netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 062 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 151 152 153 154 155 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 881 do 9 945 z 26 310 ]

9 881

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

filipino,
przeczytałam Twoje posty.

Witaj na drodze wychodzenia z... smile

Dokladnie ,tylko czy chodzi ci o wspolu....czy o se....izm?:)
Ja uwazam i jedno i drugie za swoj problem.Chcialam juz orzestac sie tutaj udzielac  w ogole,ale jakos tak wyszlo,ze znowu skrobnelam slowko.
Moje pierwsze posty to duuuuza kupa niepewnosci i strachu.Mysle,ze jestem ciutke dalej;)
Mam nadzieje...
Ucze sie siebie.I to jest dla mnie wazne.
Choc sklamalabym bardzo piszac,ze On mnie nie interesuje i jego uczucia(zwlaszcza te wobec Mnie)...
Mam mase nadziei i wiary(poki maz sie "wstrzymal",ciekawe jak bede spiewac po wpadce...jak BYM spiewala),czy one mnie poniosa daleko czy tylko wysoko i znow spadne z bolem na dupsko to sie okaze.
Pozdrawiam Was i trzymam kciuki za dobre decyzje!

9 882

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć Dziewczyny smile

Przekazuję Wam garść notatek i refleksji ze szkolenia, na którym byłam w tym tygodniu. Szkolenie dotyczyło motywacji w biznesie, ale doskonale można odnieść to wszystko do pozostałych obszarów życia. Zamieściłam to na naszym blogu (uciekamdoprzodu), ale pomyślałam sobie, ze może tutaj też niektórym coś z tego się przyda.
Pozdrawiam serdecznie smile
-------------------------------------------------------------------------

To co ludziom nie pozwala iść dalej można określić w czterech punktach.

1. PRZESZŁOŚĆ
Nie dźwigaj ze sobą przeszłości. Weź tylko naukę, którą wyniosłaś z przeszłych wydarzeń, a resztę zostaw jako zbędny BALAST.
Zmień postępowanie. Nasze obecne życie jest wynikiem naszego postępowania i naszych wyborów z przeszłości. Jeśli chcesz, aby w przyszłości Twoje życie wyglądało inaczej niż dziś, musisz postępować inaczej niż robiłaś to do tej pory, bo te same rozwiązania kierują nas w te same rejony.

2. STRACH
Strach blokuje, paraliżuje. Strach generuje mnóstwo innych negatywnych uczuć między innymi słabość i brak wiary w siebie. Odrzuć strach, przestań się w końcu bać, wstań, podnieś głowę i powiedz sobie "Jestem silna, odważna, dzielna. Nie boję się niczego, wszystko pokonam. Chcę żyć lepiej. DAM RADĘ!"

3. NEGATYWNE NASTAWIENIE
Pamiętasz takiego Smerfa, który ciągle mówił "To się nie udaaaaa...."? Jak może udać się COKOLWIEK, jeśli w to nie wierzysz? Uwierz, że się uda, a uda się.
I nie dramatyzuj, nie histeryzuj, to zbędna strata energii. Przeznacz ją na pozytywne myśli i działania.

4. OPINIE INNYCH OSÓB
Jakich decyzji i działań nie podejmujesz, bo boisz się co powiedzą inni? Co powie rodzina, co powiedzą znajomi, sąsiedzi, co powie ksiądz? Nie musisz żyć w miejscu, które Cię niszczy tylko dlatego, że komuś może nie spodobać się Twoja decyzja. TO JEST TWOJE ŻYCIE. Więc nie słuchaj innych, tych, którzy Cię blokują. Słuchaj siebie, swojej intuicji i swojego rozsądku - to prowadzi do sukcesu.

A teraz krótkie opowiadanko:

Syn wraca ze szkoły. Ojciec go pyta:
- Jak tam w szkole? Jak Ci idzie? Czego się nauczyłeś?
- Wszystko źle, tato, ale to wina nauczyciela.
- Dlaczego?
- Bo uwziął się na mnie.
Ojciec pomyślał i poprosił syna, żeby ten zrobił listę powodów jego niepowodzeń w szkole.
Syn napisał:
nauczyciel jest zły
uwziął się na mnie
jest złośliwy
głupi
krzyczy na mnie
upokarza mnie przed klasą
jest zawzięty
niesympatyczny
Ojciec przeczytał i powiedział:
- Popatrz, synu, na tę listę. Przyjrzyj się dokładnie. Za powody tego, że się nie uczysz wskazałeś wady nauczyciela. Czy to widzisz? To są jego wady, a Twoje wymówki. Wszystko to są TWOJE WYMÓWKI.


To że ON jest zły, nie może być powodem tego, że TOBIE jest źle. To tylko Twoja WYMÓWKA.
Rusz się i nie wmawiaj sobie i nam, że żyjesz źle, bo KTOŚ jest zły. Pokonaj blokady, które są w Tobie. Odrzuć WYMÓWKI, którymi się tłumaczysz i usprawiedliwiasz brak działania. Bądź szczera i przyznaj się przed sobą, że to właśnie robisz. Weź swoje życie w swoje ręce, weź za nie odpowiedzialność.
Nie oglądaj się za siebie i idź, BIEGNIJ DO PRZODU.

9 883

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I tak wyprowadził się !!! to już Fakt!! zabrał wszystko, wyszarpał pralkę, zmywarkę, telewizor itp , wróciłam do domu nic nie było tylko syf!!! chciał zabrać szafę ale nie udało się!! jakaś tragedia musiałam spać u rodziców nie zabiorę córki do takiego domu, dziś po pracy jadę ogarnąć. A jak to mówią jak się wali wszystko to od razu i tak przez jego wczorajsze szalenie chcą mi wypowiedzieć wynajem mieszkania. Nie wiem co zrobię!!!! może lepiej było zamknąć się i nic nie gadać a tak to mam . Spełniają się jego słowa, że mnie zniszczy, że będę cierpieć i tak jest. Jeszcze to uczucie miłości a za razem ta  nienawiść  ach , co za los co za los, i tak zaczęła się niedziele pięknie.

9 884

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wiecie co,właśnie do mnie dotarło,że ta cała rozmowa z moim mężem to po prostu oszustwo z jego strony! Powiedział mi to co chciałam usłyszeć,bo myślał,że w ten sposób załagodzi sprawę. On myśli,że już jest ok,czyli jak do tej pory. A ja i tak nic z tym robić nie będę! Jezu,jaka ja byłam naiwna przez chwilę. Rzeczywiście liczyłam na cud! Teraz trochę się boję. Jeżeli on zobaczy,że ja na prawdę chcę rozwodu,może być groźnie i niebezpiecznie. Muszę się przygotować na każdą ewentualność. Ale nie poddam się! Takie sytuacje motywują mnie jeszcze bardziej!

9 885

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak Wielokropek, zastanawiam się nad tym, czemu wybieram właśnie takich. Przysięgam, że nie mam pojęcia. Nawet Terapeuta powiedział mi, że to nie jest przypadkowe. Nie wiem dlaczego tak się dzieje. Nie wiem...

9 886

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

znów Ja , nie mogę siedzę w pracy mam uśmiechać się a nie mogę , nie mogę sobie poradzić płakać i krzyczeć mi się chce, już łyknęłam coś na uspokojenie bo bym oszalała ale jak pomyśle że mam iść do domu do tego bałaganu a tam jeszcze są jakieś Jego rzeczy to aż mam mdłości. Ale dam rade muszę dla córki , odbije sobie w weekend bo idzie do ojca. Dajcie mi siły bym nie zadzwoniła bym nie napisała by się już nie poniżać

9 887

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lilie napisał/a:

Tak Wielokropek, zastanawiam się nad tym, czemu wybieram właśnie takich. Przysięgam, że nie mam pojęcia. Nawet Terapeuta powiedział mi, że to nie jest przypadkowe. Nie wiem dlaczego tak się dzieje. Nie wiem...

Wisz, ja tez byłam u terapeuty i powiedział mi że mam słabość by się otaczać mężczyznami którzy są silniejsi ode mnie, i niby dlatego że mam niski poziom swojej wartości. Może z Tobą jest podobnie, albo może my tak sobie wmawiamy, że tak jest ??

9 888

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kochana tak jak napisałaś  jeśli nie masz siły, to nie rób tego dla siebie, ale córki. Ona nie powinna widzieć Cię w złym stanie. Dasz radę, chociaż to wydaje się zupełnie inaczej. Masz ją i masz kogo kochać. Pomyśl ile osób zostaje zupełnie samych. Tak jak ja. Nie mam nikogo. Mam tylko Was tutaj.

9 889

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Wiecie co,właśnie do mnie dotarło,że ta cała rozmowa z moim mężem to po prostu oszustwo z jego strony! Powiedział mi to co chciałam usłyszeć,bo myślał,że w ten sposób załagodzi sprawę. On myśli,że już jest ok,czyli jak do tej pory. A ja i tak nic z tym robić nie będę! Jezu,jaka ja byłam naiwna przez chwilę. Rzeczywiście liczyłam na cud! Teraz trochę się boję. Jeżeli on zobaczy,że ja na prawdę chcę rozwodu,może być groźnie i niebezpiecznie. Muszę się przygotować na każdą ewentualność. Ale nie poddam się! Takie sytuacje motywują mnie jeszcze bardziej!

Ja też tak myślę powiedział co chciałaś usłyszeć by był spokój na jakiś czas. Ale dobrze że walczysz że masz siłę  smile

9 890

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Lilie napisał/a:

Kochana tak jak napisałaś  jeśli nie masz siły, to nie rób tego dla siebie, ale córki. Ona nie powinna widzieć Cię w złym stanie. Dasz radę, chociaż to wydaje się zupełnie inaczej. Masz ją i masz kogo kochać. Pomyśl ile osób zostaje zupełnie samych. Tak jak ja. Nie mam nikogo. Mam tylko Was tutaj.

Wiem, wiem, ciężko jest ale muszę mieć siłę i walczyć, dla niej smile . Ty też walcz walcz oswój spokój

9 891

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Haniu może masz i rację. Całe życie praktycznie byłam sama, sama też zawsze musiałam dochodzić swoja własną pracą, bo pochodzę z biednej rodziny. Mimo że mam juz prawie 30 lat nie byłam w związku z mężczyzną, ale też nie miałam przygód. Tak Kuba dawał mi ciepło, bo chociaż przez cały ten czas się oszukiwałam, że nie chcę męża, tak nie jest. Marzę o tym aby mieć własną rodzinę. Kuba dawał mi poczucie bezpieczeństwa i naprawdę wcale nie chodzi mi o sex. Chciałam chociaż na chwilę zapomnieć o wszystkich kłopotach i poczuć, że ktoś za mnie może coś zrobić. Dziś płacę wysoką cenę za te chwile zapomnienia.

9 892

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie
Kochane ,u mnie sprawa jest na tyle skomplikowana i dziwna ,ja mam troszke inny problem , nie potrafie powiedziec sobie dosc!!
Dziala na mnie obezwladniajaco,moze dlatego ze nigdy nie bylam z nikim innym,u mnie to wyglada tak jakbym to ja dorastala emocjonalnie a on stal w miejscu .Jest pracoholikiem nawet teraz jest w pracy ,jego jedyny relaks to zapalenie wieczorem po pracy trawki , nie wyglada to u nas patologicznie raczej bym powiedziala ze niby jest ok ,ale nikt nie wie jak jest w srodku.
Mam wrazenie ze mu wygodnie tak zyc ,wszystko zrobione, a nic od siebie nie musi dawac .Czasami mysle czy aby nie przesadzam czasy sa ciezkie nie czarujmy sie meszczyzni to gatunek wymarly ,teraz coraz wiecej samcow i piotrusiuw panow.
Pewnie gdybym sama nie byla taka emocjonalna to zylabym wlasnym zyciem ,ale ja chce pelni wszystkiego dobrego ,on uwaza ze go niedoceniam hhhmmm
Czuje sie jakbym sie przebudzala z glebokiego snu i zauwazyla tego czego nie widzialam wczesniej, raz wstaje i czuje sie silna za chwile opadam z sil i rosnie we mnie milosc do niego ,nie rozumiem tego stanu rzeczy,dlatego ze nie jestem silnie zalezna od niego finansowo jedynie to psychicznie ,dziala na mnie tak ze opadam z sil.Moj maz to typ czlowieka wampira emocjonalnego ,ma wiele haryzmy w sobie i sily przyciagania.
Niedocenia mnie moich pasji ,dobrze wychowalam synow opanowalam calanetics i jestem jednym z nielicznych intstruktorow tej formy ponadto mam duzo innych zainteresowan ,nie jestem jakas leniwa baba ktora trzyma sie jego spodni .Mimo to on potrafi tak mnie omotac zakrecic ze nie jestem wstanie ruszyc z miejsca ,nie rozumiem dlaczego tak sie dzieje .Cala w srodku krzycze dusze sie ale jakas czesc mnie wciaz sie boi......

9 893

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Witajcie
Kochane ,u mnie sprawa jest na tyle skomplikowana i dziwna ,ja mam troszke inny problem , nie potrafie powiedziec sobie dosc!!
Dziala na mnie obezwladniajaco,moze dlatego ze nigdy nie bylam z nikim innym,u mnie to wyglada tak jakbym to ja dorastala emocjonalnie a on stal w miejscu .Jest pracoholikiem nawet teraz jest w pracy ,jego jedyny relaks to zapalenie wieczorem po pracy trawki , nie wyglada to u nas patologicznie raczej bym powiedziala ze niby jest ok ,ale nikt nie wie jak jest w srodku.
Mam wrazenie ze mu wygodnie tak zyc ,wszystko zrobione, a nic od siebie nie musi dawac .Czasami mysle czy aby nie przesadzam czasy sa ciezkie nie czarujmy sie meszczyzni to gatunek wymarly ,teraz coraz wiecej samcow i piotrusiuw panow.
Pewnie gdybym sama nie byla taka emocjonalna to zylabym wlasnym zyciem ,ale ja chce pelni wszystkiego dobrego ,on uwaza ze go niedoceniam hhhmmm
Czuje sie jakbym sie przebudzala z glebokiego snu i zauwazyla tego czego nie widzialam wczesniej, raz wstaje i czuje sie silna za chwile opadam z sil i rosnie we mnie milosc do niego ,nie rozumiem tego stanu rzeczy,dlatego ze nie jestem silnie zalezna od niego finansowo jedynie to psychicznie ,dziala na mnie tak ze opadam z sil.Moj maz to typ czlowieka wampira emocjonalnego ,ma wiele haryzmy w sobie i sily przyciagania.
Niedocenia mnie moich pasji ,dobrze wychowalam synow opanowalam calanetics i jestem jednym z nielicznych intstruktorow tej formy ponadto mam duzo innych zainteresowan ,nie jestem jakas leniwa baba ktora trzyma sie jego spodni .Mimo to on potrafi tak mnie omotac zakrecic ze nie jestem wstanie ruszyc z miejsca ,nie rozumiem dlaczego tak sie dzieje .Cala w srodku krzycze dusze sie ale jakas czesc mnie wciaz sie boi......

Wiadomo,każdy ma wady. Nie każdy facet jednak pali trawkę,która siłą rzeczy otumania i wypala emocje. To,że czujesz się jakbyś się wybudziła z głębokiego snu,to dobry znak:) ja też tak mam. Musisz teraz skupić się na sobie i swoich dzieciach. Z tego co czytam,ty i większość dziewczyn,które tu piszą,to mega ambitne kobitki,mądre,osiągają sukcesy, tylko wciąż szukają akceptacji,miłości,potwierdzenia u swoich facetów. A same nie kochają siebie! I nie chodzi mi o to,że się nienawidzą. Po prostu trzeba najpierw pokochać siebie,tak jak się kocha tych naszych drani. Trzeba być dobrym dla siebie, troskliwym, czułym, trzeba się w duchu motywować, trzeba wszystkie dobte emocje,które wyraża się swojemu facetowi, mówić sobie. Ani rozstanie wtedy nie będzie porażką,ani bycie wtedy z takim emocjonalnym wampirem nie będzie dla nas ciężarem. Pokłady energii znajdą się wtedy w nas,a co my z tą energią zrobimy to już nasza sprawa!

9 894

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hania2007 napisał/a:
Anstawia napisał/a:

Wiecie co,właśnie do mnie dotarło,że ta cała rozmowa z moim mężem to po prostu oszustwo z jego strony! Powiedział mi to co chciałam usłyszeć,bo myślał,że w ten sposób załagodzi sprawę. On myśli,że już jest ok,czyli jak do tej pory. A ja i tak nic z tym robić nie będę! Jezu,jaka ja byłam naiwna przez chwilę. Rzeczywiście liczyłam na cud! Teraz trochę się boję. Jeżeli on zobaczy,że ja na prawdę chcę rozwodu,może być groźnie i niebezpiecznie. Muszę się przygotować na każdą ewentualność. Ale nie poddam się! Takie sytuacje motywują mnie jeszcze bardziej!

Ja też tak myślę powiedział co chciałaś usłyszeć by był spokój na jakiś czas. Ale dobrze że walczysz że masz siłę  smile

Siłę dajecie mi wy,dziewczyny! Jesteście matkami i oprócz siebie, myślicie też o dzieciach. To jest moc!! Jesteście dla mnie wzorem. Walczycie z wieloma emocjami, dajecie radę, nie poddajecie się. Więc jak ja bym się miała poddać? I nikt nie mówił,że będzie łatwo. Nikt też nie mówił,że nie warto!

9 895

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Trafiłam dzisiaj na inny wątek i znalazłam tam wypowiedzi ciekawe i intrygujące, napisane przez faceta.

andreas1410 napisał/a:

Pierwsze: dziewczyna musi przeciac pepowine z matka.
Drugie: nie szuka sie meza bo kolezanka urodzila a mlodsza siostra wychodzi za maz.
Trzecie:mezczyzna ma zastapic ojca, byc kochankiem i przyjacielem ze wspolnymi zainteresowaniami a przede wszystkim mezczyzna, ktory zerwal pepowine z matka.
Milosc trzeba pielegnowac bardziej niz dzieci, bo beda bez ojca.

To jest recepta na sens zycia dla kobiety.

Jak dla mnie rewelacja. Że ja wcześniej o takiej recepcie nie słyszałam big_smile big_smile big_smile


andreas1410 napisał/a:

Zawsze kiedy ludzie sie rozstaja, wina jest po obu stronach.

Miedzy miloscia a nienawiscia jest bardzo cienka granica.
Kobiety ubolewaja nad mezczyznami a mezczyzni nad kobietami.
Prawda zawsze lezy po srodku, czego nie zawsze mozna dostrzec na tym "kobiecym" forum.

Kobieta bez mezczyzny jest bardzo nieszczesliwa, kiedy ma mezczyzne zawsze jest bardzo niezadowolona.

Prawda, że autor słusznie zauważa, bez mężczyzny nieszczęśliwa , kiedy MA go jest niezadowolona smile
Ze słowa MA nie słychach jakoś partnerstwa. Faktycznie MA go: przeważnie leniwego, popijającego, roszczeniowego, MA i nie wie jakie ma szczęście big_smile
No i ta wina po obu stronach....on po stronie odpoczywającej i bawiącej się bez niej, a ona po tej urobionej do łokci, spełniająca kolejne jego życzenia (obiad, pranie, sprzątanie, seks) i jeszcze kiedy dodamy tą receptę " miłość trzeba pielęgnować bardziej niż dzieci, bo będą bez ojca"....kobietki czy tylko w naszej kulturze tak jest czy to może jakaś wada genetyczna męskiego gatunku  smile

9 896

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Trafiłam dzisiaj na inny wątek i znalazłam tam wypowiedzi ciekawe i intrygujące, napisane przez faceta.

andreas1410 napisał/a:

Pierwsze: dziewczyna musi przeciac pepowine z matka.
Drugie: nie szuka sie meza bo kolezanka urodzila a mlodsza siostra wychodzi za maz.
Trzecie:mezczyzna ma zastapic ojca, byc kochankiem i przyjacielem ze wspolnymi zainteresowaniami a przede wszystkim mezczyzna, ktory zerwal pepowine z matka.
Milosc trzeba pielegnowac bardziej niz dzieci, bo beda bez ojca.

To jest recepta na sens zycia dla kobiety.

Jak dla mnie rewelacja. Że ja wcześniej o takiej recepcie nie słyszałam big_smile big_smile big_smile


andreas1410 napisał/a:

Zawsze kiedy ludzie sie rozstaja, wina jest po obu stronach.

Miedzy miloscia a nienawiscia jest bardzo cienka granica.
Kobiety ubolewaja nad mezczyznami a mezczyzni nad kobietami.
Prawda zawsze lezy po srodku, czego nie zawsze mozna dostrzec na tym "kobiecym" forum.

Kobieta bez mezczyzny jest bardzo nieszczesliwa, kiedy ma mezczyzne zawsze jest bardzo niezadowolona.

Prawda, że autor słusznie zauważa, bez mężczyzny nieszczęśliwa , kiedy MA go jest niezadowolona smile
Ze słowa MA nie słychach jakoś partnerstwa. Faktycznie MA go: przeważnie leniwego, popijającego, roszczeniowego, MA i nie wie jakie ma szczęście big_smile
No i ta wina po obu stronach....on po stronie odpoczywającej i bawiącej się bez niej, a ona po tej urobionej do łokci, spełniająca kolejne jego życzenia (obiad, pranie, sprzątanie, seks) i jeszcze kiedy dodamy tą receptę " miłość trzeba pielęgnować bardziej niż dzieci, bo będą bez ojca"....kobietki czy tylko w naszej kulturze tak jest czy to może jakaś wada genetyczna męskiego gatunku  smile

Z tą winą po obu stronach,to wydaje mi się,że jest tak,że same sobie jesteśmy winne. Zamiast spieprzać od nich to tkwimy w tym niszczącym nas związku. Z drugiej strony może kobiety zbyt rozpieszczają swoich synków,a potem taki wyrasta na lenia,nieroba,ćpuna,a my dalej skaczemy wokół nich. Miłość trzeba pielęgnować,ale to facet TEŻ ma ją pielęgnować,bo inaczej dzieci zostaną bez ojca:) Fakt,że z facetem też się nie jest zawsze szczęśliwym,ale może to takie czasy nastały? Kobiety teraz są bardziej świadome, nie chcą się podporządkowywać leniuchom,skakać koło nich. Seksmisja się zbliża! smile

9 897 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-04-22 15:02:05)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

(...)No i ta wina po obu stronach....on po stronie odpoczywającej i bawiącej się bez niej, a ona po tej urobionej do łokci, spełniająca kolejne jego życzenia (obiad, pranie, sprzątanie, seks) i jeszcze kiedy dodamy tą receptę " miłość trzeba pielęgnować bardziej niż dzieci, bo będą bez ojca"....kobietki czy tylko w naszej kulturze tak jest czy to może jakaś wada genetyczna męskiego gatunku  smile

To wada genetyczna, bo przenoszona z pokolenia na pokolenie, ale nie męskiego gatunku. tongue

Spójrz na typowy sposób wychowania.
Z w y k l e   to córki uczone są przeróżnych prac domowych, to one uczą się sprzątania, gotowania, prasowania, itd.
Z w y k l e   synowie są od takich prac, mimo początkowego zaciekawienia, odganiani.

Później, po założeniu własnej rodziny, z w y k l e   żony stają na palcach, by ugotować dla swego męża (wszak pokutuje dalej zasada "przez żołądek do serca"), zwykle udowadniają swym mężom, że nie sprzątają (piorą, prasują, itd.) zbyt dokładnie.

Po takich doświadczeniach mąż nie przejawia jakiejkolwiek ochoty do prac na terenie własnego domu. Wszak i mama, i później żona, skutecznie udowodniły mu, że takie prace nie są dla niego przeznaczone.
Po latach zaś,  żona zaczyna złorzeczyć na męża, że... nie robi nic w domu.
Ot, genetyka.:P

9 898

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

pomocy!!!
dzisiaj moje dzieci spędzają czas z "nową partnerką" tatusia. UUU,,, boli. I to bardzo. NIby tłumaczę to sobie - nic im przecież się nie stanie. Ale jak sobie wyobrażę, że ona trzyma na rękach mojego syna po tym wszystkim, po ich zdradzie, kłamstwach to szlag mnie trafia.
Jak poradzić sobie z własnymi emocjami. JA TAK NIE CHCIAŁAM ŻYĆ. Dlaczego nie mogę mieć normalnej rodziny??? Bez trójkątów?
Jaki jest sens tego wszystkiego?

9 899

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
klopsik napisał/a:

pomocy!!!
dzisiaj moje dzieci spędzają czas z "nową partnerką" tatusia. UUU,,, boli. I to bardzo. NIby tłumaczę to sobie - nic im przecież się nie stanie. Ale jak sobie wyobrażę, że ona trzyma na rękach mojego syna po tym wszystkim, po ich zdradzie, kłamstwach to szlag mnie trafia. (...)

Uuuuuuuuu!
Sporo emocji u Ciebie, sporo złości. pamiętaj, że złość to czysta, żywa energia. Możesz ją dobrze wykorzystać, z pożytkiem dla siebie. Spacer? Bieg? Jazda na rowerze? Może masz inny sposób, lepszy, bo Twój, na rozładowanie energii?

9 900

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

wdech - wydech - niestety muszę pracować - więc siedzę przy komputerze. Ale chyba zaraz skoczę na spacer.
On dla mnie jest potworem bez uczuć. Jak widzi, że u mnie jest dobrze to coś takiego wymyśli żeby już tak super nie było.
Wyobrażam sobie jak jego rzeczy lądują z jego nowego lokum przez okno... Po wielkiej ich kłótni.
Znowu usłyszałam, że jestem zryta i on dlatego się stąd wyprowadził, żeby na mnie nie patrzeć. No co za gość. Jak on sobie to wszystko potrafi wytłumaczyć...

9 901

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Z tą winą po obu stronach,to wydaje mi się,że jest tak,że same sobie jesteśmy winne. Zamiast spieprzać od nich to tkwimy w tym niszczącym nas związku. Z drugiej strony może kobiety zbyt rozpieszczają swoich synków,a potem taki wyrasta na lenia,nieroba,ćpuna,a my dalej skaczemy wokół nich. Miłość trzeba pielęgnować,ale to facet TEŻ ma ją pielęgnować,bo inaczej dzieci zostaną bez ojca:) Fakt,że z facetem też się nie jest zawsze szczęśliwym,ale może to takie czasy nastały? Kobiety teraz są bardziej świadome, nie chcą się podporządkowywać leniuchom,skakać koło nich. Seksmisja się zbliża! smile

Tak oczywiście, że wina po środku, on nic nie wart a my pozwalałyśmy się poniżać zamiast spieprzać gdzie pieprz rośnie.
Rozpieszczamy synków, jestem tego dowodem. Rozpieszczałam dzieci nie widząc jaką krzywdę im tym robię. Ciężko idzie odkręcanie tego, ale idzie. Kiedyś mówiłam, synku odpocznij mama to zrobi a dzisiaj mówię, jestem baaardzo zmęczona proszę zrób to, bo siły nie mam. Właśnie przed kilkoma minutami syna uczyłam jak omlety robić. Zrobił pyszne. Nie będzie już nigdy mógł użyć wymówki," nie umiem" - już umie i jeszcze jakie umie smaczne robić. I tak kolejno, sprzątanie, pranie, kurze i nieskomplikowane potrawy. Niedługo wyjeżdżam i powiedziałam synowi, że robienie omletów jak znalazł pod moją nieobecność. Odpowiedział, przecież babcia z nami będzie. Ano będzie, ale babcia ma 75 lat i to o babcię będziecie musieli dbać a nie babcia o was. Nic nie odpowiedział czyli zaakceptował moje zdanie i opiekę nad babcią smile
Czy kobiety kiedyś były mniej świadome ? nie wiem. Zapewne były bardziej zarobione. Wolną miały od pracy tylko niedzielę a jeśli nawet nie pracowały to : dań gotowych do mikrofalówek nie było( i mikrofalówek), zmywarek nie było, pralek automatycznych również, robiły same przetwory, wypieki, wędliny. Samo prasowanie lnów żelazkiem z duszą, palenie w piecach, kuchnie na węgiel ....jak one sobie z tym wszystkim radziły ?....na pewno miały mniej czasu na myślenie o szczęściu...a może bardziej ganiały mężów do pomocy....chyba jednak mniej czasu miały smile

9 902

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A ja polecam zamknięcie okien w domu i krzyk. Szczególnie, jeżeli złość trzyma Cię za gardło, albo siedzi na klatce piersiowej (jak robi jedno lub drugie, to będziesz wiedziała, że to to wink )
Wyobraź sobie, że eks siedzi na krzesełku obok i krzycz na niego! Jakim to jest głupim suk*synem, wszystko, co czujesz. Wykrzycz! Wrzeszcz!

9 903

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Krzyk? Świetny pomysł.

Innym jest użycie worka treningowego. Z braku takiego wystarczy zakręcona, pusta, plastikowa butelka i jakiś tapczan, fotel (dobrze jest położyć wilgotny ręcznik, by kurz przy takim "trzepaniu" nie latał po całym pokoju).

9 904

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

poduszki już latały.. pomogło na chwilę. chyba kupię sobie worek treningowy i nakleję jego zdjęcie... i będę codziennie sprzedawać po 100 strzałów za to co mi zrobił. co zrobił z moją psychiką. Za te wszystkie zniewagi i słowa, których nigdy nie powinnam usłyszeć.
już oczami wyobraźni widzę ile ta pani wytrzyma z nim. A za tydzień dzieci na weekend. Chcą się bawić w rodzinę? to na cały etat.
A ja pojadę sobie na szkolenie. A co...

9 905

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Poduszki są dobre... do gry wstępnej. tongue

9 906

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

dobrze, że jesteście. lepiej:)
i kolejne postanowienie - codziennie rano będę powtarzać sobie -jestem super, kocham siebie i swoje dzieci - a ciebie nienawidzę i nie chcę być dłużej już twoją żoną. będę to robić tak długo aż w to uwierzę.

9 907

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Spójrz na typowy sposób wychowania.
Z w y k l e   to córki uczone są przeróżnych prac domowych, to one uczą się sprzątania, gotowania, prasowania, itd.
Z w y k l e   synowie są od takich prac, mimo początkowego zaciekawienia, odganiani.

Później, po założeniu własnej rodziny, z w y k l e   żony stają na palcach, by ugotować dla swego męża (wszak pokutuje dalej zasada "przez żołądek do serca"), zwykle udowadniają swym mężom, że nie sprzątają (piorą, prasują, itd.) zbyt dokładnie.

Po takich doświadczeniach mąż nie przejawia jakiejkolwiek ochoty do prac na terenie własnego domu. Wszak i mama, i później żona, skutecznie udowodniły mu, że takie prace nie są dla niego przeznaczone.
Po latach zaś,  żona zaczyna złorzeczyć na męża, że... nie robi nic w domu.
Ot, genetyka.:P

Masz rację z genetyką (:D)
Biję się w piersi, moja wina , moja bardzo wielka wina. Wiem Wielokropku, że błąd zrobiłam. Mało, że odganiałam dzieci to jeszcze je wyręczałam. Z synami dużo rozmawiam o obowiązkach. Kiedy oczekują czegoś ode mnie, zdziwiona pytam, dlaczego ja?, dlaczego nie ty ?Jesteś młodszy masz więcej energii i siły a ja już niedługo nic nie dam rady robić. Oczywiście, że buntują się bardziej lub mniej smile ale nie ustępuję. Nie ma mowy o wyręczaniu. Nie zrobią czegoś co powinni, co muszą - ponoszą  konsekwencje zaniedbań. Czasami rozbawia mnie ich reakcja, ale nie daje tego po sobie poznać. Wiem, ze tylko poprzez konsekwencje nieróbstwa i lekceważenia obowiązków, nauczą się. Chwilami obrażają się, ale łagodnie im uzmysławiam, że powodów do tego nie mają. Bywa jednak i tak, że odbierają ode mnie odkurzacz i dalej odkurzają, niosą wszystkie siatki z zakupami, proszą bym usiadła i odpoczęła a oni tą robotę dokończą.
  Wiem, że późno na naukę, ale lepiej późno niż wcale. Wiem też, że będę dobrą teściową, wspierającą.
Nie chciałabym aby kiedykolwiek moi synowie głosili wyżej wymieniane teorie...

9 908

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
klopsik napisał/a:

dobrze, że jesteście. lepiej:)
i kolejne postanowienie - codziennie rano będę powtarzać sobie -jestem super, kocham siebie i swoje dzieci - a ciebie nienawidzę i nie chcę być dłużej już twoją żoną. będę to robić tak długo aż w to uwierzę.

Jeśli kochasz swoje dzieci ciesz się ich szczęściem. One są zapewne szczęśliwe będąc przy tacie a ona...ona im krzywdy nie zrobi...
Kup worek i naklej jego zdjęcie i zanim walić czy kopać zaczniesz to mów do zdjęcia jak go nie lubisz, jak cie zranił, jaki podły i mów długo...może już to przyniesie ulgę. Wiem co czujesz, jestem wielokrotnie zdradzoną żoną, ale nie rób swoim dzieciom dodatkowej krzywdy. One powinny czuć, że Ty się cieszysz z ich możliwości bycia z ojcem.
Ja mam dorosłe dzieci i "cierpię", bo tatuś nimi się nie interesuje. Chciałabym by zabrał ich do siebie( do niej), może na jakiś wyjazd z nową rodziną. A one są odrzucone i niby dobrze im z tym. Myślę, że także siebie oszukują mówiąc , że nie tęsknią za ojcem. Może kiedyś ta sytuacja dzisiejsza będzie miała wpływ na ich życie w ich związkach...

9 909

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oczywiscie ze to jest moja wina,w moim przypadku wynikalo to z szacunku ,bo z takiego domu wyszlam mama co niedziele robila tacie masarz po ciezkim tygodniu pracy,a tata robil obiad niedzielny potem szlismy do parku lub do zoo (mileismy blisko),dziecinstwo mialam dobre wiec wybor partnera zyciowego nie wynikl z potrzeb podswiadomosci.Zakochalam sie ,nie bylo dzieci nie widzialam pewnych rzeczy bo nie byo az tyle obowiazkow.Urodzil sie pierwszy syn ,robilam wszystko sama do tego pedant lubi czysto, ale nie swoimi rekami.Wstawalam w nocy i wczesnie rano zeby wszystko bylo na tip top.Jak juz pisalam moj maz to czlowiek pelen haryzmy potrafil zawalczyc o mnie.Szybko przekonalam sie ze czasami nie wynika to z winy kobiety chyba ze za dobrze bylo lub raczej niektorzy faceci potrzebuja ciagle nowych wrazen.Jak na przyklad jak tylko zalozylismy internet to rozpoczely sie czaty itp.Bylam mloda i wciaz wierzylam ze minie mu ze zrozumie.Wspieralam rozkrecalalm firme ,siebie wychowywalam syna potem urodzil sie drugi syn .Dalej sama roblam wszystko maz interesowal sie tylko jaki samochud sobie kupic i gdzie na wakacje jechac odpoczac od rodziny .Wtedy bylam na tyle glupia ,ale jak mowie szanowalam ze haruje pracuje ,mowil ze trawka go relaksuje wiec pozwalam zapalic wieczorem,byle zeby chlopcy nie widzieli.Kiedy urodzilam drugiego synusia pojechal na wakacje i poznal kochanke wyrachowana kobiete ,nie zadna nastolatke.Wierzylam ze sie zmieni ze moze ma taki okres w zyciu.Jednak po romansie zaczelam analizowac moj zwiazek ,ktory byl jakas fikcja i tak niewiem skad na to wszystko bralam czas i sile ,ale zawsze bylam swietnie zorganizowana.Poprsotu taki typ faceta mi sie trafil ,ozywial sie tylko wtedy jak coraz to nowy kolega ,lub ktos nowo poznany mowil mu ze ma zjawiskowa zone,wtedy na chwile sie mna zainteresowal potem znowu szedl swoja droga. W pracy jestem adorowana i niejestem zadna szara myszka ,dodatkowo prowadze fitness i wspinaczke ,tak naprawde to niewiem dlaczego taka sie stalam ,czy tak mozna kochac? dzisiaj wiem ze to toksyczne uczucie z ktorego musze sie wydostac .Kiedy chce rozwod to placze ,ze jestem jego szczesciem ze juz zaczyna rozumiec,co moze starcic i itp.Po pewnym czasie wszystko wraca do normy
Czasami mysle ze to przez tescia bo tesciowa to zlota kobieta ,tesc mial sporo romansow i czesto wyzywa tesciowa ,wiec raczej uwazam ze te geny zle odziedziczyl po ojcu ,kiedy mu to mowie to sie obraza ,nawet prawnik powiedzial mi ze to sie moze powtarzac ,poprostu on czuje ze wygral los na loteri a do tego robi co chce,dodatkowo mnie trzymaja dzieci wiem jak go kochaja .Gdybym nie miala dzieci odeszlabym bez slowa ,a tak tkwie w zawieszeniu ,ale wiem ze jestem na dobrej drodze do sukcesu

9 910

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wlasnie ja mojego mlodego nie odganiam od prac domowych,widocznie tesciowa tez przyczynila sie do lenistwa domowego mego meza.Jak syn ze mna sprzata ,lub jak ja wynosze smieci to on od razu wklada worek czysty ,to moj maz twierdzi ze to facet ,a nie dziewczyna ,eh.Z synem mam swietny kontakt oby tak dalej ,ma dopiero 6 lat ,a daje mi tyle ciepla i uwagi ,drugi to malenstwo ma dwa latka ,ale jak lezymy wszyscy w trojeczke na kanapie w wolny dzien to to sa moje najszczesliwsze chwile ,moji synowie sa jak najbardziej moja sila

9 911

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

wiem czego jeszcze nie zrobiłam, ale zamierzam ten błąd naprawić. usłyszę jeszcze jeden chamski teks w swoją stronę a nie zawaham się i dostanie ode mnie w twarz. to powinnam zrobić jak dowiedziałam się o jego zdradzie.
on kopie mnie po żołądku a ja stoję z bezradnie opuszczonymi rękami. Teraz już nie będę się zastanawiać.
nikt mu nie wp.. to zrobię to ja. zostanie mu piękny czerwony ślad na jego super czarującej gębie.
jak już mnie ma za ta najgorszą to niech to przynajmniej będzie prawda.

9 912

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Oczywiscie ze to jest moja wina,w moim przypadku wynikalo to z szacunku ,bo z takiego domu wyszlam mama co niedziele robila tacie masarz po ciezkim tygodniu pracy,a tata robil obiad niedzielny potem szlismy do parku lub do zoo (mileismy blisko),dziecinstwo mialam dobre wiec wybor partnera zyciowego nie wynikl z potrzeb podswiadomosci.Zakochalam sie ,nie bylo dzieci nie widzialam pewnych rzeczy bo nie byo az tyle obowiazkow.Urodzil sie pierwszy syn ,robilam wszystko sama do tego pedant lubi czysto, ale nie swoimi rekami.Wstawalam w nocy i wczesnie rano zeby wszystko bylo na tip top.Jak juz pisalam moj maz to czlowiek pelen haryzmy potrafil zawalczyc o mnie.Szybko przekonalam sie ze czasami nie wynika to z winy kobiety chyba ze za dobrze bylo lub raczej niektorzy faceci potrzebuja ciagle nowych wrazen.Jak na przyklad jak tylko zalozylismy internet to rozpoczely sie czaty itp.Bylam mloda i wciaz wierzylam ze minie mu ze zrozumie.Wspieralam rozkrecalalm firme ,siebie wychowywalam syna potem urodzil sie drugi syn .Dalej sama roblam wszystko maz interesowal sie tylko jaki samochud sobie kupic i gdzie na wakacje jechac odpoczac od rodziny .Wtedy bylam na tyle glupia ,ale jak mowie szanowalam ze haruje pracuje ,mowil ze trawka go relaksuje wiec pozwalam zapalic wieczorem,byle zeby chlopcy nie widzieli.Kiedy urodzilam drugiego synusia pojechal na wakacje i poznal kochanke wyrachowana kobiete ,nie zadna nastolatke.Wierzylam ze sie zmieni ze moze ma taki okres w zyciu.Jednak po romansie zaczelam analizowac moj zwiazek ,ktory byl jakas fikcja i tak niewiem skad na to wszystko bralam czas i sile ,ale zawsze bylam swietnie zorganizowana.Poprsotu taki typ faceta mi sie trafil ,ozywial sie tylko wtedy jak coraz to nowy kolega ,lub ktos nowo poznany mowil mu ze ma zjawiskowa zone,wtedy na chwile sie mna zainteresowal potem znowu szedl swoja droga. W pracy jestem adorowana i niejestem zadna szara myszka ,dodatkowo prowadze fitness i wspinaczke ,tak naprawde to niewiem dlaczego taka sie stalam ,czy tak mozna kochac? dzisiaj wiem ze to toksyczne uczucie z ktorego musze sie wydostac .Kiedy chce rozwod to placze ,ze jestem jego szczesciem ze juz zaczyna rozumiec,co moze starcic i itp.Po pewnym czasie wszystko wraca do normy
Czasami mysle ze to przez tescia bo tesciowa to zlota kobieta ,tesc mial sporo romansow i czesto wyzywa tesciowa ,wiec raczej uwazam ze te geny zle odziedziczyl po ojcu ,kiedy mu to mowie to sie obraza ,nawet prawnik powiedzial mi ze to sie moze powtarzac ,poprostu on czuje ze wygral los na loteri a do tego robi co chce,dodatkowo mnie trzymaja dzieci wiem jak go kochaja .Gdybym nie miala dzieci odeszlabym bez slowa ,a tak tkwie w zawieszeniu ,ale wiem ze jestem na dobrej drodze do sukcesu

Wiele przeszłaś. Podziwiam Cię. Pewnie masz jeszcze tyle siły,że mogłabyś znieść dużo więcej. Ale możesz teraz tą siłę przenieść na coś innego. Jesteś rzeczywiście na dobrej drodze. Grunt to się nie poddawać! A twój facet zdradę ma w genach. Patrząc na teściową widzisz szczęście w jej oczach? Twój facet wie,że może robić wszystko,a ty i tak będziesz na jego zyczenie,tak jak jego mama. Ale chyba się myli...

9 913 Ostatnio edytowany przez klopsik (2012-04-22 21:49:39)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

a czy oni wiedzą co to szacunek?
wątpię. wiedzą jak ruszać d..ą i tyle.
pati31 - czytam twoje posty i doskonale Cię rozumiem. Ja przeszłam to samo. dokładnie ten sam schemat. Mój jm to też pedant, rozchwiany emocjonalnie myślący o swoim autku i ...rybkach. Ale to na drugim miejscu. Pierwsze miejsce zajmowała trawa, potem porno, młode wychudzone plastikowe lale przechadzające się po centrum handlowym.
żona była "fajna" do czasu aż nie chciała drugiego dziecka. Był ktoś na kim można było wyładowywać frustracje. A jak okazało się, że obowiązków przybędzie to myk - do innego wyra.
A ja przez całe małżeństwo chciałam być ta zaradna, pracowałam jak głupia, żeby mi nie zarzucał, że musi mnie utrzymywać. Bo jemu ciągle mało było. Na nic nas nie stać było. Choć oboje pracujemy. W ciągu tego czasu udało się nam wyremontować mieszkanie, dzieci są zdrowe, jest samochód. Czego jeszcze można chcieć?
A dziś usłyszałam - wyprowadziłem się stąd, żeby nie spędzać czasu z tobą...
znów to samo - zrobi wszystko żeby mnie zranić to przynajmniej poczuje się lepiej. Bo to ja ta zła byłam i winna za wszystko.
Ale przynajmniej nie muszę oglądać tych jego zaczerwienionych oczu i głupkowatego uśmiechu przyklejonego do tej plastusiowej twarzy. I patrzeć jak go męczy życie.
Jest spokojnie. Nie dobrze jeszcze, ale cicho...
a ja muszę się znów odnaleźć i uwierzyć, że nie jestem gruba, brzydka i takie tam...
A także w to, że nie chcę być z człowiekiem, który swojego syna nazywa ryczącym bachorem i potrafi ranić słowami bez poczucia jakiejkolwiek winy.
On się nie zmienił. Może faktycznie znalazł taką, której to nie będzie przeszkadzać. niech im ziemia lekką będzie. Życzę im tylko, żeby każda kłótnia coraz bardziej przypominała wymianę zdań na poziomie słów, które on potrafi rzucać.

9 914

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To nie ludzie - to potwory.

9 915

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

tak właśnie go nazywam - potworem bez uczuć.
wcześniej tłumaczyłam sobie -on jest biedny, chory, dlatego nie wie co zrobił.
on doskonale wie, wykalkulował to sobie na zimno.
naprawdę istnieją źli ludzie. przekonałam się o tym.

9 916

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Był, z kwiatami przeprosił, błaga o powrót, twierdzi ze to on popełnił błąd nie ja, ze chciał mnie zamknąć w klatce. ze mi to wynagrodzi.......................

co robić?????
serce mi pęka

9 917

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Haniu, to musi być Twoja świadoma decyzja i tylko Twoja. Przemyśl ją dobrze. Jeśli się zmieni będziesz szczęśliwa, ale jeśli nie czy chcesz przeżyć to jeszcze raz. Przemyśl wszystko dokładnie.

9 918

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ludzie się nie zmieniają....a facet zawsze wraca jak bumerang tylko za późno po rozum do głowy trafiają...Jestem facetem i skrzywdziła mnie kobieta...wykorzystała, okłamywała, szantażowała, wykończyłą psychicznie, zdradziła i zostawiła. A to wszystko za to że ją wspierałem, gotowałem, kochałem, i byłem za dobry. Mimo to uważam że większośc facetów to świnie, nie doceniają tego co mają. W dodatku kto przesiaduje w barach osiedlowych? Faceci!!!! a kobiety z dziecmi w domu siedza. Wojny tez przez facetow!! ahhh lepiej by bylo na swiecie gdyby kobiety rzadzily!!! Pozdrawiam!

9 919

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cześć dziewczyny,

Strasznie tu ostatnio smutno i nerwowo. Postanowiłam, że wrzucę od siebie parę słów o tym, jak u mnie wyglądał początek drogi, może którejś z Was to pomoże. Widzę, jak się miotacie, ile w Was żalu i agresji i cieszę się, że ja już mam to dawno za sobą. Teraz mam spokój...
Jak zaczęłam chodzić do psychologa i czytać, to pamiętam, jaki miał być mój 1 krok.
Bo, nie każdy związek musi się skończyć, jak mój. Najpierw trzeb otworzyć oczy i patrzeć..
Jest kilka zasad na początek, które ja sama musiałam zastosować.


1) postanowiłam, że nie ma dla mnie nic ważniejszego, niż wyzdrowienie i moje szczęście. Znalazłam grupę wsparcia, kupiłam kilkanaście książek na temat KKZB. Odtąd zaczęłam stawiać zajęcia z psycholog na 1 miejscu, nie zawsze było posprzątane, czy ugotowane, ale dla pracy nad sobą znajdywałam czas każdego dnia. Postanowiłam, że zastosuję się absolutnie od wszystkiego, byleby tylko wyjść z tego toksycznego układu i nie być wciąż tak potwornie smutna i zamyślona.

2) Oderwać się od partnera
- tzn. dać mu wolność I PATRZEĆ JAKI ON NAPRAWDĘ JEST. Nie tłumaczyć mu, co jest dobre, nie manipulwowac nim, nie przekonywać. Pamiętajcie, że oni mimo przytakiwania i tak postąpią wg swoich wartości, a nie naszych. Poznajcie ich takimi, jakimi są naprawdę, a nie takimi, jakimi chciałybyście ich widzieć.


3) Nikogo nie można zmienić, tylko samą siebie.
Ja wciąż chciałam, żeby on zrozumiał, coś robił inaczej. Działało czasem, często jednak na krótko.
Powiem Wam tak: pijak będzie tak długo czuł się ok, dopóki żona go pijanego nocą z ławki do domu przywiezie. Pomaga mu, chroni go, robi dobrze. Ale on rano budzi się w domu, w łóżku i tylko marudząca żonę widzi. Dla niego to ona jest ta zła, bo się czepia, w końcu co takiego się stało, że trochę wypił? Nic. Ale to ona go uchroniła przed konsekwencjami, załatwiła zwolnienie z pracy... I tym pomaganiem utrzymuje go przy piciu! To jest jego nałóg, jego problem, a ona robi wszystko by złagodzić konsekwencje, więc on nie odczuwa problemu aż tak bardzo.
To jest jego problem, ale dopóki ona będzie go "wybawiać" z opresji, on będzie pił i będzie dla niej coraz wredniejszy, a ona coraz bardziej sfrustrowana. Ona musi się zmienić, zmienić swoje podejście.
Załóżmy, że on się znowu upije, a ona tym razem nie pojedzie go szukać o 3 w nocy po mieście. Co się stanie, gdy rano obudzi się brudny, może nawet obsikany na ławce w parku i będzie musiał wrócić do domu w takim stanie? Zobaczą go ludzie, może nie zdąży do pracy. Tak, on poniesie trudne konsekwencje. Może gdy nie obudzi się w czystym, ciepłym domu, a na ulicy- zobaczy w końcu jak poważny ma problem?
Przekładając to na  nas- nie jesteśmy w stanie zmienić ich! nie jesteśmy, bo oni takiej potrzeby nie czują. Żyje im się dobrze, łatwo, przyjemnie, a my i tak z nimi jesteśmy. Dlaczego mieliby się zmieniać? A nawet, gdy się zmienią, my i tak będziemy za miłe i wrócą te stare nawyki.
Musimy zacząć myśleć o sobie, wyznaczać granice zachowań, których nie zaakceptujemy i być konsekwentne.
Jeżeli związek jest do uratowania- uda się stworzyć coś lepszego, nie toksycznego, jeżeli nie, a tego się boimy my kobiety, to rozpadnie się natychmiast, gdy zaczniemy stawiać swoje warunki.
Ja to sprawdziłam- gdy zaczęłam otwarcie mówić o tym, czego chcę, na co jestem zła, a nawet raz nakrzyczałam na niego- szanował mnie. Niby był zły, ale chyba pociągało go to.
Nie narzekałam, a mówiłam po prostu spokojnie, ale stanowczo: " jestem zła, bo zrobiłeś to i to", " jestem smutna, bo nie podobało mi się, to co powiedziałeś" i dodawałam, proszę, żebyś tak nie robił, bo to mi przeszkadza. A jeżeli zrobisz to ponownie, będę musiała wyciągnąć z tego konsekwencje. Wiedział, że tym razem nie żartuję.
A obyło się bez oskarżeń i zarzutów.

Zmieniając siebie- zmieniamy cały świat wokół. Próbując zmienić kogoś tracimy go a przy tym cały swój blask i energię.

4) Zająć się sobą, zacząć się rozwijać-
gdy on po raz 1 powiedział mi, że nie pasujemy do siebie, mój świat runął i wtedy pomyślałam, że mogłabym umrzeć. Na niczym więcej mi nie zależało. Pracowałam dla nas, wcześniej studia robiłam z myślą o nas, prawie nie miała już koleżanek, zainteresowań. Zostałam sama. Mój sens i cel życia odszedł w tym momencie z jego słowami.
Wtedy ktoś mi powiedział, że budowałam siebie wokoło niego, teraz muszę budować siebie samą. To mi pomoże niezależnie od tego, co się stanie. Po pierwsze odkopane znajomości i zacieśnienie tych istniejących pomogły mi przetrwać chwile załamania, teraz mam ludzi, z którymi spędzam czas, nie jestem samotna, mimo, że jestem sama, straciłam męża, ale zyskałam dużo wartościowych przyjaźni, przeżyłam wiele cudnych chwil, które dały mi nadzieję, że jeszcze nie wszystko jest za mną. Chodzę na tańce, na angielski, na basen, maluję. Robię, co mogę i wiem, że bez tego tak szybko bym się z tego nie otrząsnęła.

5) Zapytać siebie czego chcę, w życiu i dążyć do zrealizowania marzeń. Ja  wcześniej miałam  jeden cel- rodzina i szczęśliwy związek. Pani psycholog powiedziała mi kiedyś, ze żeby nasze życie było szczęśliwe musimy rozwijać różne sfery naszego życia- przyjaźnie, pasje, prace, rozwój duchowy, dbać o zdrowie. Pochylając się tylko na jednym tracimy w życiu równowagę i to kończy się kryzysem- czy to relacji, czy też po prostu chorobą.

6) Zapytać siebie, czego chcę w związku- czy moje potrzeby są zaspokojone, jak Ja się czuję? Czy jestem szczęśliwa? Co bym powiedziała, gdyby to moja młodsza siostra, czy najlepsza koleżanka były w takim związku?
I najważniejsze pytania, po którym można poznać, czy związek ma charakter destrukcyjny, czy nie: "Czy związek sprawia, że się rozwijasz, stajesz się szczęśliwsza, doświadczasz nowych doznań? Czy też sprawia, że stajesz się przygnębiona i coraz bardziej oddzielona od życia a skupiona na związku???

7) czy z partnerem mamy wspólne priorytety i wartości? Wystarczy taki krótki teścik. *pieniądze, * praca, * zabawa, *wygląd, *rodzina, *miłość, *uczciwość, *dzieci, *znajomi.- należy każdemu wyrazowi przyznać punkty 0d 1 do 10 w zależności od tego, jak ważne jest ta wartość w Twoim/jego życiu i potem to porównać. My to zrobiliśmy u psychologa. I choć D się zapierał, że praca nie jest dla niego ważniejsza ode mnie, to wyszło jednoznacznie- praca, pieniądze, spokój- po 9 punktów, ja koledzy po 7 czy 8. rodzina 6...uczciwość 2. SKOMENTOWAĆ? chyba nie muszę.
U mnie rodzina, miłość, uczciwość 9.
Nigdy nie bylibyśmy ze sobą szczęśliwi. On czekał, aż przestanę być taka porządna, ja aż on sporządnieje.

8) Dać sobie prawo do odpoczynku i mówienia nie. Początkowo nasza zmiana nie będzie mile widziana przez otoczenia, ale na dłuższą metę inni zaczną nas bardziej doceniać i szanować, a my przestaniemy zadręczać innych wyrzutami. Sprawianie sobie przyjemności nie jest skrajnym egoizmem, a naszym obowiązkiem. Jak możemy oczekiwać, że inni nas docenią i zaczną szanować, gdy same tego nie robimy? Teściowe będą Was krytykować, gdy zamiast gotować obiad z 3 dań, usiądziecie na tarasie z filiżanką kawy, koleżanki Was obgadają, mąż się zbulwersuje... a Wy pamiętajcie, że to jest Wasze życie, że to Wy macie być szczęśliwe i tylko konsekwencja przyniesie trwałe zmiany. Masz prawo robić to, na co masz ochotę, a nie to, czego oczekują od Ciebie inni. Nie wszyscy będę Cię lubić, nawet jeżeli włożysz w to całą swoją energię. Odpuść wiec, pozwól sobie na bycie sobą.
Znajdźcie czas na odpoczynek, spokojny oddech, modlitwę, relaksacyjna kąpiel, pomalowanie paznokci, wyjście do fryzjera, czy na kawę z przyjaciółką...
Miłość potrzebuje stanowczości, każda relacja między ludzka potrzebuje wyznaczonych granic. Jeżeli nie, na głowę będę Wam wchodzić dzieci, wymagające, by im wszystko pod nos postawić, mężowie, zamykający Was w ciasnej klatce, a sami poszukujący wolności, współpracownicy, wykorzystując Waszą nieumiejętność mówienia nie dla własnych korzyści, koleżanki podrzucające Wam dzieci do opieki na tzw. "5 minut".... Nikt tego nie doceni tak,jakbyście tego pragnęły. I pozostaniecie wyczerpane i rozgoryczone.

9) Dbać o wspieranie siebie samej poprzez pozytywne komunikaty i afirmacje. Pamiętajcie, że jedyną osobą, która będzie z Wami do końca życia jesteście Wy same. Ludzie przychodzą i odchodzą, dzieci dorastają, a my jesteśmy odpowiedzialne za to, by być swoim własnym sprzymierzeńcem, swoim przyjacielem.

Życzę wszystkim odbudowania poczucia własnej wartości i wiary w lepsze jutro.
Nie będę oszukiwać, że jest łatwo- rozstanie nigdy nie są łatwe, złamane serce długo boli.
Ale jedno obiecuję- warto!
Ten spokój teraz...
W sobotę obudziłam się rano, słońce za oknem, a ja pomalutku, w swoim rytmie, nic nie muszę... Zapytałam siebie, co mam ochotę robić. I poczułam się taka WOLNA! Zza ściany słyszałam szlochy i krzyki właścicielki mojego mieszkania- kobiety w bardzo toksycznym związku.
I pomyślałam, jak to cudownie, że moje życie jest teraz takie spokojne i całkowicie wolne od tęgo lęku, od tej całej szarpaniny, tłumaczenia, proszenia, zasługiwania.

9 920

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Faworytko, dziękuję! Jestem na etapie : "mam wrażenie,że narodziłam się drugi raz". Widzę jasno i wyraźnie co się dzieje. Mimo,iż to mój mąż jest uzależniony od narkotyków,mam wrażenie,że to ja właśnie wyszłam z nałogu. Ponieważ znam męża tylko naćpanego,nie wiem jaki jest naprawdę,uważam,że nie ma sensu z nim być nawet jak przestanie jarać trawę. Może wtedy też mi nie będzie odpowiadał. Wciąż szukam,ale już nie na oślep. Pomogłaś mi jeszcze bardziej uwierzyć we własne szczęście. Dziękuję!

9 921

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tak Faworytko, to co napisałaś to głęboka mądrość, której mi jeszcze brakuje, ale mam nadzieję, że od dziś będzie lepiej. Od dziś zaczynam terapię .

9 922

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
pati31 napisał/a:

Oczywiscie ze to jest moja wina,w moim przypadku wynikalo to z szacunku ,bo z takiego domu wyszlam mama co niedziele robila tacie masarz po ciezkim tygodniu pracy,a tata robil obiad niedzielny potem szlismy do parku lub do zoo (mileismy blisko),dziecinstwo mialam dobre wiec wybor partnera zyciowego nie wynikl z potrzeb podswiadomosci.Zakochalam sie ,nie bylo dzieci nie widzialam pewnych rzeczy bo nie byo az tyle obowiazkow.Urodzil sie pierwszy syn ,robilam wszystko sama do tego pedant lubi czysto, ale nie swoimi rekami.Wstawalam w nocy i wczesnie rano zeby wszystko bylo na tip top.Jak juz pisalam moj maz to czlowiek pelen haryzmy potrafil zawalczyc o mnie.Szybko przekonalam sie ze czasami nie wynika to z winy kobiety chyba ze za dobrze bylo lub raczej niektorzy faceci potrzebuja ciagle nowych wrazen.Jak na przyklad jak tylko zalozylismy internet to rozpoczely sie czaty itp.Bylam mloda i wciaz wierzylam ze minie mu ze zrozumie.Wspieralam rozkrecalalm firme ,siebie wychowywalam syna potem urodzil sie drugi syn .Dalej sama roblam wszystko maz interesowal sie tylko jaki samochud sobie kupic i gdzie na wakacje jechac odpoczac od rodziny .Wtedy bylam na tyle glupia ,ale jak mowie szanowalam ze haruje pracuje ,mowil ze trawka go relaksuje wiec pozwalam zapalic wieczorem,byle zeby chlopcy nie widzieli.Kiedy urodzilam drugiego synusia pojechal na wakacje i poznal kochanke wyrachowana kobiete ,nie zadna nastolatke.Wierzylam ze sie zmieni ze moze ma taki okres w zyciu.Jednak po romansie zaczelam analizowac moj zwiazek ,ktory byl jakas fikcja i tak niewiem skad na to wszystko bralam czas i sile ,ale zawsze bylam swietnie zorganizowana.Poprsotu taki typ faceta mi sie trafil ,ozywial sie tylko wtedy jak coraz to nowy kolega ,lub ktos nowo poznany mowil mu ze ma zjawiskowa zone,wtedy na chwile sie mna zainteresowal potem znowu szedl swoja droga. W pracy jestem adorowana i niejestem zadna szara myszka ,dodatkowo prowadze fitness i wspinaczke ,tak naprawde to niewiem dlaczego taka sie stalam ,czy tak mozna kochac? dzisiaj wiem ze to toksyczne uczucie z ktorego musze sie wydostac .Kiedy chce rozwod to placze ,ze jestem jego szczesciem ze juz zaczyna rozumiec,co moze starcic i itp.Po pewnym czasie wszystko wraca do normy
Czasami mysle ze to przez tescia bo tesciowa to zlota kobieta ,tesc mial sporo romansow i czesto wyzywa tesciowa ,wiec raczej uwazam ze te geny zle odziedziczyl po ojcu ,kiedy mu to mowie to sie obraza ,nawet prawnik powiedzial mi ze to sie moze powtarzac ,poprostu on czuje ze wygral los na loteri a do tego robi co chce,dodatkowo mnie trzymaja dzieci wiem jak go kochaja .Gdybym nie miala dzieci odeszlabym bez slowa ,a tak tkwie w zawieszeniu ,ale wiem ze jestem na dobrej drodze do sukcesu

Wiele przeszłaś. Podziwiam Cię. Pewnie masz jeszcze tyle siły,że mogłabyś znieść dużo więcej. Ale możesz teraz tą siłę przenieść na coś innego. Jesteś rzeczywiście na dobrej drodze. Grunt to się nie poddawać! A twój facet zdradę ma w genach. Patrząc na teściową widzisz szczęście w jej oczach? Twój facet wie,że może robić wszystko,a ty i tak będziesz na jego zyczenie,tak jak jego mama. Ale chyba się myli...

witaj ,patrze na tesciowa jak dobra dusze ,ktora niestety ale najwazniejsza swoja sfere zycia zniszczyla sobie sama,bo w pracy jest spelniona ,widac jej oczy smutne i bezbarwne ,i jaka maske wklada na siebie ,niechce tego dla siebie...........Pozdrawiam Cie

9 923

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
klopsik napisał/a:

a czy oni wiedzą co to szacunek?
wątpię. wiedzą jak ruszać d..ą i tyle.
pati31 - czytam twoje posty i doskonale Cię rozumiem. Ja przeszłam to samo. dokładnie ten sam schemat. Mój jm to też pedant, rozchwiany emocjonalnie myślący o swoim autku i ...rybkach. Ale to na drugim miejscu. Pierwsze miejsce zajmowała trawa, potem porno, młode wychudzone plastikowe lale przechadzające się po centrum handlowym.
żona była "fajna" do czasu aż nie chciała drugiego dziecka. Był ktoś na kim można było wyładowywać frustracje. A jak okazało się, że obowiązków przybędzie to myk - do innego wyra.
A ja przez całe małżeństwo chciałam być ta zaradna, pracowałam jak głupia, żeby mi nie zarzucał, że musi mnie utrzymywać. Bo jemu ciągle mało było. Na nic nas nie stać było. Choć oboje pracujemy. W ciągu tego czasu udało się nam wyremontować mieszkanie, dzieci są zdrowe, jest samochód. Czego jeszcze można chcieć?
A dziś usłyszałam - wyprowadziłem się stąd, żeby nie spędzać czasu z tobą...
znów to samo - zrobi wszystko żeby mnie zranić to przynajmniej poczuje się lepiej. Bo to ja ta zła byłam i winna za wszystko.
Ale przynajmniej nie muszę oglądać tych jego zaczerwienionych oczu i głupkowatego uśmiechu przyklejonego do tej plastusiowej twarzy. I patrzeć jak go męczy życie.
Jest spokojnie. Nie dobrze jeszcze, ale cicho...
a ja muszę się znów odnaleźć i uwierzyć, że nie jestem gruba, brzydka i takie tam...
A także w to, że nie chcę być z człowiekiem, który swojego syna nazywa ryczącym bachorem i potrafi ranić słowami bez poczucia jakiejkolwiek winy.
On się nie zmienił. Może faktycznie znalazł taką, której to nie będzie przeszkadzać. niech im ziemia lekką będzie. Życzę im tylko, żeby każda kłótnia coraz bardziej przypominała wymianę zdań na poziomie słów, które on potrafi rzucać.

Doskonale to znam,niewiem coz takiego sie ze mna stalo ,ze tyle lat bylam jak zahipnotyzowana ,ale jak juz pisalam moj maz to typ faceta ,ktory omota niemal kazda kobiete ,jego urok osobisty potrafi zahipnotyzowac to jego ogromna sila i on o tym wie doskonale!!
Z ta roznica ze ja juz tez wiem czego chce od zwiazku i zycia,jestem calkowicie rozbiegana wszystko w domu musi  byc na tip top ,o nie ugotowaniu oboiadu niemoge pomarzyc nawet,musze jeszcze znalesc czas na swoja prace i pasje bo to wedlug niego wazne nie jest ,jego praca jest wazna bo duzo zarabia a ja mniej wiec niekoniecznie bedzie to akceptowal .Oj boze to i wiele innych rzeczy mnie dopada ,jakbym byla slepa i teraz przejzala na oczy ,wiem ze przedmna jeszcze dluga droga by uwolnic sie , ale widze malenkie swiatelko w tunelu

9 924

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Klopsiku,widze ze Twoj maz bardzo naruszyl samoocene Twoja,coz to jest gruba ? kobieta kobiea powinna byc ,uwilbiam takie kobiety ktora ma dupcie i cycka,coz innego prawdziwemu meszczyznie moze sie podobac? eh gdzie sie podziali meszczyzni ,za czasow moich dziadkow to jeszcze ludzie mieli inne piorytety,a dzis internet czaty ,i rowniez zaklamana tv pokazuje zycie w innym swietle ,coz prawdziwy facet winien wiedziec ze to fikcja ,kto to widzial dawniej zeby nastolatki graly jako kobiety masakra swiat schodzi na psy.Najbardziej cierpia ci bardziej wrazlwi i wartosciowi ludzie tzw suki i s.......y  daja sobie swietnie rade w tym chorym swiecie bez uczuc i zasad

9 925

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Muszę się wygadać?. Nie napisze nic nowego: mam tego wszystkiego dość, nie wiem jak dalej żyć, jak właściwie postępować, czuję się beznadziejnie. Dlaczego ten człowiek ma nade mną taką władzę, dlaczego jego słowa tak bardzo mnie ranią i dlaczego ja w nie wierzę? Nie wiem?

Zaczynam się zastanawiać, może naprawdę nie nadaje się na matkę?  Ja je tylko kocham, ale nie umiem wychowywać swoich dzieci. Jestem dla nich zbyt łagodna, mało konsekwentna, wpajam pewne zasady, zachowania, ale ciągle jest coś nie tak. Tzn. nie z dziećmi, ale według słów męża. Nauczyciele, znajomi nie widzą ?ich braków?, ale według jego słów nasze dzieci są ułomne pod względem wychowania. Głównie to ja się nimi zajmowałam i zajmuję. Mąż je widzi codziennie z godzinę, a czasami wraca jak już śpią i całą niedziele i nie ma dnia by mi nie wytknął braków w wychowaniu, a to źle siedzą przy stale, a to za dużo oglądają bajek (jakąś godzinę dziennie), a to po sobie nie sprzątają ( co jest nie prawdą, pilnuję, aby rzeczy odkładały na miejsce), a to za głośno się bawią.

Mąż sam je w pokoju, a do mnie ma pretensje, ze nie nauczyłam dzieci jeść w kuchni, nawet z cukierkiem nie mogą wejść do pokoju? wczoraj pojechaliśmy na plażę i syn wykopał dół i chciał się w nim zakopać, mąż nakrzyczał na niego, że to nie czas i pora na takie zabawy, po pierwsze jest za duży na takie zabawy (8 lat), a po drugie naniosą piachu do samochodu! A ja nie widziałam w tym nic dziwnego, skoro ma ochotę wykopać dół to niech kopie, problem nastąpił, kiedy syn chciała się w niego zakopać, mąż to już w padał w szał, że gdybym była mądra to bym dziecku wytłumaczyła, że tylko jak jest ciepło i jest w kąpielówkach to wtedy jest sens takiego zakopywania, a nie kiedy jest w ciuchach, notabene był ubrany w dresy, aby mógł się wyszaleć nie niszcząc ubrań. No i moja ułomność polega na tym , że ja naprawdę nie widziałam w tym nic złego.

Kolejna kłótnia -  dzieci chciały loda, chciałam dać im pieniądze, aby sobie kupiły ,ale oczywiści mąż znowu z pretensjami, że skoro są na plaży to nie powinny jeść lodów bo się wybrudzą (dzieci 8 i 6 lat! ) i takie usmarowane będą biegać, a przecież powiedziałam, że zabiorę je do łazienki i się umyją, a w drodze powrotnej też nie mogły zjeść, bo z ladami do samochodu też nie mogą wejść. A najlepsze jest to, że w domu mi zarzucił, że sama powinnam iść im kupić te lody i później zabrać je do łazienki ? słowo daję zgłupiałam.

Na spacerze wciąż krzyczy na syna, że  nie może biegać po murkach, bo córka  za nim to samo robi, a może spaść, ja uważam, że jak ten chłopak ma się wyszaleć, skoro nic jemu nie można? Jak ja idę ze nimi to ja wtedy pilnuję małą, aby sobie nic nie zrobiła, pomaga np., zejść z tego cholernego murka, eh długo to opisywać. Ale ja już głupieje, ja nie wiem, może on ma rację, może ja nie potrafię ich wychowywać?.

Ja już dalej nie dam rady żyć w tym poczuciu winy. Nie wyprowadzę się bo gdzie? Nie mam pracy. Najgorsze jest to poczucie, że muszę nadal z nim mieszkać - Niby jestem wolna, sama o sobie decyduję, ale dzisiaj nie jestem już sama, nie mogę myśleć tylko o sobie - nadal muszę  być z człowiekiem, przy którym czuję się bezwartościowa, wszystko robię nie tak, nic nie potrafię, jestem do niczego.

On się nie wyprowadzi, a codziennie słyszę jak jemu źle, jak nie umiałam stworzyć rodzinnego domu, nic w życiu nie osiągnęłam. Zero szacunku, wczoraj spotkał znajomych przy sąsiednim stoliku dopiero po 20 minutach rozmowy z nimi, odwrócił się do mnie i mnie łaskawie przedstawił, a na moje zarzuty, że czułam się jak 5 koło u wozu, on uważał, że nie potrzebnie strzelam fochy, bo on nie wiedział, że rozmowa się rozkręci, więc nie widział potrzeby mnie przedstawiania, czy ja mam paranoje, może on ma racje? Zapytacie po co w ogóle z nim pojechałam? Dzieci mnie prosiły?.

Musze kończyć bo znowu mi zarzuci, ze zamiast pisać te dyrdymały na forum, to lepiej bym zrobiła gdybym pracy poszukała ?.aha i mam napisać, że jestem niewdzięczna, że mam co jeść, gdzie mieszkać, mam napisać, ze mam całą szafę ciuchów i samochód, wychodzę na imprezy ( notabene po całym tygodniu siedzenia z dziećmi) a on od dwóch lat nie był, że to nie prawda, że nie zajmuje się dziećmi i pracuje całe dni, aby nam było dobrze, a ja w tak złym świetle jego przedstawiam, to ja mam problem, nie on?

ale ja wolałabym mieć jedną bluzkę i odrobinę miłości i szacunku?.

9 926

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

witaj
Rowniez nie masz za wesolo co prawda pod innym wzgledem ,moj maz jest stukniety ,ale uwaza ze synowie beda lepsi od niego ,choc nie zawsze.Moj starszy syn jest tzw innym dzieckiem nieinteresuja go pipisy itp co chlopcow w jego wieku uwielbia chodzic do muzeum i ma swoja pasje ,ktora ja pozwalam mu rozwijac i razem szalejemy w lesie z lupa i szukamy kosci dinozaurow ,hehhe .Jednak moj maz jako typowy samiec alfa chcialby zeby byl typem macho co juz widac ze rosnie nam maly szalony milosnk starosci heheh co mnie to bawi wrecz rozczulam sie nad nim ,pozwalam malowac stupkami raczkami farbami i tu zaczynaja sie schody bo takie zabawy robie ze potem brudno no ,ale to ja sprztam!!! albo ostatnio wyzwal go od malych ciot! bo przytulal mala dziewczynke w praku jak przewrocila sie ,moj syn uwielbia mniejsze dzieci czy to zle ze placze na filmach i jest dobry,no ale dla mojego meza najlepiej by bylo gdyby chodzil i sie bil i za spodnicami latal.Albo siedzi i patrzy na chlopcow i mowi ze moze mlodszy bedzie jak on ...................eh duzo tego

9 927

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

witaj
Rowniez nie masz za wesolo co prawda pod innym wzgledem ,moj maz jest stukniety ,ale uwaza ze synowie beda lepsi od niego ,choc nie zawsze.Moj starszy syn jest tzw innym dzieckiem nieinteresuja go pipisy itp co chlopcow w jego wieku uwielbia chodzic do muzeum i ma swoja pasje ,ktora ja pozwalam mu rozwijac i razem szalejemy w lesie z lupa i szukamy kosci dinozaurow ,hehhe .Jednak moj maz jako typowy samiec alfa chcialby zeby byl typem macho co juz widac ze rosnie nam maly szalony milosnk starosci heheh co mnie to bawi wrecz rozczulam sie nad nim ,pozwalam malowac stupkami raczkami farbami i tu zaczynaja sie schody bo takie zabawy robie ze potem brudno no ,ale to ja sprztam!!! albo ostatnio wyzwal go od malych ciot! bo przytulal mala dziewczynke w praku jak przewrocila sie ,moj syn uwielbia mniejsze dzieci czy to zle ze placze na filmach i jest dobry,no ale dla mojego meza najlepiej by bylo gdyby chodzil i sie bil i za spodnicami latal.Albo siedzi i patrzy na chlopcow i mowi ze moze mlodszy bedzie jak on ...................eh duzo tego

Ja mam syna i córkę. Syn jest wiecznie krytykowany, natomiast córce wszystko wolno. Za tą samą czynność syn dostaje burę, a córka nie....Czasami mam wrażenie, że syn męża rozczarował. On jest raczej spokojnym chłopcem, nie ma tej "iskry". Mąż też uważa, że jest mamisynkiem, ale na pytanie kiedy zabrał jego na piłkę czy na ryby to oburzony: on pracuje, to kiedy ma to zrobić. To ja uczyłam syna jeździć na rowerze, to ja z nim grałam a piłkę.... natomiast córka jest bardziej charakterna, często ją chwali. Kiedyś syn zapytał, dlaczego tata na niego krzyczy, a siostrę chwali. I co ja mam odpowiedzieć: synu rozczarowałeś tatę. Nawet nie dalej jak wczoraj przy wspomnianych znajomych źle wyrażał się o synu, a córkę chwalił, a ona na cóż wykorzystuje to....

9 928 Ostatnio edytowany przez klopsik (2012-04-23 17:45:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Klopsiku,widze ze Twoj maz bardzo naruszyl samoocene Twoja,coz to jest gruba ? kobieta kobiea powinna byc ,uwilbiam takie kobiety ktora ma dupcie i cycka,coz innego prawdziwemu meszczyznie moze sie podobac? eh gdzie sie podziali meszczyzni ,za czasow moich dziadkow to jeszcze ludzie mieli inne piorytety,a dzis internet czaty ,i rowniez zaklamana tv pokazuje zycie w innym swietle ,coz prawdziwy facet winien wiedziec ze to fikcja ,kto to widzial dawniej zeby nastolatki graly jako kobiety masakra swiat schodzi na psy.Najbardziej cierpia ci bardziej wrazlwi i wartosciowi ludzie tzw suki i s.......y  daja sobie swietnie rade w tym chorym swiecie bez uczuc i zasad

Tak Pati - teraz widzę jakie to było chore - sfrustrowany palant bez uczuć kłapie dziobem bezmyślnie. Jakby to było raz to jeszcze popatrzysz i uśmiechniesz się z politowaniem. Ale jak ktoś traktuje cię w określony sposób to zaczynasz w to wierzyć. Już same słowa na odchodne - że stać go na bardziej atrakcyjną partnerkę... No proszę - Casanowa się znalazł. JA ważę 58 przy wzroście 168 i noszę 36/38. Może i biustu nie mam dużego, ale brzucha też nie;) Więc teoretycznie wiem, że jest ok- ale... Właśnie. Zbyt rzadko słyszałam - jesteś super. Słyszałam - super się rż... ale masz d... i to tyle z przyjemnych rzeczy.
Już od dłuższego czasu były teksty że mu się znudziłam.
TO niech szuka podniet gdzie indziej. Zobaczymy jak długo kolejna zniesie jego zadufanie w sobie.

9 929

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dziewczyny, zaczynają mnie dręczyć wyrzuty sumienia,że chcę rozwodu. Do południa byłam taka szczęśliwa. Do psychologa szłam z uśmiechem na ustach. Teraz mam doła. To chyba przez to,że on jest obok w pokoju. Psycholożka też poruszyła temat intymności w naszym związku... Tak mi brakuje kogoś,kto by mnie przytulił teraz i powiedział,że wszystko się ułoży. Boję się,że stracę wiarę,poddam się. Muszę wszystko załatwić,pozew do sądu,co dla mnie oznacza podróż do Polski. Trzeba załatwić mieszkanie. Narazie chcę przenieść się do drugiego pokoju,muszę kupić łóżko... Dalej wszystko na mojej głowie. Jestem wypalona,zmęczona,zdołowana tym wszystkim...

9 930

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
klopsik napisał/a:
pati31 napisał/a:

Klopsiku,widze ze Twoj maz bardzo naruszyl samoocene Twoja,coz to jest gruba ? kobieta kobiea powinna byc ,uwilbiam takie kobiety ktora ma dupcie i cycka,coz innego prawdziwemu meszczyznie moze sie podobac? eh gdzie sie podziali meszczyzni ,za czasow moich dziadkow to jeszcze ludzie mieli inne piorytety,a dzis internet czaty ,i rowniez zaklamana tv pokazuje zycie w innym swietle ,coz prawdziwy facet winien wiedziec ze to fikcja ,kto to widzial dawniej zeby nastolatki graly jako kobiety masakra swiat schodzi na psy.Najbardziej cierpia ci bardziej wrazlwi i wartosciowi ludzie tzw suki i s.......y  daja sobie swietnie rade w tym chorym swiecie bez uczuc i zasad

Tak Pati - teraz widzę jakie to było chore - sfrustrowany palant bez uczuć kłapie dziobem bezmyślnie. Jakby to było raz to jeszcze popatrzysz i uśmiechniesz się z politowaniem. Ale jak ktoś traktuje cię w określony sposób to zaczynasz w to wierzyć. Już same słowa na odchodne - że stać go na bardziej atrakcyjną partnerkę... No proszę - Casanowa się znalazł. JA ważę 58 przy wzroście 168 i noszę 36/38. Może i biustu nie mam dużego, ale brzucha też nie;) Więc teoretycznie wiem, że jest ok- ale... Właśnie. Zbyt rzadko słyszałam - jesteś super. Słyszałam - super się rż... ale masz d... i to tyle z przyjemnych rzeczy.
Już od dłuższego czasu były teksty że mu się znudziłam.
TO niech szuka podniet gdzie indziej. Zobaczymy jak długo kolejna zniesie jego zadufanie w sobie.

oj kochanie to ten twoj maz to palant,ja wiem z niemam lepiej choc tez niemam biustu i jestem bardzo mala,to moj mezo jeszcvze i mimo wszystko mowi mi ze moja intelogencja go podnieca ............hhm chcialabym zobaczyc jhego jego miesnie itp.eheheh idiota jestes wspaniala kobieta i tego sie trzymaj...........

9 931

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
klopsik napisał/a:
pati31 napisał/a:

Klopsiku,widze ze Twoj maz bardzo naruszyl samoocene Twoja,coz to jest gruba ? kobieta kobiea powinna byc ,uwilbiam takie kobiety ktora ma dupcie i cycka,coz innego prawdziwemu meszczyznie moze sie podobac? eh gdzie sie podziali meszczyzni ,za czasow moich dziadkow to jeszcze ludzie mieli inne piorytety,a dzis internet czaty ,i rowniez zaklamana tv pokazuje zycie w innym swietle ,coz prawdziwy facet winien wiedziec ze to fikcja ,kto to widzial dawniej zeby nastolatki graly jako kobiety masakra swiat schodzi na psy.Najbardziej cierpia ci bardziej wrazlwi i wartosciowi ludzie tzw suki i s.......y  daja sobie swietnie rade w tym chorym swiecie bez uczuc i zasad

Tak Pati - teraz widzę jakie to było chore - sfrustrowany palant bez uczuć kłapie dziobem bezmyślnie. Jakby to było raz to jeszcze popatrzysz i uśmiechniesz się z politowaniem. Ale jak ktoś traktuje cię w określony sposób to zaczynasz w to wierzyć. Już same słowa na odchodne - że stać go na bardziej atrakcyjną partnerkę... No proszę - Casanowa się znalazł. JA ważę 58 przy wzroście 168 i noszę 36/38. Może i biustu nie mam dużego, ale brzucha też nie;) Więc teoretycznie wiem, że jest ok- ale... Właśnie. Zbyt rzadko słyszałam - jesteś super. Słyszałam - super się rż... ale masz d... i to tyle z przyjemnych rzeczy.
Już od dłuższego czasu były teksty że mu się znudziłam.
TO niech szuka podniet gdzie indziej. Zobaczymy jak długo kolejna zniesie jego zadufanie w sobie.

kochanie uwierz w siebie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

9 932

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anastawia slonko,a czy ty tego chcesz ? moze twoj maz niejest az taki zly cholera jasna powinien sie opamietac z tym jaraniem ! Wydaje mi sie ze oprucz jarania byloby miedzy wami dobrze............

9 933

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Muszę się wygadać?. Nie napisze nic nowego: mam tego wszystkiego dość, nie wiem jak dalej żyć, jak właściwie postępować, czuję się beznadziejnie. Dlaczego ten człowiek ma nade mną taką władzę, dlaczego jego słowa tak bardzo mnie ranią i dlaczego ja w nie wierzę? Nie wiem?

Zaczynam się zastanawiać, może naprawdę nie nadaje się na matkę?  Ja je tylko kocham, ale nie umiem wychowywać swoich dzieci. Jestem dla nich zbyt łagodna, mało konsekwentna, wpajam pewne zasady, zachowania, ale ciągle jest coś nie tak. Tzn. nie z dziećmi, ale według słów męża. Nauczyciele, znajomi nie widzą ?ich braków?, ale według jego słów nasze dzieci są ułomne pod względem wychowania. Głównie to ja się nimi zajmowałam i zajmuję. Mąż je widzi codziennie z godzinę, a czasami wraca jak już śpią i całą niedziele i nie ma dnia by mi nie wytknął braków w wychowaniu, a to źle siedzą przy stale, a to za dużo oglądają bajek (jakąś godzinę dziennie), a to po sobie nie sprzątają ( co jest nie prawdą, pilnuję, aby rzeczy odkładały na miejsce), a to za głośno się bawią.

Mąż sam je w pokoju, a do mnie ma pretensje, ze nie nauczyłam dzieci jeść w kuchni, nawet z cukierkiem nie mogą wejść do pokoju? wczoraj pojechaliśmy na plażę i syn wykopał dół i chciał się w nim zakopać, mąż nakrzyczał na niego, że to nie czas i pora na takie zabawy, po pierwsze jest za duży na takie zabawy (8 lat), a po drugie naniosą piachu do samochodu! A ja nie widziałam w tym nic dziwnego, skoro ma ochotę wykopać dół to niech kopie, problem nastąpił, kiedy syn chciała się w niego zakopać, mąż to już w padał w szał, że gdybym była mądra to bym dziecku wytłumaczyła, że tylko jak jest ciepło i jest w kąpielówkach to wtedy jest sens takiego zakopywania, a nie kiedy jest w ciuchach, notabene był ubrany w dresy, aby mógł się wyszaleć nie niszcząc ubrań. No i moja ułomność polega na tym , że ja naprawdę nie widziałam w tym nic złego.

Kolejna kłótnia -  dzieci chciały loda, chciałam dać im pieniądze, aby sobie kupiły ,ale oczywiści mąż znowu z pretensjami, że skoro są na plaży to nie powinny jeść lodów bo się wybrudzą (dzieci 8 i 6 lat! ) i takie usmarowane będą biegać, a przecież powiedziałam, że zabiorę je do łazienki i się umyją, a w drodze powrotnej też nie mogły zjeść, bo z ladami do samochodu też nie mogą wejść. A najlepsze jest to, że w domu mi zarzucił, że sama powinnam iść im kupić te lody i później zabrać je do łazienki ? słowo daję zgłupiałam.

Na spacerze wciąż krzyczy na syna, że  nie może biegać po murkach, bo córka  za nim to samo robi, a może spaść, ja uważam, że jak ten chłopak ma się wyszaleć, skoro nic jemu nie można? Jak ja idę ze nimi to ja wtedy pilnuję małą, aby sobie nic nie zrobiła, pomaga np., zejść z tego cholernego murka, eh długo to opisywać. Ale ja już głupieje, ja nie wiem, może on ma rację, może ja nie potrafię ich wychowywać?.

Ja już dalej nie dam rady żyć w tym poczuciu winy. Nie wyprowadzę się bo gdzie? Nie mam pracy. Najgorsze jest to poczucie, że muszę nadal z nim mieszkać - Niby jestem wolna, sama o sobie decyduję, ale dzisiaj nie jestem już sama, nie mogę myśleć tylko o sobie - nadal muszę  być z człowiekiem, przy którym czuję się bezwartościowa, wszystko robię nie tak, nic nie potrafię, jestem do niczego.

On się nie wyprowadzi, a codziennie słyszę jak jemu źle, jak nie umiałam stworzyć rodzinnego domu, nic w życiu nie osiągnęłam. Zero szacunku, wczoraj spotkał znajomych przy sąsiednim stoliku dopiero po 20 minutach rozmowy z nimi, odwrócił się do mnie i mnie łaskawie przedstawił, a na moje zarzuty, że czułam się jak 5 koło u wozu, on uważał, że nie potrzebnie strzelam fochy, bo on nie wiedział, że rozmowa się rozkręci, więc nie widział potrzeby mnie przedstawiania, czy ja mam paranoje, może on ma racje? Zapytacie po co w ogóle z nim pojechałam? Dzieci mnie prosiły?.

Musze kończyć bo znowu mi zarzuci, ze zamiast pisać te dyrdymały na forum, to lepiej bym zrobiła gdybym pracy poszukała ?.aha i mam napisać, że jestem niewdzięczna, że mam co jeść, gdzie mieszkać, mam napisać, ze mam całą szafę ciuchów i samochód, wychodzę na imprezy ( notabene po całym tygodniu siedzenia z dziećmi) a on od dwóch lat nie był, że to nie prawda, że nie zajmuje się dziećmi i pracuje całe dni, aby nam było dobrze, a ja w tak złym świetle jego przedstawiam, to ja mam problem, nie on?

ale ja wolałabym mieć jedną bluzkę i odrobinę miłości i szacunku?.

Aniknom, widzę, że paranoi nie ma końca. Nie daj sobie wmawiać takich bzdur. Musisz znaleźć pracę, bo zwariujesz. On tylko na tym bazuje, żebyś Ty czuła się coraz gorzej. To on jest okropnym rodzicem. Dzieci potrzebują trochę swobody i ruchu. Jest okrutny. Powinnaś nagrywać to co mówi. Żeby nie zniszczył dzieciom psychiki, bo to co mówi nie jest normalne.

9 934

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

witaj
Rowniez nie masz za wesolo co prawda pod innym wzgledem ,moj maz jest stukniety ,ale uwaza ze synowie beda lepsi od niego ,choc nie zawsze.Moj starszy syn jest tzw innym dzieckiem nieinteresuja go pipisy itp co chlopcow w jego wieku uwielbia chodzic do muzeum i ma swoja pasje ,ktora ja pozwalam mu rozwijac i razem szalejemy w lesie z lupa i szukamy kosci dinozaurow ,hehhe .Jednak moj maz jako typowy samiec alfa chcialby zeby byl typem macho co juz widac ze rosnie nam maly szalony milosnk starosci heheh co mnie to bawi wrecz rozczulam sie nad nim ,pozwalam malowac stupkami raczkami farbami i tu zaczynaja sie schody bo takie zabawy robie ze potem brudno no ,ale to ja sprztam!!! albo ostatnio wyzwal go od malych ciot! bo przytulal mala dziewczynke w praku jak przewrocila sie ,moj syn uwielbia mniejsze dzieci czy to zle ze placze na filmach i jest dobry,no ale dla mojego meza najlepiej by bylo gdyby chodzil i sie bil i za spodnicami latal.Albo siedzi i patrzy na chlopcow i mowi ze moze mlodszy bedzie jak on ...................eh duzo tego

Ojciec mojego dziecka krytykuje go, że brzydko pisze. Przez to nie chce pisać w szkole. Ale to moja wina. Skur...
Dziecko ma tyle empatii w sobie, przecież to słodkie, że przytulił dziewczynkę. Zwykłe dranie. Nikogo nie wolno wyzywać. Dorosły pól biedy, kiedy zna swoją wartość. Ale dziecko. Przecież dziecko wskutek częstych powtórzeń tego samego wyzwiska po prostu w nie uwierzy. Znam to z autopsji. To jest ogromny ból.

9 935

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Anastawia slonko,a czy ty tego chcesz ? moze twoj maz niejest az taki zly cholera jasna powinien sie opamietac z tym jaraniem ! Wydaje mi sie ze oprucz jarania byloby miedzy wami dobrze............

Wiem,że chcę mieć przy sobie kogoś,kto będzie mnie wspierał i przy kim będę się czuła bezpiecznie. Przy moim mężu jest straszny chaos, ciągle kłopoty finansowe, czasami nie mam za co kupić jedzenia,a on jaranie musi mieć,dla jarania zrobi wszystko,prawie wszystko! Sylwestra spędził z kolegami w innym miasteczku a ja zostałam sama w domu. Pojechał tam,bo nie mieliśmy pieniędzy a u kumpli było jaranie... Smutno mi,bo nie takiego życia chciałam. Trochę boję się co dalej? Wiem,że M jest dobry jako przyjaciel,lojalny,ale fatalny jako mąż! Poza tym ZAWSZE myśli tylko o sobie i o swoich korzyściach. Nawet ten rozwód będzie dla niego korzystny. I najlepiej nikomu nic nie mówić,żeby przypadkiem nie wyszedł na najgorszego... Dziś jadę po łóżko,przenoszę się do drugiej sypialni. Chyba kupię sobie pluszowego misia do przytulania:)

9 936 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-04-24 10:49:54)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przeczytałam zaległości.
Wydaje mi się, że to iż matki wyręczają swoje dzieci, swoich synów to jest swojego rodzaju patologia.
Ja miałam teraz ciekawe przejścia. Odezwałam się do mamy onego. Chciała może to jeszcze jakoś ratować.
To się naczytałam, że nasza kultura jest taka, że to kobieta ma bać o faceta, sprzątać. Że nie możemy od facetów wymagać, aby sprzątali, że w jej otoczeniu żaden facet nie sprząta.
Zaznaczam, że to wieś.
A, i że jak nie będzie dbała kobieta o swojego faceta, to go straci, i że mamy małe mieszkanie to ona przyjedzie i pomoże, bo to pikuś.
PARANOJA!!!

Nie sądziłam, że uzyskam wsparcie, to był ryzyk-fizyk. Ale to co przeczytałam w głowie mi się nie mieści. Kobieta wychowała syna bez szacunku do kogokolwiek i poszanowania dla czegokolwiek. Jest mu obojętne czy ma tego psa czy innego, czy ma mnie czy inną, mógłby wcale nie mieć. To nie jest kwestia charakteru, ale wpojonych wartości. A ktoś kto jest gotów jeszcze przyjechać i za niego zrobić to ja nie wiem, nie wiem jak to nazwać. To są rzewne jaja.
Wybyłam na weekend z domu. Parę razy zadzwonił, generalnie żadnych zmian. Wróciłam, nie było okazji porozmawiać, uciszył mnie tylko, bo oglądał. Ale ja nie jestem mu obojętna, on dba o moje potrzeby, chyba tylko żywieniowe, a potem niby to żartuje, że jestem duża.
Myślę co dalej, próbuję coś wyjaśnić jeszcze, ale generalnie ten układ został już przeze mnie spisany na straty. Jak można rozmawiać z kimś kto nie słucha i uważa, że wszystko to mój wymysł?
Jego matka chciała żebym przyjechała, bo w końcu dotarło do niej, że tutaj nie mowa o sprzątaniu. A że niestety problemy wszystkie na tym sprzątaniu się odbijają, cóż poradzę. Ja nikogo wyręczać nie będę. A gorzej jestem traktowana niż służąca.
Tutaj o odrzucenie się rozchodzi, o ignorowanie. O to, że nie ma dla mnie miejsca.
Wczoraj powiedział do mnie, że ja nie wiem co to jest zainteresowanie. Bo wiecie on gitara cały dzień. Zabolało, albo raczej wbiło się gdzieś tam w moje wnętrze. Czy on uważa, że ja taka pusta jestem? Ja mam mnóstwo zainteresowań, ale nie mam na nie pieniędzy. Gdybym miała jeździłabym na nartach co weekend, albo rajdowała samochodem.  Nie wiem kim trzeba być, żeby wydawać takie osądy. To, że on ma taką stacjonarną pasję, którą może sobie realizować to szczęście. Ale, że ja nie robię nic poza obowiązkami domowymi i opieką nad dzieckiem to ja nie wiem co to zainteresowanie. I przez takie głupie gadanie można stracić chęć do wszystkiego.
W pierwszym związku tak się zatraciłam, że nie wiedziałam nawet co lubię robić, nie wiedziałam szukając pracy gdzie iść, gdzie chciałabym pracować. Tam były ograniczenia. Nigdzie wyjść, zero znajomych. Siedź a ja będę oglądał telewizor. To nie ważne, że ja nie miałam co w tym domu robić i czułam się nijak. Ale to, że umówiłam się w końcu na piwo, kupiłam po to ciucha i wyszłam za wszelką cenę, a on się ciął to byłą moja wina. Bo on mi się znudził. Gdzie my żyjemy? I wiecie pwio9 z kolegą z pracy to byłą zdrada. I od tego momentu zaczęło się psuć, bo nabierałam do niego obrzydzenia. Prosiłam, żeby mi wybaczył, a nie było czego. Ja byłam głupia, ale on ...do potęgi.

Ale nie dam już sobie. Słowa takie mnie nie bolą jak dawniej, ale będąc z kimś jakoś wypadałoby liczyć się ze swoim zdaniem, a to co on mówi to takie durne banały, że ręce mi opadają.
Co on może o mnie wiedzieć, skoro nie interesują go moje potrzeby, moje uczucia. Tylko ja mam cały czas wszystko w koło jego pasji. Ja jestem nie ważna. I to, że frustracja spowodowana brakiem kontaktów intymnych powoduje we mnie wiele innych uczuć, które nie pozwalają spokojnie żyć także nie dociera. To moja fanaberia. I ja bez przerwy o jednym.

Wiecie rozwód w trakcie, walka o dziecko, a jego matka mi napisała, że on ma stresującą pracę, musi się odstresować i ja nie mogę mu dokładać,  musimy sobie pomagać.
A ja przychodzę do domu 18, 19, biegam po próbach do komunii, godzinę jadę do domu. Kiedy przychodzę muszę przygotować coś do jedzenia, zrobić z małym zadania. Ale gdzie, przecież dziecko powinno samo. Wypracowanie też powinno samo napisać w drugiej klasie. Dużo by pisać.

9 937

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Przeczytałam zaległości.
Wydaje mi się, że to iż matki wyręczają swoje dzieci, swoich synów to jest swojego rodzaju patologia.
Ja miałam teraz ciekawe przejścia. Odezwałam się do mamy onego. Chciała może to jeszcze jakoś ratować.
To się naczytałam, że nasza kultura jest taka, że to kobieta ma bać o faceta, sprzątać. Że nie możemy od facetów wymagać, aby sprzątali, że w jej otoczeniu żaden facet nie sprząta.
Zaznaczam, że to wieś.
A, i że jak nie będzie dbała kobieta o swojego faceta, to go straci, i że mamy małe mieszkanie to ona przyjedzie i pomoże, bo to pikuś.
PARANOJA!!!

Nie sądziłam, że uzyskam wsparcie, to był ryzyk-fizyk. Ale to co przeczytałam w głowie mi się nie mieści. Kobieta wychowała syna bez szacunku do kogokolwiek i poszanowania dla czegokolwiek. Jest mu obojętne czy ma tego psa czy innego, czy ma mnie czy inną, mógłby wcale nie mieć. To nie jest kwestia charakteru, ale wpojonych wartości. A ktoś kto jest gotów jeszcze przyjechać i za niego zrobić to ja nie wiem, nie wiem jak to nazwać. To są rzewne jaja.
Wybyłam na weekend z domu. Parę razy zadzwonił, generalnie żadnych zmian. Wróciłam, nie było okazji porozmawiać, uciszył mnie tylko, bo oglądał. Ale ja nie jestem mu obojętna, on dba o moje potrzeby, chyba tylko żywieniowe, a potem niby to żartuje, że jestem duża.
Myślę co dalej, próbuję coś wyjaśnić jeszcze, ale generalnie ten układ został już przeze mnie spisany na straty. Ja można rozmawiać z kimś kto nie słucha i uważa, że wszystko to mój wymysł.

U mnie się zaczęło od tego,że ja się przyczepiłam,że majonez leży na stole. Brał wszystko z lodówki wieczorem do salonu,jadł a potem to zostawiał. A jak byliśmy u jego rodziców to sprzątał po sobie. U jego ciotki odnosił naczynia do kuchni. Jak przyjeżdżała do nas teściowa lub jego rodzina to prał,sprzątał,gotował. Jak wyjeżdżali to gardził mną, obrzucał błotem, nawet majtek sobie nie wyprał! Nie mówiąc o sprzątaniu. Myśli,że dla mnie nie ma sensu się starać. Boli,gdy się takie coś widzi. A potem teściowa mówi,że ma cudownego synusia! A ja tyram od rana do nocy, sprzątam, myję jego siki z kibla, gotuję i co??

9 938

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mój obecny nie wiem czy partner, bo niby od czego powiedziałby "niech sprząta jak lubi", bo jemu nie przeszkadza. Jeśli przeszkadza to mi, więc ja powinnam posprzątać skoro mi przeszkadza. Jemu nie przeszkadza. I tak jest ze wszystkim.
To jest do kwadrat7u irytujące. Ktoś zbiera żeby nie leżało a tu taki tekst. No ja przepraszam, skoro uważasz idioto, że to jest przyjemność to jesteś...

9 939

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Też ciągle słyszę z jego ust: ja, dla mnie, sobie, dla siebie itp... A gdzie: my,dla nas, nam, razem?? Już sama nie wiem o co tu chodzi?!

9 940

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

On przecież nic nie robi -właśnie!!!
Siedzi cichutko i robi swoje -właśnie!!!
Właśnie. ON, on, on.

9 941

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To jest mega irytujące! Chciałybyśmy też czasami siedzieć cichutko i nic nie robić,ale wciąż mamy jakieś obowiązki. I ani prośby,ani groźby,ani pozostawienie tego wszystkiego,nic nie daje! Ja mówię do M,że nawet śmieci nie wyrzuci. On powiedział,że zanim on ma zamiar to zrobić,to ja i tak robię to wcześniej. To zostawiam ten śmietnik,aż się z niego wysypuje i nic. I tak ja go muszę wynieść. Wiele razy koledzy M brali worek i go wyrzucali,a on mówił im zostawcie,ja wyniosę. I tak by nie wyniósł. Nigdy się nie garnął do niczego. A jak robił obiad,to dlatego,że on też był głodny. Teraz już nawet nie gotuje. A jak ja jestem w kuchni,to mi nawet nie pomoże. Jara, ogląda tv, gada z kumplami... Ale zawsze tak było! Może gdybym od początku go wychowywała,to bym teraz miała spokój. A tak zero szacunku!

9 942

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Najciekawsze jest to, że w ich pojęciu te obowiązki sobie same wymyślamy. Mój raczej śmieci nie ruszy, choć zdarza się. Nie raz prosiłam przez tydzień. Codziennie mówił, że zapomniał. To jego główna wymówka. "Zapomniałem.
Wszystko może leżeć i nie przeszkadza.
Ja rozumiem, że można żyć i nie przejmować się niektórymi rzeczami. Ale jak tutaj przejść do porządku dziennego kiedy pod nogami walają się skarpetki wymieszane z resztkami rozszarpanych przez psa chusteczek higienicznych, gdzieś tam bielizna i inne ciuchy.
Chyba powinien uszanować to, że ja nie lubię takich widoków, poza tym jest dziecko. I jaki przykład mu daje. Może on się gdzieś nauczył tego. Ja nie sądzę, żeby ktoś się takim urodził.

9 943 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-04-24 12:33:32)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja wiem,że mój M się przyzwyczaił,że nie musi prać,sprzątać itp,bo ja to zrobię. W domu miał lekki rygor,mama go cisnęła. Umie prać,sprzątać,gotować. A teraz ja zbieram po nim te majtki,skarpetki,które mu nie przeszkadzają,że leżą w sypialni obok łóżka. I mówi,że on nie lubi jak jest poukładane, wszystko musi leżeć pod ręką, jak już usiądzie to żeby już nie musiał wstawać. A ja się czepiam!! I ptalki nie mogę włączyć przed 12-tą w sobotę,bo on śpi. Odkurzać mi nie wolno jak jest w domu,bo on wtedy coś ogląda i ja mu to na pewno robię na złość. Też mam zwierzaka,królika. Nawet na niego nie popatrzy,a gdzie mowa o posprzątaniu po nim! Nawet o tym nie marzę! Nie mamy dzieci,ja sobie nawet nie wyobrażam jakby to było... Dlatego bliżej mi do rozwodu,niż do wspólnego życia.Oh,dziewczyno,ja cię chyba doskonale rozumiem. I ta teściowa... Ahhh...
Ale tak sobie też myślę,patrząc na moją nieszczęśliwą teściową, ona sprząta,gotuje,wychowała synów tak,żeby umieli prać,sprzątać,gotować itp. a jednak mój M jest taki jak teściu. Czyli,mimo tego wychowania na porządnego, mój M wziął sobie za wzór ojca albo odziedziczył po nim geny. I tego się już nie zmieni!

9 944

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Podjelam decyzje ,musze porozmawiac z mezem na temat rozwodu ,tego sie juz nie da uratowac przekroczyl granice moje ,a raczej wszystkie istniejace, nie da sie posklejac czegos co od dawna nie istnieje

9 945

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
pati31 napisał/a:

Podjelam decyzje ,musze porozmawiac z mezem na temat rozwodu ,tego sie juz nie da uratowac przekroczyl granice moje ,a raczej wszystkie istniejace, nie da sie posklejac czegos co od dawna nie istnieje

Hej pati31. Myślę,że podjęłaś słuszną decyzję. Aczkolwiek,gdybyś zmieniła zdanie to i tak będę cię wspierać. Chyba jesteśmy na podobnym etapie;) ja,mimo podjętej decyzji mam wahania i obawy. Psycholożka mi pomaga. Ostatnio zrobiłyśmy tabelkę: korzyści pozostania w złym związku i negatywy pozostania w złym związku. Oj,dało do myślenia. Wzruszyło mnie,gdy się okazało,że nie czuję się bezpiecznie,swobodnie,mam niskie poczucie wartości, nie czuję się kobieco, mamy problemy finansowe i przede wszystkim ODBIERAM SOBIE SZANSĘ NA BYCIE W " DOBRYM" ZWIĄZKU!! Powodzenia!

Posty [ 9 881 do 9 945 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 151 152 153 154 155 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026