imienin Ireny smile Bawiłam się świetnie. Irena to moja ukochana ciotka(siostra mamy) i przyjaciółka. Uwielbiam ją.
Dzisiejszy dzień mogę zaliczyć do udanych. Rano zakup papierosków na wyjazd i kwiatków do ogródka. Kwiatki posadzone, podlane. Mam śliczny ogródek smile pełen czerwieni i różnych odcieni różu. Kocham tajemniczy ogród i taki zaczyna się już robić mój, mój kochany ogród, wypielony, zadbany.
Ok. godz. 12- tej syna podwiozłam do centrum na spotkanie z M a sama "ukryłam się" w pobliskiej  kawiarence. Ukryłam się ponieważ dałam im czas na pogadanie a potem doszłam, by dokończyć z mężem niedokończoną rozmowę. Kurcze, z przyzwyczajenia napisałam z mężem  - już się poprawiam, z byłym mężem smile. Na tym spotkaniu syn miał dostać prezent urodzinowy od TATY i dostał! Tatuś okazał się wspaniałomyślny, dał prezent nie pytając syna czy jutro będziesz miał synku co jeść.
Na sygnał syna dołączyłam do nich i próbowałam..... ojjjj  oporny był, ale mały kroczek zrobiony. Kolejny ma być w poniedziałek (jego wizyta u prawnika), następny przed moim wyjazdem. Może uda się zamknąć OSTATNI rozdział tej smutnej, traumatycznej....jaki ostatni ?  a alimenty niepłacone od 6 miesięcy ? a zaległe, a bieżące ?
Usłyszałam, ze pożyczył pieniądze, by dać je w prezencie synowi ( na prawo jazdy), a alimentów jeszcze nie zapłaci, bo nie ma, bo przelew idący ( już kilka miesięcy idzie big_smile )jeszcze nie doszedł, ale w poniedziałek już POWINIEN big_smile dojść. Ubawił mnie nie tylko tymi słowami. Powiedział również, każda potwora znajdzie swego amatora i było to powiedziane tak a propos jakiejś sprawy(ale nie osób). Rozśmieszył mnie i śmiałam się szczerze i on zaczął się śmiać - ciekawe z czego, czyżby zdał sobie sprawę ? smile
Po powrocie do domku zamalowałam odrosty, uczesałam koleżankę i sama pobiegłam do fryzjera ....mam nową fryzurkę smile i cieszy mnie ona jak i brak odrostów ( od razu czuję się o 10 lat młodsza:) ). Przed wyjściem na imieniny przebierałam się chyba z pięć razy. Nigdy tak nie było, zawsze wpadałam do garderoby i w sekundę decydowałam się i za kilka sekund byłam gotowa. Może stałam się bardziej wymagająca ?
Dzisiejszy dzień zaliczam do udanych. Poprzednie też takie były. Plaża, grille, no i spotkania z sąsiadem. Przyznaję się...spotykam się z nim, ale to są niewinne spotkania. Owszem dostaję propozycje. Ostatnio oczywiście w żartach powiedział mi, ze i zamieszkać u niego mogę. Odpowiedziałam, a po co ci ta bieda. Oboje wracamy wspomnieniami do partnerów, ale ja nie mogę i chyba nie chcę być z nim szczera. Trudno jest ludziom uwierzyć, że w Polsce żyją psychopaci i są ich znajomymi, sąsiadami. Dlaczego się z nim spotykam ? nie wiem. Nie kuszę go, nic z tych rzeczy. Podkreślam, że jestem skaleczona i na związek nie mam ochoty. Jest to zupełnie inny typ jak mój były małżonek. Może gdyby był zabiegający, zaglądający w oczy, za, za, za i Faworytka i Tarantella wiedzą co mam na myśli, to może.....może bym była już jego.....on jest inny. Nie szukam wrażeń, potwierdzeń, ale miło mi kiedy dzwoni i zaprasza mnie. Czuję się w tym momencie (???) chyba kobietą, pożądaną kobietą w inny sposób jak byłam przyzwyczajona, ale jednak pożądaną kobietą. Miło mi kiedy mówi, że spotkania ze mną są dla niego lekarstwem. Nie jestem przy nim sobą tzn na luzie. Boję się, ze odczyta to jako przyzwolenie, zachętę. Nie chcę wchodzić w żaden związek, czuję nawet niesmak na myśl o zbliżeniu. Pytałam synów co oni na to, że bywam u sąsiada a on u nas( w rewanżu też go zapraszam, a ostatnio moja mama zaprosiła go na grilla ). Obaj powiedzieli, cieszymy się, ze nie jesteś sama. Fajnych mam synów, prawda ? Tylko oni nie wiedzą, że nie jestem sama, bo mam Was, które mnie wysłuchają, doradzą, pouczą, wytłumaczą. I powiem szczerze, że dobrze mi tu z Wami smile
Jutro kolejna rodzinna uroczystość - drugie urodziny fantastycznego chłopczyka. Fajnie, ze jego mama ( nie jest moją kuzynką i jest młodziutka) zaprosiła mnie. Po tym co mój były opowiadał o mnie rodzinie i znajomym, po tym jak zaczęto odsuwać się ode mnie, czuję akceptację. Super - zaczyna się powoli układać smile

10 176

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Hej smile
Napiszę co u mnie,bo coś cicho tu się zrobiło wink
A u mnie życie towarzyskie ostatnio to jakaś odjechana jazda-3 grila w tym tygodniu zaliczyłam w różnych miejscach,juto zabawa w niedzielę urodziny przyjaciela. Wszystkie imprezy bez alkoholu,bo z trzeźwiejącymi alkoholikami wink Wiecie tacy ludzie to skarby...to ludzie głębocy,którzy dotknęli swojego dna,oni mnie rozumieją i jestem przy nich sobą-nie udaję.

A ja z sąsiadem już kilka spotkań przy drinku zaliczyłam big_smile. Ja prawie niepijąca w tym tygodniu 3 razy piłam big_smile.
Dzisiaj był ten trzeci raz i bawiłam się wyśmienicie. Miałam szampański humor i luz.


l_ukrecja napisał/a:

Zauważyłam,że odkąd jestem sama przestałam rżnąć gwiazdę...już nie muszę być najlepsza. Umiem bez strachu rozmawiać i cieszyć się rozmową z inną atrakcyjną kobietą,czuję się swobodnie. Nie wyszukuję w tłumie zagrożenia-teraz dopiero zdałam sobie sprawę... Bo choć eks zwykł mawiać na imprezach-jesteś najpiękniejsza-ja wypatrywałam ewentualnego zagrożenia,a kiedy rozmawiał z jakąś kobietą....zamierałam...ech...jak dobrze być sobą!

Od kiedy jestem sama...wiele odczuć i emocji było. Najpierw doszukiwałam się w spojrzeniach innych uśmieszku. Sama śmiać się z siebie byłam gotowa, więc uważałam, że inni też mają prawo. Nie śmieli się. On ich też oszukał, oni też dali się nabrać na jego opowieści jaki to z niego świetny biznesmen i kogo to on nie zna i czego to on nie załatwi i jaki to z niego szlachetny człowiek i biedny miś... . Wstyd , było mi długo wstyd, że nie zauważałam z kim jestem. Czułam się z tym wstydem okropnie. Potem tęsknota za własnymi marzeniami i powoli zrozumienie i zadowolenie. Dzisiaj czuję się właśnie jak gwiazda! Pozbyłam się paskudy czy jak powiedział dzisiaj mój były, potwora, to dlaczego mam nie być gwiazdą? Właśnie przy nim ostatnio gwiazdą nie czułam się. Byłam tą co nic nie umie, do niczego się nie nadaje. To nic, że mówił to po kilku głębszych, ale mówił, ale mógł tak myśleć i na trzeźwo. A teraz nikt nic złego mi nie mówi. Nie czuję już na imprezach jego wzroku, nie muszę się "pilnować". Mogę mówić co chcę, śmiać się i dobrze bawić. Wiem już, że przekonano się, iż słowa mojego męża o mnie nie były prawdziwe. Dla mnie to ma znaczenie. Dzisiaj  nikt już na mnie nie patrzy z politowaniem, współczuciem jak na biedną co się jej obsesja na głowę rzuciła big_smile . Pieprzony drań...

l_ukrecja napisał/a:

Ale zauważyłam też,ze nadal kręcą mnie dranie...a porządny facet to...straszny nudziarz... Czyli jestem jeszcze w lesie wink
Ale spokojnie,jestem dopiero na początku drogi. Na razie uczę się siebie,smakuję,wącham,dotykam...poznaję co lubię,a czego nie.
Nie spieszę się,jestem dobra dla siebie,a wręcz rozpieszczam smile
Na zabawę kupiłam sobie sukienkę,zamówiłam fryzjera i nie martwię się,że mam kilka kilo za dużo,pięknie się opaliłam i staram się akceptować swoje ciało,nie dążyć do ideału,bo to iluzja...

Gdyby mój sąsiad był draniem, troskliwym, natrętnym...czy uległabym czy uciekała....nie wiem...zastanawiałam się już nad tym i odpowiedzi brak.
Pięknie piszesz o smakowaniu, wąchaniu, dotykaniu siebie smile Ja również lubię siebie rozpieszczać i lubię być egoistką smile Zawsze źle reagowałam na to słowo, a dzisiaj brzmi ono jak wolność. Robię coś dla siebie, z myślą o sobie, bo mi się też należy coś od życia.
Jestem mamą a nie mamuśką i nie jestem już czyjąś własnością, nie jestem trzęsącą się z zazdrości, niepewności, upodlenia żoną
Jestem o kilka kilo cięższa i jest super, bo rok temu jak anorektyczka wyglądałam. Jestem pewniejsza siebie i częściej uśmiechnięta.

l_ukrecja napisał/a:

Ogólnie jest dobrze. Jest inaczej,ale lepiej. Jeszcze niepewnie,ale spoko mam czas-czas dla siebie smile Dużo się dzieje.

Cieszą mnie Twoje słowa. Uśmiecham się gdy je czytam smile

10 177

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Faworytka napisał/a:

Dobrze, że jesteście.
Nie doceniłam wartości grupy, to że się przyznajecie do dołków, słabości, łez... daje mi poczucie, że nie jestem sama, że te emocje, które wciąż przeżywam, przeżywacie i Wy wszystkie.

Czy tylko cudze łzy i dołki podnoszą Cię na duchu ?

Faworytka napisał/a:

I szanuję Cię l_ukrecjo właśnie za to, że nie grasz silnej, że nic tu na forum nie udowadniasz. Są tu i siłaczki, które piszą jak wspaniale jest im teraz "po", szkoda tylko, że nie wchodzą i nie piszą, gdy jest im ciężko, a wiem że i im jest, że i one mają gorsze dni, poczucie pustki...  Czasem się tu kreujemy, wymądrzamy. Ty jesteś prawdziwa, niezależnie od oceny innych. I za to Ci dziękuję.

Mnie jest wspaniale "po", jeśli  "po" masz na myśli rozstanie, rozwód i zapewniam Cię Faworytko, że też dojdziesz do chwili szczęścia z "po" i zapytasz siebie nie raz, dlaczego tak długo nie umiałam się z tego cieszyć. Rozważając "przed" i "po" to ja nawet nie mam czego rozważać. "Przed", mnie nie było. Ja się nie liczyłam. Jeśli nawet próbowałam to i tak mi ex na to nie pozwalał. On potrzebował wolności i dostawał ją. Jego wolność to : ja zajmuję się domem (350 m), ogrodem, zamiataniem i odśnieżaniem ulicy, gotowaniem, praniem i prasowaniem, i jeszcze zakupy przeważnie na mojej głowie były. I jeszcze było ciągle za mało i ciągłe pytania co z pieniędzmi robisz i nie zadowalały go odpowiedzi, wydaję, a oszczędnie gospodarowałam, bo pieniędzy w nadmiarze nigdy nie było a drań z kochanką do innego miasta, do luksusowego hotelu jeździł i jeszcze jej mężowi jedzenie w knajpie na wynos kupował. M nie zmuszał mnie do rozliczeń, ale doszło do tego, że dwa lata zapiski w notesie robiłam a nawet kiedyś zestawienie zrobiłam ile na dom, dzieci, jego i siebie wydaję. I mam tęsknić i płakać za nim? I mam mu może dziękować, że długów bez mojej wiedzy narobił ?  i odarł własne dzieci ze świadomości, że ich ojciec jest poczytalny i kocha je? Moje dzieci też za nim nie tęsknią a wręcz boją się jego powrotu. Był czas, że zapewniać dzieci musiałam, że nie wrócę do niego.  Ojjjj  Faworytko długa droga przed Tobą.

10 178

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny było bosko!!!
Całą zabawę bawiłam się jak szalona. Pełen luz:) Było cudownie,a przyjaciele tacy kochani,oddani,nikt o nic nie pytał smile
Idę spać,bo juto jadę po córki i znowu impreza...niech już wróci normalność i szarość rutyny,bo zmęczyły mnie zabawy big_smile

10 179

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
Faworytka napisał/a:

Witajcie dziewczyny!
Przeczytałam weekendowe zaległości,
Jak zawsze mam "siostrzane" emocje z l_ukrecją.
Twój post o czarnej dziurze, którą chcesz czymś zapchać mógłby być częściowo moim postem.
To, że kusisz- to też o mnie.
Napiszę o nim jutro, bo dziś już późno.

Dobrze, że jesteście.
Nie doceniłam wartości grupy, to że się przyznajecie do dołków, słabości, łez... daje mi poczucie, że nie jestem sama, że te emocje, które wciąż przeżywam, przeżywacie i Wy wszystkie.

I szanuję Cię l_ukrecjo właśnie za to, że nie grasz silnej, że nic tu na forum nie udowadniasz. Są tu i siłaczki, które piszą jak wspaniale jest im teraz "po", szkoda tylko, że nie wchodzą i nie piszą, gdy jest im ciężko, a wiem że i im jest, że i one mają gorsze dni, poczucie pustki...  Czasem się tu kreujemy, wymądrzamy. Ty jesteś prawdziwa, niezależnie od oceny innych. I za to Ci dziękuję.

Ja, ja, ja się przyznaję. Miewam gorsze dni. Czasem zupełnie ch..owe. Czasem zalewa mnie koktajl złożony ze złości i poczucia bezsensu, jakiejś totalnej bezsilności. Taki dłuższy bądź krótszy nihilizm. Takie dni są coraz rzadsze, ale jednak nie należą do przyjemności. Ciągle jeszcze zdarzają się fantomowe bóle po iluzjach, ciągle jeszcze szczątki niewybaczonych samej sobie zdrad wobec siebie samej i niekonsekwencji. Uciekłam, ale ciągle jeszcze miewam koszmarne sny i moralną czkawkę z tytułu nadużyć, które popełniłam względem swojej dumy i kobiecości.  Kiedy jednak porównam sobie swój stan z początku tej drogi z dniem dzsiejszym, to naprawdę nie ma na co narzekać. A raczej wdzięcznym trzeba być.

Nic nie rozumiem Tarantello ! Nie jesteś szczęśliwa, że tak wcześnie udało Ci się zwiać od drania ?, że Twoje życie nie będzie koszmarem jakie z nim byłoby ? , że jesteś poobijana a nie pobita na śmierć ? Nie mówisz, że wspaniale jest "po" ? nie masz jeszcze tej świadomości ?
Jesteś losowi wdzięczna ? a za co ? no chyba nie za to, że postawił go na Twojej drodze ?

Jeśli mam do wyboru życie bez nogi lub bez dwóch nóg, to wybieram tą pierwszą opcję i nie znaczy, że pierwsza jest moją wymarzoną opcją, ale z dwojga złego chodzenie o kulach jest lepsze jak przykucie do wózka inwalidzkiego. Jestem taką Olą bez jednej nogi i cieszę się, że wizja wózka i uzależnienia od kogoś mi nie grozi. Jestem Olą, która rozmyśla ze smutkiem o utracie szansy na normalne  życie, ubolewa nad tą stratą, ale też POTRAFI cieszyć się . Gorsze dni ma każdy, te ch..owe również.
Może ja jestem inaczej skonstruowana...na mnie świadomość kim jest mój mąż i czego można się po nim spodziewać i do czego dążył, zrobiło wrażenie - kochać go przestałam w kilka chwil. Poobijanym człowiekiem jestem i będę pewnie do końca swych dni. Był czas, że MUSIAŁAM wyrzucać ból z siebie, musiałam wykrzyczeć swoją głupotę, naiwność, wiarę w cuda i ślepotę, i krzywdę. Dzisiaj mogę już spokojnie przeszłość wspominać.
Mój stan "po" to szczęście, które jest okaleczone mimo wszystko i mimo wszystko chcę być radosna i szczęśliwa.
Od kilku miesięcy nie śpię bez tabletek nasennych ( dzisiaj wypiłam kilka kieliszków, więc o tabletce nie mogło być mowy), kiedy zapadam w sen "po" tabletce jestem szczęśliwa, bo wiem, że unikam przewracania się z boku na bok i wczesnym ranem wstaję wypoczęta. Nie rozpaczam,  że płacę za nie niemałe pieniądze i wątrobę psuję, a cieszę się, że w sen tak szybko zapadam.

10 180

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Dziewczyny było bosko!!!
Całą zabawę bawiłam się jak szalona. Pełen luz:) Było cudownie,a przyjaciele tacy kochani,oddani,nikt o nic nie pytał smile
Idę spać,bo juto jadę po córki i znowu impreza...niech już wróci normalność i szarość rutyny,bo zmęczyły mnie zabawy big_smile

Tylko o 3.30 czujesz zmęczenie i tęsknotę za szarością smile

10 181

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Witam. Pozew o rozwód mam już napisany. Jeszcze tylko kwestie techniczne, dokumenty, co i jak... Mój jeszczemąż ułatwia mi sytuację, codziennie jara, kolega mimo,iż ostatnio dostał opier... nadal pojawia się w naszym mieszkaniu, weekend a jeszczemąż z kolegami baluje. Trochę czuję się samotna, przykro mi, popłakuję sobie. Ale to dlatego,że patrzę wstecz i nie widzę nic przyjemnego:( Boję się co dalej. Boję się pustki i tych samotnych weekendów,nocy... Boję się zaangażować w kolejny związek i boję się też,że znowu się zaangażuję w coś głupiego:/ Mam nadzieję,że rozwód nastąpi szybko a może szybciej któreś z nas się wyprowadzi, bo głównie o to chodzi. Jeszczemąż od lutego nie stałych dochodów,ale na jaranie ma. Sprzedał gry i kupił sobie klawiaturę do playstation. Po wypłacie zapłaciłam bierzące rachunki, plus swoje np za telefon, jego nie! Jeszcze kwestia jedzenia, kupuję dla mnie i dla niego. Chyba ciężko by mi było zostawić go bez jedzenia. To już trochę niehumanitarne. Muszę się jeszcze dogadać z nim co do rozwodu. Chcę bez orzekania o winie, chociaż no wiadomo... Mam nadzieję,że się nie zamotamy za bardzo,bo wiadomo,jak się coś chce za bardzo,to potem może być różnie. Cóż, powoli coś działam. Ale i tak myślę,że najlepiej będzie jak się wyprowadzi któreś z nas. U nas jest to kwestia finansowa narazie. Zobaczymy. Trzymajcie kciuki. Życzcie mi powodzenia i gdybym zaczęła się użalać nad sobą to liczę na kopniaka!

A dlaczego nie z orzekaniem o winę?
Masz też prawo do unieważnienie związku małżeńskiego w kościele,jeśli taki ślub braliście.
I nie karm go,ma zdrowe ręce i zamiast jarania niech się za robotę wezmie,a zresztą zawsze koledzy mogą go podkarmić,są wszak ważniejsi od Ciebie.

10 182

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Za chwile jadę,ale może zdążę napisać ostatnie niusy big_smile

Otóż eksik zmieniając konta na wp bombarduje mnie swymi wynurzeniami zapominając,że ja mam to gdzieś,że jego słowa nic nie znaczą i nigdy nic nie znaczyły. Już go zablokowałam.
Jego żenujące wywody są odniesieniem do tego co tu piszę,wiec jestem:
materialistką-wypomina kredyty (wreszcie prawdziwa twarz big_smile) ,a nie mówiłam?
zapomniałam jaka to ja byłam zła,niewierna! i wredna
jestem fałszywa
umiem tu Wam tylko ładnie pisać,a jestem nieszczera
mściwa
piszę bzdury
za chwilę wyrwę faceta
moi przyjaciele jemu powiedzieli,że ja potrzebuję adrenaliny...oj miałam jej przez 5 lat w nadmiarze

A więc drogie panie i niedrogi eksiku-wypieranie,przerzucanie winy,wybielanie się,zaprzeczanie.

Zabawka się zepsuła! Zabawka pisze,że myśli indywidualnie,niedobra tyle zawsze wybaczała a teraz co???
Cholerna egoistka! Jak może pisać,że jest szczęśliwa? że się rozwija? że zaczyna żyć?
Dlaczego nie chce żebym ją pociągnął na dno?

Nie zamierzam robić z tego forum rozgrywek pomiędzy nami. Czytaj-ja zdania o tobie nie zmienię. Leczą mnie takie oskarżenia i upewniają w dobrze obranej drodze big_smile

10 183

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
Faworytka napisał/a:

Dobrze, że jesteście.
Nie doceniłam wartości grupy, to że się przyznajecie do dołków, słabości, łez... daje mi poczucie, że nie jestem sama, że te emocje, które wciąż przeżywam, przeżywacie i Wy wszystkie.

Czy tylko cudze łzy i dołki podnoszą Cię na duchu ?

Nie Zosiu, cieszą mnie cudze sukcesy i radość, a grupa, jak i AA daje wsparcie poprzez dzielenie się jednakowymi przeżyciami, emocjami i to tu napisałam.

zofia282 napisał/a:
Faworytka napisał/a:

I szanuję Cię l_ukrecjo właśnie za to, że nie grasz silnej, że nic tu na forum nie udowadniasz. Są tu i siłaczki, które piszą jak wspaniale jest im teraz "po", szkoda tylko, że nie wchodzą i nie piszą, gdy jest im ciężko, a wiem że i im jest, że i one mają gorsze dni, poczucie pustki...  Czasem się tu kreujemy, wymądrzamy. Ty jesteś prawdziwa, niezależnie od oceny innych. I za to Ci dziękuję.

Mnie jest wspaniale "po", jeśli  "po" masz na myśli rozstanie, rozwód i zapewniam Cię Faworytko, że też dojdziesz do chwili szczęścia z "po" i zapytasz siebie nie raz, dlaczego tak długo nie umiałam się z tego cieszyć.  (...) Ojjjj  Faworytko długa droga przed Tobą.

Ciesze się Zosiu, że Twoje rozstanie to dla Ciebie czysta radość.
Ja nie mam wątpliwości, co do słuszności mojej decyzji. Mam jednak złamane serce, czuję się chwilami samotna, zostałam zdradzona, oszukana i pozwól mi przeżywać szczerze moje emocje bez oceniania tego, jak daleka jest moja droga.

Dziękuję.

10 184

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Nic nie rozumiem Tarantello ! Nie jesteś szczęśliwa, że tak wcześnie udało Ci się zwiać od drania ?, że Twoje życie nie będzie koszmarem jakie z nim byłoby ? , że jesteś poobijana a nie pobita na śmierć ? Nie mówisz, że wspaniale jest "po" ? nie masz jeszcze tej świadomości ?
Jesteś losowi wdzięczna ? a za co ? no chyba nie za to, że postawił go na Twojej drodze ?

A tfu, na psa urok. Nic takiego nie mówiłam. Mówiłam, tylko, że mam gorsze dni a czasem całe doły. Wiesz, takie pieprzenie chorej główki - jakaś ty głupia, Tarantello, że taka łajza cię wyhaczyła a ty się tak dałaś. Taka stara a taka głupia. Pięć lat dałaś sobie zmarnować. Siebie i dzieciaka wciągnęłaś w taką psychiatryczną breję.

Ale już nauczyłam się z tym walczyć. A Ty co? Nie masz takich aktów autoagresji? No weź, bo nie uwierzę. A czy to było pięć czy dwadzieścia pięć lat - bez znaczenia. Rozsypałyśmy nasze perły przed wieprze i strasznie tych pereł żal.

10 185 Ostatnio edytowany przez Sylnowa (2012-05-06 23:08:36)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dobry wieczór..sporo czasu minęło od mojej ostatniej wizyty,. Nadrabiam czytając.. Póki co napisze, ze jestem juz od końca kwietnia po rozwodzie, z eks żadnych kontaktów, rozpamietuje coraz mniej.. Myśle, ze pomału łapie własny rytm życia.. Są dołki i wzloty, ale dużo dużo lepiej niż jeszcze pare miesięcy temu..

10 186

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

Dobry wieczór..sporo czasu minęło od mojej ostatniej wizyty,. Nadrabiam czytając..

Czeeeeeść! Kopę lat! Co u Ciebie?

10 187

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej Tarantelko:) strasznie sie ucieszyłam, ze jednak wrocilas:) u mnie juz po rozwodzie.. Z orzeczeniem o jego winie. Próbował mnie przed sala sądowa zastraszyć, jak to mi nic nie da, jesli sie nie zgodzę na wyrok bez orzeczenia. Jestem dumna z siebie, bo wniosek złożyłam sama, musiałam do tego dorosnac:)

10 188

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

Hej Tarantelko:) strasznie sie ucieszyłam, ze jednak wrocilas:) u mnie juz po rozwodzie.. Z orzeczeniem o jego winie. Próbował mnie przed sala sądowa zastraszyć, jak to mi nic nie da, jesli sie nie zgodzę na wyrok bez orzeczenia. Jestem dumna z siebie, bo wniosek złożyłam sama, musiałam do tego dorosnac:)

Fantastyczne! A to zaledwie ... kiedy ... w czerwcu-sierpniu zeszłego roku wszystko się zdarzyło! Jak to wszystko zniosłaś, bo długo Cię nie było? A jak cała reszta infrastrukturalna? Lokum, alimenty?

10 189

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Witam. Pozew o rozwód mam już napisany. Jeszcze tylko kwestie techniczne, dokumenty, co i jak... Mój jeszczemąż ułatwia mi sytuację, codziennie jara, kolega mimo,iż ostatnio dostał opier... nadal pojawia się w naszym mieszkaniu, weekend a jeszczemąż z kolegami baluje. Trochę czuję się samotna, przykro mi, popłakuję sobie. Ale to dlatego,że patrzę wstecz i nie widzę nic przyjemnego:( Boję się co dalej. Boję się pustki i tych samotnych weekendów,nocy... Boję się zaangażować w kolejny związek i boję się też,że znowu się zaangażuję w coś głupiego:/ Mam nadzieję,że rozwód nastąpi szybko a może szybciej któreś z nas się wyprowadzi, bo głównie o to chodzi. Jeszczemąż od lutego nie stałych dochodów,ale na jaranie ma. Sprzedał gry i kupił sobie klawiaturę do playstation. Po wypłacie zapłaciłam bierzące rachunki, plus swoje np za telefon, jego nie! Jeszcze kwestia jedzenia, kupuję dla mnie i dla niego. Chyba ciężko by mi było zostawić go bez jedzenia. To już trochę niehumanitarne. Muszę się jeszcze dogadać z nim co do rozwodu. Chcę bez orzekania o winie, chociaż no wiadomo... Mam nadzieję,że się nie zamotamy za bardzo,bo wiadomo,jak się coś chce za bardzo,to potem może być różnie. Cóż, powoli coś działam. Ale i tak myślę,że najlepiej będzie jak się wyprowadzi któreś z nas. U nas jest to kwestia finansowa narazie. Zobaczymy. Trzymajcie kciuki. Życzcie mi powodzenia i gdybym zaczęła się użalać nad sobą to liczę na kopniaka!

A dlaczego nie z orzekaniem o winę?
Masz też prawo do unieważnienie związku małżeńskiego w kościele,jeśli taki ślub braliście.
I nie karm go,ma zdrowe ręce i zamiast jarania niech się za robotę wezmie,a zresztą zawsze koledzy mogą go podkarmić,są wszak ważniejsi od Ciebie.

Anstawio jak głodnieje od razu inaczej myśleć zacznie smile

10 190 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-05-07 09:44:00)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dni wolne majowe minęły. Każdy gdzie indziej, z powrotami wieczorem. Zero rozmów. Na weekend byłam u mamy, wróciłam wczoraj. Wieczorem przyjechała mam waćpana i nawet nie weszła na górę. Przyszedł z pakunkami, popatrzył na mnie. Powiedział "co się gapisz? i tyle. Także milczenie od poniedziałku.
I chyba został bez grosza. Zastanawiałam się co zrobić. On się nie przejmuje to ja mam. Zostawiłam pieniążka w miejscu ukrytym i postanowiłam, że mu powiem gdzie jest jeśli się odezwie. Ale skoro się nie odzywa...

10 191 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-05-07 12:21:12)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Witam. Pozew o rozwód mam już napisany. Jeszcze tylko kwestie techniczne, dokumenty, co i jak... Mój jeszczemąż ułatwia mi sytuację, codziennie jara, kolega mimo,iż ostatnio dostał opier... nadal pojawia się w naszym mieszkaniu, weekend a jeszczemąż z kolegami baluje. Trochę czuję się samotna, przykro mi, popłakuję sobie. Ale to dlatego,że patrzę wstecz i nie widzę nic przyjemnego:( Boję się co dalej. Boję się pustki i tych samotnych weekendów,nocy... Boję się zaangażować w kolejny związek i boję się też,że znowu się zaangażuję w coś głupiego:/ Mam nadzieję,że rozwód nastąpi szybko a może szybciej któreś z nas się wyprowadzi, bo głównie o to chodzi. Jeszczemąż od lutego nie stałych dochodów,ale na jaranie ma. Sprzedał gry i kupił sobie klawiaturę do playstation. Po wypłacie zapłaciłam bierzące rachunki, plus swoje np za telefon, jego nie! Jeszcze kwestia jedzenia, kupuję dla mnie i dla niego. Chyba ciężko by mi było zostawić go bez jedzenia. To już trochę niehumanitarne. Muszę się jeszcze dogadać z nim co do rozwodu. Chcę bez orzekania o winie, chociaż no wiadomo... Mam nadzieję,że się nie zamotamy za bardzo,bo wiadomo,jak się coś chce za bardzo,to potem może być różnie. Cóż, powoli coś działam. Ale i tak myślę,że najlepiej będzie jak się wyprowadzi któreś z nas. U nas jest to kwestia finansowa narazie. Zobaczymy. Trzymajcie kciuki. Życzcie mi powodzenia i gdybym zaczęła się użalać nad sobą to liczę na kopniaka!

A dlaczego nie z orzekaniem o winę?
Masz też prawo do unieważnienie związku małżeńskiego w kościele,jeśli taki ślub braliście.
I nie karm go,ma zdrowe ręce i zamiast jarania niech się za robotę wezmie,a zresztą zawsze koledzy mogą go podkarmić,są wszak ważniejsi od Ciebie.

Mamy tylko ślub cywilny.Bez orzekania o winie,bo on nie zmienił się po ślubie. On był taki jak teraz gdy go poznałam,zawsze palił,byli koledzy, nie miał nigdy kasy. Raz nawet teściowa powiedziała mi żebym się zastanowiła, bo on ma dużo wad. To była moja głupia, jakże wtedy nieświadoma, decyzja. Poza tym, chciałabym się dogadać, bo nie mogę tak sobie jeździć na rozprawy z NL do PL. Chociaż mogłabym pomyśleć o pełnomocniku. Ale to kosztuje. Głównie to zależy mi teraz na tym,żeby się wyprowadził, rozwód można wziąć zawsze. Wczoraj pokazałam mu pozew. Oczywiście wg niego był zły, on i jego mamusia mają znajomych w sądzie itp itd. Martwię się,że teściowa coś mu natłucze do głowy i zamiast dogadać się ze mną, to dogada się z nią. Jeszcze sam złoży pozew z orzeknięciem mojej winy. Hehe ale by było:D

10 192 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-05-07 19:03:10)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hej dziewczyny. Wiecie co, on zrobi wszystko o co go poproszę. Rozwód- nie ma sprawy, jak chcesz. Mieszkanie- nie ma sprawy,weź. On zrobi to, bo ma parszywy charakter! Bo nie chce,żeby ktoś mu kiedyś wypomniał,że zrobił coś nie tak. W razie jakiegoś zarzutu powie, przecież to TY tak chciałaś. Poza tym on chce zrobić wszystko tak jak chcę, bo liczy, że zawsze mu pomogę. Natomiast gdy później o coś się upomnę, skończy się znajomość. Ja wiem jak on działa. Widzę to, co robi ze znajomymi. Boję się,że po jego odejściu upadnę, załamię się i nie podniosę. Pierwszy raz w życiu... będę SAMA! Zupełnie sama, bez rodziców, męża, znajomych...

10 193

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Hej dziewczyny. Wiecie co, on zrobi wszystko o co go poproszę. Rozwód- nie ma sprawy, jak chcesz. Mieszkanie- nie ma sprawy,weź. On zrobi to, bo ma parszywy charakter! Bo nie chce,żeby ktoś mu kiedyś wypomniał,że zrobił coś nie tak. W razie jakiegoś zarzutu powie, przecież to TY tak chciałaś. Poza tym on chce zrobić wszystko tak jak chcę, bo liczy, że zawsze mu pomogę. Natomiast gdy później o coś się upomnę, skończy się znajomość. Ja wiem jak on działa. Widzę to, co robi ze znajomymi. Boję się,że po jego odejściu upadnę, załamię się i nie podniosę. Pierwszy raz w życiu... będę SAMA! Zupełnie sama, bez rodziców, męża, znajomych...

Anastawio jesli chcesz podam Ci maila do mojego prawnika ,on przeprowadza sprawy w calej Europie ,moze byc pelnomocnikiem ,Mowil mi ze na pierwszej rozprawie bede musiala byc jak przy zawarciu malzenstwa ,reszte zalatwi on napisz mi na priva jesli chcesz .Mnie caly rozwod z podzialem majatku wyniesie nie duzo (myslalalm ze wiecej ).Mozesz skontaktowac sie z nim mailowo i telefonicznie .Dasz rade!!

10 194

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Hej dziewczyny. Wiecie co, on zrobi wszystko o co go poproszę. Rozwód- nie ma sprawy, jak chcesz. Mieszkanie- nie ma sprawy,weź. On zrobi to, bo ma parszywy charakter! Bo nie chce,żeby ktoś mu kiedyś wypomniał,że zrobił coś nie tak. W razie jakiegoś zarzutu powie, przecież to TY tak chciałaś. Poza tym on chce zrobić wszystko tak jak chcę, bo liczy, że zawsze mu pomogę. Natomiast gdy później o coś się upomnę, skończy się znajomość. Ja wiem jak on działa. Widzę to, co robi ze znajomymi. Boję się,że po jego odejściu upadnę, załamię się i nie podniosę. Pierwszy raz w życiu... będę SAMA! Zupełnie sama, bez rodziców, męża, znajomych...

Tak,tak...dziś godzi sie na wszystko,znam to z autopsji,ale jak zrozumie,że naprawdę Cię stracił,to będzie jak u mnie patrz wyżej. Teraz to ja jestem winna rozpadowi związku big_smile koń by się uśmiał.

10 195

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantelko, tak wszystko na przełomie czerwca sie działo.. Długo sie zbieralam, i jeszcże to trwa, ale nasluchalam sie tylu plotek o sobie, włącznie z tym, ze byłam jakaś nienormalna, bo dzieci chciałam mieć, ze odechcialo mi sie i myśleć o nim, a tym bardziej walczyć.. Lokum wynajmuje, przed rozprawa jeszcze zrobiłam najpierw rodzielnosc i tam zaczął mi warunki stawiać.. Moje zastanawianie sie skończyło sie pozwem i rozwodem. Alimenty..zastanawiam sie.. Na razie cżekam na uprawomocnienia wyroku..

10 196

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Hej dziewczyny. Wiecie co, on zrobi wszystko o co go poproszę. Rozwód- nie ma sprawy, jak chcesz. Mieszkanie- nie ma sprawy,weź. On zrobi to, bo ma parszywy charakter! Bo nie chce,żeby ktoś mu kiedyś wypomniał,że zrobił coś nie tak. W razie jakiegoś zarzutu powie, przecież to TY tak chciałaś. Poza tym on chce zrobić wszystko tak jak chcę, bo liczy, że zawsze mu pomogę. Natomiast gdy później o coś się upomnę, skończy się znajomość. Ja wiem jak on działa. Widzę to, co robi ze znajomymi. Boję się,że po jego odejściu upadnę, załamię się i nie podniosę. Pierwszy raz w życiu... będę SAMA! Zupełnie sama, bez rodziców, męża, znajomych...

Tak,tak...dziś godzi sie na wszystko,znam to z autopsji,ale jak zrozumie,że naprawdę Cię stracił,to będzie jak u mnie patrz wyżej. Teraz to ja jestem winna rozpadowi związku big_smile koń by się uśmiał.

Ah, w sumie to się właśnie wkur... Dziś już mówi co innego! A dlaczego mam się wyprowadzić, co masz kogoś?-spytał A wcześniej tak, on zrobi wszystko co chcę. Pier... manipulant! Jak się trafi okazja, to się wyprowadzi. Qrwa, już mam dość! No przecież ten rozwód nic nie zmieni dopóki on się nie wyprowadzi. No chyba ja będę musiała to zrobić. Mieszkanie,co tak o nie walczyłam szlag trafi! No i laptop mi padł, pozwu nie napiszę. Aaahhh...
pati31 dzięki:* jak coś, jesteśmy w kontakcie. Jesteś kochana. Narazie piszę z komórki, odzyskam laptopa to się z Tobą skontaktuję. Dzięki

10 197

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

lektura waszych postów dobrze mi zrobiła. Weszłam na właściwe tory....  bo już znów zaczęłam pociągać nosem i wpędzać się w poczucie winy...
majówkę spędziłam z teściem. było przemiło, tylko zastanawiam się, czy to aby nie pogłębia mnie jeszcze bardziej. W końcu to jego ojciec. Rozmawiając ze mną twierdził, że nie rozmawia z synem o tym bo nie ma sensu, to nic nie zmieni. On z nim rozmawia o pracy i takie tam...
No tak. Jakby nigdy nic.
Och masakra jakaś.
Ale w końcu to są dziadki moich dzieci i one mają prawo się z nimi widywać.
Nie widziałam wrzoda przez weekend to dobrze mi było.
Ale wystarczy, że pojawi się przede mną taaki z siebie zadowolony i ja już cała chodzę. To jest hipokryta. rzuci na odchodnym do córy - słuchaj mamy, pa i myśli, że jest ok.
teściu do niego mówi, że jeszcze trochę to syn nie będzie mówił do ciebie tata - a on na to - niedługo będzie pewnie miał nowego tatę...
no nic tylko plasnąć z liścia.
a jeśli on myśli, że dostanie rozwód na pierwszej rozprawie i ja będę spłacać mu mieszkanie to się grubo myli.
ja mogę rozwód mu dać - ale nie ma nic za darmo - tylko on składa pozew, orzekana jest jego wina, mieszkanie jest przepisane na dzieci, ja mam solidne alimenty i wtedy niech nawet z tamtą ćpa dniami i nocami, niech sobie robi co chce. Ale wiem, że tak nie będzie. On jest tak wyrachowany, że wciąż liczy na szybkie pieniądze z podziału majątku. HA HA.
A ja się nie dam...

10 198

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Mówiłam, tylko, że mam gorsze dni a czasem całe doły. Wiesz, takie pieprzenie chorej główki - jakaś ty głupia, Tarantello, że taka łajza cię wyhaczyła a ty się tak dałaś. Taka stara a taka głupia. Pięć lat dałaś sobie zmarnować. Siebie i dzieciaka wciągnęłaś w taką psychiatryczną breję.

Ale już nauczyłam się z tym walczyć. A Ty co? Nie masz takich aktów autoagresji? No weź, bo nie uwierzę. A czy to było pięć czy dwadzieścia pięć lat - bez znaczenia. Rozsypałyśmy nasze perły przed wieprze i strasznie tych pereł żal.

JA SOBIE WYBACZYŁAM. Lżej mi się z tym żyje. Mam inne problemy i ważniejsze jak ON. Owszem on jest przyczyną tych problemów a moim zadaniem jest to wszystko ponaprawiać. NIE MAM DOŁÓW ZWIĄZANYCH Z TĘSKNOTĄ, WYRZUTAMI. Jego jako wspomnienia miłości już nie ma. Świadoma jestem jaki jest i co może dać i zabrać w zamian. JUŻ NIE JESTEM ŚLEPA I GŁUCHA. W rozmowach nie pozwalam na manipulację - dziś ją widzę. Ostatnio wmawiał synowi jaki to z niego dobry ojciec. Dobry ojciec dzwoni do syna i to często. Dzwoni tylko syn nie odbiera połączeń. Przysłuchiwałam się początkowo spokojnie tłumaczeniom syna. Próbował wytłumaczyć ojcu na różne sposoby, że telefonów od niego nie było po prostu, to nie możliwe, może numer pomylił . Pojawiła się myśl - właśnie tak ja się kiedyś tłumaczyłam, tłumaczyłam na wiele sposobów i dziwiłam sie jak facet nie rozumie spraw prostych i oczywistych. Zainterweniowałam, uważasz, że twój syn debilem jest i nie umie odczytać wiadomości z sieci. Skoro mówi Ci, że żaden sms z informacją o twoich próbach połączeń nie był wyświetlony, to znaczy, że nie dzwoniłeś i koniec tej manipulacji i obarczaniem kogoś winą za to co nie wydarzyło się i nie istnieje. Nie dzwoniłeś i nie rób z siebie ofiary i nie wmawiaj synowi ślepoty, ułomności umysłu.
Tarantello ja się brzydzę mojego ex. On wizualnie i on z tą pustką... z tymi cechami jest obleśny, wstrętny. Nie tęsknię, bo nie mam za czym. Patrzę na niego z politowaniem. Taki mały, pusty człowieczek zżynający się na wielkiego "gościa" - żenujące. Kiedyś pisałam, ze szkoda mi go...dzisiaj nie, dzisiaj wiem, że bez litości działa i ma wszystkich i wszystko w nosie. Totalnie bezwzględny koleś.

Ty Tarantello siedzisz w dołkach i dołach, bo nie wybaczyłaś sobie, ja siedzę w dołkach i dołach przez panikę. Boję się, że skrzywdzi mnie i dzieci a wręcz ogarnia mnie panika. Muszę być krok przed nim, muszę kontrolować sytuację. Kiedy sytuacja wyrównuje się odczuwam duuużą ulgę. Mam nadzieję, że w tym tygodniu uporam się z ostatnimi sprawami i zamknąć będę mogła rozdział pod tytułem "panika i trauma z nią związana". 
CZy da się wyleczyć zupełnie po takim związku ? Czas zaciera rany i wspomnienia. Jednak czyjeś jedno słowo sprawia powrót przeszłości. Tylko ja nie mam dobrych wspomnień. Tamte dobre z początków małżeństwa uleciały zupełnie, zniknęły. Ja mam obraz okrutnika, kłamcy, oszusta. Mnie jego zdrady z kobietami już nie bolą,  bolą  do dziś jego zdrady finansowe. Boli mnie świadomość, że taki człowiek jest ojcem moich dzieci. Nie rozdrapuję już ran a jedynie zapobiegam nieszczęściu. Pogodziłam się z wieloma sprawami i samą sobą. Tak masz rację to była i jest psychiatryczna bajka smile

Wszyscy mi mówią, że wyglądam kwitnąco i tak się czuję smile

10 199

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jasne kwitnąco ! co może być kwitnące w tym iż masz zniszczony związek a twoje dzieci żyją w rozbitej rodzinie. Czy taki jest cel kobiety jako żony i matki . Gdyby nie dzieci uciekała byś do innego, albo została sama i nigdy go nie spotkała ale w twoim przypadku jest inaczej. Nie wiem ile lat miałaś jak urodziły się twoje dzieci ale to był koniec twojego życia i twoich spraw a początek życia w grupie. Możesz mi wierzyć że twoje dzieci normalnie się nie wychowają , takie życiowe dramaty odbijają się na nich czy to po nich widać czy nie. Chcesz być kwitnąca , zacznij od ratowania rodziny i męża bo to chyba tak jest rola żony i matki. Na początku zawszę jest pięknie , zawszę świeci słońce , nigdy nie dzieje się źle to z czasem ludzie się potykają o własne życie . On stał się dnem , chyba kiedyś taki nie był! Wszystko można postawić na nogi , nic nie da ci tyle szczęścia co naprawa całej tej sytuacji . Stałaś się silna , potrafisz się przeciwstawić manipulacją to wykorzystaj  to wszystko do naprawy a nie do wojny i nie mów że wstydzisz się ojca własnych dzieci bo sama sobie strzelasz w nogę , one mogą się wstydzić matki która nie potrafi pomóc swoje drugiej połowie . A gdybyś została alkoholiczką , robiła byś rzeczy których sama nigdy nie była byś w stanie znieść a mąż by cie zostawił to nie było by sprawiedliwe . Myślę że dasz rade naprawić sowie życie i pokazać że można liczyć na druga osobę mimo wszystko. Powodzenia ! ! ! pamiętaj że miłość nigdy nie umiera a złe emocje mogą ją przysłonić .

10 200

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Norbert00 napisał/a:

Jasne kwitnąco ! co może być kwitnące w tym iż masz zniszczony związek a twoje dzieci żyją w rozbitej rodzinie. Czy taki jest cel kobiety jako żony i matki . Gdyby nie dzieci uciekała byś do innego, albo została sama i nigdy go nie spotkała ale w twoim przypadku jest inaczej. Nie wiem ile lat miałaś jak urodziły się twoje dzieci ale to był koniec twojego życia i twoich spraw a początek życia w grupie. Możesz mi wierzyć że twoje dzieci normalnie się nie wychowają , takie życiowe dramaty odbijają się na nich czy to po nich widać czy nie. Chcesz być kwitnąca , zacznij od ratowania rodziny i męża bo to chyba tak jest rola żony i matki. Na początku zawszę jest pięknie , zawszę świeci słońce , nigdy nie dzieje się źle to z czasem ludzie się potykają o własne życie . On stał się dnem , chyba kiedyś taki nie był! Wszystko można postawić na nogi , nic nie da ci tyle szczęścia co naprawa całej tej sytuacji . Stałaś się silna , potrafisz się przeciwstawić manipulacją to wykorzystaj  to wszystko do naprawy a nie do wojny i nie mów że wstydzisz się ojca własnych dzieci bo sama sobie strzelasz w nogę , one mogą się wstydzić matki która nie potrafi pomóc swoje drugiej połowie . A gdybyś została alkoholiczką , robiła byś rzeczy których sama nigdy nie była byś w stanie znieść a mąż by cie zostawił to nie było by sprawiedliwe . Myślę że dasz rade naprawić sowie życie i pokazać że można liczyć na druga osobę mimo wszystko. Powodzenia ! ! ! pamiętaj że miłość nigdy nie umiera a złe emocje mogą ją przysłonić .

Nieźle się ubawiłam czytając ten post:)
Cóż to chce przekazać Norbert?
Hm.  Kobieta, żona i matka MA BYĆ SIŁACZKĄ. To przecież Ona odpowiada za małżeństwo, wychowanie dzieci i postępowanie męża:) A Pan Mąż-robaczek mały-nic nie musi:) AAA i jeszcze to: jak by któraś miała wątpliwości to musi pamiętać że, w razie co wina spadnie na SIŁACZKĘ!!!!I niech nie będzie taka szczęśliwa.
HA HA HA

10 201

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

do Norbert00
Komentowanie ostatniego postu bez szerszej znajomości tematu bywa nietrafione.
Przeczytaj więcej, a zrozumiesz.

Kwitnij kolorowo Zosiu smile

10 202

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Sylnowa napisał/a:

Tarantelko, tak wszystko na przełomie czerwca sie działo.. Długo sie zbieralam, i jeszcże to trwa, ale nasluchalam sie tylu plotek o sobie, włącznie z tym, ze byłam jakaś nienormalna, bo dzieci chciałam mieć, ze odechcialo mi sie i myśleć o nim, a tym bardziej walczyć.. Lokum wynajmuje, przed rozprawa jeszcze zrobiłam najpierw rodzielnosc i tam zaczął mi warunki stawiać.. Moje zastanawianie sie skończyło sie pozwem i rozwodem. Alimenty..zastanawiam sie.. Na razie cżekam na uprawomocnienia wyroku..

A nad czym tu się zastanawiać? Rozwód z orzekaniem o winie? Jeśli tak, to należy Ci się jak psu buda.

10 203

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Norbert00 napisał/a:

Jasne kwitnąco ! co może być kwitnące w tym iż masz zniszczony związek a twoje dzieci żyją w rozbitej rodzinie. Czy taki jest cel kobiety jako żony i matki . Gdyby nie dzieci uciekała byś do innego, albo została sama i nigdy go nie spotkała ale w twoim przypadku jest inaczej. Nie wiem ile lat miałaś jak urodziły się twoje dzieci ale to był koniec twojego życia i twoich spraw a początek życia w grupie. Możesz mi wierzyć że twoje dzieci normalnie się nie wychowają , takie życiowe dramaty odbijają się na nich czy to po nich widać czy nie. Chcesz być kwitnąca , zacznij od ratowania rodziny i męża bo to chyba tak jest rola żony i matki. Na początku zawszę jest pięknie , zawszę świeci słońce , nigdy nie dzieje się źle to z czasem ludzie się potykają o własne życie . On stał się dnem , chyba kiedyś taki nie był! Wszystko można postawić na nogi , nic nie da ci tyle szczęścia co naprawa całej tej sytuacji . Stałaś się silna , potrafisz się przeciwstawić manipulacją to wykorzystaj  to wszystko do naprawy a nie do wojny i nie mów że wstydzisz się ojca własnych dzieci bo sama sobie strzelasz w nogę , one mogą się wstydzić matki która nie potrafi pomóc swoje drugiej połowie . A gdybyś została alkoholiczką , robiła byś rzeczy których sama nigdy nie była byś w stanie znieść a mąż by cie zostawił to nie było by sprawiedliwe . Myślę że dasz rade naprawić sowie życie i pokazać że można liczyć na druga osobę mimo wszystko. Powodzenia ! ! ! pamiętaj że miłość nigdy nie umiera a złe emocje mogą ją przysłonić .

Rany Norbert co Ty pieprzysz?! Nos w książki, koniec roku za pasem.

Co Ty się wypowiadasz na tematy o których ZIELONEGO pojęcia nie masz?! Jaka rola ŻONY I MATKI? Bliżej poproszę, bo normalnie mi stringi z wrażenia spadły. Doświadczenie w małżeństwie poproszę od Waćpana. Doświadczenie w długotrwałych związkach - wspólne mieszkanie, wydatki, zobowiązania, dzieci i ich wychowanie. Doświadczenie w byciu matką i żoną. W ratowaniu rozbitej rodziny. Szybciutko.

Własne zdanie oczywiście możesz mieć, bo już duży i pełnoletni jesteś, ale na bogów, czytaj ze zrozumieniem tekst. Cały tekst - odnośnie calej historii forumowiczki, którą ona opisuje na forum.

10 204

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Norbert00 napisał/a:

Jasne kwitnąco ! co może być kwitnące w tym iż masz zniszczony związek a twoje dzieci żyją w rozbitej rodzinie. Czy taki jest cel kobiety jako żony i matki . Gdyby nie dzieci uciekała byś do innego, albo została sama i nigdy go nie spotkała ale w twoim przypadku jest inaczej. Nie wiem ile lat miałaś jak urodziły się twoje dzieci ale to był koniec twojego życia i twoich spraw a początek życia w grupie. Możesz mi wierzyć że twoje dzieci normalnie się nie wychowają , takie życiowe dramaty odbijają się na nich czy to po nich widać czy nie. Chcesz być kwitnąca , zacznij od ratowania rodziny i męża bo to chyba tak jest rola żony i matki. Na początku zawszę jest pięknie , zawszę świeci słońce , nigdy nie dzieje się źle to z czasem ludzie się potykają o własne życie . On stał się dnem , chyba kiedyś taki nie był! Wszystko można postawić na nogi , nic nie da ci tyle szczęścia co naprawa całej tej sytuacji . Stałaś się silna , potrafisz się przeciwstawić manipulacją to wykorzystaj  to wszystko do naprawy a nie do wojny i nie mów że wstydzisz się ojca własnych dzieci bo sama sobie strzelasz w nogę , one mogą się wstydzić matki która nie potrafi pomóc swoje drugiej połowie . A gdybyś została alkoholiczką , robiła byś rzeczy których sama nigdy nie była byś w stanie znieść a mąż by cie zostawił to nie było by sprawiedliwe . Myślę że dasz rade naprawić sowie życie i pokazać że można liczyć na druga osobę mimo wszystko. Powodzenia ! ! ! pamiętaj że miłość nigdy nie umiera a złe emocje mogą ją przysłonić .

To jest żart jakiś?
Nie ma to jak komentarz wyrwany z kontekstu bez zapoznania się ze sprawą. Co tu ratować? Czy to było do Zofii? No to już są jaja. Jaja!

10 205

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Norbert z całym szacunkiem, ale walnąłeś jak łysy warkoczami o kant kuli.

Posty [ 10 141 do 10 205 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 155 156 157 158 159 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026