netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 068 wyświetleńzałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 153 154 155 156 157 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 011 do 10 075 z 26 310 ]

10 011

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:

Slub bralismy w pl, ale sad Polski moze odeslac nam pozew z racji stazu pobytu w uk ,powyzej pieciu lat rozowd powinnismy wziac tutaj .Szerze wolalabym w pl

Mam nadzieję że ja będę mogła wziąć rozwód w Pl.
Dziś mi powiedział,że po wczorajszej aferze jaką zrobiłam jego kumplowi,wyprowadza się za tydzień! Zwala teraz wszystko na mnie,że to przeze mnie się musi wyprowadzić,że mam to co chciałam, że nigdy się nie szanowałam dlatego mnie nie szanował, że teraz zostanę sama,bez znajomych ip itd Boję się,że sobie nie poradzę!

Jacy koledzy? O co chodzi? Szkoda,że to tolerowałaś...
Dobra,ale teraz widać jasno-koledzy i jaranie są najważniejsze!
Jasne,że się nie szanowałaś,ja też nie-ale to on odebrał Ci ten szacunek do siebie!

Niech idzie w cholerę!
Wtedy będziesz mogła nabrać dystansu i spojrzeć na swój związek tak z boku.

Dziewczyny,nowe panie-macie nasze książki?
Mogę je przesłać tylko napiszcie do mnie,a jest wilele,wiele lektur:)

10 012 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-04-26 20:23:10)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:

Slub bralismy w pl, ale sad Polski moze odeslac nam pozew z racji stazu pobytu w uk ,powyzej pieciu lat rozowd powinnismy wziac tutaj .Szerze wolalabym w pl

Mam nadzieję że ja będę mogła wziąć rozwód w Pl.
Dziś mi powiedział,że po wczorajszej aferze jaką zrobiłam jego kumplowi,wyprowadza się za tydzień! Zwala teraz wszystko na mnie,że to przeze mnie się musi wyprowadzić,że mam to co chciałam, że nigdy się nie szanowałam dlatego mnie nie szanował, że teraz zostanę sama,bez znajomych ip itd Boję się,że sobie nie poradzę!

Jacy koledzy? O co chodzi? Szkoda,że to tolerowałaś...
Dobra,ale teraz widać jasno-koledzy i jaranie są najważniejsze!
Jasne,że się nie szanowałaś,ja też nie-ale to on odebrał Ci ten szacunek do siebie!

Niech idzie w cholerę!
Wtedy będziesz mogła nabrać dystansu i spojrzeć na swój związek tak z boku.

Dziewczyny,nowe panie-macie nasze książki?
Mogę je przesłać tylko napiszcie do mnie,a jest wilele,wiele lektur:)

Wszystko się zaczęło w momencie gdy m poznał "nowe" towarzystwo. Ja zeszłam na drugi plan. Od tego czasu nasz związek zaczął wygasać. Zaczęły się kłótnie, on już jarał od rana do nocy, pił w weekendy...Ja się po prostu poczułam odrzucona. I tak było do teraz... No i koledzy zwyciężyli. Ale już mi w sumie lepiej:) Pogadałam z mamą. Mam u niej duże wsparcie. Zadzwoniłam do "starej" koleżanki. Umówiłyśmy się na kawę. Jak to powiedziała moja psycholożka: gorzej już być nie może, może być tylko lepiej!
Ach,no i nie mogę zapomnieć o WAS! To jrst chyba najlepsza pomoc,móc się wygadać, dostać wsparcie i zobaczyć,że nie jestem jedyna,która kocha/ła za bardzo!!

10 013 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-04-26 21:12:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja mam pewność, dowody namacalne sad   mój były jest nim sad jest psychopatą sad

Było spotkanie u niego w firmie. Ja, młodszy syn i on..... chciał się z dziećmi spotkać więc miał okazję na spotkanie z młodszym. 5 listopada syn ściął długie włosy. Tata nie widział go jeszcze z krótkimi. Zaplanowałam godzinę szczerości . Spotkanie trwało 3 godz. Przez ten czas nie dawaliśmy się manipulować, zastraszać. Broniliśmy się przed oskarżeniami i nie mieliśmy dla drania litości. Szczerzy byliśmy do bólu. Były nie raz robił się czerwony na twarzy idąc w zaparte. Inni są nienormalni tylko on ok. . Udowadnialiśmy kłamstwa, zaniedbywania rodziny. Syn zdał egzamin na 6 z dorosłości, logicznego myślenia i odwagi. Mówił szczerze z ojcem, nazywał fakty po imieniu. Powiedział miedzy innymi,  jesteś oszustem, bo przysięgałeś mi na moje i brata życie, że wierny jesteś mamie i że jej  odwaliło. Widziałam ile syna to kosztowało, ale też wiem, że lżej mu będzie po wyrzuceniu tego co mu na wątrobie leżało. Nie wiedziałam o tym fakcie.... podziwiam syna i kocham go, kocham go chociaż nie wiem czy bardziej można kochać niż kochałam smile
Były małżonek nie mógł wyjść z podziwu dla samego siebie jaki to dobry z niego ojciec i syn. Jego mama była w domu opieki do którego dokładaliśmy kupę pieniędzy miesięcznie. Dokładaliśmy jak były , jak się skończyły rósł dług. Trzy miesiące temu znalazłam jej miejsce w tańszym domu opieki i przeniosłam. Warunki właściwie takie same a jej emerytura pokrywa koszta i zostanie jej jeszcze kilka setek na rozpustę. Po podpisaniu dokumentów( przez nią) przewiozłam ją do nowego domu. Babcia szczęśliwa, ja również.  Jest teraz bliżej miasta w którym mieszkamy... mąż o niczym nie wiedział....do dzisiaj. Kiedy w dzisiejszej rozmowie tak wychwalał się z bycia tym najlepszym synem, zapytałam, kiedy widziałeś mamę? Trzy tygodnie temu - padła odpowiedz. Syn zapytał, a gdzie ? i tu padła nazwa poprzedniego miasta jej domu opieki. Utwierdziliśmy się czy na pewno trzy tygodnie temu. Potwierdził kilka razy. Podpytałam, a jak się babcia czuła ? powiedział, ze marnie. Ujawniliśmy prawdę.. i powiedzieliśmy, że babcia kwitnąco wygląda i jest szczęśliwa..miny nie zmienił, oczy zrobiły mu się tylko złe. Syn dopowiedział, jeśli byłeś tam ( w poprzednim domu opieki) i widziałeś się ze staruszką i to jeszcze kiepsko wyglądającą to staruszki pomyliłeś. Smutne to wszystko....żenujące aaa dopowiedział, że to widocznie nie 3 tygodnie temu było tylko 3 miesiące ...żenada...
Jestem dumna z syna. Jestem załamana kogo ja sobie wybrałam za męża...
Rozmowa odbyła się w określonym celu. Udało się . Dostaliśmy co nam potrzebne było. Jestem o krok milowy do przodu w załatwieniu życiowej sprawy.
Bałam się tego spotkania a dzisiaj wiem , że bać się nie trzeba było i dawno trzeba było ją przeprowadzić. kazałam mu przeprosić za wszystko syna. Przeprosił. Wiem, że synowi należały się te słowa i trochę lżej mu z nimi będzie.
Dzisiaj widzę jego charakteropatię jak na dłoni...jak? jak ? jak? jak ja wcześniej tego nie widziałam ?

smile dopytywał się kilka razy kiedy syn ściął włosy i kiedy matkę przenieśliśmy. Poprosiłam o kartkę i zapisałam
PIOTR - 5 LISTOPAD
MAMA - 3 MIESIĄCE TEMU.
Zapytałam, czy masz gwoździe i młotek, bo należałoby Ci tą kartkę do czoła przybić i to tak żebyś napisy miał przed oczami i abyś mógł cały czas czytać by nie zapomnieć o dzieciach i matce.
Dopytywał się nas o wyrok na alimenty( pominął temat rozwodu (?)). Syn powiedział, że nic na ten temat nie wie a ja...mówił daj wyrok, skseruję... odpowiedziałam, dałam ci rękę, dałam ci synów, dałam  ci wiarę w twoją prawdomówność i nic już więcej nie mam ci do dania i nie dam.    Ja mam mu dawać wyrok? Ja mogę wyrok dać komornikowi i prokuratorowi ale nie jemu tongue Niech idzie do sądu i  tam odbiera. Ode mnie już nic nie dostanie....poza faktami smile

10 014

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio - chciałabym być silna taka jak ty. Ale do tego dochodzi się po czasie.
Ja dopiero teraz dojrzałam i nie pozwalam jemu wchodzić do domu. Niech dzieci bierze do "siebie" . Chciałam tego uniknąć, bo one są małe - zwłaszcza Artur. Ale nie będę pozwalała, żeby teraz MOIM domu ktoś mnie nie szanował, burczał na mnie i pisał - "za 5 min wychodzę".
Tak macie rację - on już krzywdę dzieciom i mi zrobił. Nie muszę pozwalać się tak traktować. Obrażona mina nie robi już na mnie wrażenia. Na szczęście patrzę na nią przez moment przekazania dzieci.
ciężkie to, zastanawiam się czy dobrze zrobiłam? chyba tak...
i mam nadzieję, że jak moje dzieci dorosną to będą we mnie miały swoje oparcie.

10 015

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
klopsik napisał/a:

Zofio - chciałabym być silna taka jak ty.

Nie jestem silna tylko świadoma. Mam gorsze dni, dołki, ale nawet w nich pracuje nad ratowaniem rodziny. planuje , przewiduję, Kilka miesięcy byłam jak betka a dzisiaj nie. Najgorsza jest dla mnie bezsilność. Denerwuję sie kiedy nic nie idzie ale szukam wyjścia awaryjnego. Działanie nie pozwala zagrzać mi długo miejsca w dole i myśl o dzieciach. Ja już raz zwiodłam a one teraz nie maja prawa widzieć matki zapłakanej, bezradnej. One mają tylko mnie . Dużo jestem im winnam i z całej mocy staram się . Oczywiście wspomagam sie tabletkami n poprawienie nastroju ....działają. Dołki wydaja mi sie mniejsze a i wychodzenie z nich łatwiejsze.
Właśnie zaczyna działać tabletka nasenna. Uwielbiam ten stan, chociaż ciężko mi idzie pisanie na kompie w tym momencie big_smile. Tworzę wtedy nowe słowa polskie i kasuje je i od nowa mam zabawę.
Klopsiku będziesz dużo silniejsza jak ja. Wydaje mi się, ze się wykrzyczałaś a to ulgę przynosi. Ja ani krzyczeć ani płakać nie mogłam.

klopsik napisał/a:

Ale do tego dochodzi się po czasie.
Ja dopiero teraz dojrzałam i nie pozwalam jemu wchodzić do domu. Niech dzieci bierze do "siebie" . Chciałam tego uniknąć, bo one są małe - zwłaszcza Artur. Ale nie będę pozwalała, żeby teraz MOIM domu ktoś mnie nie szanował, burczał na mnie i pisał - "za 5 min wychodzę".
Tak macie rację - on już krzywdę dzieciom i mi zrobił. Nie muszę pozwalać się tak traktować. Obrażona mina nie robi już na mnie wrażenia. Na szczęście patrzę na nią przez moment przekazania dzieci.
ciężkie to, zastanawiam się czy dobrze zrobiłam? chyba tak...
i mam nadzieję, że jak moje dzieci dorosną to będą we mnie miały swoje oparcie.

Nie zakazuj im spotkań im ten ojciec jest potrzebny. Dlaczego maja się czuć odkopnięte jak kundle sad One go tez kochają i nie rozumieją sytuacji. Oczywiście, lepszym rozwiązaniem jest wychodzenie dzieci z nim.
Jak trenowanie z workiem idzie ? Ściskam Cię i zapewniam, ze jeszcze z tych wspomnień będziesz sie śmiać.

10 016

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Spotkanie z mężem przebiegało właściwie w spokojnej atmosferze. Tylko raz doprowadził mnie do podniesienia tonu. Raz przyprawił o łzy, ale nie widział ich, wyszedł na kilka chwil i zdążyłam je w tym czasie uronić i osuszyć. Obarczył mnie winą za awantury w domu i to w taki fajny sposób. Kiedy syn mówił o tym jak mógł tak postępować, on rzucił, nie wiesz co matka mi robiła. Spytałam , co ci robiłam? ganiałaś z nożem i to nie raz (z naciskiem na nie raz), spytałam , a może z siekierą i miałam dopytać czy przypadkiem na miotle lecącej mnie nie widział. Domyślać się mogę, iż on autentycznie mnie taką "widział". Pewny jest, ze na ryby go nie puszczałam....Nigdy nie zakazywałam nic mężowi.....przypomniałam ! raz zakazałam wejścia do domu i to była najlepsza moja decyzja smile.
Syn namacalnie i po raz pierwszy w życiu miał okazję być świadkiem i uczestnikiem rozmowy z człowiekiem, który łże jak pies, robi się na twarzy czerwony jak burak (tylko raz, jak poruszyłam temat zakupu skuterów jej dzieciom za nasze pieniądze) potwierdzając nieprawdę, mówi kłamstwa by zapewnić jaki z niego dobry człowiek, syn, ojciec. Obdarowuje nas pieniędzmi, ale za chwilę, potem , bo teraz właśnie nie ma, jednocześnie rozliczając nas z pieniędzy, z których nie ma prawa rozliczać (z alimentów). Pieniądze z podziału potraktował jako zapłatę alimentów co i syna oburzyło. Zapomniał tylko, że okradł w tym momencie mnie i syna( starszego) na pokaźną kwotę.Przypomniałam mu to, ale on jak głaz.  Obiecanki nie stanowiły dla niego problemu. Obiecał : synowi wykupienie kursu na prawo jazdy (prezent na 18-tkę, prezent ma być a nie trauma czy tata zapłaci), płacenie alimentów i to za chwilę większych (za chwilę , bo za chwilę zarobi big_smile) ,uczciwy podział majątku dalszy. Może syna do szkoły podwozić , dodatkowo na pałeczki i próby dawać mu będzie. Mówiliśmy, jałmużny nie chcemy. płać alimenty i spadaj. Na koniec rozmowy powiedziałam, masz tak dobrze wychowane dzieci, bo inne zwyczajnie spuściłyby ci lanie. Na dopytywanie o wyrok w końcu powiedziałam, dostałeś 25 lat tongue a niech się pozastanawia big_smile
Na nic nie reagował agresją i nie syna się krepował tylko ludzi z firmy w której mąż wynajmuje i biuro i halę. Widok jego jednego w pokoju z 3 biurkami.....człowieczek, któremu wydaje się, że jest biznesmenem i miliony zarobi... dziękować Bogu, że ja już nie będę za te nieudane biznesy odpowiadać.
Nie grał na szczęście roli "biednego misia płaczącego". Mnie już go nie szkoda, ale nie wiem jak na łzy ojca reagowałby syn.
Wiem o nim wszystko albo prawie wszystko. Ustalam w określonym celu. Dążę do niego i jestem bardzo, bardzo blisko.

10 017

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja chcialabym pokochac bardzo...tylko nie ma kogo.....:(

10 018

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Slwkaa82 napisał/a:

A ja chcialabym pokochac bardzo...tylko nie ma kogo.....:(

Masz siebie smile
Możesz kochać i rozpieszczać smile

10 019 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-04-27 10:41:00)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No to masz Pati narcyza, Anstawia chyba też. Zapewniam Was, że im się tak tylko zdaje w kwestii tego jednego palca. Poza tym właśiwie co chcą udowodnić mówiąc w ten sposób? Psychofag z mojej przeszłości uważał, że psychiatrzy i psycholodzy są dla wariatów. Z perspektywy czasu stwierdzam, że wariat nigdy do psychologa nie pójdzie, jedynie ofiara wariata.

Bardzo fajnie dziewczyny, że zajmujecie się czym lubicie, to pozwala się oderwać. Joga, elegancko, fitness też, ja jestem szczególnie fanką zumby i pilatesu.

Anstawio uważaj, żeby Cię nie wpędził w kłopoty finansowe. Wtedy Cię pogrąży całkowicie. Ja mam przejścia z powodu nieodpowiedzialności jednego k... i wyrok komorniczy przyszedł na mnie, i jak to komornik powiedział, kiedy zapytałam dlaczego 'panią było łatwiej znaleźć, a on nie ma adresu zameldowania', także nic dodać nic ująć. Trzeba się zabezpieczyć wszystkimi możliwymi sposobami.

10 020

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anastawio
Doskonale to znam ,chociaz.....................moj m ,jakis inny ,niewiem czy nie popelnie bledu.....................................

10 021

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny ,niewiem zycie jest trudne!!!!!!!!!!!!!!1
Prawnik powiedzial ze wyjde z tego pusta ,bo niezabiezpieczylam sie (fuck).
Powiedzial ze mam sobie zyc wlasnym zyciem hhhmmm,tylko jak to zrobic ,jak przestac kochac tak toksycznego czlowieka

10 022

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Odświeżacie mi dziewczyny to, co już zostało częściowo zasypane kurzem i zapomniane.

Czytam, jak kobiety utrzymujące domy, pracujące są nazywane egoistkami  przez tych którzy palą trawę i w życiu rodzinnym, oprócz konsumpcji, nie biorą udziału. I dziwię się, bo fakty są jasne, jakby nimi nie manipulował Pan Sprytny.

Jednak po chwili przychodzi refleksja? A pamiętasz, jak ty sama nie wiedziałaś, czy wariujesz? Czy to, że spał z inną kobietą w pokoju hotelowym to jest jeszcze akceptowalne, czy się czepiam?

Wtedy byłam równie sfrustrowana i zagubiona, jak Wy. Tłumaczenia, rozbieżność faktów i słów? to wszystko doprowadzało mnie do załamania i zupełnej nieufności wobec tego, co sama czułam.
Czułam, że jest źle, ale On nie wmawiał mi, że jest dobrze, tylko ja źle czuję.
Doszło do tego, ze dzwoniłam pytać postronnych ludzi, czy taki a taki postępek, to jeszcze norma, czy już naruszenie małżeństwa.

Potrzeba czasu i dystansu a wszystko zaczyna się widzieć ostrzej?

Czasem potrzeba faktów- zdrady, oszustwa, kłamstwa, byśmy umiały zaufać sobie samym, podjąć decyzję i ponieść jej konsekwencję.

Nasza intuicja jest mądra, nasze ciała są mądre, kurczą się przy nich mięśnie, przybieramy pozycję embrionalną?  Rozum potrafi ich usprawiedliwiać, serce potrafi kochać, ale nasze systemy alarmowe jasno pokazują, że coś w tym wszystkim brzydko pachnie?.
I oddaję wypłatę, że w Waszych związkach, to nie Wy, a Oni, wydzielają ten gorszy zapach, zakład?:)

10 023

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Faworytka napisał/a:

Nasza intuicja jest mądra, nasze ciała są mądre, kurczą się przy nich mięśnie, przybieramy pozycję embrionalną?  Rozum potrafi ich usprawiedliwiać, serce potrafi kochać, ale nasze systemy alarmowe jasno pokazują, że coś w tym wszystkim brzydko pachnie?.

to co napisałaś, to jest tak naprawdę kwintesencja.
Moja koleżanka mówiła kiedyś
gdy jesteś taka bardzo zagubiona, połóż się na ziemi i wsłuchaj się w siebie. daj sobie szansę, TY - na pewno już wiesz, co jest dla ciebie dobre, tylko to USŁYSZ. twoje serce powie ci, co masz robić.

10 024

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No to Zofio załatwione. Twarda z Ciebie sztuka, co najważniejsze konsekwentna.

10 025

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Opowiadania i wiersze 
dla kobiet, które kochają za bardzo



Sen o królewnie I

Dawno, dawno temu, za lasami, za górami, żyła sobie królewna. Niczego jej do szczęścia nie brakowało. Miała ogromny pałac otoczony ogrodem, skarbiec pełen złota i służbę gotową na każde jej skinienie. Nie była jednak szczęśliwa.

Pewnego razu pod bramy pałacu zawitał wędrowiec. Powiedział, że przybywa z dalekiego kraju i przyniósł królewnie coś w darze. Wpuszczono go. Królewnę jednak tego dnia bolała głowa i nie chciała nikogo przyjmować. Wędrowcowi wskazano miejsce w pobliskiej gospodzie, gdzie mógł spędzić noc.

Tej nocy królewna miała dziwny sen. Śniło jej się, że przedziera się przez gęstwinę i z coraz większą desperacją próbuje znaleźć z niej wyjście. Zapada mrok, a ona ciągle walczy, na jej ciele pojawiają się rany od ukłuć kolców głogu i ostrych cięć traw. Wreszcie, zmęczona, daje za wygraną. Mości sobie z paproci posłanie, kładzie się i natychmiast zasypia.

Przyśnił jej się dziwny sen. Śniło jej się, że pod bramy jej wspaniałego pałacu, w którym kiedyś mieszkała, przybył wędrowiec z dalekiego kraju. Powiedział, że ma coś dla królewny w darze. Wpuszczono go.

Królewna ugościła wędrowca pieczonym prosiakiem i stuletnim winem. Gdy już się nasycił, zapytała go - wędrowcze, co mi przynosisz w darze? Mój dar, królewno, jest niezwykły. To szczęście. Jednak aby go otrzymać, musisz opuścić swój pałac i udać się ze mną za góry i lasy. Po drodze czekają cię niebezpieczeństwa - niedźwiedzie żądne królewskiego ciała i pijawki, spijające królewską krew. Jeśli jednak nam się uda, czekają cię rozkosze, jakich dotychczas nie poznałaś.

Królewna, śpiąca w gęstwinie,  obudziła się z zimna. Pamiętała swój sen. Zaczęła wierzyć, że i ją - tak jak królewnę ze snu ? za gęstwiną czeka szczęście.

Gdy nastał świt, znowu poczęła przebijać się przez las. Już opadała z sił, gdy gęstwina zaczyna się przerzedzać. Za chwilę znalazła się na dużej polanie. Na polanie stała karoca. Podeszła, w środku był ubrany na czarno mężczyzna. Kim jesteś - spytała. Jestem diabłem. Czekałem tu na ciebie od dawna.

Królewna rzuciła się do ucieczki. Jednak jakaś magiczna siła nie pozwoliła jej ruszyć się z miejsca. Skuliła się i wyczekiwała na cios. Zamiast ciosu poczuła, że ktoś pieści jej włosy. Potem twarz i piersi. Delikatnie rozsunął jej nogi i przeniknął swoim jestestwem. Czas zatrzymał się, ptaki przestały śpiewać i zgasło słońce.

Pogrążona w rozkoszy królewna zapadła w głęboki sen. Ujrzała siebie w towarzystwie wędrowca, który namiętnie ją całował. Byli u kresu podróży. Byli w niebie.

Gdy obudziła się, polana była pusta. Siąpiący deszcz zmoczył jej suknię. Nie miała już siły, aby się ruszyć. Było jej coraz zimniej.

Wieczorem na polanie nie było już jej ciała. Zabrał je diabeł, na pamiątkę usidlenia swojej następnej ofiary.

Śpiąca z pałacu królewna obudziła się w środku nocy z bolącą głową. Zawołała służbę. Rozkazała natychmiast przyprowadzić wędrowca z gospody. Pojawił się, zaspany, wkrótce potem. Spytała go - wędrowcze, czy dar, który mi ofiarujesz, uczyni mnie szczęśliwą? Tak - odparł. Musisz jednak, ciągnął dalej wędrowiec, opuścić ten pałac i przejść na drugą stronę lasu, na dużą polanę. Nie będzie to łatwe. Ciernie głogu i ostre trawy poranią twoje ciało. Zapach krwi przyciągnie ogromne niedźwiedzie, które będą cię kąsać i ohydne pijawki, oblepiające twoją skórę. Jeśli jednak ci się uda, dotrzesz na polanę. Tam znajdziesz swoje szczęście.

Rankiem królewna wymknęła się z pałacu i zagłębiła w las. Tak jak zapowiadał wędrowiec, spotkały ją straszne cierpienia, ale udało jej się dotrzeć na polanę. Na polanie stała karoca. W środku był diabeł.

Otworzył drzwi i zaprosił ją do środka. Weszła. Diable - spytała - czy to ty jesteś moim szczęściem? Nie, królewno - odparł. Twoim szczęściem był wędrowiec. To on mógł dać ci rozkosz, której do tej pory nie zaznałaś, co czyniło cię nieszczęśliwą. Nie wierzyłaś jednak, że można osiągnąć szczęście bez cierpienia, że może ono przyjść samo.

Królewna rzuciła się do drzwi karocy, ale były zamknięte. Karoca gwałtownie ruszyła.

Wiosną myśliwi, penetrujący okolice w poszukiwaniu zajęcy, na dużej polanie w środku lasu znaleźli szkielet kobiety, wyjedzony przez mrówki. Suknia pozostała nietknięta i wskazywała na to, że zmarła kobieta pochodziła z bogatego rodu. Nieopodal leżało jej wydarte serce, którego nawet mrówki nie chciały tknąć.

10 026

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ło matko, tragedia. Zakończenie wbija pięknie.

10 027

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantello pytałaś kiedyś gdzie jest to moje dno - otóż wczoraj je osiągnęłam sad

Mąż, nie on nie jest już moim mężem, ON wrócił wczoraj z pracy i powiedział, że zarobił połowę tego co zawsze i nie wie jak sobie (?) poradzę, ale on więcej nie ma. Zdziwiłam się, ponieważ więcej pracuje, a mniej zarabia. Kiedyś umówiliśmy się, że to co zarabia rano jest jego, a co popołudni z racji tego, że wtedy zajmuję się dziećmi jest wspólnym budżetem. Tylko tak jakoś z miesiąca na miesiąc więcej godzin przybywało rano, a ubywało popołudniu. W swojej naiwności zapytałam dlaczego rok temu o tej samej porze miał 2 razy tyle co teraz? i się zaczęło, że on nie jest robotem, że ciężko pracuje, a ja więcej wymagam, a sama siedzę na dupie i nic nie robię. Poczuł się upokorzony tym, że ja wymagam, żeby więcej pracował, zaharowywał się, próbowałam wytłumaczyć, że nie oczekują, aby jeszcze więcej pracował, ale żeby z tygodnia na tydzień nie rezygnował z popołudniowych zajęć, które są bardziej dochodowe. No tak ta rozmowa od początku była skazana na fiasko, bo jakim prawem się odzywam, skoro sama nie dokładam się do budżetu? Bardzo pożałowałam, że poruszyłam ten temat, bardzo... nie dość, ze nie miałam prawa, to teraz wyszło, że jestem pazerną jędzą, moje słowa zostały zinterpretowane na użytek pokrzywdzonego, żadne wyjaśnienia nie pomogły, opinia została wydana...   

oczywiście w takich sytuacjach wychodzą wszystkie bolączki, wszystkie moje błędy, moja pazerność, brak organizacji, brak umiejętności gospodarowania, bo przecież wcale On nie musi jeść ugotowanego przeze mnie obiadu, wystarczy, że zadbam o to, że po pracy ma co zjeść na kolacje, a obiad który ugotowałam może zostać na drugi dzień! Zawsze miał obiad, a teraz okazuje się, że On go wcale nie potrzebuje - konsternacja i zdziwienie no i ten brak pracy.... dostałam milion przykładów jak to wykształcone jego koleżanki pracują nawet jako sprzątaczki, a ja od miesiąca czekam, aż praca do mnie przyjdzie...

opowiedział, że był bardzo zaskoczony, kiedy spotkał swoją koleżankę i strasznie się zdziwił, jak to się stało, że ona po studiach musi sprzątać?, a ona na to, że musi bo ma dzieci i sytuacja ją zmusiła! a że ja nie wiem kiedy ugryźć się z język odpowiedziałam, że pewnie też ma męża potefona, który nie umie zadbać o rodzinę. Wiem, nie powinnam tego mówić, nie znam sytuacji tej kobiety, ale wiecie jak to jest kiedy emocje graja główna rolę sad i oczywiście tylko ja się lenie i nic nie robię i kazał mi poszukać pracy. Ale kiedy jemu odpowiedziałam, że ok, ja nawet od jutra mogę mieć pracę, ale będzie to praca na zmiany i tez w weekendy i w takim razie musimy ustalić opiekę nad dziećmi, to wiecie co powiedział, że on może się nimi zająć tylko w środę i w piątek, ze nie wie i to jego nie obchodzi jak ja to zrobię, ale mam tak wykombinować, żeby było dobrze!

Coś we mnie pękło  - poszłam do kuchni i zaczęłam połykać tabletkę za tabletką.... moje dno.... chciałam tylko zasnąć...chciałam tylko spokoju....nagle jakaś siła mnie powstrzymała  - to był głos: kobieto tam za ścianą śpią bezbronne istoty, których nie możesz zostawić.....jesteś za nie odpowiedzialna.... ale ja już nie mam siły....masz więcej niż się Tobie wydaje.... co mam robić....uciekać....tak uciekać...

Tego wieczora wyprowadziłam się z wspólnej sypialnie do pokoju dzieci i obmyśliłam wszytko... to była bezsenna noc.

Plan nie zbyt wyrafinowany, prosty w swojej istocie; czekam do końca roku szkolnego, to tylko dwa miesiące wytrzymam! i przeprowadzam się do mamy. Wiecie ile znalazłam "przeciw":
- a to, że za małe mieszkanie (6 osób na 37 m)
- dzieci nie będą miały swojego kąta
- trudności w znalezieniu pracy
- ba nawet to, ze mama pali
- dzieci będą tęsknić za ojcem, nie ważne jaki on jest dla mnie, ale jest ich ojcem, Bóg mi świadkiem, nie chciałam pozbawiać ich kontaktu, a dzielić nas będzie 400 km
- walka z mężem, on tego tak nie zostawi, będzie o nie walczył, dla zasady, najpierw brakiem pieniędzy później sądem, spodziewam się, że nawet będzie próbował siłą zabrać je do domu
-co tu będę czarować, żal mi zostawiać mieszkanie, lubię je... a na nowe, cóż pewnie sobie poczekam, dobrowolnie ON  nie da mi połowy za to nasze wspólne, więc czeka nas ciąganie po sądach, a to trwa...
- brak autonomii
-zerwane kontakty dzieci z rówieśnikami, moje z znajomymi
ta lista wydaje się nie mieć końca...

jedno tylko "za" - MOJE ŻYCIE!

10 028

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Niewiarygodne,jak niewlasicwy wybor partnera moze wplynac na dalsze zycie
Kobiety sa naprawde silne
Mam tez dola musze wkoncu z tego wyjsc ,najpierw to
potem rozwod

10 029

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

jedno tylko "za" - MOJE ŻYCIE!

To nie tylko, a aż

Twoje życie
zdrowa psychika Twoich dzieci
szansa na usamodzielnienie
godność
spokój
szacunek
przespane noce
szczery uśmiech
równowaga emocjonalna

Kochana, nie powiem, że jest łatwo, ale jedn wiem na pewno:
Ty już dawno nie masz innego wyboru, jak wiać i to tak, żeby się kurzyło!

Z racji jednak posiadania dzieci MUSISZ się dobrze przygotować:
planuj, nagrywaj, przewiduj, bądź zawsze o krok do przodu.

Wiać trzeba, wiej jednak mądrze nie na oślep!

10 030

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ło matko, tragedia. Zakończenie wbija pięknie.

opowiadanie z kobiecych serc hehheeh,troche drastyczne choc jak dla mnie dziwne jako dla kobiet kochajacych za bardzo:))

10 031

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Poteflon zawsze tak zmanipuluje Twoją wypowiedzią, żeby wyszło na jego.
Ciężki czas dla Ciebie. Bardo ciężki. Nie przychodzi mi żadne rozwiązanie do głowy.
Wiem, że to całą sytuacja destrukcyjnie wpływa na Ciebie i dzieci.

10 032

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Bardzo dziwne opowiadanie Pati, bardzo. Takie depresyjne strasznie.

Aniknom, wydaje mi się, że wasze zdrowie psychiczne stoi ponad tymi negatywnymi stronami tego przeniesienia. Mama na pewno ograniczy palenie, kiedy będą dzieci.
Jak będziesz się zbierać to zabezpiecz się dobrze przed nim. Weź dzieciom wszystkie rzeczy i pod żadnym pozorem nie daj ich zabrać, rzeczy nie dawaj za wiele jeśli już będzie chciał się z nimi widzieć. Nawet kiedy sytuacja jest nieuregulowana prawnie, a on coś wywinie to dzwonisz na policję i mówisz, że wszystkie rzeczy dzieci są u Ciebie i zgłaszasz uprowadzenie.
Nagrywać, wszystko. A jak już dużo nagrasz nie musisz słuchać. I w końcu go tak ustawisz, że będzie chodził jak w zegareczku. Moja koleżanka tak sobie byłego męża ustawiła (a robił rzeczy chyba nawet gorsze), że teraz grzecznie na kawkę przychodzi.

10 033

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Pytam się dziś męża czy nadal utrzymuje to co powiedział,czyli wyprowadzka w przyszłym tyg. A on na to,że to zależy czy ja się zmienie = czy będę taka jak dawniej,akceptować kolegów i jaranie. Porażka. Niech już idzie w choletę,bo mam plany a on mi tylko przeszkadza w ich realizacji wink

10 034

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witaj.............u mnie to samo,ze albo bede sie leczyc ,albo on zwiariuje .................

10 035

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Teraz to ja eksploduję!!!!

Pisałam Wam o tym,że mam z nim wspólny kredyt i że chcę mu pomóc go spłacić...
Ale on do końca-nie ja go sam brałem więc i sam spłacę,tym się nie przejmuj.
Hmmm...
Teraz opowiada,że ja go zostawiłam z kredytem wspólnym znajomym-jestem w szoku (eee...chyba się tego spodziewałam)
Więc jest zmiana frontu-ja kupiłam sobie laptop (pieniądze były z zaległych alimentów na moją córkę i to dzieci też moje powiedziały-mamo kup sobie,będziesz mieć coś dla siebie)...i on ma mi teraz za złe,że zamiast mu pomóc ja go sobie kupiłam! A oferowałam pomoc wiele razy. I mam dowody na FB,sms,że za nic nie chciał podać nr.konta! Dobrze,że mam te dowody,bo jego słowa nic nie znaczą,a tu choć napisane jest czarno na białym i mogę każdemu pokazać.

Świnia bruździ mi wśród moich przyjaciół i choć oni się z niego śmieją,to jednak mnie nie jest miło...

I jeszcze dziś znowu zawiozłam mamę zmarłego męża do szpitala,bo ona tylko mnie uważa,a druga synowa ma ją gdzieś...
Nie jest mi lekko,bo obawiam się,że ze szpitala już może nie wyjść...

Znowu czuję tylko złość...Uczucia zablokowane...

10 036 Ostatnio edytowany przez klopsik (2012-04-27 21:58:07)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

jak wieczorem nie przeczytam waszych wypowiedzi to mi się źle śpi:)
szkoda tylko że nie rozmawiamy na weselsze tematy...
Zofio - autosugestia działa - codzienne słowa - ja go nie potrzebuję, on nie jest nic wart działają. dzisiaj w markecie natknęłam się na ten jego "pasztet" - takie nowe określenie pani bez zasad. Ja już zapomniałam jaka ona brzydka - wychudzony chodzący szkielet ze zmarchami pod oczami:)
Moja koleżanka stwierdziła - to o nim świadczy jaki ma gust:) A podobno stać go na bardziej atrakcyjną. No faktycznie - laska że nie powiem... Ale podobno o gustach się nie dyskutuje. Zobaczyła moją córę i się uśmiechnęła do niej - ale jak zobaczyła mój wzrok to mina jej zrzedła. Ona jest z tych co wszystko mają w d..
No i tyle. och jakbym chciała, żeby ten ich pseudo związek się rozleciał....
A ja wtedy spokojnie paluszkiem pokażę, gdzie jest miejsce niewiernego męża. Teraz nie, nie będę jej ułatwiać zadania. Poczekam, aż go kopnie w d... . Chyba że jest tak zdesperowana, że będzie znosić jego humory, palenie, wylegiwanie się w łóżku w ciągu dnia i na dodatek jego dzieci.

JA mu absolutnie kontaktu nie zabraniam. Byleby z dala ode mnie i teraz już mojego mieszkania. Tylko on np dzwoni - jakie masz plany na popołudnie, bo mogę wsiąść dzieci na spacer na dwie godziny.
Na początku była moja zgoda.
Ale pod koniec tygodnia w niedzielę jak był jego dzień to usłyszałam, że odpoczywa, a jak ustaliłam godziny jego opieki to usłyszałam, że jestem - cytuję-"zryta" bo mówiłam, że nie pracuję i on nie musi przychodzić jak nie chce, a teraz nagle wyskakuję, że ma wziąć dzieci. a on w tym tygodniu prawie codziennie z nimi był." O tym, że nie musi przychodzić to sam sobie dopowiedział:)
No to chwileczkę - komu on łaskę robi? mi, że weźmie dzieci czy chce się z nimi widzieć?
Nie na moje nerwy taka szarpanina. Dzieci to nie zabawki, które można sobie wziąć kiedy ma się czas.
Ufff już mi lepiej:)

10 037

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To na bambus niech spada, łachy nie robi. Nie chce to nie. Może i lepiej.
Ja tak ugodowo działam, że dziecko tatusiowi dowoże, on nie może d.. we flamowy samochód wsadzić i przyjechać. Ostatnio po  świętach mnie przegonił przez pól osiedla bo miał rzeczy w samochodzie.

Nie mam siły. Idę spać.
łózko musze przebrać bo następny "poteflon" pościelić zapomniał, i to nic, że musiałam po dziecko jechać prez całe miasto po lekarzu iu dojechałam jakieś pół godziny temu do domu. On se poszedł na firmowe grillowanie i o psie swoim ukochanym zapomniał. Narozwalane wszystklo, że głowa boli. Przykład dla dziecka. Nie przyjmuje tego, nie akceptuję ty paralito niewydażony, brudasie TY, matka Cię nie wychowałą, pasożyta uczyniła z Ciebie, masakra jakaś. I chce się dogadać i co. Jak mi przeszkadza muszę sama. Zwariować można. I pościel przebierać muszę, bo pies wszędzie był. Fu, obrzydliwe. Zapomniał wać... i już. Jakie to beztroskie. A Ty strzel se w łeb jak Ci przeszkadza. Możesz się połozyć przecie w łóżku pełnym psich włosów i pogryzionych przez niego papierów i innych śmieci. Szlak mnie trafi chyba.
Dobranoc.

10 038 Ostatnio edytowany przez l_ukrecja (2012-04-28 00:42:26)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Z dnia 29.09.2011


Mussuka
Przyjaciółka Forum


l_ukrecja napisał:

A co zrobic jak on wszystko stara sie-naprawde sie stara-naprawic?
,chodzi na terapie.Mowi,ze dopiero teraz rozumie gdzie tkwil blad...ze teraz juz naprawde bebe tylko ja...

-.... i Ty w to wierzysz?
l_ukrecja napisał:

On mówi,ze jak nie bedzie mial dostepu do pornografi to bedzie ok...Wszędzie wydekoltowane łatwe małolaty...o Boże!!!
a jednak nie wierzysz.
l_ukrecja napisał:

Z ostatniej sprawy-napial do 21 letniej dziwczyny,niby przypadkiem...i zaczal flirtowac...co by bylo gdyby moja corka tego nie przeczytala???

-gdyby córka nie przeczytała to przypadkiem skończyłoby się to " w łóżku" i przypadkiem zapomniałby o terapii i o Tobie.
l_ukrecja napisał:

Mamy wspolny kredyt-na niego,ale razem go stracilismy.To przyspieszylo moja decyzje o jego powrocie,bo zyjac na dwa domy nie ujedziemy.

-... bajki nam opowiadasz...
l_ukrecja napisał:

Ma wrocic w nadchodzacy weekend.A ja sie miotam...boje...wsciekam...szlak mnie trafia!
l_ukrecja napisał:

Te mysli...

-....że się boisz, że zawiedzie ?....
l_ukrecja napisał:

Niby juz czulam,ze dam rade-zzeruje liczniki i zaczniemy od nowa.

-to on ma zzerować licznik....Twoje ciągle stoją w punkcie "0"
l_ukrecja napisał:

Ja pracuje nad swoim uzaleznieniem od niego,proba odzyskania siebie,jestem DDD i KKZB.

-czy powrót do niego nazywasz tą pracą....ja się doczytałam , że próbujesz odzyskać.... jego.
l_ukrecja napisał:

Sama nie wiem czego chce...

-chcesz jego, za wszelką cenę...
l_ukrecja napisał:

Mszczę się i pałam żądzą zemsty... nienawidzę go w tej chwili.

-.....rozumiem, że z tej żądzy zemsty wracasz do niego i z tej nienawiści.
l_ukrecja napisał:

Teraz to już nawet nie wiem,czy go kocham................

-....tego to i my nie wiemy ale wiemy ,że siebie nie kochasz!
a ja dorzucam nowy skrot do calego watku, nie tylko tego postu L-ukrecji. KKWW - kobiety ktore wybacza wszystko. Dodalabym spontanicznie jedna jeszcze litere, ale sie powstrzymam. dosc juz mam na dzis czytania o syndromach. Albo ktos ma rozum, swiadomosc co sie wokol niego dzieje i wlasna godnosc albo ich nie ma.



hm...
Przyjaciółka Forum


Jak widać w niektórych przypadkach rozum schodzi na inny plan, zostaje w tyle, a rządzą emocje.
l_ukrecja nie dałabym rady żyć z kimś kto nie panuje nad sobą w tym temacie.

----------------------------------------------------------------------------------------
Kurde wiem,groch z kapustą,ale tego wątku szukałam:)
Te słowa Musski nie dawały mi spokoju,bo były trafne KKWW...i w domyśle jeszcze jedna literka,hmm ciekawe jaka.

10 039

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja przepraszam, że tak ględzę wciąż o tym samym. Ja już nie będę. Albo założę osobny wątek "mój facet na bakier z porządkiem lub mój facet ..."

Wiecie co mnie doszło, że facetom to wygodnie jest. Że lepiej bez żadnego wysiłku, bo obowiązki to my same sobie wymyślamy, bo przecież nie trzeba nic robić, bo po co. A jak są dzieci no to już nie mówię. W tango nie pójdziemy, a oni pójdą, bo my stanowimy ten bardziej odpowiedzialny element mimo wszystko. Dziecka nie zostawimy a on zostawi i pójdzie, bo my się dzieckiem zajmiemy. Wszystko na nas spada, i jeszcze na domiar złego same jesteśmy sobie winne przecież. A jakby tak olać, postępować jak oni, ale nie damy rady. Nie potrafimy w takiej beztrosce.
To męczące.

10 040

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czasami to zycie dyktuje warunki,niestety ,co pokarzesz na poczatku potem wyjdzie czesto z nawiazka,.
Potem ciezko zmienic po przebudzeniu wlasne nawyki do ktorych on przywykl.

10 041

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Może i masz rację. I w kółko się kręci. Ale zmieniają się też okoliczności, życie jest zmienne i trzeba im sprostać. Mnie się wydaje, że to z lenistwa i wygodnistwa wynika, kto dobry ten zauważy, kto nie-nie.

Pati jakie zajęcia prowadzisz?

10 042

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Może i masz rację. I w kółko się kręci. Ale zmieniają się też okoliczności, życie jest zmienne i trzeba im sprostać. Mnie się wydaje, że to z lenistwa i wygodnistwa wynika, kto dobry ten zauważy, kto nie-nie.

Pati jakie zajęcia prowadzisz?

Wiadomo jak z czasem przybywa dzieci i obowiazkow,a facet zatrzymal sie na etapie ze nic nie musi dalej ,wtedy tak naprawde rozpoczyna sie meczarnia ,w kolko kazda drobnostka rosnia do ogromnych rozmiarow i jedna ze stron wybucha,to takie proste i skomplikowane


ps Specjalizuje sie w callaneticsie i pilatesie

10 043 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-04-28 13:16:29)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No ładnie. Gdzieś o już o tym pierwszym u Ciebie czytałam. Pilates jest świetny, prostuje do pionu pięknie, nawet nie wiesz kiedy zaczynasz prosto chodzić.

Oj tak, małe rzeczy się mnożą bez końca, a potem bach, trach, eksplozja. Potem nerwy i nie wiadomo co robić czy ze sobą czy z nim czy nie wiadomo z czym.

10 044

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

hm
zbyt duzo lat poswiecialm piltesowi,dzis moge powiedziec ze callanetics jest skuteczniejszy jesli chodzi po rzebienie kobiecej sylwetki.

10 045

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ktoś mi opowiadał, że to świetne. Ponoć metoda polega na dużej ilości powtórzeń określonych ćwiczeń.

10 046

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Od roku tez uprawiam wspinaczke w sumie dzieki niej nauczylam sie sobie ufac,naprawde polecam to jedyne miejsce gdzie musisz kazda swoja decyzje przemyslec i i sobie zaufac.Pomaga w sensie psychologicznym.

Tak pilates jest dobry ,dobrze sie czlowiek czuje,jednak jesli kobieta ma iscie kobieca sylwetke polecam callanetics pieknie rzezbi biodra i w zaskakujacym tempie ,pilates jednak nie jest tak wyczerpujacy ,callanetics daje w kosc trzeba sie niezle nagimnastykowac zeby poprawnie wykonac cwiczenia ,jednak po miesiacu mozna zauwazyc efekty ,wiadomo mowa o kobietach po porodach itp,mlode cialo sprezyste inaczej reaguje na cwiczenia ,jednak moim zdaniem to callanetksowi mozna zawdzieczac chodzenie z gracja i smukle wdzieczne ruchy.
Pisz jesli chcesz cos wiedziec pomoglam swoim programem wlasnie wielu kobietom o nie idealnej figurze,interesuje sie rowniez kosmetyka naturalna ,polecam olej arganowy i kokosowy robi cudza od lat nieuzywam kosmetykow ze sklepu

10 047

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Ktoś mi opowiadał, że to świetne. Ponoć metoda polega na dużej ilości powtórzeń określonych ćwiczeń.

Sa to cwiczenia trudne ,ilosc powtorzen ,zalezy od kondycji poniewaz aby je dobrze wykonac trzeba miec nie lada kondycje,a i zle je wykonujac mozna zaszkodzic kregoslupowi .Osobiscie uwazam to za najlepsze cwiczenia izometryczne ,ktore skutecznie i trwale usuwaja nierownosci i celulit , jednak wiadomo na to potrzeba czasu

10 048

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Muszę spróbować callaneticsu w takim razie. Ja generalnie za duża jestem i lubię jeść, wiesz. Więc pływam, zumbuję i na wrotkach jeźdźę.
A z tymi kosmetykami to bardzo ciekawe.
Nie wyrzucą nas stąd jak tak będziemy? Może gg?

10 049

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

hahhaha ,ale sie rozpisalam to moj ulubiony temat, w domu nie gadam heheh moj maz uwaza to za strate czasu...........
Milego popoludnia dziewczyny

10 050

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No rozumiem. Ja w domu też nie.
NIc bardziej mylnego, ja tam lubię pogadać.

10 051

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

164310 gg moje
Dzis uciekam pracuje caly weekend

Powaznie polecam ,niezauwazysz na wadze zmian ,ale w obwodach na stowke po miesiacu.
Ja jestem za drobna taka natura niestety ,chcialabym miec sklonnosci do bardziej kobiecych ksztaltow ,strasznie podobaja mi sie kobiety pelne.
Pozdrawiam bede w pon .

10 052

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Miłego weekendu i miłej pracy smile

10 053

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kopnijcie mnie w d...
Znowu dałam się złapać.
Na poczcie mnie namierzył i pisze,więc pojechałam z nim...od różnych sad
Ech...wcale mi nie jest lepiej...
Cholerny hipokryta,małolaty ma na FB w subskrypcji,a ja kopiuję je i wysyłam mu,żeby mu udowodnić,,że jest zakłamanym gnojem...
Cofam się...

10 054

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

spokój tylko może nas uratować....
piękny dzisiejszy dzień spędziłam w parku na spacerze. i czułam się naprawdę dobrze sama ze sobą.
Czuję, że zmieniam się.
Do niego zaczęłam używać zwrotów - typu proszę sobie po dzieci przyjechać o...
Dzisiaj kolejny raz upomniałam się grzecznie o kasę. coś tam przelewa na konto, ale jak się wyprowadził to suma była większa ,potem zmienił, bo nie miał pracy.Ale teraz ma i jak nie po dobroci to sądownie będę to JA ustalać kwotę potrzebną dla dzieci. Przypomniałam mu jego puste słowa, że jak coś będę potrzebować dla dzieci to mam dać znać. No to dałam, i co usłyszałam -ani złotówki więcej. Zobaczymy. Ja jestem cierpliwa. Zbieram dowody, czekam na jego lepszą wypłatę i składam pozew. Taki mam plan.

10 055

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć dziewczyny. Powiedzcie mi czemu tak jest, jak byliśmy razem i on palił, przyprowadzał kumpli do domu, pił w weekendy, to tak potwornie mnie to drażniło. Teraz przeniosłam się do drugiego pokoju, a on już nie przyprowadza kumpli, ale znika gdzieś na całe dnie, i to boli. Jest mi smutno tak samej być teraz... Czy to się zmieni? Będę szczęśliwa bez niego? Ta pustka, cisza, nie wiem gdzie poszedł... A ja sama w domu. Przecież tego chciałam,więc dlaczego jest mi smutno??

10 056

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Kopnijcie mnie w d...
Znowu dałam się złapać.
Na poczcie mnie namierzył i pisze,więc pojechałam z nim...od różnych sad
Ech...wcale mi nie jest lepiej...
Cholerny hipokryta,małolaty ma na FB w subskrypcji,a ja kopiuję je i wysyłam mu,żeby mu udowodnić,,że jest zakłamanym gnojem...
Cofam się...

Mówisz i masz ! Kopię Cię  mocno i mam nadzieję, że skutecznie.
Na co liczysz ? On nie zmieni się, będzie jaki był.

Kopiujesz i wysyłasz ??? po co ? Co chcesz mu udowodnić i po co ?
On wie o swojej słabości i jako słabości tego nie odbiera.

Kilka dni temu oglądałam program z cyklu o prawdziwych historiach. Ten odcinek był o rodzinie, w której córka miała anoreksję i próbę samobójczą. Tańczyła w balecie, kochała taniec. Ojciec nakazywał jej ćwiczyć również w domu. Dodatkowo rodzice podejrzewali nauczyciela baletu o nadużywanie swoich uprawnień. Obserwowali go na zajęciach i pewnego razu zauważyli jak ten dotyka ich córkę. Były to dotyki ramion, obejmowanie w talii. Ojciec wściekł się , wyzwał nauczyciela od zboczeńców, wezwał policję.
Pewnego wieczoru matka dziewczynki przyłapała męża na tuleniu się do córki w jej łóżku.  Tulił ją jak tulić nie powinien. Zachowanie i to co mówił córce wskazywało na pedofilię jej męża. Policja zabrała drania. Dziewczynka poczuła się w końcu bezpieczna, anoreksja ustąpiła.
Nie znam się na pedofilach, ale ta opowieść uzmysłowiła mi, iż ojciec zdawał sobie sprawę z zagrożenia "złego dotyku" a sam robił to córce.
Nie da się udowodnić zakłamanemu gnojowi, że jest tym gnojem, ponieważ on siebie postrzega inaczej. Postrzega, usprawiedliwia, rozgrzesza. Inni to zboki, kłamcy, zdrajcy, oszuści, ale nie oni, oni to okazy moralności.
Udowodniłam mężowi wiele...a on dalej mówi i robi swoje. Patrzy mi w oczy i łże jak pies. A może nie łże, a może ma "skaleczoną" pamięć swoimi wizjami. Mnie to już nie boli. Dla mnie nie ma znaczenia czy to kłamstwo czy jego omamy. Nie zaskoczył mnie wcale kiedy synowi mówił, że mama mnie też krzywdziła, z nożem mnie ganiała i to nie raz. Śmieszne ?  żałosne? przerażające ? sama nie wiem co myśleć, ale to już nie boli. Niech mówi co chce. Udowadniać już nie muszę. Jestem świadoma jego odchyłu i nie mam zamiaru mu nic udowadniać. Owszem jeszcze muszę udowodnić kilku osobom, że z moim mężem jest nie halo. MUSZĘ to zrobić w konkretnym i ważnym dla mnie celu.

Nie możesz cofać się! daleko już zaszłaś ! już dni samotne szczęśliwymi nazywałaś !

10 057

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

(...)Na poczcie mnie namierzył i pisze,więc pojechałam z nim...od różnych sad
(...)
Cholerny hipokryta,małolaty ma na FB w subskrypcji,a ja kopiuję je i wysyłam mu,żeby mu udowodnić,,że jest zakłamanym gnojem...
Cofam się...

Lepszy taki kontakt niż żaden?
Naprawdę?
Zbyt mało przeżyłaś upokorzenia, odrzucenia, itp.?

Aaaaa, rozumiem. Musisz mu udowodnić. Inaczej on nie będzie świadomy swego zachowania. Bidulek, niepełnosprytny. Bez Ciebie zginie. Na pewno?



Anstawia napisał/a:

(...)Jest mi smutno tak samej być teraz... Czy to się zmieni? Będę szczęśliwa bez niego? Ta pustka, cisza, nie wiem gdzie poszedł... A ja sama w domu. Przecież tego chciałam,więc dlaczego jest mi smutno??

Przyzwyczajenie - drugą naturą. Jesteś człowiekiem, uczucia (wszelkie) nie są Ci obce. Właśnie rozstałaś się z bliską Ci osobą. Rozwiały się Twoje dotychczasowe, związane z nim, marzenia. Masz tego nie przeżywać?

10 058

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Cześć dziewczyny. Powiedzcie mi czemu tak jest, jak byliśmy razem i on palił, przyprowadzał kumpli do domu, pił w weekendy, to tak potwornie mnie to drażniło. Teraz przeniosłam się do drugiego pokoju, a on już nie przyprowadza kumpli, ale znika gdzieś na całe dnie, i to boli. Jest mi smutno tak samej być teraz... Czy to się zmieni? Będę szczęśliwa bez niego? Ta pustka, cisza, nie wiem gdzie poszedł... A ja sama w domu. Przecież tego chciałam,więc dlaczego jest mi smutno??

Kiedy był w domu z kolegami miałaś pewność, że jest Ci wierny, teraz tą pewność straciłaś. Masz też świadomość, że Cię zlekceważył bardziej niż wcześniej to robił. Myślałaś, jak przeniosę się do drugiego pokoju zrozumie, zatęskni, nie pogodzi się z tym i błagać będzie. Rozczarowanie przeżywasz, zwykłe rozczarowanie. Nie stało się jak chciałaś - ukryłaś tą chęć sama przed sobą.
Czy będziesz szczęśliwa sama ze sobą? -  nikt nie umie odpowiedzieć na to pytanie. Na pytanie, czy szczęśliwa będziesz z nim ćpającym i lekceważącym Cię, odpowiem Ci -  nie!, nie będziesz szczęśliwa. Już wiesz, że jego styl i priorytety nie są Ci bliskie, w związku czujesz się samotna. Jeśli jesteś kkzb czy osobą współuzależnioną, czeka Cię wiele pracy w drodze do wolności i szczęścia. Czy podołasz wyjść z tego ? chyba zależy to od Twojej determinacji i samouświadomienia. Oczywiście bolesne jest odchodzenie od marzeń, złudzeń, własnych oczekiwań. Czy uda Ci się to ? .... trzymam za to kciuki smile.

10 059

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

kolejna huśtawka nastroju... raz wydaje się, że jest dobrze, a za chwilę stereotyp myślenia wraca - on nie jest zły tylko się pogubił i niedługo zrozumie co zrobił...
powinnam mieć przymocowaną nad głową pałkę, która takie myśli wybijałaby z głowy.
każdy kontakt z nim dla mnie kończy się emocjonalną porażką.
dzisiaj był po dzieci spełnić swój "obowiązek" żeby nie było, że się dziećmi nie interesuje.
po co on znów szuka kontaktu wzrokowego?
jestem miła i opanowana. ja już nic od niego nie chcę. no może oprócz kasy....
A potem w domu rozklejam się jak patrzę na mojego małego bąbla.. mam świadomość, że nie będzie zdjęć jego z tatą, że nie dał mu szansy... nie przytula go wieczorem, nie wita rano, nie widzi pierwszych jego sukcesów
Ale nie będzie źle.  Skoro tyle ludzi tak mówi to musi być prawda:)

10 060

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Też mam jakieś huśtawki i wyraźnie czuję,ze cofam się.
Czuję się barrrdddzzzo samotna.

Mam teraz być sama w domu przez kilka dni. I już się boję...weekendy mnie wykańczają,a co dopiero kilka dni...
Po prostu-boję się...
Czego? Bólu,pustki i chyba siebie.
Szukam po omacku czegoś co zapcha moją czarną dziurę...
Boję się,że zacznę uciekać...robiłam to całe życie i chyba inaczej już się nie nauczę.
Boję się,że napiszę do kogoś z przeszłości,aby ukoił mój ból. Wiem,że tego nie zrobi,ale ja będę go błagać,manipulować,kusić...
Wiem,że to narazi mnie na ból,bo on jest nieosiągalny,ale przez to bardzo podniecający. Jestem uzależniona od odrzucenia.
Już w ten weekend zadałam sobie taki właśnie ból...i się cofam...
Boję się,że porwie mnie moja własna furia destrukcji...jakże dobrze mi znanej...
Boję się,że się napiję,dla złagodzenia bólu,a potem sięgnę po tabletki z powodu kaca jaki może mieć tylko zapijający alkoholik...
Wychodzi ze mnie moja własna nędza. Jestem dla siebie samej największym zagrożeniem. Zawsze robiłam wszystko aby czuć tak dobrze mi znany ból z dzieciństwa-poniżenie,odrzucenie,zdrada,wykorzystanie...

Zofio nie jestem po drugiej stronie rzeki...porwał mnie nurt,a przede mną wodospad.
Wielokropku spadam na dno większe niż na początku mojej drogi...

10 061

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

l_ukrecjo,
nie spadaj, nie poddawaj się, nie zawracaj!

Jesteś silną osobą (a jednak!), zobacz jaką długą drogę przebyłaś, pokonałaś tyle przeciwności.

Boisz się?
Rozumiem.
Weź swój strach pod pachę i dalej w drogę, PRZED SIEBIE.


Ani się waż zawracać.

10 062 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-04-30 11:01:50)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

On wie o swojej słabości i jako słabości tego nie odbiera.

Kilka dni temu oglądałam program z cyklu o prawdziwych historiach. Ten odcinek był o rodzinie, w której córka miała anoreksję i próbę samobójczą. Tańczyła w balecie, kochała taniec. Ojciec nakazywał jej ćwiczyć również w domu. Dodatkowo rodzice podejrzewali nauczyciela baletu o nadużywanie swoich uprawnień. Obserwowali go na zajęciach i pewnego razu zauważyli jak ten dotyka ich córkę. Były to dotyki ramion, obejmowanie w talii. Ojciec wściekł się , wyzwał nauczyciela od zboczeńców, wezwał policję.
Pewnego wieczoru matka dziewczynki przyłapała męża na tuleniu się do córki w jej łóżku.  Tulił ją jak tulić nie powinien. Zachowanie i to co mówił córce wskazywało na pedofilię jej męża. Policja zabrała drania. Dziewczynka poczuła się w końcu bezpieczna, anoreksja ustąpiła.
Nie znam się na pedofilach, ale ta opowieść uzmysłowiła mi, iż ojciec zdawał sobie sprawę z zagrożenia "złego dotyku" a sam robił to córce.
Nie da się udowodnić zakłamanemu gnojowi, że jest tym gnojem, ponieważ on siebie postrzega inaczej. Postrzega, usprawiedliwia, rozgrzesza. Inni to zboki, kłamcy, zdrajcy, oszuści, ale nie oni, oni to okazy moralności.
Udowodniłam mężowi wiele...a on dalej mówi i robi swoje. Patrzy mi w oczy i łże jak pies. A może nie łże, a może ma "skaleczoną" pamięć swoimi wizjami. Mnie to już nie boli. Dla mnie nie ma znaczenia czy to kłamstwo czy jego omamy. Nie zaskoczył mnie wcale kiedy synowi mówił, że mama mnie też krzywdziła, z nożem mnie ganiała i to nie raz. Śmieszne ?  żałosne? przerażające ? sama nie wiem co myśleć, ale to już nie boli. Niech mówi co chce. Udowadniać już nie muszę. Jestem świadoma jego odchyłu i nie mam zamiaru mu nic udowadniać. Owszem jeszcze muszę udowodnić kilku osobom, że z moim mężem jest nie halo. MUSZĘ to zrobić w konkretnym i ważnym dla mnie celu.

Nie możesz cofać się! daleko już zaszłaś ! już dni samotne szczęśliwymi nazywałaś !

I to jest właśnie cała ludzka psychika. I nie musi być partner taki psychofagiem, żeby swoich odchyłów, niedociągnięć etc., tak nie postrzegał. Tylko jak nazwać takiego człowieka? Ślepy, ślepy z wyboru, głuchy? Czasem jednak wydaje się to świadome i z premedytacją.
Czasem aż niewiarygodne jest, że mówimy do kogoś co nas boli, a on ma to w nosie, bo nie widzi swojego błędu, nie widzi tego jak nas traktuje. Jemu wydaje się, że jest w porządku a nas boli.
Zapytałam wczoraj swojego partnera, z którym od dłuższego czasu prowadzę dręczący mnie temat celibatowy. Zapytałam-co by zrobił na moim miejscu. W odpowiedzi usłyszałam- nie wiem. A za chwilę- no co mam ci powiedzieć?
Ale jakbym gdzieś poszła to powiedział, że chyba by mi wtłukł. Więc dlaczego? Dlaczego mnie odpycha i rani i nie potrafi wskazać co mam zrobić? On nie widzi problemu właśnie.
A we mnie to wzbiera i przychodzi raz na jakiś czas taki dzień, kiedy znów staram się z nim rozmawiać jak zawsze bezskutecznie. A kiedy przyjdzie dzień w którym będzie mu na czymś zależało gotów nawet obiecać, że coś z tym zrobi.
Odechciewa mi się wszystkiego.
Jak to ktoś napisał, ja jego problemów nie rozwiąże. I skoro on ma mnie gdzieś to dlaczego ja mam się ograniczać? I niech mi kto powie, że takim zachowaniem facet nie przymusza mnie do zdrady.

Oczywiście nic, a nic nie udowodnię. Jedyne co to może być moja wina, ja będę wtedy męcząca i sama chciałam. Jedynie to mogę osiągnąć. A nie jest to przyjemne. Można się tylko bardzo, ale to bardzo zdenerwować. Można, tupać, kląć i krzyczeć i nic.
Mój partner obwinia mnie o krzyki i na to zwala, ale sam nie widzi co robi i co te krzyki wywołuje. Mam mocny ton kiedy się zdenerwuję, nie jestem skałą. A potrafi takie brednie opowiadać i winy mi zarzucać, że trudno spocząć. A potem moja wina. Czy to nie znęcanie psychiczne?

10 063

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Widzę, że kilkoma osobami huśta.
W weekend było fajnie. Ale coś mnie drażniło. Znów usłyszałam, że ja tylko o jednym.
-A jakbyś tak nie jadł przez dwa lata i załóżmy, że dalej byś żył...
Gadanie be odzewu, głupie teksty. Nic. Jak mam czuć miłość, którą mi wyznaje, skoro odrzuca mnie prawie co dnia. Czuję się upokorzona, nieraz zdarzyło mi się poprosić nawet o... beskutecznie oczywiście. To poniżające.

10 064

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

hej dziewczyny ,ja tez jestem w rozsypce,ale te wiem ze za jego problemy emocjonalne niemoge tak cierpiec i podkaldac swojego zdrowia psychicznego ,a w zwiazku przezylam wszystko co najgorsze

10 065

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Też mam jakieś huśtawki i wyraźnie czuję,ze cofam się.
Czuję się barrrdddzzzo samotna.

Mam teraz być sama w domu przez kilka dni. I już się boję...weekendy mnie wykańczają,a co dopiero kilka dni...
Po prostu-boję się...
Czego? Bólu,pustki i chyba siebie.
Szukam po omacku czegoś co zapcha moją czarną dziurę...
Boję się,że zacznę uciekać...robiłam to całe życie i chyba inaczej już się nie nauczę.
Boję się,że napiszę do kogoś z przeszłości,aby ukoił mój ból. Wiem,że tego nie zrobi,ale ja będę go błagać,manipulować,kusić...
Wiem,że to narazi mnie na ból,bo on jest nieosiągalny,ale przez to bardzo podniecający. Jestem uzależniona od odrzucenia.
Już w ten weekend zadałam sobie taki właśnie ból...i się cofam...
Boję się,że porwie mnie moja własna furia destrukcji...jakże dobrze mi znanej...
Boję się,że się napiję,dla złagodzenia bólu,a potem sięgnę po tabletki z powodu kaca jaki może mieć tylko zapijający alkoholik...
Wychodzi ze mnie moja własna nędza. Jestem dla siebie samej największym zagrożeniem. Zawsze robiłam wszystko aby czuć tak dobrze mi znany ból z dzieciństwa-poniżenie,odrzucenie,zdrada,wykorzystanie...

Zofio nie jestem po drugiej stronie rzeki...porwał mnie nurt,a przede mną wodospad.
Wielokropku spadam na dno większe niż na początku mojej drogi...

1. nie odpowiadasz na ważne pytania.
2. Ty jesteś słaba ? Ty ? Wyszłaś z nałogu, nie pijesz długi czas, wspomagasz się zajęciami i ty tchórzem, słabeuszem siebie nazywasz?
3 czy w związku nie czułaś samotności? związek Cię uszczęśliwiał? Czułaś komfort bycia partnerką?
4.Samotność nie boli. Zawsze możemy znaleźć zajęcie i ludzi by samotności nie odczuwać., tylko trzeba chcieć. Ksiąkża, sprzątanie zaległe, prasowanie, porządkowanie albumów ze zdjęciami rodzinnymi albo ich przeglądanie,  zadbanie o stopy, ręce, robienie szalika na drutach. Mając internet nie można czuć samotności. masz nas, które wysłuchają, kopa dadzą, pocieszą, przytulą jak trzeba. Możesz obejrzeć na kompie wszystkie odcinki you can dance, x factor, możesz wiele i nie mów mi, że nie można sobie zorganizować czasu. Jeśli możesz i chcesz przyjedź do mnie na kilka dni, zapraszam. Skromnie u mnie, ale nie dam Ci się nudzić i czuć się samotną.
5.Co znaczy boję się, ze zacznę uciekać? Przed sobą nie uciekniesz, nie ma ....nie... jest, to ja tak chciałam i powiem Ci, że dziś Bogu dziękuję, że tak się nie stało.
6. nieprawdę mówisz o tym odrzucaniu. Nie znam się na tym, ale z tego co piszesz to raczej Ty odrzucasz. Odrzuciłaś picie (wielki szacun) i faceta byle jakiego i pilnowałaś do tej pory by nałogi  były dalej odrzucane. Powrót do nich - znasz tego konsekwencje.
Wiem, nie jesteś głupia, wiem,  nie jesteś masochistką :). Nie piłaś jak zdemaskowałaś drania, czyli w momencie najgorszego stresu, to tym bardziej teraz tego nie zrobisz- wiesz o tym. Nie jest łatwo, ale już tyle za Tobą. Powrót i ponowne nerwy, stres, przeżywanie, kontrolowanie - za takim życiem tęsknisz, takiego życia chcesz?  Powiadasz, że uzależniona jesteś od odrzucania ? Dziewczyno!!! To Ty odrzucasz !!! odrzucasz co powoduje twoje staczanie się ?
7. destrukcja ? na czym ona polega ? na ból proponuję leki przeciwbólowe. Alkohol jest DEPRESANTEM i nie działa przeciwbólowo, przeciwstresowo. Owszem daje chwilę zapomnienia.....potem jest kac i nastrój w dół.
8. Twoja nędza wychodzi...to co ja mam mówić o swojej....spieprzyłam sobie życie, dzieciom, spieprzyłam sobie starość a im łagodne wejście w dorosłe życie. Spieprzyłam nawet życie wnukom jeszcze nienarodzonym. Jestem świadoma tego i mobilizuje mnie to do walki a nie do rozczulania się nad sobą. Owszem początki  pozbycia się toksyny nie były łatwe, ale słyszeć potem o toksynie nie chciałam. Na forum wczołgiwałam się nie bardzo rozumiejąc pojęcie kkzb. Odnalazłam ją w sobie i parłam do przodu i tak jak piszą dziewczyny z tego forum uciekałam do przodu. Miałam wiele mega dołów, teraz miewam tylko dołki. Wiem jedno, MUSZĘ walczyć by ratować to co można uratować.  Samotność to uczucie, które siedzi w naszej "chorej jeszcze głowie", tęsknota również. Czas...on ma również duże znaczenie. Wiesz l_krecjo ja po 26 latach życia z destrukcyjnie działającym facetem obudziłam się" z ręką w nocniku". Wybaczyć musiałam sobie nie innym, tylko sobie a łatwo nie było dojrzeć patologię we własnym życiu, mężu któremu oddałam siebie i rodziłam mu dzieci. Okazało się, że 26 lat żyłam jako widz w teatrze. Przesiedziałam wpatrzona w aktora odgrywającego rolę syna, ojca, męża. Dookoła waliło się wszystko a ja tego nie widziałam. On słowem i charyzmą swoją mnie urzekł. Wybaczałam wszystko i wierzyłam , że dobrze będzie. Teraz wiem , że będzie bo go nie ma. Nędzę swoją na działanie zamieniam i radzę sobie. To forum jest taka moją książką wiedzy. Jestem na forum nie z uzależnienia...Wy jesteście mi potrzebne rozumieć świat i ja staram się przekazać innym czego nauczyłam się właśnie tu na forum. To tu nauczyłam się szanować samą siebie, to tu zrozumiałam, że bez tego szacunku nie da się żyć szczęśliwie.
9. Masz rację, my nieświadome lub niechcące zmienić siebie jesteśmy największym zagrożeniem dla nas samych. Same dajemy przyzwolenie na smutne życie w smutnym związku i nasze niezadowolenie. Nie wmówisz mi jednak, że świadome siebie i sytuacji kobiety, pogrążać się będą w związek, który je zabija.
10. cóż takiego robiłaś by czuć ten ból ? do czego Ci był on potrzebny. Ukarać się chciałaś cierpieniem ?   
Poniżenie to twoja zgoda, często NIEŚWIADOME przyzwolenie, ale Ty już nie jesteś nieświadoma, już wiesz na czym polega przemoc psychiczna i nie pozwolisz na nią. Manipulacja.... jeszcze jej nie dostrzegasz ?
Odrzucenie ? to Ty jesteś mistrzem w odrzucaniu. Ty zdradzałaś czy Ciebie zdradzano ? Wykorzystanie...na to czasami nie mamy wpływu...stajemy się ofiarą nie zdając sobie z tego sprawy. Ty , ja i inne, które przeszły podobne historie już będą ostrożniejsze, już łatwo nie będzie można nas wykorzystywać.
Może i porwał Cię nurt, może jesteś zmęczona.....ale zobacz ile osób podaje Ci pomocną dłoń, chce pomóc w walce Twojej. Mówimy Ci JESTEŚ SILNA I DASZ RADĘ a to jest tylko chwilka słabości. Trzymamy Cię za ręce mocno i nie puszczamy. I Ty nie puszczaj naszych dłoni, walcz o siebie. Dasz radę. Ja byłam słabeuszem marzącym o ucieczce od problemów i siebie. Pomogły mi dziewczyny z forum, od nich dostałam pomocne dłonie i złapałam się ich kurczowo. Forum czytałam godzinami. Uczyłam się świata od nowa. Dostrzegłam w historiach, poradach sens i nie łatwo było, ale dokonało się. Ja po drugiej stronie rzeki już jestem i zatrzymałam się, by innym podawać pomocną dłoń. Kiedy mam dołek, dołeczek korzystam ze słów pisanych... Zobacz jak nas Wielokropek mądry pilnuje, Tarantella. One są tu aby pokazać jakie błędy robimy, jak źle myślimy. Nie ufasz sobie, zaufaj im, rozsądnym i  mądrym kobietom.
Moje zaproszenie jest aktualne. :) nie pozwolę na pomysły z wodospadem,  zapewniam Cię , ten pomysł wybiję Ci z głowy :). Spanie jest, gorzej z kasą, ale poradzimy sobie. Mam jeszcze worek ziemniaków więc placki ziemniaczane będę serwować codziennie  :D .

10 066

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Huśtawki nastroju?Ja tego już chyba tak nazwać nie mogę. To depresja! Dzisiaj myślałam,że oszaleję!Te długi finansowe mnie przerastają!Muszę wziąć dodatkową pracę na weekend,może jeszcze jakieś godziny w tygodniu. Poraz kolejny muszę porzucić plany i marzenia,żeby plany i marzenia kogoś innego mogły się spełnić. Kiedyś nie mogłam iść na studia dzienne,bo musiałam iść do pracy żeby pomagać rodzicom. Teraz muszę pracować 7 dni w tyg,bo ON doprowadza nas do finansowego bagna... Źyć mi się nie chce. Naprawdę mam ochotę zasnąć i już nigdy się nie obudzić. Nienawidzę życia! Po co ja się w ogóle urodziłam? A on nie ma w sobie grama uczuć. Jest bez serca!

10 067 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-04-30 14:49:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Takie weekendy w trudnej sytuacji czy to psychicznej czy to fizycznej czy finansowej ciężkie są.
Zofio masz mnóstwo pogody ducha, aż miło. I ciepła tyle.
Mnóstwo energii w Tobie, energii do życia mimo wszystko.

10 068

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Huśtawki nastroju?Ja tego już chyba tak nazwać nie mogę. To depresja! Dzisiaj myślałam,że oszaleję!Te długi finansowe mnie przerastają!Muszę wziąć dodatkową pracę na weekend,może jeszcze jakieś godziny w tygodniu. Poraz kolejny muszę porzucić plany i marzenia,żeby plany i marzenia kogoś innego mogły się spełnić. Kiedyś nie mogłam iść na studia dzienne,bo musiałam iść do pracy żeby pomagać rodzicom. Teraz muszę pracować 7 dni w tyg,bo ON doprowadza nas do finansowego bagna... Źyć mi się nie chce. Naprawdę mam ochotę zasnąć i już nigdy się nie obudzić. Nienawidzę życia! Po co ja się w ogóle urodziłam? A on nie ma w sobie grama uczuć. Jest bez serca!

Jesteś za te długi odpowiedzialna?

10 069

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jeżeli chodzi Ci o to,czy to ja przyczyniłam się do tych długów- NIE. Natomiast są to zaległości opłat, media itp. Wyniknęły z tego,że on nie ma stałych dochodów. Nigdy nie wiadomo kiedy będzie miał zlecenie, kiedy wypłatę. I on się nie zmieni,ani tego nie zmieni. Po prostu muszę wziąć sprawy w swoje ręce. Poświęcę się ale nie będę opłacać już jego rachunków. Chociaż czynsz,prąd gaz to i tak jest wspólne... Szlag mnie trafia,bo wiem,że ja będę tyrać a on będzie siedział. I wiem,że nie posprząta,śmieci nie wyrzuci,obiadu nie ugotuje... Cóż,życie trzeba przecierpieć,nie przeżyć...

10 070 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-04-30 15:49:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jesteś sama, nie ma dziecka. Musisz to zmienić, tak być nie może. W obecnej sytuacji tylko na Tobie się to odbije. To Ty będziesz się starała, wypruwała sobie żyły, a on i tak tego nie doceni. Ja wiem, bo tak jest u mnie.
Więc robię coś przede wszystkim dla siebie i dal dziecka. On mi tylko powie, kiedy coś mu się nie spodoba.
Ja to znam. Sytuacje niby inne, a jednak mają wiele wspólnego.

Z tą odpowiedzialnością miałam na myśli odpowiedzialność prawną, jeśli jakieś kredyty.

10 071

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
l_ukrecja napisał/a:

Też mam jakieś huśtawki i wyraźnie czuję,ze cofam się.
Czuję się barrrdddzzzo samotna.

Mam teraz być sama w domu przez kilka dni. I już się boję...weekendy mnie wykańczają,a co dopiero kilka dni...
Po prostu-boję się...
Czego? Bólu,pustki i chyba siebie.
Szukam po omacku czegoś co zapcha moją czarną dziurę...
Boję się,że zacznę uciekać...robiłam to całe życie i chyba inaczej już się nie nauczę.
Boję się,że napiszę do kogoś z przeszłości,aby ukoił mój ból. Wiem,że tego nie zrobi,ale ja będę go błagać,manipulować,kusić...
Wiem,że to narazi mnie na ból,bo on jest nieosiągalny,ale przez to bardzo podniecający. Jestem uzależniona od odrzucenia.
Już w ten weekend zadałam sobie taki właśnie ból...i się cofam...
Boję się,że porwie mnie moja własna furia destrukcji...jakże dobrze mi znanej...
Boję się,że się napiję,dla złagodzenia bólu,a potem sięgnę po tabletki z powodu kaca jaki może mieć tylko zapijający alkoholik...
Wychodzi ze mnie moja własna nędza. Jestem dla siebie samej największym zagrożeniem. Zawsze robiłam wszystko aby czuć tak dobrze mi znany ból z dzieciństwa-poniżenie,odrzucenie,zdrada,wykorzystanie...

Zofio nie jestem po drugiej stronie rzeki...porwał mnie nurt,a przede mną wodospad.
Wielokropku spadam na dno większe niż na początku mojej drogi...

1. nie odpowiadasz na ważne pytania.
2. Ty jesteś słaba ? Ty ? Wyszłaś z nałogu, nie pijesz długi czas, wspomagasz się zajęciami i ty tchórzem, słabeuszem siebie nazywasz?
3 czy w związku nie czułaś samotności? związek Cię uszczęśliwiał? Czułaś komfort bycia partnerką?
4.Samotność nie boli. Zawsze możemy znaleźć zajęcie i ludzi by samotności nie odczuwać., tylko trzeba chcieć. Ksiąkża, sprzątanie zaległe, prasowanie, porządkowanie albumów ze zdjęciami rodzinnymi albo ich przeglądanie,  zadbanie o stopy, ręce, robienie szalika na drutach. Mając internet nie można czuć samotności. masz nas, które wysłuchają, kopa dadzą, pocieszą, przytulą jak trzeba. Możesz obejrzeć na kompie wszystkie odcinki you can dance, x factor, możesz wiele i nie mów mi, że nie można sobie zorganizować czasu. Jeśli możesz i chcesz przyjedź do mnie na kilka dni, zapraszam. Skromnie u mnie, ale nie dam Ci się nudzić i czuć się samotną.
5.Co znaczy boję się, ze zacznę uciekać? Przed sobą nie uciekniesz, nie ma ....nie... jest, to ja tak chciałam i powiem Ci, że dziś Bogu dziękuję, że tak się nie stało.
6. nieprawdę mówisz o tym odrzucaniu. Nie znam się na tym, ale z tego co piszesz to raczej Ty odrzucasz. Odrzuciłaś picie (wielki szacun) i faceta byle jakiego i pilnowałaś do tej pory by nałogi  były dalej odrzucane. Powrót do nich - znasz tego konsekwencje.
Wiem, nie jesteś głupia, wiem,  nie jesteś masochistką smile. Nie piłaś jak zdemaskowałaś drania, czyli w momencie najgorszego stresu, to tym bardziej teraz tego nie zrobisz- wiesz o tym. Nie jest łatwo, ale już tyle za Tobą. Powrót i ponowne nerwy, stres, przeżywanie, kontrolowanie - za takim życiem tęsknisz, takiego życia chcesz?  Powiadasz, że uzależniona jesteś od odrzucania ? Dziewczyno!!! To Ty odrzucasz !!! odrzucasz co powoduje twoje staczanie się ?
7. destrukcja ? na czym ona polega ? na ból proponuję leki przeciwbólowe. Alkohol jest DEPRESANTEM i nie działa przeciwbólowo, przeciwstresowo. Owszem daje chwilę zapomnienia.....potem jest kac i nastrój w dół.
8. Twoja nędza wychodzi...to co ja mam mówić o swojej....spieprzyłam sobie życie, dzieciom, spieprzyłam sobie starość a im łagodne wejście w dorosłe życie. Spieprzyłam nawet życie wnukom jeszcze nienarodzonym. Jestem świadoma tego i mobilizuje mnie to do walki a nie do rozczulania się nad sobą. Owszem początki  pozbycia się toksyny nie były łatwe, ale słyszeć potem o toksynie nie chciałam. Na forum wczołgiwałam się nie bardzo rozumiejąc pojęcie kkzb. Odnalazłam ją w sobie i parłam do przodu i tak jak piszą dziewczyny z tego forum uciekałam do przodu. Miałam wiele mega dołów, teraz miewam tylko dołki. Wiem jedno, MUSZĘ walczyć by ratować to co można uratować.  Samotność to uczucie, które siedzi w naszej "chorej jeszcze głowie", tęsknota również. Czas...on ma również duże znaczenie. Wiesz l_krecjo ja po 26 latach życia z destrukcyjnie działającym facetem obudziłam się" z ręką w nocniku". Wybaczyć musiałam sobie nie innym, tylko sobie a łatwo nie było dojrzeć patologię we własnym życiu, mężu któremu oddałam siebie i rodziłam mu dzieci. Okazało się, że 26 lat żyłam jako widz w teatrze. Przesiedziałam wpatrzona w aktora odgrywającego rolę syna, ojca, męża. Dookoła waliło się wszystko a ja tego nie widziałam. On słowem i charyzmą swoją mnie urzekł. Wybaczałam wszystko i wierzyłam , że dobrze będzie. Teraz wiem , że będzie bo go nie ma. Nędzę swoją na działanie zamieniam i radzę sobie. To forum jest taka moją książką wiedzy. Jestem na forum nie z uzależnienia...Wy jesteście mi potrzebne rozumieć świat i ja staram się przekazać innym czego nauczyłam się właśnie tu na forum. To tu nauczyłam się szanować samą siebie, to tu zrozumiałam, że bez tego szacunku nie da się żyć szczęśliwie.
9. Masz rację, my nieświadome lub niechcące zmienić siebie jesteśmy największym zagrożeniem dla nas samych. Same dajemy przyzwolenie na smutne życie w smutnym związku i nasze niezadowolenie. Nie wmówisz mi jednak, że świadome siebie i sytuacji kobiety, pogrążać się będą w związek, który je zabija.
10. cóż takiego robiłaś by czuć ten ból ? do czego Ci był on potrzebny. Ukarać się chciałaś cierpieniem ?   
Poniżenie to twoja zgoda, często NIEŚWIADOME przyzwolenie, ale Ty już nie jesteś nieświadoma, już wiesz na czym polega przemoc psychiczna i nie pozwolisz na nią. Manipulacja.... jeszcze jej nie dostrzegasz ?
Odrzucenie ? to Ty jesteś mistrzem w odrzucaniu. Ty zdradzałaś czy Ciebie zdradzano ? Wykorzystanie...na to czasami nie mamy wpływu...stajemy się ofiarą nie zdając sobie z tego sprawy. Ty , ja i inne, które przeszły podobne historie już będą ostrożniejsze, już łatwo nie będzie można nas wykorzystywać.
Może i porwał Cię nurt, może jesteś zmęczona.....ale zobacz ile osób podaje Ci pomocną dłoń, chce pomóc w walce Twojej. Mówimy Ci JESTEŚ SILNA I DASZ RADĘ a to jest tylko chwilka słabości. Trzymamy Cię za ręce mocno i nie puszczamy. I Ty nie puszczaj naszych dłoni, walcz o siebie. Dasz radę. Ja byłam słabeuszem marzącym o ucieczce od problemów i siebie. Pomogły mi dziewczyny z forum, od nich dostałam pomocne dłonie i złapałam się ich kurczowo. Forum czytałam godzinami. Uczyłam się świata od nowa. Dostrzegłam w historiach, poradach sens i nie łatwo było, ale dokonało się. Ja po drugiej stronie rzeki już jestem i zatrzymałam się, by innym podawać pomocną dłoń. Kiedy mam dołek, dołeczek korzystam ze słów pisanych... Zobacz jak nas Wielokropek mądry pilnuje, Tarantella. One są tu aby pokazać jakie błędy robimy, jak źle myślimy. Nie ufasz sobie, zaufaj im, rozsądnym i  mądrym kobietom.
Moje zaproszenie jest aktualne. smile nie pozwolę na pomysły z wodospadem,  zapewniam Cię , ten pomysł wybiję Ci z głowy smile. Spanie jest, gorzej z kasą, ale poradzimy sobie. Mam jeszcze worek ziemniaków więc placki ziemniaczane będę serwować codziennie  big_smile .

Kochana Zosiu:)
Kochany Wielokropku:)
Dziś już lepiej.
Dziękuję serdecznie za zaproszenie,ale niestety,co drugi dzień idę do pracy.
Ale wolne dni już mam zaplanowane na wyjazdach. W sobotę idę na zabawę hmm
Zosiu łzy mi popłynęły,kiedy Ciebie czytałam. Nawet nie wiesz jak bardzo było mi to potrzebne.
Ale ja za nim już nie tęsknie,nie myślę,nie chcę go. To już mam za sobą.

Po ostatniej jego wpadce wypiłam 3 piwa w nocy na cmentarzu przy grobie mojego męża.
Zatrzymałam to. Straciłam 3 lata i 8 miesięcy abstynencji, z zerowałam liczniki.
To moje drugie zapicie w ciągu pięciu lat-oby dwa sprowokował on. Przecież ja nawet pić przestałam dla niego,nie dla siebie,bo za mało ważna jestem...Ale w czerwcu jadę na warsztaty na kilkanaście dni,właśnie żeby wzmocnić moją trzeźwość.

Zosiu Twoja wina co do dzieci była niezawiniona.
A ja żyję i żyć będę z wyrzutami sumienia,bo dzieciom swoim w pewnym okresie życia stworzyłam piekło. Gdybym mogła cofnąć czas...zmienić wybory...ech...

To forum uratowało mi życie. I wiem,że to życie mam teraz w swoich rękach,tylko jeszcze nie zawsze wiem,co z nim zrobić,jak być dla siebie dobrą.
Niestety z przykrością muszę stwierdzić,że nie czuję się tu swobodnie,bo on czyta ...choć obiecał,że nie będzie i jak zwykle słowa nie dotrzymał. Olać chwasta...

10 072

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Takie weekendy w trudnej sytuacji czy to psychicznej czy to fizycznej czy finansowej ciężkie są.
Zofio masz mnóstwo pogody ducha, aż miło. I ciepła tyle.
Mnóstwo energii w Tobie, energii do życia mimo wszystko.

Dzięki hm... smile staram się bardzo zachować pogodę ducha mimo wszystko smile
Energia do życia jest, ale był moment, że ją straciłam. Kiedy jestem w dołku, jestem bez energii, ale głowa intensywnie pracuje. Wystarczy jeden pomysł na krok do przodu i cała energia wraca. Łapię power i działam. Nie lubię czuć się bezsilna. Bezsilność mnie zabija, jestem człowiekiem czynu. Mam dosyć życia w niepewności w uzależnieniu w dezorientacji i destrukcji. Teraz wzięłam życie w swoje ręce więc działam smile i naprawiam, ratuję co da się uratować smile i dodać muszę, ze myśl "zero toksyny" jest miłą mojemu sercu myślą smile

10 073

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Lukrecjo
Rwoniez mialam moment ,po urodzeniu drugiego syna ,kiedy to moj maz biegal zakochany,zapijalam w nocy,co noc,rano jednak bylam na chodzie wszystko bylo jak zwykle.
Jednak zaniedbalam dom siebie ,skonczylam ze swoimi zajeciami,balam sie z domu wyjsc bylam w takim stanie,ze szkoda gadac dobre pul roku pilam codziennie
Siostra moja niedopuscila zebym poszla na same bagno ,choc zaluje tego okresu dzis wiem ze nikt tego nie byl wart ba to nawet nie widzi,dzis uwaza ze wszystko mu sie nalezy ,nalezalo ,nalezyl mu sie romans bo i tak bedzie ze mna zawsze ,o zone nie musi zabioegac bo to moj zasrany obowiazek
Dzis wiem jak to na mnie wplynelo ,dzis wiem ze jesli nie uratuje siebie to bedzie zle
Wrocilam do siebie mimo wszystko znow prowadze zajecia i mam ochote na wiecej,wiem ze jego widok na czatach i porno stronach na golasa sprawia ze chce mi sie rzygac ,nie jest mi juz zal nas,to co bylo nie wroci nigdy,a moze to byla tylko fascynacja......
Czasem mysle ze ja tak naprawde ta walke juz o sibie rozpoczelam ,dwa lata temu,teraz potrzebuje ttylko oczyszczenia atmosfery....
Nigdy wiecej nikt niebedzie zyl za mnie
Jedynie boje sie o finanse ,ale strach nie moze zrujinowac mojego zycia i wewnetrznego szczescia

10 074

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Kochana Zosiu:)
Kochany Wielokropku:)
Dziś już lepiej.
Dziękuję serdecznie za zaproszenie,ale niestety,co drugi dzień idę do pracy.
Ale wolne dni już mam zaplanowane na wyjazdach. W sobotę idę na zabawę hmm  .

Więc dobrze jest. Nie będziesz samotna smile

l_ukrecja napisał/a:

Zosiu łzy mi popłynęły,kiedy Ciebie czytałam. Nawet nie wiesz jak bardzo było mi to potrzebne.
Ale ja za nim już nie tęsknie,nie myślę,nie chcę go. To już mam za sobą.

Jeśli udało mi sie Ciebie poruszyć to chyba dobrze. To, ze za nim nie tęsknisz to też dobrze.....nie za nim to za kim ?
Cholerka jasna jesteś świetną dziewczyną i za nikim nie powinnaś tęsknić. To za TOBĄ z tęsknoty faceci wyć powinni i to nie tylko po nocach tongue

l_ukrecja napisał/a:

Po ostatniej jego wpadce wypiłam 3 piwa w nocy na cmentarzu przy grobie mojego męża.
Zatrzymałam to. Straciłam 3 lata i 8 miesięcy abstynencji, z zerowałam liczniki.
To moje drugie zapicie w ciągu pięciu lat-oby dwa sprowokował on. Przecież ja nawet pić przestałam dla niego,nie dla siebie,bo za mało ważna jestem...Ale w czerwcu jadę na warsztaty na kilkanaście dni,właśnie żeby wzmocnić moją trzeźwość.

Tak jak już Ci pisałam nie znam się na Twoim problemie i nie rozumiem go. Ja sporadycznie piję i przez noc zabawy mogę wypić tylko 150 gram alkoholu i piwa nie toleruję. Natomiast palę namiętnie. Nigdy nie miałam ochoty na rzucenie palenia. W pierwszej ciąży nie paliłam, ale dym napotkany wciągałam aż do płuc  hmm. W drugiej ciąży ograniczyłam palenie i przeszłam na słabsze papierosy. Nie dałam rady rzucić palenia - taki słabeusz ze mnie sad . Chorowity bardziej był pierwszy syn - tak siebie usprawiedliwiam big_smile

l_ukrecja napisał/a:

Zosiu Twoja wina co do dzieci była niezawiniona.
A ja żyję i żyć będę z wyrzutami sumienia,bo dzieciom swoim w pewnym okresie życia stworzyłam piekło. Gdybym mogła cofnąć czas...zmienić wybory...ech...

No co Ty powiesz ....to nie moja wina ? a nie wiesz przypadkiem gdzie ja rozum miałam .....26 LAT !!! ....godziłam się na wszystko, a jako matka powinnam chronić swoje dzieci. Może Ty wiesz gdzie mój rozum się zawieruszył ? Ja byłam trzeźwa i widzieć powinnam co facet robi z rodziną , z finansami, uczuciami, traktowaniem mnie i dzieci. Kobieto JA PRZECIEŻ BYŁAM TRZEŹWA A NIE WIDZIAŁAM PRAWDY, KTÓRA JEST OKRUTNA. MOJE DZIECI MAJĄ OJCA, KTÓRY ICH NIE KOCHA. Dzisiaj miał tatuś pier****ny dać synowi na kurs prawa jazdy, w prezencie na 18 -tkę i nie dał bo pieniądze jeszcze do banku nie weszły. Prosiłam aby to był prezent dla syna a nie trauma.......szkoda słów. Oczywiście babcia dorzuciła się do kursu i o godz 16 wpłaciłam pieniądze i od 7 maja syn zaczyna naukę.

l_ukrecja napisał/a:

To forum uratowało mi życie. I wiem,że to życie mam teraz w swoich rękach,tylko jeszcze nie zawsze wiem,co z nim zrobić,jak być dla siebie dobrą.
Niestety z przykrością muszę stwierdzić,że nie czuję się tu swobodnie,bo on czyta ...choć obiecał,że nie będzie i jak zwykle słowa nie dotrzymał. Olać chwasta...

Olać chwasta ! i niech czyta i niech wie jak pięknie umiesz pisać i co czujesz ! Niech wie, ze nie daje Ci szczęścia...niech czyta może zrozumie na czym polega życie, partnerstwo. Wielu mężczyzn powinno tu zajrzeć i na dłużej zagościć, nie tylko twój. Do Twojego powinnam powiedzieć ( tak jak mój mąż do mnie w znaczeniu, ze mnie stracił ) MIAŁEŚ CHAMIE ZŁOTY RÓG. Miał taką co nawet z nałogu dla niego wyszła i co dał w zamian ? Kłamstwa, obietnice bez pokrycia. Okradł Cię z marzeń, nadziei i niech czyta i niech wie ! Mój może mnie czytać do woli. Jego partnerka też. Nawet..... . Nawet jestem gotowa wydrukować swoje wypowiedzi i wysłać big_smile i niech czytają big_smile ...na wszystko jest czas. Czas i na to przyjdzie i wiesz co wtedy ja na to ? ja już bezpieczna, uśmieję się do łez. Bawić mnie będzie świadomość, że dowie się, iż wiem o jego charakteropatii. Bawić mnie będzie jej świadomość, która doprowadzi ją do przerażenia na co skazała dzieci i siebie. Niech czytają l_krecjo ! Na zdrowie to im wyjdzie big_smile
Jeśli myślisz kochana, ze ja siebie kocham to jesteś w błędzie. Wybaczyłam sobie, ale...no może zaczynam powoli siebie lubić. Doceniać też zaczynam swoją operatywność i "przebiegłość". Jak na razie jestem krok przed nim. Mam całą gamę dowodów na drania. Mam go w ręku. Ja jeszcze niedawno dająca o siebie wycierać zabłocone buciory, okazałam się operatywna tongue . Nie działam po omacku. Wiem czego chcę i jak to osiągnąć - ja jeszcze niedawno gosposia domowa co się na niczym nie znała i głosu nie miała i nie miała prawa odezwać się w sprawach finansów, remontów, świąt, co lubię, co mnie drażni - jestem operatywna, logiczna, skuteczna.  Mam artykuł, w którym prawnik pisze, że jeśli żona nie wiedziała o długach męża, jeśli ten zaciągał je w tajemnicy przed nią, to ona zwolniona jest od odpowiedzialności za nie. Mam kochana w ręku na to dowody, mam dowody, iż wszystko robił bez mojej wiedzy. Będę walczyć i o zwolnienie mnie z płacenia za niego. I niech czyta i niech wie, ze nie jestem już tą bezwolną kobietą żyjącą na kolanach.

10 075

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zofia282
Jestes silna kobieta wiesz czego chcesz ,boze ile bym dala za taka sile,czytam i podziwiam Cie

Posty [ 10 011 do 10 075 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 153 154 155 156 157 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026