netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 052 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 148 149 150 151 152 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 686 do 9 750 z 26 310 ]

9 686

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

"Koniec współuzależnienia", Beattie Melody.
Niestety, nie mam tej pozycji w swej bibliotece. W przyszłym tygodniu poszperam w bibliotekach miejskich, uczelnianych i innych, gdzieś znajdę ją na pewno. W ostateczności - zamówię w księgarni internetowej.

Na razie przeczytałam dostępne w internecie fragmenty książki.
Przeczytałam i... nic bulwersującego nie znalazłam.
Jednak dotychczasowa lektura bardzo zachęciła mnie do uważnego zapoznania się z całą pozycją. Język wartki, przystępny, bez silenia się na "naukawość", a autorka precyzyjnie opisuje różne cechy zjawiska nazwanego współuzależnieniem. To, że była kiedyś narkomanką i alkoholiczką, ale także instruktorką pracującą z uzależnionymi i współuzależnionymi, ma dla mnie olbrzymie, pozytywne, znaczenie. Kobieta zna temat od podszewki. I nie uważa się za eksperta, a książkę napisała, by podzielić się swymi wieloletnimi swymi doświadczeniami, ale i opiniami ekspertów; by pomóc zainteresowanym w zajęciu się własną osobą.

Dam znać, gdy dorwę się do całej książki i przestudiuję ją dokładnie. smile

9 687

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Czy mozna sie przylaczyc ze swoja wlasna prywatna historia? smile

9 688

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sasinko1990j,
oczywiście, że tak.
Witaj! smile

9 689 Ostatnio edytowany przez mały duszek (2012-04-14 18:10:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A Ty miła Wielokropku, jesteś współuzależniona? Skąd wiesz?
Kto Cię zdiagnozował?
Nei powiedziałam, że książka ta jest bulwersująca, tylko, że na całym świecie już nie stosuje się jej w terapii, dobrzy specjaliści jej nie polecają, to było dawno temu.
Pozdrawiam
Właściwie wolny wybór, można naprawde sobie pomóc, lub tylko stworzyć chwilowe pozory.

9 690 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-04-14 18:17:34)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

"Koniec współuzależnienia", Beattie Melody.
Niestety, nie mam tej pozycji w swej bibliotece. W przyszłym tygodniu poszperam w bibliotekach miejskich, uczelnianych i innych, gdzieś znajdę ją na pewno. W ostateczności - zamówię w księgarni internetowej.

Na razie przeczytałam dostępne w internecie fragmenty książki.
Przeczytałam i... nic bulwersującego nie znalazłam.
Jednak dotychczasowa lektura bardzo zachęciła mnie do uważnego zapoznania się z całą pozycją. Język wartki, przystępny, bez silenia się na "naukawość", a autorka precyzyjnie opisuje różne cechy zjawiska nazwanego współuzależnieniem. To, że była kiedyś narkomanką i alkoholiczką, ale także instruktorką pracującą z uzależnionymi i współuzależnionymi, ma dla mnie olbrzymie, pozytywne, znaczenie. Kobieta zna temat od podszewki. I nie uważa się za eksperta, a książkę napisała, by podzielić się swymi wieloletnimi swymi doświadczeniami, ale i opiniami ekspertów; by pomóc zainteresowanym w zajęciu się własną osobą.

Dam znać, gdy dorwę się do całej książki i przestudiuję ją dokładnie. smile

Służę wersją pdf. To jedna z najważniejszych pozycji, która otworzyła mi oczy na pewne schematy. Bardzo obszerna, czasem po-hamerykańsku pewne zagadnienia się powtarzają, ale oprócz tego nie mam jej nic do zarzucenia. Wnikliwa, przystępna, wiele przykładów, dokładnie obrazująca zagadnienie z pozycji osoby, która wie o czym mówi, bo sama wychodziła ze współuzależnienia. Doceniana przez cały znany mi świat speców w branży i osób z problemem.

EDYCJA:

Oświadczam, że byłam współuzależniona. Najpierw (jak większość znanych mi osób z tym problemem) sama to u siebie zdiagnozowałam a potem potwierdziła to terapeutka. Swoje wychodzenie z tego rozpoczęłam z ogromnym sukcesem od tej właśnie książki i wielu z listy "lektur obowiązkowych". Czy mam przedstawić zaświadcznie z podpisem specjalisty o osiągnięciu sukcesu w leczeniu z użyciem tych przestarzałych metod, czy wystarczy Ci, duszku, moje prywatne zdanie, że uważam się za ozdrowiałą po rocznej pracy nad sobą? Ozdrowiałą, bo proces leczenia czegoś, co ma genezę w dzieciństwie nie jest całkowicie odwracalny w tak krótkim czasie.

A Ty, duszku, skoro już jesteś na tym wątku, uważasz się za?

9 691

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mały duszek napisał/a:

Wierzę tylko, że osoby o wyższym poziomie inteligencji, rozumieją moje przesłanie.

nie rozumiem

mały duszek napisał/a:

Wyprowadza mnie jednak z równowagi totalny brak odpowiedzialnosci
Nie znacie tych kobiet, nie znacie dokładnej sytuacji, a
szkolicie
diagnozujecie
i jak to nazywacie "sprowadzacie na ziemię"
Czy tak trudno zrozumieć, że człowiek , który jest w trudnej sytuacji, nie wie czego się złapać, cieżko mu, chce się wygadać, nie wie jak sobie poradzić, wchodzi na forum, żeby ktoś go wysłuchał i jest bardzo podatny na wszystko , coś na zasadzie "tonący i brzytwy się chwyta"
I tu czekacie Wy domorosłe psychol ogi i zaczynacie ładować do głowy swoje mądrości.Bo przecież wiecie wszystko i to na każdy temat.

Jeżeli same sobie nie radzicie, przynajmniej nie róbcie krzywy innym!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Moja droga, jestem na tym forum ponad rok.
Nie jestem DDA, DDD, KKZB
Podziwiam te, którym się udało wyjść z bagna
Przyszły tu zasmarkane, zgnojone, przybite.
Dostały wsparcie i dostają je nadal.
Przyszły tu świadomie, nikt ich nie zmusza do bycia w tym wątku.
Jedne przyszły się wygadać, inne po pomoc.
Każda z nich bierze tyle ile może i chce na dany moment.
Niektóre przez wiele miesięcy nie mogą ruszyć z miejsca.
Piszesz o specjalistach.... pewnie za namową tych mądrych kobiet, które tu udzielają wsparcia, wiele z tych, które potrzebuje pomocy, do nich w końcu trafi
Ale do takiej decyzji dojrzewa się długo.

Nie zgadzam się z twoimi teoriami
Zdenerwował mnie twój post, bo niczego nie wnosi dobrego.
Nie uważam też, żeby komukolwiek tu działa się krzywda, tylko dlatego, ze przeczyta kilka mądrych rad również od tych, które podniosły się już z klęczek...
Nikt tu nikogo nie leczy jednym lekarstwem, choć może ci się tak z boku wydawać
Zajmij się sobą oznacza zwróć się w swoim kierunku, zacznij myśleć o sobie.... dobrze.
Wiesz ile z nich tego nie potrafi?

Podziwiam te które pomagają i te, które walczą. Trzymam za was kciuki i pozdrawiam.

Ciebie nie pozdrawiam.

9 692

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wydawało mi się zawsze, że terapia polega na bezpośrednim kontakcie klienta (pacjenta) z terapeutą (psychoterapeutą). Nie wiem, jakie książki na świecie i czy w ogóle książki stosuje się w terapii.

Książka ta nie jest, co wyraźnie zastrzega jej autorka, pozycją naukową.
Moim zdaniem (być może zdania zmienię po przeczytaniu całości, pierwszy raz czytałam ją bardzo dawno temu) służyć może ukazaniu mechanizmu współuzależnienia.
Przeczytanie tejże pozycji ani jakiejkolwiek innej nie zastąpi żadnej terapii.

9 693 Ostatnio edytowany przez l_ukrecja (2012-04-14 18:51:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam nowe dziewczyny big_smile

Mogę Wam przesłać książki do poczytania-które ja dostałam od Zazdrości,a przesyłając je potrzebującym,chcę w ten sposób podziękować.
(zanim mnie spalą).
Jestem na tym forum od kilku miesięcy,z przerwą na piekło jego powrotu i dania mu 19736 szansy...
Dostałam wiele. Dostałam po dupsku,kiedy trzeba było.,dostałam wsparcie,dostałam ciepłe słowa,wyrażające autentyczną troskę,jakże mi potrzebną.

Jestem na zakręcie życia.
To ja sama poszukałam sobie to forum,szukała go moja desperacja..
To ja sama zaczęłam czytać ten wątek-piszę czasem w innych,ale ten jest mi najbliższy.
Mam 40 lat,a życia nadal się uczę,nadal widzę,ze mało wiem-a uczę się tu od najlepszych.
Identyfikuje się z innymi kobietami,widzę wyraźnie symptomy choroby.
Wybieram sobie osoby,poglądy,sposoby działania mnie odpowiadające.

Specjalista odmówił mi pomocy,to tu dostałam pomocną dłoń.

Jadowita koleżanka,wyciągnęła do mnie dłoń pisząc do mnie na priw...jej słowa zapadają mi głęboko,bo ona pisząc o sobie,pisze o mnie...bo dociera do mnie,zaraża optymizmem.
Wielokropek...heh,kto jak kto,ale ta kobieta jest tu trochę jak nasza Matka (nie chodzi o wiek,chodzi o mądrość życiową),ale taka dobra,kochająca mama. Pisze do mnie tak,że muszę się namyślać, zastanowić,a nie raz dokopać do moich uczuć na dnie duszy,żeby zrozumieć o co jej chodzi.
Bez takich kobiet ten wątek by umarł.
I jestem w wielkim podziwie,że One już zdrowe wchodzą tu i prostują nasze pokrętne (jeszcze chore) myślenie.

Jestem niepijącą alkoholiczka. Nie wstydzę się tego,jestem z siebie dumna.
Najlepszymi terapeutami są dla mnie alkoholicy-którzy myślą i czują jak ja.

mały duszku,jesteś rzeczywiście mały wink
Ale chcę Ci podziękować,bo przez Twoją dygresję, zmuszając mnie do zastanowienia się i ponownej ocenieny mojej pracy nad sobą i wpływu na mój rozwój tego forum.

9 694 Ostatnio edytowany przez karen (2012-04-14 19:00:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Rzadko się juz tutaj odzywam, ale czasami wchodzę i czytam.
Dziś weszłam... i... nie będę komentować postów małego duszka, za to publicznie podziękuję Wielokropkowi za obecność na tym forum. Byłaś jedną z pierwszych osób, która odezwała się do mnie prawie rok temu, kiedy przywlekłam się na to forum w bardzo kiepskim stanie, a potem "wielokropnie" wink czytałam Twoje mądre, zmuszające do myślenia i zastanowienia nad sobą posty. Jesteś DOBRYM WIELKIM DUCHEM tego forum i chwała Ci za to DOBRA KOBIETO smile

Pozdrawiam Cię, Wielokropku smile
I pozdrawiam wszystkie Dziewczyny, znajdujące tutaj wsparcie, dzięki takim Osobom jak Wielokropek, Tarantella i wiele innych, które dzielą się swoim doświadczeniem i pomagają zupełnie bezinteresownie.

Buziaki :*

9 695 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-04-14 19:09:55)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

karen, hm..., Tarantello, l_ukrecjo,
bardzo, bardzo serdecznie dziękuję za tyle dobrych słów o mnie i do mnie.
Wzruszyłam się.

Niezmiennie podziwiam każdą z was za ogrom pracy nad sobą; za to, co dzięki niej osiągnęłyście.

Chapeau bas.

9 696

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Jestem niepijącą alkoholiczka. Nie wstydzę się tego,jestem z siebie dumna.
Najlepszymi terapeutami są dla mnie alkoholicy-którzy myślą i czują jak ja.

Ty weź się nie przyznawaj, bo jeszcze usłyszysz, że: alkohol i narkotyki niszczą połączenia newowe w mózgu, które się niestety nigdy nie zregenerują.

Taka to potrafi zmotywować do wychodzenia z nałogów. Ciekawe, czy psychofagia jako forma uzależnienia też tak samo niszczy zwoje, bo jeśli tak to ja mam przekichane i już nigdy normalna nie będę.

Jeśli mały duszek ma coś wspólnego z profesjonalną psychologią to miałam dużo szczęścia, że na nią nie trafiłam.

9 697

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

karen, hm, Tarantello, l_ukrecjo,
bardzo, bardzo serdecznie dziękuję za tyle dobrych słów o mnie i do mnie.
Wzruszyłam się.

Niezmiennie podziwiam każdą z was za ogrom pracy nad sobą; za to, co dzięki niej osiągnęłyście.

Chapeau bas.

Tak, pracowałyśmy w znoju, pocie czoła i bardzo często we łzach. Zaglądałyśmy w najciemniejsze i najbardziej wstydliwe zakamarki własnych dusz i bez tej własnej pracy nadal siedziałybyśmy w czarnej doopie. Ale bez mądrości tu otrzymanej od Ciebie, Wielokropku, i od innych mądrych kobiet, wychodzenie z tej doopy trwałoby o wiele wiele dłużej, jeśli w ogóle by nastąpiło.
Dlatego jeszcze raz - DZIĘKI smile

PS.
I jeszcze jedno. Ta praca nad sobą się nie kończy. Ciągle idziemy do przodu i nadal się rozwijamy. Bo kto nie idzie do przodu, ten się cofa.
Każdy nowy dzień jest kolejnym wyzwaniem, a stawianie czoła tym wyzwaniom daje satysfakcję smile

Życzę koleżankom z forum, ktore teraz podnoszą się z kolan, aby doszły do tego momentu, w którym będą mogły o sobie powiedzieć: Jestem wolna od swoich demonów, pokonałam je swoją własną wewnętrzną siłą. Jestem silna i niezależna. Kocham siebie i kocham życie smile

9 698

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
l_ukrecja napisał/a:

Jestem niepijącą alkoholiczka. Nie wstydzę się tego,jestem z siebie dumna.
Najlepszymi terapeutami są dla mnie alkoholicy-którzy myślą i czują jak ja.

Ty weź się nie przyznawaj, bo jeszcze usłyszysz, że: alkohol i narkotyki niszczą połączenia newowe w mózgu, które się niestety nigdy nie zregenerują.

Taka to potrafi zmotywować do wychodzenia z nałogów. Ciekawe, czy psychofagia jako forma uzależnienia też tak samo niszczy zwoje, bo jeśli tak to ja mam przekichane i już nigdy normalna nie będę.

Jeśli mały duszek ma coś wspólnego z profesjonalną psychologią to miałam dużo szczęścia, że na nią nie trafiłam.

Zmora małego duszka są stereotypy.
Alkoholik-to nie koniecznie facet z fioletowym nosem leżący w rynsztoku.
Dziś jest już duża świadomość alko.Ludzie chcą to zatrzymać szybciej i w związku z tym dno się podnosi. Są młodzi ludzie wśród nas,którzy nie zdążyli stracić nic. Na terapii było na sporo,bez względu  na płeć,na wiek ( od 18-76 lat ),na status społeczny.
Mam przyjaciół-ordynator,nauczyciel,prokurator...i innych.

Wielokropku-to co piszemy to prawda i nie dziękuj za oczywistość :*

9 699

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mały duszek napisał/a:

Owszem, napisałam że wiekszość tych książek, a odniosłam się tylko do jednej, bo nie będę tu czyniła wywodów.

Owszem odniosłaś się tylko do jednej pozycji, w dodatku szalenie powierzchownie. Nikt nie oczekuje od Ciebie wywodów, jednak sądzę, że pozwalając sobie na publiczną krytykę kogoś lub czegoś,  powinnaś przedstawić przynajmniej kilka sensownych  argumentów, wyjaśniających Twój punkt widzenia. Ot, zwykła grzeczność. Niezależnie od tego, co sądzisz o poglądach i działaniach "jadowitej" Tarantelli wink musisz przyznać, że ona w przeciwieństwie do Ciebie, swój punkt widzenia potrafi doskonale uargumentować. Przez co jest zwyczajnie, bardziej wiarygodna... smile

Im dłużej czytam Twoje wypowiedzi mały duszku, tym bardziej upewniam się w przekonaniu, że uprawiasz w tym wątku, zwykłe malkontenctwo i krytykanctwo...

9 700

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Hm, tak myślałam.
Wywołałam chyba coś o co chodziło.
Przyjrzyjcie się, nie znacie mnie, nie zastanawiacie się nawet co było moją intencją.
Cenie każdą kobietę, która zamiast miłości otrzymała ciepienie i szanuję kazdego człowieka.
A Wy, jak stado rozjuszonych wilków, rzucacie się na małego duszka, jakby chciał Wam zabrać coś.
No coż Mały duszek to tylko jedna owieczka do podziału między stado wilków.
Chciałam pokazać inny zgoła punkt widzenia i w konsekwencji pokazać też inne możliwości.
Ale chyba nie ma sensu, bo Wy z szabelką, no........ rozwalić intruza.
Nawet nie macie pojęcia kim jestem i nawet Was to nie obchodzi, snujecie tylko własne demagogie.

9 701

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie,
jestem tutaj nowa, przeczytałam tylko kilka postów i postanowiłam napisać cos o sobie.
Jestem DDA. Do 25 roku życia mieszkałam z rodzicami, ojcem alkoholikiem. Poznałam chłopaka, potem drugiego, wyjechałam za nim do Holandii. Wzięliśmy ślub cywilny po trzech latach znajomości, jesteśmy małżeństwem 3 i pół roku.
Mój mąż jest uzależniony od marichuany, w weekendy pije alkohol (właśnie teraz jest z kolegami i piją, palą...)
Robił to odkąd go znam. Kiedyś nie wydawało mi sie to aż takim problemem. Ale teraz to do mnie dotarło. W tamtym roku skończyłam 30 lat i stwierdziłam,że nie robię nic dla siebie. Zaczęłam szukać jakiegoś hobby. Rysowanie, fotografia, w koncu trafiłam na zajecia yogi. I od tego czasu coś się zmnieniło. Znalazłam coś,co kocham robić. Ale jak wracam do domu po pracy, widzę męża ujaranego, z kolegami, wszystko śmierdzi, marichuana jest wszędzie, to odechciewa mi się żyć. Dwa tygodnie temu byłam na pierwszej wizycie u psychologa, w pon mam następną. Przeczytałam kilka książek o DDA, o kobietach, które kochają za bardzo, ale jakoś nie widzę nadal wskazówek. Nie chę wracać do domu rodzinnego, bo tam jest piekło. Wiem,że mama wsparłaby mnie gdybym wzięła rozwód,ale tylko dlatego,że liczyłaby na to,że wrócę do domu rodzinnego. Ojciec mógłby sie wtedy znowu na mnie wyżywać zamiast na niej. W Holandii jest rodzina męża. Ostatnio usłyszałam od nich,że nie możemy sie rozwieść z mężem,że mamy sie wspierać. Nie mam tutaj żadnych bliskich znajomych. Boje się kontaktu z ludźmi. Mam bardzo niskie poczucie własnej wartości. Potrzebuję słów wsparcia, potrzebuję potwierdzenia,że wcale nie musze wspierać męża. Jedynym wyjściem dla mnie jest powrót do rodzinnego domu, z deszczu pod rynnę i spowrotem na deszcz...Wydaje się to takie proste, weź rozwód, wyrzuć męża z domu... Ciągle mam nadzieję,że sprawa się jakoś sama rozwiąże. Ostatnio nawet wyobrażam sobie,jak mąż ginie w wypadku samochodowym. Taka ulga mnie wtedy ogarnia. To okropne... Odkąd zaczęłam buntować sie przciwko temu co mąż robić, mówić o tym głośno, jest coraz gorzej. Już sama nie wiem co robić...
Przepraszam za tak długi post. W sumie to mogłabym jeszcze pisać i pisać... Pozdrawiam

9 702

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawio,
nie musisz wspierać męża.
Witaj w tym wątku smile
Pisz, gdy tylko masz na to ochotę, może zacznij czytać ten watek od początku, bo sporo jest tu mądrych sposobów poradzenia sobie z problemem.

9 703

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mały duszek napisał/a:

Hm, tak myślałam.
Wywołałam chyba coś o co chodziło.
Przyjrzyjcie się, nie znacie mnie, nie zastanawiacie się nawet co było moją intencją.
Cenie każdą kobietę, która zamiast miłości otrzymała ciepienie i szanuję kazdego człowieka.
A Wy, jak stado rozjuszonych wilków, rzucacie się na małego duszka, jakby chciał Wam zabrać coś.
No coż Mały duszek to tylko jedna owieczka do podziału między stado wilków.
Chciałam pokazać inny zgoła punkt widzenia i w konsekwencji pokazać też inne możliwości.
Ale chyba nie ma sensu, bo Wy z szabelką, no........ rozwalić intruza.
Nawet nie macie pojęcia kim jestem i nawet Was to nie obchodzi, snujecie tylko własne demagogie.

Od dłuższej chwili odnoszę niejasne wrażenie, że znajomy jest mi ten rodzaj retoryki i stylu. Dejavu?

9 704 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-04-15 00:40:18)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

W tamtym roku skończyłam 30 lat i stwierdziłam,że nie robię nic dla siebie. Zaczęłam szukać jakiegoś hobby. Rysowanie, fotografia, w koncu trafiłam na zajecia yogi. I od tego czasu coś się zmnieniło. Znalazłam coś,co kocham robić. Ale jak wracam do domu po pracy, widzę męża ujaranego, z kolegami, wszystko śmierdzi, marichuana jest wszędzie, to odechciewa mi się żyć. Dwa tygodnie temu byłam na pierwszej wizycie u psychologa, w pon mam następną. Przeczytałam kilka książek o DDA, o kobietach, które kochają za bardzo, ale jakoś nie widzę nadal wskazówek.

Piękne. To co lubię. Szukasz. Drążysz. Odpowiedź i WŁAŚCIWE wskazówki nie przyjdą natychmiast ale liczy się fakt, że JUŻ WIESZ i chcesz wiedzieć więcej.

Anstawia napisał/a:

Ostatnio usłyszałam od nich,że nie możemy sie rozwieść z mężem,że mamy sie wspierać.

Mądrze gadają ale ... Liczba mnoga. Zauważyłaś? Czujesz się wspierana?

Anstawia napisał/a:

Ciągle mam nadzieję,że sprawa się jakoś sama rozwiąże.

Sama się z pewnością nie rozwiąże, ale jesteś już w dobrym punkcie. Zdrowy bunt to dobry początek.

Anstawia napisał/a:

Przepraszam za tak długi post. W sumie to mogłabym jeszcze pisać i pisać...

A my w sumie możemy czytać i czytać big_smile I skończ z przepraszaniem, bo to pierwszy stopień do piekła. Prywatnego. Na własne życzenie.

9 705

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

Eeeee, Marzusia, to i tak całkiem nieźle. My nie możemy uwierzyć, że te historie są NASZE. To jest dopiero hardcore.
Witamy Cię.

Masz Tarantello rację, JA NIE MOGĘ UWIERZYĆ W SWOJĄ HISTORIĘ.
Są chwile, kiedy sama siebie pytam czy jest to możliwe, czy możliwe jest przeżywać piekło za życia.

9 706

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dzięki za odpowiedzi. Właśnie czytam ten wątek od początku. Niesamowite jest to, że można się tutaj wyżalić i reakcja jest wręcz natychmiastowa, przede wszystkim daje do myślenia i podnosi na duchu. Mój mąż jest właśnie u kolegów, wróci jutro... To co, chyba muszę się jutro wybrać na spacer, żeby nie myślał,że czekałam na niego? Jest 3.30 w nocy, idę spać, przecież jutro muszę ładnie wyglądać:) Powiem wam jeszcze, gdybyście nie wiedziały,że faceci to świnie!! :D

9 707 Ostatnio edytowany przez Kriss (2012-04-15 08:29:25)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mały duszek napisał/a:

Hm, tak myślałam.
Wywołałam chyba coś o co chodziło.
Przyjrzyjcie się, nie znacie mnie, nie zastanawiacie się nawet co było moją intencją.
Cenie każdą kobietę, która zamiast miłości otrzymała ciepienie i szanuję kazdego człowieka.
A Wy, jak stado rozjuszonych wilków, rzucacie się na małego duszka, jakby chciał Wam zabrać coś.
No coż Mały duszek to tylko jedna owieczka do podziału między stado wilków.
Chciałam pokazać inny zgoła punkt widzenia i w konsekwencji pokazać też inne możliwości.
Ale chyba nie ma sensu, bo Wy z szabelką, no........ rozwalić intruza.
Nawet nie macie pojęcia kim jestem i nawet Was to nie obchodzi, snujecie tylko własne demagogie.

No i wzięłaś mnie i wywołałas do tablicy z tym wilkiem i stadem. Czekam kuźwa na te nowe możliwości oraz zgoła inny punkt widzenia. Podejrzewam że zostanie samo "zgoła", ale ja wierzę w ludzi. Pisz i oświecaj.

Najpierw prosiłabym o kilka słów przybliżających Twoją osobę.

Nie wiem o co Ci chodziło logując się na tym forum. NIKOMU nie pomogłaś. Zastosowałaś prosty chwyt w postaci przymiotnika "miła" - klasyk z piaskownicy. Piszesz że PRZEZ WIELOKROPKA i jej PODOBNE "psychol ożki" o mało czegośtam nie popełniłaś - czyli albo kłamiesz że nie zakładałaś kolejnego nicka - no bo skąd kurna wchodziłabyś w interakcję z Wielkropkowymi radami. Albo należysz do grupy osób które chcą żeby ktoś inny rozwiązał za nie ich problemy - czyli szukasz doradcy obwieszczającego - typu ksiundz z ambony - i bez zadawania pytań przyjmujesz na klatę wywód, po czym idziesz i krzewisz we własnym życiu. Jeśli przedstawiasz drugi aspekt - to sorry - ale z inteligencjką nie masz nic wspólnego. Jeśli pierwszy - to kłamiesz. Trzeciej bramki nie ma - wybór należy do Ciebie.

Login se wybrałaś jaki se wybrałaś, Freud by Ci opowiedział albo inny taki prawdziwny psycholog i psychiatra i w ogóle ktokolwiek może z dyplomami - nie dosyć że z małej litery, to jeszcze "mały" i "duszek" - tyż zdrobnienie. Ja diagnozuję maksymalny infantylizm plus kompleksów moc. No chyba że jesteś facetem, a wtedy, to już nawet nie ma co diagnozować. Bo i podświadomość w ruinie i szukać nie ma czego. Czysty National Geografic Insect.

Za mała jesteś owieczko do podziału - ja tu takie jedną chrapą wciągam. Szczególnie jak mi ktoś bez dania racji na Sforę nadeptuje.

Skoro już wiesz że wychodzisz z pozycji intruza - ja wolę określenie "Nowa na Forum", to kulturalnie jest:
1. Przedstawić się - kilka słów do mikrofonu o sobie.
2. Opisać swój problem lub też wyłącznie przemyślenia w sposób kulturalny i z szacunkiem dla Forumowiczek, szczególnie tych które generalnie cieszą się szacunkiem współużytkowniczek Forum.

Bo można się nie zgadzać. Nawet należy. Świadczy to o umiejętności myślenia - ale TYLKO I WYŁĄCZNIE w wypadku jeśli się jasno poda swój punkt widzenia. Ty podalaś, że nie, że ksiażki głupie, dziewczyny doradzające - no bez sensu - ale SAMA NIE WNIOSŁAŚ NIC. Zero. Nul. Żadnej konstruktywnej myśli. Nawet pół. Swojej literatury nie podałaś, badań nie przytoczyłaś, cytatem z uznanej pracy profesorskiej nie sypnęłaś. No dupa zbita po prostu.

Mało tego - to co zrobiłaś - to czyste chamstwo jest. Weszłaś i w pseudowysublimowany sposób znieważyłaś piszące tu Kobiety. Że co? Że psycholki? I to miał być ten niuans? A reszta co nie rozumie - to słabo inteligentna? Naczy według jakich pomiarów? Twoich? Naczy małych? Szkoda klawiatury męczyć. Zachowałaś się po chamsku i tyle. Histeryczne wypowiedzi nic nie wnoszące do dyskusji a służące tylko i wyłącznie personalnym atakom na Forumowiczki. No a że już sobie Wielokropka upatrzyłaś, to bardzo znamienne jest - bo Dziewczyna po prostu klasą i spokojem wymiata. Musiala Ci tam zaleźć za skórę oj zaleźć, skoro tak ją przytropilaś. Ale że tutaj szukałaś grupy wsparcia w celu ZDYSKREDYTOWANIA Wielokropka "i jej podobnych" to już nawet ta myśl obok inteligencji nie stała.

Moja rada na Twój problem: wymyśl se nowego nicka i grzeczniej następnym razem.

9 708

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mały duszek napisał/a:

Hm, tak myślałam.
Wywołałam chyba coś o co chodziło.
Przyjrzyjcie się, nie znacie mnie, nie zastanawiacie się nawet co było moją intencją.
Cenie każdą kobietę, która zamiast miłości otrzymała ciepienie i szanuję kazdego człowieka.
A Wy, jak stado rozjuszonych wilków, rzucacie się na małego duszka, jakby chciał Wam zabrać coś.
No coż Mały duszek to tylko jedna owieczka do podziału między stado wilków.
Chciałam pokazać inny zgoła punkt widzenia i w konsekwencji pokazać też inne możliwości.
Ale chyba nie ma sensu, bo Wy z szabelką, no........ rozwalić intruza.
Nawet nie macie pojęcia kim jestem i nawet Was to nie obchodzi, snujecie tylko własne demagogie.

Przykro mi bardzo, ale tą właśnie wypowiedzią, tylko utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że oprócz krytyki dla krytyki, nie masz nic do zaoferowania. Zmartwie Cię, wprost jak na dłoni widać, że w Twoich wypowiedziach, nie ma żadnej wyższej intencji, zamysłu, ani też celu.W dodatku ta poza ofiary, którą teraz zaprezentowałaś zamiast argumentów... Wybacz, no dziecinne to jest trochę. Dlatego skończ Waść...

9 709

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mały duszek napisał/a:

Miła Wielokropku
Z przykrością stwierdzam, że dołączyłaś do grona domorsłych psychol ogów grasujących od dawna na tym forum, nie mówię teraz konkretnie o tym wątku, ale jest ich zbyt wiele, żeby wymieniać wszystkie.
Kilka lub kilkanaście wpisów wyżej umieściłaś listę książek.... jak wiele z Was je nazywa "lektury obowiązkowe", a może biblie?
Jak napisałaś "mądrych"

Zapewniam cię mały duszku, że obeszłam kilku znakomitych psychologów w szpitalu dla psychicznie i nerwowo chorych, gdzie spędziłam miesiąc po próbie samobójczej. Po powrocie do świata żywych najważniejszą sprawą było powiedzenie dzieciom prawdy. Nie mogłam im jednak powiedzieć, ze ich ojciec doprowadził mnie do takiego stanu i chciał mojej śmierci. Poprosiłam psychologa (szpitalnego) o wsparcie, o receptę jak powiedzieć dzieciom i nie skaleczyć ich tą informacją. Psycholog odmówił mi pomocy. W szpitalu na fachowców nie mogłam liczyć ! Porady udzieliła mi telefonicznie, pracująca gdzieś w centrum, w prywatnym gabinecie psycholog.
Jej porady zadziałały. Owszem pokazało się na twarzach dzieci przerażenie, ale poinstruowana wiedziałam jak zapewnić im poczucie bezpieczeństwa.
Po wyjściu ze szpitala próbowałam znaleźć psychologa wyuczonego, wykształconego, który poza słuchaniem moich wynurzeń i zerkaniem na zegarek poda mi pomocną dłoń. Nie znalazłam takowego.
Tu na forum dostałam wskazówki, wsparcie i zrozumienie. Dostałam też wiedzę jak można wstać z kolan i z uśmiechem patrzeć na życie. Dokonały tego słowa tych zbolałych jeszcze kobiet i tych bardziej świadomych. WSPARCIE MI DAŁY TE DOMOROSŁE PSYCHOL OGKI A NIE TE W KITLACH ZE STAŻEM I DOŚWIADCZENIEM. Tam człowiek był numerkiem do nieodhaczenia, tu czuję zrozumienie, wsparcie.
Gdyby Wielokropek "grasował" po forum w celu napawania się tragedią innych, gdyby wyśmiewał, łajał, to zapewne, również tak jak ty pomyślała bym. Jest jednak inaczej. Ona daje nam wskazówki nad czym powinnyśmy skupić się i popracować. Jej jednak największą zaletą jest mądrość , rozsądek i SZCZEROŚĆ. Jedni protestują, inni zaprzeczają jeszcze inni oburzają, ale są i tacy, którzy są jej wdzięczni ZA PRAWDĘ, wskazówki i mądre słowa. Owszem prawda boli, nie rozgrzesza nas, ale daje nam szanse na przemyślenie i wnioski. Znam wypowiedzi Wielokropka z wielu w wątków i zawsze zgadzałam się z jej słowami. Mam dla niej wielki szacunek i podziw.
Co kto lubi i jak lubi nazywać. Moim guru jest ZAZDROŚĆ i to jej posty są dla mnie lekturą obowiązkową i moją biblią i kopalnią wiedzy.Podobnie tez jest z Tarantellą, Wielokropkiem. Czy widzisz w tym coś złego ? Ja wręcz przeciwnie smile

mały duszek napisał/a:

Otóż większość z tych książek z mądrością nie ma nic współnego, tylko na palcach jednej ręki można policzyć trafione , pomocne pozycje, które faktycznie mogą pomóc. Ale wogóle nie umieściłaś pozycji, które tę pomoc faktycznie mogą przynieść.
Znamiennym jest fakt, że na pierwszym miejcu umieściłaś pozycję "Koniec współuzależnienia"
Pierwszą sprawą jest to, że to czy ktoś jest współuzależniony, czy nie może określić tylko specjalista tym się zajmujący i to po dokładnych wywiadach i wielu wizytach, a nie domorosły psychol og forum!!!
Po drugie , co znaczy "koniec współuzależnienia" myślicie, że ktoś kim targają emocje, bo ma ogromny problem przeczyta książkę i koniec!!!.

Otóż większość z książek, które zmuszają do przemyśleń ma z mądrością duuużo wspólnego. Nawet bajki z morałem niosą mądrość.
To czy koś jest współuzależniony czy nie, specjaliście dynda. Przerobiłam to na własnej skórze i ochota mi przeszła na dalsze poszukiwania terapeuty. To tu na forum poradziłam sobie z tym problemem. Do tego przyczyniło się wiele wypowiedzi nie tylko psychol ogów jak piszesz, ale i tych zdeptanych, skrzywdzonych kobiet. Jedne dawały mi dowody mojego współuzależnienia inne pomagały się z tego wykaraskać. Poradnie ? terapeuci ? no ja do nich nie miałam szczęścia i zapewne długie lata będę je omijać duuużym kołem.


mały duszek napisał/a:

Po trzecie, jak można polecać książkę, którą napisała była narkomanka i alkoholiczka, czyli osoba uzależniona, a jak wiadomo, alkohol i narkotyki niszczą połączenia newowe w mózgu, które się niestety nigdy nie zregenerują.

Męża psychopatę znam dobrze i zapewniam cię , że lepiej jak lekarz psychiatra, którego teki psychopata owija sobie wokół palca i ma diagnozę jaką chce a nie jaka się mu należy. Znam też osobę, która bardzo dokładnie, przejrzyście opisuje taki przypadek i właśnie dlatego, że przeżyła spotkanie z takim człowiekiem. Zapewniam cię, że zagnie ona niejednego lekarza psychiatrę w tym temacie, bo zna to z  życia, z tego czego doświadczyła na własnej skórze.
Czy to, że byłam żoną zwyrodnialca przez 26 skreśla mnie jako człowieka, czy jestem już zaszufladkowana - ślepa, głucha, naiwna, głupia ? To, ze po 60 tabletkach relanium żyłam kilka dni bez świadomości kwalifikuje mnie do nienormalnych, niepoczytalnych?

mały duszek napisał/a:

Na całym świecie ta i podobne książki zostały już dawno wycofane z terapii, zdyskredytowane.
Polska w niektórych tematach raczkuje i wielu ludzi , ponieważ nie ma nic lepszego, podpiera się starym , krzywym rozlatującym się kijem, bo nie ma porządnej laski.

Na całym świecie ludzie są do siebie mili, uśmiechnięci, pomocni, życzliwi a Polska i w tych tematach jeszcze raczkuje.

Czekamy więc na laski smile, czekamy z niecierpliwością. Bądź odpowiedzialna i dostarcz je tu na forum.


mały duszek napisał/a:

Nie znacie tych kobiet, nie znacie dokładnej sytuacji, a
szkolicie
diagnozujecie
i jak to nazywacie "sprowadzacie na ziemię"
Czy tak trudno zrozumieć, że człowiek , który jest w trudnej sytuacji, nie wie czego się złapać, cieżko mu, chce się wygadać, nie wie jak sobie poradzić, wchodzi na forum, żeby ktoś go wysłuchał i jest bardzo podatny na wszystko , coś na zasadzie "tonący i brzytwy się chwyta"

Człowiek w trudnej sytuacji najpierw chwyta się brzytwy czyli własnych pomysłów na rozwiązanie problemów, potem dopiero szuka fachowców, którzy okazują się -  wypalonymi pracownikami państwowej służby zdrowia, lub prywatnymi fachowcami, na których tysiące można wydać pod warunkiem, że się je posiada.
Nie, nie znamy się , ale dla mnie zaszczytem byłoby poznanie osobiste wielu kobiet z tego forum.

mały duszek napisał/a:

I tu czekacie Wy domorosłe psychol ogi i zaczynacie ładować do głowy swoje mądrości.Bo przecież wiecie wszystko i to na każdy temat.
Co się wtedy dzieje, taka osoba jest pogrążona coraz bardziej, chociaż na początku odczuwa ulgę.
Jednak to jest tylko pozorne.
Jeżeli same sobie nie radzicie, przynajmniej nie róbcie krzywy innym!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Osoba pogrążona coraz mocniej??? A gdzie przeczytałaś to? a to ciekawe co nam piszesz !!! Ja rok jestem na forum i po raz pierwszy spotykam się z taką opinią.
Nie róbcie krzywdy innym i to z tyloma wykrzyknikami  ?!....tak spotkałam się na forum z takimi opiniami jak kochanka kochance podpowiada, bądź silna, czekaj na kochasia rok, dwa a nawet do upadłego, ALE TO SĄ WYJĄTKI. Wiele jest tu ( na szczęście) zdrowo pojmujących życie, świadomych, uleczonych z głupoty, mądrych ludzi.
Wypowiedzi WIELOKROPKA, wszystkie jej wypowiedzi świadczą o jej mądrości, inteligencji, ZDROWYM ROZSĄDKU, którego brakuje tym wchodzącym, żalącym się, mającym problemy w życiu.
Piszesz, jeśli sobie nie radzicie same ze sobą, to nie róbcie krzywdy innym. Przykłady, podaj przykłady, Nie rozmawiajmy, ktoś komuś, kiedyś, coś. Mnie życie nauczyło, że to rodzaj manipulacji. Ktoś komuś coś powiedział smile a ty zastanawiaj się kto i co powiedział, no i coś złego musiał powiedzieć skoro o tym mowa. KOBIETO TO CZYSTA MANIPULACJA !


mały duszek napisał/a:

Ciągle tylko czytam
zajmij się sobą
Czy może któraś mi napisać co to znaczy zająć się sobą????
Nie bzety, typu - kosmetyczka, fryzjer, jazda na rolkach i t p
Proszę, jak zajmujecie się sobą, skoro zalecacie to innym i jak nabieracie dystansu, proszę o konkrety.
Tylko nie mówcie, że myślenie o sobie i robienie tego co jest dobre dla Was nie myśląc o innych ludziach to jest zajmowanie się sobą, bo to się zwyczajnie nazywa - skrajny egoizm.
Tak samo dziwne pojęcie "kochania za bardzo". Bo tak jak nie można być w ciąży za bardzo, nie można umrzeć za bardzo, tak też nie można kochać za bardzo.
Albo się kocha, albo nie i już!!!!!!!!!!!!!!!!!!
To tyle tytułem wstępu i pozwólcie, że użyję wielokropka............................

KONKRETY :
- za bardzo kochać- pozwoliłam sobie na psychiczne upodlenie, wybaczałam zdrady. On nie prosił o wybaczenie,  to ja mu je dawałam. Pozwalałam mężowi na jego zachowania w imię miłości do niego. Mógł mnie upokorzyć, obrazić, poniżyć a ja w imię miłości znowu wybaczałam.
- być w ciąży za bardzo- pozwalać sobie na wszelkie złe zachowania, usprawiedliwiając nawet chamstwo byciem w odmiennym stanie. Rzadko to się zdarza, ale bywa.
- skrajny egoizm zdarza się w przypadku charakteropaty i jest grożny. Realizowanie siebie, swoich potrzeb to nie egoizm to poczucie się jednostką. Też nie rozumiałam, w chwili kiedy byłam jego własnością jak można zająć się sobą, skoro MUSZĘ ZAJĄĆ SIĘ NIM  LUB WYRĘCZANIEM JEGO. Na fryzjera to mogą mieć czas te egoistki a ja nią nie jestem, bo szczęście mojego męża jest przede wszystkim( kłania się kochanie za bardzo). On szczęśliwy ja też. Tylko jego szczęście to było wylegiwanie się na kanapie, samotne wojaże, wyjazdy " na ryby" z kochanką. ON był szczęśliwy a JA ?  JA wmawiałam sobie, ze szczęśliwa jestem i być powinnam. Ja nie miałam prawa zająć się w żadnym znaczeniu sobą, bo ja egoistką nie jestem i gardzę egoistami. To, że on egoistą był, jakoś mi umknęło...... Zająć się sobą to znaczy znaleźć to co ci sprawia radość, przyjemność. I tu nie ma recepty. Nie ma tak, że wszystkie Małgosie znajdują szczęście w zabiegach kosmetycznych, Kaśki w zmianie koloru włosów a Anny w jeździe na rolkach. Zająć się sobą to znaczy odnaleźć w sobie jednostkę, człowieka, który ma przecież własne pragnienia, marzenia i MA PRAWO REALIZOWAĆ a powiedziałabym nawet MA  OBOWIĄZEK na powrót poczuć się szczęśliwym człowiekiem.
- moje zajmowanie się sobą - odnajduję siebie jako jednostkę. To co robię jest MNIE potrzebne, by poczuć wolność, radość , satysfakcję. Dla mnie jest to rozmowa, wypicie z kimś kawy, drinka, zapalenie papieroska, nałożenie ciuszka, w którym czuję się dobrze, mówienie tego co czuję, mówienie co mi się nie podoba, stawianie jasnych granic dzieciom, znajomym i obcym ludziom. Na zajmowanie się sobą składa się tysiące rzeczy, czynności i każdy znajduje w czym innym siebie, ale już siebie a nie męża, dzieci.
- dystans. To cały proces. To nie jest na pstryk. To wiele godzin spędzonych na czytaniu forum ( w moim przypadku) i przemyślenia i wnioski. Złapać dystans do siebie, życia, ludzi to jest to, czego niestety ja musiałam się nauczyć, nauczyć na przykładach i na mądrych słowach rozsądnych i zdystansowanych ludzi. Dystans to właśnie odnalezienie zagubionej i nieistniejącej JA. Dystans to zauważanie manipulacji, przemocy psychicznej, braku szacunku. Dystans to dostrzeżenie pewnych nieprawidłowości w swoim życiu, nieprawidłowości, z którymi ciężko było nam żyć, i które postrzegałyśmy jako normalność i normę.
-umrzeć za bardzo......jeśli umiera dziecko, to umiera ona "z wcześnie". Jeśli umiera MOJE dziecko to umiera ono "za bardzo"

Albo się kocha albo nie ?.... ha ha ha.. Czyli jeśli kochasz to wszystko robisz w imię tej miłości ? a jeśli partner poda ci sznur i każe powiesić się to Ty się wieszasz ?! a jak cię poprosi o skok z dziesiątego piętra? a jak ......i ty nie rozumiesz znaczenia kobiety kochającej za bardzo? i jesteś tego pewna ?
Twoje rozumowanie dotyczyć też musi Twojego partnera, który Cię kocha..... bądź ostrożna przy nim w takim razie, uważaj na słowa. Nie daj Boże w złości, czy w żartach coś nieopatrznie powiesz i wdową zostaniesz big_smile

Używaj kochana wielokropka jak najczęściej. To jest moment przemyśleń, zatrzymania w rozważaniach, refleksji. Używaj go, jest ci baaardzo potrzebny. smile

9 710

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mały duszek napisał/a:

Owszem, napisałam że wiekszość tych książek, a odniosłam się tylko do jednej, bo nie będę tu czyniła wywodów.
Po raz kolejny zdiagnozowałaś, że mam problem.
Grzecznie pytam, powiedz mi jaki i z czym?

Grzecznie odpowiadam , masz problem z kochaniem za bardzo z utratą swego JA. Jeśli nie jesteś w związku to za chwilę będziesz i to w "chorym " związku - innego nie potrafią stworzyć uzależnione od miłości za bardzo.

mały duszek napisał/a:

Przyjrzyjcie się, nie znacie mnie, nie zastanawiacie się nawet co było moją intencją.
Cenie każdą kobietę, która zamiast miłości otrzymała ciepienie i szanuję kazdego człowieka.
A Wy, jak stado rozjuszonych wilków, rzucacie się na małego duszka, jakby chciał Wam zabrać coś.
No coż Mały duszek to tylko jedna owieczka do podziału między stado wilków.
Chciałam pokazać inny zgoła punkt widzenia i w konsekwencji pokazać też inne możliwości.
Ale chyba nie ma sensu, bo Wy z szabelką, no........ rozwalić intruza.
Nawet nie macie pojęcia kim jestem i nawet Was to nie obchodzi, snujecie tylko własne demagogie.

I przyglądamy, i zastanawiamy się jak może kobieta pisać, jeśli kocham to na zabój, do bólu do zatracenia. My właśnie na tym wątku walczymy ze sobą szabelką, słowami, łzami, przemyśleniami, by kochać mądrze a nie do bólu, naszego bólu. Czy twoim zdaniem miłość to poświęcenie, wyrzeczenia i ból ?

Cenisz cierpiące kobiety i rozczarowane?... a to nowość. Wydawało mi się , ze można je rozumieć, współczuć, chcieć zawalczyć przedstawiając wizję zmiany siebie, swojego postrzegania świata, które nie może być światem przepełnionym człowiekiem sprawiającym ból.
Cenić zdeptane, nieradzące sobie z życiem, emocjami ?! Ja mam inne wzorce. Ja cenię te światłe, rozsądne, inteligentne, rozumne, mocno stojące na nogach i świadome kobiety. Mogę chcieć nieść pomoc tym cierpiącym, by odstawiły od siebie toksynę, która im życie zatruwa i jest przyczyną bólu, cierpienia.
O zabieraniu czego mówisz ? To znowu element manipulacji - ktoś, coś zabiera, tylko nie wiadomo kto i co. Kochana, to kolejna twoja manipulacja. Proszę o konkrety kto i co ci zabrał...  .

9 711

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zofio282,
chyba tego nigdy nie napisałam (wybacz błąd): jesteś bardzo mądrym człowiekiem.
Chylę czoła.

9 712

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ale jednak jesteście ............ no nie chcę używać słów. Szkoda prądu

9 713

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jak już mnie się udać wtoczyć tą pie***ną kulę na górę i już już prawie widzę jej czubek.... to z impetem spadam w dół sad

9 714

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Co takiego się wydarzyło?

9 715

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Co takiego się wydarzyło?

Mam mega doła, ile można udawać, że jestem twarda, no nie jestem, mam tego wszystkiego dosyć, ten facet mnie wykończy, a może nie on tylko ja sama się staczam

9 716 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-04-15 15:30:23)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zaraz, zaraz. hmm
To, że jesteś twarda i silna, nie oznacza tego, że jesteś osobą nieczułą, po której - jak po kaczce woda - spływają wszystkie przykrości.

Przypominam Ci: jesteś człowiekiem. smile
A człowiek, w odróżnieniu od maszyn, ma uczucia.

Pisałam też kiedyś, że zdrowienie to taka dziwna sinusoida: raz góra, raz dół. Ta "dziwność" polega na tym, że każdy następny dół jest na wyższym poziomie od poprzedniego.

9 717

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

zofio282,
chyba tego nigdy nie napisałam (wybacz błąd): jesteś bardzo mądrym człowiekiem.
Chylę czoła.

Dziękuję smile  i kłaniam Ci się nisko.

9 718

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mały duszek napisał/a:

Ale jednak jesteście ............ no nie chcę używać słów. Szkoda prądu

Mały duszku do przemyśleń nie jest potrzebny prąd, potrzebny jest rozum.

9 719

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Zaraz, zaraz. hmm
To, że jesteś twarda i silna, nie oznacza tego, że jesteś osobą nieczułą, po której - jak po kaczce woda - spływają wszystkie przykrości.

Przypominam Ci: jesteś człowiekiem. smile
A człowiek, w odróżnieniu od maszyn, ma uczucia.

Pisałam też kiedyś, że zdrowienie to taka dziwna sinusoida: raz góra, raz dół. Ta "dziwność" polega na tym, że każdy następny dół jest na wyższym poziomie od poprzedniego.

Chyba tak, dzisiaj jestem punkcikiem na dolnym wykresie tej sinusoidy, ale jutro nowy dzień... znowu zacznę toczyć tą moją kulę i w przeciwieństwie do Syzyfa ja ją usadzę na tym moim szczycie!

9 720

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Najlepszą reakcją na wypowiedzi małego duszka jest...brak reakcji!
Nie ma sensu polemizować z głupotą i karmić trolla! Ja również dołączam do znakomitej większości wypowiadających się na tym forum!
Wielokropek pomaga kiedy tego potrzebujemy, daje kopa w tyłek kiedy nam tego kopa potrzeba!
Wielki szacun!

9 721

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

ile można udawać, że jestem twarda, no nie jestem

Wiesz Ankinom, jeszcze do przedwczoraj uważałam, że amnezja mi niepotrzebna, że jestem już silna i odporna....i nic z tego. Nowe wiadomości o byłym powaliły mnie, popchnęły w otchłań przerażenia, strachu, zdziwienia, niedowierzania. Ja już silna, trzęsłam się jak galareta, zebrać myśli nie mogłam, łez opanować. Wróciły wspomnienia dawnych stanów emocjonalnych....taka niemoc, złość, rozpacz. Miałam ochotę znaleźć go i rozszarpać, miałam ochotę ...nie to tylko słabość moja była.
Też pytałam siebie czy udawałam tylko silną, wolną i radosną.
Dzisiaj jestem spokojniejsza i wiem, ze tak jak mówi Wielokropek są górki i doły a każdy następny dół jest na wyższym poziomie.
Wiem też, że dzieci są bezpieczne i na razie jest to najważniejsze. Reszta niech się toczy MOIM rytmem. Nic w panice, przerażeniu. Rozsądek, ważny jest rozsądek.

9 722

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

ile można udawać, że jestem twarda, no nie jestem

Wiesz Ankinom, jeszcze do przedwczoraj uważałam, że amnezja mi niepotrzebna, że jestem już silna i odporna....i nic z tego. Nowe wiadomości o byłym powaliły mnie, popchnęły w otchłań przerażenia, strachu, zdziwienia, niedowierzania. Ja już silna, trzęsłam się jak galareta, zebrać myśli nie mogłam, łez opanować. Wróciły wspomnienia dawnych stanów emocjonalnych....taka niemoc, złość, rozpacz. Miałam ochotę znaleźć go i rozszarpać, miałam ochotę ...nie to tylko słabość moja była.
Też pytałam siebie czy udawałam tylko silną, wolną i radosną.
Dzisiaj jestem spokojniejsza i wiem, ze tak jak mówi Wielokropek są górki i doły a każdy następny dół jest na wyższym poziomie.
Wiem też, że dzieci są bezpieczne i na razie jest to najważniejsze. Reszta niech się toczy MOIM rytmem. Nic w panice, przerażeniu. Rozsądek, ważny jest rozsądek.

Coś w tym jest, jeszcze wczoraj czułam się świadomą i pewną swoich decyzji kobietą, a dzisiaj trochę się pogubiłam, co jest właściwe, czego chcę i jak to osiągnąć?

9 723

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
smutnamonia napisał/a:

Najlepszą reakcją na wypowiedzi małego duszka jest...brak reakcji!
Nie ma sensu polemizować z głupotą i karmić trolla!

Mylisz się smutnamoniu, jest sens pokazać tej młodej istocie(takie odniosłam wrażenie),
iż jest na NAJLEPSZEJ DRODZE DO BYCIA NIESZCZĘŚLIWĄ w związku, w życiu.
Teraz właśnie na tym forum może wziąć, być może, najważniejszą lekcję życia.
Oczywiście przymusu nie ma, ale wnioski nie tylko z tego wątku warto wyciągać.

9 724

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Coś w tym jest, jeszcze wczoraj czułam się świadomą i pewną swoich decyzji kobietą, a dzisiaj trochę się pogubiłam, co jest właściwe, czego chcę i jak to osiągnąć?

Ankinom ja przedwczoraj byłam gotowa dobijać się wieczorem do drzwi prokuratury.
Od razu miałam ochotę zgłosić tam czyny byłego męża.
Dziś kiedy "ochłonęłam" wiem, ze dowody się liczą nie słowa.
Gdybym bez dowodów zgłosiła jego "zbrodnie" to nikt poważnie by mnie nie potraktował.
Sama nie mogę uwierzyć, że CZŁOWIEK może robić to co robi mój były.

Też tak miałam smile ja świadoma, idąca do każdego celu z przemyśleniem,
rozwagą, podejmująca rozsądne decyzje,
nagle popadam w panikę, gubię się , szamoczę.
Od jakiegoś już czasu mam plan zgłoszenia go do prokuratury.
Jestem w połowie drogi do zbierania dowodów i nagle przedwczoraj panika...
dzisiaj już spokojnie dumam nad dalszym działaniem smile
Od wtorku działam, ale jeszcze nie prokuratura, jeszcze NIEZBITE dowody zbieram tongue

9 725

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:
ankinom napisał/a:

Coś w tym jest, jeszcze wczoraj czułam się świadomą i pewną swoich decyzji kobietą, a dzisiaj trochę się pogubiłam, co jest właściwe, czego chcę i jak to osiągnąć?

Ankinom ja przedwczoraj byłam gotowa dobijać się wieczorem do drzwi prokuratury.
Od razu miałam ochotę zgłosić tam czyny byłego męża.
Dziś kiedy "ochłonęłam" wiem, ze dowody się liczą nie słowa.
Gdybym bez dowodów zgłosiła jego "zbrodnie" to nikt poważnie by mnie nie potraktował.
Sama nie mogę uwierzyć, że CZŁOWIEK może robić to co robi mój były.

Też tak miałam smile ja świadoma, idąca do każdego celu z przemyśleniem,
rozwagą, podejmująca rozsądne decyzje,
nagle popadam w panikę, gubię się , szamoczę.
Od jakiegoś już czasu mam plan zgłoszenia go do prokuratury.
Jestem w połowie drogi do zbierania dowodów i nagle przedwczoraj panika...
dzisiaj już spokojnie dumam nad dalszym działaniem smile
Od wtorku działam, ale jeszcze nie prokuratura, jeszcze NIEZBITE dowody zbieram tongue

To pocieszające, oznacza, że nie zwariowałam...

własnie mój mąż wyszedł z domu trzaskając drzwiami, ale wcześniej zdążył nawrzeszczeć, że jestem zła i niewdzięczna sad

9 726

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

(...)zdążył nawrzeszczeć, że jestem zła i niewdzięczna sad

TO jest najlepsza oznaka zdrowienia. big_smile big_smile big_smile

9 727

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

...a za co mu Ankinom masz być wdzięczna ? big_smile
No chyba, że właśnie Ciebie z pośród tłumu kobiet wybrał na..... Ankinom pomóż , bo pogubiłam się... na partnerkę, na worek treningowy, czy matkę jego dzieci?
A ja mam dobrze smile na mnie już nikt nie krzyczy smile nikogo nie obsługuję smile dzieci coraz częściej sprzątają, zmywają smile już nie muszę wysłuchiwać, co z Ciebie za kobieta -  jestem nią w 100% smile

9 728

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witajcie. Wczoraj szwagierka powiedziała mi,że podziwia mnie,że tak długo pozwalałam mężowi na to wszystko, czyli koledzy,alkohol,marichuana... I tak sobie pomyślałam,że tak na prawdę to wszystko to moja wina.Gdybym od początku naszej znajomości była twarda, zabraniałabym mu tego wszystkiego, to może teraz nie leżałby zarzygany w łóżku?! Teściowa też mi kiedyś powiedziała coś typu: masz co chciałaś. Tak właśnie jest! To wszystko moja wina! Powiedzcie mi jak nabrać dystansu do świata i do ludzi,którzy mnie ranią? Jak zacząć być niezależną kobietą? Czy to nie jest egoizm?

9 729

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

(...)I tak sobie pomyślałam,że tak na prawdę to wszystko to moja wina.Gdybym od początku naszej znajomości była twarda, zabraniałabym mu tego wszystkiego, to może teraz nie leżałby zarzygany w łóżku?! Teściowa też mi kiedyś powiedziała coś typu: masz co chciałaś. Tak właśnie jest! To wszystko moja wina! Powiedzcie mi jak nabrać dystansu do świata i do ludzi,którzy mnie ranią? Jak zacząć być niezależną kobietą? Czy to nie jest egoizm?

KOBIETO!
Jaka Twoja wina? Że nie upilnowałaś? Że nie zabraniałaś? Umawiałaś się z nim, że będziesz jego strażnikiem?

Każdy z nas decyduje o sobie i za siebie. Twój mąż również. Nie wlewałaś mu do gardła wódy, nie żądałaś, by palił marychę. Daj spokój  z tym obwinianiem się.

Bycie niezależną, szczęśliwą nie jest żadnym egoizmem.

9 730

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Witajcie. Wczoraj szwagierka powiedziała mi,że podziwia mnie,że tak długo pozwalałam mężowi na to wszystko, czyli koledzy,alkohol,marichuana... I tak sobie pomyślałam,że tak na prawdę to wszystko to moja wina.Gdybym od początku naszej znajomości była twarda, zabraniałabym mu tego wszystkiego, to może teraz nie leżałby zarzygany w łóżku?! Teściowa też mi kiedyś powiedziała coś typu: masz co chciałaś. Tak właśnie jest! To wszystko moja wina! Powiedzcie mi jak nabrać dystansu do świata i do ludzi,którzy mnie ranią? Jak zacząć być niezależną kobietą? Czy to nie jest egoizm?

A co powiesz na naukę odróżniania egoizmu od asertywności?
Egoizm to życie CZYIMŚ KOSZTEM.
Asertywność pozwala nam żyć tak, żeby nikt nie żył NASZYM KOSZTEM.
Czy jeśli przestaniesz sprzątać jego rzygowiny będziesz egoistką czy kobietą asertywną?

9 731

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Asertywność hmmm... Jak już staram się być asertywna, to potem dręczą mnie wyrzuty sumienia. Nie potrafię cieszyć się, gdy robię coś dobrego dla siebie. W ogóle nic mnie nie cieszy. Wszędzie widzę problem, a każdy problem to koniec świata! I staram się wnosić codziennie coś miłego do swojego życia, ale za chwilę już jestem zdołowana. Negatywne myśli kłebią się w mojej głowie cały czas. Czy to kiedyś minie? W ogóle nie wiem jak mam się zachowywać w stosunku do męża. Ani prośby,ani groźby nie pomagają. Jest jeszcze bardziej złośliwy odkąd się zbuntowałam. Chyba zacznę być obojętna, bez emocji. Nie liczę na to,że się zmieni, bo wiem,że się nie zmieni. Chcę tylko mieć spokojny dom i spełniać swoje marzenia...

9 732

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam wszystkich.Dawno nie pisałam  na forum,ale czasem wchodzę na wątki w których się "udzielałam". Czasem piszę na priv. do dziewczyn którym "sufit spada na łeb" taki sam jak mi kiedyś spadł, a jak mam czas to czytam posty dziewczyn które "znam". Tak z czystej babskiej ciekawości chcę wiedzieć co u nich:) Jedną z moich ulubienic jest Tarantella, no i nie tylko moją, chyba muszę się ustawić w kolejce:) Przeczytałyście Jej bloga? Pewnie jest to głupie pytanie, ale jak jest jeszcze tu ktoś kto go nie czytał to moim skromnym zdaniem powinien to zrobić.
Tarantello trafiłam tu dziś za Tobą i tak mnie wzięło na pisanie:)Przypomniała mi się podobna historia, która się zdarzyła na "moim" wątku "Jak żyć z człowiekiem uzależnionym od seksu". Miałyśmy taką świetną "wyjnię"(jak to ładnie określiłaś). Wyjnia- takie obrzydliwe słowo- ale jak bardzo było mi potrzebne takie miejsce. Tytuł wątku wskazuje dla kogo był on przeznaczony,ale pewnego dnia weszły tam osoby które uważały że się nie da żyć z seksoholikiem. Zaczęły się przepychanki, tłumaczenia kłótnie i w rezultacie wątek padł. Dlaczego?
Napiszę co myślę o tym dziś, bo tamta Ja miała inne zdanie, z którym teraz nie do końca się zgadzam.
Myślę, że głównym powodem było współuzależnienie, zarówno chcących jak i nie chcących żyć z seksoholikiem. A konkretnie potrzeba kontroli wszystkich na około. Dosłownie wszystkich. Jedne chciały przekonać drugie do zmiany zdania, żeby wszystko było tak jak ma być Potrzeba zrozumienia mojego myślenia przez innych, była tak silna, że każde inne zdanie było burzeniem czegoś, co znałam i wcale nie chciałam poznać niczego innego.Co nie znaczy że nie pomogło mi forum, że siedziałam tam i wyłam.
Dziś wiem że pojawienie się osób, które myślą zgoła inaczej  było dla mnie błogosławieństwem. Ktoś mi pokazał, że nie jestem w stanie nikogo kontrolować i nie mam wpływu na to co inni robią.A moje poczucie że wszystko i wszystkich w koło  mnie, mam pod kontrolą okazało się wyobrażeniem.Wtedy zrozumiałam jedną podstawową rzecz "muszę  być gotowa odejść,żeby móc zostać i żyć z seksoholikiem. "
  Odeszłam z forum gdy zrozumiałam że znalazłam to po co tam przyszłam, choć nie tego szukałam. Spory problem miałam z oddzieleniem mnie jako osobnej jednostki, mojego męża jako osobnej jednostki i naszego małżeństwa jako naszego wspólnego tworu. Kiedyś napisałam że miałam wspaniałego męża I BYŁAM Z NIM SZCZĘŚLIWA dlatego ciężko mi jest to rzucić.  Jedna z dziewczyn będąca zwolenniczką wykopania niewiernego  napisała coś w stylu "no faktycznie idealny mąż", oczywiście z ironią.Wrrrrrr - to jest to co wtedy czułam.
Która z nas miała rację? Obie miałyśmy rację.Ona miała rację bo do ideału było mu daleko, Ja bo, miałam cudownego męża-sk.....syna. . Nie mogłam, nie potrafiłam inaczej myśleć,. Miotały mną tak sprzeczne uczucia, a wtedy nie rozumiałam, dlaczego? Z jednej strony, nie byłam ślepa i wiedziałam co robił z drugiej były moje uczucia.
Długo trwało zanim zrozumiałam "o co chodzi" I to zarówno na poziomie rozumu tego w głowie jak i tego w sercu.
Dziewczyny oddzielcie siebie, od reszty świata, każdy jest odrębną  jednostką. A Ja byłam szczęśliwa z moim mężem, zaprzeczanie swoim uczuciom zawsze obróci się przeciwko zaprzeczającemu.Czy można cofnac czas? Nie.I to zarówno na poziomie czynów jak i uczuc.
Uczciwość wobec siebie jest najcenniejszą rzeczą jaką możemy posiadać. Opiszę jak na mnie zemścił się brak uczciwości wobec siebie.
1 nieuczciwość- zniszczył 20 lat mojego życia.Nieprawda -bo przez 20 lat byłam szczęśliwa.Że dziś wiem co robił? To nadal nie zmienia prawdy - Ja byłam szczęśliwa.
2 nieuczciwość- byłam idiotką bo mu wierzyłam. Nieprawda-to on był idiotą, Ja cudowną kobietą która darzyła ukochanego pełnym zaufaniem.
3 nieuczciwość zniszczył moją kobiecość. Nieprawda, moja kobiecość ma się dobrze i nie ma z Nim nic wspólnego, bo Ona jest we mnie.
4  nieuczciwość- byłam służącą, kucharką, niańką jego dzieci.Nieprawda byłam dobrą żoną i matką a dzieci były przede wszystkim moje.
Pewnie wiele punktów można by na tej liście umieścić. A podsumowując można by powiedzieć, że nieuczciwość wobec siebie to podczepianie się do zachowań  innych osób, w tym wypadku męża.   Spójrzcie jaki absurd sobie wmawiałam. Jak gówno mojego M było ukryte, uważałam się za dobrą żonę, kochankę, matkę, mdrą i inteligentną kobietę, która ma udane małżeństwo. Jak wyszło gówno to co się stało z moimi przekonaniami?Ano "okazało się", że nie byłam ani dobra, ani mądra, inteligentna by się zorientowała, kochanka też do kitu, a małżeństwo najgorsze z możliwych. Ale czasu nie da się cofnąć. Wypieranie i zaprzeczanie własnym uczuciom jest niesprawiedliwością wobec siebie.
Usłyszałam niedawno takie porównanie: emocjonalnie kobiety są jak lustro, a mężczyźni jak witraż. Kobieta którą spotka nieszcząście, rozpada się jak zbite lustro, na drobne kawałki na wszystkich płaszczyznach. Facet ma zniszczone tylko jedno szkiełko w witrażu, a reszta zostaje nienaruszona. N innych płaszczyznach funkcjonują normalnie.
Dlatego dziewczyny tak ciężko jest nam pozbierać się do kupy.
Uf ale się rozpisałam:)
Anstawia, to nie jest ważne co zrobisz, czy będziesz wspierać swojego męża czy też nie, czy będziesz tolerować jego zachowanie czy nie. Istotne jest tylko  aby, to co robisz , na co się godzisz i jak żyjesz było zgodne z tym co Ty chcesz. Choć te wspieranie, mnie, zastanawia? Dla Mnie wsparcie drugiej osoby to kibicowanie mu w tym co On robi. Czy twoi  teściowie na pewno wiedzą czego od Ciebie oczekują?
Widać to jak  żyjesz nie pozostaje w zgodzie z Tym co w Tobie, a więc nie musisz się na to godzić, ale oczywiście możesz.
Chciałam jeszcze dodać że o wiele bardziej cenię sobie książki psychologiczne  napisane przez osoby, które przeszły to o czym piszą. A tak gwoli wyjaśnienia, autorka Koniec Współuzależnienia" wyszła ze swoich nałogów (niejednego, ze współuzalleżżnieniem  włącznie)i dziś jest terapeutką, specjalistką od uzależnień i cholewa, jak silnym trzeba być, aby wyjść z tego wszystkiego.
Pozdrawiam.

9 733

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

jak to jest, że po tym co zrobił mój mąż on nie okazuje skruchy, nie jest mu przykro, a powiedziałabym nawet że jest zadowolony z siebie.
przychodzi do dzieci jak do kolegów, traktuje je jak maskotki.
co taki człowiek ma w sobie takiego, że cały czas o nim myślę, analizuję jego zachowanie i mimo że  nijak nie wychodzi mi na plus to tęsknię straszliwie.Za jego ciałem, rozmową, specyficznym poczuciem humoru.Gdzieś w głębi bardzo żałuję tego co się wydarzyło.
A on dzwoni do córki i słyszę tylko - a co mama robi?...
dzisiaj byłam w pracy i nie wiedziałam jakie będzie jego zachowanie jak wrócę. spodziewałam się obrażonej miny jak zwykle i pomyślałam że na szczęście będę ją widzieć krotko... a tu uśmiech i miłe słowa. nie nadążam.
jak mam zająć się sobą kiedy widzę go w takim super nastroju?//
może pomału to do mnie dociera, że nie ja jestem tu winna, ale jak mam z nim kontakt to o tym zapominam
mam teraz fazę dołów i chwil, w których mówię sobie dam rade, bez niego też jest ok. ale za chwilę czuję się beznadziejnie samotna...

9 734

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Powiedzcie mi jeszcze, czy ma sens i czy jest możliwe życie u boku uzależnionego chłopa i zarazem bycie szczęśliwą? Bo ja już sama nie wiem...
Kachna66 myślę,że moi teściowie cieszą się,że się pozbyli niewygodnego synka z domu. Teraz to mój problem. Teściowa powiedziała kiedyś,że ma ułomne synowe...
Wielokropek ale gdybym się buntowała od samego początku, to może teraz nie cierpiałabym tak?? Na pewno!
Tarantella, pewnie znowu posprzątam jego rzygowiny...

9 735

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

(...)Wielokropek ale gdybym się buntowała od samego początku, to może teraz nie cierpiałabym tak?? Na pewno!(...)

Wiem jedno: spoglądanie w przeszłość i "gdybanie co by było, gdyby" nie ma żadnego sensu. Nie dodaje sił, zabiera zaś sporo energii, dodaje jeszcze więcej żalu i cierpienia. Poczucie winy nie jest dobrym motywatorem do zmian w swym życiu i postępowaniu.

9 736

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:
Anstawia napisał/a:

(...)Wielokropek ale gdybym się buntowała od samego początku, to może teraz nie cierpiałabym tak?? Na pewno!(...)

Wiem jedno: spoglądanie w przeszłość i "gdybanie co by było, gdyby" nie ma żadnego sensu. Nie dodaje sił, zabiera zaś sporo energii, dodaje jeszcze więcej żalu i cierpienia. Poczucie winy nie jest dobrym motywatorem do zmian w swym życiu i postępowaniu.

To co jest najlepszym motywatorem? Jak myśleć, jak postępować? Jeżeli teraz miałabym żyć w zgodzie ze sobą, to najchętniej odcięłabym się zupełnie od rodziny męża, która neguje moje buntownicze zachowanie wobec niego. Chcę mieć ich w doopie i nie przejmować się nimi i ich zdaniem! I chciałabym żeby wiedzieli że mam ich wszystkich gdzieś!

9 737

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Nooooo!
Już nie muszę odpowiadać. Sama sobie udzieliłaś odpowiedzi. smile

9 738

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To teraz już mogę spokojnie iść spać, z poczuciem ulgi a nie winy:) słodkich snów!

9 739

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

I jeszcze jedno, bo miałam to dopisać w poprzednim poście, ale już jest nowa doba.

Pytasz o to, jak żyć i jak postępować. Zgodnie ze sobą. Jesteś dla siebie najważniejszą osobą. Liczą się Twoje uczucia, Twoje zdanie, Twoje chęci. Wszelkie "powinnam" lub "muszę" maja iść w kąt. Ty decydujesz, co będziesz robić, albo czego robić nie będziesz. Nikt inny.

Dobrej nocy.
Pamiętaj, ze jesteś mądrą kobietą. smile

9 740

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

I jeszcze jedno, bo miałam to dopisać w poprzednim poście, ale już jest nowa doba.

Pytasz o to, jak żyć i jak postępować. Zgodnie ze sobą. Jesteś dla siebie najważniejszą osobą. Liczą się Twoje uczucia, Twoje zdanie, Twoje chęci. Wszelkie "powinnam" lub "muszę" maja iść w kąt. Ty decydujesz, co będziesz robić, albo czego robić nie będziesz. Nikt inny.

Dobrej nocy.
Pamiętaj, ze jesteś mądrą kobietą. smile

Dziękuję za mądre rady!

9 741

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Anstawia w dbaniu o siebie najpiękniejsze jest to że "Ja nic nie muszę",bo zawsze mam wybór, wystarczy go zobaczyć. Czasem żadna z opcji, jaką mamy do wyboru nie uszczęśliwia  natychmiast, nie zadawala w pełni i to jest powodem niepewności , frustracji i dokonywania złych wyborów.Anstwia masz ciężki orzech do zgryzienia i nie dziwię się że zadajesz pytania na które odpowiedź jest tak oczywista dla innych kobiet na tym forum. Spróbuj ocenić jaki masz  wybór? Możesz żyć jak żyłaś do tej pory i nic nie zmieniać w sobie, ale ty wiesz że Tobie już taki układ nie pasuje.Nie chcesz żeby ktoś zmuszał Cię do trwania w tym układzie, ale Ty też nie zmuszaj innych, aby się zmieniali tak jak Ty sobie życzysz, bo trafisz na taki sam opór jak jest w Tobie. Możesz zmieniać, ale tylko siebie i swoje postępowanie. Wiem że nie jest to łatwe zrozumieć i pogodzić się z tym że tylko na siebie mamy wpływ, ale taka jest prawda. Zacznij może od małych kroczków, małych zmian, których pozytywne efekty zobaczysz natychmiast. Może nie sprzątaj jego rzygowin? Nie masz wpływu na to czy się schleje, naćpa i potem zarzyga dywan, ale możesz zdecydować, czy Ty to posprzątasz. Oczywiście wolno ci, jak chcesz sprzątaj i nikt nie ma na to wpływu co zrobisz poza Tobą.Ale możesz zostawić sprzątanie rzygającemu.

9 742

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wszystko jest piękne co piszecie i wydaje się być takie proste. Dużo pracy mnie czeka, szczególnie nad samą sobą. Dzisiaj mam drugą wizytę u psycholożki,ale już widzę,że więcej słów,które chciałabym usłyszeć mam tutaj na forum. Pani psycholog już na pierwszym spotkaniu zastrzegła sobie,że nie będzie "wchodzić" w związek, że psycholog tak nie robi. No ok, ale ja właśnie potrzebuję takich słów jak tutaj. I mimo iż wizyta u niej często zastanawia mnie do refleksji,to wizyta na forum,daje mi poczucie spokoju. Pierwszy raz od dłuższego czasu obudziłam się spokojna, cieszę się kolejnym dniem,który nadchodzi, nie skupiam myśli na negatywnych emocjach. Zdaję sobie sprawę,że będzie ciężko,ale czuję siłę i spokój... Narazie sama nie wiem co zrobię ze swoim związkiem. Nie wiem czy chcę rozwodu. Ale wiem,że chcę zmienić siebie. Mój mąż zawsze robi to na co ma ochotę. Sam podejmuje wszystkie decyzje, nigdy nie pyta mnie o zdanie. Nigdy nie rozmawia ze mną przed podjęciem jakiejś decyzji. Zrezygnował z pracy i otworzył własną działalność. Sprzedał nasz wspólny samochód i kupił sobie busa do pracy. Chce jechać do Polski (mieszkamy w Holandii) to potrafi zabrać pieniądze,które zarobił i sobie jechać. Opłaty,rachunki są u niego na ostatnim miejscu. Ja płacę regularnie za czynsz i inne rzeczy. On czasem coś dorzuci. Ale gdy jemu jest kasa potrzebna na jaranie,to potrafi ją wygrzebać spod ziemi. Koledzy i jego rodzinka są najważniejsi, ja jestem,bo jestem. Wiecznie się czepiam i go kontroluję,więc jestem ta najgorsza. A najgorsze jest to,że wszyscy myślą,że on jest przecież taki miły i dobry, no jak ja mogę tak źle o nim mówić? I wychodzi na to,że to ja jestem ta zła. Ach ci ludzie, tak strasznie się przejmuję ich opinią i słowami...

9 743

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kachna66 napisał/a:

Uczciwość wobec siebie jest najcenniejszą rzeczą jaką możemy posiadać. Opiszę jak na mnie zemścił się brak uczciwości wobec siebie.
1 nieuczciwość- zniszczył 20 lat mojego życia.Nieprawda -bo przez 20 lat byłam szczęśliwa.Że dziś wiem co robił? To nadal nie zmienia prawdy - Ja byłam szczęśliwa.
2 nieuczciwość- byłam idiotką bo mu wierzyłam. Nieprawda-to on był idiotą, Ja cudowną kobietą która darzyła ukochanego pełnym zaufaniem.
3 nieuczciwość zniszczył moją kobiecość. Nieprawda, moja kobiecość ma się dobrze i nie ma z Nim nic wspólnego, bo Ona jest we mnie.
4  nieuczciwość- byłam służącą, kucharką, niańką jego dzieci.Nieprawda byłam dobrą żoną i matką a dzieci były przede wszystkim moje.
.

Jakie to smutne, że jedna osoba potrafi nas zdyskredytować. Inaczej to sami ulgami jej manipulacji.

Ja też uwierzyłam, że jestem "złą" żoną, przez blisko rok użalałam się nad tym jak to On zmarnował mi 17 lat życia, że nie doceniał mojej pracy, poczułam się wykorzystana we wszystkich aspektach naszego życia. Ale po Twoim poście zrozumiałam, że to nie prawda. Ja też byłam w tamtym czasie szczęśliwa, to, że źle to szczęście pojmowałam to inna sprawa. Ja nie czułam się służącą, ale dobrą żoną, starającą się jego zadowolić, kochającą i dbającą o swoje dzieci matką i wreszcie atrakcyjną kobietą. Te wszystkie czynności wykonywałam chętnie i byłam zadowolona z ich rezultatów.

To co się stało, że nagle poczułam się nic nie wartą kobietą? Przecież prawda jest taka, że JA, moja osoba, mój sposób na życie nie odpowiadam tylko JEDNEMU człowiekowi, a nie całej ludzkości?

Jeżeli kobiety to zrozumieją, tak jak to do mnie dotarło, to o wiele mniej łez wyleją.

JA JESTEM SUPER BABKĄ big_smile

9 744

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kachna66 napisał/a:

A Istotne jest tylko  aby, to co robisz , na co się godzisz i jak żyjesz było zgodne z tym co Ty chcesz.

Przepraszam , że wyrwałam z kontekstu. Czy tutaj jeszcze trzeba coś dodawać?
Wszystko co robimy wbrew sobie kiedyś nam o sobie przypomni.
A jednak dodam coś. Ważny jest szacunek, do wszystkich, a przede wszystkim do samych siebie.

9 745

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Powiedzcie mi jeszcze, czy ma sens i czy jest możliwe życie u boku uzależnionego chłopa i zarazem bycie szczęśliwą? Bo ja już sama nie wiem...
Kachna66 myślę,że moi teściowie cieszą się,że się pozbyli niewygodnego synka z domu. Teraz to mój problem. Teściowa powiedziała kiedyś,że ma ułomne synowe...
Wielokropek ale gdybym się buntowała od samego początku, to może teraz nie cierpiałabym tak?? Na pewno!
Tarantella, pewnie znowu posprzątam jego rzygowiny...

Może niech obi sobie z obrzygańcem. Masz prawo nie chcieć żyć z...ćpunem? Nie chciałam urazić. Można się starać, ale jednostronnie nic to nie da. Ja tam nie umiałabym za wszelką cenę. Czego ty chcesz?
Jeśli nie masz wsparcia w najbliższych znajdziesz je gdzie indziej smile

9 746

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
Anstawia napisał/a:

(...)Wielokropek ale gdybym się buntowała od samego początku, to może teraz nie cierpiałabym tak?? Na pewno!(...)

Wiem jedno: spoglądanie w przeszłość i "gdybanie co by było, gdyby" nie ma żadnego sensu. Nie dodaje sił, zabiera zaś sporo energii, dodaje jeszcze więcej żalu i cierpienia. Poczucie winy nie jest dobrym motywatorem do zmian w swym życiu i postępowaniu.

To co jest najlepszym motywatorem? Jak myśleć, jak postępować? Jeżeli teraz miałabym żyć w zgodzie ze sobą, to najchętniej odcięłabym się zupełnie od rodziny męża, która neguje moje buntownicze zachowanie wobec niego. Chcę mieć ich w doopie i nie przejmować się nimi i ich zdaniem! I chciałabym żeby wiedzieli że mam ich wszystkich gdzieś!

I słusznie. Zrób to! Jeśli tego właśnie potrzebujesz.

9 747

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

I jeszcze jedno, bo miałam to dopisać w poprzednim poście, ale już jest nowa doba.

Pytasz o to, jak żyć i jak postępować. Zgodnie ze sobą. Jesteś dla siebie najważniejszą osobą. Liczą się Twoje uczucia, Twoje zdanie, Twoje chęci. Wszelkie "powinnam" lub "muszę" maja iść w kąt. Ty decydujesz, co będziesz robić, albo czego robić nie będziesz. Nikt inny.

Dobrej nocy.
Pamiętaj, ze jesteś mądrą kobietą. smile

Anstawia... odpowiedzi szukaj w sobie!

9 748 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-04-16 11:59:33)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
kachna66 napisał/a:

Anstawia w dbaniu o siebie najpiękniejsze jest to że "Ja nic nie muszę",bo zawsze mam wybór, wystarczy go zobaczyć. Czasem żadna z opcji, jaką mamy do wyboru nie uszczęśliwia  natychmiast, nie zadawala w pełni i to jest powodem niepewności , frustracji i dokonywania złych wyborów.Anstwia masz ciężki orzech do zgryzienia i nie dziwię się że zadajesz pytania na które odpowiedź jest tak oczywista dla innych kobiet na tym forum. Spróbuj ocenić jaki masz  wybór? Możesz żyć jak żyłaś do tej pory i nic nie zmieniać w sobie, ale ty wiesz że Tobie już taki układ nie pasuje.Nie chcesz żeby ktoś zmuszał Cię do trwania w tym układzie, ale Ty też nie zmuszaj innych, aby się zmieniali tak jak Ty sobie życzysz, bo trafisz na taki sam opór jak jest w Tobie. Możesz zmieniać, ale tylko siebie i swoje postępowanie. Wiem że nie jest to łatwe zrozumieć i pogodzić się z tym że tylko na siebie mamy wpływ, ale taka jest prawda. Zacznij może od małych kroczków, małych zmian, których pozytywne efekty zobaczysz natychmiast. Może nie sprzątaj jego rzygowin? Nie masz wpływu na to czy się schleje, naćpa i potem zarzyga dywan, ale możesz zdecydować, czy Ty to posprzątasz. Oczywiście wolno ci, jak chcesz sprzątaj i nikt nie ma na to wpływu co zrobisz poza Tobą.Ale możesz zostawić sprzątanie rzygającemu.

/Czasem żadna z opcji, jaką mamy do wyboru nie uszczęśliwia  natychmiast, nie zadawala w pełni i to jest powodem niepewności , frustracji i dokonywania złych wyborów./
To jest klucz, kurcze to jest to właśnie. Dlatego czasami stoimy w miejscu, bo nie wiemy co dla nas lepsze.
Oj tak, mamy wpływ na siebie. Co zadziwiające, często to że zmieniamy siebie powoduje albo wpływa także na innych.

Anastawio a może lepiej byłoby jakby tak przyschły na nim te rzygowiny, bo może on nie ma świadomości co produkuje. Może mu to oczy otworzy?

9 749

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Anstawia napisał/a:

Wszystko jest piękne co piszecie i wydaje się być takie proste. Dużo pracy mnie czeka, szczególnie nad samą sobą. Dzisiaj mam drugą wizytę u psycholożki,ale już widzę,że więcej słów,które chciałabym usłyszeć mam tutaj na forum. Pani psycholog już na pierwszym spotkaniu zastrzegła sobie,że nie będzie "wchodzić" w związek, że psycholog tak nie robi. No ok, ale ja właśnie potrzebuję takich słów jak tutaj. I mimo iż wizyta u niej często zastanawia mnie do refleksji,to wizyta na forum,daje mi poczucie spokoju. Pierwszy raz od dłuższego czasu obudziłam się spokojna, cieszę się kolejnym dniem,który nadchodzi, nie skupiam myśli na negatywnych emocjach. Zdaję sobie sprawę,że będzie ciężko,ale czuję siłę i spokój... Narazie sama nie wiem co zrobię ze swoim związkiem. Nie wiem czy chcę rozwodu. Ale wiem,że chcę zmienić siebie. Mój mąż zawsze robi to na co ma ochotę. Sam podejmuje wszystkie decyzje, nigdy nie pyta mnie o zdanie. Nigdy nie rozmawia ze mną przed podjęciem jakiejś decyzji. Zrezygnował z pracy i otworzył własną działalność. Sprzedał nasz wspólny samochód i kupił sobie busa do pracy. Chce jechać do Polski (mieszkamy w Holandii) to potrafi zabrać pieniądze,które zarobił i sobie jechać. Opłaty,rachunki są u niego na ostatnim miejscu. Ja płacę regularnie za czynsz i inne rzeczy. On czasem coś dorzuci. Ale gdy jemu jest kasa potrzebna na jaranie,to potrafi ją wygrzebać spod ziemi. Koledzy i jego rodzinka są najważniejsi, ja jestem,bo jestem. Wiecznie się czepiam i go kontroluję,więc jestem ta najgorsza. A najgorsze jest to,że wszyscy myślą,że on jest przecież taki miły i dobry, no jak ja mogę tak źle o nim mówić? I wychodzi na to,że to ja jestem ta zła. Ach ci ludzie, tak strasznie się przejmuję ich opinią i słowami...

Pierwsza zmiana to nie przejmowanie się opinią innych?
Co Ci daje ta opinia? A no właśnie to, że jesteś zła, że sobie nie radzisz i takie tam. Oni nie chcą widzieć lub nie widzieli nigdy jak wygląda prawda, więc ta opinia nie jest obiektywna. Po co zatem się nią zadręczać? Zauważ, że ty tak samo możesz wydać podobną opinie krzywdzącą dla innych. Możesz się przeciwstawić opinii, czyli powiedzieć co o tym myślisz, może im potrzeba takiej szczerości, a może ich zaproś do obrzyganego mieszkania. Zastanów się. A może szkoda zawracać sobie głowy i za wszelką cenę starać się przekonać tych, którzy mimo wszystko nie muszą być po Twojej stronie.

9 750

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Chyba postanowiłam,że chcę rozwodu. Piszę chyba,ale tak naprawdę tego chcę. Boję się,że zmienię zdanie. Chcę porozmawiać o tym z mężem,ale boję się,że zmienię zdanie. Boję się,że później będę tego żałować. I tak sobie myślę,że jak szybko złożę wniosek do sądu, to nię będę miała czasu się rozmyślić. Kopniecie mnie w tyłek jak zmienię zdanie? Tylko jak mężowi przetłumaczyć,że rozwód to dla nas najlepsze wyjście? Bo ja to bym się chciała rozejść bez kłótni. Mimo wszystko trochę mu dobrego zawdzięczam... Trochę... Nawet myśląc o rozwodze,myślę żeby było to na naszą wspólną korzyść,a nie tylko moją. Jeżeli są tu osoby po rozwodzie, proszę odezwijcie się. Jeszcze nie przeszłam całego wątku,ale czytam. Powiedzcie mi,czy to,że mieszkamy razem,śpimy w jednym łóżku utrudni mi rozwód? Korzystniej jest najpierw się wyprowadzić? Dzieci nie mamy. Jeszcze niedawno nie myślałam nawet o takich rzeczach... Ohhh... Ciężko będzie. Boję się.

Posty [ 9 686 do 9 750 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 148 149 150 151 152 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026