netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

26 309 odpowiedzi1 692 054 wyświetleniazałożony przez bez serca, 21.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Strony Poprzednia 1 … 147 148 149 150 151 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 621 do 9 685 z 26 310 ]

9 621

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Monia_a napisał/a:

Długo się zastanawiałam czy napisać w tym wątku ale chyba to moja jedyna nadzieja nie będę tu opisywała swojej sytuacji ponownie bo założyłam osobny post ale jest mi tak strasznie ciężko nie chce płakać same łzy do oczu się cisną serce ściska ból jak ja mam sobie poradzić próbowałam coś czytać ale nie rozumiem słów coraz czarniejsze myśli mnie nachodzą powstrzymuje mnie jedynie syn jak tu żyć dalej jak ból się nasila a ja w tym wszystkim nie wiem co robić...myśl że on jest u niej wykańcza mnie dlaczego mnie to spotkało? w czym zawiniłam? ciągle się zastanawiam z jednej strony rozum podpowiada odpuść sobie dziewczyno z drugiej strony serce mówi walcz ale już nie wiem czy jest o co walczyć ale to jednak ktoś z kim chciałam się zestarzeć a teraz te puste ściany i on przychodzący i wychodzący do niej jak tak dalej żyć ..Przepraszam Was ale już nie wiem jak sobie tłumaczyć, jak żyć, po co żyć tysiące myśli w głowie noce bezsenne koszmar po prostu koszmar a w samym środku ja................

Cóż Ci Moniu napisać...nie byłam w takiej sytuacji jak Ty,byłam w innej,podobnej...
U mnie to proces. A pierwsze odczucia były jak Twoje. A potem go odseparowałam i nie widziałam go już idzie 3 miesiąc. Bardzo to sobie cenię i jest to jeden z moich priorytetów,dlatego,że boję się jego manipulacji. A tak pancerzyk rośnie:)
Wykopać dziada-wymyśl coś. To pozwoli Ci nabrać dystansu,zmniejszy ból.
To chora miłość,uwierz. Umiałabyś z nim żyć,zaufać mu gdyby padł Ci na kolana?
Masz syna,to cel. Daj mu zdrowy przykład,że nie wolno zdradzać,bo to brak szacunku,czyn niewybaczalny.

Czytaj. Zmuś się. I pisz.

9 622 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-04-09 22:19:43)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Rozwój nigdy nie przebiega według prostej linii. Zawsze - skokowo, czyli góra, dół, góra, dół... Jest tylko małe "ale". Za każdym razem dół jest na innym, wyższym od poprzedniego, poziomie. big_smile

l_ukrecjo, przeczytaj swój przedostatni post dokładnie.
Czy tak pisze głupia kobieta? Czy głupia kobieta dochodzi do takich wniosków?

Zacznij się przyzwyczajać do dobrych słów o Tobie, ale też do takiego myślenia o sobie. smile

9 623

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Poczułam to czego czuć nie chciałam,przed czym uciekałam całe życie.
CZARNĄ DZIURĘ!!!

Spokojnie l_krecjo, ta czarna dziura to tylko dołek, chwilowy stan. Jutro, za dwa dni będzie lepiej. Spokojnie kochana, każdy miewa gorsze dni. Samouświadomienie boli, ale jest konieczne by wyciągnąć wnioski. To one pozwalają nam na naukę, na zmiany wyborów, decyzji. Można poczuć się wolną i szczęśliwą po traumatycznych przeżyciach. Można wiele. Po pierwsze trzeba chcieć, po drugie trzeba czasu. U Ciebie to wszystko dzieje się. Pamiętasz kiedyś weszłaś tu, chwilę zagościłaś i dałaś mu kolejna szansę. Wtedy nie chciałaś tak naprawdę zmian. Dziś jesteś może i na kolanach, ale już w drodze do zadowolenia z życia w pojedynkę i nie jest to na pewno początek tej drogi.
Może i Twój ostatni partner( jak i poprzedni) nie chciał przerwać masakrycznej gry we dwoje, ale Ty tego już chciałaś. To Ty powiedziałaś STOP. Wiesz, ze sa kobiety, które nigdy nie powiedzą zdecydowanie tego słowa. Ty działasz, walczysz ze sobą, analizujesz i idziesz do przodu. l_ukrecjo ja również przechodziłam przez różne stany. Pisałaś niedawno jaka była Twoja reakcja na napotkane pary zakochanych. Ja w pewnym momencie swej drogi miałam takie same odczucia. Pisałam tu na forum, ze dziś wpatrzeni a jutro będzie ją oszukiwał i zdradzał a ona w swej naiwności, obawie, strachu wybaczy mu wszystko. Dzisiaj już nie reaguję takimi myślami na pary przytulone. Dzisiaj jednak każdej narzekającej na partnera powiem masz wybór, albo godzisz się na taki stan i nie narzekasz albo mówisz pa pa i idziesz w swoją stronę. Przy wariancie pierwszym wiadomo, ze nigdy nie zmieni się przemocowca, oszusta, alkoholika jeśli on nie będzie tego chciał. Ty kobieto( mężczyzno również ) nie zmienisz partnera! więc tkwij w związku i nie narzekaj. Wiadomo, pójście w swoją stronę jest lepszym rozwiązaniem. Owszem boli odejście mimo miłości lub złudy miłości, ale pozbywasz się tego kto Cię rani i ranić będzie i zawsze masz szanse na poznanie kogoś innego lub zorganizowania sobie życia bez partnera i to życia szczęśliwego. l_krecjo przecież już wiesz, ze szczęście można czerpać z pracy, zainteresowań, pomocy komuś czy bycia z przyjaciółmi i SPOKOJU. Czułaś kiedyś potrzebę bycia samej a dzisiaj nie czujesz się komfortowo sama ze sobą.Do tego potrzebny jest czas. To z czasem przestajemy czuć się samotne we własnym towarzystwie smile.

l_ukrecja napisał/a:

I wiecie co?
Nie mam żalu do eksa i eksów,bo wiem,że na ich zachowanie też wpłynęło dysfunkcjonalne dzieciństwo. Każdy mój facet był co najmniej DDA. Nie mieli wzorców. W wielu dziedzinach działali podświadomie.
Nie zamierzam karmić się nienawiścią do nich,są mi obojętni,ot skrzywdzeni,bez wzorców jak ja i nie uważam ich za gorszych.
Nie będę też już wyzywać od ogrów,psychofagów,psycholi. Oni teraz mają swoją bajkę,a ja swoją. Powrotu nie ma,bo ja nie chcę. Nie chcę też nikogo nowego. Pierwszy raz nie chcę zaklinować.
Nie tęsknię,nie myślę,nie analizuję-to minęło i dziękuję za to Bogu.

Teraz czas zająć się sobą.
I dziś się zajęłam. I dziś czuję się lepiej. I dziś chcę zmieniać siebie i nauczyć się nie zmieniać innych.
I wierzcie,nie jest lajtowo,ale lepiej mi samej-z dziećmi (bez nich byłoby o wiele ciężej).
Dziś znowu mam siłę walczyć o siebie,o swoje zdrowie,o swoje dobro.

Piękne słowa smile. Jesteś silną kobietą, mądrą kobietą smile.


Wyzywanie.....chciałabym, marzyłabym aby w moim przypadku było to wyzywanie...psychofag ...to nie wyzywanie, to prawda, to cholerna prawda z konsekwencjami...... Nie, nie chce o tym myśleć, przynajmniej nie dzisiaj.
Dobrze mówisz smile zająć się sobą smile Kiedyś pisałam tu, że nie wiem co lubię. Dzisiaj wiem. Lubię żartować, śmiać się, lubię być aktywna, kocham porządkować swoje życie smile. Odczuwam "motylki w brzuchu" kiedy wyprostuję jakąś swoją zaległą i pokręconą sprawę ( wynikłą przez exa zaniedbania). Motylki i dumę czuję. Ja kiedyś niedecyzyjna, nieaktywna, przeżywająca bardzo nieudaczność męża( dzisiaj wiem, ze była to zwykła nieudaczność a nie pech jak mi wmawiał), godząca się na przegrane, dzisiaj podejmuję przemyślane decyzje, które kończą się sukcesem a jeśli nawet nie ( tak jak sprawa spadkowa) to nadal "trawię" temat i działam by wyjść z sytuacji zwycięsko. Dla wielu to pewnie będzie normalne funkcjonowanie, codzienne funkcjonowanie. Dla mnie to novum i radość z  moich działań i sukcesów. Mam ogromną satysfakcję z naprawiania, zapobiegania nieszczęściom, których może być sprawcą i był mój były mąż.

9 624

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
adelines napisał/a:

W swej naiwności sądziłam, że to  było tylko jednorazowe " potknięcie" i, że zrozumiał swój błąd. Doceniałam fakt, że się do tego przyznał.

Dostał szansę. I został przyłapany ponownie... Dostał kolejną, i znowu powtórka z rozrywki... następna szansa, w końcu musi kiedyś przejrzeć na oczy! I znowu cios! Ciągle z tą samą PANIĄ!

Notoryczne kłamstwa, przyspawanie na stałe do komórki, potajemnie założona poczta... tajemnicze wyjazdy i obojętność wobec mnie i dzieci... ciągłe wymykanie się, by odpisywać na jej sms-y, ciągły strach, że go zdemaskuję...

Witaj w klubie wybaczalskich smile

9 625

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

l_ukrecjo stokrotne dzięki za książki smile

9 626

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
adelines napisał/a:

(...) Nie odzywam się do niego już od 2 tygodni... ignoruję go... (...)

adelines napisz mi proszę jak Ci się to udało czy masz na to jakiś złoty środek?

9 627

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Droga Zosiu,widać wyraźnie,że jesteś dalej ode mnie,a bliżej szczęścia.

Ja szukam siebie,szukam drogi, Boga szukam...
Ale wiesz co? Cieszę się,że szukam,bo rozwijam się.

Dziś byłam z małą na rolkach,(ona już umie jeździć 2 dzień nauki). I tak sobie na ławce usiadłam i patrzyłam na te chude nóżki,jak u źrebaka,na tych rolach... Ale nie o tym;) /Więc jak tak sobie siedziałam,przypomniałam sobie,ja czułam się będąc z nim...wtedy czułam się sparaliżowana,jeśli nie siedział na tej ławce obok mnie,a jak był...hmmm...nie umiałam się śmiać,tak autentycznie,udawałam,grałam,byłam skrępowana...

Hehe,ale za to adoratora miałam wink
Taki natręcik. Przyczepił się. Atakuje wytrwale mnie na FB,a teraz na żywca zaczyna wink
Mmm...jakie komplementy...on zawsze chciał ze mną porozmawiać,marzył,śnił wink
Wdowiec...taki biedny...ojej jakże ja bym mu pomogła. Uszczęśliwiła wink
A on jak doskonale wyczuwa,że ja mogłabym mu pomóc z żałoby uczynić życie niczym we śnie smile
Hehe ale choć on wytrwały,nie ze mną te numery big_smile


Adelines kochana niech Ci pomogą te nasze książeczki zrozumieć,to będzie moja nagroda :*

9 628 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-04-11 21:32:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
l_ukrecja napisał/a:

Droga Zosiu,widać wyraźnie,że jesteś dalej ode mnie,a bliżej szczęścia.

Ja szukam siebie,szukam drogi, Boga szukam...
Ale wiesz co? Cieszę się,że szukam,bo rozwijam się.

Szczęście.....ma chyba ono różne oblicza.....to co kiedyś uważałam za szczęście okazało się być moim nieszczęściem.
Ja Boga nie szukam. Byłam bardzo wierząca, ale dzisiaj mam tyle wątpliwości. Jak Bóg pozwala rodzić się gadzinom....nie, Boga nie ma!

Cieszę się, że szukasz, rozwijasz się, masz wnioski  smile


l_ukrecja napisał/a:

Hehe,ale za to adoratora miałam wink
Taki natręcik. Przyczepił się. Atakuje wytrwale mnie na FB,a teraz na żywca zaczyna wink
Mmm...jakie komplementy...on zawsze chciał ze mną porozmawiać,marzył,śnił wink
Wdowiec...taki biedny...ojej jakże ja bym mu pomogła. Uszczęśliwiła wink
A on jak doskonale wyczuwa,że ja mogłabym mu pomóc z żałoby uczynić życie niczym we śnie smile
Hehe ale choć on wytrwały,nie ze mną te numery big_smile

smile

9 629 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-04-11 21:51:45)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Cały dzień dzisiejszy ciężko pracowałam nad rozwodem męża partnerki mojego byłego ( znowu skomplikowanie to brzmi smile) Pisałam mu pozew, porządkowałam dowody. Jak tak dalej pójdzie to biuro pisania pozwów i przygotowań do spraw rozwodowych otworzę big_smile .
To kolejny dzień naszej pracy, ale dzisiaj dopięliśmy wszystko do końca. Będę jego świadkiem na sprawie rozwodowej. Jeśli jego małżonka zjawi się będzie miała ciekawą lekturę do przeczytania big_smile . Są to słowa mojego ex wypowiadane pod jej adresem w roku 2009 i z września 2011 czyli z dnia kiedy chciał wrócić. Są to dla niej niemiłe słowa. Czy to zemsta ? Nie, nie traktuję tego w ten sposób. Przedstawiam swoje prawdziwe dowody na trwający romans kiedy ona żyła jeszcze z mężem. Co będzie jak ona się dowie, ze jej kochaś źle mówił o niej kiedy chciał do mnie wrócić ? Nic nie będzie. Mój były tak jej to wszystko po rozprawie przedstawi, że nic nie będzie i jeszcze ona biednego misia utuli, pożałuje big_smile.

9 630

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Jak Bóg pozwala rodzić się gadzinom....nie, Boga nie ma!

A założymy się? big_smile

9 631

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

To kolejny dzień naszej pracy, ale dzisiaj dopięliśmy wszystko do końca. Będę jego świadkiem na sprawie rozwodowej. Jeśli jego małżonka zjawi się będzie miała ciekawą lekturę do przeczytania big_smile . Są to słowa mojego ex wypowiadane pod jej adresem w roku 2009 i z września 2011 czyli z dnia kiedy chciał wrócić. Są to dla niej niemiłe słowa. Czy to zemsta ? Nie, nie traktuję tego w ten sposób. Przedstawiam swoje prawdziwe dowody na trwający romans kiedy ona żyła jeszcze z mężem. Co będzie jak ona się dowie, ze jej kochaś źle mówił o niej kiedy chciał do mnie wrócić ? Nic nie będzie. Mój były tak jej to wszystko po rozprawie przedstawi, że nic nie będzie i jeszcze ona biednego misia utuli, pożałuje big_smile.

To jest ten fenomen. A zemsta? Kochanie, czy nie wydaje Ci się, że oni oboje są dla siebie NAJLEPSZĄ zemstą? To jest dopiero mistyczny majstersztyk. Sama byś tego TAK nie wymyśliła, jak Los to dla nich uszykował. Nic tylko siedzieć i patrzeć. Zwłaszcza jak się już zna libretto.
Nadal twierdzisz, że Boga nie ma? big_smile

9 632 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-04-12 10:19:22)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:

To jest ten fenomen. A zemsta? Kochanie, czy nie wydaje Ci się, że oni oboje są dla siebie NAJLEPSZĄ zemstą? To jest dopiero mistyczny majstersztyk. Sama byś tego TAK nie wymyśliła, jak Los to dla nich uszykował. Nic tylko siedzieć i patrzeć. Zwłaszcza jak się już zna libretto.
Nadal twierdzisz, że Boga nie ma? big_smile

Nadal twierdzę , że nie ma. Wojny, kalectwa i różni zwyrodnialcy to dla mnie wystarczające dowody. Powiesz zapewne, ze każdy niesie swój krzyż.......nigdy nikogo nie skrzywdziłam, pomocną dłoń wyciągałam.....

Wiesz Tarantello, jako kobiety nie szkoda mi jej.
Natomiast patrząc na nią przez pryzmat jej jako matki a i owszem żal.

Jest kilka opcji tej historii.
Pierwsza, to żyli długo i szczęśliwie. To jednak nie jest możliwe z jego charakteropatią.
Druga, to jej kłopoty finansowe, długi, komornicy. Ten proces już się zaczął. Wiem, że ma ona na sobie 2 kredyty w banku i działalność gospodarczą, w której ponoć już są kłopoty. Dwa tygodnie temu syn widział się z ojcem i ten prosił go o użyczenie telefonu, bo jego telefon (zarejestrowany na jej działalność) ma blokadę na rozmowy wychodzące. Nie świadczy to o rozkwicie tejże działalności. Jeśli kłopoty pogłębią się, zaczną się sądy i komornicy. Może dojść do zajęcia jej pensji i nie spłacania przez to kredytów, bank wówczas wypowie jej kredyt i traci ona mieszkanie na licytacji. To czarny scenariusz, ale przy nim możliwy. Ja przechodziłam przy nim przez wiele czarnych scenariuszy. Cierpiałam na tym ja i dzieci. Kolejnym minusem w tym scenariuszu może być przejrzenie na oczy kobiety, która do tej pory myśli, że skarb jej się trafił. Skarb, bo dobry człowiek, dobry mąż, ojciec i dobry biznesmen. Jeśli zorientuje się, że on ciągnie ją na dno finansowe i emocjonalne, pogoni go ze swego życia. Gdzie psychofag się podzieje? Może chcieć wrócić gdzie jest zameldowany lub już będzie miał w pogotowiu nową "kołderkę" czego i sobie, i jemu życzę smile. Mowy o powrocie do rodziny nie ma ! Byłby to dzień nie do przeżycia i dla mnie i dla moich dzieci.
Kolejna wersja i ta przeze mnie wymarzona - mają mniejsze czy większe kłopoty, ale są razem a ja w tym czasie zabezpieczam siebie i dzieci (potrzebny mi rok może dwa) a potem.....najprawdopodobniej cichutko będę siedziała i nawet już ich nie "obserwowała"(chyba, ze alimentów nie będzie płacił). Wersja, że prześlę jej bukiet z podziękowaniami i płytką z jego słowami, gdzie mówi o jej niskiej kulturze, że życie mu spieprzyła, że kocha nie ją itp. (tego nagrania sąd nie dostał)raczej też nie wchodzi w grę, bo czemu miałabym być taka uczynna big_smile  Z jakiej racji miałabym powodować ocknięcie się jej z pięknej bajki zmieniającej się stopniowo w koszmar. Ona wiedziała, ze ja sobie nie radzę. Dzwoniłam do niej z hotelu. Nie pamiętam tej rozmowy ale skoro do mamy dzwoniłam z pożegnaniem mówiąc co zrobiłam to być może i jej mówiłam, że odchodzę. Tak Tarantello moja zemsta to siedzieć cichutko smile. Nie mam satysfakcji myśląc, że i ona ma szanse dosięgnąć dna finansowego czy emocjonalnego. Szkoda mi nie jej ale jej dzieci. One równie wysoką cenę zapłacą za związek matki z tym zwyrodnialcem.


Zablokowane rozmowy wychodzące to zwiastun kłopotów, które ją czekają, bo na nią zarejestrowana jest działalność. Oni, czyli psychofagi zawsze spadają na 4 łapy. Kiedy nasyci się jej upadkiem emocjonalnym mam nadzieję, że "kołderkę" wymieni na inną i nie będę to ja. Ja jestem juuuuuż bardzo świadom jego charakteropatii, wolna i szczęśliwa, bo bez niego.

9 633

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Jak Bóg pozwala rodzić się gadzinom....nie, Boga nie ma!

A założymy się? big_smile

Zakładam się tylko gdy mam 100% pewność tongue

9 634

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A nie na tym właśnie polega wiara? Że wierzymy w coś, na co nie ma namacalnych dowodów?

9 635

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Ja niestety w istnienie Boga szczerze wątpię. Zwłaszcza kiedy widzę jak się dzieci w kościele męczą. Pomyślałam sobie nawet, że jakby był ten Bóg to te msze inaczej by wyglądały. Fakt, że księża dużo chrzanią. Ostatnio słyszałam, że proboszcz jednej parafii poprosił dzieci, żeby w białym tygodniu po komunii przyniosły w kopercie pieniążki, które zebrały od rodziny, tak co łaska. Złodzieje!!! Niech no mi się napatoczy w tym roku, ja mu dam, w d... im się poprzewracało.
A i poza tym nie byłoby takiej krzywdy na świecie, jakoś nie potrafię ze spokojnym sumieniem odbierać porażek i wszystkich kłopotów w życiu jako bożej łaski i że trzeba to przyjąć na klatę, bo już mnie klata boli a zmian jakichś na lepsze nie rejestruję. Choć co dnia się staram, A może jest lepiej, tylko ja już w tym zamieszaniu nic nie widzę.
Teraz tylko odbijam piłeczkę palantowi, który się czepia. Robi to za każdym razem jak ma dziecko. Zaraz jest telefon, a to, że to nie zrobione,  dziecko o kromce chleba, a to to, a to tamto, pierdoły takie, że głowa boli. Co z pierdół wyniknie, chyba nic, bo dla sądu takie pierdoły o jakich mówił to pierdoły po prostu, więc niby nie ma czym sobie głowy zawracać. Najdziwniejsze jest, że owy patafian wydzwania do mojego ojca, albo jeśli tylko jakiś kontakt nastąpi to od razu na mnie napieprza o tych pierdołach. A co robi wtedy mój tata? A no słucha i jeszcze powie (wiem po wczorajszej rozmowie), że porozmawia ze mną, czyli niejako słucha go i przyznaje mu rację. Oto szopka. Ja bym nie dała po swoim dziecku jeździć, ale mój tato zawsze taki był, że wolał się nie mieszać. Ja mu podsunęłam myśl, że może powinien mu dać do zrozumienia, że jednak to są sprawy między nami. Ale niestety pozwala zachowywać się idiocie po gówniarsku, nic na to nie poradzę. Może ja zacznę dzwonić do mamy rozwodowego i na niego napierniczać- przecież to żałosne.
Chciałam tacie powiedzieć jak jest (chociaż jego to nie interesuje, tylko słucha jak go ktoś weźmie w ryzy) to usłyszałam, że jedna strona na drugą tylko opowiada. Pomyślałam, szkoda czasu na te rzeczy. I tak sobie muszę sama z tym poradzić, bo wsparcia brak. Chciałam w domu trochę emocje rozładować, trochę się popłakałam jak ten o tej kromce chleba, to jeszcze oberwałam, żebym przestałą i takie tam. A co do rozwodowego byłam twarda i zwróciłam uwagę, żeby odpowiedział mi konkretnie na pytanie, a nie odwracał kota do góry ogonem. Bo ja go zapytam o coś to jego odpowiedz jest tak wymijająca, że najpierw mnie o coś musi zbesztać wskutek czego albo odpowie na odczepnego, albo pytanie właściwe całkiem zignoruje. Ja skupiłam się na konkretach. Poprosiłam go, że skoro zapomniał dać rzeczy o której mu przypominałam, a była potrzebna, to niech ją przywiezie. Nie przywiezie, w domu na następny dzień też nikogo nie będzie, żeby oddał. A w ogóle to ja to, tamto a czepiam się tego. Więc tylko odpisałam, żeby dał znać gdzie o godzinie tej i tej, dnia tego i tego ta rzecz do odbioru będzie. I dało się była. Oddzwonił już nie do mnie i dało się. Powiedziałam sobie jeszcze jedno, że więcej się bujać z dzieckiem autobusem nie będę, żeby dla jego wygody podjeżdżać i iść przez pól osiedla pod jego nos. Niech wsiądzie w auto ze swoim kierowcą i pojedzie jak jest taki mądry. Nieraz zasuwałam cały dzień i ledwo zdążyłam i dziecko za sobą ciągałam, a on -czekał i popędzał, albo się przywalił jeszcze o coś. I umawiać się trzeba słownie, a potem jeszcze smsem potwierdzić, żeby cholewy sobie z buzi nie robić, bo tak samo kręcił, ale ja już nie dam sobie wmówić, bo dobrze pamiętałam jak było. Ale przecież idiotę z niego robię. Nie robię, bo nie trzeba- t jest raz. A druga rzecz, że pamięć krótką ma, bo nie pamięta jak się umawialiśmy. Albo pamięta a myśli, że ja nie tego. NO fakt, było tak, że dla świętego spokoju nieraz odpuszczałam. A i przyzwyczai się, że mu dziecko wożę, wygodnicki. Koniec.

9 636

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

No nie ukrywam, że moja wiara też ostatnimi czasy z lekka kuleje!
Jakoś nie potrafię znaleźć ukojenia, pocieszenia w modlitwie.
Kwestia wiary w Boga ma sie niestety nijak do tego w jaki sposób księża próbuja tę wiarę przekazać! Nic dziwnego, że dzieci się nudzą w kościele, jeśli ksiądz nie potrafi tej wiary dzieciom w przystepny sposób przyblizyć!

Moja córka w zeszłym roku była u komunii i też proboszcz poprosił o dobrowolny datek w kopercie - na szczęście nie podpisanej!
Oj niewiele tych kopert było!

9 637

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Księża potrafią wyjątkowo zniechęcić, w jednej prafii ksiądz chodził po kolędzie i co zebrał, otwierał kopertę i spisywał sobie co kto i ile dał. Jaja. Księży nie lubię.
A na mszy moje dziecko nie może wytrzymać, ja pamiętam też miałam z tym kłopot, ziewałam zawsze jako dziecko, z czasem siedziałam spokojnie, ale czy słuchałam. Nie wiem. Szczerze uważam mszę za stratę czasu, to może przykre, ale prawdziwe.

9 638

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Sęk tkwi w księżach a nie w Bogu.. ja pzrestałam chodzic do kościoła ..bo przeciez jestem rozwiedziona.. i teraz mam drugiego męża więc mam grzech cięzki i nie dostaję rozgrzeszenia.. gdyby mój Misiek tylko wpadał do mnie na bzykanko a nie żył ze mną normalnie...wszytsko by w miare gralo..a tak jestem baaaardzo zła.. więc ja dziekuje bardzo...

9 639

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantello !
Czytam właśnie Twój blog i temat o dzieciach. Idealnie to opisujesz. Tak to się właśnie wszystko dzieje.
On (mój były) wmawiał jej, że jest idealnym, troskliwym synem. Słyszałam na własne uszy jak jej mówił, że z mamą rozmawiał w czasie świąt. Nie była to prawda. Kiedy pytałam go, słyszałam potwierdzenie, tak dzwoniłem. Potwierdziłam kłamstwo sprawdzając jego biling. NIE BYŁO w nim połączeń z matką, a matka nie ma możliwości zadzwonienia do niego.
To był obraz dobrego syna. Teraz przejdę do rozdziału dobry ojciec. Z rozmowy telefonicznej z nią, dowiedziałam się, ze manipuluję dziećmi( rozmowa odbywała się przy moim mężu na telefonie głośnomówiącym). Zgłupiałam w tym momencie. Już nie ją , ale jego pytałam o co chodzi, o jakiej manipulacji ta kobieta mówi.  Pozwolę sobie na cytat po słowach tej kobiety, co to za manipulowanie dziećmi.
"M- Kto manipuluje dziećmi ?   (słyszał jak ona mówiła kto)
ja- co ty jej naopowiadałeś ???
M- kooomu ?                   
ja- jej ! Co ty jej naopowiadałeś ??? jakimi dziećmi ja manipuluję ???
M- Jakimi dziećmi ? Kto ? o czym ty mówisz ?
ja- nie, to ja chcę wiedzieć o czym ona mówi ???!!!
M- ja nie wiem o czym ona mówi.
ja- Manipulowanie dziećmi ??? ...ty jej opowiadasz ???... ja dziećmi manipuluję ??? "
Nie rozumiałam wtedy o co chodzi. Tak Tarantello właśnie tak to wygląda - on dobry ojciec a matka zła. Dzieci nie mogą jeździć z nim na ryby, które okazały się "rypaniem", ponieważ nie chcą, bo matka tak zmanipulowała ich, ze nigdzie nie chcą z nim jeździć. Zapewne bardzo nad tym ubolewał....on świetny ojciec pozbawiony możliwości bycia z ukochanymi synami. Prawda jest taka, ze nie chciał być z nimi, nie interesował się nimi i nigdy ich nie kochał. Świetnie opisałaś to w punkcie "dzieci transparenty". Tak, oni muszą pokazać jakimi są dobrymi ojcami. U mnie nie mógł, ponieważ żona "chora psychicznie" dziećmi manipuluje i pozbawia w ten sposób biedaka możliwości opieki nad ukochanymi dziećmi.
Są i w jego życiu dzieci "marchewki". Na rowerach go z nimi widziano, na łyżwach. Pokazał im w Paryżu Disneyland - no wspaniały kandydat na "przyszywanego tatę", na opiekuna. Huśtawka w dół jeszcze przed nimi. Zazdrość o uczucia partnerki i jej czas poświęcony dzieciom.... ja to przerabiałam na własnej skórze i własnych dzieciach- jego dzieciach.
Ha ha ha mój ex również zabrał ze sobą długi i ciuszki i to nie wszystkie, bo miejsca na całość nie miał. Proponowałam mu uczciwy podział, ale nie chciał. On taki dobry, nic nie weźmie, mnie i dzieci nie będzie ograbiał, on taki pokrzywdzony, bo nic mu żona wziąć nie pozwoliła. Te dwie wersje są przeplatane w jego opowieściach big_smile ile jest biednego a ile wspaniałomyślnego to zależy komu opowiada i w jakim celu big_smile
Kiedy mąż nie chciał mi płacić alimentów mówiłam krótko, dzisiaj dzieci wysyłam do was. Słyszałam spanikowany ton i pieniądze znajdowały się. Czasami było to 100 zł, ale płacił. Dzisiaj to na niego nie działa. On już wie, ze nie zrobię tego dzieciom.
Też przerobiłam (ona także) zmowę niewdzięcznych dzieci przeciwko ojcu, z tą różnicą, że to ja byłam tą złą manipulatorką co dzieci ustawiła przeciwko wyjątkowo dobremu i oddanemu ojcu. No, nie mógł on wykazać się na własnych dzieciach, teraz będzie miał okazję uczynić to na jej big_smile
Synowi obiecał pracę. Miał być handlowcem, samochód służbowy i dobre wynagrodzenie. Zacząć miał od stanowiska pracownika fizycznego, tak na chwilę, by mógł od podszewki poznać towar i temat. Syn pracował ciężko fizycznie 6 miesięcy do dnia wypadku. Jest nowa firma i nowa propozycja. Tym razem od razu będzie handlowcem( temat i towar już zna, samochód i 3 tyś albo i lepiej zarobi), od razu czyli za miesiąc lol. Miesiąc już minął i cisza i syn od początku śmieje się z tej oferty. On ojca zna i wie, ze to kolejne obiecanki, słowa bez pokrycia. 
Tarantello to masakra, tragedia i nie wiem co jeszcze. I kto tego nie zaznał na własnej skórze, ten nie wie co przeszłyśmy ( my i dzieci sad ) !!!

9 640

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Mój synek jest jeszcze mały. I jak na swój wiek zanadto się nasłuchał, na tyle, że mówił do mnie i traktował mnie trochę jak jego ojciec, ale tylko czasami. Ale myślę, że ojciec i tak go wykorzystuje na tyle, że kiedy bierze go do siebie o wszystko wypytuje i zawraca głowę. Poprosiłam małego, żeby uważał co mówi tacie, zresztą sam odczuł ostatnio jakie były  konsekwencje. To jest chore, żeby dziecko, które ufa obojgu rodzicom musiało się zastanawiać nad każdym słowem, a mnie głupio jest nawet mówić o takich rzeczach. Poza tym tamten i tak zrobi z igły widły i stworzy jakiś wątek.
A i kłopoty finansowe na mojej głowie zostawił, no bo nie miał czasu załatwić przecież. Za to to się siedzieć powinno, za unikanie płacenia choćby. Ale nikt go nie zmusi.

9 641

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Moja historia jest dziwna, ale ze kocham za bardzo, wiem juz od dawna. Mialam teudne dziecinstwo ze wzgledu na ciezka chorobe ojca. Zawsze brakowalo pieniedzy i szczescia. Dzis mam 21lat, wyroslam na naprawde piekna, zahartowana kobiete. Odnosze sukcesy w pracy, zawsze otaczal mnie tlum facetow, a ja bywalam w zwiazkach i zawsze bylam gora. Nie pozwolilam sobie na zle traktowanie mnie, nie wybaczalam i skreslalam. A teraz? Od ponad 2 lat jestem w zwiazku z moim Onym. Moj On ma trudny charakter. Nie wyroznia sie z tlumu. Zamiast do markowego garnituru przytulam sie do robotniczego arbaju. Moj on robi mnostwo bledow. Czasem nawet ich nie wytykam. Gotuje, sprzatam, wydzwaniam i zastanawiam sie gdzie i kiedy zgubilam dystans. Nie chce sie. kochac? BOZE! Nie jestem juz dla niego atrakcyjna! Nie pisze i nie dzwoni? Ja pisze i dzwonie. Nie docenia mnie. Przywykl do wygody, pysznych obiadkow i seksownej bielizny, nie skacze juz z radosci na moj widok w koronkach, za to ja ekscytuje sie jak dziewica kazdym jego dotykiem, i czasem z nim spedzonym. A on czuje swoja przewage i moje oddanie. Od dawna niee jest zazdrosny, z pewnej siebie divy stalam sie ciagle wystraszona dziewczynka ktora boi sie ze juz nie podoba sie juz mezczyznie. To chore! Chcialabym zeby choc troszke docenial co ma, bo zaczynam wierzyc w to ze moze faktycznie nie ma czego doceniac. Zgadzam sie na wszystko wbrew swojej woli czesto.. Bo boje sie ze go strace. Czesto boje sie ze pozna kogos lepszego, ze odejdzie.. Wariuje chyba.

9 642

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

A może porozmawiasz z nim szczerze?

9 643

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Kiedy my przymykamy oko oni mogą więcej, z czasem tracą szacunek. W moim związku jest trochę podobnych aspektów poza takimi, że nie nadskakuje, bo boję się stracić i nie miałam poczucia własnej wartości kiedyś.  Myślę, że w Twoim przypadku nie można dać się stłamsić takiemu Onemu.

9 644

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Temat księży...powiem tak-szkoda gadać sad

Dziewczyny,a u mnie ostatnio trochę lepiej. Obracam się teraz między ludźmi-zaczęłam wychodzić z domu. Poznaję nowe osoby,przyglądam im się...nabieram dystansu do siebie.

Uczę się ostatni,do szkoły, bo mam zjazd teraz w weekend.

O,i poznałam MKZB...jest to tak samo ciężki przypadek jak my. Więc faceci też tak mają,tylko może o tym nie piszą? Wstydzą się pewnie,bo to takie niemęskie-stereotypy.

Masę maili z prośbą przesłania książek świadczy o tym,że dużo dziewczyn nas czyta smile...więc ja wysyłam big_smile

Szczęśliwego piątku,trzynastego wink

9 645

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

To bardzo dobrze, że coś się zmienia. Im więcej się dzieje tym lepiej. Trzeba poznawać nowych ludzi. Problemy nie oznaczają, że trzeba się izolować. Wiadomo, że z zaufanie jest bardzo kiepsko, ale nikt nie każe nam od razu bezgranicznie ufać.

Ja tam uważam, że 13 piątek to najszczęśliwszy dzień, nie pechowy. To dzień, w którym wydarza się zawsze coś dobrego. Wszystkim Wam tego życzę. smile

9 646

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Oj, X ja nigdy nie będę "wolna". Mój mąż zabrał mi coś co stanowi jeden z filarów wolności - poczucie bezpieczeństwa. Obawiam się, że już zawsze będzie mi towarzyszył strach. Strach czy dam radę nakarmić dzieci, strach czy wychowam je na dobrych i odpowiedzialnych ludzi i w końcu strach czy nauczę ich na czym polega miłość, zdrowy związek bez kłamstw i zdrad, a oparty na partnerstwie. Wiadomo, że uczymy się poprzez doświadczenie, a one mają bardzo złe wzorce.... Rodzina to dzisiaj tylko zobowiązanie finansowe, a nie wartość sama w sobie.
Jak dzieciom przekazać podstawowe wartości, kiedy sami się z nich nie wywiązujemy? Jak mam powiedzieć dzieciom : Szanuj rodzinę ? a sami nawet nie potrafimy, raczej nie chcemy, o nią zawalczyć. Jakie to proste powiedzieć - nie pasujemy do siebie, niż włożyć wysiłek, aby dopasować się, tym bardziej, że nie jesteśmy już sami. Żyj w prawdzie ?a sami okłamujemy, wydawałoby się najbliższe osoby. Bądź wierny swoim wartościom ? a sami naginamy te wartości tak, aby wyciągnąć z nich jak najlepsze profity?. Zamiast tego uczymy dzieci ? nie ważni są inni, najważniejszy jesteś Ty, po trupach do celu, chrzań zasady, moralność, przyzwoitość skoncentruj się na własnym ja, moje, dla mnie?
Trudno jest coś tak ważnego przekazać werbalnie, a samemu tkwiąc w chorym małżeństwie. Może nauczą się chociaż jak nie powinien wyglądać związek?

Jak pisałam wcześniej na świętach byłam u mojej mamy, a tym samym odwiedziłam teściową, trochę czułam się jak 5 koło u wozu, bo mój szanowny małżonek po wykryciu zdrady i kolejnej interwencji jego rodziny, żeby się opamiętał i został ze mną dla rodziny (łaskawcy, nie ważne, że ja nie chciałam tej litości) powiedział im, że mnie nie kocha i że ze mną nie będzie, chce być w końcu szczęśliwy. Od tego czasu nic nie zrobił, aby pomóc swojemu tak wyczekiwanemu szczęściu, a co gorsza nadal jest ze mną . Więc oni tak na prawdę nie wiedzieli jak się zachować w stosunku do mnie - jesteśmy razem czy nie, rozwodzimy się czy nie. Trochę było drętwo, ale odbębniłam swoje ze względu na dzieci i tyle mnie widzieli.

Patrzyłam na teściową jak wesoła i szczęśliwa spoglądała na swoją gromadkę, a ja w tej chwili pomyślałam, oj kobieto gdybyś wiedziała, jak przez swoje złe decyzje, zmarnowałaś życie przynajmniej 5 osobom - sobie, swojemu synowi mnie  wnukom ( nie tylko moim dzieciom). Mąż i jego rodzeństwo ( no może nie tak dokładnie) powielił ten sam schemat rodziny, a co ważne teściowa była świadoma, że tkwi w chorym układzie, nawet raz odeszła od teścia, ale wróciła. Nie wiem, może jestem niesprawiedliwa, bo były inne czasy (chociaż  jej mama rozeszła się z jej ojcem, a czasy były jeszcze trudniejsze), a może też się bała, tak jak ja, kiedy odchodziłam? Nie wiem, co o tym myśleć, nic nie zrobiła by to zmienić. Moje dzieci może będą miały "lepiej", szansę na normalny związek, bo ich matka jest świadoma zła, świadoma, że tak dłużej żyć nie chce, ale brakuje mi determinacji?

Nie!!! jestem już pewna, że nie chcę być jego żoną! mnie trzymają finanse ( wciąż szukam pracy) no i mąż nie ma zamiaru się wyprowadzić. Miałam nadzieję, że jak złożę pozew, wyprowadzę się z łóżka to coś się zmieni, ale jemu dobrze tak jak jest, nawet przestałam się odzywać też jemu to lata i powiewa.... nie mam pomysłu jak się jego pozbyć , a z drugiej strony nie mogę zostać bez pieniędzy - czuję się jak w pułapce, a może moja teściowa też tak się czuła?

Nie wiem jak mam się zachowywać, a może spróbować to posklejać? Wiadomo, co się sklejało nie będzie takie same jak przed, ale będzie?

Tylko co zrobić ze sobą? bo ja czuję wewnętrzną niezgodę na taki układ, bo będę musiałam zaakceptować jego warunki, żyć według jego zasad, bo moje są inne niż jego. Ja uważam, że powinno się mieć wspólny budżet, on, że osobny i co ważniejsze pieniądze, które on zarabia jak dzieci są w szkole są jego, bo przecież ja się nimi nie zajmuję, a moje są nasze bo przecież ja tylko pracowałam w czasie kiedy dzieci były w szkole, ja uważam, że powinnam wiedzieć gdzie wychodzi i kiedy mniej więcej wróci, on natomiast uważa to za szpiegowanie, ja chciałabym porozmawiać jak minął nam dzień, on uważa takie rozmowy za nudne i puste i jego to nie interesuje, kiedyś zadał mi pytanie czy ja wiem ile dzieci głoduje w Afryce? ? nie wiedziałam sad, chciałabym wspólnie wychodzić, on uważa, że od tego mam koleżanki, chciałabym zabierać dzieci na wspólne wypady, on uważa, że opiekę powinnyśmy mieć  naprzemienną, aby każdy mógł odpocząć, ja uważam, ze porządek nie jest ważny, on ,że najważniejszy (najlepiej moimi rękoma)  nawet kosztem zabaw z dziećmi  i wiele tego wymieniać, ale najdziwniejsze jest to, że kiedyś mięliśmy podobne spojrzenie na nasz związek, przez 15 lat kierowaliśmy się tymi samymi zasadami.  Aż tu nagle usłyszałam, że mamy inne priorytety sad
Gdybym zgodziłam się dalej w tym tkwić, to pozbawiałbym się tego co kobieta dostaje od swojego partnera ? czułości, dobrego słowa, komplementu, czy głupiego kwiatka i nie mogłabym narzekać, bo ja się zgodziłam, a on przecież mówił, ze nie kocha więc, o co te fochy?
I czekałabym na kolejną zdradę?.
Jest mi teraz źle, bardzo czuję się samotna i zagubiona, wierz jak mi brakuje głupiego przytulenia? ale czuję, że już tak dłużej nie chcę, nie chcę zgody na taki związek, wierz ile wysiłku mnie kosztuje siedzenie w jednym pokoju i pilnowanie się by nie wykrzyczeć jemu w twarz: ty podły zdrajco, oszuście i tchórzu?

Każdego ranka budzę się z poczuciem beznadziejności, więc widzisz jeszcze daleko mi do wolności, a do szczęścia jeszcze dalej. Jestem świadoma tego, że już nigdy nie będzie dobrze. Ja mam 37 lat niby mało, niby jest szansa na nowe lepsze jutro, ale bądźmy uczciwi, ile będzie chętnych, aby związać się z kobietą z dwójką dzieci? Owszem jakiś niezobowiązujący filtr, spotkania, ale nie trwały związek. Nigdy już nie będę miała rodziny, bo się rozpadła. Nie chcę dzieciom fundować kolejnych wujków, wiec czas pożegnać się z bajką o pełnej i szczęśliwej rodzinie. Teraz chce się skupić na pracy i dzieciach, aby im zapewnić chociaż namiastkę rodziny.

X masz jeszcze rodzinę, walcz o nią. Miałaś więcej szczęścia, Twój mąż poprosił o szansę, ja jej już nie dostałam. Ooo nie byłam taka twarda, o nie, ja prosiłam, błagałam o kolejną szansę! JA ta która została zdradzona w najperfidniejszy sposób, bo zabrano mi  poczucie, że kiedyś byłam kochana? ale to nic ja zdeptałam swój honor i godność i płakałam i prosiłam, tym samym się pogrążając, bo z dnia na dzień traciłam  w jego oczach. Najbardziej żałuję tych wszystkich słów, scen, bo tylko obdarły mnie z resztki godności jaka jeszcze mi została po słowach : nie kocham ciebie.. Ten ostatni rok to jakiś koszmar. Wychodziły z nas najgorsze demony, nigdy nie byłam tak obrażana, a i sam do nikogo innego tak się nie odzywałam. Poznaliśmy swoje najgorsze oblicze ?.

Uczucia jakie dzisiaj żywię, rozwijały się przez rok. Od poczucia niedowierzenia, poprzez  zaprzeczenie, odrzucenie, depresję, a w końcu akceptację. Dokładnie rok temu po raz kolejny usłyszałam te przykre słowa, poczułam, ze przez sekundę stanęło mi serce. Nie da się opisać tych emocji, natłoku myśli, poczucia, że 16 lat mojego nieidealnego, ale mojego życia to jakaś chora gra, nie prawda, fikcja, udawanie, że nic nie miało sensu, że ktoś pomylił się i moim kosztem nagle chce naprawić swój błąd, nagle chce inaczej żyć, beze mnie, bo to ja byłam przyczyną jego nieszczęśliwego życia, nie potrafiłam stworzyć ciepła i poczucia stabilizacji, nie wspierałam, nie przytulałam, nie głaskam, tylko wymagałam, jak to się stało?

Ale to był już ostatni raz, nigdy więcej nie pozwolę by ktoś mi powiedział: NIE KOCHAM!

Co miał na myśli Twój mąż mówiąc: kocham inaczej? Tzn. jak?
A co do ideału, to życzę jemu, aby ją spotkał i aby ona potraktowała jego tak jak on mnie ? trochę złośliwości chyba nie zaszkodzi? Co o tym sądzisz smile

A wierszyk piękny?. taki prawdziwy oddający istotę kobiecości:

Kobieta ma tyle siły,
że zadziwia mężczyzn...
Dźwiga ciężary losu,
rozwiązuje problemy,
jest pełna miłości,
radości i mądrości.
Uśmiecha się, gdy chce krzyczeć,
śpiewa, gdy chce się jej płakać,
płacze, gdy się cieszy
i śmieje się, gdy się boi.
Jej miłość jest potężna.
Jedyna niesłuszna w Niej rzecz to to, że często zapomina ile jest warta.


Pozdrawiam i przesyłam buziaki smile

9 647

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

witam :(jestem załamana ,poznałam fajnego faceta ....spotkalam sie z nim dwa razy zatrzecim razem oswiadczył ze ma zone ale twierdzi ze z nią nie jest .....ze tylko dla dzieci .nie wieze jemu bo jezdzi do niej .bardzo mi na nim zalezy ale zerwałam ten zwiazek wciąz o nim mysle i tesknie za nim :(pomozcie

9 648

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Rucoperko! Moja osobista rada! Nie tylko dla Ciebie! Dziewczynki moje kochane! NIGDY żadnych związków z zonatymi albo będącymi w związku. Nie gódźcie się być tą drugą! Dziewczyneczki jak zdradza żonę, kobiete którą kochał na tyle by się z nią ożenić, mieć wspólny dom. To nawet jesli (w co wątpie) od niej odejdzie. To kiedyś tak samo potraktuje Ciebie! Zdrajcy zawsze wolą mieć więcej. I to nigdy nie kończy się dobrze. NIGDY!

9 649

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jak my nie będziemy dawać facetom zdradzać swoich partnerek, bo będziemy szanować związki. To same tez nie byłybyśmy zdradą krzywdzone....

9 650

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
ankinom napisał/a:

Patrzyłam na teściową jak wesoła i szczęśliwa spoglądała na swoją gromadkę, a ja w tej chwili pomyślałam, oj kobieto gdybyś wiedziała, jak przez swoje złe decyzje, zmarnowałaś życie przynajmniej 5 osobom - sobie, swojemu synowi mnie  wnukom ( nie tylko moim dzieciom). Mąż i jego rodzeństwo ( no może nie tak dokładnie) powielił ten sam schemat rodziny, a co ważne teściowa była świadoma, że tkwi w chorym układzie, nawet raz odeszła od teścia, ale wróciła. Nie wiem, może jestem niesprawiedliwa, bo były inne czasy (chociaż  jej mama rozeszła się z jej ojcem, a czasy były jeszcze trudniejsze), a może też się bała, tak jak ja, kiedy odchodziłam? Nie wiem, co o tym myśleć, nic nie zrobiła by to zmienić. Moje dzieci może będą miały "lepiej", szansę na normalny związek, bo ich matka jest świadoma zła, świadoma, że tak dłużej żyć nie chce, ale brakuje mi determinacji?

Mama eksa to książkowy przykład bardzo ciężkiego współuzależnienia.
Zmarnowała życie sobie i swoim dzieciom... I była świadoma,bo chciała odejść. Były był głuchy kiedy mu tłumaczyłam,ze to jest jego problem do przerobienia...nie on tylko ojca alkoholika nienawidził. W matce nie widział,nie był w stanie zauważyć zło...a ona manipulowała,kłamała jak z nut,była nieautentyczna,robi tak do dziś,a on powielił jej sposób na życie-mnie szczerze nie lubiła.


Przeraziło mnie to co napisałaś...
Nie wiem...chyba bym sobie nie poradziła...przepraszam,ale nie umiem Cię pocieszyć...
Uważam,że Twój mąż to jeden z największych psychofagów na świecie...
On Cię wyrzucił na śmietnik...

Teraz priorytet to odizolowanie się...ale jak?

9 651

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Drogie dziewczyny, znowu jestem na kolanach i żyć mi się nie chce.......spotkałam znajomego męża. Pogadaliśmy godzinkę.......ten czas był dla mnie wiecznością. Okazało się, że on szuka mojego exa  za dług ponad 200 tyś a inny znajomy(ich wspólny) za milion słotnych......przecież to nie jest możliwe......my żyliśmy skromnie, zero wakacji, zakupy w okazyjnych cenach. Po pierwsze nie wiedziałam o pożyczkach, po drugie on nie miał tych pieniędzy. Zwyczajnie nie miał. Co z nimi zrobił ?- NIE MAM POJĘCIA.
Koszmar wrócił.....za te długi ja odpowiadam...jako jego żona. Jestem uczciwą osobą nigdy nikogo nie skrzywdziłam, nie okradłam....nie chce mi się żyć....DLACZEGO CI LUDZIE SĄ BEZKARNI !!!!!
Powoli myślę o doniesieniu do prokuratury.
Muszą być jakieś przepisy na niebezpiecznego drania.......pomocy!!

9 652

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Drogie dziewczyny, znowu jestem na kolanach i żyć mi się nie chce.......spotkałam znajomego męża. Pogadaliśmy godzinkę.......ten czas był dla mnie wiecznością. Okazało się, że on szuka mojego exa  za dług ponad 200 tyś a inny znajomy(ich wspólny) za milion słotnych......przecież to nie jest możliwe......my żyliśmy skromnie, zero wakacji, zakupy w okazyjnych cenach. Po pierwsze nie wiedziałam o pożyczkach, po drugie on nie miał tych pieniędzy. Zwyczajnie nie miał. Co z nimi zrobił ?- NIE MAM POJĘCIA.
Koszmar wrócił.....za te długi ja odpowiadam...jako jego żona. Jestem uczciwą osobą nigdy nikogo nie skrzywdziłam, nie okradłam....nie chce mi się żyć....DLACZEGO CI LUDZIE SĄ BEZKARNI !!!!!
Powoli myślę o doniesieniu do prokuratury.
Muszą być jakieś przepisy na niebezpiecznego drania.......pomocy!!

Olka, tylko spokojnie. Czy te długi są jakoś udokumentowane? Jeśli tak, to postaraj się skompletować dowody i wal do prokuratury. Nie czekaj. My się już naczekałyśmy, że by się "upewnić". Działaj szybko i koniecznie z prawnikiem pod pachą. Nie ważne, co zrobił z tą kasą. Wiesz, że oni potrafią "spożytkować" każdą ilość. A może, kochana, okaże się, że sobie jakiś domek zbudował, albo jakieś inwestycje poczynił, z których może jeszcze i Tobie coś skapnie big_smile Żarty żartami, ale pewniejsze jest, że je zwyczajnie przetrawił na jakieś gówniane biznesy więc musisz szybko działać. Jestem z Tobą. Wszystko będzie dobrze. To tylko kolejny dowód na prawidłowość Twoich decyzji. W takich momentach czujesz to wyraźniej, prawda?

9 653

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

zofio282,
przecież nie jesteście już małżeństwem. Skąd pewność, że ten znajomy to nie prowokacja Twego eksa. I jakie doniesienie do prokuratury, o czym?

9 654

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
rucoperka123 napisał/a:

witam :(jestem załamana ,poznałam fajnego faceta ....spotkalam sie z nim dwa razy zatrzecim razem oswiadczył ze ma zone ale twierdzi ze z nią nie jest .....ze tylko dla dzieci .nie wieze jemu bo jezdzi do niej .bardzo mi na nim zalezy ale zerwałam ten zwiazek wciąz o nim mysle i tesknie za nim :(pomozcie

Sorki, ale oni wszyscy są z żonami dla dzieci, kredytów. A prawda jest taka, ze masz do czynienia z oszustem, którego "nowy towar rajcuje". Towar jest tani - wystarczą miłe słowa. Nie muszą być kolacje, kwiaty, pomoc przy tych kochanych dzieciach i zaiwanianie na te kredyciki. Jedno bzykanko, kolejne i kolejne ma za free. Za free ma też komplementy. On przystojniak, dobry człowiek, odpowiedzialna głowa rodziny ( za ten kredyt) i ten dobry ojciec, który zamiast czas poświęcać latoroślom i każdą robotę łapać dla większego zarobku....on czas ten poświęca na pogaduszkach pod tytułem " biedny miś" a jak chętna jest do przytulenia i ugłaskania jego boleści to już w ogóle super. Jak my kobiety możemy dawać wiarę oszustom ? On żonę oszukuje , ciebie też. On zaspakaja tylko swoje męskie Ego. Sorki za te słowa prawdy.

9 655

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Miła Wielokropku
Z przykrością stwierdzam, że dołączyłaś do grona domorsłych psychol ogów grasujących od dawna na tym forum, nie mówię teraz konkretnie o tym wątku, ale jest ich zbyt wiele, żeby wymieniać wszystkie.
Kilka lub kilkanaście wpisów wyżej umieściłaś listę książek.... jak wiele z Was je nazywa "lektury obowiązkowe", a może biblie?
Jak napisałaś "mądrych"
Otóż większość z tych książek z mądrością nie ma nic współnego, tylko na palcach jednej ręki można policzyć trafione , pomocne pozycje, które faktycznie mogą pomóc. Ale wogóle nie umieściłaś pozycji, które tę pomoc faktycznie mogą przynieść.
Znamiennym jest fakt, że na pierwszym miejcu umieściłaś pozycję "Koniec współuzależnienia"
Pierwszą sprawą jest to, że to czy ktoś jest współuzależniony, czy nie może określić tylko specjalista tym się zajmujący i to po dokładnych wywiadach i wielu wizytach, a nie domorosły psychol og forum!!!
Po drugie , co znaczy "koniec współuzależnienia" myślicie, że ktoś kim targają emocje, bo ma ogromny problem przeczyta książkę i koniec!!!
Po trzecie, jak można polecać książkę, którą napisała była narkomanka i alkoholiczka, czyli osoba uzależniona, a jak wiadomo, alkohol i narkotyki niszczą połączenia newowe w mózgu, które się niestety nigdy nie zregenerują.
Na całym świecie ta i podobne książki zostały już dawno wycofane z terapii, zdyskredytowane.
Polska w niektórych tematach raczkuje i wielu ludzi , ponieważ nie ma nic lepszego, podpiera się starym , krzywym rozlatującym się kijem, bo nie ma porządnej laski.
Ja broń Boże nie chcę obrażać ani alkoholików, ani narkomanów, każdy człowiek ma prawo zbłądzić i każdy człowiek zasługuje na to, żeby mu podać rękę jeśli chce z tego wyjść.
Wyprowadza mnie jednak z równowagi totalny brak odpowiedzialnosci Twojej i np. Lukrecji, która też rozsyła meilem ( tak napisała) te bzdety.
Nie znacie tych kobiet, nie znacie dokładnej sytuacji, a
szkolicie
diagnozujecie
i jak to nazywacie "sprowadzacie na ziemię"
Czy tak trudno zrozumieć, że człowiek , który jest w trudnej sytuacji, nie wie czego się złapać, cieżko mu, chce się wygadać, nie wie jak sobie poradzić, wchodzi na forum, żeby ktoś go wysłuchał i jest bardzo podatny na wszystko , coś na zasadzie "tonący i brzytwy się chwyta"
I tu czekacie Wy domorosłe psychol ogi i zaczynacie ładować do głowy swoje mądrości.Bo przecież wiecie wszystko i to na każdy temat.
Co się wtedy dzieje, taka osoba jest pogrążona coraz bardziej, chociaż na początku odczuwa ulgę.
Jednak to jest tylko pozorne.
Jeżeli same sobie nie radzicie, przynajmniej nie róbcie krzywy innym!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ciągle tylko czytam
zajmij się sobą
Czy może któraś mi napisać co to znaczy zająć się sobą????
Nie bzety, typu - kosmetyczka, fryzjer, jazda na rolkach i t p
Proszę, jak zajmujecie się sobą, skoro zalecacie to innym i jak nabieracie dystansu, proszę o konkrety.
Tylko nie mówcie, że myślenie o sobie i robienie tego co jest dobre dla Was nie myśląc o innych ludziach to jest zajmowanie się sobą, bo to się zwyczajnie nazywa - skrajny egoizm.
Tak samo dziwne pojęcie "kochania za bardzo". Bo tak jak nie można być w ciąży za bardzo, nie można umrzeć za bardzo, tak też nie można kochać za bardzo.
Albo się kocha, albo nie i już!!!!!!!!!!!!!!!!!!
To tyle tytułem wstępu i pozwólcie, że użyję wielokropka............................

9 656

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mały duszek napisał/a:

Miła Wielokropku(...)

Miła?
A potem cały ten tekst?
Pewna niekonsekwencja.

Nie jestem domorosłym psychologiem. smile
Fakt, czasami zachęcam do przeczytania różnych książek.
Fakt, nazywam je mądrymi, bo zawierają sporo sensownych informacji.
Fakt, często przedstawiam swoje zdanie. Nikt jednak z moim zdaniem nie musi się liczyć. Może mieć inne. Wolność wyboru. Nie twierdzę też, że jestem nieomylną. I nigdy też nie napisałam i nigdy nie twierdziłam (i nie twierdzę), że wiem wszystko na każdy temat. Wiem jednak sporo. Również o mechanizmach ludzkich zachowań.

Zarzuciłaś mi brak odpowiedzialności.
Mam zupełnie inne zdanie na ten temat.
Wiem, że jestem osobą odpowiedzialną.

W związku z Twym postem zastanawiam się tylko nad jednym (ale nie odpowiadaj). Skąd u Ciebie taka agresja? Agresja skierowana głównie w moją stronę (bo to nie pierwszy Twój, tego typu, post pod moim adresem). Zastanawiam się, czym i kiedy nastąpiłam Ci na odcisk? Podejrzewam jedno. Kiedyś, w Twoim wątku napisanym pod innym nick'iem, napisałam coś, co nie spodobało się Tobie.




***
Bardzo przepraszam za mój o.t. smile

9 657 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-04-13 23:43:38)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

zofio282,
przecież nie jesteście już małżeństwem. Skąd pewność, że ten znajomy to nie prowokacja Twego eksa. I jakie doniesienie do prokuratury, o czym?

Nie prowokacja! Mnie mówił, że temu znajomemu jest jeszcze winny 20 tyś , ale on coś mu jeszcze załatwił i ten dług anuluje. Dzisiaj dowiedziałam sie on niego, ze to nie 20 tyś tylko ponad 200 i to grubo ponad 200tyś. Ten znajomy zna osobiście tego innego i razem narzekając na mego exa wyszło, ze tamten pożyczył mu ogólnie (trwało to jakiś czas myślę, że przez lata) milion zł. Ja jako zona odpowiadam za jego długi do czasu rozwodu tj,01 marca tego roku.
Doniesienie do prokuratury - pisałam już , że mąż nie płaci mi alimentów od grudnia. Pisałam także,że na czarno PROWADZI FIRMĘ tj. firma jest na kolegę a on może jest tam tylko prokurentem, albo i nie. Jako prokurent może reprezentować firmę na zewnątrz ale nie ponosi ŻADNEJ odpowiedzialności i nie musi mieć nawet pensji. Jeśli zgłaszam go do komornika to on mówi, że NIE PRACUJE I NIE MA Z CZEGO PŁACIĆ. KOMORNIK SPRAWĘ UMARZA. Jedyny sposób to udowodnienie mu pracy i własności czy współwłasności firmy. Zaczęłam więc zbierać dowody na to ,że pracuje, że jest cichym współudziałowcem. Z takimi dowodami siadam z prawniczka i decydujemy co dalej. Narusza on przepisy US, ZUS-u i wiele, wiele innych.
Ten znajomy, z którym widziałam się skontaktował go z jakąś firmą warszawską i ex zarobił nieoficjalnie 200 tyś. Miał koledze połowę zysku oddać, ale już nie odbiera od niego telefonów, unika. Miał zarobić 100 tyś zarobił 200tyś( ta 100 to kradzież, oszustwo) Było to pod koniec listopada a ja od grudnia nie dostaję alimentów, bo on biedak pieniędzy nie ma. Sorki, jestem zdenerwowana....
Doniesienie do prokuratury.....o zarobkowaniu i nie ujawnianiu tego. O prowadzeniu firmy i nie ujawnianiu tego, O zaciąganie długów i nie spłacanie ich. Nie wiem może to sprawa dla sądu, może dla reportera a najpewniej dla prokuratury. Mój mąż to kant i oszust !
Tak wielokropku nie jesteśmy małżeństwem ale on te długi juz dawno zaciągnął TYLKO JA O NICH NIE WIEDZIAŁAM.
ZAwołałam dzieci i powiedziałam im to. Przeprosiłam za całą sytuację. Jaka nie byłaby straszna prawda oni powinni ją znać, WYĆ MI SIE CHCE Z BEZSILNOŚCI.

9 658

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przepraszam, nie pamiętałam. hmm

W takim razie, tak jak myślałaś, i tak, jak napisała Tarantella, idź do prokuratury. Nie ma sensu zwlekanie.

9 659

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
zofia282 napisał/a:

Drogie dziewczyny, znowu jestem na kolanach i żyć mi się nie chce.......spotkałam znajomego męża. Pogadaliśmy godzinkę.......ten czas był dla mnie wiecznością. Okazało się, że on szuka mojego exa  za dług ponad 200 tyś a inny znajomy(ich wspólny) za milion słotnych......przecież to nie jest możliwe......my żyliśmy skromnie, zero wakacji, zakupy w okazyjnych cenach. Po pierwsze nie wiedziałam o pożyczkach, po drugie on nie miał tych pieniędzy. Zwyczajnie nie miał. Co z nimi zrobił ?- NIE MAM POJĘCIA.
Koszmar wrócił.....za te długi ja odpowiadam...jako jego żona. Jestem uczciwą osobą nigdy nikogo nie skrzywdziłam, nie okradłam....nie chce mi się żyć....DLACZEGO CI LUDZIE SĄ BEZKARNI !!!!!
Powoli myślę o doniesieniu do prokuratury.
Muszą być jakieś przepisy na niebezpiecznego drania.......pomocy!!

Olka, tylko spokojnie. Czy te długi są jakoś udokumentowane? Jeśli tak, to postaraj się skompletować dowody i wal do prokuratury. Nie czekaj. My się już naczekałyśmy, że by się "upewnić". Działaj szybko i koniecznie z prawnikiem pod pachą. Nie ważne, co zrobił z tą kasą. Wiesz, że oni potrafią "spożytkować" każdą ilość. A może, kochana, okaże się, że sobie jakiś domek zbudował, albo jakieś inwestycje poczynił, z których może jeszcze i Tobie coś skapnie big_smile Żarty żartami, ale pewniejsze jest, że je zwyczajnie przetrawił na jakieś gówniane biznesy więc musisz szybko działać. Jestem z Tobą. Wszystko będzie dobrze. To tylko kolejny dowód na prawidłowość Twoich decyzji. W takich momentach czujesz to wyraźniej, prawda?

Tarantello pisałam tu wiele razy, ze jako ostatnia dowiadywałam się o długach. Wiem, że część z nich przeterminowała się, wiem też, że nie o wszystkich wiem. On pilnował abym nie wiedziała. Tarantello po jego wyprowadzce zaczęłam porządki od dokumentów i tam znalazłam kilka przechowanych niespodzianek. Przeżyliśmy też kilka licytacji na kwotę ~280 tyś więc wydawać by się mogło, ze długów nam ubyło. Nie mam pojęcia w jaki sposób jest udokumentowany ten dług na milion, bo pierwszy raz o takim długu usłyszałam. Teraz kojarzę kiedy ten znajomy z W-wy do niego dzwonił to wychodził on do innego pomieszczenia by kontynuować rozmowę. Mówił mi, ze to kontrahent i maja do przedyskutowania tematy biznesowe.
Ten znajomy, z którym rozmawiałam ma na nas wyrok na 180 tyś+ koszta+ odsetki z kilku lat, więc pod posumowaniu lekko wychodzi ponad 200 tyś - masakra.
Mam już wiele nagrań gdzie mówi o rozwoju firmy i że na śląsku ma swoje maszyny. Wiem, ze na jej działalność prowadzi biznesy. Wiem, ze z kolegą prowadzi drugi. ON nigdzie nie występuje. Inni mają odpowiedzialność na sobie a on "0". Oczywiście, ze postępuję zgodnie z zaleceniami prawniczki. Sama nie wiedziałabym co robić. To ona kazała mi zdobyć niepodważalne dowody. Ja nie muszę się już niczego upewniać. Ja jestem pewna - to kant i oszust.
Wiesz Tarantello opis psychopaty nie dał mi jeszcze pewności. Nie dały mi pewności słowa mojego ojca, ze z M jest coś nie tam i tak samo brzmiące słowa mojej siostry. Pewność mi dały słowa obcych ludzi.
Tarantello już od dawna czuję PRAWIDŁOWOŚĆ swoich decyzji. Nasze sprawy wspólne, do których nie byłam dopuszczana nigdy nie były dopilnowane, dokończone. Wszystko zamiatał pod dywan, zakopywał w stercie dokumentów, zapominał, przekładał na jutro, za tydzień lub bezczelnie kłamał, ze sprawę załatwił. Po woli prostuję co się da.
Patrzeć w oczy człowiekowi, który ci mówi, ze jesteś mu winna ponad 200 czy 250 tyś i to od dawna .... i zapadać się ze wstydu. Patrzeć w oczy dzieci i mówić, właśnie dowiedziałam się, ze wasz tata ma milion długu u znajomego z warszawy i 200 u pana X którego tez okradł ze 100 tyś prowizji jaka mu obiecał........ich miny.....ich spojrzenia....cóż mogłam powiedzieć. Powiedziałam PRZEPRASZAM WAS DZIECI. WYBACZCIE MI.
Dla mojego młodszego syna 5 zł to juz kawałek kasy....a milion + nazbiera sie pewnie drugie tyle..........koszmar!!!
Domek ? inwestycje? może i tak ale nie może kupić nic na siebie więc zapewniam ci kochana, ze tylko minusy mi się skapną .
Jeśli dobrze ich znasz to wiesz, ze wydać mogą szybko i na wszystko. Mój najwięcej wydawał na nieudane interesy. Przerobić na tym może każda kwotę

9 660

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Miła Wielokropku
Nigdy, nikt kto mnie zna nie nazwałby mnie osobą agresywną, bo poprostu taka nie jestem, nie użyłam też agresjii w stosunku do Ciebie.
Nie posiadam innego nicka na tym forum i nie posiadałam, nie ma takiej potrzeby, choć wiem, że jest to praktykowane przez wielu. Jednak ja nie czynię takich praktyk, także nie zmyślaj.
Wobec powyższego idąc dalej i kierując się wyłącznie logiką, nie było możliwości żebyś mi nadepnęła na odcisk.
Naprawdę, zawsze bardzo lubiłam Twoje wypowiedzi czytać, ale ostatnio jakoś, no nie wiem czemu taka zmiana.
Nie traktuj tego również tak bardzo personalnie, nie Ty mnie zirytowałaś tak do końca, tylko ta lista części lektur, która wypisz wymaluj jest dla ludzi którzy chcą zgniąć od własnej pięści , tam to dopiero może odwalić agresja.
I nie rozumiem dlaczego, jeżeli ktoś tu napisze co wie i co myśli natychmiast się go określa jako agresora, nie patrząc na swoją agresję w każdym wpisie.
I proszę Cię nie dowartościowuj się, że mogłabym zadać sobie tyle trudu, żeby zakładać innego nicka, tylko po to , żeby to napisać.
Piszę to tylko po to, żeby Ci którzy potrzebują pomocy, dostrzegli też inny punkt widzenia i zastanowili się przez chwile nad nim, bo ten tu na forum punkt widzenia stał się zwyczajnie , no jakiś taki ....
I dalej nie wiem , co to naczy zająć się sobą..........

9 661 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-04-14 00:34:40)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Jestem po leku nasennym i palce plączą mi się ju po klawiaturze. Jutro opisze na spokojnie całe zajście. 
Pa         yikes






  Dobrze mieć wyjnię i Was kochane kobietki. Do jutra

9 662

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Zofio, myślę, że to co Napisała Tarantella jest słuszne, zgłoś to, ochronisz w ten sposób siebie!!

9 663 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-04-14 12:26:51)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mały duszek napisał/a:

(...)I dalej nie wiem , co to naczy zająć się sobą..........

?Zająć się sobą?.
Ostatnio tego zwrotu użyłam tutaj, w tym wątku, pisząc bodajże do smutnejmoni lub Malwiny69. W zwrocie tym nie ma niczego tajemniczego; proponowałam przeniesienie uwagi z męża na nią samą; proponowałam zaprzestania ciągłego analizowania zachowań jej męża, a zajęcie się analizą własnych zachowań i znalezieniem źródeł takiego sposobu myślenia o sobie, o mężczyznach, o związku; proponowałam znalezienie i uporanie się ze swoimi trudnymi sprawami, często mającymi przyczyny w dawnych latach. Proponuję to wszystko, bo realnie mamy wpływ jedynie na swoje zachowanie. Przerzucenie uwagi to również zadbanie o swój rozwój, o pracę nad własną samooceną, to stanie się osobą samodzielną, decyzyjną i niezależną. I nie jest to żaden skrajny egoizm czy egocentryzm. Tutaj chodzi o dbanie o siebie, o traktowanie siebie na równi z innymi osobami (również z rodziny), również o sprawianie sobie różnych przyjemności.
Mam nadzieję, że teraz zwrot ?zająć się sobą? jest bardziej czytelny.

Zachęcałam i zachęcać będę do przeczytania różnych książek. Moim zdaniem mogą być one pomocnymi w dotarciu do źródeł swego zachowania w różnych sytuacjach. (Napisałaś też, że zirytowała Cię część zaproponowanych lektur. Jestem ciekawa, które to pozycje wzbudziły takie Twe emocje.) Często też, również w tym wątku, zachęcam do skorzystania z pomocy specjalisty: psychologa, psychoterapeuty, psychiatry i podjęcia terapii.


Jeśli czytasz moje posty, to wiesz, że bardzo często zachęcam do odreagowywania, do pozbywania się swej agresji (ale też do szukania jej przyczyn). Zachęcam i podaję możliwe (ale nie jedyne) sposoby jej rozładowania. Nigdy nie namawiałam nikogo do używania agresji względem innych osób czy samego siebie. Jestem też, i wielokrotnie o tym napisałam, za używaniem rozumu. Za wykorzystywaniem rozumu do kontrolowania własnych emocji i kierowaniu się nim przy podejmowaniu decyzji.

Dziękuję za wyjaśnienia dotyczące Twej osoby i za? słowa krytyczne.


***
Jeszcze jedno doprecyzowanie moich słów napisanych pośpiesznie kilka godzin temu (dzięki Ci, yoghurt007).
Oczywiście, że uczucia pojawiają się niezależnie od nas, nie mamy wpływu na nie, nie możemy ich (wbrew temu co napisałam) kontrolować. Możemy jedynie kontrolować nasze zachowanie i podejmować decyzje niezależnie od przeżywanych uczuć (emocji). Do tego zachęcam.

9 664

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
zofia282 napisał/a:

Drogie dziewczyny, znowu jestem na kolanach i żyć mi się nie chce.......spotkałam znajomego męża. Pogadaliśmy godzinkę.......ten czas był dla mnie wiecznością. Okazało się, że on szuka mojego exa  za dług ponad 200 tyś a inny znajomy(ich wspólny) za milion słotnych......przecież to nie jest możliwe......my żyliśmy skromnie, zero wakacji, zakupy w okazyjnych cenach. Po pierwsze nie wiedziałam o pożyczkach, po drugie on nie miał tych pieniędzy. Zwyczajnie nie miał. Co z nimi zrobił ?- NIE MAM POJĘCIA.
Koszmar wrócił.....za te długi ja odpowiadam...jako jego żona. Jestem uczciwą osobą nigdy nikogo nie skrzywdziłam, nie okradłam....nie chce mi się żyć....DLACZEGO CI LUDZIE SĄ BEZKARNI !!!!!
Powoli myślę o doniesieniu do prokuratury.
Muszą być jakieś przepisy na niebezpiecznego drania.......pomocy!!

Trzeba go wziąć za dupę, bo tak być nie może. Ale nie wiem, jesteś pewna, że odpowiadasz? Podpisałaś coś, chyba nie skoro teraz się o tym dowiedziałaś. 1 stycznia 2005 roku weszła w życie ustawa o tym, że za długi męża żona nie odpowiada, zwłaszcza jeśli o nich nie wiedziała.

9 665 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-04-14 13:07:16)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przyznam szczerze - jucha mnie zalała.

mały duszek napisał/a:

Miła Wielokropku
Z przykrością stwierdzam, że dołączyłaś do grona domorsłych psychol ogów grasujących od dawna na tym forum, nie mówię teraz konkretnie o tym wątku, ale jest ich zbyt wiele, żeby wymieniać wszystkie.

"Domorosły psychol og"? "grasujący"? Co to za sformułowania? Wielokropek służy wsparciem wielu osobom na tym forum nie od dziś. Nieskromnie mienię się weteranką tego wątku i gdyby nie takie jak ona, to forum by zdechło. Przychodziłyby tu tylko wyjce powyć (jak ja rok temu) i nie znajdując żadnego sensownego wsparcia odchodziłyby stąd z niczym. Wg mnie "domorosłość" jest cenniejsza niż wszystkie dyplomy świata, bo kształtuje się na bazie własnej lub zbiorowej mądrości. I ta kilkukrotna zamierzona literówka "psychol og"! Co to za poziom dyskusji?! Sam fakt, z jaką kulturą i stoicyzmem Wielokropek Ci odpowiedziała na COŚ TAKIEGO świadczy o jej klasie. W przeciwieństwie do Twojej klasy (podstawowej).

mały duszek napisał/a:

Kilka lub kilkanaście wpisów wyżej umieściłaś listę książek.... jak wiele z Was je nazywa "lektury obowiązkowe", a może biblie?
Jak napisałaś "mądrych"
Otóż większość z tych książek z mądrością nie ma nic współnego, tylko na palcach jednej ręki można policzyć trafione , pomocne pozycje, które faktycznie mogą pomóc.

Konkrety, poproszę. Czytałaś te pozycje? Bo ja większość. Mądrość polega na tym, że swoją osobowość "zbiera się do kupy" z różnych źródeł. W tym z książek. Jeśli nawet 100% zawartch w nich literek nie jest przekładalna na nasze życie, to jednak, jeśli już, to dla osób z konkretnym problemem COKOLWIEK wyłuskać można właśnie z tych książek a nie z "Anny Kareniny", chociaż i tu by się coś znalazło.

mały duszek napisał/a:

Ale wogóle nie umieściłaś pozycji, które tę pomoc faktycznie mogą przynieść.
Znamiennym jest fakt, że na pierwszym miejcu umieściłaś pozycję "Koniec współuzależnienia"

Przypominam Ci, że "grasujesz" na wątku o konkretnym tytule. DLA KOBIET KOCHAJĄCYCH ZA BARDZO, czyli co do zasady mających problem właśnie ze współuzależnieniem. Nie masz? Cieszymy się razem z Tobą. Chcesz się tylko po prostu wygadać - czekają na Ciebie kafejki internetowe. Mnogość miejsc do "po prostu pogadania". To tak jakbyś poszła na spotkanie grupy AA i zaczęła się foszyć "wy tu tylko o wódce i o wódce, nie macie innych tematów?"

mały duszek napisał/a:

Pierwszą sprawą jest to, że to czy ktoś jest współuzależniony, czy nie może określić tylko specjalista tym się zajmujący i to po dokładnych wywiadach i wielu wizytach, a nie domorosły psychol og forum!!!

Owszem, ale najpierw człowiek musi pewne mechanizmy zdefiniować samodzielnie i my się tutaj właśnie tym zajmujemy. Akurat TO podkreślają wszyscy specjaliści. I bardzo cenią grupy samopomocowe i oddolne grupy wsparcia. Przeszkadza Ci to?


mały duszek napisał/a:

Po drugie , co znaczy "koniec współuzależnienia" myślicie, że ktoś kim targają emocje, bo ma ogromny problem przeczyta książkę i koniec!!!

A kto Ci coś takiego powiedział? Czytałaś ten wątek od początku? Wiesz, jakie emocje targały i targają dziewczynami tu piszącymi? Każda z nas JUŻ WIE, że poszukiwanie samoświadomości i własnej tożsamości (bo, jeśli się nie zorientowałaś, o tym tu mowa) to długi i bolesny proces. Jedną ze SKŁADOWYCH jest czytanie mądrych książek. Choćby po to, żeby nie wyważać drzwi, które otworzył już dawno ktoś inny. A co? Myślałaś, że "robienie czegoś dla siebie" to włączenie jakiegoś magicznego guzika? I my mamy Ci go wskazać w dwóch zdaniach? A może myślałaś, że znajdziesz tu przepis: weź dwa szczurze ogony, zmiel z okiem ropuchy, ugotuj w krowim łajnie i jedz jedną łyżeczkę dziennie przez tydzień, a po upływie tego czasu będziesz wiedzieć, kim jesteś i co masz dla siebie zrobić, żeby czuć się w swoim życiu i ciele wspaniale? Tego oczekiwałaś? To kup czasopismo "Wróżka".

mały duszek napisał/a:

Po trzecie, jak można polecać książkę, którą napisała była narkomanka i alkoholiczka, czyli osoba uzależniona, a jak wiadomo, alkohol i narkotyki niszczą połączenia newowe w mózgu, które się niestety nigdy nie zregenerują.

Dno. Nie mam w tym temacie nic więcej do powiedzenia.

mały duszek napisał/a:

Na całym świecie ta i podobne książki zostały już dawno wycofane z terapii, zdyskredytowane.

Gdzie? Konkrety. Które z nich. Kto konkretnie zdyskredytował? Jakie masz źródła tych rewelacji?

mały duszek napisał/a:

Polska w niektórych tematach raczkuje i wielu ludzi , ponieważ nie ma nic lepszego, podpiera się starym , krzywym rozlatującym się kijem, bo nie ma porządnej laski.

OK. Poprosimy o "porządną laskę". Czekamy z niecierpliwością. Oświeć nas - polską ciemnotę.

mały duszek napisał/a:

Ja broń Boże nie chcę obrażać ani alkoholików, ani narkomanów, każdy człowiek ma prawo zbłądzić i każdy człowiek zasługuje na to, żeby mu podać rękę jeśli chce z tego wyjść.
Wyprowadza mnie jednak z równowagi totalny brak odpowiedzialnosci Twojej i np. Lukrecji, która też rozsyła meilem ( tak napisała) te bzdety.

Brak odpowiedzialności? Dzielenie się z innymi uznaną na świecie literaturą? Bibliotekarki też powinno się spalić na stosie?


mały duszek napisał/a:

Nie znacie tych kobiet, nie znacie dokładnej sytuacji,

Ciebie tym bardziej nie znamy ... i ja osobiście bym nie chciała.


mały duszek napisał/a:

Ciągle tylko czytam
zajmij się sobą
Czy może któraś mi napisać co to znaczy zająć się sobą????
Nie bzety, typu - kosmetyczka, fryzjer, jazda na rolkach i t p
Proszę, jak zajmujecie się sobą, skoro zalecacie to innym i jak nabieracie dystansu, proszę o konkrety.

Jak wyżej - weź dwa szczurze ogony itd.

Masz, dziewczyno, problem. Ale tu już żadne forum nie pomoże. Nawet Wieeeeeelokropek.

9 666

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantello... łączę się z Twoją opinią, a przewagę masz nade mną taką, że w słowa ubrać potrafisz wszystko.
Najważniejsze jest doświadczenie nie sucha teoria, która często z  rzeczywistością ma tyle wspólnego co piernik z wiatrakiem. Tak jak zakonnice prawią o wychowywaniu dzieci. Generalnie zasada jest jedna, nie podoba się nie czytać.

9 667

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Tarantello,
bardzo dziękuję. smile

9 668

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Wielokropek napisał/a:

Tarantello,
bardzo dziękuję. smile

Ależ nie ma za co. Wiesz, w asertywności się ćwiczę big_smile, a dla zarozumialstwa i głupoty miłosierdzia we mnie nie ma.
I nadal podziwiam Twój stoicyzm.

Hm. Masz rację. Nie podoba się? Nie czytać. Na netkafejkę zapraszamy. Można pogadać o PMSie albo ratowaniu rozgotowanych pierogów a nie pchać się ze swoimi wyssanymi z palucha mundrościami.

9 669

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Dla Wielokropka szacunku wszyscy mają mnóstwo, dla Tarantelli również i niestety nic tego nie zmieni. Chyba, że nas zmiecie z powierzchni ziemi, wtedy szacunek nie będzie istotny.
Ja zauważyłam taką prawidłowość ludzie lubią mówić o rzeczach o których nie mają pojęcia, albo co za tym idzie mówią o rzeczach w których nie są. Wiecie o co mi chodzi. Szef firmy zarabiający grube tysiące albo więcej mówi, że da się żyć za 1000zł miesięcznie w 10 osób, albo ktoś w szczęśliwym związku mówi, że druga osoba nie jest do niczego potrzebna i takie tam.

Dziewczyny miłego weekendu życzę. Nie ma co se głowy zawracać pierduletami. Jak ktoś chce się czepić to zawsze się coś znajdzie, tylko po co?

9 670

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
Tarantella napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Tarantello,
bardzo dziękuję. smile

Ależ nie ma za co. Wiesz, w asertywności się ćwiczę big_smile, a dla zarozumialstwa i głupoty miłosierdzia we mnie nie ma.
I nadal podziwiam Twój stoicyzm.(...)

Stoicyzm?
Wypracowany.
Ciężko. smile

Zdaję sobie sprawę z przyczyn takiego zachowania małego duszka.
Zwykle jest to reakcja na trafienie do celu. Postawa obronna.
Niemniej, zawsze z takich sytuacji wyciągam wnioski dla siebie.

I między innymi dzięki temu, mały duszku, zachowuję dystans do siebie samej. Moje podziękowanie Tobie nie było żadnym sarkazmem.

9 671

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
hm... napisał/a:

Dla Wielokropka szacunku wszyscy mają mnóstwo, dla Tarantelli również i niestety nic tego nie zmieni. Chyba, że nas zmiecie z powierzchni ziemi, wtedy szacunek nie będzie istotny.
Ja zauważyłam taką prawidłowość ludzie lubią mówić o rzeczach o których nie mają pojęcia, albo co za tym idzie mówią o rzeczach w których nie są. Wiecie o co mi chodzi. Szef firmy zarabiający grube tysiące albo więcej mówi, że da się żyć za 1000zł miesięcznie w 10 osób, albo ktoś w szczęśliwym związku mówi, że druga osoba nie jest do niczego potrzebna i takie tam.

Dziewczyny miłego weekendu życzę. Nie ma co se głowy zawracać pierduletami. Jak ktoś chce się czepić to zawsze się coś znajdzie, tylko po co?

Jak to po co? Wielokropek napisała - coś tam odreagowuje, ale nie ma powodu, żeby konkretnie na tym wątku i w tej formie. Niech sobie założy własny: Muszę odreagować i komuś wpier.... Kto chętny?
Może nawet ktoś się znajdzie. Tu źle trafiła.
Wszystkie zaczynają stawanie na nogi od stawiania sprzeciwu wobec pełzającej agresji i wciskaniu nam pseudo-logicznych argumentów mających na celu wykazanie jakież to głupie jesteśmy. Miałyśmy tego pod dostatkiem. Dziękujemy.

9 672

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Przykro mi, ale jestem rozczarowana,  nie zaskoczona.
Jak już niejednokrotnie napisałam, walnij w stół, a nożyce.................
Życzę powodzenia w grupie wzajemnej adoracji.
Wierzę tylko, że osoby o wyższym poziomie inteligencji, rozumieją moje przesłanie.
A reszcie dziękuję.

9 673

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

mały duszku,
naprawdę bardzo żałuję, iż nie napisałaś, która to z proponowanych książek wzbudziła taką Twą irytację. Być może, po kolejnym jej przeczytaniu, zgodziłabym się z Twoją opinią.

9 674

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mały duszek napisał/a:

Przykro mi, ale jestem rozczarowana,  nie zaskoczona.
Jak już niejednokrotnie napisałam, walnij w stół, a nożyce.................
Życzę powodzenia w grupie wzajemnej adoracji.
Wierzę tylko, że osoby o wyższym poziomie inteligencji, rozumieją moje przesłanie.
A reszcie dziękuję.

Widać należę do grupy inteligentnych inaczej, bo Twoich dobrych intencji  mały duszku, również nie dostrzegam. Nie twierdzę, że ich w Twoich wystąpieniach ich nie ma, jednak sposób w jaki próbujesz je przedstawić jest dość mało czytelny i przyjazny. Mam wrażenie, że czytam wypowiedzi sfrustrowanego psychologa, który emocjonalnie nie radzi sobie z "konkurencją"...

9 675 Ostatnio edytowany przez mały duszek (2012-04-14 14:06:59)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wymieniłam wyżej przykładową pozycje , o którą mi chodzi.
Miła Wielokropku ( naprawdę tak myślę)
Naprawdę się o Ciebie martwie.
Proszę stań z boku i przyjżyj się swoim wpisom, a w szczególności Twojej jadowitej koleżanki, to nie towarzystwo dla Ciebie.
.............

9 676 Ostatnio edytowany przez mały duszek (2012-04-14 13:57:19)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Z konkurencją, ja mie mam konkurencji!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

9 677 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-04-14 14:27:21)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mały duszek napisał/a:

Z konkurencją, ja mie mam konkurencji!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Co było do udowodnienia.

big_smile big_smile big_smile

P.S. Jadowitość za jadowitość, miła moja.
qui gladio ferit, gladio perit czyli Kto mieczem wojuje itd.

9 678

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Wojuje, ale z kim???

9 679

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mały duszek napisał/a:

Wymieniłam wyżej przykładową pozycje , o którą mi chodzi.

Ale co z tą "porządną laską" dla ciemnoty. Ja ciągle czekam. Bo może do tej pory błądziłam w pomrokach a rozwiązanie jest dużo łatwiejsze. Tyle troski w Tobie o nas, zbłąkane owieczki. Liczymy na wskazanie właściwych dróg wychodzenia z naszych problemów. Skoro się tak autorytarnie przejechałaś po Wilokropku i naszym wątku, to z pewnością masz nam coś w zamian do zaproponowania oprócz swojej jazdy po nas.

Nie odsłoniłaś nam też żadnych konkretów, o które prosiłam.
Zamiast tego zaczynasz się wycofywać ze swoich pozycji, coś tam mówisz o jednej "przykładowej pozycji" choć w swoim poście napisałaś WYRAŹNIE: większość z tych książek z mądrością nie ma nic współnego, tylko na palcach jednej ręki można policzyć trafione , pomocne pozycje, które faktycznie mogą pomóc.
To się nazywa odwracanie kota ogonem, czyli manipulacja, czyli robienie z ludzi idiotów.

9 680

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
mały duszek napisał/a:

Wojuje, ale z kim???

Aaaa no nie wiem. Na to pytanie musisz sobie sama odpowiedzieć. Może sama ze sobą? My możemy służyć wsparciem ale z pewnością nie poprzez zaatakowanie nas. Tu takich zwyczajów nie ma. Jeśli nie widzisz agresji i impertynencji w swoich słowach, to masz problem.

9 681 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-04-14 14:45:37)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

"Koniec współuzależnienia" Beattie Melody? Przeczytam raz jeszcze.

mały duszku,
dzięki za troskę, jeśli jest szczerą.

Mam się całkiem dobrze i fizycznie, i psychicznie. I moja praca nad sobą trwa i trwać będzie do mej, oby niezbyt szybkiej, śmierci.

A towarzystwo, i wcale nie wzajemnej adoracji (bo tutaj nie chodzi o adorację), sama sobie dobieram. Swoim postom przyjrzę się. smile

9 682 Ostatnio edytowany przez mały duszek (2012-04-14 17:01:17)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Owszem, napisałam że wiekszość tych książek, a odniosłam się tylko do jednej, bo nie będę tu czyniła wywodów.
Po raz kolejny zdiagnozowałaś, że mam problem.
Grzecznie pytam, powiedz mi jaki i z czym?
A czym tak wogóle się przejęłaś, skoro wiesz, że masz racje.
Rozwiń myśl, w którym momencie robię z ludzi idiotów Tarantello.
Z niczego się nie wycofuje, ponieważ w nic się nie wdałam.

Uwierz mi Wielokropku, moja troska jest szczera.
Doceniłam Twój wpis, bo tylko osoba elastyczne, o otwartych horyzontach, jest w stanie przyjąć inny punkt widzenia.

9 683 Ostatnio edytowany przez Lena (2012-04-14 15:22:02)

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Też kochałam za bardzo,oddałam wszystko....teraz nie mam nic.Powiedziałam DOŚĆ!!!. Jestem sama,jestem śczęśliwa,robie coś dla siebie....a faceci....są czy ich nie ma..... Polecam zabrać się za siebie. Zrobić coś dla siebie. spam

9 684

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Witam Was Piekne,
Właśnie się zarejestrowałam na tym forum. Czytam, czytam i nie mogę uwierzyć że te wszystkie Wasze historie są podobne do mojej.

9 685

Odp: Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo
marzusia napisał/a:

Witam Was Piekne,
Właśnie się zarejestrowałam na tym forum. Czytam, czytam i nie mogę uwierzyć że te wszystkie Wasze historie są podobne do mojej.

Eeeee, Marzusia, to i tak całkiem nieźle. My nie możemy uwierzyć, że te historie są NASZE. To jest dopiero hardcore.
Witamy Cię.

Posty [ 9 621 do 9 685 z 26 310 ]

Strony Poprzednia 1 … 147 148 149 150 151 … 405 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026